Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1

#1 24-06-2018 o 20h36

Straż Obsydianu
Lowenila
Piechur Straży
Lowenila
...
Wiadomości: 2 069

https://i.imgur.com/qypRgA2.png


K T O
» Raven   -   Amiiniia «
» Starfire   -   Lowenila «



I N F O
Alternatywne uniwersum Młodych Tytanów,
nie wszystko będzie się zgadzać z pierwowzorem!
Ship Raven x Starfire




https://i.imgur.com/FhYqctV.png

Offline

#2 24-06-2018 o 22h43

Straż Obsydianu
Amiiniia
Rekrut
Amiiniia
...
Wiadomości: 67

https://78.media.tumblr.com/de55992cc4d6d763dab5bde9577631e6/tumblr_mkfxuyspa71rml1efo1_500.gif

Tylko się do mnie zbliż, a poderżnę ci gardło łyżeczką! Śmiejesz się? Haha, ja nie...~

https://78.media.tumblr.com/de55992cc4d6d763dab5bde9577631e6/tumblr_mkfxuyspa71rml1efo1_500.gif

https://thumbs.dreamstime.com/b/sinister-bird-raven-beautiful-detailed-art-sketch-tattoo-gothic-bird-creative-sketch-tattoo-dark-raven-101486256.jpg

https://78.media.tumblr.com/de55992cc4d6d763dab5bde9577631e6/tumblr_mkfxuyspa71rml1efo1_500.gif

.:●RAVEN alter ego Rahel Roth.Dwadzieścia pięć jesieni Druga Waga●:.

.:● Biseksualistka z większym pociągiem do kobiet.Najzwyklejszy człowiek świata? Ależ skąd - Niezwykła hybryda człowieka i demona stąpająca po ziemi. Sto siedemdziesiąt sześć centymetrówsiedemdziesiąt kilogramów●:.

.:● Włosy koloru ciemnego granatu, sięgające do ramion. Duże, wyraziste oczy o barwie zbliżonej do włosów, oraz pełne, wypukłe usta. Kształtna sylwetka, szczupła.Moce: Teleportacja, lewitacja, przybieranie postaci czarnego kruka, iluzja oparta na strachu, przenikanie przez ciała stałe, manipulacja cieniem i emocjami, telepatia, telekineza.Wysportowana, zręczna, zwinna.●:.

https://78.media.tumblr.com/de55992cc4d6d763dab5bde9577631e6/tumblr_mkfxuyspa71rml1efo1_500.gif

https://i1.wp.com/68.media.tumblr.com/c790ad22473e5de3a48c3202fc67a300/tumblr_okqx2vYzxj1rdhap4o1_1280.jpg

https://78.media.tumblr.com/de55992cc4d6d763dab5bde9577631e6/tumblr_mkfxuyspa71rml1efo1_500.gif

..::● Od ośmiu lat, kiedy tylko Młodzi Tytani rozpadli się, szuka nowej ścieżki na swym życiu. Stara się zapomnieć o przeszłości i o dawnych znajomościach, zauroczeniach, miłościach, przyjaciołach - zwał jak zwał. Nowe życie, nowi ludzie, nowe zasady.●::..
..::● Bardzo dba o bezpańskie zwierzęta tułające się po śmietnikach. Te które przygarnia, wypuszcza po chwili z pełnym brzuchem i  zadowoleniem w oczach. Jak nie potrafi przejść obok psa, kota obojętnie, tak na bezdomnego człowieka nawet nie spojrzy.●::..
..::● Rozpuściła się deczko dziewczynka. Nadal woli przebywać w samotności ze swymi księgami, aczkolwiek już nie raz zabalowała na imprezie, w szczególności po rozsmakowaniu się w większej ilości alkoholu. Ma słabość do Burbon'a z Colą.●::..

https://78.media.tumblr.com/de55992cc4d6d763dab5bde9577631e6/tumblr_mkfxuyspa71rml1efo1_500.gif

Ostatnio zmieniony przez Amiiniia (24-06-2018 o 23h19)

Offline

#3 25-06-2018 o 15h50

Straż Obsydianu
Lowenila
Piechur Straży
Lowenila
...
Wiadomości: 2 069

https://i.imgur.com/HxgGtD8.png


https://i.imgur.com/FhYqctV.png

Offline

#4 27-06-2018 o 21h50

Straż Obsydianu
Lowenila
Piechur Straży
Lowenila
...
Wiadomości: 2 069

https://i.imgur.com/ByLoJNh.jpg


       Zawiesiłam wzrok w przestrzeni, obserwują powierzchnię kamieni nade mną. W tym czasie Alfred zdążył wyjąć z niewielkiego nesesera fioletowy strój. Przerzuciłam na niego spojrzenie i zaciekawiona podeszłam bliżej. Wzięłam do rąk materiał. Kombinezon o krótkich spodenkach był pokryty gorsetem ze zbroi. W walizce zobaczyłam jeszcze pas, nowy i zupełnie inny niż ten, który miałam do tej pory. Gruby z grubego materiału o metalowych kieszeniach. Ktoś naprawdę musiał przyłożyć się do tego projektu. Pytanie brzmi, który z nich?
- To ten sam materiał z którego jest peleryna. - Kamerdyner wskazał kostium Batmana w jedynej gablocie umieszczonej gdzie indziej niż na kratowanym rusztowaniu.
- Świetnie, przekaz Bruce'owi, ze mam u niego dług - uśmiechnęłam się do mężczyzny i skinęłam głową z wdzięcznością. Przejechałam ostatni raz palcami po zielonych, na nowo wyszlifowanych kamieniach księżycowych i schowałam kostium z powrotem do nesesera. Gdy wrócę będę musiała wypruć z tego cudeńka wszystkie pluskwy jakie tu umieszczono. 
- Do zobaczenia!
       Wpakowałam się do auta i jak najszybciej jak to było możliwe opuściłam jaskinię, dziękują w duszy opatrzności, że Wayne musiał odpowiedzieć na wezwanie do twierdzy Ligi i nie zaszczycił mnie swoją obecnością. Nie lubiłam go, gdy miał na sobie maskę. Nie lubiłam też tamtego miejsca. Było przygnębiające, ponure i pełne smutku po reliktach przeszłości. Niestety, w trakcie mojej ostatniej walki z Deadshotem kostium zyskał kolejne skazy i musiałam postarać się o nowy. Bruce był najlepszym wyborem. I w zasadzie jedynym, dlatego przemilczałam jak bardzo nie podoba mi się, że wprowadził do mojego projektu ,,innowacje". Zresztą, nie dość, że musiałam z nim obcować na co dzień, to teraz i łączyć ,,interesy" po nocy.
       Droga była długa i nużąca. Gdybym poleciała o własnych siłach do Gotham i z powrotem zajęłoby mi to kilka minut, jednak staram się stawiać większy nacisk na pozostanie kompletnie incognito. Na własnej skórze przekonałam się, że im częściej zachowuje się jak zwykła ziemianka, tym lepiej. Żadna moralna pobudka nie była jednak w stanie zamaskować faktu, jak nudne i mozolne było takie życie. Jazda samochodem zostaje kompletnie wyprana z dreszczyku emocji, gdy widziało się drogę wiele razy z lotu ptaka.
Przez chwilę liczyłam na radio, ale na pierwszej stacji usłyszałam jak na złość głos Moliny z GKLX NEWS, a to skutecznie upodliło mi jakiekolwiek próby "umilenia" sobie czasu jazdy.


https://i.imgur.com/FhYqctV.png

Offline

#5 29-06-2018 o 22h02

Straż Obsydianu
Amiiniia
Rekrut
Amiiniia
...
Wiadomości: 67

RAVEN. Rahel Roth




- Serio musisz spadać? Zostań jeszcze chwilę, impreza się dopiero zaczyna!- Fakt, dobijała dopiero godzina dwudziesta, ale za żadne skarby świata nie miałam zamiaru słuchać tego alkoholika.
- Josh... To już dziesiąta impreza w tym tygodniu, a przypominam, że tydzień ma siedem dni.- Burknęłam wychodząc na zewnątrz, by jak najszybciej opuścić domówkę. Ja wiem, że jego kumpel ma urodziny, naprawdę, ale to jego kumpel, a mnie wprowadził tutaj... bezcelowo, po prostu bez uprzedzenia.
- To twój przyjaciel, nikogo tutaj nie znam i jestem naprawdę zmęczona. Mam jutro wolne, chcę to odespać.- Założyłam ramoneskę nawet jej nie zapinając. Alkohol we krwi rozgrzewał tak jak powinien.
- … Odpłacisz mi za to Roth, ale rozumiem. Trzymaj na drogę!- Blondyn wcisnął w moją dłoń jednorazowy kubek od piwa, ale nie z piwem a burbonem z colą.- Do następnego w takim razie.- Cmokając mnie szybkim ruchem w policzek, zarumieniony uciekł do środka zabawy i zamknął za sobą drzwi.
- Ygh..- Choć Josh wiedział czego potrzebowałam najbardziej, to ten buziak wcale nie był mi potrzebny na odchodne. Za każdym razem tak jest, zawsze, a więcej tłumaczyć mu nie będę, że jest tylko i wyłącznie moim dobrym kumplem. Ech, zresztą kogo to obchodzi kim on dla mnie jest? Dobrze się z nim bawię, tylko tyle, natomiast jeśli chodzi o towarzystwo uczuciowe, to kategorycznie stoję za swoimi ulicznymi pupilami. Przynajmniej mogę teraz nacieszyć się swoim burbonem z colą, czyli zwanym też przeze mnie Napojem Bogów.
Wolnym, zmęczonym krokiem maszerowałam prosto do celu, jakim było moje mieszkanie. Było zbyt wczesna pora, ażebym mogła do niego bez żadnych obaw polecieć, zresztą... Nie wiem czy z spożytym alkoholem nie wylądowałabym w całkiem innym miejscu.
Zaraz...
-... Wyłaź.- Ciemna uliczka, ludzka postura stojąca w jej cieniu i ja – stojąca w świetle lampy.- Wiem, że to Ty Grayson.- Spokojnym i opanowanym tonem głosu, spojrzałam w stronę sylwetki, która znacznie się zbliżyła. Ha... Gdyby nie jego aura, nigdy nie powiedziałabym że to on.- Zmieniłeś się.
- Ty również Raven.
- Raven już nie istnieje. Przestała istnieć wraz z rozpadem Tytanów.- Odparłam uniesionym tonem głosu dalej sącząc Napój Bogów.
- Więc jak..=
- Rahel.- Odpowiedziałam nim zdążył zapytać i ruszyłam dalej w swoją stronę. Dick oczywiście postanowił do mnie dołączyć. No super, pięknie, czego może chcieć tym razem?
- Czego chcesz?
- Rav... Rahel.- Uśmiechnął się lekko, moja twarz natomiast ani drgnęła.- Ja.. My potrzebujemy Twojej pomocy, cała liga. Tylko ty potrafisz tak przemieszczać się w cieniu, dosłownie! Nawet Bruce Ci nie dorównuje, dobrze o tym wiesz.
- Mów jaśniej o co ci chodzi.
- Chcemy, żebyś przeprowadziła akcję..=
- Nie.
- Ale nawet nie skończyłem mówić!
- Nie, nie zgadzam się, nigdzie nie wracam. Raven już odeszła, ja się z tym pogodziłam więc ty też musisz.- Przyspieszyłam nieco kroku, może w końcu odpuści? W lidze jest ich spora ilość, tłumaczenie, że potrafię czaić się w ciemnościach nie jest powodem by ściągać mnie do ich kwatery. Postanowione.
- Ale nie masz nigdzie wracać! To tylko jedna akcja, tylko jedno zadanie i potem daję ci spokój! Nie musisz nawet ze mną rozmawiać, chcę tylko powstrzymać Scarecrow'a.- Grayson złapał mój nadgarstek i sprawił, że stanęłam w jednym miejscu. Od razu zmierzyłam go ostrym spojrzeniem nakazującym mu mnie puścić. Za dużo sobie pozwalał, na zbyt dużą swobodę ja mu pozwoliłam.
- Do niczego nie chcę Cię zmusić... To tylko propozycja, za którą będziemy Ci dozgonnie wdzięczni.- Wsunął w moją dłoń kartkę, z swoim numerem telefonu i wreszcie zostawił w spokoju moją kończynę.- Dobrze było Cię spotkać, ale na mnie już czas.- Dick zniknął tak szybko jak się pojawił, zostawiając mnie z burzą myśli tułającymi się nie tylko w moim umyśle, ale całym mym ciele. Spora część mnie, mówi bym zostawiła starych przyjaciół, którzy zostawili mnie, w końcu znalazłam nowych tak? Nowe znajomości, nowe życie, zero dawnej Raven, zero mocy i nadprzyrodzonych umiejętności. To właśnie z tym chciałam zerwać... Ale czy na pewno? Czy to o to do końca mi chodziło?
- Szlag..- Ruszyłam wolnym krokiem dalej, po drodze wyrzucając pusty, plastikowy kubeczek. Kiedy ja to wypiłam?

Offline

#6 01-07-2018 o 17h58

Straż Obsydianu
Lowenila
Piechur Straży
Lowenila
...
Wiadomości: 2 069

https://i.imgur.com/ByLoJNh.jpg


      Zaparkowałam na tyłach bloku w niezbyt ciekawej dzielnicy, pół kilometra od mostu na Arkham. Ulica była praktycznie pusta, blokowisko składało się z szeregu paskudnych, obdrapanych czynszówek w których zamieszkiwały staruszki o niskich emeryturach, ćpuny i imprezowicze spod ciemnej gwiazdy. Znalazłam zamaskowany przy ścianie, metalowy pręt i zahaczyłam o schody pożarowe. Gdy te opadły, wspięła się do góry. Wyciągnęłam z kieszeni klucze i otworzyła nimi okno do swojego ,,salonu". Wolałam dużo bardziej to niż drzwi wejściowe, a nie mogłam sobie pozwolić na zostawianie uchylonej framugi, to też zamontowała w mieszkaniu nową, zamykaną.
       Wskoczyłam na dywan, położyłam na stoliku kawowym przed kanapą neseser. Zapaliła światło. Póżniej rozpuściłam z wytchnieniem upięte dla niepoznaki w kok włosy i zdjęłam z oczu soczewki, które po całym dniu zaczęły drażnić. Zielone światło rozbłysło i oświetliło mi ręce. Zamrugałam kilkakrotnie by przygasić blask. W tym samym momencie usłyszała pukanie. Jednak... nie do drzwi. Pukanie dochodziło od strony okna. Widząc znajomą twarz otworzyłam je i wpuściłam mężczyznę do środka.
- Nightwing! - uśmiechnęłam się i przytuliłam go gdy tylko stanął równo na nogach.
- Witaj Kori - zasłonił pośpiesznie wszystkie żaluzje i zdjął wreszcie maskę z twarzy. - Dobrze cie widzieć, byłem w okolicy i pomyślałem, że zajmę ci wieczór.
        Mimo, że od razu wiedziałam, iż ta wizyta nie była stricte przyjacielska to... chciałam się przez chwilę łudzić. I chwila trwała dość długo. Odpaliliśmy telewizor, włączyliśmy jakiś mecz i zdążyliśmy opróżnić piwo. Opowiadałam mu bzdury o tym, jak bardzo ciąży mi praca w biurowcu Wayne'a, jak znowu musiałam wymienić kostium i, że tym razem przystałam na to, by zajął się tym Bruce... a właściwie Fox. Sielanka przy zimnym piwie nie trwała jednak tak długo jakbym chciała. Po czasie Grayson przeszedł sprytnie na temat najnowszej szajki w mieście, którą rozpracowuje Liga. I którą, jak zdążyłam już zobaczyć po zaciętości na jego twarzy, on sam osobiście bardzo chce rozpracować. Nie zdziwiła mnie ta informacja, dostrzegałam znaki, ludzie Sala Mroniego szeptali po knajpach o nowych robótkach. Byłam pewna, że coś się szykuje i, że więksi ode mnie się tym zajmą. Jednak, gdy usłyszałam o tym, że Liga chciałaby bym ja im pomogła, sprawy przybrały nieco inny tor.
- Po co w tym ja?
- Potrzebujemy twoich zdolności.
- Nie potrzebujecie, więc dlaczego?
- Mówię poważnie, twoje umiejętności będą nam bardzo pomocne...
        Po długich przekomarzankach pod tytułem ,,czego ode mnie chcecie" nie dowiedziałam się niczego. Więc podziękowałam Graysonowi i kazałam się wynosić. Na odchodne zaczął mnie błagać, żebym się zgodziła. Ugh... Zmiękłam przez te lata.
- Zastanowię się! A teraz sio!
Zatrzasnęłam za nim okno i warknęłam gardłowo zła. Czeka mnie upierdliwa noc sprawdzania o co może mu chodzić. Nie miałam na to siły.


https://i.imgur.com/FhYqctV.png

Offline

#7 05-07-2018 o 18h17

Straż Obsydianu
Amiiniia
Rekrut
Amiiniia
...
Wiadomości: 67

RAVEN. Rahel Roth




Mój jakże wspaniale prezentujący się blok mieszkaniowy, czekał na mnie z utęsknieniem, tak samo jak i moja mała Gwiazda. Myśli krążące wokół Grayson'a szybko doprowadziły mnie do swych drzwi. Nim się spostrzegłam już przed nimi stałam na klatce schodowej, zaś za drzwiami usłyszałam długie płaczliwe miauknięcie jako odpowiedź na brzdęk moich kluczy.
Przekręciłam metalowe żelastwo w zamku i wkroczyłam do pomieszczenia. Przywitała mnie mała, utęskniona, ruda kuleczka, która zaczęła wbijać swe pazurki w moje łydki.
- Ależ skarbie, wiem, że tęskniłaś.- Beznamiętny ton głosu wyrwał się z moich ust. By darować sobie podrapań na nogach, wzięłam zwierzę na ręce, zabierając je do sypialni.
- Mam nadzieję, że zjadłaś swoją dzienną porcję?- Owszem, była małym spaślakiem tylko i wyłącznie przeze mnie, ale to nie ja łasiłam się na ulicy do ludzi, czekając aż ktoś mnie przygarnie. Dopięła swego, więc teraz ma. Usiadłam na łóżku, układając ją na swoich kolanach. Gdyby nie to, że w przyszłym tygodniu zamierzam ją wypuścić, obcięłabym jej te pazurki. Gwiazda ulegała chwili i czując przyjemne ciepło mojego ciała a zwłaszcza dłoni, ocierała się grzbietem o mój tułów domagając się pieszczot.
- Ty mała egoistko, a kto mnie wypieści?- Westchnęłam cicho bawiąc się jej łapkami i jak na zawołanie, wygłaskałam ją do cna możliwości. Oczywiście do czasu, aż sama stwierdziła, że ma już dosyć i po czasie zeskoczyła z moich ud. Nie mam jej tego za złe, w końcu to kocia natura. Długo rozmyślałam nad tym, czy wziąć prysznic, czy może zaczekać z tym do rana, ale... Przypomniałam sobie, że następnego dnia pracuję i raczej nie będę miała czasu ani chęci na chociażby szybkie płukanko. Tak więc zabrałam najpotrzebniejsze rzeczy, w tym telefon i wskoczyłam do wanny, relaksując się ciepłą wodą i pachnącą otaczającą mnie pianą.
Potem znów wróciła myśl o starym przyjacielu i o tym, jaką ofertę złożył mi jeszcze całkiem nie tak dawno. Ja i pomoc lidze? W sumie... To tylko pomoc tak? Mam im się na coś przydać, nie mam do nich dołączać. Zrobiłabym co mam zrobić i spadam, o ile to zadanie będzie tylko i wyłącznie dla mnie. Nie widzę się w roli współpracy z kimkolwiek. Ledwo dogadywałam się z Bestią i innymi członkami Tytanów, a co dopiero teraz. Z drugiej zaś strony znam Dick'a i jego upartość bez granic. Przyszedł do mnie dzisiejszego wieczoru, znając życie nawiedzi mnie jeszcze jutro, pojutrze, i w dni następne, aż nie zgodzę się chociażby zerknąć na sprawę... Więc? Więc zerknę na sprawę, chociaż tyle mogę zrobić. Spojrzałam w ekran telefonu, tuż tuż i miała wybić północ, ale nie znaczy to, że mó stary dobry znajomy już spał, co to to nie. Wiem że siedzi i tylko czeka na mój telefon, nie zmruży oka, dopóki nie wyświetli się mój numer na jego ekraniku. Rękę dałabym sobie uciąć. Przywołując karteczkę za pomocą siły telekinetycznej, wstukałam cyferki znajdujące się na niej w urządzenie elektroniczne. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam je do ucha.
- Halo? Haaalo słucham?
-... Chcę spojrzeć na tą misję od waszej strony... I jeżeli się zgodzę, pójdę na nią bez niczyjej pomocy, rozumiesz? Nie chcę z nikim współpracować, jasne?- Znudzonym, choć w głębi przejętym głosem, nawet się nie przedstawiłam. Skoro czekał na mój odzew, dobrze wiedział kto z nim teraz rozmawiał.
-... Fantastycznie! Zjaw się w takim razie najszybciej jak to tylko możliwe! Będę wyczekiwać Twojej osoby.- Namacalnie czułam jego radość na swojej skórze i we własnym umyśle. Drażniące dreszcze przebiegły po moich plecach, zostawiając jedynie nieprzyjemne uczucie.
- Ehe... Fajnie, do następnego.- Ugh, już tego pożałowałam, że zrobiłam pierwszy krok w ich stronę, ale był to ten pierwszy i ostatni krok. Zmyję się stamtąd, nim ktoś zdąży mnie dostrzec... Pytanie... Co ja na siebie założę, gdy już tam pójdę?
Po pół godzinie moczenia się w wannie, wyszłam z niej wysuszając się do cna. Kilka minut później, znalazłam się ponownie w łóżku wraz z małą, żywą przytulanką o imieniu Gwiazda.

Offline

#8 12-07-2018 o 08h17

Straż Obsydianu
Lowenila
Piechur Straży
Lowenila
...
Wiadomości: 2 069

https://i.imgur.com/ByLoJNh.jpg


       Ziemia wyglądała z tej perspektywy tak... majestatycznie. Oglądanie  jej z orbity zawsze sprawiało mi przyjemność, ale tym razem napawałam się widokiem jakby był ostatnim przed ścięciem. Nightwing wrócił do mnie z aktami dotyczącymi sprawy. Podał mi nadajnik i słuchawkę z mikrofonem. Schowałam je go pasa i otworzyłam teczkę. Zlustrowałam zawartość i zmarszczyłam brwi.
- Co skłoniło Maroniego do współpracy? I co do cholery robią w Jump City?
- Podejrzewamy że rozprowadzają różne wersje narkotyku po różnych terenach.
- Gotham, Jump, Bludhaven?
- I Metropolis.
- Świetnie - mruknęłam, kartkując zeznania. Oczywiście najobszerniejsze były dane z Gotham. - Maroni nie jest wariatem, musiał mieć większy powód niż zyski.
- Maroni jest dumny - wzruszył ramionami i wskazał mi na stronie jeden z akapitów w którym donoszono o starciu gangów Falcone'a i Maroniego. No jasne, Falcone ma większość narkotykowego rynku Gotham w garści.
- Maroni chce przejąć podziemia wokół Gotham - wyszeptałam.
- Wieloryba pożera się po kawałku.
- Resztę centrów produkcyjnych już przejęliście?
- Nie, zaatakujemy równocześnie.
Westchnęłam głośno. Na co ja się własnie porwałam? Powinnam zostać przy pilnowaniu tych kilku dzielnic które sobie zawłaszczyłam, a nie wygłupiać się z szajką międzymiastową. Nadal coś mi tu potwornie śmierdziało... Ja byłam w tym planie całkowicie zbędna.


       Hangary za dzielnicą Sunset były przechowalniami kilkuset litrowych karnistrów paliwa dla traków i ciężarówek które przewoziły je na przemysłowe farmy pod miastem. Jednak ten jeden hangar nie był.
Dach o przeszklonych panelach tłumił dźwięki pracujących w środku machin. Dostrzegłam wśród taśm pakowniczych zestaw przerobionego sprzętu do wytwarzania mety. Ludzie w kitlach i maskach rozdrabniali i pakowali w kartony porcje narkotyków. Niepokoiło mnie to, że do tej pory nie usłyszałam z nadajnika, gdzie dokładnie znajduje się Sal i Scarecrow. Usłyszałam dźwięk z drugiej strony dachu, więc wychyliłam się zza filaru przy szybach by móc upewnić się, że to Nightwing.
Ale to nie był on.
- O mój boże, Raven?

Ostatnio zmieniony przez Lowenila (12-07-2018 o 08h17)


https://i.imgur.com/FhYqctV.png

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1