Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1

#1 05-12-2018 o 20h10

Straż Cienia
Ischigo
Pokonała kurę
Ischigo
...
Wiadomości: 902

https://cdn.discordapp.com/attachments/347741687558307842/519933122280947714/1544032004117429.JPG
Gdzieś po środku światów, gdzie Dumbledore walczył z Galbatorixem, Oko Saurona patrzy na Westeros, a Wiedźmin popija herbatkę z Feyrą, znajduje się kawałek pozornie wolnej przestrzeni. W miejscu tym rok w rok urządzany jest turniej, dostępny dla przedstawicieli wszystkich istniejących światów. Drużyny składające się od czterech do sześciu osób wpuszczane są do labiryntu, którego powierzchnia jest tak wielka, że pozwoliła na umieszczenie w  nim lasów, jezior, a nawet pomniejszych miast. Na wygranych czeka sława i pieniądze, ale oczywiście, nie ma nic za darmo. Labirynt pełen jest pułapek, zagadek, niespodziewanych konkurencji i dzikich stworzeń, które tylko czekają by zatopić w kimś zęby.
W tym wszystkim mamy naszych bohaterów. Dzielnych, zapalonych, ale cóż… przegrywów życiowych, którzy nie dorobili się niczego, nawet własnej drużyny. Dla tych organizatorzy konkursu przygotowali smutny kącik rozpaczy, gdzie podobne im indywidua mogą spróbować szczęścia i zebrać odpowiednią liczbę kompanów.

@Ischigo jako Loremyn
@Acerola jako Roekaar oraz Lif
@Ermira jako Eunike
@Kaniya jako Atropos

~~Regulamin znamy~~

Ostatnio zmieniony przez Ischigo (24-12-2018 o 01h06)


Pomyliłam niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.
https://cdn.discordapp.com/attachments/579670931337641997/604051060125859841/picsart-07-25-09-04-25.png

Offline

#2 05-12-2018 o 22h56

Straż Cienia
Acerola
Akolita Jednorożców
Acerola
...
Wiadomości: 368

Is this a knife in your pocket or are you just happy to see me? ♥   .   .   .   .   .   It is a knife, isn't it? Well, FU--
https://i.pinimg.com/564x/c2/95/ab/c295ab98382f8d64220c8fe61b76bfdb.jpg

ROEKAAR
płeć: kobieta     ∽     wiek: nieznany     ∽     rasa: wilkołak
wzrost: 182 centymetry     ∽     charakterystyczne: uszy i puszysty ogon







I came here to drink milk and kick ass. And I've just finished my milk.
https://i.pinimg.com/564x/f5/68/a1/f568a181ff2481768a6ea70377329dd2.jpg

LÍF
płeć: mężczyzna     ∽     wiek: 26 lat     ∽     rasa: człowiek     ∽     narodowość: japończyk
wzrost: 179 centymetrów     ∽     charakterystyczne: pofarbowane włosy, bardzo ostre kły

Ostatnio zmieniony przez Acerola (20-12-2018 o 18h13)


https://steamuserimages-a.akamaihd.net/ugc/931554890101583795/1259B1224710E82072A595DF6DE542442B1CB937/

Offline

#3 06-12-2018 o 17h32

Straż Cienia
Kaniya
Szeregowiec
Kaniya
...
Wiadomości: 144

Get on, get on down
There's hell to pay 'cause
The Devil is a loser and he's my bitch

https://cdn.discordapp.com/attachments/481770566857129987/520276038962511872/da18bb7ad4c606fcf740e3d7f352cc5d.jpg
For better or for worse and you don't care which

Atropos Malefica z wyboru Fiona Palmer z urodzenia 23 lata 167 cm czarownica-demonolożka z kolekcją demonów
Krukonka wyrzucona z Hogwartu    nikt  nie  przewidział,  że  książki  z  działu  ksiąg  zakazanych  są  dostępne  w  internecie
chciała  tylko  sprawdzić,  czy  przywoływanie  demonów  zadziała      zadziałało      prawie  umarła      spróbowała  znowu
złamali  jej  różdżkę nauczyła się rzucać czary bez niej dalej przywoływała demony because why not ma  kota  Gustawa
prowadzi tumblra o magii chce przywołać i zmusić do posłuszeństwa samego Lucyfera, by koty przejęły władzę nad światem
can't do anything straight    weganka    zamienia zwierzęce składniki eliksirów    obchodzi pierwszy wyjątek prawa Grampa
trwa chwilę, ale wystarczy wyczarować z niczego sadzonkę, przyspieszyć jej rozwój magią i jest jedzenie, czarodzieje to idioci

Ostatnio zmieniony przez Kaniya (08-12-2018 o 16h33)


https://66.media.tumblr.com/aa95cb952d13a3f1e2a899e718df9732/tumblr_ohw3hnkGyj1viokjyo1_540.gif

Offline

#4 06-12-2018 o 18h54

Straż Cienia
Ischigo
Pokonała kurę
Ischigo
...
Wiadomości: 902

As a child, you would wait, and watch from far away
But you always knew that you'd be the one
To work while they all play.

https://i.pinimg.com/564x/62/f9/24/62f924fadf3ae7389fbbb6b29dd567e5.jpg
In youth, you lay, awake at night and scheme
Of all the things that you would change
But it was just a dream.


|| Loremyn || Dragonborne || Skyrim || Śnieżny elf ||
|| 181 cm || Blada cera || Białe włosy || Złote oczy ||Piegi ||
|| Blizny na całym ciele || Łucznik || Zna się trochę na alchemii ||

Ostatnio zmieniony przez Ischigo (08-12-2018 o 14h33)


Pomyliłam niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.
https://cdn.discordapp.com/attachments/579670931337641997/604051060125859841/picsart-07-25-09-04-25.png

Offline

#5 07-12-2018 o 00h32

Straż Obsydianu
Ermira
Pokonała kurę
Ermira
...
Wiadomości: 834

t  h  e  s  e          w  o  o  d  s          a  r  e           l  o  v  e  l  y
A  N  D             R  E  A  L  L  Y            T  A  L  K  A  T  I  V  E
https://cdn.discordapp.com/attachments/375374554731642880/523597310526226452/eunike.png
―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―
EUNIKE "NIKE" MONNET     DZIECKO KWIAT     ELFKA, ŻYJE W ZGODZIE Z NATURĄ
NIEZWYKLE PODOBNA DO MATKI        JEDYNACZKA        NIECO EKSCENTRYCZNA
PILNUJE MAŁEGO LASKU NIEDALEKO ŚWITEZI                 ROZMAWIA Z ROŚLINAMI
CZUJE  SIĘ  NIESAMOWICIE NIEPEWNIE  W  TOWARZYSTWIE INNYCH  STWORZEŃ

―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―
KRÓTKIE,  BIAŁE,  GĘSTE WŁOSY           BŁĘKITNE OCZY,  PRZYPOMINAJĄCE LÓD
SMUKŁA SYLWETKA       172CM, NADAL ROŚNIE       58KG      CIEMNA KARNACJA
BRAK WIDOCZNYCH BLIZN            SZPOTAWOŚĆ KOLAN             SPICZASTE USZY

―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―  ―

https://media.discordapp.net/attachments/375325776247128064/526785449663135755/adam.png?width=117&height=117   https://media.discordapp.net/attachments/375325776247128064/526785472102400011/albert.png?width=117&height=117   https://media.discordapp.net/attachments/375325776247128064/526785516985647105/eva.png?width=117&height=117
“adam”                 “albert”                    “eva”

Ostatnio zmieniony przez Ermira (29-12-2018 o 00h49)


L     O     S     T                      I     N                      M     Y                      B     O     O     T     S     ,                      S     A     F     E                      I     N                      M     Y                      R     O     O     M

https://cdn.discordapp.com/attachments/541567871948423171/616562734716289024/1.gif  https://cdn.discordapp.com/attachments/541567871948423171/616563237734973471/2.gif  https://cdn.discordapp.com/attachments/541567871948423171/616563253858009099/3.gif  https://s3.gifyu.com/images/411d65a387673f8a8.gif  https://s3.gifyu.com/images/5a6701b8bd09977e0.gif

U     N     D     E     R                    T     H     E                    C     O     V     E     R     S     ,                    T     H     E     Y                    S     M     E     L     L                    L     I     K     E                    Y     O     U

Online

#6 20-12-2018 o 21h28

Straż Cienia
Acerola
Akolita Jednorożców
Acerola
...
Wiadomości: 368

___ROEKAAR & LÍF
          Siedzenie w tym cholernym kąciku dla osłów coraz bardziej bolało jego dumę z każdą kolejną grupką wesoło kierującą się w stronę stacji zapisów. To mógłby być on - myśli ponuro, przeczesując farbowaną czuprynę w nerwowym odruchu - gdyby nie pojawiła się wtedy ONA. Tamta parszywa lisica wyciągnięta z mokrego snu nastoletniego otaku oraz jej szczeniacka banda. Kiedy chodzi o kogoś o tak gorącej głowie, jak Líf, wystarczyło zaledwie kilka byle zaczepek śmieciowego towarzystwa, aby mózg stracił połączenie z rozsądkiem. Ostra wymiana zdań szybko zmieniła się przepychankę i zanim chłopak się obejrzał, naparzał się z furry na gołe klaty w basenie kisielu wiśniowego ku uciesze tłumu, a wyraźnemu niezadowoleniu organizatorów. Obie drużyny, zarówno jego jak i przeciwniczki, zapisały się na kartach turniejowej historii jako jedyne, które z takim hukiem wyleciały w przedbiegach.
      A teraz jego starzy przyjaciele znaleźli sobie kogoś rozsądniejszego, pozostawiając go na pastwę innych przypadkowych przegrywów, którzy tak jak on będą wkrótce poszukiwali grupy. Widzi ich uśmiechnięte michy, gdy wymachują formularzami zgłoszeniowymi i żywo dyskutują na temat nagrody. To on powinien tam być zamiast jakiegoś przypadkowego dzbana w lateksowych majtach, którego ukradli z planu starych filmów o superbohaterach.
- Hej - słyszy głos zza pleców. Wie kto jest jego właścicielem, ale trzyma się desperacko nadziei, że to może jednak nie do niego. W tej samej chwili czuje ciężar po drugiej stronie ławki i nagle wie już wszystko.
          Kiedy pierwszy raz przestąpiła próg tego wymiaru, jej krok wydawał się o nieba lżejszy. Może ciążył brak przyjaciół z watahy, którzy w tym roku zarejestrowali się bez niej, może ciążyła obawa przed automatyczną dyskwalifikacją za zeszłoroczne wybryki. Roe z całej pety kopie pobliski kamyk, pozwalając mu uderzyć w kostkę jakiegoś ważniaka omawiającego akurat turniejową strategię ze swoim zespołem. Odwraca się w jej stronę i chyba nawet zamierza zwrócić uwagę, ale głowa różnicy we wzroście (nie licząc także stojących na baczność uszu) chyba skutecznie odbiera mu rezon. Taki to ma dobrze. Nie ważne jakim bucem by nie był, ma mózg i wszyscy Ci głupole łaknący nagrody - zresztą, wcale nie różniący się  niczym od niej - kleją się do czterookiego jak muchy do lepu. Oni podbijają własne prawdopodobieństwo wygranej, on tymczasem nadmuchuje ego. Wszyscy są zadowoleni. I ona też mogła to mieć podane na złotej tacy, gdyby ostatnim razem nie trafiła na NIEGO. Blondwłosy ziemniak z zaczątkami ciemnych odrostów, pewny siebie bufon rzucający szowinistycznymi żartami, jakby za jego plecami nie stała alfa największej watahy w Nifl. Początkowo chciała dać mu pstryczka w nos. Był tylko na dłuższą metę niegroźnym, niewyżytym dzieciakiem. Z tym, że nie wszystko poszło tak, jak chciała, a sprawy wymykające się spod kontroli ostatecznie doprowadziły ją na ławkę przegrywów, którą - co niezbyt ją zszokowało - podzieliła z przyczyną swoich problemów.
          Nie rozmawiają, bo po tym "Hej" burkniętym niepewnie przez Roekaar żadne z nich nie wie jak miałoby zacząć rozmowę. Jakby nie patrzeć znaleźli się na tej ławce przez swoją głupotę i - w ich mniemaniu przede wszystkim - siebie nawzajem. Przez dłuższą chwilę oboje z ciężkim sercem obserwują swoich starych kumpli, którzy teraz mają nawet czelność plotkować ze sobą stojąc razem w kolejce. Ot dodatkowa złośliwość losu żeby przypomnieć im jak bardzo są dupami wołowymi. Nawet westchnienie wydają z siebie w tej samej chwili, zaraz potem spotykając się spojrzeniami w jednym miejscu.
- Zawieszenie broni? - tym razem pierwszy odzywa się Líf, wyciągając dłoń w stronę dziewczyny. Ta lustruje jego palce z niechęcią - tą samą z jaką zostały one zresztą zaoferowane - ale nie próbuje udawać, że jest ślepa na swoją sytuację. Sojusz był w tej sytuacji najlepszą szansą dla ich obojga, a prawdziwe porozumienie mogło przyjść z czasem. Człowiek uśmiecha się łobuzersko, gdy wilkołaczyca wreszcie wyciąga łapę i ściska jego rękę, nieomalże wbijając pazury w jego delikatną skórę.
- Mamy układ - oznajmiają jak jeden mąż. Tymczasowa determinacja wywołana zmianą beznadziejnej sytuacji motywuje ich oboje do podniesienia się z ławeczki żenady. Teraz musieli znaleźć jeszcze przynajmniej dwie równie niezadowolone osoby.


https://steamuserimages-a.akamaihd.net/ugc/931554890101583795/1259B1224710E82072A595DF6DE542442B1CB937/

Offline

#7 22-12-2018 o 00h31

Straż Cienia
Ischigo
Pokonała kurę
Ischigo
...
Wiadomości: 902

|| L O R E M Y N ||

      Loremyn nie należał do ludzi, którzy uciekali od problemów. A raczej, starał się tego nie robić, nawet jeśli smoki wrzeszczały mu nad uchem, jakiś parszywy Dunmer odmawiał wstąpienia do Morrwindu, bo cytując go „złodziejaszków i kłopotów w mieście nie potrzebują”, a jarlowie używali go jak chłopca na posyłki, tylko dlatego, że któryś z bałwanów z Wysokiego Hrothgaru palnął nieostrożnie w tawernie, że jest Smoczym Dziecięciem. A żeby tak cymbała wilki zżarły! Miałby spokój i nie musiałby latać od jednego krańca Skyrimu do drugiego. W każdym razie, starał się być elfem wyrozumiałym, odważnym i lojalnym, ale wiadomo, że w końcu ktoś kiedyś strunę przeciągnie. No i stało się, nieuniknione, zmuszając go do podjęcia najważniejszej decyzji jego życia. Stać się na zawsze więźniem jarla, czy uciec i wygraną głupiego konkursu zjednać sobie przychylność kogoś bardziej na górze. Wybrał to drugie. Skoro mógł krzyczeć na smoki, to czemu nie wybrać się w szaloną wyprawę po światach i poznać kogoś interesującego?
              Elf starał się myśleć pozytywnie, kiedy przekraczał próg nowej, nieznanej krainy. Ale jedno spojrzenie po znajdujących się najbliżej osobnikach wszelkiej maści sprawiło, że zwątpił w słuszność swojego wyboru. Przeciskając się przez tłum w poszukiwaniu jakiejś informacji turystycznej, stwierdził, że tysiąc razy bardziej wolałby jeszcze raz walczyć z draugrami niż z tą masą gorących, spoconych i nierzadko owłosionych w dziwnych miejscach ciał. Próbował odsunąć od siebie niewesołą myśl, że w takich warunkach jego krzyk nic by nie dał, bo po prostu zginąłby we wszechobecnym jazgocie, ale mózg uporczywie podsuwał mu ten obraz.
              W końcu chłopak znalazł jakiś podejrzany słup obwieszony różnymi ulotkami i ogłoszeniami w nieznanych językach. Przeszukał go całego, ale nie znalazł żadnej kartki, która traktowałaby po nordycku, czy w okropnym języku khajitów, którego nieustannie próbował się nauczyć, ale za każdym razem nauka szła w las, bo koty i tak nigdy nie chciały mówić do niego w ojczystym języku, aż w końcu zapominał nawet najprostsze wyrażenia i musiał zaczynać od nowa. Westchnął pod nosem, zrezygnowany bawiąc się złotym kolczykiem. Skoro nie mógł znaleźć miejsca, w którym mógłby zapytać o co chodzi, takie miejsce powinno go znaleźć samo – stwierdził, siadając na jakiejś ławce. Jak się zaraz okazało, z opowieści siedzącej obok niego nerwowej czarownicy, której różdżka ciągle wypadała z dłoni, był to kącik przegrywów, takich jak ona czy on, pozbawionych drużyny. Od niej też dowiedział się, że żeby w ogóle wziąć udział w tym całym przedstawieniu, musiał się z kimś szybko spiknąć. Oczywiście kobieta zaproponowała swoje towarzystwo, ale odmówił grzecznie, przyglądając się jak kolejny raz schylała się po upuszczone drewno.
               Czy można patrzeć na to z boku? – zastanawiał się, przyglądając się jak jakaś wyjątkowo zmarszczona z niezadowolenia parka uścisnęła sobie dłonie. Czy i oni nie mieli całego składu? Wilczyca wyglądała na zorganizowaną, a dziwny blondyn o średnio ciekawej aparycji za to urzekającym spojrzeniu ambitnego człowieka sprawiał wrażenie takiego, który będzie próbował dopóki nie osiągnie celu. Zdecydowanie bardziej przypadli mu do gustu niż drżąca czarownica. Podziękował jej jeszcze raz za pomoc, po czym podszedł niby to nonszalanckim krokiem do obserwowanej dwójki, by zatrzymać się w niedalekiej odległości.
- Widzę, że zawiązuje się tu jakiś sojusz – odezwał się cicho, spoglądając po wilczycy i człowieku. – Mogę się dołączyć? – zapytał, zmuszając się do uśmiechu, ale zaraz potem przypomniał sobie, że Ariadna mówiła o nim jako niespodziewanym zabójcy dobrych humorów i pozytywnego myślenia, ograniczył się więc do szczątkowego uniesienia prawego kącika ust.


Pomyliłam niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.
https://cdn.discordapp.com/attachments/579670931337641997/604051060125859841/picsart-07-25-09-04-25.png

Offline

#8 22-12-2018 o 03h55

Straż Cienia
Kaniya
Szeregowiec
Kaniya
...
Wiadomości: 144

___________________________________※Atropos※

          Mimo szczegółowych i niemalże rocznych przygotowań Atropos nie przewidziała, że zostanie powstrzymana przed wzięciem udziału w turnieju. Dwa lata temu, kiedy to dowiedziała się o jego istnieniu, dowiedziała się trzy dni za późno. W zeszłym roku przegapiła datę zapisów. A teraz niby się nie kwalifikowała! Co to w ogóle za pomysł!
          ― Przecież mam drużynę! ― Wskazała na trójkę demonów. Sytri piłował pazury, Sabnok grzebał w ziemi, prawdopodobnie próbując zbudować coś w stylu zamku, a Belial próbował kogoś zbajerować sztuczkami z ogniem.
          ― Mam podstawy, by podejrzewać, że nie są tu z własnej woli ― odpowiedziała kobieta odpowiedzialna za zapisy.
          ― No kto by pomyślał, urzędniczy pasztet czasami ma przebłyski inteligencji ― skwitował Sytri, nie przerywając piłowania. Atropos odwróciła się do niego z mordem w oczach.
          ― Sytri, morda!
          ― A skoro nie są tu z własnej woli ― kontynuowała niewzruszona kobieta ― to są traktowani w kategorii chowańców, a nie osób mogących wziąć udział w turnieju.
          Demony niezbyt przejęły się byciem nazwanymi chowańcami. Na dobrą sprawę to określenie nawet całkiem dobrze opisywało ich sytuację. W końcu byli związani przez czarownicę i musieli wykonywać jej polecenia.
          ― Jakie ma to niby znaczenie?!
          ― Chowańce nie mogą być członkami drużyny według regulaminu.
          ― JAKIEGO REGULAMINU?! ― Głos Atropos był zdecydowanie zbyt wysoki i piskliwy, ale nawet nie próbowała ukrywać narastającej paniki.
          Kobieta wyciągnęła pokaźną księgę, na której okładce wygrawerowano złote napisy głoszące "REGULAMIN". Atropos odebrało mowę, a kiedy ta wróciła, dziewczyna zaklęła.
          ― Dla osób bez drużyny jest przygotowany pstrokaty smutny kącik rozpaczy, gdzie zbierają się wszyscy bez drużyn. Trudno przegapić. Następni!
          Atropos została wypchnięta z kolejki, ale nie zamierzała się poddawać. Wyruszyła więc na poszukiwania rzeczonego kąciku. Tylko że nie zdążyła nawet zrobić kroku, a już wiedziała, gdzie się znajdował. Trudniej byłoby go przeoczyć tylko, gdyby wisiał tam napis "kącik przegrywów". Napis, który właśnie ktoś wieszał. Dziewczyna przełknęła dumę, pocieszając się, że skoro demony zostały uznane za chowańce, to będzie mogła ze spokojem korzystać z mocy całej swojej pięćdziesięciosiednioelementowej kolekcji. Niewątpliwy pozytyw sytuacji. Niewątpliwym negatywem była konieczność socjalizowania się z innymi, by zebrać drużynę. Praktycznie od razu spławiła inną czarownicę ("Mary, na wszystkie nieświętości, nie potrafisz nawet utrzymać różdżki przez minutę"), domorosłego wampira ("Plastikowy kieł ci wypadł"), dziwne coś, z czym nie potrafiła się porozumieć ("Agul gug gul bu") i jakiegoś totalnego creepa ("Zbliż się do mnie na pięć metrów, a męki piekielne będą dla ciebie rajem"), temu ostatniemu na wszelki wypadek dyskretnie podpaliła ubrania.
          Mniej więcej w czasie słuchania panicznych krzyków creepa, zorientowała się, że Belial odłączył się od grupy. Znalazła go, gdy akurat obmacywał tyłek elfowi z białymi włosami. Gdyby ten przeklęty lowelas nie był jednym z potężniejszych demonów, które udało jej się ujarzmić, chyba zatłukłaby go na miejscu. Tak musiała się ograniczyć do strzelenia go przez ten zakuty łeb.
          ― Chyba właśnie zmarnowałeś mi szansę na w miarę ogarniętą drużynę. Jeszcze jeden taki wyskok i wracasz do butelki ― zagroziła, całkiem poważnie. Generalnie elf i siedząca dwójka, z którą chyba rozmawiał, wydawali się jako jedyni w kąciku wiedzieć, w co się pakują, przybywając na turniej. ― Przepraszam, demonów nie da się na dobrą sprawę wychować ― zwróciła się do poszkodowanego elfa.


https://66.media.tumblr.com/aa95cb952d13a3f1e2a899e718df9732/tumblr_ohw3hnkGyj1viokjyo1_540.gif

Offline

#9 23-12-2018 o 23h19

Straż Cienia
Acerola
Akolita Jednorożców
Acerola
...
Wiadomości: 368

___ROEKAAR & LÍF
          Są w trakcie ustalania dominacji poprzez walkę na spojrzenia, gdy przerywa im jakiś nieznajomy ostrouchy. Głos ma cichy, choć zdecydowany i jest nawet niczego sobie urody - myśli Líf, kiedy Roekaar marszczy nos przyglądając się niechętnie męskiej figurze. Mija kilka sekund pożerania go wzrokiem, zanim dziwaczny duet rozplata wreszcie swoje ręce, odwracając się jednocześnie w stronę nowo przybyłego. Niezależnie od tego, co na temat jego wyglądu uważają, niedobór członków w ich drużynie jest bardzo dotkliwym problemem. Wystarczy tylko lekko przechylić lekko głowę, aby zrozumieć w jak głębokiej dupie się znaleźli. Inne ułomy zajmujące miejsce na zakurzonej ławeczce nie wyglądały wcale ani trochę bardziej zachęcająco, a elf miał przynajmniej na tyle jaj, żeby do nich podejść.
          Líf otwiera usta wiedząc, że towarzyszka nie ma absolutnie żadnych argumentów do spierania się, ale za ich plecami pojawiają się nowe sylwetki. Równie zakłopotany co i zmieszany przygląda się dziwacznej postaci obmacującej bladego chłopaka, jakby był dojrzałym owocem na straganie pełnym babowin w gustownych beretach. Zamiast koherentnych słów, wydostał się z niego co najwyżej dziwny jęk, a dziewiczy umysł palił się od niepoprawności obserwowanego aktu. Roekaar natomiast wykazywała absolutny stoicyzm wobec tej sytuacji, chociaż zobaczywszy pożar na policzkach blondyna nie mogła powstrzymać szelmowskiego uśmiechu. Sytuacja była dość... niecodzienna, ale z drugiej strony tylko takie miały prawo bytu w tym świecie pomiędzy wszelkim istnieniem. Inna sprawa, że bezpański demon przekraczał granice dobrego smaku nawet w mniemaniu wilkołaczycy.
          - Nikt cię nie nauczył nie pchać łap gdzie nie trzeba? - ryczy w końcu, bez problemu podnosząc z ziemi elfa tak, jakby nie ważył ani kilograma. Niski obcas skórzanego buta wbija się natomiast z impetem w coś przypominającego twarz i prawdopodobnie pozostałby tam na długo dłużej, gdyby nie Líf ciągnący uporczywie za włosy jej kity. Rzucają w swoją stronę przekleństwa, awantura robi się coraz groźniejsza z perspektywy obserwującego, zaś elf nadal lata w powietrzu na ramionach Roe, kiedy przy towarzystwie pojawia się zupełnie nowa twarz. Wszystko nagle milknie, światła reflektorów padają na jedną postać o blond lokach i kształtnym ciele. Żadne z nich nie jest pewne jak długo tam stała, żadne z nich chyba nie chce wiedzieć. W tej chwili się tylko to, że biodra ma jak bogini. Z donośnym "YEET!!" Roekaar pozbywa się ciążącego jej balastu, umiejętnie rzucając elfem na niezręcznie stojącego z boku człowieka.
          Blondyn panikuje, ale usztywnia swoje kończyny i stabilizuje pozycję. Jest gotów złapać biedaka niczym książę księżniczkę, zaimponować mu swoją zręcznością. Z tym, że gotowe nie były prawa fizyki równie aktualne tu, co w jego wymiarze. Białowłosy przeważa balans Lífa wbrew jego najszczerszym chęciom, ostatecznie przewracając ich na twardą ziemię. Każda jego kończyna pulsuje boleśnie po upadku, a dodatkowy ciężar rozwalony na całej długości (nawet dalej, ostrouchy był bowiem wyższy o kilka centymetrów) absolutnie nie polepsza sytuacji. Ale przynajmniej spełnił się w roli amortyzacji. Wilkołaczyca tymczasem podsuwa się do ślicznotki, nagle zupełnie niezainteresowana dwoma mężczyznami rozwalonymi u jej stóp.
- Hej skarbie - zaczyna, umiejętnie wślizgując rękę na emanujące przyjemnym ciepłem ramiona kobiety - Bolało kiedy spadałaś z nieba?
          Zapada niezręczna cisza, a cały wymiar i wszystkie inne z nim sąsiadujące zdają się wzdychać ciężko.

Ostatnio zmieniony przez Acerola (23-12-2018 o 23h20)


https://steamuserimages-a.akamaihd.net/ugc/931554890101583795/1259B1224710E82072A595DF6DE542442B1CB937/

Offline

#10 23-12-2018 o 23h58

Straż Obsydianu
Ermira
Pokonała kurę
Ermira
...
Wiadomości: 834

                                                                                      EUNIKE  ❝ NIKE ❞  MONNET
         Ekscytujące życie elfa leśnego składało się głównie z trzech czynności. Wypatrywania nieproszonych gości, tańczenia - najczęściej nago, w przekonaniu, że nikt Cię nie widzi - między drzewami oraz rozmów z wszelakimi roślinami. Oczywiście tylko w swoim własnym towarzystwie, bowiem na człowieka, który zapuściłby się aż po samą Świteź nie warto było liczyć. Większość do dzisiaj jest przekonana, że to jezioro zamieszkują diabelskie istoty.
         Mimo lokacji, którą z łatwością można by było nazwać wypizdowem wielkim, dochodziły tutaj szmery o konkursie z możliwością wygrania całkiem dużej sumy pieniędzy. Co prawda zwykle z dwuletnim opóźnieniem - drzewa nigdy nie spieszyły się z przekazywaniem informacji, zwłaszcza, że dla nich czas nie grał roli, dodatkowo nie będąc przez nie do końca rozumiany.
         Wyruszając ze swojej zatęchłej okolicy zostawiła karteczkę z kilkoma koślawymi znakami i uśmiechami - nigdy nie nauczono jej pisać, ale czuła, że opuszczenie miejsca bez listu pożegnalnego byłoby całkiem nie na miejscu. Zabrała ze sobą trzy ulubione rośliny - jej dream squad, z którym miała powalić wszystkich na kolana. Albert - słonecznik o szalenie niepozytywnym nastawieniu do życia, Eva - paprotka z wielkim sercem oraz Adam - muchołówka, nieco małomówny, ale jak już coś powie to może w pięty pójść.
         Gdy podeszła, żeby zarejestrować swoją drużynę pierwsze co rzuciło jej się w oczy było oceniające spojrzenie kobiety, która zajmowała się zapisami. Nie umknęło jej również prychnięcie po zobaczeniu doniczek w rękach dziewczyny, jednaj na głowie oraz bosych stóp i ubrania godnego ludów neandertalskich... w lato - cóż poradzić, że taka pani elf jak ona nie znała się ani na modzie, ani też nie chodziła do sklepów, a w dzień dzisiejszy zobaczyła więcej osób, niż przez całe swoje życie.
   ― To gdzie mogę podpisać? ― Eunike spytała w końcu, mając raczej na myśli postawienie iksa czy innego uśmieszka.
   ― Po znalezieniu drużyny, która również będzie potrafiła to zrobić ― uśmiechnęła się uroczo i zaczęła odganiać młodą elfkę ręką.
   ― Podpiszę się za nich, nie ma problemu ― kontynuowała, nie rozumiejąc, że kobieta próbuje się jej pozbyć.
   ― Nie mam całego dnia, kochaniutka ― zaczęła nerwowo stukać ręką w biurko ― Rośliny nie mogą brać udziału ― wymamrotała jeszcze pod nosem coś o kolejnej takiej sytuacji i, że jeśli jeszcze raz przyjdzie ktoś tak niezorientowany to rzuci wszystko i wyjedzie na Olimp.
   ― Albert, Eva, Adam zasady chyba zmieniły się przez ostatnie dwa lata ― wzdycha i niezręcznie uśmiecha się do towarzyszy, kiedy Ci jej odpowiadają. Najprawdopodobniej.
         Kącik z samotnymi osobami znajduje się niedaleko. W to miejsce posyła ją kobieta, już nie mogąc znaleźć dla Eunike ani cierpliwości, ani uśmiechu na twarzy. Tam znajduje samych wyrzutków oraz beznadziejnych samotników - to przynajmniej udaje jej się wyłapać z najbliżej odbywających się rozmów. Nie nastawiła się jednak szczególnie niepozytywnie, brnąc w to bagno dalej - wraz ze swoimi roślinnymi towarzyszami.
         Eunike błądziła między przegrywami, którzy zdawali się uciekać od niej wzrokiem. Kładzie przyjaciół na ziemię, postanawiając zabrać sprawy w swoje ręce. Podchodzi do grupy osób, którą Adam ocenił na najbardziej zorientowaną. Pochopnie, jak później się okazało, o czym przekonała się kiedy jej część wylądowała na ziemi, po wcześniejszym "złym dotyku" demona.
   ― Hah ― uśmiechnęła się głupio, nie za bardzo wiedząc co mogłaby zrobić w tej sytuacji ― Przyda wam się może pomocna... dłoń? ― zażartowała, chcąc znowu zwrócić się do swoich roślinnych przyjaciół o pomoc, powstrzymała się jednak ― Bo wiecie mam wsparcie od tych trzech przystojniaków ― odkaszlnęła, wskazując na rośliny.

Ostatnio zmieniony przez Ermira (24-12-2018 o 16h42)


L     O     S     T                      I     N                      M     Y                      B     O     O     T     S     ,                      S     A     F     E                      I     N                      M     Y                      R     O     O     M

https://cdn.discordapp.com/attachments/541567871948423171/616562734716289024/1.gif  https://cdn.discordapp.com/attachments/541567871948423171/616563237734973471/2.gif  https://cdn.discordapp.com/attachments/541567871948423171/616563253858009099/3.gif  https://s3.gifyu.com/images/411d65a387673f8a8.gif  https://s3.gifyu.com/images/5a6701b8bd09977e0.gif

U     N     D     E     R                    T     H     E                    C     O     V     E     R     S     ,                    T     H     E     Y                    S     M     E     L     L                    L     I     K     E                    Y     O     U

Online

#11 24-12-2018 o 01h04

Straż Cienia
Ischigo
Pokonała kurę
Ischigo
...
Wiadomości: 902

|| L O R E M Y N||
   Gdyby Loremyn wierzył w szczęśliwe zakończenia i ludzi, prawdopodobnie właśnie by tę wiarę stracił. Łapa, która niespodziewanie znalazła się na jego tyłku nie należała do wstydliwych, ani takich, które nie wiedzą co robią, wręcz przeciwnie. Elf powstrzymał westchnienie zrezygnowania, podczas gdy jego dłonie, niespiesznie wyruszyły w stronę sztyletu ukrytego pod kurtką. Zaskoczenie było jego ulubionym elementem zasadzek, a nic nie działa tak orzeźwiająco na niespodziewanego zboczeńca jak żelazo wbijane w jabłko Adama z odpowiednim naciskiem. Ale zanim zdążył choćby wsunąć dłoń za pazuchę, poczuł że w jednej chwili jego ciało nie ważyło nawet jednego kilograma. Gdyby to była zima, a on zgubiłby się w jednym z przeklętym lochów, do wyboru mając szczurze mięso, albo resztki pozostawione na ogryzionych przez gryzonie szkieletach, pomyślałby, że faktycznie zdołało mu się tak schudnąć. Ale nie było zimy. Ani nie był w podziemiu.  Lot koszący, którego miał nieprzyjemność doświadczyć, skończył się tak szybko jak się zaczął, prosto w ramionach zaczerwienionego na policzkach blondyna.
- Cóż, słyszałem już, że pierwsze spotkanie ze mną zbija z nóg, ale nie sądziłem, że aż tak dosłownie – powiedział beznamiętnym tonem, próbując podnieść się do siadu.
            Blondyn był całkiem niezłym amortyzatorem, Lore zapisał sobie tę informację w pamięci, w końcu kiedyś mogła mu się jeszcze przydać. Słysząc całkiem przyjemny, choć nie do końca ogarnięty głos z wyższego poziomu, uniósł głowę by napotkać spojrzenie jasnych, wpatrzonych w niego oczu.
- Dziękuję, poradzę sobie – odpowiedział grzecznie, widząc że jedyne co może dostać od rzekomych „przystojniaków” to uczulenie i kilka ziaren do zjedzenia.
             Samemu podniósł się z ziemi, ignorując wpatrzone w niego oczy obmacującego go wcześniej demona. Nie żeby to był pierwszy raz kiedy ktoś dostawił się do jego tyłka. Przyzwyczaił się. Po tawernach spotykało się wielu, naprawdę WIELU świrów. Otrzepał ubranie wielkopańskim gestem, a potem bez słowa pomógł podnieść się żywej poduszce.
- Nie będę przepraszał za coś, co nie było moją winą, niemniej dziękuję za złapanie – kiwnął chłopakowi głową, zastanawiając się, czy to on jest taki ciężki, wilczyca tak silna, czy blondyn słaby, że udało jej się ich przewrócić tym… rzutem?
              Dopiero kiedy otrząsnął się z szoku, spojrzał na okrąglutką gdzie trzeba blondyneczkę, która właśnie jakby nie patrzeć była napastowana przez wilczycę. Elf zaczął się zastanawiać, czy w tym miejscu to było normalne, że istoty człekopodobne i podobnież posiadające – czego nie mógł być do końca pewien, patrząc na elfkę i jej przystojniaków – mózg, albo jego zaczątki, obmacują się tak na dzień dobry? To na pewno był turniej, czy może jakiś wstęp do zabaw dla dorosłych? Jeśli to drugie, to mimo że bardzo by chciał, spasuje, dla dobra… siebie. Nie ma się co oszukiwać, ostatnie czego Lore chciał w tamtym momencie to udział w wesołych orgiach.
- Jak rozumiem, sojusz przypieczętowany siniakiem i brudem? Niestety soli i chleba w mojej wsi nie sprzedają, więc się nimi nie podzielę na dobry początek – rzucił, każdemu z osobna spoglądając na chwilę w oczy. Nie pomijając oczywiście demona, który dalej lubieżnie oblizywał ząbki na jego widok, ale z tym miał zamiar porozmawiać sobie później.


Pomyliłam niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.
https://cdn.discordapp.com/attachments/579670931337641997/604051060125859841/picsart-07-25-09-04-25.png

Offline

#12 24-12-2018 o 15h51

Straż Cienia
Kaniya
Szeregowiec
Kaniya
...
Wiadomości: 144

_________________________________※Atropos※
          Jakimś dziwnym cudem nikt nie miał jej za złe bezczelnego zachowania demona. Może nie byli świadomi, jak bardzo mogła kontrolować ich akcje. Teoretycznie powinna całkowicie nagiąć ich do swojej woli, ale że przywołała ich tak wiele, musiała ograniczyć swój wpływ, by wszystkie utrzymać.
          Belial dostał to, na co zasłużył, czyli z buta w twarz. Chociaż co się działo dalej z molestowanym przez niego elfem, Atropos niezbyt wiedziała, bo całą praktycznie całą jej uwagę zaabsorbowała wilczyca, która chyba nie do końca pojmowała pojęcie nietykalności osobistej. Czyżby była Belialem w wersji kobiecej? Sytri gdzieś z tyłu całkiem dosłownie pokładał się ze śmiechu. Atropos cieszyła się, że nie rozumiała ani słowa z jego bełkotu.
          ― Jak cholera! Przeloty orłami są okropne! Nie dość, że zdziercy, to jeszcze odszkodowania nie da się od nich wywalczyć. O, popatrz! ― Zakasała spódnicę i wskazała na bliznę po wewnętrznej stronie uda. ― To po tym, jak zahaczyłam o drzewo. ― Przeniosła palec na kolano. ― Tu się obtarłam o skałę. A na plecach mam jeszcze jedną. I to wszystko podczas jednego lotu. Dwa na dziesięć, nie polecam.
          Dopiero wtedy rozejrzała się i zauważyła, że elf pomagał wstać temu drugiemu chłopakowi, a przy nich stała jeszcze jedna elfka z doniczkami. Atropos przywołała demony do porządku, na wszelki wypadek zdzielając Beliala jeszcze raz przez łeb.
          ― To tego... z racji tego, że ta hołota jest uznawana za chowańce ― wskazała na trójkę demonów ― zostałam bez zespołu, a chyba nie zostało już zbyt wiele czasu na zapisy, więc ― wzięła głębszy wdech ― chceciestworzyćdrużynę? Mogę odesłać zboczeńca, dopóki jego moc nam się nie przyda w labiryncie. Tylko weź już te ręce.
          Atropos była z siebie dumna. Zaproponowała cudowne warunki współpracy. A że były praktycznie żadne, to tam szczegóły.


https://66.media.tumblr.com/aa95cb952d13a3f1e2a899e718df9732/tumblr_ohw3hnkGyj1viokjyo1_540.gif

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1