Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1

#1 06-01-2019 o 16h25

Straż Cienia
Minako88
Szeregowiec
Minako88
...
Wiadomości: 99

https://fontmeme.com/temporary/9ee5ff8551e04e5e2d967825bad13e4b.png

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/90/4d/3b/904d3bae0723b90e534cea1c390bdda2.jpg


https://fontmeme.com/temporary/13bacabbebfb141d874cc10ed8a99304.png

Królestwo wody oraz lodu, zostaje przejęte przez sąsiednie królestwo ognia i powietrza.Król i królowa spodziewając się najgorszego oddają swoje jedyne dziecko wraz z królewską pieczęcią służącej,która pod osłoną nocy ucieka wraz z niemowlęciem z zagrożonego królestwa. Od tamtego okresu minęło już dwadzieścia lat a z dawnego królestwa nic już praktycznie nie pozostało. Wszystko wydaje się już iść ku najgorszemu. Wówczas znikąd pojawia się młoda dziewczyna mówiąc iż jest prawowitą władczynią tej ziemi. Młody żądny potęgi i bezwzględności książę (syn władcy który podbił królestwo)  czując zagrożenie postanawia ją uwięzić i trzymać blisko siebie. Jak rozwinie się ich relacja? O tym się przekonamy...

https://fontmeme.com/temporary/53a47a5c3527934b046724df4793da72.png

Książę - @saeryie
Księżniczka -@Minako88

https://fontmeme.com/temporary/2e4d23a2812b3d4ed80d831111c7017c.png

1.Nad postem imię  i nazwisko postaci
2. Unikamy przekleństw a jak się pojawią to je cenzurujemy
3.Odpisy raz na dwa tyg (jak  czas  ma się wydłużyć to informujemy)
4.Stały kontakt to podstawa
5.Sceny krwawe lub +18(o ile  takie będą) na priw
6.Dobrze się bawimy


Poszukuje  chętnych  do  wieloosobówki opowiadania  z Universum Pottera!!

https://hips.hearstapps.com/hmg-prod.s3.amazonaws.com/images/dynasty1-elizabeth-3493ra1-1507669762.jpg?crop=1.00xw:0.334xh;0,0.0816xh&resize=480:*

Offline

#2 06-01-2019 o 20h03

Straż Absyntu
saeryie
Szeregowiec
saeryie
...
Wiadomości: 122

WILLORIN SYLMARIS II
What matters most is how well you walk through the fire.

https://i.pinimg.com/564x/5d/e3/67/5de36700001ceed0658ae42fa7e55d3a.jpg

i m i ę     Willorin Sylmaris II       p ł e ć     mężczyzna       r a s a    Człowiek         
w i e k     26 lat       u r o d z i n y    10 sierpnia       o r i e n t a c j a     heteroseksualny

k o l o r   o c z u   niebieski       k o l o r   w ł o s ó w   czarny       c e r a   blada
w z r o s t   187 centymetrów       w a g a   78 kilogramów       s y l w e t k a   umięśniona
z n a k i   s z c z e g ó l n e   ...

Ostatnio zmieniony przez saeryie (06-01-2019 o 20h17)


https://media.giphy.com/media/LZk1FVH9pjgnm/200.gif

Offline

#3 06-01-2019 o 20h30

Straż Cienia
Minako88
Szeregowiec
Minako88
...
Wiadomości: 99

https://cdn.discordapp.com/attachments/462610980245995520/531126861950877707/67f1eba3219313c2f0dc0dbce69215d4--blonde-hair-colors-ash-blonde-hair.png

https://fontmeme.com/temporary/437551f77bf2544af838c1ea19f578d8.png
│Imię:Marisa|│Drugie imię:|Cristal| │Nazwisko:|Monrouse|│Rodzina: Król Vincent królowa Irys, nie żyją  |│Status Społeczny:Księżniczka lodowego  królestwa  │Wiek:20 lat| │ Data urodzenia : 8 sierpnia|│ Znak zodiaku :Lew |│Orientacja :Hetero |

https://fontmeme.com/temporary/73084927e346d22094408a8d0c1b85d3.png
│Wzrost:166cm|│Waga:55 kg|│Sylwetka:szczupła,delikatna wyraźnie kobieca|│Kolor włosów:Blond, długie gęste|│Kolor oczu:Błękitne|│CeraJasna|
https://fontmeme.com/temporary/a735718bfad1dad640bda9949c0fcd3e.png

- Zna tylko  podstawy szermierki, nigdy nie miała okazji przetestować swoich umiejętności w prawdziwej walce
- O swoim  królewskim pochodzeniu dowiedziała  się  ledwie  miesiąc temu.
-  Po śmierci  swojej opiekunki, którą  traktowała jak matkę, postanawia wrócić  do  królestwa, by odzyskać  należne  jej miejsce.
- Zajmowała się szyciem  i lecznictwem dlatego jest dobrze obeznana  w tych dziedzinach.
- Cierpi na arachnofobię, choć się  do tego nie przyznaje.
- Ma klacz o imieniu  Sulyar, dba o nią jak o nic  innego na świecie.
- Jedyną pamiątka jej pochodzenia, jest pieczęć  lodowego  królestwa

https://fontmeme.com/temporary/43f945ff5c4b74ed10d1a7341bffff3c.png
Charakter Marisy jest  bardzo trudno  opisać.  Bywa uparta, tajemnicza i  niezwykle odważna.Posiada moc  lodu, co nikogo nie dziwi mając na uwadze jej królewskie pochodzenie. Mimo chłodnej postawy, ma w sobie też sporo wrażliwości.  Ma dobre  serce, wychowano  ją na silną  psychicznie dziewczynę, dzięki  czemu nie poddaje się  zbyt łatwo.

Ostatnio zmieniony przez Minako88 (06-01-2019 o 20h31)


Poszukuje  chętnych  do  wieloosobówki opowiadania  z Universum Pottera!!

https://hips.hearstapps.com/hmg-prod.s3.amazonaws.com/images/dynasty1-elizabeth-3493ra1-1507669762.jpg?crop=1.00xw:0.334xh;0,0.0816xh&resize=480:*

Offline

#4 06-01-2019 o 21h22

Straż Cienia
Minako88
Szeregowiec
Minako88
...
Wiadomości: 99

https://fontmeme.com/temporary/fb2da29ad1ebb29f615063297ef1c1ac.png


Ostatni raz weszłam do domu, w którym było mi dane mieszkać z moją opiekunką. Tak, opiekunką, choć zwykłam nazywać ją matką, bo to ona mnie wychowała i dbała jak o nic innego na tym świecie. Jak się z czasem okazało, żyłam w kłamstwie, a kobieta, która była dla mnie wszystkim, tuż przed śmiercią wyznała coś, czego nigdy bym się nie spodziewała. Nie byłam jej córką a mój rzekomy ojciec, nie zginął w walce z królestwem ognia. Znaczy się, zginął, ale nie był zwykłym rycerzem, tylko samym królem, a moja prawdziwa matka królową. Co więcej, lodowe królestwo już praktycznie nie istniało przejęte, przez złe siły ognia. Zostałam tylko ja, dziedziczka tronu, która mogła cokolwiek zmienić, przechylić szalę, by królestwo odzyskało to, co mu odebrano. A co najważniejsze co mi na te dwadzieścia lat odebrano. Zmuszono do ukrywania się na granicy w małej wiosce. Bo przecież mnie szukano, chciano dobić ostatnią osobę z rodu. Moi rodzice, za co im byłam wdzięczna, ochronili mnie przed okrutnym losem, który ich spotkał. Zostawili mi jedyny dowód tego, kim byłam. I to coś spoczywało w mej sakwie przewieszonej przez ramię. Niewielki, ale bardzo cenny jedyny w swym rodzaju przedmiot; królewska pieczęć. Chyba wszystko stąd zabrałam.
Zadbałam o wszystko o prowiant na drogę o broń w razie napaści. Przestudiowałam podniszczoną mapę, jak i zebrałam parę leczniczych ziół, gdybym miała jakiś nieprzewidziany wypadek.
-Żegnaj, dawne życie - wyszeptałam do tych czterech ścian. Nim na dobre opuściłam wioskę, złożyłam kwiat na grobie Gabrielle, kobiety, która tyle dla mnie zrobiłam, uśmiechnęłam się tylko lekko w stronę miejsca jej spoczynku. Będzie dobrze.
- Będzie dobrze, nie martw się o mnie - powiedziałam. Po czym odeszłam, kierując się do mej klaczy czarna jak noc, ale dość szybka i zwinna. Prezent od tutejszego kowala, za wyleczenie parę lat temu jego bardzo chorej żony. Nazwałam ją Sulyar, bo to imię oznaczało niegdyś nadzieje w tych rejonach i to do niej pasowało. Sprawdziłam siodło i przyczepiony do niego bagaż. Wszystko trzymało się, jak należy, pora ruszać w drogę. Zarzuciłam kaptur ciemnoszarej peleryny na twarz, by następnie zmusić moją towarzyszkę do ruszenia w tę dość długą podróż.
Szybko zmusiłam klacz do galopu, by mieć choć trochę drogi za sobą. Wyruszyłam wczesnym rankiem, ale na postój zdecydowałam się, dopiero gdy słońce chyliło się ku zachodowi. Na odpoczynek wybrałam polanę, w lesie zjadłam kilka owoców z mego prowiantu. Spałam najwyżej parę godzin, by bladym świtem ruszyć dalej w drogę. Od zamku dzielił mnie tydzień drogi, tak daleko musiałam się przed wszystkimi ukrywać. Nie wiem, ile czasu podróżowałam, jednak gdy ujrzałam przed oczami granice lodowego królestwa, poczułam coś dziwnego, jakbym wróciła do domu, do tego prawdziwego domu. Moja radość czy tam jej namiastka nie trwała długo, dało się dostrzec, ze władze ognia miały tu teraz władzę. Ludzie z okolicznego miasteczka chodzili przygarbieni, lękliwie odwracając się, za siebie obawiając się aresztowania czy czegoś w tym stylu. Zjadłam resztę zapasów, wiodąc klacz w stronę królewskiej bramy. Tam też zostałam zatrzymana przez strażnika, miał na swojej zbroi wyraźne godło płomienia.
- Kim jesteś panienko i co cię tu sprowadza? - spytał, bo byłam zmuszona zdjąć kaptur z głowy, co jak co, ale muszę tam wejść. Dobrze wiedziałam, co należy powiedzieć, nie bałam się.
- Usłyszałam, że niedługo ma odbyć się królewska koronacja. Chciałam tylko poprosić o audiencje u tak znakomitego przyszłego władcy - wypowiedziałam to z fałszywą szczerością. Wartownik spojrzał, na mnie a następnie odparł:
- Czas audiencji niestety się zakończył. Zobaczę, co da się jeszcze zrobić dla tak uroczej damy - powiedział, odchodząc. Kazał mi zaczekać, więc to robiłam. Każdy przyszły władca jest chętny pochwał, dlatego miałam przeczucie, że mój pomysł wypali. Nerwowo zerkałam za wartownikiem, licząc minuty do jego powrotu.
.


Poszukuje  chętnych  do  wieloosobówki opowiadania  z Universum Pottera!!

https://hips.hearstapps.com/hmg-prod.s3.amazonaws.com/images/dynasty1-elizabeth-3493ra1-1507669762.jpg?crop=1.00xw:0.334xh;0,0.0816xh&resize=480:*

Offline

#5 08-01-2019 o 00h10

Straż Absyntu
saeryie
Szeregowiec
saeryie
...
Wiadomości: 122

WILLORIN SYLMARIS II

   - Wasza wysokość- odezwał się cicho chrapliwym głosem starszy mężczyzna, który mógł mieć około sześćdziesięciu lat.
    Jednak przyszły monarcha nie odpowiedział mu, co więcej zdawał się nic nie słyszeć pogrążony w świecie własnych myśli z twarzą bez wyrazu.
   - Will!- Donośnym głosem przywróciła go do rzeczywistości jego matka, królowa Prinna.
   Przez może mniej niż ułamek sekundy książę wyglądał na zaskoczonego. Jednak skinienie głosy matki i nagana malująca się w jej oczach spowodowała, że ponownie przyjął swój chłodny wyraz twarzy.
   -Słucham - oznajmił uprzejmie, chociaż bez cienia emocji.
   -Wasza wysokość, chciałem poprosić o podniesienie ramienia, muszę teraz zdjąć miarę do rękawów - wyjaśnił starszy mężczyzna i kiedy Willorin wysłuchał jego prośby od razu przystąpił do mierzenia.
   Jeszcze przez chwilę książę przyglądał się krawcowi, gdy ten zdejmował miarę swoim wysłużonym metrem krawieckim. Starzec był tak zaabsorbowany swoją pracą, że nie zauważył, jak jego małe okulary ześlizgują mu się coraz to bardziej z nosa. Balansowały już na krawędzi, na samym czubku nosa i kiedy wydawało się, że już lada chwila spadną i rozbiją się na setki drobnych kawałeczków na czarno-białej posadzce, mężczyzna jak gdyby nigdy nic poprawił je jednym palcem i osadził je z powrotem wysoko na dużym nosie. Jak gdyby rozmyślenia nad nieuchronnym losem tych właśnie okularów nie były najciekawszą rzeczą, jaką książę miał do roboty od przeszło czterdziestu minut.
   Rozczarowany wrócił wzrokiem do punktu po przeciwnej stronie komnaty, który jeszcze jakiś czas temu tak całkowicie go zaciekawił. Było to dobrze widoczne miejsce w posadzce, w którym widoczny był bardzo zwracający na siebie uwagę mankament. Kamienne płytki, które na wzór szachownicy w całym pomieszczeniu wyłożone były na zmianę czarna, biała, czarna, biała- w tym jednym miejscu ułożone były nieprawidłowo. Dwie czarne płytki znajdowały się obok siebie. Błąd nie do przeoczenia.  Z początku Willorin zastanawiał się, jaką karę poniósł robotnik, który zniszczył porządek całej komnaty. Odcięcie ręki? Więzienie? Śmierć? Wszystko zależało od władcy, na którego życzenie ten zamek został wybudowany. 
   Jednak po chwili przyszło mu do głowy inne wyjaśnienie tej anomalii. Może płytki były ustawione specjalnie w ten sposób, żeby odwracać uwagę gości przyjmowanych w tej komnacie, podczas gdy ktoś bez najmniejszego problemu zakrada się do nich od tyłu i wbija im nóż w plecy.
   - Will!- tym razem głos królowej był znacznie głośniejszy.
   Młody mężczyzna odwrócił się do drzwi, które znajdowały się za jego plecami. Teraz były otwarte i stał w nich gwardzista. Po twarzach wszystkich zgromadzonych w pomieszczeniu zrozumiał, że gwardzista stoi tam już od jakiegoś czasu.
   - Mów!- polecił mężczyźnie, który próbował ukłonić się tak nisko, jak tylko pozwalała mu zbroja.
   - Wasza wysokość, jakaś kobieta prosi o audiencję- poinformował swojego Władce.
   - Jaka?- ten odparł.
   - Strażnik strzegący bramy mówi, że jest urodziwa i…
   - Mojemu synowi zapewne chodziło o to, czy pochodzi z szlacheckiego rodu, nie o jej urodę- przerwała mu Prinna.
   - Skończone?- książę zapytał nagle krawca.
   - T-tak. Tak Wasza wysokość . Mam już wszystkie miary. Pozostał wybór materiału- odparł starzec, który nie spodziewał się chyba, że weźmie udział w tej rozmowie.
   - Tym zajmie się moja matka- powiedział pewnie, po czym podszedł do kobiety widząc wyraźną dezaprobatę na jej twarzy, złapał jąka dłonie- Bo moja matka zna się na modzie i stylach najlepiej w całym zamku- posłał jej szybki uśmiech- Poza tym dobry władca powinien odpowiedzieć na prośbę zdesperowanej poddanej, która postanowiła w nim pokładać całą swoją nadzieję.
   - Dobry przyszły władca powinien też być obecny przy wyborze szaty na swoją koronację- odparła kobieta wzdychając tylko.
   Willorin puścił jej dłonie i skłonił się lekko, po czym wyszedł z pomieszczenia i poszedł za gwardzistą. Miał nadzieję, że lamenty tej biedaczki będą ciekawsze niż wybieranie stroju.


https://media.giphy.com/media/LZk1FVH9pjgnm/200.gif

Offline

#6 08-01-2019 o 02h21

Straż Cienia
Minako88
Szeregowiec
Minako88
...
Wiadomości: 99

|MARISA MONROUSE|


W oczekiwaniu na pozwolenie spotkania się z przyszłym władcą, jedyne, co mi pozostało, to rozglądanie się z jawnym zainteresowaniem po fasadach murów oraz po strażnikach. Wyraźnie zaintrygowanych tym, że ktoś taki jak ja miał czelność zażyczyć sobie spotkania z ich uwielbianym księciem. Ja jedyne co czułam to tlącą się w środku nienawiść i chęć zemsty. Spokojnie Marisa wszystko po kolei, tak musisz się opanować. Wzięłam kilka głębszych wdechów. Zacisnęłam minimalnie palce na lejcach, by dodać sobie odwagi. Czekałam, z dobre dziesięć minut aż ujrzałam dobrze mi znanego wartownika, towarzyszył mu mężczyzna, postawny o czarnych włosach. Jego chód i to jak kłaniali mu się strażnicy, dał mi niezaprzeczalny dowód na to, że wywołałam wilka z lasu, i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Automatycznie rozluźniłam dłonie, by najpierw spojrzeć w jego jasną twarz i w te niebieskie oczy. Był idealnym odzwierciedleniem ognistego królestwa, nie wiem dlaczego, ale jak się okazało przeczucie, mnie nie myliło. Słuchałam poruszenia, jakie sprawiło jego przybycie.
- Wasza wysokość, oto dziewczyna, która tak bardzo nalegała na audiencje - powiedział, takim tonem jakby chciał mu się przypodobać. Gdy tylko o mnie wspomniał, natychmiast opuściłam wzrok, by skłonić się, przed księciem jak tego wymagała dworska etykieta. Dopiero po tej czynności, mogłam się w końcu odezwać.
- Wasza wysokość bardzo dziękuję, że zgodziłeś się przyjąć jeszcze kogoś tak mało ważnego, jak ja. Jednak sprawa, z którą tu przyjechałam, nie jest raczej prosta do wyjaśnienia. Nie jest też odpowiednia dla postronnych uszu czy też oczu - mówiąc to, spojrzałam na jego twarz, emanowała pewnością siebie, łatwo nie będzie. Musiałam z nim porozmawiać w spokojniejszym miejscu tam, gdzie nie będzie strażników albo przynajmniej ich mniejsza liczba.
- Wszystko opowiem, ale w spokojniejszym miejscu o ile książę zdecydował się mnie wysłuchać - dodałam, licząc, że brzmię przekonująco. Zresztą nie miał się przecież czego obawiać. Byłam tylko drobną dziewczyną, z łatwością, przecież by mi dał radę. Gdyby pokazał, że się mnie obawia, wyszedłby na tchórza.
Dałby tylko jeden znak, a już bym była w środku. Ciekawa jak zareaguję na to, że jedyna prawowita władczyni nadal żyje.

Ostatnio zmieniony przez Minako88 (08-01-2019 o 14h03)


Poszukuje  chętnych  do  wieloosobówki opowiadania  z Universum Pottera!!

https://hips.hearstapps.com/hmg-prod.s3.amazonaws.com/images/dynasty1-elizabeth-3493ra1-1507669762.jpg?crop=1.00xw:0.334xh;0,0.0816xh&resize=480:*

Offline

#7 20-01-2019 o 21h39

Straż Absyntu
saeryie
Szeregowiec
saeryie
...
Wiadomości: 122

WILLORIN SYLMARIS II

   Kilku strażników stojących przy dziewczynie zaczęło się mu kłaniać, kiedy znalazł się wystarczająco blisko.
   On jednak nie przykładał do tego większej uwagi. Oczywiście, że musieli to robić był w końcu ich władcą. Bardziej interesowała go drobna blondynka stojąca pomiędzy nimi. Jak przypuszczał to ona uratowała go, przed męczarniami związanymi z mierzeniem nowych szat.
   Kiedy znalazł się wystarczająco blisko niej jeden z wartowników oficjalnie obwieścił jego przybycie, jakby to nie było oczywiste. Jednak taka była etykieta i jego zadanie.
   Książę zdziwił się natomiast, że dziewczyna również zachowała się zgodnie z panującymi normami. To mu podpowiedziało, że prawdopodobnie jest wysoko urodzona. Ale nie kojarzył jej twarzy, co wzbudziło w nim ciekawość. W ciągu ostatnich kilku lat poznał wiele młodych córek wielkich rodów Królestwa Ognia, w końcu był w odpowiednim wieku, aby wziąć sobie żonę. Jej jednak nie poznał, był tego pewien. Pozwalało mu to sądzić, że ta dziewczyna pochodziła z podbitego Królestwa Lodu. Ten wieczór zapowiadał się ciekawie.
   Przyszły monarcha do tego stopnia pogrążył się w rozmyślaniach nad pochodzeniem dziewczyny, że praktycznie nie zrozumiał, co do niego mówiła.  Na szczęście dziewczyna powtórzyła:
    - Wszystko opowiem, ale w spokojniejszym miejscu o ile książę zdecydował się mnie wysłuchać.
   Przez chwilę stał jeszcze w milczeniu. Udawał, że zastanawia się nad podjęciem decyzji, chociaż tak naprawdę, już wcześniej zadecydował. Skinął głową na strażników. Wszyscy poza jednym, tym który z nim przyszedł się oddalili.
   - Pani prosisz o czas swojego władcy, a nawet nie zdradziłaś mu imienia- powiedział charakterystycznym dla siebie pozbawionym emocji głosem. Zrobił pauzę trwającą kilka sekund nie chcąc dać jej za szybko satysfakcji- Postanowiłem być łaskawy i za cenę twojego imienia zgodzić się przyjąć Cię w spokojniejszym miejscu- dodał.
   Nie był pewien co było jej celem, ale ta propozycja brzmiała dla niego dość dwuznacznie. Nie chciał jednak mówić tego przy strażnikach, bo nie wiedział, czy takie były jej intencje. Jeśli jednak naprawdę tak zależało jej na spotkaniu sam na sam, to wkrótce mógł się dowiedzieć.


https://media.giphy.com/media/LZk1FVH9pjgnm/200.gif

Offline

#8 22-01-2019 o 03h09

Straż Cienia
Minako88
Szeregowiec
Minako88
...
Wiadomości: 99

|MARISA MONROUSE|


Mimo fali negatywnych emocji, które przeszły przez moje ciało, twarz pozostała niewzruszona. Wyrażała szacunek, spokój i pewnego rodzaju niepewność. Którą udawałam dlatego, że stałam twarzą w twarz z księciem tego królestwa. Na samą myśl ile czasu spędziłam na wygnaniu, nie wiedząc, z czym przyjdzie mi się zmierzyć, serce emanowało bólem. Teraz bolało jeszcze bardziej, bo po dawnej władzy nie zostało praktycznie nic. Nie było żadnego śladu po moich rodzicach. Skutecznie wymazali ich istnienie, poza jednym szczegółem, a raczej osobą, którą byłam ja. Książę patrzył na mnie zaintrygowany, jak i zaciekawiony moją dość śmiałą prośbą. Zorientował się, że nie ma przed sobą zwykłej mieszczanki, tylko kogoś, kto zna się na etykiecie i umie warzyć słowa, by nimi zaciekawić drugą stronę. Nauki mojej opiekunki nie poszły w las. Postanowiłam więc dalej go sobą intrygować, ale jak będziemy sam na sam. Jego odpowiedź... nie spodziewałam się, że zechce tak szybko poznać moje imię. Wątpiłam, by je skojarzył, karty historii sprzed dwóch dekad raczej spłonęły w ogniu ich mocy, by cokolwiek mogło się zachować. Dlatego na mej twarzy cały czas malował się dobrze wyćwiczony spokój.
- Moje imię nic księciu nie powie. Jednak skoro postawiłeś Panie taki warunek, to muszę go spełnić. Mam na imię Marisa - skłoniłam się, wypowiadając je dość wyraźnie, bym nie musiała ponownie go powtarzać. W jego oczach nie dostrzegłam ani jednego błysku, który świadczyłby o tym, że coś mu to imię mówi. Nawet strażnik, który przy nim został, nie wydawał się jakoś poruszony. Czyli tak jak przypuszczałam, teoretycznie nie istniałam. Na samą myśl o tym, jaki przeżyje szok bezprawny książę tegoż królestwa, czułam w duchu satysfakcję.
- Znasz już moje imię, Panie. Tak więc, czy dotrzymasz swego słowa i porozmawiamy w spokojniejszym miejscu? Zapewniam, że z byle powodu tyle czasu w podróży nie spędziłam - dodałam, chcąc już zacząć dzielenie się z nim tymi informacjami, kim jestem. Jednak wszystko w swoim czasie. Chcę się tym rozkoszować.

Ostatnio zmieniony przez Minako88 (22-01-2019 o 15h01)


Poszukuje  chętnych  do  wieloosobówki opowiadania  z Universum Pottera!!

https://hips.hearstapps.com/hmg-prod.s3.amazonaws.com/images/dynasty1-elizabeth-3493ra1-1507669762.jpg?crop=1.00xw:0.334xh;0,0.0816xh&resize=480:*

Offline

#9 27-01-2019 o 23h58

Straż Absyntu
saeryie
Szeregowiec
saeryie
...
Wiadomości: 122

WILLORIN SYLMARIS II

   Sposób, w jaki nalegała wydawał mu się co najmniej dziwny. Nie był też pewien czy przez ułamek sekundy nie dostrzegł w jej cienia odrazy. Może to za mocne słowo, ale wydawało mu się, że coś musiało się kryć za jej uporem. Przecież obiecał jej w obecności zgromadzonych na placu strażników, którzy pomimo wykonanego rozkazu na pewno nadal nadstawiali uszu.
    - Twoje imię przynosi mi na myśl motyla- powiedział zamyślony- Możesz odebrać to jako komplement-dodał.
   Uniósł prawą dłoń do góry i przywołał do siebie strażnika. Była to kobieta, ale w zbroi i krótko przyciętych brązowych włosach z daleka można było pomylić ją z mężczyzną. Podeszła do niego i ukłoniła się lekko czekając na rozkazy.
   - Sprawdzaliście naszą drogą panienkę Marisę?
   - Nie Panie- odpowiedziała mu niepewnie strażniczka. Z wyrazu jej twarzy można było wyczytać, że nie przypuszczałaby, że ze strony młodej, drobnej dziewczyny jej władcy może grozić niebezpieczeństwo.
   On też nie chciał, żeby Marisa zobaczyła, ze nie jest do końca pewny. Dlatego westchnął tylko i wzruszył ramionami.
   - Gdyby moja matka dowiedziała się, że wpuściłem chociażby niemowlaka do zamku nie sprawdzając wcześniej czy nie ma broni to zapewne urwałaby mi uszy- powiedział znacznie bardziej rozluźnionym tonem- Chyba mnie rozumiesz. Nawet przyszły władca musi słuchać matki- te słowa skierował już patrząc w kierunku dziewczyny. Jego głos był łagodny, ale oczy nie odbijały ani trochę tej łagodności. Właściwie to nie było w nich nic, poza zimnym błękitem tęczówek.


https://media.giphy.com/media/LZk1FVH9pjgnm/200.gif

Offline

#10 28-01-2019 o 02h05

Straż Cienia
Minako88
Szeregowiec
Minako88
...
Wiadomości: 99

|MARISA MONROUSE|


Moje imię skojarzyło mu się z motylem? Na tę uwagę wymusiłam delikatny śmiech. Nie powiem z innych, ust odebrałabym to jako komplement. Jednak... niestety nie z jego. Mimo tego dalej uparcie grałam w tę grę. Uroczej nieco zagubionej mieszczanki z innej części królestwa. Która  miała ważną  misję do  spełnienia.
- Jak to komplement, to dziękuję za niego - powiedziałam z wyćwiczoną dobrze szczerością.
Mężczyzna i jego chłodne oczy, przez niego moja fasada, mur, którym się otoczyłam, nie wydawał się już tak stabilny, jak na samym początku. Tylko moja postawa oraz dumnie uniesiona głowa świadczyły o tym, iż się nie wycofam. Zmrużyłam lekko oczy, by następnie posłać księciu pełne zmieszania spojrzenie. Jak to mają mnie przeszukać? Chyba nie pozwoli, by ktoś mnie dotykał czyż nie?
- Owszem rozumiem. Nie mam nic do ukrycia, ale mogę oddać miecz, który służył mi do samoobrony podczas podróży. Innej broni nie posiadam. Więc nie ma sensu przeszukiwania mnie. Jednak skoro nie mam innego wyjścia, Panie ... - mówiąc to, oddałam miecz strażniczce i odpięłam pelerynę.Nie miałam innego wyjścia. Poza suknią z delikatnymi zdobieniami i sakwą przewieszoną przez  ramię nie posiadałam nic więcej. Cofnęłam się, gdy strażniczka chciała mnie dokładniej przeszukać. Nic nie rzucało się przecież w oczy.
- Jak widać, nie posiadam nic więcej do walki. Wszystkie Twoje polecenia zostały spełnione. Czekam więc na audiencję, książę - dodałam, nie spuszczając z niego wzroku. Chyba już wyczerpał wszystkie argumenty, jakie miał do wykorzystania. Skoro  już się zgodził, nie mógł się  wycofać. Rozmowa sam na sam, tylko na nią teraz liczyłam. Bo tego tutaj,nie można było nazwać audiencją, a jedynie jej marną próbą. O czym każde z nas tych wyżej postawionych, doskonale wiedziało. jej nazwać. Czułam, jak serce mi szybciej zaczęło bić. Tak było za każdym razem, gdy czułam, iż każdy najdrobniejszy gest może mnie zdradzić. Chłodne opanowanie, Marisa bądź opanowana. Z wyczekiwaniem na twarzy, ujrzałam, jak książę na mnie patrzył. Zdaje się, że podjął już ostateczną decyzję. Strażnicy czekali, by wykonać każdy jego rozkaz. Odruchowo mocniej zacisnęłam palce na lejcach Sulyar. W głowie ciągle obijał mi się o uszy wspomnienie o jego matce, wątpię, by mogła mnie kojarzyć. A nawet jeśli to nie bałam się jej. Jej ani jej syna, skoro król nie żył, to byłam trochę bezpieczniejsza, a przynajmniej tak sądziłam.


Poszukuje  chętnych  do  wieloosobówki opowiadania  z Universum Pottera!!

https://hips.hearstapps.com/hmg-prod.s3.amazonaws.com/images/dynasty1-elizabeth-3493ra1-1507669762.jpg?crop=1.00xw:0.334xh;0,0.0816xh&resize=480:*

Offline

#11 03-02-2019 o 21h53

Straż Absyntu
saeryie
Szeregowiec
saeryie
...
Wiadomości: 122

WILLORIN SYLMARIS II

   Dziewczyna współpracowała. Świadczyło to o tym, że nie jest głupia i nie zacznie stawiać oporu, kiedy jest otoczona przez strażników. Cichy głosik z tyłu głowy podpowiadał mu, że może za szybko nawet zgodziła się oddać łatwy do znalezienia miecz i zapewnia, że niema już innej broni, bo na nadzieję,  że jej nie znajdą, ale prawdę mówiąc nie obawiał się o to. Marisa może i nosiła przy sobie miecz, ale nie znaczyło to, że była dobrze wyszkolona w jego używaniu. A nawet jeśli to prawdopodobnie z mniejszą bronią nie zagrażała mu. W końcu był księciem i otrzymał najlepszych nauczycieli walki w królestwie, oprócz tego była jeszcze magia i sam fakt, że fizycznie miał nad nią przewagę.
   - Bardzo mnie cieszy, że mnie zrozumiałaś i nie stawiałaś oporu- powiedział bez cienia radości- Mam też nadzieję, że nie byłaś zmuszona użyć tego miecza w trakcie swojej podróży- dodał. Może jej odpowiedź powie mu coś więcej.
   Bez słowa odesłał strażniczkę i przywołał mężczyznę, który przyprowadził go na dziedziniec.
   - Zaprowadź panienkę Marisę do purpurowej komnaty i zaczekaj tam razem z nią na mnie- polecił po czym zwrócił się do dziewczyny i skłonił się lekko.
   Nie czekając na reakcję opuścił dziedziniec. Wiedział, że dziewczyna zostanie poprowadzona do komnaty dłuższą, bardziej reprezentacyjną drogą. On natomiast miał zamiar udać się do ustalonej komnaty skrótem. I wcale nie miał zamiaru aby na niego czekali, wręcz przeciwnie, chociaż ona o tym nie wiedziała.
   Mijał wąskie korytarze, którymi zazwyczaj przemieszczała się służba i którym brak było wielkich okien, pięknych obrazów czy ozdobnych dywanów. Kiedy znalazł się na czwartym piętrze uchylił wielkie drewniane drzwi, które były pewnego rodzaju przedsionkiem do purpurowej komnaty. Był to jednak przedsionek głównie dla służby, w którym można było dokonać ostatnich poprawek przed wprowadzeniem dań do komnaty.
   Purpurowa komnata służyła do narad pomiędzy najbliższymi lordami i rycerzami jego ojca, ale od jego śmierci stała pusta, a nowy władca jeszcze nie znalazł dla niej zastosowania.
   A może właśnie znalazł? Purpurowe zasłony pasujące doskonale do koloru ścian zastawiały zewnętrzny dopływ światła, a mosiężne meble z czarnego stołu i podłużny stół z wysokimi krzesłami po środku sprawiały, ze było to doskonałe miejsce na przesłuchania… To znaczy na audiencje, jeśli chce się czegoś ciekawego dowiedzieć. A taki właśnie był jego zamiar.
   Dlatego miał zamiar poczekać w sąsiednim pomieszczeniu, skąd przez małą szparę w deskach i przetarty materiał ścian niewidoczny od drugiej strony, mógł poobserwować dziewczynę bez jej wiedzy. Pozostawało zaczekać.

Ostatnio zmieniony przez saeryie (22-02-2019 o 18h39)


https://media.giphy.com/media/LZk1FVH9pjgnm/200.gif

Offline

#12 04-02-2019 o 02h20

Straż Cienia
Minako88
Szeregowiec
Minako88
...
Wiadomości: 99

|MARISA MONROUSE|


Z jego głosu nie wynikało, by naprawdę był wdzięczny, że nie sprzeciwiałam się jego rozkazom. Nawet powiem wprost, wyglądał na osobę pewną siebie, jak i tego, że wykonam wszystko bez mrugnięcia powieką. Sam dostrzegł, że chciałam mieć już te wszystkie przeszkody dawno za sobą. Skinęłam głową, uśmiechając się ledwo widocznie.
- Na szczęście wybrałam trasę, która miała nikłe szanse na zaatakowanie mnie. Jednak zawsze trzeba być ostrożnym. Zwłaszcza gdy się wybiera w bardzo długą i męczącą podróż - odpowiedziałam z szacunkiem księciu. Moje wypowiedzi były oszczędne, uważałam, by się niczym nie zdradzić. Gdy wydał rozkaz, zaprowadzenia mnie do jakiejś komnaty poczułam, że się udało w końcu, po tak długiej pogawędce przekroczyłam bramę tegoż zamczyska. Zatrzymałam się tylko na chwilę, by oddać lejce mej klaczy jednemu ze strażników. Poklepałam Sulyar po szyi, na znak, by nie bała się obcych. Zwykle ufała tylko mi, byłam w końcu jej jedyną towarzyszką.
- Dbajcie o nią, dopóki nie wrócę, jest bardzo cenna - poprosiłam cicho wręcz z udawaną nieśmiałością.
- Oczywiście panienko - powiedział jeden ze strażników otyły podchodzący pod trzydziestkę. Skinęłam tylko głową w podzięce i dałam się przejąć strażnikowi, który miał za zadanie zaprowadzić mnie na miejsce audiencji. Przechodząc przez te pełne czerwieni złota i marmurów korytarze czułam w sercu ból, jak wiele się zmieniło. Gdzie te turkusowe kotary, gdzie piękne lodowo-kryształowe wazony pełne białych lilii? Gdzie obrazy w srebrnych ramach a na nich jasnowłosi moi przodkowie? Z każdym krokiem rozumiałam, że nie zostało już nic. Wszystko wyrzucone na śmietnik lub spalone. Teraz widziałam jedynie władcze czarnowłose postacie na obrazach czerwień i bordo kotar oraz to gorąco zamiast przyjemnego chłodu, do którego przywykło moje ciało. Musiałam nad sobą zapanować, nie było mnie tu dwadzieścia lat, a raczej dziewiętnaście i parę miesięcy. W sumie i tak wychodziło na to samo, prawda? Gdy znalazłam się w sali ze strażnikiem, księcia nadal tu nie było. Nie zrażona jego postępowaniem rozejrzałam się solidny stół oraz krzesła i ten purpurowy kolor wokół. Zdjęłam pelerynę, kładąc ją na stole opodal jednego z krzeseł. Nie usiadłam na nim, dalej odtwarzając słowa Gabrielle. Każda komnata miała wyżłobiony herb rodziny Monrouse sopel lodu i dwie oplatające go róże. Tu nie było po nim śladu, został albo zdrapany, albo zwyczajnie zamalowany, pewnie w innych pomieszczeniach będzie tak samo.
- Sporo słyszałam o historii tego zamku, paręnaście lat temu silne królestwo ognia przejęło je w sporej wojnie. A obecni wtedy władcy ponieśli śmierć tej samej nocy. Tak przynajmniej wynika z opowieści na północy - zagadnęłam strażnika, dla zabicia czasu. Celowo nadmieniłam, że byli silniejsi, choć tak naprawdę w to wątpiłam. Coś innego musiało stać za tym, że przegraliśmy. Tylko co? Może ktoś zdradził moich rodziców? To było tak dawno temu.
- To prawda panienko, nic z tego, co usłyszałaś, nie było łgarstwem - zapewnił gorliwie strażnik.Podeszłam jeszcze bliżej, patrząc na niego błękitem tęczówek. Dalej Marisa, wyciągnij z niego wszystko, co trzeba.
- Znał lub kojarzył pan poprzednią władzę tejże ziemi? - spytałam zaintrygowana strażnika. Na pewno był z królestwa ognia. Jednak może była szansa, że mógł coś wiedzieć, więcej niż to, czego się domyślałam.
  - Zostałem oddelegowany do tego zamku siedemnaście lat temu, panienko [/b] - odpowiedział.
-Trzy lata po ich śmierci... - powiedziałam bardziej do siebie niż do niego. Czyli niczego się nie dowiem. Mimo uczucia, że ktoś mnie obserwuje, to nadal trwałam w uczuciu lekkiego rozczarowania.
- Coś mówiłaś panienko? - zapytał strażnik. Chyba zauważył, że coś mruknęłam pod nosem. Wzdrygnęłam się i uśmiechnęłam, nieco tuszując swoje zachowanie sprzed parunastu sekund.
- Ach nic, to nic takiego... Ja tylko... Podziwiałam wystrój tej komnaty. Wszystko jest tak eleganckie i równie minimalistycznie urządzone - powiedziałam, udając, że to właśnie chodziło mi po głowie, a nie moi rodzice.
- Kiedy pojawi się książę? Raczej nie powinien kazać tak długo na siebie czekać - zwróciłam na to uwagę. Wiem, że to on tutaj rządzi, ale żaden szanujący zdanie poddanych władca raczej nie karze tyle na siebie czekać.
- Niedługo się zjawi, proszę o chwilę cierpliwości  - zapewnił strażnik. Skinęłam głową, wsłuchując się w każdy dźwięk. Na razie nic nie dotarło do mych uszu, choć w każdej chwili mogło się to przecież zmienić.

Ostatnio zmieniony przez Minako88 (04-02-2019 o 02h29)


Poszukuje  chętnych  do  wieloosobówki opowiadania  z Universum Pottera!!

https://hips.hearstapps.com/hmg-prod.s3.amazonaws.com/images/dynasty1-elizabeth-3493ra1-1507669762.jpg?crop=1.00xw:0.334xh;0,0.0816xh&resize=480:*

Offline

#13 22-02-2019 o 21h05

Straż Absyntu
saeryie
Szeregowiec
saeryie
...
Wiadomości: 122

WILLORIN SYLMARIS II

   Znudzony już trochę czekaniem, zaczął obdzierać zaschnięty wosk ze świecznika, który znajdował się w pomieszczeniu.
   Wtedy usłyszał dźwięk otwieranych drzwi i postanowił odstawić znaleziony wcześniej artefakt i powrócić do swojego punktu „obserwacyjnego”. Chociaż jego obserwacje mogły być jedynie co najwyżej nasłuchiwaniem, bowiem jedyne co widział to dwie lekko zarysowane sylwetki za materiałem.
   Za to słyszał ich dokładnie. Interesowała ją historia zamku. Dla kogoś, kto nigdy nie był w zamku mogło to się wydawać niewiarygodne, że po  zaledwie 20 latach nie ma już praktycznie śladu po poprzednich władcach . Jednak prawda była taka, że nie było potrzeby przypominać ludziom o pokonanych ani w żaden sposób ich upamiętniać.
   Rozumiał jednak, że dla poddanych, szczególnie tych młodszych, ciekaw są tajemnicy, jaką poniekąd owiani są wcześniejsi rządzący. Miał też świadomość niektórych plotek, nad którymi o wiele trudniej było zapanować, niż nad wystrojem paru komnat.
    Jednak to co powiedziała później… Może nie do końca to co powiedziała, bo książę również nie do końca potrafił usłyszeć jej słowa, ale za to jej ton, był aż nad to nacechowany uczuciem, którego nie potrafił określić. Zaczął jeszcze bardziej interesować się motywem, który kierował  Marisą.
   Nie słuchając dalej ich rozmowy poprawił swoje szaty i wcale nie starając się już o dyskrecje i donośnie stukając butami o posadzkę, aby nikt przypadkiem nie pomyślał, że się tam ukrywał, podszedł do drzwi znajdujących się w zacienionym rogu pomieszczenia. Nie były one jakoś specjalnie ukryte, ale zasłaniała je kotara.
   Kiedy znalazł się w pomieszczeniu spojrzał na wcale nie zdziwionego strażnika i jednym spojrzeniem dał mu do zrozumienia, ze może ich zostawić. Przecież taka byłą obietnica. Mężczyzna skłonił się i bez słowa opuścił pomieszczenie przez główne drzwi.
   - Mam nadzieję, że się mnie nie przestraszyłaś- zwrócił się do dziewczyny- Widzisz jestem zwolennikiem praktycznych rozwiązań i nie lubię fatygować się głównymi korytarzami, kiedy szybsza droga prowadzi przez pomieszczenia dla służby- wyjaśnił i szybko dodał- Ale mam nadzieję, że Ty cieszysz się, że mogłaś zobaczyć tę wspaniałą budowlę od środka- zamilkł na chwilę i z lekko uniesionymi kącikami ust spojrzał na sufit, a następnie powiódł oczami po peszcie pomieszczenia, jakby w ciszy podziwiał jego wspaniałość.
   - Ale chyba nie chciałaś spotkania na osobności, żeby rozmawiać o wystroju tego miejsca- wtedy popatrzył na nią może o kilka sekund za długo jak na nieznaczącą uwagę- Jaki jest powód tego spotkania?- jego ton był chłodniejszy niż dotychczas.


https://media.giphy.com/media/LZk1FVH9pjgnm/200.gif

Offline

#14 25-02-2019 o 02h55

Straż Cienia
Minako88
Szeregowiec
Minako88
...
Wiadomości: 99

|MARISA MONROUSE|


Tak jak zapowiedział strażnik, nie czekałam nazbyt długo, na wyraźny odgłos kroków, a następnie na otwarcie się drzwi do komnaty. Książę dał znak strażnikowi, by zostawił nas samych, dobrze bardzo dobrze. Najwyższy czas zacząć to wszystko, zdradzić cel, który mnie tu przywiódł. Do tego zamku, w którym moi rodzice dokonali swego żywota. Tylko jak miałam to rozpocząć co zdradzić najpierw? Budować napięcie, czy od razu zrzucić tę najgorszą dla nich prawdę? Nie będzie łatwo, podskórnie czułam, że jego pewność siebie, może być sporym problemem. Momentalnie, gdy aura strażnika przestała mnie jakoś interesować przeniosłam swoje błękitne oczy na księcia. Na jego uwagę odnośnie do domniemanego celu rozmowy; roześmiałam się. Nie był to jednak śmiech zawstydzonej poddanej, którą udawałam. Był on dźwięczny przyjemny dla ucha, choć miał też w sobie nutę chłodu i goryczy. Z ostatnimi jego dźwiękami uniosłam dumnie głowę, moja postawa zmieniła się diametralnie. Z nieco nieśmiałej uległej dziewczyny stałam się arystokratką, którą przecież byłam od urodzenia. Zmrużyłam lekko oczy , by następnie unieść kąciki ust w namiastce uśmiechu. Pora zacząć objaśniać cel mej wizyty.
- Zaiste, nie przyjechałam tutaj w tak mało znaczącym celu, jak wystrój tutejszych komnat. Choć zapewne jest to niezwykle wytwornie urządzony zamek. Sądząc po jego robiących wrażenie korytarzach powód, dla którego tu przybyłam, jest znacznie ważniejszy... książę - powiedziałam, akcentując to ostatnie słowo. Dając mu lekko do zrozumienia, że nie będzie tu nikim więcej niż tylko księciem. Bo jego rządy się zakończą.
- Nie będę Cię już więcej trzymać w niepewności, bo im szybciej to powiem, tym lepiej - dodałam, chłodniej niż to planowałam. Zrobiłam krok w jego stronę, dzieliła nas dość znaczna różnica wzrostu.
- Powiedz mi książę, jak to jest zasiadać na tronie, który do ciebie nie należy? Jak to jest rządzić poddanymi, którzy tak naprawdę nie zawsze byli twoimi poddanymi? Jak to jest mieszkać na zamku, który nie jest twoim zamkiem? No powiedz, z chęcią tego posłucham - mówiłam to lekko podniesionym głosem. Moje chłodne opanowanie nie sprawiło, bym spuściła wzrok z jego niebieskich oczu. Nie poruszyłam się ani o cal.
- Jak to jest wiedzieć, że mając ojca, który zniszczył, to królestwo, jak i poprzednich jego władców możesz spać spokojnie? I pozwoliłeś zniszczyć wszystko, co miało z nimi związek? - spytałam go po dłuższej chwili. Tym razem mimowolnie zacisnęłam dłoń w pięść. Wzmianka o rodzicach bolała najbardziej. Bardziej niż chciałam.
- Zastanawiasz się, zapewne skąd to wszystko wiem, prawda książę? Chętnie ci to wyjawię. Tylko czy jesteś gotów by, poznać ten mój mały sekret? - spytałam go z zadziornym uśmiechem na ustach. Byłam ciekawa czy już się domyślił z kim, stoi twarzą w twarz. Nie bałam się, strach odszedł podczas tej gierki w pytania. Teraz tylko, pozostawało czekać czy sam odpowie mi na te pytania, czy od razu przejdzie do ataku. Niczego nie mogłam być pewna. Dlatego delikatna chłodna aura owiała moje ciało, zwykle bardziej ją kontrolowałam. Wyraźnie wolała dać o sobie znać, że w razie czego mogę jej użyć, mimo iż na razie nie miałam takiego zamiaru.


Poszukuje  chętnych  do  wieloosobówki opowiadania  z Universum Pottera!!

https://hips.hearstapps.com/hmg-prod.s3.amazonaws.com/images/dynasty1-elizabeth-3493ra1-1507669762.jpg?crop=1.00xw:0.334xh;0,0.0816xh&resize=480:*

Offline

#15 07-03-2019 o 23h43

Straż Absyntu
saeryie
Szeregowiec
saeryie
...
Wiadomości: 122

WILLORIN SYLMARIS II

   Uważnie obserwował zmianę jej zachowania. Jednak przeczucie go nie myliło. Nie była taką sobie zwyczajną dziewczyną.
   Kiedy tylko zrzuciła przybraną przez siebie maskę, zaczęła atakować go słowami.
   Nie spuszczał z niej wzroku, cały czas patrzył dziewczynie prosto w oczy. Nie tylko aby nie dać się zdominować, ale też po to, aby odczytać wszystkie emocje i intencje, które mogły z nich emanować. A było tego trochę. Była pewna siebie, chłodna w obyciu.
   Co więcej informacje, które posiadała o wydarzeniach związanych z przejęciem zamku były w dużej mierze prawdziwe. Musiał przyznać jej tu rację, ciekawiło go, skąd to wszystko wiedziała. Rzadko zdarzało się spotkać aktywistę do tego stopnia zaangażowanego w sprawę, żeby był gotów stanąć twarzą w twarz z władcą i patrząc mu w oczy podważać jego autorytet. Odwagę i upór musiał jej przyznać, ale jeśli przyszła tu w celu morderstwa, to zmarnowała jakiekolwiek szanse na wykorzystanie elementu zaskoczenia, które przy podejrzliwości księcia i tak były nikł od samego początku.
   Po jej ostatnim pytaniu pozwolił sobie na wzruszenie ramionami i przerwanie ich kontaktu wzrokowego na chwilę lekko się przy tym podśmiewając. Nie wydawała mu się być typem osoby, która rzuciłaby się na niego, bez usłyszenia odpowiedzi.
   - Nie urodziłaś się chyba wczoraj- stwierdził sarkastycznie nonszalanckim tonem i opuścił prawą dłoń w pobliże paska, tak aby w razie czego łatwiej mu było sięgnąć po sztylet, na wszelki wypadek gdyby jego słowa miały ją rozwścieczyć- Myślisz, że jak funkcjonuje ten świat? Wygrywa najsilniejszy- to powiedziawszy przysunął się do niej bliżej- Jesteś dużą dziewczynką i powinnaś już przestać wierzyć w bajki o idealnych królestwach, prawych władcach i dobrych książętach.
   Zaczął obchodzić ją dookoła nie spuszczając z niej wzroku.
   - Kiedy miałem sześć lat widziałem jak palą stare obrazy, książki, flagi, ...- zaczął po czym zatrzymał się na tyle blisko aby móc szepnąć jej do ucha- Ludzi-  nie czekając na jej reakcję znowu oddalił się kilka kroków, stanął tuż za nią- Proszę- powiedział wyciągając przed siebie dłoń w geście zapraszającym do odpowiedzi- Ja jestem gotowy- powiedział tym razem bez cienia emocji. Nie pokazał po sobie, że naprawdę go to ciekawiło.


https://media.giphy.com/media/LZk1FVH9pjgnm/200.gif

Offline

#16 08-03-2019 o 15h00

Straż Cienia
Minako88
Szeregowiec
Minako88
...
Wiadomości: 99

|MARISA MONROUSE|


Nie odrywaliśmy od siebie wzroku, jakbyśmy prowadzili dziecinną grę, kto pierwszy odwróci wzrok, przegrywa. Tylko to wcale nie była gra, nie byliśmy dziećmi, tylko dorosłymi ludźmi i w ten sposób każde z nas próbowało odszyfrować kolejny ruch tego drugiego. Mimo mojej jawnej złości nie pozwalałam, by opanowała mnie ona całkowicie. Słowa mogły być chłodne, ostre, ale sama nie mogłam taka być, nie mogę dać się sprowokować. Dodatkowo zorientowałam się, że on miał przy sobie broń, podczas gdy ja byłam jej zupełnie pozbawiona. Mimo tego, iż istniało ryzyko, że jej użyje, nie okazałam po sobie strachu. Słowa, które wypowiadał, krążąc wokół mnie niczego, nie ułatwiały. Prowokował mnie, choć to, co mówił, kuło moje serce to, nadal pozostałam niewzruszona. Granicę, która dzieliła naszą przestrzeń, osobistą została naruszona, gdy znalazł się bardzo blisko mnie, by wyszeptać mi do ucha, te upiorne fakty, których nie musiałam przecież znać. Tylu ludzi straciło życie poprzez popieranie poprzedniej władzy. Tylu ludzi ginęło w ogniu, nawet po dwudziestu latach samo wspomnienie o tym, nie było przyjemne, a co dopiero w tamtym okresie, gdy to miało miejsce. Mój lud ginął a ja jako niemowlak, nic nie mogłam zrobić. Bo mnie samą trzeba było ratować przed okrutnym losem.
Był gotów poznać prawdę? Skoro tak twierdził, to wzięłam się jeszcze bardziej w garść. Choć w moich oczach iskrzył się chłodny blask, a oddech był lekko, przyspieszony musiałam zachować się, jak na księżniczkę przystało.
- To królestwo wiele dla mnie znaczy, z tego, co mi opowiadano, a są to historie od osoby, która tu służyła u poprzedniej władzy. Panował tu spokój i harmonia i dobrobyt. Owszem nie byli władzą idealną, ale starali się, jak mogli, by zapewnić przyszłość królestwu. Jednak dwadzieścia lat temu, wszystko zniszczyliście, atakując to spokojne niczemu winne królestwo. Zmusiliście paro miesięczne królewskie dziecko do ucieczki, ze służącą by nie podzieliło losu swoich rodziców -mówiąc to, brzmiałam spokojnie, choć wizja palonych domów rozlewu krwi, nie była miłą wizją. Mimo tego trzymałam się, Gabrielle powinna być ze mnie dumna. Na pewno jest.
- Przez dwadzieścia lat była zmuszona ukrywać swoją prawdziwą tożsamość, bo przecież ojciec księcia chciał pozbyć się wszystkich z królewskiego rodu. Jednak mu się to nie udało, czego jestem żywym dowodem - mówiąc to pozostała już tylko czysta formalność. Dlatego nie traciłam już więcej czasu.
- Jestem księżniczka Marisa Cristal Monrouse córka króla Vincenta i królowej Irys władców Lodowego Królestwa. A co za tym idzie, jestem też prawowitą następczynią tronu - sekret wyjawiony, i o dziwo poczułam ulgę, że już nie muszę ukrywać, kim jestem. Owszem mógł podważyć moje słowa, ale miałam na to dowód.
- Co więc zrobisz, książę dokończysz dzieło swojego ojca? Czy też zwrócisz należne mi miejsce? - spytałam, go dobrze wiedząc, że w ich przypadku jabłko nie upada za daleko od jabłoni. Byli praktycznie tacy sami. Nie bałam się, nie odsunęłam i już ani jedno słowo nie padło z mych ust. Niczego już nie ukrywałam.Czekałam  na jakąkolwiek   reakcje, z jego  strony Jak przyjmie wiadomość, którą  właśnie otrzymał?


Poszukuje  chętnych  do  wieloosobówki opowiadania  z Universum Pottera!!

https://hips.hearstapps.com/hmg-prod.s3.amazonaws.com/images/dynasty1-elizabeth-3493ra1-1507669762.jpg?crop=1.00xw:0.334xh;0,0.0816xh&resize=480:*

Offline

#17 18-03-2019 o 23h41

Straż Absyntu
saeryie
Szeregowiec
saeryie
...
Wiadomości: 122

WILLORIN SYLMARIS II

   W miarę, jak dziewczyna kontynuowała swoją historię, coś zaczęło formować się w jego umyśle. Jakiś logiczny ciąg zdarzeń, wynikający z kilku historycznych faktów, których był świadom. Jak zwykle starał się dojść do prawdy, zanim zdradzi mu ją jego rozmówca. Niezmiernie go to ekscytowało.  Jednak żaden ułożony przez siebie scenariusz nie mógł równać się temu co usłyszał.
   To było wręcz nieprawdopodobne, nie do pomyślenia. Kłamstwo. Ale jednak.
   Kiedy spojrzał jej prosto w oczy zobaczył determinację. Nie była to determinacja człowieka ślepo oddanego sprawie lecz osoby, która wiedziała, że mówi prawdę.
   Wiedział, że jeśli on potrafił dostrzec tę pewność w jej spojrzeniu, w jej całej postawie, to na pewno znajdzie się ktoś inny też będzie w stanieją ujrzeć. Ktoś nie przychylny jego rodzinie. A na to nie mógł pozwolić.
   Przez cały czas próbował utrzymać fasadę zimna nie przeniknionego niczym, ale nie był pewny, czy na jeden moment nie trwający dłużej niż sekundę, ta maska nie opadła i nie odsłoniła jego prawdziwego oblicza, zaskoczonego i zamyślonego.
   Wyjrzał przez okno, kiedy już miał pewność, że wyraz jego twarzy jest na powrót nieprzenikniony.
  - I jak zamierzasz odzyskać swój tron?- zapytał kpiąco- Przybyłaś z armią wiernych ci poddanych?- wskazał na okno, za którym zachodzące słońce malowało rozciągające się po horyzont pola na odcienie czerwieni.
   Nie czekał na jej odpowiedź. Pokonał dzielącą ich odległość, a następnie zmusił ją do wycofania się, aż na jej drodze nie stanął wielki stół. Mebel z ciemnego drewna wbijał musiał wbijać się w jej plecy na wysokości lędźwi, kiedy on pochylił się nad nią umiejscawiając swoje kolano pomiędzy jej nogami, a jedną ręką łapiąc oba jej nadgarstki w stalowy uścisk jego dużej dłoni.
   - Chowasz tam pod sukienką jakiś sztylet? Może truciznę? Twoi ludzie zdążyli poderżnąć gardło moim strażnikom i teraz idą po mnie?- pytał nadal drwiąco.
   Kiedy znowu się odezwał jego głos nie zdradzał już żadnych emocji.
   - Wiesz, że najrozsądniej byłoby cię tu zabić- jego wolna dłoń powędrowała na rękojeść sztyletu- Nie martw się, dochowałbym twojego sekretu- dodał z lekko uniesionym kącikiem ust, po czym przyłożył jej sztylet do gardła zmuszając ją tym samym do podniesienia głowy- Ale może powinienem cię oszczędzić, może… Do czegoś się przydasz- zaczął wodzić po niej wzrokiem jakby się nad czymś zastanawiał- Daj mi dobry powód, żebym nie poplamił swoich ubrań, wasza wysokość. Daj mi dobry powód, dla którego miałbym cię nie zabi…- urwał w pół słowa, a jego oczy zabłysnęły- Nie. Daj mi dobry powód, dla którego miałbym oddać ci MÓJ tron- dokończył uśmiechając się bez cienia wesołości, a to z tajemniczym błyskiem w oczu.
   Dziewczyna stanowiła dla niego zagrożenie pozostawiona przy życiu, a zwłaszcza pozostawiona na wolności. Wiedział, że na to nie może pozwolić. Ale z jakiegoś powodu podziwiał w niej odwagę i determinację.


https://media.giphy.com/media/LZk1FVH9pjgnm/200.gif

Offline

#18 20-03-2019 o 02h46

Straż Cienia
Minako88
Szeregowiec
Minako88
...
Wiadomości: 99

|MARISA MONROUSE|


Drwiący głos mężczyzny to jak jawnie sobie ze mnie kpił, powodował uczucie porównywalne do wbijania w me serce rozgrzanych do czerwoności igieł. Nie tak przewidywałam naszą konwersację. Spodziewałam się raczej pewnego rodzaju niepokoju czy poczucia zagrożenia, że w każdej chwili może utracić władzę. Zamiast tego miałam do czynienia z księciem, który dla przejęcia tronu byłby gotów wyeliminować ostatnią istotną przeszkodę, czyli mnie. Kiedy ruszył w moją stronę, dopiero teraz, gdy zawisła nade mną groźba śmierci zmusiłam swoje ciało do zwiększania dystansu między nami. Co zakończyło się w chwili, gdy moje ciało zetknęło się z twardym bokiem stołu. Nie miałam dokąd uciec , nawet nie zdążyłam wykonać żadnej czynności, by się obronić. Okazał się szybszy ode mnie, znacznie szybszy niż byłam w stanie to przewidzieć. Czując jego kolano, między moimi nogami drgnęłam wyczuwalnie w nerwowym geście, nieprzyzwyczajona do takiego śmiałego i bezczelnego zachowania. Dodatkowo uwięził mi ręce, więc nie mogłam się bronić przed tym zbyt pewnym siebie mężczyzną. Próbowałam wyszarpnąć dłonie, co i tak było bezcelowe i zaniechałam tego w momencie, gdy zimne ostrze sztyletu dotknęło mej jasnej delikatnej szyi. Zmusił mnie za jego pomocą, bym spojrzała mu prosto w oczy. Nie spuszczałam z niego, swego jasnego błękitu był chłodny nieprzenikniony, ale czaiło się też w nich ewidentne zmieszanie, tym do czego się posunął. Jeśli chciał ujrzeć jawny strach w mych oczach. To obawiam się, że raczej by go nie dostrzegł.
- Nie potrzebuję strażników ani trucizny, by odzyskać, to co mi się należy. Zastraszanie i branie wszystkiego siłą to wasze metody. A ja nie jestem, taka jak Wy. Liczyłam, że jesteś rozsądniejszy, mniej zaślepiony manią posiadania, jednak rozczarowałeś mnie... książę - powiedziałam chłodnym głosem. Nadal, czując kucie ostrza na swej skórze. Nie czułam jeszcze krwi, czyli pilnował, by mnie specjalnie nie zranić.
- Chcesz powodu, dla którego masz oddać mi tron? A czy nie jest nim to, że to królestwo już dość przez was wycierpiało? Umiecie jedynie niszczyć, pogrążyliście to miejsce w chaosie i rozpaczy. Pora to zakończyć, położyć kres cierpieniu, które tu nadal jest obecne. Dlatego tu wróciłam, by lud wiedział, że go nie porzuciłam - mówiąc, to czułam się, jak prawdziwa przywódczyni jak prawdziwa arystokratka.Znów próbowałam uwolnić dłonie.
- Puszczaj mnie i to w tej chwili!! Jak śmiesz mnie dotykać? - spytałam go wyraźnie oburzona. Moja moc lodu zaczęła tworzyć cienką warstwę szronu na jego sztylecie. W końcu zaczęła mnie bronić przed zagrożeniem.
- Nie dam się do niczego wykorzystać. Nie masz przed sobą zwykłej poddanej - przypomniałam mu o tym.
- Odważyłbyś się zabić niewinną dziewczynę? Jeśli tak to z jakiego powodu? Dla tronu... Czy raczej ze strachu? - spytałam go wprost. Taak wyczułam, ten niepokój w nim bał się mnie i dlatego też sama go nie okazywałam.
Próbowałam oczyścić umysł, ale teraz przez to zmieszanie, oburzenie i dumę nie mogłam zachowywać się inaczej.

Ostatnio zmieniony przez Minako88 (20-03-2019 o 02h48)


Poszukuje  chętnych  do  wieloosobówki opowiadania  z Universum Pottera!!

https://hips.hearstapps.com/hmg-prod.s3.amazonaws.com/images/dynasty1-elizabeth-3493ra1-1507669762.jpg?crop=1.00xw:0.334xh;0,0.0816xh&resize=480:*

Offline

#19 13-04-2019 o 02h05

Straż Absyntu
saeryie
Szeregowiec
saeryie
...
Wiadomości: 122

WILLORIN SYLMARIS II

   Zaśmiał się krótko i nieprzyjemnie kiedy spojrzał na ostrze sztyletu. Chciał w ten sposób ukryć swoje zdziwienie. Nie spodziewał się tego z jej strony. Pozostawało jednak pytanie, na ile potrafiła kontrolować swoje moce. Nie był jeszcze pewien, czy powinien spróbować się o tym przekonać. Ale nie był w stanie oprzeć się pokusie. Teraz przynajmniej mógł mieć już pewność, że dziewczyna jest tym, za kogo się podaje. Do pewnego stopnia usatysfakcjonował go taki obrót spraw.
   -Odwagi nie można ci odmówić- stwierdził i zabrał broń dalej on jej szyi. Nadal jednak pozostawał w bliskiej odległości- Ale podejrzewam, że nie muszę ci mówić jaki los spotyka podobnie odważnych – uniósł sztylet na wysokość jej wzroku. W jednej chwili powietrze dookoła ostrza zaczęło falować. Wtem rozbłysnęło ono jasnym płomieniem. Trwało to może ułamek sekundy, ale po jej szronie nie było śladu.
   - A może oni byli tylko zaślepieni rządzą władzy, którą gotowi byli utrzymać za wszelką cenę- pokręcił głową z lekkim uśmiechem na ustach- Właściwie to nie ważne. I tak nie żyją. 
   Po tych słowach odsunął się od niej na kilka kroków, nadal jednak nie spuszczając z niej wzroku.
   - Ale ty jeszcze żyjesz- powiedział trochę głośniej, dla pewności, że uzyska jej pełną uwagę- Dlatego możesz mi powiedzieć i przyznać się też przed sobą... – spojrzał jej prosto w oczy jakby chciał przeciąć ją na wskroś swoim spojrzeniem- Dlaczego jesteś tu i żądasz ode mnie oddania ci władzy? – przerwał kontakt wzrokowy umieszczając swoje spojrzenie gdzieś na suficie i drapiąc się po podbródku kontynuował- Mówisz, że chcesz pomóc swoim ludziom. Mogłabyś wykorzystać swoje pochodzenie, aby przekonać ich do zakończenie buntów i niepotrzebnych rozlewów krwi. Mogłabyś wykazać dobre serce i poprosić o zawarcie pokoju – kłamstwo, dobrze wiedział, że nigdy by się tak nie stało
   - Zamiast tego jesteś tu. Domagasz się tronu, do którego masz takie samo prawo, jak ja- dodał jeszcze szybko, żeby nie zdążyła mu przerwać- Odziedziczyliśmy swoje pozycje, nie musieliśmy o nie walczyć.
   To powiedziawszy wyprostował się. Wyciągnął przed siebie prawą dłoń, a powietrze pomiędzy jego palcami zaczęło się poruszać, falować.
   - I nie chciałbym, aby do tego doszło – tym razem mówił szczerze. Nie do końca podobała mu się wizja młodej, pięknej dziewczyny zamieniającej si w popiół, ale wiedział, że byłby gotów posunąć się nawet i do tego, aby zabezpieczyć swoją pozycję.
   Jednak nadal ciekaw był, jakie moce drzemią w jej małym ciele.


https://media.giphy.com/media/LZk1FVH9pjgnm/200.gif

Offline

#20 08-06-2019 o 11h01

Straż Cienia
Minako88
Szeregowiec
Minako88
...
Wiadomości: 99

|MARISA MONROUSE|


Odetchnęłam z ulgą, gdy ostrze nie miało już kontaktu z moją skórą, a uścisk, w którym trzymał, mnie książę zelżał. Odsunął się, jednak nie na tyle, bym czuła się tu bezpieczna. Tutak w paszczy lwa nie można nigdy czuć się bezpiecznym. Nie ruszyłam się ani o milimetr. Kątem oka dostrzegłam, jak jego płomień roztopił mój szron z ostrza sztyletu. Domyślałam się, że to zaledwie na miasteczka jego umiejętności. Też umiałam więcej, niż to, co zostało pokazane. Nie zamierzałam jednak używać tu swej mocy, najwyżej w stanie wyższej konieczności. Z bólem słuchałam tego, co mówił o moich rodzicach, o ludziach, których nawet nie znał, jak śmiał, tak o nich mówić? Co prawda też ich nie poznałam a opowieści Gabrielle, o nich mogły być lekko przekoloryzowane. Jednak książki, które kiedyś czytałam, mówiły jasno, że przed dwudziestoma laty, żyło się tu dobrze, więc to nie było kłamstwem. Książę dalej drążył temat, dlaczego tu naprawdę jestem, przecież powiedziałam, zerkałam na niego błękitem mych oczu. Liczyłam, że sam odda mi władzę, ale on był tak samo zaślepiony władzą i posiadaniem jak jego ojciec.
- To królestwo, jest jedyną rzeczą, jaka mi pozostała. Ty masz jeszcze gdzie mieszkać gdzie rządzić. Ja poza ziemią mej rodziny nie mam już nic. To chciałeś usłyszeć? Czuć satysfakcję, że odebraliście mi wszystko? - spytałam go poważnie i chłodno. Moje oczy rozbłysły niebezpiecznie. Moc kotłowała się, chcąc uwolnić.
- Dobrze wiesz, że poddani słuchają się tylko tych, którzy mają znaczną władzę. Co by mi dało, przekonywanie ich kim jestem, skoro nie mam nawet namiastki władzy? Gdybym tak zrobiła, doszłoby do rozlewu krwi, między tymi, którzy poprą cię a tymi, którzy chcą powrotu dawnej władzy. Nie sądzisz więc, że by tego uniknąć najlepszą i najrozsądniejszą opcją jest rozmowa, z obecną władzą by ustąpiła i wróciła do siebie? - spytałam go jak doświadczony polityk. Choć tak naprawdę nie miałam w tym aż tak dużego doświadczenia. Niestety. Ku mojemu zaskoczeniu mówił o pokoju? Śnił na jawie sam, pewnie w to nie wierzył, a ja do naiwnych nie należę.
- Lód nigdy nie dogada się z ogniem, dobrze o tym wiemy. Najlepszy przykład, nasze rodziny czyż nie? Sam przyznałeś, że mi też należy się tron, ale sam mi go nie przyznasz. Co więc proponujesz? Jeśli myślisz, że pozwolę na twoją koronację, to jesteś w błędzie. Już dość mam ukrywania się i udawania kimś kim tak naprawdę nie byłam i to przez dwadzieścia lat - dodałam ostatnie zdanie, nie kryjąc już tego. Zaśmiałam się tylko krótko, bo nie wierzyłam w jego słowa, podeszłam dwa kroki do księcia, zachowując nadal pewien dystans.
- Nie jestem naiwną dziewczynką, nie wierzę, byś zostawił mnie przy życiu. Gdybyś nie miał w tym jakiegoś celu. Z chęcią go poznam, ale o koronie możesz na razie zapomnieć. Nie pozwolę na to - dodałam ciszej. Kątem oka zerknęłam w stronę drzwi prowadzących do tej komnaty. Zawoła, straż zamknie mnie gdzieś?
- Co więc zrobisz? Skoro znasz całą prawdę? Wezwiesz straż, czy też co innego? - spytałam, zakładając ręce pod biustem, z tym chłodnym spojrzeniem oczu. Jest silniejszy ode mnie, ale musiałam tu zostać. Nie ruszę się z tego zamku ani na krok. Nie dopuszczę też do tego, by on rządził tym królestwem. To jest mój dom!!


Poszukuje  chętnych  do  wieloosobówki opowiadania  z Universum Pottera!!

https://hips.hearstapps.com/hmg-prod.s3.amazonaws.com/images/dynasty1-elizabeth-3493ra1-1507669762.jpg?crop=1.00xw:0.334xh;0,0.0816xh&resize=480:*

Offline

#21 25-06-2019 o 21h24

Straż Absyntu
saeryie
Szeregowiec
saeryie
...
Wiadomości: 122

WILLORIN SYLMARIS II

   Jak ktoś może być tak zwyczajnie uparty?- zadawał sobie w myślach to pytanie. Nadal wydawało mu się absurdalnym jej żądanie i uzasadnienie, dlaczego ma rację.
   - Pewnie zdajesz sobie sprawę, że gdyby mój ojciec żył, byłabyś teraz pewnie kupką popiołu- A na mnie teraz pewnie patrzy i przewraca się w grobie, bo jeszcze nią nie jesteś dodał sam do siebie w myślach- Nie wiem dlaczego sądzisz, że syn tego człowieka tak nie postąpi- nachylił się w jej stronę i naśladując dziewczynę również skrzyżował ręce na piersi. Wypatrywał chociaż cienie strachu w jej oczach.
   - Może nie jestem całkiem jak mój ojciec- to powiedziawszy popatrzył na nią z naciskiem, ale wyraz jego twarzy stopniowo złagodniał. Po pauzie dodał- Nie oznacza to oczywiście, że dostaniesz to, co należy się mi- z rękami w kieszeniach przeszedł obok dziewczyny i podszedł do stołu. Udawał, że poprawia jedno z ciężkich krzeseł.
   Po czym odwrócił się. Spojrzał na nią, a następnie skierował swój wzrok na drzwi.
   - Właśnie zostałaś moim gościem- poinformował ją- Tak, wezwę straż. Każę im zaprowadzić cię do odpowiednich komnat. Nie radzę ci się sprzeciwiać, bo nie będę się powstrzymywał- oderwał spojrzenie od drzwi, jego oczy powędrowały znowu ku dziewczynie- Nie musisz się obawiać, nie zamknę cię w lochu. Jesteś przecież wysoko urodzoną damą i zasługujesz na dobre traktowanie- kończąc swoją wypowiedź zaczął kierować się w stronę wyjścia, gdzie czekali strażnicy.
   Wiedział, że najłatwiej byłoby zabić dziewczynę tu i teraz. Nikt nigdy nie dowiedziałby się o jej istnieniu. Ale wiedział też, że mogła się przydać. Jej poparcie mogłoby stłumić chęci buntu wśród poddanych, nie mówiąc już o uznaniu, jakie prawdopodobnie czekałoby go za darowanie jej życia. To jest oczywiście, jeśli uda mu się wdrożyć w życie jego plan.


https://media.giphy.com/media/LZk1FVH9pjgnm/200.gif

Offline

#22 15-08-2019 o 01h16

Straż Cienia
Minako88
Szeregowiec
Minako88
...
Wiadomości: 99

|MARISA MONROUSE|


Ani na sekundę nie traciłam czujności, uważnie wręcz wyczulenie obserwowałam każdy jego gest czy słuchałam każdego słowa, które padło z jego ust. Co jak co, ale nie zaliczałam się do tych zwykłych mieszczanek, które spijały z ust swego pana, każde słowo mając je za obietnice i świętość. Czułam, że nie jedną zbrodnię ma za uszami mimo tak młodego wieku. Nadal nie rozumiałam, co go powstrzymywało od zabicia mnie. Liczył na coś? Może na to, że mu się odwdzięczę, że królestwo jeszcze istnieje, choć nie takie, jakie miałam zapamiętać? Jeśli miał jakieś nadzieje, że będę uległą i całkiem mu posłuszną to chyba musiał się solidnie uderzyć w głowę, lub moc ognia przypaliła mu część szarych komórek. Mimo tego musiałam grać swoją rolę, że niby się zgadzam na jego postanowienia. Przynajmniej pozornie, by obmyślić jakiś plan odbicia tronu. Zdawałam sobie sprawę z tego, że nie będzie to zbyt proste, straże słuchają tylko jego rodziny. Jednak może znajdzie się ktoś, kto jeszcze pamięta poprzednią władzę i da się przekonać do tego, by mi pomóc? Nie wiem,na ile to wypali i to tak, by książę niczego się nie domyślił. Każdy ruch muszę starannie planować niczym na wyimaginowanej szachownicy. Momentalnie otoczył mnie znajomy chłód, by dodać mi otuchy. Na moich ustach pojawił się cień uśmiechu, nic poza tym.
- To bardzo miłe z twojej strony, że masz mi do zaoferowania coś lepszego, niż cela w lochach, książę. Z chęcią z tego skorzystam, bo podróż była bardzo wyczerpująca - powiedziałam z namiastką szacunku, choć ten szacunek był równie mało wyczuwalny, co zauważalny uśmiech. Co prawda nie byłam pewna, gdzie będzie znajdować się moja komnata, miałam tylko nadzieję, że dość daleko od jego komnat, bo inaczej moja swoboda działania będzie mocno ograniczona. Nie przestałam być wobec niego podejrzliwa. Coś za szybko zaakceptował moją tu obecność. Dlatego zatrzymałam się po wykonaniu paru kroków, gdy zawołał straże, zmrużyłam oczy. Na jego słowa, że to jemu należy się tron, tylko zmroziłam go wzrokiem, nie miało sensu pokazywać, mu jak bardzo się myli. Sam to odczuje na własnej skórze czyż nie? Wcześniej czy później, ale na pewno odczuje.
- Nie będziesz się powstrzymywał? Przed czym niby? Nie zabijesz kogoś, komu samemu zaoferowałeś gościnę. No, chyba że jest w tym jakiś haczyk, o czym nie byłeś łaskaw mnie poinformować, książę? - spytałam go. Jednak chyba nie zamierzał na to odpowiedzieć, bo był już przy drzwiach, zapewne wzywając strażników. Czego nie dosłyszałam, obserwując ostatni raz tę komnatę. Pojawili się, wtem opuściłam skrzyżowane pod biustem dłonie.
- Kiedy znów mogę liczyć na audiencję? - spytałam z tym ledwo widocznym uśmiechem. Mimo chłodnej postawy i obronnych chłodnych podmuchach, wokół mego ciała, kontrolowałam moc lodu. Ujarzmiłam ją, choć gdyby mogła, dałaby upust rosnącej we mnie irytacji. Skierowałam się w stronę bruneta, który też już się kierował do opuszczenia tego miejsca. Teraz tylko udać się do wyznaczonej mi komnaty, bym mogła na spokojnie przemyśleć kolejne posunięcie. Buntowanie się nic nie da, a może łatwo zakończyć mój żywot.


Poszukuje  chętnych  do  wieloosobówki opowiadania  z Universum Pottera!!

https://hips.hearstapps.com/hmg-prod.s3.amazonaws.com/images/dynasty1-elizabeth-3493ra1-1507669762.jpg?crop=1.00xw:0.334xh;0,0.0816xh&resize=480:*

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1