Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2 3

#26 27-10-2018 o 22h29

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 632

https://images92.fotosik.pl/71/6c136436b64612a6gen.png


        Caspian uważnie przyglądał się każdemu zdjęciu wykonanemu przez Marshalla. Kąciki jego ust wznosiły się do góry powoli, aż po chwili na twarzy rozkwitł mu szeroki uśmiech. Co chwila mamrotał do siebie, wychwalając prace Gundersona. Chłopak był naprawdę uzdolniony i miał szansę na zostanie cenionym fotografem. Tanner wyjrzał na chwilę z garderoby, by przywołać do siebie Roxanne, ale wciąż nie odrywał wzroku od portfolio studenta. Po chwili dziewczyna dołączyła do nich. Niemal od razu przeniosła swoje wyczekujące spojrzenie na Marshalla.
        Rozmowa trwała kilka minut. Rox była w swoim żywiole. W jej myślach już tworzyły się przeróżne obrazy, które mogłaby wkrótce urzeczywistnić na twarzy Caspiana. Wiedziała nawet, których paletek użyje, jakich pędzli. Wspólnie wybrali tonacje kolorystyczne i wkrótce potem mogli zabrać się do pracy. Zabrała wciąż szczerzącemu się Tannerowi portfolio Marshalla, po czym oddała je właścicielowi.
        - A teraz siadaj przed lustrem, mój drogi. – Przegoniła Casa, a sama szybko chwyciła za jedną z paletek. Przywołała swoją ekipę i poinstruowała wszystkich. Szybko lecz jednocześnie dość szczegółowo opisała strój potrzebny do sesji. Gromada ludzi natychmiast ruszyła do pracy, przez co po krótkim czasie każdy był zajęty swoimi zadaniami. Roxanne uśmiechnęła się łagodnie do Caspiana, a chłopak odwzajemnił gest.
        - Będziesz wyglądał genialnie, gwarantuję ci to – obiecała, a w jej oczach pojawiło się zdeterminowanie. Aktor od razu zrozumiał, że rudowłosa podchodziła do swojej pracy naprawdę poważnie. Wizja makijażu, którą dziewczyna miała przed oczami, wyostrzyła się, gdy tylko wzięła do ręki pierwszy pędzel. Twarz Caspiana była pewnego rodzaju płótnem, na którym Rox jako artystka miała przyjemność tworzyć.
        Mniej więcej w połowie drogi do zakończenia pełnego makijażu, rudowłosa zagadała Tannera.
        - Podoba mi się pomysł tego Marshalla, od razu wpadło mi do głowy mnóstwo pomysłów na makijaż. Głowa lekko do góry… - Dziewczyna delikatnie chwyciła podbródek modela i uniosła go lekko do góry. Zmrużyła oczy. Wcześniej tylko jej się wydawało, że widziała pewną niedoskonałość w swoim dziele, ale tym razem zdołała się upewnić w tej kwestii. Zadowolona odkryciem, w mig poprawiła swój błąd.
        - Mi właśnie też! – zaczął Caspian, który do tej pory siedział spokojnie na fotelu, ruszając się tylko na prośbę Roxanne. Teraz jednak na nowo zaczął odczuwać ekscytację. Zazwyczaj tak się czuł przed rozpoczęciem sesji, ale tym razem było inaczej. Pomysł Gundersona naprawdę mu się spodobał, bo do tej pory jeszcze nie wcielał się w takie postacie. - Może jeszcze kiedyś uda nam się zorganizować sesję. Wtedy też chciałabyś z nami pracować? – Spojrzał wyczekująco na makijażystkę. Dla Tannera nie istniało zdanie „pracować dla nas”, zawsze chodziło mu o to, żeby cała ekipa dobrze czuła się w jego towarzystwie. W końcu to głównie oni wykonywali najtrudniejszą robotę. Szukanie strojów, charakteryzacja, praca nad scenografią. To ekipa była tu najważniejsza. Tanner bez nich pozostałby tylko ładną buźką, z żadną przyszłością.
        - Z chęcią, dziękuję że pytasz. – Na twarzy Rox pojawił się delikatny rumieniec. Szczerze cieszyła się z propozycji Caspiana, lecz nie miała teraz czasu na taniec szczęścia. Musiała dokończyć makijaż.
        Gdy Roxanne zakończyła pracę przy toaletce, zaprowadziła Tannera do kilku dziewczyn. Jedna z nich trzymała gotowy strój do sesji. Zachwycony Cas podziękował wszystkim i wziął do ręki ubranie, by zaraz potem w nie się przebrać. W międzyczasie rudowłosa zdążyła przegonić Marshalla z pomieszczenia. Uparła się, że zobaczy modela dopiero na planie, jakby jego widok przed rozpoczęciem zdjęć miałby przynieść pecha.
        Caspian wyszedł z garderoby, a jego stylizacja wyglądała zniewalająco. Aktorowi najbardziej podobały się pióra i fryzura. Jego kręcone włosy odzwierciedlały artystyczny nieład. Fryzjer nie zmęczył się za bardzo, ale wspólnie z Rox uznał, że Tanner będzie dobrze wyglądał właśnie z taką fryzurą.
        Makijażystka zostawiła chłopców samych, gdy tylko Gunderson podszedł do modela. Cas posłał Marshallowi wesoły uśmieszek. Z rozbawieniem zapewniał go, że ten pomysł naprawdę mu się podobał. Nie mógł doczekać się stanięcia przed obiektywem.
        - Chyba wolę flirtować z fotografem, który za nim stoi. – Uśmiechnął się łobuzersko, dwuznaczenie poruszając brwiami. Oczywiście jedynie żartował, choć przez chwilę i tak w jego głowie odbijały się karcące uwagi Griffina. Zero flirtów z chłopakami na planie. - Postaram się spełnić twoje oczekiwania. – Puścił Marshallowi oczko, po czym obaj skierowali się do właściwego miejsca pracy.
        Szatyn niemalże od razu wszedł w powierzoną mu rolę. Szelmowski uśmiech, błysk w oku, gesty dłoni, cała jego postawa. Wszyscy z uwagą patrzyli na modela, nie mogąc oderwać od niego wzroku. Caspiana otaczała aura, która sprawiała, że każdy zaniemówił i z uwagą śledzili jego ruchy. W tym chłopaku było widać pasję, radość, którą sprawiał mu modeling. Właśnie to pozwoliło mu na tak szybki wzrost swojej sławy. Reżyserzy wysyłali mu swoje propozycje do ról w filmach, serialach. Fotografowie dobijali się do jego agenta, byle mogli zrobić Tannerowi kilka zdjęć.
        Po pewnym czasie Cas mógł wyjść już z roli mrocznego księcia i na jego twarzy powróciła tak charakterystyczna dla niego dziecięca ekscytacja. Podbiegł do Marshalla z zadowoloną miną, w ogóle nie odczuwając zmęczenie. Był z siebie dumny, czuł że spisał się dobrze, jak zawsze, jednak uwagi fotografów były najważniejsze.
        - I jak? Coś poprawić, robimy jeszcze kilka zdjęć? Jesteś zadowolony? – Zasypywał biednego Marshalla pytaniami, chcąc dowiedzieć się jak najwięcej. Zupełnie zapomniał, że jego fotograf był jeszcze tylko studentem, żadnym profesjonalistą z latami doświadczenia. Traktował go jak każdego innego, z którym współpracował.

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (09-11-2018 o 17h55)


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#27 27-10-2018 o 23h47

Straż Absyntu
Reiko-chan
Pokonała Dahu
Reiko-chan
...
Wiadomości: 2 367

https://images91.fotosik.pl/60/a5f4cbd78fa90bef.png


     Po zakończeniu pierwszej sesji Marshall podszedł do komputera, na którym zapisywały się wszystkie zrobione przez niego zdjęcia i zaczął przesuwać całą taśmę, obserwując, czy aby na którejś fotografii nie pojawiło się coś niepożądanego. Rozmawiał przy tym z oświetleniowcem pytającym o jakiekolwiek poprawki w ustawieniu i kolorystyce światła, jednak Gunderson, nie mając absolutnie żadnych uwag do światła, które było wręcz bez zarzutu, posłał mu jedynie uspokajający uśmiech i zapewnił, że wszystko było dopięte na ostatni guzik. Chwilę później do Loczka podszedł Caspian, wciąż w charakteryzacji mrocznego księcia, pytając o to, czy nie trzeba czegoś powtórzyć lub zmienić według wizji studenta. Marshall był szczerze zachwycony tym, że wszyscy na planie traktowali go jak prawdziwego fotografa, a nie pierwszego lepszego dzieciaka ze studiów. Schlebiało mu to i sprawiało, że czuł się naprawdę doceniony przez tych ludzi, z którymi, być może, kiedyś będzie miał szansę współpracować ponownie, w innych okolicznościach.
     - Było idealnie, książę. – Gunderson uśmiechnął się subtelnie do modela, dbając o to, aby w jego oczach pojawił się błysk. Wyprostował się od komputera i wziął się pod boki, po chwili brodą wskazując Tannerowi garderobę. – Leć się przebierać, przerwa dopiero po wampirze. – Jego rozbawiony, miękki ton, którego używał za każdym razem, ilekroć miał okazję rozmawiać ze swoim idolem, sprawił, że na policzkach studenta wykwitł drobny rumieniec. Nie mógł napatrzeć się na Caspiana, a dodatkowo świadomość, że ma go uwiecznionego na zdjęciach, na których puszcza obiektywowi oczko, uśmiecha się łobuzersko lub, co najlepsze, przygryza i ogólnie bawi się ze swoimi wargami, powodowała, że serce młodego fotografa biło szybciej i namiętniej. Starał się to ukrywać i miał nadzieję, że nie idzie mu najgorzej, bowiem naprawdę nie chciał zniechęcić do siebie aktora. Caspian był przecież heteroseksualny, zatem zapędy chłopaka mógł potraktować nie do końca pobłażliwie… Jednak w Tannerze było coś, co budziło swego rodzaju ciekawość w Marshallu. Model próbował coś schować przed światem, tego jednego był niemalże pewien. Tylko co to mogło być?
     Marshall zaangażował się w zmianę dekoracji o wiele bardziej niż poprzednim razem, ponieważ czuł się już znacznie mniej onieśmielony towarzystwem tych wszystkich ludzi na planie. Z chęcią konsultował się z oświetleniowcem w sprawie światła, pytał o kolorowe nakładki na lampy, aby nadać scenie więcej tajemniczości, ustalał ze scenografem temat przewodni i pomagał rekwizytorom znaleźć w magazynie wszystkie niezbędne do tej sesji przedmioty. Gunderson czuł się jak we śnie, jak w najpiękniejszym śnie, a co najlepsze – nie obawiał się, że obudzi się przedwcześnie, dlatego szczerze cieszył się ze wszystkiego, co dane mu było zrobić na planie. Lubił pomagać i być przydatnym, dlatego prędko oferował się do kolejnych zajęć, często wyręczając niektórych członków ekipy. W momencie, w którym wraz z jednym z rekwizytorów ustawił na scenie piękne ozdobne krzesło, Roxanne wyjrzała z garderoby, aby rzucić okiem na prace w toku. Gunderson uśmiechnął się do rudowłosej, co odwzajemniła, jednak gdy tylko rozchylił usta, aby zapytać, czy może zobaczyć, jak idą postępy z Caspianem, uprzedziła go, mówiąc mu dokładnie to samo, co przed wcześniejszą sesją.
     Kilkanaście minut później Tanner ponownie opuścił garderobę, zasiewając niemalże całkowitą ciszę na planie. Wszyscy na niego patrzyli, jednak Marshall szczerze wątpił w to, czy ktoś jeszcze poza nim czuł w brzuchu stado wielobarwnych motyli, kiedy dane im było spoglądać na idealny makijaż oraz przebranie aktora. Niby wiedział to już wcześniej, lecz tym razem mógł przekonać się na żywo na własne oczy, że bez względu na to, co założy na siebie Caspian, będzie wyglądał olśniewająco. Tak jak poprzednim razem, zbliżył się do idola, aby chwilę z nim porozmawiać, usiłując nie skupiać nadmiernej uwagi na jego pełnych ustach, wciąż zaznaczonych czarną szminką.
     - Kolejne przebranie, kolejny zachwyt. Nie mam pojęcia, jak to robisz, że każdemu odbierasz mowę, Cas. – To drobne przezwisko, którego użył Marshall, delikatnie zadrżało na jego wargach, albowiem nie był pewien, czy aktor życzył sobie, aby go tak nazywał. Mimo tego, nazwał go tak, w sercu nosząc pragnienie, aby nadarzyła się sposobność, aby zrobić to jeszcze raz. I może jeszcze raz. Poza tym, Gunderson tak naprawdę doskonale wiedział, w czym tkwi sekret Tannera w zachwycaniu ludzi wokół. Jego uroda oraz bijąca od niego charyzma uwiodłyby każdego. – Okej, nasz przepis na wampira to tajemniczość i seksapil. Tylko nie przeginaj, zwłaszcza z tym drugim, bo okaże się, że flirt z fotografem zmieni się w pokaz uwodzenia go. – Marshall zaśmiał się, odwołując się do wcześniejszego żartu Tannera, a następnie skierował się za aparat, by rozpocząć zdjęcia.


https://66.media.tumblr.com/4c6dba340266497f2daeca92541247df/tumblr_inline_pjdxndDrCU1wrj7vb_500.gifv

Offline

#28 28-10-2018 o 00h51

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 632

https://images92.fotosik.pl/71/6c136436b64612a6gen.png


        Od najmłodszych lat Caspian słyszał jedynie pochwały dotyczące jego niezwykłej urody. Każdy bez wyjątku się nim zachwycał i gratulował rodzicom tak pięknego dziecka. Cas był niesamowicie podobny do swojej matki, był niczym jej kopia, tylko w wersji męskiej. Te same brąz włosy, których nie dało się opanować, zielone oczy pełne błysku oraz pieprzyki. Ich twarze zawsze wyrażały radość, śmiały się. Matka i syn, zawsze gotowi by zarazić optymizmem innych. Na początku liceum, w pierwszej klasie, młody Caspian zobaczył ogłoszenie na tablicy niedaleko szkoły. W sąsiednim mieście organizowali casting, szukali młodej, atrakcyjnej osoby, która nadawałaby się na modela. Szatyn wstrzymał oddech. Właśnie wtedy poczuł, że coś jest na rzeczy, że może warto spróbować. Wrócił do domu, do matki, opowiedział o swojej wielkiej nadziei, lecz ona pokręciła głową. Nie zgodziła się. Według niej uroda jej syna nie była na sprzedaż. Nie chciała by pojawił się w jakiejkolwiek reklamie, zdjęciu. Caspian nigdy nie poszedł na tamten casting i choć o tym nie wiedział, dzięki temu miał szansę na późniejszy rozwój swojej kariery. A zaczęła się zaraz po tym jak zmienił nazwisko.
        Teraz był tam, gdzie zawsze pragnął się znajdować. Sławny aktor, model, który właśnie pozował dla Marshalla Gundersona, studenta poznanego przypadkiem. Odwzajemnił uśmiech fotografa, po czym wyprostował się i zasalutował. Wiedział, że powinien zachować się bardziej profesjonalnie, ale w obecności Loczka czuł się swobodnie, prawie jak przy Tylerze. Jak można było się domyślić, miało to związek z faktem, że Marshall niesamowicie mu pomógł, ugościł, nie zdradził prasie ich małego sekretu.
        Szatyn ponownie został porwany do garderoby przez Roxanne. Dziewczyna dźwięcznym głosem wygłaszała przemowę dotyczącą jego wspaniałości na planie. Wcale nie miała zamiaru się podlizywać, była szczera i jedynie wygłaszała same fakty. W końcu cała ekipa nie stała jak zahipnotyzowana bez wyraźnego powodu. Posadziła modela na krześle przy toaletce, uśmiechając się do niego pogodnie.
        - A teraz zamienimy cię w wampira pragnącego krwi – poinformowała Tannera półżartem. Sięgnęła po płyn micelarny i powoli zaczęła ścierać cień z powiek chłopaka.
        - A co jeśli ten wampir nie pragnie krwi, tylko czegoś innego? – Tajemniczy uśmieszek rozgościł na jego twarzy. Tylko czekał, aż Rox z ciekawością zapyta go co ma na myśli. Gdy to zrobiła, Caspian podzielił się z nią tym jednym sekretem. - No na przykład zjadłbym szarlotkę z tej cukierni niedaleko mojego mieszkania.
        Roxanne parsknęła śmiechem, lecz nie skomentowała dzikich pragnień modela. Zamiast tego zajęła się pracą. Co chwila zmieniała pędzelki, wpatrywała się uważnie w to co do tej pory zrobiła. Dbała o każdy szczegół, a Caspian korzystał z każdej okazji, żeby zerknąć w lustro i pochwalić makijażystkę. Dziewczyna jedynie śmiała się, że może zostawić komplementy na później, kiedy rzeczywiście jej praca zostanie ukończona i będzie wyglądać zjawiskowo.
        Strój tym razem był dosyć prosty. Składał się z czerwonej, zwiewnej koszuli, której część wsunięto pod spodnie, natomiast resztę pozostawiono; mankiety były nieco przydługie. Fryzjer tym razem wyprostował włosy Caspiana i zaczesał je do tyłu, jednak nie przesadzając przy tym. Gdyby nałożył za dużo żelu, przyniosłoby to marne efekty. Jeden z kosmyków zdołał się wydostać i opadł na czoło aktora, kiedy ten wychodził z garderoby. Natychmiast podszedł do niego fotograf.
        - Zasługa makijażu i dobrze dobranego stroju – odparł skromnie, lekko wymachując rękoma. Te mankiety były takie śmieszne. Caspian czuł się jakby się trochę skurczył. - A miałbyś coś przeciwko, gdyby wampir zechciałby wypić akurat twoją krew? – zapytał dla żartu nim zdążył ugryźć się w język. Czy to zaliczało się do flirtu? Raczej nie, prawda? Och, właśnie dlatego otaczał się głównie dziewczynami, żeby przez przypadek nie wychodziły takie sytuacje. Jednak nie miał się czym martwić, w końcu Giffina nie było za jego plecami.

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (09-11-2018 o 17h55)


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#29 28-10-2018 o 01h29

Straż Absyntu
Reiko-chan
Pokonała Dahu
Reiko-chan
...
Wiadomości: 2 367

https://images91.fotosik.pl/60/a5f4cbd78fa90bef.png


     Słysząc żartobliwe pytanie Tannera, Marshall zerknął na niego przez ramię, zanim dotarł do aparatu. Uśmiechnął się nonszalancko, wręcz uwodzicielsko, a następnie, w odpowiedzi na słowa Caspiana, pokręcił przecząco głową. To jasne, że nie miałby ku temu nic przeciwko. Jak mógłby mieć coś przeciwko przystojnemu chłopakowi, którego celem była jego szyja?
     Gdy Caspian zasiadł na bogato zdobionym krześle, Gunderson doskonale wiedział, że nie musi udzielać modelowi żadnych wskazówek. Obserwując, jak aktor odpowiednio usadawia się na siedzisku i unosi hipnotyzujące spojrzenie zielonych oczu na obiektyw, wzdychał w duszy z uwielbienia. Przecież współpraca z kimś, kto bezbłędnie znał swoją rolę oraz wartość była absolutnie najlepszą formą współpracy. Każda ze stron czerpała z niej wówczas korzyści i praca przebiegała szybko i w przyjemnej atmosferze. Wszyscy na planie znaleźli sobie miejsce do siedzenia i przycupnęli na parę chwil, aby odsapnąć od bieganiny i móc nacieszyć się efektami swojej pracy. W którymś momencie w ruch poszła maszyna do dymu i gdy Caspian zniknął za szarawą chmurą, Gunderson zerknął kątem oka na ekran komputera, na którym wyświetlały się zrobione zdjęcia. W tym, które akurat się wyświetlało, widział już swojego faworyta, jednak nie potrafił zakończyć tej sesji tak szybko. Wiedząc, że Tanner jest w swoim żywiole, nie miał serca odbierać mu tej radości. Dlatego właśnie skinął na oświetleniowca, aby zrobić drobną zmianę w rzucanym świetle – chciał jego odcieniem wpasować się w tajemniczy klimat stworzony przez modela i dym. Oczekując, aż wszystkie nakładki zostaną odnalezione i nadmiar dymu opadnie, Marshall przeszedł przed obiektyw, zbliżając się do Tannera, teraz wyciągniętego na krześle w pociągającej pozie.
     - Świetnie ci idzie, niebawem będziemy to mieli – oznajmił mu Gunderson, unosząc kąciki ust. – Jest tylko drobna prośba… – To mówiąc, wyciągnął dłoń w stronę twarzy aktora i ostrożnym ruchem palców wyciągnął spod żelu dwa kosmyki, które pozostały w miarę skręcone, pozwalając im opaść na czoło Caspiana. Uśmiechnął się szerzej, szybkim spojrzeniem oceniając swoje „dzieło”. – Nie chcę, żeby fryzjer i jego pobratymcy w całości zabierali mi prawdziwego ciebie sprzed obiektywu.
     Pół godziny później zdjęcia do tej sesji również się zakończyły. Ogłoszono piętnastominutową przerwę na kawę oraz przekąszenie czegoś. Marshall nie miał jednak zamiaru odpoczywać, więc po tym, jak ekipa rozeszła się na sąsiednie piętra, aby zgarnąć coś ciepłego do picia lub jedzenia, on przykucnął przy komputerze, postanawiając jeszcze raz przejrzeć wszystkie zdjęcia. Nie nużyło go to, czuł się zobowiązany, aby to zrobić. Chciał z absolutnym przekonaniem w głosie przekazać Caspianowi, że po raz kolejny spisał się na medal. Już chwilę po rozpoczęciu przeglądu wyłapał parę szczególnych perełek, na których hipnotyzujące oczy Tannera idealnie odwzorowywały to, co pragnął w nich ujrzeć młody fotograf – tajemnicę i skrytość. Przybliżając i oddalając niektóre fotografie Gunderson nie zauważył nawet, że ktoś zbliżył się do niego, stawiając kubek z kawą na blacie biurka. Student uniósł wzrok, aby ujrzeć przed sobą Tannera we własnej osobie. Prędko zreflektował się, stając na równe nogi i wskazując na przyniesiony przez aktora kubek.
     - To dla mnie? – Gdy model potwierdził kiwnięciem głowy, Gunderson z chęcią przechwycił papierowe naczynie, upijając łyk. Kawa była słodka, ale wystarczająco mocna, aby pobudzić. Marshall z przyzwyczajenia oblizał wargi. – Dziękuję, tego było mi trzeba. – Uśmiechnął się wdzięcznie do swojego tymczasowego współpracownika, a następnie obrócił się lekko w stronę komputera, wskazując na jego ekran. – Jestem naprawdę ciekaw, czy każdy fotograf zakochuje się w tobie podczas sesji. To, co wyczyniasz przed aparatem jest wręcz niesamowite. Widziałem to na zdjęciach z różnych twoich sesji, ale nie sądziłem, że odczucia, kiedy stoi się za aparatem, współpracując z tobą, są tak intensywne. Czasem mam nawet wrażenie, że poprzez obiektyw patrzysz mi prosto w oczy. Całkiem głupie, prawda? – Młody fotograf zaśmiał się krótko i odrobinę nerwowo, zdając sobie sprawę z tego, że sposób, w jaki rozmawiał z idolem, można było określić jako flirt. Niby byli w pomieszczeniu całkiem sami, nawet w garderobie nikt się nie kręcił, jednak mimo to Marshall poczuł delikatny ścisk w żołądku, jakby jego ciało próbowało mu powiedzieć, aby nie szedł w obranym przez siebie kierunku, bo źle się to dla niego skończy. – Żywię ogromną nadzieję, że zdołamy jeszcze kiedyś odbyć wspólną sesję. I chciałbym ci jeszcze raz bardzo podziękować, że zgodziłeś się na tę, Cas. To wiele, wiele dla mnie znaczy i jest niepowtarzalnym, cudownym doświadczeniem.
     Marshall ułożył na krótko dłoń na ramieniu aktora, aby dodatkowo zilustrować swoją wdzięczność. Opuszkiem kciuka przesunął po jego odkrytej szyi, niepoliczalny moment sunąc nim wzdłuż niej, w górę. Czując na swojej skórze bezpośrednio skórę Tannera, Gunderson zadrżał niezauważalnie, od razu zabierając rękę. Ten zakazany dotyk przyprawił go o dreszcze ekscytacji na plecach, jednak dobrze wiedział, że nie powinien tego po sobie pokazać. I tak pozwolił sobie już na zbyt wiele.

Ostatnio zmieniony przez Reiko-chan (28-10-2018 o 10h25)


https://66.media.tumblr.com/4c6dba340266497f2daeca92541247df/tumblr_inline_pjdxndDrCU1wrj7vb_500.gifv

Offline

#30 28-10-2018 o 17h56

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 632

https://images92.fotosik.pl/71/6c136436b64612a6gen.png


        W ciągu całej swojej dotychczasowej kariery Caspian miał okazję pracować z wieloma fotografami. Z większością pozostawał w dość przyjaznych stosunkach, lecz pamiętał o zachowaniu profesjonalizmu (zwłaszcza gdy obserwował go Griffin) i relacja model-fotograf nie wychodziła poza tę sferę. Znajomość czysto zawodowa. Tanner lubił ludzi i zawsze pragnął się z każdym zaprzyjaźnić, co było dość nierealne. Dobrze mu się pracowało z tymi ludźmi, ale czuł, że gdyby byli dla siebie bliżsi, jeszcze bardziej wolałby zostać na planie i dłużej pozować.
        Gdy Caspian stał przed obiektywem Marshalla, czuł się wręcz znakomicie. Dlatego gdy ogłoszono przerwę jęknął cicho, wyrażając swoje niezadowolenie. Roxanne zaśmiała się widząc jego minę. Rozpromieniona ekipa przechodziła obok nich, kiedy zmierzali do wyjścia z planu, korzystając z okazji aby poklepać modela po ramieniu i mu pogratulować świetnej roboty. Cas dziękował wszystkim, skromnie mówiąc, że to tylko i wyłącznie ich zasługa.
        Aktor zrobił krok w stronę Marshalla z zamiarem zagadania do niego, ale gdy zobaczył jak chłopak podchodzi do komputera, wpadł na lepszy pomysł. W końcu każdy ucieszyłby się, gdyby dostał kubek dobrej kawy, nieprawdaż? Właśnie dlatego Cas podreptał wraz z Roxanne do bufetu piętro wyżej, przy okazji rozpoczynając krótką rozmowę z rudowłosą.
        - Wiesz, już wcześniej mieliśmy okazję ze sobą pracować, ale dopiero teraz zauważyłem, jak bardzo jesteś skupiona na tym co robisz - pochwalił dziewczynę. Nie mógł powstrzymać się przed porównywaniem Rox do Eve. Ta druga nie potrafiła zamknąć buzi na kilka minut, co chwila przerywała swoją pracę, chociażby po to by sprawdzić media społecznościowe na telefonie. Oczywiście była znakomitą makijażystką i choć długo trzeba było czekać na efekty, to było warto. Caspian nie miał pojęcia dlaczego już wcześniej nie zwolnił Eve, skoro niedaleko była równie uzdolniona Roxanne. Model postanowił zwalić całą winę na to piekielne przywiązanie do blondynki. Jakby nie patrzeć, wspierała go w trudnych chwilach i dbała o jego wizerunek… Szkoda tylko, że była tak arogancka.
        Rudowłosa skłoniła się lekko, dziękując Tannerowi. Podeszli razem do ekspresu, dzieląc się spostrzeżeniami na temat pracy na planie z Marshallem. Obie strony miały to samo zdanie – czuli się wyśmienicie współpracując z młodym fotografem. Rozpromieniony Caspian sięgnął po papierowy kubek do kawy i szybko zaczął ją szykować dla Gundersona. Jego uśmiech zniknął tak szybko, jak tylko usłyszał rozmowę pomiędzy dwiema dziewczynami, stojącymi niedaleko.
        - Mówię ci, to jest choroba psychiczna, powinni go leczyć.
        - Ale to jest mój brat, Valerie, uważaj na to co mówisz!
        - Zamierzasz chronić braciszka geja? Błagam cię, to żałosne.
        Dalej już nie słuchał. Wstrząśnięty posłodził kawę, nawet nie patrząc na ilość cukru, którą wsypał do papierowego kubka. Wymusił uśmiech, udając, że w ogóle nie dotknęły go słowa tamtej dziewczyny. Nie dziwił się, że Griffin wolał utrzymać jego orientację seksualną w tajemnicy. Jak bardzo zmieniłby się stosunek ekipy do Tannera, gdyby znali jego tajemnicę?
        Przeprosił Roxanne i czym prędzej ruszył na plan. Zdecydowanie preferował pogawędkę z Marshallem, niż przysłuchiwanie się słowom nienawiści. Tak jak się tego spodziewał, fotograf nigdzie się nie ruszył. Aktor podszedł do studenta niezauważony przez niego. Uśmiechnął się lekko, stawiając papierowy kubek na biurku. Zdziwiony Gunderson wstał, dopytując się czy ta kawa była dla niego. Rozbawiony Caspian pokiwał głową.
        - Nie dziękuj, nie ma za co – odparł, przyglądając się chłopakowi. Na jego kolejne słowa przechylił lekko głowę na bok. Zaśmiał się cicho. - Wątpię, większość fotografów, z którymi pracowałem, raczej jest hetero – odpowiedział, lekko przygryzając dolną wargę. Miał zamiar zapytać chłopaka czy przypadkiem się w nim nie zakochał, jednak uznał ten żart za przesadzony. Było to nie na miejscu, dlatego zrezygnował. Jeszcze ktoś wszedłby na plan i usłyszał ich rozmowę. Gdyby była to Valerie, Caspian chyba by się załamał.
        - Ja również bardzo bym chciał ponownie stanąć przed twoim obiektywem. Niesamowicie dobrze się czuję pracując z tobą, Marshall. – Spojrzał łagodnie na chłopaka, nie mogąc powstrzymać uśmiechu. Gdy Loczek położył na jego ramieniu rękę, a następnie delikatnie przesunął opuszkiem kciuka po szyi, Tanner drgnął lekko, wstrzymując oddech. Szyja należała do najwrażliwszych miejsc na jego ciele i, cholera, źle poczuł się z faktem, że ten drobny gest sprawił mu przyjemność. Odchrząknął, nie pokazując po sobie, że jakkolwiek podziałało to na niego.
        - Gdybyś zechciał, to może skoczymy po sesji na ciasto? Niedaleko mojego domu jest świetna cukiernia, ich szarlotka jest cudowna. Oczywiście jeśli masz czas – zaproponował, nie myśląc nad tym zbyt długo. Te słowa same z niego wyszły i nie mógł już nic z tym zrobić. Westchnął cicho, wyobrażając sobie Griffin tuż za swoimi plecami, krytykującego jego zachowanie. Trudno, stało się. Zresztą, chciał lepiej poznać Marshalla, a gdyby zgodził się na spotkanie po zakończeniu sesji zdjęciowej, miałby na to szansę.

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (09-11-2018 o 17h55)


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#31 28-10-2018 o 18h53

Straż Absyntu
Reiko-chan
Pokonała Dahu
Reiko-chan
...
Wiadomości: 2 367

https://images91.fotosik.pl/60/a5f4cbd78fa90bef.png


     Gunderson dokładnie poczuł drobne drżenie ciała Caspiana pod swoją dłonią akurat w chwili, kiedy ją cofał. Przygryzł na to odrobinę wargę. Niby doskonale świadom był tego, że celebryta jest heteroseksualny, lecz mimo tego student nie mógł powstrzymać się od nazywania ich zadziornych rozmów na planie flirtem. Takie właśnie odnosił wrażenie. Jakby nawzajem się podrywali. Oczywiście wiedział, że to niedorzeczne i najpewniej tkwi w błędzie, jednak postanowił żyć tymi złudami tak długo, jak było to możliwe. Propozycja Tannera wywołała na twarzy Marshalla szeroki uśmiech. Zgodził się od razu, podekscytowany i w pewien sposób zaszczycony zaproszeniem aktora. To jasne, że miał czas dla swojego idola. Zawsze, o każdej porze znalazłby chwilę na to, aby spotkać się z modelem, gdyby tylko go o to poprosił. Ponadto poniedziałkowe zajęcia zaczynał dopiero w południe, zatem miał naprawdę dużo czasu przed godziną policyjną Uniwersytetu.
     - Och, i a propos twoich fotografów – Gunderson posłał Caspianowi czarujące spojrzenie połączone z subtelnym uśmieszkiem. – Mogę zostać pierwszym, który się w tobie zakocha? – Marshall nie miał pojęcia, co mu odbijało tego dnia. Stał się wyjątkowo odważny i rozgadany, a jeszcze kilka dni temu nie miałby w sobie wystarczająco odwagi, aby w ogóle pomyśleć, że mógłby w ten sposób odzywać się do Caspiana Tannera. Od razu po wypowiedzeniu tych słów ugryzł się w język, zdając sobie sprawę z tego, że to było całkowicie nie na miejscu. Czując posmak krwi w ustach, uniósł do nich krawędź kubka, prędko upijając kolejny łyk słodkiej kawy.
     Kilka minut później pomieszczenie zaczęło zapełniać się członkami ekipy wracającymi z bufetu. Widząc zmierzającą ku nim Roxanne, Marshall uśmiechnął się przepraszająco do Caspiana, a następnie oddalił się, by porozmawiać ze scenografem i jednocześnie oddać modela w ręce utalentowanej charakteryzatorki. Wkrótce, po kilku minutach żartów i niezobowiązującej rozmowy, Gunderson ustalił z rekwizytorami i oświetleniowcem wszelkie szczegóły ostatniej sesji. Szalony Kapelusznik miał otrzymać ludzkich rozmiarów marionetkę do tańca oraz delikatnie bordowe światło sączące się z reflektorów. Nauczony doświadczeniem z poprzednich sesji Marshall nawet nie próbował zaglądać do garderoby, dobrze wiedząc, że najpewniej i tak zostałby przegoniony przez Roxanne, dlatego w pełni poświęcił się przenoszeniem cięższych rekwizytów. Udało mu się nawet stanąć na platformie, z której kontrolowano wszystkie reflektory. Wcześniej nigdy nie miał okazji znaleźć się w tym miejscu, dlatego był naprawdę zachwycony planem zdjęciowym obserwowanym z góry. Oświetleniowiec opowiedział mu kilka ciekawszych historyjek ze swojej pracy i zdradził parę porad, które fotograf mógł wykorzystać na własną rękę.
     - Szkarłat to był strzał w dziesiątkę – szepnął do siebie Marshall, obserwując, jak Caspian opuszcza garderobę z beztroskim uśmiechem. Ach, ten chłopak chyba nie zdawał sobie sprawy z tego, że jego uśmiech przyprawiał Gundersona o szybsze bicie serca… – Wygląda cudownie, prawda? – Student zagadnął jednego z rekwizytorów, który od razu mu przytaknął, kiwając głową.
     Kocie oczy Caspiana, jego czarno-czerwony gorset oraz niegdyś pełen elegancji, teraz poprzecierany kapelusz pięknie współgrały z obiektywem Marshalla. Srebro na powiekach Tannera odbijało się w potężnym świetle, a jego czarne usta, niemalże całujące kontrolowaną z góry przez członka ekipy  marionetkę, zdobywały zdecydowaną większość przybliżeń. Gunderson nie był w stanie oderwać wzroku od modela i doskonale wiedział, że właśnie o to chodzi w fotografii. Aby odczuwać zachwyt nad fotografowanym obiektem albo człowiekiem. Caspian był wymarzonym towarzyszem każdego fotografa. Potrafił wcielić się w każdą postać, Kapelusznik o nie do końca stabilnym spojrzeniu oraz szerokim, uwodzicielskim uśmiechu nie stanowił dla niego żadnej przeszkody. Marshall był z niego dumny, nawet jeśli doskonale wiedział, że dla Tannera zapewne nie jest to coś nadzwyczajnego. Aktor znał swoją wartość i było to po nim widać. Wiedział, że swoją czarującą urodą jest w stanie zjednać sobie każdego, o kim zamarzy. Gunderson przypomniał sobie o tych wszystkich dziewczynach ze spotkań organizowanych z Caspianem. Przypomniał sobie o tym, jak każda z nich robiła wszystko, aby móc zamienić chociażby słowo ze swoim idolem, aby móc wręczyć mu wykonany przez siebie rysunek albo otrzymać autograf. Model potrafił jednak zawrócić w głowie nie tylko żeńskiej części społeczeństwa… Marshall nie potrafił zliczyć wszystkich nocy, podczas których szukał kolejnych zdjęć modela z nieznanych sobie dotychczas sesji zdjęciowych. Nie potrafił przypomnieć sobie, ile dokładnie razy wyłączał się podczas wykładów, marząc o szmaragdowych oczach Tannera. Nie był w stanie powiedzieć, jak bardzo szalało jego serce podczas oglądania najznamienitszych scen z filmów Caspiana. Nie umiał udzielić odpowiedzi na pytanie, ile łez dokładnie uronił nad brakiem odzewu aktora w sprawie kwestionowania jego seksualności przez fanów.
     Czy go kochał? Oczywiście, na wiele sposobów.
     - Okej, dziękuję wszystkim za waszą cudowną współpracę! – Marshall skończył właśnie robić zdjęcia po tym, jak na ekranie komputera odnalazł kilka takich, które zapierały mu dech w piersiach. Uśmiechał się szeroko, starając się objąć wzrokiem każdego członka ekipy. – To był dla mnie ogromny zaszczyt. Jeśli nie macie nic przeciwko temu, chciałbym każdemu z was z osobna uścisnąć dłoń.


https://66.media.tumblr.com/4c6dba340266497f2daeca92541247df/tumblr_inline_pjdxndDrCU1wrj7vb_500.gifv

Offline

#32 28-10-2018 o 20h27

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 632

https://images92.fotosik.pl/71/6c136436b64612a6gen.png


        Szatyn nie potrafił powstrzymać lekkiego uśmiechu, który wypłynął na jego twarz wraz z delikatnym rumieńcem. Zaśmiał się cicho, powoli kiwając głową. Nie był w stanie zaprzeczyć przed samym sobą, że ta niewinna rozmowa z Marshallem, w którymś momencie nabrała nieoczekiwaną przez niego ścieżkę. Może mu się to wydawało, bo w końcu od kilku lat nie miał okazji na zawarcie jakiejkolwiek bliższej relacji z osobą tej samej płci (nie licząc Tylera), tym bardziej flirtowania z nią. Przerwa dobiegła końca, więc Roxanne po raz kolejny wzięła modela pod swoje skrzydła. Caspian miał wrażenie, że czas przeznaczony na rozmowę z Marshallem był stanowczo za krótki. Wolał jeszcze chwilę spędzić w jego towarzystwie, lecz należało wrócić do pracy, by nie przedłużać jej niepotrzebnie. Każdy powoli zaczynał odczuwać zmęczenie. Jednak Cas pocieszał się tym, że po sesji będzie w stanie nadrobić zaległości, rozmawiając z Gundersonem na przeróżne tematy, przy okazji zajadając się szarlotką.
        Rudowłosa jak zwykle wykonała kawał wspaniałej roboty, nie wspominając o grupie dziewczyn, które znalazły dla niego idealny kostium. Przystojna twarz aktora wyglądała jeszcze lepiej niż zazwyczaj, zwłaszcza gdy kąciki jego ust lekko unosiły się do góry. Z uśmiechem każdemu było ładnie. Gdy Roxanne nareszcie zezwoliła na opuszczenie garderoby, Caspian w mig znalazł się poza nią. Wyszukał wzrokiem fotografa i puścił mu oczko. Był gotowy do pracy.
        Tak jak zawsze wyszło mu niesamowicie. Postać Szalonego Kapelusznika bardzo mu odpowiadała, dlatego niemal od razu wszedł w rolę. Spojrzenie szaleńca, który jednak czasami zdawał się odzyskiwać rozum, szelmowski uśmiech. Traktował marionetkę niczym żywą istotę, prowadząc z nią niemą konwersację. Wczuł się postać i doskonale wiedział, że każdy patrzył na niego z zachwytem. Raz, może dwa, wzrok Caspiana powędrował na sylwetkę Marshalla, rozpraszając się nieco, jednak nie dał tego po sobie poznać. Aczkolwiek zdjęcia z pewnością wyłapały właśnie tamte chwile, był tego pewien.
        Po wielu godzinach pracy na planie, Gunderson ogłosił koniec zdjęć. Ekipa była zmęczona, ale jednocześnie bardzo usatysfakcjonowana i szczęśliwa z powodu tak dobrej współpracy. Na słowa fotografa rozległy się okrzyki zadowolenia oraz brawa dla wszystkich. Tanner również klaskał, dziękując osobom, które stały najbliżej niego, za wykonanie tak świetnej roboty. Oczywiście nie mógł pominąć Roxanne, która świetnie spisała się w swojej roli. Przytulił dziewczynę, obiecując, że zadzwoni do niej gdy będzie potrzebował wybitnej makijażystki. Rudowłosa zaśmiała się na jego słowa, po czym podziękowała mu, twierdząc, że będzie to dla niej zaszczyt.
        Zmycie makijażu i doprowadzenie włosów Caspiana do względnego ładu potrwało o wiele krócej niż szykowanie się do sesji. Model wreszcie mógł odetchnąć, bo nie przepadał za warstwami cieni do powiek i innych specyfików na swojej twarzy. Po tylu latach powinien przywyknąć, lecz zdecydowanie swobodniej czuł się bez makijażu. Chłopak przebrał się w swoje ubranie, a wychodząc z garderoby zarzucił na siebie płaszcz i szalik. Rozglądał się chwilę po planie, lecz gdy tylko dostrzegł Gundersona, od razu ruszył w jego stronę.
        - To co? Czas na ciasto! Tyler nas podwiezie – poinformował chłopaka, klepiąc go po ramieniu. Chłopcy ruszyli w stronę wyjścia, by niedługo potem znaleźć się na zewnątrz. Ochroniarz już na nich czekał, więc Cas zachęcił fotografa do wejścia do samochodu. Usiadł obok niego. Szybko zapięli pasy, po czym Tyler wcisnął pedał gazu.
        Caspian uparł się, żeby ochroniarz zatrzymał się dwie ulice wcześniej. Mężczyzna pokiwał jedynie głową, nie dopytując się dlaczego, bo doskonale wiedział, że nie otrzyma satysfakcjonującej go odpowiedzi. Gdy chłopcy wysiedli, uprzednio żegnając się z Tylerem i dziękując mu za podwiezienie, Tanner decydował się wyjaśnić studentowi swoją decyzję.
        - Przy Tylerze nie o wszystkim możemy gadać, a poza tym z chęcią trochę się z tobą przejdę! – Posłał Loczkowi szeroki uśmiech, kiedy ten zapewnił go, że rozumie. Ruszyli przed siebie, idąc krok w krok. Nawet nie wiedzieli, że udało im się zsynchronizować kroki. Caspian zagadywał Marshalla, opowiadając mu o wrażeniach podczas dzisiejszej sesji. Ramiona chłopców co chwila ocierały się o siebie, co Tannerowi w ogóle nie przeszkadzało. Lubił bliskość innych.
        Parę metrów przed cukiernią zatrzymali ich fani aktora. Cas przytulił każdego z osobna i chwilę z nimi porozmawiał, lecz wkrótce ich przeprosił, tłumacząc, że idzie ze znajomym coś przekąsić. Fani byli mili nie tylko dla Caspiana, dla Marshalla również okazali życzliwość. Gdy chłopcy odchodzili, pomachali do grupki, z radosnymi uśmiechami.
        - Nie wiem gdzie teraz bym był, gdyby nie wy – odparł, patrząc na Gundersona z wdzięcznością. Tanner chwycił za klamkę, otwierając drzwi. W pomieszczeniu rozległ się dźwięk sklepowego dzwonka, który obwieszczał przybycie nowych klientów. Model puścił studenta pierwszego.
        - To na co masz ochotę? – Szelmowski uśmiech pojawił się na twarzy Caspiana.

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (09-11-2018 o 17h54)


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#33 28-10-2018 o 22h31

Straż Absyntu
Reiko-chan
Pokonała Dahu
Reiko-chan
...
Wiadomości: 2 367

https://images91.fotosik.pl/60/a5f4cbd78fa90bef.png


     Marshall zdjął płaszcz i zarzucił go na oparcie krzesła stojącego przy stoliku, który wskazał Caspian. Siadając i słysząc pytanie Tannera, Gunderson przez krótką chwilę udawał, że się zastanawia, a następnie uśmiechnął się promiennie do aktora, otwierając leżącą przed sobą kartę menu.
     - Skoro już owiałeś sławą tutejszą szarlotkę, głupio byłoby, gdybym jej nie spróbował, prawda? – Student uniósł z rozbawieniem brew, zaglądając do sekcji poświęconej ciepłym napojom. – Jeśli zaś mowa o napojach… Z chęcią poczęstuję się karmelowym frappuccino. Mam naprawdę ogromną słabość do karmelu, uwielbiam go całym sobą – wyznał Gunderson, zakładając sobie nieposłuszny kosmyk kręconych, ciemnych włosów za ucho.
     Caspian był na żywo znacznie cudowniejszy niż na najpiękniejszym zdjęciu. Jego szczere uśmiechy, niepowstrzymane chichoty i odwracanie wzroku, kiedy mowa była o jakichś śmiesznych, lekko żenujących sytuacjach z życia, sprawiały, że serce Gundersona biło szybko w rytmie miłosnych piosenek, które znał. Tanner miał nie tylko śliczną buzię. Miał przede wszystkim wielobarwne, piękne wnętrze, którym nie chwalił się zbytnio w mediach społecznościowych. Marshall słuchał go jak zaklęty, kiedy tylko o czymś mówił, nie przerywał mu, a wręcz swoją postawą błagał, aby aktor bardziej rozwijał swoje myśli i wyrażał opinie na różne tematy. Charakter Caspiana idealnie dopełniał jego niewinny, radosny wygląd, czyniąc go jednocześnie najbardziej optymistycznym i najatrakcyjniejszym człowiekiem, jakiego Marshall miał okazję poznać.
     - Dlaczego fotografia? – Gunderson uniósł brwi, przełykając kawałek przepysznej szarlotki. Oblizał usta, popijając ciasto łykiem karmelowej kawy i zamyślił się na chwilę. – Prawdopodobnie dlatego, że uwielbiam piękno. Piękno objawiające się we wszystkim i w każdym na swój własny, niepowtarzalny sposób. Kocham chwytać to piękno za pomocą swoich zdjęć, wyrażać nimi więcej, niż można by pomyśleć. Na moich fotografiach mam okazję przedstawić świat takim, jakim ja go widzę. Dzięki fotografii mogę pokazać ludziom, jak niezwykłe i wyjątkowe jest to wszystko, co nas otacza. – Chłopak uśmiechnął się, wpatrując się w swoje odbicie na powierzchni kawy. – Przede wszystkim kocham pracować z ludźmi. Nawet mimo mojej nieśmiałości i ogólnego introwertyzmu, nadal moją pasją są ludzie. Ludzie piękni, jedyni w swoim rodzaju, przekazujący sobą coś ważnego. – Młody fotograf uniósł wzrok na zielone, kocie oczy Caspiana, hipnotyzujące go za każdym razem, ilekroć natrafiał na nie spojrzeniem. Wciąż spoglądając aktorowi głęboko w oczy, Marshall mówił dalej. – Każdy człowiek opowiada sobą pewną historię. Niektóre są szczęśliwe, inne mniej, ale każda z nich, bez wyjątku, jest unikatowa. Każda może nas czegoś nauczyć, jeśli tylko pragniemy słuchać i uważnie patrzeć. Ty, Caspian, opowiadasz sobą przecudną historię. Wiem to, patrząc ci w oczy. Są łagodne, interesujące, fascynujące. – Kąciki ust studenta uniosły się, kiedy „zwierciadła duszy” Tannera odrobinę błysnęły w świetle, gdy aktor odrobinę poruszył głową.
     Marshall pytał o wiele rzeczy. Wiele rzeczy na temat tego niesamowitego człowieka, jakim był Caspian, interesowało go i czasem nie dawało spać po nocach. W końcu miał szansę zapytać o chociaż kilka z nich. Nie zwracał uwagi na to, że za oknem słońce chowało się za horyzontem. Nie przejmował się tym, że szklanki zostały opróżnione, a na talerzykach zostały jedynie okruszki. Liczyli się tylko oni dwaj, w tej cukierni, tego wieczora. Gunderson nie potrafił i nie chciał oderwać wzroku od sylwetki przystojnego aktora. Tanner i jego pokręcone kosmyki ciemnych włosów, Tanner i jego lśniące, szmaragdowe oczy, Tanner i jego pełne, kuszące wargi, Tanner i jego urocze pieprzyki na twarzy sprawiały, że Marshall nie mógł przestać się uśmiechać. Nie potrafił odbiec myślami od tych wszystkich flirtów, których się dopuścili. Nie potrafił pozbyć się wrażenia, że wplątał się w sieć, z której tak łatwo nie wyjdzie. Każdemu fanowi z taką łatwością przychodzi powiedzenie, że jest zakochany w swoim idolu. Gunderson niegdyś również tak mówił, zupełnie bez pomyślunku. Teraz jednak, gdy siedział naprzeciwko swojego wzoru, swojej wieloletniej inspiracji, mógł bez przeszkód i obaw powiedzieć, że kochał. Kochał Caspiana Tannera. Jego serce wyrywało się z klatki piersiowej, pragnęło zostać utulone przez tego szarmanckiego człowieka. Marshall również tego pragnął.
     - Och, wcześniej mieszkałem na Florydzie, jednak przeprowadziłem się do Nowego Jorku po tym, jak… bardzo nieprzyjemna sytuacja miała miejsce w poprzedniej szkole. – Marshall przygryzł niepewnie dolną wargę. Nie za bardzo lubił rozmawiać o tym, co działo się, kiedy chodził do szkoły średniej. Jednak łagodny wzrok i całkowity brak nachalności ze strony Tannera spowodowały, że student wziął głębszy oddech i zaczął wyznawać prawdę. – Chciałem studiować na Florydzie. Zanim jednak udało mi się złożyć odpowiednie dokumenty, w liceum doszło do przykrego incydentu. Wyciekła pewna informacja na mój temat, a wówczas szkoła, postanawiając przez ostatnie tygodnie żyć tą gorącą plotką, nie dawała mi chwili wytchnienia. Każdy zaczepiał mnie, rzucał nieprzyjemne uwagi, wyśmiewał… Miałem dosyć. Wiedząc, że mój najlepszy przyjaciel, Stewart, również ma zamiar studiować w Nowym Jorku, pojechałem razem z nim. Rodzice dowiedzieli się w dniu wyjazdu. Oni… nie wspierali mnie w tamtym trudnym okresie, dlatego nie chciałem, aby mieli głos w tak ważnej dla mnie sprawie. Na całe moje szczęście, dostałem się na tutejszy Uniwersytet. I od tamtej pory wszystko jakoś się toczy, chociaż nie jest łatwo… Rodzice dobrze wiedzą, jak bardzo za złe mam im tamte czasy, dlatego zaoferowali, że będą przesyłać mi pieniądze, żeby choć po części zrekompensować mi krzywdę, którą mi wyrządzili. I robią to. To spore sumy, bez problemu wystarczają mi na życie, ale niebawem mam zamiar zacząć pracować w weekendy, spróbować się od nich uniezależnić – Gunderson ścisnął pustą szklankę w rękach, marszcząc lekko brwi i spuszczając wzrok. – Tutaj wszyscy wiedzą o moim małym sekrecie i nikomu to nie przeszkadza. I dlatego jestem szczęśliwy. – Chłopak uśmiechnął się lekko pod nosem. – Zapewne już zdążyłeś się tego domyślić, ale… tym sekretem jest moja orientacja. W przeciwieństwie do ciebie, Cas, nie jestem hetero. Jestem homoseksualny i nawet nie wiesz, jak się cieszę, mogąc ci o tym powiedzieć. Mam tylko nadzieję, że to cię do mnie nie zniechęci…

Ostatnio zmieniony przez Reiko-chan (28-10-2018 o 22h31)


https://66.media.tumblr.com/4c6dba340266497f2daeca92541247df/tumblr_inline_pjdxndDrCU1wrj7vb_500.gifv

Offline

#34 28-10-2018 o 23h46

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 632

https://images92.fotosik.pl/71/6c136436b64612a6gen.png


        Chmurka była zdecydowanie jedną z ulubionych cukierni Caspiana. Wyśmienite desery, ciasta, muffinki, tartaletki… Każdy rodzaj słodkiego przysmaku, który tylko mógł komuś wpaść do głowy, był właśnie w tej cukierni. Co prawda specjalnością Chmurki były bezy, ale Cas wyjątkowo umiłował tutejszą szarlotkę. Kawy, herbaty również były wyśmienite. Z pewnością do tak dogłębnego odczuwania smaków przyczyniała się niesamowita atmosfera, która panowała w lokalu. Przemiła, zawsze roześmiana obsługa. Mnóstwo kwiatów, które zostały posadzone w wielobarwnych ozdobnych doniczkach, miały swoje miejsce na białych półeczkach na ceglanej ścianie. W cukierni znajdowało się kilka stolików, a przy nich nie mogło zabraknąć krzeseł, na których leżały kolorowe poduszki.
        Oczy Tannera cieszyły się niezmiernie, kiedy ten podszedł do lady, by zamówić dwie szarlotki, latte oraz karmelowe frappuccino dla Marshalla. Dziewczyny już doskonale znały modela. Odwiedzał je przynajmniej raz w tygodniu, a gdy nie miał czasu przez napięty grafik, prosił Tylera o przyniesienie kawałka ciasta. Każdy z pracowników otrzymywał wtedy również pozdrowienia od Caspiana. Nic więc dziwnego, że zagadywały chłopaka, dopóki nie przygotowały zamówienia. Upierały się, że zaniosą je do stolika, lecz Tanner nie należał do ludzi uległych, więc ostatecznie to on wrócił do stolika z szarlotką i kawą. Musiał zrobić drugą rundę, żeby przypadkiem nie wywalić się z talerzami, lecz w końcu usiadł na swoim miejscu, tuż przed Marshallem. Przeprosił chłopaka za to, że musiał na niego czekać.
        Gdy tylko zaczęli rozmawiać, Caspian bardzo się ożywił. Nie potrafił powstrzymać uśmiechu, ani tego piekielnego chichotu, przez którego kiedyś czuł się zażenowany. Tym razem jednak w ogóle się nim nie przejął. Poruszał tak samo błahe jak i odrobinę poważniejsze tematy, zasypywał Marshalla pytaniami, a chłopak nie pozostawał mu dłużny. Model miał wrażenie, że mógłby przesiedzieć z Gundersonem całą noc, a wciąż mieliby tysiące tematów do rozmów. Cas od dawna nie miał do czynienia z kimś takim, z kimś, kto potrafił sprawić, że jego dzień wydawał się o stokroć razy lepszy, niż przed spotkaniem.
        Zapytany przez aktora, Marshall zaczął opowiadać o tym dlaczego zainteresował się fotografią. Caspian oparł się łokciem o stolik, a na dłoni ułożył swój podbródek. Wpatrywał się z zainteresowaniem w Loczka, uważnie słuchając jego wypowiedzi. Jednocześnie nie mógł oderwać od niego wzroku. Skupił się na jego ciemnobrązowych, kręconych włosach, zielonoszarych oczach, które błyszczały, kiedy mówił o swojej pasji. Szatyn uśmiechnął się pod nosem. Wcześniej nawet nie przyszło mu to do głowy, lecz przyglądając się studentowi, stwierdził, że był on bardzo atrakcyjny.
        - Słuchaj teraz tego! Kojarzysz tę scenę z Requiem, gdzie spadłem z konia prosto w błoto? Wyobraź sobie, że tego w ogóle w planach nie było. Ten śmiech mojego cudownego kompana był jak najbardziej szczery, tak jak moje zażenowanie. Reżyser tak bardzo uśmiał się na planie, że postanowił dodać scenę do filmu. I bardzo dobrze zrobił moim zdaniem, bo pomimo obitego tyłka, ja również trochę się pośmiałem. I pasowało to do mojej postaci. – Caspian chętnie zdradzał Marshallowi takie smaczki z pracy w filmach. Często opowiadał takie ciekawostki, lecz nie dla prasy bądź przed kamerą. Zawsze zostawiał te opowieści na dygresje podczas rozmów z lubianymi przez niego ludźmi.
        Caspian w pewnym momencie zapytał Marshalla skąd pochodził, tak z czystej ciekawości. Zdziwił się lekko, gdy historia obrała nieco mroczny charakter, czego w ogóle się nie spodziewał. Ze współczuciem patrzył na Gundersona, rozumiejąc z opowieści więcej, niżby tego się po nim spodziewał student. Na jego wyznanie, Caspian uśmiechnął się łagodnie i wyciągnął swoją dłoń, by zaraz potem delikatnie położyć ją na dłoni chłopaka.
        Poczuł mocny ścisk w żołądku, gdy tylko otworzył usta, z zamiarem zdradzenia Marshallowi jednej z jego największych tajemnic. W jego głowie pojawiło się tysiące myśli na raz. Słyszał głos Griffina, jakby ten stał tuż obok niego i szeptał mu do ucha. „Nikomu spoza najbliższych tobie członków ekipy nie mów o swojej orientacji, to niebezpieczne”. Tanner doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Gdyby komukolwiek powiedział, a ta osoba skierowałaby się do prasy, na świecie pojawiłoby się mnóstwo plotek. Plotek, które mogły zniszczyć jego karierę, kiedy tylko jego były chłopak z liceum postanowiłby go wydać. Nie, nie tak chciał skończyć. Gnębiony przez swoja orientację, przez to kim był…
        A jednak postanowił zaryzykować. Nie wiedzieć czemu ufał Marshallowi. Być może jego naiwność jeszcze się na nim odegra, ale czuł, że nie tym razem.
        - Zabawne, że wspominasz o tym, że jestem hetero… Bo tak szczerze, to nie jestem – wyszeptał, nie patrząc w oczy Gundersona. Ulga, którą poczuł chwilę potem, była nie do opisania.

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (09-11-2018 o 17h54)


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#35 29-10-2018 o 16h09

Straż Absyntu
Reiko-chan
Pokonała Dahu
Reiko-chan
...
Wiadomości: 2 367

https://images91.fotosik.pl/60/a5f4cbd78fa90bef.png


     Na początku, słysząc wyznanie Tannera, Marshall miał ochotę uśmiechnąć się, a może nawet zaśmiać, i zarzucić aktorowi wspaniałą próbę żartu. Po chwili jednak zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo poważne były słowa Caspiana. Aktor zniżył głos do szeptu, pochylił się lekko ku studentowi i dodatkowo nie patrzył mu w oczy. Dłoń, którą położył chwilę temu na ręce Gundersona, zadrżała na jego wyznanie. Tanner mówił prawdę. On rzeczywiście nie był heteroseksualny. W Marshallu coś pękło. Coś, co trzymało na wodzy wyjątkowo silnie i nieograniczone poczucie szczęścia. Brzuch chłopaka zapełnił się szaleńczo rozbrykanymi motylami, a na jego twarzy dodatkowo rozkwitł radosny, drobny uśmiech. Nowa rzeczywistość, którą model przed nim roztoczył, zapowiadała się o wiele lepiej niż ta, w której Caspian Tanner zainteresowany był tylko kobietami.
     - Nie będę ukrywał, że to dobra wiadomość. – Marshall zachichotał cicho, ostrożnie wyjmując swoją dłoń spod tej Caspiana. Uśmiechnął się miękko do Tannera, patrząc mu w oczy. – Ale nie jestem pewien, dlaczego postanowiłeś mi zaufać i przekazać mi coś tak dla siebie ważnego… Ufasz mi, prawda? – Gunderson dla odmiany położył swoją dłoń na zadbanej dłoni aktora i opuszkami palców zaczął głaskać jej wierzch. Jego skóra była niewiarygodnie przyjemna w dotyku. Marshall odniósł wrażenie, że jak na zwykłe muskanie swoich dłoni, ta chwila była wyjątkowo intymna, zwłaszcza kiedy utrzymywał z aktorem kontakt wzrokowy. Dlatego właśnie spuścił wzrok na swój pusty talerzyk, przygryzając dolną wargę i prędko cofając dłoń. Co z tego, że Caspian był zainteresowany mężczyznami, skoro mógł sobie nie życzyć, aby Gunderson się do niego zalecał? – Dziękuję, Cas. Obiecuję ci, że ze mną twój sekret będzie bezpieczny. Nigdy nie dopuściłbym się czegoś, co mogłoby ci zaszkodzić. – Student obdarował modela subtelnym uśmiechem.
     Pół godziny później chłopcy razem zdecydowali, że najwyższy czas zbierać się do domów. Caspian gotów był zadzwonić po Tylera, aby podwiózł ich w odpowiednie miejsce, jednak Gunderson nalegał, że wystarczy mu, żeby model odprowadził go na przystanek autobusowy. Po dłuższych namowach Tanner zgodził się na warunek studenta, więc prędkim krokiem skierowali się w odpowiednie miejsce – wiatr wzmagał się i zapowiadało się na deszcz, a żaden z nich nie chciał zmoknąć. Przystanek był pusty, stała na nim tylko jedna dziewczyna. Marshall przystanął wraz z modelem pod daszkiem, aby schronić się przed powoli siąpiącą mżawką. Gunderson pochuchał na swoje zmarznięte dłonie, później od razu chowając je do kieszeni. Mimo mało sprzyjających warunków pogodowych, chłopcy dalej rozmawiali, a student nie szczędził aktorowi pochwał na temat ich dzisiejszej współpracy oraz późniejszego spotkania. Był dogłębnie zachwycony naturalnością i łatwością, jakimi Caspian posługiwał się na planie zdjęciowym. Z naprawdę ogromną niecierpliwością oczekiwał kolejnej sesji z Tannerem. No i… oczekiwał również kolejnego spotkania, na którym mogliby swobodnie porozmawiać na wiele ciekawych tematów. Tego dnia udało im się poruszyć wiele interesujących Marshalla kwestii, dowiedział się kilku ciekawostek o modelu oraz jego pracy. Jasnym było, że pragnął jeszcze bardziej zbliżyć się do swojego idola. Kto by tego nie chciał?
     - Jestem przekonany, że profesorowi Burrowi zdjęcia odbiorą mowę. – Marshall jeszcze raz spoglądał na rozkład jazdy, upewniając się co do godziny, o której miał pojawić się autobus. Zmarszczył brwi, widząc, że jego środek transportu powinien być na miejscu już sześć minut temu. Następny przyjeżdżał dopiero za czterdzieści minut. Taka okolica, niestety. Dlatego ten brak autobusu wyjątkowo zmartwił Gundersona. Nie chciał przetrzymywać Tannera przy sobie, model na pewno był już zmęczony po całym dniu. – Spisałeś się tak doskonale, że każdy potrafiłby zrobić ci zachwycające zdjęcia, zarówno profesjonalny fotograf, jak i student, jak i przypadkowy przechodzień. Masz niesamowity talent i dobrze wiem, że nie jestem jedynym, który ci to mówi. Pomyślałem, że zrobi ci się miło. – Chłopak zaśmiał się, a lekkie rumieńce pojawiły się na jego szczypiących go z zimna policzkach. Zima, a raczej poważne mrozy, zbliżały się wielkimi krokami.
     - Powinieneś już wracać do domu, Caspian, jest naprawdę późno. – Marshall westchnął cicho, kiedy po kolejnych pięciu minutach autobus nie zjawił się na przystanku. Pogodził się już z wizją wracania do domu na piechotę. – Nie chcę, żebyś tu na darmo marznął, a już tym bardziej nie chcę robić kłopotu Tylerowi. Wrócę do domu na własnych nogach, w końcu od tego ja mam. – Student uśmiechnął się niemrawo do aktora. – Obiecaj tylko, że do mnie zadzwonisz, dobrze? Chciałbym… chciałbym powtórzyć nasze wspólne wyjście. – Delikatny rumieniec, tym razem nie spowodowany jedynie zimnem, zagościł na policzkach z lekka zakłopotanego Loczka. – Jeśli to oczywiście nie problem… I jeśli masz na to ochotę, rzecz jasna. W-wyniki konkursu powinny pojawić się gdzieś za tydzień, zatem może wtedy…? Jestem wolny niemal cały czas, więc—
     Ugryzł się w język. Pisnął cicho, odwracając głowę i starając się ukryć przed modelem tak niezgrabną wpadkę. Poczuł metaliczny smak krwi w ustach i skarcił się ostro w myślach. Jak mógł być aż tak niezdarny?


https://66.media.tumblr.com/4c6dba340266497f2daeca92541247df/tumblr_inline_pjdxndDrCU1wrj7vb_500.gifv

Offline

#36 01-11-2018 o 19h44

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 632

https://images92.fotosik.pl/71/6c136436b64612a6gen.png


        Caspian poczuł się lekko, jak gdyby unosił się w chmurach. Odetchnął z ulgą, podzielił się z kimś swoją tajemnicą, jedną z największych. Ostatni raz poczuł się tak, gdy zwierzył się Eve… Lecz nie o niej chciał teraz myśleć. Pragnął uśmiechać się, żartować, być sobą i to bez żadnych sekretów. Wiedział, że wraz z tym mogły czekać go konsekwencje, ale nie potrafił i nie chciał się tym przejmować. Liczyło się tu i teraz, liczyło się to, że nareszcie mógł szczerze porozmawiać z osobą spoza ekipy, spoza tej garstki ludzi, która codziennie go otaczała. Model zapomniał już jakie to uczucie, ulga. Nie miał o tym pojęcia, lecz na jego barkach ciążyło tak wiele sekretów, przez co czuł się przytłoczony. Dlatego taka radość go ogarnęła, gdy otworzył się przed Gundersonem.
        - Wiesz, czasami pojawia się takie przeczucie. Wtedy czuję, że mogę danej osobie zaufać. Co prawda kilka razy się na tym przejechałem, ale… Tak, ufam tobie. Jesteś świetnym chłopakiem, Marshall. No i fanem, oczywiście. – Caspian wciąż szeptał, nie chcąc by ktokolwiek poza studentem usłyszał jego słowa. Nie chciał, by Marshall zabrał swą dłoń, lecz głupio było mu przyznać, że lekko go to uspokajało. Zamilkł więc. Podniósł nieco głowę, spoglądając na Loczka. Na jego twarzy pojawił się promienny uśmiech. Mówił szczerze i miał nadzieję, że student to wiedział. Starał kierować się intuicją, a gdy ona upierała się, że ten chłopak jest warty jego zaufania, wierzył jej.
        W końcu nadszedł czas by opuścić „Chmurkę”. Chłopcy z pewnością mogliby siedzieć w lokalu, aż do jego zamknięcia, lecz zdecydowali się zakończyć spotkanie. Tanner żałował trochę, bo gdy myślał o tym, że mógłby przegadać z Gundersonem całą noc, to naprawdę miał to na myśli. Nawet nie zorientowałby się ile czasu minęło. Niestety  musiał posłuchać się rozsądku i puścić Loczka w drogę do domu. Przecież miał studia, a Cas nie wybaczyłby sobie, gdyby to przez niego chłopak opuściłby się w nauce. Zresztą, sam Caspian miał następnego dnia uczestniczyć w sesji zdjęciowej, którą odwołał tydzień temu. Powtórzenie takiego numeru z pewnością źle odbiłoby się na jego karierze.
        Przez jakiś czas szatyn upierał się, że zadzwoni po Tylera, by ten odwiózł Marshalla do domu. Nawet trzymał już w dłoni telefon z zamiarem wybrania numer ochroniarza. Gunderson jednak uparł się na podróż autobusem. Cas ponarzekał chwilę, jak to miał w zwyczaju, lecz ostatecznie zgodził się. Chłopcy szybkim krokiem dotarli na przystanek, który świecił pustkami. Cóż, prawie. Na boku stała dziewczyna, zdecydowanie zbyt zaabsorbowana piosenką płynącą z słuchawek oraz świecącym ekranikiem telefonu. Tanner spojrzał w niebo. Nie spodziewał się ujrzeć zbyt wiele, w końcu był to Nowy Jork, lecz poczuł drobne krople spadające na jego nos. Schował się pod daszek przystanku wraz z Marshallem.
        - Chciałem cię tylko poinformować, że twój profesor przede wszystkim zachwyci się tobą, bo jesteś świetnym fotografem – odparł z pewnością siebie. Wciąż twierdził, że zupełnym przypadkiem odkrył talent. Widział jak świetnie dogadywał się z ekipą, widział, że traktowali go jak profesjonalistę. Widział, że Marshall doskonale wiedział co robił. Widział jego zdjęcia, jego rysunki. Jeśli to nie był czysty talent, przyszły niesamowity i cieszący się sławą fotograf, to on, Caspian Tanner, był hetero. Niemożliwe, prawda? Właśnie.
        Rozmawiali i rozmawiali, a autobus wciąż się nie pojawił. Dziewczyna burknęła coś pod nosem i odeszła zdenerwowana, zostawiając chłopców samych na przystanku. Cas westchnął cicho. Musiał mieć miejsce jakiś wypadek, w tym rejonie komunikacja miejsca nie spóźniała się aż tak. Nagle do jego uszu dotarły słowa Marshalla. Spojrzał zdziwiony na niego.
        - No chyba sobie żartujesz! Nigdzie nie idę, sam tu będziesz stał? I to jasne, że z chęcią się z tobą ponownie spotkam! – powiedział wielce wzburzony i palcem lekko ukuł Loczka w brzuch, jakby właśnie to miało sprawić, że przestanie myśleć o takich głupotach.
        Miał zamiar zrobić to ponownie, aczkolwiek nagłe oderwanie chmury sprawiło, że podskoczył i natychmiast zrezygnował z torturowania biednego fotografa. Złapał chłopaka pod ramię, przyciągając go do siebie, tak że stali w rogu prawie wtuleni, byle tylko nie dotknął ich zacinający deszcz. Zielone oczy skupiły się na twarzy Marshalla. Cas patrzył na niego przez chwilę, nie mogąc skupić się na niczym innym. Podobały mu się jego włosy, kolor oczu. A jego policzki były takie różowe, zapewne od zimna. Caspian uśmiechnął się delikatnie. Nagle przyszła mu do głowy zabawna myśl. Położył swoją dłoń na policzku chłopaka, wpatrując się w jego oczy.
        - Ej, zimne mam ręce? – zapytał, chichocząc pod nosem, jakby był to najzabawniejszy żart na świecie. Mina Marshalla mówiła sama za siebie. Roześmiany Caspian zabrał rękę, po czym schował dłoń w kieszeni płaszcza. – Wiesz co mówi się o osobach, które mają zimne ręce? – Ponownie zachichotał. Miał zadziwiająco dobry humor. W jednym momencie swoim palcem wiercił dziurę w brzuchu Gundersona, a w następnej chwili zasypywał go żartami. Właśnie tak spędzili kilkanaście minut, czekając na kolejny autobus. Biedny Marshall, cały ten czas musiał słuchać żartów, których żaden ojciec nie mógłby przebić. Deszcz dalej lał, co tylko dodawało tragizmu zaistniałej sytuacji.
        Telefon Caspiana zawibrował. Szatyn wyjął urządzenie i spojrzał na ekran marszcząc brwi.
        - Słuchaj, nie ma sensu żebyś dalej marznął. Wątpię, żeby jakikolwiek autobus teraz tędy jechał. Niedaleko był wypadek – westchnął, usuwając powiadomienie o zablokowanej drodze. Aplikacja często mu się przydawała, zwłaszcza że robił za GPS Tylera, kiedy miał za dużo wolnego czasu i jeździł z ochroniarzem po całym Nowym Jorku. – Zapraszam cię do mnie. Ogrzejesz się, wypijesz coś ciepłego, a potem Tyler cię odwiezie – zaproponował, posyłając chłopakowi łagodny uśmiech. Nie miał biedaczyna wyjścia, musiał się zgodzić.
        I właśnie tak znaleźli się w mieszkaniu Tannera, owinięci kocami oraz z kubkami gorącej herbaty w dłoniach. Niedawno usiedli, ale przeczuwali, że jeszcze trochę czasu minie nim Tyler zjawi się po Marshalla. Siedzieli więc, w suchych ubraniach (Cas odwdzięczył się Gundersonowi tym samym, pożyczając mu swoje ubrania), czekając na ochroniarza oraz magiczny dźwięk z łazienki, który miał oświadczyć zakończoną pracę suszarki.

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (09-11-2018 o 17h54)


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#37 03-11-2018 o 12h18

Straż Absyntu
Reiko-chan
Pokonała Dahu
Reiko-chan
...
Wiadomości: 2 367

https://images91.fotosik.pl/60/a5f4cbd78fa90bef.png


     Czy Marshall Gunderson dzień, w którym odbył fascynującą sesję zdjęciową ze swoim największym idolem, później przeprowadził z nim trzygodzinną rozmowę w uroczej cukierence, a następnie trafił do niego do domu mógł nazwać najlepszym w swoim życiu? Albo jednym z najlepszych, ponieważ trzymał w pamięci dzień, w którym poznał Caspiana Tannera? Zdecydowanie tak. Dla studenta odpoczywanie w domu sławnego modela oraz ogrzewanie rąk rozkosznie ciepłym kubkiem wyjątkowo aromatycznie pachnącej herbaty było czymś więcej, niż spełnieniem marzeń. Było spełnieniem tego, o czym nigdy nawet nie odważył się marzyć, o czym nigdy nawet nie myślał. A jednak siedział na tej wygodnej kanapie przykryty grubym, ciemnym kocem w kratę, rozmawiając w najlepsze z człowiekiem, który inspirował go od naprawdę długiego czasu.
     Gunderson nie przepuszczał okazji, aby delektować się pięknem Tannera. Podziwiał jego nieusłuchane kosmyki, które najwidoczniej nie były zadowolone z tego, że zostały dzisiaj brutalnie potraktowane żelem. Ilekroć mógł, zawieszał wzrok na jego pełnych ustach, parę godzin wcześniej przykrytych mroczną, czarną jak smoła szminką. Kiedy tylko nadarzyła się ku temu sposobność, zerkał na jego zielone oczy, błyszczące mimo późnej pory i ewidentnego zmęczenia. Student uśmiechał się, spoglądając na gestykulację Tannera, kiedy ten opowiadał mu jakieś zabawne historie z pracy na planie filmowym albo zdjęciowym. W pewnym momencie jednocześnie przywołał do siebie wspomnienie dotyku Caspiana na swoim policzku. Zimnej, ale nadal niesamowicie przyjemnej dłoni na swoim równie zimnym, purpurowym policzku. Marshall był pewien, że wówczas rumieniec na jego twarzy zrobił się intensywniejszy pod wpływem tego dotyku. Czuł się wspaniale u boku Tannera, nawet już zbytnio nie krępował się przy okazywaniu tego. Był najzwyczajniej w świecie szczęśliwy i uśmiech po prostu nie chciał mu zejść z twarzy. Niby jak miał się nie cieszyć?
     Po mniej więcej pół godzinie, kiedy kubek od herbaty był już całkiem opróżniony, Marshall poczuł, że jego powieki stają się coraz cięższe. Walczył z tym, naprawdę się starał, ale mimo wszystko dla pewności ustawił szklane naczynie na podłodze tuż obok kanapy, żeby w razie jakby przegrał walkę z objęciami Morfeusza nie doprowadził do niemiłego incydentu. Ciągle wsłuchując się w melodyjny, tak pieszczący uszy głos Caspiana, młody fotograf oparł głowę o miękkie oparcie kanapy i przymknął oczy. Na jego ustach długo błąkał się nie do końca świadomy uśmiech. Dobrze wiedział, że nie powinien zasypiać, dlatego całym sobą usiłował skupić się na znaczeniu słów Caspiana, a nie na ich słodkim brzmieniu. Wiedział również, że wkrótce przyjedzie Tyler, aby odwieźć go do domu. Wiedział dodatkowo, że niekoniecznie wypadało mu zasnąć na kanapie Tannera. A jednak zapadł w sen. Głęboki i wypełniony pięknymi snami, których i tak nie dane będzie mu zapamiętać.
     W dzieciństwie często zdarzało się, że w czasie jazdy samochodem w drodze powrotnej z urodzin jakiegoś członka rodziny, dzieci zasypiały na tylnych siedzeniach, a następnego dnia budziły się w swoich ciepłych łóżkach, niesamowicie rozweselone, ale też z lekka zaskoczone faktem, że potrafią się teleportować. Marshall tak mniej więcej czuł się rano w poniedziałek, kiedy tylko rozchylił powieki i jego oczom ukazało się wnętrze zgoła odmienne zarówno od jego sypialni, jak i każdego innego pomieszczenia w jego domu, jak i salonu Tannera. Światło słoneczne początkowo go oślepiło, więc przymknął z powrotem oczy i skrzywił się niemal niezauważalnie. Chwilę później jednak, gdy znów otworzył oczy i opuścił wzrok, zobaczył znacznie bardziej interesujący widok niż wystrój wnętrza.
     Caspian Tanner we własnej osobie leżał tuż obok niego pod kołdrą, przytulając się do niego. Gunderson dosłownie zesztywniał, usiłując jak najszybciej ułożyć w głowie wersję wydarzeń, która pasowałaby do sytuacji, w której obecnie się znajdował. Najwidoczniej rzeczywiście zasnął na tamtej kanapie w salonie i Caspian postanowił już nie trudzić Tylera przyjazdem, więc pomógł studentowi przenieść się do sypialni. Tylko… dlaczego Tanner spał razem z nim? W jednym łóżku? Przytulając się do niego? Marshall dałby sobie uciąć rękę, że w mieszkaniu aktora było parę miejsc do spania. Młody fotograf przygryzł dolną wargę, nie mając serca zdjąć ręki modela ze swojego biodra. W gruncie rzeczy podobało mu się to. Oczywiście, był zmieszany i nieco skołowany, ale jednocześnie zadowolony. Dlatego też przeniósł łagodne spojrzenie na twarz celebryty i uniósł kąciki ust. Wyglądał tak słodko, kiedy spał… Jeden z kręconych kosmyków opadł mu na czoło i ewidentnie kierował się w stronę oka. Nie mogąc powstrzymać odruchu, Marshall uniósł odrobinę dłoń i założył śpiącemu Tannerowi ten nieposłuszny kosmyk za ucho. Następnie położył z powrotem głowę na poduszce, zamykając oczy. Wciąż czuł niewielki ciężar ręki Tannera na swoim ciele. Przysunął się odrobinę do Caspiana. Czuł zapach jego perfum. Czuł jego oddech na swojej twarzy. Odnosił też dziwne wrażenie, że za postanowieniem aktora, aby położyć się razem z nim, kryło się coś, o czym jeszcze nie wiedział. Po paru minutach Marshall postanowił, że tego dnia odpuści sobie pierwszy wykład, drugi może też. Trzeci i ostatni, z jego specjalizacji, zaczynał się dopiero o szesnastej, zatem miał mnóstwo czasu, żeby wyjaśnić całą sytuację z Tannerem. Nie chciał stawiać go w kłopotliwej sytuacji, dlatego wolał powiedzieć mu, że nie miał nic złego na myśli, że nie chciał sprawiać mu problemów… I miał również dużo czasu, aby w ramach podziękowania za ugoszczenie przygotować Caspianowi śniadanie.


https://66.media.tumblr.com/4c6dba340266497f2daeca92541247df/tumblr_inline_pjdxndDrCU1wrj7vb_500.gifv

Offline

#38 04-11-2018 o 16h01

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 632

https://images92.fotosik.pl/71/6c136436b64612a6gen.png


        Caspian bardzo pragnął odkryć sekret Gundersona. Co on miał w sobie, przez co Cas nie był w stanie przestać z nim rozmawiać? Dlaczego tak bardzo mu ufał? Tanner posłuchał się swojego wewnętrznego głosu i zdradził Marshallowi swój sekret, lecz nie wiedział co tak naprawdę go do tego popchnęło. Bo przecież musiał istnieć jakikolwiek powód, prawda? Cóż, jaki on by nie był, w tamtej chwili model czuł przepełniającą go radość i ulgę. Oby tylko Griffin nie zepsuł ich relacji, ponownie wchodząc swoimi brudnymi buciorami w życie towarzyskie Tannera. Przyjaciel nie mógł mu zaszkodzić, a może nawet nie pojawiłyby się żadne nieprzyjemne plotki na temat jego orientacji seksualnej, dlaczego więc chłopak miał się ponownie ograniczyć?
        Siedział więc z Marshallem w salonie i zagadywał go na przeróżne tematy. Najczęściej opowiadał o zabawnych momentach na planie, ciekawostkach z produkcji, przygodach z GPSem w samochodzie Tylera. Mógłby mówić i mówić, a żaden z chłopców się nie nudził. Wzajemnie zarażali się uśmiechem, co chwila chichotali jak szaleni z okropnych żartów oraz przeraźliwie złego śpiewu Caspiana, kiedy ten postanowił przedstawić swoją interpretację utworów Seleny Gomez. Cas czasami przeczesywał dłonią swoje kręcone włosy i przygryzał dolną wargę, próbując powstrzymać śmiech, zupełnie nieświadomy faktu, że wyglądało to niesamowicie atrakcyjnie.
        Czas mijał, suszarka już dawno skończyła pracę, kubki zostały opróżnione z aromatycznej herbaty, a chłopcy ogrzali się pod kocami. Tanner opowiadał właśnie o swojej niezdarności na planie oraz pewnym nieprzyjemnym dla Tylera incydencie przy bufecie, gdy zauważył, że Marshall usnął. Kąciki ust modela uniosły się lekko, a jego głowa przekrzywiła, gdy ten przyglądał się beztroskiej minie śpiącego fotografa. Po dłuższym zastanowieniu wygrzebał się spod koca. Usiadł bliżej Loczka i wyciągnął ku niemu dłoń. Nie chciał by Gunderson spóźnił się na jutrzejsze zajęcie, ale również nie miał serca budzić uroczego chłopaka, zwłaszcza że pewnie był przemęczony.
        Drzwi wejściowe zaskrzypiały, gdy ktoś je otworzył. Caspian syknął, zerkając czy aby ten dźwięk nie zbudził śpiącego Marshalla. Odetchnął z ulgą, widząc jak jego oczy dalej pozostawały zamknięte.
        - Wybacz, Caspian, ale był taki korek, że nawet nie-
        - Cholera, Tyler, ciszej proszę – upomniał szeptem ochroniarza, kiedy ten pojawił się w salonie. Mężczyzna spojrzał na młodego fotografa, śpiącego niczym księżniczka Aurora ze Śpiącej Królewny, po czym z uniesioną brwią zwrócił się w stronę Casa, siedzącego niczym książę Filip przy swojej ukochanej. Ach, a mógł wybrać Tarzana na maraton Disneya z córką. Teraz wszędzie będzie dostrzegał podobieństwa między ludźmi a postaciami z bajek.
        - Nie budzisz go? – zapytał szeptem, podchodząc nieco bliżej. Tanner wydął dolną wargę, kręcą głową. No nie potrafił obudzić tego chłopaka, spał tak słodko. Tyler westchnął cicho, nie wierząc własnym oczom. - W ogóle mi się to nie podoba. Gdyby Griffin się dowiedział-
        - Ale się nie dowie, Tyler! – odparł, upierając się przy swoim. On i ochroniarz czasami potrafili zrozumieć się bez słów, czego przykładem mogła być ta sytuacja. Caspian nie musiał nic tłumaczyć, Jenkins od razu wiedział co planuje jego szef.
        - W takim razie wracam do Riley. Jak coś, to ja o niczym nie wiedziałem. – Powiedziawszy to zostawił chłopców samych i naburmuszony wyszedł z apartamentu. Niekiedy irytował go fakt, że był zawsze na zawołanie, ale tylko w takich wyjątkowych przypadkach jak dzisiaj. Cas mógł do niego zadzwonić, napisać, że odwołuje wezwanie. Ale po co, niech ponownie przeciska się przez ulice Nowego Jorku…
        Tanner postanowił uruchomić wszystkie swoje mięśnie i jednocześnie pozostać delikatnym, kiedy zdecydował przenieść Marshalla do najbliższej sypialni. Tak się złożyło, że była to jego własna, ale nie przeszkadzała mu obecność Gundersona. Wolał położyć go właśnie tam, niż ryzykować przejściem do gościnnego pokoju, który znajdował się dalej, za kuchnią. Jeszcze by upuścił biednego chłopaka, poobijałby się i nici by były z delikatnego przenoszenia go. W końcu trafił do siebie i położył Marshalla na łóżku, starając się aby go nie obudzić. Uśmiechnął się tryumfalnie, gdy misja się powiodła, po czym opatulił Loczka kołdrą. Zadowolony Caspian przeszedł na drugą stronę łóżka i postanowił chwilę posiedzieć w obecności nowego kumpla. Co prawda ten jego nowy kumpel spał jak zabity, ale nie uśmiechało mu się samotne spędzanie czasu w salonie. Dlatego wolał położyć się na brzegu i włączyć telefon.
        Przeglądał media społecznościowe, odpisywał na wiadomości na twitterze i grał w gry o kotach niszczących mieszkanie, nieświadomie przesuwając się bliżej Marshalla. Powoli zmęczenie zaczęło wygrywać, lecz aktor trzymał się dzielnie, obiecując sobie, że na następnym levelu pójdzie do drugiego pokoju spać. Możliwe że właśnie tak by się stało, gdyby nie Gunderson. Młody fotograf również przesuwał się na środek łóżka, więc gdy poczuł czyjąś obecność, postanowił zrobić sobie z tego kogoś przytulankę. Tak oto zdziwiony Caspian został uwięziony w objęciach chłopaka. Marshall położył głowę na torsie modela i objął go jedną ręką w pasie. Serce Casa zabiło mocniej, a jego policzki zaróżowiły się odrobinę. Szatyn automatycznie zesztywniał, nie wiedząc jak ma się zachować w takiej sytuacji.
        - Nie wiedziałem, że lubisz się tulić – zaśmiał się nerwowo, odkładając telefon na bok. Zerknął na Marshalla i nagle ponownie zmiękł. Gdyby w tamtym momencie się ruszył, zapewne obudziłby Loczka, a tego bardzo nie chciał. W końcu zasługiwał na sen, a przerywanie go nie przysłużyłoby się jego zdrowiu, prawda? Zasnął więc u boku Marshalla Gundersona, zbyt przerażony możliwością wyrwania chłopaka z błogiego snu.
        Rankiem obudził się i ze zdziwieniem stwierdził brak jakiejkolwiek innej poza nim samym osoby w łóżku. Zaspany model ziewnął i przeciągnął się, powoli przymierzając się do wstania. Po jakimś czasie rzeczywiście mu się to udało. Rozejrzał się jeszcze, niepewny tego co się stało poprzedniego wieczora. Marshall musiał gdzieś być w mieszkaniu, przecież nie wyszedłby od tak… Prawdopodobnie. Tanner wyszedł z sypialni, a gdy nie dostrzegł nikogo w salonie, ruszył w stronę kuchni. Wkroczył do niej z zaspanym uśmiechem, przeczesując dłonią włosy z nadzieją, że nie wyglądały one jak gniazdo ptaków.
        - Hej… - przywitał się dość nieśmiale, widząc Marshalla krzątającego się przy blacie. - Mam nadzieję, że nie gniewasz się na mnie… Na początku chciałem cię obudzić, ale spałeś sobie tak sło… Jeny, jakie jak głupoty wygaduję, przepraszam – westchnął, zakrywając dłońmi twarz. Po przebudzeniu nie myślał trzeźwo, wręcz przeciwnie. Jakby dopiero co wypił kilka drinków. W takich momentach żałował, że nie ma zszytych ust. Czasami naprawdę wygadywał takie głupoty, że szkoda mu było słuchających go ludzi.

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (09-11-2018 o 17h54)


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#39 06-11-2018 o 22h47

Straż Absyntu
Reiko-chan
Pokonała Dahu
Reiko-chan
...
Wiadomości: 2 367

https://images91.fotosik.pl/60/a5f4cbd78fa90bef.png


     Marshall podskoczył nieco, słysząc nagle za plecami zaspany głos Caspiana. Zerknął na aktora przez ramię, uśmiechając się na jego słowa. Urocze było, jak gubił się w tym, co chciał powiedzieć, oraz to, jakie gniazdko miał na głowie zaraz po przebudzeniu. Gunderson wyłączył gaz pod patelnią, której właśnie używał i złapał za dwa widelce, aby przełożyć na talerz omleta, którego właśnie przygotował.
     - Naprawdę nie musisz przepraszać ani niczego się obawiać, Cas. – Marshall postawił dwa talerze na stole obok szklanek z sokiem pomarańczowym. – Nie ma powodu, abym się gniewał. Wręcz przeciwnie, jestem szczęśliwy, że pozwoliłeś mi zostać u siebie na noc. Spodziewałem się, że mnie obudzisz i że Tyler odwiezie mnie do domu… więc to naprawdę miła niespodzianka z twojej strony. Chciałbym ci za to podziękować i w ramach tego przygotowałem dla ciebie niezbyt niesamowite śniadanie… ale mam szczerą nadzieję, że będzie ci smakować! – Gunderson uśmiechnął się szeroko, siadając na jednym z krzesłem przy swoim omlecie z dżemem wiśniowym, który znalazł w lodówce.
     Godzinę później okazało się, że Marshall i Caspian znowu całkowicie się zagadali. Konwersację przerwał im telefon Tannera dzwoniący z jego sypialni, więc aktor przeprosił uprzejmie studenta i poszedł odebrać przychodzące połączenie. Gunderson zebrał wówczas puste talerze i szklanki po świeżo wyciśniętym przez niego soku pomarańczowym i zmył je naprędce w zlewie, aby nie uruchamiać niepotrzebnie zmywarki, na której obsłudze i tak się nie znał i nie chciał niczego popsuć. Jako że jednak rozmowa aktora ewidentnie się przedłużała, Marshall postanowił produktywnie spędzić ten czas i zajrzał do łazienki, aby się nieco odświeżyć. Kończąc przemywanie twarzy wodą po całonocnym śnie, po raz drugi tego dnia głos Tannera rozległ się za plecami młodego fotografa, który również po raz drugi tego dnia lekko podskoczył w miejscu.
     - Powinienem się już zbierać – zauważył Marshall, kiedy na zegarze wybiła godzina trzynasta. Za trzy godziny zaczynał się jego ostatni wykład, a musiał jeszcze wstąpić do domu i odpowiednio przygotować się do spotkania z Oliverem, które miało nastąpić zaraz po zakończeniu zajęć. Chciał wyglądać dobrze, aby Prescott przypadkiem nie uznał, że ma ich spotkanie za coś „do odbębnienia”, aby było już z głowy. Tak rzecz jasna nie było, Gundersonowi bardzo zależało na wyjaśnieniu całej sytuacji z przystojnym koszykarzem i mimo iż żołądek ściskał mu się na samą myśl, że zaledwie kilkanaście godzin temu brutalnie sprowadził chłopaka na ziemię uciekaniem od pocałunku z nim, wiedział, że sprawa musi być doprowadzona do końca. – Nie chcę ci dłużej zawracać głowy, studia wzywają, a poza tym telefon mi padł i dam sobie uciąć rękę, że moi przyjaciele szaleją ze zmartwienia. – Fotograf zaśmiał się, przechodząc zgrabnie do przedpokoju, gdzie założył prędko buty i zarzucił sobie płaszcz na ramiona. Następnie ostrożnie podniósł z ziemi swoją torbę, uśmiechając się promiennie do Caspiana. – Obiecaj, że zadzwonisz. A jeśli nie zadzwonisz do czasu, aż ogłoszą wyniki konkursu, ja zadzwonię do ciebie. To znaczy do Tylera. To znaczy do ciebie. – Student przygryzł wargę, zdając sobie sprawę z tego, że zaczął mówić niemal zupełnie od rzeczy. Odchrząknął i wyprostował się, starając się sprawiać wrażenie jak najbardziej profesjonalnego, podczas gdy coś w jego wnętrzu kazało mu ciągle się uśmiechać, kiedy tylko spoglądał na twarz swojego idola. – Jeszcze raz bardzo ci dziękuję za wszystko, co dla mnie zrobiłeś w przeciągu tych kilku dni. Czuję się naprawdę zaszczycony, Cas. – Skłonił się lekko dla żartu, a następnie, nie mogąc powstrzymywać napływających emocji, zarzucił chłopakowi ręce na szyję, przytulając go krótko. Skoro już wcześniej się przytulali, to chyba nie było nic złego, prawda?
     Pół godziny później, co było zaskakująco dobrym czasem jak na dotarcie niemal z samego centrum do jego dzielnicy, Marshall stanął w drzwiach swojego domu. Ledwo się w nich pojawił, wypowiedział głośne przeprosiny do jego ukochanej, najpewniej porządnie ukrytej gdzieś w domostwie śnieżnobiałej koteczki, oraz obietnicę podania jej większej porcji jej ulubionej potrawy z łososia dla kotów. Elisabeth zignorowała go, jednak w związku z tym, że student był do tego w stu procentach przyzwyczajony, udał się od razu do kuchni, aby wypełnić złożoną obietnicę. Po paru minutach skierował się na piętro, aby wziąć błyskawiczny, orzeźwiający prysznic oraz przebrać się.
     Gunderson wskoczył w błękitną koszulkę polo z białym kołnierzykiem oraz czarne spodnie. Był już po prysznicu i miał jeszcze lekko wilgotne włosy, jednak nic sobie z tego nie robił. Prędko podszedł do ładującego się telefonu i włączył go, aby wkrótce zostać zasypanym przez ogrom wiadomości i nieodebranych połączeń od Angeliny i Stewarta. Ich wiadomości różniły się tym, że Malkov w swoich była agresywna i groziła, że jeśli Marshall się nie odezwie i nie powie, że żyje i wszystko z nim w porządku, to wyciągnie z tego surowe konsekwencje, z kolei Wayne w swoich błagał go o danie znaku życia i uspokojenie jego rozkołatanego serca. Marshall uśmiechnął się, z jednej strony rozbawiony, a z drugiej przepełniony wyrzutami sumienia, że ostatnio tak bardzo zaniedbywał swoje relacje z jednymi z najważniejszych dla niego osób. Prędko odpisał im, że niedzielę spędził w bibliotece miejskiej, gdzie nie mógł słyszeć powiadomień od przyjaciół. Źle czuł się z tym, że musi ich okłamywać, jednak wiedział, że na tamtą chwilę było to konieczne rozwiązanie, jeśli nie chciał przysporzyć problemów Caspianowi. Najmniejsza plotka mogłaby urosnąć do niewyobrażalnej rangi i skrzywdzić Tannera, a do tego Marshall nie miał zamiaru dopuścić za żadną cenę.


https://66.media.tumblr.com/4c6dba340266497f2daeca92541247df/tumblr_inline_pjdxndDrCU1wrj7vb_500.gifv

Offline

#40 09-11-2018 o 17h15

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 632

https://images92.fotosik.pl/71/6c136436b64612a6gen.png


        Umiejętności kulinarne Caspiana nigdy nie były na wysokim poziomie. O ile w ogóle miał jakikolwiek poziom. Jeśli tak, to na pewno mniejszy od zera. Wielokrotnie próbował podejść do kursów gotowania, poduczyć się od Tylera, który często gotował z córką, bądź chociażby zastosować się do zasady uczenia się na własnych błędach. Czasami, jeszcze za czasów liceum, stawał przed kuchenką z założonym fartuchem oraz książką kucharską mamy w dłoni i z uśmiechem oświadczał, że właśnie tego dnia oś ugotuje. Chyba nie trzeba nikogo zapewniać, że ostatecznie nic mu z tych postanowień nie wyszło. Jedyne co potrafił przygotować poza kanapkami, płatkami z mlekiem oraz sałatką owocową, to tosty z serem.
        Przez swoją nieudolność w kuchni szczerze podziwiał każdego, kto potrafił przygotować chociażby jajecznicę bez spalenia połowy kuchni. Dlatego z niejakim podziwem obserwował Marshalla, gdy ten przyrządzał śniadanie. ”Widzę, że chociaż ty odnajdujesz się w tej kuchni” pomyślał, uśmiechając się szeroko do chłopaka, gdy ten postawił przed nim talerz z omletem oraz szklankę soku pomarańczowego. Niesamowicie cieszył się, że niedawno uzupełnił zapasy żywności w domu, bo inaczej byliby skazani na tosty albo płatki owsiane z mlekiem bez laktozy (jest lepsze od normalnego, naprawdę!). Podziękował Gundersonowi za śniadanie sięgając po sztućce. Chłopak siedział obok niego i również zajął się swoim posiłkiem. Po pierwszym kęsie, Cas rozpromienił się jeszcze bardziej i spojrzał na kolegę.
        - Nauczysz mnie kiedyś gotować? Podziwiam cię za sam fakt, że w ogóle ogarniasz obsługę kuchenki. Ostatnio wodę przypaliłem, więc przyda mi się nauka, bo tak to wieki będę jadł u siebie płatki – zaśmiał się, kładąc dłoń na ramieniu Marshalla. Znali się tak krótko, a Cas bardzo go polubił. Gdzieś w środku czuł, że jego naiwność znowu zepsuje mu wiarę w ludzi na jakiś czas, tak jak za czasów jego związku w liceum, ale jednocześnie ufał, że tym razem może być inaczej. Że się nie zawiedzie i słusznie zaufał młodemu fotografowi. Że, tak jak w przypadku Tylera, znalazł przyjaciela.
        Nim się obejrzeli minęła godzina, przepełniona ożywioną rozmową i żartami. Tanner z pewnością rozmawiałby o wiele dłużej, lecz niestety do jego uszu dotarł dźwięk telefonu, który zostawił w sypialni. Przeprosił grzecznie Marshalla, po czym pobiegł do pokoju, byle zdążyć odebrać telefon. Nawet nie spojrzał kto próbował się do niego dodzwonić, tylko od razu nacisnął zieloną słuchawkę, przykładając telefon do ucha.
        - Halo? – powiedział, próbując odgadnąć głos rozmówcy. Mrużył przy tym oczy, jakby miało mu to pomóc się skupić, przez co wyglądał odrobinę śmiesznie. Kiedy rozpoznał co to za osóbka przerywa mu rozmowę z Gundersonem, na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech.
        - Cześć, Caspian. Mam nadzieję, że pamiętasz o dzisiejszej sesji. No i nie wiem czy wiesz, ale będę w twojej ekipie! – Po drugiej stronie rozległ się słodki, melodyjny głos Roxanne. Tannerowi zawsze wydawało się, że dziewczyna uwielbiała śpiewać, kiedy nikogo nie było w pobliżu. Wydawało się to takie prawdopodobne.
        - Pamiętam, pamiętam. Przed piętnastą powinienem być na miejscu, o ile nie wcześniej. A co do ciebie, to mam szczerą nadzieję, że zawsze w niej będziesz. To znaczy… - Cas przygryzł wargę, martwiąc się złym doborem słów. Od samego rano wygadywał głupoty, nie mógł się skupić. Miał plany co do rudowłosej, chciał by zastąpiła Eve, jako że równie długo z nim pracowała i była dobra w tym co robiła. Planował zaprosić Rox na spotkanie stricte biznesowe i wtedy zaproponować jej pracę u jego boku. A teraz w pewnym sensie zrobił to w trakcie rozmowy telefonicznej. Genialnie…
        - Spokojnie, z chęcią będę częścią twojej stałej ekipy – zaśmiała się, a model mógł odetchnąć z ulgą. Porozmawiali jeszcze chwilę o sesji zdjęciowej, która miała się odbyć później dzisiejszego dnia oraz umówili się na spotkanie, żeby bardziej profesjonalnie obadać całą sprawę „awansu” Roxanne. Caspian szybko zakodował sobie datę w pamięci, ale dla zwyczajnej ostrożności zapisał ją również na telefonie w kalendarzu. Jeszcze zapomni i potem będzie problem…
        Zakończył rozmowę, po czym odłożył telefon na biurku. Cały czas pamiętał o obecności Marshalla w jego mieszkaniu i miał szczerą nadzieję, że chłopak nie gniewał się za przedłużającą się rozmowę telefoniczną. Tanner wyszedł z sypialni i zerknął do kuchni, myśląc że znajdzie tam Loczka. Nie było go, lecz zamiast chłopaka Cas zastał w kuchni porządek. ”Twój chłopak będzie miał szczęście” zaśmiał się na tę myśl, w duchu nieco zazdroszcząc ukochanemu Marshalla. W salonie również go nie było, więc aktor ostatecznie zdecydował się na zajrzenie do łazienki. Drzwi były uchylone, toteż uznał, że mógł spokojnie wejść do pomieszczenia i przyprawić biedaczynę o zawał. Gunderson aż podskoczył w miejscu, gdy usłyszał za swoimi plecami głos modela.
        - Skończyłem rozmawiać – oświadczył, po czym z jego ust wyrwało się krótkie parsknięcie, kiedy zobaczył reakcję fotografa. Wkrótce potem Marshall zdecydował, że powinien już się zbierać. Cas przytaknął niechętnie. Faktycznie spędzili razem już sporo czasu, a obu czekały obowiązki do wypełnienia. Gunderson miał studia, natomiast Tanner powinien szykować się do sesji. Co prawda miała potrwać krótko, ale już ostatnio ją odwołał i nie mógł sobie pozwolić na takie rzeczy raz jeszcze. Tak czy siak do środy praktycznie nie miał zbyt wiele do roboty, więc mógł ewentualnie zadzwonić do Marshalla lub się z nim spotkać.
        - Nie zawracasz mi głowy, ale faktycznie powinieneś się już zbierać, nie możesz sobie tak odpuszczać zajęć – odparł szatyn, podążając za chłopakiem do przedpokoju i obserwując jak szykuje się do wyjścia. - Z pewnością jeszcze się zgadamy, o to się nie martw! – Puścił mu oczko i uśmiechnął się zadziornie. On również skłonił się, zapewniając kolegę, że to była dla niego czysta przyjemność, goszczenie go u siebie oraz pozowanie we wczorajszej sesji zdjęciowej. Nie spodziewał się uścisku od Marshalla, lecz nie zmieniło to faktu, że ucieszył się z takiego „gestu”. Pewnie koniec końców sam by przytulił Loczka, jako iż należał do osób lubiących kontakt fizyczny z innymi oraz  przekraczanie przestrzeni osobistych swoich znajomych.
        Marshall Gunderson opuścił mieszkanie, a Tanner szybko wziął się w garść i pobiegł do łazienki, by zdążyć na czternastą. Wtedy miał zapukać do jego drzwi Tyler, by zabrać modela na sesję. Przez chwilę Caspianowi wydawało się, że nigdy w życiu nie zdąży na czas, lecz ostatecznie skończył przygotowywać się wcześniej niż zakładał. Ty razem udało mu się zdziwić Tylera, kiedy to on czekał na niego już na dole w recepcji.
        - No to wracamy do pracy – oznajmił wsiadając do samochodu.

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (09-11-2018 o 17h54)


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#41 10-11-2018 o 21h29

Straż Absyntu
Reiko-chan
Pokonała Dahu
Reiko-chan
...
Wiadomości: 2 367

https://images91.fotosik.pl/60/a5f4cbd78fa90bef.png


     Wykład mijał długo, ale intrygująco. Profesor Gabriel Burr, młody i pełen pasji wykładowca na kierunku fotografii był bardzo lubiany przez studentów, głównie ze względu na swoje osobliwe podejście do zajęć oraz swobodę, którą wokół siebie roztaczał. W jego obecności żaden ze studentów się nie stresował i nie obawiał się zadawać pytań, nawet takich, które większość wykładowców określiłaby mianem nieprzemyślanych albo idiotycznych. Gabriel na swoich wykładach oczekiwał zaangażowania osób siedzących na auli, uwielbiał prowadzić ze swoimi studentami zażarte dyskusje i często razić ich mocą swoich argumentów. Każdy lubił z nim rywalizować w tej kwestii, chociaż było to bardziej odbierane jako czysta zabawa niż coś niezdrowego. Marshall Gunderson miał z wykładowcą swojej specjalizacji wyjątkowo dobry kontakt, który udało mu się złapać już na początku nauki. Młody fotograf prędko zorientował się, że Burr jest wymagający i dosyć surowy, lecz przy tym otwarty i zawsze gotowy pomóc swoim uczniom. Nikogo nie skreślał i chętnie udzielał przeróżnych wskazówek, co było powszechnie cenione w uczniowskiej społeczności. Jednak nie tylko charakter Burra budził sympatię wśród studentów – jego uroda również grała w tym dużą rolę. Gabriel miał ciemną, chociaż nieco szarawą cerę i wyglądał na wiecznie umęczonego życiem. A przynajmniej tak mówił jego wyraz twarzy. Zawsze miał delikatny zarost na brodzie i ostrej żuchwie, jego szare oczy lśniły ilekroć widział imponujące zdjęcie lub słuchał o czymś intrygującym. Jego gęste, ciemnobrązowe włosy o miodowych kosmykach wypieszczonych przez promienie słoneczne często nosił zaczesane do tyłu z pomocą niewielkiej ilości żelu. Swoją twarzą oraz dobrze zbudowaną sylwetką wzbudzał zainteresowanie wielu studentek, również tych z innych kierunków. Jednak nie tylko dziewczyny miały tendencję do wzdychania do profesora Burra. Marshall doskonale wiedział, że powodem, dla którego jego najlepszy przyjaciel, Stewart Wayne, tak często i gorliwie zawieszał wzrok na postaci Gabriela było coś więcej niż tylko zainteresowanie wykładem.
     - Idziemy na kawę? Ktoś powinien w jakiś sposób wynagrodzić nam znikanie na cały dzień i niedawanie znaku życia. – Ton głosu Angeliny był pretensjonalny i Marshall był przekonany, że był to atak wycelowany właśnie w niego. Gdy dziewczyna zmierzyła go spojrzeniem spod byka, gdy zatrzymali się w rogu holu, aby porozmawiać, uśmiechnął się przepraszająco. Znając ten gest aż zbyt dobrze, Malkov zmrużyła soczyście zielone oczy z niezadowoleniem. Skrzyżowała ręce na klatce piersiowej, wymieniając pełne dezaprobaty spojrzenie ze Stewartem. – Znowu coś niesamowicie ważnego, prawda? – spytała, wywracając oczami, kiedy Marshall potwierdził kiwnięciem głową. Już chciał podać przyjaciołom powód kolejnej swojej „ucieczki”, jednak Wayne westchnął głośno.
     - Pójdziemy z Angie sami, skoro nie masz dla nas czasu. Daj chociaż potem jakiś znak, że wróciłeś bezpiecznie do domu, dobrze? – Nie czekając na odpowiedź ze strony Gundersona, ciemnooki chłopak zaczął oddalać się korytarzem, lawirując pomiędzy pozostałymi studentami.
     - Jeśli wydaje ci się, że nie widzimy, że coś kręcisz, Marshall, to jesteś w poważnym błędzie. – Angie miała już łagodniejsze spojrzenie, jednak jej głos zabarwił się na zawód i smutek. Marshall poczuł ukłucie w sercu, widząc przyjaciółkę w takim stanie. Jej oczy przygasły, a czarne loki niemalże opadły, zupełnie jakby ich objętość zależała od humoru i samopoczucia ich właścicielki. – Stewart źle znosi świadomość, że próbujesz coś przed nim ukryć. Ja zresztą też… – Dziewczyna wzięła głębszy oddech, kręcąc lekko głową i kładąc przyjacielowi dłoń na ramieniu. – Przemyśl to, proszę.
     Marshall zacisnął palce na pasku torby obserwując, jak jego przyjaciółka podążą w ślad za Waynem. Żołądek mu się nieprzyjemnie skręcił i poczuł kolejny przypływ wyrzutów sumienia. Naprawdę nie był dumny z tego, że okłamywał ludzi, którzy zawsze byli przy nim i go wspierali. Chciał wyznać im prawdę, pochwalić się wszystkim, co się ostatnio wydarzyło. Ale wiedział, że nie mógł tego zrobić. Nie był w stanie wyjawić im tego, że poznał Caspiana Tannera, a co więcej – że wdał się z nim w dość przyjacielską relację. Zacisnął zęby. Nie był pewien, czy kiedykolwiek będzie mógł im o tym opowiedzieć. Zanim jednak zagłębił się w te rozmyślania, poczuł, że telefon wibruje mu w kieszeni. Prędko sięgnął po urządzenie, aby przekonać się, że to Oliver do niego napisał. Marshall przełknął ślinę. Pora było stawić czoła kolejnemu wyzwaniu.
     - Cieszę się, że przyszedłeś. – Tymi słowami Prescott powitał Gundersona, kiedy ten pojawił się w mniej znanej kawiarence i barze mlecznym w jednym na terenie dzielnicy, w której mieszkali ludzie o dwuetatowej pracy, spokojni i bezkonfliktowi. Marshall czasami marzył o tym, aby mieszkać w takiej okolicy, gdzie nikt podejrzany nie mógł cię zaczepić. Koszykarz odsunął chłopakowi krzesło, zapraszając go do zajęcia miejsca naprzeciwko niego przy kwadratowym, drewnianym stoliczku. Fotograf usiadł, dziękując mu. – Chciałbyś coś do picia? – Oliver usiadł na swoim miejscu. Widać było po nim, że jest nieco zdenerwowany i niepewny, jednak Marshall zamierzał dać mu tyle czasu, ile tylko potrzebował. Studenci zamówili prędko dwa mleczne szejki, jeden waniliowy i jeden truskawkowy. Prescott bawił się pierścieniem, który nosił na prawej dłoni, milcząc.
     - Nie musisz się denerwować. – Marshall ostrożnie położył rękę na obu dłoniach sportowca, uśmiechając się do niego łagodnie. Chciał uspokoić swojego towarzysza, przecież ta rozmowa nie miała na celu danie im się we znaki, a wręcz przeciwnie. Przyszli po to, aby wszystko wyjaśnić i mimo wyrozumiałości, jaką Gunderson miał do swojego kolegi, chciał dodatkowo pokazać mu, że nie ma się czegoś obawiać. – Nie mam ci niczego za złe, Oliver. I nawet mimo tego, co się wówczas wydarzyło, nie jestem twoim wrogiem, mam nadzieję, że jesteś tego świadomy. – Gunderson uniósł wzrok na oczy swojego rozmówcy. Po krótkiej chwili Oliver wziął głęboki oddech, łapiąc Marshalla za dłoń i pozwalając, aby potok słów opuścił jego usta.


https://66.media.tumblr.com/4c6dba340266497f2daeca92541247df/tumblr_inline_pjdxndDrCU1wrj7vb_500.gifv

Offline

#42 02-12-2018 o 18h21

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 632

https://images92.fotosik.pl/71/6c136436b64612a6gen.png


        Praca modela była dosyć wymagająca, Caspian nigdy tego nie ukrywał. Większości, zwłaszcza tym którzy nie mieli w ogóle styczności z modelingiem, wydawało się, że to najprostsza praca na Ziemi. Że wystarczy mieć tylko ładną buźkę, dobrą figurę i trzymać się diety. Prawda była jednak zupełnie inna. Być może praca modela nie była tak ciężką pracą fizyczną, albo zbyt wymagającą intelektualnie, ale była ciężka na swój sposób. Nie od wczoraj wiadomo, że każdy model jest olśniewający, wypoczęty i wręcz promienieje! A prawda jest zupełnie inna. Tanner zaczynał swoją karierę od modelingu, dopiero później zaczął zdobywać role, czy to do głupiej reklamy albo jakiejś epizodycznej postaci w mało znanym serialu. Chłopak niejednokrotnie zemdlał na planie zdjęciowym, bo był tak wykończony. Czasami spał ledwo cztery godziny. Niekiedy jednego dnia miało miejsce kilka pokazów. Letnie sesje zdjęciowe zimą? Norma. A z gorączką przecież musi pójść do pracy, bo kto inny go zastąpi? Teraz było inaczej. Teraz to do niego wydzwaniano i proszono o odrobinę czasu na wykonanie krótkiej sesji zdjęciowej. Teraz nie był tak zależny od innych.
        Tanner wkroczył na plan, a za nim podążał Tyler. W przestronnym pomieszczeniu zaczęto ustawiać potrzebny sprzęt i mnóstwo ludzi biegało w tę i z powrotem. Cas wyczuwał ekscytację. Wręcz wisiała ona w powietrzu. Nie miał pojęcia dlaczego każdy zawsze tak tryskał energią podczas szykowania planu na sesję zdjęciową. Robili to przecież tak często i dodatkowo mieli do czynienia z o wiele sławniejszymi osobistościami niż Tanner. Eve kiedyś śmiała się, że po prostu nie mogą się doczekać ujrzenia go bez koszulki i ponętnie przygryzającego wargę. Cóż, możliwe, możliwe…
        - Rox! – Caspian zawołał rudowłosą dziewczynę, gdy tylko ją ujrzał. Stała w grupie, tuż obok fotografa, zapewne uzgadniając charakteryzację z nim oraz jej asystentkami. Usłyszawszy znajomy głos obróciła się i posłała chłopakowi radosny uśmiech. Szatyn energicznym krokiem podszedł do grupki, po czym przywitał się z każdym z osobna. O wiele więcej czasu poświęcił na rozmowę z fotografem oraz Roxanne, którzy powoli zagłębili go w ich wizję, jedną z wielu.
        Niesforne kosmyki ciemnych włosów opadające mu czoło oraz czerwono-żółty liść kasztanu wetknięty za ucho, niczym pędzel u artysty. Lekki makijaż w ciepłych, jesiennych odcieniach. Czarne eleganckie spodnie, brązowe skórzane buty oraz płaszcz w kolorze karmelu, rozpięty i ukazujący umięśnioną klatkę piersiową Tannera. Caspian kiwał głową, słuchając uważnie fotografa. Miał pomysł, oczywiście, ale model nie mógł odeprzeć od siebie wrażenia, że Marshall o wiele lepiej przemyślałby to wszystko. Wymyśliłby coś o wiele lepszego, kreatywniejszego… Cas uśmiechnął się promiennie, ignorując myśli zaprzątające mu głowę. Musiał skupić się na pracy, w końcu nie płacili mu za narzekanie i porównywanie profesjonalnego fotografa do studenta…
        Minęło parę dobrych godzin, niesamowicie męczących, aczkolwiek bardzo satysfakcjonujących dla całej ekipy. Cas nie spodziewał się tak dobrej zabawy na planie, gdy zaczął pracę. Okazało się, że fotograf z każdym pomysłem pokazywał, że rzeczywiście potrafi być kreatywny, a jego wizje są bardziej dopracowane niż Tanner początkowo myślał. Zresztą całkiem dobrze się z nim rozmawiało, a żarty, które sypał na lewo i prawo, żeby do kilku fotografii Caspian szczerze się śmiał, były świetne. Roxanne również świetnie się spisała, zwłaszcza gdy na jego twarzy namalowała farbami do ciała uschnięte drzewo i spadające liście. Jak się okazało, dziewczyna ta była bardziej utalentowana niż zdawał sobie z tego sprawę. Nawet zaczął już błagać tego cudownego rudzielca o charakteryzację na imprezę halloweenową za rok, kiedy pożegnali się z ekipą i zaczęli szykować do wyjścia.
        - Nie przesadzaj, nie jestem tak zdolna – mruknęła Roxanne, próbując zasłonić rumieńce opadającymi kosmykami włosów. Tanner wydął dolną wargę i wbił w dziewczynę swoje spojrzenie. Delikatnie chwycił ją za dłonie i poprosił jeszcze raz.
        - Właśnie jesteś! Dawaj, zrobisz ze mnie okropnego potworka, co ty na to? – Zaśmiał się, nie zdając sobie sprawy z tego, jak bardzo zawstydził Roxanne. Rudowłosa należała raczej do dość skromnych osób i szczerze powiedziawszy… Caspian czasami ją onieśmielał. Doskonale wiedziała, że aktor był taką małą, milutką przylepą, jednocześnie niesamowicie atrakcyjną i pociągającą… To normalne, że czasami reagowała w ten a nie inny sposób, prawda? Uśmiechnęła się delikatnie i pokiwała nieśmiało głową. Jak mogła się nie zgodzić?
        Tanner uparł się, że razem z Tylerem odwiozą ją pod dom, więc mieli jeszcze więcej czasu na pogaduchy o pierdołach i wzajemne wychwalanie swoich umiejętności. Tyler od czasu do czasu się wtrącał, błagając by przestali tak sobie słodzić, bo robi mu się niedobrze. Keen śmiała się na jego słowa, a Cas by jeszcze bardziej zirytować swojego ochroniarza, rzucał pochwałami na lewo i prawo, porównując talent Rox do talentu włoskich malarzy, wywołując tym jeszcze więcej śmiechu. Uwielbiał rozbawiać ludzi i patrzeć na ich uśmiechy. Wtedy czuł, że dobrze robi, pomimo miliona problemów, które sprawiał i dalej sprawia wszystkim dookoła. Ta jego szemrana przeszłość nie dawała mu spokoju… Że też nie potrafił powiedzieć „nie”!
        Po godzinie był już sam w domu, przemęczony i skupiony na własnych myślach. Nie mógł pozbyć się wrażenia, że niedługo będzie jeszcze gorzej. Właśnie dlatego postanowił ułożyć plan, plan ucieczki. Od tego wszystkiego. Od Węża. Od problemów. Od przeszłości. Cholerny ojciec… Cas sięgnął po pilota i włączył telewizor. Beznamiętnie wpatrywał się w ekran, nie zaprzątając sobie głowy tym co właśnie było wyświetlane. Przełączał co chwila kanały i przygryzał wnętrze policzka w zamyśleniu, dopóki nie poczuł metalicznego smaku krwi. Jego usta opuściło kilka przekleństw. Musiał coś ze sobą zrobić, bo jeszcze na wylot przegryzie ten policzek.
        Westchnął, po czym powolnie wstał i ruszył do sypialni, zupełnie zapominając o włączonym telewizorze. Gdy tylko znalazł się przed łóżkiem, od razu rzucił się na nie, z głośnym jękiem. Miał kilkanaście pomysłów na ucieczkę od tej okropnej umowy między nim a Wężem, ale żaden idealny i z pewnością dobrego zakończenia. Natomiast ta umowa… nie była ona spisana, nigdy w życiu. Była to umowa z samym diabłem. Wąż zawsze był świetnym szantażystą i manipulantem, ale jeszcze gdy Caspian był u boku ojca nie musiał się tym przejmować. Nigdy nie był na celowniku. Aż do teraz. Mężczyzna ten posiadał dokumenty oraz zdjęcia, które kompletnie zrujnowałyby jego karierę. Nie… Co tam kariera. Życie Tannera było na szali. Przecież mógł trafić do więzienia! Cholera!
        Był za młody by zrozumieć i zbyt głupi by się nie zgodzić. A teraz błędy sprzed kilku dobrych lat nękały jego myśli. Chciałby zapomnieć, pozbyć się wspomnień. Przynajmniej tych z pierwszych osiemnastu lat jego życia… Ha! To i tak było za dużo, zdecydowanie za dużo. I zbyt nierealne. Co tam gangi narkotykowe, mafie. Historia jego rodziny i błędy ojca sprawiły, że musiał zmienić nazwisko byle wyjść na człowieka i spróbować uciec przed tym co spotkało jego dawny autorytet. Przynajmniej matka była mądra i uniknęła tego samego losu… A mógł się jej posłuchać. Och, jaki on był głupi.
        Mętlik w głowie i szalone myśli nie opuszczały Caspiana nawet we śnie. Nigdy. Tym razem nie było wyjątku.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#43 03-12-2018 o 19h42

Straż Absyntu
Reiko-chan
Pokonała Dahu
Reiko-chan
...
Wiadomości: 2 367

https://images91.fotosik.pl/60/a5f4cbd78fa90bef.png


     - Zaczęło się już na początku studiów. – Oliver ścisnął mocniej dłoń Marshalla, zaglądając w jego zielonoszare, bystre oczy. Prescott lubił ich kolor, bardzo mu się podobał ich zagadkowy odcień. Lubił też, kiedy Gunderson obdarzał go tym łagodnym, lecz zarazem nieco ganiącym spojrzeniem, kiedy to po jego tęczówkach tańczyły niesforne chochliki. – Do tamtej pory byłbym w stanie dać sobie rękę uciąć, że nigdy nie zawiesiłbym wzroku na chłopaku… w taki sposób. Ale zobaczyłem ciebie i… ciężko to wytłumaczyć, chyba żołądek wywrócił mi się do góry nogami. Jeszcze do niedawna próbowałem to wypierać, pocieszałem się jednodniowymi związkami z przeróżnymi dziewczynami z naszej szkoły, jednak ilekroć pojawiałeś się na korytarzu, mój żołądek znowu robił to coś, co później nie pozwalało mi myśleć o nikim innym. – Koszykarz mówił powoli, dokładnie dobierając słowa, aby móc w najskuteczniejszy sposób opisać towarzyszące mu uczucia. Jego brwi zmarszczyły się nieznacznie, przygryzł również wargę, nieświadomie przesuwając palcami po gładkim wierzchu dłoni Gundersona. Młody fotograf rzucił ich dłoniom krótkie spojrzenie. – Dlatego tak się ucieszyłem, gdy poprosiłeś mnie o pomoc w tamtej pracy zaliczeniowej. Dlatego zaprosiłem cię na tamtą imprezę i pocałowałem. Ponieważ nie byłem w stanie dłużej utrzymać swoich emocji na wodzy. Wierz mi, że próbowałem. Że nie chciałem, aby ujrzały światło dzienne. Jestem doskonale świadom tego, że moje uczucia są w stanie zniszczyć zarówno twoją, jak i moją reputację, ale… nie potrafię się ich wyzbyć. Przykro mi, Marshall. – Oliver ponownie spojrzał fotografowi w oczy, w których dojrzał niepewność i niedowierzanie. Owszem, wszystkie jego słowa brzmiały dość abstrakcyjnie, biorąc pod uwagę fakt, że przez większość swojej dotychczasowej szkolnej kariery sprawiał wrażenie niesamowitego twardziela, któremu nic nie jest straszne. A tymczasem okazało się, że uczucia są jego najsłabszym punktem. Wiedząc, że w tym momencie nie ma już nic więcej do stracenia, wziął głębszy oddech i splótł palce z palcami Gundersona. – Naprawdę przepraszam, ale cię kocham.
     Marshall nie wierzył własnym oczom. Jeden z najlepszych zawodników szkolnej drużyny koszykówki, dyscypliny, którą Uniwersytet najbardziej się szczycił i chwalił na międzyszkolnych mistrzostwach, właśnie wyznał mu miłość. To brzmiało tak niedorzecznie, że w pierwszej chwili miał ochotę zapytać, jaki rodzaj żartu to jest, jednak spoglądając na twarz Prescotta, nie był w stanie tego zrobić. Żywa nadzieja płonąca w ciemnoniebieskich oczach koszykarza całkowicie stopiła taktykę, którą student fotografii obrał sobie na to spotkanie. Ich dłonie, splecione ze sobą w ciepłym, łagodnym uścisku, spoczywały spokojnie na blacie stolika, przy którym siedzieli, a serce Marshalla biło szybciej, niż przypuszczał, że będzie podczas tej rozmowy. Wpatrywał się w twarz Olivera, rozpaczliwie szukając w niej odpowiedzi na pytania, które sobie stawiał. Milczał przy tym, nie zdając sobie sprawy z tego, jakie zamieszanie wprowadzał tym samym w umyśle sportowca.
     W pewnej chwili jednak lodowata woda płynąca po nierównym stoliczku od ich mlecznych napojów dosięgła dłoni fotografa spoczywającej na blacie i chłopak ledwo stłumił w sobie zaskoczony pisk, wyrywając jednocześnie rękę z uścisku Olivera. Prescott odchylił się na krześle, drugą ręką przeczesując swoje blond włosy i wzdychając ciężko, jakby ogromny ciężar zatrzymał mu się na sercu.
     - Wiem, że mogę prosić cię o zbyt wiele, ale— Proszę, umów się ze mną. Chociaż daj mi tę jedną, jedyną szansę. Spróbuj i jeśli cię do siebie nie przekonam, odpuszczę raz na zawsze. Chcę tylko… żebyś nie odrzucił mnie bez chociażby najmniejszej próby poznania mnie. – Bolesna nuta była łatwo słyszalna w głosie sportowca. Widział, dlaczego Marshall tak nagle zabrał rękę ze stołu, lecz mimo wszystko delikatnie ukłuło go to w samo serce. Czekając na odpowiedź studenta o kręconych włosach przymknął oczy, spojrzeniem na chwilę uciekając w stronę dwójki zakapturzonych chłopaków, którzy właśnie weszli do lokalu. Zmarszczył brwi, mając niejasne przeczucie, że skądś ich zna.
     - Dobrze. – Drżący głos Marshalla opuścił jego usta właściwie bez jego większej świadomości. Wypowiedział zwyczajnie pierwsze słowo, które ślina przyniosła mu na język i nie był już w stanie się wycofać, albowiem oblicze Olivera rozpromieniło się z radością, odwracając jego uwagę od czegoś, co najwidoczniej znajdowało się za plecami Gundersona. – Myślę, że nam obu pozwoli to podjąć najlepszą decyzję w tej sprawie. Chcę się z tobą umówić, Oliver. – Teraz ton głosu młodego fotografa był znacznie pewniejszy siebie. Tak, chciał się umówić z Oliverem. Z paru powodów.
     Prescott odprowadził go pod same drzwi jego domu, upierając się, że teraz, kiedy robi się ciemno o bardzo wczesnej godzinie, ulice w tej części miasta są znacznie bardziej niebezpieczne. Nie mylił się, ale Marshall czuł się, jakby sprawiał mu kłopot, dlatego z pewnym zakłopotaniem podziękował sportowcowi, gdy stanęli pod drzwiami. Gunderson zadarł lekko głowę, aby spojrzeć na twarz Olivera. Koszykarz uśmiechnął się kącikiem ust, nachylając się nieco nad Loczkiem i zaglądając mu w oczy. Ledwo widoczny pąs pokrył policzki młodego fotografa, kiedy ten odwrócił głowę, wywracając oczami na tę próbę przekomarzania się. Prescott zaśmiał się perliście, prostując się.
     - Będę już uciekał. Do zobaczenia jutro w szkole, Marshie. – Niebieskooki puścił Gundersonowi oczko, następnie odwracając się i odchodząc w dół ulicy, gwiżdżąc radośnie. Marshall, słysząc nowe przezwisko, oparł się barkiem o futrynę drzwi wejściowych i westchnął, uśmiechając się i kręcąc głową z rozbawieniem, kiedy jego wzrok podążył za powoli oddalającą się sylwetką koszykarza.


https://66.media.tumblr.com/4c6dba340266497f2daeca92541247df/tumblr_inline_pjdxndDrCU1wrj7vb_500.gifv

Offline

#44 03-12-2018 o 23h15

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 632

https://images92.fotosik.pl/71/6c136436b64612a6gen.png


        Wymęczony Caspian pragnął porządnego snu, a przynajmniej kilku godzin bez koszmarów i okropnych myśli, które nie dawały mu spokoju. Budził się co pół godziny przez dręczącego go wspomnienia. Kilkukrotnie zerwał się z łóżka z krzykiem, następnie nie mogąc uspokoić oddechu. Trząsł się jakby w jego sypialni panowała minusowa temperatura, jednocześnie czując duszności i okropny gorąc. Po każdej gwałtownej pobudce jego oczy błądziły po ciemnym pokoju, próbując zauważyć jakiekolwiek wyraźniejsze rysy mebli lub ewentualnego wroga, który tylko czekał na niego w milczeniu, obserwując szatyna we śnie. Caspian wiedział, że przesadza, że to nigdy nie mogłoby mieć miejsca. A jednak jego koszmary i przeczucie, że będzie tylko i wyłącznie gorzej nie dawały mu spokoju.
        Wcześniej zachowywał się dosyć beztrosko, jakby cofnął się w czasie o te kilkanaście miesięcy, nim jego problemy zaczęły narastać do olbrzymich rozmiarów. Jakby był najszczęśliwszym małym, uroczym słoneczkiem na tej planecie. Jakby nigdy nie spotkał tylu toksycznych ludzi, którym jak głupi zaufał i powierzył sekrety. Już jedna osoba z jego przeszłości powróciła i obawiał się, że już wkrótce będzie miał nieprzyjemność spotkać się z kolejną. Tak bardzo tego nie chciał. Już dawno temu postanowił zamknąć ten rozdział w swoim życiu. Jednak jego problemy znalazły sposób na zburzenie dawno wybudowanego muru i agresywne wkroczenie do życia aktora.
        Mówi się że karma wraca i Tanner powoli zaczynał rozumieć, że to prawda. Choć tak bardzo pragnął zacząć od nowa, nie był w stanie tego zrobić. Modlił się jedynie aby nic nie wyszło na jaw. Setki tysiące młodych ludzi podziwiało go za jego wygląd, grę aktorską, troskę o fanów. Ale już nie raz przekonał się, że gatunek ludzki jest jednym z najpodlejszych. W jego umyśle już tworzyły się najmroczniejsze scenariusze. Zawiódłby tylu ludzi… Czy Marshall zacząłby nim gardzić, gdyby dowiedział się o całej przeszłości swego idola Caspiana Tannera?
        O godzinie szóstej Cas zdecydował nie męczyć się dłużej i po prostu wstać, znaleźć sobie zajęcie, aż do kolejnej sesji zdjęciowej, która miała mieć miejsce o jedenastej. Szatyn nie zastanawiając się dłużej przebrał się w strój sportowy. Być może wysiłek fizyczny zdołałby odwrócić jego uwagę. Zabrał ze sobą jeszcze ręcznik oraz butelkę wody (przy okazji wyłączył również telewizor, który bez przerwy emitował bezsensowne wiadomości od poprzedniego wieczora), po czym ze sztucznym, tak dobrze wypracowanym uśmiechem wyszedł z mieszkania. Niedługo potem już znajdował się na bieżni, gdzie skoncentrował się na tempie, ale również na pozytywnych myślach, dobrych wspomnieniach z ostatnich kilku dni. To było chyba jedyne co mogło wyrwać go z mroku własnych przemyśleń.
        Przez większość czasu rozmyślał o Gundersonie, tym niesamowicie zdolnym studencie, któremu tak bardzo zaufał, wcale nie znając go zbyt długo. Wielokrotnie przejechał się na swoim zaufaniu do nowo poznanych ludzi, lecz nie wiedzieć czemu nie był w stanie zrezygnować z poszukiwań tej jednej jedynej osoby, która nie zdradziłaby go i rzeczywiście zasłużyła na pakiet zaufania Tannera. Chłopak wierzył, że gdzieś jest ktoś taki i nie tracił nadziei. To że jego poprzednie znajomości kończyły się katastrofalnie, wcale nie znaczyło, że nikt nie zasługuje na jego zaufanie, prawda? A przynajmniej tak myślał.
        W przypadku Marshalla czuł, że właśnie jemu może przekazać wszystkie troski, które od dawna ciążyły mu na barkach. Oczywiście nie o wszystkich, bo Loczek jeszcze wyrzuciłby go przez okno, aczkolwiek liczył się sam fakt, że jest w stanie wygadać się komukolwiek. Przy tym chłopaku czuł spokój i jednocześnie ekscytację, bo nie często zdarzało się, żeby z kimś tak dobrze mu się rozmawiało. Włączał mu się tryb paply i wydawało mu się, że mógłby mówić i mówić, lecz w tym samym czasie z przyjemnością słuchał głosu młodego fotografa i wpatrywał się w niego…
        Tanner zszedł z bieżni, kręcąc głową. Zapędził się odrobinę, przez co poczuł drobne ukłucie. Zapewne był to jego wewnętrzny głos i wyrzuty sumienia. Z westchnięciem potruchtał do łazienek, gdzie niemal natychmiast zdjął koszulkę, a następnie kolejne części garderoby. Wszedł pod prysznic, zamykając oczy. Uspokoił się nieco, musiał to przyznać, choć gdzieś z tyłu głowy wciąż kręciły się mroczne myśli i wizje koszmarów zamieniających się w rzeczywiste wydarzenia. Pragnął spotkać się z kimś i najzwyczajniej w świecie zapomnieć o problemach, pośmiać się i udawać, że wszystko jest w porządku, tak jak robił to zazwyczaj.
        Kto by pomyślał, że gwiazdy mają inne problemy poza tabloidami, ha!
        Większość czasu, który pozostał mu do przyjazdu Tylera spędził na odpisywaniu na listy fanów. Było to znakomitym pomysłem. Wreszcie się uśmiechnął i to zupełnie szczerze. Podziwiał swoich fanów i był im niezwykle wdzięczny za to, że potrafili chociaż odrobinę poprawić mu humor zwyczajnym listem, w którym opisywali jak minął im dzień, który film lubią najbardziej… Takie proste słowa, a tak wiele dla niego znaczyły. Jedna z fanek, Tilly, nawet podsunęła mu pewien pomysł… Nie, po prostu dała mu odwagę.
        Tanner z niecierpliwością czekał na swojego ochroniarza w recepcji, a gdy ten nareszcie się zjawił, zaraz po powitaniu, poprosił biednego Tylera o telefon. Mężczyzna z westchnięciem przekazał mu komórkę i skierował się do samochodu. Cas posłusznie podążał za nim, a w jego oczach pojawiły się iskierki. Raz się żyje. Najwyżej zmieni numer telefonu.
        - Piszesz do tego chłopaka? – zapytał zaciekawiony Tyler zwalniając hamulec, gdy tylko Caspian zapiął pasy i wygodnie usiadł. Szatyn pokiwał energicznie głową.
        Tak naprawdę wcale nie pisał do Marshalla, a przynajmniej nie z numeru Jenkinsa. Postanowił zaryzykować i skomunikować się z Gundersonem używając swojego telefonu. Wiedział, że nie powinien tego robić. Bezpieczniej było korzystać z tego należącego do jego ochroniarza. Cas nawet słyszał już w głowie głos Griffina, wściekłego za kolejne wybryki, próby bunty i łamanie zasad. A tak szczerze? Miał to gdzieś. Zaufał temu świetnemu chłopakowi i wierzył, że nie przekaże dalej jego numeru kontaktowego.
       
Hej, tu Cas~! Masz może ochotę spotkać się i spędzić ze mną trochę czasu? Kiedy tylko będziesz miał wolną chwilę, to napisz :>

        Uśmiechnięty Caspian oddał nic nie podejrzewającemu Tylerowi telefon, gotowy na nadchodzący dzień. Pesymistyczne myśli nie opuszczały go, aczkolwiek spróbował je ignorować przez pewien czas.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#45 04-12-2018 o 19h01

Straż Absyntu
Reiko-chan
Pokonała Dahu
Reiko-chan
...
Wiadomości: 2 367

https://images91.fotosik.pl/60/a5f4cbd78fa90bef.png


     - Zaraz, ten Oliver Prescott!? – Zaskoczony, a jednocześnie pełen podekscytowania głos Angeliny rozniósł się po powoli zapełniającej się sali wykładowej. Pierwsze wtorkowe zajęcia miały się za chwilę rozpocząć, jednak jako że na horyzoncie nigdzie nie było widać profesora Burra, studenci rozmawiali w najlepsze. Teraz parę głów odwróciło się w stronę Gundersona oraz dwójki jego przyjaciół, sprawiając, że jego policzki pokryły się intensywnym rumieńcem zawstydzenia. – Umówiłeś się z naszym słynnym koszykarzem?
     - Muszę przyznać, że zaszalałeś. Ale to przynajmniej wyjaśnia, dlaczego w ostatnich dniach byłeś tak ciężko dostępny. – Stewart uśmiechnął się delikatnie do przyjaciela, poprawiając okulary na nosie. Tak samo jak Malkov wciąż trawił dopiero co przekazaną im przez Marshalla informację, jednak zdążył już zacząć się cieszyć jego szczęściem. Gdyby on miał takie powodzenie u chłopaków… albo mężczyzn. Zwłaszcza tego jednego, który najwidoczniej zamierzał spóźnić się na swoje własne zajęcia.
     - Łowiłeś grubą rybę! – Pisk czarnowłosej po raz kolejny zwrócił na nich uwagę paru pobliskich studentów, dlatego dziewczyna prędko się zreflektowała, ściszając ton głosu do konspiracyjnego, ale wciąż niesamowicie podnieconego szeptu. – Kiedy się spotykacie?
     Marshall czuł się źle z tym, że nadal nie był w stanie wyznać przyjaciołom całej prawdy, a także tym, że używał Olivera jako wymówki dla swoich dziwnych zachowań. Nie był w stanie wyprowadzić Angeliny i Stewarta z błędu. Skoro obrali ten tok myślenia, lepiej będzie, jeśli przez najbliższy czas nadal będą z niego korzystać, nawet jeśli sprawiało to, że Gunderson zaczynał mieć poważne wyrzuty sumienia. Chodziło o dobro Caspiana, musiał myśleć przede wszystkim o nim. Aktorowi z pewnością wystarczały jego osobiste problemy i te, które do tej pory miał z nieprzemyślanymi plotkami rozsiewanymi przez media, po co miał mu przysparzać kolejnych? Nie chciał go ranić.
     - W tę sobotę. Napisał, że zrobi mi niespodziankę. – Marshall obdarzył przyjaciół nieśmiałym uśmiechem. Po raz pierwszy w życiu szedł na prawdziwą randkę i musiał sam przed sobą przyznać, że zaczynał się denerwować. Mimo to czuł, że dobrze robi, umawiając się z Prescottem.
     Powodem jego decyzji był przede wszystkim Caspian Tanner. Marshall przestał się oszukiwać. Doskonale wiedział, że aktor nigdy nie zwróci na niego uwagi w ten sposób, w jaki by tego pragnął, przecież był dla niego kimś nieistotnym. A nawet jeśli udałoby mu się zyskać sympatię Tannera, z pewnością musieliby wiecznie się chować – w końcu kariera oraz fani Caspiana byli dla niego najważniejsi, czy miałby ich tracić ze względu na prostego studenta fotografii? Nikt nie mógł do końca przewidzieć, jak wierni fani aktora zareagowali na wieść o jego rzeczywistej orientacji. Dlatego Gunderson obrał taktykę zgoła odmienną od ciągłych, nieudolnych prób poderwania modela. Postanowił się z niego wyleczyć, a co może pomóc mu w tym bardziej niż umówienie się na cudownie zapowiadającą się randkę z przystojnym członkiem szkolnej drużyny koszykówki? Marshall wiedział, że to najlepsze wyjście z sytuacji, jakie mógł wybrać. Wiedział również, że traktował w nim Olivera jako koło ratunkowe, jednak… Wolał poświęcić swoją intensywną miłość do Caspiana na rzecz jego bezpieczeństwa oraz szczęścia. A co mogło dawać mu większe szczęście niż jego fani?
     Dlatego kiedy chwilę po tym, jak profesor Burr wreszcie wkroczył na salę wykładową, a Marshall otrzymał wiadomość od Tannera, udało mu się w miarę opanować szybsze bicie serca. Oto miał możliwość ostatecznego rozprawienia się ze swoimi rozszalałymi, młodzieńczymi uczuciami. Gunderson prędko odpisał idolowi, że chętnie spotka się z nim po zajęciach jeszcze tego samego dnia z racji tego, że kończy je zaskakująco wcześnie. Jednocześnie zaproponował, żeby Cas wybrał jakieś spokojne, ciche miejsce, gdzie nikt nie będzie im przeszkadzał, a następnie wsunął telefon do torby, pospiesznie wyjmując notatnik i skupiając całą swoją uwagę na słowach profesora.
     - Twój książę z bajki na horyzoncie. – Nagły szept Angeliny tuż przy uchu Marshalla ledwo po tym, jak opuścili salę wykładową, sprawił, że chłopaka przeszedł lekki dreszcz. Zaraz potem wyszukał wśród rzeki uczniów wysokiego Olivera, który stał przy szafkach po przeciwnej stronie korytarza w odległości paru metrów, opierając się o nie barkiem i z lekkim znużeniem wypisanym na twarzy słuchając szczebiotu jednej z cheerleaderek z dwoma warkoczami. – Uch, z daleka widać, że laska go podrywa. Teraz to brzmi dość komicznie, nie sądzicie? – Angelina skrzyżowała ręce na klatce piersiowej, rzucając pełne dezaprobaty spojrzenie tamtej dziewczynie. Marshall wymierzył jej lekkiego kuksańca między żebra, sycząc zarówno do niej, jak i do Stewarta:
     - Buzie na kłódki, rozumiecie? Nikt więcej nie może się na razie dowiedzieć. Angie, trochę dyskrecji, raz w życiu. Proszę. – Posłał im naglące spojrzenie, które wymusiło na nich kiwnięcie głowami. Gunderson bez trudu dostrzegł ich lekkie uśmieszki, zapewne wywołane faktem, że jego policzki zaróżowiły się odrobinę. – Oliver chce to utrzymać w tajemnicy, uszanujcie to. – Pobłądził wzrokiem wzdłuż korytarza, niemal od razu łapiąc kontakt wzrokowy z Prescottem, który najwidoczniej spoglądał na niego od dłuższego czasu. Zanim zdążył się do niego uśmiechnąć, as koszykówki przygryzł kusząco wargę, lustrując go spojrzeniem od góry do dołu. Gdy ciemnoniebieskie spojrzenie ponownie natrafiło na oczy Marshalla, jego właściciel posłał mu rozbawiony uśmiech, dając mu do zrozumienia, że tylko się z nim droczy. Nie zmieniło to jednak faktu, że Gunderson spłonął rumieńcem i odwrócił się prędko, łapiąc roześmianych przyjaciół pod ramiona i prowadząc ich do kolejnej sali.


https://66.media.tumblr.com/4c6dba340266497f2daeca92541247df/tumblr_inline_pjdxndDrCU1wrj7vb_500.gifv

Offline

#46 27-12-2018 o 14h47

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 632

https://images92.fotosik.pl/71/6c136436b64612a6gen.png


        Być może Caspian powinien bardziej postarać się w ukrywaniu swojej ekscytacji spotkaniem z Gundersonem, bo po kilku minutach podróży Tyler (w końcu) zauważył, że coś jest nie tak. Uważnym spojrzeniem obserwował w lusterku zachowanie modela. Szatyn nucił cichutko pod nosem piosenkę Rihanny ”Umbrella”, która jak zwykle nieco odbiegała od oryginału. Kiwał głową do rytmu, a wzrok wbił w ekran smartphone’a. Chłopak miał mnóstwo pomysłów apropo miejsca spotkania z młodym fotografem, tylko jak zwykle w takich momentach nie potrafił się zdecydować. Miał już otwartych kilka kart z rekomendacjami, które przeczytał od deski do deski, lecz dalej nie wiedział, gdzie zabrać Marshalla. Każde z miejsc w rankingu wydawało się zbyt tłoczne, a chłopcom zależało na spokoju i dyskrecji.
        - Tyyy, znasz jakieś miłe, ładne i spokojne miejsce? – zapytał w końcu, odkładając telefon na siedzenie. Przechylił się nieco do przodu, by być bliżej Jenkinsa i uśmiechnął się do niego wesoło.
        - Znam, ale jest to bardziej na obrzeżach. Czasami zabieram tam córkę na piknik… Dlaczego pytasz? – Mężczyzna zerknął na Tannera jeszcze bardziej podejrzliwie. Już powoli domyślał się, że jego przyjaciel ponownie planował spotkanie z tym studentem. To nie tak, że był kompletnie przeciwko ich spotkaniom… Jednak zdecydowanie wolał trzymać się od tego z daleka. Tyler przeczuwał, że Griffin dowie się o wszystkim, prędzej czy później. Nie tylko Casa dotkną konsekwencje, jemu również się oberwie za wspieranie modela w jego malutkim buncie. Cóż, Jenkins nie zawsze „wspierał” przyjaciela w jego wybrykach aczkolwiek często udawał, że nic nie widzi i nie ma o niczym pojęcia, co tak naprawdę było również niejakim wsparciem.
        - Dobra, nikomu nie mów, ale dzisiaj spotykam się z Marshallem. Mam już caaały plan w głowie, potrzebuję jedynie twojej pomocy – mówił podekscytowany. Oczywiście mógł zostawić wszystko dla siebie, jednak uważał, że w tym przypadku przyda mu się odrobinę wsparcia ze strony ochroniarza. Zresztą, nie chciał go oszukiwać i nic nie mówić, tak jak w przypadku Węża.
        - Wiedziałem… - westchnął. Tak jak myślał, znowu zostanie wspólnikiem w zbrodni. Tyler wjechał na parking w poszukiwaniu dobrego miejsca. Trochę się namęczył, lecz w końcu zdołał znaleźć satysfakcjonujące go miejsce parkingowe. Zręcznie zaparkował samochód, po czym odwrócił się w stronę Caspiana.
        - Zakochałeś się w nim czy coś?
        Gdyby Cas w tamtym momencie pił wodę, już dawno wylądowałaby na twarzy Jenkinsa i wszędzie dookoła. A tak to tylko trochę się zakrztusił powietrzem i na chwilę zapomniał jak się oddycha. Zdziwiony spojrzał na przyjaciela i jeszcze odkaszlnął nim cokolwiek wykrztusił.
        - Cholera, Ty… N-nie, jeny. O czym ty myślisz w ogóle – zaprzeczył zawstydzony i szybko odwrócił wzrok. Odpiął pasy jednym ruchem i chwycił telefon. - Znaczy, jest przystojny i uroczy… Znaczy… Jeny, przecież to nie ma znaczenia, jest spoko chłopakiem, chcę się tylko zaprzyjaźnić, dobra? – wymamrotał niewyraźnie, jeszcze bardziej plącząc się w słowach. Prychnął w dodatku, jakby miało to potwierdzić, że pytanie Tylera było okropnie głupie i takie „oskarżenia” nie powinny mieć w ogóle miejsca.
        - Jaasne… – Mężczyzna zaśmiał się, przez co oberwało mu się w ramię od Tannera. Nie żeby zrobiło to na nim jakiekolwiek wrażenie. Obaj wysiedli z samochodu, a zawstydzony i czerwony jak burak Caspian podreptał do wejścia budynku, byle uniknąć kolejnych nieprzyjemnych pytań.
        Do pewnej godziny szatyn kierował się dokładnym rozkładem zajęć i planem dnia, aż nareszcie mógł wyrwać się z pracy i rozpocząć misję Ucieczka. Oczywiście nie miał zamiaru nigdzie uciekać, aczkolwiek spodobała mu się ta nazwa i rozporządził używanie kryptonimów. Pierwsze co zrobił, to namówił Tylera na pożyczenie od niego samochodu. Caspian posiadał prawo jazdy, bo kiedyś nie wyobrażał sobie podróżowania w inny sposób niż własnym autem. Jednak pod tym względem Griffin nieco go rozpieścił, prosząc Tylera aby to on woził wszędzie aktorzynę. Chociaż nie do końca było to rozpieszczeniem… W ten sposób Anthony był pewien, że Tanner nigdzie nie pojedzie bez jego wiedzy, tylko dotrze prosto na sesję zdjęciową lub plan filmowy. Nie zupełnie to mu wyszło, bo Cas tak czy siak wyrywał się z jego łapsk i jeździł metrem, autobusami oraz namawiał Jenkinsa na drobne zmiany w trasie.
        Następnie sam, osobiście! Wstąpił do sklepu, gdzie kupił przekąski i potrzebne składniki do zrobienia super kanapek. Tyler podrzucił mu świetny pomysł z piknikiem. I choć pogoda oraz temperatura nie były idealne, to mogli usiąść sobie na masce samochodu, zjeść co nie co i pogawędzić jak zwykle. Na samą myśl o tak dobrze spędzonym popołudniu Tanner uśmiechał się jak głupi. Czy to normalne, że tak bardzo uwielbiał spędzać czas z Marshallem?
        Gdy wszystko było idealnie zaplanowane oraz przygotowane, a Gunderson już dawno został poinformowany o tym, że Caspian osobiście podjedzie pod umówione miejsce i razem pojadą do Ferry Point Park, szatyn wsiadł do auta, zapiął pasy i uśmiechnął się szeroko. Dawno nie jeździł, lecz pamiętał wszystko jakby to on codziennie woził Tylera, nie na odwrót. Poczuł iskierkę ekscytacji, po czym ruszył z piskiem opon, zostawiając przerażonego Jenkinsa na parkingu.
        - Griffin mnie zabije – mruknął mężczyzna, wpatrując się w punkcik, gdzie przed chwilą zniknął samochód prowadzony przez Caspiana.
        Radosny jak nigdy, śpiewający głośno piosenki Seleny Gomez, jechał na umówione miejsce. Nie mógł się doczekać aż zobaczy Marshalla. Negatywne myśli zepchnął w głąb umysłu, świadomy ryzyka, że wrócą do niego ze zdwojoną siłą prędzej czy później, być może nawet tej nocy. Gdy zauważył czekającego na niego Gundersona, już zaczął hamować. Cas miał dosyć niebezpieczny nawyk szybkiej jazdy. Zostało mu to z wcześniejszych lat i jakoś nie potrafił się tego pozbyć. W sumie nawet lubił szybką jazdę, zwłaszcza gdy nie miał zbyt często okazji do prowadzenia samochodu.
        - A oto i mój ulubiony fotograf! – przywitał się z Marshallem, po opuszczeniu szyby, posyłając mu olśniewający uśmiech.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#47 27-12-2018 o 19h25

Straż Absyntu
Reiko-chan
Pokonała Dahu
Reiko-chan
...
Wiadomości: 2 367

https://images91.fotosik.pl/60/a5f4cbd78fa90bef.png


     - Myślisz, że tak będzie dobrze?
     Marshall stał na środku swojego pokoju, naprzeciwko lustra, oglądając się ze wszystkich stron i zwracając się do leżącej na jego łóżku Elisabeth, która leniwie machała koniuszkiem ogona na boki. Kotka spojrzała na niego złotymi, mądrymi oczami, poruszając lekko wąsami, a w następnej chwili wydała z siebie cichutkie, rozkoszne miauknięcie, jakby dawała swojemu panu znak, że tak, myśli, że tak będzie dobrze. Gunderson nie wyglądał jednak na przekonanego. Od ponad godziny usiłował wybrać sobie odpowiedni strój na spotkanie z Tannerem, jednak okazało się, że było to jedno z zadań, które go przewyższało. Westchnął rozgoryczony, rękami wygładzając powierzchnię swojej błękitnej koszuli i rzucając sobie kolejne pełne dezaprobaty spojrzenie w lustrze.
     - Nie, to zbyt poważne. Współpracuj ze mną, Lizzy! – Chłopak zerknął na kotkę przez ramię, zaczynając rozpinać guziki koszuli. Elisabeth podniosła się do siadu, machając na niego jedną z przednich łapek, jakby kazała mu się uspokoić. Nie mógł jednak nic poradzić na to, że nerwy brały nad nim górę. Teoretycznie zdołał już sobie wmówić, że on i Caspian to fikcja, w której nie powinien się zagłębiać, ale praktycznie jego serce nadal podskakiwało mu do gardła, ilekroć myślał o tym pięknym uśmiechu modelu, skierowanym tylko do niego. – Czasem naprawdę żałuję, że nie umiesz mówić. I czasem naprawdę żałuję, że Angie i Stewart nic nie wiedzą…
     Marshall objął się ramionami, wzdychając ponownie. Złapał kontakt wzrokowy sam ze sobą w lustrze i zmarszczył brwi. Wygadywał głupoty. Przecież to właśnie bardzo dobrze, że jego przyjaciele nic nie wiedzieli. Chodziło o Caspiana Tannera, a nie o kogoś z ich szkoły. On był zbyt ważny, aby narazić go na jakiekolwiek zagrożenie. Oczywiście, Marshie ufał swoim przyjaciołom, jednak na razie wolał zachować tę tajemnicę tylko dla siebie. Nikt inny nie musiał wiedzieć tak długo, jak dawał sobie radę z podejrzeniami i niewygodnymi pytaniami. Spuścił wzrok ze swoich oczu i odrzucił koszulę na łóżko, postanawiając przekopać szafę jeszcze raz od góry do dołu.
     - C-Caspian! – Marshall zajrzał do samochodu przez opuszczoną szybę, od razu odwzajemniając uśmiech Tannera i rumieniąc się lekko na jego entuzjastyczne przywitanie. Następnie prędko otworzył drzwi i zasiadł na miejscu pasażera, odkładając swoją torbę na tylne siedzenie, gdzie dojrzał koszyk oraz torbę aktora. Uniósł brew, przenosząc spojrzenie na modela. – Zdradzisz mi, dokąd jedziemy? – W odpowiedzi dostał jedynie szerszy uśmiech oraz tajemnicze mrugnięcie okiem, dlatego, nie czekając dłużej, młody fotograf zapiął pas i spojrzał na drogę przed nimi, nie mogąc doczekać się, najwidoczniej, niespodzianki, którą zaplanował Cas.
     Kiedy dotarli na miejsce, Marshall niemal od razu wyskoczył z samochodu, czując, jak szybko bije mu serce. Złapał się ostentacyjnie za klatkę piersiową, jakby sprawdzał, czy jego najważniejszy mięsień nadal jest na miejscu, a następnie rzucił Tannerowi oskarżycielskie spojrzenie ponad dachem auta.
     - Mogłeś powiedzieć, że chcesz, abym dostał zawału i oszczędzić mi jazdy niczym na kolejce górskiej! – Gunderson zmarszczył brwi, omijając maskę ich pojazdu i zbliżając się do Caspiana, który teraz oparł się barkiem o drzwi kierowcy, uśmiechając się do fotografa niesfornie. Kosmyk włosów wydostał mu się poza ułożoną fryzurę, swobodnie wisząc nad okiem aktora. Marshall stanął naprawdę blisko modela, tak, że dzieliło ich może z dziesięć centymetrów, i zajrzał Tannerowi w oczy, nadymając z niezadowoleniem policzki. – A gdyby coś się stało? Gdyby coś ci się stało? – Nagle jego głos był jedynie cichym, przestraszonym szeptem, kiedy dotarło do niego, jakie rzeczywiście konsekwencje mogła mieć piracka jazda Caspiana. Przecież gdyby zza jakiegoś zakrętu wyjechał inny samochód, a aktor nie zdążyłby zareagować… wszystko mogłoby się skończyć okropnie. Marshall uniósł dłoń zaciśniętą w pięść i udał, że uderza aktora w tors. – Proszę, staraj się jeździć wolniej, dobrze? Nie chciałbym, żebyś kiedyś wylądował w szpitalu…
     Po paru minutach opierali się już o maskę samochodu, na której rozłożyli koc, i zajadali się kanapkami przygotowanymi przez Caspiana. Gunderson był naprawdę głodny, albowiem po zakończeniu zajęć na uczelni od razu poszedł do jednej z pracowni fotograficznych na uniwersytecie, aby wywołać parę najlepszych, starannie wyselekcjonowanych zdjęć Caspiana z ich wspólnej sesji, które następnego dnia zamierzał oddać profesorowi Burrowi w ramach konkursu. Później, po dotarciu do domu, nie miał czasu niczego przekąsić, ponieważ natychmiast zabrał się za kompletowanie swojego stroju na wyjście z Caspianem. Po długich i męczących próbach wypełnionych westchnięciami, niezadowolonymi jękami i burczeniem w brzuchu, Marshall zdecydował się na czarny sweter z półgolfem oraz jeansy z wysokim stanem. Jego beżowy płaszcz dobrze się z tym strojem komponował, więc koniec końców chłopak był dosyć usatysfakcjonowany, nawet jeśli nie mógł myśleć prawie o niczym oprócz pustym żołądku. Teraz wreszcie mógł zapełnić pustkę układu pokarmowego i w dodatku udało mu się trafić na wyjątkowo dobre kanapki autorstwa Caspiana Tannera. Po skończeniu pierwszej z nich, Marshall wytarł usta chusteczką, którą schował do kieszeni, a następnie zerknął kątem oka na swojego towarzysza. Widząc, jak aktor również kończy jeść, uśmiechnął się i nalał mu do plastikowego kubeczka nieco ciepłej herbaty. Ten rozgrzewający napój w dość chłodny, zimowy dzień był naprawdę zbawienny.
     - Podoba mi się tutaj. – Marshall przeniósł wzrok na most rozciągający się nad spokojnie migoczącą w promieniach słońca zimną wodą. Chłodne światło dnia oblewało wzniosłą konstrukcję, sprawiając tym samym, że lśniła i puszczała ludzkim oczom zajączki świetlne. Gunderson uniósł kąciki ust. – Lubię takie stoickie, wręcz senne miejsca, z dala od miejskiego zgiełku i pośpiechu. Można pooddychać czystszym powietrzem, opanować myśli, wyciszyć się… albo zaprosić wyjątkową osobę na randkę! – Zaśmiał się krótko, po chwili mijając Tannera i otwierając drzwi samochodu od strony kierowcy. Sięgnął do radia i włączył je, pozwalając pierwszej lepszej stacji puścić pierwszą lepszą piosenkę. Następnie wyczołgał się z powrotem na zewnątrz, aby stanąć przed aktorem i ująć jego zmarznięte dłonie. – Powinniśmy się rozgrzać, chodź!
     Marshall splótł ze sobą ich palce, zaczynając nieco kręcić biodrami i wykonywać bliżej nieokreślone ruchy, których z pewnością nie można było nazwać tańcem. Nie przejmował się tym jednak. Chciał dobrze się bawić w towarzystwie Tannera odkąd postanowił, że zostawi ich relację w przyjacielskich stosunkach, a nie przejmować się drobnostkami. Chyba że chodziło o wygląd. Wyglądem przejmował się prawie zawsze i niemal przy każdym. Teraz jednak pozwalał sobie na radosny śmiech i błyszczenie oczu, kiedy spoglądał na twarz przystojnego modela, tańcząc z nim do lecących w radio piosenek. W oddali po ścieżce żwirowej mijali ich rowerzyści oraz nieliczni piesi, rzucający im zaciekawione spojrzenia, jednak Marshall na nich nie patrzył. Nie, jego spojrzenie utkwione było w zielonych oczach Casa, nawet jeśli wiedział, że nie powinien się tak na nich skupiać. Nawet jeśli wiedział, że gorący oddech aktora na jego twarzy nie powinien go tak cieszyć, cieszył go jak mało co. Nawet jeśli wiedział, że dotyk Tannera nie powinien być dla niego jedną z najprzyjemniejszych rzeczy, on nadal taki był. Caspian czarował go coraz bardziej, wciągał coraz głębiej w niebo swoich promiennych uśmiechów, przypadkowych dotyków i niewinnego flirtu. Caspian sprawiał, że tracił głowę, a przecież nie tak powinno być. Przecież powiedział sobie, że to definitywnie koniec z Tannerem, że najwyższa pora przejść nad tą młodzieńczą miłością do porządku dziennego i zacząć rozglądać się za kimś, kto byłby rzeczywiście w jego zasięgu. Ale nie.
     Dał się objąć modelowi w talii i przyciągnąć bliżej, aby obaj mogli zastygnąć w uścisku i złapać oddech poprzez śmiech. Marshall zacisnął nieco palce na połach płaszcza Caspiana, usiłując się uspokoić, zanim na dobre rozboli go brzuch, jednak przychodziło mu to z zaskakującym trudem. Odchrząknął w końcu, prostując się i spoglądając na twarz aktora. Byli blisko. Tak blisko, że Gunderson mimowolnie zaczął liczyć pieprzyki swojego idola. Chciał się cofnąć, rozsądek rozkazywał mu natychmiastowy odwrót nim sytuacja wymknie się spod kontroli, umysł nasuwał mu obraz Olivera, jednak serce… serce go ośmielało. „Unieś rękę, dotknij jego policzka, śmiało”, szeptało. Zdradzieckie. W końcu Marshall spuścił wzrok, nie mówiąc ani słowa. Nie zarumienił się. Był na siebie w pewien sposób zły, że nie potrafił trzymać swoich emocji na wodzy, nawet jeśli głęboko w środku czuł, że wreszcie jest na swoim właściwym mu miejscu.


https://66.media.tumblr.com/4c6dba340266497f2daeca92541247df/tumblr_inline_pjdxndDrCU1wrj7vb_500.gifv

Offline

#48 14-01-2019 o 21h40

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 632

https://images92.fotosik.pl/71/6c136436b64612a6gen.png


        Kilka dobrych lat temu szybka jazda była dla Caspiana codziennością. Lekko rozpieszczony nastolatek myślał, że może wszystko, gdy tylko ojciec powie „tak, zgoda”. Do głowy mu nawet nie przyszło, że jego piracka jazda mogłaby przynieść jakiekolwiek konsekwencje. Żył chwilą. Na całe szczęście, teraz przynajmniej miał świadomość ryzyka. Co prawda nie sprawiło to wcale, że jeździł przepisowo i idealnie, aczkolwiek uważał bardziej niż za dawnych czasów. Nucił pod nosem piosenki, nie zauważając, że Marshall był bliski zawałowi serca.
        Dotarli na miejsce, dokładnie w momencie, kiedy Cas skończył nucić piosenkę Troya Sivana. Gunderson niemal od razu wydostał się z niezwykle niebezpiecznej komory, gdzie torturowano go popowymi piosenkami. To znaczy, z auta Tannera. Ale należy przyznać, że porównanie bardzo trafne! Model również wyszedł z samochodu, po czym barkiem oparł się o zamknięte drzwi. Patrzył na Marshalla z uśmieszkiem, najwyraźniej nie widząc niczego złego w tym co zrobił, albo raczej jak kierował pojazdem.
        Dopiero gdy Loczek stanął tuż przed nim, uroczo nadymając policzki z niezadowolenia, po czym szepnął do niego przestraszony… Tak, chyba wtedy do niego dotarło. Dotarło do niego to, że rzeczywiście powinien bardziej uważać, jeśli nie ze względu na siebie i swoje zdrowie, to przynajmniej ze względu na Marshalla. Caspian przepraszająco spojrzał na chłopaka, po czym delikatnie położył dłonie na jego ramionach.
        - Przepraszam, postaram się, obiecuję – zapewnił, choć doskonale wiedział, że nigdy nie pozbędzie się tego nawyku. Jedyne co mógł zrobić, to pozostać ostrożniejszym w obecności studenta. Przynajmniej tyle. Może kiedyś, gdy naprawdę się postara, przestanie jeździć jakby urwał się z filmu akcji.
        Już wkrótce opierali się o maskę samochodu, wyraźnie spokojniejsi. Kanapki, które przygotował Caspian nie były idealne, bo jego umiejętności w kuchni ograniczały się do zaparzenia herbaty i posmarowania masłem chleba, jednak był z nich niezwykle dumny, bo tym razem bardzo się sptarał. Nie były takie zwykłe, nudne, z szynką i serem, co to to nie! Sałata, ser, szynka, pomidor, ogórek i trochę szczypiorku. Miał małe problemy z krojeniem, aczkolwiek po paru próbach plasterki ogórka oraz pomidora nadawały się na położenie na najlepszych kanapkach świata. W sumie to nie do końca wiedział, czy będzie to smakować Marshallowi, lecz chłopak nie narzekał, więc Cas z uśmieszkiem pałaszował swoją porcję. Nie tylko z tej wyśmienitej i eleganckiej potrawy aktor był zadowolony. Wpadł również na świetny pomysł zaparzenia herbaty do termosu, bo a nóż widelec będą chcieli się ogrzać. Jak wiadomo herbata pomaga na choć chwilowe przegnanie zimna.
        Zielone oczy Caspiana spoczęły na przystojnej twarzy Gundersona. Powoli na twarzy Tannera pojawiał się lekki, pogodny uśmiech, kiedy słuchał głosu chłopaka. Obserwował w jakie kształty układały się jego wargi podczas mówienia, choć ułamek sekundy wcześniej przypominał sobie, że powinien się opanować. Przybił sobie mentalną piątkę za dobrze wybrane miejsce. Musiał pamiętać, aby podziękować Tylerowi za rekomendację. Jak na razie było idealnie… Przez co Cas na chwilę zmarszczył brwi, zastanawiając się nad słowami chłopaka. „zaprosić wyjątkową osobę na randkę”… Czy to ich spotkanie mogło tak wyglądać w oczach innych, jak randka? I najważniejsze: czy Cas podświadomie starał się jak najbardziej tylko mógł, robiąc sobie nadzieje? Nie, to na pewno nie to. Nigdy w życiu. Prawda? Mimowolnie ponownie skupił się na ustach fotografa. Cholera. Chyba… Chyba po prostu nie mógł się powstrzymać, co pewnie jeszcze tej nocy będzie sobie samemu wypominał, gdy nie będzie potrafił zasnąć.
        - Słucham? – Aktor parsknął śmiechem, gdy tylko Marshall dotknął jego dłoni, oświadczając wtem i wobec, że powinni się rozruszać. Cas wahał się tylko przez moment, lecz gdy zobaczył pewnego siebie, zadowolonego Gundersona, natychmiast dołączył do tańca. Caspian nie należał do utalentowanych tancerzy, ale zawsze chętnie poruszał się w rytm muzyki, tak po prostu, całkowicie poddając się muzyce. Najczęściej robił to zupełnie sam, w mieszkaniu, kiedy akurat miał nastrój na małe szaleństwo w granicach rozsądku. Teraz jednak mógł dzielić się tą chwilą z Marshallem i skłamałby, gdyby powiedział, że wcale mu się to nie spodobało. Tańczył z chłopakiem w rytm piosenek lecących z radia, śmiejąc się co rusz ze szczęścia, a jego oczy błyszczały wesoło. Model nawet nie zwracał uwagi na ludzi dookoła, którzy od czasu do czasu przechodzili bądź przejeżdżali, obserwując z zaciekawieniem tańczących chłopaków.
        Na sam koniec Caspian delikatnie objął Marshalla w talii i przyciągnął do siebie. Stojąc blisko siebie zastygli w miejscu, obejmując się, a po chwili z ich gardeł wyrwały się śmiechy. Oczy Casa skupiły się na zielonych tęczówkach Gundersona i na moment zapomniał gdzie się znajdują. Gdy chłopak spuścił z modela wzrok, ten położył na jego policzku ciepłą, rozgrzaną dłoń, dając mu znać, by spojrzał na niego ponownie. Gdy to zrobił, Tanner uśmiechnął się do niego flirciarsko.
        - Gdybyśmy byli w liceum, to z chęcią zaprosiłbym ciebie na studniówkę, Marshall. A potem może jeszcze gdzieś indziej – stwierdził, dopiero po chwili uświadamiając sobie co takiego powiedział i ugryzł się w język. To nie tak, że właśnie na głos uznał, że chętnie zaprosiłby go na randkę, nie… Tu chodziło o zwyczajne spotkanie… Tak! Dokładnie tak.
        - Tak czy siak… Taniec z tobą to sama przyjemność – szepnął, puszczając chłopakowi oczko. Nie, chwila… Przecież przed chwilą skarcił się już za flirt. Co on wyprawiał? Dlaczego to wychodziło z niego same, bez zastanowienia? Och, gdyby chłopcy nie wiedzieli  swoich orientacjach, może wyglądałoby to inaczej… Aczkolwiek Caspian nie żałował wyznania prawdy Marshallowi, nigdy w życiu.
        Tanner odchrząknął, wpuszczając w końcu chłopaka ze swoich objęć. Nie tylko nie żałował wyznania prawdy, lecz także wszystkiego co powiedział. Wszystkich niewinnych dotyków, uśmiechów i flirtu. Chciał czuć się przez to źle, bo przecież nie mógł nawiązywać takich relacji z kimkolwiek, Griffin by go zjadł… A pomimo tego wciąż pragnął spotykać się z Gundersonem, rozmawiać z nim, wymieniać spojrzenia i uśmiechy.
        Cholera, co się z nim działo?


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#49 14-01-2019 o 23h45

Straż Absyntu
Reiko-chan
Pokonała Dahu
Reiko-chan
...
Wiadomości: 2 367

https://images91.fotosik.pl/60/a5f4cbd78fa90bef.png


     Reszta spotkania minęła chłopakom w spokojnym, choć nieco figlarnym nastroju. Dużo ze sobą żartowali i opowiadali sobie z życia wyjęte historie, które ich spotkały, jednocześnie snując nieśmiałe, cichutkie, wspólne plany na najbliższą przyszłość. Wieczór zastał ich zdecydowanie szybciej, niż Gunderson by tego chciał, jednak musiał pogodzić się z wizją powrotu do domu. Mimo wszystko nie mógł zabierać modelowi całego jego wolnego czasu, doskonale wiedział, że takowy musi być na wagę złota przy tak ogromnej popularności i szanował to. Nawet jeśli wnętrze Marshalla błagało Tannera, aby poświęcał młodemu, ambitnemu fotografowi jeszcze więcej uwagi. Aby posyłał mu więcej tych prywatnych, ujmujących uśmiechów. Aby dotykał go częściej w ten najprzyjemniejszy, przypadkowy sposób. Aby słał mu mnóstwo tych tajemniczych, intrygujących spojrzeń.
     Pod dom studenta zajechali, kiedy słońce schowało się już za widnokręgiem, pozostawiając po sobie jedynie malownicze barwy o przeróżnych odcieniach pomarańczowego, szkarłatu, a nawet fioletu zlewające się w spójną, zapierającą dech w piersiach całość. Ku swojemu zadowoleniu, Marshall z satysfakcją zauważył, że droga powrotna w wykonaniu Caspiana była znacznie spokojniejsza i mniej ryzykowna, co wziął za przejaw tego, że aktor rzeczywiście przemyślał jego słowa. Tanner zgasił silnik, wychodząc wraz z fotografem z samochodu, aby się z nim pożegnać. Marshie stanął tyłem do drzwi wejściowych swojego domu, uśmiechając się do swojego towarzysza rozmarzonym, czułym uśmiechem, którym obdarowywał jedynie bliskie mu osoby.
     - Dziękuję, że wyciągnąłeś mnie z tej burzy studiów, naprawdę tego potrzebowałem. To było bardzo przyjemne oderwanie od rzeczywistości. Dawno nikt mnie nie zabrał w tak piękne miejsce. – Loczek zgarnął sobie kosmyk włosów za ucho, spuszczając na chwilę wzrok z intensywnych oczu modela. Odchrząknął cicho, czując, jak w brzuchu i w głowie kotłują mu się ze sobą skrajne emocje. Po kilku sekundach uniósł spojrzenie z powrotem na idola, a następnie wziął krótki wdech. Wyciągnął rękę z kieszeni płaszcza, w której chwilkę wcześniej kurczowo ściskał klucze, aby ucałować swój palec wskazujący. Nim dobrze zdążył to przemyśleć, przesunął naznaczonym przez swoje usta opuszkiem po dolnej wardze aktora, krótko, ale jednak, zupełnie dając się ponieść wydarzeniom tego dnia. Czy tego rodzaju gest można już było nazwać pocałunkiem? Nie, jeszcze nie. Do pocałunku potrzebne były usta. A ich wargi wciąż dzieliła duża przestrzeń, tkwiąca głównie w głowie studenta. Marshallowi w umyśle zadudniły wcześniejsze słowa modela i, nie tracąc twarzy przepełnionej pewnością siebie, mimo iż w środku drżał ze strachu i zakłopotania jak galaretka, zadarł lekko podbródek. – Wiesz, gdybyśmy byli w liceum, to z chęcią poszedłbym z tobą na tę studniówkę, Caspian. A potem z chęcią poszedłbym z tobą na tę randkę, o której wspomniałeś. – Cichy, łagodny głos Marshalla można by określić nawet mianem intymnego. Posłał modelowi promienny uśmiech, a następnie pożegnał się z nim, by później prędko wskoczyć z powrotem do domu.
     Godzinę później Gunderson poważnie żałował tego, co zrobił w obecności Tannera. Nie był w stanie uwierzyć, że z taką łatwością dał się omamić swoim emocjom, że uległ tym najprostszym instynktom, które popchnęły go do zrobienia czegoś tak intymnego, jak ten „pocałunek” z aktorem. Dodatkowo w głowie chłopaka lawirowała uśmiechnięta twarz Olivera, który z radością mówił do niego o czymś, czego Marshall nie był w stanie zrozumieć. Czuł się rozbity i podły, czuł, że zachował się nieprzyzwoicie i nie w porządku w stosunku do Prescotta, czuł, że zasługiwał na plugawe wyzwisko krążące po każdej szkole w towarzystwie dziewcząt o wątpliwej reputacji, czuł, że serce rozrywało mu się na drobne kawałki, kiedy leżał na łóżku, tuląc do siebie poduszkę i płacząc, kiedy łzy spływały mu po policzkach na poszewkę, czyniąc ją mokrą i nieprzyjemną. A najgorsze w tym było to, że jednocześnie w tym wszystkim czuł się niepoprawnie i nieubłaganie zakochany. Nie wiedział, jak radzić sobie z tymi uczuciami. Było ich zbyt wiele w tym samym czasie, aby mógł sprostać im z podniesioną głową. Obecnie miał ochotę jedynie podkulić ogon i cofnąć czas do momentu, w którym po raz pierwszy spotkał swojego wieloletniego idola. Cofnąć się do tego momentu i nigdy nie odezwać się do Caspiana Tannera, mimo rozdzierającej tęsknoty, którą za nim czuł.


https://66.media.tumblr.com/4c6dba340266497f2daeca92541247df/tumblr_inline_pjdxndDrCU1wrj7vb_500.gifv

Offline

#50 15-01-2019 o 18h36

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 632

https://images92.fotosik.pl/71/6c136436b64612a6gen.png


        Spędzanie czasu z Marshallem Gundersonem było dla Caspiana najlepszą częścią dnia. Im dłużej ze sobą rozmawiali, tym chłopak częściej łapał siebie na myśleniu, że jest na odpowiednim miejscu z odpowiednią osobą. Że mógłby gawędzić z tą jedną osobą przez wiele dni, a wciąż miałby wiele do powiedzenia. Że nie nudzi się w jego obecności i nie myśli o złych rzeczach. Cas nie wiedział, co takiego wyjątkowego było w Marshallu, jednak wiedział jedno. Ten „zwyczajny” student był najskuteczniejszym lekiem, w mig odganiającym mroczne myśli i poczucie winy. W jego obecności Tanner czuł się sobą i choć tak naprawdę nie znali się długo, ufał mu i uważał za przyjaciela.
        Całe spotkanie trwało zdecydowanie za krótko, a przynajmniej tak odczuwał to Tanner. Czas minął w mgnieniu oka, co w ogóle mu się nie podobało. Zresztą, było tak za każdym razem. Wskazówki zegara pędziły naprzód, a Caspian próbował je dogonić i zatrzymać choć na moment, by przedłużyć czas spędzony z Marshallem. Aktor wpatrywał się w oczy chłopaka, uśmiechając się przy tym, mając nadzieję, że ukryje to jego smutek.
        Kolejne gesty, które miały miejsce oraz emocje, wręcz unoszące się wokół chłopców, tak mocno wyryły się w pamięci Caspiana, że przez kilka kolejnych bezsennych nocy będzie to wspominał, by choć na chwilę zasnąć z uśmiechem na ustach. Delikatny dotyk opuszka palca Marshalla na jego dolnej wardze. Dreszcz, który przeszył ciało modela. Słowa wypływające z ust fotografa oraz rumieniec, który zalał policzki Tannera, gdy ich sens dotarł do jego uszu.
        Caspian Tanner z uśmiechem wracał do domu, jadąc spokojnie i wspominając najmilsze chwile ze spotkania. Wszystkie gesty, spojrzenia, uśmiechy. Jakim cudem tak cudownie czuł się w towarzystwie tego chłopaka? Chłopaka, na którego wpadł zupełnym przypadkiem, który wcale nie musiał mu pomagać…
        Jednak życie niejednokrotnie pokazało aktorowi, że nie mógł odczuwać szczęście zbyt długo. Widocznie załamywanie Caspiana Tannera było jednym z najciekawszych zajęć wszechmocnej siły, która być może znajdowała się tam na górze i pogrywała jego psychiką.
        Zadowolona mina Casa zniknęła w tej samej chwili, kiedy chłopak zauważył Anthony’ego Griffina, swojego agenta, siedzącego na sofie ze zirytowanym wyrazem twarzy. Brunet przełknął ślinę, wziął dwa oddechy i powoli ruszył w jego stronę. Z jego głowy zupełnie wyparował fakt, że jego agent miał wrócić właśnie tego dnia. Usiadł obok mężczyzny, uśmiechając się nerwowo, podczas gdy przenikliwe spojrzenie Griffina przedzierało jego duszę na wylot.
        - Zanim cokolwiek powiesz… - zaczął, lecz nie dane mu było skończyć. Anthony uniósł nieznacznie dłoń, w zaskakującym tempie uciszając podopiecznego.
        - Umawialiśmy się, że nie będziesz robił głupot, że będziesz się mnie słuchał, dla swojego dobra. A ty jak zwykle się buntujesz… - Griffin przymknął oczy, wzdychając. Co miał zrobić z tym dzieciakiem? Był cholernie utalentowany, swoim wyglądem i charyzmą onieśmielał wszystkich wokół, a jednak potrafił zachować się jak licealista, niejednokrotnie go irytując. Agent był świadomy przeszłości chłopaka, choć wiedział zaledwie jedną dziesiątą. Starał się chronić naiwnego Caspiana, stając się dla niego niczym matka i ojciec w jednym. Troszczył się o niego i jednocześnie wymagał posłuszeństwa i szacunku. A ten, przyzwyczajony do tego, że może wszystko, czuł się jak w klatce i ciągle buntował się i wpadał w tarapaty. Czasami trudno było go z nich wyciągnąć, a i tak Griffin nie wiedział o wszystkim.
        - Ja wiem, wybacz. Widocznie tak już mam. Po prostu… Potrzebuję tej wolności, nie chcę czuć się jakbyś był moją matką, zrozum mnie – jęknął, chowając twarz w dłoniach. Nie potrafił inaczej. Inne „sławy” nie miały aż tak nadopiekuńczych agentów. Kilkukrotnie przez głowę przeszła Caspianowi myśl, że może to wszystko było zaplanowane, że może ojciec wyznaczył Griffina do pilnowania go i nie wychylania się zbytnio z dramami i plotkami, które dotyczyły jego osoby. Kto wie, być może tak było naprawdę?
        - Skoro tak bardzo tego chcesz, to proszę bardzo. Zobaczymy jak sobie poradzisz, zgoda? Tylko następnym razem, na litość Boską, mów mi, że kogoś zwalniasz i bierzesz samochód od Tylera…
        Tanner nie wierzył własnym uszom. Patrzył na swojego agenta z niedowierzaniem. Zdawać by się mogło, że Anthony również nie potrafił uwierzyć, że właśnie po raz pierwszy przekazał pałeczkę Caspianowi. Co prawda był to tylko i wyłącznie eksperyment, mający trwać zaledwie miesiąc, jednak liczył się sam fakt. Griffin chciał się przekonać, czy to rzeczywiście kwestia „uwięzienia” modela w klatce, czy może jego bunt wynikał po prostu z tego w jakich okolicznościach i przez kogo był wychowywany… Tak czy siak, mężczyzna był gotów wkroczyć, kiedy uzna, że Caspian naprawdę potrzebuje kogoś, kto będzie trzymał go przy ziemi.
        Godzinę później, po długiej rozmowie z agentem, Cas zasiadł dumnie na wygodnym łóżku, uśmiechając się jak idiota. Koniecznie musiał podzielić się dobrymi wieściami z Marshallem.
Nie uwierzysz co się stało. Mój agent dał mi wolną rękę na jakiś czas, a to oznacza jedno:
będę mógł częściej irytować ciebie piosenkami Rihanny i uczyć się ostrożniej jeździć ‘3’


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2 3