Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1

#1 28-10-2018 o 04h18

Straż Cienia
Ereya
Akolita Sargousetów
Ereya
...
Wiadomości: 4 951

https://images91.fotosik.pl/64/e72459300e16ecfamed.png

https://images89.fotosik.pl/63/4618d44a9e8d75e7med.jpg

■      ■

♂  Blase Lancaster   wpływowy przedsiębiorca   Ereya
♀      Mary       Smith      czarująca sekretarka          Deny

■      ■

R e g u l a m i n    z n a m y    i    k o c h a m y .
B ę d z i e m y    p r z e s t r z e g a ć .

Ostatnio zmieniony przez Ereya (28-10-2018 o 19h30)


Ask

❝  Proszę mnie  zmienić,  bo  s t r a c i ł e m  dawno rezerwę do ludzi i do siebie najpewniej ❞ 
https://i.imgur.com/mzzRGX4.gif https://i.imgur.com/LKq1bZM.gif https://i.imgur.com/7TOECi8.gif
       ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■        

Offline

#2 28-10-2018 o 15h17

Straż Obsydianu
Deny
Pokonała Dahu
Deny
...
Wiadomości: 2 657

https://zapodaj.net/images/efc588db2caf1.png
https://66.media.tumblr.com/fcd2021b5e37e84e3097884910b6efb3/tumblr_inline_oweb0orCSv1r0yu5y_250.gif https://66.media.tumblr.com/c593196dccc85a4c5e732ec5c60ded1c/tumblr_inline_oweaxtPkhY1r0yu5y_250.gif
https://zapodaj.net/images/6c7487ba35222.png https://66.media.tumblr.com/29b26db357ceb3fd0e241c3bee7bdbb0/tumblr_inline_oweaxur7av1r0yu5y_250.gif https://66.media.tumblr.com/4b2f71b2fbc4232d44febdeeb2aff16c/tumblr_inline_oweaxzRcNL1r0yu5y_250.gif https://zapodaj.net/images/6c7487ba35222.png
https://66.media.tumblr.com/26c4d154ad37f344258baa890ff0f43d/tumblr_inline_oweb0vEtcZ1r0yu5y_250.gif https://66.media.tumblr.com/19e0961a48b5d689ac3e99f7cb92a25d/tumblr_inline_oweayfM3Qp1r0yu5y_250.gif
https://zapodaj.net/images/9e821ee3866b9.png
https://zapodaj.net/images/460b8c1963084.png

https://zapodaj.net/images/9953c3eb0891c.png

Ostatnio zmieniony przez Deny (28-10-2018 o 20h36)


https://zapodaj.net/images/401a8d3e378ae.png

https://zapodaj.net/images/84d2c489b65c3.pnghttps://zapodaj.net/images/27b977bf78fe8.png https://66.media.tumblr.com/75440dc255f0a2393eb130157c80ad16/tumblr_phdbnbbhux1uocsx1o1_540.gif https://zapodaj.net/images/d5ab6cc388cf5.png





https://66.media.tumblr.com/97b46c4862ea1d1c6850ac07254b361b/tumblr_owq03gRBxH1umjgk1o3_250.gif https://66.media.tumblr.com/68c9d779b42225419ba32c7f7eecd4dd/tumblr_p7bm7nNye41umjgk1o6_250.gif https://66.media.tumblr.com/aa9fd8c9827fa881c1817afccd27ac65/tumblr_pbsxgq9OKT1umjgk1o7_250.gif







https://zapodaj.net/images/e89e0dc49faed.pnghttps://zapodaj.net/images/7b2c102250eb9.png





https://78.media.tumblr.com/c121f7b50b41b70609b234fcbaecdf4e/tumblr_p816hqQiyl1rdlm3eo1_r2_250.gif




https://zap

Offline

#3 28-10-2018 o 15h25

Straż Cienia
Ereya
Akolita Sargousetów
Ereya
...
Wiadomości: 4 951

https://images91.fotosik.pl/64/53fdcb86235ca53emed.png

❝  Nie czekaj, aż pojawi się  c o ś  dużego. Zacznij w tym miejscu,
w którym się znajdujesz, z tym co masz,
a   z a w s z e  dojdziesz do czegoś wspaniałego.  ❞

https://thumbs.gfycat.com/ClumsyFatalKakapo.webp https://thumbs.gfycat.com/EasygoingColossalKouprey.webp
■        ■

Blase  Lancaster    24 lata    były członek rządu    0Rh+
5     czerwca        Bliźnięta    ♋        przedsiębiorca     Bi
185 cm  wzrostu    70 kg wagi    brązowe oczy    brunet
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
Anglia  (Londyn)    ma starszego o rok brata (Vincenta)


c i e k a w o s t k i


» Urodził się w dość wpływowej rodzinie w małym miasteczku pod Londynem.
  W  wieku  siedemnastu  lat  przeprowadził  się  wraz  z  rodzicami i  starszym
bratem do stolicy, gdzie dwa miesiące później otworzyli pierwszą firmę  pod
nazwą;   Lancaster  Entertaiment.  Przez   ładnych   parę  lat  ojciec   Blase'a
przygotowywał      go     do     przejęcia      posady     z      której     mężczyzna
ostatecznie zrezygnował. Zamiast tego otworzył własną korporację, która z
czasem  zaczęła  przynosić  o  wiele większe dochody niż ta założona przez
jego    ojca    przez   co   ich   relacja     nabrała     negatywnego   wydźwięku.


» Boi  się  dużych  psów.  Fobii  nabawił się  podczas wakacji, kiedy  wraz  z
Vincentem wkradli się do sadu sąsiada, by nazrywać z niego  trochę jabłek.
Podczas   ucieczki   Blase  - z racji tego  że był młodszy -  nie  zdążył  uciec.
Wdrapując   się  na  murek  dzielący  sad  od  domu ich  babci, pośliznął  się i
spadł.   Wtedy  też  pies  sąsiada  zerwał  się  ze  smyczy i ugryzł go  w nogę.
Od     tamtej     pory   na   sam   widok   dużego   psa   dostaje  białej  gorączki.

Ostatnio zmieniony przez Ereya (28-10-2018 o 22h10)


Ask

❝  Proszę mnie  zmienić,  bo  s t r a c i ł e m  dawno rezerwę do ludzi i do siebie najpewniej ❞ 
https://i.imgur.com/mzzRGX4.gif https://i.imgur.com/LKq1bZM.gif https://i.imgur.com/7TOECi8.gif
       ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■        

Offline

#4 28-10-2018 o 23h18

Straż Obsydianu
Deny
Pokonała Dahu
Deny
...
Wiadomości: 2 657

................................................................https://zapodaj.net/images/a8fbd6edc3568.png


       Od ucieczki z instytutu minął już prawie rok, a ja nadal nie nauczyłam się budzić spokojnie. Zrywałam się z pierwszym dźwiękiem budzika, otwierałam szeroko oczy, jakbym tylko czekała na ten dźwięk, a panika zaczynała przejmować nade mną kontrolę. Potrzebowałam kilku chwil, aby się uspokoić, wyjaśnić sobie, że światło, jakie wypełnia pomieszczenie pochodzi ze szpary między zasłonami, a nie jasnych jarzeniówek pokrywających sufit. Łóżko na którym leżałam stanowił całkiem wygodny, chodź niezbyt duży materac, nie było pasów, kroplówek, aparatury, tylko znajoma, kremowa pościel w kwiaty. Każdego ranka to samo, dzień w dzień od nowa, aż oddech się nie uspokoi, a dłonie przestaną drżeć.
       Na więcej słabości nie mogłam sobie pozwolić, a przynajmniej tak sobie powtarzałam. Podniosłam się, wzięłam prysznic, ubrałam się w nudną garsonkę z jeszcze nudniejszą koszulą. Upięłam włosy w kok, nałożyłam poprawny makijaż i okulary, których nie potrzebowałam. Chciałam wyglądać nudno, nie wyróżniać się, nie przyciągać wspomnień, a mimo to chciałam w odbiciu każdego mijanego lustra nadal widzieć siebie. Tego nie mogli mi zabrać, chociaż coraz częściej dopadały mnie wątpliwości, czy aby na pewno wiem, kim jestem.
       Z ostatnim łykiem porannej kawy zostawiłam za sobą te okropne myśli i weszłam w rolę perfekcyjnej sekretarki. Opuściłam maleńkie mieszkanko, zbiegłam w dół schodami obskurnej kamienicy, minęłam jakiś wagarowiczów słuchających muzyki przed klatką i szybkim tempem dopadłam ulicy, natychmiast przywołując taksówkę. Wyjątkowo nie wypowiedziałam adresu firmy, w której pracowałam, a zamiast tego oprosiłam o podwiezienie mnie do centrum kongresowego, w którym miało mieć miejsce większe spotkanie biznesowe. Jeszcze raz sprawdziłam czy mam wszystkie niezbędne dokumenty. Nie chciałam podpaść Lancasterowi, odkąd dostałam tę pracę robiłam co w mojej mocy, aby pokazać, że się do niej świetnie nadaję. Wszystko, byleby ukryć fakt, jak wiele musiałam namieszać w papierach, by się do niej dostać. Magia też była przydatna, słowem pozbyłam się wszystkich innych kandydatek, ale na swoje usprawiedliwienie dodam, że nikt nie ucierpiał, więc to raczej małe przewinienie, biorąc pod uwagę, że jednak na każde skinienie prezesa. Nie narzekam, nie kręcę nosem. Ostatecznie... i tak nie mam życia osobistego, więc nie przeszkadza mi tryb pracy zbliżony bardziej maszynie, niż człowiekowi.
       Dotarłam na miejscu, gdzie w recepcji powiadomiłam kim jestem.
       - Pan Lancaster przybył chwilę temu i jest już na sali - oznajmiła elegancka, o wiele bardziej podążająca za trendami, niż ja, rudowłosa kobieta. Na początku skinęłam machinalnie głową, ale zaraz stanęłam jak wryta.
       - Przepraszam bardzo, jak to już jest? - weszłam jej w słowo, równocześnie sprawdzając godzinę. Do umówionej pory było jeszcze dwadzieścia minut.
       - Dokładnie chwilę temu przyjechał...
       - Dobrze, dziękuję - machnęłam dłonią, bo ewidentnie zestresowałam kobietę. Poza tym nie chciałam tracić czasu i ruszyłam w stronę windy. Lubiłam być pierwsza. Zawsze byłam pierwsza. Dlaczego dzisiaj nie byłam pierwsza? Wiem, że nie powinnam się tym przejmować, ale moje obecne życie było schematem. W schemacie wszystko ma swoje miejsce, które skrupulatnie wskazałam, a teraz co? Zwykle czekałam na wszystkich, teraz sama będę musiała wejść gdzieś, gdzie znajduje się już mój szef. Będę rozkładać broszury i dokumenty z myślą, że mi się przygląda, patrzy na ręce, obserwuje... spokojnie, zwyczajnie przesadzam.
       Zatrzymałam się przed dużymi, dwuskrzydłowymi drzwiami. Dookoła nich stały już znaki sygnalizujące, że spotkanie odbędzie się tutaj. Wzięłam głębszy wdech, powinnam zapukać? Chyba nie, ale i tak zapukałam. Profesjonalizm, uśmiech, który nie dosięga twarzy i do boju.
       - Dzień dobry prezesie. Zwykle pojawia się pan nieco później, jestem zaskoczona - powiedziałam rzeczowo, niczym maszyna, wieńcząc tą wypowiedź niezbyt wylewnym skinieniem. Zerknęłam przelotnie na mężczyznę, od razu podchodząc do długiego stołu i kładąc na nim aktówkę. - Rozłożę dokumenty, broszury, przygotuję zapasowe baterię do wskaźnika, przygotuję rzutnik - powiadomiłam, nie czując się z tym komfortowo. Zawsze robiłam to w ciszy, ale teraz czułam się niezręcznie, kiedy swoje obowiązki mam wykonywać przy kimś. W dodatku byliśmy póki co sami, a ja nie wiedziałam o czym innym miałabym mówić, jak nie o pracy. Tylko, że aktualna do najciekawszych nie należała. Pewnie dlatego też, uznając, że inaczej będzie do nienaturalne, zdobyłam się na pierwsze w swojej karierze, dość osobiste pytanie względem mężczyzny.
       - Miło spędził pan weekend? - rzuciłam pierwsze, co przyszło mi do głowy. Dla mnie to było... hm, naprawdę dziwną nowością. Z drugiej strony ludzie cały czas zadają sobie podobne pytania. Może raz, od wielkiego dzwonu i mi nie zaszkodzi?


https://zapodaj.net/images/401a8d3e378ae.png

https://zapodaj.net/images/84d2c489b65c3.pnghttps://zapodaj.net/images/27b977bf78fe8.png https://66.media.tumblr.com/75440dc255f0a2393eb130157c80ad16/tumblr_phdbnbbhux1uocsx1o1_540.gif https://zapodaj.net/images/d5ab6cc388cf5.png





https://66.media.tumblr.com/97b46c4862ea1d1c6850ac07254b361b/tumblr_owq03gRBxH1umjgk1o3_250.gif https://66.media.tumblr.com/68c9d779b42225419ba32c7f7eecd4dd/tumblr_p7bm7nNye41umjgk1o6_250.gif https://66.media.tumblr.com/aa9fd8c9827fa881c1817afccd27ac65/tumblr_pbsxgq9OKT1umjgk1o7_250.gif







https://zapodaj.net/images/e89e0dc49faed.pnghttps://zapodaj.net/images/7b2c102250eb9.png





https://78.media.tumblr.com/c121f7b50b41b70609b234fcbaecdf4e/tumblr_p816hqQiyl1rdlm3eo1_r2_250.gif




https://zap

Offline

#5 30-10-2018 o 02h16

Straż Cienia
Ereya
Akolita Sargousetów
Ereya
...
Wiadomości: 4 951

https://images91.fotosik.pl/64/53fdcb86235ca53emed.png
■        ■


       Tego dnia Blase Lancaster chodził nad wyraz poddenerwowany o stresie, które ostatniej nocy spędziło mu sen z powiek i zżerało go od środka nie wspominając. Lawirował pomiędzy pomieszczeniami swojego niezbyt dużego mieszkania, odpalając jednego papierosa od drugiego i  co jakiś czas zerkając na zegarek. Do spotkania biznesowego, od którego zależała przyszłość jego firmy, zostały niecałe dwie godziny. Wystarczająco, by mógł się w pełni przygotować i uspokoić. W końcu nie mógł sobie pozwolić na choćby najmniejsze potknięcie. Nie mógł dać chorej satysfakcji tym, którzy życzyli mu wszystkiego co najgorsze. Poza tym, odnosząc porażkę stałby się łatwym kąskiem dla reporterów, a jego nazwisko z pewnością znalazłoby się na pierwszych stronach gazet. A tego, nie oszukujmy się, wolałby uniknąć. I to nie tak że mężczyzna nie pragnął sławy. Chciał jej jak każdy inny człowiek. (A przynajmniej większość.) Ale zdecydowanie nie w sposób, który jakkolwiek miałby zaszkodzić jego reputacji. Nie po to włożył w ten biznes prawie połowę swego jakże krótkiego życia by teraz, jak za sprawą magicznej różdżki - wszystko stracić. Musiał się uspokoić i wrócić do profesjonalnej, nienagannej postawy. Zachować trzeźwy umysł. Nie wybaczyłby sobie, gdyby zawalił. Stawka była zbyt duża.
       Zgasił do połowy spalonego Black Devil'a w leżącej na drewnianym stoliku popielniczce, upił łyk szkockiej, a przechodząc do garderoby, stanął przed niemałą kolekcją eleganckich ubrań. Wpatrywał się w nie przez chwilę, zupełnie jakby oczekiwał, że to mu w jakikolwiek sposób pomoże, a następnie westchnął. Nie miał bladego pojęcia jaki garnitur byłby najlepszym wyborem na dzisiejsze spotkanie. Uwaga, niespodzianka, nie tylko kobiety mają problemy z doborem ciuchów. Ostatecznie, Lavender postawił na klasykę. Ściągnął z wieszaka czarny garnitur, nałożył go na siebie poprawiając materiał szybkim ruchem ramion, a następnie przypiął do przyjemnego w dotyku materiału złote mankiety. Tego dnia odpuścił sobie wszelkie krawaty. Najzwyczajniej nie miał czasu ani siły na zawiązywanie tego cholernego ustrojstwa, który niemal zawsze sprawiał wyłącznie same problemy. Nie sprawdziwszy nawet godziny widniejącej na zegarku wyszedł z domu, a następnie ruszył w stronę garażu. Z tego też powodu na miejscu znalazł się dwadzieścia minut przed umówionym czasem, co zdarzyło się chyba po raz pierwszy w jego jakże krótkiej karierze. Powinien być z siebie dumny. I szczerze powiedziawszy był z siebie cholernie dumny, choć co prawda do obrośnięcia w piórka było mu jeszcze daleko. Chociaż, może już niedługo? Jeszcze kilka takich wcześniejszych przyjść i rzeczywiście w nie obrośnie? Cholera go wie.
       Posłał recepcjonistce jeden ze swych zabójczych uśmiechów, a następnie ruszył bardzo dobrze znaną sobie drogą do pokoju, w którym miało się odbyć spotkanie. Doprawdy, co on pocznie przez te dwadzieścia minut, które aktualnie najpewniej będą się ciągnąć w nieskończoność, doprowadzając dwudziestoczterolatka do szaleństwa? Najpewniej wszystko co wpadnie mu do głowy. A to tylko i wyłącznie dlatego, by stres znowu nie wziął nad nim góry. Co jak co, ale tej walki nie zamierzał przegrać.
       Wszedły do środka, omiótł puste pomieszczenie wzrokim, a następnie zasiadł za biurkiem, rozsiadając się wygodnie na bujanym fotelu. Chciał się odrobinę zrelaksować, ale niespodziewane wtargnięcie panny Smith przeszkodziło mu w zrealizowaniu swojego planu. Kiedy pomieszczenie wypełniło się dzwięcznym głosem jego sekretarki, wbił w nią badawczy, dość chłodny wzrok przyglądając się jej poczynaniom. W końcu, jak na razie nie miał nic lepszego do roboty.
       — Dzień dobry, Mary. — mruknął w odpowiedzi, posyłając jej delikatny uśmiech usłyszawszy drugą część wypowiedzi.
       — Ja też nie spodziewałem się mnie tak wcześnie. Sam jestem tym faktem dość zaskoczony. — zmarszczył brwi, jakby przez moment zastanawiał się jakim cudem mogło do tego dojść, a następnie oparł prawy łokieć na podłokietniku, zginając rękę i opierając skroń na dwóch palcach wskazujących. Przez cały czas wodził za dziewczyną badawczym wzrokiem, kiedy ta przygotowywała rzeczy do spotkania biznesowego. Sprawdzał czy się nadaje? Bardzo możliwe. I pewnie robiłby to dalej gdyby nie dość osobiste pytanie, jakie po chwili niezręcznej ciszy padło z ust Smith. To był chyba pierwszy raz, jak kobieta zapytała o jego życie prywatne. Cóż, ani ona ani on nie zamierzali przekraczać tej jakże cienkiej granicy dzielącą pracę i ich życia związane poza nią, bo i po co? Było dobrze tak jak dotychczas, kiedy każdy zajmował się swoimi obowiązkami nie przeszkadzając temu drugiemu. Aż do dzisiaj.
       — Siedziałem w domu. Miałem mnóstwo dość ważnej, papierkowej roboty. — Czy zamierzał odbić piłeczkę i zapytać o to samo? Nie, oczywiście że nie. Takie rzeczy nie powinny go interesować. I szczerze, niezbyt interesowały. Oczywiście nie chciał w żaden sposób zrazić do siebie dziewczyny, albo sprawić, aby ta poczuła się niekomfortowo, dlatego posłał jej delikatny uśmiech. Tak na rozluźnienie atmosfery.
       — Wszystko jest dopięte na ostatni guzik? Nie chcę widzieć jakiejkolwiek wpadki. Potrzebujemy tego kontraktu. — Był zbyt surowy? Możliwe, ale od dzisiejszego zebrania zależała przyszłość ich firmy. Mimowolnie rzucił krótkim spojrzeniem w stronę ściennego zegara. Najdłuższa wskazówka przesunęła się leniwie na kolejną cyfrę. Jeszcze piętnaście minut. Przecież prędzej tu oszaleje, niż doczeka się tych obrzydliwe bogatych gości.


Ask

❝  Proszę mnie  zmienić,  bo  s t r a c i ł e m  dawno rezerwę do ludzi i do siebie najpewniej ❞ 
https://i.imgur.com/mzzRGX4.gif https://i.imgur.com/LKq1bZM.gif https://i.imgur.com/7TOECi8.gif
       ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■    ■        

Offline

#6 30-10-2018 o 15h21

Straż Obsydianu
Deny
Pokonała Dahu
Deny
...
Wiadomości: 2 657

................................................................https://zapodaj.net/images/a8fbd6edc3568.png


       Dostrzegłam kątem oka, że położone przeze mnie broszury nieco się rozjechały i w chwili, w której musiałam do nich podejść, zamiast przy użyciu swoich mocy je poprawić, zrozumiałam jak bardzo nie na rękę jest mi obecność mężczyzny. Obserwował mnie i nawet się z tym nie krył. Nie miałam nawet pewności, czy mój szef mnie lubi, jak mam być szczera, z drugiej strony ja sama nie wiedziałam, czy sympatią darzę jego. Nie przywiązywałam się, jeśli jutro pojawi się zagrożenie, zniknę i sentymenty byłyby tutaj dość problematyczne. Szkoda tylko, że na samą myśl o kolejnej ucieczce przechodziły mnie nieprzyjemne ciarki. Dobrze czułam się w Anglii, Londyn był cudownym miastem i nie chciałam go opuszczać.
       Na odpowiedź Lancastera jedynie pokiwałam głową. Po co ciągnąć temat? Zatem zjawił się tak wcześnie przez przypadek. Szkoda, że ten sam przypadek nie mógł zatrzymać go w jakimś korku, no ale trudno. Nie mogę być taka. Czuć się nieswojo za każdym razem, kiedy już jestem zmuszona do spędzenia z kimś czasu. Ostatecznie prezes nie był taką złą opcją, o wiele gorszy był Ryan Arnolds, dyrektor ds. rozwoju. Gęba mu się nigdy nie zamykała i nie rozumiał aluzji, kiedy dość jasno dawałam do zrozumienia, że nie szukam w pracy przyjaciół. Chociaż może to ze mną było coś nie tak, bo wspomniany mężczyzna zwykle przyciągał do siebie innych. Cóż, jakby moim jedynym zmartwieniem było to, do jakiego klubu wyjść w weekend, to może żyłabym w podobny sposób. Niestety jednak, w moim przypadku wygląda to nieco inaczej.
       Posłałam krótkie spojrzenie swojemu przymusowemu towarzyszowi. No cóż, przynajmniej odpowiedział na moje pytanie, ale znów nie pociągnął tematu. nie miałam mu tego za złe, raczej zaczęłam się zastanawiać, czy warto w ogóle było zaczynać. Może obojgu nam pasowała cisza? Poza tym jeśli już musimy się dogadywać, to lepiej ograniczyć się do kwestii służbowych, co też zaraz miało miejsce. Wyprostowałam się, kładąc wcześniej ostatni plik dokumentów na stół. Delikatny uśmiech Lancastera wydawał mi się gestem pozbawiony znaczenia, bardziej z kurtuazji, niż chęci. Ale co ja mogłam wiedzieć.
       Ostatecznie nie znałam tego mężczyzny wcale. Przyznaję jednak, że niekiedy mnie denerwował, nawet nie musiał się specjalnie starać, ale w sposób taki jak teraz potrafił wbić mi szpilkę. Czułam się, jakbym była dzieciakiem, któremu nie ufa, stale próbującym udowodnić swoją wartość. Patrząc na niego teraz, w głowie miałam niektóre z podsłyszanych w damskiej toalecie rozmów, o tym jaki to Blase Lancaster jest przystojny, szarmancki, cudowny i w ogóle och i ach, perfekcyjny materiał na ojca dzieci każdej pracownicy jego firmy. Zazdrościłam tym kobietą, że mają czas na podobne bzdury i jeszcze najwyraźniej szczerze w nie wierzą, bo siedzący przede mną człowiek bynajmniej z mojego punktu widzenia nie zasługiwał na większość pochwał, jakie przypisywano mu w damskich ploteczkach. Był raczej surowy, wymagający i niekiedy sprawiał, że sama nie czułam się pewna, czy robię coś dobrze, czy źle.
       - Z mojej strony jak najbardziej, panie Lancaster - powiedziałam spokojnie, podkreślając pierwsze słowa swojej wypowiedzi. Przy okazji sięgnęłam jeszcze po pilot i uruchomiłam rzutnik. Oficjalnie mogłam czekać na przybycie gości, ale czasu było jeszcze trochę.
       W końcu spojrzałam na swojego szefa, poświęcając mu więcej uwagi, niż podczas wcześniejszych, przelotnych zerknięć. Splotłam ręce pod biustem, prostując się jeszcze bardziej. Pozwoliłam, aby między nami panowała jeszcze chwila ciszy, przy okazji powstrzymując się od dodania, że jeśli ten kontrakt się nie powiedzie, to będzie to też jego wina, nie tylko moja. Wątpię, aby ta uwaga przypadła mu do gustu, a ja i tak nie mam zbyt pewnej posady. Pieniędzy natomiast potrzebuję, nie kradłam i kraść nie zamierzam, żeby się tutaj osiedlić musiałam nieco przekonać bank do udzielenia mi kredytu... słowem, moja sytuacja finansowa nie malowała się najlepiej, więc surowy szef nie był bynajmniej jedynym problemem. Tych było multum, ale pan Lancaster nigdy się o nich nie dowie. Mimo to chciałabym, aby zaczął mnie doceniać, tak po prostu, dla samej siebie.
       - Osobiście uważam, że kontrakt mamy w kieszeni, sponsorzy z DCC byli zachwyceni podczas ostatniego spotkania i dawali poczucie, że dzisiejsze będzie tylko formalnością, a wiadomo, ten kto wykłada pieniądze ma główny głos - pozwoliłam sobie wypowiedzieć na głos myśli, przy okazji środkowym palcem wsuwając głębiej okulary na nos. To, że spadały było niesamowicie upierdliwe, ale dodawały mi dojrzałego wyglądu, a skoro i tak w papierach miałam wpisane 23 lata, to taki zabieg nie zaszkodzi. Poza tym z jakiegoś powodu czułam się też w nich bezpieczniej. Co ciekawe nie chodziło nawet o jakieś bezpieczeństwo w relacjach z mężczyznami, ale właśnie kobietami. Te w firmie stale się prześcigały, która założy piękniejsze szpilki, będzie miała lepszy makijaż, czy fryzurę. Kobiety stale rywalizowały, prześcigały się i robiły sobie ogrom świństw. Mój wygląd więc krzyczał od wejścia, że nie traktuję swojej pracy, jak ringu, więc miałam względny spokój.
       - W zasadzie - teraz myśląc o tych wszystkich "pięknościach" z firmy Lancastera przypomniało mi się, że jedna z nich poprosiła mnie o dostarczenie kilku dokumentów, a na nich potrzebowałam podpisu prezesa. - skoro jest już pan wcześniej, mógłby to pan podpisać? - wyciągnęłam ze swojej aktówki nieduży plik kartek i podeszłam do niego, zatrzymując się od jego strony biurka, by zaraz położyć przed nim dokumenty i wskazać pomalowanym na kremowo paznokciem miejsce, w którym potrzebuję jego parafki. - To zwykłe pokwitowania, ale jeśli mi pan nie ufa, proszę przeczytać. W końcu byłaby szkoda, gdybym wzięła kredyt na pańskie nazwisko - ot, taki żarcik zwieńczony chłodnym uśmiechem, który nie dosięgnął oczu. Cóż, przynajmniej się starałam, prawda?


https://zapodaj.net/images/401a8d3e378ae.png

https://zapodaj.net/images/84d2c489b65c3.pnghttps://zapodaj.net/images/27b977bf78fe8.png https://66.media.tumblr.com/75440dc255f0a2393eb130157c80ad16/tumblr_phdbnbbhux1uocsx1o1_540.gif https://zapodaj.net/images/d5ab6cc388cf5.png





https://66.media.tumblr.com/97b46c4862ea1d1c6850ac07254b361b/tumblr_owq03gRBxH1umjgk1o3_250.gif https://66.media.tumblr.com/68c9d779b42225419ba32c7f7eecd4dd/tumblr_p7bm7nNye41umjgk1o6_250.gif https://66.media.tumblr.com/aa9fd8c9827fa881c1817afccd27ac65/tumblr_pbsxgq9OKT1umjgk1o7_250.gif







https://zapodaj.net/images/e89e0dc49faed.pnghttps://zapodaj.net/images/7b2c102250eb9.png





https://78.media.tumblr.com/c121f7b50b41b70609b234fcbaecdf4e/tumblr_p816hqQiyl1rdlm3eo1_r2_250.gif




https://zap

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1