Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1

#1 08-02-2019 o 21h28

Straż Cienia
Acerola
Akolita Jednorożców
Acerola
...
Wiadomości: 365

lotte



https://i.pinimg.com/originals/15/30/cf/1530cf3502ccd2393d578f944eea6358.gif https://i.pinimg.com/originals/25/10/df/2510df9763734c4d631f0c78024b61d2.gif https://i.pinimg.com/originals/1e/9f/84/1e9f8448b04bc9b589c252e4fa059527.gif

N O T I C E    M E ,    S E N P A I !
❝ I want to stay by your side... What the hell I’m thinking about!? ❞

Trójka japońskich gimnazjalistów wyrusza w niebezpieczną podróż do budynku liceum,
gdzie będą osłaniać przyjaciela podczas dostarczania listu miłosnego do szafki ich senpai.

Ischigo   jako   senpai   &   Acerola   jako   kouhai
w pomyśle zrodzonym z japońskiej reklamy słodyczy Lotte.

Ostatnio zmieniony przez Acerola (08-02-2019 o 21h29)


https://66.media.tumblr.com/2e9625761e3375eba72887ad5ccfb84f/tumblr_p2q7g4lP8p1qc9mvbo8_400.gifv https://66.media.tumblr.com/bcdfa0358cb12dee198ef9c47ee42fc8/tumblr_p2q7g4lP8p1qc9mvbo5_400.gifv

Offline

#2 08-02-2019 o 21h48

Straż Cienia
Ischigo
Pokonała kurę
Ischigo
...
Wiadomości: 901

https://i.pinimg.com/originals/02/4b/ff/024bff373376c09729e3b47dad19452a.gif
|| Tatsumi || Shizuku || 17 lat || 15 stycznia ||
|| Kobieta || Hetro || Przewodnicząca szkoły || Prymuska ||
|| 169cm || 54kg || Czarne włosy || Brązowe oczy ||
|| Nie lubi || Niedbalstwa, wagarować, głupich żartów ||
|| Lubi || Tańczyć, pluszaki, urocze rzeczy ||
https://i.pinimg.com/originals/a4/e5/79/a4e5794c9ba3a66db217759e81217ea1.gif

Ostatnio zmieniony przez Ischigo (11-02-2019 o 19h58)


Pomyliłam niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.
https://cdn.discordapp.com/attachments/579670931337641997/604051060125859841/picsart-07-25-09-04-25.png

Offline

#3 08-02-2019 o 21h50

Straż Cienia
Acerola
Akolita Jednorożców
Acerola
...
Wiadomości: 365

https://66.media.tumblr.com/a6b74abe7faecca6d2bccbef1a16b141/tumblr_pjn1xycQwL1v1hotuo2_540.gif

KISHIBE RIKU

Ostatnio zmieniony przez Acerola (10-02-2019 o 21h56)


https://66.media.tumblr.com/2e9625761e3375eba72887ad5ccfb84f/tumblr_p2q7g4lP8p1qc9mvbo8_400.gifv https://66.media.tumblr.com/bcdfa0358cb12dee198ef9c47ee42fc8/tumblr_p2q7g4lP8p1qc9mvbo5_400.gifv

Offline

#4 11-02-2019 o 21h02

Straż Cienia
Acerola
Akolita Jednorożców
Acerola
...
Wiadomości: 365

KISHIBE RIKU

          Nie może uwierzyć, że to naprawdę się dzieje. Po długich tygodniach planowania, całych weekendach spędzonych z przyjaciółmi na doskonaleniu ich odważnego planu, dzisiaj nadszedł wreszcie czas jego realizacji. Wszystko mieli wyliczone co do minuty i nie mogli sobie pozwolić na żaden błąd. Stawką było przecież nie tylko życie miłosne Riku, ale honor ich wszystkich, o którym bez wątpienia mogli zapomnieć jeśli zostaną nakryci przez starszaków. Być może ryzykowali także swoimi pieniędzmi na obiad, ale w oczach honorowych chłopców to akurat wydawało się najmniejszą ceną. Jeśli będą mieli szczęście, te drobniaki mogą wystarczyć żeby niefortunnie napotkanych starszaków przekupić. Na czele ich formacji idzie, oczywiście, Kishibe z ozdobną kopertą ostrożnie ściśniętą w palcach. Po jego prawej stąpają bliźniaki, Hatsuko i Mikitaka, jak zwykle przygotowani, aby swoim idealnym podobieństwem zaskoczyć kilka nieprzygotowanych osób. Po lewej dwa kroki za nimi idzie także okularnik z promiennym uśmiechem, ramiona zarzucone beztrosko za głowę jakby wyruszali na przygodę życia - jego nazywali Benny. Riku musiał przyznać, zerkając na przyjaciół przez ramię, że nie mógłby sobie wymarzyć lepszego towarzystwa, nawet jeśli od czasu do czasu uwielbiali się z niego ponabijać, jak kiedy po raz pierwszy przyznał im się do swojego szczeniackiego zauroczenia.
          Zazwyczaj o tej porze roku na dziedzińcu licealnej części siedziało wiele nastolatków cieszących się spożywanym obiadem w otoczeniu zadbanej natury. Dzisiaj natomiast wszyscy byli zdecydowanie zbyt zajęci przygotowywaniem się do festiwalu - to właśnie stanowiło otwarcie, na które drużyna pierścienia czekała od jakiegoś czasu. Nie było bezpieczniejszego dnia na niespostrzeżone wślizgnięcie się do budynku niż tuż przed dużym wydarzeniem. Mikitaka bada ich otoczenie, a Hatsuko rzuca okiem na skrzętnie rozrysowany uprzedniego wieczoru plan. Nie powinno być większego kłopotu. Szafki znajdują się przy samym wejściu i w porze obiadowej, w szczególności tak zapracowanej, nie są na żadnej normalnej trasie. Innymi słowy prawdopodobieństwo osób postronnych, jeśli istniało w ogóle, było minimalne.
          Riku bierze głęboki wdech, ostrożnie popychając przeszklone drzwi prowadzące do wnętrza budynku. Zgodnie z ich przewidywaniami, przy wejściu panuje relatywna cisza z okazjonalnym echo okrzyków dochodzących z wyższych pięter. Kiedy jego żołądek zwija się ze stresu, a kanji rozmazują przed oczami, z pomocą wkracza Benny, skrupulatnie przeglądając wszystkie imienne szafki. Dość szybko udaje mu się znaleźć Tatsumi Shizuku. To jest ten moment. Kiedy tylko wsunie delikatny papier do środku, będzie już po wszystkim. Czarnowłosy wkłada kopertę w jedną ze szparek, ostrożnie popycha go do przodu... i wtedy zaczyna się piekło.
- HEJ! WIDZISZ TE MUNDURKI, ZIOMEK? - głos, który słyszą wszyscy jednocześnie jest zdecydowanie zbyt blisko. Odwracają spojrzenia w stronę schodów, gdzie wedle najgorszego ze wszystkich przewidzianych scenariuszy stało dwoje dryblasów w barwach drugoklasistów.
- Ej faktycznie, to gimbusy! O cholibka, co z nimi zrobimy, Okuyasu?
- Rikkun, musimy spadać - Benny szarpie go za rękaw bluzy, Mikitaka i Hatsuko gotowi do wybiegnięcia w tej sekundzie, ale Kishibe nie jest się w stanie ruszyć. Wie, że gdyby ruszyli teraz uniknęliby większych szkód, a z listem mogliby wrócić innego dnia. Ale coś w tej sytuacji sprawia, że jego nogi zmieniają się w galaretkę i niezależnie od rozsądku czy własnych pragnień, chłopak zamarza z listem w połowie drogi do wnętrza szafki.
- POPATRZ, O! TO PRZEWODNICZĄCEJ! - wydziera się jeden z delikwentów, wymownie wskazując na papierek z imieniem wsunięty ponad drzwiami.
- Mamy jakiegoś odważnego co zarywa do Tatsu-chan, Okuyasu. Hehe, te dzieciaki w tych czasach. Ej mam pomysł! Zawołaj mi tu przewodniczącą, niech sama sobie się rozprawia z dzieciakami.
- DOBRE DOBRE, ISSHIN! TY TO MASZ ŁEB!!!
- Nie możecie, umm, wziąć od nas kasy i puścić? - próbuje dogadać się z nimi Miki, z kieszeni wysuwając kilka przeznaczonych na taką okazję banknotów. Dryblasy spoglądają na niewielką sumę jenów, po krótkiej chwili wybuchając śmiechem przypominającym chrumkanie świń bardzo adekwatne do ich aparycji.
- Daj spokój dzieciaku! Nie potrzebujemy hajsu, chcemy zobaczyć jak królowa sprowadzi was do parteru.
- OH TATSU-CHAN POTRZEBUJEMY POMOCY PRZY SZAFKACH!!!!!

Ostatnio zmieniony przez Acerola (11-02-2019 o 21h06)


https://66.media.tumblr.com/2e9625761e3375eba72887ad5ccfb84f/tumblr_p2q7g4lP8p1qc9mvbo8_400.gifv https://66.media.tumblr.com/bcdfa0358cb12dee198ef9c47ee42fc8/tumblr_p2q7g4lP8p1qc9mvbo5_400.gifv

Offline

#5 11-02-2019 o 22h40

Straż Cienia
Ischigo
Pokonała kurę
Ischigo
...
Wiadomości: 901

https://cdn.discordapp.com/attachments/365080667937177602/544633658930102305/80842316e107c13bfd2b11f10b717614.png
- Nuda, nuda, nuda… Nudaaaa! – brązowowłosa dziewczyna wyrzuciła ręce w górę, burząc tym samym pozorny spokój w pokoju gospodarzy.
-Haru-chan, mówiłam że możesz iść. Nie musisz mi z tym pomagać – zapewniła spokojnie wyższa brunetka, spoglądając na przyjaciółkę znad piętrzącego się przed nią stosu wypełnionych kwitków o prośby o dofinansowanie stoisk na nadchodzący festiwal.
- Oszalałaś! Zostawić cię z tym samą? Nie. Ma. Mowy – uparła się dziewczyna, mrugając do przewodniczącej filuternie.
              Shizuku westchnęła w duchu, na zewnątrz jedynie uśmiechając się lekko. Mogła się tego spodziewać, jeśli Haruka Kyoko coś obiecywała, zawsze, ale to zawsze dotrzymywała obietnic. I była najlepszą przyjaciółką, jaką tylko Tatsumi mogła sobie wymarzyć. Pomocna, miła, zabawna, zawsze wiedziała jak poprawić jej humor, nawet jeśli ten był parszywy. Tak samo jak tego dnia. Festiwal zbliżał się do nich wielkimi krokami, przez co samorząd miał mnóstwo do roboty, a ona szczególnie. Nie miała pojęcia, gdzie ten łachudra Takahiro sobie poszedł, ale jak zwykle zwalił na nią całą robotę, samemu najpewniej podrywając jakąś niewinną pierwszoklasistkę. Tatsumi czasem współczuła tym dziewczynom. Ale potem przyłapywała którąś na ślinieniu się w kierunku wiceprzewodniczącego i przestawało jej być żal. Skoro te dziewczyny chciały być głupie, czemu miała im tego zabraniać?
               Odłożyła na bok kolejny wniosek, który był tak absurdalny, że przekraczał wszelkie granice. Kółko teatralne jak zwykle wiele chciało, obiecywało złote góry, a i tak znając ich poziom przysporzyłoby tylko problemów. Tatsumi bez większych skrupułów czy wyrzutów sumienia napisała na nim czerwonym markerem „Wniosek odrzucony”, po czym wróciła do dalszej pracy.
- Tatsu-chan? Dużo ci zostało? – usłyszała jakieś pół godziny później, a kiedy spojrzała na niewiele mniejszy stos przed sobą, jedynie uśmiechnęła się do przyjaciółki krzywo.
- W takim tempie nie skończę tego i do jutra – westchnęła szczerze, opierając się wygodniej o mało wygodne oparcie krzesła.
          Nie spodziewała się usłyszeć szurnięcia krzesła i pochylającej się nad nią Haruki.
- Co? – zapytała, dostrzegając zawadiacki uśmieszek na ustach przyjaciółki.
- Wyglądasz w tym momencie jak Roszpunka zamknięta w wieży przez złą wiedźmę, więc ja cię z tej wieży uwalniam! – zakomunikowała, po czym, bez ostrzeżenia złapała Tatsumi za ręce i pociągnęła na korytarz, zamykając za nimi drzwi z hukiem.
- Haru, co ty robisz, ja muszę wracać! – protestowała słabo, nie mając najmniejszej ochoty znów utknąć w tym dusznym miejscu, bez możliwości wychynięcia choćby na chwilę po coś do picia z automatu. Ale tak wypadało. To powinna była powiedzieć, nawet jeśli jej stopy nie protestowały i uderzały miarowo w posadzkę, niosąc ją w tylko znanym Haruce kierunku.
          Już zaczęła się cieszyć, delikatny uśmiech poszerzać na jej wargach, kiedy okropny wrzask dotarł do nich drugiego końca korytarza, zatrzymując w połowie kroku. Dziewczyna zagryzła wargę, starając się opanować wyraz rozczarowania wkradający się na jej twarz. Znała tych drugoklasistów. I nie mogła powiedzieć, by za nimi przepadała. Ale mimo wszystko, posłała Haruce przepraszające spojrzenie, po czym puściła jej dłoń i z drepczącą jej po piętach przyjaciółką, podeszła do schodów.
- O co chodzi? Jaki jest wasz problem? – zapytała uprzejmie, a kiedy jej wzrok zjechał po poręczy w dół, na grupkę gimnazjalistów stojącą przy szafkach, domyśliła się o co mogło chodzić.
- Spójrz, mamy wśród narybku lowelasa – zarechotał ten bardziej kretynowaty, sprawiając że Tatsumi zaczęła się zastanawiać, jak bardzo obniżono próg punktowy, że ktoś taki jak Okuyasu zdołał dostać się do tego liceum.
            Shizuku zerknęła jeszcze raz na przerażone dzieciaki, a widząc w dłoniach jednego z nich charakterystyczną kopertę, niemal zaczęła im współczuć. Mieli strasznego pecha trafiając akurat na tę dwójkę. Raczej nie robiła takich rzeczy, surowo karząc łamiące zasady dzieciaki, ale znała chłopca trzymającego tę nieszczęsną kopertę. Tylko dlatego powstrzymała się od natychmiastowego zaprowadzenia nicponiów do nauczyciela.
- Powiedzcie mi, czy wy czasem nie powinniście w tym momencie pomagać Uedzie? – zapytała słodziutko, nie spuszczając wzroku z czwórki gimnazjalistów.
- Eeeee…
           Tak jak się tego spodziewała, dwójka idiotów natychmiast zaczęła mamrotać coś o konieczności sprawdzenia czegoś, rozkazach słodkiego Uedy i absolutnym nie uciekaniu od obowiązków. I zanim dziewczyna zdążyła policzyć do dziesięciu, tamtych już nie było. Zdusiła westchnienie, a potem powolnie zeszła na dół, odprowadzana wzrokiem przyjaciółki. Zbliżyła się do dzieciaków, zastanawiając się, czy to po co ci przyszli naprawdę było tego warte.
- No i co ja mam teraz z wami zrobić? – zapytała łagodnie, spoglądając każdemu z nich w oczy, chociaż ku jej niewielkiemu zdumieniu, każdy po chwili odwracał wzrok.
              Przełknęła ślinę, nie była zbyt dobra w rozwiązywaniu tego typu spraw. Ale domyślała się, że dla tych dzieciaków ten list był sprawą życia i śmierci. Zerknęła na kopertę, ale chłopiec zakrywał palcami wypisane na niej imię.
- Tym razem wam odpuszczę – powiedziała w końcu, po przeciągającej się chwili. – Riku, bardzo nam ostatnio pomogłeś przy dniu sportu, dlatego nie powiem nauczycielom, że tu weszliście. Ale to ma być ostatni raz, dobrze? – poczekała, aż uzyska od wszystkich choćby zdawkowe kiwnięcie głową, po czym, ostatni raz zerknęła na kopertę. Powinna być dobrą przewodniczącą.
- A co do tego… listu – zaczęła, odgarniając niesforne włosy za ucho. – Mam go komuś przekazać?


Pomyliłam niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.
https://cdn.discordapp.com/attachments/579670931337641997/604051060125859841/picsart-07-25-09-04-25.png

Offline

#6 12-02-2019 o 00h36

Straż Cienia
Acerola
Akolita Jednorożców
Acerola
...
Wiadomości: 365

KISHIBE RIKU

          Pani przewodnicząca faktycznie przybywa na zawołanie chłopaków, jednak nie jako sędzia z nieprzychylnym wyrokiem, a raczej anioł zesłany im niczym prywatne błogosławieństwo od Boga. Obok niej stała również Haruka, którą ekipa małolatów z łatwością skojarzyła jako starszą siostrę Aimi - energicznej i ekscentrycznej przy tym przewodniczącej gimnazjum. W dużej mierze to dzięki ich mniej lub bardziej świadomej pomocy ta akcja miała w ogóle prawo bytu. Riku jednak był zbyt zajęty patrzeniem na gwiazdę programu z rozdziawioną gębą, aby przejmować się dodatkami. Tatsumi wyglądała dokładnie tak samo uroczo, jak kiedy wpadł na nią po raz pierwszy w kiosku na stacji metra i za każdym następnym spotkaniem także. Prezentowała się dumnie, jak na głowę szkolnego samorządu przystało, ale zawsze znalazł się jakiś jeden kędzior odstający od idealnych, ciemnych włosów. To on przypominał mu zawsze, że ponad wszystko jego wyidealizowana senpai była jednak człowiekiem. Wkładała bardzo dużo pracy we wszystko, co robiła, a dobrych wyników nie osiągała "bo tak", jak pamiętał z różnych mang podkradanych ojcu. Wszystko wychodziło doskonale dzięki jej staraniom.
          - Zamknij usta bo zaraz zaczniesz się ślinić - dyskretnie szepcze do niego Benny, chowając uśmiech pod dłonią. Kiedy tylko dryblasy zostały odprawione na swoje stanowiska, atmosfera z napiętej stała się przyjemna, relaksująca wręcz, chociaż nadal nad zawadiakami wisiała wyraźna groźba kary, która ich czeka. Riku korzysta z porady przyjaciela i zaciska usta, nerwowo przygryzając przy tym dolną wargę. List w jego dłoniach musi wyglądać okropnie, w stresującej sytuacji chłopak nawet nie zastanawiał się jak bardzo gnie delikatny papier. On sam zresztą choć ruszył się ze swojego miejsca żeby stanąć przodem do dziewcząt, nadal nie czuł się zbyt stabilnie na własnych nogach. Dłoń towarzysza spoczywająca na plecach mogła być jedynym stabilizatorem jego chwiejnej postawy w tamtej chwili.
          Przewodnicząca schodzi do nich wyraźnie przejęta sprawą i chyba jeszcze nie do końca pewna jak powinna na nich zareagować. Kiedy jednak otwiera usta, wydaje wyrok, a nawet wspomina o kopercie - cała gimnazjalna ekipa poza wciąż sparaliżowanym Riku spogląda po sobie z zainteresowaniem. Niewygodną ciszę przerywa dopiero Hatsuko próbująca stłamsić śmiech w gardle.
- S-Słyszałeś to, onii-c-chan? Ona, haha, pani p-przewodnicząca powiedziała na niego R-Riku, haha - ledwie skończyła wypowiadać zdanie, a Mikitaka musiał zacząć ją podtrzymywać aby nie przewróciła się w tym agresywnym chichocie, którym nagle wybuchła. Sam jednak też nie mógł powstrzymać uśmiechu, kiedy kątem oka dostrzegł czubki uszu Kishibe nabierające kolor dojrzałej wiśni.
          Wszystkim wydaje się, że gimnazjalista umarł na miejscu ze wstydu, ale Benny zna go za dobrze. Przyjaciel potrzebuje po prostu lekkiego... Popchnięcia! Riku prawie potyka się o własne nogi, ale wreszcie staje przed obliczem wyższej senpai, wyprostowany niczym struna.
- Ja, umm - duka, chociaż szczerze mówiąc i to jest postęp w tej sytuacji. Nigdy nie miał ręki do słów, to prawda, ale zazwyczaj starał się planować ważniejsze rozmowy do przodu. Postawiony w blasku jupiterów w tak krępujący sposób nie miał absolutnie żadnego pomysłu jak się zachować. Przecież nie mógł się teraz poddać! Sytuacja przybrała nieoczekiwany obrót, do którego musiał się dostosować. Tygodnie planowania poświęcili właśnie dla tej jednej chwili. Riku zgina się w głębokim ukłonie, unosząc ręce do góry. List w opłakanym stanie zostaje zaoferowany wprost do Tatsumi.
- T-To dla Ciebie, Tatsumi-senpai - głos trochę mu drży, ręce zresztą też. Przez jego postawę przemawia jednak determinacja. Przeżyje tą chwilę zażenowania jeśli zapewnia mu ona choćby cień szansy na zbliżenie się do dziewczyny.


https://66.media.tumblr.com/2e9625761e3375eba72887ad5ccfb84f/tumblr_p2q7g4lP8p1qc9mvbo8_400.gifv https://66.media.tumblr.com/bcdfa0358cb12dee198ef9c47ee42fc8/tumblr_p2q7g4lP8p1qc9mvbo5_400.gifv

Offline

#7 12-02-2019 o 15h49

Straż Cienia
Ischigo
Pokonała kurę
Ischigo
...
Wiadomości: 901

https://cdn.discordapp.com/attachments/365080667937177602/544633658930102305/80842316e107c13bfd2b11f10b717614.png
       Reakcja dzieciaków ani trochę nie wpisała się w wyobrażenia dziewczyny. Zduszony chichot, podtrzymywanie jeden drugiego i odrobinę złośliwe uśmieszki na młodych twarzach sprawiły jedynie, że przewodnicząca zmarszczyła groźnie brwi. Czy powiedziała coś śmiesznego? Nawet jeśli, to było po prostu chamskie tak się zachowywać! Tatsumi miała nawet na końcu języka pytanie, czy jednak nie chcieliby odwiedzić gabinetu nauczyciela. Ale potem jej wzrok zatrzymał się chwilę dłużej na twarzy znanego jej nicponia. Przez chwilę nie była pewna, co w jego obliczu było nie tak, dopóki nie zdała sobie sprawy z tego, że on…
- Wszystko w…? – zaczęła, ale wtedy jeden z kolegów chłopaka, popchnął go do przodu, a zaniepokojona Tatsumi cofnęła się o krok, niepewna tego, co się w zasadzie stało.
          Sytuacja z każdą chwilą stawała się coraz dziwniejsza i pełna napięcia, a ona nie miała pojęcia dlaczego. Powinna zareagować? Powiedzieć, że jeśli nie chce zdradzać, dla kogo jest ten list, po prostu pozwolić mu podłożyć go do odpowiedniej szafki, a potem poczekać aż cała czwórka opuści bez problemów budynek liceum? To by było do niej niepodobne. Powszechnie wiadomo przecież było, że Tatsumi potępiała wszelkie nachalne okazywanie sobie uczuć na terenie szkoły, a listy miłosne, choć nie zaliczane do tej formy, cóż… Wolała o nich nie wiedzieć.
             A potem stało się coś, co na dobre wytrąciło ją tego dnia z równowagi. Patrzyła nierozumiejącym wzrokiem na zgiętego w pół chłopca i trzymaną przez niego pogniecioną nieco kopertę.
- Dla… dla mnie? – wyrwało jej się, jakby z niedowierzaniem, a przecież postawa chłopca, uśmieszki jego przyjaciół i śmiech Haruki zza jej pleców odpowiadały jej wyraźniej niż drżący głos gimnazjalisty.
- Oh… Ja… Emm… - zająknęła się, w pierwszym odruchu, nie mając pojęcia, co ze sobą zrobić.
               To nie był pierwszy taki list. Dostała ich kilka przez gimnazjum i liceum, ale nigdy w taki sposób. I nigdy wcześniej osoba obdarowująca ją karteczką nie była aż tak zdeterminowana. I młodsza od niej. Tatsumi szacowała między nimi różnicę przynajmniej dwóch lat. Tym bardziej nie wiedziała, jak zareagować. Nie była pewna, czy powinna przyjmować podarunek. W końcu nie znała tego dzieciaka inaczej niż z nazwiska, przezwiska, czy czym było to krótkie, słodkie „Riku”, którym go jej przedstawiono. A z drugiej strony, patrząc na chłopaka, na to jak bardzo się postarał i jak uroczy jej się wydał w swojej niewinnej młodzieńczej miłości, nie potrafiła tak po prostu go odrzucić.
               Weź się w garść! – nakazała sobie surowo, biorąc głęboki oddech, zanim przywdziała na twarz łagodny wyraz. Zbliżyła się na krok do wyciągniętych dłoni chłopca i delikatnie wyjęła list z jego zaciśniętych kurczowo palców.
- Dziękuję – powiedziała, przyglądając się starannie dobranej kopercie. Zazwyczaj dostawała po prostu jaskraworóżowy karton pełen zapewnień o uwielbieniu. Tym razem papier był dyskretny, jakby samym swoim istnieniem podkreślał nieśmiałość osoby, która ją wybrała. Tym bardziej, pomyślała, nie mogę potraktować go jak każdego.
- Nie mogę ci niczego obiecać – odezwała się znowu, jakby z wahaniem, uważając na słowa. – Ale wezmę go.
               A potem, sama bardzo zażenowana całą sytuacją, odwróciła się na pięcie i choć bardzo chciała uciec, zmusiła się do powolnego kroczenia w kierunku rozbawionej Haruki, zakrywając jedną ręką poczerwieniałą twarz.


Pomyliłam niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.
https://cdn.discordapp.com/attachments/579670931337641997/604051060125859841/picsart-07-25-09-04-25.png

Offline

#8 02-03-2019 o 22h16

Straż Cienia
Acerola
Akolita Jednorożców
Acerola
...
Wiadomości: 365

KISHIBE RIKU

          Riku czuje, że ciężar w postaci koperty wymyka się z jego palców i powoli rozluźnia napięte niczym struny mięśni ramion. Teraz, Tatsumi może podrzeć, podeptać, spalić jego list, ale najtrudniejsza część będąca jego dostarczeniem jest już za nim. Zupełnie inaczej myślą o tym przyjaciele, w szczególności Hatsuko wpatrująca się w twarz przewodniczącej niczym orzeł w ofiarę. Według oryginalnego planu mieli zostawić wiadomość w szafce na buty i tym samym zakończyć pomyślnie misję. Okoliczności się jednak zmieniły, a skoro dziewczyna przyjęła kopertę osobiście, obserwatorzy nie zamierzali być usatysfakcjonowani zanim wyznanie miłości nie uzyska odpowiedzi. Chociażby dlatego, że Benny nie był gotowy na następnych kilka dni robienia dodatkowej kopii notatek dla przyjaciela, który lata z głową w chmurach zanim zajmować się zajęciami. Wreszcie, czarnowłosy podnosi wzrok z czubków swoich sportowych butów. Wzrok ma zdecydowany, chociaż jego dłonie spoczywające przy biodrach nadal lekko się trzęsą. Tatsumi odzywa się niepewnie, ale jej słowa napełniają go niemożliwym do wyrażenia szczęściem. Nie otrzymał wprawdzie jasnej odpowiedzi, jednak przecież wcale się tego nie spodziewał. Zamiast tego zyskał natomiast coś cenniejszego. Nadzieję. Nawet jeśli fałszywą i tylko na chwilę, Rikkun jest w tamtej chwili pełen adoracji dla senpai. "Dziękuję" - wypowiada w myślach, gdy zawodzą go struny głosowe.
          - I to... Tyle? ŻARTUJECIE! CAŁA TA DROGA DLA--! - Mikitaka tłumi piski siostry jedną ręką, drugą powstrzymując ją usilnie przed wszelakimi złymi pomysłami. Benny uśmiecha się od ucha do ucha, pokrzepiająco poklepując czerwonego Kishibe po ramieniu.
- Wyszło lepiej niż myśleliśmy - komentuje, po czym cała ekipa włącznie z podburzoną Hatsuko opuszcza wreszcie teren szkoły średniej. Dokonali niemożliwego. Jutro całe gimnazjum będzie trąbić o tym, że pomyślnie złamali jedną z nieprzekraczalnych barier statusu quo i uniknęli przy tym jakiejkolwiek kary. O celu tej misji nie muszą wiedzieć. Powie się, że poszli kupić tą sławną sobę w kubeczkach, do której tęsknił cały rocznik. Do klasy wracają tuż przed ostatnim dzwonkiem i pierwsi ciekawscy już stoją przy ich ławkach - plotki roznoszą się w szaleńczym tempie, nawet te między dwoma oddziałami szkoły. Ale tym Riku się nie przejmuje. Wie, że przyjaciele w przyjemnością zajmą się wszystkimi detalami. On musiał przestać uśmiechać się jak debil zanim do sali wejdzie wychowawca.
         Proszę, spotkaj się ze mną po zajęciach w Wakatsu. To ten bufet niedaleko stacji Iwatodai - większość uczniów z naszej szkoły tam chodzi, więc możesz ich zapytać o drogę jeśli go nie znasz. Będę tam czekał na odpowiedź.
          Przez przeszkloną ścianę jadłodajni znajdującej się na pierwszym piętrze skromnego strip malla Riku obserwuje zachodzące niespiesznie słońce. Połowę talerza wypełnionego na kilkanaście centymetrów wzwyż pochłonął kiedy tylko usiadł. Jako dorastający chłopiec i członek szkolnego klubu biegania potrafił zjeść połowę swojej wagi, a potem nadal prosić o dokładki. To dlatego podstarzały właściciel tego zakładu bardzo szybko się nim zainteresował, z czasem wręcz zaadoptował jako własnego wnuka co siłą rzeczy kończyło się tańszymi posiłkami. Dzisiaj jednak szybko traci apetyt, choć pozostałości po pierwszej fali głodu wciąż kuszą go zapachem. Stres łapie go za żołądek, gdy zegarek pokazuje pełną godzinę. Tatsumi powinna była opuścić szkołę już jakiś czas temu i jeśli faktycznie poszła za jego prośbą, za kilka chwil powinna znaleźć się w lokalu. Chociaż sam ją o to poprosił, chłopiec nadal nie czuje się gotów. Nie chodzi nawet o odmowę. Prawda jest taka, że bał się obu możliwych sytuacji. Chce powiedzieć jej o swoich uczuciach, bo chowanie ich uważa za niesprawiedliwe. Niemniej jednak nie znaczyło to, że wie w jaki sposób się zachować, jeśli Tatsumi zdecyduje się mieć... coś... z nim.
          Zaciska materiał spodni w pięściach i czeka.

Ostatnio zmieniony przez Acerola (02-03-2019 o 23h00)


https://66.media.tumblr.com/2e9625761e3375eba72887ad5ccfb84f/tumblr_p2q7g4lP8p1qc9mvbo8_400.gifv https://66.media.tumblr.com/bcdfa0358cb12dee198ef9c47ee42fc8/tumblr_p2q7g4lP8p1qc9mvbo5_400.gifv

Offline

#9 03-03-2019 o 00h55

Straż Cienia
Ischigo
Pokonała kurę
Ischigo
...
Wiadomości: 901

https://cdn.discordapp.com/attachments/365080667937177602/544633658930102305/80842316e107c13bfd2b11f10b717614.png
    Tatsumi nie jest pewna, co się dzieje z jej ciałem. Idzie po schodach, ale tak naprawdę nie czuje ani tego, że się przemieszcza, ani tarmoszącej ją za ramię Haruki. Oszołomienie wywołane całym zajściem dopiero teraz tak naprawdę spadło na jej głowę i zmusiło do ucieczki we własne, poplątane myśli. Nie jest pewna, co powinna zrobić. Przez chwilę ma nawet ochotę tak po prostu wyrzucić list i nie przejmować się ani jego treścią, ani tym bardziej naiwnym chłopakiem, ale wystarczy tylko sekunda, w której przypomina sobie wyraz jego oczu, żeby wiedzieć, że nigdy nie byłaby w stanie tego zrobić. Spogląda na spoczywający w jej dłoni list i natychmiast chowa go do kieszeni mundurka. Musi ochłonąć, dopiero potem, na spokojnie, odważy się zerknąć na jego treść.
- Hej, Tatsu!
          Podniesiony głos Haruki sprowadza ją na ziemię. Zdaje sobie sprawę, że odruchowo jej nogi zaprowadziły ją do pokoju gospodarzy. A te, ku im wielkiemu zdumieniu, są otwarte.
- Tatsu… - zaczyna Kyoko jeszcze raz, ale dziewczyna unosi dłoń gwałtownym gestem, wiedząc co przyjaciółka chce powiedzieć.
- Ani słowa o tym, proszę. Nie teraz. Później – mówi, patrząc błagalnie w orzechowe oczy niższej dziewczyny, łowiąc kątem oka ruch w środku pomieszczenia.
- Niech będzie, ale nie wykręcisz się od rozmowy – zastrzega z delikatnym uśmieszkiem, a Tatsumi kiwa głową. Wie, że prędzej czy później i tak musiałyby o tym porozmawiać. W końcu to pierwsza taka sytuacja, w której przewodnicząca kompletnie nie wie, co powinna zrobić.
- Oh, Tatsu-chan, szukałem cię!
                W otwartych drzwiach pojawia się Ueda z wiecznie opadającymi mu na czubek nosa okrągłymi okularami i lekko kręconymi włosami, które nadają mu wygląd potulnego baranka. Skarbnik komitetu uczniowskiego ma w ramionach kolejny stos papierów, ale nie wygląda na to, by potrzebował z nimi pomocy.
- Coś się stało? – pyta, przywdziewając na twarz profesjonalny uśmiech. Wszystko jest w porządku, powtarza sobie, na chwilę odsuwając myśl o palącym ją przez ubranie liście w kieszeni.  Ueda wygląda na przejętego.
- Mamy problem. Klub kendo rozłożył się ze swoim stoiskiem na miejscu siatkarzy i teraz, kiedy połowa jest zajęta rozkładaniem sceny, nie ma kto się tym zająć. Jak odchodziłem, wyglądało na to, że niedaleko tam do rękoczynów – wzdycha chłopak, poprawiając uchwyt na tonie papierów. – Pójdziesz na to zerknąć? – pyta, jakby z nadzieją, zdając sobie sprawę z tego, że jeśli ktokolwiek miałby powstrzymać osiłków od rozlewu krwi, to tylko przewodnicząca.
- Oczywiście – uśmiecha się Tatsumi, wiedząc że w zasadzie nie może odpowiedzieć inaczej. Że nie powinna. Wie, że kiedy podjęła się roli przewodniczącej, skazała się na pomoc zawsze i wszędzie.

             Kiedy w końcu sprawa jest załatwiona, słońce już dawno schowało się za horyzontem, a szkoła świeci pustkami. Tylko Tatsumi, kilku uczniów odpowiedzialnych za organizację festiwalu i z dwóch nauczycieli przebywa jeszcze na jej terenie. Dziewczyna siada ciężko na swoim fotelu, czując się wyczerpana. Gdyby tylko klub kendo posiadał bardziej rozgarniętych członków, a siatkarze wykazali się odrobiną cierpliwości, już dawno siedziałaby w swoim pokoju i odrabiała lekcje.
              Odchyla się na krześle, a wtedy z jej marynarki wypada różowa koperta. Przez chwilę patrzy na nią bez zrozumienia, ale zaraz przypomina sobie czwórkę gimnazjalistów. Zagryza wargę, niezdecydowana. Nie bardzo ma ochotę w tym momencie zaprzątać sobie tym głowę, ale stwierdza że lepiej mieć to za sobą. Treść listu odrobinę ją zaskakuje. Nie pamięta ich pierwszego spotkania, a przynajmniej nie z aż takimi szczegółami. Cała reszta słów jest jej już w jakimś stopniu bardziej znana. Podziw za ciężką pracę i tym podobne, idealizujące ją jak najlepszą postać z komiksu. Nie czuła się z tym najlepiej. Oczami chłopca była bez choćby jednej skazy, a przecież to nie była prawda.
              Po chwili wraca jednak do listu i czyta jego ostatnie linijki, blednąc na policzkach coraz bardziej. Kończy i w tej samej sekundzie spogląda na zegar wiszący nad drzwiami. Jest spóźniona. Mocno spóźniona. Dziewczyna zrywa się z krzesła i biegiem wypada z klasy. Jest zmęczona, ale nie zatrzymuje się, nawet kiedy na jej drodze pojawiają się schody. Przeskakuje po dwa stopnie na raz, biegiem dopadając do szafek. Ma nadzieję, że Riku jeszcze tam jest. Wie, gdzie powinna iść. Już tam była, razem z Haruką i Uedą, po jednym ze spotkań samorządu. Nie chce, żeby to się tak skończyło. Nie chce ranić delikatnych uczuć chłopca, nawet jeśli wszyscy są zdania, że jest w stanie to zrobić. Nawet jeśli nie ma pojęcia, co powinna mu powiedzieć, biegnie, bo nie może tego tak zostawić.
              Do zamknięcia lokalu nie pozostało wiele czasu, wie o tym aż za dobrze, kiedy wpada zdyszana na salę jadalną. Rozgląda się po praktycznie pustym wnętrzu, szukając chłopca, a kiedy nad jednym z oparć dostrzega zmierzwioną burzę włosów, czuje jak ulga zalewa jej duszę. Podchodzi bliżej, próbując opanować oddech i przywołać poczerwieniałą z wysiłku twarz do porządku.
- Jestem – mówi, opadając ciężko na siedzenie naprzeciwko chłopaka. – Przepraszam, musiałam pomóc… ale już jestem – powtarza, jakby chciała upewnić samą siebie, że naprawdę dotarła na miejsce. Że on nadal tam jest i patrzy na nią tymi swoimi bezbrzeżnie wielbiącymi ją oczami.
              A potem zdaje sobie sprawę, że nie ma pojęcia, co ma powiedzieć. Czy o coś zapytać? Czy od razu przejść do rzeczy? A może wyjść z restauracji i poszukać innego miejsca? Niby nikt ich nie wygania, ale widząc właściciela, czuje wyrzuty sumienia, że zmusza go do pozostania na miejscu jeszcze dłużej. Odchrząka, próbując dojść do porządku sama ze sobą, żeby zaraz spojrzeć na młodszego chłopaka.
- Zanim zaczniemy rozmawiać, możemy zmienić miejsce? – pyta, uśmiechając się leciutko. – Nie chcę sprawiać jeszcze więcej kłopotu niż do tej pory – wyjaśnia z zakłopotanym wyrazem twarzy.
              Podnosi się z miejsca, a potem prowadzi chłopaka na zewnątrz. Niby tłum ludzi oznacza, że więcej osób będzie miało okazję usłyszeć ich rozmowę, a jednak dziewczyna czuje się znacznie lepiej, kiedy zewsząd otacza ją gwar, dźwięk rozmów, samochodów i miasta. Odnajduje wzrokiem najbliższy automat z napojami, przez chwilę wahając się, co powinna wybrać. Dla siebie bierze gorącą kawę, dla Riku ciepłą herbatę. Dopiero z napojem grzejącym dłonie, odnajduje najbliższą ławkę i siada na niej, powoli otwierając swoje picie. Wie, że przedłuża, że może tylko bardziej denerwuje i siebie i chłopaka, ale nie potrafi inaczej. Upija łyk i dopiero wtedy decyduje się spojrzeć na siedzącego obok Riku.
- Dziękuję za twój list – mówi cicho, przejeżdżając machinalnie kciukiem po brzegu puszki. – Ale ja wcale nie jestem tak idealna za jaką mnie bierzesz. Nie znasz mnie, a ja nie znam ciebie. Nie mnie k… lubisz – mamrocze, w ostatniej chwili gryząc się w język. – To tylko wyobrażenie mojej osoby. No i jestem od ciebie starsza – przypomina łagodnie , spoglądając po  ich różnych mundurkach, które stanowią na to niezbity dowód.


Pomyliłam niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.
https://cdn.discordapp.com/attachments/579670931337641997/604051060125859841/picsart-07-25-09-04-25.png

Offline

#10 03-03-2019 o 19h59

Straż Cienia
Acerola
Akolita Jednorożców
Acerola
...
Wiadomości: 365

KISHIBE RIKU

          Jego talerz jest już pusty, podobnie jak i lokal od dłuższego czasu. Obsługa zmywa ostatnie naczynia, pakuje pozostałości po dzisiejszym obiedzie jako prowiant do domu. Właściciel niespiesznie przeciera wszystkie półki, co jakiś czas zerkając kątem oka w stronę normalnego gościa. Zostało zaledwie kilka minut do oficjalnego zamknięcia lokalu, ale Riku nie traci wiary w osobę, na którą czeka. Starszy mężczyzna widzi to w jego wyrazie twarzy, dlatego ociąga się z ostatnimi obowiązkami i o to samo poprosił załogę. Delikatny dźwięk dzwoneczków zawieszonych przy drzwiach, aby informowały personel o nych gościach, ożywia nagle wnętrze lokalu pochłonięte letargiem. Właściciel z łobuzerskim uśmiechem na ustach znika za drzwiami kuchni, rzucając nieznajomej dziewczynie prędkie spojrzenie.
          Riku wyprostowuje się, kiedy Tatsumi wpada do środka i zatrzymuje się przed jego stołem. Wpatruje się w nią niczym byle szczeniak, usta lekko rozchylone, nie umiejąc wydusić z siebie ani jednego koherentnego słowa. Domyśla się, dlaczego pojawiła się tak późno - festiwal był już za rogiem i jako koordynatorka związanych z nim prac niejednokrotnie musiała zostawać całymi popułudniami, aby dopilnować dopięcia wszystkich guzików. To bardziej sam fakt, że w ogóle przyszła wprawia go w niezwykle trudne do wyrażenia zdumienie. Tak więc w tym niekomfortowym milczeniu obserwuje, jak senpai próbuje złapać oddech i przejać stery. Nie zastanawia się dwa razy kiedy Tatsumi prosi go o zmianę miejsca. Na pożegnanie kłania lekko głowę przed obsługą Wakatsu wciśniętą za ścianę, skąd podglądała interakcję Riku oraz jego zauroczenia.
          Papierowy kubeczek parzy jego palce, a para unosząca się znad napoju pachnie sztucznymi barwnikami, ale chłopiec jest zbyt zajęty zbieraniem myśli. Miejsce na ławce zajmuje niepewnie i właściwie wolałby stać, czuć się trochę wyższy niż faktycznie jest. Nie miał jednak absolutnej pewności, czy nie załamałyby się pod nim nogi. Czeka, aż przewodnicząca powie coś pierwsza. Wszystko, co mógłby z siebie wydusić, otrzymała już w liście i w tej chwili nie wiedział co więcej chciałaby jeszcze wiedzieć. Kishibe natychmiast unosi na nią niepewne spojrzenie, kiedy zaczyna mówić. Początkowo nie do końca trawi wypowiadane słowa. Brzmią trochę jak odmowa, ale jednocześnie wcale nią nie są. Każde kolejne coraz mocniej ściska jego klatkę piersiową, aż w końcu cieszy się, że dziewczyna milknie.
- Czytałem kiedyś... Ah, mangę - przyznaje wstydliwie, bardzo zakłopotany wspominaniem czegoś takiego w delikatnej sytuacji - Protagonistka powiedziała tam coś podobnego, chyba. I protagonista powiedział wtedy... hmmm, że tak zazwyczaj jest. Mało kto ma luksus zakochania się w czyjejś prawdziwej naturze. Wszyscy kryjemy się za jakimiś maskami, to nieunikniona część bycia człowiekiem. Dlatego... - wreszcie, Riku patrzy jej prosto w oczy - Dlatego najcudowniejszym uczuciem na świecie jest zakochać się w kimś ponownie, kiedy otworzy się przed tobą i zdejmie maskę.
          Pary zajmujące inne ławki szepczą między sobą wyznania miłości, ludzie w szarych garniturach oraz ołówkowych spódniach wylewają się dziesiątkami na plac przy którym znajduje się wejście do metra. Całe miasto dookoła nich tętni życiem, oślepiając nieprzyzwyczajone oczy blaskiem neonów. Ale chłopak w tamtej chwili jest w pełni skupiony na swojej senpai, kiedy oferuje jej swój łagodny uśmiech.
- Polubiłem Twoją maskę, Tatsumi-senpai, i bardzo chcę polubić to, co jest pod nią. Jeśli mi pozwolisz - po czym spada na niego ciężar nieprzemyślanych słów. Riku podrywa się z ławki, a nagły ruch posyła jego herbatę w powietrze pół napoju rozlewa się na burku pod ich stopami, druga połówka ląduje na jego rękach. Czarnowłosy syczy z bólu, wycierając gorący napój w materiał spodni. Przynajmniej zanim przed całą katastrofą zdążył ostec wystarczająco, aby nie zostawić śladów oparzenia. Był jednak bardzo dobrym przypomnieniem o rzeczywistości istniejącej poza jego uczuciami. Rzeczywistości, w której nie wszystko było tak proste, jak by tech chciał i musiał sprostować to, co dziewczyna mogła źle zrozumieć.
- N-Nie chcę Ci się narzucać, Tatsumi-senpai. Wiem, że teraz nasz wiek ma spore znaczenie i, och, może ci to przeszkadzać. Po prostu... P-Po prostu będę szczęsliwy, jeśli dasz nam chociaż szansę się zaprzyjaźnić. To nie brzmi tak strasznie, prawda? Przynajmniej o wiele mniej strasznie niż tamto coś co wypaplałem, haha...


https://66.media.tumblr.com/2e9625761e3375eba72887ad5ccfb84f/tumblr_p2q7g4lP8p1qc9mvbo8_400.gifv https://66.media.tumblr.com/bcdfa0358cb12dee198ef9c47ee42fc8/tumblr_p2q7g4lP8p1qc9mvbo5_400.gifv

Offline

#11 09-04-2019 o 23h21

Straż Cienia
Ischigo
Pokonała kurę
Ischigo
...
Wiadomości: 901

https://cdn.discordapp.com/attachments/365080667937177602/544633658930102305/80842316e107c13bfd2b11f10b717614.png
     Tatsumi nie jest pewna, gdzie powinna podziać swój wzrok. Chciałaby patrzeć na Riku, ale boi się, że na jego twarzy pojawi się wyraz niesprawiedliwości. W końcu nie brzmiała jakby się zgadzała, ale wyraźne „nie” też nie opuściło jej ust. Wie, że strasznie miesza. Że nie mówi niczego konkretnego. Ale inaczej nie umie. Nie chce skrzywdzić tego chłopca. Nie chce zniszczyć jego młodzieńczej wiary w miłość i tego typu rzeczy. Ale kiedy tylko słyszy jego głos, unosi wzrok znad puszki, wpatrując się uważnie w zakłopotaną twarz bruneta.
        Nie spodziewa się jego słów. Porównania sytuacji do jakiegoś komiksu. Ale nie przerywa, nie lekceważy wypowiedzi, chociaż mogłaby stwierdzić, że to czyste brednie. W końcu chłopak ma wiele racji, chociaż nawet przed sobą samą ciężko jej to przyznać. Czy jej prawdziwą twarz skrywa maska? Na pewno, ale która to już z kolei? W pewnym momencie myśli nawet, że przebranie przestało nim być, a ona po prostu stała się taka jaka chciała być, odrzucając na bok to kim była kiedyś. Co z dawnej niej zostało w tym ciele? Nie wie sama, przyglądając się uważnie ciepłym, brązowym oczom chłopaka. Przez chwilę ma ochotę tak po prostu się zgodzić. Kiwnąć głową i zobaczyć jak to wszystko potoczy się dalej.
          Ale wtedy Riku podrywa się z ławki, rozlewając wokół gorącą herbatę. Tatsumi odruchowo sięga do kieszeni kurtki po paczkę chusteczek, ale kiedy ma je już w rękach, chłopak radzi sobie wycierając wrzątek o spodnie. Dziewczyna zagryza wargę, obawiając się, że zaraz wejdzie na moralizatorski ton przewodniczącej i zamiast o ich sytuacji zacznie go pouczać o poszanowaniu do rzeczy własnych i nie tylko. Dlatego milczy, zwalczając cisnące jej się na usta słowa.
          Dopiero kiedy jest pewna, że nie powie nic, co nie miałoby związku ze sprawą, decyduje się ponownie otworzyć usta.
- Zrywanie masek nie jest takie proste – mówi cicho, a na jej usta wkrada się łagodny uśmieszek. – Zawsze może się okazać, że pod nią skrywa się coś, czego nigdy wolelibyśmy nie wiedzieć.
          Nie może dłużej usiedzieć. Podnosi się z ławki i ściskając kurczowo w palcach pustą już puszkę po kawie, zbliża się na krok do młodszego chłopaka.
- Ale jeśli nie przeszkadza ci przyjaźń, możemy spróbować – uśmiecha się odrobinę bardziej, chociaż odrobina wstydu wgryza się w jej mózg i odbija na twarzy w postaci delikatnego rumieńca. Nigdy nie sądziła, że zgodzi się na prośbę próby przyjaźni z gimnazjalistą. Ale w tamtym momencie nie żałuje swojej decyzji. Może dlatego, że oczy chłopca patrzą na nią zupełnie inaczej niż czyjekolwiek wcześniej? Jakby naprawdę chciał ją poznać. Ją, Shizuku, nie Tatsumi-senpai, idealną przewodniczącą.
- Zacznijmy od nowa – proponuje, wyciągając rękę w geście powitania. – Nazywam się Tatsumi Shizuku, miło mi cię poznać.


Pomyliłam niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.
https://cdn.discordapp.com/attachments/579670931337641997/604051060125859841/picsart-07-25-09-04-25.png

Offline

#12 15-04-2019 o 22h39

Straż Cienia
Acerola
Akolita Jednorożców
Acerola
...
Wiadomości: 365

KISHIBE RIKU

          Riku uśmiecha się do niej szeroko. Tak szeroko, jak nigdy wcześniej nawet nie wiedział, że może. Dłoń Tatsumi-senpai jest nieznacznie większa w jego własnej - głównie dlatego, że chłopca wciąż czekał moment kiedy wyskoczy w górę niczym grzyb po deszczu - ale co najważniejsze, była niesamowicie ciepła. Tak właśnie powinno być, podpowiadało mu głośnym stukotem rozedrgane serce. Czy marzył o tym, że starsza koleżanka rzuci mu się w ramiona? Być może. Ale czy z tego powodu ta konkretna chwila była jakkolwiek gorsza? Absolutnie nie. Wręcz przeciwnie. Mogąc jej skosztować, tej oklepanej frazy wypowiadanej setki razy wcześniej, zupełnie na nowo zaczynał wierzyć, że to nawet lepsze zakończenie jego szczeniackiej miłości i początek zupełnie nowej przyjaźni.
- Kishibe Riku. Opiekuj się mną dobrze, senpai - szepcze pod światłem parkowej latarni, tak blisko, ale też dziwnie daleko szumu miasta zostawionego gdzieś w tle ich szczerej rozmowy. Stoją tak jeszcze przez krótką chwilę, oboje rozłączając wreszcie uścisk rąk jednocześnie. Teraz, kiedy chwile emocjonalnego uniesienia minęła i wróciły uprzejme klaksony oraz biegacze w airpodach, Riku nerwowo skrobie spływającą nerwowym potem szyję. Było już zdecydowanie za późno na jakiekolwiek... "Normalne" kawiarnie, a faktem był także jutrzejszy dzień szkolny, na który najpewniej oboje musieli się nadal przygotować. Wreszcie zapada decyzja i chłopak staje na rzęsach, żeby nie zabrzmieć jak idiota. Z jakim skutkiem to już inna sprawa.
- Odprowadzę Cię na stację, senpai. W-W zasadzie sam też jadę z tej samej, haha.
          Nie rozmawiają zbyt wiele w drodze na stację, ale tym razem cisza nie jest ani ciężka, ani niewygodna. Wręcz przeciwnie, Riku dobrze odnajduje się w tym liczeniu i tylko okazjonalnie rzuca ukradkowe spojrzenia swojej towarzyszce, zastanawiając się czy w zawirowaniu przygotować do festiwalu ma w ogóle czas na obiady. Przeszła go szalona myśl, że mógłby zaoferować jej jutro swoje bento w trakcie przerwy obiadowej, ale z drugiej strony łatwo byłoby potraktować to jako nahalność. Zamiast tego warto byłoby spróbować anonimowo przekazać jedzenie przez młodszą siostrę przyjaciółki senpai... Tyle, że one zdecydowanie nie słynęły z trzymania języka za zębami, a przewodnicząca pod żadnym względem nie była głupia. Nie dochodzi więc do żadnych wniosków, kiedy dochodzą już do rozgałęzienia w ich drodze.
- Zobaczymy się, hm, mam nadzieję jutro? - próbuje się pożegnać miękko, palce zajmując zabawą ze złotymi słuchawkami. Przez myśl przeszło mu, żeby po prostu zapytać czy miałaby jutro czas, ale to wymagałoby odwagi. Po dzisiejszym wyczynie chłopak wyczerpał jej zapas na cały rok, jeśli nie całe życie.
- Oh i, umm, gdybyś potrzebowała pomocy, Haruka-senpai jest siostrą mojej koleżanki. Pomoże mnie... Uhh, zlokalizować? T-To moje ogłoszenie! - kłamie, to metro do edogawy odjeżdża z zupełnie przeciwnego peronu, a biegnąc na zły potyka się jeszcze o rozwiązaną sznurówkę, ale gorzej i tak nie będzie. Tatsumi-senpai chciała dać mu szansę, zamierzał wykorzystać to najlepiej, jak umie. Jutro. Dzisiaj chciał już oblać pożar na twarzy lodowatą głową, a potem tylko spać.


https://66.media.tumblr.com/2e9625761e3375eba72887ad5ccfb84f/tumblr_p2q7g4lP8p1qc9mvbo8_400.gifv https://66.media.tumblr.com/bcdfa0358cb12dee198ef9c47ee42fc8/tumblr_p2q7g4lP8p1qc9mvbo5_400.gifv

Offline

#13 07-05-2019 o 17h29

Straż Cienia
Ischigo
Pokonała kurę
Ischigo
...
Wiadomości: 901

https://cdn.discordapp.com/attachments/365080667937177602/544633658930102305/80842316e107c13bfd2b11f10b717614.png
   Nie wie, czemu uśmiecha się tak szeroko i szczerze jak jeszcze nigdy wcześniej. Czy to dlatego, że dłoń chłopca jest cieplejsza niż kogokolwiek innego, czy dlatego że i on uśmiecha się do niej jakby jego usta nigdy wcześniej nie splamiły się nieszczerością. I nawet moment, w którym uświadamia sobie, że wcześniej cały czas zwracała się do niego po imieniu, jakby była jego bliską przyjaciółką nie wytrąca jej z równowagi. Jest jej zbyt lekko na duszy, by przejmować się takimi rzeczami, tym bardziej, że i on nie wygląda jakby miał jej to kiedyś wypomnieć.
- Jasne – odpowiadania spokojnie na propozycję odprowadzenia, chociaż ma wrażenie, że w ich sytuacji to raczej ona troszczy się o bezpieczeństwo młodszego kolegi niż odwrotnie. Nie mówi tego jednak na głos, domyślając się, że w ten sposób tylko zawstydzi i nadszarpnie męską dumę chłopaka.
           Idąc na stację, nie odzywa się. Głównie z braku tematu, który przyszedłby jej do głowy, ale z drugiej strony jest ciekawa, czy Kishibe jest w stanie wytrzymać dłużej niż pięć minut bez zasypywania jej choćby bezsensowną paplaniną. Jest zadowolona kiedy okazuje się, że jak najbardziej. Tatsumi jest dziewczyną z krwi i kości, uwielbia więc plotkować, ale ma wrażenie, że nie powinna zachęcać do tego młodszego kolegi. No i ma też czasem takie swoje dni, kiedy chce po prostu pomilczeć. Ten dzień był trudny. Kłótnia z klubem kendo, przekonanie siatkarzy by odpuścili i zamienili się miejscami, potem ten szaleńczy bieg i rozmowa, która dostarczyła jej nawet więcej emocji niż cały dzień. Ma ochotę odpocząć, a ta cisza sprawia, że jest w stanie choć na chwilę przestać się martwić i myśleć o rzeczach, na których powinna się skupić.
            Dochodząc do stacji, czuje się znacznie lepiej ze samą sobą, z dzisiejszym dniem i jest z tego powodu niesamowicie wdzięczna. Nie wie, czy sama byłaby w stanie dojść do porozumienia z własnym umysłem, a teraz nawet nie musi się nad tym zastanawiać. Przystaje, widząc że jest to miejsce, gdzie ich drogi się rozejdą. Nie jest pewna, czy powinna podziękować, czy po prostu się pożegnać, ale Riku ubiega ją, odzywając się pierwszy.
- Jeśli będzie okazja, to czemu nie – odpowiada cicho, czując że chyba przekroczyła limit szczęścia na kolejny rok.
            Mruga lekko zaskoczona, przyglądając się ucieczce chłopca, bo inaczej nie da się tego nazwać. Przygryza wargę, kiedy Riku potyka się w tym pędzie o rozplątane sznurówki. Nie wie dlaczego, ale przeszło jej przez myśl, że to było urocze. Jak bardzo nieporadne i niezdarne, tak samo słodkie i niewinne. Tatsumi nie potrafi opanować wyrazu twarzy, który bezwiednie układa się w uśmiech. Macha jeszcze ręką na pożegnanie, upewniając się, że chłopak zniknął w przejściu, po czym z wciąż nieznikającym z jej ust uśmiechem, kieruje się na swój przystanek.

            Następny dzień nie zapowiada się tak różowo jak dziewczyna by tego pragnęła. Niebo nabrało nieprzyjemnej, granatowej barwy, w każdym momencie grożąc oberwaniem chmury. Czerwona parasolka zalega jej w ręce, ale za nic w świecie nie zostawiłaby jej w domu przy takiej pogodzie. Wysiadając z metra, w jej twarz uderza zimne powietrze przesycone wilgocią. To nie będzie dobry dzień na przygotowania – myśli pesymistycznie, przedzierając się razem z tłumem do wyjścia ze stacji. I kiedy już prawie stoi jedną nogą na ulicy, jej wzrok pada na kiosk ze słodyczami. Czy to nie tu ona i Riku po raz pierwszy się spotkali? Nie pamięta tego zdarzenia.
            Wiedziona ciekawością i sama nie wie czym jeszcze, zbliża się do wystawy, szukając na niej ulubionej czekolady i żelków, które uwielbia Haruka. Stwierdza, że skoro pogoda jest paskudna, chociaż tak spróbuje poprawić im obu humor.


Pomyliłam niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.
https://cdn.discordapp.com/attachments/579670931337641997/604051060125859841/picsart-07-25-09-04-25.png

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1