Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2 3

#26 07-04-2019 o 16h43

Straż Absyntu
maciejka666
Szeregowiec
maciejka666
...
Wiadomości: 77

https://zupimages.net/up/19/11/8ye8.png
Po zjedzeniu obiadu ruszyliśmy jeszcze po zakupy, a następnie do domu. Zdążyłem szybko rozpakować zakupy i już musiałem się ogarniać. Prysznic, ułożenie włosów oraz stroju. Nie ubiorę się jak typowy nauczyciel, to do mnie nie pasuje. Musztardowa koszula z czarnym wiązaniem przy szyi, czarne rurki oraz tego samego koloru, połyskujące, krótkie martensy. Białowłosy zawiózł mnie pod sam bar, gdzie przy drzwiach knajpki stał pan Shikodoku.
-Powodzenia, trzymaj mi się tam tylko.- Zaśmiał się złotooki, mając wielkiego banana na twarzy na widok swojego byłego wychowawcy. Kiwnął na niego lekko głową i wrócił do naszego mieszkania. Założyłem za ucho swój jeden z przydługawych kosmyków włosów.
-Będę próbował unikać większej ilości alkoholu.- Uśmiechnąłem się lekko, wchodząc z nauczycielem matematyki do środka budynku. Jak ja dawno tutaj nie byłem! Zmienili dla nas specjalnie umieszczenie stolików. Połączyli je wszystkie w jeden, abyśmy wszyscy siedzieli razem. Usiadłem na końcówce, jak najbliżej baru. Obok mnie zasiedli Shingo oraz Logan. Na przeciw ujrzałem nauczyciela od japońskiego i panią Aoi. Już się z nimi trochę zapoznałem przez spędzone przerwy w pokoju nauczycielskim, więc nawet było mi raźniej z nimi u boku. Wypiłem kieliszek szampana na toast. Aperitif nawet dobrze mi weszło, szkoda, że od razu przenosimy się na bardziej procentowe trunki. Może to będzie mój dzień, gdzie będę mógł wypić odrobinkę więcej? Liczę na to!
-Mieszkam z Minoru, który obecnie zajmuje się reklama w jednej z lepszych firm. Nie wiem jakim cudem się tam dostał, gdybym mu nie podpowiadał na sprawdzianach, nie zdałby z matematyki.- Zaśmiałem się cicho. Po tylu latach mogłem się przyznać do małego oszustwa. Ja osobiście nie ściągałem, ale podpowiadać trochę swoim kolegom musiałem. Nie mogliśmy mieć słabych ocen, bo musielibyśmy wtedy zrezygnować z klubu. Wyciągnąłem telefon z kieszeni spodni. W sumie wziąłem tylko telefon, zapalniczkę i portfel. Wolałem nie brać kluczy od domu, by czasem ich nie zgubić. Dlatego zostawiłem je w aucie złotookiego, bo to jedno z bezpieczniejszych miejsc. Wyszukałem zdjęcia w swojej komórce.
-To jest zdjęcie z naszych ostatnich zawodów Kenjutsu.- Pokazałem mężczyźnie fotkę. Wypiłem łyk alkoholu, przypatrując się wszystkim przy stole. Każdy był zajęty jakimiś opowiadaniami, czy po prostu skarżeniem się na obecne wychowywanie dzieciaków.
-Nasza mała Imanotsurugi w końcu wyszła za tego rudego idiotę. Ishikirimaru jest wiecznym singlem, poświęcającym się opiece nad kapliczką w jego rodzinnych stronach.- Powiedziałem, sięgając po jeden z szaszłyków. Grillowana papryka wraz z wołowiną to wyśmienite połączenie. Przesunąłem palcem po ekranie wyświetlacza, pokazując tym inne zdjęcie na moim urządzeniu.
-A to z pół roku temu, właśnie z wesela naszej klasowej parki. Wszyscy świetnie się bawili. Nikt się za bardzo nie zmienił.- Mówiłem dalej, jak to ten rudy Iwatooshi założył własne dojo, fioletowowłosy wyjechał do Francji, by stworzyć nową markę perfum. Opowiadałem o wszystkich, omijając szerokim łukiem temat Kogitsunemaru. Nie zjawił się na ślubie naszych przyjaciół, nikt nie ma z nim kontaktu od momentu naszego zerwania. Nie sądzę by to jakoś bardzo przeżył. Zaczęliśmy ze sobą chodzić w drugiej klasie... jestem ciekaw, czy Shikodoku w ogóle coś zauważył. Jednak kontynuując, z Kogi zerwaliśmy podczas pierwszego roku studiów. Nie mieliśmy za dużo czasu dla siebie, więc uważałem, że to najlepsze rozwiązanie. Uczucie prysło tak szybko, jak nie mieliśmy siebie na co dzień. Żałuję tylko całkowitego braku kontaktu z jego strony, bo naprawdę uważałem, że możemy nawet po rozstaniu zostać przyjaciółmi.

zdjęcia


Odpisy w weekend~
https://zupimages.net/up/19/11/m4hm.jpg

Offline

#27 07-04-2019 o 22h45

Straż Obsydianu
WojtaSenpai
Żołnierz Straży
WojtaSenpai
...
Wiadomości: 463

____________________https://fontmeme.com/permalink/190317/2dce9b63f735f03d96aa448b28991828.png

     W sumie wcześniej o tym nie myślałem, ale strój Kiyoshiego był bardzo... kolorowy. Dość kurtuazyjny... ale moje myśli szybko zostały zbite przez chłopaka i jego opowieść...
     - heh czyli jednak mogłem go wtedy oblać... - zaśmiałem się głośno i przechyliłem czarkę - Naprawdę nie wyglądaliście podejrzanie jak Minoru odchylał się do tyłu z dwa razy przy ziewnięciu - powiedziałem mrugając do chłopaka i wziąłem jego telefon do rąk... aż mi się ciepło zrobiło w środku gdy zobaczyłem te dzieciaki... Wspomnienia z tamtych czasów wróciły jak zrzucone z kowadłem na moją głowę.
     - Serio ? - złapałem się za brodę, no w sumie zawsze byli blisko ze sobą ale już ożenek... jejku... w sumie co mam zrobić, skoro sam nie myślałem nawet o poważnym związku... ech moi studenci mnie wyprzedzają, zaśmiałem się sam do siebie. I spojrzałem na kolejne zdjęcie. Teraz to mnie zatkało... jak oni wyrośli... Zafascynowany i wpatrzony w zdjęcie przybliżałem po kolei na każdą twarz.
     - O jejku i co u nich ? - chłopak zaczął opowiadać, a ja nie mogłem wyjść z podziwu. Popiłem kolejną kolejkę i oddałem chłopakowi telefon wpatrując się teraz w niego jak dziecko w matkę która opowiada ciekawą historie ale czegoś mi w niej brakowało... hym albo raczej kogoś, kolejna kolejka przeleciała, najedliśmy się a ja ciągle myślałem kogo mi brakowało... a no tak kochasia Kiyoshiego...
     - Dobra, wszystko jasne ale co z Kogim-kun? Co u niego, z tego co pamiętam mega dobrze się trzymaliście razem - powiedziałem z uśmiechem, ale w tym momencie zawiesiła się na nas Aoi łapiąc nas pod ramiona
     - Ej no misiaki, czas się bawić... kto zemną potańczy? Kiyoshi-chan no nie daj się prosić - uśmiechnąłem się spojrzałem na chłopaka
     - Kobietą się nie odmawia - zaśmiałem się i widziałem jak tylko dziewczyna wyciąga go na parkiet na siłę - Później dokończysz - wypiłem kolejkę z Loganem i zaprosiłem panią Emiko do tańca, była matematyczką u nas w szkole i nie pochwalała mojego sposobu nauczania, ale nie mieliśmy między sobą spięć powiedział bym nawet, że powoli po trzech latach udaje mi się ją przekonać do mojego podejścia.

     Tak minęły już prawie z dwie godziny tej imprezy, trochę picia, sporo tańca i teraz wylądowałem przy barze spojrzałem na fioletowowłosego barmana ze spiętymi włosami i kilkoma niesfornymi kosmykami włosów.
     - Etsuya... ty tutaj? Nie mów mi tylko, że ta sknera też? - chłopak tylko lekko się uśmiechnął i kiwną głową na osobę obok mnie, a ja lekko zerknąłem na osobę obok mnie, poprawiłem koszule i machnąłem ręką - Dwa razy whisky - barman wyszczerzył się jeszcze bardziej
     - Pan Yamato dzisiaj nie pije - spojrzałem na chłopaka podając mu rękę
     - Jak to ? - powiedziałem zdziwiony patrząc się na przyjaciela z uniwersytetu
     - No niestety, jestem kierowcą - uśmiechnąłem się szyderczo, wiem jak go do whisky ciągnie i jak je lubi, dla mnie ten amerykański trunek był nieco za ostry, ale mimo to i tak wziąłem szklankę i napiłem się się patrząc chłopakowi w oczy - A ty jak zawsze jesteś chamem co? - zaśmiałem się w szklankę
     - Nic się nie zmieniło od uniwerku - mówiłem bawiąc się wykałaczką w szklance podtapiając w niej lód. - Tak samo jak to, że jestem singlem, bynajmniej ty mnie rozumiesz jak to jest nie? Na zawsze przeciwnicy ślubu - powiedziałem biorąc łyk trunku i kontem oka zobaczyłem wyraz miny Yamato patrzącego się na barmana z takim wyrazem "nooooo ta"

Art

Ostatnio zmieniony przez WojtaSenpai (07-04-2019 o 23h08)



Wróciłem
https://i.pinimg.com/originals/e9/0c/32/e90c32ffde8342ac299ac1c6ba56ba78.gif

Online

#28 08-04-2019 o 08h38

Straż Absyntu
maciejka666
Szeregowiec
maciejka666
...
Wiadomości: 77

https://zupimages.net/up/19/11/8ye8.png
Momentalnie na mojej twarzy pojawiły się soczyste rumieńce, gdy Shingo przyznał, iż wiedział o naszym małym oszukiwaniu podczas sprawdzianów. To wszystko wina białowłosego! Ja subtelnie oraz z gracją podawałem mu poprawne odpowiedzi, to on musiał się bujać na krześle, ziewać i kręcić jakby miał robaki w tyłku! Zaśmiałem się cicho i przytaknąłem głową, na pytanie profesora.
-Niech pan się tak nie dziwi, w końcu mamy już po dwadzieścia cztery lata!- Wziąłem głos, jako jeden z tych jego dzieci. Nie mogłem w sumie przestać się uśmiechać, gdy ten tak przypatrywał się każdemu z osobna. To było w jakiś sposób rozczulające, albo ja już miałem za dużo alkoholu we krwi. Nawet nie wiem jak, ale zawsze mam nalany alkohol! Czary ludzie, czary widzę!
Westchnąłem ciężko, gdy Shikodoku wspomniał o moim byłym kochanku. Wiedziałem, że o niego zapyta! Nic mu nie ucieknie. Jednak na szczęście dołączyła do nas nauczycielka historii. Uśmiechnąłem się do niej delikatnie, ujmując jej dłoń.
-Jak mógłbym odmówić tak pięknej kobiecie?! To będzie dla mnie zaszczyt.- Ukazałem jej szelmowski uśmiech, wstając z krzesła i prowadząc niższą ode mnie panią Aoi na parkiet. Tańczyłem z nią dość szybko, tą kobietę rozpierała energia, jak cholera! Tańczyliśmy pięć piosenek pod rząd, aż ciemnowłosa nie zgłodniała. Byłem jej jednak bardzo wdzięczny. Dzięki temu, iż zajęła mi w tak przyjemny sposób czas, nie musiałem rozmawiać z Shingo o Kogitsunemaru.

Nawet nie wiem ile minęło czasu, ale w końcu odnalazłem wzrokiem nauczyciela matematyki. Był przy barze i rozmawiał z barmanem, dobrze znanym mi młodym człowiekiem. Ruszyłem do nich, zasiadając obok. Zachichotałem cicho na zdziwioną minę fioletowowłosego.
-Etsu-kouhai, nie rób takiej minki malutki.- Zacmokałem, odchylając się trochę przez bar, poprawiając młodszemu włosy. Jak zawsze roztrzepany. Ten tylko przewrócił oczami, nawet nie pytając się mnie co chcę, a już się wziął za robienie dla mnie drinka bezalkoholowego. Lubiłem go tak drażnić, tym bardziej, że byliśmy prawie tego samego wzrostu.
-Nie traktuj mnie jak dziecko, senapi! W końcu wygram z tobą i zdobędę od ciebie należny mi szacunek.- Fuknął, podając mi szklaneczkę z kolorowym napojem. Widząc zdziwione spojrzenia na sobie, wyjaśniłem towarzystwu, o co nam chodzi. Kochałem zaczepiać tego chłopaczka. Studiowaliśmy na tym samym uniwersytecie, rywalizując we wszystkich konkursach fotograficznych. Zawsze przeze mnie zdobywał drugie miejsce, choć jego zdjęcia były również imponujące! Dzięki naszej rywalizacji się poznaliśmy oraz zaprzyjaźniliśmy. Popijałem słodycz z wysokiej szklanki, słuchając młodszego. Ten nie dowierzał, iż zostałem nauczycielem, sam do końca w to nie wierzyłem. Objąłem lekko ramieniem Shikodoku.
-To wszystko jego wina! Tak, to jest ten potwór, o którym tak ci opowiadałem.- Powiedziałem całkowicie poważnie, ale długo rady tak nie dałem i wybuchłem śmiechem. Oj, te procenty za szybko mi weszły, tym bardziej, że zrobiło się tutaj duszno. Oblizałem swoje usta, zagryzając je na chwilę. Przypatrywałem się twarzy barmana, bo coś mi nie pasowało. Ach, no tak!
-Znów naraziłeś się jakiejś damie?- Zapytałem ze śmiechem, widząc zadrapanie na jego poliku. Nie zapomnę nigdy, jak spławiał studentki lecące na jego przystojną osóbkę. 'Jestem gejem, a nawet jakbym nie był, nie chodziłbym z tobą.' To jego popisowy tekst, po którym zawsze dostawał z liścia od płaczącej i wkurzonej dziewczyny. Ten rytuał miał miejsce, co najmniej raz w miesiącu!
-A ci nadal żal twojego byłego? W końcu się odezwał?- Co za mały gówniak! Jak śmie starszemu tak bezczelnie wypominać jego sytuację uczuciową?! No normalnie złapałbym go za tą białą koszulę, jakby nie stał za barem!
-A twój zielonooki senpai, w końcu zwrócił na ciebie uwagę?- Dogryzłem, odpowiadając pytaniem na pytanie. Myślałem, że zobaczę jego wściekłą i oburzoną buzię, ale nie! Za to ujrzałem jego złośliwy uśmieszek. Coś tutaj nie gra...
-Nie i niech wie co stracił, bo jestem w super, szczęśliwym, dwuletnim związku! Prawda, Yamato~?- Spojrzałem najpierw na młodszego, a później podążyłem wzrokiem na mężczyznę, którego Etsuya w przypływie emocji złapał za dłoń. Szczena prawie mi opadła na samą podłogę! Jednak nie jedyny byłem tutaj zaskoczony tą informacją. Shingo również był w szoku, co ja! Czyżby był w jakichś bliższych kontaktach z tym Yamato? Czekaj, czekaj... Yamato?!


Odpisy w weekend~
https://zupimages.net/up/19/11/m4hm.jpg

Offline

#29 10-04-2019 o 17h56

Straż Obsydianu
WojtaSenpai
Żołnierz Straży
WojtaSenpai
...
Wiadomości: 463

____________________https://fontmeme.com/permalink/190317/2dce9b63f735f03d96aa448b28991828.png

     - Nawet nie wiesz jakie jest to dobre - powiedziałem szturchając przyjaciela w ramie, na co on uniósł swoją szklankę z jakimś drinkiem
     - To też przepyszne - powiedział z nerwowym uśmiechem i napiliśmy się obje i tak jak oboje się napiliśmy tak zaraz nas wstrząsnęło, go chyba od nadmiaru cukru, a mnie od smaku tego alkocholu. Odłożyliśmy szklanki i równo parsknęliśmy śmiechem. W tym momencie, mój wzrok zwrócił zdziwiony barman, a następnie osoba która się do nas dosiadła. Huuu, czyżby Kiyoshi był senpaiem barmana. Słuchałem rozmowy i przytakiwałem barmanowi, też tego się nie spodziewałem, pod żadnym pozorem, że jeden z moich uczniów zostanie nauczyciele. Gdy chłopak położył na mnie swoją rękę odwróciłem się w stronę jego twarzy... nie wiedziałem czy uznać to jako komplement, że to moja wina że został nauczyciele, czy może chodziło o coś innego, ale jedynie się zaśmiałem i popiłem drinka.
     Spojrzałem na Yamato i szturchnąłem go ramieniem
     - Zrządzenie losu co? Że pracuje z moim własnym uczniem - mężczyzna wzruszył ramionami
     - No niby tak, z drugiej strony wychodzi na to, że to twoja wina że niem został - uśmiechnąłem się
     - Nie? To jest ciekawe w sumie czekaj...- odwróciłem się w stronę młodego nauczyciela i już chciałem się dopytać czegoś gdy zauważyłem, że chyba chłopaki się kłócą... więc złapałem tylko swoją szklankę i przystawiłem sobie do ust, z myślą napicia się... Przez chwile myślałem, że dojdzie do rękoczynów, ale w tym momencie stało się coś innego, kontem oka widziałem jak Etsuya łapie Yamato za dłoń... no tak, w szczęśliwym dwuletnim związku z...
...
...
     Wyplułem zawartość moich ust z powrotem do szklanki
     - Coooooo! TY..?! - powiedziałem patrząc jak Yamato chwycił dłoń chłopaka... - No nie no - powiedziałem kręcąc głową która wylądowała na ramieniu Kiyoshiego - Moi uczniowie biorą śluby... mój przyjaciel anty związkowiec jest w związku, a ja sam- mówiłem żaląc się chłopakowi w ramie... - To nie sprawiedliwe Kiyoshi-kun prawda? - powiedziałem patrząc na chłopaka i zauważyłem jak Fukuzawa wyjmuje paczkę papierosów
     - Yamato... tutaj się nie pali - barman spojrzał na starszego z ewidentnym gniewem w oczach, a ten wstał zrezygnowany.
     - Shikodoku... idzie zapalić? - wtuliłem się mocniej w ramie chłopaka
     - PRZEPADŁ !!! Mój przyjaciel przepadł, jest uległy swojemu chłopakowi- w tym momencie poczułem jak dostaje soczystego kokosika na czubek głowy, co sprawiło, że aż się skuliłem
     - Przestań pajacować - słyszałem, że jest ewidentnie podirytowany
     - No dobra no idę - wstałem i nieświadomie rozczochrałem Kiyoshiemu czuprynę - Ja przez ciebie też jestem taki jaki jestem - powiedziałem z szczerym uśmiechem i ruszyłem za przyjacielem

     Na zewnątrz stanęliśmy przy jego aucie i pogadaliśmy sobie dłuższą chwile, co to się u nas pozmieniało, u mnie nie za dużo, za to u niego aż za dużo... tyle co usłyszałem o tym jak mu jest z tym chłopakiem, to aż się zdziwiłem... on i stały związek zapytałem się nawet o jedną konkretną rzecz... a odpowiedź twierdząca jedynie mnie bardziej zszokowała, aczkolwiek po takiej żywiołowości z jego strony spodziewałem się wszystkiego.

     Gdy wróciliśmy po dłuższym czasie, chłopcy gadali sobie przy barze, alkochol zaczął już na mnie działać więc byłem już nieco mniej poważnym człowiekiem jak zawsze... Podszedłem do mojego wychowanka od tyłu i obiąłem go za szyje stawiając mu głowę na ramieniu
     - Kiyoshi-kun... ty mnie nie zostawisz co? Napijesz się zemną w imieniu singli co?



Wróciłem
https://i.pinimg.com/originals/e9/0c/32/e90c32ffde8342ac299ac1c6ba56ba78.gif

Online

#30 13-04-2019 o 17h16

Straż Absyntu
maciejka666
Szeregowiec
maciejka666
...
Wiadomości: 77

https://zupimages.net/up/19/11/8ye8.png
Podskoczyłem na swoim krzesełku, gdy Shingo tak nagle uniósł głos. Ja sam byłem zdziwiony, ale raczej nie tym, iż mój mały Etsuya jest w związku, lecz tym z kim jest w tym związku!
-Jest pan Fukuzawa Yamato?! Ten od tego programu komputerowego, co dzisiaj nasz wychowanego go hakował?- Powiedziałem to bez większego rozmyślenia. Zasłoniłem dłonią usta, nie przez to, iż jakiś nauczyciel mógł to usłyszeć, bo nie są w stanie z takiej odległości. Raczej bałem się urazić mężczyznę takimi słowami, aczkolwiek jego reakcja była inna niż się spodziewałem. Podał mi swoją wizytówkę, prosząc bym przekazał ją temu chłopakowi. Narumi chyba mi nie uwierzy! Ja sam na jego miejscu bym nie wierzył! A wracając do tego co się dzieje, patrzyłem na Shikodoku, jak ten się wtula w moje ramię. Szkoda mi się go nawet zrobiło. Pogłaskałem go przyjacielsko po pleckach. Mam nadzieję, że nie będę się tak zachowywać w jego wieku, to by była tragedia! Choć naokoło pełno par się tworzy, niech jeszcze Yoshi i Minoru kogoś znajdą, to wtedy padnę!
Lekki rumieniec wkradł się na moje poliki i to nie tylko przez alkohol! Ten głupi okularnik poczochrał mi włosy, tak samo jak temu gówniarzowi, którym byłem kilka lat temu. Na dodatek te słowa, co miały one znaczyć? Czyżby się zmienił przeze mnie? No w sumie nadal jest surowy, ale o wiele luźniejszy, niż jak był moim wychowawcą. Dzieciaki, powinniście mi dziękować! Wróciłem do patrzenia się na mojego długowłosego, gdy ta dwójka zniknęła z budynku.
-Dlaczego mi nie powiedziałeś wcześniej?- Zapytałem jakże obrażony, dopijając mojego drinka do końca. Poprosiłem wtedy Etsu-kouhai'a o coś alkoholowego. Nie miałem ochoty się dzisiaj oszczędzać! Tak więc na razie dostałem Shibuya 109. Drink bardzo modny dla studentów. Był orzeźwiający przez mięte i ogórek. A co ważniejsze był z sake, dzięki czemu nie mieszałem.
-Nie mówiłem o tym prawie nikomu. Nie chciałem by ludzie reagowali, tak jak moi rodzice. No wiesz, 'skoro jesteś z Yamato, to pewnie lecisz na jego kasę'.- Młodszy przewrócił oczami, kładąc przede mną drinka, samemu robiąc sobie jakiego bezalkoholowego. Przewrócił oczami. Oj, doskonale go rozumiałem. Pamiętam jeszcze jaki miał dramat w domu, gdy oznajmił, że pracuje w barze. Jego rodziciele bardzo dbają o nazwisko, więc haniebnym było dla nich to, by ich syn miał taką zwykłą pracę.
-Znam cię już na tyle, że wiem, iż na kasę na pewno nie lecisz! Mała sknera z ciebie. A tak w ogóle, rodzice pogodzili się już z wiadomością, że pracujesz nadal w barze?- Upiłem łyka, uśmiechając się delikatnie. Kręciłem szklanką w dłoni, słuchając jak kostki lodu obijają się o siebie i ścianki naczynia. Uniosłem wzrok znad swojego napoju, po usłyszeniu prychnięcia mojego kolegi.
-No co ty! Ubzdurali sobie, że skoro mieszkam z Yamato, to pewnie leżę sobie do góry brzuchem całe dni i wydaję jego pieniądze.- Nieprawdopodobne! Fioletowowłosy w ogóle nie należy do takich osób. Opowiedział mi jak to jeszcze u niego wyglądało. Tym bardziej zaskoczył mnie fakt, iż nawet przed ich związkiem zaczęli ze sobą mieszkać. Biznesmen na pewno nie ma łatwego życia z tym dzieciakiem. Te jego zakazy, gdzie może pić, ile, czy ogranicza mu papierosy. Jednak takie zakazy pokazują, jak młodszy go kocha, i jak bardzo chce o niego dbać. A zdrowie jest najważniejsze! Potem powinniśmy się martwić pieniędzmi oraz pozostałą resztą rzeczy, które mamy na głowie. Mój mały chłopiec tak dorósł dzięki Fukuzawie!
Czując na sobie czyjeś łapki w ogóle nie zareagowałem. Chyba byłem już zbyt pijany, by miałby mi się włączyć jakiś tryb ochrony mojej osoby. Instynkt przeżycia został pokonany przez procenty. Spojrzałem kątem oka na Shingo'senpai'a. Miał chłodne dłonie, na dworze musi być już zimno. W ogóle jaka jest godzina? A walić to!
-Wieczni single? Etsu, rób mi Wzgórza Roppongi! Taki toast, nie może być z byle czym!- Zaśmiałem się, poklepując lekko dłonie ciemnowłosego, które zwisały na moją klatkę piersiową. Złapałem za moją szklankę, wcześniej przed toastem wypijając poprzedni napój. To co zamówiłem ma smak słodko-kwaśny, a co ważniejsze, ma dwa razy tyle sake co poprzedni. Stopniowo zwiększamy dawkę!
-Fukuzawa, muszę panu podziękować za wychowanie mojego dziecka.- Zwróciłem się do mężczyzny obok z uśmiechem. Niestety za to dostałem piąstką w ramię od zawstydzonego oraz gniewnego studenta. Jakie było szczęście, iż Shikodoku jeszcze się za mną znajdował, bo bym poleciał jak długi! Szczeniak ma za dużo siły, mógłby zacząć coś trenować, a nie się marnuje!


Odpisy w weekend~
https://zupimages.net/up/19/11/m4hm.jpg

Offline

#31 14-04-2019 o 00h02

Straż Obsydianu
WojtaSenpai
Żołnierz Straży
WojtaSenpai
...
Wiadomości: 463

____________________https://fontmeme.com/permalink/190317/2dce9b63f735f03d96aa448b28991828.png

     - No może nie wieczni - powiedziałem z uśmiechem... Kurcze, ale jakoś dziwacznie wygodnie mi, pomyślałem w pierwszym momencie - Ale tak zdrowie - złapałem szklankę z resztką whysky i dopiłem toastując tej idei, ale moje przechylanie szklanki zostałem lekko wytrącony z równowagi przez uderzenie w ramie chłopaka.
     - Co tyle agresji Etsuya-san? - mówiłem puszczając chłopaka i siadając między nim a Yamato, który był dziwacznie uśmiechnięty
     - Czasami zastanawiam się kto kogo wychowuje panie ? - spojrzałem się na młodego nauczyciela
     - To ten gówniarz od kółek co ci o nim opowiadałem - Yamato wybuchł śmiechem
     - Kiyoshi? Miło mi w sumie poznać - podali sobie ręce przed moją twarzą - Dzięki za uprzykrzanie życia panu "co to nie ja" - gdy to usłyszałem lekko się oburzyłem
     - Ej ej ej, nigdy się nie przechwalałem swoimi osiągnięciami - mówiłem wystawiając szklankę w stronę barmana prosząc o dolewkę i patrząc na przyjaciela
     - Nie, to ja latałem na czwartym roku jak dumny paw i mówiłem wszystkim z paczki "do zobaczenia za trzy lata frajerzy" - zaśmiałem się szczerze
     - To nie przechwalanie się... to prawda - ciągnąłem z szyderczym uśmiechem popijając alkohol - A widzisz, ja krócej posiedziałem a teraz porównaj sobie nasze pensje? No nie porównasz bo tobie zera ciągną się jak chiński mur, a mi to co najwyżej centymetr tego muru - zaśmiałem się i złapałem chłopaka siedzącego obok mnie - Ale twoja praca nigdy nie będzie tak wspaniała jak moja a wiesz dla czego? - skazałem palcem na Kiyoshiego, którego teraz trzymałem - Dla tego, dla patrzenia jak twoi wychowankowie wyrastają na wspaniałych ludzi i osiągają co chcą - zaśmiałem się jeszcze raz i uniosłem szklankę w górę
     - Za nas Kiyoshi, nauczycieli i uczniów by tworzyć takie potwory jak Yamato - spojrzałem chłopakowi w oczy z uśmiechem i wystawiłem szklankę do zbicia toastu

--== cholera wie ile minęło ==--

     Czułem się pijany, ale kciałem jeszcze jeden toast, w tym momencie poczułem jak szarpie mnie ktoś za ramie
     - Shingo, halo, wstajemy zawieziemy was do domu - spojrzałem się na mężczyznę
     - Jakie do domu, impreza trwa w najlepsze - powiedziałem przechylając pustą szklankę - barman polej - spojrzałem za bar, a tam nie było barmana! Jak to ?
     - Impreza się skończyła 10 minut temu, a barman budzi twojego jak to określiłeś najsłodszego ucznia
     - Bo jest! Dobra skoro koniec to ja wstaje - Yamato pomógł mi się ogarnąć i po chwili wylądowałem z Kiyoshim na tylnej kanapie w aucie Yamato...
     - Łaaaa! To autko jest super, nawet w drzwiach są uchwyty na kieliszki - zaśmiałem się i wygodnie rozsiadłem
     - Spróbuj się tu zrzygać... a będziesz to prać - usłyszałem głos przyjaciela
     - Już już, w zasadzie... to nie chcemy robić problemu, weź nas wyrzuć przy hotelu - chłopak zgodził się zemną i po chwili znaleźliśmy się pod jednym z takich budynków. Weszliśmy do środka i podeszliśmy do lady
     - Dzień dobry, chcieli byśmy wynająć pokój na wieczór - mężczyzna za ladą przejrzał jakieś dane w komputerze i po chwili dał nam odpowiedź.
     - Przepraszam, ale niestety mamy tylko pokoje małżeńskie - uśmiechnąłem się i spojrzałem na chłopaka łapiąc go za dłoń
     - To nie jest żaden problem - zaśmiałem się nie puszczając dłoni chłopaka
     - Dobrze w takim razie ma być z pełnym asortymentem? - zastanowiłem się przez chwile i skinąłem głową na tak, przykładając kartę do czytnika, dziękuje siostrzyczko - Proszę poczekać parę minut i możecie kierować się w stronę pokoju 109 - z uśmiechem pożegnałem recepcjonistę i ruszyłem z moim nowym towarzyszem w stronę naszego pokoju... nawet nie pomyślałem o tym by puścić jego dłoń, była przyjemna i ciepła... Nie wiem czy to przez mój stan alkoholowy czy ogólną samotność, ale po prostu nawet nie pomyślałem o tym. Gdy stanęliśmy przed drzwiami i otworzyliśmy je uderzył mnie zapach kadzideł zapachowych i ogólnie dość, erotyczna atmosfera...
     - Wow... Tego... się nie spodziewałem - zaśmiałem się cicho przyglądając się poszczególnym elementom... to był pokój dla romantycznej pary... więc to miał namyśli facet z recepcji mówiąc pełny pakiet, nawet szampan był. Gdy drzwi się zamknęły coś we mnie tknęło - Kiyoshi... przepraszam ale... - sekundę po tych słowach przyciągnąłem chłopaka do siebie drugą ręką obejmując go w tali... ten nie zgrabny ruch był ciężki do wykonania ale udało się, przystawiając chłopaka do ściany wcałowałem się w jego usta...

Ostatnio zmieniony przez WojtaSenpai (14-04-2019 o 00h19)



Wróciłem
https://i.pinimg.com/originals/e9/0c/32/e90c32ffde8342ac299ac1c6ba56ba78.gif

Online

#32 14-04-2019 o 15h01

Straż Absyntu
maciejka666
Szeregowiec
maciejka666
...
Wiadomości: 77

https://zupimages.net/up/19/11/8ye8.png
Nie wieczni?! Ja tam nie potrzebuje nikogo! Wystarczy bym miał przyjaciół i rodzinę, związki już mnie nie interesują. Nie nadaję się chyba do nich. Tym bardziej teraz, nie miałbym czasu dla takiej osoby. No może i mam mało lekcji, aczkolwiek po zajęciach też mam pracę. Sprawdzanie ich 'dzieł', jak i muszę bardziej się skupić na moich wychowankach! Moje dzieci~ Upiłem łyk z mojego drinka, pychota!
-Nie jestem dzieckiem! Jestem tylko o rok młodszy od Kiyoshi-kun'a!- Przewróciłem oczami. To ja się nim opiekowałem, gdy ten był na pierwszym roku studiów! Rywalizowałem z nim, by pokazać, że zawsze może udoskonalić swoją technikę. Zajmowałem się nim, gdy był załamany po sempai'u! Etsu jest moim przyjacielem, mógłbym nawet powiedzieć, że jest mi prawie jak brat.
-Musi pan mieć z nim ciężko, ale to naprawdę świetny chłopak. Niech pan tylko spróbuje go skrzywdzić, to nie ręczę za siebie. Może i nie wyglądam, ale kataną umiem się posługiwać.- Zastrzegłem, widząc jak Etsuya zaczyna się rumienić i kręcić głową. No co?! To, że Yamato jest wielce postawionym człowiekiem, nie znaczy, iż mu wszystko wolno! Z uśmiechem podałem mężczyźnie rękę.
-Tokaji Kiyoshi, ale zostańmy przy Kiyoshi. Ach, i nie ma za co! Przyjemność po mojej stronie.- Zaśmiałem się, przysłuchując się wymianie zdań kolegów ze studiów. Ciekawe czy tylko ze studiów, może jeszcze wcześniej chodzili razem do klasy? Nie dane mi było jakoś dłużej o tym pomyśleć, bo zostałem wciągnięty w rozmowę, tak dosłownie wciągnięty. Byłem obejmowany jednym ramieniem przez mojego nauczyciela. Zrobiłem nagle poważną minę, czym zdziwiłem towarzystwo przy barze.
-Shikodoku, nienawidziłem cię w czasie moich szkolnych lat. Gnębiłeś mnie, byłeś niesprawiedliwy i śmiałeś się z moich marzeń.- Oznajmiłem całkiem serio, ale długo nie wytrzymałem, wybuchając śmiechem. Oj tak, to prawda, lecz jakby nie takie zachowanie starszego, pewnie mniej bym się starał w osiągnięciu mojego celu. Uniosłem swoją szklankę, przypominając okularnikowi, iż mamy już takiego potwora i co gorsza, również ma na imię Yamato. Wypiłem swojego drinka, prosząc fioletowowłosego o to samo.

~~~~~~~~~~Kilka godzin później~~~~~~~~~~

Czułem lekkie szturchanie w ramiona. Mruknąłem coś pod nosem, ale uchyliłem powoli oczy. Widząc nachylającego się do mnie chłopaka z automatu poklepałem go po głowie, na co się zaśmiał.
-Ładniej ci w rozpuszczonych malutki.- Skomplementowałem go z uśmieszkiem. Złapał mnie pod ramię, prowadząc do auta. Jednak to nie było byle jakie auto! Ten samochód jest wart miliony milionów tysięcy tysiąc i tak dalej. Bałem się do niego wejść.
-A jak coś rozwalę?!- Student mnie uspokoił, że nawet jeśli, to nic się nie stanie. Dlatego też siedziałem na tylnym siedzeniu, próbując niczego nie dotykać. Ręce miałem przygarnięte do klatki piersiowej, jak jakaś sierota. Uzgodniliśmy z Shingo, że wysiądziemy przed jakimiś hotelem. Nie chciałem, w końcu robić problemów kolegom. Przed budynkiem chciałem napisać do Minoru, ale miałem problem odblokować swoją komórkę, a nawet nie mam żadnej blokady na niej! Już nie mówiąc o tym, jak miałbym do niego zadzwonić. W sumie nawet nie wiem na jakiej ulicy jestem... Lekko zrezygnowany udałem się wraz z Shikodoku do wnętrza hotelu.
Zachichotałem na słowa wyższego. Mamy grać parę? Bez problemu~ Splotłem nasze palce razem, wtulając się w ramię mojego współpracownika. Spojrzałem na niego, słodko się uśmiechając, a następnie skierowałem nieśmiałe spojrzenie na recepcjonistę, który wręczył 'mojemu' facetowi klucz do pokoju.
-Dziękujemy, a teraz chodź kochanie, bo jestem bardzo zmęczony.- Pociągnąłem nauczyciela matematyki w odpowiednim kierunku. Weszliśmy do pomieszczenia, a do moich nozdrzy dotarł przyjemny zapach. Prawie mi się zakręciło w głowie, tym bardziej widząc płatki kwiatów na naszym łóżku. W ogóle w pomieszczeniu panował półmrok.
-Mogłeś wziąć bez tego dodatkowego pakietu, sensei.- Zaśmiałem się, puszczając w końcu jego dłoń. Spojrzałem w kąt pokoju, gdzie ujrzałem butelkę szampana i dwa kieliszki. Może... nie, nie, nie! Ja już mam dość, wolę się nie doprawiać dodatkowo. Popatrzałem niezrozumiale na ciemnowłosego po jego słowach. Jednak to co działo się później. Czy on mnie tak po prostu przyciągnął do ściany i pocałował?! Ja jeszcze głupszy jestem, bo zacząłem to odwzajemniać. Żegnaj zdrowy rozsądku, witaj szumienie w głowie oraz przyśpieszone tętno. Odwzajemniałem delikatnie jego pocałunki, rozkoszując się taką czułością. Kiedy ostatnio się tak całowałem? Cztery lata temu? Odepchnąłem się lekko od ściany, kierując nas w stronę łóżku, na którym po chwili wylądował starszy. Usiadłem na niego okrakiem, rozwiązałem jego krawat rzucając go za siebie. Złapałem za okulary, które dość mi przeszkadzały. Oderwałem się w końcu od warg Shikodoku, odkładając okulary na nocną szafkę przy łożu.
-Shingo-sensei, mówił ci ktoś, że jesteś o wiele przystojniejszy bez okularów?- Zapytałem, przypatrując się jego tęczówkom. Znów złączyłem nasze usta, tym razem o wiele namiętniej i drapieżnie. Ugryzłem jego dolną wargę, zanim wtargnąłem językiem do wnętrza jego ust. No musiałem przyznać, iż profesorek miał wprawę, więc nie mogłem się powstrzymać od pocałunków z nim. Łapki skierowałem na jego koszulę, powoli ją rozpinając, co nie było takie łatwe po pijaku. A nie oszukujmy się, na trzeźwo by na pewno do tego nie doszło! Zjechałem z pocałunkami na jego szyję.
-Wiesz, że później będziemy tego żałować? Ale walić to!- Szepnąłem do jego ucha, owiewając je gorącym oddechem, zahaczając też swoimi ząbkami. Po rozpięciu koszuli, moja dłoń zjechała trochę niżej, aby móc dotknąć...
CENZURA


Odpisy w weekend~
https://zupimages.net/up/19/11/m4hm.jpg

Offline

#33 14-04-2019 o 20h38

Straż Obsydianu
WojtaSenpai
Żołnierz Straży
WojtaSenpai
...
Wiadomości: 463

https://fontmeme.com/permalink/190414/2528da2be19385586a658310359a6dbd.png

https://i.pinimg.com/originals/69/c5/5a/69c55a175c9942b272645fcecd8414a9.jpg

https://fontmeme.com/permalink/190414/86e73cda7f193f9194b006df7961e84a.png

Imię : Yamato
Nazwisko : Fukuzawa
Wiek : 28 Lat
Data : 9 Kwietnia
Zawód : Ojciec UnixCore
Orientacja : Bi
Rodzina :
Matka i Ojciec - Nie żyją
Starsza siostra - Mete

https://fontmeme.com/permalink/190414/72031942bcac2d6de27360b6d6a668f1.png

Wzrost : 180 cm
Waga : 83 kg
Sylwetka : Umięśniona wysportowana
Włosy : Brązowe (czarne były farbowane)
Oczy : Piwne
Znaki szczególne : Tatuaż na prawej łopatce - przedstawiający połykającego się węża.

https://fontmeme.com/permalink/190414/46be75d4014ec57c8c255650713ff775.png

-Lubił popić
-Ma mocną głowę
-Nienawidzi gdy zostaje sam... dlatego często wkręca barmanów w swoje rozmowy.
-Lubił zapalić
-Stworzył program operacyjny (taki windows) który obecnie rywalizuje z Windowsem i odmianami Linuxa o pierwsze miejsce na rynku światowym
-Ukończył wyższą szkołę zarządzania i studia.
-Przyjaciel Shikodoku z dzieciństwa i studiów.

Ostatnio zmieniony przez WojtaSenpai (14-04-2019 o 20h38)



Wróciłem
https://i.pinimg.com/originals/e9/0c/32/e90c32ffde8342ac299ac1c6ba56ba78.gif

Online

#34 14-04-2019 o 21h15

Straż Absyntu
maciejka666
Szeregowiec
maciejka666
...
Wiadomości: 77

https://www.zupimages.net/up/19/15/lyr1.png
https://zupimages.net/up/18/19/yu3j.png
https://data.whicdn.com/images/297318445/large.jpg
https://zupimages.net/up/18/19/6ohv.png
Imię Etsuya
Nazwisko Makuda
Płeć Mężczyzna
Wiek 23 lata
Data urodzenia 7 Kwietnia
Orientacja Homoseksualna
Mama Tamiko Makuda- reżyserka
Tata Masao Makuda- projektant wnętrz
Siostra Hanae Makuda- skrzypaczka, studiuje
Siostra Sumi Makuda- piosenkarka, studiuje

Wzrost 175 cm
Waga Odpowiednia
Kolor włosów Ciemnofioletowe
Kolor oczu Błękitne
Sylwetka Szczupła, wysportowana


Ciekawostki
-Inni mówią na niego Etsu
-Marzy by zostać tatuażystą
-Kocha słodycze
-Gra na fortepianie
-Ma tatuaż na prawym ramieniu, też pod prawym obojczykiem oraz kolczyk daith i w języku
-Nie używa żadnych używek
-Potrafi już trochę gotować
-Słucha metalu i rock'a
-Nie przepada za łagodnym jedzeniem
-Studiuje fotografię
-Uwielbiam zwierzęta

https://zupimages.net/up/18/19/yu3j.png
https://data.whicdn.com/images/260929127/large.jpg
https://zupimages.net/up/18/19/6ohv.png

...


Odpisy w weekend~
https://zupimages.net/up/19/11/m4hm.jpg

Offline

#35 15-04-2019 o 00h46

Straż Obsydianu
WojtaSenpai
Żołnierz Straży
WojtaSenpai
...
Wiadomości: 463

_______________https://fontmeme.com/permalink/190414/2528da2be19385586a658310359a6dbd.png

     -Chyba żartujesz... nie będę tych pijaków wozić. Shingo ledwo kontaktuje co się dzieje wkoło...- narzekania i argumentowanie chłopaka były zbyt przekonywujące i nieznośne bez szklanki whysky, ale no trudno, racje może i ma - Jak mi nażyga w środku, będziesz sprzątał... nie po to wydałem sto jedenaście mil... znaczy się wystarczająco dużo, by samochód mi nie prześmierdł mieszanką alkoholi - zapomniałem, że chłopak nie lubi wydawać pieniędzy... a cena tego auta to sto jedenaście milionów yen, na amerykańskie dolary niecały milion... zawału by dostał... Pomogłem Etsuji po ogarniać stoły, bar i podszedłem do Shikodoku
     - Eee... meneliszczu... wstawaj - ten zaczął coś bredzić pod nosem więc nachyliłem się nad nim i lekko nim potrząsłem - Shingo, halo, wstajemy zawieziemy was do domu - tak po dość komicznej scenie zgarnąłem go do samochodu, a Etsu zajął się swoim przyjacielem. Gdy weszliśmy do środka i usłyszałem problem młodego nauczyciela zaśmiałem się
     - Jak coś zepsujesz to spokojnie... kupi się nowy samochód - prychnąłem pod nosem i poczułem pięść chłopaka na ramieniu - No co, prawdę mówię - zaśmiałem się kolejny raz pod nosem i podwiozłem moich pasażerów pod najbliższy hotel jak chcieli i ruszyłem dalej do swojego apartamentowca.
     - Hej spokojnie - Powiedziałem kładąc dłoń na kolanie chłopaka - To duże dzieci dadzą sobie radę - powiedziałem z uśmiechem. Plusem automatycznej skrzyni była taka, że jedną rękę miałem wolą, więc takie ułożenie mi pasowało. Dojechaliśmy do domu, gdzie już wkradła się słodka ale rutyna, wspólny prysznic na zakończenie dnia i łóżko.
     - Jutro obiadek z twoimi rodzicami... - mówiłem obejmując chłopaka jedną ręką. - A tak swoją drogą - skierowałem wzrok na chłopaka - Co do nagrody za dzisiejszy dzień, odłożymy to na jutro - nachyliłem się lekko i cmoknąłem chłopaka w czoło wtulając nos w czubek jego głowy, zapach jego włosów po prysznicu, był bardzo przyjemny i strasznie mnie uspokajał... Był też w jakimś stopniu uzależniający i sprawiał, że nie potrzebowałem już alkoholu by spokojnie zasnąć.

     Następnego dnia jak zawsze wcześnie z rana wstaliśmy i ruszyliśmy na poranny trening, w zasadzie nigdy tego nie robiłem, ale od pewnego czasu trochę mi się przytyło, więc ćwiczenia i siłownia były wręcz wymagane. Mieszkaliśmy niedaleko Shibuyi i parku Yoyogi gdzie chodziliśmy biegać, ten teren w Tokyo był w jakiś sposób magiczny. Pomimo faktu że był przy najbardziej zatłoczonej ulicy w tym mieście, było tutaj cicho i spokojnie. To pokazuje, że natura potrafi żyć w zgodzie z cywilizacją, jeżeli się o nią dba. Jak zawsze po bieganiu, wchodziliśmy do pobliskiej piekarni i kupowaliśmy pieczywo na śniadanie
     - Etsu-kun, ja muszę wykonać pilny telefon, bo mi się coś przypomniało, wejdź sam i pamiętaj wziąć dla mnie bułki - uśmiechnąłem się lekko do chłopaka i odszedłem na kawałek wyjmując telefon, wyszukałem telefon do Isamu i zadzwoniłem
     - No witam, mam do ciebie prośbę
     - No cześć, sorki ale z góry ci mówię, że nie mam pożyczyć kasy
     - Ha ha, zabawny jesteś - odparłem sarkastycznie słysząc zaspany jeszcze głos przyjaciela
     - No dobra to co dzwonisz bladym świtem ?
     - Potrzebuje by Etsuya dostał wolne na weekend- wiedziałem, że to będzie niemal niemożliwe, ale to była ważna sprawa niecierpiąca zwłoki
     - Nie za bardzo to możliwe, w weekendy mam największe obroty dzięki niemu, za dużo stracę na tym Yamato - uśmiechnąłem się pod nosem
     - Załatw sobie zastępstwo na niego, policz zarobek z weekendu na zmianie Etsu, pomóż razy dwa i wyślij tą liczbę mojej sekretarce, kasiorę będziesz miał jutro z rana na kącie plus wiszę ci przysługę - przez chwile było słychać jak chłopak dusi się poranną kawą, a gdzieś w tle zatroskany głos jego małżonki. Zaśmiałem się cicho do słuchawki
     - No zobaczę co da się zrobić... ale nic nie obiecuje - uśmiechnąłem się widząc fioletowowłosego wychodzącego z piekarni
     - Jak Chłopak wyjdzie do pracy, kasiorki nie będzie, a może komuś jeszcze szepnę dobre słowo o twojej restauracji - skończyłem i powoli odłożyłem telefon słysząc jeszcze narzekania przyjaciela o tym, że tak tanio skóry nie sprzeda i najlepszego barmana, ale już się rozłączyłem.
     - To co do domku? - powiedziałem z lekkim niewinnym uśmiechem i złapałem jedną siatkę uwalniając dłoń chłopaka, by móc ją następnie złapać i ruszyć w kierunku naszego celu.

Ostatnio zmieniony przez WojtaSenpai (15-04-2019 o 00h56)



Wróciłem
https://i.pinimg.com/originals/e9/0c/32/e90c32ffde8342ac299ac1c6ba56ba78.gif

Online

#36 16-04-2019 o 00h01

Straż Absyntu
maciejka666
Szeregowiec
maciejka666
...
Wiadomości: 77

https://www.zupimages.net/up/19/15/lyr1.png
Naburmuszyłem swoje poliki, gdy Yamato w ogóle nie chciał mnie słuchać. Chciałem zacząć się dąsać, ale pomyślałem, iż jestem za bardzo na to zmęczony, tym bardziej, że ostanie osoby wychodziły z lokalu, a nie mogłem się przy nich taki pokazać. Zastosowałem dojrzalszą taktykę, czyli argumenty, których za wszelką cenę nie mógł obalić. Już się cieszyłem z mojego małego sukcesu, acz wtedy też usłyszałem cenę auta. Ten samochód kosztuje sto jedenaście mil... milionów! Naprawdę?! Dlatego zawsze, jak parkowaliśmy przed supermarketem, to pojawił się wianuszek ludzi naokoło tego pojazdu! Zabiję go normalnie! Za takie pieniądze... nawet nie chce wiedzieć! Dom bez problemu byśmy wybudowali, taki z basenem! I ogrodem, i lądowisko na helikopter!
Złapałem się za głowę, na szczęście wybiła godzina zamknięcia baru. Z pomocą Yamato bardzo szybko ogarnęliśmy pomieszczenie. Wszystko było gotowe, więc jedynie zostało nam budzić naszych śpiochów. Nachyliłem się lekko nad senpai'em, szturchając go w ramiona. Nie mogłem powstrzymać śmiechu, gdy poklepał mnie po głowie. Lubił to robić, jak jeszcze obaj studiowaliśmy. Co do komplementu, dużo osób mi o tym mówiło, dlatego też od kilku ładnych lat obcinałem tylko końcówki, zostawiając żyć moim włosom jak chcą. Pomogłem dojść mojemu przyjacielowi do auta, będąc lekko zszokowanym jego słowami. Nie musiał się tak tym przejmować! Samochód to jedno, ale bardziej zależy mi na ich zdrowiu, niż szkodach materialnych.
-Nawet tak nie żartuj!- Warknąłem, uderzając starszego w ramię. Odwróciłem się do okna, obserwując jak Shingo oraz Kiyoshi wchodzą do hotelu. Nie czułem się z tym dobrze, a Fukuzawa szybko to wyczuł. Ułożyłem swoją dłoń na tej jego, splatając nasze palce razem.
-Nigdy nie widziałem Kiyo-kun'a tak pijanego.- Westchnąłem głośno, próbując wyrzucić z głowy te wszystkie ciemne myśli. Nie może być tak źle, w końcu jest z panem Shikodoku, prawda? Może i nie miałem z tym mężczyzną jakiegoś super kontaktu, ale był bliski Yamato. Znałem mojego kochanka i doskonale wiedziałem, że ostrożnie dobiera sobie ludzi wokół siebie. Nie musiałem tak naprawdę o nic się martwić!
Po powrocie marzyłem tylko o gorącej kąpieli, która się spełniła i to jeszcze nie w byle jakim towarzystwie. W czerwonych bokserkach oraz czarnej koszulce ruszyłem do łóżka. Byłem tak wykończony, że nie chciałem czesać, suszyć, ani jakoś bardziej wytrzeć włosy, więc ułożyłem się na pościeli w wilgotnych kłakach. Jęknąłem niezadowolony na przypomnienie o tradycyjnym, sobotnim obiadku z rodzinką. Nie chcę, znów będą na mnie gadać... Uniosłem lekko wzrok.
-Nagroda? Za co? Na pewno nie za to, iż wydałeś na samochód sto jedenaście milionów.- Prychnąłem, wtulając się bardziej w mężczyznę, jeszcze przed tym gasząc lampkę nocną na mojej szafce nocnej. Tak łatwo mu tego nie puszczę płazem!

Rano obudziła mnie dobrze znana mi melodia budzika. Po drobnym ogarnięciu swojej osoby, czyli umyciu twarzy oraz zębów mogłem szykować się do biegania. Ubrany w zwykłą, białą koszulkę z krótkim rękawkiem, czarne, dresowe spodnie i buty do biegania mogłem wychodzić. Na szybko też bez rozczesywania, zrobiłem sobie kitek. Tak też wyszedłem z Yamato z domu, poruszając się po dobrze znanej nam trasie, którą z resztą robiliśmy już codziennie.
-W porządku, załatw co tam musisz.- Wszedłem do piekarni, gdy wyrównałem swój oddech po bieganiu. Stanąłem przed ladą, prosząc sprzedawczynię o kilka bułek, rogale, jak i pełnoziarnisty chleb. Może i był droższy, ale wart swojej ceny! Widząc przez szybę rozmawiającego Yamato-kun'a nie mogłem się nie uśmiechnąć. Wyciągnąłem swój telefon, pisząc wiadomość do Kiyoshi'ego. Starszy zawsze miał telefon przy sobie, a że był rannym ptaszkiem, nie martwiłem się tym, iż go obudzę. Po zapłacie za zakupy, wyszedłem do swojego faceta. Ten wziął mi połowę siatek, aby móc złapać mnie za rękę. Kciukiem po miziałem wierzch jego dłoni. Spojrzałem jeszcze raz na wyświetlacz swojej komórki. Po przytaknięciu głową, zaczęliśmy spokojnie iść z powrotem do mieszkania.
-Kiyo-kun mi nie odpisuje, zaczynam się przejmować. Nie mógłbyś popytać Shingo o to, czy bezpiecznie dotarli do domów?- Chciałem podzielić się moimi zmartwieniami z partnerem. Po dodarciu do domu i szybkim, letnim prysznicu wsunąłem na swój tyłek granatowe rurki. Na górę szara koszulka w serek i naszyjnik od mamy, by jej się miło zrobiło, choć prawdę mówiąc nie lubiłem złota. W końcu wziąłem się za robienie śniadania. Były to sadzone jajka z boczkiem, tostami z masełkiem oraz sok z malin i jagód. Podałem śniadanie do stołu, a sam przed posiłkiem zniknąłem w sypialni. Rozpuściłem włosy, próbując je rozczesać. Zrobiłem sobie luźny warkocz, nakładając na nos swoje okulary. Wczoraj późno skończyłem pracę, a od samego ranka słońce świeci niemiłosiernie mocno. Moje oczy nie wytrzymują, więc wolę ubrać już okulary niż mieć czerwone, załzawione oczy.


Odpisy w weekend~
https://zupimages.net/up/19/11/m4hm.jpg

Offline

#37 16-04-2019 o 16h32

Straż Obsydianu
WojtaSenpai
Żołnierz Straży
WojtaSenpai
...
Wiadomości: 463

_______________https://fontmeme.com/permalink/190414/2528da2be19385586a658310359a6dbd.png

     Przewróciłem dyskretnie oczami gdy usłyszałem prośbę chłopaka
     - Spokojnie, znając Shingo pewnie dopilnował by chłopak dotarł do domu - Znałem go już trochę... O ile trochę to znaczy od podstawówki, nie jednokrotnie też proponowałem mu prace u mnie w firmie na dziale finansowym, ale odmawiał bredząc coś o kwiatach i nauczaniu. - Będzie dobrze, po śniadaniu zadzwonię, weekend jest ta leniwa klucha pewnie jeszcze śpi - zaśmiałem się pod nosem i powolnym już krokiem wróciłem z moim chłopakiem do domu. Tam jak zawsze orzeźwiający prysznic, tablet i zasiadłem do stołu sprawdzając informacje rynkowe zanim Etsu przygotował posiłek, śniadanie to była jego działka.
     - Nic, ciekawego nie ma w mediach, jakieś głupoty i technologie, które nie mają racji bytu - zaśmiałem się praktycznie sam do siebie, gdyż chłopak postawił przede mną wspaniale pachnące jedzonko i wyszedł z kuchni, odłożyłem tablet na bok i złapałem za telefon wyszukując numer Shikodoku na kontaktach i wstając na chwile od stołu podszedłem do okna, skąd miałem nie brzydki widok na całe Tokyo, a bez mojego "kucharza" nie zacznę jeść i tak.
     - Taaaaak słucham? - usłyszałem przeciągnięte ziewnięcie w telefonie
     - No witam Shingo, jak tam się czujesz po imprezie - powiedziałem wpatrując się w kierunku Tokyo tower.
     - Eee, źle... - zdziwiłem się nieco do telefonu i zaśmiałem
     - Co kacyk męczy? Swoją drogą z Kiyoshim wszystko wporządku bo Etsuya się o niego martwi - powiedziałem uśmiechając się w stronę chłopaka z okularami, który właśnie wyszedł z naszej sypialni.
     - No kacyk nie, ale właśnie przez to się źle czuje - przestraszyłem się lekko w myślach ale nie dałem po sobie poznać że coś jest nie tak (tak mi się bynajmniej wydaje), co tam się wydarzyło?
     - A, że tak powiem rozwiniesz temat? - mówiłem idąc powoli w stronę parującego jedzonka
     - Generalnie nie wiem gdzie on jest... ale wydaje mi się że powinien być w domu... porozmawiamy o tym później co? Obecnie jestem trochę przybity... - przytaknąłem chłopakowi i uśmiechnąłem się lekko rozłączając się, znałem go za dobrze i wiem, że tylko śmierć bliskich i jedna rzecz go doprowadza do takiego stanu, coś czuje że jeszcze dzisiaj będzie u Isamu.
     - Kiyoshi jest w drodze do domu, tak bynajmniej powiedział mi Shingo - powiedziałem patrząc na twarz chłopaka - Mówiłem ci, że w okularach wyglądasz bardziej pociągająco? - zaśmiałem się i usiadłem na swoim miejscu zaczynając przepyszne jedzonko, które już lekko zdążyło się ostudzić.
     - Po śniadaniu pojedziemy na zakupy na przyszły tydzień co? - powiedziałem smarując bułkę masłem - trzeba uzupełnić jakąś bynajmniej minimalną ilość - w tym momencie dostałem wiadomość na tablet, przejechałem po nim palcem i po chwili wyłączyłem... "w końcu, bynajmniej nie będę musiał prywatnego lotniska wynajmować" zaśmiałem się pod nosem i spojrzałem zadowolony w oczy chłopaka, on jeszcze nie wiem co się wydarzy dzisiaj, ale on przede mną też coś ukrywał...
     - Swoją drogą, co tak bardzo przejmujesz się tym Kiyoshim, nie opowiadałeś mi o nim za wiele... jest dla ciebie kimś ważnym?- powiedziałem przekrawając cienką skórkę jajka z które wylało się płynne żółtko - Przyjaciel? Rodzina? - podpytałem nie pewny, tak jestem zazdrosny, martwi się o niego bardziej niż czasami o mnie...

Ostatnio zmieniony przez WojtaSenpai (16-04-2019 o 16h35)



Wróciłem
https://i.pinimg.com/originals/e9/0c/32/e90c32ffde8342ac299ac1c6ba56ba78.gif

Online

#38 17-04-2019 o 22h48

Straż Absyntu
maciejka666
Szeregowiec
maciejka666
...
Wiadomości: 77

https://www.zupimages.net/up/19/15/lyr1.png
Westchnąłem cicho, jeśli mężczyzna myślał, że nie widzę jak przewraca oczami to się grubo myli! Doskonale to widziałem! Tylko już nie zwracałem uwagi. Nie chciałem się z nim kłócić, a szczerze mówiąc miałbym, o co! Ten samochód za sto jedenaście milionów! Nadal mnie ta cena potwornie boli! Skoro tak łatwo mu wydawać tyle pieniędzy na bezsensowne rzeczy, to niech chociaż raz na pół roku podrzuci coś organizacjom charytatywnym! I niech zmieni to drogie auto na takie, które nie przekracza dziesięciu milionów! Za tą kwotę na pewno mógłby kupić sobie jakieś BMW, czy coś w tym stylu! Etsuya, przestań o tym myśleć!
Wychodząc z sypialni już dobrze wiedziałem, z kim rozmawia mój kochanek. Zasiadłem naprzeciw Fukuzawy i gdy skończył rozmawiać przez telefon, wziąłem się za śniadanie. Nałożyłem trochę jajka oraz boczku na widelec, który od razu wylądował w moich ustach. Zagryzłem to też wszystko tostem. Zmrużyłem oczy, przypatrując się ciemnowłosemu. On na serio myśli, iż mnie może tak perfidnie oszukać?
-Nie kłam Yamato, doskonale widziałem po twojej minie. Kiyoshi-kun też mi nadal nie odpisał, pokłócili się o coś?- Jestem z nim dwa lata, wyczułem już, jak coś mu nie pasuje. Na dodatek jestem fotografem, zauważam takie rzeczy jak, drgnięcie kącika ust, czy szybsze mruganie ze stresu. W sumie to musiałem się tego nauczyć, bo ten facet siedzący przede mną nie za wiele chce mi mówić o swoich problemach. Nadal w tej kwestii traktuje mnie jak dziecko.
-Nie mów głupot kochanie. Tak w ogóle to muszę iść do okulisty po nowe krople do oczu. Tobie za to badania by się przydały, jak tak od rana tylko tablet w dłoni.- Zwróciłem uwagę z cichym fuknięciem, znów napychając sobie jedzonka do buzi, taki Etsu chomiczek. Jadłem sobie spokojnie, przytakując starszemu co do zakupów. Niestety musiałem przyznać, że musiałem kupić rzeczy, których nie uśmiechało mi się kupować. Na przykład obrus na stolik, bo Yamato w ostatnim zrobił dziurę papierosem, albo też świece zapachowe, bo się wykończyły. Gąbki i co najmniej jeden mniejszy ręczniczek, gdyż poprzedni miał plamy, które nie chcą się wyprać. Jednak to zachowam dla siebie. Wolę sam decydować o takich rzeczach. Fuku nie za bardzo zwraca uwagi na kolory, a tym bardziej na cenę! Ale chyba to wiadomo, po samym koszcie samochodu, a co gorsza, to nie jest jego jedyny samochód! Jeśli ten drugi, też tyle kosztuje to się pochlastam albo sam się nim przejadę! Uniosłem zamyślony twarz, gdy Yamato-kun zapytał o niebieskookiego. Jak to nie mówiłem, jak mówiłem! Ech, co ja z nim mam?
-Kiyo-kun to jeden z moich nielicznych przyjaciół. Jest bardzo dobrym senpai'em, z którym lubię rywalizować w konkursach fotograficznych. Sam widziałeś moje zdjęcia z nim.- Wypomniałem mężczyźnie jedną scenę z przeszłości. Zalał mój aparat, moje małe cudeńko alkoholem! Chował wtedy go przede mną przez ponad tydzień! Kupił mi identyczne urządzenie, pewnie chcąc mi po prostu je podłożyć, ale nie mógł dać rady przy zgrywaniu moich zdjęć do nowego aparatu. Wypytał mnie o każde zdjęcie! No nie powiem, miałem tam kilka ujęć, które mógł źle zrozumieć, aczkolwiek wszystko ładnie mu wyjaśniłem. Wychodzi jednak, że chyba nie wszystko. Przypominając sobie wczorajszy wieczór w barze...
-Ach, pewnie chodzi ci o te czułości Tokaji'ego do mnie! Ja też na początku naszej znajomości go błędnie pojąłem, ale on po prostu jest miły. Ma ogromną rodzinę i dużo młodszego kuzynostwa, którym się zajmuje.- Zaśmiałem się, upijając sok ze szklanki. Piwnooki powinien to wyczuć, chociażby przez te głupie podziękowania Kiyo-kun'a za moje wychowanie. To było żenujące, ale za to słowa, że starszy nie ręczy za siebie, gdy dowie się, o jakiejś mojej krzywdzie ze strony mojego partnera, jak mogłoby mi się cieplutko nie zrobić na serduchu? Mruknąłem też o znajomości naszych matek. Dawno się z granatowowłosym nie widzieliśmy, od dnia ukończenia przez niego studiów. Musimy to nadrobić!
-Yamato, idę już do samochodu, prosiłbym cię o włożenie naczyń do zmywarki.- Oznajmiłem, gdy nasze śniadanie się skończyło. Złapałem za jego klucze do auta i ubrałem buty. Zjechałem do podziemia windą, gdyż tam właśnie znajdował się parking. Wszedłem do pojazdu, ale usiadłem przed kierownicą. Zaskoczę tym moje kochanie, gdyż nie powiedziałem mu o tym, iż zdałem prawo jazdy. Nawet nie mówiłem mu, że takie w ogóle robię! Chciałem zrobić mu niespodziankę!


Odpisy w weekend~
https://zupimages.net/up/19/11/m4hm.jpg

Offline

#39 18-04-2019 o 00h21

Straż Obsydianu
WojtaSenpai
Żołnierz Straży
WojtaSenpai
...
Wiadomości: 463

_______________https://fontmeme.com/permalink/190414/2528da2be19385586a658310359a6dbd.png

     - Jest wszystko dobrze, wszyscy żyją, może po prostu mu się telefon rozładował - powiedziałem zbywając podejrzenia chłopaka co do mojego kłamstwa, gdzie nie nazwał bym tego kłamstwem wiem, że u Shingo nie jest dobrze, ale nie wiem jak jest u Kiyoshiego, a z tego co słyszałem to dobrze.
     - Nie mówię głupot tylko stwierdzam fakty - powiedziałem unosząc jeden kącik ust. - A co do okulisty tu masz racje, zaczyna mnie męczyć praca przy komputerze muszę sobie załatwić jakieś okulary do pracy przy tym sprzęcie... - powiedziałem rozmasowując sobie powieki.
     Gdy Etsu zaczął tłumaczyć mi relacje z Kyoshim przysłuchałem się nabijając kolejne kawałki jajka z boczkiem na widelec.
     - No właśnie to jest powód mojej wątpliwości - taaa te zdjęcia były bardzo... hym intynę miejscami i chyba nie muszę wyjaśniać, że czułem się zagrożony gdy widziałem jednego z jego bliskich bardzo przyjaciół, gdzie pałali do siebie taką intencją... Na szczęście nie był zielonooki... tego problemu nadal nie rozwiązałem w jego fetyszach. Naglę jak wyjęte z mojej głowy pojawiły się słowa mojego kochanka. Jak bardzo trafny on jest miejscami? Zaśmiałem się cicho
     - No dobrze, niech ci będzie - ale faktycznie wydawał się nieco bardziej odpowiedzialny od tego co mi opowiadał Shingo na jego temat z gimnazjum... Studia zmieniają ludzi, ja z niepoważnego i lekkomyślnego na poważnego i ustatkowanego, Shingo z poukładanego i miłego na chama i wredote... o reszcie nie wspominam. Gdy skończyliśmy jeść śniadanie, jak młodszy poprosił wstawiłem naczynia do zmywarki, ogarnąłem ubranie, jak zawsze w luźnej koszuli i nieco obcisłych spodniach wyruszyłem do chłopaka, który już na mnie czekał...
     - Ha ha, zabawne... a teraz wypad zza kółka - powiedziałem podchodząc do drzwi kierowcy - Może kiedyś indziej jak będziesz miał prawko - ale w tym momencie zobaczyłem uśmiechniętą... ten pewny siebie uśmiech... Nachyliłem się nad oknem i w tym momencie pierwszy raz od dłuższego czasu na mojej twarzy pojawiło się zdziwienie zmieszane ze strachem - Kiedy? - powiedziałem patrząc na dokument... Nie podrobiony, bo znaki wodne się zgadzały... Nawet nie widziałem wyciągów z konta na jakąś szkołę jazdy... - Wydałeś z swoich pieniędzy na to prawda ? - powiedziałem maskując nieco rozczarowanie, kurde, a chciałem kupić mu samochód by miał coś na początek a tu kicha. -Ehh - westchnąłem ciężko i usiadłem na miejscu pasażera... zapinając pasy i sprawdzając czy wszystko działa co do czynników bezpieczeństwa, kamery anty kolizyjne, poduszki, czujniki trzymania pasa ruchu, ABS, dobra wszystko sprawne... tak boje się... znając go to jest jego pierwsze auto, od tego w którym zdawał egzamin.
     - Tylko nie szarżuj, to nie popierdułka jaką zdawałeś egzamin - spojrzałem jeszcze raz na dokument - Na szczęście zdawałeś egzamin w automacie to tyle mamy za sobą, pamiętaj że wszystkie pedały są tutaj nowe i nie działają tak topornie - zacząłem zasypywać chłopaka upomnieniami a jeszcze nawet nie ruszyliśmy... Stary nie był straszny, ale całą drogę siedziałem spięty w fotelu nawet się nie odzywając, to miasto zawsze było zatłoczone, tu nigdy ruch nie stawał w miejscu. Gdy dojechaliśmy w końcu pod sklep... Uczucie rozluźnienia było zbyt przyjemne...
     - No... gdyby nie to, że na początku szarpałeś, a hamulca używałeś jak młotka do wbijania gwoździ... jest dobrze, jestem pozytywnie zaskoczony -  to ci niespodzianka... teraz jeszcze zakupy przed nami, nienawidziłem chodzić z nim po sklepach.



Wróciłem
https://i.pinimg.com/originals/e9/0c/32/e90c32ffde8342ac299ac1c6ba56ba78.gif

Online

#40 18-04-2019 o 17h35

Straż Absyntu
maciejka666
Szeregowiec
maciejka666
...
Wiadomości: 77

https://www.zupimages.net/up/19/15/lyr1.png
Fukuzawa w ogóle nie rozumie mojego problemu, ale niech mu będzie. Przestanę drążyć temat. Jednak na następny weekend umówię się z chłopakiem. Jedynie poproszę go o przyjść do baru lub odpuszczę sobie rodzinny obiadek. Zaczesałem swoje uciekające kosmyki dłonią.
-Nie dałbyś rady umówić nas do okulisty w tym tygodniu?- Zapytałem prosząco. Naprawdę bez kropel mi się ciężko żyje. Musiałbym dostać chyba jakieś mocniejsze, które nie dość, iż będą na maksa nawilżać, to też łagodzić. Pewnie już i tak mam gały czerwone. Strasznie mnie to męczy. W ogóle wyobrażenie sobie Yamato w okularach... nie, kompletnie mu nie będą pasować! Będzie wyglądać w nich mega dziwnie.
-Oboje jesteśmy artystami, na dodatek ja osobiście nigdy nie pokazałbym ci tych zdjęć.- Fuknąłem, wycierając sobie kącik ust, bo był brudny od jedzonka. Te zdjęcia są moją prywatną rzeczą! Może i znajdowały się tam zdjęcia aktów, ale nic nie było widać! To znaczy było, ale nie, no miejsc intymnych nie było widać! A zdjęcia, jak byliśmy w samej bieliźnie, to raczej normalne, skoro oboje zrobiliśmy sobie krótki biwak nad jeziorem. Było ciepło, więc oczywistym było, iż skorzystamy z przyjemnie ochładzającej cieczy ze zbiornika wodnego! Nic poza braterską miłością mnie z Kiyoshi'm nie łączy!
Uśmiechnąłem się szeroko oraz pewnie, gdy Yamato zaczął podchodzić do auta. Włożyłem kluczyk do stacyjki i odpaliłem furę, jednocześnie otwierając szybę z drzwi po stronie kierowcy. Wyciągnąłem z kieszeni papierek, którym był moim dokumentem potwierdzającym zdanie przeze mnie prawa jazdy. Muszę się pochwalić, że na prawku nawet ładnie wyszedłem, ale to już znajdowało się w moim portfelu. Uśmiechnąłem się zwycięsko, gdy ujrzałem to zdziwienie Yamato. Kochałem patrzeć na jego różne reakcje. Zawsze jest taki szelmowski, aż staje się to nudne.
-Nie pogratulujesz mi nawet?- Mruknąłem zawiedziony, gdy podałem mu kartkę do dłoni. Na dodatek nie był zaskoczony pozytywnie, a wręcz się bał! Teraz to poczułem się urażony!
-Oczywiście, że to z mojej kasy poszło! Nie traktuj mnie jak dziecko, bardzo solidnie na to oszczędzałem.- Doskonale wiem, że mam dostęp do konta Yamato, ale nadal źle się czuję wydając jego pieniądze. Rodzice nadal fundują mi studia, Fuku-kun nawet nie pozwolił mi dokładać chociaż trochę do rachunków, czy kosztów za mieszkanie. Wszystkie zakupy też idą z kieszeni starszego, więc tak naprawdę pracuję i oszczędzam na moje przyjemności. Nie podoba mi się to za bardzo, bo jestem strasznie zależny od piwnookiego, jakbym był jakąś dziewczyną... Ale biegu rzeczy już nie zmienię, w końcu jestem z milionerem.
-Słonko, przestań tak dramatyzować. Zdałem wszystko za pierwszym razem.- Nie często się tak do niego odnosiłem, raczej wtedy, gdy nie zachowywał się kompletnie jak on. Zapiąłem pasy, zamknąłem szybę, jak i przejrzałem wszystkie lusterka. Wytknąłem język, ukazując tym samym w nim kolczyk. Jak tak będzie marudził, to sam się zestresuję! Wyjechałem z parkingu, kierując się już w dobrze znanym mi kierunku, do galerii handlowej. Droga zajęła nam naprawdę mało, a przez nią całą tylko patrzałem kątem oka na spiętego mężczyznę obok siebie. Na mojego mężczyznę, który we mnie nie wierzył!
-Na egzaminie szło mi lepiej... to wszystko twoja wina, chciałem udowodnić ci, że sobie radzę i... Ach! Nieważne! Chodź już lepiej!- Z każdym słowem moje poliki robiły się coraz cieplejsze. Na końcu już odwróciłem tylko głowę, czekając, aż Yamato wyjdzie z samochodu, bym mógł go zamknąć. Kierowałem się w stronę wejścia, ale ciemnowłosy mnie po prostu spowalniał! Z głośnym westchnięciem cofnąłem się kawałek, aby złapać go za rękę, byśmy obaj udali się do wnętrza budynku.
-Nie guzdraj się tak, mamy dzisiaj sporo do kupienia!- Zaśmiałem się cicho, prowadząc wyższego do przeze mnie wybranego sklepu. Moim pierwszym celem były ręczniki. Stanęliśmy przed jedną z półek, nadal trzymając się za ręce.
-Ten, czy ten?- Zapytałem, wskazując wolną dłonią na pomarańczowy ręcznik w kropki i żółty w różowe paski.
-Etsu, co ty tutaj robisz?- Usłyszałem za swoimi plecami doskonale znany mi głos. Odwróciłem się momentalnie w tamtą stronę, widząc Kakuei'a wraz z Tomoko. Zacisnąłem mocniej palce na dłoni kochanka.
-Senpai, Toko-chan, mógłbym zapytać o to samo!- Zaśmiałem się niewinnie, delikatnie uśmiechając się do moich przyjaciół. Tak, jesteśmy w tej samej paczce. Oprócz nich, jeszcze dwójka osób jest w naszym bliższym gronie. Zatrzymałem swoje spojrzenie na tych intensywnie zielonych tęczówkach starszego kolegi.
-Tomoko rozwalił się haczyk w łazience, więc poprosiła mnie bym pomógł wybrać jej wieszak na ręczniki, a ty... wy? Przepraszam, my chyba jeszcze się nie poznaliśmy. Jestem Satsuki Kakuei, a to moja dziewczyna Suzume Tomoko, jesteśmy przyjaciółmi Etsu-kun'a.- Przedstawił ich chłopak, wyciągając swoją dłoń do Fukuzawy. Niebieskooka cicho się przywitała zza pleców bruneta, a ja nadal patrzyłem w oczy senpai'a, wiedząc, iż kompletnie się do tego przyzwyczaił.

...


Odpisy w weekend~
https://zupimages.net/up/19/11/m4hm.jpg

Offline

#41 18-04-2019 o 20h51

Straż Obsydianu
WojtaSenpai
Żołnierz Straży
WojtaSenpai
...
Wiadomości: 463

_______________https://fontmeme.com/permalink/190414/2528da2be19385586a658310359a6dbd.png


     - Spokojnie - Powiedziałem szukając po kieszeniach marynarki paczki z fajkami... ale w tym momencie chłopak szarpnął mnie mocniej w stronę sklepu, nie dając momentu do odstresowania. - Spokojnie Etsu, po pierwsze jeździsz dobrze, zaskakująco dobrze. - możliwe, że lepiej ode mnie - Ale zrozum też mnie skarbie dobrze ?- mówiłem trzymając chłopaka za dłoń i brnąc w stronę galerii handlowej... tanie sklepy... yhh... Przechadzaliśmy się po dziale z artykułami do higieny, aż zatrzymaliśmy się przed pułkami z ręcznikami... zwykłymi, nie żeby przeszkadzała mi cena, ale też nie czułem potrzeby wydawania pieniędzy, pracowałem z czystej przyjemności i hobby... pieniądze pojawiły się same.
     - A nie możemy wziąć tego zwykłego białego, dobrze wiesz że prostota to najlepsze piękno - mówiłem patrząc na stos białych i czystych jak łza ręczników. Do momentu aż nie poczułem jak dłoń Etsu mocniej się zaciska gdy usłyszał swoje imię za nami, zrozumiałem dla czego, gdy zobaczyłem zielonookiego chłopaka nieco niższego od fioletowowłosego. Spojrzałem na Etsuje i jego zachwyt w oczach był nie do opisania... Czasami się zastanawiam co bardziej kocha, mnie czy jakąkolwiek zielonooką osobę na świecie, rozluźniłem nieco dłoń czując jak Etsuja zaraz mi ją zmiażdży i kciukiem zacząłem lekko jeździć po wierzchniej części jego dłoni.
      - Yamato, Yamato Fukuzawa, Etsuja jest teraz w transie więc nawet mnie nie przedstawi - zaśmiałem się starając rozluźnić samego siebie w zasadzie.
      - Miło mi poznać panie Yamato. Etsu! Czemuś nie mówił, że masz chłopaka, pogniewamy się za chwile - zaśmiałem się nieco mocniej i pomachałem do skrytej za plecami Kakueja dziewczyny - Nie gryzę - powiedziałem z lekko szelmowskim uśmiechem nie przestając gładzić dłoni chłopaka kciukiem.
      - Przepraszam po prostu nie spodziewałam się, że pan to pan... i że nasz Etsuya jest z takim człowiekiem - zaśmiałem się cicho machając przecząco ręką
      - Nic się nie stało, a co do nie wiedzy o mnie to najwyraźniej Etsuya nie ma się czym chwalić chyba...- westchnąłem ciężko patrząc na chłopaka z zrezygnowaną miną, ale nadal nieco rozbawionym wzrokiem.

Ostatnio zmieniony przez WojtaSenpai (18-04-2019 o 21h15)



Wróciłem
https://i.pinimg.com/originals/e9/0c/32/e90c32ffde8342ac299ac1c6ba56ba78.gif

Online

#42 18-04-2019 o 22h36

Straż Absyntu
maciejka666
Szeregowiec
maciejka666
...
Wiadomości: 77

https://www.zupimages.net/up/19/15/lyr1.png
Przewróciłem oczami i zatrzymałem się na moment. Od czego on musi się niby odstresować? Nie ma palenia! Jestem trochę podirytowany, bo mnie uspokaja, ale to nie ja siedziałem i się trząsłem!
-Może byś się tak nie bał, jakbyś nie wydał tyle pieniędzy na ten samochód?!- Nie jestem taką osobą i bardzo dbam o swoje rzeczy, a tym bardziej o innych, ale mam ochotę porysować to auto! Nadal nie widzę sensu w marnowanie takiej ilości forsy! I po co to wszystko? By mieć uchwyty na kieliszki w drzwiach?! Jestem tak strasznie zburzony!
-To weżniemy trzy!- Warknąłem niezadowolony, gdy Yamato chciał wykorzystać moje uwielbienie do minimalizmu. Nie wiem, co we mnie wstąpiło, nie krzyczę na co dzień. Dlaczego jestem zły? Może powodem jest po prostu to, że chciałem być pochwalony przez Fukuzawe? Chciałem by mi pogratulował zdania egzaminów za pierwszym razem, że wydałem na to swoje oszczędności i nie wysługiwałem się tekstem 'jestem chłopakiem Yamato Fukuzawy, tak właśnie tego bogacza, chcę prawko'. Chciałem by podziwiał to, iż przez ten cały okres próbnych jazd, w ogóle nie prosiłem go o pomoc i wytłumaczenie czegoś. Yamato nigdy niczego ode mnie nie oczekiwał, to właśnie dlatego tak się przy nim dobrze czuje. Robię wszystko z własnej woli, starając się ze wszystkich sił, więc po takim czymś, fajnie by było usłyszeć jakieś gratulacje, czy chociaż słowa, iż jest ze mnie dumny.
Na szczęście powoli zaczęły uciekać ze mnie wszystkie te negatywne emocje, a nawet powiedziałbym, iż wszystkie. Oderwałem wzrok od tych trawiastych tęczówek, kierując go w przeciwną stronę niż w tą gdzie stali moi rozmówcy. Wziąłem też dłoń od mężczyzny, krzyżując ręce na swojej klatce piersiowej.
-Yamato, doskonale wiesz dlaczego nie chwalę się naszym związkiem na prawo i lewo. Wszyscy zawsze myślą, iż jestem z tobą dla pieniędzy.- Nienawidziłem tego uczucia. Te słowa naprawdę niesamowicie bolały. Chciałbym wykrzyczeć wszystkim, że to nie jest prawda, bo pieniądze nie grają dla mnie większej roli. Yamato nawet nie mający takiej liczby z wieloma zerami na koncie, nadal by był tym czułym, opiekuńczym, lekko złośliwym pracoholikiem, którego pokochałem! Nie wykorzystuję do niczego jego osoby!
-Nie jesteśmy wszyscy, jesteśmy twoimi przyjaciółmi!- Oburzyła się nagle dziewczyna, nadymając swoje poliki w śmieszny sposób. Kakuei by ją uspokoić umieścił na jej ramieniu swoją rękę. Przytaknąłem jej kilka razy głową. Miała rację, mogłem im bez problemu o tym powiedzieć, w końcu wiedzieli, że mieszkam z pewnym facetem, ale nie wchodziłem w szczegóły. Przeprosiłem cicho za to, nie musiałem długo czekać na ich reakcję, bo od razu wylądowałem w ich ramionach. Oboje przytulili mnie jak swoje młodsze rodzeństwo, czy starego przyjaciela.
-Etsuya-kun... Akiko nie wie, prawda?- Zapytała nagle niebieskooka, przerywając tą przyjemną ciszę. Odsunąłem się od nich, jakby to imię coś zmieniło. Złapałem się za kark niezręcznie, to było trudne. Westchnąłem cicho, przypatrując się twarzom uroczej parki. Akiko-chan...
-Nie i wolałbym, by się nie dowiedziała. Nie chcę by znów przeze mnie płakała, wiemy jaka ona jest wrażliwa...- Prawie szepnąłem, odwracając się na pięcie i łapiąc w garść trzy ręczniki, o których wcześniej dyskutowałem z Fuku-kun'em. Złapałem w drugą rękę nadgarstek piwnookiego.
-A teraz wybaczcie, ale mamy mało czasu. Do zobaczenia na uniwerku.- Pociągnąłem Yamato pomiędzy jakieś półki z dala od tych cholernych ręczników. Zatrzymałem się, puszczając w końcu wyższego. Złapałem się za głowę, przyglądając się temu co trzymam w dłoni. Ochyda.
-Już mi się nie podobają.- Mruknąłem, ukazując tym swoje humorki. Nie wiem co mnie właśnie opętało, ale nie jest dobrze. Irytacja, złość, rozżalenie, czy też zawiedzenie się swoim własnym zachowaniem, to wszystko co mnie zaczęło przytłaczać. Nie chciałem dalej robić tych zakupów, ani spotykać się z moimi rodzicami. Najlepszym pomysłem byłoby wrócić do domu, zamknąć się w pokoju i pracować do nocy, ale nie mogłem. Czekał mnie dzisiaj bar, a już się czułem psychicznie wykończony. Na samą górę trafia fakt, iż przeczuwałem napięcie w powietrzu, a to nie wróży nic dobrego.


Odpisy w weekend~
https://zupimages.net/up/19/11/m4hm.jpg

Offline

#43 19-04-2019 o 13h35

Straż Obsydianu
WojtaSenpai
Żołnierz Straży
WojtaSenpai
...
Wiadomości: 463

_______________https://fontmeme.com/permalink/190414/2528da2be19385586a658310359a6dbd.png

     - Tak, tak dobrze, wybacz - powiedziałem z lekkim uśmiechem patrząc na obecną sytuacje, która się wyklarowała... fajnie jest być na studiach, przyjaciele mają jeszcze dla siebie czas, nie trzeba kminić trzy miesiące w przód by się z wszystkimi spotkać, no i wszyscy jeszcze nie są po świecie rozrzuceni. Niestety moje sielankowe myśli nie trzymały mnie długo, gdyż usłyszałem imię jakiejś dziewczyny... Aż mnie to zaintrygowało... Czyżby błękitnooki mi o czymś nie powiedział? O dużej ilości, rzeczy nie wiem, bo nie lubi o sobie opowiadać za dużo opowiadać... ale jako najbliższa mu osoba zaraz po rodzinie to chyba powinienem wiedzieć..? Chłopak po tych słowach i już nawet wcześniej przestał zachowywać się jak on, zaczyna się... dzień humorków. Machnąłem szybko jeszcze uroczej parce i zostałem zaciągnięty przez mojego chłopaka dalej w sklep, a później w dział z zabawkami dziecięcymi... hymmm Gdy ten w końcu mnie puścił uśmiechnąłem się lekko zmęczony tą całą sytuacją
     - Etsu - powiedziałem zwracając na siebie uwagę chłopaka i puknąłem go palcem wskazującym w środek czoła a następnie złapałem go i przytuliłem mocno do siebie, by nie mógł mi uciec przypadkiem.
     - Ciii, co jest nie tak? - powiedziałem lekko zmartwionym głosem.
     - Czy to chodzi o to, że moje auto tyle kosztowało? - mówiłem spokojnym lekko melancholicznym głosem - Jeżeli tak to wiesz, że stać mnie na kilkanaście takich aut i może faktycznie nieco przesadziłem, ale po prostu to auto było fajne - uśmiechnąłem się lekko, dalej nie pozwalając chłopakowi odejść
     - Czy to chodzi o to, że się bałem jechać z tobą? - powiedziałem lekko odchylając głowe do tyłu by sprawdzić jego reakcje - Z góry ci mówię nie bałem się o to że zniszczysz to auto, dobrze wiesz że nie dbam o takie rzeczy i ufam ci co do twoich umiejętności, po prostu to była twoja pierwsza jazda hybrydą, ja swój pierwszy taki samochód zatyrałem na starcie - zaśmiałem się cicho i wtuliłem polik w włosy chłopaka
     - Czy może chodzi o to że nie pochwaliłem cie za twoje dokonanie? - powiedziałem jeszcze bardziej zdziwionym głosem - Jeżeli tak to wybacz, ale byłem zbyt zdziwiony i chciałem zrobić ci później małą niespodziankę... zaskoczyłeś mnie tym bardzo - powiedziałem odpuszczając już nieco uścisk i łapiąc chłopaka za dłonie - Jak chcesz możesz iść do samochodu i dokończę sam zakupy tutaj, a później razem pójdziemy na coś słodkiego, odpocznij trochę i przemyśl sobie wszystko, jak chcesz możesz się nawet przejechać by poćwiczyć będę miał do ciebie później dużo pytań... ale zanim to zrobisz - złapałem ręczniki które trzymał chłopak w dłoniach i z lekkim uśmiechem - Pomarańczowy w kropki, czy żółty w linie? A może jednak bierze pan ten czysty biały- zaśmiałem się przywołując na twarz szczery uśmiech - Dobrze wiesz, że nie mam artystycznej duszy... przykład nasze wspólne malowanie - podrapałem się po karku nieco speszony.

Ostatnio zmieniony przez WojtaSenpai (19-04-2019 o 13h37)



Wróciłem
https://i.pinimg.com/originals/e9/0c/32/e90c32ffde8342ac299ac1c6ba56ba78.gif

Online

#44 19-04-2019 o 15h24

Straż Absyntu
maciejka666
Szeregowiec
maciejka666
...
Wiadomości: 77

https://www.zupimages.net/up/19/15/lyr1.png
Miałem ochotę tupnąć nogą, wyrzucić te ręczniki na ziemię i sobie wyjść. Odwróciłem się do Yamato, gdy ten mnie zawołał. Jak on może jeszcze stukać mnie w głowę, gdy wie, iż nie jestem w za dobrym humorze?! Miałem już na niego znowu nakrzyczeć, ale wtedy znalazłem się w jego ramionach. Westchnąłem ciężko, ale po chwili odpuściłem, samemu się w niego bardziej wtulając. Ułożyłem swoją głowę na jego klatce piersiowej, a rączkami objąłem go mocno w talli. Potrząsnąłem lekko ramionami na pytanie starszego. Jest tyle rzeczy, które mi dzisiaj nie przypasowały, skumulowało się to w jedną całość, czyli złego mnie.
Byłem zaskoczony, jak dobrze zgadywał, czy może nawet wyczytał te wszystkie rzeczy, jakie mnie gnębiły. Przytakiwałem mu cicho. Cieszyłem się, iż sam Fukuzawa jest świadomy tego, że przesadził z kwotą wydaną na samochód. Naprawdę o wiele za dużo na nie wydał! Nie lubiłem, jak ktoś tak bardzo odnosił się swoim bogactwem. I choć znam Yamato pod tym względem, to i tak spojrzenia innych mnie denerwowały. To obgadywanie osób, bo jeżdżą lepszym autem lub mają szyty na miarę garnitur... Nie chciałem, aby mówili, że Fuku-kun jest rozpieszczonym, aroganckim, samolubnym bogaczem. Zacisnąłem swoją wolną rękę na materiale jego koszuli, delikatnie ją gniotąc przez ów czynność. Zostałem nagle puszczony, a następnie znów złapany, tylko tym razem za łapki. Ciemnowłosy miał kompletną rację, nawet nie mogłem mu w niczym zaprzeczyć. Przyda mi się posiedzenie samemu w samochodzie. Muszę wszystko przemyśleć i odetchnąć, bo już dobrze wiedziałem, że czeka mnie rozmowa z Yamato o dziewczynie...
-Oj tak, chcę po zakupach iść na lody, albo zjadłbym naleśniki od pana Isamu i obowiązkowo frappe z pianką.- Zaśmiałem się cicho, patrząc jeszcze raz na ręczniki, które znalazły się w posiadaniu piwnookiego. Złapałem się za brodę, przypatrując się chwilkę każdemu z osobna.
-Pomarańczowy w kropki i... to.- Wybrałem ręczniczek, bo ten żółty nie pasował do łazienki, a białe już mamy. Następnie wskazałem na półkę za plecami wyższego, więc po prostu do niej podszedłem, wybierając jednego z miśków. Był jasnobrązowy, miał błękitną kokardkę na szyi i wielgachne paczałki. Nawet nie spojrzałem przy jego wyborze na cenę, co to w ogóle do mnie niepodobne. Wepchnąłem mu go wraz z listą zakupów, którą wyjąłem z kieszeni. Cmoknąłem mojego partnera w nosek, nie przejmując się osobami w sklepie.
-Będę w aucie, jeśli czegoś nie będziesz wiedział to dzwoń. Proszę też, byś nie wydawał za dużo pieniędzy. Jeśli coś mi nie będzie pasowało, będę zmuszony wziąć od ciebie rachunek, zrozumiano?- Zapytałem, ale nie czekałem w ogóle na jakikolwiek odzew Yamato. Skierowałem swoje kroki na parking, śmiejąc się cicho pod nosem na wspomnienia naszego 'artystycznego dnia'. Zmusiłem troszkę kochanka, gdy miał dzień wolny w pobawienie się w artystę. Kazałem mu robić zdjęcia, rysować i malować. Jak ze zdjęciami nawet sobie poradził, tak rysowanie było porażką. Jakby dzieciaki ze szkoły Kiyoshi'ego tak rysowały, to senpai pewnie dostałby białej gorączki. Jednak nadal to arcydzieło znajduje się w naszym domu, a dokładniej jest przypięte magnesem do lodówki.
Usiadłem w pojeździe, lecz na miejscu pasażera, a nie kierowcy. Włożyłem kluczyk do stacyjki, by móc włączyć sobie radio na jakiejś muzyce, acz leciały same smuty. Połączyłem bezprzewodowo swoją komórkę z samochodem, wybierając przy tym swoje ulubione, metalowe nuty. Wiedziałem, iż muzyka jest za głośno, ale ściszę ją dopiero, po przyjściu mojego szofera. Oparłem czoło o deskę rozdzielczą, zamykając powieki. Jak powiedzieć Yamato o Akiko? Będę musiał wyciągnąć na wierzch swoje grzechy, których raczej nie chciałem pokazywać osobie, którą kocham. Boję się jego reakcji na uświadomienie sobie, że wcale nie jestem takim miłym chłopakiem, na którego próbuję się kreować.


Odpisy w weekend~
https://zupimages.net/up/19/11/m4hm.jpg

Offline

#45 19-04-2019 o 17h09

Straż Obsydianu
WojtaSenpai
Żołnierz Straży
WojtaSenpai
...
Wiadomości: 463

_______________https://fontmeme.com/permalink/190414/2528da2be19385586a658310359a6dbd.png

     Ucieszyłem się gdy chłopak odwzajemnił moje intencje, naprawdę cieszyłem się że pozwolił się uspokoić.
     - Dobrze, zabiorę cię do mojej ulubionej kawiarni – uśmiechnąłem się na propozycje chłopaka, złapałem ręczniki, które wybrał niebieskooki i następnie misia, którego zgarnął z półki. Wysłuchałem dokładnie instrukcji i spojrzałem się na listę zakupów
- Gąbki
- Ręczniki (to już mam)
- Obrus
- Świece zapachowe
     - Dam radę – zaśmiałem się i spojrzałem z zainteresowaniem na cenę misia  gdy chłopak już mi zniknął mi z pola widzenia, 8,000 Yen… ojojo trzeba będzie go wziąć na osobny rachunek. Wróciłem do działu a artykułami do higieny i zgarnąłem z tam tond dwie paczki z gąbkami w różnych kolorach i ruszyłem dalej szukać obrusu, po drodze zahaczając o zapachowe świeczki. Zapach pomarańczy z papryczką chilii, truskawki i jeszcze waniliowe, po dwie z każdego zapachu. No i oczywiście te w małych szklanych miseczkach a nie te piękne ozdabiane i wydziwne. Prostota nade wszystko i cena… no i dotarłem do obrusów, gdzie wybrałem podobny do tego co mieliśmy wcześniej i poprosiłem jednego z pracowników o ten wzór, chłopak najwyraźniej mnie rozpoznał, bo nap oczątku zrobił zdziwioną minę, dlaczego Fukuzawa kupuje w jakimś tanim markecie, a następnie dlaczego takie tanie rzeczy, no co też jestem człowiekiem normalnym nie musze mieć obrusu z bawełny zbieranej ręcznie na górach himalajskich. Podszedłem do kasy i spodziewałem się podobnej sytuacji na szczęście było spokojniej i bez jakiś udziwnień do czasu aż wyciągnąłem moją platynową kartę. Chłopak w tym momencie się zdziwił, ale nie wypytywał. Zmęczony już tą całą sytuacją ruszyłem do samochodu wrzucając wszystko do bagażnika nie licząc misia, którego razem z rachunkiem dałem chłopakowi… oczywiście misia na rachunku nie było, bo wiem że chłopak czułby się winny że tyle wydałem na niego…
     - To co czas na lody ?- powiedziałem i wyruszyliśmy do małej kawiarenki, która nie wyglądała na bogatą… ani wytworną - Zawsze chciałem cie tu zabrać, ale bałem się że mnie wyśmiejesz – powiedziałem nieco speszony -Za czasów kiedy chodziłem jeszcze na studia i też wyliczałem sobie wszystkie kupione rzeczy, tutaj przychodziłem ze znajomymi, tanio ale naprawdę smacznie – mówiłem z nostalgicznym uśmiechem - Skoro mamy być ze sobą szczerzy to trochę takich faktów z mojego życia ci się przyda – powiedziałem cmokając chłopaka w polik jak jeszcze siedzieliśmy w aucie - Zamawiamy i cupniemy sobie na ławeczce obok… nie ukrywam ten weekend jest bardzo ciekawy – zaśmiałem siei wychodząc z auta otworzyłem drzwi chłopakowi.

Ostatnio zmieniony przez WojtaSenpai (19-04-2019 o 20h10)



Wróciłem
https://i.pinimg.com/originals/e9/0c/32/e90c32ffde8342ac299ac1c6ba56ba78.gif

Online

#46 19-04-2019 o 19h29

Straż Absyntu
maciejka666
Szeregowiec
maciejka666
...
Wiadomości: 77

https://www.zupimages.net/up/19/15/lyr1.png
Po przemyśleniu wszystkich za i przeciw, mogłem jakoś powoli poukładać sobie w głowie to, jakbym chciał przedstawić starszemu całą sytuację. Podniosłem głowę oraz ściszyłem muzykę, gdy mężczyzna znalazł się w aucie. Złapałem za podane mi rzeczy, kładąc misia sobie na udach. Przejrzałem rachunek, skupiając się najbardziej na świecach. Pomarańcza z papryczką chilli, to mój ulubiony zapach, super, iż o tym pamięta. Truskawka i wanilia, to może być ciekawe, tym bardziej jak zapali się je razem.
Pokiwałem głową przytakująco, gdy Yamato zapytał, o kawiarnię. Jedziemy, potrzebuję teraz słodyczy. Chcę dużo lodów! Zjem nawet trzy gałki, albo cztery! Jedynie, mój obiad będzie trochę mniejszy. Zapiąłem pas, patrząc na widoki za oknem. Słuchałem uważnie kochanka, łapiąc go za dłoń nim ten zdążył wyjść z auta.
-Skoro ty mi coś wyjawiłeś, to ja też muszę. Wiem o co chcesz zapytać, więc ci o tym opowiem.- Westchnąłem cicho, wyłączając muzykę oraz odpinając pas. Jest mi bardzo miło z tego powodu, że Fuku-kun chciał mnie wziąć do miejsca, gdzie ma dobre wspomnienia zza czasów swoich studiów. Zacisnąłem pięści na swoich kolanach.
-Akiko-chan była moją dziewczyną. Chodziliśmy ze sobą w sumie przez trzy miesiące. Zawsze mówiła do mnie sensei, choć byliśmy w tej samej klasie. Była urocza i głupiutka, strasznie przypominała mi moją młodszą siostrę.- Zaśmiałem się cicho, lecz szybko spoważniałem. Opiekowałem się nią. Czułem się przy niej taki dorosły! Jednak musiałem to wszystko zepsuć przez swoją, aż wulgarną szczerość. Dlaczego nie wyobraziłem sobie, że ją tym skrzywdzę?!
-Rozkochałem ją w sobie, a następnie rzuciłem, mówiąc, iż uświadomiłem sobie, że jestem gejem. A ona podobała mi się tylko ze względu na zielone oczy...- Mruknąłem ciszej, zaciskając swoje dłonie na miśku. W ogóle nie patrzałem teraz na Yamato. Czułem, że zawiodłem go totalnie. Nadal boli mnie to wspomnienie, jak biedna myślała, że to właśnie z jej powodu, moja orientacja jest taka, a nie inna. W końcu jak mogła pomyśleć, skoro z nią zerwałem tydzień po naszym pierwszym razie? Widząc jej cierpienie, po prostu się do niej uśmiechnąłem, proponując byśmy zostali przyjaciółmi.
-Nadal się trzymamy, bo Akiko jest kuzynką Tomoko-chan. Udaję cały czas, iż nie widzę jak dziewczyna na mnie patrzy. Jestem takim wielkim dupkiem, a nadal się jej podobam!- Warknąłem ostatnie zdanie, szukając w telefonie pewnego folderu. Tam właśnie były moje zdjęcia z zielonooką, jak jeszcze ze sobą kręciliśmy. Mam je pochowane, bo nie chcę na nie patrzeć, acz jednocześnie nie jestem w stanie ich usunąć. W końcu w tamtych chwilach też byłem szczęśliwy. Skrzywdzić tak delikatną i wrażliwą dziewczynę to grzech, czyste przestępstwo!
Podałem Yamato telefon, jednocześnie wychodząc z pojazdu. Zostawiłem pluszaka na swoim siedzeniu. Usiadłem na ławce, czekając, aż Fukuzawa przejrzy zdjęcia i do mnie dołączy. Jest mi ciężko, ale jednocześnie czuję ulgę. Nie mam już chyba żadnego sekretu, którym mógłbym skrzywdzić mojego partnera. W sumie byłem z nią jeszcze przed studiami. Byłem... głupim gówniarzem, który nie potrafi szanować płci przeciwnej, w sumie nadal nie potrafię. Jeśli nie są one, spokrewnione ze mną lub nie są moimi przyjaciółkami, to nie umiem się do nich odzywać. Mój wewnętrzny ja nienawidzi kobiet. To chyba przez moją mamę...

...


Odpisy w weekend~
https://zupimages.net/up/19/11/m4hm.jpg

Offline

#47 19-04-2019 o 21h30

Straż Obsydianu
WojtaSenpai
Żołnierz Straży
WojtaSenpai
...
Wiadomości: 463

_______________https://fontmeme.com/permalink/190414/2528da2be19385586a658310359a6dbd.png

      Niestety nie zdążyłem wyjść z auta i zostałem powstrzymany przez chłopaka. Usiadłem wpatrując się w twarz chłopaka... i słuchając jego przemyśleń, znam go jako miłą osobę, która wszystkich nie licząc kobiet traktuje uczciwie i miło... ale to co usłyszałem trochę mnie zszokowało, nie na tyle by to dać po sobie poznać, ale małe zdziwienie co do jego osoby u mnie się pojawiło, gdy ten zaczął opowiadać nie odzywałem się, po prostu słuchałem i starając się nie naruszać chłopaka uczuć w tym momencie, gdy dostałem jego telefon do rąk i zacząłem przeglądać jego zdjęcia za dzieciaka, z tą dziewczyną, to wcale mu się nie dziwie, że poczuł się tak dotknięty tą sytuacją, wyglądała ładnie, no i te zielone oczy, może fakt faktem przesadził z tak mocnymi słowami, ale dobrze wiem że chłopakowi brakuje taktu i ogłady w stosunku do kobiet.
     Westchnąłem ciężko odchylając głowę i opierając się na fotelu... Nie jest to aż tak ciężki grzech jak myślałem, ale rozumiem go, wiele osób skrzywdziłem tak jak on tą dziewczynę... wysiadłem z auta i ruszyłem do kawiarni, na szczęście ławeczka była tak ustawiona, że auta nie było widać więc praktycznie wymknąłem się nie postrzeżenie... Podszedłem do lady a miła starsza pani zrobiła zdziwioną minę
     - Yamato-kun dawno cie u nas nie było - zaśmiałem się drapiąc jedną ręką po tyle głowy lekko ją skłaniając
     - Przepraszam, obowiązki w pracy - zaśmiałem się a dziewczyna przytaknęła
     - No tak wy sławni ludzie pewnie non stop pędzicie przed siebie, to co zawsze? - zrobiłem zdziwioną minę
     - Pamięta pani jeszcze?
     - No a jak? Waniliowo-wiśniowe - przytaknąłem, aż nie wierze w to co słyszę, wspaniała kobieta.
     - A poproszę jeszcze kubełek, mmm ten smak, ten, ten i jeszcze ten, na to sos czekoladowy i posypka - kobieta zrobiła wielkie oczy
     - Jeju dla kogo to?
     - Dla mojego chłopaka - ta jedynie uśmiechnęła się ciepło i nie zadawała pytań już po chwili trzymałem swoje zamówienie i kubełek z pomarańczowymi, malinowymi, tuskawkowymi i czekoladowymi lodami polanymi sosem czekoladowy z tofii kruszonką. Więc ruszyłem w stronę ławeczki zachodząc chłopaka od tyłu, tak by mnie nie zauważył i podstawiając mu kubełek pod nos przez ramie.
     - Trzymkaj - powiedziałem siadając obok i obejmując młodszego ramieniem.
     - Nie gniewam się, żeby było jasne... - mówiłem jak zawsze spokojnym głosem - Znam cię i wiem że tak było by lepiej, zamiast oszukiwania jej, sam nie jednokrotnie, powiedzmy spławiłem, naprawdę miłe dziewczyny i chłopaków... robiąc im nadzieje, a ostatecznie rzucając, taką była barmanka, która pracowała u Isamu przed tobą, Touka - mówiłem nieco zaciskając dłoń na ramieniu chłopaka - Była jedyną dziewczyną, która naprawdę chciałem zatrzymać przy sobie... ale... praca była ważniejsza - tak, chciała bym zniżą wyjechać, ale wtedy miałem ostry okres w firmie...
     - Każdy ma coś za uszami... ale to co ty zrobiłeś, i to co ja zrobiłem to przeszłość... - przyciągnąłem nieco młodszego do siebie i ucałowałem w usta czując smak pomarańczowych lodów i kruszonki tofii. - Liczy się to co jest tu i teraz skarbie... i to że jesteś jaki jesteś teraz, nie to co było - uśmiechnąłem się ciepło i szczerze zajadając się swoim lodem. - To jak jesteśmy sobie w stanie nawzajem to wybaczyć i żyć tym co mamy? - powiedziałem patrząc w jego przepiękne niebieskie tęczówki, nie patrzałem na opinie publiczną czy pieniądze, chciałem po prostu być z nim... tu i teraz...
     - Etsu... chciał bym ci coś dać - powiedziałem odkładając moje pudełeczko na chwilę na bok... i skierowałem bardziej moją postawę w stronę chłopaka, sięgając pod marynarkę i wyjmując małe pudełeczko.
     - Wyjdziesz za mnie ?- otworzyłem małe pudełko w którym znajdował się pierścionek, srebrny z małymi zielonymi szmaragdami - Naprawdę chce spędzić z tobą resztę życia i jestem tego pewny mimo tego co mi powiedziałeś - powiedziałem lekko się uśmiechając i czekając na odpowiedź.



Wróciłem
https://i.pinimg.com/originals/e9/0c/32/e90c32ffde8342ac299ac1c6ba56ba78.gif

Online

#48 19-04-2019 o 23h27

Straż Absyntu
maciejka666
Szeregowiec
maciejka666
...
Wiadomości: 77

https://www.zupimages.net/up/19/15/lyr1.png
Siedziałem tak dość długą chwilę, zastanawiając się dlaczego mężczyzna jeszcze nie wyszedł z samochodu. Czyżby nie chciał mnie widzieć? Nie dziwię się, iż musiał to wszystko przemyśleć. Mi też za łatwo z tym nie było. Nie chodzi mi o samo zerwanie z Akiko-chan, tylko to jak szorstko to zrobiłem. Nie powinienem tak postępować, tym bardziej z osobą, gdzie wiedziałem, że coś do mnie czuje! Wstałem z zamiarem pójścia po Yamato, ale zaniechałem w sobie to, znów siadając po turecku na ławce. Przejechałem ręką po drewnie. Na pewno przydałoby się tej ławce malowanie. Westchnąłem, jednak nagle przed moją twarzą pojawił się kubek z lodami. Odchyliłem lekko głowę do tyłu z uśmiechem, gdy ujrzałem za sobą mojego partnera. Przyjąłem kubełek, dziękując cicho za lody. Bosz, ale pyszności! I to jak wiele! Nie zdziwiłbym się, jakby właśnie oczy zaczęły mi świecić z zachwytu. Takich dziecinnych poczynań nie mogłem u siebie zatrzymać. Oparłem się lekko o Yamato, gdy mnie objął.
Słuchałem go uważnie, przypominając sobie dokładnie, iż słyszałem już o Touce. Była to barmanka, która nagle wyjechała, zostawiając pana Isamu w lekkich tarapatach, bo brakowało mu pracowników. Jednak ani ja, ani pan Okabe nie mieliśmy pojęcia, iż w tą sprawę był też zamieszany Fukuzawa! Znieruchomiałem, słysząc, że dla niego praca była ważniejsza niż dziewczyna, która mu się podobała. Dlaczego więc wybrał potem mnie? Bo ja mu nie kazałem wybierać? Nawet się nie zorientowałem, iż połowa mojej porcji lodów znajdowała się już w moim brzuszku. Były takie dobre!
Zarumieniłem się lekko, gdy mężczyzna tak bez ostrzeżenia mnie przyciągnął i pocałował w usta. Ludzie się gapią! To wina Fuku-kun'a, bo jest ubrany w tak szykowny garnitur! Spojrzałem na niego z delikatnym uśmiechem.
-Skoro to wszystko działo się przed tym, jak się poznaliśmy, to pewnie że tak.- Oznajmiłem spokojnie. Mieliśmy już pewne rzeczy za sobą, zostało nam tylko cieszyć się szczęściem! Zrobiłem niezadowolony dzióbek na kolejne słowa ciemnowłosego.
-Dostałem już lody i misia, to będzie za dużo, głupolu.- Zaśmiałem się, robiąc to co starszy. Odłożyłem swoje lody między nogi, odwracając się bardziej do Yamato. Jeśli to następny całus, to wolałbym to zrobić w aucie, jak nikt nie będzie na nas patrzył... Otworzyłem szeroko oczy patrząc na zawartość pudełeczka, a następnie na twarz Fukuzawy. On mówi to w cholerę poważnie! Momentalnie zjadł mnie stres. Dlaczego musiał to zrobić w tej chwili?! Nie jestem odpowiednio ubrany, mogę być nawet brudny na twarzy i o tym nie wiedzieć! Nabrałem powoli powietrza w płuca, nie panikuj tak Etsuya! Mów coś idioto!
-Ano... Yamato, nie uważasz, że to trochę za wcześnie? Znamy się tylko dwa lata...- Co ja gadam?! Znałem go zaledwie miesiąc, kiedy się do niego wprowadziłem! Przecież to, że będziemy narzeczonymi, nie oznacza, iż musimy natychmiast wziąć ślub! Uśmiechnąłem się odrobinę zażenowany.
-Którą dłoń powinienem ci podać?- Tak, jestem taki głupi, że nie wiem na jaką rękę, ani palec, daje się pierścionek zaręczynowy! No niby miałem na poprawną odpowiedź pięćdziesiąt procent szans, ale wolałem się w takiej chwili nie wygłupiać. Pociągnąłem cicho nosem, sam będąc zszokowanym moim wzruszeniem. Odsunąłem swoje lody trochę dalej, aby móc się przytulić do kochanka. Miałem mokre oczy, ale nie chcąc tego pokazać, jeszcze bardziej się w niego wtuliłem, chowając swoją twarz w jego koszuli. Myślałem już dawno, jak to będzie spędzić z nim całe życie, ale nigdy nie spodziewałem się oświadczyn! Myślałem, że po prostu będziemy partnerami do starości. Przecież, nie możemy tutaj wziąć ślubu. Jak przyjmą to inni?! Niektórym nawet nie wspominałem, iż mam faceta, a co dopiero narzeczonego! Wybełkocz coś, a nie podciągasz nosem jak baba!
-Cieszę się bardzo i... skąd wiedziałeś jaki rozmiar wziąć? Nie był mega drogi, prawda?- Zacząłem wypytywać, odsuwając się odrobinę od Yamato. Przyjrzałem się w końcu pierścionkowi na swoim palcu, który pasował idealnie. Był ze srebra i posiadał trzy, jednakowej wielkości, zielone kryształki. To szmaragdy, co nie? Tyle dobrze, że chociaż są małe! Biżuteria była bardzo ładna, wręcz powiedziałbym, iż piękna. Bardzo mi się podobała, nie było w tym niepotrzebnego przepychu, ale pusta też nie była. Wyszeptałem podziękowania w stronę wyższego. Nadal byłem w szoku, nie wiedziałem kompletnie, jak w takiej sytuacji się zachować!


Odpisy w weekend~
https://zupimages.net/up/19/11/m4hm.jpg

Offline

#49 20-04-2019 o 22h30

Straż Obsydianu
WojtaSenpai
Żołnierz Straży
WojtaSenpai
...
Wiadomości: 463

_______________https://fontmeme.com/permalink/190414/2528da2be19385586a658310359a6dbd.png

     Uśmiechnąłem się lekko, słysząc słowa chłopaka... Nie lubił prezentów, przez co chciałem mu ich dawać jeszcze więcej, bo wiedziałem, że nie leciał na mnie z powodu pieniędzy... dlatego byłem pewny swoich słów, ale gdy chłopak zapytał się mnie czy to na pewno odpowiednia chwila moja nadzieja nieco zwiędła.
     - Nigdy nie jest za wcześnie - powiedziałem z uśmiechem, a gdy chłopak zapytał się na który palec powinien wsunąć obrączkę, jakby wszystko we mnie ożyło.
     - Na serdeczny palec, prawej dłoni głupolu - powiedziałem z uśmiechem i przytuliłem chłopaka gdy ten założył pierścionek. A słysząc jak ten podciąga nos zacisnąłem uścisk bardziej na nim, głupol, naprawdę prawdziwy głupol.
     - Ja też... bardzo - powiedziałem stulając nos w jego szubek głowy. - Twoje siostry mi pomogły - zaśmiałem się cicho - Pamiętasz co tydzień temu w weekend musiałem wyjechać do firmy? Trochę cie okłamałem bo w tą sobotę byłem z twoimi siostrami u jubilera i pomogły mi coś wybrać i nie nie był mega drogi - uśmiechnąłem się lekko
     - Nieco droższy od auta - widząc zdziwienie chłopaka zaśmiałem się i usiadłem normalnie teraz dopiero zauważyłem ludzi, którzy chyba nam klaskali wcześniej ale teraz się porozchodzili, czyli jednak w tych szczęśliwych chwilach nie wiesz co się dookoła ciebie dzieje. Uśmiechnąłem się do chłopaka - Żartowałem, nie był mega drogi, nie zarysował nawet lekko naszego budżetu, prawdopodobnie firma odpracowała go w parę minut po kupnie - powiedziałem uspokajając chłopaka i obejmując go jedną ręką stwierdziłem - To co dokańczamy lody, wizyta w markecie i lecimy na obiad? - powiedziałem łapiąc za kubeczek i wystawiając go jak do stuknięcia kieliszkiem...
     Później poszło już z górki, zakupy (chciało by się powiedzieć szybkie) ale nie, powrót do zaręczyn do rzeczywistości był bardzo szybka, sklep z artykułami żywnościowymi był dla mnie zawsze najgorszym przemarszem... tego nie bo za drogie, tego nie bo jest tańsze o 100 yen tamto i smakuje lepiej... powtórzę to poraz wtóry, na moim kącie jest teraz jakieś 5 bilionów yen... a ja zastanawiam się, czy zaoszczędzić na mleku, by wziąć lepszy ser. Eh bez komentarza. Po wszystkim wróciliśmy do domu i ruszyliśmy na wspólny obiadek, podszedłem do szefa sali, który wskazał nam nasz stolik i usiedliśmy do wspólnego obiadu z rodziną mojego narzeczonego.

Ostatnio zmieniony przez WojtaSenpai (21-04-2019 o 00h10)



Wróciłem
https://i.pinimg.com/originals/e9/0c/32/e90c32ffde8342ac299ac1c6ba56ba78.gif

Online

#50 23-04-2019 o 00h23

Straż Absyntu
maciejka666
Szeregowiec
maciejka666
...
Wiadomości: 77

https://www.zupimages.net/up/19/15/lyr1.png
Wywróciłem oczami, gdy Yamato oznajmił, że nigdy nie jest za wcześnie. Ja po prostu mam dwadzieścia trzy lata, jeszcze nie myślałem o ślubie! To raczej normalne, gdyż nadal jestem studentem. Za to Fukuzawa jest już bliżej trzydziestki, nie dziwię się, iż chce się ustatkować. Pamiętam ten dzień, gdy poznałem jego siostrę. Różowowłosa była tak zachwycona moim widokiem! Mówiła, że nawet się bała, iż Yamato zostanie wiecznym kawalerem, a sama jest od niego starsza i nadal nikogo nie ma! Ech, kobiety...
-Nie mów tak do mnie, sam jesteś głupol!- Zaśmiałem się promiennie, uspokajając już swoje emocje. Przecież nie będę płakać, tym bardziej słysząc tyle osób naokoło nas! Oni klaszczą! Momentalnie skuliłem lekko ramiona. Nie jestem osobą, która kocha być w centrum uwagi, ale przy Fuku-kun chyba jest to nieuniknione.
-Ty kłamczuchu jeden! A ja się przejmowałem, że ostatnio jesteś zawalony robotą!- Oburzyłem się, wycierając swoje wilgotne oczy bez zdejmowania okularów. Naprawdę myślałem, że ciemnowłosy ma dużo pracy. W końcu w weekend musiał pojawić się w firmie, dzisiaj też wykonał pilny telefon, a ja się obwiniałem o to, iż zaciągam go do baru na moją nocną zmianę! Oszust! Już nie będę miał dla niego litości! Niech dzisiaj tylko spróbuje coś wypić, nie licząc kieliszka białego wina do obiadu! Zastygłem w bezruchu, słysząc cenę pierścionka. Złapałem za niego z zamiarem ściągnięcia go z palca, ale zatrzymałem się słysząc o żarcie. Uderzyłem piąstką lekko w klatkę piersiową starszego.
-Jesteś okropny.- Wiedziałem, iż znów naciągał fakty, czyli mówił jaka to jego firma jest bogata. Boję się, jak tak nadal będzie wydawał pieniądze, to w końcu się skończą. W ogóle ten mężczyzna nie potrafi oszczędzać! Stuknąłem się z nim kubeczkiem lodów, które powoli zaczynały się roztapiać.
Zakupy w markecie jak zawsze były okropnie męczące. To znaczy, ja je lubiłem! Kochałem liczyć co lepiej wyjdzie kupić, stawiając sobie poprzeczkę coraz wyżej. Zastanawiałem się czasem, czy nie zacząć zbierać kuponów, ale Yamato chyba by mnie zamknął w domu i sam robił zakupy żywieniowe. A tego nie chcemy, no przynajmniej ja nie chcę. Lecz za to, to ja muszę wysłuchiwać jego marudzeń oraz foszków. On nie może pojąć, że nie wolno mu tak po prostu przejść się po supermarkecie i pakować wszystko do koszyka co chce.
Z powrotem do domku, to moja osoba znów przejąłem kierownice. Zaparkowałem nawet równolegle! Ale to w ogóle nie było trudne z takim autem... Na dodatek zapomniałem, iż mamy zakupy w bagażniku, więc znów musiałem prze parkować samochód. Beznadzieja... Z wszystkimi zakupami weszliśmy do windy, aby jeszcze przed obiadem je rozpakować. Wszystko wylądowało tam gdzie powinno, a misiu na naszym łóżku, jednak bardziej po mojej połowie posłania. Niestety czekał nas 'miły' posiłek z moją rodzinką. Czyży teraz po części nie była też i piwnookiego? Tak, chętnie się z nim nimi podzielę, może ich nawet sobie zabrać!
-Spóźniliście się, Etsuya, co tak długo robiłeś?- No tak, bo to wszystko moja wina. Yamato jest czysty jak łza, a ja jestem ten zły i okropny, który niszczy dobre imię mojego mężczyzny. Przywyknijcie, ja już to dawno zrobiłem. Przeprosiłem jedynie cicho, siadając do stolika. Od razu podniosłem dłoń by kelner podał nam karty menu. Zacząłem przeglądać swoją, ignorując zupełnie gorliwe spojrzenia siostrzyczek.
-Mogę się wam pochwalić, zdałem prawo jazdy.- Przerwałem w końcu krępującą ciszę, która nastała podczas wybierania dań. Odłożyłem kartę, przyglądając się twarzom rodziców. Jak zawsze za wiele emocji się przez nie, nie przedarło. Tylko lekki uśmiech taty, ale mama była zawsze królową pokerowej twarzy. Dziewczyny natychmiast mi pogratulowały.
-Mam nadzieję synu, że zdałeś wszystko za pierwszym razem. Nie powinieneś skazywać pana Fukuzawe na niepotrzebne wydatki.- Już miałem wykrzyczeć, iż nawet monety od Yamato nie pożyczyłem na swój egzamin, ale powstrzymałem się końcówką sił. Niepotrzebnie bym się wkopał, w końcu moi rodzice myślą, że nie pracuję! Tylko siostrom powiedziałem prawdę, czasem też przychodzą na coś słodkiego podczas dnia. Wracając, rodziciele łatwiej przyjęli to, że Yato-kun jest moim sponsorem, niż myśl, iż pracuję w barze. Ach, sorry, w zapyziałym barze, jak to ta kochana kobieta powiedziała. Powiedziałem tylko, iż zdałem za pierwszym razem i o to nie musi się martwić. Każdy coś sobie wybrał, ja tym razem postawiłem na coś mniej syczącego i mniejszego, czyli naleśniki z farszem na ostro. Nie będą na pewno tak dobre jak pana Okabe, ale chociaż zjem coś, na co miałem dzisiaj ochotę.
-W ogóle nie powiedziałam wam, mam chłopaka! Ma na imię Ryuu, ma dwadzieścia trzy lata i studiuje logopedię ogólną oraz kliniczną.- Złapałem Yamato za dłoń, ściskając ją na razie delikatnie. To był ten jasnowłosy chłopak, z którym piła szejki tydzień temu u mnie w barze?! On nie wyglądał w ogóle na taki wiek! Myślałem, że góra o rok jest od niej starszy. Uderzyłem lekko ręką o stół.
-On jest dla ciebie za stary! Ma tyle lat co ja, jest pomiędzy wami za duża różnica!- W ogóle, gdzie go niby wytrzasnęła?! Hanae jest na profilu muzycznym, skąd tam jakiś logopeda? Blondyneczka nawet nie śpiewa, a gra na skrzypcach! Nasze dania zostały podane, więc musiałem puścić Yamato. Nie podobał mi się ten wredny uśmiech Hanae-chan.
-Onii-san, pomiędzy tobą, a Yamato-kun jest większa różnica wieku.- Upomniała mnie młodsza, a ja tylko spojrzałem zły na Fukuzawę, jakby to była właśnie jego winą. Przez niego nie mam jak teraz uprzykrzyć się siostrzyczce. Ona na razie jest za młoda na związki! Ma tylko dziewiętnaście lat! Na dodatek zaczęła z nim chodzić przed tym, jak nas sobie przedstawiła! Nie sprawdziłem go jeszcze! Nie wiem, czy jest godzien mojej siostry! Wbiłem widelec w swój naleśnik, jakbym chciał go zamordować, za co zostałem upomniany przez mamę. Super, też cię kocham mami.


Odpisy w weekend~
https://zupimages.net/up/19/11/m4hm.jpg

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2 3