Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2

#26 20-07-2018 o 19h54

Straż Cienia
Methrylis
Akolita Kappy
Methrylis
...
Wiadomości: 18 131

https://i.imgur.com/lUnZi4X.png


/static/img/forum/smilies/yikes.png /static/img/forum/smilies/yikes.png /static/img/forum/smilies/yikes.png

No. To zacznijmy od tego, że jestem w ciężkim szoku. Aż oczka wybałuszyłam, jak zobaczyłam na stronie głównej ten znajomy tytuł. Maaatko boska, całe miesiące namawiania się opłaciły, hehe :> Kurczę, no cieszę się, bardzo się cieszę! Chociaż wiesz — mam świadomość, że nie było ci łatwo się przełamać, zresztą wspominałaś o tym we wstępie. Dlatego wspominałam, że nic na siłę, bo walka z własnym pomysłem jest co najmniej bez sensu i nie o to tu przecież chodzi. Ale jeśli TO TY SAMA czujesz, że CHCESZ to dokończyć [tak, krzyczę], to przecudownie! <3 Z tego miejsca to i ja chcę podziękować Błękitnej, że ci pomogła /static/img/forum/smilies/big_smile.png No, ale do czego to ja zmierzam? Hm, do tego, że mam nadzieję, iż wróciłaś do tego nie tylko pod wpływem naszych namów, ale przede wszystkim dlatego, że sama chciałaś…? Doskonale wiesz, jak uwielbiam twoje pisanie. Tak lekko operujesz językiem, że to bajka. Do OG nadal nie mogę się przekonać, dlatego dostać od ciebie kawałek tekstu [a nawet kilka, z tego co zapowiadasz], to dla mnie cudowna wiadomość!
Tyle słowem wstępu. xD No i dziękuję za dedykację c: Nie uważam, bym jakoś specjalnie się do tego przyczyniła, bo, jak wspomniałam wyżej, to musiała być tylko twoja decyzja. Ja robiłam tylko tyle, że w kółko powtarzałam, że uwielbiam twoje pisanie XD Więc jak to jakoś pomogło, to bardzo się cieszę c:

Hm, powinnam wrócić do poprzedniego odcinka, żeby sobie coś przypomnieć…

Ooooch, dobra, już pamiętam. Akcja z jej bratem, co to właściwie nie było wiadomo, o co z nim chodzi, co tu robi, czy tu jest czy nie i tak dalej. No i Ez podał jej eliksir, który coś tam spowodował. Zaraz. Oooooch, podawał jej eliksir, żeby wymazywać jej pamięć! Dobra, ok, pamiętam!

Ach, te twoje porównania <3 Wiatr, który bawi się nią tak jak wszyscy inni! Cudo. Hm, a więc chce skoczyć? Well, zawsze to jakieś rozwiązanie XD
Ech Leiftan. Idź stąd. /static/img/forum/smilies/hmm.png Hm, tak sobie myślę, że ostatnio wspominałaś o swojej sympatii do Nieznajomego. Którego, swoją drogą, mocno nie lubię. Ale mniejsza. Czyżbyś zamierzała wyciąć Eza z roli głównej i wrzucić tu Asha? ;> Cóż, jak tak, to trudno. :v

Jak Leif mówi o Straży tak ładnie i miło, to mam wrażenie, że tym samym zachęca Ren do skoku. Serio? Taką manianę jej odwalili, a on ich przed nią usprawiedliwia? /static/img/forum/smilies/big_smile.png Dobry ziomek.

O, zły Leif. Pochylam się bliżej do lapka i czytam! Wooow. On serio chce, by skoczyła xd
O kurczaki, bardzo zły Leiftan!
Rozczepiona dusza? Leif to Voldemort.

W sumie to chyba jestem zbyt wymagająca, ale mam ten problem z czarnymi bohaterami, że ich nie lubię. Mam tu na myśli to, że o wiele bardziej wolę, kiedy to są „grafitowe charaktery” :v Kiedy nie są tacy caaałkiem źli i potworni i straszni i nie chcą zniszczyć całego świata. Taki Thanos z Avengersów był o tyle super, że z łatwością można było zrozumieć jego pobudki, dlatego to najlepszy czarny bohater tego uniwersum. A tutaj Leif… hm, chce przywrócić demony. No spoko. Tylko że, jak to większość tych złych robi, od razu stawia wszystko na jedną kartę. No ale ok, dajmy mu szansę!

WOW. Wyjaśnienie, czemu widzi Jamesa, jest PRZEGENIALNE! I je kocham. I cieszę się, że Leif to powiedział.

„To mówiąc, przywołał tą samą” — ‘tę samą’ c: w sensie: ‘tĘ kulĘ’, bo o niej mowa.

No i fajnie, koniec, a ona dalej w tej kuli. A gdzie tu jakiś bohater? Jakiś Ez? Albo, pożal się kocie, Ash? Ktokolwiek? Ojeju, ależ narobiłaś apetytu! Błagam, daj nam to jak najszybciej, a jednocześnie nie dawaj jak najszybciej, bo się boję, że to się szybko skończy i po przyjemności!

Dobra, bo bredzę, Czekam niecierpliwie na kolejną część i pozdrawiam ^^

Ostatnio zmieniony przez Methrylis (20-07-2018 o 20h22)


||  FanFiction: "Za kurtyną Nigredo"  ||  Instagram  ||  Fanklub  E z a r e l a  ||  Wszyscy dają  A S K A  to jo tyż   ||
T  R  E  N  C  H
I'll mourn for a kid, but won't cry for a king

https://i.imgur.com/41dcyRK.gifhttps://i.imgur.com/XDotSyO.gifhttps://i.imgur.com/VK7IGv1.gif

Online

#27 20-07-2018 o 20h05

Straż Absyntu
Fujimen
Akolita Sargousetów
Fujimen
...
Wiadomości: 5 576

:ooooooo
yaaaaaaassssssssssssssss bih
Kurde tak się zakończyło że nie mam pojęcia jak to dalej poprowadzisz skoro zapowiadasz kolejne rozdziały
Ren w połowie martwa /static/img/forum/smilies/yikes.png myślałam że po prostu to choroba psychiczna
coś myslę że nie zakończy sie to szczęśliwie :v czekam na więcej


⮚tumblr⮘
https://i.imgur.com/Wm8BdJN.jpg https://i.imgur.com/gspDoQC.jpg
take a freek'n sip babes...

Offline

#28 21-07-2018 o 23h58

Straż Lśniąca
Hidney
Zbieg Okoliczności
Hidney
...
Wiadomości: 3 064

Dziękuję za komentarze <3 nawet nie wiecie, jak mi miło, że wpadłyście tu niemalże od razu, to dla mnie szok i w ogóle... aaaaaaaaaa, serce mi rośnie, hyhy.

Nie przedłużam, okej? Lecimy z tym koksem :>

Rozdział 8

Było jasno.
Podobno gdy da się dostrzec światło, to zbawienie jest już blisko. Tak kiedyś gdzieś przeczytała. Kto by pomyślał, że ta wiedza jej się kiedykolwiek przyda.
Zatem... to tyle?
Nie liczyła na jakieś fanfary czy czerwony dywan, ale... musiała przyznać, że to kompletnie nie było to, czego się spodziewała. Nie żeby wcześniej rozpatrywała różne aspekty swojej śmierci, po prostu... tu, na Ziemi, to zjawisko obchodzone było w tak pompatyczny sposób, że nawet nie przeszło jej przez myśl, że dla osoby grającej w tym całym przedstawieniu główne skrzypce to tak naprawdę nie miało żadnego znaczenia.
Bo faktycznie nie miało. Umarła, a tak naprawdę nawet nic nie poczuła. Te wszystkie emocjonujące opisy śmierci były żenujące. Wielokrotnie czytała długie, pełne emocji zapisy ostatnich chwil życia, cierpiała wraz z Werterem, towarzyszyła Mistrzowi Polikarpowi, tańczyła w danse macabre, podróżowała przez bagniste, podmokłe tereny w kierunku Jądra Ciemności.
Ale teraz, gdy widziała ją tuż przed sobą – a raczej czuła jej trupi oddech, okalający jej całkowicie znieruchomiałe ciało – zrozumiała, że w Śmierci nie było nic fascynującego. Uderzyła w nią jak nieco zbyt długi sen, bezpowrotna przerwa od życia. Wszczepiła się w jej fragmenty, już na zawsze pozbawiając ją możliwości decydowania o swym losie. Ale w końcu czy dla niej było to coś nowego? Powinna być przyzwyczajona do tego, że nigdy nie miała i już nie będzie miała możliwości wyboru.
Dlatego tak naprawdę nie winiła Śmierci – nie chciała być niewdzięczna wobec kogoś, kto był jej pierwszą i ostatnią towarzyszką. Po raz pierwszy stanęła jej naprzeciw przy własnych narodzinach. Wtedy Śmierć postanowiła wybrać jej matkę zamiast niej. Ren nigdy tego nie kwestionowała, wiedziała, że nie miała prawa. Szanowała jej wolę.
W odróżnieniu od Jamesa.
Ale wkrótce Śmierć przyszła i po niego.
Ren wiedziała, że to nie była dla niego kara. Puste oczodoły Pani Życia nie oceniały, nie wydawały osądów. One po prostu poszukiwały ścieżek, które śmiertelnicy wydeptywali sobie samodzielnie, aby następnie móc posprzątać bałagan znajdujący się na ich końcach.
Kobieta podniosła wzrok, próbując opanować falę narastającej w niej obojętności. To głupie, ale nawet teraz pragnęła wypaść przed kimś dobrze, zapisać się w historii jako ktoś nie lekceważący czyiś wyborów.
Jednakże Śmierć w odpowiedzi jedynie delikatnie pomachała głową. Nie lubiła, kiedy ktoś próbował dać jej do zrozumienia, że przewidział jej plany.

~*~

A więc... Tak, było jasno. Przeraźliwie wręcz.
W końcu zaczęło ją to na tyle mocno drażnić, że nieco bardziej ścisnęła swoje powieki. Dopiero gdy jej skóra lekko naciągnęła się pod wpływem tego ruchu, sprawiając, że rzęsy mimowolnie zetknęły się z fragmentem jej twarzy, zorientowała się, że czuła.
Ale... co czuła? W końcu nie miała ciała, prawda? To znaczy... nie powinna go mieć. Chyba.
Delikatny powiew wiatru musnął jej policzek, tym sposobem odgarniając pojedynczy kosmyk włosów z jej twarzy. Mimowolnie otworzyła oczy.
Patrzyła na niebo, którego błękit poprzeplatał się wraz z koronami wysokich, okazałych drzew. Pnie kołysały się lekko na wietrze. Ściągnęła brwi, a gdy dotarło do niej, że to zrobiła, niemalże natychmiast podniosła się do pozycji siedzącej. Zaczęła miarowo oddychać, dziwiąc się na widok swej własnej klatki piersiowej, która unosiła się i opadała w zupełnie naturalnym rytmie. Spojrzała na wnętrze swych dłoni – obie wyglądały zupełnie zwyczajnie, dokładnie tak samo, jak zawsze.
Z przerażeniem zaczęła oglądać się na wszystkie strony, mimowolnie podpełzając w stronę najbliższego pnia, zupełnie tak, jakby sam fakt znajdowania się tuż przy nim dawał jej jakieś schronienie – dopiero gry uświadomiła sobie, że była w tym miejscu całkowicie sama, po raz pierwszy spróbowała się nieco uspokoić i opanować drżenie całego ciała.
Co się właśnie wydarzyło...? Jeszcze chwilę temu była na klifie z Leiftanem, który potem całkowicie się zmienił, uwięził ją, zaprowadził do kręgu i…
Nagle rzuciła się przed siebie. Upadła na kolana i zaczęła chaotycznie odgarniać zgromadzone na podłożu liście, niedbale przerzucając je na wszystkie strony. Zatrzymała się dopiero w momencie, gdy jej oczom ukazały się pierwsze grzyby.
Czarci krąg.
Dokładnie taki sam, w jaki wpadła wiele miesięcy temu, w swoim świecie.
Powoli stanęła o własnych nogach i zaczęła przypatrywać się okolicy. Wszystkie te drzewa, cały ten las… doskonale go znała.
Ukryła twarz w dłoniach, czując, jak nagle wszystko zaczęło uderzać w nią ze zdwojoną siłą. Wszystkie wspomnienia, wszystko to, co dotychczas było jedną, wielką, czarną dziurą, nabrało kolorów, rozjaśniło się…
Pamiętała, jak uciekała. Gonił ją jakiś mężczyzna z bronią. Była głodna, a on miał jedzenie… nie wiedziała, że należał do jednego z okolicznych gangów. Miała przy sobie pistolet, ale nie chciała go używać – zawsze starała się robić to w ostateczności, kiedy wiedziała, że nie było już ratunku…
Ale wtedy, gdy znalazła się w dokładnie tym miejscu, on strzelił.
A ona nie pozostała mu winna.
Powoli odsłoniła swą twarz. Zatem tu zginęli… oboje. Ale co stało się z tym facetem? Po jego ciele nie było śladu, podobnie, jak po jakiejkolwiek walce. Ktoś zapewne musiał stosunkowo szybko go odnaleźć i postanowić urządzić mu stosowny pochówek… a cała reszta śladów została doskonale zatarta przez czas.
Delikatnie objęła się ramieniem, starając się nieco uspokoić i podsumować w głowie wszystkie dotychczasowe doświadczenia. Zatem… jeszcze chwilę temu nie żyła, o czym z resztą przekonany był Leiftan, a teraz nagle zjawiła się w swoim świecie i to w całkiem żywotnym stanie. Jak to w ogóle było możliwe? Leiftan nie dopuszczał do siebie myśli, że mogłaby przeżyć… zatem… co się tak naprawdę wydarzyło? I… co ze Strażą?
Mogła nimi gardzić. Mogła pragnąć zemsty, mogła chcieć się na nich wyżyć, wykrzyczeć im w twarz, jak bardzo ją skrzywdzili. Cholera, mogła ich nawet nienawidzić! Ale… nigdy w życiu nie życzyłaby im śmierci. Nie takiej. Nie z rąk daemonów…
Nikt na to nie zasługiwał. Nawet oni.
Nawet…

~*~

Ezarel doskonale zapamiętał moment, kiedy kryształ pękł na pół, a z jego wnętrza na świat wydobył się pierwszy daemon. Miał wówczas wrażenie, jakby cała jego energia życiowa zawirowała w jego wnętrzu.
Złapał się za głowę i, ponaglając innych, zaczął biec w kierunku wyjścia. Miiko zdołała nieco wcześniej zarządzić ewakuację, jednakże on wciąż utrzymywał pozycję przy głównym wejściu, starając się dopilnować, aby jak najwięcej mieszkańców wydostało się z Kwatery.
Pamiętał, że nawet wówczas był egoistą – mimo że bezpieczeństwo wszystkich otaczających go istot wisiało na włosku, on, przepuszczając do wyjścia kolejne osoby, tak naprawdę dbał o ochronę tylko i wyłącznie jednej z nich.
Tej, której tutaj już nie było.


ask
https://i.imgur.com/e8gYW3W.gif https://i.imgur.com/GYdLav1.gif

he thinks i don't care about him anymore, but i care more than anything

Offline

#29 22-07-2018 o 21h40

Straż Obsydianu
Nietzsche
Pokonała Dahu
Nietzsche
...
Wiadomości: 2 701

Zaskoczyłaś mnie tym jak delikatnie i poetycko ujęłaś zagadnienie śmierci, Twoja koncepcja podoba mi się zdecydowanie bardziej niż opisy uniesień którymi nawet Twoja bohaterka pogardziła. c; Ale czego innego mógłbym się po Tobie spodziewać?
Ten fragment w którym tak pięknie personifikujesz śmierć jak dla mnie to złoto
Z niecierpliwością czekam na rozwinięcie sytuacji w którą rzuciłaś bohaterkę, jak uda jej się pokonać emocje i poczucie zagubienia- pisz Hidu dużo i często



możecie mnie tu pytać o rzeczy


https://orig00.deviantart.net/82fb/f/2018/323/8/e/screenshot_2018_11_19_19_57_58_1_1_1_by_mechanicpigeon-dcsdycd.png




you don't Σxist
***

Offline

#30 22-07-2018 o 21h54

Straż Cienia
Methrylis
Akolita Kappy
Methrylis
...
Wiadomości: 18 131

http://i66.tinypic.com/inv4oj.jpg


Dziwisz się, że od razu komentowali, skoro dodałaś odcinek pierwszy raz od X czasu? :v

„Jednakże Śmierć w odpowiedzi jedynie delikatnie pomachała głową. Nie lubiła, kiedy ktoś próbował dać jej do zrozumienia, że przewidział jej plany.” — o matulu, jak ja kocham to zdanie /static/img/forum/smilies/yikes.png I zgodzę się z Niecze, że faktycznie opisałaś tę śmierć tak zupełnie… inaczej. Z jednej strony beznamiętnie, ale z drugiej właśnie ta beznamiętność była… hm, emocjonująca. Paradoksalne, ale to może dlatego, że ja, podobnie jak sama Ren, nie spodziewałam się takiego obrazu śmierci ;]

O diabła chodzi w końcówce? /static/img/forum/smilies/big_smile.png Jestem tego bardzo ciekawa. Ale trzeba przyznać — nieźle popędziłaś z akcją. Mam tylko nadzieję, że nie za szybko. Będę wtedy bardzo krytyczna, bo jeśli akcja przyspieszy aż za szybko, to będzie to wyglądało sztucznie. Nic w tym złego zakończyć opowiadanie po kilku odcinkach, ale słowo klucz to „subtelność”.

No, ale zobaczymy ^^ Czekam niecierpliwie na kolejną część i pozdrawiam ^^


||  FanFiction: "Za kurtyną Nigredo"  ||  Instagram  ||  Fanklub  E z a r e l a  ||  Wszyscy dają  A S K A  to jo tyż   ||
T  R  E  N  C  H
I'll mourn for a kid, but won't cry for a king

https://i.imgur.com/41dcyRK.gifhttps://i.imgur.com/XDotSyO.gifhttps://i.imgur.com/VK7IGv1.gif

Online

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2