Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 ... 15 16 17

#401 04-07-2019 o 23h27

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

        Zaraz po tym jak opuścił kuchnię ruszył w stronę swojej komnaty we wschodnim skrzydle. Dalej był zdenerwowany i coś przeczuwał, że tak łatwo nie pozbędzie się negatywnych emocji. Gdyby ktoś bardzo spostrzegawczy obserwowałby całą sytuację w kuchni, prawdopodobnie uznałby, że Slaine gniewał się nie tylko na Daeresa, ale także i Neasę. Cóż, prawda jednak była zupełnie inna. Ufał swojej ukochanej i nie mógł nawet wyobrazić sobie sytuacji, w której spojrzałaby w ten konkretny sposób na kogoś innego… To ten chłopak był zagrożeniem i na niego był zdenerwowany. Gniewało go to, że zachowywał się w stosunku do Leere tak a nie inaczej, podczas gdy znali się tak krótko. Za kogo się uważał?
        Siedział przy swoim biurku bite dwie godziny, zerkając na wszystkie stare dokumenty, które mu pozostały jeszcze „za czasów” swojego stanowiska doradcy królewskiego. Było tego od groma, więc nie zdziwił się wcale, że jednak pozostało ich trochę na dnie szuflady. Nie należało to do interesujących zajęć, a tym bardziej przyjemnych, bo wraz z dokumentami przed jego oczami pojawiały się także wspomnienia sprzed kilku miesięcy. Nie miał jednak wyjścia, musiał nareszcie pozbyć się choć kawałka swojej przeszłości, nawet jeśli to były tylko głupie papiery.
        Kiedy zjawiła się Neasa wciąż nie miał najlepszego humoru. Skończył właśnie porządkowanie szuflady i zaczął rozmyślać o tym przeklętym synu kucharza. Dobrze widział te jego spojrzenia i uśmieszki… Jeszcze tylko brakowało, żeby zaczął częściej kręcić się obok Leere. Slaine nie mógł do tego dopuścić za nic w świecie. Jednak gdy dziewczyna przeprosiła go i gdy spojrzał na tacę ze śniadaniem… Uspokoił się nieco i spróbował wymazać Akara z myśli choć na moment. Uśmiechnął się lekko, nie poruszając tematu źródła jego irytacji, a gdy miał coś powiedzieć, brązowowłosa go wyprzedziła. Spojrzał na nią zdziwiony.
        – Hm? Po co? – zapytał zaskoczony, sięgając po kawę. Upił łyk i choć zdecydowanie wolał sok z owoców i trunki, to musiał przyznać, że gorący napój był bardzo dobry. Poza tym była przyrządzona przez Leere we własnej osobie, to także miało znaczenie.
        – Bo... Chcę cię narysować – odparła nieco zawstydzona, wbijając wzrok w kartki. Slaine natomiast uśmiechnął się lekko i upił jeszcze dwa łyki kawy. Bez słowa wstał i podszedł do łoża, na którym siedziała Neasa. Nie ukrywał, że spodobał mu się ten pomysł. Sama świadomość tego, że jego ukochana chciała go narysować, było niezwykle miłym uczuciem. Dlaczego więc miał się nie zgadzać? Stanął przed dziewczyną i powoli ściągnął koszulę, by zaraz potem rzucić ją na krzesło niedaleko.
        – W takim razie powiedz mi jak powinienem się ustawić – odparł zadowolony, zapominając już o tym, że jeszcze przed chwilą nie był w najlepszym nastroju. Neasa przez dłuższą chwilę wpatrywała się w Slaina. Po chwili przeniosła się na drugi koniec łóżka.
        – Możesz... Się tam położyć – powiedziała, zerkając co jakiś czas na tors mężczyzny. Slaine pokiwał głową, po czym ruszył do miejsca, które wskazała mu brązowowłosa. Co prawda nie znał się na jakimkolwiek ustawianiu i nie wiedział, czy dobrze się ułożył, ale miał nadzieję, że nie było źle.
        – Szanowna artystko, czy tak jest dobrze? – zapytał z lekkim uśmieszkiem, wiercąc się nieco w miejscu, w którym leżał. Wyglądał naturalnie, zupełnie jakby ułożył się tak w celu zrelaksowania się i późniejszej drzemki. Jedno kolano było zgięte, druga noga zaś wyprostowana, ale jednocześnie rozluźniona. Mężczyzna ułożył jedną z rąk pod głowę, robiąc z niej dodatkowe oparcie, druga natomiast leżała swobodnie. Neasa przygryzła dolną wargę i pokiwała powoli głową.
        – Idealnie – odparła, jeszcze przez moment patrząc na blondyna. Po chwili jednak postanowiła się w pełni skupić na rysunku. Slaine leżał cierpliwie, nie zmieniając pozycji, nawet jeśli w pewnym momencie miał przeogromną ochotę podrapać się po nosie. Był dzielny i nie ruszał się, aczkolwiek co i rusz zerkał na w pełni skupioną Neasę.
        Jednak nagle ktoś zapukał. Slaine spojrzał zdziwiony w kierunku drzwi i przepraszając dziewczynę za przerwanie pozowania, wstał z łóżka. Podszedł szybko, zapominając o tym, że nie miał na sobie koszuli. Był niemal pewien, że to Gart postanowił ich odwiedzić pomimo zapewnienia, że da im kilka dni spokoju. Zamiast tego jednakże ujrzał kogoś innego, a jego mina zrzedła natychmiast.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#402 05-07-2019 o 09h49

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


        Neasa stwierdziła, że w ramach przeprosin, podaruje Slainowi rysunek. Właściwie bardzo rzadko rysowała coś poza portretami. Ale zawsze musi być ten pierwszy raz, prawda? Dlatego też dziewczyna próbowała skupić się na jak najlepszym oddaniu wizerunku Slaina na kartce. I starała się również nie patrzeć zbyt długo na jego nagi tors. Przecież powinna się do tego przyzwyczaić. Wiele razy widziała go w takim stanie. Praktycznie każdej nocy. Jednak jej reakcje dziwiły czasem również i ją. No więc nie powinna się aż tak dziwić. Ostatnio naskoczyła i na Slaina, i na Garta bez żadnego powodu. Leere mimowolnie zerknęła na biurko, gdzie leżała księga. Przełknęła ciężko ślinę, szybko odwracając wzrok. Miała coś w sobie... Co przyciągało. Zmuszała tym do zajrzenia w nią i poznania swojej przeszłości. Jednak w przypadku Neasy działało to zupełnie inaczej. Im mocniej ją przyciągała, tym bardziej Leere nie chciała do niej zaglądać.
        W pewnym momencie ktoś zapukał do drzwi. Neasa zmarszczyła brwi, przerywając na moment rysowanie. Zacisnęła usta, trochę poprawiając cienie i inne takie drobiazgi, które rzuciły jej się w oczy.
        - Slaine! Wybacz, zdaje się, że mnie źle pokierowano... Myślałem, że zastanę tutaj Neasę - oświadczył nieco speszony głos, który należał do... Daeresa. Neasa zmarszczyła brwi i szybko uniosła wzrok. Odłożyła notes na bok, przechodząc na drugą stronę łóżka i nieco się wychylając.
        - Nie. Bardzo dobrze trafiłeś. Po co przyszedłeś? - zapytał, uśmiechając się złośliwie. Neasa natomiast nie wiedziała, czy powinna wstać i się wtrącić... W końcu to z nią Daeres chciał porozmawiać.
        - Ach, no tak! Neasa zapomniała czegoś z kuchni. Chciałbym jej to oddać - odparł chłopak, nadal będąc zdenerwowany. Neasa zmarszczyła zdziwiona brwi. Że niby o czym zapomniała? Wstała wreszcie i przeszła przez komnatę, podchodząc do dzwi. Stanęła tuż obok Slaina i uśmiechnęła się przyjaźnie w kierunku Daeresa.
        - Ja? Jesteś pewny? Nie miałam nic takiego, co mogłabym zapomnieć - stwierdziła zaskoczona. Natomiast Daeres uśmiechnął się nerwowo i zaczął przeszukiwać swoje kieszenie. W końcu spojrzał speszony na parę.
        - Zdaje się, że ja też zapomniałem to wziąć... Może wróciłabyś ze mną? Jeszcze się gdzieś zapodzieje w kuchni - zaproponował zawstydzony, drapiąc się po karku.
        - Neaso, wybacz nam na moment - odparł, nagle kładąc rękę na ramieniu Daeresa i wyciągając go na korytarz. - Nie wiem, czy rzeczywiście jesteś tak niewychowany, czy może jednak ślepy, ale jesteśmy zajęci. To po pierwsze. Po drugie... Nie jestem głupcem i widzę jak na nią spoglądasz, a kłamstwo jestem w stanie rozpoznać, więc z łaski swojej wróć do siebie. A jak jeszcze raz zobaczę jak na nią patrzysz tym maślanym spojrzeniem, to własnymi palcami wydłubię ci oczy. No, miło się rozmawiało, ale czas na ciebie - odparł cicho z lekkim uśmiechem, po czym niedelikatnie poklepał chłopaka po ramieniu. Neasa natomiast stała w przejściu, słysząc z daleka rozmowę tej dwójki. Zmarszczyła brwi i prychnęła cicho śmiechem, nie mogąc powstrzymać rozbawienia. Maślanymi oczami? Dziewczyna nic takiego nie zauważyła. Zaczynała sądzić, że nie zostawiła niczego w kuchni, a  Daeres zrobił to, żeby spotkać się z Leere. A Slaine...
        Neasa wróciła szybko na łóżko, żeby nie było, że podsłuchuje. Lekki uśmiech jednak jej nie opuszczał.
        - Slaine, zdaje mi się, czy nie polubiłeś Daeresa? - spytała rozbawiona, zerkając na blondyna, gdy tylko wrócił do środka. Cóż, dobrze znała odpowiedź, ale chciała usłyszeć to z jego ust. No i... Troszkę się podroczyć. - Myślałam, że złapiecie wspólny język. Wiesz... Oboje macie blond włosy i w ogóle - dodała, a dobry humor jej nie opuszczał.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#403 05-07-2019 o 11h17

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

         Pojawienie się tego żałosnego chłopaczka sprawiło, że do Slaina wróciły wszystkie zmartwienia sprzed zaledwie godziny. Oczywiście wraz z tymi zmartwieniami wróciła narastająca ciągle irytacja i uczucie niepokoju. Nie mógł uwierzyć, że akurat kiedy w końcu spędzał z Neasą czas sam na sam i zdążył się już uspokoić, to syn kucharza pojawił się przed jego drzwiami. Czy to był jakiś żart? Nawet jeśli nie, to mężczyzna właśnie tak się czuł, jakby los postanowił nieco się z niego pośmiać. Nie potrafił powstrzymać się przed wypowiedzeniem tych konkretnych słów. Złość przejęła nad nim kontrolę, choć nie był to ten jej rodzaj, który zupełnie nie pozwalał mu nad sobą zapanować. Wręcz przeciwnie, z wielką starannością ułożył słowa, by dotarły one do móżdżka natręta. Jeszcze tylko jego tutaj brakowało…
        Wciąż zdenerwowany wrócił do komnaty, zostawiając na korytarzu zdziwionego Daeresa. Cóż, być może po tej króciutkiej „rozmowie” chłopak zrozumie, że ze Slainem lepiej nie zadzierać, nawet jeśli przez te kilka miesięcy złagodniał. W kwestii obrony Neasy był bardzo poważny. Jak gdyby nigdy nic usiadł na łożu i zrobił głębszy wdech, by za chwilę nosem wypuścić powietrze, jakby próbując się uspokoić. Nic nie mógł poradzić na to, że nie trawił Akara i jego cholernego uśmieszku i spojrzenia w stronę jego ukochanej. Za kogo się ten gnojek uważał?
        – Trudno lubić kogoś, kto przystawia się do mojej ukochanej – odmruknął, zerkając kątem oka na brązowowłosą. Jej komentarz apropo „załapania wspólnego języka” skwitował tylko prychnięciem. Dobrze widział, że Neasa nagle miała wyśmienity humor, ale on traktował sprawę poważnie. Poza tym wciąż martwił się, że rzeczywiście Leere mogła uważać go za kogoś za starego jak dla niej… Koniec końców Daeres miał bodajże dwadzieścia lat, tak młodzieńczo wyglądał.
        – Przystawia? – powtórzyła, unosząc brwi. Zbliżyła się do Slaina, siadając na piętach, a dłonie kładąc na udach. – Czyżbyś obawiał się, że Daeres zdoła mnie tobie odebrać? – spytała, nadal drocząc się z mężczyzną. Na jej twarzy pojawił się rozbawiony uśmiech. Natomiast Slainowi w ogóle nie było do śmiechu. Zaczął mruczeć coś pod nosem nim się odezwał. Spiął się nieco.
        – Owszem. Widocznie mam małe szansę, bo kto by chciał z takim staruchem się wiązać. Ten Akara za to chyba w twoim wieku – prychnął, w końcu poruszając temat, przez który ostatnio tak strasznie się zamartwiał. Nie potrafił o tym nie myśleć. Wizja tego, że zestarzeje się szybciej od Neasy nieco go przerażała. Dziesięć to niby nieduża liczba, ale liczona w latach potrafiła mocno namieszać.
        – Zdaje się, że tak... Być może dlatego od razu zaczęliśmy się świetnie dogadywać – stwierdziła niby to poważnie. Uniosła obie dłonie, kładąc je na ramionach Slaina. – Slaine, nie wygłupiaj się. Przecież dobrze wiesz, że mi nie przeszkadza ta różnica wieku – dodała, jedną dłonią sunąc po klatce piersiowej mężczyzny. Blondyn znowu zaczął mruczeć coś pod nosem i choć nie chciał się do tego przyznać, to powoli zaczął się uspokajać. Ufał Neasie i… Nie mógł jej nie wierzyć. Aczkolwiek nie byłby sobą, gdyby tak szybko pozbył się zazdrosnego spojrzenia i irytacji.
        – Na razie może tak, ale jak zacznę siwieć, to pewnie zmienisz zdanie – odburknął, jakby nie rozumiejąc, że wciąż był młody. Rzeczywiście coraz bardziej zbliżał się do trzydziestki, ale nawet wtedy nie oznaczało to natychmiastowego siwienia i nagłej śmierci ze starości. Cóż, Slaine się bał, było to widać jak na dłoni. Dziewczyna zaśmiała się cicho, spuszczając na moment wzrok. Przeniosła się na kolana Slaina, siadając na nim okrakiem. Spojrzała mężczyźnie w oczy, dalej lekko się uśmiechając.
        – Już masz zamiar siwieć, że tak o tym myślisz? – spytała, trzymając obie dłonie na torsie Slaina. – Podobasz mi się i żadne siwe włosy tego nie zmienią, możesz mi wierzyć – dodała, zbliżając się powoli na tyle, że ich twarze dzieliły milimetry. Slaine westchnął w końcu i delikatnie położył dłonie na biodrach. Gdzieś z tyłu jego głowy ta myśl o różnicy wieku z pewnością zawsze będzie, ale teraz… Wierzył Neasie.
        – No ja myślę – odparł, uśmiechając się lekko. Uspokajał się już powoli, a bliskość dziewczyny tylko mu w tym pomagała. Rozluźnił się nieco i po chwili złożył na jej ustach czuły pocałunek.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#404 05-07-2019 o 11h48

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


        Jeszcze kilka tygodni temu Neasa również miała pewne wątpliwości co do różnicy wieku. Sądziła, że nie jest wystarczająco dojrzała i doświadczona. W końcu Slaine chyba tylko z takimi miał do czynienia. Ale jej obawy szybko minęły. Dziewczyna nie sądziła, że tak samo może się o to martwić właśnie Slaine. Rzeczywiście, był od niej trochę starszy i nawet w ich zachowaniu było tę różnicę widać. Neasa bywała niezwykle beztroska, czasem również jej zachowanie przejawiało się niedojrzałością. Na przykład ostatnio, gdy pokłóciła się z Gartem oraz Slainem. Ale w życiu nie pomyślałaby, że mężczyzna może być dla niej za stary. No i ta zazdrość o Daeresa? Była zupełnie nieuzasadniona. Znaczy, być może chłopak rzeczywiście nie miał czysto przyjacielskich intencji, jednak Neasa traktowała go jedynie jak nowego znajomego, z którym miło spędzało się czas. Ale to Slaina kochała.
        Serce dziewczyny zabiło szybciej, kiedy poczuła dotyk ust blondyna na swoich wargach. Wewnętrznie się uspokoiła. Nie chciała, żeby mężczyzna czuł się zagrożony. Nawet nie dała mu ku temu powodów.
        - Wiesz... Właściwie to niezwykle satysfakcjonujące, kiedy jesteś tak bardzo zazdrosny - stwierdziła z wrednym uśmieszkiem, patrząc mężczyźnie w oczy. Doskonale pamiętała te wszystkie momenty, kiedy to ona była zazdrosna. Doszło do tego, że czuła się zagrożona nawet przez Garta. Wtedy odczuwała irytację i jednocześnie niepewność. Jednak... Kiedy działało to w drugą stronę, to musiała przyznać, że to uczucie było niezwykle satysfkacjonujące.
        - Cieszę się, że dobrze się bawisz - zażartował. Neasa zmarszczyła, zastanawiając się przez moment. Zjechała dłonią nieco niżej, najpierw na brzuch, a ostatecznie zatrzymała się na podbrzuszu. Ponownie zbliżyła twarz i tym razem to ona delikatnie musnęła usta mężczyzny.
        - Ach, a ty nie bawisz się dobrze? - spytała nieco sarkastycznie, nie odsuwając za bardzo swojej twarzy.
        - Jeszcze nie - odparł, przygryzając dolną wargę, jednocześnie nie mogąc oderwać wzroku od Neasy. Oddech dziewczyny przyśpieszył, a sama rozchyliła lekko wargi. Uniosła obie dłonie i położyła je na policzkach Slaina, po chwili łącząc ich usta w namiętnym pocałunku. Wyprostowała się nieco, jednocześnie unosząc do góry i tym sposobem będąc nad mężczyzną. Nie przerywała pocałunku, czując, jak jej serce zaczyna za moment wyskoczy z piersi. Nie myślała w tym momencie zbyt racjonalnie, nie potrafiła powstrzymać tego pociągu, który powstał zaledwie w ciągu kilku minut.
        - Coś mi się przypomniało - zaczęła, kiedy odsunęła nieznacznie twarz. Przygryzła dolną wargę, po czym spojrzała mężczyźnie w oczy. Po chwili zeszła z jego kolan, stając tuż przed nim. Mimowolnie zerknęła w stronę drzwi. - Nadal mam prawo do swojego jednego życzenia... I już wiem, czego chcę. Pamiętasz, jak mówiłeś, że z chęcią pokażesz mi, na co cię jeszcze stać? Ja się z chęcią przekonam, czy rzeczywiście tak jest - stwierdziła całkiem poważnie. Tym razem w jej słowach nie było ani krzty sarkazmu, czy żartów. Ostatnimi czasy... Sądziła, że nie jest gotowa, ale sytuacja się nieco zmieniła. Właściwie trochę bardzo.

Ostatnio zmieniony przez Nataasia (05-07-2019 o 11h51)


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#405 05-07-2019 o 13h02

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

        Poczucie bliskości z Neasą różnie działało na Slaina. Zależało to oczywiście od rodzaju tejże bliskości. Samo to, że dziewczyna była tuż obok często uspokajało mężczyznę. Jej dotyk był niezwykle kojący, jednak w takich przypadkach jak teraz… Pobudzał. Serce blondyna zaczęło bić szybciej, a tym samym krew w jego żyłach niemalże pędziła. Już kilka razy zdarzały się podobne sytuacje, ale z różnych względów rezygnowali z kontynuowania. Najczęściej była to po prostu niepewność Neasy, co Slaine rozumiał. Każdy kiedyś bał się tego momentu, niezależnie od wieku, w którym miało się to zadziać. Strach przed czymś nowym był uzasadniony, a mężczyzna był wyrozumiały. Zresztą, dlaczego miałby kiedykolwiek nalegać? Nie był on taki, szanował wolę Neasy tak jak każdej innej kobiety. Miały prawo do decydowania o swoim ciele, każdy miał. Właśnie dlatego czekał cierpliwie i wielokrotnie powstrzymywał się, aby przypadkiem nie zapędzić się i nie przekroczyć granicy.
        Teraz jednak spoglądał na Neasę i tym razem to on był niepewny. Uniósł jedną brew zdziwiony i wyciągnął ręce, by delikatnie chwycić dłonie dziewczyny. Milczał przez chwilę, analizując jej słowa. Nie wiedział, czy aby dobrze je zinterpretował, ale… Chyba miał co do tego rację. Nie odrywał wzroku od zielonych tęczówek ukochanej.
        – Jesteś pewna, że tego właśnie chcesz? – zapytał, kciukami gładząc wierzchy jej dłoni. Nie zamierzał ich puszczać. Była to ważna decyzja dla Neasy, a on obiecał i sobie i jej, że zawsze będzie dla niej wsparciem. I nieważne co mogła postanowić, Slaine nie zamierzał w jakikolwiek sposób nalegać. Dziewczyna pokiwała głową.
        – Gdybym nie była, to nie poruszałabym tego tematu – odparła poważnie. Slaine uśmiechnął się lekko i wstał powoli, przyciągając do siebie brązowowłosą. Po chwili również pokiwał głową, a jedna z jego dłoni znalazła się na policzku Leere. Pocałował ją czule w czółko, milcząc przez chwilę.
        – Kocham cię – wyszeptał. Jeśli Neasa była gotowa – on również. Jednak tak jak wcześniej zaczął obawiać się, że mógłby ją skrzywdzić. Nawet gdy była ona wystarczająco silna, by trenować walkę, to w jego oczach wciąż była niczym porcelanowa lalka, tak łatwa do skrzywdzenia.
        – Ja ciebie też – odparła ze szczerym uśmiechem, spoglądając w oczy Slaina. Mężczyzna odwzajemnił gest, po czym powoli zaczął zmniejszać odległość między ich twarzami. Był niemal pewien, że można było usłyszeć bicie jego serca. Delikatnie musnął wargami różane usta Neasy, a ręka, którą wcześniej trzymał dłoń dziewczyny, znalazła się na jej biodrze. Po chwili pocałunek zaczął się pogłębiać, a puls Slaina znacząco przyspieszył. W pewnym momencie sięgnął do gorsetu, który miała na sobie Leere. Powoli zaczął odwiązywać sznureczki, nie przerywając pocałunku. Jednak nadszedł i taki moment, w którym zmuszeni byli odsunąć się od siebie na chwilę, chociażby by zaczerpnąć powietrza. Lecz także i po to, by mężczyzna mógł spokojnie zsunąć z Neasy sukienkę, po tym jak pozbył się części gorsetowej. Oddech Neasy z każdą chwilą stawał się coraz płytszy. Nagle podniosła głowę i spojrzała na Slaina.
        – Ale... Obiecasz mi, że będziesz... Delikatny? – spytała nieśmiało, uporczywie wpatrując się w oczy mężczyzny. Blondyn zerknął na nią i uniósł dłoń, by po chwili pogładzić Neasę po policzku. Na jego ustach pojawił się łagodny uśmiech.
        – Nie zrobię ci krzywdy, obiecuję – zapewnił ją, mówiąc cicho. Raz jeszcze zbliżył się do dziewczyny, by pocałować ją ponownie. Tak jak wcześniej wkrótce stał się bardziej namiętny. Slaine zaczął się powoli cofać, lecz pociągnął za sobą Neasę. W końcu poczuł jak dotyka miękką pościel i usadowił się na łożu, a dziewczyna zaraz usiadła na jego kolanach okrakiem. Serce Slaina szalało, bijąc niesamowicie szybko, a oddech jego stawał się coraz cięższy. Wkrótce jego dłonie zaczęły błądzić po ciele Neasy.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#406 05-07-2019 o 13h54

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


        Wcześniej dziewczyna też czuła ten pociąg i nie potrafiła się oprzeć bliskości Slaina. A jednak teraz było inaczej... Teraz była pewna, że chce pójść ten krok dalej. W tym momencie nie pragnęła niczego bardziej. Z każdą chwilą te pragnienia się pogłębiały. Kiedy Slaine całował Neasę, dziewczyna miała wrażenie, jakby jej serce miało za moment wyskoczyć z piersi. Czuła podekscytowanie i nie chciała, aby to minęło. Mężczyzna już wcześniej widział ją nago, ale nadal powodowało to pewnego rodzaju speszenie. W końcu to było jakiś czas temu. Jednak Leere nie myślała o tym teraz. Skupiła się na dotyku blondyna i jego ustach. Odwzajemniała każdy pocałunek. Jednak wtedy coś się jej przypomniało. Odsunęła nagle twarz i spojrzała mężczyźnie w oczy. Jej oddech stał się szybszy i nieregularny.
        - Jeśli Gart znowu tu wpadnie, to cię zabiję - powiedziała całkiem poważnie, czując, jak pod wpływem dotyku Slaina na jej skórze pojawiła się gęsia skórka. Lubiła niezwykle to uczucie. Ono nakręcało ją jeszcze bardziej.
        - Wtedy najpierw pozwól mi zabić jego - odparł. Neasa zaśmiała się cicho i kiwnęła głową, po czym ponownie złączyła ich usta. Położyła obie dłonie na brzuchu Slaina, pogłębiając pocałunek z każdą kolejną chwilą. W końcu sięgnęła do wiązania lnianych spodni mężczyzny. Zaczęła powoli odwiązywać sznureczki. Nagle blondyn złapał ją nieco mocniej, przekręcając i kładąc po chwili delikatnie na łóżku. Sam pozbył się swoich spodni. Leere nie do końca wierzyła w to, co się właśnie działo. A jednocześnie czekała tylko na więcej. Patrzyła przez cały czas na Slaina, obserwując każdy jego ruch. Wierzyła mu w to, że nie zrobi jej krzywdy, a jednak... Dalej się odrobinkę obawiała. Ale to raczej normalna reakcja. Tym razem nie zamierzała się wycofać.
***
    Neasa położyła głowę na klatce piersiowej Slaina, obejmując go jedną ręką. Jej oddech się powoli uspokajał. Tak samo jak fala gorąca zaczynała ustępować.  Nie myślała, że może odczuwać aż takie zmęczenie. A jednak zabrało jej to niemal całą energię. Cała pierzyna gdzieś spadła i jedyne ciepło zapewniał jej teraz właśnie Slaine. Mężczyzna pocałował ją w czoło, co sprawiło, że na twarzy Neasy pojawił się delikatny uśmiech.
        - Wszystko w porządku? - zapytał niepewnie. Dziewczyna przytaknęła ruchem, a jej uśmiech się nieco poszerzył. Nagle podparła się po drugiej stronie mężczyzny, a jedną nogę założyła na udo blondyna. Zawisła tuż nad nim i szybko cmoknęła w usta.
        - W jak najlepszym. Poczekaj chwilę - powiedziała, przechodząc tuż nad mężczyzną na drugą stronę łóżka. Zeszła z niego, podchodząc do biurka, na którym zostawiła notes i kawałek węgla. Wróciła na łóżko, zgarniając po drodze ciepłą pierzynę, która spadła. Zamiast jednak kłaść się z powrotem, okryła się nią, spoglądając na Slaina. Ten natomiast popatrzył zdziwiony na dziewczynę, a potem na jej notatnik.
        - Mam rozumieć, że teraz dokończysz szkic? - zapytał rozbawiony. Ciemnowłosa uśmiechnęła się i pokiwała energicznie głową. W końcu wcześniej nie mogła go skończyć z wiadomych powodów. Sunęła kawałkiem węgla po kartce, co chwila również spoglądając na swojego modela. Wcześniej miała już niemal całą górę, ale teraz musiała dodać jeszcze dół. Tak też zrobiła. Dodała jeszcze odpowiednie cienie i uśmiechnęła się tryumfalnie. Zgarnęła pierzynę i położyła ponownie głowę na klatce piersiowej Slaina, przykrywając ich oboje.
        - To było bardzo przyjemne. Może powinnam malować nagie portrety, hm? Myślisz, że byliby chętni? - zażartowała, pokazując po chwili szkic w zeszycie.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#407 05-07-2019 o 18h56

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

        Obawiał się tego, prawdopodobnie niemal tak samo jak Neasa. Nie chciał zrobić jej krzywdy, a wiedział doskonale, jaka delikatna potrafiła być. W jego oczach skóra dziewczyny była niczym skrzydła motyla, usta jak płatki róż. Taka drobna i pod tym jednym względem niewinna. Stresował się na samą myśl o tym, że jednym ruchem mógłby sprawić jej ból. Jednak po czasie… Strach zniknął zupełnie, zastąpiony podekscytowaniem i falą pożądania. Już nie musiał się obawiać, bo był świadomy tego, że nie potrafiłby inaczej postępować z Leere jak tylko być delikatnym i czułym.
        Po wszystkim leżeli spokojnie na łożu i Slaine czuł się… Cóż, bardzo dobrze. Oprócz niesamowitego zmartwienia oczywiście. W końcu… To był pierwszy raz Neasy i nieważne ile razy zapewniałaby go, że rzeczywiście wszystko z nią w porządku, to i tak martwiłby się niesamowicie. Aczkolwiek poza tym… Odczuwał ulgę. Przez to wszystko zapomniał już nawet, kiedy ostatnio spał z jakąkolwiek kobietą. Był niemal pewien, że miało to miejsce jeszcze długo przed wyprawą do magicznego źródła. Nie wiedział za to jakim cudem wytrzymał tyle czasu, skoro niegdyś, cóż, nie szczędził się pod tym względem. Podejrzewał, że mogła mieć na to także wpływa woda ze źródła i całe to „oczyszczenie”. Tak czy siak – odczuwał satysfakcję na przemian z lekkimi wyrzutami sumienia z powodu Neasy.
        – Powinnaś, ale tylko moje. Żaden chętny nie zbliżyłby się do ciebie, gdyby zobaczył mnie u twego boku – powiedział z powagą, lecz kąciki jego ust drgnęły lekko. Wiedział, że dziewczyna żartowała. I to na całe szczęście. Choć nie ukrywał, że zaczął obawiać się docinek z jej stron przez tą całą sprawę z zazdrością. Jeszcze specjalnie wywoływałaby takie sytuacje, w których mogłaby zobaczyć zazdrosnego Slaina i co wtedy? – Mówię to chyba tysięczny raz, ale masz talent – dodał po chwili, obserwując szkic z każdej strony. Nie ukrywał swojego podziwu, a i był w tym niesamowicie szczery. Z jego perspektywy proporcje ciała, cienie, których użyła by uwzględnić mięśnie i padające światło… Wspominając jej pierwsze rysunki, które zobaczył, Slaine nie mógł nie być dumnym z jej postępu.
        – Cóż, zdaje się, że Daeresa spłoszyłeś na dobre... Dobrze, że o Lainę nie jesteś zazdrosny – zażartowała, odkładając zaraz notes na bok. – Gdybyś siedział osiemnaście lat w jednym pomieszczeniu, to też byś miał – dodała jeszcze rozbawiona. Mężczyzna uśmiechnął się w odpowiedzi, lecz wywrócił oczami na wspomnienie o synu kucharza. Choć jego konfrontację z „wrogiem” można było uznać za skuteczną, to i tak nie mógł pozbyć się wrażenia, że nie do końca zniechęcił Daeresa.
        – Skoro już o nim wspomniałaś, to idę go odwiedzić. W sensie, do kuchni po coś do jedzenia idę. Powinnaś zjeść porządny obiad – odparł, niechętnie wysuwając się spod kołdry i tym samym spod głowy Neasy. Wstał powoli z łoża i zaczął rozglądać się za swoimi ubraniami.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#408 05-07-2019 o 19h32

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


        To zbliżenie sprawiło, że Neasa czuła ogromną satysfakcję. Nie żałowała nawet przez chwilę, że do tego doszło. Cieszyła się, że tym razem nie stchórzyła, jak poprzednimi razy. Pewnie wtedy zastanawiałaby się, co by było, gdyby... Poza tym, ufała Slainowi i wiedziała, że jej nie skrzywdzi. Ani fizycznie, ani psychicznie. Dlatego tym razem bała się nieco mniej, niż wcześniej. Szczerze mówiąc, ostatnimi czasy myślała o tym coraz częściej. Już jakiś czas się przygotowywała do tego kroku i wreszcie się odważyła. Spoglądała na Slaina, który stanowił dla niej prawdziwe źródło ciepła. W końcu stwierdził, że pójdzie po coś do jedzenia. I był to bardzo dobry pomysł, bo Neasa przez to wszystko musiała uzupełnić energię.
        Gdy mężczyzna wstał, dziewczyna przesunęła się bardziej na środek łóżka. Wyciągnęła dłoń i przejechała nią po plecach Slaina.
        - Tylko go nie pobij - odświadczyła całkiem poważnie, zabierając po chwili dłoń. Oczywiście tylko żartowała, bo wiedziała, że Slaine nie byłby w stanie nikogo pobić bez powodu. To było poniżej jego godności.
        - Postaram się. Ewentualnie będzie lekko poturbowany - odparł z uśmiechem. Neasa przygryzła dolną wargę, przeniosła się do siadu. Zbliżyła się do Slaina, siadając bardziej za nim i jedną rękę kładąc na jego ramieniu.
        - Może powinnam pójść z tobą, żeby nikomu się krzywda nie stała? - spytała, zerkając na mężczyznę. Oczywiście nie zamierzała się nigdzie ruszać, ale lubiła się droczyć ze Slainem. Ostatnio zauważyła, że sprawiało jej to ogromną satysfakcję.
        - Nie ma nawet takiej opcji. Przyniosę ci jedzenie do łóżka - powiedział stanowczo. Neasa zaśmiała się cicho, po czym odsunęła się, pozwalając Slainowi wstać. Gdy tylko mężczyzna odnalazł wszystkie swoje ubrania i założył je na siebie, opuścił komnatę. Leere została sama. Jako że nie miała ochoty leżeć w łóżku i bezczynnie czekać, aż Slaine wróci, to wstała również i podeszła do szafy. Wzięła z niej koszulę Slaina, naciągając ją na siebie. Zasiadła przy biurku, podciągając jedną nogę pod brodę. Wzięła do ręki pióro, oglądając je z każdej strony. Trochę jej się nudziło.
        W pewnym momencie, gdy uniosła głowę, przed jej oczami zaczęło robić się ciemno. Opanowała ją kompletna ciemność. Natomiast tuż przed nią było widać czerwoną płachtę. Serce Neasy zaczęło bić szybciej. Otworzyła szerzej oczy, rozchylając lekko wargi. Wyciągnęła dłoń, dotykając opuszkami palców materiału. Wtedy do jej uszu dotarł płacz... Płacz dziecka. Natomiast przed jej oczami pojawił się obraz. Widziała mężczyznę, który wpatrywał się wprost w nią. Siedział przy młodej kobiecie, która na rękach trzymała... Cóż, z początku Leere sądziła, że było to dziecko, ale po dokładniejszym przyjrzeniu się, stwierdziła, że dziecka to bynajmniej nie przypominało. Gdy patrzyła w oczy mężczyzny, była pewna, że już gdzieś widziała to spojrzenie. Nie mogła się ruszyć, czując się jak w transie. Wtedy mały potwór zaczął krzyczeć, co spowodowało okropny ból. Właśnie to przywróciło Neasę do rzeczywistości.
        Leere nie mogła powstrzymać szybszego bicia serca i przyśpieszonego oddechu. Siedziała w osłupieniu, dopiero po chwili orientując się, że dalej trzymała w dłoni pióro. Spojrzała w dół, a jej oczom ukazała się kartka... Była cała zapisana. Jednak znajdowało się na niej tylko jedno słowo w ilości... Cóż, dużej. Likay. Powtarzało się w niemal każdym białym miejscu. Wzrok dziewczyny mimowolnie powędrował w kierunku tajemniczej księgi.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#409 06-07-2019 o 21h13

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

        Idąc przez korytarze Slaine rozmyślał głównie o tym bardzo rozwinęła się jego relacja z Neasą od momentu, w którym spotkali się po raz pierwszy. Choć minęło od tej chwili kilka pór, a ich związek nie trwał długo, to mężczyzna odczuwał miniony czas jak połowę swojego życia. Nigdy nie sądzi, że byłby w stanie związać się z kimś na dłużej, że byłby w stanie pokochać. Wszystko zmieniło się na lepsze, mimo wyboistej i poskręcanej drogi, która doprowadziła ich do tego momentu w życiu, w którym znajdowali się obecnie. Rok 293… Nawet biorąc pod uwagę wszelkie przeciwności losu i trudności w dotarciu do celów, był on rokiem niesamowitym. Przede wszystkim Slaine poznał swoją ukochaną, choć na początku nawet nie uznawał jej za osobę zdrową psychicznie, za co klnie na siebie po dziś dzień. Przeszli wiele prób, popełniali mnóstwo błędów, ale… Koniec końców zawsze wszystko się układało, prędzej czy też później. Mężczyzna nie zwracał nawet uwagi na to, że ich relacja zaczęła się od durnego przyciągania do siebie ras i więzi między Bemoux a Banshee.
        Znajdował się właśnie w holu, przez który musiał przejść, aby dostać się do kuchni. Miał nadzieję dostać porządny posiłek. Neasa potrzebowała sporo energii po tym jak, cóż, zużyli większość jej zapasów. Na jego twarzy wciąż widniał uśmiech, a i spokój można było rozpoznać, zwłaszcza spoglądając w jego szare oczy. Nie dane mu jednak było zjawić się w kuchni tak szybko, jakby sobie tego życzył. Nagle zaczepił go sam przywódca, Scivo. Slaine nie widział go od kilku dni, albo raczej nie miał okazji porozmawiania z mężczyzną. Z tego co wiedział, Ruch Oporu znowu zaczął zwracać na siebie uwagę, mimo zawarcia umowy z Przywódcą Itturii (w której powodzenie Slaine nie wierzył od samego początku, aczkolwiek mylił się nieco), a także pojawiało się coraz więcej spraw sądowych i wniosków o dożywienie biedniejszych wiosek… A to oznaczało mnóstwo pracy i więcej obowiązków. W takich chwilach Slaine wzdychał z ulgą i cieszył się, że nie znajdował się już na pozycji doradcy królewskiego. Co nie zmieniało faktu, że współczuł Scivo za taki ogrom obowiązków.
        – Slaine, dobrze że ciebie widzę… Dawno nie rozmawialiśmy i szkoda, że w takim miejscu, ale chciałbym ci o czymś powiedzieć – zagaił, kładąc rękę na ramieniu dyplomaty. Slaine kiwnął głową na przywitanie i spojrzał na swojego Przywódcę. Zastanawiało go jaki temat mógł on poruszyć. – Pojawił się w Dahon człowiek kontynentu, Nitemo Likay…
        – Jak to? Jakie ma zamiary? Scivo, nie ufałbym mu, dobrze wiesz co działo się za czasów monarchii – przerwał mu nagle, mówiąc szybko, aczkolwiek cicho. Kontynent był niczym temat tabu. Kraj tak potężny, że mógłby zmieść Itturię, gdyby tylko mieli dostęp do wyspy. Kraj, który chciał zniszczyć ojczyznę Slaina od środka. I kraj, którym rządził zbrodniarz najgorszy ze wszystkich, Khouta. To jasne, że blondyn nie ufał nikomu z Kontynentu.
        – Nie ufam mu, jestem ostrożny. Prowadziliśmy już kilka rozmów. Ma być ponoć łącznikiem między Kontynentem a Itturią, ale… Opowiem ci więcej jutro. Zaraz po śniadaniu. Potrzebuję doradcy – wykrztusił w końcu Przywódca, a Slaine zmarszczył brwi. Nie tak się umawiali, gdy ogłaszali Ittruię Republiką. Miał on pozostać prostym dyplomatą i nie bawić się w obowiązki doradcy, ani tym bardziej rzeczywiście na nowo się nim stawać. Nie takie były założenia.
        – Już nim nie jestem, dobrze o tym wiesz… Jedynie mogę wyrazić swoją opinię, a ty zrobisz z nią co zechcesz – westchnął jednak, a Przywódca pokiwał głową, jakby dokładnie wiedział jaką odpowiedź mógł usłyszeć. Scivo stał przez chwilę milczący, po czym w końcu zabrał dłoń z ramienia Slaina.
        – Jutro po śniadaniu. Pamiętaj – powiedział szybko, po czym poszedł w swoją stronę. Blondyn pozostał jeszcze na chwilę w miejscu, lecz wkrótce ruszył w kierunku kuchni. Musiał przecież przynieść obiad Neasie.

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (06-07-2019 o 21h19)


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#410 06-07-2019 o 21h59

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


        Neasa wpatrywała się w zapisaną kartkę, czując coraz większy stres. Miała powoli dość tego wszystkiego... Wolała żyć w niewiedzy, nie mieć pojęcia o swojej przeszłości, niż mieć świadomość, że... Że jest taka. Wszystko zaczęło się komplikować od kiedy poczęła opuszczać zachodnie skrzydło. Oczywiście nie żałowała niczego. Przecież gdyby nie to, nie poznałaby Slaina i ich relacja nie rozwinęłaby się aż tak bardzo. Ale nie przypuszczała wtedy, że to wszystko może się tak potoczyć. Teraz jednak zaczęła się obawiać... Że znowu wszystko może się popsuć. Wczoraj dowiedziała się, że przybył do Itturii człowiek z Kontynentu. Człowiek, którego dobrze kojarzyła. Ponadto ta księga... To wszystko zdawało jej się być zbyt podejrzane. Jeszcze jej dziwna wizja. Miała nadzieję, że źle to zinterpretowała. W końcu mogła się mylić, prawda? Nikt nigdy nie powiedział, że jej wizje są bezbłędne.
        Dziewczyna oparła łokcie na biurku i schowała twarz w dłoniach. Zamknęła oczy, starając się uspokoić. Nie wiedziała, ile czasu minęło, ale miała wrażenie, że Slaina nie było nazbyt długo. W pewnym momencie drzwi się otworzyły. Jednak Leere jakoś nie uchwyciła tego momentu. Pogrążyła się kompletnie w myślach. Włosy zasłoniły jej twarz, a sama otworzyła oczy, wpatrując się w słowa na kartce.
        - Neaso? Wszystko w porządku? Przyniosłem obiad... - powiedział marszcząc brwi i podchodząc bliżej biurka. Gdy chciał postawić tacę na wolnej części mebla, stanął nieruchomo. - Likay? Skąd znasz to nazwisko? - zapytał, wpatrując sie w zapisaną kartkę. Dziewczyna dopiero wtedy się otrząsnęła. Uniosła wzrok i spojrzała na blondyna. Przełknęła ciężko ślinę, zaciskając usta. Jej serce znowu zabiło mocniej. Przeszła jej cała ochota na jedzenie.
        - Ja... Miałam wizję. Nigdy nie słyszałam tego nazwiska. A ty? Znasz je? - spytała niepewnie, patrząc mężczyźnie w oczy. Stresowała się. Nie znała tego nazwiska, jednak... Jednak się domyślała. Ale dopóki nie usłyszy tego na własne uszy, to nie będzie żyć w błędzie.
        - Scivo zaczepił mnie po drodze. Wspominał o człowieku kontynentu, który się zjawił. Nitemo Likay bodajże. Ale szczegóły poznam jutro po śniadaniu - wytłumaczył, stawiając tacę na biurku. Neasa wstała gwałtownie, powodując, że krzesło, na którym siedziała, upadło na ziemię. Jej oddech nieco przyśpieszył. Dziewczyna zaczęła panikować. Sięgnęła po kartkę, na której było napisane to nazwisko, po czym zgniotła ją, upuszczając na podłogę. Jej dłonie znowu zaczęły drżeć. Czuła, że to wszystko ją przygniata.
        - Nie, to jakiś żart, prawda? - spytała cicho, kręcąc głową. Zaczęła niespokojnie kręcić się po komnacie. Zaraz jednak skierowała się w stronę drzwi wyjściowych. - Ja muszę... Porozmawiać z nim - powiedziała szybko, będąc w niemałym amoku. Położyła dłoń na klamce i szarpnęła nią, otwierając gwałtownie drzwi. Zupełnie pominęła fakt, że była w samej koszuli Slaina, która nie zasłaniała zbyt wiele. Nie docierało to do niej kompletnie. Nie chciała wierzyć w to... W tę swoją wizję, w to, co mówił Slaine. Można to było inaczej wytłumaczyć. Jednak dziewczyna na pewno nie zamierzała zaglądać do księgi. Nie chciała widzieć swojej przeszłości. Chciała tylko, aby Nitemo zaprzeczył co do jej przeczucia.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#411 06-07-2019 o 22h49

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

        Cała ta sytuacja z Kontynentem i „łącznikiem” ani trochę nie podobała się Slainowi. Nie ufał nikomu, kto miał połączenia ze znienawidzonym przez niego krajem, a tym bardziej, gdy byli o tyle blisko cesarza, aby wysłał ich z misją do stolicy Itturii. Nie miał jednak na to wpływu, co szczerze powiedziawszy irytowało go nieco. Chciał pozbyć się problemów związanych z Kontynentem i te kilka miesięcy temu podczas misji dyplomatycznej, zawiązanie sojuszu miało być jednym ze sposobów. Tylko że już na miejscu wszystko uległo komplikacji. Od tamtej pory Kontynent milczał, a i mało osób chciało popłynąć do tamtego miejsca, ale także i niewielka liczba przypływała. Było to między innymi zasługą jednej z zasad panujących w portach, którą ustalił Przywódca. Aczkolwiek przez sojusz nawet sprawdzenie przybyłego gościa nie mogło odbyć się tak restrykcyjnie – łącznik musiał zostać wpuszczony na zamek po okazaniu dokumentu od Khouty. Dlaczego ten mężczyzna pojawił się tak nagle, po tylu tygodniach ciszy ze strony Kontynentu? Było to podejrzane.
        Slaine spoglądał na Neasę, a nagły upadek krzesła sprawił, że zaskoczony wzdrygnął się lekko. Zmarszczył brwi, nie rozumiejąc co miała na myśli jego ukochana. Co zobaczyła w swojej wizji? Czy mógł on jakoś jej pomóc? Nie potrafił nawet myśleć o tym, że nie mógł wykonać żadnej czynności, która w jakimkolwiek stopniu wspomogłaby Leere. Była roztrzęsiona. Nagle szybko ruszyła w kierunku drzwi. Slaine przez chwilę nie wiedział co powinien zrobić, lecz otrząsnął się wkrótce i znalazł się obok dziewczyny, gdy ta gwałtownie otworzyła mocarne drzwi. Złapał ja za nadgarstek i przyciągnął do siebie, próbując zamknąć drzwi. Nie miał pojęcia co tak poruszyło Neasę, ale nie mógł puścić jej ubranej jedynie w jego koszulę. Poza tym była niemalże naga. A biorąc pod uwagę jeszcze fakt, że koniecznie chciała porozmawiać z tym całym Nitemo, musiała się ubrać.
        – Neaso, zaczekaj. Ubierz się, proszę. Potem pójdę z tobą. Myślę, że potrzebujesz wsparcia – powiedział spokojnie, nie ukrywając swojego zmartwienia. Domyślał się, że mogło mieć to związek z pochodzeniem mężczyzny. W końcu Neasa nie jedno przeżyła podczas wizyty na Kontynencie, ale… Czuł, że nie tylko o to chodziło. Coś skrywało się głębiej, a Leere zaczęła powoli odkrywać tę tajemnicę. Neasa spojrzała na Slaina, a  jej oddech powoli się uspokajał. Po chwili wtuliła się w tors mężczyzny, zaciskając palce na jego koszuli.
        – Ja nie... Nie wiem, co we mnie wstąpiło – szepnęła cicho. – Odkąd odkryliśmy jak działa ta księga... To wszystko mnie przytłacza – dodała, mocniej przytulając Slaina. Blondyn objął dziewczynę, dłonią gładząc ją plecach. On sam nie był oazą spokoju. Zamartwiał się o ukochaną i nie wiedział jak mógł jej pomóc… Często zostawała sama z wizjami, walczyła sama z intuicją i milionem głosów, podczas gdy on stał obok… Chciałby robić dla niej więcej. Ta księga wpływała na nią jak na nikogo innego…
        – Wiem, że nie spodoba ci się ten pomysł, ale… Może musisz do niej zajrzeć, żeby zrozumieć? Sam nie wiem. Tak bardzo chciałbym ci pomóc, ochronić przed tym wszystkim, ale nie wiem nawet jak… – wyszeptał, chowając twarz w jej włosach.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#412 06-07-2019 o 23h36

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


        Nie dało się ukryć, że Neasa była roztrzęsiona. Dziewczyna nie wiedziała, co ma robić. Działała głównie pod wpływem emocji. To było błędem. Musiała się uspokoić. Inaczej żadna rozmowa nie miała najmniejszego sensu. A przecież nie zamierzała spłoszyć tego... Nitemo, nim czegokolwiek się dowie. Liczyła, że jej intuicja jest błędna. Ale wolała usłyszeć prawdę, niż zobaczyć przeszłość. Wizje wywierały na niej zbyt wielkie emocje i powodowały panikę. Neasa miała kompletny mętlik w głowie. Dopiero obecność Slaina sprawiła, że się zaczęła uspokajać. Jego dotyk sprawił, że jej serce przestało tak walić. Jednak dłonie dalej drżały. Nie potrafiła tego opanować. Często się tak działo, gdy przeżywała podobny atak spowodowany wizją. Jakby traciła kontrolę nad swoim ciałem. A ono właśnie w ten sposób rozładowywało cały stres.
        Neasa nie odsuwała się od Slaina, czując, jak jej oczy zaszkliły się. Przymknęła powieki i odetchnęła głęboko. Dla większości była tylko wariatką, która słyszy głosy i zachowuje się, jakby miała ze sobą problemy. Była w tym kompletnie sama, bo nikt nawet nie potrafił jej pomóc. Nic nie dały te "czary" Savie. Leere nie panowała nad swoim darem, a niektóre wizje odbierała zdecydowanie zbyt osobiście. Jeszcze kiedy siedziała zamknięta w swojej komnacie, nie czuła, jakby dotyczyło to jej. Była od tego odcięta. Ale teraz... Wszystko się pozmieniało.
        - Slaine, boję się tego, co mogę tam zobaczyć, bo... Podświadomie wiem, że znam prawdę. Nie chcę tego widzieć. Moje wizje często zbyt bardzo na mnie wpływają. Nie panuję wtedy nad sobą - odparła, odsuwając się wreszcie od mężczyzny. Przełknęła nerwowo ślinę, po czym przeszła przez pokój. Zebrała z ziemi swoje ubrania, kładąc je na oparciu krzesła. Sama oparła się o nie rękami. Nie miała kompletnie pojęcia, co zrobić. Wiedziała, że Slaine poniekąd miał rację...
        - Wiem i rozumiem, choć nie wszystko... Sam obawiam się tego, jak może na ciebie wpłynąć to co zobaczysz, ale... Będę przy tobie. Tuż obok - powiedział, posyłając jej łagodne spojrzenie. Neasa przytaknęła ruchem głowy. Zacisnęła usta, po czym podeszła do szafy. Wyciągnęła z niej zwiewną, białą sukienkę. Wsunęła na siebie najpierw bieliznę, a dopiero potem ściągnęła koszulę Slaina. Stała przez dłuższy moment w miejscu, próbując złożyć część garderoby blondyna. Nie potrafiła tego robić... Wychodziła jej ciągle taka sama kulka. Jednak to w pewnym sensie ją uspokajało.
        - Najpierw wolałabym... Porozmawiać z Nitemo - powiedziała, dalej męcząc się ze złożeniem koszuli mężczyzny. Slaine natomiast zgarnął sukienkę Leere, którą ta również zostawiła na oparciu krzesła. Miała już taki nawyk.
        - Dobrze, pójdziemy do niego. Może jakiś strażnik po drodze będzie wiedział gdzie się znajduje - powiedział spokojnie, rozkładając sukienkę i szukając wzrokiem sznurowania. Gdy rozgryzł już jak wyglądała sprawa z materiałem, spojrzał na dziewczynę. - Kochanie, ja złożę koszulę. Chodź, pomogę ci założyć ubranie, cała się trzęsiesz - dodał zmartwiony, wyciągając rękę po trzęsącą się dłoń Neasy. Dziewczyna odłożyła koszulę mężczyzny i wstała. Ścisnęła mocniej jego dłoń, zupełnie tak, jakby miało jej to w czymkolwiek pomóc.
        - Pójdziesz ze mną...? Ludzie z Kontynentu powodują, że obawiam się jeszcze bardziej - powiedziała dziewczyna, korzystając z pomocy mężczyzny w ubraniu się. Gdy tylko nałożył na nią sukienkę, Leere odwróciła się, aby mógł zawiązać długą, białą wstążkę z tyłu sukienki. Stała tak dłuższy czas w miejscu, w końcu postanawiając się otrząsnąć. Chwyciła Slaina za dłoń, po czym spojrzała mu w oczy, jakby to miało jej w czymkolwiek pomóc.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#413 07-07-2019 o 00h51

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://fontmeme.com/permalink/190706/b46a5a395022bcf26d5390d40c7f0cda.png

        Itturia wyglądała inaczej niż ją zapamiętał. Ludzie zdawali się być spokojniejsi i tym samym mniej uważni. Nie spodziewali się żadnego ataku, zagrożenia. Żyli beztrosko, ciesząc się nowym, wspaniałym ustrojem, który wprowadził Slaine Bemoux. Praktycznie chodząca legenda. Jednak dla Nitemo nic nie było bez wad. Każdy ustrój musiał mieć swoje problemy, słabe punkty. Zupełnie jak ludzie i każda żywa istota. Przybył na wyspę z kilku powodów, z czego każdy był jakoś ze sobą powiązany. Nie o wszystkim wiedział jego „przywódca” i też nie zamierzał doprowadzać do tego, żeby ta wiedza w jakikolwiek sposób do niego dotarła. Cały plan był stosunkowo prosty, wymagał jedynie czasu i względnej cierpliwości… Której niekiedy Nitowi brakowało. Nie miało to jednak znaczenia. On wiedział, że podoła w momencie, w którym schodził po kładce z pokładu statku.
        Przebywał w swojej komnacie i z przyzwyczajenia ostrzył miecz. Nie miał co robić i irytowała go ta bezczynność. Wcześniej, przed tym jak sięgnął po ostrze, napił się nieco trunku, który podkradł w piwniczce, kiedy to oprowadzano go po zamku. Nie mógł uwierzyć, że strażnicy byli tak nieuważni, ale… Jakie to miało znaczenie, skoro dzięki temu miał łatwy dostęp do miodu pitnego, trunków, wina? Cóż, przez pewien czas musiał siedzieć w jednym miejscu nic nie robiąc, to jednocześnie mógł zająć się korzystaniem z bogatej piwniczki. Co prawda gdyby poprosił tego „przywódcę” Itturii, to zapewne otrzymałby do niej dostęp swobodny, bo w końcu był ważnym gościem, łącznikiem, albo można nawet rzec – ambasadorem Kontynentu.
        Przerwał nagle ostrzenie miecza. Ktoś zapukał do drzwi. Mruknął coś pod nosem i odłożył miecz na bok, na łoże. Wstał niechętnie, ale w końcu podszedł do drzwi i otworzył je, choć nie na pełną szerokość. Gdy spostrzegł kto go odwiedził, natychmiast na twarz przywołał przyjacielski uśmiech. Lecz czy szczery?
        – Witam. W czym mogę pomóc? – zapytał, kłaniając lekko głowę na przywitanie. Zaraz jednak się wyprostował. Wbił swoje spojrzenie w Neasę, lecz raz czy dwa razy zerknął kątem oka na Slaina Bemoux, byłego doradcę królewskiego, legendę, o której krążyły plotki także na kontynencie. Widział go wielokrotnie w pałacu cesarza, lecz on sam był niewidoczny, jak cień. Jednak w tamtej chwili… Nie Slaine go interesował tylko dziewczyna.
        – Chciałam z panem porozmawiać... Mówił pan ostatnio, że liczy, że znowu się spotkamy, więc... Mam nadzieję, że znajdzie pan chwilę – powiedziała zakłopotana, spoglądając niepewnie na mężczyznę. Nitemo uśmiechnął się szerzej, choć wahał się przez chwilę. W końcu jednak rozchylił drzwi bardziej.
        – Oczywiście, zapraszam. Widocznie to nagląca sprawa, skoro przyszła panienka z dyplomatą – odparł, pozwalając sobie na mały żart. Slaine spojrzał na niego podejrzliwie, lecz potem swoje szare tęczówki skierował na Neasę, jakby niepewny. Likay bez słowa zagłębił się w komnatę, podchodząc do łoża. Musiał schować swój miecz. Gdy to zrobił, odwrócił się w stronę swoich gości.
        – Owszem... Nagląca – odparła, wchodząc do środka. Zerknęła na Slaina, a zaraz potem wzrok utkwiła w Nitemo. Jej towarzysz zamknął drzwi, choć niechętnie, po czym stanął tuż za dziewczyną. – Dlaczego cesarz wysłał akurat Pana? Spędziłam na Kontynencie trochę czasu i zdawało mi się, ze był pan jedynie... Strażnikiem – stwierdziła, skupiając się wyłącznie na mężczyźnie przed nią. Nitemo pokiwał powoli głową. Spodziewał się takiego pytania, lecz jednocześnie wiedział, że nie miało być ono jedynym.
        – Niegdyś mieszkałem w Itturii. Cesarz widocznie uznał, że dzięki temu łatwiej będzie mi skomunikować się z Przywódcą oraz mieszkańcami – odparł, nie uznając kłamstwa za rzecz konieczną. Bez niego mógł sobie świetnie poradzić. Z drobnym błyskiem w oczach zerknął na gości. – Usiądźcie proszę, chciałbym, aby było wam wygodnie.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#414 07-07-2019 o 12h26

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


        Nie takiego obrotu spraw Neasa się spodziewała. Zamierzała zupełnie inaczej ten dzień spędzić. No ale cóż, znowu jej wizja wszystko zepsuła. Kiedyś nie brała ich tak bardzo osobiście, jak teraz. W końcu nigdy nie dotyczyły bezpośrednio jej. Ale teraz? Teraz czuła, co się dzieje i wiedziała, że jest to związane właśine z nią. I to ją przerażało. Nie odważyłaby się pójść porozmawiać z Nitemo sama. Mimo wszystko, wolała, aby Slaine nie odzywał się. Chciała to załatwić sama, jednak... Jego obecność ją uspokajała. Nie chciała wybuchnąć. Nie przy człowieku z Kontynentu. Nadal nie była pewna, czy chciała znać prawdę na ten temat. Ale teraz było już za późno, aby się wycofać. Chociaż właściwie... Nie, nie było, zawsze mogła stąd wyjść. Leere spojrzała na drzwi, które były zamknięte. Przełknęła nerwowo ślinę i zajęła wskazane przez Nitemo miejsce.
        Położyła dłonie na kolanach, splatając ze sobą palce, aby jakoś opanować drżenie rąk. Ustępowało, jednak dalej nie przechodziło do końca i było nieco uciążliwe. Spojrzała na mężczyznę, marszcząc brwi z zaskoczenia.
        - Jak to... Mieszkał pan w Itturii? - spytała, myśląc, że się przesłyszała, gdy to mówił. To nie oznaczało niczego dobrego. Leere miała coraz większe wątpliwości co do nieprawdziwości jej wizji i intuicji.
        - Za młodu, stare czasy - odparł krzyżując ręce na piersi. Serce Neasy zabiło mocniej. Wiedziała o rzeczach, o których wiedzieć nie powinna. Znała szczegóły z życia osób, których nawet na oczy nie widziała. Gdy Nitemo powiedział o tym, że mieszkał w Itturii, rzeczywiście połączyła wątki. Teraz miała pewność, że był on mężczyzną z jej wizji. Neasa zerknęła na Slaina i przełknęła nerwowo ślinę.
        - Jakieś... Dziewiętnaście lat temu, prawda? - spytała retorycznie, bo sama przecież znała odpowiedź na to pytanie. Kiedy przebywała w swojej komnacie, nie odczuwała tak bardzo tego daru. Jednak odkąd wyszła, spędzając czas ze Slainem, nasilił się on na tyle, że stał się męczący. Nitemo zmarszczył brwi, spoglądając na dziewczynę.
        - Możliwe. Skąd panienka ma takie informacje? - zapytał podejrzliwie. Serce Neasy zabiło mocniej. Skąd miała te informacje? Cóż, to wydawało się być oczywiste. W końcu spędziła wiele czasu na Kontynencie. Leere nie mogła usiedzieć w miejscu podczas tej rozmowy, więc wstała nagle. Odeszła kawałek, układając wszystko w głowie.
        - Wydaje mi się, że pan doskonale to wie. Nie bez powodu cesarz trzymał mnie tak blisko siebie - odparła, zatrzymując spojrzenie na Nitemo. Skrzyżowała ręce na piersi, przygryzając dolną wargę. Odetchnęła głęboko, rozumiejąc, że jednak miała rację. W pewnym momencie do jej uszu dotarł znajomy głos. Głos Khouty. Neasa słyszała, jak rozmawia z... Z Nitemo. Nie mogła jednak zrozumieć niemal żadnego słowa. Zmarszczyła brwi, po czym wbiła spojrzenie w Likay. Wiedziała już, że mężczyzna nie zjawił się bez powodu. Nie ufała mu, tak samo, jak każdy inny w tym zamku. - Widziałam pana w mojej przeszłości. Proszę mi powiedzieć... Przybył pan do Itturii tylko jako ambasador, czy kryje się za tym coś więcej? - spytała. Patrzyła na mężczyznę, czując, że jej serce za moment wyskoczy z piersi. Pomimo że znała odpowiedź, bała się usłyszeć ją z ust Nitemo. Ponadto, przyszła ze Slainem, który nawet nie miał pojęcia, co Neasa podejrzewa, a co coraz bardziej okazuje się być prawdą. Zastanawiała się, kogo zdziwi ona bardziej.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#415 07-07-2019 o 14h12

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

        Ostatnimi czasu Slaine miał spore problemy ze zdecydowanie zbyt wieloma myślami, które co i rusz nawiedzały go podczas dnia czy też nocy. Samo myślenie to czynność normalna, ale to co niekiedy działo się w głowie mężczyzny, przerastało wszelkie oczekiwania. Milion myśli na sekundę, z czego każda dotyczyła spraw nierozwiązanych, takich nie do wytłumaczenia, czy też takich, które podążały za nim od wielu lat i jak na złość nie chciały go opuścić. Należały do nich między innymi te o księdze, o mocach banshee i monetine, o obawach w związku z niepokojącym zachowaniem Neasy… Była tak roztrzęsiona, że sam Slaine pomimo prób zachowania spokoju i powagi, momentami nie wiedział jak powinien się zachować.
        Nie ufał ludziom Kontynentu, a tym bardziej Nitemo. Gdy mu się przyglądał, zdawało mu się, że kiedyś go widział. Nie potrafił jednak dopasować twarzy do miejsca, w którym mogli się kiedyś spotkać. Denerwowało to mężczyznę. Domyślał się jedynie tego, że to na Kontynencie ewentualnie mogło dojść do konfrontacji czy czegokolwiek. Przypatrywał się mu na zmianę z zerkaniem na Leere. Nie miał bladego pojęcia o co mogło chodzić i to również męczyło go niesamowicie. Neasa nie powiedziała mu o niczym, lecz pełen zaufania zgodził się milczeć, choć korciło go do odezwania się, kiedy na jaw wyszło skąd tak naprawdę pochodził Nitemo.
        – Faktycznie, wiem kim jesteś – odparł w końcu Likay, po czym westchnął cicho. Slaine wpatrywał się w niego, a dezorientację blondyna można było wyczytać na twarzy. Człowiek Kontynentu, dawny obywatel Itturii, jednakże swój wzrok w pełni skupił na Neasie, jakby zapomniał o obecności milczącego dyplomaty. – I nie, nie jestem tutaj tylko w sprawie pozostania łącznikiem między Kontynentem a Itturią – dodał po chwili milczenia. Slaine wyczuwał rosnące napięcie i wciąż nie potrafił nawet domyślić się o co mogło chodzić w tej całej sprawie. Do czego dążyła Leere?
        – Więc w jakiej jeszcze? – dopytała, nie odrywając wzroku od Nitemo. Mężczyzna stał przed nią, lecz oddalony. Nie ruszał się, zupełnie jakby był posągiem z kamienia. Milczał uparcie, irytując Slaina.
        – Szukam swojej rodziny, która pozostała w Itturii… – powiedział, lecz nie zapowiadało się na to, aby miał zamiar kontynuować opowieść. Ponownie wybrał ciszę i czekał na kolejne pytania ze strony Neasy. Dziewczyna spojrzała podejrzliwie w kierunku mężczyzny.
        – Dlaczego zostawił pan rodzinę i wyruszył na Kontynent? – spytała, podczas gdy Slaine począł zastanawiać się dlaczego w ogóle poruszyła ten temat. Co próbowała osiągnąć i jaki to miało związek z księgą? Czyżby…
        – Nie zostawiłem jej. Odebrano mi moich bliskich. Do tej pory nawet nie wiedziałem, że ktokolwiek z nich wciąż żyje – odmruknął, lecz na jego twarzy nie było śladu jakiejkolwiek ekspresji. Wszystko kryło się w spojrzeniu, a w nim… Cóż, wyglądało na to, że wydarzenie, o którym wspominał rzeczywiście było tematem dla niego trudnym. Nie zmieniało to jednak stosunku Slaina do Nitemo w żadnym stopniu. Nie ufał mu i podejrzewał, że nie mówił całej prawdy. Dlaczego człowiek Kontynentu miałby pozostać szczery w swoich słowach? Szczerość była zupełnym przeciwieństwem słowa „Kontynent”.
        – Więc... Kogo pan szuka? – spytała, patrząc mężczyźnie w oczy. – Cesarz o tym wie? Czy robi to pan na własną rękę?
        Slaine niecierpliwił się coraz bardziej i zaczął żałować, że zgodził się na milczenie podczas całego spotkania. Wolał wiedzieć co podejrzewała jego ukochana, co planowała i czy w ogóle mógł jej pomóc w tym wszystkim. Nie chciał, aby była w tym sama. Likay drgnął lekko.
        – Cesarz pewnie podejrzewa. Nie jest głupcem – odparł niezadowolony, jednak Slaine… Nie uważał tego za prawdę. Khouta był sprytny i zawsze próbował wyprzedzić wroga. Z pewnością miało to ukryte dno. Nitemo westchnął. – Szukam mojej córki.
        Neasa stanęła w bezruchu, przez moment patrząc na Nitemo. Zaraz jednak spuściła wzrok. Slaine zmarszczył brwi, zmartwiony. Powoli zaczął łączyć niewielką ilość informacji, które posiadał, ale nie miały one żadnego sensu.
        – Ja myślę... Że musimy już iść – powiedziała nagle, zerkając kątem oka na Slaina. Mężczyzna wstał i zgodnie pokiwał głową. Nitemo natomiast stał niewzruszony i z zaintrygowaniem obserwował brązowowłosą.
        – Dobrze, jeśli tylko tego chcesz. Panie Likay, dziękujemy za rozmowę – odparł spokojnie, po czym niechętnie skłonił lekko głowę. Wziął Neasę za rękę i lekko pociągnął ją w stronę drzwi.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#416 07-07-2019 o 15h31

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


        To, co usłyszała Neasa, wystarczyło w zupełności. Miała teraz pewność, że jej wizje nie były w żaden sposób błędne. Że się nie pomyliła... I wiedziała, że Nitemo również wiedział, kim Leere jest. Nie rozumiała tylko, dlaczego podchodził aż tak tajemniczo do całej sprawy. Jakby nie mógł powiedzieć wprost... Coś jej w tym wszystkim nie pasowało. Sądziła, że coś jest nie tak. Nie wiedziała tylko co. Odetchnęła cicho, ściskając mocniej dłoń Slaina, gdy wychodzili. Nie pożegnała się z mężczyzną, bo była w zbyt wielkim szoku. Coraz bardziej to wszystko ją przytłaczało. Przez całe życie żyła w błędzie... Król wmówił wszystkim, nawet rodzicom Neasy, że ta nie żyje. Ona natomiast sądziła, że jej rodzice również odeszli. Zdaje się jednak, że nie tak do końca. Savie mówiła, iż jej matka zmarła, jednak ojciec... Nie powiedziała tego wprost. A to z pewnością nie był przypadek.
        Neasa szła przez korytarze w milczeniu. Nie odzywała się, analizując całą tę rozmowę. Gdy tylko razem ze Slainem znaleźli się w komnacie, dziewczyna podniosła zgniecioną kartkę z ziemi i usiadła przy biurku. Rozwinęła ją, starając się ją jakoś wyprostować. Odetchnęła cicho, po czym odwróciła się w kierunku Slaina.
        - Nie chciałam zaglądać do księgi... Właśnie dlatego. Ale najwyraźniej nawet nie musiałam tego robić - powiedziała nagle, zaciskając usta. Serce dziewczyny znowu zabiło mocniej, gdy spojrzała na nazwisko, zapisane na kartce.
        - Neaso, powiedz o co chodzi. Co on ma wspólnego z księgą? - zapytał niepewny. Dziewczyna przymknęła na moment oczy. Wiedziała, że Slaine również domyśla się, o co chodzi, jednak wolał mieć pewność. Podobnie, jak Neasa. Leere przełknęła nerwowo ślinę.
        - Kiedy poszedłeś do kuchni, miałam wizję. Widziałam tam... Siebie, kiedy król mnie zabierał. Obok stał Nitemo. Patrzył prosto na mnie. Wtedy napisałam na kartce to nazwisko - powiedziała, odwracając wzrok. Przygryzła dolną wargę, dalej próbując przeanalizować to wszystko w głowie. Jednak ciężko było jej zaakceptować rzeczywistość. - Zdaje się, że... To mój ojciec, Slaine - oznajmiła w końcu, znowu zerkając na Slaina. Słowa te ledwo przeszły jej przez gardło. To wszystko wydawało jej się tak abstrakcyjne, że aż niemożliwe... Mężczyzna otworzył szerzej oczy, a brwi uniósł wysoko ze zdziwienia. Milczał przez chwilę, nie mogąc znaleźć odpowiednich słów. Jednak w końcu wykrztusił coś z siebie.
        - Jak to w ogóle możliwe? Król nie powiedział ci o tym, że twoja rodzina wciąż gdzieś jest? Przecież... - Ucichł nagle i oparł się rękoma o biurko, spuszczając głowę. Neeasa uśmiechnęła się słabo. Pokręciła po chwili głową. Mimo wszystko, wcale nie poczuła ulgi z tego powodu. Przyzwyczaiła się do myśli, że jest sama, nie ma rodziny. Nie chciała niczego zmieniać. Nie rozumiała, dlaczego Nitemo postanowił odnaleźć ją dopiero po dziewiętnastu latach.
        - Byłam pewna, że nie mam rodziców. Tak właśnie mówił król. Wmówił wszystkim, że... Nie żyję. Gdy się urodziłam, ponoć zabiłam jednego z najemników. Ludzie się mnie bali. Natomiast król widział we mnie potencjalną broń... Ukrył mnie przed światem, dla którego byłam martwa. Przynajmniej tyle powiedziała mi Savie - odparła, zerkając na Slaina. Wyciągnęła dłoń, po czym położyła ją na ręce mężczyzny, zaciskając nieco mocniej palce. Ta myśl... Stresowała ją. Tyle lat żyła bez rodziny, nikogo bliskiego. Nie była gotowa na żadne zmiany.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#417 07-07-2019 o 16h57

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

        Wracając do komnaty nie tylko Neasa milczała. Slaine pogrążony był w myślach, lecz bez przerwy lekko ściskał dłoń dziewczyny. Nie miał zbyt wielu informacji ani wiedzy. Kierował się głównie domysłami i przez to nie potrafił złożyć wszystkiego w spójną całość. Zmuszony był czekać na wytłumaczenia ze strony Leere. W końcu to ona wiedziała wszystko. Albo przynajmniej większość i sama miała problemy z niektórymi faktami czy też domysłami. Slaine zamknął za nimi drzwi i powolnym krokiem podszedł do biurka, przy którym usiadła dziewczyna. Księga „korzeni”, opowiadająca o przeszłości. Nagłe pojawienia się człowieka Kontynentu, którego Neasa znała, a on sam kojarzył. Wizja i roztrzęsienie dziewczyny. Zdawało się mieć to sens i właśnie to próbował jakoś ułożyć sobie w głowie. Nie było to jednak łatwe przez wiele niedopowiedzeń. Dopiero gdy brązowowłosa wypowiedziała te słowa… Dotarło do niego. Złożył układankę na tyle, by domyślić się jaki obraz mógł powstać z posiadanych już kawałków. Czy się tego spodziewał? Nie do końca. Myślał raczej, że Nitemo mógł być raczej dalszą rodziną, albo kimś związanym z jej rodzicami… A tymczasem okazał się być ojcem Neasy.
        – Po co miałby on wracać właśnie teraz? I jak pojawił się na kontynencie? – Mężczyzna począł zadawać pytania, choć doskonale wiedział, że nie mogli oni uzyskać jednoznacznej odpowiedzi, tym bardziej, że przecież nie czytali w myślach Nitemo. Bez zadania mu odpowiednich pytań nie byli w stanie się niczego dowiedzieć, jednak… Po co im to było, skoro mężczyzna zapewne kłamał? – Neaso, myślisz, że on wie… Że to ty możesz być jego córką? – zapytał, unosząc w końcu głowę, by spojrzeć w zielone tęczówki dziewczyny.
        – Nie wiem, nie widziałam tego w mojej wizji, to już nie była moja przeszłość – odparła i odetchnęła cicho. – Wydaje mi się, że wiedział o tym już od dawna – stwierdziła, odwracając wzrok. Slaine zmarszczył brwi. Skoro Nitemo miał świadomość tego, że to Neasa mogła być jego córką, to… Dlaczego tak zwlekał? Czyżby nie chciał jej odnaleźć? Minęło dziewiętnaście lat odkąd zabrano Neasę na zamek pod opiekę króla, a mężczyzna do tej pory nie zrobił nic w kierunku odzyskania jej. Może i wmówiono mu śmierć córki, ale dlaczego ojciec nie próbował odszukać swojego dziecka, kiedy już dowiedział się, że żyła? Wszystko śmierdziało spiskiem.
        – Nie ufam mu. Jest po stronie Kontynentu i nawet jeśli rzeczywiście jest twoim ojcem, to i tak istnieje możliwość, że ciebie skrzywdzi. A do tego nie dopuszczę. Pomyśl tylko. Nie wiadomo ile czasu minęło, odkąd dowiedział się prawdy, a on pojawia się dopiero teraz? To podejrzane – powiedział, wpatrując się zawzięcie w dziewczynę. Z nerwów i roztrzęsienia zaczął palcami wystukiwać o blat bliżej nieokreślony rytm.
        – Ja wiem, Slaine... To oczywiste, że nie zamierzam mu ufać. Nie chce bawić się w "szczęśliwą rodzinkę". Na to już trochę za późno – odparła, odchylając głowę do tyłu. Slaine westchnął i przymknął na moment powieki. Nie mogli tego tak zostawić… Wszystko na nowo zaczęło się komplikować przez pojawienie się Nitemo, a Slaine ponownie zaczął się irytować, tym razem przez możliwe zagrożenie. Cholerna księga…
        – Co z tym zrobimy? Czekamy na jego ruch? – zapytał po paru chwilach ciszy, prostując sylwetkę.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#418 07-07-2019 o 18h10

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


        Zdaje się, że nie tylko Neasa była zagubiona. I nie tylko ona nie ufała Nitemo. Pomimo że mężczyzna rzeczywiście mógł być jej ojcem, nie miała za grosz wątpliwości, że coś knuje. A być może nie on, tylko właśnie cesarz. Mogli być rodziną, ale teraz było już trochę za późno, aby cokolwiek zaczynać od nowa. Nie docierało do Neasy, dlaczego w ogóle drążyła ten temat. Mogła zostawić to tak, jak jest. Doskonale jej się żyło w niewiedzy. A tak? Poza tajemniczą księgą, Leere ma na głowie ojca z Kontynentu. Szczerze mówiąc, dziewczyna ma szczerą nadzieję, że mężczyzna nie będzie chciał sprawdzać się w roli ojca. W tym momencie... Jest to kompletnie niepotrzebne. I chyba nie tylko Neasa tak uważa. Nikt w zamku nie ufa ludziom z Kontynentu, odkąd próbował on zniszczyć Itturię od wewnątrz. Pomimo sojuszu z cesarzem, dalej nie jest on godnym zaufania człowiekiem. Nigdy nie był i nigdy nie będzie.
        Neasa przytaknęła ruchem głowy na pytanie Slaina. Spojrzała mężczyźnie w oczy, zaciskając usta.
        - Chcę zobaczyć, co on zrobi. Jakie będą jego kolejne ruchy - odparła poważnie. Sądziła, że to rozsądniejsze posunięcie. Była ciekawa, co z tą informacją zrobi Nitemo. Była niemalże pewna, iż mężczyzna zdaje sobie sprawę z tego, że to właśnie Leere jest jego córką. Nie rozumiała tylko jednego - dlaczego tak bardzo z tym zwleka i gra w te podchody.
        - Myślisz że w końcu się przyzna? Po co tak zwleka, co próbuje zrobić... - mruczał pod nosem zastanawiając się. Neasa odwróciła wzrok. Nie wiedziała tego i ją to trochę męczyło...
        - Właśnie tego spróbujemy się dowiedzieć. A zaczniesz ty. Jutro po śniadaniu - oświadczyła, wpatrując się w nienaruszoną tacę z jedzeniem. Leere chciała się dowiedzieć, czego tak naprawdę chciał Nitemo. Bo ciężko jej było uwierzyć, że obudził się u niego instynkt macierzyński po tak długim czasie.

23 dzień X miesiąca Sovut - R 293 rok


        Neasa przyzwyczaiła się już do wczesnego wstawania. Tej nocy jednak miała problem z zaśnięciem. Budziła się co chwila, nie mogąc znaleźć żadnej wygodnej pozycji. Wstała również równo ze wschodem słońca. Jednak nie zamierzała nigdzie wychodzić. Zamiast tego przytuliła się jeszcze do Slaina, bardziej zakrywając kołdrą.
        - Pójdę później coś zjeść... Nie wyspałam się - mruknęła, obejmując go jedną dłonią. Gdy trzymała głowę na torsie mężczyzny, mogła bez problemu usłyszeć bicie jego serca. Teraz ten rytm wydawał się być spokojny.
        - Ja również... Cały czas myślałem o tym wszystkim. Wolałbym, żeby Scivo powierdział mi wszystko wczorajszego dnia - westchnął. Neasa uniosła głowę, aby spojrzeć na mężczyznę. Oczywiście, że takie czekanie i życie w niepewności było nieznośne. Ale Leere wychodziła z założenia, że lepiej jednak nie wiedzieć... W końcu podniosła się, chcąc wypuścić Slaina. Posłała mu delikatny uśmiech, podpierając się na przedramieniu.
        - Jakbyś wpadł na Daeresa, to przekaż mu, żeby zostawił mi trzy bułeczki - powiedziała, kładąc ponownie głowę na poduszce. Być może uda jej się jeszcze zasnąć, jak Slaine pójdzie na tę rozmowę. Na razie ona sama nie była ani trochę głodna.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#419 10-07-2019 o 15h26

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

        Ludzie ze wsi bądź mniejszych miasteczek mieli nieco łatwiej w życiu od takiego Slaina. Każdy człowiek miał swoje problemy, z którymi się zmagał. W końcu życie bez drobnego utrudnienia nie byłoby nim. Jednak mężczyźnie zdawało się, że nawet jeśli waga wszystkich problemów była podobna, to i tak miał nieco ciężej od przeciętnego mieszkańca wyspy. Być może brzmiało to egoistycznie, ale właśnie tak sądził i zazdrościł „szarym” ludziom tego, że byli zwyczajni. Gdyby można było wybrać sobie rodzinę, to Slaine za nic w życiu nie wybrałby nazwiska Bemoux ani żadnego innego nazwiska Wysoce Urodzonych. Marzył czasami o tym, aby martwić się o przyziemne, ludzkie rzeczy. Całe to zamieszanie wokół morderstw, magicznych źródeł i tajemniczych ksiąg opowiadających o przeszłości męczyło zapewne nie tylko jego. Był przemęczony, ale także doskonale wiedział, że nie mógł zrobić sobie po prostu urlopu od sposobu w jaki teraz żył i urlopu od tego, co go otaczało na co dzień. Może gdyby chociaż przeniósł się z Neasą na obrzeża Dahon… Zmiana otoczenia pewnie nieco by pomogła, zwłaszcza gdyby zamieszkał w warunkach innych niż królewskie luksusy. Być może wtedy mógłby udawać przeciętnego obywatela Itturii?
        Właśnie o tym rozmyślał z samego rana, ale także i w nocy, kiedy to za nic w świecie nie mógł zmrużyć oka. Wstał w końcu z łóżka, a w jego głowie powoli tworzył się obraz nowego domu. Nie była to taka łatwa sprawa, więc potrząsnął szybko głową, jakby chciał na chwilę odgonić myśli o przeprowadzce. Zamiast rozmyślania na ten temat podszedł do szafy i sięgnął po swoje eleganckie kubraki, których nie znosił. Jednak na spotkania z Przywódcą w sprawach poważnych nie mógł założyć zwyczajnych lnianych szat, jak to ostatnimi czasy nosił się codziennie. Zerknął szybko na Neasę i na jej wspomnienie o Daeresie wywrócił tylko oczami. Wolał nie spotykać tego chłopaczka, bo humor miałby doszczętnie zniszczony. Ubrał się szybko, po czym podszedł jeszcze do łoża i pochylił nad Neasą.
        – Mam nadzieję, że nie zajmie mi to długo. Wracaj do spania – powiedział spokojnym tonem i pocałował dziewczynę w policzek. Wyprostował się jednak zaraz, bo dobrze wiedział, że nie miał wcale tak dużo czasu. Scivo miał ten okropny zwyczaj wstawania wcześniej od wszystkich i chyba jako pierwszy na zamku jadł śniadanie. A kiedy wspominał o tym, że chciałby widzieć się ze Slainem po śniadaniu, wcale nie miał na myśli śniadania dyplomaty. Dlatego blondyn zerwał się tak szybko na nogi. Pożegnał się raz jeszcze z Leere i wyszedł z komnaty.
        Wędrował spokojnym krokiem przez korytarze i witał się z zaspanymi strażnikami. Kierował się w stronę sali narad, bo tam Scivo zazwyczaj przesiadywał po śniadaniu i załamywał się nad setką nowych wniosków. Slaine szczerze podziwiał Przywódcę. Wiedział na co się pisał, wiedział, że było wysokie prawdopodobieństwo, że go wybiorą, a jednak zdawać by się mogło – coś idealnego dla niego, „posada” Przywódcy Itturii. Wkrótce Slaine znalazł się przed drzwiami. Zapukał nim wszedł do pomieszczenia. Scivo jednak nie siedział na swoim krześle jak zazwyczaj, tylko wędrował dookoła stołu. Gdy tylko ujrzał dyplomatę, niemal natychmiast się odezwał i zbliżył do niego.
        – Dobrze że jesteś. Ten Likay jest podejrzany, Slaine.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#420 14-07-2019 o 19h21

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


        Neasa po części lubiła te momenty, kiedy zostawała sama w łóżku. Jednak nie w nocy. Zdarzało się, iż Slaine musiał wyjść gdzieś wcześnie rano. Wtedy zdecydowanie większa część należała właśnie do niej. A łoże mężczyzny było i tak niezwykle duże. I mimo że miała ochotę pójść jeszcze spać, bo było niezwykle wcześnie, to nie mogła zasnąć. Kręciła się trochę, czując, że brakuje jej ciepła. Gdy obok był Slaine, to nie odczuwała aż tak zimna. Dlatego też uwielbiała z nim spać. W ogóle uwielbiała, gdy był obok niej. Ale podczas nocy w szczególności. W końcu Leere przeniosła się do siadu i przetarła dłonią oczy. Rozejrzała się po komnacie, w której zrobiło się niesłychanie jasno. Cóż, nic dziwnego, skoro promienie słoneczne wpadały do pomieszczenia idealnie przez okno. Neasa powinna już przywyknąć, ale dalej... Odrobinę jej to przeszkadzało. W swojej poprzedniej komnacie mogła patrzeć dopiero na zachodzące słońce. Tutaj ma je w całej okazałości już od samego wschodu. Chociaż i tak wolała, gdy świeciło, niż gdy go w ogóle nie było.
        Ostatecznie Neasa wstała, przeciągając się jeszcze. Podeszła do szafy, mimowolnie ciągle zerkając w kierunku leżącej na biurku księgi. Przełknęła nerwowo ślinę i potrząsnęła delikatnie głową. Wyciągnęła z szafy pierwszą lepszą sukienkę, przebierając się w nią. Rzuciła koszulę Slaina na oparcie krzesła i skierowała się do wyjścia. Pogoda była dzisiaj niezwykle ładna. Jednak zapewne nie zmieniało to faktu, że mróz przychodził wraz z pierwszymi promieniami słońca. Śnieg wręcz lśnił, rażąc w oczy swoim blaskiem. I to chyba była jedyna rzecz, którą Neasa lubiła w tej zimnej porze roku. Ale ani myślała wychodzić na zewnątrz.
        Poszła do kuchni, gdzie postanowiła coś zjeść. Pomimo że wcześniej deklarowała, że nie jest głodna, teraz nagle zapragnęła skosztować ciepłych bułeczek. Porozmawiała przez chwilę z Daeresem i nawet zadeklarowała, że pomoże mu trochę w kuchni. Cóż... Zostało głównie sprzątanie. Dlatego też oboje zabrali się za doprowadzanie kuchni do proządku. Leere wzięła duży wór i zaczęła ciągnąć go w stronę tylnego wyjścia. Postawiła go niedaleko drzwi i już miała wracać, kiedy usłyszała dziwny dźwięk. Zmarszczyła brwi i spojrzała w tamtym kierunku. Rękę by dała sobie uciąć, że przed oczami mignęła jej pomarańczowa kulka. Zmarszczyła brwi i ruszyła za nią. Przeszła niemal cały zamek, docierając na dziedziniec. Wtedy jej oczom ukazał się... Nie kto inny, jak nowy gość w Itturii. Dziewczyna przełknęła ślinę, wiedząc, że nie ma szans, aby mężczyzna jej nie zauważył. Posłała mu delikatny uśmiech.
        - Dzień dobry, panie Likay. Wybrał się pan na spacer tak wcześnie? - zagaiła, uznając, że to byłoby niegrzeczne, gdyby tak po prostu uciekła. Niemniej jednak... Niezbyt miała ochotę na rozmowę z mężczyzną.
        - Dzień dobry. Czasami do przemyśleń potrzeba świeżego powietrza. A panienka woli marznąć niż ogrzewać się przy ognisku zamkowym? - zapytał widocznie zamyślony. Neasa zmarszczyła brwi, zaraz jednak uśmiechając się delikatnie.
        - Powiedzmy - odparła, patrząc przenikliwie na Nitemo. Jego osoba niezwykle intrygowała Leere. I była niemal pewna, że on również wie, kim dziewczyna jest. Dlaczego więc tak zwlekał ze wszystkim? - Mogę spytać, czego dotyczą te przemyślania? - zapytała, unosząc brwi i patrząc prosto w oczy Likay. Mężczyzna pokiwał powoli głową, zerkając na dziewczynę. Jednak po chwili spojrzał na mury otaczające dziedziniec.
    - Rozmyślałem o mojej rodzinie... O naszym spotkaniu po latach i głupich pytaniach "co by było gdyby". Sprawa jest trudna... Nie mógł bym po prostu podejść i zachować się jakby nic się nigdy nie stało, prawda? - Gdy skończył, zamilkł na chwilę i westchnął. Neasa kiwnęła głową, odwracając wzrok. Przygryzła dolną wargę, po chwili znowu podnosząc spojrzenie na Nitemo.
        - Jedno mnie zastanawia... Dlaczego ciągle pan gra w tę grę? Oboje dobrze wiemy, że zna pan prawdę. Więc chyba lepiej podejść i zrobić ten krok naprzód, zamiast później żałować, że się tego nie zrobiło - odparła całkiem poważnie. Chciała to po prostu usłyszeć, zamiast słuchać ciągłych wymówek i zagadkowych odpowiedzi.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#421 14-07-2019 o 20h17

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

        – Usiądź, Slaine. Zabiorę ci trochę czasu – odparł Przywódca, wskazując dłonią jedno z krzeseł. Mężczyzna był poddenerwowany i nawet w tamtym momencie nie myślał nawet o zajęciu swojego miejsca przy stole. Zaraz wrócił do krążenia wokół niego, jakby właśnie ta czynność miała pomóc mu w ułożeniu wszystkich informacji w swojej głowie. Było ich stanowczo za wiele, a i podejrzeń oraz teorii nie brakło. Aczkolwiek Scivo nie wiedział wszystkiego, albo raczej nie miał jeszcze możliwości zapoznania się z niektórymi sprawami. Natomiast nie kto inny jak Slaine był niegdyś doradcą królewskim. Jego wiedza o sprawach kraju oraz w kwestii relacji z Kontynentem przerastała Przywódcę. Dyplomata odkąd objął swoją poprzednią posadę przynajmniej dwa razy do roku zjawiał się na Kontynencie w pałacu cesarza Khouty, a więc jego znajomość ruchów i poczynań władcy była niesamowicie przydatna. Właśnie tego potrzebował Scivo, doświadczenia swojego zaufanego dyplomaty.
        – Powiedz mi szczerze, po co Likay przypłynął do Itturii? – zapytał Slaine, siadając na wskazanym krześle. Nachylił się nieco i podparł łokciami o zdobiony stół, wędrując spojrzeniem za wciąż chodzącym wkoło Scivo. Nikt na zamku nie ufał już Kontynentowi, a więc nie dziwne było to, że pojawienie się Nitemo Likay wzbudzało podejrzenia. Mężczyzna ten był chodzącą zagadką nie tylko dla Slaina, ale również i Przywódcy. Ten w pewnym momencie przystanął. Nie ruszał się przez chwilę, aż w końcu podszedł do dyplomaty.
        – Ponoć jeden z lenników zaczął się buntować. Likay przyjechał nie tylko jako łącznik, ale również przekazał nam… prośbę cesarza. Prosi o wsparcie militarne w walce z buntownikiem – odparł w końcu, ściskając i rozluźniając pięść na zmianę. Slaine mimowolnie na nią spojrzał, po czym zmrużył powieki. Scivo denerwował się. Nic dziwnego, bo i on zaczął odczuwać to nieprzyjemne uczucie nadchodzących kłopotów.
        – Kontynent jest potęgą, nawet jeśli szaleniec nim rządzi. Bez problemu mogliby pozbyć się lennika – mruknął Slaine pod nosem, drapiąc się po szorstkiej od zrostu brodzie. Kontynent składał się niegdyś z kilku osobnych małych królestw, które jednak połączyły się w jedno. Nie każde jednak zrobiło to dobrowolnie. Khouta z roku na rok stawał się coraz to brutalniejszy, więc normalne było to, że w końcu jeden z byłych królów zaczął się buntować przeciwko tyranii.
        – To nie wszystko. Na koniec listu niemalże zażądał, abyś to ty, Slaine, dowodził przysłanym przez nas oddziałem – dodał po chwili Scivo, wyraźnie niezadowolony. Skrzywił się, po czym mruknął cos pod nosem. Blondyn zmarszczył brwi i spojrzał zdziwiony na Przywódcę. Jak to? Oczywiście znali się z Khoutą, czy tego pragnął czy też nie, a także zdawał sobie sprawę z tego, że w pamięci cesarza mógł utrwalić się obraz jego brutalności i tej okropnej natury… Ale dlaczego akurat to jego żądał? Odchylił się i oparł plecami o krzesło. Scivo westchnął i zasiadł na miejscu obok. – Ten Likay kręci się po zamku. Niektórzy przekazali mi, że wypytywał o dziwne rzeczy, a poza tym… Nie wiem co powinienem czynić, Slaine. Zawarliśmy sojusz z Kontynentem. Jeśli nie wyślemy oddziału, możemy wywołać niechcianą przez nikogo wojnę – powiedział mężczyzna, zerkając kątem oka na dyplomatę, jakby oczekując rady.
        Jednak Slaine już od dawna nie był doradcą i jedyne co mógł zrobić, to wyrazić swoją opinię, a nie na nowo bawić się w bycie prawą ręką tego, który sprawował rządy. Zamknął na chwilę oczy, po czym odetchnął cicho.
        – Nikt z Kontynentu nie jest godny zaufania. Jeśli mam kierować oddziałem, to tylko takim, który będzie bronił mojej ojczyzny. Nie zamierzam płynąć na Kontynent, moje miejsce jest tutaj.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#422 14-07-2019 o 21h34

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


        Oczywiście, że Neasa spodziewała się odpowiedzi. Sądziła również, że była na nią w stu procentach przygotowana. Przecież znała prawdę. Widziała wszystko, co powinna zobaczyć w swojej wizji. Nie było potrzeby zaglądania dodatkowo do księgi. Chociaż Leere podświadomie wiedziała, ze to nie jest wszystko. Że było coś więcej. Ale nie chciała w to wnikać aż tak... Nadal się obawiała. Obawiała się, że przeszłość uderzy nie tylko w nią. Jeśli zobaczyłaby to na własne oczy, być może zareagowałaby podonie, jak Gart. A właśnie tego chciała uniknąć. Od zawsze była tą, która wie za dużo. Chociaż teraz chciała wiedzieć mniej, niż była w stanie. Patrzyła mężczyźnie prosto w oczy, wyczekując odpowiedzi z jego strony. Mężczyzna natomiast pokręcił głową, jakby zrezygnowany. Spoglądał na brązowowłosą  i uśmiechnął się blado.
        - Masz całkowitą rację. Bałem się, Neaso. W końcu kto by chciał z rozpostartymi ramionami przyjąć głupca? To ciebie szukałem. Odebrano mi ciebie tak dawno... - powiedział łamiącym się głosem. Leere przełknęła nerwowo ślinę. Zacisnęła usta, odwracając wzrok, a jej serce jakby na moment przestało bić, aby za chwilę przyśpieszyć podwójnie. Nie chciało jej się wierzyć w to, że ktoś mógłby jej szukać. A jednak... Cóż, nadal nie ufała Nitemo, ale... Ale być może pomyliła się co do niego? Do tej pory nie wykazał się żadnym podejrzanym zachowaniem.
        - Dlaczego... Dlaczego nie zrobiłeś nic, gdy byłam na Kontynencie? - spytała cicho, nadal wpatrując się martwym wzrokiem w ziemię. Nie potrafiła zrozumieć niektórych rzeczy, a ta była kolejną w kolejce. Już wtedy wydawało jej się, że... Że strażnik zachowuje się dziwnie wobec niej. Ale nigdy by nie przypuszczała, że mogą być w jakikolwiek sposób związani.
        - Nie mogłem, nie pod okiem cesarza... - wyszeptał, robiąc krok w stronę dziewczyny. Na jego twarzy malował się ból. - Wybacz mi, że tak długo zwlekałem... - dodał, a Neasa cofnęła się nieco. Zupełnie tak, jakby obawiała się zmniejszenia dystansu pomiędzy nimi.
        - Ja nie... Nie wiem, co powiedzieć. Chyba potrzebuję trochę czasu - odparła, przełykając ciężko ślinę. I choć zdawała sobie z tego sprawę, usłyszenie tych słów z ust własnego... Ojca, było dla niej dziwne i niecodzienne. Wywołało chyba zbyt wiele emocji na raz.
        - Rozumiem, jak najbardziej... Tylko błagam, spróbuj zrozumieć... - poprosił. Leere kiwnęła delikatnie głową, zaciskając usta i uśmiechając się nerwowo. Odetchnęła cicho, po czym zaczęła się wycofywać. Odwróciła się na pięcie i postanowiła wrócić tylnym wyjściem z kuchni. W końcu zostawiła Daeresa samego z tym wszystkim, mimo że obiecała pomoc. I w momencie, gdy już miała wejść do środka, coś poruszyło się pomiędzy workiem ze śmieciami a ścianą budynku. Wtedy oczom Neasy ukazała się ta sama, pomarańczowa kulka. Tyle że teraz zaczęła miauczeć. Cofnęła się gwałtownie, gdy Leere pochyliła się, wyciągając w stronę kociaka dłoń. Przechyliła lekko głowę, przygryzając dolną wargę.
        - Poczekaj chwilkę - powiedziała, wchodząc do kuchni. Zgarnęła niewielką miseczkę i nalała do niej trochę mleka. Niemal natychmiast wybiegła z powrotem na zewnątrz, mając nadzieję, że kot jeszcze nie odszedł. Dalej jednak tam był. Neasa położyła małą miskę na ziemi i uśmiechnęła się delikatnie w stronę zwierzęcia. Ruda kulka podeszła niepewnie, wąhając przyniesioną przez Leere rzecz. Ostatecznie zaczęła powoli chłeptać mleko. Ciemnowłosa nie ruszała się z miejsca, nie chcąc spłoszyć kociaka. Gdy tylko miska stała się pusta, zwierzę podeszło powoli do Neasy, ocierając się o jej suknię i mrucząc przy okazji. Wtedy dziewczyna nieśmiało wyciągnęła rękę i pogłaskała kotka po główce. Jej uśmiech się poszerzył. W jednej chwili zapomniała o tym, co miało miejsce przed momentem.
        Zaczęło się jednak robić zimno. Neasa wstała więc i zgarnęła miskę, chcąc już wracać. Ale wtedy rudy kocurek ruszył za nią, nie przestając miauczeć. Leere spojrzała na niego, marszcząc brwi.
        - Nie, nie, zostań tutaj - powiedziała, nie chcąc mieć jednocześnie problemów przez wprowadzanie zwierząt do kuchni. Jednak wzrok tego kota... Dziewczyna odetchnęła głęboko, po czym położyła miskę na ziemi w kuchni, zamykając drzwi. Wzięła kociaka na ręce i ruszyła z powrotem przez dziedziniec, aby głównym wejściem wejść do zamku. - Slaine mnie zabije... - mruknęła, zerkając na kociaka. Pomknęła szybko do komnaty i zamknęła z trzaskiem drzwi, czym wystraszyła nieco kota. Ale siedział nadal grzecznie na jej rękach. Posadziła go więc na krześle i rozejrzała się po pomieszczeniu. Podeszła do szafy, wyciągając białą, lnianą koszulę Slaina. Wróciła do kota i zrobiła mu małe gniazdko, w które ten zaraz się zakopał. Pewnie było mu zimno... Dziewczyna pogłaskała go jeszcze ostatni raz i zgarnęła jakąś książkę z regału Slaina, wchodząc na łóżko.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#423 14-07-2019 o 22h19

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

        Rozmowa trwała jeszcze przez jakiś czas, który tak naprawdę dłużył się niemiłosiernie. Scivo był zdesperowany i nie wiedział jak poradzić sobie z gromadzącymi się wiecznie wnioskami, ani tym bardziej z sytuacją z Kontynentem. Jednakże w porównaniu do poprzedniego władcy Itturii, Scivo potrafił działać bez wiecznego kierowania się radami swojego doradcy. Działał z innymi i współpracował, pytał o opinie, a jak na tak naprawdę świeżego wręcz Przywódcę radził sobie bardzo dobrze. Najzwyczajniej w świecie zaczął się gubić i liczył na pomoc, na przewodnika. I być może zawsze powinna istnieć osoba, która mogła nakierować władcę na dobrą ścieżkę. Nowy system kraju wciąż był do poprawki, zwłaszcza forma sądu. Lecz Slaine obiecał nie bawić się ponownie w doradztwo. Przekazał Scivo swoje opinie na dane tematy, podczas gdy ten słuchał uważnie. Dyplomata nie zamierzał w żadnym stopniu nakierowywać Przywódcy, tylko przekazał mu co myślał. To co mężczyzna miał postanowić, zależało wyłącznie od niego. Slaine wysłuchałby jego rozkazów, jednak w tej jednej sprawie niekoniecznie by go wypełnił. Tak jak powiedział wcześniej – nie zamierzał wypływać na Kontynent by przewodzić oddziałowi, który miałby walczyć ze zbuntowanym lennikiem. Nigdy w życiu. Całe szczęście Scivo nie nalegał.
        Po skończonym spotkaniu wrócił do komnaty. W jego głowie działy się przeróżne rzeczy i tysiące myśli błądziły, irytując go nieco. Nie potrafił skupić się na konkretnej sprawie. Co chwila myślał o czymś innym i przeskakiwał między podejrzanym zachowaniem Nitemo, dziwnym zarządzeniem cesarza Khouty w sprawie jego przewodnictwa oddziałem, a na przyszłych decyzjach Scivo kończąc. Przez pewien moment nawet wrócił do rozmyślania o przeprowadzce, a to dlatego, że w tej kwestii musiał porozmawiać właśnie z Przywódcą, o czym zupełnie zapomniał prze ważniejsze sprawy. Aczkolwiek kiedy otworzył drzwi do komnaty, odetchnął z ulgą. Niemalże od razu zaczął rozpinać niewygodny kubrak, nie mogąc zrozumieć jakim cudem niegdyś chodził w takowych całe dnie. Spojrzał na zaczytaną Neasę i uśmiechnął się lekko.
        – Wróciłem, jak widać zresztą. Co czytasz? – zapytał zaciekawiony i jednocześnie zadowolony z faktu, że przez chwilę mógł skupić się na czymś zupełnie innym niż sprawy Itturii. Przez te siedem lat doradztwa był tym zmęczony. Oczywiście dobro kraju było dla niego niezwykle ważne, ale… Każdy w końcu mógł się przez to wykończyć. Odetchnął cicho i odrzucił kubrak na krzesło, nawet nie myśląc, że coś mogło się na nim już znajdować. Dziewczyna wstała szybko z łoża.
        – Co robisz? Uważaj trochę – powiedziała zaniepokojona, podchodząc do krzesła. Slaine zmarszczył brwi zaskoczony, bo szczerze powiedziawszy na co dzień Neasa nie przejmowała się tak jego ubraniami. Aczkolwiek po chwili mężczyzna był bardziej zdezorientowany, bo dotarło do niego, że coś było nie tak. Sam zbliżył się do krzesła i podniósł kubrak… By za chwilę ujrzeć, jak z materiału jego lnianej koszuli wystaje malutka, puchata i ruda główka.
        – Neaso… Czy możesz mi wytłumaczyć, co tutaj robi kot? – zapytał cicho i powoli, nie odwracając wzroku od ziewającego kociaka.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#424 15-07-2019 o 13h03

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


        Neasa tak się zaczytała, że zupełnie zapomniała o otaczającym ją świecie. Między innymi również tym, że przyniosła do komnaty małego, rudego kota. I że przecież nie mieszkała tutaj sama. Bo gdyby jeszcze tak było, to pewnie nikt nawet nie zauważyłby nowego lokatora na zamku. Ale gdy Slaine wróci, raczej nie zdoła przed nim niczego ukryć. O, o wilku mowa. Mężczyzna wszedł do pomieszczenia, a spojrzenie Leere niemal natychmiast padło w jego kierunku. Dziewczyna nie kryła przerażenia, gdy blondyn rzucił swój ciężki kubrak na krzesło, gdzie znajdowała się ruda kulka. Dlatego też Neasa zerwała się niemal natychmiast, zostawiając książkę w spokoju. W końcu były dużo ważniejsze rzeczy. Na przykład biedny, przygnieciony kotek. No i tym oto sposobem ciemnowłosa zdradziła położenie zwierzaka.
        Oczywiście Slaine od razu zauważył małą, puchatą główkę, wystającą z, o zgrozo, jego koszuli. Leere przygryzła dolną wargę i uśmiechnęła się niewinnie w jego kierunku. Zgarnęła włosy za ucho, jakby miało jej to w czymkolwiek pomóc i ukryć to zdenerwowanie.
        - Em... Kot? Nie wiem, o czym mówisz... - zaczęła, śmiejąc się nerwowo. Po chwili jednak westchnęła cicho. - Oj bo... On był sam na dworze. Było mu zimno i w ogóle. Nie mogłam go przecież zostawić na tym mrozie - dodała szybko, patrząc na Slaina z niewinnym wyrazem twarzy. No przecież Leere nie miałaby serca patrzeć, jak ten kociak marznie pośród zasp śniegu, do tego głodny. A jeden osobnik więcej w komnacie nie zrobi różnicy. Zwłaszcza, że nie zajmuje zbyt wiele miejsca. Slaine natomiast westchnął zrezygnowany.
        - Rozumiem... Niech się ogrzeje. Jadł coś? - zapytał mrucząc pod nosem. Neasa pokiwała szybko głową w odpowiedzi. No oczywiście, nie pozwoliłaby mu głodować. Uśmiechnęła się zaraz, po czym pochyliła nad kociakiem i pogłaskała go po główce.
        - Widzisz, wujek Slaine jednak nie jest taki straszny. Nawet pozwolił ci wziąć swoją koszulę - powiedziała, nadal się uśmiechając. Kotek natomiast zamruczał, przymykając oczy. - Hm, ale gdzie ty będziesz spać... - zaczęła się zastanawiać, jednocześnie prostując i rozglądając po komnacie. Jej wzrok oczywiście padł na duże łoże. Cóż... Zmieściliby się wszyscy bez problemu.
        - Nie, nie. Nie ma mowy. Możesz zrobić mu kojec, albo wziąć poduszkę, ale na łóżku spać nie będzie - odparł stanowczo, kręcąc przy tym głową. Neasa natomiast zmarszczyła niezadowolona brwi i skrzyżowała ręce na piersi. Wydęła niezadowolona dolną wargę, prychając cicho pod nosem.
        - I tak nie miałam zamiaru brać go na łóżko. Jeszcze byś go zgniótł - burknęła, odwracając wzrok. Slaine do najmniejszych nie należał, więc jeden zły ruch i przygniótłby malutką rudą kuleczkę. A nie po to Neasa wzięła kociaka do zamku, żeby zaraz miało mu się coś stać.
        - No ja myślę. Cała pościel byłaby w sierści... - odmruknął niewyraźnie. Oczywiście Neasie się to nie podobało, ale podeszła do łóżka i zgarnęła jedną poduszkę, tę ze strony Slaina, rzecz jasna, wracając do kota. Podniosła go, kładąc razem z koszulą na moment na biurku, ułożyła poduszkę na krześle i przeniosła kulkę z powrotem na miejsce. Uśmiechnęła się zadowolona, patrząc na swoje dzieło. Jednak jej mina dość szybko zrzedła. Dziewczyna zerknęła na Slaina, przygryzając dolną wargę.
        - Rozmawiałam przed chwilą z Nitemo... Powiedział, że... Że rzeczywiście jest moim ojcem, że mnie szukał i... Żebym to wszystko przemyślała. Tylko że ja nie wiem, co mam o tym myśleć. Nie ufam mu - stwierdziła, opierając się tyłem o krawędź biurka. Odetchnęła cicho, po czym zerknęła na blondyna.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 ... 15 16 17