Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1

#1 07-08-2017 o 18h36

Straż Cienia
Nadymka
Akolita Sylfy
Nadymka
...
Wiadomości: 1 086

wstęp



https://1.bp.blogspot.com/-Q9O4zJ_0n6M/WRzGHk2A4tI/AAAAAAAAGqg/OZeEdLibIP84_ug84G4RVN9I2VJTS3Z4wCLcB/s1600/Untitled.png

https://3.bp.blogspot.com/-hDsFBdJg6lM/WYiOQ3lel-I/AAAAAAAAG0Q/itm90VhCQtArR8r4jA5pQrmzXzFaLFcqQCLcBGAs/s1600/Untitled.png

Gdzie ona się podziała? Nie wróciła do domu od ponad miesiąca… MIESIĄCA! To jest do niej niepodobne. Cicha, spokojna,  z nienagannym zachowaniem. Zawsze informowała mnie gdzie się znajduje i co robi. Dlaczego ona?! Czułam jak łzy napływają mi do oczu.
- Kochanie nie płacz, na pewno się znajdzie – powiedział Filip kładąc mi swoją dłoń na policzku.

- A co jeśli zniknęła na zawsze? Co jeśli… - ciepłe łzy zaczęły spływać mi po policzkach. Mąż usiadł koło mnie i czule mnie przytulił.
- Na pewno policjanci ją znajdą. Płacz w niczym nie pomoże  – wyszeptał. Jego głos był ciepły i czuły.

Przytuliłam go mocniej do siebie. Martwię się o nią. Od zawsze zachowywała się jak istny anioł, nie było z nią żadnych problemów. Nigdy nie zdarzało jej się wymykać z domu. Zresztą, nie miała z kim, jej znajomych można zliczyć na palcach jednej ręki. Może przez to, że była taka nieśmiała? Zamiast spędzać czas z rówieśnikami godzinami siedziała nad książkami ucząc się na sprawdzian, chodź doskonale wiedziała, że nie musi tego robić. Czasem zdarzało jej się wyjść w samotności do lasu… do tego przeklętego lasu, w którym zniknęła. Chyba to była jej słabość, ciekawość. Nigdy nie potrafiła powstrzymać chęci zbadania czegoś nowego. Dzięki temu od zawsze interesowała się chemią i fizyką. Potrafiła siedzieć do późnej nocy robiąc jakiś szalony eksperyment w kuchni. Tęsknie za nią, bez niej każdy kąt jest pusty.
Delikatnie uwolniłam się z uścisku Filipa i poszłam w ciszy do osowiałej i wręcz opuszczonej kuchni zaparzyć sobie uspakajające zioła. Popijając wywar z magnolii uświadomiłam sobie, że może pomóc w śledztwie. Jakby tak… przeszukać jej pokój? Może ukrywała coś? Nie, nie, nie Łucja wybij to sobie z głowy! Zaczynam powoli wariować, ale chyba to zrozumiałe w bieżącej sytuacji. Ile ja bym dała żeby ją teraz zobaczyć! Nie mogę się pogodzić z myślą, że moja jedyna córka zniknęła… Że już nigdy nie zobaczę mojej kruszynki, mojej małej Jennifer.


https://3.bp.blogspot.com/-s34FNZE78ls/WYiOQ0rW6cI/AAAAAAAAG0U/g2s7RnsYTRQT6GZ83CrYvxb4oo-uyfdjQCLcBGAs/s1600/Untitled1.png


Las - moje ukochane miejsce na świecie, moja mała planeta B-612*. Od zawsze uwielbiałam zapach stęchłych liści, świergot małych, kolorowych ptaków i widok odbijających się promieni słonecznych od wody wąskiego strumyka. Czerpię ogromną radość z każdą małą chwilą w tym równie nadzwyczajnym jak i tajemniczym miejscu. Ciekawe czy ktoś już zliczył ile procesów chemicznych zachodzi tu co rok albo ile razy zdarza się tu coś fizycznie nie możliwego. Może by tak kiedyś spróbować? Pewnie zajęłoby mi to wieczność!
Leżąc na pokrytej tysiącem różowawych kwiatów czereśni, która wręcz uginała się pod ich ciężarem, z uśmiechem patrzyłam na błękitne niebo.

- Chciałabym zobaczyć coś tak niebieskiego jak ono – westchnęłam.

Ciekawe czy w ogóle coś takiego istniało.  Och, ile ja bym dała, aby chodź na krótką chwile wyruszyć w nieznane. Rozmarzona zamknęłam oczy i wsłuchałam się w śpiew pierzastych stworzeń. Jak to jest latać? Jaką siłę w skrzydłach trzeba mieć, aby odbić się od ziemi, aby grawitacja przestała istnieć. Ludzie muszę używać silników,  które są niezwykle ciężkie i drogie, a one robią to z taką łatwością. Też tak bym chciała. Wyobraziłam sobie siebie mającą kolorowe pióra.

- Jak dobrze, że ich nie mam! – zachichotałam.

Wyglądałabym jak dziwoląg z filmów sci-fi. Chociaż, stracić normalny wygląd dla umiejętności, która śniła się wielu wynalazcą i naukowcom nie było by takie złe. Rozmarzona patrzyłam na kołyszące się liście na wietrze. Słońce oświetlało je pokazując najdrobniejsze ich szczegóły. Ile natura musiała się napracować, aby stworzyć Ziemię, aby każdy szczegół był dopracowany do perfekcji, aby każde zwierzę miało się czym żywić, aby człowiek mógł to zniszczyć przez swoją głupotę. Zastanowiłam się nad sensem siedmiu ostatnich słów jakie przyszły mi na myśl. Bolesne, ale prawdziwe. Jeżeli dalej będziemy zanieczyszczać środowisko to na starość już nie będę podziwiać tego pięknego lasu, zachodów słońca na plaży czy cieszyć się życiem.  Moje powieki powoli opadały z każdą nową myślą. Poczułam jak mój umysł ‘lewituje w kierunku krainy snów’, do której już nie było mi aż tak daleko. Ciekawe czym to jest spowodowane, że słońce działa na mnie niczym tabletki nasenne. Może to wina genów, albo…
Poczułam nieprzyjemny chłód. Niechętnie otwarłam oczy i uświadomiłam sobie, że zasnęłam. Jest środek nocy, a ja znajduję się w ciemnym, ponurym i niebezpiecznym lesie. Na moje szczęście była pełnia, więc  spokojnie mogłam zejść z drzewa. Mimo iż, widziałam wszystko poślizgnęłam się i upadłam na zimną i twardą jak kamień ziemię. Wstałam i otrzepałam się z pyłu. Moja nowa śliczna różowa sukienka była cała brudna z błota.

- Świetnie! – powiedziałam sama do siebie.

Na szczęście białe polerko było czyściutkie. Las nocą nie wyglądał tak przyjemnie jak późnym popołudniem. Powietrze było rześkie, ale mimo wszystko panowała duchota. Ciekawe jak teraz wrócę do domu, mama się pewnie zamartwia. Zaczęłam szukać ścieżki, którą przyszłam, ale mój wzrok utknął na tęczowych latających owadach. Były to świetliki. Tęczowe świetliki! Nie mogę uwierzyć w to co widzę, odkryłam nowy gatunek?! Zafascynowana zbliżyłam się do nich, lecz one zaczęły odlatywać. Nie ma takiej opcji, muszę złapać i zbadać jednego! Nie przejmując się niczym rzuciłam się pędem w krzaki. Gałęzie krzewów ocierały się i raniły moje chude łydki. Biegłam co sił w nogach, lecz one były szybsze. Nie mogłam odpuścić, muszę je złapać, ale… jak chcę to zrobić? Powoli zwolniłam tempo biegu. Nawet jeśli jakimś cudem uda mi się je schwytać i nie zgnieść w moich drobnych dłoniach to nie mam żadnego słoika czy jakiegokolwiek pojemnika by je schować. Zatrzymałam się, nie było najmniejszego sensu ich dłużej gonić, ale kiedyś po nie wrócę. O ile je znowu znajdę. Po chwili straciłam je z oczu i uświadomiłam sobie co zrobiłam. Zgubiłam się w pogrążonym w ciemnościach lesie goniąc świetliki nieznanego gatunku. Nawet nie wiem, z której strony przybiegłam. Jak mogłam być tak nierozsądna? Rozejrzałam się wokół i spostrzegłam, że po mojej prawej stronie stał jakiś budynek. Może… Nie! Już wystarczająco wpakowałam się w kłopoty. Chociaż jak już jestem w tarapatach to na porządnie? Budynek z zewnątrz wyglądał niczym opuszczone od ponad dekady mauzoleum. Grube, ciemne i popękane mury były porośnięte przez mech i oplecione pnączami. Przed wejściem stały trzy zniszczone, wręcz roztrzaskane na drobny mak kolumny. Tylko jedna z trudem podtrzymywała dach budowli. Delikatny blask księżyca oświetlał budynek nadając grozy temu miejscu. Zawahałam się, czy na pewno powinnam tam wchodzić? Czy na pewno jest to bezpieczne? Poza tym, co jeśli spotkam tam jakiś bezdomnych, którzy mogą być w stanie podchmielenia? Poczułam strach na myśl o rzeczach, które mogą tam na mnie czyhać. Lecz co innego mogę zrobić? Nie będę ślęczeć w tych ciemnościach pomiędzy drzewami. Z dużym wysiłkiem otwarłam ogromne, drewniane oraz niebywale ciężkie drzwi, które przypominały te z podręcznika o średniowieczu. Głośno zaskrzypiały, przeszedł mnie dreszcz. To jednak był błąd tu wchodzić, czuję się jak w horrorze.  We wnętrzu było pełno tęczowych owadów, ale tym razem nie miałam najmniejszego zamiaru ich łapać. Dawały przejmie światło dla oka, które rozświetliło całe pomieszczenie. Nie oszukujmy się, gdyby nie one uciekłabym stąd jak najdalej. Podłoga była pokryta szarą mozaiką, najprawdopodobniej z kwarcu. Bił od niej niewyobrażalny chłód. Każdy mój krok odbijał się echem po wielkiej sali. Na jej środku znajdowały się trzy okręgi. Były chyba z ołowiu. Miały wyryte napisy w niezrozumiałym dla mnie języku oraz małe korytarze. Może to wina jakiś szkodników? Chodź z tego co wiem robactwo nie gustuje w tego typu skałach. Cegły na ścianach były pokryte pajęczyną i tymi samymi napisami co okręgi. W nich także znajdowały się korytarze. Przejechałam po nich ręką, drobinki kurzu przylepiły się do moich palców. Niesamowite, nigdy dotąd nie widziałam takich hieroglifów w internecie czy podręczniku. Ciekawe co znaczą, może to jakieś naukowe zapiski? Czy pochodzą z epoki średniowiecza? A może odbywały się tu jakieś rytuały? Tyle pytań i zero odpowiedzi. Moje myśli zostały przerwane, skaleczyłam się o wystającą krawędź jednego z napisów.  Zasyczałam z bólu, poczułam go na całej ręce aż do ramienia.
Nie przejmowałam się zbytnio bólem, najważniejsze było to co się działo z tymi dziwnymi napisami. Moja krew powoli przemieszczała się korytarzami do okręgów. Jak to jest możliwe?! Kilka moich kropel zamieniło się w ponad litr krwi! Wszystkie hieroglify zaczęły świecić na fioletowo. Świetliki w pośpiechu uciekały. Poczułam jak moje ciało się trzęsie. Nie wiem co tu się dzieje i na pewno nie chcę tego sprawdzać! Muszę stąd uciekać! Wzięłam nogi za pas i zaczęłam biec. Drzwi wydawały się tak daleko... poczułam… zmęczenie. W jednej chwili runęłam na ziemię i ujrzałam białe, oślepiające światło.

Z trudem otwarłam oczy. Znajdowałam się w ogromnej sali. Sufit był pokryty różnymi wzorami, wyglądało to na ręczną robotę. Podniosłam się powoli i oparłam się na łokciach. Najdziwniejsze było to, że nie ma tu żadnych lamp. Jedyne światło podało od dużych, przejrzystych okien. Ciekawe ile czasu muszą poświęcić na ich mycie. Po środku stał olbrzymi, niebieski kryształ… niebieski jak niebo. Może odnalazłam jakiś teleport, który przenosi tam, gdzie dany obiekt chce się znaleźć? Może ten kryształ ma coś wspólnego z tymi hieroglifami? Mimo zmęczenia w ślimaczym tempie wstałam i zbliżyłam się do kryształu. Był niewyobrażalnie piękny. Dotknęłam go zranioną ręką. Rana zaczęła się zabliźniać. Niesamowite, ciekawe jakie związki chemiczne posiada i czy ma jakieś inne właściwości. W jednej chwili ciszę przerwał huk dobiegający od drzwi. Trzasnęła nimi kobieta, o czarnych jak smoła włosach. Momentalnie odsunęłam rękę do kryształu, chyba nie przybyła tu w pokojowych zamiarach patrząc na jej temperament.  Miała opaskę z uszami, którymi czasem ruszała. Cóż za dziwny wynalazek! Jej różowe body doskonale podkreślało jej figurę, ale nie rozumiem faktu doczepianych 9 ogonów. Kolejny szalona machina? W ręku trzymała kij, który miał zaczepioną piękną klatkę z niebieskim ogniem. Nie do pomyślenia, przecież są tam drewniane elementy, które powinny się palić. Tak się zastanawiam, może ten kryształ ma też właściwości halucynogenne? Czarnowłosa popatrzyła na mnie, machała ogonami niczym diaboliczny kot, który właśnie przymierza się do walki.

* - nazwa planety z książki "Mały książę" autora Antoine de Saint-Exupéry.

Ostatnio zmieniony przez Nadymka (07-08-2017 o 23h16)

Offline

#2 07-08-2017 o 20h27

Straż Cienia
Mijaku
Oficer Straży
Mijaku
...
Wiadomości: 1 469


Witam, witam. /static/img/forum/smilies/big_smile.png
Gdy tylko zobaczyłam że to ty wstawiłaś FF musiałam to przeczytać Nad. xD Na początek kilka błędów których się dopatrzyłam.


,,powiedział Filip kładąc mi swoją dłoń na policzku.''
Troszkę mi to zdanie nie pasuje, według mnie lepiej by było:
,,powiedział Filip kładąc dłoń na moim policzku''

,,ciepłe łzy zaczęły spływać mi po policzkach.''
Powtórzenie, i to zaledwie zdanie dalej. Zamiast ,,policzkach'' użyłabym ,,twarzy''.

,, Mąż usiadł koło mnie i czule mnie przytulił.''
Wyrzuciłabym drugie ,,mnie''.

,,Przytuliłam go mocniej do siebie''
Powtórzenie, bardziej pasowałoby np. ,,Objęłam go mocniej.''

,,Nigdy nie potrafiła powstrzymać chęci zbadania czegoś nowego. Dzięki temu od zawsze interesowała się chemią i fizyką. Potrafiła siedzieć do późnej nocy robiąc jakiś szalony eksperyment w kuchni.''
Powtórzenie, w drugim zdaniu coś typu: ,,Siedziała do późnej nocy...''

,,Tęsknie za nią, bez niej każdy kąt jest pusty.''
Powtórzenie, wyrzuciłabym pierwsze ,,za nią'' zastępując je ,,ponieważ''. ,,Tęsknię, ponieważ bez niej każdy kąt jest pusty.''

,,...odbijających się promieni słonecznych od wody wąskiego strumyka.''
Według mnie bardziej tu pasuje zamiast ,,wody'' to ,,powierzchni''.

,,...ile razy zdarza się tu coś fizycznie nie możliwego.''
Niemożliwego, pisane razem.

,,Wyobraziłam sobie siebie mającą kolorowe pióra.''
To ,,mającą'' tak średnio mi tu pasuje. Może ,,odzianą w''?

,,Słońce oświetlało je pokazując najdrobniejsze ich szczegóły.''
,,Ich'' mi trochę nie pasuje. Ja wcisnęłabym je albo przed słowem ,,najdrobniejsze'', albo w ogóle wywaliła.

,,Ziemię, aby każdy szczegół był dopracowany do perfekcji,''
Zdanie wcześniej miałaś szczegóły.

,,Na szczęście białe polerko było czyściutkie.''
,,Bolerko'', polerko to jest szlifierka. xD

,,Biegłam co sił w nogach, lecz one były szybsze.''
Zdanie temu też padło słowo ,,one''. Tu po prostu bym je usunęła.

,, Kilka moich kropel zamieniło się w ponad litr krwi!''
Chwilę temu było ,,moich''. Tu również usnęłabym ten wyraz.

,,tu w pokojowych zamiarach patrząc na jej temperament.''
Patrząc na jej temperament? Raczej nie, wiedząc kogoś pierwszy raz raczej średnio możesz określić jaki tym temperamentu posiada. Bardziej pasowałaby tu ,,reakcja' bądź nawet ,,wejście''.

,,Jej różowe body doskonale podkreślało jej figurę,...''
Drugie ,,jej'' niepotrzebne.

Trochę tego jest, ale zazwyczaj są to drobne powtórzenia, nic więcej. Nie wytykam Ci ich złośliwie w żądnym razie! Uważam tylko że bez nich płynniej by się czytało. /static/img/forum/smilies/smile.png
Rozwalił mnie moment gdy Gard budzi się w sali, patrzy na okna i... Ile by się je myło?
No nie. xD
Widzę że twoja postać jest takim mocno roztargnionym i niezdarnym naukowcem. Nie podałaś wieku choć w niektórych momentach miałam odczucia jakby była małą dziewczynką. Akcje były odrobinę irracjonalne. Ale to charakter postaci o tym decyduje, a z drugiej strony przez to dziewczyna jest mooocno urocza. ♥
Gustuję w postaciach zaradniejszych, i z mocnym charakterem ale bardzo chętnie poczytam dalej. /static/img/forum/smilies/big_smile.png
Życzę dużo weny i pozdrawiam.
Pst, jeśli chcesz poczytać inne wypociny też mam wątek.


https://i.imgur.com/1EogxEa.gif

Offline

#3 07-08-2017 o 21h18

Straż Cienia
Methrylis
Tester eliksirów
Methrylis
...
Wiadomości: 25 213

To i ja tu zajrzałam, bo czemu nie, a staram się ogarniać wszystkie ff. Ogólnie jestem grammar nazi, ale widzę, że Miju dodała wyczerpujący komentarz, więc sobie dam spokój. Zapowiada się naprawdę milutkie opowiadanie, bo twój styl mimo jakichś tam błędów jest bardzo przyjemny - lekko się czyta, czego ci zazdroszczę, bo mój styl jest toporny jak diabli. No i ciekawa bohaterka - taka trochę rozwalająca sierotka, ale, w przeciwieństwie do Miju, ja tam lubię takie postaci /static/img/forum/smilies/big_smile.png Poza tym zobaczymy, jak się wyrobi. tyle ode mnie czekam na kolejną część, zapraszam też do mnie i pozdrawiam! /static/img/forum/smilies/big_smile.png


https://i.imgur.com/HGv2gQz.png


































https://media.discordapp.net/attachments/333714204597157889/730155224378900541/image0.gif



...



...



..
.
.
[/color]
                        ►  Instagram  ◄                                                         ► Fanklub Eza  ◄                                               ► FF  "za kurtyną nigredo"  ◄
https://i.imgur.com/eFVtyaU.gif

Offline

#4 07-08-2017 o 22h54

Straż Cienia
Nadymka
Akolita Sylfy
Nadymka
...
Wiadomości: 1 086

https://3.bp.blogspot.com/-RoI6HjqpdYM/WLgIyzZFt3I/AAAAAAAAGUM/mId1hqPNw00JYBbtUDM4NLEyDOZ64Vv7wCLcB/s1600/Syg.png


@Mijaku błędy zaraz poprawię! Dziękuję, że mi je wytknęłaś. Następnym razem postaram się mieć ich mniej /static/img/forum/smilies/smile.png Nigdy w życiu nie pomyślałabym, że robisz to złośliwie... A nawet jeśli to i tak bym się nie obraziła i byłabym wdzięczna ♥ Nie piszę za często opowiadań i może temu pojawiły się tu pomyłki - w szkole moje ostatnie pisałam (uwaga, uwaga) w kwietniu... Trochę od tego czasu minęło, na dodatek zostałam skrytykowana za "zbyt wiele opisów odczuwanych emocji". Wtedy zraziłam się całkowicie do pisania, nawet zamknęłam bloga i stwierdziłam "mam to w nosie"

Bohaterka może wydawać się dziecinna, niezdarna... bo kreowałam siebie. Mojego wieku się nie wstydzę, ale myślałam, że nikogo to interesować nie będzie XD Mam całe 15 lat, wiem stara jestem /static/img/forum/smilies/big_smile.png Jestem osobą dziwną, jadąc autem nie patrzę na widoki, ale obliczam ile razy obróci się koło kiedy przejedzie 20 km. Może być to powodem dziwnych myśli mojej postaci, chociażby o ptakach.

Z oknami jakoś tak wyszło... nienawidzę tego robić! Za każdym razem kiedy widzę piękny budynek z ogromnymi oknami to współczuję właścicielowi/jego sprzątaczką XD

Z tym "polerkiem" śmieszna sprawa, mój program stwierdził, że słowo "bolerko" nie istnieje i poprawiło mi na polerko /static/img/forum/smilies/big_smile.png

@Methrylis czytam wiele książek i nie jedna została na półce ze stwierdzeniem "za długie opisy", nie przepadam za tym jak większość osób... dlatego tego nie robię. Oczywiście opis musi być, ale nie przepadam za "zmuszaniem" (o ile mogę to tak nazwać) ludzi do wyobrażenia sobie tego samego co ja. Może temu jest to takie luźne? Sama nie wiem ;v Twoich opowiadań jeszcze nie czytałam, więc nie wypowiem się na temat Twojego stylu /static/img/forum/smilies/wink.png

Z chęcią poczytam Wasze opowiadania /static/img/forum/smilies/smile.png

Ps: Nie martwcie się, nie skończy jak Garnek XD

Ostatnio zmieniony przez Nadymka (07-08-2017 o 23h01)

Offline

#5 21-08-2017 o 00h08

Straż Cienia
Waioleta
Artylerzysta Straży
Waioleta
...
Wiadomości: 3 975

Witam pora i na mnie by zajrzeć na jakieś inne opowiadania FF, więc wpadam z wizytą również do ciebie i muszę powiedzieć że już wyczuwam tutaj zarąbistą fabułę.
Opis bohaterki jest bardzo ciekawy, prosta dziewczyna koncentrująca się na nauce nie posiadająca przyjaciół, pragnie okryć coś nowego i tu proszę.
Ląduje w zupełnie innym świecie, podoba mi się.
Życzę mnóstwa weny i powodzenia z kolejnym rozdziałem oraz zapraszam również serdecznie do siebie.

Offline

#6 21-08-2017 o 12h45

Straż Cienia
Nadymka
Akolita Sylfy
Nadymka
...
Wiadomości: 1 086


@Waioleta cieszę się, że Ci się podoba /static/img/forum/smilies/smile.png Fabuła powolutku będzie się rozwijać, ale najpierw muszę przebrnąć przez najnudniejsze momenty ;_; Z chęcią poczytam Twoje, muszę się zabrać za cały dział FF :v

Na szczęście odcinek wyszedł, więc mogę spokojnie pisać :v Co prawda mogłam ten i kilka innych rozdziałów opublikować nawet przed, ale nie miałam ostatnio czasu :<

https://2.bp.blogspot.com/-Vv85PZhoBpc/WZq0906k1AI/AAAAAAAAG38/bFKeMY6yU5g5IN9xJbXosV--Cn8aOZJSACLcBGAs/s1600/Untitled1.png

- Co ty tutaj robisz?! Jak się tu znalazłaś nędzny człowieku?! – płomienie z jej klatki wypływały niczym płyn nienewtonowski* pozostawiony bez obróbki mechanicznej. Przerażona cofnęłam się trzy kroki w tył wpadając na ogromnego, czarnoskórego ogra. Ten, nie zastanawiając się wiele, chwycił mnie w pasie i przerzucił przez swoje twarde, umięśnione ramię mówiąc coś w nieznanym mi dialekcie. Oszołomiona zaczęłam się szamotać i wyrywać z jego objęć, lecz na próżno. Stwierdziłam, że nawet nie ma sensu się do niego odzywać, pewnie i tak mnie nie zrozumie. Ogr wyniósł mnie z sali i weszliśmy na najdłuższe schody jakie widziałam. Prowadziły najprawdopodobniej do podziemia. Z każdym pokonywanym stopniem podskakiwałam niczym piłeczka pingpongowa uderzając brzuchem o masywny bark. Jak tak dalej pójdzie to zwrócę moje śniadanie. Kiedy w końcu zeszliśmy zostałam wepchnięta do okrągłej celi, która po zamknięciu uniosła się nad zielonkawą taflą nieznanej mi substancji.

- Miiko rozkazać, ty tu zostać.

- Ty mówisz w moim języku?! Hej, zaczekaj! – podbiegłam do krat, aby móc z nim porozmawiać. Niestety czarnoskóra podróbka Shreka odeszła zostawiając mnie na pastwę losu.

Jak to jest możliwe, że znają mój język? Co za wredny ogr, nawet mnie nie posłuchał! Pierwsze co trzeba zrobić to się uspokoić, panika w niczym mi nie pomoże. Wzięłam wdech i wydech. Oceńmy sytuacje, być może jestem w jakimś równoległym świecie lub w innym wymiarze. Przedostałam się tu przez zakichane, stare mauzoleum i kompletnie nic nie wiem o tym świecie. Einstein nie wspominał  o tym w swoich książkach. Musi być jakieś wyjście z tej sytuacji. Najpierw powinnam się stąd uwolnić. Zielona substancja pode mną nie pachnie zbyt ładnie. Już cuchnący siarkowodor** jest przyjemniejszy. Ucieczka drogą morską odpada. Przyjrzyjmy się samej celi. Zamek z wejściem na ogromny klucz. Przypomina mi ten sam z opisów książek historycznych. Raczej nic nie wykombinuję z moimi biednymi, chudymi  wsuwkami. Kraty są grube i zardzewiałe. Mają między sobą dość duże odległości…  a gdyby tak spróbować między nimi przejść? Ściągnęłam moje białe bolerko, wywinęłam na lewą stronę (żeby się nie pobrudziło) i położyłam je złożone w kostkę jak najbliżej krat. Powoli spróbowałam przecisnąć głowę przez metalowe pręty. Poczułam ból, ale udało się! Obróciłam się bokiem i wciągnęłam brzuch, lecz nie było to wcale potrzebne. Chodź raz w życiu mój płaski zad się na coś zdał. Bez większych problemów udało mi się przedostać na drugą stronę krat. Mając stopy dalej między metalowymi prętami powoli sięgnęłam po moje bolerko. Zadowolona z sukcesu dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że prędzej wpadnę do tej śmierdzącej cieczy niż doskoczę do brzegu. Rozglądając się na boki w poszukiwaniu jakiś pnączy lub jakiegokolwiek przedmiotu zauważyłam, że cela jest przymocowana u góry grubym łańcuchem. Może uda mi się wystarczająco rozkołysać, aby doskoczyć? Zaczęłam bujać się na boki. Łańcuch głośno zgrzytał. Muszę stąd jak najszybciej zwiewać, hałas na pewno sprowadzi tego ogra. Najmocniej jak tylko mogłam odepchnęłam się od klatki i spokojnie wylądowałam na twardym gruncie. Już miałam biec w stronę wyjścia, gdy usłyszałam ciche klaskanie.

- Brawo, brawo! Nie spodziewałbym się takich umiejętności po tobie! – zachrypnięty głos wydobył się od mężczyzny zza moich pleców. Odwróciłam się zdziwiona i zilustrowałam mojego rozmówcę od stóp do głów. Jego sylwetka  przypominała ludzką. Był ubrany w czarno-czerwony strój, którego nie mogę przydzielić do żadnych z epok. Na pierwszy rzut oka wyglądał mi na ostatni krzyk mody Emo, jednakże naramienniki i maska niekoniecznie pasowały do tej teorii.

- Kim jesteś? – odpowiedziałam zaniepokojona.

Wyczerpana z tęsknotą popatrzyłam w stronę wyjścia, gdy znów obróciłam się do rozmówcy jego już nie było. Zniknął. Doznał sublimacji*** czy co? Tak czy siak najważniejsze, że w końcu mogę stąd wyjść, ale przed wolnością czekają mnie te cholerne schody.

W ślimaczym tempie udało mi się wspiąć po tych okropnych stopniach. Moje nogi zaraz odpadną. Powinni zainwestować w windę. Może refundacja by im pomogła? Chodź nie wiem czy znalazłaby się nadzieja dla takiej śmierdzącej placówki. Weszłam do pomieszczenia, gdzie było pełno drzwi. Które mogą prowadzić do wyjścia? Na piętrze nawet nie mam czego szukać. Z prawej był loch, więc raczej nie powinno być wyjść tuż obok. Moje myśli zostały przerwane. Z drugich drzwi po lewej stronie poczułam pyszny zapach smażonego mięsa. Zaburczało mi w brzuchu. Chyba mój żołądek zadecydował, gdzie się wybieram. Po cichu weszłam do ogromnej spiżarni. Mają tu tyle do wyboru! Mięso z kaczki i kurczaka, świeże owoce i warzywa, orzechy i inne przekąski. Znajdowało się tu też pełno garnków i innego rodzaju rupieci. Co by tu zwędzić… Jak jedno jabłko zniknie nie stanie się tragedia, prawda? Już miałam chwycić soczysty owoc, gdy ktoś wszedł do pomieszczenia. Przerażona chwyciłam patelnię i przygotowałam się do ataku. Blondyn z ciemno fioletowymi rogami był chyba tak samo zdziwiony jak ja. Najprawdopodobniej był po trzydzieste, przynajmniej tak sądzę patrząc na jego zmarszczki i wielkość obwisłego brzucha. Zaraz, zaraz… tylko nie mówcie mi, że to coś jest w ciąży i jest płci żeńskiej. Ciekawe ile cyfr pokazuje się mu… jej… temu czemuś na wadze. Był ubrany w lepiącą się od brudu kamizelkę. W pasie miał przewiązany szary, ufajdany fartuch, chodź w dalekiej przeszłości mógł być biały. Pod nim jego nogi były pokryte grubą, brązową i tłustą sierścią, a zamiast stóp miał racice. Cóż za dziwny twór, czy jeszcze coś zdoła mnie zadziwić w tym wymiarze?

- Wynoś się stąd parszywy smarkaczu! Matka cię nie nauczyła manier złodzieju?! – z hukiem upuściłam patelnię i wybiegłam niczym spłoszony gryzoń do sali z drzwiami.

Na moje nieszczęście było tam dwóch mężczyzn wraz z czarnowłosą kobietą, która wysłała mnie do lochów. W pośpiechu schowałam się za filarem i podsłuchiwałam ich rozmowy.

- Ten mężczyzna doprowadza mnie do szału! Miejmy nadzieję, że Leiftan zajmie się nim – wykrzyczała sfrustrowana kobieta.

- To już jest trzecie włamanie w tym miesiącu – miękki, przyjemny, lecz donośny głos skomentował kobietę.

Delikatnie się wychyliłam, byłam ciekawa wyglądu tego mężczyzny. Zanim zdążyłam cokolwiek zobaczyć zdążyli mnie zauważyć. Co we mnie wstąpiło, by w trakcie ucieczki oglądać się za facetami? Moją jedyną szansą były ogromne, szklane drzwi. Nie miałam czasu na strategię, mimo zmęczenia zaczęłam biec sprintem.

- Co ona tu robi?! Łapcie ją! – wywrzeszczała lisica. Przyspieszyłam, wolę nie testować po raz drugi swojego szczęścia w lochu.

Zaczęłam skakać co drugi schodek modląc się, abym nie potknęła się o własne nogi. Stopnie nie były strome, ale śliskie. Po mimo trudności udało mi się dotrzeć do celu. Już miałam otworzyć drzwi do wolności, lecz ktoś objął ramieniem moją szyję delikatnie mnie podjuszając. Był to przystojny, czarnowłosy mężczyzna. Wyglądałam na młodego, może miał z dwadzieścia lat. Jedno z oczu było przykryte czarną, ze złotymi zdobieniami opaską. Bawi się w pirata czy co?

- Nie tak prędko złodzieju! – powiedział z zadowoleniem. Poczułam jego zimny oddech na swoim policzku.

- Ja nic nie ukradłam! – odpowiedziałam z wściekłością.

Czego oni ode mnie chcą? Ja nic nie zrobiłam! Próbowałam się uwolnić, szarpałam się niczym ptak w klatce. Niestety on był silniejszy. Powoli zaczął mnie wlec z powrotem po schodach. Widziałam tylko oddalającą się ode mnie drogę ucieczki, moją jedyną nadzieję. Czy ja im coś zrobiłam? Coś ukradłam? Dobra, prawie jedno jabłko, ale nadal tego nie zrobiłam. Dlaczego mam siedzieć w tym śmierdzącym lochu? Za co? Czułam jak złość opanowuje moje ciało. Serce biło mi szybciej pompując kolejne hektolitry krwi zmieszane z adrenaliną. Szarpałam się mocniej, może się nie uwolnię, ale przynajmniej podenerwuję go. Ku mojemu zdziwieniu przez kompletny przypadek uderzyłam go łokciem w nos. Jego krew zaczęła spływać mi po ramieniu. No to mogę się pożegnać z moim pięknym, białym bolerkiem. Zdezorientowany mężczyzna popuścił uścisk. Korzystając z okazji wyrwałam się z jego objęć, lecz na próżno. Przed drzwiami stał białowłosy z założonymi rękami. Wyglądał jakby urwał się z filmu o mafii. Tylko ta zbroja niekoniecznie mi pasuje do gangstera. Jestem jakaś zacofana czy średniowiecze powróciło do mody? Myślę, że z nim nie poszłoby mi tak łatwo jak z tamtą niezdarą. Bez słowa stałam i wpatrywałam się w jego złote oczy przygotowana do samoobrony.

- Oddawaj łzę smoka – powiedział ze spokojem nie ruszając się z miejsca. Nie takiej reakcji się spodziewałam. Po jego głosie nie mogłam stwierdzić jakie emocje mu towarzyszą.

- Co takiego? – Mężczyzna popatrzył na mnie ze zdziwieniem, czy ja wyglądam na jakąś złodziejkę czy co?

- Mikko nie sądzę, że to ona – odwrócił się w stronę lisicy kompletnie mnie ignorując. Przynajmniej dowiedziałam się jakie ma imię.

- Nie mamy dla niej czasu. Nevra idź do Ewelein, a Ty Valkyon zaprowadź ją do biblioteki. Kero się nią zajmie – powiedziała i wyszła z pomieszczenia.

* - Substancja, która podczas nacisku zachowuje się jak ciało stałe, lecz pozostawione bez obróbki jak ciecz
** - Dla nieznających się na chemii, siarkowodór ma zapach zgniłego jaja
*** - Przemiana ze stanu stałego na stan gazowy

Ostatnio zmieniony przez Nadymka (22-08-2017 o 20h50)

Offline

#7 22-08-2017 o 20h21

Straż Cienia
Methrylis
Tester eliksirów
Methrylis
...
Wiadomości: 25 213

No cześć! Jestem i ja! Na wstępie chciałam ci przepięęęknie podziękować, że wpadłaś do mnie i nadrobiłaś wszystko. Podziwiam, naprawdę podziwiam, bo ja nie wiem, czy dałabym radę XD No i już wiesz, o co chodzi z moim topornym stylem xd Staram się z tym walczyć, podobno z rozdziału na rozdział jest deczko lepiej, ale się zobaczy, Tak czy siak ślicznie dziękuję <3
Już na samym początku mam dla ciebie ciekawostkę językową! „Co Ty tutaj robisz?!” — dużej litery w zaimkach wskazujących używamy tylko w listach lub pismach oficjalnych. A że opowiadanie nie jest żadnym z wymienionych, to wystarczy mała litera /static/img/forum/smilies/wink.png Dlatego tak bawią mnie te wszystkie dzieciaki, które w wiadomości na czacie piszą „Co u Cb?” „Gdzie Twoje cukierki?” i inne takie /static/img/forum/smilies/big_smile.png
Czarnoskóra podróba Shreka — brzmi dobrze XDDD
A tak a propos języka, to też się często zastanawiałam, co to za fart Gardzi, że oni tam akurat w jej języku mówią. Czy gdybym ja trafiła do Eldki, to gadaliby tam po polsku? Jakoś tak szczerze śmiem wątpić :v
Co do przeciskania się przez kraty, to polecam trick z filmu „Kowboje z Szanghaju” — zmoczony materiał nigdy nie pęknie, więc można wygiąć kraty :v
„Odwróciłam się zdziwiona i zilustrowałam mojego rozmówcę od stóp do głów. Jego sylwetka  przypomina ludzką. Jest ubrany w czarno-czerwony strój” — kochanie, mylenie czasów to bardzo poważny błąd. Musisz się zdecydować na czas przeszły lub teraźniejszy. Więc dziewczyna albo się odwraca, albo się odwróciła. Nieznajomy  albo jest ubrany, albo był ubrany. To ważne.
I ciekawie wymyśliłaś z tymi chemicznymi wstawkami, bo to zawsze jakoś obrazuje pewną część postaci. Biedna babka, cały czas musiała uciekać to od jednych, t od drugich XD Nevra jak zwszd uroczy, tylko ubolewam lekko nad brakiem Eza. Mam nadzieję, że w przyszłości to nadrobisz /static/img/forum/smilies/big_smile.png Okej, tyle ode mnie. Czekam na kolejną część, raz jeszcze pięknie dziękuję za komentarz i pozdrawiam! ^^


https://i.imgur.com/HGv2gQz.png


































https://media.discordapp.net/attachments/333714204597157889/730155224378900541/image0.gif



...



...



..
.
.
[/color]
                        ►  Instagram  ◄                                                         ► Fanklub Eza  ◄                                               ► FF  "za kurtyną nigredo"  ◄
https://i.imgur.com/eFVtyaU.gif

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1