Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2 3

#51 31-12-2018 o 16h29

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 935

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Jeden z kącików ust Edena drgnął ku górze. Ruchem ręki wskazał dziewczynie drzwi do pracowni, a kiedy weszli do środka, podsunął jej swój fotel do biurka z ogromną ilością sprzętu. Wskazał na nie, aby usiadła, a sam zajął miejsce, które zazwyczaj zajmował Noah. Dobrze wiedział, ze brat zaraz przyjdzie. Zapewne rozmawiał z drugą kobietą. Być może pytał, czy nie chciała patrzeć na to, co dzieje się działo. W końcu Jose był jej przyjacielem, a dodatkowo przez dłuższy czas pełnił funkcję ochroniarza. Już tydzień temu przestał pracować, ale dalej miał na nią oko. Eden był świadomy tego, że dziewczyna zapewne przeżywa wewnętrznie rozstanie z Jose, jego wyjazd i ryzykowny plan, w którym pełnił główną rolę.
     Nie mówił nic, kiedy to się zaczęło. Po prostu obserwował. Załączył mikrofon w ciszy.
     -Daj mu kilka minut.- To były pierwsze słowa, które wypowiedział po dłużącej się chwili, podczas której było słychać jedynie przekleństwa Anthony’ego Harrisa. Jose znał potęgę ciszy. Młody mężczyzna nie widział go dobrze, a jednak był pewny czyjejś obecności w ciemnym pomieszczeniu. Choć miał siłę krzyczeć, na pewno odczuwał strach. A on właśnie miał być jednym z głównych narzędzi.
     W końcu Harris zamilkł. Eden odczekał kilkanaście długich sekund.
     -Okej. Próbuj, Jose.
     Hiszpan zrobił mały krok do przodu. W kamerze było widać go lepiej. W jego wyglądzie nie zmieniło się wiele. Nawet nie zakrył twarzy. Podwinął jedynie marynarkę, odsłaniając tym samym swoje tatuaże przedstawiające pióra. Prawdopodobnie były to skrzydła jakiegoś ptaka drapieżnego.
     -Władza twojego ojca nie sięga tego pomieszczenia, Harris- powiedział stanowczo. Syn polityka znów zaczął się szarpać.
     -Ja znam ten głos! To ty!- krzyknął. –Oszukałeś mnie! *****! Czego ode mnie chcesz?! Pieniędzy?!  Wypuść mnie natychmiast, *****, dam ci tyle, ile będziesz chciał!
     -Nie chcę pieniędzy. Chcę twoich zeznań w pewnej sprawie. I to bardzo szczerych, w innym wypadku zostaniesz tu, „*****”, na zawsze. Miło, że trochę wytrzeźwiałeś. Będziesz stawiał opory?
     -Nic ci nie powiem!
     -Powiesz. Teraz twierdzisz tak tylko dla zasady.
     Harris zamilkł. Eden milczał cały czas. A Jose zaczął gwizdać pod nosem.
     -Dobra, do cholery! Dobra! Skoro nie chcesz moich pieniędzy, to, czego do ************ **** chcesz?!
     Rudowłosy chłopak zawahał się. Gdyby nie to, że zostawił swoje okulary na stole w salonie, zapewne poprawiłby je w nerwowym geście. Zacisnął dłonie w pięści. Noah wszedł do pracowni niesłyszalnie. Przynajmniej jego brat nie spostrzegł, kiedy wszedł do środka. Zorientował się dopiero, kiedy stał już za nim i patrzył na ekran.
     -Powiedz, co masz na sumieniu. Za co powinieneś siedzieć, a nie siedzisz?- Kolejna gra na psychice.
     Wtedy porwany po prostu wybuchnął. Zaczął mówić o rzeczach, które siedziały na samym dnie jego sumienia. Eden cieszył się, że złamanie go nie było trudne. W końcu Melisa dopiero, co pokazała im, że jest pod wrażeniem tego, jak dobrze wszystko przygotowali. Prawda była taka, że nie wszystko było tak znakomicie obmyślane. W niektórych kwestiach być może nadużywali szczęścia.
     Mijały długie minuty, w których Harris mówił o swoich oszustwach, o wykorzystaniu Melisy. Po jego twarzy stoczyło się kilka łez. Jose miał dużą cierpliwość.
     -Jeszcze o Elizie, mów o Elizie!- krzyknął w pewnym momencie. –Zniknęła trzydziestego września! Kiedy widziałeś ją po raz ostatni?!
     -W październiku. To był drugi października!
     Eden nie powstrzymał się od głośnego zaczerpnięcia powietrza. Zrobiło mu się bardzo duszno.


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#52 10-01-2019 o 18h25

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
    Tak jak powiedział Eden, wystarczyło kilka minut, by Harris się złamał i zaczął panikować. To było oczywiste. Chłopak zawsze chował się za ojcem lub pieniędzmi, albo jednym i drugim. Gdy mu tego zabrakło, nie miał nic do obrony, wiedział, że musi robić to, czego od niego wymagają. Słyszała jak jego bezczelny, pewny siebie ton odchodzi w dal, zastąpiony coraz silniejszą niepewnością i strachem.
   Wiedziała, że chłopak zaczyna czuć to, co ona tamtego dnia. Choć nigdy nie pozna całego jej cierpienia, nawet taka namiastka zemsty sprawiała, że przebiegł ją dreszcz. Powinien poznać cały ból jej i Elizy, może też innych dziewczyn. Musi odpokutować za to, co zrobił. Widziany w ekranie nie był już tak przerażający. Nie wywoływał w Melisie mdłości, ani strachu.
   Melisa wyłapała kątem oka, gdy do pomieszczenia wszedł Noah, ale nie zareagowała na to. Była zbyt skupiona na Anthonym, który właśnie zaczynał się łamać.
   Szybko zaczęła zdawać sobie sprawę, że jednak nie chciała tego słyszeć. Naprawdę wolała nie wiedzieć, ile niewinnych dziewczyn spotkał podobny do niej los i co jeszcze okropnego wyprawiał. W jego głosie nie było słychać żalu. Nadal mówił o tym jakby nie zrobił nić złego i bawiło go to. Mięśnie na twarzy Melisy mocno się napięły, gdy próbowała powstrzymać łzy i odruch wymiotny jednocześnie. Myliła się. Harris potrafi doprowadzić ją do takiego stanu nawet z daleka. Chłopak, który po kilku minutach siedzenia w ciemności, przywiązany do krzesła zaczął mówić jak na spowiedzi, potrafił zrobić tak okropne rzeczy, okrutne i nieczułe. Nie wiedziała, co jest nie tak z jego umysłem, ale nie obchodziło jej to. Jeśli za moment w jego słowach padłoby imię jej siostry, bez wahania zażądałaby jego śmierci. Ale nie pojawiło się tam. Nie wspomniał o niej słowem, dopóki nie został zapytany.
   Anthony miał łzy w oczach. Melisa nie wierzyła, że to skrucha. Raczej strach. O tak, bał się o swoje życie i reputację, gdyby ktoś usłyszał, co właśnie opowiadał. Tym na pewno był przerażony. Ale nie tym, co zrobił. Wciąż nie rozumiał jak skrzywdził innych, a sam oczekiwał łaski.
   Frey zakrztusiła się powietrzem, gdy usłyszała datę wypowiedzianą przez Harrisa. Zaczęła kaszleć i był to najgłośniejszy dźwięk, jaki wydobyła z siebie od dawna. Czuła, że się dusi i nie miała pojęcia, który z powodów był bardziej prawdopodobny. Gwałtownie podniosła się z krzesła, a to odjechało w tył. Zakręciło jej się w głowie, przez tak gwałtowny ruch i szok wywołany słowami Anthony'ego. Otworzyła notatnik i wyjęła długopis z kieszeni, gdy tylko przestało ją drapać w gardle.
    Gdzie?! Gdzie on ją widział?! Co z nią zrobił?! Pisała szybko, a litery stawały się ostre i nieschludne, jakby chcąc wyrazić jej emocje. Mogłaby krzyczeć, ale miała tylko taką możliwość, więc pisała, żeby wyzbyć się emocji. To na pewno on! Musicie to z niego wyciągnąć.
   Gdy tak pisała skupiona na tekście i swoich emocjach, nie usłyszała nawet, że Jose zadał kolejne pytanie.
   Powinna poczekać w salonie razem z Angel, właśnie to do niej dotarło. Ale było już za późno i nie miała zamiaru tam wracać w takim momencie.
    — Skąd mam wiedzieć, gdzie ją zabrali? — usłyszała z głośnika. Głos miał złamany, jakby bał się, że mu nie uwierzą i ukarzą za to. — Może ojciec coś wie, ja nie mam pojęcia, przysięgam. — Ale, ile była warta jego przysięga?
   Mel mogłaby przysiąc, że słyszała jak cały jej świat roztrzaskał się na kawałki. Znów ślepa uliczka.
    — Oni? Czyli kto? — Padło pytanie.
   Głos należał do Jose, ale dla Frey nagle brzmiał obco, jakby słyszała go pierwszy raz. Może to przez szum w uszach, spowodowany nagłą zmianą ciśnienia. A może już po prostu nie chciała tego słuchać. Ale nadal tam stała. Nie zajęła z powrotem miejsca na fotelu, choć jej nogi lekko drżały. Czuła jakby jej stopy zostały zabetonowane i nie mogoły oderwać się od podłogi.
    — Tajniacy od usuwania niewygodnych jednostek. — Tak nazywał ludzi, którzy wiedzieli za dużo, niewygodne jednostki.
   Dziewczyna bezwładnie opadła na fotel. Cała siła z niej uszła. Poczuła pustość swojego żołądka, ból nóg i drapanie w gardle, wszystko to, co ignorowała, gdy jeszcze chciała być silna i dowiedzieć się, gdzie jest Eliza. Po tej informacji, nie umiała się trzymać. Czy to oznaczało, że wszystko przepadło? Może później znajdzie jakieś wyjście, kolejną osobę, która może coś wiedzieć, ale teraz nie widziała żadnego wyjścia.


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#53 26-01-2019 o 20h48

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 935

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Eden położył dłoń na ramieniu kobiety, kiedy ta zaczęła kaszleć. Nie spuszczał jednak wzroku z monitora. Jego usta pozostawały rozchylone, a palec wskazujący widniał na guziku załączającym mikrofon. Starał się nie okazywać szoku, jaki wtedy przeżywał. Noah odważył się zerknąć dyskretnie na nich oboje. Jego brat nie zwracał uwagi na to, co działo się wokół. Jedynie głośny dźwięk, taki jak kaszel Melisy, był w stanie obudzić go z zamyślenia. Mężczyzna działał instynktownie, kiedy klepał ją lekko po łopatce, jakby chciał ją uspokoić. Nieprzytomnie opuścił głowę, aby przeczytać to, co chciała im przekazać, ale kiedy pragnął jej odpowiedzieć, poczuł w gardle okropną suchość.
     -Dowiemy się- powiedział jedynie, głosem zachrypniętym, mało przypominającym jego prawdziwy głos. Odchrząknął cicho i nacisnął guzik przy mikrofonie. –Jose, powołaj się na nagranie. Przyznał się do wszystkich swoich przestępstw. Powiedz, że jeśli nas okłamie, nagranie trafi do odpowiednich osób.- Zdjął lewą dłoń z podstawki mikrofonu, a prawą z ramienia Melisy.
     Jak Eden polecił Jose, tak zrobił Hiszpan. Anthony Harris ponownie zaczął panikować. Zrozumiał, że nie będzie mógł próbować żadnych sztuczek. Mieli coś, dzięki czemu musiał tańczyć tak, jak oni grali. Nie mógł próbować ich oszukiwać.
     -Podyktuj mi adres tamtego miejsca. Podaj mi wszystkie szczegóły, które pomogą odnaleźć Elizę.
                                                                                                                                                                                                  16 października
     Kilka godzin później zaczął padać śnieg z deszczem. Noah twierdził, że więcej było tego śniegu, niż deszczu, nie mniej na dworze zrobiło się bardziej zimno i ponuro. Samolot stał już na lotnisku, a wokół znajdywały się same zaufane osoby. Jose wysiadł z czarnego samochodu z bladym uśmiechem na ustach i stanął przed Melisą, Angel i braćmi Omelas. 
     Przesłuchanie, które doprowadził do końca przyniosło im nowe, znaczące informacje. Anthony Harris został wypuszczony i odwieziony do jednego ze swoich mieszkań z instrukcjami, które zakazywały mu zbliżać się do Melisy. Adresy, które podał Jose zostały już sprawdzone i pierwsze wrażenia mówiły, że powiedział im całą prawdę. Mimo nowej nadziei, wszyscy byli jeszcze roztrzęsieni. Wszyscy jednak zdecydowali się pojechać na lotnisko i na żywo porozmawiać z osobą, która tak bardzo im pomogła.
     -Dziękuję ci za wszystko, co dla nas zrobiłeś. Bez twojej pomocy stalibyśmy w miejscu. Życzę ci wszystkiego dobrego, abyś znalazł spokój tam, gdzie lecisz, Jose.- Eden dobierał słowa niestarannie jak nigdy, ale Jose położył mu ciężkie ręce na ramionach i zamknął w niedźwiedzim uścisku. Noahowi uścisnął rękę, a Angel ucałował w oba policzki, mówiąc do niej, że niedługo znowu się zobaczą.
     -Mam nadzieję, że twoja hermana niedługo będzie z wami. Będę o was myślał. Nie zamierzam wracać do Europy, ale do zobaczenia w Japonii, amigos.
     Nie przedłużając, poszedł w stronę niewielkiego samolotu pasażerskiego. W środku byli inni, którzy uciekali, a bliźniacy kojarzyli większość tych twarzy. Noah nie pamiętał, kiedy widział tyle uśmiechniętych twarzy w jednym momencie.

     Lotnisko należało opuścić od razu. Była piąta nad ranem, a oni nie zmrużyli oka wystarczająco długo, aby Noah zaczął martwić się o to, że Eden prowadził samochód. Mimo zmęczenia, rudowłosy próbował jakoś ich zagadywać. Poruszył między innymi temat Jose i jego lepszego życia. Opowiedział głównie Melisie, jak nazywa się mała miejscowość, do której zmierzał mężczyzna. Opisywał miejsca, które sam znał głównie z fotografii. Tematu Elizy nie traktował jak tabu. Poprosił, aby Melisa znalazła dla nich czas jeszcze tego samego dnia, już za kilka godzin. Angel, która siedziała obok siedzenia kierowcy wpatrywała się w biało-czarne widoki za oknem. Wyglądała na zamyśloną. Nie dbała już nawet o to, że przygarbiła się lekko, jakby chciała się skulić i schować przed całym światem. Noah starał się kontrolować samopoczucie Frey, choć sam przed sobą wielokrotnie przyznał, że wolałby prowadzić.

Ostatnio zmieniony przez Airi (01-02-2019 o 19h43)


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#54 29-01-2019 o 22h10

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Ciepła dłoń na ramieniu otrzeźwiła nieco Melisę. Kątem oka spojrzała na Edena i uśmiechnęła się delikatnie w podziękowaniu za wsparcie. Była świadoma, że bliźniacy też mogą tęsknić za El i martwić się, ale w tym momencie czuła, że to jej serce pęka i nie przezwyciężyła swojego egoizmu na tyle, by pomyśleć o ich uczuciach. Jej świat się walił. Czy raczej, zrobił to dwa tygodnie temu, a ona po prostu dopiero zaczynała sobie uświadamiać jak bardzo jest źle. Myśl, że w ich przypadku było podobnie dotrze do niej dopiero, gdy się uspokoi.
   Przez emocje reszta nocy minęła jej jak we mgle. Gdyby miała później opisać, co się działo w odpowiedniej kolejności, pewnie zastanawiałaby się długo i nadal nie byłaby pewna. Gdyby ktoś ją zobaczył, mógłby stwierdzić, że przeholowała z alkoholem. Jednak to silne emocje tak na nią wpływały.

   To jak dotarła na lotnisko było dla niej tajemnicą. Od zakończenia przesłuchania, bez przerwy odtwarzała w głowie słowa Harrisa i analizowała je. Mogłaby powtórzyć całą wypowiedź chłopaka z pamięci. Dopiero widok Jose sprowadził ją do rzeczywistości i zmusił, by choć na chwilę porzuciła myślenie  losie siostry.
    Dziękuję ci za wszystko. Na pewno w Japonii znajdziesz szczęście, na jakie zasłużyłeś. Napisała i posłała mu szczery uśmiech wdzięczności, bo jeszcze żaden nieznajomy nie pomógł jej tak bardzo.

   W drodze powrotnej Melisa najpewniej zasnęłaby, gdyby nie opowieści Edena. Chętnie opowiedziałaby mu o miesiącu miodowym jej dziadków i starym albumie z pamiętnikiem, nadal przechowywanych w jej domu. Jednak podczas prowadzenia ciężko byłoby mu to przeczytać, więc zostawiła opowieść na inną okazję. Milczała, słuchając jego słów i z nieobecnym wzrokiem marząc o tamtych miejscach, w których mogłaby zamieszkać razem z Elizą, gdy ją odzyska. Jeśli ją odzyska. Udawało jej się powstrzymać łzy do momentu opuszczenia samochodu. Gdy tylko zatrzasnęła za dobą drzwi, pierwsze pociekły po jej policzkach. Po wejściu do mieszkania padła na łóżko i zalała się rzewnymi łzami. Zasnęła przytulona do psa, który przyszedł ją pocieszyć.

   Pobudka była dla niej jak jak wybuch bomby. Głośna i niespodziewana. Z pokoju tuż obok jej, należącego do Elizy, usłyszała głośną muzykę. Poderwała się z łóżka jak poparzona i niczym strzała pobiegła do sąsiedniego pomieszczenia. Brak El nie był niespodzianką, jednak nadal bolał tak samo. Jednak jedna z jej ulubionych melodii właśnie rozbrzmiewała w czterech ścianach.
   Niecała minuta na odnalezienie źródła dźwięku to za mało w pokoju, tak zagraconym jak ten Elizy. Mel nadal nic w nim nie uprzątnęła, jakby jej siostra lada moment miała wrócić. Przekopała więc szuflady w biurku, jednak nie znalazła w nich żadnego telefonu, a była pewna, że to z niego dobiegał dźwięk.
   Nagle zdała sobie sprawę z jednej rzeczy. Eliza już od dzieciństwa uwielbiała tworzyć pomysłowe skrytki. Gdy były młodsze, zrobiła dziurę w swoim materacu tuż przy szwie i ukrywała tam różne znaleziska, później zakrywając je prześcieradłem.
   Frey spojrzała na szufladę od spodu i rzeczywiście, znalazła drobną dziurkę w rogu, niezauważalną jeśli nie wie się czego szukać. Szybka podróż do kuchni po wykałaczkę okazała się nieskuteczna. Drewniany patyczek był zbyt gruby, by zmieścić się w otworze. Wtedy wzrok Mel padł na poduszeczkę z igłami, wyciągniętą z innej szuflady. Jedna z igieł, dłuższa od reszty, pasowała idealnie. Podniesienie drugiego dna nie było już trudne. Długie paznokcie Mel z łatwością podniosły podważoną deseczkę, z którą bez nich ciężko byłoby sobie poradzić.
   Pod spodem znalazła stertę kartek idealnie przyciętych do wymiaru szuflady. Jej nadzieje opadły, ale podniosła papier. Okazało się, że w wewnętrznych kartkach wycięta została dziura wielkości płaskiego telefonu, który idealnie ją zapełniał i nie dotykał ani spodu, ani góry szuflady dzięki barierze z papieru.
   Dzwonek już dawno ucichł, ale dzięki niemu Melisa odkryła zapasowy telefon siostry, o którym nie miała pojęcia. Już wiedziała, że nie pójdzie odwiedzić bliźniaków z pustymi rękami. Przejrzała wszystkie pliki na telefonie, kontakty i aplikacje, ale wydawało się, że służył on wyłącznie do kontaktu z jednym numerem. Zapisała go sobie.
   Reszta oczekiwania na spotkanie minęła jej na spacerze z psem, który nie mógł już wytrzymać ciągłego siedzenia w domu. Na obiad zamówiła chińszczyznę z knajpy nieopodal. Nie miała sił na gotowanie.
   W końcu zebrała się i opuściła budynek, zmierzając szybkim krokiem do mieszkania bliźniaków. Gdy stanęła przed drzwiami, użyła domofonu. Po chwili odezwał się znajomy głos zadający pytanie.
   Chyba właśnie została pokonana przez technologię. Jak niby miała odpowiedzieć?! Stała tak przed drzwiami, słuchając kolejnych słów i zastanawiała się, co ma zrobić.


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#55 01-02-2019 o 20h53

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 935

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Noah opadł z sił zaraz po powrocie do mieszkania. Zasnął nie ściągnąwszy ubrań, ale kiedy obudził się kilka godzin później zorientował się, że ktoś przykrył go kocem. Nadal był niewypoczęty i czuł się tak źle, jakby poprzedniego dnia przesadził lekko z alkoholem. Ale nadal żył tym poprzednim dniem. Jego myśli błądziły wokół Anthony’ego Harrisa. Pionka na politycznej planszy, który teraz musiał zagrać tak, jak grała mu strona przeciwna. Noah bał się, że szef organizacji przeciw rządowi niebawem dowie się o ich ryzykowaniu i odeśle ich w inne regiony Anglii, wyśle do Francji lub zwolni, wysyłając ich bezdyskusyjnie, a może nawet siłą, do Japonii. Noah wiedział, że Eden nigdzie się nie wybiera. Chociaż kilka godzin później wprowadził Jose w błąd, Noah znał swojego brata i nie dał się na to nabrać. Eden dawał mu czasami małą iskrę nadziei, która zawsze była złudna. Białowłosy miał ochotę obić mu za to twarz, ale Eden zapewne nie zrozumiałby przekazu.
     Po wyjściu z łazienki, z ręcznikiem na ramionach pchnął delikatnie drzwi pokoju gościnnego. Angel dalej spała, ale jej łóżko było pościelone, a rzeczy leżały starannie rozłożone na krześle. Sama dziewczyna wyglądała tak, jakby w nocy przerzucała się z boku na bok, nie mogąc zasnąć. Jasne włosy opadały jej na oczy, a jedna noga całkowicie wystawała spod kołdry. Noah mimowolnie uśmiechnął się, obserwując przez chwilę, jak śpi głęboko. Kiedy tylko zorientował się, że patrzy się zdecydowanie zbyt długo i rozdrapuje stare rany, oprzytomniał momentalnie i spojrzał w kierunku pracowni, jakby spodziewał się zobaczyć w jej progu drugiego Omelas.
     Eden jednak siedział przy komputerze, przy kilku programach równocześnie. Nim białowłosy zdążył rzucić coś na powitanie, domofon wydał z siebie dźwięk. Eden, przekonany, że brat jeszcze śpi, obrócił fotel gwałtownie i wstając, niemal na niego nie wpadł.
     -O, cześć- powiedział i uśmiechnął się słabo, po czym wyminął go, ruszając do drzwi.
     Będąc przy domofonie, zbliżył usta do mikrofonu i zapytał neutralnie:
     -Tak?
     Po załączeniu kamerki momentalnie otworzył drzwi, które zabrzęczały cicho. Noah zamknął drzwi prowadzące do pokoju gościnnego i ruszył do kuchni, aby zacząć się w niej krzątać. Tym razem, wyjątkowo cicho. To okularnik otworzył drzwi i wpuścił gościa do środka wraz z powitaniem go. Zaraz po przekręceniu zamka i po tym, jak dziewczyna ściągnęła buty, bez słowa pociągnął ją delikatnie za nadgarstek i poprowadził do kuchni, gdzie Noah parzył już herbatę.
     -Chodź, chodź- mówił szybko jeszcze w korytarzu. –Mam adresy, wiesz? Mam kontakty. Dzisiaj możemy pojechać w miejsce, o którym dowiedzieliśmy się wczoraj. Musimy przejąć nagrania z tamtego budynku. Mam kilka pomysłów, jak można to zrobić.
     Podczas gdy Eden mówił i mówił, Noah skinął Melisie głową na przywitanie. Postawił na stole trzy filiżanki, po czym spokojnie uniósł dwa rodzaje herbaty, zachęcając, niezbyt entuzjastycznie, aby wskazała mu, którą woli. Ostatnim razem nie pokwapił się, aby zapytać ją o zdanie, ale pomyślał, że skoro już jest w kuchni, może ją o to zapytać. Co z tego, że nie na głos.
     Wtedy po raz pierwszy zastanowił się, jak mógł brzmieć jej głos. Czy Eliza kiedykolwiek go słyszała? Czy Melisa kiedykolwiek coś mówiła? Słyszała wszystko, co do niej mówili, dlatego Noah domyślił się, że musiała utracić głos na skutek jakiegoś wypadku. Jako dziecko, mogła mówić, a może nawet coś śpiewała. Zastanawiał się, co się takiego stało, jaki był to wypadek. Nie czuł się z tymi myślami normalnie, jakby naprawdę zaczął obchodzić go jej los.

Ostatnio zmieniony przez Airi (09-02-2019 o 21h41)


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#56 08-02-2019 o 14h10

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Dopiero po chwili przypomniała sobie, że w nowocześniejszych budynkach wmontowano w domofony również kamerki. U niej nie było takiego luksusu, dlatego to zawsze siostra rozmawiała przez domofon. Uśmiechnęła się lekko w kierunku obiektywu.
   Dawno nie została nigdzie tak ciepło powitana. Przypominało jej to o siostrze, która zawsze z uśmiechem na twarzy otwierała jej drzwi, gdy Mel wracała z pracy lub wykładów. Dlaczego ta dwójka tak bardzo przypominała jej o Elizie? To sprawiło, że stała się naiwna. Siostra nie mogłaby jej oszukać. Czemu więc ktoś, kto ją przypomina miałby to zrobić? Dlaczego jej najbliżsi przyjaciele mieliby to zrobić? Można było podać mnóstwo powodów, ale Melisa była zbyt zaślepiona, by o tym pomyśleć.
   Nie mogła uwierzyć, że w tym czasie, gdy ona spała, im udało się zdobyć te wszystkie informacje. Byli naprawdę niesamowici. A do Melisy zaczynało docierać, jaka stała się bezradna. Jednocześnie do głosu w jej głowie doszło jedno pytanie.
    Czy ty w ogóle spałeś? Napisała, nie mogąc uwierzyć, że mógłby tyle zrobić i jednocześnie w tym czasie wypocząć.
   Wchodząc do kuchni skinęła głową do Noaha na powitanie. Widząc, że daje jej wybór uśmiechnęła się i wskazała palcem na herbatę, którą dostała poprzednio. Nie wiedziała dlaczego zrobił to bez słowa, ale nie przeszkadzało jej to. Gesty nigdy nie znaczyły mniej od słów.
   Podeszła do blatu i położyła na nim notatnik, żeby ułatwić sobie pisanie. Robiła tak tylko, gdy wiedziała, że zapowiada się dłuższa rozmowa.
    Dzisiaj rano znalazłam w jej pokoju skrytkę. Przyznała i wyciągnęła z torebki telefon, który odkryła, po czym podała go Edenowi. Zaczął dzwonić, ale nie zdążyłam go odebrać. Ma tylko jeden numer, z którym się kontaktował. Wygląda jakby służył tylko do tego. Nic innego w nim nie znalazłam. Znacie ten numer?
   Przyjęła ciepłą herbatę z wdzięcznością. Nadal miała zimne ręce, po spacerze. Na zewnątrz nie było mrozu, jednak chłodny wiatr przeszywał ludzi dogłębnie. Trzymała filiżankę w dłoniach czekając, aż herbata przestygnie lub ktoś zada jej pytanie, na które będzie musiała zapisać odpowiedź.


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#57 09-02-2019 o 22h12

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 935

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Trzy saszetki herbaty powpadały do filiżanek. Noah otworzył szafkę i schował opakowania, oddzielając się od jednego ze swoich ulubionych zapachów. Eden usiadł na krześle przy oknie. Nadal biła od niego pozytywna, pełna nadziei energia.
     -Jakieś trzy godziny, spałem- przyznał. To nie był pierwszy raz, kiedy tak sypiał. Zwłaszcza po zniknięciu najlepszej przyjaciółki. Jego brwi momentalnie się zmarszczyły, kiedy Melisa wyciągnęła telefon, którego nigdy wcześniej nie widział. Kiedy przeczytał wiadomość, a urządzenie z wyświetlonym numerem znalazło się w jego dłoni, Noah odwrócił się w jego stronę. Obaj patrzyli na ekran jakby byli maszynami skanującymi to, co się na nim wyświetlało. Już po chwili Eden wyłączył go i wyjął z niego kartę. Bez słowa wszystko położył na stoliku.
     -Lepiej nie ryzykować- wyjaśnił w końcu, jakby tym jednym stwierdzeniem chciał wyjaśnić Melisie swoje postępowanie. –Nie widziałem, żeby Eliza miała coś takiego. Nie wiem też, do kogo należy ten numer, ale to akurat możemy łatwo sprawdzić.
     -To dziwne. Zaczynam myśleć, że przed nami też miała tajemnice- powiedział spokojnie Noah. –Nie podoba mi się to.- Odwrócony do blatu, udał, że szuka cukru, aby dosypać go do mniejszego pojemniczka. Chciał ukryć przed nimi podejrzliwość, która pojawiła się na jego twarzy.
     -Nowy element układanki- mruknął Eden. Zdjął okulary, kładąc je naprzeciwko tajemniczego telefonu. –Dlaczego zadzwonił akurat dzisiaj?- pomyślał na głos.
     Noah z lekkim skrzypnięciem zamknął szafkę, w której znalazł resztkę cukru. Ten dźwięk wystarczył, aby zwrócić uwagę brata.
     -Po prostu zobaczymy, do kogo należy. Nie myśl teraz o tym, dowiemy się za kilkanaście minut- powiedział. Nie lubił, kiedy okularnik robił taką minę, jak chwilę wcześniej. Była zbyt poważna, jak na niego i zdecydowanie do niego nie pasowała. Nawet Noah czuł się nieswojo, kiedy patrzył na niego w takim stanie.
     -Angel jeszcze śpi- powiedział Eden po chwili, jakby poufnie, w kierunku Melisy. –Przynajmniej ta dwójka się wyspała- wskazał Noaha. –Znaczy, ja nie miałem na myśli, że razem! Razem, to nie!- wytłumaczył szybko.
     Późnej poczuł tylko silne uderzenie w ramię.
     -Noah, cholera, bolało!- pisnął, ale chwilę później zaśmiał się w głos.
     -Jak to jest być geniuszem i głupkiem równocześnie?- zapytał zdenerwowany Noah. Ale Eden zaśmiał się jeszcze raz.
     -Całkiem fajnie, nigdy nie narzekałem na moje życie.

Ostatnio zmieniony przez Airi (09-02-2019 o 22h16)


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#58 28-02-2019 o 21h48

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Czy po tak krótkiej znajomości powinna już robić chłopakowi wykłady na temat zdrowia? Pewnie nie, jednak tak bardzo miała na to ochotę. Eliza często zarywała noce i trzy godziny snu były dla niej normą. Mel często wściekała się na nią przez to i potem długie godziny napominała, że siostra nie powinna tak robić. Czuła silną pokusę zrobienia podobnej sceny Edenowi, ale ograniczyła się tylko do ganiącego wzroku.
   Wiedziała, że jej znalezisko zaciekawi bliźniaków. Jednak nie spodziewała się, że zadziała tak dobrze. Jej pies nie przybiegał tak szybko na dźwięk wsypywanej do miski karmy. Przez moment patrzyli na ekran z nabożną fascynacją, dopóki Eden nie wyłączył go i nie wyciągnął karty.
    To naprawdę takie proste? Kilkanaście minut i wiecie, do kogo należy numer? Napisała w notesie. Nie mogła uwierzyć, że w tak łatwej opcji nie ma nic podchwytliwego.
   Reakcja Noaha nieco ją rozbawiła. Na tyle, że z szerokim uśmiechem pokazała mu karteczkę z napisem: Witaj w moim świecie. Czy to takie dziwne, że jeśli potrafisz oszukiwać siostrę, to możesz zrobić to też przyjaciołom? A może uważał, że tak.
    Na pytanie Edena nie znała odpowiedzi. Wiedziała nawet mniej niż oni. Mel tylko znalazła telefon, bo akurat miała łóżko po drugiej stronie ściany. Nie zastanawianie się nie było mocną stroną młodszej Frey, starszej z resztą też nie. Obie uwielbiały doszukiwać się drugiego dna i gdy nie mogły go znaleźć zaczynały się denerwować. Żadna z nich nie lubiła niewiedzy i porażek.
    Gdybyś tego nie dodał, nawet bym o tym nie pomyślała. Skomentowała z zadziornym uśmiechem poprawkę Edena. Na wymianę zdań bliźniaków, zaśmiała się bezgłośnie, jak to miała w zwyczaju.
    W końcu nie wytrzymała i wypuściła spod pióra uwagę, która chodziła jej po głowie przy każdym spotkaniu. Spędzanie z wami czasu przypomina mi jak to było żyć z siostrą. Bałam się, że już zapomniałam jak to jest.


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#59 01-03-2019 o 00h31

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 935

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Noah gniewnie przymrużył oczy. Dopiero, kiedy usłyszał skrobanie długopisu, zbliżył się do stołu, zaciekawiony. Chciał wyjaśnić dziewczynie, jak uzyskują dostęp do bazy numerów telefonu, ale zdusił to w sobie. Nie mógł jej mówić tyle rzeczy, nawet, jeśli oglądał jej twarz przez kilka ostatnich dni i zdążył zapamiętać ze szczegółami jej wygląd.
     -Właściwie, często wystarcza mniej- przyznał krótko. –Czasami jest z tym problem, ale zazwyczaj… zazwyczaj nie.- Czując, że własny język zaczyna mu się plątać, zamilkł natychmiastowo. Kiedy pokazała mu kartkę skierowaną widocznie tylko do niego, mimowolnie zacisnął usta, jakby tym ruchem potrafił zniwelować zaczerwienienia zażenowania, które pojawiły się na jego policzkach. Odpowiedział jej bezgłośnie, kiwając lekko głową. Po drugiej stronie toczył ze sobą bitwę. Niemal obca mu kobieta sprawiała, że się wstydził, w jego własnym mieszkaniu. Czuł się, jakby wymierzył dokuczliwy cios sam sobie, albo wymierzył go za niego ktoś bardzo podobny, tyle, że z rudymi włosami. Eden natomiast wydawał się być rozbawiony reakcją brata- do momentu, w którym nie skupił się na myślach o Elizie, a kolejne „słowa” jej siostry przyprawiły go jedynie o większą nostalgię. Spuścił głowę, a Noah podniósł głowę wyżej i zdał sobie sprawę z tego, że Eliza stała się dla nich niewygodnym tematem rozmów.
     -Nie wiem, na jakiej podstawie wyciągnęłaś taki wniosek- powiedział jasnowłosy. Jego ręka zadrżała niepewnie- drugą zdążył schować za plecami. Po prostu wyszedł z kuchni, patrząc na nich przepraszająco, ale z bolącym wymuszeniem. Kiedy zniknął za framugą, a z korytarza dobiegł ich cichy dźwięk kliknięcia drzwi do pracowni, Eden dalej wpatrywał się w telefon i okulary leżące na stole.
     -Noah bywa wrażliwy, jak widzisz. Myślałem, że dzisiaj będzie już w porządku, ale jednak nie. Pozory mylą. Jestem beznadziejny myśląc, że przyswoi to wszystko tak szybko, jakbym chciał, mimo tego, codziennie budzę się tak, jakbym nie wiedział, że jest uparty jak osioł. Wybacz mu.
     Matka zawsze ich ze sobą porównywała. Była to zmora bliźniaków, którzy mimo wszystko, zawsze bardziej wspierali siebie wzajemnie niż rodzicielkę.
     -I nie bój się. Niedługo sobie przypomnisz- dodał, uśmiechają się słabo.
     Podniósł okulary leżące obok telefonu i w ciszy podał je dziewczynie, aby się im przyjrzała.
     -Jaką masz wadę wzroku, Melisa?- zapytał tonem prostym, brzmiącym bezinteresownie. –Myślę, że przydadzą ci się takie okulary jak te. Z wbudowaną kamerką. Zdjęcia, które nimi zrobiłem uratowały mi już tyłek wiele razy. Poza tym, to strasznie sprytny sprzęt.
     Zerknął poza kuchnię, przysłuchiwał się chwilę, czy z korytarza nie dochodzą żadne dźwięki.
     -Jeszcze chwilę i zabieramy się do roboty. Trzeba sprawdzić ten numer, prawda?- uśmiechnął się lekko.
     Ruchem ręki zaprosił ją do pracowni, w której była niecały dzień wcześniej. Mimo tego, że było to zaledwie kilkanaście godzin, Edenowi wydawało się, jakby tego czasu minęło wiele więcej.


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#60 18-03-2019 o 11h30

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Melisa nie sądziła, że Noah tak speszy się, po jej odpowiedzi. Chciała tylko, żeby zauważył, że ten kryzys, który on właśnie przeżywa, ona przechodzi już od dawna. I może nie powinna dodawać nic więcej, ale stało się. Najwidoczniej uderzyła w czuły punkt chłopaka.
    Na podstawie waszej relacji. Z Elizą zachowywałyśmy się tak samo. Napisała, jednak gdy podniosła głowę znad notesu, Noah już opuszczał pomieszczenie. Nie mogła go zawołać, nie mogła zatrzymać. Nawet, gdyby potrafiła i tak nie dałaby rady. Rozumiała go. Sama w takiej sytuacji już dawno zaszyłaby się w swoim bezpiecznym miejscu. Od początku miałaby dość. Miała dość! Ale w tej sytuacji, nie mogła się tak zachować, nawet jeśli bardzo tego chciała i musiała walczyć z odruchem ucieczki.
   Na wyjaśnienia Edena potrafiła odpowiedzieć tylko jedno. Brzmisz zupełnie jak ona, gdy przepraszała kogoś za moje zachowanie. Napisała i uśmiechnęła się nostalgicznie.
    Ja po prostu nie chcę, żeby stała się tematem tabu. Rozumiem jak się czujecie. Kiedy patrzę jak się razem przekomarzacie, kłócicie czy śmiejecie, robicie cokolwiek razem, mam ochotę wyjść i trzasnąć drzwiami. Ale to nie miałoby sensu. Bez was sobie nie poradzę. Już miała wydrzeć kartkę i wyrzucić ją, jednak zauważyła, że nie ma to sensu. Eden czytał wszystko na bieżąco.
   Zaakceptowała to. Gdyby mogła mówić, skończyłoby się podobnie, bo przecież słów nie da się cofnąć. Ona miała to udogodnienie, że mogła wszystko lepiej przemyśleć. Jednak odkąd stało się to dla niej naturalne, pisanie było już równie impulsywne i spontaniczne, co mówienie. Tak jak innym słowa wyrywały się z ust, tak ona czasem przelewała je na papier bez zastanowienia.
    Nic wielkiego. 2,25 prawe i 2,5 lewe oko, oba na minusie. Odpowiedziała, nie wiedząc jeszcze do czego Eden potrzebuje tej informacji. I pewnie strasznie drogi, nie sądzę, żeby było mnie na nie stać. Zwłaszcza po dwóch tygodniach nieobecności w pracy, dopowiedziała w myślach.
   Numer. Tak ważna rzecz, a jednak nie zabrali się za nią na samym początku. Jakby ten kubek herbaty był ważniejszy. W dziewczynie zaczęło wzbierać rozdrażnienie. Co ona w ogóle wyprawia? Bawi się z nimi w przyjaciół, zamiast skupić się na szukaniu informacji. To bliscy Elizy, nie moi, upomniała sama siebie.
   Wkraczając do pracowni poczuła się nieswojo, na tyle, że po jej plecach przeszły ciarki. Nie minęły dwadzieścia cztery godziny, a Melisa czuła się jakby to miejsce kojarzyła tylko ze snu lub sprzed naprawdę wielu lat. W pamięci miała tylko ekrany, mikrofon i fotel, który wtedy zajmowała. Kolor ścian, oświetlenie, cokolwiek poza tymi trzeba rzeczami, jakby wtedy nie istniało. Nawet Noah siedzący teraz przy komputerze wydawał się nieznajomy. Stanęła tuż obok i delikatnie zajrzała przez ramię. Nie była przyzwyczajona do dawania komuś prywatności. Jeśli siostra nie chowała się z czymś w swojej pracowni, znaczyło to, że Mel może spokojnie do tego zaglądać. Jeśli chowała się z tym w pracowni, znaczyło to, że Mel może zaglądać do tego niespokojnie, gdy starsza Frey nie patrzy. Taka już była jej natura. Ona nazywała to pragnieniem wiedzy. Według siostry była po prostu ciekawska.


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#61 24-03-2019 o 20h22

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 935

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Eden zerkał na notatnik dziewczyny ukradkiem. Przeczytał zdanie, które kierowała do jego brata, nim zdążyła obrócić kartkę. Mimo tego, że w kuchni znowu nastała cisza, wydawało mu się, jakby odczytywane w myślach kolejne słowa rozbrzmiewały na głos. Podniósł wzrok na Melisę i uśmiechnął się- krótko i marnie, po czym znowu uciekł spojrzeniem gdzieś w bok. Widać było, że bił się z myślami. Nadstawiał uszu, czy aby na pewno Noah nie zamierza do nich wrócić, ale na korytarzu również było cicho. Przez tę ciszę mieszkanie wydawało się puste, a jednak byli tam. Edenowi wydawało się, że Noah też czekał na to, aż usłyszy jakikolwiek głos.
     -Staram się mu pokazać, że żyję, że moje zachowanie się nie zmienia- wyznał cicho. –Ale się zmienia. Nic nie jest już takie samo. Też nie chcę, żeby Eliza stała się tematem tabu. Mimo to widzę, że Noahowi tak jest łatwiej.- Nie potrafił się przyznać, że jemu też było. Uważał, że to wszystko przez świeżość sprawy. Wolał rozmawiać o niej tylko w konieczności, a resztę zachować dla siebie. Przez ostatnie kilka dni sądził, że dzięki Melisie się to zmieni, ale miał rację tylko w połowie.
     -Nie lubi, kiedy ktoś porównuje do siebie zachowania ludzi. Porównywali nas do siebie całe życie. I o ile ja do tego przywykłem i potrafię nie zwracać na to większej uwagi, Noah wcale nie chce ustępować- dodał.
     Któreś z drzwi w korytarzu skrzypnęły cicho.
     -Nie mówmy o pieniądzach- skwitował cicho. –To rzecz, która się przydaje, więc nie martw się o pieniądze i po prostu dbaj o nie, kiedy już je dostaniesz.- Tłumaczył, kiedy byli w drodze do pracowni. Eden miał nadzieję, że obecność brata całkowicie odrzuci poprzednie tematy w zapomnienie.
     Noah spiął się momentalnie, kiedy wyczuł, że ktoś zagląda mu przez ramię. Kończył właśnie wpisywanie numeru. Po zatwierdzeniu go, odwrócił się, po to, by odepchnąć krzesło. Twarz dziewczyny znalazła się zdecydowanie za blisko niego. Zdziwiło go to, że Eden nie parsknął śmiechem. Był pewny, że widział, „znęcał się” nad nim od ranka. Jego milczenie oznaczało, że coś popsuło mu humor. Białowłosy spojrzał na niego badawczo- i miał rację. Eden wpatrywał się w monitor, więc drugi brat zrobił dokładnie to samo.
     Wyświetlona lokalizacja wcale nie znajdowała się bardzo daleko od miejsca, w którym się znajdowali.

Ostatnio zmieniony przez Airi (08-04-2019 o 21h18)


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#62 22-04-2019 o 20h36

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Melisa rozpoznała miejsce wyświetlone na monitorze. Nie było daleko, kilka minut spacerem. To jedno stwierdzenie sprawiło, że już wiedziała, co chce zrobić. Miała taki zamiar wcześniej, ale dopiero teraz dostała bodziec, który pchnął ją do działania.
   Poinformowała bliźniaków, że będzie się zbierać, bo musi jeszcze zrobić parę rzeczy przed drugą zmianą w pracy. Kłamstwa nie były takie trudne, gdy wystarczyło zapisać je na papierze. Z resztą, to nie do końca było prawdą. Po prostu niedopowiedzeniem.
   Po opuszczeniu budynku przez jakiś czas kierowała się w kierunku swojego mieszkania, żeby po kilku minutach biegiem rzucić się w stronę miejsca, gdzie miał się znajdować właściciel numeru próbującego skontaktować się z Elizą. Czuła, że zmarnowała czas, udając powrót, ale miała wrażenie, że chłopcy nie do końca jej uwierzyli. W stwarzaniu pozorów nie była tak dobra jak jej siostra.
  Kiedy dotarła na wskazaną ulicę, nie wiedziała czego się spodziewać. Wyciągnęła telefon z kieszeni i zadzwoniła na tajemniczy numer. Nie czekała, aż ktoś odbierze połączenie. Nasłuchiwała w ciszy, czekając aż odezwie się komórka należąca do kogoś w pobliżu. Nie trwało to trzech sekund, zanim zza rogu zabrzmiała prosta, rytmiczna melodyjka. Tam właśnie Melisa skierowała kroki. Szła szybko, lecz niepewnie. Powoli wyjrzała zza ściany i zauważyła mężczyznę w uniformie. Na jego plecach pisało FIRMA SPRZĄTAJĄCA: PRACUŚ.
    — Halo — powiedział pracownik, odbierając telefon.
   W trakcie, gdy nie słysząc odpowiedzi powtórzył to słowo jeszcze z pięć razy, Melisa dyskretnie się do niego zbliżyła.
    — Cholera, co to za głupie żarty — zaklął pod nosem i schował telefon.
    Usłyszał szuranie długopisu na kartce i dopiero wtedy zdał sobie sprawę, że już nie jest sam. Odwrócił się pospiesznie i zobaczył dziewczynę, wystawiającą przed siebie notatnik z jednym zdaniem. Dlaczego dzwoniłeś rano na ten numer ”*** *** ***”? Znał podany numer. Należał do Elizy. Łatwo było wyczytać to z jego wzroku, kiedy zobaczył pytanie.
   Dziewczyna spodziewała się odpowiedzi lub zaprzeczenia. Jednak zamiast tego, mężczyzna odpowiedział pytaniem, które całkowicie zbiło ją z tropu.
     — Ty jesteś Melisa?
    Gdyby mogła mówić, najpewniej wyrwałoby się jedna z tych typowo filmowych kwestii „skąd znasz moje imię?!” i od razu wyszłoby na jaw, że to ona. Na szczęście zanim jej długopis dotknął papieru, zdążyła to sobie przemyśleć.Znasz ją i Elizę? Napisała, udając, że wcale nie jest jedną z wymienionych i kontynuowała wymianę pytań bez odpowiedzi.
     — Tak jakby — zaczął mężczyzna, przełamując ich małą grę. — Znam Elizę.
    Tego akurat Mel mogła być pewna. Skoro dzwonił na sekretny telefon jej siostry, raczej nie mógł być nieznajomym. Więc skąd wiesz o Melisie? Spytała, coraz bardziej rozdrażniona przeciągającą się rozmową. Stanie w ciemnej uliczce z obcym mężczyzną, obok kontenerów na śmieci, w których z łatwością zmieściłoby się ciało, niespecjalnie ją uspokajało.
    — Eliza poprosiła, żebym się z nią skontaktował — powiedział.
   Mel w tym momencie jakby wrosła w ziemię i stała się z nią jednością. Na chwilę zapomniała nawet o oddychaniu. Jednak wtedy zrozumiała, że mogła wyciągnąć pochopne wnioski. Kiedy o to poprosiła? Napisała, ukrywając drżenie dłoni.
    — Wczoraj.
   Melisa zrozumiała, że zaczęła się dusić z braku powietrza i szybko zrobiła wdech, przez co zakrztusiła się. Gdzie ona teraz jest? Spytała, zachrypniętym głosem.
    — To mógłbym powiedzieć tylko Melisie. Poza tym, muszę wracać do pracy — powiedział spokojnym tonem.
   Melisa miała wrażenie, że mężczyzna z niej drwi. A jeśli to ja jestem Melisa? Napisała pod presją.
    — Jeśli tak, to mogę ci powiedzieć, że będę dzisiaj o dwudziestej trzeciej w Red&Black — powiedział i odwrócił się na pięcie.
   Mężczyzna nie dał dziewczynie szansy na odpowiedź, wszedł do budynku. Wbrew pozorom, przekazał jej więcej informacji, niż wywnioskowałaby normalna osoba. Samo spotkanie w trakcie godziny policyjnej było znaczące. Nie każdy może sobie na to pozwolić. Ale jako ludzie pracujący w nocy, mieli do tego przepustki. Jednak wizyta w Red&Black po godzinach zamknięcia, o tym wiedzieli tylko delikwenci i buntownicy. Sprzątacz nie wyglądał na pierwszy typ, więc musiał być po ich stronie. Nie znaczyło to, że Mel mu ufa. Ale na pewno była mniej sceptyczna, niż wcześniej.
   Nadszedł czas, żeby szykować się do pracy. Musiała wracać.

Ostatnio zmieniony przez Chitaru (05-05-2019 o 12h37)


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

#63 23-04-2019 o 18h59

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 935

________________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/480498643867271197/unknown.png

     Po tym, jak Melisa wyszła z mieszkania, Eden dalej uparcie wpatrywał się w środkowy ekran w pracowni. Noah nadaremnie próbował odwrócić wzrok brata od związku liczb i cyfr pojawiających się na ekranie. Stukał palcami o krzesło, później o biurko, ale jedynym większym ruchem Edena było poprawienie okularów. W końcu Noah uderzył w blat. Eden skrzywił się delikatnie i spojrzał pytająco na bliźniaka, który już rozchylił usta i nabrał powietrza, aby rozpocząć swój długi wywód.
     -Ona tam teraz właśnie idzie, a jak nie teraz, to pójdzie tam jeszcze dziś. Nie dbała nawet o to, aby jej wyjście było wiarygodne. Za chwilę zapomnę kim ona jest, co przeszła, będę miał to po prostu wszystko gdzieś. Może gdyby przystawić jej pistolet do głowy zrozumiałaby, że nie tak się umawialiśmy.- Choć mówił ostrym tonem, z miejsca podniósł się spokojnie i również spokojnie oparł się o ścianę, tuż obok drzwi.
     -Widziałeś na podglądzie, że nie szła w tamtym kierunku.- Eden odwrócił się wolno w stronę brata. –I przecież nie lubisz takich rozwiązań. Nie chciałbyś zranić siostry El, ja z resztą też, nawet, jeśli nie potrafimy się do końca dogadać.
     Noah parsknął kpiącym śmiechem.
     -Idę skontaktować się z szefem- powiedział. Próbował udawać, że się nie śpieszy, ale pod wpływem emocji odwrócił się niekontrolowanie szybko, jakby chciał uciec przed okularnikiem. Miał rację- Eden natychmiastowo poderwał się z fotela, który odjechał i uderzył w szafkę.
     -Noah! Noah, żartujesz sobie! Noah, wróć tutaj!- Pobiegł za nim aż do salonu.
     Białowłosy trzymał w ręce telefon, na którym wyświetlała się znajoma nazwa. Kiedy tylko Eden zbliżył się, aby odebrać bratu komórkę, Noah zrobił unik i wolną dłonią wykręcił mu rękę.
     -Nie ruszaj się, nie żartuję.- Puścił go ostrożnie i odsunął się na bezpieczną odległość. –Od tego mnie nie powstrzymasz, jeśli się nie ogarniesz, jeżeli nie ogarniesz JEJ, powiem mu wszystko i oboje zostaniemy wysłani na inny obszar, a Melisa poleci do Azji.
     -Pewnie mnie też byś wsadził w samolot, jakbyś mógł, co?- Eden potarł obolały nadgarstek. Noah zawsze potrafił szybko reagować. –Nie możesz nic mu powiedzieć, Noah.
     -Ale on ma rację! Pamiętasz, jakie były warunki, doskonale pamiętasz! Jeśli ktoś znika, nie szukamy go! Ty się jednak uparłeś i musiałeś postawić na swoim.
     -Do ciężkiej cholery, przecież też chcesz odnaleźć Elizę.
     Słuchając tych słów, ścisnął mocniej telefon w dłoni. Oboje wiedzieli już, że ich głośna rozmowa musiała obudzić Angel, która zapewne słyszała każde słowo. Noah ściszył głos i zdobył się na stanowczy ton.
     -To zaszło za daleko. W tym momencie po prostu nie chcę stracić brata.
     W pomieszczeniu nastała długa cisza.
     -Nie przestanę.- Eden oznajmił to uparcie. –Nie odwrócisz się ode mnie. Nie zrobisz tego. Nie zrobisz, prawda? Zawsze wszystko ustaliśmy razem.
     -Tym razem zrobimy tak, jak mówię ja. Stawiam ci ultimatum. Jeśli przemówisz Melisie do rozsądku, wytłumaczysz jak powinno się działać, proszę bardzo. Jeśli nie, powiedziałem, co zrobię.
     -Noah.
     -Dzwonię.
     I potwierdził wybieranie numeru.
     Eden miał wrażenie, że jego serce zatrzymało się na chwilę, aby zaraz zacząć obijać się o żebra nienaturalnie szybko. Patrzył na brata błagalnym wzrokiem, kiedy ta chwila zaczynała się przedłużać, krzyknął do niego, że nigdzie nie poleci. Kolejne próby wyrwania bratu urządzenia zakończyły się tak, jak pierwsza mimo tego, że szkolili się w tym samym czasie i mieli takie same sylwetki. W końcu okularnik ustąpił- i o to właśnie chodziło jemu lustrzanemu odbiciu.
     -Dobrze! Zrobię tak, jak chcesz, słyszysz? Noah, słyszysz?!
     -Noah, wybacz, że tak długo, jestem zajęty. Mów szybko.- Głos szefa sprawił, że Eden poczuł suchość w gardle, a po chwili zrobiło mu się nawet trochę słabo.
     -Sprawdź raport ode mnie jeszcze dzisiaj, to ważne. Namierzyłem dwie osoby, które są obserwowane i trzeba zająć się ich ukryciem szybko. To jest sytuacja wyjątkowa, przydziel do tego ludzi. To wszystko.
     -Przyjąłem, Noah i bez odbioru.
     Eden oparł się o ścianę, próbując opanować drżenie rąk. Po raz pierwszy od jakiegoś czasu czuł tak paniczny strach. Nie miał siły nawet myśleć o tym, kiedy Noah zdążył namierzyć przypadek specjalny. Zanim białowłosy wyszedł z pomieszczenia, zwrócił się do brata po raz ostatni w tamtym dniu.
     -Jadę odwieźć Angel. A ty porozmawiaj z Melisą jeszcze dzisiaj.


https://i.pinimg.com/originals/3e/85/f7/3e85f7e80a1b261d5d962dce4da294d9.gif https://i.pinimg.com/originals/29/56/38/295638f623ddd7c8b23db4b5c55c8d58.gif

Offline

#64 14-05-2019 o 21h00

Straż Obsydianu
Chitaru
Pokonała kurę
Chitaru
...
Wiadomości: 739

...---------------------.......................................https://fontmeme.com/permalink/180819/3886b6d9ce319cb523946a100b10f26a.png
   Po powrocie do domu, Melisa musiała się spieszyć do pracy. Spacer z Chmurką na szybko na pewno nie usatysfakcjonował psa, jednak musiał wystarczyć. Obiadem Melisy stała się pojedyncza kanapka i dziewczyna od razu po jej zjedzeniu musiała wyjść.
   Druga zmiana zawsze była pracowita, ponieważ ludzie kończący pierwszą często wstępowali tam po pracy, by zjeść. Ignorując zaczepne komentarze rozpieszczonych, bogatych paniczyków wykonywała swoją pracę najlepiej jak umiała. Musiała się odpłacić za dwa tygodnie bezczynności. Szef przecież zrobił dla niej naprawdę wiele i był świetnym człowiekiem. To że trudził się nielegalnym biznesem nie miało wielkiego znaczenia. Dobrzy, uczciwi ludzie, którzy tego nie robili właśnie przymierali głodem.
   Dzwonek w drzwiach ogłosił jej przybycie nowego klienta. Kątem oka zerknęła, do którego stolika się kieruje, by za moment odebrać od niego zamówienie. Była w szoku, kiedy zobaczyła Edena we własnej osobie. Nie dając po sobie poznać niepokoju i zaskoczenia, podeszła do jego stolika i pokazała tradycyjną kartkę z napisem "Czy jest Pan gotowy do złożenia zamówienia?". Chłopak nie protestował i zamówił na szybko wybrane danie. Widać było, że nie przyszedł tam tylko po to, by zjeść. Czekał na Melisę.
   Zostało jeszcze dwadzieścia minut do przerwy Frey, wiec sama zamówiła jedną z potraw na wynos, by po raz pierwszy tego dnia zjeść porządny posiłek.
   Tuż przed przerwą przyniosła Edenowi jego zamówienie. Dwie minuty później usiadła naprzeciw niego ze swoim obiadem.
    Dowiedziałeś się czegoś ważnego o Elizie? Spytała na papierze, odsuwając w myślach pomysł, że przyszedł sprawdzić czy na pewno poszła do pracy, tak jak mówiła. Gdyby mu to wytknęła, od razu by się zorientował, że coś ukrywa. Winny oskarża innych


https://cdn.discordapp.com/attachments/503937099876270082/531558728504442891/8ca001091e653568fcbed1c7e5816a01.png

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2 3