Forum

Strony : 1 2

#26 20-11-2021 o 16h54

Straż Obsydianu
Aida
Pomocniczka Jednorożca
Aida
...
Wiadomości: 348

https://i.imgur.com/gfezvjK.png


Riida nie mogła powstrzymać powagi, słuchając kąśliwych słów mężczyzny, który bez wątpienia był Gaedem. Nilfhaal sporo jej opowiedział o ich pobycie w obozie rebeliantów, w tym używając wielu wymyślnych epitetów, również o synu przywódcy. W lot zrozumiała, dlaczego mężczyźni nie zapałali do siebie sympatią, chociaż dla niej Gaed wcale nie wydawał się być aż takim zgryźliwym formalistą, jakim przedstawił go przyjaciel.
-Ciebie też wspaniale widzieć - Riida nie mogąc powstrzymać dobrego humoru spowodowanego dotarciem do bezpiecznego celu, uściskała Eleise. - Ivran i Arenvah wiele ryzykowali, żeby ocalić mojego tatę. Tak, Nilfhaal również - dodała, słysząc za plecami znaczące chrząknięcie.
-Rozumiemy waszą ostrożność, zważywszy na okoliczności - Arenvah włączył się do rozmowy. Od czasu, gdy spotkał Riidę i jej towarzyszy, wciąż podróżował w typowym ubraniu strażnika, a jego koń miał wciąż na sobie herb niedźwiedzia. - Zamierzamy poddać się izolacji, dopóki nie uznacie, że jesteście gotowi nam zaufać.
-Jedynym słowem, będziemy grzeczni - Riida wyszczerzyła zęby w stronę Gaeda. - Mam tylko jedną prośbę. Mój tata jest w kiepskim stanie, ma też chore oczy. Czy jakiś lekarz mógłby na niego spojrzeć?
Riida spojrzała kątem oka na Nilfhaala, który wyraźnie walczył z ciekawością. Na pewno chciał zapytać Eleise o wiele rzeczy, w tym o współpracę z obozem magicznych i oblężenie miasteczka, ale ze wzglądu na sytuację, w której ona i reszta elfów byli wciąż traktowani z rezerwą, wiedział, że kobieta nie może niczego powiedzieć. Taki był układ.
-Gotowy spotkać brata? - Riida uśmiechnęła się szeroko i zwróciła się do Sariona w południowej mowie.
Chłopiec gorączkowo pokiwał głową i złapał kurczowo Riidę za dłoń. W jego brązowych oczach zabłysła nadzieja i po raz pierwszy od ich wyjazdu z Ahavpali na jego dziecięcej buzi pojawił się uśmiech.
-Athan tutaj jest? - chłopiec zadarł głowę, wpatrując się w elfkę.
-Tak - dziewczyna przykucnęła, żeby spojrzeć chłopcu w oczy. - Eleise cię do niego zaprowadzi, prawda Eleise? Byłeś bardzo dzielnym chłopcem.

Online

#27 27-11-2021 o 19h26

Straż Absyntu
Evalyn
Pomocniczka Jednorożca
Evalyn
...
Wiadomości: 393

https://64.media.tumblr.com/f6548450b024567caebb63b6b09849ab/fe9843fd89a403ad-32/s400x600/e12a5d90617fd408e05b97fae5be3eaf6936b732.png


    Syiaf nie wyglądał na zadowolonego obrotem spraw. Ostatnio zresztą rzadko wyglądał na zadowolonego; Gaed powtarzał, że ojciec jest zmęczony ostatnią intensywnością wydarzeń i to jest głównym powodem jego kiepskiego humoru. Eleise jednak miała wrażenie, że przywódca obozu byłby szczęśliwszy jakby elfy nie wróciły z kopalni. Nie powiedziała tego jednak na głos, nie chciała dodatkowo utrudniać sytuacji, a przynajmniej nie tym razem.
    Przywódca wrócił wieczorem i niedługo później zebrał kilka osób na naradę. Eleise znalazła się tam tylko dlatego, że ona jako jedyna miała do czynienia z wszystkimi członkami elfiej grupki. Oprócz niej w jaskini znajdowali się teraz Gaed, Artrand i jeszcze dwie inne zaufane Syiafowi osoby, odpowiedzialne w sporej części za zarządzanie obozem.
-Ivran, Nilfhaal i ta dagpisska elfka z ojcem nie powinni raczej stanowić problemu- Odezwał się po dłuższym milczeniu Syiaf.- Co prawda tamta dwójka była również odpowiedzialna za zamieszanie z obozami ale była w tym częściowo moja wina. Pozwoliłem naszym gościom na zbyt dużą samowolkę.- Mruknął niechętnie. Eleise spojrzała na niego zaskoczona; nie spodziewała się takich słów z jego ust- Ostatecznie nie mieli nigdy złych zamiarów.
-Są jak dzieci, które jeszcze wiele trzeba nauczyć- Odezwał się Artrand, marszcząc brwi- Chociaż są już w wieku, w którym powinni używać głowy, jeśli podejmują jakieś ryzyko.-Zerknął przelotnie na Eleise- Ale zgadzam się, jeśli będzie się miało na nich oko to wszystko powinno być w porządku.
-Mówisz o tym, że powinni się wiele nauczyć. Ivran nie jest czasem twoim synem?- Jeden z dwóch towarzyszy Syiafa skrzyżował ręce na piersi posyłając Artrandowi nieprzychylne spojrzenie. Danros był odpowiedzialny za przydziały patroli w obozie. Eleise średnio go lubiła; zawsze uważała że ma jeszcze większy kij w tyłku niż Gaed. Dodatkowo potwornie lubił się rządzić.
-Co w związku z tym?- Artrand utkwił spokojne spojrzenie w Danrosie.
-Powinieneś wziąć za niego odpowiedzialność.
-Tak jak ty wziąłeś za swojego?- Na twarzy Artranda pojawił się cień uśmiechu.
    Z jakiegoś powodu twarz Danrosa zrobiła się jeszcze bardziej czerwona niż zwykle. Gaed, siedzący obok Eleise skrzywił się lekko. Dziewczyna posłała mu zdziwione spojrzenie ale mężczyzna pokręcił głową.
-Teraz to wy zachowujecie się jak dzieci- Powiedział ponuro Syiaf- Zostawcie prywatne konflikty na później. Zatem w kwestii Ivrana, Nilfhaala i…
-Riidy- Mruknęła Eleise cicho.
-I Riidy się zgadzamy. Problemem pozostaje ten rudowłosy jeniec i strażnik.
-To były strażnik!- Eleise niemal podskoczyła w miejscu, gotowa bronić zażarcie każdego z elfów- Ryzykował naprawdę dużo, opuszczając swoje stanowisko tylko po to aby pomóc. Większość strażników raczej nie narażałaby życia, żeby wyprowadzić nieznaną im dziewczynę z więzienia- Dźgnęła się palcem w pierś- Jeśli byłby po stronie króla to już dawno pojawiłyby się problemy. Zresztą Riida, Nilfhaal, Ivran i Arenvah działają w jednej grupie, więc przyjmując do obozu Ivrana i Nilfhaala już wcześniej naraziliśmy obóz na ryzyko i nic złego się nie stało. Skoro elfy poszukiwane przez listy gończe zdołały zaufać strażnikowi to chyba Arenvah nie stanowi zagrożenia. Dodatkowo ryzykował w Ahav...
-Dobrze, wystarczy, już to raz słyszałem- Syiaf podniósł rękę, żeby zatrzymać potok słów Eleise, zanim ta się zapowietrzy- Ciężko zaprzeczyć, że masz rację jeśli chodzi o podejmowanie ryzyka. Dodatkowo bardzo chciałbym przepytać Ivrana i tego chłopaka od strażników o kopalnie. To co zrobili jest co prawda szalone ale jednocześnie godne podziwu, biorąc pod uwagę historię, które krążą o tym miejscu- Powiedział marszcząc brwi- I myślę, że pozwoli nam się dowiedzieć nieco więcej o sytuacji w Ahavpali. Informacji nigdy za dużo, szczególnie w sytuacji, w której obecnie jesteśmy. Będziemy po prostu uważnie ich obserwować.
    Pomruk zgody przetoczył się przez jaskinie. Eleise odetchnęła. Myślała, że pójdzie znacznie gorzej. Może była zbyt surowa w ocenianiu Syiafa...
-Jeśli chodzi o dostęp do informacji, z rudowłosego może uda się coś wyciągnąć- Odezwał się Danros- Zatrzymajmy go jako jeńca i przesłuchajmy. Z tego co się dowiedzieliśmy jest szpiegiem królewskim. Nie mieliśmy okazji jeszcze być nigdy tak blisko informacji związanych z dworem królewskim.
-Jeśli to szpieg królewski, może być trudno. Wydaje mi się, że król ma przy sobie dosyć wykwalifikowanych ludzi- Mruknął Gaed- Tak czy inaczej nie możemy go puścić.
-Myślę, że przeceniasz jego wysokość- Odezwała się Eleise, mając w głowie to jak łatwo Ildarin został złapany.
-Jeśli nie uda się nic z niego wyciągnąć po prostu go zabijemy- Danros wzruszył ramionami- Nie ma co się nad tym dłużej zastanawiać.
    Eleise zmarszczyła brwi. Zabić… nie chciała, żeby był martwy. Wiedziała, że Ildarin jest szpiegiem królewskim, że w przeszłości zrobił wiele złego i nie można było mu ufać. Ale dlaczego wtedy uwolnił ją z więzienia? Nigdy nie miała okazji zapytać go o to, zresztą wątpiła żeby powiedział prawdę. Zarówno Ivran jak i Ildarin byli zamknięci w sobie, tylko na dwa różne sposoby. W zasadzie… Zawiesiła wzrok na Artrandzie. On był taki sam. Całą tą trójkę coś łączyło. Artrand podniósł wzrok i na chwilę ich spojrzenia się skrzyżowały. Na szczupłej twarzy elfa pojawił się cień uśmiechu, jakby doskonale wiedział o czym myśli Eleise.
-Wezmę odpowiedzialność za Ildarina- Odezwał się nagle, zwracając do Syiafa- Chłopak również pochodzi z północy, może uda mi się z nim dzięki temu łatwiej dogadać.
    Syiaf milczał chwilę a później powoli skinął głową.
-Tylko niech cię nie zwiedzie sentyment do wspólnego pochodzenia. Może kiedyś pochodził z północy ale teraz to szpieg królewski z Echos. Najważniejsze to wyciągnąć od niego jakieś informacje. Prawdopodobnie ścigał z stolicy pozostałą trójkę elfów i to jest głównym powodem, dla którego tu jest ale nie możemy tracić czujności.
-Doskonale zdaję sobie z tego sprawę- Odparł Artrand.
W jego oczach zamigotały dziwne ogniki. Syiaf wiedział, że Ivran, Artrand i Ildarin pochodzili z jednego klanu? Po jego wypowiedziach, szczerze wątpiła. Dlaczego Artrand zachowywał to dla siebie? Chciałaby wiedzieć, jak będzie przebiegała ich rozmowa ale raczej nie będzie szansy aby to usłyszeć. Czy faktycznie Ildarin będzie skory współpracować? Rudowłosy elf był nieprzewidywalny; ciężko było stwierdzić co postanowi zrobić.
-El- Mruknął Gaed.
    Eleise rozejrzała się nieco nieprzytomna, wyrwana z zamyślenia. Syiaf zakończył naradę i większość osób zdążyła już wyjść. Dziewczyna również podniosła się z miejsca i ruszyła za Gaedem. Na zewnątrz było już ciemno. Chłodny wiatr omiótł twarz dziewczyny, rozbudzając ją na dobre.
-Nie poszło tak źle.- Odezwała się zrównując z Gaedem krok.
-Ojciec nie jest okrutny, po prostu lubi mieć wszystko pod kontrolą. A temu nie ma co się dziwić, w końcu jest naszym przywódcą- Powiedział Gaed- Widzi, że twoi kumple mają w większości serce po właściwej stronie, mimo że lubią wprowadzać chaos do spokojnego obozowego życia.
-Sam częściowo się do tego przyczyniłeś.
-Tak, tak wiem- Gaed wywrócił oczami, próbując się skrzywić ale nie potrafił ukryć lekkiego uśmiechu- Nie musisz mi tego wypominać za każdym razem. Zresztą zrobiłem to bo chciałem mieć was pod kontrolą. W tej kwestii jestem podobny do ojca.
-Z marnym skutkiem- Mruknęła- O co swoją drogą chodziło z Danrosem i jego synem? Nie miałam pojęcia, że w ogóle ma jakiegoś potomka.
Gaed zatrzymał się przy swoim namiocie i podrapał się po głowie.
-Bo się do niego nie przyznaje. W zasadzie dowiedziałem się o tym przypadkiem- Powiedział- Rodzina Danrosa nigdy nie zgadzała się z obecną polityką i od zawsze działała przeciwko systemowi. Jednak jego syn z jakiegoś powodu wybrał karierę strażnika. Szybko piął się po szczeblach kariery i zajął wysoką pozycję w Borray. Myślę, że do tej kariery przyczynił się fakt, że dzieciak wydał praktycznie całą swoją rodzinę. Przykra historia.
-Och- Mruknęła Eleise wpatrując się w Gaeda z szeroko otwartymi oczami- Więc dlatego Danros jest...taki.- Teraz zrobiło się jej realnie szkoda tego starszego, surowego mężczyzny.- W takim razie to co powiedział Artrand było okrutne.-Mruknęła ciszej.
-Nie nam to oceniać- Gaed klepnął Eleise w ramie- Wracajmy do roboty. Obóz sam się nie przeniesie.


https://64.media.tumblr.com/5927e058e4f1d2b965a7a07e31160e38/b66bf0f81e2ce8d0-71/s400x600/213eaaf67a5b84f8fda2375a7334ff9157a6fd55.gifv  https://64.media.tumblr.com/1f80c946b31e8edac55d3aa37b5632bb/b66bf0f81e2ce8d0-ea/s400x600/932353bf292d329edfdc1269ae420889b5553eeb.gifv

Offline

#28 19-12-2021 o 12h51

Straż Obsydianu
Aida
Pomocniczka Jednorożca
Aida
...
Wiadomości: 348

https://i.imgur.com/U6L7OcR.png


Nilfhaal przechadzał się po oświetlonym blaskiem ognisk obozie rebeliantów, obserwując zmiany, jakie zaszły w nim od ich ostatniego pobytu. A tych było sporo. Wiele z namiotów, które pamiętał z poprzedniego razu, zniknęło. Sam obóz zdawał się być o wiele cichszy i przestrzenny. Dobry czy zły znak? Nie mieli czasu porozmawiać z Eleisie o tym, co wydarzyło się pod ich nieobecność. Nie wiedzieli zupełnie nic na temat przebiegu oblężenia królewskiego miasteczka. Brak ludzi mógł zatem oznaczać dwie rzeczy, powodzenie lub klęskę. Wioska nie wydawała się pogrążona w żałobie, zatem Nilfhaal założył, że Siyafowi udało się poprowadzić szturm. Zresztą, w przeciwnym wypadku przywódca na pewno nie byłby dla nich tak łaskawy. Mimo to, puste miejsca po namiotach wywoływały w elfie jakieś nieukojone uczucie niepokoju, które lekko drapało go w serce.
Nie miał ochoty wracać do swojego namiotu. Ivran znowu stał się milczący i pogrążony w myślach. Nie miał o to pretensji, w końcu doskonale wiedział, dlaczego jego przyjaciel popadł w tak markotny nastrój. Gdzieś tu znajdował się jego ojciec, którego obecność działa na elfa z północy jak łyk skwaśniałego mleka. Nie wiedział, jak pocieszyć przyjaciela, jakich użyć słów? Zresztą on sam nie był specjalistą w relacjach ojciec-syn. Poza tym, Ivran nie należał do tych, którzy lubią słuchać czczego gadania. Między innymi właśnie dlatego Nilfhaal lubił Ivrana. W takich delikatnych kwestiach lepiej radziła sobie Riida.
W kwestii Riidy... Mógłby do niej zajrzeć, ale z drugiej strony dziewczyna pewnie ma lepsze zajęcia niż gra w kości. Ktoś miał przysłać medyka, żeby obejrzał jej ojca, więc pewnie elfka jest teraz skupiona na stanie zdrowia Ravisha. A poza tym, podczas całej podróży z Ahavpali nie mieli ani jednej sekundy tylko dla siebie, pewnie mają wiele do omówienia.
Nilfhaal wsadził dłonie głęboko w kieszenie i zakołysał się na piętach, rozglądając się po cichym obozowisku. W końcu jego wzrok padł na namioty znajdujące się bliżej jaskini Siyafa i elf uśmiechnął się lekko do siebie.
Niemal bezszelestnie wślizgnął się do wnętrza, unosząc połę namiotu i od razu spostrzegł Eleise ślęczącą w skupieniu nad jakimiś papierami. Płomień latarni rzucał na jej twarz ciepły blask i malował poruszające się, płynące cienie.
-Patrzysz na te cyfry z taką czułością, że zaczynam im zazdrościć - w oczach Nilfhaala zaświeciły łobuzerskie iskierki, ale gdy tylko dziewczyna podniosła głowę, wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu, dając znać, że przychodzi w pokoju. - Wiem, wiem. Nie powinno mnie tu być.
Elf obszedł prowizoryczny stół, przy którym siedziała dziewczyna i przyciągnął sobie drewnianą skrzynię, na której usiadł.
-Ale chyba nie dam rady zasnąć. Odzwyczaiłem się od ciągłego rozglądania się za wrogami i czuwaniem nawet w czasie snu. Może znajdziesz mi coś, w czym mógłbym się przydać? I przy okazji opowiesz, co tu dokładnie zaszło, gdy wyjechaliśmy?

Online

#29 13-01-2022 o 21h12

Straż Absyntu
Evalyn
Pomocniczka Jednorożca
Evalyn
...
Wiadomości: 393

https://64.media.tumblr.com/f6548450b024567caebb63b6b09849ab/fe9843fd89a403ad-32/s400x600/e12a5d90617fd408e05b97fae5be3eaf6936b732.png



    Eleise podniosła na moment wzrok znad papierów nad którymi siedziała. Kąciki ust lekko jej drgnęły w reakcji na słowa elfa, który właśnie wszedł do namiotu. Miał racje; nie powinno go tu być a ona powinna go jak najszybciej przegonić i wrócić do tej żmudnej roboty przy której właśnie siedziała. A siedziała już od… w zasadzie całkiem straciła poczucie czasu. Na zewnątrz było już ciemno a w obozie zrobiło się znacznie ciszej niż w ciągu dnia. Dziewczyna rozciągnęła się tłumiąc ziewnięcie i skierowała ponownie spojrzenie na siedzącego po drugiej stronie prowizorycznego stołu elfa.
-Masz specyficzne pojęcie o czułości zważywszy na to jak morduję te cyfry wzrokiem- Zakpiła, po czym westchnęła ciężko zerkając w dół na zapisany drobnym druczkiem pergamin- Doceniam chęć pomocy ale obawiam się, że bez znajomości języka dagpisskiego na niewiele się tu przydasz. Sama mimo, że przebywam już tu jakiś czas wciąż mam czasem problem z rozszyfrowaniem ich pisma.- Trąciła palcem pergamin, który lekko potoczył się po stole- To wszystko spisy inwentarza obozu. Chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest tego dużo… z takimi zapasami bez większej akcji, jaka ostatnio miała miejsca nie pociągnęliby długo- Dodała zamyślona.
Specjalnie oddzielała się już od obozu, kiedyś określała go jako „nasz”. Jednak miała przeczucie, że niedługo jeszcze tu zabawi. Sytuacja zaczynała się stabilizować, zapasy jakie zdobyli podczas odbicia miasta powinny im starczyć na więcej czasu a nawet uczynić częściowo samowystarczalnymi. Pytanie jakie Syiaf podejmie dalsze kroki; znowu schowa głowę w piasek? Będzie to trudniejsze; połączenie dwóch obozów i ten dosyć brawurowy atak prędzej czy później zwróci czyjąś uwagę. Z jednej strony czuła niepokój, z drugiej nie mogła nic zrobić. Syiaf i tak miał w głębokim poważaniu jej opinie. Dodatkowo jej myśli coraz częściej uciekały ku północy i jej rodzimej wyspie.
Zdała sobie sprawę, że totalnie odleciała myślami a Nilfhaal wciąż siedział po drugiej stronie stołu czekając na odpowiedzi. Potrząsnęła głową, jakby chciała w ten sposób wyrzucić z głowy cały bałagan.
-W porządku, opowiem ale nie za darmo. Opowieść za opowieść- Splotła ręce na piersi, uśmiechając się wyzywająco do Nilfhaala- Podejrzewam, że Syiaf i tak was wypyta osobiście o to co dokładnie stało się w kopalniach a Ildarina wymęczy jeszcze bardziej ale wolałabym się o tym wszystkim dowiedzieć bardziej na spokojnie, bez wrażenia, że znajduję się na sali sądowej. Dodatkowo… czy mam wrażenie że Ivran zdaje się być jeszcze bardziej posępny niż zwykle? Co prawda nie znam was długo ale… -Urwała kierując wzrok na płomień latarni. Ale co? Traktuję was już jako przyjaciół? Zabrzmiało to ckliwie ale to była prawda. Nie spędzili ze sobą szczególnie dużo czasu ale zdążyła się zorientować, ze elfy mają serce po właściwej stronie. Mimo tego krótkiego czasu zdązyli ze sobą trochę już przejść. Zresztą w jej rodzinnych stronach panowało przeświadczenie, że łatwiej znaleźć bratnie dusze przez walkę ramię w ramię niż przez rozmowę. Eleise po części podzielała to spojrzenie.- W każdym razie intryguje mnie co tam się wydarzyło.

Ostatnio zmieniony przez Evalyn (13-01-2022 o 21h13)


https://64.media.tumblr.com/5927e058e4f1d2b965a7a07e31160e38/b66bf0f81e2ce8d0-71/s400x600/213eaaf67a5b84f8fda2375a7334ff9157a6fd55.gifv  https://64.media.tumblr.com/1f80c946b31e8edac55d3aa37b5632bb/b66bf0f81e2ce8d0-ea/s400x600/932353bf292d329edfdc1269ae420889b5553eeb.gifv

Offline

#30 23-01-2022 o 13h45

Straż Obsydianu
Aida
Pomocniczka Jednorożca
Aida
...
Wiadomości: 348

https://i.imgur.com/U6L7OcR.png



Nilfhaal nieco spochmurniał i wbił w Eleise poważne spojrzenie, milcząc przez chwilę, jakby układał w głowie odpowiedź.
-Właściwie - wypuścił w końcu z siebie powietrze i zmiął w palcach kawałek pergaminu, którym zaczął się bawić. - Sam chciałbym to wiedzieć. To znaczy wiem wszystko ogólnie, zeszli na sam dół kopalni, odnaleźli ojca Riidy, a potem robiąc w kopalniach zamieszanie z uwalnianiem smoka wydostali się na zewnątrz. Puff! Szalone, nie?  - Nilfhaal zaśmiał się i pokręcił głową. - Kto by pomyślał, że to wszystko prawda. Smoki w kopalniach... Wiem, że to egoistyczne, ale żałuję, że nie mogłem na żadnego popatrzeć nawet przez chwilę. Widziałaś kiedyś smoka? Ja nie widziałem nawet z daleka, a co dopiero z bliska... Podobno zbroja zrobiona z łusek smoka jest właściwie niezniszczalna. Nie da się jej przebić. A może to tylko legendy - elf wzruszył ramionami, kończąc swoją dygresję. - W każdym razie... Wiesz, zarówno Ivran, jak i Arenvah nie są zbyt wylewni, gdyby płacili im za słowa, obaj skończyliby na ulicy. Ale tym razem w ich milczeniu jest coś innego. Coś, jakby... Jakby obaj zgodnie ustalili, że nie chcą o tym mówić. Myślę, że oni widzieli tam, na samym dnie coś, o czym wolą nie wspominać. Może chodzi o Riidę? Z Ivranem jest ten problem, że im bardziej ciągniesz go za język, tym trudniej wydobyć odpowiedzi. Bardzo uparty egzemplarz. Do tego sprawa z Ildarinem i jego ojcem. Wszystko się popieprzyło. Ale hej! Może ty coś z niego wyciągniesz? Wiesz, możesz trochę rozluźnić zapięcie koszuli i ładnie się uśmiechnąć. To działa na facetów - Nilfhaal wyszczerzył zęby i przymknął oczy, gotując się na to, że za chwilę oberwie czymś w łeb.

Online

#31 09-02-2022 o 20h39

Straż Absyntu
Evalyn
Pomocniczka Jednorożca
Evalyn
...
Wiadomości: 393

https://64.media.tumblr.com/f6548450b024567caebb63b6b09849ab/fe9843fd89a403ad-32/s400x600/e12a5d90617fd408e05b97fae5be3eaf6936b732.png



Eleise zmrużyła oczy i chwyciła za pergamin który miała pod ręką, żeby cisnąć nim w elfa. Efekt był jednak znikomy bo przedmiot był zbyt lekki i nawet nie dotarł do twarzy Nilfhaala, co tylko bardziej podirytowało dziewczynę. Nie miała jednak przy sobie nic lepszego. Ah jak bardzo przydałaby się teraz jedna z tych opasłych książek, które Ivran zazwyczaj ze sobą nosi.
-Aż się prosi zagonić cię do jakiejś podłej roboty.- Mruknęła, łypiąc na niego niechętnie i krzyżując ramiona na piersi- Jesteś denerwujący- Sarknęła jeszcze na koniec, wciąż czując się urażona.
    Przez chwilę panowała cisza a dziewczyna analizowała resztę słów elfa. Ani Arenvah ani Ivran nie chcieli rozmawiać o tym co widzieli. Każdy człowiek czy elf ma swoje granice a są pewne wydarzenia tak traumatyczne i okrutne, że ciężko później do nich wracać. Eleise wiedziała coś na ten temat.
-To więzienie. Kopalnie, w których ludzie skazani są na katorżniczą pracę- Odezwała się po chwili cichym głosem, spoglądając w stronę wyjścia z namiotu, przez które wpadało chłodne powietrze.-Wystarczy jedno spojrzenie na to, jak wygląda ojciec Riidy. Musiał przejść przez koszmar. Dagpisscy żołnierze zwykle nie mają litości nad więźniami, mam wrażenie że duża część czerpie satysfakcje z tego, że ma nad nimi władzę. Widać to już na ulicach miast, nawet w stosunku do teoretycznie wolnych ludzi. Cały ten system, który wprowadzono…- Umilkła po z każdym słowem głos coraz bardziej drżał jej z tłumionej wściekłości.- Strach pomyśleć do czego to doprowadzi, jeśli forma władzy Isenbarda utrzyma się przez kolejne lata, przechodząc z ojca na syna a później wnuków. Minęło piętnaście lat odkąd wstąpił na tron a z każdym rokiem jego wysokość zaskakuje nas coraz gorszymi pomysłami.
    Odchyliła się lekko do tyłu, zamyślona. Czasem się zastanawiała czemu król był jaki był. Czy to kwestia zwykłego okrucieństwa czy kryło się za tym coś więcej? Z powieści, które słyszała, jego ojciec i brat nie byli aż tak bezwzględni. Przynajmniej nie w stosunku do wszystkich ludzi i każdego przejawu magii. Może lepiej było o tym nie myśleć. Nawet jeśli powód byłby głębszy to nie usprawiedliwiało to fali okrucieństwa, która zalała Silegard. Potrząsnęła głową, wracając do rzeczywistości.
-Zboczyłam z tematu. Pewnie chcesz się teraz dowiedzieć co działo się przez ten czas tutaj- Oparła się łokciami o stół a w jej oczach zamigotały iskierki. To była znacznie przyjemniejsza kwestia do omówienia. Sukces zawsze motywował ludzi do dalszych działań.

https://64.media.tumblr.com/8f1d5ea6e78baafc9525d765c55ccd81/tumblr_pvyxk9A4dK1reyzwyo2_r1_250.png


    Ildarin wciąż miał zasłonięte oczy, więc jedyne na czym mógł się opierać to zmysł słuchu i czucia. Ręce zdołały mu już znów zdrętwieć od nieco za ciasno związanych lin. Któryś z miejscowych ścisnął je jeszcze mocniej chcąc się upewnić, że elf na pewno się nie wydostanie.
    Z tego co zdążył wychwycić obóz do którego dotarli miał się gdzieś przenieść. Nie miał pojęcia gdzie, zresztą akurat w tym momencie niewiele by mu to pomogło. Ludzie tutaj byli zaskakująco ostrożni, znacznie bardziej niż w Echos. W zasadzie nie powinien się dziwić; tu panowały całkiem inne warunki niż w stolicy.
    Elfa znacznie oddalono do głównej części obozu. Nie słychać było stąd aż tak dobrze rozmów; co najwyżej przytłumione z oddali głosy. Chłodniejsze powietrze, odbijające się od ścian echo i półmrok świadczyły o tym, że znowu znaleźli się w jaskiniach. Zanim dotarli do obozu to szli przez długi i skomplikowany kompleks korytarzy. Musieli być w miejscu, gdzie znajdują się większe konstrukcje skalne; w niektórych miejscach Ildarin wyczuł ewidentną ingerencje człowieka. Budynek w skale? Jakaś wielka świątynia? Przy samym wejściu do kompleksu światło i dźwięk rozkładały się inaczej niż w dalszych zakątkach, przestrzeń tam była znacznie większa i bardziej otwarta. Tyle zdążył wybadać. No i jeszcze drogę do obozu. Dwa razy w prawo, trzy w lewo, później przez około dwieście kroków prosto, znów w lewo i dwa w prawo, pozostałą część drogi już prosto bez kluczenia. W zasadzie kolejna bezużyteczna wiedza, skoro i tak się przenoszą. Nawet gdyby zdążył uciec, nawet gdyby udało mu się przekazać komuś gdzie są, to kiedy żołnierze by tu dotarli prawdopodobnie nie zastaliby już nikogo.
    Wciąż był w beznadziejnej sytuacji i nie miał pojęcia jaki kierunek dalej obrać. Westchnął ciężko. Prawdopodobnie będą chcieli go przesłuchać, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o działaniach króla i jego ludzi. Niewiele straci im mówiąc, zresztą większość informacji, które posiadał nie pomoże im w tej naiwnej rebelianckiej walce. Co najwyżej może zgasić ich zapał. Pozycja władcy była zbyt silna… przynajmniej tak to wyglądało na pierwszy rzut oka. Potrząsnął głową; to nie był czas na polityczne rozmyślania i teorie, które głownie polegały na  jego przeczuciach niż na czymkolwiek innym.
    Drgnął słysząc kroki nadchodzące od strony korytarza. Lżejsze od dotychczasowych. Elfie. Nie było tu zbyt dużo elfów; do tej pory nie zdołał wyłapać ani jednego oprócz tych, z którymi wcześniej przebywał. Mężczyźni wystawieni na warcie przed jego „więzieniem” byli ludźmi. Zmarszczył czoło wsłuchując się dokładniej w to co się działo. Nowy głos odezwał się w języku dagpisskim z dosyć specyficznym akcentem; brzmiał trochę jak Ivran, kiedy próbował się nauczyć kilku rozkazów przed misją w kopalniach. Tylko znacznie mniej pokracznie; Ivran zdecydowanie nie miał talentu do nauki obcych języków. Chociaż akurat on, Ildarin nie powinien w tej kwestii być krytyczny; może gdyby nie traktował tej misji tak lekko i gdyby dotarł do Dagpiss z większą znajomością języka zamiast wyłącznie kilku karczmianych przekleństw wszystko potoczyłoby się inaczej. Ale teraz było już za późno na wyrzuty.
    Drzwi? metalowe? Otworzyły się z nieprzyjemnym dla ucha zgrzytem a od korytarza wpadło jeszcze chłodniejsze powietrze. Ildarin usłyszał jeszcze głos jednego z wartowników, mruczącego coś niewyraźnie i znów lekkie kroki. Drzwi znowu zamknęły się, drażniąc nieco wrażliwy słuch elfa i zapanowała dziwna cisza. Jeszcze bardziej irytująca niż wcześniejszy dźwięk nienaoliwionych drzwi.
-Niestety nie mówię w języku dagpisskim, więc jeśli dalej będziecie próbowali dotrzeć do mnie w ten sposób tym bardziej się nic nie dowiedzie- Powiedział, żeby cokolwiek powiedzieć i przerwać tą denerwującą ciszę.
-Myślę, że to nie będzie konieczne àla’halan*
    Ildarin drgnął na dźwięk znajomego określenia, którego nie słyszał od lat. Zanim zdążył cokolwiek odpowiedzieć to opaska z jego oczu została zdjęta. Elf zamrugał kilka razy; na szczęście w jaskini panował półmrok, więc jego wzrok nie miał problemu z przystosowaniem się. Przed Ildarinem stał wysoki, jasnowłosy elf, przypominający dziwnie Ivrana; bardziej zmęczonego, zniszczonego życiem Ivrana. I patrzącego na niego z dziwnym współczuciem? Przed oczami pojawiło mu się dalekie, nieco zamazane wspomnienie. Ten sam jasnowłosy elf rozmawiający z jego ojcem, w czasie gdy mały kilkuletni chłopiec szarpał go za szaty, próbując zdobyć jego atencje. Zabawne, że to była pierwsza rzecz, która przyszła mu do głowy. W końcu znał tą twarz również z listów gończych, które były kilka lat temu wywieszone po całej stolicy.
    Wiele razy w głowie wyobrażał sobie jak będzie przebiegać to spotkanie. Teraz jednak pomyślał, że wszystkie te wyobrażenia były żałośnie komiczne. Patrząc w twarz Artranda pierwszy raz od bardzo dawna zabrakło mu słów.

*członek tego samego klanu


https://64.media.tumblr.com/5927e058e4f1d2b965a7a07e31160e38/b66bf0f81e2ce8d0-71/s400x600/213eaaf67a5b84f8fda2375a7334ff9157a6fd55.gifv  https://64.media.tumblr.com/1f80c946b31e8edac55d3aa37b5632bb/b66bf0f81e2ce8d0-ea/s400x600/932353bf292d329edfdc1269ae420889b5553eeb.gifv

Offline

#32 09-04-2022 o 18h48

Straż Obsydianu
Aida
Pomocniczka Jednorożca
Aida
...
Wiadomości: 348

https://i.imgur.com/U6L7OcR.png


Nilfhaal zmarszczył lekko brwi i zastukał palcami w blat, jakby głęboko się nad czymś zastanawiał.
-Tutaj jest inaczej niż w reszcie Silegardu - elf przeniósł pochmurne spojrzenie na dziewczynę. - W Silegardzie gnębi się magię, tutaj gnębi się każde ludzkie istnienie. Zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego Isenbard toleruje te różnice, chociaż tak bardzo dąży do tego, żeby całkowicie kontrolować wszystkie włączone do Silegardu krainy? Dagpiss zostało przysposobione najpóźniej ze wszystkich. I udało się to tylko dlatego, że Isenbard i Al-Rashid dogadali się za plecami wszystkich i podpisali ten dziwny traktat w 622. Wtedy w Dagpiss zaczęło być coraz gorzej. Wiesz, co? Myślę, że nasz Isenbard wie, że nie zdołałby podbić tego kraju w tradycyjny sposób. I że w pewien sposób boi się Rashida, dlatego nie ingeruje w to, co się tutaj dzieje. Dopóki w Borray powiewają flagi Silegardu a do królewskiego skarbca spływają rubiny, Isenbard udaje, że nie widzi co Maharaj robi z tą krainą.
Nilfhaal zacisnął zęby tak, że kość żuchwy wyraźnie poruszyła się pod jego skórą. Niczym tak nie gardził jak ludźmi u władzy. Cóż, możliwe, że to również miało wpływ na jego stosunki z ojcem.
-Byłaś mi winna opowieść, a ja znowu ci przerwałem - elf westchnął lekko, wracając do rzeczywistości. - Nie będę miał nic przeciwko, jeśli ubarwisz ją lekko opisami wdzięków egzotycznych dam lub chociaż zajmującymi pojedynkami.

Online

#33 15-05-2022 o 20h10

Straż Absyntu
Evalyn
Pomocniczka Jednorożca
Evalyn
...
Wiadomości: 393

https://64.media.tumblr.com/8f1d5ea6e78baafc9525d765c55ccd81/tumblr_pvyxk9A4dK1reyzwyo2_r1_250.png


    Ildarin domyślał się, że ojciec Ivrana jest gdzieś w okolicy ale nigdy nie sądził, że stanie z nim twarzą w twarz. Co więcej, był pewny, że Artrand zupełnie  go nie kojarzy. Kiedy tamten odszedł z klanu, on sam był małym dzieciakiem. A po za tym Artrand zawsze wydawał się Ildarinowi kimś, kto ma w głębokim poważaniu członków klanu. Przynajmniej zawsze sobie go tak wyobrażał; lubił tą wizję i nawet nie myślał brać pod uwagę innych scenariuszy. W końcu magiczni często tacy byli; skoncentrowani głownie na sobie i na pogłębianiu swoich umiejętności. Najbardziej szanowali im podobnych. Chociaż najwyraźniej Artrand miał gdzieś nawet własnego syna.
    Na dłuższą chwilę w celi zapanowała cisza. Ildarinowi serce waliło tak mocno jakby chciało wyskoczyć z piersi; nie był pewny czy z irytacji, zaskoczenia czy jeszcze z czegoś innego. Jednocześnie walczył sam ze sobą, żeby nie odwrócić wzroku od Artranda. Miał wrażenie, ze jak ucieknie spojrzeniem to przegra. Jakby to miało szczególne znaczenie w jego obecnej upokarzającej sytuacji.
-Jesteś podobny do swojego ojca- Głos Artranda w końcu przebił ciszę a Ildarin uznał, że lepiej by było jakby jednak milczał. To chyba było najgorsze zaczęcie rozmowy jakie mogło nastąpić.
-Nasze cechy wspólne kończą się na wyglądzie- Głos Ildarina zabrzmiał chłodniej niż chciałby żeby brzmiał. Cóż, przynajmniej wspomnienie ojca pozwoliło mu odzyskać mowę. Nie ma tego złego…- Swoją drogą nazywanie mnie  àla’halan jest błędne, zważywszy na fakt, że klan już nie istnieje. A nawet jeśli by istniał myślę, że odpowiedniejszym słowem byłoby feallair*.
    Artrand przekrzywił głowę a w jego oczach pojawił się dziwny błysk. Ildarinowi średnio się to spodobało. Nie znał go osobiście ale było w nim coś niepokojącego. Jakby… wiedział? Jakby prześwietlał jego duszę na wskroś i wyczytywał wszystkie myśli z jego głowy. Najgorszy typ osobowości.
-Cóż, nie mnie to oceniać. W końcu nie było mnie na miejscu. Widzisz Ildarinie, jestem człowiekiem nauki - żeby w coś uwierzyć muszę to najpierw zobaczyć i dogłębnie przeanalizować- Powiedział z wzruszeniem ramionami.- Dlatego tu jestem. Aby ustalić fakty.
-Pracuję dla króla. Zostałem wysłany, żeby złapać trójkę elfów posądzonych o magie, którzy zrobili zamieszanie w stolicy. Z czego istnieje podejrzenie, że jeden z elfów imieniem Ivran jest związany w jakiś sposób z poszukiwanym od kilku lat listem gończym Artrandem, w efekcie czego jest szansa, że może do niego doprowadzić- Powiedział beznamiętnie Ildarin gapiąc się wymownie w sufit- Myślę, że bez przesłuchiwania mnie jest to na tyle oczywiste, ze można się tego prosto domyślić. I nie wątpię, że już dawno to zrobiliście. Niewiele więcej jestem w stanie powiedzieć bo niewiele więcej wiem- Wzruszył ramionami- Jestem po prostu wynajętym szpiegiem.
-Niewiele więcej? Ale jednak więcej- Przez twarz Artranda przemknął lekki uśmiech.
-Większość informacji, które posiadam na niewiele wam się zda.
-A zatem słaby z ciebie szpieg. Wiesz, że nie mając nic cennego do powiedzenia automatycznie skazujesz się na śmierć? Wydaje mi się- popraw mnie jeśli się mylę-  że szpieg powinien mieć zawsze asa w rękawie. Skoro król wysyła kogoś takiego na tak ważną misję, to chyba niezbyt dobrze dzieje się na dworze królewskim. Czyżby król był zdesperowany?- Artrand oparł się o ścianę z założonymi na piersi rękami i spojrzał na Ildarina z tym łagodnym, lekko pobłażliwym uśmiechem.
-Dałem się obrabować komuś takiemu jak twój syn, zostałem zamknięty w dagpisskim więzieniu i uwolniony przez tych, których ścigam żeby w efekcie trafić do kolejnej niewoli- Ildarin zamknął oczy i uśmiechnął się sam do siebie. Pierwszy raz wypowiedział to na głos i rozbawiło go to jak beznadziejnie to brzmiało- Zapewne masz racje.
-Więc dlaczego będąc w tak beznadziejnej sytuacji wciąż jesteś spokojny?
-Kiedy osiąga się dno to nie pozostaje nic innego tylko się od niego odbić. Panika na nic mi się nie przyda.- Ildarin otworzył oczy i odwzajemnił spojrzenie Artranda- Czasem as w rękawie potrafi pojawić się znienacka.
-A więc jednak masz jakiś plan?- Artrand uniósł brwi.
-Nie nazwałbym tego planem. Ale wiele rzeczy może się zmienić w zależności od okoliczności. Pracuję sam dla siebie przez co potrafię całkiem nieźle ocenić co w danej chwili bardziej mi się opłaca.- Odparł Ildarin nieco znużonym tonem. Chociaż nawet to ostatnio poddawał wątpliwości. Ale nie chodziło o to w co on wierzy tylko jak go postrzegają inni.-Może kiepski ze mnie szpieg ale często spadam na cztery łapy. 
    Artrand przez chwilę patrzył na niego w milczeniu, jakby chciał prześwietlić co siedzi w głowie elfa.
-Podejrzewam, że odetchnąłbyś z ulgą gdybyśmy zostali straceni, mam racje?
-Patrząc na moją obecną sytuacje- Ildarin wzruszył ramionami- To nic osobistego, po prostu chcę żyć.
-Nic osobistego- Powtórzył ciszej Artrand wciąż uważnie patrząc na Ildarina. Jakby doskonale wiedział, że kłamie. Elf oparł głowę o ścianę i spojrzał w górę- Rozumiem. Król z pewnością też by się ucieszył widząc mnie pojmanego. Prawdopodobnie ogłosiłby święto. Byłbyś bohaterem Ildarinie- Przez twarz Artranda znowu przemknął uśmiech, kiedy Ildarin zmarszczył brwi. Ktoś mu kiedyś powiedział coś podobnego i nie skończyło się to dobrze. Artrand lekko odbił się rękami od ściany i wyprostował się.- Dziękuję za rozmowę. Zajrzę do ciebie za jakiś czas.
    Machnął ręką na pożegnanie i wyszedł z celi. Drzwi zatrzasnęły się z hukiem. Jego pojawienie się jak i zakończenie rozmowy było tak nagłe, że cała ta sytuacja wydawała się po prostu abstrakcyjnym snem. Ildarin został sam, kompletnie nie wiedząc co ma myśleć.

*zdrajca


https://64.media.tumblr.com/5927e058e4f1d2b965a7a07e31160e38/b66bf0f81e2ce8d0-71/s400x600/213eaaf67a5b84f8fda2375a7334ff9157a6fd55.gifv  https://64.media.tumblr.com/1f80c946b31e8edac55d3aa37b5632bb/b66bf0f81e2ce8d0-ea/s400x600/932353bf292d329edfdc1269ae420889b5553eeb.gifv

Offline

#34 29-05-2022 o 21h15

Straż Obsydianu
Aida
Pomocniczka Jednorożca
Aida
...
Wiadomości: 348

https://i.imgur.com/gfezvjK.png


Miasto, do którego przybyli ukryte było pod kopułą potężnych, czerwonych skał, które ochraniały je nie tylko od góry, ale również tworząc olbrzymi pierścień, tak, że ktoś nie znający położenia miasteczka, nigdy nie domyśliłby się, że wyrastające przed nim góry skrywają w swoich objęciach tętniące życiem miejsce.
Niewysokie, dwupiętrowe budynki z czerwonej gliny wyglądały jakby ukucnęły pod olbrzymim skalnym nawisem, który według Riidy trzymał się tylko dzięki boskiej woli. Biały, drobny piasek tworzył schodzącą łagodnie plażę, którą obmywała niezwykle przejrzysta, turkusowa słodka woda, która swoje źródło musiała mieć w podziemiach gór. Słońce wpadające przez otwór znajdujący się hen nad ich głowami zapewniało idealne warunki dla zielonych roślin porastających nadwodne skały. Te z kolei były źródłem pożywienia dla kóz i kur, które swobodnie poruszały się po terenie wioski. Gdyby nie szkarłatne, olbrzymie plamy w miejscach, gdzie w jasny piasek wsiąkła krew królewskich ludzi, Riida uznałaby to miejsce za rajskie.
Elfka zawiesiła wzrok na ludziach Syiafa, zawijających kolejne z bezwładnych ciał w tkaninę. Minęło już kilka dni od czasu, gdy przyjechali ze starym obozem, żeby pomóc w urządzaniu się w nowym miejscu, ale ślady po stoczonej tu bitwie wciąż jeszcze można było spotkać na każdym kroku. Powinna odetchnąć i poczuć w końcu spokój, przecież znaleźli bezpieczne schronienie, ludziom na długi czas nie zabraknie słodkiej wody i pożywienia, a jej ojciec będzie mógł nabrać sił. Do tego Syiaf chyba w końcu ich zaakceptował, a przynajmniej od dawna nikt z nich nie musiał stawiać się na żadne przesłuchiwania. Powinna to wziąć za dobrą monetę.
A jednak, jakiś wewnętrzny niepokój ściskał ją od środka. Mogła odpychać te myśli, ale one wciąż wracały, kiedy tylko pozostawała z nimi sam na sam. Ludzie z Arzy, ci którzy zginęli z jej rąk, w czymś, nad czym zupełnie nie umiała zapanować. Riida spojrzała na wnętrza swoich dłoni, zgięła i rozprostowała palce. Posłuchały. Dlaczego więc nie słuchają jej nigdy, gdy próbowała czarować? Dlaczego dysponowała czymś, nad czym nie miała żadnej kontroli? W Echos starała się w ogóle nie używać magii, ale teraz, gdy coraz częściej do niej sięgała, zaczęła ją przerażać. Nikt jej nie szkolił gdy była dzieckiem, a później w Echos też nie miała prawdziwego nauczyciela. Nauczyciel... Ivran tak często mówił, jak są ważni i ile potrafią. Może gdyby tak... Codziennie ten sam ciąg myśli prowadził ją do tej samej osoby. Wiedziała, że Ivran nigdy się na to nie zgodzi, ale jeśli nie powie tego na głos, po prostu się udusi. Musiała spróbować.
Brązowo-złocista kwoka poderwała się z miejsca z gdakaniem i szybko czmychnęła spod stóp Riidy, gdy ta zmieniła nagle kierunek. Dziewczyna skierowała się w głąb miasteczka, szukając konkretnego domku, w którym on i Nilfhaal dostali zakwaterowanie. Wszystkie te budynki, wyglądające jak ulepione z jednego kawałka gliny, z maleńkimi oknami i stromymi schodami zdawały się tworzyć swoisty labirynt wśród skał. W końcu odnalazła budynek, którego szukała i z impetem wbiegła po schodach, wbijając w powietrze rdzawy pył, który oblepiał jej stopy odziane w lekkie sandały.
-Cześć - wyparowała od progu, łapiąc oddech i szczerząc się do elfa, którego najwyraźniej musiała wyrwać z ogromnego zamyślenia, bo ten wzdrygnął się wyraźnie i szybko zatrzasnął czytaną księgę. - Co robisz?

Spoiler (kliknij, aby zobaczyć)

Ostatnio zmieniony przez Aida (29-05-2022 o 21h18)

Online

#35 29-05-2022 o 22h15

Straż Absyntu
Evalyn
Pomocniczka Jednorożca
Evalyn
...
Wiadomości: 393

https://64.media.tumblr.com/67db0c54400eceed2c0905ed27b03344/tumblr_pgv30la1hN1reyzwyo10_r1_400.png


    Nowe miejsce wydawało się zapewnić wszystkim względny spokój. Przez pierwsze dni Ivran spacerował uliczkami bez konkretnego celu i przyglądał się ludziom. Lokalizacja zapewniała im znacznie lepsze położenie niż w poprzednich obozach. Widać było, że ten sukces wpłynął mocno na morale tu obecnych. Wszyscy wydawali się znacznie żywsi i zmotywowani niż dotychczas.
    Tylko, że cała ta sytuacja wciąż wydawała się Ivranowi niepewna. Jasne, chwilowo pokonano wrogów ale co jeśli królewscy ludzie zorientują się co się stało i przyślą żołnierzy do odbicia tego miejsca? Czy miejscowi będą mieli jakiekolwiek szanse? Król miał wyszkolone wojsko i nieskończone ilości pieniędzy i broni. A oni mimo chwilowej motywacji wciąż byli słabi. Wszyscy. Jak wiele zdołali zdziałać w kopalniach? Ledwo udało się wyciągnąć jednego człowieka a Ivran prawie przypłacił to życiem. Poziom jego magii ,z którego do tej pory był całkiem dumny, w obliczu takiego zagrożenia stawał się niewiele warty. 
    Takie sztuczki działały na słabiej wyszkolonych ludzi na północy ale w obliczu prawdziwego zagrożenia… Prawdopodobnie nawet do pięt nie dorastał własnemu ojcu. Był do tej pory tylko naiwnym dzieciakiem, który myślał że trochę podstawowych zaklęć czyni go kimś wyjątkowym.
    W wolnym czasie wracał do czytania książki, którą zabrał z wyspy. Zdążył przejrzeć ją już całą i zdać sobie sprawę, że magia w niej opisana mogłaby wydać się sporej części osób… niemoralna w pewnych aspektach. Ale było też w niej coś niesamowitego; rzeczy które można robić posiadając odpowiedni poziom wyszkolenia sprawiały że Ivranowi serce biło szybciej.
-Zresztą magia jest jak miecz- Powiedział głośno do Venril, wpatrując się z ciekawością w stronę opisującą techniki odbierania energii przeciwnikom- Nie jest zły ani dobry. Wszystko zależy od tego w jakim celu go użyjesz.
    I zarówno władanie mieczem jak i magią wymagało treningu, najlepiej pod okiem dobrego nauczyciela aby przyniosło jakiekolwiek efekty. Problem w tym, że mistrza szermierki w tych czasach można było odnaleźć znacznie łatwiej niż mistrza magii. Ci ostatni w większości zostali wymordowani. Oczywiście był jeszcze jego ojciec ale… Ivran skrzywił się na samą myśl, że miałby go o coś prosić. Wciąż miał swoją dumę.
    Wparowanie Riidy momentalnie wyrwało go z zamyślenia. Zatrzasnął książkę i wrzucił ją do torby a później spojrzał  na elfkę. Zdążył ją już poznać na tyle, że po jej uśmiechu był w stanie stwierdzić że dziewczyna coś kombinuje. Cóż, miło było chociaż przez krótką chwilę mieć święty spokój; to i tak było rzadkie błogosławieństwo w towarzystwie w którym obecnie się znalazł.
-Czytam, w zasadzie nic ciekawego- Mruknął, zerkając z ukosa na torbę, żeby sprawdzić czy na pewno nie widać okładki książki. Nie miał szczególnie ochoty rozmawiać z pozostałymi o treściach w niej zawartych. Był pewien, że nie będą zachwyceni. Już i tak czuł na sobie pełen wyrzutu wzrok Venrill- Jak się czuje twój ojciec?- Wyprostował się starając wrócić myślami do rzeczywistości. Ostatnio było to wyjątkowo ciężkie; przez większość czasu rozmyślał o beznadziejnej sytuacji politycznej na kontynencie i o swoich własnych beznadziejnych umiejętnościach magii. Brew mu lekko drgnęła; uśmiech Riidy zaczynał go trochę niepokoić- I… co tak właściwie kombinujesz? Chyba nie zamierzasz okradać naszych gospodarzy?- Dodał ze zgrozą.


https://64.media.tumblr.com/5927e058e4f1d2b965a7a07e31160e38/b66bf0f81e2ce8d0-71/s400x600/213eaaf67a5b84f8fda2375a7334ff9157a6fd55.gifv  https://64.media.tumblr.com/1f80c946b31e8edac55d3aa37b5632bb/b66bf0f81e2ce8d0-ea/s400x600/932353bf292d329edfdc1269ae420889b5553eeb.gifv

Offline

#36 11-06-2022 o 18h15

Straż Obsydianu
Aida
Pomocniczka Jednorożca
Aida
...
Wiadomości: 348

https://i.imgur.com/gfezvjK.png


-Hm nie myślałam o tym, ale skoro już wspomniałeś... - Riida zmrużyła oczy i ujęła brodę między kciuk i palec wskazujący, po czym wybuchła lekkim śmiechem. - Nie martw się, nawet ja mam swoje granice. Ale twoja mina była tego warta.
Bez czekania na zaproszenie, elfka weszła w głąb pomieszczenia i usiadła pod oknem, na którego parapecie przysiadła Venril.
-Tata wraca do sił. Rozmawiałam z tutejszą lekarką. Nie ma szansy na to, że w pełni odzyska wzrok, ale jeśli zastosujemy się do zaleceń, jest możliwość, że chociaż trochę się polepszy. Teraz musi zasłaniać oczy bandażem, kiedy wychodzi na ostre słońce. Podobno musi się stopniowo przyzwyczaić, po tylu latach spędzonych w mroku, każdy promień słońca jest dla jego oczu jak sztylet. Szkoda, że nie wiedzieliśmy o tym, gdy tylko wyjechaliśmy z Ahavpali. Są zioła, z których moglibyśmy robić napary, które pomogłyby lepiej zaleczyć oczy, ale nie rosną na pustyni. Pochodzą z Riverval, być może są do dostania na targu w Borray, ale... Tata mówi, żebym nie zaptrzątała sobie tym głowy, bo wycieczka do miasta jest zbyt niebezpieczna. To wymagałoby cudu, a dopiero co doświadczyliśmy jednego cudu. Zachłanność i niewdzięczność może jedynie rozgniewać bogów. To jego słowa - dziewczyna westchnęła i delikatnie pogładziła piórka sokolicy. - Ojcowie bywają strasznie uparci.
Riida zawiesiła głos i przeniosła wzrok na Ivrana. Cały ten monolog odciągnął ją od tego, po co właściwie tu przyszła. Wiedziała, że powinna zmierzać do celu, bo tolerancja Ivrana na pogaduszki bywała raczej krótkoterminowa, ale zupełnie nie ułożyła w głowie planu i teraz słowa ugrzęzły jej w gardle, a to przecież rzadko się zdarzało. Nie mogła jednak stracić swojej szansy, bo był jedyną osobą, do której teraz mogła się zwrócić.
-Iv... - zaczęła niepewnie, starając się jakoś delikatnie naprowadzić elfa na swoje myśli, zanim ten podskoczy jak oparzony i zamknie jej drzwi przed nosem, zanim w ogóle na dobre ją wysłucha. - Nie irytuje cię czasem to, że tak mało wiemy o magii? O tej magii, która jest w nas?

Online

#37 08-07-2022 o 18h34

Straż Absyntu
Evalyn
Pomocniczka Jednorożca
Evalyn
...
Wiadomości: 393

https://64.media.tumblr.com/67db0c54400eceed2c0905ed27b03344/tumblr_pgv30la1hN1reyzwyo10_r1_400.png


Ojcowie bywają strasznie uparci. Ivran zaśmiał się ponuro w myślach. Cóż, przynajmniej Riida miała dobrego ojca. Zasługiwała na szczęście w tej kwestii.
Ale było coś w zachowaniu elfki, co wciąż niepokoiło Ivrana.  Po chwili jednak otrzymał odpowiedź na swoje wewnętrzne rozterki.
Przez jakiś czas wpatrywał się w Riidę, jakby chciał przejrzeć co dzieje się w jej głowie. Najchętniej wyminąłby ją i wyszedł przez drzwi aby nie męczyć się tą rozmową. Nie lubił mówić otwarcie o swoich słabościach. A tym bardziej w momencie, kiedy jego słabości uderzały w niego tak mocno jak teraz.
-Niewiele można na to poradzić- Odwrócił głowę wzruszając lekko ramionami- Żyjemy w czasach, kiedy magia jest piętnowana. Ciężko znaleźć dobre źródło do nauki.- Westchnął ciężko i spojrzał ponownie na Riidę- Przez większość życia byłem samoukiem; próbowałem czerpać wiedzę z książek, które pozostawił mi mój nauczyciel z klanu ale były to podstawowe rzeczy, które służyły bardziej samoobronie i niesieniu pomocy klanowi. Wiele to w obecnej sytuacji nie pomaga- Dodał kwaśno mając przed oczami wszystkie swoje porażki.
Zatrzymał wzrok na torbie, w której ukrył to co wcześniej czytał. Spochmurniał jeszcze bardziej.
-Z kolei książki z zaawansowaną magią są zbyt gwałtownym przeskokiem z poziomu nowicjusza, więc w większości nie byłem w stanie używać tych zaklęć. Magia to styl walki, nie nauczy się tego tylko z książek, potrzeba treningu pod okiem kogoś kto faktycznie na niej się zna. Problem w tym, że większość dawnych mistrzów w magii już nie żyje albo ukrywa się tak głęboko, że nigdy nie będziemy w stanie do nich dotrzeć. Jasne, że mnie to irytuje ale utknąłem w martwym punkcie. Co też mnie irytuje.- Dodał kwaśno.
Przed oczami pojawiła mu się twarz ojca. Potrząsnął głową; sama myśl o tym jeszcze bardziej pogłębiała frustracje elfa.

Ostatnio zmieniony przez Evalyn (08-07-2022 o 18h35)


https://64.media.tumblr.com/5927e058e4f1d2b965a7a07e31160e38/b66bf0f81e2ce8d0-71/s400x600/213eaaf67a5b84f8fda2375a7334ff9157a6fd55.gifv  https://64.media.tumblr.com/1f80c946b31e8edac55d3aa37b5632bb/b66bf0f81e2ce8d0-ea/s400x600/932353bf292d329edfdc1269ae420889b5553eeb.gifv

Offline

#38 21-07-2022 o 21h32

Straż Obsydianu
Aida
Pomocniczka Jednorożca
Aida
...
Wiadomości: 348

https://i.imgur.com/gfezvjK.png


Ivran zareagował dokładnie tak, jak spodziewała się tego Riida, ale dziewczyna nie miała zamiaru tak łatwo się poddać.
-Myślisz, że o tym nie wiem? - Riida zacisnęła pięści i zupełnie wbrew sobie podniosła głos. - Lata ukrywania się w zaułkach Echos to także lata tłumienia magii, bez dostępu do magicznych ksiąg, bez dostępu do kogokolwiek, kto odważyłby się chociaż wypowiedzieć słowo magia na głos, nie mówiąc już o jej stosowaniu. Długo udawałam, że tego we mnie nie ma, ale teraz coś się zmieniło. To coś jest i staje się coraz bardziej okrutne. Nie jestem taka jak ty, nie umiem czytać, na nic zdadzą mi się magiczne księgi, nawet jeśli dostanę ich całą taczkę. Potrzebuję kogoś, kto pomoże mi nad tym zapanować, im szybciej, tym lepiej.
Mina Ivrana raptownie się zmieniła i Riida domyśliła się, że elf już zrozumiał do czego zmierza dziewczyna. Elfka zerwała się z miejsca, nie odrywając wzroku od zaciętych oczu chłopaka.
-Wiem, że zrobiłeś dla mnie już o wiele za dużo i że nie mam prawa o nic cię już prosić, ale... - Riida chwyciła Ivrana za przedramię w obawie przed tym, że elf mógłby zrobić coś bardzo raptownego, jak szybkie opuszczenie budynku. - Sam widziałeś co się stało z jeźdźcami z Arzy... Ivran, to się nie może powtórzyć. Co jeśli kiedyś przypadkiem zranię kogoś niewinnego? Jeśli nie dla mnie, to proszę, zrób to dla nich.
Krew w żyłach pulsowała jej bardzo szybko, w zasadzie sama była zaskoczona tym, jak trudna była ta rozmowa. Dziewczyna uważnie skanowała ponure oczy Ivrana, starając się z nich odczytać cokolwiek.

Ostatnio zmieniony przez Aida (21-07-2022 o 21h37)

Online

#39 22-07-2022 o 16h40

Straż Absyntu
Evalyn
Pomocniczka Jednorożca
Evalyn
...
Wiadomości: 393

https://64.media.tumblr.com/67db0c54400eceed2c0905ed27b03344/tumblr_pgv30la1hN1reyzwyo10_r1_400.png


    Ivran cofnął się o krok jakby chciał uciec. Tak, doskonale wiedział do czego zmierza Riida. I wcale a wcale mu się to nie podobało.
-Ja… rozumiem, że musi ci być ciężko. Magia potrafi być trudna do poskromienia- Odwrócił wzrok patrząc gdzieś w okno, wszędzie, byle nie w oczy dziewczyny- Ale nie sądzę, że on zgodzi się pomóc. Mój… Artrand nie jest nauczycielem i nie sądzę aby interesował go nasz los. Nie wiem czy w ogóle cokolwiek go interesuje. Gdyby mój prawdziwy nauczyciel wciąż żył, z chęcią bym mu cię przedstawił ale to niemożliwe- Twarz Ivrana przyjęła jeszcze bardziej zacięty wyraz twarzy.- Lepiej będzie znaleźć kogoś innego, w innym miejscu. Przepraszam Riido.
    Wyminął elfkę i wyszedł z budynku jak najszybciej potrafił. Czemu u diabła paliło go tak wielkie poczucie winy przez słowa, które wypowiedział? Jego ojciec na pewno odmówi pomocy. Więc po co się przed nim płaszczyć? Czasem miał wrażenie, że Artrand zdecydowanie bardziej powinien być ojcem Ildarina. Byli zbyt podobni do siebie w wielu kwestiach. Z kolei on… Prychnął na głos, skupiając sobie wzrok kilku przechodniów i ruszył szybkim krokiem przed siebie, żeby zająć czymkolwiek myśli.
***

    Ivran jednak nie potrafił zająć swoich myśli. Przez następną połowę dnia miał przed oczami zawiedzioną twarz Riidy. Jeśli nie dla mnie, to proszę, zrób to dla nich. Ale prawdę mówiąc jedyny powód dla którego ostatecznie mógłby to zrobić to ona. Na pewno był bardziej chętny nieść pomoc przyjaciołom, niż obcym ludziom. Ale na bogów, wolałby chyba walczyć z rzeszą strażników króla, niż stanąć znów twarzą w twarz z ojcem i go o coś poprosić.
-Irytujące- Mruknął patrząc na grupkę przyjaciół z oddali. Cały czas uparcie wracał do sylwetki Riidy kręcącej się między nimi.
    Zerknął z ukosa na Venril, która przycupnęła obok niego na schodach. Nawet ona wydawała się mieć zawiedziony wyraz dzioba. O ile to w ogóle możliwe. Najwyraźniej wyrzuty sumienia Ivrana wskoczyły już na wyższy poziom.
    Dodatkowo cały czas chodziło mu po głowie podobieństwo Ildarina do Artranda. Czy w takim wypadku powinien się tak łatwo poddać? Uciekanie od Artranda byłoby jak uciekanie przed Ildarinem. Złapał się za głowę, wydając z siebie kolejny pełen frustracji dźwięk. Głupota, co za głupota. Czemu w ogóle to wszystko tak roztrząsa? Niech to diabli.
    Wstał gwałtownie z schodów, powodując że drzemiąca Venril zerwała się zdezorientowana. Tymczasem elf z zdeterminowaną miną i zaciśniętymi pięściami ruszył prosto w kierunku Riidy.
-Wstawię się za tobą u Artranda- Wyrzucił z siebie na jednym wdechu, kiedy tylko dziewczyna go spostrzegła - A jeśli się nie zgodzi, skopię mu tyłek tak bardzo, że będzie musiał cię nauczyć jak kontrolować magię.  Ale to ty będziesz musiała go o to poprosić- Burknął, znowu uciekając wzrokiem w bok- Służę tylko za wsparcie, jasne?


https://64.media.tumblr.com/5927e058e4f1d2b965a7a07e31160e38/b66bf0f81e2ce8d0-71/s400x600/213eaaf67a5b84f8fda2375a7334ff9157a6fd55.gifv  https://64.media.tumblr.com/1f80c946b31e8edac55d3aa37b5632bb/b66bf0f81e2ce8d0-ea/s400x600/932353bf292d329edfdc1269ae420889b5553eeb.gifv

Offline

#40 22-07-2022 o 18h53

Straż Obsydianu
Aida
Pomocniczka Jednorożca
Aida
...
Wiadomości: 348

https://i.imgur.com/gfezvjK.png


Z jednej strony Riida była przygotowana na to, jak zareaguje Ivran, ale z drugiej, cały czas miała cichą nadzieję, że elf ostatecznie ugnie się pod jej naleganiami. Przeliczyła się jednak. Chciała być zła na przyjaciela, ale jednocześnie rozumiała jego niechęć w stosunku do Artranda, nie mogła go winić o to, że nie chciał z nim rozmawiać. Ostatecznie zamiast uczucia złości, Riidę dopadło poczucie przygnębienia. Nie pomagały nawet próby Nilfhaala w zajęciu jej myśli grą w kości, dziewczyna zupełnie ignorowała jego jawne oszustwa, co doprowadzało elfa do lekkiej irytacji.
Ponury nastrój Riidy pogłębiał dodatkowo wyjazd Arenvaha. Po odbiciu miasteczka dowiedzieli się, że średnio co trzy, najpóźniej cztery tygodnie jeden z łączników z miasta kontaktował się z punktem kontrolnym usytuowanym jakieś pięć dni drogi stąd w stronę Borray, aby dostarczyć raporty dotyczące aktualnego stanu miasta. Zbliżał się czas dostarczenia dokumentów i Arenvah zgłosił się na ochotnika, aby skontaktować się z ludźmi króla. Chciał za wszelką cenę przydać się do czegoś tym, którzy zdołali mu zaufać, pomimo tego jak źle prezentowała się jego przeszłość w służbie Isenbardowi. Zadanie wydawało się dość proste, ale poczucie niepokoju zjadało Riidę od środka. Arena nie było zaledwie od trzech dni, ale elfka i tak codziennie rano odwiedzała strażników pełniących warty na wysoko wysuniętych skałach, aby wypatrywać śladu przyjaciela. Minie jeszcze wiele dni zanim jego ciemna sylwetka zamajaczy na pustynnym horyzoncie.
-Czemu sama do niego nie pójdziesz? - Nilfhaal przerwał w końcu milczenie i zirytowany kolejną, łatwą wygraną, schował kości do drewnianego kubka.
-Myślałam o tym, uwierz mi - dziewczyna westchnęła i zerwała suche źdźbło trawy, odrzucając je z irytacją na piasek. - Jeśli Ivran uważa, że jego ojciec nie posłucha nawet jego, to jakim cudem miałabym sama go przekonać? Nawet mnie nie zna. Mam wrażenie, że jest jeszcze bardziej uparty niż Ivran.
-Siebie warci - elf mruknął i wyciągnął się leniwie, mrużąc oczy i wystawiając twarz do słońca.
-Żebyś widział jego minę... Przeklęte ostrygi!
-Ostrygi? - Niflhaal otworzył jedno oko i spojrzał z ukosa na przyjaciółkę, nie będąc pewnym co dokładnie dziewczyna ma na myśli i czy słońce nie przygrzało jej zbyt mocno.
-Właśnie tak. Ostrygi - mruknęła. - On, jego ojciec i nawet Ildarin. Wszyscy to ostrygi.
-Poczekaj, pogubiłem się - Nilfhaal parsknął śmiechem i podniósł się na łokciach do pozycji siedzącej. - Jakkolwiek nie bawi mnie wizja Ivrana jako ostrygi, to... możesz wytłumaczyć?
-To oczywiste. Ostryga wpada do wody i zatrzaskuje się tak mocno, że żadna siła nie jest w stanie jej otworzyć. Jak kamień.
-Ach, chyba zaczynam rozumieć... - elf próbował powstrzymać kolejne parsknięcie śmiechu. - Trochę to pokręcone, ale chyba nie będziesz próbowała otwierać go nożem? Oho, o wilku mowa.
Nilfhaal oparł przedramiona o kolana i skinął głową w kierunku, z którego pewnym krokiem nadciągała znajoma sylwetka północnego elfa.
-Służę tylko za wsparcie, jasne? - po ostatnim zdaniu wypowiedzianym przez Ivrana Riida nie mogła być bardziej szczęśliwa.
Dziewczyna zerwała się na równe nogi, nie mogąc przestać szczerzyć zębów w szczerym uśmiechu. Cała poprzednia złość i irytacja wyparowały jak resztki wina z nilfhaalowego bukłaka. Miała ochotę go uściskać, ale bojąc się, że ten gest spoufalenia znowu zatrzaśnie jego skorupę, złapała go za przedramię i pociągnęła za sobą w stronę budynków:
-Więc chodźmy do niego od razu! Szkoda tracić czas - rzuciła energicznie, czując jak wraca do niej wola walki i motywacja.

Online

#41 24-07-2022 o 21h07

Straż Absyntu
Evalyn
Pomocniczka Jednorożca
Evalyn
...
Wiadomości: 393

https://64.media.tumblr.com/67db0c54400eceed2c0905ed27b03344/tumblr_pgv30la1hN1reyzwyo10_r1_400.png


    Ivran zaczął żałować swojej decyzji chwilę po tym jak ją podjął. Zaledwie obwieścił Riidzie wiadomość, ta już go ciągnęła w stronę budynków mieszkalnych. Venril ewidentnie ciekawa rozwoju wydarzeń pomknęła za nimi. Elf nawet nie zdążył się psychicznie nastawić na spotkanie z ojcem; dosłownie chwilę później stał już w progu jego obecnej siedziby i miał ochotę zapaść się pod ziemie.
    Zbliżał się już wieczór, więc większość ludzi zdążyła skończyć prace w obrębie obozu. Nie inaczej było z Artrandem. Obecnie odpoczywał w cieniu budynku czytając jakąś książkę w języku dagpisskim. Patrząc na nieznane pismo na okładce, Ivranowi przemknęło przez myśl, że powinien również przyłożyć bardziej do języka tutejszego rejonu. Znajdowali się na terenie Dagpiss już jakiś czas a elf wciąż czuł się nieswojo nie będąc w stanie rozszyfrować dużej ilości rozmów między ludźmi i pism. Nie lubił nie wiedzieć. Może poprosi Eleise, dziewczyna wydawała się już całkiem sprawnie posługiwać tym językiem…
-Szukacie czegoś?
    Ivran drgnął wyrwany z zamyślenia. Że akurat zebrało mu się na rozmyślania akurat w takiej sytuacji. Artrand uniósł głowę z nad książki i uważnie zlustrował Riidę wzrokiem. Ivrana praktycznie zignorował. Ten otworzył usta, chcąc odburkać coś w odpowiedzi ale ostatecznie ugryzł się w język. Nie powinien utrudniać Riidzie tej sytuacji.
--Dzień dobry... to znaczy dobry wieczór! - Riida zająknęła się, jakby jej cała dotychczasowa pewność siebie ulotniła się wraz z nagłym spotkaniem Artranda. Dziwnie było obserwować Riidę, która ma problem z wypowiadanymi słowami. - Nazywam się Riida! Chyba nie miałam wcześniej okazji, żeby się przedstawić. Jestem stąd, to znaczy nie stąd dokładnie, tylko z Dagpiss ogólnie... i jestem koleżanką Ivrana, ale poznaliśmy się w Echos. Długa historia. W każdym razie... chodzi o to, że nie chcę marnować Pana czasu, ale zwykle dużo mówię. Przepraszam. Tak jak Ivrana, natura obdarzyła mnie możliwością używania magii, ale sam pan wie, w tej sytuacji trudno nauczyć się z nią obchodzić. Słyszałam od Iv... od ludzi, że jest pan utalentowany i szkolony w sztukach magicznych, dlatego chciałam prosić pana, aby poświęcił pan dla mnie, dla nas swój cenny czas i nauczył nas tego, czego sam wie!
    Ivran spojrzał do tyłu, chcąc ukryć lekki uśmiech, który cisnął mu się na usta po usłyszeniu słów elfki. Mimo tego, że znalazł się w dosyć nieprzyjemnej dla siebie sytuacji, całe wyjaśnienie, które dziewczyna przedstawiła Artrandowi było zbyt rozbrajające, żeby utrzymać powagę.
    Artrand przekrzywił głowę, dalej wpatrując się w Riidę z ciekawością.
-Nas? Mówisz za siebie i za Ivrana? A może to Ivran poprosił cię, żebyś to zrobiła bo sam nie ma odwagi?
    Dlaczego słowa Artranda zawsze działały na Ivrana jak płachta na byka? Ivran poczuł uderzenie gorąca.
-Bzdury- Wyrwało mu się. Spojrzał gniewnie na ojca- Jestem tu tylko dlatego, że Riida mnie poprosiła o towarzyszenie jej ze względu na fakt, że jesteśmy spokrewnieni. Chcę jej pomóc, to tyle. Nie dopisuj swoich głupich teorii do tej sytuacji.
    Miał zamiar rzucić Riidzie wymowne spojrzenie w stylu „a nie mówiłem? Mój ojciec jest beznadziejny a szanse na to, że pomoże są nikłe”. Ale Riida nie zwracała na niego teraz uwagi. Otworzyła na chwilę usta w osłupieniu, ale po chwili jej brwi się zmarszczyły, a pięści zacisnęły.
-Brakuje mu odwagi? - dziewczyna wtrąciła się gniewnie do rozmowy, zupełnie odrzucając na bok dobre maniery i wlepiając spojrzenie w Artranda. - Ivran to jeden z najodważniejszych elfów jakich w życiu poznałam! Robił takie rzeczy, o których panu się nawet nie śniło, a o których być może by się pan dowiedział, gdyby sam był na tyle odważny, aby w końcu zacząć zachowywać się jak ojciec zamiast uciekać od wszystkiego! Zaczynam rozumieć, dlaczego Ivran tak bardzo nie chce mieć z panem nic wspólnego i najchętniej sama bym sobie poszła jak najdalej w tej chwili, ale nigdzie nie pójdę. Bo tutaj nie chodzi ani o mnie, ani o Ivrana, ani nawet o pana. Chodzi o tych wszystkich, którzy zginęli za to, że natura obdarzyła ich niezwykłą mocą, chodzi o naszą wspólną tradycję i wiedzę, którą oni nam zabrali! Jeśli teraz przestaniemy... Jeśli przestaniemy się szkolić i używać magii, to zrobimy dokładnie to, czego oni chcą. To tak, jakbyśmy się zgodzili na te wszystkie śmierci i sami czekali na podobny los. Dlatego nigdzie się stąd nie ruszę i Ivran też nie.
    Na chwilę zapanowała cisza. To co powiedziała elfka było… imponujące. Nawet jeśli Artrand teraz ich odprawi z kwitkiem, Ivran poczuł się lepiej po słowach Riidy. Co prawda, zupełnie nie wiedział, jak jego ojciec zareaguje na te słowa. Nie umiał przewidzieć jego zachowania. Tymczasem Artrand po prostu zatrzasnął książkę i uśmiechnął się nieznacznie.
-Kto by pomyślał, że znajdziesz sobie takich temperamentnych przyjaciół- Odezwał się podnosząc się z miejsca.- Ciężko mi się nie zgodzić z tym co powiedziałaś… Riido. Dodatkowo nieokiełznana magia jest naprawdę niebezpiecznym żywiołem. Jeśli faktycznie chcecie osiągnąć w przyszłości coś więcej to musicie zacząć od nauki podstaw- Z jakiegoś powodu zatrzymał wzrok na Ivranie, jakby wiedział o zawartości jego torby leżącej pod posłaniem. Nie było to możliwe ale elf i tak poczuł się nieswojo.- Nie mogę wam jednak pomóc. Obecnie cały swój czas poświęcam dla ludzi z tego obozu a jest tu mnóstwo pracy, zresztą sami zdajecie sobie z tego doskonale sprawę.- Kącik ust lekko mu drgnął, kiedy zerknął na Riidę- Dodatkowo jestem jeszcze gorszym nauczycielem niż ojcem.
-To było wyjątkowo obrazowe porównanie- Mruknął Ivran kwaśno, krzyżując ręce na piesi. Patrząc na Artranda był jednak teraz pewien, że mężczyzna nie odeśle ich bez żadnych informacji. Miał minę, jakby zamierzał za chwilę wyciągnąć asa z rękawa.- Nie możesz nam pomóc ale…?
-Nie osobiście- Skierował się wolnym krokiem do budynku- W obozie mieszka pewna osoba, która nadaje się do roli nauczyciela bardziej niż ja. Z pewnością nie zrobi tego za darmo ale ja nie zamierzam mówić w jego imieniu. Po prostu popytajcie o Rhela.
Wszedł do środka zostawiając Riidę i Ivrana samych na podwórku. Poszło mimo wszystko lepiej, niż Ivran się spodziewał. Elf zerknął na Riidę i zakłopotany zmierzwił włosy, wracając spojrzeniem gdzieś w bok.
-Dzięki- Chrząknął- To co powiedziałaś do Artranda było godne podziwu. Naprawdę tak o mnie myślisz? To znaczy…- Potrząsnął głową, niezadowolony sam z siebie- Zresztą nieważne. Poszukajmy jak najszybciej tego Rhela.


https://64.media.tumblr.com/5927e058e4f1d2b965a7a07e31160e38/b66bf0f81e2ce8d0-71/s400x600/213eaaf67a5b84f8fda2375a7334ff9157a6fd55.gifv  https://64.media.tumblr.com/1f80c946b31e8edac55d3aa37b5632bb/b66bf0f81e2ce8d0-ea/s400x600/932353bf292d329edfdc1269ae420889b5553eeb.gifv

Offline

#42 29-07-2022 o 21h45

Straż Obsydianu
Aida
Pomocniczka Jednorożca
Aida
...
Wiadomości: 348

https://i.imgur.com/gfezvjK.png


Riida jeszcze przez chwilę wpatrywała się w drzwi, za którymi zniknął Artrand w tej samej, bojowej pozie. Krew szumiała jej w skroniach, a złość na elfa mieszała się z nerwowym skurczem żołądka. Mimo całej swojej beztroskiej natury zawsze darzyła starszych i bardziej doświadczonych dużym szacunkiem i nie przywykła do wytykania im błędów. Mimo to, wiedziała, że Artrand zasłużył sobie na wszystko, co powiedziała i nie miała zamiaru żałować żadnego ze słow.
-Tak. - Riida kiwnęła ostro głową, spoglądając na Ivrana z tą samą, zaciętą miną. - Dokładnie tak uważam. Ilu znasz elfów, którzy z własnej woli zeszli na samo dno Ahavpali i stanęli oko w oko z prawdziwym smokiem? Albo stanęli do walki w obronie przyjaciół ryzykując własnym życiem? Może i nasze klany już nie istnieją, ale jestem dumna, że jesteś częścią tego, który stworzyliśmy z Nilfem. - Riida poczuła jak złość powoli z niej spływa i zastępuje ją dobry humor. Uśmiechnęła się przebiegle i szturchnęła przyjaciela łokciem w żebro. - Ruszajmy na poszukiwania Rhela! Jestem dziś w bardzo bojowym nastroju!


***

Riida ze zrezygnowaniem opadła na kamienny murek wydając z siebie potępieńczy dźwięk. Ściągnęła buty, żeby wysypać z nich drobny żwirek, który zdążył do nich wpaść i jednocześnie jej brzuch wydał z siebie przerażająco długie burknięcie.
-Prędzej umrę z głodu nim go znajdziemy - jęknęła zrezygnowana. - Jak ktoś w jego wieku jest w stanie tak szybko się poruszać?
Słońce zdążyło już dawno zapaść nad wioską, a ciepłe światła ognisk i pochodni oświetliły jej zabudowania. Przyjemne zapachy przygotowywanych kolacji docierały do nozdrzy elfki, drażniąc jej głód jeszcze bardziej.
Przez cały wieczór chodzili od budynku do budynku, jednak zanim udało im się zlokalizować właściwy, jego mieszkańcy oznajmiali, że Rhel opuścił go zaledwie kilka minut temu i wskazywali kolejną rodzinę, do której mężczyzna się udał. W wyobraźni Riidy Rhel musiał być niezwykle utalentowanym, czarodziejem, który przenosił się do kolejnego domu za pomocą stuknięcia magiczną laską o podłogę. I do tego musiał być bardzo złośliwy, bo najwyraźniej wiedział, że go szukają i chciał im uprzykrzyć to zadanie. A może cała wioska się zmówiła i po prostu stroili sobie z nich  żarty?
-Jeszcze jeden dom i kończymy na dziś - mruknęła Riida. - Jeśli tam go nie będzie, poszukamy go jutro. W końcu musimy dogonić staruszka.
Ostatni dom znajdował się w dość mocno zabudowanej części wioski, mnóstwo osób krzątało się jeszcze po podwórku i w mieszkaniach w swoich wieczornych, rutynowych sprawunkach. Ktoś ściągał pranie przewieszone na sznurku nad uliczką, ktoś inny zaganiał pojedyncze kury do prowizorycznych klatek ustawionych na półpiętrze budynku.
Riida zastukała w rozklekotane, drewniane drzwi prowadzące do budynku, który wskazała poprzednia rodzina, ale odpowiedziała jej cisza. Niecierpliwa dziewczyna zajrzała do wnętrza przez szparę między deskami, ale z wnętrza dobiegała jednie głucha cisza oraz zapach stęchlizny i kurzu. Dom najwyraźniej był zupełnie pusty. Już miała się poddać, gdy do uszu pary elfów dobiegł odgłos krzątaniny nieco niżej. Oboje jak na komendę dopali do drewnianej balustrady półpiętra, na którym stali i wyjrzeli na zewnątrz. Do środka prowadziły jeszcze jedne schody z boku budynku, ale schodzące z na dół, do części piwnicznej. Przez uchylone drzwi na uliczkę sączyło się przyjemne, żółte światło, świadczące o tym, że ktoś musiał przebywać w środku. Riida wymieniła zaciekawione spojrzenie z Ivranem i oboje bez słowa udali się na dół.
Dziewczyna zapukała ponownie w uchylone drzwi, ale i tym razem nikt jej nie odpowiedział, mimo, że w środku ewidentnie ktoś przebywał. Ponownie spojrzała na elfa pytająco i wzruszyła ramionami, jednocześnie popychając lekko drzwi.
Nieduże, podpiwniczone pomieszczenie bez okien miało kamienny strop i kamienne półki ciągnące się od podłogi aż po sufit, a wszystkie zastawione były najdziwniejszymi przedmiotami jakie Riida w życiu widziała. W śród nich królowały narzędzia stolarskie, kowalskie i astronomiczne, a także przedmioty, których dziewczyna nazwać nie umiała. Drgający płomień pochodni zalewał wnętrze przyjemnym, ciepłym blaskiem.
-Słucham? - jakiś głos wyrwał Riidę z zamyślenia i odciągnął od rozglądania się po zastawionych półkach. - O co chodzi?
Dopiero teraz Riida zwróciła uwagę na człowieka znajdującego się wewnątrz. Młody mężczyzna stał nad miedzianą miską i wycierał dłonie i twarz w jasny materiał, najwyraźniej będąc podczas wieczornej toalety, którą brutalnie przerwało najście dwójki elfów.
-Przepraszam - Riida żachnęła się i poczuła się nieco niezręcznie, uświadamiając sobie, że weszli bez pytania do czyjegoś domu. - Szukaliśmy Rhela, bardzo przepraszamy za najście. Powiedzieli nam, że go tu znajdziemy.
-Tak. No więc o co chodzi? - mężczyzna odwiesił materiał na kołek wbity w ścianę i ostrożnie lustrując dwójkę elfów, podszedł do nich na tyle blisko, że mogli dokładnie przyjrzeć się jego twarzy. - Czemu mnie szukaliście? Potrzeba wam czegoś?
Riida zamrugała oczami, spoglądając to na mężczyznę to na Ivrana... Przecież... Przecież to nie mógł być Rhel! Nauczyciel magii powinien mieć skórę cienką jak pergamin, jasną brodę do pasa i mądre, błękitne oczy. A tymczasem...
Śniady, wysoki mężczyzna z wyraźnie zarysowaną szczęką i długimi, czarnymi, splecionymi w poskręcane pasma włosami wpatrywał się w nich czarnymi oczami, w których błyszczało rozbawienie i pewność siebie.
-Ktoś rzucił na was urok skamienienia i potrzeba wam antidotum? - białe zęby mężczyzny błysnęły, gdy jego usta ułożyły się w uśmiechu.

Rhel NPC

Online

#43 17-08-2022 o 16h33

Straż Absyntu
Evalyn
Pomocniczka Jednorożca
Evalyn
...
Wiadomości: 393

https://64.media.tumblr.com/67db0c54400eceed2c0905ed27b03344/tumblr_pgv30la1hN1reyzwyo10_r1_400.png


    Ivran z ogromnym trudem oderwał spojrzenie od półek. Było na nich wiele przedmiotów, które widział pierwszy raz w życiu i których przeznaczenia nie umiał określić. W jego głowie pojawiło się wiele pytań; najchętniej podszedłby bliżej i obejrzał z uwagą każdą z tych niecodziennych rzeczy.
    Ale wbrew pozorom to nie te przedmioty okazały się być najciekawsze w tym pomieszczeniu. W końcu, po tak długich poszukiwaniach znaleźli swój cel. Chociaż wyglądał on… cóż inaczej niż Ivran sobie wyobrażał. Przez chwilę wpatrywał się w mężczyznę z dosyć głupim wyrazem twarzy ale w miarę szybko się zreflektował. Wątpił, że Artrand robił sobie z nich żarty w tej kwestii. Skoro skierował ich do Rhela to widocznie miał ku temu powód.
-Nie, my tylko…- Ivran potrząsnął głową. Mimo wszystko dziwnie było mu patrzeć na tego mężczyznę jak na kogoś kto miałby być ich nauczycielem. – Przysłał nas Artrand.
-Artrand?- Mężczyzna lekko spochmurniał i lekko westchnął- A myślałem, że skończyłem już na dziś prace. W czym trzeba jeszcze pomóc?
-On nic nie potrzebuje- Odparł szybko Ivran. Oprócz świętego spokoju, który sobie zagwarantował odsyłając ich tutaj.- Za to my tak. Szukamy dobrego nauczyciela magii. To Artrand skierował nas do ciebie, kiedy go o to zapytaliśmy- Elf uznał, że nie ma co owijać w bawełnę i lepiej przedstawić sytuacje jak najszybciej.-Do tej pory uczyliśmy się głównie sami bazując na próbach i błędach ale żeby być lepszymi potrzebujemy wskazówek kogoś bardziej doświadczonego. Dlatego chcielibyśmy cię prosić abyś nas uczył.- Zacisnął dłonie w pięści, błagając w duchu aby mężczyzna się zgodził.
    Rhel spojrzał teraz bardziej wnikliwie na twarze Riidy i Ivrana, jakby starał się ich przejrzeć na wylot.
-No tak, wy jesteście tymi szaleńcami od Ahavpali- Roześmiał się w końcu- Teraz przyszliście robić tutaj zamieszanie?
    Ivran lekko zmarszczył brwi. Denerwował go ten żartobliwy ton, w momencie kiedy proszenie o pomoc kosztowało go tak dużo. Nie był do tego przyzwyczajony; zwykle radził sobie sam, niezależny od innych osób. Chciał się odezwać, żeby jeszcze raz dosadnie wytłumaczyć sytuacje ale Rhel go uprzedził.
-Nie zabijaj mnie tak wzrokiem, tylko żartuję- Roześmiał się unosząc dłonie w obronnym geście, a później spoważniał- Ostatecznie… to byłoby bez wątpienia ciekawe doświadczenie.- Powiedział powoli- Jest tylko jeden problem… Artrand powiedział wam cokolwiek?
-Że nie zamierza mówić w twoim imieniu.- Mruknął Ivran.
    Rhel przez chwile milczał wpatrując się w głębokim zamyśleniu w nieproszonych gości. W końcu powoli skinął głową.
-Rozumiem- Westchnął- To bardzo w jego stylu. W porządku, usiądźcie.- Zachęcił ich gestem do wejścia w głąb pomieszczenia- Mam dla was pewną propozycje ale na początek trzeba wyjaśnić parę rzeczy.


https://64.media.tumblr.com/5927e058e4f1d2b965a7a07e31160e38/b66bf0f81e2ce8d0-71/s400x600/213eaaf67a5b84f8fda2375a7334ff9157a6fd55.gifv  https://64.media.tumblr.com/1f80c946b31e8edac55d3aa37b5632bb/b66bf0f81e2ce8d0-ea/s400x600/932353bf292d329edfdc1269ae420889b5553eeb.gifv

Offline

#44 18-09-2022 o 17h18

Straż Obsydianu
Aida
Pomocniczka Jednorożca
Aida
...
Wiadomości: 348

https://i.imgur.com/gfezvjK.png


Riida odłamała kawałek pity i włożyła jeszcze ciepły kęs pieczywa do ust, obserwując jak Rhel krząta się po izbie z glinianym piecem, jednocześnie przygotowując kolację dla siebie i dwójki niezapowiedzianych gości, nie przerywając swojej opowieści. Oboje z Ivranem usiedli na podłodze, na wytartym, wzorzystym dywanie przy niskim, drewnianym stole, na którym chwilę później pojawiły się figi, rozwodnione wino o ziołowym smaku i pita z kozim serem. Nie było to dużo, ale Riida wiedziała, że jak na obecne warunki zostali podjęci po królewsku. Domyśliła się, że te wszystkie smakołyki pochodzą od ludzi, którzy zapłacili nimi za usługi Rhela.
-Wiecie, czym były świątynie Ilaha? - Rhel zagadnął, krzątając się po pomieszczeniu.
-Słyszałam tę nazwę, dawno temu - Riida zmarszczyła brwi, próbując sobie przypomnieć, skąd zna to słowo. - Opuściłam Dagpiss, kiedy byłam jeszcze dzieckiem.
-Zanim Isenbard objął władzę w Dagpiss, wszystko wyglądało inaczej, nawet na najwyższym szczeblu władzy - mężczyzna usiadł w końcu obok nich, rozprostowując na stole stare, zakurzone pergaminy pokryte drobnym pismem i rycinami. - Krajem rządził Maharaj, który wybierany był spośród najzdolniejszych uczniów ze świątyń Ilaha. Chłopcy, którzy spełniali odpowiednie warunki byli przyjmowani na nauki i całe swoje życie poświęcali na zgłębianiu dziewięciu sztuk: czytania, pisania, poezji, medycyny, historii, matematyki, wysławiania, taktyk wojennych i geografii. Po śmierci Maharaja to właśnie spośród tych Kesis, mnichów ze świątyń Ilaha wybierano tego, który ukończył szesnasty rok życia i wykazał się najznamienitszym opanowaniem tych sztuk. Magicznie uzdolnieni Kesis zgłębiali dodatkowo pięć sztuk wyzwolonych, które po przejęciu władzy przez Isenbarda nazwano sztukami zakazanymi. Należały do nich filozofia, astronomia, astrologia, medytacja i alchemia.
-Czyli uczono ich magii? - Riida odważyła się przerwać, chociaż opowieść o Kesis zupełnie ją zafascynowała.
-Zgadza się - Rhel wyszczerzył zęby w uśmiechu. - Uczyli się od najlepszych. Szkoły dla magicznych Kesis znajdowały się w osobnych budynkach na planie koła, zwykle zwieńczone ogromnymi kopułami pokrytymi drobną, złotą mozaiką, która migotała w słońcu oślepiając tych, którzy wpatrywali się w nią zbyt długo. Ludzie mówili, że ten blask pochodzi od samego Ilaha, który napełniał świątynie swoją wiedzą i boską mocą.
Riida otworzyła lekko usta i zerknęła na Ivrana, zastanawiając się, czy naprawdę ich magiczna moc pochodzi od samych bogów.
-Kiedyś magia stawiana była w Dagpiss na piedestale - oczy Rhela zabłysły, ale tym razem nie było w nich tego wesołego ognika, a raczej coś, co przypominało gniew. - Po podpisaniu traktatu z Echos świątynie zrównano z ziemią, księgi spalono a nauczycieli i Kesis stracono - dłoń Rhela zadrżała i mężczyzna zacisnął ją mocniej. - Te, które nie kształciły magicznych, zamieniono w szkoły wojskowe, gdzie do dziś szkoli się chłopców na wojowników w służbie Isenbarda. Nikt już nie mówi tam wierszy i nikt nie snuje opowieści o dawnych czasach.
-Skąd tyle wiesz o Kesis? - Riida przełknęła słodkie, ziołowe wino i wlepiła spojrzenie w ciemnoskórego mężczyznę.
-Miałem czternaście lat, kiedy przyszli niszczyć naszą świątynię - Rhel rozchmurzył się i znowu w jego oczach zapłonął wesoły ognik. - Ale zdążyliśmy jeszcze trochę ocalić, bo inni Kesis ostrzegli nas, wysyłając nam sokoła zanim zdążyli wyciąć ich w pień. To, co tu widzicie to wszystko, co udało nam się zapakować na grzbiety koni zanim ruszyliśmy przed siebie. Ocalała nas raptem garstka, nie wiem co się stało z innymi, rozdzieliliśmy się, bo wiedzieliśmy, że tylko tak mamy szansę cokolwiek ocalić. Ale to nie wszystko.
Rhel wyciągnął ze stosu papierów coś, co przypominało mapę i stuknął palcem w jedno, konkretne miejsce.
-Tutaj moi nauczyciele zapieczętowali to, co mieliśmy najbardziej drogocennego, a bez czego nie jestem w stanie wam pomóc - Rhel podniósł wzrok na Ivrana. - Głęboko pod tymi runiami spoczywają materiały, za których stworzenie odpowiedzialni są wasi starożytni przodkowie. Możliwie, że niektóre z nich dotykały rąk pierwszych elfów. Ale odzyskanie ich jest niemożliwe, bo zostały zapieczętowane przez amulety, które przepadły wraz z moimi nauczycielami. Żadna siła poza tą, która je zaklęła, nie będzie w stanie ich wydobyć.

Online

Strony : 1 2