Forum

Strony : 1

#1 19-05-2021 o 21h54

Straż Lśniąca
Lexi
The Crimson Witch
Lexi
...
Wiadomości: 478

To historia dla tych, którzy są królami.
           Ku przestrodze.
           Jego początek był jego końcem.
           Nie miał żadnych szans.
           Kiedy chwytał długopis w dłoń, jego głowa zapełniała się tysiącem myśli – on jednak potrafił spleść je w całość. Zazdrościli mu; rozumiał świat zupełnie inaczej: widział kolory, których nie dostrzegali, dobierał słowa trafniej, słyszał to, czego nie potrafili. Długopis w jego rękach leżał doskonale, a tekst tworzył najpiękniejszy krajobraz, jaki było widzieć temu światu. Nie wszyscy to potrafią. Ale on nigdy nie był jak wszyscy.           
           Nikt nie był jak on.
           Nikt nie rozumiał.
           On wiedział.
           Król.

           Pewnego dnia odłożył długopis. Nie na dzień czy noc. Mijały dni, tygodnie i miesiące. Niebieskie pióro pokryło się kurzem, a kartki z jego myślami wepchnął głęboko do szuflad. Nie potrafił jednak ich spalić. Długopis, pomimo pozorów, nadal miał zaszczytne miejsce na jego biurku. Zupełnie jakby stanowił jego całość.
           Kawałek po kawałku.
           Opowiadał o strachu, który wydawał się go opętać. Myśli wylewały się poprzez jego usta. Nie były jednak uporządkowane, piękne czy barwne. Dominowała w nich szarość, ból i przerażenie. Psuł się od środka. Kawałek po kawałku.
           Nie wytrzymał.
           Pióro leżało w jego dłoni tak dobrze, jak zapamiętał. Tworzył obrazy raz po raz, niemal codziennie wymieniając tusz. Zapełniał każdy zeszyt, który znalazł w swym pokoju. Nic nie mogło go powtrzymać. Nie potrafił się zatrzymać. Nie chciał.
           Jego smutny koniec.
           Kazali mu przestać, jednak on nie wiedział jak. Nie potrafił zrozumieć złości jego rodziny skierowanej w jego stronę. Nie potrafił zatrzymać łez płynących z policzków jego ukochanego. Nie potrafił przestać pisać. Jego usta pozostawały zamknięte na długo. Nie wiedział, co mówić. Więc przestał – po prostu pisał.
           Zabrali mu kartki.
           Kartki nigdy nie były mu potrzebne. Szukał po prostu ich zamiennika – wszystkiego, co utrzymałoby na sobie tusz. Rozpoczął pisanie na biurku, krzesłach, wreszcie ścianach. Przepełniało go wreszcie szczęście – otaczały go znajome słowa. Pozostawiał po sobie historię.
           Zabrali mu tusz.
           Rozpadał się od środka. Kawałek po kawałku. Usychał niczym niepodlewana roślina. Nie mógł pisać. Nikt nie mógł go wysłuchać. Towarzyszyła mu dziwna cisza. Tak obca. Tak samotna. Koszmary przytulały go jak starego przyjaciela. Inni uśmiechali się ciepło, zapewniając że to normalne. Że zaraz wszystko będzie w porządku. Że chłopak przestanie pisać.
           Ale on wiedział.
           Nikt nie czytał jego historii. Nie była tego warta. Każdy widział w nim szaleńca i diabła.
           Nie króla.
           Więc znikał kawałek po kawałku. Znikała też jego korona.
           Gdy chwytam długopis, przypominam sobie jego wątły uśmiech, gdy mówił mi dobranoc.
           Gdy chwytam długopis, przypominam sobie krew na białych ścianach.
           Gdy chwytam długopis, przypominam sobie cierpienie.
           Pragnął zapisać historię, nie zdążył.
           Pragnął przekazać siebie, nie umiał.
           Pragnął powiedzieć nam o sobie, zapomniał.
           Nie zapomnij mówić.
           (Nie zapomnij, jak mówić)
           Bądź królem z koroną.



uah, od autora


https://cdn.discordapp.com/attachments/479207850493607960/868521614478807071/Lexi.gif

Offline

#2 19-05-2021 o 22h04

Pomocniczka Sylfów
Floy
...
Wiadomości: 1 257

Gdybym spotkała się z tym gdzieś indziej, w innych okolicznościach odpisałabym ci ładnej, czułabym się swobodniej.
Tekst u góry jest delikatny jak dopiero co naniesiony tusz na papier, na który nie wolno machnąć ręką, bo się rozmaże - okay, to co napisałam było głębokie jak woda toaletowa.
Gustuje w poezji i one shotach, lubię rzeczy do interpretacji, szybkie, zmieniające się ciągle, inspirujące i zmieniające się skrajnie szybko. Tutaj dziwnie mówić mi więcej, bo to była druga praca, którą tutaj przeczytałam i dziwnie się czyta takie rzeczy na Eldce.

btw. wierzę w to chyba już głupie przekonanie, że te wyjęte prace z szafy, które tak poprostu są mają ten największy potencjał

Ostatnio zmieniony przez Floy (19-05-2021 o 22h05)


( *_*)          (•_• )

  \ \             / /                                             
| |               | |
Żeby uratować fabułę 2 sezonu Beemoov musiałby napisać go od początku

Offline

#3 28-05-2021 o 23h09

Straż Absyntu
Methrylis
Pomocniczka Sylfów
Methrylis
...
Wiadomości: 1 233

https://i.imgur.com/lUnZi4X.png


Gatunki: psychologiczny, dramat. Z ciężkim działem tu wyjechałaś, a już po długości i formie widzę, że to nie będzie dobry tekst na rozluźnienie do podusi. No ale ok, lecim

Kurcze, czytałam ten tekst kilka razy i z jednej strony wydaje się bardzo… hm, uniwersalny? W tym sensie,  że można go interpretować na mnóstwo sposobów. Mnie się kojarzy z niezrozumieniem, z morderczą presją, zwłaszcza otoczenia [i najbliższych], z brakiem wiary w siebie i odczuwania, że nikt nie wierzy w ciebie. Z nieradzeniem sobie ze sławą, z poklaskiem i z oczekiwaniami świata. Z uzależnieniem i zbyt wielką pasją, która niespodziewanie stanowi całą treść naszego życia, lecz tym razem pokazując, że nadmiar zawsze szkodzi. A jeszcze mówisz, że dla ciebie był dość prywatny, to już w ogóle.

Ale napisany jest pięknie. Bardzo lubię taką minimalistyczną formę, a ten ciąg pojedynczych zdań ułożonych w akapity mocno do mnie trafia. Chętnie przeczytałabym od ciebie coś jeszcze tego typu.


https://i.imgur.com/hoEOs1F.png


https://i.imgur.com/6gLWhFY.png[/img]

Offline

#4 28-05-2021 o 23h24

Straż Lśniąca
Lexi
The Crimson Witch
Lexi
...
Wiadomości: 478

@Methrylis, dziękuję za przeczytanie i komentarz. Uważam, że twoja interpretacja jest dosyć trafna i bliska temu, co miałam początkowo na myśli. Cieszę się, że udało mi się to przekazać tak, że zrozumiałaś to w ten sposób.


Jednocześnie przyznam, ze nasz "timing" jest niesamowity, bo właśnie byłam w trakcie wrzucania jakby dodatku do tego one-shota.
Z nim może być różnie - mam wrażenie, że jest bardziej chaotyczny, może wcale niepotrzebny dla innych. Ale ja jakoś odczułam potrzebę dopowiedzenia tego, czego mi brakowało, a nie mogłam umieścić go w poprzednim.
Tytuł dodatku to też "kawałek po kawałku".

             Zawiódł go.
             Rzucił mnie na pożarcie przeklętym wilkom.
             Zawiódł go.
             Nie bałem się.
             Zawiódł go.
             Nie krzyczałem. Nie płakałem. Nie wyszedł ze mnie nawet szept.
             Ze szklistych oczu wypływały łzy; toczyły się po jego zarumienionych policzkach. Zęby wżynały się w wargi, pozostawiając po sobie rdzawy, dobrze znajomy smak krwi. A palce zaciskały się na chłodnej skórze, szukając znajomego uczucia bólu.
             Zawiodłeś mnie.
             Cisza.
             Poczekaj.
             Cisza.
             Cisza. Cisza. Cisza. Nie krzyczał, nie płakał, nie wyszedł z niego nawet jeden szept. Nie odpowiedział. Nie umiał.
             Jego kochany król. Jego ukochany król z koroną. Jego całość.
             Nie był już kompletny. Nie mógł być.
             Cisza. Nie słyszał zupełnie nic. Nie potrafił.
             Nikt nie wie, jak nazwać to, co przeżywał potem. Żal? Niewystarczające. Rozpacz? Niedokładne. Wyrzuty sumienia?
             A jednak wszyscy widzieli w jego oczach to, czego on nie dostrzegał. Król też tego nie widział.
             Gniew.
             Nie słyszeli jego króla. Zabijali go kawałek po kawałku. On też. Był winny. Też go zabijał.
             Ale mimo to odczuwał gniew. Tylko on towarzyszył mu w tej ciszy.
             Cisza. Gniew. Cisza. Gniew. Wspólny taniec dwóch kochanków.
             A chłopak – tak jak jego król – rozpadał się kawałek po kawałku.



Kurde


https://cdn.discordapp.com/attachments/479207850493607960/868521614478807071/Lexi.gif

Offline

Strony : 1