Forum

Strony : 1 2

#26 20-11-2021 o 16h54

Straż Obsydianu
Aida
Pomocniczka Jednorożca
Aida
...
Wiadomości: 332

https://i.imgur.com/gfezvjK.png


Riida nie mogła powstrzymać powagi, słuchając kąśliwych słów mężczyzny, który bez wątpienia był Gaedem. Nilfhaal sporo jej opowiedział o ich pobycie w obozie rebeliantów, w tym używając wielu wymyślnych epitetów, również o synu przywódcy. W lot zrozumiała, dlaczego mężczyźni nie zapałali do siebie sympatią, chociaż dla niej Gaed wcale nie wydawał się być aż takim zgryźliwym formalistą, jakim przedstawił go przyjaciel.
-Ciebie też wspaniale widzieć - Riida nie mogąc powstrzymać dobrego humoru spowodowanego dotarciem do bezpiecznego celu, uściskała Eleise. - Ivran i Arenvah wiele ryzykowali, żeby ocalić mojego tatę. Tak, Nilfhaal również - dodała, słysząc za plecami znaczące chrząknięcie.
-Rozumiemy waszą ostrożność, zważywszy na okoliczności - Arenvah włączył się do rozmowy. Od czasu, gdy spotkał Riidę i jej towarzyszy, wciąż podróżował w typowym ubraniu strażnika, a jego koń miał wciąż na sobie herb niedźwiedzia. - Zamierzamy poddać się izolacji, dopóki nie uznacie, że jesteście gotowi nam zaufać.
-Jedynym słowem, będziemy grzeczni - Riida wyszczerzyła zęby w stronę Gaeda. - Mam tylko jedną prośbę. Mój tata jest w kiepskim stanie, ma też chore oczy. Czy jakiś lekarz mógłby na niego spojrzeć?
Riida spojrzała kątem oka na Nilfhaala, który wyraźnie walczył z ciekawością. Na pewno chciał zapytać Eleise o wiele rzeczy, w tym o współpracę z obozem magicznych i oblężenie miasteczka, ale ze wzglądu na sytuację, w której ona i reszta elfów byli wciąż traktowani z rezerwą, wiedział, że kobieta nie może niczego powiedzieć. Taki był układ.
-Gotowy spotkać brata? - Riida uśmiechnęła się szeroko i zwróciła się do Sariona w południowej mowie.
Chłopiec gorączkowo pokiwał głową i złapał kurczowo Riidę za dłoń. W jego brązowych oczach zabłysła nadzieja i po raz pierwszy od ich wyjazdu z Ahavpali na jego dziecięcej buzi pojawił się uśmiech.
-Athan tutaj jest? - chłopiec zadarł głowę, wpatrując się w elfkę.
-Tak - dziewczyna przykucnęła, żeby spojrzeć chłopcu w oczy. - Eleise cię do niego zaprowadzi, prawda Eleise? Byłeś bardzo dzielnym chłopcem.

Offline

#27 27-11-2021 o 19h26

Straż Absyntu
Evalyn
Pomocniczka Jednorożca
Evalyn
...
Wiadomości: 357

https://64.media.tumblr.com/f6548450b024567caebb63b6b09849ab/fe9843fd89a403ad-32/s400x600/e12a5d90617fd408e05b97fae5be3eaf6936b732.png


    Syiaf nie wyglądał na zadowolonego obrotem spraw. Ostatnio zresztą rzadko wyglądał na zadowolonego; Gaed powtarzał, że ojciec jest zmęczony ostatnią intensywnością wydarzeń i to jest głównym powodem jego kiepskiego humoru. Eleise jednak miała wrażenie, że przywódca obozu byłby szczęśliwszy jakby elfy nie wróciły z kopalni. Nie powiedziała tego jednak na głos, nie chciała dodatkowo utrudniać sytuacji, a przynajmniej nie tym razem.
    Przywódca wrócił wieczorem i niedługo później zebrał kilka osób na naradę. Eleise znalazła się tam tylko dlatego, że ona jako jedyna miała do czynienia z wszystkimi członkami elfiej grupki. Oprócz niej w jaskini znajdowali się teraz Gaed, Artrand i jeszcze dwie inne zaufane Syiafowi osoby, odpowiedzialne w sporej części za zarządzanie obozem.
-Ivran, Nilfhaal i ta dagpisska elfka z ojcem nie powinni raczej stanowić problemu- Odezwał się po dłuższym milczeniu Syiaf.- Co prawda tamta dwójka była również odpowiedzialna za zamieszanie z obozami ale była w tym częściowo moja wina. Pozwoliłem naszym gościom na zbyt dużą samowolkę.- Mruknął niechętnie. Eleise spojrzała na niego zaskoczona; nie spodziewała się takich słów z jego ust- Ostatecznie nie mieli nigdy złych zamiarów.
-Są jak dzieci, które jeszcze wiele trzeba nauczyć- Odezwał się Artrand, marszcząc brwi- Chociaż są już w wieku, w którym powinni używać głowy, jeśli podejmują jakieś ryzyko.-Zerknął przelotnie na Eleise- Ale zgadzam się, jeśli będzie się miało na nich oko to wszystko powinno być w porządku.
-Mówisz o tym, że powinni się wiele nauczyć. Ivran nie jest czasem twoim synem?- Jeden z dwóch towarzyszy Syiafa skrzyżował ręce na piersi posyłając Artrandowi nieprzychylne spojrzenie. Danros był odpowiedzialny za przydziały patroli w obozie. Eleise średnio go lubiła; zawsze uważała że ma jeszcze większy kij w tyłku niż Gaed. Dodatkowo potwornie lubił się rządzić.
-Co w związku z tym?- Artrand utkwił spokojne spojrzenie w Danrosie.
-Powinieneś wziąć za niego odpowiedzialność.
-Tak jak ty wziąłeś za swojego?- Na twarzy Artranda pojawił się cień uśmiechu.
    Z jakiegoś powodu twarz Danrosa zrobiła się jeszcze bardziej czerwona niż zwykle. Gaed, siedzący obok Eleise skrzywił się lekko. Dziewczyna posłała mu zdziwione spojrzenie ale mężczyzna pokręcił głową.
-Teraz to wy zachowujecie się jak dzieci- Powiedział ponuro Syiaf- Zostawcie prywatne konflikty na później. Zatem w kwestii Ivrana, Nilfhaala i…
-Riidy- Mruknęła Eleise cicho.
-I Riidy się zgadzamy. Problemem pozostaje ten rudowłosy jeniec i strażnik.
-To były strażnik!- Eleise niemal podskoczyła w miejscu, gotowa bronić zażarcie każdego z elfów- Ryzykował naprawdę dużo, opuszczając swoje stanowisko tylko po to aby pomóc. Większość strażników raczej nie narażałaby życia, żeby wyprowadzić nieznaną im dziewczynę z więzienia- Dźgnęła się palcem w pierś- Jeśli byłby po stronie króla to już dawno pojawiłyby się problemy. Zresztą Riida, Nilfhaal, Ivran i Arenvah działają w jednej grupie, więc przyjmując do obozu Ivrana i Nilfhaala już wcześniej naraziliśmy obóz na ryzyko i nic złego się nie stało. Skoro elfy poszukiwane przez listy gończe zdołały zaufać strażnikowi to chyba Arenvah nie stanowi zagrożenia. Dodatkowo ryzykował w Ahav...
-Dobrze, wystarczy, już to raz słyszałem- Syiaf podniósł rękę, żeby zatrzymać potok słów Eleise, zanim ta się zapowietrzy- Ciężko zaprzeczyć, że masz rację jeśli chodzi o podejmowanie ryzyka. Dodatkowo bardzo chciałbym przepytać Ivrana i tego chłopaka od strażników o kopalnie. To co zrobili jest co prawda szalone ale jednocześnie godne podziwu, biorąc pod uwagę historię, które krążą o tym miejscu- Powiedział marszcząc brwi- I myślę, że pozwoli nam się dowiedzieć nieco więcej o sytuacji w Ahavpali. Informacji nigdy za dużo, szczególnie w sytuacji, w której obecnie jesteśmy. Będziemy po prostu uważnie ich obserwować.
    Pomruk zgody przetoczył się przez jaskinie. Eleise odetchnęła. Myślała, że pójdzie znacznie gorzej. Może była zbyt surowa w ocenianiu Syiafa...
-Jeśli chodzi o dostęp do informacji, z rudowłosego może uda się coś wyciągnąć- Odezwał się Danros- Zatrzymajmy go jako jeńca i przesłuchajmy. Z tego co się dowiedzieliśmy jest szpiegiem królewskim. Nie mieliśmy okazji jeszcze być nigdy tak blisko informacji związanych z dworem królewskim.
-Jeśli to szpieg królewski, może być trudno. Wydaje mi się, że król ma przy sobie dosyć wykwalifikowanych ludzi- Mruknął Gaed- Tak czy inaczej nie możemy go puścić.
-Myślę, że przeceniasz jego wysokość- Odezwała się Eleise, mając w głowie to jak łatwo Ildarin został złapany.
-Jeśli nie uda się nic z niego wyciągnąć po prostu go zabijemy- Danros wzruszył ramionami- Nie ma co się nad tym dłużej zastanawiać.
    Eleise zmarszczyła brwi. Zabić… nie chciała, żeby był martwy. Wiedziała, że Ildarin jest szpiegiem królewskim, że w przeszłości zrobił wiele złego i nie można było mu ufać. Ale dlaczego wtedy uwolnił ją z więzienia? Nigdy nie miała okazji zapytać go o to, zresztą wątpiła żeby powiedział prawdę. Zarówno Ivran jak i Ildarin byli zamknięci w sobie, tylko na dwa różne sposoby. W zasadzie… Zawiesiła wzrok na Artrandzie. On był taki sam. Całą tą trójkę coś łączyło. Artrand podniósł wzrok i na chwilę ich spojrzenia się skrzyżowały. Na szczupłej twarzy elfa pojawił się cień uśmiechu, jakby doskonale wiedział o czym myśli Eleise.
-Wezmę odpowiedzialność za Ildarina- Odezwał się nagle, zwracając do Syiafa- Chłopak również pochodzi z północy, może uda mi się z nim dzięki temu łatwiej dogadać.
    Syiaf milczał chwilę a później powoli skinął głową.
-Tylko niech cię nie zwiedzie sentyment do wspólnego pochodzenia. Może kiedyś pochodził z północy ale teraz to szpieg królewski z Echos. Najważniejsze to wyciągnąć od niego jakieś informacje. Prawdopodobnie ścigał z stolicy pozostałą trójkę elfów i to jest głównym powodem, dla którego tu jest ale nie możemy tracić czujności.
-Doskonale zdaję sobie z tego sprawę- Odparł Artrand.
W jego oczach zamigotały dziwne ogniki. Syiaf wiedział, że Ivran, Artrand i Ildarin pochodzili z jednego klanu? Po jego wypowiedziach, szczerze wątpiła. Dlaczego Artrand zachowywał to dla siebie? Chciałaby wiedzieć, jak będzie przebiegała ich rozmowa ale raczej nie będzie szansy aby to usłyszeć. Czy faktycznie Ildarin będzie skory współpracować? Rudowłosy elf był nieprzewidywalny; ciężko było stwierdzić co postanowi zrobić.
-El- Mruknął Gaed.
    Eleise rozejrzała się nieco nieprzytomna, wyrwana z zamyślenia. Syiaf zakończył naradę i większość osób zdążyła już wyjść. Dziewczyna również podniosła się z miejsca i ruszyła za Gaedem. Na zewnątrz było już ciemno. Chłodny wiatr omiótł twarz dziewczyny, rozbudzając ją na dobre.
-Nie poszło tak źle.- Odezwała się zrównując z Gaedem krok.
-Ojciec nie jest okrutny, po prostu lubi mieć wszystko pod kontrolą. A temu nie ma co się dziwić, w końcu jest naszym przywódcą- Powiedział Gaed- Widzi, że twoi kumple mają w większości serce po właściwej stronie, mimo że lubią wprowadzać chaos do spokojnego obozowego życia.
-Sam częściowo się do tego przyczyniłeś.
-Tak, tak wiem- Gaed wywrócił oczami, próbując się skrzywić ale nie potrafił ukryć lekkiego uśmiechu- Nie musisz mi tego wypominać za każdym razem. Zresztą zrobiłem to bo chciałem mieć was pod kontrolą. W tej kwestii jestem podobny do ojca.
-Z marnym skutkiem- Mruknęła- O co swoją drogą chodziło z Danrosem i jego synem? Nie miałam pojęcia, że w ogóle ma jakiegoś potomka.
Gaed zatrzymał się przy swoim namiocie i podrapał się po głowie.
-Bo się do niego nie przyznaje. W zasadzie dowiedziałem się o tym przypadkiem- Powiedział- Rodzina Danrosa nigdy nie zgadzała się z obecną polityką i od zawsze działała przeciwko systemowi. Jednak jego syn z jakiegoś powodu wybrał karierę strażnika. Szybko piął się po szczeblach kariery i zajął wysoką pozycję w Borray. Myślę, że do tej kariery przyczynił się fakt, że dzieciak wydał praktycznie całą swoją rodzinę. Przykra historia.
-Och- Mruknęła Eleise wpatrując się w Gaeda z szeroko otwartymi oczami- Więc dlatego Danros jest...taki.- Teraz zrobiło się jej realnie szkoda tego starszego, surowego mężczyzny.- W takim razie to co powiedział Artrand było okrutne.-Mruknęła ciszej.
-Nie nam to oceniać- Gaed klepnął Eleise w ramie- Wracajmy do roboty. Obóz sam się nie przeniesie.


https://64.media.tumblr.com/5927e058e4f1d2b965a7a07e31160e38/b66bf0f81e2ce8d0-71/s400x600/213eaaf67a5b84f8fda2375a7334ff9157a6fd55.gifv  https://64.media.tumblr.com/1f80c946b31e8edac55d3aa37b5632bb/b66bf0f81e2ce8d0-ea/s400x600/932353bf292d329edfdc1269ae420889b5553eeb.gifv

Offline

#28 19-12-2021 o 12h51

Straż Obsydianu
Aida
Pomocniczka Jednorożca
Aida
...
Wiadomości: 332

https://i.imgur.com/U6L7OcR.png


Nilfhaal przechadzał się po oświetlonym blaskiem ognisk obozie rebeliantów, obserwując zmiany, jakie zaszły w nim od ich ostatniego pobytu. A tych było sporo. Wiele z namiotów, które pamiętał z poprzedniego razu, zniknęło. Sam obóz zdawał się być o wiele cichszy i przestrzenny. Dobry czy zły znak? Nie mieli czasu porozmawiać z Eleisie o tym, co wydarzyło się pod ich nieobecność. Nie wiedzieli zupełnie nic na temat przebiegu oblężenia królewskiego miasteczka. Brak ludzi mógł zatem oznaczać dwie rzeczy, powodzenie lub klęskę. Wioska nie wydawała się pogrążona w żałobie, zatem Nilfhaal założył, że Siyafowi udało się poprowadzić szturm. Zresztą, w przeciwnym wypadku przywódca na pewno nie byłby dla nich tak łaskawy. Mimo to, puste miejsca po namiotach wywoływały w elfie jakieś nieukojone uczucie niepokoju, które lekko drapało go w serce.
Nie miał ochoty wracać do swojego namiotu. Ivran znowu stał się milczący i pogrążony w myślach. Nie miał o to pretensji, w końcu doskonale wiedział, dlaczego jego przyjaciel popadł w tak markotny nastrój. Gdzieś tu znajdował się jego ojciec, którego obecność działa na elfa z północy jak łyk skwaśniałego mleka. Nie wiedział, jak pocieszyć przyjaciela, jakich użyć słów? Zresztą on sam nie był specjalistą w relacjach ojciec-syn. Poza tym, Ivran nie należał do tych, którzy lubią słuchać czczego gadania. Między innymi właśnie dlatego Nilfhaal lubił Ivrana. W takich delikatnych kwestiach lepiej radziła sobie Riida.
W kwestii Riidy... Mógłby do niej zajrzeć, ale z drugiej strony dziewczyna pewnie ma lepsze zajęcia niż gra w kości. Ktoś miał przysłać medyka, żeby obejrzał jej ojca, więc pewnie elfka jest teraz skupiona na stanie zdrowia Ravisha. A poza tym, podczas całej podróży z Ahavpali nie mieli ani jednej sekundy tylko dla siebie, pewnie mają wiele do omówienia.
Nilfhaal wsadził dłonie głęboko w kieszenie i zakołysał się na piętach, rozglądając się po cichym obozowisku. W końcu jego wzrok padł na namioty znajdujące się bliżej jaskini Siyafa i elf uśmiechnął się lekko do siebie.
Niemal bezszelestnie wślizgnął się do wnętrza, unosząc połę namiotu i od razu spostrzegł Eleise ślęczącą w skupieniu nad jakimiś papierami. Płomień latarni rzucał na jej twarz ciepły blask i malował poruszające się, płynące cienie.
-Patrzysz na te cyfry z taką czułością, że zaczynam im zazdrościć - w oczach Nilfhaala zaświeciły łobuzerskie iskierki, ale gdy tylko dziewczyna podniosła głowę, wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu, dając znać, że przychodzi w pokoju. - Wiem, wiem. Nie powinno mnie tu być.
Elf obszedł prowizoryczny stół, przy którym siedziała dziewczyna i przyciągnął sobie drewnianą skrzynię, na której usiadł.
-Ale chyba nie dam rady zasnąć. Odzwyczaiłem się od ciągłego rozglądania się za wrogami i czuwaniem nawet w czasie snu. Może znajdziesz mi coś, w czym mógłbym się przydać? I przy okazji opowiesz, co tu dokładnie zaszło, gdy wyjechaliśmy?

Offline

#29 13-01-2022 o 21h12

Straż Absyntu
Evalyn
Pomocniczka Jednorożca
Evalyn
...
Wiadomości: 357

https://64.media.tumblr.com/f6548450b024567caebb63b6b09849ab/fe9843fd89a403ad-32/s400x600/e12a5d90617fd408e05b97fae5be3eaf6936b732.png



    Eleise podniosła na moment wzrok znad papierów nad którymi siedziała. Kąciki ust lekko jej drgnęły w reakcji na słowa elfa, który właśnie wszedł do namiotu. Miał racje; nie powinno go tu być a ona powinna go jak najszybciej przegonić i wrócić do tej żmudnej roboty przy której właśnie siedziała. A siedziała już od… w zasadzie całkiem straciła poczucie czasu. Na zewnątrz było już ciemno a w obozie zrobiło się znacznie ciszej niż w ciągu dnia. Dziewczyna rozciągnęła się tłumiąc ziewnięcie i skierowała ponownie spojrzenie na siedzącego po drugiej stronie prowizorycznego stołu elfa.
-Masz specyficzne pojęcie o czułości zważywszy na to jak morduję te cyfry wzrokiem- Zakpiła, po czym westchnęła ciężko zerkając w dół na zapisany drobnym druczkiem pergamin- Doceniam chęć pomocy ale obawiam się, że bez znajomości języka dagpisskiego na niewiele się tu przydasz. Sama mimo, że przebywam już tu jakiś czas wciąż mam czasem problem z rozszyfrowaniem ich pisma.- Trąciła palcem pergamin, który lekko potoczył się po stole- To wszystko spisy inwentarza obozu. Chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest tego dużo… z takimi zapasami bez większej akcji, jaka ostatnio miała miejsca nie pociągnęliby długo- Dodała zamyślona.
Specjalnie oddzielała się już od obozu, kiedyś określała go jako „nasz”. Jednak miała przeczucie, że niedługo jeszcze tu zabawi. Sytuacja zaczynała się stabilizować, zapasy jakie zdobyli podczas odbicia miasta powinny im starczyć na więcej czasu a nawet uczynić częściowo samowystarczalnymi. Pytanie jakie Syiaf podejmie dalsze kroki; znowu schowa głowę w piasek? Będzie to trudniejsze; połączenie dwóch obozów i ten dosyć brawurowy atak prędzej czy później zwróci czyjąś uwagę. Z jednej strony czuła niepokój, z drugiej nie mogła nic zrobić. Syiaf i tak miał w głębokim poważaniu jej opinie. Dodatkowo jej myśli coraz częściej uciekały ku północy i jej rodzimej wyspie.
Zdała sobie sprawę, że totalnie odleciała myślami a Nilfhaal wciąż siedział po drugiej stronie stołu czekając na odpowiedzi. Potrząsnęła głową, jakby chciała w ten sposób wyrzucić z głowy cały bałagan.
-W porządku, opowiem ale nie za darmo. Opowieść za opowieść- Splotła ręce na piersi, uśmiechając się wyzywająco do Nilfhaala- Podejrzewam, że Syiaf i tak was wypyta osobiście o to co dokładnie stało się w kopalniach a Ildarina wymęczy jeszcze bardziej ale wolałabym się o tym wszystkim dowiedzieć bardziej na spokojnie, bez wrażenia, że znajduję się na sali sądowej. Dodatkowo… czy mam wrażenie że Ivran zdaje się być jeszcze bardziej posępny niż zwykle? Co prawda nie znam was długo ale… -Urwała kierując wzrok na płomień latarni. Ale co? Traktuję was już jako przyjaciół? Zabrzmiało to ckliwie ale to była prawda. Nie spędzili ze sobą szczególnie dużo czasu ale zdążyła się zorientować, ze elfy mają serce po właściwej stronie. Mimo tego krótkiego czasu zdązyli ze sobą trochę już przejść. Zresztą w jej rodzinnych stronach panowało przeświadczenie, że łatwiej znaleźć bratnie dusze przez walkę ramię w ramię niż przez rozmowę. Eleise po części podzielała to spojrzenie.- W każdym razie intryguje mnie co tam się wydarzyło.

Ostatnio zmieniony przez Evalyn (13-01-2022 o 21h13)


https://64.media.tumblr.com/5927e058e4f1d2b965a7a07e31160e38/b66bf0f81e2ce8d0-71/s400x600/213eaaf67a5b84f8fda2375a7334ff9157a6fd55.gifv  https://64.media.tumblr.com/1f80c946b31e8edac55d3aa37b5632bb/b66bf0f81e2ce8d0-ea/s400x600/932353bf292d329edfdc1269ae420889b5553eeb.gifv

Offline

#30 Wczoraj o 13h45

Straż Obsydianu
Aida
Pomocniczka Jednorożca
Aida
...
Wiadomości: 332

https://i.imgur.com/U6L7OcR.png



Nilfhaal nieco spochmurniał i wbił w Eleise poważne spojrzenie, milcząc przez chwilę, jakby układał w głowie odpowiedź.
-Właściwie - wypuścił w końcu z siebie powietrze i zmiął w palcach kawałek pergaminu, którym zaczął się bawić. - Sam chciałbym to wiedzieć. To znaczy wiem wszystko ogólnie, zeszli na sam dół kopalni, odnaleźli ojca Riidy, a potem robiąc w kopalniach zamieszanie z uwalnianiem smoka wydostali się na zewnątrz. Puff! Szalone, nie?  - Nilfhaal zaśmiał się i pokręcił głową. - Kto by pomyślał, że to wszystko prawda. Smoki w kopalniach... Wiem, że to egoistyczne, ale żałuję, że nie mogłem na żadnego popatrzeć nawet przez chwilę. Widziałaś kiedyś smoka? Ja nie widziałem nawet z daleka, a co dopiero z bliska... Podobno zbroja zrobiona z łusek smoka jest właściwie niezniszczalna. Nie da się jej przebić. A może to tylko legendy - elf wzruszył ramionami, kończąc swoją dygresję. - W każdym razie... Wiesz, zarówno Ivran, jak i Arenvah nie są zbyt wylewni, gdyby płacili im za słowa, obaj skończyliby na ulicy. Ale tym razem w ich milczeniu jest coś innego. Coś, jakby... Jakby obaj zgodnie ustalili, że nie chcą o tym mówić. Myślę, że oni widzieli tam, na samym dnie coś, o czym wolą nie wspominać. Może chodzi o Riidę? Z Ivranem jest ten problem, że im bardziej ciągniesz go za język, tym trudniej wydobyć odpowiedzi. Bardzo uparty egzemplarz. Do tego sprawa z Ildarinem i jego ojcem. Wszystko się popieprzyło. Ale hej! Może ty coś z niego wyciągniesz? Wiesz, możesz trochę rozluźnić zapięcie koszuli i ładnie się uśmiechnąć. To działa na facetów - Nilfhaal wyszczerzył zęby i przymknął oczy, gotując się na to, że za chwilę oberwie czymś w łeb.

Offline

Strony : 1 2