Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Strony : 1 2 3

#51 27-06-2018 o 23h49

Straż Obsydianu
Raspberry
Akolita Sylfy
Raspberry
...
Wiadomości: 1 055

https://i.imgur.com/umwdZN3.png


    Spektakl wydawał mu się o wiele przyjemniejszy, gdy czuł ciepłą dłoń Petera na swojej, nie wspominając już o pocałunku złożonym na niej przed chwilą. Trudno mu było się skupić na tym co dzieje się na scenie i Peter najwyraźniej nie musiał sięgać bo brudne sztuczki, żeby zawrócić mu w głowie. Bash cały czas uciekał myślami do blondyna, co jakiś czas zerkając na niego.
    Wraz z Peterem opuścił swoje miejsce na sali, gdy zarządzona została przerwa. Bastien chciał jak najszybciej podzielić się z zegarmistrzem swoimi wrażeniami i opinią na temat przedstawienia, ale ta przyjemność została brutalnie mu odebrana, przez zbyt wścibską wampirzycę, która zdecydowanie (zdaniem Basha) powinna się powtarzaniem zasad dobrego wychowania, zanim zacznie posyłać im krzywe spojrzenia. Wampir pewnie by ją zignorował, gdyby nie to, że bezczelna baba zaatakowała Petera. W tamtym momencie wyglądał jakby miał zaraz popełnić morderstwo ze szczególnym okrucieństwem i szczerze mówiąc nie bardzo obchodziły go konsekwencje prawne. Jednak widząc biednego blondyna i jego przerażoną minę, stwierdził że zabójstwo może zostawić na później i najpierw powinien się zająć swoim chłopakiem.
    Objął go ramieniem, próbując chociaż tak dodać mu otuchy i wyprowadził go stamtąd jak najszybciej się dało na zewnątrz. W tym całym pośpiechu zapomniał poprosić o ich płaszcze, a że wieczór był dość chłodny, wywnioskował, że Peterowi prawdopodobnie musi być zimno. Bastien szybko zdjął swoją marynarkę i narzucił ją mu na ramiona, żeby było mu trochę cieplej.
    — Jak się czujesz? Wszystko dobrze? — zapytał zaniepokojony, przyglądając się Peterowi uważnie. W końcu nie mógł już dłużej znieść obserwowania tego z boku i przytulił go, trochę mocniej niż zamierzał.
    — Gdyby nie to, że jest kobietą, a ja dżentelmenem to bym jej przywalił — mruknął, głaskając Petera ręką po plecach.
    — Jeśli tylko będziesz chciał, nie musimy już tam wracać. — Wampir odsunął się kawałek i położył ręce na ramionach zegarmistrza.
    — Myślę, że jeśli byśmy teraz wyszli i poszli spacerem zamiast jechać na miejsce to znaleźlibyśmy się tam akurat w godzinę na którą zarezerwowałem.... — przerwał orientując się, że jego niespodzianka właśnie poszła się kochać przez jego gadulstwo i nieuwagę. Bash zaśmiał się nerwowo i zaczął rozglądać się dookoła, szukając jakiejś wskazówki jak mógłby wybrnąć z tej sytuacji, jednak nic nie przychodziło mu do głowy.
    — To znaczy… eee…. chodziło mi o… o… Porę karmienia Dafne! Tak właśnie! O to chodziło, czasami po prostu mówię na to rezerwacja, czy coś — uraczył Petera swoją głupią wymówką, której głupoty nawet sam nie mógł pojąć.


Airi bullying Pani (2018r. zdjęcie koloryzowane, zrobione przez Deny)
https://i.imgur.com/wFV8Zly.png?1

Offline

#52 28-06-2018 o 20h25

Straż Obsydianu
Lowenila
Piechur Straży
Lowenila
...
Wiadomości: 2 069

https://i.imgur.com/UNepjPL.png



      Wyszli na zewnątrz, a Peter zadrżał od chłodnego, przesiąkniętego deszczem podmuchu wiatru. Natychmiast woń wody różanej rozpłynęła się, a pozostał tylko kojący zapach marynarki Basha której użyczył mu mężczyzna. Zegarmistrz okrył się nią porządniej i zrobił kilka głębszych wdechów, by przywrócić sobie zdolność przytomnego myślenia. Kiedy został ciasno objęty i wpasował się między ramiona wampira, kompletnie otrzeźwiał i ten niewytłumaczalny strach wreszcie zniknął. Uśmiechnął się lekko, żeby dodać sobie więcej pewności.
- Już wszystko w porządku, przepraszam. Sparaliżowało mnie, nie wiedziałem co robić. Chyba niektórym nie podoba się, że mam czelność zadawać się z kimś kogo artem powinienem być - szepnął, przełykając wcześniej gule w gardle.
Popatrzył nieco do góry, żeby móc zlustrować twarz wampira gdy tamten się odsunął proponując wyjście ze spektaklu.
- To naprawdę miłe z twojej strony, że bierzesz to pod uwagę, ale...
- Myślę, że jeśli byśmy teraz wyszli i poszli spacerem zamiast jechać na miejsce to znaleźlibyśmy się tam akurat w godzinę na którą zarezerwowałem....
Bash popatrzył na Petera wielkimi oczyma orientując się co własnie zdradził, a zegarmistrz jedynie uśmiechnął się jeszcze szerzej i pogłaskał bliskiego paniki mężczyznę po policzku, by przyciągnąć trochę jego uwagę i zaśmiał się najbardziej ciepłym śmiechem jaki był w stanie z siebie wydobyć.
- Od razu wiedziałem, że chodzi o Dafne - pokiwał głową, dając wampirowi komfort zachowania tego co planował w tajemnicy. Zrobiło mu się cieplej na sercu, gdy tylko zdał sobie sprawę, że Bash planował dla niego niespodzianką po, i tak fantastycznym, wyjściu na premierę do opery.
- Wróćmy jednak do środka, potem pojedziemy na, ekhem... karmienie Dafne, chce zobaczyć jak ta sztuka się skończy. Po prostu.. trzymaj mnie blisko siebie - zbliżył się do ust Basha i skradł mu pocałunek, od którego nabawił się motylków w brzuchu.
Oddał mu marynarkę i ruszył w stronę gmachu, próbując chociaż sprawiać wrażenie pewnego siebie, tak naprawdę tuląc bok wampira i wypatrując z rosnącym niepokojem kobiety która go doprowadziła swoim feromonem do tego stanu.


https://i.imgur.com/FhYqctV.png

Offline

#53 12-07-2018 o 23h04

Straż Obsydianu
Raspberry
Akolita Sylfy
Raspberry
...
Wiadomości: 1 055

https://i.imgur.com/umwdZN3.png

    Nie był do końca pewien czy Peter rzeczywiście uwierzył w jego ściemę z karmieniem psa, ale skoro nie zadawał pytań, to chyba było dobrze. Miał nadzieję, że nie zepsuł przygotowanej niespodzianki aż tak bardzo i jego partner będzie choć trochę zaskoczony gdy dotrą na miejsce po spektaklu. Bash podążył za blondynem i założył na siebie oddaną mu przed chwilą marynarkę.
    Pomimo zapewnień zegarmistrza Bastien nadal się o niego martwił, a to jak się do niego przytulał odkąd tu weszli wcale nie pomagało. Najlepiej byłoby gdyby przerwa się już skończyła i po prostu obaj mogli skończyć oglądanie przedstawienia i przejść do kolejnej części programu wampira. Niestety jak na złość czas oczekiwania dłużył się niemiłosiernie i coraz bardziej obawiał się spotkania z nie przyjaźnie nastawioną do nich damą. Z jednej strony ze względu na Petera, a z drugiej niezbyt chciał zakończyć ten wieczór wyprowadzany z opery przez policję.
    Nagle w tłumie przed sobą zauważył wcześniej spotkaną kobietę, która właśnie rozmawiała z jakimś innym wampirem. W pierwszej chwili chciał zawrócić i iść w zupełnie inną stronę, ale po chwili chęć zemsty, chociaż nawet tak małej wzięła górę i Bastien wraz z Peterem ruszył w jej stronę. Wampirzyca była na tyle przejęta konwersacją z jej towarzyszem, że nie zauważyła ich. Gdy znaleźli się wystarczająco blisko Bash popchnął lekko jej towarzysza, który w dłoni trzymał kieliszek wina, udając, że po prostu zderzył się z nim przechodząc i szybko ruszył dalej bez żadnych przeprosin. Po chwili w sali dało się słychać podniesiony głos kobiety, która narzekała na plamy z wina na sukience.
    — Wybacz… należało jej się — zwrócił się do Petera, wiedząc, że zapewne to nie było dla niego zbyt łatwe, po czym pochylił się lekko.
    — Później ci to jakoś wynagrodzę — wyszeptał, muskając lekko ustami płatek jego ucha. Akurat gdy skończył rozległ się dźwięk gongu, który sygnalizował koniec przerwy.


Airi bullying Pani (2018r. zdjęcie koloryzowane, zrobione przez Deny)
https://i.imgur.com/wFV8Zly.png?1

Offline

#54 14-07-2018 o 18h31

Straż Obsydianu
Lowenila
Piechur Straży
Lowenila
...
Wiadomości: 2 069

https://i.imgur.com/UNepjPL.png


    Raz po raz spoglądał do góry na twarzy Bastiena zaniepokojony. Między nimi trwała cisza która bardzo mu przeszkadzała. Jednak nie odezwał się z obawy, że z nerwów powie coś głupiego albo nietaktownego. Gdy nie przyglądał się (bardzo dyskretnie oczywiście) swojemu towarzyszowi spojrzeniem wodził po osobach dookoła. W sali było gwarno, nie trzeba wiele sprytu by zorientować się, że dla wampirzej arystokracji było to miejsce do pokazania się i dławienia własnym przepychem. Poczuł ciężar na żołądku kiedy dojrzał jak niektórzy patrzą w ich kierunku. Nie wiedział czy zwracają uwagę na niego, jako człowieka nie-arta w takim miejscu, czy na Basha, którego rozpoznali i nie rozumieli co robi tu z kimś takim jak Peter przy boku. Przełknął ślinę i już miał odsunąć się, by nieco zniwelować palące ukradkowe spojrzenia, gdy jego towarzysz objął go mocniej i ruszył do przodu. Peter również się tam skierował nie mając wiele do powiedzenia w tej sprawie, prowadzony przez dużo silniejszego wampira. Gdy dostrzegł powód tak nagłego zrywu miał wrażenie, ze kolana się same pod nim ugną. Dostrzegł tę paskudną kobietę o mechanicznej ręce. Ona rozmawiała w najlepsze z grupką równie bogatych absztyfikantów. Serce podeszło blondynowi do gardła i ze stresu zadrżał. Popatrzył błagalnie w stronę Basha ale on najwyraźniej zbyt łaknął zemsty... Peter prosił w duchu, by jego partner nie był na tyle szalony, żeby konfrontować się z kobietą wprost.
Dopiero pisk wampirzycy wyrwał Beringa z amoku. Obejrzał się obserwując komediową scenę wrzeszczącej na bogu ducha winnego "niezdarę" właścicielki brudnej od alkoholu sukni.
    Odetchnął i wymusił chociaż delikatny uśmiech na twarzy, gdy dobiegł go głos wyraźnie zadowolonego Bastiena.
- Później ci to jakoś wynagrodzę. - Peter niespodziewanie usłyszał melodyjnie wyszeptaną wprost do jego ucha obietnicę i po raz kolejny podczas tego wieczora miał wrażenie, ze nogi się pod nim ugną. Mógłby wykonać każdą prośbę świata, gdyby była wypowiedziana tym głosem. Warga mężczyzny musnęła płatek ucha blondyna, na co ten jęknął cicho i natychmiast oblał się rumieńcem, zakrywając ręką usta.
Genialnie zaskamlał sam do siebie w głowie, domyślając się na jakiego niewyżytego napaleńca musi wychodzić tego wieczora. I ze wstydu jego policzki znów mocniej odznaczyły się czerwienią na skórze. Niewiele rzeczy potrafiło doprowadzić go do takiego stanu! Wszystko wskazywało na to, że wampir najwyraźniej nie miał pojęcia, że jego głos i czułości należały do tych rzeczy. Nie wierzył, żeby Bastien naprawdę mógł tego nie wiedzieć.
Ze spuszczoną głową ruszył w stronę sali, jak reszta gości poinformowana gongiem. Szybkim ruchem zarzucił włosy na policzki, by nie kompromitować się tak bardzo. Nie chciał zostawiać Basha bez odpowiedzi na jego gorącą obietnicę, ale wiedział, ze gdyby spróbował chociaż się odezwać, głos by mu się załamał, co nie wpłynęłoby korzystnie ani na kolor policzków ani na już i tak potrzaskaną dumę.
       Kotara podniosła się, a spektakl wznowił. Sceneria tego aktu dużo mocniej wryła się Peterowi w pamięć, zachwycając mnogością ruchomych dekoracji na scenie. Ten co jakiś czas przenosił rozbiegany wzrok na twarzy Basha, by móc oglądać jego zachwyt w kluczowych momentach. Całości tego pięknego widowiska dopełnił fakt, że wścibska wampirzyca o mechanicznej ręce i poplamionej sukni nie zjawiła się ze swoimi towarzyszami na drugi akt.
       Po zakończonej 10 minutami owacji na stojąco opery zegarmistrz nie mógł się powstrzymać, by całej drogi z widowni do szatni i z szatni do drzwi wyjściowych nie poświęcić na chaotyczne opowiadanie wszystkich spostrzeżeń odnośnie premiery chłopakowi. I zadziwiając nawet samego siebie nie czuł skrępowania przy tym radosnym trajkotaniu.
Zamilkł dopiero gdy Bastien wyszeptał na ucho do woźnicy adres następnego punktu podróży i pomógł blondynowi wejść do podstawionej bryczki, jakby Peter był damą w tiulowej sukni. Na ten gest zegarmistrz zaśmiał się rozczulony.
- Nie możesz mi już powiedzieć gdzie jedziemy? - popatrzył błagalnie na towarzysza, tym razem nie udając, że kupił historyjkę o Dafne i jej karmieniu.

Ostatnio zmieniony przez Lowenila (14-07-2018 o 19h10)


https://i.imgur.com/FhYqctV.png

Offline

#55 30-07-2018 o 21h22

Straż Obsydianu
Raspberry
Akolita Sylfy
Raspberry
...
Wiadomości: 1 055

https://i.imgur.com/umwdZN3.png


    Uważnie słuchał spostrzeżeń Petera na temat spektaklu, co jakiś czas samemu dorzucając coś od siebie. Cieszyło go, że pomimo incydentu z wampirzycą wypad do opery się udał i blondyn był, a przynajmniej dla Basha tak wyglądał, szczęśliwy. To dopiero był początek wrażeń dzisiejszego wieczora i Bastien chciał, aby wszystko dalej poszło po jego myśli.
    W tajemnicy przed zegarmistrzem podał adres woźnicy, po czym zajął swoje miejsce obok Petera. Gdy towarzysz zapytał go o cel podróży, zamyślił się na chwilę, zastanawiając się czy może mu już to teraz zdradzić.
    — Niestety, ale to już zupełnie zepsułoby moją już i tak nieudaną niespodziankę — odpowiedział w końcu, o czym pochylił się do ucha Petera.
    — Jednak mogę zagwarantować, że ci się spodoba — wyszeptał mu do ucha, a potem cmoknął go w policzek.
    — Zaczekaj chwilę. — Zatrzymał blondyna, gdy ten chciał wysiąść, po czym wyjął chustkę z kieszeni płaszcza i zawiązał mu ją na oczach.
    — To dla lepszego efektu. Mam nadzieję, że ufasz mi na tyle i dasz się zaprowadzić — powiedział i uśmiechnął się do niego, mimo że ten nie mógł tego widzieć.
    Wampir jako pierwszy opuścił pojazd, po czym pomógł opuścić go swojemu chłopakowi. Przez całą drogę trzymał za ramiona zegarmistrza i kierował go w dobrą stronę, aż po wyjściu z windy znaleźli się na sali restauracyjnej. Bash potwierdził swoja rejestracje i dopiero, gdy zostali zaprowadzeni do stolika odsłonił oczy Petera.
    Wnętrze restauracji było bogato zdobione, może nawet bardziej niż w restauracji Basha. Wszystko utrzymane było w złotym i białym kolorze, a z sufitu zwisały wielkie kryształowe żyrandole. Jednak to nie wszędzie widoczny przepych był najbardziej przykuwał oczy klientów. Jedna ściana lokalu była cała oszklona i to właśnie zapierający dech w piersiach widok panoramy Londynu, teraz w nocy, był tym co przyciągało tu klientów najbardziej. Stolik pary znajdował się właśnie po środku oszklonej części i oddzielony był z dwóch stron parawanami, żeby zapewnić atmosferę prywatności i intymności.
    — Mam nadzieję, że nie masz lęku wysokości — powiedział, odsuwając Peterowi krzesło, po czym sam zajął miejsce naprzeciwko niego. Chwile po tym pojawił się kelner, który podał im karty i zapalił stojące na stoliku świeczki.
    — I jak? Podoba się niespodzianka? — zapytał, chcąc jak najszybciej poznać opinię Petera na ten temat.


Airi bullying Pani (2018r. zdjęcie koloryzowane, zrobione przez Deny)
https://i.imgur.com/wFV8Zly.png?1

Offline

#56 06-09-2018 o 17h15

Straż Obsydianu
Lowenila
Piechur Straży
Lowenila
...
Wiadomości: 2 069

https://i.imgur.com/UNepjPL.png


    Znów przeszły go ciarki gdy poczuł oddech wampira tuż przy swoim uchu. Nie mógł się kompletnie do tego przyzwyczaić, ale było to tak miłe uczucie, że przyzwyczajenie się do niego z założenia było dość trudne.
Zaskoczony popatrzył na Basha gdy ten zawiązał mu oczy... cóż, popatrzył raczej w czarną przestrzeń z której dobiegał głos wampira. Przełknął ślinę i kurczowo trzymając dłoń mężczyzny wyszedł na zewnątrz, a potem podążył potulnie tam gdzie był prowadzony jednocześnie modląc się, by nie dokonał żywota potykając się o coś.
- Pamiętaj, ze jestem człowiekiem, mnie krew nie postawi na nogi po rozbiciu sobie czaszki - zaśmiał się nerwowo, tuż przed tym, jak winda się za nimi zamknęła. Jechali na wysokie piętro, czas w którym stali bezczynnie Peter przeznaczył na rozmyślanie jakie inne ciekawe rzeczy mogliby teraz w ów windzie robić. Skarcił się za to gdy dźwięk otwieranych drzwi przywołał go na ziemię. Słyszał jak Bash z kimś rozmawia, jednak wampir robił to na tyle cicho by nic nie dało się z paplaniny wywnioskować.
Poczuł jak długie palce odwiązują chustkę i Peter wreszcie mógł zobaczyć, gdzie został przyprowadzony. Rozejrzał się i zamrugał kilkukrotnie z nadmiaru przepychu.
Oszołomiony pięknym widokiem i wystrojem machinalnie usiadł na odsuniętym dla niego krześle i mógłby przysiąc, że Bash coś do niego mówił, ale nie miał pojęcia co. Dopiero po chwili wgapiania się w przestrzeń trybiki w głowie mężczyzny przekręciły się i doszła do niego wypowiedź towarzysza.
- Czy... czy podoba? - popatrzył na Bastiena jak na wariata, a potem kompletnie ignorując wszelkie normy jakie go teraz powinny ograniczać wstał i podszedł do krzesła wampira. Miało ochotę to zrobić co najmniej od końca spektaklu. Nachylił się nad nim i złączył ich usta na długą chwilę, w której zdążył zagalopować się jeszcze dalej i ulokować "dla wygody" kolano na udzie bruneta.
To wszystko przez ten głos, to wszystko ten głos powtarzał sobie w myślach, gdy kolejne sekundy w których trwał nachylony nad wampirem przeciekały mu przez palce. Wreszcie zorientował się, że "głos" nie był żadnym usprawiedliwieniem tego jak głupio zachowywał się podczas tego wieczora i odsunął się jak opatrzony.
- Ja... - zaczął skruszony próbując upleść jakieś przeprosiny, gdy dostrzegł ruch przy parawanie obok.
Kelner popatrzył zdziwiony na scenę, ale zaraz przybrał znów profesjonalną postawę i zawrócił, by dać parze więcej czasu.
Peter usiadł na miejscu, udając, że wszystko jest w porządku. Wlepiał spojrzenie w świece na stoliku, a pod stołem przebierał nerwowo palcami rąk.
- Zwykle nie... - zamilkł i speszył się jeszcze bardziej na myśl jak to na strasznie desperacko musiało brzmieć. Bo co? Bo zwykle nie odważyłby się na taki ruch przy kimś na kim mu zależy? Zwykle boi się kompletnego wyśmiania? Bo zwykle przez powyższe ludzie których do tej pory tak całował byli kompletnie pijani?
- Zwykle nie... zwykle nie robiono mi takich niespodzianek - dokończył wreszcie, po czym uświadomił sobie na jak wielu płaszczyznach brzmiało to równie źle. Zwykle nie robiono mi takich niespodzianek, więc z chęcią odpłacę za to w naturze?
- Chodziło mi o to... że jest pięknie - skwitował wreszcie mając nadzieję, że jeśli będzie do końca wieczora mówił równie lakonicznie to nie skompromituje się jeszcze bardziej. - Pewnie sądzisz że jestem jakimś erotomanem - jęknął beznadziejnie bardziej do siebie niż towarzysza i zawstydzony schował twarz w karcie z daniami.
      Chciał zamówić coś niewielkiego, ale chyba nic z tego by nie wyszło, skoro wszystko co brał za potencjalną kolację pochodziło z kategorii "przystawki". Skoro tak, będzie musiał zrezygnować na pewno z deseru.
Bash pewnie się zezłości...
      Wreszcie gdy kelner znowu do nich zajrzał, Peter zamówił jako pierwszy - jedynie łososia w białym winie, licząc na to, że Bash nie zarejestruje wybrakowania zamówienia. Popatrzył ukradkiem spod nasuniętej na oczy grzywki by się o tym przekonać.


https://i.imgur.com/FhYqctV.png

Offline

#57 26-09-2018 o 13h03

Straż Obsydianu
Raspberry
Akolita Sylfy
Raspberry
...
Wiadomości: 1 055

https://i.imgur.com/umwdZN3.png

    Na początku zaskoczony pocałunkiem Petera Bastien, nie wiedział co się działo. Dopiero po chwili osłupienie minęło, a ostatnie szare komórki w jego głowie zaczęły składać wszystko do kupy, a on mógł odwzajemnić niespodziewany gest. Zupełnie zapomniał o tym gdzie się znajdują i ile zgorszonych spojrzeń może być zwrócone w ich stronę, skupiając się jedynie na blondynie. Musiał przyznać, że czuł się zawiedziony gdy jego partner nagle przerwał i wrócił na swoje miejsce. Zdecydowanie czuł niedosyt i chciał więcej.
    Jeszcze przez dłuższą chwilę trudność sprawiało mu zebranie myśli, czy przypomnienie sobie jak mówi się po angielsku, nie wiedział nawet czy byłby w stanie teraz wykrztusić siebie cokolwiek, nawet po francusku. Jedyną rzeczą jaką mógł zrobić było wpatrywanie się w zegarmistrza, a przy okazji stwierdzenie, że jego zachowanie w tej sytuacji było tak bardzo słodkie, że wampir mógłby się rozpłynąć tutaj na miejscu.
    Nie chcąc jednak pozostawać biernym, robiąc maślane oczy do Petera, zebrał się w sobie, po czym odchrząknął.
    — Mnie zwykle nikt tak nie całuje w restauracji — zaśmiał się próbując jakoś rozładować atmosferę, żeby Peter mógł poczuć się chociaż trochę pewniej. — Ale wcale mi to nie przeszkadza. — Posłał mu uśmiech, po czym miał dodać coś jeszcze, ale przerwał mu kelner, który przyszedł zebrać zamówienie i dopiero teraz Bash zorientował się, że nawet nie zerknął na menu. Jego uszom nie umknęło też niekompletne zamówienie Petera, na co spojrzał na niego unosząc brew. Czy on naprawdę twierdził, że pozwoli to tak zostawić? Mógł odpuścić mu przystawkę, ale deser był świętością, której nie można było od tak nie zamówić, a przynajmniej tak uważał wampir.
    — Dla mnie poproszę żeberka wołowe z duszoną rzodkwią japońską, peklowanymi marchewkami i ziarnami gorczycy, a na deser... — Spojrzał znad swojej karty na Petera, chcąc upewnić się, że na pewno nie chce niczego sam zamówić. Nic takiego się jednak nie stało, więc sam postanowił przejąć inicjatywę. — Na deser poprosimy specjalność szefa kuchni dwa razy.
    Kelner zanotował wszystko, po czym oddalił się w stronę kuchni, a Bastien poprawił się na krześle i posłał Peterowi rozpromieniony uśmiech, udając niewiniątko.
    — Mam nadzieję, że nie obrazisz się, że zamówiłem za ciebie. Chyba musiałeś zapomnieć o deserze, a nie chciałem, żeby kelner stał tu jeszcze dłużej. — Zaczął udawać głupiego, chociaż wiedział, że po pierwsze nie jest za dobrym aktorem, a po drugie Peter raczej już wiedział o co tak naprawde chodziło. Liczył jednak, że uda mu się wykupić wrodzonym urokiem osobistym i charyzmą.
    — Wracając... — postanowił szybko zmienić temat. — Znam jeszcze kilka takich miejsc, więc jeżeli tylko byś chciał to może moglibyśmy się tam kiedyś wybrać. Oczywiście jeśli tylko chcesz.


Airi bullying Pani (2018r. zdjęcie koloryzowane, zrobione przez Deny)
https://i.imgur.com/wFV8Zly.png?1

Offline

#58 01-10-2018 o 11h36

Straż Obsydianu
Lowenila
Piechur Straży
Lowenila
...
Wiadomości: 2 069

https://i.imgur.com/UNepjPL.png


     Bash momentalnie pociągnął jedną z brwi do góry, po czym Peter wywnioskował, że jak najbardziej zauważył, co blondyn próbował osiągnąć. A potem wampir... bez pardonu zamówił za niego resztę obiadu, na koniec uśmiechając się tym swoim anielskim uśmiechem wyraźnie zadowolony z siebie.
- Mam nadzieję, że nie obrazisz się, że zamówiłem za ciebie.
Peter przeczesał sobie włosy zakłopotany, a zaraz dla niepoznaki westchnął teatralnie.
- To chyba pakiet obowiązkowy gdy umawiasz się z kucharzem i właścicielem restauracji w jednym? - zaśmiał się nerwowo, zaniepokojony o taką ilość jedzenia. Na sercu trochę jednak zelżał mu ciężar, kiedy okazało się, że towarzysz nie miał problemów z pocałunkiem sprzed chwili. Szybko jednak i to przestało pomagać, gdy zegarmistrz przypomniał sobie o czym chciał porozmawiać dzisiejszego wieczora.
Kilka dobrych minut spędzili w ciszy, w której blondyn bił się z myślami. Obserwował przez okno jak machina latająca wzbija się w powietrze z londyńskiego lotniska, a lampy ostrzegawcze barwiły żółtym światłem czarne, smoliste niebo.
Przeniósł wreszcie wzrok na wampira, ze zdziwieniem lustrując, że jego partner wlepiał w niego spojrzenie. Peter nie mógł się nie zaśmiać na ten uroczy widok, co dodało trochę otuchy.
- Bash... powiedz mi... co sądzisz o ludziach którzy podpisują kontrakty z wampirami? - Zaczął wreszcie temat po przełknięciu ogromnej guli w gardle. Dłuższą chwilę musiał czekać w niepewności, podczas gdy tamten nadal nie spuszczał z zegarmistrza rozmarzonego spojrzenia.
- ... Tak - Pokiwał wreszcie głową, a po jego wzroku nie skalanym myślą dało się ogarnąć, że jednak nie za bardzo słyszał co jest do niego mówione.
- Bastien? Bash, pytam poważnie! - Peter pstryknął mężczyźnie przed twarzą palcami i po raz kolejny się roześmiał. - Wszystko w porządku?

Ostatnio zmieniony przez Lowenila (01-10-2018 o 11h42)


https://i.imgur.com/FhYqctV.png

Offline

#59 01-11-2018 o 18h17

Straż Obsydianu
Raspberry
Akolita Sylfy
Raspberry
...
Wiadomości: 1 055

https://i.imgur.com/umwdZN3.png

    Bastien postanowił nie przerywać trwającej między nimi już od dłuższej chwili, widząc, że Peter nad czymś się zastawia. Sam nawet nie zdając sobie z tego sprawy, podparł głowę na ręce i zamyślił się wpatrując się w Petera. Dokładnie analizował szczegóły, przez niego uważanej za idealną, twarzy mężczyzny, zupełnie zapominając o całym świecie. Nawet nie dotarło do niego o co naprawdę zapytał go blondyn, równie dobrze mógłby mu właśnie opchnąć kredyt, a on by się zgodził, bez zastanowienia. Dopiero gdy ten pstryknął mu przed twarzą, cały czar prysł, a on ocknął się zakłopotany.
    - Co? - zapytał jeszcze nie za bardzo wiedząc o co chodzi i gdzie się znajduje. Powrót do rzeczywistości zajął mu jeszcze chwilę, tak samo jak przypomnienie sobie o co został zapytany. Miał nadzieję, że nie była to chwilówka.
    - O artach? - Bash zmarszczył brwi, zastanawiając się co było powodem takiego pytania. Osobiście nie miał za dużo styczności z takimi ludźmi, nawet w młodości. Jego ojciec twierdził, że to niepotrzebny wydatek i kłopot, którym dodatkowo trzeba się zajmować. Jednak wampir znając jego podejście do ludzi jako “niższej klasy”, stwierdził, że najpewniej nie chciałby się dzielić z Peterem tym poglądem. Sam nawet nie wiedział, czy go podzielał.
    - Nie miałem z nimi za dużo styczności, nawet dokładnie nie wiem na czym to polega - zaczął w końcu po namyśle - Chyba nie mam żadnego zdania. Dziwnym byłoby jakiekolwiek mieć jeżeli nie jest się w ogóle w temacie. - Podrapał się po głowie i spojrzał na Petera.
    - Czemu pytasz?


Airi bullying Pani (2018r. zdjęcie koloryzowane, zrobione przez Deny)
https://i.imgur.com/wFV8Zly.png?1

Offline

#60 01-11-2018 o 19h01

Straż Obsydianu
Lowenila
Piechur Straży
Lowenila
...
Wiadomości: 2 069

https://i.imgur.com/UNepjPL.png


    Peter słysząc odpowiedź Basha nerwowo zagryzł dolną wargę, gdy tylko złapał z wampirem kontakt wzrokowy. Chwila ta nie trwała jednak długo, bo kelner znów zawitał przy ich stoliku przynosząc wino. Nalał je do kieliszków i postawił butelkę na stoliku - dając tym samym Peterowi piękny pretekst żeby spróbować chociaż się rozluźnić przy pomocy trunku. Przez sekundę chciał po niego sięgnąć, ale spoliczkował sam siebie mentalnie. Musiał być stu procentowo trzeźwy przy odpowiedzi Basha, nawet jeśli miałby to przepłacić plątającym z nerwów językiem. Szczególnie, że odpowiedź wampira nie prostowała niczego, a strategiczne "wybadanie terenu" jednak na nic się zdało.
- Pytam bo... - zebrał się w końcu - Ja... widzisz... muszę ci o czymś powiedzieć. Nie chciałbym, żebyś kiedyś dowiedział się przypadkiem i z tego powodu mnie znienawidził... po za tym, chce być wobec ciebie szczery... - urwał, gdy zorientował się że nerwowo wyłamuje sobie palce pod stołem. Opanował się i położył zaciśnięte pięści na blat. - Sześć lat temu podpisałem umowę z pewnym wampirem... byłem kiedyś artem - nazwał rzeczy po imieniu i odetchnął głęboko z ulgą, że przeszło mu to przez gardło - I... jeśli cię to brzydzi, to lepiej żeby zakończyć to tutaj i teraz.
Ulga zniknęła w jednym momencie i zastąpił ją mocny ścisk w żołądku. Lustrował swoje dłonie, gdy łza skapnęła na jedwabny obrus. Dopiero teraz zorientował się, że płacze, obruszył się i ocknął natychmiast z letargu. Odruchowo wytarł mankietem policzki, po czym przeniósł wzrok na Basha z obawą, chcąc zorientować się, co mężczyzna o tym wszystkim myśli.


https://i.imgur.com/FhYqctV.png

Offline

#61 01-12-2018 o 18h10

Straż Obsydianu
Raspberry
Akolita Sylfy
Raspberry
...
Wiadomości: 1 055

https://i.imgur.com/umwdZN3.png


Opierając głowę na dłoniach lustrował Petera pytającym wzrokiem tym razem bardziej skupiając się na tym co miał mu do powiedzenia. Widział, że trudno było mu to z siebie wydusić, dlatego postanowił nie naciskać i po prostu siedzieć cicho dopóki chłopak sam się nie wypowie. Bastien był trochę zmartwiony tym co chciał powiedzieć blondyn. Nie miał zielonego pojęcia, co mogło mu chodzić po głowie, co jeszcze bardzie wzbudzało jego niepokój.
    Czekanie w końcu opłaciło się i już po chwili wiedział o co chodzi. Jednak wypowiedź chłopaka zupełnie zbiła go z tropu i zupełnie nie wiedział co teraz powinien powiedzieć. Tak jak już wcześniej wspomniał nie wiedział za dużo o artach i naprawdę nie wiedział dlaczego miałby się tego brzydzić. Po chwili namysłu, wstał ze swojego krzesła, po czym podszedł do Petera i przykucnął przy nim. Swoje dłoni położył na jego policzkach i lekko przekręcił jego głowę, żeby ten na niego popatrzył.
    - Posłuchaj mnie… Nie obchodzi mnie co robiłeś w przeszłości i kim byłeś. Sam kiedyś nie byłem święty. I oczywiście, że się ciebie nie brzydzę. Ja znam Petera, który jest cudowną, niezwykle inteligentną osobą z którą uwielbiam spędzać czas. I naprawę nie wiem co musiałoby się stać, żebym zmienił zdanie o tobie. - Zabrał jedną z dłoni po to, żeby sięgnąć po chusteczki, które trzymał w kieszeni spodni, które wziął ze sobą w razie gdyby wzruszył się podczas opery, jednak tak się nie stało, a paczka znalazła inne zastosowanie tego wieczoru. Wyjął jedną z nich i otarł blondynowi łzy z policzka.
    - Tak bardzo się przywiązałam, że teraz to już nawet bomba atomowa nie pomoże ci się mnie pozbyć - zdobyła się na żart chcąc poprawić Peterowi nieco humor, chociaż szczerze mówiąc był on dość słaby.
    - No i ktoś ci musi nosić parasolkę, skoro ty o swojej zawsze zapominasz. - Uśmiechnął się, po czym podniósł się z kucków, przytulił mocno Petera i pocałował go w czoło.

Ostatnio zmieniony przez Raspberry (01-12-2018 o 18h33)


Airi bullying Pani (2018r. zdjęcie koloryzowane, zrobione przez Deny)
https://i.imgur.com/wFV8Zly.png?1

Offline

Strony : 1 2 3