Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Strony : 1

#1 09-02-2019 o 18h33

Straż Obsydianu
Lowenila
Pokonała Dahu
Lowenila
...
Wiadomości: 2 601

opowiadanie wyjęte z archiwum dnia: 22.10.2019r




   https://i.imgur.com/ASXmEjy.png



                     https://i.imgur.com/sZs2NFu.png

                              CLEMENTINE - SAMANTHA HANNIGAN
                                                               LOWENILA - WINELLA KRENS



                     https://i.imgur.com/na33L7a.png

>  JEŚLI LICZYCIE NA TYPOWO WATTPADOWE OMEGAVERSE
                                           ...TO ZACZNIJCIE MOŻE ŻYĆ ALBO COŚ
                                                                > OPOWIADANIE GIRL X GIRL
                                                        > MIEJSCE AKCJI JEST FIKCYJNE 
                                 > CZYM W OGÓLE JEST OMEGAVERSE? KLIK

Ostatnio zmieniony przez Lowenila (10-02-2019 o 19h32)


https://i.imgur.com/HbSJ2OJ.png

Offline

#2 09-02-2019 o 22h30

Straż Absyntu
Clementine
Piechur Straży
Clementine
...
Wiadomości: 2 288

https://66.media.tumblr.com/8e2e819d6f99e9abfdabd444ed3cd896/tumblr_pmq2h6CGZQ1y24w9co1_1280.png

Ostatnio zmieniony przez Clementine (10-02-2019 o 19h13)


MURDER HUSBANDS
https://media1.tenor.com/images/465de88ee40a02bb9b4ebd11fdb7daf9/tenor.gif?itemid=5212238

Offline

#3 09-02-2019 o 23h20

Straż Obsydianu
Lowenila
Pokonała Dahu
Lowenila
...
Wiadomości: 2 601




https://i.imgur.com/nTjx19O.png


THEME


https://i.imgur.com/nTjx19O.png

https://i.imgur.com/LTmD079.png



IMIĘ | WINELLA                           NAZWISKO | KRENS                            PŁEĆ | KOBIETA                            POZYCJA | OMEGA

WIEK | 19 LAT                       URODZINY | 30 CZERWCA                        ZNAK ZODIAKU | RAK                    ORIENTACJA | BI

WZROST | 170 CM                           WAGA | 67 KG                             WŁOSY | CIEMNE                            KARNACJA | CIEMNA

OCZY | PIWNE                          SYLWETKA | KSZTAŁTNA                         TATUAŻE | BRAK                          PIERCING | USZY

ZNAKI SZCZEGÓLNE | BRAK                                    OBIEKT WPOJENIA | BRAK                                    UGRYZIENIE | BRAK




https://i.imgur.com/TNFfuKG.png



| PRZEZ  OSTATNIE   19  LAT  MIESZKAŁA  W  SĄSIEDNIM   MIEŚCIE,   AŻ   DO  TERAZ,   KIEDY   MATKA   WINELLI
ZOSTAŁA  PRZENIESIONA  Z  PRACY   DO  ODDZIAŁU  W  WITHTET  I KOBIETY MUSIAŁY  SIĘ  PRZEPROWADZIĆ.
DZIEWCZYNA  SZCZĘŚLIWIE  MIAŁA KONTAKT  Z  MIASTEM,  UCZĘSZCZAŁA  TU  DO  KLUBU  SIATKARSKIEGO.

| JEJ MAMY NIE  MA  CZĘSTO  W  DOMU  PRZEZ  LICZNE  SZKOLENIA I WYJAZDY SŁUŻBOWE,   WIĘC  WINELLA
JEST BARDZO SAMODZIELNA, ALE PRZYNIOSŁO TO TEŻ NEGATYWNE SKUTKI W POSTACI LICZNYCH IMPREZ.

| UWIELBIA SŁODYCZE,  SAMA PIECZE GDY MA OKAZJĘ,  ALE  ZWYKLE  KOŃCZY SIĘ TO AWARIAMI W KUCHNI.

| JEST POTWORNIE ZAPOMINALSKA. PRZEZ TO ZAWSZE ZAPOMINAŁA LEKÓW WYGŁUSZAJĄCYCH ZAPACH, 
WIĘC    PO     CZASIE    KOMPLETNIE    Z    NICH     ZREZYGNOWAŁA.     PRZEZ     SWOJĄ     PAMIĘĆ     NIE    MOŻE 
MIEĆ  INNYCH   ROŚLINEK  NIŻ  KAKTUSY   I   INNYCH ZWIERZĄTEK  NIŻ  ULUBIONEGO  KAMIENIA LUB ŻÓŁWIA.




https://i.imgur.com/J7bbUPt.png

https://i.imgur.com/nTjx19O.png


THEME


https://i.imgur.com/nTjx19O.png

Ostatnio zmieniony przez Lowenila (02-03-2019 o 20h22)


https://i.imgur.com/HbSJ2OJ.png

Offline

#4 11-02-2019 o 23h48

Straż Obsydianu
Lowenila
Pokonała Dahu
Lowenila
...
Wiadomości: 2 601

Winella Krens


           Ranek to było ciężkie przeżycie, szczególnie gdy 'dzień dobry' mówiła ci niezamiatana od przyjazdu tydzień temu podłoga, na której jeszcze wczoraj wypakowywałaś stare pluszaki, nieodkurzane przed przewiezieniem bo "po co".
Ranek to było ciężkie przeżycie tym bardziej, że w takiej pozycji telefon leżący na szafce nocnej nie był już na wyciągnięcie ani ręki, ani nogi, ani nawet bliżej nieokreślonego długiego przedmiotu, który po krótkiej chwili oglądania okazał się kijem od szczotki, co czeka na użycie od, jak już ustaliliśmy, przyjazdu tydzień temu.
            Winella podniosła się z bolesnym jękiem na ustach i wyłączyła budzik. Postanowiła nonszalancko olać zsuniętą z łóżka pościel na której w nocy ewidentnie zsunęła się i ona. Ruszyła do kuchni, żeby zacząć dzień jak na człowieka przystało od kawy, ale okazało się, że przekroczyła próg pomieszczenia tylko na dziesięć sekund, bo tyle zajęło mamie poinformowanie jej, że idzie do pracy na późniejszą godzinę, wiec jednak może podwieźć dzisiaj dziecko do szkoły. A to oznaczało dodatkowe pół godziny snu!
           Pół godziny, trzy drzemki po budziku i jedne nieułożone, spięte w byle koka włosy później nieszczęsna dziewczyna siedziała w aucie ze swoją rodzicielką, pośpiesznie malując rzęsy.
   - Ale maskary to nie zapomniałaś - zauważyła złośliwie kobieta, przez co naraziła się na widok języka córki.
   - Chwyciłam ją w locie, odczep się. Po za tym dzięki niej wiedziałam przynajmniej, że głowy też nie zapomniałam! - Wzruszyła ramionami, wywołując śmiech u starszej.
Wreszcie ostatecznie zapięła swoją niewyobrażalnie ciężką, jeansową torbę, a przesuwając suwak jednocześnie modliła się, żeby jeszcze dzisiaj dostać swoją szafkę i móc zostawić te wszystkie książki w szkole.
Nie minęło porządnie pięć minut, kiedy stanęły przed budynkiem, a omega wreszcie mogła spokojnie opuścić auto, dostając przy tym klapsa na szczęście od mamy.
Bawiąc się guzikami żółtej koszuli wystającej spod długiego do kolan czarnego płaszcza, zastanawiała się jak różna ta szkoła może być w porównaniu do jej poprzedniej. Obejrzała się po dużym trawniku, znalazła wzrokiem boisko rugby i bieżnie, więc placówka nie mogła być tak duża jak z początku się obawiała. Dobrze, może lepiej się odnajdzie.
W tej samej chwili dostała powiadomienie od swojej przyjaciółki z grupy siatkarskiej z dokładnym położeniem, gdzie względem wejścia ów przyjaciółka jest. Po kilku minutach poszukiwania wreszcie zauważyła machającą do niej alfę - uroczego rudzielca świecącego niebieskim aparatem na zęby z odległości kilometra.
   - Hej Georgia - uśmiechnęła się do dziewczyny, a ugniatający do tej pory kamień zelżał jej nieco na sercu, gdy wreszcie zobaczyła znajomą twarz. - Fajnie tu macie, trawa zielona i te sprawy.
   - No ba, ale szafki i sale ponumerowane jakby każdej losowali numer. Pokaż plan, powiem ci co i jak.
Winella posłusznie wyciągnęła spod powyklejanego naszywkami case'a telefonu zgiętą w osiem kartkę, którą wręczyła wyższej o głowę dziewczynie.
   - Stara, zgadnij kto ma razem z tobą dwa bloki matematyki w tygodniu! I angielski też z trzy razy jak dobrze widzę. To chodźmy pod klasę, pokażę ci wszystko po drodze.
Szły przez korytarze, a Georgia skrupulatnie wskazywała Winelli wszystkie klasy które zdążyła zauważyć na planie omegi. Już raz ją tu oprowadzano, gdy przed rozpoczęciem szkoły przyszła z mamą obejrzeć budynek, ale teraz, gdy miejsce tętniło życiem pełne uczniów, całość wyglądała zupełnie inaczej. Dużo cieplej, przyjemniej.
Kiedy trafiły wreszcie pod klasę od angielskiego, dużo więcej osób już wyłapywało wzrokiem rozpoznawało nieznajomego współtowarzysza niedoli i z ciekawością patrzyli czy obwąchiwali brunetkę, czasami pobieżnie się witając skinieniem głowy z nową osobę. Georgii ewidentnie wjechano tym na ego, bo dziewczyna ku rozbawieniu Winelli coraz groźniej łypała oczami na przyjaciół z ławek i obejmowała mniejszą w pasie mocno, gdy tylko zbliżała się jakaś alfa.
   - Uspokój się, ja też jestem ich ciekawa - strofowała rudowłosą, wreszcie zabierając z siebie jej ręce. Wskoczyła na parapet, zrównując się tym samym z towarzyszką wzrostem. Wtedy podeszły do nich inne mniej lub bardziej znajome omedze z klubu osoby. Chętnie się witała i dodawała kolejno na różne socjale, żeby mieć z nimi stały kontakt. Nie miała problemu by czuć się swobodnie wobec nowych ludzi, szczególnie gdy mogła wymieniać z nimi uwagi odnośnie wrednej trenerki młodszych kadr.
             Słuchała akurat wymiany zdań między Tiffany i Oscarem, parką którą nieraz widziała na wolnym boisku gdy odbijali bez ładu i składu piłkę od siatki, kiedy doszedł ją dziwny dreszcz i uderzenie gorąca. Złapała się pod szyję, uspokajając serce i rozejrzała panicznie po korytarzu, jakby szukając co spowodowało ten stan.
   - Wszystko w porządku? - zapytała zaniepokojona beta, wołali ją Loly i przysiadła się obok niej na parapet jakieś pięć minut temu.
   - Ja.. tak - mruknęła, po czym odkaszlnęła głośno. - Ta, wszystko gra. Mówiłaś o nauczycielu od matmy. - Przypomniała, by grupa wróciła do swoich spraw i nie zajmowała się nią dłużej. Podczas gdy wszyscy znów się ożywili głośno lamentując na ilość pracy na poprzednim roku, Winella dyskretnie próbowała wywęszyć dziwny zapach, który dopadł ją chwilę temu, tuż przed atakiem duszności. Tym razem nic jednak nie znalazła.

Ostatnio zmieniony przez Lowenila (12-02-2019 o 05h30)


https://i.imgur.com/HbSJ2OJ.png

Offline

#5 12-02-2019 o 22h17

Straż Absyntu
Clementine
Piechur Straży
Clementine
...
Wiadomości: 2 288

Samantha Hannigan

    Wraz ze wschodzącym słońcem, wakacje oficjalnie zakończyły się, co oznaczało powrót do szarej rzeczywistości, w której Samantha niekoniecznie lubiła przebywać. Na dźwięk budzika, ustawionego bez sensu, z powrotem znalazła się po wewnętrznej stronie okna, natomiast zgaszony wcześniej niedopałek papierosa nonszalancko zdobił dach rodzinnego domu. Ostatni raz przypatrzyła się różowemu ze względu na wczesną porę niebu, gdy wiatr delikatnie przesuwał się po skórze, dostarczając jej gęsiej skórki.
    Przejechała wzrokiem po całym pokoju, na niepościelonym łóżku z niedokończoną paczką Laysów zaczynając, po zmięte kartki, z których wystawały poszczególne elementy felernych rysunków kończąc, po czym zganiła samą siebie w duchu za sentymentalność, którą zwaliła na mus opuszczenia łóżka nie z własnej woli, przecież i tak przez większość czasu nie zrobiła nic produktywnego, co teraz musiałaby zostawić na rzecz nowych obowiązków. Sięgnęła ręką po sweter, za którym poszła sterta innych ciuchów, z których ostatecznie wybrała te najwygodniejsze, kwestie estetyczne pozostawiając na dalszym planie.
    Mijając wszystkich domowników, którzy dopiero co budzili się do swoich obowiązków, w biegu złapała klucze oraz termos wypełniony obrzydliwie przesłodzoną kawą, który szybko wylądował na dnie plecaka. Ojcu jedynie podarowała pełne apatii spojrzenie, przypominające o wczorajszej kłótni, co ten skwitował podobnym wyrazem twarzy, zanim nie zatrzasnęły się między nimi drzwi.
    Podczas drogi do szkoły, usłyszała za sobą warczenie motocyklu, który podjeżdżał ostrożnie w jej stronę, aż całkowicie się nie zrównali. Towarzyszył mu słodki, chodź lekko mdły zapach, którego to posiadaczem był nie kto inny jak jej przyjaciel, Dan.
- W tej czapie wyglądasz jak pracownik fabryki z ubiegłego wieku - żachnął się, po chwili ukazując szereg białych ząbków. Brunet odsunął się od kierownicy, po czym poklepał miejsce znajdujące się przed sobą. Samantha skwitowała ten gest groteskowym parsknięciem, choć w środku całe jej ciało zesztywniało, gdy oparła się o klatkę piersiową przyjaciela.
- Jesteś dziś wyjątkowo szarmancki. Uważaj, bo zacznę myśleć, że mnie podrywasz. - odparła, niezręcznie próbując zmienić swoją pozycję, gdy nie znajdowali się jeszcze na drodze, a noga chłopaka opierała się o chodnik, jednak ten szybko postawił ją z powrotem na maszynie i przekręcił gaz, sprawiając, że wyrwali się do przodu, wzdłuż osamotnionej, na szczęście, ulicy.
- Jeśli chciałaś zdobyć moje serce ubierając ten kaszkiet, to udało ci się… ale tylko na dziś, bo ludzie mogą zacząć myśleć, że jestem hetero. - wykrzyczał, dominując warczenie pojazdu, o mało nie zderzając się ze szkolną bramą. - Nie powtarzaj mojego błędu, i nigdy nie schodź z motocyklu, gdy wciąż jest włączony.

- … To chyba nie najlepszy moment by powiedzieć ci, że tak naprawdę jestem twoją kuzynką i jutro zamierzam wyjechać bez śladu, wcześniej opróżniając twoje konto bankowe i zostawiając ci w posagu jedynie karton? - rzuciła mijając stare i w większości nowe twarze, raz na jakiś czas obijając się ramieniem o Dana.
- No nie do końca, tak więc musimy się pożegnać. Kończę szybciej, ale nie dam rady na ciebie poczekać. Możesz podejść do Pizzerii, jeśli chcesz. Dasz sobie radę, nie żegnamy się na wieczność. - odparł, kładąc wskazujący palec na ustach dziewczyny, gdy ta chciała coś dodać - Nie chcę słyszeć, żadnych “ale”. Pozdrów małego Pablito gdy już wyjedziesz do Kolumbii, i zostaw mi chociaż drobniaki na batony. - dodał z uśmiechem, po czym rozmył się na korytarzu wśród reszty studentów. On zdecydowanie lepiej znosił ich obecność.
    Ostrożnie szła przed siebie, wciąż mając w głowie głos Dana, każący jej iść z uniesioną głową. Oczywiście w praktyce nikogo to nie obchodziło, jednak droga do sali potrafiła dłużyć się w nieskończoność. Westchnęła krótko, po czym oparła się o ścianę korytarza, zanurzając wzrok w telefonie.
    Przewijała palcami te same nieśmieszne obrazki w nieskończoność, nie siląc się na kontakt z innymi, gdy dotarł do niej słodki zapach czekolady, a razem z nim dziwne uczucie gorąca, od którego zakręciło jej się w głowie. Dyskretnie rozejrzała się w poszukiwaniu źródła tego zachowania, gdy przed jej oczami stanęła dziewczyna, prawdopodobnie nowa w szkole, gdyż wcześniej jej nie widziała, a przecież nie zignorowałaby tego czegoś, gdyby przydarzyło się wcześniej. Nie była głupia, wiedziała co to może oznaczać. Skupiła się na opanowaniu drżenia rąk, gdy przyłapywała się na mimowolnym spoglądaniu w stronę brunetki, co samo w sobie nie było niczym dziwnym, skoro była nowa, jednak Samatha robiła to z innego powodu, i gdyby nie tabletki, nieznajoma dowiedziałaby się o tym. Z przerażeniem udała się w stronę otwartych drzwi sali do języka angielskiego.


MURDER HUSBANDS
https://media1.tenor.com/images/465de88ee40a02bb9b4ebd11fdb7daf9/tenor.gif?itemid=5212238

Offline

#6 13-02-2019 o 18h34

Straż Obsydianu
Lowenila
Pokonała Dahu
Lowenila
...
Wiadomości: 2 601

Winella Krens

           Gdy po dzwonku chciała zeskoczyć z parapetu, by wejść do klasy, prawie się zabiła potykając o własne nogi, które kompletnie jej zmiękły jakby były galaretą. Oparła się o Georgie, by zachować równowagę.
   - Wszystko z tobą na sto procent dobrze? - dziewczyna spojrzała po Winelli i zbliżyła się, kładąc jej rękę na czole. Omega puściła ją i oddaliła się nieco.
   - Już mówiłam że tak, to po prostu... nie wiem - burknęła, nieco podirytowana swoim stanem.
   - Okej, okej, nie pusz się, chodź.
           Weszła do klasy, gdzie bez sekundy zwlekania zajęła się okupowaniem przedostatniej ławki, która stała jeszcze pusta. Jakaś beta, która również chciała się tam wepchać zawarczała wkurzona na Winelle, gdy tylko zorientowała się, że w tym momencie zostały jej już jedynie ochłapy z przodu. Miała już coś odpyskować, ale warkot za nią skutecznie przejął uwagę obojga. Odwróciła się, by zobaczyć za plecami nieznajomą blondynkę, ściskającą niebezpiecznie mocno długopis w dłoni, z oczami utkwionymi w aktualnie wycofującej się na początek sali w przestrachu becie.
Omega uśmiechnęła się szeroko do nieznajomej w podziękowaniu i już chciała coś powiedzieć, ale głos nauczyciela ją powstrzymał.
   - Winella Krens?
Dziewczyna podniosła natychmiast rękę i podeszła do łysiejącego już nieco mężczyzny.
   - Moi drodzy, Winella jest nową uczennicą w naszej klasie, teraz opowie nieco o sobie a po tym przejdziemy do lekcji. - ogłosił, nawet nie siląc się na wstawanie z krzesła.
   - Cóż - dziewczyna podrapała się nerwowo po szyi. - Przeprowadziłam się tu ze względu na pracę mamy... jestem zawodniczką klubu siatkarskiego w mieście, po za tym na rozszerzenia wybrałam matematykę i angielski.
   - O, szkoła też ma drużynę siatkarską, możesz wystartować do grupy, jestem pewien że potrzebują świeżej krwi.
Omega pokiwała bez zastanowienia głową, bo chciała szybko opuścić środek klasy żeby zająć się ciekawszymi rzeczami, takimi jak komórka, ale nauczyciel zatrzymał ją jeszcze.
   - Chciałbym, żeby ktoś z was zaopiekował się Winellą i przez następne dni pokazał jej budynek i przedstawił nasze bujne życie szkolne. Ktoś chętny?
Gorgia razem z dwójką innych alf podnieśli ręce, ale pierwsza okazała się świeżo poznana blondynka z tyłu klasy. Nauczyciel ją wytypował i pozwolił łaskawie usiąść brunetce na miejsce. Ta z ulgą ruszyła na miejsce, a gdy była już przy swoim krześle, zaśmiała się niemo do opiekującą się nią od dzisiaj sąsiadki. 
   - Czyżbym miała w tej szkole anioła stróża? - zażartowała.

Ostatnio zmieniony przez Lowenila (22-02-2019 o 06h14)


https://i.imgur.com/HbSJ2OJ.png

Offline

#7 24-02-2019 o 02h24

Straż Absyntu
Clementine
Piechur Straży
Clementine
...
Wiadomości: 2 288

Samantha Hannigan

    W sali szybko zapanował harmider, na co nauczyciel o dziwo pozwalał, do czasu, aż jeden z grubszych podręczników z hukiem wylądował na jego biurku. Samantha na krótką chwilę odrzuciła wzrok nieznajomej, z udawanym skupieniem spoglądając na mężczyznę, który zawołał brunetkę po imieniu. Na samą myśl przez jej ciało przeszeregował chyba cały legion mrówek, drażniąc jej wszystkie zmysły. Tym razem wpatrując się w Winellę, schowała usta i nos za rękawem swetra. Z jednej strony była przestraszona tym, co właśnie się stało, z drugiej natomiast nigdy nie czuła się inaczej, lepiej.
Ciekawość w  końcu wzięła górę, gdy dziewczyna ponownie znalazła się obok i zajęła ławkę przed nią, uśmiechnęła się nonszalancko, choć w środku jej, pożal się boże, mózg produkował tysiąc myśli na sekundę. Oparła się na dłoni i delikatnie pochyliła do brunetki, przy okazji niemalże oddychając jej zapachem. Chciała wybadać dyskretnie, czy jej nowa koleżanka z klasy również to poczuła, jednak nie licząc przeuroczego uśmiechu, nic takiego się nie stało. Odetchnęła, na myśl, że prawdopodobnie nie jest to to o czym myślała. Z resztą nie zamierzała się upewniać, jeśli jedynym sposobem byłoby odłożenie tabletek.
- Nie daj się pożreć stałym wyjadaczom. - mruknęła w stronę Winelli, gdy pan Glouberman zgubił się w poszukiwaniu kawy w szafie tajemnic - Z resztą nie lubię jej, więc chyba eksplodowała bym od ciągłego patrzenia się na jej plecy. - dodała, delikatnie unosząc jeden kącik ust - Jako twój osobisty anioł stróż, radzę Ci uważać na jego lekcjach, bo albo to, albo śmianie się z sucharów, słuchanie o zupkach chińskich i wycieczkach do muzeum Bacha na koniec roku.
Pierwsze trzy lekcje minęły wyjątkowo szybko, prawdopodobnie z oczywistego powodu. Dziwne uczucie wciąż towarzyszyło jej, toteż idąc ramię w ramię z brunetką, trzymała się na dystans, jednocześnie czerpiąc dziwną radość z jej obecności. Zaczęła się przerwa obiadowa, 45 minut, które uczniowie mogli spędzić w swoim własnym towarzystwie, bez nauczyciela wiszącego nad głową.
- Znam świetne miejsce, którego raczej nie pokazują na dniach otwartych. - rzuciła, gdy zatrważająca część studentów rzuciła się na stołówkę. Nerwowo poprawiła niesforny kosmyk włosów z czoła - Jeśli nie jesteś z nikim umówiona, mogę ci je pokazać… teraz albo kiedy indziej? - blondynka już układała w głowie plan na następne trzy kwadranse, jeśli spotka się z odmową ze strony Winelli, mimo to kurczowo trzymając kciuk na czarnym pasku trzymającym jeansy, zaczekała na odpowiedź, która okazała się twierdzącą.
Zaledwie kilka minut później przekroczyły próg kafejki znajdującej się niedaleko szkoły, wcześniej pokonując schody oddzielający zwykły świat od jej przystani. Cudowny zapach miejsca przesiąkniętego kawą i torcikami już od samego początku kręcił się w jej nosie. Klasyczny wystrój, stroniący od pstrokatych knajp stylizowanych na lata pięćdziesiąte, których był już przesyt, nadawał miejscu spokojniejszy, lekko przytłumiony klimat. Tak naprawdę nie wiedziała, dlaczego postanowiła zabrać ze sobą dziewczynę. W tej konkretnej chwili zaproponowanie czegoś wydawało się jak najbardziej zwyczajne.
-Tutaj dostaniesz coś o wiele lepszego od brei bez smaku, którą serwują w szkole. - stwierdziła, jakby była to najoczywistsza rzecz na świecie, jednocześnie zatapiając się na miękkiej kanapie, gdy usiadły naprzeciwko siebie. Wzięła do ręki menu, choć od tamtego roku jak mantrę powtarzała konkretną pozycję na liście. Delikatnie wychyliła głowę zza książeczki, spoglądając na brunetkę zastanawiającą się nad wyborem. Światło wpadające przez okno dodawało jej niemalże anielskiej poświaty, przez którą najlepszym wykończeniem tego obrazka byłaby aureola. Potrząsnęła głową, tym samym zwracając uwagę Winelli.
- Lubisz słodkie przysmaki? Jeśli tak, polecę Ci to. - odparła wskazując palcem na opcję numer 13, tym samym odsuwając od siebie wszelkie podejrzenia o ciągłe bezsensowne spoglądanie na wprost - Mój przyjaciel Dan sugeruje, że taka ilość cukru sprawia, że kawa przestaje nią być, ale on się nie zna. Poza tym w zestawie dają małego biszkoptowego misia, który jest najsłodszą rzeczą, jaką możesz sobie wyobrazić. - dodała z powagą i całym szacunkiem dla misiaka.


MURDER HUSBANDS
https://media1.tenor.com/images/465de88ee40a02bb9b4ebd11fdb7daf9/tenor.gif?itemid=5212238

Offline

#8 02-03-2019 o 20h19

Straż Obsydianu
Lowenila
Pokonała Dahu
Lowenila
...
Wiadomości: 2 601

Winella Krens


           Rozejrzała się uważnie po miejscu do którego ją zabrano. Mimo, że nie było w jej stylu to spokojna, bezpłciowa i ciepła kawiarnia tak blisko szkoły była prawdziwym skarbem. Dodatkowo, nowo poznana dziewczyna wydała jej się bardzo miła i jeszcze bardziej intrygująca... z dwóch powodów. Pierwszy, kobieta mimo spędzania czasu w bliskiej odległości z Winellą, czy to rozmawiając czy tylko obserwując, trzymała pewien dystans. Co więcej wstrzymywała powietrze w płucach kiedy brunetka przekroczyła tą odległość z jakiegoś powodu. A drugim było to, że TA PRZEKLĘTA DZIEWCZYNA NIE MIAŁA ZAPACHU. Winella miała ponadprzeciętny węch, potrafiła po nim bezproblemowo rozpoznać pozycję osób, co niektórym nigdy się nie udawało i doprowadzało do niezręcznych pytań o tytule 'słuchaj, a jeśli ewentualnie, tak na 10% prawdopodobieństwa, kompletnie przypadkiem chciałbym z tobą pójść na pięterko, to nie jesteś alfa i nie wyszedłbym na dziwaka czy coś, prawda?'. Brunetka wiedziała nawet to, czy dana omega ma już partnera, a taka specyfika wyczulenia na zapach leżała zwykle tylko po stronie alf i bet. A przy Samancie?! NIC. ZERO. NULL. Jakby była kawałkiem betonu!
    - Lubisz słodkie przysmaki? Jeśli tak, polecę Ci to.
Jej uwaga została przeniesiona, z wgapiania się bezmyślnie w kartę deserów, na blondynkę.
Przygryzła z zauroczenia historią o biszkoptowym misiu wargę, a potem roześmiała się.
    - W takim razie muszę wziąć tę trzynastkę. Po za tym kawy nie da się zepsuć cukrem, obie te rzeczy są doskonałe. - odpowiedziała z dramatyczną powagą.
Na te słowa Sam uśmiechnęła się z dziecięcą radością, jakby złapała gwiazdkę z nieba. Odpowiedziała jej również uśmiechem, póki blondynka nie przystawiła do ust dłoni zasłaniając ten uroczy widok. Kelnerka wyczuła idealny moment na wypatrzenie oczekujących, a Sam zamówiła dwa razy polecane przez nią desery. Po za tym przez to przestała szczerzyć się jak głupia, na co towarzyszka w duchu posmutniała. Ale nie na długo, zaraz zaczęły się pytania o szkołę, o wyjazd z rodzinnego miasta, koniec końców Winella zdradziła nawet swój adres. Zalana pytaniami nie zdążyła zadać swoich, a kiedy wreszcie dostały i kawę i to urocze ciasteczko, (którego Winella nie omieszkała wrzucić na socjale i zebrać z 5 minut ponad setkę serc) omega zabrała się do pałaszowania z takim apetytem, że zapomniała o jakichkolwiek zagwozdkach względem blondynki.
    - To jest przepyszne! - odezwała się wreszcie rozentuzjazmowana. - Pewnie przyprowadzasz tu zwykle tłum znajomych, co? Szczęściara ze mnie! - uśmiechnęła się z policzkami pełnymi korzennej kruszonki jakby była chomikiem.
    - Nie zapraszam tu wszystkich nowo poznanych osób - burknęła cicho w odpowiedzi, a Winelli się zdawało, że policzki Sam różowieją mocniej. Dziewczyna jednak znowu zatrzymała na chwilę powietrze w płucach, a wrażenie zniknęło. Wtedy też z telefonu Samanthy bipnęło głośne powiadomienie, które chyba miało gdzieś wszelkie wyciszenia. Tamta spojrzała zdziwiona na ekran, żeby zaraz podnieść brwi jeszcze mocniej i z niedowierzaniem zamrugać oczami.


https://i.imgur.com/HbSJ2OJ.png

Offline

#9 24-03-2019 o 20h32

Straż Absyntu
Clementine
Piechur Straży
Clementine
...
Wiadomości: 2 288

Samantha Hannigan

Pracowniczka restauracji szybko uwinęła się ze swoją robotą, gdyż zaledwie pięć minut później (lub po prostu to rozmowa z Winellą tak bardzo zaabsorbowała wszystkie szare komórki Sam, że ta nie zauważyła szybko płynącego czasu) podwójne zamówienie buchało przed nimi czekoladową parą, idealnie komponując się z innym zapachem. Brunetka po uporaniu się z socialami z usatysfakcjonowanym uśmiechem odłożyła telefon i powróciła do zaczętej wcześniej rozmowy. Wszystko szło idealnie, aż do momentu w którym Samantha zaprzeczyła, jakoby przyprowadzała tu tłumy ludzi. Bezpłciowa i wygodna kawiarenka była miejscem jej i Dana, schowana, daleka od upodobań ludzi ze szkoły, traktowana niczym świętość. Tymczasem wyznanie wywołało u niej rumieńce, których Winella prawdopodobnie udawała, że nie widzi. Wtedy dopadła je niezręczna cisza, przerwana kilka chwil później, gdy telefon blondynki zawibrował, minimalnie przesuwając się na drewnianym stole. Sam podniosła go i szeroko otworzyła oczy, najpierw zdziwiona, później podekscytowana pisnęła w środku, nie odklejając wzroku od ekranu. Przeniosła go na Winellę, która spojrzała się na nią pytająco.
-Oh, to mój ulubiony zespół, dostałam powiadomienie o nowym albumie na spotify. Możesz powiedzieć co o nich sądzisz? - odparła powoli dochodząc do siebie. Zgrabnym ruchem wyciągnęła z torby poplątane słuchawki, a jedną z nich wyciągnęła w stronę swojej rozmówczyni. Po chwili popłynęła z nich spokojniejsza muzyka oraz głos wokalisty, przewiercający ją na wskroś. Chowając ramię pokryte gęsią skórką, spojrzała się do przodu, na Winellę właśnie, dopiero teraz zdając sobie sprawę z tego jak blisko znajduje się od twarzy dziewczyny. Uśmiechnęła się niezręcznie, jednak nie odsunęła się ani milimetr.
- I co sądzis? - spytała zgaszonym głosem, wiedząc, że to jedyna właściwa rzecz jaką można powiedzieć w trakcie dzielenia się muzyką.

Ostatnio zmieniony przez Clementine (01-05-2019 o 10h02)


MURDER HUSBANDS
https://media1.tenor.com/images/465de88ee40a02bb9b4ebd11fdb7daf9/tenor.gif?itemid=5212238

Offline

#10 02-04-2019 o 15h17

Straż Obsydianu
Lowenila
Pokonała Dahu
Lowenila
...
Wiadomości: 2 601

Winella Krens


       Winella przeniosła się z krzesła naprzeciw Sam na to po jej boku, by móc bez przeszkód dosięgnąć uchem do słuchawki. Podjadając łyżeczką bitą śmietanę słuchała w ciszy piosenki, a drugą ręką bawiła się koszulą, to odpinając to zapinając guzik pod szyją do rytmu.
   - Podoba mi się, naprawdę. Wyślij mi ich potem, posłucham w domu reszty playlisty. - Błysnęła kłami uśmiechając się. Po tym jednak uśmiech zszedł jej z twarzy, ustępując zastanowieniu. Dziewczyna przyjrzała się twarzy blondynki bardzo uważnie, a następnie zbliżyła do niej. Wzięła głębszy oddech zanim wróciła na swoje miejsce.
   - Wybacz, po prostu... twój brak zapachu mnie rozprasza. Wszystko w porządku? Masz to od urodzenia?
   - Najwidoczniej... - Dziewczyna wzrokiem krążyła po całej kawiarni, unikając z zakłopotania twarzy Winelli. - Raczej nie zwracam na to uwagi. Poza tym dotychczas nie przeszkadzał mi brak zapachu i nie czuję potrzeby, by go mieć.
   - Rozumiem - odszepnęła w odpowiedzi brunetka, bardziej do siebie niż do niej.
Po chwili ciszy podczas której obie dopiły kawy, a kelnerka zdążyła zainkasować należność z rachunku, Winella przeniosła wreszcie wzrok z kolan ponownie na twarz Sam i uśmiechnęła się nieśmiało.
   - Przepraszam, nie chciałam cię urazić, to nie była moja sprawa. Jestem zbyt ciekawska, po prostu nie spotkałam się z czymś takim. Ostatnio nie czułam od kogoś zapachu gdy pod koniec podstawówki moja przyjaciółka omega przedawkowała swoje leki.
Wstała i zarzuciła na siebie płaszcz, a potem obie wyszły z kawiarni, kierując się na powrót do szkoły. Traf chciał, że w bramie budynku skrzyżowały się razem z Georgia i jej grupą. Rudowłosa natychmiast dopadła Winelli i wskazała ją komuś z tłumu.
   - July, to Winella. Winella, to jest kapitan szkolnej drużyny.
July okazała się być farbowaną na niebiesko alfą postury bardzo podobnej do tej Georgy, czego brunetka nie mogła puścić płazem. Kapitan wyciągnęła do niej rękę i potrząsnęła nią z ogromną siłą, gdy Winella podała jej swoją. Potem zamachała krótko do Sam.
   - Czy wy wszystkie alfy musicie mieć po dwa metry? - dziewczyna założyła ręce na biodra w udawanym niezadowoleniu.
   - Nie mówmy o alfach, ja tu od zmysłów odchodziłam, gdy się dowiedziałam że w drużynie miasta jest omega. Georgia bombardowała mnie historiami o tobie, aż żałowałam że nie mogę chodzić na ćwiczenia do centrum.
   - Wiesz, wahałam się miedzy siatkówką, a boksem.
   - Tak ci dobrze?
   - Ba, w pojedynku jeden na jeden nie miałabyś szans.
   - Winella obiecała, ze stawi się na casting do drużyny szkolnej, możecie się wtedy zmierzyć - odezwała się Tiffany.
   - Po co czekać aż tyle czasu, w piątek robię domówkę, spróbujecie się w ogrodzie! - wypaliła Geogria, dając Sam kuksańca w bok. - Ty też jesteś zaproszona, weź tego swojego znajomego z motorem! - Po jej minie od razu widać było, ze miała jakiś głupi pomysł.
   - Nie wszyscy noszą na imprezy dresy jak ty, Georgia. Ale może to przemyśle - Winella zaśmiała się i złapała pod rękę Sam, dając znak że trzeba się szybko ewakuować.
Kiedy przycupnęły na trawniku szkolnym pod drzewem, omega wyciągnęła telefon i zaznaczyła w kalendarzu piątek, by na pewno nie zapomnieć o imprezie.
   - Znajomy z motorem? - podniosła ciekawsko brew do blondynki.


        Tydzień upłynął zadziwiająco szybko. Po pierwsze, lekcje opływające na połowie przedmiotów w "dobra to gdzie skończyliśmy w tamtym roku?", po drugie - podwójne ćwiczenia i na sali szkolnej i w centrum sportu, bo July była tak zafascynowana omegą, że postanowiła nieformalnie zrekrutować ją do drużyny przed czasem. Po trzecie, Sam. Po czwarte i piąte też Sam, bo dziewczyna zapełniała Winelli cała resztę grafiku, albo specjalnie, kiedy rozmawiały czy pisały ze sobą, albo przypadkiem, kiedy omega uciekała myślami w jej stronę. A potem przyłapywała samą siebie na tym, że uciekała myślami w jej stronę i zastanawiała kolejne minuty dlaczego właściwie o niej rozmyśla.
   - Winella! Czyś ty coś piekła? Wszędzie cuchnie spalenizną! - Mama wtargnęła do pokoju córki z kopyta, a młodsza zastygła w połowie naciągania na siebie rajstop i pokręciła przecząco głową.
   - To gobliny, przysięgam. Powiedziały, że jak użyczę im piekarnika, to dadzą mi kufer złota.
Kobieta zawarczała groźnie ukazując kły, ale szybko się rozproszyła.
   - Ah, wychodzisz gdzieś?
Dopiero teraz zauważyła, że dziewczyna własnie się przebiera.
   - Ta, Georgia robi imprezę, wrócę w nocy, albo jutro, dam znać jeszcze.
   - Tylko pamiętaj o lekach - rzuciła jej na biurko nawet niezaczęty pojemnik z pigułkami i wróciła na dół, prawdopodobnie żeby otworzyć wszystkie okna w reszcie domu.
   - Wybacz - odezwała się do telefonu, gdzie po drugiej stronie wciąż czekała Sam. Omega zaciągnęła na rajstopy jeansowe szorty i sięgnęła po welurową bokserkę. - Nie będę się niczym faszerowała, ty mnie obronisz, prawda? - szepnęła słodko do słuchawki, zanim nie wybuchnęła śmiechem.
Jeszcze jakiś czas opowiadała o historii z ostatniej imprezy którą organizowała Georgia, podczas której wrzucili Winellę do basenu, gdy zasnęła na kanapie. Potem nakarmiła żółwia (pewnie by o tym jutro zapomniała, więc wolała nie ryzykować) i podeszła do lustra, żeby zrobić zdjęcie swojego stroju i wysłać je do Sam. Przyjaciółka z jakiegoś powodu nie odpowiedziała do słuchawki, jedynie na chacie wysłała jej gifa Loli Bunny z serduszkami w oczach, wywołując tym śmiech po drugiej stronie słuchawki. Po minucie ciszy telefon zawibrował Winelli ponownie ukazując kolejne zdjęcie od Samanthy. A właściwie to zdjęcie Samanthy. W dresach.
   - UBIERAJ SIĘ! - Brunetka przystawiła dla efektu aparat jak najbliżej ust. - Idziesz tam ze mną, zrozumiałaś? Wiec ruchy - wydarła się i przerwała połączenie, żeby zdobyć dodatkowe punkty za dramaturgię.


https://i.imgur.com/HbSJ2OJ.png

Offline

#11 01-05-2019 o 23h54

Straż Absyntu
Clementine
Piechur Straży
Clementine
...
Wiadomości: 2 288

Samantha Hannigan

Po drugiej stronie słuchawki, głównie przez dialog Winelli z drugą kobietą, prawdopodobnie jej matką, Samantha zachichotała, wrzucając głowę między poduszki. Po chwili dziewczyna wróciła do ich wcześniejszej rozmowy, jednocześnie miziając nieskazitelnie białe futro persa, zajmującego miejsce na posłaniu obok łóżka. W międzyczasie dostała powiadomienie od Dana, w którym chłopak ostatecznie zgodził się eskortować obydwie damy. Nieco mniej chętnie przystał na użycie swojego motoru do realizacji szalonych pomysłów właścicielki domówki. Na koniec burknął coś o rozszarpaniu jej bielusieńkimi ząbkami, jeśli na ukochanej maszynie pojawi się choćby rysa, „:>>”. Samantha uśmiechnęła się do siebie, wiedząc, że w najgorszym przypadku będzie zmuszona do zamówienia przeprosinowej pizzy, z daleka od naruszania jej przestrzenii osobistej.             Telefon ponownie zawibrował, tym razem wskazując powiadomienie od Winelli. Blondynka niemal natychmiastowo kliknęła w ikonkę, a jej oczom ukazała się stylizacja dziewczyny na dzisiejszy wieczór. Sam powiększyła zdjęcie, robiąc zoom na spokojną, nie wyrażającą większych emocji, twarz dziewczyny. Uznała, że Winella wygląda tu przynajmniej tak uroczo jak zawsze, nie była jednak pewna, czy może    powiedzieć to na głos. Wtedy przydała się technologia, wraz z jej dobrodziejstwami, lub też nazywając rzeczy po imieniu, gifami z uroczym królikiem robiącym oczy-serduszka. Po chwili namysłu, ekko wbrew sobie, włączyła aparat i wyciągnęła rękę przed siebie. Zrobiła zdjęcie uwieczniające jej outfit z pełnej okazałości, a następnie wysłała dziewczynie, tylko po to, by ta skrytykowała wygodę połączoną ze stylowością i rozłączyła się. Prawdopodobnie, gdyby nie ta uwaga, blondynka faktycznie poszłaby w dresach i czarnej bluzce z napisem „Stannis for the iron throne”, ku zadowoleniu kota, który na praktycznie całej szafie, nieszczęśliwie zajmującej podłogę, umościł się wygodnie.
    Ostatecznie, ubrała czarne jeansy oraz białą koszulę, rozpiętą na wysokości obojczyków. Całość dopełniły zielone conversy i katana(taki miecz). Wychodząc z pokoju, wysłała Winelli krótką wiadomość.
    „Postanowiłam zostać w dresach, przynajmniej  wygodą będę nadrabiać za nas dwie D:”
    Uniosła lewy kącik ust do góry, jednak uśmiech zniknął z jej twarzy tak szybko, jak się pojawił w momencie, gdy zauważyła Daniela, w najlepsze zajadającego się lodami waniliowymi, prosto z pojemnika. Z salonu dochodziły odgłosy telewizora, jednak żaden z domowników nie widział problemu w niespodziewanym intruzie.
-ekhem. -odkaszlnęła, opierając się o futrynę, jednocześnie zwracając uwagę chłopaka - nie dość, że przychodzisz do mnie w dniu ślubu mojej córki, z zamrażalnika wyjąłeś akurat wanilię, jestem szczerze zawiedziona.
-Excuse you, wanilia niczym nie ustępuje czekoladzie, jeśli to masz na myśli. -mruknął, powoli wkładając do buzi czubatą łyżkę lodów.
-I tu się mylisz. Czekolada ma w sobie to coś, przez co inne smaki wypadają po prostu blado-odparła ponownie wkładając pudełko prosto do zamrażarki- Jedźmy już, zanim wybuchniesz jak balonik.
-Al…
-Będą na ciebie grzecznie czekać.-dodała, przesuwając pojemnik tak, by znajdował się za zamrożoną sałatką mamy, której do tej pory, nikt nie miał odwagi otworzyć- Z daleka od takich samych łakomczuchów jak ty.
-Jestem w stanie na to przystać- brunet odsunął kuchenne krzesło i ruszył w stronę wyjścia
-I tak nie miałbyś gdzie ich schować.-dziewczyna uśmiechnęła się do przyjaciela, który coraz bardziej przypominał bułeczkę cynamonową
-Pff? Wiem.-burknął, unikając tarmoszenia za policzki
- Poczekaj, napiszę do Winelli, że zaraz po nią przyjedziemy.
Daniel uniósł sugestywnie brwi na imię dziewczyny, którą póki co znał jedynie z opowieści. Samantha szybko wysłała wiadomość, po czym wychodząc za chłopakiem, trzasnęła drzwiami.


MURDER HUSBANDS
https://media1.tenor.com/images/465de88ee40a02bb9b4ebd11fdb7daf9/tenor.gif?itemid=5212238

Offline

#12 12-05-2019 o 11h01

Straż Obsydianu
Lowenila
Pokonała Dahu
Lowenila
...
Wiadomości: 2 601

Winella Krens


          Po odczytaniu esemesa ubrała na siebie płaszcz i opatuliła nim ciasno talie. Schowała w ostatnim momencie do kieszeni czerwoną szminkę o której na śmierć zapomniała, że miała ją nałożyć, po czym wybiegła na dwór. Idealnie w momencie w którym przed ogrodzenie podjechał motor. Pojazd zatrzymał się przed furtką, a Sam (na całe szczęście nie w dresach, bo zostałyby po niej tylko kły) zsiadła z niego pierwsza i chwyciła dość nieporadnie Winelle w objęcia. Dziewczyna usłyszała cichy chichot zza pleców blondynki na ten widok. Gdy została uwolniona z uścisku przyjrzała się chłopakowi uważnie i wyciągnęła do niego dłoń, ale zamiast tego dostała kolejnego, dużo pewniejszego i mniej niezręcznego przytulasa. Natychmiast wyczuła, że ma do czynienia z omegą i coś  niej dziwnie zadrżało.
   - Więc to jest ta słynna Winella, miło cię poznać słońce!
Brunetka wyszczerzyła kiełki w swoim firmowym uroczym uśmiechu żeby odgonić dziwne uczucie. Miała wrażenie, że za ten uśmiech chłopak zaraz uszczypnie ją w policzki jak ciocia Petunia na imieninach.
   - Ja to Winella, a ty to Dan, widać Sam lubi opowiadać o swoich przyjaciołach - zaśmiała się.
Już kilka chwil później chłopak ściągnął z bagażnika torbę i przyczepił ją nad przednim światłem, robiąc miejsce dziewczynie.
Trudne warunki jazdy na skrzynce i wizja rychłej śmierci przez jakiś wybój działały orzeźwiająco, jak żaden inny alkohol i Winella po 5 minutach jazdy wydawała się upojona wieczorem bardziej niż którymkolwiek wcześniej. Kiedy dojechali na miejsce, dobrą minutę zajęło jej odczepienie się od pleców Sam i zejście na chodnik. Kiedy tego dokonała, a dokonała spektakularnie, ruszyła dziarsko jako pierwsza do drzwi. Już z ulicy słychać było przytłaczająca muzykę, ludzie wlewali i wylewali się z domu, kilka osób paliło na dworze.
Georgia ubrana w obcisłą zieloną sukienkę piła (ewidentnie któreś już z kolei) piwo, gawędząc z kimś w holu. Gdy zobaczyła znajome twarze natychmiast odprawiła swojego rozmówce i podeszła bliżej, żeby przywitać gości w swoich progach.
   - Hej cupcake - zagadała Winellę, przepuszczając trójkę w drzwiach - Sam, przyprowadziłaś pana od motoru! - Wystawiła rękę do Dana. - Palarnia jest też na balkonie na górze jakby coś, chodźcie do pokoju rodziców, zostawicie kurtki.
Prowadząc trójkę przez salon nie omieszkała przyciągnąć do siebie Winelli i infantylnie obwąchać jej na oczach kilkudziesięciu osób.
   - Żeby nie zapomnieli kto tu rządzi - wytłumaczyła się naprędce, gdy szli po schodach na piętro.
   - No, teraz jedyne czego nie zapomną to to, że twój podryw jest nieudolny - odpowiedziała brunetka, a potem warknęła ostrzegawczo pokazując, że nie jest zadowolona z tego co zrobiła jej przyjaciółka.
   - Ej, ja się staram pomóc! Z dziesięciu metrów czuć, że jesteś omegą do zajęcia.
   - Moja zbliżająca się gorączka nie ma nic do twojej bucery jak się napijesz.
Georgia przełknęła dość głośno ślinę na informację którą dostała, a potem spojrzała zaniepokojona na Sam. Oddała Winelli klucz z kieszeni, bo sama w swoim stanie już miałaby trudność z wsadzeniem go do zamka. Dziewczyna i Dan weszli do
pomieszczenie by zrzucić wierzchnie ubranie, ale Sam alfa zatrzymała w progu i zmierzyła się z nią wzrokiem.
   - Ostatnio dużo razem przebywacie, co? - odezwała się do Winelli, nadal trzymając za ramię blondynkę.
   - Yhym - omega zajęta malowaniem ust przy toaletce mamy Geogry nie miała okazji nawet na nie spojrzeć.
   - Wiesz, Winella, lepiej żeby w najbliższym czasie nie było przy tobie wiele alf - mruknęła pod nosem, wystawiając do Sam kły.
   - Nie słyszę cię, co mówisz? - Dziewczyna skończyła się stroić i spojrzała na Georgię, akurat kiedy ta puściła ramie towarzyszki i przestała mierzyć ją morderczym wzrokiem, a na powrót pogodnie uśmiechnęła się do omeg.
   - Nic takiego. Jakby coś, klucz jest u mnie, a kuchnia na dole po prawej... - za jej plecami hałas zrobiła migdaląca się para właśnie wchodząca beztrosko do jakiegoś pokoju na uboczu. - A ja muszę coś załatwić... - jęknęła cierpiętniczo, a gdy dostała od Winelli kluczyk z powrotem, pobiegła w kierunku znikającej za drzwiami dwójki bet.

Ostatnio zmieniony przez Lowenila (12-05-2019 o 11h01)


https://i.imgur.com/HbSJ2OJ.png

Offline

#13 10-06-2019 o 22h35

Straż Absyntu
Clementine
Piechur Straży
Clementine
...
Wiadomości: 2 288

Samantha


Przejażdżka do domu znajomej Winelli trwała mogła trwać tylko chwile, jednak była to najdłuższe kilka minut w życiu Sam. Wszystko przez pazury brunetki, które boleśnie wbijały się w jej talie. Sam (XD) fakt, że teraz znajdowała się tak blisko przyprawiał ją o zawroty głowy, jednak skórzana kurtka Dana z powodzeniem amortyzowała jej paznokcie.
    Gdy w końcu całej trójce udało się dotrzeć w jednym kawałku i zejść z motocyklu, niemalże jak na zawołanie, do Winelli podbiegła alfa. Rudowłosa dziewczyna przez krótką chwilę omiotła wzrokiem Sam i Dana mówiąc coś niezwykle szybko i energicznie, natychmiastowo wracając do omegi.  Poczuła nagły przypływ zazdrości, w momencie, gdy właścicielka domówki oplotła mniejszą istotę wokół talii. Dan idąc ramię w ramię rzucił jej zaciekawione spojrzenie mówiące „co zamierzasz z tym zrobić”, na co tylko machnęła ręką i podkuliła ogon.
-...wpadłam na niego i spojrzałam w te piękne oczy.. i ten wąs.- usłyszała strzępki rozmowy dwóch dziewczyn z którymi mogła przysiąc, była w grupie na literaturze. Była to okazja do zerknięcia okiem na dom oraz gości, którzy w tym momencie bawili się w najlepsze - wiem tylko tyle, że ma na imię Leon a potem koleś był tak pijany, że kuzyn musiał go wyprowadzić.
Blondynka uśmiechnęła się do siebie w myślach widząc kuzyna Leóna, taki piękny, taki zgrabny i mądry.
    W momencie gdy Sam postanowiła ściągnąć ramoneskę i zostawić ją na stercie innych przewiewnych kurtek, jej rękę powstrzymała inna dłoń, zaciskając kurczowo palce na nadgarstku dziewczyny. Ze zdziwieniem spojrzała się na Georgie, jak gdyby nigdy nic rozmawiającą z Winellą, przy tym doskonale zdając sobie sprawę z tego co robi. Wydało się to co najmniej dziwne, jednak nie zamierzała odpowiadać na zaczepki alfy, szybko dając jej do zrozumienia, że musujące soczki weszły trochę za bardzo. W końcu dziewczyna ulotniła się, zostawiając gości samych.
-... Idę po coś do picia, przynieść wam też? - spytał Dan, łamiąc ciszę jaką pozostawiła po sobie rudowłosa, po czym zniknął w tłumie w korytarzu.
Blondynka pokonała odległość kilku metrów, znajdując się tuż za Winellą.
Pochyliła się nad dziewczyną, opierając ciało o fotel na którym siedIała. Pomyślała o sytuacji sprzed chwili, co wprowadziło ją w konsternację, jednak szybko ocknęła się i spojrzała przed siebie w lustro, nie urywając kontaktu wzrokowego z dziewczyną.
-Hej, co porabiasz? -spytała niewinnie opierając głowę na ramieniu brunetki, przy czym delikatnie uśmiechnęła się do niej w półmroku.

Ostatnio zmieniony przez Clementine (10-06-2019 o 22h35)


MURDER HUSBANDS
https://media1.tenor.com/images/465de88ee40a02bb9b4ebd11fdb7daf9/tenor.gif?itemid=5212238

Offline

#14 28-07-2019 o 23h30

Straż Obsydianu
Lowenila
Pokonała Dahu
Lowenila
...
Wiadomości: 2 601

Winella Krens


          Skwitowała pytanie chłopaka niedbałym:
   - Cokolwiek byle nie piwo.
I poszła wzdłuż korytarza, do zaokrąglonego kącika deserowego z kilkoma futrzanymi fotelami. Usiadła na tym naprzeciw dwumetrowego lustra i ułożyła nogi na oparciu, okręcając się na bok. Spojrzała na twarz Sam, gdy dziewczyna zawisła nad nią. Uśmiechnęła się szeroko i pomachała jej odbiciu w lustrze.
   - Lepiej ci w koszuli niż w dresach. Może kogoś wyrwiesz - cmoknęła, po czym objęła kark dziewczyny i przyciągnęła ją do siebie, żeby zostawić na jej żuchwie czerwony ślad z wciąż niezastygłej szminki. 
   - Patrz, zdobyłaś pierwszy punkt.
W tym czasie, Dan zdążył i wczłapać po schodach, i zdziwić się zastaną sytuacją. Dał Sam i Winelli kubki z alkoholem i wznieśli toast za wieczór.

         Piętnaście toastów, parę zerwanych kabaretek, trzy koziołki przez podłogę, jedną pijacką grę w siatkówkę skończoną wpadnięciem Tiffany do basenu później, Winella wyrzuciła przez okno kluczyki samochodu alfy który nie dawał się poderwać Danowi bo "musiał wracać do domu". Świetnym pomysłem wydało się jej też zamknięcie dwójki w pokoju na najwyższym, opustoszałym piętrze willi i ucieczka na parter, by nie słyszeć walenia i krzyków.
   - Hej, hehehej! Nie idź tam, tam jest... Rozlał mi się tam shot, wszystko śliskie! Mówię ci, nie warto! - Złapała za ramie alfę który mijał ją na schodach pnąc się do góry, gdzie mógł zniweczyć plan swatki roku. Mężczyzna spojrzał się na nią i miał zignorować, ale rzucił okiem na jej buźkę znowu i uśmiechnął cwanie.
   - Mówisz? Skoro rozlewasz wódkę, to chyba ci ich starczy na dziś?
Omega na to tylko zachichotała kokieteryjnie, i żeby nie stracić na okazji zaczęła bawić się się skrawkiem jego skórzanej kurtki, zatrzymując tym samym dla pewności na dłużej.
   - Niedługo Sam dostarczy następnego. Poprosiłam o drinka! - pochwaliła się, gibiąc w stronę nowo poznanego.
   - Hm... A czy Sam, kimkolwiek jest, pogniewa się, jak cię porwę? - objął dziewczynę w talii, podczas schodzenia ze schodów.
   - A czemu miałbyś mnie porwać?
          Okazało się czemu jakieś pięć minut później, kiedy przystojniak zaczął obściskiwać się z Winellą zaraz po usadzeniu jej na parapecie jednego z okien w holu.


https://i.imgur.com/HbSJ2OJ.png

Offline

#15 22-10-2019 o 14h31

Straż Absyntu
Clementine
Piechur Straży
Clementine
...
Wiadomości: 2 288

Samantha Hannigan

Samantha z zaskoczeniem odsunęła się od brunetki, gdy ta zostawiła czerwonego całusa na jej szczęce i dopiero po chwili dotarło do niej, jak blisko znajdowała się przez ten ułamek sekundy. Niezdarnie zahaczyła nogą o jedną z kurtek, które ześlizgnęły się z łóżka, przez co wylądowała na nim, będąc jedną rękę od całkowitego zaliczenia gleby.
- Było blisko. Wychodzi na to, że nawet nie potrzebuję alkoholu. - Odparła siląc się na rozbawienie, na wypadek, gdyby okazało się, że  jej koleżanka widziała całą scenę w zaciemnionym pokoju, do którego raz po raz przebijało się pulsujące światło spod oddzielających je od korytarza, który stał się jednym z najbardziej obleganych miejsc. Nonszalancko podniosła się do siedzenia, jednocześnie zgarniając pozostałe kurtki na drugą stronę. Ku kolejnemu zaskoczeniu, Winella roześmiała się głośno, po czym zebrała twarz blondynki w obie dłonie i podarowała jej jeszcze jednego buziaka, przez co na ułamek sekundy poczuła się jak idiot sandwich, ale niezwykle kochana i ważna idiot sandwich.
   Wbrew oczekiwaniom, wieczór wcale nie dłużył się w nieskończoność. Samantha natomiast doszła do zaskakujących wniosków, według których po kilku wypitych piwach, oraz czymś głębszym (w miarę tolerancji oczywiście), niezgrabne obijanie się o nieznajomych może być interesującą formą rozrywki. Był to wspaniały stan, w którym czuła jedynie błogość, gdy twarze ludzi, których w stresie mijała codziennie na szkolnych korytarzach rozmywają się i nie mają dla niej absolutnie żadnego znaczenia, przez co na jej twarzy zagościł głupawy uśmiech. Muzyka będąca głównie popularnym mumble rapem w najbardziej podstawowej formie daleko odbiegała od jej gustu, lecz nie było to przeszkodą, gdy wpadła na pomysł zastępowania tekstu własnymi słowami, nieważne jak głupie i bez sensu by były. Przyłączyły się do tego jeszcze dwie osoby w podobnym stanie, które śmieszyło samo brzmienie słowa „nachos”. Winella również pozostająca w upojeniu mignęła jej na parkiecie parę razy przed oczami, jednak od dłuższego czasu po jej towarzyszce nie było ani śladu.
   Zaciesz zszedł z twarzy blondynki, gdy domówka rozkręciła się w pełni, a oddechy i głosy uczestników tworzyły barierę nie do pokonania. W końcu poczuła się na tyle zmęczona, że po prostu oparła się o plecy kilku osób, aż nie została wypchnięta pod ścianę, gdzie towarzystwo mniej chętne do tańca okupowało kanapę, fotele i krzesła. Przeszła niezgrabnie obok, wciąż opierając się jedną ręką o ścianę, czy czymkolwiek mogło to być. Miała ochotę opowiedzieć Winelli o tym jak mijał jej wieczór, ilu żenujących póz tanecznych się nauczyła. Być może chciałaby przyznać się do małego sekretu, przez którego sama obecność dziewczyny działała na nią jak skutek uboczny zażywania narkotyków.
   W końcu znalazła ją, na nieszczęście bardzo blisko drugiej osoby. Poczuła tępy ból z tyłu głowy, doprowadzający ją do szału. Nie myśląc zbyt wiele, porwała z podłogi kubek i z impetem ruszyła na parkę. Wkrótce cała jego ciecz znajdowała się na włosach, twarzy i kurtce nieznajomego, ciskając drażniący zapach etanolu w jej nozdrza. Mężczyzna szybko odkleił się od Winelli i w pośpiechu zaczął pocierać dłońmi o twarz.
-Boże… najmocniej przepraszam. - odparła rozglądając się bezradnie, gdy jej wzrok spotkał się ze wzrokiem brunetki. Dotknęła palcem fioletowej kleistej cieczy, którą natychmiast wytarła o rękaw. - Winella, nie czuję się najlepiej, i zaraz puszczę pawia. Mogłabyś zabrać mnie na zewnątrz? - spytała niezręcznie


MURDER HUSBANDS
https://media1.tenor.com/images/465de88ee40a02bb9b4ebd11fdb7daf9/tenor.gif?itemid=5212238

Offline

Strony : 1