Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1

#1 06-04-2019 o 21h49

Straż Absyntu
Dijira
Akolita Jednorożców
Dijira
...
Wiadomości: 290


theme song

https://fontmeme.com/permalink/190406/f6394cf0f5ee4679a785e4b22dbe0520.png

https://i.pinimg.com/originals/bf/89/fd/bf89fddf42217592ae728a7c46e147d3.jpg

Dijira & Umbreonna


https://media.giphy.com/media/4zVFGozstXudG/giphy.gif

Offline

#2 07-04-2019 o 19h39

Straż Cienia
Umbreonna
Żołnierz Straży
Umbreonna
...
Wiadomości: 476

voice

https://media.discordapp.net/attachments/548955822043168779/564726655227265024/kp.jpg?width=457&height=843

Han Bo Ra


Kim Si Yeon

Ostatnio zmieniony przez Umbreonna (08-04-2019 o 10h43)


https://66.media.tumblr.com/f371ca2930f0a07f877822bdf581d251/tumblr_pjg2vyJInL1vv5i8eo1_500.gif

Offline

#3 07-04-2019 o 20h18

Straż Absyntu
Dijira
Akolita Jednorożców
Dijira
...
Wiadomości: 290


character song | voice

https://fontmeme.com/permalink/190408/2b94c814448049f862a1e3fbeacc1317.png

https://i.pinimg.com/564x/64/e0/b1/64e0b145bcf5958ce0825a3c8bc8805d.jpg


Yuk Si - Woo -> obecnie posługuje się częściej imieniem angielskim Simon Yuk
18 czerwca -> 24 lata
mężczyzna -> heteroseksualny
Korea Południowa -> Busan
Stany Zjednoczone -> Los Angeles (Venice)
Licencjat -> Business Management with minor in Music, Korea University
Magister -> Kompozycja, University of California, Los Angeles
Music Producer -> Universal Music Group
Języki -> koreański, angielski, japoński, basic Hiszpański i Kantoński

186 cm wzrostu -> 80 kg -> brązowe oczy i włosy
mieszka w małym domku rodzinnym -> razem ze swoją siostrą i siostrzenicą
niedawno odnowił relację z ojcem -> czekają aż ten też dostanie wizę, żeby wyjechać do Stanów
singiel -> poddał się jeśli o związki idzie, po zerwaniu z Cho - Bin
człowiek wybitnie zadowolony z życia -> twierdzi, że dlatego, że nie musi być więcej na diecie
w ciągu roku jako producent, współpracował m.in. z -> Florence and the Maschine, Imagine Dragons  i Sią





Rodzina


friends

Ostatnio zmieniony przez Dijira (09-04-2019 o 09h56)


https://media.giphy.com/media/4zVFGozstXudG/giphy.gif

Offline

#4 10-04-2019 o 14h03

Straż Cienia
Umbreonna
Żołnierz Straży
Umbreonna
...
Wiadomości: 476

N A M   C H O   B I N


Pierwszy raz w życiu miałam być świadkiem na czyimś ślubie, nie mówiąc o uroczystości, która dotyczyła w tym momencie najbliższej mi osoby w życiu. Wysiadając z limuzyny pod domem weselnym czułam podekscytowanie, ale też i strach. Byłam już na wielu weselach, ale głównie w młodości, za czasów przed Seulem. Moje obawy jednak były związane z czymś zupełnie innym. Po raz pierwszy od trzech lat miałam zobaczyć ponownie pewną osobę. Kogoś kogo liczyłam, że już nigdy więcej w życiu nie spotkam. Gdzieś sobie wmawiałam, że jego obecność tak naprawdę powinna mi być zupełnie obojętna. Planowałam podejść do tej sprawy zupełnie profesjonalnie. Wymienię z nim parę sztucznych uśmiechów, dam sobie zrobić parę zdjęć, a potem przez resztę imprezy będziemy mogli śmiało udawać, że jesteśmy dla siebie zupełnie obcymi ludźmi i nigdy nic nas nie łączyło. W takiej grze zdobyłam już mistrzostwo, więc właściwie nie miałam się o co martwić.
Za to powinnam skupić tego dnia na jednej osobie. I tak już byłam spóźniona, ale niestety szofer chyba, źle zrozumiał pojęcie ‘jak najszybciej’. Nie dość, że sam przyjechał pod mój apartament pięć minut po czasie to jeszcze wybrał najbardziej zakorkowaną trasę jaką się dało. W efekcie przyjechałam wraz z suknią ślubną panny młodej na dwadzieścia minut przed ceremonią. Co prawda Bo Ra przez telefon zapewniała mnie, że nic się nie stało, ale i tak słyszałam w jej głosie ogromny stres. W tym momencie faktycznie byłoby dla niej lepiej gdyby nie rezygnowałą z koncepcji z druhnami. Zrobiła to dla mnie, ponieważ Park, który postanowił sobie zrobić z jej wesela imprezę firmową już chciał skazać to wszystko na jedną wielką porażkę. Otóż szanowny Diabeł we własnej osobie wymyślił, że druhnami byłybyśmy ja, Min Ji i Si Yeon. Jak z Min Ji, której na szczęście nie muszę oglądać na co dzień, bo dawno przeniosła się do SM i ze względu na bałagan jaki narobiła wokół mojej osoby w czasie Produce 48 starała mnie się unikać jak ognia, byłabym w stanie jakoś się dogadać i załatwić sprawę dyplomatycznie, tak z tą drugą niestety się nie dało. Bo Ra dobrze wiedziała, że połączenie ja i ‘panna idealna pod każdym calem’ nie wróży niczego dobrego, a jej chyba najbardziej zależało na tym aby ten wyjątkowy dzień obył się bez dramatów. Dlatego wyraźnie zaznaczyła, że chce tylko jedną świadkową i sam Deok - Su również zgodził się na taki układ. W ten sposób jedyną osobą z którą będę musiała współpracować w czasie ceremonii będzie jego świadek. Kto nim był? Miałam tego dowiedzieć się dzisiaj, ale to akurat stanowiło ostatnie zmartwienie na mojej liście.
Zadyszana wbiegłam do przymierzalni, gdzie siedziała moja przyjaciółka wraz z całą świtą kosmetyczek i fryzjerek. Kobiety szybko odebrały ode mnie suknię i wzięły się za ostatnie poprawki i pomoc w ubieraniu panny młodej, a ja w tym czasie, usiadłam na wolnym krześle i poczęstowałam się wodą z miętą. Nie minęło dziesięć minut gdy Bo Ra stanęła przede mną gotowa na swój najważniejszy dzień w życiu.
- Kochana… Jesteś piękna… - Tylko tyle byłam w stanie z siebie wydusić patrząc na jej oblicze. Kobieta wyglądała naprawdę cudownie. Gdybym tylko była innej orientacji to Leo, miałby w tym momencie sporą konkurencję.
- Dziękuję ChoBi, ty również cudnie wyglądasz, chociaż potrzebujesz szybkich poprawek. - Przyjaciółka tylko pstryknęła palcem, a już znalazła się obok mnie makijażystka, która na szybko zajęła się moją rozpływającą się twarzą. W tym czasie zdążyłam jednak kątem oka dostrzec jak na twarzy Bo Ry pojawia się smutek.
- Skarbie, co się dzieje? - Odsunęłam na chwilę profesjonalistkę poprawiającą mój róż, aby wstać i podejść do przyjaciółki. Ta spuściła wzrok jakby bała się, że zaraz stanie się coś złego.
- Chodzi o świadka tego pajaca… Nie myśl, że zostawiłam to bez komentarza. Wczoraj zrobiłam mu taką awanturę, że aż sąsiedzi się pytali czy dzisiejszy ślub nadal aktualny, ale właściwie… Co ja sobie myślałam… Kogo on niby miał wybrać… Powinnam sama się tym zająć. ChoBi wybacz mi… - Jej wypowiedź świadczyła o tym, że będzie mi dane spędzić wieczór z kimś z mojej długiej czarnej listy, jednak jeśli chodzi o facetów, była ona nieco krótsza. Pierwszy na myśl przyszedł mi jeden osobnik, ale to by w ogóle nie pasowało do Leo.
- Nie mów, że wybrał Aina… - Wolałam się upewnić, jednak nawet jeśli okazałoby się to prawdą to moja przyjaciółka nie miała o co się martwić. Ja i Yeon Seok musieliśmy ostatnio współpracować przy tylu projektach, że udawanie, że się lubimy weszło nam w krew. Jeśli nie przyprowadzi ze sobą kolejnej pustej modelki, byłabym w stanie nawet napić się z nim symbolicznie soju.
- Nie.. No co ty… Tego to nawet nie chciał zapraszać, ale widzisz, Park się uparł, więc musimy jakoś znieść jego towarzystwo. Chodzi o kogoś innego. Cho Bin jak nie dasz rady to szybko to wszystko odkręcimy. Zawszę mogę zostać wdową przed ślubem, to też dobra opcja. - Bo Ra próbowała to wszystko obrócić w żart, a ja tylko czekałam aż padnie nazwisko osoby, która byłaby mnie bardziej wyprowadzić z równowagi niż Si Yeon. Gdy jednak je usłyszałam nogi mi zadrżały i ponownie usiadłam na krześle. W tym momencie oczywistym wydawał się jego wybór jednak ja sama nie mogłam uwierzyć, że akurat w tym dniu los postanowił ze mnie aż tak zakpić...

Suknia ślubna Bo Ry


Sukienka Cho Bin


soundtrack


https://66.media.tumblr.com/f371ca2930f0a07f877822bdf581d251/tumblr_pjg2vyJInL1vv5i8eo1_500.gif

Offline

#5 12-04-2019 o 23h33

Straż Absyntu
Dijira
Akolita Jednorożców
Dijira
...
Wiadomości: 290

https://fontmeme.com/permalink/190408/2b94c814448049f862a1e3fbeacc1317.png


-Wciąż nie mam bladego pojęcia, dlaczego akurat mnie wybrałeś na swojego świadka –oznajmił Simon ze swojego miejsca na fotelu, przyglądając się z boku znajdującemu się pod uważną kuratelą stylistek  Deoksu. Jego przygotowania były już skończone (był chyba pierwszą osobą na miejscu, nie licząc ekipy przygotowującej całą imprezę)– delikatny, naturalny makijaż zrobiony co by ukryć wywołane niewyspaniem ciemne cienie pod oczami (nie miał już problemów ze snem… po prostu ciężko było mu się przystosować do zmiany czasu), włosy ustylizowane w delikatne, opadające niby to naturalnie na czoło falę, wyprasowany garnitur miał na grzebiecie… Pozostawało tylko czekać na gwiazdę tego dnia.
-Bo najlepiej wypadniesz na zdjęciach-odpowiedział raper. Widać było po nim, że stara się udawać wyluzowanego, ale tak naprawdę się denerwuje. Yuk znał go wystarczająco długo, żeby bez problemu to zauważyć. Ciężko było mu się dziwić… W końcu miał zaraz oddać swoją „wolność” . Były główny wokalista Moonwalkers był naprawdę dla przyjaciela szczęśliwy. Naprawdę, naprawdę. Mógł też z tej okazji zobaczyć większość swoich koreańskich przyjaciół  i znajomych, a także zyskali okazję z Ji – Hye (która również była zaproszona na wesele przez asocjację, jako osoba towarzysząca Si – Woo), żeby pokazać Karze kraj, w którym spędzili większość życia. Same plusy, tylko… Tylko na liście gości znajdowała się osoba, z którą Si – Woo  raczej nie miał okazji się spotykać. I nie mówił tu nawet o Ain’ie, bo tego już zdążyć spotkać, kiedy razem z resztą byłych Moonwalkers przygotowywali dla pana młodego niespodziankę, ale… No.
Miał nadzieję, że uda mu się trzymać po drugiej stronie sali przez większość uroczystości.
-Myślę, że Hae – Il hyung wypadłby lepiej.
-To twój osobisty gust, a ty lepiej wpasowujesz się w mój koncept. Powinieneś czuć się zaszczycony, a nie narzekać.
-Jestem zbyt zjetlagowany, żeby czuć jakikolwiek uhonorowany. Specjalnie dla ciebie musiałem wsiadać w samolot i przeskoczyć szesnaście stref czasowych, więc…
-Ja ci tylko dałem pretekst do urlopu i odwiedzenia matki ojczyzny! Powinieneś był być zadowolony, a nie…-to była… Po części prawda. Yuk nie postawił stopy w Korei od dwóch lat – najpierw zajęty magisterką, potem szukaniem pracy i w końcu tą ostatnią. Dodatkowo dochodził fakt, że pełnił rolę darmowej opiekunki do dziecka i jednocześnie drugiego rodzica Kary… Nie żeby mu to przeszkadzało. Dziewczynka była jego oczkiem w głowie, więc jeśli mógł płacić ze prywatny żłobek w jednym z luksusowych osiedli Los Angeles, nawet jeśli Ji – Hye zapierała się rękami i nogami… To to właśnie robił. Wiedział, że jego siostra chciała być bardziej samodzielna, ale prawda była taka, że potrzebowała pomocy. A Yuk… Miał tylko je dwie. I pracę, która miała zdecydowanie zbyt wysoką pensję jak na to, że była spełnieniem jego marzeń i pasji, ale cóż… Kto na jego miejscu by narzekał?
Był… Szczęśliwy. Po raz pierwszy od lat, po raz pierwszy od czasu debiutu w zespole i prawdę powiedziawszy nie zamieniłby swojego obecnego życia na żadne inne, nawet jeśli prowadziło do niego dużo bólu i przeszkód.
Do Korei przyleciał na dwa miesiące – głównie po to, żeby spotkać się z ojcem i trochę odpocząć, ale… Nie do końca. To nie tak, że mógł tak po prostu wziąć dwa miesiące urlopu, więc w tym czasie miał zająć się produkcją trzech pojedynczych piosenek koreańskich podopiecznych Univeral’a… I prawdę powiedziawszy był naprawdę podekscytowany. Muzyka, którą zajmowała się większość z nich była dużo bardziej w jego „stylu”, niż konwencjonalne kpop’owe brzmienia i…
Tak. Si – Woo definitywnie lubił swoją nową pracę.
-Tak, tak… -machnął ręką, daleki od przyznawania Leo racji w czymkolwiek. – Mów co chcesz. Zostawiam obrączki na stole i idę zobaczyć jak idą przygotowania na sali. Baw się dobrze stary… Musisz olśnić kamerzystę– cóż…  Nie dość, że w grę wchodził dobry wygląd ślubnego video, to jeszcze co „celebrity wedding”, to „celebrity wedding” – nawet jeśli teoretycznie prasa nie powinna była wchodzić, ale nie było mowy, żeby jakieś zdjęcia nie wyciekły. Zawsze wyciekały.

[…]


Zgodnie ze swoimi słowami, chwilę później Yuk’a można było zastać na głównej Sali… Z dwuosobowym oddziałem w postaci Kary i Jonghyun’a, rok starszego od dziewczynki syna Hae – Il’a i jego szacownej małżonki, wyposażonych w koszyczki z kwiatkami, które mieli sypać na wejściu przed Borą. Robili już wcześniej parę prób, ale Si – Woo chciał się upewnić, że najmłodszych uczestników całego przedsięwzięcia nie zeżre presja.
-Okej –Si – Woo uklęknął przed dziećmi, rzucając w ich kierunku bardzo poważne spojrzenie. –Państwo mają bojowe zadanie… Pamiętają jakie?-z Jong – Hyun’em zapoznał się już na lotnisku, kiedy Ran go z niego odbierał… A przedtem sporo rozmawiali na Skype, bo producent wciąż utrzymawał kontakt z większością dawnych członków zespołu, Byun’em, a  nawet manager’em Kang’iem nawet jeśli ich ścieżki się rozeszły.
-Sypać kwiatki! –odpowiedział mężnie Jong, podczas gdy Kara tylko mamrotała coś niewyraźnie pod nosem, wyraźnie czując się niekomfortowo w całej sytuacji. Osobiście Si – Woo uważał, że oboje są za młodzi na taką „odpowiedzialność”, ale parka była w siódmym niebie, dowiedziawszy się, że będzie mogła „sypać kwiatki” więc cóż…
-Właśnie. Od wejścia aż do pulpitu… Jesteście pewni, że sobie poradzicie?-upewnił się po raz tysięczny.  Hyun entuzjastycznie skinął głowa, ale jego siostrzenica…
-Kara… Wszystko w porządku? –widząc niepewną minę dziewczynki, westchnął cicho, delikatnie ją do siebie przyciągając i zaraz podnosząc z podłogi. –Wszystko będzie dobrze, dasz radę. A jak nie, to zawsze możesz zostać z mamą, wiesz o tym prawda?-w odpowiedzi dostał tylko leciutkie skinienie głową.
-No! Już uśmiechnij się i się nie smutaj. Lepiej powiedz wujkowi Kang’owi kto jest twoim ulubionym facetem na świecie –rzucił Yuk, widząc, że ich były manager właśnie wszedł na salę i znajduje się niecałe dwa kroki od nich.
-DIO! –na same wspomnienie popularnego idola, mała twarzyczka rozjaśniła się w szerokim uśmiechu, a wszelkie zmartwienia zniknęły, wypowiadając Simon tymczasem złapał się za serce, jakby te słowa boleśnie go zraniły… Co prawda już się przyzwyczaił do takiej odpowiedzi, ale mimo wszystko… To jego imię powinno padać!
-Wydaje mi się, że twoje głębokie uczucia nie są odwzajemnione –rzucił starszy mężczyzna, delikatnie poklepując Yuk’a po ramieniu. Teraz kiedy nie miał nad nimi nadzoru… Był dużo bardziej ekspresyjny i przyjemny w obyciu.
- Nie żeby to był coś nowego –muzyk zaśmiał się cicho, poprawiając sobie dziewczynkę na ramieniu i dając jej lekkiego pstryczka w nos, na co ta zachichotała cicho. –Idę zostawić ją z jej mamą –wskazał głową w stronę siedzącej przy długim stole Ji – Hye… Jego siostra też się zmieniła. Już dawno pożegnała się z imigem buntowniczki i właściwie ciężko było ją rozpoznać… Aktualnie miała na sobie prostą, jasno – niebieską sukienkę w kroju popularnym w latach pięćdziesiątych, a długie włosy zostawiła rozpuszczone. Wyglądała naprawdę ładnie, chociaż gdy Si 0 Woo jej to powiedział, dostał po głowie… Cóż. Nie wszystko się to zmieniało.  –I idę sprawdzić czy nasz groom nie schodzi na atak serca –dodał.
Biedak jeszcze nie wiedział, że Leo zgotował mu małą niespodziankę jeśli o borowy wybór świadkowej idzie.


https://media.giphy.com/media/4zVFGozstXudG/giphy.gif

Offline

#6 02-05-2019 o 19h16

Straż Cienia
Umbreonna
Żołnierz Straży
Umbreonna
...
Wiadomości: 476

N A M     C H O    B I N


Minęła chwila nim wróciłam myślami na ziemię. Imię byłego chłopaka nadal odbijało się w głowie. Właściwie Si Woo był dla mnie kimś więcej niż zwykłym partnerem. Przyjaciel, bratnia dusza, a na końcu ktoś, kto zostawił mnie samą wyrywając przy okazji spory kawałek mojego serca. Od tamtej chwili, która zmieniła wszystko minęło trochę czasu, ale żal i ból wrócił do mnie sprawiając, że czułam się tak jakby wszystko wydarzyło się dosłownie przed chwilą.
Musiałam jednak być silna. Nie mogłam pozwolić aby uczucia wzięły górę. Nie tym razem. To był wielki dzień, a przede wszystkim najważniejszy dla bliskiej mi osoby. Patrząc na Bo Rę, która obserwowała moją reakcję z troską, poczułam ukłucie w sercu. Jako jedna z niewielu osób znała prawdę. Nie tą bajeczkę wymyśloną dla prasy o braku czasu, różnicy poglądów, celów życiowych i tak dalej. To do niej mogłam potem przyjść o każdej porze dnia i nocy aby wyżalić się jak bardzo źle mi z tym wszystkim. Nie mogłam więc w zamian zepsuć jej ślubu z powodu paru ran z przeszłości.
Dorosłam… Nie byłam już tą samą Cho Bin, która odmówiła wyjścia na scenę w czasie jubileuszu Milkyway czy wybiegła z studia ‘Idol Room’ gdy Ci zapytali mnie o związek z Si Woo. Przez tę parę lat nauczyłam się czegoś co nazywa się ‘profesjonalizmem’. Potrafiłam ubrać odpowiednią maskę ukrywając tym samym swoje prawdziwe emocje. Po pewnym czasie Si Woo stał się tematem tabu w każdym wywiadzie, czy na spotkaniach służbowych. Dzisiaj jednak specjalnie dla swojej przyjaciółki mogłam ukryć tą część siebie za zasłoną z kłamstw. To była jedyna możliwość. Nie potrafiłabym jej spojrzeć w oczy, gdybym pozwoliła sobie na kolejną chwilę słabości.
- Przestań, nic się nie stało. Naprawdę… To było oczywiste… On i Deok Su zawsze byli blisko, ale niczym się nie przejmuj. To, że się rozstaliśmy nie oznacza, że chcemy zerwać ze sobą wszystkie kontakty. - Właściwie właśnie to oznaczało, ale teraz nie mogłam się do tego przyznać. - Nic się nie martw. Osz kurde… Ale ten czas leci. Chyba powinnam jeszcze zerknąć na salę i upewnić się czy wszystko jest okey. Podziękuję też przy okazji Si Woo, bo pewnie sam musiał załatwić sporo spraw przez moje spóźnienie. Zostawiłam wszystko na jego głowie. - Nie dałam jej ani chwili na odpowiedź. Wstałam i z każdym kolejnym słowem znajdowałam się coraz bliżej drzwi, aż ostatnie zdanie wypowiedziałam już prawie, że na korytarzu.
Gdy wrota się zamknęły pozwoliłam sobie tylko na dwa szybkie wydechy. Właśnie zaraz to miało się stać. Za parę sekund zobaczę swojego kiedyś najlepszego przyjaciela i największą miłość swojego życia. Byłam ciekawa jak bardzo się zmienił przez te trzy lata, a jednocześnie wcale nie miałam ochoty na to spotkanie. Przypomniałam sobie prawie że identyczną sytuację. Wtedy nie spodziewałam się, że zobaczę go tak szybko, a ta chwila prawie doprowadziła mnie do łez. Byłam szczęśliwa. Teraz nie mogłam tak określić swojego stanu.
Zrobiłam parę kroków i zobaczyłam jego i Leo. Od razu dostałam odpowiedź na swoje pytanie. Nic się nie zmienił, nie licząc tego, że jego postawa wydawała się o wiele bardziej radosna niż kiedyś. O czymś żywo rozmawiali. Czy raper właśnie przekazywał mu złe wieści?  Czy powinnam teraz się ujawnić? Przywitać? W jaki sposób? ‘Kopę lat! Jak super Cię widzieć!’ Nie, nie mogłam go aż tak okłamać. Z resztą on od razu by to wyczuł. Od zawsze dobrze wiedział kiedy próbowałam coś ukryć.
- Długo go tu nie było… - Usłyszałam za sobą dobrze znany mi głos. Odwróciłam się aby spojrzeć na swojego menagera, który też nie wyglądał na zbyt szczęśliwego. Z resztą Byun podobnie do mnie nie miał ostatnio zbyt wiele powodów do radości. Najważniejsze jednak jest to, że mężczyzna jakby wyczuwając mój strach, przejął pałeczkę i zwrócił na nas uwagę byłego wokalisty.
- Si Woo!n Jak tam w Ameryce? - Zrobił parę kroków w stronę swojego kumpla, a ja niczym cień ruszyłam za nim starając się zachować póki co odpowiedni dystans.


https://66.media.tumblr.com/f371ca2930f0a07f877822bdf581d251/tumblr_pjg2vyJInL1vv5i8eo1_500.gif

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1