Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1

#1 29-03-2019 o 10h12

Straż Cienia
arthry
Nowo przybyła
arthry
...
Wiadomości: 1

Pierwszych słów kilka dla czytelników.

To opowiadanie powstało jako wynik luźnej rozmowy. Nasłuchawszy się tyle o świecie Eldary i robiąc za korektora ff, padło pytanie: "Skoro jest tyle romansów na forum, a nawet takie gdzie to bohaterowie mają się ku sobie (ah Valkyon i Nevra) to czy są opowiadania gdzie romans ogarnia bohaterki?

W odpowiedzi zobaczyłem dokładnie to:

https://i.imgur.com/RUdPyQP.jpg

Także... zapraszam do czytania moich wymysłów.
Jeśli się spodoba... Pojawi się może coś więcej niż tylko pierwszy rozdział. /static/img/forum/smilies/wink.png

Rozdział pierwszy


-Miiko… jak zawsze sumienna, jak zawsze uparta… -Westchnęła przeciągle zerkając na leżącą kitsune. - Jak zawsze nie martwiąca się o siebie… - Przykryła ją dokładnie.
-Daj spokój… poleżę chwilę i mi przejdzie. - Odpowiedziała. Sama uważała że powiedziała to przekonująco jednak Ewelein słyszała tylko słabe zadyszane zdania z ust przełożonej.
-Jeśli nawet Valkyon zobaczył że się źle czujesz… i cię tu przyniósł a ty nie protestowałaś… - zmrużyła oczy patrząc na Miiko jak rodzic karcący dziecko. Ta udała że nie słyszy. Odwróciła się tyłem do niej i naburmuszyła się tak by nie widziała tego.
-I co nic nie powiesz?- ciągnęła próbując wydobyć z niej jakiekolwiek informacje.
-Czasem muszą poczuć się ważni… wiesz no, faceci, męska duma, niech się czasem wykażą. - Mruknęła by dała jej spokój.
    Niebieskowłosa usiadła przy biurku i zaczęła notować, nim Miiko była zdolna do odpowiedzi zdążyła przeprowadzić kilka podstawowych badań.
    Ciepły wiatr wpadał przez otwarte okno podnosząc firankę która na zmianę przysłaniała i odsłaniała leżącą pacjentkę. Spoglądała na nią sprawdzając czy przypadkiem nie postanowiła wstać. Widziała jak uszy drgały i zmieniały kierunek zbierania dźwięku. Uśmiechnęła się mimo woli, wyglądało to tak słodko.
-Od jak dawna? - Zapytała stanowczo elfka.
-Co od jak dawna? - Spytała Kitsune udając że nie wie o co chodzi.
-Graj ze mną w tą głupią grę dalej a przegrasz… - Dało się usłyszeć tą nutę gniewu w  jej głosie. - Od jak dawna? - Powtórzyła się, a każdy wyraz zaakcentowała dobitnie.

    Ewelain tego nie widziała ale Miiko leżała taka pusta, a oczy które pokazywała wszystkim nie były tymi które widzieli wszyscy na co dzień. Widziała tylko jej plecy… ogony które leżały posłusznie wzdłuż nóg i uszy które już nie wyszukiwały dźwięków, a opadły swobodnie.

-Od jak dawna wiesz? - zdobyła się tylko na ciche pytanie.
-Nie grzecznie tak odpowiadać pytaniem na pytanie, a ty jako kapitan straży powinnaś o tym wiedzieć. Zwłaszcza że regularnie musztrujesz swoich podkomendnych najczęściej przy zdawaniu raportów… -Westchnęła przeciągle. - Dobrze.- zaczęła trochę głośniej niż chciała. - Bawmy się dalej. Od jak dawna myślisz że ja wiem? - Głośny pomruk żalu i zmęczenia zasugerował jej, że nie ma zamiaru odpowiadać na pytanie. Miała już kontynuować gdy nagle się odezwała:
-Obstawiam dwa tygodnie…
-Miesiąc… - Odpowiedziała twardo przeszywając ją jednym słowem, które normalnie nie ma takiego znaczenia. Słowo jak każde inne, kamień, woda, jedzenie, wiosna… W tym momencie to słowo było jak cios w splot słoneczny. Przeszyło ją całą. Podciągnęła nogi do piersi a ogony same zaplątały się pomiędzy jej udami zamieniając ją w kłębek. - Jeśli nie dwa… - dokończyła stanowczo. - Więc ile?
-Nie mylisz się… jak zawsze…
-Mać… - wyrwało się elfce mimo woli. - Czemu o nas nie dbasz co? Czemu niszczysz całą straż? - Nie krzyczała. Jeszcze nie. Miiko na te słowa zerwała się i siadła na łóżku, a ogony nastroszyła gotowa na przyjęcie ataku i kontrowanie.
-Jak śmiesz!? Ja nie dbam o straż? -Zaczęła się gotować. Pustka w oczach od razu się wypełniła agresją. -Własne życie poświęcam by straż mogła istnieć! - Zrzuciła nogi z łóżka szukając butów stopami patrzą cały czas gniewnie na elfkę. - Wypoczęłam. Dziękuję, idę, żeby tak… - Jej potok słów zatrzymało potężne uderzenie pięścią drobnej Ewelain w stół. Nigdy nawet przy niej nie była w takim stanie. Wstała szybko ze swojego krzesła które z hukiem przewróciło się za nią. Znów zawiało, firanka przysłoniła obie nawzajem, a wiatr zdawał się nieść czyiś głos mówiący, właściwie krzyczący “to nie możliwe”. Firana zaczęła opadać, a zaraz za niej wyłoniła się czerwona od gniewu twarz niebieskowłosej. Kitsune zamarła, sama nie wiedziała czemu, czy to przerażenie czy to że tak źle się czuła. Podeszła do niej w zasięg jej drobnych i zaciśniętych pięści.
-Ja śmiem? JA?! Co TY robisz?! Do cholery jasnej. Kto cię zastąpi jak cię zabraknie? Kto lepiej jak ty nas poprowadzi? Kto jak nie ty za każde tajemnice tych budynków i ludzi? Kogo byśmy mieli znaleźć w kilka dni kto cię zastąpi? Ty się szkoliłaś do tego długie miesiące, a i tak w historii straży byłaś w tym najszybsza! - wykrzyczała to prosto jej w twarz. Miiko znalazła buty spróbowała wstać by zakończyć to.
-LEŻEĆ- warknęła tak głośno Ewalain, że Kitsune w trakcie wstawania, siadła z powrotem kuląc uszy jak zbity psiak, gubiąc przy tym wsunięte na stopy buty. -MASZ LEŻEĆ DO STRAŻY NĘDZY! - Wzięła dwa głębokie wdechy by się uspokoić. Zaczynało brakować jej powietrza po tak nagłym wybuchu.

Miiko położyła się powoli i ostrożnie spoglądają na elfkę czy przypadkiem ponownie nie wybuchnie. Nie nastąpiło to. Niebieskowłosa natomiast powoli nabierała, a właściwie traciła kolor na rzecz nieskazitelnej śnieżnobiałej cery. Złapała za kołdrę z łóżka pacjentki i szarpnęła ją niezwykle mocno jak na jej drobną posturę i przykryła ją delikatnie.
-Ja jestem zarządcą tej placówki. - ręką pokazała całe pomieszczenie mając na myśli “skrzydło medyczne”. - Każdy kto tutaj trafia znajduje się pod moją jurysdykcją nie na odwrót. Sama wyrocznia mogłaby tu wejść i powiedzieć że masz iść zbierać kwiatki bo inaczej świat się skończy, albo sama wyrocznia mogłaby tu leżeć, a ja i tak bym was nie wypuściła póki nie stwierdzę że się nadajecie do pracy, a przynajmniej życia. Czy to jasne? - Zaakcentowała głośniej i mocniej ostatnie zdanie. Czarnowłosa uśmiechnęła się po raz pierwszy od dawna szczerze i bez przymusu na słowa długouchej. Wyobraziła sobie jak zbiera kwiatki a wyrocznia leży pod tą kołdrą, co ona teraz.
-Tak. - odpowiedziała uśmiechnięta.
-No… - Usiadła na łóżku łapiąc ją za rękę delikatnie. - Co ci jest? Teraz mów szczerze…
-Bezsenność, przepracowanie, stres, trochę samotność, poszukiwanie czegoś co może nawet nie istnieć… -Wyliczała.
-Dużo tego jak na jedną lisiczkę… - mruknęła. - Nie musisz przechodzić przez to sama, pamiętaj proszę.
-Wiem, ale jako dowódca powinnam…
-Tak powinnaś być nieskazitelna i świecić przykładem. Dziś świecisz głupotą jakiej Gardzia by się nie powstydziła. - Na to obie się uśmiechnęły. - Jeśli chcesz dbać o nas najpierw zadbaj o siebie…
-Tak… - powiedziała cicho.
Ewalain delikatnie zabrała rękę z zaciśniętej ręki Miiko. Odgarnęła kosmyk czarnych jedwabnych włosów z twarzy. Ręka którą to robiła została na jej gładkim poliku. Muskała go delikatnie jak matka zmartwiona o dziecko.
-Bez ciebie… - Zaczęła spokojnie. - Nie wiem czy dałabym radę… - przerwała na chwilę i dodała szybko nieznacznie zaczerwieniona: - zapanować nad tym wszystkim.
-Tak uważasz? - Zapytała by się upewnić tego co już wiedziała.
-Tak… Bez ciebie wszyscy bez wyjątku bylibyśmy w czarnej dupie....
-MIIIIIIIIIIIIIKKOOOOOOOOOOO- Przerwał krzyk wraz głośnym otwarciem drzwi. - To nie możliwe. Co się stało? - Dopadła do łóżka prowodyrka całego hałasu.
-Huang hue… -Zaczęła Miiko po czym obie nie wytrzymały i się zaśmiały.
-Co was tak bawi? - Pytała niemal krzycząc skonsternowana. Elfka spiorunowała ją wzrokiem.
-Jesteś w ambulatorium. Są tu pacjenci. Już przeprowadzałam tą rozmowę i jeśli będziesz krzyczeć dalej to nie obchodzi mnie to że jesteś następczynią, wyrzucę cię stąd. Jasne? - Czarnoskóra spojrzała najpierw na Miiko, ta co było rzadkim widokiem uśmiechała się od ucha do ucha.
-Jasne… - powiedziała zbita z tropu.
    Elfka wstała dumnie i udała się do biurka dokończyć wypisywanie dokumentacji zdrowotnej. Huang hue usiadła na poprzednim miejscu elfki. Zaczęła opowiadać o kolejnych pomysłach na koronację i tym co się ostatnio działo. Obie razem wyglądały szczęśliwie. Światło z zewnątrz migotało przez liście okolicznych drzew, tańcząc na ich roześmianych twarzach.
    Niebieskowłosa skończyła papierologię i podeszła do plotkujących przyjaciółek.
-Skończyłam na razie… masz wypoczywać przynajmniej do jutra jeśli nie dłużej. Proszę nie męczyć za bardzo pacjentki i dać jej odpocząć niedługo. Wrócę na popołudniowy obchód. Teraz przepraszam. - Nieznacznie się ukłoniła, obróciła się i ruszyła do drzwi po drodze zabierając plik dokumentów. Zamknęła za sobą drzwi zostawiając roześmiane kobiety. Oparła się plecami o ścianę koło drzwi. Spojrzała w górę jakby chciała zobaczyć samego stwórcę. Samotna łza spłynęła jej po poliku.
-Dlaczego tak bardzo kłuje mnie w sercu?

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1