Forum

Strony : 1 2

#26 20-11-2021 o 16h54

Straż Obsydianu
Aida
Pomocniczka Jednorożca
Aida
...
Wiadomości: 336

https://i.imgur.com/gfezvjK.png


Riida nie mogła powstrzymać powagi, słuchając kąśliwych słów mężczyzny, który bez wątpienia był Gaedem. Nilfhaal sporo jej opowiedział o ich pobycie w obozie rebeliantów, w tym używając wielu wymyślnych epitetów, również o synu przywódcy. W lot zrozumiała, dlaczego mężczyźni nie zapałali do siebie sympatią, chociaż dla niej Gaed wcale nie wydawał się być aż takim zgryźliwym formalistą, jakim przedstawił go przyjaciel.
-Ciebie też wspaniale widzieć - Riida nie mogąc powstrzymać dobrego humoru spowodowanego dotarciem do bezpiecznego celu, uściskała Eleise. - Ivran i Arenvah wiele ryzykowali, żeby ocalić mojego tatę. Tak, Nilfhaal również - dodała, słysząc za plecami znaczące chrząknięcie.
-Rozumiemy waszą ostrożność, zważywszy na okoliczności - Arenvah włączył się do rozmowy. Od czasu, gdy spotkał Riidę i jej towarzyszy, wciąż podróżował w typowym ubraniu strażnika, a jego koń miał wciąż na sobie herb niedźwiedzia. - Zamierzamy poddać się izolacji, dopóki nie uznacie, że jesteście gotowi nam zaufać.
-Jedynym słowem, będziemy grzeczni - Riida wyszczerzyła zęby w stronę Gaeda. - Mam tylko jedną prośbę. Mój tata jest w kiepskim stanie, ma też chore oczy. Czy jakiś lekarz mógłby na niego spojrzeć?
Riida spojrzała kątem oka na Nilfhaala, który wyraźnie walczył z ciekawością. Na pewno chciał zapytać Eleise o wiele rzeczy, w tym o współpracę z obozem magicznych i oblężenie miasteczka, ale ze wzglądu na sytuację, w której ona i reszta elfów byli wciąż traktowani z rezerwą, wiedział, że kobieta nie może niczego powiedzieć. Taki był układ.
-Gotowy spotkać brata? - Riida uśmiechnęła się szeroko i zwróciła się do Sariona w południowej mowie.
Chłopiec gorączkowo pokiwał głową i złapał kurczowo Riidę za dłoń. W jego brązowych oczach zabłysła nadzieja i po raz pierwszy od ich wyjazdu z Ahavpali na jego dziecięcej buzi pojawił się uśmiech.
-Athan tutaj jest? - chłopiec zadarł głowę, wpatrując się w elfkę.
-Tak - dziewczyna przykucnęła, żeby spojrzeć chłopcu w oczy. - Eleise cię do niego zaprowadzi, prawda Eleise? Byłeś bardzo dzielnym chłopcem.

Offline

#27 27-11-2021 o 19h26

Straż Absyntu
Evalyn
Pomocniczka Jednorożca
Evalyn
...
Wiadomości: 382

https://64.media.tumblr.com/f6548450b024567caebb63b6b09849ab/fe9843fd89a403ad-32/s400x600/e12a5d90617fd408e05b97fae5be3eaf6936b732.png


    Syiaf nie wyglądał na zadowolonego obrotem spraw. Ostatnio zresztą rzadko wyglądał na zadowolonego; Gaed powtarzał, że ojciec jest zmęczony ostatnią intensywnością wydarzeń i to jest głównym powodem jego kiepskiego humoru. Eleise jednak miała wrażenie, że przywódca obozu byłby szczęśliwszy jakby elfy nie wróciły z kopalni. Nie powiedziała tego jednak na głos, nie chciała dodatkowo utrudniać sytuacji, a przynajmniej nie tym razem.
    Przywódca wrócił wieczorem i niedługo później zebrał kilka osób na naradę. Eleise znalazła się tam tylko dlatego, że ona jako jedyna miała do czynienia z wszystkimi członkami elfiej grupki. Oprócz niej w jaskini znajdowali się teraz Gaed, Artrand i jeszcze dwie inne zaufane Syiafowi osoby, odpowiedzialne w sporej części za zarządzanie obozem.
-Ivran, Nilfhaal i ta dagpisska elfka z ojcem nie powinni raczej stanowić problemu- Odezwał się po dłuższym milczeniu Syiaf.- Co prawda tamta dwójka była również odpowiedzialna za zamieszanie z obozami ale była w tym częściowo moja wina. Pozwoliłem naszym gościom na zbyt dużą samowolkę.- Mruknął niechętnie. Eleise spojrzała na niego zaskoczona; nie spodziewała się takich słów z jego ust- Ostatecznie nie mieli nigdy złych zamiarów.
-Są jak dzieci, które jeszcze wiele trzeba nauczyć- Odezwał się Artrand, marszcząc brwi- Chociaż są już w wieku, w którym powinni używać głowy, jeśli podejmują jakieś ryzyko.-Zerknął przelotnie na Eleise- Ale zgadzam się, jeśli będzie się miało na nich oko to wszystko powinno być w porządku.
-Mówisz o tym, że powinni się wiele nauczyć. Ivran nie jest czasem twoim synem?- Jeden z dwóch towarzyszy Syiafa skrzyżował ręce na piersi posyłając Artrandowi nieprzychylne spojrzenie. Danros był odpowiedzialny za przydziały patroli w obozie. Eleise średnio go lubiła; zawsze uważała że ma jeszcze większy kij w tyłku niż Gaed. Dodatkowo potwornie lubił się rządzić.
-Co w związku z tym?- Artrand utkwił spokojne spojrzenie w Danrosie.
-Powinieneś wziąć za niego odpowiedzialność.
-Tak jak ty wziąłeś za swojego?- Na twarzy Artranda pojawił się cień uśmiechu.
    Z jakiegoś powodu twarz Danrosa zrobiła się jeszcze bardziej czerwona niż zwykle. Gaed, siedzący obok Eleise skrzywił się lekko. Dziewczyna posłała mu zdziwione spojrzenie ale mężczyzna pokręcił głową.
-Teraz to wy zachowujecie się jak dzieci- Powiedział ponuro Syiaf- Zostawcie prywatne konflikty na później. Zatem w kwestii Ivrana, Nilfhaala i…
-Riidy- Mruknęła Eleise cicho.
-I Riidy się zgadzamy. Problemem pozostaje ten rudowłosy jeniec i strażnik.
-To były strażnik!- Eleise niemal podskoczyła w miejscu, gotowa bronić zażarcie każdego z elfów- Ryzykował naprawdę dużo, opuszczając swoje stanowisko tylko po to aby pomóc. Większość strażników raczej nie narażałaby życia, żeby wyprowadzić nieznaną im dziewczynę z więzienia- Dźgnęła się palcem w pierś- Jeśli byłby po stronie króla to już dawno pojawiłyby się problemy. Zresztą Riida, Nilfhaal, Ivran i Arenvah działają w jednej grupie, więc przyjmując do obozu Ivrana i Nilfhaala już wcześniej naraziliśmy obóz na ryzyko i nic złego się nie stało. Skoro elfy poszukiwane przez listy gończe zdołały zaufać strażnikowi to chyba Arenvah nie stanowi zagrożenia. Dodatkowo ryzykował w Ahav...
-Dobrze, wystarczy, już to raz słyszałem- Syiaf podniósł rękę, żeby zatrzymać potok słów Eleise, zanim ta się zapowietrzy- Ciężko zaprzeczyć, że masz rację jeśli chodzi o podejmowanie ryzyka. Dodatkowo bardzo chciałbym przepytać Ivrana i tego chłopaka od strażników o kopalnie. To co zrobili jest co prawda szalone ale jednocześnie godne podziwu, biorąc pod uwagę historię, które krążą o tym miejscu- Powiedział marszcząc brwi- I myślę, że pozwoli nam się dowiedzieć nieco więcej o sytuacji w Ahavpali. Informacji nigdy za dużo, szczególnie w sytuacji, w której obecnie jesteśmy. Będziemy po prostu uważnie ich obserwować.
    Pomruk zgody przetoczył się przez jaskinie. Eleise odetchnęła. Myślała, że pójdzie znacznie gorzej. Może była zbyt surowa w ocenianiu Syiafa...
-Jeśli chodzi o dostęp do informacji, z rudowłosego może uda się coś wyciągnąć- Odezwał się Danros- Zatrzymajmy go jako jeńca i przesłuchajmy. Z tego co się dowiedzieliśmy jest szpiegiem królewskim. Nie mieliśmy okazji jeszcze być nigdy tak blisko informacji związanych z dworem królewskim.
-Jeśli to szpieg królewski, może być trudno. Wydaje mi się, że król ma przy sobie dosyć wykwalifikowanych ludzi- Mruknął Gaed- Tak czy inaczej nie możemy go puścić.
-Myślę, że przeceniasz jego wysokość- Odezwała się Eleise, mając w głowie to jak łatwo Ildarin został złapany.
-Jeśli nie uda się nic z niego wyciągnąć po prostu go zabijemy- Danros wzruszył ramionami- Nie ma co się nad tym dłużej zastanawiać.
    Eleise zmarszczyła brwi. Zabić… nie chciała, żeby był martwy. Wiedziała, że Ildarin jest szpiegiem królewskim, że w przeszłości zrobił wiele złego i nie można było mu ufać. Ale dlaczego wtedy uwolnił ją z więzienia? Nigdy nie miała okazji zapytać go o to, zresztą wątpiła żeby powiedział prawdę. Zarówno Ivran jak i Ildarin byli zamknięci w sobie, tylko na dwa różne sposoby. W zasadzie… Zawiesiła wzrok na Artrandzie. On był taki sam. Całą tą trójkę coś łączyło. Artrand podniósł wzrok i na chwilę ich spojrzenia się skrzyżowały. Na szczupłej twarzy elfa pojawił się cień uśmiechu, jakby doskonale wiedział o czym myśli Eleise.
-Wezmę odpowiedzialność za Ildarina- Odezwał się nagle, zwracając do Syiafa- Chłopak również pochodzi z północy, może uda mi się z nim dzięki temu łatwiej dogadać.
    Syiaf milczał chwilę a później powoli skinął głową.
-Tylko niech cię nie zwiedzie sentyment do wspólnego pochodzenia. Może kiedyś pochodził z północy ale teraz to szpieg królewski z Echos. Najważniejsze to wyciągnąć od niego jakieś informacje. Prawdopodobnie ścigał z stolicy pozostałą trójkę elfów i to jest głównym powodem, dla którego tu jest ale nie możemy tracić czujności.
-Doskonale zdaję sobie z tego sprawę- Odparł Artrand.
W jego oczach zamigotały dziwne ogniki. Syiaf wiedział, że Ivran, Artrand i Ildarin pochodzili z jednego klanu? Po jego wypowiedziach, szczerze wątpiła. Dlaczego Artrand zachowywał to dla siebie? Chciałaby wiedzieć, jak będzie przebiegała ich rozmowa ale raczej nie będzie szansy aby to usłyszeć. Czy faktycznie Ildarin będzie skory współpracować? Rudowłosy elf był nieprzewidywalny; ciężko było stwierdzić co postanowi zrobić.
-El- Mruknął Gaed.
    Eleise rozejrzała się nieco nieprzytomna, wyrwana z zamyślenia. Syiaf zakończył naradę i większość osób zdążyła już wyjść. Dziewczyna również podniosła się z miejsca i ruszyła za Gaedem. Na zewnątrz było już ciemno. Chłodny wiatr omiótł twarz dziewczyny, rozbudzając ją na dobre.
-Nie poszło tak źle.- Odezwała się zrównując z Gaedem krok.
-Ojciec nie jest okrutny, po prostu lubi mieć wszystko pod kontrolą. A temu nie ma co się dziwić, w końcu jest naszym przywódcą- Powiedział Gaed- Widzi, że twoi kumple mają w większości serce po właściwej stronie, mimo że lubią wprowadzać chaos do spokojnego obozowego życia.
-Sam częściowo się do tego przyczyniłeś.
-Tak, tak wiem- Gaed wywrócił oczami, próbując się skrzywić ale nie potrafił ukryć lekkiego uśmiechu- Nie musisz mi tego wypominać za każdym razem. Zresztą zrobiłem to bo chciałem mieć was pod kontrolą. W tej kwestii jestem podobny do ojca.
-Z marnym skutkiem- Mruknęła- O co swoją drogą chodziło z Danrosem i jego synem? Nie miałam pojęcia, że w ogóle ma jakiegoś potomka.
Gaed zatrzymał się przy swoim namiocie i podrapał się po głowie.
-Bo się do niego nie przyznaje. W zasadzie dowiedziałem się o tym przypadkiem- Powiedział- Rodzina Danrosa nigdy nie zgadzała się z obecną polityką i od zawsze działała przeciwko systemowi. Jednak jego syn z jakiegoś powodu wybrał karierę strażnika. Szybko piął się po szczeblach kariery i zajął wysoką pozycję w Borray. Myślę, że do tej kariery przyczynił się fakt, że dzieciak wydał praktycznie całą swoją rodzinę. Przykra historia.
-Och- Mruknęła Eleise wpatrując się w Gaeda z szeroko otwartymi oczami- Więc dlatego Danros jest...taki.- Teraz zrobiło się jej realnie szkoda tego starszego, surowego mężczyzny.- W takim razie to co powiedział Artrand było okrutne.-Mruknęła ciszej.
-Nie nam to oceniać- Gaed klepnął Eleise w ramie- Wracajmy do roboty. Obóz sam się nie przeniesie.


https://64.media.tumblr.com/5927e058e4f1d2b965a7a07e31160e38/b66bf0f81e2ce8d0-71/s400x600/213eaaf67a5b84f8fda2375a7334ff9157a6fd55.gifv  https://64.media.tumblr.com/1f80c946b31e8edac55d3aa37b5632bb/b66bf0f81e2ce8d0-ea/s400x600/932353bf292d329edfdc1269ae420889b5553eeb.gifv

Offline

#28 19-12-2021 o 12h51

Straż Obsydianu
Aida
Pomocniczka Jednorożca
Aida
...
Wiadomości: 336

https://i.imgur.com/U6L7OcR.png


Nilfhaal przechadzał się po oświetlonym blaskiem ognisk obozie rebeliantów, obserwując zmiany, jakie zaszły w nim od ich ostatniego pobytu. A tych było sporo. Wiele z namiotów, które pamiętał z poprzedniego razu, zniknęło. Sam obóz zdawał się być o wiele cichszy i przestrzenny. Dobry czy zły znak? Nie mieli czasu porozmawiać z Eleisie o tym, co wydarzyło się pod ich nieobecność. Nie wiedzieli zupełnie nic na temat przebiegu oblężenia królewskiego miasteczka. Brak ludzi mógł zatem oznaczać dwie rzeczy, powodzenie lub klęskę. Wioska nie wydawała się pogrążona w żałobie, zatem Nilfhaal założył, że Siyafowi udało się poprowadzić szturm. Zresztą, w przeciwnym wypadku przywódca na pewno nie byłby dla nich tak łaskawy. Mimo to, puste miejsca po namiotach wywoływały w elfie jakieś nieukojone uczucie niepokoju, które lekko drapało go w serce.
Nie miał ochoty wracać do swojego namiotu. Ivran znowu stał się milczący i pogrążony w myślach. Nie miał o to pretensji, w końcu doskonale wiedział, dlaczego jego przyjaciel popadł w tak markotny nastrój. Gdzieś tu znajdował się jego ojciec, którego obecność działa na elfa z północy jak łyk skwaśniałego mleka. Nie wiedział, jak pocieszyć przyjaciela, jakich użyć słów? Zresztą on sam nie był specjalistą w relacjach ojciec-syn. Poza tym, Ivran nie należał do tych, którzy lubią słuchać czczego gadania. Między innymi właśnie dlatego Nilfhaal lubił Ivrana. W takich delikatnych kwestiach lepiej radziła sobie Riida.
W kwestii Riidy... Mógłby do niej zajrzeć, ale z drugiej strony dziewczyna pewnie ma lepsze zajęcia niż gra w kości. Ktoś miał przysłać medyka, żeby obejrzał jej ojca, więc pewnie elfka jest teraz skupiona na stanie zdrowia Ravisha. A poza tym, podczas całej podróży z Ahavpali nie mieli ani jednej sekundy tylko dla siebie, pewnie mają wiele do omówienia.
Nilfhaal wsadził dłonie głęboko w kieszenie i zakołysał się na piętach, rozglądając się po cichym obozowisku. W końcu jego wzrok padł na namioty znajdujące się bliżej jaskini Siyafa i elf uśmiechnął się lekko do siebie.
Niemal bezszelestnie wślizgnął się do wnętrza, unosząc połę namiotu i od razu spostrzegł Eleise ślęczącą w skupieniu nad jakimiś papierami. Płomień latarni rzucał na jej twarz ciepły blask i malował poruszające się, płynące cienie.
-Patrzysz na te cyfry z taką czułością, że zaczynam im zazdrościć - w oczach Nilfhaala zaświeciły łobuzerskie iskierki, ale gdy tylko dziewczyna podniosła głowę, wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu, dając znać, że przychodzi w pokoju. - Wiem, wiem. Nie powinno mnie tu być.
Elf obszedł prowizoryczny stół, przy którym siedziała dziewczyna i przyciągnął sobie drewnianą skrzynię, na której usiadł.
-Ale chyba nie dam rady zasnąć. Odzwyczaiłem się od ciągłego rozglądania się za wrogami i czuwaniem nawet w czasie snu. Może znajdziesz mi coś, w czym mógłbym się przydać? I przy okazji opowiesz, co tu dokładnie zaszło, gdy wyjechaliśmy?

Offline

#29 13-01-2022 o 21h12

Straż Absyntu
Evalyn
Pomocniczka Jednorożca
Evalyn
...
Wiadomości: 382

https://64.media.tumblr.com/f6548450b024567caebb63b6b09849ab/fe9843fd89a403ad-32/s400x600/e12a5d90617fd408e05b97fae5be3eaf6936b732.png



    Eleise podniosła na moment wzrok znad papierów nad którymi siedziała. Kąciki ust lekko jej drgnęły w reakcji na słowa elfa, który właśnie wszedł do namiotu. Miał racje; nie powinno go tu być a ona powinna go jak najszybciej przegonić i wrócić do tej żmudnej roboty przy której właśnie siedziała. A siedziała już od… w zasadzie całkiem straciła poczucie czasu. Na zewnątrz było już ciemno a w obozie zrobiło się znacznie ciszej niż w ciągu dnia. Dziewczyna rozciągnęła się tłumiąc ziewnięcie i skierowała ponownie spojrzenie na siedzącego po drugiej stronie prowizorycznego stołu elfa.
-Masz specyficzne pojęcie o czułości zważywszy na to jak morduję te cyfry wzrokiem- Zakpiła, po czym westchnęła ciężko zerkając w dół na zapisany drobnym druczkiem pergamin- Doceniam chęć pomocy ale obawiam się, że bez znajomości języka dagpisskiego na niewiele się tu przydasz. Sama mimo, że przebywam już tu jakiś czas wciąż mam czasem problem z rozszyfrowaniem ich pisma.- Trąciła palcem pergamin, który lekko potoczył się po stole- To wszystko spisy inwentarza obozu. Chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest tego dużo… z takimi zapasami bez większej akcji, jaka ostatnio miała miejsca nie pociągnęliby długo- Dodała zamyślona.
Specjalnie oddzielała się już od obozu, kiedyś określała go jako „nasz”. Jednak miała przeczucie, że niedługo jeszcze tu zabawi. Sytuacja zaczynała się stabilizować, zapasy jakie zdobyli podczas odbicia miasta powinny im starczyć na więcej czasu a nawet uczynić częściowo samowystarczalnymi. Pytanie jakie Syiaf podejmie dalsze kroki; znowu schowa głowę w piasek? Będzie to trudniejsze; połączenie dwóch obozów i ten dosyć brawurowy atak prędzej czy później zwróci czyjąś uwagę. Z jednej strony czuła niepokój, z drugiej nie mogła nic zrobić. Syiaf i tak miał w głębokim poważaniu jej opinie. Dodatkowo jej myśli coraz częściej uciekały ku północy i jej rodzimej wyspie.
Zdała sobie sprawę, że totalnie odleciała myślami a Nilfhaal wciąż siedział po drugiej stronie stołu czekając na odpowiedzi. Potrząsnęła głową, jakby chciała w ten sposób wyrzucić z głowy cały bałagan.
-W porządku, opowiem ale nie za darmo. Opowieść za opowieść- Splotła ręce na piersi, uśmiechając się wyzywająco do Nilfhaala- Podejrzewam, że Syiaf i tak was wypyta osobiście o to co dokładnie stało się w kopalniach a Ildarina wymęczy jeszcze bardziej ale wolałabym się o tym wszystkim dowiedzieć bardziej na spokojnie, bez wrażenia, że znajduję się na sali sądowej. Dodatkowo… czy mam wrażenie że Ivran zdaje się być jeszcze bardziej posępny niż zwykle? Co prawda nie znam was długo ale… -Urwała kierując wzrok na płomień latarni. Ale co? Traktuję was już jako przyjaciół? Zabrzmiało to ckliwie ale to była prawda. Nie spędzili ze sobą szczególnie dużo czasu ale zdążyła się zorientować, ze elfy mają serce po właściwej stronie. Mimo tego krótkiego czasu zdązyli ze sobą trochę już przejść. Zresztą w jej rodzinnych stronach panowało przeświadczenie, że łatwiej znaleźć bratnie dusze przez walkę ramię w ramię niż przez rozmowę. Eleise po części podzielała to spojrzenie.- W każdym razie intryguje mnie co tam się wydarzyło.

Ostatnio zmieniony przez Evalyn (13-01-2022 o 21h13)


https://64.media.tumblr.com/5927e058e4f1d2b965a7a07e31160e38/b66bf0f81e2ce8d0-71/s400x600/213eaaf67a5b84f8fda2375a7334ff9157a6fd55.gifv  https://64.media.tumblr.com/1f80c946b31e8edac55d3aa37b5632bb/b66bf0f81e2ce8d0-ea/s400x600/932353bf292d329edfdc1269ae420889b5553eeb.gifv

Offline

#30 23-01-2022 o 13h45

Straż Obsydianu
Aida
Pomocniczka Jednorożca
Aida
...
Wiadomości: 336

https://i.imgur.com/U6L7OcR.png



Nilfhaal nieco spochmurniał i wbił w Eleise poważne spojrzenie, milcząc przez chwilę, jakby układał w głowie odpowiedź.
-Właściwie - wypuścił w końcu z siebie powietrze i zmiął w palcach kawałek pergaminu, którym zaczął się bawić. - Sam chciałbym to wiedzieć. To znaczy wiem wszystko ogólnie, zeszli na sam dół kopalni, odnaleźli ojca Riidy, a potem robiąc w kopalniach zamieszanie z uwalnianiem smoka wydostali się na zewnątrz. Puff! Szalone, nie?  - Nilfhaal zaśmiał się i pokręcił głową. - Kto by pomyślał, że to wszystko prawda. Smoki w kopalniach... Wiem, że to egoistyczne, ale żałuję, że nie mogłem na żadnego popatrzeć nawet przez chwilę. Widziałaś kiedyś smoka? Ja nie widziałem nawet z daleka, a co dopiero z bliska... Podobno zbroja zrobiona z łusek smoka jest właściwie niezniszczalna. Nie da się jej przebić. A może to tylko legendy - elf wzruszył ramionami, kończąc swoją dygresję. - W każdym razie... Wiesz, zarówno Ivran, jak i Arenvah nie są zbyt wylewni, gdyby płacili im za słowa, obaj skończyliby na ulicy. Ale tym razem w ich milczeniu jest coś innego. Coś, jakby... Jakby obaj zgodnie ustalili, że nie chcą o tym mówić. Myślę, że oni widzieli tam, na samym dnie coś, o czym wolą nie wspominać. Może chodzi o Riidę? Z Ivranem jest ten problem, że im bardziej ciągniesz go za język, tym trudniej wydobyć odpowiedzi. Bardzo uparty egzemplarz. Do tego sprawa z Ildarinem i jego ojcem. Wszystko się popieprzyło. Ale hej! Może ty coś z niego wyciągniesz? Wiesz, możesz trochę rozluźnić zapięcie koszuli i ładnie się uśmiechnąć. To działa na facetów - Nilfhaal wyszczerzył zęby i przymknął oczy, gotując się na to, że za chwilę oberwie czymś w łeb.

Offline

#31 09-02-2022 o 20h39

Straż Absyntu
Evalyn
Pomocniczka Jednorożca
Evalyn
...
Wiadomości: 382

https://64.media.tumblr.com/f6548450b024567caebb63b6b09849ab/fe9843fd89a403ad-32/s400x600/e12a5d90617fd408e05b97fae5be3eaf6936b732.png



Eleise zmrużyła oczy i chwyciła za pergamin który miała pod ręką, żeby cisnąć nim w elfa. Efekt był jednak znikomy bo przedmiot był zbyt lekki i nawet nie dotarł do twarzy Nilfhaala, co tylko bardziej podirytowało dziewczynę. Nie miała jednak przy sobie nic lepszego. Ah jak bardzo przydałaby się teraz jedna z tych opasłych książek, które Ivran zazwyczaj ze sobą nosi.
-Aż się prosi zagonić cię do jakiejś podłej roboty.- Mruknęła, łypiąc na niego niechętnie i krzyżując ramiona na piersi- Jesteś denerwujący- Sarknęła jeszcze na koniec, wciąż czując się urażona.
    Przez chwilę panowała cisza a dziewczyna analizowała resztę słów elfa. Ani Arenvah ani Ivran nie chcieli rozmawiać o tym co widzieli. Każdy człowiek czy elf ma swoje granice a są pewne wydarzenia tak traumatyczne i okrutne, że ciężko później do nich wracać. Eleise wiedziała coś na ten temat.
-To więzienie. Kopalnie, w których ludzie skazani są na katorżniczą pracę- Odezwała się po chwili cichym głosem, spoglądając w stronę wyjścia z namiotu, przez które wpadało chłodne powietrze.-Wystarczy jedno spojrzenie na to, jak wygląda ojciec Riidy. Musiał przejść przez koszmar. Dagpisscy żołnierze zwykle nie mają litości nad więźniami, mam wrażenie że duża część czerpie satysfakcje z tego, że ma nad nimi władzę. Widać to już na ulicach miast, nawet w stosunku do teoretycznie wolnych ludzi. Cały ten system, który wprowadzono…- Umilkła po z każdym słowem głos coraz bardziej drżał jej z tłumionej wściekłości.- Strach pomyśleć do czego to doprowadzi, jeśli forma władzy Isenbarda utrzyma się przez kolejne lata, przechodząc z ojca na syna a później wnuków. Minęło piętnaście lat odkąd wstąpił na tron a z każdym rokiem jego wysokość zaskakuje nas coraz gorszymi pomysłami.
    Odchyliła się lekko do tyłu, zamyślona. Czasem się zastanawiała czemu król był jaki był. Czy to kwestia zwykłego okrucieństwa czy kryło się za tym coś więcej? Z powieści, które słyszała, jego ojciec i brat nie byli aż tak bezwzględni. Przynajmniej nie w stosunku do wszystkich ludzi i każdego przejawu magii. Może lepiej było o tym nie myśleć. Nawet jeśli powód byłby głębszy to nie usprawiedliwiało to fali okrucieństwa, która zalała Silegard. Potrząsnęła głową, wracając do rzeczywistości.
-Zboczyłam z tematu. Pewnie chcesz się teraz dowiedzieć co działo się przez ten czas tutaj- Oparła się łokciami o stół a w jej oczach zamigotały iskierki. To była znacznie przyjemniejsza kwestia do omówienia. Sukces zawsze motywował ludzi do dalszych działań.

https://64.media.tumblr.com/8f1d5ea6e78baafc9525d765c55ccd81/tumblr_pvyxk9A4dK1reyzwyo2_r1_250.png


    Ildarin wciąż miał zasłonięte oczy, więc jedyne na czym mógł się opierać to zmysł słuchu i czucia. Ręce zdołały mu już znów zdrętwieć od nieco za ciasno związanych lin. Któryś z miejscowych ścisnął je jeszcze mocniej chcąc się upewnić, że elf na pewno się nie wydostanie.
    Z tego co zdążył wychwycić obóz do którego dotarli miał się gdzieś przenieść. Nie miał pojęcia gdzie, zresztą akurat w tym momencie niewiele by mu to pomogło. Ludzie tutaj byli zaskakująco ostrożni, znacznie bardziej niż w Echos. W zasadzie nie powinien się dziwić; tu panowały całkiem inne warunki niż w stolicy.
    Elfa znacznie oddalono do głównej części obozu. Nie słychać było stąd aż tak dobrze rozmów; co najwyżej przytłumione z oddali głosy. Chłodniejsze powietrze, odbijające się od ścian echo i półmrok świadczyły o tym, że znowu znaleźli się w jaskiniach. Zanim dotarli do obozu to szli przez długi i skomplikowany kompleks korytarzy. Musieli być w miejscu, gdzie znajdują się większe konstrukcje skalne; w niektórych miejscach Ildarin wyczuł ewidentną ingerencje człowieka. Budynek w skale? Jakaś wielka świątynia? Przy samym wejściu do kompleksu światło i dźwięk rozkładały się inaczej niż w dalszych zakątkach, przestrzeń tam była znacznie większa i bardziej otwarta. Tyle zdążył wybadać. No i jeszcze drogę do obozu. Dwa razy w prawo, trzy w lewo, później przez około dwieście kroków prosto, znów w lewo i dwa w prawo, pozostałą część drogi już prosto bez kluczenia. W zasadzie kolejna bezużyteczna wiedza, skoro i tak się przenoszą. Nawet gdyby zdążył uciec, nawet gdyby udało mu się przekazać komuś gdzie są, to kiedy żołnierze by tu dotarli prawdopodobnie nie zastaliby już nikogo.
    Wciąż był w beznadziejnej sytuacji i nie miał pojęcia jaki kierunek dalej obrać. Westchnął ciężko. Prawdopodobnie będą chcieli go przesłuchać, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o działaniach króla i jego ludzi. Niewiele straci im mówiąc, zresztą większość informacji, które posiadał nie pomoże im w tej naiwnej rebelianckiej walce. Co najwyżej może zgasić ich zapał. Pozycja władcy była zbyt silna… przynajmniej tak to wyglądało na pierwszy rzut oka. Potrząsnął głową; to nie był czas na polityczne rozmyślania i teorie, które głownie polegały na  jego przeczuciach niż na czymkolwiek innym.
    Drgnął słysząc kroki nadchodzące od strony korytarza. Lżejsze od dotychczasowych. Elfie. Nie było tu zbyt dużo elfów; do tej pory nie zdołał wyłapać ani jednego oprócz tych, z którymi wcześniej przebywał. Mężczyźni wystawieni na warcie przed jego „więzieniem” byli ludźmi. Zmarszczył czoło wsłuchując się dokładniej w to co się działo. Nowy głos odezwał się w języku dagpisskim z dosyć specyficznym akcentem; brzmiał trochę jak Ivran, kiedy próbował się nauczyć kilku rozkazów przed misją w kopalniach. Tylko znacznie mniej pokracznie; Ivran zdecydowanie nie miał talentu do nauki obcych języków. Chociaż akurat on, Ildarin nie powinien w tej kwestii być krytyczny; może gdyby nie traktował tej misji tak lekko i gdyby dotarł do Dagpiss z większą znajomością języka zamiast wyłącznie kilku karczmianych przekleństw wszystko potoczyłoby się inaczej. Ale teraz było już za późno na wyrzuty.
    Drzwi? metalowe? Otworzyły się z nieprzyjemnym dla ucha zgrzytem a od korytarza wpadło jeszcze chłodniejsze powietrze. Ildarin usłyszał jeszcze głos jednego z wartowników, mruczącego coś niewyraźnie i znów lekkie kroki. Drzwi znowu zamknęły się, drażniąc nieco wrażliwy słuch elfa i zapanowała dziwna cisza. Jeszcze bardziej irytująca niż wcześniejszy dźwięk nienaoliwionych drzwi.
-Niestety nie mówię w języku dagpisskim, więc jeśli dalej będziecie próbowali dotrzeć do mnie w ten sposób tym bardziej się nic nie dowiedzie- Powiedział, żeby cokolwiek powiedzieć i przerwać tą denerwującą ciszę.
-Myślę, że to nie będzie konieczne àla’halan*
    Ildarin drgnął na dźwięk znajomego określenia, którego nie słyszał od lat. Zanim zdążył cokolwiek odpowiedzieć to opaska z jego oczu została zdjęta. Elf zamrugał kilka razy; na szczęście w jaskini panował półmrok, więc jego wzrok nie miał problemu z przystosowaniem się. Przed Ildarinem stał wysoki, jasnowłosy elf, przypominający dziwnie Ivrana; bardziej zmęczonego, zniszczonego życiem Ivrana. I patrzącego na niego z dziwnym współczuciem? Przed oczami pojawiło mu się dalekie, nieco zamazane wspomnienie. Ten sam jasnowłosy elf rozmawiający z jego ojcem, w czasie gdy mały kilkuletni chłopiec szarpał go za szaty, próbując zdobyć jego atencje. Zabawne, że to była pierwsza rzecz, która przyszła mu do głowy. W końcu znał tą twarz również z listów gończych, które były kilka lat temu wywieszone po całej stolicy.
    Wiele razy w głowie wyobrażał sobie jak będzie przebiegać to spotkanie. Teraz jednak pomyślał, że wszystkie te wyobrażenia były żałośnie komiczne. Patrząc w twarz Artranda pierwszy raz od bardzo dawna zabrakło mu słów.

*członek tego samego klanu


https://64.media.tumblr.com/5927e058e4f1d2b965a7a07e31160e38/b66bf0f81e2ce8d0-71/s400x600/213eaaf67a5b84f8fda2375a7334ff9157a6fd55.gifv  https://64.media.tumblr.com/1f80c946b31e8edac55d3aa37b5632bb/b66bf0f81e2ce8d0-ea/s400x600/932353bf292d329edfdc1269ae420889b5553eeb.gifv

Offline

#32 09-04-2022 o 18h48

Straż Obsydianu
Aida
Pomocniczka Jednorożca
Aida
...
Wiadomości: 336

https://i.imgur.com/U6L7OcR.png


Nilfhaal zmarszczył lekko brwi i zastukał palcami w blat, jakby głęboko się nad czymś zastanawiał.
-Tutaj jest inaczej niż w reszcie Silegardu - elf przeniósł pochmurne spojrzenie na dziewczynę. - W Silegardzie gnębi się magię, tutaj gnębi się każde ludzkie istnienie. Zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego Isenbard toleruje te różnice, chociaż tak bardzo dąży do tego, żeby całkowicie kontrolować wszystkie włączone do Silegardu krainy? Dagpiss zostało przysposobione najpóźniej ze wszystkich. I udało się to tylko dlatego, że Isenbard i Al-Rashid dogadali się za plecami wszystkich i podpisali ten dziwny traktat w 622. Wtedy w Dagpiss zaczęło być coraz gorzej. Wiesz, co? Myślę, że nasz Isenbard wie, że nie zdołałby podbić tego kraju w tradycyjny sposób. I że w pewien sposób boi się Rashida, dlatego nie ingeruje w to, co się tutaj dzieje. Dopóki w Borray powiewają flagi Silegardu a do królewskiego skarbca spływają rubiny, Isenbard udaje, że nie widzi co Maharaj robi z tą krainą.
Nilfhaal zacisnął zęby tak, że kość żuchwy wyraźnie poruszyła się pod jego skórą. Niczym tak nie gardził jak ludźmi u władzy. Cóż, możliwe, że to również miało wpływ na jego stosunki z ojcem.
-Byłaś mi winna opowieść, a ja znowu ci przerwałem - elf westchnął lekko, wracając do rzeczywistości. - Nie będę miał nic przeciwko, jeśli ubarwisz ją lekko opisami wdzięków egzotycznych dam lub chociaż zajmującymi pojedynkami.

Offline

#33 15-05-2022 o 20h10

Straż Absyntu
Evalyn
Pomocniczka Jednorożca
Evalyn
...
Wiadomości: 382

https://64.media.tumblr.com/8f1d5ea6e78baafc9525d765c55ccd81/tumblr_pvyxk9A4dK1reyzwyo2_r1_250.png


    Ildarin domyślał się, że ojciec Ivrana jest gdzieś w okolicy ale nigdy nie sądził, że stanie z nim twarzą w twarz. Co więcej, był pewny, że Artrand zupełnie  go nie kojarzy. Kiedy tamten odszedł z klanu, on sam był małym dzieciakiem. A po za tym Artrand zawsze wydawał się Ildarinowi kimś, kto ma w głębokim poważaniu członków klanu. Przynajmniej zawsze sobie go tak wyobrażał; lubił tą wizję i nawet nie myślał brać pod uwagę innych scenariuszy. W końcu magiczni często tacy byli; skoncentrowani głownie na sobie i na pogłębianiu swoich umiejętności. Najbardziej szanowali im podobnych. Chociaż najwyraźniej Artrand miał gdzieś nawet własnego syna.
    Na dłuższą chwilę w celi zapanowała cisza. Ildarinowi serce waliło tak mocno jakby chciało wyskoczyć z piersi; nie był pewny czy z irytacji, zaskoczenia czy jeszcze z czegoś innego. Jednocześnie walczył sam ze sobą, żeby nie odwrócić wzroku od Artranda. Miał wrażenie, ze jak ucieknie spojrzeniem to przegra. Jakby to miało szczególne znaczenie w jego obecnej upokarzającej sytuacji.
-Jesteś podobny do swojego ojca- Głos Artranda w końcu przebił ciszę a Ildarin uznał, że lepiej by było jakby jednak milczał. To chyba było najgorsze zaczęcie rozmowy jakie mogło nastąpić.
-Nasze cechy wspólne kończą się na wyglądzie- Głos Ildarina zabrzmiał chłodniej niż chciałby żeby brzmiał. Cóż, przynajmniej wspomnienie ojca pozwoliło mu odzyskać mowę. Nie ma tego złego…- Swoją drogą nazywanie mnie  àla’halan jest błędne, zważywszy na fakt, że klan już nie istnieje. A nawet jeśli by istniał myślę, że odpowiedniejszym słowem byłoby feallair*.
    Artrand przekrzywił głowę a w jego oczach pojawił się dziwny błysk. Ildarinowi średnio się to spodobało. Nie znał go osobiście ale było w nim coś niepokojącego. Jakby… wiedział? Jakby prześwietlał jego duszę na wskroś i wyczytywał wszystkie myśli z jego głowy. Najgorszy typ osobowości.
-Cóż, nie mnie to oceniać. W końcu nie było mnie na miejscu. Widzisz Ildarinie, jestem człowiekiem nauki - żeby w coś uwierzyć muszę to najpierw zobaczyć i dogłębnie przeanalizować- Powiedział z wzruszeniem ramionami.- Dlatego tu jestem. Aby ustalić fakty.
-Pracuję dla króla. Zostałem wysłany, żeby złapać trójkę elfów posądzonych o magie, którzy zrobili zamieszanie w stolicy. Z czego istnieje podejrzenie, że jeden z elfów imieniem Ivran jest związany w jakiś sposób z poszukiwanym od kilku lat listem gończym Artrandem, w efekcie czego jest szansa, że może do niego doprowadzić- Powiedział beznamiętnie Ildarin gapiąc się wymownie w sufit- Myślę, że bez przesłuchiwania mnie jest to na tyle oczywiste, ze można się tego prosto domyślić. I nie wątpię, że już dawno to zrobiliście. Niewiele więcej jestem w stanie powiedzieć bo niewiele więcej wiem- Wzruszył ramionami- Jestem po prostu wynajętym szpiegiem.
-Niewiele więcej? Ale jednak więcej- Przez twarz Artranda przemknął lekki uśmiech.
-Większość informacji, które posiadam na niewiele wam się zda.
-A zatem słaby z ciebie szpieg. Wiesz, że nie mając nic cennego do powiedzenia automatycznie skazujesz się na śmierć? Wydaje mi się- popraw mnie jeśli się mylę-  że szpieg powinien mieć zawsze asa w rękawie. Skoro król wysyła kogoś takiego na tak ważną misję, to chyba niezbyt dobrze dzieje się na dworze królewskim. Czyżby król był zdesperowany?- Artrand oparł się o ścianę z założonymi na piersi rękami i spojrzał na Ildarina z tym łagodnym, lekko pobłażliwym uśmiechem.
-Dałem się obrabować komuś takiemu jak twój syn, zostałem zamknięty w dagpisskim więzieniu i uwolniony przez tych, których ścigam żeby w efekcie trafić do kolejnej niewoli- Ildarin zamknął oczy i uśmiechnął się sam do siebie. Pierwszy raz wypowiedział to na głos i rozbawiło go to jak beznadziejnie to brzmiało- Zapewne masz racje.
-Więc dlaczego będąc w tak beznadziejnej sytuacji wciąż jesteś spokojny?
-Kiedy osiąga się dno to nie pozostaje nic innego tylko się od niego odbić. Panika na nic mi się nie przyda.- Ildarin otworzył oczy i odwzajemnił spojrzenie Artranda- Czasem as w rękawie potrafi pojawić się znienacka.
-A więc jednak masz jakiś plan?- Artrand uniósł brwi.
-Nie nazwałbym tego planem. Ale wiele rzeczy może się zmienić w zależności od okoliczności. Pracuję sam dla siebie przez co potrafię całkiem nieźle ocenić co w danej chwili bardziej mi się opłaca.- Odparł Ildarin nieco znużonym tonem. Chociaż nawet to ostatnio poddawał wątpliwości. Ale nie chodziło o to w co on wierzy tylko jak go postrzegają inni.-Może kiepski ze mnie szpieg ale często spadam na cztery łapy. 
    Artrand przez chwilę patrzył na niego w milczeniu, jakby chciał prześwietlić co siedzi w głowie elfa.
-Podejrzewam, że odetchnąłbyś z ulgą gdybyśmy zostali straceni, mam racje?
-Patrząc na moją obecną sytuacje- Ildarin wzruszył ramionami- To nic osobistego, po prostu chcę żyć.
-Nic osobistego- Powtórzył ciszej Artrand wciąż uważnie patrząc na Ildarina. Jakby doskonale wiedział, że kłamie. Elf oparł głowę o ścianę i spojrzał w górę- Rozumiem. Król z pewnością też by się ucieszył widząc mnie pojmanego. Prawdopodobnie ogłosiłby święto. Byłbyś bohaterem Ildarinie- Przez twarz Artranda znowu przemknął uśmiech, kiedy Ildarin zmarszczył brwi. Ktoś mu kiedyś powiedział coś podobnego i nie skończyło się to dobrze. Artrand lekko odbił się rękami od ściany i wyprostował się.- Dziękuję za rozmowę. Zajrzę do ciebie za jakiś czas.
    Machnął ręką na pożegnanie i wyszedł z celi. Drzwi zatrzasnęły się z hukiem. Jego pojawienie się jak i zakończenie rozmowy było tak nagłe, że cała ta sytuacja wydawała się po prostu abstrakcyjnym snem. Ildarin został sam, kompletnie nie wiedząc co ma myśleć.

*zdrajca


https://64.media.tumblr.com/5927e058e4f1d2b965a7a07e31160e38/b66bf0f81e2ce8d0-71/s400x600/213eaaf67a5b84f8fda2375a7334ff9157a6fd55.gifv  https://64.media.tumblr.com/1f80c946b31e8edac55d3aa37b5632bb/b66bf0f81e2ce8d0-ea/s400x600/932353bf292d329edfdc1269ae420889b5553eeb.gifv

Offline

#34 29-05-2022 o 21h15

Straż Obsydianu
Aida
Pomocniczka Jednorożca
Aida
...
Wiadomości: 336

https://i.imgur.com/gfezvjK.png


Miasto, do którego przybyli ukryte było pod kopułą potężnych, czerwonych skał, które ochraniały je nie tylko od góry, ale również tworząc olbrzymi pierścień, tak, że ktoś nie znający położenia miasteczka, nigdy nie domyśliłby się, że wyrastające przed nim góry skrywają w swoich objęciach tętniące życiem miejsce.
Niewysokie, dwupiętrowe budynki z czerwonej gliny wyglądały jakby ukucnęły pod olbrzymim skalnym nawisem, który według Riidy trzymał się tylko dzięki boskiej woli. Biały, drobny piasek tworzył schodzącą łagodnie plażę, którą obmywała niezwykle przejrzysta, turkusowa słodka woda, która swoje źródło musiała mieć w podziemiach gór. Słońce wpadające przez otwór znajdujący się hen nad ich głowami zapewniało idealne warunki dla zielonych roślin porastających nadwodne skały. Te z kolei były źródłem pożywienia dla kóz i kur, które swobodnie poruszały się po terenie wioski. Gdyby nie szkarłatne, olbrzymie plamy w miejscach, gdzie w jasny piasek wsiąkła krew królewskich ludzi, Riida uznałaby to miejsce za rajskie.
Elfka zawiesiła wzrok na ludziach Syiafa, zawijających kolejne z bezwładnych ciał w tkaninę. Minęło już kilka dni od czasu, gdy przyjechali ze starym obozem, żeby pomóc w urządzaniu się w nowym miejscu, ale ślady po stoczonej tu bitwie wciąż jeszcze można było spotkać na każdym kroku. Powinna odetchnąć i poczuć w końcu spokój, przecież znaleźli bezpieczne schronienie, ludziom na długi czas nie zabraknie słodkiej wody i pożywienia, a jej ojciec będzie mógł nabrać sił. Do tego Syiaf chyba w końcu ich zaakceptował, a przynajmniej od dawna nikt z nich nie musiał stawiać się na żadne przesłuchiwania. Powinna to wziąć za dobrą monetę.
A jednak, jakiś wewnętrzny niepokój ściskał ją od środka. Mogła odpychać te myśli, ale one wciąż wracały, kiedy tylko pozostawała z nimi sam na sam. Ludzie z Arzy, ci którzy zginęli z jej rąk, w czymś, nad czym zupełnie nie umiała zapanować. Riida spojrzała na wnętrza swoich dłoni, zgięła i rozprostowała palce. Posłuchały. Dlaczego więc nie słuchają jej nigdy, gdy próbowała czarować? Dlaczego dysponowała czymś, nad czym nie miała żadnej kontroli? W Echos starała się w ogóle nie używać magii, ale teraz, gdy coraz częściej do niej sięgała, zaczęła ją przerażać. Nikt jej nie szkolił gdy była dzieckiem, a później w Echos też nie miała prawdziwego nauczyciela. Nauczyciel... Ivran tak często mówił, jak są ważni i ile potrafią. Może gdyby tak... Codziennie ten sam ciąg myśli prowadził ją do tej samej osoby. Wiedziała, że Ivran nigdy się na to nie zgodzi, ale jeśli nie powie tego na głos, po prostu się udusi. Musiała spróbować.
Brązowo-złocista kwoka poderwała się z miejsca z gdakaniem i szybko czmychnęła spod stóp Riidy, gdy ta zmieniła nagle kierunek. Dziewczyna skierowała się w głąb miasteczka, szukając konkretnego domku, w którym on i Nilfhaal dostali zakwaterowanie. Wszystkie te budynki, wyglądające jak ulepione z jednego kawałka gliny, z maleńkimi oknami i stromymi schodami zdawały się tworzyć swoisty labirynt wśród skał. W końcu odnalazła budynek, którego szukała i z impetem wbiegła po schodach, wbijając w powietrze rdzawy pył, który oblepiał jej stopy odziane w lekkie sandały.
-Cześć - wyparowała od progu, łapiąc oddech i szczerząc się do elfa, którego najwyraźniej musiała wyrwać z ogromnego zamyślenia, bo ten wzdrygnął się wyraźnie i szybko zatrzasnął czytaną księgę. - Co robisz?

Spoiler (kliknij, aby zobaczyć)

Ostatnio zmieniony przez Aida (29-05-2022 o 21h18)

Offline

#35 29-05-2022 o 22h15

Straż Absyntu
Evalyn
Pomocniczka Jednorożca
Evalyn
...
Wiadomości: 382

https://64.media.tumblr.com/67db0c54400eceed2c0905ed27b03344/tumblr_pgv30la1hN1reyzwyo10_r1_400.png


    Nowe miejsce wydawało się zapewnić wszystkim względny spokój. Przez pierwsze dni Ivran spacerował uliczkami bez konkretnego celu i przyglądał się ludziom. Lokalizacja zapewniała im znacznie lepsze położenie niż w poprzednich obozach. Widać było, że ten sukces wpłynął mocno na morale tu obecnych. Wszyscy wydawali się znacznie żywsi i zmotywowani niż dotychczas.
    Tylko, że cała ta sytuacja wciąż wydawała się Ivranowi niepewna. Jasne, chwilowo pokonano wrogów ale co jeśli królewscy ludzie zorientują się co się stało i przyślą żołnierzy do odbicia tego miejsca? Czy miejscowi będą mieli jakiekolwiek szanse? Król miał wyszkolone wojsko i nieskończone ilości pieniędzy i broni. A oni mimo chwilowej motywacji wciąż byli słabi. Wszyscy. Jak wiele zdołali zdziałać w kopalniach? Ledwo udało się wyciągnąć jednego człowieka a Ivran prawie przypłacił to życiem. Poziom jego magii ,z którego do tej pory był całkiem dumny, w obliczu takiego zagrożenia stawał się niewiele warty. 
    Takie sztuczki działały na słabiej wyszkolonych ludzi na północy ale w obliczu prawdziwego zagrożenia… Prawdopodobnie nawet do pięt nie dorastał własnemu ojcu. Był do tej pory tylko naiwnym dzieciakiem, który myślał że trochę podstawowych zaklęć czyni go kimś wyjątkowym.
    W wolnym czasie wracał do czytania książki, którą zabrał z wyspy. Zdążył przejrzeć ją już całą i zdać sobie sprawę, że magia w niej opisana mogłaby wydać się sporej części osób… niemoralna w pewnych aspektach. Ale było też w niej coś niesamowitego; rzeczy które można robić posiadając odpowiedni poziom wyszkolenia sprawiały że Ivranowi serce biło szybciej.
-Zresztą magia jest jak miecz- Powiedział głośno do Venril, wpatrując się z ciekawością w stronę opisującą techniki odbierania energii przeciwnikom- Nie jest zły ani dobry. Wszystko zależy od tego w jakim celu go użyjesz.
    I zarówno władanie mieczem jak i magią wymagało treningu, najlepiej pod okiem dobrego nauczyciela aby przyniosło jakiekolwiek efekty. Problem w tym, że mistrza szermierki w tych czasach można było odnaleźć znacznie łatwiej niż mistrza magii. Ci ostatni w większości zostali wymordowani. Oczywiście był jeszcze jego ojciec ale… Ivran skrzywił się na samą myśl, że miałby go o coś prosić. Wciąż miał swoją dumę.
    Wparowanie Riidy momentalnie wyrwało go z zamyślenia. Zatrzasnął książkę i wrzucił ją do torby a później spojrzał  na elfkę. Zdążył ją już poznać na tyle, że po jej uśmiechu był w stanie stwierdzić że dziewczyna coś kombinuje. Cóż, miło było chociaż przez krótką chwilę mieć święty spokój; to i tak było rzadkie błogosławieństwo w towarzystwie w którym obecnie się znalazł.
-Czytam, w zasadzie nic ciekawego- Mruknął, zerkając z ukosa na torbę, żeby sprawdzić czy na pewno nie widać okładki książki. Nie miał szczególnie ochoty rozmawiać z pozostałymi o treściach w niej zawartych. Był pewien, że nie będą zachwyceni. Już i tak czuł na sobie pełen wyrzutu wzrok Venrill- Jak się czuje twój ojciec?- Wyprostował się starając wrócić myślami do rzeczywistości. Ostatnio było to wyjątkowo ciężkie; przez większość czasu rozmyślał o beznadziejnej sytuacji politycznej na kontynencie i o swoich własnych beznadziejnych umiejętnościach magii. Brew mu lekko drgnęła; uśmiech Riidy zaczynał go trochę niepokoić- I… co tak właściwie kombinujesz? Chyba nie zamierzasz okradać naszych gospodarzy?- Dodał ze zgrozą.


https://64.media.tumblr.com/5927e058e4f1d2b965a7a07e31160e38/b66bf0f81e2ce8d0-71/s400x600/213eaaf67a5b84f8fda2375a7334ff9157a6fd55.gifv  https://64.media.tumblr.com/1f80c946b31e8edac55d3aa37b5632bb/b66bf0f81e2ce8d0-ea/s400x600/932353bf292d329edfdc1269ae420889b5553eeb.gifv

Offline

#36 11-06-2022 o 18h15

Straż Obsydianu
Aida
Pomocniczka Jednorożca
Aida
...
Wiadomości: 336

https://i.imgur.com/gfezvjK.png


-Hm nie myślałam o tym, ale skoro już wspomniałeś... - Riida zmrużyła oczy i ujęła brodę między kciuk i palec wskazujący, po czym wybuchła lekkim śmiechem. - Nie martw się, nawet ja mam swoje granice. Ale twoja mina była tego warta.
Bez czekania na zaproszenie, elfka weszła w głąb pomieszczenia i usiadła pod oknem, na którego parapecie przysiadła Venril.
-Tata wraca do sił. Rozmawiałam z tutejszą lekarką. Nie ma szansy na to, że w pełni odzyska wzrok, ale jeśli zastosujemy się do zaleceń, jest możliwość, że chociaż trochę się polepszy. Teraz musi zasłaniać oczy bandażem, kiedy wychodzi na ostre słońce. Podobno musi się stopniowo przyzwyczaić, po tylu latach spędzonych w mroku, każdy promień słońca jest dla jego oczu jak sztylet. Szkoda, że nie wiedzieliśmy o tym, gdy tylko wyjechaliśmy z Ahavpali. Są zioła, z których moglibyśmy robić napary, które pomogłyby lepiej zaleczyć oczy, ale nie rosną na pustyni. Pochodzą z Riverval, być może są do dostania na targu w Borray, ale... Tata mówi, żebym nie zaptrzątała sobie tym głowy, bo wycieczka do miasta jest zbyt niebezpieczna. To wymagałoby cudu, a dopiero co doświadczyliśmy jednego cudu. Zachłanność i niewdzięczność może jedynie rozgniewać bogów. To jego słowa - dziewczyna westchnęła i delikatnie pogładziła piórka sokolicy. - Ojcowie bywają strasznie uparci.
Riida zawiesiła głos i przeniosła wzrok na Ivrana. Cały ten monolog odciągnął ją od tego, po co właściwie tu przyszła. Wiedziała, że powinna zmierzać do celu, bo tolerancja Ivrana na pogaduszki bywała raczej krótkoterminowa, ale zupełnie nie ułożyła w głowie planu i teraz słowa ugrzęzły jej w gardle, a to przecież rzadko się zdarzało. Nie mogła jednak stracić swojej szansy, bo był jedyną osobą, do której teraz mogła się zwrócić.
-Iv... - zaczęła niepewnie, starając się jakoś delikatnie naprowadzić elfa na swoje myśli, zanim ten podskoczy jak oparzony i zamknie jej drzwi przed nosem, zanim w ogóle na dobre ją wysłucha. - Nie irytuje cię czasem to, że tak mało wiemy o magii? O tej magii, która jest w nas?

Offline

Strony : 1 2