Forum

Strony : 1 ... 24 25 26

#626 16-11-2020 o 15h57

Straż Cienia
Methrylis
Tester eliksirów
Methrylis
...
Wiadomości: 25 499

...........................................................................................................https://i.imgur.com/KLbAPid.png

Ulala, mam dużo do odpisywania, więc let's do it. Choć i tak większość została już powiedziana.


Lix napisał

oni w pierwszym odcinku zamiast skupić się na emocjach Gardzi, skupili się na włosach Mata (wszędzie gdzie się da będę wspominała ile razy odpowiedzią na dialog było "Mat przeczesał sobie włosy")

To jest właśnie jedna z tych rzeczy, która boli mnie najbardziej. Korci mnie napisanie do Bimufu z pytaniem "dlaczego Gardienne tak szybko otrząsnęła się po odejściu Eza, skoro teoretycznie dla niej te siedem lat minęły jak jeden dzień? To jak, wczoraj go kochała, a dziś już "nah, odszedł, szkoda, ale hej hej Metiu ;*** " - no serio, co to ma być?!


Ayumi89 napisał

Problem z Gardienne jest taki, że ona nigdy inteligencją nie grzeszyła i zbyt szybko nazywała miłością to, co nią jeszcze nie było. Bohaterka jest niestety głupia i moim zdaniem nigdy do Ezika nie pasowała, bo on naprawdę zasługuje na kogoś lepszego.

Wiesz, to jest tak naprawdę jedyna rzecz, która JAKKOLWIEK mnie pociesza. Bo z tym wszystkim masz rację: że on byłby wściekły widząc, jak nikt w Kwaterze nie wyciąga wniosków i zamiast cokolwiek naprawić, pozwala aby sprawy toczyły się same. No i jakby nie było - skoro Gardzia po jakby jednym dniu stwierdza, że nah, odszedł i trudno, to może rzeczywiście lepiej, że odszedł :<


Ayumi89 napisał

Uwielbiam Eza i podobnie jak dla Ciebie to postać, która stała się moim ulubionym fikcyjnym bohaterem. Nigdy nie sądziłam, że tak bardzo się przywiążę się do nieistniejącej postaci, tymczasem ten elf naprawdę zmienił wiele w moim życiu

To dziwne, nie? Aż tak mocno przywiązać się do jakiejś postaci. Oczywiście jest to narażone na mnóstwo kpin, których już nieraz się nasłuchałam. Tylko że ci, którzy z nas kpią, zupełnie zapominają, że oni wszyscy też mają jakieś swoje ulubione postaci. Tylko że Ez wypada o tyle gorzej, że jest tworem Bimufu, który ma fatalną opinię. Jednak ta postać akurat bardzo im się udała. Więc postanowili ją wywalić. Logiczne.


Deirdrae napisał

Ezarel nie odszedł z nią, bo tego chciał, tylko czuł odpowiedzialność za to, co się zdarzyło. Skoro nie udało mu się jej odesłać do jej świata, to musiał się nią zaopiekować i pomóc wrócić do normalności. Iście szczęśliwe zakończenie, nic tylko klaskać.

Nie wiem, jak to wytłumaczyć. Chyba tylko tym, że Ez naprawdę ma serce, o którego brak tak wielu go posądzało. Tak jak mówisz, to poczucie obowiązku mu kazało to zrobić, ale to jest dosłownie tragiczne, bo wygląda na to, że przez niemal całe życie poznanie Marie-Anne wisi nad nim jak fatum i odpowiada za wszystko co złe, co wydarzyło się w jego życiu...


Uchiruno napisał

Pociesza mnie to, że nie jestem sama w takim przeżywaniu postaci fikcyjnej – cały czas siedzę i mam z tyłu głowy to, że halo, halo.

Tobie to już mówiłam, ale raz jeszcze powtórzę tutaj - tak, mnie też cieszy, że nie jestem w tym wkurzeniu i smutku sama. Bardzo mnie cieszy - jakkolwiek by to okrutnie brzmiało - że wszystkie tutaj to tak bardzo przeżywamy i że to samo dzieje się na instagramie i tumblrze. Bimuf widzi, że ludzie są absolutnie wściekli na to rozwiązanie wątku Eza. Szkoda tylko, że absolutnie nic z tym nie zrobi. To jest po prostu koszmar, jak go potraktowali.

I nie, to co zrobili z Lysem w SF to jeszcze pół biedy. Tam mu chociaż wymyślili konkretny powód - zmarli mu rodzice, więc przejął biznes. Ok, da się zrozumieć i nawet jeśli nadal zostaje dużo dziur, to jest to jakiś powód. A Ez?! Brak pożegnania, brak tęsknoty Gardzi za nim - i to niczym niewyjaśniony, a na dodatek najgorsza z możliwych "kontynuacja" jego historii wyjaśniając, że odszedł z Marie-Anne.

Bimuf kompletnie i doszczętnie zniszczył tę postać. Obdarł ją z jakiejkolwiek godności, logiki i szacunku. Napluł w twarz tym, którzy go tak lubią i wydaje się z tego bardzo zadowolony.

Uchiruno napisał

traci ukochaną, ale jednocześnie wszyscy się radują, że świat został uratowany – gdy jego świat właśnie się posypał na maluśkie kawałeczki

ok przy tym chce mi się dosłownie płakać



W ogóle warto zwrócić uwagę na cytat, który przytoczyła Deirdrae:

"I'm not sure I will be able to handle it this time. It is out of the question to get attached to her."

Więc jest tak:

Bimuf: Ezarel już raz przeżył bardzo emocjonalne rozstanie, więc kolejne może go zupełnie załamać. I to właśnie dlatego tak boi się wejść w relację z Gardienne, mimo że podskórnie tego pragnie.
Też Bimuf: Dobra to nie czeka na swoją miłość, aż się obudzi, nie śledzi o niej nowinek tylko znika. A ona jak się obudzi to też ma go gdzieś. Tak?


Fajnie. Fajnie.



Mroczny_Cygan napisał

Mam nadzieję, że w którymś odcinku, kiedy Gardzia będzie wylegiwała się w łóżku z nowym boyem, Ezarel wpadnie do pokoju bez pukania i wyzwie ją od... (bardzo brzydkie określenia niewiernych kobiet)

XDDDD To by było piękne, przyznam szczerze XD Zwłaszcza że obecnie zdecydowanie na to zasługuje.


Jeny, im więcej piszecie o Ezie, im bardziej poddajecie analizie jego oraz związek, jaki tworzył z Gardienne - podkreślając, że to ona była tym słabym ogniwem - jest mi jeszcze gorzej. On tak bardzo ją kochał, tak się starał i co mu z tego przyszło? Zupełnie nic, tylko się biedny mnóstwo nacierpiał. Koszmar...


A CO DO FANFIKÓW TO PISZMY JE, PISZMY! JUŻ KILKA OSÓB TUTAJ MA TAKIE ZAMIARY! Wiecie, jakoś musimy zachować pamięć o naszym ulubionym elfie ♥





Dobra, miało być inne pytanie tygodnia, ale pod wpływem waszej dyskusji zmieniłam zdanie:

https://images81.fotosik.pl/1082/bffd3ec17d5216demed.png
Ezarel i Gardienne - jaką byliby parą, gdyby jednak zostali razem? Obojętne czy to Gardienne odszukała Eza, czy on ją.

Jak sądzicie, udałoby się im stworzyć dojrzały, mocny związek? Pełen zaufania i uczucia? Daliby radę przeżyć ze sobą wiele, wiele lat czy jednak prędzej czy później by się rozstali? A jeśli by się rozeszli, to z jakiego powodu?

Ostatnio zmieniony przez Methrylis (16-11-2020 o 15h58)


P A R R I E     M A S Z    4    M I E S I Ą C E    N A     D O  K O Ń C Z E N I E     S P N    -   D O    2 3 . 0 3 . 2 0 2 1
i n s t a g r a m                                                           f a n k l u b    e z a                                       f f    " z a    k u r t  y n ą     n i g r  e d o "

https://i.imgur.com/7ZeR6g2.png












https://media.discordapp.net/attachments/333714204597157889/730155224378900541/image0.gif[/img]





https://i.imgur.com/HGv2gQz.png[/img]


































https://media.discordapp.net/attachments/333714204597157889/730155224378900541/image0.gif



...



...

Online

#627 16-11-2020 o 21h37

Straż Absyntu
Ayumi89
Młody rekrut
Ayumi89
...
Wiadomości: 10

Nie wiem czy odpowiadać na postawione przez Ciebie Methrylis pytanie... ;p Moje zdanie znacie - Gardienne jest najgorszym zakończeniem dla elfa.

"Bawi mnie" to o tyle, że Ezu swego czasu był w relacji friends with benefits, gdy zorientował się w uczuciach partnerki zaraz ją uciął. Z Gardienne tworzy taką samą, ale tutaj ona go oszukuje i mówi że kocha, kiedy no... ;p

Myślę, że ten związek utrzymał się tak długo przede wszystkim dzięki zawirowaniom fabularnym, bo bohaterowie nie mogli spędzić ze sobą kilku chwil tak naprawdę - usiąść, pogadać, poznać się. Zawsze coś się działo, a jak Ez próbował podjąć jakikolwiek temat, to Gardzia zaraz go zbywała, albo zmieniała temat (i np. ciągnęła go w zbliżenia). Także nie, moim zdaniem Ezarel i Gardienne zwyczajnie nie grają jako para. On się by z nią zanudził po dłuższym czasie, bo laska nie pasuje do niego pod względem intelektualnym, zainteresowań, temperamentu itd. Uważam, że nie byliby w stanie wytworzyć między sobą jednej z najważniejszych podwalin naprawdę dobrego i szczęśliwego związku czyli przyjaźni. I tu mi się wydaje, że to elf by zakończył ten związek. Początkowo nie chciałby wierzyć, że uczucia garnka to kpina, ale z czasem by to do niego dochodziło coraz bardziej.

Ten ich związek trochę przypomina te zawierane podczas zawieruchy wojennej, gdy jest sytuacja zagrożenia życia ludzie wchodzą w relacje, w których w normalnych okolicznościach nie mieliby szans się odnaleźć. Wystarczy by skończyła się wojna a z nią często i rozpada się związek. Tu myślę, że byłoby dokładnie tak samo.

No i z MA nie jest tak źle, odszedł gdzieś hen, w siną dal i tam też może poznać kobitkę, która go pokocha prawdziwie i na zawsze. /static/img/forum/smilies/smile.png I wierzę, że tak też się stało.

Ostatnio zmieniony przez Ayumi89 (16-11-2020 o 23h59)

Offline

#628 18-11-2020 o 15h31

Straż Cienia
Manegra
Rekrut
Manegra
...
Wiadomości: 49

Moim zdaniem Ezarel i Gardienne nie byliby zbyt udaną parną i to nie przez elfa, a przez naszą kochaną ziemiankę. Jej niedojrzałość emocjonalna oraz zmienność nie pozwalałaby na trwały i mocny związek, szczególnie że Ez już raz ją stracił a ona dowiedziawszy się o jego odejściu praktycznie nie zareagowała i zaczęła flirtować z byle jakim "przystojnym" chłopakiem zupełnie zapominając, że jej ukochany któremu wyznawała miłość po wsze czasy, nadal żyje i gdzieś tam jest. Ez na pewno po jakimś czasie by się otrząsną i mimo, że kochałby ją całym sobą to zrozumiałby, że to nie ma sensu i zobaczyłby, że ich zbliżenia ze strony Gardienne są oparte jedynie na "pragnięciu drugiego ciała" a nie wynikające również z miłości.

Związek na takim oparciu nie miałby przyszłości, bo oprócz popędu seksualnego trzeba czegoś jeszcze, uczucia które jest szczere i nie wymuszone podświadomie.
Ludzie którzy są inni, mają inne zainteresowania, owszem mają szansę szczęśliwego zakończenia jeżeli tylko tego chcą i walczą o to wspólnie, a nasza Gardienne to raczej nie zdobyłaby się na taką walkę o niebieskowłosego elfa.

Ostatnio zmieniony przez Manegra (18-11-2020 o 19h21)


https://78.media.tumblr.com/68d520b4b2df14bf50c2441d53bab72a/tumblr_p0t72faVU21tixvyxo1_500.gif

Offline

#629 18-11-2020 o 21h18

Straż Cienia
Puchata
Szeregowiec
Puchata
...
Wiadomości: 125

Koncepcja tego, że Gardienne była złą partnerką dla Ezarela bardzo utrudnia snucie wizji na temat ich przyszłości, prawda? Powiedziałabym nawet, że w ogóle odbiera (przynajmniej mi) chęć dalszego grania w pierwszy sezon, bo czuję się wręcz winna cierpienia i nieszczęścia elfa, skoro grając niejako zmuszam go do przeżywania tej wyniszczającej miłości.

Jednak po dłuższym namyśle ogarnęłam, że to bez sensu i gdyby ktoś miał podobne odczucia co ja, to proszę, napiszę tu swoje przemyślenia. 

Spoiler (kliknij, aby zobaczyć)


Przepraszam za chaos wypowiedzi, ubiorę to w spoiler żeby nie śmiecić ;p
ale poruszone tematy chodziły mi po głowie od dłuższego czasu

Wracając do pytania tygodnia

Jeżeli chodzi o oryginalną Gardię to nie. Ezarel faktycznie sam by się zorientował jak pusta jest naprawdę, co więcej, myślę, że już dawno to zrobił.
W odcinku gdzie z nią zrywa słyszymy z jego ust oskarżenie o „fałszywy altruizm”. Niby to wszystko miało być na pokaz, ale chyba wyraził tym to, co naprawdę uważa, a mi wypada się jedynie zgodzić. Gardia postępuje szlachetnie dla zasady. Z wyuczenia, niczym rycerz z bajki. Jasne, zapewne potrafi to sobie uargumentować, ale tak naprawdę nie ma w niej empatii w stosunku do ludzi. Bo bycie tym dobrym to wewnętrzny wybór niezależny od racjonalnych argumentów, a Gardienne podjęła tą decyzję tylko ze względu na nie. Jej działania są płytkie i właśnie o tym mówił elf.
Osobiście uważam, że w środku Ez jest takim romantycznym indywidualistą i intelektualistą, za czym przemawia chociażby jego sarkazm czy dystans. A nasza kochana Gardienne to flagowy przykład ignorancji i powierzchowności, od których tak stronią romantycy i w środku stroni sam Ezarel.
Myślę, że to byłoby punktem zapalnym i podstawą do zakończenia ich związku, a sama Gardia nawet nie zrozumiałaby wytoczonych przeciwko niej powyższych zarzutów.

Gdyby jednak Gardienne miała olej w głowie, dojrzalszą wrażliwość i bardziej romantyczne podejście do życia, myślę, że zbudowaliby bardzo silną i piękną relację. Związek indywidualistów wydaje się być skazany na porażkę, ale w tym wypadku, myślę, że byłoby inaczej. Moim zdaniem ich relacja oparłaby się na motywie wspólnej wędrówki w świecie bez konkretnego celu czy sensu. Cieszyliby się każdym kolejnym dniem, w przyszłości mogliby również odejść z Kwatery, uznając, że nie warto. Dlaczego umartwiać się dla życia innych? Nie zostaniemy bohaterami, ale czy naprawdę po to tutaj jesteśmy?
Tak, te, a później i inne pytania towarzyszyłyby im chłodnymi wieczorami. Rozmawialiby o nich co i raz spoglądając na gwieździste niebo. Czasem odpowiedź zostawi ich z uśmiechem, czasami z smutkiem, czasami jej nie znajdą. Ale na koniec zawsze spojrzą sobie głęboko w oczy, upewniając się, że nadal są w tym razem, nie ważne w którą stronę zawiałby ich los.


ಠ_ಠ

Offline

#630 18-11-2020 o 22h01

Straż Absyntu
Ayumi89
Młody rekrut
Ayumi89
...
Wiadomości: 10

@Manegra
Podpisuję się pod każdym słowem, wszystkimi palcami i kończynami.


@Puchata
Pomysł z nadawaniem postaci imienia jest bardzo powszechnym zagraniem szczególnie w grach FPP i RPGach, po prostu to wpływa na imersję - gracz się bardziej wczuwa i przeżywa.

Myślę, że należy tu rozróżnić Gardienne z gry, od postaci, którą tworzymy w głowie. Moim zdaniem takie własne nad wyrost tworzenie i przepisywanie bohaterów na nowo jest niebezpieczne i prowadzi do niezrozumienia historii. Kto wie, może Beemov chciał stworzyć właśnie taką Gardienne. Taką a nie inną. Która świetnie gra choćby z postacią Leiftana, do którego faktycznie się zbliża. To wg mnie ma o tyle sens, że jest naprawdę konsekwentnie napisana. I to widać. Szczególnie jak się podda analizie jej wypowiedzi czy przemyślenia.

Dodatkowo gra jest liniowa. Nasze decyzje nie determinują zachowania bohaterki, nie wpływają na jej motywacje czy wypowiedzi (te opcje dialogowe, które dostajemy nadal są spójne z tą samą postacią, tą samą Gardienne). Możemy tylko decydować o tym, którego WSa życie uprzykrzy. ;p

Podobno w momencie, gdy autor powołuje postać do życia, to i odbiorca powołuje jej kopię w swojej głowie, która, choć różnie bliska oryginałowi, jednak na nim powinna bazować, ale nigdy nie będzie dokładnie tym bohaterem, który miał dany twórca w głowie. I tylko jego warsztat i wrażliwość może sprawić, że przybliży nam ją w odpowiedni sposób.

Niech Ez żyje i będzie mu dobrze z naszą wersją postaci, którą obok niego postawimy. Ale właśnie tutaj trzeba pamiętać jaka postać stoi obok niego w grze i nie uromantyczniać tej relacji na siłę widząc w niej coś, czego nie ma, a co bardzo by niektórzy chcieli by było (znaczy jest, ale po stronie Eza, co do czego wszystkie się zgadzamy). Myślę, że to jest właśnie ten problem z którego wynika trzymanie cały czas Leifa przy Gardienne i wprowadzenie (prawdopodobne) Lance'a. Trzeba widzieć rzeczy takimi, jakie są, a nie doszukiwać się 3. 4. dna tam, gdzie go nie ma.

Co do tego jaki Ez jest to się zgadzamy, więc to nie nasza interpretacja tej postaci, skoro wszystkie widzimy w nim wrażliwca, naukowca i indywidualistę. Nie zgadzam się co do tego, że wyszło z niego bagno. To, ze "zostawił" Gardienne nie jest niezwykłe. Decyzja była trudna i bolesna dla elfa - co widać w jego pożegnaniu z nią, ale czasem trzeba umieć powiedzieć dość i zatroszczyć się o siebie, w końcu ona została wchłonięta przez Kryształ, to nawet nie była śpiączka... Nie dziwię się, ze Ezik odszedł.

Świetna obserwacja z tym fałszywym altruizmem. Nie zwróciłam na to wcześniej uwagi.


"Tak, te, a później i inne pytania towarzyszyłyby im chłodnymi wieczorami. Rozmawialiby o nich co i raz spoglądając na gwieździste niebo. Czasem odpowiedź zostawi ich z uśmiechem, czasami z smutkiem, czasami jej nie znajdą. Ale na koniec zawsze spojrzą sobie głęboko w oczy, upewniając się, że nadal są w tym razem, nie ważne w którą stronę zawiałby ich los."

I tego Ezikowi życzę, by znalazł taką, z którą to osiągnie. /static/img/forum/smilies/smile.png

Tak po prawdzie to zaczęłam się zastanawiać czy jednak osoba, która była odpowiedzialna za elfa w 1. sezonie nie stwierdziła, że jej postać zasługuje na coś lepszego i postanowiła wypisać go z tego cyrku. Tak szczerze powiedziawszy łatwiej usprawiedliwić jego odejście niż zostanie. A gdyby został to jego uczucia wobec Gardienne nie spadłyby do 0 jak w przypadku pozostałych 2 WSów, więc przy takim podejściu do opowiedzenia historii trudniej byłoby tę ścieżkę rozegrać, o ile w ogóle. Chyba, że tu Ez ogarnąłby się w tym, co mówimy i stwierdził, że to jakaś kaszanka ten związek i nie chce się w to z nią pchać, nawet jeśli wewnętrznie cierpi. Ale tu... to znowu Ez nie byłby WSem.

Ostatnio zmieniony przez Ayumi89 (19-11-2020 o 09h50)

Offline

#631 22-11-2020 o 19h32

Straż Cienia
Methrylis
Tester eliksirów
Methrylis
...
Wiadomości: 25 499

...........................................................................................................https://i.imgur.com/KLbAPid.png

Wiecie co? Powiem wam szczerze, że ja się do tej pory nie zastanawiałam nad tym, jaki związek tworzyliby Ez i Gardzia tak na dłuższą metę. I w sumie dopiero wy otworzyłyście mi oczy dzięki dyskusji na ten temat, w związku z czym zgadzam się z tym, co wszystkie tu twierdzicie, a więc że ten związek i tak by nie wypalił.

Ayumi89 napisał

Myślę, że ten związek utrzymał się tak długo przede wszystkim dzięki zawirowaniom fabularnym, bo bohaterowie nie mogli spędzić ze sobą kilku chwil tak naprawdę - usiąść, pogadać, poznać się.

Nie wydaje wam się, że to ogólnie był ogromny problem w grze? Doceniam, że Bimuf chciał stworzyć z tej gry coś więcej niż tylko flirt, ale właśnie przez takie kombinowanie na siłę sprawili, że całkiem się minęli z istotą gier otome. Najwięcej było właśnie akcji, kombinowania i śledzenia, a elementy romantyczne zwykle pojawiały się tylko PRZY OKAZJI jakiejś większej akcji.

Jakiekolwiek spotkania Eza i Gardzi odbywały się głównie wtedy, gdy jeszcze nie byli parą i polegało to na robieniu podchodów. I przyznacie, że te ich rozmówki, pierwsze zbliżenia itp. były naprawdę urocze. Ale potem się związali i nagle ich związek zaczął bezsensownie skakać od seksu po akcje związane wyłącznie z fabułą dotyczącą Asha i Leifa. Tak jak mówi Ayumi89, nie było w tym żadnej rozmowy ani poznania siebie nawzajem, a nawet jeśli tak, to gra ucinała to jednozdaniowym podsumowaniem /static/img/forum/smilies/hmm.png


A więc Ez byłby tym, który najbardziej walczyłby o przetrwanie tego związku i tym, który by zauważył, że jest jedyną stroną, która w ogóle o to walczy, dlatego by to uciął. To smutne ;-;


Puchata napisał

Niektórzy mają problem z tym, że robimy burzę o kilka pikseli, ale właśnie o to chodzi, że dla każdej z nas ‘Ezarel’ to indywidualna, rozbudowana, bliska postać, a te piksele to zaledwie jej fundament. Niestety, jako że ten fundament został popisowo schrzaniony cała postać się wali, a nam pozostaje zgrzytać zębami i trzymać się kurczowo „naszego Ezarela”.

dziękuję, że to napisałaś - podpisuję się pod tym rękami i nogami <3


"Niby to wszystko miało być na pokaz, ale chyba wyraził tym to, co naprawdę uważa, a mi wypada się jedynie zgodzić. Gardia postępuje szlachetnie dla zasady. Z wyuczenia, niczym rycerz z bajki." - ogólnie od dłuższego czasu mam wrażenie, że Gardzia zachłysnęła się swoją wyjątkowością i tym, jak to wszyscy na nią liczą - co samo w sobie jest idiotyczne, aż tak polegać na byle chuderlawym, niezbyt inteligentnym człowieczku. Zresztą podobno w Nowej Erze jak tylko ktoś nazwie ją demonem, to zaraz biegnie poprawić, że ona nie jest demonem, tylko A N G E L E M. Tak jakby już dawno uznała, że jest ponad wszystkich i to odczucie strasznie mnie drażniło.



Co do ostatniego akapitu Ayumi89, to ma nawet sporo sensu. Możliwe, że twórca Ezarela miał poczucie, że jego postać nie wpasowała się do tak... bezdusznej, wypranej z emocji Nowej Ery. Ez nie miałby wątpliwości ani skrupułów i trwałby przy Gardzi tak długo, jak to możliwe. To była chyba opcja zbyt oczywista, zbyt mało skomplikowana, by stanowiła dla Bimufu wystarczająco ciekawy wątek.

Ostatnio zmieniony przez Methrylis (22-11-2020 o 19h32)


P A R R I E     M A S Z    4    M I E S I Ą C E    N A     D O  K O Ń C Z E N I E     S P N    -   D O    2 3 . 0 3 . 2 0 2 1
i n s t a g r a m                                                           f a n k l u b    e z a                                       f f    " z a    k u r t  y n ą     n i g r  e d o "

https://i.imgur.com/7ZeR6g2.png












https://media.discordapp.net/attachments/333714204597157889/730155224378900541/image0.gif[/img]





https://i.imgur.com/HGv2gQz.png[/img]


































https://media.discordapp.net/attachments/333714204597157889/730155224378900541/image0.gif



...



...

Online

#632 23-11-2020 o 08h58

Straż Cienia
Uchiruno
Akolita Sylfy
Uchiruno
...
Wiadomości: 967

Jeju, tak znowu tutaj mam mieszane uczucia...  Ale zacznę od tego, że @Puchata, wyraziłaś w tym spoilerze to, co miałam cały czas gdzieś na dnie serducha; totalnie. 

Problem właśnie tkwi w tym, co serwuje gra, a w co my chcemy wierzyć. Bo ja chcę wierzyć w to, że Gard kochała Eza, że on ją, że do siebie pasowali i się dopełniali. A wcześniej wspomniane przez Was fragmenty pokazały, że jednak nie do końca było to obustronne... I to jest wina tego, że protagonistka Eldaryi po prostu sama w sobie, jak odstawimy te wymieniane przez @Puchatą uczucia nasze do postaci, jest durna. W sensie, ja wątpię, że bym ją polubiła tak na żywo. Nie jest mądra, nie docenia ludzi wokół siebie, fałszywa. I to jak zachowała się po utracie ukochanego, skreśla ją jako dobrą bohaterkę. Bo ona jest po prostu toksyczna. Ile przez nią Ez wycierpiał? Wyrzuty sumienia względem niej, martwienie się o nią, że coś jej się stanie, że sama będzie cierpieć, a na koniec ból związany z jej utratą. Ona tymczasem mogłaby choć odrobinę uratować go od tej udręki, wpaść do niego na herbatę i zarzucić gadką “Cześć, Ezarelu. Żyję i mam się dobrze. Układam sobie życie w kwaterze. Dziękuję za wszystko, żyj dobrze i bądź szczęśliwy. Nie będę zła”. A wybiera zgrywanie bohaterki w K.G., gdy naprawdę mogła nią być, ratując chociaż tego wrażliwca, co jej całego siebie oddał. I jestem przekonana, że on o niej nie zapomniał, bo go nawet jeśli kogoś sobie znalazł, nawet jeśli zbudował sobie ten dom, prześladuje ta myśl, że w jakimś sensie ją porzucił. Na dodatek myślę, że może być mu wstyd, że nie zaczekał. I strasznie mi przykro, że jego spotkał taki koniec tej historii. Leiftan na to zasługiwał, Ez – nie. 

I co do samego pytania o tworzeniu szczęśliwego związku na dłuższą metę bądź rozpadu tej relacji z biegiem czasu... Z charakterem Gardienne w samej grze, trudno byłoby mu żyć, ale jednocześnie uważam, że Ez jest za dobry. I za czuły. I ma sentyment do głównej bohaterki. I sam stara sobie usprawiedliwiać innych własnym kosztem.  I myślę, że on by za nią długo skakał, dopóki sam by nie był już na skraju wytrzymałości. Wtedy by jej pewnie powiedział, że tak nie może być i oczekiwałby, że jego ukochana się choć trochę zmieni. A jak znamy wszyscy Gard - pokiwałaby główką, dałaby mu buzi i poszła latać zbawiać ludzkość, zamiast zająć się tym jednym, zależnym od siebie człowiekiem. I myślę, że to mógłby być moment, gdy Ez pękł i postanowił zakończyć ten rozdział, żeby w końcu zacząć szukać tego swojego szczęścia. 

Jednocześnie - chciałabym wierzyć w to, że są kompatybilni, bo po prostu w mojej głowie to wyglądało inaczej. Gard go kochała, ale to świat jakoś nie pozwolił jej na pokazanie mu tego. I II sezon po prostu trzeba wyrzucić z głowy pod kątem ich relacji – jego nie ma, ona w 30 odcinku do żadnego kryształu nie wlazła, tylko wyjechała z Ezarelem gdzieś daleko, żeby tam z nim coś zbudować, jakąś rodzinę, bo wzięła pod uwagę, że on był zmęczony, on tego potrzebował, a ona mogła się nim zająć . Naprawdę choć raz to ona mogłaby się w ten sposób o niego zatroszczyć.

I sama nie wiem, co wybrać. Wierzyć w to co serwuje gra i to co wypunktowałyśmy Gardzie czy może w tę bardziej romantyczną wersję, jaką sobie w głowie układam... 

A kwestia spłycania relacji przez firmę jest po prostu tak okropna, że nie mogę. Nie było tego poznania się. I przez ten fakt, to brzmi właśnie tak ta wcześniej wspomniana relacja wojenna. Boli

Ale mam wrażenie, że tak wchodzę w ten etap akceptacji, że Beemoov po prostu nie myśli i żeby bohaterowie dostali godne zakończenie, trzeba napisać je samemu.

Ostatnio zmieniony przez Uchiruno (23-11-2020 o 14h25)


https://zapodaj.net/images/9b2d1807a4748.png

Offline

#633 23-11-2020 o 09h48

Straż Absyntu
Lix
Straż na szkoleniu
Lix
...
Wiadomości: 239

Dziewczyny oyworzyłyście mi oczy. Jesteście bochaterkami, których nie chciałam, ale potrzebowałam.

W mojej głowie Gard zupełnie nie istnieje, albo inaczej. Jest ona tylko pojemnikiem na duszę mojej Lix.

Postać przedstawiona w grze jest zła, nigdy tego nie negowałam, jednak "patrzyłam tylko oczami" i poza jej głupotą nie widziałam jak paskudna jest. Tak jak powiedziałam, dla mnie była ona tylko naczyniem mojej bochaterki i przechodząc grę nie zwracałam uwagi na różne jej zachowania (chociaż w 2 sezonie, jak olała Eza to się zdenerwowałam)
Myślę tak jak dziewczyny wyżej, w związku z Gard Ezarel zdałby sobie sprawę, jak głupia i płytka jest, przez co ten związek nie trwałby długo.

Ostatnio zmieniony przez Lix (23-11-2020 o 09h50)

Offline

#634 23-11-2020 o 17h31

Straż Cienia
Methrylis
Tester eliksirów
Methrylis
...
Wiadomości: 25 499

...........................................................................................................https://i.imgur.com/KLbAPid.png

Z tego wszystkiego wyłania się taki wniosek, że jeśli już upieramy się przy związku Eza i Gardzi, to niech to będzie nasza Gardzia - stworzona w FF albo po prostu w naszej wyobraźni. Ponieważ ta zaserwowana nam przez twórców jest nie tylko do niczego, ale wręcz w drugim sezonie wyraźnie pokazuje, że nie była jakoś specjalnie zakochana w Ezie.

Im dłużej o tym myślę tym większy szlag mnie trafia.


"Wtedy by jej pewnie powiedział, że tak nie może być i oczekiwałby, że jego ukochana się choć trochę zmieni. A jak znamy wszyscy Gard - pokiwałaby główką, dałaby mu buzi i poszła latać zbawiać ludzkość, zamiast zająć się tym jednym, zależnym od siebie człowiekiem. I myślę, że to mógłby być moment, gdy Ez pękł i postanowił zakończyć ten rozdział, żeby w końcu zacząć szukać tego swojego szczęścia" - o matko, serce aż pęka, gdy sobie człowiek to wyobrazi. Aż mam ochotę napisać o tym opowiadanie ;-;





No dobra, to teraz trochę zaboli, ale trzeba o to zapytać.


https://images81.fotosik.pl/1082/bffd3ec17d5216demed.png
Ezarel i Marie-Anne - jak sobie wyobrażacie ich podróż i losy po odejściu z Kwatery? Czy to razem, czy osobno?

Bez względu na to, czy potraktować ich jak parę czy jako opiekuna i podopieczną; bez względu na to, czy długo podróżowali razem czy jednak tylko chwilę. Jak sobie wyobrażacie ich relacje?


P A R R I E     M A S Z    4    M I E S I Ą C E    N A     D O  K O Ń C Z E N I E     S P N    -   D O    2 3 . 0 3 . 2 0 2 1
i n s t a g r a m                                                           f a n k l u b    e z a                                       f f    " z a    k u r t  y n ą     n i g r  e d o "

https://i.imgur.com/7ZeR6g2.png












https://media.discordapp.net/attachments/333714204597157889/730155224378900541/image0.gif[/img]





https://i.imgur.com/HGv2gQz.png[/img]


































https://media.discordapp.net/attachments/333714204597157889/730155224378900541/image0.gif



...



...

Online

#635 23-11-2020 o 20h55

Straż Cienia
Uchiruno
Akolita Sylfy
Uchiruno
...
Wiadomości: 967

Mnie złość też strasznie trafia, bo jednak... gra otome, słodziutka, pocieszna, fajne zajęcie w wolnej chwili i jak tak sobie pomyślę, że przez te lata jak się grało, ten najlepszy bohater Eldy był w takiej najzwyczajniej w świecie toksycznej relacji, to trochę mi źle. Ani nie dostał dobrego zakończenia ani dobrej fabuły. A potencjał ma ogromny i mam nadzieję, że gracze to jak najlepiej wykorzystają na własną rękę...

Methrylis napisał

Aż mam ochotę napisać o tym opowiadanie ;-;
Śmiało, bby. Jak Ci się ochota utrzyma, to może wyjść coś naprawdę fajnego z tego opamiętania się Eza i znalezienia sobie w końcu miejsca. W końcu trafił na zepsutą babę;( 

A co do pytania... Według mnie oni po prostu by tak już wiecznie byliby we wspólnej podróży. Maria Anna nie radzi sobie bez Eza, a Ezem targają wyrzuty sumienia i poczucie obowiązku. I myślę, że to mogłaby być bardzo bliska relacja, ale nie miłosna. Ez nie postrzegał jej jak kobiety (no umówmy się, gdyby postrzegał, to byłoby to delikatnie ujmując obrzydliwe), a ona może i go kochała sobie, jednak z czasem raczej zauważyłaby brak uczuć tego rodzaju z jego strony. Na dodatek w głowie miała jego widok sprzed lat. 
Moim zdaniem oni by się zaakceptowali po długim czasie, tak, że nie mieliby do siebie problemów. Ona zrozumiałaby, że z jego strony nigdy nie będzie tutaj miłości romantycznej, a on po prostu by zobaczył, że zaszła w niej ta zmiana (którą wnioskuję po wiki – według niej w jednym z ostatnich odcinków I sezonu jest wspomniane, że MA dochodzi do siebie, tj. spadają jej te pióra i łuski, no to przypuszczam, że też głowa wraca na dobre tory). I chociaż boli mnie to strasznie, to myślę, że po prostu to wszystko by ich zbliżyło. On miałby potrzebę opiekowania się nią, bo to dla niego dalej tylko zagubiony dzieciak, a ona bądź co bądź zawdzięcza mu wiele. Jednocześnie uważam, że nie byłoby szans na to, że będą ze sobą zawsze stuprocentowo szczerzy – Ez nie potrafiłby się jej za dużo zwierzać, a ona też nie byłaby skora do przełamywania tej bariery. 

Jeśli brać pod uwagę Twyldę, która gdzieś tam sobie była nagle, to myślę, że ona trochę by się nimi poopiekowała, a w końcu osiadła gdzieś w jakiejś mniejszej miejscowości, więc prędko zostaliby we dwójkę. 

I tak żyćko by się toczyło. Od wioski do wioski, lasami i jakimiś krainami, szukając sobie miejsca na dłużej. Może kiedyś by się znalazło, ale bardziej z przymusu, z potrzeby posiadania czegoś już na stałe a nie tak chwilowego jak dotychczas... Nie wydaje mi się, żeby Ez był w stanie tak o się po prostu przywiązać do kolejnego “domu”. Losy raczej średnio satysfakcjonujące, pełne niedosytu i zwykłej tęsknoty za dawnymi czasami, jeśli o Eza chodzi. Ale mógłby to traktować jako pokutę za nie-swoje winy. 

Mam wrażenie, że za daleko od pytania nie odpłynęłam...


https://zapodaj.net/images/9b2d1807a4748.png

Offline

#636 23-11-2020 o 21h14

Straż Cienia
Manegra
Rekrut
Manegra
...
Wiadomości: 49

Przez kilka chwil po przeczytaniu pytania zamarłam, miałam pustkę w głowie, totalną. Nawet po takim czasie, podświadomie nie dopuszczałam do siebie tej informacji, że Ez i Marie-Anne naprawdę opuścili Kwaterę razem, mimo iż myślałam, że się z tym pogodziłam. No cóż, widocznie to było nadal za wcześnie heh.

Wracając do pytania to po tych chwilach pustki naszły mnie obrazy opiekuńczego Eza, który stara się chronić i opiekować się najlepiej jak tylko może Marie-Anną. Wydaje mi się, że po tych wszystkich wydarzeniach elf wybaczyłby jej część win i po utracie swojej ukochanej, na początku nieświadomie, jego uczucia skierowałby się właśnie w jej stronę. Razem wędrowaliby po świecie szukając spokojnego miejsca, gdzie oboje byliby bezpieczni oraz szczęśliwi, zostawiając za sobą całą swoją przeszłość, smutki, lęki oraz błędy. Rozpoczęliby nowy rozdział w życiu z czystą kartą, Marie-Anna starałaby się być dobrą osobą, niosącą pomoc potrzebującym stworzeniom, pokazując tym samym Ezarelowi jak bardzo się zmieniła i jak bardzo jej na nim zależy. Ez za to starałby się pokazać jej ten niesamowity świat z jak najpiękniejszej strony, pokazując tym samym, że dobro jest silniejsze od zła i to ono zawsze wygrywa. Po jakimś czasie może osiedliliby się w jakiejś małej, spokojnej wiosce i dożyliby tam swoich lat.

Szczerze mówiąc, większość mojej opinii może wynikać z tego, że podświadomie kreuję sobie szczęśliwe zakończenie naszemu niebieskowłosemu elfowi (teraz już i nawet z Marie-Anną). Bardzo chcę, żeby był w końcu szczęśliwy, kochany i właśnie tego mu życzę z całych mich sił.


https://78.media.tumblr.com/68d520b4b2df14bf50c2441d53bab72a/tumblr_p0t72faVU21tixvyxo1_500.gif

Offline

#637 25-11-2020 o 18h46

Straż Absyntu
Ayumi89
Młody rekrut
Ayumi89
...
Wiadomości: 10

Więc tak, moim zdaniem gdyby do Eza doszła wiadomość o przebudzeniu Gardienne (a jestem niemal pewna, że dojdzie), to początkowo chciałby do niej wrócić, bo tak jak @Uchiruno zauważyła Ezarel to postać, która potrafi wytrwać przy ukochanej osobie nawet wtedy, gdy cały świat krzyczy, że to bez sensu. ALE! Potem by ogarnął, że garnek jest jaki jest (czy to z plot, czy faktycznie konfrontując się z nią) i to ostatecznie pomogłoby mu zamknąć ten rozdział raz na zawsze i spojrzeć na ich relację z perspektywy i zauważyć znacznie szybciej to, cośmy tu wypisały (o ile przez te 7 lat już to do niego nie doszło).

Dzięki temu nie miałby już wyrzutów sumienia i hamulców by faktycznie rozpocząć życie na nowo.
Marią-Anną by się zajmował, ale tu też myślę, że jednak do czasu. Biorąc pod uwagę, że teraz te ich światy ponownie się przenikają to myślę, że ponownie by próbował odesłać ją na ziemię i ona prawdopodobnie tym razem by na to przystała, przy założeniu, że faktycznie dojrzała i dorosła jako postać. I tu Ez pozbyłby się kolejnej kotwicy, która go trzymała w miejscu i w końcu byłby wolnym elfem.

Z jego charakterem, osobowością, umiejętnościami, inteligencją i wrażliwością jestem przekonana, że znalezienie sobie miłości to jedynie kwestia czasu. A bez ciążących mu wyrzutów z pewnością jakąś by sobie znalazł i wiódł z nią szczęśliwe i pełne miłości życie aż do końca. /static/img/forum/smilies/smile.png



Innego zakończenia relacji z MA nie widzę, Ez nigdy nie spojrzy na nią inaczej jak na dziecko, którym się opiekuje, nie zobaczy w niej nigdy kobiety. To wynika też z tego, że wg mnie elf ma znacznie więcej lat, niż na to wygląda. I na pewno nie będzie dawać jej żadnych nadziei ani nie będzie się pchać w tę relację jak widzi, że to bez sensu lub będzie ją ranić (tak, jak zrobił to chociażby z Ewką). Tak samo nie przekonuje mnie wizja, że miałby się nią opiekować już do końca. Totalnie mi to nie pasuje. Jeśli MA by nie wróciła na ziemię, to co najwyżej mogłaby mieszkać w tym samym miejscu co Ezik (tym samym mieście/ wiosce), ale to maks.


Edit: Zajrzałam na początek tej dyskusji, gdzie trafiłam na taką informację:

Vanillka napisał

Kiedy Eldka jeszcze oficjalnie nie wystartowała i na stronie widniały tylko opisy postaci (plus kilka innych drobiazgów), to przy każdym chłopaku napisano jeden cytat. W przypadku Nevry i Valka były one dosyć słodkie ("kiedyś się we mnie zakochasz"; "cieszę się, że mogłem mieć cię w swoich ramionach" coś takiego). Natomiast u Eza dali "NIE POWINNAŚ SIĘ PRZYWIĄZYWAĆ" i właśnie wtedy się przywiązałam, Amen.


Uderzyło mnie to, co stoi przy Ezie i Valku, czyżby twórcy już wtedy zakładali, że to się skończy tak, a nie inaczej? Biorąc pod uwagę to, jak prowadzili tę historię nie spodziewałam się, że już wtedy planowali, że w drugiej serii nie będzie Eza i Valka.

Ostatnio zmieniony przez Ayumi89 (29-11-2020 o 01h33)

Offline

#638 01-12-2020 o 18h45

Straż Cienia
Methrylis
Tester eliksirów
Methrylis
...
Wiadomości: 25 499

https://i.imgur.com/KLbAPid.png

No dobra, mamy nowy tydzień, a skoro mowa o Marie-Anne, to jak myślicie - gdyby pojawił się Ezowy spin-off, to przedstawiłby historię własnie jej i Eza? A tak konkretniej:


https://images81.fotosik.pl/1082/bffd3ec17d5216demed.png
Ewentualny spin-off Eza: o czym by był i jak go sobie wyobrażacie?



Co to samego pytania, czy coś takiego w ogóle się pojawi, moja odpowiedź brzmi: raczej tak. Swój spin-off mieli już Leif i Valk, więc nie ma tu żadnego podziału na wyrzucone postaci oraz te, które zostały. Nevra pewnie będzie miał jeszcze szansę, ale Ez to znak zapytania.

Drugi argument jest taki, że wyrzuceni panowie z Syfu też mieli swój spin-off - i to już w trakcie trwania Uniwerku, wobec czego można założyć, że start nowego sezonu też nie jest żadną przeszkodą.

No i nie oszukujmy się - zarówno nam, jak i Ezowi należy się to jak psu buda.

Ostatnio zmieniony przez Methrylis (01-12-2020 o 18h46)


P A R R I E     M A S Z    4    M I E S I Ą C E    N A     D O  K O Ń C Z E N I E     S P N    -   D O    2 3 . 0 3 . 2 0 2 1
i n s t a g r a m                                                           f a n k l u b    e z a                                       f f    " z a    k u r t  y n ą     n i g r  e d o "

https://i.imgur.com/7ZeR6g2.png












https://media.discordapp.net/attachments/333714204597157889/730155224378900541/image0.gif[/img]





https://i.imgur.com/HGv2gQz.png[/img]


































https://media.discordapp.net/attachments/333714204597157889/730155224378900541/image0.gif



...



...

Online

Strony : 1 ... 24 25 26