Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2 3

#26 03-10-2018 o 22h58

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Gdyby nigdy wcześniej nie miała broni przystawionej do głowy, mógłby ją przestraszyć ten żart. Choć może nawet nim nie był. Puściła jednak mimo uszu to stwierdzenie, przytakując tylko kiwnięciem głowy, by potwierdzić umowę.
   Na następne stwierdzenie zaśmiała się jednak szczerze. Choć nie można było tego nazwać prawdziwym śmiechem, ponieważ ust Melisy nie opuścił żaden dźwięk, oprócz wywołanego przez przepływające przez nie powietrze. Ignorując ten fakt dziewczyna nadal głośno wciągała tlen i w szerokim uśmiechu złapała się za bolący od napięcia brzuch. Wyglądało to jakby w filmie ktoś zwyczajnie wyłączył dźwięk, a obraz leciał dalej. Żarty z rodzeństwa i drobne sekreciki. Ile raz mówiła komuś „tylko nie mów El, że tak powiedziałam”? Nie mogłaby zliczyć.
   Spoważniała, gdy tylko ekran laptopa rozbłysnął. Zdziwiła się, że Eden nie wyciągnął jakiegoś specjalnego urządzenia do łamania haseł lub choćby nie podpiął pendriva. Nie wiedziała jak to się robi, ale nawet ona mogła twierdzić, że było do tego potrzebne coś więcej niż samo urządzenie, na które chciało się włamać. Chyba że... Eden znał hasło do laptopa El?
    Jednak pierwsza próba okazała się porażką, co nieco zbiło młodszą Frey z tropu. Jeśli nie mieli ustalonego kodu, to jak on zamierza to zgadnąć? W chwili, gdy się nad tym zastanawiała rudowłosy właśnie wprowadził poprawną kombinację, tak jakby wcześniejszy błąd zrobił tylko, by zmylić Melisę.
    Powtórzyła hasło w myślach kilak razy, by zapadło jej pamięć. Szybko zauważyła, że cztery ostatnie cyfry, to data jej urodzin, a jednocześnie zniknięcia El. Eden wytłumaczył jej pierwsze dwie. Zostało tylko tajemnicze „N”, którego źródło Melisa tylko podejrzewała. Jednak, gdyby była to prawda czemu nie widniało obok niego „E”? Chciała nawet o to zapytać, ale chłopak tak wpatrywał się w ekran, że nie sądziła, by w jakikolwiek sposób zwrócił teraz uwagę na jej notatnik, nawet gdyby przystawiłaby mu go do twarzy. Ona zresztą też nie mogła już oderwać wzroku od laptopa. Śledziła wzrokiem wiadomości siostry, bez najmniejszego skrępowania. Nie czuła się winna szukania wskazówek, by ją odnaleźć, choćby miała się posunąć do całkowitego nieposzanowania prywatności siostry czy kogokolwiek innego.
   Poczerwieniała na twarzy, gdy tylko usłyszała to nazwisko. Słowo zerwanie odbijało się po jej głowie niczym echo w górach, które mogłaby zagłuszyć tylko własnymi słowami. Znów niemożliwość mowy stanęła jej na drodze. Znam go. Napisała zgodnie z prawdą, nie wdając się w szczegóły ich znajomości. Jednak nie miałam pojęcia o żadnym zerwaniu, ani związku. Nie wiedziałam, że El go w ogóle zna! Litery wyszły jej dość koślawo, przez to, że ze złości zbyt mocno ściskała długopis, który powoli zaczynał trzeszczeć dając znać, iż niedługo nie wytrzyma nacisku. Melisa po raz kolejny poczuła urazę do siostry, a jednocześnie nieodpartą ciekawość. Ile jeszcze miałaś przede mną sekretów, spytała w myślach kierując wzrok na roześmianą podobiznę siostry ze zdjęcia.
   Dziewczyna gwałtownie podniosła się z kanapy i stanowczym krokiem ruszyła w stronę drzwi. Zdała sobie jednak sprawę z tego, że ma zamiar zrobić coś bardzo głupiego. Postanowiła więc powiedzieć o tym Edenowi, na wszelki wypadek. Mam do pogadania z tą nadzianą zarazą! Ty możesz dalej przeszukiwać laptop.
   Niedługo zaczynała się jej popołudniowa zmiana w Red&Black, to będzie idealna okazja, by później spotkać się z Anthonym. W piątkowe wieczory zawsze można było go znaleźć w jednym miejscu. Nie musiała pisać Edenowi, że z tego mogą wyniknąć problemy. Nie miała jednak zamiaru pytać się o pozwolenie czy wsparcie. Już nie raz zadzierała z tym gościem, jeden więcej nie powinien od razu sprawić, że nie wróci do domu. Przynajmniej w teorii.


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#27 05-10-2018 o 23h10

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 935

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Eden zauważył nagłe zmiany na twarzy dziewczyny. Poczuł niepokój. Jego ramiona spięły się, a uszy drgnęły, jakby usłyszał jakiś niespodziewany dźwięk gdzieś na drugim końcu pomieszczenia. Z niecierpliwością wyczekiwał tego, co Melisa napisze w notatniku. Kiedy tylko przeczytał gotowe zdania, pokręcił głową.
     -Nie rób tego, Melisa- powiedział stanowczo. Mimo tego, dziewczyna podniosła się z siedzenia, gotowa w chwili natychmiastowej by iść porozmawiać z Anthonym Harrisem. Eden uczynił to samo, niechętnie odrywając dłoń od myszki laptopa. Ruszył szybkim krokiem za kobietą.
     Wtedy otworzyły się drzwi wejściowe. W progu stanął Noah, który niemal zderzył się z Melisą. W ostatniej chwili złapał ją za ramiona, aby dziewczyna nie zrobiła ani kroku dalej. Nie chciał mieć z nią fizycznego kontaktu, więc wybrał coś, co mógłby nazwać mniejszym złem. Puścił ją momentalnie, kiedy na niego spojrzała. Zamknął za sobą drzwi, po czym spojrzał pytająco na swojego bliźniaka.
     -Wychodzisz?- zapytał. Wrócił wzrokiem do brunetki. Widząc niepokój w oczach Edena, instynktownie nie ruszył się z miejsca, torując Melisie dostęp do wyjścia. Rudowłosy podszedł bliżej.
     -Nie kieruj się emocjami.- Powiedział. –Skoro Harris był pewny, że myślisz, że nie zna twojej siostry, jak wytłumaczysz mu, skąd nagle się o tym dowiedziałaś? Myślę, że powinnaś przemyśleć to, co chcesz mu powiedzieć. Melisa, musisz zadziałać podstępnie, nie pochopnie, rozumiesz?
     Pomyślał, że miło by było, gdyby w pierwszej kolejności przejrzała z nimi resztę zawartości laptopa oraz powiedziała, co wie o byłym chłopaku Elizy.
     Noah niespokojnie ruszył do pracowni, zerkając na brata i siostrę przyjaciółki jeszcze raz, poprzez wychylenie się zza drzwi. Kiedy Eden próbował przemówić Melisie do rozsądku, białowłosy spokojnie zajął miejsce przy laptopie. Był zadowolony, że wreszcie może go przejrzeć, ale nie okazywał tego w ogóle. Jego twarz nie wyrażała żadnych intensywnych uczuć. Próbował nawet nie słuchać głosu brata, do którego stanowczość i nakazywanie innym, aby nie kierowali się emocjami zupełnie nie pasowały. Nie chciał słyszeć, jak jego brat się rozpada, choć uważał, że proces ten rozpoczął się już jakiś czas temu. Oparł prawą stopę o krawędź kanapy, po czym położył brodę na kolanie. Zastanawiał się, czy dobrze zrobił, że tak szybko wrócił do mieszkania, czy nie powinien poudawać, że to, co robił, zajęło mu o wiele więcej czasu.
     Nie pytał brata, co odkryli, o czym jej opowiedział i o to, co ona powiedziała jemu. Czekał na swoją kolej.
     Tymczasem okularnik w ciszy czekał na odpowiedź dziewczyny. Nie tracił nadziei, że zachowa się odpowiednio i nie wyjdzie tak po prostu, zostawiając go z obawami o to, że naraziła sprawę na niepowodzenie.

Ostatnio zmieniony przez Airi (05-10-2018 o 23h14)


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#28 14-10-2018 o 21h32

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   W momencie, gdy zapięła ostatni guzik płaszcza w progu stanął Noah. Dziewczyna znieruchomiała, nie będąc pewną jak się zachować. Już miała go wyminąć bez słowa i zrobić to, co zamierzała, jednak została zatrzymana w uścisku silnych dłoni białowłosego. Spojrzała mu w oczy z miną buntowniczki, która nigdy jeszcze nie zadziała na jej siostrę. Jak widać jednak chłopak uległ i natychmiast zabrał ręce z jej ramion. Mimo to nie odsunął się i nadal tamował jej drogę do wyjścia, a na dodatek zamknął drzwi.
    Uważasz, że jestem idiotką i o tym nie wiem? Spojrzała na niego wyzywająco. Była tak zdenerwowana nową informacją, że teraz dosłownie najdrobniejsza rzecz mogła ją jeszcze bardziej rozjuszyć. A wątpienie w nią, zawsze działało w ten sposób. Eliza o tym wiedziała. Jej przyjaciele nie. I tak miałam z nim w końcu porozmawiać. To nie jest pochopna decyzja. Oderwała długopis od kartki i zamyśliła się. Nie była pewna czy powinna  to zrobić, ostatecznie jednak napisała. Red&Black. Wejście dla personelu z tyłu budynku. 22:30. Hasło to: Zielonego zera. Jeśli nadal mi nie ufacie, możecie przyjść. Nie przejmowała się pytaniem czy bliźniacy mają przepustkę, by wychodzić po godzinie policyjnej. Jeśli nie, to sama porozmawia sobie z Harrisem. Żadna strata.
   Wzrost dał jej łatwą możliwość do wyminięcia białowłosego dzięki delikatnemu schyleniu się i przejściu pod jego wyciągniętą ręką.
    A teraz jeśli mi wybaczycie, będę musiała się zbierać do pracy. Napisała i opuściła mieszkanie nie pisząc nic więcej, licząc na to, że uda jej się tam wrócić jak najszybciej.
   Krótka wizyta w domu, by wyjść z psem na spacer i nakarmić go, sprawiła, że do pracy przyszła punktualnie, a nie jak zwykle przed czasem. Zmiana dłużyła jej się niemiłosiernie i tylko czekała, aż zegar wybije 22, a ona będzie mogła nareszcie sięgnąć po nową dawkę informacji. Klientów było niewielu, jak zazwyczaj zresztą. Bo to, o co naprawdę chodziło w tej restauracji zaczynało się o godzinie, którą podała na zaproszeniu dla bliźniaków.
   Gdy zegar wybił 21:30 delikatnie wyprosiła parę, która nie zauważyła jak szybko zleciał jej czas. Pół godziny od zamknięcia drzwi do ponownego otwarcia Melisa spędziła na sprzątaniu sali i przebraniu się ze stroju kelnerki w swoje prywatne ubrania. Tego dnia miała zejść do piwnicy prywatnie, nie jako kelnerka czy krupier, czego nie robiła od zniknięcia El.
   Pięć minut przed otwarciem w drzwiach dla personelu stanęła blond dziewczyna w wieku Melisy i zastukała, trzy razy po sześć uderzeń. Takie bowiem było hasło wejścia dla kelnerek. A numer ten opierał się na sumie liczb w ruletce.
    — Melisa?! Całe wieki cię nie widziałam! — wyszeptała dziewczyna z naciskiem, gdy tylko Mel uchyliła dla niej drzwi.
    Przesadzasz. Nie było mnie ze trzy tygodnie. Napisała w notatniku specjalnie przeznaczonym na takie wieczory, gdy tylko zamknęła drzwi za koleżanką.
   Dziewczyna zlustrowała ją od stóp do głów, a nie zauważając uniformu znów odezwała się swoim niskim głosem.
    — Dzisiaj jako gość? A więc muszę się upewnić: Czego brakuje w Red&Balck? — spytała z uśmiechem Ida.
    Zielonego zera. Odpowiedziała Mel, zgodnie z hasłem, które nawiązywało do kolorów pól na stole od ruletki.
    — Witaj szanowny gościu w Red&Black, piętro niżej znajdziesz to, czego szukasz — powiedziała blondynka, nadal trzymając się formułki. Potem jednak dodała od siebie. — Masz ochotę na szybką rundkę w bakarata?
    Chciałabym, ale nie dzisiaj. Muszę sobie pogadać z Harrisem. Nadal tu przychodzi, nie? Napisała, choć znała odpowiedź przyjaciółki.
    — Prędzej ja zainteresuję się facetami, niż on zrezygnuje z piątkowego hazardu — stwierdziła, a takie słowa z ust Idy, która była lesbijką mogły oznaczać tylko jedno. Tego wieczoru Melisa na pewno spotka Anthonego.
    Mel poczekała, aż Ida przebierze się w strój kelnerki, a potem razem zeszły do piwnicy, będącej sercem tego budynku.
    — Ostatnio upodobał sobie stół do pokera w prawym rogu sali — powiedziała Ida, po czym spojrzała na zegarek. — Czas do pracy. — Poklepała Mel po plecach i odwróciła się na pięcie, by wejść po schodach na parter i móc wpuszczać kolejnych hazardzistów do nielegalnego kasyna.
   Melisa opadła się plecami o ścianę i pokusie, by choć raz zagrać. Miała jednak swój cel, który usilnie odciągał ją od dawnego uzależnienia. Przez ostatnie trzy tygodnie może pięć razy pomyślała o hazardzie, a odkąd zniknęła Eliza, może ze dwa, wliczając w to dzisiejszy poranek w mieszkaniu El.
   Około dziesiątej dwadzieścia na sali pojawił się Anthny i nie zwracając na nic uwagi, razem ze swoją bandą zajął stolik do pokera w prawym rogu sali, tak jak mówiła Ida. Melisa przez chwilę biła się z myślami. Poczekać na wyznaczona godzinę na bliźniaków czy zrobić to, po co tu przyszła i wracać do domu, ewentualnie po jednej rundce na automatach lub grze w bakarata, którą proponowała jej Ida? Postanowiła jednak wytrzymać te dziesięć minut i sprawdzić czy się pojawią, wystawiając ich punktualność na próbę.

Ostatnio zmieniony przez Chitaru (14-10-2018 o 21h51)


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#29 15-10-2018 o 16h07

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 935

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Noah podniósł wzrok na brata, który po spektakularnym zamknięciu drzwi przez kobietę wszedł do gabinetu Elizy w ciszy. Nie chciało mu się odzywać, ani nawet wzdychać. Przechylił głowę w bok, spoglądając na niego nieco wyczekująco, ale Eden usiadł jedynie obok niego i nie powiedział nic. Białowłosy wrócił do przeglądania plików, a Eden przyglądał się im na wpół przytomnie, myślami będąc gdzieś indziej.
     -Więc nie pouczysz mnie, Noah?- zapytał nagle. W odpowiedzi dostał ciche parsknięcie. –Zapytała, czy mam ją za idiotkę.- Zdjął okulary i położył je obok laptopa. Oparł się wygodniej na siedzeniu, spoglądając w sufit i przecierając zmęczone oczy. –Podała mi adres klubu. Musimy tam dzisiaj pójść.
     -A nie masz jej za idiotkę?- zapytał Noah. Wycelował w brata swoje spokojne i poważne, niepokojące spojrzenie.-Bo tak szczerze, do niedawna myślałem, że ty jesteś idiotą. A tu proszę. Osoba, która przejawia jeszcze większe ku temu objawy. Naprawdę myślałeś, że wszystko pójdzie po twojej myśli? Że ona stwierdzi „dziwni przyjaciele mojej siostry chcą wyciągnąć ode mnie informacje, będę z nimi współpracować i zaufam im”?
     Dolna warga Edena zadrżała. Rozchylił usta mimowolnie, nie mówiąc nic. Wyprostował się jednak, skupiając spojrzenie na pustych oczach bliźniaka.
     -Nie jesteś sobą- powiedział.
     -Tylko tyle masz mi do powiedzenia? Wiesz, że nie jestem. A mnie nie musisz o tym przypominać. Jak szef się dowie, będziemy mieć przechlapane, a tę dziewczynę wywiozą z kraju. Jesteś tak zaślepiony chęcią odnalezienia El, że zupełnie nie bierzesz pod uwagę innych czynników. Chociaż najwyraźniej wydaje ci się, że tak jest. Czasem myślę, że lepiej by było, gdyby zmienili nam okręg pracy.
     -Odpuściłbyś? Tak po prostu, po tym wszystkim?
     -Tak. Ponieważ właśnie pod czymś takim się podpisałem. Przypominam ci, że ty też. W ciągu ostatnich dwóch dni popełniłeś tyle głupstw, ile nie popełniłeś w całym swoim życiu.- Mówiąc to, widział, jak na ustach rudowłosego ciśnie się przepraszające słowo. Zastanawiał się, jak przedłużyć wypowiedź, aby brat nie wypowiedział przeprosin na głos. Noah uważał, że na nic by one mu się zdały. Szturchnął go łokciem, może odrobinę za mocno jak na zwykłe upomnienie. Eden zrozumiał przekaz i nie powiedział nic. –Weźmy tego laptopa do siebie. Czas się zbierać. I wykonać telefon do kogoś, komu można ufać.
     „Starszy” kiwnął głową. Po dokładnym zapakowaniu tego, co potrzebne, opuścili blok mieszkalny i samochodem udali się do swojej kryjówki.

     Przy pracy i przeglądaniu laptopa Elizy, czas leciał im bardzo szybko i spokojnie. Dopiero kilka minut przed godziną dwudziestą pierwszą, Noah zaczął zachowywać się bardziej nerwowo. Choć Edena kusiło, aby zadać mu pytanie, nie robił tego, aż w końcu wyszedł z pracowni, jakby to lekkie zdenerwowanie udzieliło mu się. Równo o dwudziestej pierwszej ich gość zapukał w drzwi mieszkania. Okularnik pośpieszył do drzwi, aby je otworzyć.
     W progu stała bardzo ładna, młoda kobieta. Na jej twarzy malowało się poważne spojrzenie, jednak, kiedy jej spojrzenie zetknęło się ze spojrzeniem jednego z bliźniaków, weszła do mieszkania, zamknęła drzwi i złożyła na jego policzku krótki pocałunek. Bez słowa położyła swoją dużą torbę obok drzwi, zdjęła wysokie buty i rozejrzała się po korytarzu.
     -Noah jest w domu?- Mówiła cicho, jakby bała się, że ktoś ich usłyszy.
     Zdjęła z głowy czapkę z daszkiem z logiem kanadyjskiej drużyny bejsbolowej i zawiesiła ją na wieszaku. Śmiałym ruchem dłoni i palców poprawiła jasne, proste włosy, które sięgały jej ramion.
     -Jest- odpowiedział Eden krótko. –Już pewnie idzie- dodał, ale niepewnie.
     -Byłam zdziwiona, że to on zadzwonił, a nie ty- wspomniała. –Coś ci doskwierało, źle się czułeś?- zapytała troskliwie. Kiedy jednak zdała sobie sprawę z tej troski, prawie ugryzła się w język. Wahała się jeszcze przez chwilę, ale koniec końców nie dopowiedziała nic. Zamiast tego odwróciła się do niego plecami, kierując się niepewnym krokiem do pomieszczenia, w którym został Noah.
     -Można tak to ująć. Nic takiego.
     Ona odwróciła się, zerkając na niego przenikliwie. Kiwnęła głową wolno, zrozumiawszy, że lepiej nie dopytywać.
     -Pójdę do kuchni. Zaparzę herbatę i za chwilę do was przyjdę.- Z tymi słowami zniknął w wymienionym pomieszczeniu.
      Noah stał na środku pokoju z rękoma założonymi za plecami. Kobieta postanowiła ułatwić mu sprawę, podeszła, więc bliżej, aby odezwać się jako pierwsza.
     -Długo się nie widzieliśmy- uznała.
     -Dziesięć miesięcy.
     Jej twarz rozjaśnił delikatny uśmiech. Zdecydowała się usiąść na fotelu Noaha. Założyła nogę na nogę i uniosła podbródek do góry, bacznie przyglądając się białowłosemu. Splotła palce obu dłoni ze sobą i położyła je swobodnie na kolanie, uprzednio naciągając na nie spódnicę.
     -I nie tęskniłeś za mną ani trochę?- zapytała podchwytliwie.
     Odpowiedziała jej cisza. Noah odwrócił wzrok, powstrzymując cię od ciężkiego westchnięcia. Stanął bliżej biurka, ale nie odważył się usiąść na drugim fotelu.
     -Rozumiem- stwierdziła. –Jesteś prawdziwym zawodowcem. Tak jak chciałeś.
     Eden wrócił do pracowni, niosąc na tacę z ciepłymi napojami. Postawił ją na stoliku i zerknął na dwójkę, pomiędzy którą panowała niezręczna cisza. Spojrzał na jasnowłosą pytająco, ale jednoznacznie dała do zrozumienia, aby przeszli do konkretów.
     -Może po mnie nie widać, ale naprawdę się cieszę, że was widzę. Opowiedzcie mi więcej o tej dziewczynie. I to, co wiecie o Harrisie.

     Półtorej godziny później przy tylnym wejściu „Red&Black” pojawiły się cztery osoby. Trzech mężczyzn i jedna kobieta weszli razem do środka po podaniu hasła i jednogłośnie zajęli jeden ze stolików do pokera pod ścianą. Pogrążeni byli w żywej rozmowie i zdawali się zbytnio nie przejmować tym, co dzieje się w koło nich. Wyglądali jak znajomi, którzy celebrują z jakiejś specjalnej okazji, ciesząc się z piątkowego wieczoru we własnym towarzystwie.

Ostatnio zmieniony przez Airi (15-10-2018 o 16h07)


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#30 15-10-2018 o 20h58

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Musiała przyznać, że punktualność była ich mocną stroną. Pojawili się na sali zaledwie kilka sekund po tym jak zegar obwieściła, że zostało pół godziny do jedenastej. Nie zwrócili jednak uwagi na Melisę, a może nawet jej nie zauważyli. Mieli towarzystwo, którego Frey nie znała i nie spodobało jej się to. Nienawidziła braku informacji, a od zniknięcia Elizy ciągle się z nim mierzyła. Teraz nawet osoby, które miały pomóc jej zmienić ten stan rzeczy, zaczynały robić coś całkowicie przeciwnego.
   Szybko zrezygnowała z podejścia do bliźniaków i ich towarzyszy. Jeśli będą chcieli, sami to zrobią. Ona powiedziała im gdzie będzie, a to co zrobią zależy wyłącznie od nich. Ona przyszła tu w celu, który nie był z nimi związany, przynajmniej bezpośrednio. Odbiła się plecami od ściany, którą wcześniej podpierała i pewnym krokiem ruszyła do stolika, który zajmowali Harris i spółka.
   Chłopak niespiesznie podniósł głowę i od razu rozpoznał osobę zmierzającą w jego stronę, a na usta wpłynął mu figlarny uśmieszek.
    — Patrzcie, patrzcie, kto nas zaszczycił swoją obecnością! — zawołał, głośniej niż powinien w takim miejscu. Osoby z sąsiednich stołów obróciły się w jego stronę, jednak widząc z kim mają do czynienia, zrezygnowane odwróciły wzrok. — Dzisiaj bez swojej dziewczyny?
    Melisa zignorowała jego insynuację odnoście Idy i sięgnęła po notatnik, jednak szybko stłumiła ten odruch, by przejść na język migowy. Wiedziała, że Harris potrafi się nim porozumiewać. Bogaty dzieciak, chodzący na dodatkowe lekcje z każdego możliwego języka, prychnęła w myślach. Jego status społeczny drażnił ją prawie tak bardzo jak lekceważąca postawa do innych ludzi i ten drwiący uśmieszek, którym zawsze ją obdarzał.
     Możemy pogadać na osobności? Spytała, poruszając dłońmi tak szybko, by miał problem ze zrozumieniem jej. Widziała w jego oczach, że nie do końca wiedział, co do niego powiedziała.
    — Podniosłaś się już po ostatniej porażce? — spytał zakrywając swoje zmieszanie i upajając się myślą, że zwyciężył w ich ostatniej rozgrywce blackjacka i ignorując słowa, które jak zauważyła Mel w końcu zrozumiał po jej minie. Kilku kolegów zawtórowało mu śmiechem. Zanim Frey podeszła do ich stolika zdążyli poróżnić już przynajmniej po kuflu piwa na osobę, wciąż jednak ich śmiech nie był prawdziwym rozbawieniem, a zwykłym wyuczonym przytaknięciem, na słowa bogatego paniczyka.
      Nie miałam z tym takiego problemu, jak ty po ostatnich pięciu. Stwierdziła szybko z triumfalnym uśmiechem. Jego zaczepki łatwo wciągały ja w wir kłótni, ponieważ uwielbiała je wygrywać. Jednak tym razem poprzestała na tych słowach. Jej mina mówiła jasno, że choć nie chce wszczynać awantury, nie odpuści mu tego wieczoru, dopóki nie dowie się tego, czego chce. Na jej wypowiedź nikt nie zareagował, ponieważ oprócz Harrisa w tym towarzystwie nie było osoby rozumiejącej migowy. A teraz możesz już przestać zgrywać ważniaka i pójść ze mną na moment. Nie mam czasu na twoje popisy przed kumplami.
    — Patrzcie chłopaki, chyba próbuje na mnie krzyczeć — zadrwił, ku uciesze kolegów. — Zapowiada się głooośna awantura — powiedział, specjalnie jak najdłużej przeciągając najważniejsze słowo, po czym wziął kolejny łyk napoju, jakby dziewczyna była w tej rozmowie nieistotna.
    Chodzi o Elizę. Powiedziała w końcu, żeby zwrócić jego uwagę.
    Widziała jak ciało Anthonego napina się, patrząc na jej dłonie układające się w kolejne litery imienia siostry. Widać było, że od razu otrzeźwiał na wspomnienie o niej.
    — Dobra chłopaki. Dajmy kobiecie, to czego chce, bo zacznie gryźć — rzucił podnosząc się z fotela. Jak ona mogła kiedyś z nim chodzić?!
   Młodsza Frey nie skomentowała jego słów, byle w końcu poszedł za nią. Wolała nie ryzykować, że chłopak postanowi się rozmyślić. Odwróciła się tyłem do grupki, mając bolesną świadomość obecności Harrisa za swoimi plecami i niespiesznie ruszyła w kierunku korytarza.


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#31 24-10-2018 o 22h06

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 935

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Angel Will była kobietą, która pojawiała się w większości teledysków tanecznych, które powstawały w Londynie. Jako, że w porównaniu do Azji i Ameryki, powstawało ich tam o wiele mniej, nie trudno było wychwycić powtarzające się twarze, nawet, jeśli przyozdobione były w inny makijaż lub perukę. Nawet, gdyby Angel założyła maskę, jej fani na pewno poznaliby ją po zwinnych ruchach i skomplikowanych układach, których nigdy się nie bała.
     Naturalna, z włosami w delikatnym nieładzie sprawiała wrażenie normalnej, młodej dziewczyny, która przyszła do klubu, aby zabawić się z przyjaciółmi. Biła od niej radość i kobieca delikatność, a zarazem pewność siebie, która odrzucała od niej nieśmiałe osobistości. Ludzi do niej ciągnęło, a równocześnie odrzucało, jak gdyby tuż po próbie podejścia i odezwania się, pomyśleli nagle, że nie będą jej przeszkadzać.
     Jose Ortiz rzucał się w oczy z powodu swojego odmiennego wyglądu i hiszpańskiego akcentu. Skrawki widocznych tatuaży na rękach, których nie przykryła ciemna koszula, przyciągały wzrok kobiety siedzącej przy stoliku obok. Tasowała karty bardzo wolno. Ciemne oczy Hiszpana wodziły bystro po pomieszczeniu. Obserwował ludzi, równocześnie nie będąc nachalnym. Od czasu do czasu podnosił szklankę z whisky do ust i upijał mały łyk, by później wrócić do szerokiego uśmiechu i wracać do rozmowy, w której zgrabnie przeskakiwał z tematu na temat.
     Bracia Omelas dorobili się znajomości  z Angel, kiedy jeszcze nie była sławna. Jose był tym, którego mieli okazję poznać za jej sprawą. Był jak ochroniarz, który miał się ciągle na baczności. Pilnował, by jasnowłosej nie stała się żadna krzywda.  Mimo tego, że miała przy sobie kogoś tak pomocnego, często nie chciała korzystać z jego dobrych rad i pomocy. Wiele rzeczy wolała załatwiać sama.
     Kiedy tylko Eden przyuważył, że powód ich przybycia do podejrzanego miejsca przemieścił się z głównej sali do korytarza, Angel odgarnęła włosy za ucho i jak gdyby nigdy nic, odeszła od stolika. Dyskretnie ruszyła za Melisą, o której wiedziała niewiele i za Harrisem, o którym wiedziała wszystko, co tylko Eden i Noah mogli jej o nim powiedzieć.
     Przez korytarz przewinęło się kilka ludzi, ale nie było w nim takiego hałasu, jak w pomieszczeniu głównym. Angel zachowała ostrożność, wiedząc, że Melisa najprawdopodobniej zareaguje negatywnie, kiedy tylko zdoła ją zobaczyć.
     Schowała się za rogiem ściany, udając, że masuje obolałą stopę, po czym włączyła dyktafon, który był ukryty w jej biżuterii.
     Eden powiedział jej, żeby nagrała tyle, ile tylko zdoła. Układanka, jaką jej podarowano, była uboga w niektóre elementy, więc nie wiedziała dokładnie, jaki sens był w kolejnym ryzykowaniu bliźniaków. Dziwiła się, że oboje się na to zgadzają, ale nie mówiła nic. Taka była umowa.


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#32 25-10-2018 o 22h08

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Korytarz był prawie pusty. Tylko co jakiś czas z ponurym wyrazem twarzy przenikały nim osoby, które straciły już to z czym przyszły lub nawet więcej. Ludzie, którzy mieli się zjawić byli już w środku. Za zakrętem prowadzącym w stronę toalet Melisa w końcu się zatrzymała i rozejrzała, by sprawdzić czy aby ktoś nie postanowił również skorzystać z zacisznego miejsca.
    — Dobra, wystarczy. Powiesz mi w końcu o co chodzi? — spytał Anthony z udawaną powagą, po czym parsknął śmiechem.
   Tak, tak, wiem. Niemowa nic nie powie. Ha. Ha. Zamigała dziewczyna z irytacją wypisaną na twarzy. Nikt inny nie zdenerwowałby jej takim żartem jak ten chłopak. Mówiłam, że chodzi o El.
   Znów wypatrywała jakiejkolwiek reakcji na twarzy Harrisa. A on tak łatwo dawał się sprowokować tym imieniem. Ale jakie były tego powody?
    — A co, chce do mnie wrócić? — zapytał, podnosząc lekko prawą brew.
    Może. Zamigała licząc, że chłopak powie coś jeszcze. Tym razem przydatnego.
    — Ha! Miałem rację, że ściemniasz. Wiem, że Elizy już nie ma — rzucił triumfalnie, zauważając błąd Melisy, jednocześnie nasilając jej podejrzenia i nienawiść. — Może to ty chcesz do mnie wrócić i wykorzystać jej zniknięcie?
    W tym momencie rozległo się echo mocno i celnie wymierzonego policzka. Melisa myślała, że wytrzyma rozmowę z nim, ale się myliła. Na sam widok tych idealnie prostych zębów i przylizanych włosów chciało jej się wymiotować. Ale jego słowa sprawiały, że to, co chciało się z niej wydostać zaczynało się gotować.
   To, co jej kiedyś zrobił to jedno, ale insynuacja, że chciałaby tego ponownie i jeszcze umożliwiłoby jej to znikniecie El, po prostu było niedorzeczne. Gdyby tylko nie był synem grubej ryby, odsiadywałby właśnie długi wyrok. A przynajmniej w wymiarze sprawiedliwości, który Melisa zna z filmów i musicali ze starych lat, które siostra wygrzebywała na nielegalnych stronach. Czemu świat musiał się tak zmienić?
    Nawet z pistoletem przy głowie nigdy bym tego nie zrobiła. Tylko tyle udało jej się dodać, po czym przycisnęła dłonie do ust. Jednak nie była dobra w wyciąganiu informacji. A przynajmniej od osób, które sprawiały, że wpadała w szewską pasję.
    Odwróciła się na pięcie i szybkim krokiem ruszyła do toalety, a potem w zamkniętej kabinie zwróciła obiad, który tym razem nie był już taki dobry. Trzęsły jej się ręce, a nogi odmówiły posłuszeństwa. Musiała minąć dobra chwila zanim mogła znów utrzymać się w pionie. I dotarło do niej, że wspomnienia nie zniknęły, a ona nie poradzi sobie z nimi sama. Będzie musiała poprosić o pomoc bliźniaków.
   Po wypłukaniu ust, Melisa opuściła toaletę. W pobliżu nie widziała już Harrisa, ale nadal czuła w powietrzu zapach jego piekielnie drogich perfum. A może po prostu znów wróciła trauma, którą wyparła? Ruszyła w kierunku stolika zajmowanego przez Edena, Noaha i ich znajomych.

Ostatnio zmieniony przez Chitaru (25-10-2018 o 22h09)


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#33 01-11-2018 o 17h42

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 935

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Kobieta wychylała się zza ściany, kiedy tylko mogła, aby zobaczyć jak najwięcej z tego, co migała Melisa do Harrisa. Wstrzymywała oddech, starając się myśleć o teraźniejszości i na tym, co powinna robić, aby nie dać się przyłapać. Mężczyzna, z którą rozmawiała ta młoda dziewczyna, bo tak właśnie myślała Angel o Melisie, nie podobał jej się. Wzbudzał dziwny wstręt, mimo tego, że sama osobiście nigdy z nim nie rozmawiała. Po tym, w jaki sposób odnosił się do brunetki, jasnowłosa była prawie przekonana, że gdyby nie starzy znajomi, trzymałaby się od tego typa z daleka. Poprawiła okulary na nosie- te, które należały do Edena. Serce biło jej szybko, ale nie chciała przyznać się przed samą sobą do tego, że się boi. Pomyślała o bliźniakach i o tym, że powinna być silna, kiedy nagle Harris ruszył ku właściwemu pomieszczeniu imprezy. Angel wycofała się znacznie, stykając plecy ze ścianą. Wydawało jej się, że mężczyzna za chwilę zniknie z jej pola widzenia, ale on stał tam, prawie, że w progu. Mimo zakazu palenia w holu, odpalił papierosa, a jasnowłosa po raz kolejny wstrzymała oddech.
     Widziała, jak Melisa wychodzi z łazienki, jednak, kiedy zobaczyła, że mężczyzna nie odszedł, wycofała się, na co Angel zareagowała ściągniętymi brwiami. Coś ścisnęło ją za gardło. Próbowała połączyć wszystkie fragmenty, które widziała, każde wypowiedziane i każde to, które powstało za pomocą machnięcia dłońmi i palcami w konkretnych kierunkach, słowo.
     Odwracając twarz w kierunku przeciwnym do wysokiej postaci, ruszyła szybko w stronę łazienki.
     Nie wiedziała, czego ma się spodziewać, ale dalej silnie starała się powstrzymać swój strach i wszystkie zapasowe zmartwienia.
     Rozejrzała się po łazience. Miała wrażenie, że w pomieszczeniu znajduje się tylko ona i brunetka, która mogła przyuważyć ją już wcześniej.
     Kiedy ich spojrzenia się spotkały, nie wiedziała, co powinna powiedzieć, choć jeszcze chwilę temu wiedziała. A przynajmniej tak jej się wydawało.
     Ściągnęła okulary Edena, złożyła je z największą delikatnością i trzymając w obu dłoniach, schowała za plecami. Nie robiła tego po to, aby je ukryć, lecz po to, aby je zdjąć, po prostu. Bez nich widziała wszystko o wiele lepiej.
     -Czy on ci coś zrobił?- zapytała, czując, jak kolejna fala nieprzyjemnego niepokoju spływa po jej ciele.

     Eden spojrzał na Noaha i Jose, starając się nie okazywać swoich obaw. Cała trójka wiedziała, że wszystko długo trwa, ale nie chcieli ryzykować. Nikt nie mógł zostać przyuważony, dlatego postanowili wysłać tylko jednego z nich, a pozostała dwójka miała zostać przy stoliku.
     Noah odsunął swoje krzesło i skierował się do opustoszałego korytarza, a następnie do łazienek. Anthony Harris stał całkiem niedaleko i dopalał papierosa. Białowłosy przyśpieszył kroku, nim mężczyzna zdążył się zorientować, że skądś kojarzy jego twarz. Wydał mu się czymś zamyślony, ale to tylko działało na korzyść braci.
     Wyciągnął swój telefon i napisał szybko Edenowi, gdzie jest Harris. Później wszedł do łazienki, gdzie zastał Angel i Melisę. Chciał szybko powiedzieć im, jaki plan ma ich towarzysz, Jose, ale kiedy zobaczył wyrazy twarzy dziewczyn, wszystko nagle wydało się bardziej skomplikowane.


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#34 01-11-2018 o 22h11

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Gdy tylko zrobiła dwa kroki w korytarzu zauważyła, że na jego końcu nadal czekał Harris. Na sam jego widok biegiem wróciła do toalety, by zwrócić to, co jeszcze zostało w jej żołądku. Nie było tego wiele. Żeby podnieść się na nogi musiała mocno złapać się klamki. Nagle czuła się jakby wszystko o czym chciała zapomnieć wydarzyło się dopiero przed chwilą. A przecież minęło już tyle czasu! Jeszcze nie docierał do niej jak mocno ta trauma się w niej zakorzeniła. Czy terapia nie miała pomóc jej się z tym uporać?! Zdecydowanie miała, jednak nikt nie zakładał, że znów stanie oko w oko z Anthinym i jego przesiąkniętym jadem spojrzeniem. Melisa musiała przyznać się do porażki, choć nie chciała tego zaakceptować. Tego dnia miała zamiar stać przed nim z postawą mówiącą „ja się nie boję, a ty kiedyś za to zapłacisz”. Tak bardzo się pomyliła. Tak bardzo się bała. Tak bardzo niskie były szanse, że tego chłopaka kiedyś spotka sprawiedliwość.
   Całym ciężarem oparła się na umywalce i odkręciła wodę, jednak zamiast przepłukać usta zaczęła płakać. A jeśli on coś zrobił El?! Jej biednej El! Przecież Melisa nie przeżyłaby bez siostry. Nie mogła znieść myśli, że Harris mógł skrzywdzić też starszą Frey. Osunęła się na kolana, a jej ciało drżało od szlochu. Łapczywie połykała powietrze nie chcąc wydać z siebie nawet najcichszego dźwięku sugerującego jej słabość. Nie chciała, by Anthony usłyszał zza drzwi jej płacz.
   Wzdrygnęła się słysząc skrzypienie drzwi. Myślała, że to Harris postanowił pójść za nią i już miała schować się w kabinie, gdy zobaczyła, że w pomieszczeni pojawiła się kobieta, którą wcześniej widziała w towarzystwie bliźniaków. Uspokoiła się nieco, jednak nadal nie była pewna czy może zaufać tej dziewczynie oraz czy Anthony nie postanowi za moment pójść w jej ślady.
   Na słowa jasnowłosej Melisa pokiwała głową przecząco. Zaczęła nerwowo przeszukiwać torebkę w poszukiwaniu notatnika, aż w końcu przypomniała sobie, że znajduje się w jej kieszeni. Drżącymi dłońmi zapisała koślawe słowa. Nie tym razem. Nie wiedziała czy dziewczyna pyta ją o obecną chwilę, a może całą przeszłość. Jeśli chodziło to ten moment, nie zrobił właściwie nic, oprócz bycia sobą. Ale to wystarczyło, żeby obudzić wspomnienia krzywdy, jaką wyrządził jej kiedyś.
   Drzwi znów się otworzyły, a Melisa przestraszona podskoczyła gotowa do ucieczki, jednak ciało wycieńczone atakiem paniki odmówiło jej posłuszeństwa i dziewczyna opadła na kolana łapiąc się umywalki, w której woda powoli zaczynała niebezpiecznie zbierać się przy krawędziach, sygnalizując, że za moment się przeleje. Frey nawet tego nie zauważyła. Podniosła z ziemi upuszczony notatnik i długopis. Była zła na swoje ciało, że nie chciało przestać drżeć. Nie chciała odkrywać swojej słabości przed bliźniakami. Ale tak bardzo się teraz bała. Jeśli te drzwi otworzą się jeszcze raz, to ona dostanie zawału. Dwa razy miała szczęście. Następny w łazience pojawi się Harris, a wtedy ona nie wytrzyma. Nie wierzyła, że ktoś z tej dwójki próbowałby jej bronić. Wtedy też nikt jej nie ratował.


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#35 02-11-2018 o 01h30

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 935

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Młodzieniec otworzył oczy szerzej, niepewny, co się właściwie dzieje. Miał wrażenie, że Eden pominął jakieś ważne szczegóły, kiedy opowiadał mu, co go ominęło, równocześnie jednak wiedział, że bliźniak na pewno tego nie zrobił. Zrobił niepewny krok ku Melisie, która opadła na kolana, spojrzał mimowolnie na Angel, ale ona nie patrzyła na niego. Momentalnie znalazła się na podłodze tuż przy dziewczynie, której imię poznała nie z jej ust. Noah widział, że wcześniej brunetka pokazała jasnowłosej krótki napis w swoim notatniku, ale to nie on wydał mu się w tamtym momencie istotny. Wycofał się i złapał za klamkę, jakby był gotowy ją trzymać, byle tylko nikt nie wszedł do środka.
     Cieszył się, że ma przy sobie Angel, która, jak prawdziwy anioł, starała się zrobić, co tylko mogła, aby pomóc drugiej kobiecie. W jednym momencie, woda, która zebrała się w umywalce zaczęła się przelewać, na co tancerka poderwała się gwałtownie i zakręciła wodę, by po chwili znów przyklęknąć przy Melisie.
     -On już sobie poszedł- powiedziała. Sięgnęła dłonią do notatnika dziewczyny, chcąc ocalić go od zmoknięcia w małej kałuży wody, która powstała tuż przy nich, ale Melisa była szybsza. Angel cofnęła rękę, a okulary, które trzymała w drugiej dłoni, zacisnęła mocniej w uchwycie.
     -Nie możesz tu zostać.- Mówiła cicho, starając się nie okazywać własnego strachu, zaniepokojenia, starając się stłumić drżenie w głosie. –Chcesz, żebyśmy pomogli ci dostać się do domu?
     Wiedział, że Angel była bardzo wrażliwa na cierpienie innych. Między innymi, dlatego nie lubił z nią współpracować. Ta dziewczyna sprawiała, że czuł wyrzuty sumienia z powodu bariery emocjonalnej, którą sam stworzył. Widział, jak Angel próbuje dać Melisie wybór, równocześnie będąc świadomym tego, że nie będzie potrafiła puścić jej samotnie, aby radziła sobie sama. Nie w takim stanie.
     -Nie musisz pisać. Rozumiem, jak migasz- powiedziała cicho, na wszelki wypadek, jakby dziewczyna znów chciała sięgnąć drżącą dłonią po długopis.
     Noah poczuł się źle. Był zbędny, a równocześnie potrzebny do tego, aby pilnować drzwi. Przynajmniej mógł zrobić tylko tyle. Wiedział, że przed Melisą była jeszcze długa droga, ale chwila słabości oraz brak wytłumaczonego powodu jej zachowania dał mu do myślenia. Pomyślał, że wystarczy, aby wytrzymał w niepewności, a wszystko za niedługo po prostu się skończy.

     Ortiz wraz z drugim bratem Omelas odeszli od stolika. Eden opuścił budynek pierwszy, momentalnie znikając w ciemności uliczki. Jose natomiast, kręcił się jeszcze przez kilka chwil po sali, aż w końcu znalazł się w korytarzu prowadzącym do łazienek. Stanął obok Anthony’ego Harrisa i uśmiechnął się do niego formalnie.
     -Dzień dobry, panie Harris. Nie spodziewałem się, że spotkam pana w takich okolicznościach. Nazywam się Michael Diaz. Jestem znajomym pana ojca.- Wyciągnął dłoń w jego kierunku. -Czy możemy porozmawiać o interesach?
     Mimo chwilowego zdezorientowania, Harris wydawał się obudzony z poprzedniej rozmowy. Już chwilę później siedział z Jose przy barze, pogrążony w zawiłej dyskusji na temat, który Hiszpan wymyślił na poczekaniu.
     Jose lubił naiwnych ludzi.

Ostatnio zmieniony przez Airi (02-11-2018 o 01h30)


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#36 04-11-2018 o 22h57

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Na wszystkie słowa jakie odbierały jej uszy kiwała przecząco głową. Zanim jeszcze dotarł do niej ich sens już wolała zaprzeczyć. Nie chciała niczego oprócz spokoju i bezpieczeństwa w tej chwili. Może oprócz powrotu siostry, ale była tak przerażona i zdenerwowana, że na moment wróciła do przeszłości, w której Eliza nadal z nią była, a najgorszym, co ją spotkało był Harris. Teraz nie wiedziała, które z tych wydarzeń najbardziej ją skrzywdziło. Zapytana w normalnych okolicznościach, odpowiedziałaby oczywiście, że było to zniknięcie siostry. Jednak drżące dłonie, urywany oddech i roztrzęsione spojrzenie, właściwie całe jej ciało dosłownie krzyczało jak bardzo zranił ją Anthony i w tym momencie nie była już pewna odpowiedzi.
   Nie zgadzała się z niczym, co do niej mówiono. Harris już poszedł? Nie, nie, na pewno jeszcze tam jest, a ona z tą świadomością ledwie mogła oddychać. Nie może tam zostać? Nie, nie, oczywiście, że może. Pracuje tam i wyjaśnienie lub ukrycie spędzonej tam nocy nie było dla niej problemem. Pomoc w dotarciu do domu? Nie, nie, nie chciała pomocy. Nie mogła pokazać mu jak bardzo jest słaba, bo znów zostanie skrzywdzona przy pierwszej okazji. Nie da mu satysfakcji zobaczenia jej w takim stanie ponownie. Po prostu nie i koniec. Nie dla wszystkiego, co wiąże się z Anthonym. Wtedy też tak bardzo chciała krzyczeć to jedno słowo, ale nie mogła.
   Już chciała sięgnąć po długopis, by uwiecznić upragnione słowo na piśmie, lecz wtedy usłyszała słowa Angel, które w końcu lekko ją otrzeźwiły. Osoba rozumiejąca migowy była da niej jak bratnia dusza, choć Harris mocno nagiął ten obraz. Melisa zawsze cieszyła się poznając kogoś, z kim mogła porozmawiać w swoim języku. Zazwyczaj robiła to tylko z siostrą i bliskość takiej rozmowy dawała jej wsparcie.
   Zaczęła migać jednak dopiero po spojrzeniu w stronę drzwi i zobaczeniu, że Noah usilnie je blokuje. Niemal uśmiechnęła się na ten widok, czując jakby naprawdę ratował jej życie przed ponownym spotkaniem z Harrisem. Wiedziała, że Anthony nie dobija się do drzwi, ale niemal czuła jego obecność, te śmierdzące, drogie perfumy i głos podszyty próżnością, spocone dłonie przyklejone do klamki, czekające na zwolnienie uchwytu przez białowłosego. Mogłaby przysiąc, że Omelas waśnie jej broni, czego poprzednim razem nie podjął się nikt.
    Przepraszam. Dziękuję. Zamigała powoli, by sprawdzić jak jej drżące dłonie poradzą sobie z tym zadaniem. Wydawało jej się, że przekaz był czytelny, ale mogło to zależeć od czasu styczności z tym językiem. Nie dajcie mu tu wejść, proszę. Właściwie tylko tyle od nich chciała w tym momencie. A może aż tyle. Całe ciało Melisy przeszedł dreszcz. Może powinna im powiedzieć dlaczego tak się boi, ale w tym momencie liczyło się dla niej tylko to, by drzwi pozostały zamknięte. Uporczywie wpatrywała się w dłonie Noaha, jakby chciała dodać mu tym siły, a jednocześnie wyłapać moment, w którym jego uchwyt straciłby na sile, a ona musiała uciekać.
   Rozległo się pukanie do drzwi, a Melisa podniosła się na równe nogi w mniej niż sekundę. Nauczona doświadczeniem złapała się umywalki, żeby znów nie upaść. Jednak jej nogi zrobiły się tak słabe, że nie potrafiła zrobić nawet kroku. Wpatrywała się więc błagalnie w towarzyszącą dwójkę, a jej oczy powoli zaszkliły się łzami.
    Proszę. Zamigała ponownie.

Ostatnio zmieniony przez Chitaru (04-11-2018 o 23h04)


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#37 08-11-2018 o 20h53

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 935

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Starał się nie patrzeć na przerażenie Melisy. Kątem oka widział, że obie kobiety migały coś do siebie raz po raz, ale nic z tego nie rozumiał. Trzymał dłońmi klamkę, przyciskając drzwi ramieniem i napierając na nie całym ciałem. Starał się zebrać wszystkie swoje myśli, odplątać je jakoś. Panika, którą miał obok, rozpraszała go skutecznie i sprawiała, że sam zaczął czuć się niebezpiecznie, niekomfortowo. Ale jak głupio by nie wyglądał, trzymając za te cholerne drzwi, musiał trzymać je dalej, żeby siostra jego przyjaciółki mogła się uspokoić.
     Tam, gdzie Angel potrafiła się czegoś domyślić, Noah zazwyczaj miał z tym problem. Nigdy nie miał problemów z zagadkami logicznymi, z łączeniem faktów, ale jeśli chodziło o ludzkie uczucia, często bywał kulawy. Tylko brata zawsze potrafił przejrzeć na wylot. Bliski był do tego, aby tak samo działo się z Elizą, ale jednak bywały sytuacje, gdzie jego spostrzeżenie okazywało się błędne.
     -Nie puszczaj- powiedziała Angel stanowczo.
     Ton jej głosu przypomniał mu o najgorszym dniu w jego życiu.
     Głośne pukanie zza drzwi i szarpanie klamki sprowadziło go do rzeczywistości. Nie poluzował uścisku, jednak, kiedy Melisa poderwała się gwałtownie do góry, a Angel zaraz za nią, spojrzał w stronę kobiet. Frey podtrzymywała się umywalki, natomiast Will tym razem nie zawahała się i złapała ją za ramiona, aby podtrzymać, gdyby miała upaść.
     Nie martw się, nic ci się nie stanie, zamigała Angel.
     Noah zaczął jeszcze mocniej napierać na drzwi, choć nikt nie próbował ich pchać.
     -Proszę otworzyć, tu obsługa lokalu.
     Kiedy usłyszał kobiecy głos, ciarki przeszły mu po plecach. Powtórzył w myślach usłyszane słowa, ale ani drgnął, wlepiając wzrok w blady odcień ściany w łazience. Nie ufał temu głosowi. Kogokolwiek obawiała się Melisa, ten ktoś mógłby dotrzeć do niej podstępem.
     Nie miał kontaktu z Edenem i Jose i nie wiedział, co się u nich dzieje. Telefon zawibrował mu kilka razy w kieszeni marynarki, ale nie miał czasu, aby po niego sięgnąć. Otworzył usta, jakby chciał coś powiedzieć, ale nie powiedział nic. Zamknął oczy, odwracając głowę od tych, do których w tamtej chwili nie chciał nikogo dopuścić. Z jednej strony miał ochotę krzyczeć do osoby za drzwiami, że nie ma zamiaru ich otwierać, z drugiej zwrócić się do Melisy, aby czym prędzej odpowiedziała na pytanie, które kilka godzin temu zadał jej Eden. Jej relacje z Harrisem były w tamtej chwili ważne. Wszystko, co mogła im powiedzieć o tym mężczyźnie było ważne.
     Inaczej Eden i Jose mogliby zrobić coś, co sprawi, że wpadną w jeszcze większe kłopoty, niż byli.

     Harris był osobą, którą trudno było namierzyć. Nawet zdobywając jego adres, nie mogli tak po prostu wejść mu do mieszkania i porozmawiać, jak zrobili to w przypadku Melisy. Tym bardziej, że Harris był osobą podejrzaną, nie taką, którą mogliby grzecznie poprosić o zeznania dotyczące jego byłej dziewczyny. Jose był gotowy zrobić coś ryzykownego, czego Noah i Eden nie mogli zrobić we dwójkę. Mimo wszystko, to, co mieli, w główniej mierze było jedynie przypuszczeniami. Eden wiedział, że gdyby szef dowiedział się o tym, co robią, już nigdy nie mieliby szansy na to, aby odnaleźć Elizę. Powiedziałby im pewnie, że nie są lepsi od grup gangsterskich, które rozpowszechniły się na południu Anglii. Omelas miał dość przyznawania się innym do swojej desperacji, ba. Miał wrażenie, że w ciągu ostatnich kilkunastu dni, desperacja przylgnęła do niego na dobre i stała się nieodłączną częścią jego charakteru.
     Kiedy Noah próbował zwalczyć w sobie rozkojarzenie, nie patrzeć na Angel i nie przejmować się stanem Melisy, jego brat gnał przez miasto drogim, pożyczonym samochodem, aby dostać się do miejsca, które wskazał mu Hiszpan.
     Zaparkował pojazd na podjeździe, tuż za rozpadającym się budynkiem, aby nikt od strony ulicy nie mógł go zauważyć. Wbiegł do środka, otwierając drzwi ze staromodnego klucza.


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#38 14-11-2018 o 19h42

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Chciałaby wierzyć zapewnieniom Angel. Tak bardzo, by chciała. Jednak jej szybko bijące serce i łzy w oczach świadczyły, że jednak nie potrafiła. Ciepłe dłonie blondynki działały jednak kojąco. Choć cały strach nie uleciał, Melisa czuła, iż tym razem nie jest sama. Wtedy jedyne dłonie jakie ją trzymały należały do Harrisa i Frey marzyła tylko o tym, by przestały.
   Ten głos! Ida! Melisa przez moment myślała, że zemdleje z ulgi. Jej mięśnie nagle rozluźniły się tak bardzo, że znów nie mogła ustać na nogach, jednak tym razem ze szczęścia. Przed drzwiami właśnie stała jedyna osoba, która wiedziała, co Anthony zrobił Melisie.
   To moja przyjaciółka! Zamigała uradowana Mel. Może wejść, ona o wszystkim wie. Przyznała i spojrzała na Angel licząc, że ta powie w jej imieniu Noahowi, by puścił drzwi.
   Jej życzenie w końcu zostało spełnione i oto w drzwiach stanęła jedyna podpora zdrowia psychicznego Melisy. Widząc łzy w oczach przyjaciółki i jej roztrzęsione ciało Ida od razu rzuciła się, by wziąć ją w swoje ramiona, nie wywarzając na pozostałą dwójkę w łazience.
    — Meli. Już dobrze — powiedziała zatroskana, gładząc dłonią plecy przyjaciółki. Gdy ta zaczęła się uspokajać, Ida kontynuowała. — To dlatego było zamknięte. Chowasz się tu przed nim — powiedziała, co było stwierdzeniem faktu, nie pytaniem, ponieważ Ida była tego pewna.
   Melisa wysunęła się w końcu z kojącego uścisku przyjaciółki. Nie mogła tak tkwić wiecznie, choć przez moment rozważała taką opcję. Tylko przy Idzie czuła się naprawdę bezpieczna przed Harrisem. Nie ma co się dziwić, czarny pas w karate budził respekt, a zaufanie jakim Mel darzyła przyjaciółkę sprawiało, że powierzyłaby jej swoje bezpieczeństwo w każdej sprawie. Właśnie dlatego tylko jej przyznała się do czynu Harrisa. Nawet Eliza nie miała o tym pojęcia.
    Myślałam, że już się z tym uporałam. Ale on... Ja nie wytrzymałam. Gdy mówił o Elizie, a potem jeszcze o tym... A jeśli on zrobił to samo El?! Tak się bałam. Migała bez ładu i składu, zbyt niezdarnie i szybko.
    — Meli, uspokój się. Nie rozumiem, gdy migasz tak szybko — przyznała, bo choć uczyła się tego języka odkąd poznała Melisę, szło jej to opornie.
   Ida dłużej nie mogła ignorować osób, które przyglądały się całej scenie. Widać było też, że wiedziały coś na ten temat i najpewniej znały Melisę. Nadal trzymając dłoń na ramieniu przyjaciółki, odezwała się w ich kierunku.
    — Dziękuję, że się nią zajęliście — powiedziała jakby dziękowała za opiekę nad zagubionym dzieckiem. Jeszcze tylko brakowało, żeby zapytała czy Mel sprawiała jakieś problemy. — Czy Harris znów próbował się do niej dobierać?


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#39 18-11-2018 o 00h46

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 935

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/493465081376538625/unknown.png

     Otworzenie drzwi po tak dużym panikowaniu i gęsto rozsianej niepewności nie było proste. Nawet, jeśli kobiecy głos wydawał się być wiarygodny, a chwilę później Melisa oznajmiła im nawet, że należy do ich przyjaciółki, Noah dalej czuł się nieruchomy. Wewnętrzna blokada nie pozwoliła mu drgnąć jeszcze przez dłuższy czas, aż w końcu, drżąc, wypuścił powietrze ustami i uchylił delikatnie drzwi, by kobieta za nimi mogła je popchnąć. Wycofał się pod ścianę, bacznie obserwując wszystkie ruchy nieznajomej. Spostrzegł, jak Angel szybkim ruchem zakłada okulary Edena na nos i zbliża się w jego kierunku. Odsunął się jeszcze na krok, na co jasnowłosa odwróciła od niego wzrok i skierowała go w stronę Melisy i jej przyjaciółki. Śledziła ruchy dłoni ciemnowłosej, najprawdopodobniej czytając wszystko z największą łatwością.
     W pewnym momencie, dłoń Angel wylądowała na nadgarstku Noaha. Młodzieniec wystraszył się tego gestu, a po jego ciele przeszły nieprzyjemne ciarki. Próbował się delikatnie wykręcić z uścisku, ale Angel trzymała go mocno i za nic nie chciała puścić. Po chwili zorientował się, że jej ręka drży, a sama dziewczyna jest przerażona. Wtedy też zrezygnował z wyrywania się, choć zaczął też żałować, że na jego miejscu nie znajduje się Eden.
     Podszedł bliżej Melisy i Idy, kiedy ta druga zwróciła się do nich.
     -Nie, ale to, co mówił…- Angel urwała, odwracając wzrok, aby ukryć swoją wrażliwość.
     -Przepraszam.- Noah zdołał się wtrącić. Zamknął drzwi łazienki. –Muszę wiedzieć, czy ten człowiek mógł być zamieszany w zniknięcie Elizy. Czy posiada jakąkolwiek winę… w innej sprawie. Melisa, musisz mi powiedzieć…
     Angel, widząc, że Noah średnio radzi sobie z tym, co chciał powiedzieć, postanowiła przejąć inicjatywę. Puściła nadgarstek białowłosego i zaczęła szybko migać. Postanowiła skorzystać z faktu, że nowo przybyła dziewczyna sama przyznała, że nie rozumie, kiedy Melisa migała w przyśpieszonym tempie.
     Nie jest pewny, czy może zaufać twojej przyjaciółce. Wybacz mu. Eden nie chce, aby ten mężczyzna umknął mu i tym razem. Trudno go namierzyć. Planuje zrobić coś bardzo ryzykownego. Sądzi, że Harris ma coś, co pomoże mu ruszyć śledztwo w sprawie Elizy. Wiem, że to nie jest dobry moment. Jest mi przykro. Przepraszam. Ale proszę cię, powiedz mu wszystko. Czasem znajomość jednego szczegółu może zdziałać tak wiele.
     Zaczęła mrużyć oczy, aby się nie popłakać. Skrywała w sobie tak wiele uczuć.
     Noah mógł jedynie nieporadnie śledzić ruchy dłoni kobiety. Komunikator nadal milczał, a żadne z ich wspólników nie dawało znaku życia. Przez chwilę miał wrażenie, że świat kończy się na łazience w lokalu, który tak bardzo chcieli już opuścić.

Ostatnio zmieniony przez Airi (18-11-2018 o 00h46)


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#40 18-11-2018 o 16h50

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Melisa nawet nie zdążyła zaprotestować, gdy Ida w tak prosty sposób wyjawiła, co łączyło ją z Harrisem. Skrzywiła się na twarzy i odwróciła wzrok ze wstydem. Co prawda, myślała o tym, by powiedzieć bliźniakom, zasłużyli na tą wiedzę, jednak to nie był dobry moment, ani miejsce. Cóż, i tak było już za późno. A pragnąca sprawiedliwości za ten czyn Ida na pewno nie usiedzi bezczynnie, gdy zostanie o to zapytana.
   Na słowa „zniknięcie Elizy” Ida prawie podskoczyła. Nie miała o tym pojęcia, jednak wolała dać skończyć chłopakowi mówić, zanim zacznie zadawać pytania. Melisa nadal wbijała wzrok w podłogę, jakby nie potrafiła już spojrzeć w oczy osobom, które usłyszały, co się stało. Nawet Idzie przez jakiś czas nie potrafiła spojrzeć w twarz. Wstydziła się tego, nawet jeśli nie było jej winą.
    Dopiero widząc szybki ruch zorientowała się, że to Angel zaczęła do niej migać. Melisa mogła tylko pokiwać twierdząco głową. Miała zamiar powiedzieć. Miała, ale jakoś nagle stało się to zbyt trudne. Znów trzęsły jej się dłonie, a oczy zachodziły łzami. Mówienie o tym, co ją spotkało sprawiało, że wszystkie emocje wracały. Jednak była z nią Ida. Naprawdę wierna przyjaciółka, która potrafiła z łatwością wyczytać, co chodzi po głowie Melisie.
    — To nie takie proste — powiedziała Ida do Noaha i Angel. — Mogę im powiedzieć? — spytała, patrząc na Melisę, ponieważ wiedziała, że nie ma nie poradzi sobie z tym sama. Otrzymała pozwolenie w postaci krótkiego kiwnięcia głową. — To było ponad rok temu. Właśnie tutaj, podczas jednej z imprez hazardowych, na które przyszłyśmy razem. Ja wyszłam wcześniej, bo następnego dnia miałam pierwszą zmianę, Mel została. Harris z kolegami się do niej dosiedli i nawet nie zauważyła, gdy wrzucili jej coś do drinka. Pewnie jedną z tych pigułek, o których ostatnio było tak głośno. Wiecie, tych sprawiających, że pozostajesz świadomy, ale dosłownie cię paraliżuje.
   Melisie znów zaczęło być niedobrze, jakby jej organizm na samo wspomnienie tej pastylki próbował się jej pozbyć, choć dawno jej już w nim nie było.
    — Wtedy zabrał ją do siebie, razem z tymi typami, którzy dzisiaj z nim przyszli. Potem ją...
   Mel zatkała uszy najmocniej jak tylko dała radę, by uniknąć następnego słowa. Nienawidziła go. Nie potrafiła wysłuchać do końca. Zaczynała się trząść, gdy je słyszała. Nawet terapeuta nie mógł tego zmienić.
    — A potem wyrzucili na ulicy, tu niedaleko, żeby sama dała sobie radę. Ja ją znalazłam. Ale takiemu gościowi jak Harris wszystko uchodzi na sucho. Jego ojciec rządzi miastem, a słowa jakichś dziewczyn nie mają żadnego znaczenia — dokończyła, a widząc stan przyjaciółki spoważniała jeszcze bardziej. — Na dzisiaj już wystarczy. Melisa powinna odpocząć. Mam wziąć wolne i cię odprowadzić?
   Frey czym prędzej zaprzeczyła. Ida potrzebowała urlopu na ważniejsze wypadki, a nie jej złe samopoczucie. Poradzę sobie. Zamigała powoli tak, aby krótkowłosa nie miała problemów ze zrozumieniem.


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#41 18-11-2018 o 19h34

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 935

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/493465081376538625/unknown.png

     Widząc wzdrygnięcie Idy, Noah zorientował się, że popełnił poważny błąd. Teraz doszło do niego kolejne zmartwienie. Dalej miał blokadę przed całkowitym zaufaniem Melisie, a teraz jeszcze doszła do tego kolejna osoba. Błędnie założył, że skoro Melisa tak zażyle przyjaźni się z tą dziewczyną, zapewne powiedziała jej o zniknięciu ukochanej siostry. Czuł się skończony, jako profesjonalista. Ba. Zaczął zadawać sobie pytania, czy on kiedykolwiek w ogóle nim był. Choć Angel miała mu za złe stanie się „profesjonalnym” i tak go właśnie nazywała, nie wiedziała, co tak naprawdę działo się w jego głowie. Noah wielokrotnie chciał krzyczeć, ale nie mógł, jakby coś ściskało go mocno za gardło i nie pozwalało się odzywać. Blokada. Taka, którą sam na siebie założył. Krzyk wydawał się wyrywać z jego ust, ale wargi równocześnie były złączone, a oczy wyrażały jedynie pustkę.
     To dlatego okazywanie przerażenia, empatii, nawet tak skrytych przeraziło go bardziej niż się spodziewał. Sytuacja była tak niecodzienna, że wszystkie pytania, które miał zadać, zginęły gdzieś w tle, a ich brzmienie wydawało się szumieć. Nie rozumiał nic z tego, co sam zaplanował. Nie pamiętał, co powinien zrobić.
     A przecież wiedział. Naprawdę, naprawdę wiedział.
     Nie wiedząc, co powiedzieć, zaczął się wycofywać, ale jasnowłosa wspólniczka nie pozwoliła mu wyjść, silnie łapiąc go tym razem nie za nadgarstek, a za dłoń.
     -Nie, proszę, nie wracaj sama. Jedź z nami, jeśli czujesz się na siłach. A jeżeli nie, my cię odwieziemy, nalegam- mówiła. Z tego zamieszania, nie była nawet pewna, czy w ogóle zdążyła się przedstawić. Ale nie to jej było w głowie. Noahowi również.
     Noah skupiał się tylko na cieple drobnej dłoni i tym, co powiedziała Ida o Melisie. Miał ochotę mocniej chwycić rękę Angel, ale nie zrobił już nic. Ani nie ścisnął, ani się nie wyrwał. Wydawał się zamyślony i smutny.
     Starał się nie myśleć o najbardziej nieprzemyślanych i ryzykownych dniach w ich, jego i Edena, życiu.


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#42 25-11-2018 o 00h58

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   No i stało się, obie strony odkryły coś, co Melisa przed nimi ukrywała. Ida dowiedziała się o zniknięciu El. Noah poznał naturę jej znajomości z Anthonym. A najdziwniejsze w tym wszystkim stało się to, że Frey było już wszystko jedno. Całe siły z niej uleciały, gdy do tragedii sprzed dwóch tygodni doszła jeszcze ta, sprzed ponad roku, którą uparcie wypierała z pamięci. Chciała się wytłumaczyć, chciała przeprosić za zatajone informacje, ale w jej głowie zaświtało jedno pytanie: Jaki to ma sens? W sumie, nie mogła go dostrzec w swoim życiu od dwóch tygodni. Myślała tylko o tym, by odnaleźć siostrę i nagle okazało się, że jedno wydarzenie łączy się z drugim, jak to często w życiu bywa.
   Musiała w końcu się otrząsnąć. Choć nieprzyjemny posmak w ustach sprawiał, że nadal czuła mdłości, powstrzymała się od okazywania tego. Stanęła na, w miarę obecnych możliwości, równych nogach. Ale mimo tego, to Ida zabrała głos w rozmowie.
    — Zdecydowanie. Samej cię do domu nie puszczę — przytaknęła. Bardziej zgadzała się z nowo poznanymi osobami, niż przyjaciółkom. Gdyby Mel nie wiedziała, że to ona nie ma racji, to mogłaby się obrazić.
    Wracaj już lepiej do pracy, żebyś znów nie miała problemów, przez nadprogramowe przerwy. Zamigała Mel, patrząc na skupioną minę przyjaciółki, która powoli rozszyfrowywała jej znaki. Coraz lepiej rozumiała migowy, wystarczyło, że niema będzie wystarczająco spowalniać swoje ruchy. Poradzę sobie.
    — Nie masz sobie poradzić, tylko dać sobie pomóc — stwierdziła Ida, jednak bez kolejnych wywodów chwyciła za wózek ze środkami do dezynfekcji. — Zostawiam ją pod wasza opieką, dziękuję — dodała w kierunku trzymającej się za ręce pary.
   Nigdy nie słyszałam o waszych wpływowych rodzicach, więc jeśli stanie jej się krzywda, nikt was przede mną nie ochroni, dodała w myślach i była to szczera prawda, której zamierzała się trzymać. Starała się ufać ludziom, do pierwszego zranienia, którego nigdy nie wybaczała. Oni pomogli Melisie, zyskali część jej zaufania i miała nadzieję, że nie zasłużą na jej dożywotnią nienawiść jak Harris.
    — A ty lepiej szybko opuść damską toaletę, zanim jedna z klientek na ciebie doniesie do ochroniarza. Leon nie lubi zboczeńców — porozumiewawczo puściła mu oczko. Wiedziała dlaczego Noah się tam znalazł, więc oczywistym było, że jej słowa miały być żartem.
   Chwilę później Ida zniknęła w kolejnym pomieszczeniu zajęta pracą, a Melisa została sama naprzeciw Angel i Noaha. Nie wiedziała, co powinna zrobić. Nadal była roztrzęsiona, a brak przyjaciółki u boku nagle wzmocnił ten efekt, który powoli zdawał się zanikać jeszcze chwilę wcześniej.
   Naprzeciw zjednoczonej parze, trzymającej się za dłonie, co nie umknęło uwadze Frey, czuła się mała i osamotniona. A jednak powtarzała sobie, że stoją tuż przed nią, ponieważ chcą pomóc. A przynajmniej Angel deklarowała taką chęć, a Noah, już samym pilnowaniem drzwi sprawił, że Melisa miała ochotę uściskać go z wdzięczności.
    Cóż, kiedyś w końcu muszę wyjść z tej łazienki. Stwierdziła w języku migowym.


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#43 30-11-2018 o 00h19

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 935

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/493465081376538625/unknown.png

     Mimo tego, że atmosfera uległa znacznej poprawie, Noah dalej czuł się nieswojo i źle z nowo nabytą wiedzą. Nawet, kiedy Ida próbowała zażartować, on nie zdołał nawet rozluźnić postawy. Kiwnął jednie dziewczynie głową, aby nie zignorować jej całkowicie, po czym wysunął rękę z dłoni Angel. Kiedy tylko znajoma Melisy wyszła, poczuł się nieco lepiej.
     -Czas ogarnąć niektóre sprawy. Zrobić ostatnią ryzykowną rzecz- stwierdził.
     Angel oparła dłonie na biodrach, zerkając na dwójkę towarzyszy troskliwym, z lekka zatroskanym wzrokiem.
     -To Jose ryzykuje teraz najwięcej- przypomniała.
     -Wszyscy możemy stracić dzisiaj wiele.
     Jak na zawołanie, telefon zabrzęczał znajomo. Białowłosy przeczytał wiadomość szybko, by chwilę później przekręcić telefon ekranem w stronę kobiet.
     ”Gotowe.”
     Nie uważał, aby musiał dodawać coś do wiadomości swojego brata. Jak gdyby nigdy nic, wyszedł z łazienki, czekając, aż kobiety do niego dołączą. Bezpośrednio skierował się w stronę wyjścia.
     Na dworze było chłodno, choć nie padał deszcz. Wiatr jednak dmuchał w twarz lodowatym powietrzem, takim, które przywoływało myśli o zimie ze śniegiem. Noah żałował, że ma na sobie elegancką marynarkę, a nie wygodną i szeroką bluzę, za której materiałem mógł ukryć głowę i trochę twarzy. Podszedł do brzegu ulicy, kątem oka zerkając na osoby wychodzące z klubu. Podniósł rękę, zatrzymując tym gestem taksówkę.
     -Chodźcie- powiedział głośno.
     Angel położyła dłoń na ramieniu Melisy. Ze względu na słabe oświetlenie na zewnątrz zdecydowała się na mówienie zamiast migania.
     -Jeśli nie chcesz jechać z nami, powiedziałam, że odwieziemy cię do domu, ale... Noah zachowuje się dziwnie. Wydaje mi się, że chce, żebyś zobaczyła, co zaplanował Jose, a na co zgodził się Eden.- Zaczęła. Kiedy westchnęła cicho, powiadomiła ją tym, że to jeszcze nie koniec. -Powiedzieli mi, że jeśli nie będę chciała, nie będę musiała na to patrzeć. Więc ciebie na pewno też nie zmuszą. Pojedziesz z nami?
     Noah przekrzywił głowę w bok w zniecierpliwieniu. Otworzył drzwi samochodu przed dawną przyjaciółką i siostrą Elizy.
     -Kierowca czeka. Melisa, namyślisz się w środku. Chodźcie, jest zimno.
     I odwrócił się znowu tyłem, jakby nie chciał, aby zbyt długo patrzyły na jego twarz.


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#44 06-12-2018 o 19h57

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Widać było, że nieobecność Idy podziałała na białowłosego uspokajająco. Na Melisę wręcz przeciwnie. Znów stała się spięta i zestresowana, brakowało jej tego troskliwego ciepła jakim zawsze otaczała ją przyjaciółka.
   Nie rozumiała o co chodzi Noahowi i Angel. Jakie ryzyko, co stracić? Nie miała pojęcia o ich planach. Tylko jeszcze bardziej ją zaniepokoiły. Przez moment myślała, że wszystko już za nią i z nimi będzie mogła bezpiecznie odejść, wrócić do domu i znów wyrzucić z pamięci złe wspomnienia.
   Wzdrygnęła się znacznie, gdy usłyszała dźwięk przychodzącej na telefon chłopaka wiadomości. Po nagłym ataku paniki i odświeżeniu bolesnych wspomnień jeszcze jakiś czas będzie tak reagować na niespodziewane sytuacje. Najmniejsze rzeczy zaczną budzić w niej niepokój, a najmniejszy smutek wywabi łzy z jej oczu. Pewnie będzie musiała zadzwonić do znajomej terapeutki.
   Omelas odwrócił ekran telefonu w stronę kobiet, jakby wiadomość składająca się z jednego słowa mogła wszystko wyjaśnić. Ale nie mogła. Czy chodziło o to, że Harris już wyszedł z klubu? To chyba wydawało się najlepiej tłumaczyć wypowiedź Edena, ale Melisa nie była przekonana, że chodzi właśnie o to. Skąd w ogóle on miałby wiedzieć, że Frey boi się opuścić toaletę właśnie z jego powodu?
    Niepewnie, wręcz obsesyjnie oglądając się dookoła Melisa w końcu opuściła bezpieczne pomieszczenie. Śledziła wzrokiem każdy zakamarek i cień, w którym ktoś mógłby się schować, a takich w tym miejscu nie brakowało. Szła najbliżej towarzyszącej jej dwójki jak tylko mogła, nie zwracając uwagi na przestrzeń osobistą. Strach sprawiał, że takie rzeczy stawały się drobnostkami.
   Miły chłód na zewnątrz otrzeźwił ją nieco. Ale już chwilę później zaczął przeszkadzać, gdy przeszywał jej niewystarczająco ciepłe ubranie. Ona jednak skupiła się na wyszukiwaniu wzrokiem patroli, które chciałyby ich wylegitymować. Frey co prawda miała przepustkę z pracy, ale nie wiedziała czy podobnie jest z tą dwójką. Taksówka rzeczywiście była dobrym wyjściem w takiej sytuacji.
   Słuchając słów Angel nie wiedziała jak zareagować. Była wycieńczona i marzyła o powrocie do domu. Jednak wszystko, co mogło dotyczyć Elizy miało pierwszeństwo przed zachciankami i lękami Mel, przed nią samą. Wsiadła więc do pojazdu i gdy światło okazało się wystarczające do oświetlenia jej dłoni, zamigała w kierunku Angel.
    Jadę z wami. Stwierdziła krótko, bowiem nadal nie ufała swoim dłoniom, które drżały raz po raz, chwilami z emocji, a momentami z zimna. Szybko przypięła się pasem na siedzeniu i kładąc dłonie na udach splotła ich palce ze sobą.


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#45 07-12-2018 o 17h19

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 935

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Noah, mimo szyby dzielącej pasażerów od kierowcy, nie był zbyt rozmowny. Podał adres, pod który miała pojechać taksówka, po czym zapiął pas i wbił wzrok w szybę. Zapomniał na chwilę o brudnym, zniewolonym Londynie i pomyślał o Tokio, w którym ludzie mogli być wolni. Już jakiś czas temu przyłapał się na tym, że pragnął wyjazdu do Azji, choć przez to, że Eliza zaginęła, nie odważył się mówić o ucieczce na głos. Nawet on miał w sobie małą iskrę nadziei, że kobieta zostanie odnaleziona. Nie miał natomiast nadziei na myśl o tym, że Eden kiedykolwiek przestanie próbować dowiadywać się o wszystkich sprawach niepoprawnych polityków, na których widok zaczynało go już mdlić. Pragnął, aby brat porzucił chęć bycia bohaterem, aby spojrzał wreszcie na siebie i zdał sobie sprawę z tego, jak w obecnej sytuacji łatwo było wpaść w pułapkę.
     Nie wiedział nawet, w którym momencie sam przestał tego pragnąć. Miał wrażenie, że do pewnego wieku, podzielał marzenia Edena, a kiedy zdał sobie sprawę z tego, aby się wycofać, było już za późno. Mimo wszystko, był do brata tak przywiązany, że nie wyobrażał sobie zostawić go samego w osobnym kraju.
     Angel siedziała spokojnie na środkowym miejscu, trzymając dłonie na kolanach, co jakiś czas naciągając na nie sukienkę, która złośliwie się podwijała. Zerkała na Melisę, jakby chciała kontrolować sytuację, upewniać się, czy wszystko jest w porządku. Nie migała, nie odzywała się, ale nie unikała spojrzenia kobiety, tym bardziej, kiedy ich oczy już się spotykały. Nie ukrywała zdziwienia, kiedy taksówka zatrzymała się ulicę dalej, niż powinna.
     Podziękowali, wysiedli. Omelas zapłacił za przewóz, a samochód odjechał. Angel dopiero wtedy spojrzała pytająco na Noaha, który jedynie wzruszył ramionami i ruszył przodem, prosto do mieszkania, które dzielił z bliźniakiem.
     -Nie powinnaś się dziwić, Angel. Poza tym, mały spacer nie zaszkodzi- powiedział, nawet się nie odwracając.
     Dopiero, kiedy przepuścił kobiety w drzwiach okazał im swoje przejawy troski o nie. Zamknął drzwi klatki schodowej, a kiedy wyjechali windą na siódme piętro, otworzył drzwi za pomocą karty i wpuścił je do środka.
     Mieszkanie wyglądało tak, jak je zostawili. Mężczyzna zaświecił światło w przedpokoju i zdjął buty, po czym skierował się prosto do kuchni. Nie minęła chwila, a wrócił z powrotem i skierował swoje spojrzenie wprost na brunetkę.
     -Usiądźcie w salonie- poprosił, tym samym przymykając drzwi do pracowni. 
     Kiedy czekały na niego w pokoju gościnnym przy stole z czterema krzesłami, Noah wydawał się nie przejmować tym, że ma gości w mieszkaniu. Krzątał się jakiś czas po kuchni, z której dobiegały ciche dźwięki otwierania kolejnych szafek. Dopiero po kilku minutach wrócił do kobiet. Nie wiedział, czy rozmawiały, po prostu postawił przed każdą kubek pachnącej owocami, gorącej herbaty i usiadł na jednym z pozostałych, dwóch wolnych krzeseł. Westchnął cichutko.
     -Melisa- zaczął w końcu. –Jeśli jest coś, co jeszcze powinienem wiedzieć, proszę, abyś powiedziała mi o tym teraz.
     Patrzył spokojnie, tak, jak patrzył zwykle. Zdołał już dojść do siebie, pozbyć się szoku, ale nie przemyśleń o tym, o czym dowiedział się będąc w klubowej łazience.
     -Za niedługo będzie tutaj Eden i zapyta, czy chcesz patrzeć na to, jak nasz przyjaciel wyciąga informacje z Anthony’ego Harrisa.


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#46 10-12-2018 o 21h29

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Cisza panująca w pojeździe była jednocześnie kojąca i niepokojąca. Tajemniczość Noaha zaczynała powoli drażnić Melisę, która bez pewnych informacji zaczynała panikować i podejrzewać podstęp. Ale odkąd zniknęła Eliza, cała jej sytuacja była niepewna, powinna się przyzwyczaić do niewiedzy. A jednak, z każdą chwilą była coraz bardziej zdenerwowana. Od dziecka nienawidziła, gdy ktoś ukrywał coś przed nią. Czy to nieistnienie świętego Mikołaja, śmierć psa potrąconego przez samochód, albo że już nigdy nie będzie mogła mówić, pracę siostry dla nielegalnej organizacji czy posiadanie przez nią chłopaka. A już szczególnie te wszystkie tajemnice polityków, którzy tuszowali każdą niejasną sprawę, o których potem El szukała informacji. Wychodzi na to, że gdyby nie tajemnice, życie młodszej Frey byłoby szczęśliwsze. Ale ludzie w tych czasach nie byli skorzy do szczerości.
   Co chwilę zerkała na siedząca obok dwójkę. Głównie na Angel, kontrolującą jej stan bez słowa, ponieważ Noah wydawał się usilnie odwracać od niej wzrok. Nich ktoś wreszcie coś powie, nakazywała w myślach. Przedłużająca się cisza sprawiała, że wracała myślami do wydarzeń z kasyna i znów miała ochotę zwymiotować.
   Nawet nie zareagowała na zbyt długi przewóz. Takie sytuacje ciągle się zdarzały. Taksówkarze specjalnie wydłużali trasy, by zarobić choć trochę więcej. Jeśli kogoś stać na taksówkę, to nie żal było wycisnąć z niego kilka monet więcej, a kierowca mógł dzięki temu kupić jedzenie dla czekającej w domu rodziny. Melisa to rozumiała i akceptowała. Sama będąc w podobnej sytuacji, zrobiłaby to samo, by zapewnić lepszy byt bliskim.
   W takich miastach taksówkarze mieli wiele do zaoferowania oprócz przewozu ludzi. Dysponowali również informacjami, które były sowicie cenione zarówno przez opozycję, jak i obecne głowy państwa. Jednak zazwyczaj łatwo było poznać kto należy do jakiej kategorii. Osoby takie jak oni rzadko zdradzały swoich, by zebrać trochę grosza od ludzi, przez których im go brakuje.
   Spacer przez chłodne powietrze był orzeźwiający. Gdyby nie ta ciemność, z której w każdym momencie mógł wyłonić się ktoś pokroju Harrisa, Mel uznałaby ten spacer za bardzo przyjemny. Jednak przez ten drobny szczegół, nie mogła.
   Z wdzięcznością weszła do pomieszczenia, które otworzył im Noah. Bezpieczna przestrzeń. No, może nie do końca, ale bezpieczniejsza od dwóch poprzednich, więc nie było na co narzekać. Choć Melisa marzyła o powrocie do domu, musiała się dowiedzieć o co chodzi.
   Po zdjęciu butów dziewczyna skierowała się do salonu, tak jak polecił Noah. Nie pytała gdzie zniknął na ten moment, gdy ona zajmowała się swoim obuwiem. Ani, co zamierzał robić dalej, po wprowadzeniu ich do jadalni, gdy znów wyszedł.
   Zostając samotnie z Angel próbowała ją zapytać czy wie o planach chłopaka, jednak ilekroć próbowała, nie wiedziała jak zacząć. Poddała się w końcu i tylko obserwowała pomieszczenie, nasłuchując, co dzieje się w sąsiednich.
   W końcu białowłosy wrócił. Niósł ze sobą kubki z parującą herbatą, od której Melisie skręcał się żołądek. Nie wiedziała, czy z głodu, czy nadchodzących torsji. Wolała jeszcze przez moment nie testować swojego organizmu pod tym kątem i powstrzymała się od próbowania napoju.
   Po pytaniu Noaha zastanowiła się. Czy coś powinien wiedzieć? Ida chyba wyczerpała temat. Powiedziała więcej, niż Melisa byłaby w stanie kiedykolwiek. Wyjęła notatnik, który jak dotąd trzymała w kieszeni i zapisała odpowiedź już bardziej opanowanymi dłońmi.
    Oprócz tego, co zrobił, że jest nałogowym hazardzistą i ma ojca polityka, który ciągle robi przekręty, to nie wiem, co jeszcze mogłabym powiedzieć.
   Odłożyła notatnik na stół, ej dłonie zawisły bezwładnie wzdłuż ciała, a oczy otworzyły się szeroko, gdy usłyszała słowa chłopaka. Nie mogła uwierzyć. Po dłuższej chwili wpatrywania się w Noaha, po którym nie było widać żadnych oznak kłamstwa, w końcu znów chwyciła długopis i zaeszyt.
    Czy wy wiecie, co robicie? Jego ojciec przekopie całe miasto, żeby go znaleźć.
   Mieli plan, prawda? Mieli dobry sposób na zatuszowanie tego i wyjście bez szwanku, nawet jeśli ona go nie widziała, prawda? Prawda?
    Przecież jeśli wypuszczą Harrisa, to on zaraz poleci do ojczulka ich wydać. Jeśli na „wyciąganiu informacji” panie imię Elizy, to pierwszą osobą, która zapłaci za to będzie Melisa.

Ostatnio zmieniony przez Chitaru (21-12-2018 o 20h05)


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#47 15-12-2018 o 15h33

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 935

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Angel niemal od razu zbliżyła dłonie do parującego kubka. Nie tracąc czujności, przesuwała spojrzenie od Noaha do Melisy, badając szczegóły na ich twarzach. Choć na zewnątrz była spokojna, tak naprawdę nie pozbyła się całkowicie strachu, który pojawił się w niej wcześniej. Patrzyła, jak Noah niepewnie przysuwa do siebie notatnik, aby przeczytać nowe zdanie napisane przez Meilsę.
     Białowłosy nie powiedział nic. Nie kiwnął nawet głową, jakby w jego mniemaniu samo spojrzenie jako odpowiedź naprawdę wystarczyło.
     -Zobaczymy, czy w ogóle będzie musiał go szukać- powiedział Noah odnoście Harrisa. –Opcje są dwie. Albo znajdzie go szybko, albo nie znajdzie go wcale. W tej chwili działaby jak banda przestępców, którzy wcale nie są lepsi od rządowców. A przecież chcemy tylko, żeby powiedział nam prawdę. On musi coś wiedzieć. A my potrzebujemy wiedzieć to samo.
     Jasnowłosa kobieta nagle odwróciła wzrok, który posmutniał. Noah widząc to odwrócił głowę z jej stronę chwilowo, po czym znowu zwrócił się do Melisy.
     -Melisa, przypatrz się Angel. Wyobraź sobie ją w mocniejszym makijażu i powiedz mi, nie poznajesz jej skądś?- zapytał nagle. –Angel jest żywym dowodem na to, że wszyscy wszędzie mają swoje wtyki. W związku z tym, nawet Harrisa na się zmusić do powiedzenia wszystkiego, a później trzymania gęby na kłódkę. W najmniej drastycznym scenariuszu. Naszym priorytetem nie jest już tylko odnalezienie Elizy, ale ochrona ciebie.- Powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu.
     Z korytarza mieszkania zaczęło dochodzić ciche trzaskanie się. Ktoś otworzył drzwi, zamknął je, zaczął krzątać się ściągając buty.
     -To ja!- Głos Edena rozbrzmiał w przedpokoju. W pośpiechu wszedł do salonu, a twarz miał prawie kamienną. Usiadł przy stole.
     -Cześć, dziewczyny. I cześć, braciszku- uśmiechnął się minimalnie, blado. Angel odpowiedziała cicho, a Noah kiwnął głową na przywitanie. –Dobrze was widzieć, całych i zdrowych.
     -Ciebie też- odpowiedziała kobieta, dalej grzejąc ręce od ciepłego kubka zdobionego delikatnymi wzorami.
     -Melisa, gdybyś kiedyś zastanawiała się nad tym, czy jestem normalny, oświadczam ci teraz, że nie, nie jestem- rzucił nagle. –Noah, czy mówiłeś…? No dobrze. Pierwszy etap mamy za sobą. Harris został uprowadzony i za niedługo pewnie zacznie się wybudzać. Już nie ma czasu na odwrót. Będziemy mogli go przycisnąć i zapytać o co tylko będziemy chcieli.
     Wbił wzrok w blat stołu, jak gdyby bał się złączyć go z oczami innej osoby. Eden bał się oceny jego własnych decyzji i czynów, z których sam nie był ani trochę zadowolony. Dalej miał szczerą nadzieję na to, że nie będą musieli sięgać po drastyczne środki i Harris będzie z nimi współpracował. Mimo okoliczności, w jakich go postawili.
     -Jose jest na miejscu?- Angel zadała banalne pytanie.
     -Tak, jest na miejscu i obserwuje. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, będziemy mogli porozmawiać z nim jeszcze zanim to się skończy. Na żywo, nie przez ekran.
     A później przeszedł do wyjaśniania Melisie, jak to się właściwie stało, że Harris był zdany na ich łaskę i niełaskę.
     Jose podstępem zagadał go w sprawie interesów, by ukradkiem wsypać mu do drinka środki nasenne. Kiedy wychodzili z kasyna, Harris wyglądał jak człowiek pijany. Wtedy pojechali do miejsca, które było przygotowane do przesłuchania go. Syn polityka zasnął w samochodzie. W tajemniczym pomieszczeniu została zamontowana kamera, a Jose miał stać się ich pośrednikiem, który za pomocą słuchawki i mikrofonu ukrytego w ubiorze, będzie wiedział, jakie pytania należy zadawać Anthony’emu.


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#48 22-12-2018 o 20h15

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Na słowa Noaha znów poczuła nasilające się mdłości. W co ona się wpakowała?! Nie mogła przysiąc, że sama nie zrobiłaby tego, jednak gdy już była w tej sytuacji, czuła, że nie jest na to gotowa. Nie, jeśli sprawa dotyczyła Harrisa. On wywoływał w niej najgorsze emocje. Choć przysięgała, że zrobi wszystko, by odzyskać siostrę, gdy słyszała imię Anthony, nie była już taka pewna. Nienawidziła się za to. Ta słabość i strach na samo wspomnienie chłopaka i tego, co jej zrobił. Był jej koszmarem i paranoją. Nie umiała sobie z tym poradzić.
   Gdzieś przez jej umysł przemknęło pewne słowo, o którym starała się nie myśleć. Bała się go i od samego początku unikała tej myśli, bo znała jej konsekwencje. Wiedziała, gdzie chęć zemsty może ją doprowadzić i odrzucała ją. Starała się, aż do teraz.
   Nagła miana tematu, na wygląd Angel, trochę ją zmyliła, ale nie odciągnęła od głównego wątku. W końcu zrozumiała zależność między nimi. I dotarło do niej, skąd czuła to dziwne zaufanie do obcej dziewczyny. Nie tylko przez udzieloną pomoc, po prostu ją znała, a przez to jej umysł zaakceptował tą bliskość z osobą z pozoru obcą.
   Chciała odpowiedzieć, zaprzeczyć, ale ton Noaha w następnym zdaniu zdecydowanie wskazywał na to, że chłopak nie przyjmie jej słów. A jednocześnie, teraz nie czuła już tak nieprzemożonej chęci dbania samej o siebie. Po dzisiejszym spotkaniu, naprawdę poczuła chęć bycia chronioną. Stała się nagle mała i bezbronna, nawet jeśli chwilę wcześniej tak się nie czuła. A jednak jednej w rzeczy nie mogła przyznać mu racji. Priorytetem nadal pozostawało odnalezienie jej siostry. Nawet jeśli znajdzie milion innych prześladowców i nabawi się kolejnych lęków, będą one mniej ważne i kiedyś je pokona. Kiedyś...
   Ciszę przerwał wchodzący znienacka Eden. Choć z pozoru pokazywał tę swoją ciepłą i głośną stronę, którą zdążyła już poznać, widać było, że coś jest nie tak. Właściwie, już jej powiedzieli, że tak jest. Porwanie Anthonego Harrisa, co może być bardziej szalonym pomysłem w tym mieście?
   Och, Eden sam przyznał się do tego, że normalny człowiek nie posunąłby się do takiego czynu. A więc, zgadzali się. A Melisa coraz bardziej zaczęła rozważać porzucenie swojej normalności. Tylko nadal miała w sobie pewną blokadę. Ciągle czuła mdłości i drżenie dłoni, a jej umył walczył z ciałem, żeby wybrać, co powinna zrobić.
   Tylko że, teraz już chyba nie miała wyboru. Zgodziła się w taksówce.
   Słuchała jak w transie słów Edena. O tym, co zrobił razem z Jose i jak to się dalej potoczy.
    Czyli, jeśli coś się stanie, to właśnie on poniesie konsekwencje? Napisała, kierując notatnik w stronę Edena. Nie podoba mi się to, że osoba nie powiązana ze sprawą jest najbardziej narażona na ryzyko.
   Nie podobała jej się myśl o tym, że ktoś obcy, niewinny poniesie konsekwencje porażki, gdy plan, który na celu ma pomoc jej w odnalezieniu siostry zawiedzie. Wolała ryzykowne rzeczy zrzucić na siebie, żeby później nie musieć dźwigać poczucia winy.
   Jeszcze nie dopuszczała do siebie myśli, co zrobi jeśli dowie się, że to Anthony stoi za zniknięciem Elizy. Gdyby to zrobiła, byłaby posądzona o umyśle morderstwo. A przecież za to w afekcie przynajmniej ma szansę nie dostać kary śmierci.


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#49 28-12-2018 o 18h57

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 935

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Angel odgarnęła włosy za uszy, odsłaniając twarz. W świetle domowej lampy, siedziała przy stole wyprostowana i rzeczywiście wyglądała o wiele bardziej zjawiskowo, niż zakryta płaszczem i szalikiem. Choć wiele razy wyglądała, jakby chciała wtrącić się do rozmowy, ostatecznie zawsze spuszczała głowę lub zwyczajne kierowała wzrok w inną stronę. Ruchy jej dłoni wskazywały na to, że czasem miała ochotę choćby zamigać, ale dobrze wiedziała, że wtedy zrozumiałaby ją tylko Melisa. Kiedy tylko Eden pojawił się w pomieszczeniu, Noah splótł ręce i zacisnął usta w wąską kreskę, przysłuchując się bratu.
     Bratu, z którym było coraz gorzej.
     -Jose jest dobrze wyszkolony. Ale nie to daje nam taką pewność siebie, Melisa.- zaczął spokojnie. –Pamiętasz, mówiliśmy ci ostatnio o samolotach do Azji. W miejsca, gdzie ludzie są bezpieczni.- Po obaleniu monarchii brytyjskiej nikt nie mógł czuć się bezpiecznie ani w Anglii, ani w większości państw całej Europy. –Parę lat temu doszedłem do wniosku, że nie ważne, co cię w Londynie trzyma, po miesiącach lub latach i tak się z niego wyniesiesz. Jose jest na to gotowy. Za dwadzieścia cztery godziny będzie już w samolocie do Japonii, dawno poza krajem.
     Jasnowłosa kobieta odsunęła dłonie od ciepłego kubka, ponownie rozchyliła usta i ponownie je zamknęła. Noah tymczasem poczuł, jak brat cicho daje mu nową nadzieję. Nadzieję na to, że oni również kiedyś wsiądą w samolot i już nie wrócą.
     -Zacznie nowe, lepsze życie, a przed nim wyświadczy nam jeszcze tę jedną przysługę- powiedział Noah. –Nie wiemy tylko, czy uda nam się z nim spotkać przed wylotem.
     Eden uśmiechnął się słabo.
     -Jeśli nie przed wylotem, to przynajmniej Angel zobaczy go za cztery miesiące, w Tokio. Ale to gdybanie. Na razie mamy być dobrej myśli, jasne? Jestem pewien, że Harris wyśpiewa wszystko, co wie.
     Omelas brzydzili się metodami, które zaczęli stosować. Ponaglani przez zegar, który tykał nieubłagalnie, przez najczarniejsze scenariusze w końcu zdecydowali się uprowadzić syna jednego z tych polityków, którzy stali za zniknięciem Elizy. Eden nie zamierzał ustępować, choćby miał odnaleźć przyjaciółkę martwą, chciał ją odnaleźć za wszelką cenę. Zaufanie, jakie podarował jej siostrze uważał za niezwykłe. Choć z początku było wymuszone i niepewne, po jakimś czasie, mimo iż znali się krótko, czuł, że jest ono naprawdę szczere. Choć miał za złe dziewczynie, że nie chciała z nim w pełni współpracować, zaczynał też przez to rozumieć odmienne od niego nastawienie brata.
     Rudowłosy przykrył swoją dłonią dłonie dziewczyny. Choć kilka minut wcześniej był na dworze, jego ręce zdążyły się już zagrzać.
     -Wszystko będzie dobrze- powiedział. I mimo absurdu, który trwał przy nim od dłuższego czasu, w zdaniu tym zabrzmiał tak szczerze, że nawet Noah spojrzał na niego odkrywając zamurowane uczucia. Na jego twarzy pojawiło się zdziwienie, a później przymrużył oczy delikatnie, nieświadomie kiwnąwszy raz głową.
     Cofnął rękę, a z kieszeni wyciągnął mały pendrive.
     -Benedict usunął nagrania z monitoringu w lokalu. A tu są te z ulicy. I z tej obok. Nie niszcz ich jeszcze, zajmiemy się tym jutro. Chciałbym jeszcze coś zobaczyć. Ach… i ostatnia sprawa.- Z ostatnim zdaniem przeniósł wzrok na zegarek.
     Po chwili wstał od stołu, chwycił pilot od telewizora. Włączył go i nie musiał nawet przełączać kanału, aby trafić na to, na co chciał. Noah schował pendrive do kieszeni spodni.
     Reporterka w schludnej, granatowej sukience mówiła o kimś, kto właśnie siedział przy stole w mieszkaniu na siódmym piętrze, w dzielnicy najwyższych budynków mieszkalnych w Londynie.
     -Pora przejść do naszego następnego gościa. Angel Will jest nie tylko znakomitą tancerką uwielbianą przez wierne grono fanów, ale również śpiewa i wspiera liczne akcje charytatywne. Dzisiaj jest z nami, na żywo i odpowie na pytania, które zadaliście jej przez naszą stronę internetową. Powitajmy Angel gromkimi brawami!
     W bocznej framudze pojawiła się Angel w starannie dobranej sukni wieczorowej. Włosy miała upięte z tyłu, twarz przyozdobioną charakterystycznym dla siebie, scenicznym makijażem. Usiadła na kanapie obok reporterki, uśmiechając się szeroko, co jakiś czas machając do fanów, którzy siedzieli na widowni.
     -Wszystko ściema- powiedziała nagle prawdziwa Angel. –Wyłącz, proszę. Wszystko jest tak, jak trzeba, więc nie musimy oglądać dalej.
     Przejęła pilota, widocznie zażenowana tym, że patrzyli na jej inną stronę, podczas gdy siedziała z nimi przy stole, wyglądała i czuła się zupełnie inaczej niż na nagraniu, które niby było na żywo, a tak naprawdę zostało stworzone i zmontowane tydzień wcześniej. Wyłączyła telewizor.
     -Jak sobie życzysz.- stwierdził Eden. Westchnął cicho. Położył swój telefon na środku okrągłego stołu i zaczął na niego patrzeć, dopóki te nie zabrzęczał. –Dobra. Harris się wybudza. Idę do pracowni, żeby mieć dostęp do lepszego mikrofonu. Jose musi mnie dobrze słyszeć.- Skierował się ku korytarzowi, jednak po chwili odwrócił się jeszcze i spojrzał na Melisę. –Możesz przyjść za kilka minut. Powiedz Noahowi, jeśli będziesz chciała wcześniej. A jeśli nie… zrozumiemy to. Wtedy po prostu zostań z Angel, a my powiemy ci, kiedy będzie już po wszystkim. I to, czego się dowiedzieliśmy.

Ostatnio zmieniony przez Airi (05-05-2019 o 14h30)


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#50 30-12-2018 o 00h25

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Melisa już nie liczyła, który raz tego dnia została wytrącona z równowagi. A może stało się to tylko raz i trwało, aż do teraz. Zazwyczaj była wyczulona na szczegóły i spostrzegawcza, a tego dnia nawet nie poznała kogoś tak znanego jak Angel. Przecież, gdy już jej o tym powiedziano od razu ją rozpoznała. Jednak, ile zajęłoby jej to w innym razie? Może wcale by się nie zorientowała.
   Azja, Japonia? Czy to nie były tylko wymyślone krainy wolności i szczęścia, wciskane dzieciom przez rodziców jak święty Mikołaj? Nie, oczywiście, że nie. Jednak szansa dotarcia do nich była tak nikła, że normalny obywatel ze standardowymi finansami mógł je w ten sposób postrzegać. Kiedyś ojciec Frey opowiadał córkom o tym miejscu. Jego rodzice spędzili tam miesiąc miodowy i każdy najdrobniejszy szczegół ich wyprawy został opisany w pamiętniku babci oraz sfotografowany przez dziadka i schowany w jego albumie. Oba te skarby rodzinne były dobrze ukryte, by nikt inny nie mógł ich odnaleźć. Podziwianie odległych kulturowo krajów nie było tym, co pochwalał rząd.
   Ile razy siostry Frey fantazjowały o życiu na wschodzie? Nikt by nie zliczył. Jednak nie pochodziły z tak zamożnej rodziny, by kiedykolwiek mieć na to szansę, jeśli same nie zapracują. Dlatego obie się starały. Do momentu zniknięcia Elizy. Teraz młodsza z sióstr już nie dbała o to morzenie. Nigdy nie poleciałaby sama. Od zniknięcia siostry nie pojawiła się nawet na uczelni, a tego dnia pierwszy raz odwiedziła miejsce pracy, tylko dlatego, że jakoś musiała opłacić mieszkanie. Całkowicie straciła zapał do wszystkiego, a marzenie o innym życiu wyblakło, ponieważ samotność w każdym kraju wyglądałaby dla niej tak samo.
   Nawet gdyby mogła mówić, nie wiedziałaby, co powiedzieć. Oni, przemyśleli to tak dokładnie. Melisa lekko rozchyliła usta słuchając jak swobodnie mówią o rzeczach, które były dla wielu ludzi całkowicie nieosiągalne. A może to ona miała takie nastawienie. Dorastała w biednej dzielnicy, a jej rodzina ledwie wiązała koniec z końcem dzięki ciężkiej pracy rodziców i myśli o lotach do innych krajów były zwykłymi fantazjami. Nikt przy zdrowych zmysłach nie śmiał mówić o nich na głos.
   Była zła na siebie, że tak łatwo w jednym momencie, po kilku zdaniach całkowicie pogodziła się z myślą o uprowadzeniu człowieka. Nie dostrzegała jeszcze jak bardzo zmieniła się od zniknięcia Elizy. Bliźniacy dali jej tyle wiary w odnalezienie siostry samym swoim istnieniem. Spotkali się długo po rozpoczęciu jej poszukiwań, co znaczyło, że wciąż zostało wiele rzeczy do odkrycia i nie pozwoliło Mel stracić nadziei. Była w stanie coraz bardziej im zaufać. Tylko niech oni jeszcze w pełni zaufają jej, obaj.
   Nagłe wyznanie Edena sprawiło, że dziewczyna zamarła ze swoimi dłońmi schowanymi w jego. Powiedział to tak pewnie, że bardzo chciała mu uwierzyć i nawet prawie to zrobiła. Uspokoiła się na tyle, że jej kończyny przestały drżeć, a i żołądek wydawał się uspokajać. Uśmiechnęła się delikatnie i niepewnie, przytaknęła kiwnięciem głowy. Kiedyś musi być, pomyślała.
   Spojrzała na zapalony ekran telewizora i oniemiała. Przenosiła wzrok na Angel i z powrotem w kierunku audycji, porównując i analizując. Słowa „na żywo” bardzo ją zmyliły. Rozważała podstawioną aktorkę lub nagranie stworzone jednak w innym czasie, niż podano. Nie było to dla niej ważne, choć lekko ją ciekawiło. Lubiła dostawać jasne odpowiedzi, ale w tym momencie nie te odpowiedzi były dla niej najważniejsze. Bardziej oczekiwała tych od Harrisa.
    Jestem pod wrażeniem. Zadbaliście o wszystko. Pochwaliła ich krótką notatką. Naprawdę nie sądziła, że się tym zajęli, gdy ona miała atak paniki w toalecie. Jakby planowali to już od dawna.
   Słowa Edena były miłe i uspokajające. Dał jej wybór, który rzadko dostawała. Normalnie od razu stwierdziłaby, że nie ma siły uczestniczyć w czymś takim. Jednak wstąpiła w nią determinacja, podszyta jednocześnie chęcią pomocy w odnalezieniu Elizy i nienawiścią do Anthonego.
    Chcę w tym uczestniczyć. Mogę iść od razu. Zanim zdążę się rozmyślić, dodała w myślach i pokazała Edenowi notatkę.
   Chłopak poprowadził ją za sobą do pracowni, gdzie ujrzała ekran, na którym wyświetlał się kontur przywiązanego do krzesła Anthonego, siedzącego w prawie całkowitej ciemności i mikrofon, do którego będą mówić. Słyszała też jego jęki, gdy zaczął się przebudzać i uświadamiać swoją sytuację. Poczuła dreszczyk satysfakcji. Tak smakuje zemsta?
    — Ja p*******. Co jest, k****?! — Pierwsze słowa jakie padły z ust Anthonego. Innych Melisa nawet się po nim nie spodziewała. — Gdzie ja do cholery jestem?! Kim ty jesteś? —  spytał postaci skrytej w cieniu. — Czy ty wiesz kim jest mój ojciec? Wypuść mnie natychmiast! — zarządał.
    W głosie chłopaka słychać było, że próbuje zachować zimną krew, ale jednocześnie jest przerażony, jak i wściekły. Zachowywał się jak wystraszony, bogaty dzieciak, który powtarzał, że ma zamiar poskarżyć się tacie. Właściwie, nim właśnie był. Wyglądał tak bezsilnie. Na ustach Melisy pojawił się delikatny uśmiech zadowolenia. Zasłoniła usta dłonią, ponieważ nie mogła go powstrzymać.


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2 3