Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Strony : 1 2 3

#51 06-06-2018 o 16h28

Straż Cienia
Opus
Straż na szkoleniu
Opus
...
Wiadomości: 201

____________https://i.imgur.com/Chxc4ai.png

     Wkurzony wstałem powoli z kanapy, gdy dziewczyna zaczęła przeszukiwać mi szafki. Podszedłem do niej i zabrałem jej z dłoni butelkę wina, chowając ją z powrotem do barku, który przy okazji zablokowałem. Teraz bez mojego odcisku palca się tam nie dobierze... Chyba, że mi je poucina. Mało nie wzdrygałem się na tę myśl, a potem już nie przebierając w słowach, odwróciłem się do niej.
     - Jesteś zalana w trupa. Starczy ci. Na pewno nie będę na kogoś takiego marnować wina za dwa tysiące - powiedziałem, widząc, że mnie nie słucha, złapałem poduszkę i w nią rzuciłem, mając deja vu. - Ogarnij się w końcu!
     Nie przewidziałem jednak, że dziewczyna jest w takim stanie, że byle mała siła jest w stanie ją przewrócić. Po otrzymaniu obrażeń od poduszki, straciła widocznie prawie całe punkty życiowe, bo padła jak długa na podłogę, zwijając się. Przekląłem przerażony, że znokautowałem pijaną dziewczynę. Choć jest pijana, jestem pewien, że zapamięta mi to do końca życia.
     Podszedłem do niej zrezygnowany i pomogłem jej wstać. Koniec końców, skończyło się na tym, że musiałem ją przenieść do łazienki i posadzić na toalecie. Odkręciłem też wodę w wannie, aby zaczęła się nalewać.
     - Obiecuję obudzić cię jutro najgłośniejszym i najbardziej wkurzającym budzikiem jakim znajdę wraz z waleniem patelnią w łeb - zagroził i wyszedł z pomieszczenia do swojej sypialni, aby w garderobie znaleźć coś, co mogłaby ubrać oraz znaleźć jej jakiś ręcznik.
     Przyniosłem jej szeroką, białą koszulkę z dużym, czarnym napisem u dołu, głoszącym ,,I don't care", która nawet na mnie była długa i luźna. Mało nie zaśmiałem się na tę ironię, po czym wróciłem do łazienki i zakręciłem kurek wody.
     - Mam cię umyć i przebrać, czy sama sobie dasz radę, dziecko drogie? - powiedziałem z kpiącym uśmieszkiem.
     Podałem jej ręcznik i ubranie, ale widząc, że to nic nie daje położyłem dłonie na skroniach, gdy się na mnie uwiesiła, mówiąc, żebym dał jej chwilę, a ona się ogarnie. W tym stanie nie ogarniesz się przez najbliższe kilka godzin kobieto. W akcie desperacji chciałem ją po prostu zawlec do łóżka z postanowieniem wymiany pościeli od jej brudnych nóg, ale ta uparła się, że musi się umyć. Po pijaku jest jeszcze bardziej uparta niż na trzeźwo. Westchnąłem i stawiając ją, objąłem ją, aby znowu mi się nie zsunęła na ziemię. Złapałem z tyłu jej strój i odnalazłem zamek, który rozpiąłem i zsunąłem z niej sukienkę.
     - Czemu przypomina mi to chorą grę wstępną dla nekrofila? - rzuciłem załamany.
     Następnie się z nią nie patyczkując, w bieliźnie wrzuciłem ją na księżniczkę do wody. Nagle zaczęła o wiele lepiej kontaktować i ogarniać świat dookoła niej.
     - Myj się - rzuciłem wkurzony, opierając się o wannę, a następnie przenosząc się na ścianę i starając się dać jej na tyle prywatności na ile mogłem w tej sytuacji.
     Ignorowałem też cały czas jej głupie odzywki, wydźwięki i inne cosie, które rzucała po pijaku. Oczywiście. Pijani ludzie myślą, że poznali wszystkie prawdy tego świata. Przy okazji próbowałem nie myśleć o tym, że zlana w trupa, dalej wygląda nieźle. Mimo to wolałem, jak dziewczyny, gdy do mnie przychodziły, były tu ze względu na... Balowanie ze mną, a nie udając wielce pokrzywdzone. Zsunąłem się po ścianie zmęczony i marząc o tym, aby wrócić do łóżka. Przymknąłem na chwilę oczy, aby udać, że daję dziewczynie prywatność, choć tak naprawdę po prostu mi się one same kleiły.
     Naprawdę mnie wkurzała. I to ani trochę w ten pociągający sposób. Jedyne co mnie spotykało od czasu jej przybycia do firmy to ciągłe usługiwanie jej, jakby sama była jakąś wielką panią, której woli należy się poddawać, bo inaczej się jest tym złym. Mogłaby się częściej cieszyć chwilą... Tak jak kiedyś, gdy byliśmy... Przebudziłem się nagle, czując ukłucie w sercu i otwierając szeroko oczy. Zerknąłem na dziewczynę, nie do końca rozumiejąc co się dzieje. Dotarło  do mnie, że musiałem przysypiać w kuckach, a mózg zaczynał płatać mi dziwne figle.

Ostatnio zmieniony przez Opus (06-06-2018 o 16h58)


https://s3.amazonaws.com/assets.luckyseat.com/hamilton/Hamilton-title.png

Offline

#52 07-06-2018 o 01h52

Straż Obsydianu
Deny
Pokonała kurę
Deny
...
Wiadomości: 860

..........................................................................https://zapodaj.net/images/5b597dbaa344c.png



       Miałam taki dobry humor, będąc na plaży, ale Christopher wszystko to psuł swoją sztywną i wredną postawą. Czego się miałam spodziewać po takim kołku? Zachowywał się jak kobieta podczas menopauzy, co wcale mi się nie pokrywało ze wspomnieniem jego charakteru. W dodatku przez niego się przewróciłam, bo jak dzieciak, a raczej teraz z kolei nastolatka, rzucał poduszkami, jak podczas piżama party.
       Jęknęłam cicho, pod nosem wypowiadając wiązankę przekleństw, a z faktu, że mnie podniósł zdałam sobie sprawę dopiero, gdy byliśmy przed drzwiami łazienki.
       - Odstaw mnie do cholery, nie chcę się myć, chcę na imprezę! - zawołałam łapiąc się framugi, ale bez problemu ociągnął mnie tak, czy inaczej do środka pomieszczenia. - Jeszcze raz mi zagrozisz jakąś patelnią, a oskarżę cię o molestowanie - burknęłam i patrzyłam na ten jego uśmieszek z mocno ściągniętymi brwiami. O co mu chodziło? Dlaczego nie rozumiał prostego przekazu? Nie idę się kurna myć, tylko wracam na imprezę!
       - Już ci pozwolę mnie dotknąć, zboczeńcu - moja pewność siebie zaczęła nieco podupadać, bo nie wyglądał, jakby żartował z tym moim przymusowym pobytem u niego. Jeśli zaś chodzi o pomoc w ubieraniu... - Sama się sobą zajmę, w niczym nie potrzebuję pomocy!
       Prawda nie była jednak taka cudowna, poza tym sam fakt, że stał tutaj. Jak do cholery mam się przebrać, jak tutaj stoi? Nie rozbierałam się przed facetem, odkąd... o zgrozo, spotykałam się z nim. Zawiesiłam na nim dłonie, chcąc go jakoś stąd wypchnąć, ale szło mi opornie i zaraz zamarłam, czując rozpięcie na plecach.
       Na moment zabrakło mi powietrza! Nie zrobił tego... nie, nie, nie... Zakryłam twarz dłońmi, czując, jak robię się czerwona, kiedy zostałam w samej bieliźnie. Pisnęłam głośno, jak mnie podniósł, jeszcze bardziej zażenowana. Przede wszystkim powoli zapominałam o tym, jak się przybiera waleczną postawę. Wpadłam do wody z kolejnym głośnym piskiem na ustach i z miejsca zwinęłam się w kłębek, przypominając sobie, jak się oddycha.
       W tym wszystkim, zamiast powiedzieć mu, gdzie też mam jego opinię i to, czego ode mnie chce, posłusznie, jak grzeczne dziecko złapałam za jakiś płyn do mycia wycisnęłam i rozpoczęłam jakże sensownie od mycia kolan. Bardzo dokładnie, machinalnie.
       - Idź soooooooobie! - zawyłam, przecierając twarz dłonią. - Jestem już grzeczna przecież, patrz jak ślicznie się myję, zoooostaw mnie samą! - kontynuowałam i z bezsilnością uderzyłam o taflę wody, tym samym wzburzając wodę, która nieco prysnęła. Jeszcze raz to zrobiłam i kolejny, ale jak tylko zwróciło to jego uwagę, to zaraz pisnęłam i zakryłam się ramionami, jak typowa cnotka, ktorą w zasadzie byłam.
       Musiałam myśleć nad odpowiednią strategią. Szybko... szybko... cokolwiek! Raz dwa! Schowałam twarz w dłoniach. O!
       - Mój chłopak by mnie zabił! Nie! Nie mnie... och, on ciebie zabije. Tak, tak! Ale ciebie zabije! Na śmierć, będziesz żałował, że się nade mną znęcałeś - wyrzuciłam nadal pocierając oczy... dłońmi z mydła. Kiedy to do mnie dotarło, krzyknęłam z bólu, jakie skumulowało się pod powiekami.
       - Piecze! Chris, pieeeeecze! Zrób coś, boże, jak boli! - nie wiedziałam, co zrobić, z głupoty wepchnęłam znów te paluchy, nie płucząc ich wcześniej, a próbując jakoś oczyścić narząd wzroku z płynu.



https://zapodaj.net/images/75575cb9406eb.png





https://images83.fotosik.pl/1028/d6b5fc11fcc086bf.jpg




https://images-ext-1.discordapp.net/external/fWvTBfLDEBNxBOapkpoOSfaPlbshTgkG7oZThHrfRzQ/https/zapodaj.net/images/4588b2cba9ce3.gif https://images-ext-2.discordapp.net/external/Er2mEP7wlnLWNcd8jmY771n1kEvRHff8ymiwXX69plg/https/images83.fotosik.pl/893/da544902b55e36a8.gif https://images-ext-1.discordapp.net/external/fU5CQZjN6C9HbKBZbB05cEc7nRGP_w4FFB3vjVhsMbc/https/images83.fotosik.pl/893/d2c529d610768a09.gif





http://68.media.tumblr.com/a23b8ff9ec5be7b927ee47f63be09fc9/tumblr_nsjcddh8021tephbgo7_r3_250.gif http://68.media.tumblr.com/4a98626b07771c7b91578eef7a4b9d19/tumblr_nsjcddh8021tephbgo6_r4_250.gif http://68.media.tumblr.com/c75da3345cbade194c25912a88eb8880/tumblr_nsjcddh8021tephbgo3_r3_250.g

Offline

#53 07-06-2018 o 02h25

Straż Cienia
Opus
Straż na szkoleniu
Opus
...
Wiadomości: 201

____________https://i.imgur.com/Chxc4ai.png

     Próbowałem się nie zaśmiać, gdy ta zaczęła się zasłaniać, widząc, że na nią spojrzałem. Chyba nie przyszło jej do głowy, że wygląda tak samo jak większość dziewczyn na przykład na basenie? W dodatku, gdybym chociaż prędzej nie widział jej nago... Jej okrojoną wersję, ale jednak. Nawet, jeśli to chyba, pokazywała się nie raz facetom tak, jak ją natura stworzyła, co nie? Uśmiechnąłem się lekko na to, ale nie skomentowałem jej zachowania. Wypomnę jej to z rozkoszą rano.
     Niestety ta idiotka strasząc mnie swoim, jak przypuszczałem, wymyślonym chłopakiem, wtarła sobie jakimś cudem płyn do mycia w oczy. teraz to ,,Chris, pomóż!", a gdzie się podziało ,,Wyjdź stąd! Nie chcę cię tu! Nienawidzę cię!"? Wstałem i robiąc dwa kroki znalazłem się przy wannie. Usiadłem na jej skraju, odkręciłem wodę i złapałem ręce dziewczyny.
     - No, już, przestań, bo sobie wetrzesz w to jeszcze bardziej... Daj sobie pomóc i nie ruszaj tymi rękoma - odpowiedziałem, czując się jak matka kwoka. Przełożyłem jeden jej nadgarstek do jednej ręki i nabierając do drugiej wody, powoli opłukiwałem jej oczy. - Zaraz będzie lepiej ty głupia blondynko... Ech, tusz roztarł ci się dookoła oczu... Ile tego tu nałożyłaś... Masakra... Mam nadzieję, że nie wpada ci to do oczu.
     Po przepłukaniu jej twarzy kilkunastokrotnie, puściłem jej nadgarstki i odgarnąłem za uszy włosy. Zakręciłem wodę, aby się nie przelała i rzucając, żeby spróbowała otworzyć oczy.
     - Tylko mi teraz znów nie namydlaj gałek ocznych - powiedziałem, śmiejąc się. Następnie już z ironią, patrząc jej w lekko zaczerwienione od tego wszystkiego oczy, dodałem: - Skoro twój chłopak to taki twój wielki obrońca, to czemu po niego nie zadzwoniłaś? Czemu nie siedzisz teraz u niego i czemu on się tobą nie zajmuje? To normalne dla ciebie zostawiać swoją dziewczynę pijaną, w obcym towarzystwie?
     Przetrzymałem na niej jeszcze przez chwile karcące spojrzenie i odpuściłem. Westchnąłem, czując niemoc. I tak jest pijana i tego nie zrozumie. Trochę posmutniałem. Nie wiedziałem nic o życiu Cam. Nie miałem prawa się wymądrzać. Mimo to, nie mogłem patrzeć, jak podkłada sobie sama kłody pod nogi.
     - Camille, wiem, że z tym ściemniałaś... Pewnie rzuciłaś to ot tak, aby mnie uciszyć i mieć spokój, ale nie ma co w to brnąć - dodałem, najbardziej pokojowym tonem i najmniej sfrustrowanym, na jaki było mnie teraz stać. - Chyba, że faktycznie związałaś się z niezłym c*****. W takim razie, to nie maił bym nawet serca cię do niego zawozić w tym stanie.
     Moja dłoń automatycznie powędrowała na jej włosy, aby ją pogłaskać, aż nagle zdałem sobie sprawę co ja robię. Głupie zmęczenie. Włączył mi się tryb: ,,Tak, tak. Spokojnie. Tylko nie krzycz i daj mi spać." Albo raczej coś na pozór tego. Zabrałem rękę i mruknąłem:
     - Wybacz, samo to jakoś...


https://s3.amazonaws.com/assets.luckyseat.com/hamilton/Hamilton-title.png

Offline

#54 07-06-2018 o 16h02

Straż Obsydianu
Deny
Pokonała kurę
Deny
...
Wiadomości: 860

..........................................................................https://zapodaj.net/images/5b597dbaa344c.png



       Piekło, jak jasny gwint, a ja nie potrafiłam z tym sobie poradzić, jednocześnie tracąc możliwość wyraźnego widzenia tego, co działo się dookoła. Poczułam, jak Bunch łapie mnie za ręce i naturalnie, chciałam go odsunąć aż do chwili, w której zrozumiałam, że zamierza mi pomóc.
       - To nie ja to nałożyłam, tylko twoje pracownice! - burknęłam obrażonym i jakże dojrzałym tonem, czując, jak mężczyzna wypłukuje powoli płyn z moich oczu.
       Czekałam w miarę cierpliwie, aż do momentu, kiedy poczułam, jak odgarnia mi włosy za uszy. Otworzyłam powieki, zamrugałam dwa razy, czując, że pieczenie powoduje już tylko woda, więc te znacznie zelżało. Tak oto namierzyłam wzrokiem jego twarz, która była całkiem blisko, gdy pochylał się nad wanna, w której ja byłam. Otworzyłam lekko wargi, jakby dopiero teraz to wszystko do mnie docierało. Nie wiedziałam, jak się zachować, a alkohol szalejący we krwi nie pomagał w koncentracji, więc przez moment po prostu siedziałam i patrzyłam na niego z bliska, mając wrażenie, że organ pompujący krew zaraz wyleci mi z piersi.
       Nadal śmiał się tak, jak kiedyś. Lubiłam ten śmiech, ten szczery rodzaj śmiechu. Kiedy rozpowiedział wszystkim dookoła, czego to ze mną w łóżku nie robił, kiedy pokazywał moje zdjęcia, długi czas nie mogłam uwierzyć, że mój Christopher, właśnie ten, którego twarz tak się rozpromieniała w uśmiechu, był zdolny do czegoś takiego. Paradoksalnie nie chciałam z pamięci usuwać jego win, a właśnie ten wyraz twarzy, który teraz miałam na wyciągnięcie dłoni.
       Pokiwałam powolutku głową, jak wyjątkowo posłuszne dziecko, tym samym oznajmiając, że nie będę już kombinować z oczami. Temat jednak pozostał na moim chłopaku, a to obudziło jakąś waleczność, a może raczej przypomniało mi, jak niepoprawna jest ta sytuacja między nami. Chociaż Pierce nie był moim chłopakiem, to nadal w mojej głowie był tym, kto go udawał, więc z mojego punktu widzenia, Chris źle wypowiadał się o przyjacielu z portalu i naturalnie chciałam go teraz bronić. Poza tym ten gest, to jak dotknął mojej głowy, emocje jakie to wyzwoliło... musiałam szybko coś z tym zrobić, skupić się na tym, jak go nienawidzę, przypomnieć sobie, że poza złymi uczuciami, żadnych innych przecież do niego we mnie nie ma.
       - Może dlatego, że to ty mnie tutaj przywlokłeś! - burknęłam, próbując ułożyć w głowie jakieś sensowne zdania. - Poza tym on sam miał dzisiaj imprezę służbową, jeśli musisz wiedzieć, to po pierwsze. Po drugie on nie jest c***** i kto, jak kto, ale ty nie masz prawa o nim tak mówić! - dodałam, czując, że od nagłych emocji zaczynało mi się kręcić w głowie.
       Przybliżyłam nogi do ciała i oplotłam je rękami, patrząc uparcie przed siebie. Nienawidziłam siebie za to, że czułam, jak moja twarz robi się czerwona, jak poliki napływają mi krwią.
       - Nie wiem dlaczego mam ci się tłumaczyć, ale jeśli musisz już wiedzieć, to przez jego pracę musimy być w związku na odległość, więc niestety nie mogę go widzieć, kiedy mi się to podoba - uznałam, że to brzmi całkiem prawdopodobnie, a kwestia tego, że w ogóle Pierca nie widywałam, to już inna sprawa, taka o której Bunch nie musiał wiedzieć. - Poza tym ufa mi! Wie, że ie zrobię nic, co by go skrzywdziło! Wyobraź sobie, że ta kwestia akurat we mnie się nie zmieniła i nadal jestem tą samą wierną osobą! Na całe szczęście teraz przynajmniej mam przy sobie kogoś, kto na to zasługuje - kontynuowałam, a potem, od przelania emocji, nie wiedziałam co zrobić i po prostu warknęłam, podskakując trochę, jak ryba w kałuży. Chciałam coś zrobić, emocje mnie rozsadzały, ale nie mogłam zrobić nic. W zasadzie nawet nie bardzo chciałam się ruszać, bo wtedy zobaczyłby moją bieliznę... co prawda widział mnie już i bez niej, ale to nic nie znaczyło.
       Zerknęłam jeszcze na niego kątem oka, zastanawiając się, co też ten facet ma w głowie. Stale mnie obraża, pewnie nie czuje się w żaden sposób winny, nie ma wstydu. No, ale teraz najpewniej zrobi mi scenę obojętności i sobie pójdzie, żeby pokazać, jak to ma mnie gdzieś. W sumie było mi to na rękę, ale z drugiej strony jego celem nie będzie zadbanie o mój komfort, a postawienie mnie w roli tej niewdzięcznej. Zawsze potrafił obracać kota ogonem, na swoją korzyść.
       - Nie gap się na mnie! - zawołałam i w napływie frustracji machnęłam dłońmi tak, że całego go ochlapałam naprawdę pokaźną falą wody. Aż zamrugałam, zaskoczona. - Jesteś tylko moim szefem, dlaczego ciągle próbujesz mieszać mi w głowie?



https://zapodaj.net/images/75575cb9406eb.png





https://images83.fotosik.pl/1028/d6b5fc11fcc086bf.jpg




https://images-ext-1.discordapp.net/external/fWvTBfLDEBNxBOapkpoOSfaPlbshTgkG7oZThHrfRzQ/https/zapodaj.net/images/4588b2cba9ce3.gif https://images-ext-2.discordapp.net/external/Er2mEP7wlnLWNcd8jmY771n1kEvRHff8ymiwXX69plg/https/images83.fotosik.pl/893/da544902b55e36a8.gif https://images-ext-1.discordapp.net/external/fU5CQZjN6C9HbKBZbB05cEc7nRGP_w4FFB3vjVhsMbc/https/images83.fotosik.pl/893/d2c529d610768a09.gif





http://68.media.tumblr.com/a23b8ff9ec5be7b927ee47f63be09fc9/tumblr_nsjcddh8021tephbgo7_r3_250.gif http://68.media.tumblr.com/4a98626b07771c7b91578eef7a4b9d19/tumblr_nsjcddh8021tephbgo6_r4_250.gif http://68.media.tumblr.com/c75da3345cbade194c25912a88eb8880/tumblr_nsjcddh8021tephbgo3_r3_250.g

Offline

#55 07-06-2018 o 23h26

Straż Cienia
Opus
Straż na szkoleniu
Opus
...
Wiadomości: 201

____________https://i.imgur.com/Chxc4ai.png

     Wysłuchiwałem roszczeń w swoją stronę, kręcąc z niedowierzaniem i zirytowaniem głową. Nie cierpię gadek pijanych ludzi. Spojrzałem na nią, śląc jasny sygnał, że powątpiewam w jej słowa, lecz nie zdążyłem odpowiedzieć, gdyż wtedy nagle... Oblała mnie wodą. Odczekałem chwilę, aby zarejestrować, czy to się dzieje naprawdę. Mój wzrok stał się morderczy i kierował się prosto w jej oczy, pytając, czy ona jest poważna.
     Chęć zemsty była silniejsza niż fakt, że miałem ochotę na nią nawrzeszczeć. I tak by teraz tego nie zrozumiała. Wziąłem słuchawkę od prysznica i ustawiając najzimniejszą dostępną wodę, zacząłem nią lać z całego możliwego ciśnienia w kranie, w dziewczynę. Zmoczyłem jej twarz, włosy... W sumie całą głowę i ramiona lodowatą wodą.
     - Już się myłem dzisiaj, jasne?! Sama byś to w końcu zrobiła, zamiast tylko siedzieć i marudzić! - zawarczałem, w czasie robienia jej zimnego prysznica. Po chwili zakręciłem pokrętło, aby nurt wody ustał i dodałem: - I co to za herezje, że to ja się za tobą uganiam? To ty do mnie zadzwoniłaś, mówiąc jakbyś miała paść trupem od zalania. A ten żart z wierną? Dałaś obmacywać się pierwszemu lepszemu gostkowi pod lampą za papierosa. Gadasz tak jakbyś była nie wiadomo kim, a może byś się zastanowiła, czy ty zasługujesz na to, aby mieć kogoś tak ufnego? O czym ja w ogóle gadam... Albo to z szefem... Cały czas powtarzasz, że nim jestem, a w ogóle mnie tak nie traktujesz. Wiesz, że szacunek to rzecz obustronna? Mam wykonywać moje polecenia i składać mi zlecenia w godzinach pracy, a nie dzwonić w sobotnią noc, wyklinać na mnie i marudzić, że nie chcę, abyś skończyła wykorzystana pod mostem.
     Odłożyłem mocno słuchawkę prysznicową. Zastanawiałem się, jak wytrzymywałem z nią kiedyś. Z tymi jej wszystkimi humorkami, zachciankami, głupio mądrymi tekstami i wszelką świadomością, że to ona jest nieomylnym guru wszechświata. Zadawała mi te same pytania niczym zacięta płyta. Co niby miałem zrobić? Gdybym ja olał wyszedłbym na jeszcze większego dupka, niż teraz naruszając jej przestrzeń osobistą. Cholera, i tak źle i tak niedobrze. Ziewnąłem głęboko, zasłaniając buzię ręką. Niech nastanie już ranek.
     Chciałem wstać, aby ją następnie pogonić do mycia i ogarnąć całą porozlewana dookoła wodę, lecz... Właśnie. To była woda z mydłem. W tym stanie mój mózg zapomniał załączyć mi stopnia ostrożności, przy stąpaniu na mokrych kafelkach i tak oto, gdy spróbowałem się podnieść, pośliznąłem się. Och, gdybym tylko stracił na chwile równowagę, byłoby jeszcze w porządku. Nie. Ja musiałem zachwiać się do tyłu i wanną podciąć sobie nogi. Wpadłem z pluskiem do niej, mocząc spodnie i dużą część koszulki.
     Jedna noga była całkowicie zanurzona i była jakimś cudem po przeciwnej stronie dziewczyny, a druga zachowała się jeszcze na krawędzi wanny. Rękami trzymałem się po jej bokach, aż po pierwszym szoku stwierdziłem, że siedzę w miarę stabilnie. Automatycznie moje ręce powędrowały do twarzy tak, jak to zrobiła całkiem niedawno Cam i zakryłem ją dłońmi.
     Nie. Nie. Nie. Co to za potworna noc? Czy to jakiś koszmar senny? jeśli tak, to kiedy się w końcu obudzę? Zacząłem kręcić głową, przenosząc ręce złożone o siebie przy początku twarzy, a potem wplotłem je we włosy.
     - Mam już to wszystko gdzieś... Myj się, albo wychodź... Jak chcesz możesz nawet wariować po LA w mokrej bieliźnie. Ten wieczór zapowiadał się do dupy. Taki był. Ta noc miała być przespana. Jest do dupy. I ranek zapewne też będzie, bo gdy zadzwoni budzik, to na pewno nie wstanę ze zmęczenia - powiedziałem zrozpaczony, godząc się z losem.
     Oparłem ramiona o brzegi wanny i odchyliłem głowę do tyłu, zamykając oczy. Porażka na całej linii, Chris


https://s3.amazonaws.com/assets.luckyseat.com/hamilton/Hamilton-title.png

Offline

#56 08-06-2018 o 00h31

Straż Obsydianu
Deny
Pokonała kurę
Deny
...
Wiadomości: 860

..........................................................................https://zapodaj.net/images/5b597dbaa344c.png


       Prysznic, jaki mi zgotował był wyjątkowo nieprzyjemny, ale za jedno mogłam mu podziękować. Otrzeźwił mnie znacząco, aż odzyskałam możliwość logicznego myślenia. Tego chyba od jakiegoś czasu było mi trzeba.
       Pomyśleć, że jeszcze chwilę temu byłam pod działaniem jego uśmiechu. Zapomniałam chyba, że ten uśmiech zawsze był jego tajną bronią, ale nie oznaczało to, że był szczery. Nie, tak dobrze nie było. Bunch potrafił ranić i to dokładnie z tym samym uśmiechem. Wydawał się niegroźnym facetem, takim normalnym typem, ale gdy przychodziło co do czego potrafił wypowiadać bolesne słowa bez skrupułów, oskarżając innych, a nie dostrzegając własnych wad. Poza tym, to co jeszcze w nim irytowało, to cholernie babskie wyolbrzymianie spraw. Jakby nie było dla niego stadium pośredniego, tylko coś było albo białe, albo czarne... no i tutaj, podobnie jak z wadami, także ten sposób postrzegania dotyczył wszystkiego, tylko nie jego samego.
       Słuchając jego wywodu, poczułam pieczenie pod powiekami i to bynajmniej z powodu mydła. Znów miałam wrażenie, że tego mężczyzny jest za dużo, że jego obecność wdycham z każdym oddechem, zamiast tlenu... jakbym miała się przez niego udusić. Chciałam żeby zniknął, albo może ja miałam zniknąć. Wystarczająco długo udawało mi się udawać, że jego obecność nie robi na mnie wrażenia. Byłam już słaba i chciałam po prostu, jak te kilka lat temu, zwinąć się w kłębek i płakać tak długo, jak starczy sił.
       Niestety nie miałam dużego prawa wyboru, a Bunch nie był koszmarem sennym, a jawą, w dodatku bardzo niezgrabną. Pisnęłam głośno, nawet nie wiedząc co się dzieje, aż do momentu, kiedy nie wleciał do wanny. Serce zabiło mi ze strachu szybciej, ale chyba nic sobie nie zrobił. Wiać było, że jest zły, a Chris, który jest zły w jakimś stopniu potrafił przerażać. Na całe szczęście gniew nie podniósł się na aż tak wysoki poziom, więc w spokoju mogłam przeanalizować sprawę.
       Kolejne jakże przyjemne słowa. Mówił, że jestem jedynie kobietą, a czy kiedykolwiek myślał o tym, jak w takim razie działa na mnie to, co mówi? Na moją psychikę? Jak mnie niszczy, jak podcina skrzydła, kradnie pewność siebie, zabija kobiecość.
       Zacisnęłam dłonie w pięści i zwiesiłam głowę. Nastała cisza, nic nie powiedziałam. Słychać było, pierwszy raz od dawna, kapanie z kranu. Nie chciałam płakać, nie miałam jak uciec, chociaż wcale mnie tutaj nie trzymał. Musiałam się uspokoić, jakoś unieść, nie trząść się tak. Zaraz zauważy, nawet mając mnie w dupie, zauważy i mnie wyśmieje.
       Całe życie byłam w jego cieniu. Pozwalałam się ciągać, gdzie byłam potrzebna, robić dobre wrażenie, ale nie przeszkadzać, gdy coś było ode mnie ważniejsze. Byłam raczej nieśmiałą dziewczyną, z wielkim sercem, która dla niego by zrobiła wszystko. No i tak robiłam, zacierając gdzieś w tym wszystkim własną linię komfortu, swoich upodobań... tylko po to, by potraktował mnie jak śmiecia, a teraz miał czelność przedstawiać mnie, jak jakąś ladacznicę.
       - Potknęłam się na chodniku i tamten mężczyzna mnie złapał - powiedziałam cicho, powolutku, ostrożnie, aby głos mi się nie zaciął. Nadal nie podniosłam głowy, ale wiedziałam, że mnie usłyszy. Dłonie tak mocno zaciskałam w pięści, że czułam, jak wbijam sobie paznokcie w ich wnętrze. - Nigdy nie dałabym się nikomu obmacywać... za papierosa... za nic... - nie, to jednak nie było takie łatwe. To było cholernie trudne. Już łzy zebrały mi się w oczach, a ciało trzęsło coraz mocniej.
       - Nienawidzę cię... - powiedziałam w końcu i nie wytrzymałam. Poczułam, jak po moich polikach spływają pierwsze krople. Cholera! Nie będę przed nim płakać, co za upokorzenie. - Myślisz, że mnie znasz do cholery? - nie wytrzymałam. Teraz już było wszystko jedno. - Masz rację, nie mam faceta! Jestem sama, zadowolony?! Jestem k**** sama, bo od liceum boję się mężczyzn! Przez ciebie od tamtego czasu nie związałam się z nikim! Przez k**** ciebie ubieram się, jak zakonnica, byleby nikt się mną nie zainteresował! Okulary, których tak nienawidzisz, też są przez ciebie! To kim teraz jestem, to jedyne, co udało mi się pozbierać, kiedy r********* moją psychikę na kawałki, więc z łaski swojej, zachowaj dla siebie swoje przemyślenia i kiedy następnym razem będziesz chciał zrobić ze mnie z*****, to pomyśl, czy masz faktyczny powód, bo takie słowa bolą! - miałam już gdzieś wstyd, na ten moment. Podniosłam się po prostu z miejsca i wyszłam z wanny, starając się nie upaść. Zachwiałam się, poślizgnęłam, ale nic wielkiego się nie stało. Po prostu okryłam się ręcznikiem i zabrałam koszulkę, jaką mi przyniósł.
       - Może dla ciebie moja obecność jest niewygodna, ale dla mnie twoja, to jak kłanianie się przed kimś, kto zniszczył mi życie, więc wybacz mi proszę, że nie ma we mnie tyle szacunku, ile powinno, szefie... - otarłam oczy i natychmiast wyszłam. Chciałabym uciec z tego mieszkania, ale prawda była taka, że nie miałam gdzie. Dlatego też szybko pobiegłam do sypialni, a po przekroczeniu jej progu skuliłam się w kłębek i wybuchłam płaczem. Cholera... nie miałam tutaj telefonu. Chciałam napisać do Pierce'a, ale komórka została chyba gdzieś przy wejściu, a teraz nie zamierzałam stąd wychodzić, aż do rana.



https://zapodaj.net/images/75575cb9406eb.png





https://images83.fotosik.pl/1028/d6b5fc11fcc086bf.jpg




https://images-ext-1.discordapp.net/external/fWvTBfLDEBNxBOapkpoOSfaPlbshTgkG7oZThHrfRzQ/https/zapodaj.net/images/4588b2cba9ce3.gif https://images-ext-2.discordapp.net/external/Er2mEP7wlnLWNcd8jmY771n1kEvRHff8ymiwXX69plg/https/images83.fotosik.pl/893/da544902b55e36a8.gif https://images-ext-1.discordapp.net/external/fU5CQZjN6C9HbKBZbB05cEc7nRGP_w4FFB3vjVhsMbc/https/images83.fotosik.pl/893/d2c529d610768a09.gif





http://68.media.tumblr.com/a23b8ff9ec5be7b927ee47f63be09fc9/tumblr_nsjcddh8021tephbgo7_r3_250.gif http://68.media.tumblr.com/4a98626b07771c7b91578eef7a4b9d19/tumblr_nsjcddh8021tephbgo6_r4_250.gif http://68.media.tumblr.com/c75da3345cbade194c25912a88eb8880/tumblr_nsjcddh8021tephbgo3_r3_250.g

Offline

#57 08-06-2018 o 01h48

Straż Cienia
Opus
Straż na szkoleniu
Opus
...
Wiadomości: 201

____________https://i.imgur.com/Chxc4ai.png

     Nie widziałaś, jak na ciebie patrzył. W tamtej chwili byłaś tak samo ślepa, jak za każdym razem, gdy podchodzili do ciebie ci wszyscy twoi "kumple i przyjaciele". Zawsze wmawiałaś mi, że to była tylko głupia zazdrość z mojej strony, ale to nie była prawda. W porównaniu do ciebie widzę, gdy facet pożera cię wzrokiem. Nie dostrzegałaś nigdy tego jaka...
     W mojej głowie pojawiło się masę wspomnień, lecz nie tych negatywnych, które zazwyczaj pojawiały się, gdy myślałem o swoim związku w liceum. Choć powinienem bardziej powiedzieć o jego końcu. W mojej głowie zobaczyłem, że oprócz głupich kłótni o wiele częściej się razem śmialiśmy. Wiele wspólnych wypadów, które nie zawsze kończyły się rozłamem między nami, a raczej świetnymi wrażeniami i dobrą zabawą. Widziałem w głowie jej uśmiech, zaczerwienioną twarz, nadąsaną buzię, zauroczoną, flirciarską, złą, speszoną, zaciekawioną, znudzoną, senną, radosną, uroczą, smutną... A to wszystko w tym ohydnym, rozciągniętym swetrze, który tylko ja mogłem zdjąć.
     Możliwe, że to winna tych wspomnień, które kłębiły się w mojej głowie, może to zwykłe zmęczenie, a może już i ja nie wyrabiałem z powodu tych niedokończonych spraw z przeszłości. Nie potrafiłem odpowiedzieć jej w żaden sposób na te zarzuty szczególnie, gdy zaczęła płakać. To był jeden z ostatnich ciosów, które mnie w środku rozbiły. Ta dziewczyna nawet po tylu latach, jako jedyna potrafiła sprawić, że odwracałem wzrok. Spojrzałem się machinalnie na siebie, czując, że to przegrałem i zepsułem, jak ostatni kretyn. Chwilę później już jej nie było. Wyszła.
     Siedziałem tak jeszcze kilka... Kilkanaście minut, zanim poczułem, że chłód wody mnie lekko otrzeźwia. Wstałem i zrzuciłem przemoknięty dres, owijając się ręcznikiem. Następnie, jak robot wróciłem do salonu, słysząc po drodze cichy płacz w swojej sypialni. Usiadłem na kanapie i złapałem telefon.

,,Elle, czuję się potwornie... Jakby ktoś mnie młotkiem n****** z każdej możliwej strony od wewnątrz i na zewnątrz.
Chyba zbyt długo się oszukiwałem...
Serce mnie boli...
Proszę odpisz."


     Napisałem, lecz powstrzymałem się przed kliknięciem słowa ,,wyślij". Nawet, jeśli jej to powiem, nie naprawi ona moich błędów. Wiedziałem, że Elle ma traumy, z którymi się zmaga. Dlatego czekałem, aż ona sama zaproponuje, abyśmy poznali się naprawdę. Mimo to chyba po raz pierwszy pomyślałem, że nie byłaby to dobra rzecz. W końcu... Co jeśli zraniłbym ją tak samo jak Cam? Nie wybaczyłbym tego sobie... A może nawet, ponownie bym tego nie zauważył?
     Skasowałem wiadomość i odłożyłem telefon. Z niektórymi sprawami musiałem poradzić sobie sam. Siedziałem tak i myślałem, mając w głowie jeden jedyny sposób, który... Był nijaki. Był niczym. Czymś, co tylko wkurzy Cam jeszcze bardziej i ja zdołuje. Dlatego też stałem przed drzwiami sypialni, jak ten tłumok. Wcale nie tchórzę, prawda? To rozwaga? Ta... Jasne.
     Westchnąłem i wszedłem do sypialni, nawet nie zapalając światła. Dziewczyna leżała z twarzą zwróconą w poduszkę, a ja czując się jakby każdy krok, który robię ważył coraz więcej. W końcu kucnąłem obok łóżka, nie myśląc nawet, aby poprosić dziewczynę, żeby się odwróciła. Może spała? Pewnie i tak nie chciała ze mną gadać, więc co mam do stracenia... Dumę już i tak utraciłem dawno.
     - Słuchaj... Wiem, że nie chcesz ze mną rozmawiać... I nie dziwię się tobie. Ja nie wie... Próbowałem udawać, że nie widzę, że to co wpłynęło na ciebie... Na to wszystko to była moja wina. Chyba stwierdziłem, że skoro tyle lat minęło to... - Przerwałem na chwilę, czując gulę w gardle.
     To było trudniejsze niż większość rzeczy, jakich się podejmowałem kiedykolwiek. Ciekawe czemu... Odchrząknąłem i wróciłem do monologu.
     - Wiesz... Myślałem nad tym... Co zrobiłem, czemu i... Dotarło to do mnie, że bez względu na to, jak się będę usprawiedliwiał, to ja cię zraniłem i nie mam prawa robić z siebie w żadne sposób... Nawet odrobinę poszkodowanego. I to tak jak nigdy nie powinienem. Może... Jestem pewien, że... To wszystko, co teraz robię... Także robię podświadomie, chcąc... Po prostu zatrzeć tamto wrażenie. Jakby nigdy nic się nie stało. Uważam, że takie gadanie po wszystkim jest bez sensu, ale... Nigdy ci tego nie powiedziałem, a jeśli jakaś sytuacja, wymagała tego to... To własnie ta i ja... Prze-przepraszam - mówiłem, załamując głos na ostatnim słowie.
     Gadka-szmatka od zawsze była moim dobrym atutem, ale to były puste słowa. Te prawdziwe od serca zawsze przychodziły ciężko. Dlatego nigdy ich nie dopuszczałem. Uznawałem za zbędne.
     - Tak cholernie mocno cię przepraszam... I choć wiem, że tego nie zmienię... Wiem o tym, że to się już nigdy nie odstanie, to zrobiłbym wszystko, aby ci to wynagrodzić i sprawić, abyś znów śmiała się tak jak... Żebyś była szczęśliwsza, niż kiedykolwiek byłaś. Nawet, jeśli tym czymś będzie po prostu usunięcie mnie z twojego życia, jak najbardziej się da.
     Czułem, że choć to nie wszystko, co chciałem powiedzieć i tak więcej bym nie zniósł. Wymruczałem jeszcze raz cicho ,,przepraszam", chcąc wyjść już z pokoju i to zakończyć. Oparłem się jedną ręką o krawędź łóżka, nie wiedząc czy czuję ulgę, upokorzenie, czy strach, że dodałem tylko oleju do ognia.

Ostatnio zmieniony przez Opus (08-06-2018 o 02h04)


https://s3.amazonaws.com/assets.luckyseat.com/hamilton/Hamilton-title.png

Offline

#58 08-06-2018 o 02h35

Straż Obsydianu
Deny
Pokonała kurę
Deny
...
Wiadomości: 860

..........................................................................https://zapodaj.net/images/5b597dbaa344c.png

       Długo siedziałam skulona na ziemi, czując jak marznę. Temperatura w sypialni była niska, nawet to przypominało mi o tym, w czyim pokoju się znajduję. Kiedy gęsia skórka objęła całe moje ciało, przetarłam napuchnięte od płaczu ciało, by następnie podnieść się machinalnie, zrzucić z siebie bieliznę, a potem naciągnąć koszulkę Chrisa... jej zapach był kolejnym bolesnym w odczuciu bodźcem. Położenie się na jego łóżku, ułożenie twarzy na poduszce... zewsząd docierała do mnie jego obecność, jakbym za karę, że od niego uciekła, teraz miała nie zapomnieć o tym, u kogo się znajduję.
       Byłam na siebie zła. Niepotrzebnie mu to wszystko mówiłam, pewnie teraz siedział tam i się ze mnie śmiał, jeszcze gorzej mnie oceniając. Może już przykleił na mnie etykietę "żałosna" i teraz nawet się śmieje, że mógł podejrzewać mnie o zdradzenie faceta. W końcu ktoś taki jak ja w życiu by sobie nikogo nie znalazł, byłam tylko jednym wielkim nieszczęściem, nikim wartościowym.
       Nie wiem, ile czasu minęło. Wiedziałam natomiast, że bolała mnie głowa, ale też nie mam siły się ruszyć, ani zrobić cokolwiek. Mimo to, chwilę, w której drwi się otworzyły usłyszałam od razu. Każdy jego krok rozbrzmiewał w mojej głowie echem, ale mimo to nie podniosłam się, nie dałam po sobie poznać, że słyszę.
       Co zrobi? Może mnie wyrzuci? Miał do tego prawo, mógł to nawet zrobić z uśmiechem, kwitując sprawę uroczym "sama tego chciałaś". Och tak, miał teraz władzę, sama mu ją dałam odkrywając przed nim swoje słabości. Mistyfikacja opadła, już nie mogłam dłużej udawać silnej i szczęśliwej, byłam taką idiotką, dlaczego nad sobą nie zapanowałam?
       Poczułam, jak siada i zaczęłam instynktownie przygotowywać się na najgorsze. Nie ukrywam, nieco się bałam, z czym do mnie przyszedł, ale kiedy się odezwał, chyba zapomniałam o oddychaniu.
       Naprawdę coś zrozumiał? Był w tej chwili szczery? Brał winę na siebie? Oczywiście powinien to zrobić dawno temu, ale sam fakt, że się na to zdobył, był dla mnie wielką niespodzianką. Nie sądziłam, że ugnie kark, że przestanie zadzierać nos, patrzeć na wszystko z góry, skąd wydawało mu się, że jest lepszy od innych. Naprawdę byłam zaskoczona, pozytywnie, pierwszy raz odkąd ponownie go spotkałam, nie było we mnie obrzydzenia, a jakaś ulga... nie wiem, czy to coś zmieni, czy jakoś na nas wpłynie, ale ja, wbrew temu, ile czekałam, w końcu usłyszałam to jedno słowo, a skoro Bunch przeprosił, to bez wątpienia było to znaczące.
       Poruszyłam się lekko, ale nic nie powiedziałam. Musiałam uspokoić oddech, nie chciałam, aby... ech, przecież i tak wiedział, że płaczę. Dobrze, że przynajmniej nie zapalił światła. Prawda była taka, że od dawna w chwilach załamania, gdy podupadałam tak, jak teraz, byłam sama... aż do momentu w którym jakimś cudem się nie podnosiłam. Teraz natomiast... obok był Chris. Równocześnie pamiętałam, że mój stan to jego wina, ale sam fakt, że tutaj był, że nie machnął na mnie ręką, nie kazał mi cierpieć w samotności, jakbym nic nie znaczyła. Samo to było po prostu czymś, czego mi brakowało - jakąś formą opieki.
       - Też... też chcę byś szczęśliwsza - powiedziałam powoli, skupiając się na każdym słowie. Delikatnie obróciłam się na bok, ale w ciemności widziałam póki co tylko zarys jego sylwetki, chociaż bez wątpienia wzrok się zaraz przyzwyczai, pokazując więcej szczegółów. Byłam taka zmęczona, tym wszystkim, co się wydarzyło dzisiejszego dnia. Teraz natomiast, zdawało mi się, że emocje opadły, zabierając ze sobą energię, która mnie zasilała. Nagle powieki zaczynały mi ciążyć o wiele bardziej, niż wcześniej. - Gdyby dało się ciebie usunąć, to już bym to zrobiła - skrzywiłam się nieco, po czym pociągnęłam nosem i przetarłam oczy. - Chciałam odejść z pracy już pierwszego dnia, ale mam dyscyplinarkę, więc nie mogłam... - mówiąc to, znów sobie przypomniałam, jakie moje życie jest p*********, przez co broda zaczęła mi drżeć, a łzy znów nadpływać. Równocześnie coraz trudniej było mi mówić. Tak bardzo chciałam już zasnąć. - Na samym wstępie rzuciłeś, że pewnie mnie zwolnili za brak umiejętności, bo nie ma we mnie nic oprócz buzi... - alkohol sprawiał, że byłam w żałosnym stanie i mówiłam to, o czym myślałam, rozklejając się. - Mój były szef się do mnie przystawiał, nie umiałam z nim sobie poradzić, ledwo udało mi się od niego uciec... wolałam zostać zwolniona, niż mu na to pozwalać, więc nie myśl, że jestem jakąś ladacznicą, albo idiotką, albo nieudacznicą... staram się tak bardzo, a stale coś mnie kopie w dupę - jęknęłam, już nawet nie utrzymując otwartych oczu. Chciałam mu powiedzieć coś jeszcze, bardzo dużo w zasadzie, teraz, kiedy już nie myślałam o tym, co powinnam, a czego nie. Na całe szczęście zmęczenie było silniejsze, zasnęłam silnie, nagle i pierwszy raz od dawna, przespałam spokojnie całą noc.


       W życiu nie obudziłabym się sama, gdyby nie hałas, a raczej odgłos czegoś, co musiało komuś upaść. Niechętnie otworzyłam oczy, nieprzytomnie wodząc wzrokiem po pokoju. Przymknęłam je znów, gotowa spać dalej, ale wtedy... dotarło do mnie, że to nie mój pokój. Podniosłam się do siadu tak nagle, że zakręciło mi się w głowie, a wraz z widokiem eleganckiej, nowoczesnej sypialni, zaczęły nadpływać do mnie wspomnienia z wczorajszego wieczoru, a raczej nocy. Jęknęłam głośno, czując, jak w brzuchu rośnie mi jakaś gula. Musiałam jednak zmierzyć się z Bunchem, ale czułam się fatalnie. Byłam słaba, kręciło mi się w głowie, a w gardle miałam istną pustynię.
       Po cichutku opuściłam sypialnię, a potem stawiałam krok za krokiem na gładkich, dużych kaflach, nie pozostawiając żadnego dźwięku. Wychyliłam się zza ściany, czując zapach jedzenia, a dopiero potem dostrzegając za wyspą kuchenną mężczyznę. Nie ruszyłam się z miejsca, tylko tak stałam, jak jakiś podglądacz, a z tego wszystkiego, kiedy odwrócił się do mnie, podskoczyłam i niczym dziecko schowałam się za ścianą.
       Spokojnie Cam, zachowuj się normalnie. Mimo to jeszcze chwilę odczekałam i wyszłam z korytarza, unosząc nieśmiało rękę, w powitalnym geście. Nieco głupio mi było, chodzić w jego koszulce... i w niczym więcej. Specjalnie włosy ułożyłam tak, aby spływały po dwóch stronach szyi i zakrywały wiadome kształty, podkreślone materiałem.
       - Dzień dobry - rzuciłam niepewnie. - Umm, zaraz się ogarnę i sobie pójdę, nie przejmuj się mną, tylko proszę, jakbyś mógł mi dać szklankę wody - nie patrzyłam mu w oczy. Nie byłam w stanie. Dodatkowo zaczęłam się rozglądać za torebką. - Wiesz może, gdzie jest moja kopertówka? Mam tam telefon, a muszę się z kimś skontaktować... - dodałam jeszcze mniej pewnie, niż gdy prosiłam o wodę. Cholera, powinnam wziąć się w garść, ale to nie było łatwe.



https://zapodaj.net/images/75575cb9406eb.png





https://images83.fotosik.pl/1028/d6b5fc11fcc086bf.jpg




https://images-ext-1.discordapp.net/external/fWvTBfLDEBNxBOapkpoOSfaPlbshTgkG7oZThHrfRzQ/https/zapodaj.net/images/4588b2cba9ce3.gif https://images-ext-2.discordapp.net/external/Er2mEP7wlnLWNcd8jmY771n1kEvRHff8ymiwXX69plg/https/images83.fotosik.pl/893/da544902b55e36a8.gif https://images-ext-1.discordapp.net/external/fU5CQZjN6C9HbKBZbB05cEc7nRGP_w4FFB3vjVhsMbc/https/images83.fotosik.pl/893/d2c529d610768a09.gif





http://68.media.tumblr.com/a23b8ff9ec5be7b927ee47f63be09fc9/tumblr_nsjcddh8021tephbgo7_r3_250.gif http://68.media.tumblr.com/4a98626b07771c7b91578eef7a4b9d19/tumblr_nsjcddh8021tephbgo6_r4_250.gif http://68.media.tumblr.com/c75da3345cbade194c25912a88eb8880/tumblr_nsjcddh8021tephbgo3_r3_250.g

Offline

#59 08-06-2018 o 03h14

Straż Cienia
Opus
Straż na szkoleniu
Opus
...
Wiadomości: 201

____________https://i.imgur.com/Chxc4ai.png

     Zdziwiłem się, że się do mnie obróciła, a jeszcze kiedy zaczęła do mnie mówić. Choć to, gdy opowiadała mi o swoim starym szefie,  było dla mnie jak kolejny policzek z serii: ,, Patrz jak wiele zepsułeś przez tą swoją głupią gadaninę". Chwilę potem chyba już nie wytrzymała wrażeń dnia, a raczej nocy dzisiejszej i po prostu zasnęła. Patrzyłem na nią przez chwilę, nie wiedząc, czy się przebudzi. Kierowany jakimś impulsem starłem jej szybko łzę błądzącą jeszcze w kąciku oka. Następnie wstałem i przykryłem ją kołdrą, bo w pokoju było dosyć zimno przez klimatyzację, a dziewczyna cały czas miała mokrą głowę. Zabrałem z pokoju rzeczy potrzebne mi na jutro i wyszedłem, aby zostawić ją sam na sam ze snem.


     Nie spałem prawie przez całą noc, a raczej co chwilę się budziłem, przez kolejną nachodzącą mnie nową myśl. Rankiem nie wstałem z łóżka. I tak mogłem chodzić tylko w granatowym szlafroku do kolan, bo nie chciałem obudzić Cam i narazić się na przedwczesne spotkanie z nią. Uprzątnąłem łazienkę z nudów i koło południa zabrałem się za robienie naleśników, których nie robiłem od dawien dawna. Mimo to jakimś cudem miałem w lodówce kilka dżemów i syrop klonowy. To ostatnie będzie chyba moją słabością do końca życia. Żadna dieta nie pokona siły przyciągania tej słodyczy, gdy mijam ją w sklepie.
     Trzymałem kubek z herbatą, gdy wziąłem patelnię, aby obrócić naleśnika w powietrzu. Cha, udało się! Poruszałem nim chwilę, aby ułożyć go równo na patelni, a następnie odłożyć ją na kuchenkę. Wtedy też coś mi mignęło przy wejściu do kuchni. Zerknąłem w bok i domyśliłem się, że musiała tam stać Cam. Zakrada się, jakby była jakimś wystraszonym zwierzątkiem.
     Stwierdziłem, że nie ma sensu jej poganiać i zgodnie z moimi przewidywaniami, zaraz weszła do kuchni. Cóż, naprawdę... Nie miałem już większej koszulki. Zerknąłem na naleśnika, który się właśnie idealnie zarumienił i przerzuciłem go na talerz, kończąc smażenie. Wyłączyłem kuchenkę i podszedłem do lodówki, z której wyjątek dużą butelkę schłodzonej wody. Sięgnąłem do szafki po szklankę i postawiłem obie rzeczy na wysepce po środku kuchni, przy której stały stołki barowe.
     - Zrobiłem śniadanie - rzuciłem, lekko się podśmiewając, jak w tym stanie, taka zwykła butelka wody, okazuję się być najbardziej upragnioną rzeczą na kacu i lepszą od wszystkich rarytasów. - Na drugie polecam maślankę... Ewentualnie mleko.
     Na koniec zastukałem w lodówkę, wskazując, że obie rzeczy znajdują się w środku. Chwilę się zawahałem, ale zaraz dodałem:
     - Jeśli coś chcesz, to bierz i się nie krępuj... Twoich rzeczy nie kojarzę... Może, gdzieś tu wczoraj odłożyłaś, albo zostawiłaś w aucie... Zjem śniadanie, żeby nie wystygło i pójdę ich poszukać.
     Następnie zająłem się mała górą naleśników. Nałożyłem sobie trzy i wrzucając do środka wszystko, co mi przyjdzie do głowy od twarogu, po dżemy, następnie zwinąłem je i polałem sosem klonowym, uwieńczając swoje dzieło truskawkami, które odnalazłem w lodówce.
     - Wiesz... - zacząłem niezręcznie. - Em... Jak się czujesz? Znaczy... Nie chodzi mi o kaca...

Ostatnio zmieniony przez Opus (09-06-2018 o 00h47)


https://s3.amazonaws.com/assets.luckyseat.com/hamilton/Hamilton-title.png

Offline

#60 09-06-2018 o 01h01

Straż Obsydianu
Deny
Pokonała kurę
Deny
...
Wiadomości: 860

..........................................................................https://zapodaj.net/images/5b597dbaa344c.png


       Niepewnie skróciłam jeszcze bardziej dystans między nami. Kiedy ostatnio jakiś facet widział mnie bezpośrednio po przebudzeniu? Cóż, wkurzał mnie fakt, że było to jeszcze w liceum i w dodatku był to ten sam facet. Teraz jednak skrępowanie było większa, a myśl o tym, że pod tą jego koszulką nie mam nic, nie opuszczała nawet na chwilę mojej świadomości.
       Pokiwałam głową, kiedy wspomniał o śniadaniu. Już mu mówiłam, że ich nie jadam. Sięgnęłam po szklankę i w dalszym ciągu nic nie mówiąc, napełniłam ją wodą, by następnie wypić całą zawartość na raz. Aż mnie zęby zabolały, przez co się nieco skrzywiłam, a potem uzupełniłam szkło, ale już nie wypiłam. Nic nie powiedział odnośnie mojego wyjścia z jego mieszkania. Nieco mnie to zestresowało, bo nie wiedziałam, jak w takim razie mam się zachować. W głowie miałam totalną pustkę i z tego wszystkiego miętosiłam w dłoniach fragment koszulki, jak jakieś dziecko.
       - Je.. dz sobie w spokoju, ja się rozejrzę... - odpowiedziałam niezbyt głośno i nadal na niego nie patrząc odeszłam nieco. W zasadzie daleko szukać nie musiałam, torebkę zostawiłam przy wejściu, więc po chwili już byłam z nią z powrotem przed Chrisem. Zamachałam znaleziskiem, aby widział, że nie trzeba już nic szukać, a potem zaczęłam wyciągać telefon, akurat w tej samej chwili, w której postanowił przerwać ciszę.
       Zamarłam, jakby przerażona poruszanego tematu. Co miałam mu odpowiedzieć? Nie umiałam znaleźć słów i czułam, że cisza przeciąga się już zbyt długo, aby uznać to za normalne. Uniosłam dłoń, przeczesałam palcami włosy, maltretując przy tym dolną wargę ust swoimi zębami. Przecież nie mogę uciec.
       - Nie rób tak... - zaczęłam spokojnie i być może z początku nie rozumiał o co mi chodzi. Przetarłam jedną stopę drugą i tak na zmianę kilka razy, skupiając wzrok na tej czynności. - Nie traktuj mnie, jak kogoś, komu trzeba pomagać. To, że ci wczoraj o czymś powiedziałam, nie zmienia faktu, że zmagam się z tym już jakiś czas i nauczyłam się z tym sobie radzić. Po prostu miałam gorszą chwilę, gdyby nie alkohol, pewnie nie jojczyłabym, jak dziecko o swoich problemach - wzruszyłam ramionami, chcąc chyba w ten sposób podkreślić ten mój bagatelizujący sposób bycia. Oczywiście wątpiłam, aby to kupił, a jednak mimo to nie zamierzałam nic z tym robić.
       Niepewnie odblokowałam telefon i nie wiem, z czym dokładnie było to związane, ale widok wiadomości od Pierce'a mnie uspokoił. Tylko, że kiedy przeczytałam jej treść, mimo, że patrzyłam na ekran telefonu, zarumieniłam się. Aż przyłożyłam sobie bezwiednie dłoń do twarzy. Nie wiedziałam co mam mu odpisać, mogłabym zażartować, wejść w granice flirtu, przecież to bez znaczenia, nie ma gu tutaj, ale... czułam, że nie zasługiwał na takie gierki. Z drugiej strony szczerość, ta całkowita również nie była mi po drodze. W takim razie lepiej zboczyć z toru.

       Niezależnie od tego, co bym chciała i co uważam, a co nie, to już raczej nieważne. Wczoraj przyznałam się, że jestem samotna, w sensie... nie mam nikogo, więc chyba odejdzie mi wymówka z cyklu "nie mogę tego zrobić, mam życie prywatne"... w ogóle szalona noc, gdybyś wiedział, co się wydarzyło. No, a u ciebie jak?

       Wysłałam i po tym odruchowo spojrzałam do góry, prosto na twarz mężczyzny, który jadł śniadanie.
       - Smacznego - powiedziałam niepewnie, by następnie uznać, że przynajmniej z nim usiądę, bo to niegrzeczne tak stać. Zajęłam miejsce na przeciwko, patrząc na naleśniki. Nie pamiętałam, kiedy ostatnio je jadłam. W każdym razie przez swój niekoniecznie zdrowy tryb życia odzwyczaiłam się od śniadań. Kilka razy miałam nawet pomysł, by na powrót się do nich przyzwyczajać, ale jakoś nigdy tego nie zrobiłam. Uniosłam więc brew, patrząc na ten starannie przygotowany posiłek. - Jak tak na ciebie patrzę, to muszę zapalić - przyznałam pod nosem, ale nie wiem, czy mówiłam do niego, czy może bardziej do siebie.



https://zapodaj.net/images/75575cb9406eb.png





https://images83.fotosik.pl/1028/d6b5fc11fcc086bf.jpg




https://images-ext-1.discordapp.net/external/fWvTBfLDEBNxBOapkpoOSfaPlbshTgkG7oZThHrfRzQ/https/zapodaj.net/images/4588b2cba9ce3.gif https://images-ext-2.discordapp.net/external/Er2mEP7wlnLWNcd8jmY771n1kEvRHff8ymiwXX69plg/https/images83.fotosik.pl/893/da544902b55e36a8.gif https://images-ext-1.discordapp.net/external/fU5CQZjN6C9HbKBZbB05cEc7nRGP_w4FFB3vjVhsMbc/https/images83.fotosik.pl/893/d2c529d610768a09.gif





http://68.media.tumblr.com/a23b8ff9ec5be7b927ee47f63be09fc9/tumblr_nsjcddh8021tephbgo7_r3_250.gif http://68.media.tumblr.com/4a98626b07771c7b91578eef7a4b9d19/tumblr_nsjcddh8021tephbgo6_r4_250.gif http://68.media.tumblr.com/c75da3345cbade194c25912a88eb8880/tumblr_nsjcddh8021tephbgo3_r3_250.g

Offline

#61 09-06-2018 o 02h20

Straż Cienia
Opus
Straż na szkoleniu
Opus
...
Wiadomości: 201

____________https://i.imgur.com/Chxc4ai.png

     Dziewczyna w tym czasie poszła sama poszukać torebki sama, którą dość szybko znalazła. W tym czasie usiadłem przy wyspie na stołku i pałaszowałem naleśniki. Po powrocie stanęła i niczym zagubione dziecko zaczynała mówić o sobie wczoraj. Zatykając swoją buzie coraz większą ilością naleśnika, kiwałem tylko głowę, zbierając pod tym pozorem czas do namysłu.
     W tym czasie dziewczyna odpisała coś na telefonie i usiadła naprzeciwko mnie, mrucząc coś do siebie o papierosach. Przekręciłem tylko oczami na to, ignorując to. W końcu tu i tak nigdzie nie zapali. Przynajmniej u mnie w mieszkaniu. Kiwnąłem jej głową w podziękowaniu, a mój telefon w tym czasie zabrzęczał. Stwierdziłem, że później odpiszę. Zerknąłem na zegarek, widząc godzinę, o której lubi wstawać w wolne dni Elle i mimo wszystko uśmiechnąłem się lekko do siebie. Wybacz, ale musisz poczekać. Trochę mi się grunt pod nogami pali.
     W końcu przełknąłem wszystko, co sobie nałożyłem i popiłem to herbatą miętowozieloną. Świetnie pachniała i była bardzo łagodna. Ech, od kiedy to zachwycam się herbatą zamiast alkoholem? Czuję się jak stary pryk.
     - Wolałbym, abyś się już z tym nie zmagała... Zdaję sobie sprawę, że to nie zależy od twojej chęci, ale... Nie marnuj sobie przez takie coś dłużej życia, ok? - powiedziałem, przeczesując dłonią włosy. Następnie podparłem się ręką o głowę, myśląc chwilę, a następnie już patrząc na nią normalnie, odpowiedziałem: - Myślałem o tym całą cholerną noc, ok? Byłem naprawdę pewien, że po wszystkim... Obeszło cię... Wiedziałem, że mnie z tego powodu nienawidzisz, ale nie, że to aż tak na ciebie wpłynęło. Dopóki, jak mi to powiedziałaś, zrozumiałem twoje niektóre zachowania z ostatnich dnia. A ty jeszcze trafiłaś z deszczu pod rynnę i znowu trafiłaś na jakiegoś... Znaczy w twojej poprzedniej robocie. Nie chce ci tego wszystkiego wywlekać teraz na wierzch, ale... Inaczej, daj mi szansę, żebym mógł pomóc ci choć naprawić część życia, które ci spieprzyłem... Proszę?
     Siedziałem tak z ramionami opartymi o krawędzie i rozłożonymi ramionami, wpatrując się jej w oczy. No to teraz rzuciłeś, oklaski panowie, panie, ten pan to król głupoty na dziś, a dopiero co zaczął się dzień!
     Podczas mojego opisu zdawało mi się jakbym już słyszał podobną historię... Ale z drugiej strony, to jest ostatnio tak częste, gdy szef okazuje się być dupkiem, a jego ofiary już mają coś z przeszłości, co ich zagina. Takie nieszczęśliwe zrządzenia losu.


https://s3.amazonaws.com/assets.luckyseat.com/hamilton/Hamilton-title.png

Offline

#62 09-06-2018 o 02h41

Straż Obsydianu
Deny
Pokonała kurę
Deny
...
Wiadomości: 860

..........................................................................https://zapodaj.net/images/5b597dbaa344c.png


        Liczyłam na to, że między nami zapanuje cisza, ale nic z tego. Christopher zbierał się na coś, co jak się okazało było dość długą wypowiedzią, na którą nie byłam psychicznie gotowa. Sam fatk, że rozmawialiśmy o moich problemach był już wyjątkowo upadlający, a jeszcze kwestia tego, że daje mi rady, że chce mi pomóc.
        Otworzyłam szerzej oczy, gdy dotarło do mnie, co ten facet próbował przekazać. Przede wszystkim był za blisko! Zaraz odwróciłam spojrzenie, wracając do miętoszenia kawałka koszulki w dłoniach. Nie chciałam litości. Co to miało być? Jestem tutaj biedną ofiarą, a on, jako ta część naszego związku, której wszystko się układało, roztoczy nade mną swoje skrzydła, bo taki jest miły, wspaniały i opiekuńczy?Chyba bym umarła, gdybym faktycznie miała na nim polegać, przecież mam jeszcze swoją godność, prawda?
       - "Takie coś" - prychnęłam, bo chyba te dwa słowa zrobiły na mnie największe wrażenie. Podparłam brodę na ręce i skierowałam głowę w stronę przeciwną, niż do niego, udając, że ściana w jego kuchni jest cholernie interesująca. - Może dla ciebie to jest tylko "takie coś", ale ja swoje odchorowałam i skoro zrobiłeś mi to ty, to równie dobrze każdy może to zrobić. Aktualnie w moim życiu jest tylko jeden mężczyzna, któremu ufam i to chyba dlatego, że się z nim nie spotykam na co dzień - mruknęłam, ale doprawdy wydawało mi się to jakieś dziwne, aby z nim o tym wszystkim rozmawiać.
       Musiałam napić się jeszcze wody, aby uspokoić myśli, które wirowały w mojej głowie. Westchnęłam ciężko, opuszczając nieco ramiona i w końcu spojrzałam na niego kątem oka.
       - Moją poprzednią pracą się nie przejmuj. Było, minęło. Nim doszło do czegoś... ech, weszła sekretarka, więc koniec końców nic mi się nie stało - zaczęłam robić to, co wczoraj zostalo przeze mnie pominięte, wznosiłam mury fałszywej pewności siebie, siły. Robiłam wszystko, co w mojej mocy, by pokazać, że nie ma nic, co mnie złamie, nawet jeśli on już wiedział, że to nieprawda, nie zamierzałam rezygnować z tej postawy. - No i co ty w ogóle chcesz zrobić, co? Faceta mi znajdziesz i będziesz pilnował, żeby nie zrobił mi krzywdy, jak ty? - zakpiłam, a następnie machnęłam ręką lekceważąco. - Daj spokój Chris, nie chcę od ciebie żadnej pomocy. To moje życie, sama nim będę sterować - skwitowałam, a z mojej strony temat był zamknięty.
       Nie umiałam prosić o pomoc. Nie tylko od czasu naszego zerwania. Nigdy nie było to moją mocną stroną, ale on zawsze potrafił się przez to przedzierać. Dlatego teraz musiałam stanowczo dać mu do zrozumienia, że nie chcę niczyjej litości. Ona nic nie zmieni, zmiany jakie we mnie zaszły były raczej nieodwracalne. Wolałam sobie oszczędzić zawodu i cierpienia.
       Powinnam się skupić na bardziej istotnych rzeczach, jak na przykład to, jakim cudem uda mi się odzyskać moje klucze i wrócić do domu. Nie miałam tutaj nic poza suknią wieczorową i jeśli mnie pamięć nie myli, zgubiłam buty. Wprost idealnie...

Ostatnio zmieniony przez Deny (09-06-2018 o 02h42)



https://zapodaj.net/images/75575cb9406eb.png





https://images83.fotosik.pl/1028/d6b5fc11fcc086bf.jpg




https://images-ext-1.discordapp.net/external/fWvTBfLDEBNxBOapkpoOSfaPlbshTgkG7oZThHrfRzQ/https/zapodaj.net/images/4588b2cba9ce3.gif https://images-ext-2.discordapp.net/external/Er2mEP7wlnLWNcd8jmY771n1kEvRHff8ymiwXX69plg/https/images83.fotosik.pl/893/da544902b55e36a8.gif https://images-ext-1.discordapp.net/external/fU5CQZjN6C9HbKBZbB05cEc7nRGP_w4FFB3vjVhsMbc/https/images83.fotosik.pl/893/d2c529d610768a09.gif





http://68.media.tumblr.com/a23b8ff9ec5be7b927ee47f63be09fc9/tumblr_nsjcddh8021tephbgo7_r3_250.gif http://68.media.tumblr.com/4a98626b07771c7b91578eef7a4b9d19/tumblr_nsjcddh8021tephbgo6_r4_250.gif http://68.media.tumblr.com/c75da3345cbade194c25912a88eb8880/tumblr_nsjcddh8021tephbgo3_r3_250.g

Offline

#63 09-06-2018 o 03h04

Straż Cienia
Opus
Straż na szkoleniu
Opus
...
Wiadomości: 201

____________https://i.imgur.com/Chxc4ai.png

     Spojrzałem na nią unosząc wysoko brwi i automatycznie się lekko nachyliłem. Po chwili podniosłem rękę, gdy skończyła mówić i pomachałem palcem, aby zwróciła na mnie uwagę.
     - Mówisz, że nie chcesz mojej pomocy... Czyli załatwienie spodni, klapek i odwiezienie do domu, zajeżdżając po klucze, nie wchodzi w grę? Wiesz, nie żeby tamta suknia wieczorowa jakoś prześmierdła... Albo żebyś nie zgubiła butów - rzuciłem z powagą, patrząc na nią jak na wariatkę i nie wytrzymując.
     Głupi uśmiech wpełzł mi na usta, a ja odchyliłem się na krześle i udałem, że znalazłem coś ciekawego do obejrzenia w przejściu do salonu. Wbrew swojej woli wyobraziłem sobie, jak się upiera i biega po mieście na bosaka w tej sukience... A jeszcze lepiej, w samej koszulce. Cholera, zaraz stracę całą powagę sytuacji.
     - Co do reszty nie wiem... Bez względu na to jak tego nie cierpisz, jeśli będziesz potrzebować pomocy, czy to w pracy, czy gdzie indziej... Mogę pomóc. I mówię to całkiem serio, więc nie wahaj się pytać - odpowiedziałem, wracając do tematu i znów powracając do niej spojrzeniem. - Spójrz an plusy tej sytuacji... Przynajmniej wiesz, że tym razem szef nie będzie się do ciebie dobierał, a to już coś!
     Dając jej czas na oddech, sięgnąłem do kieszeni szlafroka i wyjąłem telefon. Odczytałem wiadomość i lekko uśmiechnąłem się zadowolony, czytając wiadomość.

,,Łamiesz mi serce! Takie unikanie odpowiedzi, wiesz ty co! To już lepiej napisz, że dajesz mi kosza! :<<<<"

,,Przynajmniej jesteś szczera, a to się ceni! Prawda jest zawsze lepsza i nigdy nie tworzy zbędnych komplikacji...
A co do mnie... Dużo by gadać. Chora noc. Ach, nienawidzę imprez firmowych jeszcze bardziej. W szczególności, gdy zostajesz jedyną trzeźwą osobą, a kobiety wokół ciebie uznały, że jesteś świetnym celem, aby zwalić na kogoś aktualne problemy... Muszę to dziś przepić. Jak się uda, może wyciągnę dziś wieczór swoje towarzystwo do klubu.
W KOOOŃŃŃŃŃŃCUUUU SIĘĘĘĘ NAPIJEEEEEEEEE!!!!! XD"


     Po skończeniu pisania swojej wiadomości, schowałem zadowolony komórkę do kieszeni, aby zaraz powrócić wzrokiem do blondynki, oprzeć twarz na ręce i polować ukradkiem widelcem na ostatnie kawałki naleśników.

Ostatnio zmieniony przez Opus (09-06-2018 o 03h04)


https://s3.amazonaws.com/assets.luckyseat.com/hamilton/Hamilton-title.png

Offline

#64 14-06-2018 o 18h12

Straż Obsydianu
Deny
Pokonała kurę
Deny
...
Wiadomości: 860

..........................................................................https://zapodaj.net/images/5b597dbaa344c.png


       Z lekkim niedowierzaniem patrzyłam na to, jak głupi się szczerzy. Cholera, on się jednak nigdy nie zmieni, wszystko potrafi sprowadzić do żartu, podczas gdy dla mnie nadal jakakolwiek próba rozmowy była niezręczna.
       - Nie wiem z jakimi kobietami na co dzień masz do czynienia, ale ja nie pocę się jak świnia i po jednym dniu noszenia moje ubrania nie śmierdzą - mruknęłam pod nosem, ale nie dodałam nic więcej. Jakoś musiałam dostać się do swoich kluczy, a jego pomoc była mi na rękę, dlatego nie powinnam z niej rezygnować.
       Znów wspomniał coś o pomocy, a ja powstrzymałam przewrócenie oczami. Już widzę siebie biegającą do niego, aby zwierzać się z moich problemów. Był jak liść na wietrze, teraz chciał pomagać, a potem mu się może odmienić. Niezależnie od tego, co działo się w nocy nie mogłam tak po prostu mu zaufać, to byłoby głupio. Już raz w życiu pokazał mi, co potrafi zrobić komuś, kogo podobno kochał, więc nie chcę nawet myśleć, jakie przyjemności mógłby mi zgotować teraz, kiedy już nic do mnie nie czuje, a już na pewno nic pozytywnego.
       - Jasne, cholery plus - wyplułam te słowa, zaciskając ręce w pięści. On naprawdę tego nie zrozumie, co to jest dla samotnej dziewczyny w obcym mieście znaleźć się w takiej sytuacji. Dla niego to co wydarzyło się kiedyś, pozostawało w przeszłości, ale w moim przypadku tak kolorowo nie było. Stale się z tym zmagałam i nawet jeśli Chris myślał, że jest inaczej, to cóż... tak pięknie nie było.
       Machnęłam ręką i skierowałam się do łazienki, czując się nieco niezręcznie, kiedy tak po prostu paradowałam sobie po jego apartamencie. W każdym razie wychodząc zerknęłam na telefon, na którym miałam dwie nowe wiadomości i od razu je przeczytałam.

       Powinieneś się raczej cieszyć, bliżej mi do sterty nieszczęść, niż wymarzonej kandydatki na dziewczynę.

       Przygryzłam na moment wargę, zastanawiając się co jeszcze chce mu dopisać. Czasem żałowałam, że nie mogę po prostu wylać w wiadomości wszystkiego, co miałam w głowie. Oparłam się na moment o zamknięte drzwi i patrzyłam dłuższą chwilę na ekran telefonu.
 
       Musi być fajnie być typem tego popularnego, co? No, ja niestety nie mam tego szczęścia, poza tym tak się głupio złożyło, że od wczoraj nie jestem sama, więc wieczór dla odmiany chciałabym spędzić jedynie w swoim towarzystwie, siedząc w mieszkaniu... o ile się do niego dostanę, bo zostawiłam na imprezie klucze /static/img/forum/smilies/hmm.png Nie wiem gdzie miałam głowę, zwykle jestem bardziej odpowiedzialna -.-"

       Odsunęłam się od drzwi i wróciłam powoli do Chrisa, aby na wstępie znów sięgnąć po wodę i się jej napić.
       - Mam tylko nadzieję, że nikogo już tam nie będzie, nie chcę, aby powstały jakieś plotki, tym bardziej, że mam na sobie twoją koszulkę - mruknęłam z przekąsem, teraz się nad tym zastanawiając. No i w zasadzie tutaj zaczęłam się jeszcze nad pewną sprawą głowić, przechylając lekko głowę na bok. - Nie masz dziewczyny? - rzuciłam bezpośrednio, jakoś wcześniej o tym nie myślałam.



https://zapodaj.net/images/75575cb9406eb.png





https://images83.fotosik.pl/1028/d6b5fc11fcc086bf.jpg




https://images-ext-1.discordapp.net/external/fWvTBfLDEBNxBOapkpoOSfaPlbshTgkG7oZThHrfRzQ/https/zapodaj.net/images/4588b2cba9ce3.gif https://images-ext-2.discordapp.net/external/Er2mEP7wlnLWNcd8jmY771n1kEvRHff8ymiwXX69plg/https/images83.fotosik.pl/893/da544902b55e36a8.gif https://images-ext-1.discordapp.net/external/fU5CQZjN6C9HbKBZbB05cEc7nRGP_w4FFB3vjVhsMbc/https/images83.fotosik.pl/893/d2c529d610768a09.gif





http://68.media.tumblr.com/a23b8ff9ec5be7b927ee47f63be09fc9/tumblr_nsjcddh8021tephbgo7_r3_250.gif http://68.media.tumblr.com/4a98626b07771c7b91578eef7a4b9d19/tumblr_nsjcddh8021tephbgo6_r4_250.gif http://68.media.tumblr.com/c75da3345cbade194c25912a88eb8880/tumblr_nsjcddh8021tephbgo3_r3_250.g

Offline

#65 15-06-2018 o 00h22

Straż Cienia
Opus
Straż na szkoleniu
Opus
...
Wiadomości: 201

____________https://i.imgur.com/Chxc4ai.png

     Nie spodziewałem się, aby dziewczyna zaraz zaczęła pałać do mnie górnolotnymi uczuciami, ale mogłaby nie robić z siebie ofiary jakbym sprzedał co najmniej jej nerkę. Dobra, może to ja po prostu jej nie rozumiem. Kiedyś wystarczyło, że na siebie spojrzeliśmy, a już wiedzieliśmy, co druga osoba ma w głowie. To było dawno... Dawno i nieprawda. Cholera, nie będę się rozczulał jeszcze nad tym. Wystarczy, że z tego powodu nie przespałem już nocy. Dziewczyna wyszła do łazienki, a ja w tym czasie wrzuciłem naczynia do zmywarki. Dostałem dwie wiadomości, o czym świadczył cichy dźwięk dobiegający z mojego telefonu. Sięgnąłem po niego, uśmiechając się do niego głupio, gdy wróciła ponownie dziewczyna, przywłaszczając wodę.
     - Co do wcześniej... Jasne, możesz do hotelu jechać w kiecce, ale gwarantuje ci... Nie pachniałaś wczoraj w niej fiołkami... Ewentualnie możesz w koszulce, ale boję się, że nie wpuszczą cię z niej do hotelu... - rzuciłem, spamijąc Elle płaczącymi emotkami.
     Zmarszczyłem brwi i przesunąłem naszą rozmowę do góry, aby przeczytać kilka starszych wiadomości... Zbieg okoliczności? Dziwne... I lekko przerażające, ale... Nie. Znowu pewnie sobie próbujesz coś uroić Chris.
     Dziewczyna następnie też, całe szczęście, doszła do tych samych wniosków, co ja. Widocznie nie tylko ja wolałbym, aby to się jakoś nie rozniosło. Na samą myśl, że miałbym wylecieć z pracy przez plotki o przyjmowaniu podwładnych za seks, mało się nie wzdrygałem. Naprawdę nie byłem aż do tego stopnia zdesperowany, aby wybierać dziewczyny spośród moich pracownic. Właściwie to wystarczyłoby, że przeszedłbym się kilkoma ulicami w LA, a sama by jakaś podeszła.
     Odłożyłem komórkę na blat i zerknąłem na dziewczynę.
     - Wolałbym nie ryzykować spotkania kogoś z firmy w hotelu, będąc z tobą... Sama rozumiesz. Prezes może mnie lubi, ale dwie afery w krótkim czasie to nie jest najlepsza perspektywa dla pracownika, który chce się piąć wyżej... Szczególnie, gdy ten jest dyrektorem - powiedziałem, wzruszając ramionami.
     Niech idzie tam nawet w bieliźnie z pierwszej komunii, ale nie ze mną. Nie ma mowy, abym załatwiał jej sprawy. Z drugiej strony... Jak inaczej to załatwi? Hmmm... Zaraz, przecież nie muszę jechać z nią ani do hotelu ani do domu.
      - Wiem, jak to załatwi... Że co? - zacząłem mówić, lecz dziewczyna widocznie jeszcze nie skończyła.
      To ma być jakieś podchwytliwe pytanie? Zastanowiłem się, czy mogła coś usłyszeć wczoraj na imprezie. Raczej nie mają pochlebnych opinii o mnie i zapewne mogliby ubarwić jakoś przeszłość podobnym przytykiem. Zaraz jednak z tego zrezygnowałem, twierdząc, że to bezsensu. Poza tym... Co jak co, ale Cam rzadko bawiła się w gierki słowne. I to zazwyczaj robiła tylko z ludźmi, których lubiła. Zerknąłem przelotnie na telefon, a następnie powróciłem do niej spojrzeniem. Uśmiechnąłem się zabójczo, przechylając głowę i kładąc palec na ustach.
     - Tajemnica - rzuciłem tylko, przeciągając delikatnie sylaby.
     Przeszedłem po tym kuchnię, aby stanąć w przejściu i zmierzyć ją krytycznie wzrokiem od stóp do głów.
     - Cóż... Mój sekret w porównaniu do twojej drugiej połowy faktycznie istnieje... Chyba, że ją zaliczylibyśmy do kategorii odżywiania w fast foodzie... Przynajmniej jesteś pewna, że ten burger zostanie z tobą na długie lata - odpowiedziałem, lekko się z niej podśmiewając i puszczając oczko, aby nie brała tego do siebie, wychodząc z pokoju.
     Poszedłem do sypialni, wyciągając swoje klapki na basen, aby dziewczyna mogła dojść w nich do samochodu. Chyba, że będzie wolała chodzić potem z czarnymi stopami... Jej wybór, ale tak do hotelu jej niestety nie wpuszczą. Odłożyłem je na łóżko, aby nie zapomnieć ich potem i zajrzałem do szafy, wyciągając jeszcze kilka rzeczy, w które mógłbym się ubrać. Zdjąłem szlafrok i gdzieś go kopnąłem po ziemi. Rzuciłem białą koszulkę, skórzaną kurtkę i nieśmiertelnik na łóżko, zajmując się ubieraniem czarnych spodni. Automatycznie, gdy nawet ich jeszcze nie zapiąłem, sięgnąłem do kieszeni, aby odpisać... I właśnie sobie przypomniałem, że telefon został na blacie. Westchnąłem. Elle mnie kiedyś zje za te kazanie jej czekać, gdy jestem online.


https://s3.amazonaws.com/assets.luckyseat.com/hamilton/Hamilton-title.png

Offline

#66 17-06-2018 o 16h53

Straż Obsydianu
Deny
Pokonała kurę
Deny
...
Wiadomości: 860

..........................................................................https://zapodaj.net/images/5b597dbaa344c.png



       Naprawdę dłuższe przebywanie z Chrisem było po prostu irytujące. Zachowywał się jak dziecko, jeszcze bardziej, niż kiedy byliśmy razem, chociaż może kiedyś po prostu nie czułam tego aż tak, bo sama byłam młodsza. W każdym razie te jego rozprawianie o zapachu mojej sukienki było bliższe poziomem do przedszkolaka, niż dorosłego mężczyzny i sama już nie wiem, czy chciał mnie obrazić, czy co dokładnie, ale była to odzywka tak samo dotkliwa, jak gdyby powiedział mi "głupia jesteś".
       Nic też nie odpowiedziałam, bo zwyczajnie miałam już dość. Ok, jakimś cudem moja sukienka śmierdzi, założona tylko na wieczór... aż dziw, że jak jestem w biurze, to ten osobnik o nosku francuskiej panienki potrafi wytrzymać. Boże, nie mam pojęcia co z nim jest nie tak. Natomiast w jego koszulce mnie nie wpuszczą... to co k***** mam nago jechać? On miał jakiś problem, czy właśnie tych mu brakowało i na siłę szukał nowych?
       Chciałabym móc patrzeć na niego przychylnym okiem, ale to było możliwe tylko w biurze, bo tam sprawiał wrażenie faktycznie dorosłego mężczyzny, a ten tutaj siedzący przede mną już nie do końca.
       - Patrzę na ciebie i nie mogę cię rozgryźć... w jednej chwili żartujesz sobie, jak dzieciak, a w drugiej masz jakiś kij w dupie. Tak, jak wczoraj na imprezie. Potrafisz się w ogóle bawić, czy śmiać w normalny, pozbawiony wredności sposób? - nie wytrzymałam, chociaż sama zaczęłam z tym, że nikt nie powinien nas zobaczyć, to powstrzymanie takiego komentarza było niemożliwe.
       On zaś żartował! I cała wczorajsza rozmowa widocznie nic w nim nie zmieniła. Była tylko na pokaz, bo ktoś taki jak on jest pozbawiony wszelkiej empatii. Machnęłam już tylko dłonią, zaciskając zęby, aby nie kazać mu się przypadkiem p*******.
       - Dobra, po prostu załatwmy to jak najszybciej i zejdźmy sobie z oczu. Przynieś mi jedną ze swoich koszul i najtańszy pasek do spodni, jaki masz - poprosiłam i zaraz odnalazłam swoją bieliznę, jak i torebkę w której miałam czerwoną szminkę, jaką dostałam od dziewczyn.
       Kiedy on szukał rzeczy, ja pogrzebałam bezczelnie w kuchni w poszukiwaniu nożyczek i zabierając wszystko wyszłam do łazienki. Dorobiłam sobie dziurkę w pasku, podwinęłam rękawy w koszuli, pomalowałam usta i oceniłam swój stan na całkiem dobry. Jak założę do tego szpilki z wczoraj, jeśli te się znajdą, to już w ogóle będę wyglądała świetnie... chociaż ten styl tak różnił się od bezpiecznych okularów i zabudowanych ubrań, po jakie sięgam na co dzień.
       Wyszłam do niego, pakując do kopertówki swój telefon, na którym nadal nie było nowych wiadomości, chociaż był dostępny. Chris sam był ubrany, nawet w całkiem podobną koszulę. Cóż, udałam, że nie widzę tego, jak i tego, że wygląda naprawdę dobrze w takim stroju.
       - Jeśli o mnie chodzi, możemy jechać - mruknęłam, gotowa wychodzić. Odebrałam od niego dużo za duże klapki. Mam nadzieję, że się w nich nie zabiję, ale to lepsze, niż chodzenie na boso. Gdyby mieszkał w gorszej dzielnicy, jak ja, zaraz znalazłoby się jakiś bazarek, gdzie za bezcen mogłabym kupić byle jakie buty w sam raz na tą jedną okazję... chociaż nie, nie miałam przy sobie pieniędzy i tak.



https://zapodaj.net/images/75575cb9406eb.png





https://images83.fotosik.pl/1028/d6b5fc11fcc086bf.jpg




https://images-ext-1.discordapp.net/external/fWvTBfLDEBNxBOapkpoOSfaPlbshTgkG7oZThHrfRzQ/https/zapodaj.net/images/4588b2cba9ce3.gif https://images-ext-2.discordapp.net/external/Er2mEP7wlnLWNcd8jmY771n1kEvRHff8ymiwXX69plg/https/images83.fotosik.pl/893/da544902b55e36a8.gif https://images-ext-1.discordapp.net/external/fU5CQZjN6C9HbKBZbB05cEc7nRGP_w4FFB3vjVhsMbc/https/images83.fotosik.pl/893/d2c529d610768a09.gif





http://68.media.tumblr.com/a23b8ff9ec5be7b927ee47f63be09fc9/tumblr_nsjcddh8021tephbgo7_r3_250.gif http://68.media.tumblr.com/4a98626b07771c7b91578eef7a4b9d19/tumblr_nsjcddh8021tephbgo6_r4_250.gif http://68.media.tumblr.com/c75da3345cbade194c25912a88eb8880/tumblr_nsjcddh8021tephbgo3_r3_250.g

Offline

#67 17-06-2018 o 21h25

Straż Cienia
Opus
Straż na szkoleniu
Opus
...
Wiadomości: 201

____________https://i.imgur.com/Chxc4ai.png

     Po ubraniu się w końcu w coś innego niż garnitur, wyszedłem z sypialni i rzuciłem klapki dla dziewczyny obok drzwi do łazienki. Nie musiałem długo czekać, bo dziewczyna zaraz wyszła z łazienki. Wyglądała pociągająco. Całkiem inaczej niż w tych workach, okularach i kokach dla staruszek, w których chodziła do pracy. Pomimo, że zmierzyłem ją wzrokiem, nic nie powiedziałem. Jeszcze czego, żebym po tym całym teatrzyku w kuchni ją pochwalił. Kij w dupie to ty, co najwyżej mogłabyś chcieć, zołzo jedna. Pewnie jak wszyscy do niej podchodzą to, gdy tylko poznają jej charakter i uciekają, dlatego jest wciąż sama jak palec, a nie jakieś durne, urojone traumy.
     Mój wzrok przykuł pasek, a raczej jakoś dziwnie daleko sprzączka z zapięciem w nowo stworzonej, dziurce w nim. Przekręciłem na ten widok oczami, gdy dziewczyna meldowała gotowość do drogi.
     - Gucci by płakał, jakby to zobaczył... Osiemset dolców... Nie oddawaj go po wszystkim - mruknąłem i tym samym skierowałem się w stronę windy, uważając rozmowę za zakończoną.
     Nie żeby mnie to faktycznie jakoś bolało, jednak fakt, że właśnie wydałeś kilkaset zielonych na swoją eks był dość przytłaczający. Skoczyłem po drodze do kuchni i telefon i portfel, aby następnie móc skierować się w stronę wyjścia z mieszkania. Poczekałem chwilę na przyjazd windy, która zaraz oznajmiła swoje przybycie i otworzyła drzwi. W międzyczasie, gdy jechaliśmy i podchodziliśmy do auta, zdążyłem odpisać Elle.

,,Daj spokój. To brzmi uroczo, jak się tak nazywasz. ;) I Jak tu cię nie chcieć?"

,,Poza tym... Nie wiem, czy tak fajnie... Znaczy spoko - nigdy nie miałem sytuacji, żeby nie mieć z kim wyskoczyć na piwo, ale poza tym... Nigdy nie wiesz, czy ktoś zadaje się z tobą tylko po to, aby zyskać w oczach innych lub dla jakiś profitów, więc zawsze jesteś sam. Zawsze musisz pilnować się, co powiedzieć i jak się zachować, bo wszyscy wlepiają w ciebie te paczały i komentują nawet twoje kichnięcie... Normalnie nie narzekam, ale... Nie polecam. Czasem myślę, że fajniej byłoby mieć jednak trochę bardziej ograniczoną paczkę, ale mieć większą pewność, co do ludzi... Choć chyba ostatnio nawet wchodzi to u mnie w życie. Ale o tym innym razem, bo teraz muszę zająć się pewnym problemem rangi A... Coś czuję, że będzie to długi dzień."


     Wsiadłem, gdy tylko skończyłem pisać i odpaliłem auto. Wiedziałem, że wiadomość wyślę zaraz po tym, jak opuścimy podziemny parking. Zerknąłem mimochodem na dziewczynę. Cały czas siedziało mi na wątrobie to, co powiedziała wcześniej. Mimo to, postanowiłem milczeć. Jakoś wcześniej jej ten mój "wredny" humor nie przeszkadzał.
     W milczeniu pokonaliśmy połowę trasy, ale nie podjechaliśmy pod hotel, który znajdował się jeszcze kawał drogi od nas, a zaparkowaliśmy na parkingu obok plaży.
     - Wychodzimy... Tylko nie marudź tym razem... I zostaw klapki, pójdziemy plażą dla wygody - rzuciłem tylko i wysiadłem z samochodu, zamykając za sobą drzwi.
     Poczekałem aż i ona to zrobi, a następnie przechodząc na plażę, skierowałem się w stronę stojących kawałek od nas budek zbudowanych na pozór z jakichś traw i liści, na pozór przypominających te z Hawajów. Oprócz strefy gastronomicznej, czy jakiejś pamiątkowej, wiedziałem, że tak naprawdę można kupić tak wszystko, co tylko człowiekowi przyjdzie do głowy.
     - Powinniśmy gdzieś znaleźć tam jakieś buty... W razie czego mogę ci dołożyć, byle byśmy załatwili tę sprawę - powiedziałem, wyjmując kartę kredytową, przytrzymując jej rękę i wciskając jej szybko ją w dłoń.
     Schowałem po tym portfel do kieszeni, aby nie było próby zwrotu. Wiedziałem, że pewnie znowu posypałyby się tylko teksty o jej dumie, że sama może sobie kupić, że nie muszę jej nic kupować, a najlepiej to jedźmy do tego hotelu, bo może jednak nas ochrona wpuści... Może i by tak było, ale cały czas nie wiem, czy dziewczyny jednak nie zabrały jej rzeczy. Próbowałem się do nich rano dodzwonić, ale bezskutecznie. Gdyby ich tam nie było, dalej musiałaby łazić na bosaka lub w za dużych klapkach, w których o mało by się nie zabiła. Nie żeby mnie to jakoś obchodziło, ale w końcu wszystkie pretensje i obwinienia spadłyby na mnie.


https://s3.amazonaws.com/assets.luckyseat.com/hamilton/Hamilton-title.png

Offline

#68 Wczoraj o 01h55

Straż Obsydianu
Deny
Pokonała kurę
Deny
...
Wiadomości: 860

..........................................................................https://zapodaj.net/images/5b597dbaa344c.png


       Kiedy usłyszałam jego słowa, autentycznie otarłam się o zawał i spięłam do tego stopnia, że z miejsca zrobiło mi się niedobrze. Kazałam mu dać najtańszy pasek! Stałam jak w jakimś transie, bojąc się sprawdzić, czy nie kłamie. Cholera jasna, jak ja mogłam zniszczyć coś takiego? Moje ruchy stały się tak mechaniczne, że nie do końca wiedziałam kiedy znalazłam się w samochodzie, a wzrok miałam utkwiony daleko przed sobą, aby nie zwymiotować wypitą u niego wodą.
       Nie mówiłam nic, nie ruszałam się i z oddychaniem też mocno się ograniczyłam. Sam Chris nie wydawał się zły, ale czy to było istotne? Nie jestem typem osoby, który nie szanuje rzeczy, co dopiero cudzych. Skąd on w ogóle ma takie pieniądze? Z resztą nieważne... że też ludzie kupują takie drogie paski. Nie, nie mogę o tym myśleć, bo naprawdę w brzuchu mi się wywraca.
       Mimo to zapomnieć o tym pasku się nie dało, teraz byłabym gotowa przysiąc, że skórzana ozdoba mnie dusi i zaciska się z każdą mijającą minutą coraz bardziej. Nie wiedziałam już nawet, czy głowa boli mnie od kaca, czy właśnie z poczucia winy.
       Z samochodu wyszłam, tak jak do niego weszłam - machinalnie. Nawet nie rozglądałam się dookoła, nie wiedziałam chyba gdzie jesteśmy, a Bunch coś mówił o niemarudzeniu. Czy ja wyglądam, jakbym miała zacząć? Przynajmniej świeże powietrze było przyjemne i nieco pomagało. Szłam za nim boso, jak dziecko, które boi się, że samo się zgubi, nadal nie przestając myśleć o tym całym pasku. Poczułam jedynie, że wkłada mi coś do ręki i to nieco mnie otrzeźwiło, więc zamrugałam dwa razy i spojrzałam na kartę, nie bardzo wiedząc, o co mu chodzi.
       Dopiero patrząc na niego dłuższą chwilę, z pamięci odszukałam jego słowa.
       - Jakieś buty... dołożyć... załatwili sprawę - powtórzyłam, przenosząc spojrzenie na budki ze wszystkim. Na plażach jest drożej, niż w mieście. W innej sytuacji bym się z nim sprzeczała, że nie chcę jego pomocy, ale w obecnej nie zamierzałam mu się w niczym sprzeciwiać. Ruszyłam więc dzielnie do pierwszej budy, gdzie zobaczyłam jakieś tenisówki.
       Oczywiście pani z miejsca zapytała w czym pomóc, widząc mnie z kartą... no tak, kto k**** normalny przychodzi z kartą do tych bud. Już widziałam w jej oczach, że węszy interes, ale bez cienia żenady powiedziałam, że rozwaliłam sobie sandały i potrzebuję najtańszych trampek, jakie może mi dać. W prawdzie w szpilkach mój strój byłby lepszy, ale mało mnie to interesowało.
       Kiedy niezadowolona oznajmiła, że zaraz przyniesie, wyciągnęłam telefon marząc o tym, aby zwierzyć się Pierce'owi ze swojego wielkiego paskowego grzechu, licząc przy tym, że to pomoże mi się poczuć lepiej. Przy okazji zauważyłam też, że mam od niego wiadomość, więc tą prześledziłam wzrokiem.
       
       No to skoro taki problematyczny dzień cię czeka, to może i lepiej, abyś wyszedł sobie wieczorem z kimkolwiek?

       Prawdę mówiąc nie miałam trochę głowy do kwestii jego wyjścia, bo naprawdę nadal byłam przerażona tym, co zrobiłam. Nie chciałam jednak całkowicie olewać wiadomości swojego przyjaciela, ale potrzebowałam wsparcia i kto, jak nie on miał mi je dać?

       Normalnie mnie nie chcieć! Jestem jakąś imitacją istoty rozumnej!!!! @AAAAAAAAAAAAAAAAAAA@

       No i się zaczęło.

       Zepsułam nie swój pasek za kupę hajsu i co najgorsze, jest to pasek tego "dupka". Nic nie powiedział, tylko coś mruknął, ale na pewno jest zły! Kto by nie był! Mogłabym dwa miesiące mieszkania za to opłacić... mam wrażenie, że zaraz zwrócę wszystkie wnętrzności. Od godziny o niczym innym nie myślę. Powinnam mu go odkupić, ale chyba musiałabym opchnąć komuś nerkę, albo siebie sprzedać, żeby znaleźć luźne osiem stów... wyobrażasz sobie w ogóle? Jakich ludzi stać na takie paski? ;.;

       Stukałabym pewnie nadal w ekran, ale podeszła do mnie sprzedawczyni z butami, w zasadzie mnie zaszła od tyłu i tak mnie to wystraszyło, że wrzasnęłam na pół plaży i rzuciłam się w tył, potykając o stopień i padając dupą prosto w piasek, który chociaż trochę zamortyzował upadek, to jednak nie był przyjemny.
       - Przepraszam... - rzuciłam, czując, jak się rumienię, bo bez wątpienia przyciągałam tym samym wzrok. Chciałam się zapaść pod ziemię, wysłałam więc do Pierce'a wiadomość, schowałam telefon i dotknęłam się dyskretnie w obolałe pośladki.
       - Może pomóc? - znów drgnęłam, ale już nie wrzeszcząc. Poniosłam spojrzenie na jakiegoś wyszczerzonego wesoło faceta. Ze mnie się śmiejesz koleś? Poczułam, że jeszcze bardziej robię się czerwona i byłabym nawet gotowa złapać jego dłoń, gdyby coś mnie nie tknęło. Spojrzałam w dół i dotarło do mnie,że koszula Chrisa podwinęła się do tego stopnia, że ledwo zasłaniała fragment moich ud. Boże, jeszcze milimetry i byłoby mi widać bieliznę. Pisnęłam więc po raz kolejny, szybko wygładzając materiał.
       Cholera, co jeszcze mnie złego dzisiaj spotka?



https://zapodaj.net/images/75575cb9406eb.png





https://images83.fotosik.pl/1028/d6b5fc11fcc086bf.jpg




https://images-ext-1.discordapp.net/external/fWvTBfLDEBNxBOapkpoOSfaPlbshTgkG7oZThHrfRzQ/https/zapodaj.net/images/4588b2cba9ce3.gif https://images-ext-2.discordapp.net/external/Er2mEP7wlnLWNcd8jmY771n1kEvRHff8ymiwXX69plg/https/images83.fotosik.pl/893/da544902b55e36a8.gif https://images-ext-1.discordapp.net/external/fU5CQZjN6C9HbKBZbB05cEc7nRGP_w4FFB3vjVhsMbc/https/images83.fotosik.pl/893/d2c529d610768a09.gif





http://68.media.tumblr.com/a23b8ff9ec5be7b927ee47f63be09fc9/tumblr_nsjcddh8021tephbgo7_r3_250.gif http://68.media.tumblr.com/4a98626b07771c7b91578eef7a4b9d19/tumblr_nsjcddh8021tephbgo6_r4_250.gif http://68.media.tumblr.com/c75da3345cbade194c25912a88eb8880/tumblr_nsjcddh8021tephbgo3_r3_250.g

Offline

#69 Wczoraj o 23h29

Straż Cienia
Opus
Straż na szkoleniu
Opus
...
Wiadomości: 201

____________https://i.imgur.com/Chxc4ai.png

     Gdy patrzyłem, jak dziewczyna ledwo kontaktuje i idzie w stronę ekspedientki, miałem złe przeczucia. Mimo sto stanąłem z boku i zacząłem odczytywać przychodzące wiadomości. W końcu nie mój problem to, jak zbłaźni się dziewczyna. Jedynie muszę zerkać, czy mojej karty nie zgubiła.
     Korzystając z chwili ciszy, zdjąłem kurtkę, w której było stanowczo za gorąco i zająłem się swoim telefonem.

,,Planowałem skoczyć z ekipą do dyskoteki. Pisali rano, czy chce cię z nimi zabrać, ale chwilowo cały czas zmagam się z wczorajszym utrapieniem, więc nie wiem, jak z tym wyjdzie..."

     Zerknąłem szybko na Camille, która coś pisała w telefonie, czekając aż sprzedawczyni poda jej jakieś buty. Oparłem się o jedną ze ścian jednego z domków, szukając skrawka cienia. Po tym rozejrzałem się przy okazji po okolicy. Większość ludzi tu, to zapewne byli turyści, przyjeżdżający do LA na wakacje. Jako, że przechodzenie między plażą, a tutejszym miejscem było banalne, wielu ludzi chodziło ledwie pozakrywanych, więc dziewczyna w swoim stroju się jakoś specjalnie nie wyróżniała.

,,Daj spokój, mówiłem ci nie raz, że się nie doceniasz... Poza tym już za późno - niestety już za tobą szaleję. ;)"

     Uśmiechnąłem się do siebie, gdy to wysłałem. Elle zawsze sprawiała, że chciało mi się śmieć nawet w najgorsze dni. Niestety moje durne szczerzenie się do Iphona i rozmowę z nią przerwało małe zamieszanie przy budce. Zerknąłem na epicentrum tego zdarzenia i mało nie przyłożyłem ręki do czoła. Schowałem komórkę w kieszeni, pomimo nadchodzącej wiadomości i podszedłem do dziewczyny.
     Jakiś facet chyba chciał pomóc jej wstać, mimo to klepnąłem go w ramię i zrobiłem gest, aby stąd spływał. Spojrzał na mnie dziwnie, lecz widząc, że dziewczyna mnie rozpoznaje, odpuścił. Jeszcze czego, żebym musiał się z jakimiś frajerami użerać.
     Złapałem ją za ramię i pociągnąłem w górę, aby wstała. Gdy już nie wyglądało na to, żeby miała upaść stanąłem blisko niej i wyprostowując za nią kurtkę, owinąłem nią Camille w pasie, związując z przodu za pomocą rękawów.
     - Wygodniej? - spytałem, będąc już poirytowany i patrząc jej w oczy z odległości mniej więcej dziesięciu centymetrów. - To może w końcu zaczniesz ogarniać, hmm? O co ci tym razem chodzi...
     Nie dokończyłem myśli, gdyż sprzedawczyni wyraźnie kręciła się z boku i nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Zerknąłem na kartę, która całe szczęśćcie, wciąż znajdowała się wraz z telefonem w dłoni dziewczyny. Brakowałoby żeby ta sierota jeszcze to zgubiła...
     Obróciłem się i zerknąłem na bazar bez praktycznie żadnych cen. Podziękuję. Tam dalej na pewno znajdziemy coś bardziej pasującego... Na przykład gofry. Nie, zaraz...
     Mój wzrok padł na budkę z goframi i lodami. Zdałem sobie też sprawę, że to pierwsze ostatni raz jadłem kilka ładnych lat temu, chyba jeszcze będąc z Camille na wakacjach. Ignorując ten fakt, rzuciłem coś ekspediencie, że jednak się rozmyśliliśmy i łapiąc dziewczynę za nadgarstek pociągnąłem ją w stronę słodyczy.
     Będąc przy budce, zrobiłem szybkie zamówienie, gdyż akurat nie było kolejki, usiadłem przy jednym z drewnianych stolików z trawiastymi parasolami, nie mogąc powstrzymać zadowolenia. Dobra, wpierw ranne naleśniki, teraz gofr z bitą śmietaną i owocami... Moja dieta idzie w trzy diabły, ale już dawno nie czułem żeby coś było aż tak tego wart. Cholera, jak sobie teraz przypomnę... W domu Cam, jej rodzicielka zawsze narobiła tego za dużo i za każdym razem, gdy w tam wtedy przychodziłem, zostawałem werbowany do zapchania się nimi na amen.
     Próbując pominąć ten szczegół, zapatrzyłem się w morze. Tak, to o wiele bardziej interesujące. Surfing i te sprawy... Surfing na gofrach... Och, przestań myśleć w tę stronę pacanie... Zerknąłem następnie w stronę sklepów, aby zobaczyć, czy nie ma tu jakiegoś innego miejsca z butami.

Ostatnio zmieniony przez Opus (Dzisiaj o 01h00)


https://s3.amazonaws.com/assets.luckyseat.com/hamilton/Hamilton-title.png

Offline

Strony : 1 2 3