Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2

#26 27-01-2019 o 23h49

Straż Obsydianu
Deny
Pokonała Dahu
Deny
...
Wiadomości: 2 657

.....................................................https://zapodaj.net/images/cc24652dd7646.png


       W sklepie z którego właśnie wyszłam udało mi się kupić rzeczy niezbędnych do przywrócenia łazienki do stanu użyteczności. Wybrałam nawet z miłą młodą dziewczyną wannę, którą zamówiłyśmy, a która miała przyjść za kilka dni. Jeśli chodziło o wykończenie uznałam, że muszę skupić się na salonie, stąd też dumnie niosłam karton w którym znajdowały się wiaterka z gładziami i innymi mało interesującymi rzeczami. Było to całkiem ciężkie, więc kroki stawiałam szybko, marząc już o tym, aby znaleźć się przy samochodzie i załadować swoje zapasy. Ludzie nadal patrzyli na mnie, jak na przybysza z innej planety, czułam to doskonale, ale udawałam, że mi to nie przeszkadza.
       Poza tym nie widziałam wszystkiego, aż tak dobrze. Pewnie dlatego o mało co nie doszło do wypadku. W odbiciu witryny ozdabiającej sklep po mojej prawej zauważyłam nadjeżdżającego rowerzystę. Sapnęłam głośno, zatrzymując się na raz i niczym dziecko zamknęłam oczy, ale nic złego nie zastąpiło. Żaden ból, uderzenie... byłam cała. Odstawiłam swoje zakupy na ziemię i spojrzałam na znajdującego się przede mną mężczyznę. Nim jakkolwiek zareagowałam, obok znalazła się kolejna osoba. Tą już znałam.
       Na początku zdawał się mnie nie zauważyć, ale zaraz przywitał mnie grzecznie na co skinęłam mu głową.
       - Hej - mruknęłam niepewnie, bo mój wzrok z powrotem spoczął na nieznajomym, którego widocznie interesowała nasza znajomość. Pewnie to ten słynny urok małych miejscowości. Jestem najnowszą rewelacją, muszę do tego przywyknąć.
       Blondyn szybo mi się przedstawił i wydawało się, że zakłopotanie wywołane niedoszłym wypadkiem już mija. Nim sama odpowiedziałam na jego pytanie, ubiegł mnie w tym Maghnus. Aż mi brew drgnęła. Być może inna osoba mogłaby się zawstydzić takim szybkim wtrąceniem, ale ja jedynie spojrzałam na niego z łobuzerskim błyskiem w oczach, wcale nie kryjąc tam tych emocji.
       - Słyszałeś mojego adwokata - złapałam się pod boki, podbródkiem wskazując na O'Farrela. - Nie wyglądam na taką osobę - dodałam jeszcze, ale nie chcąc ich stresować zaraz pokręciłam głową i parsknęłam krótkim, jednak szczerym śmiechem. Pozwoliłam sobie na tą chwilę rozbawienia, jednakże gdy Maghnus zaczął pytać... no nie było mi już tak do śmiechu. Dlaczego musiał zapytać o ten cholerny pensjonat? No i dlaczego ja się tym tak przejmuję? Zawsze byłam sama ze sobą i nie pamiętam kiedy ostatnio towarzyszyło mi uczucie, jakie mogłam porównać do tego, co odczuwają dzieci, gdy postąpią wbrew woli dorosłych. Bez przesady Cam, przecież to twoja decyzja, nie ma się czego obawiać.
       Myślałam, jak tu sprawę ugrać, ale na całe szczęście nie byliśmy sami! Chwała Bogu za Daire! Już go lubię!
       - Tak, tak, zakupy... wszystko jest w porządku - rzuciłam, jak gdyby nigdy nic, niby w roztargnieniu nie wspominając o pensjonacie, chociaż było to nawet bardziej, niż zamierzone. Poprawiłam włosy i przeniosłam wzrok na blondyna. Oxford... cholera... czyli kolejny. A gdzie się podziali ci słynni rolnicy, których podobno tak dużo w małych miejscowościach? Ci przy których moje umiejętności z dziedziny fizyki były szalenie imponujące? Niebawem się okaże, że pani, która pracuje w warzywnym ma lepsze wykształcenie ode mnie. Oczywiście było to daleką hiperbolizacją i ta nigdy nie miała ujrzeć światła dziennego.
       - Ja i Maghnus to świeża sprawa - powiedziałam spokojnie, schylając się po karton z moim zakupami. - To znaczy nasza znajomość, bo zabrzmiało to tak, jakbyśmy co najmniej... - zerknęłam w kierunku blondyna i na jego twarzy zauważyłam coś nieco podobnego do niepewnego zmieszania. Zaśmiałam się natychmiast. - O! Właśnie tak to zabrzmiało, widzę, że złapałeś w lot, Daire - mój ton był raczej swobodny, ale na moment musiałam zamilknąć, żeby unieść karton. Tym razem stanęłam tak, aby móc go oprzeć na wypchniętym do boku biodrze, dzięki czemu w dalszym ciągu widziałam ich bez problemu.
       - W każdym razie jestem tu nowa. Wprowadziłam się wczoraj, a pies Maghnusa był pierwszy niezapowiedzianym gościem... jego właściciel drugim - wyjaśniłam w końcu więcej, bo widziałam, że mężczyzna nie rozumie wciąż wszystkiego, a chyba naprawdę moja rola w tym naszym dzisiejszym spotkaniu go interesowała. Widziałam, jak szerzej otwiera oczy.
       - No wiesz Maghnus, taka nowina, a ty mi nic jeszcze nie powiedziałeś? - żachnął się zerkając koso w stronę, jak mniemam, swojego przyjaciela.
       - Oj spokojnie, żadna ze mnie nowina - zaprzeczyłam natychmiast, ale mężczyzna uniósł delikatnie dłoń. Zauważyłam na niej obrączkę. Jakoś tak naturalnie, ale tym razem nie chciałam tego komentować, bo po wczorajszym pytaniu O'Farrela o małżeństwo raczej wyszłabym na jakąś dziwaczkę, albo desperatkę.
       - W tym mieście każde odstępstwo od normy jest nowiną...
       - Masz mnie za odstępstwo od normy? - cmoknęłam pod nosem, unosząc brew podejrzliwie.
       - Och! Ależ skąd! To nie miało tak zabrzmieć - widziałam, że przygotowywał się na dłuższą wypowiedź, więc zaraz zaśmiałam się perliście, przerywając mu zanim się nakręcił.
       - Już, już. Żartuję sobie, nie musisz się mnie tak obawiać - oznajmiłam, by następnie spojrzeć na Maghnusa. - Widzę, że póki co mam szczęście do dżentelmenów. Powinnam weryfikować u ciebie, przy kim mogę się czuć bezpiecznie, a przy kim mieć pod ręką gaz pieprzowy - zaśmiałam się ponownie, jednak blondyn otworzył szerzej oczy.   
       - Masz coś takiego?
       - Tak, ale spokojnie. Nie zaatakuję. To tylko do nagłych przypadków!
       - Jak na przykład?
       - No wiesz, jakieś późne samotne powroty w środku nocy - wyjaśniłam swobodnie.
       - Bój się boga, Camellio! Kobieta nie powinna wracać sama w środku nocy - wyrzucił z siebie całkiem poważnie, a ja nie wytrzymałam i znów parsknęłam śmiechem. Zerkałam to na jednego, to na drugiego.
       - Dostrzegam już między wami jakieś podobieństwo - nie mogłam się powstrzymać. - Obawiam się, że odbiegam od tutejszych norm, ale będę się starać tego nie manifestować. Może, skoro znam już dwóch dżentelmenów z Arrowcliff, powinnam zaczerpnąć jakiś korepetycji z dziedziny tego, jak powinna zachowywać się tutejsza kobieta - z jakiegoś powodu bardzo mnie to bawiło. - Od gospodyni Maghnusa wiem już, że muszę plotkować! Tylko, że póki co chyba to ja sama jestem tematem plotek - ostatnią wypowiedź powiedziałam nieco ciszej, wzrokiem zbaczając na bok, bo wydawało mi się, że dwie mijające nas kobiety odwróciły się przez ramię i wtedy jedna szepnęła coś o drugiej zerkając na mnie. Brew mi drgnęła. W końcu wczoraj usłyszałam coś o tej słynnej zazdrości... żeby zaraz nie chciano mnie tutaj palić na stosie za spoufalanie się z męską częścią miasteczka.


https://zapodaj.net/images/401a8d3e378ae.png

https://zapodaj.net/images/84d2c489b65c3.pnghttps://zapodaj.net/images/27b977bf78fe8.png https://66.media.tumblr.com/75440dc255f0a2393eb130157c80ad16/tumblr_phdbnbbhux1uocsx1o1_540.gif https://zapodaj.net/images/d5ab6cc388cf5.png





https://66.media.tumblr.com/97b46c4862ea1d1c6850ac07254b361b/tumblr_owq03gRBxH1umjgk1o3_250.gif https://66.media.tumblr.com/68c9d779b42225419ba32c7f7eecd4dd/tumblr_p7bm7nNye41umjgk1o6_250.gif https://66.media.tumblr.com/aa9fd8c9827fa881c1817afccd27ac65/tumblr_pbsxgq9OKT1umjgk1o7_250.gif







https://zapodaj.net/images/e89e0dc49faed.pnghttps://zapodaj.net/images/7b2c102250eb9.png





https://78.media.tumblr.com/c121f7b50b41b70609b234fcbaecdf4e/tumblr_p816hqQiyl1rdlm3eo1_r2_250.gif




https://zap

Offline

#27 12-02-2019 o 23h04

Straż Cienia
Airi
Pokonała kurę
Airi
...
Wiadomości: 947

______________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/502195365093572618/513131145379184660/unknown.png

     Maghnus zerkał dyskretnie i badawczo na Daire. Gdyby potrafił leczyć wzrokiem, wszystkie siniaki mężczyzny, nawet te stare, zniknęłyby w trybie ekspresowym. Obaj, choć mieli inne głosy i wyglądali zupełnie inaczej, może prócz wzrostu, mieli podobną postawę. Spinali ramiona, jakby mieli coś do ukrycia, a jednak rozmawiali z Camellią całkiem normalnie, jak gdyby nigdy nic. Daire podciągnął rower, po raz trzeci sprawdzając jego łańcuch, po czym posłał nowej znajomej łagodny uśmiech, kiedy odebrała od niego poczucie niepewności i z łatwością rzuciła je gdzieś na ulicę, aby zgubiło się całkiem. Choć wiedział, że Maghnus nie był zdolny do szybkich romansów, jego uśmiech przez moment stał się dogryzający, może nawet pocieszny i głupkowaty. Zakasłał cicho, tłumiąc śmiech.
     -Świeża sprawa- powtórzył Maghnus i mrugnął do kobiety. Może nawet wyglądałby nieco tajemniczo, gdyby nie to, że pochylił się przy tym delikatnie, jakby prosił ją do tańca w uroczystym stylu. Daire szturchnął go delikatnie posiniaczonym łokciem w żebra.
     Zaśmiali się, kiedy wspomniała o podobieństwie między nimi. Uciszyli jednak, kiedy usłyszeli słowo „plotkować”.
     -Och, no tak, plotkowanie jest codziennością tego miejsca. Dlatego my z Maghnusem mamy świetną taktykę…
     -Taktykę?
     -Taktykę udawania, że wszystko już wiemy, rzecz jasna. Poza tym, chyba się nie przejmujesz? Przejdzie im za tydzień, jak już się przyzwyczają. Mieszkam w domu z numerem dwadzieścia pięć. Jak będziesz miała jakieś problemy z plotkami, służę pomocą! Chociaż kiedy wrócę, muszę koniecznie opowiedzieć o tobie mojej żonie, ucieszy się z nowej sąsiadki. O tak, plotki! Co byśmy robili, gdyby nie one.
     -Masz jeszcze jakieś złote rady dla Camelli?- zapytał Maghnus.
     -O, tak. Lepiej, żebyś nie nosiła takich ciężkich rzeczy sama, bo inaczej ten typ na końcu uliczki zacznie swój śpiew godowy.
     -O czym ty…- Maghnus odwrócił się za siebie. Umięśniony mężczyzna z bardzo szerokimi ramionami, którego zarówno Daire jak i Maghnus znali jeszcze z czasów chodzenia do szkoły, rozmawiał właśnie z córką kwiaciarki. Jego spojrzenia były zalotne. Maghnus nie widział w jego zachowaniu nic przyjemnego, ale Daire „znał te sztuczki”.
     -Gdybym go nie znał, uznałbym, że to nawet urocze.
     -Przecież w tym nie ma nic…
     -Dlatego nie masz żony, Nuss.
     Do Maghnusa nie trafiło to, że po raz kolejny, w krótkim odstępie czasowym ktoś wytknął mu to, że jeszcze nie stanął na ślubnym kobiercu. Trafiło do niego przezwisko z dzieciństwa, imię, którego używali podczas zabaw i tajnych misji. Zacisnął usta i posłał przyjacielowi ostrzegawcze spojrzenie.
     -Camellio.- O’Farrel uśmiechnął się do kobiety. –Pomogę.- Schylił się po karton z gładziami i żwawym krokiem ruszył w stronę samochodu.
     -Świetnie sobie radzisz, Maghnus. Chyba nawet nie potrzebujesz mojej pomocy, nie spodziewałem się tego!- Daire nie darował sobie słownych przekomarzań. Kiedy zorientował się, że na Maghnusie nie robi to wrażenia, pociągnął go z tyłu za kołnierz koszuli, jakby chciał zrobić mu na złość.
     -Trzymaj swoje posiniaczone ręce przy sobie, dzieciaku- fuknął brunet.
     Kiedy tak razem rozmawiali, wydawali się młodsi.
     -Gotowe- zwrócił się do blondynki. –Powiedz, kupiłaś tylko to, czy kolejne takie kartony czekają na ciebie w sklepie?- Przybrał łagodny wyraz twarzy. Starał się nie zerkać na stoisko kwiatowe i na ludzi, którzy się przy nim znajdowali. Szczerze chciał uchronić nową sąsiadkę od chamskiego podrywu starego znajomego. A może po prostu bał się sprawdzić, czy takie odzywki jej się podobają.
     Nie ważne, jak długo uciekałby przed myślą, że Camellia nie jest inna od kobiet, które go otaczały, ta myśl i tak by go w końcu dopadła. Była inna, ale nie oznaczało to, że była gorsza. Wręcz przeciwnie. To nie było powodem zaoferowania jej pomocy- Maghnus pomógłby jej i tak. Ale miała w sobie coś intrygującego, coś, co sprawiało, że chciał ją poznać. Nie chciał wierzyć w to, że była typem kobiety, która mogłaby ulegać mężczyźnie tak prosto, od razu. Może to właśnie był impuls, który budził jego ciekawość. Nie trzepotała do niego rzęsami, w ciągu jednego dnia pokazała, że można porozmawiać z nią bez skrępowania.

Ostatnio zmieniony przez Airi (12-02-2019 o 23h04)


https://cdn.discordapp.com/attachments/480494527929384974/655480308661223464/ezgif.com-crop2.gif https://66.media.tumblr.com/f2ca919eec7b4906a59879b004ffad5c/tumblr_nbw0lp7Dd41s25bcfo6_250.gifv

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2