Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2 3

#1 18-08-2018 o 23h36

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 934

https://cdn.discordapp.com/attachments/382597456820699139/480483705157058562/sklejka.jpg
                                                                                                                                                                                                  14 października, 2139

     Od dnia, w którym Eliza zaginęła minęły już dwa tygodnie.
     Ciężkie krople głośno uderzały w ulicę i budynki. Ludzie biegli truchtem, aby jak najszybciej znaleźć się w samochodach, mieszkaniach i firmach. W jednym z miejsc ich schronu pachniało delikatnie kawą z mlekiem i cynamonem. Przy jasnobrązowych, zadbanych stolikach, daleko od wejścia, lady i okna usiadło dwóch młodzieńców. Obaj mieli na głowie czarne kaptury, które zasłaniały im niemal połowę twarzy. Jeden z nich uśmiechnął się delikatnie do dziewczyny, prawdopodobnie jeszcze licealistki, która spisała od nich zamówienie, drugi zaś oparł głowę o ścianę i nie odzywał się wcale. Jego blade usta drżały jeszcze z zimna. Kiedy przyniesiono im kawę, niepewnie zbliżył ręce do kubka i przyłożył je do niego, aby się ogrzać. Drugi, okularnik, ochoczo podążył za śladami swojego towarzysza i zrobił to samo. Podczas gdy tamten dalej wbijał wzrok w jasną piankę unoszącą się na napoju, drugi wychylił głowę w stronę dziewczyny krzątającej się obok lady i starszego mężczyzny, który za tą ladą się znajdował.
     Wydawało mu się, że nie słyszy wody zderzającej się z szybą kawiarni. Słyszał jedynie cichą muzykę, która grała na zapleczu, prawdopodobnie w radiu. Wtem nagle dzwoneczek przymocowany przy drzwiach wejściowych zadzwonił, oznajmiając tym przybycie nowego klienta do środka. Młoda kobieta. Miała na sobie szarą kurtkę, a z granatowego parasola jeszcze kapało. Chłopak w okularach spojrzał na jej twarz, po czym otworzył oczy szerzej. Wydało mu się, jakby ta osoba przypominała mu Elizę, ale równocześnie miał tę świadomość, że to nie mogła być ona. Przyglądał się kobiecie ukradkiem, mając się na baczności, aby nie zdążyła przyuważyć jego wzroku.
     Miał wrażenie, że popadał w paranoję. Chciał skarcić samego siebie za to, że po zobaczeniu tamtej osoby pomyślał o zaginionej przyjaciółce. Opuścił głowę i spojrzał na chłopaka siedzącego naprzeciwko. Błękitne oczy wtopiły się w niego, ale okularnik widział jedynie cienie pod oczami. Kolejny powód do zmartwień.
     Mocno zacisnął powieki. Trwał tak przez dłuższą chwilę. Nie otworzył oczu nawet wtedy, kiedy poczuł na swoim nadgarstku dotyk tej drugiej osoby, siedzącej naprzeciwko. Nie zastanawiał się jeszcze nad tym, dlaczego mimo tego, że ktoś wszedł do środka, nie było słychać żadnych rozmów. Dopiero po jakimś czasie usłyszał znajomy, lekko zachrypnięty głos właściciela.
-Eliza nie przychodziła tutaj regularnie.- Na te słowa chłopak otworzył oczy. Spojrzał porozumiewawczo na niebieskookiego, po czym jeden wychylił się ponownie w stronę lady, a drugi się ku niej odwrócił. Nieświadomy dodatkowych obserwatorów, staruszek kontynuował swoją wypowiedź.
-Bywało tak, że wpadała codziennie, ale czasem nie widywaliśmy jej przez kilka dni.
     Kiedy siwowłosy mówił, tajemnicza kobieta pisała coś w notatniku. Robiła to szybko i sprawnie. Obaj najpierw pomyśleli, że być może robi notatki, jednak ona uniosła notes i pokazała go mężczyźnie. Kiedy przeczytał, popatrzył na drzwi wejściowe, po czym otworzył usta ponownie.
-Nie jestem pewny, ale to mogło być… jakieś dwa tygodnie temu.
     Przy odizolowanym od reszty stoliku, jeden z klientów zaczął oddychać szybciej i głośniej. Przez przypadek potrącił swój kubek z kawą, przez co niewielka zawartość wylała się na blat stołu.

https://78.media.tumblr.com/de55992cc4d6d763dab5bde9577631e6/tumblr_mkfxuyspa71rml1efo1_500.gif

w roli Melisy - CHITARU
w roli Edena i Noaha - AIRI

Regulamin znamy i przestrzegamy.

Ostatnio zmieniony przez Airi (28-12-2018 o 19h02)


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#2 19-08-2018 o 14h15

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

https://cdn.discordapp.com/attachments/382597456820699139/480711120248766465/Melisa.png


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#3 19-08-2018 o 16h26

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 934


https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498474140565514/unknown.png

Eden i Noah Omelas    urodzeni pierwszego stycznia    dwadzieścia trzy lata
szczupłe, średnio wysportowane sylwetki    jasne karnacje    181/182 centymetrów wzrostu
rude, pofalowane/białe, proste włosy    złote/niebieskie tęczówki    prosty ubiór    okulary

Ostatnio zmieniony przez Airi (11-09-2018 o 23h11)


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#4 19-08-2018 o 16h54

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Eliza zniknęła równe dwa tygodnie temu. Dokładnie w dzień urodzin Melisy, trzydziestego września wyszła z mieszkania i już nie wróciła. Teraz młodsza siostra uporczywie stara się odnaleźć starszą. Dzień wcześniej od jej znajomej usłyszała nazwę kawiarni, w której dziewczyna często bywała.
   Teraz stoi przed ladą i rozmawia z właścicielem budynku. Nie mogąc uwierzyć, że choć jej siostra tyle razy tam bywała, nie wspomniała jej o tym ani słowem.
    Dokładnie 2 tygodnie? Była tu 30 września? Pisała pospiesznie, lekko roztrzęsioną ręką w swoim notatniku. Odwracając go tak, by mężczyzna za ladą mógł odczytać. Już wiedziała jakiej odpowiedzi powinna się spodziewać.
    — Panienka wybaczy, ale nie pamiętam dokładnie — odpowiedział zachrypniętym głosem mężczyzna.
    Nie szkodzi. A czy zazwyczaj przychodziła tu sama? W stawianiu idealnych, równych liter nie przeszkadzała jej nawet roztrzęsiona dłoń. Odkąd straciła głos, najczęściej porozumiewała się z ludźmi w ten sposób i miała mnóstwo czasu, by jej kaligrafia stała się nienaganna.
    — Czasem przychodziła sama i tylko pisała coś na laptopie. Jednak częściej ktoś do niej dołączał. — Opowiadał o tym z taką łatwością. Czy gdyby zapytał o to ktoś inny, też by tak zrobił? A może to dlatego, że krucha, niema dziewczyna nie mogłaby mieć złych intencji?
   Czy to była jakaś konkretna osoba? W końcu trafiła na jakąś poszlakę. Trop kolejnego człowieka, który mógłby wiedzieć coś o zniknięciu Elizy. Albo cokolwiek na jej temat, czego nie wiedziała Mel.
    — Nie. — Zaprzeczył, gasząc zapał dziewczyny. Widać było w jego oczach, że chciałby pomóc Melisie i bardzo się wysilał, by cokolwiek sobie przypomnieć. — Pamiętam dwóch chłopców z którymi czasem tu przychodziła. Wyglądała jakby była z nimi blisko. Jeden miał białe, a drugi czerwone włosy. Naprawdę ciężko ich przeoczyć. Jednak reszta... nikt nie rzucał się w oczy na tyle, by dobrze go zapamiętać.
    Dziękuję za pomoc. Napisała. A po pokazaniu tekstu bariście, schowała notatnik do kieszeni. Odwróciła się w stronę wyjścia, gdzie już czekała na nią Chmurka.
    — Miłego dnia. Pozdrów ode mnie Elizę — zawołał mężczyzna, gdy dziewczyna już prawie zamknęła drzwi, nieświadomy tego, że jego polecenie może być niewykonalne.
   Na zewnątrz nadal padało. Melisa odwiązała smycz, przypiętą do stojaka rowerowego na małym zadaszonym tarasie przed kawiarnią. Uśmiechnęła się smutno do puchatego samoyeda i rozkładając parasol skierowała się w stronę swojego mieszkania.
   Po kilku minutach drogi, Chmurka zaczęła wydawać się niespokojna. Rozglądała się nerwowo, jakby wyczuła, że ktoś się jej przygląda. Melisa schyliła się, by ją pogłaskać i lekko uspokoić. Przy okazji rozejrzała się po okolicy, jednak nic nie zwróciło jej szczególnej uwagi, więc ruszyła dalej.
   W kuchni już czekało ciasto naleśnikowe, które zrobiła przed wyjściem. Nadal nie mogła się przyzwyczaić, że gotuje tylko dla siebie. Znów zrobiła zdecydowanie za dużo. Gdy tylko weszła do mieszkania, zamknęła drzwi na klucz i umyła brudne psie łapy. Później zajęła się smażeniem, żeby choć trochę odciągnąć myśli od siostry. Włączyła laptop i jakby zaprzeczając samej sobie wybrała piosenkę „Good for you” z musicalu, który kiedyś oglądała z Elizą. Cały czas poruszała ustami, jakby nadal mogła wyśpiewać tekst utworu. Choć z jej gardła wydobywał się tylko szum przepływającego powietrza, Melisa czuła się jakby naprawdę śpiewała. Kochała to uczucie, bo potrafiło rozładować nagromadzone w niej emocje.
   Dopiero głośne szczekanie wyrwało ją z zamyślenia. Chmurka biegła do drzwi oznajmiając, że po ich drugiej stronie już ktoś jest. Mel zgasiła palnik pod patelnią i powoli podeszła do zwierzęcia. Uspokoiła je kładąc dłoń na jego głowie, po czym sama niepewnie spojrzała przez wizjer.
     Jeden miał białe, a drugi czerwone włosy. Naprawdę ciężko ich przeoczyć. Słowa baristy odbijały się w jej głowie, bowiem to właśnie tak opisałaby mężczyzn stojących za jej drzwiami.

Ostatnio zmieniony przez Chitaru (19-08-2018 o 17h43)


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#5 19-08-2018 o 17h45

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 934

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Pośpiesznie wycierając blat serwetką, bracia przysłuchiwali się dalej właścicielowi kawiarni. Pogrążeni w analizowaniu jego wszystkich słów, zorientowali się, że mężczyzna nie zdołał przyuważyć ich obecności w tamtym miejscu. Widziała ich jedynie tamta młoda kelnerka, zatrudniona na pół etatu, ta sama, która prawdopodobnie poszła na zaplecze. Rudowłosy poderwał się z miejsca, jednak silny uścisk brata zatrzymał go na siedzeniu. Noah spojrzał srogo na Edena i tym jednym spojrzeniem przekazał mu, aby siedział na miejscu i nigdzie się nie ruszał.
     Dopiero, kiedy dziewczyna schowała notatnik i wyszła, młodzieńcy szybko wstali. Zostawiając niedopitą kawę na stoliku, położyli pieniądze na ladzie. Eden spojrzał na siwowłosego mężczyznę poważnym wzrokiem.
-Proszę więcej nikomu nie mówić, że tutaj byliśmy- poprosił. Mężczyzna spojrzał na niego z osłupieniem, jakby jeszcze łączył wszystkie fakty za sobą.
     A później wyszli na ten deszcz, jakby o nim zapomnieli.

     Piętnaście minut później, w odległości kilkunastu metrów od postaci w szarej kurtce i psa o jasnej sierści szli bracia bliźniacy. Zachowywali ostrożność, choć z ich obserwacji wynikało, że dziewczyna nie okazuje jakichkolwiek oznak tego, że mogła podejrzewać ich o śledzenie. Sytuacja była ułatwiona o tyle, że nie zauważyła ich obecności w kawiarni.
-Zwolnij, Eden- powiedział Noah stanowczo, kiedy wspomniany chłopak zaczął ponownie i dalej nieświadomie, przyśpieszać kroku. Raz po raz, niecierpliwymi ruchami poprawiał okulary.
     Plan był prosty. Najpierw zobaczyć, gdzie mieszkała ta dziewczyna, a później dowiedzieć się, jaki był jej związek z Elizą.
-Chyba nie chcesz, żeby uciekła ze strachu?- mówił dalej białowłosy.
     Noah czuł zimno rozprzestrzeniające się na całym jego ciele. Próbował powstrzymać się od drżenia, ale poczucie chłodu było silniejsze. Zawsze marzł szybciej niż inni.
-Dogonilibyśmy ją- rzucił Eden w odpowiedzi. –Wytrzymaj jeszcze trochę. Niedługo wrócimy do mieszkania.
     Po tych słowach nie odzywali się do siebie przez dłuższy czas. Szli dalej. Kiedy kobieta weszła do klatki schodowej, przyśpieszyli, po czym w mig znaleźli się w środku. Najtrudniej było podążyć za nią po schodach i zobaczyć numer drzwi, do których wchodzi, choć po chwili niepokoju, i to im się udało. Usłyszeli dźwięk przekręcanego zamka.
     Eden przełknął cicho ślinę, poprawiając okulary ponownie. Spojrzał na brata, który oparł się o ścianę obok kaloryfera. Ściągnęli kaptury z głów, zastanawiając się jeszcze przez chwilę, czy powinni zapukać.
     W końcu, ten bardziej opanowany wyciągnął rękę i zapukał delikatnie.

Ostatnio zmieniony przez Airi (19-08-2018 o 17h45)


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#6 19-08-2018 o 18h44

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Zaglądając przez wizjer usłyszała dzwonek do drzwi. A więc jeszcze nie wiedzieli, że ich obserwuje. Ponowne szczekanie psa zagłuszyło szybki oddech Melisy, która obserwując przybyszy zastanawiała się, kim mogą być. Właściciel kawiarni powiedział, że Eliza wyglądała jakby była z nimi blisko. Jednak czy tylko dlatego miałaby im zaufać? Nie wyglądali jak typy spod ciemnej gwiazdy. Mogli być starsi od Melisy nie więcej niż trzy lata.
   Jak tu trafili? Czyżby szli za nią od kawiarni? Może to przez nich Chmurka wydawała się tak niespokojna. Wiedziała, że ktoś podąża śladem jej właścicielki i nie podobało jej się to. Czy z tego powodu Melisa powinna być bardziej ostrożna?
   Przez dłuższą chwilę gryzła się z myślami. Nie chciała wpuszczać obcych osób do domu, jednak oni mogli wiedzieć coś o Elizie. Te informacje były warte każdego ryzyka.
   Sięgnęła więc po notatnik i długopis. Szybko napisała jedno zdanie.
    Kim jesteście?
   Odblokowała drzwi i lekko je uchyliła, tylko na tyle, by wysunąć przez szparę otwarty notatnik. Drżenie rąk, które zdołała uspokoić po wyjściu z kawiarni, powróciło. Nie tylko dlatego, że bała się, co mogą zrobić nieznajomi. Głównie przez uczucie mówiące, iż jest blisko odkrycia czegoś ważnego. Choć dla nich mogła wyglądać na zwyczajnie przestraszoną. Szczególnie mierząc ich niepewnym wzrokiem zza pół otwartych drzwi.
   Chmurka była bardziej pewna siebie. Gdy tylko odkryła, że szpara w drzwiach jest w jej rozmiarze, postanowiła to wykorzystać. Od razu wybiegła na klatkę schodową i stanęła u stóp niespodziewanych gości. Tak jak Melisa zmierzyła ich wzrokiem od stóp do głów i choć w kierunku białowłosego zawarczała cicho, to chwilę później już próbowała zwrócić uwagę rudzielca, by ją pogłaskał.
   Melisa nie wiedziała czy to miało pokazać jej, komu powinna ufać, czy raczej nie miało znaczenia i Chmurka po prostu chciała się pobawić z nieznajomym. Zwykle jednak nie była tak ufna, co musiało zwrócić uwagę dziewczyny. Otworzyła drzwi trochę szerzej, by mieć widok na zwierzaka w razie potrzeby.

Ostatnio zmieniony przez Chitaru (19-08-2018 o 18h45)


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#7 20-08-2018 o 15h31

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 934

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Drzwi uchyliły się. W szparze pojawiła się ręka z notatnikiem. Eden nachylił się i przeczytał pytanie, po czym wrócił wzrokiem do dziewczyny. Momentalnie wyczuł w jej spojrzeniu obawę, więc sam cofnął się o krok, niemal wpadając na Noaha, który postanowił stanąć zaraz za nim. Chłopak wydawał się być jeszcze bardziej nieufny od tajemniczej brunetki.
     Eden już domyślił się, że jest jakiś powód, dlaczego dziewczyna nie mogła mówić. W kawiarni jednak właściciel mówił do niej normalnie. Pod pryzmatem tamtej sytuacji rozchylił usta i uczynił podobnie.
-Noah i Eden- powiedział niepewnie, jakby bał się, że ktoś na klatce schodowej był w stanie ich usłyszeć.
-Przepraszamy za najście. Chcemy porozmawiać… o Elizie.
     Drugi z braci przyglądał się drżącej ręce trzymającej notatnik zza ramienia rudowłosego. Chłód w jego oczach wydawał się bardziej przerażający od ulewy na dworze. Chłopak jakimś cudem wyglądał groźnie mimo niepozornej postury, kiedy jednak na klatkę schodową wypadł pies, odruchowo odsunął się od niego szybko. Bliźniak zdawał się nie przejmować puchatą kulką. Był zdolny nawet do tego, aby wyciągnąć rękę do psa i dotknąć jego nosa. Nawet w takiej sytuacji zwierzęta lgnęły do niego i prosiły o atencję, podczas gdy w stronę Noaha rzucały jedynie dziwne spojrzenia. Białowłosy nie żałował. Miał swoje powody, dlaczego nie przepadał za psami.
-Ale nie w drzwiach- kontynuował wypowiedź Eden. –Spotkajmy się na mieście najszybciej jak to możliwe- zaproponował.
     Nie chciał wchodzić do środka, choć najchętniej zrobiłby to i urządził nieznajomej prawdziwe przesłuchanie. Z trudem pamiętał o tym, że powinien zachowywać się rozsądnie i myśleć o tym, żeby jej nie wystraszyć. W dalszym ciągu mogła zamknąć im drzwi przed nosem i zmusić do tego, aby podjęli bardziej drastyczne środki, które zapewne podchodziłyby już pod nachodzenie lub przynajmniej dalsze śledzenie. Nie wyglądała na kogoś, kto mógł zrobić Elizie krzywdę, choć nie mógł wykluczać tej opcji. W tamtym momencie myślał, że dziewczyna raczej stara się, tak jak oni, odnaleźć ich przyjaciółkę.
-To dla nas ważne, dlatego, proszę, wybierz adres, jaki tylko chcesz.- Po wypowiedzeniu tych słów, Noah pociągnął go za rękaw, ale w dalszym ciągu milczał. Zerkał to na psa, to na jego właścicielkę, gotowy odsunąć się jeszcze, w razie potrzeby.
     Ton rozmówcy zaczął przybierać ton nalegania, mówił nieco szybciej niż zwykle, a do tego wyglądał, jakby miał w rękawie jeszcze kilka dobrych argumentów.

Ostatnio zmieniony przez Airi (20-08-2018 o 15h33)


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#8 21-08-2018 o 21h50

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Słysząc imiona obcych poczuła deszcz ekscytacji. Nareszcie odkryła coś, co mogło jej pomóc znaleźć Elizę. Noah i Eden. Delikatnie poruszyła ustami, bezgłośnie powtarzając te dwa słowa. Dzięki temu łatwiej jej będzie je zapamiętać. Choć pytanie kim są nie dotyczyło imion, nie liczyła, że od razu dostanie satysfakcjonującą odpowiedź. Samo wspomnienie o Elizie wystarczyło, by serce Melisy szybciej zabiło. Jeśli naprawdę znali jej siostrę, musiała dowiedzieć się od nich jak najwięcej.
      A to ci niespodzianka. Białowłosy, groźnie wyglądający chłopak wystraszył się pieska. Melisa od razu to zauważyła i zapamiętała. Poczuła się znacznie lepiej, wiedząc, że choć wydaje się groźny, mężczyzna może też się łatwo wystraszyć. Posiadanie psa znów okazało się zaletą. Z kolei rudy wydawał się bardziej przejęty rozmową. A dokładniej tym, by nikt inny jej nie usłyszał. Melisa również uznała to za dobry pomysł. Nie mów o tym poza domem, ściany mają uszy, powiedziała kiedyś Eliza, gdy siostra znów próbowała wyciągnąć od niej jakiś sekret podczas zakupów.
   Przegapienie takiej szansy nie wchodziło w grę. Dlatego Melisa skrzywiła się, gdy padła propozycja spotkania w mieście. Nie mogła czekać. Czuła, że jest blisko czegoś ważnego. Przez dwa tygodnie błądziła po okolicy, nie dowiedziała się niczego, co miałoby znaczenie. Była tak zdesperowana, że wpuszczenie dwójki obcych mężczyzn do domu nie było najgłupszą rzeczą jaką mogła zrobić, jeśli miało to w jakikolwiek sposób przybliżyć ją do odnalezienia siostry.
    Jeśli to wam odpowiada, możemy porozmawiać u mnie. Napisała i po pokazaniu gościom notki, otworzyła drzwi na oścież. Też chciałabym was o coś zapytać.
   Chmurka odeszła zadowolona od Edena, wbiegła do mieszkania i stanęła za niepewną właścicielką. Melisa jak zwykle dopiero po fakcie zaczęła dostrzegać, jak wiele rzeczy może teraz pójść nie tak. Jednak to, co miała do stracenia było mniej ważne od tego, co mogła zyskać, więc całą sobą właśnie na tym się skupiła.
   Mel weszła do mieszkania prowadząc gości za sobą. Po wskazaniu im kanapy w salonie znów sięgnęła po notatnik.
    Jesteście głodni? Napisała i nie czekając na ich odpowiedź skierowała się do kuchni, gdzie czekały jeszcze ciepłe naleśniki.
   Każdemu nałożyła po dwa z kawałkami truskawek i dżemem o tym samym smaku. Nałożyła sporą ilość bitej śmietany na wierzch, polewę truskawkową i cały owoc na szczyt.
   Eliza kochała truskawki i dodawała je do wszystkiego, co tylko mogła. Melisa zawsze nakładała naleśniki w identyczny sposób i nawet nie przeszło jej przez myśl, że ktoś może ich nie polubić, skoro jej siostra tak rozkoszowała się tym smakiem.
   Weszła do salonu niosąc trzy talerze naraz oraz po parze sztućców na osobę. Czuła się spokojniej, robiąc z tej sytuacji spokojne spotkanie przy naleśnikach. Gdyby była tu Eliza może rzuciłaby też jakiś żart na temat wszechobecnych w swojej kuchni truskawek. Szczególnie po nalaniu do szklanek soku z truskawek domowej roboty.
    Skąd znacie moją siostrę? Napisała, gdy już zajęła miejsce przy stole. Pokazując kartkę bliźniakom nie wiedziała czego się spodziewać. Czy powiedzą jej prawdę?

Ostatnio zmieniony przez Chitaru (21-08-2018 o 22h02)


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#9 21-08-2018 o 23h04

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 934

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Nie spodziewali się, że dziewczyna zaprosi ich do mieszkania. Byli pewni, że jeśli przystanie na rozmowę, to będzie wolała spotkać się w miejscu publicznym. Bracia nieśmiało, a w przypadku Noaha może nawet podejrzliwie, przekroczyli próg skromnego mieszkania. Nie spodziewali się też, że dziewczyna zaproponuje im coś do jedzenia. Na usta Edena wtargnął przepraszający, niepewny uśmiech, ale nie zdążył powiedzieć, że to nie jest potrzebne. Kiedy dziewczyna wniosła do pokoju jedno z jego ulubionych dań humor poprawił mu się na chwilę. Podziękował jej, podczas gdy Noah kiwnął jedynie głową, dziękując po cichu.
-Siostrę?- zapytał okularnik. –A więc Eliza jest twoją siostrą.- Po otrzymaniu tej informacji chłopak poczuł się nieco pewniej w stosunku do dziewczyny.
-Jak masz na imię?- zapytał.
     Brunetka szybko napisała imię w notatniku.
     Melisa.
     Dostrzegł, jak Noah otworzył oczy szerzej. Z obawy i zdziwienia, którego już nie krył. Był zagubiony. Nie wiedział, gdzie miał zaczepić wzrok. Błądził nim po ścianach, w kierunku psa i dziewczyny, zahaczając o talerze z naleśnikami. W takich momentach nie rozumiał, dlaczego brat sprawiał wrażenie tak naiwnego człowieka. Myślał, że przecież ta dziewczyna mogła być podstawiona, a sytuacja w kawiarni była podstawiona przez tego człowieka, który porwał Elizę. Bo tak właśnie zakładali, że Eliza została porwana.  Naleśniki mogły być otrute, a w drodze do mieszkania mogła być grupa osób, której razem z bratem nie daliby sobie radę. Zadawał sobie pytania, dlaczego wpuściła ich do mieszkania. Przecież ona również nie powinna im ufać. Wydawało mu się, że od tej całej sytuacji zaraz dostanie paranoi.
-Poznaliśmy Elizę w firmie. Często przydzielano nas do tych samych projektów. Przez to zaznajomiliśmy się bliżej i nasza relacja wyszła poza „znajomych z pracy”. Czasem umawialiśmy się na kawę, żeby porozmawiać. - Eden był konkretny. Mówił prawdę, przy której był równocześnie oszczędny w szczegółach.
     Noah wydał z siebie cichy dźwięk, coś pomiędzy prychnięciem a parsknięciem.
-Przestań- powiedział jedynie. Jego głos był spokojny mimo tego, że swoją postawą wcale go nie wyrażał.
-Przejdźmy do konkretów- dodał stanowczo. –Kiedy widziałaś Elizę ostatnim razem? Czy możliwe jest, że mogła zachowywać się inaczej niż zwykle?
-Noah…- Eden próbował uspokoić brata, ale niestety, nie szło mu to tak dobrze jak w odwrotnej sytuacji.
-W przypadku porwania dorosłej kobiety mówi się, że decydujące jest siedem godzin od porwania. Siedem. A wszyscy wiemy, ile już minęło.- Białowłosy ciągnął dalej. Kiedy poczuł, że oczy zaczynają mu się szklić, poderwał się z miejsca i tym razem nie zwracając uwagi na psa, podszedł do okna i stanął tyłem do towarzystwa, aby ukryć to, że najzwyczajniej w świecie puściły mu nerwy.
     Eden zamilkł na krótką chwilę, podczas której wbił spojrzenie w podłogę.
-Podejrzewamy porwanie- sprecyzował cicho. –Ona nigdy nie znikała bez słowa.

Ostatnio zmieniony przez Airi (21-08-2018 o 23h08)


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#10 22-08-2018 o 00h26

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   A więc wiedzieli o niej tyle, co ona o nich. Zdziwienie odmalowane na twarzach bliźniaków, po przeczytaniu słowa „siostra” dało to jasno do zrozumienia. Trochę ucieszył ją ten fakt. To znaczy, że czuli się równie niepewnie jak ona. Ale musieli być też zdesperowani w podobnym stopniu, skoro jednak siedzą tuż przed nią i właśnie jej o sobie opowiadają.
   Na pytanie o imię odpowiedziała szybko. Po co strzępić sobie język? Choć to może nietrafione określenie w jej przypadku lubiła go używać, nawet jako nie ma bywała oszczędna w słowach, jeśli wystarczyło użyć jednego, robiła to.
      A więc poznaliście się w pracy? Zapytała, nie oczekując ponownego potwierdzenia. Choć chwilę wcześniej postanowiła nie nadużywać słów, na nowo rozbudzona ciekawość kazała jej złamać ten nawyk. Nigdy mi o was nie powiedziała.
   Z Edenem dużo łatwiej było jej nawiązać kontakt. Noah swoim niepewnym i podejrzliwym podejściem sprawiał, że Melisa czuła się tak jak on. Choć coraz bardziej miała ochotę im zaufać. Opowiedzieć wszystko o Elizie, pokazać jej pokój, komputer. Zapytać jaka była jej siostra, gdy opuszczała dom i stawała się kimś, kogo Mel nigdy nie poznała.
    30 września. Była taka jak zawsze. Jak co roku udawała, że idzie na zwyczajne zakupy. Drżenie dłoni nasilało się z każdym napisanym słowem. Przypominanie sobie tego dnia, było ciężkie dla Melisy. Czuła, że za moment do oczu zaczną napływać jej łzy, więc odruchowo jej potarła, co tylko nasiliło pieczenie. Nie zwróciła uwagi na Noaha odchodzącego od stołu. Miała wrócić za nie więcej niż godzinę. Trzymając tort i torebkę z prezentem już od progu śpiewając „Sto lat!” i myśląc, że niczego się nie spodziewam. Pierwsze krople łez zaczęły spływać po jej policzkach na kartkę papieru. Mogła próbować udawać silną, ale tu chodziło o jej siostrę. Nie umiała tak po prostu się nie martwić w każdej minucie, co może się z nią dziać. Ale nie wróciła!
   Odsunęła od siebie notatnik w kierunku bliźniaka, który jeszcze pozostał przy stole. Gdy tylko jego wzrok przestał podążać za literami, Melisa znów zabrała notatnik.
    Oczywiście, że to porwanie! Ona nigdy, by mnie nie zostawiła! Miała się nie denerwować. Chciała zachować spokój przy obcych, ale nie mogła. To było silniejsze od niej. Za bardzo tęskniła i chciała się tym podzielić z kimś, kto może czuć się podobnie. Nawet jeśli nie była pewna, że tak jest. Myślałam, że może w sklepie są kolejki. Albo coś wypadło jej z ręki i wróciła się kupić to jeszcze raz. Wymyśliłam tyle rzeczy, które mogło pójść nie tak, ale wtedy nawet nie pomyślałam o porwaniu. Poszłam jej szukać o 18, dwie godziny po tym jak wyszła. W piekarni, gdzie zawsze zamawiała tort nikt jej tego dnia nie widział. Później szukałam jej całą noc! Nie 7 godzin! Wróciłam do domu o 8 rano! Puściły jej nerwy. Ta rana była zbyt świeża, by już ją rozdrapywać, a ona to zrobiła. Patrząc na słowa opisujące całe zajście nie mogła powstrzymać się od łez, które szybko zamazały jej pole widzenia. Nie mogła uwierzyć jak łatwo dała się doprowadzić do płaczu. A właściwie sama się do niego doprowadziła. Oni tylko zadali jej pytanie.
   Dokładnie pamiętała tamtą noc. Przeszła miasto wzdłuż i w szerz. Gdy wróciła do domu miała pozdzieraną skórę na stopach i zakwasy utrzymujące się przez tydzień. Gdyby tylko nie była niema, to po tamtej nocy na pewno straciłaby głos.
   Patrzyła na braci z wyrzutem i łzami w oczach. Zwykle miała niskie ciśnienie, ale w tej sytuacji czuła jak serce pompuje jej krew tak szybko, że nie nadąża z oddychaniem. Jakby za moment miała zacząć się dusić, mimo że nic takiego się nie działo. Poczuła się jakby to ją oskarżali o to, że nie wystarczająco się starała, by odnaleźć Elizę. Jakby w trakcie tych siedmiu godzin siedziała sobie wygodnie w fotelu i popijała kawę, zamiast działać. Nie trzeba jej było nic mówić na ten temat. Ona sama zadręcza się od dwóch tygodni i codziennie przechodzi całe miasto, upewniając się, że tamtej nocy czegoś nie przeoczyła.


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#11 22-08-2018 o 01h24

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 934

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Eden patrzył na to, jak kolejne słowa pojawiały się w notatniku Melisy. Gdyby nie uczucia, które zaczynały wychodzić na światło dzienne, zapewne po raz kolejny zastanowiłby się, jakim cudem potrafi tak szybko przesuwać długopisem po kartce, a słowa miały przy tym sens. Eliza zniknęła w dniu urodzin swojej siostry- ten fakt odrzucał z pewnych przyczyn jedno z podejrzeń bliźniaków.
-Żałuję, że nie mogliśmy znaleźć cię wcześniej- powiedział rudowłosy delikatnym tonem. Przysunął się bliżej siostry przyjaciółki i położył jej dłoń na ramieniu.
-Wiem, że w tym momencie to absurdalne, ale musimy się wszyscy uspokoić- powiedział.
     Noah odwrócił się w ich stronę. W przeciwieństwie do Edena, nie potrafił pocieszać tej dziewczyny. Nadal nie zamierzał jej ufać.
-Melisa… Melisa, posłuchaj.- Eden nie zorientował się, kiedy druga jego ręka powędrowała na drugie ramę dziewczyny.
-Też jej szukaliśmy. To skomplikowane, po prostu, ja… nie powinienem ci mówić wszystkiego, rozumiesz? Wiesz, czym tak naprawdę Eliza zajmowała się, na co dzień? Musiałaś coś podejrzewać, prawda? Bo przecież nie poszłaś z tym na policję?- Zrobił sobie przerwę, aby zaczerpnąć powietrza. –Odnaleźliśmy nagranie z monitoringu, które ją uchwyciło. Jej ślad urywa się w jednym miejscu. Byliśmy tam wiele razy, ale to na nic. Mieliśmy nadzieję, że znajdziemy jakąś podpowiedź w laptopie, na którym pracowała, ale w jej mieszkaniu go nie było. Eliza nigdy nie mówiła nam o swojej rodzinie. Kiedy zobaczyłem cię w kawiarni, wydawało mi się, że mi ją przypominasz, ale uznałem, że to przez to, że o niej myślę.
     Noah wrócił na swoje miejsce. Złapał brata za nadgarstek, zwracając przy tym również uwagę dziewczyny.
-Melisa…- powiedział niepewnie. –Eden mówi dużo, za chwilę może powiedzieć jeszcze więcej a obiecuję ci, to może tylko zaszkodzić nam wszystkim.
-Noah… Postaw się na jej miejscu. Gdybym to ja zaginął, a później dwie nieznajome osoby zapukały do twoich drzwi i ewidentnie dały do zrozumienia, że z nimi coś zdziałasz, a później kazałyby jedynie odpowiadać na twoje pytania, co byś zrobił?
-Ty byś nigdy przede mną nie ukrył…
-Melisa, sytuacja jest inna, niż zakładaliśmy. Skoro jesteś siostrą Elizy, uważam, że nie mamy prawa cię jedynie przepytywać. Nawet, jeżeli ona w takiej sytuacji na pewno nie chciałaby, żeby wplątywać cię w ten cały bałagan. Z tego powodu nam o tobie nie mówiła, a my nie pytaliśmy.
-Może jeszcze dodasz, że nie mamy nic do stracenia? Chcesz mieć Melisę na sumieniu? Ona nie jest wyszkolona, nie wie, jak to wszystko działa.
     Eden zdjął ręce z ramion panny Frey.
-Nie bój się, Noah. Po prostu mi zaufaj.


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#12 27-08-2018 o 20h17

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Dłonie Edena na ramionach nieco otrzeźwiły Melisę. Pierwszy raz nie czuła, że jest z tym sama. Choć nadal nie była pewna czy powinna ufać bliźniakom, podtrzymywała swoje przekonanie, że choćby najmniejsza szansa uratowania Elizy jest warta każdego ryzyka.
   Mówienie zdenerwowanej osobie, by się uspokoiła rzadko kiedy działało. Melisa jednak wiedziała, że chłopak ma rację. Jeśli chce odnaleźć siostrę musi się bardziej postarać, a nie siedzieć na kanapie i płakać. Nawet jeśli na to miała największą ochotę.
   Nagle Eden poruszył temat, którego dziewczyna nie spodziewała się tego dnia usłyszeć. Tajemnice Elizy, które sama próbowała odkryć wiele razy były komuś dobrze znane. Na dodatek, chłopak użył podobnych słów, by się wytłumaczyć. To skomplikowane, nie powinienem ci mówić wszystkiego... Jeśli za moment usłyszałaby jeszcze „to dla twojego dobra” mogłaby uwierzyć, że ta formułka jest wyuczona na pamięć.
   Zamiast od razu odpowiadać, wolała wysłuchać, co chłopak ma do powiedzenia. Jej mózg chodził na zwiększonych obrotach, gdy analizowała jego słowa. Nagranie z monitoringu, nigdy go nie widziała, nie potrafiła robić takich rzeczy jak Eliza. Elektronika nie była jej mocną stroną, zawsze wszystko psuła, gdy próbowała naśladować utalentowaną siostrę.
   Melisa i Eliza choć różniły się włosami i oczami, ich rysy twarzy były dość podobne, obie miały usta i nos po matce. Mimo to młodsza nie spodziewała się, że może komuś przypominać siostrę tak bardzo, że nie wiedząc o ich więziach sam się zorientuje.
   Nagle do rozmowy włączył się Noah, który wcześniej stał tyłem do nich i tylko słuchał. Między chłopakami zaczęła się kłótnia, o to czy Melisa powinna powinna zostać wtajemniczona w sekretne życie siostry. Oczywiście sama nie widziała innego wyjścia. W trakcie ich rozmowy zdała sobie sprawę, że jej goście najprawdopodobniej są braćmi.
    Teraz nie jest ważne czego chciałaby Eliza, tylko to, by ją znaleźć. Nie obchodzi mnie czy mi ufacie, ale jeśli wiedzie o mojej siostrze coś, czego ja nie, to chcę o tym wiedzieć!
   Łzy wyschły jej już podczas kłótni bliźniaków. Nie miała na sobie makijażu, więc jedynym, co wskazywało na to, że płakała były zaczerwienione oczy i lekko zatkany nos.
    Wiele razy próbowałam się czegoś dowiedzieć. Ale Eliza dobrze pilnowała swoich sekretów. Nie jestem tak głupia, żeby nie wiedzieć, że jeśli coś przede mną ukrywa, to policja też nie powinna się o tym dowiedzieć. Hasła do jej laptopa nigdy nie zgadłam, a nie zostawiała go włączonego, gdy wychodziła. Może było to coś związanego z tym, czym naprawdę się zajmowała, albo z wami.
   Znów westchnęła bezgłośnie, nie wiedząc jak potoczy się dalsza część rozmowy. To zależała wyłącznie od bliźniaków i tego czy zaufają Melisie oraz sprawią, by ona zaufała im. Może wpuszczać do domu obcych, ale pokój Elizy zobaczą tylko ci, którym naprawdę wierzy. Choć chciałaby dowiedzieć się więcej, wiedziała, że i ona będzie musiała dać im coś w zamian.
    Co naprawdę was ze sobą łączyło? Za kogo, oprócz współpracowników, mogła uważać was Eliza?


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#13 28-08-2018 o 00h28

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 934

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Noah zamknął oczy. Ile by dał, aby ten horror już się skończył, a najlepiej, wcale nie zaczął. Poczuł, jak spada mu ciśnienie we krwi, więc siedział spokojnie, aż zawroty głowy miną. Podczas gdy Eden patrzył na to, co pisała dziewczyna, klepnął brata delikatnie w plecy. Nieprzyjemne ciarki przeszły po jego ciele.
-Owszem, miała tam wiele informacji, do których wgląd powinien mieć tylko jeden zespół w naszej firmie- powiedział spokojnie rudowłosy. Poprawił okulary charakterystycznie. -Wiemy, jak złamać hasło, więc jeśli ten laptop tu jest, to nie zwlekajmy dłużej.
     Dziwnie było słuchać, jak własny brat rozmawia z kimś, słysząc tylko jego głos i mając ciemność przed oczami. Noah otworzył oczy i zdołał jedynie zerknąć na notatnik, kiedy dziewczyna z powrotem zagarnęła go i zaczęła pisać kolejne zdanie. Eden przeczytał je pierwszy i uśmiechnął się smutno.
-Mogłaby nazwać nas przyjaciółmi. Chociaż na pewno nie takimi, którzy będą przy niej podczas ważnych rodzinnych wydarzeń. Ani takimi, którzy będą mogli wspierać ją nie kryjąc się z tym. Nie mogliśmy wiedzieć o wszystkim i nie mogliśmy jej o wszystkim mówić.- Kiedy zrobił pauzę,  spojrzał na brata.
-Która jest godzina?- zapytał nagle.
     Zamiast jednak odpowiedzieć, Noah pokręcił głową.
-Dzisiaj nie zdążymy. Jutro.- Powiedział mu. Jego głos ponownie zaczął przybierać swój spokojny, przyjemny wydźwięk. Eden nie wiedział czy to przez złe samopoczucie bliźniaka czy przyjęcie do wiadomości tego, że żadna ze stron mu nie odpuści, a Melisa prędzej czy później dowie się o rzeczach, o których nie powinna wiedzieć.
     Rudowłosy odwrócił się do brunetki.
-Jeśli to ma pomóc w rozwiązaniu tego wszystkiego… jestem w stanie powiedzieć  ci o wszystkim, naprawdę. Mogę ryzykować. Teraz już prawie wszystkim. Powinnaś zobaczyć prywatną pracownię Elizy. Może ty zauważysz tam coś, czego my nie potrafimy z niczym powiązać.
     Wtedy zadzwonił jego telefon. Chłopak wyciągnął go szybko i spojrzał na ekran, po czym zwrócił się do towarzystwa.
-To pilne- powiedział jedynie, po czym w pośpiechu wstał. –Wyjdę na korytarz. Za chwilę wrócę- zapewnił. Po tych słowach wyszedł za drzwi salonu i tam odebrał telefon.
     Młodszy z braci Omelas wycelował swoje niebieskie oczy w psa, a następnie wręcz wwiercił wzrok w jego właścicielkę. Stłumiony głos brata brzmiał zza drzwi, a Noah dalej patrzył dziewczynie w oczy, jakby próbował ją prześwietlić, równocześnie będąc przy tym spokojnym i starając się nie okazywać jej swojego wrogiego nastawienia. Mimo wszystko, określenie „wwiercić” było jak najbardziej adekwatnie. Zazwyczaj nikt nie patrzył się na intensywnie na kogoś, kogo dopiero poznał.
-Pójdziesz tam jutro?- zapytał. –Eden pewnie zaproponuje, żebyśmy się spotkali na miejscu. Mam na myśli pracownię twojej siostry. Mieszkanie, którego adres ma zapisany w dokumentach.

Ostatnio zmieniony przez Airi (28-08-2018 o 00h44)


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#14 30-08-2018 o 22h07

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Im dłużej rozmawiali tym niepewniej czuła się Melisa. Już zdążyło się potwierdzić jej przypuszczenie, że Eliza zajmowała się czymś niedozwolonym. A co za tym idzie, mężczyźni w jej mieszkaniu również. Choć rodzonej siostrze ufała ponad wszystko, nie była pewna czy zaufanie osobom przedstawiającym się jako jej przyjaciele było dobrym pomysłem. Mimo że wcześniej zrobiłaby wszystko, by uzyskać jakąkolwiek informację, teraz zaczynała rozumieć, iż może więcej stracić niż zyskać. Jeżeli potrzebują laptopa Elizy, a są w nim rzeczy naginające prawo, mogą równie dobrze użyć ich jako dowodów i wykorzystać przeciw niej lub starszej Frey. Już zdążyli się dowiedzieć o złamaniu prawa przez Mel, która ignorując godzinę policyjną całą noc chodziła po mieście szukając siostry. Skoro umieją dostać się do nagrań z kamer, znalezienie na to dowodów też będzie dla nich pestką.
   A jednak znów przebiła się w głowie Melisy jedna myśl. Jeśli to, co mówią jest prawdą, Eliza może być w niebezpieczeństwie. A oni pomogliby jej zmienić ten stan rzeczy, o ile to jeszcze możliwe. Bowiem najgorszym wyznacznikiem tej sytuacji był dla Frey czas. Im więcej go upływało, tym mniej nadziei w sobie miała. A co za tym szło, zwiększało się jej poczucie winy i chęć poświęcenia, byleby osiągnąć cel. Pierwszej nocy złamała prawo. Minęły dwa tygodnie i była gotowa zrobić o wiele więcej i zaryzykować o wiele więcej.
   Gdyby usłyszała od Elizy, że naprawdę są jej przyjaciółmi nie zawahałaby się nawet przez sekundę, by wszystko podać im jak na tacy. Starsza Frey może była roztrzepana i dobroduszna, ale gdy komuś ufała, musiała mieć pewność. Szkoda tylko, że nie mogła mieć pewności, że El czuła właśnie to, co jej mówią.
    Jeśli naprawdę byliście jej przyjaciółmi, to mogę wam zaufać. Ale nie wiem ile prawdy jest w tych słowach. Napisała, lecz nie była pewna czy pokazać im swoje zwątpienie. Ostatecznie przewróciła kartkę w notatniku, nie pokazując nikomu jej zawartości. Jednak zaglądający przez ramię dziewczyny rudzielec najpewniej zdążył to przeczytać.
    Spieszycie się? Posmutniała, gdy usłyszała pytanie o godzinę. Tak bardzo chciała poznać odpowiedzi, a mogło się okazać, że tego dnia się to nie uda. A najgorsze było to, że nie ona o tym decydowała. Nie mogła nic poradzić, bo wszystkie informacje, które dostanie zależały od braci Omelas.
       Miała prywatną pracownię? Nigdy mi o niej nie mówiła. Napisała zawiedziona. Ile jeszcze jej siostra miała przed nią tajemnic?
   Choć to oznaczało, że ma szansę zyskać nowe informacje, to jednak nie ucieszyło jej. Znów poczuła tą odległość między nią a Elizą, która ta stworzyła jeszcze będąc przy niej. Choć odkrywanie ile sekretów miała jej sistra będzie dla Melisy bolesne, była pewna, że nie podda się. A gdy już w końcu znajdzie El, zrobi jej wielką awanturę o te wszystkie kłamstwa, których musiała wysłuchiwać.
   Odprowadziła wzrokiem wychodzącego z salonu bliźniaka. Nie była zadowolona, że ktoś obcy chodzi po jej domu bez jej kontroli. Nie chodziło o jej prywatność czy też strach przed kradzieżą. Nie chciała, by ktokolwiek wchodził do pokoju Elizy bez jej wiedzy. Dlatego nadstawiła uszu, aby nie przegapić zakończenia rozmowy telefonicznej lub charakterystycznego skrzypienia podłogi w pokoju siostry, która choć większość wygłuszyła dywanem, posiadała przy wejściu odsłonięty fragment zawsze zawczasu informujący ją o nieproszonych gościach.
    O dziwo pewniej czułaby się, gdyby to białowłosy opuścił pomieszczenie. Był skryty i spokojny, nieufny, co sprawiało, że przypominał Melisie samą siebie zanim nie przejęła ryzykownej natury Elizy po jej zniknięciu. Bardziej mogła wyrazić sobie Elizę myszkującą w czyimś pokoju niż siebie, tak samo jak widziała w tej roli Edena, a nie Noaha. Tak otwarci i przyjaźni ludzie sprawiali, że Mel czuła jakby tylko udawali, grali tą przychylność, a tak na prawdę knuli coś gorszego, niż osoby otwarcie wrogie.
   Ostry wzrok Noaha sprawił, że ta przychylność lekko się w dziewczynie zmniejszyła. Czuła na sobie jego wzrok i nie można powiedzieć, że to uczucie było przyjemne. Choć jego oczy nie pałały wrogością, a raczej ciekawością. Jakby próbował zapytać „co przede mną ukrywasz?”.
        Byłam pewna, że to ten adres ma podany. Westchnęła. Dlaczego ona tak uparcie stara się trzymać mnie z daleka od swojego życia?
   Nie była pewna czy powinna pytać o to akurat jego, zważając na to jak nieprzychylny był przekazaniu jej jakichkolwiek informacji. A może to właśnie dlatego to zrobiła. W tamtej chwili mówił jak jej siostra. O niebezpieczeństwie i ochronie. Ale czy w tej relacji nie powinno liczyć się też zaufanie?
   Melisa choć zawsze próbowała się czegoś dowiedzieć o tajemnicach siostry, nigdy nie przekraczała pewnych granic. Wiedziała, że zawiodłaby ją wtedy. Jednak teraz to ona się tak czuła. To jej zaufanie zostało zszargane, bo okazało się, że nie były to jakieś drobne sekreciki. Całe życie starszej Frey było dla młodszej zagadką.

Ostatnio zmieniony przez Chitaru (04-09-2018 o 21h51)


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#15 30-08-2018 o 22h57

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 934

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Chłopak odchylił się na kanapie, ale nie oparł się o jej oparcie. Zerknął niepewnie w stronę drzwi, za którymi zniknął jego brat. Dziwiło go to, dlaczego nie postanowił odebrać telefonu w ich towarzystwie. Przecież i tak później powie mu o wszystkim, a ta dziewczyna, Melisa… chwilę temu oświadczył, że jest w stanie powiedzieć jej o wszystkim, byleby tylko odnaleźli Elizę. Czy to był jakiś test? Eden próbował sprawdzić, jak zachowa się wobec dziewczyny zostając z nią na chwilę sam na sam?
     Zerkał na notatnik nieśmiało, kiedy brunetka pisała w nim nowe zdania. W oczach Noaha temat rozmowy całkowicie zszedł na mieszkanie Elizy. Nie widział sensu rozgrzebywać tego, dlaczego Eliza wszystko ukrywała przed swoją siostrą. Dla niego odpowiedź była oczywista.
-Byłaby idiotką, gdyby, chociaż nie próbowała cię ukryć- odparł stanowczo. –Powinnaś docenić, że nic nie wiedziałaś. Później Eden wyjaśni ci, dlaczego to takie ważne. Eliza musi cię strasznie kochać- dodał. Nie upłynęła pełna sekunda, kiedy poczuł, że te myśli niepotrzebnie zostały wypowiedziane na głos. Ostatnie słowo brzmiało, jakby ledwie przeszło mu przez gardło i najwyraźniej zdał sobie z tego sprawę, ponieważ odwrócił wzrok ponownie, najpierw ku psu, później ku maleńkiej szparze w drzwiach. Próbował pocieszyć się jakimiś drobnymi faktami, na przykład tym, że nie było mu już zimno, albo pies przestał wyglądać, jakby chciał go ugryźć. Chciał, aby jego brat już wrócił i dał sobie do zrozumienia, że jeśli im życie miłe, powinni natychmiast wrócić do swojej kryjówki. Pomyślał, że Melisa nie zdaje sobie sprawy też z tego, na jaką ugodę by mu poszła, gdyby postanowiła nie komentować jego wypowiedzi.
     Kolejny dzień, który nie wyglądał tak jak powinien zbliżał się do swojego końca.
-Musimy wrócić wcześniej do domu. Mamy jeszcze coś do zrobienia- powiedział wprost, przypominając sobie, że wcześniej zapytała o to, czy się śpieszą. Prawdopodobnie zrobił to po to, aby przerwać pauzę w ich rozmowie.
-Paradoksalnie, rzucamy się w oczy, więc lepiej się nie narażać, nie?- Zapytał Eden retorycznie i równocześnie niepoważnie. Noah niemal podskoczył na siedzeniu. Przez zamyślenie nie wybada nawet, kiedy Eden przestał rozmawiać przez telefon i do nich wrócił. Rudowłosy spokojnie zajął swoje miejsce, uśmiechając się słabo do towarzystwa.
-To był szef- powiedział tylko. –Noah, musimy wziąć taksówkę i jechać do firmy, nie ma rady. Jak dowie się, że werbujemy siostrę Elizy, zdenerwuje się. Bardzo się zdenerwuje.
     Białowłosy spojrzał na niego wrogo, co Eden skutecznie zignorował.
-Dobra. Melisa, skoro nie czujesz się na tyle pewnie, aby przekazać nam laptop Elizy, poczekamy z tym do jutra. Studiujesz, pracujesz? Musimy załatwić to wczesnym rankiem.
-To jakiś absurd.
-Cicho, Noah. Wszystko w tym świecie jest absurdalne.- Z tymi słowami, naciągnął kaptur na głowę brata i objął go ramieniem, na co bliźniak jedynie podjął się próby odepchnięcia go. Spojrzał dziewczynie w oczy, aby kontynuować wypowiedź w jej stronę. –Wyślę ci adres. Powinnaś zobaczyć pracownię El.
     Drugi z braci przekrzywił głowę w stronę pierwszego. Jego usta poruszyły się, ale nie wydały z siebie żadnego dźwięku.
     "El"?
     W dalszym ciągu miał w głowie słowo absurd. Próbowali zyskać zaufanie dziewczyny, której sami bali się zaufać. Mimo tego, że nie postanowili nie ukrywać swojej bliższej relacji z Elizą, Noah czuł się dziwnie, kiedy Eden robił to tak dotkliwie, na przykład używając skrótu jej imienia. Nie spodziewał się tego po sobie, dlatego spuścił głowę i zapomniał już nawet o tym, że miał ściągnąć z głowy kaptur, który założył mu brat.

Ostatnio zmieniony przez Airi (30-08-2018 o 23h08)


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#16 05-09-2018 o 21h51

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Słuchała słów Noaha i czuła się jak małe dziecko. Przecież rozumiała zachowanie siostry. Wiedziała, że Eliza robi wszystko dla jej dobra, a jednak po prostu nie mogła się z tym pogodzić. Nie chciała być chroniona. To ona zawsze była tą odpowiedzialną, która wszystkim się zajmie i załatwi każda sprawę, naprawi każdy problem. Ale tak naprawdę chciała się czuć potrzebna, a El wiedziała o tym i pozwalała na to. Dopiero jej utrata sprawiła, że Melisa zrozumiała jak bardzo była bezużyteczna w ich życiu. Poczuła, iż nic nie może zrobić. Białowłosy potwierdził to na własny sposób. „Powinnaś docenić... Musiała cię kochać...” To ona zawsze się o mnie troszczyła, pomyślała dziewczyna. To ja zawsze potrzebowałam pomocy.
   A jednak nie zamierzała się poddać, choćby każda kolejna informacja o siostrze łamała jej serce na jeszcze mniejsze kawałki, musiała ją odnaleźć i sprowadzić do domu. Nie mogła jednak znaleźć słów, by odpowiedzieć Noahowi. Zwykłe „wiem” nie było wystarczające, ale nic więcej nie przychodziło jej do głowy. Milczała bardziej niż zazwyczaj. Nawet jej ciało nie pokazywało, co chciałaby w tej chwili powiedzieć, choć to właśnie tak zwykle wyrażała emocje. Myśl o swojej bezużyteczności sprawiła, że skamieniała. Wróciła więc do wsłuchiwania się w odgłosy z korytarza. Nic jednak nie wskazywało na to, że Eden postanowił naruszyć prywatność Elizy.
   Podskoczyła jak na szpilkach, gry Noah przerywając milczenie wyrwał ją z zamyślenia. Tuż po niej podobną reakcją wykazał się białowłosy, gdy jego brat wszedł do salonu. Mel odetchnęła z ulgą na myśl, że niepotrzebnie podejrzewała go o złe zamiary.
   Będą mieli przeze mnie problemy, pomyślała. A jednak nie czuła się winna. Pewnie przypuszczali na co się piszą przychodząc do jej mieszkania. Nie oddałaby informacji za nic, musiała sama jakieś otrzymać. Byli tego świadomi.
   Jak widać Eden rozumiał w jakiej sytuacji się znajdują. Mel nie oddałaby laptopa siostry od tak obcym. Mogła być zdesperowana, ale nie na tyle, by ryzykować utratę tak ważnej poszlaki.
    Oba, ale jutro mam tylko popołudniową zmianę w pracy. Rano mi pasuje. Napisała, choć najchętniej pojechałaby do mieszkania siostry od razu. A najlepiej sama. Nie sądziła jednak, że dostanie taką możliwość, tak jak oni nie dostali od niej laptopa. Zaufania nie da się zbudować tak szybko.
   Mimo wszystkich niepewności jakie tego dnia się w niej zebrały, uśmiechnęła się szczerze na widok przekomarzanki braci. Teraz naprawdę przypominali jej Elizę i samą siebie. I jeszcze to zdrobnienie, którego sama używała. Jakby trafili ją w samo serce, przypominając o relacji, której może nie odzyskać.
    Może dokończycie jeść zanim wyjdziecie? Odwróciła notatnik w stronę chłopaków i spojrzeniem wskazała na prawie nieruszone naleśniki. Sama też nie tknęła swoich, tak bardzo skupiła się na rozmowie, że całkowicie o nich zapomniała.


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#17 08-09-2018 o 20h46

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 934

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Bracia kiwnęli głową równocześnie, ale tylko Eden to zauważył. Rudowłosy uśmiechnął się lekko.
-Więc ustalone- uznał. Zaczął grzebać w aplikacjach swojego telefonu szukając tej, która potrafiła wyszukać inne tego typu urządzenia i podać jak daleko się od siebie znajdowały. Chwilę później wystukał coś na klawiaturze, a telefon należący do Melisy zabrzęczał.
-Załatwione. Gdyby coś się działo, pisz na ten numer. Będzie aktywny jeszcze przez kilka dni.
     Kiedy dziewczyna przypomniała im o naleśnikach, Noah nie powstrzymał niepewnego spojrzenia, a delikatny uśmiech Edena przeobraził się w ten przepraszający. Chwycił talerzyk w dłonie, rzucając w niepamięć wściekłą twarz szefa. Kiedy drugi kawałek wędrował w jego ustach, Noah dopiero ściągnął kaptur z głowy i sięgał po swoją porcję. Podczas posiłku odzywał się tylko Eden, który zdążył już przekazać Melisie, że naleśniki są jego ulubionym daniem i ocenić te zrobione przez dziewczynę, jako „pyszne” i „przywołujące miłe wspomnienia”. Nie sprecyzował jednak, o jakie wspomnienia chodzi, choć Noah musiał wiedzieć, ponieważ spojrzał na niego kątem oka, kiedy o nich wspominał.
     Na koniec podziękowali i skierowali się ku wyjściu.
-Zanim jeszcze pójdziemy, poproszę cię o jedno. Nie przychodź za wcześnie. A jeśli już będziesz tam przed czasem, nie zostawaj długo w miejscu. Bądź ostrożna. Do zobaczenia jutro.
     Dziewczyna zamknęła drzwi, a bracia zeszli na dół i złapali taksówkę, po czym podjechali nim kilka przecznic, aby mieć bliżej do firmy. Deszcz zaczął już ustępować, choć nikt nie mógł nikogo zapewnić, że do rana przestanie padać zupełnie. Noah obserwował krople spływające szybko po szybie, kiedy Eden wręczał kierowcy banknot.
     Weszli do jednego z biurowców. Właściciel całego przedsiębiorstwa czekał na nich już w recepcji. Nie powiedział jednak nic, kiedy ich zobaczył. Utkwił zamyślone spojrzenie na twarzach bliźniaków i jedynie gestem pokazał im, że mają udać się do jego gabinetu. Tam czekała ich dłuższa rozmowa.
     Tamtą noc spędzili w budynku, korzystając z jego łazienki i sypialni przygotowanych dla pracowników zostających po godzinach. W tamtych czasach, kiedy funkcjonowała godzina policyjna, wiele firm było wyposażonych w pomieszczenia, w których można było spędzić noc. Istniały jeszcze specjalne przepustki wyjaśniające, dlaczego dana osoba przebywa poza domem w nocy, ale bracia Omelas nie chcieli z niej skorzystać.

                                                                                                                                                                                                  15 października
     Następnego dnia, minutę przed umówioną godziną, zaparkowali firmowy samochód przed wieżowcem mieszkalnym, w którym Eliza wynajmowała lokum. Na dworze była mżawka, mimo tego odsunęli nieco szyby i wypatrywali Melisy. Chcieli wysiąść z auta zaraz po zobaczeniu jej. Eden stukał palcem w kierownicę, zerkając w lusterko i obserwując ludzi, którzy raz po raz przewijali się na chodniku obok miejsc parkingowych.

Ostatnio zmieniony przez Airi (12-09-2018 o 19h26)


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#18 11-09-2018 o 21h50

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Patrzyła jak jeden z bliźniaków przez chwilę robi coś w swoim telefonie i już po momencie odezwał się dzwonek Melisy, która była stuprocentowo pewna, że nie podawała chłopakowi swojego numeru. Choć przez moment rozszerzyła oczy w zdziwionej minie, już kilka sekund później prawie niezauważalnie przewróciła oczami jak to zwykła robić, gdy siostra popisywała się kolejnymi informatycznymi umiejętnościami. No tak, kolejne hakerskie sztuczki, przeszło jej przez myśl. A każda z tych drobnych sugestii, które wyłapywała sprawiała, że coraz bardziej wierzyła w wersję wydarzeń bliźniaków. To nie ich zapewnienia, że przyjaźnili się z Elizą sprawiały, że zaczynali zyskiwać jej zaufanie, a te szczegóły, które wyłapywała, podobne upodobania, zdrobnienie jej imienia, tęskny wzrok, gdy o niej wspominają- takie rzeczy ciężko udawać. I choć Mel wiedziała, że nie jest to niemożliwe udawała, być może dla własnej satysfakcji, że nie dostrzega możliwości oszustwa.
   Zastanawiała się czy jej zachęta do dokończenia naleśników nie zabrzmiała zbyt nachalnie. O ile napis może zabrzmieć jakkolwiek. Choć właśnie powierzyli sobie nawzajem sekrety,  które mogłyby ich pogrążyć nadal panowała między nimi aura nieufności. W jeden dzień nie uda im się tego przezwyciężyć, tydzień czy miesiąc też mogą nie wystarczyć. Mel jednak gotowa była zaufać im tu i teraz jeśli gwarantowało jej to odnalezienie siostry, a oni, cóż jeżeli im też na tym zależało niedługo nie powinni mieć przed sobą sekretów. Czy byli gotowi poświęcić dla Elizy tyle, co jej siostra?
   Słuchając komplementów Edena dziewczyna znów zaczęła pogrążać się w melancholii. Słuchanie pochwał pod kątem gotowania było jej znane od dawna. W domu ojciec i siostra rozpływali się nad wszystkim, co zrobiła jakby nie jedli nic od tygodnia. Matka po jakimś czasie przestała to robić, skupiona na sukcesie starszej córki przy obiedzie wolała rozmawiać o jej dniu, niż samym posiłku. Do tej roli jednak białowłosy nie pasował, więc nie mogła powiedzieć, że nagle poczuła się jak na rodzinnym obiedzie. Była z tego faktu zadowolona. Przywoływanie wspomnień z dni, gdy wszystko było w porządku sprawiało jej ból. A dwójka chłopaków w jej salonie, choć nieznajoma, sprawiała, że wszystko przypominało jej o tamtych czasach.
   Mel nawet nie zauważyła jak zdążyła przypiąć łatkę „tamtych czasów” okresowi sprzed dwóch tygodni. Jakby od zaginięcia siostry dzieliły ją lata.
   Podczas jedzenia nie siliła się na odpowiadanie Edenowi. Jedynie spojrzeniem dziękowała za jego pochwały i z szerokim uśmiechem wracała do jedzenia. Mogła dostrzec jakie cechy siostra lubiłaby w chłopaku najbardziej. Właściwie ich charaktery wydały jej się nawet podobne.
   Szybko nadszedł czas pożegnania. Niema miała ochotę krzyczeć, żeby nie wychodzili i opowiedzieli jej więcej. Nie musieli mówić o ważnych służbowych sprawach, czymś nielegalnym, czym zajmowali się z jej siostrą. Chciała tylko poznać ich relację. Nie zawartą w jednym słowie. Usłyszeć o ich spotkaniach, co razem robili, o czym rozmawiali, z czego razem się śmiali. Takie proste chwile, które obie siostry zawsze doceniały.
    Szybkie Do zobaczenia zapisane w notatniku i drzwi się zamknęły. To koniec na dziś.
   Mel opadła wycieńczona na kanapę. Czuła się jakby nie odbyła rozmowy, a maraton. Wysiłek włożony w hamowanie emocji nie przyniósł efektów, ale i tak wykończył ją psychicznie. Leniwym wzrokiem przebiegła po mieszkaniu i natrafiła na zegar, który obwieścił jej, że ma pół godziny na dotarcie do pracy. W pośpiechu zabrała wszystko, co było jej potrzebne i wyszła z mieszkania.
   Dzień w restauracji mijał spokojnie. Przez fatalną pogodę nie pojawiło się zbyt wielu klientów, c dziewczyna odebrała z ulgą. Mogła nadal skupić się na myśleniu o nadziei jaką dawało je spotkanie bliźniaków.
   Wyszła z pracy jak zwykle o dwudziestej drugiej i pospiesznym krokiem skierowała się do mieszkania. Posiadanie przepustki na godziny policyjne nie sprawiało, że czuła się bezpieczniej. A szczęście żaden patrol nie stanął jej na drodze.

   Z samego rana zerwała się z łóżka i swoją poranną rutynę wykonała w zaskakująco szybkim tempie. Choć Chmurka nie była zachwycona z przyspieszonej wersji spaceru, Melisa nie potrafiła wykonywać tego dnia żadnej czynności w normalnym tempie. Jakby wszystko paliło jej się w dłoniach. Z domu wyszła na długo przed ustalonym czasem. Po drodze zaszła do sklepu papierniczego, gdzie kupiła nowy notatnik, specjalnie na rozmowy o Elizie. Bała się, że gdyby ktoś chciał go sprawdzić, mógłby zauważyć o czym rozmawia z bliźniakami. Poprzedniego dnia wyrwała strony, które zapisała podczas ich rozmowy.
   Resztę czasu, który został jej przed spotkaniem poświęciła na obejście ścieżki, którą powtarzała co dnia. Najbardziej prawdopodobnej trasy Elizy w dzień jej zaginięcia. Tak jak za każdym razem szukała wskazówki, którą mogła przeoczyć i żadnej nie znalazła.
   Przyszła na miejsce dokładnie o wyznaczonej godzinie. Punktualność była jej zaletą, a jednocześnie wadą, bo potrafiła przyjść na miejsce spotkania na długo przed ustaloną godziną. Tym razem jednak usłuchała instrukcji chłopaka i stawiła się o idealnej porze. Nie chciała wyglądać jakby kogoś szukała, więc tylko kątem oka przelatywała po sąsiednich chodnikach. Nigdzie jednak nie było śladu bliźniaków. Zwiększająca swoją siłę mżawka zapewniła jej idealny kamuflaż zmieniając się w deszcz, który z każdą chwilą nabierał na sile. Nie wyjęła parasola z torebki i wyglądała jakby nie mając go przy sobie zwyczajnie chroniła się przed ulewą na klatce schodowej mijanego budynku.


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#19 12-09-2018 o 20h53

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 934

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     W pewnej chwili, jeden szturchnął tego drugiego i kiwnął głową ku konkretnej klatce schodowej. Odpowiedziało mu jedno, krótkie spojrzenie, po którym obaj wysiedli z samochodu i zatrzasnęli drzwi. Po charakterystycznym dźwięku zamykającego się pojazdu, lekko przyśpieszonym krokiem weszli po schodkach, aby znaleźć się przy wejściu do budynku.
-Och, wchodzi pani? Zostawić otwarte?- zapytał Eden, rzucając Melisie dyskretne, porozumiewawcze spojrzenie. Choć Noah ledwo powstrzymywał się od okazania skrępowania, minął ją spokojnie, nie spojrzawszy na nią nawet kątem oka. Eden nagle zmienił pozycję, jakby chciał zasłonić coś, co znajdowało się za nim. W końcu wpuścił dziewczynę pierwszą na korytarz klatki schodowej, nie dając jej zbytnio możliwości odmowy. W środku obaj zachowali większą swobodę. Rudowłosy odetchnął cicho.
-Cześć, Melisa- powiedział w końcu. Noah kiwnął głową na przywitanie.
-No to na górę. Nie ma potrzeby zwlekać.
     Nacisnął przycisk windy i oparł dłonie na biodrach, stukając przy tym jedną stopą rytmicznie, jakby miało mu to umilić czekanie. Kiedy tylko winda zatrzymała się, kiwnął głową do towarzyszy, aby wsiedli szybko. Nacisnął przycisk z numerem siedem i oparł się o jedną ze ścian. Ściana naprzeciw wyjścia była wypełniona szerokim lustrem, które gdzieniegdzie było popisane przez tutejszą młodzież. Mimo napisów, lustro było starannie wyczyszczone i można było się w nim do woli przeglądać. Eden przez jakiś czas dorównywał bratu w byciu tym, który nie odzywał się bez konieczności. Być może przez to wjazd na górę tak mu się dłużył. Zdjął okulary i przetarł oczy, ale kiedy uznał, że dłużej nie wytrzyma w pozostaniu obojętnym, uśmiechnął się lekko.
     Wyciągnął z kieszeni klucze, do których pozaczepiane były dodatkowe, metalowe kółka i niezrozumiałe dla obcych oznaczenia na plakietkach z twardego plastiku. Choć drzwi miały w sobie dwa zamki, tylko jeden był zamknięty.
     Wpuścili dziewczynę do środka.
     Mieszkanie nie było duże. Posiadało jedynie dwa pokoje, korytarz, łazienkę oraz kuchnię. Mniejszy z pokoi pełnił funkcję sypialni i składowiska przeróżnych teczek z dokumentami, a ten większy funkcję pracowni. Znajdowało się w nim duże biurko z komputerem najnowszej generacji oraz kanapa, która była podzielona na trzy szerokie miejsca. Całość mogłaby być nawet przytulna, gdyby nie widok kolejnych stert kartek i segregatorów. Przez ich przytłaczającą ilość, pomieszczenie wydawało się mniejsze, niż było w rzeczywistości. Prawie wszystkie okna w mieszkaniu były zasłonięte. Jedynie roleta w kuchni była podniesiona na kilka centymetrów do góry, jakby ktoś chciał wpuścić trochę światła dla kwiatu, który nie istniał.
     Noah usiadł na skraju kanapy i pochylając się, oparł łokieć o kolano. Wtopił wzrok w kolorowe teczki porozrzucane obok jasnobrązowej szafki. Wydawał się być zupełnie niezainteresowany rozmową z Melisą do tego stopnia, że Edenowi zrobiło się za niego wstyd. Od wzroku białowłosego biła melancholia i ten niepokojący, charakterystyczny dla niego spokój. Można było tylko zastanawiać się, nad czym w tamtym momencie myślał.
-Rozejrzyj się- powiedział Eden w stronę dziewczyny, jakby nie było to oczywiste. –Gdybyś chciała o coś zapytać… rób to śmiało.- Uśmiechnął się ponownie.
-Ach, tam… tam są zdjęcia- powiedział ciszej, wskazując mniejsze z pomieszczeń i miejsce półki, która zawieszona była obok małego lusterka.
     Na fotografiach znajdowali się ludzie z firmy, jakby całe życie Elizy kręciło się wokół pracy. Mieszkanie z numerem 723 należało do życia, w którym nie miała ani rodziców, ani siostry, i nikt też jej o to nie pytał. Grupowe fotografie, robione w większości po konferencjach lub mniejszych zebraniach, zdjęcie z szefem, na którym Eliza odbierała podziękowanie za specjalne zasługi dla firmy. Mimo wszystko, w centrum znajdowało się zdjęcie zupełnie nieoficjalne. Eliza, z bliźniakami po obu swoich stronach razem z Edenem śmiali się. W dłoniach mieli serpentyny i  podtrzymywali Noaha, który ubrudzony na twarzy kremem tortowym, próbował uciec z kadru aparatu.

Ostatnio zmieniony przez Airi (12-09-2018 o 22h51)


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#20 19-09-2018 o 21h14

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Uprzejmie ukłoniła się w podziękowaniu otwierającemu przed nią drzwi mężczyźnie. Zupełnie jakby widziała go pierwszy raz i wcale nie było ustalonej godziny ich spotkania. Zignorowała to, że drugi z bliźniaków całkowicie ją zignorował i również weszła do środka.
   Gdy tylko drzwi zamknęły się za nimi postawa Edena diametralnie się zmieniła, po Noahu ledwie można było dostrzec jakąkolwiek zmianę. Melisa też lekko odetchnęła z ulgą i weszła za nimi do windy. Milczenie rudego wydawało jej się dziwne. Choć poznała go dzień wcześniej, już mogła stwierdzić, że do niego nie pasowało. Zupełnie jak do Elizy.
   Przeglądając się w popisanym lustrze Mel zauważyła, że ma na twarzy wypieki. Dopiero wtedy zdała sobie sprawę z tego, jak szybko bije jej serce. Nie mogła się doczekać, by zobaczyć stronę swojej siostry, której dotąd nie znała. Mogłaby przysiądz, że skok na bungee dostarczyłby jej podobnych emocji.
   Po wejściu do mieszkania Melisa nie wiedziała na czym się skupić; nie otwieraniu ust czy powstrzymywaniu się od płaczu. Póki co oba wchodziły jej dość dobrze, jednak z czasem siła drugiego słabła. Dziewczyna nigdy wcześniej nie wstydziła się swojej wrażliwości. Zawsze uważała ją za dobrą cechę, w końcu bardzo ludzką. Jednak tym razem była na siebie zła. Powinna się skupić na celu, szukać każdej najmniejszej wskazówki, a ona miała ochotę jak prawdziwa księżniczka Disneya rzucić się na najbliżej leżący przedmiot i zanieść płaczem. To głupie, powtarzała sobie w myślach, za każdym razem, gdy widziała przedmiot doprowadzający ją do takiego stanu. Czyli mniej więcej pięć razy na minutę.
   Wszystkie okna zasłonięte, oprócz jednego z lekko uniesioną roletą. - El zawsze w ten sposób obserwowała okolicę jednocześnie upewniając się, że nikt nie widzi jej.
   Dwa puste pudełka po pizzy w kuchni. - Ponieważ nie lubiła gotować, a bardzo lubiła jeść.
   Sterty papierów, które leżały gdziekolwiek. - Eliza zawsze miała problemy z utrzymaniem porządku.
   Wygodna kanapa. - Najczęściej robiła sobie tylko drzemki między pracą, nie sypiając odpowiedniej ilości godzin, więc mało kiedy korzystała z łózka. Dlatego kanapa musiała być wygodna.
   O ilości sprzętu elektronicznego chyba nawet nie trzeba wspominać. Miała na tym punkcie bzika, którego młodsza siostra nigdy nie rozumiała.
   Skupiając się na obserwacji całkowicie zapomniała o obecności bliźniaków. Dopiero głos Edena przywrócił w niej świadomość jego istnienia. Pozwolił jaj na coś, co robiła od dobrych kilku minut, a ona uśmiechnęła się ironicznie na ten gest. Rozglądałaby się nawet gdyby jej zabronił.
   Jednak, gdy padło słowo zdjęcia naprawdę zainteresowała się rozmową. A raczej otrzymaną w niej informacją. Niemal biegiem zbliżyła się do fotografii zawieszonych na ścianach. Tym razem nie mogła zdjąć melancholijnego uśmiechu z twarzy. Widząc szczęśliwą twarz siostry porzuciła wszelkie wątpliwości. Mogła im zaufać. Eliza była z nimi szczęśliwa i naprawdę musieli być jej bliscy. Mel nawet nie przeszło przez myśl, że ktoś tak znający się na informatyce jak bliźniacy potrafił obsługiwać też Photoshopa i dowolnie edytować zdjęcia. Była zbyt wzruszona, by choć przez chwilę się nad tym zastanowić.
   Podniosła dłoń i przyłożyła ją do siostrzanego policzka ze zdjęcia jakby próbowała w ten sposób udawać, że to naprawdę Eliza, a nie jej podobizna. I mogłaby tak stać jeszcze długo, gdyby z transu nie wyrwało jej brzęczenie telefonu.
   Sms od mamy. Tylko tego brakowało.
    Cześć skarbie. Jak tam u ciebie, wszystko w porządku? Wiesz, martwię się. Elizka nadal nie odbiera telefonu. Naprawdę jest aż tak zapracowana, że nie ma czasu na krótką rozmowę z własną matką?
   To była cała Zofia. Po dwóch maskujących zdaniach do młodszej córki, od razu przeszła do tego, co naprawdę ją interesowało. Elizy. Jej oczka w głowie, które wiele osiągnęło i cały czas się rozwija, jak to powtarzała każdej sąsiadce, ciotce, kuzynce, pani w sklepie i jeden Bóg wie komu jeszcze.
    U mnie porządku. El ostatnio cały czas pracuje. Mówiła, że stara się o awans, więc robi wszystko, co tylko może. Przed chwilą wyszła z mieszkania. Wysyłają ją na jakąś ważna delegację i przez jakiś czas jej nie będzie. Prosiła, żeby jej nie przeszkadzać, bo będzie bardzo zapracowana.
   Odpisała Melisa. Mydlenie oczu matce wspaniałością siostry opanowała do perfekcji. Szczególnie, że przez ostanie dwa tygodnie ciągle musiała to robić. Nie umiała powiedzieć kobiecie, że jej najukochańsza córeczka po prostu zniknęła. Nie mogła tego powiedzieć, ponieważ ta od razu wezwałaby policję, nie wiedząc w jakie kłopoty wpakowałaby swoją dziecinę, o ile jeszcze żyje.
    Och, no tak. Elizka zawsze miała wielkie ambicje. Jest tak skupiona na celu, że nawet rodzina na razie się nie liczy. No cóż, musimy ją wspierać! Pomóż jej tam czasem, posprzątaj, ugotuj coś. Biedaczka nie może się tak przemęczać.
   W każdej wiadomości można było zauważyć jak słabo Zofia zna swoją córkę, a właściwie obie. Eliza nie była zbyt ambitna, po prostu starała się zaspokajać oczekiwania rodziców, co nie zawsze interesowało Melisę – przez to właśnie w oczach matki była tą gorszą. Poza tym El za żadne skarby nie zepchnęłaby rodziny na drugi plan, by coś osiągnąć.
   Mel wsunęła telefon do kieszeni, nie mając zamiaru kontynuować tej rozmowy. Wiedziała, że będzie to na rękę też kobiecie po drugiej stronie ekranu, która nie potrafiła prowadzić dłuższej konwersacji z młodszą córką.
   Odwróciła się z powrotem w kierunku bliźniaków wyjmując notatnik i z większym zapałem, niż w rozmowie z matką, zaczęła pisać.
    Musieliście być dla niej bardzo ważni. Spojrzała w kierunku Edena, który już stał przy jej boku i czytał. Uśmiechnęła się na kolejną myśl porównującą go do siostry. Naprawdę mieli podobne charaktery. Powiem wszystko, co będziecie chcieli wiedzieć, jeśli tylko znam odpowiedź. Napisała i zamyśliła się na moment. Nie wiedziała czy tym razem już nie przesadzi, ale postanowiła już przestać przejmować się jakimikolwiek wątpliwościami odnośnie bliźniaków. Jeśli Eliza im ufała, muszą być tego godni. Jej laptopa też mogę wam pokazać. Już miała przestać pisać, ale zreflektowała się w ostatnim momencie. Jednak nadal chcę się wszystkiego dowiedzieć. Choćby czym dokładnie zajmuje się wasza firma. Bo, że jest to nielegalne już zdążyłam się domyślić, zanim jeszcze was poznałam.


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#21 19-09-2018 o 23h09

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 934

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Noah zerkał podejrzliwie w stronę kobiety, obserwując jej wzrok zatrzymujący się na zdjęciach. Raz po raz przenosił dyskretny wzrok na jej torbę, w której, miał nadzieję, że Melisa miała laptopa swojej siostry. Uczucia, które tak usilnie próbowała ukryć wprawiały go w lekką dekoncentrację i zażenowanie, ale nie zamierzał wychodzić z pomieszczenia. W mieszkaniu Elizy czuł się tak dobrze, jak w swoim własnym. Kiedy zauważył, jak wyjmuje swój notatnik i zaczyna w nim pisać, wyprostował się i poczekał cierpliwie na moment, w którym będą mogli wraz z bratem ujrzeć napisy.
-Nie możesz, ale musisz. Tam na pewno są jakieś wskazówki i dalej nie rozumiem, dlaczego oboje tak wstrzymujecie się ze złamaniem hasła.- Zacisnął pięść, ponownie przyjmując to intensywnie groźne spojrzenie, które pojawiło się u niego dnia poprzedniego, na krótką chwilę.
-Noah.- Eden położył dłoń na ramieniu brata i ścisnął je. Jeszcze chwila i mógłby zacząć się zastanawiać, czy go to nie boli. Spojrzał na niego porozumiewawczo. Kiedy Melisa wymieniała z kimś wiadomości, Eden powiedział coś do brata bardzo cicho. Z każdą kolejną chwilą twarz Noaha wolno łagodniała, aż w końcu młodzieniec podniósł się z miejsca i rzuciwszy ostatnie spojrzenie Melisie, odwrócił się do niej plecami. Eden wyjął z kieszeni kluczyki od samochodu i podrzucił je tak, aby białowłosy zdążył je złapać. Po tym wydarzeniu Noah wyszedł z mieszkania, jak gdyby nigdy nic.
     Klapnął drzwiami, najprawdopodobniej nieumyślnie.
-Tak będzie lepiej.- Powiedział Eden jedynie. –Jest zbyt drażliwy. Wolałbym, aby jego relacje z tobą nie uległy większemu pogorszeniu.- Tymi słowami miał nadzieję zamknąć temat.
     Pozwolił sobie zająć miejsce przy biurku. Odwrócił krzesło obrotowe tak, aby mógł widzieć Melisę. Drobnym gestem zaproponował jej, aby również usiadła, na kanapie.
-Więc zacząć od firmy?- Kiwnął głową. –Może domyśliłaś się, że działamy pod przykrywką, ale chyba nie potrafisz wskazać konkretnych dowodów.- Puścił jej oczko, jawnie ją podpuszczając. Chwilę później wydobył z siebie westchnięcie.
-Jesteśmy częścią opozycji.- Mimo poważnego tonu, na jego usta ponownie wpłynął uśmiech ukrywający smutek. –Nasze główne zajęcie polega na przekazywaniu informacji dalej. Włamujemy się do systemów i robimy wszystko, aby tajemnice ujrzały światło dzienne. Zamieszki, pod główną bramą do Londynu, niecały rok temu, na przykład, a później ta sprawa z wybuchem samochodu, w którym siedziało trzech ważnych polityków. Kto tam wierzy w to, że to był zwykły wypadek? Wbił wzrok w podłogę, przerywając na chwilę swoją opowieść.  Musiał zaczerpnąć powietrza.
-Chcemy dowiedzieć się, co ukrywają władze. Myślałem, że byliśmy już blisko, ale wtedy nagle Eliza zniknęła. W takich sytuacjach zabrania się jakichkolwiek prób dotarcia do osoby zaginionej, żeby nie wywoływać u nikogo podejrzeń. Kazano nam zaprzestania dalszych poszukiwań informacji, dopóki sprawa nie przycichnie. Oficjalnie, Eliza jest na urlopie zdrowotnym, który kończy się za tydzień. Jeśli w ciągu tego czasu nic nie ustalimy, a ona nie pojawi się w pracy w dniu, w którym powinna, za jakiś czas zostanie wydany dokument wydalający ją z jej stanowiska. Nadążasz?
     Zrobił kolejną przerwę. Przeniósł wzrok w stronę korytarza i drzwi wyjściowych. Noah nie zamknął ich na klucz.
-Na początku podjęcia się tego zawodu, każdy z nas podpisał dokument, w którym deklarował całkowite milczenie w takich sytuacjach. Coś na zasadzie, gdzie jednostka poświęca się dla większości. Ta umowa jest w porządku, dopóki nie znika ktoś, z kim to ty przebywasz. A ludzie znikają codziennie. Nie koniecznie ci, którzy z nami współpracują, w jakikolwiek sposób. Nawet w głównej siedzibie władz mamy swoje wtyki, a oni nie potrzebują dowodów, aby usunąć kogoś ze społeczeństwa. Po prostu to robią.
     Przed następną częścią opowieści wzbraniał się najbardziej. Przerwa była jeszcze dłuższa, a westchnięcie głośniejsze.
-Zajmujemy się też podrabianiem przepustek dla ludzi, którzy chcą uciec z kraju, lub znajdują się w niebezpieczeństwie. Robimy to też dla tych, którzy nie koniecznie chcą uciekać, ale mamy pewność, że będą następnymi celami. Gdyby nasz szef dowiedział się, że wiesz już o tylu rzeczach, najprawdopodobniej wlepiłby ci bilet do Japonii i nie patrzył na to, co masz do powiedzenia. My natomiast zostalibyśmy ukarani i odsunięci od części znaczących informacji. Wtedy szanse na odnalezienie El nikną całkowicie. Nie sądzę, aby ktoś poza nami próbował tak gorączkowo ją odnaleźć. Ja… przepraszam, że mówię o tym w taki sposób. Teraz rozumiesz, dlaczego wyjawienie ci prawdy wiąże się z życiem i śmiercią?
     Ściszył głos.
-Oni potrafią złamać nawet najbardziej lojalnego człowieka. Dlatego najlepiej jest dla nas, kiedy wiemy o sobie jak najmniej. Wtedy nie narażamy innych na niebezpieczeństwo.


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#22 23-09-2018 o 17h48

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Nie wstrzymywałam się przed złamaniem hasła, a zaufaniem dwóm obcym facetom pojawiającym się w moim domu bez zapowiedzi. Napisała lekko marszcząc brwi. Oskarżenie, że wstrzymuje się przed pomocą siostrze trafiło w jej czuły punkt. Właśnie postanowiłam przestać się wstrzymywać i nie chcę zmienić zdania. Gdy długopis oderwał się od papieru posłała mu minę mającą służyć jako ostrzeżenie, razem z poprzednim zdaniem, sugerującym, że jeszcze może zrezygnować, co było oczywistym blefem, bo nie porzuciłaby szansy na odnalezienie Elizy.
   Mel przez ostatnie dwa tygodnie nagromadziła w sobie tyle emocji, że musiała w końcu je wyładować. Miała wielką ochotę trochę się pokłócić z białowłosym i po tym jak wyrzucił jej brak chęci do współpracy, wytknąć mu jego niechęć. W końcu, to on najmniej chciał jej zdradzić.
   Jednak Noah opuścił pomieszczenie za namową Edena. Z czego Melisa nie była zadowolona. To, że nie był przychylnie nastawiony, nie znaczyło, że nie powinien z nimi być. Dla Elizy był ważny, a odkrycie dlaczego stanowiło jeden z celów jej siostry. Co takiego jest w tym cichym i zamkniętym chłopaku, że przyjęła go tak blisko siebie, zastanawiała się młodsza Frey. I dlaczego ona sama czuła do niego tak sprzeczne emocje. Choć wydawał jej się godny zaufania, czuła, że po prostu nie chce przyznać mu racji i tak łatwo go nim obdarzyć.
    Właściwie, nie przeszkadza mi jego zachowanie. A nie da się naprawić relacji z kimś, gdy nie rozmawia się z tą osobą. Napisała, po czym zdecydowała się na trochę więcej szczerości. To ty wydajesz się zbyt ufny, jak na osobę działającą wbrew prawu.
   Choć nie chciała, by tak to zabrzmiało była odrobinę zła. Nie wiedziała czy to dlatego, że Noah został wykluczony z ich rozmowy, a może przez to, iż ona straciła osobę do kłótni i wyładowania emocji.
   Od razu zmieniło się jej nastawienie, gdy Eden zaczął mówić o pracy. Skupiła się całkowicie na jego słowach, zapominając jak wcześniej się czuła. Gdy zobaczyła mrugnięcie chłopaka z zmrużyła lekko oczy uśmiechając się pod nosem. Miał rację i jak widać lubił się tym chełpić.
   Po chwili jego twarz zmieniła się o sto osiemdziesiąt stopni. Ciepło bijące od jego uśmiechu zgasło jakby ktoś odłączył zasilanie. Ona sama przybrała ponurą minę i kompletnie nie wiedziała jak powinna zareagować. Nie spodziewała się takiego obrotu spraw, choć kiedyś zastanawiała się czy El nie ma czegoś wspólnego z opozycją. Ale były to tylko luźne gdybania, których nie mogła brać na poważnie, bez żadnych dowodów. Teraz, gdy je miała, wciąż nie chciała w to wierzyć. A jednak była pewna, że chłopak mówi prawdę. Kto wyznawałby komuś sekret, za który może trafić do więzienia, by go oszukać, jeśli sam nie miałaby zaufania do tej osoby.
    W takim razie, może powinniście posłuchać. Nie powinniście się tak narażać. Bała się, że mogą jej posłuchać i naprawdę zostawić z tym wszystkim znów samą. Jeśli złamiecie hasło do jej laptopa, to mi wystarczy. Poradzę sobie i ją znajdę.
   Sama nie wierzyła w to, co napisała, ale czy mogła ich prosić, by tak ryzykowali dla niej lub Elizy. Z drugiej strony jeśli naprawę zależało im na starszej Frey zaryzykują, wiedziała to. Choć na początku nie planowała ich sprawdzać, tak właśnie to wyszło i teraz odpowiedź Edena zadecyduje o dalszym losie ich spotkania.


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#23 23-09-2018 o 19h51

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 934

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/493465015173644289/unknown.png

     Podniósł głowę, aby mieć lepszy widok na swoją rozmówczynię, a później na notatnik. Kiedy zobaczył odpowiedź, jego brwi drgnęły ku górze. Uśmiechnął się minimalnie.
-Szczerze, nie sądziłem, że przyjmiesz to z takim spokojem- zaczął. –Nie możesz mieć pewności, że to, co jest w laptopie Elizy jest w stanie cię do niej zaprowadzić. Od dłuższego czasu tkwimy w martwym punkcie. Jeżeli sprawy wymkną się spod kontroli, będę wiedział, co zrobić. Wezmę też wszystko na siebie, jeśli tylko będzie taka potrzeba. Dlatego, działajmy razem dalej. Czuję się zobowiązany tym, aby się tobą zaopiekować, mieć na ciebie oko. Szczerze, brakuje mi idealnych słów, aby to opisać.
     Wiedział o tym, że jeśli wtedy by się rozstali, byłby w stanie obserwować Melisę z ukrycia, by w razie, czego doprowadzić do tego, aby opuściła kraj, albo, chociaż miasto. Po wyjawieniu jej tak dużej części prawdy, opowiedzenia o swoim życiu i pracy nie chciał, aby kobieta tak po prostu zaczęła działać na własną rękę. Był przekonany, że sama nie była w stanie zrobić nic więcej. Wszystko miało swoją cenę, wady i zalety.
     Spojrzał na zdania, które napisała nad czterema ostatnimi.
-Chcę odzyskać Elizę. Z resztą, czy nie powiedziałem ci wczoraj, że teraz mogę ryzykować już prawie wszystkim? Zaufałem ci, bo pokładam w tobie moją nadzieję. I wierz mi, jesteś jedyną osobą, która zyskała ode mnie coś takiego w tak krótkim czasie. Szczerze, wolałbym nie rozmawiać już o poziomie mojej desperacji. To nudny temat.
     Jego uśmiech z kolejnymi minutami ponownie stawał się coraz bardziej widoczny. Choć dalej delikatny, nadawał jego wyrazie twarzy przyjaznego, spokojnego wyglądu.
-Poza tym, od dzieciaka istnieję wbrew prawu. Do tego też da się przyzwyczaić- parsknął cicho śmiechem.
     Zatrzymał wzrok na słowach, które oznajmiały brak przeszkadzania w zachowaniu Noaha. Wciągnął powietrze nosem.
-Masz rację, separowaniem go od ciebie nie sprawię, że cię zaakceptuje. Ale chciałem przynajmniej powiedzieć ci o podstawach, bez niego. Nie bój się, będziesz w stanie niedługo poznać jego zachowania, a on przyzwyczai się też do ciebie. Jestem pewny, że wkrótce sam wykaże inicjatywę i będzie chciał pokazać ci kilka rzeczy. Jesteś zła, że poleciłem mu wyjść?

Ostatnio zmieniony przez Airi (24-09-2018 o 09h30)


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#24 26-09-2018 o 20h21

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Spokojem? O mało nie parsknęła śmiechem na to stwierdzenie. Ostatnie słowo jakim mogła się opisać był spokój. Choć rzeczywiście czasem nie było go po niej widać. Głos nie mógł jej drżeć podczas mówienia, co dawniej było dla niej odznaką niepokoju. Resztę objaw mogła udusić w sobie, by nikt ich nie widział. A jednak zawsze ją dziwiło, gdy ktoś tego nie widział, ponieważ jej wydawały się oczywiste. Być może tak zdążyła wyćwiczyć tę umiejętność, że przestała się zastanawiać przed jej użyciem i robiła to automatycznie.
    To jedyna rzecz w naszym mieszkaniu, której jeszcze nie sprawdziłam. Jeśli nie w nim, to już nie wiem, gdzie szukać. Spuściła głowę i odwróciła zeszyt w stronę chłopaka. Naprawę był jej ostatnią nadzieją. Jeśli da jej choć szczątek informacji będzie wiedziała, gdzie z nim pójść, by dowiedzieć się więcej. Jednak nie mając nic, nie wiedziała nawet czego lub kogo szukać.
    Zwolnij! Zaczynasz brzmieć jak moja siostra. Zaopiekować się sobą potrafię sama. Chcę tylko pomocy w sprawie Elizy. Nie minęła się z prawdą. Umiała o siebie zadbać i w razie czego wiedziała też, gdzie może uciekać. Miała środki i potrafiła o siebie zadbać. Posiadała kontakty, wiedziała gdzie szukać jeśli już znajdzie skrawek informacji.
    Nudny. Zgodziła się. Ale właśnie to nas łączy.
   Dostrzegła przelotny uśmiech na jego twarzy i sama zdobyła się, by przywołać podobny u siebie.
Później zrobiła to szczerze, gdy Eden rzucił żartem, którego podstaw nie znała. Pasował jednak również do jej sytuacji, więc nie mogła się nie zgodzić. Nie miała zamiaru pytać go w jaki sposób łamie prawo od dziecka, jak również sama się tłumaczyć. Na takie zwierzenia ich znajomość była jeszcze zbyt młoda i niestabilna.
   Machnęła delikatnie ręką z westchnieniem. Może to i lepiej. Jeśli denerwuje go moja obecność, powinien trochę odpocząć. Ryzykujecie więcej ode mnie.
   Zsunęła z ramienia torbę, z którą do tej pory się nie rozstawała. Wyjęła z niej laptopa, którego przekazała w ręce Edena. Jej wzrok tym razem mówił wszystko. Widać było jaką nadzieję w nim pokłada i jak wiele oczekuje. Być może zbyt wiele.


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#25 01-10-2018 o 21h56

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 934

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/493465015173644289/unknown.png

      Spojrzenie młodzieńca stało się bardziej wnikliwie. Przyzwyczaił się już w zupełności do tego, że Melisa się nie odzywała. Rozumiał, że dziewczyna pokładała nadzieje w tym, co mogli znaleźć w laptopie jej siostry, osobiście jednak sprawiał wrażenie przygotowanego na możliwość, w której nie znaleźliby w nim nic przydatnego. Nie skomentował tego słownie, a jedynie kiwnął delikatnie głową. Odezwał się dopiero przy następnej kwestii, przy czym podniósł ręce w geście obronnym.
     -Wojowniczka- uśmiechnął się. –Opiekuj się sobą jak tylko chcesz, a ja zadbam tylko o to, żeby nikt nie przystawił ci pistoletu do głowy. Stoi?- parsknął.
     Nie chciał jej przestraszyć. W swoich zdaniach starał się być jak najbardziej realistyczny, aby Melisa nie zauważyła u niego nadmiernego optymizmu lub pesymizmu, które od zniknięcia Elizy zaczęły się ze sobą przeplatać.
     -Na razie nie przejmuj się jego zachowaniem. Jego trzeba… oswoić. Ach, ale nie mów mu, że tak to określiłem.
     Wbił wzrok w podłogę, ale kątem oka zauważył, jak z ramienia dziewczyny wolno zsuwa się torba. Chwila, w której dziewczyna wyjmowała z niej laptop dłużyła mu się niemiłosiernie, ale w końcu wyczekał momentu, w którym znajomy sprzęt znalazł się w jego dłoniach.
     -W takim razie działajmy- powiedział cicho. Przesunął teczki leżące na stoliku do kawy i położył na nim laptop, po czym nachylił się nad nim i otworzył jego klapkę. Po załączeniu pojawiła się prośba wpisania hasła.
     Eden nie wyciągnął żadnego urządzenia, które pomogłoby mu złamać słowo otwierające system. Nawet jego pełen niespodzianek telefon ukryty był w bocznej kieszeni czarnych spodni.
     Jego palce zaczęły szybko stukać w klawiaturę. Pierwsza próba wpisania hasła okazała się kompletnym niepowodzeniem. Na ekranie pojawiła się informacja, że po dwóch pozostałych próbach zacznie się odliczanie i dopiero po nim będzie można próbować ponownie. Akurat tym się nie martwił, ale zmarszczył brwi, przybliżając się do ekranu, które rzucało jasne, białe światło na jego twarz.
     Spuścił wzrok na przyciski, a przydługie włosy przysłoniły widok na jego oczy. Myślał przez chwilę, nie przejmując się tykającymi sekundami. W końcu gwałtownie podniósł głowę i wpisał kolejną kombinację.
     -Osiem, dziewięć, „n” z dużej litery, trzy, zero, zero, dziewięć. Zapamiętałaś?- zapytał spokojnie. Dalej był skupiony. Nie odrywając oczu od urządzenia, przesunął się trochę, aby Melisa mogła swobodniej patrzeć na to, w jaki sposób zaczął przeglądać pliki.
     -Pracujemy w pomieszczeniu z numerem osiemdziesiąt dziewięć- powiedział. Wyjaśnił tym dwie pierwsze cyfry hasła, ale był zbyt zamyślony, aby zdobyć się na kolejny uśmiech. Otwierał kolejne foldery, sprawdzając te najnowsze, aż w końcu połączył się z siecią i wszedł na pocztę Elizy. Czuł się źle, że przegląda jej prywatne wiadomości, ale nie miał wyboru.
     -Był taki chłopak.- Odezwał się znowu, niespodziewanie. –Anthony Harris. Wyglądał jak typowy chłopak z bogatej rodziny. Eliza niewiele nam o nim powiedziała, choć dalej więcej, niż o tobie. Co o nim wiesz? Kiedy ze sobą zerwali?
     Eden wiedział, że ich związek, choć wydał mu się dziwnie trwały od samego początku, rozpadł się niedługo przed zniknięciem dziewczyny. Razem z Noahem sprawdzali, co robił Harris w dniu zniknięcia Elizy, ale z której strony by go nie sprawdzili, miał alibi. Eden rozważał nawet opcję, że mężczyzna mógł nic nie wiedzieć o zniknięciu swojej byłej z miasta. Ale, miał też co do niego inne podejrzenia.

Ostatnio zmieniony przez Airi (01-10-2018 o 21h57)


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2 3