Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Strony : 1 ... 6 7 8 9 10 ... 12

#176 23-11-2019 o 20h44

Straż Obsydianu
AidaThorsen
Piechur Straży
AidaThorsen
...
Wiadomości: 2 151

https://i.imgur.com/BiCZujG.png



Rejs w stronę Borray przebiegał wręcz wspaniale. Bezchmurne niebo, lekki wiatr dmący w łopoczące żagle, Ivran z chorobą morską i Riida nie odstępująca rudego przybłędy na krok. Wspaniale.
Nilfhaal skrzywił się lekko, mijając Riidę i Ildarina na głównym pokładzie, grali w kości jak gdyby nigdy nic a Riida nawet go nie kantowała. Wywrócił oczami, ale elfka skupiona na swoim nowym obiekcie zupełnie go zignorowała. Bycie starszym bratem powinno nieść ze sobą jakieś przywileje. Powinien mieć prawo wybierać jej znajomych albo chociaż zamknąć ją w jakiejś wieży, przynajmniej do momentu jak rudy kanciarz zostanie zdemaskowany. Ale oczywiście świat tak nie działał. A za każdym razem, gdy próbował jej to wytłumaczyć, Riida cofała się i oddalała. Walka z jej uczuciami nie miała sensu, a wywierała dokładnie przeciwny efekt. Musieli zatem działać za jej plecami. Przybłęda świetnie to sobie wykalkulował.
Jeśli wierzyć mapom, opinii dwóch lekko podchmielonych marynarzy i informacji Ivrana o położeniu wyspy, powinni minąć ją za jakieś półtorej godziny. Jeśli chcieli zmusić załogę do awaryjnego cumowana, musieli zacząć działać już teraz. Nilfhaal zanurkował pod pokład i lekko zbiegł po drabinie na najniższy poziom. Śmierdziało tu stęchlizną i słoną wodą, a w ścianach nie było żadnych okien. Wyraźnie słyszał jak woda naciska na drewniane solidne deski, które skrzypiały jakby snuły jakąś opowieść. Ale statek był zbity idealnie, świetna robota szkutników z Echos. Nilhaal wyciągnął sztylet i z impetem wbił go pomiędzy dwie deski. Wielka szkoda, że musiał ją nieco naruszyć.
Niecałą godzinę później na pokładzie zawrzało. Ktoś zauważył, że statek ma dziwne zanurzenie i potem wszystko zadziało się niezwykle szybko. Nilfhaal oparty plecami o burtę przyglądał się z zaciekawieniem jak załoga szybko przekazuje sobie informacje o usterce i z zapałem zbiega na dół.
-To twoja sprawka? - Riida wyrosła jak spod ziemi.
-Hm? - Nilfhaal wzdrygnął się lekko. - Miło, że sobie o mnie przypomniałaś.
-To nie czas na złośliwości - dziewczyna szybko się odcięła. - Jesteś pewny, że to było mądre? A jeśli nie zdążymy dopłynąć do brzegu?
-Taka załoga przeżyła na pewno nie jeden sztorm i nie jedną małą awarię statku - Nilfhaal odpowiedział ze stoickim spokojem. - Tu są szalupy. A poza tym, skąd pewność, że to moja sprawka?
-Pamiętam, o czym rozmawialiście z Ivranem - dziewczyna zmrużyła oczy. - Chodzi o wyspę powiązaną z jego ojcem, tak?
Nilfhaal przez chwilę ważył w głowie odpowiedź. Jeśli Ildarin faktycznie był tu z powodu ojca Ivrana, to z pewnością taka informacja bardzo by go zaciekawiła.
-Ildarin nie może się o tym dowiedzieć - odpowiedział w końcu, ściszając głos i patrząc Riidzie uważnie w oczy. - Wiem, że masz inne zdanie na jego temat, ale tutaj nie chodzi o nas...
-Nic mu nie powiem - Riida burknęła twardo, obrażona, że przyjaciel mógł oskarżyć ją o taką bezmyślność. - To sprawa Ivrana, nie jestem taka głupia. Nie zamierzam mu robić więcej problemów, Ildarin nie ma z tym nic wspólnego.
-Nie powiedziałem, że jesteś głupia! - Nilhaal podniósł głos, ale dziewczyna już odbiła się plecami od burty.
-Daruj sobie - mruknęła, nawet nie oglądając się za siebie.
-Cholera! Riida!


https://i.pinimg.com/564x/24/25/d9/2425d94b0665a40f210fb25745bb359f.jpg

Offline

#177 25-11-2019 o 16h28

Straż Obsydianu
Evalyn
Artylerzysta Straży
Evalyn
...
Wiadomości: 4 106

https://66.media.tumblr.com/846e5376c92673fc5641ace2bf5fa422/tumblr_p85njwCqbx1reyzwyo8_r1_400.png


    W życiu Ivrana stanęła jeszcze jedna przeszkoda, której zupełnie nie przewidział. Choroba morska stała się jego utrapieniem przez całą cholerną podróż. Przez to stał się jeszcze bardziej marudny a chęć mordu na wszystkich dookoła a szczególnie na Ildarinie powodowała, że starał się unikać ludzi. Zresztą i tak większość czasu spędzał pod pokładem starając się po prostu przeżyć. Miał za to sporo czasu na myślenie; co swoją drogą też nie było do końca dobre bo każda myśl o ponownym spotkaniu ojcem powodowała, że zbierało mu się ze stresu na jeszcze większe mdłości.
    Na szczęście nie zdążył całkowicie zwariować bo drobne uszkodzenie statku spowodowało, że musieli zboczyć z trasy. Na morzu nie dało się jej naprawić, więc jakże niesamowitym zbiegiem okoliczności statek musiał przybić do jednej z mniejszych wysp, które zwykle omijano szerokim łukiem bo nie było na nich praktycznie nic interesującego. Na Themys.
    Pierwszy raz od dawna na twarzy Ivrana zagościł blady uśmiech, kiedy opuścił statek i stanął na pewnym gruncie. Ledwo się powstrzymał od położenia się z ulgą na ziemi, dziękując bogom, że przetrwał pierwszą część podróży. Spojrzenie jego i Nilfhaala się spotkało a Ivran uśmiechnął się jeszcze szerzej. Co prawda usterka statku nie była duża, wiec nie będą mieli aż tak dużo czasu na węszenie ale wyspa była dosyć mała, więc przeszukanie jej nie powinno być aż takim problemem.
    Ivran dopiero teraz rozejrzał się uważniej dookoła a jego uśmiech przygasł. Wyspa nie wyglądała na taką, na której chciałby spędzić wakacje. Mimo, że nie była to wczesna pora, wyspę pokrywała mgła. Dalej, przed nimi rozpościerał się las, pnący się gdzieś wysoko w górę. A przy tym wszystkim panowała tu kompletna cisza,  inna od ciszy w puszczy, gdzie czasem była przerywana dźwiękami wydobywanymi przez ptaki.  Morniëfaer była piękna, mimo że wzbudzała niepokój. To miejsce z kolei nie wzbudzało w nim żadnych pozytywnych uczuć a wręcz chęć odwrócenia się tyłem do rozpościerającego się widoku i ignorowania go dopóki statek nie zostanie naprawiony. Oczywiście jego ojciec nigdy nie mógł wybrać normalnego miejsca. Najpierw tamten cmentarz a teraz to; bardziej dramatycznie chyba się nie dało.
    Nie był chyba jedynym z takimi odczuciami. Kapitan polecił nie oddalać się zbytnio od plaży. Elf poczuł ciężar na ramieniu a miękkie pióra załaskotały go w policzek. Venril zdecydowanie nie miała ochoty na zwiedzanie wyspy w samotności, co było czymś niezwykłym, zważywszy, że ptasia towarzyszka była zwykle bardzo ciekawskim stworzeniem.
-Wybrał sobie ciekawe miejsce na pobyt- Mruknął cicho do Nilfhaala i Riidy mając na myśli swojego ojca. Cała wyspa wyglądała na wymarłą. Ktokolwiek w ogóle tu kiedyś mieszkał? Ivran potrząsnął głową starając się wyzbyć złych myśli i przeniósł spojrzenie na Ildarina, który w oddali ucinał sobie beztroską pogawędkę z jednym z marynarzy. Na ten moment wydawał się nic nie podejrzewać. To była dobra okazja, żeby zniknąć mu z oczu- Mam mało czasu a muszę się rozejrzeć. Nie…- Urwał spoglądając na Riidę i Nilfhaala i zdał sobie sprawę, że mimo że mieli już trochę przygód za sobą, wciąż niezręcznie mu prosić ich o pomoc w prywatnych sprawach- Nie musicie iść ze mną jak nie chcecie. To mała wyspa, więc jeśli ktoś tu mieszka lub mieszkał, ślady będzie można znaleźć dosyć łatwo.
    Umilkł zadzierając głowę, żeby spojrzeć ku przesłoniętym mgłą drzewom. Poczuł jeszcze większe ukłucie niepokoju. Chcąc go w sobie zdusić, nie czekając na reakcje towarzyszy, ruszył do przodu z Venril uczepioną jego ramienia.


https://66.media.tumblr.com/c10050d83f5e136317659e9be5ce0198/bf8a30c02d0e0901-5f/s400x600/90ee09589ad3eda9a7e16223264b4e5b54483412.gifv  https://66.media.tumblr.com/e0d45a93b620f2cf3267e5f0d174c6f5/bf8a30c02d0e0901-92/s400x600/ed405b38f43a654ac5164e8bcae965f74555cba4.gifv

Offline

#178 30-11-2019 o 16h30

Straż Obsydianu
AidaThorsen
Piechur Straży
AidaThorsen
...
Wiadomości: 2 151

https://i.imgur.com/QFcvxbI.png


-No coś ty - Riida zawołała wesoło, doganiając elfa. - Miała by nas ominąć taka zabawa? To tylko trochę mgły, a ty za bardzo się przejmujesz. Jeśli twój tata chciał się przed kimś ukryć, to nie mógł znaleźć lepszego miejsca.
Riida odwróciła się za siebie i lekko zmarszczyła brwi. Zwykle pogodny Nilfhaal szedł lekko w tyle równie zasępiony i pochmurny jak Ivran. Zapowiadała się doprawdy świetna zabawa...
Elfka westchnęła lekko i ruszyła przodem, zostawiając nieco w tyle dwójkę elfów. Im bardziej zagłębiali się w wyspę, tym jej atmosfera stawała się cięższa. Mgła wciąż gęstniała, a ciepłe, wilgotne powietrze sprawiało, że ubrania kleiły się do pleców. Do tego wszędzie panowała dziwna, nieprzenikniona cisza. Jedynie gdzieniegdzie przecinający niskie skały wodospad dawał znać, że nie stracili słuchu. Po kilkunastu minutach marszu nawet Riida straciła zapał i przyłączyła się do towarzyszy.
-Wiemy chociaż czego szukamy? - zagadnęła, tylko po to, żeby przerwać  panującą ciszę. - Jest coś konkretnego, za czym powinniśmy się rozglądać? Jakiś dom, może jaskinia? A może magiczne symbole?
I jak długo będą naprawiać ten statek? - dodała już w myślach.


https://i.pinimg.com/564x/24/25/d9/2425d94b0665a40f210fb25745bb359f.jpg

Offline

#179 02-12-2019 o 20h43

Straż Obsydianu
Evalyn
Artylerzysta Straży
Evalyn
...
Wiadomości: 4 106

https://66.media.tumblr.com/846e5376c92673fc5641ace2bf5fa422/tumblr_p85njwCqbx1reyzwyo8_r1_400.png


-Ojciec nie podał żadnych konkretów- Odparł niechętnie Ivran, co chwilę nerwowo zerkając za siebie aby sprawdzić czy nikt za nimi nie podąża. Cały czas miał wrażenie, że ktoś lub coś ich obserwuje.- Powiedział tylko, że mieszka tu jego stary przyjaciel i że będzie tu na mnie czekał. Kazał przybyć z medalionem.
    Złapał za medalion, wiszący na jego szyi i westchnął. Przecież równie dobrze to mogła być pułapka. Minęło tyle lat od ich ostatniego spotkania, Ivran nawet dobrze nie pamiętał ojca. Wszystkie wspomnienia z nim związane były pokryte mgłą. A teraz, po tych wszystkich latach nagle pojawia się w jego życiu i żąda czegoś co łatwe nie było. Co gorsza on, Ivran podążał za jego żądaniami niemal zupełne na ślepo. Zdawał sobie z tego sprawę i nie był z tego powodu szczęśliwy ale musiał wiedzieć. Po prostu musiał.
-Problem w tym…- Podjął na nowo, patrząc pod nogi bo chwilę temu prawie się poślizgnął na kamieniach- Że to miejsce wygląda na bezludne. Ani śladu obecności żywej duszy. Może faktycznie ukryli się w jakiejś jaskini… opieczętowali ją jakoś magią żeby nie rzucała się w oczy. Ale gdyby ojciec tu był… Czy nie dałby jakiegoś znaku? Zauważyłby nas.
    Albo i nie. Ivran zupełnie nie wiedział czego się spodziewać a z każdym krokiem czuł się coraz mniej pewnie. Przez dłuższy czas szli w milczeniu rozglądając się uważnie dookoła. Venril ani razu nie wzleciała w powietrze mimo zachęty Ivrana. Droga pięła się coraz bardziej w górę i coraz trudniej było iść ale elf nagle przyśpieszył tknięty jakimś dziwnym przeczuciem. Venril wbiła mocniej szpony w ramię Ivrana, nieco oburzona nagłym zrywem. Ścieżka skręciła gwałtownie w bok odkrywając przez elfem…
-Miasteczko- Mruknął zatrzymując się zupełnie skonfundowany.
    To była ostatnia rzecz, której się tu spodziewał. Co jeszcze ciekawsze miasteczko to wyglądało podejrzanie normalnie. Problem tkwił wyłącznie w tym, że nie było tu ani jednej żywej duszy. Budynki wyglądały jednak tak jakby zwykle były normalnie zamieszkiwane; prawie zupełnie niezrujnowane. 
-To… coś nowego- Mruknął do Venril i nie czekając na Riidę i Nilfhaala ruszył przed siebie, rozglądając się uważnie dookoła.
Coś wzbraniało go od podnoszenia bardziej głosu. Próbował wyłapać uchem jakieś dźwięki, które świadczyłyby o obecności kogoś poza nimi ale nie udało się. Nawet śpiewu ptaków. Wahał się chwilę a później ruszył do pierwszego lepszego budynku. Zapukał do drzwi ale odpowiedziała mu już doskonale znana cisza. Venril poruszyła skrzydłami, wyraźnie niezadowolona, kiedy Ivran pchnął drzwi, które otworzyły się bez problemu. Pomieszczenie wyglądało również zwyczajnie… tak jak każdy mieszkalny dom. Meble jednak pokrywała gruba warstwa kurzu, świadcząca o tym, że nikogo od dawna tu nie było. Wyglądało to tak jakby mieszkańcy mieli lada chwila tu wrócić; na jednym z krzeseł był zarzucony płaszcz a na stole leżał stos równie zakurzonych jak wszystko inne książek. Ivran wziął do ręki jedną z nich i zdmuchnął z niej kurz. Venril przeskoczyła z ramienia elfa na oparcie krzesła, przypatrując się uważnie co ten robi. A Ivran niemal rozdziawił usta, kiedy zorientował się, że książka jest o magii. Usiadł przy stole i zaczął ją uważnie kartkować. A później wziął kolejną i kolejną.
-Wiesz co to znaczy?- Zapytał cicho nie przerywając przeglądania książek- Mieszkali tu magicznie uzdolnieni. Nie można przecież trzymać magicznych książek od tak na widoku. Tylko… co się z nimi stało?- Umilkł przejęty swoimi znaleziskami. Niemal zapomniał, że gdzieś w pobliżu są jeszcze Riida i Nilfhaal.


https://66.media.tumblr.com/c10050d83f5e136317659e9be5ce0198/bf8a30c02d0e0901-5f/s400x600/90ee09589ad3eda9a7e16223264b4e5b54483412.gifv  https://66.media.tumblr.com/e0d45a93b620f2cf3267e5f0d174c6f5/bf8a30c02d0e0901-92/s400x600/ed405b38f43a654ac5164e8bcae965f74555cba4.gifv

Offline

#180 08-12-2019 o 13h23

Straż Obsydianu
AidaThorsen
Piechur Straży
AidaThorsen
...
Wiadomości: 2 151

https://i.imgur.com/BiCZujG.png


Nilfhaal odprowadził ponurym wzorkiem Ivrana ginącego za załomem jednego z martwych niczym grobowce domów i przeniósł spojrzenie na Riidę, wspinającą się na palce i zaglądającą przez okno do innego.
-Co tam widzisz? - mruknął, podchodząc bliżej.
-Zwykły dom - odpowiedziała dziewczyna i natychmiast chwyciła za klamkę. - Chcesz zajrzeć?
-Podejrzewam, że nie mam wyboru - elf ruszył za przyjaciółką i z lekkim zaciekawieniem rozejrzał się po wnętrzu.
Wszystko było tu na swoim miejscu, sprzęty domowe, talerze rozstawione na stole, dziecięce zabawki rozrzucone przed kominkiem. Jakby latorośle zniknęły w środku niewinnej zabawy.
-Znalazłam trochę monet! - Riida krzyknęła z drugiego pomieszczenia. - Mogą się nam przydać!
-Riida... - Nilfhaal zajrzał do przyjaciółki. - Nawet teraz? Nawet nie wiemy co się stało z tymi ludźmi.
-Co to za różnica - elfka wzruszyła ramionami i schowała sakiewkę do torby. - Sam mnie tego uczyłeś, nie pamiętasz? Wykorzystywać każdą okazję.
-Tak, ale nie uważasz, że to trochę co innego? Monety leżały na samym wierzchu, gdyby ktoś tu był przed nami, na pewno by już je zabrał. Ta cała sytuacja jest bardzo dziwna. Gdzie się podziali ci ludzie?
-Może odpłynęli? - dziewczyna ponownie wzruszyła ramionami, próbując zagłuszyć uczucie niepokoju.
-Zostawiając nagle wszystko? Co by ich do tego skłoniło?
-Może ludzie Isembarda? - Riida mruknęła, chociaż doskonale wiedziała, że w to nie wierzy. - Przypłynęli i kazali im się wynieść?
-I zostawiliby te monety? - Nilfhaal wskazał brodą na torbę Riidy. - Oboje wiemy, że Gwardziści są jeszcze bardziej chciwi niż my. Splądrowaliby to miejsce do żywego.
-To może jakiś kataklizm? - dziewczyna rzuciła, wychodząc z domu i zmierzając do kolejnego. - Może woda się podniosła, zrobiło się gorąco, wsiedli na łodzie i odpłynęli?
-Dobrze wiesz, jak wygląda miasto po powodzi. Trzy lata temu woda wdarła się do Echos, pamiętasz? Do dziś na budynkach widać poziom, którego wtedy sięgnęła. Ulice pełne mułu i naniesionych śmieci.
-W Dagpiss jest takie miasto na pustyni - Riida zatrzymała się nagle na ścieżce i opierając się o drewnianą balustradę, spojrzała w dół, na rzekę przecinającą kanion u ich stóp. - Dziesiątki kilometrów korytarzy na wielu poziomach wydrążone w wapiennych skałach, komory, które służyły za mieszkania. Nikt się nigdy nie zbliżał do tego miejsca, mówiło się, że jest naznaczone złą siłą. Ludzie, którzy tam żyli nagle po prostu zniknęli. Nigdy tam nie byłam, ale ci którzy spędzili jedną noc w tych labiryntach, tracili zmysły. Tak przynajmniej mówili dorośli.
-Nie słyszałem nigdy o tym miasteczku, ale słyszałem niemal identyczną opowieść o wiosce rybackiej nieopodal Todame. Podobno ludzie, którzy ją zamieszkiwali pewnego mroźnego dnia, gdy blady świt rozjaśnił ich dachy wyszli ze swoich domów i wszyscy skierowali się w niemej ciszy wprost w lodowate wody Morza Północnego. Nikt nie wie dlaczego.
-Nie podoba mi się ta historia - Riida wlepiła spojrzenie wielkich oczu w przyjaciela.
-Ani mi - Nilfhaal mruknął ponuro. - Lepiej znajdźmy Ivrana, może na coś wpadł.


https://i.pinimg.com/564x/24/25/d9/2425d94b0665a40f210fb25745bb359f.jpg

Offline

#181 08-12-2019 o 18h14

Straż Obsydianu
Evalyn
Artylerzysta Straży
Evalyn
...
Wiadomości: 4 106

https://66.media.tumblr.com/846e5376c92673fc5641ace2bf5fa422/tumblr_p85njwCqbx1reyzwyo8_r1_400.png


    Ivran tak bardzo wciągnął się w czytanie książek, że stracił zupełnie poczucie czasu. Zapomniał też zupełnie po co tu przybył i co gorsza, że jest na wyspie, z której lada chwila mogą odpłynąć. Venril próbowała go odciągnąć od lektury, co jakiś czas irytująco szarpiąc za koszule ale Ivran odganiał ją ręką mrucząc coś niezadowolony pod nosem. W zasadzie mógł przecież też wziąć te książki ze sobą na statek i tam czytać ale jakoś zupełnie o tym nie pomyślał. Magia w nich opisana była nieco… inna niż ta której uczył się do tej pory. Bardziej zaawansowana i momentami… niepokojąca. Nie zraziło to jednak Ivrana.
-No dobrze już dobrze- Mruknął, kiedy Venril uszczypnęła go już teraz naprawdę mocno- Pokażę to Riidzie i Nilfhaalowi.
    Zagarnął jedną z książek i wyszedł szybkim krokiem nie czekając na towarzyszkę. Venril niemal dostała drzwiami i oburzona aż zaskrzeczała. Ivran zatrzymał się na środku drogi i spojrzał na ścieżkę biegnącą w górę. Zabawne; teraz wioska i okolica nie wydawały mu się już tak straszne. W zasadzie była to całkiem ładna okolica. Nic dziwnego że wybudowano tu osadę. Może ludzie po prostu przenieśli się wyżej i teraz tam mieszkają? Wyżej muszą być jeszcze lepsze widoki. Poczuł, że musi to sprawdzić. Pragnienie pójścia dalej ścieżką było tak bardzo kuszące jak dawno nic w jego życiu. Ktoś tam musi mieszkać, ktoś magiczny kogo można się zapytać… dowiedzieć…
    Drgnął słysząc głosy Nilfhaala i Riidy. Ruszył w ich kierunku z zdecydowaną miną i zanim zdążyli się ponownie odezwać, rzucił wyjątkowo pewnym siebie tonem.
-Musimy iść w górę ścieżki.
    Venril przycupnęła na gałęzi rosnącego obok drzewa i wbiła swoje paciorkowate oczy w pozostałych towarzyszy Ivrana. Była jeszcze bardziej nerwowa niż na początku tej przygody.
-Na co jeszcze czekacie?- Ton Ivrana zdradzał irytacje- Trzeba to sprawdzić.


https://66.media.tumblr.com/c10050d83f5e136317659e9be5ce0198/bf8a30c02d0e0901-5f/s400x600/90ee09589ad3eda9a7e16223264b4e5b54483412.gifv  https://66.media.tumblr.com/e0d45a93b620f2cf3267e5f0d174c6f5/bf8a30c02d0e0901-92/s400x600/ed405b38f43a654ac5164e8bcae965f74555cba4.gifv

Offline

#182 14-12-2019 o 19h46

Straż Obsydianu
AidaThorsen
Piechur Straży
AidaThorsen
...
Wiadomości: 2 151

https://i.imgur.com/QFcvxbI.png


Riida i Nilfhaal wymienili ze sobą jednoznaczne, zaniepokojone spojrzenia. Nie musieli używać słów, żeby się ze sobą porozumieć. W zachowaniu Ivrana było coś bardzo niepokojącego.
-Obawiam się, że nic tu nie ma - Riida dogoniła jasnowłosego elfa, próbując zmusić go, żeby na nią spojrzał. Wzrok chłopaka skupiony był jednak na ścieżce ginącej we mgle. - Słuchaj, statek może odpłynąć w każdej chwili, a ta wioska jest zupełnie wyludniona. Widziałeś to samo co my, wszyscy się stąd wynieśli!
-I wygląda na to, że ich wyprowadzka była bardzo gwałtowna - Nilfhaal dołączył się do dyskusji, pojawiając się tuż obok. - Ojciec nie zostawił ci żadnych wskazówek, to jak szukanie igły w stogu siana, albo porządnej damy w lupanarze. Nawet jeśli kiedyś był tu ktoś, kto mógł ci pomóc, najprawdopodobniej już dawno się stąd wyniósł.
Riida zmarszczyła brwi, widząc, że Ivran nawet nie zamierza zwolnić kroku. Zawsze błądził myślami w swoim świecie, ale teraz wydawał się po prostu ich ignorować. Nagle dziewczyna poczuła uderzenie fali niepokoju, które na chwilę aż odebrało jej dech. Jak wtedy, gdy była połączona z Ivranem i poczuła jego gniew. Ale przecież teraz nie byli połączeni... Wzięła kilka głębokich oddechów i rozejrzała się z paniką dookoła siebie. Gęsta jak mleko mgła i absolutna, nieprzenikniona cisza.
-Ivran? - odezwała się w końcu, czując, że nie będzie w stanie wykonać ani jednego kroku do przodu. - Sądzę, że musimy wracać.


https://i.pinimg.com/564x/24/25/d9/2425d94b0665a40f210fb25745bb359f.jpg

Offline

#183 15-12-2019 o 12h29

Straż Obsydianu
Evalyn
Artylerzysta Straży
Evalyn
...
Wiadomości: 4 106

https://66.media.tumblr.com/846e5376c92673fc5641ace2bf5fa422/tumblr_p85njwCqbx1reyzwyo8_r1_400.png


    Do Ivrana jakby nie docierały te argumenty, były dla niego po prostu głupie, tak głupie że nie chciał ich w ogóle słyszeć. Jaka wyprowadzka? Przecież oni wciąż tu mogli być. Trzeba iść tylko wyżej, wyżej na pewno znajdzie odpowiedzi. Może właśnie tam czeka na niego ojciec i wszystko wyjaśni. Przecież ta mgła nie wyglądała aż tak przerażająco, czemu Nilfhaal a w szczególności Riida nagle stracili swoją chęć przygody? Ona zawsze była pierwsza w podejmowaniu ryzyka. Z jakiegoś powodu jeszcze bardziej to Ivrana zirytowało.
-Więc wracajcie- Powiedział ze złością- Ja zamierzam sprawdzić co jest wyżej bo nie jestem tchórzem.
    Odwrócił się tyłem do towarzyszy i ruszył dalej zamaszystym krokiem, nie czekając na reakcje. Po chwili zniknął całkowicie w mgle. Im dłużej szedł tym bardziej jego myśli skupiały się na tym co znajdzie wyżej a coraz bardziej zapominał po co w zasadzie był na tej wyspie. Nie pamiętał nawet jak się tu znalazł i z kim tu przybył. Liczyło się tylko to aby iść do konkretnego celu, który znajdował się wyżej. Sam do końca nie wiedział co u tego celu znajdzie ale było to coś co musiał sprawdzić.
    Mgła była tak gęsta, że Ivran zupełnie nie wiedział co znajduje się przed nim. Gdyby mógł ujrzeć więcej z pewnością by się zatrzymał przerażony wizją głębokiej przepaści, która rozpościerała się nieco dalej, kończąc gwałtownie ścieżkę. Raczej nikt, kto by w nią wszedł nie uszedłby z życiem; na samym dole znajdowały się zresztą ostre skały.  Ivran na moment się zatrzymał i odwrócił do tyłu jakby sprawdzał czy nikt za nim czasem nie idzie ale nieprzenikniona mgła nie pozwalała tego stwierdzić. Prychnął z niesmakiem wciąż nie potrafiąc wybaczyć Riidzie i Nilfhaalowi tchórzostwa, po czym wzruszył ramionami zamierzając ruszyć dalej.


https://66.media.tumblr.com/c10050d83f5e136317659e9be5ce0198/bf8a30c02d0e0901-5f/s400x600/90ee09589ad3eda9a7e16223264b4e5b54483412.gifv  https://66.media.tumblr.com/e0d45a93b620f2cf3267e5f0d174c6f5/bf8a30c02d0e0901-92/s400x600/ed405b38f43a654ac5164e8bcae965f74555cba4.gifv

Offline

#184 21-12-2019 o 11h39

Straż Obsydianu
AidaThorsen
Piechur Straży
AidaThorsen
...
Wiadomości: 2 151

https://i.imgur.com/BiCZujG.png


Nilfhaal zacisnął szczęki, Riida wyraźnie zauważyła mięsień poruszający się na jego żuchwie. Wiedziała już, że przyjaciel jest skrajnie zirytowany. Prawdopodobnie najchętniej ruszyłby wściekły od razu w drugą stronę, ale zmartwione spojrzenie Riidy mu na to nie pozwoliło.
-Poczekaj tu - westchnął ciężko. - Wrócę tu z nim.
Im wyżej ścieżką szedł tym mgła odrobinę się rozrzedzała, i po kilku minutach w oddaleniu dojrzał zarys znajomej sylwetki prącej przed siebie bez żadnej refleksji. Nilfhaal miał ochotę krzyknąć za nim, ale jakaś wewnętrzna siła go powstrzymała. Coś było nie tak. Postąpił kilka kroków na przód i dopiero po chwili zorientował się, co się dzieje. Ścieżka, którą tak rezolutnie podążał Ivran kończyła się ostrym spadkiem kilkadziesiąt metrów w dół. Wodospad przecinający skały po drugiej stronie kotliny z hukiem wpadał w gęstą mgłę na dole  i rozbijał się o ostre jak brzytwy skały.
Niewiele myśląc Nilfhaal rozpędził się i z impetem pociągnął Ivrana za tył płaszcza, zaskoczony elf z łatwością runął na ziemię, pociągając za sobą Nilfhaala. W naturalnym odruchu Ivran podjął próbę walki, przez co dwaj mężczyźni przez chwilę szamotali się w ciszy. Dopiero po kilku sekundach Nilfhaal ostatecznie cisnął ramionami Ivrana o podłoże, z lekką satysfakcją obserwując grymas bólu na twarzy przyjaciela. Oby miał guza.
-Widzisz? - warknął, odsuwając się od elfa i ciężko siadając na ziemię. Brodą wskazał koniec ścieżki, którą podążał Ivran. - Żadne przeczytane książki nie zrobią cię tym mądrzejszym, jeśli nie zaczniesz używać intuicji.
Zamilkł na chwilę, próbując wyrównać oddech i dając chwilę towarzyszowi na zrozumienie sytuacji.
-Zostawiłem Riidę w dole ścieżki - odezwał się w końcu, wstając i otrzepując się z liści. - Powinniśmy ją znaleźć.


https://i.pinimg.com/564x/24/25/d9/2425d94b0665a40f210fb25745bb359f.jpg

Offline

#185 22-12-2019 o 20h50

Straż Obsydianu
Evalyn
Artylerzysta Straży
Evalyn
...
Wiadomości: 4 106

https://66.media.tumblr.com/846e5376c92673fc5641ace2bf5fa422/tumblr_p85njwCqbx1reyzwyo8_r1_400.png


    Ivran z trudem łapiąc oddech wyjrzał za krawędź. Nagle uderzyła go powaga sytuacji; jakby obudził się ze snu i zorientował się, że rzeczywistość jest sto razy gorsza. Bolała go głowa ale nie był pewny, czy od szamotaniny z Nilfhaalem czy od czegoś innego. Dookoła roztaczała się mgła, było tu jeszcze paskudniej niż w wiosce; ledwo dało się coś dostrzec. Jednak przepaść, która znajdowała się kilka kroków dalej była aż nazbyt wyraźna. Nikt kto by w nią wpadł, raczej nie uszedłby z życiem.
-Faere- Mruknął z trudem podnosząc się z ziemi, uświadamiając sobie co się wydarzyło. Czuł gromadzącą w nim wściekłość, która była ukierunkowana tylko i wyłącznie na niego. Nilfhaal właśnie uratował mu życie.- Coś tu zamieszkało, to dlatego statki omijają wyspę. Ta mgła nie jest naturalna- Odezwał się cicho, bardziej do siebie niż do towarzysza, wciąż nie mogąc oderwać wzroku od przepaści- Jakiś demon, czy inne licho, które potrafi wpływać na ludzi… Przynajmniej wiemy co się stało z mieszkańcami- Mruknął.
I co by się stało z nim, gdyby go nie powstrzymano. Głupiec, nic więcej tylko naiwny głupiec. Było tak jak Nilfhaal mówił. Mógł czytać i milion książek, znać się na magii więcej niż Riida i Nilf a i tak być głupcem. Wciąż nie potrafił się oprzeć magii, miał zbyt słaby umysł. A ona uderzała tam gdzie był odkryty. I niepokojąco go przyciągała. Czy jego nauczyciel mu nie mówił, że magia potrafi być zdradliwa i należy mieć mocno wytrenowany umysł aby ją kontrolować? Kontrolowała Ivrana a powinno być na odwrót.
Czy z jego ojcem stało się to samo co z resztą mieszkańców? Gdzie jest on i jego przyjaciel, o którym wspominał w wiadomości? Ojciec był na to zbyt sprytny, żeby skończyć w ten sposób… Tu stało się coś innego. A co jeśli to co się stało… Potrząsnął głową, nie będąc pewnym czy w zasadzie chce wiedzieć co stało się na tej wyspie. W tym momencie miał ochotę odpłynąć stąd jak najszybciej. Gdyby był bardziej doświadczony, wiedział coś więcej o tym co go zaślepiło tak bardzo, że prawie wszedł w przepaść może…
-Wracajmy po Riidę a później na statek- Odezwał się głośno, przerywając natarczywe myśli. Już zbyt wiele głupot dziś narobił. Zatrzymał się na moment przed Nilfhaalem i spojrzał na niego - Dziękuję.
    Nic więcej nie był w stanie wypowiedzieć. Ale miał wrażenie, że Nilfhaal wie co się właśnie działo w jego głowie i nie musiał niczego więcej dodawać.  Skinął głową jakby na potwierdzenie swoich słów i ruszył ścieżką w dół, już nie oglądając się za siebie. Spodziewał się, że Riida czekająca na dole będzie nieźle wściekła. Nie dziwił jej się. W zasadzie odstawił ten sam cyrk, który ona wcześniej odstawiła w puszczy. A wtedy on był na nią zły. Dureń.


https://66.media.tumblr.com/c10050d83f5e136317659e9be5ce0198/bf8a30c02d0e0901-5f/s400x600/90ee09589ad3eda9a7e16223264b4e5b54483412.gifv  https://66.media.tumblr.com/e0d45a93b620f2cf3267e5f0d174c6f5/bf8a30c02d0e0901-92/s400x600/ed405b38f43a654ac5164e8bcae965f74555cba4.gifv

Offline

#186 26-12-2019 o 13h59

Straż Obsydianu
AidaThorsen
Piechur Straży
AidaThorsen
...
Wiadomości: 2 151

https://i.imgur.com/QFcvxbI.png


Riida rozcierała sobie ramiona aby dodać sobie otuchy, rozglądając się nieco nerwowo dookoła. Wyglądało na to, że w  gęstej mgle ginęła nie tylko wizja, ale też fonia. Gdy tylko Nilfhaal zniknął z pola widzenia, wszystkie dźwięki natychmiast ustały, jakby mleczna materia je pochłonęła. Dziewczyna przestąpiła niecierpliwie z nogi na nogę.
Drgnęła, gdy niespodziewanie coś wyłoniło się zza białej zasłony. Wyprężyła się, czując jak delikatne, magiczne wibracje zaczynają kłębić się w łokciach, ale natychmiast odetchnęła z ulgą, gdy rozpoznała znajomą twarz. Ivran wyglądał na bledszego niż zwykle, a z jego rozciętego łuku brwiowego sączyła się cienka strużka krwi. Riida zmarszczyła brwi i spojrzała pytająco na Nilfhaala, który po chwili również pojawił się na ścieżce. Elf pokręcił głową, dając jej do zrozumienia, żeby nie zadawała pytań. Cokolwiek stało się wyżej, musiało zostać między nimi.
-Musimy wracać - Nilfhaal rzucił, zagarniając Riidę ramieniem i schodząc w dół ścieżki. - Cokolwiek tu było, na pewno już tego nie ma.
Dziewczyna skinęła głową i uśmiechnęła się blado do przyjaciela. Schodzenie zajęło im znacznie mniej czasu, nie tylko dlatego, że było z górki, ale również dlatego, że wszyscy mieli z tyłu głowy niepokojącą myśl, że statek mógł zostać naprawiony i odpłynął bez nich, i chociaż żadne z nich nie wypowiedziało tego na głos, Riida doskonale wiedziała, że pozostali myślą dokładnie o tym samym. Nawet jej żądna przygód i beztroska natura nie chciała tutaj zostać.
-Są! - Riida wyjrzała zza zakrętu ścieżki, w dole na odsłoniętej dzikiej plaży dojrzała kręcących się ludzi, a nieopodal na płytkich wodach, kołyszący się na boki statek. Odetchnęła z ulgą i uśmiechnęła się wesoło. - Chodźmy prędko! Może już go naprawili!
Niedługo później żagle załopotały na wietrze, liny zaskrzypiały i kapitan wydał rozkaz odcumowania statku. Riida spojrzała jeszcze raz na oddalającą się wyspę.
-Żegnaj, nie będę za tobą tęsknić! - rzuciła wesoło, ale po chwili spoważniała, zerkając na zasępioną twarz Ivrana. - Przykro mi, że nie odnalazłeś tego, kogo tu szukałeś. Twój tata pewnie zostawił wiadomość dużo wcześniej, zanim ta wyspa stała się taka.. Nie wygląda to ładnie...
Riida namoczyła kawałek szmatki w wodzie z bukłaka i przyłożyła ją do brwi elfa. Materiał natychmiast zabarwił się na czerwono, zmywając zaschniętą już krew.


https://i.pinimg.com/564x/24/25/d9/2425d94b0665a40f210fb25745bb359f.jpg

Offline

#187 26-12-2019 o 18h56

Straż Obsydianu
Evalyn
Artylerzysta Straży
Evalyn
...
Wiadomości: 4 106

https://66.media.tumblr.com/846e5376c92673fc5641ace2bf5fa422/tumblr_p85njwCqbx1reyzwyo8_r1_400.png


    Od wydarzeń mających miejsce na wyspie Ivran czuł się jeszcze bardziej zagubiony i przygnębiony niż zwykle. Nie dosyć, że cała ta sprawa uderzyła mocno w poczucie jego własnej wartości i wiary w umiejętności magiczne to trop ojca się urywał. Statek płynął ku Dagpiss ale dla Ivrana nic to nie znaczyło. Znów był bez celu, nie mając pojęcia co przyniesie przyszłość i po co właściwie tam płynie. Zresztą jeśli ojciec faktycznie był w jakiś sposób wmieszany w to co stało się na Themys oznaczało to, że miał jakieś powiązania z czarną magią. Wszystko było owiane tajemnicą a Ivran miał coraz mniejszą ochotę ją zgłębiać. Był po prostu tym wszystkim zmęczony. Miał ochotę po prostu cisnąć medalion do morza i więcej nie wracać do tej sprawy.
    Ale w życiu Ivrana nie mogło być już dłuższej chwili świętego spokoju. Czasem za tym cholernie tęsknił.
-Wasza dwójka. Mam do was sprawę.
    Zanim Ivran zdążył się zorientować, wraz z Nilfhaalem został zaciągnięty pod pokład przez towarzysza Ildarina. Elf nawet nie zaprotestował, będąc  zupełnie zaskoczonym rozwojem wypadków. Nie zamienił z tym człowiekiem ani słowa, zresztą on sam stronił od towarzystwa elfów, zwykle rzucając im tylko niechętne spojrzenia. Ivran nawet nie był pewny jak ten typ się nazywa. Coś na „R”… Roland? Rey? Albo Rian. Chyba to był Rian. Zresztą nie było to szczególnie istotne. Przyjrzał się uważnie mężczyźnie, stwierdzając po raz kolejny, że ma go w głębokiej pogardzie. Zresztą w jego ruchach było coś odpychającego, szczurzego, coś co sprawiło, że nawet nie poczuł się szczególnie zaskoczony tym co mężczyzna później powiedział.
-Ildarin pracuje dla króla. Chce znaleźć ojca Ivrana a później wydać was za jednym zamachem w ręce strażników- Rzucił prosto z mostu, wciskając ich bardziej w ciemny kąt i rzucając dookoła nerwowe spojrzenia.- Zmusił mnie, żebym mu pomagał ale wcale mi się nie uśmiecha zabawić dłużej w Dagpiss, będąc dodatkowo traktowany przez Ildarina jak ostatni dureń. Dlatego mam dla was propozycję.
    Szczur. Ivran splótł ręce na piersi, czując dziwną satysfakcje że nie mylił się co do zamiarów Ildarina. Ba, praktycznie całkowicie odgadł jego plany. Tacy jak on nigdy się nie zmieniają. Nie odezwał się jednak ani słowem, więc Rian pozwolił sobie kontynuować.
-Ildarin ma w swojej torbie przepustkę z podpisem kapitana z Echos, która pozwala mu się bez problemu poruszać po Dagpiss i sakwę z pieniędzmi, którą dostał jako część opłaty za zlecenie. Trzyma ją zawsze przy sobie, nawet jak śpi, więc nie jestem w stanie sam się do niej dostać. Jeśli Ildarin nie przedstawi tej przepustki prawdopodobnie zostanie aresztowany a wy będziecie mieli problem z głowy. Ja wezmę sakwę z pieniędzmi i nigdy więcej nie wejdę wam w drogę. Prosty układ ale myślę, że opłacalny.
    Ivran zerknął z ukosa na Nilfhaala unosząc brwi. Musiał przyznać, że była to… w pewnym sensie interesująca propozycja.


https://66.media.tumblr.com/c10050d83f5e136317659e9be5ce0198/bf8a30c02d0e0901-5f/s400x600/90ee09589ad3eda9a7e16223264b4e5b54483412.gifv  https://66.media.tumblr.com/e0d45a93b620f2cf3267e5f0d174c6f5/bf8a30c02d0e0901-92/s400x600/ed405b38f43a654ac5164e8bcae965f74555cba4.gifv

Offline

#188 28-12-2019 o 14h41

Straż Obsydianu
AidaThorsen
Piechur Straży
AidaThorsen
...
Wiadomości: 2 151

https://i.imgur.com/BiCZujG.png


Nilhaal zmarszczył brwi przyglądając się towarzyszowi Ildarina. A to szumowina... Wielokrotnie zadawał się z typami spod ciemnej gwiazdy i pracował dla marginesu Echos, ale żeby zdradzić w ten sposób kogoś, kto wypłaca ci pensję to trzeba mieć tupet. I zerowy honor. Co w zasadzie Nilfhaalowi było na rękę. Jeśli przechwycą przepustkę od Ildarina, to wiele im ułatwi w kwestii poruszania się po mieście. Los rudego przybłędy był mu obojętny.
-Musimy z tym zaczekać aż statek zbliży się po portu i dopiero wtedy zrobić zamieszanie - Nilfhaal odparł powoli, zastanawiając się nad każdym słowem. - Ildarin nie może mieć czasu na podjęcie ofensywy, inaczej wszystko źle się skończy. Gdy statek przycumuje, zmyjemy się w swoje strony, jasne? Sakiewka z pieniędzmi jest twoja i żadnych głupich numerów. Jeśli coś pójdzie nie tak, działasz na własną rękę. Mamy już wystarczająco dużo własnych problemów.
A kolejnym z nich może być Riida. Gdy dziewczyna zorientuje się co się dzieje, będzie chciała wrócić, żeby pomóc Ildarinowi. Pomijając już kwestię głupiego zadurzenia, po prostu zawdzięczała mu życie i będzie chciała spłacić dług. To akurat był w stanie zrozumieć. Dlatego nie będzie mogła być wtajemniczona w to co się dzieje. Nie lubił jej okłamywać, ale nie tym razem nie miał wyboru. Robił to dla jej dobra...


https://i.pinimg.com/564x/24/25/d9/2425d94b0665a40f210fb25745bb359f.jpg

Offline

#189 29-12-2019 o 16h07

Straż Obsydianu
Evalyn
Artylerzysta Straży
Evalyn
...
Wiadomości: 4 106

https://66.media.tumblr.com/846e5376c92673fc5641ace2bf5fa422/tumblr_p85njwCqbx1reyzwyo8_r1_400.png


Pozbycie się problemu Ildarina było dla Ivrana motywujące. Pierwszy raz od kilku dni, znów czuł faktyczną chęć działania. Przy odrobinie szczęścia, skurczysyn nigdy już nie wejdzie im w drogę. Jeśli złapią go strażnicy to oby gnił w więzieniu do końca swojego życia, a w końcu elfie życie było wyjątkowo długie. Im bardziej zbliżali się do portu tym bardziej czuł satysfakcje, chociaż ich plan niekoniecznie mógł się powieść. Może był mściwy i może to nie była dobra droga ale Ildarin zasłużył na jak najgorszy los, po wydarzeniach na Północy.
    Wywołanie bójki nie było tym razem dla niego problemem. W zasadzie przez ostatni czas Ivran zachowywał się zupełnie wbrew swoim zasadom, zaczynając od wejścia w portal, prowadzący do niewiadomo jakiego miejsca a kończąc na zachowaniu na Themys. Było jeszcze coś, do czego nie przyznał się ani Riidzie ani Nilfhaalowi i w sumie niechętnie przyznawał się przed samym sobą, czując cholerne wyrzuty sumienia za każdym razem gdy zaglądał do torby. Wziął ze sobą jedną z magicznych książek z wyspy ale do tej pory nie miał odwagi jej przejrzeć. Zaraz po powrocie na statek miał zamiar wyrzucić ją do morza ale wciąż tego nie zrobił, odkładając to na później i później…
Wracając jednak do bójki; w głowie Ivrana ostatnio kotłowało się zbyt wiele emocji, emocji które z chęcią by wyładował. A że na statku była osoba, której całym sercem nienawidził nie było to kłopotem. Kolejna nierozsądna akcja. Mimo to z nieopisaną satysfakcją szarpnął Ildarinem, rzucając nad jego ramieniem znaczące spojrzenie Nilfhaalowi, stojącemu nieopodal.
-Powinienem już to dawno zrobić- Warknął wymierzając zdezorientowanemu rudowłosemu kolejny cios. Kolejny został już zablokowany.
-Rozum ci odjęło?- Ildarin był bardziej zaskoczony zachowaniem Ivrana, niż wściekły. Dookoła zaczęli zbierać się gapiowie.  Przydałoby się wciągnąć w bójkę i ich. Najwyżej dostanie porządne lanie ale za cenę wtrącenia Ildarina do więzienia było warto.
-Odjęło go tobie, lata temu na Północy.-Elf chwycił jednego z najbliżej stojących ludzi i pchnął go na Ildarina. Rudowłosy odepchnął go od siebie a w jego oczach błysnęła irytacja, kiedy ruszył na Ivrana.
    Dalsza wymiana zdań między elfami nie miała sensu, bo ludzie znudzeni dniami spędzonymi na morzu, rzucili się do przepychanki, która była bądź co bądź w pewnym sensie rozrywką. Co prawda większość rzuciła się na Ivrana, ale grunt, że zadziałało. Ildarin został do tego wciągnięty.


https://66.media.tumblr.com/c10050d83f5e136317659e9be5ce0198/bf8a30c02d0e0901-5f/s400x600/90ee09589ad3eda9a7e16223264b4e5b54483412.gifv  https://66.media.tumblr.com/e0d45a93b620f2cf3267e5f0d174c6f5/bf8a30c02d0e0901-92/s400x600/ed405b38f43a654ac5164e8bcae965f74555cba4.gifv

Offline

#190 01-01-2020 o 20h16

Straż Obsydianu
AidaThorsen
Piechur Straży
AidaThorsen
...
Wiadomości: 2 151

https://i.imgur.com/BiCZujG.png



Nilfhaal złapał spojrzenie Ivrana tuż przed tym jak na statku rozpętała się burza. Zwykle lubił uczestniczyć w takich imprezach, ale tym razem musiał zająć się czymś, co zwykle leżało w roli Riidy.
Lekko uniknął przypadkowego ciosu i sprawnie zanurkował pomiędzy walczących. Jeden szybki ruch sztyletu sprawił, że rudowłosy elf stał się lżejszy o skórzaną sakiewkę, którą Nilfhaal pochwycił jedną ręką i równie szybko oddalił się od zamieszania.
Statek zbliżał się coraz szybciej do portu, Ivran musiał natychmiast wymknąć się z burdy jeśli nie chciał, aby strażnicy z Borray byli pierwszymi, którzy go przywitają na tej obcej ziemi. Nilfhaal dał mu znać ruchem głowy, że ma to czego potrzebowali i żeby się zmywał. Musiał jeszcze zwrócić pieniądze ich nowemu zleceniodawcy i sprawić, żeby Riida nie miała czasu dowiedzieć się, co się wydarzyło, a potem tak wymknąć się ze statku, żeby uniknąć konfrontacji z ludźmi z Borray. Musieli działać bardzo szybko.
Nilfhaal wślizgnął się pod pokład i szybko przeszukał zdobytą sakiewkę. Poza kilkoma osobistymi szpargałami elf znalazł całkiem dobrze zaopatrzony mieszek i w końcu zgiętą na kilka razy kartę, którą szybko rozłożył i pobieżnie zeskanował oczami.
... wyżej wymienionemu działającemu w służbie królewskiej... zezwala się na podróżowanie bez eskorty... nie podlega rewizjom.
Bingo. Na dole widniała pieczęć z niedźwiedziem odbita w granatowym laku. Nilfhaalowi błysnęły oczy, a gdy tylko usłyszał hałas przy drabinie prowadzącej pod pokład, natychmiast zgiął kartę ponownie i schował ją za połą koszuli.


https://i.pinimg.com/564x/24/25/d9/2425d94b0665a40f210fb25745bb359f.jpg

Offline

#191 02-01-2020 o 19h14

Straż Obsydianu
Evalyn
Artylerzysta Straży
Evalyn
...
Wiadomości: 4 106

https://66.media.tumblr.com/8f1d5ea6e78baafc9525d765c55ccd81/tumblr_pvyxk9A4dK1reyzwyo2_r1_250.png


    Ildarin nie był do końca pewien co się wydarzyło. Ivran totalnie stracił nad sobą panowanie a później wszyscy rzucili się na wszystkich. Awantura zakończyła się zaraz przed wpłynięciem do portu, kiedy mocno zirytowany kapitan ustawił wszystkich do pionu.
    Ildarin mruknąwszy pod nosem kilka przekleństw odszedł na bok. Nie miał pojęcia co w Ivrana wstąpiło, przez całą drogę trzymał nerwy na wodzy, ledwo bo ledwo ale zawsze wydawał się być elfem, który potrafi zachować zimną krew. To zachowanie było łagodnie mówiąc dziwne. Zarobił kilka ładnych siniaków w tym zamieszaniu ale dobrze że Ivran nie rozszalał się bardziej. Trzeba było przyznać, że było to niezwykle emocjonujące zakończenie rejsu.
    Rozejrzał się w poszukiwaniu Riana ale nie dostrzegł go na pokładzie. Nie dostrzegł też bandy elfów, co było dosyć niepokojące. Miał zamiar wysłać Riana za nimi a sam skontaktować się z dowódcą straży w mieście, żeby zasięgnąć informacji o magicznych działaniach na tym terenie. Taki był plan ale teraz… coś było nie tak. Mocno nie tak.
    Zmrużył oczy przechodząc na dziób statku. Port był już na wyciągnięcie ręki, dostrzegł żołnierzy, czekających na sprawdzenie dokumentów przybywającym. Jego dłoń automatycznie powędrowała w kierunku sakiewki, kiedy zorientował się, że nie ma jej przy pasie. Drgnął i rozejrzał się czując, że serce zaczyna bić mu szybciej z nerwów. Riana wciąż nie było na horyzoncie i coś mu mówiło, że szybko się na nim nie pojawi a cała ta bójka, wywołana przypadkowo zaraz przed końcem podróży miała ukryty motyw. Zaklął pod nosem, uświadomiwszy sobie, że popełnił błąd zbyt ignorując swojego towarzysza podróży.
    Co gorsza łatwo nie wywinie się strażnikom. Bez glejtu nie będzie to sprawą łatwą, szczególnie że nawet nie miał planu jak między nimi przemknąć. To w ogóle było możliwe? Może gdyby miał przy sobie pieniądze to dałby ich radę jakoś przekupić ale pieniądze wraz z dokumentami były w sakwie. Zaklął po raz kolejny, zdając sobie sprawę, że w tym momencie nie mając żadnych sojuszników najprawdopodobniej go aresztują.
    Zawsze można spróbować powołać się na kapitana Reinolda. Patrząc jednak w zacięte twarze strażników, czekających na nadbrzeżu, Ildarin wątpił, że będzie to tak łatwe. Cholerny Ivran, doskonale wiedział co robi. A on nie miał wyjścia; musiał się skonfrontować z strażnikami. Później będzie kombinował jak się z tego wykaraskać.


https://66.media.tumblr.com/c10050d83f5e136317659e9be5ce0198/bf8a30c02d0e0901-5f/s400x600/90ee09589ad3eda9a7e16223264b4e5b54483412.gifv  https://66.media.tumblr.com/e0d45a93b620f2cf3267e5f0d174c6f5/bf8a30c02d0e0901-92/s400x600/ed405b38f43a654ac5164e8bcae965f74555cba4.gifv

Offline

#192 04-01-2020 o 13h20

Straż Obsydianu
AidaThorsen
Piechur Straży
AidaThorsen
...
Wiadomości: 2 151

https://i.imgur.com/QFcvxbI.png


Riida zacisnęła dłonie na barierkach burty i z coraz szybciej bijącym sercem przyglądała się powoli zbliżającym się zabudowaniom Borray. Na początku był jedynie pomarańczową plamą gdzieniegdzie przetkaną zielonymi akcentami, ale potem zaczęły wyłaniać się wyraźne zarysy.
Wzięła głęboki wdech, który zastygł w jej piersi. Pomarańczowo różowe budynki z piaskowca zakończone tysiącami prostokątnych, rzeźbionych wież wyrastały nad portem, w którym aż gęsto było od typowych południowych statków z ciemnego drewna o charakterystycznych trójkątnych, ostrych, pomarańczowych żaglach.
Im bliżej statek podpływał, tym oczom Riidy ukazywał się wyraźniejszy zarys stolicy Dagpiss. Budynki sprawiały wrażenie zbudowanych chaotycznie, bogato ozdobione fasady niemal przylepione do ruin zabitych deskami tworzyły swoisty labirynt, wśród którego wyrastały gdzieniegdzie palmy kontrastujące z wysuszonym, ciepłym piaskowcem. Widziała ludzi o ciemnych karnacjach w długich do ziemi zwiewnych materiałach, słyszała już gwar, którego brzmienie było jak muzyka. Jej serce niemal wyskakiwało z piersi a oczy zaszkliły się od wzruszenia. To był jej dom. Wróciła do domu.
-Nie mamy czasu - Nilfhaal pojawił się nagle, pociągając ją lekko za ramię. Riida obejrzała się za siebie z przestrachem, że obraz Borray mógł być tylko złudzeniem, ale wciąż tam był i zbliżał się coraz szybciej. Ruszyła za przyjacielem pod pokład, gdzie marynarze zaczynali przygotowywać się do rozładunku.
-Musimy przede wszystkim wydostać się ze statku - Nilfhaal rzucił, podając Riidzie i Ivranowi lniane chusty. - Strażnicy zorientują się szybko, że marynarzy jest więcej niż w dokumentacji, dlatego musimy być już na lądzie, gdy to się stanie. A najlepiej poza ich zasięgiem. Nie patrzcie im w oczy, gdy będziecie przechodzić obok kontroli.
Riida posłusznie chwyciła chustę podaną jej przez przyjaciela i starannie zakryła nią swoje włosy, ramiona i usta. Gdy była dzieckiem, kobiety w Dagpiss nosiły długie, lśniące warkocze, które były ich wielką chlubą. Dziś musiały je skrzętnie chować przed oczami obcych.
-Gotowi? - Nilfhaal, którego ciemne włosy i oczy śmiało mogły wtopić się w tłum, chwycił jedną z tyczek na których stała skrzynia z towarem. - Ruszajmy.
Sekundę później Riida i Ivran chwycili pozostałe tyczki i Riida poczuła jak ciężar ugina jej ręce. Poprawiła uchwyt i ruszyła za przyjacielem wtapiając się w korowód marynarzy krążących ze skrzyniami.
Gdy tylko postawili stopy na lądzie uderzyło im gorące, suche powietrze, zupełnie inne od tego w Echos. Pachniało drzewem sandałowym, kurkumą i kardamonem. Rdzawy piasek uniósł się lekko i natychmiast opadł na ich buty. Gdzieś w oddali słyszała dźwięki sistrum i fletni. Riida ukradkiem podniosła wzrok, chcąc wszystko zobaczyć na własne oczy.
Kupcy sprzedawali towar bezpośrednio z ręcznie tkanych dywanów rozłożonych na ziemi, mężczyźni targowali się głośno, skubali orzechy i wypluwali łupiny na ziemię, panował ogromny gwar i chaos. Gdzieś ponad ich głowami zauważyła szybko przemykający cień, który musiał należeć do hulmana wietrzącego na okazję do tego, aby coś zwędzić.
Riida natychmiast opuściła wzrok, gdy tylko zauważyła mężczyzn w niebieskich kefijach, na których piersiach wyszyte były niedźwiedzie. Nie miała wiele czasu, aby im się przyjrzeć, ale jedno było pewne. To nie byli ludzie z Echos, ale tutejsi. Z jakiegoś powodu ta prawda uderzyła Riidę z ogromną siłą. Cały czas myślała, że Dagpiss zostało podbite przez Isembadra i że to jego ludzie sprawują władzę w Borray. Fakt, że katami w Dagpiss byli jej krajanie dziwnie ją zabolała.
Jeden z mężczyzn warknął rozkaz w stronę marynarzy i cała ich trójka ruszyła za innymi. Riida słyszała jak mówią coś między sobą w ich narodowym języku i wytężyła całą swoją pamięć aby chociaż wyłapać pojedyncze słowa, ale tak dawno nie słyszała tego języka, że uleciały w gwarze innych. Serce znów zaczęło bić jej jak szalone, ale tym razem nie miało to nic wspólnego z ekscytacją.


Soundtrack

Spoiler (kliknij, aby zobaczyć)

Ostatnio zmieniony przez AidaThorsen (04-01-2020 o 14h25)


https://i.pinimg.com/564x/24/25/d9/2425d94b0665a40f210fb25745bb359f.jpg

Offline

#193 04-01-2020 o 14h55

Straż Obsydianu
Evalyn
Artylerzysta Straży
Evalyn
...
Wiadomości: 4 106

https://66.media.tumblr.com/846e5376c92673fc5641ace2bf5fa422/tumblr_p85njwCqbx1reyzwyo8_r1_400.png



Pierwsze co uderzyło Ivrana po postawieniu stopy na lądzie to gorąco. Już w Echos było ciepło, do którego ciężko było mu się przyzwyczaić ale tu… To nie były klimaty dla północnego elfa. Pierwszy raz realnie zamarzył do wejściu do wody. Lniana chusta, podana mu przez Nilfhaala chroniła nieco głowę od słońca, przez co Ivran mógł w końcu skupić się na czymś innym niż na wyklinaniu upału.
    Wszystko było tu takie… inne. Obracał głowę na wszystkie strony, żeby uchwycić jak najwięcej, czując się jak dziecko, które chłonie nowe rzeczy. Nie do końca nawet wiedział na co patrzeć. Dagpiss wydawało się o wiele bardziej barwne niż Echos a tym bardziej jego tereny. Od jakiegoś czasu, kiedy wracał myślami do miejsca swojego urodzenia, w jego wyobraźni było bardziej szare i ponure niż kiedykolwiek wcześniej. Tu wszystko żyło. Dagpiss było pod kontrolą Isembarda,; miał cały czas z tylu głowy że należy uważać bo na ulicach kręciło się wielu strażników ale jednocześnie nie mógł się powstrzymać od uciekania myślami do muzyki, gwaru i ciepłych kolorów bijących go w oczy. Wychwytywał obcą mowę, z której nic nie rozumiał. Działo się tu tak wiele, że nie potrafił skupić się na jednym. Obce zapachy drażniły jego nos ale nie przeszkadzało mu to. Nagle zapomniał o całym męczącym rejsie i o problemach z ojcem zupełnie zafascynowany nowym miejscem.
    Odłożyli skrzynie z towarem w wyznaczone miejsce i korzystając z zamieszania, które to powodowało ulotnili się w jedną z mniej tłocznych, a co najważniejsze pozbawioną strażników uliczek. To była jedyna rzecz, która przeszkadzała Ivranowi w osiągnięciu pełni szczęścia związanej z poznaniem nowego miejsca. Wieczna ucieczka i ukrywanie się.
    Elf zerknął za siebie, upewniając się że nikt za nimi nie idzie. Ildarin już nie deptał im po piętach i wyglądało na to, że raczej nieprędko podepta. Uśmiechnął się nieznacznie na myśl jak bardzo musiał być zły, kiedy zorientował się co się stało.
-Jaki mamy plan?- Mruknął cicho, naciągając spadającą chustę na głowę. Jego jasne włosy zbyt mocno wyróżniały się wśród mieszkańców Dagpiss.


https://66.media.tumblr.com/c10050d83f5e136317659e9be5ce0198/bf8a30c02d0e0901-5f/s400x600/90ee09589ad3eda9a7e16223264b4e5b54483412.gifv  https://66.media.tumblr.com/e0d45a93b620f2cf3267e5f0d174c6f5/bf8a30c02d0e0901-92/s400x600/ed405b38f43a654ac5164e8bcae965f74555cba4.gifv

Offline

#194 04-01-2020 o 16h46

Straż Obsydianu
AidaThorsen
Piechur Straży
AidaThorsen
...
Wiadomości: 2 151

https://i.imgur.com/BiCZujG.png


-Powinniśmy znaleźć jakiś sklep i kupić coś w czym nie będziemy krzyczeć, że znaleźliśmy się tu przypadkiem - Nilfhaal odpowiedział, starając się jednocześnie dokładnie zlustrować nowe miejsce, poznać i zapamiętać układ ulic i drogę prowadzącą do portu.
-Tam! - Riida wskazała jedne z drzwi wgłębi wąskiej uliczki, elf posłusznie skinął głową i podążył w kierunku wskazanym przez przyjaciółkę.
Wysoko nad ich głowami wisiały rozpostarte niczym baldachimy pomiędzy budynkami nieco dziurawe lniane chusty, mające uchronić tutejszych mieszkańców przed spiekotą słońca. Gdzieniegdzie, na skrzyżowaniach ulic zauważył przymocowane do ścian budynków gliniane duże wazony. Nie musiał długo zastanawiać się do czego służą, gdy dwaj mali chłopcy dobiegli do nich dysząc ciężko po wspólnej zabawie i z ulgą zanurzyli w nich swoje ręce, ochlapując twarze i pijąc gorącą już wodę bezpośrednio z garści. Nilfhaalowi przeszło przez myśl, że taka stojąca woda musi być mocno zanieczyszczona, ale wyglądało na to, że tutejsi ludzie nie widzieli nic dziwnego ze wspólnym korzystaniu z tego systemu. Być może ich organizmy były przyzwyczajone.
-Sabah alkhyr! - Riida rzuciła wesoło, popychając drzwi prowadzące do sklepu z materiałami. - Chcielibyśmy kupić jakieś ubrania.
Odpowiedziała jej przedłużająca się cisza. Młody sprzedawca o czarnych oczach i zaciśniętej szczęce wpatrywał się w elfkę z wyraźnie rosnącym w nim gniewie.
-Czyja to żona? - mężczyzna dźwignął się gwałtownie, wychodząc na środek sklepu, ubrany był w jasne, luźne spodnie i koszulę z tego samego materiału. Przy pasie zabłyszczał zakrzywiony sztylet, podobny do tych, które posiadała Riida. Jego głos miał silny akcent i był mocno wzburzony.
-To moja siostra - Nilfhaal odpowiedział natychmiast, czując już, że wejście tutaj było ogromnym błędem.
-Nie wiem jak to jest w waszym kraju, ale w naszym kobieta czeka na mężczyzn przed drzwiami. A gdy odzywa się bez pytania i zwraca się bezpośrednio do obcego, należy nauczyć ją ogłady - młody sprzedawca wykonał ruch w stronę stojącej obok tyczki, najpewniej służącej do zdejmowania materiałów z półek nad ich głowami.
Riida otworzyła lekko usta, zastygła w bezruchu. Szlag. Nilfhaal automatycznie wyciągnął dłoń w kierunku miecza noszonego na plecach. Jeśli go wyciągnie, sprowadzi na nich kłopoty, byli w obcym kraju i jeszcze dobrze nie wyszli z portu, w którym roiło się od strażników. Jeśli użyje broni, sprowadzi na nich kłopoty gorsze niż w Echos. Ale jeśli tego nie zrobi...
-Fahim! - niski głos należący do starszego, ale krzepkiego mężczyzny przeciął powietrze. Koraliki zabrzęczały dźwięcznie, gdy mężczyzna przeszedł przez kurtynę z zaplecza. - Pozwól bratu się tym zająć, gdy uzna za stosowne.
Chłopak nazwany Fahimem natychmiast zastygł i przez chwilę spoglądał na starszego, w jego oczach widać było wyraźne niezadowolenie. Przeniósł wzrok na Riidę, a potem na dwóch elfów i wycofał się wgłąb sklepu, posyłając im gniewne spojrzenie. Nilfhaal odetchnął lekko i opuścił rękę.
-Czego wam potrzeba? - mężczyzna zwrócił się do Nilfhaala i Ivrana, zlustrował ich uważnie wzrokiem i machnął ręką, żeby już nic nie mówili. - Mam tu coś... Poczekajcie.
Przez chwilę przerzucał sterty materiałów, a po chwili wrócił z trzema skompletowanymi pakunkami, po czym zwrócił się bezpośrednio do Nilfhaala.
-Dziewczyna musi zasłaniać włosy i usta, kiedy jest wśród obcych jeśli nie chcecie ściągnąć na siebie kłopotów. I ma patrzeć pod nogi, gdy idzie ulicą.
-Dziękuję. - Nilfhaal skinął lekko głową, bojąc się spojrzeć na przyjaciółkę. Nawet nie umiał sobie wyobrazić jak musiała się teraz czuć.
Riida otworzyła usta chcąc coś powiedzieć, ale starzec szybko zaprzeczył ruchem głowy, wskazując oczami na tył sklepu, na którym w cieniu wciąż stał Fahim i przyglądał się im uważnie. Dziewczyna spojrzała na Nilfhaala błagalnym spojrzeniem, przestępując z nogi na nogę i walcząc z emocjami. Wiedział, że była roztrzęsiona, ale bardzo chciała mu coś przekazać... Nilfhaal zmarszczył brwi, spoglądając głęboko w jej oczy. Zacisnęła pięści w niemocy.
-Wiesz gdzie jest Więzienie Ahavpala? - Nilfhaal wyparował nagle i Riida wyraźnie odetchnęła z ulgą.
-Więzienie Ahavpala? - starzec zmarszczył brwi, ponownie przyglądając się Ivranowi i Nilfhaalowi. - Po co chcecie tam jechać?
-Szukamy kogoś kto... - Nilfhaal niemal ugryzł się w język. - Jest tam strażnikiem. - Skłamał.
-To miejsce jest daleko stąd. Daleko wgłąb pustyni - starzec odpowiedział powoli. - Daleko. Nie dojedziecie tam. Pustynia was zabije.
-Powiedz tylko, w którą stronę - elf nie dawał za wygraną i szybko podał mężczyźnie kompas, który Riida przed sekundą wcisnęła mu do ręki.
Starzec wahał się przez chwilę, a następnie otworzył wieko i wpatrywał się w lekko drgającą igłę.
-Tam - odrzekł, wskazując na południowy zachód. - Zmywajcie się stąd. I tak nigdy tam nie dojedziecie.


https://i.pinimg.com/564x/24/25/d9/2425d94b0665a40f210fb25745bb359f.jpg

Offline

#195 04-01-2020 o 17h44

Straż Obsydianu
Evalyn
Artylerzysta Straży
Evalyn
...
Wiadomości: 4 106

https://66.media.tumblr.com/846e5376c92673fc5641ace2bf5fa422/tumblr_p85njwCqbx1reyzwyo8_r1_400.png


    Ivran przez cały pobyt w sklepie zaciskał szczęki tak mocno jak tylko był w stanie. Nagle cały zachwyt miastem, który ogarnął go zaraz po wyjściu na ląd uleciał. Twarda rzeczywistość uderzyła boleśnie, zbyt boleśnie. Powinien być przygotowany na to, że na terytorium, które zostało przejęte przez wojska Isembarda nie będzie kolorowo. I w zasadzie od początku był ale… do diabła nie aż tak. Widział już nie raz niesprawiedliwość;  na północy panował mocny wyzysk i bieda aż piszczało. W Echos często strażnicy nadużywali swojej władzy, ograniczali prawa ludzi… ale spodziewał się, że w Dagpiss będzie podobnie. Jakim cudem w jednym państwie, sytuacja w różnych rejonach była tak diametralnie inna?
    W zasadzie mógł odpowiedzieć na to pytanie z łatwością. Dagpiss było od niedawna w granicach Silegardu. Być może tak surowymi przepisami chciano zgnębić ludność, tak aby nie próbowali się buntować. Tak czy inaczej było to bolesne. I potwornie upokarzające. Co gorsza Ivran zdawał sobie sprawę, że nie może w tym momencie nic uczynić. Pozostawało tylko zaciskać dłonie w pięść i cierpliwie znosić wszystko co się działo. To nie będzie proste , pomyślał patrząc z ukosa na twarz Riidy. Poczuł ukłucie w sercu. Nifhaal i Riida stali mu się bliscy, tak jak dawno nikt inny. Nie potrafił tego dobrze okazywać ale stali się dla niego zaskakująco ważni. Przeszli już dosyć sporo, mimo że to był dopiero początek tej podróży. Naprawdę chciałby coś zrobić…
    Przed wyjściem zatrzymał spojrzenie na chłopaku czającym się w głębi pomieszczenia. Odwrócił się próbując oderwać się od okrutnych ale dziwnie satysfakcjonujących myśli, po czym wyszedł za resztą towarzyszy. Potrząsnął głową; musi pamiętać żeby panować nad emocjami bo brak opanowania zgubi ich wszystkich.
-Vidher, dhava ‘ma ars- Mruknął pod nosem, kiedy opuścili sklep. Najchętniej obdarzyłby wszystkich odpowiedzialnych za to co tu się działo większą ilością epitetów ale nic by to nie zmieniło. Wymruczał jeszcze kilka przekleństw, nie tylko po elficku i westchnął ciężko. Nagle wszystko przestało wyglądać tak pięknie; muzyka, zapachy, uliczny gwar teraz bardziej go drażniły niż fascynowały.- Ten Dhe’nan nie miał pojęcia o czym mówi. Nie wie na co nas stać. Przeprawiliśmy się z Echos do Dagpiss, ba ja nawet z Valarenu. Potrzeba czegoś więcej niż pustynia, żeby mnie zabić. Trzeba tylko rozsądnie pomyśleć jak się do tego zabrać- Przez chłodny głos Ivrana przebijała nutka irytacji. Zwykle często narzekał, może nawet zbyt często ale to co się działo teraz, tu w Dagpiss motywowało go żeby za wszelką cenę przeć naprzód, nawet jeśli znaczyłoby to przejście tej cholernej pustyni na piechotę.


https://66.media.tumblr.com/c10050d83f5e136317659e9be5ce0198/bf8a30c02d0e0901-5f/s400x600/90ee09589ad3eda9a7e16223264b4e5b54483412.gifv  https://66.media.tumblr.com/e0d45a93b620f2cf3267e5f0d174c6f5/bf8a30c02d0e0901-92/s400x600/ed405b38f43a654ac5164e8bcae965f74555cba4.gifv

Offline

#196 06-01-2020 o 13h22

Straż Obsydianu
AidaThorsen
Piechur Straży
AidaThorsen
...
Wiadomości: 2 151

https://i.imgur.com/BiCZujG.png



Nilfaahl jeszcze przez chwilę trawił w sobie gniew, czując jak suche, ciepłe powietrze drażni jego nozdrza, gdy oddychał głęboko.
-Myślę, że wszyscy zasłużyliśmy na coś do jedzenia - rzucił w końcu, gdy wraz z powietrzem dotarł do niego zapach czegoś pieczonego. - Porządny posiłek dobrze nam zrobi. Poczekajcie tu na mnie, zaraz wrócę.
Elf pozostawił Riidę z Ivranem na nagrzanym kamiennym murze biegnącym wzdłuż deptaka nad portem, rozpościerał się stąd widok na kołyszące się na wodzie statki i turkusowe, połyskliwe wody.
Chwilę później zmieszał się w tłum, z zaciekawieniem rozglądając i przyglądając się mijanym twarzom, kramom i sprzedawanym artykułom. Na ułożonych na gołej ziemi wielokolorowych dywanach stały gliniane i srebrne naczynia, na innych kopce wielokolorowych intensywnie pachnących przypraw pięły się w idealne piramidy. Dopiero teraz uderzyło w niego to, czego nie zauważył za pierwszym razem. Nigdzie nie było kobiet. Zarówno sprzedawcy jak i kupujący, nawet dzieci biegające z wrzaskiem pomiędzy dorosłymi. To wszystko byli mężczyźni.
Nilfhaal porzucił myśli, gdy dotarł do swojego docelowego punktu. Wokół glinianego pieca w kształcie ogromnego dzbana unosił się nieziemski zapach i kłębił się tłum ludzi chętnych do wydania kilku monet na coś pysznego. Dopiero teraz żołądek elfa ścisnął się w bólu. Kiedy ostatni raz jedli coś porządnego?
-No? - głos mężczyzny ubranego w białe szaty sprowadził go na ziemię. - Co dla ciebie, obcy?
W tym momencie uderzyły go dwie rzeczy. Pierwsza taka, że rzeczywiście był tu obcy, nie miał nawet na głowie kefija, ale nikt nie traktował go jak zbiega. W tym zniewolonym kraju on był wolny. Co za ironia. Druga rzecz była taka, że nie miał pojęcia co się tu sprzedaje ani jak się to nazywa.
-Okradłeś jakieś stoisko? - Riida zaśmiała się na widok obładowanego tobołkami przyjaciela. - Pokaż co tam masz, zjadłabym konia z kopytami! Nie dosłownie oczywiście! Tak się tylko mówi...
Nilfhaal uśmiechnął się nieznacznie, widząc jak Riidzie, rozkładającej jedzenie na murze wyraźnie wraca dobry humor. Po chwili na lnianej chuście wyrosły ułożone przez dziewczynę miseczki z jedzeniem.
-Jak to jeść? - elf zawahał się, przyglądając się obcemu pożywieniu.
-Palcami, oczywiście! - Riida sprawnie chwyciła jeden z placków i bez żadnych oporów nałożyła do środka kilka ze składników. - O bogowie, jakie dobre!
Nilfhaal zerknął na Ivrana i wzruszył ramionami. Gdy jesteś wśród wron, kracz tak jak one. Po chwili sam przygotował sobie podobny placek i zaniósł się kaszlem, gdy tylko go ugryzł.
-Co to jest? - mruknął, czując jak coś pali jego wnętrzności. Śmiech Riidy zdecydowanie mu nie pomagał.
-Ostra papryka - Riida odpowiedziała wesoło. - Babcia mówiła, że ostre przyprawy pomagają w zabijaniu chorób.
-A muszą od razu wypalać wnętrzności? - Nilfhaal wziął kolejny kęs i z zaskoczeniem musiał przyznać, że tym razem nie czuł już tylko ostrość. Po chwili dotarł do niego smak wypalanego w glinianym piecu placka, koziego jogurtu, oliwek i jagnięciny. Było dobre, naprawdę bardzo dobre.
Słońce bardzo powoli schylało się ku horyzontowi, barwiąc niebo na delikatnie pomarańczowy kolor, dni tutaj zdawały się być jeszcze dłuższe niż w Echos. Wspólny posiłek w miejscu publicznym był zaskakująco miłą odmianą od jedzenia ochłapów w ich starej kryjówce. Ale nie mogli siedzieć tu wiecznie.
-Powinniśmy znaleźć jakiś nocleg, a rano kupić mapy i konie - Nilfhaal przerwał panującą ciszę, jednocześnie czyszcząc glinianą miskę z jogurtu za pomocą resztki placka.
-Martwię się - Riida nagle spoważniała i Nilfhaal zamarł, przyglądając się twarzy przyjaciółki. - Ludzie tutaj mówią we wspólnej mowie, ale gdy pojedziemy wgłąb lądu, to będzie rzadkość. Jak sobie poradzicie, gdy ja nie będę mogła mówić?


https://i.pinimg.com/564x/24/25/d9/2425d94b0665a40f210fb25745bb359f.jpg

Offline

#197 06-01-2020 o 13h55

Straż Obsydianu
Evalyn
Artylerzysta Straży
Evalyn
...
Wiadomości: 4 106

https://66.media.tumblr.com/846e5376c92673fc5641ace2bf5fa422/tumblr_p85njwCqbx1reyzwyo8_r1_400.png


    Nowe smaki spowodowały, że na krótką chwilę Ivran zapomniał ponownie o problemach. Ale przede wszystkim dlatego, że ostrość, o której wspomniał Nilfhaal spowodowała, że łzy stanęły mu w oczach. Nałożył tej cholernej papryki zdecydowanie za dużo. Zjadł jednak dzielnie placek, który bądź co bądź był naprawdę dobry. Pod koniec wyglądał tak jakby naprawdę płakał.
    Spojrzał na Riidę, zastanawiając się nad jej słowami. W głębi duszy czuł podobne obawy. Pierwszy raz w życiu był w miejscu, gdzie czuł się tak obco i niepewnie. Nawet w Echos, oddalonym o wiele mil od jego własnego domu, mógł się dogadać w mowie wspólnej.
-Najwyżej będziemy dogadywać się na migi. Jakoś damy radę. Po drodze może spróbujesz nas podszkolić w podstawowych zwrotach- Starał się, żeby jego głos brzmiał pewnie, mimo w jego głowie trwała gonitwa niespokojnych myśli. Zerknął przelotnie na Nilfhaala. On sam nie wyglądał na szczególnie pewnego siebie w tym momencie- Przydałaby się jakaś przyjazna twarz, która mogłaby nam pomóc ale cholera…- Westchnął rozglądając się dookoła, jakby liczył, że ktoś nagle wyłoni się z tłumu z zamiarem niesienia pomocy trójce zagubionych elfów.- Musimy poradzić sobie sami. I sobie poradzimy.
    Wstał, widząc że niebo zaczyna powoli zmieniać kolor na ciemnoniebieski. Chociaż tyle, że w brzuchu przestało mu już rozpaczliwie burczeć. Musiał przyznać, że jedzenie było tu naprawdę smaczne i o wiele bardziej urozmaicone od tego co mieli na północy.
-Musimy się przespać, żeby jutro być w pełni sił. Tooo gdzie tu najlepiej znaleźć nocleg?- Zapytał, uderzając znów w niepewny ton, który zbyt często pojawiał się odkąd zszedł na ląd w Dagpiss. Niezbyt go lubił.


https://66.media.tumblr.com/c10050d83f5e136317659e9be5ce0198/bf8a30c02d0e0901-5f/s400x600/90ee09589ad3eda9a7e16223264b4e5b54483412.gifv  https://66.media.tumblr.com/e0d45a93b620f2cf3267e5f0d174c6f5/bf8a30c02d0e0901-92/s400x600/ed405b38f43a654ac5164e8bcae965f74555cba4.gifv

Offline

#198 06-01-2020 o 17h00

Straż Obsydianu
AidaThorsen
Piechur Straży
AidaThorsen
...
Wiadomości: 2 151

https://i.imgur.com/QFcvxbI.png


Riida przysunęła się bliżej malutkiego okienka i wyjrzała na zewnątrz. Han, w którym się znaleźli znajdował się w spokojnej dzielnicy w pewnym oddaleniu od portu, było w nim nieznośnie gorąco i śmierdziało stęchlizną. Elfka podkuliła nogi, gdy jedna z kobiet prawie ją zdeptała, przemieszczając się na swoje posłanie.
Tak jak wszędzie i tutaj panował surowy podział na kobiety i mężczyzn. Ci drudzy mieli swoje dormitorium w drugiej części budynku i panował absolutny zakaz przemieszczania się z jednej części do drugiej, pomimo tego, że większość z tych kobiet przybyło tu ze swoimi mężami. Ponad to, to mężczyźni mieli prawo do tego aby skorzystać z toalety jako pierwsi, kobiety mogły zadbać o swoją higienę dopiero w wyznaczonym czasie, pomimo tego, że sporo z nich było tu z dziećmi, czasami wręcz noworodkami. Nie miało to żadnego znaczenia.
Ktoś syknął z posłania, gdy został przydeptany przez inną osobę, która przeprosiła szeptem. Część kobiet wyczerpanych podróżą zdążyła zasnąć na swoich posłaniach ułożonych bezpośrednio na ziemi, część karmiła dzieci, próbując szeptem utulać je do snu w mdłym świetle. Pomimo pozornego spokoju, panował tu chaos, a dzieci zmęczone panującą duchotą marudziły, pochlipując cicho. Żadna z kobiet nie ośmieliłaby się zwrócić uwagi innej matce, dlatego po prostu kuliły się na swoich posłaniach i zaciągały cienkie prześcieradła na uszy, próbując złapać chociaż odrobinę snu i regeneracji. Noclegownia może nie była szczytem luksusu, ale na pewno było w niej bezpieczniej niż w jakimkolwiek innym miejscu po zmroku.
Riida westchnęła lekko i ułożyła przedramiona na rozgrzanej framudze okna, czując że zaczyna przysypiać. Oczekiwanie na swoją kolej trwała bez końca. Zastanawiała się, co robią Nilfhaal i Ivran, ale niestety tych dwóch będzie mogła zobaczyć dopiero o świcie. Ciekawe czy mają jakiś plan na kolejny dzień... I czy nie żałują, że dali się wciągnąć w to wszystko. A może to były jej własne wątpliwości? Sen przyszedł szybciej niż mogła się spodziewać.

https://i.pinimg.com/564x/cf/ef/17/cfef17e375edb8d66008d5c72d37f221.jpg

Ostatnio zmieniony przez AidaThorsen (06-01-2020 o 17h01)


https://i.pinimg.com/564x/24/25/d9/2425d94b0665a40f210fb25745bb359f.jpg

Offline

#199 06-01-2020 o 18h05

Straż Obsydianu
Evalyn
Artylerzysta Straży
Evalyn
...
Wiadomości: 4 106

https://66.media.tumblr.com/846e5376c92673fc5641ace2bf5fa422/tumblr_p85njwCqbx1reyzwyo8_r1_400.png


    Ivran miał ochotę roześmiać się w twarz Ivranowi sprzed kilku godzin, który mówił że muszą się wyspać żeby nabrać sił na kolejny dzień. Miejsce, w którym się znaleźli zdecydowanie było dalekie od wyobrażeń Ivrana o wypoczynku. Elf nigdy nie miał szczególnie dużych wymagań; wiele nocy spędził pod gołym niebem śpiąc na zmarzniętej ziemi. I w tym momencie stwierdził, że mimo że było wtedy zimno, warunki nie były aż tak złe w porównaniu do tych, które panowały tutaj.
    Już samo to, że rozdzielili ich z Riidą było kolejnym ciosem i bolesna niesprawiedliwością, która powodowała że Ivran w takich momentach z trudem panował nad sobą. Elfka musiała czuć się koszmarnie, zupełnie sama, przytłoczona tym co się stało z jej ojczyzną. Z drugiej strony może lepiej, że była wśród kobiet bo sam Ivran nie czuł się szczególnie pewnie wśród obecnych tu mężczyzn. Miał ogromną nadzieje, że nikt nie pomylił go z kobietą (co też zdarzyło mu się kilka razy na północy i było dla niego cholernie uwłaczające)  ale dla pewności wcisnął się głębiej w kąt, czując na sobie wzrok innych ludzi. Co gorsza nie rozumiał nic z cichych rozmów przeprowadzanych między  obecnymi.
-Już w więzieniu w Echos były lepsze warunki- Mruknął cierpko po części do Nilfhaala a po części do siebie.
    Dodatkowo w więzieniu w Echos było o wiele chłodniej. Bo bogowie, jak tu było duszno. Ivran czuł się jak mokra plama, która zaraz zejdzie z tego świata. Nie było szans, że zaśnie tej nocy.
    I nie zasnął. Z godziny na godzinę czuł się coraz gorzej, mając wrażenie, że jeszcze trochę i szlag go trafi. O świcie, jako jeden z pierwszych wypadł na zewnątrz, z ogromną ulgą wydostając się z noclegowni. Czuł się jak chodzący trup ale przynajmniej mógł złapać wreszcie powietrze. I być w miejscu, gdzie nikt nie naruszał jego przestrzeni osobistej. Cierpliwie zaczekał na Nilfhaala i Riidę, z ulgą witając tą ostatnią.
-Ten facet, który rozłożył się obok mnie, cały czas mnie trącał- Odezwał się ponuro, tłumiąc rozpaczliwe ziewnięcie- Mam nadzieje, że robił to po prostu nieświadomie, przez sen.- Wzdrygnął się lekko- Wiem, że tamten sprzedawca mówił, że pustynia jest groźna ale odetchnę z ulgą jak znajdziemy się już za granicami miasta. To wszystko tutaj jest…
    Urwał zerkając na Riidę i westchnął. Okropne, niesprawiedliwe, podłe. Ile jeszcze przymiotników mógłby użyć do opisania sytuacji w Dagpiss? I co to w zasadzie im da, oprócz pogorszenia humorów? Przykro było patrzeć na to bądź co bądź ładne miasto, pełne kolorów i muzyki, które z drugiej strony  było pełne przerażającej niesprawiedliwości ale narzekaniem na sytuację polityczną nic się nie zdziała.
-Zjedzmy coś a później załatwmy resztę spraw w mieście i znikajmy- Rzucił, potrząsając lekko głową bo za żadne skarby świata nie mógł się rozbudzić. To będzie kolejny męczący dzień.


https://66.media.tumblr.com/c10050d83f5e136317659e9be5ce0198/bf8a30c02d0e0901-5f/s400x600/90ee09589ad3eda9a7e16223264b4e5b54483412.gifv  https://66.media.tumblr.com/e0d45a93b620f2cf3267e5f0d174c6f5/bf8a30c02d0e0901-92/s400x600/ed405b38f43a654ac5164e8bcae965f74555cba4.gifv

Offline

#200 12-01-2020 o 13h26

Straż Obsydianu
AidaThorsen
Piechur Straży
AidaThorsen
...
Wiadomości: 2 151

https://i.imgur.com/QFcvxbI.png


-Chyba wiem, jak was rozbudzić - oczy Riidy uśmiechnęły się na samą myśl i dziewczyna wskazała swoim towarzyszom, żeby ruszyli za nią.
Miasto powoli budziło się do życia i zaczynało swój codzienny rytm. Wiele sprzecznych uczuć targało Riidą, wzruszenie kłócące się ze smutkiem. Z jednej strony tak bardzo cieszyła się, że może w końcu pokazać Nilfhaalowi i Ivranowi swój świat, ale przecież to był ten sam świat jaki znała. Jednak z jakiegoś powodu zależało jej, żeby pokochali go tak jak ona go kochała i dostrzegli go jej oczami z dzieciństwa.
Śniady mężczyzna postawił przed nimi serwowany na tacy miedziany, przepiękne zdobiony tygielek, w którym parowała gorąca, gęsta, czarna jak noc kawa. Riida zdjęła pokrywkę i wciągnęła aromat głęboko w płuca. Przynajmniej to się nie zmieniło. Szybko przelała gorący jeszcze płyn do malutkich miedzianych filiżanek.
-Gwarantuję, że to najmocniejsza kawa jaką będziecie mieli okazję spróbować w całym swoim życiu. Zamiast cukru podaje się tu te małe łakocie. Kiedy byłam dzieckiem rodzice zawsze mi je dawali, kiedy rano pili ręcznie parzoną kawę. Spróbujcie!
Riida pociągnęła długi łyk ze swojej filiżanki i aż skrzywiła się, gdy gorzki, mocny smak dotarł do jej podniebienia. Natychmiast sięgnęła po kolorową, lepką kostkę i wepchnęła ją do ust, a gdy oba smaki zmieszały się i zrównoważyły, wszystko zaczęło do siebie pasować.
-Jak najlepiej przemierzać pustynię? - Nilfhaal odstawił swoją filiżankę na stolik.
-Wielbłądem lub konno - Riida zakręciła swoją filiżanką, przyglądając się fusom na jej dnie. Niektóre kobiety potrafiły z nich wróżyć, ale jedyne co widziała elfka to szlam. Oby to nie była zła wróżba. - Koń jest dużo szybszy, ale pustynne słońce szybko pozbawia go sił. Wielbłąd maszeruje powoli, ale może przemierzyć wiele kilometrów od oazy do oazy bez potrzeby pojenia go. Karawany zwykle podróżują na wielbłądach, konie wybierają Strażnicy. Oprócz tego będziemy potrzebowali dokładnej mapy z zaznaczonymi oazami i namioty. W nocy na pustyni robi się piekielnie zimno. Poza tym możemy natrafić na burzę piaskową, a wtedy lepiej mieć schronienie. Do tego pustynię zamieszkuje wiele jadowitych zwierząt, węże, żmije i skorpiony... Będziemy potrzebować lekarstwa na wypadek, gdyby któreś z nas zostało ukąszone.
Riida podniosła wzrok na dwójkę towarzyszy, którzy wpatrywali się w nią wielkimi oczami. Chyba zapomniała wcześniej wspomnieć czym tak naprawdę jest pustynia...


https://i.pinimg.com/564x/24/25/d9/2425d94b0665a40f210fb25745bb359f.jpg

Offline

Strony : 1 ... 6 7 8 9 10 ... 12