Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1

#1 28-03-2019 o 19h13

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631


https://images90.fotosik.pl/150/24b4c0445db0074b.png

Fabuła opowiadania jest nam znana, regulamin również, a także zobowiązujemy się być grzeczni i go przestrzegać, coby to nas nie ścigano potem.

* ♂ Lincoln Thorn - PonętnyHubert *
* ♀ Nora Sheridan - BookLover1313 *


. . .

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (31-03-2019 o 11h02)


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#2 29-03-2019 o 13h08

Straż Obsydianu
BookLover1313
Szeregowiec
BookLover1313
...
Wiadomości: 112

https://fontmeme.com/permalink/190329/d2d3320b63f6d9fd9fe485f4871404c8.png

https://68.media.tumblr.com/3c9da415b09380c0f2aa22db68b90339/tumblr_nk90oiFkuP1rsvugro5_250.gifhttps://68.media.tumblr.com/52cf7cc30f6e997618a25cbcc2454329/tumblr_nk90oiFkuP1rsvugro6_250.gif
https://68.media.tumblr.com/9fd3700dafdeca3469659a9223d98064/tumblr_nk90oiFkuP1rsvugro7_250.gifhttps://68.media.tumblr.com/8710c453ee00a7141b85e0664075626a/tumblr_nk90oiFkuP1rsvugro2_250.gif

|N O R A   S H E R I D A N|

|S I E D E M N A Ś C I E   L A T|

|C Z T E R N A S T Y  L U T Y   W O D N I K|

|K O B I E T A   H E T E R O|

|1 6 4 C M   5 5 K G|

|A B R H +    W Y S P O R T O W A N A|

|B R U N E T K A   S I N G I E L K A|

|A U S T R A L I J K A   P R Z E W O D N I C Z Ą C A|

|O T W A R T A   N I E C I E R P L I W A|

|S Z C Z E R A   U P A R T A|

|U P R Z E J M A   Ł A T W O W I E R N A|

|P R A C O W I T A   W Ś C I B S K A|

|M A R Z Y C I E L K A   N A I W N A|

https://68.media.tumblr.com/c8bf066aba6c07aef02a32fcd861c817/tumblr_ol6h4iBrws1ue94z3o3_250.gifhttps://68.media.tumblr.com/00fc525ba1a8b867d1ecf3c2f8730eab/tumblr_ol7ni8sFtW1ue94z3o7_250.gif
https://68.media.tumblr.com/fd7b03857064fd6b89dd5a328aecd7bf/tumblr_ol7ni8sFtW1ue94z3o5_250.gifhttps://68.media.tumblr.com/eadb4dcd1dd2515982d039f03f842694/tumblr_o91jemB0Pq1ue94z3o2_250.gif


https://68.media.tumblr.com/9f0d4a032ec4b54e430c25e1eeb3c9cc/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco2_250.gif https://68.media.tumblr.com/1668f3f49d48dbc8c42071e5d7c9c034/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco3_250.gif https://68.media.tumblr.com/b11059662508021eab3b89c243c40aa4/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco4_250.gif https://68.media.tumblr.com/e4fc780304cd200bc598fbe41c2169ea/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco6_250.gif

Offline

#3 30-03-2019 o 15h13

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631


https://66.media.tumblr.com/f7a382135702c385297c409c99635543/tumblr_inline_pc7zdg2cac1rqq37j_400.gif https://66.media.tumblr.com/9aa02feb2dd942c7eec4050e79d37c4e/tumblr_inline_pc6ua2hwpw1rqq37j_400.gif
https://66.media.tumblr.com/f1591a4252f2dcfadf0fccfd4671e631/tumblr_inline_pc6tjlhzRu1rqq37j_400.gif https://66.media.tumblr.com/1ead758ffe0f0cbbf6780c197bfc3240/tumblr_inline_pc6tqlk64s1rqq37j_400.gif


lincoln "link" thorn ● siedemnaście lat ● pierwszy stycznia ● zodiakalny koziorożec ● heteroseksualny

metr osiemdziesiąt dwa wzrostu ● szczupły, wysportowany ● szatyn ● brązowe oczy ● dużo małych blizn na dłoniach

podejrzliwy ● na pierwszy rzut oka chłodny ● introwertyk ● wytrwały ● jego zimny rozsądek panuje nad nim bardziej niż uczucia


https://66.media.tumblr.com/a9d998b70234d2791a2b9a7fbe3f8b74/tumblr_inline_pc6tn3OFPt1rqq37j_400.gif https://66.media.tumblr.com/b6d7b89316f1a934882517820cf2ed8e/tumblr_inline_pc6tybW2by1rqq37j_400.gif
https://66.media.tumblr.com/5f0c6028a682ef60794c8d0fb0b4bc82/tumblr_inline_pc6ueeBx1r1rqq37j_400.gif https://66.media.tumblr.com/7e3304fd41fc1d9c708b7154ea6e35ed/tumblr_inline_pc6tqvuBqo1rqq37j_400.gif

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (30-03-2019 o 15h13)


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#4 31-03-2019 o 10h08

Straż Obsydianu
BookLover1313
Szeregowiec
BookLover1313
...
Wiadomości: 112

https://fontmeme.com/permalink/190329/d2d3320b63f6d9fd9fe485f4871404c8.png

   Nora już od rana krzątała się po pokoju. Miała dziś bardzo dużo rzeczy do zrobienia, a jako że była osobą bardzo zorganizowaną to wszystko powinno być zrobione co do minuty, aby mogła się wyrobić z czasem. Suszyła więc włosy w łazience, nerwowo spoglądając na zegarek, który wskazywał już szóstką dwadzieścia pięć. Z nowym rekrutem miała spotkać się o siódmej, a jeszcze nie była do końca ubrana.
-Włosy schnijcie szybciej proszę! - jęknęła manewrując suszarką we wszystkie strony. W końcu, gdy jej brązowe fale w końcu podeschły, wybiegła szybko z łazienki przeszukując szafę w poszukiwaniu nadających się do założenia ubrań. Nie to, żeby miała ich mało, tylko po prostu większość była w szkolnej pralni, a Nora zapomniała ich jeszcze odebrać. Jako, że zapowiadał się dość upalny dzień, to postawiła na kwiecistą sukienkę z lekkimi falbanami. Tak, powinno się nadać - pomyślała i znów zniknęła w łazience. Gdy ręcznik zastąpiła sukienka na jej ciele, brunetka od razu zabrała się za robienie delikatnego makijażu.
   Tym swoim krzątaniem, dziewczyna przebudziła swoją współlokatorkę, a zarazem najlepszą przyjaciółkę Lissę, która pojawiła się w drzwiach łazienki zaspana.
   -Postradałaś rozum, aby budzić mnie tak wcześnie? Wiesz przecież, że potrzebuję minimum dziesięciu godzin snu - powiedziała przecierając powieki i odgarniając swoje potargane blond włosy. Nora uśmiechnęła się przepraszająco w jej kierunku i odłożyła mascarę do swojej kosmetyczki.
    -Wiem, dlatego cały czas spóźniasz się na pierwsze zajęcia - roześmiała się i zajęła się malowaniem ust, jasnym błyszczykiem -Przepraszam Liz... Mam dziś po prostu sporo na głowie i chciałabym wszystko załatwić jeszcze przed południem. Najpierw spotkanie z nowym uczniem, potem krótka wycieczka, raporty...
   -Nowy uczeń? Ekstra! Daj później znać czy jest bardziej na tak, czy na nie - rzuciła wesoło Lisa, a potem wróciła z powrotem do łóżka. Nora przewróciła tylko oczami rozbawiona, a kiedy skończyła się malować spakowała jeszcze kilka potrzebnych rzeczy do torby, założyła na dłonie skórzane rękawiczki i opuściła pokój kierując się do głównego wejścia. Miała jeszcze dziesięć minut zapasu, więc postanowiła jeszcze przeczytać kilka informacji o nowym uczniu.
   Na szczęście, gdy dotarła pod bramę, nie musiała długo czekać. Od razu zauważyła czarny samochód z logiem szkoły na drzwiach, a przy nim stojącego chłopaka. Odetchnęła cicho i uśmiechnęła się podchodząc nieco bliżej.
   -Cześć. Nora Sheridan, przewodnicząca. Będę dziś twoim przewodnikiem po naszej Akademii - przedstawiła się, po czym razem weszli do środka.
   -Teraz przejdziemy do wycieczki po budynku. Bagaże zostaną przeniesione do twojego pokoju, więc nie musisz się nimi martwić. To będzie koniec naszej wycieczki. A więc chodźmy...- ruszyli szerokim korytarzem, aż dotarli do jednej z sal.
   -W takich salkach zazwyczaj przyswajamy wiedzę teoretyczną. Na parterze znajdują się sale od 10 do 40, natomiast na pierwszym piętrze od 50 do 90. Tutaj natomiast mamy gabinet dyrektora, a tam salę gimnastyczną, siłownię i salę do medytacji. W drugim skrzydle natomiast jest stołówka. Posiłki są podawane w godzinach dziewiątej, dwunastej, piętnastej i osiemnastej. Niestety w tej, jak i w innych szkołach, są podziały na grupy, więc dobrze by było, gdybyś dołączył do którejś z nich, abyś miał gdzie usiąść. Przejdźmy więc na wyższe piętro - odgarnęła kosmyki włosów, które opadły na jej twarz, a potem wskazała chłopakowi schody, po których szybko weszli na górę.
   -To piętro nie różni się zbytnio niczym od poprzedniego. Też jest dość sporo pomieszczeń, jednak w nich głównie uczymy się panować nad swoimi umiejętnościami. Na tym piętrze znajduje się też skrzydło szpitalne, bo czasami niestety dochodzi do wypadków, ale spokojnie jeszcze nie zdarzyło się, aby ktoś tutaj umarł. Do tego jest jeszcze biblioteka, jednak do niektórych pozycji mają dostęp wyłącznie uczniowie z wyższą rangę no i nauczyciele oczywiście. Na wyższych piętrach są już akademiki, więc zaprowadzę cię do twojego pokoju. Cisza nocna obowiązuje standardowo od szóstej rano do dziesiątej wieczorem. Co do opuszczania murów szkoły... Oczywiście można, ale powinieneś kogoś o tym poinformować. Tu masz jeszcze swój plan zajęć i kartę biblioteczną - podała mu te wszystkie rzeczy, po czym skierowali się na wyższe piętra.
   -Oczywiście na zewnątrz mamy jeszcze swoje boisko o którym zapomniałam wspomnieć. A no i będziesz dzielił pokój z współlokatorem. Ma na imię Jed i jest w porządku. - w końcu doszli pod pokój 362.
   -Gdybyś miał jakieś pytania to jestem do dyspozycji. Mam nadzieję, że będziesz się tutaj dobrze czuł - posłała uśmiech w jego kierunku i wyciągnęła dłoń na pożegnanie. Wiedziała, że chłopak musiał się teraz przyzwyczaić do nowego otoczenia, do nowych znajomych.

Ostatnio zmieniony przez BookLover1313 (31-03-2019 o 12h03)


https://68.media.tumblr.com/9f0d4a032ec4b54e430c25e1eeb3c9cc/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco2_250.gif https://68.media.tumblr.com/1668f3f49d48dbc8c42071e5d7c9c034/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco3_250.gif https://68.media.tumblr.com/b11059662508021eab3b89c243c40aa4/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco4_250.gif https://68.media.tumblr.com/e4fc780304cd200bc598fbe41c2169ea/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco6_250.gif

Offline

#5 31-03-2019 o 13h12

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/153/78bbeeca40df8bcagen.png


        Brązowowłosy chłopak wpatrywał się podejrzliwie w ogromny budynek Akademii. Już wiele razy otrzymywał jakże szlachetny tytuł „nowy”. Jednak w każdej kolejnej placówce nie wytrzymywał zbyt długo. Chodził do normalnych szkół, gdzie nikt nie był w stanie uczyć go, jak powinien panować nad swoimi mocami. Rodzice wstydzili się go i nie chcieli zrozumieć, że odseparowanie syna od jego świata może jedynie pogorszyć sytuację. Link miał problemy i to jeszcze jakie. Jego moc była potężna jak na ten wiek, a nikt do tej pory nie nauczył go, jak dobrze ją spożytkować.
        Miał szczerą nadzieję, że wśród swoich, w specjalnej szkole dla ludzi takich jak on, będzie nie tylko bezpieczny, ale nauczy się… Nauczy się żyć jak przeciętny nastolatek.
        Link był podejrzliwy i nieufny. Kierował się rozsądkiem, lecz jednocześnie wiedział, że i sobie nie zawsze może ufać. Stał niedaleko bramy, tuż przy czarnym samochodzie, który go tutaj przywiózł. Jeszcze tak wcześnie rano… Poprzedniej nocy nie spał prawie w ogóle, nie wiedział czego się spodziewać od nowego miejsca. Właśnie dlatego pod jego oczami widniały ogromne sińce.
        Wkrótce pojawiła się dziewczyna. Przedstawiła się jako Nora Sheridan. Link zmusił się do uśmiechu, który można by uznać za dość przyjazny. Nie chciał być brany za dziwaka i kogoś z kim w ogóle nie można się dogadać. Bo można było, oczywiście. Nie przepadał za towarzystwem ludzi, lecz nigdy ich nie nienawidził. W tamtej chwili był tak zestresowany tym co go czeka, że nawet nie potrafił szczerze się uśmiechnąć. „Minus dziesięć punktów do charyzmy” pomyślał.
        Niepewnie podążył za brunetką, rozglądając się dookoła. Tak jak szkoła imponowała na zewnątrz… Tak w środku wyglądała dość zwyczajnie. A przynajmniej zwyczajnie na tyle, że Thorn nie musiał się bać o zepsucie czegokolwiek poprzez samo oddychanie. Uważnie słuchał przewodniczącej, próbując zapamiętać wszystkie istotne informacji. Pomimo naprawdę dużych chęci, był niemal w stu procentach pewny tego, że większość przydatnych rzeczy wyleciało mu z głowy. Tak, zdecydowanie zbyt wiele informacji na raz. Jeszcze trochę i mózg się chłopakowi przegrzeje.
        Nie odzywał się, nie chcąc być niemiłym. Uznał, że najlepiej będzie jak wszelkie pytania zostawi na sam koniec. Dziewczyna w końcu wręczyła mu także plan lekcji i kartę biblioteczną. Przejrzał szybko nazwy zajęć. Zerknął zdziwiony na Norę. Przyzwyczajenie się do nowego środowiska z pewnością zajmie mu dłużej, niż początkowo się spodziewał. W Akademii było tak… Inaczej. Zaczął obawiać się, że nawet do tego miejsca nie będzie w stanie się dopasować.
        Stanęli przed pokojem numer 362. Chłopak spojrzał na drzwi niepewnie. Przez to wszystko zapomniał, że będzie zmuszony dzielić z kimś pokój. Koniecznie musiał znaleźć sobie jakieś miejsce, w którym będzie mógł poprzebywać sam. Westchnął głęboko, wyciągnął dłoń i krótko uścisnął rękę Sheridan.
        - Macie może jakiś przewodnik po szkole? Bo nie ukrywam, że mógłby się przydać – mruknął, uśmiechając się delikatnie. Mapa też nie byłaby najgorsza. Nie ma bata, Link wiedział, że się zgubi. Niby korytarze nie były takie zawiłe, ale ten chłopak w stresie, który teraz przeżywał, mógłby się w restauracji zgubić.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#6 31-03-2019 o 13h47

Straż Obsydianu
BookLover1313
Szeregowiec
BookLover1313
...
Wiadomości: 112

https://fontmeme.com/permalink/190329/d2d3320b63f6d9fd9fe485f4871404c8.png

  Zamrugała kilkakrotnie słysząc jego pytanie i miała ochotę strzelić się z otwartej dłoni w czoło. Jak mogła o tak ważnej rzeczy zapomnieć?
  -Tak, oczywiście. Wybacz, zupełni o tym zapomniałam - powiedziała grzebiąc w torbie. W końcu wyciągnęła z niej niedużą broszurkę w formie książeczki i wręczyła ją chłopakowi.
  -Niestety muszę już iść, mam jeszcze trochę spraw do ogarnięcia. Gdybyś mnie potrzebował to mam pokój 294. Do zobaczenia na śniadaniu - posłała mu delikatny uśmiech, po czym odwróciła się na pięcie i skierowała się ku schodom. Zeszła na parter i weszła do gabinetu dyrektora, wcześniej oczywiście pukając. Poczekała chwilę, aż pani Torleen skończy swoją rozmowę przez telefon, a gdy odłożyła słuchawkę, brunetka pewnie przekroczyła próg jej gabinetu.
  -Przyniosłam pani te raporty z ostatniego tygodnia - wręczyła siwowłosej kobiecie plik kartek, na co ta pokiwała głową przyglądając im się uważnie spod okularów.
  -Dobrze. Jak ten nowy uczeń? - zapytała chowając dokumenty do jednej z szuflad.
  -Jest nieco... małomówny. Jednak myślę, że się zaadaptuje. - dyrektorka pokiwała tylko głową, a gdy zadzwonił kolejny telefon, rzuciła Norze spojrzenie, aby ta wyszła więc dziewczyna szybko opuściła jej gabinet.
   Później postanowiła zajrzeć do komitetu zarządzania imprezami szkolnymi, bo dziś miał się u nich odbyć wieczór karaoke, więc Nora chciała wiedzieć jak im idą przygotowania. Weszła do niedużego pomieszczenia, gdzie siedziała dość wysoka, rudowłosa dziewczyna z nosem wściubionym w ekran tabletu. Już odkąd tu przybyła nie pałała do Nory sympatią. Mało tego czuła się od niej o wiele ważniejsza, dlatego że jej matka pełniła rolę dyrektorki akademii.
   -Danielle jak idą przygotowania do wieczoru? - zapytała w końcu brunetka podchodząc nieco bliżej, bo najwyraźniej dziewczyna nie zdawała sobie sprawy z jej obecności. Uniosła tylko na nią swoje zielone oczy i lekko uniosła brew do góry.
  -Fantastycznie. Chłopcy popołudniu będą ustawiać sprzęt, a w międzyczasie Maria, Ally i ja zajmiemy się dekoracjami. Dlaczego pytasz? Myślisz, że nie damy rady? - spytała po chwili krzyżując ręce na piersi, na co Sheridan przewróciła tylko oczami teatralnie.
  -Nie. Po prostu zastanawiam się czy czegoś wam nie brakuje i czy nie potrzebujecie pomocy - mruknęła. Danielle zaśmiała się i pokręciła głową.
  -Skarbie... Prędzej usunęłabym moje wszystkie media społecznościowe i zrezygnowała z kosmetyków, niż poprosiłabym ciebie o pomoc - odparła. Najwyraźniej nie było sensu już z nią dyskutować, więc Nora skierowała się do stołówki, gdzie powoli zostawało podawane śniadanie. Już słyszała szmery i rozmowy w okolicach stołówki, więc jak najszybciej wparowała do środka, aby nie musieć stać w ogromnej kolejce. Szybko zawinęła tackę i nałożyła sobie jedzenie, po czym usiadła przy stoliku, gdzie siedziała Liz.


https://68.media.tumblr.com/9f0d4a032ec4b54e430c25e1eeb3c9cc/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco2_250.gif https://68.media.tumblr.com/1668f3f49d48dbc8c42071e5d7c9c034/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco3_250.gif https://68.media.tumblr.com/b11059662508021eab3b89c243c40aa4/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco4_250.gif https://68.media.tumblr.com/e4fc780304cd200bc598fbe41c2169ea/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco6_250.gif

Offline

#7 31-03-2019 o 16h52

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/153/78bbeeca40df8bcagen.png


        Co prawda Nora zapomniała o broszurze, lecz w oczach Linka wciąż była porządną przewodniczącą. Nie znał jej i być może się mylił, ale dziewczyna wydawała się być konkretna i dbająca o swoje obowiązki. W poprzednich szkołach takie osoby były na wagę złota. Zazwyczaj przewodniczący zupełnie ignorowali Lincolna. Zapewne uważali, że pomaganie nowemu jest stratą czasu. Chłopak wcale nie winił ich za takie podejście. Plotki zawsze szerzyły się z prędkością światła i prawdopodobnie w większości szkół, w których bywał Thorn, dało się usłyszeć legendy o dziwnym dzieciaku, który wyleciał z placówki, nim zdołał zapamiętać chociażby kilka nazwisk kadry nauczycielskiej.
        - Dzięki, zapewne jeszcze kilka razy nawiedzę cię z pytaniami – zażartował chłopak, choć zaczynał myśleć, że wkrótce rzeczywiście będzie zmuszony odnaleźć pokój Sheridan. Koniec końców był to dla niego zupełnie nowy świat, a dziewczyna była na razie jedyną osobą, którą znał. No, już w ciągu paru minut miał poznać swojego współlokatora. Jed, o ile dobrze zapamiętał, zdaniem Nory był w porządku. Właśnie taką miał nadzieję Link. Zdecydowanie nie chciał się z nikim użerać.
        Przewodnicząca zniknęła chwilę później, a Lincoln wpatrywał się w drzwi przed sobą. W dłoniach trzymał wszystkie papiery i inne potrzebne rzeczy, które otrzymał od Nory. Obawiał się tego co go czeka. Obawiał się, że wejdzie do tego pokoju i już nie wyrwie się z tego świata. W końcu wziął kilka oddechów i położył dłoń na klamce. ”Żegnaj stresie i stary świecie. Witaj nowy. Obyśmy się polubili” pomyślał, po czym nacisnął klamkę i popchnął drzwi.
        - Chłopie! Siema, Jed jestem! Jesteś nowy? Jaką masz moc? Co tak mało rzeczy przywlokłeś? – Oczom Linka ukazał się wysoki blondyn, który najwidoczniej miał pewne problemy z ilością zadawanych pytań. Zdezorientowany Thorn wszedł do pokoju, zamknął za sobą drzwi i jak gdyby nigdy nic wyminął nowego kolegę, by usiąść na wolnych, świeżo pościelonym łóżku.
        - Coś dużo tych pytań jak na początek – przyznał szczerze. Zerknął na przywiezione przez siebie rzeczy. Faktycznie, dość mało ich było… Lecz nie to było ważne, prawda? - Jestem Lincoln – przywitał się po chwili, a Jed nieśmiało podszedł do niego i usiadł obok, zachowując dystans.
        - Wybacz, podekscytowałem się trochę. Miło cię poznać – odparł nagle onieśmielony blondyn. Link nie spodziewał się tak nagłej zmiany u chłopaka. Mimo wszystko wydawał się być na tyle w porządku, że mógł zaryzykować i postarać się być dla niego przynajmniej znośnym współlokatorem. Jakby nie patrzeć, to będą zmuszeni dość często spędzać ze sobą czas, więc Thorn musiał spiąć się i spróbować nie wylecieć z jedynej szkoły, która rzeczywiście mogłaby mu pomóc.
        Rozmawiali stosunkowo krótko. Jed zorientował się, że Lincoln nie należy do ufnych i rozmownych ludzi. Zachował się niezwykle wyrozumiale, dając nowemu uczniowi przestrzeni, której po prostu potrzebował. Thorn rozpakował swój niewielki dobytek i zdecydował, że jak najprędzej powinien wyjść na śniadanie. Jeszcze się zgubiłby po drodze i tyle byłoby z jedzenia. A żołądek zaczynał się domagać.
        Jak się okazało, wcale nie tak trudno było dostać się na stołówkę. Oczywiście kolejka po śniadanie rosła z każdą chwilą, więc chłopak pospieszył się. I tak był jednym z ostatnich, którzy dotarli na śniadanie. Odebrał swoją porcję, a potem zamarł. Nie miał pojęcia gdzie pójść. Wszędzie było zdecydowanie zbyt wielu ludzi. Nie podobało mu się to. Nie chciał dołączać do żadnej z grup. Nigdy nie należał do towarzyskich osób. Podszedł do jednej ze ścian, po czym ignorując spojrzenia ludzi, usiadł, opierając się o nią plecami.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#8 31-03-2019 o 22h03

Straż Obsydianu
BookLover1313
Szeregowiec
BookLover1313
...
Wiadomości: 112

https://fontmeme.com/permalink/190329/d2d3320b63f6d9fd9fe485f4871404c8.png

  Dziewczyna odetchnęła błogo, kiedy włożyła sobie do buzi trochę chłodnej jajecznicy. Była już tak mega głodna, że kiedy zaczynało jej burczeć w brzuchu to miała wrażenie, że zaraz jej żołądek rozsadzi.
  -Spokojnie, nikt ci tego nie zabierze - roześmiała się Lissa i trąciła delikatnie ramieniem koleżankę -I jak ten nowy? Opowiadaj!
Nora przewróciła oczami i przełknęła to co miała w ustach, a potem popiła jeszcze łykiem gorącej herbaty zanim postanowiła odpowiedzieć blondynce.
  -Sama nie wiem. Wydaje się miły, ale wydaje mi się, że jest trochę skryty. Nie miałam jednak okazji, aby się z nim bliżej zaprzyjaźnić. Tylko oprowadziłam go po akademii - wzruszyła ramionami, a potem zmieniła temat, chcąc uniknąć natłoku pytań od strony Lissy, na temat nowo przybyłego chłopaka. Kiedy skończyła spożywać swój posiłek, zaniosła tackę na odpowiednie miejsce, a gdy już miała wychodzić zauważyła siedzącego Lincolna pod ścianą. Szczerze mówiąc była nieco zdziwiona tym, że nie siedzi przy żadnym stoliku, jednak patrząc na to z drugiej strony to przecież nikogo nie znał i możliwe, że nie wiedział jak się wpasować w tłum. Odetchnęła cicho i postanowiła do niego podejść.
    -Hej. Podłoga musi być niewygodna do siedzenia i spożywania posiłku - powiedziała rozbawiona, po czym ukucnęła aby móc lepiej z nim rozmawiać.
    -Następnym razem, jeśli oczywiście chcesz, możesz usiąść ze mną i moją koleżanką Liz. Jest trochę... roztrzepana ale mimo wszystko bardzo miła - zaproponowała i odgarnęła włosy -Do zobaczenia na zajęciach.
   Stanęła na równych nogach i opuściła stołówkę. Zerknąwszy na zegarek, postanowiła zajrzeć jeszcze w jedno miejsce. Opuściła budynek i przeszła kilkadziesiąt metrów do niedużego domku znajdującego się na terenie akademii. Otworzyła drzwi kluczem, po czym weszła do środka.
  -Już się bałem, że nie przyjdziesz -odezwał się starszy, wychudzony mężczyzna poruszający się o lasce. Nora westchnęła pod nosem i odłożyła torbę na jedno z krzeseł, po czym przysiadła wraz z mężczyzną na łóżku.
   -Tato wiesz, że nie zawsze udaje mi się być o tej samej porze co zawsze. Jak się czujesz? - zapytała przejęta. Jej ojciec od bardzo dawna chorował na rzadką chorobę, która z każdym kolejnym dniem pochłaniała jego zdrowe komórki, przez co jego ciało stawało się coraz słabsze.
   -Słabo. Ledwo mogłem wstać z łóżka. Musisz mi pomóc Nora. Zabrać trochę tego bólu ode mnie - odezwał się, po czym wyciągnął do niej swoją rękę. Brunetka przez dłuższą chwilę wpatrywała się w jego bladą i pomarszczoną dłoń, a potem powoli pokiwała głową. Ściągnęła rękawiczkę i dotknęła jego zimnej skóry. Od razu poczuła straszliwy ból przeszywający jej ciało. Czuła się jakby miała się zaraz rozpaść. Gdy chciała zabrać swoją dłoń, mężczyzna wzmocnił swój uścisk, więc brunetka po prostu szybko się wyrwała, widząc że odzyskał siły.
    -Wystarczy! Ja muszę... muszę już iść - rzuciła i chwyciła torbę, a potem wybiegła z domku.
   Kiedy znalazła się na świeżym powietrzu miała wrażenie, że zaraz się przewróci, jednak szybko przytrzymała się jakiegoś wolno stojącego drzewa. Wzięła kilka głębokich oddechów, po czym założyła rękawiczkę z powrotem i ruszyła pewnym krokiem w stronę akademii, a potem do sali, gdzie miała swoje pierwsze zajęcia. Opadła na jedno z wolnych miejsc, na samym końcu sali i potarła swoje obolałe skronie. Czuła się strasznie otumaniona, w uszach dzwoniło jej jakby ktoś ciągle uderzał o siebie garnki, a do tego miała wrażenie, że jej głowa zaraz eksploduje. Mocno zacisnęła powieki, a potem zasłoniła dłońmi uszy starając się jakoś przerwać te okropieństwa.

Ostatnio zmieniony przez BookLover1313 (31-03-2019 o 22h04)


https://68.media.tumblr.com/9f0d4a032ec4b54e430c25e1eeb3c9cc/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco2_250.gif https://68.media.tumblr.com/1668f3f49d48dbc8c42071e5d7c9c034/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco3_250.gif https://68.media.tumblr.com/b11059662508021eab3b89c243c40aa4/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco4_250.gif https://68.media.tumblr.com/e4fc780304cd200bc598fbe41c2169ea/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco6_250.gif

Offline

#9 02-04-2019 o 23h50

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/153/78bbeeca40df8bcagen.png


        Jedna z dziewczyn w poprzedniej szkole często śmiała się, że Lincoln jest swego rodzaju stalkerem. Głównie dlatego, że najczęściej widziała go, gdy obserwował z daleka ludzi. Często wpatrywał się w kilka wybranych osób i z braku zajęcia wymyślał różne historie, analizował zachowanie, a czasami najzwyczajniej w świecie gapił się w martwy punkt, a że ktoś tam nagle stanął bądź usiadł, to nie było jego winą! Tak czy siak nie miał zbyt pochlebnej opinii przez plotki, które z tego powstawały. Link wzdychał tylko i ignorował nieprzychylne komentarze. Zawsze był gdzieś z boku i nie rozumiał dlaczego ludzie nie potrafili po prostu zaakceptować tego, że jest trochę inny niż wszyscy. Zwyczajnie lubił obserwować, nawet mógł to nazwać odruchem, a znudzeni nastolatkowie zrobili sobie z tego niezłą zabawę. Szkoda tylko, że nie należała ona do zabawnych.
        W Akademii z pewnością znajdowały się osoby „należące” do tej samej kategorii co on, lecz Lincoln wolał pozostać w swoim towarzystwie. A przynajmniej do czasu, dopóki nie poczuje się pewniej. W końcu było to dla niego zupełnie nowe środowisko, więc dziwne byłoby gdyby od razu się zaaklimatyzował. Siedział więc pod ścianą i skubał po trochu jajecznicę. Nie czuł głodu, a bynajmniej nie w tamtym momencie. Nagle stracił apetyt, ale dobrze wiedział, że już za chwilę jego żołądek może się zbuntować i zacząć wołać o jedzenie. Dlatego jadł powoli, ciesząc się z harmidru panującego na stołówce, bo przynajmniej nikt nie miał okazji słyszeć burczenia w brzuchu. Chłopak uśmiechnął się w duchu. Przynajmniej miał rację.
        Kątem oka obserwował uczniów Akademii. Nie wyróżniali się niczym, a przynajmniej gdy patrzyło się na nich stosunkowo krótko. Thorn jednak uważnie obserwował niektórych nastolatków. Tak jak zawsze zaczął wymyślać różne historie i zastanawiał się jakie życie mogliby mieć niektórzy. Była to całkiem interesująca gra, a przynajmniej dla kogoś takiego jak Link. Tym razem jednak oprócz pisania ludziom historii, zastanawiał się również jakie moce mogliby posiadać.
        Nagle widok przysłoniła mu przewodnicząca, która tak niedawno oprowadzała go po szkole. Spojrzał na nią zdezorientowany, marszcząc brwi. Nie sądził, że do niego podejdzie ktokolwiek, a co dopiero Nora. Owszem, Linkowi wydawało się, że należy do tych rzeczywiście dobrych i zaangażowanych przewodniczących, ale myślał, że raczej o nim zapomni. Nic z tego, jak się okazało. Chłopak nawet się ucieszył, że w nowej szkole była choć jedna życzliwa osoba.
        - No ogólnie rzecz biorąc to całkiem wygodnie mi się siedzi – mruknął jeszcze dość niepewnie, lecz po chwili posłał Sheridan delikatny uśmiech. Chłodna podłoga nie przeszkadzała mu, dopóki dookoła nie przysiadali się ludzie. Podczas spożywania posiłków Link wolał zupełną samotność. W innych aspektach życia nawet zgadzał się na towarzystwo innych, choć pozostawał nieufny.
        - Dzięki, pomyślę o tym – odparł uprzejmie, nie chcąc od razu odrzucać propozycji Nory. Może i głupio tak robić komukolwiek nadzieje, ale dzięki temu Lincoln miał poczucie, że jest odrobinę milszy i mniej „chłodny”. Kiwnął dziewczynie głową na pożegnanie, a tej po chwili już nie było.
        W wolnej chwili, kiedy Thorn czekał na pierwsze zajęcia, zaczepiło go kilkoro uczniów. Wypytywali o dosłownie wszystko i nawet prywatne aspekty życia. Biedaczyna poczuł się tak niezręcznie, że musiał czym prędzej pozbyć się towarzystwa. Nie mógł i nie chciał używać swoich mocy, więc użył niezwykle pomocnej sztuczki. I dość głupiej, aczkolwiek działała! Mruknął tylko, że zaraz zwymiotuje i koniecznie musi iść do pielęgniarki, więc ci co nie chcieli znaleźć się w polu rażenia, niemal natychmiast zniknęli. A Link miał święty spokój.
        Ostatecznie dotarł żywy do środka Sali, gdzie po chwili zajął jedną z ławek przy oknie. Usiadł na samym tyle, nie chcąc być w centrum uwagi uczniów. A tak mógł spokojnie obserwować i zająć się sobą. Ewentualnie robieniem notatek, bo nie miał bladego pojęcia jak wyglądały poszczególne lekcje w Akademii. Zerknął w prawo i natychmiast zmarszczył brwi w zastanowieniu. Dwie ławki od niego usiadła Nora. Nie wyglądała najlepiej, a wręcz okropnie. Link wpatrywał się chwilę w dziewczynę, nie będąc pewnym czy powinien podejść i zapytać, czy jednak pozostać na swoim miejscu. Nie do końca odnajdywał się w jakimkolwiek pocieszaniu, więc wątpił aby jego obecność zmieniła cokolwiek. Zresztą, nim zdecydował się na jakiekolwiek działanie bądź jego brak, do sali wkroczył nauczyciel.

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (13-04-2019 o 17h29)


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#10 03-04-2019 o 21h32

Straż Obsydianu
BookLover1313
Szeregowiec
BookLover1313
...
Wiadomości: 112

https://fontmeme.com/permalink/190329/d2d3320b63f6d9fd9fe485f4871404c8.png

   Dziewczynę z tego okropnego stanu wyrwał dopiero trzask zamykanych drzwi. Uchyliła powieki i spojrzała w tamtą stronę. Pan Stewart, który właśnie wkroczył do sali. Był to dość niski mężczyzna, o dość okrągłej sylwetce z kilkoma włosami na krzyż na głowie.  Rozejrzał się uważnie, jakby swoim wzrokiem chciał prześwietlić wszystkich uczniów, a potem westchnął pod nosem.
  -Hayes i Jefferson po raz kolejny nie pojawili się na moich zajęciach. Czy oni uważają, że bez tego przedmiotu zdadzą egzaminy? No to okropnie się mylą... - powiedział mężczyzna coraz bardziej się gorączkując. Zaczyna się... - pomyślała Nora starając się skupić zupełnie na czymś innym niż na pulsującym bólu głowy. Zdawała sobie sprawę, że przesadziła z użyciem swojej mocy i teraz będzie musiała ponieść za to konsekwencje. Przez chwilę słuchała narzekań pana Stewarta, jednak po paru chwilach poczuła okropne duszności oraz nieprzyjemne drapanie w gardle. Wzięła głęboki wdech i powoli wypuściła powietrze z ust, ale zaraz zaniosła się gwałtownym kaszlem. Nie wiedziała co się dzieje. Nie potrafiła nabrać powietrza do płuc. Dusiła się. w ustach czuła charakterystyczny metaliczny smak, więc spojrzała na swoją rękę, którą zasłaniała sobie usta i zauważyła poplamioną skórę krwią.
   -Niech ktoś wezwie pomoc!- usłyszała głos Lissy, która błyskawicznie się przy niej znalazła -Oddychaj Nora, oddychaj...
   Nagle zrobiło się wielkie zamieszanie, a wokół brunetki zebrało się kilka osób. Wśród nich zauważyła przejętą pielęgniarkę, która natychmiast podwinęła jej rękaw, wprowadziła strzykawkę pod jej skórę i wstrzyknęła do jej krwi pewną substancję, która spowodowała że wszystkie dolegliwości po prostu przeszły. Ból ustąpił, kaszel też i dziewczyna mogła w końcu swobodnie oddychać.
   -Wszystko dobrze? To był już twój trzeci atak w tym tygodniu -zmartwiła się Lissa, na co brunetka powoli pokiwała głową.
   -Nic mi nie jest - mruknęła Nora i podniosła się z ławki. Zaraz jednak zakręciło jej się w głowie, więc aby nie stracić równowagi przytrzymała się pierwszego lepszego ramienia, które jak się okazało należało do Lincolna.
   -Nora zabiorę cię na obserwację. Kochanie, czy mógłbyś mi pomóc ją zabrać do mojego gabinetu? - zwróciła się pielęgniarka w stronę chłopaka, który aktualnie przytrzymywał dziewczynę. Sheridan chciała zapewnić pielęgniarkę, że wszystko z nią już dobrze, jednak widząc minę swojej przyjaciółki już nic nie powiedziała. We trójkę opuścili salę i ruszyli korytarzem w kierunku gabinetu pielęgniarskiego. Kiedy dotarli na miejsce, kobieta otworzyła drzwi i podziękowała Lincolnowi za jego pomoc, wpuszczając Norę przodem. Brunetka tylko posłała nowemu znajomemu uśmiech, zanim drzwi zdążyły się zamknąć, po czym przysiadła na łóżku.
   -Nora...
   -Niech pani po prostu powie, że jestem nieodpowiedzialna, każe mi się oszczędzać i mnie stąd wypuści - przerwała jej i skrzyżowała ręce na piersi. Kobieta westchnęła tylko pod nosem, po czym wzięła kilka rzeczy do badań i podeszła bliżej dziewczyny.
   -Nie będę ci prawić kazań. Zbadam ci tylko oddech, ciśnienie i krew, dobrze? Żadnych pytań- odparła, na co Nora lekko skinęła głową, a potem kobieta zabrała się do roboty. Po przeprowadzonych badaniach stwierdziła, że jak na razie wszystko jest w normie, jedynie ciśnienie jest nieco podwyższone więc dała jej jakąś pigułkę, a potem brunetka opuściła gabinet.
   Czuła, że musi coś ze sobą zrobić. Jej mięśnie aż domagały się jakiegokolwiek wysiłku fizycznego, co było pewnie spowodowane tym środkiem, który wcześniej podała jej pielęgniarka. Zawitała więc szybko do swojego pokoju, gdzie przebrała się w luźniejsze i wygodniejsze ciuchy, a później skierowała się na dół do niedużej sali treningowej, gdzie było kilka sprzętów, w tym worek treningowy. Założyła na dłonie rękawiczki bez palców, związała włosy w wysoki koński ogon, a potem zaczęła uderzać w worek, swobodnie poruszając się na ugiętych nogach.


https://68.media.tumblr.com/9f0d4a032ec4b54e430c25e1eeb3c9cc/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco2_250.gif https://68.media.tumblr.com/1668f3f49d48dbc8c42071e5d7c9c034/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco3_250.gif https://68.media.tumblr.com/b11059662508021eab3b89c243c40aa4/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco4_250.gif https://68.media.tumblr.com/e4fc780304cd200bc598fbe41c2169ea/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco6_250.gif

Offline

#11 13-04-2019 o 17h33

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/153/78bbeeca40df8bcagen.png


        Lincoln starał skupić się na słowach nauczyciela, które tak naprawdę nie wnosiły niczego do jego życia, lecz mimo wszystko próbował. Mężczyzna narzekał i nikt nie przerywał jego tyrady, a w tym czasie Thorn coraz częściej zerkał kątem oka na Norę. Dziewczyna wyglądała źle… Nie, nie źle, okropnie. Wyglądała na osobę cierpiącą. Widział jak blada stała się jej skóra, jak zaciska wargi, zapewne z bólu. Jeszcze nie tak dawno była taka wesoła, wręcz pełna energii. Teraz natomiast to wszystko zniknęło, a Link niemal czuł jej ból. Co takiego mogło się wydarzyć w tak krótkim czasie? Może to sprawka jej mocy? Jego samego też niekiedy dopadały przerażające bóle głowy, lecz nigdy tak silne…
        Chłopak już wstawał, by zainterweniować, lecz nagle stan dziewczyny się pogorszył. Nieznajoma mu blondynka, zapewne przyjaciółka Sheridan, o której ta wspominała podczas śniadania, podbiegła niemal natychmiast. Większość uczniów wstała zdezorientowana, lecz tylko niektórzy, ci najbliżej, zebrali się wokół ławki Nory. Link wpatrywał się zdezorientowany w duszącą się dziewczynę. Nie rozumiał co się działo. Po krótkiej chwili do akcji wkroczyła pielęgniarka i wstrzyknęła coś do żyły brunetki. Jakby za dotknięciem magicznej różdżki oddech Nory uspokoił się, mogła swobodnie oddychać i nie kaszlała już. Thorn zerknął zdziwiony na pielęgniarkę. Co to była za substancja?
        Nawet nie minął jeden dzień, a Lincoln był tak zdezorientowany jak nigdy wcześniej. Koniecznie musiał dowiedzieć się jak najszybciej jak działał ten nowy dla niego świat. W jego głowie pojawiało się coraz więcej pytań, ale nie otrzymywał żadnych odpowiedzi.
        Spojrzał na Norę, która upierała się, że wszystko z nią w porządku. Może i ten atak, jak to nazwała przyjaciółka dziewczyny, zniknął z pomocą zastrzyku, lecz Link nie wierzył, że rzeczywiście „nic jej nie jest”. Nie ma bata, koniecznie musiała odpocząć. Przecież Nora to człowiek, a nie superbohaterka, zresztą jak każdy w szkole. Thorn już otwierał usta, żeby powiedzieć, że powinna z powrotem usiąść, lecz Sheridan nagle osłabła. Złapała Lincolna za ramię, a ten natychmiast odruchowo przytrzymał dziewczynę, byleby nie opadła i niczego sobie nie zrobiła.
        - Oczywiście – odparł na słowa pielęgniarki. Dobrze że znajdował się tuż obok, jeszcze Nora rozbiłaby sobie głowę o ławkę… Westchnął, po czym jedną ręką objął dziewczynę w pasie. Powoli wyszli z klasy. Link co chwila zerkał na przewodniczącą i upewniał się, że jest w miarę dobrze i nie zaczyna mdleć. Pielęgniarka w końcu zatrzymała się przed swoim gabinetem, a Lincoln niepewnie puścił Norę. Po tym co widział, nie do końca chciało mu się wierzyć, że będzie dobrze. Coś poważnego musiało się stać, aby doprowadzić kogoś do takiego stanu…
        - Do usług, proszę pani. Trzymaj się Nora. – Posłał dziewczynie delikatny uśmiech, a po chwili drzwi zamknęły się. Stał jeszcze chwilę przed nimi i rozmyślał, lecz potem otrząsnął się i wrócił do sali lekcyjnej. Nikt oprócz nauczyciela i przyjaciółki Sheridan nie zapytał czy jest już z nią lepiej. To było zastanawiające. Czyżby uczniowie przyzwyczaili się do tego typu ataków?
        Przez resztę zajęć Link skupiał się jedynie na obserwacji i zastanawianiu się. Głowa zaczynała go od tego boleć. Zdecydowanie nie powinien tyle myśleć o niedawnej sytuacji. Nic mu to nie dawało oprócz irytacji niewiedzą. Że też musiał być taki podejrzliwy i ciekawski… Potrząsnął głową. Powinien był skupić się na lekcji. Następnego dnia zapewne również mógłby być świadkiem jakiejś niecodziennej sytuacji. Kolejnego również. Może i któregoś dnia przyzwyczai się i zrozumie, że to norma w tym świecie…


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#12 14-04-2019 o 19h54

Straż Obsydianu
BookLover1313
Szeregowiec
BookLover1313
...
Wiadomości: 112

https://fontmeme.com/permalink/190329/d2d3320b63f6d9fd9fe485f4871404c8.png

   Dziewczyna po kilkudziesięciu dobrych minutach uderzając w worek, odetchnęła głęboko ze zmęczenia. Czuła się już o wiele lepiej. Wyzbyła z siebie tej energii z którą musiała z siebie wyrzucić. Otarła swoje mokre czoło, a potem zsunęła gumkę z włosów, które opadły jej na ramiona. Poczuła jak ogromny ciężar spada z jej ramion.
   Opuściła salę do ćwiczeń i skierowała się do swojego pokoju. Na szczęście przez to, że trafiła do pielęgniarki, nie musiała wracać na resztę swoich zajęć. Wiedziała, że są one ważne, jednak mogła się założyć, że pewne informacje, które im przekazują nie będzie jej potrzebne w życiu.
   Weszła powolnym krokiem po schodach dochodząc na wyższe piętro akademików. O tej porze szkoła była praktycznie pusta, więc mogła swobodnie, bez żadnego przecisku, poruszać się po korytarzach. Kiedy dotarła pod swój pokój, otworzyła zamek kluczami i weszła do środka. Czuła, że nie pachnie najlepiej, więc czym prędzej ruszyła do łazienki. Zrzuciła z siebie wszystkie ubrania, odkręciła wodę i weszła do kabiny prysznicowej. Gdy po jej ciele spłynęła gorąca woda, od razu poczuła jak wszystkie jej mięśnie się rozluźniają. Nabrała na gąbkę trochę żelu pod prysznic i zaczęła myć każdy skrawek jej ciała.
   Pod prysznicem siedziała dobre czterdzieści minut. Niechętnie opuściła jej gorącą oazę spokoju, kiedy zobaczyła godzinę na zegarku. Wiedziała, że dziś ma być to karaoke, więc musiała przed rozpoczęciem imprezy, zobaczyć czy wszystko jest przygotowane. Wysuszyła włosy i ubrała swoją sukienkę z powrotem, po czym opuściła pokój kierując się do sali gimnastycznej.
   Idąc korytarzem zauważyła znajomą sylwetkę. Lincoln wyglądał na dość zagubionego i zdezorientowanego, szczególnie że dość sporo osób go przypadkowo lekko trącało przechodząc obok. Podeszła bliżej i delikatnie dotknęła jego ramienia.
   -Hej Link - przywitała się łagodnie i odgarnęła kosmyki włosów z twarzy.
   -Chciałam z tobą porozmawiać, ale tu chyba nie ma sensu bo zaraz nas zdepczą -zaśmiała się -Idę na salę gimnastyczną doglądać przygotowań na wydarzenie. Może chciałbyś pójść ze mną?
   Kiedy chłopak się zgodził, oboje przecisnęli się przez tłum, a później wkroczyli do sali gimnastycznej, która była już udekorowana. Kilkoro uczniów zajmowało się jeszcze przygotowaniami, ale było tu o wiele ciszej i spokojniej niż tam.
   -Chciałam... Chciałam ci podziękować za wcześniej. No wiesz za odprowadzenie mnie do pielęgniarki i za to, że nie pozwoliłeś, abym upadła w sali -powiedziała uśmiechając się delikatnie.
   Nie zdążyli nawet zamienić dwóch zdań, kiedy podeszła do nich Danielle i oparła dłoń na ramieniu Lincolna.
   -Oh Nora... Nie rób z siebie takiej ofiary. To już zaczyna być męczące - powiedziała i zerknęła na chłopaka uśmiechając się słodko -Ty musisz być tym nowym, co? Może chciałbyś, aby ci pokazać kilka fajnych miejsc, gdzie można... przeczekać niektóre zajęcia i nie zostać przyłapanym? Jestem pewna, że ona ci ich nie pokazała. W końcu jest taka ułożona.
   Nora przewróciła oczami zirytowana zachowaniem jej... koleżanki. Naprawdę czasami miała wrażenie, że Danielle miała wszystkich facetów w garści i zastanawiała się jak ona to robiła.


https://68.media.tumblr.com/9f0d4a032ec4b54e430c25e1eeb3c9cc/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco2_250.gif https://68.media.tumblr.com/1668f3f49d48dbc8c42071e5d7c9c034/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco3_250.gif https://68.media.tumblr.com/b11059662508021eab3b89c243c40aa4/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco4_250.gif https://68.media.tumblr.com/e4fc780304cd200bc598fbe41c2169ea/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco6_250.gif

Offline

#13 16-04-2019 o 13h33

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/153/78bbeeca40df8bcagen.png


        Na jednej z ostatnich lekcji Lincoln został nieco zaatakowany przez nieznanych mu uczniów. Co prawda nie był to atak agresywny, nikt nie chciał go skrzywdzić, lecz miliony pytań zadawane przez nastolatków ponownie uderzyły go i tym razem tak mocno, że zdezorientowany nawet nie wiedział jak się wyplątać z tej sytuacji. Pięć osób, dwie dziewczyny i trzech chłopaków, wyglądali na naprawdę sprytne, inteligentne osoby. Ich pytania były przemyślane, a używane słownictwo wręcz zalatywało bełkotem naukowym. W pewnym momencie Thorn rozumiał jedynie tyle, że pytali o zastosowanie i właściwości jego mocy. Tym razem nawet nie wpadł na pomysł wyplątania się z ich sideł. Dlatego w końcu westchnął i zaczął odpowiadać na ich pytania, krótkimi zdaniami, nieco ich okłamując, bo nie wspomniał o paru istotnych elementach. Jednak piątka kujonów była zadowolona z wywiadu i po uprzejmym pożegnaniu usiedli na swoje miejsca.
        Cóż, to wydarzenie nieco wytrąciło Linka z równowagi. Czy każdy nowy uczeń był tak zasypywany pytaniami? W poprzednich szkołach raczej go ignorowano.
        Po lekcjach Lincoln odrobinę zabłądził. Może i dałby radę się odnaleźć, gdyby nie tłumy ludzi, z czego każdy podążał w inną stronę. Nawet gdy na korytarzu zrobiło się nieco miejsca, uczniowie wciąż trącali go ramionami, a ten jedynie burczał coś pod nosem niezadowolony. Nie miał bladego pojęcia gdzie powinien pójść. Nauczyciel wspominał o jakimś karaoke bodajże, ale nawet jeśli Lincoln miał obowiązek się zjawić, to po pierwsze nie wiedział gdzie ma się odbyć impreza, a po drugie przestał się orientować nawet w tym gdzie znajdował się obecnie. Całe szczęście, że wkrótce zjawiła się Nora.
        - Hej… - przywitał się, uważnie przypatrując się dziewczynie. Nie wyglądała już źle, wręcz przeciwnie. Jakby cała energia powróciła do niej ze zdwojoną siłą. Cholera, ta pielęgniarka to jakaś wiedźma czy co? Chłopak posłał jej delikatny uśmiech i kiwnął głową. - Jasne, mogę pójść. Szczerze, to nawet nie mam pojęcia gdzie teraz jestem, więc ratujesz mi tyłek – odparł nieco zakłopotany i po chwili ruszył za dziewczyną. Niedługo potem zjawili się na udekorowanej sali gimnastycznej. Link rozglądał się dookoła i milczał, lecz słowa Nory przywróciły go na ziemię. Spojrzał na nią zdziwiony.
        - Nie masz za co dzięk… - Chłopakowi w słowo weszła nieznana mu uczennica. Oparła dłoń na jego ramieniu jak gdyby nigdy nic. Zerknął na nią zdezorientowany. Za kogo ona się uważała? Link zmrużył oczy i wbij spojrzenie w tęczówki nieznajomej. Nie podobało mu się to, że dziewczyna chyba próbowała odciągnąć go od Sheridan, dość nieumiejętnie swoją drogą. Miała to nieszczęście spotkać na swojej drodze nieufnego introwertyka. - Może sama tam pójdziesz, co? – mruknął, posyłając jej delikatny uśmieszek.
        Jego oczy zabłyszczały, a kolor jego tęczówek na sekundę zmienił się na zielony. Głowa rozbolała go piekielnie, lecz zignorował ból. Dziewczyna zamrugała, a jej spojrzenie wydawało się nieco zamglone. Zdjęła dłoń z ramienia Lincolna, a po chwili z radosnym uśmiechem odeszła od niego oraz Nory. Thorn skrzywił się nieco, a po chwili swój, już normalny, wzrok, skierował na Sheridan.
        - No, wracając. Nie masz za co dziękować, po prostu stałem w odpowiednim miejscu, co nie? – odparł posyłając dziewczynie oczko, jakby przed momentem nic dziwnego nie miało miejsca.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#14 16-04-2019 o 23h02

Straż Obsydianu
BookLover1313
Szeregowiec
BookLover1313
...
Wiadomości: 112

https://fontmeme.com/permalink/190329/d2d3320b63f6d9fd9fe485f4871404c8.png

   Nora starała się zachować zimą krew, kiedy rudowłosa tak perfidnie z niej szydziła i uważała się za o wiele lepszą. Zresztą nie tylko od niej. Sądziła, że po prostu zazdrościła jej pozycji przewodniczącej i to dlatego była dla niej taka wredna. Najwyraźniej Lincoln nie był wzruszony jej szczenięcymi, słodkimi oczami oraz kobiecym wdziękiem, bo zaraz odesłał ją z kwitkiem. Danielle jakby zaczarowana odsunęła się od niego, a potem opuściła salę gimnastyczną. Brunetka uniosła brew ze zdziwienia i przeniosła wzrok na chłopaka, u którego mogła przysiąc, że przez chwilę zauważyła intensywniejszy odcień zieleni w jego oczach. A może jej się tylko zdawało?
   -No i szefową komitetu do spraw szkolnych imprez szlag trafił - skomentowała po chwili brunetka i skrzyżowała ręce na piersi. Domyślała się, że Link użył na niej swoich zdolności i szczerze mówiąc nie miała zamiaru go za to w jakikolwiek sposób karać. Jednak co teraz z przygotowaniami do karaoke? Powinien to ktoś w końcu zarządzać, prawda?
   -Cóż, ale i tak dziękuję. Gdyby nie ty to niezbyt fajnie mogło się to skończyć -odpowiedziała na jego kolejne słowa i delikatnie się uśmiechnęła. Wiedziała, że chłopak musi być nieco zdezorientowany, szczególnie że był to jego pierwszy dzień w akademii, a już tyle rzeczy ma do ogarnięcia.
   -Skoro Danielle opuściła strefę przygotowań to mam nadzieję, że nie masz teraz nic ciekawego do roboty. Wiem, że użyłeś na niej swojej mocy, co nie jest tutaj pochwalane ale spokojnie, nie wydam cię pod warunkiem, że trochę pomożesz - odparła rozbawiona i podeszła do pustej ściany na której miały zawisnąć balony. Podała jeden z nich Lincolnowi i sama zaczęła nadmuchiwać swój.
   -Mam nadzieję, że pojawisz się na imprezie. Co prawda jest ona szkolna, ale nie będzie na niej uczniów z młodszych klas i nauczycieli więc możemy trochę poszaleć z alkoholem. A takie nienadzorowane imprezy nie zdarzają się zbyt często, więc co ty na to? -zapytała wesoło, a potem weszła na ławkę i zaczęła przywieszać dekoracje. Naprawdę uwielbiała tego typu wydarzenia. Jest zawsze mnóstwo tańców, zabawy, wygłupów...
   -A tak w ogóle to jutro zastępuje pana Crow'a na zajęciach z samoobrony dla początkujących. Pewnie ty też będziesz musiał się na nich zjawić, więc na twoim miejscu bym się nie spóźniła, szczególnie że zaczynają się o ósmej rano, a wiadomo jak to jest po takiej nocy jak ta -dodała.
   Sala była już przepięknie udekorowana w różnokolorowe balony z helem i bez, w serpentyny, na środku, pod ścianą stała scena wraz z ogromnym ekranem na którym miały być wyświetlane słowa do śpiewanych piosenek, a nad sceną był napis "Niezapomniana noc". Po prawej stronie były rozłożone stoły na których miały pojawić się przekąski, a cały parkiet miał służyć tańcom.


https://68.media.tumblr.com/9f0d4a032ec4b54e430c25e1eeb3c9cc/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco2_250.gif https://68.media.tumblr.com/1668f3f49d48dbc8c42071e5d7c9c034/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco3_250.gif https://68.media.tumblr.com/b11059662508021eab3b89c243c40aa4/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco4_250.gif https://68.media.tumblr.com/e4fc780304cd200bc598fbe41c2169ea/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco6_250.gif

Offline

#15 18-04-2019 o 22h30

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/153/78bbeeca40df8bcagen.png


        Lincoln nigdy nie był dumny ze swoich mocy. Nienawidził ich od dnia, kiedy pojawiły się w jego życiu. Skomplikowały wszystko, całe jego życie. Rodzice obawiali się, że ich syn w każdej chwili może ich zabić. Nikt nigdy nie nauczył go panowania nad mocą, do wszystkiego doszedł zupełnie sam. Natrudził się, nacierpiał, lecz teraz przynamniej mniej więcej trzymał je w ryzach… Choć nie zawsze potrafił nad nimi zapanować. Sytuacja z niejaką Danielle wcale nie miała się wydarzyć. Linka trochę poniosło, bo nie przepadał za tego typu osobami. No i jak to Nora ładnie skomentowała, dziewczynę szlag trafił.
        - To można ponieść karę za używanie swoich mocy? Jak w poprzednich szkołach… - mruknął niezadowolony słowami przewodniczącej. Wydawało mu się, ze choć w tym miejscy będzie swobodniej. W placówkach śmiertelników użycie mocy przez Thorna równało się z jego wydaleniem ze szkoły. Tutaj miało być podobnie? Jeżeli tak, to chłopak czułby zawód. Często jego moce same się uwalniały i nie chciał nikogo krzywdzić…
        Chwycił balon, który podała mu Nora i nabrał powietrza w płuca. Nadmuchał szybko balon i zawiązał go, by nie uleciało powietrze. Dziewczyna w tym czasie weszła na ławkę i zaczęła przywiązywać dekoracje. Po chwili Link podał jej kolejny balon. Sięgnął po kolejnego, nadmuchał go, zawiązał i ponownie podał. Powstrzymywał się nieco od udzielenia odpowiedzi, bo miał szczerą ochotę zakopać się w pierzynie i schować przed ludźmi. Nie był typem imprezowicza. Impreza równała się spotykaniem nowych ludzi, a tego miał dość jak na jeden dzień. Nadmuchał jeszcze jeden balon, po czym mruknął coś pod nosem i odparł:
        - Mogę przyjść, ale nie wiem czy długo pobędę. Wiesz, średnio odnajduję się wśród ludzi – przyznał niechętnie, choć to akurat nawet ślepy mógłby zauważyć. Niechęć Thorna do długiego przebywania wśród ludzi zauważało sporo osób. Chłopak posiadał wręcz aurę introwertyczną. - Często macie tu takie imprezy? – zapytał do podtrzymania rozmowy, podając Norze balon.
        Na wspomnienie o zajęciach z samoobrony drgnął lekko. Uwielbiał sport i przykładowo często biegał, grał w siatkówkę… Lecz zajęcia z samoobrony kojarzyły mu się co najmniej źle. W jednej ze szkół na zajęciach szło mu zaskakująco dobrze i nawet instruktor chwalił jego umiejętność szybkiego przyswajania wiedzy. Jednak to co stało się, kiedy George, jeden z najbardziej irytujących przedstawicieli gatunku ludzkiego, zaczął mu grozić… Cóż, zajęcia nie skończyły się pozytywnie.
        - Jak się nie zgubię, to zapewne będę. Aż tak dobra jesteś w samoobronie? – zapytał uśmiechając się blado.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#16 20-04-2019 o 19h39

Straż Obsydianu
BookLover1313
Szeregowiec
BookLover1313
...
Wiadomości: 112

https://fontmeme.com/permalink/190329/d2d3320b63f6d9fd9fe485f4871404c8.png

   Dziewczyna była bardzo zdeterminowana jeśli chodzi o robienie dekoracji. Była osobą, która lubiła mieć wszystko dopięte na ostatni guzik. Niektórym to przeszkadzało, jednak Nora uważała, że jest to cecha z której powinna być dumna. Na pytanie Lincolna momentalnie odwróciła swoją uwagę od przywieszania balonów i zerknęła na niego z delikatnym uśmiechem.
   -Oh znaczy... To niezupełnie tak. Jest to akademia, dla osób które mogą swobodnie posługiwać się swoimi zdolnościami aby dobrze się tutaj czuli. Ale musimy też pamiętać o bezpieczeństwie. W końcu wszyscy powinniśmy czuć się tu bezpiecznie, prawda? - powiedziała łagodnie i wróciła do sprawy balonowej.
   Kiedy skończyli obwieszać jeden kąt, ruszyli do drugiego. Kiedy usłyszała kolejne słowa chłopaka pokręciła powoli głową.
   -Ale musisz przyjść. Chociaż na trochę, rozerwiesz się, rozluźnisz bo jak na razie wyglądasz na nieco spiętego. Wcale się nie dziwię no bo w końcu jesteś tutaj nowy, jeszcze nie ogarniasz niektórych rzeczy, ale niedługo poczujesz się tu jak w domu -przywiesiła kolejny balon, a gdy już skończyła zeszła z ławki i przyjrzała się dokładnie dekoracji. Stwierdziła, że wygląda to bardzo dobrze, a sali brakuje tylko zamontowania oświetlenia i głośników. Tym jednak mieli zająć się panowie, więc jej robota jak na razie się skończyła.
   -Co do organizacji imprez to... nie zdarzają się one zbyt często. Długo trwa przekonanie dyrektorki, poza tym jeszcze nauka, egzaminy, a młodsi uczniowie czasami powinni chodzić spać o dwudziestej pierwszej więc ciężko z tym wszystkim -mruknęła lekko rozbawiona i lekko rozżalona. Lubiła kiedy się tak ze sobą integrowali. Wtedy nie było lepszych, ani gorszych i wszyscy się dobrze bawili, nawet jeśli następnego dnia mieli jakiś egzamin do zaliczenia. Zamyśliła się na moment przypominając sobie imprezę z zeszłego roku, kiedy to upiła się na tyle, że obudziła się w pokoju Daniela Eastwooda niczego nie pamiętając. I właśnie to jej się podobało, że w takie dni, a raczej noce mogła przestać być tą odpowiedzialną osóbką i zaszaleć. Z zamyślenia wyrwał ją dopiero głos Linca, więc momentalnie zeszła na ziemię.
   -Nie przesadzałabym. Czasami pan Crow prosi mnie o zastępstwo, ale to tylko zajęcia dla początkujących, nic wielkiego - zaśmiała się, po czym wskazała na wyjście z sali gimnastycznej -Chodź, nie mamy tu już nic do roboty.
   Oboje opuścili salę i weszli na opustoszały już korytarz. Cóż... O tej porze już pewnie wyższe roczniki szykowały się na imprezę, a młodsze były na stołówce albo w pokojach licząc, że uda im się na tę imprezę wkręcić.
   -Słuchaj Link... Wszyscy jesteśmy tutaj inni. I każdy z nas przechodził przez to samo. Jeśli nie będziesz chciał przyjść zrozumiem, ale wiedz że jak coś to możesz do mnie przyjść w każdej chwili. Chcę być twoją przyjaciółką i nie mówię tego każdemu kto się tutaj pojawi. Po prostu czuję, że... że mamy wiele wspólnego - - dodała i lekko poklepała go po ramieniu. Wcale nie kłamała co do tego przeczucia. Miała wrażenie, że może mu zaufać w wielu kwestiach. Jednak zanim się przed nim otworzy, chciała się upewnić, że on czuje podobnie.

Ostatnio zmieniony przez BookLover1313 (20-04-2019 o 19h40)


https://68.media.tumblr.com/9f0d4a032ec4b54e430c25e1eeb3c9cc/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco2_250.gif https://68.media.tumblr.com/1668f3f49d48dbc8c42071e5d7c9c034/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco3_250.gif https://68.media.tumblr.com/b11059662508021eab3b89c243c40aa4/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco4_250.gif https://68.media.tumblr.com/e4fc780304cd200bc598fbe41c2169ea/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco6_250.gif

Offline

#17 23-04-2019 o 19h51

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/153/78bbeeca40df8bcagen.png


        Lincoln Thorn uważał się za człowieka raczej prostego, jeśli chodziło o dekoracje i wystrój wnętrz. Uwielbiał minimalizm i w tak urządzonych pomieszczeniach czuł się dobrze. Zwłaszcza, gdy mimo wszystko można było poczuć się jak w domu, jak u siebie, bo po prostu było przytulnie. Ciepłe kolory, rośliny… Tak, coś takiego pasowało Linkowi. Dlatego gdy obserwował wręcz setki balonów na sali, marszczył brwi i czuł się nieco przytłoczony. Oczywiście wiedział o tym, że imprezy szkolne zawsze rządziły się swoimi prawami i takie dekoracje były najzwyczajniej w świecie wręcz wpisane do definicji „impreza szkolna”, nie czuł się najlepiej. Bał się, że w końcu któryś z balonów pęknie, a potem kolejny i kolejny. Pewnie gdyby się zestresował na imprezie najprawdopodobniej takie wydarzenie miałoby miejsce.
        Link spojrzał z niepewnością na Norę. Oczywiście rozumiał to co mu przekazała, lecz zawsze gdy słyszał sentencję „wszyscy powinni czuć się tu bezpiecznie, prawda?”, zawsze wydawało mu się, że mimo wszystko dane miejsce nie zapewniało wystarczająco dużo ochrony, nie tyle by rzeczywiście czuć się w stu procentach bezpiecznie.
        - No właśnie, nowy… mruknął cicho. Niby powinien jakoś się integrować z ludźmi, jak to kazał mu szanowny ojciec, ale wciąż był introwertycznym sobą, ceniącym sobie samotność. Zmarszczył brwi, zastanawiając się nad imprezą, lecz Nora wkrótce się odezwała.
        Pokiwał głową, doskonale rozumiejąc problem. W poprzednich szkołach, z wyjątkiem dwóch, zawsze pojawiał się problem przekonania dyrektora szkoły o wydanie zgodny na imprezę szkolną. Tak jak wspomniała Sheridan, egzaminy, nauka i niezadowolenie młodszych uczniów, miało znaczenie.
        W końcu dziewczyna stwierdziła, że nie mieli już nic do roboty. Faktycznie. Aż Thorn zdziwił się, że tak szybko zleciał mu czas na sali gimnastycznej. Posłał Norze delikatny uśmiech, gdy opuszczali pomieszczenie. Wyszli na opustoszały korytarz, a chłopak odruchowo rozejrzał się, choć nie miał czego ani kogo obserwować. Jednakże już wkrótce i na korytarzu miały być tłumy nastolatków, podążających na imprezę. Gdy Nora się odezwała, oczy Lincolna niemal od razu zwróciły się w jej kierunku.
        - Em… To znaczy… - zaczął mamrotać zdezorientowany. Jeszcze nikt tak bezpośrednio nie zaproponował mu przyjaźni. W sumie, to nigdy nie miał prawdziwego przyjaciela, co mogłoby wydawać się smutne… - Dzięki, doceniam to – odparł wreszcie, drapiąc się po głowie i unikając spojrzenia Nory. Nie przywykł do takich sytuacji… Cholera, odkąd pojawił się w Akademii, ciągle coś go zaskakiwało, a był tu zaledwie jeden dzień. Czuł się przytłoczony tym wszystkim, musiał pobyć sam.
        - Może przyjdę na imprezę, zobaczę. W razie co będę tym zagubionym w tłumie dzieciakiem, jak zawsze. Cześć Noro – powiedział szybko i pożegnał się z dziewczyną. Posłał jej uśmiech, a po chwili podążał już w stronę swojego pokoju. No, a taką przynajmniej miał nadzieję.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#18 24-04-2019 o 21h41

Straż Obsydianu
BookLover1313
Szeregowiec
BookLover1313
...
Wiadomości: 112

https://fontmeme.com/permalink/190329/d2d3320b63f6d9fd9fe485f4871404c8.png

   Dziewczyna uśmiechnęła się tylko delikatnie, kiedy zauważyła jak Lincoln robi się nieco speszony. Rozumiała go, w końcu chyba nie na codzień słyszy coś takiego. Skinęła tylko głową, a potem skierowała się w stronę schodów, gdzie znajdowały się głównie pokoje damskie - w tym jej.
   -Do zobaczenia Link -rzuciła w jego kierunku i weszła na górę, a potem ruszyła w kierunku swojego oraz Lissy pokoju. Od razu, gdy Nora przekroczyła próg pokoju znajoma blondynka momentalnie się na nią rzuciła.
   -Tak się o ciebie martwiłam! Musisz przestać mnie tak straszyć, wiesz? Poza tym powinnaś do mnie przyjść jak już czułaś się lepiej, a nie się gdzieś szwendać po szkole- pouczyła ją, na co Sheridan tylko słabo się zaśmiała. Lissa była względem niej bardzo opiekuńcza i troskliwa. Nie mogła sobie wymarzyć lepszej przyjaciółki.
   -Nic mi nie jest, tak? A teraz pomóż mi się wyszykować na to karaoke bo szczerze mówiąc nie mam pojęcia co założyć... Jeansy i bluzka na ramiączka wystarczą?-mruknęła podchodząc do szafy w której obie trzymały ubrania. Blondynka słysząc jej słowa mocno się oburzyła.
   -Jeansy? Oszalałaś? Dzięki twojemu cudownemu gustowi żaden chłopak na ciebie nie spojrzy. Poczekaj zaraz coś ci pożyczę -oznajmiła i zaczęła przeszukiwać sterty ubrań.
   Nora wiedziała, że to trochę potrwa więc przysiadła na łóżku i zerknęła za okno. Niebo powoli robiło się ciemne, co oznaczało że nie miały zbyt dużo czasu do rozpoczęcia imprezy.
   -Znalazłam!-krzyknęła po chwili Lissa wymachując brunetce przed twarzą ciemnofioletową, rozkloszowaną sukienką bez ramiączek i sporą kokardą z tyłu -No dalej, przymierz ją.
   Dziewczyna chwyciła sukienkę i zniknęła w łazience. Nie była co do tego przekonana, w końcu takie sukienki zakładało się raczej na czyiś ślub albo jakąś inną uroczystość, ale na zwykłe karaoke? Nie protestując jednak szybko pozbyła się swoich dotychczasowych ciuchów i włożyła na siebie sukienkę. Zdążyła tylko otworzyć drzwi od łazienki, gdy usłyszała cichy pisk radości swojej przyjaciółki.
   -Jest idealna. Wyglądasz oszałamiająco. Dobra! Teraz ja muszę się ogarnąć -odparła i z powrotem zniknęła w stercie ubrań. Nora przejrzała się jeszcze w lustrze i stwierdziła, że rzeczywiście wygląda niczego sobie. Zrobiła sobie jeszcze delikatny makijaż, a swoje włosy potraktowała lokówką i już wyglądała jak księżniczka.
   Kiedy i Liz była gotowa, obie włożyły na nogi obcasy, po czym opuściły pokój kierując się na salę gimnastyczną. Od razu gdy zeszły na dół, usłyszały głośną, taneczną muzykę a przez oszklone drzwi przebijały się różnokolorowe światła reflektorów. Większość uczniów już się rozkręcała na parkiecie. Stanęły wraz z Lissą, gdzieś z boku i za chwilę podszedł do nich Jed wraz z dwoma napełnionymi piwem kubkami.
   -Drogie panie-mruknął podając im trunki. Brunetka upiła łyka i odetchnęła czując jak zimny alkohol przepływa jej przez gardło, po czym rozejrzała się.
   -Link przyszedł?-spytała, na co jego współlokator lekko pokręcił głową.
   -Nie wiem. Jak wychodziłem jeszcze leżał na łóżku, ale może wpadnie-odparł na tyle głośno, aby go usłyszała. Nora skinęła tylko głową, a gdy dopiły z Lisą swoje piwo weszły na parkiet i zaczęły tańczyć w rytm muzyki. Brunetka miała ostatnio tyle stresu, że musiała się jakoś zabawić i nie myśleć o tym wszystkim.


https://68.media.tumblr.com/9f0d4a032ec4b54e430c25e1eeb3c9cc/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco2_250.gif https://68.media.tumblr.com/1668f3f49d48dbc8c42071e5d7c9c034/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco3_250.gif https://68.media.tumblr.com/b11059662508021eab3b89c243c40aa4/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco4_250.gif https://68.media.tumblr.com/e4fc780304cd200bc598fbe41c2169ea/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco6_250.gif

Offline

#19 27-04-2019 o 17h32

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/153/78bbeeca40df8bcagen.png

        Link niemal wpadł do pokoju, zupełnie zapominając o tym, że wcale nie jest w nim samotny. Chociaż był to pierwszy dzień, a na początku dość optymistycznie jak na siebie podszedł do sprawy ze współlokatorem i ogólnym dzieleniem się czymkolwiek z obcą osobą, to w tamtej właśnie chwili błagał w myślach, żeby być w pokoju zupełnie sam. Niestety gdy tylko przekroczył próg pomieszczenia, ze swojego łóżka Jed zaczął go witać zdecydowanie zbyt głośno.
        - Hej, hej! Słuchaj, bo jest dzisiaj ta impreza, co nie? Idziesz? – zapytał, a Lincoln mimo względnych pozytywnych uczuć względem współlokatora, przymknął oczy, a na jego pytanie jęknął głośno, po czym rzucił się na swoje łóżko. Twarzą prosto w poduszkę oczywiście, co nieco bolało, lecz nie miało to dla bruneta większego znaczenia.
        Był wyczerpany całym dniem i miał serdecznie dość jakichkolwiek przeżyć. Na jego introwertyczne serduszko i umysł było to zdecydowanie zbyt wiele. Sama podróż do nowej placówki, w której zresztą zamieszkał, a internatów nienawidził, bo to oznaczało integrację z innymi. Miliony pytań i ludzi, którzy widocznie nie posiadali umiejętności rozróżniania, czy ktoś przypadkiem nie miał ochoty na towarzystwo innych. Dziwne zajęcia, jeszcze dziwniejsi uczniowie… To nie było na jego nerwy, a zwłaszcza ta akcja ratunkowa Nory. Dobrze, że z dziewczyną nic nie było, ale, cholera, Lincoln był wyczerpany nadmiarem „adrenaliny”.
        Jed zaczepił go jeszcze kilka razy, lecz brak funkcji życiowych u Lincolna sprawiły, że w końcu odpuścił i zaczął szeptać do siebie, podczas gdy szykował się na imprezę. Thorn w tym czasie zaczął jęczeć niewyobrażalnie, bo biedny nie wiedział co powinien zrobić. Chciał pozostać w pokoju zupełnie sam i odprężyć się, ale z drugiej strony… Z drugiej strony być może powinien był zmienić nieco w swoim życiu? Może powinien pójść na jedną imprezę i zobaczyć jakie to uczucie bycia względnie normalnym nastolatkiem? Zawsze mógł wrócić do pokoju, co z pewnością miałoby miejsce, gdyby tylko ruszył się z łóżka…
        - Nie wierzę w ciebie, Thorn – mruknął sam do siebie, po wyjściu Jeda, po czym dosłownie sturlał się ze swojego łóżka. W samotności i przez zmęczenie często wyprawiał dziwne rzeczy, o czym na szczęście nikt nie wiedział. Bo ich nie było w pobliżu, oczywiście.
        Brunet w końcu zebrał się w sobie i zdecydował. Pójdzie i wróci po godzinie. Tak, był to plan idealny. Niby wkręci się w życie towarzyskie, a tak naprawdę pozostanie sobą i przynajmniej nikt nie weźmie go ponownie za dziwoląga odseparowanego od cywilizacji. Podniósł się z podłogi i podszedł do szafy. Westchnął jeszcze, a potem wyciągnął z mebla potrzebną mu koszulę. Czy tego chciał czy nie, w rozciągniętej bluzie nie wypadało iść. Właśnie dlatego ubrał do swoich szarych jeansów czarno-białą koszulę w kratę, w której na szczęście dominowała czerń. Była to jedna z niewielu eleganckich rzeczy jakie posiadał, dlatego koniec końców właśnie w niej wyszedł z pokoju.
        Po pewnym czasie stanął wreszcie w zapełnionej sali gimnastycznej i powstrzymał odruch ucieczki. Zdecydowanie nie było to coś dla Lincolna, lecz ten wreszcie spiął poślady i ruszył naprzód! Z głośnym westchnięciem zaczął przeciskać się do przodu, mając nadzieję na znalezienie jakichś przekąsek bądź napojów.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#20 30-04-2019 o 15h16

Straż Obsydianu
BookLover1313
Szeregowiec
BookLover1313
...
Wiadomości: 112

https://fontmeme.com/permalink/190329/d2d3320b63f6d9fd9fe485f4871404c8.png

   Dziewczyna bawiła się naprawdę bardzo dobrze ze swoimi przyjaciółmi. Dzięki tym światłom, głośnej muzyce zupełnie zapominała o tym, że znajduje się w szkole. Jednak po parunastu dobrych minutach tańczenia poczuła, że chwilę musi odetchnąć i koniecznie napić się czegoś zimnego. Przecisnęła się pomiędzy tłumem tańczących ludzi, aż w końcu dotarła do stołu, gdzie znajdowały się wszelakiego rodzaju napoje oraz jedzenie. Wzięła sobie czysty, plastikowy kubek i nalała do niego soku pomarańczowego, po czym upiła z niego łyka i rozejrzała się po sali. Cieszyła się, że udało się to wszystko zorganizować na czas.
   Po chwili zauważyła znajomą postać, która przemknęła jej przed oczami. Dopiła więc swój napój i ruszyła tam, gdzie widziała znajomego chłopaka, a gdy go zauważyła przy jedzeniu, delikatnie się uśmiechnęła i podeszła bliżej.
   -Hej. Jednak przyszedłeś -odezwała się łagodnie i odgarnęła swoje kosmyki włosów z twarzy. Naprawdę cieszyła się, że go tutaj widzi. Zauważyła, że chłopak trzymał się na uboczu i wcale nie chciała go zmieniać, jednak chciała mu pokazać, że z nimi naprawdę można się bawić. Że ta szkoła to nie tylko nauka, ciężka praca i egzaminy ale również zabawa, przyjaciele i przede wszystkim po prostu rodzina.
    -Cóż jest trochę głośno, prawda? Ale nie ma się czemu dziwić, w końcu większość ludzi tutaj lubi się bawić przy głośnej muzyce roześmiała się, po czym nalała do kubeczka trochę ponczu wymieszanego z alkoholem i podała go Lincolnowi.
   -Rozluźnij się trochę. Nikt cię tu przecież nie zje -mruknęła i sama upiła łyka alkoholu.
   Po chwili muzyka nieco się ściszyła, a na scenę weszła Danielle wraz z mikrofonem.
   -Uwaga kochani! Nadszedł czas na główną część tego wieczoru czyli karaoke, więc proszę wszystkich, aby przestali tańczyć i zajęli miejsca pod sceną, a za chwilę odbędzie się pierwszy występ -oznajmiła i wszyscy zaczęli klaskać, a potem posłusznie przysiedli pod sceną.
   -Chodź -chwyciła Linka za dłoń i również zajęła miejsce niedaleko Jeda oraz Lissy. Kilka osób zaśpiewało, a ich występy zostały nagrodzone ogromnymi brawami. Za chwilę przyjaciółka Nory się podniosła i chwyciła ją za rękę.
   -Co ty robisz? - zapytała zaskoczona brunetka, która została pociągnięta na scenę.
   -Nasza kolej. Zaufaj mi -oznajmiła wesoło blondynka i oznajmiła DJ'owi o piosence oraz powolnym podkładzie, a potem podała Norze mikrofon. Kiedy z głośników popłynęła piosenka Harry'ego Stylesa Sing Of The Times brunetka odetchnęła zerkając na przyjaciółkę, która lekko skinęła głową po czym zaczęła śpiewać, a jej Lissa niedługo później do niej dołączyła.


https://68.media.tumblr.com/9f0d4a032ec4b54e430c25e1eeb3c9cc/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco2_250.gif https://68.media.tumblr.com/1668f3f49d48dbc8c42071e5d7c9c034/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco3_250.gif https://68.media.tumblr.com/b11059662508021eab3b89c243c40aa4/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco4_250.gif https://68.media.tumblr.com/e4fc780304cd200bc598fbe41c2169ea/tumblr_o3l14e3aUH1rhs5nco6_250.gif

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1