Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1

#1 12-03-2018 o 23h14

Straż Cienia
Waioleta
Pokonała Dahu
Waioleta
...
Wiadomości: 2 715

Cześć wszystkim, to znowu ja, wasza Waioleta! Przepraszam że nie mogłam pisać opowiadań, jednakże z powodu wypadku w pracy, nie mogłam zbyt długo pisać na komputerze.
Mimo to zebrałam się w sobie by zacząć nową serie na naszym kochanym dziale FF i będzie to coś zupełnie innego. Ogólnie w czasie mojej nieobecności oglądałam dużo filmów sci-fi typu Obcy, Gwiezdne Wojny i postanowiłam spróbować swoich sił w tworzeniu czegoś takiego. Dajcie znać co sądzicie i czy wystarczająco zachęca was to do czytania. Serdecznie dziękuję naszej kochanej Methrylis za opiekę nad tekstem, dzięki niej ponownie zebrałam się na odwagę by cokolwiek dla was napisać. Nie przedłużając zapraszam do czytania.

Wprowadzenie do opowiadania
( Prolog )


          Gdzieś daleko, w odległej galaktyce, istniał świat rządzony przez strach i nienawiść do każdego, kto jest inny. Niezliczone planety, gwiazdy i księżyce, zamieszkałe przez niepoliczalne istnienia. Toczyły boje o globalną dominację nad wszechogarniającym wszechświatem.
W roku 3457 ery antariańskiej, rozpętała się ogromna wojna pomiędzy przymierzem Deneditt, a zjednoczoną federacją Xylinger. Spór ten pociągnął do grobu niezliczoną ilość istnień, tych inteligentnych.
Z roku na rok walki stawały się coraz to bardziej intensywne, a każda ze stron próbowała zwerbować jak największa ilość systemów pod swoją jurysdykcję.
Przymierze, rzekomo ci dobrzy, z reguły sięgali do pokojowych negocjacji, w zamian za ochronę w tych niebezpiecznych czasach; żądali góry astrodolarów oraz wsparcia rządu planet należących do ich senatu.
Federacja zaś sięgała po drastyczniejsze metody, siłą wysyłając swoje oddziały na planety pozbawione  ochrony przed atakiem ich floty.
          W roku 3507 rozpętała się pierwsza znacząca bitwa, miała ona miejsce w systemie Ugabar, przy przestrzeni planety Ugba. Siły Xylinger wtargnęły do systemu w celu przejęcia tamtejszego księżyca, będącym idealnym miejscem na bazę nasłuchową. Przywódcy Przymierza Deneditt przewidzieli to, wysyłając swoje jednostki do tamtejszego sektora. W walce tej zmierzyło się ponad dwieście okrętów bojowych, a życie straciło blisko ponad pięćdziesiąt tysięcy kosmitów. Mimo to samo starcie było jednym z ważniejszych zwycięstw przymierza. Zbyt odważna strategia kosztowała federację wycofanie się z obleganych przez nią pobliskich systemów, tworząc okazję dla przymierza do powiększenia swoich terenów.
          Niecałe trzy lata po bitwie w systemie Ugbar, doszło do pokojowych negocjacji, które zakończyły się sukcesem, łącząc dwóch zwaśnionych wrogów, jednocześnie tworząc wielką galaktyczną republikę rządzoną przez jej senat. Każda planeta, która została zaakceptowana przez konwent planet rozumnych, miała prawo udzielać się o miejcie w senacie. Z roku na rok wszechświat ogarniał pokój, okres wojny odchodził w niepamięć. Jednak czy na pewno?


Rozdział pierwszy: Misja transportowa?


Okręt flagowy generał Behemo, system Denedor. Strefa powietrzna Denedoru. Misja: eskorta denederiańskich okrętów z zaopatrzeniem. Cel podróży: Barbado, system Barbados.


   - Na knorlaks! Dlaczego ciągle otrzymujemy misje związane z eskortą? – Spytał, oburzony żołnierz do swojego kapitana.
   - Flaks. Nic na to nie poradzimy, wojna się skończyła. Ciesz się, że nie zostałeś uśpiony jak nasi bracia – powiedział Bax, kapitan jednostki klonów.
          Mężczyźni kierowali się na mostek okrętu wojennego, na którym stacjonowali w celu otrzymania rozkazów związanych z misją eskortową. Byli jednymi z milionów innych, ale identycznych żołnierzy dawnego Przymierza. Sztucznymi formami życia, stworzonymi w probówkach, by walczyć i wykonywać rozkazy swoich przełożonych bez jakichkolwiek sprzeciwów. Każda próba odmowy kończyła się bolesną karą, jako iż mężczyźni od najmłodszych lat mieli wstrzyknięte w mózg chipy lojalnościowe. Niewykonanie poleceń kończyło się porażeniem tkanki nerwowej do czasu wykonania rozkazu, bądź śmiercią żołnierza.
Oczywiście generał danego oddziału decydował o poziomie kary jego żołnierzy, bądź, ujmując zwięźlej, o życiu lub śmierci klona.
Mężczyźni wkroczyli na mostek, stanęli na baczność i zasalutowali w stronę pani generał.
   - Pani generał Behemo, kapitan Bax i podkapitan Flaks na rozkaz.
   - Spocznijcie, żołnierze – powiedziała pani generał, z pogardą spoglądając na klony, krok po kroku zbliżając się w ich kierunku. Gdy była dość blisko, położyła rękę na barku kapitana Baxa. – Dobrze was znowu widzieć, chłopaki.
Kobieta zaczęła kierować się do stołu operacyjnego, dając znać ręką, by do niej dołączyli.
   - Szkoda, że przyjemności musimy odstawić na bok, ale została nam przydzielona misja eskorty okrętów transportowych Denederianów do pobliskiego systemu Barbados. Tamtejsza planeta została nawiedzona przez nieznane trzęsienia ziemi, niszcząc większe miasta, trasy podróży naziemnej. Senat galaktyczny wybrał właśnie nas do wykonania tej misji – powiedziała pani generał.
   - Sir. O ilu transportowcach mowa? - zapytał kapitan Bax.
   - Kapitanie, jest to misja zlecona przez Senat. Co za tym idzie? Jest niezmiernie ważna. Będziemy ochraniać dziesięć statków transportowych, w połowie drogi przyłączą się do nas fregaty medyczne, w ilości siedmiu statków. Co daje nam w sumie siedemnaście bezbronnych statków. Naszym zadaniem jest ich ochrona, dlatego razem z tym niszczycielem ruszają trzy krążowniki i pięć fregat. W sumie flota dwudziestu sześciu statków – odpowiedziała pani generał.
   - Skąd takie wymogi bezpieczeństwa w czasach pokoju? - Pyta zdziwiony Flaks.
   - W skutek katastrofy naturalnej planeta stała się celem piratów, wiele statków cywilnych oraz transportowych wpadły w ich łapska. My mamy temu zapobiec, po czym zabezpieczyć przestrzeń wokół orbity=, do czasu przybycia blokady senatu – powiedziała dowódczyni.
   - Blokady? - zdziwili się mężczyźni.
   - Tak, blokady! Nie wiem dlatego, zaraz po dostarczeniu wsparcia medycznego i zaopatrzenia z żywnością, dostęp do planety ma zostać odcięty. Zapewne doszło do jakiejś pandemii, przez co trzeba odciąć tę planetę od reszty systemu. Więcej szczegółów otrzymam po dotarciu na miejsce. Burza magnetyczna zakłóca kontakt z dowództwem, lecz gdy dotrzemy na miejsce, otrzymamy więcej szczegółów od tamtejszego rządu. Poinformujcie żołnierzy, wejście w nadprzestrzeń za niecałą godzinę. rozejść się! - krzyknęła pani generał.
Po naradzie kapitan Bax i Flaks udali się do głównego hangaru w celu przekazania szczegółów misji, w drodze tam byli niezmiernie zdziwieni, że senat przydzielił kogoś takiego jak generał Behemo do takiej misji.
          Generał Waiolet Behemo, była jedną z ostatnich przedstawicielek rasy antariańskiej. Jej rodzima planeta wskutek wojny federacji i przymierza została zniszczona. Większość rasy zginęła, a niedobitki żyją teraz rozproszone po całej galaktyce. Pani Generał jest żywym przedstawicielem tej starożytnej rasy; mimo wyglądu młodej dziewczyny, na swoich barkach nosi już ponad sto trzydzieści cztery lata. Jej lud to długowieczny gatunek: posiadają inną przemianę energii niż u większości kosmitów, które średnio dożywają stu lat. Ich czas dojrzewania również jest inny, w wieku dwudziestu lat stają się już w pełni dojrzali, a ich proces starzenia jest niwelowany praktycznie do zera. Krążą legendy, że gdzieś w ukryciu żyją przedstawiciele ich rasy posiadające nawet ponad sześćset lat. Jej żołnierze, zarówno klony,  mieli do niej ogromny szacunek. Kobieta jest znana w całej galaktyce, a więc przydzielanie misji eskortowej komuś takiemu było naprawdę dziwnym zjawiskiem.
          Gdy tylko informacje związane z misją zostały przekazane wszystkim dowódcom, flota weszła w nadprzestrzeń, kierując się do systemu Barbados.

Okręt flagowy Generał Bahemo w drodze do systemu Barbados.
Gdzieś w nad przestrzeni.


          -Pani generał, zbliżamy się do wyjścia z tunelu nadprzestrzennego, za niecałe dwie minuty dotrzemy na miejsce – powiedział klon z działu nawigacji galaktycznej.
   - Bardzo dobrze. Co z fregatami medycznymi? Czy dołączyły się do tunelu zgodnie z planem? - zapytała pani generał.
   - Tak, są od nas nieco wolniejsze, więc wyjdą z tunelu z lekkim opóźnieniem. Dostaliśmy również informacje z centrali, wraz z fregatami przyłączyły się do nas kolejne trzy krążowniki i dwie fregaty - odpowiedział klon z działu przekazu informacji wewnętrznych.
   - Kolejne? - zdziwiła się Waiolet. - Połączcie kapitanów tych okrętów do naszego kanału głosowego, częstotliwość B5, niskie fale. Po wyjściu z nadprzestrzeni wszystkie okręty, formacja C-34. Krążowniki Wenus, Enteas i Forones mają ustawić się na przodzie. Do wszystkich okrętów, pozycje bojowe! - krzyknęła pani generał.
   - Czy będziemy pod ostrzałem, pani generał? - zapytał kapitan okrętu.
          W chwili wydania ostatniego rozkazu, flota wyszła z tunelu. Okręty niczym w zegarku zaczęły ustawiać się w wyznaczonej formacji. Trzy krążowniki na przodzie, statki z zaopatrzeniem wewnątrz formacji. Pleców klucza strzegły pozostałe krążowniki. Fregaty zaś zmieszane były razem z okrętami medycznymi.
   - Sir. Nadciąga przekaz z niszczyciela generała Laundofa, lina czwarta - powiedział jedne z klonów na mostku.
   - Laundof, jest tutaj? Połącz mnie natychmiast - krzyknęła pani generał. - Generale Laundof, słyszy mnie pan? Tutaj Generał Bahomo z eskorty zaopatrzenia medycznego, co się dzieje? - zapytała.
   - Generał Bahomo... tu... klon C3..2b5 z oddziału gen.. dofa... jeste... pod ostrz... - Transmisja została przerwana w połowie wraz z sygnałem statku generała.
   - Do wszystkich jednostek, pozycje bojowe. Wszystkie eskadry myśliwca mają startować. Osłony — pełna gotowość. To już nie jest misja eskortowa, a wojenna — rzekła pani generał do klonów na mostku.
          Cała flota została postawiona w stan gotowości, zbliżając się do przestrzeni wokół planety Barbado. Skan przestrzeni planetarnej wykrył flotę piętnastu okrętów strzegących planety. Niszczyciel generała Laundofa został zniszczony, a jego flota, mimo iż rozbita, starała się wycofać poza zasięg dział okrętów piratów.
   - Do wszystkich okrętów, przyłączamy się do walki! Myśliwce, osłaniajcie transportowce. Nie chce widzieć ani jednego zadrapania na fregatach medycznych. Dowódcy oddziałów rozpocząć atak, formacja eko3. Pora pokazać piratom, na co stać zorganizowaną flotę republiki! - zawołała dumnie pani generał, chcąc podnieść morale wszystkich klonów.
          Eskorta wkroczyła do walk przy przestrzeni powietrznej Barbado. Z powierzchni planety można było dostrzec eksplozje statków, myśliwców, bombowców.  Niebo przepełnione było niezliczoną ilością ciągłych wiązek dział laserowych. Przypominało to pokaz ogni na koncercie, pełen świateł i huków. Jednakże w obecnej sytuacji przynosiły odgłosy nadziei dla mieszkańców powierzchni.
   - Wenus, przesuń się do sektora drugiego, odetnij przejście dla ich myśliwców. Fregata 22 i 23, skupić ogień na lekkim krążowniku na prawo od statku dowodzenia wroga. Wzmocnić przetworniki rdzenia tarczy do maksimum, przednie działo ognia! - Rozkazy płynęły, a flota generał Bahomo zaczęła spychać najeźdźców, tworząc lukę w blokadzie dla okrętów z zaparzeniem.
   - Pani kapitan, przejście dla transportowców zostało zabezpieczone! - krzyknął jeden z klonów.
   - Doskonale, eskadra 1 i 3 mają osłaniać statki transportowe w drodze na powierzchnie planety, Enteans pełen ogień zaporowy na okręt dowodzenia wroga. Krążownik 7 i 3 mają ruszyć zaraz za transportowcami i zabezpieczyć strefę powietrzną przy lądowisku transporterów. I niech ktoś wyśle oddział do strefy wraków w poszukiwaniu kapsuł ratunkowych, może ktoś przetrwał z pierwszej fali uderzenia - z cichą nadzieją wyszeptała Waiolet.
Maszynownie wszystkich okrętów działały pełną parą; miało się wrażenie, że stacjonujące tam klony były już głuche na hałas tamtejszych generatorów. Dźwięk dział wystrzelających pociski plazmowe było słychać na całym dolnym pokładzie. Olbrzymi huk, a po nim cisza w momencie ładowania kolejnej salwy i tak bez końca.
   - Sir. Pierwsze transportowce rozpoczynają podejście do lądowania przy stolicy Barbado, jednakże są pod ciężkim ostrzałem sił naziemnych wroga.– przekazał dowódca działu informacji.
   - Piraci z natury to tchórze, dlaczego posuwają się do takich działań. Kapitanie Boyz, czy mamy do dyspozycji jakieś siły naziemne nadające się do wsparcia lądowego tamtejszych mieszkańców? - zapytała Waiolet.
   - Tak, sir. Krążowniki eskortujące fregaty medyczne są wyposażone w sprzęt do walki na lądzie, mogą przetransportować łącznie trzy bataliony klonów na powierzchnie planety - powiedział Boyz.
   - Dobrze. Zebrać grupę uderzeniową i przygotować się do walk przy stolicy. Poinformujcie ambasadora Barbado o naszych zamiarach. Niech jego ludzie się ukryją; coś mi mówi że nie mamy do czynienia z przeciętnymi łotrami - powiedziała pani generał, spoglądając na hologram strefy walk.
   - Z całym szacunkiem, sir, ale naszym zadaniem jest ochrona statków medycznych i zaopatrzeniowych. Jak zamierza pani jednocześnie osłonić statki transportowe i kanonierki wojskowe z ciężkim sprzętem w środku tego chaosu? Nasze eskadry są zajęte zaciętą walką na całej linii frontu - zauważył admirał floty.
   - Admirale, znasz mnie już dość długo, jestem pełna niespodzianek. Sternik, przygotować się do wejścia w atmosferę planety! Na wysokości trzech klików otworzymy hangar — stworzy bezpieczną trasę dla kanonierek. Natomiast krążownik 7 i 3 wejdą spokojnie w strefę nad miastem, Im grawitacja nie zaszkodzi, są mniejsze.
   - Ale generale…! - zawahał się klon.
   - To jest rozkaz, żołnierzu. Mieszkańcy planety liczą na nas, a co za tym idzie, również w twoje umiejętności. Nie zawiedź zarówno mnie, jak i ich. Czy to jasne? - spytała Waiolet.
   - Tak, sir! Zniżyć lot i przygotować się do manewru zrzutu! - odpowiedział bez chwili zawahania.
Powietrze płonęło żywym ogniem na skutek wchodzenia tak wielkiego statku w atmosferę planety. Taki manewr wymagał idealnego zgrania dowództwa i oddziału pilotującego statek. Chwila nieuwagi, a okręt mógł zostać całkowicie przyciągnięty do płaszczu planety, roztrzaskując miasto znajdujące się pod nim.
          Tak wielkie okręty z reguły nie wchodziły w atmosferę ze względu na swoje ogromne rozmiary, były one bowiem stworzone do walk w przestrzeni galaktycznej. Uzbrojone w ciężki działa i pancerze, służyły głównie jako statki dowodzenia bądź ciężka przednia linia formacji. Mogły znieść niejeden ostrzał mniejszych krążowników. 
   - Sir. Pięćset metrów do wyznaczonej wysokości, tarcze ochronne na pełnej mocy - krzyknął klon.
   - Wyłącz je żołnierzu, główna moc na mostek i dziób okrętu. Admirale, daj rozkaz otwarcia wrót C6, są najmniej wystawione na temperaturę zejścia statku. Wszystkie kanonierki mają tylko minutę na opuszczenie hangaru! Potem przygotować wejście w tunel nadprzestrzenny, by wrócić na orbitę planetarną. Współrzędne: B24, A65. - wołała Waiolet do klona nawigacyjnego.
   - Generale, wyjdziemy wprost naprzeciw statku wroga! - krzyknął żołnierz.
   - I damy mu buzi na dzień dobry. Otwierać wrota. Zacząć odliczanie do skoku!
Z chwilą wydania rozkazu, drzwi hangaru C6 otwarły się na oścież, wypuszczając eskadrę kanonierek przepełnionych klonami gotowych go walki naziemnej. Razem z nimi ruszyły tak zwane korwety, statki z zaczepami magnetycznymi o dużej mocy, transportujące z reguły ciężki sprzęt w postaci czułków, łazików lub dział bojowych. Gdy te maszyny wzbiły się w powietrze Barbados, w zasięgu wielu kilometrów można było usłyszeć dźwięk ich silników, porównywalny do dwóch ocierających się śmigła helikopterów.
   - Generale, wszystkie statki opuściły bezpiecznie hangar, znajdują się poza zasięgiem skoku - przekazał jeden z klonów.
   - Wykonać skok. I pełna moc w osłony na sterburcie! - przekazała Waiolet do załogi niszczyciela.
Po tych słowach statek wyrwał się siłą z złowieszczych uścisków grawitacji planety, wracając na orbitę planetarną za siły pirackiej flory. Dosłownie kawałek od okrętu dowodzenia wroga.
   - Wszystkie działa na sterburcie ognia! - Rozległ się ogromny huk z dział. Wtem okręt nieprzyjaciół został przeszyty gradem pocisków plazmowych, wywołując poważne uszkodzenia na osłonach.
   - Ich osłony padły, pani Generał. Są otwarci na naszą ofensywę - stwierdziła jednostka szpiegowska.
   - Wszystkie działa laserowe ognia, skupić ogień na głównym generatorze. Przygotować kolejną salwę z dział na sterburcie - rozkazała pani generał.
   - Sir. Okręt wroga próbuje wykonać zwrot, wyjdą z strefy rażenia - przekazał klon.
   - Złapać ich w wiązkę ściągającą, niech Enteans odetnie im drogę do skoku w nadprzestrzeń. Skupić działa laserowe na ich napędzie - rozkazała Waiolet.
Gdy okręt dowodzenia został pozbawiony sterowności, salwa ze sterburty dokończyła działa. Statek roztrzaskał się na części, powodując eksplozję. Gdy tak się stało, resztki blokady wroga rozpoczęły ucieczkę do tunelów nadprzestrzennych.
   - Pani generał, niedobitki floty wroga wycofały się z przestrzeni galaktycznej Barbado. Siły naziemne donoszą, że ich ofensywa zakończyła się sukcesem, a transportowce wylądowały bezpiecznie na powierzchni planety. Fragety medyczne czekają na pozwolenie do podejścia do powierzchni.
   - Niech rozpoczną lądowanie, mieszkańcy na pewno potrzebują pomocy medycznej. Sądząc po zniszczeniach, planeta została poddana ciężkiej okupacji. Przeprowadźcie skan całej planety, chcę mieć szczegółowy raport dotyczący tej inwazji - rozkazała Waiolet.
   - Sir. Oddział ratunkowy ze strefy szczątków odnalazł dwie kapsuły ratunkowe z niszczyciela generała Laundofa. Na pokładzie znajdują się klony oraz admirał jego floty – powiedział klon działu komunikacji wewnętrznej.
   - A co z samym generałem? Czy go odnaleziono? - zapytała Waiolet.
   - Otóż sir...

Ostatnio zmieniony przez Waioleta (16-03-2018 o 14h28)


http://fc05.deviantart.net/fs70/f/2014/256/f/9/a_game_that_is_not_fun_is_not_really_a_game_by_rosalynnbelle-d7z1jct.png

Offline

#2 12-03-2018 o 23h19

Straż Cienia
Methrylis
Przyjaciółka Jamona
Methrylis
...
Wiadomości: 15 062

http://i66.tinypic.com/inv4oj.jpg


Coś, o czym ci nie pisałam, bo myślałam, że tu to poprawisz: zadbaj o estetykę tekstu, to znaczy porób wcięcia w tekście, bo dzięki akapitom tekst jest znacznie bardziej przejrzysty. Okej, przyznam, że nie jestem wielką fanką sf, ale urzekło mnie specjalistyczne słownictwo. Nie jest go tu mało, wręcz pojawia się wszędzie, ale jakimś cudem nie męczy i łatwo ogarnąć o co chodzi. Akcja leci błyskawicznie, poza tym widać, że masz pojęcie o tym, o czym piszesz. Życzę więc powodzenia i pozdrawiam ^^

Offline

#3 21-04-2018 o 10h49

Straż Cienia
Waioleta
Pokonała Dahu
Waioleta
...
Wiadomości: 2 715

To znowu ja dziewczynki, mam nadzieje że spodobał wam się prolog oraz pierwszy rozdział mojego nowego opowiadania. Dlatego też przybywam do was z kolejnym rozdziałem. Nie martwcie się, z czasem akcja oraz tajemnice związane z historią świata zostaną wam przedstawione. A teraz jak poprzednio, chciałabym podziękować Methrylis za opiekę nad moim tekstem; dzięki niej to opowiadanie stało się przejrzystsze dla was, a nawet samej mnie. A teraz bez przedłużania, zapraszam do rozdziału drugiego!

Rozdział drugi: Cienie wojny


          Dzięki szybkiej reakcji senatu republiki, planeta Barbado została wyzwolona z rąk piratów. Zaopatrzenie eskortowane przez generał Waiolet zostało bezpiecznie dostarczone na powierzchnie planety, przywożąc żywność, wodę oraz ubrania większości poszkodowanym na planecie. A fregaty medyczne wsparły tamtejsza szpitale, nie mogące przyjąć ogromnej ilości rannych.
Po zabezpieczeniu orbity planetarnej pani generał udała się na spotkanie ambasadorowi planety w celu zdobyciu informacji odnośnie ataku piratów na planety. Jednak czy prawda zostanie ujawniona?

Miasto Tad-neiz, stolica planety Barbado, system Barbados.


          - W imieniu mieszkańców planety Barbado, dziękuje za udzielenie nam tak szybkiego wsparcia, pani Generał Waiolet - powiedział jeden z członków rady planety.
  - To był mój obowiązek, a zarazem polecenie senatu republiki, ekscelencjo - opowiedziała Waiolet.
Mimo zwycięstwa w przestrzeni galaktycznej, planeta została poważnie zniszczona, zarówno przez siły natury, jak i atak nieznanych sił. Miasta i wsie zostały zrujnowane, a nawet sama stolica utraciła swój pierwotny blask. Tysiące ludzi zostało rannych, a jeszcze więcej zostało bez dachu nad głową.
Gdyby nie wsparcie republiki, sytuacja mogła potoczyć się jeszcze gorzej. Jednak dzięki udanej interwencji życia milionów zostało ocalone.
  - A co z pierwszą falą uderzeniową, której celem było pozbycie się statków wokół naszej planety? - zapytał ambasador Barbado.
  - Cóż, zgodnie z informacjami, jakie dostarczył mi jeden z nawigatorów generała Laundof, rozpoczął on atak na pięć statków wroga. Były to lekkie okręty, wyposażone jedynie w kilka dział laserowych. Nie stanowiły zagrożenia dla ciężej wyposażonego niszczyciela oraz wspierających go dwóch krążowników. Niestety Laundof źle ocenił sytuacje i wpadł w pułapkę. Gdy tylko rozpoczął atak, jego statek zbyt szybko podeszły przestrzeni planetarnej, wróg się na to przygotował i wezwał  wsparcie, okręt dowodzenia oraz resztę swojej floty. Wyszły z nadprzestrzeni i rozpoczęły zmasowany atak na okręt generała. Gdy został zniszczony, skoncentrowały się na reszcie naszych statków. Później ja wkroczyłam do walki – wyjaśniła.
  - Jak to możliwe że piraci posiedli taką flotę? Zgodnie z ustawą o rozbrojeniu powojennym, żadna z planet nie powinna posiadać takich sił militarnych. Nie wspominając już o takich terrorystach! - oburzył się członek rady.
          Ustawa rozbrojenia powojennego była jedną z pierwszych ustalonych przez senat Republiki, zaraz po utworzeniu konwentu planet rozumnych. Miała na celu pozbawienia możliwości powstania rewolty przeciwko nowo powstałemu pokojowi. Siły dawnego przymierza zostały zaciągnięte do służb militarnych i to one stanowiły główną ochronę zarówno stolicy, jak i planet należących do senatu.
  - Mój panie, nie wiem tego, jednakże jestem pewna że Republika dowie się, kto stał na czele tego aktu przemocy względem waszego ludu – opowiedziała Waiolet.
  - A co z samym generałem Laundofem? Czy został odnaleziony? - zapytał ambasador Barbado.
  - Generał został uznany za zaginionego w boju, panie ambasadorze. Niestety, moim ludziom nie udało się znaleźć śladu po nim.
  - Cóż, liczy się efekt, planeta ponownie jest bezpieczna, jednakże siły republiki zawiodły nas w chwili ich potrzeby, co za tym idzie, sprawa ta zostanie przedstawiona przez senatem - oburzył się najstarszy z radnych.
  -  Rozumiem, jeśli jednak pozwolicie, będę was eskortowała do Central Point. Chciałabym osobiście zadbać o wasze bezpieczeństwo podczas tej podróży - zaproponowała Waiolet.
Po krótkiej naradzie, rada zgodziła się na eskortę do stolicy Republiki. Podróż miała się rozpocząć za dwa dni, gdy na jej miejsce na orbitę przybędzie inna flota. Po uzgodnieniu szczegółów, Waiolet ukłoniła się, a następnie opuściła budynek, by udać się na pokład swego okrętu.
Budynek przewodniczącego rady.

Budynek ambasadora, chwila po wyjściu pani generał


          Zaraz po wyjściu pani generał, ambasador nakazał zamknąć budynek, po czym aktywował urządzenie maskujące sygnał przekaźników międzyplanetarnych. Prosty, ale przydatny przyrząd, jeśli chce się ukryć transmisje przed wykryciem transmisji.
  - Czy linia została zabezpieczona? - zapytał ambasador.
  - Tak mój panie, możesz przeprowadzić rozmowę z „ Cieniem '' - odpowiedział najstarszy.
  - Aktywować połączenie – rozkazał ambasador.
Z chwilą rozpoczęcia transmisji w całym gabinecie zostały zgaszone światła, a każdy, łącznie z ambasadorem, oddali pokłon hologramowi zamaskowanego mężczyzny. Odziany był w czarno-czerwony strój, a na twarzy miał założoną maskę okrywającą całą twarz. Przypominała ona czaszkę martwego ziemianina: rasy, która została uznana za wymarłą wskutek wewnętrznego konfliktu.
Swą postura zaś przypominał szczura stojącego na tylnych nogach, a jego ogon wił się niczym kobra wpatrzona w bezbronną ofiarę. 
  - Mój panie, chciałbym przekazać ci, że pierwsza faza twojego planu została wykonana - rzekł ambasador do zamaskowanego mężczyzny.
  - Dobrze się spisujecie reprezentancie, mam nadzieje, że nikt nie zorientował się o naszym drobnym podstępie? - zapytał mężczyzna.
  - Nie, skąd mój panie! - odpowiedział natychmiast, z przerażeniem w oczach. Na samo pytanie wszyscy w sali zaczęli się trząś z przerażenia.
  - A zatem dobrze, gdy tylko rozpoczniemy fazę drugą, wyśle do was kod aktywacyjny drugiej floty oraz uruchomię generała - powiedział szczur.
  - Więc wszystko idzie zgodnie z twoim planem, czyż nie? - zapytał przewodniczący.
  - Oczywiście, ten atak udowodni wszystkim o tym, że wojna tak naprawdę nigdy nie dobiegła końca, a siły tak zwanej Republiki nigdy nie będą wystarczająco silne, by ochronić ich domy przed zagrożeniami. Teraz wystarczy tylko wasza wizyta w Central Point oraz wasze przemówienie, w którym tylko to potwierdzicie – mówi nieznajomy.
  - Tylko jest drobny problem mój panie. Pani generał Waiolet zażądała, by eskortować nas w drodze do stolicy galaktyki – odpowiedział, próbując ukryć rękę trzęsącą się ze strachu.
  - Cóż, to poważne utrudnienie, a zarazem ogromna szansa. Szansa której nie możemy od tak przyoczyć – rzekł cień, łapiąc się za swoją brodę.
  - Ale to może prze... - Ambasador nie skończył zdania, gdy przerwał mu szczur.
  - Zamilcz! Nie zapominaj że nie jesteś w pozycji, by wyrażać swoje zdanie i opinie. Twoim zadaniem jest jedynie wykonywanie rozkazów niczym bezduszna maszyna, rozumiemy się? - zapytał mężczyzna.
  - Tak mój panie – ambasador odpowiedział natychmiast.
Atmosfera w czasie rozmowy była niezwykle napięta, rozkazy przekazane przez niego doprowadziły do powstanie wątpliwości w całym pomieszczeniu, na temat których reprezentanci ludu Barbado woleli omówić po zakończeniu transmisji.

Budynek ambasadora, chwila po zakończeniu tajemnej transmisji z Cieniem


          Gdy tylko rozmowa dobiegła końca, a w pokoju ponownie zaświecono światła, rozpoczęła się debata między wszystkimi reprezentantami. Były niezwykle burzliwe jako że nie wszyscy podzielali to samo zdanie.
  - Jak myśmy się wplątali w całą tę grę? - zapytał jeden z radnych.
  - Nie mamy wyjścia – odpowiedział najstarszy – lepiej być po jego stronie, niż być przeciw niemu!
  - Przeciągnął już na swoją stronę większość Korporacji handlowej, a sama królowa roju dołączyła się do niego!
  - Nawiązał kontakt z tą galaktyczną zarazą?  - zapytał jeden z młodszych.
  - Tak, z moich informacji wynika, że królowa rozkazała wszystkim swoim matkom szczepów rozpocząć masową reprodukcje oddziałów. Wygląda na to, że Cień planuje użyć ich w swoich fabrykach druidów, ukrytych głęboko w systemie Rikshia - odpowiedział najstarszy.
  - Czyli posiada nieskończony dostęp do siły roboczej, środków oraz materiałów niezbędnych do produkcji maszyn wojennych na masową skalę. Republika nie będzie miała szans przeciwko takim siłom – stwierdził jeden członek rady.
  - Jedyną przewagą Republiki są niszczyciele, prawda? - zapytał, najmłodszy z rady.
  - Tak, to najsilniejsze okręty między planetarne, najbardziej opancerzone oraz najlepiej uzbrojone ze wszystkich jakie kiedykolwiek zostały stworzone. W końcu to pozostałość antariańskiej technologi. - odparł starszy.
  - Nie zmienia to faktu, że po wielkiej wojnie pozostało ich zaledwie trzy, jednym dowodzi panie Generał Waiolet, innym główny dowódca sił republiki, Generał Naboo, a... - Najmłodszy senator nie mógł skończyć zdania, gdyż przewodniczący przerwał mu w połowie.
  - A ostatni dowodził stary i zbyt pewny siebie Laundof, który go stracił i o ile się nie mylę, znajduje się aktualnie na statku, który jest teraz w drodze do Cienia. Najbliższe starcie zadecyduje o tym, kto wygra wojnę, a do tego czasu musimy być posłuszni, inaczej wszyscy w tym pokoju i na naszej palniecie stracą głowy! - krzyknął przewodniczący.
  - Właśnie o tym mówię! Naszym zadanie jest prowadzić z rozsądkiem i rozwagą, dbać o ich dobro i przyszłość, a to może doprowadzić do zagłady - odpowiedział w gniewie młody senator.
  - I właśnie to robię, jeśli nie będziemy posłuszni zostaniemy zmiażdżeni przez jego siły zbrojne, czego chcemy uniknąć – odpowiedział najstarszy.
Mimo ciągłych kłótni i niezgody między senatorami, wszyscy uznali, że dla dobra ludu i ich samych, podążanie za Cieniem było najlepszym rozwiązaniem. Mimo to strach o ich przyszłość wciąż wisiał za kurtyną tajemnicy.

Stacja kosmiczna. Gdzieś na zewnętrznych rubieżach.


          Stara, zatęchła stacja kosmiczna to żadna niespodzianka w przestrzeniach galaktyki.  W czasach wielkiej wojny tego typu placówki były budowlane w celu zapewnienia stałych dostaw środków na front. Stacje zaopatrzeniowe, nasłuchujące, medyczne, każda z tych stacji miały niezwykle ważne znaczenie w trakcie konfliktów, teraz zaś są mauzoleami starych dziejów.
Mimo to na jednej z nich, zło ponownie planowało zasiać ziarno nienawiści wśród niewinnych.
  - Ah... ci przeklęci Barbadosi mają szczęście, że są mi niezbędni w moim planie, inaczej osobiście bym wyzbył ich się z galaktyki – powiedział cień kierujący się w stronę ambulatorium.
Gdy tylko wszedł do środka, otoczyły go małe lewitujące drony wielkością przypominające piłeczki do pingponga. Gdy tylko dotarł do środka pomieszczenia, roboty rozpoczęły skanować całe jego ciało. 
  - Doktorze, wykonaj pełne badanie molekularne, chce wiedzieć wszystko na temat mojego obecnego stanu zdrowia, zarówno fizycznego jak i psychicznego – w chwili wypowiedzenia tych słów Cień złapał się za klatkę, po czym przykucnął. Z jego ust wydobywały się tylko suchy kaszel, jakby zaraz miał wypluć swoje płuca.
  - Tak, tak, już go wykonuje generale, mimo to pozwól że ci powtórzę iż zalecałem ci byś się nie przemęczał! W aktualnym stanie zdrowia, ledwo możesz się poruszać o własnych siłach, nie wspominając już o atakach złości. No ale, kto słucha swojego oddanego droida medycznego prawda? - Zapytała maszyna swego stwórcy.
  - Po prostu rób co ci każę zardzewiało konserwo, im szybciej przeprowadzisz to badanie tym szybciej poznam odpowiedzi na moje pytanie! - zdenerwował się mężczyzna.
  - Wedle życzenia, w końcu istnieje tylko po to, by ci służyć i cenie twoją decyzje, by wszczepić mi sztuczną inteligencje, mogę dzięki temu podejmować lep... - nie dokończył zdania, gdyż mu przerwano.
  - Zacznij to przeklęte badanie w tej chwili! - krzyknął mężczyzna.
  - Rozkaz, rozkaz – odpowiedziała maszyna.
Po wciśnięciu niezbędnych przycisków i przekazaniu szczegółów zadań do dronów, proces skanu rozpoczął się. Z jednej z kul wysunęło się coś w kształcie strzykawki, powoli wbijającej się do karku mężczyzny. Pozostałe dwie maszyny latały wokół, skanując go wiązkami laserowymi.
  - A więc tak, do pełnych wyników mamy jeszcze trochę czasu, jednak już jestem w stanie powiedzieć, że sytuacja nie wygląda zbyt dobrze. Pobrana tkanka jest już w poważnym stanie rozkładu, takie zjawiska występują już w takim wieku. Poza tym rozrusznik w sercu zaczyna ponownie szwankować. Zaobserwowałem również zanik tkanki mięśniowej oraz kostnej. Zalecam udanie się na emeryturę – powiedziała maszyna.
  - Emeryturę! - zakasłał Cień – Nie rozśmieszaj mnie, przede mną chluba, chwała i władza nad wszystkim co istnieje! W tej chwili masz wymyślić coś innego, co by mnie bardziej zadowoliło niż czekanie na śmierć! - krzyknął na całą stacje.
  - Cóż, istnieje szansa na przedłużenie życia, lecz nie jest on za bardzo zalecany – powiedział droid, wyświetlając swemu mistrzowi na ekranie projekt.
  - Hahaha... To jest właśnie to, czego od ciebie oczekiwałem doktorze! - zaśmiał się złowieszczo.


http://fc05.deviantart.net/fs70/f/2014/256/f/9/a_game_that_is_not_fun_is_not_really_a_game_by_rosalynnbelle-d7z1jct.png

Offline

#4 22-04-2018 o 17h42

Straż Cienia
Methrylis
Przyjaciółka Jamona
Methrylis
...
Wiadomości: 15 062

http://i66.tinypic.com/inv4oj.jpg


Cóż, ode mnie już wszystko wiesz /static/img/forum/smilies/big_smile.png Nadal zaletą jest specjalistyczne, choć nie aż tak trudne słownictwo, które da się zrozumieć. Polecam jednak dodać więcej opisów: przedstaw historię świata, wydarzeń, opisz bohaterów - bo jest ich sporo i o żadnym nie ma konkretniejszych informacji. Poprawiając to wyjdzie naprawdę dobre opowiadanie! Czekam więc na więcej i pozdrawiam ^^

Ostatnio zmieniony przez Methrylis (22-04-2018 o 17h42)

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1