Forum

Dyskusja zamknięta

Strony : 1

#1 03-03-2018 o 15h14

Straż Cienia
Lorelie
Młody rekrut
Lorelie
...
Wiadomości: 26

Lumos, Strażniczki i Strażnicy!

Macie przed sobą mój pierwszy tekst z gatunku Fanfiction, a właściwie - jego prolog. Pełni on funkcję krótkiego prequela. Starałam się mieć na uwadze Tematy Wrażliwe i chciałabym od razu zaznaczyć, że całe opowiadanie nie będzie skupiało się na tych wydarzeniach; są po prostu istotne jako swoisty kontekst. Jeżeli jednak nawet teraz zostaną one potraktowane jako naruszenie Regulaminu, uznam to za cenną wskazówkę i dokonam stosownej redakcji. Na wszelki wypadek - z góry przepraszam.

Jeśli natomiast tekst będzie mógł pozostać niezmieniony - jako niepoprawny dyslektyk proszę o wyrozumiałość względem błędów. Co do interpunkcji - nie mam wytłumaczenia /static/img/forum/smilies/tongue.png Bardzo chętnie przyjmę pomoc, jeśli ktoś chciałby zaangażować się w betowanie tego tekstu!

Postanowiłam połączyć Eldaryę z Hogwartem. Do czytania zachęcam zarówno weteranów, jak i amatorów, ponieważ kanon nie jest tutaj szczególnie istotny.

A ja tam byłam, miód i wino piłam. Zapraszam do lektury!


Prolog


          Mury runęły. Nie tylko te należące do Hogwartu, ale i te, które powstrzymywały ich do tej pory przed użyciem Niewybaczalnych*.

          Valkyon opuszcza bezwładnie rękę, z której wysuwa się jego różdżka. Wśród wszechobecnego hałasu toczącej się właśnie bitwy, odgłos kawałka drewna uderzającego o posadzkę niesie się echem w głowach zgromadzonych. Keroshane stoi zupełnie bez ruchu. Po jego policzku spływa pojedyncza łza, której zdaje się nie dostrzegać. Nevra woła zachrypniętym, ledwo słyszalnym pośród świstów rzucanych zaklęć głosem: Karenn? Karenn, gdzie jesteś? Miiko klęczy przed górą kamieni i unosi je, bez użycia magii, jeden po drugim, jakby mogło to zmienić rzeczywistość.

          Obserwuje tę scenę tylko przez krótką chwilę. Czuje, jak krew odpływa mu z twarzy i jest pewien, że jeżeli natychmiast czegoś nie zrobi, straci przytomność. Jako jedyny rzuca się w pogoń za Śmierciożercą**, przez którego Lance leży teraz pod stosem gruzu.

          Biegnie długim, ciemnym korytarzem. Stara się uciszyć głos w swojej głowie, który namawia go do tego, by się zatrzymał.

          Zemsta niczego nie zmieni.

          Dlaczego tak bardzo się angażujesz?

          Wracaj lepiej do swoich eliksirów, tchórzu.

          Gdy Ezarel się budzi, jeszcze przez chwilę kątem oka widzi blask zielonego światła.



***



*Zaklęcia Niewybaczalne - trzy niedozwolone, bardzo groźne zaklęcia: Imperius (pozwalające przejąć kontrolę nad umysłem ofiary, emituje bezbarwne lub żółte światło), Cruciatus (torturujące,emituje bezbarwne lub czerwone światło) i Avada Kedavra (uśmiercające, emituje zielone światło.
** Śmierciożercy - grupa zwolenników Voldemorta, fascynujących się czarną magią i pragnących oczyszczenia rasy czarodziejów.

Ostatnio zmieniony przez Lorelie (04-03-2018 o 13h48)



Hogwart / Eldarya / fantasy / romans / Ezarel i inni

Offline

#2 03-03-2018 o 15h52

Straż Cienia
Le0kadia
Akolita Jednorożców
Le0kadia
...
Wiadomości: 340

Trochę trudno rzucać ocenami przy tak niewielkiej ilości tekstu, ale spróbujmy /static/img/forum/smilies/wink.png
           Zaczynasz od mocnego uderzenia, co z pewnością przyciąga, oraz tworzy liczne niedopowiedzenia, które mogą zatrzymać czytelnika na dłużej. Przyznam, że nawet mnie zainteresowało, chociaż szczerze nie cierpię crossoverów, szczególnie z uniwersum HP (lubię HP i spędziłam wiele przyjemnych chwil czytając o przygodach Harry'ego, ale uniwersum posiada zbyt wiele luk logicznych, żeby jeszcze je z czymś mieszać. a im człowiek jest starszy, tym widzi ich coraz więcej...). Chwali się tez to, że używając oszczędnie słów potrafisz wywołać jako-taką reakcje emocjonalną.
           Do czego się znów przyczepić? Tekstu jest za mało, żeby szukać w nim błędów, te lubią bardziej zatłoczone miejsca. Co najwyżej może do formy. Co prawda zaznaczanie akapitów poprzez rozdział ich odstępem jest jak najbardziej akceptowalne i poprawne, ale większość czytelników jest przyzwyczajona do książkowej formatki tj wcięć. Starczy 10 spacji + kopiuj-wklej i mamy gotowe.

Offline

#3 03-03-2018 o 19h30

Straż Cienia
Methrylis
Tester eliksirów
Methrylis
...
Wiadomości: 25 501

http://i66.tinypic.com/inv4oj.jpg


Czy ja widzę połączenie Eldaryi i Hogwartu?! No na takie połączenie nawet ja bym nie wpadła — jest mega abstrakcyjne, ale jednocześnie niesamowicie intrygujące /static/img/forum/smilies/big_smile.png Ciekawam, co z tego wyjdzie! Poza tym Ezarel jest w tagach, więc jestem kupiona xd
CO DO BETOWANIA, to ja bardzo chętnie! Uwielbiam to robić, poza tym tak czy siak zawsze przy komentowaniu wypisuję znalezione błędy, więc wyszłoby na to samo :v
Niewybaczalni? Już jestem zaciekawiona.
Och no. Czas teraźniejszy. Jak ja nienawidzę takiej narracji ;-;
Valkoś z różdżką? Ojeju, ta wizja jest niemal zabawna /static/img/forum/smilies/big_smile.png A Nevry już teraz okropnie mi żal :<
Och, ale biedny Ez zabohaterzył. Powiem ci, że ten prolog naprawdę okropecznie mnie zaintrygował i aż żałuję, że tekstu jest tak mało! Wierzę, że potem będzie go znacznie więcej i że nie będziemy musieli długo czekać na odcinek c: Przy okazji zareklamuję się i ogłoszę, że i ja piszę o Eldce, więc jakbyś miała ochotę, to zapraszam: [Za Kurtyną Nigredo] c:
Czekam na kolejną część i pozdrawiam! ^^


P A R R I E     M A S Z    4    M I E S I Ą C E    N A     D O  K O Ń C Z E N I E     S P N    -   D O    2 3 . 0 3 . 2 0 2 1
i n s t a g r a m                                                           f a n k l u b    e z a                                       f f    " z a    k u r t  y n ą     n i g r  e d o "

https://i.imgur.com/7ZeR6g2.png












https://media.discordapp.net/attachments/333714204597157889/730155224378900541/image0.gif[/img]





https://i.imgur.com/HGv2gQz.png[/img]


































https://media.discordapp.net/attachments/333714204597157889/730155224378900541/image0.gif



...



...

Online

#4 04-03-2018 o 15h59

Straż Cienia
Lorelie
Młody rekrut
Lorelie
...
Wiadomości: 26

Lumos!
Dzisiaj przybywam z odrobinkę dłuższym tekstem. Moderatorzy póki co siedzą spokojnie w swoich jaskiniach, więc może nawet nie złamałam Regulaminu  /static/img/forum/smilies/tongue.png
Dziękuję @LeOkadia i @Methrylis za cenne wskazówki i dobre słowo!Co do bety - nie będę zawracać głowy Piszącym, bo wiem, ile się siedzi nad takim tekstem /static/img/forum/smilies/tongue.png Ale bardzo dziękuję za chęć pomocy! Co do narracji - spokojnie, to był jednorazowy, celowy zabieg. Można bezpiecznie czytać /static/img/forum/smilies/wink.png

Miłego,Strażniczki i Strażnicy!



Rozdział I


Lustrzane odbicia



          Na zimnej, gładkiej tafli szkła pozostawiła ślady swoich palców. Nie potrafiła zapanować nad drżeniem dłoni, które były tak zimne, jakby nie należały w ogóle do jej ciała. Szeroko otwartymi oczami lustrowała samą siebie  – na bladej z przejęcia twarzy wykwitał powoli rumieniec gniewu. Poranione od zagryzania usta ściągnęła w wąską linię. Gwałtownie odwróciła wzrok od lustra, gdy zauważyła łzy bezsilności pojawiające się w kącikach jej oczu.

          Tak właśnie płaciła za nieposłuszeństwo.



***



          - Erica? Hej, Erica! – koleżanka chyba próbowała zwrócić na siebie uwagę już od dłuższego czasu, bo w jej głosie można było usłyszeć łagodną irytację.

          - Przepraszam, Mia – Erica uśmiechnęła się słodko – O co chodzi?

          - Znowu odleciałaś. Chyba nie mówiłaś poważnie, co? Chcesz się zerwać?

          - Och, niepotrzebnie o tym wspomniałam – westchnęła. Podczas wycieczki zorganizowanej dla studentów z jej rocznika coś bardzo ją zaintrygowało. Zdarzało się to na tyle rzadko, żeby zmotywować ją do ułożenia planu opuszczenia swojej grupy i włamania się do zamczyska, które, z jakiegoś powodu, tylko ona widziała. I to wszystko w mniej, niż pół godziny.

          - Erica! – Mia była już wyraźnie zdenerwowana. – Nie możesz robić takich rzeczy! Poza tym, nie przypominam sobie, żebyśmy mijali w ogóle jakiś zamek. Może masz gorączkę? Chodź, zaprowadzę cię do profesora Hordwella, on coś wymyśli…

          - Nie! - syknęła, po czym dodała spokojniejszym tonem - Nie miel tak tym jęzorem, bo ktoś ci go wreszcie utnie. Niepotrzebnie się martwisz. O jaki zamek ci chodzi? Wybieram się tylko na wieczorny spacer. Nie zamykaj drzwi do naszego pokoju na klucz, wrócę jakoś przed północą.

          - Czasami cię nie rozumiem. Bawisz się w Kopciuszka? – Mia odezwała się z powątpiewaniem. – To nie jest bajka, Erica.

          - Ani film akcji, Mia. Dlatego nic mi się nie stanie.



*



          Podczas kolacji Erika nie była w stanie niczego przełknąć. Nie dlatego, że jedzenie podawane w pensjonatowej restauracji było gorsze od stołówkowego, które pamiętała z liceum, ale z powodu ekscytacji, której nie czuła już od dawna. Poszła na studia wybrane przez rodziców, po czym zaczęła przepisywać się z jednego kierunku, na drugi. Z początku wszystko wydawało jej się być niezwykle  interesujące i czuła, że cały świat stoi przed nią otworem, ale z biegiem czasu ilość „nowych szans”, jakie miała do wykorzystania, zaczęła drastycznie maleć. Na uczelni była znana jako jedna z najzdolniejszych i najbardziej nieodpowiedzialnych studentek. Mało kto wiedział, że w rzeczywistości nie jest niezdecydowaną smarkulą, za którą tyle osób ją uważało. Ona… szukała. Nie była pewna, czego i zaczynała tracić nadzieję, że kiedykolwiek to znajdzie, ale czegoś z całą pewnością jej brakowało. Czuła się niekompletna i coraz bardziej znudzona.

          Zamierzała „to” odnaleźć. Jeśli miał pomóc jej w tym zamek będący najprawdopodobniej wytworem umysłu pożeranego przez wysoką gorączkę, zgoda. Wolała zaryzykować pęknięcie termometru z rtęcią, którego używała jej szkolna pielęgniarka, niż pęknięcie siebie samej. A czasu miała coraz mniej.




**



          Był znużony. Wymyślał tysiące scenariuszy, które różniły się od siebie tylko odrobinę. Bawił się w efekt motyla, podejmował decyzje, których nikt inny w życiu by nie podjął. Mógł to robić, bo nic mu już za to nie groziło. Bitwa o Hogwart zakończyła walkę dobra ze złem, pozostawiając pył w jego płucach i blizny na ciałach jego przyjaciół.

          Czy miał prawo ich tak nazywać? Nigdy by nie przypuszczał, że pomyśli o kimś w ten sposób. Nigdy, aż do teraz, kiedy siedział w opustoszałym pokoju wspólnym Krukonów i wpatrywał się w pergamin zapisany runami, których nie rozumiał. Było cicho, przeraźliwie cicho. Słyszał echo swoich myśli odbijających się po wewnętrznych ścianach jego czaszki.

          Przegrywasz w chwili, w której znajdujesz coś, co chciałbyś ochronić.

          Wiedział o tym. Zawsze wiedział, a teraz dodatkowo widział odbicie tych słów w otaczających go ludziach. Wszyscy kogoś stracili. Nieobecność była wyczuwalna w każdym zakamarku Hogwartu. Zamek został ponownie wzniesiony, ale jego ducha nie dało się przywrócić. Budynek przecież nie musiał już nikogo przed nikim chronić.

          Żałosne, pomyślał. Nawet bity pies zawsze wraca do swojego pana.




***



          Inaczej to sobie wyobrażała.

          Po kolacji większość studentów rozeszła się w stronę swoich pokoi. Tymczasem Erica chwyciła szybko płaszcz i zaczęła oddalać się od pensjonatu w stronę, gdzie, o ile dobrze pamiętała, powinien znajdować się tajemniczy zamek.

          Nie czuła się winna z powodu oszukania Mii. Gdyby trzymała się wersji ze zwiedzaniem nieistniejącej budowli, nigdy by jej nie puściła. Poza tym, znały się od niedawna i Erica nie była jej niczego winna. Nie zrywała specjalnie znajomości z osobami poznanymi podczas studiowania rzuconych przez nią później kierunków. Nie musiała tego robić. To było dla ludzi bardziej naturalne, by odchodzić, niż by zostawać. Sama przecież postępowała według tej reguły.

          Po opuszczeniu pensjonatu długo biegła przed siebie, chociaż nie było potrzeby się spieszyć. Rozsadzała ją energia; miała wrażenie, jakby zamek ją przyciągał. W ten sposób dotarła na skraj lasu tak gęstego, że wydawało się jej być niemożliwym, żeby w ogóle do niego wejść.

          Wysoko, ponad koronami drzew, majaczyły kamienne wieżyczki.

          Dlaczego życie niczego mi nigdy nie ułatwia? - westchnęła, podnosząc leżącą niedaleko gałąź i torując nią sobie drogę przez zarośla.




**



          Ubrany w płócienną koszulę nocną, haftowaną granatowymi nićmi przez nimfy, należące do jego Straży jeszcze za czasów Bitwy, siedział na skraju rzeźbionego łóżka. Oparł łokcie na kolanach i schował twarz w dłoniach. Przez szpary między długimi palcami obserwował marszczenia na błękitnej, jedwabnej narzucie i w duchu dziękował Kryształowi za zaklęcia prasujące. Nagle ktoś zaczął dobijać się do drzwi jego pokoju.

          - Ezarel, otwieraj! Szybko!

          - Kto śmie przeszkadzać prefektowi* o tej porze? Wracaj do łóżka! – odkrzyknął.

          - To ja, Ez! Wpuść mnie, mamy problem!

          Zesztywniał, słysząc, pierwszy raz od powrotu do szkoły, zdrobnienie swojego imienia. Tyle razy powtarzał mu wcześniej, żeby go tak nie nazywał. Przyłapał się na tym, że czeka, aż chłopak zrobi to ponownie, ale tamten milczał i uparcie uderzał w jego drzwi. Westchnął z irytacją, decydując się go wysłuchać.

          - Co taka żmija, jak ty, robi w tej części zamku? – zapytał najchłodniej, jak potrafił.

          - Też się cieszę, że cię widzę, Ez – odparł chłopak, ubrany w dwuczęściową piżamę z czarnego jedwabiu. Jedynym źródłem światła w pomieszczeniu był blask księżyca wpadający przez okno. Czarne, rozczochrane włosy zlewały się z przepaską zasłaniającą jego jedno oko, podczas gdy drugie zdawało się lśnić srebrną czujnością. Tak, pamiętał to spojrzenie.

          - Wyglądasz jak cyklop – pomyślał na głos, starając się zebrać resztki rozsądku. – Wyjątkowo durny cyklop. Powiesz mi w końcu, jakim cudem się tutaj dostałeś?

          - Al mnie wpuściła.

          - Alajea? Ta mała…

          - Później się na nią powściekasz – przerwał mu chłopak. – Zakładaj szatę, spotkamy się obok chatki Purrerru – rzucił przez ramię, odchodząc.

          - Hej! Czekaj, Nevra! Co to m znaczyć? – krzyknął Ezarel, zdezorientowany. Nevra odwrócił w jego stronę, ukazując swój profil, a elf zapomniał na chwilę o oddychaniu. Na twarzy wampira malowało się zdecydowanie, którego od dawna nie widział. Powaga, której nie spodziewał się już nigdy zobaczyć.

          - Jak już mówiłem, mamy problem – powiedział zaskakująco suchym, jak na niego, tonem. – Intruz w Zakazanym Lesie. O ile mnie węch nie myli – dodał, zdegustowany -  to człowiek.




***



*Prefekt - tytuł, którym obdarzało się ucznia, odznaczającego się swoimi wynikami w nauce oraz zachowaniem na tle szkoły i który zasługiwał na miano „starosty domu”, do którego przynależał. Do jego obowiązków należało kontrolowanie innych w okresie międzylekcyjnym. Za przewinienia mógł odejmować punkty.

Ostatnio zmieniony przez Lorelie (04-03-2018 o 16h03)



Hogwart / Eldarya / fantasy / romans / Ezarel i inni

Offline

#5 04-03-2018 o 20h46

Straż Cienia
Methrylis
Tester eliksirów
Methrylis
...
Wiadomości: 25 501

http://i66.tinypic.com/inv4oj.jpg


Moderatorzy cię nie ścigną, bo nigdzie nie złamałaś regulaminu, więc spokojnie /static/img/forum/smilies/big_smile.png A co do betowania, to nie martw się — nie byłabyś pierwszą, której sprawdzam tekst c: A dłuższy tekst bardzo mnie cieszy ^^

Powiem ci, że jakoś tak błyskawicznie lecisz z akcją, albo niedostatecznie opisujesz co i jak. To znaczy rozumiem ten specjalny zabieg, w którym budujesz tajemnicę — np. domyślam się, że we wstawce o Krukonie rozmyślającym nad duchem zamku mowa o Ezie — Ravenclaw [mój dom <3] w oczywisty sposób do niej pasuje. Ale wait. Gdzie jest Erica z Mią? O jakim zamku mówią? To Mia o tym zamku wie czy nie wie? Dość trudno to ogarnąć, bo za szybko przeszłaś do kwestii z zamkiem. Powinnaś najpierw opisać, jak pierwszy raz go zobaczyła — to byłoby naprawdę świetne napisać, że Eri zastanawia się nad zamkiem, a Mia nie ogarnia, bo nie widzi żadnego zamku. I Erica poważnie by się nad tym zastanawiała, co pchnęłoby do zbadania zagadnienia. Wiem, że to potrwałoby dłużej, ale uwierz mi, byłoby przejrzystsze i ciekawsze.

Poza tym chyba trochę za szybko skaczesz między akapitami. Chociaż w sumie to jest jeszcze pół biedy.

Za to bardzo mi się podoba, że całość dzieje się PO bitwie o Hogwart. Przynajmniej Potter nie będzie za bardzo przeszkadzał, bo go już tam nie będzie XD

Ez prefekt? Zadufany w sobie prefekt w stylu Percy’ego? BOŻE DLACZEGO MNIE TO NIE DZIWI XDDD

„powiedział zaskakująco suchym, jak na niego, tonem” — tutaj te przecinki możesz wywalić c:

Ok, po skończeniu rozdziału mogę wywnioskować, że Erica jakimś cudem ujrzała Hogwart, który jest przecież niewidoczny dla mugoli. Oznacza to, że, choć niby człowiek, to ma w sobie trochę magii — na tyle, by zobaczyć zamek. I tak po prostu wlazła sobie do Zakazanego Lasu /static/img/forum/smilies/big_smile.png W sumie to nawet ciekawe, że Las po drugiej stronie ma miasto. Jakby nie patrzeć, nigdy się nie zastanawiałam, co jest za Lasem. Winc Ez i Nevra ruszają na konfrontację z Ericą. Okej!
Btw… widzę, że ich relacje po Bitwie mocno się ochłodziły, co? I czyżby wampir stracił Karenn…? To by nawet pasowało.

No nic, tyle ode mnie. PIĘKNIE dziękuję ci za komentarz pod moim opowiadaniem — to bardzo miłe c: Czekam na kolejną część od ciebie i pozdrawiam! /static/img/forum/smilies/big_smile.png

Ostatnio zmieniony przez Methrylis (04-03-2018 o 20h46)


P A R R I E     M A S Z    4    M I E S I Ą C E    N A     D O  K O Ń C Z E N I E     S P N    -   D O    2 3 . 0 3 . 2 0 2 1
i n s t a g r a m                                                           f a n k l u b    e z a                                       f f    " z a    k u r t  y n ą     n i g r  e d o "

https://i.imgur.com/7ZeR6g2.png












https://media.discordapp.net/attachments/333714204597157889/730155224378900541/image0.gif[/img]





https://i.imgur.com/HGv2gQz.png[/img]


































https://media.discordapp.net/attachments/333714204597157889/730155224378900541/image0.gif



...



...

Online

#6 04-03-2018 o 22h32

Straż Cienia
Le0kadia
Akolita Jednorożców
Le0kadia
...
Wiadomości: 340

To co wytknęła Mecia, czyli brak opisu i rozpisania akcji, strasznie kuje w oczy. Jak wygląda Mia, jak wygląda zamek, skąd ta wycieczka? Skąd wysoka temperatura u dziewczyny? Pędzisz jak rowerzysta ze skoczni narciarskiej, zaraz polecisz, ale z lądowaniem może być różnie. Ja się jeszcze przyczepię dwóch innych rzeczy. Pierwszą jest bohaterka i jej motywacja z cyklu "ciągle czegoś szukam, nie wiem czego". Straszne to-to oklepane i płytkie, chociaz przyznam, ze jest, było i będzie zawsze wykorzystywane tak jak i stare, dobre "zawsze czułam się inna". Jednak ty tego nawet nie "ukorzeniłaś" tylko od tak rzuciłaś, potem dodałaś, że bohaterka zmieniała kierunki studiów etc, a nawet nie rozpisałaś jakie to kierunki - takie szczegóły dodają postaciom realności. Kolejna, raczej techniczna o odpuść sobie te odstępy między akapitami. Wydłuża to optycznie text, o co zapewne ci chodzi, ale i irytuje, szczególnie, ze już zainwestowałaś za moją radą w cięcia (tu obowiązuje zasada "albo rybki, albo akwarium, albo wcięcia, albo odstępy). Zresztą to nie wypracowanie na polski w szkole, żeby takich manewrów używać.
Prolog był bardziej obiecujący - mimo skromnych ilości tekstu i oszczędności opisów potrafiłaś namalować jakąś scenę, wywołać reakcję. A o to właśnie chodzi. To nie streszczenie, nie wyścigi. Wyobraź sobie, co chcę przekazać, zwizualizuj te sceny, a potem przelej na papier. I dbaj o przyczynowość aka doinformowanie czytelnika, bo o ile historii Ez'a i innych czytelnicy HP mogą się domyślać, to otoczka Eryki (nie umiem tego odmieniać w wer. ang /static/img/forum/smilies/neutral.png)zawiera zbyt wiele luk. Luk w wydarzeniach teraźniejszych, bo o przeszłości coś-tam wspominać i względnie tyle starczy.
To tyle. Papatki /static/img/forum/smilies/wink.png

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1