Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2 3 ... 13

#1 17-10-2017 o 19h08

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 687

''Ceną wspomnień jest smutek jaki ze sobą przynoszą.''
Chciałaś się go kiedyś pozbyć?

Jak bardzo pragniesz zapomnieć jedną rzecz? Czy porzuciłbyś dla niej wszystko co przeżyłeś?

Link do zewnętrznego obrazka
Link do zewnętrznego obrazka
Link do zewnętrznego obrazka

W końcu nadszedł ten dzień!
Pewien genialny naukowiec odkrył jak wymazać ludzkie wspomnienia. Eksperyment wszedł w fazę testów.
Naukowiec zebrał ósemkę młodych ludzi w wieku od 18 do 25 lat z całego świata, którzy tak bardzo chcieli pozbyć się z pamięci jednego wydarzenia, że dobrowolnie oddali się w jego ręce. Pozwolili mu całkowicie odebrać sobie pamięć. Pierwotny charakter utracili wraz ze wspomnieniami- w końcu to one go kreują.
Później trafiają do zamkniętego i strzeżonego ośrodka zwanego L.I.C.E.U.M. - Laboratorium Informacyjne Całkowitej Edukacji Utraconej Mimowolnie.
W którym spędzą rok, aby przystosować się do życia w społeczeństwie, dzięki czemu będą mogli do niego wrócić, jako nowe osoby. Integrować się z innymi, którzy poddali się zabiegowi zapomnienia, by nie zacząć nowego życia samotnie. Oraz być pod okiem lekarzy, którzy mają kontrolować efekty uboczne zabiegu. A takowe będą się pojawiać.

L.I.C.E.U.M.
Laboratorium Informacyjne Całkowitej Edukacji Utraconej Mimowolnie. Zamknięty ośrodek badawczy naukowca i jednocześnie doktora o nazwisku Acula. Tutaj właśnie zebrało się osiem osób, by móc poddać się jego eksperymentom.
NIE będą mogli opuścić tego miejsca nawet na krok przez najbliższy rok. Znajdą w nim wszystko co potrzebne do życia, a nawet więcej. Świeże jedzenie, prywatne pokoje, nowoczesną technologię i wiele rozrywek. Oraz oczywiście cały zespół lekarzy i innych specjalistów, którzy stale będą monitorować ich stan. Zarówno fizyczny jak i psychiczny.

Wymazanie:
Przed zabiegiem wymazania wspomnień postacie będą mogły napisać krótki list do przyszłego siebie. By wyjaśnić mu całe to zajście o którym nie będzie pamiętał.
Obudzą się z czystą pamięcią i nowym charakterem. Zostaną im wpojone umiejętności i wiedza na poziomie szkoły średniej oraz znajomość wielu języków, dzięki czemu będą mogli się porozumiewać.
Postaci mogą przejawiać delikatne cechy swojej poprzedniej osobowości. Coś w rodzaju odruchu bezwarunkowego, którego nawet nie kontrolują.

Regulamin:
☾ Regulamin forum i działu OG wszyscy powinni już znać ☽
☾ Starajmy się nie pisać wyłącznie w dwie osoby, jest nas tu dwunastka, więc mamy pełne pole do popisu ☽
☾ Czytamy posty innych i nie piszemy byle jak, zakładając, że inni tylko przelecą przez posty nie czytając ich dokładnie- ja czytam ☽
☾ Pamiętajmy, że L.I.C.E.U.M. jest obiektem zamkniętym. Nikt nie może wejść, nikt nie może wyjść. Zabronione są tam też kontakty ze światem zewnętrznym tzn. BRAK INTERNETU ☽
☾ Nie mamy ustalonych relacji, ponieważ postacie poznają się dopiero po zabiegu ☽
☾ Starajmy się nie kierować postaciami innych. Chyba, że razem ustalicie co i jak ☽
☾ Chciałabym być informowana o dłuższych nieobecnościach ☽
☾ Postacie idealne- najwyżej w snach, ale nie tutaj ☽
☾ Odpisy najlepiej regularne, co nie oznacza codzienne, bo nikt raczej nie ma tyle czasu ☽
☾ Wiek postaci to 18-25 lat ☽
☾ Posty nie mają ustalonej długości. Piszcze tyle uważacie za słuszne w danym momencie ☽
☾ Zapisy u mnie na pw☽


Karta postaci ma zawierać:
☾Wygląd postaci- art☽
☾Podstawowe informacje, jak imię i nazwisko, wygląd czy pochodzenie☽
☾Smutna/ zła/ tragiczna przeszłość, po której wspomnienia postać chciała wymazać.☽

Zapomnieli:

♀ ☾Zoe Dahvana Sanz 22☽ - @Chitaru
♀ ☾Lily Carter 19☽ - @Aryla
♀ ☾Avenity Collins 21☽ - @Hidney
♀ ☾Mei Tokisaki 19☽ - @Neyu
♀ ☾Eva Sanders 22☽ - @Hayal

♂ ☾Nathan Moore 22☽ - @Missayaki
♂ ☾Adam Prescott 19☽ - @Airi
♂ ☾Neville Melville 19☽ - @Lashanti
♂ ☾Jayden Hassley 24☽ - @Chocolate
♂ ☾Michael Savage 22☽ - @Senira
♂ ☾Ake Shinoda 20☽ - @Sahir
♂ ☾Kevin Mikko Silverheim 22☽ - @Hicu

Odzyskali wspomnienia:

♂ ☾Alexander Hall 24☽ - @Valeriane
♀ ☾Larina Oliversen 22☽ - @Deny

Zmarli:

♀ ☾Aurora Morris 21☽ - @Charo

Plan L.I.C.E.U.M.

Ostatnio zmieniony przez Chitaru (10-05-2018 o 18h10)


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#2 17-10-2017 o 20h38

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 687

Link do zewnętrznego obrazka
Link do zewnętrznego obrazka
Link do zewnętrznego obrazka

Ostatnio zmieniony przez Chitaru (25-02-2018 o 16h18)


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#3 17-10-2017 o 21h10

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 805

Link do zewnętrznego obrazka
https://i.pinimg.com/564x/85/2d/50/852d50f95fd9a1512e85daeae93a188c.jpg
Link do zewnętrznego obrazka
ADAM PRESCOTT    dziewiętnaście lat    mężczyzna    heteroseksualista    13.04    Stany Zjednoczone
szczupła, niezbyt silnie wyglądająca postura     181 centymetrów wzrostu     70 kilogramów
jasne, lekko pofalowane włosy    ciemne tęczówki    jasna, nieskazitelna karnacja    blade usta

        Przed wymazaniem wspomnień, Adam był osobą złą, mściwą, chamską, wybredną i bezczelną. Jego życie polegało na znęcaniu się nad osobami słabszymi i bezsensownym wydawaniu pieniędzy. Było wieczną imprezą, na której rozsądny człowiek nie powinien czuć się pewnie i komfortowo. Adam uwielbiał wykorzystywać innych i sprawdzać, jak silna jest ich psychika. Sam uważał się za niezłomnego, do momentu, kiedy otoczenie nie dowiedziało się o jednej z jego tajemnic i nie odwróciło wszystkiego przeciw niemu. W szkole natomiast, nie można było mu niczego zarzucić. Uchodził za ucznia wzorowego, posiadającego oceny idealne. Zawsze ukrywał swoje prawdziwe uczucia pod kpiącym uśmieszkiem lub poważnym wyrazem twarzy. Nie miał nigdy prawdziwych przyjaciół ani żadnej osoby, z którą mógłby szczerze porozmawiać. Mimo tego, że wychował się w bogatej rodzinie, dorabiał sobie dodatkowo jako korepetytor matematyki. Choć był surowym nauczycielem, którego młodsi uczniowie raczej się obawiali, lubił to robić. Dobre oceny tych, których uczył, sprawiały mu satysfakcję większą, niż te, które sam otrzymywał. Był perfekcjonistą i pedantem, który prawie posiadał świra na punkcie zarazków. Brzydził go piercing czy tatuaże, a o własne ciało dbał aż za dobrze. Jego ubrania zawsze pachniały świeżością i były dokładnie wyprasowane.
        Po otrzymaniu propozycji wymazania wspomnień, zgodził się na wszystko niemal od razu. Obawiał się tylko jednego- że będzie zbyt dociekliwy i nie rozumiejąc niczego, będzie próbował odzyskać wspomnienia.
        Posiada srebrny naszyjnik z imieniem Eva.

Ostatnio zmieniony przez Airi (20-10-2017 o 18h32)


https://66.media.tumblr.com/8c024eaefef499d2adc2db1a5a4a282c/tumblr_p2uxioE1mF1vpmpmko6_r1_400.gif https://66.media.tumblr.com/e65accd1059239b5d7f9143b407f5b1e/tumblr_p2uxioE1mF1vpmpmko7_r7_400.gif

Online

#4 17-10-2017 o 21h28

Straż Obsydianu
Missayaki
Straż na szkoleniu
Missayaki
...
Wiadomości: 252

https://i.imgur.com/oiA77Mj.png


https://pre00.deviantart.net/d911/th/pre/i/2014/325/b/5/miiq_by_2943-d85wujy.png

Źródło obrazka

https://i.imgur.com/H484YEY.png
▹Imię : Nathan (Nate)
▹Nazwisko : Moore
▹Urodziny : 16 listopad
▹Wiek : 22 lat
▹Pochodzenie : Wielka Brytania
▹Orientacja : Heteroseksualny
▹Wzrost : ok.188 cm
▹Waga : ok.81 kg

Domyślam się, że nie każdemu będzie się chciało czytać pełnego opisu postaci więc na dole zamieszczam zakładkę "STRESZCZENIE"  /static/img/forum/smilies/big_smile.png

https://i.imgur.com/lGxG2aK.png
Nate jest wysokim młodym mężczyzna. Mierzy sobie ok. 188 cm wzrostu. Posiada lekko zaokrągloną, kwadratową szczękę, dzięki której wygląda na starszego. Oczy świecą ciemną zielenią, lecz przy bliższym przyjrzeniu się im można na nich dostrzec jasno brązowe plamki. Ich wyraz jest smutny. Wskazuje, że ich właściciel przeżył wiele cierpienia. Usta mają delikatny odcień różu wymieszanego z jasnym beżem. Na tle jego jasnej cery minimalnie się odróżniają nadając im wrażenie "miękkości". Włosy natomiast mocno kontrastują że skórą. Ich rzadko spotykany, ciemnobrązowy kolor przykuwa uwagę. Nie posiada umięśnionej sylwetki, lecz nie wygląda również na słabeusza. Często chodzi w koszulach, ale jego ulubionym strojem jest czarna bluza z kapturem.
https://i.imgur.com/yTF3TI0.png
Nathan był cichym i samotnym dzieckiem. To że był jedynakiem, dodatkowo wzmagało jego niepewność w stosunku do rówieśników. Ciągłe przebywanie wśród dorosłych sprawiło, że stał się bardzo poważnym jak na swój wiek. W szkole nie posiadał przyjaciół, ponieważ sądził, że nie potrzebuje przy sobie osób, które poddawałyby jedynie irracjonalne pomysły i nierealne marzenia. Większość swojego szkolnego życia spędzał w domu z nosem w książkach. Pragnął by jego matka, znana w całym mieście chirurg, była z niego dumna oraz by nie zawiodła się na nim jak na jego ojcu, który zostawił ich, jak tylko dowiedział się, że "wpadł" podczas nocnych zabaw. Chłopak ciężko pracował aby w przyszłości dostać się na upragnioną medycynę. Wiódł jak mu się wydawało idealne życie. Cudowna atmosfera rodzinna, gdy tylko rodzicielka była w domu, wspaniałe oceny, stypendia naukowe, wszystko prowadzące do wymarzonego sukcesu... Do czasu. Jego życie obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni, wraz z dniem rozpoczęcia roku na studiach. Tego felernego popołudnia, jego matka trafiła na ostry dyżur. Zasłabła podczas operacji jednego z pacjentów jej placówki. Bo gruntownych badaniach okazało się, że kobieta ma krwiaka, uciskającego na mózg. Jej dni zostały policzone. Nie pozostał jej nawet rok życia. Wszelkie zaoszczędzone pieniądze na dalszą naukę Nate'a, zostały przeznaczone na lekarstwa, na choć nikłą nadzieję na przywrócenie dawnych czasów. Chłopak podłamał się. Zaczął wagarować, przestał się uczyć, jeśli nie przesiadywał u rodzicielki, lamentował i wyżywał się na domowych meblach. Zawalił semestr, ale już go to nie interesowało. Jedyne czego pragnął to cudowne uzdrowienie członka rodziny. Tak bardzo przypominało to nierealne marzenia, które potępiał u rówieśników w podstawówce. W końcu nadeszło nieuniknione. Śmierć. Pozostał sam, skazany na siebie i nie mogący liczyć na kogokolwiek innego. Jego idealny świat się zawalił. Wielokrotnie chciał zakończyć pisanie tej historii, a mimo to nie potrafił. Jedynym co go od tego powstrzymywało był honor i jego przekonania. Sądził, że tak kończą jedynie nieudacznicy. Nie chciał być uważany za jednego z nich, a mimo to nie potrafił wziąć się w garść. Pieniędzy z każdym dniem było coraz mniej. Narastały długi. A on siedział na kanapie, wpatrując się pustymi oczami w ścianę. Prawie w ogóle nie opuszczał mieszkania. Nie zorientował się nawet w którym momencie przybył komornik, aby zainkasować resztę sprzętu domowego. Przez kolejnych parę miesięcy siedział na podłodze oparty o ścianę, w oczekiwaniu na nic. Kolejna wizyta urzędnika poskutkowała zajęciem przez niego mieszkania i wylicytowania go przez bank. Chłopak został bez dachu nad głową. W portfelu pozostały ostatnie banknoty. Postanowił zakończyć tą katorgę, zapragnął pozostać nieudacznikiem. Udał się do opuszczonej fabryki. Kiedy był już gotów do wypełnienia postanowienia, usłyszał za sobą niski, męski głos. "A co byś zrobił, gdyby powiedział ci, że potrafię dać Ci drugie życie? Bez dawnych trosk i smutków? Czy poszedłbyś że mną?". Chłopak wyśmiał niedorzeczną propozycje, ale mimo to ruszył za mężczyzna w białym kitlu. W końcu nie miał nic do stracenia...

https://i.imgur.com/pFzG4tT.png
https://i.imgur.com/cIbQ2jf.png
Chłopak przed wymazaniem pamięci był bardzo aspołeczny. Nie przywiązywał się do innych osób oraz nie odczuwał emocji, którą ludzie nazywają samotnością. Prawdę mówiąc, wręcz uwielbiał siedzieć sam ze swoimi myślami. Kiedy nikt mu nie przeszkadzał, tworzył w głowie różne schematy i plany działań.
Dzięki przebywaniu z nosem w szkolnych podręcznikach, rozwinął w sobie pasję do czytania. W wolnych chwilach znikał z pola widzenia aby oddać się treści lektury. Ale nie czytał on książek w sposób naukowy czy logiczny. Poświęcał się fabule. Dlatego właśnie uwielbiał opowiadania, a nawet czasami sięgał po poezję. Skrycie marzył, aby samemu wydać w przyszłości książkę.
Jak powszechnie wiadomo, Anglicy są postrzegani jako dobrze wychowani i kulturalni ludzie. Nate był właśnie takim obywatelem. Od najmłodszych lat uczono go etykiety, zasad przy stole oraz dobrych manier. Często w liceum był uważany za sztywniaka. Jednak to była opinia głównie rówieśników tej samej płci co Nathan. Kobiety uważały jego, jak to nazywały, szarmanckość jest bardzo urocza i posiada ją jedynie niewielu mężczyzn. Jak nie trudno się domyśleć owijał się wokół niego wianuszek dziewcząt, choć on nie zwracał na nie zbyt dużej uwagi. Były zainteresowane nim do tego stopnia, że gdy po śmierci matki, zamknął się w swoich czterech ścianach, nie wiadomym sposobem zdobyły jego adres i składały mu wizyty pod pretekstem "notatek z lekcji".
Przez całe "stare życie" był bardzo odpowiedzialny i konsekwentny. Od najmłodszych lat zajmował miejsca w trójkach klasowych. Potrafił rozwiązywać konflikty między rówieśnikami oraz załatwiać najróżniejsze sprawy z nauczycielami, a nawet dyrektorem placówki edukacyjnej.
Swój intelekt oraz ambicje wykazywał przez osiągnięcia naukowe i wygrywanie wszelakiej maści konkursów. Pod koniec podstawówki przyznano mu nawet stypendium na rozwijanie swoich umiejętności.
Dodatkowo był wielkim indywidualistą. Nie lubił pracy w grupach. Nie, że inni mu przeszkadzali. Dobrze było mieć pomocników. Jednak często wolał po prostu robić sam prace, aby mieć pewność, że wszystko co pragnął ująć, zostało pokazane.
Zawsze starał się być szczery.  Mówił to co myślał, nawet jeśli mogło to kogoś urazić. Czasami granica między prawdomównością, a zwyczajną wrednością, zacierała się, a Nate po prostu dogryzał tym, którzy w jego mniemaniu zasłużyli na to. Nie dbał o to o nim pomyślą. Chciał być po prostu fair ze swoim sumieniem.
https://i.imgur.com/i7aPmnu.png
Tuż przed wymazaniem pamięci, Nathan postanowił, że w nowym życiu chce jedynie zamienić pewne cechy swojego charakteru. Stwierdził, że tym razem postawi na kontakt z ludźmi. Pragnął stać się bardziej otwartym dla innych. Oczywiście z umiarem. Nie zamierzał być wylewny i beztroski lecz chciał zdobyć chodź jedną, zaufaną duszyczkę, która pomoże mu w tym wielkim świecie. Najzwyczajniej marzył o przyjacielu. Inną cechą, którą chciał zmienić w sobie była odrobina luzu w swoim zachowaniu, a nie ciągłe reguły i przepisy. Nie zamierzał się jednak pozbawiać wszelkiej kultury i obyczajów. Tak samo z resztą nie miał w planach porzucić pasji do literatury.
https://i.imgur.com/L049Tcb.png
Wygląd
Włosy: brąz
Oczy: zielone
Cera: Jasna, lecz nie blada
Sylwetka: Szczupła
Charakter przed
aspołeczny, nie przywiązuje się do innych, kulturalny, odpowiedzialny, konsekwentny, inteligentny, ambitny, indywidualista, szczery do bólu
Charakter po
Towarzyski, bardziej otwarty, wyluzowany lecz wciąż kulturalny

Po więcej informacji, historię i ciekawostki zapraszam do lektury powyżej /static/img/forum/smilies/tongue.png

Ostatnio zmieniony przez Missayaki (19-10-2017 o 20h21)


https://i.imgur.com/Q0en3PJ.png

Offline

#5 17-10-2017 o 21h36

Straż Absyntu
Neyu
Akolita Jednorożców
Neyu
...
Wiadomości: 267

Link do zewnętrznego obrazka
Link do zewnętrznego obrazka

Imię Mei
Nazwisko Tokisaki
Wiek 19
Data urodzenia 02.04
Znak zodiaku Baran
Kraj pochodzenia Japonia
Orientacja Hetero

Wzrost 166 cm
Waga 54 kg
Wygląd Mei, to osoba o bardzo jasnej cerze. Zadbane oraz bardzo długie włosy, które sięgają aż poza jej biodra mają odcień kruczoczarny i zawsze są idealnie ułożone. Natomiast jej oczy mają piwny kolor.

Dziewczyna ma japoński styl. Nie ma jakiegoś konkretnego stroju - raczej wciśnie się w każde ubranie, który trafi w jej gust. Trzeba dodać iż nosi każdego koloru ubrania, a najbardziej przepada za tymi, które mają kwieciste wzory. Paznokcie ma pomalowane głównie na czarny kolor. Nosi srebrną obroże na szyi, srebrną bransoletkę na prawej ręce oraz długie, srebrne kolczyki w kształcie kwiatów na uszach.

Na lewym jak i na prawym przedramieniu Mei, znajduje się bardzo duży tatuaż - czaszka wraz z cierniami. Na czaszce widnieje taka jakby "korona", która ma pośrodku miniaturkę czaszki. Cały tatuaż jest w kolorach czarnego i czerwonego.  Na czole znajduje się kolejny tatuaż, który jest w odcieniu czerwonym. Jest on miniaturowy i w sumie sama nie wiem co jego kształt oznacza. Dziewczyna również ma piercing - srebrny kolczyk pod dolną wargą.

Wymazana historia W szkole była bardzo popularna, wzorem dla młodszych rówieśniczek. Wszyscy ją lubili, a nowe osoby chciały się z nią zaprzyjaźnić. Według innych piękna oraz bardzo inteligentna. Jest jednak pewien fakt o którym nikt nie wiedział - jej matka zginęła w wypadku samochodowym, po pewnym czasie jej ojciec wpadł w długi, a jej chłopak ją wykorzystał. Wszystkie te zdarzenia wywarły na niej ogromny szok. Po czym popadła w depresje. Jednak żeby unikać pytań - w dzień udawała wesołą i pozytywnie nastawioną dziewczynę, a w nocy wylewała litry łez i powtarzała sobie jaka jest ona bezwartościowa, beznadziejna etc. Po upływie czasu jej ojciec dalej nie radząc sobie z długami i dalej rozpaczając śmierć żony - popadł w alkoholizm. Mei nie mogła już wytrzymać wszystkich tych złych wspomnień jak i ciągłej pogarszającej się sytuacji w jej życiu. Miała bardzo dużo prób "odejścia do innego świata", jednak każda kończyła się niepowodzeniem. Później przez owe próby została skierowana do psychiatry, który był dobrym znajomym dr Aculi - dzięki temu trafiła do jego eksperymentu.
Cechy Przed zabiegiem Pogrążona w depresji
Chodząca z "maską", która miała zakryć jak bardzo ona cierpi
Wiecznie przepłakiwała noce
Obwiniająca się o wszystko co ją spotkało
Zaniżona samoocena
Brak poczucia własnej wartości
Częsta chęć opuszczenia świata
Nie radząca ze swoimi emocjami
Uciekająca od własnych problemów
Zamknięta w sobie
Po zabieguOtwarta na inne osoby
Samoocena na normalnym poziomie
Czuje, że ma dla innych jakąś wartość
Bardziej opanowana
Walcząca ze swoimi problemami
Optymistyczna
Zadowolona z drobnych rzeczy

DodatkowePrzez próby "odejścia ze świata" panicznie się boi ostrych przedmiotów.
Przez to, że w przeszłości jej ukochana osoba ją wykorzystała ma aktualnie bardzo duży lęk co do miłości.
Po jej "masce" został jej problem z okazywaniem innym swoich uczuć bądź emocji.
Wspiera każdego w trudnych chwilach.
Z każdą nieznajomą osobą próbuje nawiązać jakiś kontakt - zawsze mieć z każdym dobre relacje.
Prowadzi pamiętnik w którym zapisuje miłe wydarzenia warte zapamiętania.
Zawsze ceniła sobie szczerość.
Uwielbia zapach kwiatu wiśni.
Ma uczulenie na cytrusy.
Jest bardzo cichą osobą.
Jej pasją jest muzyka.
Perfekcyjnie gra na flecie.
Bardzo chciała się nauczyć rysować, jednak nie miała do tego zbytnio ręki.
Czasem robi sobie nocne przechadzki. Podoba się jej ta pora dnia.

Ostatnio zmieniony przez Neyu (16-08-2018 o 17h36)


I'll forget you, so go away, don't even look back - I'll erase you.
https://66.media.tumblr.com/ec956ca42d213b6c55a3a6a0960f733f/tumblr_pdgggsM3fr1sy8x5ho6_400.gif https://66.media.tumblr.com/01c846a28fe04ed695740a69a5a9d547/tumblr_pdgggsM3fr1sy8x5ho1_400.gif

Offline

#6 17-10-2017 o 23h33

Straż Cienia
Aryla
Akolita Jednorożców
Aryla
...
Wiadomości: 420


~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~••~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~


~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~••~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~


~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~••~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~

L I L YCARTER1 9  L A TWAGA1 7 . 1 0NORWEGIA
H E T E R O S E K S U A L N ANIEBIESKO-SZARE  OCZY
S Z A T Y N K A173 CMJ A S N A  C E R A56 KG
S Z C Z E R ACIERPLIWAR E A L I S T K AWRAŻLIWA
Z A P O M I N A L S K ACYNICZNA

~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~••~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~

W Y M A Z A N A  H I S T O R I A

       Lily przez 18 lat nie narzekała na swoje życie. Miała obydwoje rodziców, a nawet swojego klona, którego uwielbiała - siostrę bliźniaczkę, nazwaną imieniem Rose. Dziewczyny były, jak dwie krople wody, ciężkie do rozróżnienia. Często w celach humorystycznych zakładały takie same ubrania. Zawsze radosne, otwarte i uśmiechnięte. Ich wspólnym hobby stała się wspinaczka górska. Podczas z jednych, ich samotnych wypraw, zdarzył się wypadek. Rose spadła w przepaść i zginęła na miejscu, na oczach siostry. Lily nie potrafiła się pozbierać, straciła część swojej duszy. Znienawidziła góry, a każde spojrzenie w lustro sprawiało ogromny ból. Tak bardzo chciała jej wtedy pomóc...
       Zamknęła się na rok w pokoju i w ogóle z niego nie wychodziła. Straciła kontakt ze światem, zawaliła szkołę. Nie chciała widzieć nikogo i niczego. Jej matka również się załamała, a swoje smutki zaczęła topić w alkoholu. Nieraz mówiła do Lily "Rose". Mijały miesiące, a ich stan, mimo usilnych prób naprawienia rodziny przez ojca, nie poprawiał się. W końcu i on nie wytrzymał życia w towarzystwie zamkniętej w pokoju córki i żony alkoholiczki. Wyprowadził się, pozostawiając jedynie suchy list. Tamtego dnia dostała wiadomość od jakiegoś naukowca. Gdy tylko przeczytała o jego nowym projekcie - zadzwoniła i od razu się zgodziła.
~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~••~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~

C I E K A W O S T K I
W wyniku eksperymentu ma lęk wysokości
Najczęściej włosy zaplata w warkocz
Uwielbia patrzeć na Księżyc i gwiazdy
Lubi układać puzzle
Na palcu nosi pierścionek z różą
~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~••~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~


~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~••~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~

*wszystkie obrazki zostały znalezione na stronie Pinterest.com, nie jestem ich autorką

Ostatnio zmieniony przez Aryla (28-03-2018 o 16h00)

Offline

#7 18-10-2017 o 12h49

Straż Cienia
Lashanti
Szeregowiec
Lashanti
...
Wiadomości: 135

http://i68.tinypic.com/6rqbk1.jpg


>> Dane Podstawowe:

x-Godność-x -> Neville Melville.
x-Wiek-x -> 19 lat.
x-Urodzony-x -> Osiemnastego Października.
x-Znak Zodiaku-x -> Waga.
x-Płeć-x -> Mężczyzna.
x-Orientacja-x -> Heteroseksualna.
x-Pochodzenie-x -> Brytyjskie/Rodowy Anglik.


>> Wygląd:

x-Włosy-x -> Krótkie w kolorze kruczoczarnym, lekko rozwichrzone.
x-Oczy-x -> W kolorze miodowym.
x-Wzrost-x -> 185 cm wzrostu.
x-Waga-x -> 76.5 kg
x-Cera-x -> Jasna, przypomina trochę cerę jak u porcelanowej lalki.
x-Sylwetka-x -> Dobrze zbudowana, potężna postura.
x-Blizny-x -> Na ciele? Brak.
x-Tatuaże-x -> Brak.
x-Znaki Szczególne-x -> Jego elegancki styl ubioru, który przemodelował i wygląda w nim bardziej jak delikwent niż przyzwoity dżentelmen. Zazwyczaj widziany z książką w ręku lub piszący coś w jego notesie. No i jego nieprzyjemne spojrzenie, gdy jest wściekły.


>> Księga Preszłości:

x-Przeszłość-x -> Neville pomimo aktualnie groźnego wyglądu był bardzo łagodnym dzieckiem, którego los nie śmiał oszczędzić. Jego rodzina miała nikłe finanse i ledwo posiadała wystarczająco pieniędzy, by zapłacić rachunki za dom i szkołę Nevilla. Ceną za dobrą edukację, jak i przyzwoite warunki życia było zrezygnowanie z niepotrzebnych wydatków, jak i rzeczy, które zazwyczaj posiadali jego rówieśnicy. Przez to w wczesnym etapie jego dzieciństwa inne dzieci traktowały go jak zarazę wraz z ich rodzicami i z wyżej postawionymi bogaczami przebywającymi blisko niego. Sytuacja ta znacznie się pogorszyła po śmierci jego ojca, ponieważ ciężar zarabiania pieniędzy spadł na matkę chłopca. Matce Nevilla ledwie udawało się zapewnić im obu normalne warunki życia, a on sam zaczął oszczędzać przez zakup tańszego jedzenia podczas przerw obiadowych do momentu, w którym przestał kupować je kompletnie. Punktem przewrotnym w życiu czarnowłosego okazało się poznanie swojej przyszłej dwójki najlepszych przyjaciół - znanych delikwentów przez całą szkołę. Neville szczególnie zaczął przyjaźnić się z jednym z nich do momentu, gdzie rozumieli drugiego bez zbędnych słów. To jest jedyne z najprzyjemniejszych wspomnień nastolatka.
Sielanka nie trwała długo dla chłopaka. W szkole średniej doszło do wypadku, w którym stracił swego najlepszego przyjaciela oraz matkę. Drugi przyjaciel go zdradził, a sam Neville z ledwością znalazł pracę, by móc przetrwać na tym świecie. Po tych wydarzeniach, by uczcić jego pamięć przerobił swoje stare ubrania noszone po ojcu i zaczął wyglądać jak delikwent. Chciał zapomnieć. To była wymówka do zgodzenia się na propozycję tamtego naukowca. Tak naprawdę nie mógł na siebie patrzeć w lustrze, ponieważ został prawdziwą zarazą.


>> Stary Neville:

x-Przed Wymazaniem Wspomnień-x -> -x-Oszczędny-x-/-x-Samotnik-x/-x-Nieśmiały-x/-x-Podejrzliwy-x-/-x-Czasami wobec siebie Nieszczery-x-/-x-Problemy z wyrażeniem jego prawdziwych uczuć w stosunku do bliskich mu osób-x-/-x-Skupiony na sobie, by przetrwać-x-/-x-Wobec najbliższych niezdrowy altruista-x-/-x-Miłośnik zwierząt-x-/-x-Uprzedzony do osób z wyższych sfer-x-/-x-Pracoholik-x-/-x-Marzyciel-x-/-x-Uważa, że jest odrażający dla innych ludzi-x-/-x-Lubi słuchać muzyki i pisać różne historie-x-/-x-Często czytający książki w miejscach publicznych, nawet najdziwniejszych-x-/-x-Nie jest wybredny co do noszonych ubrań-x-/-x-Nienawidzi łamać przepisów drogowych, jak i wypadków samochodowych-x-/-x-Posiada umiejętności krawieckie-x-/-x-Jest cierpliwy-x-.


>> Nowy Neville:

-x-Po Wymazaniu Wspomnień-x- -> -x-Mniej zwraca uwagę na liczbę pieniędzy-x-/-x-Małomówny-x-/-x-Szczery wobec siebie-x-/-x-Skupia się też bardziej na uczuciach innych osób-x-/-x-Bardziej egoistyczny w zdrowym sensie-x-/-x-Nie ma żadnych uprzedzeń do ludzi z innych sfer-x-/-x-Realista-x-/-x-Ma większe poczucie własnej wartości, choć gdzieś w głębi serca nadal czuję się ze sobą niepewnie-x-/-x-Nadal lubi słuchać muzyki, jak i czytać-x-/-x-Zapomniał o swoich umiejętnościach krawieckich-x-/-x-Mniej cierpliwy-x-/-x-Nawet po wymazaniu pamięci samochody, jak i wypadki drogowe źle mu się kojarzą-x-/-x-Z jakiegoś dziwnego powodu jest też przywiązany do swojego stylu ubioru-x-/-x-Pewniejszy siebie-x-/-x-Posiada w głowie wewnętrzny spór dotyczący jego decyzji wymazania własnych wspomnień, jak i powodu dla którego to zrobił-x-/-x-Lubi przebywać w zacisznych miejscach-x-.


>> Ciekawostki:

x-Ciekawostki-x -> -x-Godność chłopaka składa się z dwóch przeciwnych znaczeń. Neville - oznacza dobre nastawienie/rozliczenie, natomiast Melville złe nastawienie/rozliczenie, co powoduje, że znaczenie jego całej godności sobie zaprzecza.-x-
-x-Pomimo jego łagodnego charakteru większość jego rówieśników się go bała, ponieważ wyglądał groźne. Osobiście chłopak był łagodny jak baranek i nie skrzywdziłby nikogo.-x-
-x-Nie miał żadnych przyjaciół przez połowę swojego dzieciństwa, więc gdy poznał w tamtym okresie dwójkę dzieciaków, która go akceptowała bardzo ich szanował oraz się do nich mocno przywiązał.-x-
-x-Decyzja o oszczędzaniu pieniędzy przyszła mu do głowy wtedy kiedy jego schorowana matka ledwo ich utrzymywała. Właśnie wtedy zaprzestał kupować sobie w szkole jedzenie i stąd się wzięła jego obsesja na punkcie oszczędności.-x-
-x-Jego ulubionym gatunkiem książek są kryminały oraz książki na temat psychologii.-x-
-x-Jego miłość do zwierząt zaczęła się, gdy je znajdował w opuszczonych alejkach. Przypominały mu trochę jego osobowość.-x-
-x-Po wypadku matki i jego najlepszego przyjaciela zaczął mieć obsesję na punkcie przestrzegania przepisów drogowych oraz strachu przed wypadkami samochodowymi.-x-
-x-Przez połowę życia inni wmawiali mu, że jest zarazą do punktu, w którym sam zaczął w to wierzyć.-x-
-x-Uczulony na kwiaty.-x-
-x-Po ukończeniu osiemnastki natychmiast zaczął pracować w sklepie spożywczym, by odciążyć swoją matkę z płaceniem za jego potrzeby. Krótko po tym doszło do wypadku.-x-
-x-Uwielbiał pisać o swoich przeżyciach, tak samo jak uwielbiał pisać wymyślone przez niego historie.-x-
-x-Jego zainteresowaniem było szycie podczas słuchania muzyki, lecz po wymazaniu wspomnień przestał się interesować szyciem.-x-


Sklejka od @Chitaru



źródło obrazka - pinterest.com

Ostatnio zmieniony przez Lashanti (10-02-2018 o 11h42)

Offline

#8 19-10-2017 o 18h00

Straż Obsydianu
Valeriane
Żołnierz Straży
Valeriane
...
Wiadomości: 622

.
https://zapodaj.net/images/43feb0fa1a86d.png



.

Ostatnio zmieniony przez Valeriane (13-02-2018 o 16h14)


https://zapodaj.net/images/af821556f05b1.gif https://i.imgur.com/0NONn92.gif

Offline

#9 19-10-2017 o 21h56

Straż Lśniąca
Hidney
Zbieg Okoliczności
Hidney
...
Wiadomości: 3 367

Link do zewnętrznego obrazka

https://i.imgur.com/yLVDPjG.png

Link do zewnętrznego obrazka

A v e n i t y  Collins ✺  21  ✺  kobieta
n i e b i e s k i e  oczy  ✺  platynowe włosy  ✺  56 kg  ✺  170 cm
USA  ✺  heteroseksualna  ✺  urodzona  11  c z e r w c a
b l a d a  cera  ✺  tatuaż niebieskiego ptaka na lewym przedramieniu



                          Pochodzi z USA z dość bogatej rodziny. Jest jedynaczką i z pewnością nigdy jej niczego w życiu nie brakowało. Gdy była młodsza, zawsze określano ją jako "wiecznie radosne i uśmiechnięte dziecko, oczko w głowie swoich spełnionych zawodowo rodziców".
                          Jej nastoletni bunt nadszedł dość szybko i gwałtownie. Wpadła w złe towarzystwo i zaczęła sięgać po różnego rodzaju używki, których następstwa doprowadziły ją do ostatecznego upadku.
                          Przed wymazaniem wspomnień cierpiała na poważną depresję.
                          Posiada swoistą pamiątkę po pewnym trudnym wydarzeniu - okropną bliznę na lewym przedramieniu, którą postanowiła zakryć poprzez wytatuowanie sobie nań niebieskiego ptaka. Tatuaż ten miał przypominać jej o odcięciu się od poprzedniego życia i chęci poukładania sobie wszystkiego od nowa.
                          Szybko jednak okazało się, że to o wiele trudniejsze, niż przypuszczała. Decyzja o poddaniu się eksperymentowi z usunięciem wszelkich wspomnień przyszła nagle - podtrzymywali ją także jej rodzice, którzy, załamani sytuacją córki, nie do końca wiedzieli już co tak naprawdę należało zrobić.


Zjedz mnie.
Połknij bez przeżuwania.
Zaprowadź na szafot.
Zajdź mnie od tyłu
i zarzuć na szyję pętlę.
Spal mnie żywcem.
Strzel w tył głowy.
Odkręć w nocy gaz.
Zepchnij z mostu.

Innymi słowy
- daj żyć.

Tylko zrób to szybko.
Proszę.


a e s t h e t i c



credits
- herbatta
- snatti89

Offline

#10 20-10-2017 o 20h24

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 687

Przed rozpoczęciem kilka informacji:
1. Akcja zaczyna się gdy postacie budzą się po usunięciu pamięci. (tj. 1.09.2020r Wtorek godzina 17, Londyn) We własnych pokojach, urządzonych wcześniej przez nich samych przed zabiegiem.
2. Postaci miały możliwość napisania do przyszłych siebie listu przed eksperymentem. Budząc się mogą go znaleźć.
2. Zalecam zapoznanie się z planem budynku. Jeśli macie jakieś prośby co do pięter z rozrywką to napiszcie- jeszcze można przebudować ^^
3. Pamiętajmy, że jest to obiekt zamknięty. Nikt nie może wejść, nikt nie może wyjść. Zabronione są tam też kontakty ze światem zewnętrznym. Czyt. Brak internetu! Pozostają im tv i książki.
4. Na każdym kroku można tam spotkać najnowocześniejszą technologię, nie bójcie się pobawić w wynalazców- jesteśmy 3 lata do przodu. A skoro technologia to również- kamery śledzące każdy ruch.
5. W tym miejscu rządzi dr Acula. Właściwie może kontrolować wszystko. (A ja kontroluję jego XD) Aczkolwiek, nie widzę przeciwwskazań do waszych poczynań wśród pozostałego personelu ośrodka.
6. Postacie mogą przejawiać delikatne cechy swojej poprzedniej osobowości. Coś w rodzaju odruchu bezwarunkowego, którego nawet nie kontrolują.
7.  Pamiętajcie: Projekt „Bez pamięci” to eksperyment. Nawet sam dr Acula nie wie dokładnie jakie będą jego skutki dla naszych postaci. Jego badanie jest jak lek, a wiadomo, że nie każdy człowiek reaguje tak samo na dany lek. W skutkach lub ich braku macie całkowitą dowolność.
8.  Jeśli chcecie wiedzieć coś jeszcze jestem do dyspozycji.



   Odkąd trzy minuty temu obudziła się nadal leżała na łóżku i wpatrując w sufit próbowała zrozumieć co robi w nieznanym pomieszczeniu. Myślenie utrudniał jej przeszywający ból głowy i fakt, że nie pamiętała absolutnie niczego o sobie. Postanowiła się podnieść. Sufit raczej nie rozwiąże jej problemu, a ona chciała zrobić to jak najszybciej. Usiadła na łóżku i rozejrzała się po jasnym pokoju. Ściany w jej ulubionym, fiolecie bzu i meble z jasnego, postarzanego drewna sprawiały wrażenie jakby sama zaprojektowała ten pokój.
    Opuściła nogi na podłogę, by później wstać. Jednak w tej chwili z jej kolan zsunęła się mała kartka wielkości A5. Zoe złapała ją w locie. Zdziwił ją własny refleks. Spojrzała na papier i zaczęła czytać:

Do Zoe. Tak, to twoje imię.

Tawcowjoekzulaencjeinbiaez.
Kazali mi coś napisać. Tyle chyba wystarczy.
Będzie zabawniej gdy sama wszystkiego się dowiesz...

                                                                                                                                             Pozdrawiam Zoe.
ps. Dbaj o kolczyki i wstążkę.


    Przeczytała krótki list napisany małymi, pochyłymi literkami. Raz, a potem drugi i trzeci. Ten kto to napisał naprawdę lubi bawić się ludzkimi emocjami i trzymać w niepewności. Czy ten ciąg liter ma w ogóle jakiś sens?
    Rozszyfrowanie bezsensownej na pierwszy rzut oka wiadomości zostawiła na później. Gdy ustanie pulsowanie w głowie i szum w uszach, towarzyszący jej od przebudzenia. Postanowiła rozejrzeć się po pomieszczeniu nieco dokładniej. W pierwszym odruchu podeszła do drzwi balkonowych. Nawet nie zdążyła ich otworzyć, by stwierdzić, że znajduje się bardzo, bardzo wysoko. Nie wiedziała, które to może być dokładnie piętro, ale na pewno gdyby spadła nie byłoby już co z niej zbierać. Tylko, że z tego balkonu nie dało się spaść. Zewsząd otaczały go szklane ściany. Odwróciła się w stronę mebli, które według niej wyglądały naprawdę ślicznie. Łóżko, szafka, półka na książki zajmująca większość ściany i toaletka z wielkim lustrem- wszystko z pięknego jasnego drewna.
    Wpatrzona w umeblowanie pokoju usłyszała szum włączanego telewizora. Odwróciła się w jego stronę. Na ekranie już widniała twarz jakiegoś mężczyzny.
     – Witajcie – zaczął jakby mówił do kilku osób. – Jestem doktor Vlad Acula. Główny prowadzący eksperymentu, który odebrał wam wspomnienia na wasze życzenie – mówił spokojnym tonem, jaki doskonale pasował do jego tytułu doktora.
   Zoe jak zahipnotyzowana patrzyła na telewizor i chłonęła kolejne informacje. Chciała wiedzieć jak najwięcej o swojej obecnej sytuacji.
     – Na razie wszyscy znajdujecie się w swoich nowych pokojach, które będziecie zajmować, przez najbliższy rok. Podobają się? – spytał retorycznie. – Teraz jeśli już oswoiliście się z obecną sytuacją prosiłbym was o stawienie się na stołówce znajdującej się na piętrze osiemnastym. Dokładnie piętro pod wami pierwsze i jedyne drzwi na prawo.
    A gdy to powiedział, ekran stał się czarny. Zoe nie czekając na nic podeszła do pary drzwi. Nie wiedziała, które prowadzą do wyjścia, więc wybrała na chybił trafił. Jej wybór okazał się słuszny, a ona nakazała sobie w myślach później sprawdzić dokąd prowadzą drugie.
    Wyszła na korytarz w ciuchach w których się obudziła. Zwiewnej fioletowej sukience z (według niej) za dużym dekoltem opasanej czarnym gorsetem mocno zwężającym jej talię. Włosy miała ciasno związane w kok fioletową wstążką, a w uszach mieniące się kolczyki tego samego koloru.
    Zamknęła drzwi i ruszyła przed siebie. Mijała kolejne pokoje i zastanawiała się, czy w nich znajdują się tacy jak ona. Ale dyby tak było, pewnie oni też by z nich wyszli. Chyba, że była ostatnią, która się obudziła. Lub pierwszą.
    Szybko znalazła schody prowadzące na inne piętra i zeszła nimi o poziom niżej. Zrobiła kilka kroków wzdłuż korytarza i stanęła przez drzwiami sporych gabarytów, które najprawdopodobniej prowadziły do jadalni. Nawet się nie zastanawiając przekroczyła je. I... nic. Nikogo jeszcze nie było. Oparła się więc o ścianę obok drzwi. Najpewniej będzie niewidoczna dla wchodzących, którzy dopiero po wykonaniu obrotu dowiedzą się o jej istnieniu. A ona będzie spokojnie obserwować ich zaskoczoną reakcję.

Ostatnio zmieniony przez Chitaru (21-10-2017 o 09h12)


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#11 20-10-2017 o 22h22

Straż Obsydianu
Valeriane
Żołnierz Straży
Valeriane
...
Wiadomości: 622

https://zapodaj.net/images/6a5ac75d34bed.png

          Kiedy się obudziłem, uderzyła we mnie świadomość mojego własnego ciała. Wiedziałem, że jestem i istnieję, a mimo to czułem, że ewidentnie mi czegoś brakuje. Czułem dziurę ziejącą pustką gdzieś wewnątrz mnie, w bardzo pierwotnym miejscu, ale choć uczucie było bardzo silne, jednocześnie nie potrafiłem określić, czego nie ma. Nie było bowiem nic poza tu i teraz, poza lekkim szumem klimatyzacji, poza cichym piskiem gdzieś z tyłu głowy, który słyszy się, gdy jest za cicho. Nie potrafiłem określić, skąd to wiem, skoro nie było niczego poza chwilą obecną. Ale faktem było, że czuję chłód na skórze. Że słońce wpadające do pomieszczenia razi mnie w oczy. Że brzuch skręca się nieprzyjemnie w dziwny sposób, że jestem głodny. Że ciało jest takie zastane, a mięśnie sztywne, kiedy starałem się ruszać dłonią i stopami, siedząc na wielkim, dwuosobowym łóżku zajmującym znaczną część pomieszczenia. Ale skąd o tym wiedziałem?
          Jakby to już tu było, zanim się pojawiłem.
          Trwałem w zawieszeniu, zdając sobie sprawę z kolejnych bodźców – jak na przykład umeblowanie pokoju. Co za okropny gust. W głowie odbiła mi się wiadomość, że nie jestem pewien co to znaczy mieć gust, ale tym razem ją zignorowałem, wraz z resztą dobijających się do mnie wątpliwości, zaskoczeń, małych odkryć i ważnych pytań. Skupiłem się na pomieszczeniu. Wielkie, niskie łóżko, materac niemal bezpośrednio znajdujący się na ziemi, na ścianie kilka bezpłciowych obrazów, na podłodze dywan. Poza tym biurko wraz z krzesłem, wbudowana w ścianę szafa, komoda i półka. Wszystko w dość surowym stylu, wszystko sterylnie czyste i równiutko ułożone. Wszystkie meble były ciemne, podłoga drewniana, a ściany białe. Całość wieńczyło wielkie okno z wyjściem na balkon. Tragiczne miejsce.
          Z niesmakiem wymalowanym na twarzy obszedłem pokój dwa razy, przesuwając idealnie równiutko ustawione krzesło i nie martwiąc się o niepościelone łóżko, z którego się podniosłem. Spojrzałem przelotnie na blat. Znajdowała się tam jedna, jedyna niepasująca do otoczenia rzecz; rzucona jakby w pośpiechu karta krzywo zgięta na pół. Odkrywając, że czuję zaciekawienie, podniosłem ją i przebiegłem spojrzeniem po tekście.

                     Toronto, sierpień 2020r.

Nie łudzę się, że to pomoże. Na tą chorobę nie ma lekarstwa. Oni wrócą. Bo wciąż tam są, choć ich nie pamiętam. Zostaną na zawsze. Milczący. Jak wyrzut sumienia.
Ostateczny odpoczynek da tylko jedna rzecz. Tylko jedna. O tym nigdy nie zapomnę.

                                                                                                                                                                    xxxxxx xxx

          Podpis był kompletnie nieczytelny. Rzuciłem list z powrotem na stół i wzruszyłem tylko obojętnie ramionami. Jakiś psychol, którym nie zamierzałem się przejmować.
          Podskoczyłem w miejscu i gwałtownie obróciłem się w kierunku dźwięku, który nagle rozdarł powietrze. Pierwszy głos usłyszany podczas mojego istnienia, choć czuję, że powinienem był słyszeć ich setki tysięcy. Kiedyś. A może później? Słuchałem i patrzyłem, chłonąc całym sobą każdy detal, każde mrugnięcie, każdy grymas. Wiedziałem, że są inni, choć nigdy żadnego nie spotkałem.
          Przez kilka chwil, długich chwil, po zakończeniu tej dziwacznej audycji stałem bez ruchu i gapiłem się w monitorek. Przetwarzałem informacje. Jakimś cudem zrozumiałem wszystko, co powiedział, choć nigdy podczas swojego istnienia ani nie byłem na stołówce, ani nie wybierałem drzwi, a już na pewno nie miałem żadnego pokoju i nie potrafiłem określić ile to rok. Jak zaprogramowany, znów pod wpływem opanowującego mnie tego samego uczucia, które już określiłem jako zaciekawienie, wyszedłem z pokoju i ruszyłem korytarzem. Nigdy nie byłem w tym miejscu, ale trafiłem na schody, następnie na niższe piętro, w głowie wciąż powtarzając wytyczne przekazane przez urządzenie. Znalazłem drzwi i przekroczyłem przez próg.
          Nie było żadnego olśnienia. Sala była pusta i raczej… zwyczajna?
          Rozglądnąłem się dookoła, a moje spojrzenie natrafiło na jeden interesujący obiekt dopiero, kiedy odwróciłem się dokładnie o połowę okręgu. Stała tam dziewczyna. Potrafiłem powiedzieć dokładnie, że była ładna mimo braku jakiegokolwiek materiału do porównania. Ładna. Zmrużyłem oczy.
          — Jesteś ładna — powiedziałem pierwsze, co przyszło mi na myśl. — Kim jesteś? — dodałem, nie ruszając się ani w jej stronę, ani w głąb stołówki. Nie wiem, skąd wzięły się te słowa. Moje ciało umiało, a mój umysł pamiętał kontakt z innymi ludźmi, nawet jeśli nie miałem kontaktu z nikim podczas mojego trzydziestominutowego istnienia.

Ostatnio zmieniony przez Valeriane (20-10-2017 o 22h27)


https://zapodaj.net/images/af821556f05b1.gif https://i.imgur.com/0NONn92.gif

Offline

#12 21-10-2017 o 00h18

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 805

_____________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/353951141060542465/371006641811750934/58e331566ed041c31a9b5496403fcb18.png

     Wyciągnął rękę przed siebie, by zaraz potem otworzyć oczy i ujrzeć biały sufit wysokiego pomieszczenia. Jego twarz wyrażała delikatny grymas, a po ciele przechodziły niemiłe ciarki. Był zdezorientowany i nieco przerażony ciszą panującą w pokoju. Nim wstał, dyskretnie posłał wzrok we wszystkie możliwe kąty, badając, czy aby na pewno był tam sam. Pustka w głowie niepokoiła go, a to, że nie pamiętał tego, co mu się przyśniło, frustrowało bardziej od niepamięci brzmienia własnego imienia. Intuicja podpowiadała mu, że sen ten musiał być piękny i gdyby mógł, zamieniłby pożądanie powrotu do niego w rzeczywistość. Przez jego głowę przechodziły pulsujące fale, jednak po dłużących się sekundach podniósł się do siadu, podtrzymując się szafki nocnej stojącej obok łóżka.
     Jego dłoń natrafiła na kopertę. Pomyślał o tym, że nadawca położył ją tak specjalnie; i zaniepokoił się jeszcze bardziej. Wysunął z niej kartkę, mniejszą od standardowych, na której staranne pismo ciągnęło się aż po sam koniec.
     Nazywasz się Adam Prescott. Znajdujesz się w tym miejscu dobrowolnie, jak i również dobrowolnie pozwoliłeś na to, aby wymazano twoje wspomnienia. Ku takiej decyzji miałeś powody, które uznałeś za poważne. Twoja decyzja była przemyślana i słuszna. Jakiekolwiek próby dowiedzenia się tego, o czym nie powinieneś wiedzieć, źle na ciebie wpłyną. Zaufaj samemu sobie. […]
     Jasnowłosy czytał to w spokoju, zamyśleniu. Na kartce widniało kilka wskazówek oraz podstawowe informacje o jego osobie, ale to podpis na końcu zaintrygował go najbardziej. ”Adam Prescott, który jeszcze jest wszystkiego świadomy”. Z własnej wypowiedzi wywnioskował tyle, ile tylko mógł wywnioskować. Dziwnym trafem, nie czuł potrzeby łączenia ze sobą kolejnej kombinacji faktów. Bawiąc się wisiorkiem z imieniem „Eva” na cienkim łańcuszku, który miał zapięty na szyi, uśmiechnął się do własnego odbicia w niewielkim lustrze, które wisiało obok drzwi. Przyjrzał się sobie dokładnie- od butów, które pasowałyby do garnituru, poprzez ciemne spodnie i białą koszulę, zapiętą pod samą szyję. Zrobił krok naprzód; zaczął zastanawiać się, czy jego jasne włosy są farbowane.
-Tego chciałem?- mruknął pod nosem. –Nowego życia?
     Rozpiął dwa guziki koszuli i poluzował te na rękawach, podwijając je aż do łokci. „Evę” wrzucił za koszulę i zaczął rozglądać się po pomieszczeniu. Wszystko było dopasowane tak, jakby sam o tym decydował. Nie wątpił w to, że mogło tak być.
     Nagle, z tabletu postawionego na komodzie, zaczął dochodzić głos. Adam momentalnie się do niego odwrócił, chwilowo porzucając zainteresowanie wyposażeniem pokoju. Nie był pewny, czy zdołał zapamiętać twarz mężczyzny, który kazał mu stawić się w stołówce, w zamian od razu zapamiętał kolejne ruchy, które powinien wykonać, aby się nie zgubić. Nie zastanawiając się nad tym, po prostu tam poszedł. Nie szukał podstępu, drugiego dna. Niczego. Zaufał, tak czysto, jak tylko potrafiły zrobić to dzieci. Niczego nieświadome, dzieci.
     A kiedy wszedł do stołówki, w oczy od razu rzuciła mu się postać młodego mężczyzny- a zaraz potem, kobiety. Nie wyczuwał negatywnej aury od żadnej z tych osób. Wydali mu się spokojni, mało świadomi sytuacji, zupełnie, jak on. Postanowił, że się z nimi przywita, póki jeszcze pamiętał swoje imię i nazwisko.
-Cześć- rzucił lekko, by po chwili uśmiechnąć się do nich promiennie i szczerze.
     Jeszcze kilkanaście godzin wcześniej, nie przypuszczał, że wymazanie wspomnień da mu tak beztroską umiejętność.

Ostatnio zmieniony przez Airi (28-05-2018 o 21h00)


https://66.media.tumblr.com/8c024eaefef499d2adc2db1a5a4a282c/tumblr_p2uxioE1mF1vpmpmko6_r1_400.gif https://66.media.tumblr.com/e65accd1059239b5d7f9143b407f5b1e/tumblr_p2uxioE1mF1vpmpmko7_r7_400.gif

Online

#13 21-10-2017 o 00h38

Straż Cienia
Lashanti
Szeregowiec
Lashanti
...
Wiadomości: 135

Link do zewnętrznego obrazka

  Otworzyłem oczy, jakbym przebudził się z jakiegoś nierealnego snu. Moją głowę przeszywał nieopisany ból, tak jakby tysiąc malutkich mechanizmów zegara dopiero zaczęło niemiłosiernie ruszać, dodatkowo w przyśpieszonym tempie. Dopiero po dłuższej chwili czasu mogłem porządnie usiąść, by móc widzieć krajobraz, który mnie otaczał. Czułem kompletną pustkę i choć próbowałem sobie cokolwiek odświeżyć me myśli doszyły do okrutnej konkluzji, że niczego nie mogę sobie przypomnieć. Kim ja jestem? Dlaczego tu aktualnie przebywam? Mechanizmy zegara nareszcie przystopowały, a ja potrafiłem tylko słyszeć niemiłosierny pisk wraz z potężnym hukiem. Wziąłem kilka głębokich oddechów, po czym następnie postanowiłem wybadać całkowicie sytuację w jakiej obecnie przebywam.
  Wyglądało na to, że wylądowałem w urządzonym skromnie pokoju. Błękitne ściany w dziwny sposób dawały mi uczucie spokoju, a łóżko, choć jednoosobowe było bardzo wygodne. Obok niego stał stary, najwidoczniej lekko popsuty drewniany stoliczek z małą lampką nocną o kształcie księżyca i leżącą koło niej kopertą. Bez głębszego zastanowienia chwyciłem kawałek papieru do ręki. Może zawierał on jakieś ważne informacje na mój temat. Otworzyłem ją, czując dziwnego rodzaju podekscytowanie oraz strach dotyczący zawartości.

  Londyn, Lipiec 2020 r.
Do mojej przyszłej osobowości. Marzenia często są zgubne, a nawet niekiedy doprowadzają do tragedii. Jeżeli chcesz odnaleźć bliskie Ci osoby po straceniu pamięci, wiedz, że to bezcelowe. Straciłeś już wszystkich członków rodziny, więc lepiej byś nie zaczął zadawać niepotrzebnych pytań jej dotyczących. Zgłosiłeś się, bo chciałeś zapomnieć o wszystkich przewrotach losu jakie Ciebie spotkały. To wszystko.
  PS - Dbaj o swoją drewnianą szafę na ubrania, jak i to co aktualnie nosisz. Jest to bardzo ważna pamiątka, której nie chcesz za wszelką cenę zniszczyć.
    Z poważaniem Neville Mellvile do oszołomionego po stracie pamięci Nevilla!

 
  Jak się okazało to co zastałem przerosło wszelkie oczekiwania, które posiadałem. Tekst zawarty w tej krótkiej notce budził instynktownie we mnie jakąś niezrozumianą nostalgię, lecz nie było mowy bym ją mógłbym sobie przypomnieć. Dopiero po krótkim okresie czasu jaki zdawałby się wiecznością zaczynałem wszystko po kolei rozumieć. A sprawił to krótki szum telewizora oraz komunikat wyemitowany przez niejakiego doktora Aculę. Moje przeszłe "ja" najzwyczajniej nie było normalne i zgłosiło się do jakiegoś chorego eksperymentu jako świnka doświadczalna. Raczej myśl ta mi nie odpowiadała, lecz nie zamierzałem ryzykować przez odmowę do zejścia na osiemnaste piętro. Kto wie co to za miejsce oraz jakie zabezpieczenia tu posiadają? Myśli, które napływały do mnie z nutką podejrzliwości dręczyły mnie całkowicie naturalnie, aż za bardzo. Westchnąłem zmęczony całą tą sytuacją i już sam nie wiedziałem co na ten temat myśleć. Jeżeli zejdę na to piętro może dostanę jakieś bardziej szczegółowe informacje niż przebywając zamknięty w tym pokoju. Przynajmniej chociaż znam swoją godność.
  Miałem nieznaczne trudności z poruszaniem się i musiałem chwytać mocno meble swymi rękoma bym mógł stawiać w ogóle jakieś kroki. To tak jakbym nie był wcale przystosowany do chodzenia oraz musiał natychmiastowo zacząć nauczyć go od nowa. Spojrzałem do lustra wiszącego przy drzwiach. Wyglądałem jak jakiś buntownik niż spokojna osoba, choć skąd mam wiedzieć jaki byłem wcześniej? Może jeździłem motocyklami oraz pakowałem swojego nosa w kłopoty? Błagałem podświadomie, żeby moje przypuszczenia się nie sprawdziły. Otworzyłem drzwi przechodząc do nowego świata, a raczej korytarza.
  Znalezienie schodów nie było dla mnie dużym problemem, lecz dojście gdzie można było je zobaczyć. Dopiero za pomocą podpierania się o ścianę, pozwoliło mi przyzwyczaić na nowo do stawiania kroków, jak i poruszania nogami oraz każdym calem mego ciała. Tak poza tym strasznie to bolało. Przy schodach na szczęście nie miałem już takich problemów. Następnie przeszedłem kilka kroków wzdłuż korytarza osiemnastego piętra, pomimo wszystkich problemów w czasie wędrówki do stołówki.
  Gdy je pchnąłem ujrzałem piękną kobietę, lecz to nie jej wygląd mnie interesował, a blizna na prawym poliku oraz ozdoba wpięta w włosach. Na oko też była ode mnie starsza, choć kto wie? Pierwsze wrażenie często jest mylne, a ona może być nawet młodsza ode mnie. Następnie widać było bardzo ekscentrycznie ubranego blondyna z błękitnym oczami, który sprawiał wrażenie, tak jakby sytuacja ta go wcale nie ruszała i drugiego chłopaka o również jasnych włosach, jednak jego oczy zdecydowanie miały ciemną barwę. Wszyscy wydawali się równie oszołomieni, co ja. Założyłem, iż oni również dobrowolnie zostali świnkami doświadczalnymi, podobnie do mej osoby.
  Miałem wrażenie, że moje wejście przeszkodziło im w jakiejś konwersacji, więc podszedłem do ściany również się o nią podpierając. Pomimo mojego chwilowego przyzwyczajenia do chodzenia nadal posiadałem trudności z poruszaniem mego ciała.
  -... - Kompletnie nie wiedziałem co mam do nich powiedzieć - Hej, czyli wy również straciliście pamięć? - dodałem po krótkiej chwili ciszy, przy okazji zadając intrygujące mnie pytanie. Nie wygląda na to bym był gadatliwym typem osoby. Mechanizmy zegara w mojej głowie powróciły do normalnego tempa, tak jakby ogłaszały, że czekające mą osobę przeżycia dopiero osiągnęły swój początek.

Ostatnio zmieniony przez Lashanti (30-12-2017 o 21h58)

Offline

#14 21-10-2017 o 12h08

Straż Cienia
Aryla
Akolita Jednorożców
Aryla
...
Wiadomości: 420


     Obudziłam się i powoli otworzyłam ciężkie powieki. Zamrugałam kilkakrotnie, bo obraz był dziwnie rozmazany, a światło jasnych jarzeniówek raziło mnie niemiłosiernie w oczy. W uszach słyszałam szum, mieszany z irytującym piskiem. Nie wiedziałam co się stało.
     Nie pamiętałam.
     Momentalnie poczułam, jak robi mi się słabo. Jak moje ciało zapada się głębiej w łóżko, choć tak naprawdę pozostawało w spoczynku. Nie potrafiłam sobie przypomnieć, co się stało, przez co zaczęłam się coraz bardziej denerwować. Rozglądałam się niespokojnym wzorkiem po pomieszczeniu z nadzieją, że zaraz ktoś tu do mnie przyjdzie i wszystko wytłumaczy. Lecz drzwi pozostawały zamknięte.
     Podparłam się łokciami o pościel. Próbowałam podnieść się z posłania, ale zakręciło mi się w głowie. Opadłam z powrotem na białą poduszkę. Czułam się tak słaba, jak po wykańczającym wysiłku.
     Podniosłam lewą dłoń, aby przetrzeć oczy, ale z zaskoczeniem ujrzałam wenflon z podłączoną do niego kroplówką. Powiodłam wzorkiem za przezroczystą rurką, aż do woreczka, z którego powoli skapywały ostatnie krople płynu. Westchnęłam ciężko, czując narastającą bezsilność. Chciałam powiedzieć cokolwiek, ale słowa grzęzły mi w zaschniętym gardle.
     Odwróciłam głowę w prawo, zauważając obok łóżka etażerkę w kolorze starego drewna. Stał na niej wazon z białą różą, a obok niego mała, pożółkła koperta. Z zaciekawieniem wyciągnęłam po nią rękę. Na środku koperty widniał napis Przeczytaj to. Obróciłam list kilka razy między palcami, zastanawiając się, czy zaglądać do środka. Ułożyłam się wygodniej na łóżku i otworzyłam kopertę.
     Śledziłam uważnie tekst. Charakter pisma był dla mnie dziwnie znajomy. Równe, zgrabne i lekko pochyłe litery zapisane czarnym atramentem. Choć skąd mogłabym go znać?
Droga Lily Carter!
     Jeśli czytasz ten list, to znaczy, że eksperyment się powiódł. Domyślam się, że czujesz się nieco skołowana, bo nie pamiętasz niczego, ale nie martw się. Taki był cel. Jestem dawną wersją ciebie. Brzmi to niedorzecznie, lecz to prawda. Dostałaś szansę na odbudowanie swojego życia.
     Teraz rozjaśnię Ci co tak właściwie się stało. Należysz do eksperymentu dr Aculi, który razem ze swoimi ludźmi pozbawił Cię pamięci. Zrobiłam to z własnej woli. Reszty z pewnością dowiesz się później.

Lily

PS: W szufladzie znajdziesz pierścionek. Możesz go założyć, jeśli chcesz.

     Złożyłam kartkę na pół, kończąc czytać. Czułam się jeszcze bardziej zdezorientowana, niż przed przeczytaniem. Wbiłam wzrok w ścianę naprzeciwko. Lily Carter to ja? Eksperyment? Utrata pamięci? Ale... Jak to? Dlaczego? Lawinę pytań błądzących w mojej głowie przerwał dźwięk włączającego się telewizora. Podniosłam głowę, wpatrując się w postać w białym kitlu, widoczną na ekranie. Chwilę zajęło mi skupienie uwagi, na tym co mówił mężczyzna. Jego głos zdecydowanie był zbyt spokojny, wyprany z emocji. Zirytowało mnie to, sama nie wiem dlaczego.
     Po wszystkim ekran stał się czarny. Miałam ochotę wybuchnąć śmiechem z sytuacji, w której się znalazłam. Zamiast tego postanowiłam wstać z łóżka i zejść do tej stołówki z nadzieją na zgromadzenie większej ilości informacji. Zauważyłam, że doktor używał form, wskazujących na to, że jest nas więcej. Cały czas było mi słabo i kręciło mi się w głowie. Zacisnęłam zęby i podniosłam się do pozycji siedzącej, a następnie ostrożnie postawiłam bose stopy na zimnej podłodze.
     Stanęłam obok kroplówki, która była na kółkach. Chwyciłam jej stojak i podreptałam z nią w stronę okna. Stołówka mogła chwilę zaczekać. Wyjrzałam przez okno, po czym spojrzałam w dół. To było moim największym błędem. Zamknęłam oczy i zacisnęłam mocniej palce na krawędzi parapetu. Oddychałam głęboko, czując krople potu napływające na czoło. Lęk wysokości — ile jeszcze się o sobie dowiem?
     Odgarnęłam włosy za ucho. Odwróciłam się w stronę drzwi, bo usłyszałam kroki na korytarzu. Spojrzałam na podpiętą kroplówkę i zdecydowałam się ją odłączyć. Ku mojemu zdziwieniu było to prostsze, niż myślałam. Gdy pozbyłam się niepotrzebnego balastu, podeszłam do szafy. Otworzyłam ją i wyciągnęłam jedną z flanelowych jasnych koszul i ciemne dżinsy. Przebrałam się z małym trudem, a piżamę złożyłam w równą kostkę i odłożyłam na łóżko.
     Skierowałam się w stronę drzwi, ale kątem oka zauważyłam obcą osobę obok siebie. Odwróciłam głowę w jej stronę, ale nieznajomą postacią okazało się lustro i moje własne odbicie. Ściągnęłam brwi, przyglądając się sobie. Dotknęłam niepewnie włosów zaplecionych w długi warkocz, a następnie koniuszkami palców musnęłam twarz. Pustka, która obejmowała mnie wewnątrz osłabła nieco.
     Minęło kilka długich chwil zanim przestałam się wpatrywać w siebie. Otworzyłam drzwi i wyszłam na korytarz. Naliczyłam łącznie osiem par drzwi, razem z własnymi. Dostrzegłam schody, którymi miałam zejść do stołówki, więc podążyłam w ich stronę. Moje kroki głucho odbijały się od białych ścian pomieszczenia.
     Pokonałam ostatni stopień, by następnie z bijącym sercem otworzyć wejście prowadzące do stołówki.
     Nie byłam tutaj sama.
     Oprócz mnie w pomieszczeniu stała jakaś dziewczyna i trójka chłopaków. Nie miałam pojęcia, co mogłabym im powiedzieć, więc wydukałam krótkie "cześć". Choć prawdopodobnie tego nie usłyszeli. Oni również byli zagubieni, wyraźnie malowało się to na ich twarzach. Mimo, że niektórzy starali się to ukryć. Podeszłam do długiego stołu i usiadłam na jednym z krzeseł. Oparłam przedramiona na oparciu, przyglądając się nieznajomym.

Ostatnio zmieniony przez Aryla (21-10-2017 o 12h18)

Offline

#15 21-10-2017 o 13h37

Straż Absyntu
Neyu
Akolita Jednorożców
Neyu
...
Wiadomości: 267

Mei Tokisaki
Gdzie ja jestem? Pierwsze pytanie, które chciałam komukolwiek zadać. Jednak nikogo nie było w pomieszczeniu. Wpatrywałam się w sufit jak w malowane wrota. Był biały jak... właśnie, jak co? Zamrugałam kilkanaście razy i powoli podniosłam się do pozycji siedzącej. Pogładziłam pościel na której wcześniej spałam. Bardzo wygodne łóżko. Ktoś musiał się starać nad zapewnieniem mi wygody. Rozejrzałam się dookoła. Ściany w kolorze białym, meble tak samo w odcieniu białego. Ktoś ma chyba obsesje co do tego koloru. Zawiesiłam swój wzrok na jednej z ścian na której znajdowała się tapeta drzewa, który znajdował się na takim jakby.. krajobrazie. Przetarłam pośpiesznie oczy, bo szczerze mówiąc nie miałam pojęcia co się dzieje, ale czułam, że jednak jest coś nie tak. Jakby brakowało części mnie. Jakbym była kimś zupełnie nie z tego świata. Skierowałam swój wzrok na szafkę nocną na której znajdowała się lampka. Ciekawe co oznacza ten kształt. Po pewnej chwili zauważyłam, że leży koperta starannie zapieczętowana. Ciekawe co ona tu robi. Nie jest do nikogo zaadresowana - mam rozumieć, że to jest do mnie? Moje myśli tak buzowały, że nie wiedziałam nad czym się bardziej bądź mniej zastanawiać. Bez zawahania otworzyłam kopertę i znalazłam w niej... list.

Pewnie zastanawiasz się kim jesteś, czym jest to wszystko co Cię otacza. Jesteś Mei. Mei Misaki. Wiodłaś sobie życie w Japonii, więc perfekcyjnie mówisz po japońsku, ale czy pamiętasz dalej jak władać tym językiem? Chce Ci przekazać, że to wszystko to Twój nowy świat, więc zacznij wszystko od nowa tak jakbyś... To raczej nieważne. Po prostu bądź na siebie ostrożna. W szafce nocnej znajdziesz coś bardzo cennego - flet. Pięknie na nim grasz, wiesz? Był Ci bliski. Nie zniszcz go. Dalej na nim graj.

Chciałabym Ci tyle jeszcze napisać, ale nie ma na to czasu. Po prostu bądź szczęśliwa.

PS. Na tapecie znajduje się drzewo kwiatu wiśni. Podoba Ci się? Bardzo lubisz patrzeć, gdy one kwitną.

                                                              名時先


Co? Odłożyłam powoli kartkę na szafkę nocną i otworzyłam szufladkę. Znajdował tam się srebrny flet. Ostrożnie wzięłam go do ręki, a potem spojrzałam na kartkę. To niemożliwe na pewno nie umiem na tym instrumencie grać. Do tego nie mogę rozczytać jej "podpisu". Przyjrzałam się bardziej znakom. Ach, to przecież... Mei Tokisaki? Nie rozumiem. To ja napisałam ten list? Wszystko jest takie nierealne.. Westchnęłam zrezygnowana i przyglądałam się fletu. Czułam, że coś mnie z nim łączy. Nagle podskoczyłam, gdy usłyszałam jak telewizor sam z siebie się włączył i zaczął do mnie mówić, a raczej w liczbie mnogiej. Odwróciłam się od razu i zaczęłam się wpatrywać w ekran jak zaczarowana. Że co? Eksperyment wymazania pamięci? Teraz bardziej rozumiem ten list, ale czy to prawda? Byłam tak bardzo zdezorientowana. Nie miałam pojęcia co ze sobą zrobić.. albo może i wiedziałam. Miałam się udać do stołówki, która znajdowała się na osiemnastym piętrze. Bez zastanowienia podniosłam się i zaskoczyłam nawet samą siebie. Nie miałam problemu z chodzeniem. Jednak odczuwałam bardzo dziwne uczucie, gdy moje stopy dotykały podłogi. Nie odkładając fletu wyszłam z nim z pomieszczenia w którym przebywałam przez ten cały czas. Nie wiedziałam, które drzwi wybrać i gdzie następnie pójść. Minęła dosłownie chwila, gdy w całym tym zamieszaniu przypomniałam sobie, że miałam zejść z schodami do stołówki. Tak też zrobiłam. Udałam się w stronę schodów i powolnym krokiem zeszłam. Nagle zauważyłam przed sobą ogromne drzwi. Pewnie tutaj znajduje się stołówka... Wzięłam głęboki oddech i jeszcze bardziej ścisnęłam flet, który cały czas przy sobie miałam. Powoli otworzyłam drzwi i bezszelestnie weszłam do środka. Rozejrzałam się i zauważyłam, że pomieszczenie nie było puste. Każdemu się przyjrzałam, ale do nikogo się nie odezwałam. Ścisnęłam srebrny flet jeszcze bardziej i szybkim krokiem przeszłam jak najdalej od nieznajomych. Dlaczego tak uciekam? Dlaczego odczuwam lekki lęk? Gdy już wiedziałam, że jestem w "bezpiecznej" odległości stanęłam pod ścianą i wpatrywałam się w instrument, który tak kurczowo trzymałam w dłoniach.

Ostatnio zmieniony przez Neyu (21-10-2017 o 14h15)


I'll forget you, so go away, don't even look back - I'll erase you.
https://66.media.tumblr.com/ec956ca42d213b6c55a3a6a0960f733f/tumblr_pdgggsM3fr1sy8x5ho6_400.gif https://66.media.tumblr.com/01c846a28fe04ed695740a69a5a9d547/tumblr_pdgggsM3fr1sy8x5ho1_400.gif

Offline

#16 21-10-2017 o 18h43

Straż Lśniąca
Hidney
Zbieg Okoliczności
Hidney
...
Wiadomości: 3 367

https://i.imgur.com/ACSpuPm.png

        Najpierw było światło.
        To w sumie dość śmieszne, że wszystko zaczyna się i kończy na świetle. Zupełnie tak, jakbyśmy byli stworzeni do tego, aby za nim podążać. Jakby tylko ono określało nasze istnienie.
        Byliśmy niczym kwiaty, które powoli wychylają swe malutkie główki w kierunku zbawienia.
        W pierwszym momencie czuła, że odeszła, że tak właśnie wygląda koniec. Otaczała ją tylko pustka, przeraźliwa cisza i to wszechobecne światło.
        A potem otworzyła oczy.
        Mnogość bodźców była pierwszą rzeczą, jaka w nią uderzyła. Ciepło na policzku wywołane drobnymi promieniami słońca, które oblały jej bladą twarz. Miękki i chłodny materiał pościeli, którą czuła pod swymi nieruchomymi opuszkami palców. Przeraźliwie świeże i nieco chłodne powietrze, które wchłonęła w swe płuca, tuż po tym, gdy po raz pierwszy w swym całkowicie nowym życiu wzięła głęboki oddech.
        Nie poznawała tego miejsca. Znajdowała się w sporej wielkości pomieszczeniu, które najprawdopodobniej miało pełnić funkcję sypialni. Czym była sypialnia? Zdała sobie sprawę, że tak naprawdę powinna nie znać znaczenia tego słowa, ale jednak wiedziała - zupełnie tak, jakby zaprogramowano ją w taki sposób. Wszechobecną pustkę w jej głowie przecinały poszczególne fragmenty wiedzy, którą posiadła, a której tak na dobrą sprawę nie miała prawa posiąść. No bo i skąd? Przecież... czuła się zupełnie tak, jakby dopiero co się narodziła.
        Podniosła się do pozycji półsiedzącej, otaczając spojrzeniem całe pomieszczenie. Białe ściany, drewniane, nowoczesne meble. Minimalizm, prostota i jednocześnie wyjątkowy porządek. Wszystko wydawało jej się być niezwykle schludne i poukładane. Czuła się tu całkiem dobrze, tak... Swojsko? Cokolwiek to znaczy.
        W końcu oparła swe stopy o podłogę i wstała. W tym momencie rzuciła jej się w oczy kartka, która zdecydowanie zakłócała atmosferę porządku - leżała na małej szafce nieopodal łóżka, niedbale opierając się o drobną lampkę.
        Sięgnęła po nią i w tym momencie spostrzegła, że na jej lewej ręce znajduje się coś dziwnego. Ba, to "coś dziwnego" było tatuażem. Ponownie uderzyła w nią ta dziwna świadomość czegoś, czego nie powinna wiedzieć - "tatuaż". Swoiste zaprogramowanie do życia w aktualnym świecie.
        Uniosła swą rękę by móc przyjrzeć się temu "upiększeniu". Ptak? Niebieski? Czym był ptak? Przecież nigdy nie widziała tych istot na oczy. Skąd wiedziała, co nazywano tutaj ptakiem?
        Opuszkami palców musnęła długą, jeszcze czerwoną, nie do końca zagojoną linię wyrytą na jej ręce. Tą, na której spoczywało to drobne zwierzątko. Blizna. Co się stało? Kto jej to zrobił? Dlaczego postanowiła wytatuować sobie coś w akurat tym miejscu? A może to ktoś jej to zrobił?
        Lekko poruszyła palcami wyciągniętej przed sobą dłoni. Sprawne. Nie czuła żadnego bólu. Czymkolwiek ten "ból" by nie był.
        W końcu sięgnęła po kartkę.

Avenity Collins,

Notatka do samej siebie.
Postanowiłaś pozostawić wszystko za sobą. Nie pamiętasz poprzedniego życia. To dobrze.
Jesteś kimś nowym. Lepszym.
Nie zmarnuj tego.

Avenity z przeszłości


        Jeszcze przez chwilę wpatrywała się w nakreślone na papierze litery, zupełnie tak, jakby poprzez samo patrzenie miał dotrzeć do niej cały sens sytuacji, w jakiej się znalazła. Ten "list" miał chyba wyjaśnić jej wszelkie wątpliwości, a w praktyce wyszło całkiem na odwrót - czuła się jeszcze bardziej skołowana niż na początku. Kto miałby chęć robić sobie aż tak złośliwe żarty, by pisać tak abstrakcyjne rzeczy na jakimś kawałku papieru w jej imieniu? Jaki miałby w tym cel? To wszystko bylo cholernie niezrozumiałe i bezsensowne.
        Nagle do jej uszu dobiegło ciche pyknięcie. Odwróciła się w kierunku odgłosu, a jej oczom ukazał się odpalony telewizor.
        Wysłuchała wszystkich informacji, jakie miał do przekazania rzekomy doktor, choć całość wydawała jej się być tak niezrozumiała, że równie dobrze mogłaby go całkowicie zignorować. A więc ten list... Ten list faktycznie mógł pochodzić od niej? Ale...
        Telewizor automatycznie wyłączył się, gdy twarz mężczyzny przestała nadawać instrukcje. Rozejrzała się po pomieszczeniu raz jeszcze, po czym skierowała swe kroki w kierunku drzwi wyjściowych. Skoro miała udać się do stołówki... To najwyraźniej tak należało zrobić.
        Nacisnęła klamkę i przekroczyła próg pokoju, od razu znajdując się na korytarzu. Zaczęła iść w kierunku, który został wskazany przez doktora najprawdopodobniej sprawującego pieczę nad tym obiektem. Objęła się jednym ramieniem, chwytając za swój bok. Dopiero teraz dostrzegła w co była odziana - luźny, biały t-shirt z jakimś czarnym nadrukiem, ciemne, dość obcisłe, jeansowe spodnie i czarne trampki. Prawy nadgarstek dodatkowo zdobiła pojedyncza, sznurowana bransoletka, do której przyczepiony był srebrny medalik maski teatralnej. Pomyślała, że nie będzie teraz dociekać, dlaczego akurat maska. Pewnie w obliczu aktualnej sytuacji i tak nie miało to większego znaczenia.
        Pamiętała, iż mężczyzna kierował swe słowa do większej grupy osób, używając liczby mnogiej. Dlatego też nie zdziwiła się, gdy, przekraczając próg stołówki, ujrzała przed sobą pokaźną grupę osób.
        Przyjrzała się każdemu z nich. Wydawali się być tak samo zagubieni. Czy faktycznie wszyscy utracili pamięć? I to... Na własne życzenie?
        Przystanęła niedaleko, cały czas obejmując się ramieniem. Lekko kiwnęła głową na powitanie. Bo tak chyba witali się ludzie? Chyba.

Offline

#17 22-10-2017 o 11h13

Straż Obsydianu
Missayaki
Straż na szkoleniu
Missayaki
...
Wiadomości: 252

https://i.imgur.com/oiA77Mj.png


     Przed oczami ciemność. Po otworzeniu powiek, nie widziałem przez chwilę niczego poza nią. Postanowiłem jeszcze nie wstawać i poczekać, aż obraz się rozjaśni i ustabilizuje. Kiedy to nastąpiło, podniósłem się do siadu. Natychmiastowo wręcz poczułem intensywny ból w skroniach. Jakby za karę, że się poruszyłem. Spuściłem nogi z łóżka i schowałem twarz w dłoniach. Miliony pytań szumiały mi w głowie, a nie mógłem znaleźć w swojej pamięci ani jednej odpowiedzi. Nie wiedziałem gdzie jestem, jak się tu znalazłem... Nie pamiętałem kim jestem. Nawet imię było zagadką.
     Podniosłem głowę, opuściłem ręce i rozejrzałem się po pomieszczeniu. Znajdowałem się w sporych rozmiarach pokoju o ścianach w różnych odcieniach beżu, brązu i bieli. "Klasyczne kolory... Podoba mi się.”Było w nim nadzwyczaj jasno, dzięki temu, że wpadały do niego poranne promienie wrześniowego słońca z ogromnego okna w głebi pokoju.  Meble były wykonane z bardzo ciemnego drewna.  Zapewne hebanowe, wypełnienie czterech ścian dodawało pomieszczeniu swoistego chłodnego i surowego klimatu, lecz dla mnie były bardzo klimatyczne i przytulne. Moją uwagę przykuł jednak ogromny regał po brzegi wypełniony książkami. Zaciekawiony, postanowiłem do niego podejść. Na moje nieszczęście, zbyt szybko zerwałem się z łoża, co poskutkowało nawrotem impulsywnego łupania w czaszce. Oparłem się o najbliższą mi ścianę i zamknąłem oczy. Starałem się głęboko i spokojnie oddychać. Kiedy zmroczone na chwilę zmysły powróciły, skierowałem się do poprzedniego celu. Przewertowałem wzrokiem tytuły. Żaden z nich nie brzmiał znajomo. "Sporo tutaj tego. Ale to dobrze. Nie będę się nudził.". Obróciłem się tyłem do regału i ponownie rozejrzałem się wokół siebie. Dopiero teraz dostrzegłem kopertę leżącą na stoliku nocnym. Podszedłem do niej i chwyciłem ją w dłonie. Nie była zaklejona, wiec delikatnym ruchem wyciągnąłem starannie zgięty kawałek papieru. Otworzyłem go i zacząłem wodzić wzrokim po kolejnych linijkach tekstu napisanego schludnym i czytelnym pismem o ostro zakończonych literkach.

Witaj.
Zapewne nie jesteś w stanie sobie niczego przypomnieć, ale to dobrze. To znaczy, że wszystko się udało. Pozwól, że postaram się trochę rozjaśnić ci w głowie.
Nazywasz się Nathan Moore. Masz 22 lata (16.11.1998r.). Znalazłeś się tutaj z pewnego powodu. Mianowicie, nie byłeś zadowolony ze swojego życia. Pewien człowiek zaoferował Ci pomoc. Doktor Acula, bo tak się ów człowiek nazywa, wyczyścił Ci pamięć, abyś mógł zacząć wszystko od nowa. Byś mógł być tym razem szczęśliwy. Proszę nie zepsuj swojego życia, tak jak zrobiłem to ja. Aby Ci w tym pomóc, dam Ci radę. Staraj się nie odcinać od ludzi i znaleźć kogoś komu będziesz w stanie zaufać. Kogoś kto będzie dla Ciebie ważny i ty będziesz ważny dla niego. Kogoś kto Cię nie zostawi na pastwę losu... Ale pamiętaj, że nie każdy jest godny miana przyjaciela, więc nie ofiaruj całego swojego zaufania każdemu człowiekowi, lecz stopniowo dozuj z czasem. Nie daj się zwieść. I już nigdy nie zapominaj.
Powodzenia w nowej historii,
Dawny ty.
PS. W biblioteczce pozostawiłem książki, które chciałbym żebyś przeczytał. Wydaje mi się że mogą być godne twojej uwagi.


     List zrobił na mnie wrażenie. Było to coś, w co nigdy bym nie uwierzył, że jest możliwe. Całkowite wymazanie pamięci. Brzmiało niedorzecznie, nierealnie. Niczym fabuła taniego filmu sci-fi. Nie zdążyłem się więcej zastanawiać nad treścią, albowiem w pokoju włączył się niewielki telewizor. Na jego ekranie widniała twarz dorosłego mężczyzny w białym kitlu medycznym. Przedstawił się jako doktor Acula i zaprosił nas do jadalni piętro niżej.
     Jednak nim udałem się do drzwi wyjściowych, podszedłem jeszcze do okna. Ujrzałem z niego ogromne miasto, w takiej perspektywie jakby było u moich stóp. Jedynie niektóre budynki dorównywały mi wysokością. Czuł, że moje dawne ja lubiło takie klimaty. Nie wiedząc dlaczego sprawiało mi to ogromną satysfakcję. Musiałem jednak zakończyć podziwianie widoków i iść w umówione miejsce.
      Wyszedłem na korytarz i dopiero wtedy uświadomiłem sobie, że nawet nie sprawdziłem w czym paraduje po mieszkaniu. Zerknąłem na swoje odzienie. Na szczęście, nie zastałem się w piżamie. Ku mojemu zdziwieniu miałem na sobie jeansy i wygodną, całkowicie czarną bluzę. Odetchnąłem z ulgą i ruszyłem przed siebie. Mój pokój znajdował się na samym końcu holu, więc podejrzewałem, że z drugiej strony znajdzie schody lub jakąś windę. Nie pomyliłem się. Spokojnym krokiem zacząłem schodzić z krętych stopni,jednocześnie wkładając ręce do kieszeni bluzy.
     Kiedy dotarłem na piętro niżej, zobaczyłem potężne drzwi. Skierowałem się w ich kierunku i nacisnąłem klamkę. Otworzyłem je na oścież, wszedłem do środka i od razu zamknąłem je z powrotem. W jadalni znajdowała się już mała grupka ludzi. Czery młode kobiety stały w różnych częściach jadalni. Towarzyszyło im także trzech mężczyzn. Wydawali się zdezorientowani, ale nie wpadali w panikę, a jedynie próbowali odnaleźć się w tej obcej i nowej sytuacji. W pewnym sensie było to nawet pocieszające.
- Cześć. - przywitałem się. - Długo już siedzicie?
     Postanowiłem nie nadwyręrzać swojego ciała tuż po zabiegu, więc usiadłem na krześle. Opadłem na oparcie i czekałem. Wbrew pozorom czułem się jakbym nie spał z dwie doby. A przecież obudziłem się raptem jakieś piętnaście minut temu. Zapewne to jakieś skutki uboczne eksperymentu z pamięcią. "No cóż... Miejmy nadzieję, że to niebawem przejdzie.". Przyglądałem się towarzystwu. Liczyłem na to, że za chwilę pojawi się Acula i wytłumaczy im wszystko.


https://i.imgur.com/Q0en3PJ.png

Offline

#18 22-10-2017 o 17h22

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 687


   Zoe czekała kilka minut zanim drzwi do jadalni się otworzyły i powoli wszedł przez nie pierwszy mężczyzna. Gdy tylko przekroczył próg zatrzymał się na moment jakby na coś czekał. Jednak szybko dotarło do niego, że nic się nie wydarzy i zaczął rozglądać się po pomieszczeniu. Nie wyglądał na zaskoczonego gdy zobaczył dziewczynę. Przez chwilę zawiesił na niej wzrok i patrzył spod przymrużonych oczu, na co ona odpowiedziała tym samym. Czekała na jakieś słowa z jego strony jednak, nie spodziewała się, że będą dotyczyły jej wyglądu. Wydały się jej obce, jakby w życiu ich nie słyszała. Odpowiedź na nie wydała się Zoe zbędna, więc pominęła tę część wypowiedzi chłopaka.
    — To może zabrzmieć dziwnie, ale nie pamiętam. Chyba Zoe — odpowiedziała po namyśle. Czy mogła zaufać Zoe, która napisał list?
   Gdy chłopak chciał coś powiedzieć drzwi znów stanęły otworem, a do środka powoli wszedł drugi blondyn. Na jego przywitanie Zoe tylko skinęła głową. Spodziewała się kolejnych osób, więc wolała zaczekać z rozmową aż będą w komplecie, lub ktoś poruszy jakiś temat ważniejszy niż jej imię. Właśnie wtedy pojawiła się osoba, która spełniła to wymaganie. Czarnowłosy chłopak upewnił ją w przekonaniu, że nie tylko ona straciła wspomnienia. Przyjrzała mu się dokładniej, jednak nawet bez tego zauważyłaby, że chłopak ma problemy z poruszaniem się. Przez myśl przemknęło jej, że może to być efekt eksperymentu.
   Szybko na sali zjawiły się trzy kolejne osoby, kobiety. Pierwsza przywitała się ledwie słyszalnie i zajęła jedno z ośmiu krzeseł przy obszernym stole. Druga, Azjatka bez słowa zajęła miejsce pod ścianą. Trzecia tylko skinęła głową. Jak widać, żadna nie miała pomysłu jak zakończyć niezręczną ciszę, która zapadła.
   Zoe wraz z rosnącą liczbą ludzi czuła coraz większą chęć opuszczenia tego pomieszczenia. Nie znała powodu tego uczucia, które na szczęście powoli zaczęło ją opuszczać zastępowane ciekawością. Do sali wkroczył kolejny mężczyzna. Zoe zauważyła, że ilość osób obecnych w jadalni odpowiada ilości drzwi znajdujących się piętro nad nimi.
   W tym momencie przez główne drzwi wszedł siwy mężczyzna znany Zoe z ekranu telewizora. Stanął przed zgromadzonymi i zaczął mówić.
    — Witajcie. Jak już wcześniej wspomniałem nazywam się doktor Vlad Acula, przewodzę eksperymentowi z waszym udziałem polegającemu na wymazaniu wspomnień. Zanim do niego przystąpiliście podpisaliście umowę zobowiązującą was do rocznego pobytu w tym budynku oraz dobrowolnego poddawania się wszelkim badaniom mającym sprawdzić skutki zabiegu. Oczywiście jest w niej też mowa o waszym wynagrodzeniu. Nie jest ono jednakowe dla wszystkich, bowiem sami je ze mną uzgodniliście, więc możecie mieć pewność, iż jest dla was korzystne. — Spojrzał po kolei na każdego jakby sprawdzał czy uważnie słuchają i rozumieją co ma zamiar przekazać. — Niektórzy z was przeszli zabieg z bardzo dobrym wynikiem – powiedział wyraźnie, lecz po chwili ściszył głos. – Lecz nie u wszystkich przebiegał bezproblemowo. Oczywiście zrobiliśmy co w naszej mocy, by zapewnić wam bezpieczeństwo, nie zawsze jednak ludzki organizm reaguje tak jak się tego spodziewamy. Dlatego chciałbym lepiej poznać obecny stan panny Carter, która po zbiegu była w stanie krytycznym. – Spojrzał na dziewczynę w warkoczu. – Podejrzewam, że wszyscy odczuwacie skutki uboczne jak migreny i zawroty głowy. Jednak ostrzegam, że mogą pojawić się też takie, których nie przewidzieliśmy. Dlatego prosiłbym aby każdy jutrzejszego dnia odwiedził gabinet lekarki i opisał swoje spostrzeżenia obecnemu tam lekarzowi. Gabinet znajduje się naprzeciwko wejścia do stołówki. – Gdy już mogło się wydawać, że zakończył swój monolog dr Acula wylał z siebie kolejny potok słów. – Gdybyście jednak zdecydowali się zerwać umowę, mogę wam umożliwić odwrócenie efektów eksperymentu. W moim gabinecie znajduje się osiem biografii, po jednej na każdego z was. Jest w nich zapisana w nich cała historia waszego życia, poznając ją, krok po kroku będziecie wszystko sobie przypominać. A gdy efekty zabiegu ustaną wasza obecność tutaj nie będzie już potrzebna. Wrócicie do poprzedniego życia, od którego tak bardzo pragnęliście uciec. Możecie zostać oddani w ręce policji lub pod opiekę psychiatryczną jeśli zajdzie taka konieczność. Zostanie wam też odebrana nagroda za wzięcie udziału w eksperymencie, ponieważ nie wypełniliście go do końca. Nie wiem jednak czy wasze poprzednie ''ja'' byłoby z tego zadowolone. Tak więc, radzę dobrze to przemyśleć! – mówił stanowczo. – Na razie, tyle informacji powinno wystarczyć. Będziemy mieć jeszcze okazję porozmawiać, więc możliwość zadania mi pytań zostawiam na później. Na razie możecie integrować się między sobą, a ja w razie potrzeby poinformuję was tak jak poprzednio.
    Zszedł ze sceny i jak gdyby nigdy nic skierował się w stronę drzwi. Gdy przez nie wyszedł zaczęły się rozmowy. Zoe nie czuła potrzeby "integrowania się" z innymi i chciała wrócić do rozszyfrowywania listu, więc sama zwróciła się w kierunku wyjścia, jednak nie udało jej się do niego dotrzeć. Ktoś miał inne plany co do reszty dzisiejszego dnia i jak widać Sanz również była ich częścią.

Ostatnio zmieniony przez Chitaru (22-10-2017 o 18h22)


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#19 22-10-2017 o 20h06

Straż Obsydianu
Valeriane
Żołnierz Straży
Valeriane
...
Wiadomości: 622

https://zapodaj.net/images/6a5ac75d34bed.png

          Podstawowe pytanie na obecny moment: czy słowo „Zoe” coś mi mówiło? Nie, zdecydowanie nie.
          Zanim zdążyłem jakkolwiek doprecyzować swoje pytanie – czy ona jest człowiekiem, choć podświadomie wiedziałem, że musi nim być, czy ona też odczuwa zaciekawienie, czy istnieje dłużej niż ja i masa tym podobnych, szczegółowych pytań – do pomieszczenia weszła kolejna osoba. A później jeszcze jedna i jeszcze... Z zainteresowaniem oglądałem tą całą gamę różnorodnych twarzy, zachowań, gestów, słów lub ich braku. Głupim wydawało mi się ciągłe powtarzanie powitań, wobec tego obserwowałem to wszystko w milczeniu. Pojawiły się też inne dziewczyny, więc co prawda miałem już bazę porównawczą, ale nie skorzystałem z jej możliwości. Zacząłem się bowiem zastanawiać, jak ja sam wyglądam.
          Z tyłu głowy wciąż dobijało się do mnie, że czegoś mi brakuje. Ta pustka, którą poczułem w pierwszych sekundach świadomego istnienia, a która nie opuściła mnie aż do teraz i wyglądało na to, że w najbliższym czasie również nie zamierza tego zrobić. To, czego brakowało było tak oczywiste, ale umykało za każdym razem, kiedy sięgałem w tamtą stronę. Nie dało się tego złapać, a uczucie robiło się coraz bardziej irytujące. Moja bezradność była irytująca.
          Nagle w pomieszczeniu pojawił się ten sam mężczyzna, którego widziałem w telewizorku. Przeszedłem do stołu i usiadłem obok jednej z dziewczyn, która się tam usadowiła, wcześniej przez kilka długich chwil otwarcie się jej przyglądając. Miała ciemne, splecione, puszyste włosy i niebieskie oczy zwieńczone zgrabnie zarysowanymi brwiami o ton ciemniejszymi od włosów. Nie krępowała mnie bliskość kompletnie obcej istoty; czułem ciekawość, która pchała mnie w stronę każdego z nich.
          Kiedy doktor Acula zaczął, słuchałem uważnie jego słów, choć mówił ich dużo i szybko. Wydawało mi się, że to zbyt wiele do zapamiętania – zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, iż to było pierwsze dłuższe przemówienie w moim życiu – ale z zaskoczeniem stwierdziłem, że zrozumiałem i zapamiętałem wszystko, albo przynajmniej prawie wszystko. Z każdą minutą docierały do mnie kolejne bodźce. Nie wiem skąd, ale potrafiłem już powiedzieć ile to rok. Co to wynagrodzenie. Rozumiałem, co to umowa i jakimś cudem zdałem sobie sprawę, że wiem co to znaczy ją zerwać. Moje postrzeganie rozciągnęło się i zniekształciło. Zaczynałem rozumieć, choć nigdy wcześniej nie miałem kontaktu z całym tym światem. Niesamowite uczucie. Albo przerażające. Łomotanie z tyłu głowy się nasiliło, co postanowiłem zignorować, póki jeszcze dawałem radę.
          — Źle się czujesz? — zapytałem, kiedy facet opuścił pomieszczenie, nawiązując do jego wcześniejszych słów o krytycznym stanie dziewczyny. Nie wiem, skąd wzięło się to przypuszczenie. Odchyliłem się wygodniej na krześle i splotłem dłonie na karku, po czym oparłem na nich głowę. W ten sposób miałem szeroko rozstawione łokcie. Przechyliłem się, aż krzesło stanęło na dwóch tylnych nogach, łapiąc chwiejny punkt równowagi. Zerknąłem na szatynkę. — Myślę, że będzie w porządku jeśli będziesz do mnie mówić Alex. Zdaje się, że to moje imię — dodałem.
          Te dwa słowa wygrzebałem gdzieś z głębi umysłu. Były tam, czekały tylko aż sięgnę, wystarczyło się skupić. Może reszta informacji również była gdzieś tam przechowywana.
          — Masz jakieś swoje? — zapytałem, wychylając się jeszcze odrobinę na krześle. Jeszcze odrobina wychylenia i wyląduję na ziemi. Ten moment zawieszenia i niepewności, nawet jeśli w dość błahej sprawie, mi się spodobał. Bardzo.


https://zapodaj.net/images/af821556f05b1.gif https://i.imgur.com/0NONn92.gif

Offline

#20 22-10-2017 o 22h46

Straż Cienia
Lashanti
Szeregowiec
Lashanti
...
Wiadomości: 135

Link do zewnętrznego obrazka
  Nie zdążyłem usłyszeć odpowiedzi na moje pytanie, ponieważ do stołówki zaczęły wchodzić kolejne osoby. Trójka dziewczyn, z której pierwsza usiadła na krześle, druga zaczęła sprint z fletem, a trzecia tylko skinęła głową w manierze powitania. Ostatni do pomieszczenia zawitał zielonooki mężczyzna z brązowymi włosami i najwyraźniej nieznacznie wyższy ode mnie. Większość tych ludzi nadawałaby się na jakiś pokaz piękności, bo jeżeli chodzi o wygląd całkowicie pokaźna część z nich miała nietypowy rodzaj urody. Postanowiłem jednak taką uwagę zostawić dla siebie samego. Nie znam tych ludzi lub ich prawdziwej natury poza tym, że najwidoczniej stracili pamięć podobnie jak ja sam. Szczerze mówiąc tłum sprawiał, iż czułem pewnego rodzaju dyskomfort.
  Najwyraźniej Dr. Acula postanowił się pokazać osobiście dopiero kiedy był pewny, że uczestnicy eksperymentu będą tu zebrani. Zacząłem słuchać jego przemowy, lecz odpowiedzi jakie od niego dostałem, wręcz zaczęły kiełkować więcej pytań niż podczas mojej pobudki w tym dziwnym miejscu. Zauważyłem, iż część mojego umysłu zaczyna rozróżniać podstawowe rzeczy dotyczące społeczeństwa, lecz druga gdzieś mi umykała, co podświadomie zaczęło niemiłosiernie mnie irytować. Spróbowałem zorganizować nowo poznane informacje przedstawione przez mężczyznę, który wymazał nam pamięć.
  Na jakich termach podpisaliśmy naszą umowę? Czy możemy ją zobaczyć? Jakie wynagrodzenie nas czeka? Jednakże to ostatnia część zwróciła mą największą uwagę i jedno z najważniejszych pytań tego całego dnia. Jeżeli zdecydujemy się na zerwanie umowy to nie będzie przypadkiem więcej konsekwencji niż te wymienione przez doktora? Termy umów, które rzekomo podpisaliśmy nie zostały nam przecież przedstawione. Zerwanie za szybko zapomnianego przez nas uzgodnienia z Dr.Aculą może być dla nas niebezpieczne. Tym bardziej, że jesteśmy świeżo po operacji i te tak zwane "powikłania" szczególnie są powodem do zmartwienia, choć z nieznanego mi powodu. Cały ten natłok myśli sprawiał, iż mój ból głowy jest coraz większy i być może przemowa tamtego mężczyzny była główną przyczyną przypływających do mnie nowo brzmiących informacji. Podświadomie mu ufałem, lecz logika mi podpowiadała, by być wobec niego podejrzliwym. Ogólnie ta sytuacja wygląda dla nas niebezpiecznie. Postanowiłem jednak nie wspominać o moich spostrzeżeniach innym uczestnikom eksperymentu. Pozbawieni pamięci, niektórzy z nas mogą zachowywać się nieprzewidywalnie, a wolałem byśmy najpierw poznali albo nauczyli o zapomnianych podstawach dotyczących życia, jak i interakcji z innymi ludźmi.
  Całe te skłębione gdzieś w mym umyśle myśli uleciały wraz z zakończeniem wyjaśnień oraz opuszczeniem stołówki przez tamtego tajemniczego mężczyznę. Spostrzegłem tamtego błękitnookiego blondyna, który nagle zmienił swoją pozycję, przy okazji zagadując  do wspominanej dziewczyny w warkoczu dotyczącego tematu jej samopoczucia. Stan krytyczny wydawał się mi niebezpieczny. Może dlatego mam problemy z chodzeniem i muszę podpierać się swoimi rękami o ściany oraz wszystkie możliwe rzeczy w zasięgu mego wzroku? Podszedłem ledwie do dziewczyny z blizną na prawym poliku. Wyglądało jakby miała zamiar już stąd wyjść, lecz postanowiłem ją zatrzymać z powodu podjętej przez ze mnie decyzji.
  - Hej, rozumiem, że chcesz już wracać. Jednak mogłabyś zaczekać jeszcze przez chwilę? Warto byłoby znać stan wszystkich zebranych tu osób i te tak zwane "powikłania" po zabiegu mogą pojawić się dopiero u kogoś po dłuższym upływie czasu. Nie sądzę by było bezpiecznie chodzić gdzieś samemu, przynajmniej dopóki nie zostaniemy przebadanymi lub przydzielą nam kogoś do opieki nad naszą kondycją. Sam nie przepadam za tłumami, lecz wypada się zadbać o ogólne bezpieczeństwo wszystkich tu zebranych. Także nie pogniewasz się jeżeli cię jeszcze trochę tu zatrzymam? - zwróciłem się do kobiety, której nawet imienia nie znałem. Czułem jakbym powiedział więcej niż powinienem skoro nawet nie wiedziałem co to te tak zwane "powikłania", lecz trochę mnie martwiło, iż jeszcze nie zostaliśmy dokładnie przebadani po zabiegu. Co prawda odczuwałem problemy z rozmawianiem, jednak nie znaczyło to braku całkowitego odzewu, gdy moja intuicja mi to podpowiadała.
  - To samo się też tyczy reszty osób po zabiegu. Wątpię, żeby wszyscy mnie teraz słuchali, lecz lepiej byśmy siebie monitorowali do czasu przeprowadzenia badań. Nie musimy ze sobą rozmawiać, jednak przydałoby się by wszyscy byli tu razem, ewentualnie podzielili między sobą na mniejsze grupy - rzuciłem już luźniejszą propozycją, która dziwnie miała jakiś sens, choć nie miałem pojęcia czemu weszła do mej głowy. Odwiedzenie gabinetu lekarki również nie oznaczało całych tych "badań, ale słowo to wyszło jakoś automatycznie z moich ust. Oczywiście trzymałem się postanowienia o przemilczeniu moich podejrzeń, jednak gdzieś w podświadomości uważałem, że naszym priorytetem powinna być nasza kondycja, jak i również bezpieczeństwo. Tak podpowiadał mi instynkt, więc go posłuchałem. Właśnie dlatego postanowiłem powstrzymać wychodzącą ze stołówki kobietę, chociaż jej praktycznie nie znałem. I pomimo tego, że to zrobiłem gdzieś w zakamarkach moich myśli pojawiło się uczucie, iż nie powinienem tego robić wcale, tylko skupić na swoim przetrwaniu. To samo mogłem powiedzieć o rzuconej propozycji oraz zmartwieniu o samopoczuciu i stanie innych zebranych tu osób. Moją decyzją było zignorowanie tej narastającej niepewności dotyczącej mej akcji, bo za późno było już tego żałować.
  Dziwnie znajome, choć odległe uczucie zaczęło przeczyć mojemu własnemu zachowaniu oraz po części wysłanej przeze mnie samego notatki. Pomimo licznych pytań i braków odpowiedzi aktualnie szumiało mi w głowie tylko jedno. Czy moje dawne "ja" naprawdę tego chciało?

Ostatnio zmieniony przez Lashanti (30-12-2017 o 21h56)

Offline

#21 23-10-2017 o 01h27

Straż Obsydianu
Missayaki
Straż na szkoleniu
Missayaki
...
Wiadomości: 252

https://i.imgur.com/oiA77Mj.png


     Wyglądało na to, że to już wszyscy przewidywani goście, ponieważ w pomieszczeniu pojawiła się postać mężczyzny, co najmniej po czterdziestce, ubrana w biały kitel. Prawdopodobnie wszyscy skojarzyli tą twarz z doktorem Aculą. Nie było to szczególnie trudne, skoro widzieli go dosłownie pięć minut temu. Wszedł on na podest i rozpoczął przemowę, która de facto nic nie wnosiła. Dowiedzieliśmy się jedynie, że mamy zgłaszać wszelkie objawy oraz o tajmniczych umowach, zawartych tuż przed utratą wspomnień. No ale to dalej nie naprowadzało na żaden trop. Co z tego, że wiemy o jakichś umowach, skoro nie widzieliśmy ich na oczy, a nie mamy pojęcia na czym polegały ani czy mamy do nich wgląd. Jest to równie bezużyteczna informacja, jak fakt, że każdy odczuł zabieg inaczej. Interesujące natomiast mogły być wspomniane biografie w gabinecie naukowca... o ile rzeczywiście kogoś pasjonowało, dlaczego się tutaj znalazł. Mnie osobiście mało obchodził ten temat. W końcu z jakiegoś powodu zapragnąłem się zresetować, a skoro to uczyniłem to nie zamierzam wracać do punktu wyjścia.
     Po wygłoszeniu mało pasjonującego przemówienia, Acula zszedł z podwyższenia i dziarskim krokiem opuścił stołówkę, zostawiając nas samych sobie. Kątem oka zauważyłem, że jedna z dziewczyn chciała podążyć jego śladami. Zdążyła zarzucić swoimi ciemnymi włosami, spiętymi wymyślną ozdobą oraz zakręcić delikatnie swoją fioletową sukienką, gdy odwracała się w kierunku ogromnych drzwi. Nie pozwolono jej jednak opuścić pomieszczenia, gdyż chłopak mojego wzrostu o najbardziej wyróżniającym się spośród pozostałych stroju chwycił ją za ramię, zapewne prosząc by została. Stwierdziłem, że może pomogę w utrzymaniu nas w jednym pomieszczeniu i choć chwilowej „integracji”.
     Wstałem od stolika i spokojnym krokiem ruszyłem w ich stronę. Minąłem po drodzę dziewczynę z niebieskim tatuażem na ramieniu. Zwracał on uwagę, więc przechodząc udało mi się lepiej mu przyjrzeć. Niebieski ptak w locie. Cudowny symbol wolności. Potem przeniosłem wzrok na twarz właścicielki zdobienia. Jej platynowe włosy okalały twarz i mocno kontrastowały z czarnymi jak ekspresso brwiami. Skóra również była jasna, co podkreślało jeszcze bardziej przebijające się szafirowe oczy, nadając kobiecie surowości, ale również atrakcyjności w wyglądzie. Zatrzymałem się.
   - Śliczny tatuaż. - uśmiechnąłem się przyjaźnie. - Pasuje pod kolor twoich oczu.
Odniosłem wrażenie, że komplement delikatnie ją speszył lub zakłopotał, ale to mogła być jedynie moja mylna interpretacja.
   - Jestem Nathan Moore. - wyciągnąłem dłoń w jej kierunku. - A przynajmniej tak mówi karteczka. A ty? Zdradzisz mi swoje imię?
Avenity. Ładnie i oryginalnie. Posłałem jej kolejny uśmiech po otrzymaniu odpowiedzi.
   - Miło mi cię poznać. Może pójdziemy razem pobawić się dalej w integrację? Wszyscy wydają się być przyjaźni. Może warto dać im szansę?
Przez chwilę przeszła mnie myśl by chwycić ją za rękaw i pociągnąć za sobą, ale natychmiastowo się odtrąciłem ten pomysł. No byłoby być nietaktowne zachowanie i mogłoby odstraszyć moją rozmówczynie. Odwróciłem się więc do niej plecami i jedynie wyciągnąłem do tyłu dłoń, tak by swobonie mogła ją chwycić po czym ruszyłem pod drzwi jadalni.
    Podchodząc bliżej usłyszałem strzępek wypowiedzi młodego mężczyzny na temat możliwych powikłań, lecz nie byłem w stanie usłszeć więcej. Kiedy już byłem w stanie w pełni usłyszeć rozmowę, nastała chwila przerwy w wypowiedzi. Stanąłem więc obok nich i pomachałem im lekko ręką.
   - Cześć. Chyba już nie uciekacie z naszej małej imprezki zapoznawczej. Jesteśmy, aż tacy straszni? - zaśmiałem się. Liczyłem w duchu, że to rozluźni choć trochę atmosferę i spowoduje, że mniej będziemy się obawiać mówić o sobie. - Z tego co mi wiadomo jestem Nathan Moore. A czy wy zdradzicie mi swoje dane bym mógł się do was zwracać inaczej niż „ty”?
     Wyszczerzyłem się w ich kierunku, jednocześnie błyskając odrobinę białymi ząbkami. Jedna z rąk, która dotychczas przebywała w kieszeni bluzy, opuściła swoje miejsce i poszybowała w górę w kierunku głowy. Chwilę później dotykałem już swoich włosów, w geście podobnym do... zakłopotania? Chciałem być jak najbardziej otwarty na ludzi, ale w głębi odczuwałem ten niepokój charakterystyczny dla osób nieśmiałych. Zmierzwiłem swoje włosy, po czym opuściłem rękę z nadzieją, że ten gest nie okazał się żałosny w moim wykonaniu. Czrkałem na ich odpowiedź, jednocześnie wypatrując rozwoju wydarzeń.

Ostatnio zmieniony przez Missayaki (23-10-2017 o 01h30)


https://i.imgur.com/Q0en3PJ.png

Offline

#22 23-10-2017 o 19h51

Straż Cienia
Aryla
Akolita Jednorożców
Aryla
...
Wiadomości: 420


     Siedziałam i powstrzymałam żołądek, który co rusz podchodził mi pod gardło. Kwaśny posmak gdzieś na końcu języka nie znikał z połknięciem śliny, a tylko palił w usta. Odnajdywałam w głowie coraz to nowe wiadomości i definicje. Natłok informacji w tak krótkim czasie doprowadzał do czystego obłędu. Nie byłam pewna, czy to normalne, ale najwyraźniej tak. 
     Stołówka powoli zapełniała się nowymi twarzami. Z zainteresowaniem obserwowałam, to jak się zachowywali. Ich ruchy, mimikę, czy po prostu rysy twarzy. Różnili się między sobą ubiorem, cechami wyglądu, a jednocześnie łączył nas wspólny cel — eksperyment i pobyt tutaj.
     Czułam się tu obco. To słowo idealnie podsumowywało całą mieszaninę emocji i bodźców, które wtedy odczuwałam. A każdy kolejny przynosił myśl o ucieczce, świadomość, że to nie jest moje miejsce. Miałam ochotę ułożyć się w pozycji embrionalnej, choć nie pamiętałam bym kiedykolwiek usłyszała coś o niej, doskonale wiedziałam jak wygląda. Wrócić do czterech ścian, które podobno sama zaprojektowałam i zanurzyć się w miękkiej pościeli. Ale kim było moje dawne Ja? Zdawałam sobie sprawę, że żyję, oddycham i posiadam ciało, i należy ono do tamtej osoby. Zaakceptowałam w to i uwierzyłam, bo tak mi powiedzieli, tylko z tego względu. Nie mogłam nawet tego zweryfikować, bo starej Lily już nie ma. Skojarzyło mi się to z dzbanem napełnionym wodą, który został opróżniony, lecz naczynie pozostało. A moją rolą jest jego ponowne napełnienie. Na pozór proste zadanie, a wymagało wiele siły. Nawet dźwięk mojego imienia wydawał mi się nieznajomy. Jak przypadkowy zlepek liter, bez wyrazu. Im intensywniej próbowałam się oswoić z sytuacją, w której się znalazłam, zrozumieć ją, tym bardziej się gubiłam. Z drugiej strony z chwili na chwilę rosło zaciekawienie w poznaniu tego, co mnie otacza. Nowych ludzi, przedmiotów, doznań, a nawet emocji. Czy to pomogłoby w pokonaniu uczucia pustki, która była jak wiatr? Czujesz jak zimny powiew smaga twoją twarz, ale nie potrafisz go dostrzec, zatrzymać. To samo działo się wewnątrz mnie. Pustka przypominała istną wichurę.
     Z zaciekawieniem zauważyłam dziewczynę, która trzymała w dłoni... Flet? Widziałam ten instrument pierwszy raz, a znałam jego nazwę. Napawało mnie to zdumieniem i nasuwało kolejne pytania. Dlaczego tu z nim przyszła? Czy potrafi grać? Zbyt wiele pytań, a zbyt mało odpowiedzi.
     Ne musieliśmy długo czekać, nim w progu pojawiła się postać znana z ekranu telewizora. Mężczyzna lata młodości miał już za sobą, a w jego oczach kryła się iskierka czegoś, czego nie potrafiłam odgadnąć. Ciekawość? Podniecenie? Aczkolwiek ton jego głosu zupełnie mi nie pasował do obrazu, który wytworzyłam.
     Chłonęłam każdy komunikat przekazywany przez dr Aculę i analizowałam. Umowę? Jaką umowę? Nie miałam o niczym pojęcia, czy ona nadal powinna być ważna? Nie pamiętam, żebym cokolwiek podpisywała! Zacisnęłam usta, bo z każdym słowem do mojej świadomości dochodził fakt, że człowieczeństwo, które pozyskałam kilkanaście minut temu wraz z otworzeniem oczu — jest mi odbierane. Jak z każdym zdaniem upodobniam się do zwykłego przedmiotu. Jak do moich kończyn ktoś przyczepia niewidzialne linki, zamieniając mnie w marionetkę. Lecz to nie ja będę pociągać za sznurki.
     I to bolało najbardziej.
     Gdy do moich uszu dotarła wieść o krytycznym stanie panny Carter zrobiło mi się jej żal. Dopiero po chwili podniosłam głowę i napotkałam wzrok Doktora, uzmysławiając sobie, że to o mnie mowa. Momentalnie spadł na mnie ciężar spojrzeń innych, na co otworzyłam usta nieco zaskoczona. Pokiwałam jednak szybko głową na znak, że jak na razie mam się dobrze. Obejrzałam się po pozostałych, ale każdy wydawał się w podobnym stanie do mojego, czyli w normie. Jeśli normą można uznać ogólne otumanienie i mdłości.
     Z dalszej wypowiedzi już niewiele do mnie docierało. Zbyt skupiona byłam na rozmyślaniu o tym, co mogło się przydarzyć w trakcie zabiegu. Fakt, że tylko ja obudziłam się z podłączoną kroplówką i wenflonem z pewnością nie był przypadkowy. Przełknęłam głośno ślinę, zwilżając delikatnie usta czubkiem języka. Byłam okropnie spragniona.
     Zaraz później mężczyzna w białym kitlu opuścił pomieszczenie, gdzie zaczęło wrzeć od rozmów. Zaskoczył mnie głośny dźwięk ich połączonych głosów. Odwróciłam się w stronę chłopaka, a raczej mężczyzny, sądząc po posturze i dojrzałym wyrazie twarzy.
     O dziwo... — odchrząknęłam, słysząc swój zachrypnięty głos. O dziwo czuję się całkiem nieźle — dokończyłam. Na pewno już nie jestem w stanie krytycznym. Z tobą wszystko w porządku? — zapytałam machinalnie. Nawet nie pomyślałam nad sensem tych słów, po prostu poczułam, że tak trzeba powiedzieć. Przyglądałam się rysom chłopaka, może nawet moje spojrzenie było zbyt nachalne.
     Podniosłam się delikatnie, by przesunąć krzesło bardziej w stronę chłopaka. 
     Alex... — powtórzyłam, aby łatwiej zapamiętać. Nawet ładnie brzmi — posłałam mu delikatny uśmiech. Lily Carter, tak wnioskuję z listu — przedstawiłam się ciut zbyt oficjalnie i ułożyłam wygodniej łokcie na oparciu krzesła.  Boisz się? — to pytanie tak nagle wypłynęło z moich ust, po dłuższej chwili ciszy. Nawet nie przemyślałam, czego miałoby ono dotyczyć i co tak właściwie chciałabym usłyszeć w odpowiedzi. Czy boi się pająków? Czy ma obawy wobec tego, co go tu czeka? Czy może lęka się samego siebie? Duchów przeszłości, które skłoniły do podjęcia tak radykalnego kroku, jakim jest utrata wspomnień. A może strach przed tym, że to wszystko powróci? Że system zawiedzie? Odetchnęłam głęboko, uświadamiając sobie, że nie chciałam uzyskać odpowiedzi na te pytania od Alexa. Chciałabym poznać je sama, w własnej sprawie.

Offline

#23 24-10-2017 o 10h31

Straż Obsydianu
Valeriane
Żołnierz Straży
Valeriane
...
Wiadomości: 622

https://zapodaj.net/images/6a5ac75d34bed.png

          Lekko uniosłem brwi, dając w ten sposób wyraz mojemu zdziwieniu. Hm? Czy jak się dobrze czuję? Nie rozumiałem dlaczego miałoby być inaczej, więc tylko pokiwałem głową w odpowiedzi, nie kłopocząc się żadnymi wyjaśnieniami. Widać było po niej, że nie jest w stanie krytycznym, w każdym razie wyobrażam sobie, że taka osoba nie siedziałaby sobie wygodnie na krześle i ze mną rozmawiała. Postanowiłem porzucić ten temat, w myślach smakując  z rozkoszą świadomość, że właśnie prowadzę z kimś rozmowę po raz pierwszy odkąd się obudziłem – ciężko było myśleć o tym jak o urodzeniu się, choć jeszcze nie potrafiłem określić co takiego dokładnie mi w tym stwierdzeniu nie pasowało.
          Zdałem sobie sprawę, że odbiegłem od tematu i ponownie skupiłem się na dziewczynie. Lily. Jak taki kwiat? Ta myśl była dziwnie obca. Dreszcz zbiegł mi w dół kręgosłupa. Cholernie jestem rozkojarzony jak na moją pierwszą w życiu rozmowę.
          — Czy ja się boję? — powtórzyłem po niej, pochylając się do przodu tak, aby krzesło znów stało stabilnie na czterech nogach. — Cholernie. Zapominałem przed wyjściem przeglądnąć się w lustrze i teraz nie wiem, czy nie jestem zbyt rozczochrany albo brudny na twarzy — dodałem, nie mogąc powstrzymać uśmiechu.
          Żartowanie i lekkie podejście do tematu jakoś tak samo mi wychodziło. Nie potrafiłem albo nie chciałem się martwić czymś, czego nie pamiętam i co w związku z tym nie powinno mnie już obchodzić. Cóż, może ona miała powody do zmartwienia, biorąc pod uwagę jej stan, ale ja nie. Mimo wszystko, czy powinienem pamiętać swoją twarz? Nie wiem, nie mogłem wywołać jej w pamięci, kiedy zamykałem powieki, nawet skupiając się tak mocno, że wszystko dookoła znikało.
          Nagle moją uwagę na moment przykuło zamieszanie niedaleko drzwi. Słowa czarnowłosego, dobrze zbudowanego chłopaka wywołały jeszcze szerszy uśmiech na mojej twarzy. Może faktycznie przeżywał i się troszczył o całe towarzystwo, ale jakaś wewnętrzna siła nie mogła przepuścić okazji do złośliwości. A może bezczelności? W każdym razie nie sądziłem, że jest sens łażenia wszędzie razem albo przetrzymywania kogokolwiek gdziekolwiek, skoro cały obszar jest monitorowany. Wiedza ta pojawiła się automatycznie w moich myślach, choć nie zwróciłem uwagi, że rozglądałem się po pomieszczeniach, a mój mózg zanotował takie detale. To musiała być część poprzedniego mnie. Bo po co obecny ja miałbym gapić się po sufitach? Odwróciłem się znów do Lily siedzącej teraz bliżej mnie. Lekko nachyliłem się w jej stronę, z zaczepnym uśmiechem i błyskiem w oczach nie sugerującym zapewne nic dobrego.
          — Chcesz mnie monitorować? — zapytałem, sugestywnie w swoim mniemaniu unosząc lekko jedną brew, po czym sam parsknąłem śmiechem.
          Przyjemne uczucie, delikatne napięcie mięśni policzków i natychmiastowa poprawa samopoczucia. Muszę zrobić więcej testów i sprawdzić czy drobna złośliwość faktycznie poprawia humor.
          — Dobra, a teraz na poważnie, Lily Carter — powiedziałem, opanowując się i przestając szczerzyć. — Mówisz, że dostałaś list. Ciekawe. Kto go do ciebie napisał? Też jeden znalazłem, ale jakiś idiota nie umiał się nawet czytelnie podpisać. Nie mówiąc już o treści napisanej jak chory %$@^@ — dodałem, wzruszając lekko ramionami. Kolejna rzecz do zanotowania: nie tylko złośliwość, ale i przeklinanie powoduje lepsze samopoczucie.
          Rozglądnąłem się po pomieszczeniu, tym razem dokładniej skupiając się na znajdujących się w nich osobach, nie na meblach czy monitoringu. Do towarzystwa przy drzwiach dołączył jeszcze jeden chłopak, który wyglądał zdecydowanie doroślej. Przeniosłem spojrzenie w prawo i potknąłem się – niemal dosłownie – o sylwetkę smukłej dziewczyny, która wyróżniała się zdecydowanie fryzurą. Czy to możliwe, mieć takie jasne włosy? Wyglądała tajemniczo. Powiodłem spojrzeniem dalej, na tego chłopaka, który wszedł zaraz po mnie do stołówki. Na samym końcu przyglądnąłem się dziewczynie o egzotycznej – to słowo mi się spodobało – urodzie stojącej nieco dalej od wszystkich i podpierającej ścianę. Wszystko to trwało zaledwie chwilę.
          Miałem nadzieję, że będę miał okazję poznać ich osobiście, zanim zrezygnują. Albo zanim ja to zrobię.

treść posta edytowana przez moderatora


https://zapodaj.net/images/af821556f05b1.gif https://i.imgur.com/0NONn92.gif

Offline

#24 24-10-2017 o 19h03

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 687


   Nie zrozumiała dlaczego została zatrzymana. Martwić się o dopiero co, właściwie jeszcze nie poznaną osobę, śmieszne, prawda? A może to ona ma dziwnie wypaczone poczucie humoru? Lub to co chłopak powiedział miało związek z jego trudnością chodzenia. Może po prostu nie chciał zostać sam ze swoim problemem. To wydawało się dla dziewczyny bardziej logicznym wyjaśnieniem. Jednak chłopak może mieć rację. I nawet byłoby miło poznać osoby z którymi spędzi się najbliższy rok. Ale coś wewnątrz niej uporczywie domagało się samotności. Przeszedł ją zimny dreszcz gdy postanowiła to zignorować.
   — Jeśli już mamy tu siedzieć, to brak rozmowy byłby nudny. Jestem Zoe. Chyba — dodała po zastanowieniu. —  A co do monitorowania, to myślę, że nie masz się o co martwić. Tutaj ciężko nam będzie być samym. —  Mówiąc wskazała na ledwie zauważalną kamerę w rogu pomieszczenia.
   To nie było tak, że zostali całkiem bez opieki. Po drodze tutaj Zoe widziała po kilka kamer na każdym korytarzu i schodach. Cały czas ich obserwowano. Dziewczyna przypuszczała, że i gabinet lekarski nigdy nie był pusty, by w razie wypadku być blisko, a skoro budynek jest tak wysoki, to i inne piętra muszą być przystosowane do ich pobytu tutaj. Sanz zastanawiała się co może się na nich znajdować i czy do wszystkich mają wolny dostęp.
   Po chwili podszedł do nich chłopak, który zjawił się na sali ostatni. Wydał się Zoe nawet zbyt towarzyski. Nie rozumiała jego chęci poznania, a uśmiechnięty człowiek to coś co widziała jedynie przez lunetę, parę sekund przed strzałem. Dlatego i teraz nie była przyzwyczajona do tego widoku. Nienaturalne - pomyślała i sama spróbowała odwzorować minę chłopaka, choć z marnym skutkiem - ale przyjemne. Poczuła, że coś skręca się jej w żołądku. Może za karę, że zignorowała poprzednie sprzeczne uczucie lub przez uśmiech. Jakby sama się za to karała. Jej usta natychmiast wróciły do poprzedniego ułożenia, bezuczuciowego grymasu. Nieprzyjemne uczucie zmalało, jednak nie znikło.
    — Jak już mówiłam dwa razy, prawdopodobnie nazywam się Zoe — powiedziała już z lekką irytacją, że musi powtarzać w kółko coś, czego nawet nie jest pewna.
    Może podczas osobistej rozmowy z lekarzem będzie miała okazję zdobyć trochę informacji o sobie i o tym obiekcie. Na początek, chociażby własne dane personalne, by przy każdym przedstawianiu się nie musieć mówić „chyba”, jak również wiek, bo jego również nie była pewna. Na pewno skończyła dwadzieścia lat. Tylko jak dawno? A może tylko tak się jej wydaje?
    — A może skoro już wszyscy się przedstawiamy, to panna flecistka zdradzi nam swoje imię? O ile to nie problem, rzecz jasna — dodała, a w jej głosie dało się wychwycić lekką drwinę.
   Zoe sama zdziwiła się swoimi słowami. Nie chciała być oschła, ale tak wyszło. Delikatny wygląd dziewczyny działał na nią jak płachta na byka. Nawet mimo tatuaży, a może właśnie przez nie wydawała się taka krucha, że Sanz chętnie sama by ją rozbiła. To było jak chęć rozkruszenia zamarzniętej kałuży lub zdeptania suchego liścia, ale mocniejsze. Francuzka czuła ogromną niechęć do słabości, choć nie wiedziała dlaczego.
   Katem oka rozejrzała się po jadalni. Wszystkie dziewczyny wydawały się kruche, bezbronne. A gdy od strony stołu usłyszała wzmiankę o strachu utwierdziła się w tym przekonaniu. Ciekawe czy ktoś będzie na tyle przytłoczony sytuacją, że postanowi zerwać umowę. Może właśnie o tym rozmawiają. Zoe nie miała takiego zamiaru. Ufała sobie i wiedziała, że jeśli zrobiła coś takiego musiała mieć powód i to była ostatnia deska ratunku.
   Wszystko wewnątrz Zoe zaczęło się gotować. Coraz więcej osób dołączało do rozmowy, a ona czuła wewnątrz kotłujące się emocje. Były tak nieprzyjemne i irytujące - przytłaczające. Spojrzała w bok i zauważyła kolejną osobę wolną od tortur na jakie skazała się próbując opuścić pomieszczenie.
    — Może blond książę też przyłączyłby się do rozmowy? — spytała, a w jej głosie brzmiała nadmierna irytacja.
   W głowie postarzała tylko "Zostawcie mnie wszyscy w spokoju", jednak te słowa zostały tam gdzie powstały. Nieprzyjemne uczucie zaćmiło jej umysł, który chwilę temu chciał nawiązać nowe relacje.

Ostatnio zmieniony przez Chitaru (27-10-2017 o 14h37)


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#25 26-10-2017 o 16h29

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 805

_____________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/353951141060542465/371006641811750934/58e331566ed041c31a9b5496403fcb18.png

     Z upływem czasu, do grupowego zgromadzenia dołączały się kolejne osoby. Adam przyglądał się im dyskretnie, analizując wszystkich po kolei. Z jego bladych ust nie znikał lekki uśmiech, który nadawał jego osobie beztroski. Starał się nie gdybać o tym, co było kilkanaście godzin temu. Nie wdawał się zbytnio w dyskusje- witał się tylko krótko z każdym, kto wszedł do środka. Razem z nim, było tam osiem osób, z równowagą płci. Przejechał wzrokiem po twarzach jeszcze raz, nie mogąc powstrzymać myśli dotyczącej tego, kto z nich mógł mieć najmroczniejszą przeszłość.
     Kiedy do pomieszczenia wszedł siwy mężczyzna, który przed imieniem i nazwiskiem zaznaczył słowo doktor, Prescott zorientował się, że poczuł się dziwnie. Acula był osobą, która wiedziała wszystko, lub tylko przechowywała informacje o nim. Nieco przeraził go fakt, że w jego gabinecie znajdują się biografie. Czytając list od siebie z przeszłości wydawało mu się, że będzie w stanie spełnić własną wolę, ale kiedy słuchał o tym wszystkim miał ochotę natychmiastowo zerwać to wszystko. Zaniepokoił go też okres czasu. Rok wydał mu się zbyt długi na to, aby cały czas siedzieć w jednym budynku. Z notki wynikało, że miał dziewiętnaście lat. Czy nie powinien myśleć o studiach? Czuł w sobie potencjał i chęć nauki. Bał się o to, czy po roku siedzenia w bezczynności będzie potrafił odnaleźć się w świecie zewnętrznym. Nie ufał Aculi, choć świadomy był tego, że on z przeszłości musiał mu ufać. Miał teorie na temat tego, że siwowłosy mężczyzna jest tak naprawdę szalonym doktorem, a to wszystko, o czym mówił, było zmyślone. Może list, który otrzymał Adam, nie był wcale napisany przez Adama?
     Acula wyszedł ze stołówki. Wtedy zaczęły się rozmowy. Blondyn westchnął cicho i rozejrzał się. Wsunął odruchowo dłonie do kieszeni ciemnych spodni. Postanowił zagadać do dziewczyny o azjatyckich rysach twarzy, która siedziała sama. Biorąc pod uwagę, że nie udało mu się włączyć w rozmowę z osobami stojącymi najbliżej, takich ruch wydał mu się idealnym rozwiązaniem. Uśmiechnął się do ciemnowłosej i podobnie jak ona, oparł się o ścianę. Zachował bezpieczny dystans, aby nie poczuła się przez niego osaczona.
-Ciekawy flet- zagaił. –Zapewne „ty” z przeszłości potrafiła na nim dobrze grać.
     Zlustrował mocny uścisk dziewczyny na srebrnym instrumencie. Nieco za mocny uścisk. Musiała być wystraszona, więc zgadywał, że z reguły była z osób uległych, które nie łatwo nawiązują kontakty z innymi.
     Nagle, głosy w tle stały się nieco głośniejsze. Młodzieniec podniósł wzrok, a kiedy jego spojrzenie spotkało się z piwnymi tęczówkami kobiety, uśmiechnął się do niej, marszcząc brwi delikatnie. Nie spodobał mu się jej wyzywający ton oraz jawnie okazywana irytacja. Przez chwilę miał ochotę wdać się z nią w nieprzyjemną grę słów, jednak nim jej odpowiedział, zastanowił się przez ułamek sekundy. Przestał marszczyć brwi, odepchnął się delikatnie od ściany, o którą jeszcze chwilę wcześniej się opierał.
-Jeżeli tylko księżniczka tego pragnie, każdy książę jest na jej skinienie- powiedział lekko. –Mam na imię Adam- przedstawił się. Nie widziało mu się to, aby „blond książę” stało się jego nielubianym pseudonimem przez następne dwanaście miesięcy. Wolał pozostać z tymi ludźmi w dobrych lub neutralnych relacjach, skoro mieli oni być jego jedynym towarzystwem.
-Mogę ci jakoś pomóc?- udał niepewność. –Wydajesz się przewrażliwiona.
     Jego chęć bycia choć trochę lubianym wśród innych legła w gruzach. Co będzie, to będzie- pomyślał. Poczuł, że w tamtej sytuacji bycie szczerym jest dla niego ważniejsze.

Ostatnio zmieniony przez Airi (28-05-2018 o 21h01)


https://66.media.tumblr.com/8c024eaefef499d2adc2db1a5a4a282c/tumblr_p2uxioE1mF1vpmpmko6_r1_400.gif https://66.media.tumblr.com/e65accd1059239b5d7f9143b407f5b1e/tumblr_p2uxioE1mF1vpmpmko7_r7_400.gif

Online

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2 3 ... 13