Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1

#1 06-01-2019 o 14h34

Straż Absyntu
Dijira
Akolita Jednorożców
Dijira
...
Wiadomości: 290


theme song

https://i.pinimg.com/originals/cb/34/9b/cb349b727544627ddaa6170e15f83f8b.png

Seul, Korea Południowa

Ona zdolna lecz niedoceniana fotograf, on popularny model i aktor. Spotykają się na sesji zdjęciowej do reklamy nowego napoju. Dochodzi do awantury między tą dwójką co dla niego kończy się kolejną naganą, a dla niej utratą pracy. Dziewczyna w ramach zemsty postanawia ubiegać się o posadę fotografa w wytwórni w której pracuje gwiazda i udaje jej się to. Co gorsza ma idealną okazję aby napsuć mu krwi, bo szykuję się dłuższy projekt dający możliwość współpracy tej dwójce. Czy fotograf osiągnie sukces w nowym miejscu pracy? Czy udowodni swoją wartość? A może będzie mogła okazję dowiedzieć się dlaczego gwiazdor buduje wokół siebie chłodny mur i nie daje się nikomu polubić?

Dijira & Umbreonna


https://media.giphy.com/media/4zVFGozstXudG/giphy.gif

Offline

#2 06-01-2019 o 14h40

Straż Cienia
Umbreonna
Żołnierz Straży
Umbreonna
...
Wiadomości: 476

https://media.discordapp.net/attachments/462262574440775686/531465496080678912/Karta_1.png?width=639&height=417
https://media.discordapp.net/attachments/462262574440775686/531465536631209994/karta_2.png
https://thumbs.gfycat.com/ClumsyBelovedAmethystinepython-max-1mb.gif
https://media.discordapp.net/attachments/462262574440775686/531465579563974666/karta_3.png
https://media.discordapp.net/attachments/462262574440775686/531465618659082260/karta_4.png

Współlokatorka


https://66.media.tumblr.com/f371ca2930f0a07f877822bdf581d251/tumblr_pjg2vyJInL1vv5i8eo1_500.gif

Offline

#3 06-01-2019 o 15h57

Straż Absyntu
Dijira
Akolita Jednorożców
Dijira
...
Wiadomości: 290

Ostatnio zmieniony przez Dijira (20-03-2019 o 17h36)


https://media.giphy.com/media/4zVFGozstXudG/giphy.gif

Offline

#4 07-01-2019 o 18h47

Straż Cienia
Umbreonna
Żołnierz Straży
Umbreonna
...
Wiadomości: 476

https://media.discordapp.net/attachments/462262574440775686/531465247115182090/download_3.png

Piękny poniedziałkowy poranek. Niebo mieniło się tysiącem barw. Fiolet mieszał się z pomarańczowym, a chmury powoli odsłaniały słońce. Jego blask oświetlał mijane przez autobus drzewa, nadając liściom intensywną barwę. Nawet niektóre wiewiórki wychodził z norek aby zaznać pierwszych i nielicznych promieni tego dnia. Wszystko było piękne. Idealna sceneria do jakiejś romantcznej sesji zdjęciowej. Już wyobrażałam sobie parę zakochanych, którzy obrzucają się brązowo-czerwonymi liśćmi, albo przytulają na tej starej, stalowej ławce. Niestety takie wizje to były tylko marzenia, które mogłam sobie snuć w drodze do pracy. I tak pozwalałam sobie chociaż na taki luksus, decydując się na tradycyjny autobus, zamiast metra. Tam mogłabym co najwyżej podziwiać szare ściany tunelów,  a tak to chociaż napawałam się tą odrobiną piękna natury, zanim wejdę do idealnie białego studia, aby robić zdjęcia kolesiowi w stroju kurczaka. W takim oto miejscu skończyłam.
Kiedyś byłoby to nie do pomyślenia. Od chwili gdy ciotka Gun Wi przyniosła do domu parę jednorazowych aparatów i kazała wszystkim członkom rodziny porobić zdjęcia warte milionów wonów, ja zawsze wybierałam naturę. Chodziłam po lasach, polach, parkach w poszukiwaniu tych pięknych i magicznych ujęć. Starałam się wydobyć urok z wszystkiego. Od małej biedronki na liściu, do psa, który przed chwilą utaplał się w błocie. Na prace zaliczeniowe w szkole, też zawsze wybierałam taką tematykę i podbijałam nią serca wykładowców. Liczne galerie i wzorowe oceny mogły wydawać się gwarancją sukcesu. Miałam nadzieję, że właśnie tak będzie wyglądać moje życie. Niestety brutalne zderzenie z rzeczywistością uświadomiło mi, że żyjemy w czasach gdzie liczy się produkt. Trzeba było go jedynie ładnie zareklamować, zaprezentować i ostatecznie sprzedać, a piękne ujęcia mogłam jedynie robić dla siebie, nawet jeśli już mi brakowało miejsca na tablicy korkowej w pokoju.
Powoli jednak wjeżdżałam w okolice mojej pracy, gdzie natury było coraz mniej. Drzewa zastapione zostały ogromnymi wieżowcami i wystawami sklepowymi. Przyszedł czas aby wysiadać. Ubrałam na ramię cały ten ciężki sprzęt i ruszyłam ku wyjściu. Jeszcze tylko szybkie przejście przez ulicę i witamy w piekle. Tutaj nigdy nic nikomu nie pasuje i najlepiej na te parę godzin zapomnieć o tym, że jest się człowiekiem, a nie robotem czytającym w myślach klientów. Tyle razy powtarzałam sobie, że to ostatni dzień, że od jutra zaczynam szukać swojej pracy marzeń. Po czym uświadamiałam sobie, że brakuje mi zbyt wiele rzeczy aby chociaż o takiej marzyć. Pieniędzy, doświadczenia, profesjonalnego portfolio, które też kosztuje. Nie mówiąc o tym, że takie cudowne oferty zdarzały się raz na parę lat, a konkurencja za każdym razem była coraz silniejsza. Ja powinnam się cieszyć, że i tak chociaż pracuję w zawodzie, a nie tak jak połowa szkolnych kolegów i koleżanek byle gdzie, byle by mieć za co przeżyć. Tak właśnie wyglądało życie, gdy człowiek decydował się podążać za swoją artystyczną duszą.
Z takimi negatywnymi myślami wkroczyłam do budynku i na wejściu zostałam zaatakowana przez Yoo Guna, asystenta naszego najlepszego fotografa odpowiedzialnego za najbardziej dochodowe kampanie.
- Tragedia Hyo Min! Masakra! Błagam ratuj! - Chłopak upadł przede mną na kolana wyglądając tak jakby zaraz miał popełnić harakiri. Pierwszym moim odruchem było zrobienie paru kroków do tyłu. Obawiałam się, że zaraz wyjdzie Pan Park aby nakrzyczeć na swojego sługusa. Myślałam, że to właśnie przed jego gniewem mam go uchronić.
- Wybacz, ale jeśli chodzi o Pana Parka to wiesz, że ja tym bardziej nie mam na niego wpływu. - Zaczęłam mając ochotę na jak najszybszą ucieczkę do swojej pracowni, aby nie musieć patrzeć na to jak wybucha konflikt, lecz moje słowa wprowadziły klęczącego kolegę w szloch, a tuż za nim pojawił się sam dyrektor Myung.
- Hyo Min, masz trzy minuty aby pojawić się w studiu A. Yoo Gun skończ się mazać tylko przekaż szybko jej szczegóły. Nasza gwiazda będzie za piętnaście minut. Raz, raz. - Szef nie czekał na naszą reakcję tylko od razu przyłożył telefon do ucha i zniknął za drzwiami swojego gabinetu. Ja zaś stałam jak sparaliżowana. Studio A. To oznaczało, że dzisiaj ja będę głównym fotografem. W ten sposób właśnie dostałam największą szansę w swoim życiu, która miała się wkrótce okazać również najgorszą porażką.


https://66.media.tumblr.com/f371ca2930f0a07f877822bdf581d251/tumblr_pjg2vyJInL1vv5i8eo1_500.gif

Offline

#5 07-01-2019 o 21h21

Straż Absyntu
Dijira
Akolita Jednorożców
Dijira
...
Wiadomości: 290

https://fontmeme.com/permalink/190106/ac5ad9f49732fedc3ccd58d5a0cec6f2.png


W czasie swojej dwunastoletniej kariery, Lim Do – Yum odgrywał wiele ról. Wyrozumiałego najlepszego przyjaciela, nieśmiałego amanta, ekscentrycznego pisarza, brutalnego gangstera, socjopatycznego mordercy, wiecznie wesołego side – kick’a super – bohatera, wyjątkowo inteligentnego hacker’a, zimnego tajnego agenta, towarzyskiej gwiazdy sportu i wiele innych… Ogólnie rzecz biorąc był aktorem wszechstronnym i utalentowanym, jeśli o czymś miała świadczyć duża liczba nagród  zamkniętych na cztery spusty w jego schowku i fakt, że ostatnimi czasy zaczynał być mainstream’owo znany w Stanach Zjednoczonych, co azjatyckim gwiazdom nie trafiało się często. Jednym słowem  - nie było roli, która go przerastała. To jest… Nie liczyć roli osoby na co dzień miłej.
Być może to tłumaczyło, dlaczego baristka, jeszcze kilka minut wcześniej robiąca do niego maślane oczy i wyglądająca jakby znalazła się w siódmym niebie, teraz była na skraju łez, a jego manager stojący tuż obok, klął zawzięcie pod nosem, po raz tysięczny mamrocząc coś o zmianie pracy. Zatrzymali się na kawę w jednej z ulubionych kawiarni Do - Yum'a, po drodze na plan... I aktor definitywnie nie był zadowolony jeśli o jakość obsługi idzie.
-Mleko miało być  odtłuszczone. A shot espresso potrójny, nie podwójny. I jak nic daliście normalny syrop waniliowy, nie ten bez cukru-tak. Lim uważał, że zrobienie awantury o taką drobnostkę było najbardziej uzasadnią rzeczą na świecie. Nie potrzebowałeś bóg  - wie – jakich kompetencji, żeby pracować w kawiarni, więc nie powinno być problemów z wykonywaniem tak prostej pracy, prawda? Gdyby dziewczę nie patrzyło się na niego jak na siódmy cud świata, na pewno wypełniłoby jego zamówienie w odpowiedni sposób, ale nie! Po co wykonywać poprawnie jedną z najłatwiejszych prac na świecie?-Ktoś powinien przywiązywać uwagę do swojej pracy, a nie gapić się jak jakiś… -nie dane było mu dokończyć, bo Sung – Jin zdecydował, że jeszcze chwila i Do – Yum powie za dużo, pora więc była zainterweniować i mu przerwać, zanim aktor trafi na pierwsze strony gazet, bo (znowu) doprowadził swoją  fankę do płaczu. Miał talent jeśli o to idzie - czy to chodziło o kogoś kto nierozmyślnie przeszkodził mu w kupowaniu jedzenia dla królika, przypadkowych przechodniów na uliczy, czy nawet... Niedoświadczone dziennikarki, które nie potrafią porządnie przeprowadzić wywiadu.
Lim Do - Yum był górą lodu na scenie celebryckiej - wiedział to każdy kto czytywał koreańskie magazyny plotkarskie. Profesjonalną górą lodową, która unikała pokazywania się publicznie, jeśli nie chodziło o produkcję dram i filmów, czy ceremonie rozdawania nagród i która uparcie twierdziła, że rozdawanie autografów na ulicy nie wlicza się w jego godziny pracy.
-Panie Lim –tak, jego manager od roku wciąż mówił mu per „pan”. Nie Lim nie zamierzał przechodzić na mniej oficjalny język. Czterech poprzednich managerów uciekło po ledwie kilku tygodniach, więc Nam trzymał się całkiem nieźle, jak na fakt, że aktor robił wszystko co mógł, żeby nie ułatwiać mu życia. Chciał tego samego manager’a, którego miał przed pójściem do wojska przez cholerne sześć lat. Problem był taki, że w ciągu tych dwudziestu paru miesięcy przerwy Lim’a, tamten został zwolniony i… Ech, szkoda gadać.   =–Panie Lim, nie mamy na to czasu. W tym tempie się spóźnimy, a… -Yum odwrócił się powoli, spoglądając na niższego mężczyznę znad okularów przeciwsłonecznych, które nosił raczej dla kamuflażu niż czegokolwiek innego.
-Nie ruszam  się stąd dopóki nie porozmawiam z managerem –oznajmił Do-Yum najbardziej pretensjonalnym tonem na jaki było go stać. Był gwiazdą, do jasnej cholery, mógł. Miał też okropną wręcz reputację zarówno wśród ludzi w biznesie, jak i opinii publicznej, nie musiał więc udawać kogoś miłego… Lim Do – Yum nie był miły. Z zasady. Dawno już nauczył się, że więcej można osiągnąć, zachowywaniem się jak ostatni dupek na świecie , a bycie podręcznikowo miłym jest oznaką słabości i do niczego nie prowadzi. Jedyną opcją pozwalającą na przeżycie w świecie była bezwzględność i wyrachowanie. Jako dzieciak tego nie rozumiał i nie raz nie dwa, kłócił się z ojcem, ale po latach zdawał sobie sprawę z tego, że tamten ma rację. Z takim podejściem liczba rozczarowań na jakie człowiek mógł trafić drastycznie się zmniejszała. Wyjątki robił tylko jeśli idzie o dzieci i zwierzęta, które najwyraźniej trzymały ostatni "soft spot" w jego sercu.

[…]


Nam miał rację – do studia zdjęciowego wmaszerowali piętnaście minut spóźnieni, ale Do – Yum przynajmniej miał swoją wymyślną kawę w dłoni (co nie znaczyło, że nastrój mu się polepszył jako że jego ustawienia optymalne były takie, a nie inne). Manager od razu poleciał przepraszać ekipę za spóźnienie, a Lim, nie poświęciwszy im nawet minutki, udał się do garderoby, gdzie zamienił swój fiołkowy garnitur i lawendową koszulę, które miał na sobie do tej pory, na białą koszulę z krótkim rękawem, białe luźne spodnie, wysokie skarpetki i buty – wszystkie części garderoby wyglądały tak jakby wyrwano je z lat pięćdziesiątych, więc Lim nie narzekał za bardzo (przynajmniej jeśli idzie o jego skalę… jakby patrzeć na tą przeciętnego człowieka, to pewnie wychodziłoby na to, że narzekał okropnie), tylko sarkając na Ka – Rę, żeby się pośpieszyła, bo i tak są spóźnieni (nawet jeśli to ostatnie to była tylko i wyłącznie jego wina), podczas gdy dziewczyna starała się nałożyć mu makijaż, który miał być utrzymany w naturalnej tonacji.
Wszystko było pięknie ładnie, bo gwiazdor założył, że koncept sesji będzie utrzymany w klimatach retro. Mylił się. I to bardzo. I stało się to oczywiste, tak szybko jak wszedł do studia.
-Po pierwsze… Co do cholery jest? –pomachał ręką dookoła, wskazując chmurki i różowe akcesoria, które umiejscowiono na planie zdjęciowym. Nie. Aktor miał szczerą nadzieję, że to nie jest to, co myśli, że jest… Był poważnym profesjonalistą, z reputacją do utrzymania i na pewno nie zamierzał brać udziału  w czymkolwiek co by tej reputacji mogło zaszkodzić. Modeling był zresztą tylko dodatkową robotą, a nie jego główny zajęciem i nie miał bladego pojęcia co fotografowi przyszło do głowy, ale…. Właśnie fotograf! Yum przeniósł wzrok w stronę osoby, która według niego była winna niebiańskiemu okropieństwui już pierwszy rzut oka wszystko wyjaśniał.
Zamiast gościa, który ostatnio robił zdjęcia, kiedy Yum przyjechał tu na sesję (to był jego drugi raz z tą firmą, wcześniej reklamował jakąś czekoladę), miał przed sobą młodziutką dziewczynę, która najpewniej nie miała bladego pojęcia co wyrabia, a jeśli Lim czegoś nie znosił, był to brak kompetencji i profesjonalizmu. No i cherubinkowych scenerii, tak na dodatek.
-Po drugie… Gdzie jest do k%^$y nędzy pan Park? Nie mówcie mi, że mam pracować z licealistką z aparatem!-syknął, gromiąc wkurzonym spojrzeniem wszystkich dookoła.

Ostatnio zmieniony przez Dijira (11-03-2019 o 18h19)


https://media.giphy.com/media/4zVFGozstXudG/giphy.gif

Offline

#6 09-01-2019 o 19h18

Straż Cienia
Umbreonna
Żołnierz Straży
Umbreonna
...
Wiadomości: 476

https://media.discordapp.net/attachments/462262574440775686/531465247115182090/download_3.png

Yoo Gun wyjaśnił mi wszystko w takim skrócie, że właściwie nic nie zrozumiałam. Chłopak mówił strasznie szybko i nerwowo, jakby to miały być jego ostatnie sł0wa. Z całej wypowiedzi jednak złapałam to, że zarówno model jak i klient to dwie w tym momencie najważniejsze osoby dla naszej agencji i jeśli dzisiejszy dzień pójdzie idealnie, to mamy szanse na stałe kontrakty z nimi. Dla nas byłaby to możliwość, aby w końcu znaleźć się w gronie szanowanych agencji w Korei Południowej jak i w całej Azji. Moglibyśmy liczyć na kampanie nie tylko tanich fast foodów czy produktów początkujących firm, ale też reklamy dla wielkich korporacji. Nie dziwne więc, że sama myśl o tym wszystkim powodowała atak paniki u wszystkich obecnych. Oczywiście w takim wypadku Park wybrał sobie najgorszą możliwą porę na chorowanie. Ja zupełnie nie nadawałam się do tego zadania. Dla mnie było to jak wrzucenie do oceanu, gdy do tej pory uczyłam się pływać jedynie w brodziku dla dzieci.
Miało też to swoje plusy dzięki, którym sama nie zniknęłam po usłyszeniu tych wszystkich rewelacji. Wystraczyła jedna udana taka sesja aby moje nazwisko zaczęło coś znaczyć. Gdybym jeszcze tylko złapała dobry kontakt z naszym modelem to miałabym szansę na jakieś rekomendacje, To już stanowiło spory krok do tego czym naprawdę chciałam zajmować się w życiu zawodowym. Mogłabym w końcu porzucić te ciasne studia na rzecz pięknych plenerów i profesjonalnych sesji, które budziłby prawdziwy zaszczyt. Dlatego musiałam się podjąć tego wyzwania. Jeśli istniał jakiś sposób do wejścia na ścieżkę swoich marzeń, to właśnie pojawił się dzisiaj w tym nieoczekiwanym splocie wydarzeń.
Pełna nadziei wkroczyłam do studia A i wtedy wszystko zaczęło nagle gasnąć. To pomieszczenie nie wyglądało jak miejsce, do którego ma zaraz wkroczyć wielka gwiazda. Byłam naprawde przerażona.
- Co… to… ma… być? - Zapytałam drżącym głosem nie potrafiąc oderwać wzroku od różowych przedmiotów i tekturowych chmur. Miałam nadzieję,  że to tylko poprzednia dekoracja i ktoś po prostu zapomniał to posprzątać.
- Myślę, że dlatego pan Park zachorował. Klient uparł się na taką koncepcję i nic nie szło mu przegadać. - wyszeptał mój asystent a następnie wziął do rąk gumowe serce, które zaraz zapiszczało jak zabawka dla zwierząt.
Zrobiło mi się słabo i sama miałam ochotę wracać do łóżka. Jednak powstrzymałam się. Po pierwsze wyjście ze studia było dla mnie równoznaczne z utratą pracy, a po drugie… Halo… Ja nie dam sobie rady z tym kiczowatym pomysłem… Jak, która już przerobiła chyba wszystkie możliwe pomysły na reklamę skrzydełek. Wystarczyło tylko się uśmiechać i wymyślić coś, aby wizja producenta mleka smakowego “Mylk” stała się jak najbardziej zjadliwa dla widza i gwiazdy.
Kolejne dziesięć minut spędziłam na zapisywaniu w notesie różnych pomysłów, a następnie skreślaniu ich. Wszystko wydawało mi się zbyt kiczowate lub tandetne. Każda sekunda zbliżająca mnie do przybycia modela, była torturą. Jeszcze gdy zaczął się spóźniać, pojawiły się w mojej głowie mieszane uczucia. Może gwiazda wiedziała co ją czeka i zrezygnowała oszczędzając upokorzenia mnie i jemu. Wiadome było, że i tak wtedy zgarnę ochrzan od dyrektora za utratę takiej szansy, a klient nam nie zaufa nie widząc, że sam sobie wykopał grób. Taka opcja jednak wydawała się zbyt nierealna. W tym biznesie ludzie starali się być profesjonalni, więc wiedziałam, że nic mnie już nie odciągnie od mojej pierwszej w życiu sesji z popularną osobą.
Po kolejnych piętnastu minutach pojawił się w końcu manager, który chyba z tysiąc razy nas przepraszał za spóźnienie. Coś tam wspominał o kawie, ale osobiście byłam zbyt zestresowana aby zrozumieć o co mu chodzi. W myślach też już się nastawiałam na to jak zrobić pozytywne pierwsze wrażenie u naszej gwiazdy. Powinnam być uśmiechnięta i wyluzowana. Może jak zażartuje z pomysłu klienta też wzbudzę zaufanie wśród biednego modela. Chociaż zaś jak to dojdzie do firmy zlecającej, to mogą oni się poczuć niekomfortowo. Jak jak nie lubiłam takich formalności. Chciałabym móc być tutaj tylko od robienia zdjęć. Pan Park na pewno by sobie poradził w tej sytuacji. I ty Hyo Min też sobie dasz radę . Musisz!
Zacisnęłam dłoń w pięść życząc sobie w myślach powodzenia i zaraz po tym cała maszyna została uruchomiona. Do pomieszczenia wkroczył ON. Lim Do Yum, ulubiony aktor mojej matki i ciotek, sama też go uwielbiałam. Ostatnio nawet pojawiła się z nim drama na Netfixie. Spędziłam przy niej chyba z trzy wieczory. Na żywo jednak był z milion razy przystojniejszy. Czułam jak dłonie zaczynają mi się pocić, dlatego mocniej chwyciłam za aparat aby nie wypadł mi z rąk. Ta scena byłaby magiczna gdyby nie jego następna reakcja. Chciałam już użyć planu A czyli opcji z żartem, lecz zostałam całkowicie zmiażdżona. “Licealistka z aparatem” te słowa krążyły po mojej głowie sprawiając, że miałam ochotę zrobić z dziesięć kroków w tył, a najlepiej wtopić się w ścianę i zniknąć. Musiałam jednak opanować tą sytuację. Nie mogłam sobie pozwolić na atak paniki. Dlatego co prawda nieśmiało, ale udało mi się pokonać dystans dzielący mnie i aktora. Najpierw się ukłoniłam, bo w końcu był starszy, ale po tym przypomniałam sobie o tym, że mam być wyluzowana. Z uśmiechem na twarzy na pewno zyskam więcej sympatii niż z miną ofiary.
- Nazywam się Dong Hyo Min i niestety lata licealne mam już dawno za sobą. - Zażartowałam na początku i wyciągnęłam dłoń w jego stronę, a następnie posłałam mu ciepły i serdeczny uśmiech. No teraz to musiałam skruszyć chociaż jakąś cienką warstwę lodu, która się wytworzyła pod tą białą koszulą. - Jestem też pewna, że mimo tak… oryginalnego otoczenia uda nam się stworzyć reklamę z której będzie dumny zarówno Pan jak i klient. - Dodałam decydując się jednak nie ubliżać producentowi mleka i wyjść z tej sytuacji nieco bardziej dyplomatycznie. W tym czasie Yoo Gun zaproponował im coś do picia, co dało mi nieco czasu aby uspokoić nieco wariujące wewnątrz mnie emocje.


https://66.media.tumblr.com/f371ca2930f0a07f877822bdf581d251/tumblr_pjg2vyJInL1vv5i8eo1_500.gif

Offline

#7 09-01-2019 o 21h14

Straż Absyntu
Dijira
Akolita Jednorożców
Dijira
...
Wiadomości: 290

https://fontmeme.com/permalink/190106/ac5ad9f49732fedc3ccd58d5a0cec6f2.png

I się zaczęło. Większość ludzi najpewniej jakoś by przełknęła fakt, że są zmuszeni pracować w takim, a nie innym wystroju i po prostu pogodziła się z jedną katastrofalną decyzją… To w końcu nie tak, że jeden cherubinkowy koncept miał przekreślić lata ciężkiej pracy, czyż nie?
Cóż, Lim Do Yum miał inne podejście. I był bardzo niezadowolony… A kiedy Lim Do Yum był bardzo niezadowolony…
-Nie mam bladego pojęcia jak ktokolwiek mógłby być dumny z czegoś… takiego. Nie widziałem takiej ilości kiczu od kiedy kręciłem te parę scen w cholernej Asakusie, więc nie rozumiem jak w takiej sytuacji masz czelność w ogóle się uśmiechać, dzieciaku –Asakusa była japońską stolicą kiczu wszelakiego i Lim kręcił w niej parę scen, kiedy ostatnio uczestniczył w produkcji z Kraju Kwitnącej Wiśni. Wyciągniętą w swoją stronę rękę całkowicie zignorował, nawet nie zaszczyciwszy jej spojrzeniem.  Prawdę powiedziawszy, gdzieś tam podświadomie było mu odrobinę szkoda dziewczyny, bo trafiła na najgorszą możliwą osobę, jeśli o współpracę w takich warunkach idzie, zaraz jednak dał sobie po głowę za takie myślenie. Za to im płacą, czyż nie? To jak sobie z nim radzili, nie było jego sprawą i raczej go nie obchodziło. Nie jego problem.
-Panie Lim…-to definitywnie nie był dzień biednego Nam’a… Manager podszedł do aktora i dziewczyny, jakby próbując powstrzymać tego pierwszego przed zmieszaniem jej z błotem.  Prawdę powiedziawszy Lim się dziwił, że A. facet jeszcze nie wyłysiał, B. jeszcze nie rzucił roboty, bo aktor naprawdę się starał być możliwie jak najtrudniejszą osobą jeśli współpracę idzie, a ten masochista wciąż się trzymał, mimo wszystkich trudności, z jakimi musiał się mierzyć… Może obiecano mu podwyżkę albo coś, jeśli nie ucieknie, bo Do – Yum nie widział absolutnie żadnego innego powodu, dla którego miałby się utrzymywać w tej konkretnej robocie.
Nim biedak miał szansę kontynuować zdanie, jakiś obdarzonym wyjątkowo złym wyczuciem czasu podszedł do dwójki mężczyzn, oferując im coś do picia.
-Zapytaj mnie czy chcę mleko młody, a inaczej porozmawiamy –Yum zwrócił swoją uwagę na biedaka, który wyglądał jakby zaraz miał wyzionąć ducha albo coś w tym stylu. Wyglądało na to, że zgromadzeni w studiu dziwnym trafem nie mieli pojęcia jak ciężką osobę jeśli o współpracę idzie jest Lim – mogło to wynikać z ich wieku czy pozycji, aktor jednak nie zamierzał dawać im taryfy ulgowej tylko dlatego, że byli młodzi. Im szybciej nauczą się, że showbiznes nie jest różową sielanką pokazywaną w telewizji, a trafia się na nim na więcej dupków niż ludzi porządnych, tym dla nich lepiej… Może poszukają nowej pracy i przestaną marnować swój czas zanim będzie za późno.
-Panie Lim może… -Sung – Jin najwyraźniej wciąż się nie poddał jeśli idzie o próby ratowania sytuacji.
-Sung – Jin na miłość boską! –to że Nam mówił mu per „pan” nie znaczył, że Lim podzielał te same sentymenty. –Nie, nie zamierzam tego robić. Zabieramy się stąd w trybie błyskawicznym i tyle. Koniec kropka, nie mam nic więcej do dodania. Nie wiem, zadzwoń do klienta, powiedz że źle się czuje czy coś. Wymyśl coś kreatywnego –syknął, wsuwając dłonie w głębokie kieszenie luźnych spodni. Od pierwszej chwili, w której postawił stopę w studiu, zadecydował, że nie ma mowy, żeby wziął udział w tej sesji. Co to to nie. 
-Ale kontrakt… -to nie tak, że kontraktów nie dało się zerwać. Zwłaszcza tych idiotycznych. Pewnie Lim mógł mieć z tego tytułu parę nieprzyjemności, ale to nie tak, że nie robił tego wcześniej.
-”Ale kontrakt”… -rzucił prześmiewczym tonem, prezentując swoje niezadowolenie całemu światu.  Cała ta sytuacja zaczynała porządnie rzucać mu się na nerwy i prawdę powiedziawszy, jedyna rzecz na jaką w tej chwili miał ochotę, była partyjka squash’a… Idealna gra, w którą można grać bez towarzystwa. Granie w gry wideo też nie brzmiało najgorzej… Albo drzemka. Cokolwiek byle nie sesja w niebiańskim studiu. –Powtarzałem ci tysiące razy, że nie będę brał udziału w idiotyzmach, tak? Masz jedną robotę, do cholery – wybierać rzeczy, w których nie będę musiał robić z siebie idioty, a gdzie jesteśmy? –biedny manager wyglądał coraz to mniej pewnie, bo jakby nie patrzeć… To on zaakceptował reklamę Mylk’a i wpędził ich w ten ambaras. Gdyby manager jej nie wybrał, Lim nigdy by nie podpisał kontaktu… Sam wybierał role – za to reklamy i kwestie marketowe zostawiał manager’owi i szefostwu, wierząc, że ci wybiorą to co najlepsze. I właśnie widać, gdzie go to doprowadziło…  Nigdy już nie miał popełnić tego samego błędu.
-Ale szefostwo…
-Szefostwo will „suck it up”. Jak zwykle – bycie nie tylko największą (i najbardziej kontrowersyjną) gwiazdą aktorską jednej z najważniejszy agencji w Korei, ale co więcej synem (co prawda adoptowanym, ale to był nieznaczący szczegół,  o którym mało kto wiedział) jednego z najbogatszych koncernów samochodowych na świecie miało swoje plusy i to całkiem spore. Ktoś bardziej honorowy, czułby się pewnie zażenowany wyciąganiem „karty tatusia” w sporach z własnym agentem, ale Lim… Nie miał najmniejszych skrupułów i uwielbiał przypominać zarządowi o tym jak duże udziały jego ojciec i on sam mają w firmie, a także o drobnym fakcie, że w każdej chwili może odejść i ustanowić własną markę. Tak, dzieciaki miały problem z łamaniem kontraktów, tak nikt nie chciał podpaść SM ze strachu przez byciem na czarnej liście i tak dalej i tak dalej.  Cóż, Do – Yum miał na koncie na tyle dużo ról w produkcjach zagranicznych i niezależnych, żeby w ogóle się tym nie przejmować – spokojnie mógł wynieść się do Japonii, czy nawet do Stanów, gdyby zaszła taka potrzeba. W dodatku był w SM na tyle długo, żeby znać wiele wewnętrznych brudów i… To był najpewniej jeden z niewielu  powodów (donacje ojca najpewniej również miały swój wpływ), dla których nie wyleciał z agencji, mimo faktu, że regularnie wywoływał skandale i sprawiał kłopoty, od kiedy zaczął „strasznie gwiazdorzyć”, jak to mówił dobrodusznie pan Son, jego były manager… Czyli mniej więcej od ostatniej klasy liceum.
Panno Bong? Song? Pong? Whatever –machnął ręką. Nie przywiązał specjalnej uwagi do imienia dziewczyny, bo w końcu to nie tak, że była kimś ważnym, więc nie musiał zapisywać jej nazwiska w pamięci krótkotrwałej. Więcej miejsca dla scenariuszy  –To nie jest środowisko pracy, które jestem w stanie zaakceptować, więc możecie się zwijać, bo ja na pewno nie zamierzam tu zostawać ani chwili dłużej i marnować mojego czasu –rzucił, ruszając z powrotem w stronę garderoby, ignorując prośby Nam’a o to, żeby zaczekał i to przemyślał, bo nie mogą (znowu) tak uciec  z planu i że będą mieć problemy i że to naprawdę duży kontrakt i tak dalej i tak dalej. Lim już podjął decyzję i nie było odwrotu.  Hmm… Może zacznie drugi walkthrough „Detroit: Become Human”? Albo mógłby w końcu skończyć tą książkę, którą kupił z miesiąc temu… Najnowszy kryminał John’a Grishman’a. Albo rzeczywiście udać się na siłownię… Pomyśli o tym po drodze do domu.

Ostatnio zmieniony przez Dijira (11-03-2019 o 18h25)


https://media.giphy.com/media/4zVFGozstXudG/giphy.gif

Offline

#8 19-01-2019 o 11h44

Straż Cienia
Umbreonna
Żołnierz Straży
Umbreonna
...
Wiadomości: 476

https://media.discordapp.net/attachments/462262574440775686/531465247115182090/download_3.png

No i moja piękna wizja stania się bohaterką tego dnia prysła niczym mydlana bańka. Gdy mężczyzna wylewał na mnie swój jad czułam się jakbym z każdą sekundą stawała się coraz mniejsza. Żałowałam, że wyszłam tego dnia z domu, że wsiadłam do tego głupiego autobusu i przede wszystkim, że dałam się wkręcić w to cholerne zastępstwo. Pan Park na pewno lepiej by sobie poradził z naszą gwiazdą. Miał doświadczenie i talent, a ja? Ja byłam zwykłą nowicjuszką, która przeważnie też pracowała z podobnymi sobie lub przegrywami życiowymi, którzy dla paru tysięcy wonów, byli w stanie zrobić z siebie klauna na wszystkie sposoby. Żadne z nich nie narzekałoby na taką scenerię.
Jednak trafiłam na niego. Nawet gdy po tym jak udowodnił mi jak niewiele jestem warta, a następnie zupełnie zignorował moją obecność, jego blask nadal mnie oślepiał. Był zdecydowanie najprzystojniejszym mężczyzną jakiego dane mi było kiedykolwiek spotkać. Wpatrywałam się w niego jak w obrazek, ale dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że to nie jest mój szczęśliwy los. Wręcz przeciwnie. Tak wyglądał właśnie koniec mojej kariery. Już wyobrażałam sobie jak muszę poinformować dyrektora, że nasza największa szansa właśnie poszła się… ekhem… No właśnie… Jęsli wyjdę z tego gabinetu żywa, to na pewno z wypowiedzeniem w ręce. Widziałam jak pakuję swoje rzeczy w kartony, a potem wracam do ciasnej kawalerki za którą też już nie będę miała z czego płacić, chyba, że zacznę pracować w jednym z fast foodów ozdobionych moimi zdjęciami. Tutaj nawet w stroju kurczaka nie przyjęli by mnie ponownie.
Najbardziej bolało coś zupełnie innego. Umierające marzenia. Nadzieję na lepszą przyszłość zdeptane przez te buty warte pewnie więcej niż moja miesięczna wypłata. Ten człowiek wyjdzie z tego miejsca ze wszystkim, a ja wręcz przeciwnie. Nie było to sprawiedliwe. Ani trochę. Czym zasłużyłam sobie na taki los? Przecież to nie ja wpadłam na taki pomysł reklamy! Z resztą ja w porównaniu do niego chciałam podjąć się ratowania tej beznadziejnej sytuacji. Właśnie! Przypomniałam sobie o mojej dewizie życiowej. Dzięki temu, że nigdy się nie poddawałam stałam tutaj i teraz. Napotkałam na swej drodze wiele przeszkód. Nie mogłam teraz pozwolić, aby to wszystko straciło na swojej wartości. Szczególnie gdy znowu sobie przypomniał o mojej obecności i nawet nie miał w sobie na tyle kultury aby wymówić moje nazwisko prawidłowo. Tak się bawić nie będziemy.
- A Asakę Pan zaakceptował, prawda? Widząc tamtą scenerię nie wyszedł Pan z planu zdjęciowego i stwierdził, że to koniec. Czym więc różni się to miejsce od tamtego? To, że jestem amatorką i to będzie moja pierwsza sesja zdjęciowa z prawdziwą gwiazdą nie oznacza, że można mnie lekceważyć. Z resztą w tym momencie Pan nie obniża tylko mojej wartości, ale też klienta, który wypuszcza jedne z najlepszych napojów mlecznych na rynku. Poza tym podpisał pan kontrakt, a tym samym zobowiązał się do współpracy z naszą agencją, więc proszę aby zachował się Pan profesjonalnie. Nie jest Pan w tej  branży od wczoraj, a takie roszczeniowe zachowanie z Pańskiej strony właśnie o tym świadczy. - Nagle znalazłam głęboko w sobie gdzieś na tyle siły, aby podejść do wychodzącego już aktora i spojrzeć mu prosto w twarz. Nadal się uśmiechałam, bo nie chciałam dodatkowo dać mu satysfakcji, że jego zachowanie w jakikolwiek sposób mnie zabolało.
- Hyo Min… - Gun prawdopodobnie chciał mnie powstrzymać, przed wchodzeniem w drogę naszemu celebrycie, ale gdy poczułam na ramieniu jego dłoń, gwałtownie ją strzepnęłam.
- Chcesz stracić pracę przez Szanownego Pana Lima? Ja nie zamierzam. - W tamtym momencie byłam pewna, że tamta sesja się odbędzie, choćbym miała stracić na tego modela resztki swojej cierpliwości jaką mam do całego gatunku ludzkiego.


https://66.media.tumblr.com/f371ca2930f0a07f877822bdf581d251/tumblr_pjg2vyJInL1vv5i8eo1_500.gif

Offline

#9 19-02-2019 o 23h40

Straż Absyntu
Dijira
Akolita Jednorożców
Dijira
...
Wiadomości: 290

https://fontmeme.com/permalink/190106/ac5ad9f49732fedc3ccd58d5a0cec6f2.png

Do – Yum zatrzymał się w pół kroku, bo niewychowana, irytująca istota jak na złość nie chciała odpuścić i do niego podleciała, zagradzając mu drogę. Co to miało być? I dlaczego w ogóle do ładnej główki jej wpadł idiotyczny pomysł, próby odzywania się do niego w taki sposób? Większość dzieciaków w dzisiejszych czasach naprawdę nie miała za grosz manier… Ale cóż, to nie tak, że wszyscy rodzice, byli tacy jak rodzice Do – Yum’a, prawda? Pani Lim była wyjątkowo surowa, jeśli o zachowanie w jej obecności idzie… No chyba, że chodziło o Ba – Reum’a. Tak jak Do – Yum był balastem niepotrzebnie zrzuconym i na głowy i ciągle przynoszącym im kłopoty, a So – Ra, tu Lim cytował, bo osobiście uważał siostrę za najlepszą osobą na świecie, „bezużyteczną kaleką”, tak Ba – Reum… Ba – Reum był chodzącym ideałem i wszystko wiecznie uchodziło mu na sucho. Do – Yum potrafił to zrozumieć w stosunku do siebie, ale So – Ry? Uroczej, cierpliwej, wyrozumiałej, opiekuńczej So – Ry już nie.
-Aish, w liceum to jednak niczego was nie uczą co? –wywrócił oczami, patrząc na dziewczynę z taką chłodną pogardą, chociaż gdyby nie brał udziału w tej konkretnej produkcji i nie odwiedzał Japonii stosunkowo często w ramach produkcji, to również nie miałby bladego pojęcia o jakim miejscu mowa… Ale mogła go słuchać i chociaż nie przekręcić nazwy, czyż nie?- Asakusa, słońce, to dzielnica w Tokio. Słynna ze sprzedawania pamiątek, które wliczają się w szeroko pojęte rozumienie japońskiego kitchu od muzyki trot poczynają, po plastikowe koty machające łapką kończąc. Czym więc to miejsce różni się od tamtego? Nie wiem… Rozejrzyj się i porównaj chmurki, które nadają się tylko i wyłącznie do użycia jako scenografia w przedszkolu . Widzisz jakąś różnicę, czy twój móżdżek jest zbyt mały, żeby podjąć się jakichkolwiek prób myślenia kreatywnego? –do tej pory próbujący powstrzymać Lim’a Sung – Jin się poddał i pogodził się z kolejną wizytą u dyrektora. Do tej pory istniała mała szansa, że może uda mu się namówić aktora do zmiany zdania… Chociażby przypomnieniem mu, że jego starsza siostra naprawdę lubi Mylk i dlatego wcześniej zaakceptował wybraną przez managera reklamę bez swoistej litanii narzekania na komercjalizowanie jego wizerunku, ale kiedy pani fotograf się wtrąciła… Cóż. Było już pozamiatane i nawet wspomnienie So – Ry nie mogło niczego zmienić. Lim nie znosił kiedy ktoś pyskował, albo niepotrzebnie się wtrącał… Wszelka nadzieja na ułożenie dnia pracy umarła, a Sung – Jin nie mógł powstrzymać wrażenia, że na tym etapie będzie mógł się pożegnać z przypisaniem do Red Velvet, co obiecano mu jeśli się przemęczy przez dwa lata z Lim’em. Niby niewiele dzieliło go od celu, ale był też coraz bliżej wybuchu i rezygnacji… Nie tak wyobrażał sobie pracę w „wielkiej trójce”.
- „Prosisz, żebym zachowywał się profesjonalnie”?-aktor wybuchnął śmiechem, ani trocę nie przejmując się atmosferą, która zapanowała na planie i która z każdą chwilą stawała się coraz bardziej, ale to bardziej niezręcznie. –Skarbie –na sekundę na jego twarzy pojawił się taki niby dobroduszny wyraz twarzy, tylko po to, żeby zaraz zastąpił go taki zimny, lodowaty wręcz grymas. –Czy ty zdajesz sobie z kim rozmawiasz? Nie jestem kpopową gwiazdką, która lata i robi wszystko jak jej zagra agencja, czy jej się coś podoba, czy nie? Czytasz czasem gazety w ogóle? Czy nawet artykuły w magazynach plotkarskich przerastają twoje umiejętności umysłowe? Jestem tak daleko od profesjonalizmu jak tylko się da i cytując Dispatch „absolutnym terrorem, jeśli o sprawy pracy idzie” –delikatnie mówiąc, nawet dziennikarze z tabloid’ów traktowali śledzenie Lim’a jak jakąś karę i powszechnie zastanawiano się, jakim cudem mężczyzna wciąż otrzymuje oferty pracy, skoro nadepnął na odcisk chyba każdemu w show – biznesie… Cóż, z niewiadomych powodów, reżyserzy go lubili i producenci. I przede wszystkim publika, wychodząca z założenia, że „jest autentyczny”. I był dobry. Naprawdę dobry i jeśli do czegoś podchodził poważnie to do swojej pracy, zawsze dając z siebie sto procent, kiedy chodziło o aktorstwo… Kaprawy charakter przestał się liczyć gdzieś po drodze.
-Nie mogę uwierzyć, że ktoś, kto myśli, że taki plan zdjęciowy jest akceptowalny, daje mi teraz wykłady o profesjonalizmie… Tego jeszcze nie było. Naprawdę… Niektórzy powinni znać swoje miejsce –nachylił się, tak żeby tylko wysyczeć ostatnie słowa do ucha dziewczyny, mając nadzieję, że to  w końcu ją zamknie i da mu święty spokój. A nawet jeśli nie… Nie zamierzał poświęcać jej więcej uwagi, odsuwając więc ją delikatnie ramieniem, odgrodził sobie drogę do wyjścia i pomaszerował w stronę garderoby, żeby się przebrać. Nie obejrzał się za siebie ani razu i chwilę później już rozpinał guziki białej koszuli, gotowy na powrót do domu i chwilę relaksu w samotności. Nie żeby  zwykł relaksować się w towarzystwie… Jeśli ktoś miałby problemy z domyśleniem się, Lim nie miał przyjaciół i nie starał się ich mieć. Ludzie zawsze koniec końców cię zawodzili, albo odchodzili i człowiek mógł liczyć tylko i wyłącznie na siebie. Lepiej więc było zachowywać bezpieczny dystans i upewnić się, że inni też taki zachowywali.


https://media.giphy.com/media/4zVFGozstXudG/giphy.gif

Offline

#10 23-02-2019 o 17h28

Straż Cienia
Umbreonna
Żołnierz Straży
Umbreonna
...
Wiadomości: 476

https://media.discordapp.net/attachments/462262574440775686/531465247115182090/download_3.png

Lim Do Yum zdecydowanie nie był osobą, której można było w kaszę dmuchać. Nawet jeśli, to ja też nie należałam do uległych. No dobra, bywałam potulna jak baranek i często odpuszczałam, ale nie teraz. W tamtym momencie na szali leżała cała moja kariera. Musiałam zdecydować pomiędzy dobrą opinią w oczach popularnego aktora, a walką o swoją pracę. Gdybym miałam taką moc to po prostu zmusiłabym pana Lima do zrobienia sobie paru zdjęć wśród chmurek, jednak nie posiadałam takiej siły przebicia.
Gdy usłyszałam jego zrobiłam się cała czerwona. Sama nie wiedziałam czy bardziej ze wstydzu czy złości. Dobra, może i porównanie tego studia z tamtym kultowym miejscem nie było zbyt dobrym porównaniem, ale on przecież dobrze wiedział o co mi chodziło. Zobowiązania. Co on sobie myślał?! Że pozycja i sława uprawnia go do takiego traktowania ludzi?! Nie tylko on tracił w tamtym momencie swój czas! Jeśli ja mogłabym sobie pozwolić na takie ignorowanie swoich obowiązków, to na pewno mnie tutaj by nie było. Zamiast patrzeć na nadętego aktorzynę z spalonego teatru w tym jakże ‘pięknym’ otoczeniu, znalazłabym sobie bardziej kreatywne i rozwijające zajęcie. Niestety za robienie zdjęć łabędzią w parku nikt mi nie zapłaci i efektem będzie przeprowadzka pod najbliższy most, a on… On nawet nie odczuje konsekwencji zerwania tej głupiej umowy. Rzuci szefowi parę wonów na otarcie łez tak jakby dawał mu resztę ze swoich ekstrawaganckich zakupów. To nie było sprawiedliwe.
Jeszcze to ostatnie ‘niektórzy powinni znać swoje miejsce’. Co miał na myśli?! Powinnam siedzieć cicho i jeszcze cieszyć się, że mogę przez chwilę przebywać w jednym pomieszczeniu z kimś tak cudownym?! Zbudować mu ołtarz?! Rozłożyć czerwony dywan aby chociaż jaśnie Pan mógł godnie wyjść?! Za kogo on się miał aby oceniać, gdzie jest kogo miejsce. Był tyle samo wart co ja. Dlaczego uważał się za Boga, któremu każdy musi nadskakiwać, a on bez żadnych konsekwencji może sobie mnie usunąć z drogi i wyjść. A może w tym momencie powinnam piszczeć jak głupia, bo Jego Cudowność mnie dotknęła. O tak! Nigdy nie umyję tego ramienia! Niech to będzie pamiątka obcowania z jego boskością!
Oczywiście dla mnie jeszcze ta bitwa nie była zakończona. Jeden wdech, szybki obrót. Już szykowałam się do tego aby naprawdę wygarnąć mu całą prawdę o takich jak on, co się mają za pępki i władców świata. Niestety pojawiły się dwie przeszkody. Po pierwsze aktor na poważnie postanowił opuścić przedstawienie. To było jeszcze do przeskoczenia. Mogłam za nim pobiec. Mogłam zrobić mu awanturę w przymierzalni i nawet zastrajkować. Ooo właśnie. Nie wyszłabym z tego prywatnego pomieszczenia dopóki nie zgodziłby się na sesję. Miałby dwie opcje, albo przebierać się przy mnie (i dać mi ten zaszczyt podziwiania jego atrakcyjnego ciała), albo dla świętego spokoju wrócić do krainy chmur.
Jednak druga przeszkoda była nie do przeskoczenia. Szef prawdopodobnie osobiście wychodził przywitać się z wielkimi gwiazdami pokroju aktora. Teraz nie mogło być inaczej. Wkroczył dumnie do studia niosąc deskę z przekąskami dla specjalnego gościa. Jego uśmiech jednak zniknął z twarzy gdy zobaczył to pole bitwy. Coś tam próbował mamrotać do menedżera gwiazdy, lecz mężczyzna widocznie powiedział mu coś, co bardzo mu się nie spodobało. Wtedy zdenerwowany wzrok przełożonego skupił się prosto na mnie. Gdyby ludzie mieli możliwość mordowania jednym spojrzeniem to już leżałabym martwa. Nie zdążyłam przełknąć cisnących się na usta wyzwisk w stronę winowajcy tej sytuacji gdy szef dał mi znać, że mam przyjść do jego gabinetu. Domyślałam się co mnie tam czeka, jednak nadal miałam nadzieję, która tak naprawdę tylko dogrywała.
                                                     
***
W czasie gdy nasz główny aktor przebierał się w spokoju, ja przeżyłam prawdziwe piekło. W gabinecie szefa wszystko latało, a ja mogłam jedynie próbować unikać tych przedmiotów. Nie było szans na dyskusję. Nikt nie dał mi możliwości wytłumaczenia się. Moja kariera w tym miejscu właśnie dobiegła końca. Szef w dosyć niecenzuralny sposób, kazał mi zabrać swoje rzeczy i opuścić ten budynek. Nigdy w życiu nie pakowałam się aż tak szybko. Byłam nawet pewna, że połowę swoich rzeczy i tak zostawiłam, ale wprost marzyłam o tym, aby teraz zaszyć się w miejscu gdzie nikt mnie nie znajdzie, a potem płakać nad swoim marnym losem. Utrata pracy oznaczała dla mnie koniec. Cała szansa na spełnienie w zawodzie zniknęła. Byłam pewna, że szef wystawi mi dodatkowo wilczy bilet na pożegnanie i nawet najbardziej podrzędna agencja reklamowa nie wpuści mnie w swoje progi. Podobno naraziłam firmę na kosmiczne straty, ale to przecież nie była tak naprawdę moja wina. Przecież to nie ja wymyśliłam ten kiczowaty koncept i nie ja odmówiłam współpracy.
Gdy tak szłam do wyjścia trzymając kartonowe pudełko, na mojej drodze pojawił się prawdziwy sprawca tego całego nieszczęścia. Tak jak myślałam, on wyszedł z tej bitwy bez uszczerbku. Wręcz wyglądał na zrelaksowanego. Wygrał. Ciekawe czy szef go poinformował o tym, że zwolnił tą ‘złą i bezczelną licealistkę’. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam w sobie taką burzę negatywnych emocji. Szczerze go w tamtym momencie nienawidziłam. Może powinnam wyjść z klasą i pokazać, że wcale nie zniszczył mnie całkowicie. Chociaż udawać, że przez niego moje życie zawodowe legło w gruzach. Jednakże miałam już gdzieś pozory. Odłożyłam karton, podeszłam do recepcji, aby wziąć buteleczkę mleka, która spoczywała na ladzie i zawołałam.
- Panie Lim! - Wystarczyło tylko, że się odwróci. Przecież mógł go wołać każdy. Gdy to nastąpiło wylałam mu niedoszły produkt reklamowany prosto w twarz. Jakim cudownym uczuciem było patrzeć jak napój spływa po jego nosie i policzkach, brudzi drogie ubrania. Pewnie jako wisienkę na torcie dodałabym jakiś gustowny komentarz, ale wtedy poczułam jak chwytają mnie ochroniarze. No tak, zapomniałam o obstawie tego gogusia. Przecież, ktoś tak sławny nie mógł się narażać na ataki takich psycholek jak ja. Jednak z tego dnia pozostała mi jedno przyjemne wspomnienie. Widok Lima upokorzonego przez produkt, którego nie chciał reklamować. Czy to można było już nazwać karmą?


https://66.media.tumblr.com/f371ca2930f0a07f877822bdf581d251/tumblr_pjg2vyJInL1vv5i8eo1_500.gif

Offline

#11 10-03-2019 o 13h08

Straż Absyntu
Dijira
Akolita Jednorożców
Dijira
...
Wiadomości: 290

https://fontmeme.com/permalink/190106/ac5ad9f49732fedc3ccd58d5a0cec6f2.png

Do – Yum nie drgnął. Nie mrugnął. Słowa nie powiedział. Zamiast tego posłał tylko dziewczynie wyjątkowe pogardliwe spojrzenie i sięgnął po chusteczkę, którą podawała mu makijażystka i… Się uśmiechnął. I był to jeden z najbardziej przerażających uśmiechów jakie można sobie wyobrazić – taki zimny, wyzuty z uczuć, które mroziły krew w żyłach.
Lim Do – Yum mógł być okropnym dupkiem, utrzymywał jednak pewien poziom i klasę, którym niektórych brakowało i żaden napój mleczny na jego twarzy i koszuli nie mógł mu ich odebrać. Obrócił się powoli w stronę dziewczyny trzymanej przez jego ochroniarzy – teraz już było trochę po fakcie, powinni zareagować wcześniej. Co jeśli zamiast mleka zostałby oblany kwasem? Kto byłby wtedy odpowiedzialny? W końcu nie takie rzeczy się zdarzały w świecie, czyż nie? A Lim… Nie był do końca lubiany.
-Zdajesz sobie sprawę, że to –wskazał na butelkę w jej ręku. –Może być traktowane jako bezpośredni atak na moją osobę, kamery najpewniej wszystko nagrały i jakby się uprzeć, mógłbym cię za to pozwać, prawda? –uniósł idealnie wydepilowaną brew do góry, wyciągając jedwabną chusteczkę z butonierki, żeby przetrzeć mokrą twarz. Wszyscy dookoła jakby zamarli w bezruchu, najwyraźniej nie wiedząc jak zareagować, ale jeśli myśleli, że gwiazdor urządzi awanturę godną trzylatka to się mylili. W ogóle nie pokazał po sobie, że gest dziewczyny jakkolwiek go ruszył, będąc cały czas spokojnym i opanowanym, bo najzwyczajniej w świecie… To nie było w jego stylu. Do – Yum mógł być zimnym dupkiem, ale nie był przy tym dziecinny i to sprawiało, że był jeszcze gorszy jeśli o użeranie się z nim idzie.
-Panie Lim… -aktor oderwał wzrok od dziewczyny, posyłając najwyraźniej próbującemu go powstrzymać  Sung – Jin’owi zabójcze spojrzenie, przez co biedny manager cofnął się pół kroku. Do – Yum mógł. Oblanie kogoś mlekiem mogło nie wyglądać jak poważna podstawa do ciągania kogoś po sądach, ale aktor na tyle dużo płacił swojemu prawnikowi, że ten byłby w stanie ją w taką obrócić, gdyby tylko Lim tego chciał… A nie był pewien czy nie chce. Dziewczyna wybitnie go denerwowała, a z natury był mściwy jak nie wiem, także naprawdę go kusiło, żeby dać jej nauczkę, ale z drugiej strony to mogłoby zrujnować całą jej karierę, a była naprawdę młoda… Miała jeszcze czas, żeby nauczyć się porządnie wykonywać swoją pracę i nie umieszczać poważnych aktorów w kiczowatych sceneriach. Zrozumiałby jeszcze, gdyby to był jakiś park, czy coś, ale żeby tak w studiu? Ugh.
To nie tak, że Lim był kompletnie pozbawiony serca, po prostu dawno temu nauczył się, że nie opłaca się go mieć, bo to zostanie obrócone przeciwko tobie. Czasami jednak w głębi duszy było mu jakoś tak… Nieprzyjemnie, kiedy kolejna stażystka wylewała przez niego łzy, bo przyniosła mu nie tą gazetę, którą chciał i… Nieważne.
-Boisz się, że to będzie za dużo wysiłku, Jin? Czy, że gazety zaczną pisać, że pozywam ludzi o głupoty? –Nieważne. Po prostu wystaw jej rachunek za koszulę, bo ja za nią płacić nie zamierzam… Nie ja ją zniszczyłem –i nie Lim ją kupił. Był twarzą marki odzieżowej (a nawet kilku) i te czasami wysyłały mu ubrania, tylko po to, żeby reklamował je przez noszenie ich produktów (w końcu zawsze ciągnął się za nim tłum przerażonych na śmierć paparazzi, którzy traktowali śledzenie jednej z największych, jeśli nie największej gwiazdy aktorskiej Korei jak… najgorszą karę). Tak też było w przypadku fioletowego garnituru i koszuli w odcieniu lawendowy jakie miał na sobie i jakie właśnie poniosły szkodę.
-Ka – Ra, przynieść mi coś do przebrania. Masz, któryś z moich dresów? Jadę pograć w squash’a. I jak się przebiorę, zabierz to do jakiejś pralni –polecił szybko stylistce, decydując, że odrobina ruchu mu nie zaszkodzi, wręcz przeciwnie… Będzie mógł się wyżyć na bogu – ducha – winnym ścianie i piłce.

[…]


Do – Yum wrócił do pustego, zimnego domu późnym wieczorem. Był zmęczony. Może nie samym dniem, może nie swoją karierą, bo uwielbiał to, co robił, ale… sobą. I tym jak odbierali go inni ludzie i tą przejmującą samotnością, która towarzyszyła mu od dzieciństwa. Nikt nie potrafił z nim długo wytrzymać, nie przy jego mało przyjemnym charakterze i prawdę  powiedziawszy… Przestał nawet próbować się z kimkolwiek umawiać, od kiedy Su – Hyeon z nim zerwała… Urocza, wyrozumiała Su – Hyeon, która najzwyczajniej  w świecie była dla niego za dobra i która powstrzymała w końcu serię krótkich, paro tygodniowych, max parę miesięcznych związków, w które Lim się ładował od kiedy był w drugiej klasie liceum. Nie lubił myśleć o drugiej klasie liceum… Lepiej było myśleć o pannie Kang. Naprawdę za nią tęsknił, ale w życiu by się do tego nie przyznał.
Miał Arnolda! Nie potrzebował nikogo innego… A skoro o Arnoldzie mowa… Kim podreptał do gabinetu, w którym stała klatka z królikiem i wypuścił na zewnątrz, pozwalając mu zjeść posiłek na wolności… Zwierzak hasał szczęśliwy po całym mieszkaniu, kiedy tylko aktor był w domu i mógł trzymać na niego oko, jakoś tak odrobinę zapełniając pustkę w życiu gwiazdy.
Rozsiadł się na kanapie, odpalił grę wideo na swoim ultranowoczesnym telewizorze, zadzwonił do siostry (dzwonił do niej praktycznie codziennie, bo była… jedyną osobą, z którą mógł normalnie porozmawiać, nie licząc Arnolda) i praktycznie wyparł wydarzenia tego dnia z głowy, kompletnie zapominając o „niekompetentnej licealistce”.
Nie miał bladego pojęcia, że za kilka tygodni los zetknie ich ponownie.


https://media.giphy.com/media/4zVFGozstXudG/giphy.gif

Offline

#12 16-03-2019 o 13h57

Straż Cienia
Umbreonna
Żołnierz Straży
Umbreonna
...
Wiadomości: 476

https://media.discordapp.net/attachments/462262574440775686/531465247115182090/download_3.png

Dwa tygodnie później

- Frytki, truskawkowego shake’a i brownie… albo nie ciastko jabłkowe… oh my god, nie mogę się zdecydować… - Z lekką irytacją na twarzy obserwowałam jak dziewczyna w mundurku jednego z najlepszych liceów w mieście próbuje sobie wybrać lunch. Dziewczyna w ciągu ostatniej minuty zdążyła zmienić zdanie z dziesięć razy, a kolejka za nią stale rosła. Gdybym mogła chociaż trochę ją pośpieszyć… Wiedziałam, że jak nastolatka odejdzie od kasy, to wszystkie obelgi spłyną na mnie. Niestety polityka firmy była taka, że musiałam być uprzejma dla klienta, nawet jeśli ten naplułby mi w twarz i pokazał pewną część ciała (taki był dosłowny przekaz managera lokalu na szkoleniu). Może dlatego też to miejsce zyskało jakąś tam sympatię. Jak tu nie lubić fast fooda w którym nie dość, że dostaniesz w miarę przyzwoite jedzenie, to i możesz sobie pozwolić na małe wylanie całodziennej frustracji na bogu ducha winnej obsłudze lokalu. Gdybym tylko wiedziała, to sama bym skorzystała z takiej usługi, zamiast za cel wybierać sobie popularnego aktora. Stojąc zaledwie tydzień za kasą i pytając się ludzi ile chcą ketchupu do frytek, zdążyłam wiele razy pożałować swojego ‘odważnego’ zachowania. Ta praca była prawdziwym koszmarem, ale niestety tylko ona mi została na jakiś czas. Zostałam zwolniona akurat w martwym sezonie na rynku, a nawet tutaj ‘koledzy’ zakładają się miedzy sobą o to ile wytrzymam. So Young nawet zerkał w tym momencie za wejścia do kuchni i z satysfakcją obeserwował, jak twarze ludzi z kolejki robią się równie czerwone co moja.
Po jakimś czasie dziewczyna w końcu wybrała swój posiłek. Zbyt zapatrzona w ekran swojego smartfona nawet nie zauważyła tego jak chciałam jej dać numerek. Musiałam wyjść za lady i do niej podejść, aby go jej wręczyć. Prawie jak w restauracji. Słowa ‘dziękuję’ nie usłyszałam, ale nawet go nie oczekiwałam. Gotowa na atak wróciłam do wściekłego tłumu i wtedy tuż za nimi dostrzegłam znajomą twarz. Aż otwarłam usta ze zdumienia. Czy to był manager tej marnej aktorzyny, winowajcy mojego tragicznego losu? Gnojek jeszcze śmiał się rozpychać między ludźmi, którzy stawali się jeszcze bardziej zdenerwowani.
- Przepraszam, ale tutaj obowiązuje kolejka. - Uprzejmie zwróciłam uwagę mężczyźnie, chociaż widząc miny całej reszty towarzystwa widziałam, że oczekiwali większego spektaklu.
- Przepraszam, nie przyszedłem tutaj jako klient, chciałem tylko przekazać rachunek za koszulę i zaproszenie na rozmowę do naszej wytwórni, SM. - Ostatnie słowa mężczyzny wywołały szok nie tylko u mnie, ale też u gości lokalu. Zaczęły się szepty z których dobiegały do mnie słowa ‘trainee’, ‘idolka’, ‘gwiazda’. Ci ludzie serio w tamtym momencie myśleli, że właśnie dostałam szansę na zrobienie wielkiej kariery.
Oh… Jak oni się mylili. Nawet nie mieli świadomości, że to spotkanie będzie prawdopodobnie moim ostatnim gwoździem do trumny. Cały czas pamiętałam o zniszczonych ubraniach aktora i o tym, że wydam na nie prawdopodobnie całą swoją pierwszą wypłatę. Liczyłam jednak na to, że rachunek przyjdzie pocztą i ten etap mojego życia, gdzie przez chwilę mogłam być fotografem zamknę przelewem na konto Pana Lima. Nie sądziłam jednak, że ktoś się pofatyguje aby dać mi ten skrawek papieru osobiście i do tego każe mi się wstawić w wytwórni. Wtedy przypomniało mi się coś jeszcze. Coś co sprawiło, że krew w żyłach mi zamarzła. Lim coś wspominał o tym, że może mnie oskarżyć o zniesławienie. Może właśnie dlatego powstał taki szum. Jeśli tak, to już mogłam żegnać się z wolnością. Przełykają ślinę odebrałam od mężczyzny kopertę i schowałam do fartucha, nieświadoma tego, że w środku nie kryje się jednak coś co ma mnie pogrążyć, lecz coś zupełnie i o wiele bardziej pożytecznego niż mogłoby mi się wydawać.


https://66.media.tumblr.com/f371ca2930f0a07f877822bdf581d251/tumblr_pjg2vyJInL1vv5i8eo1_500.gif

Offline

#13 20-03-2019 o 19h25

Straż Absyntu
Dijira
Akolita Jednorożców
Dijira
...
Wiadomości: 290

https://fontmeme.com/permalink/190106/ac5ad9f49732fedc3ccd58d5a0cec6f2.png

Do – Yum siedział w gabinecie jednej z dyrektorów agencji, Nam So – Yeong. Starsza pani była jedyną   i zarządzała agencją od jakiś dwóch lat, do tej pory zostawiając Lim’a w świętym spokoju. Do teraz. Bo najwyraźniej jej męski co - CEO również się poddał, bo to z nim aktor miał zazwyczaj doczynienia. Był więc naprawdę zdziwiony, kiedy zadzwoniono do niego dzień wcześniej i „zaproszono” go na spotkanie z panią Nam, którą do tej pory spotykał tylko i wyłącznie na bankietach i oficjalnych spotkania.   
-Panie Lim… -zaczęła kobieta patrząc na niego znad filiżanki herbaty, a Do – Yum, nie mógł powstrzymać skojarzeń z Umbridge… Jak za każdym razem, kiedy miał z nią do czynienia… Chodziło o chyba o podobny błysk w oku, bo ciężko było zdecydować jaki był z nią problem. Po prostu nie lubił jej bardziej niż większości ludzkości – wydawała mu się niesamowicie fałszywa. Do – Yum siedział w fotelu przed jej biurkiem, ubrany w beżowy golf, czarną marynarkę i parę niebieskich jeansów. Zawsze wyglądał naprawdę porządnie, kiedy wychodził  - mógł mieć okropną reputację, ale nikt nie mógł powiedzieć, że nie podążał za trendami modowymi. Po domu najczęściej chodził w swetrach i dresach, ale nikt go nie widział  –Znowu narobił pan problemów, co?
-Zamierza mnie pani zwolnić?-uniósł brew do góry, przeczesując lekko kręcone włosy, które niesfornie opadały mu na czoło. Szczerze w to wątpił, jeśli miał być szczery. Był zbyt… Cóż, zbyt popularny, najzwyczajniej w świecie. –Zmienić mojego managera? Skazać na granie w reklamach coca – coli do końca życia? –sarkazm był bardzo łatwo wyczuwalny w głosie Do – Yum’a. Prawdę powiedziawszy… Nie mogli mu nic zrobić. Pewnie, sprawił mały kłopot z zerwaniem kontraktu w ostatniej chwili, ale nie miało to większego znaczenia. Zrobił to już kilka razy wcześniej i do tej pory nigdy nie miał z tego tytułu większych problemów.
-Pańskie poczucie humoru zawsze mnie zaskakuje, panie Lim –rzuciła dyrektorka.
-Przynajmniej pani je docenia –odparował mężczyzna bez mrugnięcia okiem. Owszem, fakt, że rozmawiał ze swoją de facto szefową, w ogóle go nie wstrzymywał.
-Nie powiedziałabym, że to był komplement.[/grey]
-Ja i tak go za taki wezmę.
-Niech panu będzie –W każdym razie. Rozmawiałam sobie z pańskim manageżerem… Głównie o pańskim wizerunku… I wspólnie doszliśmy do wniosku, że nadeszła najwyższa pora na ocieplenie pańskiego wizerunku, zwłaszcza, biorąc pod uwagę ostatnią rolą jaką pan zaakceptował i fakt, że planuje pan znowu jechać do Stanów, kiedy skończy pan ten projekt –ledwie tydzień wcześniej Lim zaakceptował rolę w dramie kryminalno - romantycznej. Tym razem jednak… Nie była ona mroczona. Jego bohater był młodym pracownikiem socjalnym, uwikłanym w jakąś korporacyjną aferę. Ostatnia drama aktora była historyczną komedią romantyczną, więc chciał zrobić coś nowego, zanim pożegna się z Koreą i serialami na następne kilka miesięcy. Chciał się skupić na filmach i dostał kilka interesujących amerykańskich ofert, zarówno z Hollywood, jak i od producentów niezależnych, więc planował przenieść się na jakiś czas na inny kontynent. Ale póki co… Póki co przypadała mu rola naiwnego, do rany przyłóż bohatera, który był naprawdę przeciętną osobą (co nie zdarzało się często w koreańskich dramach). Scenariusz wyglądał naprawdę obiecująco, więc prawdę powiedziawszy nie mógł się doczekać, bo w przerwie między projektami jego życie ograniczało się do kręcenia reklam, siedzenia w domu i spotkań z rodziną, której nie znosił. Lubił… Mieć coś do roboty.
-Nasza ekipa podjęła decyzję, że najlepiej będzie jeśli pokażemy opinii publicznej, jak wygląda pańskie prywatne życie i że nie jest pan na co dzień „soplem lodu”. Pański  manager zaproponował nam fotografa, który mógłby z panem współpracować. Może nie ma ogromnego doświadczenia, ale portfolio jest naprawdę godne podziwu… Może pan je przejrzeć, kiedy będziemy czekać aż do nas dołączy –wychodziło na to, że manager bał się przekazać Lim’owi te wieści, wiedząc, że młodszy odmówi i doszło do tego, że to pani Nam musiała z nim rozmawiać. Nie był pewien czy był to powód do dumy, czy wręcz przeciwnie.
-Nie wydaje mi się, żeby ten cały projekt był dobrym pomysłem –oznajmił aktor stanowczo. Nie zamierzał tego robić. Brzmiało to… idiotycznie. Parę zdjęć niczego nie miało zmienić i wydawało mu się to niebywale głupie. Nie widział w tym najmniejszego sensu i nie zamierzał się zgadzać.
-Pana sytuacja nie pozwala dyskusję. Co rusz jest pan na pierwszych stronach tabloidów i nie są to przyjemne artykuły. Nadszedł najwyższy czas, żeby to zmienić. Nie zamierzam się z panem kłócić. Jest pan dorosły, a nasza agencja jest odpowiedzialna za pańską reprezentację. Ten jeden raz prosiłabym żeby zrobił to, o co prosimy. Bez gadania. Pański ojciec się z nami zgadza… - Lim zamknął usta, które już otwierał, żeby zaprotestować. Ojciec zadzwonił do niego dzień wcześniej i pierniczył coś o wizerunku firmy i jak limowe humory źle na niego wpływają i że powinien się wziąć za siebie. Nie było to nic nowego, ale koreańska Umbridge wyraźnie sugerowała, że rozmawiała z głową rodziny i aktor… Nie chciał podpadać ojcu. To nigdy nie kończyło się dobrze… Dopóki  Do – Yum był przydatny – czyli dobrze było pokazywać go inwestorom, dopóki mógł pojawić się w reklamach, czy po prostu promować auta przez jeżdżenie nimi starszy Lim był zadowolony. Ale kiedy tylko aktor robił coś, co ojcu nie odpowiadało, cóż, nikt nie chciał podpadać seniorowi.
Dlatego zamiast protestować, tylko skinął głową i bez słowa sięgnął po leżące na biurku porfolio, zaczynając przerzucać strony ze zdjęciami.

Ostatnio zmieniony przez Dijira (20-03-2019 o 19h26)


https://media.giphy.com/media/4zVFGozstXudG/giphy.gif

Offline

#14 17-04-2019 o 13h55

Straż Cienia
Umbreonna
Żołnierz Straży
Umbreonna
...
Wiadomości: 476

DONG HYO MIN


No i nadszedł nieubłaganie dzień mojej egzekucji. Dzisiaj miały się ostatecznie posypać wszystkie moje marzenia, a zacząć początek mojego końca. Rozmawiałam na ten temat z moją współlokatorką, która to wszystko podsumowała jednym zdanie. 'Miło było Cię poznać, ale postaraj się jeszcze zapłacić ostatni czynsz, zanim ten gnojek zedrze z Ciebie ostatni grosz. Ona nigdy nie należała do osób delikatnych, które owijały w bawełnę. Zawsze mówiła prawdę taką jaką była. Nie starała się nikogo pocieszać na siłę. W ogóle nawet nie próbowała. Sama dla siebie nie miała litości i być może dlatego nadal udało jej się utrzymać w modelingu, mimo iż należała do podrzędnej agencji, która miała jej karierę głęboko gdzieś. Sama walczyła o każdą sesję czy reklamę.
Wracając jednak do mojej dzisiejszej porażki rozważałam wiele, często nawet absurdalnych opcji. Kasy na ewentualny proces nie miałam od kogo pożyczyć. Sam rachunek za koszulę wyniósł prawie całą moją wypłatę. Na początku pomyślałam więc o oddaniu organów. Przecież bez jednej nerki da się żyć. Prawda? No ale sam zabieg do najbezpieczniejszych nie należy. To może włosy? Odpadały. Przez częste farbowanie były tak zniszczone, że nawet na peruki dla chorych nikt by ich nie chciał. Mogłabym zaproponować też Limowi spłatę długu poprzez pracę. Ostatecznie zostałabym jego pokojówką i musiała prać jego brudne gacie i skarpetki, a także traktować go jak swojego króla. To już była ostateczną opcja. Całkowity upadek moralny. Postanowiłam na końcu, że wyrażę 'szczerą' skruchę i może aktor będzie tak łaskawy, że pozwoli zniknąć mu z oczu raz na zawsze i wieść dalej swoje nudne życie pracownika restauracji.
Z ciężkim sercem wysiadłam z metra pod wytwórnią i spojrzałam przerażona na miejsce swojej zguby. Była też jeszcze ostatnia opcja. Mogłam tam nie wchodzić. Wtedy jednak zostałoby mi tylko zmienić tożsamość i wyjechać dajmy na to do Polski. Tak, Polacy to podobno bardzo mili ludzie. Na pewno bym się tam odnalazła. Jednak więcej zachodu byłoby z wyrobieniem fałszywych dokumentów i pewnie kosztowałoby mnie jeszcze więcej niż odszkodowanie dla Lima. Musiałam tam wejść i zmierzyć się z tym człowiekiem bez serca.
Na recepcji pani wykonała jeden telefon, a potem pokierowała do odpowiedniego pomieszczenia. Serce biło mi jak szalone. Długo stałam pod drzwiami nasłuchując ciszy, aż w końcu zdecydowałam się zapukać. Po odpowiedzi, że mogę wejść, delikatnie nacisnęłam klamkę i od razu zobaczyłam jego. W pierwszym odruchu miałam ochotę znowu go czymś oblać, najlepiej jakimś wrzątkiem, lecz wiedziałam, że przyszłam tu poprawić swoją sytuację, a nie pogorszyć ją jeszcze bardziej. No cóż, trzeba schować dumę do kieszeni.
- Dzień dobry Państwu. Na wstępie chciałam zaznaczyć, że bardzo żałuję swojego zachowania i nie wiem co we mnie wstąpiło tamtego dnia. To co zrobiłam było głupie i nieodpowiedzialne i najmocniej Pana za to przepraszam. – Z trudem skusiłam swoje ciało aby skłoniło się nisko przed tym idiotą, myślącym, że cały świat należy do niego. Może opcja że sprzedażą nerki byłaby lepsza?


https://66.media.tumblr.com/f371ca2930f0a07f877822bdf581d251/tumblr_pjg2vyJInL1vv5i8eo1_500.gif

Offline

#15 14-05-2019 o 11h11

Straż Absyntu
Dijira
Akolita Jednorożców
Dijira
...
Wiadomości: 290

https://fontmeme.com/permalink/190106/ac5ad9f49732fedc3ccd58d5a0cec6f2.png

Do – Yum musiał przyznać, że zdjęcia w albumie…  Były naprawdę porządne. Podobały mu się zwłaszcza te, które nie przedstawiały ludzi, a raczej widoki. Miały w sobie jakiś taki klimat i człowiek doceniał je tylko i wyłącznie z estetycznego punktu widzenia. Długo jednak im się nie przyglądał, bo do rozległo się pukanie do drzwi i do środka wparowała… „Licealistka z aparatem”.
Przez moment tylko mrugał w absolutnym zaskoczeniu. Sung – Jin dostarczył jej rachunek, cała sprawa była załatwiona… Hej. Dziewczyna pracowała jako fotograf… Nie mówcie mu, że…
-Co ona tu robi?! –do tej pory spokojny i obojętny wyraz twarzy Do – Yum’a się zmienił na taki, delikatnie mówiąc, wściekły. Lim nie chciał jej widzieć nigdy więcej na oczy, a jego agencja… Na pewno powinien odejść i założyć swoją, jak nic. Byłby własnym szefem, znalazłby i zatrudnił swojego manager’a z lat dziecięcych, sam wybierałby swoje projekty i nie musiałby robić absolutnie niczego czego nie chce… Niestety jego ojciec nigdy by się na to nie zgodził i nieważne ile Lim by nie groził i nie powtarzał, że odejdzie, były to raczej czcze pogróżki, przez te wszystkie inwestycje, które senior rodu wpompował w SM. Być może bycie sławnym aktorem wyglądało niesamowicie dobrze na powierzchni i może dla niektórych było. Dla Do – Yum’a… Cóż, w istocie był tylko przedłużeniem rodzinnej marki i jej najbardziej publiczną twarzą.
-Aigoo… Naprawdę jest pan tak ujmujący jak mówią. Proszę się usiąść panno Dong i się nim nie przejmować –dyrektorka wskazała głową na drugie, wolne krzesło stojące naprzeciwko jej masywnego biurka, po czym odwróciła się w stronę aktora z takim przesłodzonym, wręcz wzbudzającym obrzydzenie wyrazem twarzy.
-Panna Dong jest tutaj w związku z projektem, o którym rozmawialiśmy. Poprosiłam pańskiego manager’a, czy jest jakiś fotograf, z którym myśli, że powinien pan pracować… Zaproponował pannę Dong, zamiast jednego, z którymi zazwyczaj współpracujemy, ale to nawet lepiej bo pan Kim właśnie przeszedł na emeryturę… -Lim tylko oparł twarz na dłoni, nic więcej nie mówiąc i nawet nie patrząc w ich kierunku. Świetnie. Jakby wszystkiego było mało chcieli go skazać na pracę w towarzystwie dzieciaka… To była jakaś zemsta ze strony Sungjin’a, czyż nie? Za te wszystkie problemy, które Lim na niego sprowadzał… Oj, później sobie pogadają. Jak nic. Może Lim powinien zacząć wymagać obecności manager’a w czasie swoich porannych wizyt na siłowni? Tak, w ramach odpłaty, żeby tamten przypadkiem za bardzo się nie wyspał.
-Panno Dong, chcielibyśmy panią zatrudnić na okres próbny. Widziałam pani porfolio  z liceum, jest naprawdę obiecujące. Pan Nam ma dobre oko, jeśli o takie rzeczy zrobią. Jeśli dobrze się pani spisze w projekcie, o którym mowa, zatrudnimy panią na stałe. Jedyną rzeczą jaką musi pani w nim robić, to towarzyszyć panu Lim’owi z aparatem i robić zdjęcia, które pozwolą nam ocieplić jego wizerunek. Część z nich będzie pani publikowała na jego Instagramie, a część zamienimy później w photobook… -pani Nam położyła przed dziewczyną kartkę i długopis. Wyglądało na to, że Lim Do – Yum stał się „okresem próbnym”, na który skazywano nowych pracowników agencji, bo szefostwo wychodziło z założenia, że jeśli przetrwają Lim’a, przetrwają wszystko. Czy przypadkiem z jego managerem też tak nie było? Powiedzieli mu, że jak wytrzyma parę lat to pójdzie pracować z Red Velvet… Najwyraźniej nikt nie chciał z nim pracować. Jeśli miał być szczery nieszczególnie go to martwiło, czy ruszało w jakiś sposób – on z nimi też nie chciał, więc przynajmniej nie był jedyny.
-Tutaj jest kontrakt. Może go pani przejrzeć i podpisać jeśli się pani zdecyduje –oznajmiła kobieta, najwyraźniej oczekując natychmiastowej zgody. Lim dyskretnie zerknął na papier i szczerze? Gdyby on był młodym pracownikiem McDonald’a (tak, manager mu o tym powiedział i tak, miał lekkie wyrzuty sumienia, z przez fakt, że dziewczyna straciła przez niego pracę, ale szybko je w sobie dusił – bo w końcu gdyby była dobra w tym, co robiła i zachowywała się jak racjonalny dorosły to by jej nie straciła, nie można więc było go obwiniać), zgodziłby się bez wahania… Chociażby ze względu na sumę, która widniała na świstku papieru.
-A ja nie mam w tej sprawie nic do powiedzenia? Na pewno nie będę…- „z nią pracować”. To chciał powiedzieć. Tym swoim marudnym, stanowczym, odrobinę groźnym tonem… Ale nie było mu dane nawet dokończyć zdania.
-Pan nie ma w tej kwestii wiele do gadania. Może pan tylko wybrać miejsce, do którego zabierze pan pannę Dong, żeby przedyskutować szczegóły, jeśli zdecyduje się ona cierpieć w pańskim towarzystwie przez następne parę miesięcy. Zna pan jakieś miłe kawiarnie, prawda?  -jeszcze tego brakowało… Wsunął dłonie w kieszenie marynarki, kołnierz beżowego golfa naciągnął na twarz i zsunął się odrobinę na kanapie, trochę jak takie naburmuszone dziecko. Mieli perfekcyjnie funkcjonalną kawiarnię na parterze budynku, ale nie! Po co i dlaczego? Wszystkim w tym biznesie chyba na mózg padło, ot co.


https://media.giphy.com/media/4zVFGozstXudG/giphy.gif

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1