Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1

#1 25-02-2018 o 21h25

Straż Absyntu
Artus
Rekrut
Artus
...
Wiadomości: 36

Nie będę się zbytnio rozpisywać na temat tego opka. Pomysł zaczerpnięty z życia. Nie wiem czy będzie dobre, sami ocenicie. Tak więc zapraszam do czytania.

___________________https://zapodaj.net/images/5295933820f2b.png
    Obudził się cały zlany potem z zastygłym na ustach niemym krzykiem. Spojrzał na zegarek, druga trzydzieści osiem. Odrzucił kołdrę, usiadł na krawędzi łóżka, stopami dotykając chłodnych paneli. Był już zmęczony ciągłymi koszmarami i pobudkami w nocy. Nie pamiętał, kiedy się to wszystko zaczęło. Od dziecka cierpiał na nadwrażliwość otoczenia. To, co przeżywał w życiu, wracało do niego w snach, najczęściej koszmarach. Poczłapał do łazienki, stanął przed lustrem i spojrzał na swe odbicie. Podkrążone oczy od małej ilości snu, rzucały się na pierwsze tło. Odkręcił kurek z zimną wodą i ochlapał nią twarz. Oparł się o umywalkę i zastygł na chwilę w tej pozycji. Zastanawiał się ile, to jeszcze potrwa. Może powinien iść za radą wieloletniej przyjaciółki i zapisać się do jakiegoś specjalisty, ale na samą myśl robiło mu się niedobrze. Nie uznawał psychologów ani psychiatrów, dla niego byli zwykłymi naciągaczami. Może innym potrafili pomóc, ale nie jemu. Był już u wielu i zawsze słyszał to samo, że powinien pracować nad sobą. Opłukał jeszcze raz twarz, wytarł ręcznikiem i poszedł do kuchni. Nalał szklankę chłodnej wody z lodówki i wypił ją duszkiem. Wiedział, że już nie zaśnie tak łatwo, więc powędrował do salonu. Włączył telewizor, przeskoczył kilka kanałów. Nie znalazł nic ciekawego, więc przełączył na jakiś kanał kryminalny, żeby leciał w tle, a sam usiadł do komputera w kącie pokoju.
    Odpalił przeglądarkę internetową i wystukał na klawiaturze kilka słów. Kliknął "szukaj" i zaczął przeglądać proponowane strony. Lekarze, lekarze i jeszcze raz lekarze. Z racji tego, że wielu zajmowało przypadłością, na którą cierpiał, ciężko było mu wybrać jednego. Zapisał kilka numerów telefonicznych z zamierzeniem, że rano podzwoni i dowie się, jakie są terminy.
    Miał zaplanowany cały dzień, pierw musiał się wybrać do kliniki na pobranie krwi do badań hormonalnych, później musiał odwiedzić swojego lekarza prowadzącego, żeby dostać kolejne skierowania na badania. Później postanowił pójść na grupę wsparcia dla takich jak on. Dawało mu to niemałe oderwanie się od swoich problemów. Przez to, że regularnie chodził na każde spotkanie, znał już tam każdego bardzo dobrze, ale nikt z nich nie wiedział, co on sam skrywa w sobie. Inni postrzegali go jako człowieka wesołego, patrzącego na wszystko pozytywnie, a w rzeczywistości skrywał w sobie wiele bólu, samotności, strachu przed przyszłością. Nie wiedział, jak potoczą się dalsze jego losy, ale wiedział na pewno, czego chciał od życia i do czego ma dążyć mimo braku sił. Na czym najbardziej mu zależy. Wyłączył komputer, pogapił się chwilę w telewizor i poszedł z powrotem do łóżka. Leżał w ciemności i próbował zasnąć. Kołatające się myśli w głowie nie dawały mu spokoju. Po kilku przewrotach z boku na bok, w końcu zasnął.
    Ze snu wyrwał go dźwięk budzika, spojrzał na tarczę, była siódma trzydzieści, czas było się ruszyć. Wstał z łóżka i skierował się do łazienki. Rozebrał się, starając nie patrzeć przy tym na swoje zdeformowane ciało, które, ilekroć na nie spoglądał, napawało go obrzydzeniem. Wszedł pod dyszę prysznica, odkręcił gorącą wodę, oparł się rękoma o ścianę i zamykając oczy pozwolił aby woda ściekała po nim strumieniami. Po chwili namydlił się cały, spłukał i zakręcił wodę. Owinął się ręcznikiem w pasie i podszedł do lustra. Nie patrząc na niższe partie swojego ciała, tylko skupiając się na twarzy, sięgnął po drugi ręcznik. Osuszył trochę włosy i zabrał się za ich układanie, co było nie lada wyzwaniem, bo jak zwykle za nic nie chciały się poddać jego woli i układały się, jak chciały. Po ujarzmieniu włosów ubrał się pośpiesznie i bez śniadania skierował się wprost do drzwi wyjściowych, zgarniając z wieszaka klucze do samochodu i mieszkania. Wyszedł, zamykając za sobą drzwi na klucz.
    Wsiadł do samochodu zaparkowanego pod budynkiem, w którym mieszkał. Odpalił silnik i ruszył w drogę do kliniki oddalonej półgodziny drogi od jego domu. Jechał pogrążony w myślach. Zatrzymał się na światłach i rozejrzał się wokół. Wiele sklepów jeszcze było zamkniętych o tej godzinie. Nieliczni sprzedawcy szykowali się już do otwarcia, wystawiając reklamy lub podnosząc rolety w swoich lokalach. Zauważył, że jego ulubiona piekarnia jest już otwarta i postanowił, że w drodze do swojego lekarza zajedzie do niej na chwilę, kupić sobie śniadanie. Zapaliło się zielone, więc dodał gazu i samochód powoli ruszył do przodu. Nie zauważył nadjeżdżającego z prawej strony sportowego samochodu, który z dużą prędkością wjechał na skrzyżowanie i z impetem wbił się w jego. Uderzył głową w przednią szybę i ostatnie co poczuł to szarpnięcie pasów i potworny ból w głowie. Nagle zapadła ciemność.

Ostatnio zmieniony przez Artus (26-02-2018 o 21h23)


https://zapodaj.net/images/0b76f558f4253.png

Offline

#2 26-02-2018 o 20h29

Straż Absyntu
chomiczak
Akolita Sargousetów
chomiczak
...
Wiadomości: 5 038

Hej. :>
Całkiem ciekawie się zapowiada. Na razie nie wiadomo za wiele, ale to w sumie nie stanowi problemu. Wręcz przeciwnie, człowiek chce się dowiedzieć, co będzie dalej. Masz ładny styl, nie wyłapałam wielu błędów. Perspektywa chłopaka to również ciekawa odmiana. Ale mam jedną małą uwagę - w opowiadaniu godziny zapisujemy słownie!


https://i.imgur.com/EnMF3Hu.png


Offline

#3 28-02-2018 o 12h54

Straż Absyntu
Artus
Rekrut
Artus
...
Wiadomości: 36

Dziękuję, za uwagę na temat zapisywania godzin, na przyszłość będę o tym pamiętać /static/img/forum/smilies/wink.png

___________________https://zapodaj.net/images/7aa0af1910f34.png

    Jak przez mgłę usłyszał skowyt syren alarmowych i głośne krzyki. Poczuł, jak ktoś odpina mu pas bezpieczeństwa i mocno chwyta za ramiona i nogi, żeby wyciągnąć go zza kierownicy. Jego ciało poddawało się każdemu ruchowi bez najmniejszego oporu. Po krótkiej chwili leżał na ulicy. Pod plecami czuł chłód asfaltu. Uchylił odrobinę oczy, nad nim pochylało się dwóch mężczyzn, mówiąc coś do siebie. Spojrzeli na niego i gdy jeden z obecnych zauważył, że uchylił oczy, coś do niego powiedział. On jednak nic z tego nie rozumiał. Pamiętał silne uderzenie w przód swojego samochodu. Cholera, a dopiero co go kupiłem - pomyślał. Zamknął z powrotem oczy, czując silną falę bólu w głowie i zapadając ponownie w nicość.
    Ocknął się ponownie, słysząc ciche pikanie tuż przy swojej głowie. Otworzył oczy i się rozejrzał. Zielone ściany rzuciły mu się w pierwszej kolejności w oczy. Szpitalne łóżko, rurka wędrująca do jego ręki. Przekręcił głowę w stronę uporczywego pikania i od razu tego pożałował. W jego głowie i karku eksplodował potworny ból, zacisnął powieki i odczekał, aż atak trochę minie. Otworzył na nowo oczy, czując lekką ulgę. Spojrzał na aparaturę, która była źródłem irytującego dźwięku. Nagle do jego uszu doszedł dźwięk przesuwanych drzwi. Do sali weszła pielęgniarka w białym fartuchu. Podeszła do niego i się uśmiechnęła.
    - Widzę, że już nie śpisz - rzekła delikatnym głosem. Była młoda. Kasztanowe włosy miała upięte w ścisły kok, ale przy uchu zwisał jej jeden kosmyk, który najwyraźniej nie chciał się podporządkować fryzurze. Miała ciepłe spojrzenie jasnoniebieskich oczu, a na twarzy widniał szczery, miły uśmiech. Sprawdziła mu temperaturę i ciśnienie, zanotowała wyniki w karcie.
    - Zaraz przyjdzie do ciebie lekarz, żeby sprawdzić, czy wszystko porządku z twoją głową - rzekła, nadal się uśmiechając i skierowała się do wyjścia. Patrzył za nią puki, nie zniknęła za drzwiami. Pogrążył się we własnych myślach w oczekiwaniu na przyjście doktora. Nie trwało to długo. Do sali wszedł wysoki, starszy mężczyzna. Jego czarna rozwichrzona czupryna, poprzetykana siwymi pasmami, odejmowała mu lat. Stanął koło łóżka i przyjrzał się mu uważnie.
    - Zdejmę ci opatrunek żeby sprawdzić, czy szwy dobrze trzymają i czy nie wdaje się zakażenie - rzekł, pochylając się nad nim i zaczął odwijać bandaż. - Porządnie przywaliłaś głową. Ranę masz sporą i na pewno zostanie blizna, ale na chwilę obecną wszystko wygląda dobrze. - dodał. Zaczyna się, pomyślał. Nienawidził, gdy postrzegali go jako kobietę, którą cieleśnie niestety był. Starał się to ukrywać za wszelką cenę, ubierając się po męsku i ścinając krótko włosy. Z zatuszowaniem biustu nie miał zbytnich problemów, ze względu na mały rozmiar. Wystarczył gorset i już pod koszulą nic nie było widać.
    - Kilka dni tu zostaniesz, żebyśmy mieli pewność, że wszystko jest dobrze i nie ma żadnych komplikacji - powiedział i spojrzał mu w oczy.
    - Mam prośbę - wykrztusił z siebie - Czy może nie używać Pan żeńskiej formy? - dopytał ochrypłym głosem, spoglądając na lekarza. Ten chwilę mu się przyglądał uważnie, analizując jego słowa i po chwili się odezwał spokojnym tonem.
    - Nie widzę problemu, ale w karcie nie zmienię danych - odpowiedział z uśmiechem.
    - Dziękuję - wyszeptał.
    - Zaraz przyślę pielęgniarkę, żeby dała ci coś do picia - dodał lekarz wychodząc z sali. Po dwóch minutach wróciła ta sama pielęgniarka z kubkiem wody i stercząca z niej słomką.
    - Proszę, napij się, ale małymi łyczkami - podała mu kubek do ust. Zaczerpnął przez słomkę niewielki łyk i pozwolił by woda opłukała mu delikatnie usta, po czym przełknął i z nieskrywaną przyjemnością poczuł, jak chłodny napój spływa do żołądka.
    - To jak mam się do ciebie zwracać - spytała pielęgniarka, przyglądając mu się z uwagą. - Bo już wiem, że nie imieniem z dokumentów, lekarz mnie uprzedził - dodała, uśmiechając się.
    - Kevin albo po prostu Kev, jak pani woli - odpowiedział, a na jego twarzy pojawił się skromny uśmiech wdzięczności.
    - Mów mi Lucy, bo żadna ze mnie pani - powiedziała i uśmiechnęła się jeszcze szerzej. - Teraz muszę zająć się innymi pacjentami, ale później jeszcze do ciebie zajrzę. Jakbyś czegoś potrzebował, to daj znać, wciskając guzik na pilocie, a zaraz ktoś do ciebie przyjdzie - dodała, wstając z krawędzi łóżka i kierując się w stronę drzwi.
    Został sam. Dobrze, że tym razem trafił na normalnych ludzi, bo zazwyczaj spotykał się z negatywnym nastawieniem do swojej osoby. Dla wielu był wybrykiem, co nie ułatwiało mu życia codziennego. Trzymał się mimo to, dość twardo i dalej dążył do realizacji swoich planów, które były dla niego niezmiernie ważne. Miał już dwadzieścia pięć lat, więc czas go trochę gonił. Wiedział, że im później zacznie, tym będzie trudniej przechodził przemianę. Czekała go wyboista droga, a jeszcze teraz ten wypadek. Nie było mu to kompletnie na rękę, bo już miał plany i teraz wszystko musiał przełożyć, na nie wiadomo ile czasu. Wszystko zaczęło się, gdy skończył osiemnaście lat. Wtedy doszło do niego, co się z nim dzieje. Dopiero w tamtym okresie zrozumiał, czego mu najbardziej brakowało przez cały ten czas życia.


https://zapodaj.net/images/0b76f558f4253.png

Offline

#4 28-02-2018 o 15h48

Straż Cienia
Le0kadia
Straż na szkoleniu
Le0kadia
...
Wiadomości: 246

Napisałam wielki, obszerny komentarz, taki szczegółowy z radami i przykładami, ale wywaliło mi internety i poszedł się... No wiesz co. Drugiego równie cacy nie machnę, bo masochistką nie jestem, ale mam nadzieje, że i skrócona wersja ci pomoże.

No to zaczynaju. Fajnie, że się nie boisz trudnych tematów + motyw z udzieleniem kluczowej informacji dopiero na koniec rozdziału pierwszego super cacy (ale uważaj na modów, transpłciowość ociera się o tematykę drażliwą, więc ruchy planuj ostrożnie). Ładnie wrzucona myśl o nowy autku przy wypadku (chociaż cudzysłów ci zjadło), bardzo naturalnie ci wyszło. Do tego na plus nienajgorsze słownictwo i ogólny potencjał opowiadanka, bo potencjał jest.

To co kuleje... przede wszystkim brak płynności. Momentami walisz za krótkimi zdaniami, które dają efekt potykacza. Myśli suną ze zdaniem, nagle kropka i się wywracają. Zbyt długie - które czasem bywają moim problemem - też nie są dobre, trzeba znaleźć jakiś kompromis. Jednak większym problemem jest to, jak rozpisujesz samą akcję. Krok po kroku, tiptop po titopie, co szczególnie widać przy końcówce prologu. Bohater wstał poszedł do kuchni, odkręcił kran, nalał szklankę zimnej wody i wypił jednym haustem, po czym odłożył szklankę na blat. Czy nie prościej byłoby "bohater skoczył o kuchni napić się wody?". To opowiadanie a nie scenopis. Jak coś nie ma wpływu na akcję tego nie piszemy, a przynajmniej nie rozpisujemy na bóg wie ile. Ja rozpoczynam dzień od utopienia ubota w wc, myśli o tym, żeby nałożyć pastę do zębów na szczoteczkę, a nie na grzebień i żeby tą szczoteczką się czasem nie poczesać, tylko umyć zęby, walką z zapięciem stanika, a kiedy jestem bardzo zaspana rozkminami w stylu "majty idą na spodnie czy pod spodnie??', ale gdy ktoś mnie pyta "co u ciebie, jak minął dzionek?" nie opowiadam o tym (chociaż zdrowe wypróżnienie z rana to mały powód do dumy). Poza tym troszku brakuje emocji  bohatera -  połamany, obolały w szpitalu i ani nie wystraszony, ani się nie pyta co dalej, co się stało, kto mu rozwalił samochód tylko stawia na ekspresję Stevena Seagula? Zdeczka to nienaturalne, prawda?

W każdym razie opowiadanko ma szanse się rozwinąć, a błędy da rade poprawić + jest parę rzeczy fajnych. Nie przepadam za dramatami obyczajowymi, ale może od czasu do czasu zajrzę zobaczyć jak sobie poczyniasz.

A i jeszcze - w prologu przed "poczłapał do" powinieneś dać nowy akapit. Nie wiem czemu, ale to nie tak drażni, że aż musiałam pojechać konkretem. I optymalne wcięcie przy akapicie to 10 spacji (to już tak na marginesie)- wstawiasz raz, a potem jedziesz kopiuj-wklej /static/img/forum/smilies/smile.png

Ostatnio zmieniony przez Le0kadia (28-02-2018 o 15h49)

Online

#5 07-03-2018 o 21h26

Straż Absyntu
Amrena
Szeregowiec
Amrena
...
Wiadomości: 75

Znalazłam chwilę czasu, żeby przeczytać Twój tekst /static/img/forum/smilies/smile.png

Le0kadia zwróciła uwagę chyba na najważniejsze rzeczy, które są do dopracowania. Na pierwszym miejscu postawiłabym na popracowanie nad płynnością. Zdania są za krótkie. Nie wiem jak to ująć... Dają wrażenie podzielenia tekstu ścianami, który staje się przez to ciężki i trudny w odbiorze. 
Aha. I gdzieś zauważyłam okropny błąd ortograficzny /static/img/forum/smilies/wink.png

Odnośnie samej fabuły... Na razie jest mało tekstu, jednak brawo za poruszenie dość trudnego tematu. Mam nadzieję, że poprowadzisz temat zgrabnie i wystarczająco "delikatnie" /static/img/forum/smilies/smile.png Ta historia może naprawdę potoczyć się w baaardzo fajnym kierunku.

Na pewno będę tu zaglądała i śledziła opowiadanie /static/img/forum/smilies/smile.png
Życzę weny do pisania /static/img/forum/smilies/smile.png

Offline

#6 01-05-2018 o 18h01

Straż Absyntu
Artus
Rekrut
Artus
...
Wiadomości: 36

___________________https://zapodaj.net/images/6937ec675c006.png


     Obudził się i raptownie usiadł na łóżku, czego zaraz pożałował, przez silny ból, który przeszył jego głowę. Syknął przez zaciśnięte zęby i zacisnął oczy, chwytając się za skronie. Musiał się nauczyć, że przez najbliższe dni, lepiej się poruszać mniej porywczo. Gdy ból trochę zelżał, otworzył oczy i spojrzał przez okno na ciemne niebo, na którym jasno iskrzyły się gwiazdy. Uwielbiał w nie patrzeć, gdy miał tylko okazję. Zawsze go ten widok uspokajał i wprowadzał w  lepszy nastrój. Napił się wody, stojącej na szafce szpitalnej i ułożył się z powrotem na łóżku. Zastanawiał się, czy te koszmary się kiedyś skończą, bo już nie miał sił na ciągłe znoszenie ich. Czuł, że coraz bardziej zapada się w smutek i przygnębienie, z którego nie wiedział, jak się ma wyrwać. Zamknął oczy z nadzieją, że znów zapadnie w sen, tym razem lżejszy niż do tej pory.
    Rano obudziła go pielęgniarka, która przyszła podać mu leki i spytać się o jego samopoczucie. Zaraz po niej, przyszedł lekarz, żeby obejrzeć ranę. Porozmawiali chwilę o wypadku i o tym, że miał nie lada szczęście, że skończyło się na rozbiciu głowy, lekkim wstrząsie mózgu i ogólnym poobijaniu. Po chwili lekarz wyszedł, zostawiając go samego. Oparł się o poduszkę i przymknął oczy, oddając się marzeniom. Pochłonięty własnymi myślami nie usłyszał, jak drzwi do jego sali się otwierają i ktoś wchodzi. Poczuł delikatny dotyk na swojej dłoni. Otworzył oczy i ujrzał przyglądającą mu się Lucy. Uśmiechnął się na jej widok, a ona odwzajemniła mu tym samym.
    - Jak tam Kev? - spytała miękkim głosem. Wczoraj sporo czasu przegadali ze sobą o wszystkim i o niczym. Opowiedział jej trochę o sobie, o swoim życiu a ona odwdzięczyła mu się tym samy.
    - Dobrze, tak myślę - odpowiedział, sadowiąc się wygodniej na łóżku i robiąc jej miejsce. Usiadła na krawędzi i podała mu niewielkie pudełko.
    - To dla ciebie - rzekła. - Mam nadzieję, że będzie Ci smakować - dodała z lekkim uśmiechem. Otworzył pudełeczko i uśmiechnął się szeroko na widok kawałka szarlotki.
    - O rany, dziękuję - powiedział sięgając po widelczyk i biorąc pierwszy kęs do ust. - Mmm... pycha - dodał z wielkim uśmiechem na twarzy, pochłaniając smakołyk.
    - Cieszę się, że ci smakuje.
    - Bardzo.
    - Sama piekłam - powiedziała, lekko się czerwieniąc i spuszczając wzrok.
    - To tym bardziej mi smakuje - odrzekł, uśmiechając się jeszcze szerzej i odstawiając pudełko na stolik koło łóżka. Patrzył, jak Lucy się uśmiecha szeroko. Nie znał jej jeszcze dobrze, ale czuł, że może jej zaufać. Rozmawiali jeszcze chwilę o wszystkim i o niczym, po czym dziewczyna wyszła obiecując, że jeszcze wróci. Znów został sam. Przymknął oczy i pozwolił swoim myślom błądzić wolno. Spotkało go w życiu wiele nienawiści. Nie raz był dyskryminowany, wytykany palcami. Pamiętał doskonale, jak zaczął się przyznawać swoim znajomym, kim jest i jak wielu się od niego odwróciło, bo był inny, bo nie pasował do ich świata. Pluli mu pod nogi, jak go mijali. Został w tamtym czasie praktycznie sam ze wszystkim i gdyby nie pomoc jego najlepszej przyjaciółki, to pewnie by się poddał otaczającej go ciemności. Skupił na niej myśli i po dłuższym zastanowieniu, postanowił do niej pojechać, jak już wyjdzie ze szpitala. Nie widzieli się sporo czasu, odkąd wyjechał do innego miasta, żeby zacząć wszystko od początku z czystą kartą. Tu nikt go nie znał, nie mógł go oceniać. Ludzie poznawali go takim, jaki jest. Wielu wiedziało o nim prawdę, ale nie przeszkadzało to im, mieli go za normalnego człowieka. Po chwili zasnął, zmęczony po źle przespanej nocy.
    Przebudził się pod wieczór, za oknem niebo przybierało odcienie grafitu. Znów nadchodziła noc. Nie lubił jej, bo zawsze wtedy męczyły go koszmary i dołujący nastrój. To właśnie praktycznie w nocy, dowiedział się o śmierci najbliższej mu osoby. Do tej pory bardzo to przeżywał i nie mógł się z tym pogodzić, ale nie pokazywał innym swojego bólu. Nie chciał litości i współczucia, ciągłych słów otuchy i jak bardzo jest im przykro. Na pogrzebie miał ochotę wykrzyczeć wszystkim, żeby przestali składać mu kondolencje, bo to wcale nie pomaga. Poczuł, jak po policzkach pociekły mu łzy. Przewrócił się na bok i skulił pod kołdrą, zaciskając pięści. Musiał być twardy, nie mógł pozwolić sobie na chwilę słabości, bo pękłby całkiem. Tęsknił strasznie, ale wiedział, że poddawanie się smutkowi na nic się tu teraz nie zda. Próbował odepchnąć od siebie te myśli, ale na darmo, bo one wracały ze zdwojoną siłą. Po chwili przestał walczyć sam ze sobą i zaczął cicho płakać, wstrząsany raz po raz szlochem i bólem rozrywającym mu klatkę piersiową. Po dłuższej chwili usnął na nowo.

Ostatnio zmieniony przez Artus (02-05-2018 o 23h06)


https://zapodaj.net/images/0b76f558f4253.png

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1