Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Strony : 1 2 3

#26 08-10-2018 o 22h45

Straż Cienia
Kaniya
Rekrut
Kaniya
...
Wiadomości: 52

__________https://fontmeme.com/permalink/181006/1dd55b0b903ed5a4560feb19e9f5bd93.png


          Sellil Lertih Nelmoc tym razem zabulgotali z niezadowoleniem. Ale przypomnieli sobie, że przecież przedstawiciele rasy Furei dopiero niedawno opuścili swoją planetę, więc zapewne nie mieli wcześniej zbytniej styczności z innymi qlullami. Niemniej jednak poczuli się w obowiązku ich doedukować, być może pozwoli to zredukować liczbę takich sytuacji przynajmniej z częścią nowej załogi.
          — Nelmoc to tylko jedno z naszych imion. Prosimy używać albo wszystkich, albo zwracać się do nas per "qlulle". I oczywiście doceniamy użycie w stosunku do nas liczby mnogiej. — Spojrzeli na aparaturę i przymrużyli oczy, jako że nie mieli brwi, by je zmarszczyć. — Macie bardzo wysokie tętno. Czy to normalne, czy może czymś się denerwujecie? I, och, tak, wywiad jest istotną częścią badań, ponieważ nie mamy w bazie zbyt wiele informacji o waszej rasie, także musimy częściowo polegać na waszej wiedzy, mimo że może być trochę subiektywnie spaczona.
          Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie Gabriel Campbell, drugi oficer, ten paskudny niszczyciel starannego nieporządku, niemalże druga nemezis Sellil Lertih Nelmoc, zaraz po Caissanie Njamerne. Znowu zabulgotali z niezadowolenia.
          — Przecież nawet nie protestują! — A to prawie jak zgoda, dodali w myślach. — Jeszcze siedem sekund i uzyskamy pierwsze wyniki, nie ma mowy, żebyśmy teraz przestali — to powiedziawszy, zwrócili się z powrotem do Furei: — W takim razie zapraszamy jak najszybciej do laboratorium, nawet jeżeli nas akurat tam nie będzie, to poinformujemy zespół, co powinni zrobić, gdy się pojawicie.
          Urządzenie zapikało, ogłaszając uzyskanie pierwszych wyników, które już powinny być przesłane do ogólnej bazy, bazy Hyperiona oraz na pady wszystkich naukowców. Także odłączyli Sigurda (kolejna anomalia imieniowa, dlaczego mieli tylko jedno imię mimo dwóch oczu?) od aparatury i zgodnie z poleceniem Phoenix Andromedy Gould usiedli na pierwszym lepszym wolnym miejscu, zaraz obok Furei, także mimo przerwanych badań mogli chociaż dobrze obserwować ten rzadki okaz.
          Nie usłyszeli niczego nowego. W dodatku mimo że byli w XXIV wieku, podczas spotkania została użyta mapa wyglądająca na taką zwykłą, staromodną, w dodatku papierową. Ludzie mieli czasami dziwne pomysły.
          Kiedy salę konferencją opuściły cztery osoby, Sellil Lertih Nelmoc przez kilka sekund mieli dylemat. Iść od razu na mostek i wykorzystać pozostały czas, by zebrać informacje o Furei czy jednak najpierw zajść do laboratorium, odłożyć aparaturę, przerwać na chwilę wprowadzanie nowych i powiedzieć podoficerom, żeby przygotowali zespół na badanie Sigurda. A poza tym nie mieli bladego pojęcia, po co mieli stawiać się na mostku, to dopiero wylot z Kronosa, ich wiedza nie była do tego potrzebna. Koniec końców, poszli do laboratorium. To całe żelastwo trochę ważyło, jakkolwiek przydatne by nie było. No i nie byli na tyle szaleni, żeby badać nawigatorów, kiedy, jakby nie patrzeć, będą bardzo potrzebni. Wszelkie obserwacje i zdobyte informacje powinny bez problemu dać się zapisać na padzie.
          Gdy dotarli do laboratorium, Sellil Lertih Nelmoc byli pod wrażeniem, ile podoficerowie — Merophise Iphy oraz Pagminum-minom Noasikhav — byli w stanie przerobić niezbędnego materiału przez tak niewiele czasu. Co prawda, oznaczało to, że nie pokrywali wszystkiego równie dokładnie jak qlulle, ale nie mieli im tego za złe. Najważniejsze informacje zostały powiedziane na początku, a zespół naukowy powinien mieć przynajmniej te trzy cykle miesięczne, zanim tak naprawdę będą do czegoś konkretnego potrzebni.
          Sellil Lertih Nelmoc odłożyli wszystkie urządzenia i krótko poinformowali swoich podoficerów o sytuacji z Furei, po czym ruszyli na mostek, mając zamiar zrobić chociaż pobieżny wywiad z Sigurdem.

Ostatnio zmieniony przez Kaniya (09-10-2018 o 00h05)


https://i.giphy.com/media/l0IsHWoFRKCbihWmc/giphy.webp

Offline

#27 09-10-2018 o 19h24

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 663

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/497854756497260606/unknown.png

     Po stanowczym ogarnięciu quilli przez Gabriela, kilku kolejnych spojrzeniach na tłum i przemówieniu pani kapitan, Neil odczekał zaledwie chwilę, aby dowódczyni opuściła pomieszczenie, po czym sam odmachał na pożegnanie swoim towarzyszom i szybkim krokiem udał się w stronę wyjścia. Do wylotu pozostawało niewiele czasu, a nie miał ochoty na opóźnienia, dlatego wolał szybko dojść do kokpitu, nawet, jeśli okazałby się tam kompletnie niepotrzebny. Po drodze witał się z niektórymi osobami, rzucając im przyjazne spojrzenia. Pomyślał, że skoro nikt nie zauważył jego pogorszonego stanu, nie mogło być aż tak źle.
     W zamyśleniu przyłożył dłoń do panelu, aby ten zeskanował jego obecność i otworzył drzwi.
     Kiedy tylko wszedł do środka, przez chwilę nie pamiętał jeszcze o zmianach, jakie miały miejsce. Obok drzwi wisiał niewielki, niezbyt rzucający się w oczy, haczyk w kolorze ściany, na którym zazwyczaj Neil wieszał swoją maskę. Już odpinał ją z tyłu.
-Av… Ach.
     Av’rden nie siedział na swoim miejscu. A właściwie, nie siedział na miejscu Neila. Mężczyzna z westchnieniem pacnął się w czoło, po czym zapiął maskę ponownie. Z utęsknieniem spojrzał najpierw na stery, na fotel, a później odwrócił się, by zlustrować zamknięte drzwi.
     Niedługo miał poznać tę część nowej załogi, która stanie się jego codziennością. Kusiło go, aby usiąść na miejscu pierwszego pilota, póki był jeszcze sam w pomieszczeniu, ale stanął jedynie bliżej szyby tłumacząc sobie, że takie zachowanie nie byłoby profesjonalne. Pozostało mu jedynie czekać, zerkając na zegarek.
     Myślał o dziewczynie, którą widział jeszcze kilkanaście minut temu. Skupił się na jej twarzy tak bardzo, że nie zdążył nawet zapamiętać, czy jedna z osób będących obok niej nosiła szary uniform- barwy nawigatora. Wszystko miało zostać rozwiązane w ciągu kilku następnych chwil. Szybkie przywitanie, a później natychmiastowe przejście do działania. Właśnie tak to sobie wyobrażał. Liczył na to, że nie wystąpią żadne opóźnienia, chociaż z drugiej strony chciał poznać nieco swoich współpracowników. Czuł się dziwnie z myślą, że obce persony będą przy sterach razem z nim, choć kilka dni wcześniej, kiedy mówił o tym Phoenix wydawało mu się, że po wyrzuceniu z siebie obaw nie będą one aż takie silne. Kiedy sprawa znów stała się świeża, kiedy ten moment zbliżał się do niego nieubłagalnie, wszystkie te nieprzyjemne uczucia do niego wróciły. Żałował, że nie miał chociaż trzydziestu cykli minutowych, aby z nimi porozmawiać.
     Zastanawiał się, jak wyglądała rozmowa pani kapitan z oficerami. Miał nadzieję, że przy następnej wolnej chwili zdąży ją zapytać o nowych oficerów i asystentkę. O wszystkich, których imion nie znał, a twarzy nie pamiętał. Nawet wśród tylu różnorodnych twarzy zawsze trafiała się taka, która miała w sobie coś niepokojącego na swój własny sposób.
     Naprawdę się łudził, że nie będzie aż tak źle. Zastanawiał się, czy ludzie poprzez stres mogą zmienić nagle swoją osobowość na pesymistyczną lub taką, która panikuje, ale nie znał się na psychice ludzi. Podejrzewał, że zna osoby, które będą coś o tym wiedziały, ale kiedy formował sobie w głowie pytania, brzmiały mu one tak naiwnie, że był pewny, iż na pewno nigdy nie wypowie ich na głos.

Ostatnio zmieniony przez Airi (09-10-2018 o 19h32)


https://cdn.discordapp.com/attachments/351469067112153091/483013944492163094/Newt_Skamander_1.gif

Online

#28 09-10-2018 o 20h37

Straż Obsydianu
Deny
Piechur Straży
Deny
...
Wiadomości: 1 799

........................................................................https://zapodaj.net/images/48ab9d62e68ba.png


       Patrzyłam wyczekująco na mężczyznę, a kiedy i on wyciągnął dłoń, byśmy tym niegroźnym kontaktem fizycznym przypieczętowali początek znajomości, poczułam, że mi ulżyło. Nie syczał, nie warczał, nie prychnął. Cokolwiek złego sobie wyobrażałam, nic podobnego nie nastąpiło, może nawet mogłabym zaryzykować stwierdzeniem, że ten rosły osobnik był nieco zakłopotany. Czyli nie tylko ja nie czuję się pewnie, z jakiegoś powodu mnie to cieszyło, ale oczywiście nie zamierzałam o tym mówić.
       - W takim razie Mai - skinęłam mu głową, nawet nie próbując wymówić całego imienia, bo poplątało mi myśli, a co dopiero język.
       Raczej rzadko kiedy żartowałam przy ludziach, ale niebiesko włosy okazał się naprawdę sympatyczny i o ile to możliwe, wzbudził we mnie troskę. Widać było, że czuje się nawet bardziej zagubionym, niż ja sama. W sumie racja, wyróżnianie się nie każdemu odpowiada, a jego rogi robiły niesamowite wrażenie. Zdobyłam się na uśmieszek, wierząc, że w taki sposób dodam mu nieco otuchy.
       - Mam nadzieję, że mimo wszystko twoja głowa zostanie na miejscu, byłaby szkoda, gdybyś miał ją stracić - w odruchu puściłam mu oko, ale nic więcej nie dodałam, bo głos zabrała kapitan.
       Przeniosłam spojrzenie na rudowłosą, chociaż przyznaję największą część mojej uwagi pochłonęły malutkie kropeczki na jej twarzy. Byłam nimi na tyle zafascynowana, że na samym wstępnie jej przemowy jakoś specjalnie się nie skupiałam. Usiadłam po prostu, jak reszta, nadal patrząc na kropeczki. Fascynujące. Czy to jakaś rasa o kropeczkowej skórze? Nie słyszałam o podobnej, a może choroba? Całkiem ładna ta choroba, poza tym czy chory kapitan byłby dobrym wyborem? Chciałam zapytać, ale nie wypadało, kobieta się produkowała, a ja wyłapywałam istotne informacje, nie porzucając przy tym swoich obserwacji.
       Skrzywiłam się nieco na wieść o ograniczeniu szybkości. Amatorzy! Bezpieczeństwo! Cholerne ograniczone ryzyko i inne zasady wprowadzone po to, by to, co można osiągnąć w chwilę, dłużyło się w nieskończoność! Nawet splotłam ręce pod biustem, przynajmniej tak manifestując swoje niezadowolenie. Byłam pewna siebie, ale też znałam swoje możliwości, ostatecznie na niczym w swoim życiu się nie skupiałam, na niczym mi nie zależało i nic nie było moim celem, jak zostanie świetnym pilotem.
       Poświęcona tej uwadze podekscytowałam się jeszcze bardziej na myśl o starcie i to był błąd. Wystarczyło jedno słowo pani kapitan, by cała moja pewność siebie rozbiła się niczym szklana kula. To trwało chwilę, ułamek sekundy, w którym zrobiło mi się niedobrze. Dreszcze zaczęły mnie przechodzić, a tlen zawarty w powietrzu nie był wystarczający, abym swobodnie oddychała. Jak to? Po cholerę na Denyę? Dlaczego tam? Już wiedzą... nie, nie mogą wiedzieć... a jeśli wiedzą?
       W chwili w której zebranie się skończyło, podniosłam się z miejsca, z impetem, nagle, nic sobie z tego nie robiąc. Dopiero po chwili spojrzałam na Ziggy'ego i nowo poznanego mężczyznę z rogami. Zmieszałam się, ale nie na tyle, by odzyskać spokój.
       - Do zobaczenia niebawem - chciałam, żeby zabrzmiało to swobodnie, ale nie wiem, czy mi wyszło. Przepchnęłam się do drzwi, niezbyt kulturalnie, ale nieważne, wypadłam na korytarz, a każdy krok był szybszy od poprzedniego. Wdech i wydech, to przypadek, to bezpieczniejsza trasa. Oddychaj Rivio! Nic się nie dzieje. Zatrzymałam się przy metalowej skrzynce, która odbijała moją sylwetkę. Uszy były zakryte pod włosami. Nikt nic nie wiedział, nikt mnie nie odeśle. Przygładziłam jeszcze fryzurę, przełykając ślinę i znów podjęłam marsz, docierając na mostek.
       Przyłożyłam dłoń do panelu, wślizgnęłam się do środka, a kiedy drzwi zamknęły się za mną, opadłam na nie plecami, odchylając głowę do tyłu i łapiąc zachłannie powietrze. Z przymkniętymi oczami odnalazłam na oślep zapięcie przy stójce munduru. Poluzowałam je, a potem jeszcze odrobinkę zamek. Ulga przyszła szybko, a wraz z kolejnymi głębszymi oddechami czułam, że moje serce spowalnia do normalnego tempa i wtedy też, po tym jak przetarłam delikatnie twarz dłonią, otworzyłam w końcu oczy. Tak oto miałam dostać kolejnego zawału.
       - Cholera jasna! - zaklęłam, gdy dotarło do mnie, że wcale nie byłam tutaj sama. Jak mogłam nie zauważyć obecności mężczyzny? Musiałam być naprawdę przerażona. Teraz natomiast odskoczyłam od drzwi, stając prosto, kryjąc speszenie tym moim całym przedstawieniem. - Przepraszam - zreflektowałam się, zwilżając przy tym wargi. No pięknie, drugi pilot. Prezencję odwaliłam, jakich mało. - Sądziłam, że będę tutaj pierwsza - dodałam jeszcze, jakby nic nie zaszło.
       Kolejny głębszy wdech. No i co teraz? Czułam się dość niezręcznie, ale to chyba oczywiste. Chcąc mimo wszystko udawać panią sytuacji, powiodłam wzrokiem po konsoli, za którą niebawem będę siedziała. Niepewnie zmniejszyłam dystans między mną, a mężczyzną, wystukując obcasami rytm na posadce.
       - To nie tak, że stresuję się przed wylotem. Tak tylko mówię, wiem, że każdy lubi sobie dorabiać teorię do tego, co widział - pozycja obronna. Szybko przesunęłam suwak z powrotem pod samą górę, w nieco nerwowym geście. No i co teraz? Może się przedstawić? Tak, to dobry pomysł. Wyciągnęłam więc rękę. - Larivia Surival - w końcu podniosłam wzrok na jego twarz, a raczej oczy, bo niewiele poza nimi odsłaniał. W sumie nadal interesowało mnie to, dlaczego ten mężczyzna nosi maskę. Skrzywiłam się nieco, marszcząc przy tym nosek, a zaraz zauważyłam coś, co w jednej chwili zmieniło moje nastawienie, może nawet wytrąciło na moment obawy wizytą na Denyi.
       - Też je masz! - nie wiem kiedy zrobiłam kolejne dwa kroczki w jego stronę, unosząc przy tym palec. - Te kropeczki! Takie, jak kapitan. To chyba nie jest zakaźne, prawda? - och no, nie powstrzymałam się. Cóż poradzę na swoją ciekawość? Przynajmniej przez to na moment zapomniałam o zgrywaniu groźnej pani pilot. Poza tym, lepiej wiedzieć z czym się ma do czynienia. Może stąd ta maska? Może pod nią kropki zamieniły się w coś strasznego?


"We   are   all   born   free   and   spend   a   lifetime   becoming   slaves   to   our   own   false   truths..."
https://78.media.tumblr.com/03ca50990056aa4c75887ea9d05b82f3/tumblr_nv51xdcmaY1silmqho2_250.gif  https://78.media.tumblr.com/cd9afbb65718d9f3c1e414655c6e0600/tumblr_oce7n7Z7r41sognhno9_r1_250.gif  https://78.media.tumblr.com/dbb85978787c0aad1c109ee68d7348b6/tumblr_nv51xdcmaY1silmqho3_250.gif





https://78.media.tumblr.com/c121f7b50b41b70609b234fcbaecdf4e/tumblr_p816hqQiyl1rdlm3eo1_r2_250.gif




https://zapodaj.net/images/162e66cd3b6e4.png
https://78.media.tumblr.com/b6848eefcf147ac767182f366e3e7eb8/tumblr_nesb66VZvh1tknjx1o1_250.gif  https://78.media.tumblr.com/67515805388ae08227172b9d5a9dcb0e/tumblr_nesb66VZvh1tknjx1o2_250.gif  https://78.media.tumblr.com/c700fcdeef3a4711edff2b45adcc3107/tumblr_nesb66VZvh1tknjx1o6_

Offline

#29 09-10-2018 o 22h24

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 663

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/497854756497260606/unknown.png

     Drzwi z impetem otworzyły się, a drobne ciało kobiety uderzyło o nie lekko. Neil momentalnie odwrócił wzrok od idealnie czystej szyby. Wargi ukryte pod maską rozchyliły się lekko, natomiast mężczyzna nic nie powiedział, zaskoczony zachowaniem nowej koleżanki z pracy. Wyglądała na wystraszoną i zakłopotaną. Słysząc przeprosiny, nieświadomie pokręcił głową, czując jak zakłopotanie dopada również i jego.
     -Jesteś tutaj pierwsza- wypalił, wskazując przy tym numer dwa widniejący na górnej części jego munduru. Kiedy zorientował się, o co chodziło blondynce, zacisnął zęby i zaczął się zastanawiać, czy bardzo po nim widać, jak numer na mundurze ma wpływ na jego samopoczucie. Miał nadzieję, że Larivia nie wiedziała o tym, jak wyglądała sytuacja na Hyperionie jeszcze jakiś czas temu, choć kiedy przedstawiał jej się w myślach już kilkakrotnie, za każdym razem planował jej o tym wspomnieć. Tym razem, po raz pierwszy się zawahał, czy aby na pewno powinien jej o tym mówić. Nie wszyscy lubili, kiedy na dzień dobry zasypywano ich informacjami podanymi wprost.
     Słysząc charakterystyczny dźwięk, przeniósł chwilowo wzrok na jej nogi, konkretnie stopy i buty na obcasach.
     -Nie pomyślałem, że się stresujesz. Zacząłem dopiero rozważać, czy to robisz. Nie doszedłem do ewentualnych powodów.- Wyjaśnił spokojnie. Zerknął na dłonie kobiety, aby sprawdzić, czy drżą. Za każdym razem, kiedy coś do niego mówiła, starał się patrzeć jej w oczy, a kiedy czuł, że już tego nie wytrzymuje, kierował spojrzenie na przestrzeń między oczami, aby nie czuła się lekceważona.
     Zdecydowanie miała, czym się pochwalić. Należała do bardzo urodziwych osób.
     -Gdyby coś się trapiło, możesz mi mówić. Albo raczej chciałbym, żebyś mi mówiła. To potrzebne, aby zbudować zaufanie- oznajmił bezpośrednio. –Dobrze znałem się z poprzednim drugim pilotem i nawigatorem, więc praca z nimi była przyjemna. Będę dążył do tego, aby w tym przypadku też tak było.
     Kiedy wypowiedziała swoje imię i nazwisko, powstrzymał się od wypowiedzenia słowa „wiem”. Zamiast tego, ujął jej dłoń w geście zapoznania.
     -Neil- przedstawił się. –Nie posiadam nazwiska. A twoje imię z czasem zapewne zacznę skracać. Mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza.
     W chwili, w której kobieta zrobiła dwa małe kroki w jego stronę, on instynktownie cofnął się o jeden mierzący tyle samo. Nie ukrywał zaskoczenia jej nagłym zachowaniem. Udało jej się wywołać w nim to uczucie już po raz drugi. Puścił jej dłoń, oficjalnie uznając przywitanie za zakończoną część programu.
     - Chodzi ci o piegi?- zapytał. –Och, niestety masz rację. Na Hyperionie wiele człekopodobnych na to choruje. Mając takie, łatwo o poparzenia słoneczne, ale w naszym zawodzie nie trzeba wychodzić na zewnątrz, więc nie jest tak źle. Był taki jeden oficer, którego odesłali przez to do domu, ale on był jakiś taki specjalnie delikatny. Szkoda chłopaka, był taki miły i ambitny...-  W tym momencie zaśmiał się szczerze, przymykając oczy z rozbawienia.
     -To nie jest przenoszone zakaźnie, tylko genetycznie- powiedział, kiedy się uspokoił. Mam je na całym cele. Pod maską też i jeśli cię ona niepokoi, powiem ci od razu, że zamierzałem ją zdjąć zaraz po wystartowaniu. Dziwi mnie, że nigdy nie widziałaś piegów.- Uśmiechnął się. - Jesteś zabawna, Larivia. I w zasadzie, trochę mnie to pociesza. Bałem się, że przyślą mi tu jakąś zrzędę.
     Oparł łokieć o wysokie oparcie fotela dla drugiego pilota, nie spuszczając wzroku z towarzyszki. Nie czuł się już taki spięty, jak na początku jej rozmowy. Pytanie kobiety o piegi z pewnością przełamało lody, a przynajmniej jego zdaniem.
     Zerknął na zegarek, aby nie zagadywać jej, jeśli mieli zbyt mało czasu.
     -Skąd pochodzisz?- Zdecydował się na proste pytanie, na które odpowiedź również wydała mu się prosta. Oraz krótka.
     Nie żartował, kiedy mówił, że chce zbudować pomiędzy nimi zaufanie.


https://cdn.discordapp.com/attachments/351469067112153091/483013944492163094/Newt_Skamander_1.gif

Online

#30 09-10-2018 o 23h17

Straż Cienia
Kaniya
Rekrut
Kaniya
...
Wiadomości: 52

__________https://fontmeme.com/permalink/181006/76ea9bd7289b94fe5d21f635b23f7cd1.png


          Tym razem Kĥāngkhāw Paçmêlk III usiadł, zgodnie z wręcz nakazem pani kapitan, która nawet wykazała odpowiedni poziom profesjonalizmu. Szczerze powiedziawszy, trochę obawiał się, że kapitan będzie jakąś roszczeniową smarkulą, ale nie było tak źle. Póki co. Uśmiechnął się sam do siebie na wspomnienie o Denyi, zerkając na Larivię. To mogło być nawet całkiem zabawne. Oczywiście nie miał zamiaru stracić z garści pierwszego pilota, jeżeli tylko będzie współpracować, ma się rozumieć.
          Niespiesznie podążył za kapitan do jej biura, a przez to, że co chwilę ktoś ją zaczepiał, bez problemu dorównywał jej kroku. Już u celu poczynił kilka obserwacji. Po pierwsze, Gould otworzyła drzwi dość pretensjonalnie, czyżby jednak wychodziła z niej ta roszczeniowa smarkula? Po drugie, już podczas spotkania miał wrażenie, że pani kapitan miała bardzo dobre stosunki z drugim oficerem, teraz się tylko o tym upewnił (chociaż to w sumie nie było specjalnie dziwne, w końcu pracowali ze sobą już kawałek czasu). Po trzecie, mimo tego swoistego przywiązania do Campbella, raczej nie zamierzała obdarzać nowej załogi natychmiastowym zaufaniem, wnioskując po tym, jak spojrzała na Nestę. W końcu po czwarte, zdawało mu się, że widział w oczach kapitan iskrę niepokoju, gdy ją mijał. Co było na swój sposób urocze, przecież jeszcze nie dał jej do tego żadnych powodów. No, może poza idealnie czystą kartoteką. Czyżby jednak udało się w niej wzbudzić lekką paranoję? Jeżeli tak, był zadowolony, wiedział, że po prostu od samego początku musiał się cały czas pilnować. To o wiele łatwiejsze, niż zastanawianie się, kiedy zaczną go podejrzewać. Chociaż, tak na dobrą sprawę, oczy mogły mu znowu płatać figle.
          Usiadł na fotelu naprzeciwko Gould, co prawda, fotel był odrobinę niewygodny przy jego posturze, ale dało się przeżyć. Dla biednej Nesty zabrakło siedzenia. Miał szczerą nadzieję, że kobieta poradzi sobie na nowym stanowisku, mimo że było dla niej, hm, dość uwłaczające.
          Zaśmiał się w myślach ze słów kapitan, pilnując, by nie pokazać tego na twarzy. Gould była jakoś o sto pięćdziesiąt lat za młoda, żeby tak do niego mówić. Ale no cóż, nigdy nawet nie dożyje takiego wieku.
          — Czuję się zaszczycony, że ma pani o mnie takie mniemanie — zaczął dość nonszalancko, by za chwilę spoważnieć. — Niestety obawiam się, że nie jestem w stanie powiedzieć nic, czego pani już nie wie w tej sprawie, jeżeli chodzi o załogę. Jak już pani wspomniała wcześniej, niewiele wiadomo nam o Delcie Prumie, dlatego wzmocnienie ochrony jest podstawową procedurą. Hyperion, mimo bycia jednym z najlepszych statków badawczych Floty Federacji Kosmicznej, nie pomieści licznej załogi, więc żeby zrobić miejsce dla żołnierzy, część osób musiała otrzymać inny przydział. Dlaczego nie wszyscy z przysłanych osób nie śą żołnierzami... Cóż, Prezydent nie spowiada mi się ze swoich decyzji. Co do pani przypadku — przerwał na chwilę — również niewiele mi wiadomo. Z racji tego, że część sond wysłanych na Deltę Prumę sfinansowałem z własnej kieszeni, a większość ufundowała moja rodzina, miałem zostać kapitanem Hyperiona na tę misję, ponieważ, jak już powiedziałem, jest to jeden z naszych najlepszych statków badawczych. O ile mi wiadomo, to nie miała być permanentna zmiana.
          Przybrał z pozoru niebezpieczną taktykę, ale tak naprawdę łatwo było znaleźć te informacje. Być może Gould już nawet je posiadała, także w najlepszym wypadku wzbudził w niej trochę zaufania. A w najgorszym... będzie jeszcze bardziej podejrzliwa. W sumie obie sytuacje były mu w swój sposób na rękę. No i oczywiście odpowiednio wszystko to sformułował, żeby nigdy nie móc zostać posądzonym o kłamstwo.

Ostatnio zmieniony przez Kaniya (09-10-2018 o 23h23)


https://i.giphy.com/media/l0IsHWoFRKCbihWmc/giphy.webp

Offline

#31 10-10-2018 o 00h48

Straż Obsydianu
Deny
Piechur Straży
Deny
...
Wiadomości: 1 799

........................................................................https://zapodaj.net/images/48ab9d62e68ba.png



       Jesteś tutaj pierwsza. Chociaż słowa te padły już jakiś czas temu, to jednak w mojej głowie nadal były żywe. Wydawało mi się, czy w tym krótkim zdaniu ukryty był jakiś żal? Nie rozumiałam tylko dlaczego, a może nie chciałam też zbyt wiele wnioskować, kiedy tak naprawdę ani nie znałam sytuacji panującej na statku, ani mężczyzny stojącego przede mną. Mimo to nie mogłam ukryć, że w jakimś stopniu mnie to zaintrygowało. Ta kwestia miała jednak czekać na lepszy czas, bo teraz moja uwaga była poświęcona całkiem innej sprawie.
       Nie posiadający nazwiska Neil na swoje kropeczki mówił piegi. Podobało mi się to słowo i nie znałam go, co w pewnym stopniu mi uwłaczało. W pierwszej chwili skrzywiłam się wyraźnie, skoro na Hyperionie tak wiele osób je miało, to powinni to zgłosić, przejść kwarantannę! Cóż za niedopuszczenie, brak odpowiedzialności, w dodatku mężczyzna mówił o tym wszystkim z taką lekkością! Nim jednak zdążyłam się oburzyć, uzupełnił moją wiedzę na tyle, aby konsternacja widniejąca na mojej twarzy tylko się spotęgowała.
       Genetyczne? Czyli faktycznie to kwestia rasy... Z drugiej strony powiedział "człekopodobni", a do tych chyba i ja się zaliczam, a jednak piegów nie miałam. Warte zapamiętania informacje. Analizowałam je w prawdziwym skupieniu, kiedy to dotarło do mnie, że powaga w tym naszym układzie dotyczy tylko mojej osoby. Przechyliłam delikatnie głowę do boku, słysząc śmiech mężczyzny. Przyjemny dźwięk. Lubiłam ten odgłos, a teraz gdy nieznajomy śmiał się przede mną, dotarło do mnie, jak niewiele osób w rozmowie ze mną się śmiało. Mogłabym je policzyć na palcach jednej ręki. Nie wiem też, czy ja sama potrafię się śmiać w taki sposób. Chyba szczery i beztroski. Na Denyi nie miałam powodów do śmiechu. Nigdy. Potem, dzięki obecności Ziggy'ego nauczyłam się uśmiechać, chichotać z czasem, ale żeby tak się śmiać? Zapewne dlatego też dość mocno zaskoczyły mnie jego słowa.
       - Zabawna? - posmakowałam tego słowa, ważąc je na języku. Nic więcej jednak nie dodałam, skupiając się na reszcie jego wypowiedzi, dotyczącej kropeczek... to jest piegów. Zatem to nic groźnego i raczej nie przeniesie ich na mnie? Niesamowite. Wyciągnęłam wyżej dłoń, w odruchu, ale ta nie dotknęła jego twarzy, jedynie zatrzymała się w pobliżu. W głowie jeszcze raz powtórzyłam jego wypowiedź.
       - Na całym ciele? - ponownie powtórzyłam jego własne słowa, a moja dłoń wraz ze wzrokiem zjechała o jakieś trzydzieści centymetrów w dół. - Och - uniosłam brwi na krótką chwilę, a gdy zdałam sobie sprawę z tego, że moje zachowanie może wprowadzić go w zakłopotanie, chrząknęłam znacząco, cofnęłam dłoń, a w zasadzie splotłam ją z drugą za plecami i stanęłam w profesjonalnej pozycji. - Twoje ciało musi zatem wyglądać bardzo ciekawie, chciałabym je zobaczyć - uśmiechnęłam się grzecznie, dodając do tego skinienie głowy, a zaraz spojrzałam w bok na konsolę. To był bezpieczny widok.
       Zapytał o to skąd pochodzę, a ja nie mogłam po sobie pokazać, jak bardzo to pytanie mnie przeraziło. Poza tym przypomniało o powodzie, dla którego tak szybko tutaj przyleciałam. W dodatku z perspektywy tego pytania, zrozumiałam, że moje pytanie o piegi było nieco nie na miejscu. No i sama nie wiem kiedy, serce znów zaczęło mi dudnić w klatce piersiowej, a luźna rozmowa stała się wizją rozgryzienia mnie przez drugą poznaną tutaj osobę!
       - Czy to ważne, skąd pochodzę? Jestem teraz tutaj, o wiele ciekawsze byłoby pytanie dokąd zmierzam - zacisnęłam nieco mocniej dłonie, które znajdowały się za moimi plecami, więc nie mógł tego zobaczyć. Kupiłam sobie nieco czasu, próbowałam z tym oswoić. - Na moim ciele nie kryją się żadne rewelacje, jestem po prostu człowiekiem - wzruszyłam ramionami, nadal spoglądając na panel pierwszego pilota, jakby było w nim coś, co niesamowicie mnie zainteresowało.
       Przejechałam dłonią po jednym z ekranów, a potem dotarłam do drążka służącego do pilotowania. Delikatnie musnęłam go palcami, by tymi zamachać jeszcze w powietrzu. Bałam się, Neil był pierwszą osobą, którą miałam okłamać, ale nie ostatnią. Poza tym wizja Denyi również mnie przerażała.
       - Twoja maska mnie nie niepokoi - czułam, że muszę to sprostować, z jakiegoś powodu. Przygryzłam na moment wargę, korzystając z tego, że moja twarz przez chwilę znajdywała się do niego tyłem, ale ostatecznie luzując szczękę spojrzałam na niego przez ramię. - Jeśli coś ukrywasz, to najpewniej masz w tym swój powód - wzruszyłam delikatnie ramionami. Powstrzymałam też nerwowy odruch sprawdzenia, czy moje uszy nadal są idealnie zakryte przez włosy. Wzięłam głębszy wdech i w pamięci rozbrzmiały mi jego wcześniejsze słowa. Nie wiem dlaczego, ale z jakiegoś powodu te jeszcze bardziej mnie uspokoiły, a może nawet rozbawiły. Nie widowiskowo, ale na tyle, aby kącik moich ust się uniósł. Tak potrafiłam. - Dlaczego miałabym ci ufać? Nie znam cię, Neil. Ty też mnie nie znasz i nie powinieneś ufać. Powiedziałeś, że znałeś dobrze drugiego pilota... zatem skoro nie byłeś nim wcześniej, to oznacza, że ja zabrałam twoje stanowisko. Nie mylę się, prawda? - nie dałam mu czasu, aby wtrącił odpowiedź. Mówiłam dalej. - Nic mnie nie trapi. Jestem dorosła i potrafię radzić sobie ze swoimi problemami - musiałam to powiedzieć, bo ta kwestia była podstawą mojego życia od bardzo dawna, a w obecnej sytuacji chyba sama sobie musiałam przypomnieć, że tak jest. Nie powinnam się bać, dam radę, nic złego się nie dzieje. - Poza tym, nie powinieneś mnie przypadkiem nienawidzić? - wymsknęło mi się, ale nie potrafiłam nad tym zapanować. Skoro zabrałam jego stanowisko, to jak mógł tak po prostu oferować mi wsparcie? Musiał tam być haczyk, prawda? Wizja szantażu z rąk Trzeciego wywołała u mnie dreszcze. Więc jak miałam uwierzyć, że mężczyzna stojący przede mną działał bezinteresownie? Za mało doświadczyłam w życiu dobra, aby podchodzić do niego łatwowiernie.


"We   are   all   born   free   and   spend   a   lifetime   becoming   slaves   to   our   own   false   truths..."
https://78.media.tumblr.com/03ca50990056aa4c75887ea9d05b82f3/tumblr_nv51xdcmaY1silmqho2_250.gif  https://78.media.tumblr.com/cd9afbb65718d9f3c1e414655c6e0600/tumblr_oce7n7Z7r41sognhno9_r1_250.gif  https://78.media.tumblr.com/dbb85978787c0aad1c109ee68d7348b6/tumblr_nv51xdcmaY1silmqho3_250.gif





https://78.media.tumblr.com/c121f7b50b41b70609b234fcbaecdf4e/tumblr_p816hqQiyl1rdlm3eo1_r2_250.gif




https://zapodaj.net/images/162e66cd3b6e4.png
https://78.media.tumblr.com/b6848eefcf147ac767182f366e3e7eb8/tumblr_nesb66VZvh1tknjx1o1_250.gif  https://78.media.tumblr.com/67515805388ae08227172b9d5a9dcb0e/tumblr_nesb66VZvh1tknjx1o2_250.gif  https://78.media.tumblr.com/c700fcdeef3a4711edff2b45adcc3107/tumblr_nesb66VZvh1tknjx1o6_

Offline

#32 10-10-2018 o 11h00

Straż Absyntu
Ilian
Pokonała Carcolha
Ilian
...
Wiadomości: 9 593

........................................................................Gabriel Campbell

      Quelle uwinęły się dość szybko, ku zaskoczeniu Gabriela. Usiadły obok furrei i wyglądało na to, że wszystko miało być już w porządku, ale nie było. Nowa pierwsza pilot i nowy główny inżynier zaczęli ze sobą rozmawiać. Gabriel nie wiedział jak można psuć sobie pierwsze wrażenie w ten sposób, przecież przed chwilą powiedział, że czas na zapoznawanie się będzie później. Wiedział, że prawdopodobnie tylko jemu to przeszkadza i nie był panią kapitan, na której trzeba buło robić dobre wrażenie, ale nadal był drugim oficerem i jego opinia była poniekąd ważna.
     Dalsza część spotkania przebiegła we względnym spokoju. Gabriel się nieco zdziwił widząc papierową mapę - poza Ziemią rzadko widywał papier - ale nijak tego nie skomentował. Może projektor nie dział? Nie wnikał, w to powinien wnikać nowy główny inżynier. Gabriel nie potrafił spojrzeć na niego obiektywnie. W ogóle na całą nową załogę, ale na Altrazairczyka w szczególności. Jego rasa ogólnie świeciła się jak kule dyskotekowe, ale jeszcze nigdy nie widział takiego rozczulenia na widok ekspresu do kawy. Chyba nikt, aż tak bardzo nie lubił kawy.
      Kiedy tylko spotkanie dobiegło końca, skinął głową na pożegnanie i wyszedł z panią kapitan, dotrzymując jej kroku. Czuł się nieco dziwnie, kiedy Phoenix przepuszczała go w drzwiach, to zwykle robiła jej asystentka.
-Chciałbym z Tobą porozmawiać potem. - oznajmił cicho, przechodząc obok rudowłosej. Potem, zgodnie z poleceniem, zajął miejsce. Zwykł stać, ale wiedział, że to byłoby niezręczne, gdyby nowa asystentka stała, podczas gdy byłoby jedno wolne miejsce do siedzenia. Dlatego siedział, nadal z kamienną twarzą. Wiedział czego będzie dotyczyła ta rozmowa. O tym też chciał z Phoenix porozmawiać, ale to jak już nikt nie będzie ich podsłuchiwał.
        Postawa Vlermuisjanina nie była dla Gabriela większym zaskoczeniem, co więcej napawała go obrzydzeniem. Nosił mundur z czerwonymi elementami, dokładnie taki, jacy nosili żołnierze, a był bardziej narzędziem polityków. Przyznał się, że to dzięki znajomościom dostał stanowisko pierwszego oficera. Przyznał, że to on miał być nowym kapitanem. Zupełnie jakby myślał, że jedyne co załoga Hyperiona może zrobić, to oddać mu dowództwo, a jego ostatnie zdanie spowodowało, że Gabriel się wkurzył. Nie było tego po nim widać, nadal wyglądał na najspokojniejszą osobę w całym kosmosie, ale postanowił się odezwać:
-Nie ma takiego czegoś, jak tymczasowa zmiana załogi sir - wytknął mu. - Jeśli załoga się zmienia, to zmienia się ją na stałe, takie informacje podawane są tylko opinii publicznej, by uspokoić innych i każdy z nas doskonale zdaje sobie sprawę, że to kłamstwo. - Nie wiedział po co było to zdanie? Chciał podkreślić to, że prawie przejął statek? Ma ich za głupich?
       -Hyperion jest jednym z najlepszych statków Federacji, więc to nic dziwnego, że został wysłany na taką misję, jednakże największą siłą tego statku, była zgrana załoga, która pod dowództwem pani kapitan Gould - specjalnie użył jej nazwiska, zamiast imienia, starał się wypowiadać profesjonalnie - uformowała się i zaczęła osiągać jedne z najlepszych wyników. Nie ma żadnego sensu w rozbijaniu starej załogi, na czas tak ważnej misji, bo jak pan sam zauważył, sir, znajdujemy się obecnie w dość niezręcznej sytuacji. To nie będzie taka jedyna, będzie się ich pojawiać więcej - dlatego Gabriel musiał dogadać się jakoś z quellami w kwestii ich nieporządku, a jednym mediatorem mogła być pani kapitan. Jeśli nietoperzowi uda się podzielić starą załogę, to minie tylko chwila, nim wyrzucą ich wszystkich razem.
       Dalej postanowił nuż nic nie mówić, bo doskonale wiedział, że po prostu będzie trzeba znaleźć powiązania między nową załogą, a nowym pierwszym oficerem i wiedział, że trzeba będzie zacząć od nowej asystentki, w końcu to jemu miała asystować. Jak tylko znajda te koneksje, to będą mieli pewność, że przynajmniej Vlermuisjanin wie nieco więcej niżby chciał ujawnić, jedna z jego, lub jego rodzinnych, sąd musiała coś odkryć, co mogło być szalenie ważnym elementem w polityce. Gabriel nie lubił polityki, chociaż wystarczyło zajrzeć do jego akt, by zauważyć, że ma z nią całkiem dużo wspólnego - chociażby to, że w Akademii spędził 10 lat na indywidualnym toku nauczania, nie uzyskawszy żadnego wykształcenia na Ziemi. Ktoś przegapił Gabriela, kiedy nastąpiła fala zwolnień.


https://78.media.tumblr.com/6b87c9b56c2791c4444889790a54084e/tumblr_pa3wc3q9jB1th3f4no2_540.gif

Online

#33 10-10-2018 o 14h33

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 663

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/497854756497260606/unknown.png

     Starał się nie powtórzyć swojego parsknięcia, który i tym razem przerodziłby się w dłuższy śmiech. Zamiast tego splótł ręce na torsie, z zainteresowaniem przyglądając się kolejnym zmianom w mimice młodej kobiety i ruchu jej dłoni, która znajdowała się blisko niego. Na dwa pytania, które brzmiały trochę jak retoryczne lub te mające na celu wyrazić niedowierzanie, kiwnął zdecydowanie głową, przy pierwszym uśmiechając się lekko.
     -Zobaczyć?- Powtórzył po niej, w podobny sposób, jak wcześniej zrobiła to ona. –Chyba nie teraz?- Zaśmiał się.
     Nie chciał z niej drwić, ale bawił go sposób, w jaki rozmawiali. Nieświadomość, niemal przesiąknięta niewinnością sprawiała, że zaczynał odbierać Larivię jako dziewczynę prostą, nie mającą kontaktu z wieloma ludami, planetami i gwiazdami. Postanowił nie mówić jej o tym, że zdanie zabrzmiało dziwnie. Grzeczny uśmiech, jaki mu posłała, w pewnym stopniu wynagradzał dwuznaczną sytuację, choć w pewnym momencie chciał napomnieć, pół, żartem, pół serio, że romanse na pokładzie statku nie są pochwalane przez przełożonych.
     Pytanie o pochodzenie widocznie wprawiło w ją inny nastrój. Znów instynktownie zerknął na jej dłonie, ale schowała je za plecami. Mógł tylko się domyślać, czy trawił na niewygodny dla niej temat.
     -Ale ja wiem, dokąd zmierzasz- powiedział spokojnie. –Dokładnie tam, gdzie ja.
     Powiedziała, że na jej ciele nie ma żadnych rewelacji. Że jest po prostu człowiekiem. Postanowił jej w to uwierzyć, ale dalej myślał, że wychowywała się w miejscu, w którym nie miała dostępu do wiedzy o innych rasach. Być może nawet dorastała wśród tych, którzy byli od niej całkowicie inni? Neil próbował prześwietlić ją najlepiej jak umiał, analizując wszystkie te informacje i jej zachowania.
     Nim zdążył jej odpowiedzieć, temat został zmieniony, ale on wiedział, że nie będzie miał problemu z tym, aby do niego wrócić.
     Przejechał palcami po szaro-czarnej masce. Miał ją już kilka lat, podobnie jak brzydką, niepokojącą bliznę, którą pod niej ukrywał. Dostał ten przedmiot od człowieka, dzięki któremu mógł zdobyć kwalifikacje do zostania pilotem.
     -Słuszna uwaga. A więc ty też musisz mieć powody, o których nie chcesz mówić. Dobrze. Jeśli następnym razem zadam złe pytanie, powiedz mi, że nie masz ochoty na nie odpowiadać. Zrozumiem.
     Tym razem to ona trafiła w delikatny punkt. Mężczyzna wyprostował się. Postanowił wyjaśnić jej wszystko, byle szybko. Spojrzał na nią poważnie, w taki sposób, że mogła potwierdzić swoje przypuszczenia.
     -Całkiem niedawno powiedziano mi, że Av'rden został zwolniony. Mnie zaproponowano to samo lub niższe stanowisko, więc po niemiłej wymianie zdań zdecydowałem się na to drugie. Kocham tę pracę i kochałem tamto stanowisko, więc owszem, przeszkadza mi, że teraz będę miał rolę drugoplanową, jestem też tym sfrustrowany i zazdrosny, że to ty je teraz masz, a nie ja.- Zrobił przerwę jedynie po to, aby zaczerpnąć powietrza.  -Pełniłem tę funkcję przez cztery lata i nigdy nie sądziłem, że przestanę w takich właśnie okolicznościach. Ale nie nienawidzę cię. Ważniejsze od mojego stanowiska jest to, że dalej znajduję się na Hyperionie, jako członek jego załogi. Zależy mi na tym, aby wszystko szło sprawnie i dobrze, jak kiedyś, dlatego to równa się z tym, że chcę mieć z tobą dobre relacje. Ja po prostu muszę się z tobą dogadywać. Jeśli będziesz niedysponowana do tego, aby być w tym miejscu- tutaj wskazał miejsce za sterami. -Ja jestem tu po to, aby cię wtedy zastąpić. O takich sytuacjach powinnaś mówić mi bez krępacji, ponieważ jestem tu właśnie po to, aby wtedy ci pomóc, wyręczyć. Cieszę się, że potrafisz sobie radzić z problemami. Ale chodzi mi tutaj o takie, na które nie będziesz miała wpływu. Wierz mi, takie niestety mają miejsce i to w najmniej oczekiwanych momentach.
     Spojrzał na nią bardziej przychylnie. Minimalny uśmiech zdążył do niego powrócić.
     -Nienawiść pomiędzy nami doprowadziłaby ten statek do zagłady- powiedział. –Poza tym, to cholernie nieprofesjonalne. Oświadczam ci, Larivio, że póki kapitan Phoenix pełni swoją funkcję, ja również nigdzie się stąd nie ruszam.- Mrugnął do niej, po czym usiadł na fotelu należącym kiedyś do Av'rdena.
     Będziesz musiała mnie znosić, dodał w myślach.
     -Chcę poznać twój sposób pracy- powiedział krótko. Miało to wydźwięk luźnego okazania zaciekawienia. Trudno było nie wypowiedzieć kolejny raz imienia Av'rden. Trudno nie było porównywać Larivii do niego na głos. Robił to w myślach.
     Av'rden był gadatliwy, lubił też puszczać muzykę w czasie lotu. Niejednokrotnie opowiadał o tym, że przyzwyczaił go do tego jego ojciec, który odtwarzał muzykę w ich domu od białego rana do późnego wieczora. Przyzwyczaił go do tego tak mocno, jak Av'rden przyzwyczaił Neila do rozmowy, która zawsze się kleiła, a przeskakiwanie z tematu na temat było wręcz idealne. To była kolejna rzecz, której bał się obecny drugi pilot. Że podczas lotu Larivia nie będzie miała podzielnej uwagi, że będzie wolała całkowicie skupić się na sterach i kursie.
     Ale to też mógł znieść. Przynajmniej tak sobie wmawiał, iż nie będzie źle, cokolwiek się nie wydarzy. Próbował myśleć optymistycznie, w taki sposób, do jakiego przypisaliby go ci, który go znali. Życzył sobie wiele cierpliwości.

Ostatnio zmieniony przez Airi (10-10-2018 o 15h27)


https://cdn.discordapp.com/attachments/351469067112153091/483013944492163094/Newt_Skamander_1.gif

Online

#34 10-10-2018 o 18h50

Straż Obsydianu
Deny
Piechur Straży
Deny
...
Wiadomości: 1 799

........................................................................https://zapodaj.net/images/48ab9d62e68ba.png


       Może to zabawne, ale jakiś cichy głosik w mojej głowie powiedział, że chciałabym, aby Neil się nie mylił. Powiedział, że zmierzam tam, gdzie on, a przecież mnie nie znał. Naturalnie mógł patrzeć na mnie przez swój własny pryzmat, nie znał prawdy, nie wiedział, że dla mnie wszelkie idee, jakie wyznają na tym statu, to jedynie krok pośredni. Moim celem zawsze była ucieczka z Denyi i odnalezienie ojca, po drodze kariera pilota, bym spotkawszy go mogła powiedzieć "jestem twoją córką, wiele zrobiłam, by zasłużyć na to miano". Nic poza tym się nie liczyło, może poza przyjaźnią z Ziggym, ale poza nim, zapoznawanie kolejnych osób było czymś na teraz, co w każdej chwili może się skończyć. Wszelkie istoty, niezależnie od rasy w większości miały wspólny mianownik - interesowność. Tak długo, jak żyłam, naprawdę rzadko kiedy doświadczałam dobra. Każdy chciał czegoś w zamian, każdy patrzył na mnie przez pryzmat korzyści, bądź uprzedzeń. Albo mną gardzono, albo chciano mnie wykorzystać. Teraz z kolei, z jakiegoś powodu chciałam zapytać Neila, w której on grupie w końcu się znajdzie? Na całe szczęście się powstrzymałam. Na podobne tematy było za wcześnie, a moje złe doświadczenia nie mogły wyjść na wierzch, wówczas zbyt wielu spraw mógłby się domyślić.
       Drgnęłam leciutko, niby niezauważalnie, ale i tak miałam do siebie żal za tą reakcję. Miał racje, miałam swoje powody, bezbłędnie odczytał drugie dno moich słów. Cóż za przenikliwość, na swój sposób przerażająca, ale także interesująca. Bez wątpienia w chwili, w której zobaczyłam drugiego pilota po raz pierwszy, nie spodziewałam się, że nasza pierwsza rozmowa tak się potoczy. Naturalnie zmuszając do wyrzucania z siebie kolejnych słów. Nie ciągnął mnie za język, ja jego też nie, a mimo to... mówiliśmy cały czas. Ciekawe.
       Na te słowa jedynie skinęłam głową, nie chcę mu przerywać. Okazało się to dobrym wyborem, bo kolejna wypowiedź mężczyzny wymagała mojego większego skupienia. Zdawało mi się, że być może w naszej relacji ta kwestia miała być kluczowa i nie chciałam, aby cokolwiek mi z niej umknęło.
       Zatem mi zazdrościł. Nie powiem, zaimponował mi szczerością, jaka przez niego przemawiała. Sama nie wiem, czy byłabym zdolna tak się odsłonić przed kimś, kogo nie znałam do końca. Kiedy pokazujesz się z tych złych stron, druga osoba może to łatwo wykorzystać i ja też bym mogła. Wiedziałam, że tego nie zrobię, ale mimo wszystko... coś sprawiło, że Neil, chociaż nasza znajomość trwała zaledwie chwilę, zaskarbił sobie mój szacunek. Tego jednak nie zamierzałam mu mówić. Zbyt wiele było we mnie dumy i ostrożności w dzieleniu się własnymi emocjami. Zachowam tą ocenę dla siebie, gdzie będzie bezpieczna, a już na pewno nie przełamie dystansu, jaki od dawna wprowadzałam między siebie, a wszystkie napotykane na mojej drodze istoty. Nie było to zatem nic personalnego, może w innych okolicznościach teraz bym mu podziękowała za nie owijanie w bawełnę, ale niestety innych okoliczności nie było. Byłam zbiegiem odtrąconym przez całą swoją rasę, napiętnowanym dziwadłem, grzesznicą, skazą na honorze planety. Po czymś takim nie mogłam być kimś, kto wyciągnąłby teraz ręce do Neila i obiecał, że będzie mu mówić o wszystkim. Skąd więc we mnie żal do samej siebie, że nie mogę dać mu tego, czego oczekiwał? Naprawdę powinien mnie nienawidzić, odebrałam mu dużo, a on nadal stał przede mną i rozmawiał, jakbym wcale nie była powodem dla którego stracił to, co kocha.
       - Jesteś bardzo honorowy, Neil - kącik moich ust uniósł się, ale chociaż był to uśmiech, to bez wątpienia zabarwiony jakimś smutkiem, którego nie umiałam z niego wytępić. - Obawiam się tylko, że ja tak honorowa nie jestem - nie zdążyłam ugryźć się w język, ale była to już dość cicha wzmianka, może nawet bardziej do samej siebie, niż jego, więc liczyłam na brak komentarza. Skoro on usiadł, ja sama niepewnie zajęłam moje miejsce. Wzięłam głębszy wdech, odnajdując na fotelu wygodną pozycję, a wraz z jego kolejnymi słowami moje nastawienie się zmieniło.
       Pochyliłam lekko głowę, a twarz wykrzywił mi łobuzerski uśmieszek. Wizja latania zawsze mnie zmieniała. Tym razem nie mogło być inaczej, nie mogłam doczekać się startu.
       - To zabrzmiało, jak wyzwanie - zauważyłam, dosięgając paluszkami joysticka sterującego. Oczywiście jeszcze o ruszaniu nie było mowy, ale poczuć go w dłoni już mogłam. - Mój styl pracy jest dość charakterystyczny, ale bez obaw, liczę, że się przyzwyczaisz - przechyliłam głowę do boku, aby na niego spojrzeć, odruchowo puszczając mu przy tym oko.
       Na moment zawiesiłam spojrzenie na jego twarzy. Uspokoiłam emocje, jakie chwilę temu we mnie szalały i skupiłam się nieco bardziej.
       - Więc jak? Ściągniesz maskę, czy jednak w niej zostaniesz? Jak już mówiłam, nie ma w tym niepokoju, ale chciałabym zobaczyć twoją twarz - zauważyłam spokojnie, a potem sobie coś przypomniałam. Powiedział o tym wcześniej, a w zasadzie odpowiedział na moje własne słowa. - No chyba, że powinnam poczekać na lepsze okoliczności z tym twoim rozbieraniem się - dodałam swobodnie. Generalnie nawet nie podejrzewałam, że w tym temacie mogłoby być coś nie tak. Tak naprawdę dopiero teraz zaczęło mnie to bliżej interesować, co było wymalowane na mojej twarzy. Podrapałam się delikatnie po nosie.
       - W sumie, to nazwałeś siebie "człekokształtnym", ale sam nie powiedziałeś skąd pochodzisz. No i nie masz nazwiska, ani nie krępuje ciebie temat nagości. Nic mi to nie mówi, więc zdradź mi proszę, skąd jesteś? - uznałam, że najlepiej będzie zapytać wprost, niż snuć jakieś domysły. - Skoro chcesz mieć ze mną dobre stosunki, to powinnam wiedzieć o tobie jak najwięcej, prawda? - podchwyciłam jeszcze jego wcześniejszą wypowiedź. Dodatkowo czułam potrzebę poznawania informacji o moim otoczeniu. Jak najwięcej, aby uniknąć niebezpieczeństwa. No i póki byliśmy tutaj sami mogłam sobie pozwolić na pozyskiwanie wiedzy, skoro i tak już widział mnie w nie najlepszej odsłonie. Kiedy przyjdą kolejni członkowie załogi, będę musiała się o wiele lepiej pilnować.
       Teraz z kolei coś jeszcze przyszło mi do głowy. Rozsunęłam delikatnie usteczka.
       - Czyli gdyby kapitana odwołali, ty też być zrezygnował? - wtrąciłam następne pytanie. - Wybacz, tak wywnioskowałam z twoich słów. Musisz być bardzo oddany... - zauważyłam, a te słowa naprowadziły mnie na kolejne tory, dość mimowolnie. - A może to miłość? - wypaliłam zaraz, nic sobie z tego nie robiąc, że być może nie jest to moja sprawa. - Niewiele wiem o takich uczuciach, ale pewnie nasza kapitan jest szczęśliwa, że ma taką załogę. Kogoś, dla kogo tyle znaczy. Być może jej zazdroszczę, a to czyni nas po równo cierpiącymi. Ciebie i mnie, Neil. Oboje sprawiamy, że drugie z nas odczuwa zazdrość - uniosłam jeszcze na krótką chwilę kącik ust do góry, a potem westchnęłam i spojrzałam przed siebie.
       Może za dużo mówiłam? Chciałam już wylecieć, patrzeć przed siebie, gdzieś na gwiazdy i wyobrażać sobie, że tam gdzieś czeka na mnie ojciec, ktoś dla kogo być może byłabym ważna, jak jeszcze nigdy. Piękne marzenie, które dawało mi siłę do działania. Ostatnimi czasy męczyła mnie jednak sprzeczna myśl, co jeśli i on mnie od siebie odsunie? Co jeśli znajdę go tylko po to, aby dowiedzieć się, że też mnie nie chce. Skuliłam się nieco, marszcząc czoło, jakby napadło mnie ukłucie bólu głowy. No i co wtedy będzie? Gdzie będę zmierzać? Cholera jasna... może i dobrze, że Neil o to nie zapytał. Założył, że nasz cel jest taki sam. Wolę mimo wszystko, aby drugi pilot wierzył w to kłamstwo, niż patrzył na mnie ze świadomością, że tak naprawdę w moim życiu brakuje realnych celów.
       Kolejny głębszy wdech. Cholera jasna! To wszystko przez tą wzmiankę o Denyi, to ona wytrąciła mnie z pewności siebie i muszę się wziąć w garść jak najszybciej.


"We   are   all   born   free   and   spend   a   lifetime   becoming   slaves   to   our   own   false   truths..."
https://78.media.tumblr.com/03ca50990056aa4c75887ea9d05b82f3/tumblr_nv51xdcmaY1silmqho2_250.gif  https://78.media.tumblr.com/cd9afbb65718d9f3c1e414655c6e0600/tumblr_oce7n7Z7r41sognhno9_r1_250.gif  https://78.media.tumblr.com/dbb85978787c0aad1c109ee68d7348b6/tumblr_nv51xdcmaY1silmqho3_250.gif





https://78.media.tumblr.com/c121f7b50b41b70609b234fcbaecdf4e/tumblr_p816hqQiyl1rdlm3eo1_r2_250.gif




https://zapodaj.net/images/162e66cd3b6e4.png
https://78.media.tumblr.com/b6848eefcf147ac767182f366e3e7eb8/tumblr_nesb66VZvh1tknjx1o1_250.gif  https://78.media.tumblr.com/67515805388ae08227172b9d5a9dcb0e/tumblr_nesb66VZvh1tknjx1o2_250.gif  https://78.media.tumblr.com/c700fcdeef3a4711edff2b45adcc3107/tumblr_nesb66VZvh1tknjx1o6_

Offline

#35 10-10-2018 o 19h36

Straż Obsydianu
Pani
Straż na szkoleniu
Pani
...
Wiadomości: 245

................................................................https://fontmeme.com/permalink/181005/f3c5623ba9ce97d1685c77c606c74b85.png

                   Zdziwiła mnie jego odpowiedź. Myślałam, że oznajmi mi z triumfem coś w stylu „widocznie nie spełnialiście oczekiwań”. Widocznie źle go oceniłam.
— Niech pan nie będzie taki skromny. Jeśli ktoś miałby mieć informacje na ten temat, to właśnie pan. Sam pan przyznaje, że pańska rodzina wysyłała tam sondy. Uważałam, że jako porucznik jest pan w tej kwestii poinformowany, jednak jak widać, myliłam się.
Splotłam dłonie na stole.
— Oczywiście, że nie.
Prezydent mało komu się „spowiadał”, ale miałam dziwne wrażenie, że jeśli komukolwiek, to właśnie temu mężczyźnie, który ostentacyjnie nosił czerwony mundur.
                  Był pyszny i bezczelny, ale znałam już zbyt wielu takich, żeby zrobiło to na mnie wrażenie. Na początku mojej kariery być może jego słowa wytrąciłyby mnie z równowagi, jednak teraz byłam bardziej pewna siebie. Mimo wszystko spojrzałam na niego z odrobiną niedowierzania, kiedy oznajmił, że to on miał zostać kapitanem. Niby mówił szczerze, wręcz bez ogródek, jednak czułam, że coś jest nie tak. Starałam się jednak spojrzeć na całą tę sytuację obiektywnie, nie chciałam, by zaślepiły mnie gniew czy zazdrość. W końcu oni też byli teraz członkami mojej załogi.
Odchyliłam się na fotelu, kiedy Gabriel zarzucił mu kłamstwo. Miał rację. Nigdy nie było czegoś takiego jak tymczasowa zmiana załogi. Pierwszy oficer z nami pogrywał. Gdyby nie inni kapitanowie, mogłabym pożegnać się z dalsza karierą. Prawdopodobnie wysłałoby mnie na jakiś statek podróżniczy, żebym pełniła rolę kapitanem-ozdoby. Nie mogliby mnie zwolnić, nie po tym jak sami wcześniej dali mi order. Jednak wiedziałam, że nie zatrzymali mnie na stanowisku z dobrej woli. Ktoś musiał wstawić się za mną i za moim drugim oficerem. Słyszałam o protestach innych kapitanów, wielu z nich znałam osobiście, lecz teraz dotarło do mnie, że ktoś tam rzeczywiście musiał mieć decydujący głos. Ktoś potężniejszy niż ten bezwzględny żołnierz na fotelu przede mną.
Może zatrzymano mnie dla zachowania pozorów, a może dla zabawy. Chyba mimo wszystko stałam się kapitanem-ozdobą, marionetką w rękach tego wpływowego mężczyzny.
                  A może nie. Być może tylko mi się wydawało, a on mówił prawdę. Czasy były niespokojne, a podróż długa i niebezpieczna.
— Rozumiem jednak oczywiście, że decyzja została podjęta. Nie zamierzam dłużej protestować ani kwestionować rozkazów samego Prezydenta, choć przyznaję, że Gabriel ma rację. Poprzednia załoga była dobrze zgrana i razem wiele osiągnęliśmy. Mam nadzieję, że z pańskimi ludźmi również uda nam się stworzyć zgodny zespół.
Postanowiłam go ugłaskać, co po odważnych słowach Gabriela mogło być trudne. Mówienie prawdy głośno to nie zawsze najlepsze wyjście, zwłaszcza w naszej sytuacji.
                  W tej chwili zganiłam się za tchórzostwo. To ja byłam tutaj kapitanem, a zaczynałam się korzyć jak bezdomna kotka. Miałam dom i był nim Hyperion. Musiałam o niego walczyć.
                  W tym momencie lekko zmarszczyłam czoło, kierując wzrok na moją nową asystentkę. Jej nazwisko z czymś mi się kojarzyło, z czymś więcej niż nielegalne praktyki jej rodziny. Gateway. Ktoś mi o niej wspominał, coś niepochlebnego, to na pewno, lecz w tym momencie nie byłam w stanie przypomnieć sobie na jej temat żadnych szczegółów, a jej kartoteka była niemal równie szczupła co porucznika. Wyglądało na to, że pamięć zaczynała mnie zawodzić. Może powinnam zgłosić się z tym do ambulatorium.
Z powrotem skupiłam na nim wzrok, czekając na jego słowa. Do startu pozostało dziesięć cykli minutowych.

Ostatnio zmieniony przez Pani (10-10-2018 o 19h38)


https://78.media.tumblr.com/b3b79a9faa217859bba3712c1efd8426/tumblr_meyarmGPuh1qh9fzxo3_250.gif https://78.media.tumblr.com/a9ac8a61f2677d464b278e7402852e99/tumblr_meyarmGPuh1qh9fzxo4_250.gif https://78.media.tumblr.com/23a4407b9d88fb2657b92ade9d102f77/tumblr_meyarmGPuh1qh9fzxo5_250.gif

Offline

#36 10-10-2018 o 21h57

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 663

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/497854756497260606/unknown.png

     Zastanawiał się, jaką taktykę powinien obrać na oporność Larivii. Tak właśnie odbierał jej zachowanie, jako oporne. Miał wiele teorii, dlaczego dziewczyna się tak zachowywała. Jedne z nich były proste i brzmiące bardziej prawdopodobne, drugie natomiast były bardziej kreatywne. Jakiejkolwiek by jednak nie wymyślił, nie mógł przedstawić jej na głos i zapytać, czy trafił. Skoro nie chciała mu mówić, nie będzie jej zmuszał. Ważne, że dała mu to do zrozumienia.
     Otworzenie się przed nią, mimo iż dopiero ją poznał, nie było problemem. Odkąd przygarnęły go osoby od dobrych intencjach, zawsze uczono go, że powinien być bezpośredni, konkretny oraz na pewien sposób bezwstydny. W tamtej rodzinie owijanie w bawełnę było traktowane źle. Kiedy ktoś to stosował, na taką osobę momentalnie były kierowane groźne spojrzenia, które mówiły same za siebie. Nieco inaczej było jedynie w okazywaniu uczuć , mówienie o luźnych przemyśleniach. Kiedy jednak chodziło o sprawy takie jak praca, nie tolerowano obijania się i bycia nieszczerym. Tępiono to jawnie, gorzej niż spóźnianie się czy zapominalstwo.
     Nie wiedział, jak miał skomentować komentarz kobiety odnośnie jego charakteru. Wstrzymał się od odezwania, czekając na to, co powie dalej. Na tym właśnie się skupił. Na zdaniu, które wypowiedziała ciszej.
     -Nikt nie każe ci się zmieniać- powiedział, niekontrolowanie ciszej, ale nie tak cicho, jak ona.
     Chwila ciszy w rozmowie sprawiła, że przeniósł wzrok z twarzy kobiety na jej długie włosy. Zastanawiał się, czy nie przeszkadzały jej one w życiu codziennym. Muszą być uciążliwe, myślał. Skorzysta z oparcia fotela, rozsiadając się wygodniej, aby jeszcze przez kilka sekund skupić się na tej kwestii.
     Rozmowa znów zaczęła się kleić. Odniósł wrażenie, że dalej będzie prowadzona na styl tej, która miała miejsce jeszcze przez dłuższą wypowiedzią, w której poruszył kwestię tego, co było już jego przeszłością.
     -Nie miało mieć takiego wydźwięku. Ale skoro już tak zabrzmiało, to, czemu nie?- Wrócił wzrokiem do jej twarzy. Ton głosu Larivii zaciekawił go. Dał nadzieję na to, że nie będzie prowadziła w sposób, jakiego się spodziewał, oceniając ją po wyglądzie- w skupieniu i spokoju. Wiedział, że ocenianie innych w ten sposób nie było w porządku, ponieważ mylił się tak często jak trafiał w samo sedno, ale nie mógł tego powstrzymać. Wygląd był pierwszą rzeczą, którą poznawał u danej osoby. Wygląd ubrania, ciała, zachowania, tiki nerwowe. To wszystko były rzeczy, na które nauczono go zwracać uwagę.
     -Na pewno się przyzwyczaję. Ciekawe tylko, w jakim czasie- powiedział. Łapiąc jej skupienie w swoje spostrzegawcze sidła, również zamilkł. W chwili, w której Surival poruszyła temat maski, odetchnął cicho. Niepewnie podniósł dłoń i zaczął sięgać nią do zapięcia maski. Gdyby dziewczyna nie powiedziała nic dalej, zapewne by ją ściągnął. Opornie, ale by to zrobił. Ale było inaczej. Znów przypomniała mu o swojej niewinnej nieświadomości, co wprawiło go w śmiech. Odchylił się na fotelu, a jego dłoń opadła mu na pas.
     -Jesteś niemożliwa. To już flirt, czy może dalej to, o czym myślałem wcześniej?- zapytał. –W rodzinie, która opiekowała się mną jakiś czas, powiedzieliby ci, że twoje słowa są dwuznaczne.- Przetarł oczy, jakby z powodu tego śmiania się pojawiły się w nich łzy. Nie czuł już tego, że są wysuszone. Zmęczenie również odeszło gdzieś w jego niepamięć, dlatego połowicznie zniknęło, aby przypomnieć o sobie dopiero później.
     -Urodziłem się na statku. Antigone 02. Po jego rozbiciu bywałem trochę tu, trochę tam, ale na szczęście dalej mam wiele planet do zobaczenia. Jeśli znajdziesz temat, który będzie mnie krępował, sam będę zdziwiony. Braku nazwiska jednak nie mogę wyjaśnić. Po prostu go nie mam. Kiedy przebywałem na Faexie, mówiono na mnie „Neil z domu Axel”, ponieważ to właśnie ten wyciągnął do mnie pomocną dłoń. Nie wiem też nic o swoich przodkach. Nie jestem człowiekiem w stu procentach, ponieważ mam swoje drobne dziwactwa.
     Opowiedział jej swoją historię w wyjątkowym skrócie, pomijając wiele znaczących etapów. Skupił się jedynie na tym, o co pytała i na tym, z czym się to wiązało. Faexa była planetą, z którą wiązał najwięcej miłych wspomnień. To właśnie tam miał szansę poczuć, że jest komuś potrzebny.
     -Nie mów tego słowa w kontekście romantycznym przy Phoenix- uśmiechnął się niewidocznie. –Straciła wiele ludzi. Załoga nie jest taka sama, jak kiedyś, a atmosfera dalej jest niebezpiecznie ciepła. Kocham ją na swój sposób. A wracając do głównego pytania, tak. Wcześniej jednak zdążyłbym się z kimś pokłócić. Nie plećmy więc tutaj tak ciemnych scenariuszy, ponieważ na ten moment staram się myśleć optymistycznie.
     Na słowo „zazdrość” nie powstrzymał się od zerknięcia na panel sterujący.
     -To chyba inne rodzaje zazdrości- powiedział. Nie był jednak zły za formę porównania.
     Przypomniawszy sobie o tym, że miał ściągnąć maskę, jego prawa dłoń ponownie drgnęła ku górze. Pomyślał jeszcze raz o wszystkich argumentach „za”, po czym podniósł rękę. Położył palce na sprzączce i odpiął ją, po czym położył rzecz codziennego użytku na kolanach.
     Odsłonił nie tylko resztę piegów, ale i bliznę przecinającą usta, której pamięć o obecności wywoływała w nim nieprzyjemne uczucia. Rozchylił wargi delikatnie.
     -Przedpremierowo.- Nawiązał do tego, że wcześniej powiedział, iż ściągnie maskę po wystartowaniu. Uśmiechnął się, odsłaniając białe zęby i zamykając oczy, aby nie widzieć reakcji na twarzy pierwszej pilotki. Za każdym razem, kiedy ktoś oglądał tę bliznę, ponieważ te gorsze znajdowały się w mniej widocznych miejscach, reagował w sposób, który miał w sobie coś, co Neilowi przeszkadzało. Gdy pytali, odpowiadał ogółem, co się wydarzyło, gdy dociekali, rozwijał swoją wypowiedź. Kiedy ktoś pyta cię o coś poprawnie, czyli wprost, powinieneś w ten sam sposób udzielić odpowiedzi, brzmiał w głowie głos głowy rodu Axel. Zawsze jednak, kiedy Neil miał pewność, lub chociaż przypuszczał, że ktoś zapyta, mówił:
     -Nie przepadam za mówieniem o tym.- I liczył na to, że jednak obejdzie się bez pytania, a co za tym szło, opowieści, nawet tej ogólnikowej, składającej się z jednego lub dwóch zdań.
     Kiedy blizna była odkryta, czuł się, jakby podczas mówienia napinała się bardziej niż wtedy, kiedy była schowana za maską.
     Otworzył oczy.

Ostatnio zmieniony przez Airi (10-10-2018 o 22h04)


https://cdn.discordapp.com/attachments/351469067112153091/483013944492163094/Newt_Skamander_1.gif

Online

#37 11-10-2018 o 00h06

Straż Obsydianu
Deny
Piechur Straży
Deny
...
Wiadomości: 1 799

........................................................................https://zapodaj.net/images/48ab9d62e68ba.png


       Powiedział, że nikt nie każe mi się zmieniać i chyba nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo się mylił. Nawet teraz, stojąc przed nim nie mogłam być sobą. Gdybym radośnie odsłoniła uszy i przyznała przed nim, że jestem Denyjką, a w ogóle to kłamcą, uciekinierką, oszustką i wszystkim, co złe, to nadal podtrzymywałby taką decyzję? Nadal nie kazałby mi się zmieniać? Oczywiście nie mógł wiedzieć, a chociaż jego słowa podziałały na mnie niezbyt dobrze, to wiedziałam, że jego zamiar był całkiem inny. To wystarczało bym nie wybiegała za daleko w mroczne wizje.
       Kącik ust mi zadrżał. Niby nie miał na myśli wyzwania, ale wcale nie wytrącił mi tego z głowy. Czyli jednak należy odwalić popisówkę? Może nawet bym chciała, ale wątpię, aby nasza kapitan była z tego zadowlona. nie znałam tej kobiety, ale wydaje mi się, że będzie bacznym okiem przyglądała się każdemu, kto dołączył do jej załogi i na zaufanie nie mamy co liczyć. Nie mogłam mieć jej tego za złe, z mojej strony też go nie uświadczy. Poza tym musiałam patrzeć na nią przez pryzmat tych, którzy trzymają mnie w garści. Niestety panno Gould, jeśli komuś służę na tym statku, to na pewno nie tobie. Wcale jednak się tym nie szczyciłam. Sama ta myśl sprawiała, że jakaś niewidzialna obręcz zaciskała się dookoła mojego żołądka, powodując nudności. Niby w więzieniu już nie byłam, a mimo to nadal daleko temu było do wolności. Może ta po prostu mi nie jest pisana? Pieczenie pod powiekami kazało natychmiast odrzucić od siebie taką posępną atmosferę i okazało się to być nieoczekiwanie łatwym zajęciem, chociaż zasługi musiałam przypisać drugiemu pilotowi, nie sobie.
       Uniosłam jedną brew, słysząc tą... no właśnie, co? Obelgę? Komplement? Jak to jestem niemożliwa? Poza tym dalsza część jego wypowiedzi była równie zaskakująca i teraz, kiedy przeanalizowałam całą naszą rozmowę w kontekście tego jednego wątku, od podstaw, poczułam, że swoboda mnie opuszcza. Przyłożyłam dłoń do polika, bo ten delikatnie zapiekł ciepłem, a wzrok wlepiłam gdzieś na bok, udając, że wcale się nie speszyłam. No, bo też dlaczego? Jakim prawem w ogóle! Larivia Surival to nie byle podlotek, którego takie słowa mogą speszyć! To ja tu jestem panem tej rozmowy i nadaję jej ton, więc wszystko co wypowiadam, zostało starannie przemyślane i na pewno nie ma w tym żadnych podtekstów.
       Miałam się już odezwać, wyrażając swoje oczywiście słuszne oburzenie, kiedy Neil opowiedział mi nieco o sobie. Poliki ostygły, a wraz z nimi zapał do buńczucznej postawy. Był sierotą. Uderzyło to we mnie bardziej, niż mogłam się spodziewać. Zamilkłam pozwalając mówić mu dalej, bo z tego wynikało, że oboje w połowie byliśmy ludźmi, tylko, że ja miałam matkę i ojca, co prawda jedno porzuciłam, a drugie musiałam odnaleźć, ale miałam ich. Neil natomiast... nie.
       - Na swój sposób - powtórzyłam to bardzo cicho, nie wiem, czy mógł usłyszeć. Z jakiegoś powodu te słowa w całej jego wypowiedzi dotyczącej pani kapitan najbardziej mnie zainteresowały. Potem natomiast kolejne zmusiły mnie do tego, abym skrzywiła się delikatnie. - Zazdrość, to zazdrość. Niezależnie od rodzaju jest negatywną emocją, ludzie przez nią cierpią, a ja mój drogi, jestem zdania, że nie powinno się porównywać cierpienia, kategoryzować na istotniejsze, mniej istotne, słabe, czy silne. Każde jest tak samo złe - nie zdążyłam ugryźć się w język, pozwalając wziąć jakimś tam moim poglądom nad sobą górę.
       Znów przeniosłam spojrzenie na jego osobę, kierowana wykonanym przez niego ruchem. Zamarłam, gdy dotarło do mnie, co też robi. Zdałam sobie nawet sprawę z tego, że mimowolnie wstrzymałam oddech, a w chwili, w której maska mężczyzny opadła na jego kolana, wypuściłam powietrze z cichym świstem.
       Zatem blizna. Żadnych masek, przyssawek, wielkich paszczy. Po prostu blizna. Jej zdobycie najpewniej nie było przyjemne, nie wyglądała na błahostkę. Poczułam, że mam dreszcze, ale nie z powodu tego widoku, raczej przez myśl, co wywołało widniejące na twarzy mężczyzny zniekształcenie. Tylko, że podczas gdy ja pozwalałam sobie na te dywagacje, w moim towarzyszu zaszła jakaś zmiana. Rozsunęłam lekko wargi, w chwili, w której dotarło do mnie, że Neil przymknął oczy. Kiedy jego głos przerwał ciszę, zdałam sobie sprawę z tego, że się podniosłam z miejsca. Kiedy otworzył oczy, stałam już nad nim, w lekkim pochyleniu, biodrami oparta o panel drugiego pilota.
       Bez skrępowania przyglądałam się z bliska zniekształceniom. Dokładnie, zapamiętując szczegóły. Dopiero po tym czasie uniosłam swój wzrok na oczy mężczyzny.
       - Dlaczego? - odpowiedziałam na jego własne słowa, ale nim zdążył to jakoś skomentować, porwałam maskę z jego kolan, przyglądając się jej.
       - Spodziewałam się czegoś, co mnie przerazi, ale to tylko blizna. Rozumiem, że zdobycie jej musi wiązać się z traumatyczną historią, o którą nie zapytam, jeśli nie chcesz, żebym to robiła, ale cokolwiek się wówczas nie stało, jesteś tutaj, żyjesz i robisz to, co kochasz. Ta blizna w żaden sposób temu nie zagraża - przechyliłam delikatnie głowę do boku, nadal nie robiąc sobie nic ze skróconego dystansu. Nie chciałam też wprowadzać zbyt wzniosłej atmosfery. - Poza tym słyszałam, że kobiety lubią mężczyzn z bliznami, a według mnie twoja niczego ci nie ujmuje. Nadal jesteś przystojnym mężczyzną, Neil - zauważyłam, ale teraz już na niego nie patrzyłam, mój wzrok był natomiast skupiony na masce, którą trzymałam w dłoniach.
       Nie zabrało to dużo czasu, też jakoś szczególnie się nie wahałam i tą po prostu przyłożyłam sobie do twarzy.
       - Jak wyglądam? - zapytałam odruchowo, a następnie otworzyłam szerzej oczy. - Och, jakie to dziwne, myślałam, że będę oddychała z trudem, albo mój głos będzie zniekształcony... - podzieliłam się swoimi spostrzeżeniami, by w następnym ruchu zapiąć maskę i znów na niego spojrzeć.
       Dziwnie było mieć w połowie zakrytą twarz, ale nie zamierzałam prawić mu morałów. Sama ukrywałam uszy, a wraz z nimi całą moją historię, podczas, gdy on sam opowiedział mi własną. Byłam zatem w moim mniemaniu gorsza od Neila i nadal utrzymywałam, że miał prawo mnie nienawidzić. Tylko, że przy tym nie byłam też na tyle honorowa, by dać mu to do zrozumienia. To takie samolubne z mojej strony, a jednak... mimo, że powinien, to bardzo nie chciałam, aby mnie w końcu znienawidził. W zasadzie nic o nim nie wiedziałam, ale dobrze mi się z nim rozmawiało. Teraz natomiast, patrząc mu w oczy, przez pryzmat tego, co mówił o kapitan Gould, czułam, że jestem potworem. Rozmawiam tutaj z nim, niczym dwójka przyjacielsko nastawionych ludzi, a przecież to wszystko pozory. Z każdym mrugnięciem pod powiekami widziałam olbrzymią postać nietoperzo podobnej istoty, o złowieszczym wyrazie twarzy. A potem znów patrzyłam na Neila, który był dla mnie w zasadzie niesamowicie łaskawy i słyszałam, jak w głowie dudni mi głos wyrzutów sumienia. Mówił, że jeszcze zedrę uśmiech z jego twarzy, sprawię, że to co kocha przestanie być takie sielankowe. Jeszcze cię zdradzę, Neil, jeśli tego będą ode mnie wymagać.
       - Wolę cię bez maski - kiedy mój własny głos dotarł do moich uszu, sama byłam zaskoczona, że się odezwałam. To jednak pozwoliło mi się ocknąć. Pokręciłam dwa razy głową na boki. - Jeśli jednak lepiej się w niej czujesz, to najważniejsze - wzruszyłam ramionami, spoglądając do boku. Dlaczego znów poczułam się speszona? Z drugiej strony teraz dostrzegałam plusy posiadania zasłoniętej twarzy.
       - To było stwierdzenie faktu. Nie żaden flirt - dodałam nagle, nawiązując do jego wcześniejszej wypowiedzi. Nie wiedząc, co zrobić z rękami, splotłam je pod biustem. - Ja nie flirtuję, tylko pilotuję statki. Na tym się skupiam. Poza tym to ty chciałeś się przede mną rozbierać, kochając przy tym kapitan Gould! Ależ z ciebie pies na baby, Neil - prychnęłam cichutko, uznając, że odwrócenie kota ogonem będzie jakże dobrym wyjściem z tej sytuacji! No, a jak! Dlaczego to ja mam być tutaj zawstydzona? Bo co? Bo jestem młodsza? Pfffu, też coś! Niech on się teraz peszy, chcę to zobaczyć!
       Przynajmniej takie miałam założenie, w praktyce jednak... cholera jasna, jak to dobrze, że miałam na sobie tą maskę, bo miałam wrażenie, że bez niej spokojnie mogłabym podszywać się pod jakąś inną, czerwonoskórą rasę. Będę musiała się z Ziggym doszkolić z tematów, których lepiej nie poruszać, bo widocznie najlepsza w nich nie jestem. O tym jednak nie zamierzam mówić na głos, w końcu przyznawanie się do pewnych braków nie leżało w kręgu moich zainteresowań.


"We   are   all   born   free   and   spend   a   lifetime   becoming   slaves   to   our   own   false   truths..."
https://78.media.tumblr.com/03ca50990056aa4c75887ea9d05b82f3/tumblr_nv51xdcmaY1silmqho2_250.gif  https://78.media.tumblr.com/cd9afbb65718d9f3c1e414655c6e0600/tumblr_oce7n7Z7r41sognhno9_r1_250.gif  https://78.media.tumblr.com/dbb85978787c0aad1c109ee68d7348b6/tumblr_nv51xdcmaY1silmqho3_250.gif





https://78.media.tumblr.com/c121f7b50b41b70609b234fcbaecdf4e/tumblr_p816hqQiyl1rdlm3eo1_r2_250.gif




https://zapodaj.net/images/162e66cd3b6e4.png
https://78.media.tumblr.com/b6848eefcf147ac767182f366e3e7eb8/tumblr_nesb66VZvh1tknjx1o1_250.gif  https://78.media.tumblr.com/67515805388ae08227172b9d5a9dcb0e/tumblr_nesb66VZvh1tknjx1o2_250.gif  https://78.media.tumblr.com/c700fcdeef3a4711edff2b45adcc3107/tumblr_nesb66VZvh1tknjx1o6_

Offline

#38 11-10-2018 o 01h47

Straż Obsydianu
Raspberry
Akolita Sylfy
Raspberry
...
Wiadomości: 1 035

__________________https://i.imgur.com/xjThAGL.png

    Chciałem dodać coś jeszcze, nawet już otworzyłem usta, ale pani kapitan rozpoczęła spotkanie, więc grzecznie, póki co, usiadłem za jej przyzwoleniem i zacząłem słuchać tego co miała do powiedzenia. Widząc papierową mapę, uniosłem brwi zaskoczony. W tych czasach to rzadkość, żeby ktoś używał takich antyków, ale to pewnie zależy od rasy. Na Altzairze zapewne by ją wyśmiali, ale tam nawet przygotowywanie własnoręcznie jedzenia, a nie używanie zaprogramowanego specjalnie do tego systemu kuchennego, było albo oznaką dużej biedy, albo szaleństwa. To ogółem strasznie dziwna planeta i nie polecam. Dobrze, że się stamtąd wyrwałem, chociaż nie za bardzo miałem wtedy wyjście, no chyba, że miałbym skłonności samobójcze jeszcze większe niż aktualnie. Zdarza mi się robić głupoty, które nie kończą się dla mnie za dobrze, ale mimo wszystko nie jestem idiotą, żeby tam zostawać. Altzair to stan umysłu, którego nie chciałem osiągać.
    Osiemnaście cykli minutowych to całkiem dużo czasu. Można na przykład wypić kawę, kolejny raz przywalić w futrynę, podwędzić sta… nie tego raczej, nie powinienem robić, to była przeszłość do której nie chciałem wracać. Część głupiej umowy, którą już wypełniłem. Jednak nawet mimo upływu czasu, jakąś cząstkę mnie nadal ciągnęło do tego, czasami nawet brakowało mi tej całej adrenaliny, no i miałem wtedy całkiem zgraną paczkę.
    Tutaj nie mogłem tego powiedzieć. Nie znałem jeszcze nikogo i nie za bardzo wiedziałem na ile mogłem sobie pozwolić, żeby nie wkurzyć tych ludzi i jak zwykle wylecieć z pracy z hukiem. Ale hej! Przynajmniej zawsze miałem wielkie wyjście i dużo ludzi mnie pamiętało. Sława to sława, chociaż mimo wszystko wolałem być pamiętany tej dobrej strony, ale wszystko jeszcze przede mną. Właśnie zaczynałem nowy etap w moim życiu i nie zamierzałem tego zepsuć.
    Tak się zamyśliłem, że nawet nie zauważyłem, że reszta już zdążyła opuścić pomieszczenie i tylko ja siedziałem zamyślony tutaj jak ostatni debil, czekając na zbawienie. Dobra Mai. Wystarczy, że jak zawsze będziesz urzekającym i charyzmatycznym sobą i jak zawsze będzie świetnie. Sprawdzając uprzednio ile czasu mi zostało, wyszedłem z sali i skierowałem się w stronę mostka. Już nie mogłem doczekać się, żeby wszystko dokładnie obejrzeć i w końcu móc zacząć się bawić, kto wie może będę w stanie zaproponować jakieś ulepszenie?
    Już kolejny raz elegancko przeszedłem, przez drzwi schylając się. Po tylu razach w końcu zaczynałem się przyzwyczajać, że jest to nieco niżej. Ha! Nie tym razem głupia futryno! Moja dekapitacja jeszcze musi chwilę poczekać. Szkoda byłoby tracić tak ładną głowę w której siedzi taki geniusz, przez tak błahy powód.Tak bardzo zaaferowany tym faktem, że znowu udało mi się wyjść ze starcia bez szwanku, z tego wszystkiego zapragnąłem bardzo kulturalni pokazać środkowy palec mojemu nemezis, ale nie wyszło. Znaczy to wszystko było zaplanowane! I wcale nie potknąłem się o ten fotel przypadkowo! Przynajmniej, po tym jak przekoziołkowałem kawałek udało mi się z gracją upośledzonej baletnicy stanąć na dwóch nogach. To futryna się mściła.
    — Tak… te krzesła są bardzo wytrzymałe, a grawitacja działa bez zarzutu —  mruknąłem, udając zamyślonego, na tyle głośno, że dwie wpatrujące się we mnie osoby, którym chyba przerwałem konwersację, mogły to usłyszeć. Długo jednak nie wytrzymałem będąc poważnym i sam zacząłem się śmiać ze swojej głupoty… to znaczy to wszystko wina drzwi. Ja jestem genialny.
    — Normalnie nie jestem taką niezdarą — zwróciłem się do dwójki, posyłając im szeroki uśmiech. Wtedy też rozpoznałem Larivię, jednak mężczyzny przy niej nie kojarzyłem, tak jak większości ludzi na tym statku. Podszedłem do nich i wyciągnąłem rękę w stronę nieznajomego.
    — Maighstir-sgo… — urwałem nagle, zastanawiając się czy w ogóle jest sens przedstawiać się pełnym imieniem i nazwiskiem skoro i tak nikt nie będzie w stanie go wymówić. Mówiłem, że Altzair to stan umysłu, oni nawet język muszą mieć dziwny, wszystko żeby się wyróżnić.
    — Po prostu Mai —  poprawiłem się.


https://66.media.tumblr.com/3dae2aee9f38d0f3146e3ca960925fe0/tumblr_or2zcg2X7d1u080e1o1_400.gif https://66.media.tumblr.com/345ca173a04217895b5d49fe280f0ca4/tumblr_or2zcg2X7d1u080e1o3_400.gif

Offline

#39 11-10-2018 o 20h08

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 663

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/497854756497260606/unknown.png

     Neil nie był pewny, czy właśnie wplątał się w treść pokładowych plotek, czy jednak nowa pierwsza pilotka zachowa wszystko dla siebie. Był pewny, że Larivia źle zrozumiała jego słowa, że niedostatecznie wyjaśnił jej , co miał na myśli. Mimo tego, kiedy powtórzyła po nim nurtujące ją „na swój sposób”, kiwnął jedynie głową. Później, kobieta przedstawiła mu swoją własną teorię dotyczącą odczuwania zazdrości. Zainteresowało go to szczerze.
     -Więc nie ma mniejszego i większego zła? Zło, to zło, tak?- zapytał. Sam na własne pytanie bez zastanowienia odpowiedziałby, że nie.
     Już nabierał powietrza, aby powiedzieć jej coś na pytanie dotyczące blizny, kiedy nagle porwała ją z jego kolan. Wtedy też zwrócił uwagę na to, że przysunęła się bliżej, aby mieć lepszy widok na zniekształcenie przecinające jego usta. Słuchał jej słów w spokoju, a w końcowym efekcie mimowolnie delikatny uśmiech do niego powrócił. Larivia naprawdę potrafiła go rozbawić. Szło jej to z łatwością, tak właśnie myślał.
     -Może niektóre lubią.- Udał, że kaszle. –Aczkolwiek nie o to chodzi.
     Podniósł wzrok, aby nie trzymać go martwego w jednym punkcie. Widok jego maski zasłaniającej inną twarz, niż jego wywołała w nim mieszane uczucia. Z jednej strony chciał, aby jego rzecz jak najszybciej została mu oddana i wolał mieć pewność, że nikt jej za długo nie dotyka, z drugiej wiedział, że blondynka nie miała żadnych złych intencji.
     -Nie pasuje ci- stwierdził po chwili przerzucania wzroku z oczu Larivii na maskę i z maski na jej oczy. Nie przerywał jej chwilowego zamyślenia. Sam pozwolił sobie na chwilę przemyśleń, powrotem myślami do domu rodziny Axel, do planety Faexa i jej mieszkańców.
     Kiedy Larivia odezwała się niespodziewanie, podniósł głowę delikatnie wyżej.
     -A ja wolę jednak ją mieć- powiedział. Zaczynał po woli żałować, że zdecydował się na zdjęcie maski, ale walczył sam ze sobą w myślach, aby to uczucie zniwelować. Starał się myśleć o tym, że ma tę chwilę już z głowy, a zdjęcie maski przy większej liczbie osób, których się tam spodziewał, mogłoby być trochę trudniejsze, niż ściągnięcie jej przy samej pilotce.
     -Na Faexie nie wolno dać zranić się w twarz. To taki przesąd- rzucił nagle, powróciwszy do jej pierwszego słowa, które usłyszał, kiedy otworzył oczy. Miał nadzieję, że tyle wystarczy.
     Westchnął cicho, jednak już chwilę później rozmowa znów stała się ożywiona i nabrała tego zabawnego wydźwięku, który tak bawił Neila. Znowu odebrało mu mowę. Po określeniu „pies na baby” zaczął śmiać się głośno. Nie dowierzał temu, że wypowiadając takie słowa można było równocześnie brzmieć aż tak poważnie.
     -Och, ale chyba jej nie powiesz?- Przetarł oczy po raz kolejny. –Wracając do tematu cierpienia, że każde jest tak samo złe… A więc czy każde dobro też jest takie samo? Każda miłość ma ten sam wydźwięk?
     Wyprostował się na swoim siedzeniu, zbliżając przy tym do kobiety. Nim zdążyła odpowiedzieć na jego pytania, postanowił zadać kolejne.
     -W takim razie powiedz mi jeszcze, wprost, jakie są najlepsze okoliczności do rozebrania się przed koleżanką z pracy?- Skoro źle się zrozumieli, a tylko jedną osobę bawiła sytuacja, powinni wyjaśnić kwestię, która poróżniła ich myśli.
     Posłał jej uśmiech mówiący, że jeżeli nie chce odpowiadać, nie musi mówić nic. Cisza również czasami mogła być odpowiedzią.
     Wtedy do pomieszczenia weszła kolejna osoba, której Neil jeszcze nie znał, ale musiał poznać. Momentalnie spojrzał w stronę źródła hałasu i na mężczyznę, który stwierdził fakty oczywiste. Później jeszcze zapewnił, że normalnie nie jest taką niezdarą i uśmiechnął się, co wystarczyło, aby Neil odwzajemnił przyjazny wyraz twarzy.
     Wstał i ujął dłoń nieznajomego w turkusowym mundurze. A więc był inżynierem.
     -Mai. W porządku- powiedział. Był trochę zawiedziony tym, że niebiesko-włosy zrezygnował z podania pełnego imienia. -Mam na imię Neil- przedstawił się.
     Zlustrował twarz nowo poznanego.
     -Widzę, że tworzy nam się tutaj drużyna młodych i pięknych. Co nie, Larivia? Czyż oczy Mai’a nie mają w sobie tego… czegoś? Śliczne.
     Zdecydował się wrócić na swoje miejsce, zerkając przy tym kątem oka na maskę, która dalej znajdowała się na twarzy kobiety.
     -Może mi już ją oddaj- poprosił grzecznie, ale stanowczo, dyskretnie wskazując na swoją własność.
     Nowa ekipa odpowiedzialna za lot była już prawie całkiem w komplecie.

Ostatnio zmieniony przez Airi (11-10-2018 o 20h09)


https://cdn.discordapp.com/attachments/351469067112153091/483013944492163094/Newt_Skamander_1.gif

Online

#40 11-10-2018 o 21h23

Straż Obsydianu
Deny
Piechur Straży
Deny
...
Wiadomości: 1 799

........................................................................https://zapodaj.net/images/48ab9d62e68ba.png


       Zastanawiało mnie, czy wstrzeliłam się w widełki zachowań, jakie zwykle prezentowali ludzie, gdy Neil ściągał maskę. Coś mi mówiło, że nie, a kolejną myślą była ta, że nie chciałam zrobić mu przykrości. Z drugiej strony nie mogłam być zbyt miękka, ale dostrzegałam w Neilu jakieś podobieństwo względem samej siebie. Oboje musieliśmy coś ukrywać i być może na własną zagładę, pierwszą osobą, z którą dłużej rozmawiałam miał być właśnie on. Od początku naszego spotkania śmiał się i żartował niejednokrotnie, a ja przecież miałam prezentować się, jako twarda i niedostępna kobieta. Cóż, ewidentnie mi to przy drugim pilocie nie wychodziło. Musiałam wziąć się w garść, bo już teraz musiałam się ugryźć w język, aby nie powiedzieć, że go rozumiem, bo ja sama także ukrywam pewne aspekty. To z jaką łatwością przebiegała nasza rozmowa było więc na swój sposób niebezpieczne, Neil był niebezpieczny, więc najwyższa pora zarysować granicę między nami. Kiedy już miałam to zrobić, skończyć rozmowę, odejść i nie wypowiadać kolejnych słów, nasze spojrzenia się spotkały, a jakby nie patrzeć obelga z jego strony przecięła powietrze.
       Śmieszne, że akurat takie słowa po raz kolejny sprawiły, że o przerwaniu rozmowy nie było mowy. Kolejne zdanie mężczyzny odczułam jeszcze silniej. Czuł się nieswojo, bez wątpienia. Wcześniej wydawało mi się, że chcę go zawstydzić, ale nie teraz, nie w tej kwestii. Cholera jasna, nie powinnam czuć do niego żalu, nawet go nie znam! Dlaczego więc tak się działo? Maska na twarzy zaczęła ciążyć nieprzyjemnie, podobnie jak uszy skryte pod włosami. Stresuję się pierwszym dniem na Hyperionie, to pewne, nic więcej za tym nie stoi. No i wtedy... och, dlaczego on tak dobrze dobierał słowa? Zatem o to chodziło. O przesąd. Znów na języku sformowało się gorzkie stwierdzenie "tak jak na Denyi nie można się p******* z kimś innej rasy", ale oczywiście powstrzymałam się. Mimo to zakręciło mi się delikatnie w głowie. Temat był intensywny, obecność tego mężczyzny też. Może samo rozpoczęcie rozmowy było złym pomysłem, ale z drugiej strony podczas tej padło już wiele stwierdzeń, zarówno tych lżejszych, jak i znaczących.
       - Powiedziałam już - bez trudu odnalazłam zielone tęczówki mężczyzny. Miały ładny odcień, podobały mi się. W moim głosie natomiast dało się usłyszeć determinację, ale coś jeszcze, jakby wolę walki, ale mocno nadszarpniętą przez złe doświadczenia. Ostatecznie jednak, może tylko ja słyszałam tyle emocji, podczas, gdy mój rozmówca nie przykładał do tego wagi. Najpewniej nie wiedział, że wbił szpilkę precyzyjnie, sama sobie byłam winna, w końcu z tym tematem to ja wyskoczyłam, nie sądziłam jednak, że tak to się potoczy. - nie znam się na miłości. Nic o niej nie wiem, w przeciwieństwie do cierpienia. Jeśli jednak uważasz, że istnieje dobre cierpienie, to zazdroszczę, mi niedane było takiego doświadczyć - nie powstrzymałam się, te słowa opuściły moje usta samoistnie, a dłoń zacisnęłam przy tym na tyle mocno, że niemalże wbiłam sobie paznokcie w skórę. Chwilę to trwało, może jedynie kilka uderzeń serca, ale jednak ten czas musiał minąć, żebym zdała sobie sprawę, jak znacząca była moja wypowiedź. Zmieszanie przyszło naturalnie, jak i chęć uratowania atmosfery, a może raczej zatuszowania ogromu szczerości, na jaką sobie pozwoliłam. Prychnęłam zatem. Było to wymuszone, ale pomogło w zasygnalizowaniu, że oto atmosfera ulegnie zmianie. - Poza tym dlaczego mam ciebie kryć przed kapitan Gould? Jestem miała, ale nie święta, Neil. Poza tym chyba nie wiesz do czego zazdrość potrafi pchnąć kobietę - puściłam mu zaczepnie oko, mając nadzieję, że te słowa wystarczą. Przynajmniej mi samej pomogły się one uspokoić. Moje tętno nie było już przyspieszone.
       Miałam pozostać w tym spokojnym stanie, ale najwyraźniej mój towarzysz miał na to całkiem inne plany. Uniosłam nieco brew, znów skupiając na nim swoje spojrzenie, bo te chwilę temu przerzuciłam na coś bliżej nieokreślonego, znajdującego się z boku. Rozchyliłam usta, czego nie mógł zobaczyć, bo nadal miałam jego maskę na twarzy. Poza tym o ile to ja byłam osobą zmniejszającą dystans, o tyle było to w porządku. Kiedy robił to ktoś inny... cholera, znów czułam, jak pieką mnie poliki, a krew nieco przyspiesza. Miałam rozedrgane oczy, nie potrafiące skupić się na dłużej na jednym punkcie jego twarzy. Dlaczego w jego ustach ta kwestia brzmiała tak niepoprawnie?
       Przyłapałam się na tym, że wstrzymuję oddech, przeciągając pełną napięcie ciszę. Kiedy ta była już zbyt znacząca, drzwi nagle się otworzyły. Spojrzałam w ich kierunku i niezależnie od tego, w jakim stylu pojawił się kolejny mężczyzna, był on jakby nie patrzeć wybawcą mojego honoru! Dlatego też moje mięśnie się rozluźniły, szczególnie w chwili, w której Neil także skupił się na niebiesko-włosym, którego mi dane było poznać już wcześniej.
       Zaczerpnęłam pierwszy niczym nieskrępowany oddech w chwili, w której drugi pilot podszedł do inżyniera i cóż, zauważyłam, że w tej dawce powietrza nie unosił się już charakterystyczny zapach mężczyzny, który wcześniej siłą rzeczy je wypełniał. Chociaż ten był przyjemny, wcale nie ułatwiał mi udawania, że w pewnych tematach mam większe doświadczenie, niż mam w rzeczywistości. Dystans jednak działał na korzyść mojej mistyfikacji. Sama do nich podeszłam, pewnym krokiem, jak pani sytuacji. Właśnie tak Rivio, jakby nic niezręcznego nie zaszło.
       - Zapomniałeś dodać "zdolnych", Neil. Młodość i uroda są bardzo ulotne - mruknęłam z przekąsem, ale mężczyzna trafił w pewien mój kompleks. Mimo to uśmiechnęłam się grzecznie do obojga. Uznałam, że dla podkreślenia swojego opanowania, ładnie będzie rzucić żarcikiem, to też spojrzałam na niebiesko-włosego. - Hoho, Mei, ale ci cukruje. Mi nie powiedział, że jest we mnie coś ślicznego - delikatnie szturchnęłam łokciem inżyniera, a następnie przeniosłam spojrzenie na Neila. Dotarło do mnie o czym mówi. Nie byliśmy sami, więc moja pewność naprawdę rosła. W końcu w takim układzie ryzyko jest mniejsze, dlatego też zmrużyłam oczy zadziornie.
       - Oczywiście, że mogę. Pytanie tylko, jak mnie do tego zmusisz - ta wypowiedź była bardzo swobodna, a ja dla jej podkreślenia uniosłam jeszcze nieco podbródek. Zdając sobie jednak sprawę z tego, że gdyby miał faktycznie mi ją zabrać, to mogłabym znów zrobić się czerwona, a nie mając już maski, nie miałabym też ochrony, sama uniosłam dłonie do zapięcia. - Taki żart kumpli z pracy. Chyba wystarczająco dużo już zabrałam - zreflektowałam się i ściągnęłam maskę. Wyciągnęłam ją przed siebie. - Proszę - dodałam jeszcze, czekając, aż zabierze swoją własność. 
       Zerknęłam kątem oka na Mai'a. Chyba nie widział, w jak dziwnej sytuacji nam przerwał i wszystko wskazywało też na to, że nic nie słyszał. To dobrze, tym bardziej podtrzymanie postawy twardej pani pilot będzie łatwiejsze. No, ale w takim razie, skoro Neil ma ograniczone pole popisu, jako, że nasz dwuosobowy układ się powiększył o dodatkowego uczestnika tego przedstawienia, nim odeszłam do swojego siedzenia, odwróciłam się przez ramię.
       - Och, no i w odpowiedzi na twoje wcześniejsze pytanie - powiedziałam to tak, jakby te wcale nie wypalało mi się cały czas w myślach. Przy okazji przygładziłam włosy na głowie. Czas odlotu się zbliżał, więc zapięłam też jeden guziczek pod szyją, który nadal był rozchylony. - Najlepsze okoliczności do takich działań są na uboczu. Kiedy nikt poza zainteresowaną nie może patrzeć. Tak przynajmniej mi się wydaje, chyba, że ty do takich czynności potrzebujesz szerszej widowni. Cóż, w takim razie możemy się nie dogadać - spojrzałam mu po raz ostatni w oczy, po czym usiadłam na swoim miejscu. Musiałam się jeszcze nieco uspokoić, świadoma, że  dobrałam słowa tak, aby Mai niewiele z tego zrozumiał. Dobrze. Z drugiej strony dlaczego tak bardzo chciałam odpowiadać? Och, nieważne!
       Wzięłam głębszy wdech i usiadłam wygodniej.
       - Mai, czy widziałeś aby Ziggy, ten mężczyzna podobny do lwa, który był koło mnie na zebraniu kierował się już tutaj do nas? - zagadnęłam, po prostu czując potrzebę walnięcia czymkolwiek, co przykryłoby wcześniejszą wypowiedź. Tak na wszelki wypadek.


"We   are   all   born   free   and   spend   a   lifetime   becoming   slaves   to   our   own   false   truths..."
https://78.media.tumblr.com/03ca50990056aa4c75887ea9d05b82f3/tumblr_nv51xdcmaY1silmqho2_250.gif  https://78.media.tumblr.com/cd9afbb65718d9f3c1e414655c6e0600/tumblr_oce7n7Z7r41sognhno9_r1_250.gif  https://78.media.tumblr.com/dbb85978787c0aad1c109ee68d7348b6/tumblr_nv51xdcmaY1silmqho3_250.gif





https://78.media.tumblr.com/c121f7b50b41b70609b234fcbaecdf4e/tumblr_p816hqQiyl1rdlm3eo1_r2_250.gif




https://zapodaj.net/images/162e66cd3b6e4.png
https://78.media.tumblr.com/b6848eefcf147ac767182f366e3e7eb8/tumblr_nesb66VZvh1tknjx1o1_250.gif  https://78.media.tumblr.com/67515805388ae08227172b9d5a9dcb0e/tumblr_nesb66VZvh1tknjx1o2_250.gif  https://78.media.tumblr.com/c700fcdeef3a4711edff2b45adcc3107/tumblr_nesb66VZvh1tknjx1o6_

Offline

#41 11-10-2018 o 23h28

Straż Obsydianu
Raspberry
Akolita Sylfy
Raspberry
...
Wiadomości: 1 035

__________________https://i.imgur.com/xjThAGL.png

    Spojrzałem nieco zdziwiony na Neila. Zazwyczaj inni mówili mi, że moje oczy wyglądają jakby mnie coś opętało i ogólnie są dziwne. Jeszcze nikt wcześniej nie odważył się nazwać ich ślicznymi, zrobiło mi się w tej chwili bardzo miło. Nie żeby wcześniej nie zdawał sobie sprawy z tego, jaki w nich naprawdę tkwi potencjał, po prostu najwyraźniej inni nie dostrzegali ich prawdziwego piękna. Nie wiedzą co tracą.
    — Dużo osób mi to mówi, ale dziękuję  — powiedziałem trochę naginając prawdę, ale tylko troszeczkę, po czym posłałem mu zawadiacki uśmieszek.
    — Myślę, żę nie powiedział ci, że jakaś część ciebie jest śliczna, nie zdążyłby wymienić wszystkiego do wylotu bo cała jesteś śliczna —  zwróciłem się do blondynki. W pierwszej wersji miałem mówić, że może Neil ma problemy ze wzrokiem, ale to oznaczałoby, że nie miał racji co do moich oczu, a te naprawdę miałem ładne. Plus ten tekst był o wiele lepszy, widać mój geniusz nie ograniczał się jedynie do maszyn. Ja to w ogóle jestem świetny.
    Zmarszczyłem brwi słuchając rozmowy tej dwójki. Nie mam pojęcia co oni chcieli robić w ustronnym miejscu sami, ale nie brzmiało to jakby mieli grać w łapki. Powoli zacząłem się wycofywać na swoje miejsce, stwierdzając że musiałem przeszkodzić w dość… ciekawej rozmowie. Wystarczyłoby, żebym wtopił się w tło i zaczął udawać lampę czy coś. Przynajmniej gdyby nie wyszło mi z byciem inżynierem, zawsze mogę poprosić panią kapitan o zostanie żarówką, mam nadzieję, że za to też dobrze płacą.
    Pytanie blondynki zupełnie zbiło mnie z tropu. To był tu ktoś przypominający lwa? I do tego ja go nie zauważyłem? Świetnie Mai, jesteś bardzo spostrzegawczy. Zamyśliłem się przez chwilę, próbując powiązać opis z odpowiednią postacią, ale nic nie przychodziło mi do głowy.
    — Niestety nie widziałem go, ale powinien się chyba tu zaraz pojawić. No chyba, że chce podpaść pani kapitan już pierwszego dnia. — Spojrzałem na zegarek sprawdzając czas do odlotu. Już za niedługo będę mógł w pełni dorwać się do tego cudeńka, ale najpierw wypadałoby, żeby ktoś oprócz naszej trójki tu się pojawił.
    — Zazwyczaj najszybsze podpadanie szefostwu to moja działka — zaśmiałem się, po czym rozwaliłem się na swoim siedzeniu.
    — Chociaż nie obraziłbym się, żeby ktoś tym razem zrobił to za mnie — dodałem, uświadamiając sobie w jak złym świetle siebie właśnie stawiałem. Chyba czasami powinienem ugryźć się w język.
    — Po prostu wtedy nie doceniali mojego oczywistego talentu, stąd te wszystkie problemy. —  Zacząłem kręcić się na swoim krześle, coraz bardziej nie mogąc doczekać się odlotu.

Ostatnio zmieniony przez Raspberry (11-10-2018 o 23h34)


https://66.media.tumblr.com/3dae2aee9f38d0f3146e3ca960925fe0/tumblr_or2zcg2X7d1u080e1o1_400.gif https://66.media.tumblr.com/345ca173a04217895b5d49fe280f0ca4/tumblr_or2zcg2X7d1u080e1o3_400.gif

Offline

#42 12-10-2018 o 22h39

Straż Obsydianu
Berrine
Żołnierz Straży
Berrine
...
Wiadomości: 498

________________https://fontmeme.com/permalink/181004/d0863d35688ac70920b348e760136894.png

      Zebranie minęło mi dosyć szybko. Z uwagą słuchałem istotnych informacji i analizowałem zachowania otoczenia. Choć nie zwykłem interesować się innymi ludźmi, tym razem, mając świadomość jak liczebna jest nowa załoga, wolałem być w stanie odgórnie stwierdzić komu w ewentualnych sytuacjach kryzysowych mógłbym zaufać. Musiałem dowiedzieć się więcej o nowym oficerze. Choć jego postawa wzbudzała ogólny respekt, aż za dobrze wiedziałem, że osoby na tym stanowisku potrafią naprawdę mieć sporo za uszami. Choć sam byłem okrutnym gnojem, nie mogłem pozwolić na to, aby ktokolwiek stwarzał zagrożenie na statku. Moim obowiązkiem, pomimo porzuconej wcześniej służby wojskowej, nadal było chronienie słabszych jednostek i pilnowanie porządku. Wszelkie odchylenia nie były przeze mnie akceptowane. Dlatego tak bardzo wściekałem się na tą przeklętą, nieodpowiedzialną, nie przestrzegającą ŻADNYCH zasad BHP Eais. Samo oglądanie jej na stanowisku potrafiło doprowadzić mnie do stanu bliskiego wściekłości.
      W pewnym momencie jedna z kobiet zerwała się i zaatakowała komplementem niebieskowłosego, wyglądającego wyjątkowo nieodpowiedzialnie, nowego inżyniera. Skupiłem się na obserwacji jego zachowania chwilę dłużej. Gibał się na prawo i lewo, wykazując młodzieńczy pociąg do wszystkiego, co wykraczało poza pojęcie zorganizowania i odpowiedzialności. Jeżeli to on był tym, który przejął po Dandriole stanowisko, to zapowiadało się, że wyjątkowo okaleczy jego miejsce pracy.
     Westchnąłem ciężko, wspominając zawsze przygotowanego i roztropnego, poprzedniego pracownika. Nie zasłużył na to, aby jako profesjonalista z tak długim stażem, zostać zwyczajnie wyrzuconym na rzecz jakiegoś nierozgarniętego knypka.
     Miałem jedynie szczerą nadzieję, że myliłem się w jego ocenie.
     Kobieta mu towarzysząca posiadała doprawdy niebywałą urodę. Jej urocza twarzyczka potrafiła niewątpliwie sprawić, że człowiek, czy też inna kreatura, pałał do niej niemalże błyskawiczną sympatią. I tutaj zaczynały się schody. Istotka płci pięknej pełniąca rolę pilota?! To niemalże nieakceptowalne. Z jej atrakcyjnym wizerunkiem, drobną posturą ciała, zupełnie nie nadawała się do takiej pracy. Ledwo powstrzymałem się od rzucania kilku uwag na ten temat. Stanowczo oponowałem wobec oglądania tego typu zjawisk. Pozycja głównej osoby, kierującej statkiem wymagała niepojętej wręcz rzetelności i wykazywania się ogromną trzeźwością umysłu. Neil, pomimo, że odrobinę irytujący, znakomicie odnajdywał się w tej roli. Ja natomiast, jako mężczyzna zobowiązany do opieki nad młodymi, jak i starszymi damami, nie mogłem zgodzić z tym, żeby złotowłosa tak ciężko pracowała.
      Odrobinę podirytowany w ciszy przyglądałem się dziewczynie do końca zebrania. Kiedy wszyscy zobowiązani byli opuścić pomieszczenie, skinąłem uprzejmie na swojego współlokatora, Nathana, który dość dziwnym gestem pokazał mi, że miło mu mnie widzieć. Ten młody człowiek posiadał niesamowite pokłady pozytywnej energii, był zawsze skory do pomocy i dokładny w swoich działaniach. Nigdy nie wykonywał żadnej aktywności połowicznie. Z determinacją dążył do celu i rozwiązywał problemy ze sprzętem, ewentualnie prosząc mnie o pomoc, czy pytając o opinię na dany temat. Tak jak ja, był technikiem i całe szczęście nie został zmuszony do odejścia. Musiałem przyznać, że nawet ja odczuwałbym żal, gdyby nagle zabrakło go na pokładzie. Przez moją twarz mignął cień uśmiechu, co ten, znając moje zachowania zdecydowanie za dobrze, od razu zarejestrował i obdarzył mnie promiennym wyszczerzem od ucha do ucha.
      Zamieniłem z nim kilka słów na temat zbliżającego się startu i skierowałem na mostek, gdzie zastałem dość sporą grupę ludzi, w tym i widzianą wcześniej panienkę. Już drugi raz tego dnia, przyjrzałem się jej ładnej twarzy i okropnie długim włosom.
      Widząc trwającą tam zaciekłą dyskusję na nieznane mi jeszcze tematy, analizowałem czy powinienem spróbować włączyć się do dyskusji, jednak ten pomysł dosyć szybko wyparował z mojego umysłu. Nie planowałem tego robić.


♡  |  MyDramaList  | SłodkiFlirt  |  ♡   
http://i64.tinypic.com/1z1focx.gif

Offline

#43 13-10-2018 o 21h12

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 663

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/497854756497260606/unknown.png

     Trochę żałował, że rozmowa z Larivią została przerwana przez Mai’a, z drugiej strony, był zadowolony, że poznał już dwa nowe nabytki statku. Starał się zapisać gdzieś z tyłu pamięci kawałek wypowiedzi kobiety, aby przy najbliższej okazji do tego powrócić, ale nie był pewny, czy najzwyczajniej w świecie nie wyleci mu to z głowy. Nie chciał rozmawiać z pierwszą pilotką o kapitan Gould, jednak kwestia cierpienia i jego odczuwania dalej pozostawała nierozwiązana.
     Neil nie żałował sobie wpatrywania się w niecodzienny kolor tęczówek inżyniera. Wodził wzrokiem po poszczególnych częściach oka dopóki Larivia nie zwróciła się do Mai’a kolejnym zabawnym tekstem. Niebiesko-włosy postanowił wyręczyć Neila i wyjaśnić, dlaczego ten nie komentował jej wyglądu.
     -Oczywiście, że zdolnych, a przynajmniej tylko takich przyjmują na ten statek. I… No właśnie?- wypalił. –Z ust mi to wyjąłeś. Larivia cała jest śliczna, chociaż nie ma piegów. Może się dogadamy, nie?- W tym momencie przysunął swój łokieć bliżej mężczyzny, aby szturchnąć, a raczej dotknąć go nim. Na znak zgody i przyjacielskiego nastawienia.
     Mimo tego, że na Faexie nie było w zwyczaju szufladkować płci i nigdy nie było sztywno powiedziane, co wypada jednej a co drugiej. Mimo tego, żyjąc poza planetą z tymi, którzy byli jego, a on był ich, nauczył się, że kobiety w większości inaczej przyjmują komplementy, niż mężczyźni. Mówiąc wprost, nie wypadało. Ten temat również miał w planach „do poruszenia”.
     Słysząc chwilowy sprzeciw z ust panny Surival odnośnie maski, Neil przekrzywił jedynie głowę delikatnie w bok. Wystarczyło chwilę poczekać. Wyciągnął rękę po swoją maskę i odebrał ją od kobiety. Podziękował jej lekkim uśmiechem i skinieniem głowy.
     Nie spodziewał się, że Larivia powróci do któregoś z tematu sprzed przybycia nowego inżyniera, więc kiedy zwróciła się bezpośrednio do niego, wbił w nią swoje oczy i czekał na to, co się wydarzy.
     -Widownia?- parsknął. –W życiu bym o tym nie pomyślał. Larivia, tu jest strasznie ciepło. Czy ja się zarumieniłem?- Przysłonił usta wierzchem dłoni, odwracając wzrok w aktorskim stylu. Jego twarz nie była wcale zarumieniona. Neil rumienił się tylko w zaawansowanym stadium złości, a to uczucie również nie było u niego częste.
     Zawiesił sobie maskę na szyi. Obchodził się z przedmiotem delikatnie. Kiedy Larivia zapytała Mai’a o mężczyznę, którego nie znał, postanowił się nie wtrącać. Dopiero w chwili, w której Mai wspomniał coś o podpadaniu szefostwu, Neil nadstawił uszu i z większym skupieniem słuchał jego słow.
     -Wtedy? Problemy?- Powtórzył za nim. Jak się okazało, może odrobinkę zbyt poważnie.
     No bo jak to, przeszło mu przez myśl. Ktoś chciał podpadać jego ulubionej pani kapitan i jeszcze mówił o tym wprost. Neil zaczął się zastanawiać, czy Mai zdawał sobie sprawę z tego, z kim właśnie rozmawiał. Strzelał, że raczej nie, skoro wygadywał takie rzeczy.
     -Chcesz podpadać Phoenix, to znaczy, kapitan Gould?- zapytał spokojnie, ale widać było po nim, że chciałby poznać odpowiedź jak najszybciej.
     -Lepiej tego nie rób- powiedział nagle. –Po prostu, jeśli nie będzie konieczności, jeśli nie zakochasz się tragicznie i stwierdzisz- Neil poderwał się z fotela gwałtownie, przy czym uniósł prawą dłoń do góry –Stwierdzisz, że walisz tę robotę, bo miłość zwycięża, dopóki oczywiście nie przypomnisz sobie, że ta praca dawała ci środki do życia… Po prostu nie rób jej problemów, bo ja zrobię krzywdę tobie i nawet te twoje piękne oczy nie zrobią na mnie wtedy wrażenia. A ja nie robię innym krzywdy. Więc nie zmuszaj mnie.
     Być może wyglądał śmiesznie przy Altzairianie, który przewyższał go o jakieś dwadzieścia centymetrów wzrostu nie licząc jego rogów, przy czym wzniosły ton Neila był na swój sposób zabawny. Widać było, że nie mówił wszystkiego całkowicie poważnie, choć ostatnie trzy zdania wypowiedział pewnie, zdecydowanie. Pół żartem, pół serio. To było dobre określenie na całokształt jego wypowiedzi.
     Opuścił rękę, po czym zacisnął usta. Wskazał palcami na własne oczy, a później na oczy Mai’a, jakby chciał powiedzieć mu „obserwuję cię, koleś”.
     Usiadł na swoim miejscu i uśmiechnął się delikatnie, by po chwili z przymkniętymi oczyma zerknąć na zegar cyfrowy.


https://cdn.discordapp.com/attachments/351469067112153091/483013944492163094/Newt_Skamander_1.gif

Online

#44 13-10-2018 o 22h56

Straż Obsydianu
Deny
Piechur Straży
Deny
...
Wiadomości: 1 799

........................................................................https://zapodaj.net/images/48ab9d62e68ba.png


       Do osiemnastego roku życia nigdy nie usłyszałam żadnego komplementu. Nawet najmniejszego. Może od matki, ale w jej ustach te nigdy nie brzmiały na szczere, więcej w jej głosie było żalu, jakby parzyła na mnie wiedząc, że to nie mnie chce widzieć. Potrafiła czesać moje włosy w dzieciństwie w sposób, który tak dotkliwie uświadamiał mi, że ich kolor budzi w niej rozpacz. Osiemnaście lat w trakcie których starałam się jak mogłam, uczyłam lepiej od innych, zachowywałam poprawnie, a i tak byłam niczym. Aż w końcu coś we mnie pękło. Wtedy też uciekałam, ale mimo, że od tamtego czasu minęło już pięć lat, nadal nie potrafiłam przyjmować komplementów. Kiedy trafiłam do armii te zaczęły się pojawiać częściej, a ja szybko zrozumiałam, że wiele z nich to raczej obelgi, bądź próba manipulacji. Wciąż te było mi przyjmować łatwiej, od tych swobodnie rzucony, jak w przypadku niebieskowłosego.
       Zaskoczył mnie. Z początku sądziłam, że żartuje i zastanawiałam się nad tym, jak powinnam zareagować. Może Neil zaraz poczęstuje go jakąś ciętą ripostą? Wydawało mi się to bardzo możliwe, ale pomyliłam się, bo drugi pilot nie tylko nie zaprzeczył, ale nawet podtrzymał opinię inżyniera. Byłam już na całe szczęście tyłem do nich. Zawstydziłam się bardziej, niż bym chciała i potrzebowałam chwili, aby do siebie dojść. Oczywiście przy okazji byłam niesamowicie zła, że tej chwili w ogóle potrzebowałam. Muszę wziąć się w garść, wiem dobrze, że jestem na Hyperionie najmłodszym członkiem załogi, więc tym bardziej powinnam się starać, aby nie odstawać, a już na pewno nie mogę się ekscytować miłymi słowami, jak jakiś podlotek. Profesjonalność przede wszystkim. Nie dla ciebie miłe słówka, Rivio, taką drogę wybrałaś, decydując się na karierę pilota, bo wiadomo, że kobiety wcale nie były tu mile widziane.
       - W takim razie cała nasza trójka jest śliczna, proszę, nie podkreślajcie tego tak, jakby takie określenie pasowało jedynie mnie. Wszyscy po równo na nie zasługujemy - przeczyściłam gardło, ze spokojem dzieląc się swoją opinia. Ta była bardzo rzeczowa, trochę, jak w wykonaniu sympatycznej, ale jednak bardzo zdystansowanej nauczycielki. Chciałam, aby wyszło na dojrzałą wypowiedź i chyba mi się udało. No, a przy tym i ja powiedziałam im komplement, więc byłam z tego zadowolona. Teraz bowiem, ta scena nie należała do tych z gatunku "dwaj panowie docenili jakąś panienkę", tylko już "trójka kumpli z pracy doceniła siebie nawzajem". Otóż to, taki efekt chciałam osiągnąć.
       W planach nie miałam już odwracania się do któregokolwiek z nich, przynajmniej przez pewną chwilę, ale parsknięcie Neila zmieniło moje założenia. Zerknęłam na niego odruchowo, przy czym jedna z moich brwi uniosła się wyżej.
       Cmoknęłam cicho, patrząc na jego przestawienie. Ostrożnie podparłam łokieć o blat na którym znajdowały się różne przełączniki i na dłoni ułożyłam swoją brodę, delikatnie przechylając przy tym głowę.
       - Spokojnie, nadal jesteś bladziutki, ale bez obaw, jeszcze sprawię, że się zarumienisz - och, jaka grzeczna była ta wypowiedź, spotęgowana tylko kontaktem wzrokowym. Nie wiem dlaczego, ale podobała mi się ta wypowiedź, a może jednak potrafiłam to wytłumaczyć? Na początku w armii nie potrafiłam sobie radzić z głupimi żarcikami, stale się rumieniłam, ekscytując tym samym nadawców górnolotnych kawałów. Potrzebowałam czasu, aby przestać reagować na propozycje poćwiczenia z kimś w nocy w jego kwaterze, czy prośby przelecenia kogoś, skoro taki dobry ze mnie pilot. Musiałam się uodpornić i sądziłam, że jestem już w tym mistrzynią. Niestety Neil sprawił, że dziś znów się zakłopotałam, więc teraz, na samą myśl, że role mogłyby się odwrócić, że ja mogłabym wprawić go w konsternacje... czy to ekscytacja? Chyba tak.
       Pokiwałam powoli głową na słowa Mai'a. Przy okazji dotarło do mnie, że drzwi znów się otworzyły. Odwróciłam się na krześle, chcąc zobaczyć, czy może to Ziggy, ale nie. Był to białowłosy, którego już wcześniej dostrzegłam na zebraniu. Miałam odezwać się jeszcze do inżyniera, chcąc mu podziękować za informacje, przy okazji skomentować jego wypowiedź, ale nim rozchyliłam usta, powietrze przeciął głos drugiego pilota.
       Drgnęłam automatycznie. Chyba swoją postawą przykuł na siebie nie tylko moją uwagę.
       Phoenix... zacisnęłam delikatnie dłonie w pięści. Obrońca pani kapitan, tak? W końcu to nic dziwnego, może naprawdę ją kochał? Niewiele wiedziałam o kapitan Gould, ale wystarczająco. Przede wszystkim była kobietą sprawującą rolę kapitana i z początku mi to imponowało. Potem natomiast, któregoś dnia dotarło do mnie, że ja nigdy nie będę miała możliwości dojścia tak wysoko. Zawszę będę zbiegiem, zawsze będę musiała coś ukrywać i zawsze znajdzie się ktoś pokroju mężczyzny o wyglądzie nietoperza, który gotowy będzie mnie trzymać w garści. Gold musiała mieć więc cholerne szczęście, a te teraz w połowie jej się wykruszyło. Mimo to, mimo, że właśnie stała w sytuacji, w której traciła władzę, to wciąż miała jej nieopisanie więcej, niż ja będę miała kiedykolwiek. Dodatkowo dookoła niej znajdują się ludzie tacy, jak Neil, gotowi jej bronić. Ja mam tylko w Ziggym przyjaciela. Teraz jakoś bardziej niż zwykle bolał mnie jego brak. Wcześniej pół żartem mówiłam o zazdrości, kiedy rozmawialiśmy z drugim pilotem, teraz natomiast, chociaż nigdy nie rozmawiałam z Goul, ta naprawę mnie ukuła. Cóż za żałosna ze mnie dziewczyna.
      - Neil - powiedziałam spokojnie, tym samym skupiając na sobie jego uwagę. Tylko, że moja twarz pozbawiona była jakiejkolwiek emocji, a wzrok utkwiony gdzieś dalej, niż na ścianie, którą miałam przed sobą, znacznie dalej, niż na tym statku. - To piękne, że jesteś taki oddany, ale nie lubię, gdy ludzie sobie grożą. Mężczyźni często sobie grożą, może ja też powinnam zacząć grozić? - nie wiem, czy pytałam jego, czy kogokolwiek innego, może siebie? - Mogłabym na przykład powiedzieć, że radzę siedzieć, gdy i ja to robię, dość gwałtowny ze mnie pilot, byłaby szkoda, gdyby komuś coś się stało, dlatego proszę, bądźcie dla siebie mili, nie chciałabym się niepotrzebnie zestresować i doprowadzić do wypadku - ocknęłam się, uśmiechnęłam delikatnie. Było to pewnego rodzaju aluzją. W sumie ucieszyłam się, że nie poszłam dalej. Nie powiedziałam, że nie mam nic do stracenia, że ja też mogę pogrozić i w zasadzie potrzebuję dziesięciu sekund, aby rozbić nas tak, żeby nie było czego zbierać. Ja i Mai byliśmy nowi, ale ni chciałam, aby między nami, a pozostałą częścią załogi rysowała się jakaś linia. Tak jak przed chwilą między inżynierem, a drugim pilotem pokazały się barierki odgradzające dwa przeciwne stanowiska. Po prostu chociaż raz w życiu nie chciałam być tą inną, tą niepasującą. Ostatecznie to wszystko nie dotyczyło nawet mnie i żaden ze znajdujących się tutaj mężczyzn nie mógł rozumieć, że po prostu nadepnęli na coś, co jest we mnie głęboko zakorzenione. Teraz może nawet zrobiłoby mi się nieco głupio, gdyby nie to, że dotarło do mnie, że nadal nie przywitałam się z nowo przybyłym mężczyzną.
       - Pewnie jak tak na nas patrzysz, to nie zachęcamy - wypaliłam do białowłosego, a moja twarz nie była już taka wyprana z emocji. Wszystko wróciło do normy. Jeśli się nie myliłam, to nowo przybyły osobnik nie należał do nowej załogi. - Mimo wszystko nie gryziemy. Prawda, Neil? - zerknęłam na drugiego pilota, licząc na to, że zrozumie, że ma zapomnieć o mojej wypowiedzi sprzed chwili i być może poprzeć mnie w dalszym zawiązywaniu znajomości. Liczyłam też na to, że przy białowłosym... o wiele łatwiej będzie mi nad sobą zapanować, niż przy drugim pilocie. On widział i słyszał stanowczo za wiele, naprawdę będę musiała na niego uważać.
       Spojrzałam jeszcze na Mai'a. Ten z kolei wydawał się pewnego rodzaju bezpieczną ostoją. Myślę, że nie miał nic złego na myśli, mówiąc o pani kapitan. W każdym razie nie wyglądał mi na rebelianta podburzającego wszystkich, ale czy mogłam być tego pewna? Mimo to skinęłam do niebieskowłosego głową, nie mając w tym jednak większego celu. Uznałam, że to nieco dziwne, to też postanowiłam się odezwać.
       - W zasadzie w trójkę prawimy sobie całkiem niezłe komplementy, ale w tym mistrzami są mimo wszystko moi towarzysze, chętnie posłucham, co też docenicie w wyglądzie... - zacięłam się i znów spojrzałam na białowłosego. - No właśnie, jeszcze się nie przedstawiłeś. Ja w każdym razie jestem Larivia Surival i będę od dzisiaj kierowcą naszej małej wycieczki - zażartowałam, ale nie zaśmiałam się i w odruchu chciałam zaczesać włosy za ucho, ale na całe szczęście szybko się powstrzymałam. To było... nieco niebezpieczne, ale nieważne. Ryzyko ominięte. Mało tego, chwila, w której zachowałam się nieco impulsywnie także już minęła, poza tym teraz towarzystwo się powiększyło, a kto wie, co jeszcze bym powiedziała, gdyby nasza rozmowa sam na sam z drugim pilotem nie została przerwana. Zapewne Mai nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że dzięki niemu czułem się teraz pewniej. Może kiedyś mu za to podziękuję, ale jednak... szczerze w to wątpię. W końcu muszą wiedzieć, że nie oczekuję od nikogo żadnej pomocy.


"We   are   all   born   free   and   spend   a   lifetime   becoming   slaves   to   our   own   false   truths..."
https://78.media.tumblr.com/03ca50990056aa4c75887ea9d05b82f3/tumblr_nv51xdcmaY1silmqho2_250.gif  https://78.media.tumblr.com/cd9afbb65718d9f3c1e414655c6e0600/tumblr_oce7n7Z7r41sognhno9_r1_250.gif  https://78.media.tumblr.com/dbb85978787c0aad1c109ee68d7348b6/tumblr_nv51xdcmaY1silmqho3_250.gif





https://78.media.tumblr.com/c121f7b50b41b70609b234fcbaecdf4e/tumblr_p816hqQiyl1rdlm3eo1_r2_250.gif




https://zapodaj.net/images/162e66cd3b6e4.png
https://78.media.tumblr.com/b6848eefcf147ac767182f366e3e7eb8/tumblr_nesb66VZvh1tknjx1o1_250.gif  https://78.media.tumblr.com/67515805388ae08227172b9d5a9dcb0e/tumblr_nesb66VZvh1tknjx1o2_250.gif  https://78.media.tumblr.com/c700fcdeef3a4711edff2b45adcc3107/tumblr_nesb66VZvh1tknjx1o6_

Offline

#45 14-10-2018 o 13h42

Straż Absyntu
Neyu
Straż na szkoleniu
Neyu
...
Wiadomości: 207

______________________________Eais
Właściwie wszystko działo się tak szybko, lecz dla niej zaobserwowanie każdego szczegółu nie było najmniejszym problemem. Dostrzegła, iż nowy członek załogi, świecił się niczym bożenarodzeniowa choinka, co powodowało, że w pomieszczeniu był intrygujący blask błękitu. Sama jego rasa stała się czymś interesującym dla niej, jednakże dobrze wiedziała, iż przez dłuższy czas nie dowie się niczego więcej na temat nowego inżyniera oraz o jego dziwnie, wyróżniającej się rasy. Powiodła swym pustym wzrokiem na qlulle, którzy zaatakowali nowego nawigatora, podpinając go do ich eksperymentalnego sprzętu. Uroczy futrzak, który stał się celem qlulle; okazał się być przedstawicielem rasy furei, która była rzadko spotykana poza ich rodzimą planetą, więc po części rozumiała zachowanie zafascynowanych oficerów naukowych, którzy byli aż nadto natrętni wobec zdezorientowanego mężczyzny przypominającego lwa, jednakze w dużej mierze nie potrafiła pojąć tego; dlaczego nie mogli się powstrzymać z tym na czas zebrania kapitan Gould. Ale nie czuła potrzeby, aby skomentować cały ten występek, więc jedynie obserwowała w ciszy, jak się teatrzyk rozwinie. Następnie jej uwagę odwrócił mechaniczny huk, spowodowany uderzeniem ręki cyborga o stół. Ta czynność od razu sprawiła, że w pomieszczeniu zapanował spokój, tym bardziej nieoczekiwane badawcze zapędy qlulle wobec furei; zostały przerwane przez uwagę Gabriela. Kątem oka dostrzegła, iż oficerowie naukowi i tak byli zadowoleni. Być może z pozytywnych wyników, które ukazały się na ich sprzęcie, jednakże nie powstrzymali się od tego, aby nie poinformować nowego nawigatora o kolejnych badaniach i eksperymentach, na których z ogromną chęcią chcieliby go ujrzeć. Ucichła również rozmowa pomiędzy nową i aktualnie pierwszą pilotką oraz przeraźliwie świecącym się niebieskowłosym inżynierem. Powiodła swymi niewzruszonymi ślepiami na twarz Phoenix, która nie wyrażała zadowolenia z wcześniejszego chaosu, a nawet postanowiła nie rzucać jakiegoś dogryzającego komentarza i od razu przejść do przemowy oraz konkretnych informacji, które miała dostarczyć całej załodze. Eais uważnie ją słuchała, przerzucając swój wzrok na ścianę za twarzami niektórych osób. Obiekt obserwacji był niebywale enigmatyczny, ponieważ aż do końca zebrania nie odrywała od niego wzroku. Gdy już kapitan Gould powiadomiła, iż konferencja dobiegła końca, to dziewczyna automatycznie wstała ze swojego miejsca, zasuwając za sobą krzesło i wraz z paroma innymi członkami załogi, opuściła pomieszczenie, nie racząc wtedy nikogo swymi granitowymi ślepiami.
Z wypranym z jakichkolwiek emocji wyrazem twarzy, co było u niej standardem, szła spokojnym krokiem przez korytarze, które miały ją doprowadzić do mostku, gdzie miała spędzić swój kolejny cykl czasowy. Zastanawiało ją to, czy będzie miała okazje, chociaż trochę zapoznać się z nowymi członkami załogi, czy ona sama da radę nawiązać jakikolwiek kontakt międzyludzki i nie odstraszy ich swoją niewiedzą, co do wyrażania uczuć czy emocji. Albo i może taki był jej los, że musiała taka być jaka była aktualnie. A jeśli tak było, to jaki był sens zaczynania nowych znajomości? I tak nie posiadała tu wielu przyjaciół, którym naprawdę mogła zaufać i dzielić się z nimi swoimi rozmyśleniami. Prędzej miała większą szalę wrogów, ale podobno tych trzeba trzymać jeszcze bliżej niż przyjaciół bądź znajomych. Jedno było pewne, że mało kto ją rozumiał, ba, momentami nawet ona samej siebie nie potrafiła zrozumieć. Złoty smok powiada, że taki jest jej już urok. Można powiedzieć, iż to on stanowi taką odpowiedź na jej wszystkie pytania, ponieważ dowiedziała się o wielu rzeczach właśnie od niego. Dalej nie za bardzo wie o swojej rasie, rodzie, a nawet o planecie, na której wcześniej "żyła". Liczyła na to, iż to się zmieni i Ryūshōseki podzieli się z nią swoją wiedzą, gdy ta będzie miała czas, aby z nim porozmawiać.
Po parunastu krokach znalazła się przed drzwiami na mostek, więc bez wahania uchyliła je, aby wstąpić do środka i jej oczom ukazała się wcześniejsza błękitna lampa wraz z blondwłosą pilotką, niedaleko nich był Neil oraz jeszcze odrobinę dalej Asterion. Od razu uciekła wzrokiem od białowłosego technika, ponieważ miała wrażenie, że ten znowu się podirytuje na nią albo będzie prawił jakieś morały. Ostatecznie był dla niej znakiem zapytania, jeżeli chodzi o charakter, jak i zachowanie, lecz szanowała go i traktowała neutralnie, gdy ten nawet się na nią złościł oraz ochrzaniał o wiele dla niego istotnych powodów. Eais wciąż próbuje momentami nadążyć za jego postępowaniem i odruchami samozachowawczymi, lecz jest to dla niej niewyraźnie ciężkim orzechem do zgryzienia. Kruczoczarnowłosa postanowiła nie rzucać się zbytnio w oczy i odejść dyskretnie na bok, gdzie mogłaby ponownie zatopić się w własnych myślach, zapominając, że nie przebywa sama w pomieszczeniu.


She's just c r a z y
http://images6.fanpop.com/image/photos/39700000/Margot-Robbie-as-Harley-Quinn-in-Suicide-Squad-margot-robbie-39797787-245-140.gif http://images6.fanpop.com/image/photos/39700000/Margot-Robbie-as-Harley-Quinn-in-Suicide-Squad-margot-robbie-39797791-245-140.gif http://images6.fanpop.com/image/photos/39700000/Harley-Quinn-in-Suicide-Squad-2016-harley-quinn-39797751-245-140.gif

Offline

#46 15-10-2018 o 16h25

Straż Obsydianu
Raspberry
Akolita Sylfy
Raspberry
...
Wiadomości: 1 035

https://i.imgur.com/xjThAGL.png

    Przełknąłem ślinę. Zdecydowanie miałem za długi język i mówiłem rzeczy których nie powinienem. W ciszy wbijałem wzrok w mówiącego Neila, zastanawiając się jak wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji, jednocześnie starając się robić dobrą minę do złej gry. Nie miałem pojęcia, czy mężczyzna aktualnie żartuje, czy mówi wszystko na poważnie i naprawdę będzie w stanie skopać mi tyłek jak coś przeskrobię. Przynajmniej teraz mam jeszcze większą motywację, żeby nie rozrabiać za bardzo. Mam za ładny tył, żeby tak perfidnie mógł zostać skopany, przez to, że zawaliłem sprawę. W opresji pomogła mi Larivia, która postanowiła się wtrącić, za co byłem jej wdzięczny. Sam nie za bardzo wiedziałem co powiedzieć w tej sytuacji. Zdecydowanie zanim zacznę paplać jak najęty powinienem zorientować się na co mogę sobie przy konkretnych osobach pozwolić.
    — Tak tylko żartuję — odezwałem się w końcu, żeby nie siedzieć tylko i patrzeć na Neila w niezręcznej ciszy.
    — Za dobrze mi płacą, żebym zaczął rozwalać statek czy inne rzeczy… to byłoby głupie, a ja nie jestem głupi — Zaśmiałem się, ale nadal czułem gule w gardle. Mogłem nie sprawiać nawet najmniejszych problemów, ale obawiałem się, że sama moja obecność tutaj mogła być dość… kłopotliwa. Byle nie spotkać nikogo znajomego i do przodu. Na pewno nikt nie pojawi się nagle na mojej drodze, takie rzeczy to tylko w filmach. W końcu pewnie nie czają się za każdym rogiem tylko po to, żeby nagle zza niego wyskoczyć i zrobić wielką niespodziankę.
    Patrzyłem pytającym wzrokiem na jego ręce, którymi przed chwilą wykonał gest w moją stronę. Czy on mnie właśnie obrażał? A może chciał wydłubać sobie oczy? Kiepski pomysł gdy jest się pilotem. Ludzie jednak też są dziwni. Nie za bardzo wiedząc co robić po prostu powtórzyłem po nim gest, mając nadzieję, że to nie jest nic obraźliwego, to nie byłby najlepszy początek znajomości.
    Odwróciłem się i zająłem się oglądaniem przycisków przy moim stanowisku. Nowych przybyszów obrzuciłem tylko wzrokiem zastanawiając się czy warto w ogóle zaczynać rozmowę. Nie wyglądali na zbyt rozmownych, a ja aktualnie zepsułem sobie pierwsze dobre wrażenie. Co mi odbiło, żeby zaczynać ten temat. Gdybym nie był taki genialny pewnie zacząłbym podejrzewać, że mam nierówno pod sufitem, a to było niemożliwe.


https://66.media.tumblr.com/3dae2aee9f38d0f3146e3ca960925fe0/tumblr_or2zcg2X7d1u080e1o1_400.gif https://66.media.tumblr.com/345ca173a04217895b5d49fe280f0ca4/tumblr_or2zcg2X7d1u080e1o3_400.gif

Offline

#47 16-10-2018 o 21h13

Straż Obsydianu
Berrine
Żołnierz Straży
Berrine
...
Wiadomości: 498

________________https://fontmeme.com/permalink/181004/d0863d35688ac70920b348e760136894.png

      Stojąc tam i bacznie obserwując tą małą grupkę ludzi, udało mi się zauważyć nagłą zmianę nastroju rozmawiających. Niebieskowłosy z wcześniej, musiał powiedzieć coś nieodpowiedniego, gdyż spostrzegłem, że mięśnie Neila napinają się odrobinę nerwowo, chwilę przed tym jak wystrzelił w powietrze i z zadartą przed wielkoludem głową rzekł coś bardzo energicznie, swoją wypowiedź zakańczając typowym gestem, mającym na celu zakomunikować proste "obserwuję cię".
      Przenosząc swój wzrok na obecną tam kobietę, której postawa ciała również uległa zmianie w czasie tej wymiany zdań i teraz zaczęła sygnalizować zmieszanie, zacząłem się zastanawiać co takiego powiedział tamten opalizujący knypek. Czy dopuścił się zniewagi? Rzekł coś niemiłego do długowłosej? Czy dawny pierwszy kapitan stanął w obronie dziewczyny?
      Byłem gotowy tam podejść. Niebieski zrezygnował z dalszych rozmów i zaczął oglądać przyciski. Zrobiłem krok do przodu i jeszcze raz przewertowałem wzrokiem otoczenie, aby na samym końcu, skończyć zatapiając spojrzenie w parze intensywnie niebieskich oczu, które były zwrócone właśnie na mnie. Tym razem z uwagą słuchałem wypowiadanych słów.
      - W zasadzie w trójkę prawimy sobie całkiem niezłe komplementy, ale w tym mistrzami są mimo wszystko moi towarzysze, chętnie posłucham, co też docenicie w wyglądzie...- w tym momencie właścicielka niebieskich ślepii zwiesiła się na chwilę i wzięła oddech zanim kontynuowała. Wykorzystałem tą chwilę aby wyprostować się nieznacznie i podejść do towarzystwa.
Stając tam skinąłem delikatnie głową, jak to miałem w zwyczaju witać się z innymi.
      - No właśnie, jeszcze się nie przedstawiłeś. Ja w każdym razie jestem Larivia Surival i będę od dzisiaj kierowcą naszej małej wycieczki.
      Posłałem kobiecie uśmiech.
      - Nie zwykłem przyjmować komplementów panienko, dlatego też sądzę, że nie są konieczne w tej sytuacji - odpowiedziałem jej, pilnując aby mój ton nie zabrzmiał jakkolwiek niegrzecznie.- Nazywam się Asterion Iophiel Landvættir. Miło mi cię poznać Larivio Surival. - po raz kolejny skinąłem głową i dodałem -Jestem technikiem tego statku.
       Kiedy się przedstawiłem, złożyłem na dłoni dziewczyny delikatny pocałunek, jak przystało na dżentelmena.
      Postanowiłem wstrzymać się z uwagami na temat jej funkcji, jako pilota i poczekać na odpowiedni moment aby poruszyć ten temat.


♡  |  MyDramaList  | SłodkiFlirt  |  ♡   
http://i64.tinypic.com/1z1focx.gif

Offline

#48 16-10-2018 o 22h02

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 663

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/497854756497260606/unknown.png

     Neil splótł ręce na torsie, prostując się na swoim fotelu. Bacznie obserwował Larivię i Mai’a, nieświadomy tego, że w pomieszczeniu pojawiły się kolejne osoby. Kiedy pierwsza pilotka nabrała ostrzegawczego tonu głosu, drugi pilot spojrzał jej w oczy, jakby chciał ją prześwietlić. Powstrzymał się od cichego prychnięcia i opuścił ręce swobodnie.
     -Mężczyźni, kobiety! Podziały, cholercia, zawsze tylko same problemy z nimi. Mai, nie groziłem ci! Bynajmniej, o nie! Ja tylko ostrzegałem. Przecież jeszcze nic nie zrobiłeś.- Puścił oko z wesołym uśmieszkiem.
     Kiedy Larivia zwróciła uwagę na pozostałe osoby w pomieszczeniu, Neil odwrócił się w stronę techników. Przełknął ślinę czując, jak od środka oblewa go niepokój. Niepewnie uniósł dłoń i pomachał nią w stronę Eais. W chwili, w której kobieta zwróciła się do niego z kwestią gryzienia innych, zaśmiał się nerwowo.
     -Oczywiście, że nie- powiedział jedynie, wzrokiem uciekając do kobiety z czarnymi włosami.
     Asterion postanowił przywitać pilotkę na swój oryginalny sposób. Podczas gdy Neil tak bardzo starał się pokazać tej dziecinie, aby się nie bała, bo on nie szufladkuje osób ze względu na płeć w kwestii wykonywania zawodu, Asterion właśnie starał się popsuć mu przedstawienie Hyperiona jako super tolerancyjnego statku. Przynajmniej uśmiechnął się do niej, czym zapulsował u Neila. Mężczyzna nie wiedział już, czy ma się wtrącać, zwrócić uwagę Eais czy upewnić się, że Mai nie wziął go za potwora-szalonego zwolennika kapitan Phoenix. Koniec końców zdecydował się zaczepić inżyniera, ale marnie mu wyszło, ponieważ wycelował w niego jedynie porozumiewawcze spojrzenie. Przynajmniej w mniemaniu Neila, ono takie właśnie było. Zmienił niepewnie obiekt zainteresowania z powrotem na białowłosego i blondynkę.
     Trzymał kciuki za to, aby ze zwykłego powitania nie rozpoczęła się kolejna zagorzała dyskusja, choć sam lubił w nich uczestniczyć. Zaczął ponownie spoglądać na zegar. Start zbliżał się wielkimi krokami.
     -Asterion, nie męcz mi jej za bardzo. Rivia jest teraz słońcem kokpitu, a za chwilę startujemy- powiedział. Kąciki jego ust powędrowały do góry, korzystając z tego, że twarz Asteriona dalej była rozświetlana przez miły uśmiech.
     Zorientował się, że skrócił imię kobiety, ale mógł jedynie wzruszyć na to ramionami w myślach. Przecież jej powiedział, że wkrótce zacznie to robić i nie przypominał sobie, żeby wyraziła jasny sprzeciw. Pomyślał, że najwyżej dostanie go teraz.


https://cdn.discordapp.com/attachments/351469067112153091/483013944492163094/Newt_Skamander_1.gif

Online

#49 16-10-2018 o 23h00

Straż Obsydianu
Deny
Piechur Straży
Deny
...
Wiadomości: 1 799

........................................................................https://zapodaj.net/images/48ab9d62e68ba.png


       Zerknęłam w stronę drzwi przez które na mostek dostała się kolejna osoba. Ta ładna kobieta, o czarnych długich włosach, chociaż nie tak długich, jak moje. Jej widok napawał mnie pewnego rodzaju pewnością, że załoga tego statku przyjmie mnie dobrze, skoro w poczet załogi wchodzą takie atrakcyjne kobiety. Z drugiej strony czarnowłosa trzymała się na uboczu, więc nie mogłam ostatecznie stwierdzić, czy na Hyperionie czuła się swobodnie. Ta kwestia nadal miała zostać dla mnie niejasna, ale pewnie już niebawem się to zmieni. Jak tylko życie tutaj stanie się moją codziennością.
       Mai najwyraźniej odpuścił, a mnie to ucieszyło. Nie chciałam, aby między tą dwójką zawiązał się jakiś konflikt. Może to śmieszne, żadnego tak naprawdę nie znałam, a mimo to w głowie zdążyłam już przypisać do ich postaci własną sympatię. Chociaż z założenia traktowałam ich nieco inaczej. Mai wydawał mi się nieco wycofany, ale bardzo ciepły, posiadający swój własny świat, nieco w tym wszystkim roztrzepany, ale to dodawało mu uroku. Neil z kolei... z nim rozmawiałam dłużej, a wspomnienie wszystkich wymienionych między nami kwestii wywoływało dziwną mieszankę. Z jednej strony chciałam na niego patrzeć, jak na niebieskowłosego, słowem nowo poznanego mężczyznę, o którym mało póki co wiem, ale traktuję go z sympatią. Z drugiej strony już chciałam mu coś udowodnić, a nade wszystko chciałam z nim dyskutować, przyjmować przeciwne stanowiska i sprzeczać się. Doprawdy zabawne, ale teraz nie było czasu, aby nad tym się dłużej zastanawiać.
       - Zapamiętam Neil, że nie lubisz podziałów i w odpowiednim czasie ci to wypomnę - uśmiechnęłam się słodko do drugiego pilota, ale oczywiście było to zagraniem czysto teatralnym. Spojrzałam jeszcze na Mai'a, chcąc i do niego coś dodać, ale nie miałam sposobności, bo kątem oka zauważyłam ruch. Natychmiast spojrzałam w kierunku białowłosego, w zasadzie ciesząc się, że ten do nas podchodzi.
       Obawiałam się, że niebieskowłosy może czuć się niezręcznie, ale teraz musiałam się skupić na nowo poznanej osobie. Nie dało się go zignorować, a przynajmniej ja nie mogłam, bo nazwał mnie dość specyficznie. Brew mi drgnęła, a po głowie obijało się to jedno słowo - panienko. Niemalże wywoływało jakiś ból. Co to za głupota? Dlaczego panienką? Czy ja do niego podeszłam i zaczęłam od "witaj, mości kawalerze"? Chyba nie! Aż się nieco spięłam, już szykując się do kulturalnego wyjaśnienia mu, że znam swoją płeć i tej podkreślać nie musi, kiedy też Asterion, bo znałam już jego imię, zrobił coś, co mnie sparaliżowało.
       Wstrzymałam na moment oddech, nawet o tym nie wiedząc. Wlepiłam w niego swoje spojrzenie, czując jak serce mi się obija o żebra. P...po...po...pocałował mnie właśnie ten typ! Otworzyłam nieco usta, nadal się nie ruszając, próbując to sobie uporządkować w glowie. Skóra na dłoni piekła, jakby tam coś zostawił, a przecież to tylko pocałunek. Uspokój się Rivia! To nic wielkiego, to przecież nie była wcale teka duża intymność, no, ale z drugiej strony... nikt nigdy nie okazał w moim kierunku takiego gestu.
       Kiedy Neil się odezwał, świat znów ruszył z miejsca. Zabrałam dłoń, wzięłam oddech, jak długo się przed tym powstrzymywałam? Nie wiem, ale teraz moje płuca przyjęły tlen z dużą wdzięcznością.
       - Jakie nie męcz? - to miało zabrzmieć lekceważąco, ale jakoś tak jęknęłam, czując, że się rumienię. Cholera jasna! Nie wiedziałam na kogo teraz mam patrzeć, a na kogo nie. - Przecież nie robimy nic, co miałoby mnie zmęczyć - dodałam zaraz, nieco skołowana. Być może takie wyjaśnienia były zbędne, ale nieważne. Ja już zaczęłam paplać i chciałam to wszystko wyklarować, chociaż efekt musiał być inny.
       Na litość wszystkich istot, Larivio uspokój się! Odchrząknęłam, prostując się i wygładzając w odruchu włosy na uszach. Te nadal były zakryte. Doskonale. No, a teraz baczność, ręce założone za plecami i pełen profesjonalizmu ton. Otóż to, dasz radę.
       - Asterionie, teraz, gdy już znasz moje imię, wierzę, że wszelkie określenia typu "panienka" nie będą potrzebne. Chyba, że i ciebie mam nazywać kawalerem? Wątpię. Proszę, nie zrozum mnie źle, po prostu - przez całą wypowiedź mój głos był taki wręcz podręcznikowy, ale teraz, gdy zmierzałam do meritum, mimo wszelkich chęci zawahałam się, a poliki na powrót zaczęły mnie piec. Nie tak mocno, jak wcześniej, więc to zignorowałam. Może nie widać, a nawet jeśli, będę udawać, że coś się im zdaje, że takie światło, albo mam gorączkę, czy coś. - Po prostu twój gest powitalny, chociaż w dobrej wierze, mógł być odebrany niepoprawnie. Słowem, od dzisiaj obejmuję stanowisko pierwszego pilota i proszę, w zasadzie dotyczy to wszystkich, chciałabym być traktowana tak samo, jak Neil. W każdej sytuacji. Bez wyjątku - ostatnie dwa zdania podkreśliłam. Wzięłam jeszcze głębszy wdech i skinęłam mu głowa.
       Po tych słowach, chcąc zachować profesjonalizm, a także mając na uwadze to, że niebawem będziemy startować, zajęłam swoje miejsce na powrót. Teraz też do mnie coś dotarło. Zerknęłam na Neila, delikatnie marszcząc nosek.
       - Rivia... - powiedziałam cicho, pod nosem. Tak mnie nazwał. Nie pełnym imieniem. Szybko. To było miłe, po prostu. Przygryzłam na moment dolną wargę ust. Musiałam być profesjonalna. Znów przeczyściłam gardło, sprawdziłam widoczne na moim panelu parametry, udając, że tylko nimi jestem teraz zaaferowana. - Słońce kokpitu? Zatem Mai musi być księżycem, który odbija mój blask - cmoknęłam po chwili, sprawdzając wskaźniki silników na swoim panelu. - Mei, proszę skalibruj wariometr, bo mi się nie zgadza - dodałam po chwili, spoglądając na niebieskowłosego i uśmiechnęłam się w jego kierunku. - Ty mój księżycu - puściłam mu jeszcze oczko.
       - Neil, ty będziesz czarną dziurą, co ty na to? - zerknęłam w jego kierunku. - Chociaż to chyba źle by dla nas wróżyło, bylibyśmy swoimi przeciwnościami - zamyśliłam się, sprawdzając jeszcze żyroskop, chociaż to będzie główną działką Ziggyego. No, ale gdzie on się podziewał?
       - Asterionie, jako technik pewnie wiesz kiedy ostatnio używaliście silników zapasowych? Zastanawia mnie jaką moc ma to cacko, kiedy uruchomi się wszystkie - nie mogłam powstrzymać tego, że oczy rozświetlił mi niebezpieczny blask. Odwróciłam się przez ramię do białowłosego, nie potrafiąc powstrzymać uśmieszku. - Lubię szybkość - wyjaśniłam, a ponad ramieniem mężczyzny dostrzegłam znów czarnowłosą. Dlaczego tak się chowała? Nie podobało mi się to, że nadal się nie odezwała. Nie znałam jej, ale to nie pomagało mi w tym, aby jej zaufać.
       - Nie chcę zabrzmieć niegrzecznie, ale lubię wiedzieć, kto znajduje się dookoła mnie, a ty jeszcze się nie przedstawiłaś - zauważyłam, nie spuszczając wzroku z kobiety. Skąd mogłam wiedzieć, kim jest? Żyłam jakby nie patrzeć w zastraszeniu? Jeśli to pierwszy oficer ją tu przysłał? Może ma mi patrzeć na ręce? Nie, to już paranoja, no, ale z drugiej strony... taka ładna dziewczyna. Co mogła tutaj robić?

Ostatnio zmieniony przez Deny (16-10-2018 o 23h02)


"We   are   all   born   free   and   spend   a   lifetime   becoming   slaves   to   our   own   false   truths..."
https://78.media.tumblr.com/03ca50990056aa4c75887ea9d05b82f3/tumblr_nv51xdcmaY1silmqho2_250.gif  https://78.media.tumblr.com/cd9afbb65718d9f3c1e414655c6e0600/tumblr_oce7n7Z7r41sognhno9_r1_250.gif  https://78.media.tumblr.com/dbb85978787c0aad1c109ee68d7348b6/tumblr_nv51xdcmaY1silmqho3_250.gif





https://78.media.tumblr.com/c121f7b50b41b70609b234fcbaecdf4e/tumblr_p816hqQiyl1rdlm3eo1_r2_250.gif




https://zapodaj.net/images/162e66cd3b6e4.png
https://78.media.tumblr.com/b6848eefcf147ac767182f366e3e7eb8/tumblr_nesb66VZvh1tknjx1o1_250.gif  https://78.media.tumblr.com/67515805388ae08227172b9d5a9dcb0e/tumblr_nesb66VZvh1tknjx1o2_250.gif  https://78.media.tumblr.com/c700fcdeef3a4711edff2b45adcc3107/tumblr_nesb66VZvh1tknjx1o6_

Offline

#50 17-10-2018 o 01h38

Straż Obsydianu
Raspberry
Akolita Sylfy
Raspberry
...
Wiadomości: 1 035

__________________https://i.imgur.com/xjThAGL.png

    Zupełnie nie zwracałem uwagi na to co dzieję się wokół mnie, pochłonięty oglądaniem statku od technicznej strony. Zdecydowanie nie mogłem doczekać się już odlotu. Teraz, gdy inni patrzyli raczej nie wypadało zaczynać naciskać po kolei wszystkie przyciski, chociaż muszę przyznać, że kusiło mnie to. Wolałem jednak nie wyjść na kompletnego idiotę już pierwszego dnia. Jak to świadczyłoby o nowym inżynierze? No raczej nie zachowałbym tej posady zbyt długo, biorąc pod uwagę skutki takiego zachowania. Postanowiłem też, że gdy tylko będę mógł muszę się jakoś dorwać do środka i zobaczyć jak to tam wygląda. W końcu na tym stanowisku powinienem sugerować jakieś poprawki lub ulepszenia. Po to tu jestem.
    Przez chwilę naszły mnie, oczywiście niczym nieuzasadnione, wątpliwości, czy na pewno sobie poradzę. To dość odpowiedzialne stanowisko, a ja jak już dużo osób zdążyło się przekonać nie należałem do takich osób. Szybko jednak odrzuciłem tą myśl, przecież to nie pierwszy raz na statku - pomimo, że w dokumentach miałem (z oczywistych powodów) wpisaną inna informację - i oczywiście jest tu trochę inaczej, ale nie widzę powodów, żebym teraz nie dał sobie rady. Będę tak świetny, że całej załodze aż majty spadną z wrażenia!
    Odwróciłem się w stronę reszty znajdujących się na mostku osób i niemal od razu napotkałem spojrzenie Neila. Znowu coś przeskrobałem? Zrobiłem coś nie tak? Raczej nie, statek w końcu nie wybuchł i wszyscy na razie byli cali. Może sprawdzał czy czegoś nie kombinuje? Nie za bardzo wiedząc co robić posłałem mu tylko pytające spojrzenie, zastanawiając się jakie myśli mogą teraz kłębić się w jego głowie.
    W zaskakującej nawet samego mnie ciszy, przysłuchiwałem się toczącej się na mostku rozmowie. Zazwyczaj gęba mi się nie zamyka, ale to zapewne przez wcześniejszą, dość niezręczną sytuację. Humor zdecydowanie poprawił mi się po tym jak zostałem przez Larivię nazwany księżycem.
    - Już się robi słoneczko! - Na mojej twarzy znów zagościł uśmiech, a ja zabrałem się do pracy. Nie zajęło mi to długo, robiłem to już tyle razy, że każdy ruch wykonywałem mechanicznie, nawet nie zastanawiając się nad tym długo. Mógłbym robić to z zamkniętymi oczami, gdybym tylko chciał.
    - Czarna dziura? - Zerknąłem w ich stronę i uniosłem jedną brew do góry. - Czy to ne zbyt smutne jak na naszą wesołą brygadę? Neil powinien być… - Zastanowiłem się przez chwilę myśląc nad dobrym porównaniem. - Konstelacją! Albo galaktyką! Wiecie… - Palcem postukałem po swoim policzku, szukając dobrego określenia, na to co miałem na myśli.
    - Piegi wyglądają trochę jak takie skupisko ciał niebieskich. - Uśmiechnąłem się szeroko zadowolony ze swojego trafnego, równie jak nazwanie mnie księżycem, porównania, a przynajmniej według mnie takie było.
    Badawczo przyjrzałem się białowłosemu technikowi, czekając na jego odpowiedź. Chciałem skonfrontować z tym co powie moje przypuszczenia i obliczenia. Oczywiście pewnie miałem rację, ale warto to skonfrontować z kimś kto miał już z tym do czynienia.
    - Słońce tylko nie przesadzaj z prędkością. Jeszcze dostaniemy mandat, a Neil skopie ci tyłek za sprawianie problemów - zażartowałem, puszczając blondynce oczko.
    Dopiero teraz poświęciłem więcej uwagi, drugiej pani technik, a przynajmniej tak stwierdziłem po kolorze jej uniformu. Wyglądała jakby żyła w swoim własnym świecie i chyba nie za bardzo chciała być z niego wyrywana. Nie potrafiłem też do końca określić skąd może pochodzić, pierwszy raz spotkałem się z takim typem urody.
    - Jeśli nie chcesz mówić swojego imienia zawsze możemy wymyślić ci jakąś fajną ksywkę, ale tak jak Rivia, też z chęcią bym je poznał.


https://66.media.tumblr.com/3dae2aee9f38d0f3146e3ca960925fe0/tumblr_or2zcg2X7d1u080e1o1_400.gif https://66.media.tumblr.com/345ca173a04217895b5d49fe280f0ca4/tumblr_or2zcg2X7d1u080e1o3_400.gif

Offline

Strony : 1 2 3