Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2

#1 25-06-2017 o 17h28

Młody rekrut
Elanor
...
Wiadomości: 22



                     Kiedyś, był Chaos.
                     Ludzie byli stworzeniami o dwóch głowach, czterech rękach, dziewięciu nogach. Mutacje były różne, ale nadal normalnym wtedy zjawiskiem. Podział na płcie nie istniał. Gdy ktoś pragnął potomka... cóż. Lepiej nie opisywać tego brutalnego procederu.
                     Aż w końcu Niebo zagrzmiało. Na ziemię zeszła dwunastka osób. O jednej głowie, dwóch rękach i dwóch nogach. Odziani w zbroje i miecze, ustanowili swoje zasady. Sprawili, że ludzie wyglądem przypominali ich samych. Nadali pewne cechy, zachowania, słabości. To sprawiło, że na znanym nam świecie zapanowała równowaga.
                     Dzisiaj już nikt nie zna historii Zodiakalnych Rycerzy Niebios, którym zawdzięczamy spokój i harmonie. Dawne czasy zostały doszczętnie wymazane. Jedyne, co nam po nich zostało to zodiaki, które w zależności od dnia urodzenia przypisujemy sobie. Nie są nam do niczego potrzebne, ale każdy zna swój znak.

                     My jesteśmy grupką osiemnastolatków z Detroit. Chodzimy do tej samej szkoły, tej samej klasy. Nasze relacje są różne. Nienawidzimy się, lubimy, albo nasza znajomość ogranicza się do "hej, dasz spisać?". Żyjemy swoim własnym życiem do pewnego dnia, który zmienił nasze życie. Wywrócił je do góry nogami, pozostawiając nas w szoku. W końcu, takie rzeczy miały miejsce tylko w kinach.
                     Chwila... Czyżby Niebo pękało?

B O H A T E R O W I E
► Baran 21.03 – 19. 04  -  ♀  -  @Elanor
► Byk 20.04 – 22. 05  -  ♂  -  @Alecka
► Bliźnięta 23.05 – 21. 06  -  ♀  -  @saeryie
► Rak 22.06 – 22.07  -  ♀  -  @Nieve
► Lew 23.07 – 23.08  -  ♂  -  @Mijaku
► Panna 24.08 – 22.09  -  ♂  -  @AngelSong
► Waga 23.09 – 22.10  -  ♀  -  @Konoe
► Skorpion 23.10 – 21.11  -  ♂  -  @Primrose
► Strzelec 22 11 – 21. 12  -  ♂  -  @ILLIi
► Koziorożec 22.12 – 19. 01  -  ♀  -  @Quadii
► Wodnik 20. 01 – 18. 02  -  ♀  -  @Omhia
► Ryby 19.02 – 20.03  -  ♂  -  @Kin-chan

R E G U L A M I N
Wygląd A&M, wiek - 18 lat. Co do płci zodiaku jestem skłonna do negocjacji. Byleby zachować równowagę kobiet do mężczyzn. Dodajemy się wszyscy do znajomych - po to, by ustalić relacje, ale też później w prywatnych wiadomościach podam ważną, osobistą wiadomość. Jeżeli będzie zbyt mało chętnych przez dłuższy czas, zaczniemy wcześniej. Możecie brać do dwóch ról. Można dołączyć o każdej porze.

Ostatnio zmieniony przez Elanor (27-06-2017 o 10h51)


https://68.media.tumblr.com/20584e2ba3c653fa71d8aba643fa2f35/tumblr_nx83lxJPkz1ujx5wvo1_500.gif

Offline

#2 26-06-2017 o 12h39

Rekrut
ILLIi
...
Wiadomości: 35

G       I       L       B       E       R       T               B       L       Y       T       H       E
  Link do zewnętrznego obrazka

┏                                                                                            ┓
LAT           OSIEMNAŚCIE          -          URODZONY      18      GRUDNIA    -    STRZELEC
CZŁOWIEK     -      MĘŻCZYZNA      -      BIROMANTYCZNY      -      HOMOSEKSUALNY
WYSPORTOWANA    SYLWETKA   -   CZARNO/BIAŁE  WŁOSY  -   NIEBIESKIE  OCZY
JASNA SKÓRA   -   METR   SIEDEMDZIESIĄT  TRZY   -   SZEŚĆDZIESIĄT    DWA   KG
PIERŚCIONEK          NA            ŚRODKOWYM           PALCU             LEWEJ         DŁONI
DWA        KOLCZYKI         W         LEWYM         UCHU,          JEDEN       W        PRAWYM

┗                                                                                            ┛
Link do zewnętrznego obrazka
┏                                                                                            ┓
♋      LEA            CARLETON          -       PRZYJACIELE            OD         PIASKOWNICY
♑      VICTORIA      LENNOX       -      KOLEJNA         PRZYJAŹŃ      DO      KOLEKCJI
♒      SIENNA       DIMERU     -
♓       ELENIS           SHIN        -         PO PROSTU          ZNAJOMI        ZE        SZKOŁY
♈      VIVIENE       RAYNERSON        -      PRZYJACIELE      Z      JEDNEGO      DOJO
♉      ALAN   ALLEN    -   KUMPLE    OD     WSPÓLNYCH    SKOKÓW    NA    MIASTO
♊      SKYE       DIXON       -       Z     CYKLU     EKSPLORACJA        ŁĄCZY        LUDZI
♌      CLANCY       RAIONY      -
♍      @AngelSong      -
♎      ASVIEL        STICK      -    NEUTRALNE    -   KOLEŻANKA    JEGO   KOLEŻANKI
♏      ASHRYVER         PARRISH          -        PRZYJACIEL      I       LEKKI        CRUSH

┗                                                                                            ┛

Ostatnio zmieniony przez ILLIi (01-07-2017 o 14h29)


STATUS: gorąco, burze, możliwy brak prądu

Offline

#3 26-06-2017 o 13h56

Straż Absyntu
Nieve
Akolita Jednorożców
Nieve
...
Wiadomości: 390

Link do zewnętrznego obrazka
Link do zewnętrznego obrazka
Link do zewnętrznego obrazka

L E A   R O X A N E   C A R L E T O N

Raczek jakich mało

C H A R A C T E R   S O N G   &   V O I C E


Osiemnaście lat | Dwudziesty drugi czerwca | Rak

Kobieta | Biseksualna | Aromantyczna | Wolna

Metr siedemdziesiąt | Pięćdziesiąt sześć kilo

Błękitne oczy | Nosi różowe soczewki | P: -2; L: -2,5

Rudzielec | Farbowany na różowo | Włosy za łopatki

Jansa cera | Co lato spieczona na raka | Mnóstwo piegów

Delikatne wcięcie w talii | Miseczka "D" | Kształtna pupa

Brak kolczyków | Nosi jedynie klipsy | Brak tatuaży



R e l a c j e

Ostatnio zmieniony przez Nieve (28-06-2017 o 15h11)

Offline

#4 26-06-2017 o 20h54

Straż Cienia
Mijaku
Oficer Straży
Mijaku
...
Wiadomości: 1 461

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/66/dc/28/66dc28c34fb7fd20c84549108106b053.jpg


Clancy | Raiony | 29.07 | Majestatyczny lew | Homoseksualny | Mężczyzna | Wolny | Metr sześćdziesiąt siedem | czterdzieści pięć kilo | aromantyczny | Czerwone włosy | Długością płomienne kosmyki sięgają do łopatek z lewej strony, do prawej robiąc się coraz krótsze | Bujna, niesforna grzywka | Krwistoczerwone oczy | Jasna cera | Kolczyki Standard Lobe

Głośny | Śmieje się z wszystkiego, od sucharów, po czyjąś krzywdę | Nie jest stały w związkach, raczej szuka przygód | Obojętne mu czy jest na górze, czy na dole | Nie usiedzi długo w jednym miejscu | Unika kłopotów | Mimo wszystko bardzo przyjacielski | Optymista | Na problemy reaguje wzruszeniem ramion | Zapominalski

Jego matka nie żyje | Ojciec pracuje za kółkiem ciężarówki, więc często nie ma go w domu | Mieszka z trójką starszych braci: Liam- najstarszy, przejął rolę wychowawcy pozostałej trójki, bliźniaki Bree i Brian, uwielbiają znęcać się nad najmłodszym, oraz on, ofiara, chociaż zdarza się mu i bliźniakom dojść do porozumienia, i knuć coś za plecami najstarszego


Jak się obraca w towarzystwie?

Ostatnio zmieniony przez Mijaku (01-07-2017 o 15h49)


https://i.imgur.com/1EogxEa.gif

Offline

#5 26-06-2017 o 21h03

Straż Cienia
Omhia
Straż na szkoleniu
Omhia
...
Wiadomości: 244

http://i67.tinypic.com/23r8f49.png

imię•Sienna nazwisko•Dimeru
wiek•18 urodziny•2.02 znak zodiaku•wodnik
płeć•kobieta orientacja•w terenie bardzo dobra

wzrost•164 waga•odpowiednia sylwetka•normalna, lekko wysportowana
włosy•brązowe kręcone, do ramion oczy•brązowe cera•brzoskwiniowa
tatuaże•brak piercing•dwa helixy w prawym uchu
znaki szczególne•niebieskie pasemka

Dziewczyna posiada typowe cechy wodnika. Jest niezależna - nigdy jeszcze nie poprosiła kogoś o pomoc i w najbliższym czasie nie ma zamiaru. Wolny ptak, który robi to co chce. Chroni przy tym swoją indywidualność, pokazując jaka to nie jest wyjątkowa i specjalna. Gdy posiada już konkretne zdanie na dany temat, to trudno ją do czegokolwiek przekonać, upartość jest jej symbolem rozpoznawczym. Czasami wydaje się zdystansowana i chłodna w stosunku do innych - niekiedy trudno jej przychodzi przystosowanie się do otoczenia.

Ostatnio zmieniony przez Omhia (27-06-2017 o 18h19)


http://i67.tinypic.com/2yl3drk.jpg

Offline

#6 26-06-2017 o 21h24

Straż Absyntu
saeryie
Szeregowiec
saeryie
...
Wiadomości: 127

S h e   w a s   l i k e   t h e   m o o n   a   p a r t   o f   h e r   w a s   a l w a y s   h i d d e n   a w a y . . . 
Link do zewnętrznego obrazka
c h a r a c t e r   s o n g

S k y e   D i x o n  osiemnaście lat  k o b i e t a  biseksualna  w o l n a  7.06  b l i ź n i ę t a  
c z a r n e   w ł o s y  niebieskie oczy  b l a d a   c e r a  metr sześćdziesiąt dziewięć  p i ę ć d z i e s i ą t   k i l o g r a m ó w  szczupła sylwetka p i e r c i n g

Bardzo towarzyska i wesoła osóbka lubiąca zawierać nowe znajomości
Kocha przygody, zawsze ma pełno ciekawych pomysłów i trudno się z nią nudzić
Bywa chaotyczna i porywcza, zdarza jej się powiedzieć o jedno słowo za dużo, chociaż generalnie stara się być miła i pomocna
Jak już zacznie rozmawiać z kimś na interesujący ą temat trudno jej przerwać, a interesuje ją wiele rzeczy
Zdarza jej się kłamać, a ludzie często jej wierzą. Lubi tak sobie żartować z tych łatwowiernych
Nie lubi wcielać się w rolę przywódcy i brać na siebie odpowiedzialności, ale nie chce również aby jej rozkazywano, bo to ją ogranicza
Ciekawa świata i ludzi, dużo czyta, ogląda filmy dokumentalne i reportaże, aby poszerzać swoją wiedzę
Kiedyś zwiedzi cały świat, ale najpierw musi uzbierać na to pieniądze
Jej styl to zazwyczaj coś luźnego i wygodnego, bo nigdy nie wiadomo gdzie danego dnia nogi poniosą


r e l a c j e
♈ ...
♉ ...
♋ koleżanki znające się ze szkoły, czasem zamienią ze sobą parę słów, czasem wywiąże się głębsza rozmowa.
♌ przyjaciele z dzieciństwa, znają się na wylot co nie oznacza, że nie ma między nimi kłótni. Zawsze starają się sobie wzajemnie pomagać.
♍ ...
♎ ...
♏ może stwierdzenie, że są arcywrogami to za dużo, ale zdecydowanie nie przepadają za sobą. Kiedyś się o coś pokłócili i od tamtego czasu darzą się niechęcią, której nie wachają się okazywać
♐ poznali się w liceum i odrazu polubili, oboje lubią odkrywać nowe miejsca, co czasem przysparza im kłopotów
♑ po kilku interakcjach Skye stwierdziła,ze ta osóbka cierpi na bardzo ciężki przypadek "księżniczkonizmu" i od tamtego za nią nie przepada
♒ ...
♓ koledzy z klasy, Skye uważa, że jest całkiem słodki



Ostatnio zmieniony przez saeryie (29-06-2017 o 20h08)


https://66.media.tumblr.com/3ff98fc0529190df5705eadf2dc95314/tumblr_p49u6lTIbh1rnkqsoo6_r1_540.gif

Offline

#7 26-06-2017 o 21h50

Akolita Jednorożców
Primrose
...
Wiadomości: 329


[spoiler="other"]
CIEKAWOSTKI


1) Na lewej łopatce wytatuował sobie łapacz snów.

2) Nie zna biologicznych rodziców. Oddali go pod opiekę rodziny zastępczej, która zajmowała się nim do piątego roku życia, a później trafił do sierocińca. Przyczyną tego było popadnięcie rodziców zastępczych w ogromne długi i nie mieli czym wykarmić siebie, a co dopiero małe dziecko. Po skończeniu siódmego roku życia adoptowało go bogate małżeństwo, które nie mogło mieć dzieci. Szybko wystąpiły problemy wewnątrz rodziny i kilka tygodni po dziesiątych urodzinach wrócił na stare śmieci. Mając już dwanaście lat, wziął go do siebie starszy człowiek. Mężczyzna przedstawił się jako Maxymilian Parrish i twierdził, że jest dziadkiem Asha. Dokumenty, które przywiózł ze sobą, aby potwierdzić tożsamość oraz więzy krwi mówiły same za siebie. Ashryver od tamtej pory wychowuje się pod jego pieczą.

3) Mieszka w wiekowym jednorodzinnym domu na obrzeżach miasta razem z dziadkiem i kobietą w średnim wieku. Freesia Flynch wynajmuje pokój dla siebie oraz swojej siedmioletniej córki i całkiem niedaleko prowadzi małą cukiernię. Ash codziennie musi przebyć drogę przez połowę miasta, jeśli chce dotrzeć do szkoły, dlatego praktycznie codziennie spóźnia się na pierwszą lekcję.

4) Pracuje na pół etatu w kawiarni kilka przecznic dalej od szkoły.

5) Cierpi na bezsenność.


RELACJE


1) Vivien Raynerson, Baran - nie nazywają siebie przyjaciółmi. Trudne charaktery i tendencje do dominowania im nie pozwalają, jednak wrogami też nie mogą być. Zrozumienie, jakim się darzą z powodu braku prawdziwego rodzinnego domu, staje im do tego na drodze.

2) Alan Allen, Byk - żyli w jednym sierocińcu, chociaż gdy pierwszy raz się spotkali, znienawidzili siebie i to trwało do dnia, w którym Ash odszedł z nową, bogatą rodziną. Wrócił po trzech latach, ale zbyt wyczerpany myślą, że po raz drugi potraktowano go jak naiwnego szczeniaka. Nie miał siły nienawidzić Alana, co chłopak szybko zauważył i zrezygnował z ich małej, dziecięcej wojny. Co więcej zdołali zacząć od początku i znaleźli wspólny język. Udało im się zostać dobrymi kolegami. Ash nawet po odejściu z domu dziecka razem z dziadkiem nie zrezygnował z tej znajomości i odwiedzał Alana.

3) Skye Dixon, Bliźnięta - Skorpiony lubią rządzić, Bliźnięta nie lubią się dostosowywać.

4) Lea Carleton, Rak - kiedyś codziennie wpadała do kawiarni, gdzie pracuje Ash. Lubili sobie razem porozmawiać albo posiedzieć, gdy wypadała mu przerwa.

5) Clancy Raiony, Lew - dopóki jeden drugiego nie zaczepi jest spokój, gdy dojdzie do sprzeczki, lepiej chować się przed latającymi talerzami i ogniem buchającym z ich oczu, ale wbrew pozorom obydwoje uważają, że gdyby czasem się nie pokłócili, życie byłoby nudne.

6) ... ..., Panna -

7) Asviel Stick, Waga - opiekowała się Ashem, gdy trafił pod dach swojego dziadka, zaś Ash, chociaż marny z niego pocieszyciel, odwdzięczył Asviel się wsparciem po śmierci jej matki. Mimowolnie stali się dobrymi przyjaciółmi.

8) Gilbert Blythe, Strzelec - nie lubił go, taki upierdliwy koleś, który nie chciał mu dać spokoju. I w końcu wyszło na jego, chociaż Ash niekoniecznie lubi okazywać sympatię.

9) Victoria Lennox, Koziorożec - nigdy nie patrzył na Victorię przez pryzmat jej powierzchownego zachowania, plotek i pieniędzy, zaakceptował ją taką, jaką jest. Być może dlatego, że miał kiedyś szczęście w nieszczęściu zahaczyć o życie wyższej klasy społecznej i wie jak wygląda takie życie, a być może z innych powodów. W każdym razie Victoria może liczyć na wsparcie Asha, nawet jeśli miałoby się tylko ograniczyć do pozbywania co wredniejszych zazdrośników z jej otoczenia.

10) Sienna Dimeru, Wodnik - kiedy jeszcze pracowali razem w jednej kawiarni, zapowiadało się, że zostaną przyjaciółmi, ale im dalej brnęli w las, tym gorzej układały się sprawy. Sprzeczne charaktery tej dwójki skłóciły ich dostatecznie brutalnie, żeby nie mogli się pogodzić. Albo to tylko głupia duma wciąż trzyma ich przy swoich racjach, chociaż Ash niesprzecznie tęskni za dobrymi relacjami z dawną przyjaciółką.

11) Elenis Shin, Ryby - Elenis nie lubi się kłócić, Ash owszem, dlatego często przejmuje kłótnie kolegii, broni go, a w zamian otrzymuje ciasteczka domowej roboty. Najedzony Ash to mniej pesymistyczny Ash.
[/spoiler]

Ostatnio zmieniony przez Primrose (30-06-2017 o 21h40)


I am a queen amongst the Romanies. And I too, am unavailable.
https://i.imgur.com/22Sdm7n.gif

Offline

#8 27-06-2017 o 13h40

Straż Cienia
Quadii
Młody rekrut
Quadii
...
Wiadomości: 21

♑ N e v e r  g i v e  u p ♑

http://i64.tinypic.com/2rqy5fr.png


►► VICTORIA ISABELLA LENNOX ►►


►► Osiemnaście lat ►► 9 stycznia ►► Koziorożec

►► Kobieta ►► Biseksualna ►► Wolna ►► Feministka

►► 178 cm ►► 65 kg ►► Leworęczna ►► Fioletowe włosy ►► Fioletowe soczewki ►► Czarny kolczyk w lewym uchu ►► Pełne usta ►► Talia osy ►► Figura klepsydry ►► Ubiera się zazwyczaj elegancko i dziewczęco, tak, jak widać na zdjęciu

►► Wybuchowa ►► Wrażliwa (czasami zbyt wrażliwa, bardzo przyjmuje sobie opinie innych) ►► Silna ►► Miła dla miłych, unika ludzi wrednych ►► Pomocna ►► Grzeczna ►► Ekstrawertyczka ►► Romantyczna ►► Inteligentna ►► Wszystko tłumaczy na logikę ►► Zawsze przygotowana do lekcji ►► Dobra pamięć ►► Asertywna ►► Ambitna

►► Egoistyczna ►► Lubi się przechwalać ►► Czasami zbyt wścibska ►► Nie jest zbyt kochliwa, jak się zakocha, najczęściej trwa to długo ►► Naiwna na ludzi ►► Bardzo szczera ►► Roztrzepana ►► Żyje chwilą ►► Zawsze chce być liderką ►► Najbardziej bolą ją słowa "Zmieniłaś się" lub "Wcześniej byłaś lepsza"

►► Kocha pudding ►► Ćwiczy teakwondo (sztuka walki), ale prawie nikt o tym nie wie ►► Kocha taniec ►► Jej hobby to pisanie ►► Umie grać na pianinie, chociaż dla niej jest to obojętne ►► Nie umie śpiewać ►► Ma fioletową wieczną różę, którą wszędzie ze sobą nosi ►► Jej motto to "Never Give Up" ►► Bardzo trzyma się swoich zasad moralnych ►► Nie lubi ludzi, którzy kleją się do pieniędzy jej rodziców ►► Nigdy nie chciała zmienić swojego imienia "Victoria" ►► Przez większość ludzi, którzy pierwszy raz ją spotkają, określa ją jako "panienkę z bogatego domu"




►► R O D Z I N A ►►
[/b][/center]


►► Pochodzi z bardzo bogatego domu ►► Ma wszystko, czego zapragnie, ale tęskni za rodzicami - często ich nie ma ►► Matka jest malarką, a ojciec sławnym aktorem ►► Najczęściej przesiaduje z lokajem, którego nazywa Pan Mickey ►► Jedynaczka ►► Mieszka w willi na wzór pałacu z basenem, sauną i innymi tego typu gadżetami


RELACJE

Ostatnio zmieniony przez Quadii (29-06-2017 o 15h23)


http://i64.tinypic.com/14aa80y.gif

Offline

#9 27-06-2017 o 15h07

Młody rekrut
Elanor
...
Wiadomości: 22


          Uczennica liceum w Detroit. Mieszka właśnie w tym mieście.
Nie dojeżdża, nie mieszka na żadnych obrzeżach. Jej mieszkanie znajduje się na czwartym piętrze jednego z bloków. Jest tam jedynie jej czarna kotka - Abi oraz starszy brat prowadzący studencki tryb życia. Rodziców zazwyczaj brakuje w domu przez to, że pracują jako stewardessi różnych linii lotniczych.
          Kiedy ostatnio się mierzyła wyszło, że ma sto sześćdziesiąt dwa centymetry wzrostu przy czterdziestu dziewięciu kilogramach. Jej czarne, długie włosy sięgające za pośladki związuje często w dwa kucyki. Uprzedzając pytania. Nie, nie farbuje ich. To naturalny kolor. Nie zmieniała go nigdy. Tego samego nie da się powiedzieć o oczach. Często, a w zasadzie o ile nie zapomni, zakłada fioletowe soczewki. Taki jest jej styl. Luźny. Lubuje się w za dużych bluzach, krótkich spodniach i przede wszystkim - czapkach z daszkiem. Jej hobby to taniec. Głównie break-dance. Dzięki niemu jest w stanie zmęczyć się. Wyrzucić z siebie ten nakład energii, jaki w sobie posiada. A jeśli jest jej mało, od czasu do czasu bierze udział w treningach sztukach walki. Nie zależy jej na pasach. Zależy jej na byciu energiczną.
          Jeżeli mamy już wspominać o tak czułych tematach jak orientacja... Nie potrafi się zdecydować. Możliwe, że to dlatego, iż nigdy nie miała chłopaka bądź dziewczyny. Nie spróbowała nikogo. Pozostają jej jedynie fantazje oraz metki. Identyfikuje się jako osoba biseksualna. I basta.
          Impulsywna, niecierpliwa. Chcąca wszystkiego na już i teraz. Całkiem wesoła. Lubiąca otaczać się ludźmi.

RELACJE

Ostatnio zmieniony przez Elanor (28-06-2017 o 19h07)


https://68.media.tumblr.com/20584e2ba3c653fa71d8aba643fa2f35/tumblr_nx83lxJPkz1ujx5wvo1_500.gif

Offline

#10 27-06-2017 o 16h26

Straż Cienia
AngelSong
Rekrut
AngelSong
...
Wiadomości: 64

kp w budowie...

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/564x/ec/d6/49/ecd649d2b66cc88fae45d26d73c4d4cd.jpg
↖Viktor *vivi* Rumb↗↘18↙ ↖homoseksualny introwertyk↗↘urodzony 17 września↙ ↖175↗↘62↙
↖mlecznobiała↗
↘białe z przebłyskami srebra↙ ↖szare↗
↖szczupła sylwetka z zarysem mięśni↗↘ślepy jak kret↙ ↖kolczyk w języku↗↘mała blizna na karku↙ ↖posada sciaphobie oraz myzofobię↗↘nie lubi tłumów↙
↖ma paranoje na punkcie bakterii↗
↘nie lubi patrzeć ludziom w oczy↙ ↖uwielbia psy↗
↘czasami popala↙↖kiedy wypije otwiera się jak nigdy *jednak mało jest osób, które potrafią go namówić na wspólny wypad*↗



relacje

Ostatnio zmieniony przez AngelSong (28-06-2017 o 22h31)


PROFIL ZOSTAŁ PRZEKAZANY W MOJE RĘCE,
PONIEWAŻ DZIEWCZYNA, KTÓRA WCZEŚNIEJ GO PROWADZIŁA PRZEZ BRAK CZASU POSTANOWIŁA ODDAĆ KONTO *przepraszam, ale ponieważ jestem nowa i nikogo nie znam postawiłam zrobić czystki i zacząć wszystko od nowa* #Duśka

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/cc/6b/8f/cc6b8f34b90e70c83c5d675e004da9aa.gif

Offline

#11 27-06-2017 o 20h41

Straż Lśniąca
Konoe
Arcykapłanka Świtu
Konoe
...
Wiadomości: 6 335



Wiek || 18 lat
Wzrost || 165 cm
Waga || 55 kg
Data urodzin || 22 maja

Włosy || Kasztanowe
Oczy || Zielone
Sylwetka || Smukła
Orientacja || Hetero

Charakter:
Lubi się uczyć. Jest mądra i to często wykorzystuje, nie boi się pokazywać swoich mocnych stron. Nie przepada za sprzątaniem oraz grami zespołowymi. Interesuje się samotnymi sportami, sama dużo biega. Zawsze gotuje tylko dla rodziny. W dużym stopniu interesuje się astronomią, posiada własny kalejdoskop. Jest przyjacielska, ale nie naiwna. Może dlatego ma tak mało przyjaciół.

Historia:
Mieszka w małym domku na przedmieściach. Jest jedynaczką, dwa lata temu jej mama została zastrzelona. Pracowała w banku, w którym miał miejsce napad z bronią. Asviel mocno to przeżyła. Została sama z tatą i Herbstem - kotem perskim. Jej tata wykłada Fizykę na Uniwersytecie. Bardzo kocha swoją córkę. Po śmierci żony zżył się z nią jeszcze bardziej. Często wieczorem oglądają razem gwiazdy.
Asviel nie nawykła do sprzątania w domu, zawsze mama to robiła albo tata, dlatego zamieniła się z nim, ona gotuje, on sprząta.
Nie należy do osób, które komuś coś ugotują poza własną rodziną.

Ps. Żeby do mnie napisać nie musicie mnie zapraszać /static/img/forum/smilies/wink.png


https://i.imgur.com/jnRg541.png

Offline

#12 27-06-2017 o 21h26

Straż Cienia
Kin-chan
Straż na szkoleniu
Kin-chan
...
Wiadomości: 159

https://images.cooltext.com/4970868.png
https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/564x/c4/e1/fc/c4e1fc1741221805b8a690c8ef153d17.jpg


Imię i nazwisko:

Elenis Shin

Wiek:

18 lat

Znak zodiaku:

Ryby

Data urodzin:

21 luty

Orientacja:

Homoseksualny

Wzrost

160cm

Waga

45kg

Sylwetka

Drobny, delikatny ale jednak całkiem gibki

Ciekawostki:

#Przyjaciele nazywają go El
#Z pochodzenia jest Japończykiem
#Stracił rodziców w wieku trzech lat, adoptowany został w wieku pięciu lat
#Pomimo tego że adoptowali go Amerykanie doskonale posługuje si swoim ojczystym językiem
#Ma niezwykłe zdolności manualne
#Potrafi grać na skrzypcach
#Marzy aby mieć własną kawiarnię
#Pracuje w pobliskiej kawiarni żeby mieć doświadczenie i pieniądze na własną kawiarnię

Lubi/Nie lubi:

+Czekoladę (w każdej postaci)
+Czytać (wszystko jedno co, byle by było ciekawe)
+Składać orgiami i wycinać gwiazdki z papieru
+Obserwować płatki śniegu
+Spędzać czas na świeżym powietrzu(najlepiej jeśli jest to zima i wiosna)

-Złych i zarozumiałych ludzi
-Marznąć oraz przegrzewać się
-Poniżania innych
-Braku czułości ze strony innych
-Tłustego jedzenia

Charakter

Jest cichy, miły i chętny do pomocy jeśli ktoś go poprosi nie odmówi. Marzycielski, żyje we własnym świecie wyobraźni i często odpływa myślami gdzieś w dal do swojej przyszłej kawiarni. Mimo wszystko jest inteligenty, kiedy potrzeba jego umysł jest ostry jak brzytwa. Pomimo tego że nie lubi się kłócić to jednak potrafi się odgryźć kiedy ktoś będzie wyjątkowo upierdliwy i nieprzyjemny, jeśli zostanie do tego zmuszony może rozpętać istna burzę słowną.

Relacje

♈ Viven- Najlepsza żeńska przyjacuółka, często pomagają sobie nawzajem. Elenis z chęcią pozwala jej odpisywać zadania i tłumaczy przy okazji tak by wiedziała na przyszłość jak je rozwiązywać. Ponieważ jest nieśmiały często prosi ją o pomoc z załatwieniem z kimś jakiejś sprawy lub żeby coś dla niego zdobyła.
♉ Alan- Przyjaciele. Tak jak Viktorię, również i Alana z chęcią częstuje swoimi ciastkami i innym smakołykami jakie wyjdą spod jego ręki
♊ Skye- Przyjaźnią się. Elenis lubi z nią rozmawiać i nigdy nie nudzi go rozmowa z nią
♋ Lea- Są dla siebie neutralni. Czasem powiedzą sobie cześć i tyle. Jak nie potrzeba to nie rozmawiają.
♌ Clancy- Najlepszy męski przyjaciel i nie tylko. Często ''przypadkowo'' spędzają razem czas z inicjatywy czerwonowłosego. Mają pozytywne stosunki, Elenis skrycie podkochuje się w Clancym jednak jest zbyt nieśmiały by to otwarcie powiedzieć. Dlatego jest bardzo zadowolony ze to właśnie obiekt jego westchnień wychodzi z inicjatywą.
♍ Viktor- trudno w to uwierzyć ale dogadują się ze sobą całkiem dobrze. Głównie za sprawą ciastek Elenisa.
♎ Asviel- Są sobie obojętni. Prawie się nie zauważają. Zamienili ze sobą może kilka słów i nic więcej
♏ Ashryver- Dobry przyjaciel. Elenis z chęcią mu pomaga kiedy ten naprawdę czegoś na lekcjach nie rozumie. Jest mu bardzo wdzięczy za to że przychodzi go ratować kiedy sam już nie może sobie poradzić z wyjątkowo upierdliwym natrętem. Z racji że przyjaciel czesto przychodzi do szkoły bez śniadania Elanis zawsze poratuje go swoim wypiekiem
♐ Gilbert- Koledzy. Są w dobrych stosunkach, ale nie spędzają ze sobą za dużo czasu. Dostał od niego ksywkę ,,Elka". Również fan jego ciastek. Może aż zbyt wielki fan. Czasem Elenis ma wrażenie że Gil patrzy na niego podejrzanym wzrokiem jakby snuł co do niego i jego ciastek jakieś plany.
♑ Victoria- Są dobrymi przyjaciółmi, Victoria jest łakoma na robiona przez niego, pyszne ciasteczka domowe. Czyli tak jak wszyscy którzy go lubią
♒ Siena- Koledzy. Czasem trochę pogadają. Również łasuch na ciastka

Ostatnio zmieniony przez Kin-chan (29-06-2017 o 13h10)


Kupię za rozsądna cenę elementy komplety Evil Shadow i dodatki Sweet Shinobi
|Jesteś mój | 13 Z | Zobiakalni rycerze niebios | Venandi et magi |

Offline

#13 27-06-2017 o 23h46

Straż Cienia
Alecka
Rekrut
Alecka
...
Wiadomości: 38



R e l a c j e

Ostatnio zmieniony przez Alecka (29-06-2017 o 22h40)

Offline

#14 30-06-2017 o 21h24

Młody rekrut
Elanor
...
Wiadomości: 22

WSTĘP


          Detroit, 10 czerwiec 2017. Godzina 9:09.

          MIEJSCE: S Z K O Ł A  M U M F O R D.

   
          Słońce dopiekało każdego przechodnia, który odważył się zjawić na ulicach miasta Detroit. Jednakże okna dla tychże promieni również nie były przeszkodą. Temperatura wskazywała bowiem aż osiemdziesiąt sześć stopni w skali Fahrenheit'a. Szkoła posiadała klimatyzację, lecz popsuła się już poprzedniego lata. Od tamtej pory nikt sprawą nie zajął się przez co nie tylko uczniowie, ale też nauczyciele, byli podsmażani w salach jak rybki na patelni.
          Lekcja trzecia. Lekcja biologii. Omawianie gąbek i ich pochodnych. Nauczycielka o brązowych włosach spiętych w kok, leniwie tłumaczyła dzisiejszy temat. Przez to i reszta siedziała równie pochłonięta, co i ona. Rzucali do siebie papierkami.
          TRZASK.
          STUK.
          STUK.
          STUKSTUKSTUKSTUKSTUK.
          Tak jak przed chwilą było słońce, tak ni stąd, ni zowąd, rozpętała się burza. Vivien na to zjawisko uniosła jedynie pytająco brew. Siedząc przy oknie, wydawać jej się mogło, że czarne chmury zjawiły się znikąd. Możliwe, że to po prostu czas tak leci. Często dopóki nie lunie deszcz, bądź nie zagrzmi piorun, nikt się nie orientuje, że warunki pogodowe na zewnątrz ulegają zmianie. W końcu godzina lekcyjna to specjalny rodzaj czasu, ale żeby aż tak specjalny?
          BUM. BŁYSK.
          To było drzewo. Jego gałąź złamała się, wbijając w samochód zaparkowany na parkingu szkoły. Jego system antywłamaniowy zaczął dzwonić, irytując uszy tego, kto był wystarczająco blisko. To wydawało się być znacznie ciekawsze od lekcji o gąbkach. Przez to Vivien straciła zainteresowanie, wyglądając bacznie za okno. Patrzyła jak pojedynczy nauczyciel bądź uczeń biegnie przed siebie w deszczu, jakby zależało od tego jego życie. Kryli się pod plecakami bądź teczkami. Nie mieli nawet kurtek, żeby zakryć swoje głowy. Dzisiejszy dzień, miał być dniem upalnym. Na ten widok uśmiechnęła się pobłażliwie. Trochę im współczuła, że muszą biegać tak na zewnątrz, gdy szaleje burza.
          — Proszę o uwagę! To tylko burza, nie patrzeć tam! - zawołała zirytowana nauczycielka, uderzając otwartą dłonią o biurko. Najwidoczniej nie przypadło jej do gustu to, że zjawisko pogodowe zdobywa większe uznanie od jej drogocennego monologu.
          — W przeciwnym razie cały rząd przesadzę pod ścianę! - zagroziła, nim powróciła do prowadzenia lekcji.
          — Ale proszę pani... - ktoś z ostatniej ławki zawołał cicho.
          — Żadnych ale! - Stawiała na swoim nim rozległ się krzyk.

          Cała kakofonia zaczęła grać równocześnie. A Vivien tylko się śmiała, póki jeszcze mogła.
          Ktoś włączył alarm przeciwpożarowy. Zaraz w głośnikach dało się usłyszeć komunikat dyrektora. Mówił coś o tym, aby ewakuować się na aulę, która jest w osobnym budynku tuż obok. Zostało to przerwane przez wichurę.
          Każdy, kto siedział przy oknie, został zraniony. Okna nagle pękły, a odłamki szkła wbijały się w nieszczęśników. Przez teraz puste ramy wpadały gałęzie pobliskiego drzewa, ale też krople deszczu. Ewakuacja. Ludzie czołgali się, przepychali. Byleby dotrzeć do drzwi. Nikt nie zwracał uwagi na nauczycielkę, która próbowała wszcząć odpowiednie procedury.

         
          — Proszę o uwagę! - zawołał dyrektor, stojąc na środku auli. Otaczały go jedynie miejsca siedzące takie, jak to na stadionach. Każdy uczeń zajął miejsce tam, bądź na podłodze. Vivien pokusiła się na podłogę, by wyciągać z siebie odłamki szkła i odkładać je na bok.
          — Jeżeli ktoś został ranny, proszę udać się na prawo. W rogu sali przesiadują panie pielęgniarki z apteczką, więc mogą wam w opatrunkach. Przykro nam, że przez nagłą burzę zrobiło się coś takiego. Upraszam was, drodzy nauczyciele i uczniowie, abyście przeczekali burzę wszyscy w tym pomieszczeniu. Jeżeli ktoś chce stąd wyjść do domu to tylko i wyłącznie na własną odpowiedzialność. - Rozmowa na temat bezpieczeństwa, ewakuacji i sprawdzania obecności z dziennikiem kontynuowała się. A na internecie nadal nie było mowy, skąd nagle wzięła się ta burza.


https://68.media.tumblr.com/20584e2ba3c653fa71d8aba643fa2f35/tumblr_nx83lxJPkz1ujx5wvo1_500.gif

Offline

#15 30-06-2017 o 22h19

Straż Cienia
Mijaku
Oficer Straży
Mijaku
...
Wiadomości: 1 461

Clancy Raiony


Dzisiejszy dzień zabijał wszystkich pomału od rana. Dziesiąty czerwca nie był łaskawy, zsyłając na zrozpaczonych uczniów i znudzonych nauczycieli upały, przemieniając szkolne boiska w pustynię, a korytarze w saunę.
Siedziałem na lekcji biologi, kilka ławek od Vivien. Reszta jak zwykle zlewała gąbki i inne tej maści stworzenia, o których aktualnie opowiadała nauczycielka. Chyba ścianie. Nakrzyczała na nas, ale i tak najbardziej dotarło to do biurka, w które uderzyła ręką.
Jednak ci ignoranci, w tym ja, mieliśmy co podziwiać za oknem. Scena rodem z filmu katastroficznego, tyle że na mniejszą skalę. Jakby za pstryknięciem palca niebo przesłoniły ciemne obłoki, które nie kojarzyły się już z lekkością, jak ich puchate, nieskazitelnie białe siostry. Na szybach widać było pierwsze krople deszczu, kończące swój lot, jednak z czasem zaczęło ich przybywać. Drzewa na zewnątrz szumiały z niezadowoleniem, gdy porywisty wiatr obdzierał je z soczyście zielonych liści. A w samym centrum zainteresowania grupka zdesperowanych, przemoczonych do suchej nitki nauczycieli, ratujących auto, w którego przednią szybę wbiła się gałąź. Kabarecik.
Jednak chwilę później nie było już tak do śmiechu. Nie zdążyłem się zorientować co, ale wybiło okna w drobny mak. Ostre niczym brzytwy odłamki szkła złowrogo wycelowane w nas, wpadły do klasy, raniąc i wbijając się w ciała tych, siedzących najbliżej teraz już pustych ram. Jeden szklany sztylet przeleciał obok mojego policzka, rozcinając je delikatnie na kości policzkowej. Cienka strużka krwi popłynęła w dół mojej twarzy, niczym krwawa łza, spadając na podłogę.
Nie było jednak czasu na rozczulanie się nad przecięciem, ponieważ tłum cisnący się do drzwi zabrał mnie ze sobą. Mimo wielu prób pożarowych, ewakuacji w trakcie tornada itd., ludzie wciąż zachowywali się jak zdziczałe stado. Fala spanikowanych uczniów wylewała się z każdej klasy, przepełniając długie pomieszczenia. Niektórzy przytrzymywali się szafek, ale nie sposób było stanąć. Pobiegłem więc razem z nimi, do wskazanego wcześniej, przez przerwany komunikat miejsca, czyli hali w odosobnionym budynku. Alarm przeciwpożarowy dźwięczący w uszach, połączony z piskami i krzykami, rozsadzały głowę. Wreszcie wpadłem do sali, jak najszybciej oddzielając się od tsunami ludzi.
Usiadłem z boku, wyjmując z kieszeni chusteczkę, którą na szczęście miałem. Przyłożyłem ją do zranionego policzka, nie chcąc udawać się do pielęgniarek, częściowo ponieważ miały osoby w gorszym stanie, częściowo ponieważ nie chciałem żeby zaczęły wokół mnie skakać, nie daj boże zadzwoniłyby do któregoś z moich braci, robiąc z igły widły. Rozejrzałem się po sali, gdy już odrobinkę się uspokoiło. Zauważyłem Vivien, która po ucieczce z klasy zniknęła z mojego ograniczonego w tłumie pola widzenia. Odpychając wszystkie mini-kłótnie i droczenia, podszedłem do niej, siadając obok. Nie chciałem sterczeć sam jak kołek.
-Widać że bardzo te wszystkie próby ewakuacyjne działają.-Zacząłem od niechcenia, jeszcze raz rzucając okiem na zbiorowiska wokół, starając się wypatrzyć znajome twarze.


https://i.imgur.com/1EogxEa.gif

Offline

#16 30-06-2017 o 22h59

Straż Cienia
Kin-chan
Straż na szkoleniu
Kin-chan
...
Wiadomości: 159

https://images.cooltext.com/4970868.png


Siedziałem znudzony na lekcji i udawałem że temat gąbek naprawdę mnie interesuje. Zazwyczaj uważam na lekcjach, ale dzisiaj było niemiłosiernie gorąco. Jak wrócę do domu to przerobię tą lekcję we własnym zakresie i jutro dam innym odpisać notatki. Albo zrobię zdjęcie i wszystkim roześlę w wiadomościach. Wszystko było bardziej interesujące ob tablicy. Na przykład mój Zeszyt przez duże Z ponieważ służy mi do wymyślania i modyfikowania przepisów na wszelkiego rodzaju wypieki i wszelkich kuzynów napoju zwanego kawą. Dodatkowo szkicowałem sobie możliwe warianty ozdabiania moich wypieków. I przy okazji zastanawiałem się jakie muffiny zrobić na jutro dla Asha. Chłopak prawie codzienni przychodzi do szkoły głody, a ja mam za dobre serduszko żeby go nie karmić. Poza tym ja to w sumie wszystkich obdarowuję moimi wypiekami. Sprawia mi to radość, a i moi koledzy i koleżanki są zadowoleni.
Siedziałem przed Clancym, specjalnie wybrałem to miejsce, i już chciałem mu podać przez ramię moją najnowszą wizje ozdobienia muffinów kiedy nagle za oknem rozpętał się armagedon, a chwilę potem coś rozsadziło okna i zasypało nasz rząd szklanym deszczem ostrych odłamków i zaczęła się ewakuacja. Chciałem szybko zrównać się z czerwonowłosym, ale tłum nas rozdzielił i zostałem z tyłu. Jestem chucherko więc przywykłem do tego że w pojedynkach siłowych zawsze jestem na przegranej pozycji.
Kiedy już udało mi się dotrzeć do Auli i usiąść na pierwszym wolnym miejscu dopiero poczułem że ramię strasznie mnie piecze. Zerknąłem na nie i zobaczyłem spory odłamek szkła sterczący mi z ramienia. Podszedłem do pielęgniarek żeby mi to coś wyjęły i uciekłem kiedy tylko założyły mi opatrunek i zacząłem szukać mojej klasy. Udało mi się wypatrzeć Clancego i Viv. Ulżyło mi na widok dwójki najlepszych przyjaciół. No najlepszej przyjaciółki i obiektu moich westchnień. Podszedłem do nich przeciskając się prze resztę populacji naszej szkoły i usiadłem obok chłopaka.
- Cieszę się że waz znalazłem.- ponownie odetchnąłem będąc już bezpieczny w przy przyjaciołach.


Kupię za rozsądna cenę elementy komplety Evil Shadow i dodatki Sweet Shinobi
|Jesteś mój | 13 Z | Zobiakalni rycerze niebios | Venandi et magi |

Offline

#17 01-07-2017 o 13h45

Rekrut
ILLIi
...
Wiadomości: 35

G       I       L       B       E       R       T               B       L       Y       T       H       E


Nigdy nie radziłem sobie z upałami. Kiedy temperatura przekraczała dwadzieścia stopni, miałem ochotę umierać. Tym bardziej, że w szkole rok temu wysiadła klimatyzacja. Dlatego też nawet nie udawałem, że słucham wykładu nauczycielki, tylko leżałem na ławce i starałem się przeżyć. Na całe szczęście nie siedziałem przy oknie, tylko w cieniu pod ścianą, do której też mogłem się przytulić; a w tamtej chwili wręcz chciałem ją poślubić.
Po jakimś czasie nawet zaczęło się trochę ochładzać i zerwał się dużo silniejszy wiatr, który przyjemnie przeczesywał moje biało-czarne kudły. Byłoby wręcz idealnie, gdyby tylko pogoda nie zaczęłam się drastycznie pogarszać. W pewnym momencie nawet poczułem na sobie zimne krople deszczu, co było dość dziwne, bo siedziałem dość daleko od okna. Niechętnie uchyliłem powieki, kiedy rozległy się piski i krzyki, po czym zobaczyłem większość roztrzaskanych szyb i ludzi zrywających się z ławek. Nie bardzo ogarniałem sprawę, ale odruchowo wybiegłem za resztą, bo zdawało się, jakby ta cała burza dosłownie wbiła nam do klasy.
Tak szczerze, to nawet nie wiedziałem gdzie idę. Chciałem się zorientować, ale co chwilę moje myśli zajmowali uczniowie, po których koszulkach i skórze spływała krew. Jednym nawet widocznie większe odłamki sterczały z ciała. Ja byłem jednym z tych szczęściarzy, którzy wyszli cało. Kiedy dotarłem za resztą na aulę, zatrzymałem się na środku i postanowiłem rozejrzeć za znajomymi twarzami. Co prawda znałem większość szkoły, ale mimo to, najpierw chciałem się upewnić, że Lea wyszła z tego cało. Widziałem  Vivi, Clana i Elen, ale z resztą było ciężko. Zacząłem chodzić pomiędzy grupkami, czując powoli narastającą gulę w gardle.


STATUS: gorąco, burze, możliwy brak prądu

Offline

#18 01-07-2017 o 13h56

Straż Cienia
Quadii
Młody rekrut
Quadii
...
Wiadomości: 21

►► VICTORIA ISABELLA LENNOX ►►


    Nie mogłam myśleć o niczym innym, niż o tym przejmującym upale. Było tu gorąco jak na Saharze. Na szczęście się nie malowałam, jedyne co, to nałożyłam na swoje usta EOSa, mój ulubiony smak – granat i malina. Teraz, widząc te wszystkie dziewczyny, z których dosłownie spływał cały podkład i inne kosmetyki, które na siebie nałożyły, byłam przeszczęśliwa, że wolę chodzić naturalnie. Nauczycielka biologii mówiła coś o gąbkach, jednak powtarzała to trzeci raz już na tej lekcji, ale nie wiedziałam, czy o tym nie wiedziała i mówiła to, bo zapomniała, czy po prostu nie chciało jej się tłumaczyć nowych rzeczy w tym upale. Stawiałam drugą opcję. Ja naprawdę lubiłam biologię, jednak w tym upale nie dało się nic słuchać.
   Przemęczona odchyliłam głowę do tyłu. I wtedy usłyszałam trzask. A potem dudnienie. Zdziwiona spojrzałam w kierunku okna. Siedziałam w środkowym rzędzie, więc spokojnie mogłam coś zobaczyć. Padał deszcz. Tak, deszcz w jednej sekundzie, połączony z grzmotami i błyskawicami w środku tego upalnego dnia. Najwidoczniej meteorologom  coś się pomyliło. Prychnęłam rozdrażniona pod nosem z tej usterki. Przed chwilą gotowałam się z upału, a teraz pewnie będę zamarzać z zimna. Świetnie!
   Gwałtownie mrugnęłam, gdy nauczycielka zaczęła wrzeszczeć na rząd przy oknie. Uśmiechnęłam się delikatnie. Jakie ja miałam szczęście, że tam nie siedziałam, a i tak widziałam, co się tam działo. Może nie w szczegółach, ale to wystarczało. Ktoś rzucił zwiniętą kartką dokładnie w moją skroń. Szybko rozejrzałam się po klasie, ale nikt na mnie nie patrzył. Może to znowu Alan i jego głupkowate żarty o kobietach. Prychnęłam znowu, myśląc o nim. Chciałam już zobaczyć, jaka kryła się tam wiadomość, ale w  jednej chwili, niespodziewanie, włączył się alarm pożarowy. Komunikaty o pójściu do auli.
   TRZASK!
   Głośno przeklęłam. Okna rozbiły się, a ich odłamki wpadły z zatrważaną szybkością do klasy, wbijając się w ciała pechowców. Przez okna, a raczej już puste ramy, zaczęły wpadać gałęzie pobliskiego drzewa. Jedna uderzyła mnie w twarz. Przerażona, przepychając się przez tajfun uczniów, wybiegłam z sali do auli. Schody, korytarz, drzwi. Uff, to już.
   Dyrektor mówił, co mamy zrobić. Szybko obejrzałam, czy nie jestem ranna. Nie, na szczęście. Jedyne co, to dosyć mocne, piekące zaczerwienienie na twarzy od tej gałęzi. Pewnie miałam tam trochę zdartą skórę. Ale od niej żadnych blizn nie będę miała, w  przeciwieństwie do ludzi poranionych przez szkło.
   Rozejrzałam się w tłumie w poszukiwaniu znajomych twarzy. Nikogo nie widziałam. Co się stało Siennie? A Gilbertowi? Ashowi? Elenisowi? A… Lei…? Stop, czemu o niej myślisz?! Głęboko westchnęłam. Nie myśl o Lei. Myśl o tym, kiedy ta burza minie. Nie myśl o niej. Czemu tak dużo o niej myślałam? Nie byłam w stanie się tym zadręczać.
   Wyciągnęłam mojego Xiaomi z torebki w poszukiwaniu jakiś informacji o tym meteorologicznym wyjątku. Nic. Próbowałam zadzwonić do Pana Mickeya, żeby poinformować go, że tutaj zostanę na najbliższe dwie godziny z powodu burzy. Zdenerwowana fuknęłam. Brak zasięgu. Przeklęłam po raz drugi.
   Byłam zła. Tak, naprawdę zła. Na szczęście nikt mnie na razie nie zdenerwował, bo inaczej bym wybuchła. Dosłownie.
Logiczne myślenie, Victoria, logiczne myślenie. Skoro jest burza, może tornado, to za dwie, trzy godziny minie. Ale okna w sali wybiło. Jest niebezpiecznie. Na szczęście masz torebkę, którą wzięłaś cudem z klasy, masz tam wodę i jakieś jedzenie. Masz telefon. Nie jesteś ranna. Jesteś bezpieczna w auli. Czyli wychodzi na plus. To dobrze. Cicho westchnęłam. Musiałam usiąść.
   Wybrałam miejsce na ziemi, pod ścianą. Na razie nikogo nie widziałam, a może po prostu byłam zbyt zdenerwowana, by się rozglądać. Włożyłam słuchawki do uszu i puściłam muzykę. Zamknęłam oczy i czekałam na dalszy rozwój wypadków.

Ostatnio zmieniony przez Quadii (01-07-2017 o 13h57)


http://i64.tinypic.com/14aa80y.gif

Offline

#19 01-07-2017 o 14h15

Straż Absyntu
Nieve
Akolita Jednorożców
Nieve
...
Wiadomości: 390

L E A   R O X A N E   C A R L E T O N

Całą lekcję starałam się robić notatki, co nawet mi wychodziło, choć przez ton jakim nasza profesorka prowadziła monolog miałam ochotę naprawdę się zdrzemnąć. I chyba by mi nie przeszkadzał fakt, że za poduszkę musiałyby mi robić książki bądź ławka, ani jedno ani drugie nie było wygodne. Oczywiście do tego znużenia swoje grosze dodawała pogoda - wszechobecna duchota prawdopodobnie była nawet bardziej męcząca od monologu o gąbkach. Ale i tak mimo to mój zeszyt zapełniał się o kolejne zdania - przynajmniej tak właśnie było dopóki biolożka nie zwróciła uwagi osobom zajmującym rząd od okna. I dopiero też wtedy sama zwróciłam uwagę na to co działo się na zewnątrz.
W jakiś sposób ta burza była hipnotyzująca, tym bardziej, że zdecydowanie to nie ona teraz powinna dominować na niebie, a słońce, którego już w ogóle nie byliśmy w stanie dostrzec przez te ciężkie chmury. To naprawdę w jakiś stopniu było fascynujące, bo byłam niemal pewna, że jeszcze chwilę promienie światła oświetlały całą salę, a w tym momencie wszędzie dominowała przygnębiająca szarość. Byłam niemal ciekawa czy ktokolwiek umiał powiedzieć, kiedy ta pogoda aż tak drastyczną zmianę przeszła.
Jak przez mgłę pamiętałam dźwięk alarmu przeciwpożarowego, który zaczął wypełniać cały budynek. Nawet nie byłam pewna jakim cudem przez ten piekielny hałas przebił się dyrektor, każąc się wszystkim ewakuować na aulę, gdzie powinniśmy być bezpieczniejsi. A skoro już takie komunikaty usłyszeliśmy to nie mogła być normalna burza, jakich pełno po tak dusznych dniach. I też zresztą się zaraz o tym przekonaliśmy, bo szyby, tak z niczego, nagłe pękły, choć biorąc pod uwagę gdzie byliśmy powinny być wzmacniane, a takie coś nie powinno mieć prawa miejsca. Jednakże stało się, a zaraz po tym wszyscy w popłochu zaczęli opuszczać sale, by przedostać się do drugiego budynku. W tym całym zamieszaniu nie mogłam dostrzec ani Gilberta, ani nawet Asviel, co wcale mi się nie podobało. Ale tłum był raczej tak rozszalały, że w tym momencie lepiej było nie próbować nikogo znaleźć, bo co najwyżej zostałoby się stratowanym i zapomnianym na szkolnym korytarzu. Niezwykle (nie)kuszące.
Na auli wszystko się względnie uspokoiło, ludzie pozajmowali jakieś miejsca, rozglądali się za znajomymi - ale ta główna panika przynajmniej trochę opadła. Sama też zaczęłam poszukiwać wzrokiem bliskich mi osób. I bogu, w którego nie wierzę, niech będą dzięki, że Gilbert miał tak nietypową fryzurę, oczywiście tylko w kolorystycznym względzie, ale jednak. Szybko do niego podeszłam, niemal od razu go przytulając. Tak na chwilę, by się upewnić, że na pewno wszystko z nim w porządku. I w ogóle przy tym nie próbowałam z niego wycisnąć wnętrzności. Skądże, tylko się wam wydaje.
- Jak się czujesz? Martwiłam się, nic ci się nie stało? Nie stratowali cię nigdzie po drodze? Coś cię boli...? I chyba nie powinnam ci matkować. - zaśmiałam się nerwowo. Nie moja wina, prawda? Ale jakoś mi się lżej na duchu zrobiło, jak w końcu byłam blisko niego. Tak, tak, teraz ta burza totalnie nie robiła na mnie wrażenia. I nawet się uśmiechnęłam, widzicie? Tak działa przyjaźń, a biorąc pod uwagę tą bajkę "Friendship is magic" to właśnie byłam pod działaniem owej magii, która sprawiała, że jakoś tak świat był przyjemniejszy.

Offline

#20 01-07-2017 o 14h29

Młody rekrut
Elanor
...
Wiadomości: 22

V I V I E N  R A Y N E R S O N


          Sprawdziła swój stan. Liczne odłamki szkła wbiły się w policzek bądź lewe ramię. Niektóre kawałki były większe, inne uporczywie małe. Te najciężej się wyciągało, dlatego też zaczęła i od nich. By przywyknąć do bólu poprzez grzebanie w swoim zranionym ciele. Oczywiście, rany nie były głębokie. To jednak tyle z jej szczęścia.
          No, może jednak nie tylko tyle. Ktoś do niej podbiegł. Chłopak o czerwonych włosach i fryzurze wołającej o pomstę do fryzjerskiego nieba. Na sam widok Clancy'ego jej kąciki ust wywinęły się ku górze. I to się nazywa towarzystwo! Póki co nie marzyło się jej doczołganie do kogoś. Najpierw zajęła się sobą.
          — O czym ty mówisz? Ja się czuje bardzo ewakuowana. Chyba nawet po mnie widać - zadrwiła ochoczo z operacji ewakuacji, wyciągając przy tym kolejny odłamek. Zasyczała. Ten jednak wbił się głębiej. Wkurzające zajęcie. Równie dobrze mogłaby liczyć sobie ziarenka ryżu, albo co gorsza - próbować jeść pałeczkami. Obydwie czynności pochłaniały zbyt dużo cierpliwości.
          — Ale widzisz? Ja będę mieć rany wojenne. Będę co miała opowiadać psom na starość i wrednym dzieciom z trzeciego piętra. Może w końcu się zamkną po jakiejś strasznej opowieści, że nie wiem. Skończą gorzej niż ja teraz. - Kontynuowała ochoczo swój wywód, machając przy tym niedbale wolną dłonią. I możliwe, że nadal by pluła jadem, gdyby nie kolejna osoba.
          — O MÓJ BOŻE, ELENIS! - zawołała, zrywając się na równe nogi. Chłopak jak gdyby nigdy nic usiadł obok Raionyego, ale samej Raynerson serce na chwile stanęło.
          — Ciebie też trafiło? Ło! Jeszcze bandaż! Trzymasz się w ogóle? Jak się czujesz? - i tak oto zainteresowanie dziewczyny przeszło na Shina. Zmieniła swoją pozycję, siadając na przeciwko tej dwójki i czekała, aż ten jej odpowie.


https://68.media.tumblr.com/20584e2ba3c653fa71d8aba643fa2f35/tumblr_nx83lxJPkz1ujx5wvo1_500.gif

Offline

#21 01-07-2017 o 15h39

Straż Cienia
Mijaku
Oficer Straży
Mijaku
...
Wiadomości: 1 461

Clancy Raiony



Mimo pieczenia policzka, zaśmiałem się słysząc odpowiedź Viv. Przeszło mi przez głowę aby jej pomóc, każde odłamek sprawiał że cicho syczała pod nosem. Jednak dobrze jej szło, i nie byłem pewien czy chętnie przyjęłaby moje ręce grzebiące w jej ranach.
Podążając tym samym tokiem myśli, i nagłym wybuchem decybeli, skierowałem wzrok na Elenisa, który zajął miejsce obok mnie. Odwróciłem się do chłopaka, ukazując zranioną część twarzy, jednak nie tym się teraz przejmowałem. Odłożyłem chusteczkę, na której widoczna była szkarłatna posoka, i chwyciłem delikatnie osłabioną dłoń jasnowłosego, przyglądając się jej z każdej strony. Bandaż otulał jego ramię, a mi na sam widok zrobiło się niezwykle żal. Gorycz ścisnęła wnętrzności. Shin w końcu siedział tylko ławkę przede mną, i gdybym był uważniejszy nie zgubiłbym go w tłumie. Nasz nie tak już początkujący cukiernik nie był specjalnie wysportowany, i zapewne przepychali go w tym małpim tłumie.
-Właśnie, nic Ci nie jest?-Spytałem z troską w głosie, wpatrując się w jego niebiesko szare oczy.
Moją uwagę odwróciła czerwona kropla która powtórnie spłynęła z policzka. Przetarłem ją ręką, opatrując ranę chusteczką. Przecięcie nie było głębokie, ale za to długie. Nie spodziewałem się blizny, jednak rana uporczywie krwawiła, zaczerwieniając się wokół.
-Swoją drogą Viv, chyba sama powinnaś iść do pielęgniarek.-Zwróciłem się do czarnowłosej, może już nie tak przejętym głosem, ale wciąż wyrażającym współczucie. Samo patrzenie na dziewczynę boli.
-Gdyby to uderzenie było mocniejsze, ja nie miałbym już oka, El musiałby się nauczyć żyć z jedną ręką, a ty Viv miałabyś okazję pracować jako durszlak.-Mimo chwilowej powagi sytuacji, zaśmiałem się.
Atmosfera wokół początkowo napięta, zaczęła się rozluźniać. Grupki znajomych rozmawiały ze sobą, niektórzy byli niezadowoleni, inny cisnęli bekę życia, wstawiając zdjęcia i filmiki z mini katastrofy. Powietrze nie było już tak gęste gdy wszyscy wpadli do auli, histeryzując i przepychając się.
W dalszym ciągu trzymałem rękę Elenisa, jednak już nie kurczowo ściskając ramię, a kładąc dłoń na jego przedramieniu. Nie wiem czy tym gestem chciałem uspokoić jego, czy siebie. Z drugiej strony wpatrywałem się wymownie w Viv i pielęgniarki.


https://i.imgur.com/1EogxEa.gif

Offline

#22 01-07-2017 o 16h46

Straż Cienia
Kin-chan
Straż na szkoleniu
Kin-chan
...
Wiadomości: 159

https://images.cooltext.com/4970868.png


Bardzo się ucieszyłem kiedy przyjaciele okazali zainteresowanie moim stanem, a jeszcze bardziej kiedy Clancy wziął mnie za rękę. Na chwile serce mocniej mi zabiło.
- Trochę boli ale mogę nią ruszać więc jest dobrze. Blizna pewnie zostanie ale przeżyję. Razem z Viv będziemy straszyć te małe potworki z dołu.- ja i Viv jesteśmy sąsiadami od kiedy tylko moi zastępczy rodzice przywieźli mnie do stanów. Nie wiarygodne że specjalnie pojechali do Japonii żeby adoptować dziecko. Rodzina dziewczyny mieszka na czwartym pietrze, a my dokładnie nad nimi więc więc widok któregoś z nas wchodzącego do mieszkania temu drugiemu przez okno dzięki obecności schodów pożarowych nie jest czymś dziwnym.
- Masz ta twoja jest już cała przesiąknięta.- podałem Clancemu świeżą chusteczkę . Zawsze mam przy sobie paczkę na wszelki wypadek. Spojrzałem na przyjaciółkę.
-Clancy ma rację. Wyglądasz jakby ktoś cie rzucił na stertę tłuczonego szkła. Trzeb ci to szkło powyjmować.- wyciągnąłem do niej rękę chcąc pomóc. Lepiej żeby zrobił to ktoś kto może używać obu rąk i ma dużo cierpliwości, bo dziewczyna miała w ciele całą kolekcję odłamków, od kilkucentymetrowych fragmentów do malutkich okruszków.


Kupię za rozsądna cenę elementy komplety Evil Shadow i dodatki Sweet Shinobi
|Jesteś mój | 13 Z | Zobiakalni rycerze niebios | Venandi et magi |

Offline

#23 01-07-2017 o 20h29

Straż Cienia
Quadii
Młody rekrut
Quadii
...
Wiadomości: 21

►► VICTORIA ISABELLA LENNOX ►►


     Gdy lekkie załamanie, jeżeli tak to można nazwać, minęło, zdecydowałam się na poszukanie ludzi, z którymi miałam dobre kontakty. Wstałam, przejrzałam się w szybce od telefonu – nadal miałam to okropne zaczerwienienie, ale przynajmniej nie miałam żadnych ran, z czego byłam szczęśliwa. Nawet śmiesznie to wyglądało – zaczerwienienie w kształcie gałęzi. Zaśmiałam się pod nosem.
    Rozejrzałam się w około, szukając jakiś charakterystycznych cech. Na szczęście byłam wysoka, co pozwalało mi na dokładne obejrzenie terenu. Zauważyłam Gilberta i Leę. Oboje mieli charakterystyczne włosy, co pozwalało im na łatwe odszukanie ich podczas tłumu. Gilbert – nic mu nie jest. Zdecydowanie mi ulżyło. Lei też nic nie jest. Na szczęście. Już miałam do nich podejść, jednak czerwono włosa rzuciła mi spojrzenie z sekcji „Nawet nie próbuj się zbliżyć”. Na mnie to podziałało, nie chciałam się z nią kłócić, chociaż przez kilka sekund miałam dużą chęć tam podejść.
     Rozejrzałam się jeszcze raz po auli. I wtedy zobaczyłam grupkę znajomych  twarzy. Clancy, Elenis i Vivienne. Zapamiętałam ją ze względu fioletowych soczewki i dosyć uniwersalny wygląd – długie, smoliście czarne włosy i tego samego koloru ubrania. Nie lubiłam takiego stylu, jednak nic do niego nie miałam. Pomyślałam, żeby do nich dołączyć.
     - Uhm – powiedziałam to dosyć głośno –Cześć, mogę się dołączyć? – wszyscy byli poranieni. Dosyć się przeraziłam – Co się wam stało?! Wszystko dobrze?! – zasypałam ich szeregiem pytań o ich stan zdrowia, ciesząc się w duchu, że nie siedziałam przy oknie. Przy okazji rozglądałam się w poszukiwaniu Sienny, ale na razie nigdzie jej nie widziałam. Pewnie za chwilę się odnajdzie. Muszę poczekać.

Ostatnio zmieniony przez Quadii (01-07-2017 o 21h05)


http://i64.tinypic.com/14aa80y.gif

Offline

#24 01-07-2017 o 22h18

Akolita Jednorożców
Primrose
...
Wiadomości: 329


          Ash często zastanawiał się jakim trzeba być tyranem, żeby kazać ludziom chodzić do szkoły w lato. Wbrew pozorom nieznośność sytuacji nie polegała tylko na bezczynnym siedzeniu przez dobre czterdzieści minut w ławce przy trzydziestu stopniach Celsjusza. I to w nieklimatyzowanej szkole, w sali z jedenastką innych nastolatków oraz nauczycielką opowiadającą o gąbkach z tak beznadziejną motywacją, że połowa uczniów przysypiała. To również codzienny problem w podróżowaniu zatłoczoną komunikacją miejską, gdzie nieprzyjemny zapach spoconych ciał ludzi po nocnej pracy, był tak paskudny, że mleko mogłoby skwaśnieć. Po południu w godzinach szczytu panował większy zaduch, chociaż jemu tyle towarzyszyło szczęście, że pracę często kończył późno wieczorem.
          Zaczął pleść już dziewiąty warkoczyk z kolejnego pasma włosów przyjaciółki. W tym roku na biologii zdołał usiąść w ławce za Asviel, dlatego zazwyczaj większą część godzin lekcyjnych spędzał właśnie w ten sposób, a przynajmniej dopóki dziewczyna nie zirytowała się na tyle, żeby kazała mu przestać. Wtedy zazwyczaj bezcelowo wpatrywał się w roślinkę doniczkową na biurku i zastanawiał się czy ktokolwiek ją kiedyś podlewał.
          Z głośnym westchnieniem wypuścił z dłoni niedokończony warkoczyk i położył się na ławce, chowając twarz między ramionami. Grzało niemiłosiernie. W myślach błagał o parę minut cienia i ni stąd, ni zowąd jak na zawołanie poczuł przyjemny chłód na rozgrzanej skórze, a chwilę później usłyszał charakterystyczne bębnienie deszczu w okna. Nieco zaskoczony wyprostował się. Dałby słowo, że kilka minut temu jeszcze nie było ani jednej chmury na niebie, przynajmniej nie takiej, która wyglądałaby jakoś szczególnie groźnie. Nie wierzył w to, że ulewa pojawiła się tak znikąd, a zwłaszcza, że prognoza pogody nie wspominała o żadnym oberwaniu chmury.
          Nagle błyskawica przecięła niebo i rozległo się głośne trzaśnięcie, a zaraz potem stłumiony przez grzmoty alarm antywłamaniowy samochodu. Zmarszczył brwi. Kierowca będzie miał nieciekawą niespodziankę.
          Ash zamknął oczy i przeciągnął się na tyle dyskretnie, żeby nauczycielka nie zwróciła na niego uwagi. Chociaż to może dlatego, że była zajęta uciszaniem klasy. Nic dziwnego, że nikt jej nie słuchał, skoro na zewnątrz odbywał się taki rozgardiasz. Utkwił wzrok w zegarku zawieszonym nad tablicą i odliczał sekundy, żeby zająć czymś mysli. To było nudne, ale bardziej wciągające niż gąbki.
          Zajęty tymczasową rozrywką jedynie wzdrygnął się na dźwięk tłuczonego szkła. Szyby wyleciały z okien i w ostatniej chwili zdążył zasłonić twarz ramieniem przed pojedynczymi odłamkami. Zabolało, ale szybko odsunął od siebie tę świadomość i drogą innych uczniów wybiegł z klasy. Według poleceń dyrektora cała szkoła miała ewakuować się do auli.
          Ashryver podczas prędkiego spacerku zaczął się zastanawiać po co te wszystkie próby pod nadzorem policji i straży pożarnej, kiedy w momencie prawdziwego zagrożenia i tak wszyscy pędzą na złamanie karku przed siebie. To nielogiczne, czego się człowieka wcześniej nie nauczy, to później tym bardziej, zatem po co marnować czas?
          Odetchnął z ulgą, kiedy wszedł do środka. Mimowolnie zaczął rozglądać się dookoła w poszukiwaniu kolegów lub koleżanek z klasy. Do kącika pielęgniarek postanowił zajrzeć, gdy tłum rannych trochę się przerzedzi. Teraz nie miało sensu robić zamieszania, tym bardziej, że nie ucierpiał szczególnie groźnie.


I am a queen amongst the Romanies. And I too, am unavailable.
https://i.imgur.com/22Sdm7n.gif

Offline

#25 02-07-2017 o 11h24

Rekrut
ILLIi
...
Wiadomości: 35

G       I       L       B       E       R       T               B       L       Y       T       H       E

Z chwili na chwilę moje zirytowanie rosło, bo nigdzie nie mogłem dojrzeć różowowłosej. Może i lekko przesadzałem, ale nic nie mogłem poradzić, że się o nią martwiłem. To nie tak, że jesteśmy nierozłączni dwadzieścia cztery na dobę, ale akurat w przypadku takiej sytuacji, wolałbym ją mieć przy sobie i wiedzieć, że nic jej nie jest. Przełknąłem ciężko ślinę i już chciałem ją zawołać, ale w tym samym momencie poczułem, jak ktoś się do mnie przytula, prawie łapiąc mi przy tym żebra. Niemal od razu odetchnąłem z ulgą, widząc te różowe kłaki, które zaraz rozczochrałem jedną ręką, a drugą objąłem przyjaciółkę.
- Ze mną wszystko w porządku. A z tobą?- Mimowolnie wyszczerzyłem się szeroko. Teraz już było dobrze, miałem ją przy sobie. To dziwne, nigdy bym nie pomyślał, że aż tak się do niej przywiążę. - I matkuj mi dzisiaj ile chcesz.- Parsknąłem, bo zwykle naburmuszałem się, kiedy traktowała mnie jak małego dzieciaka, ale dzisiaj niech ma tą taryfę ulgową. Westchnąłem poklepując ją lekko po plecach, po czym rozejrzałem się po całej auli. Wyłapywałem wzrokiem coraz więcej znajomych osób w bezpiecznej strefie- ba trafił się nawet Ash- przez co automatycznie robiłem się coraz spokojniejszy.
- Ja wiem, że często narzekałem, że nic się nie dzieje w tym mieście, ale zdecydowanie wolę te spokojne i nudne dni.- Uśmiech mi lekko zelżał, ale jednak dalej unosił moje kąciki ust. Za parę godzin wszystko się uspokoi i będziemy mogli wrócić do domów. - Chcesz gdzieś usiąść?- Spytałem wracając wzrokiem na Lee.


STATUS: gorąco, burze, możliwy brak prądu

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2