Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Strony : 1 ... 3 4 5 6 7

#101 12-03-2019 o 17h16

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Szeregowiec
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 137

poniedziałek, 15 październik 2018

daily outfit



https://images89.fotosik.pl/109/a83b80dc074bab3fgen.png


        Przedtem z Zosią spotkał się kilka razy, więc informacja, że teraz mieszkał ze swoją przyjaciółką pod jednym dachem była dość… Trudno było mu to nawet nazwać. Gdzieś głęboko czuł, że to wszystko właśnie tak powinno wyglądać. Zosia u jego boku, oni jako para… A jednak trzymał się tego, co zostało zakodowane w jego głowie. Nie pamiętał niczego sprzed dwóch lat, więc dla niego udawanie, że jest w porządku było co najmniej podłe. Zośka musiała okropnie cierpieć, trudno było Maksowi wyobrazić sobie co czuła. Nie chciał jej krzywdzić, lecz musiał wziąć pod uwagę także swoje samopoczucie, komfort…
        - Wkrótce sobie przypomnę… Będzie jak dawniej. Słowo – szepnął, spoglądając na dziewczynę z lekko zaszklonymi oczami. Był wyczerpany, zły na siebie i swoją cholerną głowę oraz przede wszystkim zagubiony. Emocje targały nim i już sam nie wiedział co dokładnie czuje. Potrzebował czasu, nawet bardzo.
        - Chętnie wrócę do szkoły i popłaczę nad matmą albo wosem – parsknął śmiechem, nagle odnajdując w całej sytuacji coś śmiesznego. O ile przez te dwa lata nie zmieniła się nauczycielka, to pewnie nieźle załamie się widząc Maksa, który kompletnie zapomniał o dwóch latach nauki. Chyba powinien poszukać sobie korepetycji, albo cholera wie czego. Najwyżej Zosia z Grzesiem pomogą mu z materiałem, albo nauczyciele dadzą trochę luzu.
        Dziewczyna niestety musiała wyjść niedługo po ich rozmowie. Lekarz upierał się, że to już koniec wizyt, lecz do Sali wparował Grzesiek, którego nikt nie był w stanie powstrzymać. Ostatecznie posiedział chwilę z przyjacielem i naopowiadał mu jak to się zmartwił i jakie ma już pomysły na przywrócenie Droździkowi pamięci. Cóż, Maks nie ukrywał, że bardzo doceniał każdą pomoc. Kolejne tygodnie, a nawet miesiące, będą niezwykle trudne dla wszystkich.
        Po tygodniu rodzinie Maksa udało się załatwić mu wypis ze szpitala. Chłopak tak się cieszył, że przez chwilę zapomniał o nodze w gipsie i bez kul zaczął iść w stronę wyjścia. Oczywiście skończyło się to upadkiem, ale na szczęście Grzesiek jakoś pomógł mu stanąć na nogi. Cała rodzina chciała odwieźć Droździka do domu, lecz ostatecznie przyjechała tylko jego mama, Zosia oraz ku zdziwieniu Maksia, Marcela, jego kuzynka. Dziewczyna wygłosiła taką tyradę, że Drozd z lekkim strachem kiwał głową i obiecywał poprawę, choć nic nie pamiętał z samego wypadku. Grzesiek odprowadził ich do samochodu, po czym ze wzruszeniem machał im, kiedy odjeżdżali. Jakby przez kolejny rok mieli się nie widzieć…
        Pamięć Maksa wciąż była w złym stanie. Zaczął przypominać sobie coraz więcej fragmentów, dużo kojarzył, choć nie potrafił wszystkiego poskładać w całość. Jego relacje z ludźmi były… Dość skomplikowane. Jednak każdy okazywał zrozumienie, bo cóż innego mieli począć. Jedynie cierpliwość i walenie albumem ze zdjęciami mogły pomóc Droździkowi w przywróceniu pamięci.


to ja kiedy zaczyna się wiosna
https://66.media.tumblr.com/1f2a4fc090ad366d323e5d46a35aed10/tumblr_p9dnq4WUNP1vtfcq5o1_400.gif

Offline

#102 12-03-2019 o 17h43

Straż Obsydianu
Nataasia
Straż na szkoleniu
Nataasia
...
Wiadomości: 235

https://images89.fotosik.pl/109/92127a6f724e8d1agen.png


       Zosia wierzyła, że Maks sobie przypomni. Wiedziała, że potrzebuje zwyczajnie czasu. Mogła dać mu go tyle, ile tylko potrzebował. Jakoś zniesie fakt, że teraz nie będą w związku, a jedynie się przyjaźnić. Jego zdrowie jest ważniejsze. Zresztą, nie tylko ona tak uważała. Do ich miasta przyjechała nawet Marcela, która zamierzała porządnie ochrzanić Maksa. Domańska popierała jego kuzynkę w stu procentach. W końcu Maks powinien bardziej uważać! Mógł zginąć tylko i wyłącznie przez swoją nieuwagę. Chociaż nie... Przez nieuwagę swoją oraz kierowcy motoru. On także się zachował nierozsądnie. Powinien także ponieść konsekwencje swojego zachowania.
       Zośka przychodziła do Maksa codziennie, ale w momencie gdy opuszczał szpital, była dużo bardziej szczęśliwa. Pomimo tego gipsu, jakoś sobie da radę.Jasne, że Domańska nie lubiła robić za wiele, ale tym razem będzie musiała chyba zrobić wyjątek. Nie zostawi przecież Maksa samemu sobie. Nie w takiej sytuacji. On z pewnością nadskakiwałby i robił wszystko, aby tylko dogodzić Zośce. Ona może nie była aż tak... "Dobra" w tych sprawach, ale zamierzała się postarać. Chciała dać z siebie wszystko. Dla dobra Maksa, oczywiście.
       Dziewczyna jednak nie przemyślała jednej rzeczy. Gdy tylko wrócili do domu, pomogła chłopakowi dostać się do swojego pokoju. Po długiej rozmowie, rzecz biorąc. Przecież trzeba było jakoś nadrobić stracony czas. I przypomnieć Droździkowi wszystko, co się działo. Aczkolwiek w momencie, gdy weszli do pokoju, Zosia coś sobie uświadomiła. Stanęła z boku i otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, ale zaraz je zamknęła. Zaśmiała się, nie kryjąc tego, że czuła się nieco niezręcznie.
       - Mogę się przenieść do innego pokoju. Zapomniałam, że do tej pory mieszkaliśmy razem - stwierdziła, po czym przeszła przez pokój i podeszła do łóżka, aby wziąć swoją ulubioną poduszkę. Uśmiech nie schodził jej z twarzy, mimo że ciągle czuła się dziwnie. - Ale spoko, ty się niczym nie przejmuj. Przyjaźń, nie? Ziom - dodała, prostując się i uderzając lekko Maksa w ramię w przyjacielskim geście. Jej to naprawdę aż tak nie przeszkadzało. Jasne, że bolało, ale... Ale była w stanie to znieść. Dla Maksa mogła zrobić dosłownie wszystko.
       - O właśnie, pamiętasz, jak kiedyś ci mówiłam, że grałam na fortepianie? Zaczęłam chodzić z Polą na zajęcia do jej szkoły muzycznej - powiedziała zaraz, chcąc jakoś szybko zmienić temat. Doskonale pamiętała, jak zaczynała naukę gry na skrzypcach. Oczywiście Maks się z niej nabijał i wcale jej to nie dziwiło. Ostatecznie i tak zatrzymała się na jakichś banalnych piosenkach dla dzieci... Ale jeszcze kiedyś się nauczy!


https://media.giphy.com/media/YxgZmvZGMoKiI/giphy.gif

Offline

#103 12-03-2019 o 18h58

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Szeregowiec
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 137

https://images89.fotosik.pl/109/a83b80dc074bab3fgen.png


        Powrót do domu był zaskakującym i przyjemnym uczuciem, które powoli rozlewało się po serduszku Maksa. Sam widok domu z okna samochodu przywołał drobny uśmiech na jego twarzy. A w środku okazało się, że czeka na niego Dean, psiak rodziny. Cieszył się na widok swojego ludzkiego przyjaciela, tak że aż zaczął piszczeć i nie wiedział co ma ze sobą począć. Prawie przewrócił Droździka, choć pies nie był wielkich rozmiarów. Maks nie ukrywał, że cholernie smutno zrobiło mu się, kiedy obserwował ucieszonego psiaka, o którym przecież nie pamiętał. Jednak kilka chwil z nim sprawiło, że chłopak zaczął kojarzyć uczucia i emocje. To już było coś. Wiedział jak bardzo uwielbia tego rozrabiakę.
        Wejście na poddasze z nogą w gipsie okazało się zajęciem trudniejszym niż początkowo przypuszczał. Że też zawsze upierał się, że to miejsce jest idealne na jego pokój. Niby było cudnie, bo daleko od reszty rodziny i mógł w spokoju spędzać czas w obecności… Cóż, swoim, komputera i muzyki. Do tej pory nigdy niczego sobie nie złamał i teraz żałował, jak to narzekał na mocne kości. Co było w jego głowie? Złamana kończyna to nic ciekawego.
        Zosia bardzo mu pomogła, a poza tym zagadywała non stop. Maks uśmiechał się i rechotał od czasu do czasu, tak jak miał w zwyczaju. Bardzo doceniał obecność przyjaciółki i cieszył się, widząc że dziewczyna jakoś daje rade.
        - Dobrze wiesz, że nie przeszkadzałoby mi spanie z tobą w jednym łóżku. Zostań tu sobie – powiedział radośnie, ukrywając nieco fakt, że przez tę sytuację poczuł się niezręcznie. Mówił prawdę, bo dzielenie łóżka z Zosią albo jakimkolwiek innym przyjacielem było dla niego normalne. Jednak wziąwszy pod uwagę fakt, że do tej pory dzielili je z Domańską jako para… Trochę to wszystko się komplikowało. Lecz Maks ciągle utrzymywał się przy swoim. Zosia może zostać z nim w pokoju. Nawet milej mu będzie jak tak się stanie.
        - Naprawdę? Kurde, muszę pojechać z wami i zobaczyć jak wam idzie. Pola wspominała o szkole muzycznej, ale nie pomyślałbym, że też się w to wkręciłaś – odparł podekscytowany, siadając na łóżku. Odłożył kule na podłogę. Spojrzał na Zośkę, nieco przekręcając głowę i poklepał miejsce obok siebie, zachęcając dziewczynę, aby usiadła obok niego.
        - Trzeba będzie pomyśleć jak przywrócimy mi wspomnienia. Grzesiek mówił, że ma jeden mocny pomysł, ale ten tęczowy gnojek nic nie chce mi powiedzieć – burknął niezadowolony. Chciałby już teraz dowiedzieć się co planował Jaworski. A do tego pragnął jak najszybciej przywrócić sobie choć część wspomnień. - Wygadał ci się? Powiesz mi? – Wpatrywał się w Zosię błagająco.


to ja kiedy zaczyna się wiosna
https://66.media.tumblr.com/1f2a4fc090ad366d323e5d46a35aed10/tumblr_p9dnq4WUNP1vtfcq5o1_400.gif

Offline

#104 12-03-2019 o 20h05

Straż Obsydianu
Nataasia
Straż na szkoleniu
Nataasia
...
Wiadomości: 235

https://images89.fotosik.pl/109/92127a6f724e8d1agen.png


       Spanie w jednym łóżku z przyjacielem? Jasne, że Zosia praktykowała coś takiego. Ale raczej z osobą tej samej płci. I nie z kimś, z kim była tak blisko, a teraz musi udawać, że nic ich nie łączy. Dlatego czuła się nieco dziwnie z tym, co powiedział Maks. Mimo wszystko... Stwierdziła, że w takim razie zostanie. Być może dzięki temu przypomni sobie więcej. Zwłaszcza, że już wystarczająco długo się nie widzieli. Nie chciała być dłużej z daleka od Droździka. Nawet jeśli ich relacja opierała się teraz tylko na przyjaźni. Cóż... Może się też okazać, że właśnie takie coś pasuje lepiej im obojgu. Albo że Maks nie przypomni sobie, że coś do niej czuł. Jednak jest to raczej opcja ostateczna. Na tę chwilę Zosia żyła nadzieją, że z każdym dniem jej "przyjaciel" będzie pamiętał coraz więcej. Właśnie, przyjaciel... Chyba tak teraz powinna go mianować. Tak? Na to wychodzi.
        - No, trochę cię ominęło - stwierdziła z lekkim uśmiechem. Zasiadła zaraz obok Maksa, obejmując poduszkę ramionami. Była taka puchata i miła w dotyku. Zosia bardzo ją lubiła. Co prawda, oficjalnie była Maksa, nieoficjalnie Domańskiej. Tak samo, jak połowa szafy chłopaka. Cóż, dziewczyna lubiła sobie przywłaszczać dużo nieswoich rzeczy. Taki już jej urok~
        - Nawet jakbym wiedziała, to nic bym ci nie powiedziała - oświadczyła poważnie, zerkając na Maksa. Jasne, że wiedziała, co planuje Grzesiek. Mało tego, sama zamierzała mu podesłać sporo zdjęć i filmików. Jednak nie chciała nic mówić Maksowi. To miała być niespodzianka, a Zosia zamierzała dotrzymać tajemnicy. Dokładnie! Dziewczyna, patrząc na Maksa, mimowolnie się uśmiechnęła. Odłożyła poduszkę na bok i dość szybko zmniejszyła dystans między nią a Maksem. Przytuliła go mocno, wypuszczając powietrze z ust. - Strasznie się cieszę, że już wróciłeś - powiedziała, nie puszczając jeszcze przyjaciela. Naprawdę się cieszyła. W końcu mogła z nim porozmawiać... A nie prowadzić jedynie durny monolog. Już ją to trochę nudziło, jeśli miała być szczera.
       Odetchnęła cicho, po czym odsunęła się od Maksa z lekkim uśmiechem, który był w stu procentach szczery. Chyba tylko Droździk sprawiał, że uśmiechała się w taki sposób. Gdy patrzyła w jego oczy... Widziała tego dawnego chłopaka, w którym się zakochała. Szkoda tylko, że on w tym momencie nie patrzył na nią w ten sposób. Ale to w porządku. Zosia jakoś wytrzyma. Razem z Grześkiem i resztą przywrócą mu pamięć i wszystko będzie jak dawniej!
       Robiło się późno, więc pewnie zaraz Zosia pójdzie do łazienki, aby się ogarnąć. Wtedy jednak zabrzęczał jej telefon. Odblokowała ekran, czytając wiadomość od Rafała.
       "- Jak się trzymasz? Słyszałem, że Maks wyszedł ze szpitala. W końcu wróci do żywych!" - napisał chłopak, na co Zośka lekko się uśmiechnęła, zaciskając usta.
       "- Tak, najwyższa pora :")" - odpisała i zablokowała telefon, odkładając go na bok na łóżku. Ostatnio jej relacja z Rafałem wskoczyła na wyższy poziom i dziewczyna musiała przyznać, że chłopak nie był taki zły, jak sobie wyobrażała. Wręcz przeciwnie. Nawet go polubiła. To było cholernie miłe z jego strony, że przez ten czas tak ją wspierał.


https://media.giphy.com/media/YxgZmvZGMoKiI/giphy.gif

Offline

#105 12-03-2019 o 20h55

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Szeregowiec
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 137

https://images89.fotosik.pl/109/a83b80dc074bab3fgen.png


        Noc była ciężka. Nie dość, że Maks miał problemy z zaśnięciem i Zosia zabrała mu większość kołdry, to kiedy zasnął zaczęły nawiedzać go koszmary, nie wspominając o irytującym go gipsie. Już w szpitalu po wybudzeniu nie spał zbyt dobrze, lecz koszmary senne były bardzo niewyraźne. Budził się przepocony i przerażony, lecz nie wiedział co było tego powodem. Czuł, że powinien się bać, krzyczeć, więc to robił. Szkoda tylko, że jego cholerny mózg nie chciał współpracować i podpowiedzieć mu co jest z nim nie tak.
        Rankiem wybudził się po zaledwie dwóch godzinach snu, a pod jego oczami widniały przepiękne sińce. Wyczerpany jakoś wygramolił się z łóżka, uprzednio dobudzając Zosię. Tak naprawdę w ogóle nie musiał iść do szkoły. Nauczyciele nawet proponowali indywidualne nauczanie dopóki jego stan zdrowia się nie poprawi. Jednak Maks Maksem zawsze będzie. Uparciuch zdecydował, że da sobie radę i idzie do szkoły, choćby miał się po drodze do klasy wywalić osiem razy.
        Dlatego też razem z Zośką wkroczył do szkoły, mając na sobie stylowe, szare dresy i czarną bluzę. Śmiał się po drodze, że chętnie obroni Domańską, gdyby ktoś ją zaatakował. Wiadomo, taki prywatny dresiarz. Raz, dwa, gipsem w łeb i od razu nokaut! Drozd sam siebie zadziwiał, kiedy tak swobodnie rozmawiał z Zośką, śmiał się i ogólnie zachowywał, jakby żaden wypadek nigdy nie miał miejsca.
        Przed wejściem do klasy zaczepiło go parę osób, których w ogóle nie kojarzył. Zapewne bardziej towarzyski zrobił się dopiero później i w drugiej klasie na przykład zaczął do losowych ludzi podchodzić i mówić jakieś bzdety. Tak, to mogłoby być możliwe. Jednak najbardziej ucieszył się na widok oczywiście Grześka oraz… Olek!
        - W końcu jakaś znajoma twarz! – przywitał się z kolegą, przypominając sobie lekcje wuefu w pierwszej klasie. Chłopak wręcz rzucił się w jego ramiona, niemal nie wywracając biednego Maksa. Aż Drozd miał ochotę zapytać, co konkretnie go ominęło, bo Sawicki zachowywał się jakby byli dla siebie bliżsi niż Maks pamiętał. W sumie to nawet by się nie zdziwił, bo jednak z Domańską się związał…
        - Ja pierdziele, Maks – wymamrotał Olek, odsuwając się od przyjaciela. - Jak dobrze widzieć ciebie na nogach, w szkole i w ogóle – mówił nieśmiało, zapewne nie wiedząc czego spodziewać się po Droździku. Odwiedzał go w szpitalu odkąd dowiedział się od Grześka co się stało. Jednak kiedy Maks odzyskał przytomność, Olek jak na złość zachorował i nie było mowy, aby ktokolwiek wpuściłby go na oddział.
        - Dobra, nie rozczulaj się tak mój drogi. Maksior musi się teraz skupić i ogarnąć co się na lekcjach dzieje! – odparł Grzesiek, klepiąc Olka po plecach. I jakby na zawołanie, zadzwonił dzwonek.


to ja kiedy zaczyna się wiosna
https://66.media.tumblr.com/1f2a4fc090ad366d323e5d46a35aed10/tumblr_p9dnq4WUNP1vtfcq5o1_400.gif

Offline

#106 12-03-2019 o 21h20

Straż Obsydianu
Nataasia
Straż na szkoleniu
Nataasia
...
Wiadomości: 235

https://images89.fotosik.pl/109/92127a6f724e8d1agen.png


       Ta noc była nie tylko ciężka dla Maksa, ale i dla Zosi. Ostatnio spała sama, albo na początku z Polą. Jednak gdy dzieliła łóżko z Maksem, była przyzwyczajona do... Ech, większej bliskości z chłopakiem. Ale w porządku, nie powinna narzekać. Ważne, że w ogóle był obok. Razem jakoś udało im się przetrwać tę noc. Rano chłopak musiał obudzić Zosię, jak to było przed tym wypadkiem. Właściwie Domańska nie musiała się martwić o nastawianie budzika już od bardzo dawna. Dla niej to było niezwykle wygodne, a i Maksowi chyba nie przeszkadzało zbytnio. Ale ilekroć się go o to dopytywała, ten uparcie twierdził, że i tak ją obudzi, nawet jeśli to Zośka musiała wstać wcześniej od niego.
       W czasie drogi do szkoły, Droździk wydawał się... Całkiem normalny. Rozmawiał z Zosią jak gdyby nigdy nic, było wesoło i w ogóle tak... Jakby żadnego wypadku nie było. Z tą różnicą, że teraz nie traktował jej jak dziewczynę, tylko przyjaciółkę. Jednak Domańska przespała się z tym wszystkim i teraz... Podchodziła do tego lepiej. Dużo lepiej, niż na początku. Była dobrej myśli i chyba właśnie to ją ratowało.
       Po wejściu do szkoły Maks wzbudził zainteresowanie niektórych. Szczególnie zainteresowanym był Olek, który wręcz rzucił się na Droździka, żeby go przywitać. Cóż, Zosia nie ukrywała, że poczuła się trochę dziwnie z tym faktem. Pamiętała doskonale to, jak poczuła się zazdrosna o Sawickiego. Zaczęła się również zastanawiać, czy teraz powinna się o coś martwić. Zaraz jednak odrzuciła te myśli i uśmiechnęła lekko. Tak, wszystko powoli wracało do normy. To było najważniejsze. Zosia odetchnęła cicho, stojąc sobie z boku. Wtedy od tyłu zaszedł ją Rafał, kładąc dłonie na jej ramionach, aby jednocześnie ją wystraszyć. Udało się.
       - Rafał... Wiedziałam, że to ty - stwierdziła Zosia. No bo kto jeszcze byłby zdolny do czegoś takiego? A, no tak, Grzesiek. Ale on był zajęty Maksem.
       - Wiedziałaś? A może chciałaś, żebym to był ja - stwierdził chłopak z wrednym uśmieszkiem. Zośka wywróciła oczami, zaciskając usta i uśmiechając się delikatnie.
       - Próbujesz podbudować tym swoją samoocenę? - spytała retorycznie i pokręciła głową z lekkim rozbawieniem.
       - Może. Chyba mnie przejrzałaś - oświadczył zaraz, nadal sobie żartując. Wtedy zwrócił uwagę na Maksa, który pojawił się w szkole. Cóż, w końcu po tak długiej przerwie nie da się tego nie zauważyć. - Widzę, że już wszystko okej. Nasza śpiąca królewna wraca do zdrowia - powiedział zaraz sarkastycznie, ale na tyle głośno, żeby i reszta go usłyszała. Zosia miała świadomość, że ani Maks, ani Grzesiek za Rafałem nie przepadali. Jednak wobec niej zachowywał się całkiem w porządku. Dlatego chyba nie miała powodu, aby pluć na niego jadem.


https://media.giphy.com/media/YxgZmvZGMoKiI/giphy.gif

Offline

#107 13-03-2019 o 20h16

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Szeregowiec
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 137

https://images89.fotosik.pl/109/a83b80dc074bab3fgen.png


        Maks nie miał pojęcia, że przez te dwa lata narobił sobie tylu wrogów. Choć szczerze powiedziawszy nawet się nie zdziwił aż tak bardzo. Przed wejściem do klasy Grzesiek powiedział mu co i jak, tak że niemal zaczął parskać śmiechem. Nie wierzył, że tylu ludziom nagadał i połowa kolegów z klasy go nie znosiła., ale po dłuższym zastanowieniu uznał, że to by pasowało. Miało to sens, Droździk miał zwyczaj kulturalnego wyrażania swoich myśli, zwłaszcza osobom, które robiły z siebie idiotów przed wszystkimi. No ktoś musiał ich uświadomić, prawda?
        Do jego uszu dotarły słowa wypowiedziane przez Rafała. Odwrócił się z uśmiechem. Wyczuł sarkazm, nie był głupi. Jednak nie pamiętał, aby zrobił coś Rafałowi albo odwrotnie. Grzesiek wytrzeszczył oczy ze zdziwienia i już miał coś powiedzieć, lecz Maks go wyprzedził.
        - Hej, Rafał – przywitał się z kolegą, podchodząc do niego i Zośki trochę bliżej. - Kurcze, dogadujecie się? Nie pomyślałbym! Ale to dobrze, bałem się, że Zośka to z nikim by się nie dogadała – zarechotał robiąc głupkowatą minę. Humor mu dopisywał jak nigdy, czego nie można było powiedzieć o Grzesiu. Ten natychmiast odciągnął przyjaciela na bok i nawarczał na niego.
        - Ja pierdziele, ty nie pamiętasz też, że Rafała nie znosisz? Kurde bele, no nie wierzę już w ciebie, chłopie – mamrotał pod nosem Jaworski, lecz Maks postanowił to zignorować, po już wystarczająco dużo myślał w nocy, kiedy jakoś sen nie chciał do niego przyjść. Nie chciał teraz myśleć kogo to nie lubił albo lubił przez te dwa lata, które mu z pamięci wyparowały. Jak kogoś nie znosił, to zapewne szybko się o tym przekona, kiedy ktoś zacznie działać mu na nerwach. Wtedy go oświeci i uzna, że rzeczywiście tej osoby nie lubi. A na razie był świeżo po wyjściu ze szpitala i wszystko musiał w głowie poukładać, nim zacznie wrzeszczeć na ludzi za samo istnienie, jak to zapewne robił wcześniej.
        O dziwo żaden z nauczycieli nie opowiadał klasie jaki to Maks teraz będzie głupi, bo wręcz cofnął się o dwa lata. Ludzie dziwili się, że Drozd taki miły był dla wszystkich i nawet Wiktorii pomógł, kiedy wpadła na kwiatka i połowę doniczki rozwaliła. Gips mu nie przeszkadzał w pomaganiu innym, co doprowadzało do szału Grześka. Bo jak to tak jego przyjaciel mógł bratać się z wrogiem?! Siedział naburmuszony za Zośką i Maksem, podczas gdy ten cholerny Droździk rozmawiał nawet ze znienawidzonym Rafałem, który chyba był w największym szoku od calutkiej klasy.
        Po lekcjach Mas z Zosią poszli na parking szkolny, gdzie Marcela (oczywiście nie na legalu, bo na parkingu szkolnym mogli parkować jedynie nauczyciele) czekała na nich w samochodzie. Uznała, że dopóki nie upewni się, że jej kuzynowi nic nie grozi w „wielkim” mieście, to będzie przynajmniej odwozić ich do domu. Nie żeby Domańskiej i Drozdowi to przeszkadzało. Samochód był zdecydowanie ciekawszą opcją niż autobus pełny ludzi.
        - Maks! – Wołany chłopak odwrócił się, a jego oczom ukazał się biegnący w jego stronę Olek. - Nieźle zasuwasz w tym gipsie – zaśmiał się Sawicki, po czym już trochę poważniejszym tonem poprosił Maksa o rozmowę w cztery oczy. Drozd uśmiechnął się szeroko do kolegi i wygonił Zosię do samochodu, by mógł porozmawiać z Olkiem na spokojnie.
        - Co jest grane? – zapytał chłopak, gdy wraz z kolegą z IIIA oddalili się trochę od samochodu.
        Olek przez chwilę nic nie mówił i zawstydzony wbijał wzrok w unieruchomioną nogę Maksa. Milczał i milczał, ąz w końcu odważył się zapytać.
        - Chciałbyś się może ze mną spotkać jutro po lekcjach? Chciałbym ci o czymś powiedzieć.


to ja kiedy zaczyna się wiosna
https://66.media.tumblr.com/1f2a4fc090ad366d323e5d46a35aed10/tumblr_p9dnq4WUNP1vtfcq5o1_400.gif

Offline

#108 13-03-2019 o 20h42

Straż Obsydianu
Nataasia
Straż na szkoleniu
Nataasia
...
Wiadomości: 235

https://images89.fotosik.pl/109/92127a6f724e8d1agen.png


       Maks podszedł do Zosi i Rafała, po czym zagadnął do chłopaka jak gdyby nigdy nic. Dziewczyna zmarszczyła brwi, patrząc to na jednego, to na drugiego. Cóż, nie sądziła, że Droździk zapomni, że tak bardzo nienawidzi Wysockiego. Oczywiście Grzesiek wystarczająco szybko odciągnął swojego przyjaciela na bok i zaczął go za to ochrzaniać Zosia natomiast wywróciła oczami z lekkim uśmiechem i spojrzała na zdezorientowanego Rafała.
       - Ej, co mu? Osoby mu się pomyliły, czy jak? - spytał chłopak, patrząc na Zośkę, ale również kątem oka zerkając na Maksa.
       - Stracił pamięć. Najwyraźniej nie pamięta, jak bardzo się nie lubiliście - oświadczyła, po czym kiwnęła na Rafała głową, aby weszli do klasy. Ruszyła pierwsza, ale Wysocki zaraz ją szybko dogonił.
       - Czyli co? Ciebie też nie pamięta? - dopytywał jeszcze, idąc za Zosią. Ta natomiast się zatrzymała na moment i spojrzała na Rafała.
       - Pamięta. Jako przyjaciółkę - odparła i uśmiechnęła się słabo. Usiadła na swoim miejscu, rozpakowując rzeczy. Zostało przeżyć jakoś dzisiejsze lekcje i zajęcia w szkole muzycznej. Pewnie, że da radę. Już się przyzwyczaiła do tego miejsca. Co prawda, taka Wiktoria ciągle działała jej na nerwy, podobnie jak niejaki Olek, który, jak dla niej, zbyt bardzo dostawiał się do Maksa. I nie, to nie tak, ze Zosia była zazdrosna. To zupełnie nie tak...
       Po lekcjach już czekała na Domańską i Droździka Marcela. Dziewczyna niezwykle cieszyła się z obecności kuzynki Maksa. Lubiła dziewczynę i mogła z nią pogadać o rzeczach, o których wolała z Maksem nie rozmawiać. Nie dlatego, że mu nie ufała, czy coś. Ale były też typowo kobiece sprawy, które również dotyczyły narzekania na swojego chłopaka. I gdy już mieli wsiadać do auta, pojawił się ktoś jeszcze. Domańska wywróciła oczami, krzyżując ręce na piersi. Nie przepadała za towarzystwem Olka i niezbyt się z tym kryła. Ale przecież Maks tego także nie pamiętał. No a teraz nie byli razem i nie mogła mu o nic zrobić awantury. Dziewczyna wykrzywiła usta w lekkim grymasie niezadowolenia i wsiadła do samochodu, jak kazał jej Drozd. Jednak dalej obserwowała tę dwójkę. Otworzyła nawet okno, mając nadzieję, że usłyszy cokolwiek z ich rozmowy.
       - Zośka, może zamknij okno, bo cię jeszcze przewieje i już żadnej rozmowy Maksa z Olkiem nie podsłuchasz - stwierdziła Marcela, zerkając na Zosię, która odwróciła na nią wzrok. Uśmiechnęła się niewinnie i zaśmiała cicho.
       - Co? Ja tylko chciałam sprawdzić... Czy szyba płynnie się zamyka i otwiera. No wiesz... Żeby się zacieki nie porobiły... Czy coś - stwierdziła Zosia, udając głupią, chociaż obie z Marcelą dobrze wiedziały, jak sprawa wygląda. - Kurde, Marcela, bo ja już nie wiem. Ten Olek mnie tak strasznie wkurza. Ciągle się dostawia do Maksa, a co ja mam teraz zrobić? Stwierdziliśmy, że na razie będziemy się po prostu przyjaźnić - dodała po chwili już lekko zrezygnowana. Nie zdążyła jednak porozmawiać z dziewczyną, bo Maks zaraz wrócił. No a przecież tak dziwnie trochę... O nim rozmawiać. Dlatego Zosia postanowiła przełożyć tę rozmowę na inny dzień.
       - Hej, Maks, co tam u Olka? Czego chciał? - spytała, zerkając na swojego przyjaciela. Chciała się czegoś dowiedzieć...


https://media.giphy.com/media/YxgZmvZGMoKiI/giphy.gif

Offline

#109 13-03-2019 o 21h16

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Szeregowiec
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 137

środa, 17 październik 2018

https://images89.fotosik.pl/109/a83b80dc074bab3fgen.png


        Maks z ciekawości dopytywał się Olka o czym chciałby z nim porozmawiać, lecz ten zaczerwienił się, przeprosił i pobiegł – jak to siebie usprawiedliwił – na autobus, bo a nuż mu ucieknie. Droździk więc jedynie westchnął i postanowił poczekać. Oczywiście nocą zapewne będzie rozmyślał o co mogło chodzić koledze, jak to zazwyczaj ludzie mieli w zwyczaju. Po co skupiać się na miłych rzeczach i spróbować zasnąć, skoro można rozmyślać co takiego może stać się następnego dnia, co ta osoba chce mu przekazać i tak dalej. Zamyślony Maks w końcu wszedł do samochodu i zajął swoje miejsce. Zośka niemal od razu zaczęła wypytywać czego chciał Olek.
        - W sumie to nie wiem, jutro i powie. Mamy się spotkać jutro po lekcjach. Obaj mamy zwolnienie z wuefu, więc będziemy mogli pogadać. Ale o czym to nie mam pojęcia – odparł, wzruszając ramionami. Marcela na to zmrużyła oczy, zerkając na kuzyna przez przednie lusterko. Nie odezwała się jednak, tylko posłała Zośce porozumiewawcze spojrzenie. Droździk oczywiście niczego się nie domyślając zaczął opowiadać kuzynce jak to ludzie śmiesznie reagowali, gdy był dla nich miły.
        Marcela odwiozła ich do domu, gdzie Maksa od razu zaatakowała siostra z rodzinnym albumem. No i nie miał wyboru, musiał wejść z Polą do jej pokoju i zacząć przeglądać zdjęcia z ubiegłych dwóch lat. (Chłopak nawet nie wiedział, że siostrzyczka zerwała się ze szkoły, na całe szczęście dla młodszej Drozd). W tym czasie Marcela z Zosią zapewne spędzały wspólnie czas, jak domyślał się Droździk. Minęło kilka godzin i dziewczyny, to jest Zosia i Pola, musiały pojechać na zajęcia do szkoły muzycznej. Marcela wyrwała się na ochotnika, by zostać ich prywatnym kierowcą, więc Maks miał spokój. Nie na długo, bo zaraz po ich zniknięciu, chłopaka napadli rodzice z historyjkami.
        Następnego dnia w szkole już rozeszło się, że Maks stracił pamięć. Wszyscy byli dla niego tak mili, że aż biedaka zemdliło. Już zaczął rozumieć, dlaczego niektórych nie znosił. Tak czy siak, nie licząc kilku rozmów, dzień w szkole całkiem miło zleciał. Aż w końcu nadeszła pora wuefu i Maks z Olkiem mogli udać się do kawiarni i porozmawiać w spokojnej atmosferze.
        Drozd nawet nie domyślał się co mógłby wyznać mu jego przyjaciel. Myślał nad tym sporo, ale ostatecznie zrezygnował z dalszego wymyślania scenariuszy i po prostu zdecydował się poczekać na rozwój wydarzeń. Powoli szli przed siebie, dość blisko pomimo przeszkadzających kul. Wiatr tak się uparł, że Maks zaczął przeklinać samego siebie, że zapomniał o szaliku. Olek śmiał się z jego sprzeczek z jesienną pogodą, aż w końcu zarzucił mu na ramiona swój własny szalik. Już wtedy Maks powinien poczuć, że coś jest na rzeczy, lecz ten jak zwykle zignorował swoją intuicję.
         W końcu dotarli do kawiarni, gdzie zajęli miejsca w samym rogu Sali. Kawiarnia była klimatyczna i Drozd odczuwał wrażenie, że spędzał tutaj miłe chwile, tylko nie potrafił dopasować do siebie elementów układanki. Zamówili sobie gorącą czekoladę i zdjęli kurtki. W pomieszczeniu było o wiele cieplej.
        - To o czym chciałeś porozmawiać? – zapytał, wbijając spojrzenie w zestresowanego Olka.

daily outfits

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (13-03-2019 o 23h49)


to ja kiedy zaczyna się wiosna
https://66.media.tumblr.com/1f2a4fc090ad366d323e5d46a35aed10/tumblr_p9dnq4WUNP1vtfcq5o1_400.gif

Offline

#110 13-03-2019 o 21h45

Straż Obsydianu
Nataasia
Straż na szkoleniu
Nataasia
...
Wiadomości: 235

https://images89.fotosik.pl/109/92127a6f724e8d1agen.png


       Zosi ani trochę się nie podobało to, że Olek chciał gadać z Maksem na osobności. Jeszcze chłopak coś sobie ubzdura i co wtedy? Domańska wiedziała od początku, że coś jest na rzeczy. Ugh, że też wcześniej się nie zorientowała i nie zrobiła czegoś. A teraz... Kiedy Drozd nie pamięta Zosi, a raczej tego, co do niej czuje, to ma malutki problem. I nie ukrywała, że była zazdrosna, mimo że wcześniej temu zaprzeczała. Po prosty... Nie podobało jej się to i już. Przez prawie całą podróż do domu się nie odzywała, a potem zaszyła się z Marcelą w pokoju i zaczęła jej narzekać na wszystko. A zwłaszcza na to, że Olek próbował jej podebrać chłopaka. Wspomniała również o Rafale i Marceli od razu zaświeciła się czerwona lampka. Ale Zośka unikała tematu Wysockiego, uważając go jedynie za przyjaciela, który starał się ją wspierać w trudnych chwilach. Jasne, że czasem z nią flirtował, ale ona uznawała to za żarty i myślała, że dała mu jasno do zrozumienia, że kocha Maksa i to się nie zmieni, choćby nie wiadomo co.
       Dzisiejszy dzień był dla Zosi niezwykle męczący. Jeszcze te zajęcia... Przez wypadek Maksa, Domańska zbliżyła się do Marceli. Cieszyła się więc, że teraz miała ją tak blisko. Szkoda tylko, że następnego dnia w szkole musiała sobie radzić sama. W czasie lekcji napisała jednak do dziewczyny, aby przyjechała wcześniej, bo potrzebuje jej pomocy. Maksowi, rzecz jasna, powiedziała, że idzie na wf. I rzeczywiście, tam też się skierowała. Ale tylko po to, żeby wyjść ze szkoły tylnym wyjściem, które znajdowało się niedaleko sali gimnastycznej. Prowadziły one wprost na parking dla nauczycieli. Tam właśnie Zosia spotkała się z Marcelą.
       - Maks właśnie wybiera się gdzieś z tym Olkiem. Musimy iść za nimi - stwierdziła Domańska, krzyżując ręce. Wyjrzała zza budynku, widząc, że chłopcy już opuszczali teren szkoły.
       - Czekaj, czekaj. Kazałaś mi przyjechać tylko, po to, żeby... - zaczęła Marcela, ale wtedy Zośka pociągnęła ją w stronę bramy.
       - Chodź, bo nam uciekną! - przerwała jej Domańska, kryjąc się za pierwszym lepszym drzewem. Starała się zachować dystans, żeby przypadkiem ani Maks, ani Olek się nie zorientowali, że idą za nimi. - Widzisz to? On mu dał swój szalik - skomentowała Zosia, zaciskając mocniej obie dłonie.
       - Daj spokój, to tylko szalik. Nie musi to od razu oznaczać zewu godowego - oświadczyła Marcela, stojąc za przyjaciółką. Zośka natomiast była tak pochłonięta obserwacją, że nie przyjęła jej słów do wiadomości. W końcu oboje doprowadzili je pod kawiarnię. Kawiarnię, którą Domańska znała aż za dobrze.
       - No nie wierzę... Musieli przyjść akurat tutaj? - spytała retorycznie dziewczyna, nieco wychodząc ze swojej kryjówki. I wtedy Olek odwrócił głowę w stronę okna, a słupek, za którym stały dziewczyny... Cóż, nie obejmował ich całych. Zośka odwróciła się szybko, rozszerzając oczy i zaciskając usta. - Widział nas. Mówiłam ci, że to beznadziejny pomysł.
       - Ale to był twój beznadziejny pomysł - powiedziała Marcela, która już chyba powoli traciła cierpliwość. W końcu tylko rozmawiali... - Poza tym, Olek patrzył pod zupełnie innym kątem. Nie mógł nas zobaczyć, zazdrosna panikaro - dodała, nieco uspokajając Zosię. Ta natomiast odetchnęła cicho i wciągnęła Marcelę do Kawiarni. Usiadły kawałek dalej, zasłaniając się menu. To już było bardzo niebezpieczne... Aż Zosia żałowała, że nie wzięła okularów przeciwsłonecznych.
       - Słyszysz, o czym rozmawiają? - spytała szeptem, bo Zosia niezbyt słyszała ich wymianę zdań... Było tu zbyt głośno.

Ostatnio zmieniony przez Nataasia (13-03-2019 o 21h45)


https://media.giphy.com/media/YxgZmvZGMoKiI/giphy.gif

Offline

#111 13-03-2019 o 22h30

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Szeregowiec
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 137

https://images89.fotosik.pl/109/a83b80dc074bab3fgen.png


        Gdyby Maks pamiętał, wszystko wyglądałoby inaczej. Byłoby łatwiej i tak spokojnie. Bez większych problemów, nieporozumień. Aleksander nigdy nie odważyłby się porozmawiać z Maksem, gdyby po wypadku nie straciłby pamięci. A tak to nie miał nic do stracenia. Uznał, że choć raz może zaryzykować. Zwłaszcza, że Zosia z Maksem zerwali. Nie wiedział dokładnie jaka jest sytuacja, bo Grzesiek nie miał nastroju do rozmów na te tematy (w końcu jego OTP się rozpadło, więc to normalne, że niechętnie odpowiadał na pytania co z Masią, jak to w swojej głowie nazywał swoich przyjaciół), lecz wystarczająco dużo, by odważyć się na rozmowę.
        Droździk siedział i cierpliwie czekał na to, co miał do powiedzenia Olek. Zagadywał go od czasu do czasu, chcąc go rozluźnić. Ostatecznie Sawicki odezwał się dopiero, gdy kelnerka przyniosła im gorącą czekoladę, którą zamówili. Westchnął głęboko zaraz po tym jak wziął łyk ogrzewającego napoju. Maks podążył za jego przykładem, lecz pech nawet wtedy go nie opuścił i poparzył sobie język. Jakim cudem Olek normalnie pił czekoladę, skoro była taka gorąca? Toż to człowiek niezniszczalny. Ani wiatr ani ogień go nie pokona.
        - Jak się domyślasz, ciężko mi o tym mówić. Ale żyje się raz, najwyżej spłonę ze wstydu – zaczął chłopak, śmiejąc się nerwowo. Spoglądał na swoje dłonie, otaczające gorący kubek. Maksymilian uparcie wpatrywał się w kolegę, próbując domyślić się o co może chodzić. Miał kilka pomysłów, ale wszystkie wydawały się wręcz niemożliwe. Milczał więc i czekał.
        - Wiesz, pamiętasz mnie tylko z początku pierwszej klasy. Ale ja za to pamiętam te dwa lata i… - przerwał na dłuższą chwilę. Popił czekoladą i znowu zaczął mówić. - Strasznie mi głupio, mówić ci to, wiesz? Jakby nie patrzeć to znasz mnie krótko, ja ciebie prawie trzy lata. – parsknął śmiechem.
        - Oj, weź nie przypominaj – zaśmiał się Maks, szturchając go lekko stopą pod stołem w nogę. Widział jak Olek stresował się całą rozmową, więc próbował jakoś rozładować napięcie.
        - Chodzi o to, że do tej pory milczałem. Nie zwierzałem ci się w tej sprawie, bo byłeś z Zosią. Mogłem odważyć się w pierwszej klasie, ale jak widać nie należę do odważnych. – skrzywił się nieco, przyznając się do tego wszystkiego. - To głupie, mówić ci o tym teraz, kiedy rozstałeś się ze swoją dziewczyną, przepraszam, nie powinienem…
        - Aleks, możesz mi powiedzieć, naprawdę – oświadczył Maks, powoli odczuwając stres. Chyba już wiedział co tak usilnie próbował powiedzieć mu przyjaciel.
        - To głupie, cholernie. Ale… - Zrobił głęboki wdech, odsunął kubek z czekoladą i wziął Droździka za rękę. Do tej pory spoglądał w dół, lecz teraz odważył się i spojrzał w oczy Maksa. - Zakochałem się w tobie już dawno temu. Czy dasz mi szansę?

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (13-03-2019 o 22h30)


to ja kiedy zaczyna się wiosna
https://66.media.tumblr.com/1f2a4fc090ad366d323e5d46a35aed10/tumblr_p9dnq4WUNP1vtfcq5o1_400.gif

Offline

#112 13-03-2019 o 22h53

Straż Obsydianu
Nataasia
Straż na szkoleniu
Nataasia
...
Wiadomości: 235

https://images89.fotosik.pl/109/92127a6f724e8d1agen.png


       Zosia się zaczynała niecierpliwić. Do tego, będąc w tym miejscu, nic nie słyszała. Rozglądała się ciągle po sali, próbując zrobić wszystko, aby chłopcy ich nie zobaczyli. Wtedy spostrzegła, że jakaś para opuszcza swój stolik. Domańska zmarszczyła brwi, po czym szybko wstała i razem z menu przeszła na ich miejsce, ruchem głowy wołając również Marcelę.
       - To, co robimy, to jakieś kompletne szaleństwo - stwierdziła dziewczyna, mówiąc ściszonym głosem, aby Maks i Olek jej nie usłyszeli.
       - Mówię ci, że on coś knuje - odparła Zosia, równie cicho, co jej rozmówczyni. Stresowała się coraz bardziej, ale tu przynajmniej słyszała wszystko i dokładnie. Jednak w tym momencie podeszła do ich stolika kelnerka, przerywając podsłu... Ekhem, kulturalną rozmowę.
       - Dwa razy sok jabłkowy - powiedziała Zosia, mówiąc jednak nieco obniżonym głosem, aby Maks się nie zorientował, że siedzi za małą ścianką tuż obok nich. Kelnerka zapisała zamówienie i wróciła z powrotem za ladę. - Kurde, mam nadzieję, że nic mnie nie ominęło. Słyszałaś coś? - spytała szeptem, zerkając na czarnowłosą.
       - Tylko tyle, że Olek proponował Maksowi szybki numerek w męskiej - odparła jak gdyby nigdy nic dziewczyna, a Zosia otworzyła szerzej oczy, słysząc te słowa. - Nic nie słyszałam, spokojnie - dodała po chwili, przez co Domańska odetchnęła z niemałą ulgą. Jednak właśnie wtedy temat zrobił się bardzo ciekawy. Olek niezwykle zwlekał z powiedzeniem, o co mu chodzi. Jednak gdy Zosia usłyszała swoje imię i nawiązanie do jej związku z Maksem... Była już niemal pewna, czego Aleksander chce od jej... Przyjaciela. Odetchnęła cicho, przygryzając dolną wargę. Spodziewała się tego, co usłyszała, ale... Nie sądziła, że tak ją to zaboli. Przełknęła nerwowo ślinę, odwracając wzrok gdzieś w bok.
       - Chodźmy stąd - powiedziała cicho, jednocześnie wstając i kierując się do wyjścia. Marcela szybko wstała za nią. Obie minęły kelnerkę, która właśnie niosła ich soki. Zosi jednak odeszła ochota na picie. Nie chciała słyszeć odpowiedzi Maksa. Nie chciała... Wiedzieć. Już usłyszała wystarczająco dużo. Reszta nie była jej sprawą. Nie teraz, kiedy ona i Maks się rozstali. Zresztą, musiała wyjść i zaczerpnąć świeżego powietrza. Objęła się ramionami, ruszając w drogę powrotną.
       - Zośka, czekaj. Przecież Maks nic mu nie odpowiedział - oświadczyła Marcela, doganiając Zosię. Zatrzymała się jednak na moment, żeby spojrzeć na czarnowłosą.
       - Wiesz co? Chyba wolę żyć w nieświadomości - odparła i wymusiła słaby uśmiech. - Skoczymy do Maka? - spytała, robiąc nieco zmarnowaną minę. Marcela uśmiechnęła się lekko i pokiwała głową ze zrezygnowaniem. Oczywiście poszły do ulubionej restauracji Zosi, gdzie ta mogła utopić smutki w fastfoodach. Poza tym, była głodna. I było jej przykro... Gdyby nie to, że Maks nie pamiętał o tym, co do niej czuł, pewnie by walczyła. Ale w takiej sytuacji... Nie mogła zrobić nic. Nie mogła przecież zmuszać do niczego Drozda. A jeśli będzie chciał być z Olkiem... Nie zamierzała stać im na przeszkodzie. Nadal szczęście Maksa było dla niej najważniejsze. Mimo wszystko...


https://media.giphy.com/media/YxgZmvZGMoKiI/giphy.gif

Offline

#113 13-03-2019 o 23h20

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Szeregowiec
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 137

https://images89.fotosik.pl/109/a83b80dc074bab3fgen.png


        Słowa wypowiedziane przez Olka uderzyły w Maksa niczym pięść zawodowego boksera. Ogłuszyły go. Nie wiedział co ma powiedzieć, a i nie wierzył w to co usłyszał. Chwilę przed ty myślał, czy to aby nie jest to. Trochę bał się, że będzie miał rację. Wcześniej nie rozumiał „miłości”, zakochiwania się i całego tego cyrku ze związkami. Potem poznał Zosię i się w niej zakochał, lecz tego akurat nie pamiętał. Nie pamiętał jak bardzo zmieniło się jego podejście. Miał blokadę przed dopuszczaniem ludzi tak blisko siebie, przed jakimikolwiek związkami, lecz jednocześnie jego kulturalna i miła część osobowości nie pozwalała mu na odmowę. Przez kilka minut wpatrywał się w chłopaka, który panikował coraz bardziej.
        Aleksander należał do atrakcyjnych chłopaków i tego Maks nie mógł zaprzeczyć. Nie przeczył również, że w pierwszej klasie wpadł mu w oko, lecz to nie było nic poważnego. Ot, zauważył przystojnego chłopaka. Nigdy nie zamierzał nic z tym robić. Przecież zauroczenia, randki i całe to bagno emocjonalne związane z miłością nie było dla niego. A jednocześnie czuł wewnętrzny konflikt. Jakby powoli sobie przypominał, że coś jest nie tak w sposobie jego myślenia. Że to wcale nie jest taka zła rzecz, miłość.
        Nie czuł nic do Olka. Lubił go jako przyjaciela, nikogo więcej. Przez tyle czasu, którego nie pamiętał, był z Zosią w związku, który rozpadł się przez utratę pamięci. Gdyby chłopak wyznałby mu swoje uczucia, podczas gdy Maks był z Domańską, natychmiast kulturalnie by odmówił. Teraz również miał wewnętrzną blokadę, przez którą nawet nie wiedział co powinien powiedzieć. Nie podobało mu się to uczucie. Jakby został zagoniony w róg i nie miał żadnego wyjścia poza bezsensowną walką i poddaniem się. Obie opcje były raczej kiepskie.
        - Trudno mi to wszystko przetrawić, bo jak wspomniałeś, z mojej pamięci uciekło kilkanaście miesięcy… - zaczął powoli, siląc się na uśmiech. Nie wiedział na co się pisze i czuł, że popełnia błąd. Lecz jego miła część osobowości nie chciała skrzywdzić zakochanego Aleksa. - Każdy zasługuje na szansę, ale… Wiesz, daj mi trochę czasu. Wszystko powoli, muszę sobie wszystko poukładać w głowie, dobrze?
        Siedzący naprzeciwko niego chłopak rozpromienił się na te słowa. Zrozumiał tyle, że Maks dał mu szansę, choć chciał aby wszystko działo się powoli. Olek mógł dać mu tyle czasu ile potrzebował. W końcu czekał na niego od pierwszej klasy i nie poddawał się w swoich uczuciach. Bał się reakcji Droździka. W końcu stracił pamięć i tyle rzeczy miało teraz miejsce, przeróżne myśli panoszyły się po jego głowie. Sawicki nie zdziwiłby się, gdyby Maks go wyśmiał. A jednak… Jednak dał mu szansę.
        Maks miał ochotę przekląć swoją miłą i ciapowatą część, która w takich sytuacjach mogła się po prostu przymknąć i przestać komplikować mu życie. Dotarło do niego, że czeka go teraz jedynie więcej problemów.


to ja kiedy zaczyna się wiosna
https://66.media.tumblr.com/1f2a4fc090ad366d323e5d46a35aed10/tumblr_p9dnq4WUNP1vtfcq5o1_400.gif

Offline

#114 13-03-2019 o 23h46

Straż Obsydianu
Nataasia
Straż na szkoleniu
Nataasia
...
Wiadomości: 235

https://images89.fotosik.pl/109/92127a6f724e8d1agen.png


      Miłość była przereklamowana. Tak właśnie sądziła Zosia przed poznaniem Maksa i chyba powoli przekonywała się z powrotem do tego stwierdzenia. Po tym, co usłyszała, nie miała już wątpliwości, że te wszystkie uczucia są zbyt skomplikowane. Wiedziała, że jest coś na rzeczy z Olkiem, ale... Ale nie myślała, że chłopak odważy się wyznać swoje uczucia Maksowi zaraz po tym, jak oni się rozstaną. Poza tym, przecież nie rozstali się tak na stałe. Przynajmniej tak to zrozumiała Zosia. Ale teraz już sama nie wiedziała. Może powinna po prostu sobie odpuścić? Olek czuje coś do Maksa już od... Trzech cholernych lat. Ponadto, jego pamięta bardziej, niż Zosię. Jakby nie patrzeć... Domańska w tym momencie jest zwyczajnie na przegranej pozycji.
       Zamówiła sobie powiększony zestaw z WieśMac'iem i swoimi ukochanymi zakręconymi frytkami. Dawno nie jadła nic w maku, bo nie miała na to zwyczajnie czasu. Ostatnio miała naprawdę dużo na głowie. A teraz... Kiedy Maks wyszedł ze szpitala, doszło jej więcej zmartwień. Bała się, że teraz Droździk porzuci ją dla Sawickiego. I zastanawiała się, czy powinna odpuścić. A może pogadać z Maksem? Nie, to przecież nie jej sprawa. Właśnie... Ani trochę jej sprawa, z kim Maks się umawia. W końcu się przyjaźnią, prawda? Powinna się cieszyć jego szczęściem? Pewnie tak. Problem w tym, że w tym momencie za bardzo ją to bolało.
       Gdy razem z Marcelą skończyły jeść, czarnowłosa stwierdziła, że pójdzie jeszcze do łazienki i zadzwonić. Zosia siedziała więc sama przy stoliku, ale wtedy i jej zadzwonił telefon. Jako że było tutaj zbyt głośno, postanowiła wyjść na zewnątrz. Obok McDonald's był również market, do którego uczniowie chodzili często przed szkołą. Zosia porozmawiała chwilę z mamą i już miała zawracać, nie odrywając wzroku od telefonu, kiedy to wpadła na kogoś. Uniosła głowę, spoglądając na znajomą twarz.
       - Ostatnio ciągle na siebie wpadamy. To przypadek, czy już przeznaczenie? - spytał Rafał z głupim uśmieszkiem. Zosia natomiast prychnęła cicho, blokując ekran telefonu.
       - Rafał, daj spokój, nie mam nastroju na żarty - mruknęła dziewczyna, odwracając wzrok. Nie było jej zbytnio do śmiechu. Nie w takim momencie.
       - Wybacz, nie wiedziałem... Coś się stało? Możesz mi powiedzieć wszystko - dopytywał Wysocki, chociaż Domańska niezbyt miała ochotę na rozmowę na ten temat. Mimo wszystko... Postanowiła jakoś wybrnąć z tej sytuacji.
       - Chodzi o to, że ja i Maks... - zaczęła, ale wtedy pojawiła się Marcela, przerywając jej wypowiedź.
       - Zbieramy się. Ciocia dzwoniła i powiedziała, że robi właśnie obiad i zabije nas, jak zjemy coś w maku. Lepiej pozbądź się wszystkich rachunków - oświadczyła dziewczyna, A Zosia uśmiechnęła się lekko na ten komentarz.
       - Pogadamy jutro, do zobaczenia! - powiedziała na pożegnanie, machając Rafałowi. Ruszyła za Marcelą i obie wróciły na parking, gdzie oczywiście kuzynka Maksa wykłócała się z woźnym o to, że nie powinna tu zostawiać auta. Kłótnia skończyła się tym, że musiały wyjechać z terenu szkoły i stanąć obok. Zosia w międzyczasie napisała Maksowi, że czekają na niego przed szkołą.


https://media.giphy.com/media/YxgZmvZGMoKiI/giphy.gif

Offline

#115 14-03-2019 o 19h17

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Szeregowiec
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 137

https://images89.fotosik.pl/109/a83b80dc074bab3fgen.png


        Kiedy milion myśli kotłowało się w jego głowie, popijał już dość chłodną czekoladę. Wpatrywał się przed siebie, to jest w Olka. Drozd czuł, że konsekwencje jego decyzji mogą pojawić się dość szybko. Nie podobało mu się to. Mętlik, który pojawił się wraz z wybudzeniem nie opuszczał go ani na chwilę. Tylko czasami miał lepszy humor i siłę na żartowanie. Podczas gdy tak naprawdę w jego głowie wciąż trybiki działały a najwyższych obrotach, kiedy zmuszał siebie do przypomnienia zaległych dwóch lat. Pamiętał coraz więcej dzięki wparciu przyjaciół i rodziny, lecz nie na tyle, aby kojarzyć najważniejsze wydarzenia. Nie pamiętał większości chwil spędzonych z Zosią, choć w głębi czuł, że były one wyjątkowe.
        Głównie dlatego czuł się tak podle.
        Olek natomiast czuł radość zalewającą jego zakochane serce.  Przed ciszą, która teraz owiła chłopców, tłumaczył swoje intencje Maksowi, który wydawał się je rozumieć. To nie tak, że Aleksander koniecznie chciał zniszczyć wszystko między Zosią i Maksem. Lubił ich oboje, choć domyślał się, że Domańska niekoniecznie za nim przepadała. Tyle lat bał się powiedzieć co czuje, aż w końcu się w sobie zebrał. Był niemal w stu procentach pewny, że Maks go odrzuci, każe spadać… A jednak jakimś cudem zdecydował się dać mu szansę. Zapewniał Maksa, że za wszelką cenę będzie starał się pomóc w przywróceniu mu pamięci, choć… Choć wiedział, że tym samym ryzykuje, że Drozd od niego odejdzie tak szybko jak tylko przypomni sobie Zosię. Nieważne co będzie się działo, Olek pozostanie jego przyjacielem. Przyjaźń i zaufanie Maksa było cenniejsze i nie chciał, aby to między nimi przepadło.
        Pożegnali się krótkim uściskiem i wymienili się spojrzeniami. Każdy poszedł w swoją stronę. Maks otrzymał wiadomość od Zosi tuż przed wyjściem, dzięki czemu nie musiał się męczyć z podtrzymywaniem kul jedną ręką i zamartwianiem o utracenie przez to równowagi. Powoli, pochłonięty przez własne przemyślenia, doszedł pod szkołę, gdzie czekały na niego dziewczyny w samochodzie. Początkowo zdziwił się, że Marcela nie zaparkowała na parkingu szkolnym jak ostatnio, lecz  domyślił się, że woźny musiał ją stamtąd przegonić.
        Jechali w milczeniu, bo biedny, zagubiony Droździk nawet nie wiedział co miałby powiedzieć. Żaden ciekawy temat do poruszenia nie przychodził mu do głowy, więc siedział cicho.
        Do piątku zdążyły rozejść się kolejne plotki. „Maks tak naprawdę zerwał z Zośką bo jest gejem”, „Maks udaje zanik pamięci”, „Maks ma romans z Grześkiem” i całe mnóstwo innych bzdur. A to wszystko tylko dlatego, że Grzesiek przez cały czwartek nie odstępował go na krok, nawet gdy Olek chciał po prostu posiedzieć z Drozdem sam na sam przez jedną przerwę. Jedną jedyną. Maks wygadał się Jaworskiemu, a ten niemal natychmiast go ochrzanił i potwierdził, że jego decyzja była nieprzemyślana i w ogóle nie wziął pod uwagę uczuć Zosi.
        Właśnie dlatego zdecydował się porozmawiać z przyjaciółką i wytłumaczyć to wszystko, do czego doprowadziła jego głupota. Po tym jak Marcela odwiozła ich do domu, Maks z Zosią powoli weszli na górę. Droździk nie mógł doczekać się zdjęcia gipsu w przyszłym tygodniu. Usiedli i włączyli telewizor z zamiarem przypomnienia Maksowi całej serii Winx. Chłopak siedział w skupieniu, lecz to nie na kreskówce tak bardzo się skupił. Odezwał się w końcu, zawstydzony.
        - Chyba musimy porozmawiać…


to ja kiedy zaczyna się wiosna
https://66.media.tumblr.com/1f2a4fc090ad366d323e5d46a35aed10/tumblr_p9dnq4WUNP1vtfcq5o1_400.gif

Offline

#116 14-03-2019 o 20h30

Straż Obsydianu
Nataasia
Straż na szkoleniu
Nataasia
...
Wiadomości: 235

https://images89.fotosik.pl/109/92127a6f724e8d1agen.png


       Zosia czuła się co najmniej źle. Gdzieś w głębi sądziła, że teraz Olek zabierze jej Maksa już na zawsze. Nie chciała tego dopuścić do swoich myśli, ale jednocześnie... Siedziało to gdzieś w niej. Obawiała się, że rzeczywiście może się to zakończyć jedynie przyjaźnią w ich przypadku. Co prawda, szczęście Maksa jest dla niej ważniejsze, niż cokolwiek innego. Jednak nie była pewna, że czy będzie potrafiła tak po prostu... Zapomnieć o tym, co ich łączyło. To było zbyt trudne. Mimo wszystko, nie zamierzała stać na drodze jego i Olka. Jeśli oboje będą szczęśliwi... To chyba w porządku, prawda? Zosia jakoś sobie z tym poradzi. Chyba.
       Tydzień w szkole jakoś zleciał. Dużo przyjemniej było, kiedy Maks wrócił. Jednak Zosia spędzała z nim zdecydowanie mniej czasu, niż przed tym wypadkiem. Ciągle zgarniał go Grzesiek, ale przynajmniej tyle dobrego, że od Sawickiego również trzymał się z daleka. Dlatego Domańska mogła być trochę spokojniejsza. Za to... Niektóre przerwy spędzała z Rafałem. Nawet usiadła z nim na francuskim. A raczej to on się dosiadł do niej, nim Grzesiek zdążył zająć swoje miejsce. Dziewczyna stwierdziła, że już nie będzie się kłócić o to, zwłaszcza, że towarzystwo Rafała jej nie przeszkadzało. I był całkiem dobry z tego języka, także tym lepiej dla Domańskiej. Miała problem z gramatyką, a Wysocki ładnie jej wszystko wytłumaczył. Nawet kartkówkę napisała na cztery z plusem! A to u niej już naprawdę wyczyn. Zwłaszcza, że ich nauczycielka siała niezły terror wśród uczniów.
       W piątkowy wieczór Maks z Zosią postanowili nadrobić trochę jej ulubioną serię Winx. W międzyczasie Domańska wtrącała swoje trzy grosze i tłumaczyła chłopakowi, o co chodzi. Zaczęli oczywiście od trzeciego sezonu, bo to ulubiony Zośki. I byłoby tak miło dalej, gdyby Maks zmieszany nie przerwał ich seansu. Domańska zerknęła na przyjaciela, marszcząc lekko brwi. Przełknęła nerwowo ślinę, domyślając się, o co może mu chodzić. Ona, w przeciwieństwie do Droździka, domyślała się bardzo szybko. Natomiast Maksik był strasznym ułomem, jeśli o takie sprawy chodzi. Odetchnęła cicho, przygryzając dolną wargę.
       - Zabrzmiało poważnie... Okej, mów, o co chodzi - odparła Zosia, po czym sięgnęła po pilota, aby zatrzymać odcinek. Nie dość, że nie chciała niczego przegapić, to również wolała się skupić na tej rozmowie. Domyślała się, że dotyczyła ona Olka. Do tej pory nie poruszała tego tematu, bo... Uznała, że jej to nie dotyczy. Jednak skoro Maks sam zaczął rozmowę... Zosia nie ukrywała, że ciut się stresowała tym wszystkim. Ale w końcu musieli przez to przejść, prawda? Dziewczyna odetchnęła cicho i usiadła po turecku naprzeciwko przyjaciela, czekając, aż to on rozpocznie tę konwersację.


https://media.giphy.com/media/YxgZmvZGMoKiI/giphy.gif

Offline

#117 14-03-2019 o 22h01

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Szeregowiec
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 137

https://images89.fotosik.pl/109/a83b80dc074bab3fgen.png


        W drodze do domu wiele myślał o tym co powinien powiedzieć Zosi. Przemyślał chyba z dziesięć scenariuszy, z czego trzy były tak tragiczne, że Maksowi aż zachciało się płakać. W jednym nawet załamana Zosia bije go jego kulą po głowie, choć był niemal w stu procentach pewny, że by mu tego nie zrobiła i prędzej spełniłby się scenariusz numer osiem, w którym to go zostawia i wyprowadza się do Wrocławia. Dlaczego właśnie Wrocław? Tego Drozd już nie wiedział. Po prostu sobie nawymyślał, zestresował się i mętlik w jego głowie urósł do takich rozmiarów, że biedaczyna prawie spadł ze schodów, kiedy dreptał do swojego pokoju. A za nim szła właśnie Zośka, więc jeszcze nie daj Boże by ją zabił swoim gipsem na nodze. Może i wtedy nie musiałby z nią rozmawiać, ale wpakowałby się w rozprawy sądowe i trafiłby do więzienia! A do tego nie mógł doprowadzić za nic w świecie.
        Teraz siedział ze wzrokiem wbitym w poduszkę, którą podtrzymywał złamaną nogę. Milczał przez jakiś czas, próbując ułożyć w głowie odpowiednie słowa, zdania. W końcu zdecydował się odezwać, choć nie ukrywał zdenerwowania i zawstydzenia.
        - Spierdzieliłem sprawę Zosia. Tak zupełnie – jęknął, opadając plecami na poduszki z tyłu. - Olek mi powiedział, że się we mnie zakochał. A wiesz co ja na to? Że kurna każdy ma szansę. Pierdzielę to, kurde, nie będę już miły. Nie wiedziałem jak zareagować, a teraz nie wiem jak się z tego wyplątać. A dodatkowo jutro zgodziłem się na spotkanie – powiedział, zakrywając twarz dłońmi. Wstydził się tego co powiedział, tego co zrobił. Dlaczego zawsze musiał być miły? Gdzie jego asertywność? Może i skrzywdziłby Olka, ale nie miałby teraz gorszego piekła w głowie. Wyrzuty sumienia miałby tak czy siak, bo teraz zranił Zosię, a w innym wypadku to Sawicki by cierpiał. Nie chciał on krzywdzić ludzi, a nieważne co czynił, zawsze, ale to zawsze, ktoś był poszkodowany.
        - Chciałbym odzyskać pamięć, wrócić do tego co było kiedyś… Ja czuję to wszystko, wiesz? Kojarzę uczucia, emocje, które towarzyszyły mi w niektórych miejscach. Ale nie jestem w stanie dopasować tego wszystkiego. To mnie dobija. Zaczynam myśleć, że nawet nie wiem kim jestem… Przerasta mnie to i kiedy zasypiam, zaczynam wątpić czy dam radę odzyskać wspomnienia. A chciałbym, chociażby dla ciebie, Zosia.
        Kilka łez spłynęło po jego policzkach. W końcu to powiedział. Trzymał to dla siebie, nikomu nie mówił. Kiedy zaczął spotykać się z Zosią odblokował się i był w stanie mówić o tym co siedziało w jego głowie. Wcześniej milczał, nawet w czasach gdy cierpiał najmocniej. Nie pamiętał jak bardzo otwarty stał się w przeciągu dwóch lat. A teraz… Czuł się dziwnie mówiąc to wszystko. A jednocześnie wiedział, że tak powinno być, że właśnie tak powinien zrobić.

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (14-03-2019 o 22h08)


to ja kiedy zaczyna się wiosna
https://66.media.tumblr.com/1f2a4fc090ad366d323e5d46a35aed10/tumblr_p9dnq4WUNP1vtfcq5o1_400.gif

Offline

#118 14-03-2019 o 22h30

Straż Obsydianu
Nataasia
Straż na szkoleniu
Nataasia
...
Wiadomości: 235

Piątek, 19 października

https://images89.fotosik.pl/109/92127a6f724e8d1agen.png


       Odrzucenie zawsze bolało. Nieważne, czy w kwestii, miłości, czy jakiejkolwiek innej sytuacji. Zosia podświadomie myślała o tym, że w końcu Maks ją odrzuci. Nawet jeśli przypomni sobie wydarzenia sprzed ostatnich dwóch lat, może uznać, że tak naprawdę czuje coś do Olka, nie do niej. Że uczucie między nimi już się wypaliło. I to bezpowrotnie. Jakby nie patrzeć, z Sawickim znał się dłużej, niż z nią. Być może to ich zachowanie... Może już wcześniej było coś na rzeczy, a Zosia zwyczajnie nie zwróciła na to uwagi. Wiedziała, co Maks chce jej powiedzieć. Zwlekał z tym kilka dni, ale dziewczyna nie zamierzała naciskać. Nie chciała wywierać na nim żadnej presji, ani nic z tych rzeczy.
      Dziewczyna słuchała uważnie słów Drozda. I mimo że wiedziała, co jej powie, to zabolało równie mocno. Oczywiście Domańska starała się to ukryć i przywdziać swoją maskę Niemojasprawa, ale w tym przypadku było to niezwykle trudne. Zacisnęła usta, odwracając gdzieś wzrok, po czym uśmiechnęła się lekko. Wypuściła powietrze z ust i wzięła puchatą poduszkę, obejmując ją ramionami.
       - Hej, Maks, spokojnie. Jest dobrze, serio. Nie mam ci tego za złe, ani nic - odparła po krótkiej chwili milczenia. Do tej pory raczej starała się unikać wzroku Droździka, ale w końcu spojrzała mu w oczy. Zauważyła łzy na jego policzkach, ale chłopak szybko ukrył twarz w dłoniach. Zosia odłożyła poduszkę i przysunęła się nieco bliżej nieco, odciągając jedną jego rękę. - Ja naprawdę wierzę w to, że w końcu odzyskasz pamięć. I nie przejmuj się tym spotkaniem z Olkiem. Wiesz, jeśli wyjdzie tak, że zostaniemy przyjaciółmi, to tak czy siak, ja będę cię wspierać i w ogóle. Okej, jestem egoistką i zazwyczaj myślę głównie o sobie, ale teraz... Nie będę cię ograniczać. Dlatego jeśli chcesz dać szansę Olkowi, to w porządku - dodała, siadając na piętach i puszczając dłoń Maksa. Posłała mu lekki uśmiech, po czym poczochrała go po głowie.
       - A teraz się rozchmurz, bo zaraz Stella dostanie w końcu swój Enchantix - stwierdziła, zabierając rękę i opierając obie dłonie na udach. Zmieniła zaraz pozycję i położyła się obok Maksa. Byli przyjaciółmi, więc chyba taka bliskość była w porządku, prawda? Oczywiście, że Zosia wolałaby, żeby Maks ją przytulił, czy cokolwiek z rzeczy, które robił wcześniej, ale na razie tyle jej wystarczyło. Mimo że bardzo bolała ją ta sytuacja, powoli się do niej przyzwyczajała. Z każdym dniem tego bólu ubywało. Jednak Maks dalej sobie nie przypomniał tego, co było najistotniejsze, a minęły już prawie dwa tygodnie. To najwyraźniej będzie dłuższy proces, niż Zosia się spodziewała.

Ostatnio zmieniony przez Nataasia (15-03-2019 o 09h54)


https://media.giphy.com/media/YxgZmvZGMoKiI/giphy.gif

Offline

#119 15-03-2019 o 10h42

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Szeregowiec
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 137

https://images89.fotosik.pl/109/a83b80dc074bab3fgen.png



        Łzy wciąż spływały po policzkach Maksymiliana, a oddech nie mógł się uspokoić. Jego oczy były zamknięte, mocno zaciskał powieki. Bał się spojrzeć na Zosię, choć jej głos był łagodny i widocznie nie chciała zatłuc go kulą na śmierć. Wiedział, że się zawiodła, że ją zranił. Chciał odwrócić bieg wydarzeń, zrobić wszystko inaczej. Dobijała go świadomość tego ile błędów popełnił odkąd się wybudził. Dlaczego stracił wspomnienia, nie pamiętał najważniejszych dwóch lat w jego życiu? Cholerny wypadek, cholerny motocyklista. Tyle dobrego, że rodzice Maksa napisali kilka dni temu pozew do sądu o odszkodowanie od mężczyzny za uszczerbek w zdrowiu Drozda. Szykowało się więcej problemów, a jak na razie nie uporał się z poprzednimi.
        – Ja wiem, Zosia, wiem… Ale chciałem też dać szansę nam. Mnie i tobie. Chciałem… Chcę pamiętać wszystko… – Powiedziawszy to otarł rękawem bluzy kolejne łzy, które już zdążyły uciec i teraz powoli spływały po jego policzkach. Dlaczego jego życie zawsze było takie skomplikowane… Czy brak szczęścia i cierpienie było mu pisane od dnia jego narodzin? Jeśli ktokolwiek był na górze i miał nad tym kontrolę - dlaczego? Brzmiało to co najmniej żałośnie, lecz właśnie takie myśli nawiedzały teraz głowę chłopaka.
        Nie wytrzymał w końcu, potrzebował bliskości Zosi. Niby leżała obok, ale to nie było to. Obrócił się na bok, choć gips nieco mu przeszkadzał. Nie mówiąc nic, wcisnął jedną rękę pod głowę Zosieńki, a drugą objął dziewczynę, ukrywając twarz w jej włosach. Poczuł zapach jej szamponu i choć nie pamiętał tego, to wiedział, że uwielbiał go. Uwielbiał Zosię, wiedział to. Wiedział że ją kocha. A jednak nic nie pamiętał. Wypadek pozostawił w jego głowie bałagan trudny do posprzątania.
        Po kilku kolejnych odcinkach Maks uparł się na obejrzenie czegoś innego. Uspokoił się już, trzymając w objęciach Zosię. Odkąd ją przytulił nie chciał puścić. Dlatego leżeli tak, żartowali, a w pewnym momencie nawet mama Drozd przyniosła im kolorowe kanapki z sałatą, serem, szynką, pomidorem i ogórkiem. Nawet podczas jedzenia Maks nie chciał oddalić się od Domańskiej. Szukał czegoś ciekawego i jak na złość nic znaleźć nie mógł. W końcu jednak włączył jedenasty odcinek koreańskiej dramy. Nie wiedział dlaczego, było to dla niego swego rodzaju odruchem. Oglądał i komentował wydarzenia na ekranie, wiedząc dokładnie o co chodzi. W pewnym momencie nawet roześmiał się, przypominając sobie coś.
        – Ej, lol, a pamiętasz jak się na nią wydarł? Dupek z niego tak ogólnie był, dalej nim jest, ale jest coraz milszy. – powiedział z uśmiechem, który jednak nie zawitał na długo. Po chwili Maks zbladł i zszokowany spojrzał na Zosię. – Zosia… Skąd ja to wiem?

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (15-03-2019 o 10h49)


to ja kiedy zaczyna się wiosna
https://66.media.tumblr.com/1f2a4fc090ad366d323e5d46a35aed10/tumblr_p9dnq4WUNP1vtfcq5o1_400.gif

Offline

#120 15-03-2019 o 13h40

Straż Obsydianu
Nataasia
Straż na szkoleniu
Nataasia
...
Wiadomości: 235

https://images89.fotosik.pl/109/92127a6f724e8d1agen.png


       Maks był strasznie zagubiony i było to widać. To, że nie mógł sobie niczego przypomnieć, pomimo najszczerszych chęci, niszczyło go od środka. Zosia jednak pod pewnym względem się cieszyła. Cieszyła się, że Droździk się przed nią otworzył. Ostatnio nie robił tego wcale i miała wrażenie, iż trochę się od siebie odsunęli. A jednak... Zdaje się, że powolutku wszystko się stabilizowało, wracało do normy. To sprawiało, że pomimo tego całego bólu... Zosia poczuła się szczęśliwa. Wierzyła w to, że Maks w końcu wszystko sobie przypomni. Że będzie dokładnie tak, jak przed wypadkiem. Właśnie tą myślą Domańska żyła przez ostatni tydzień, nawet jeśli czasem przyćmiewały ją inne, dużo gorsze.
       - W końcu sobie przypomnisz, zobaczysz - oświadczyła i uśmiechnęła się lekko w stronę przyjaciela. I właśnie wtedy Maks zrobił coś, czego Zosia się kompletnie nie spodziewała. Dziewczyna nie kryła lekkiego zaskoczenia i... Zażenowania? Już otworzyła usta, aby coś powiedzieć, ale zrezygnowała z tego pomysłu. Po prostu leżała w milczeniu, mając wrażenie, że słychać wyłącznie bicie jej serca, które w tym momencie znacznie przyśpieszyło. Strasznie długo nie była tak blisko Maksa. Już zapomniała, jakie to miłe uczucie, kiedy ją obejmował. Mimo że dziewczyna nie lubiła kontaktu fizycznego, z Droździkiem to było coś zupełnie innego.
       Chłopak włączył dramę, której ostatecznie nie dokończyli. O dziwo... Maks nie pytał jej co chwila, o co chodzi. A gdyby ona zaczęła oglądać tak od połowy, to by miała kompletny mętlik w głowie. W pewnym momencie Maks się odezwał, a Zosia zaskoczona spojrzała na niego. Uśmiechnęła się po chwili, zaciskając usta. Maks chyba dopiero po chwili sobie uświadomił, co właśnie powiedział.
       - Oglądaliśmy tę dramę przed twoim wypadkiem. Maks, zaczynasz sobie przypominać - oświadczyła dziewczyna, podnosząc się. Nie mogła w takiej chwili usiedzieć w miejscu. Do Maksa powoli zaczęły wracać wspomnienia. Pamięta fabułę dramy, którą oglądali parę tygodni temu. Nawet ona miała z tym lekki problem. Podekscytowana Domańska napisała szybko sms'a do Grześka, aby go o tym poinformować. Oczywiście potem wydzwaniał do Maksa, próbując mu przypomnieć jeszcze więcej rzeczy.
       Następnego dnia od samego rana Zośka opowiadała Maksowi swoje słabe żarty, z nadzieją, że któryś z nich będzie pamiętać.
       - Wiesz co? Jedynym plusem tego zaniku pamięci jest to, że mogę ci opowiadać moje żarty i nie będziesz narzekać, że się powtarzam - odparła zadowolona, odwracając wzrok od wnętrza lodówki. Wzięła sobie swój ulubiony serek z zamiarem zrobienia śniadania. - Hej, o której wychodzisz? - spytała jeszcze, chcąc wiedzieć, kiedy będzie się mogła zająć tym, co planowała od wczorajszego wieczoru. Musiała przecież dać znać Grześkowi. Do tego... Pisała jeszcze z Rafałem i jego też zaprosiła. Wysocki także zna się na komputerach i tak dalej, więc może pomóc. No i Zosia nie ukrywała, że chciała, aby Grzesiek choć zaczął tolerować Rafała. Nikt nie każe im się lubić, ale dziewczyna ma już trochę dość tego krzywego spojrzenia Jaworskiego, gdy przebywa z Wysockim oraz ostrzegania jej na każdym kroku.


https://media.giphy.com/media/YxgZmvZGMoKiI/giphy.gif

Offline

#121 15-03-2019 o 14h48

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Szeregowiec
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 137

sobota, 20 październik 2018

https://images89.fotosik.pl/109/a83b80dc074bab3fgen.png


        Kiedy okazało się, że Maks pamięta szczegóły serialu, Zosia niemal natychmiast wysłała Grześkowi o tym smsa, a później musieli opowiedzieć także o tym rodzinie Maksa. Pani Helena popłakała się z radości, Pola zaczęła zadawać miliony pytań, a pan Piotrek z dumą w oczach wpatrywał się w swojego syna. Już zapewne wymyślał jak to wyciągnie go na strzelnicę i przypomni młodemu jak się strzela, nie żeby Maks kiedykolwiek potrafił na tyle, aby ojciec był z niego zadowolony. Tak czy siak, każdy się cieszył. Jednak najbardziej prawdopodobnie sam zainteresowany. Droździk był najpierw w takim szoku, że nic nie docierało do jego małego móżdżka. Aczkolwiek potem „biegał” ze swoim psem po salonie ze szczęścia. Pomińmy już fakt, że zaraz po tym jak upadł na dywan ze swoim cudnym gipsem na nodze, dostał taki opiernicz od wszystkich, że zrobił skruszoną minę i naburmuszony wgramolił się na pobliski fotel.
        Następny dzień zaczął się równie wesoło co zakończył poprzedni. Zosia opowiadała Maksowi przeróżne dowcipy, z których obowiązkowo musiał się zaśmiać, byleby nie narazić się dziewczynie. Zresztą jego specyficzne poczucie humoru tak czy siak sprawiło, że parskał śmiechem co minutę. Przypatrywał się przyjaciółce robiącej śniadanie. Sam Droździk nie miał ochoty na nic, bo nie wiedzieć czemu stresował się przed spotkaniem z Olkiem tak bardzo, że nawet nie wyobrażał sobie jak przez jego przełyk przeciska się jakiekolwiek jedzenie. Po prostu nie chciał jeść i tyle.
        - Jadę tym przed jedenastą. Tyle dobrego, że pomoże mi ogarnąć matmę, bo nie mam pojęcia co działo się na lekcjach w tym tygodniu. To jakaś abstrakcja – mruknął, opierając się o jeden z blatów. Gips bez przerwy mu przeszkadzał, a bólu nogi nie odczuwał w ogóle. Całe szczęście, że we wtorek miał jechać do lekarza na zdjęcie gipsu.
        W końcu nadeszła pora na wyjście. Maks do tej pory oglądał telewizję w salonie wraz z Zosią. Rodziców nie było (mama w pracy, a ojciec wyjechał gdzieś na konkurs strzelecki), a Pola jak to ona zabarykadowała się w swoim pokoju i nie wychodziła. Marcela za to musiała wrócić do Trójmiasta, ale obiecała, że wróci za tydzień. Droździk pożegnał się z Zosieńką i powoli podreptał na przystanek.
        W autobusie Maks jeszcze zastanawiał się co zrobić z tym wszystkim. Z Olkiem i całą resztą związaną z tą całą „szansą”, którą Droździk obiecał dać zakochanemu w nim chłopakowi. Nie wymyślił nic, nie zdążył. Czas zleciał szybko i już wkrótce musiał wysiadać. Na przystanku czekał na niego Aleksander, który wręcz uparł się, że po niego wyjdzie. Pewnie bał się, że Maksowi znowu coś się stanie… Albo najzwyczajniej w świecie chciał być miły?

daily outfits

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (16-03-2019 o 18h53)


to ja kiedy zaczyna się wiosna
https://66.media.tumblr.com/1f2a4fc090ad366d323e5d46a35aed10/tumblr_p9dnq4WUNP1vtfcq5o1_400.gif

Offline

#122 15-03-2019 o 15h19

Straż Obsydianu
Nataasia
Straż na szkoleniu
Nataasia
...
Wiadomości: 235

https://images89.fotosik.pl/109/92127a6f724e8d1agen.png


       Poczucie humoru Zosi oraz Maksa było... Cóż, specyficzne. A już zwłaszcza, jeśli mowa o słabych żartach dziewczyny. Jeszcze na początku ich internetowej znajomości, gdy zaciekle grali w Aiona, Domańska nie mogła z siebie słowa wydusić, bo tak rozśmieszyło ją coś, co w ogóle śmieszne nie było. I właśnie to jej zostało do dzisiaj. Nawet jeśli Maks wcześniej znał na pamięć każdy z jej dowcipów, to i tak za każdym razem się śmiał, gdy je powtarzała. Nie wiedziała, czy to dlatego, że były naprawdę aż tak śmieszne, czy po prostu Maks robił to, bo ją kochał i nie chciał, aby było jej przykro. To chyba pozostanie na razie tajemnicą.
       - Oo, a jak będziesz w mieście, to kupisz mi tego kurczaka? Bo w tym twoim zadupiu go nie ma - stwierdziła dziewczyna, siadając przy stole razem ze swoją bułką z serkiem i przyprawami. Jej pudełkowy kurczak już się skończył, a przecież coś jeść musi. Jednak wtedy coś się jej przypomniało. - A, sorki... Chodzi o tego z Oyakaty w pudełku - dodała po chwili. Przecież Maks nie pamiętał, co Zosia lubiła jeść. Nie pomyślała o tym wcześniej...
       Oboje potem spędzali czas przed telewizorem, dopóki to Maks nie musiał się zbierać. Zosia nie dawała po sobie poznać, że niezwykle irytował ją fakt, że przyjaciel idzie się spotkać z Olkiem. No ale przecież nie mogła mu zabronić. No właśnie... Teraz już nie mogła. Mimo że cieszyła się, że nie skreślił jej kompletnie, to i tak trochę to przeżywała. Kiedy została sama z Polą, wróciła przed telewizor, ale tylko po to, aby posprzątać po sobie. Jakieś pół godziny później w domu Państwa Drozdów pojawił się Rafał. Przyszedł przed Grześkiem i dziewczyna nie wiedziała, czy to aby na pewno był dobry pomysł. Ale wpuściła go, proponując coś do picia. Wysocki zasiadł sobie w salonie, a Zośka w tym czasie naszykowała szklanki oraz wyjęła sok z lodówki. Jakimś cudem doszła z tym wszystkim do pokoju i nie rozbiła nic po drodze. Powiedziała Rafałowi, jak wygląda sytuacja oraz że ostatnio skończyła komponować piosenkę. Razem z Grześkiem stwierdzili, że będzie ona świetnie robiła za tło do ich filmiku.
       - Pokażesz mi? - spytał Wysocki w pewnym momencie, odkładając szklankę z piciem na bok. Zosia natomiast uśmiechnęła się lekko i zmarszczyła brwi.
       - Co? Piosenkę? Jasne - stwierdziła, jednocześnie się podnosząc. Razem z Rafałem poszli na górę, gdzie dziewczyna zostawiła otwarte drzwi od pokoju. Tak o... Przez nieuwagę. Keyboard, na którym grała, stał z boku łóżka, bo jeszcze wczoraj zapisywała ostatnie nuty. Zasiadła więc przed nim, ustawiając odpowiednio partyturę. Pamiętała nuty oraz tekst piosenki, ale jednak wolała patrzeć, kiedy grała. Gdy widziała wszystkie dźwięki, nie musiała się skupiać na pamiętaniu ich, a samym graniu. Nacisnęła pierwsze klawisze, rozpoczynając od spokojnej, nieco melancholijnej melodii. Ton całej piosenki zmieniał się dopiero w momencie, kiedy zaczynał się refren. Zosia co jakiś czas zerkała na Rafała z uśmiechem na ustach, będąc ciekawa jego mimiki twarzy. Nikomu jeszcze nie pokazywała tej ostatecznej wersji piosenki. Trochę się stresowała tym, co powie Wysocki na ten temat.

daily outfit

Ostatnio zmieniony przez Nataasia (16-03-2019 o 10h35)


https://media.giphy.com/media/YxgZmvZGMoKiI/giphy.gif

Offline

#123 15-03-2019 o 20h51

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Szeregowiec
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 137

daily outfits



https://images90.fotosik.pl/111/93ce7bf81c7b8c17gen.png


        Świadomość, że do Maksa powoli zaczęły wracać wspomnienia, sprawiła, że Grzesiek z szerokim uśmiechem wsiadał do starego auta mamy, która miała zawieźć go do domu państwa Drozd. Dobrze jednak, że w środku nie było gospodarzy, a jedynie Pola z Zosią, bowiem Grzesiek miał zamiar przywlec ze sobą cały plecak przekąsek, butelkę pepsi, kapelusz dla Poli, a do tego swojego laptopa oraz kamerę ze statywem. Taak, głównie dlatego to mama musiała go zawieźć. Inaczej nawet nie zmieściłby się z tym do autobusu! A przynajmniej wmawiał tak swojej rodzicielce.
        Tak czy siak ostatecznie dotarł pod śliczny granatowy dom Drozdów. Często tu bywał, a zdaniem Maksa nawet za często. A przynajmniej do niedawna, bo jakoś się tak złożyło, że od września Jaworski zdążył zaniedbać swój obowiązek wyżerania całej zawartości lodówki oraz schowka na słodycze swojego przyjaciela. Głównie dlatego przywiózł ze sobą tyle jedzenia, jak to czasami robił. Taka spłata. Właśnie… Spłata… Skoro Maks stracił pamięć, to Grzesiunio wcale nie musi oddawać mu pięciu dych za nuggetsy! Przynajmniej na razie. Ten cholerny Loczek w końcu sobie i to przypomni, a potem zażąda zwrotu…
        - Grzesio! – Chłopak natychmiast otrząsnął się na dźwięk głosu Poli. Wciąż trzymał rękę w górze, choć nawet nie pamiętał kiedy pukał do drzwi. Ledwo utrzymywał się pod ciężarem wszystkich toreb i pokrowców, które zarzucił sobie na plecy.
        - Poluniaa – wrzasnął wręcz, posyłając dziewczynie szeroki i szczery uśmiech. Młoda Drozd wpuściła go do domu i zamknęła za nim drzwi. Zaczęła mówić coś o tęczowym meloniku, który znalazła na Ebayu, ale rodzice nie chcieli jej go kupić. Grzesiek ściągnął z siebie wszystkie rzeczy, aby zdjąć kurtkę. Potem znowu zarzucił wszystkie torby przez ramię. - Kurde, aż zerknę potem. No i mam dla ciebie kapelusz do wymianki, taki bordowy… Zosia na górze?
        Okazało się, że owszem. Dlatego Jaworski wraz ze swoją kumpelą od kapeluszy rozpoczęli morderczą wędrówkę po schodach, aż na poddasze. Już wtedy coś zaczęło śmierdzieć Grześkowi. Nie był w stanie stwierdzić co to dokładnie było, lecz starał się nie zmyć przez przypadek uśmiechu ze swojej twarzy. Pola śmiała się, opowiadając jakiś żart (od wczoraj chyba każdy był w dobrym nastroju, a wesoła i wyjątkowo miła Polcia to już w ogóle był fenomen), lecz Grzesiowi nagle popsuł się humor. Wchodząc na górę do jego uszu docierał dźwięk keyboardu Zosi, więc nie zdziwił go je widok przy instrumencie.
        Przy oknie na specjalnie przygotowanym parapecie zmienionym w małą sofę, ulubionym miejscu Grzesia, siedział Rafał. Rafał Wysocki, czyli przyczyna smrodu, który wyczuł Jaworski. Ten dupek wręcz emanował smrodem fałszywości i dwulicowości.
        - Co on tutaj robi? – zapytał spokojnie Zosię, wbijając w Rafała nienawistne spojrzenie, choć miał ochotę go rozszarpać.

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (15-03-2019 o 21h58)


to ja kiedy zaczyna się wiosna
https://66.media.tumblr.com/1f2a4fc090ad366d323e5d46a35aed10/tumblr_p9dnq4WUNP1vtfcq5o1_400.gif

Offline

#124 15-03-2019 o 21h13

Straż Obsydianu
Nataasia
Straż na szkoleniu
Nataasia
...
Wiadomości: 235

https://images89.fotosik.pl/142/f3e350699032ad1agen.png?fbclid=IwAR1k2SSUlR8DoidJ87vgqeA779s_v3NJ3gmh-2eUOyQqrBRptcBLSSPL7mo


       Rafała nawet nie zdziwiła propozycja Zosi. Szczerze mówiąc, liczył po cichu, że dziewczyna go zaprosi. Dawał jej sygnały przez cały ubiegły tydzień, odkąd tylko Maks wrócił do szkoły. Wysocki nie ukrywał, że pod jego nieobecność było mu łatwiej. Chociaż całą sytuację również skomplikował Olek. To znaczy, na korzyść Rafała, oczywiście. Zaczął się kręcić koło Drozda, przez co chłopak miał mniej czasu dla Zośki. A tym samym Domańska miała więcej czasu dla niego. Rozwiązanie wręcz idealne. Jednak kolejną przeszkodą był Grzesiek, który również miał pojawić się w domu Drozdów. No cóż, już chłopak jakoś to zniesie, jednak wolałby zostać z Zosią sam na sam. Ale może to i lepiej. Jaworski wtedy zobaczy, jak bardzo jego stosunki z Domańską się poprawiły od początku roku. Można by stwierdzić, ze nawet stali się przyjaciółmi. A to dopiero początek tego, co Wysocki planował.
       Podreptał za dziewczyną na samą górę, gdzie znajdował się zapewne pokój jej , albo Maksa. Ciężko mu było to ocenić, ponieważ nigdy tu nie był. Usiadł na parapecie, przypominającym swoim wyglądem mini sofę i wpatrywał się w Zosię, która zaczęła grać. Nie miał pojęcia, że dziewczyna zajmuje się czymś takim. Znaczy, miał świadomość tego, że Domańska gra oraz coś tam śpiewa, ale komponowanie piosenek to już chyba trochę wyższy level. A przynajmniej tak wydawało się Rafałowi. Nie znał się na tym. Musiał jednak przyznać, że jej głos idealnie do niej pasował. Był równie delikatny, co ona sama. Piosenka też niczego sobie, jednak chłopak miał wrażenie, że trochę zbyt nawiązuje do uczuć Zosi względem Maksa. Na pewno dalej go kochała... Ale to tylko kwestia czasu. Teraz nie są razem, a więc Wysocki ma wolną drogę i nikt nie może mu niczego zarzucić.
       Ich bardzo przyjemny pobyt w pokoju przerwał głos Grześka. Chłopak pojawił się w pomieszczeniu razem z siostrą Maksa, której Rafał nie miał okazji jeszcze poznać. Właściwie nawet nie zwrócił na dziewczynę większej uwagi. Swoje spojrzenie skierował na Grześka. Zosia w tym momencie przestała grać i wstała z łóżka.
       - Hej, myślałam, że będziesz trochę później - oświadczyła dziewczyna, podchodząc nieco bliżej chłopaka. Rafał natomiast oparł nogę na krawędzi "sofy", z drwiącym uśmieszkiem obserwując całą sytuację. - Zaprosiłam go. Rafał zna się na tych komputerowych sprawach, więc stwierdziłam, że może pomóc - dodała po chwili.
       - Spokojna głowa, nie mam zamiaru pozostawiać trutek na szczury w jedzeniu Maksa, jeśli o to ci chodzi - stwierdził sarkastycznie Wysocki z szelmowskim uśmiechem. Wiedział, że Grześkowi nie podobała się jego obecność tutaj. Chłopak wstał i podszedł do Zosi, obejmując ją po przyjacielsku ramieniem. - Zaoferowałem Zosi pomoc. Chyba tak robią przyjaciele, nie? Popraw mnie, jeśli się mylę, bo przecież mam samych wrogów - dodał po chwili, a ironia nie opuszczała go na krok. Nie chciał się jednak kłócić z Grześkiem. Nie po to tutaj był.
       Zosia uśmiechnęła się nieco zmieszana, odsuwając po chwili od Rafała.
       - Właśnie pokazywałam Rafałowi piosenkę. Wczoraj ją skończyłam, pokażę wam - powiedziała Domańska, chcąc jakoś zmienić temat. Widocznie napięcie w pokoju rosło, a dziewczyna próbowała je zlikwidować.

Ostatnio zmieniony przez Nataasia (15-03-2019 o 21h17)


https://media.giphy.com/media/YxgZmvZGMoKiI/giphy.gif

Offline

#125 15-03-2019 o 21h50

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Szeregowiec
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 137

https://images90.fotosik.pl/111/93ce7bf81c7b8c17gen.png


        Miasto, w którym dorastał Grzesiek nie należało do dużych. Było więc to normalne, że chcąc nie chcąc dzieciaki w końcu trafiały do tej samej podstawówki, potem gimnazjum, a jeszcze później liceum. Niektórzy znali się od początku swojej edukacji. Przykładem takiej znajomości był chociażby Rafał oraz Jaworski. Uczęszczali do tej samej podstawówki, lecz zaczęli dogadywać się dopiero w gimnazjum. Pierwsza klasa zawsze jest trudnym początkiem, bo zna się mało osób i nie ma do kogo podejść, porozmawiać. Przez całe trzy lata w gimnazjum chłopcy zaprzyjaźnili się. Może i było to głupie myślenie, lecz Grzesiek zawsze należał do tych, co wierzyli w szkolne przyjaźnie trwające przez całe życie. Wydawało mu się, że nareszcie znalazł kogoś, kto w pełni go rozumiał. Nawet jak w drugiej klasie powiedział Rafałowi o swojej orientacji (i przy okazji tłumaczył mu, cóż to takiego jest panseksualność), to ten wzruszył ramionami i uznał, że przecież to nie musi wykluczać ich przyjaźni. Grzesiek czuł się akceptowany.
        A potem wszystko się rozsypało. Zaczęło się od tego, że Rafał urwał ze swoim przyjacielem kontakt latem, po skończeniu gimnazjum. Nie odzywał się, a kiedy Grzesiek w końcu zdołał się z nim skomunikować, to tak się pożarli, że choć Jaworski często tego nie robił, to popłakał się i wpadł w histerię. Nigdy nie słyszał tyle przykrych słów z ust jednej osoby, która dodatkowo była dla niego taka bliska. Potem okazało się, że trafili do tej samej klasy w liceum. I ponownie – Rafał nie powiedział nic. Wcześniej mówił, że wybiera się gdzieś indziej. W końcu wyszło na jaw wszystko. Wysocki okłamywał go już od dłuższego czasu, rozmawiał o nim za jego plecami i rozsiewał niedorzeczne plotki. Wrzesień był piekłem dla Jaworskiego. Chłopak aż prawie zmienił szkołę. Wszyscy zwrócili się przeciwko niemu. Oprócz Maksa, który tak bardzo miał wywalone na ludzi dookoła, że nawet nie wiedział o jakiejkolwiek wielkiej dramie. To Droździk pomógł mu się pozbierać i był przy nim.
        W końcu wszystko się uspokoiło, choć klasa zaakceptowała Grześka dopiero w drugiej klasie. Wciąż były wśród nich osoby, które nawet nie chciały na niego spojrzeć, lecz teraz przynajmniej Jaworski miał spokój.
        - Jeśli tak uważasz, Zosiu, to dobrze. Niech ci będzie – odparł spokojnie, choć czuł jak emocje rozsadzają go od środka. - Będę miał ciebie na oku. Maks dowie się o wszystkim, jeśli coś zrobisz – zagroził Rafałowi, ale wiedział, że chłopak zignoruje jego słowa.
        - Dobra, koniec, bo jeszcze bromance się nawiąże – prychnęła Pola podchodząc do Zosi. - Dajesz sista, pokaż te swoje walory głosowe!
        Grzesiek, powoli zaczynając trząść się ze złości, odłożył na chwilę wszystkie torby na podłogę, obok łóżka Maksa i Zośki. W milczeniu zamknął drzwi, które do tej pory pozostawały otwarte, a potem zirytowany usiadł obok stolika z klatką chomiczka Maksa. Może chociaż Tadziu go uspokoi.


to ja kiedy zaczyna się wiosna
https://66.media.tumblr.com/1f2a4fc090ad366d323e5d46a35aed10/tumblr_p9dnq4WUNP1vtfcq5o1_400.gif

Offline

Strony : 1 ... 3 4 5 6 7