Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1

#1 17-01-2018 o 19h37

Straż Cienia
Lexi
Piechur Straży
Lexi
...
Wiadomości: 1 990

Jestem królem waszym, nie wymyślonym ani malowanym.
https://img00.deviantart.net/45b9/i/2016/190/1/e/teething_by_teeething-d6zzsce.jpg
Dwójka rodzeństwa, ze względów rodzinnych, przenosi się do mniejszego miasta oraz zmieniają swoją szkołę średnią. Poznają tam zwykłych przyjaciół, chodzą na imprezy, pomagają sobie w lekcjach – prowadzą życie godne normalnych nastolatków. Niestety, choć wszystko wydawałoby się naprawdę pospolite, to szkoła okazuje się zupełnie inna niż wszyscy myślą. Część uczniów bierze udział w grze zwanej „Rozkaz króla”, a dla tak zwanego „króla” potrafią zrobić więcej, niż można by przypuszczać.
Nikt nie zna prawdziwej tożsamości króla, a on sam wie więcej niż powinna zwykła osoba. Zna nawet najbardziej skrywane sekrety każdej z osób i dlatego większość, choć sprzeciwia się idei gry, nie może nic wskórać, ponieważ finalnie każdy troszczy się o siebie i swój interes.
Zadania potrafią być zwykłymi żartami (przyczepienie komuś karteczki z głupim napisem na plecy), jednak niektóre są bardzo osobiste, a gdy te kończą się niepowodzeniem, to osoba wykonująca je często staje się kolejną ofiarą „króla”.
Czy jednak wszyscy wykonują te zadania? Może część ignoruje całą grę lub wcale nie miesza się w to? Mówią, że jeśli nie robisz nic szkodliwego, to „król” nawet nie myśli, że możesz mu zagrozić.
Czy są osoby zdecydowane działać przeciwko tej totalitarnej władzy? Lub chcące dowiedzieć się więcej o tożsamości tej osoby?
A jak potoczą się losy rodzeństwa, przecinające z innymi osobami – stojącym do tej pory na uboczu chłopakiem, kilkoma buntownikami chcącymi sprzeciwić się królowi, a także byłą ofiarą lub obecnym celem?
I kim właściwie jest król?
WYJAŚNIENIE

Król


Losowanie


B O H A T E R O W I E:
R o d z e ń s t w o:

Emily Rogers • przeciwniczka • @Omhia
Arsen Rogers• - • @Luscinia

O u t s i d e r:

Daniel Collingwood • Stoi na uboczu • @Lexi

O b e c n y   c e l:

Denis Torcher • Cel • @MiddieTheHuman

B u n t o w n i c y  lub P o p i e r a j ą c y  c a ł ą  g r ę:

Ramona Walter • Popierająca • @Elieri
Chloe Murphy • Popierająca • @Neyu
Nicolas Ross • Popierający buntownik • @Chitaru
Daemian Katsuko • Popierający • @SaphiraTrancy

REGULAMIN:
1.    Przestrzegamy regulaminu ogólnego forum oraz regulaminu opowiadań grupowych.
2.    Zapisy do opowiadania w wiadomości prywatnej.
3.    Proszę nie bać się pytać, skarżyć czy dać różnych uwag, przyjmę je z wielką chęcią, o ile są uzasadnione.
4.    Wygląd postaci to arty/M&A
5.    Wiek postaci to wiek licealny, wyjątek stanowią osoby, które nie zdały któregoś roku lub z pewnych przyczyn poszły rok później/musiały powtarzać klasę.
6.    Postarajmy się, by karty postaci były czytelne i schludne. Proszę również o zapisanie „roli” gdzieś z boku oraz/lub powodu tej pozycji.
7.    Pamiętajmy, że nikt nie jest idealny i nawet król czasem musi się podłożyć :>
8.    Nie zabraniam romansowania, ale proszę nie parać do siebie miłością po jednym odpisie. Pamiętajmy, że to ludzie i też potrzebują czasu do zakochania.
9.    Szanujmy się – będę informować o nieobecnościach, więc proszę o to samo. Wiadomo, że każdy czasem traci czas lub wenę, wtedy również liczę na informację o tym.
10.    Nie oczekuję, że będziemy pisać po 50 postów dziennie, wystarczy nawet jeden, dwa na tydzień. Ważne, by akcja się toczyła i by opowiadanie nie umarło. Jeśli jednak czujecie potrzebę pisania częściej, to wcale się nie obrażę!
11.    Postacie mogą się nie lubić, ale mam nadzieję, że użytkownicy pozostaną w dobrych stosunkach.
12.    I na koniec prosta zasada, którą każdy powinien spełnić: bawmy się dobrze w tym opowiadaniu.

Ostatnio zmieniony przez Lexi (28-01-2018 o 20h06)

Offline

#2 18-01-2018 o 22h15

Straż Absyntu
Elieri
Młody rekrut
Elieri
...
Wiadomości: 29

Karta Postaci


https://i.pinimg.com/736x/2e/46/4a/2e464a8b204b537662826be1cd1c7855--character-reference-character-art.jpg


| Imię | Ramona |
| Nazwisko | Walter |
| Wiek | 17 lat |
| Data urodzenia | 25.11 |
| Znak zodiaku | Strzelec |
| Orientacja | Biseksualna |

| Włosy | Naturalne brązowe, farbuje na niebiesko |
| Oczy | Błękitne |
| Wzrost | 164 cm |
| Waga | 57 kg |
| Znaki szczególne | Ma bliznę nad kolanem po ugryzieniu przez psa |

| Ciekawostki |

~ Popiera tajemnicze wyzwania króla, ogólnie lubi adrenalinę ~
~ Czasem żeby przypodobać się rodzicom udaje cichą myszkę, choć w rzeczywistości jest inną osobą ~
~ Lubi podrywać chłopców, czasem bierze sobie któregoś za wyzwanie ~
~ Chciała zostać aktorką, więc w wieku 10 lat rodzice zapisali ją na zajęcia teatralne, chodziła na nie przez pięć lat, po tym czasie znudziła jej się ta wizja, ale wiele sztuczek zapamiętała i używa nawet często ~
~ Uwielbia śpiewać, sama mówi, że nie ma talentu, ale inni mówią, że całkiem nieźle jej idzie, ale piosenkarką by nie została ~

Ostatnio zmieniony przez Elieri (21-01-2018 o 16h00)

Offline

#3 19-01-2018 o 10h57

Straż Cienia
MiddieTheHuman
Rekrut
MiddieTheHuman
...
Wiadomości: 54

https://fontmeme.com/permalink/180119/4d4cd5b834bd4f7465ceb1f0365c5335.png
https://fontmeme.com/permalink/180119/90558fc35dc3a18db8264453835b30f1.png

https://data.whicdn.com/images/299997323/large.jpg
http://s29.postimg.org/s5eiyzl1j/przerywnik.png
I M I Ę: Denis
N A Z W I S K O: Torcher
W I E K: 16 lat
D A T A. U R O D Z E N I E: 22.03
Z O D I A K: Baran
O R I E N T A C J A: -
O J C I E C: Henry Torcher [46 lat], prowadzi piekarnię.   
M A T K A: Emma Torcher [42 lata], pomaga w zarządzaniu piekarnią.
R O L A: Obecny cel Króla

W Z R O S T: 178 cm
W A G A: 68 kg
B U D O W A: Chuda, słabo wysportowana
K O L O R  O C Z U: Brązowe
K O L O R  W Ł O S Ó W: Czekoladowy brąz
D Z I A R Y: -
Z N A M I O N A: -
P I E R C I N G: -
I N N E: Okulary w okrągłych oprawkach 
http://oi60.tinypic.com/2hweaeq.jpg

Ostatnio zmieniony przez MiddieTheHuman (19-01-2018 o 11h10)


https://i.imgur.com/T1FjLoj.gifhttps://i.imgur.com/Pc851a9.gif

Offline

#4 20-01-2018 o 18h29

Straż Absyntu
Neyu
Straż na szkoleniu
Neyu
...
Wiadomości: 171

https://data.whicdn.com/images/302776346/large.jpg
http://img11.hostingpics.net/pics/532822divider02.png

Imię Chloe
Nazwisko Murphy
Wiek 17
Data urodzenia 27.04
Znak zodiaku Byk
Kraj pochodzenia Anglia
Orientacja Bi
Status Singielka
Rola Popierająca całą grę

Sylwetka Drobna, klepsydra
Cera Bardzo jasna, blada
Wzrost 163 cm
Waga 54 kg
Włosy Wiśniowy, gęste i zadbane; najczęściej schludnie ułożone bądź dokładnie związane, długość włosów - w miarę długa; sięgają za jej klatkę piersiową
Oczy Karminowe
Blizny Brak
Tatuaże Brak
Piercing Brak
Znaki szczególne Czarna obroża z taką jakby przywieszką w kształcie trójkąta. Jest z aksamitnego oraz delikatnego materiału. Swoim ogólnym wyglądem przypomina mini krawat

DodatkoweMa ostrego świra na punkcie horrorów; wprost uwielbia adrenalinę i przerażające rzeczy
Ma uczulenie na intensywne promienie słoneczne
Jest fenomenalnym kanciarzem; nikt nie jest wstanie ją oszukać ani przejrzeć, czy ona w danej chwili gra na oszustwie
Na ogół jest bardzo tajemniczą oraz skrytą osobą. Praktycznie nikt nic dokładniejszego o niej nie wie
Posiada naprawdę bardzo szybki refleks
Większość widzi w niej słodką, uroczą, niewinną dziewczynę, ale jednak jest naprawdę nieprzewidywalna i okrutna
W ponad 99% pojawia się znienacka, przez co ludzie o mało zawału nie dostają, gdy ta nagle jest w zasięgu ich wzroku, a wcześniej nie była
Ściągnęła aplikacje, ponieważ zafascynowała się grą oraz misjami, które najbardziej przykuły jej uwagę oraz należy je jak najbardziej wykonywać; można powiedzieć, że to stało się jej hobby
Nie wszystkie zadania wykonywała, jednak jak widzicie - na chwilę obecną uniknęła kar, które mogły ją napotkać. Zobaczymy, na jak długo
Jest zakochana w kolorach czarnych, czerwonych oraz wiśniowych, ponieważ pierwsze dwie barwy kojarzą się jej z śmiercią oraz krwią. Natomiast ostatni odcień z jej cudownymi włosami, które również kocha całym sercem
Od dziecka fascynowały ją bronie ręczne bądź palne, jeśli jakakolwiek taka rzecz trafi w jej ręce, to naprawdę zachowałabym wtedy ogromną ostrożność
Chciałaby za wszelką cenę odkryć, kto jest królem

Ostatnio zmieniony przez Neyu (26-01-2018 o 23h16)


https://78.media.tumblr.com/426db6c01cb1ed6c6f7d0a2e16f55d44/tumblr_pcuh5lZxa31u3v6c8o1_640.png

Offline

#5 21-01-2018 o 15h05

Straż Obsydianu
Chitaru
Żołnierz Straży
Chitaru
...
Wiadomości: 598

https://cdn.discordapp.com/attachments/404618211326296066/404636501876670464/devie_by_laovaan-dabpiqo_-_Kopia.jpg


https://orig00.deviantart.net/515f/f/2018/067/5/1/thr_by_mechanicpigeon-dc5bejq.gif

Offline

#6 22-01-2018 o 10h18

Straż Cienia
Lexi
Piechur Straży
Lexi
...
Wiadomości: 1 990


https://2.bp.blogspot.com/-uyuj3V25nVo/WmWlYQMarSI/AAAAAAAAAd0/Ri1Wr7lMbv4HxXwUXRKNAnKra7x8lBCFgCLcBGAs/s640/sean1.jpg
✘✘Daniel✘✘ ✘✘Colingwood✘✘ ✘✘Osiemnaście lat✘✘ ✘✘Mężczyzna✘✘
✘✘Klasa Trzecia✘✘ ✘✘Stojący na uboczu✘✘ ✘✘Koziorożec✘✘
✂ ----------------------------------------
✘✘Biseksualny✘✘ ✘✘Sto Siedemdziesiąt Osiem Centymetrów✘✘
✘✘Bliżej nieokreślony kolor oczu✘✘ ✘✘Jasne Blond Włosy✘✘
✘✘Kolczyki w uszach✘✘ ✘✘A także w lewej brwi✘✘ ✘✘Długa blizna na prawej łopatce✘✘
✂ ----------------------------------------
✘✘Outsider od niedawna✘✘ ✘✘Przez dwa lata w gimnazjum sam był oprawcą✘✘
✘✘Po interwencji osób trzecich zmienił swoje zachowanie o sto osiemdziesiąt stopni✘✘
✘✘Woli się wcale nie udzielać i liczyć na to, że "król" również nie zmusi go do niczego✘✘
✘✘Nie oznacza to, że nie chce się przeciw niemu zbuntować✘✘
✘✘Pragnie odkryć główny motyw jego działania✘✘
✘✘Mieszka w Akademiku✘✘ ✘✘Jest wzorowym uczniem z matematyki✘✘
https://2.bp.blogspot.com/-RZi8CcBtsos/WmWlXU1Zq8I/AAAAAAAAAdw/rnPR0TZm1rYSQw4Bv1ayFFRgekuFl4wGACLcBGAs/s320/sean2.pnghttps://1.bp.blogspot.com/-l1JX5uUclBM/WmWlPADbqNI/AAAAAAAAAdg/NIaKdim2TS4nDLuXLid5niRmMjbSMVEtwCLcBGAs/s320/sean6.jpghttps://4.bp.blogspot.com/-HQpZ7jy_iqY/WmWlS1QC7cI/AAAAAAAAAdk/KVKCkdP0Yb8vev3mp9jroMwO7xw4ChxrQCLcBGAs/s320/sean5.jpg

Ostatnio zmieniony przez Lexi (22-01-2018 o 10h20)

Offline

#7 23-01-2018 o 19h18

Straż Cienia
Omhia
Straż na szkoleniu
Omhia
...
Wiadomości: 244


https://images-ext-2.discordapp.net/external/JIIE25r9Zso6wgzFHby4KKM5OS6nhqUYXHG96M2omII/http/img31.otofotki.pl/obrazki/os991_skromniejszy-ozdobnik-gora.png?width=360&height=19
https://data.whicdn.com/images/119779168/large.jpg
https://images-ext-2.discordapp.net/external/8pWkKdnuRJh3xfCqEHxca2Nu5PkRkfrgA6i23P1PLyU/http/oi60.tinypic.com/214ow80.jpg?width=360&height=19
✖Emily Rogers✖    ✖osiemnaście lat✖   ✖dwudziesty ósmy stycznia✖    ✖wodnik✖   ✖niepopierająca✖   



✖sto siedemdziesiąt jeden centymetrów✖   ✖krótkie, czarne włosy✖   ✖zielone oczy✖   ✖blada karnacja✖   ✖szczupła✖
✖kolczyki w uszach✖   ✖subtelny tatuaż na kostce✖



✖Na początku, gdy dołączyła do szkoły, gra w "króla" nawet przypadła jej do gustu, ponieważ wydawała się być niegroźną rozrywką, ale z tygodnia na tydzień stawała się coraz mniej zabawna i obecnie stała się przeciwniczką gry, ale ciekawi ją tożsamość króla.✖
✖Spokojna dziewczyna, nie wyróżniająca się z tłumu.✖
✖Często przesiaduje w bibliotece, ze słuchawkami na uszach, odrabiając lekcje albo ucząc się.✖

Ostatnio zmieniony przez Omhia (25-01-2018 o 16h38)


http://i67.tinypic.com/2yl3drk.jpg

Offline

#8 23-01-2018 o 21h45

Straż Cienia
SaphiraTrancy
Akolita Sylfy
SaphiraTrancy
...
Wiadomości: 1 032

https://i.imgur.com/dO2jlOd.jpghttps://i.imgur.com/nZzbKMZ.jpg

Daemian Katsuko ☣ 'Dem' ☣ Mężczyzna ☣ 18 lat
☣ 18 grudnia ☣ Strzelec ☣ Biseksualny ☣ 0 Rh- ☣ Popierający ☣ Klasa trzecia ☣

☣ Srebrnoniebieskie oczy ☣ Białe włosy z różowymi końcówkami ☣ Blada cera ☣
☣ 186 cm wzrostu ☣ 58 kg ☣ Tatuaż oka na prawym ramieniu, skrzydła z krzyżem na plecach ☣

☣ Informatyk ☣ Przesadnie miły ☣ Ciekawski ☣
̶☣̶ ̶H̶a̶k̶e̶r̶ ̶☣̶ ̶P̶i̶e̶s̶ ̶K̶r̶ó̶l̶a̶ ̶☣̶ ̶S̶a̶d̶y̶s̶t̶a̶☣̶

Ciekawostki
☣ Lubuje się w pomaganiu uczniom - jest z tego znany ☣
☣ Rozwiązuje wszelkie problemy informatyczne ☣
☣ W szkole krąży o nim mniemanie 'psa króla' ☣
☣ Nigdy nie odmówił żadnego zadania ☣
☣ Uwielbia czekoladowe ciasteczka ☣

Ostatnio zmieniony przez SaphiraTrancy (28-02-2018 o 17h49)


https://zapodaj.net/images/f4c5cb66f6ed4.png

Offline

#9 26-01-2018 o 21h27

Straż Cienia
Lexi
Piechur Straży
Lexi
...
Wiadomości: 1 990

Cześć, myślę, że wreszcie możemy zacząć naszą zabawę w „Rozkaz króla”, ponieważ większość ekipy już została zebrana. Przypomnę też, że nadal poszukujemy jednej osoby, chętnej na rolę brata/siostry Emily Rogers.
Sądzę, że większość informacji została już przeze mnie napisana na naszym prywatnym discordzie i chyba nie ma potrzeby wklejać tu tej ściany tekstu. Dodam jednak, iż akcja zaczyna się w nowym roku, styczniu, kiedy to uczniowie wracają po przerwie świątecznej i sylwestrze do szkoły. Obecnie jest drugi styczeń, a trzeciego mamy zamiar ruszyć do szkoły z powrotem.
I oczywiście, jako że nikt nie zgłosił niechęci do mieszkania w akademiku, kiedy już o tym pisałam, to wrzuciłam wszystkich do akademików, dlatego z pierwszym zadaniem już od naszego wybranego króla nie powinno być żadnych problemów, pamiętajmy, że właśnie to zadanie ma losy naszych postaci „połączyć”. Dziękuję bardzo za uwagę.


KRÓL

No i znowu szkoła. Święta skończyły się zdecydowanie za szybko i trzeba wracać. Chociaż... Właściwie można, by spróbować przedłużyć troszkę ten wspaniały czas. Wystarczy jeden mały rozkaz. Myślę, że dodatkowy dzień wolnego to dobra zachęta. Przez całe święta nikt nie musiał wykonywać moich zadań, więc moglibyśmy zacząć od czegoś ciekawego. Już nawet wiem, kto powinien podjąć się tego zadania. Podniosłem klapkę laptopa i wpisałem dziewięcioliterowe hasło. Szybko odpaliłem aplikację, przełamując kolejne zabezpieczenie. Trzeba będzie je niedługo zmienić, jednak teraz mam coś ważniejszego do zrobienia. Czas wydać rozkaz i zobaczyć, co się stanie. Przeglądając listę uczestników gry, wyłapałem kilka osób, których połączenie mogłoby się wydawać mieszanką wybuchową. Dodając tam siebie, miałem pewność, że tak się stanie. Ta noc będzie naprawdę bombowa. Właściwie, mogłem wyznaczyć do tego zadania tylko jedną osobę. Wybrać kogoś, kto na pewno wykonałaby rozkaz, jednak tym razem postanowiłem trochę namieszać. Ostatnie pięć słów miało odrobinę zachęcić osoby, dla których dodatkowy dzień wolny nie jest wart nocnej wycieczki. Stukałem w klawiaturę podając kolejne szczegóły mojego planu.
"Witaj (Pełne imię postaci), zostałeś/aś wybrany/a do wykonania specjalnego zadania. Koniec świąt oznacza powrót do nudnych zajęć, ale też spotkanie z przyjaciółmi. Myślę, że trzeba to jakoś uczcić i chcę abyś mi pomógł/a. Co powiesz na odwołanie lekcji z tej okazji i otrzymanie w gratisie dodatkowego dnia wolności? Oto twój rozkaz: Tej nocy o 1:00 przyjdź do sali z chemii. Upewnij się, że okna są zamknięte. Zrób mieszaninę składającą się z pyłu cynkowego oraz tlenku cynku, zmoczoną czterochlorkiem węgla i przyłóż do niej rozżarzony gwóźdź. Wszystko znajdziesz w szafce za biurkiem Wrony. Nie żałuj składników, chcesz przecież odwołać lekcje. Pamiętaj, żeby po wszystkim zamknąć drzwi i szybko uciec. Nie zawiedź mnie, bo będę Cię obserwować.
K."

Musiałem się nieźle namęczyć, żeby znaleźć przepis na mieszaninę wywołującą gęsty biały dym, w ilości wystarczającej do zalania całego korytarza. Na początku planowałem coś bardziej wybuchowego, jednak oparzenia trzeciego stopnia nie są mi potrzebne do szczęścia. Ta reakcja jest dużo bezpieczniejsza. O ile żaden wątpliwy Einstein nie postanowi zamknąć się w sali gdy dym zacznie się ulatniać. Dlatego wybrałem, moim zdaniem, odpowiednie do tego zadania osoby. W końcu, co to za król, który nie zna swoich poddanych, na tyle dobrze, by dopasować do nich odpowiednie zadania? Wysłałem osiem wiadomości. Wylogowałem się. Usunąłem historię. Zmieniłem hasło w laptopie, tym razem używając samych cyfr i wyłączyłem go. Teraz wystarczy poczekać aż nastanie noc.


Wrona* - Nauczycielka chemii o nazwisku Wronowska, stąd skrót.

Ostatnio zmieniony przez Lexi (27-01-2018 o 19h17)

Offline

#10 27-01-2018 o 18h41

Straż Obsydianu
Chitaru
Żołnierz Straży
Chitaru
...
Wiadomości: 598

....................................................................................http://oi66.tinypic.com/2cwpt9i.jpg
   Odłożył laptopa do torby i sięgnął po telefon, z którego chwilę wcześniej usłyszał dźwięk wiadomości oznajmiający nowy rozkaz. Przeczytał go i już wiedział, co będzie robił tej nocy. Nie miał zamiaru wywoływać żadnej reakcji, wolał tak nie ryzykować, ale skoro Król ma go obserwować, to chyba powinien się chociaż pojawić. Przecież, żeby kogoś widzieć trzeba być w pobliżu, a to oznacza możliwość spotkania się osobiście. Jeśli nie uda mu się spotkać nikogo, może przemyśli wykonanie rozkazu. Jutrzejszy sprawdzian z matematyki nie był czymś, czego wyczekiwał z utęsknieniem i na pewno nie rozpaczałby, gdyby został odwołany.
   Spojrzał w stronę drzwi. Czy Daniel nie powinien już tu być? Zwykle przyjeżdżał wcześniej. Nico chciał z nim porozmawiać o swoim rozkazie, ale widać będzie to musiał zrobić następnego dnia. Chciał dziś położyć się wcześniej, żeby nie zaspać. Gdyby był zbyt śpiący, budzik na pewno nie przekonałby go do wstania i Nic dobrze o tym wiedział. Przed snem zrobił tylko jedną rzecz. Naoliwił zawiasy w drzwiach, bo nadal dobrze pamiętał swoją pierwszą nocną ucieczkę, która stała się ogromnym niewypałem z powodu skrzypiących drzwi. Od tamtego czasu przed każdą niedozwoloną wycieczką dobrze się przygotowywał. Po zakończeniu przygotowań poszedł spać.
   Jego budzik zadzwonił dokładnie o północy. Dwie minuty później pojawiła się opiekunka, która sprawdzała czy ktoś nie zakłóca ciszy nocnej. Gdy Nicolas usłyszał skrzypienie drzwi w jej pokoju wiedział, że za chwilę będzie mógł spokojnie wyjść. Na wszelki wypadek jednak upchnął pod swoją kołdrą poduszki, plecak, stertę książek i piłkę układając je na kształt swojego ciała. Po ciemku wyglądało to naprawdę realistycznie, jeśli nikt nie zapali światła nie powinien odkryć jego ucieczki. Nico wcześniej nie ubierał piżamy, więc teraz był właściwie gotowy do wyjścia. Spojrzał jeszcze na śpiącego spokojnie Daniela. Musiał przyjechać, gdy Nic już spał w najlepsze. Po wszystkim będzie mu musiał opowiedzieć o tym, co robił. W końcu, to jego pierwszy osobisty rozkaz od dawna.
   Po cichu opuścił pokój i trzymając w dłoniach trampki, na bosaka skierował się w stronę wyjścia z internatu. Ubrał buty dopiero przed wyjściem i powoli ruszył w stronę głównego kampusu. Przed drzwiami wyjął zapasowy klucz, który dorobiło sobie już większość osób uczestniczących w grze. Nocne wyzwania były dość popularne, więc przygotował się na taką ewentualność. Wkroczył w ciemny korytarz i skierował się w stronę schodów na wyższe piętro. Poruszał się po szkole już instynktownie, po trzech latach nauki w niej znał już prawie każdy zakamarek. Pokój nauczycielski nie był zamknięty. Wystarczyło tylko wejść i zabrać do niego klucz. A potem wspiąć się jeszcze piętro wyżej i już był przed salą z chemii. Otworzył drzwi na oścież i zaczął rozglądać się po pomieszczeniu. Był całkiem sam. Żadnych oznak, że ktokolwiek był tam przed nim.
   Podszedł do biurka Wrony i wyjął z niej klucze do szafki. Otworzył ją i znalazł w niej wszystko czego potrzebował do wykonania rozkazu, ale nie był pewny czy powinien to zrobić.
   Za plecami usłyszał skrzypienie i odwrócił się w jego stronę. Już wiedział, że nie był sam.

Ostatnio zmieniony przez Chitaru (27-01-2018 o 18h41)


https://orig00.deviantart.net/515f/f/2018/067/5/1/thr_by_mechanicpigeon-dc5bejq.gif

Offline

#11 27-01-2018 o 19h01

Straż Cienia
Lexi
Piechur Straży
Lexi
...
Wiadomości: 1 990

https://fontmeme.com/permalink/180127/4d71f15be62dcf1ff507922884b3f2ab.png


   Obserwując płatki śniegu, które powoli przykrywały balkon jego domu, poczuł dziwną nostalgię i przypomniał sobie szczęśliwe dni, kiedy był zaledwie kilku letnim szkrabem. Wtedy nie znał o potworach kryjących się pod łóżkiem, nie wiedział, iż demony przeszłości mogą wciągać ludzi do siebie codziennie wieczorami, nie miał pojęcia, że życie będzie tak zaskakujące i nienudne, nie spodziewał się też, że w liceum „spotka” osobę, której ciekawy będzie bardziej przez kilka miesięcy niż czegokolwiek przez całe życie. Król był właśnie nią – czymś tak sprzecznym dla Daniela szukającego logiki w większości rzeczy, może to dlatego chciał odkryć, kim jest? Może był ciekawy jego powodów? A może po prostu chciał zatrzeć i wymazać dawnego siebie?
   Nie sądził, że domknięcie walizki będzie takie ciężkie, bo miał wrażenie, że nie zabrał ze sobą za dużo rzeczy. Zwalił się winę na swojego starszego brata, który dołożył mu jeszcze kilka nowych ubrań i pamiątek z jego podróży służbowych. Następnie wreszcie zabrał się za ubieranie w ciepłą kurtkę i wciągniecie bagażu do samochodu, który już czekał na niego. Gdy wchodził do środka auta, nie odczuł potrzebny mówienia niczego – bardzo cenił cichy czas w podróży z rodziną. Było to coś dla niego bardzo osobistego i coś, czego nie chciał zniszczyć zbędnym gadaniem.
   Dlatego gdy dojechali już pod akademik, był zdecydowanie nieucieszony, iż znów musi pożegnać się z jego bratem i wrócić do tej niezwykłej, nieco niebezpiecznej, rzeczywistości. Zdał sobie sprawę, że znów musi się zacząć oddalać od wszystkiego, by nie stanąć na drodze osobie, której nie powinien podpadać. Nie wykonywał zazwyczaj jego rozkazów, jednak był niezwykle ciekawy całego zjawiska, które zaczęło się budować już we wrześniu. Gdy pojawiły się dziwne rozkazy, a ludzie najpierw dla żartów wzięli w nich udział, już wtedy wiedział, że coś nie gra. Wszystko rozkręciło się zbyt szybko i zdecydowanie zbyt poważnie, rozkazy stawały się dziwniejsze, niektóre bardziej osobiste, a osoby które wyraźnie sprzeciwiały się całej idei „króla” kończyły tak, jak kończą ofiary prześladować nastolatków. Długie milczenie na zadane pytanie, prośbę. Ignorowanie całego istnienia buntowników. Wyjawianie sekretów głęboko skrywanych, jakby to nic ważnego. Może właśnie dlatego Daniel zdecydował się nie ujawniać? Ponieważ najbardziej bał się, iż jego sekret powoli zniszczy przyjaźnie, które zbudował sobie przez trzy lata. Tak.
Zaciągnął walizkę wprost naprzeciw drzwi do tego pokoju, który dzielił z wyjątkowo przyjemnym Nicolasem. Na początku nie sądził, że uda im się nawiązać wspólny kontakt, jednak bombardowanie pytaniami i żartami w końcu podziałało i Daniel sam zacząć czerpać radość z rozmów, które prowadził z współlokatorem.
   Cicho przekręcił klucz w drzwiach i odkrył, iż chłopak już był pogrążony w głębokim śnie – Daniel nawet się nie zdziwił, gdy wchodził do pokoju, dochodziła właśnie dwunasta w nocy. Podziękował w myślach Bogu za ten widok, nie wiedział, czy dziś miał ochotę na opowiadanie o swoim życiu prywatnym komukolwiek. 
Położył walizkę koło swojego łóżka i cicho odpadł na łóżko, wyciągając swój telefon z tylniej kieszeni spodni. Wpisał odpowiedni kod – który nie był zbyt skomplikowany – i zawahał się, gdy jego palec znalazł się dokładnie nad aplikacją „Rozkazu Króla”. Przełamał się i z zaciekawieniem wpisał hasło pozwalające na dostęp do niej, a wtedy jego całe ciało przeszedł dreszcz. Wszedł w prywatne wiadomości i ujrzał prywatną wiadomość od króla, cicho przeklął, otwierając ją i czytając sam początek: Witaj, Danielu Colingwood, zostałeś wybrany do wykonania specjalnego zadania. Zza niepokojeniem prześledził resztę tekstu i rzucił telefon obok siebie.
   W jego głowie pojawiło się mnóstwo myśli: nie wiedział, kiedy stał się zauważalny dla Króla, nie wiedział, co mogło spowodować, iż go o to „poprosił”, nie chciał tego wykonywać, ale bał się konsekwencji. Bał się, iż straci pozycję outsidera, bał się, że demony przeszłości go dościgną. Próbował złapać głęboki oddech, ale uspokojenie się zajęło mu dłużej, niż sądził. Dopiero wtedy zaczął myśleć logiczniej i spokojniej – przeanalizował wiadomość jeszcze raz i stwierdził, że nawet jeśli nie pójdzie tam, to nic się nie stanie, jednak ta myśl szybko opuściła jego głowę. Gdzieś z tyłu krążyła część wiadomości „Nie zawiedź mnie, bo będę Cię obserwować” – przez to stracił kolejne naście minut. Zastanawiał się nad możliwościami: „kamera? A może będzie obserwować to osobiście? Wtedy mógłbym odkryć, kim jest. A jeśli to pułapka?”
Zdecydował się, jednak że nie zaryzykuje i po prostu położy się spać. W najgorszym wypadku stanie się kolejną ofiarą, która znowu nie będzie chętna do zgadzania się ze swoją pozycją. Nie miał żadnych sił na przebranie się czy nawet rozebranie, więc przykrył się kołdrą i ostatni raz zerknął na telefon, nim poszedł spać.
Jednakże w głębi serca czuł, że dokonał złej decyzji. Właściwie to było kłamstwo, ponieważ decyzja, której dokonał była najbezpieczniejsza, jednak coś wyciągnęło go z łóżka, gdy dochodziła dwunasta pięćdziesiąt cztery. Stwierdził, iż nie ma czasu i w najgorszym wypadku spóźni się kilka minut, chyba król nic mu za to nie zrobi. Nie rozejrzał się nawet i chwycił swoje buty i zaczął dyskretnie wychodzić z pokoju, korytarza z pokojami, aż wreszcie znalazł się w najrzadziej uczęszczanym miejscu w akademiku i otworzył okno, przez które wyślizgnął się, a następnie mniej zgrabnie wylądował. Zostały mu dwie minuty i jeszcze miał możliwość cofnąć się, jednakże porzucił tę myśl od razu. Nie wiedział, co dokładnie go popchnęło to tej myśli. Był pewien jednego, zawsze uwielbiał ten dreszcz emocji
   Dopiero gdy znalazł się przed szkołą, zdał sobie sprawę, że wejście do szkoły nie może być takie proste, a to że się natknie na kogoś było zupełnie nieprawdopodobne. Jednak przestał wierzyć w jakąkolwiek logikę, gdy ciało drugiego człowieka odbiło się od niego i z impetem poleciało na ziemię. W ciemności nie był pewien, kto to jest i czy zna tę osobę, ale stwierdził, że może mu pomoże w dostaniu się do szkoły.
   Wyciągnął więc rękę w geście pomocy, jednak wtedy zdał sobie sprawę z własnej głupoty. Był jedyną osobą, która wiedziała o rozkazie, więc dlaczego ktoś inny tu był? Król miał obserwować Daniela z ukrycia, dlatego chłopak od razu pomyślał, że osoba, która siedziała właśnie na ziemi może być królem i wtedy stał się bardziej podejrzliwy i zdecydowanie zbyt nieuprzejmy.
- Kim jesteś? I co ty robisz właściwie o pierwszej w nocy przed szkołą? Nie uwierzę, że zbierasz kwiatki.

Ostatnio zmieniony przez Lexi (27-01-2018 o 19h07)

Offline

#12 28-01-2018 o 00h22

Straż Obsydianu
Luscinia
Rekrut
Luscinia
...
Wiadomości: 30

http://www.osw.wyszkow.com.pl/wp-content/linia-pozioma.png
http://imgie.pl/images/2018/01/27/Aarsen874c6.png
http://www.osw.wyszkow.com.pl/wp-content/linia-pozioma.png

http://imgie.pl/images/2018/01/27/arsenf3b18.jpg

http://www.osw.wyszkow.com.pl/wp-content/linia-pozioma.png

~IMIĘ I NAZWISKO~Arsen Rogers~
~WIEK I DATA URODZENIA~17 lat (klasa druga)~29 Lutego~
~PŁEĆ~Mężczyzna~ORIENTACJA~Bi~

~WŁOSY I OCZY~Białe (farba)~Zielone~
~WZROST I WAGA~183 cm~W sam raz~
~TATUAŻE (te prawdziwe...)~Od szyi przez lewą rękę. Piwonie~

~Jako świeży szkolny nabytek interesuje się całą grą, słyszał o karach Króla i sam robi to  i owo, nie mając~
zamiaru zetknąć się z podobną nieprzyjemną sytuacją. Nie musi wygrać tej zabawy. Liczy się dla niego, żeby jej nie
przegrać. Nie byłby sobą, gdyby się nie zastanawiał kim jest Król.Nie jest pewien, czy powinien dołączyć do stronnictwa
zwolenników gry, czy może do tych, którzy się przeciwstawiają, ale ma wrażenie, że nie może zostać bez zdania.


http://www.osw.wyszkow.com.pl/wp-content/linia-pozioma.png

IF SOMEONE EVEN CARES... of course someone cares



Soreczki ziomeczki, że tak w środku, no ale nie obrazicie się, co?

Ostatnio zmieniony przez Luscinia (28-01-2018 o 14h34)


http://imgie.pl/images/2018/01/17/signd4d35.jpg

Offline

#13 28-01-2018 o 12h51

Straż Cienia
Omhia
Straż na szkoleniu
Omhia
...
Wiadomości: 244

https://fontmeme.com/permalink/180128/0a1b8097eea02fc2508b4d39cb7704c6.png


              Dokładnie pamiętałam dzień, w którym musiałam przenieść się do zupełnie innego miasta, zostawiając za sobą przyjaciół, wspomnienia i wszystko, co w jakiś sposób było dla mnie cenne i ważne. To wszystko stało się bardzo szybko – mama, podczas ostatniej kolacji w naszym starym domu, niespodziewanie powiadomiła nas, że przeprowadzamy się. Za powód podała pracę, ale to byłoby zbyt banalne i dziwne, w szczególności, że tutaj wiodło nam się bardzo dobrze. A jeżeli zapytacie o szkołę moją i Arsena, to odpowiem wam, że była świetna. Placówka plasowała się na wysokim miejscu w wynikach krajowych, uczęszczali do niej najlepsi, więc nie rozumiałam decyzji rodziców. Wcale nie uwierzyłam w tę argumentację, wiedziałam, że coś ukrywają, ale postanowiłam się nie wychylać. Po prostu przyjęłam to do wiadomości, chociaż w środku czułam się rozdarta.
              Do nowej szkoły dołączyliśmy w środku semestru, w zupełności nie cieszył mnie ten fakt, ponieważ moje szanse na poznanie kogoś nowego były nikłe. To właśnie w pierwszej klasie zawiązują się wszystkie więzi, a tutaj wylądowałam w nowym miejscu, w drugiej klasie oraz w połowie semestru. Nie skłamię, jeżeli powiem, że czułam się wyobcowana i do tej pory tak jest. Nie mówię też, że mój brat miał lepiej, bo zapewne zdążył nawiązać znajomości w starej szkole, ale jednak łatwiej. Co prawda, poznałam kilka osób, ale to nie było to samo. Żadne głębsze relacje nie wchodziły w grę.
              Rozmyślałam tak, leżąc na łóżku ze słuchawkami na uszach i co kilka sekund przewijając playlistę w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego. Jednak szybko sobie odpuściłam i bezradnie rozłożyłam ręce. Uświadomiłam sobie, że moje życie nie było w najmniejszym stopniu ciekawe, a tym bardziej szalone i jeśli tak dalej pójdzie, to skończę jako szkolna dziwaczka. Wiedziałam, że moja obecna sytuacja jest więcej niż beznadziejna, a poziom nudy sięgał zenitu. Leniwie przekręciłam głowę i mimowolnie zerknęłam w stronę okna. Niebo było bezchmurne, a gwiazdy lśniły jak nigdy dotąd. Coś mnie tchnęło, aby wstać i wyjść na zewnątrz. Tak, poza mury szkolnego akademiku.
              Nie byłam specjalistką od takich akcji, w sumie to w ogóle nie miałam żadnego doświadczenia, bo do tej pory nie robiłam takich rzeczy i jest to po raz pierwszy, gdzie postanowiłam złamać jakiekolwiek zasady, naprawdę. Całe szczęście udało mi się wymknąć z akademika bez większego problemu, co było swoją drogą niepokojące, sądziłam, że będzie trudniej i zostanę przyłapana. W końcu dokonałam tego pierwszy raz i gdyby to było takie łatwe i proste, to każdy uczeń wychodziłby sobie pod osłoną nocy i wtedy w głowie zapaliła mi się czerwona lampka. Coś tu nie gra. Jednak zbagatelizowałam swoje własne myśli, mówiąc sobie, że jestem zbyt przewrażliwiona, co było najprawdziwszą prawdą. Dość często wydawało mi się, że coś jest nie tak, a koniec końców okazywało się, że nie miałam racji.
              Odgoniłam od siebie niechciane myśli i ruszyłam prosto bez jakiegokolwiek celu. Lubiłam spacerować, a dzisiejsza noc wydawała się być szczególnie piękną. Samo włóczenie się dawało mi wielką satysfakcję. Czułam się wtedy wolna i odprężona – żadnego gwaru. Tylko przyjemny, chłodny wiatr i cichy szelest liści.
              Nogi poniosły mnie aż pod samą szkołę, ale w tych egipskich ciemnościach nie było widać nic, poza cienkim zarysem placówki. Zupełnie nie rozważyłam opcji, że ktoś może mnie przyłapać, po prostu szłam dalej, nie przejmując się tym. W tym momencie nie obchodziło mnie nic, żadne konsekwencje, które mogły odbić się szerokim echem. Byłam beztroska.
              I wtem wpadłam na kogoś, z impetem upadając na ziemię. Serce zaczęło mi walić jak diabli, gdy sylwetka zbliżyła się do mnie. Nie wiedziałam co mam robić. Wstać i zacząć uciekać, czy może zastygnąć jak posąg i ze spokojem poczekać na ruch drugiej osoby. Nagle odezwał się męski głos, który bardzo dobrze kojarzyłam.
              – Daniel? – spytałam ze zdziwieniem, całkowicie ignorując pytanie chłopaka.


http://i67.tinypic.com/2yl3drk.jpg

Offline

#14 29-01-2018 o 11h45

Straż Cienia
SaphiraTrancy
Akolita Sylfy
SaphiraTrancy
...
Wiadomości: 1 032

D a e m i a n    K a t s u k o

        Styczeń - zimno, ciemno, a do tego po upojnym sylwestrze spędzonym praktycznie całkowicie 'w sieci' trzeba wrócić do czterech ścian 'cudownej' szkoły. Wyblakło różowy kolor ścian budynku połączony z kratami w oknach piwnicznych, co aby żadnemu odważnemu per głupiemu uczniowi nie zachciało się kolokwialnie mówiąc spie..zwiać z lekcji absolutnie nie zachęcał do wkroczenia do 'magicznego' świata okraszonego wspaniałym napisem tuż nad drzwiami wejściowymi 'Wiedza to potęga!'.
        Białowłosy chłopak, którego różowe końcówki poruszały się z każdym mozolnym i zmęczonym krokiem, wbijał wzrok swych srebrnoniebieskich ślepi z dobrze znanymi każdemu uczniowi worami pod oczami w ściany i ilustrując każde okno zastanawiał się, kto pierwszy wyrzuci jakiemuś kozłowi ofiarnemu plecak z drugiego piętra, ażeby uczcić jutrzejszy pierwszy dzień 'więzienia'. Na jego twarz wkroczył grymas ni to uśmiech ni irytacja, kiedy przyuważył trójkę trzecioklasistów znęcających się nad jakimś pierwszakiem gdzieś pomiędzy drzewami. Im bardziej zbliżał się do drzwi akademika oddalonego kawałek od szkoły, tym częściej zaczepiały go jakieś osóbki, aby to przywitać się, czy zapytać o zakończenie poprzedniego roku. Przybijając ostatnią piątkę i wbijając się przy okazji w grupę 'znajomych' wkroczył do środka. Tam uderzył go zapach wosku do podłóg , połączony z farbą do ścian, co najwyraźniej znaczyło, że jakieś pomieszczenie miało mały remoncik. Liczył tylko, że nie była to żadna z tych w których często przebywał - odór ten niezwykle go drażnił.
         Skierował się do swojego pokoju, gdzie miał przetrwać ostatni, wspaniały i błogi dzień przed początkiem męczarni z pewnością zamknięty umysłem w wirtualnym świecie, podglądając przy okazji piękne panie w akademiku dla dziewcząt. Ah, życie hakera było wspaniałe. Wsunął kluczyk do zamka, a po chwili znajdując się w środku, zamknął za sobą drzwi, rzucając plecak gdzieś w kąt. Bałagan jaki pozostawił, został bałaganem i miał nim być pewnie do momentu, aż pudełko po pizzy leżące w rogu nie zaczęłoby być nową planetą. Wzdrygnął się na samą myśl, że kawałek pizzy miałby wypełznąć i zaatakować go w nocy niczym z horroru. Oh tak, porządek by się przydał.
        Zrzucając z łóżka część 'śmieci', uwalił się i wbił wzrok w sufit, marszcząc brwi. Sprawdzian z matmy niedługo, do tego ta okrutna chemia.. Nie chciało mu się absolutnie nic robić z tego pierwszego, gdyż wiedzą z zakresu liczbowego przewyższał psorkę co rozkosznie ją irytowało, ale wszelkie substancje były dla niego kompletnie obce. Rozmyślania te jednak przerwały wibracje, gdzieś z głębi jego kieszeni. Zerknął kątem oka w tamto miejsce i wyciągnął urządzenie.
        Poczuł okrutne ciepło rozchodzące się po całym ciele, a na jego twarzy pojawił się rozkoszny uśmiech. Wiadomość od króla. Czym prędzej zalogował się do aplikacji i odczytał ją z każdym słowem czując dreszcze podniecenia.
- No nareszcie - syknął, podrywając się do siadu i dopadając komputera. Czym prędzej odszukał na kamerach sale w której miało odbyć się zadanie i z uśmiechem szaleńca czekał cierpliwie na nastanie nocy.
         O umówionej godzinie zjawił się w szkole, w plecaku trzymając swojego laptopa, a w dłoni małą latareczkę na ewentualną okazje. Krocząc powoli pośród cieni i starając się być niezauważalnym, dotarł w końcu do pomieszczenia. Ku swojemu zdziwieniu w nie znalazł w pokoju nauczycielskim kluczy od drzwi do sali, co wywołało u niego nie tyle co zdziwienie, co jeszcze większą radość. A więc to nie będzie takie łatwe, pomyślał i skierował się w tamtą stronę. Podchodząc do drzwi słyszał, że ktoś jest w środku. Nie mogła być to jednak psorka, a ciekawość sięgnęła zenitu, gdy nacisnął klamkę i wszedł do środka.
- Dobry - rzekł jak gdyby nigdy nic, wpatrując się w chłopaka stojącego w klasie, uśmiechając się słodko i trzymając latarkę wycelowaną w jego stronę. -Zostałeś właśnie przyłapany, bang! - złożył jedną dłoń w pistolet i udał strzał w jego stronę, mając z tego niezły ubaw. Zdziwienie na twarzy chłopaka tylko przytrzymywało go w przekonaniu, że nie spodziewał się nikogo o tej porze. Czyżby to był król? Raczej w to wątpił, ale nie mógł przegapić okazji, gdyby jednak okazało się to prawdą.

Ostatnio zmieniony przez SaphiraTrancy (29-01-2018 o 13h50)


https://zapodaj.net/images/f4c5cb66f6ed4.png

Offline

#15 29-01-2018 o 17h06

Straż Cienia
MiddieTheHuman
Rekrut
MiddieTheHuman
...
Wiadomości: 54

https://fontmeme.com/permalink/180119/4d4cd5b834bd4f7465ceb1f0365c5335.png


   Otworzył oczy, czując jak telefon zawibrował pod jego dłonią. Tylko jedna osoba z całej szkoły kiedykolwiek wysłała do niego wiadomość, tylko jedna osoba pamięta o nim o poranku albo w nocy, kiedy kuł algebrę. Tylko jedna osoba w szkole nigdy nie opuszczała jego głowy...Był nim zafascynowany w taki sposób, w jaki zafascynowany może być umierający człowiek śmiercią. Coś pomiędzy strachem, przeplatanym ciekawością nieznanego, nieodkrytego świata, który spotyka tak wielu, a jednak w tym jednym momencie skupiony jest tylko i wyłącznie na nim. Tak właśnie jest z jego obecną rolą - nikt nie wiedział kim jest Denis Totcher, póki Denis Totcher, nie stał się TYM Denisem Totcherem, TĄ ofiarą TEGO Króla. Żniwem piekielnej gry, zamieniającej szkolne w realia w prawdziwy dom wariatów, gdzie wystarczy komórka i umiejętność czytania, by zapanować nad setkami umysłów w placówce.
- Wychodzę do biblioteki!- powiedział do swojego współlokatora, który nie wiele się nim przejmował. Nikt nigdy się nim nie przejmował, więc kiedy stał się ofiarą w tej całej grze z manipulacją poczuł dziwną radość z tego jak inni go traktują...W końcu jest kimś a nie nikim.
    Skłamał, mówiąc, że idzie do biblioteki. Było to najłatwiejsze kłamstwo jakie mu przyszło w życiu wypowiedzieć. Nigdy nie kłamał, bo nie umiał kłamać - kuło się to z jego przekonaniami oraz wychowaniem poczciwych, ciężko pracujących rodziców. A jednak od czasu swojego aktywnego udziału w Grze w Króla, wydawało mu się, iż cały ten strach przed nie mówieniem wszystko, gdzieś uleciał, jakby wcześniejsze nauki, wbijane do głowy od lat szczenięcych były wobec słów i pragnień Króla nic nie znaczącym wspomnieniem. Jego przyjaciele z kółka dla nerdów, mówią mu, iż to podchodzi pod chorobę, wariactwo...Nikt nie chce być traktowany jak śmieć i popychadło, tylko dlatego, że wielce, znienawidzony przez wielu Król, tego oczekuje...Ale jemu się to podobało...to go wręcz...podniecało.
    I ty razem musiał być przy akcji, nawet jak go tego nie dotyczyła, po prostu chciał być użyteczny. Liczył na to, iż jak pojawi się w tym samym miejscu, gdzie dokonuje się spełnienie królewskiej woli, to Władca gry się nim posłuży...
    Wbiegł do sali chemicznej, poprawiając niezgrabnie narzucony na siebie sweter. W tym samym momencie wpadł na jakiegoś chłopaka, stojącego w drzwiach. Odbił się od jego pleców i wylądował na najbliższej szafce, gdzie po niezgrabnej próbie ratowania siebie przed upadkiem strącił kilka próbówek, robiąc tym niemało hałasu. Zląkł się, że może pokrzyżować plany Króla, a może właśnie o to mu chodziło...sam tracił rachubę, czego pragnął bardziej.
- Dobry wieczór...- uśmiechnął się zawstydzony swoim brakiem dyskrecji.
- Wy też wykonujecie zadanie powierzone przez Króla!?- zagadnął z takim przekonaniem i nadzieją w głosie, iż Ci niemal zobaczyli w półmroku sali, błysk w oku Denisa. Poprawił się jednak, bo takie zachowanie nie przystoi szkolnej ofiarze...
- Znaczy...Będziemy mieli kłopoty...Wiecie o tym, to nie są żarty! Król nas pewnie obserwuje, zresztą, zawsze patrzy...Zamiast na zadaniu, może lepiej skupimy się na nim?- zagadnął figlarnie, z niewinnym uśmieszkiem na ustach, a w oczach dalej iskrzyły się ogniki uniesienia.
- A tak swoja drogą...To kto tu jest? Kompletnie Was nie widać...- westchnął, po czym zapalił światło, jakby wcale nie zależało mu na tajności misji. Teraz ich wszystkich lepiej widział, tak samo jak rozbite przez niego wcześniej przyrządy.
   Zaczął zbierać szkło, by nie zostawić po sobie żadnych śladów,
choć z tak drobnymi kawałeczkami bez odkurzacza się nie obejdzie.
Obrzucił wszystkich jeszcze raz pytającym spojrzeniem. Czemu do wykonanie tak prostego, a przy tym wymagającego zadania potrzebne jest aż tyle osób? Szczerze, to nigdy wcześniej nie zaobserwował takiego rozwiązania wśród rozkazów królewskich. Coś było na rzeczy,
a może to jedynie przypadek...

Ostatnio zmieniony przez MiddieTheHuman (29-01-2018 o 17h09)


https://i.imgur.com/T1FjLoj.gifhttps://i.imgur.com/Pc851a9.gif

Offline

#16 30-01-2018 o 01h45

Straż Obsydianu
Luscinia
Rekrut
Luscinia
...
Wiadomości: 30

http://imgie.pl/images/2018/01/27/Aarsen874c6.png

     Jest już późno, bardzo późno, kiedy A. Rogers stawia kroki na cienkiej warstwie skrzypiącego śniegu. Jego ciężkie buty pozostawiają ślady na białym dywanie zdradzając jego niechwalebną niesubordynację względem przepisów dotyczących dormitoriów. Potwierdził jednak swoją obecność wieczorem, a jego współlokator nie wrócił jeszcze do internatu, więc właściwie powinno mu się upiec. Zimno już dawno zdążyło zmienić nieco kolor jego nosa i uszu, jednak chłopak za nic nie ma zamiaru pozbawiać się przyjemności, jaką niosą ze sobą zimne i suche polarne podmuchy powietrza mierzwiące jego jasną czuprynę. Nie cierpi wszelkich nakryć głowy, a komu szkodzi upajać się dobrym humorem, gdy ma się do tego wyraźny powód? Akurat wraca z nocnej eskapady mając w kieszeniach zarobione dzisiaj dwadzieścia baksów. Niewiele. Bardzo niewiele, ale przecież nikt nie będzie zakładał nie wiadomo ile w  błahej potyczce z kimś nieznajomym i niewypróbowanym. Z kimś nowym, świeżym, kto ma wygląd młokosa, co ledwie przekroczył granicę pełnoletności. Dobrze powiedziane. Wygląda. Po paru tygodniach przyglądania się graczom uderzającym raz po raz w bile w jednym z miastowych pubów, w końcu miał wystarczająco dużo śmiałości, by dołączyć do gry. No, świeży to on taki nie jest w tym biznesie. W poprzednim życiu, które już na zawsze ma pozostać jedynie w jego pamięci i snuć się pod postacią ulicznego kurzu przez chodniki tamtego miasta, raz tygodniowo, w środy, można było go zastać wieczorną lub nocną porą przy dużym stole, którego płyta pokryta była zielonym suknem. Aj, ile razy E. Rogers musiała go kryć! Jedno jest pewne. Pomimo zmiany środowiska, Arsen kompletnie nie ma zamiaru rezygnować z jednej ze swoich ulubionych rozrywek jaką jest bilard.
     Ostatnio w jego życiu pojawiła się także inna gra. Nie mniej ciekawa i nie mniej ryzykowna. Może nawet bardziej interesująca, gdyż żaden z graczy nie zna dnia ani godziny, kiedy znów trzeba będzie wziąć w niej udział wedle rozkazu wielkiego mistrza, który ewidentnie bawi się z uczniami. W kotka i myszkę.  Jeśli zapytacie, czy owa igraszka również otrzymała aprobatę tego siedemnastoletniego osobnika, ciężko powiedzieć. Tylko dlaczego „król”? – zastanawia się Arsen mijając budynek szkoły. Czyż nad królem nie stoi wyżej cesarz? Król. Ce-sarz. Rozkaz Króla. Rozkaz Cesarza… No tak. Być może chodzi tu o brzmienie? A może…?
     Nie kończy myśli. Zamiast tego sięga po wibrującą komórkę dotąd spoczywającą bezpiecznie w kieszeni jego kurtki i od razu spogląda na wyświetlacz, na którym widnieje powiadomienie o informacji. A więc rozkaz. Marszczy brwi śledząc wzrokiem treść wiadomości. Warto?. Szybko wstukuje w wyszukiwarkę hasło skutki reakcji pyłu.... O ile będzie działać z rozwagą, nikomu nie powinna się stać się krzywda. To już coś. Chowa urządzenie spowrotem i zaczyna kierować się w stronę gmachu liceum. Do środka, po uprzednim obtupaniu butów o jeden z trzech stopni prowadzących pod wejście, wchodzi bocznymi drzwiami. Puszczają łatwo. „A to ciekawe…” – myśli chłopak kierując się po schodach na wyższe piętro. Staje przed zamkniętą salą od chemii i uświadamia sobie swoje głupie niedopatrzenie orientując się, że nie zabrał klucza. Chce zawracać, jednak szybko wciska się we wnękę między szafkami, kiedy widzi obrys ludzkiej sylwetki wyłaniającej się zza zakrętu. Słychać zgrzyt zamka. To wszystko robi się coraz bardziej osobliwe. Nie ma czasu nawet przetrawić sytuacji, gdy zaraz zjawia się kolejny cień.Z latarką, to go od razu widać. Kilka wymienionych zdań zaskoczenia, a oto i za sekundę nadbiega trzeci. Ten akurat jest najdyskretniejszy – myśli Rogers słysząc jak szkło rozbija się o podłogę. Wszystkie trzy głosy należą definitywnie do chłopców. Wliczając Arsena, na miejscu zaplanowanej zbrodni przebywają cztery osoby ewidentnie w jednym celu. Ale zaraz, znów coś słychać. Chłopak ostrożnie próbuje dojrzeć cień zza winkla. Czyli będzie ich jeszcze więcej.
     – Kłopoty kłopotami, panie kolego. Nieważne, czy wolisz zakradać się do pracowni czy kimać w wyrku, w przypadku obu opcji istnieje szansa na przysporzenie sobie problemów – odzywa się z wnęki, po czym staje w progu opierając się ramieniem o framugę drzwi.
     – Panowie, żeby znów nie było zaskoczenia, mogę wam powiedzieć, że będzie nas co najmniej piątka. Co do widoczności... latarki chyba nam wystarczą do szczęścia – kwituje po chwili mrużąc oczy przez nagły blask lamp i sięgając zaraz do kieszeni kurtki po telefon z myślą o wspomnianym wcześniej źródle światła. - Swoją drogą, używanie tego pstryczka elektryczka na ścianie naprawdę bardzo nam pomoże w uniknięciu tych całych kłopotów.

Ostatnio zmieniony przez Luscinia (30-01-2018 o 15h07)


http://imgie.pl/images/2018/01/17/signd4d35.jpg

Offline

#17 01-02-2018 o 01h04

Straż Absyntu
Neyu
Straż na szkoleniu
Neyu
...
Wiadomości: 171

Chloe Murphy

Słuchając muzyki na słuchawkach; leżałam na łóżku i wpatrywałam się pusto w sufit. Od dawna nie nudziłam się aż tak bardzo, jak tego wieczoru, bądź raczej tej nocy. Westchnęłam cicho. Mój wyraz twarzy zdradzał, iż jak najbardziej byłam zmęczona tym żmudnym, pełzającym się czasem.
Jestem świeżo po sylwestrze, na którym zrobiłam sobie maraton horrorów, przez co aktualnie nie jestem wstanie zmrużyć oka. Ważne, że bawiłam się dobrze podczas seansu. Przewróciłam się na bok. Moje całkowicie niezmęczone ślepia powędrowały na okno.
Nowy rok. Każdy ma jakieś noworoczne postanowienia, prawda? Każdy chce coś w sobie zmienić, coś osiągnąć, czegoś posmakować. Stawiają sobie wymagające cele, które potrafią być nieosiągalne, a jednak możliwe do zrealizowania. Pokręciłam głową z wielką rezygnacją. To przecież nie ma sensu.
Nigdy niczego w sobie nie zmieniałam. Nigdy niczego od siebie nie wymagałam. Nigdy nie chciałam poznać czegoś nowego.. chociaż..? Ostatni punkt mija się z prawdą. Z perspektywy innych ludzi; jestem totalnie odmiennym człowiekiem od większości społeczeństwa. Nie będę ich oszukiwać ani siebie. Było to prawdą. Najszczerszą prawdą.
Z rozmyślań wyrwało mnie wibrowanie mojego telefonu, które poczułam na dłoni, gdyż tam aktualnie się znajdowało urządzenie. Na moją twarz od razu wkradł się nikły uśmieszek, po czym skierowałam swój wzrok na wyświetlacz telefonu, aby potem odpalić aplikacje "Rozkaz Króla".
Tak, pojawiło się nowe zadanie. Nowy rozkaz. Nowy cel do zrealizowania, bądź może do zignorowania. Nie rozmyślając dłużej - rzuciłam okiem na treść wiadomości.
"Witaj Chloe Murphy, zostałaś wybrana do wykonania specjalnego zadania."
Wgłębiając się coraz bardziej w zadanie przesłane przez samego Króla; mój uśmiech z każdą sekundą się poszerzał. Musiało to wyglądać jakbym była jakąś wariatką.
Nie uważam, że jestem normalna.. wątpię żeby ktokolwiek tak myślał. Podniosłam się z łóżka, po czym powędrowałam do drzwi (wcześniej zakładając buty), aby po cichu opuścić swój pokój.
Byłam już wcześniej ubrana. Oczywiście, czarny musiał dominować, ale wiśniowy również się pojawił w tym zestawie.
Stawiałam delikatne, spokojne oraz bezszelestne kroki, tak aby żaden opiekun nie przyłapał mnie na łamaniu zasad.
Nie przestrzeganie reguł - byłam w tym nie do powstrzymania. Zawsze robię na przekór i nigdy nie jestem wstanie trzymać się jakichś bezsensownych, nic nie znaczących zdań.
Opuściłam akademik i udałam się w stronę gmachu liceum, gdzie znajdę sale chemiczną w której należałoby wykonać rozkaz. Poszłam naokoło. Wątpiłam, iż ktoś stał i pilnował porządku oraz spokoju w budynku szkolnym. Natomiast wparowanie przez wejście główne nie szło w parę. W centralnej części - zawsze, ale to zawsze znajdowały się kamery, dlatego nie miałam zamiaru ryzykować aż tak bardzo swoim marnym żywotem.
Wkroczyłam zatem bocznym wejściem. Dość mało zauważalnym, a nawet ułatwiającym drogę do sali chemicznej. Poruszając się w tych ciemnościach, które przypominały jakieś katakumby - czułam dreszczyk emocji.
Fakt, byłam po maratonie horrorów, więc jeszcze satysfakcja z tych filmów mi nie minęła. Ale tutaj wkradła się również adrenalina samym zadaniem, które miałam zrealizować.. bądź nie.
Po parunastu kolejnych krokach znalazłam się ku mojego celu, gdzie doznałam lekkiego zaskoczenia.
Mam na myśli - czterech chłopaków, zapalone światło w sali oraz rozbite przyrządy.
Zamrugałam kilkakrotnie, czy oni zdają sobie sprawę na jakie zagrożenie mogą siebie wystawić?
Mhm..? O co chodzi? To jednak.. więcej osób zostało przydzielonych do tego zadania? Ale.. dlaczego?
Podeszłam bliżej, dalej bezszelestnie krocząc z kamiennym wyrazem twarzy oraz pustym wzrokiem wlepionym w tę sytuacje.
- Widać.. nie obawiacie się tego, co może was tu spotkać, nieprawdaż? - zapytałam swoim tajemniczym tonem głosu grupkę chłopaków, która znajdowała się w zasięgu mojego wzroku. Moje pytanie jak i wyraz twarzy nie zdradzał po sobie żadnych szczegółów bądź wskazówek dotyczących mojej własnej, tajemniczej osoby. Ba, byłam w tej chwili kompletnie pozbawiona jakichkolwiek emocji. Przystanęłam przy wejściu do sali; lustrując każdego z nich.
Każdy miał coś w sobie ciekawego, coś takiego, co chciałoby się naprawdę odkryć. Kim oni byli? Jest to autentycznie interesujące. I to bardzo, a nawet za bardzo..


https://78.media.tumblr.com/426db6c01cb1ed6c6f7d0a2e16f55d44/tumblr_pcuh5lZxa31u3v6c8o1_640.png

Offline

#18 01-02-2018 o 18h24

Straż Absyntu
Elieri
Młody rekrut
Elieri
...
Wiadomości: 29

Ramona Walter


     Znowu powrót do szkoły. Nawet ją lubię, jest całkiem ciekawie w niej. Na przykład ten tajemniczy Król i jego zadania. Kilkakrotnie już wykonywała jakieś, czasem te poważniejsze, czasem mniej. Ogólnie lubię się zgłaszać do tych ogólnych, jest to jakaś odskocznia od tego szkolnego trybu życia, bo ile można ciągle wkuwać tego samego? Nie da się, czasem trzeba się jakoś rozerwać. To jest dla mnie takim uwolnieniem się. Po za tym skoki adrenaliny dobrze robią, a przynajmniej tak mi się wydaje. Cóż nie mam co żałować, przy wielu akcjach dobrze się bawiłam, więc nic nie szkodzi mi na przeszkodzie, żeby w większej ich ilości uczestniczyć. Wyjrzałam za okno, już jakąś godzinę jedziemy. Nie lubię tego, że tak daleko wybrałam sobie szkołę, bo ile jeszcze można jechać? Nudzą mnie długie jazdy samochodem. Nic w nich ciekawego jak dla mnie nie ma. A jeszcze rodzice muszą przełączać na jakąś stację, co puszcza równie nudne nieciekawe kawałki. Jak można czegoś takiego słuchać? Same smutne i wolne piosenki, przecież przy czymś takim można zasnąć! Nie rozumiem ich. Szczerze oni mnie też, nie mam zielonego pojęcia jak to jest, że oni są moimi rodzicami. A może jestem adoptowana? To by wiele wyjaśniało, ale niestety z wyglądu to jestem do nich podobna. Jakże to mnie musiało pokarać. Kiedy wreszcie dojechaliśmy na miejsce, czym prędzej zabrałam swoje bagaże i ruszyłam do akademika zbytnio nie przejmując się rodzicami. Zapewne teraz pojadą sobie do sklepu na jakieś zakupy, a może wrócą do domu. Mało mnie to obchodzi. Wreszcie jestem w swoim drugim domu. Lubię to miejsce, wielu ludzi, czasem ciekawe imprezy, wolę te kilku osobowe niż jakieś tłumiaste, na takiej się da chociaż jakoś porozmawiać z każdym, a w tych wielkich to raczej jakieś grupy się tworzą. Jakoś dowlokłam się na miejsce. Duża podróżna torba i walizka na kółkach trochę waży. Teraz idziemy do pokoju. Rzuciłam rzeczy gdzieś na podłodze koło łóżka, a sama padłam na nie. Tyle mi trzeba do szczęścia. Mojej współlokatorki chyba jeszcze nie ma, przynajmniej nie widzę jej rzeczy, ale to żadna strata. Im dłużej mam wolny pokój tym lepiej. Nikt mi przynajmniej nie zrzędzi, jak to robi ona. Ciągle na coś narzeka, czasem zastanawiam się, czy ona aby nie ma okresu dwadzieścia cztery na dobę siedem dni w tygodniu. Ona potrafi być tak okropną osobą, ale cóż współlokatora raczej się nie wybiera. Choć już się trochę do niej przyzwyczaiłam, więc nie chciałabym jej zmieniać. Co jak co, ale inna by mogła być jeszcze gorsza. Nagle przyszła mi jakaś wiadomość. Może to ktoś z ofertą imprezy na zakończenie wolnego? Albo to rodzice coś znowu chcą. Zresztą zawsze coś chcą. A jednak to nie oni. Nowe zadanie od Króla. Cóż ciekawego tym razem? Jakaś reakcja chemiczna w sali chemicznej? Jak dla mnie spoko. Podkradnięcie się tam raczej nie powinno być trudne. Praktycznie nie pilnują tej szkoły, a przynajmniej ja tak to zaobserwowałam. Więc zadanie należy do całkiem prostych. Teraz trzeba tylko czekać. Ciekawe czy moja współlokatorka przyjedzie dzisiaj, czy z samego rana ona lekcje. Często robi tą drugą opcję, więc pewnie tym razem będzie tak samo. To o to, że mnie podkabluje jakiejś nauczycielce raczej nie muszę się martwić. Bo ona jest jak kabel USB, bardzo dobrze przenosi informacje do opiekunów, wychowawców. Czemu mnie taką istotą pokarało? Ja się pytam czemu? Dobra, trzeba byłoby się jakoś przygotować do tego zadania. Coś założyć innego, albo co. Nie, nie chce mi się. Jest jakoś po południu, więc zdrzemnę się, żeby nie zaspać przypadkiem. Przez ten wolny czas trochę imprezowałam, więc zbyt wiele przespanych nocy to nie miałam. Wcześniej nastawiłam budzik. To za kilka godzin zacznie się zabawa.
     Jak ja nienawidzę tej melodyjki. Kto ją ustawił na budzik i czyj to telefon dzwoni. Sięgnęłam po swój, żeby sprawdzić która godzina. A no tak, to mój dzwoni, już blisko północy. Trzeba by się zbierać. Przetarłam sobie jeszcze oczy. Może jednak nie powinnam zasypiać wtedy? Teraz będę zaspana na akcji. Brawo Ramona. Możesz sobie pogratulować. Ja tak kocham spać, a tutaj jest tak ciepło. Ale jak wiadomo nie wolno się sprzeciwiać rozkazom Króla, bo wszyscy się mogą od ciebie odwrócić. To trzeba ruszyć swoje cztery litery. Ziewnęłam przeciągle i spojrzałam na łóżko po drugiej stronie pokoju. Tak jak myślałam nadal jest puste. Aż tak bardzo nie lubi akademika? Po co ja zadaję takie głupie pytanie, ona ciągle o tym mówi. Dobra już się nią lepiej nie przejmować. Jeszcze się wiele od niej nasłucham. Ona nawet gada przez sen! I jeszcze coś wykrzykuje o jakimś chłopaku. Jak on miał? Norbert? Nikolaj? Nie, chyba nie. Nicolas! Tak o jakimś Nicolasie ciągle gada, ale ja nadal nie wiem o kogo jej chodzi. I szczerze chłopakowi już współczuję. Jak ona zacznie się do niego dobierać to on chyba będzie musiał przed nią uciekać. Jakoś udało mi się ominąć jedną woziną, która lubi chodzić po akademiku w nocy. A może ona po prostu lunatykuje? Nieważne. Podskakująco biegnąc dotarłam pod szkołę. Może to trochę głupie i mógł mnie ktoś zauważyć, ale co tak raz się żyje. Przechodząc przez dziedziniec zauważyłam dwie osoby, może one dzisiaj też dostały jakieś zadanie? Nie obchodzi mnie to ja mam swoje do wykonania i spróbuję je wykonać, choć nie wydaje się zbyt trudne. I mówię to ja, dziewczyna która ma dwa z chemii. Wesoło dotarłam pod salę chemiczną. W zasięgu mojego wzroku było pięć osób, czterech chłopaków i jedna dziewczyna. Nie powiem robi się ciekawie. Czyli to jakieś grupowe zadanie? Nie rozumiem, przecież to by zrobiła jedna osoba i ona by wystarczyła. Ciekawe co znowu wymyślił nasz kochany Król.
- Trochę tu tłoczno się robi nie uważacie? - powiedziała wesoło i stanęłam koło dziewczyny z wiśniowymi włosami.
     Ja byłam ubrana dość kolorowo. Różowa bluzka z kucykami, szara bluza rozpinana, ciemnogranatowa kurtka z kapturem, w którym jest takie milutkie futerko i czerwone spodnie. Niezbyt dobre ubranie na nocną eskapadę, ale jestem zbyt leniwa. Uśmiechnęłam się do reszty promiennie.

Offline

#19 05-02-2018 o 01h33

Straż Obsydianu
Chitaru
Żołnierz Straży
Chitaru
...
Wiadomości: 598

....................................................................................http://oi66.tinypic.com/2cwpt9i.jpg
   Nicolas zmrużył oczy gdy światło latarki padło wprost na nie. Zdążył się już przyzwyczaić do panującej ciemności i ostry blask sprawił, że przez chwilę nie widział nic. Uniósł ręce w poddańczym geście, gdy zauważył dłoń imitującą pistolet. Gdyby nie „bang” dodane na końcu zdania, byłby pewny, że właśnie stoi przed nim nauczyciel. Słysząc udawany wystrzał, jak prawdziwy aktor zagrał scenę agonalnej śmierci upadając na fotel nauczycielki.
    — Litość dla jeńców nie leży w twojej naturze, co? — spytał wychodząc z roli. — Miło cię widzieć, Daemian. No prawie, gdybyś zabrał to światło z moich oczu, byłoby naprawdę miło.
   Ledwie rozmówca zdarzył mu odpowiedzieć, gdy przez drzwi wpadło tornado. A przynajmniej, brzmiało jak ono i narobiło nie mniej bałaganu.
    — Ajajaj, wejście smoka, co? — zamruczał, gdy po raz kolejny ktoś go oślepił. — Miło, że wpadłeś, Denis — powiedział śmiejąc się pod nosem z dosłowności swoich słów. — Hej, zostaw to. Tylko się pokaleczysz, a nic ci z tego nie przyjdzie. Jeśli jesteśmy tu z tego samego powodu, to i tak będzie wiadomo, że ktoś tu był. Chyba, że nikt nie ma zamiaru narażać się Wronie? Co ja gadam, skoro Daemian tu jest, to nie ma bata, że zadanie nie zostanie wykonane.
   Z każdą kolejną pojawiającą się osobą jego humor wzrastał. Nie był sam, już samo to go cieszyło. Nie musiał odwalać brudnej roboty, skoro już zdążyła przybyć osoba, którą niektórzy określają mianem psa króla. Nic słyszał kroki na korytarzu, więc spodziewał się kolejnych gości. Ciekawe ilu przyjdzie? Szybko w pomieszczeniu pojawiły się trzy kolejne osoby obwieszczające coś tak oczywistego, że Nico miał ochotę podsumować ich wypowiedź jakimś sarkastycznym tekstem, jednak wolał się nie narażać osobom zaaferowanym grą na tyle, że każdy rozkaz traktowały jak świętość. Kto wie czy wtedy następny nie zabrzmiałby „Znajdź sposób na upokorzenie Nicolasa Rossa”? Wolał nie testować tej teorii. Nie był wciągnięty w grę tak jak większość tu obecnych, bardziej skupiał się na odkryciu tożsamości króla i ta zagadka jeszcze go tu trzymała. Nie rozumiał jaką przyjemność daje innym wykonywanie czyichś rozkazów. Wpadł na pewien pomysł.
    — Rozkazuję wam przynieść mi ciastka czekoladowe! — powiedział władczym tonem.
   Chciał realistycznie odegrać rolę króla, jednak nie udało mu się długo zachować powagi i zaczął się śmiać, gdy tylko spojrzał na twarze innych uczniów wpatrzone w niego. Każda na swój sposób oddawała zdziwienie.
    — No ej, ponoć tak lubicie rozkazy. A jak ja proszę o ciastka, to już nikomu się nie chce przynieść — prychnął udając obrażonego.
   Tak jak powiedział Arsen, liczba osób szybko przekroczyła piątkę. Nico wiele nie zastanawiał się, skąd chłopak to wie. Mógł przecież widzieć kogoś po drodze. Bardziej ciekawiło go, kto pierwszy zdecyduje się wykonać zadanie.
    — Dyskrecja, jak widać, nie wszystkim odpowiada. Cóż, mi to nie przeszkadza. Kolejny dyżur na stołówce, czemu nie? Przynajmniej wtedy, wiem co jem. Jednak, jeśli już mam zostać ukarany, to wolałabym słusznie, więc może przejdziemy do tematu rozkazu i jego realizacji? Też macie tu wywołać zadymę i uciec?
   Możliwe, że poruszył ten temat, bo miał ochotę już wrócić do łóżka. Albo dlatego, że tak naprawdę poranne wstawanie na dyżur nie było jego marzeniem. Mógł gotować, nawet to lubił, ale nie rano. Był ogromnym śpiochem, więc wcześniejsza pobudka naprawdę odrywała dla niego rolę koszmarnej kary. Chał, żeby wszystko poszło gładko. Szybko, cicho i bezproblemowo. Czy prosił o zbyt wiele?
   Wyjął telefon by sprawdzić listę rzeczy potrzebnych do reakcji. Wszystkie były dobrze podpisane, więc znalezienie ich nie stanowiło problemu. Tylko palnik, którego trzeba było użyć, żeby podgrzać gwóźdź został schowany w osobnej szafce. Na szczęście i do niej Nico miał klucz. Zastanawiał się czy powinien go później odnieść z powrotem do pokoju nauczycielskiego, czy zostawić tutaj. Stwierdził, że odłożenie będzie lepszą opcją. W końcu pokazanie nauczycielom jak słabo są strzeżone, mogłoby w końcu zmusić ich do lepszej ochrony.
   Wszystko co było im potrzebne znalazło się już na pierwszej ławce pod tablicą. Wykonanie reakcji Nic wolał zostawić innym. On przygotował składniki. Niech ktoś lepiej znający się na chemii zrobi resztę. Ross odsunął się w stronę drzwi robiąc miejsce dla osób chętnych do kolejnego wyzwania.


https://orig00.deviantart.net/515f/f/2018/067/5/1/thr_by_mechanicpigeon-dc5bejq.gif

Offline

#20 05-02-2018 o 11h08

Straż Cienia
Lexi
Piechur Straży
Lexi
...
Wiadomości: 1 990

https://fontmeme.com/permalink/180127/4d71f15be62dcf1ff507922884b3f2ab.png

   Nie oczekiwał, iż spotka tu króla, bo wydawało to się irracjonalne, jednak po tym jak domyślił się, na kogo dokładnie wpadł, szczerze przyznał, że znalezienia króla tutaj byłoby znacznie łatwiejsze. Gdy osoba odezwała się, był niemal pewien, że popełnił poważny błąd i nie mógł pozwolić sobie na kolejny. Nie wiedział, czy powinien się tłumaczyć, uciekać czy po prostu wziąć dziewczynę ze sobą – ważne było jedno – był już spóźniony i zastanawiał się, co może się stać, gdy faktycznie nie przyjdzie. Albo przyjdzie z nadwyżką.
Emily Rogers była jedną z dwójki rodzeństwa, które przeniosło się do ich szkoły w środku roku. Pomijając sam fakt, że mało kto zmieniał szkołę o tej porze roku, to wszystko było dość dziwne i niezrozumiałe; do tej szkoły niewiele osób ma dostęp. Nie wiadomo dlaczego, ale powstało coś na kształt małej sekty. Sekty lub gangu, który chroni to, co chronią uczniowie. A król właśnie jest jedną z tych rzeczy. Więc zmiana szkoły i poznanie owego sekretu było czymś, co nie powinno mieć miejsca, a miało.
   Daniel nie miał siły jednak rozmyślać się nad wszystkim i zwyczajnie chwycił dziewczynę za rękę, pociągnął i spojrzał na jej twarz. Był pewien, że tak samo jak on, dziewczyna chce by nikt nie zadawał zbędnych pytań ani nie oczekiwał głupich odpowiedzi. Emily nie była jednak zadowolona, gdy okazało się, że uścisk chłopaka na jej ręce jest mocniejszy i nie mogła się wyrwać, gdy Daniel zaczął wprowadzać ją do szkoły. Grymas namalował się jej na twarzy, ale później szybko go ukryła, gdy chłopak dyskretnie poprosił ją swoim wzrokiem o spokój.
Nie chciał się użerać z nią o tej porze, szczególnie, że dobijała już pierwsza piętnaście, a on dalej nie był tam, gdzie powinien być. Dlatego też był przerażony gdzieś w środku, gdy usłyszał dźwięki dochodzące z miejsca, gdzie odbyć miało się jego „osobiste zadanie”. Emily nie wahała się tak, jak robił to Daniel i już po chwili odwróciły się role – ona pociągnęła go do Sali chemicznej, a ich oczom ukazało się sześć osób; niektóre z nich Daniel znał naprawdę dobrze. Wtedy coś pękło i wiedział, że czas zacząć grać. Nie mógł okazać słabości i wycofać się tak jak zwykł to robić.
-Nie oczekiwałem, że będę tutaj tylko z Emily, ale osiem osób to chyba naprawdę przesada, nie prawdaż, królu? – rzucił przed siebie, nie było to osobiste pytanie. Gdyby okazało się, iż król jest wśród tych osób, bo w końcu miał „obserwować”, to na pewno weźmie sobie to pytanie do serca, jednak jeśli nie, to Daniel nic nie straci. - Naprawdę chcecie wykonać ten rozkaz? Nie sądzicie, że nie dostaniemy za to nic, co by było opłacalne? Tak tylko mówię.
A, i Nicolas… Co tu tutaj robisz? Nie spałeś przypadkiem już od dawna?



Nadal bardzo przepraszam za nieobecność i krótkiego posta, choroba nie odpuszcza

Ostatnio zmieniony przez Lexi (05-02-2018 o 11h08)

Offline

#21 15-02-2018 o 23h07

Straż Obsydianu
Luscinia
Rekrut
Luscinia
...
Wiadomości: 30

http://imgie.pl/images/2018/01/27/Aarsen874c6.png


     Żeby być jeszcze przez kilka chwil przytomnym, przymyka oczy i przeciera je dłonią. Wtem słyszy dwa dziewczęce głosy tuż obok, jakby stały tuż za nim. Podejrzewał dobrze. Zaraz w sali zjawia się nie tylko jedna osoba, ale za to pojawiają się aż dwie zbłąkane duszyczki szukające sposobności do wykonania polecenia. Ach… A mógł się założyć i w przypływie szczęścia zgarnąć trochę drobnych. Krzywi się myśląc o straceniu tak dobrej okazji. No nic, może następnym razem – myśli odsuwając się z przejścia. Dziewczęta, które dołączyły zdają się być na kompletnie odmiennych biegunach. Jedna posiada idealną pokerową twarz (od razu Arsen wróży jej w miarę dobrą przyszłość w tej grze, o ile nauczy się do tego porządnie kantować. Nawet mógłby podjąć się wyzwania i złożyć jej propozycję. Kiedyś), druga natomiast wpada wesoło do sali zarzucając niebieskimi kosmykami.
     – Wierz mi, cukiereczku, gdyby ktokolwiek tu miał tyle rozsądku, już dawno szukałby innej placówki, a nie czekał na to, co mu może z tego wszystkiego, co będzie się tu działo, wyniknąć – odpowiada pośrednio odwróciwszy twarz w kierunku C. Murphy.
– Tłoczno. Sześć osób w porównaniu do tradycyjnych dwudziestu paru podczas zajęć?
– dodaje za chwilę słysząc słowa drugiej panny.
     Kiedy przypomina sobie, że jest jeszcze w pełnym rynsztunku zimowym, czyli kurtce, butach, z których śnieg ścieka nieestetycznie pod postacią wody na podłogę, szaliku oraz bezpalczastych rękawiczkach, zdaje sobie sprawę, że może to wyglądać co najmniej intrygująco. Zwłaszcza, że większość ludzi stoi tu jakby ledwie co powychodzili z pokojów. Rzecz oczywista, na chwilę włącza mu się czerwona lampka, ale tak szybko jak wzniesiony zostaje alarm, tak szybko jest odwoływany. Bo przecież nietrudno zdać sobie sprawę, że wsypa jednego oznacza również nierzadko wsypę drugiego. Nie jest w stanie natomiast zachować na twarzy wyrazu względnego spokoju, gdy w eterze rozbrzmiewają jakieś słowa odnośnie rozkazu i czegoś, co dotyczy ciastek. Szczere zdziwienie odbija się na jego twarzy, ale po dosłownie paru sekundach w kącikach ust zaczyna igrać coś na rodzaj uśmiechu. Od razu widać kogo bawią zadanka aplikacji.
     – Jakieś konkretne życzenia odnośnie kształtu, ceny, chrupkości czy kalorii? – parska w końcu śmiechem. – Wiesz, skombinować nietrudno. Odkup od kolegi – dodaje za chwilę kierując od razu swój wzrok na drugiego chłopaka o białych włosach.
     Przytomnieje, kiedy na pierwszej ławce pojawiają się opisane wcześniej w wiadomości składniki chemiczne i sprzęt. No tak… Nie przyszedł tu w celach towarzyskich. Już i tak limit jego godzin zabaw na ten tydzień został wyczerpany. No nic, należy zakasać rękawy i brać się w końcu do roboty. Cóż za motywacja, panie i panowie…
     – No więc tak… - mruczy sam do siebie, jakby nie miał wystarczająco dużo osób do rozmowy w tym pomieszczeniu, ale szybko się reflektuje i zaciska usta.
     To nie jego wina. Jakoś samo wyszło, że często mu się zdarza prowadzić ze sobą monologi. Myśli wówczas głośno i w przerwach, w momentach skupienia dręczy biedne ołówki i długopisy niszcząc drewno, tudzież plastik czy metal zaciskając na nich swoje szczęki. Philip o mało nie wyprowadził się z pokoju, kiedy poznał z kim przyjdzie mu go dzielić. Do dzisiaj chodzi naburmuszony, gdyż współlokator nie daje mu spać po nocach rozmawiając ze sobą przed snem, albo za dnia głośno trzaska za sobą drzwiami lecąc na złamanie karku do szkolnej biblioteki albo do kantorka dozorcy i lokalnego konserwatora w przypływach chwilowych uniesień i nagłych zastrzyków energii. Brzmi to prawie jak Eureka!, ale bardziej dobitnie, gdyż wyrażone głośnym hukiem. Ale Philip to dobry dzieciak, który woli łagodnie upomnieć chłopaka, niż robić z tego wielką aferę u pedagogów i reszty pracowników. Znaczy, sąsiedzi też czasem zwrócą uwagę, więc nie jest w tym sam przynajmniej.
     Już ma zamiar brać się do roboty, gdy pewien drobny incydent skutecznie skłania go do pozostania na miejscu. Oto nagle w pomieszczeniu pojawiają się kolejne dwie osoby. Na chłopaka nie zwraca większej uwagi, gdyż jego obecność kompletnie przyćmiewa znajoma postać. Aż nazbyt znajoma. Dlatego właśnie uparcie szuka wzroku drugiej pary zielonych oczu. Na Jowisza, E. Rogers w planie Króla? No, no, no… Jak duże jest prawdopodobieństwo, że trafiła tu przez przypadek? Hm… Też dobre do obstawienia. Czy sama nie mówiła mu już, że kompletnie sprzeciwia się całej zabawie? Mniejsza o to. Ewidentnie na wskutek potoku zdarzeń przyczynowo skutkowych jakoś musiała tu z nimi wylądować. Kiwa w jej stronę głową i mruga (mało) konspiracyjnie. Ma to oznaczać tyle, co możemy ewentualnie porozmawiać o tym później.
      - Wiesz, nie byłoby tutaj nas wszystkich, gdybyśmy nie chcieli - odpowiada na zdanie chłopaka, który pojawił się w drzwiach razem z jego siostrą.
     Tak czy inaczej, słysząc słowa N. Ross, podchodzi w końcu do ławki dając tym samym niemą odpowiedź na jego pytanie co do celu nocnej eskapady. Chłopak o osobliwym kolorze oczu nie wygląda jakby miał w zamiarach przystąpienie do działania, toteż bierze do ręki jedno z opakowań. Szczerze, nie lubi babrać swoich czyściuchnych rączek w tego typu syfie. Niby nie miało to być szkodliwe, ale wiedział, że w nadmiarze szkodliwa nie jest tylko i wyłącznie forsa. W ogóle, czy jest możliwość, żeby było jej kiedykolwiek w nadmiarze? Przecież wiecznie jej brakuje. Jak nie do wydania, to dla poczucia bezpieczeństwa, własności i niezależności. W końcu odstawia opakowanie spowrotem na blat.
     – Więc jak, cukiereczki? Co wy na to, żeby moja rola ograniczała się do wsparcia mentalnego przy tym projekcie? – pyta siadając na blacie obok. - Ewentualnie mogę wsypać uroczystą ostatnią miarkę któregoś z tych specyfików do mieszaniny, żeby nie było.
     Trzeba jeszcze wykombinować, żeby znajdować się jak najbliżej wyjścia.

Ostatnio zmieniony przez Luscinia (15-02-2018 o 23h33)


http://imgie.pl/images/2018/01/17/signd4d35.jpg

Offline

#22 17-02-2018 o 15h20

Straż Absyntu
Neyu
Straż na szkoleniu
Neyu
...
Wiadomości: 171

Chloe Murphy

I tak mijały kolejne napięte sekundy. Może bardziej dłużące się minuty, które sprawiały, że atmosfera powiewała tajemniczością; po części nawet grozą. Koło mnie przystanęła niebieskowłosa dziewczyna, która najwyraźniej była mocno podekscytowana aktualną misją do wykonania. Postanowiłam zignorować jej pytanie. Czyżby to była ironia? Prychnęłam niesłyszalnie z lekkim poirytowaniem. W końcu jak jest taka gromada osób, to na pewno znajduje się w tym wszystkim powód zwołania nas wszystkich. Zadanie do wykonania nie było jakieś wymagające, aby znajdowało się tu, aż sześć osób. Och, jakie sześć..? Skierowałam swój wzrok do tyłu, skąd docierał głos. Kolejne wypowiedzi, pytania puściłam mimo uszu. Kto powiedział, że ja się wezmę za tworzenie eksperymentu, który miał spowodować odwołanie zajęć? Jest tyle wolnych rąk, niektóre wręcz chętne do wykonania zadania, a niektóre nie. Ja się zajmę obserwowaniem i szukaniem odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Nie muszę przecież wspominać, iż ostatnie zdanie w wiadomości od króla, przyciągnęło mnie do sali chemicznej. "Nie zawiedź mnie, bo będę Cię obserwować." Właśnie, będziesz obserwować mnie, a raczej całą naszą siódemkę. Uśmiechnęłam się szarmancko pod nosem.
Jesteś gdzieś tutaj. Ale.. dlaczego się kryjesz? Naprawdę myślisz, że zdołasz się ukryć przede mną? Oczywiście, nie będzie to łatwe zadanie do zrealizowania, ale na pewno nie będziesz w cieniu na wieki. I ja ci to zapewniam. Nie mam zamiaru odpuszczać.
To jest wręcz ciekawe jakimi motywami się kieruje król. Misje, które nam zleca są nie raz okropnie poważne, niebezpieczne, a nawet wchodzą w prywatność graczy.
Po czym do moich uszu doszedł władczy ton głosu. Momentalnie przymrużyłam oczy, wlepiając swoje ślepia w szatyna. Było widać, iż chłopak miał nastrój do żartów. Nawet taka próba "rozkazu", nie wywołała u mnie żadnych emocji.
Pomijając to, nie będę lekceważyć jego głosu. Odegrał tym tonem wspaniałą role króla.. lecz nie na długo. Szatyn nie należał do poważnych osób, ponieważ chwile po wypowiedzi wybuchnął śmiechem. Kolejny jego komentarz - zignorowałam.
- Śmiałabym uznać cie za króla, gdyby nie twoja ostateczna reakcja. - skomentowałam beznamiętnie krótką scenkę szatyna. - Jednak, nie zlekceważę tego. Widniejesz u mnie na liście podejrzanych. - dodałam to, już o wiele cichszym głosem. Te podsumowanie było bardziej informacją dla mnie, nie dla nich, bo co ich to ma interesować; kogo podejrzewam, a kogo nie. Nawet gdyby się dało, to podejrzewałabym również i siebie, ale nie da się.. chyba. Odgrywam tu role detektywa - taka już jest prawda.
Wracając bardziej do rzeczywistości. Aktualnie jest nas ósemka. Tak, właśnie przed chwilą, pojawiły się dodatkowe dwie duszyczki. Uniosłam dłoń, która automatycznie powędrowała do podbródka i go lekko chwyciła. Zadumałam się w domysłach, w jakiś wiadomych, widocznych wskazówkach wartych rozgryzienia.
Po co osiem osób do wymieszania pyłu cynkowego oraz tlenku cynku, zmoczoną czterochlorkiem węgla? Królu, przecież podałeś krótką instrukcje w jaki sposób mamy się za to zabrać. A więc dlaczego aż tyle osób? Czyżbyś chciał wszystko obserwować na żywo i dlatego zwołałeś całą zgraje, aby łatwiej było ci się ukryć w grupie istot i przy okazji udawać role gracza? Sprytne. Nie pomijajmy, że również mogłeś mieć inne intencje. Ale jak na razie tylko ta teoria wydaje się najbardziej prawdopodobna. Chyba że.. chciałeś żebyśmy wszyscy wdali się ze sobą w jakieś konkretne relacje? Ta druga opcja również może być prawdą, jednakże.. coś mi się tu nie zgadza. Zwycięzcą jest jedna osoba, więc po co nam jakieś głębsze więzi, kiedy prędzej czy później pożegnamy się? Nielogiczne. Absurdalne. Głupie posunięcie z twojej strony. Zobaczę ile błędów popełnisz, królu.
Z rozmyślań wyrwał mnie męski głos, który przerwał błogą cisze. Uniosłam ślepia, po czym przeszyłam białowłosego swoim obojętnym wzrokiem. Nie wątpliwie, chłopak kierował swoją wypowiedź do mnie.
- Och, kochany w każdej sytuacji trzeba mieć choć krztę rozsądku, bo nie wiadomo, co i kiedy w danej chwili może się zdarzyć, lecz nie zaprzeczę, iż niektórym osobom tego brakuje. - powiedziałam; kierując swoje słowa do białowłosego, pozostając dalej wypraną z emocji. Nie miałam na celu nikogo obrazić, ogłupić przed innymi. Jedynie stwierdzam fakty, które non stop wyłapuje. Szczerość. Chyba powinno się cenić tę cechę, a może i wadę? Kto wie, jak ci ludzie interpretują wredną szczerość. Jednakże, nie będę swoich opinii trzymać dla siebie, nawet jeśli jest ona przepełniona jadem. Wątpię, że głębsza znajomość z graczami "Rozkazu Króla" w czymś mi pomoże.
Chyba że, znajdzie się osobnik, który będzie chciał nawiązać ze mną głębszy kontakt. Ciekawe, czy da rade znosić mój specyficzny charakter, jak i spostrzeżenie na świat. Ponownie powędrowałam wzrokiem na szatyna, a potem zawieszając swoje oczy na białowłosym chłopaku.
- Jeśli wszyscy tu są, to jest to niemalże pewne, że każdy ma takie same zadanie do zrealizowania. - odpowiedziałam blondynowi z kamienną twarzą. - Wsparcie mentalne? Wysoko się cenisz. - skomentowałam białowłosego.
Momentalnie odepchnęłam się od framugi i pozwoliłam sobie na wejście w głąb sali chemicznej. Spojrzałam przez chwile na potłuczone próbówki, po czym skierowałam swój krok do wolnego blatu i się lekko o niego oparłam.
- Uprzedzam, że nie planuje się udzielać podczas wykonywania eksperymentu. - rzuciłam krótko; nie przedłużając moich zamiarów ani chwili dłużej, jednocześnie splatając ręce pod klatką piersiową.
Jak już wspominałam wcześniej - krótka instrukcja została podana przez króla w treści zadania. Nawet najgorszy uczeń z chemii mógłby dokonać w tym momencie tego doświadczenia.

Ostatnio zmieniony przez Neyu (18-02-2018 o 12h36)


https://78.media.tumblr.com/426db6c01cb1ed6c6f7d0a2e16f55d44/tumblr_pcuh5lZxa31u3v6c8o1_640.png

Offline

#23 18-02-2018 o 13h29

Straż Cienia
MiddieTheHuman
Rekrut
MiddieTheHuman
...
Wiadomości: 54

____________________________https://fontmeme.com/permalink/180119/4d4cd5b834bd4f7465ceb1f0365c5335.png


     Chłopak znów speszył się swoją lekkomyślnością, gasząc wcześniej zapalone przez niego w popłochu światło. Powinien opanować myśli, jednak dla osoby pokroju Torchera taka sytuacja podchodziła pod sceny ekstremalnej aktywności jego pokładów adrenaliny. Świadomość, że o tej porze król dokonuje takiego połączenia losów piątki prawie nie znających się osób było czymś ponad ekscytacją Denisa.
     Za nim zdołał odsunąć się od porozbijanych próbówek, by nie podziurawić swoich pantofli świnek w drzwiach stanęła kolejna osoba, tym razem przedstawicielka płci przeciwnej o wiśniowych, nad to rzucających się w oczy włosach. Było ich dużo...bardzo dużo i to niepokoiło Torchera z każdą kolejną nową postacią, zapełniającą kolejne centymetry kwadratowe sali chemicznej. Znów między nimi stawiła się dziewczyna...Na to chyba nie było żadnego tajnego wzoru, kto przyszedł pierwszy, a kto ostatni. Czemu akurat te osoby i jak są powiązane z królem, skoro do tak "błahego" zadania Król zdecydował się dobrać całkiem sporą ilość, tak barwnych person? Przecież przy takim przedsięwzięciu to nie może być zwykły zbieg okoliczności, bądź kaprys wymyślony na poczekaniu pod prysznicem. Z drugiej strony Denisowi wydawało się, iż za bardzo nad tym myśli, za bardzo chce rozwiązać te spór w jego głowie. Czyżby królewskie zadania przeszły na nowy poziom spełnienia? 
   Na słowa Nicolasa chłopak tylko śmignął spojrzeniem znad okularów na wspomnianego Daemiana...Przełknął ślinę, by zaraz znów obrócić się do brązowowłosego. Nie spodobało mu się, że ten robi sobie żarty z rozkazów królewskich. Nawet można powiedzieć, iż chude ciało Denisa zadrżało na komendę wypowiedzianą w podobny sposób...
Kolejna dwójka. Czy to nie ta nowa dziewczyna, która przyprowadziła się tu niedawno ze swoim bratem? Musiała chyba wpaść w oko Królowi, skoro tak szybko wkręcił ją w szkolną zabawę...Denis pokręcił głową. To nie była zabawa, nie dla niego, bo jakby nie patrzeć, kiedy Król miał zły dzień, to jemu zwykle się obrywało najbardziej, a przy tym sam nie mógł się temu w żaden sposób przeciw stawić, prócz jakimś lekkim sabotażom. Umiał przekonać kogoś, by nie zrobił mu tego, co zapragnął Król. Ale zwykle po karze drugi raz błaganie na kolanach nie przechodziło. Tak, Torcher był w takich sytuacjach naprawdę żałosny.
   Obserwował więc wszystkich w ciszy, nie chcąc się wtrącać, w rozmowy większych od niego. Przerzucał jedynie spojrzenie od wiśniowłosej do Arsena, kiedy wymieniali się "uprzejmościami". Miał wrażenie, że wystarczająco dużo zrobił...A może powinien zaryzykować i pokrzyżować im plany? Nawet wrogowie króla zdecydowali się trzymać z dala od wykonania precedensu, więc w głowie Denisa zaiskrzyła się ta nadzieja na zrobienie królowi na złość...W końcu sam wie ile zdoła znieść nieprzyjemności od strony wielmożnego władcy szkoły i jakby teraz po prostu wysunął głowę na korytarz i krzyknął...
Cofnął się z wolna do drzwi, przemykając między najbliżej stojącymi wyjścia.
- Nie zrobicie tego...- odezwał się nagle cicho, jednak wystarczająco wyraźnie, by dosłyszeli go nawet z końca sal.
- To zadanie samo w sobie jest niebezpieczne. Pomyślcie...po co król nas tu wszystkich zebrał? Ten eksperyment, to pretekst do czegoś większego...On cały czas sprawdza nas, jak bardzo możemy posunąć się w swoich działaniach! Najpierw jakieś chemiczne duperele, a później nie tylko szkoła...- zakończył, czując jak wzrasta w nim panika. - Powstrzymam Was! - rzucił, wybiegając z sali, by skierować się w stronę, gdzie urzędował ochroniarz.
Sam nie wiedział czemu to zrobił, skoro jest tak zafascynowany całą idea Króla...Gubi się. Denis się gubił w swoich myślach i pragnieniach. Pragnienie kary...Chyba to miał na myśli, gdy opuszczał salę.

Ostatnio zmieniony przez MiddieTheHuman (18-02-2018 o 13h29)


https://i.imgur.com/T1FjLoj.gifhttps://i.imgur.com/Pc851a9.gif

Offline

#24 22-02-2018 o 12h24

Straż Cienia
SaphiraTrancy
Akolita Sylfy
SaphiraTrancy
...
Wiadomości: 1 032

D a e m i a n    K a t s u k o

    Nie ukrywał swojego zdziwienia przez najbliższe kilkanaście minut, obserwując bystrym spojrzeniem swych srebrnoniebieskich oczu drzwi i każdego, kto tylko przez nie przeszedł. Ósemka dzieciaków z piekła rodem do tego nie bardzo rozumiejących co się tu dzieje zwiastowało tylko kłopoty. Daemian jednak pozostał na uboczu dokładnie zapamiętując twarze każdego obecnego osobnika, czy to płci męskiej, czy żeńskiej, ażeby później mieć kogo dokładniej obserwować na kamerach. Oj tak, król najwyraźniej igrał z nimi wszystkimi - czy był, czy nie był wśród obecnych nie miało dla niego żadnego znaczenia. Zadanie musiało być wykonane w stu procentach i chłopak miał zamiar o to zadbać, ale cóż - chemia nigdy nie była jego najukochańszym zajęciem, a widząc, że niektórzy parli do tego z ogromnym entuzjazmem w pierwszej chwili pomyślał, że wspomoże ich ogarniając kamery znajdujące się na korytarzu, ażeby żadnemu wścibskiemu woźnemu nie zachciało się im przeszkadzać. Podczas gdy cała reszta zajmowała się rozmową i rozmyślaniami, chłopak czmychnął obok biurka i za pomocą jakże wspaniałego i jedynego w swoim rodzaju spinacza biurowego próbował otworzyć jedną z szuflad w której, jak wynikało z informacji, które posiadał, psorka trzymała swojego laptopa. Wtem znieruchomiał i wsłuchał się w słowa jednego z chłopaków. Przez moment czuł ogromny chłód i jakby strach, ale słysząc ostatnie zdanie, mięśnie mu się spięły i aż się poderwał, w tym samym momencie, co chłopak zniknął za drzwiami sali.
- Dorwę go, wy róbcie zadanie! - warknął, a cała jego miła otoczka zniknęła w sekundę. Kiedy ktoś próbował przeszkodzić mu w wykonaniu zadania, no cóż - wpadał na jego czarną listę. Rzucił zniszczony spinacz i wypruł z sali zaraz za chłopakiem. Krzyczeniu nie było sensu, to też skupił wszystkie swoje siły w nogach i w wyciąganej prędkości. Chłopak chyba nie spodziewał się, że ktoś tak szybko za nim wybiegnie, ale i tak wyciągał sporą prędkość. Dem warknął pod nosem przyspieszając ile mógł i kiedy tylko 'wróg' dobiegał do schodów, a co za tym idzie zwolnił, ten złapał go za ramię i rękę, a następnie szybkim ruchem cisnął na ścianę przytrzymując go, ale tym razem jedną z dłoni zaciskając na jego karku.
- I co teraz, maleńki? - szepnął mu słodko do ucha, trzymając go z całych sił. - Spróbuj pisnąć słówko, a złamię Ci rękę - warknął już bardziej złowrogo czując w całym ciele przypływ adrenaliny. - Wiem kim jesteś, więc nawet nie próbuj się stawiać.


https://zapodaj.net/images/f4c5cb66f6ed4.png

Offline

#25 28-02-2018 o 16h14

Straż Obsydianu
Chitaru
Żołnierz Straży
Chitaru
...
Wiadomości: 598

....................................................................................http://oi66.tinypic.com/2cwpt9i.jpg
   Jego imitacja królewskiego tonu nie przeszła niezauważona. Tego się spodziewał, w końcu zebrała się tu całkiem spora grupka jego sługusów. Co za ludzie... nie mają co robić po nocach, pomyślał Nic, pomijając fakt, że sam znalazł się między nimi. Skierował wzrok na Arsena, który zasugerował mu... coś szalonego.
    — Zabrać ciastka Daemianowi? Nie dzięki, jeszcze mi życie miłe. — Uśmiechnął się myśląc, jak mogłoby się potoczyć takie wydarzenie.
   Czy gdyby kiedyś pojawił się rozkaz „Zabierz Daemianowi ciastka” ktoś byłby na tyle szalony, by choć spróbować? Nico znał chłopaka naprawdę dobrze, nie mogło być inaczej, skoro byli w jednej klasie. A to, że Ross zbierał wszystkie plotki, newsy i pogłoski chodzące po szkole pomogło mu zdobyć choć odrobinę wiedzy o każdym obecnym na sali. Mała przewaga, którą zapewniła mu wrodzona ciekawość. Dlatego dobrze wiedział jak Katsuko może zareagować na różne rzeczy. Za kradzież ciastek, na pewno, by cię nie przytulił.
   Wtedy odezwała się Chloe. Dziewczyna o klasę niżej, a co za tym idzie, Nic miał o niej mniej informacji. Teraz dodał do nich to, że posiada listę podejrzanych i zbyt dużą dawkę szczerości, dzięki której zdradza też swoje przemyślenia.
    — To dla mnie zaszczyt, że dostrzegasz tą płynącą we mnie błękitną krew, moja droga Chloe Murphy. — Ukłonił się teatralnie znów używając wyniosłego tonu.
   Ciekawe, czy wiedziała, że zna jej imię? Jeśli dziewczyna tak lubiła snuć teorie, mógł dać jej trochę powodów. W końcu gdyby nie namącił w jej wynikach, czy zabawa nie byłaby z byt prosta? On też chciał ujawnić tożsamość króla. W rywalizacji chodzi też o to, by zmylić przeciwnika, nieprawdaż?
   Noc za oknem wydawała się tak cicha i spokojna. Całkowite przeciwieństwo sali chemicznej, w której coraz bardziej narastało ciśnienie. Podejrzenia kłębiły się w głowie każdego. Można było odczuć działanie słów króla. „Będę cię obserwował” musiało brzmieć w głowie każdego, gdy przekraczał próg. Nicolas nie spodziewał się łatwego sposobu na spotkanie z nim. W końcu to nie mogło być takie proste. Zwołanie kilu osób i ukrycie się pośród nich było ciekawym posunięciem. Jakby król wyzywał ich. Dał im podpowiedź, teraz kolej na ich ruch. Ale do szachu było jeszcze daleko.
   Jedynym widokiem jaki naprawdę wywołał w nim szok był Daniel. Ten, który tak otwarcie nienawidził króla, właśnie przyszedł posłusznie na miejsce, które wyznaczył. I jeszcze, sam zdziwiony pytał, co robi tutaj Nicolas!
    — Tak sobie obserwuję, co z tego wyniknie — stwierdził, nie odbiegając od prawdy. — Nie, to ty spałeś, gdy wychodziłem! Ale dzięki tobie wiem, że mój kamuflaż działa, dzięki.
   Wyszczerzył zęby do współlokatora. Skoro ten nie poznał się na jego sztuczce, to mógł być spokojny. No, póki nikt nie włączy światła i nie podniesie kołdry.
   Oparł się o ścianę i czekał, aż ktoś w końcu wykona ruch. On nie miał zamiaru mieszać się w nic więcej i teraz tylko czekał przy drzwiach gotowy, by w razie czego szybko opuścić pomieszczenie. Największą zabawą dla niego były rozmowy, prowadzenie ich i słuchanie. Dawało mu to więcej satysfakcji niż adrenalina podczas wykonywania zadania. Nie potrzebował jej, nawet za nią nie przepadał.
   Wsparcie mentalne, co?
    — W takim razie ja mogę pilnować wejścia. — Ale jago słowa zostały zagłuszone przez Denisa, który najwyraźniej nie miał zamiaru słuchać się rozkazów. — Cóż, nie jestem w tym najlepszy. — Wzruszył ramionami.
   Daemian już biegł za uciekinierem. Nico pomyślał, że jako „strażnik wejścia” też powinien to zrobić, szczególnie, że i tak nie miał zamiaru brać udziału w dalszej akcji. Pobiegł za nimi. Miał dobrą kondycję i mógł długo biec, ale niestety tempo przeciętne. Zanim więc ich dogonił, Denis był już przyparty do ściany.
    — Lepiej tego nie rób — powiedział cicho do Daemiana, zza jego pleców. Westchnął głęboko. — Ale wy się tym wszystkim ekscytujecie. Nie rozumiem ani jednego, ani drugiego.
    Mówił szczerze. Nie rozumiał co przyjdzie im z takiego zachowania. Ubóstwianie gościa, który postanowił stworzyć aplikację, żeby wydawać rozkazy nastolatkom. A oni jeszcze go słuchają. Ale też tak usilna walka z nim, że jednocześnie nie ma się skrupułów, by wpakować w kłopoty też kilka innych osób. Przecież sam zostałby ukarany za przebywanie na terenie szkoły w środku nocy. Denis był dla niego największą zagadką. Równie dobrze mógłby być królem, który próbuje wszystko utrudniać i sprawdzić, czy sobie z tym poradzą. Ale od tworzenia listy podejrzanych była Chloe, Nico zamierzał zrobić to inaczej.


https://orig00.deviantart.net/515f/f/2018/067/5/1/thr_by_mechanicpigeon-dc5bejq.gif

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1