Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Strony : 1 ... 11 12 13 14 15

#301 09-06-2019 o 19h19

Straż Obsydianu
Nataasia
Żołnierz Straży
Nataasia
...
Wiadomości: 438

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Oczywistym było, że Neasa nie przywykła do takiej bliskości. Wcześniej cesarz również naruszał jej przestrzeń osobistą, ale... Tym razem były w tym uczucia. I jednocześnie to Leere onieśmielało, jak i fascynowało. Chciała więcej i częściej to odczuwać. Patrzyła wprost na Slaina, kiedy ten przyciągnął ją do siebie. Ich ciała niemal się ze sobą stykały. Neasa poczuła przyjemne ciepło, kiedy musnął wargami jej policzek. Przygryzła dolną wargę, nie spuszczając z mężczyzny wzroku. W pewnym momencie uniosła ręce i położyła je na jego torsie, sunąć nieco wyżej. Przez chwilę patrzyła na klatkę piersiową mężczyzny i swoje dłonie, ale w końcu spojrzała mu w oczy.
    - W porządku... Ale pod warunkiem, że ty też się ubierzesz - odparła całkiem poważnie. Cóż, w końcu też nie chciała, żeby taka Arla patrzyła na jego nagi tors. Zwłaszcza w takiej sytuacji, kiedy... No, łączy ich coś więcej.
    - Na pewno? Wygląda na to, że taki stan rzeczy ci się podoba - mruknął z lekkim uśmieszkiem. Leere zmarszczyła brwi, nie uśmiechając się jednak. Mówiła to na poważnie. Oczywiście, że lubiła go w takim stanie, ale... To coś zupełnie innego.
    - Owszem, ale zdaje się, że nie tylko mnie ten stan rzeczy pociąga - mruknęła niezbyt zadowolona. Dlaczego Slaine żartował z takich rzeczy? Neasa naprawdę nie chciała, aby taka Arla, czy inne kobiety wręcz pożerały go wzrokiem. A nie jest głupia i ma świadomość, że Bemoux wcześniej miał do czynienia z wieloma kobietami. Mimo że go o to nie pytała, to... Chyba łatwo się domyślić. Dlatego też się trochę obawiała. Obawiała się o to, że ktoś może chcieć... Odebrać jej Slaina.
    - Już dobrze, ubiorę się - odparł ze śmiechem, lecz nigdzie się nie ruszył, tylko wciąż wpatrywał się w Neasę. Leere przełknęła ślinę, po czym przytaknęła ruchem głowy. Czekała, aż Slaine się odsunie i pójdzie, ale nic takiego nie miało miejsca. Jej serce przyśpieszyło.
    - W porządku... Zrób to - powiedziała, patrząc w jego oczy jak zahipnotyzowana. Nie wiedziała, czemu się nie odsuwa, ani tym bardziej, dlaczego ona tego nie robi. Mężczyzna jednak wciąż się nie ruszał. Wpatrywał się w jej oczy dłuższą chwilę i przygryzł dolną wargę. Wreszcie jednak schylił się bardziej i pocałował Neasę, dłoń wciąż trzymając na jej biodrze. Neasa przymknęła oczy, odwzajemniając pocałunek. I gdy się odsunęła, skorzystała z chwilowej nieuwagi mężczyzny i wymknęła się bokiem. - Mogę ja? - spytała, podchodząc do szafy mężczyzny w celu zajrzenia do niej. Chciała mu tylko trochę doradzić z wyborem. Cóż, może nie miała aż tak dobrego gustu, jak Laina, ale... Coś tam wiedziała. Slaine pokiwał twierdząco głową, widocznie rozbawiony takim obrotem spraw.
    Neasa otworzyła szafę i zajrzała do niej. Zmarszczyła brwi w zastanowieniu, przeglądając jej zawartość. Ostatecznie po długich próbach zestawienia sobie tego w głowie, wybrała czarną koszulę, nieco podobną do tej, którą sama miała na sobie. Odwróciła się w kierunku Slaina, podając mu ją z lekkim uśmiechem. Sądziła, że wtej konkretnej będzie wyglądać bardzo dobrze. Nie spuszczała z niego wzroku, obserwując każdy jego ruch.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#302 09-06-2019 o 21h08

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Akolita Jednorożców
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 353

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

        Slaine już dawno nie droczył się w ten sposób i musiał przyznać, że bardzo za tym tęsknił. A mając możliwość robienia czegoś podobnego z Neasą, dodatkowo sprawiało mu satysfakcję. Podobały mu się reakcje dziewczyny, jej uśmiechy i to jak nie mogła odwrócić od niego wzroku. Czy to złe, egoistyczne? Być może, ale nie mógł nic na to poradzić, że tak bardzo mu się to spodobało i już nie mógł doczekać się kolejnych takich sytuacji.
        Wziął koszulę od dziewczyny zadowolony jej wyborem. Akurat w tych ciemniejszych strojach czuł się lepiej, więc teraz nie miał na co narzekać. Posłał dziewczynie zadziorny uśmiech i powoli założył koszulę. Podszedł do niej jeszcze i nie mógł się powstrzymać przed pocałowaniem jej w policzek. Nigdy nie sądził, że całowanie może przynosić aż tyle przyjemności.
        - Niedługo wrócę – zapewnił dziewczynę, po czym wciąż uśmiechając się podszedł do łoża, gdzie wczorajszego dnia zostawił buty. Czym prędzej je założył, po czym opuścił komnatę. Szedł dość szybko, jako że jak najszybciej chciał dotrzeć do komnaty Neasy. Wybieranie dla niej ubioru wydawało się być dość trudnym zajęciem, więc wolał mieć więcej czasu na wysnuwanie jakichkolwiek wątpliwości co do tego, czy aby na pewno wybrał dla niej odpowiednią suknię. Jednakże już w holu, z którego szybko mógł przejść do skrzydła zachodniego, wpadł na kogoś, kogo nie chciał już więcej widzieć.
        - Slaine, cóż za zbieg okoliczności, że znowu na siebie wpadamy! – powiedziała z uśmiechem Arla, zbliżając się do mężczyzny. Ten wyminął ją, wciąż idąc dalej. Jego dobry humor wyparował w przeciągu kilku sekund i nie zamierzał jeszcze bardziej go sobie psuć rozmową z Arlą.
        - Daruj sobie – warknął tylko, nawet nie odwracając się w jej kierunku. Miał cel i w jego kierunku dążył, a nie miał w planach wpadać na nikogo, tym bardziej właśnie tę kobietę, która do tej pory jedynie go irytowała.
        - Miły, jak zawsze – mruknęła, po czym ruszyła za nim. Gdy tylko go dogoniła, położyła mu rękę na ramieniu. - Dalej nie zamierzasz skorzystać z mojej propozycji? Bawisz się teraz w zastępczego ojca dla tej smarkuli? – spytała z wrednym uśmieszkiem, zerkając na mężczyznę. Ten niemal natychmiast chwycił jej dłoń i odsunął ją od siebie.
        - Dotknij mnie jeszcze raz a pożałujesz – warknął. Nawet nie miał ochoty na odpowiadanie na jej głupawe komentarze. Widocznie w Dalekich Krainach ludziom było wszystko jedno z kim się wiązali, skoro takie wnioski wysunęła, bo Slaine nigdy nie bawił się w „ojca”. Neasa miała dziewiętnaście lat i w świetle prawa Itturii była dorosła. Decydowała za siebie tak samo jak Slaine. Bemoux był jej partnerem, czy to się tej przeklętej Arli podobało czy nie, a powinna zauważyć co się działo między tą dwójką.
        Nie zamierzał już z nią więcej rozmawiać. Ruszył przed siebie, ignorując jej obecność całkowicie. Nie odzywał się, tylko poszedł prosto do zachodniego skrzydła. Już powoli się uspokajał i dobrze, bo wkrótce po zabraniu ubrań miał wrócić do Neasy, a nie chciał i jej psuć humoru. Jednak kiedy wszedł do komnaty, nagle coś do niego dotarło.
        Przecież bieliznę też musiał jej wziąć.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#303 09-06-2019 o 21h41

Straż Obsydianu
Nataasia
Żołnierz Straży
Nataasia
...
Wiadomości: 438

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Slaine był osobą, przy której wszystkie zmartwienia, czy zły humor Neasy znikały niczym za pociągnięciem magicznej różdżki. Czuła się przy nim niezwykle dobrze, zwłaszcza, kiedy oboje spędzali razem czas sami. Leere nadal nie przywykła do tego, co było między nimi i tego, jak się zaczęli zachowywać wobec siebie. Ale ją to pociągało. I czuła, że chce więcej. Nawet jeśli powodowało to u niej delikatny stres. Mimo wszystko, dalej bała się... Że gdy Slaine zobaczy ją nago, to się zawiedzie. Nie chodziło już tylko o te wszystkie blizny, a także o nieco dziecinną sylwetkę Neasy. Miała już te dziewiętnaście lat, ale przy takiej Arli wyglądała jak... Dzieciak. Nie było to jednak zależne od niej. Nie mogła zmienić swojego wyglądu. Chociaż czasem niezwykle by chciała.
    Neasa usiadła na krześle przy biurku, podciągając jedną nogę. Siedziała tak przez dłuższy czas, co chwila zerkając w stronę drzwi. Ostatecznie jej się znudziło to czekanie i wstała. Podeszła do regału, na którym była cała masa książek. Przeleciała wzrokiem po tytułach i wzięła jakąś, która ją zaciekawiła. Była o mitach i legendach. Uznała, że może być ciekawa. Wróciła na miejsce przy biurku, tym razem siadając ze spuszczonymi nogami. Położyła książkę na drewnianym blacie i zaczęła ją przeglądać. Chwilę później do komnaty wszedł Slaine. Neasa odwróciła się w jego kierunku, nie wstając jednak z krzesła.
    - Udało ci się wszystko znaleźć? Chyba zapomniałam ci powiedzieć, gdzie co trzymam - stwierdziła, wstając po krótkiej chwili. Poprawiła koszulę, która ponownie się podwinęła.
    - Miałem drobny problem, ale to chyba wszystko - odparł nieco zakłopotany i podał dziewczynie suknię wraz z bielizną. Neasa zacisnęła usta, przejmując od mężczyzny ubrania. Patrzyła jeszcze przez moment na niego, ale zaraz się otrząsnęła.
    - Dziękuję - powiedziała z lekkim uśmiechem. Podeszła do łóżka, kładąc tam suknię wraz z bielizną, po czym zerknęła na Slaina przez ramię. - Odwrócisz... Się? - spytała niepewnie, przygryzając dolną wargę. Nie chciała już go wyganiać z pokoju, zwłaszcza, że komnata należała do niego.
    - Ach, jasne, jasne... Już się robi - odchrząknął, po czym szybko się odwrócił. Neasa poczuła, jak na jej policzkach pojawiły się delikatne rumieńce. Założyła szybko bieliznę, po czym ściągnęła koszulę, kładąc ją na łóżku obok. Przez chwilę męczyła się z samodzielnym założeniem sukni, ale ostatecznie jej się udało. Usiadła ponownie na łóżku, wchodząc na nie głębiej. Wzięła koszulę Slaina, po czym zaczęła ją ładnie składać. A przynajmniej... Się starała. Nigdy nie musiała robić takich rzeczy, więc wyszła jej bardziej zwinięta kulka. Spojrzała na to ze zrezygnowanym uśmiechem, kładąc sobie na kolanach.
    - Chyba mi trochę nie wyszło... - mruknęła, unosząc spojrzenie na Slaina. Zacisnęła usta, po czym odetchnęła cicho. - Slaine... Mogę zostać u ciebie też dzisiaj? W sensie, jeśli nie chcesz, albo nie masz czasu, to w porządku - powiedziała zakłopotana. - Nie wiem nawet, czy tak można, patrząc na to, jakie kiedyś ponosiłeś za to konsekwencje, ale... - mówiła dalej, jednak postanowiła zamilknąć, mając wrażenie, że jedynie się pogrąża.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#304 10-06-2019 o 14h15

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Akolita Jednorożców
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 353

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

        Spoglądając na przeszłość Slaina Bemoux nikt nie mógłby się po nim spodziewać tak drastycznej zmiany. Inaczej traktował innych, lecz także i siebie. Stał się troskliwy i szczery… A może zawsze taki był? Głos kobiety ze źródła mówił mu, że jego dusza została oczyszczona. Slaine zawsze miał co do tego wątpliwości i nie chciał wierzyć, że jego grzechy zostały zmazane jak za pociągnięciem magicznej różdżki. Jednak właśnie taka była prawda. W wielu sytuacjach ukazywała się jego dość niewinna strona, niezmazana jeszcze straszliwym czynem. Najbardziej było to widać w obecności Neasy. Bemoux jeszcze nigdy nie był taki beztroski i jeszcze nigdy nie troszczył się tak o nikogo. W swoich działaniach był delikatny, nie tak jak kiedyś. Traktował Neasę jak bardzo czuły skarb, któremu nie mogła stać się krzywda. Mężczyzna wiedział o tym, a jednak ta świadomość została zamazana. Nie zdawał więc sobie sprawy z tego jak dobrym człowiekiem dla ludzi się stał, pomimo gniewu i rozżalenia.
        Spoglądał na brązowowłosą z łagodnym uśmiechem. Jej urok działał na Slaine i nie mógł on nic na to poradzić. Nie rozumiał tylko, dlaczego o wiele wcześniej nie dostrzegł takich rzeczy. Obserwował jak składa jego koszulę w kulkę, a w jego oczach widniały iskierki rozbawienia. Nie przejmował się jednak tym, że nie do końca wyszło to Neasie. Doceniał ten gest. Podszedł do łoża, na którym siedziała ze skupioną miną.
        - Itturia się zmieniła, moja pozycja się zmieniła… Nie jestem już doradcą, tylko zwyczajnym dyplomatą. Nawet nie mieliby o czym plotkować, a nawet jeśli… Nie ma to już znaczenia – odparł pewnie, próbując przekonać Leere. Mówił samą prawdę. Tak wiele się zmieniło, włącznie z samym podejściem ludzi do jakichkolwiek związków i… Przecież króla już nie było. Kto mógłby im zabronić?
        - Rozumiem. Czyli… Mogę uznać to za odpowiedź? – spytała niepewnie, na co Slaine posłał jej radosny uśmiech. Usiadł obok niej i pokiwał głową.
        - Możesz zostać – zapewnił ją. Czy takie zachowanie można było uznać za „spieszenie się”? Cóż, zdaniem Slaina nie do końca. Setki innych ludzi dopiero się poznawali, nie zdążając poznać siebie do końca, a już planowali śluby, zamieszkiwali razem… Natomiast oni byli inni. Ich relacja długo się rozwijała, głównie przez upór Bemoux i to jaki wtedy był… Nie widzieli się także sporo czasu, ale… Nie miało to znaczenia, nie w takiej sytuacji. Zwłaszcza dla Slaina, który był nowy w tym wszystkim, w tym uczuciu i pociągało go to tak bardzo, że nie był w stanie się oprzeć.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#305 10-06-2019 o 17h00

Straż Obsydianu
Nataasia
Żołnierz Straży
Nataasia
...
Wiadomości: 438

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Czy to było nie na miejscu? Cóż, jak się okazało, teraz już nie. Neasa zupełnie zapomniała o tym, że Slaine nie był już doradcą królewskim, który powinien się pilnować na każdym kroku. Chyba za bardzo przyzwyczaiła się do tamtego systemu... Powinna więc przywyknąć do nowego. Jeszcze nie mogła stwierdzić, który był lepszy, bo niezbyt długo mieszkała w Itturii, odkąd to wszystko się zmieniło. Nie spodziewała się więc od początku pozytywnej odpowiedzi ze strony Bemoux. Dlatego wolała dopytać. Tak dla pewności. I gdy usłyszała, że Slaine nie ma nic przeciwko, na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech.
    - Ale naprawdę? - spytała, po czym przygryzła dolną wargę. Nie czekała zbyt długo na jakąś reakcję, czy odpowiedź ze strony mężczyzny. Przeniosła się niemal natychmiast bliżej niego, po czym rzuciła się mu na szyję. - Dziękuję. Nienawidzę spać sama... - powiedziała, jeszcze przez moment nie puszczając Slaina. Zawsze, gdy z nim jest, czuje spokój. Od osiemnastu lat musiała słuchać tych wszystkich głosów, krzyków, szeptów... Doświadczać czyjejś śmierci. Gdy jest z Bemoux, to nie zanika, ale... Zdaje się, że właśnie wtedy Neasa ma nad tym jakąkolwiek kontrolę. Dlatego, między innymi, woli spać razem z nim. Ponadto, jest jej wygodniej i... Bardzo lubi bliskość mężczyzny.
    - Wcześniej nie miałaś z tym problemu - zażartował, obejmując dziewczynę. Wtedy uśmiech Neasy nieco przygasł. Poluźniła uścisk, zjeżdżając dłońmi z jego ramion i ostatecznie je zabierając. Spusciła głowę, zaciskając usta.
    - Myślałam, że przyzwyczaiłam się do... Do tych wszystkich głosów, tego, że jestem świadkiem czyjejś śmierci, która miała miejsce ileś lat temu. Ale odkąd zaczęłam spędzać noce z tobą, to... Chyba bardziej mi się spodobało mieć nad tym kontrolę. Twoja obecność sprawia, że czuję się spokojna i bezpieczna - odparła ze słabym uśmiechem. Miała świadomość tego, że ich rasy były ze sobą powiązane, ale... Ale nie znała za dużo szczegółów. Jedynie to, co powiedziała jej Savie.
    - Skoro tak przedstawiasz sprawę, to... Możesz zostać na ile chcesz - odparł z pewną dozą nieśmiałości. Mężczyzna zbliżył się do niej i cmoknął ją w czoło. Leere zagryzła dolną wargę, spoglądając na Slaina.
    - Ale na pewno? Nie będę ci... No wiesz, przeszkadzać? - spytała, patrząc niepewnie na Slaina. Nie chciała się mu narzucać, ani nic z tych rzeczy.
    - Nie, spokojnie. Twoja obecność to sama przyjemność - zapewnił dziewczynę, posyłając jej łagodny uśmiech. Neasa odwzajemniła gest, po czym kiwnęła głową. Odsunęła się od mężczyzny, wstając z łoża. Cieszyła się, że Slaine jej to zaproponował. Naprawdę nienawidziła tego uczucia, kiedy budząc się, nie była we własnym łóżku, albo była świadkiem czyjejś śmierci. Na dłuższą metę to robiło się niezwykle męczące.
    - W takim razie może pójdę po parę swoich rzeczy, żebyś znowu nie musiał mi po nie chodzić z rana - zażartowała, poprawiając sukienkę, gdy zeszła z łoża. Patrzyła jeszcze przez moment na Slaina, ale ostatecznie odwróciła się, kierując w stronę drzwi. Chciała jeszcze zrobić jedną rzecz... Zupełnie o tym zapomniała po powrocie do Itturii. A przecież właśnie po to męczyła się na Kontynencie tyle czasu.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#306 10-06-2019 o 17h42

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Akolita Jednorożców
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 353

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

        Slaine niekiedy zapominał o tym, że Neasa nie była taka zwyczajna. Była Zawodzącą i była nieodwracalnie związana ze śmiercią. W jego pamięci wciąż wyryte były wspomnienia z jej nocnej przechadzki do lochów, albo to jak odnalazła wskazówki dotyczące śmierci strażników… Jej krzyk, intuicja. Wszystko było niesamowite i stawało Neasę w świetle kogoś o potężnych mocach. I w tym wszystkim było także miejsce dla Bemoux, który również związany był ze śmiercią. Znał legendę o swojej rasie, wiedział co nieco o tym kim był, ale… Do tej pory nie udało mu się aktywować żadnych mocy, choć Savie próbowała. Niestety z marnym skutkiem, a szamanka zdążyła już wrócić do siebie. Na odchodne powiedziała tylko, że uda mu się dopiero, kiedy znajdzie swoją Banshee. Oczywiście domyślił się, że chodziło o Neasę, ale do tej pory nie wydarzyło się nic. Niby zadaniem monetine było pomaganie duszom zmarłych, a Zawodzące wyczuwały śmierć… Wszystko wydawało się być skomplikowane i Slaine nie pojmował jakim cudem ma to ze sobą związek… Gdy Leere wspomniała o głosach i śmierci, Bemoux ponownie zasypały wszystkie pytania, na które nie znał odpowiedzi.
        Właśnie wtedy coś mu się przypomniało, choć w tamtej chwili nie do końca rozumiał związek między tymi dwiema sprawami. Gdy Neasa zniknęła za drzwiami, on podszedł do biurka i otworzył dolną szufladę. Niedawno, kilka dni temu przyszedł do niego list z Aldron, lecz do tej pory nie chciał go otwierać. Widział pieczątkę z herbem jego rodu, z krukiem. Domyślił się, że musiał być to list od ojca i wcale nie uśmiechało mu się sprawdzać jego zawartości. Jednak koniec końców westchnął i wziął do ręki kopertę. Z lekkim wahaniem przełamał pieczęć, mając nadzieję, że to nic ważnego, ale z drugiej strony… Ojciec pisał do niego tak rzadko, że nie mogło być to coś błahego. Wyciągnął pergamin i zaczął czytać, z każdym zdaniem marszcząc brwi coraz bardziej.
        Przeczytał i rzucił list na biurko. Mamrotał coś pod nosem chwilę i podszedł do łoża, by się na nim położyć. Odkąd nie był już doradcą miał o wiele mniej obowiązków i dobijało go to niekiedy. Osiemnaście lat żył wręcz zasypany dokumentacją, rozmowami i całą masą innych zadań. Przyzwyczaił się do tego. Przynajmniej miał co robić, a tak… Teraz tylko leżał na plecach i próbował skupić myśli na czymś innym oprócz listu od ojca. To też musiał przemyśleć, zwłaszcza że zostało mało czasu, ale… Nie, nie teraz. Musiał się uspokoić i opanować gonitwę setek myśli na raz. Miał nadzieję na szybki powrót Neasy. Koniecznie musiał ją o tym poinformować.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#307 10-06-2019 o 18h18

Straż Obsydianu
Nataasia
Żołnierz Straży
Nataasia
...
Wiadomości: 438

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Dziewczyna ruszyła dość szybko w kierunku swojej komnaty. Zastanawiała się, jak przenieść tyle rzeczy do wschodniego skrzydła. Rozejrzała się po pokoju w zastanowieniu. Cóż, nie będzie przecież nosić tego w rękach. Zamierzała wyjść i poprosić kogoś... O, no i jak na zawołanie pojawiła się służka. Neasa poprosiła ją o jakieś dość pojemne pudło. Cóż, kobieta nawet nie wnikała, po cóż dziewczynie to było. Leere wrzuciła do środka kilka sukni, bieliznę, szkicownik. Odstawiła pudełko na bok, sięgając jeszcze po torbę, którą zabrała z Kontynentu. Dalej znajdowała się tam księga. Wcześniej nie miała nawet okazji do niej zajrzeć. Usiadła na łóżku, otwierając ją na pierwszej stronie. Zmarszczyła brwi. Przerzuciła kartkę, potem kolejną i jeszcze jedną.
    - Co jest... - zaczęła, wpatrując się w nie z niedowierzaniem. Przełknęła nerwowo ślinę, czując, jak jej serce zabiło mocniej. Nic już z tego nie rozumiała. Zacisnęła usta, po czym wrzuciła książkę do pudełka, podniosła je jakimś cudem i opuściła swoją komnatę. Szła dość szybko, o mało nie potrącając kilku osób po drodze. Zatrzymała się przed drzwiami pokoju Slaina, kładąc na moment pudełko na ziemi. Weszła do środka, darując sobie pukanie. Chciała o tym powiedzieć mężczyźnie, ale gdy weszła... Wyczuła negatywne emocje w powietrzu. Spojrzała na mężczyznę, który leżał na swoim łożu. Położyła pudło niedaleko szafy mężczyzny, wyciągając z niego książkę. Ona natomiast znalazła się na biurku. Neasa podeszła do łoża, siadając na jego krawędzi. Pochyliła się nad mężczyzną, a jej włosy opadły na jego twarz. Założyła je więc za ucho, aby nie przeszkadzały zbytnio Bemoux.
    - Slaine, co się stało? - spytała, patrząc z pewnym zmartwieniem na Slaina. Zbladł strasznie, jakby co najmniej zobaczył ducha. A przecież chyba wiedział, że Neasa nim nie jest. Nawet jeśli kiedyś za takowego uchodziła w zamku. Jednak to, co usłyszała...
    - Ojciec chce żebym przyjechał na parę dni... - mruknął niezadowolony, zerkając na Neasę. Leere zmarszczyła brwi, odsuwając się nieco. Odwróciła wzrok, przygryzając dolną wargę. Odetchnęła cicho, nie wiedząc, jak zareagować. Nie spodziewała się tego.
    - W sensie... Do Aldron? - zapytała, znowu zerkając na Slaina. - Czyli znowu cię nie będzie. To coś poważnego? - dodała jeszcze, patrząc z poważną miną w oczy mężczyzny. W takiej sytuacji... Nie chciała go dobijać tym, czego się dowiedziała. Albo raczej, co odkryła. Chyba powinna to zostawić na później, gdy Bemoux nie będzie mieć swoich zmartwień.
    - Według listu chce porozmawiać, ale z nim nigdy nic nie wiadomo - burknął. - Nie ma mowy, że tam pojadę, a bynajmniej nie sam - dodał bez namysłu, odwracając się w stronę dziewczyny. Neasa sięgnęła dłonią do jego włosów, odgarniając je z jego twarzy.
    - Z kim chcesz jechać? Weźmiesz żołnierzy na spotkanie z rodzicami? Myślisz, że to... Rozsądne? - spytała jeszcze. Tak zakładała, że planował wziąć właśnie żołnierzy. No bo kogo jeszcze? Tylko nie wiedziała, czy to odpowiedni wybór, jeśli chodzi o spotkanie rodzinne. Ale właściwie... Neasa nie zna jego rodziców. A z samych słów Slaina i jego reakcji na ten list, zakładała, że ich relacje do najlepszych nie należą.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#308 10-06-2019 o 20h21

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Akolita Jednorożców
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 353

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

        Odkąd Slaine jeden jedyny raz poprosił swoich rodziców o pomoc, a miało to miejsce już kilka miesięcy temu, nie kontaktował się z nimi. Nie widział w tym najmniejszego sensu. Nawet okiem nie mrugnęli na to, że ich syn wrócił z martwych. Milczeli, ukrywając prawdę o tym, kim naprawdę się stał. Ojciec Slaina nienawidził go za to kim się stał i jaką drogą podążył. Nawet jeśli początkowo kazał mu zostać doradcą króla i wiernie mu służyć… Miało to tylko na celu przejęcie władzy. Pan Bemoux przede wszystkim to jej pragnął, a syn miał być tylko początkiem. Jednak Slaine wybrał inną drogę, drogę rewolucji i rzeczywistej zmiany, która tak charakterystyczna była dla jego przodków. Nie chciał stać na szczycie, a jedynie powołać do tego odpowiednią osobę. Ojciec nie potrafił mu tego wybaczyć, lecz także tego, że odwrócił się od bogów i legend, które były dla nich niczym powietrze. Dlaczego więc nagle chciał zobaczyć swojego jedynego syna? Nawet nie prosił o spotkanie, tylko wyznaczył datę i kazał przypłynąć. Bemoux spodziewał się jedynie kłopotów, ale z drugiej strony wiedział jakie mógł ponieść konsekwencje za niesubordynację… Już wiele razy ich doświadczył, gdy jeszcze kontaktował się z rodziną w czasie jego młodości.
        Spoglądał na Neasę i powoli się uspokajał. Wciąż otaczała go aura zdenerwowania, jednak z każdą minutą w obecności dziewczyny zanikała nieco. Nawet jeśli wciąż był pod wpływem emocji po przeczytaniu listu, musiał do końca się uspokoić i opanować nerwy. Myślał chwilę nim się odezwał i zdecydował.
        - Może chciałabyś pojechać ze mną? Nie dość, że przy tobie prawdopodobnie nic złego się nie stanie, to mogłabyś zobaczyć największe miasto zaraz po Dahon – zaproponował. Dobrze wiedział, że obecność Neasy mogła uspokoić nie tylko jego. Łudził się, że przy gościu jego ojciec nie spróbuje agresji ani słownej ani fizycznej. Niegdyś tylko przy gościach udawało się tej dwójce rozmawiać w miarę spokojnie. Po za tym Leere zawsze chciała zobaczyć coś poza stolicą, a w Itturii nie pozwiedzała za wiele. Natomiast Aldron było miastem pięknym, a najpiękniejszy zamek w dziejach stał właśnie tam.
        - Do twoich rodziców? Myślisz, że to dobry pomysł? – spytała speszona, lekko marszcząc brwi. Slaine westchnął natomiast. Zadała dobre pytanie. Nie miał co do tego stuprocentowej pewności, ale…
        - Myślę, że o tym przekonamy się jeśli tam pojedziemy… Neasa, naprawdę cię proszę. Ojciec tylko przy gościach zachowuje spokój, inaczej… - przerwał nagle, nie chcąc przypominać sobie dawnych czasów. Przymknął na chwilę powieki i wziął głębszy wdech. Zdecydowanie nie chciał o tym myśleć, a sam powrót do domu rodzinnego będzie kosztować go wystarczająco wiele.
        - Pojadę z tobą, w porządku – powiedziała szybko, kładąc dłoń na ramieniu mężczyzny. Blondyn posłał jej blady acz wdzięczny uśmiech. Nie chciał żeby oglądała go bezbronnego w domu rodziców, ale przy niej czuł się spokojniejszy i silniejszy.
        - Dziękuję… Kazał zjawić się rankiem dziesiątego dnia. Będziemy musieli wypłynąć wieczorem szóstego, w razie niepogody – poinformował, po czym zbliżył się do dziewczyny i oplótł swoje ręce wokół jej talii.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#309 10-06-2019 o 21h25

Straż Obsydianu
Nataasia
Żołnierz Straży
Nataasia
...
Wiadomości: 438

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw

7 dzień X miesiąca Sovut - R 293 rok


    Neasa oczywiście zgodziła się popłynąć ze Slainem. Co prawda, obawiała się spotkania z jego rodzicami, a zwłaszcza ojcem, ale... Nie chciała go zostawiać z tym samego. Nie, kiedy widziała, w jakim był stanie, gdy o tym mówił. Bała się, że jeśli puści go i nie będzie jej przy nim, to... Coś się stanie. Że już więcej się nie zobaczą. Ostatnio dotarło do niej, że nie może być pewna niczego, że wszystko może się wydarzyć. Dlatego też sama czuła się bezpieczniej, towarzysząc mu podczas tej podróży. Tym razem nie musieli się gnieździć na małym łóżku, ponieważ postanowili wziąć większą kajutę. Neasa nie chciała rozstawać się podczas tej podróży ze Slainem. Chyba trochę... Się obawiała. Znowu miała jakieś złe przeczucia i wolała nie odstępować za bardzo Bemoux. A bynajmniej nie na zbyt długo. Jednak kiedy mężczyzna był zajęty, Neasa poszła się trochę przewietrzyć. I zajęło jej to chyba zbyt długo.
    Stała przy burcie dłuższy czas, wpatrując się martwo w wodę. Było niezwykle zimno, Leere wręcz się trzęsła, kiedy śnieg spadał jej na skórę. Nie wiedziała, co ją zaciągnęło na zewnątrz. Sądziła, że musi ochłonąć, ale... Nawet nie miała po czym. Wyszła z kajuty, gdy Slaine był zajęty czytaniem. Nawet nie zwrócił na to uwagi. Natomiast w głowie brązowowłosej ciągle był obraz książki, którą zabrała z zamku na Kontynencie. Nie mogła zrozumieć, dlaczego ta kobieta z jej podświadomości kazała jej zdobyć tę księgę.
    - Wszystko z tobą dobrze? - spytał w pewnym momencie dziecięcy głosik. Neasa wyrwała się z transu, po czym spojrzała na blondwłosą dziewczynkę. Zmarszczyła brwi, widząc, jak grubo jest ubrana. Dość szybko do dziewczynki podbiegła kobieta, biorąc ją na ręce.
    - Mówiłam ci, że masz nie wychodzić z kajuty beze mnie. Tym bardziej, gdy się ściemni - powiedziała, a dziecko spojrzało ponownie na Neasę. Leere odsunęła się od barierki, zabierając z niej obie dłonie. Dopiero wtedy zorientowała się, że były czerwone i drżały. Zawiał silny wiatr, a dziewczyna poczuła ogarniający ją chłód. Nie wiedziała, ile stała na tym zimnie, ale uderzyło w nią teraz ze zdwojoną siłą.
    Leere wróciła do kajuty, zupełnie nieświadomie trzaskając drzwiami. Nadal była w lekkim szoku. Stanęła na środku kajuty, obejmując się jedną ręką i nieustannie drżąc z zimna.
    - Może cię ogrzać? - zapytał pół żartem Slaine, gdy zwrócił uwagę na dziewczynę. Neasa natomiast patrzyła na mężczyznę, nie odzywając się nawet słowem. - Nie powinnaś stać na zewnątrz w taką pogodę - dodał już poważnie. Dziewczyna odetchnęła cicho, opuszczając powoli dłoń.
    - Ogrzać? - powtórzyła, będąc lekko nieobecna. Nie ruszała się z miejsca, patrząc wprost na Slaina. Pokiwała w końcu lekko głową, przygryzając dolną wargę.
    - Ogrzać - potwierdził jednym słowem, po czym wstał i podszedł do niej, by za chwilę ją objąć. Kiedy tylko to zrobił, Neasa poczuła nagłą... Ulgę. Jakby właśnie dopiero teraz wyrwała się z tego transu. Nie unosiła rąk, pozwalając, aby to jedynie Slaine ją obejmował. Oparła jedynie głowę na jego torsie.
    - W taki sposób? - spytała, unosząc w końcu głowę, żeby spojrzeć na mężczyznę. - Myślałam, że mi dasz koc - dodała, ale nie było w tym ani trochę żartu. Mówiła poważnie. Nie przypuszczała, że ogrzanie przez Slaina ma wyglądać w ten sposób. Co nie zmieniało faktu, że ta opcja bardziej jej się podobała.

Ostatnio zmieniony przez Nataasia (12-06-2019 o 13h24)


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#310 10-06-2019 o 22h44

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Akolita Jednorożców
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 353

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

        Książka, którą czytał Slaine pochłonęła go na tyle, że w ogóle nie dostrzegł wychodzącej z kajuty Neasy. Wcześniej nawet nie miał okazji wziąć tej księgi do rąk, ale coś podpowiedziało mu, że może warto zabrać ją w podróż. Szczerze powiedziawszy nie pamiętał ani gdzie ją znalazł czy kto mu ją podarował, ani o czym była, lecz gdy ją otworzył… Kompletnie go wciągnęła. Była to księga o rodach Wysoce Urodzonych, legendach z nich związanymi, czy też o ich połączeniach. Przeczytał już cały bardzo długi wstęp i był w stanie stwierdzić, że… Zaintrygowało go to. Zastanawiał się, czy w każdej legendzie istniało ziarnko prawdy, lub czy może wszystkie można było przełożyć na stan realny do świata rzeczywistego, tak jak jego rodową legendę o monetine.
        Jednak przerwał lekturę, gdy tylko w kajucie zjawiła się Neasa. Trzęsła się z zimna i choć na początku Slaine próbował podejść do tego dość żartobliwie, to nie potrafił ukryć swojego zmartwienia. Nie chciał, aby dziewczyna zachorowała, zmarzła. Powinna zostać w kajucie i się ogrzewać, a tymczasem wyszła na zewnątrz, kiedy on nie zwracał uwagi na otaczający go świat. Miał przez to lekkie wyrzuty sumienia.
        - Cóż, zawsze możemy odegrać tę scenę od nowa i wtedy dam ci koc – odparł niby poważnie. Koc i otulenie nim Neasy także miał w planach, ale to zaraz po przytuleniu. Leere zdawała się być nieco nieobecna i pomyślał, że być może jego bliskość nieco sprowadzi ją na ziemię… Poza tym on sam potrzebował trochę jej ciepła, nie dlatego, że było mu zimno.
        - Niech będzie – odparła, odsuwając się nieco od mężczyzny. Ten zdziwił się nieco, lecz pokiwał nieco rozbawiony głową. Nie spodziewał się, że rzeczywiście się zgodzi. Nie przewidział jednak jednego. Gdy ruszył się już w stronę łóżka, gdzie leżał jeden z koców, brązowowłosa złapała go za rękę i zatrzymała. Slaine spojrzał na nią, unosząc nieco do góry jedną brew. - Jednak... Zmieniłam zdanie – powiedziała cicho, powoli puszczając dłoń mężczyzny. Zbliżyła się do niego, spoglądając mu w oczy. Wyciągnęła obie ręce, po czym z lekkim zawahaniem dotknęła nagiego torsu pod koszulą Slaina, sunąc nieco wyżej. Bemoux zadrżał pod wpływem jej chłodnego dotyku. W jego oczach pojawiły się lekkie iskierki.
        - Znam także kilka innych sposobów na ogrzanie się – odparł równie cicho co Neasa, uśmiechając się pod nosem. Ciągle czuł dreszcze, lecz mimo temperatury dłoni dziewczyny, był to ten przyjemny ich rodzaj.
        - Chyba sama znalazłam sposób... – mruknęła, jedną dłoń wyciągając spod jego koszuli i kładąc ją na ramieniu mężczyzny. Ten pochylił się nieznacznie, a lekki uśmiech nie znikał z jego twarzy. Zaczynał odczuwać coraz większe podekscytowanie i coraz mniej nad tym panował.
        - Może mi pokażesz co to za sposób? – odpowiedział cicho. Nie potrafił odwrócić wzroku od zielonych tęczówek oczy Neasy. Brązowowłosa patrzyła prosto w oczy Slaina. Nie odezwała, jedynie zaciskając usta. Wyciągnęła drugą dłoń spod jego ubrania, po czym obiema złapała za skrawek koszuli. Patrzyła na mężczyznę, przez moment się zastanawiając, czy powinna. Ostatecznie zacisnęła mocniej palce na materiale, po czym uniosła ręce, jednocześnie pozbywając Slaina jego odzienia.
        - Ty jesteś... Tym sposobem – odparła, opuszczając dłoń, w której trzymała koszulę. Blondyn przygryzł dolną wargę, powoli kładąc dłoń na biodrze Neasy. Jednym acz delikatnym ruchem przyciągnął ją do siebie. Wolną ręką odgarnął kosmyki jej włosów z ramienia, tym samym torując sobie drogę do jej szyi. Pochylił się i ustami musnął lekko jej policzek, a potem płatek ucha. Zaczął składać na jej szyi czułe pocałunki, stopniowo schodząc niżej. Wreszcie nie mógł się powstrzymać i obie dłonie położył na talii Neasy, by za chwilę ją podnieść. Dziewczyna oplotła nogami jego biodra by nie spaść. Mężczyzna podsadził ją nieco, przez co tym razem jego dłonie znalazły się na jej pośladkach. Spoglądał w oczy brązowowłosej, po czym na jej piękne usta. I teraz nie potrafił się powstrzymać, więc wkrótce złączył ich wargi w pocałunku, jednocześnie powoli idąc w stronę łóżka.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#311 10-06-2019 o 23h38

Straż Obsydianu
Nataasia
Żołnierz Straży
Nataasia
...
Wiadomości: 438

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Serce Neasy z każdą kolejną chwilą biło coraz mocniej. Nie wiedziała, co w nią wstąpiło, jednak nie była to pierwsza taka sytuacja. Zdarzały się podobne już wcześniej, ale Neasa zazwyczaj uciekała gdzieś, odsuwała się... A teraz czuła, że chce więcej. Obawiała się jednak, czuła stres i nie wiedziała, jak się to skończy. Miała świadomość, że Slaine był tym bardziej doświadczonym. Leere tak naprawdę nie miała żadnego doświadczenia. Ale nie to się liczyło w tym momencie. Dziewczyna zarzuciła ręce na szyję Slaina, odwzajemniając pocałunek. Koszula mężczyzny wylądowała na ziemi już w momencie, w którym podniósł Neasę. Brązowowłosa zamknęła oczy, nie przerywając pocałunku przez całą drogę.
    Slaine położył delikatnie dziewczynę na łóżku, a sam pochylił się nad nią. Neasa otworzyła w tym momencie oczy, patrząc na niego z nieco cięższym oddechem. Nadal czuła na ciele przyjemny dreszcz, który przeszedł przez jej ciało, kiedy Bemoux wargami muskał jej skórę. Nie zabierała rąk z jego ramion przez moment leżąc tak w bezruchu. Jednak jedną przeniosła na policzek mężczyzny, wychylając się nieco i ponownie łącząc ich usta w pocałunku. Długim i namiętnym pocałunku. Neasa automatycznie zjechała drugą dłonią niżej na tors mężczyzny, opuszkami palców muskając jego skórę. Slaine odwzajemnił pocałunek, uśmiechając się przy tym. W momencie, kiedy oboje się od siebie odsunęli, Bemoux zjechał ustami niżej, ponownie całując szyję dziewczyny. Znowu przeszedł ją ten przyjemny dreszcz. Odchyliła nieco głowę, przymykając oczy. W tym momencie coś do niej dotarło. Uchyliła powieki, czując, jak jej serce za moment wyskoczy z piersi.
    - Slaine, ja... - zaczęła cicho, przygryzając lekko dolną wargę. - Się wstydzę tego, co... Co jest na moim ciele po pobycie u cesarza... - szepnęła, odwracając głowę, żeby spojrzeć mu w oczy.
    - Neasa... Założę się, że każdy centymetr twojego ciała jest równie piękny. Żadna z blizn nie ma znaczenia - wyszeptał, patrząc w jej oczy. Poczuła, jak znowu oblała ją fala gorąca. Rozchyliła lekko wargi, jakby miała coś powiedzieć, ale się zawahała. Nie spodziewała się takiej odpowiedzi z jego strony. Po chwili uśmiechnęła się słabo, odwracając wzrok.
    - Bo tego nie widziałeś - odparła cicho, przełykając nerwowo ślinę. Stresowała się. Nie wiedziała, jak Slaine zareaguje, gdy już zobaczy jej ciało. Miała świadomość, że pewnie wiele kobiet, z którymi Bemoux był przed nią, wyglądały lepiej. Obawiała się tego...
    - Nawet jeśli zobaczę nie zmieni to tego jak na ciebie spoglądam, Neaso - powiedział pewnie i złożył na jej policzku czuły pocałunek. Leere zacisnęła usta, po czym podparła się na przedramionach, przenosząc bardziej do siadu. Niepewnie i z lekko drżącymi dłońmi sięgnęła do guzików swojej sukni. Zaczęła powoli ją odpinać, a dekolt robił się coraz większy. Nie patrzyła na Slaina... Do pewnego momentu. Przerwała odpinanie, po czym uniosła wzrok i ponownie spojrzała mu prosto w oczy. Jej spojrzenie było raczej jednoznaczne. Odsunęła swoje dłonie od materiału i przygryzła dolną wargę.
    Chciała w końcu pokazać się Slainowi... W całości. Nie zważając na te wszystkie blizny. Ta sytuacja i tak się o to prosiła. Zwłaszcza, że od dłuższego czasu ciągnęło Neasę do czegoś więcej. Ale się obawiała. Nadal się obawia, jednak... Chciałaby przełamać chociaż tę barierę. Chciała, żeby Slaine zobaczył. Czekała tylko, aż sam dokończy odpinanie guzików, patrząc mu z poważną miną w oczy.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#312 11-06-2019 o 14h15

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Akolita Jednorożców
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 353

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

        Od ostatniej podobnej sytuacji minęły miesiące, a Slaine… Cóż, coraz mocniej zaczął odczuwać tę przerwę. Patrząc na Neasę nie potrafił opanować tej burzy emocji, która zaczęła buzować w nim bardziej i bardziej. Wszystkie uczucia go zalały ze zdwojoną siłą i mężczyzna nie był w stanie myśleć o niczym ani nikim innym niż Leere, leżąca tuż pod nim. Każdy pocałunek z czasem stawał się bardziej namiętny, a on poczuł nadciągającą falę gorąca. Jego oddech nie był już taki regularny jak jeszcze niedawno, nie.
        Kiedy Neasa wspomniała o swoich bliznach, które nagromadziły się po wizycie na Kontynencie, Slaine mówił całkowitą prawdę. Jakiekolwiek tak zwane skazy dla niego nimi nie były. Każdy człowiek jakieś miał i były one jego częścią. A blizna, dwie czy nawet ich kilkadziesiąt w ogóle nie zrażały mężczyzny. To właśnie one sprawiały, że ciało było piękne, bo skrywały za sobą historie, których niekiedy słowa nie mogły opowiedzieć. On… Kochał Neasę i kochał ją całą, bez względu na to jakie blizny pragnęła ukryć i jak bardzo ona sama wstydziła się swojego ciała. Dla niego była idealna.
        Przysiadł nieco i powoli sięgnął w stronę guzików. Posłał brązowowłosej łagodne spojrzenie. Jeśli ona była gotowa pokazać swoje ciało, to i on był gotów uczynić ten ruch. Zaczął odpinać guziki, jeden po drugim, stopniowo powiększając dekolt. Gdy skończył, delikatnie pomógł dziewczynie wyciągnąć ręce z rękawów. Nie potrafił oderwać wzroku od niej i od jej ciała, kiedy to powoli zsuwał z niej suknię. Wciąż była w bieliźnie, lecz doskonale widział każdą bliznę. Były piękne, zupełnie jak Neasa. Nie rozumiał dlaczego tak bardzo wstydziła się je pokazać. Akceptował te „skazy”, nie miało to dla niego większego znaczenia. Pochylił się nad brązowowłosą i zaczął składać na jej ciele pocałunki. Zaczął od jej szyi i potem stopniowo schodził w dół, również dłońmi pieszcząc jej delikatną skórę. Nie chciał pominąć żadnej blizny ani nawet jednego centymetra jej ciała. Jego oddech był ciężki i nieregularny, a fale gorąca zalewały go co i rusz. Znajdował się teraz o wiele niżej, tuż przy podburzuszu i nie zatrzymywał się. Nagle poczuł na swoim ramieniu delikatną dłoń Neasy. Przerwał i spojrzał na nią.
        - Slaine, po... Poczekaj – zaczęła cicho i niepewnie. Mężczyzna przysunął się do niej nieco. - Ja nie wiem... Czy jestem na to gotowa – dodała po chwili. Wyglądała jakby jej serce chciało wyrwać się z piersi. Popatrzyła przepraszająco na Slaina, zaciskając nieco mocniej palce na jego ramieniu. Ten jednak pokiwał powoli głową, a na jego ustach pojawił się delikatny uśmiech. Milcząc położył się obok dziewczyny, przyciągając ją do siebie.
        - W porządku, Neaso. Poczekamy – zapewnił, obejmując ją delikatnie, po czym pocałował ją w czółko.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#313 11-06-2019 o 21h14

Straż Obsydianu
Nataasia
Żołnierz Straży
Nataasia
...
Wiadomości: 438

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    To, co się działo, nie było zupełnie zaplanowane. Ta chęć zrodziła się w Neasie pod wpływem bliskości, ciepła Slaina oraz... Pewnego rodzaju ciekawości, pragnienia więcej. Ta myśl wydawała jej się niezwykle ekscytująca i myślała, że właśnie tego chce teraz. Ale kiedy doszło co do czego... Neasa po prostu stchórzyła. Bała się, czując, że to nie jest jeszcze odpowiedni czas, aby posunąć się dalej. Jednak mimo wszystko, cieszyła się, że Slaine zareagował tak, a nie inaczej, gdy zobaczył ją nago. Jej oddech z każdym kolejnym pocałunkiem stawał się coraz cięższy i mniej regularny. I to się jej poniekąd podobało. Bała się jednak podążać dalej. Nie czuła, że jest gotowa i chciała poczekać. Bo co za sens miało robienie czegoś na siłę? Miała jednak ogromne wyrzuty sumienia.
    Slaine ją objął, a dziewczyna powoli uspokajała swój oddech. Przełknęła ciężko ślinę, patrząc w jakiś punkt przed sobą.
    - Slaine, przepraszam... Myślałam, że tego chcę, ale... To chyba trochę za wcześnie - powiedziała cicho, nie patrząc na mężczyznę. Chyba czuła się zbyt głupio z tym faktem. Niepotrzebnie w ogóle zaczynała. Przecież to od niej się to zaczęło. Wprowadziła Slaina jedynie w błąd.
    - Nie przejmuj się. Nawet nie masz za co przepraszać. Poczekam, Neaso - odparł. Serce dziewczyny powoli się uspokajało i również wracało do swojego spokojnego rytmu. Leere odsunęła się od Bemoux, jednocześnie przenosząc do siadu. Oboje leżeli na pierzynie, bo nawet nie było się kiedy pod nią schować.
    - Czuję po prostu, że... Nie tego się spodziewałeś. Że cię zawiodłam w tej kwestii - powiedziała, patrząc na swoje dłonie. Ostatecznie zerknęła przez ramię na mężczyznę i odetchnęła cicho. - Ja... Nie wiem, czy jestem dla ciebie odpowiednia pod tym względem... Nie wiem, ile będziesz musiał czekać. Nie chcę cię przed niczym powstrzymywać - dodała, marszcząc lekko brwi i znowu odwracając wzrok.
    - Będę cierpliwy, nieważne ile czasu minie - zapewnił ją i także usiadł, obejmując ją ramieniem. Neasa przygryzła dolną wargę, po czym przekręciła się bardziej w kierunku Slaina. Położyła dłoń na jego policzku i zmniejszyła dystans między ich twarzami. Musnęła delikatnie jego usta, po chwili przeradzając to w bardziej czuły pocałunek. Odsunęła się, patrząc jeszcze przez moment w oczy mężczyzny. Zsunęła się zaraz z łóżka, przechodząc przez pomieszczenie i podnosząc z ziemi koszulę Bemoux, którą chwilę wcześniej tam rzuciła. Chciała ją założyć, bo ostatnimi czasy sypiała właśnie w ubraniach mężczyzny, ale... Zawahała się. Odwróciła się w kierunku Slaina, stając przodem do niego. Jej serce znowu zabiło mocniej. Cóż, wcześniej nie pokazywała się jemu... Aż tak.
    Leere położyła koszulę mężczyzny na oparciu krzesła, po czym ponownie usiadła na łóżku. Jej wzrok był spuszczony, a sama czuła się nieco speszona. Przełknęła nerwowo ślinę, po czym weszła głębiej na łóżko i powoli położyła głowę na ramieniu Slaina, natomiast jej dłoń, jak zazwyczaj, spoczęła na klatce piersiowej mężczyzny. Tym razem jednak dziewczyna objęła go bardziej, aniżeli tylko położyła rękę.
    - Kiedy śpię z tobą, nawet nie potrzebuję żadnego przykrycia - powiedziała niezbyt głośno. Odetchnęła cicho, zaciskając usta i wahając się przez moment. - Slaine, dziękuję... Że chcesz na mnie zaczekać.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#314 12-06-2019 o 11h55

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Akolita Jednorożców
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 353

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

        10 dzień X miesiąca Sovut – R 293 rok

        Przypłynęli do Aldron z samego rana. Słońce dopiero co wzeszło, a ludzie powoli się przebudzali, jak to było w większych miastach. Mogli leniuchować, nie to co na wsi. Jednakże w porcie już wrzało. Kilkudziesięciu rybaków przygotowywało swoje łodzie do wypłynięcia, zapewne na połów, ale widoczne też były skrzynie z załadunkiem. Strażnicy już przy nich stali, by sprawdzić zawartość. Zgiełk z samego rana w aldrońskim porcie było rzeczą normalną. Rezydencja Bemoux wcale nie znajdowała się od niego tak daleko od wybrzeża. Codzienne krzyki rybaków wyruszających na połów było czymś, do czego Slaine przyzwyczaił się, kiedy to był jeszcze dzieciakiem. Jednak po tylu latach ponowne usłyszenie porannego chaosu, który miał miejsce właśnie teraz, nie było czymś przyjemnym. Wręcz przeciwnie. Mężczyzna mamrotał coś pod nosem, gdy wraz z Neasą schodzili po kładce ze statku.
        Oczywiście Raika, wierna klacz Slaina, również z nimi przyjechała. Aldron było miastem dużym, a uliczki były szerokie, przez co można było poruszać się po nich z wygodą i szybciej, czy to na koniach czy w wozach. Poza tym Slaine czuł się bezpieczniej mając przy sobie nie tylko Neasę, ale także i białą klacz. Ktoś znajomy we wrogim miejscu, bo nim właśnie był dom rodzinny Bemoux, z pewnością sprawiał, że był w stanie opanować emocje, które w nim buzowały na samą myśl o spotkaniu z ojcem. Tak jak jeszcze matki się nie obawiał, bo według niego zachowała niektóre cząstki swoich dobrych cech i zachowań matczynych, to ojciec…
        Jechali powoli, Neasa siedziała przed Slainem, a ten obejmował ją ramionami, jednocześnie trzymając lejce. Opierał głowę na jej ramieniu co jakiś czas, wzdychając do samego siebie. Żałował, że droga do rezydencji nie była dłuższa. Nie czuł się gotowy na spotkanie. Jego serce pragnęło wyrwać się z piersi, a rozum mówił, że powinien uciec, przeczuwając najgorsze. Jednak musiał, bo wiedział, że to coś poważnego. Nie mógł zwlekać, obawiał się konsekwencji.
        Wreszcie dotarli na miejsce. Slaine do tej pory milczał, lecz teraz otworzył usta i… Nie, jednak nie był w stanie nic powiedzieć. Zamiast tego znowu mruknął coś pod nosem. Najpierw to on stanął na podłożu i dopiero pomógł Neasie zsiąść z Raiki. Co chwila zerkał za siebie, na sporych rozmiarów dom na fundamentach. Te ostro zakończone wieżyczki, śnieg okalający dach i ściany z szarego kamienia… Rezydencja była porządną budowlą, dobrze wyglądającą, jednak… Zawsze budziła postrach.
        Mężczyzna wziął głęboki wdech i razem z Leere, krok w kor, podeszli do drzwi. Raika powędrowała za nimi, jakby nie chciała zostawiać ich samych. Slaine zamknął oczy i sięgnął po dłoń Neasy. Musiał się upewnić… Upewnić się, że nie jest sam przeciwko ojcu. Wkrótce zapukał do drzwi. Czekali chwilę, aż w końcu otworzyły się, a w nich stanął podstarzały sługa. Pokłonił się na widok gości mamrocząc ciche przywitanie i posłał im nieśmiały uśmiech.
        - Zapraszam do środka. Zajmę się pańskim wierzchowcem. Mój pan czeka w salonie i… Witamy w domu panie Bemoux.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#315 12-06-2019 o 14h07

Straż Obsydianu
Nataasia
Żołnierz Straży
Nataasia
...
Wiadomości: 438

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Neasa niezwykle obawiała się tego momentu, w którym to jej noga postanie na ziemiach Aldron. Bała się tego spotkania, tego co ją tam czeka. Ale chyba bardziej obawiała się o samego Slaina. Samo miasto było... Niezwykle przyjemnym miejscem. A przynajmniej tak odebrała je Leere. Ale jakie miało to znaczenie w obliczu spotkania z ojcem Bemoux? Właściwie żadne. Mieli się z nim spotkać w związku z niezwykle ważną kwestią. Jednak nie dotyczyła ona Neasy. No więc teoretycznie nie powinna się martwić w ogóle. A jednak... Odczuwała strach i to z każdą chwilą coraz większy. Ścisnęła mocniej dłoń, za którą złapał ją Slaine i przełknęła nerwowo ślinę. Ruszyli do środka. Pojawił się inny mężczyzna, który zaprowadzić miał ich do odpowiedniego miejsca.
    Gdy dotarli do salonu, dziewczyna uniosła wzrok, obejmując całe pomieszczenie wzrokiem. Serce jednak zabiło jej mocniej, kiedy jej wzrok napotkał mężczyznę. Przełknęła ślinę, po czym zerknęła kątem oka na Slaina. Nie wiedziała, jak ma się zachować, ani tym bardziej co powiedzieć. Dlatego milczała.
    - Slaine. Wiedziałem że zdecydujesz się przyjechać - mruknął patrząc z wyższością na syna. Potem swoje spojrzenie przeniósł na Neasę. - A ty kim jesteś, że mój syn wziął cię ze sobą? - zapytał podejrzliwie. Dziewczyna niemal natychmiast puściła dłoń Slaina, po czym zbliżyła się nieco bardziej do jego ojca.
    - Ja... Nazywam się Neasa Leere. Miło mi pana poznać - powiedziała, uśmiechając się przy tym miło i wyciągnęła rękę w kierunku mężczyzny.    Pan Bemoux natomiast spojrzał na nią pogardliwie, ignorując ów gest. Neasa zacisnęła usta i powoli cofnęła dłoń, czują się... Po prostu głupio.
    - Tak... Cóż, w tym domu nie przyjmujemy nowego ustroju, więc radzę Ci panienko trzymać się starych tradycji, aniżeli wyrażać brak szacunku - mruknął, natomiast Slaine odchrząknął zdenerwowany.
    - Dostosujemy się, wybacz... - W tym momencie stres Leere sięgnął zenitu. Teraz dopiero zaczynała rozumieć, dlaczego Slaine tak bardzo nie chciał przyjeżdżać tutaj sam.
    - Przepraszam... - powiedziała tylko i cofnęła się, stając koło Slaina. Przełknęła nerwowo ślinę.
    - W porządku. Rozumiem, że komnatę chcecie wspólną... Kto by się spodziewał, że jakakolwiek kobieta będzie próbowała z tobą wytrzymać, Slaine - warknął, lecz blondyn nie reagował. - Przygotujcie się proszę, niedługo pójdziemy do świątyni na opowieści kapłanów - dodał po chwili już spokojniejszym tonem. Służący zaprowadził ich do komnaty, w której oboje mieli się zatrzymać. Neasa nadal była w lekkim szoku. Nie spodziewała się... Takiej reakcji ze strony mężczyzny.
    - Chyba mi nie wyszło to przywitanie - mruknęła ze słabym uśmiechem, z niewielkiej torby, która również została przyniesiona, wyciągając swój notatnik. Podeszła do łóżka i położyła go na nim. To już był... Cóż, nawet nie potrafiła zliczyć, ile notatników zapisała i zarysowała. Przełknęła ciężko ślinę i zerknęła na Slaina przepraszająco. Nie do końca tego się spodziewała.

Ostatnio zmieniony przez Nataasia (12-06-2019 o 14h11)


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#316 12-06-2019 o 15h16

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Akolita Jednorożców
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 353

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

        Ojciec z wyglądu nie zmienił się przez te kilka miesięcy, jednak za to zdawał się być bardziej ponury i gnuśny niż zazwyczaj. Slaine domyślał się co było tego powodem. Ustój, który zapanował w Itturii nie wszystkim się podobał, to jasne. Spodziewał się negatywnej reakcji swojej rodziny na te zmiany. W końcu zawsze pragnęli władzy, albo przynajmniej jej skrawka, a tym czasem wszystkich wyrównano do tego samego poziomu. Starszy mężczyzna nie szczędził sobie kąśliwych uwag podczas ich spotkania w salonie. Blondyn miał nadzieję, że chociaż względem Neasy zachowa się nieco milej niż zazwyczaj, a tymczasem dalej trzymał się reguły, że nie może być miły dla swojego syna. Slaine milczał, zachował postawę raczej uległą, zupełnie jak sługa przed swoim panem… Pragnął zachować się inaczej, ale dobrze zdawał sobie sprawę z konsekwencji, które mogły później z tego wyniknąć.
        Mężczyzna podszedł do Leere i z głośnym westchnięciem objął ją swymi ramionami. To nie była jej wina, powinien dokładniej opowiedzieć jej czego powinna się spodziewać.
        - W jego obecności nikomu nic nie wychodzi – mruknął na jej słowa. Dopiero po chwili spostrzegł, że trząsł się nieco. Zacisnął usta i oczy, chowając twarz we włosach dziewczyny. Tak jak podczas ostatniego spotkania sprzed kilku miesięcy wydawać by się mogło, że Slaine byłby w stanie postawić się ojcu, tak teraz… Wewnątrz wrogiego dla niego miejsca, otoczony przez ludzi, którzy nim gardzili za to jaką drogę obrał… Nie był w stanie powstrzymać napływających do niego wspomnień. Sam ton głosu ojca, jego uwagi, spojrzenie… Sprawiało to, że czuł się jak dawnej i ani trochę mu się to nie podobało.
        - Przynajmniej teraz wiem, dlaczego nie chciałeś tu przyjeżdżać... Mam nadzieję, że nie potrwa to długo, cokolwiek od ciebie chce – odparła, odwzajemniając uścisk. Slaine westchnął. Również taką miał nadzieję, lecz nic nie powiedział, tylko próbował uspokoić się przy Neasie. Musieli się przygotować, wkrótce mieli wyjść do świątyni.
       
        W jednej ze świątyń Aldron, w której akurat się znaleźli, panował tłok, jak zawsze co piątego dnia. Pan Bemoux wraz ze swoją żoną ruszyli naprzód, gdzie zajęli miejsca siedzące, tuż przed malutką sceną. Zostawili syna w tyle, zupełnie go ignorując. Serce Slaina biło szybko. Trzymał Neasę za rękę i co chwila przyciągał ja do siebie. Nigdy nie był w świątyni na słuchanie opowieści. Ostatni raz wszedł do jednej z nich tylko po zgodę na wstąpienie w góry, której i tak nie uzyskał. Teraz odczuwał jeszcze większy stres. Oddychał ciężko. Mimo chłodnego powietrza, które wdzierało się do budowli z zewnątrz, Bemoux zdawało się, że zaraz się udusi. Nie zauważył nawet, gdy na scenę wszedł kapłan, ubrany w szarą szatę.
        - Setki lat temu dwie istoty spotkały się na wyspie. To przeznaczenie, łącząca ich życia nić splotła ich tam na wieki. Dzieci, dobrze wiecie, o której legendzie będę dzisiaj mówił… Na prośbę jednego z obywateli opowiem wam historię o Zawodzącej i Duchu Wiatru… Banshee i monetine. Obie istoty na wieczność związane są ze śmiercią, lecz także ze sobą wzajemnie. Jakby mocny sznur bądź łańcuch ciągnął ich do siebie, tak oni prędzej czy później odnajdą się, a wtedy… Wtedy złączą swoje siły, by pomagać zmarłym duszom. Jedno z nich przewiduje śmierć, a drugie będąc jej świadkiem jest w stanie pomóc naszym umęczonym duszom dostać się do królestwa Nishati. Stanowią duet nierozłączny, a bez siebie są niczym. Niczym kotwice, jedno wspomaga moce drugiego i utrzymują się dzięki sobie na nogach. Jednakże od stu lat nie widziano monetine, a banshee moi drodzy i bez niego jest w stanie przewidzieć śmierć. Jeśli ją spotkacie jednakże, nie pytajcie. Nie warto znać swój koniec, zwłaszcza, że Zawodząca nie powie wam wprost. Musicie się także strzec, gdyż złe duchy aretine są wśród nas i ciągną nasze dusze do Quelemy. Bez monetine błądzimy i nie zawsze odnajdziemy drogę do Nishati… Dlatego módlcie się i bądźcie dobrzy, a światło bogów naprowadzi was w momencie śmierci.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#317 12-06-2019 o 15h51

Straż Obsydianu
Nataasia
Żołnierz Straży
Nataasia
...
Wiadomości: 438

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Oczywiście, że nie tego się Neasa spodziewała. Znaczy, miała świadomość, że pewnie ojciec Slaina nie należy do zbyt miłych osób... Ale myślała, że trochę z tym przesadza. Cóż, nie przesadzał. Dlatego Leere niezwykle cieszyła się, że zdecydowała się towarzyszyć Slainowi w tej podróży. No w końcu była jego... No właśnie, kim była? Ciągle zadawała sobie to pytanie i nie mogła znaleźć żadnej odpowiedzi. Do tego pobyt w świątyni... Nie wiedziała, czy to był celowy zabieg, czy może przypadek, ale to, co mówił kapłan, dotyczyło właśnie Neasy i Slaina. Albo raczej ich ras, które są ze sobą powiązane. Neasa cofnęła się nieco, dalej trzymając mocno dłoń mężczyzny. W jej głowie wręcz się kotłowało. Czy to te słowa tak na nią wpłynęły?
    Gdy wyszli ze świątyni, pan Bemoux pozwolił im iść pozwiedzać nieco Aldron. W końcu Neasa była tutaj pierwszy raz. Mieli wrócić na obiad, więc mieli stosunkowo dużo czasu. I mimo tego chłodu, Leere mogła wreszcie odetchnąć na świeżym powietrzu. Gdy szli, nie puszczała przez cały czas ręki Slaina.
    - Slaine, myślisz, że to przypadek, że była akurat o tej legendzie? - spytała w pewnym momencie dziewczyna, patrząc przed siebie. Nie dawało jej to spokoju.
    - Kapłan wspomniał, że to na prośbę obywatela... Kiedy przybyłem do Aldron po... Po moim powrocie do żywych, ojciec wcale nie wyglądał na zdziwionego. Może właśnie o tym chce porozmawiać... - mruknął. Neasa odetchnęła cicho. No tak, mogła się tego właśnie spodziewać. Właściwie mogła to przewidzieć. Pokiwała tylko twierdząco głową. Gdy szli, zerwał się straszny wiatr. Leere zdecydowanie wolała spędzać te zimne pory roku w swojej komnacie. Ale teraz nawet nie miała jak.
    - Wejdziemy tu? - spytała, wskazując na sklep, w którego witrynie zauważyła wiele skarbów morza. Chciała na moment zapomnieć o tych wszystkich złych rzeczach. Puściła dłoń Slaina i zaczęła się rozglądać po wnętrzu sklepu. Wtedy do jej uszu dotarł śpiew, niezwykle przyjemny dla ucha. Dziewczyna przechyliła głowę i ruszyła za nim. Wyciągnęła rękę po dużą, białą muszlę. Powoli zaczęła przykładać ją do ucha, a śpiew stawał się coraz głośniejszy. Wtedy zmienił się w przeraźliwy krzyk. Neasa wyrwała się z chwilowego otępienia i upuściła muszlę na ziemię, a ta roztrzaskała się. Dziewczyna instykntownie cofnęła się w tył, niemal wpadając na Slaina. Zaraz obok pojawiła się asystentka sprzedawczyni.
    - Ja prze... Przepraszam. To było nie chcący - powiedziała cicho, po czym spojrzała na Bemoux, marszcząc lekko brwi.
    - Nic się nie stało, wcale... Wcale nie była taka droga - zaśmiała się nerwowo, zbierając fragmenty muszli
    - Spokojnie, zapłacimy - odparł Slaine, próbując uspokoić kobietę, po czym sięgnął do pasa, gdzie przywiązany był mieszek z pieniędzmi. Neasa odwróciła wzrok, czując się prawie niczym złodziej. W końcu naraziła sklep na straty. No i jeszcze to Slaine musiał za wszystko zapłacić. Ostatecznie Neasa nie kupiła nic, chcąc już wracać do posiadłości.
    - Przepraszam. Znowu musiałeś za mnie płacić... Chciałabym ci oddać za to, ale... Nawet nie mam swoich pieniędzy - powiedziała nieco zażenowana. W końcu nigdy jej nie były potrzebne. Ale zaczynała się czuć naprawdę głupio z tym, że to właśnie Slaine musi na nią wydawać tyle pieniędzy.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#318 12-06-2019 o 17h53

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Akolita Jednorożców
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 353

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

        Legenda opowiadana przez kapłana nie mogła być przypadkowa. Slaine już od dawna podejrzewał rodziców o to, że doskonale wiedzieli co takiego się z nim stało. Milczeli, jakby spodziewali się, że sam się dowie w swoim czasie. Albo jakby tak naprawdę ich to nie obchodziło, tak jak życie i los ich syna… Nie zdziwiłby się, gdyby okazało się to prawdą. Zdawał sobie sprawę z tego, że rodzina go nienawidziła i takie zachowanie raczej nie było nowością. Pan Bemoux kiedy chciał o czymś poinformować Slaina nigdy nie mówił tego bezpośrednio. Bawił się we wskazówki i mącił w jego głowie, by ostatecznie go ośmieszyć za brak wiedzy. Tym razem widocznie próbował mu przekazać, że dobrze wie kim się stał jego syn. Ta legenda… Czy ojciec wiedział także o tym, kim była Neasa? Nic nie mogło być w tym przypadkiem i Slaine jeszcze bardziej stresował się obiadem rodzinnym.
        Nawet kiedy pokazywał Neasie Aldron nie do końca był obecny. Dopiero incydent z muszlą pomógł mu zejść z obłoków, w których błądził myślami. Nie widział problemu w tym, żeby zapłacić. Nigdy nie narzekał na ilość pieniędzy, które posiadał, a i nie miały dla niego większego znaczenia, nawet jeśli żył w luksusie. Zupełnie zapomniał o tym, że Neasa nie miała własnego majątku. Całe życie była wychowanką króla i dostawała to czego potrzebowała, bądź czego pragnęła.
        - Zawsze możesz je jakoś zdobyć… Myślałaś może nad sprzedażą swoich rysunków? Ludzie lubią sztukę, nawet jeśli nie do końca potrafią ją zrozumieć – zaproponował, kiedy wychodzili ze sklepu. Dziewczyna miała talent, to było oczywiste. Jej rysunki zwracały na siebie uwagę i oglądało je się z przyjemnością. Zawsze miały ukryte w sobie emocje, uczucia. Nawet jeśli były one skutkiem wizji Leere, to nie wykluczało to jej talentu.
        - Moich rysunków? Slaine, w większości to są moje chore wizje... Być może nawet nie ja je rysuję – mruknęła, odwracając wzrok. Mężczyzna parsknął śmiechem. Przypomniało mu się, kiedy nazywał Neasę „wariatką Leere”. Tak czy siak, on uważał inaczej.
        - Nawet jeśli, to są bardzo przyjemne dla oka. No, przynajmniej te bez drastycznych scen – odparł, próbując rozluźnić dziewczynę. Wziął ją za rękę i przyciągnął nieco do siebie. Mimo futer, które na sobie mieli, Slaine wciąż odczuwał pewien chłód i nic nie mógł poradzić na to, że Leere była takim małym piecykiem dla niego, a on dla niej. Dzielili się swoim ciepłem.
        - Myślisz, że mogłabym wtedy coś zarobić? Sama nie wiem, czy to dobry pomysł... – stwierdziła, zerkając na Slaina. Ten pewnie pokiwał głową.
        - Jeśli chcesz mieć swoje pieniądze, to warto spróbować – odparł, posyłając jej łagodny uśmiech. Rozejrzał się dookoła. - Pokażę ci jeszcze rynek, a potem pójdziemy na obiad – zaproponował, lecz nie czekał na odpowiedź, tylko pociągnął dziewczynę w lewo, starając się nie myśleć o tym co go czeka.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#319 12-06-2019 o 19h27

Straż Obsydianu
Nataasia
Żołnierz Straży
Nataasia
...
Wiadomości: 438

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Być może to nie było takim złym pomysłem... Neasa nigdy nie myślała o tym, że mogłaby sama sobie coś zarobić. I nie uważała, żeby jej rysunki były aż tak wybitne, żeby je sprzedawać. Była zdania, że większość powstaje nie przez jej talent, a wizje. Jakby wtedy coś zupełnie innego kierowało jej dłonią. I też bardzo dużo z nich przedstawiało dość drastyczne i brutalne sceny. Inne miały w sobie jakiś mrok... Neasa przytaknęła tylko na słowa Slaina i ruszyli razem w kierunku rynku. Dziewczyna musiała stwierdzić, że niezwykle jej się tu podobało. Było trochę inaczej, niż w Dahon. Jakoś... Bardziej w jej stylu. I gdyby nie fakt, że zatrzymali się u rodziców Slaina, z chęcią zostałaby tutaj na dłużej. Ale w takiej sytuacji... Chciała jak najszybciej wrócić do stolicy.
    Po zobaczeniu rynku skierowali się w drogę powrotną. Nie śpieszyło się im za bardzo... Z wiadomych powodów. Ale też nie chcieli się spóźnić i narazić na gniew pana Bemoux. Również gdy dotarli, Neasa odetchnęła z ulgą. Po drodze zrobiło się jej niezwykle zimno. Chciała więc poniekąd jak najszybciej wrócić do domu. Po rozebraniu się i przyszykowaniu, wreszcie mogli zasiąść przy stole. Neasa nie ukrywała, że czuła się nieco... Niezręcznie. I wreszcie miała okazję z bliska przyjrzeć się matce Slaina. Kobieta nie wydawała się być aż tak zła, jak jej mąż. Ale pozory mogły mylić.
    Służba wreszcie podała jedzenie. Było cicho, nikt się nie odzywał, wszyscy zaczęli jeść. Więc i Neasa sięgnęła po sztućce. I wtedy tę ciszę postanowiła przerwać pani Bemoux.
    - Może... Opowiecie coś o swojej relacji? Długo... jesteście razem? - zapytała niepewnie pani Bemoux, spoglądając to na syna to na Neasę. Dziewczyna o mało nie zadławiła się swoim jedzeniem, gdy usłyszała pytanie kobiety. Odchrząknęła cicho, po czym odwróciła wzrok, zerkając niepewnie na Slaina.
    - Od niedawna, poznaliśmy się w zamku - odparł, po czym odchrząknął, starając się nie patrzeć na rodziców. Neasa przełknęła nerwowo ślinę, odkładając widelec na talerz. Zdaje się, że nie przełknie już nic więcej podczas tego obiadu.
    - Jesteś kimś ważnym na zamku, panienko? - zapytał oschle pan Bemoux. Neasa zacisnęła usta, zastanawiając się przez moment nad odpowiedzią. Ostatecznie uśmiechnęła się słabo i pokręciła przecząco głową.
    - Nie, proszę pana. Poprzedni król się postanowił mną zaopiekować. Ale odkąd go nie ma, raczej nie jestem nikim ważnym - odparła spokojnie, nie chcąc, aby stres ją opanował do końca. Bała się rozmawiać z ojcem Slaina, ale... Nie miała wyboru. Nie mogła go zignorować.
    - Cóż, gdyby nie mój syn, być może wciąż byłabyś... kimkolwiek byłaś - odmruknął. Neasa zmarszczyła brwi w niezadowoleniu. Co to miało znaczyć? Ojciec Slaina starał się go poniżyć dosłownie na każdym kroku, co powoli wyprowadzało Neasę z równowagi.
    - Dalej byłabym sierotą na łasce króla. Teraz, właśnie przez pana syna, przynajmniej jestem wolna i mogę zobaczyć coś poza swoją komnatą - odparła ironicznie i niezbyt miłym tonem. Dopiero po chwili dotarło do niej, co właśnie powiedziała. Zagryzła dolną wargę i spuściła wzrok, czując, jak jej serce przyśpiesza. Nie powinna tego mówić. Poniosły ją emocje.
    - A więc jesteś wolną sierotą bez miejsca na świecie. Nie wiem z czego się cieszysz panienko - prychnął, a jego żona spuściła wzrok na talerz.
    - Ojcze... - odchrząknął Slaine, lecz zamilkł zaraz potem, kiedy pan Bemoux posłał mu nienawistne spojrzenie. Neasa poczuła delikatne ukłucie w sercu. Sama odwróciła spojrzenie na Slaina i uśmiechnęła się. Było to jednak wymuszone i bardziej smutne.
    - W porządku, Slaine. Twój ojciec ma rację - powiedziała cicho, po czym zerknęła ponownie na pana Bemoux. Poczuła, jak jej oczy się delikatnie zaszkliły. - Przepraszam - powiedziała jeszcze, po czym wstała od stołu i skierowała się do wyjścia. Wiedziała, że pan Bemoux ma rację. Jednak dopiero teraz ktoś powiedział jej to prosto w twarz. Leere wróciła do komnaty i usiadła na krześle, podciągając nogi pod brodę i obejmując je ramionami. Była nikim. Bez rodziny, domu, pieniędzy. Miała tego świadomość wcześniej, ale... Jakoś to do niej nie docierało.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#320 12-06-2019 o 20h56

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Akolita Jednorożców
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 353

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

        Kiedy nadszedł czas obiadu, serce Slaina pragnęło wyskoczyć mu z piersi. Mężczyzna dusił się w obecności rodziców, a gdy wszyscy zaczęli jeść, on tylko wpatrywał się w swój talerz ze spuszczoną głową, bojąc się spojrzeć przed siebie, gdzie siedział jego ojciec. Starał się zebrać w sobie resztki pewności siebie, które ulatywały z każdą chwilą spędzoną w obecności głowy rodu. Nie był w stanie znieść myśli o tym, że jego ojciec nie potrafił się powstrzymać od docinek nawet przy Neasie. Co próbował w ten sposób osiągnąć i do czego dążył? Wypytywał ją o rzeczy, które miały na celu upokorzyć ich dwójkę. Matka Slaina natomiast wpatrywała się w talerz, milcząc jak zawsze. Odkąd pamiętał milczała, kiedy jemu działa się krzywda, albo odpychała go. Ten jeden raz, gdy wrócił z martwych, pomogła mu. Nigdy więcej. Dlaczego więc teraz miałaby się odezwać?
        Neasa wyszła, a Slaine miał ochotę wstać za nią, pobiec i przytulić. Powiedzieć, że jego ojciec mówił tak zawsze i od dawna upokarzał… Przeprosić za niego. Jednak pan Bemoux z drobnym uśmieszkiem wpatrywał się w niego, kiedy popijał wino z kielicha. W Slainie wrzało. Położył obie dłonie na stole i zebrał w sobie pewność.
        - Zaprosiłeś mnie tylko dlatego, żeby ponownie mnie poniżyć? Mnie i Neasę, tak? – zapytał cicho, odważając się na spojrzenie ojcu w twarz. Siwowłosy parsknął śmiechem, nie mogąc uwierzyć w to co usłyszał. Pani Bemoux zacisnęła usta, spoglądając na syna.
        - Chcesz to idź do swojej kochanki, skoro już zaczynasz tęsknić – prychnął. Slaine zamknął oczy i odsunął krzesło od stołu, sunąc po podłodze ze zgrzytem. Już miał wstawać, ale jego ojciec odezwał się jeszcze. - Nie ufam ani tobie, ani jej. W tym domu jesteście zdani na moją łaskę i to mnie macie się słuchać. Jesteś teraz nikim, zupełnie jak ta wywłoka, więc wyrażaj szacunek tym, którzy mają jakąkolwiek władzę i ukłoń się, kundlu - warknął.
        Slaine wstał. Spojrzał z nienawiścią w oczach na swojego ojca, który ani trochę nie zasługiwał na ten tytuł. Czuł do niego jedynie obrzydzenie i pogardę. Nienawidził tego człowieka z całego serca. Całe dzieciństwo był przez niego wzgardzany i katowany, traktowany jak najgorszy śmieć… Nie zmieniło się nic. A teraz, gdy był jedynie dyplomatą, resztki samozachowawcze pana Bemoux zniknęły. Slaine był nikim w jego oczach, zupełnie jak za dziecka. Blondyn poczuł pieczenie na swojej skórze, zupełnie jakby na nowo został pobity. Bał się ojca, przy nim był wrakiem człowieka… Ale przenigdy by mu się nie ukłonił.
        - W końcu zapłacisz za to jak traktujesz ludzi. Nawet nie próbuj ponownie obrażać Neasy w mojej obecności – odparł spokojnie, choć oczy jego płonęły gniewem. Odwrócił się i wyszedł, zostawiając za sobą przy stole zszokowaną matkę i ojca, który w złości rzucił w jego plecy pustym kielichem. Slaine skrzywił się z bólu i przymknął oczy, ale nie zamierzał się cofać. Szedł dalej, kierując się w stronę komnaty, w której był zakwaterowany wraz z Leere.
        Dziewczyna siedziała skulona na krześle. Slaine czym prędzej do niej podbiegł i uklęknął przed Neasą. Posłał jej zmartwione spojrzenie.
        - Neaso… Ja tak bardzo przepraszam, nie powinienem zabierać ciebie do Aldron… I nie jesteś nikim. Dla mnie jesteś wyjątkowa, jesteś wszystkim. Nie bądź mną, nie daj mu sobie wejść na głowę… - szeptał.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#321 12-06-2019 o 21h34

Straż Obsydianu
Nataasia
Żołnierz Straży
Nataasia
...
Wiadomości: 438

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Pobyt w posiadłości Bemoux odbierał Neasie całą jej radość i chęci do życia. Miała ochotę zapaść się pod ziemię i z niej nie wychodzić. Wiedziała, że potyczki słowne z ojcem Slaina nie miały najmniejszego sensu. Również jej wyjście z pewnością sprawiło mu wiele satysfakcji. Jednak Leere nie mogła przebywać z nim w jednym pomieszczeniu dłużej. Nie winiła Slaina za to, że się nie postawił mężczyźnie, bo... Bo go rozumiała. Sama popełniła błąd, odnosząc się tak do niego i dając mu kolejny powód do obrażania. Teraz wiedziała, że źle zrobiła, że popełniła błąd. Poniosły ją emocje. Jednak gdyby teraz przyszło jej się odezwać... Sądziła, że postąpiłaby tak samo. Zwyczajnie nie potrafiła siedzieć cicho, nieważne, z kim miała do czynienia. Tak było w przypadku cesarza i tak też jest z ojcem Slaina. Nie chciała, żeby mężczyzna tak traktował swojego syna... Jakby był kimś gorszym.
    Leere spojrzała na blondyna, marszcząc lekko brwi. Opuściła powoli nogi na ziemię i odetchnęła cicho, aby się uspokoić. Wyciągnęła dłoń, po czym położyła ją na głowie Slaina. Pogładziła go lekko, a po chwili zeszła z krzesła i uklęknęła naprzeciw niego. Jej dłoń natomiast przeniosła się na policzek mężczyzny.
    - Slaine, przestań, to nie twoja wina... Chciałam tutaj z tobą przyjechać. Nie mogłabym cię zostawić z tym samego - odparła cicho, patrząc w oczy mężczyzny. Nadal były lekko zaszklone, ale dziewczyna nie zamierzała płakać. - Niepotrzebnie się odzywałam... Pewnie tylko bardziej wyprowadziłam tym twojego ojca z równowagi - dodała po chwili, spuszczając na moment wzrok.
    - Nie... Nie, właśnie nie wyprowadziłaś go z równowagi. Dla niego to nie było nic znaczącego... Ale... Możliwe że ja to zrobiłem za ciebie - odpowiedział, przymykając powieki. Skrzywił się nieco. Neasa odetchnęła cicho, po czym przysunęła się do mężczyzny i przytuliła go delikatnie, opierając głowę na jego ramieniu.
    - Wystarczy, że oboje wytrzymamy te kilka dni i... I będziemy mogli wrócić do domu. A teraz chodź - powiedziała, odsuwając się jednocześnie i posyłając Slainowi delikatny uśmiech. Wstała i wyciągnęła rękę w kierunku mężczyzny.
    - Gdzie chcesz iść? - zapytał zdziwiony, marszcząc nieco brwi. Neasa jedynie pociągnęła go w kierunku wyjścia. Co prawda, nie znała tak dobrze tego budynku, ale... Do tego jednego, konkretnego miejsca potrafiła trafić.
    - Zobaczysz. Zaufaj mi - powiedziała, idąc korytarzem wprost do łaźni. Weszła do środka, zamykając za nimi drzwi. - Jest zimno, a... Podczas obiadu nie było do końca jak się rozgrzać - mruknęła nieco speszona, puszczając dłoń. Slaina.
    - Dlatego idziemy do łaźni? - dopytał, choć oczywiście znał odpowiedź. Posłał Neasie lekki uśmiech. Dziewczyna przygryzła dolną wargę i pokiwała twierdząco głową. Poszła nieco bardziej wgłąb, rozglądając się po pomieszczeniu. Odetchnęła cicho, po czym odwróciła się tyłem do Slaina, odgarniając swoje włosy z pleców.
    - Pomożesz mi? - spytała, mając oczywiście na myśli odwiązanie jej sukienki. Cóż, ostatnio na statku ich relacja weszła na nieco wyższy poziom, więc... Neasa sądziła, że to w porządku.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#322 12-06-2019 o 22h41

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Akolita Jednorożców
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 353

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

        Slaine czuł jak panika ogarniała jego ciało. Zaczynał wątpić, że postąpił słusznie, odzywając się wtedy w jadalni. Gdyby… Gdyby się nie odezwał, być może dalej by tam siedział, próbując przełknąć cokolwiek, podczas gdy jego ojciec dalej by go poniżał, a matka milczałaby, również się bojąc. Neasa wtedy siedziałaby w samotności w komnacie, zamartwiając się słowami pana Bemoux… Nie, Slaine postąpił słusznie. Wiedział, że konsekwencje jego czynów mogły nadejść już niedługo, a one… Cóż, z pewnością nie będą łagodne. Przecież nie z łagodności słynął Akia Bemoux, ojciec Slaina. Słynął ze swojej pogardy do ludzi, z nienawiści do wszystkiego i okrutnych kar, stosowanych w jego domostwie. Slaine zaczynał obawiać się coraz bardziej jutrzejszego dnia i rozmowy z ojcem.
        Jednak dotyk Neasy sprawił, że jego serce nie biło już tak szaleńczo. Spoglądał na dziewczynę i pozwolił sobą kierować. Nie zwracał uwagi na korytarze i drzwi, które mijali. Nie chciał rozglądać się po domu, w którym przebywanie było równoznaczne z torturą i łzami. Wolał skupić swoje spojrzenie na Leere, która swoją obecnością go uspokajała. Z początku nie rozumiał gdzie go prowadzi, lecz wkrótce przypomniał sobie drogę do łaźni w rezydencji.
        W pomieszczeniu było parno. Mimo okropnego chłodu, który panował na zewnątrz, w łaźniach zawsze było ciepło. Niemalże gorąca woda w brodziku znajdowała się na środku pomieszczenia. Slaine rozejrzał się nieco. Wydawać by się mogło, że nic się nie zmieniło nie tylko w charakterze gospodarzy, ale i całym wystroju domostwa. Jednak obok niego była Leere, która choć trochę oddawała wnętrzu swojego ciepła. Spojrzał na dziewczynę z lekkim uśmiechem.
        - Oczywiście – odparł, podchodząc do Neasy. Pochylił się nad nią i oparł podbródek na jej ramieniu. Przymknął oczy i po chwili odsunął się nieco. Dłońmi sięgnął do wiązania sukni na jej plecach. Delikatnym ruchem zaczął odwiązywać wstążki, jedna za drugą, w końcu ukazując plecy Neasy. Pomógł jej wyciągnąć ręce z rękawów, a wkrótce suknia opadła na ziemię. W międzyczasie brązowowłosa ściągnęła pantofelki, które miała na stopach. Slaine przygryzł dolną wargę i ukucnął, dłońmi kierując się w stronę bielizny dziewczyny. I ona zsunęła się na podłoże. Mężczyzna stanął wyprostowany.
        - Myślę, że i mnie przyda się mała pomoc – wyszeptał do ucha dziewczyny, gdy się nad nią pochylił.
        Neasa odwróciła się, stając przodem do Slaina. Ten ściągnął buty z nóg, przyglądając się dziewczynie. Spojrzała mu w oczy, obiema dłońmi łapiąc za skrawek jego czarnej koszuli. Uniosła ręce i dość powolnym ruchem ściągnęła ubranie. Wypuściła je z ręki, a jej wzrok wylądował na spodniach mężczyzny. Niepewnie sięgnęła do sznureczka, po czym zaczęła odwiązywać go, po chwili zsuwając również spodnie. Neasa spojrzała Slainowi w oczy, po czym położyła dłonie na jego policzkach. Stanęła na palcach, jednocześnie delikatnie muskając jego wargi. Zjechała dłońmi niżej, przerywając pocałunek i zaczepiając palcami o bieliznę mężczyzny. Ją również po chwili zsunęła.
        Bemoux schylił się nieco i obiema rękoma uniósł Neasę. Brązowowłosa zarzuciła mu ręce na szyję. Mężczyzna posłał jej lekki uśmiech, po czym powoli podszedł z nią do krawędzi brodzika. Po chwili zszedł po schodach z Leere w swoich ramionach, powoli zanurzając się w wodzie.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#323 12-06-2019 o 23h24

Straż Obsydianu
Nataasia
Żołnierz Straży
Nataasia
...
Wiadomości: 438

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Neasa wiele razy widziała Slaina bez koszuli, on ją ostatnio również, jednak... Oboje ani razu nie widzieli się w całości. To był pierwszy raz, więc Neasa zaczęła się stresować już wtedy, gdy jej suknia opadła na ziemię. Przełknęła nerwowo ślinę, czując, jak jej serce bije mocniej. Slaine wziął ją na ręce, aby ostatecznie wejść do wody. Niezwykle ciepłej wody. Albo tylko tak się Neasie wydawało. Jakby nie patrzeć, najwięcej ciepła dawał jej właśnie Bemoux swoim dotykiem, obecnością, czy nawet słowami. Dodatkowo teraz... Oboje znaleźli się w łaźni, sami, w takim stanie. Dziewczyna zajęła miejsce tuż obok Slaina, zanurzając się po szyję w wodzie. Wynurzyła się zaraz, siadając już normalnie. Było jej zimno, a to był teraz najlepszy sposób, żeby jeszcze dodatkowo się ogrzać.
    Neasa zerknęła na Slaina, przejeżdżając po tafli wody dłonią. Przełknęła nerwowo ślinę, przez moment się zastanawiając. Nie odzywała się, bo musiała sobie wszystko przeanalizować w głowie.
    - Slaine - zaczęła, odwracając wzrok na gorącą wodę. Zacisnęła usta, po chwili rozchylając lekko wargi. Zawahała się na moment. - Skoro jesteśmy teraz... Kimś więcej, niż przyjaciółmi, to... Kim? - spytała, czując, jak jej policzki pokrywają się czerwienią. Z jednej strony przez zaistniałą sytuację, ale z drugiej przez panujące w łaźni ciepło. Mężczyzna obrócił się w jej stronę i spojrzał w jej oczy. Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
    - Kochankami - odparł, kładąc na policzku Neasy dłoń. Najpierw zbliżył się nieznacznie, lecz po chwili już pewniej pokonał kolejne milimetry. Niemalże stykali się nosami, gdy Slaine przymknął powieki. Wkrótce ich usta złączyły się w czułym pocałunku. Serce Neasy ponownie zabiło szybciej. Dziewczyna przekręciła się bardziej w bok, podnosząc nieznacznie, ale nie przerywając pocałunku. Położyła obie ręce na ramionach Slaina, jednocześnie się o niego podpierając i znalazła się na jego kolanach w lekkim rozkroku. Jedną dłonią objęła mężczyznę za szyję, natomiast jej druga zjechała na jego klatkę piersiową.
    W pewnym momencie przerwała pocałunek, nie odsuwając jednak zbytnio twarzy, a jedynie nieznacznie przekręcając głowę w bok. Przygryzła dolną wargę, drugą dłoń ponownie kładąc na ramieniu mężczyzny.
    - Przepraszam... - powiedziała cicho, nie chcąc w tym momencie patrzeć Slainowi w oczy.
    - Za co przepraszasz? - zapytał Slaine, lecz za chwilę musnął wargami skórę na jej szyi. - Nawet nie masz za co. - Leere przeszedł delikatny dreszcz, gdy poczuła dotyk jego ust. Odetchnęła cicho, po czym spojrzała wreszcie w oczy mężczyzny.
    - Bo ja... Ciągle robię takie rzeczy, jakbym... Chciała czegoś więcej, a potem rezygnuję - mruknęła, po czym uśmiechnęła się nerwowo. - Chyba po prostu się boję - dodała jeszcze, unosząc dłoń i zgarniając włosy Slaina z jego twarzy. Nie schodziła z jego kolan, ponownie rękę kładąc na jego ramieniu.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#324 12-06-2019 o 23h53

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Akolita Jednorożców
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 353

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

        Atmosfera w łaźni gęstniała, nie tylko przez parę, która ich otaczało. Teraz ponownie była to kwestia Neasy, jej bliskości. Te pocałunki i dotyk… Slaine nigdy nie spodziewał się, że aż tak mu się to spodoba. Wcześniej przez katowanie przez ojca nie potrafił znieść dotyku innych ludzi, chyba że wcześniej im na to pozwolił, a teraz… Było inaczej i, na Quelemę, uwielbiał to. Uwielbiał każdy, nawet najdrobniejszy gest, dotyk Neasy. Pragnął go tak jak jej różanych ust. Nie myślał już o tym co zdarzyło się w jadalni, całą swoją uwagę skupił na dziewczynie. Nawet jeśli w miejscu, w którym jego ojciec trafił kielichem zaczynało boleć, gdy opierał się plecami o ściankę brodzika.
        Spojrzał na Neasę i na moment przymknął powieki. Gdy je otworzył, delikatnie musnął wargami jej usta. Westchnął, gdy tylko się oddalił. Rozumiał wahania dziewczyny. To wszystko mogło wydawać się straszne, dla tak delikatnej i niedoświadczonej w ogóle osoby… Nie chciał jej do niczego zmuszać, nigdy. Szanował kobiety i ich decyzje, a w związku z tą sprawą nie mógł zrobić nic, jak tylko pozostać cierpliwym.
        - Nie masz się czego bać – odparł, próbując choć trochę zapewnić co do tego dziewczynę. - A także nie musisz się martwić o mnie. Cieszy mnie twój dotyk, nieważne w jakich okolicznościach. Kiedy przyjdzie odpowiednia pora, nie będziesz już się tak obawiać. Ja natomiast będę cierpliwie czekać – dodał po chwili spokojnie, posyłając Neasie łagodny uśmiech. Był szczery w tym co mówił na statku jak i teraz. Nie musieli się spieszyć. Neasa była inna niż wszystkie kobiety w życiu Slaina i dla niej mógł zaczekać. Czuł, że ją kochał. Dlaczego więc miał ją pospieszać, albo namawiać do tego, czego nie chciała zrobić? Szanował ją, więc szanował także jej decyzje, a prawa do zdecydowania o tym kiedy i czy chciała to zrobić, nikt nie mógł jej odebrać. Brązowowłosa pokiwała głową z uśmiechem i przytuliła Slaina.
        - Kocham cię, Slaine – powiedziała cicho, wciąż go obejmując. Jego serce zabiło szybciej. Już raz słyszał te słowa z jej ust, lecz on sam… Do tej pory nie powiedział tego do niej. Czuł to samo i pragnął jej to wyznać… Więc czego się obawiał? Oplótł swoje ręce wokół talii Neasy i odetchnął.
        - Ja… Ja ciebie także, Neaso – wyszeptał, zamykając przy tym oczy. Nawet jeśli tak wiele się zmieniło, on wciąż się obawiał. Tym razem straty, tego, że mogą się od siebie oddalić. Uzależnił się od obecności Leere i szalał za nią, przez co jeszcze bardziej bał się o to, że wszystko to ulegnie zniszczeniu.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#325 13-06-2019 o 00h24

Straż Obsydianu
Nataasia
Żołnierz Straży
Nataasia
...
Wiadomości: 438

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Czas, który spędzili razem w łaźni, Neasa z pewnością będzie jeszcze długo wspominać. Głównie dlatego, że wtedy właśnie Slaine pierwszy raz odpowiedział na jej słowa w ten sposób. Być może nie padły one bezpośrednio, ale... Ale sam fakt, że mężczyzna czuł do Leere to samo, sprawiał, że dziewczyna się cieszyła. Nie mogli jednak siedzieć w łaźni do końca pobytu. Niedługo musieli wyjść i wrócić do komnaty. Neasa nie miała okazji już więcej spotkać się z ojcem Slaina i to był kolejny powód do całkiem niezłego zakończenia dnia. Cieszył ją fakt, że Bemoux postanowił zaczekać. I że nie ma jej za złe tego wszystkiego. W końcu... Czasem daje mu złudne nadzieje. A nie taki jest jej cel. Bynajmniej... Nie do końca taki.
    Przynajmniej nie musieli się prosić pana Bemoux o wspólną komnatę. Mężczyzna, o dziwo, sam to zaproponował. Więc teoretycznie Neasa znowu powinna spać raczej spokojnie. I zasnęła dość szybko w objęciach Slaina. A jednak... Coś sprawiło, że się obudziła. No, prawie. Przeniosła się do siadu, zerknęła pustym wzrokiem na Slaina, po czym wstała z łoża. Coś ją ciągnęło... Jakby przywiązało linę do jej ręki i pociągało za nią. Neasa wyszła z komnaty i ruszyła korytarzem. Nie wiedziała, gdzie idzie. Nie do końca była tego świadoma. Po prostu szła. Wszędzie panowała ciemność, a jedynie oświetlenie dawało światło księżyca, które przedzierało się przez okna w rezydencji. W końcu stanęła przed drzwiami. Nacisnęła na klamkę, a drzwi z cichym skrzypnięciem ustąpiły.
    Za nimi znajdowały się długie schody, prowadzące prosto w ciemność. Neasa nawet się nie zawahała. Weszła do środka, schodząc schodami na sam dół. Wędrowała pomiędzy korytarzami, w których znajdowały się ciała zmarłych. Dotarła do katakumb. Do miejsca, w którym znajdowała się masa trupów. Wszystkie te zmarłe dusze, które tu błądziły... Krzyczały wręcz do Neasy. Ta jednak zdawała się nie zwracać na nie uwagi. Szła, jakby kierował nią tylko jeden konkretny głos. Nie zamierzała zbaczać z drogi. W pewnym momencie się zatrzymała. Stanęła naprzeciw jednego z ciał. Spojrzała na wyryty w kamieniu napis.
    Berean Bemoux. To imię nie mówiło Neasie nic. A jednak... Z jakiegoś powodu przywiodła ją tutaj jej intuicja. Niewiele imion w katakumbach zaczynało się na inną literę, niż "A". Jednak jakoś to nie zwróciło uwagi Neasy. Była zbyt pochłonięta właśnie tym konkretnym ciałem. Ciałem Bereana. Wyciągnęła powoli dłoń, po czym palcami dotknęła zimnego kamienia. Przycisnęła je nieco mocniej, przejeżdżając po twardej i nieco chropowatej powierzchni. Jej serce biło szybciej, natomiast na kamieniu pojawiła się krew. Neasa nie przerywała, nie przyjmując do wiadomości tego, co się działo. Nie czuła nawet bólu. Nie to teraz było ważne.
    - Czego tu szukasz, dziewucho? - warknął pan Bemoux, który nagle pojawił się w katakumbach. Neasa nawet nie spojrzała w jego kierunku, dalej jeżdżąc już nieco zdartymi palcami po kamieniu. Zmarszczyła brwi, przyglądając się temu, co powoli powstawało przed jej oczami. Przez cały czas wydawało jej się, że śpi. Że jej się to wydaje. Nie miała pojęcia, że to się działo naprawdę.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

Strony : 1 ... 11 12 13 14 15