Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2

#26 22-02-2019 o 22h59

Straż Obsydianu
Visard
Straż na szkoleniu
Visard
...
Wiadomości: 196

https://i.imgur.com/cQty5xH.png



     Leo udał się na mostek tak, jak wspomniał. Nie dał ponieść się sytuacji, w którą wpędziła go Naya. Skąd w niej nagle takie zachowanie? Z czego to wszystko w ogóle wynikło? Owszem, nie mógł poddać się tak infantylnemu zachowaniu. Musiał zrobić dobrą minę do złej gry. Zresztą, cały ten teatrzyk dosyć go rozbawił. Myśl, by go przeciągnąć w pewnej sytuacji, powodowała u niego szerszy uśmiech. Wiedział jednak, że zdegustowana nim Valkyria nie jest skłonna aż do takich poświęceń. Musiałby to niesamowicie dobrze rozegrać, by ta wyraziła jakąkolwiek chęć.
     Zresztą, na co by mu to było? Oczywiście, zabawne by było utrzeć nosa wszystkim tym, co patrzą na niego i czekają, aż potknie się. Popełni jakiś błąd, którego słono pożałuje. Przyjście z osobą towarzyszącą wystarczająco sprawdzi, że będzie na ustach innych. Jednak czy tego chciał? Czy spokój nie jest lepszy od tych wiecznych plotek? Przez to irytowały go wcześniejsze słowa Nex. Prawdą było, że przerwa by się przydała. Mógłby położyć się, odpocząć. Nie przepada za nie byciem czymś zajętym, ale musiałby choć na chwilę. Może nawet i dłuższą, jeśli zdecyduje się, że jego drużyna potrzebują dłuższego wypoczynku. Ale czy to nie sprawi, że ludzie u władzy większej niż on uznają, że sobie nie radzi? Będą próbowali go zdegradować?


     Potrząsnął głową, koncentrując się na cumowaniu. Zaakceptował podane koordynacje przez pilota z wieży, który potwierdził ich tożsamość. Venatici powoli naprowadził statek, który zachybotał w momencie łapania go przez haki. Nawiązując połączenie z robotnikami, przekazał, że w hangarze znajduje się skrystalizowana energia. Poprosił, by osoby adekwatne i odpowiedzialne zabrały to z jego statku. Nie mógł w końcu powierzyć tego zadania jednej ze swojej Valkirii, choć mógł. Wolał, by zajęła się tym osoba z zewnątrz. By nie było, że coś zostało naruszone, bądź nawet jeszcze gorzej. Coś zaginęło.
     Pilot potwierdził i to zlecenie. Pozostało mu tylko czekać, aż ktoś przyjdzie i to załatwi. W międzyczasie włączył sobie ekran z kamery. Musiał widzieć, czy ktoś nieproszony przypadkiem nie zakręci się w tamtej okolicy.

     - Możecie śmiało wychodzić, otworzyłem tyły - poinformował przez głośnik, przez co jego głos wszędzie rozniósł się echem. Samo otwarcie wrót na zewnątrz zajęło szybko. Można było wyjść z magazynu jak i z mostka, zależy, jak komu było bliżej i wygodniej.
     Sam jednak nie wynosił się. Otworzył z powrotem raport i wziął się za jego dopisywanie. Odda to jeszcze dzisiaj. Tak sobie postanowił. Wszyscy teraz udadzą się do swoich sektorów. Będzie cicho, spokojnie. Spotkają się ze swoimi rodzicami.
     Venatici założył słuchawki. Puścił jakąś spokojną muzykę. Zrobił sobie klimat, na który delikatnie uśmiechnął się. Usiadł na krześle ze skrzyżowanymi nogami, zyskując w niewyjaśniony sposób więcej energii i chęci.
     Tego mu brakowało.

Ostatnio zmieniony przez Visard (22-02-2019 o 23h02)


https://68.media.tumblr.com/9662839829dcc0363c8a44a00ebbeba2/tumblr_nyo7a5FIuz1tjlrajo1_500.gif

Offline

#27 23-02-2019 o 10h48

Straż Cienia
Lunai
Szeregowiec
Lunai
...
Wiadomości: 86

http://i66.tinypic.com/116lt82.jpg

      Jedną z rzeczy, którą Naya bardzo lubiła w nowoczesnych technologiach był fakt, jak bardzo skracały one czas wykonywania niektórych czynności. Jedną z nich był prysznic, który dziewczyna lubiła, ale nie zawsze miała na tyle czasu, żeby sobie na niego pozwolić. Właśnie w takiej sytuacji się znalazła, gdy wylądowała w swoim małym zakątku. Wystarczyło użyć butelki z odpowiednim gazem, który natychmiast zamroził pot w małe kryształki, natomiast mikroorganizmy zmieniał w pyłek opadający powolnie na podłogę. Dzięki temu czarnowłosa mogła sobie pozwolić na szybkie przebranie się w coś mniej wygodnego niż strój treningowy. Postawiła na wzorzystą sukienkę o kroju kimono w czerwonym kolorze, która sięgała jej do kolan. Stój jak zawsze podkreśliła biżuterią, co było już jej nawykiem. W takim wydaniu zaczęła zmierzać do wyjścia, gdy Kapitan ogłosił dotarcie do celu. Nawet nie oglądała się za resztą, gdy tylko wrota opadły. Tym bardziej, że jej ekscytację znacznie zwiększyło pojawienie się wśród załogi dwóch członków jej rodziny.
      Nieco wyższy, Non, jak zwykle ubrany w dość drogie ubrania, machał do niej z szerokim uśmiechem na twarzy. Był Kapitanem innej załogi już od paru dobrych lat, ale traktował to raczej jak jakąś zabawną przygodę niż poważne obowiązki. Jego załoga była znacznie bardziej zgrana, co zapewne było spowodowane tym, że drugi w kolejności z braci uwielbiał organizować imprezy po udanych akcjach. Dzięki temu nikt nie uważał go za sztywniaka, który wszystko robi pod komendę. Natomiast niższy z braci, czyli Nayl, z zarówno powagą jak i radością poprawiał swoje okulary, jakby nie chcąc pokazać szczęścia z powrotu siostry. Ona jednak doskonale wiedziała, że są z niej dumni. Gdyby tak nie było, to raczej nie ściskaliby jej, gdy tylko podeszła nieco bliżej. Oczywiście wcześniej jakiś mężczyzna musiał ją dokładnie sprawdzić odpowiednimi miernikami oraz czytnikami. Naya nie znała się na tego typu procedurach, ale nie mogła przecież odmówić. Nie chciała przez swoją głupotę zaszkodzić otoczeniu.
      - I jak było? Kiedy macie jakąś popijawę? - Non jak zwykle zmierzwił jej włosy i przysunął do siebie jedną ręką, jakby chciał zaznaczyć, że są rodzeństwem - Będę musiał złapać Erona i trochę go podręczyć, stresował się tym wszystkim. Mówiłem mu, że z tobą nic mu się nie stanie.
      - Eron opowiadał mi coś zupełnie innego.
      - Powinnaś odpocząć. Jutro będziecie musieli się stawić przed radą, zdać dokładnie dane. Jeśli zrobiłaś coś nie tak, a jestem pewnym, że tak będzie... To czeka cię pogadanka. - dodał poważnym tonem Nayl, którego pozostała dwójka tylko zjechała znudzonym spojrzeniem.
      Po paru sekundach w ich towarzystwie znalazł się również wspomniany w rozmowie Eron, który uciął sobie krótką pogadankę ze swoim bardziej doświadczonym kolegą. Nie trwało to na szczęście długo, bo już po półgodziny Naya mogła rozkoszować się spokojem swojego rodzinnego domu. Tam powitał ja ostatni z braci, najstarszy i chyba najbardziej barczysty Niell. Jako jedyny poszedł w ślady ojca i zajął się rozwojem technologii. Nigdy się tym jednak nie afiszował, dzięki czemu bardzo dobrze dogadywał się z ludźmi z innych sektorów. Niemniej jednak dało się odczuć jego "starość", bo już w drzwiach poinformował wszystkich o gotowym posiłku.
      Z jednej strony było to nieco dziwne, że wszyscy byli w domu. W końcu dwójka z nich miała już swoje osobne mieszkania, które wykupili w celach założenia rodzin. Ostatni z braci rodziny jako-tako mieć nie mógł. Nie interesowały go kobiety, a już tym bardziej posiadanie własnych dzieci. Stąd tylko on jedyny nadal mieszkał pod jednym dachem z młodszą siostrą i wiecznie zapracowanym ojcem. Jeszcze nie znalazł sobie nikogo, z kim chciałby spędzić resztę swoich dni. A Naya... Czuła się jakby posiadała dom na wyłączność, bo pan Nex więcej czasu spędzał w swoich pracownikach niż w swoim zaciszu.

      Grę karcianą przerwał sygnał na jednym z odbiorników, który poinformował walczące ze sobą rodzeństwo, że wieczorem odbędzie się spotkanie "integracyjne". Oznaczało to jedno - imprezę, która miała w jakiś sposób pomóc zapoznać się wszystkim młodym ludziom. Wiadomo, żeby gatunek ludzki nie wyginął należało go w jakiś sposób rozwijać. A jak inaczej tego dokonać, jak nie organizując eventy przeznaczone głównie dla młodszej warstwy ich społeczeństwa? Musieli się jakoś poznać, zakochać i rozwijać swoje relacje. Co nie jest takie łatwe jakby mogło się wydawać, skoro cały czas muszą się szkolić, a niekiedy narażać na niebezpieczeństwo. Wszystko to wywołuje zarówno niechęć, jak u niektórych depresje... A z takim duetem ciężko stworzyć rodzinę.
      - No to... Trzeba byłoby się ubrać jakoś porządnie. Dzisiaj szukamy kogoś dla Nayl'a. Nowy brat w rodzinie by się przydał.
      - Bez przesady. Umiem o siebie zadbać, jeśli kogoś będę potrzebował, to... - nie dokończył, bo Non zatkał mu usta jednym ruchem dłoni i zaciągnął go do pokoju z zamiarem dobrania jakiegoś mniej sztywnego stroju. A trzeba tu dodać, że Nayl zwykle nie chodził w niczym pociągającym, więc mogło to zająć im nieco więcej czasu.
      - Też idziesz?
      - Nie chce mi się. Mówiłem ci, już jest ktoś kogo lubię. Ale ktoś musi was pilnować. - odezwał się najstarszy z rodzeństwa, po czym zaczął zbierać rozsypane na stole karty.

Ostatnio zmieniony przez Lunai (26-02-2019 o 19h11)


https://i1.wp.com/i1147.photobucket.com/albums/o550/JYJThree/2013/January/MINE/Teaser%20Video%20Caps/korean-charm1.gif

Offline

#28 23-02-2019 o 15h45

Straż Obsydianu
Visard
Straż na szkoleniu
Visard
...
Wiadomości: 196

https://i.imgur.com/cQty5xH.png



   Widział, jak każdy pośpiesznie wychodził. Naya, Lexi, Eron. Wszyscy zmyli się bez chwili zawahania. Na dole powitali ich pracownicy w celu przebadania, czy ich odczynniki życiowe są w dopuszczalnej normie. Gdy odznaczyli ich pozytywnie, wtargnęli na teren statku. Znaczna część nieznanych mu osób zajęła się kryształem, zaś tylko jeden z nich udał się na mostek. Venatici rozkazał komputerowi otworzenie drzwi i wstał leniwie, rozkładając ręce. Dał przebadać się bez większego przejęcia. Czytnik przejechał go od stóp do głów. Wiedział, że ten wykryje nieprawidłowości, stąd włączył swoją kartę zdrowia. Miał problemy od dziecka i wciąż nie zaradził im. Mężczyzna w czapce przyjrzał się plikowi dokładne i puścił antywirusa, by sprawdzić, czy nie jest to fałszywka. Oczywiście, nie była nią. Pieczęć, podpis i ukryty kod był oryginałem. Pracownik skinął głową i przeprosił za niedogodności. Odnotował coś u siebie i wyszedł z mostka, kierując się na zewnątrz. Venatici dzięki temu pozostał sam sobie. Z powrotem usiadł na krześle i kończył wypełnianie raportu. Przesiedział jeszcze dobre dwadzieścia minut nim mógł złożyć swój oficjalny podpis i pieczątkę oddziału, jak i grupy. Pendrive zapisał i sprawdził go kilka razy, nim pozwolił mu pójść w świat. Uruchomił specjalną kabinę, gdzie umieścił ów przedmiot. Nadał mu adres i nim się zorientował, kapsuła zamknęła się. Zasyczała, a następnie zniknęła w tunelu. To był moment, kiedy Venatici mógł pozwolić sobie na odetchnięcie.
   — Steins, za dwie minuty zamknij wejścia i przejdź w tryb uśpienia do kolejnego odblokowania. - Włączył komendę głosową. Komputer rozpoznał jego głos i zapisał podane dane. Leo w tym samym momencie rzucił się do biegu, by zdążyć wyjść z hangaru. Udało mu się bez większego problemu. Postał chwilę w miejscu i sprawdzał, czy nic nie zacięło się. Na szczęście obyło się bez większych problemów, dzięki czemu mógł wrócić do sfer mieszkalnych. Drogę urozmaicało mu tutejsze radio z wiadomościami.

   — Wróciłeś dosyć późno, Leo - usłyszał kobiecy głos. Na początku zamarzł w miejscu. Nie zdążył ściągnąć dobrze jednego buta, nim zaczął zastanawiać się, co takiego usłyszał.
   — A ty wróciłaś - odpowiedział po chwili w przestrzeń, rozbierając się jeszcze z czerwonej kurtki. Odłożył ją na wieszak. W międzyczasie na nogi założył kapcie i udał się w stronę salonu. Na skórzanej kanapie siedziała blondynka z włosami upiętymi w leniwy kok. Pozwoliła sobie na rozpięcie górnych guzików białej koszuli, dzięki czemu mogła swobodniej brać głębszy wdech. Do ubioru nie pasowały jedynie spodnie, które były zwykłymi, czarnymi slim jeansami. Najwidoczniej nie przeszkadzał kobiecie taki stan rzeczy. Rozbawiona wlepiła swoje zielone tęczówki w syna.
   — To było niemiłe - zwróciła mu uwagę z uśmiechem - a ja Ci kupiłam owoce. Są w kuchni - pokazała palcem kierunek, na co chłopak skinął jedynie głową. Schował do kieszeni słuchawki i postanowił usiąść na przeciw matce. Zajął miejsce na fotelu obok, wyciągając do przodu nogi.
   — I jak minęła Ci pierwsza misja? - zapytała wyraźnie zaciekawiona, bo nawet ściszyła dźwięk w telewizorze. Niekoniecznie mu to podchodziło, bo chciał to obejrzeć, niż z nią porozmawiać. Rzadko kiedy bywała w domu, przez co w jej obecności czuł się trochę niekomfortowo.
   — Dla mnie całkiem dobrze. A jak poszła naprawdę to wiesz, że dowiem się dopiero jutro - mruknął niechętnie, przez co kobieta zaśmiała się krótko i dźwięcznie. Zasłoniła na moment pomalowane na czerwień usta, ale zaraz odsunęła z nich dłoń.
   — Idziesz dzisiaj z kimś na spotkanie? - Darowała sobie pytanie w stylu, czy w ogóle go to interesuje. Wiedziała, że chłopak poczuje się w obowiązku pójścia tam, chociażby na moment. W końcu tak go wychowała, by na wszelakie spotkania dodatkowe, czy imprezy, chodził. Nigdy nie wiadomo, kiedy spotka promotora, nauczyciela, ani czy jego obecność zmieni jego dotychczasowy byt. Wszystko to było potrzebne. Dlatego wolała zapytać się, czy ma z kim iść. Nie była zbyt często w domu, mogło jej coś umknąć. Mógł nawet nie pochwalić się jakąś nową koleżanką. W końcu doszły ją słuchy o niejakiej Eris, ale wolała nie drążyć tematu.
   — Idę sam - odpowiedział gwałtownie, nie chcąc rozmawiać. Oczywiście, mógł zaprosić Lexi, ale niekoniecznie widziała się mu taka opcja na siłę. Na pewno sprawił by Valkyrii przyjemność, a co dopiero matce. Niestety po dzisiejszej akcji nie był w humorze na takie rzeczy.
   — To może chociaż wrócisz z kimś? - rzuciła go rozbawiona winogronem, którym dotychczas zajadała się. Leo pokręcił głową z uśmiechem i wsadził sobie owoc do ust.
   — Mogę Ci jedynie obiecać, że nie pójdę w dresach - odparł, nim zmienił temat ich rozmów. Porozmawiał chwilę z matką jak tam u niej, jakie ma plany na bliską przyszłość i co tam u niej. Spędził z nią całkiem spokojny czas aż do wieczora. Zjadł lekkostrawną kolację i poszedł się cały umyć. Wszedł pod prysznic i umył też głowę, a przy umywalce stał dłużej by zmyć z twarzy zmęczenie i ewentualne kawałki sałaty z zębów. Mokre włosy związał w niski kucyk i opatulając się ręcznikiem, wrócił do swojego pokoju. Gestem dłoni włączył wieżę, by zaczęła grać jakaś muzyka w tle. Była ona dosyć energiczna, dzięki czemu zyskał nowe pokłady energii. Przeszukał swoją szafę w tempie ekspresowym. Wyciągnął z niej granatową koszulę z trzema guzikami na górze. Do tego nałożył na siebie coś, co miało przypominać marynarkę w kolorze beżu. Różnicą było to, że sięgała mu ona aż po sam tyłek. Do tego naciągnął na siebie jeansy wpadające prawie w czerń. Obejrzał się z jednej i drugiej strony w lustrze, uznając, że zachowa też związane włosy. Zdążą wyschnąć nim wyjdzie na spotkanie integracyjne.
   — Jakby co to ja już potrzebuję wyjść. Zamknij drzwi, jak będziesz wychodzić! - rzuciła na odchodne jego mama. Szybko gdzieś wyszła, a on przez następną godzinę siedział w pustym domu. Postanowił ulokować się w salonie i czytał podręcznik na następne zajęcia.

   W końcu zjawił się na miejscu. Impreza integracyjna dla młodzieży odbywała się na oddziale Quess. Było to miejsce na tego typu atrakcje, czy też inne spotkania. Ogólnie szło zgubić się tutaj niebywale łatwo. Sam krążył dobre siedem minut nim znalazł drzwi 7!3. Były one dosyć blisko łazienek swoją drogą.
   Gdy wszedł do środka, uderzyła go fala gorąca. Wiele osób zdążyło już przyjść i bawić się w najlepsze. Widział, jak ludzie tańczą, skaczą i biegają w tylko sobie znanym kierunku. A sala, choć duża, nie miała otwieranych okien. Klimatyzacja mogła w takim przypadku nie nadążać za młodzieżą.
   — Leo, jednak przyszedłeś! - usłyszał kobiecy głos. Obrócił się w tamtą stronę, dostrzegając nie kogo innego jak Lexi. Dziewczyna do serca wzięła sobie ideę spotkania. Ubrała się dosyć ciekawie. Z jednej strony wyglądała dosyć poważnie i elegancko, ale w jej stroju widać też było tą drapieżną nutę. Mogła spokojnie poruszać się i wyginać w porównaniu do niektórych osób, co założyły zbyt obcisłe sukienki.
   — Aż taki drętwy się wydaję? - prychnął z rozbawieniem, wzruszając przy tym ramionami.
   — Tego nie powiedziałam. Ale choć, wiem, z czym będzie Ci do twarzy! - Mógł się domyśleć, gdzie go zaprowadzi. Do stołu z różnymi napojami. W końcu widział, że sama trzyma kieliszka z szampanem. Pytanie brzmiało, na ile ktoś w sposób legalny bądź mniej przemycił różne trunki? Czy w ogóle ktoś znalazł się odważny? Nie był pewien charakteru spotkania, ale wiedział jedno. Lexi mu zaraz o wszystkim opowie, z czego postanowił skorzystać. Porozmawia sobie z nią, a potem poszuka innych bardziej znanych sobie twarzy.


https://68.media.tumblr.com/9662839829dcc0363c8a44a00ebbeba2/tumblr_nyo7a5FIuz1tjlrajo1_500.gif

Offline

#29 26-02-2019 o 19h11

Straż Cienia
Lunai
Szeregowiec
Lunai
...
Wiadomości: 86

http://i66.tinypic.com/116lt82.jpg

      W domu rodziny Nex nagle nastała cisza. Tak się mogło wydawać, dopóki nie otworzono żadnych drzwi od sypialni. A trzeba dodać, że mimo wyprowadzki dwójki z rodzeństwa, to nadal mieli oni gdzie wracać. Pan Nex nie potrafił albo raczej nawet nie miał czasu na to, żeby jakoś zaaranżować puste pomieszczenia czy też wykorzystać je na coś innego niż sypialnie "gościnne". Naya na szczęście nad wszystkim czuwała i to ona zazwyczaj sprzątała w każdym zakamarku. Teraz jednak miało się to nieco zmienić. Skoro zaczęła pracować, to oznacza, że niedługo i ona znajdzie sobie jakieś nowe lokum. Jeszcze bardziej się usamodzielni... Może nawet dzięki temu wzrosną jej szanse na znalezienie sobie kogoś? Bo chociaż dziewczyna nie była niczego sobie, to jednak przez swój charakter nigdy nie miała jeszcze okazji być z kimś bliżej.
      Całą winę oczywiście zwaliła na płeć przeciwną i jej małe zainteresowanie kimś takim jak ona. Prawda była taka, że gdy na horyzoncie pojawiał się potencjalny kandydat, to szybko był zbywany. Czy jest się co dziwić, skoro miał on do czynienia z młodą kobietą, która z każdą okazją próbuje udowodnić jaka to nie jest męska? Nikt nigdy nie miał co do tego wątpliwości, ale każdy z jej bliskiego otoczenia chciał chociaż raz w życiu zobaczyć czy najmłodsza z rodziny Nex potrafiłaby się zakochać. Uczucia okazywała tylko rodzinie.
      - Naya? - pukaniu do drzwi zawtórowało pytanie, po czym otworzenie się drzwi- Jak się czujesz? Nie zdążyłem cię zapytać.
      Naya spojrzała na brata, który z ich czwórki był chyba najbardziej spokojny. Przybrał dość poważną, aczkolwiek przejętą minę. W końcu to on pamiętał ich matkę najlepiej. Czarnowłosa jako jedyna przypominała ją aż tak bardzo, więc wiele razy czuła się w oczach innych jak stara fotografia matki, do której wszyscy lubią wracać wspomnieniami. Nie miała nikomu tego za złe, sama to w jakimś stopniu rozumiała. Szybko na szczęście wytłumaczyła Niell'owi, że nie musi się obawiać, bo nie ma zamiaru popełniać błędów ich rodzicielki.

      Dotarcie na miejsce nie zajęło im zbyt wiele czasu, znacznie więcej poświęcili na czekanie. Na co? Raczej na kogo, bo ich grono poszerzyło się o jakieś dziesięć osób zanim jeszcze znaleźli się wśród tańczących w rytm muzyki ciał. W takim też składzie zajęli jedną z loży zaraz przy oknie, dzięki czemu mogli podziwiać naprawdę ładne widoki wygenerowane przez sztuczną inteligencję, która na dobrą sprawę sprawowała władzę nad tym wszystkim.
      Naya już nauczona dotknęła dłonią okrągły blat, który podświetlany był różowo-niebieskim neonowym światłem. Nie musiała długo czekać, bo już po paru sekundach z mebla wysunęły się niewielkie tablice. Można było wybrać spośród czterdziestu pozycji trunek, a także drobne przekąski. To drugie odpuściła, ponieważ nadal czuła coś na żołądku. Natomiast sokiem z limonki już nie pogardziła. Starsi mieli możliwość zakupu nieco mocniejszych trunków, aczkolwiek nikt z jej towarzystwa się na to nie zdecydował. Najwyraźniej nikt nie miał ochoty obudzić się z bólem głowy.
      - Hejka. Nie mogłem przyjść szybciej, ojciec zrzędził. - do stoliku dosiadł się Eron, który na początku nawet nie zwrócił uwagi na Naye, która przyglądała się ze słomką w ustach tańczącym - Wiadomo o co chodzi?
      - Ponoć były jakieś problemy. Zauważono coraz mniejszy procent przyrostu naturalnego i góra stara się coś zrobić. Nie wiem czy takie nakłanianie młodych to dobry pomysł. Bądźmy szczerzy. Nikt się ze sobą nie wiąże, bo każdy boi się utraty członka rodziny. A na dodatek ile już jest takich małżeństw, gdzie nie łączy ich nic oprócz wspólnego biznesu.

      Takimi słowami Non podsumował całą przyczynę organizacji imprezy. Nie był z tych co podchodzili emocjonalnie do związków, aczkolwiek nie popierał niektórych działań zarządu. Dawniej istniał problem z sierotami, teraz nagle brakowało potomków. Czy można mieć to jednak komukolwiek za złe? Jeśli nie podejmie się odpowiednich działań, to równie dobrze można było poddać się na samym początku i nie uciekać na pokłady kosmiczne. Rasa ludzka nadal istnieje i raczej każdy z jej żyjących przedstawicieli starał się o to, żeby tak zostało.
       - Właśnie! Spotkałem wcześniej Lexi. Naya to prawda, że kręcisz z Venatici?!
       Jak można było się domyślić, to właśnie pytanie wyrwało zarówno dziewczynę z zamyślenia. Jeden z jej braci zakrztusił się piciem, drugi nim parsknął tak, że zaraz blat zrobił się mokry. Takie pytanie Erona zwyczajnie było czymś, czego nikt się nie spodziewał. Owszem, Naya chciała swoim zachowaniem wprowadzić zamęt, ale nie w swoim prywatnym życiu. Niemniej jednak była zaskoczona tym jak szybko rozchodzą się plotki. I już miała coś powiedzieć, gdy dźwięk szkła dał radę na moment przebić nawet głośność muzyki. Erik, czyli jedyny z jej grona chłopak z genami azjatyckimi, właśnie walnął szklanką o blat. W taki sposób chciał pokazać swój sprzeciw.
       - Musisz się szanować. Co ci taki nowicjusz może dać? Masz do wyboru Kapitanów wyższych stażem i doświadczeniem.
       - Myślcie co chcecie. Przyszłam się tu bawić, a nie gadać o pierdołach.
       Pożegnała się jednym ruchem dłoni w górę, po czym żywym ruchem wkroczyła w tłum. Wszyscy się o siebie ocierali, nie było możliwości, żeby przejść jakoś bokiem. Szczególnie, że czarnowłosa kierowała się na sam środek. Wiadomo, to tam klimatyzacja była najsilniejsza. Idealne miejsce do oddania się dziwnym rytmom, których dziewczyna na co dzień nie słuchała. W jakimś stopniu przypominało jej to o treningu, również dawała się w takich momentach ponieść. To nie ona, a jej mózg miał kontrolę nad ciałem. Dzięki temu mogła również przemyśleć co powiedzieć wieczorem w domu, gdy już nie będzie mogła uciec i zaleje ją fala pytań dotyczących związku z nijakim Leo. Czy była na to gotowa? Nie. Czy chciała o tym z kimkolwiek rozmawiać? Nie. Ale czy była usatysfakcjonowana z tego, że Lexi rozpowiadała o tym, bo zapewne chciała się upewnić, że jej wybranek serca nadal jest singlem? Jak najbardziej! Jedynie fakt, że czekała ją pogadanka "z górą" nieco ją zasmucał. Może nie doczeka się zobaczenia poirytowania blondynki, gdy okaże się, że dała się wrobić w głupie kłamstwo.

Ostatnio zmieniony przez Lunai (26-02-2019 o 19h12)


https://i1.wp.com/i1147.photobucket.com/albums/o550/JYJThree/2013/January/MINE/Teaser%20Video%20Caps/korean-charm1.gif

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2