Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1

#1 21-04-2018 o 14h40

Straż Cienia
Sladka
Młody rekrut
Sladka
...
Wiadomości: 14

http://2.bp.blogspot.com/-b2OAC9qm7ks/VXVvrR8KSSI/AAAAAAAACV4/y280F24ZW-8/s1600/steampunk.jpg

Muzyczka dla chętnych



Fabuła

Jako, że fabuła powstaje tak naprawdę na spontanie mogę jedynie wspomnieć, że to będzie pierwsze spotkanie bohaterów tego opowiadania. A co dalej? To się zobaczy.

Zasady ogólne


1. Fabuła w miarę możliwości zostanie dopasowana do stworzonych w wątku postaci. Spieszyć się z ich tworzeniem nie trzeba, jednakże wolałabym, aby nie robić ich nie wiadomo jak wolno.
2. Odpisy - najlepiej raz na tydzień, jak się komuś obsunie to trudno, wystarczy dać mi wcześniej znać.
3. Obowiązują arty (bo nikt nie chciał zdjęć).
4. Jako, że nikt nie zgłaszał obiekcji co do mechaniki proponuję spróbować z uproszczoną mechaniką Wolsunga. Żebyście nie musiały się męczyć w pierwszej (i mam nadzieję, że nie ostatniej) przygodzie sądzę, że najłatwiej będzie jak ja będę wszystko obliczać, a z czasem się po prostu wprowadzi dodatkowe elementy, dzięki którym będziecie wpływać na wynik. Jakby ktoś wolał sam "rzucać kośćmi" możemy się umówić, że będziemy to robić na zewnętrznym forum.
5. W razie pytań, skarg, pochwał nie wahajcie się pisać na moją skrzynkę.
6. Posty - najlepiej średnie, aby zarazem coś wnosiły i nie były laniem wody na siłę.
7. Jakbym coś tu dodała/zmieniła/odjęła dam wam znać na pw.

Karta postaci

[center][img]obrazek[/img]

[b]Imię i nazwisko:[/b]
[b]Wiek:[/b]
[b]Płeć:[/b]
[b]Rasa:[/b]
[b]Zawód:[/b]
*[b]Archetyp:[/b]
*[b]Religia:[/b]
[b]Wygląd:[/b]
*[b]Historia:[/b]
[b]Atrybuty:[/b]
[b]Umiejętności:[/b]
[b]Specjalizacje:[/b]
[b]Gadżety:[/b]
[b]Życiowy cel:[/b]
[b]Ciekawostki:[/b][/center]


Wyjaśnienie Karty Postaci



Bohaterowie
*@Agami - Berenika Lawrence (urocza pracownica rodzinnej kawiarni)
*@Agathlist - Peggy Etherington (ambitna wynalazczyni/mechaniczka/inżynier)
*@Ghoul - Penelope DiMarco (uporządkowana pani medyk)
*@Opus - Alexander De'Argentin (odważny złodziej)
*@Rosker - Ambrose Cattermole (utalentowany malarz portretów w zakładzie pogrzebowym)

Ostatnio zmieniony przez Sladka (05-05-2018 o 15h38)

Offline

#2 21-04-2018 o 14h59

Straż Cienia
Opus
Straż na szkoleniu
Opus
...
Wiadomości: 217


https://i.imgur.com/SodlWIc.jpg

Wygląd:
W miarę krótkie, brązowe włosy, które są trochę dłuższe z przodu, tworząc mu delikatną grzywkę.  Z natury są lekko pofalowane, co zwiększa się z zawartością wilgoci w powietrzu. Ciemne, brązowe oczy. Dosyć jasna skóra z zerową opalenizną ze względu na jego nocny tryb życia. Mimo to od czasu do czasu wykonywał misję w biały dzień i przez długie przebywanie na słońcu spiekł się na czerwono. Od tego czasu często w dzień używa kapeluszy.
Poza tym jest wysokim mężczyzną liczącym sto osiemdziesiąt siedem centymetrów i ważącym siedemdziesiąt osiem kilogramów.
Zazwyczaj ubrany w długi do kolan, lekko znoszony, brązowy, skórzany płaszcz i wykonane z tego samego materiału spodnie włożone w wysokie, ciemne buty o stabilnej podeszwie, która nie wydawała podczas chodzenia niepotrzebnych dźwięków. Do tego nosi kremową, bawełnianą koszulę wiązana u szyi, przewiązaną paskiem z pojedynczymi ćwiekami. Do niego ulokowana jest szpada wykonana ze stali z elementami żelaza w ostrzu i srebra przy rękojeści, która służy mu do obrony. Przez pierś przepasany jest brązowym, skórzanym pasem, do którego, szczególnie z tyłu, często przyczepia pomniejsze gadżety, mała broń pokroju trucizny, czy inne przedmioty majątkowe, których nikt niewłaściwy nie powinien ujrzeć. Na szyi ma zawieszony naszyjnik z tarczą z runami, która była znakiem jakiejś religii, w którą wierzyli jego rodzice – głównie jego matka. On sam był co prawda niewierzący, ale zachował emblemat ze względu na sentyment do rzeczy dostanej od matki.
Rękawiczki sięgające za nadgarstki to praktycznie stała część jego ubioru, które zakrywają delikatne jak na mężczyznę ręce. Poza misjami nosi kolczyk w prawym uchu.

Historia



Gadżety:
>> Sprężynowe buty: Z natury chłopak ma parę w nogach – to dotyczy i jego skoków i biegania – ale jednak, gdy w parzę idzie połączenie jego naturalnych zdolności z specjalistycznymi butami, potrafi pokonać odległość w trakcie ucieczki z budynku na budynek niczym uskrzydlony.
>> Kostium cienia: Na pozór zwykły, porządnie wykony kostium z czarnej skóry, posiadający kaptur, lekką pelerynę i maskę na twarz. W praktyce świetnie wykonana i cenna lekka, skórzana zbroja, która pochłania swą czernią światło dookoła, pomagając ukryć się w cieniu noszącemu ją, wtapiając go w tło.
>> Mały mechaniczny smok kieszonkowy o wdzięcznym mianie ,,Archery”: Na świecie istnieje zaledwie kilkanaście większych wersji wielkości papugi Ary takiego smoka, który zdaje się żyje nie życiem bota, a własnym napędzanym magią. Zazwyczaj te urządzenia są stosowane jako narzędzia obronne lub katalizatory mocy. Archery przez swój maleńki rozmiar nie może służyć w tych samych celach, więc jego głównym zastosowaniem jest bycie… Przenośnym scyzorykiem do wszystkiego. Dzięki swojej niewiarygodnej umiejętności ukrycia i zdolności, która pozwala mu zawsze odnaleźć uwielbianego Alexandra, potrafi wybawić go z największych pułapek i zdjąć najprzeróżniejsze kajdany, rozmontować zamki i mechanizmy, do których sam Alex się nie może dostać. Zarazem dla mężczyzny jest on jego ostatnią tarczą obronną i asem w rękawie, którego traktuje jak umiłowanego członka rodziny z wzajemnością.
Arch jest zarazem maszyną, lecz ma w sobie magiczny potencjał, który nie został jeszcze w pełni odkryty i wykorzystany przez Alexa.

Ciekawostki:
- Nie przedstawia się nigdy pełnym imieniem i nazwiskiem. Zazwyczaj podaje fałszywe dane osobowe, aby potem z utrudnieniem mogli go ścigać. Często używa zamienników takich jak Oliwer Twist, Locke Lamory, Artur Sevile, Dorian Gray, Sydney Carton, Karol Darnay, Edwin Drood, czy chociażby . Wybranym osobom kazał nazywać się po dłuższej znajomości ,,Alex”, przyznając się po części im do prawdziwego imienia. Parę razy wymknęło mu się też one w okolicznościach, podczas których nie powinien tego robić. Mimo wszystko tylko głęboko wtajemniczeni łączą je z nim.
- W czasie swoich zleceń, szczególnie tych wyższej rangi nigdy nie dał się zdemaskować. Przez to, ze nikt nie wiedział jak się nazywa, a o jego dokonaniach, wyglądzie zewnętrznym (bardziej-mniej charakterystycznym ubiorze) i umiejętnościach świadczyli nieliczni świadkowie prasa i plotki uwielbiające takie historie nadały mu pseudonim ,,Nox” (z łac.: ciemność; cień; ćma; mroczność; mrok; noc; sen; sny).
- Alex Archery’ego nazywa najczęściej w skrócie po prostu ,,Arch”. Stara się go też nie pokazywać zbyt wielu ludziom, aby jakiś pokręcony człeczyna nie zapragnął go ukraść lub co gorsza, żeby stał się on jego zbyt wielkim znakiem rozpoznawczym łączącym Nox’a z jego osobą. Choć, jak to się mówi, plotki żyją własnym życiem, dlatego ostatnimi czasy Arch siedzi i dumnie pilnuje pana z kieszeni w kurtce.
- Jako złodziej i on ma swoje zasady – nigdy nie ukradł żadnej książki ani nie kupił takowej za zdobyte nielegalnie pieniądze.
- Niesamowicie oczytany we… Właściwie wszystkim. Przeczytał ogromną ilość książek. Część z nich sam kupił, podejmując się najróżniejszych niskopłatnych prac
- Gdy zacznie biec, jest niedościgniony. Potrafi tak ruszyć i nie zatrzymać się przez wiele tygodni niczym Forrest Gump z książki Winston’a Groom’a.
- Potrafi zacytować najróżniejszą sztukę, czy fragment opowieści, co też często czyni.
- Potrafi nieźle gotować. Często to robił z siostrą i ich starszą sąsiadką, więc przy okazji podłapał kilka umiejętności. Mimo to nie nazywałby się jakimś mistrzem w tej dziedzinie.
- Jego siostra uwielbiała wszelkie klasyczne tańce. Niejednokrotnie używała go jako partnera do ćwiczeń, sprawiając, że i on podłapał się w tej umiejętności. Nie przyznałby się jej do tego, ale i mu sprawiało to przyjemność, więc nie narzekał jakoś specjalnie na te godziny spędzone na wspólnych ćwiczeniach.

Takie tam inne ujęcia...


Ostatnio zmieniony przez Opus (08-05-2018 o 23h45)


https://s3.amazonaws.com/assets.luckyseat.com/hamilton/Hamilton-title.png

Offline

#3 21-04-2018 o 15h28

Straż Obsydianu
Agathlist
Akolita Jednorożców
Agathlist
...
Wiadomości: 389

https://i.imgur.com/lVxj2u4.jpg

Pozostałe informacje

Ostatnio zmieniony przez Agathlist (09-05-2018 o 18h20)


Przerwa od grupówek wieloosobowych (Nie dotyczy dwuosóbek)
https://i.imgur.com/jmOqBHi.gif

Offline

#4 23-04-2018 o 21h10

Straż Cienia
Ghoul
Oficer Straży
Ghoul
...
Wiadomości: 1 696

https://zapodaj.net/images/0f3991d98234c.jpg

W Y G L Ą D

   Penelope jest brunetką, o karnacji lekko ciemniejszej niż większość rodowitych Alfheimczyków. Oczy ma czekoladowe, na rękach widoczne pamiątki po oparzeniach i otarciach.
   Niska, dość krępa i pogodna, nie sprawia wrażenia kogoś, kogo należałoby się obawiać, szczególnie gdy przyjrzysz się dołeczkom w jej policzkach. Do pasa przypięty ma zestaw fiolek, buteleczek i strzykawek, których zawartość ma za zadanie postawić kogoś na nogi lub wręcz przeciwnie, z nóg go zwalić. Zazwyczaj można zobaczyć ją też z torbą wojskową przewieszoną przez ramię.

H I S T O R I A

   Rodzice Poppy wyemigrowali z Korioli, jednak ich córka całe dzieciństwo spędziła w Lyonesse. Tu mieszkała wraz z ojcem, którego nieświadomość w sprawie poczynań córki pozwalała jej wspinać się po drzewach, eksplorować kanały i przypalać brwi pierwszymi nieudanymi miksturami, z którymi zawsze kochała eksperymentować.
   W trakcie studiów medycznych zrekrutowana do armii Zjednoczonego Królestwa Alfheimu i Avalonu, przez trzy lata służyła jako medyk wojskowy, nieustannie pakując się w kłopoty, przy próbach zbadania najciekawszych zakątków czy dotarcia do lokalnych, rzadkich roślin czy minerałów. W końcu zdecydowała się wrócić do Lyonesse, by poświęcić się pisaniu opracowań naukowych i leczeniu cywili. Wkrótce przyjęła zaszczytną, aczkolwiek wyjątkową niewdzięczna posadę szefowej oddziału dla trolli.

A T R Y B U T Y

Krzepa – normalny / Zręczność – wysoki / Przenikliwość – wysoki / Charyzma – normalny / Opanowanie – wysoki

U M I E J Ę T N O Ś C I

analiza / empatia / przyroda / perswazja / wiedza akademicka

S P E C J A L I Z A C J E

odwaga - niebezpieczne lokacje / wysportowanie - rzucanie przedmiotami / przyroda - sztuka przetrwania

G A D Ż E T Y

Zegarek na łańcuszku - rodzinna pamiątka, którą Penelope otrzymała na dwunaste urodziny od dziadków z Korioli. Front ozdobiony jest skomplikowaną mozaiką, ale Poppy lubi go ze względów praktycznych, nie estetycznych. Mechanizm nigdy się nie zacina i kobieta ufa mu całkowicie przy odmierzaniu czasu, czy badaniu pulsu.

Torba medyka - szeroka, noszona na ramieniu torba z brezentu, ciężka jakby zawierała kolekcję cegieł. W rzeczywistości znajduje się w niej dobrze wyposażona apteczkę polowa, podstawowe wyposażenie medyczne i kilka podejrzenie pachnących maści.

Pas z medykamentami - solidny pasek, do którego przyczepione są rzutki nasączone lekiem usypiającym i kule wybuchowe, a także fiolki z najbardziej podręcznymi lekami.

Ż Y C I O W Y   C E L

Znalezienie sposobu na opóźnienie lub całkowite wyeliminowanie degeneracji umysłów trolli.

C I E K A W O S T K I

Jest dwujęzyczna / Jest jedynaczką, jednak ma liczną, w większości hałaśliwą, rodzinę porozrzucaną po całym świecie / Jej matka zmarła, gdy Poppy miała dziewięć lat / Lubi planować, porządkować, a nade wszystko tworzyć listy / Nie posługuje się bronią palną, ani bronią białą, rzuca jednak wybuchowymi pociskami i strzałkami, których używa do poskramiania trolli / Zupełnie nie nadąża za trendami / Uwielbia koty. Jeśli spotka jakiegoś na ulicy, z pewnością zatrzyma się, by spróbować go pogłaskać, choćby biegła akurat ratować czyjeś życie / Jako że całą swoją karierę medyczną spędziła zajmując się twardymi żołnierzami i trollami, mogła stać się odrobinę niedelikatna.

Ostatnio zmieniony przez Ghoul (02-05-2018 o 21h52)


TECHNIK HODOWLI POSTÓW
https://i1.wp.com/www.heymunky.co.uk/wp-content/uploads/2016/06/quicksilver.gif?resize=480%2C198

Offline

#5 24-04-2018 o 20h14

Straż Cienia
Agami
Pokonała kurę
Agami
...
Wiadomości: 921

http://oi65.tinypic.com/vn15xj.jpg
https://i.pinimg.com/564x/88/de/b5/88deb5033bb82c173cb3f65e7f49ea1c.jpg

♦ IMIĘ I NAZWISKO ♦
Berenika Ulyssa Lawrence

WIEK ♦ 23 lata
PŁEĆ ♦ Kobieta
RASA ♦ Człowiek
ZAWÓD ♦ Pracuje w kawiarni
ARCHETYP ♦ Eksplorator
RELIGIA ♦ -----

https://i.pinimg.com/236x/ef/da/23/efda2329bed7a8157d0199baf75f7b2c--illustrations-alimentaires-food-illustrations.jpg

♦ WYGLĄD ♦
Kobieta o długich, splątanych w eleganckich uczesaniach, blond włosach oraz dużych, karmelowych oczach,
przykrytych wachlarzem delikatnie podkręconych rzęs. Lubiąca podkreślać swą wrodzoną grację przy pomocy obcasików,
dodających jej osobie kilku centymetrów wzrostu. Trzyma się prosto i dumnie. Najczęściej ubiera się w zdobne suknie
w różnych odcieniach czerwieni i brązów; nie stroni też od dodatków. Sprawia wrażenie delikatnej i słodkiej.



♦ HISTORIA ♦
Kawiarnię "Karmazynowy Napar" założyli pradziadkowie Bereniki. Miejsce to już od początku przykuwało wzrok osób
z różnych znamienitych rodów, a to za sprawą klimatycznego wystroju, wspaniałych wypieków, eleganckich kompozycji muzycznych,
a nade wszystko - niezwykłych herbacianych mieszanek, których składniki założyciel lokalu pozyskał podczas dalekich wypraw.
Kawiarnia stała się miejscem spotkań ludzi zamożnych, miejscem gdzie odbywały się wieczorki poetyckie, gdzie organizowano
najznamienitsze przyjęcia herbaciane. Ploteczki, debaty naukowców, filozoficzne wywody, poetyckie pojedynki
- w takim świecie wychowała się Berenika.

Druga córka rodu Lawrence nie została obdarzona talentem muzycznym, przypalała też każdy rodzaj wypieku, który przyszło jej przygotować;
potrafiła jednak tworzyć niezwykłe mieszanki herbat w których rozkochiwali się zarówno stali bywalcy, jak i nowi goście kawiarni.
Dziewczynę fascynowała moc aromatycznego naparu, jednak nade wszystko bawiło ją zachowanie gości i to, jak łatwo "kupowali"
idealny obraz "panny Bereniki", który im serwowała. Dobrze wychowanej, słodkiej i uprzejmej panienki na wydaniu. W głębi serca dziewczyna ukryła jednak
niebezpieczną fascynację. Nikt nie mógł poznać jej prawdziwego oblicza. Bała się gniewu ojca i matki, którzy dbali o nienaganny wizerunek rodziny.
Jej fascynacja światem umarłych i rozmowy z duchami musiały pozostać tajemnicą.


https://is1-ssl.mzstatic.com/image/thumb/Purple127/v4/cb/46/15/cb461569-a57f-0a23-b075-edae077db78c/source/256x256bb.jpg

♦ ATRYBUTY ♦
• Krzepa (Krz) - normalny
• Zręczność (Zr) - normalny
• Przenikliwość (Prz) - niesamowity
• Charyzma (Cha) - wysoki
• Opanowanie (Op) - normalny


♦ UMIEJĘTNOŚCI ♦
• Ekspresja (Cha)
• Empatia (Prz)
• Blef (Cha)
• Wiedza akademicka (Prz)
• Okultyzm (Prz)


♦ SPECJALIZACJE ♦
• Rozpoznawanie demonów (Okultyzm/Prz)
• Mowa ciała (Empatia/Prz)
• Romantyczne kłamstwa (Blef/Cha)


♦ GADŻETY ♦
• Szkicownik i ołówek
• Wachlarz
• Woreczki pełne herbacianych mieszanek


http://jevie.jp/images/watercolor-leaves-2.png?crc=473366528

♦ ŻYCIOWY CEL ♦
Chce się po prostu wyrwać z tego domu! Wspanialszy cel może jeszcze się przed nią objawi.

♦ CIEKAWOSTKI ♦
• Rodzina Bereniki:
Ojciec - Bernard Jeane Lawrence (56 lat, podróżnik)
Matka - Anna Felice Lawrence (45 lat, zajmuje się kawiarnią)
Starsza siostra - Bianca Filya Corel (26 lat, zamężna, spodziewa się dziecka, gra na skrzypcach)
Młodsza siostra - Sonya Alice Lawrence (21 lat, gra na harfie)
Młodszy brat - Jasper Felix Lawrence (20 lat, towarzyszy ojcu w podróżach)

• Czuje się czarną owcą rodziny. Mimo zdolności tworzenia niepowtarzalnych w swym smaku, kompozycji herbacianych
nigdy nie była chwalona przez matkę w podobnym stopniu, co jej siostry.

• Potrafi przed innymi stworzyć obraz idealnej siebie, jednocześnie jest w stanie unikać w sposób taktowny zalotów,
którymi raczą ją co poniektórzy goście kawiarni.

• Bernard Lawrence, ze względu na zawód, często znikał z domu na wiele miesięcy. Dzieci wychowywane były przez matkę,
która stosowała autorytarne metody wychowawcze.

• Już będąc dzieckiem Berenika wypełniała szkicownik obrazami groteskowymi i niepokojącymi. Anna Lawrence często odbierała go dziewczynie.

• Berenika była dzieckiem niespokojnym i niepokornym. Lubiła wymykać się z domu i odwiedzać młodszą siostrę swej matki,
która jej zdaniem była ciekawszą personą, niż którykolwiek spośród członków jej najbliższej rodziny.
Ciotka Marie zmarła, kiedy Berenika miała 15 lat.

• Bardzo wcześnie pojawiła się w jej życiu fascynacja tym co mroczne i niebezpieczne. Miewała niepokojące sny i wizje, których nikt w jej domu nie rozumiał.
Matka czym prędzej interweniowała, gdy Bianka zaczęła rozmawiać z "wyimaginowanymi" przyjaciółmi. Na długie lata dziewczyna stłumiła moce.
Potem nauczyła się jak je ukrywać.

• W tajemnicy zgłębia wiedzę z zakresu Spirytualizmu.

https://loading.io/spinners/gear-set/lg.triple-gears-loading-icon.gif

Ostatnio zmieniony przez Agami (14-05-2018 o 23h01)


http://oi65.tinypic.com/s5b8mv.jpg

Offline

#6 25-04-2018 o 20h51

Straż Absyntu
Rosker
Szeregowiec
Rosker
...
Wiadomości: 137

https://i.imgur.com/M4WW3fu.png

IMIĘ I NAZWISKO: Ambrose Cattermole ♦ WIEK: 38 lat ♦ PŁEĆ: mężczyzna ♦ RASA: człowiek
ZAWÓD: malarz portretów w zakładzie pogrzebowym ♦ ARCHETYP: śledczy


W Y G L Ą D:
To, co rzuca się w oczy już przy pierwszym spotkaniu Ambrose’a, to włosy i dostojne wąsy w kolorze płynnego, ciemnego miodu. Resztą fizjonomii nie przykuwa jednak wcale uwagi – to mężczyzna średniego wzrostu (sto siedemdziesiąt sześć centymetrów i ani kapki więcej), dobrze zbudowany, lecz nie może poszczycić się typowo atletyczną sylwetką, kiedy od przeszło piętnastu lat jedynymi ciężarami, jakie dźwiga, są sztalugi, ramy z płótnami i podręczny zestaw farb. Od czasu do czasu pomaga jedynie pracownikom zakładu pogrzebowego we wnoszeniu i wynoszeniu trumien z ekspozycji, jednak przy takim wysiłku nadal trudno o wyrzeźbienie odpowiedniej sylwetki.
Nosi się stosunkowo klasycznie, co również podyktowane jest pracą. Ekstrawagancja w takim miejscu nie jest dobrze odbierana. Mimo to może się wydawać, że stonowane kolory kamizelek, których jest zagorzałym wielbicielem, doskonale mu pasują. Przede wszystkim podkreślają wyrazisty, seledynowy kolor jego oczu, jednocześnie maskując ślady po farbach, jakie często widnieją na jego dłoniach (i ubraniu, niestety, też). Jasną cerę usianą ma piegami i poprzecinaną zmarszczkami mimicznymi od częstego uśmiechania się.


H I S T O R I A:
Cattermole’owie to wolne dusze. Talenty artystyczne objawiają się w ich rodzinie w każdym pokoleniu – by nie rzec, że w każdym potomku – żadne dziecko nigdy nie było jednak zmuszane do obrania konkretnej drogi rozwoju, kultywowania tradycji ojca, dziadka czy wujka, wdawania się w matkę, ciotki czy babcie. Dlatego, chociaż ich nazwisko znane jest w artystycznym światku, nie przodują w jakiejkolwiek dziedzinie sztuki.
Dorastając w takiej atmosferze, Ambrose mógł pozwolić rozwinąć sobie skrzydła szerzej niż oczekiwano. Zafascynowany rycinami anatomicznymi doktora Haurniusa, na które natrafił podczas przeglądania zbiorów biblioteki królewskiej na pierwszej ze szkolnych wycieczek, zamarzył sobie, by zostać biegłym patologiem Alven Yardu. Z biegiem lat stosunkowo szybko okazało się, że marzenia i zafascynowanie to nie wszystko i jedynie dzięki nim nie osiągnie postawionych sobie celów. I chociaż niebywale dobrze szło Ambrose’owi sporządzanie rysunków poglądowych, diagramów i szkiców, to nie był w stanie przyswajać wiedzy medycznej i skomplikowanych, specjalistycznych sformułowań tak szybko, jak wymagały tego standardy uczelniane. Po pierwszym roku studiów zrezygnował z medycyny, postanawiając wykształcić to, co do tej pory uznawał jedynie za zdolności pomocnicze – poszedł na malarstwo, które ukończył z wyróżnieniem i pomysłem połączenia dawnych pasji z wrodzonymi zdolnościami.
Zamiast więc próbować kroczyć niepewną drogą wolnych artystów, rozpoczął jeszcze bardziej niepewną pracę tanatokosmetologa, by niespełna dwa lata po rozpoczęciu kariery, przeforsować u szefostwa pomysł na robienie zmarłym portretów – najpierw jako ostatnia pamiątka po zmarłym, później już na życzenie rodziny.


A T R Y B U T Y:
krzepa (krz) - normalny ♦ zręczność (zr) - normalny ♦ przenikliwość (prz) - niesamowity
charyzma (cha) - normalny ♦ opanowanie (op) - wysoki


U M I E J Ę T N O Ś C I:
analiza ♦ empatia ♦ okultyzm ♦ spostrzegawczość ♦ wiedza akademicka


S P E C J A L I Z A C J E:
okultyzm – tworzenie iluzji ♦ empatia – analiza motywacji ♦ spostrzegawczość – dostrzeganie sekretnych znaków


G A D Ż E T Y:
Paleta do rozrabiania farb – solidna, choć wysłużona od wieloletniego używania owalna deszczułka z drewna jesionowego, którą otrzymał w prezencie od swojego profesora malarstwa na zakończenie studiów.
Podręczna torba na farby – pamiątka po pradziadku-krawcu, który wykonał są samodzielnie i która od tamtego czasu przechodzi w rodzinie z rąk do rąk. Zrobiona ze skóry, ma w środku trzy usztywniane przegródki i ogromną ilość przetarć na zewnątrz.
Wieczne pióro z zaklętym impem – wkłady trzeba wymieniać stosunkowo często, to jednak mała niedogodność za nieocenioną pomoc, jaką niesie zaklęty w piórze imp.


Ż Y C I O W Y   C E L:
Przekształcenie swojej pracowni w zakładzie pogrzebowym w prywatny, niezwiązany z dotychczasowym przedsiębiorstwem, biznes.


C I E K A W O S T K I:
♦ Uwielbia ciemne piwo, szczególnie z dodatkiem kwiatów bzu. Nic innego bardziej nie poprawia mu humoru, ani nie rozluźnia po ciężkim dniu w pracy.
♦ Nie jest nerwowy czy nadpobudliwy, zdarza mu się jednak – kiedy jest czymś wyjątkowo przejęty lub podekscytowany – przesadnie gestykulować. I to tylko prawą dłonią. Lewą zazwyczaj trzyma wówczas wciśniętą w kieszeń grafitowych spodni, chyba że akurat dzierży w niej paletę.
♦ Aż do ósmego roku życia bał się latać wiwernami – niewyjaśnionym lękiem napawała go ich kapryśna natura. I mimo że po pierwszym locie strach ten nieco się rozmył, do tej pory woli nie korzystać z tego środka transportu.
♦ Za to niebywale chętnie zadowala się sterowcami, zwłaszcza tymi, przy których pracowała jego starsza siostra, Madelen. Jeśli ma okazję, stara się, by być pośród pierwszych pasażerów dziewiczych lotów każdej nowej maszyny, przy produkcji której uczestniczyła kobieta.

Ostatnio zmieniony przez Rosker (09-05-2018 o 18h06)


https://78.media.tumblr.com/7ca872cb20a0640fa519f4cfb029eaff/tumblr_p0ula6lvw11r73dymo3_400.gif https://78.media.tumblr.com/cf4e43d793d99eeaaea1d7fb1bed5666/tumblr_p0ula6lvw11r73dymo4_400.gif
e  v  e  r  y  t  h  i  n  g     i  s     c  o  n  n  e  c  t  e  d

Offline

#7 09-05-2018 o 22h49

Straż Cienia
Sladka
Młody rekrut
Sladka
...
Wiadomości: 14

Moje drogie, zaczynamy!


Parę uwag



Berenika Lawrence (@Agami)

Ten dzień zapowiadał się lepiej niż zazwyczaj. Na miejsce miał przybyć do was znany iluzjonista i przyjaciel twojej matki, Alain Burboun ("geniusz, chociaż Akwitańczyk" jak go określała twoja rodzicielka). Niestety nie kojarzyłaś go, a więc nie miałaś zielonego pojęcia skąd się wzięły plotki o jego - podobno - nadzwyczajnych występach. Może miał talent, a może po prostu pomagał sobie magią? Kto wie.
W czasie kiedy normalnie pracy miałabyś po łokcie dziś na spokojnie ogarniałaś z całą rodziną "Karmazynowy Napar". Choć nie pomyślałabyś, że takie miejsce pasuje na występ iluzjonisty to jednak musiałaś przyznać, że po tym, jak zaczęłaś z siostrą nakładać dekoracje przysłane przez Alaina to miejsce zaczęło przybierać innego charakteru.
W pewnym momencie - choć twoja matka, Anna, zawiesiła odpowiednią karteczkę na drzwiach - usłyszałaś, jak ktoś próbuje otworzyć drzwi wejściowe, a potem w nie zapukał.
- Bereniko, sprawdź kto to i w razie potrzeby spław. Jeśli to nie są jacyś goście specjalni albo pomocnicy Burbouna to ich nie wpuszczamy - usłyszałaś głos swojej matki i wiedziałaś, że w tej sytuacji nie masz za dużego wyboru. W końcu siostra też słyszała waszą matulę i wiedziała, że w razie czego nie musi się kłócić z niezadowolonymi klientami. A i wiedziałaś, że gniew Anny bywa straszny.

Peggy Etherington (@Agathlist)

Dopiero z samego rana przy śniadaniu twój opiekun, Ogdeg Grimdrink poinformował cię, że ma dla ciebie niespodziankę - otóż jego przyjaciel, Alain Burboun załatwił mu bilety na swój występ, który ma się odbyć dzisiaj w "Karmazynowym Naparze". To miejsce trochę już znasz, gdyż zdarzało ci się tam bywać z Ogdedem, choć rzadko - pojedynki poetyckie czy filozoficzne pogawędki w ogóle was nie interesowały, ale jakieś debaty naukowców na temat budowania protez czy golemów już owszem.
Dlatego zaraz po śniadaniu miałaś się ubrać i przygotować na popołudniowe wyjście - do tego czasu miałaś chwilę dla siebie i mogłaś na spokojnie podokańczać zlecenia i zająć się tym co lubisz najbardziej. Jednakże nie spodziewałaś się, że akurat dzisiaj wpadnie do ciebie twój stały gość, Alexander De'Argentin. W trakcie rozmowy niesprzyjającej pracy zapukał do ciebie twój opiekun, a któreś z was zrzuciło przedmiot wywołując dość spory i nienaturalny hałas.
- Peggy, wszystko w porządku? Jesteś gotowa na występ Bourbona?
Mówiłaś o swoim stałym gościu czy też będziesz wolała go gdzieś ukryć?

Penelope DiMarco (@Ghoul)

Ten dzień nie był jakoś szczególnie uciążliwy - może dlatego, że nie poszłaś do pracy. W końcu każdemu należy się czasem wolne, prawda? A że akurat twój dobry znajomy (dobry w sensie "i da zarobić łatwe pieniądze, i da obejrzeć niezłe show"), Alain Bourbon kolejny raz przyjechał występować w Lyonesse jak to zawsze miał w tradycji poprosił cię - oczywiście za odpowiednim wynagrodzeniem - abyś była na miejscu i w razie czego cuciła mdlejące damy, ewentualnie uspokajała trolle w momencie, gdy na scenie pojawi się ogień (nie zawsze miał go w planach, ale tym razem owszem). Nigdy nie rozumiałaś jak można mdleć na jego spektaklach, choć niektóre rzeczywiście mogły uchodzić za "zbyt krwawe". Ale przecież ty jesteś twarda, ciebie to nie rusza.
Poprosił cię, abyś była wcześniej, by zająć dobre miejsce, z którego będziesz mogła obserwować widownię i reagować w razie czego. Wiedząc, że u niego naprawdę bywa ciężko z miejscami przybyłaś wcześniej do "Karmazynowego Naparu". W podobnym czasie przyszedł na miejsce Ambrose Cattermole, którego chyba kiedyś widziałaś na jakimś występie. Prawdopodobnie też pomagał Akwitańczykowi. Jako, że drzwi były zamknięte, a tabliczka "Dziś otwieramy o 13" was nie zniechęcała w żadnym stopniu zapukaliście do drzwi.

Alexander De'Argentin (@Opus)

Powód, dla którego dzisiaj przyszedłeś do Peggy Etherington był tak naprawdę znany tylko tobie, ale na całe szczęście chyba nikt nie wiedział o tych wizytach. Jeszcze. Nieważne jednak czy chciałeś po prostu z nią porozmawiać, czymś się pochwalić czy też wpadłeś do niej po drodze - widząc jej przygotowania wiedziałeś, że za długo u niej nie posiedzisz. W końcu miała gdzieś wyjść, a mimo wszystko chyba nie wypada zostać w jej pokoju pod jej nieobecność, prawda to czy nie?
Kto wie czy jednak nie będziesz musiał. W pewnym momencie wydarzyły się dwie niepozorne rzeczy, które mogły pójść w niekoniecznie ciekawą stronę - opiekun dziewczyny zapukał do drzwi i któreś z was zrzuciło przedmiot na podłogę wywołując przy tym nienaturalny hałas. Po usłyszeniu pytania miałeś nadzieję, że Peggy się tym zajmie, jednakże jedna myśl, która wpadła ci do głowy nie dawała ci spokoju.
Przecież wiedziałeś, że Bourbon - jeśli to ten, o którym myślisz - może się pochwalić ciekawymi przedmiotami i niezłym bogactwem. Może niekoniecznie największym w kraju, nawet nie w mieście, ale spokojnie w tym przypadku mógłbyś pobawić się w Robin Hooda...
Chyba powinieneś jakoś się dostać na ten występ.

Ambrose Cattermole (@Rosker)

Nie miałeś na szczęście dziś za dużo do roboty - ostatnio mało było trupów, którym musiałbyś narysować pośmiertny, "ożywiony" wizerunek. Miałeś trochę złe przeczucia, że przedsiębiorstwo pogrzebowe może mieć tak małe zainteresowanie z różnych, nieciekawych powodów, ale miałeś nadzieję, że się mylisz. W końcu jeszcze nie byłeś gotowy na przebranżowienie.
A co do tej kwestii - chyba masz okazję spróbować z czymś innym, choć wątpisz, by ci się to spodobało - otóż dostałeś list od przyjaciela ze studiów (który tak jak ty rzucił kierunek dość szybko), Alaina Bourbona, który chcąc uatrakcyjnić swój występ poprosił cię o użycie twojej magii dla ciekawych efektów. Fakt, że wysłał ci pneumę dopiero wczoraj sprawił, że niestety musiałeś działać spontanicznie, bez właściwie żadnego treningu. Zostało ci liczyć, że dobrze ci to zrobi.
Nie kojarzyłeś za bardzo "Karmazynowego Naparu". Może z raz tutaj przyszedłeś, ale raczej nie miałeś wystarczająco blisko, by chadzać tu regularnie. Na szczęście łatwo było odnaleźć to miejsce, więc mogłeś przybyć wcześniej i pokombinować z ciekawymi, magicznymi efektami - tym bardziej, że wiedziałeś mniej więcej co Alain zamierza pokazać na zaimprowizowanej do tego występu scenie.
Kiedy przybyłeś na miejsce zobaczyłeś, że prawie w tym samym momencie przybyła Penelope DiMarco - mogłeś ją kojarzyć z jakiegoś występu Akwitańczyka. Jako, że chyba żadne z was nie miało ochoty czekać na zewnątrz postanowiliście jakoś dać znać, że czekacie pod drzwiami.

Offline

#8 12-05-2018 o 16h02

Straż Cienia
Agami
Pokonała kurę
Agami
...
Wiadomości: 921

http://oi65.tinypic.com/vn15xj.jpg

        - W porządku, chyba dobrze się prezentują. Co o tym myślisz Sonyu? - siedząc na rozkładanej drabinie, odsunęłam się od utworzonego "dzieła", tak by moja młodsza siostra mogła mu się przyjrzeć. Sieć upstrzona mechanicznymi ptaszynami, czerwonymi oraz czarnymi piórami, a także innymi, pomniejszymi ozdobami prezentowała się w mych oczach niczym mieszanka czegoś pięknego, ulotnego, ale i niebezpiecznego.
        - Och, siostrzyczko, wygląda przepięknie! Drzemie w tobie dusza artystki! - Sonya była typową trzpiotką - szybciej mówiła niż myślała, ale jej słowa nie opływały jadem, choć zdarzało jej się nieopatrznie kogoś zranić. Była po prostu miła, ale i niemądra. Ja tymczasem nie byłam w stanie nic poradzić na to, że pewne słowa wypływające z ust członków rodziny, traktowałam jak szpilki wbijające się prosto w serce. Za to mogłam ów ból z łatwością ukryć. Niczym pierwszorzędna aktorka, przykryłam twarz maską wdzięczności za komplement. Tyle wystarczyło Sonyi. Dziewczyna posłała mi urokliwy uśmiech, po czym zanurkowała pod stół, aby wyciągnąć kolejne z pudeł, które przesłał nam Alain Burboun.
        - A cóż to? Kolejne ozdoby? Pan Burboun lubi najwidoczniej otaczać się mnóstwem gadżetów. - Westchnęłam. Podwieszanie jednej z tych sieci i ozdobienie jej wszelkiego rodzaju mechanicznym ptactwem zajęło mi sporo czasu. Czułam nieprzyjemny ból mięśni od ciągłego unoszenia rąk. Mimo to zeszłam powoli z chwiejnej drabiny, poprawiłam prostą, choć elegancką brązową suknię, która wydawała mi się najodpowiedniejszą do pracy, którą obecnie wykonywałam, wsunęłam stopy w błyszczące pantofle i podeszłam do siostry, która siłowała się z kolejną, splątaną siecią.
        Właśnie rozważałyśmy wspólnie w którym miejscu najlepiej byłoby rozwiesić kolejne ozdoby, kiedy naszą rozmowę przerwało niespodziewane pukanie. Chwilę później usłyszałam głos matki. Pozostawiając Sonyę w towarzystwie pozłacanych zabawek iluzjonisty, posłusznie udałam się w stronę frontowych drzwi. Przez witrażowe, czerwono-różowe szkło dostrzegłam sylwetki dwóch osób. Przywdziałam na twarz uprzejmy uśmiech, przekręciłam klucz i uchyliłam wrota.
        Mężczyzna i kobieta. Nie kojarzyłam ich twarzy, nie byli najwidoczniej stałymi bywalcami kawiarni, wyglądali jednak na takich, co nie przybyli tu przypadkiem.
        - Witam szanownych państwa w Karmazynowym Naparze. - dygnęłam na powitanie - W czym mogłabym pomóc?

Ostatnio zmieniony przez Agami (12-05-2018 o 16h11)


http://oi65.tinypic.com/s5b8mv.jpg

Offline

#9 13-05-2018 o 17h45

Straż Cienia
Opus
Straż na szkoleniu
Opus
...
Wiadomości: 217

https://i.imgur.com/UIwqgJC.png


     Wspiąłem się na drzewo za domem Peggy i lekko balansując na większej gałęzi uchyliłem małe okienko, przez które zazwyczaj się wślizgiwałem. Podziękujmy zardzewiałym zawiasom, które tak łatwo odpuszczały, gdy się przy nich pomajsterkowało!
     Wyszedłem na korytarz i zacząłem cicho nasłuchiwać. Po lewej korytarz prowadził do pojedynczego pokoju i schodów prowadzących w dół do pracowni. Po prawej znajdowały się pokoje mieszkalne dziewczyny i jej wuja, który zazwyczaj się tam kręcił, gdy przychodziłem.
     Minął miesiąc od mojej pierwszej wizyty. Wtedy też Peggy przyłapała mnie w mieszkaniu, a ja byłem tu kilkukrotnie. I dalej nie znalazłem tego, czego szukałem. Przeszukałem już tyle miejsc bardzo dokładnie, ale i tak nie mogłem znaleźć tego, po co tu przychodziłem. Wiedziałem, że czas przerzucić się na kwatery mieszkalne, a najłatwiej będzie zacząć od pokoju dziewczyny, której na pewno tak, czy inaczej tam nie ma o tej porze. Pewnie jak zwykle do nocy będzie siedzieć w tej swojej pracowni. Dla mnie to wychodzi tylko na plus, bo będę miał czas, aby dokładnie przeszukać jej pokój.
     Oprócz jakiś pojedynczych dźwięków obijania metalu o metal, dochodzących z warsztatu, nic nie słyszałem. Na to ruszyłem powoli, uważając na każdy krok, starając się nie narobić hałasu i nie zostać wykrytym. Może potem skoczę podrażnić Peggy. Uśmiechnąłem się lekko i podszedłem do pierwszych drzwi po prawej. Odczekałem jeszcze chwilę, aby upewnić się, czy na pewno nie ma nikogo w pokoju, a następnie wśliznąłem do do małego pomieszczenia z oknem naprzeciwko drzwi. Po mojej lewej znajdowało się pojedyncze łóżko przy ścianie, trochę dalej było biurko z kilkoma pułkami nad i pod blatem zastawione rożnymi częściami mechanizmów, przed którym znajdował się barowy, wysoki stołek do siedzenia i efektywnego pracowania. Zaśmiałem się lekko, widząc to. Maniaczka. Po mojej prawej znajdowała się zabudowana szafa zaraz przy drzwiach wejściowych, a nade mną było kilka zamykanych szafek.
     Odhaczyłem w głowie wszystkie miejsca, które muszę przeszukać i zabrałem się za robotę. Zaczęłam wpierw od biurka, sprawdzając skrupulatnie każdą szafkę, upewniając się, że nic nie jest pod nimi podwieszone, nie mają drugiego dna et cetera. Przetrząsałem jedną półkę za drugą, powoli tracąc nadzieję, że znajdę tę rzecz w tym domu. Zatrzymałem się chwilę przy półce z książkami, aby odruchowo sprawdzić tytuły, lecz szybko wróciłem do pracy. Cholera, nie nie mówcie, że gdzieś to ktoś z nich wyniósł...
     Wtedy też usłyszałem jakiś stukot obcasów dochodzący z korytarza i niebezpiecznie zbliżający się do pokoju, w którym się znajdowałem. Szybko poprawiłem na regale pudełeczko, które przeszukiwałem i zacząłem się panicznie rozglądać nad miejscem, w którym mógłbym się ukryć. Szafa? Otworzyłem szybko lekkie drzwiczki i... Po tym, jak zobaczyłem przepełnioną szafę, która ledwo się domykała przez ponad osiemdziesiąt procent ubrań roboczych straciłem wiarę, że to kobieta, a nie cyborg. Zamknąłem drzwiczki, mając nadzieję, że wpadną tam mole i to wszystko porządnie przetrząsną. Co jeszcze zostało mi do ukrycia... Biurko? Nie. Szafki? Jak aj tam wlezę... Łóżko? Ni... Choć w sumie.
     Szybko położył się na podłodze i wsunął się drewnianą ramę, przesuwając kilka pudełek pod w głąb ciemnicy. Zdążyłem w ostatniej chwili, bo w tej samej sekundzie, w której całkowicie się ukryłem do pomieszczenia ktoś wszedł. Zamknął za sobą drzwi i przeszedł kilka kroków. Brązowe buty na niskich, szerokich obcasach z kawałkiem kobiecych nóg stanęły w okrojonym zasięgu mojego wzroku.
     Peggy? O tej porze? Nie powinnaś teraz oddawać się w swoim wariatkowie konstruowaniu i takich tam?

Ostatnio zmieniony przez Opus (02-06-2018 o 20h53)


https://s3.amazonaws.com/assets.luckyseat.com/hamilton/Hamilton-title.png

Offline

#10 14-05-2018 o 20h44

Straż Obsydianu
Agathlist
Akolita Jednorożców
Agathlist
...
Wiadomości: 389

Peggy co prawda nie należała do osób, lubujących się wszelakich rodzajów zabaw, czy spędzaniu czasu z bliskimi pobliskich karczmach, ale wieść o tym, że jej wuj Ogdeg otrzymał od swojego przyjaciela zaproszenia na jego występ w dobrze znanym lokalu "Karmazynowym Naparze", nie odmówiła wybrania się tam ze swoim opiekunem. Bywały dni, kiedy aby nieco odpocząć od natłoku zamówień na nowe protezy kończyn, czy też broni, którą właściciel nie potrafił się z należytym szacunkiem się odnosić, przychodzili tam i zazwyczaj natrafiali na obeznanych w dziedzinie mechaniki, szczególnie konstrukcji golemów osób, gdzie podczas typowych dla koników zębatek oraz metali jeden, drugiego przekrzykiwał chcąc udowodnić swoją rację: Jak na przykład wyboru odpowiedniego stopu, który wytrzymałby, nawet te najwyższe upału i nie doprowadzał do przegrzania obwodów. Przy okazji, zdarza się okazja do podłapania nowych klientów.
Ze względu na to, że było jeszcze trochę czasu do występu, dziewczyna po wspólnie zjedzonym śniadaniu z krasnoludem, mogła przeznaczyć nieco te parę minut na po dokończenie niektórych zamówień, których termin do zrealizowania już się zbliżał nieubłaganie. Gdyby nie fakt, że od niedawna miała pewnego natrętnego, przeszkadzającego jej pasożyta, z pewnością miałaby wszystko już zaraz po złożeniu wszystko zrobione, co nie zmienia raczej faktu tego, że lubi swoją pracę, wręcz kocha. Nawet jeżeli niektórych obrzydza to, że dziewczyna ubrudzi się sadzą, smarem, albo olejem, dodatkowo nie chodzi wystrojona po sam czubek głowy drogimi sukniami, czy kamieniami szlachetnymi, to jaki jest sens zadawania się z takimi osobami? Chyba żaden i chyba dlatego, praktycznie nie ma ona przyjaciół: Ah ten ciężki los wielkich umysłów. Jednakże, może w jej przypadku nie do końca, choć siła wyższa z góry najwyraźniej postanowiła uprzykrzyć jej życie, właśnie ową pijawką, która się przyczepiła do niej na tyle, że nawet sól by nie sprawiła, żeby się odczepił. Jakby było tego mało, jej stały gość w pokoju jest jeszcze złodziejem, a tacy właśnie zazwyczaj mają lepkie rączki do wielu rzeczy. Wracając jednak do obecnej sytuacji: Peggy kierowała się schodami na wyższe piętro warsztatu, będącego jednocześnie mieszkaniem, gdzie następnie po dotarciu skierować się prawą stroną barierki w stronę znajdujących się pobliżu drzwi, za którymi mieścił się pokój dziewczyny. Wchodząc do niego, zaraz po zamknięciu drzwi przeszła przez niewielki odcinek dzielący ją od środka pomieszczenia, przy okazji nieco się rozciągając poprzez uniesienie rąk wysoko nad swoją głową.
- O rany, chyba nie zaszkodzi jak się od razu przebiorę w czystsze ubranie, a potem zabiorę się za dokończenie zleceń. Wymianę olejów napędowych zrobiłam w końcu wczoraj, więc bez problemu powinnam zdążyć przed wyjściem z wujkiem do Karmazynowego Naparu, na występ tego całego Burbouna. - oznajmiła i nawet się nie starając zbytnio przyjrzeć się swojemu pokojowi, w którym najwyraźniej ktoś postanowił myszkować, sięgnęła dłonią po zapięcia szelek z jej spódnicy, której góra podtrzymywała biust dziewczyny.
Raz-dwa część ubrania bez większych problemów teraz wylądowała na podłodze wraz z pasem z narzędziami, a nieco pognieciona koszula mogła teraz swobodnie zawisnąć na niej, a jej długość sięgająca prawie poniżej ud, można było zasugerować że nosiła rozmiar przeznaczony dla mężczyzn o większej budowie ciała od niej. Podczas zdejmowania z szyj dwuwarstwowej chustki, jak i rozpinaniu powoli guzik po guziku koszuli, Peggy przystanęła przy kancie biurka roboczego taki sposób, że plecami była do swojego łoża. Jak tylko ostatni guzik odzienia został odepnięty, za nim po zsunięciu z ramion koszuli miała zamiar całkowicie się go pozbyć z siebie, przerwała momencie, kiedy poczuła czyjąś obecność za sobą. Nieprzyjemny dreszcz przeszedł po niej. Jej przeczucie nie mogło ją mylić, ktoś z pewnością teraz, właśnie tu się znajduje w jej pokoju, tuż za nią. Zamiast się zastanowić, kto to mógł być, postanowiła nie zwlekać, a działać. W tym celu, przełykając ślinę zaczęła wzrokiem szybko przeszukiwać powierzchnię swojego biurka, w celu znalezienia czegoś, co się nada na broń do samoobrony. Na całe szczęście, tuż przed nią znajdował się przed nią duży klucz płaski dwustronny, więc jednym ruchem ręki wzięła go, po czym robiąc szybki obrót, wraz z nim
wykonała machnięcie narzędziem. Nie zwróciła uwagi gdzie uderzyła, ale musiało wystarczyć, aby nieproszony gość zaraz został odepchnięty kierunku pobliskiej szafy. Wraz z zderzeniem ciężkości ciała z meblem, z niektórych wypełnionych poszczególnymi częściami półki, natychmiast zwróciły swą zawartość prosto na podłogę, robiąc przy tym dość sporego hałasu.
- Ja ci dam nachodzić na porządne kobiety ty cholerny zbocze!.. - nim zamierzała zadać kolejny cios kluczem unosząc go nad sobą, dosłownie ostatniej chwili się zatrzymała.
Jak się mogło okazać, tą osobą, którą właśnie pobiła w obronie własnej przed prawdopodobnym atakiem ze strony przyszłego oprawcy, był Alex. Na jego widok, dosłownie jej okulary z wrażenia prawie że zsunęły się z nosa. Dopiero po minucie z tego zaskoczenia obecnością jej stałego gościa, po którym mogła się spodziewać u siebie, do jej uszu doszło pukanie drzwi.
- Peggy, wszystko w porządku? Jesteś gotowa na występ Bourbona? - za drzwi słychać był głos opiekuna dziewczyny, którego najwyraźniej musiał ten hałas sprowadzić. Crap.....
- Eee.. W-Wszystko porządku wujku Ogdeg! Tylko części niechcący spadły z szafki, bo szukałam do wymiany u protezy ręki dla pana MCcleiva! - szybko wystrzeliła pierwszą lepszą wymówkę. - I jeszcze nie jestem gotowa! Poczekaj na mnie proszę przed warsztatem, a ja za 5 minut przyjdę do ciebie! - dodała.
Kiedy tylko, jako tako jej wuj zgodził się na zaczekanie na dziewczynę owym miejscu, gdy tylko miała 100% pewność, że wystarczająco się oddalił, mogła w końcu spojrzeć pełnymi wściekłości i żądzy mordu, na jej gościa. Przy okazji musiała spowrotem zsunąć na ramiona swoją koszulę, która wisiała na jej łokciach, podtrzymując dłonią przód, aby zakryć swoją klatkę.
- Alex, czyżbyś miał taką wielką sklerozę, że zapomniałeś o nie raz odbywanej rozmowie, odnośnie przychodzenia.. A nie, zaraz... WŁAMYWANIA SIĘ do mojego pokoju, choć nie raz ci mówiłam, że masz więcej nie postawiać swojego brudnego buta w tym domu, MOIM domu? Czy mam ci ładnie przypomnieć, poprzez poszczanie palnikiem, twój zakichany zadek? - zapytała, mierząc w niego swoim kluczem. Czy porządny obywatel tego miasta, nie może mieć choć raz spokojny dzień, bez pasożyta takiego jak on?


Przerwa od grupówek wieloosobowych (Nie dotyczy dwuosóbek)
https://i.imgur.com/jmOqBHi.gif

Offline

#11 17-05-2018 o 22h12

Straż Cienia
Ghoul
Oficer Straży
Ghoul
...
Wiadomości: 1 696

https://zapodaj.net/images/c2eb4aabf499b.jpg


  Penelope spieszyła się przez całe życie. Biegała po szpitalu, ścigała się z czasem o każdego rannego na froncie, każdą godzinę miała zaplanowaną, spóźnienia okrutnie psuły jej nastrój, z kolei wielką satysfakcję sprawiało jej, kiedy wyrabiała się prędzej, niż to sobie założyła. Również teraz, kiedy zmierzała do "Karmazynowego Naparu" torba lekarska obijała się o jej ukryte pod śliwkowym płaszczem biodro, w rytm szybkich kroków, mimo że było jeszcze naprawdę wcześnie.
   Praca z Alainem Bourbon nie była zazwyczaj zbyt ekscytującym zajęciem, choć lubiła oglądać jego popisy. Po kilku występach przywykła do rutyny i mimo że czasem bywało chaotycznie, miała wszystko pod kontrolą. Zajmowanie się trollami opanowała do perfekcji, cucone damy zaś wiecznie były tylko rozczarowane i nadąsane, kiedy dostrzegały, że wracają do przytomności za sprawą medyczki, a nie w ramionach jakiegoś oszałamiającego gentlemana, jak we wszystkich popularnych romansidłach. Niemniej, Poppy przyjęła ofertę bez zastanowienia. Ekspedycje badawcze tanie nie były, a inwestorzy nie kwapili się do wsparcia inicjatywy, która, jak mówili była "zupełnie szalona" lub jak określała ją Poppy "tak nowatorska i niekonwencjonalna".
   Z daleka widziała już szyld kawiarni, ale dopiero gdy była kilka metrów od wejścia, mogła odczytać napis na tabliczce, przez który zatrzymała się w pół kroku. "Dziś otwieramy o 13". Pociągnęła za łańcuszek wystający z płaszcza i wydobyła swój nieodłączny, kieszonkowy zegarek. Zmarszczyła nos, przyglądając się położeniu wskazówek.
   - No i masz babo placek...! - mruknęła z niezadowoleniem. - No i po tak biegłaś, Poppy? - skarciła na głos sama siebie.
  Stanie bezczynnie przed drzwiami niechybnie doprowadziłoby ją do szału... Rozejrzała się bezradnie na boki, dopiero teraz zauważając, że chyba nie tylko ona czeka na otwarcie. Wydawało jej się, że widziała już kiedyś tego mężczyznę... te podkręcone wąsy trudno było przeoczyć... nie potrafiła jednak umiejscowić ich poprzedniego spotkania. Uśmiechnęła się do niego niepewnie.
  - Czy... Pan również...? - zapytała, wskazując ruchem głowy na zamknięte drzwi, zamiast kończyć zdanie. - Może powinniśmy spróbować zapukać, na pewno ktoś tam już jest - zaproponowała, nie czekając na odpowiedź.
   Nie tracąc czasu, zabębniła knykciami w zdobione drzwi. Trudno powiedzieć, kogo spodziewała się za nimi zobaczyć, ale z jakiegoś powodu widok młodej, wyjątkowo urodnej kobiety w brązowej sukni wprowadził ją w konsternację, choć przecież tak doskonale wkomponowywała się w klimat tego miejsca. Powitanie nieznajomej, równie eleganckie co jej wygląd, tylko zwiększyło zmieszanie Poppy, która nie nawykła do tak dobrych manier. Zerknęła przez ramię na swojego towarzysza, jakby oczekując pomocy z jego strony.
   - Witam... eee... szanowną panią - przywitała się, koślawo naśladując styl wypowiedzi. Czuła przemożną, trudną do zwalczenia potrzebę, by dygnąć przed tą kobietą. Zamiast tego odchrząknęła, by wziąć się w garść. - Doktor Penelope DiMarco, współpracuję z Alainem Bourbon. Jestem odrobinę za wcześnie... czy sprawiłabym pani wielki kłopot, zajmując już miejsce?
   Natychmiast kiedy przestąpiła przez próg, do jej nozdrzy wdarła się intensywna mieszanka zapachów. Z pierwszym kichnięciem chwilę walczyła, zdążyła przysłonić nos i usta, ale kiedy przegrała, dwa kolejne, jeszcze głośniejsze, przyszły błyskawicznie.
   - Przepraszam - bąknęła w stronę gospodyni, wciąż zasłaniając dolną połowę twarzy dłonią.

Ostatnio zmieniony przez Ghoul (17-05-2018 o 22h18)


TECHNIK HODOWLI POSTÓW
https://i1.wp.com/www.heymunky.co.uk/wp-content/uploads/2016/06/quicksilver.gif?resize=480%2C198

Offline

#12 31-05-2018 o 17h12

Straż Cienia
Agami
Pokonała kurę
Agami
...
Wiadomości: 921

http://oi65.tinypic.com/vn15xj.jpg

        - Och, a więc współpracuje pani z Alainem Bourbonem! W takim razie zapraszam uprzejmie do środka. Może pani śmiało zasiąść na jednym z krzesełek ustawionych pod sceną. W razie jakichkolwiek pytań proszę śmiało odszukać mnie lub siostrę. - wskazałam Penelopie właściwy kierunek. Kobieta sprawiała wrażenie lekko zakłopotanej, nie wyglądała jednak na taką, która stroiłaby sobie żarty. W momencie, kiedy weszła do kawiarenki, z jej gardzieli wydobyło się kilka nieprzystojących damie kichnięć. Przynajmniej takowymi określiłaby je moja matka. Będąc młodszą, pewnie roześmiałabym się serdecznie, teraz jednak trzymałam emocje na wodzy. Zwłaszcza w towarzystwie nieznajomych.
        - Na zdrowie. - powiedziałam więc z uprzejmym uśmiechem, po czym przysłoniłam twarz koronkowym wachlarzem. Był to jeden z moich ulubionych gadżetów. Praktycznie nie rozstawałam się z nim, był bowiem wsparciem, kiedy przychodziło mi walczyć ze sprzecznymi emocjami. Czułam, że dzięki niemu łatwiej jest mi ukryć niewłaściwe zachowanie.
        Postanowiłam odwrócić się, aby dać nowoprzybyłej chwilkę na poprawienie wizerunku. Wtedy mój wzrok padł na mężczyznę z którym przybyła.
        - Czy mogłabym i pana zapytać o... - nim jednak udało mi się dokończyć pytanie, zza pleców mężczyzny wyłoniła się znana mi postać.
        - Bereniko, kochanie! - moja najstarsza siostra uśmiechnęła się promiennie. Nie podeszła jednak i nie przytuliła mocno, jak zwykła to robić, szła bowiem pod ramię z rosłym, starszym o dobrych parę lat od niej, mężczyzną - jej mężem; ten zaś prężył się dumnie, chwaląc się elegancką żoną, przyszłym dzieckiem i pozłacaną kamizelką zakupioną zapewne u najdroższego krawca w mieście. Mario od samego początku przypominał mi pawia. Mogłabym się założyć, że spędzał przed toaletką więcej czasu niż niejedna dama dworu. Kiedy powiedziałam o tym Biance, obraziła się na mnie, kolejne uwagi pozostawiłam więc sobie. Mimo to ledwo powstrzymałam śmiech, widząc pawie pióro zdobiące melonik Maria.
        Kiedy podeszli bliżej, wymieniłam z siostrą kilka powietrznych całusów w policzek i skinęłam na powitanie jej mężowi. Zlustrował mnie od stóp do głów. Za tę jego przypadłość nie lubiłam go najbardziej. Prezencja była dla niego zdecydowanie zbyt istotną cechą, którą mierzył wartość wszystkich dookoła. Widziałam jak zacisnął lekko usta. Najwidoczniej niezbyt przypadł mu do gustu mój strój roboczy.
        - Przynieśliśmy zestawy ciastek o które prosiła matka. - siostra wskazała podbródkiem niesione przez idących nieopodal tragarzy torby ze słodkościami.
        - Wspaniale! Proszę, niech panowie wejdą. - pokierowałam przybyłych, po czym wymieniłam parę pospiesznych uprzejmości z Biancą, a następnie zaprosiłam małżonków do środka. Odprowadziłam ich wzrokiem, po czym z moich ust wydobyło się niekontrolowane piśnięcie, przypomniałam sobie bowiem o stojącym przed kawiarenką mężczyźnie.
        - Najmocniej pana przepraszam za zwłokę. - pozwoliłam delikatnemu rumieńcowi zakłopotania wypłynąć na policzki - Już się panem zajmuję. Proszę więc, czy mógłby pan podzielić się ze mną swym imieniem oraz zdradzić powód przybycia? - przy pomocy wachlarza, starałam się ukryć wstyd.

Ostatnio zmieniony przez Agami (31-05-2018 o 17h15)


http://oi65.tinypic.com/s5b8mv.jpg

Offline

#13 01-06-2018 o 15h25

Straż Absyntu
Rosker
Szeregowiec
Rosker
...
Wiadomości: 137

Nieraz Ambrose’owi zdawało się, że świat subtelnie zmieniał swoją barwę. Jakby patrzył nań przez kolorową nakładkę. Całość spowijał jeden, konkretny kolor, dominując nad pozostałymi, przyćmiewając swoją intensywnością zieleń roślin, karmazyn uszminkowanych ust, pomarańczowy gradient nieba o zachodzie słońca, błękit niektórych sterowców. Lub to wszystko uwydatniając.
Lubił, budząc się, mieć pewność, że danego dnia nie będzie musiał ponownie oglądać wszędobylskiej szarości, a budynki, ulice i nawet niebo opasane będą purpurową wstęgą – kolorem nieodłącznie kojarzącym mu się z magią.
Tego ranka odsłaniał zasłony z przekonaniem, że powita go wyczekiwany, chłodny odcień fioletu spowijający leniwie ulice miasta. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że właśnie tak powinno być. Występy Alaina Bourbona był wydarzeniami obfitującymi w magię, a skoro na dzisiejszy dzień przypadał jeden z nich… Taka kolej rzeczy wydawała się Ambrose’owi logiczna i najbardziej właściwa. Rzeczywistość w bezwzględny sposób postanowiła jednak sprowadzić go na ziemię. Wszystko wyglądało tak samo, jak wczoraj. Jak przez cały ubiegły tydzień. I, zapewne, jak będzie wyglądało w ciągu kolejnego miesiąca. Szaro. Bezbarwnie. Z kolorami wypranymi od nieustannego zużywania ich przez miasto; przydymionymi kurzem i sadzą, zadeptanymi i zajeżdżonymi.
W geście bezsilności, zacisnął dłoń na parapecie. Trudno. Nie ma możliwości aż tak ingerować w świat, można jednak próbować dodać mu kolorów drobnymi uprzejmościami. Nie było sensu, by dłużej przebywał w domu. Za kilka godzin rozpocznie się występ Alaina, a on musi zabrać na tę okazję z zakładu pracy paletę, którą tam zostawił, a która prawdopodobnie okaże się niezbędna.
Peszyło go takie asystowanie – w przeciwieństwie do Bourbona nie miał bowiem w zwyczaju chwalić się na prawo i lewo swoimi zdolnościami – nie zamierzał jednak odmawiać staremu znajomemu uświetnienia jego występu. Jeszcze bardziej speszyła go jednak wiadomość, jaką zastał na drzwiach „Karmazynowego Naparu”. Tak późne otwarcie nie wróżyło niczego dobrego. Żeby wszystko należycie przygotować, musiał wejść już teraz, bowiem ponad wszystko cenił sobie pracę w spokoju, bez niepotrzebnej presji.
- Tak, tak – potwierdził lakonicznie, kiedy okazało się, że nie tylko jemu spieszno do wejścia do kawiarni i poza nim przed wejściem czeka też kobieta. – Zdaje się, że pracownicy już szykują wnętrze na występ, więc powinni nas usłyszeć.
Co nie oznaczało, że muszą ich wpuścić, choć byłoby to nader uprzejme z ich strony. Na szczęście los okazał się im sprzyjać, ponieważ urocza dama, która otworzyła drzwi jemu i Penelope, jak przedstawiła się jego towarzyszka, nie miała zamiaru przetrzymywać ich na zewnątrz lokalu.
Ambrose nie wyrwał się do wejścia tuż za panią doktor. Wystarczyła chwila nieuwagi, odgłos kroków za plecami, jaki przykuł jego uwagę, by przepuścić okazję do wsunięcia się za framugę do środka, w cień kawiarenki. Uwaga młodej dziewczyny skupiona została na nowo przybyłych i minęło kilka dobrych minut – w czasie których Cattermole na dobre stracił nadzieję, że o nim nie zapomniano – nim ponownie ujrzał sylwetkę kobiety.
- Proszę się nie przejmować, jestem Ambrose Cattermole i mam dziś wspomagać pana Bourbona w występie – przedstawił się i powód swojego przybycia. – Gdyby to nie stanowiło problemu, chciałbym wejść już teraz, by przygotować niektóre elementy występu zależne ode mnie.
Wreszcie mógł schronić się we wnętrzu lokalu. Zaraz po wejściu z szeroko otwartymi z podziwu oczami lustrował przygotowywane dekoracje. Dawno nie był na żadnym przedstawieniu Alaina, odwykł więc od przepychu oprawy.
- Scena będzie w tamtym miejscu? – dopytał, wskazując podbródkiem podwyższenie, które najbardziej spełniałoby tę rolę.


https://78.media.tumblr.com/7ca872cb20a0640fa519f4cfb029eaff/tumblr_p0ula6lvw11r73dymo3_400.gif https://78.media.tumblr.com/cf4e43d793d99eeaaea1d7fb1bed5666/tumblr_p0ula6lvw11r73dymo4_400.gif
e  v  e  r  y  t  h  i  n  g     i  s     c  o  n  n  e  c  t  e  d

Offline

#14 03-06-2018 o 20h53

Straż Cienia
Ghoul
Oficer Straży
Ghoul
...
Wiadomości: 1 696

https://zapodaj.net/images/c2eb4aabf499b.jpg

  Wymamrotała podziękowanie, w duchu przeklinając swój wrażliwy nos. Chętnie sama przysłoniłaby się teraz wachlarzem, najlepiej monstrualnym, takim, który zasłoniłby ją od stóp do głów. Miała wrażenie, że właśnie robi z siebie totalną idiotkę w oczach tej eleganckiej kobiety, jak również mężczyzny z wąsem i, o zgrozo, nowo przybyłej pary, która pojawiła się za jej plecami między czwartym, a piątym kichnięciem.
   Usadowiła się na wskazanym miejscu i ponownie sprawdziła zawartość torby, tak jakby wcześniej nie zrobiła tego przynajmniej siedemnaście razy. Dyskretnie posmarowała skórę pod nozdrzami maścią eukaliptusową, mając nadzieję, że to zapobiegnie kolejnemu atakowi kichania. Kątem oka obserwowała powitania, mające miejsce przy drzwiach. Jegomość z pawim piórem przy meloniku wyglądał bardzo imponująco, a kiedy w pewnym momencie ich spojrzenia się spotkały, Poppy w sekundzie przypomniała sobie o wszystkich kapiących rzeczach, które jadła w tym miesiącu, a które mogłyby zostawić jakąś plamę na jej płaszczu. Pospiesznie spuściła wzrok i poszukała tych nieistniejących śladów, a gdy spojrzała z powrotem w górę, mężczyzna na szczęście stracił nią już zainteresowanie. Jego towarzyszka miała podobnie nieskazitelną aparycję, co ich gospodyni, delikatną strukturę kości, która odznaczałaby się w każdym towarzystwie, więc Poppy założyła, że są ze sobą spokrewnione.
   Musiała jeszcze dowiedzieć się, gdzie mogła odprowadzić w razie potrzeby krnąbrnego lub zamroczonego pacjenta, więc kiedy wytworna para oddaliła się, wolna od oceniających spojrzeń Pawiego Piórka Poppy wróciła do gospodyni. Nie rozstawała się z przepastnym płaszczem i bezcenną torbą, ale zarezerwowała wybrane miejsce, poprzez zostawienie na nim podręcznej apteczki i podeszła do kobiety, rozprawiającej obecnie z wąsaczem, który jak wynikało z rozmowy również był tu na prośbę Alaina. Dopiero gdy stanęła tuż za plecami dziewczyny, zorientowała się, że nie wyłapała jej nazwiska i nie ma pojęcia jak się do niej zwrócić.
   - Yyyy... eeee... - samogłoski wydobywały się z niej, kiedy próbowała dobrać odpowiedni zwrot grzecznościowy, by zwrócić na siebie uwagę. No przecież nie powie do tej wyrafinowanej panny "hej, ty!", ale "proszę pani" brzmiało co najmniej jakby chciała u niej poprawić klasówkę z matematyki! Zamiast prezentować dalej znajomość alfabetu, przemknęła do przodu, by stanąć u boku Ambrose'a, twarzą w twarz z kobietą, której imienia nie znała.
   Z nad wachlarza spojrzały na nią wielkie oczy, takiego koloru, że Poppy z miejsca nabrała chęci na krówki ciągutki.
   - Przepraszam, mam jeszcze jedno pytanie. Czasami na przedstawieniach pana Bourbona, niektórzy goście reagują dość... emocjonalnie - zaczęła wyjaśniać. -  Czy jest w Pani lokalu jakieś miejsce, w którym można by kogoś bezpiecznie położyć, żeby mógł dojść do siebie po takich skrajnych emocjach? - Rozejrzała się przy tym raz jeszcze po gustownej kawiarni, pełnej kruchych rzeczy. - Możliwie bez cennego szkła i porcelany... - dodała pospiesznie, z myślą o spanikowanych trollach.


TECHNIK HODOWLI POSTÓW
https://i1.wp.com/www.heymunky.co.uk/wp-content/uploads/2016/06/quicksilver.gif?resize=480%2C198

Offline

#15 04-06-2018 o 10h16

Straż Cienia
Sladka
Młody rekrut
Sladka
...
Wiadomości: 14

Jedna uwaga



Peggy Etherington (@Agathlist) i Alexander De'Argentin (@Opus)


Wygląda na to, Peggy, że wujek Ogdeg ci uwierzył. Usłyszałaś tylko krótkie, niepokojące "Hmmm" nim twój opiekun zrobił to, czego oczekiwałaś.
- Dobrze, ale pośpiesz się. Chwilę będziemy jechać na miejsce, a wiem, że u Alaina zawsze są tłumy.
W międzyczasie pneuma podążyła rurami i wylądowała w kuchni. Oczywiście moglibyście sprawić, by wiadomości dostarczane do was w ten sposób były ciche i niemal niesłyszalne, ale po co? Lepiej wiedzieć o ewentualnym zleceniu dostarczonym w ten sposób. A sądząc po przyspieszonych krokach krasnoluda nie musiałaś się teraz martwić jej przeczytaniem i na spokojnie mogłaś się szykować na wyjście oraz zająć swoim nieproszonym gościem...
Tobie za to, Aleksandrze przyda się coś zimnego do przyłożenia do czoła. Inaczej z pewnością urośnie ci bolesny guz. Na szczęście uderzenie w szafkę nie było aż tak mocne, więc za bardzo się nie uszkodziłeś... Chyba.
Nie jesteś w końcu medykiem by to stwierdzić na pewno.

Berenika Lawrence (@Agami), Penelope DiMarco (@Ghoul) i Ambrose Cattermole (@Rosker)


Oj, Bereniko, chyba będzie o tej godzinie tutaj tłoczniej niż myślałaś. Zaraz za Ambrosem, Penelope i twoją siostrą z mężem wbiegł zdyszany Alain Burboun we własnej osobie wraz z ogrzymi pomocnikami do dźwigania jakichś skrzyń wyglądających na ciężkie. Mężczyzna, nie mający więcej niż czterdzieści lat wbiegł do środka razem z ogrami mijając się w drzwiach z Bianką i jej małżonkiem oraz witając się z nimi uprzejmie, acz zbyt szybko, co można było uznać za nietakt.
Już po chwili podawał rękę zarówno tobie, Ambrose, jak i tobie, Penelope, gdyż wiedział, że pocałowanie ciebie w dłoń mogło by być dla ciebie niezręczne.
- Jeszcze raz dziękuję, że zgodziliście się mi pomóc. Mam nadzieję, że zdążyliście się poznać w międzyczasie? - spytał z nadzieją. Wiedzieliście, że takie ekscentryczne, niezgodne z etykietą zachowanie jest w jego stylu i tylko od was zależało jak je do siebie weźmiecie.
Po chwili iluzjonista odwrócił się do ciebie, Bereniko i z uszanowaniem pocałował cię w dłoń.
- Zapewne jest panienka córką Anny... Bardzo mi miło panią poznać - wyglądało na to, że mówił szczerze. - Odziedziczyła panienka jej urodę... - jego wypowiedź została przerwana przez wejście do pomieszczenia twojej matki, która gestem poprosiła go o pójście na ubocze. W międzyczasie wskazała służącym mężczyzny odłożyć rzeczy do innego pokoju, w którym goście "Karmazynowego Naparu" z reguły mogli się przyszykować do wystąpień.
Ciekawe o co może tej kobiecie chodzić?

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1