Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2 3 4 ... 17

#26 18-04-2019 o 16h37

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Chłód kamienia uderzał Slaine’a z każdej strony. Klął w myślach na siebie i na to, że nie zabrał butów ze sobą. W lochach było przeraźliwie zimno podczas wichury na zewnątrz, a do tego nocą; znajdowali się dość głęboko pod ziemią. Jedynym źródłem ciepła była pochodnia na ścianie, którą strażnicy podpalili na szybko, gdy opuszczali podziemia. Slaine wpatrywał się w zwłoki mężczyzny w skupieniu. Próbował rozgryźć zagadkę, którą pozostawiła po sobie śmierć więźnia. Jeśli okazałoby się, że nie była ona powiązana z otruciem Jorah, całe szczęście. Lecz jeśli byłoby tak jak podejrzewał Bemoux…
        Nim myśli doradcy rozgorzały na dobre, w podziemiach pojawił się Król. Slaine ukłonił się lekko, kątem oka zerkając na Neasę. Z pewnością dziewczyna miała się czego obawiać, skoro nigdy nie pozwalano jej na opuszczenie zachodniego skrzydła, a tu nagle pojawia się w równie zakazanym miejscu. W dodatku nocą.
        Doradca pośpiesznie, acz bez ukrywania prawdy, wytłumaczył władcy co takiego miało miejsce. Tak jak podejrzewał, Król wkrótce potem wysłał Neasę z powrotem do zachodniego skrzydła. Slaine widział spojrzenie dziewczyny. Jeśli miała mu pomóc w późniejszym etapie, koniecznie musiał coś zrobić, by władca nie gniewał się na nią zanadto. Strażnicy wpuścili kapłana do celi i jeden podążył za nim do środka. Staruch uważnie przebadał ciało. W zaciśniętej pięści wychudzonego więźnia znalazł ostry pręt. Slaine skrzywił się nieco, nie mogąc sobie wyobrazić zadania rany tak tępym narzędziem. W porównaniu do sztyletu chociażby, pręt był niczym patyk znaleziony w lesie.
        - Panie, dlaczegóż to nie powiedziałeś mi o tej dziewczynie? Czyżbyś mi nie ufał? – zapytał szeptem Bemoux, gdy po godzinie wraz z Królem podążali do swych komnat. Slaine był dobrym aktorem, a Król głupcem, toteż manipulowanie nim, by mówił dokładnie to co chciał usłyszeć doradca, nie należało do trudnych zajęć. Mężczyzna spojrzał na władcę ze smutnym wyrazem twarzy.
        - Zaufanie to rzecz względna. Nie powiedziałem ci o niej, bo nie było ku temu potrzeby. Gdyby to była sprawa wielkiego kalibru, ty dowiedziałbyś się jako pierwszy. Ale nie uważam tego za coś wielce istotnego, mój drogi – odpowiedział Król. Slaine jednak dobrze znał się na kłamstwie, był mistrzem w tejże dziedzinie. Przeczuwał, a nawet wiedział, że nie mówi mu całej prawdy. Pokiwał jednak głową, zaciskając nieco wargi.
        - Rozumiem, Panie. Czy dziewczyna ta spędza dużo czasu w zachodnim skrzydle? Nie widziałem jej nigdy. Być może przyda się jej nieco innego powietrza – zaproponował, posyłając Królowi pogodny uśmieszek.
        - Co masz na myśli, mówiąc, że "przyda jej się nieco innego powietrza"? Panienka Leere doskonale się czuję tam, gdzie jest – odparł na to, zaczynając się nieco niepokoić. Och, jakże przyjemne były rozmowy z tym głupcem. Slaine pokręcił głową i zacmokał.
        - Ależ ja nie przeczę, brońcie bogowie! Proponuję jedynie, aby panienka pospacerowała nieco po zamku, poznała jego inne strony. Mógłbym jej towarzyszyć i przypilnować, Panie – powiedział. Mężczyźni zatrzymali się przed drzwiami do komnaty doradcy.
        - Przemyślę twoją propozycję. Nadal jednak nie uważam, aby było to konieczne.
        Pożegnali się ze sobą i Slaine otworzył drzwi. Kąciki jego ust drgnęły lekko. Do głowy przyszedł mu genialny pomysł, który mógłby pomóc w przekonaniu władcy.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#27 18-04-2019 o 17h20

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


       Neasa znowu znalazła się w swojej znienawidzonej komnacie. Jednak znalazłoby się kilka pozytywów dzisiejszej sytuacji. A chociażby fakt, że dziewczyna zobaczyła nieco więcej zamku, niż kiedykolwiek w swoim życiu. Nie uśmiechało się jej do końca swoich dni czas spędzać jedynie w zachodnim skrzydle. Jednak jaki miała wybór? Tak naprawdę żaden. Musiała być w pełni podporządkowana królowi i jego rozkazom. I tak też było. Do czasu... Gdyby nie jej wyjście do lochów, pozostałaby wierna słowom króla. Jednak to wszystko było poza jej kontrolą. Kompletnie nie miała wpływu na to, gdzie się znalazła. Nie mogła również zasnąć po tym, jak była już we własnym łożu. Leżała jedynie, wpatrując się w sufit i rozmyślając o tym wszystkim. Czy król będzie na nią zły? Zapewne już jest... Na pewno następnego dnia poczuje na sobie ciężar konsekwencji. I między innymi dlatego nie mogła zasnąć.

       13 dzień II miesiąca Parodh - 293 rok

       Następnego dnia rano w jej komnacie pojawiła się Panna Senara ze srebrną tacą z jedzeniem. Ułożyła to wszystko na niewielkim okrągłym stole, kłaniając się lekko. Neasa zeszła z łoża i również skłoniła się na przywitanie.
       - Słyszałam o panienki nocnym wypadzie do lochów - oświadczyła kobieta, jednocześnie grzebieniem rozczesując ciemne włosy Leere. W tym czasie dziewczyna zajadała się przygotowaną przez kucharza specjalną strawą dla niej.
       - To był przypadek, Panno Senaro... - odparła dziewczyna. Nie chciała się kobiecie tłumaczyć z tego, co się działo w nocy. Jednak zdaje się, że wiele osób na zamku już o tym wiedziało. - Jednak przypadkiem nie była śmierć, która miała ostatnio miejsce... Proszę uważać na męża. Jego choroba postępuje i zmierza w niebezpiecznym kierunku - oświadczyła dziewczyna, po czym odwróciła głowę i z miłym uśmiechem spojrzała na kobietę. - Proszę przekazać kucharzowi, że jedzenie było przepyszne - oświadczyła z małymi iskierkami w oczach. Naprawdę, jeszcze takiego śniadania nie miała okazji jeść.
       W pewnym momencie do komnaty wpadł król. Panna Senara ukłoniła się, witając z władcą. Ten natomiast kazał kobiecie opuścić pomieszczenie i zostawić go samego z Neasą. Dziewczyna nie patrzyła na króla. Siedziała ze spuszczoną głową, będąc w pełni gotowa na reprymendę.
       - Widziałaś coś? Mów, czy widziałaś - powiedział ostro król, podchodząc do drewnianego stolika. Neasa natomiast spojrzała na mężczyznę z lekkim strachem w oczach.
       - Ja... Nic nie widziałam, Wasza Wysokość. Nie mam pojęcia, jak znalazłam się w lochach. Gdy się ocknęłam, zobaczyłam martwe ciało więźnia - oświadczyła po krótkiej chwili. Król jednak jej nie wierzył. Wiedział swoje i chciał znać prawdę. Problem w tym, że Leere też nie wiedziała więcej, niż on by tego wymagał. Niestety...
       - W takim razie mi powiedz, czy ta śmierć to był przypadek - oświadczył władca już spokojniej, wpatrując się w dziewczynę. Ta natomiast spuściła nieco wzrok.
       - Nie sądzę, Królu - odparła tylko, bawiąc się materiałem swojej lnianej sukni.

Ostatnio zmieniony przez Nataasia (18-04-2019 o 18h39)


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#28 18-04-2019 o 19h16

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Śniadania zdecydowanie nie były ulubioną częścią dnia Slaine’a Bemoux. Rankiem zazwyczaj był markotniejszy niż w ciągu dnia, a wtedy trudniej było o okazywaniu komukolwiek sympatii. Dlatego ludzie, oprócz Królewskiej rodziny oczywiście, z reguły unikali mężczyzny w porze śniadaniowej, bo po prostu nie chcieli zostać workiem treningowym dla doradcy. Co prawda kiedy obowiązki wzywały i Slaine musiał przybrać maskę najlepszego doradcy jaki chodził po Itturii, był całkiem znośny rankami. Oprócz tego jednak zdecydowanie lepiej było go unikać.
        Tym razem jednak mężczyzna musiał wziąć się w garść. Kiedy Król odszedł w pośpiechu, najpewniej w stronę zachodniego skrzydła by odwiedzić Neasę, jego córki podążyły na nauki do kapłana. Królowa natomiast powolnie opuściła salę jadalną i skierowała się w stronę biblioteki. Slaine, chcąc nie chcąc, podążył za nią, jako że kobieta była mu niezwykle potrzebna w planie. Królowa zdawała się zauważyć obecność doradcy. Mężczyzna zauważył jej uśmiech, kiedy skręcała, a po chwili zniknęła za rogiem. Bemoux szedł dalej. Oboje zatrzymali się dopiero w bibliotece.
        - Czegóż to potrzebujesz, Slainie Bemoux? – zapytała Królowa, uśmiechając się zalotnie do mężczyzny. Choć kobieta liczyła sobie trzydzieści osiem lat, wyglądała niesamowicie młodo. Była niesłychanie piękna, a jej cudowne blond loki zdawały się mienić niczym złoto. Zachwycała nie tylko urodą, ale i wdziękiem… A przynajmniej tych, którzy nie znali jej natury. Kobieta za nic miała sobie państwo i rodzinę. Najważniejsza była dla niej wygoda i dobra zabawa. Zdradzała męża z każdym, kto jej zaimponował. Nieraz zalecała się do Slaine’a, lecz ten ignorował jej uśmiechy i czułe słówka. Nie obchodził go romans z Królową. Był zbyt ryzykowny, a poza tym szczerze go irytowała.
        Teraz jednak musiał założyć jedną z wielu masek. Odwzajemnił uśmiech i podszedł nieco bliżej.
        - O Pani, zakładam, iż wiesz o panience Leere z zachodniego skrzydła, nieprawdaż? – rzekł, a Królowa powolnym krokiem ruszyła, by po chwili zacząć okrążać doradcę.
        - Nawet jeśli mi wiadomo o tej małej dziewusze, to co z tego? Czego tak naprawdę chcesz, kochany? – mruknęła mężczyźnie do ucha. Slaine powstrzymał parsknięcie.
        - Król obawia się wypuścić ją z zachodniego skrzydła. Uważam jednak, o Pani, że dziewczyna potrzebuje innego spojrzenia, zapoznania się ze światem… Wtedy być może bardziej przydałaby się Królowi - zaczął mówić z pewnością siebie wyczuwalną w głosie, choć ryzykował mówiąc to. W końcu nie miał stuprocentowej pewności, że władca w jakikolwiek sposób wykorzystywał umiejętności wariatki Leere.
        - Zapewne chcesz, abym jako jego żona, przemówiła Królowi do rozumu? – dopytała Królowa, stając przez Bemoux. Zbliżyła się nieco, a odległość między ich twarzami malała. Slaine uśmiechnął się zawadiacko.
        - Owszem, Królowo – zgodził się. Złotowłosa kobieta zachichotała. Pokiwała głową zadowolona. Mężczyzna wiedział, że nic nie było za darmo w tym świecie.
        - A zatem, Slaine, zrobię to. Dla ciebie. A w zamian… - mruknęła, by po chwili zmniejszyć odległość między ich twarzami do zera. Jej wargi złączyły się z wargami mężczyzny, a ten odwzajemnił pocałunek. Tak naprawdę nie miał wyboru. Coś za coś, nigdy za darmo. A dla zdobycia zaufania Neasy, Slaine mógłby zrobić wiele.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#29 18-04-2019 o 20h05

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


       Po wyjściu króla Neasa znowu musiała zająć się sama sobą. Postanowiła przeczytać po raz kolejny tę samą książkę. Jednak w połowie odpuściła. Zamiast tego... Zajęła się rysunkiem. Posiadała pusty dziennik, który dostała od króla na swoje osiemnaste urodziny. Nie zapisywała w nim nic, bo... Nie widziała potrzeby. Zamiast tego, postanowiła że coś narysuje. Wzięła kawałek węgla, przeznaczony właśnie do tej czynności i przejechała parę razy po kartce. Tu jakiś kwiat, tam drzewo... Postanowiła jednak stworzyć coś bardziej ambitnego i narysowała zachodzące za horyzontem słońce. Była niezwykle dumna ze swojego rysunku. Tworzyła go aż całe dwa dni! Akurat skończyła chwilę przed tym, jak odwiedził ją Slaine. Przybył tylko raz i tylko na chwilę. Nawet nie mieli okazji zbytnio porozmawiać. Neasie się zdawało, że wszystko wracało do normy... Codzienne wizyty króla, czytanie tego samego, doszło teraz jeszcze rysowanie. Leere zapełniła całkiem sporo kartek. Ku jej zdziwieniu.

       18 dzień II miesiąca Parodh - 293 rok

       Kilka dni później, jak zwykle, w komnacie dziewczyny zjawił się król. Tym razem jednak przybył z nieco innym zamiarem. O dziwo, nie wypytywał dziewczyny o nic. Milczał. Zazwyczaj już na progu zadawał jej masę pytań. Dziewczyna odeszła od stołu i podeszła do króla, przyglądając się mu.
       - Czy coś się stało, Wasza Wysokość? Jeśli nadal trapi cię śmierć tamtego więźnia, to zapewniam, że ja nic więcej nie wiem na ten temat - oświadczyła ciemnowłosa, przyglądając się twarzy króla. Ten natomiast nie patrzył na nią. Wbił spojrzenie w ścianę, jakby się nad czymś zastanawiając.
       - Powiedz mi, Neasa... Mogę ci bezgranicznie ufać? - spytał w pewnym momencie, po czym zerknął podejrzliwie na dziewczynę. Natomiast Leere nie bardzo wiedziała, o co mu chodzi. Zacisnęła usta, przez moment milcząc i analizując jego słowa. Czy to była jakaś pułapka.
       - Oczywiście, Królu. Zawsze - odparła całkiem poważnie. Potrafiła jeszcze zachować cień powagi, kiedy znajdowała się w obecności rodziny królewskiej. To znaczy... Króla i Królowej. Ich córek nie znała osobiście. Nie miała okazji poznać. Sądziła nawet, że nie wiedzą o jej obecności tutaj.
       - W takim razie i ja tobie zaufam. Postanowiłem, na specjalną prośbę Pana Bemoux, dać ci więcej swobody. Mój doradca osobiście dopilnuje, abyś się nie nudziła - powiedział po chwili, a na twarzy Neasy pojawił się szeroki uśmiech, natomiast jej oczy rozbłysły radością.
       - Naprawdę? - pisnęła dziewczyna, ale zaraz potem się opanowała i odchrząknęła. - To znaczy... Dziękuję, Wasza Wysokość. Nie zawiodę twojego zaufania - powiedziała po chwili, jednak nie potrafiła ukryć tego radosnego uśmiechu. Nie wierzyła, że rzeczywiście król wypowiedział te słowa...

Ostatnio zmieniony przez Nataasia (19-04-2019 o 12h08)


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#30 18-04-2019 o 20h42

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Plan Slaine’a zadziałał. Tak jak Królowa obiecała, jeszcze tego samego dnia zaczęła przekonywać Króla do wypuszczenia Neasy z zachodniego skrzydła, choć na kilka spacerów. Czwartego dnia od zawarcia umowy kobieta odwiedziła doradcę w skromnej komnacie przeznaczonej specjalnie dla niego na przechowywanie dokumentów. Przekazała mężczyźnie wszystko co mówiła mężowi. Słowo w słowo. Mówiła o pełnoletności panienki Leere, że ma prawo zwiedzić stolicę i poznać piękno ich krainy. Mówiła o możliwości zdobycia nowej wiedzy, zwłaszcza od królewskiego doradcy, który był wyedukowany w wielu dziedzinach. Zalewała Króla argumentami, aż ten w końcu pękł i… zgodził się.
        Piątego dnia od zawarcia umowy, dokładnie osiemnastego dnia drugiego miesiąca, władca po wspólnym śniadaniu ze swoim doradcą zaprosił go na rozmowę. Slaine już wiedział o czym miała być ich konwersacja, lecz udawał zaciekawionego i zdziwionego jednocześnie decyzją monarchy. Schowali się za jednym z filarów, by przypadkiem ciekawskie córki nie pobiegły za ojcem i ulubionym dostojnikiem zamku. Wtedy Król przekazał swemu zaufanemu doradcy, że zgadza się na jego propozycję, choć Slaine rozpoznał, że wciąż się obawiał się konsekwencji swojej decyzji. Aczkolwiek otrząsnął się i posłał doradcy uśmiech, informując go jednocześnie, że popołudniu ma stawić się u wrót zachodniego skrzydła.
        Tak też Slaine Bemoux uczynił. Wkrótce potem pojawił się Król i wprowadził doradcę na zachodnie skrzydło. W milczeniu szli na piętro, a następnie skierowali się do komnaty panienki Leere. Kiedy monarcha zniknął za drzwiami, Slaine cierpliwie czekał na znak, że może wejść. Czekając wpatrywał się w surowe ściany korytarza. Kąciki jego ust drgnęły niezauważalnie. Do tej pory wszystko szło zgodnie z jego planem. Niedługo potem otrząsnął się z myśli, gdy drzwi uchyliły się. Pewnym krokiem wkroczył do komnaty.
        - Witam panienko. O ile panienka pamięta, poznaliśmy się pięć dni temu w podziemiach. Choć okoliczności wtedy nie należały do przyjemnych, mam nadzieję, że panienka tym razem dobrze spędzi czas w mojej obecności podczas zwiedzania zamku. – Slaine skłamał, Król stał tuż obok i doradca nie mógł sobie pozwolić na błąd. Bemoux puścił oczko do Neasy. Kilka dni temu odwiedził ją i wyznał jak sprawy się miały. Ostrzegał, że nie odwiedzi jej dopóki sprawa nie ucichnie, bądź Król nie zadecyduje w pewnej kwestii. Wspominał, że kiedy spotkają się w obecności władcy, powinna zachować powściągliwość i miał szczerą nadzieję, że pamiętała o tym.
        - Służka niedługo zjawi się, aby panienkę przyszykować. Bądź co bądź, wybędziemy do centralnej części zamku oraz wschodniej, a jak czas pozwoli, to być może i na dziedziniec. Toteż panienka musi się dobrze prezentować. – Wytłumaczył dziewczynie co i jak, a uspokojony Król wkrótce pożegnał się i wyszedł z komnaty. Choć z pewnością myśli i podjęta decyzja dręczyły go niemiłosiernie.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#31 18-04-2019 o 21h05

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


       Neasa nie mogła uwierzyć własnym uszom. Spodziewała się wizyty króla, jak mówił Slaine, jednak... Nie wiedziała, że doczeka się tak radosnej nowiny. Naprawdę nie przyszło jej to do głowy. Niemniej jednak, Bemoux prosił ją o powściągliwość w obecności władcy. Leere, znając już powód odwiedzin króla, zamierzała się dostosować do słów swojego nowego przyjaciela. Dlatego w momencie, gdy wszedł do komnaty na wezwanie władcy, Neasa wyprostowała się, uważnie słuchając słów mężczyzny. Uśmiechnęła się lekko w stronę Slaine'a, uprzednio skłaniając się na przywitanie z królewskim doradcą. W końcu chyba tak wypadało poczynić, czyż nie?
       - Zaiste, pamiętam. Miło znów Pana widzieć - powiedziała spokojnym i opanowanym głosem. Musiała naprawdę powstrzymywać ten wewnętrzny ogień, który wręcz buchał w środku niej. Ale czego się nie robi, żeby się odrobinę rozerwać. Neasa nigdy nie miała ku temu okazji, dlatego tę postanowiła wykorzystać jak najlepiej. Nie chciała nic popsuć przez swoje paplanie zbyt wielu rzeczy, jak to miała w zwyczaju. - Z pewnością będzie to owocna wyprawa - dodała jeszcze. Służka miała się niedługo zjawić, aby pomóc dobrać odpowiedni ubiór Leere, która zazwyczaj chadzała w zwiewnej, białej sukience.
       - Dziękuję za przekazanie informacji - powiedziała jeszcze. Król zaraz opuścił komnatę, chociaż dziewczyna wyczuwała, że coś jest nie tak. Władca nie był zadowolony. Bał się. Dało się to wyczuć na kilometr. Neasa zaraz klasnęła w dłonie i zbliżyła się do doradcy. - Nie wiem, jak tego dokonałeś, ale... Dziękuję, Slaine. Naprawdę bardzo ci dziękuję. O, kiedy będziesz na mnie czekać, możesz zobaczyć - oświadczyła zadowolona, po czym wręczyła mężczyźnie gruby zeszyt z rysunkami. Zaraz potem przyszła służka. Jednak nie panna Senara. Ta była młodsza.
       Tuż koło szafy został rozłożony duży parawan, za którym kobieta misternie dobierała ubiór Neasie. Jednak nic jej nie pasowało... Dlatego właśnie trwało to dłużej, niż obie kobiety przypuszczały. W międzyczasie kobieta splotła włosy dziewczyny, związując je wstążką, która spływała po jej włosach, niczym wodospad. W momencie, kiedy służka wreszcie skończyła swą pracę, spojrzała na dziewczynę z zadowolonym uśmiechem.
       - Gotowe - powiedziała, po czym kiwnęła głową, nakazując dziewczynie wyjść zza parawanu. Tak też poczęła robić. Złapała skrawek sukni i wyjrzała najpierw jedynie głową, a dopiero potem resztą ciała. Spojrzała na Slaine'a z lekko zmieszanym uśmiechem.
       - Myślisz, że będzie odpowiednia na zwiedzanie zamku, Slaine? - spytała, zaciskając niepewnie usta i nie spuszczając z mężczyzny wzroku.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#32 18-04-2019 o 21h51

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Na całe szczęście panienka Leere posłuchała rady Bemoux. Mężczyznę tak naprawdę nie zdziwiło to aż nadto. Neasa była zamknięta w zachodnim skrzydle osiemnaście długich lat, a gdyby zaprzepaściła jedyną szansę na wydostanie się ze swojego prywatnego więzienia, z pewnością nie wybaczyłaby sobie tego. Może pogrążyłaby się w swoim szaleństwie… Oznaczałoby to mniej więcej tyle, że plan Slaine’a ległby w gruzach, pomimo jego starań. Nienawidził, gdy przegrywał, zwłaszcza w takich sprawach. Całe szczęście, że wszystko poszło gładko.
        - Do usług panienko – odrzekł lekko się kłaniając. Wziął od dziewczyny gruby zeszyt i zerknął na niego z zaciekawieniem. Podziękował jeszcze, po czym podszedł do stolika i usiadł na krześle.
        Slaine położył zeszyt na drewnianym stole i otworzył na pierwszą stronę. Jego oczom ukazały się mało ambitne, acz bardzo ładne rysunki. Kwiaty, drzewa. Przyjrzał się im nieco uważniej. Zawierały szczegóły, których nie dostrzegł za pierwszym razem, bo nigdy nie zwracał uwagi na jakiekolwiek malunki czy szkice. Sztuka nie interesowała go tak bardzo jak strategia i pole bitwy. Na kolejnych stronach znalazło się między innymi morze i słońce zachodzące za horyzontem, tak dobrze znane Neasie. Z jej okna widok był niesamowity pod wieczór. Slaine uśmiechnął się lekko, kiedy dalej zobaczył wnętrze bogato zdobionej sali, z pewnością będące wyobrażeniem dziewczyny o wnętrzu zamka. Narysowała również drogi, łąki… Lecz najbardziej Bemoux zaintrygowała postać kobiety z rybim ogonem. Syrena. Zaśmiał się pod nosem. Rysunek przedstawiał urodziwą kobietę, czyli fałszywe przedstawienie syreny. Slaine nie chciał jednak wyprowadzać Neasy z błędu. Mogła żyć w drobnym kłamstwie, o ile lepiej jej było z tą nieświadomością.
        W końcu po długim czasie usłyszał głos służki, która oznajmiła, iż panienka Leere jest gotowa. Slaine odwrócił się, a po chwili wstał, gdy ujrzał ślicznie ubraną i uczesaną Neasę. Posłał jej ciepły uśmiech. Wyglądała niemalże jak normalna dziewczyna. Nie jak chora na umyśle i zamknięta na osiemnaście lat…
        - Przepięknie panienka wygląda. Wręcz idealnie – skomplementował Neasę, po czym podszedł do niej bliżej. Skłonił się lekko i wystawił jedną dłoń. Na policzkach brązowowłosej pojawił się delikatny rumieniec. Slaine posłał jej przyjazny uśmiech.
        - Naprawdę? – zapytała, a jej oczy błyszczały radośnie. - Cieszę się – odparła, uśmiechając się uroczo. Slaine pokiwał głową. Rzeczywiście miał na myśli to co mówił. Koniec końców Neasa była śliczną niewiastą, a takie Bemoux miał w zwyczaju komplementować.
        Panienka Leere chwyciła Slaine’a pod ramię, jak to w dworze królewskim zwykło, po czym wspólnie opuścili komnatę. Przed wrotami zatrzymali się na moment. Doradca spojrzał na Neasę z uśmiechem.
        - Czas opuścić zachodnie skrzydło.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#33 18-04-2019 o 22h34

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


       Wyjście z zachodniego skrzydła było niemal spełnieniem marzeń Neasy. Nie sądziła, że kiedykolwiek dojdzie do takiego wydarzenia, aż tu nagle jedna osoba odmieniła wszystko. Leere nawet nie pomyślała o tym, że Slaine mógłby mieć złe zamiary. Przecież był dla niej tak miły i uprzejmy. Nie mógłby jej wykorzystać w żaden sposób. W przeciwieństwie do króla. Zwłaszcza, że spędzał z nią czas nie tylko po to, aby się czegoś dowiedzieć. Mężczyzna nawet nie wierzył w dar Neasy. Może to i lepiej... Dziewczyna postanowiła, że nie będzie ani słowem wspominać o swoich wizjach i śmierci przy Slainie. Nie chciała zniszczyć tej relacji, która się wytwarzała między nimi. Nie mogła na to pozwolić. Dzięki niemu Leere mogła opuścić miejsce, w którym była więziona przez osiemnaście lat. Do tego komplement z ust Slaine'a był dla niej wyjątkowo miły. I z pewnością znaczył więcej, niż te, które wypowiadała służka.
        Neasa złapała swojego towarzysza pod ramię, jak to wypadało uczynić. Zatrzymali się jednak przed opuszczeniem zachodniego skrzydła. Leere nie ukrywała, że się odrobinę stresowała tym wszystkim.
        - Po raz pierwszy od osiemnastu lat... - mruknęła jeszcze w odpowiedzi na słowa mężczyzny. Uśmiechnęła się, zerkając w jego stronę. Była mu nieopisanie wdzięczna za to, co dla niej zrobił. - Slaine... W ramach podziękowania, narysuję coś specjalnie dla ciebie. Taki prywatny rysunek. Co ty na to? - spytała podekscytowana, patrząc jeszcze na mężczyznę, kiedy to opuszczali zachodnie skrzydło.
        - Cóż... Dobrze, panienko. Z chęcią przyjmę rysunek od tak utalentowanej osoby - odparł, uśmiechając się szelmowsko. Neasa zaraz odwróciła wzrok, czując się nieco onieśmielona. Slaine stał się dla niej kimś w rodzaju autorytetu. Zdawało się, iż nawet większego, niż król. Był pierwszą osobą, która traktowała ją w ten sposób. Neasie się to niezwykle podobało. Wolała spędzać czas z nim, niż z władcą, czy Panną Senarą.
       Zeszli masywnymi schodami, którymi ostatnio Leere została odprowadzona do komnaty. Teraz jednak było jasno i wszystko doskonale widziała. Nie mogła zawiesić wzroku na tylko jednej rzeczy. Wszystko wydawało się jej tak niezwykłe... W pewnym momencie w jednym z kątów dojrzała coś, co ją niezwykle zainteresowało. Otworzyła szerzej oczy, po czym złapała drugą dłonią ramię Slaine'a i pociągnęła go w tamtym kierunku. Puściła jego rękę i przykucnęła przy miotle, której właściwie nigdy nie widziała. Zawsze, gdy ktoś sprzątał jej komnatę, ona była poza nią. Takie były zasady króla. Dziewczyna nie znała więc... Takich urządzeń.
       - Slaine, co to jest? Wygląda trochę jak postrzępiony ogon syreny - powiedziała, wpatrując się w ów "ogon". Dotknęła chruścianej końcówki niepewnie, ale zaraz pogładziła ją dłonią. Niemiła w dotyku... Cóż poradzić, Neasa nigdy nie widziała takich rzeczy, a i nikt o nich nigdy nie wspominał.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#34 19-04-2019 o 11h40

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Wychowanie na dworze królewskim przyzwyczaiło Slaine’a do luksusu i widoku zdobień, cennych obrazów czy innych artefaktów, ale także zwyczajnych przedmiotów. Mężczyzna spodziewał się, że oprowadzanie Neasy po dworze będzie ciągnęło się dość długo, lecz nie pomyślałby nigdy, że dziewczyna na oczy nie widziała zwyczajnej chruścianej miotły. Spojrzał na nią zdziwiony. Oczywiście wiedział, że w zamknięciu nie widziała wielu rzeczy, być może i miała problemy z zachowaniem się podczas oficjalnych uczt… Nie, z pewnością miałaby problemy, przecież nigdy nie była na takiej uroczystości. Posiłek w samotności był czymś zupełnie innym i niewymagającym. Slaine zaczął się obawiać, że nauka panienki Leere będzie trudniejsza niż początkowo zakładał. Miał tylko nadzieję, że dziewczyna szybko przyswajała wiedzę.
        - To miotła, panienko. Używa jej się do zmiatania podłóg, by pozbyć się zalegającego kurzu, piachu i nieczystości – odparł cierpliwie, podchodząc do brązowowłosej. Uśmiechnął się ciepło, choć zachowanie dziewczyny było dla niego jedynie potwierdzeniem, że oszalała. Być może dawno temu była normalną Neasą, lecz życie w zamknięciu doprowadziło ją do tego stanu? - Czy chciałaby panienka zobaczyć salę balową? – zapytał, podając panience Leere dłoń. Spojrzała na niego.
        - Salę balową? – powtórzyła delikatnie podekscytowana. Podniosła się z kucek z pomocą mężczyzny, po czym ponownie złapała go pod ramię. - Oczywiście, że bym chciała – odpowiedziała radośnie. Slaine pokiwał głową na jej słowa i posłał jej delikatny uśmiech.
        W drodze do sali balowej Neasa jeszcze kilka razy zatrzymywała się i wypytywała o najprostsze rzeczy, bądź oglądała obrazy wraz z doradcą. Bemoux cierpliwie opowiadał o wszystkim, swoimi słowami jeszcze bardziej zaciekawiając dziewczynę. Zarzucał ją ciekawostkami o zamku, obrazach i wszystkim co przyszło mu na myśl. Mijający ich strażnicy, służba i inni mieszkańcy zamku przypatrywali się zdziwieni. Choć plotki o tajemniczej dziewczynie z zachodniego skrzydła rozeszły się szybko, tak naprawdę mało kto widział jak wyglądała.
        Sala balowa zawsze zachwycała ludzi. Bogato zdobiona złotem i srebrem, białe zasłony, kandelabry… Znajdowała się nawet mała scena dla grajków, a także miejsce na bufet. Slaine zaprowadził Neasę na sam środek sali.
        - Właśnie tutaj odbywają się wszystkie bale i tego typu uroczystości, panienko. Być może jeśli Król pozwoli, będziesz mogła przyjść panienko na najbliższy wielki bal. Odbędzie się trzeciego miesiąca, czyli niedługo – powiedział, wpatrując się w kandelabr wiszący nad ich głowami. Slaine nie przepadał za balami urodzinowymi księżniczek, a właśnie ta uroczystość nadchodziła nieubłaganie. Choć córki Króla uwielbiały doradcę, on niespecjalnie za nimi przepadał. Niestety musiał zakładać maskę i udawać szarmanckiego. Tym razem jednak miał nadzieję, że zauroczone w nim dziewczyny odpuszczą choć w minimalnym stopniu. Bemoux miał ważniejsze rzeczy do roboty niż niańczenie księżniczek.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#35 19-04-2019 o 14h03

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


       Podekscytowanie Neasy rosło z każdą kolejną chwilą. Zaczęło się od zwykłej miotły, która aż tak bardzo zaciekawiła dziewczynę. Nie wiedziała, że to po prostu... Coś, służącego do sprzątania. Mimo wszystko, nadal uważała ten przyrząd za bardzo interesujący. Ale musiała się od niego odkleić, bo SLaine postanowił zabrać ją do sali balowej. A ta myśl wywarła w niej jeszcze więcej radości. W swoich książkach nieraz czytała o przeróżnych uroczystościach. Nigdy jednak takowej nie widziała na własne oczy. Nie sądziła, że kiedykolwiek będzie mogła zobaczyć. W momencie kiedy razem ze Slainem pojawili się w dużym pomieszczeniu, Leere wręcz zaparło dech w piersiach. Było jeszcze ładniej, niż w jej wyobrażeniach. Dziewczyna rozejrzała się, kręcąc wokół własnej osi. Na sam koniec spojrzała na wiszący nad ich głowami kandelabr. Potem przeniosła wzrok na swojego towarzysza z lekkim uśmiechem.
       - Nie sądzę, że Król się zgodzi. Dla niego to zbyt ryzykowne, przez dużą liczbę gości - odparła, a jej uśmiech nieco przygasł. Wiedziała, że król nie zgodzi się, aby Neasa przyszła na bal. Nie, kiedy będzie w zamku tyle osób. W końcu do tej pory nie chciał, aby ktokolwiek się o niej dowiedział. Pojęcie mieli jedynie ci, którzy byli potrzebni, ale zbyt posłuszni, aby cokolwiek z tym zrobić.
       - Założę się, panienko, że gdy szepnę co nie co, Król przekona się i puści panienkę na bal - oświadczył Slaine, uśmiechając się zawadiacko. Neasa natomiast odwróciła wzrok, wygładzając materiał sukni.
       - Slaine, mogę cię o coś spytać? - spytała nieco zakłopotana dziewczyna. To pytanie nie dawało jej spokoju już od jakiegoś czasu. Mężczyzna natomiast zdziwił się na początku, po chwili jednak ponownie przybrał pewną siebie postawę.
       [color=@663366]- Ależ oczywiście, panienko Leere[/color] - odparł. Neasa natomiast przełknęła ciężko ślinę, podeszła do ogromnego stołu i przejechała po jego powierzchni palcami.
       - Od zawsze... Każdy, kto miał ze mną styczność, czegoś chciał. Król wykorzystywał moje zdolności, podobnie, jak Kapłanka... Chciałam wiedzieć... Dlaczego ty się tak starasz, żeby coś zmienić w moim życiu? - spytała, nie patrząc przez moment na Slaine'a, a na blat stołu. Obrus na nim był wyjątkowo miękki i przyjemny w dotyku. W przeciwieństwie do chruścianej miotły, która dalej dziewczynie kojarzyła się z syrenim ogonem.
       Neasa w końcu spojrzała na swojego towarzysza i postanowiła zrobić kilka kroków naprzód niego. Przełknęła nerwowo ślinę, po czym spojrzała mu w oczy. Była całkiem poważna. Chciała po prostu wiedzieć... Dlaczego ktoś tak ważny zainteresował się akurat nią. I to w taki sposób. Slaine robił dla niej naprawdę wiele. Tylko... Dlaczego?


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#36 19-04-2019 o 14h42

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Kłamstwo. Czymże ono było dla kogoś takiego jak Slaine, przedstawiciela jednego z najbardziej wpływowych rodów w całym królestwie? Niczym. Kłamstwo przychodziło mężczyźnie z taką łatwością, jakby oddychał. Całe jego życie zbudowane zostało nie z pomocą uczciwości. W czasach, które się kształtowały, uczciwość była nic nie warta. Prawda być może symbolizowała czystość duszy, lecz tę łatwo było złamać. Kłamstwo. Łączyło się ono ze zdradą. Gdy wychodziły na jaw wszelkie mistyfikacje, zawsze znalazła się osoba pokrzywdzona. Niekiedy nawet więcej niż jedna, a wręcz całe tłumy. Dwulicowość Slaine’a nie przeszkadzała mu, a wręcz uznawał tę cechę za niezwykle przydatną. Zdawał sobie sprawę z tego jak bardzo krzywdził tym innych, nawet gdy ci nie dociekali prawdy… Lecz Slaine Bemoux myślał tylko o sobie.
        Spojrzał na niewinną Neasę Leere. Powstrzymał śmiech, który wręcz cisnął się na usta. Posłał dziewczynie niby nieśmiały uśmiech, po czym położył dłoń na jej ramieniu.
        - Chciałbym, aby panienka poznała świat, a nie tylko liczyła dni, wpatrując się w zachód słońca. Chciałbym, aby panienka mi zaufała. – Oczy mężczyzny zabłysły. Tym razem nie kłamał… Jednak jednocześnie nie wyznał całej prawdy, a wręcz jedynie jej skrawek. Chciałby, aby dziewczyna poznała jak zniszczona jest wyspa, jak głupi ludzie rządzą ich światem. Chciałby, aby ujrzała na własne oczy chaos, który panował na wschodzie. Chciałby, aby zrozumiała, że tylko pomagając mu, jest w stanie zapewnić sobie spokój na resztę dni. Plan Slaine’a był niemalże idealny, układany przez tyle lat. Wierzył, że już wkrótce, świat zacznie się zmieniać i on, dzisiejszy doradca królewski, stanie się autorytetem wielu, gdy pomoże im zrozumieć, że można żyć inaczej, lepiej.
        - Nikt wcześniej nie chciał tego dla mnie robić... Nawet nie pomyślałam, że może to być coś bezinteresownego – odparła Neasa, lecz jej głos zdradzał lekką niepewność. Slaine pokiwał głową. Rozumiał jej wątpliwości, a nawet pogratulował w myślach, że nie była aż tak głupia, by od razu uwierzyć jego słowom. Jednak to była kwestia czasu, tylko i wyłącznie. Bemoux zawsze dostawał to, czego pragnął.
        - Panienka musi się wiele nauczyć o świecie. Są ludzie źli, ale są też ci mądrzy, którzy głoszą dobro. To panienka będzie musiała ocenić, komu ufać i nie jestem w stanie przekonać panienki do działania niezgodnie z sumieniem – odrzekł mądrze, śmiejąc się w myślach. Nigdy nie uważał siebie za osobę dobrą, ale znał swoją wartość i wiedział, że jest inteligentnym człowiekiem. Nikt nie mógł mu wmówić inaczej. Nawet jeśli Neasa miała wątpliwości, Slaine przeczuwał, że już wkrótce znikną.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#37 19-04-2019 o 15h47

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


       Neasa tak naprawdę nie mogła ufać nikomu. Król ją jedynie wykorzystywał do własnych celów, tak samo, jak Kapłanka. A Panna Senara się jej bała i uważała za wariatkę. A przecież Leere nie była szalona. Nie prosiła się o to wszystko. Nie prosiła się o żadne dary, czy zdolności. Gdyby nie one, może Neasa nie byłaby skazana na spędzanie wieczności w zachodnim skrzydle. Jednak również gdyby nie one, nie być może nigdy nie poznałaby Slaine'a. Mężczyzna wywierał na niej coraz większe wrażenie. Nawet jeśli na razie miała jakieś wątpliwości, to z pewnością znikną one bardzo szybko. Bemoux zrobił dla niej tak wiele w tak krótkim czasie... Nie miała pojęcia, jak mu się odwdzięczy. Bo ten rysunek to jedynie namiastka tego, co czuła teraz wobec niego. A czuła nieopisaną radość i szczęście.
       - Gdzie teraz idziemy? Jakieś sale tortur? Szubienica? - spytała, na nowo odzyskując swój entuzjazm. Czytała o wszystkim w książkach i chciała zobaczyć to na własne oczy. Być może będzie jeszcze lepiej, niż w jej wyobrażeniach.
       - Biblioteka zamkowa, panienko Leere - odparł, śmiejąc się, mężczyzna. Neasa natomiast zmarszczyła brwi, przyglądając się mu.
       - Co cię tak rozbawiło, Slaine? - spytała, patrząc na Bemoux z pewnym niezrozumieniem i zmarszczonymi brwiami?
       - Nic takiego panienko. Sali tortur nie ma w planie zwiedzania - puścił jej oczko, po czym ruszyli do biblioteki, o której mówił wcześniej Slaine. Cóż, książki. To też było dość ciekawe. Może znajdzie coś innego, niż to, co do tej pory czytała. Tamte opowieści znała już niemal na pamięć.
       Szli korytarzem, aż dotarli do wielkich, masywnych drzwi, za którymi znajdowała się właśnie ta wyczekiwana przez Neasę biblioteka. Weszli do środka, a dziewczyna nie miała pojęcia, na czym zawiesić wzrok. Rozchyliła wargi i rozglądała się, nie mogąc uwierzyć własnym oczom.
       - Niesamowite... - mruknęła, a jej serce na moment przyśpieszyło. Uśmiechnęła się szczerze, po czym odwróciła w stronę Slaine'a. - Królewska biblioteka naprawdę robi wrażenie - dodała z uśmiechem. Jej mały stolik to było nic, w porównaniu do tego ogromnego stołu w środku pomieszczenia. Podeszła do dużego regału i pozwoliła sobie wyjąć jedną z książek, otwierając na losowej stronie. Zaczęła czytać pierwsze zdania, a obrazek obok tak jej się spodobał, że postanowiła pokazać go Slaine'owi. Nie odrywając wzroku od kartek, nadepnęła na skrawek swojej sukni, tracąc równowagę. Książka wypadła jej z rąk, a jedną dłonią instynktownie chciała się czegoś złapać. Tym oto sposobem zrzuciła na ziemię resztę ksiąg, leżących na stole, które ułożone były w idealny stosik.
       Neasa natomiast wylądowała na twardej posadzce pomiędzy książkami, czując szczypanie w kolanie. Zmarszczyła brwi i skrzywiła się nieznacznie. Nie to było w jej planie...


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#38 19-04-2019 o 16h33

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Oprócz tytułu Mistrza Kłamstw oraz Strategii, którym oczywiście Slaine nie posługiwał się na co dzień oraz w ogóle, mężczyzna wyciągał informacje z ludzi także w inny sposób. Nikt tak naprawdę nie wiedział, że to doradca Króla pomógł tyle razy w odkryciu prawdy. Sala tortur dla Bemoux była ulubionym miejscem na zamku. Była to tajemnica i nikt do tej pory jej nie odkrył. Samo „torturowanie” kogokolwiek nie sprawiało jakiejkolwiek przyjemności, nigdy w życiu. Przecież Slaine nie był sadystą… A przynajmniej tak zarzekał. On jedynie uwielbiał uczucie władzy oraz potęgi nad więźniem, który zawsze trząsł się na widok młodego mężczyzny z szarmanckim uśmiechem. Był uprzejmy bez wyjątku… Zazwyczaj stosował przemoc psychiczną i tak manipulował ofiarami, że często bezproblemowo otrzymywał od nich cenne informacje. Można by rzec, że pod tym względem doradca był niezwykle łagodny, gdyż jego koledzy, kapitanowie straży bądź inni żołnierze, lubowali się w przemocy.
        Wkrótce dwójka dotarła do królewskiej biblioteki. Slainowi imponowały złote zdobienia na ciemnym drewnie poręczy, regałów oraz innym mebli. Wiedza zawarta w tysiącu ksiąg, które mieściły się w tym jednym pomieszczeniu, niejednokrotnie pomogła doradcy. Nie tylko legendy i mity można było odszukać wśród tomiszczy, lecz także setki tomów historycznych, o medycynie, roślinach i o wielu innych przydatnych dziedzinach nauki, a również i sztuki. Doprawdy imponująca kolekcja. Szkoda tylko, że trudno było o książki w starym języku, które to tak bardzo przydałyby się Slainowi.
        - Pomyślałem, że panienkę zadowolą książki, które znajdują się w bibliotece. Będzie mogła panienka korzystać z niej do woli – odparł, rozglądając się po wnętrzu biblioteki.
        Nagle huk zwrócił jego uwagę, przez co mężczyzna natychmiastowo spojrzał w miejsce, gdzie przed chwilą podbiegła Neasa. Zmarszczył brwi, a kąciki jego ust uniosły się lekko, gdy spostrzegł, że panienka Leere przez niezdarność upadła, zrzucając przy okazji książki ze stołu. Rozbawiony nieco tym widokiem pomógł dziewczynie wstać. Obejrzał ją jeszcze, by upewnić się, że nie ma widocznych zadrapań. W końcu Król zezłościłby się, gdyby coś poważnego stało się jego podopiecznej.
        - Wszystko w porządku panienko? – zapytał niby z troski, lecz wciąż jego oczy błyszczały z rozbawienia. Dziewczyna zgięła nogę, a sukienka w tym właśnie miejscu, gdzie znajdowało się kolano, obtarła się przez upadek.
        - Nie wiem… Boli mnie kolano – odparła.
        - W takim razie ktoś będzie musiał opatrzyć panienki kolano – westchnął mężczyzna. Miał szczerą nadzieję, że nic nie stało się Neasie. A tak to będzie musiał tłumaczyć się monarsze… - Czy zabrać panienkę do kapłana?
        Panienka Leere pokiwała tylko głową. Slaine posadził dziewczynę na jednym z krzeseł, po czym szybko zebrał książki z podłogi. Gdy już uporządkował powstały wcześniej bałagan, Neasa ponownie wzięła go pod rękę i razem ruszyli do północnego skrzydła, gdzie znajdowały się siedziby kapłanów oraz kleryka… Który wciąż nie wracał tak swoją drogą, dlatego mieszkańcom zamku pozostały usługi kapłanów, którzy dobrze radzili sobie z pierwszą pomocą i prostymi chorobami.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#39 19-04-2019 o 17h24

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


       Neasa nie spodziewała się, iż tak to się właśnie skończy. Myślała, że zgrabnie przemknie przez bibliotekę wprost do Slaine'a. A tymczasem wylądowała na podłodze wśród rozrzuconych książek. Do tego bolało ją kolano. Cóż... Chyba nie w taki sposób miało się skończyć to zwiedzanie. Bynajmniej nie według Leere. Slaine natomiast zaproponował, aby udali się do Kapłana, który opatrzyłby ranę dziewczyny. Król zapewne nie byłby zadowolony, kiedy wyszłoby na jaw, że coś stało się jego "wyroczni". Właśnie tego chciał najbardziej uniknąć. A konsekwencje z pewnością spotkałyby jego doradcę. Neasa nie chciała, aby władca wyżywał się na Slainie właśnie przez nią. Źle by się z tym czuła. Wyrzuty sumienia nie dawałyby jej spokoju. Dlatego miała nadzieję, iż król o niczym się nie dowie. Jeszcze okazałoby się, że to była jej ostatnia wyprawa poza zachodnie skrzydło. A dziewczyna nawet nie zdążyła zwiedzić wszystkich zakamarków królestwa.
       Oboje z mężczyzną ruszyli do odpowiedniej części zamku, aby znaleźć kapłana. Kleryk nie był obecny. Neasa nie miała pojęcia, czym było to spowodowane. Nie miała pojęcia, że sprawiła to śmierć Kapitana Jorah i jego dziwne objawy. Niestety, jak się okazało, na zamku obecny był jedynie jeden Kapłan, który niestety zajęty był córką króla. A, jak wiadomo, księżniczka jest w takiej chwili najważniejsza.
       - Slaine, już w porządku, nic się nie stało. Możemy wrócić do zwiedzania - oświadczyła dziewczyna, jednak kolejny krok sprawił, że jej twarz wykrzywiła się niemałym grymasie bólu.
       - Nalegam, aby opatrzyć ranę. Panienka przecie cierpi - odparł niby to zmartwiony mężczyzna. - W komnacie posiadam zestaw pierwszej pomocy, pozwoli panienka? - spytał po chwili. Neasa odetchnęła cicho, spuszczając nieco wzrok.
       - W porządku - odparła z lekka niepewnie. Nigdy nie była w innej komnacie, niż ta jej. Dlatego trochę stresowała się tymi odwiedzinami. Ruszyła jednak wraz ze Slainem na piętro we wschodnim skrzydle. Musieli przejść kawałek, a Neasa nie ukrywała, że czuła lekki dyskomfort. Nigdy się nie zraniła. Nie tak. Dlatego... Czuła się właśnie tak dziwnie.
       Weszli do komnaty Bemoux, a Leere niemal od razu zaczęła się rozglądać. To pomieszczenie znacznie różniło się od tego, w którym mieszkała Neasa. Dziewczyna przeszła przez cały pokój i zasiadła na brzegu łóżka, przyglądając się Slainowi.
       - Twoja komnata wygląda zupełnie inaczej - zauważyła dziewczyna, nadal błądząc po bokach wzrokiem. Podobało jej się tu. Nie widziała jednak z okna tego, co u siebie. Ale to nawet lepiej. Miała dość tego samego widoku, który znosić musiała od tylu lat.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#40 19-04-2019 o 19h43

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Kapłani zwykle ignorowali Slaine’a Bemoux, nie chcąc narażać się niewiernemu doradcy. Powszechnie wiadomo było pośród kapłanów, że mężczyzna ten nie wierzył w żadnego boga, bożka, a tym bardzej istoty nadprzyrodzone. Przy tym był człowiekiem niezwykle charyzmatycznym. Jedna z kapłanek Zamiry powiedziała mu onegdaj, iż jest wysłannikiem gniewnego boga śmierci i zniszczenia – Quelemy. Było to największą obrazą, lecz Slaine na to zaśmiał się tylko i wzruszył ramionami. Pomimo nieprzyjaznych stosunków między nim a kapłanami, mędrkowie przydali się nieraz. Nie tylko posiadali ogromną wiedzę, lecz także wspomagali chorych i zastępowali kleryków, gdy nie byli obecni. Ich wiedza o ciele człowieka, chorobach i ziołolecznictwie była podstawowa, lecz zawsze byli w stanie pomóc w jakikolwiek sposób. Toteż doradca zabrał Naesę do siedziby jednego z nich, z nadzieją, że będzie w stanie pomóc. Niestety dla tejże dwójki, kapłani byli także nauczycielami i kapłan zajęty był nauczaniem najmłodszej księżniczki. Choć Slaine nie chciał prowadzić panienki Leere do swej komnaty, nie widział innego wyjścia z sytuacji.
        W jego komnacie dominowała czerń i fiolet. Wszystkie meble były wiekowe i wykonane z dębowego drewna, niektóre zdobione srebrem. Ciężkie zasłony opadły i częściowo przysłaniały okna, z których widok był niezwykle spokojny. Zielone drzewa, odnoga Rzeki Bogów, a tuż za nią budynki mieszkalne miasta Dahon. Na stolikach i regałach znajdowało się mnóstwo opasłych tomiszczy, dzienników oraz map strategicznych. Oprócz tego w komnacie panował porządek, a łoże było starannie zaścielone.
        - Niech panienka poczeka – mruknął skupiony, próbując sobie przypomnieć, w którym to kufrze bądź szufladzie schował bandaże i maść roślinną. Jako że nie tylko na dworze obcował, a także miał doświadczenie na polu walki, dla własnego komfortu pobrał kilka nauk u Kleryka z Aldron, który nauczył go pierwszej pomocy. I całe szczęście, bo niejednokrotnie przydało się to Bemoux.
        W końcu olśniło mężczyznę i podszedł do małego kuferka, stojącego pod biurkiem w rogu komnaty. Wyciągnął z niego potrzebne przedmioty i pośpiesznym krokiem powędrował w stronę łoża, na którym spokojnie siedziała Neasa. No dobrze, nie całkiem spokojnie, bo niewyobrażalnie kręciła głową, oglądając wnętrze komnaty. Slaine westchnął tylko i uklęknął przed dziewczyną.
        - Panienka pozwoli? Nie chciałbym, aby panienka czuła się niekomfortowo, dlatego proszę udać, że jestem kapłanem – uśmiechnął się wesoło, próbując uspokoić Neasę. Bądź co bądź ukazanie nogi mężczyźnie, nie będącemu klerykiem lub kapłanem, nie uznawano za pożądane zachowanie.
        - Niekomfortowo? Z jakiego powodu? – zapytała wielce zdziwiona Leere, spoglądając w dół na klęczącego Slaine’a. Ten jedynie zaśmiał się pod nosem. Nie wiedział, że nawet o tym dziewczyna nie miała pojęcia.
        - Nie licząc kleryków bądź kapłanów oraz służek, kobiety zwykły ukazywać nogi w pełnej krasie jedynie kochankom – odpowiedział cierpliwie, puszczając Neasie oczko.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#41 19-04-2019 o 20h21

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


       Neasa czekała cierpliwie, aż Slaine znajdzie to, czego potrzebował, aby opatrzyć jej ranę. Zadziwiające było to, że mężczyzna znał się tak doskonale na wszystkim. To robiło na Leere jeszcze większe wrażenie. Można by powiedzieć, że była wpatrzona w niego, jak w obrazek. A to zdarzało się naprawdę rzadko w jej przypadku. Cóż... Poniekąd był jej rycerzem w lśniącej zbroi. Uwolnił ją z jej więzienia, w którym spędzać musiała całe dnie i na dodatek uświadamiał w tak wielu dziedzinach. Dzięki niemu, Neasa po raz pierwszy od bardzo dawna, poczuła się szczęśliwa. Była mu za to niezwykle wdzięczna. I pomimo że to ich zwiedzanie skończyło się obtarciem kolana, to i tak spędziła niezwykle miło czas. I liczyła również, że je dokończą. Przecież jakoś da sobie radę z chodzeniem. Zaraz ból minie.
       Jednak odpowiedź Slaine'a nieco zbiła ją z pantałyku. Co to oznaczało? Że kobiety nie powinny robić takich rzeczy? Dla niej było to nieco... Niedorzeczne. No ale nie chciała też łamać jakichś zasad, dlatego starała się to wszystko zrozumieć. Dopiero teraz docierało do niej, jak zbudowany był ten świat. I że wyglądał on zupełnie inaczej, niż w jej wyobraźni. Żałowała tylko, że pewnie nigdy nie zobaczy syreny. Cóż... Zadowoli się więc miotłą i swoimi rysunkami.
       - Ach... Rozumiem. Tak mi się wydaje. Kto wymyślił te wszystkie zasady? - spytała, po czym złapała obiema dłońmi za skrawek sukienki i uniosła ją do góry. Jej kolano było zdarte, ale krew zdążyła już zaschnąć. Do tego na sukni została ciemna plama... Ech, nie tak miało to wszystko wyglądać. Zupełnie nie tak.
       - Dawne ludy, rodziny królewskie... Może zaboleć, panienko - odparł Slaine, nakładając trochę maści roślinnej w skupieniu na kolano dziewczyny. Ta jednak nie spodziewała się, że może aż tak piec i instynktownie odsunęła kolano, po czym syknęła cicho.
       - Przepraszam... Nie wiedziałam, że aż tak zaboli - oświadczyła nieco zakłopotana. Po prostu nie spodziewała się takiego efektu i to dlatego. Nigdy nie było potrzeby opatrywania żadnych ran Neasy. Nigdy się nie zraniła. Król nie chciał, aby cokolwiek jej się stało. Obchodził się z nią, jak z porcelanową laleczką.
       - Nic się nie stało panienko, to ja przepraszam - odpowiedział Slaine, uśmiechając się miło. - Proszę się zbliżyć, spróbujemy jeszcze raz - dodał, a Leere wykonała jego polecenie, zaciskając usta. Tym razem nie odsunęła się tak, jak wcześniej, pozwalając mężczyźnie opatrzyć do końca ranę. Zdaje się, że teraz już nic jej życiu nie zagrażało. Slaine zabandażował ranę specjalnym materiałem, więc Neasa mogła już opuścić sukienkę. W końcu nie chciała kusić losu, ani nic. Przez cały czas wpatrywała się w mężczyznę, obserwując każdy jego ruch. I wtedy nabrała na coś ochoty. Korzystając z okazji, że jeszcze się nie podniósł z klęczek, wyciągnęła rękę, po czym położyła ją na jego głowie. Włosy Slaine'a rzeczywiście były niezwykle miękkie... Niczym jedwab. I miały bardzo ładny kolor. Neasa pogładziła je jednym ruchem, po czym zabrała dłoń, nie spuszczając z Bemoux wzroku.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#42 19-04-2019 o 22h35

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Oczywistym było, że Slaine uwielbiał, gdy łechtano jego ego komplementami, bądź okazaniem szacunku czy podziwu.  Był jednym z tych ludzi, których dało się udobruchać z pomocą dobrze dobranych słów, niby zachwyconej miny i dobrą grą aktorską. Mało osób wiedziało o tym. Mało zdawało sobie sprawę również z tego, że Bemoux był niezwykle uczulony na jakikolwiek nieproszony dotyk. Za każdym razem, gdy ktoś dotykał go bez przyzwolenia, wybuchał gniewem, zupełnie nad tym nie panując. Krzywdził i straszył tak wielu, wielokrotnie także tych, na których mu niegdyś zależało. Nie mógł jednak powstrzymać tego odruchu, wyuczonego jeszcze z czasów dzieciństwa i wychowania w domu. Były to mroczne czasy.
        Ze złością w oczach chwycił dłoń Neasy, zaciskając ją mocno. Ogniki gniewu zabłysły niebezpiecznie w jego źrenicach. Przygryzł wargę, wpatrując się w dziewczynę.
        - Co ty wyprawiasz? Czy pozwoliłem, abyś mnie dotknęła? Nie. Także trzymaj dłonie przy sobie, panienko wysyczał przez zęby, mrużąc oczy. Nienawidził, kiedy ktoś dotykał go w taki sposób… Nie zapanował nad sobą, a maska miłego i szarmanckiego wręcz doradcy prysnęła niczym bańka. Puścił dłoń Neasy, po czym wstał gwałtownie i odszedł parę kroków. Wziął głębszy wdech, a potem spokojniej już wypuścił powietrze z ust ze świstem.
        Wiązanka przekleństw pojawiła się w jego myślach chwilę później. Na Quelema! Dlaczegóż to nie spróbował zapanować nad gniewem? Tak głupi występek mógł pozbawić go sojusznika, tak ważnego dla powodzenia planu… Slaine schował twarz w dłoniach i przetarł oczy. Nie wierzył, że w taki głupi sposób, mógł zrujnować wszystko, na co tak pracował. Prychnął jeszcze, nie potrafiąc zrozumieć niedorzeczności swojego czynu.
        - Niech panienka wybaczy, nie chciałem – mruknął niewyraźnie, odwracając się w stronę dziewczyny. Jego głos złamał się w pewnym momencie. Tym razem, był w zupełności szczery. Spojrzał z nadzieją na Neasę, lecz wiedział, że brązowowłosa przez długi czas będzie pamiętała o tak gwałtownej i wręcz strasznej w jej oczach reakcji.
        - J-ja... Przepraszam. Nie chciałam... – odparła przestraszona dziewczyna, wstając nagle. Spojrzała zmieszana na Slaine’a, a ten wbił w nią spojrzenie swoich szarych, chłodnych oczu. - Pójdę już. Do zobaczenia... Panie Bemoux.
        Neasa wciąż wyglądała na przestraszoną gwałtownym zachowaniem mężczyzny. Oprócz tego Slaine dostrzegł w jej oczach zdziwienie i być może nutę zakłopotania. Nic dziwnego… Po chwili dziewczyna opuściła komnatę, nim Bemoux zdążył cokolwiek powiedzieć. Wściekły zaklął w starym języku i nagle pięścią uderzył w stojącą w pobliżu szafę.
        Zawalił na całej linii.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#43 19-04-2019 o 23h30

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


       Neasa nie spodziewała się takiego wybuchu ze strony Slaine'a. W jednej chwili z szarmanckiego mężczyzny, zmienił się w rozzłoszczonego i emanującego gniewem szlachcica. Leere poczuła się niezręcznie. Nie chciała dłużej zostawać w jego komnacie i narażać się mu jeszcze bardziej. Cały obraz jej Idealnego Rycerza prysł w jednej chwili. A przecież nie chciała zrobić niczego złego. Gdy opuściła pomieszczenie, złapała za materiał sukni, unosząc ją nieco do góry i ruszyła do zachodniego skrzydła. Dotarła do swojego pokoju, zatrzasnęła masywne drzwi i oparła się o nie plecami. Przymknęła na chwilę oczy i odetchnęła cicho. Mimowolnie złapała się za rękę, w miejscu, gdzie wcześniej swoje palce zaciskał Slaine. Spojrzała na nieco zaczerwienioną skórę, wypuszczając powietrze z ust. W tym momencie nie wiedziała, co ma myśleć, co czuć... Była kompletnie zagubiona. Nie chciała przecież urazić w żaden sposób Slaine'a. Nie pomyślała, że to może być nie na miejscu. Jednak sposób, w jaki się do niej zwrócił... Zabolało ją to. Naprawdę poczuła się dotknięta.
       Przez kolejne dni nie widziała się z doradcą króla. Incydent z kolanem natomiast pozostał między nimi. Neasa nie chciała, aby król się o tym dowiedział. Zaskoczył ją jednak fakt, iż dostała list.
       „Witaj, panienko Leere.

Mam nadzieję, iż zdrowie panience dopisuje oraz że kolano zdrowieje. Choć zdaję sobie sprawę z tego, iż to co zrobiłem było czynem niewybaczalnym, pragnę przeprosić z całego serca za me zachowanie, a także gwałtowną reakcję. Żywię głębokie nadzieje, iż panienka kiedyś wybaczy mi tenże błąd.

Z poważaniem, Slaine Bemoux”

       Najpierw jeden list... Na który nie odpowiedziała. Zwyczajnie nie wiedziała, jak ma się zachować. Nie czuła złości. Czuła coś zupełnie innego. Pewnego rodzaju zawód. Nie tego spodziewała się po doradcy króla. Slaine pokazał jej twarz, której dziewczyna nie chciała widzieć.
       „Witaj, panienko Leere

Oby zdrowie panience sprzyjało, nocą były silne wiatry i mam nadzieję, że choroba panienki nie dosięgnęła. Chciałbym szczerze przeprosić po raz kolejny i tym razem także wytłumaczyć się. Moje zachowanie usprawiedliwiam tym, iż za czasów mojego dzieciństwa w posiadłości rodu Bemoux spotkały mnie różne nieprzyjemności. Od tamtej pory jestem wyczulony na jakikolwiek niespodziewany dotyk i reaguję gwałtownie. Mam nadzieję, iż panienka zrozumie.

Z poważaniem, Slaine Bemoux”

       Potem kolejny list... Tym razem z wytłumaczeniem swojego zachowania i ponownymi przeprosinami. Na takowy Neasa też nie odpowiedziała. Minęły cztery od tamtego niemiłego wydarzenia. Król wypytywał Leere, czy mądrym będzie wychodzenie na zewnątrz podczas dzisiejszej biesiady. Bał się, iż może się coś stać. Zawsze się bał. I im bliżej wydarzenia byli wszyscy, tym Neasa wyraźniej wyczuwała, że coś się stanie. Wyczuwała śmierć.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#44 20-04-2019 o 15h51

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Przez kolejne dni Slaine Bemoux pluł sobie w brodę za to, co zrobił. Dawno nie miała miejsca taka sytuacja, w której wybuchł aż takim gniewem. Zignorował wszelkie tytuły, kulturę i wręcz kipiał ze złości, w dodatku stosując ironię. To nie tak, że nie było to do niego podobne, wręcz przeciwnie. Slaine nie należał do tych spokojnych. Jego wnętrze było niczym wulkan, który w każdej chwili mógł wybuchnąć i zasypać popiołem wszystkich dookoła. Jego szarmanckość i spokój były jedynie jedną z wielu masek, które miał w zanadrzu. Pomimo swojego egoizmu, irytował się, gdy tylko na jaw wychodziła jego wybuchowa natura i klął co nie miara na siebie i swój charakter. Przez gwałtowną reakcje, Bemoux być może pozbawił się sojusznika, tak ważnego dla powodzenia misji. Obawiał się, że od nowa będzie musiał zapracować na zaufanie panienki Leere… Która z pewnością wciąż żyła w strachu na wspomnienie tamtego wydarzenia.
        Mężczyzna wysłał Neasie kilka listów, przepraszając ją i tłumacząc swoje zachowanie. Choć nie chciał się do tego przyznać, jego słowa były szczere. Rzeczywiście pragnął przebaczenia, lecz nigdy nie zapomniał o swoim celu. Nie kłamał, gdyż potrzebował dziewczyny i jej wpływu na Króla. Żałował tego co zrobił, choć i za tym kryły się jego nieczyste plany.
        Wolne wieczory poświęcił na dalszemu tłumaczeniu stron na nowy język, a także szukaniu informacji o truciznach w księgach z zasobu biblioteki królewskiej. To pierwsze przyniosło za sobą wiele innych trudności. Stary język był skomplikowany, a wiele sentencji należało tłumaczyć na wiele sposobów, by wreszcie znaleźć ten odpowiedni. A Slaine nie mógł pozwolić sobie na błąd. Gdy w końcu dni zmęczenia przyniosły skutek, Bemoux z dumą mógł stwierdzić, że ten etap ma już za sobą i pora było na kolejny.

        25 dzień II miesiąca Parodh - 293 rok

        Dwudziestego piątego dnia drugiego miesiąca zawsze świętowano. Organizowano biesiady, tańce i hucznie obchodzono zakończenie pory Parodh. Tego dnia doradca namówił swego władcę, aby pozwolił mu zabrać panienkę Leere na przyjęcie na dziedzińcu. Król długo się zastanawiał, lecz wreszcie przystanął na jego propozycję, choć niechętnie. Slaine miał wiele wątpliwości. Na Quelema, nawet nie wiedział, czy Neasa zgodziłaby się na wyjście z nim gdziekolwiek… Dlatego właśnie oprócz szczerze skruszonej miny zdecydował się na przyszykowanie prezentu na przeprosiny.
        Popołudniu, gdy Król opuścił zachodnie skrzydło tak jak co dzień, Bemoux ruszył z podarunkiem w stronę komnaty panienki Leere. Oprócz nowej sukni uszytej przez najlepszą krawcową zamku, niósł także nowy dziennik, który mógł służyć brązowowłosej jako szkicownik. Przed drzwiami wahał się chwilę, niepewny. Wizja odrzucenia prezentu przez dziewczynę nawiedzała jego myśli. A on tak bardzo potrzebował Neasy do swego celu… Ostatecznie zapukał do drzwi czterokrotnie, tak jak zawsze.

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (20-04-2019 o 20h35)


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#45 20-04-2019 o 17h47

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


       Neasa znowu spędzała kolejne dnie sama. Oczywiście przychodziła Panna Senara od czasu do czasu, ale z każdymi kolejnymi odwiedzinami, rozmawiała z Leere coraz mniej. Natomiast król wymagał coraz więcej, jakby to od niej zależały losy jego królestwa. A przecież nie na tym polegał jej dar. Nigdy na tym nie polegał. Czasem coś widziała, coś, co okazywało się przydatne dla władcy. Ale zazwyczaj jedynie dotyczyło to śmierci. Tej, która już miała miejsce, albo tej, która miała się dopiero wydarzyć. I właśnie przez to Panna Senara nie chciała rozmawiać z Neasą. Często dziewczyna mówiła zbyt wiele. Później żałowała swoich słów, czy... Czynów. Nadal miała w pamięci to, co stało się w komnacie Slaine'a. I pomimo że mężczyzna wytłumaczył jej swoje zachowanie, ona nadal... Czuła się dziwnie z myślą, że ta cała otoczka w jednej chwili zniknęła. Co prawda, brakowało jej towarzystwa Bemoux, ale nie potrafiła się pogodzić z tym, że potraktował ją w ten sposób. Mimo wszystko... Rozumiała to. Wiedziała, jak nikt inny, jak bardzo wychowanie może mieć wpływ na kształtowanie charakteru.
       Tego dnia, kiedy odbywała się biesiada, Neasa siedziała w swojej komnacie, korzystając z ostatnich stron dziennika. Umieściła w nim wszystkie te obrazy, które ukształtowały się w jej głowie po zwiedzaniu zamku oraz parę innych. Między innymi jej emocje... Dziewczyna kończyła właśnie swój rysunek na ostatniej już stronie dziennika, kiedy usłyszała pukanie do drzwi. Zmarszczyła brwi, bo wiedziała, że tylko jedna osoba puka w ten sposób. Wahała się przez moment, ale ostatecznie wstała i poszła otworzyć. Za drzwiami stała jej już dobrze znana osoba. Przechyliła lekko głowę, wbijając swoje spojrzenie w chłodne oczy mężczyzny.
       - Slai... To znaczy, Pan Bemoux. Co pana sprowadza do mojej komnaty z tym... - Neasa przerwała na moment, wychylając się i patrząc na to, co trzymał Slaine. - Ekwipunkiem - dodała, znowu przenosząc spojrzenie na swojego gościa. Cóż... Zaskoczył ją, to musiała przyznać. Starała się jednak zachować klasę i okazać mu szacunek, którego tak bardzo od niej oczekiwał.
       pcolor=#663366]- Panienko Leere, przybyłem przeprosić, tym razem osobiście... I przyniosłem ze sobą podarunek, mam nadzieję, że spodoba się panience. - Mężczyzna skłonił się lekko. Neasa zacisnęła usta, po czym otworzyła szerzej drzwi, wpuszczając Slaine'a do środka.
       - Rozumiem, proszę wejść w takim razie - powiedziała poważnie. Gdy tylko mężczyzna znalazł się w środku, dziewczyna zamknęła za nim drzwi. - Nie bawi się pan z innymi? Biesiada chyba powoli się zaczyna, prawda? - spytała, wędrując wgłąb pokoju. Dziwnie było jej rozmawiać w ten sposób akurat ze Slainem. Wcześniej zwracała się do niego po prostu po imieniu, a teraz... Wszystko wydawało się jej tak formalne. Nie mogła jednak zapomnieć o tym, co miało ostatnio miejsce. Nie chciała się znów narazić na niemiłe potraktowanie. Wolała więc zachować dystans.
       - Widzi panienka... Miałem nadzieję, że zechce panienka zobaczyć na własne oczy biesiadę i zabawić się z innymi. W ramach przeprosin poprosiłem Króla, z myślą o panience - odparł Slaine, co sprawiło, że ta cała poważna otoczka Neasy gdzieś zniknęła. Przynajmniej na moment. Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko, a jej oczy ponownie zabłysły.
       - Naprawdę? - spytała, już pozbawionym powagi tonem. - Król się zgodził? Po tym, co usłyszał? - dodała, zagryzając wargę. Nie przejmowała się kompletnie już tym, co miało mieć miejsce na ów zabawie. Liczyło się coś zupełnie innego. - Nigdy nie byłam na żadnej biesiadzie... Powinnam się przebrać? Albo przygotować jakoś specjalnie...? - mówiła Neasa, właściwie bardziej sama do siebie, niż do Slaine'a. Strasznie się podekscytowała.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#46 20-04-2019 o 20h33

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Przez głupotę Slaine’a działanie całego planu musiało opóźnić się o nawet kilka miesięcy. Mężczyźnie nie podobała się ta wizja ani trochę, lecz doskonale wiedział, że koniecznie musiał zdobyć zaufanie Neasy ten kolejny raz. I tym razem nie mógł zawieść, inaczej całe powodzenie planu… Runęłoby niczym wieża z patyków. Nie mógł na to pozwolić. Był gotów poświęcić o wiele więcej czasu panience Leere. Był gotów nauczyć jej wszystkiego, pokazać jej całą stolicę, być może i wyspę… Był gotów przełożyć datę wszczęcia planu do życia. A pracował nad nim przeszło siedem lat… Dziewczyna jednakże miała niewyobrażalne znaczenie, bowiem to jej Król słuchał niczym wyrocznię, a przynajmniej tak wydawało się Bemoux. Dlatego też postanowił być cierpliwym…
        Z uśmiechem obserwował podekscytowaną dziewczynę. Wcale nie dziwiły go jej słowa. Skoro żyła w zamknięciu tyle lat, jedyną biesiadę jaką znała, to tę opisaną w książkach zapewne. Choć święto kończące porę Parodh obchodzono hucznie i to do późnej nocy, wiele osób, zwłaszcza świętujących w centrum miasta zamiast na dziedzińcu zamka królewskiego, ubierało się najzwyczajniej jak tylko mogło i nie przejmowało opinią sąsiadów chociażby. Jednak przedstawiciele rodów a także rodzina królewska oraz zasłużeni obywatele Itturii przywdziewali najlepsze szaty, jako iż dane im było dobrze reprezentować swoje rodziny i ukazać szacunek wobec swego tytułu. Neasa, jako podopieczna monarchy, musiała wystroić się i zachowywać się najlepiej jak tylko mogła w obecności innych dostojników. Wśród mieszczuchów za to… Cóż, niekoniecznie.
        - Panienka wygląda bardzo dobrze, lecz proponowałbym przywdzianie innej sukni – odparł, a na jego twarzy pojawił się nieco szerszy niż poprzednio uśmiech. Zerknął na suknię wraz ze szkicownikiem, który trzymał w jednej ręce, po czym swe spojrzenie przeniósł na panienkę Leere. - Och, zapomniałem panience przekazać podarunków… Proszę bardzo, panienko – dodał niby zmieszany Slaine, po czym delikatnie położył suknię na łoże, a ze szkicownikiem w dłoni następnie nieco zbliżył się do Neasy.
        - Dziękuję, ale… Z jakiej to okazji? – zapytała troszkę zakłopotana dziewczyna, podchodząc do łoża by obejrzeć sukienkę. Slaine podrapał się po głowie, układając w myślach słowa.
        - W ramach przeprosin, jak już mówiłem… Poza tym liczyłem, ze panince suknia spodoba się na tyle, że panienka pójdzie w niej na biesiadę i tańce – mruknął, zerkając niepewnie na dziewczynę. Bał się, że nawet nie przyjęłaby przeprosin, że…
        - Nie jestem zła za tamto, Slaine. Po prostu mnie zaskoczyłeś. I... Przyjmuję twoje przeprosiny. Chętnie skorzystam z twojego prezentu – odpowiedziała Neasa, uśmiechając się uroczo. Slaine z niemałą ulgą odwzajemnił gest, a wkrótce potem pojawiła się służka, która miała pomóc panience Leere w przebraniu się.
       
        Slaine Bemoux szedł powolnie przez korytarz, a obok niego Neasa, odziana w przepiękną suknię. Mężczyzna musiał przyznać, krawcowa spisała się niesamowicie i to jeszcze w tak krótkim czasie uszyła coś tak zachwycającego. Panienka Leere szła z doradcą pod ramię, a gdy strażnicy przepuścili dwójkę przez wrota prowadzące na dziedziniec, ich oczom ukazała się cudowna sceneria ognisk, pochodni, cudownych dekoracji i stołów pełnych jedzenia, a wokół tego wszystkiego znajdowały się tłumy ludzi.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#47 21-04-2019 o 11h40

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


       Pojawienie się Slaine'a w komnacie Neasy było tak niespodziewane, jak fakt, że król zezwolił dziewczynie tego dnia bawić się z innymi. Leere nigdy nie przypuszczała, że może do tego dojść. Przywykła do myśli, że już zawsze będzie uwięziona w zachodnim skrzydle. A tu taka niespodzianka... Naprawdę wyjątkowo miła niespodzianka. Do tego te podarki na przeprosiny. Suknia była naprawdę piękna, natomiast dziennik... Jakby Slaine wiedział, że Neasa nie miała już gdzie tworzyć swoich rysunków. Szybko więc zapomniała o incydencie sprzed kilku dni. Chciała go wymazać z pamięci. Tak samo, jak obraz złego Bemoux. Nie chciała pamiętać tego, jak ją potraktował. Było to co najmniej zbędne. No i mężczyzna postarał się, aby ją za to przeprosić. Nie mogła dłużej chować urazy i nie odzywać się do niego, jak robiła to wcześniej. Poza tym... Slaine chciał ją zabrać na biesiadę.
       Służka przygotowała odpowiednio Neasę, a potem razem ze swoim dzisiejszym towarzyszem ruszyli na dziedziniec. Leere miała nadzieję, że tym razem nie popełni żadnej gafy. Jej kolano się już goiło, a nie chciała znowu zepsuć sobie oraz Slainowi wieczoru. Ostatnie zwiedzanie niestety nie zakończyło się zbyt dobrze. Neasa, pomimo że to była jej pierwsza taka biesiada, we wcześniejszych latach słyszała śmiechy i muzykę  dochodzącą z dziedzińca, jak i ulic miasta. Nigdy jednak nie widziała tego na żywo. Do tej pory... Ludzie już się zbierali, a całe przyjęcie dość szybko nabierało kolorów. Kiedy stanęli na dziedzińcu, Neasa uśmiechnęła się zafascynowana. Niektórzy tańczyli, inni zjadali się i pili rozmaite napoje, w tym trunki, a jeszcze inni bawili się we własnym towarzystwie. Leere w tym momencie puściła ramię Slaine'a, idąc bardziej wgłąb. Podeszła do stołu, na którym stało tyle jedzenia, że dziewczyna nawet w wyobraźni tego nie widziała. Do tego każdy tutaj był ubrany tak, jak na szlachcica, czy kogoś wysoko urodzonego przystało.
       - Dużo czytałam o tańcach, ale nie wiedziałam, że to aż takie widowiskowe... A ty kiedyś tańczyłeś, Slaine? Ach, co ja gadam... Głupie pytanie - zaczęła dziewczyna, odwracając zaraz nieco zakłopotany wzrok. Przecież Slaine bywa na większości takich balów i biesiad. To oczywiste, że jest z pewnością jednym z lepszych tancerzy w królestwie.
       - Owszem, tańczyłem. Rozumiem, że panienka nigdy nie tańczyła? - spytał mężczyzna, na co Neasa pokręciła przecząco głową.
       - Znam niemal każdy rodzaj tańca... Ale jedynie z książek - odparła po krótkiej chwili.
       - Nie jest to trudne do nauczenia... Panienka pozwoli? - Slaine wyciągnął rękę w stronę Neasy z szarmanckim uśmiechem, jednocześnie zapraszając ją do tańca. Dziewczyna uniosła dłoń, jednak zawahała się przez moment. Ostatecznie zdecydowała się zaufać Bemoux. Oboje dołączyli do grupy tańczących. Leere nie za bardzo wiedziała, co ma robić, a więc pozwoliła poprowadzić się Slainowi.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#48 21-04-2019 o 13h55

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Święto na zakończenie pory Parodh charakteryzowało się przede wszystkim ogniem. Niegdyś wierzono, że rozpalanie pochodni i taniec wokół nich miał przynieść ciepłe dni. W zależności od liczby pochodni i ludzi bawiących się na biesiadzie, tyle słonecznych dni miało przyjść w porze Atput. Oprócz tego mieszkańcy Itturii jedli w ogromnych ilościach, śmiali się, słuchali grjków i tańczyli do ich muzyki… Dodając do tego wszystkiego mocny trunek. Każda osoba pełnoletnia według tradycji musiała wypić choć jednego łyka, co według dawnych ludów miało dostarczyć im radości w porze siewu. Slaine nie wierzył w te brednie, zupełnie jak w każde inne. Wszystko było jedynie wymysłem dawnych ludów, co niestety przetrwało do tego dnia. Nie podobało mu się to, nie należał do zwolenników jakichkolwiek tradycji, związanych z zabobonami, które przecież wielokrotnie w ogóle się nie spełniły. I wtedy oczywiście całą winę obarczano boga Quelema.
        Bemoux szybko powędrował za panienką Leere, która zafascynowana rozglądała się dookoła. Mimo iż mężczyzna nie lubił tegoż święta, musiał przyznać, że widok i atmosfera były dość przyjemne, zwłaszcza dla kogoś, kto po raz pierwszy miał okazję pojawić się na biesiadzie. Przechodząc obok niektórych świętujących skinął głową na przywitanie, wiedząc, że osoby te uważnie obserwowały jego poczynania.
        Jako iż Slaine spędził całe życie otoczony przez Wysoko Urodzonych, rodzinę królewską i wszelkich wielmożnych, doskonale radził sobie nie tylko w sytuacjach wymagających oficjalnej i szarmanckiej wręcz postawy, lecz także jako świetny tancerz. Odkąd pamiętał tańczył podczas przyjęć dworskich, a kilkukrotnie także na zwyczajnych biesiadach świątecznych. Dlatego też z pewnością siebie podążył wraz z panienką Leere na parkiet.
        Posłał dziewczynie uspokajający uśmiech, po czym delikatnie sięgnął po jej dłonie. Ułożył jedną z nich na swoim ramieniu, a Neasa zrozumiawszy co powinna zrobić, po chwili z drugą zrobiła to samo. Slaine natomiast oparł swe dłonie na talii brązowowłosej. Tańce na biesiadach nie były tak oficjalne, więc obowiązywała ogólna swoboda. Każdy mógł tańczyć jak było mu wygodnie. Wkrótce i ta dwójka zaczęła kręcić się na parkiecie, podskakując co i rusz do skocznej muzyki grajków. Bemoux podniósł panienkę Leere kilka razy i choć nigdy nie przyznałby się do tego, bardzo dobrze się bawił. Gdy muzyka nieco się uspokoiła, Slaine pokazał dziewczynie kolejny taniec. Tym razem musieli chwycić delikatnie swoje dłonie, a mężczyzna wkrótce prowadził Neasę. Ta zrobiła wkrótce obrót, a zadowolony doradca uśmiechnął się w jej stronę.
        - Muszę przyznać, że gdyby panienka mi nie powiedziała, że nigdy nie tańczyła, to nawet bym nie zauważył. Panienka niesamowicie szybko się uczy – odrzekł mężczyzna, gdy zmęczeni wreszcie odeszli w stronę stołów, na których znajdowały się przeróżne napoje i trunki.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#49 21-04-2019 o 15h49

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


       Taniec był jedną z tych rzeczy, o których Neasa mogła tylko pomarzyć. I właśnie to marzenie spełniało się w tej chwili. Co prawda, w momencie, kiedy razem ze Slainem przeszli na parkiet i stanęli wśród innych par, a mężczyzna pokazać miał jej sposób ułożenia podczas tańca, poczuła się nieco dziwnie. Było to spowodowane tylko i wyłącznie lekką niepewnością. Nie tyle do tańca, co do samego dotyku. Mimo że nie chciała, nadal w głowie miała wspomnienie tamtego dnia, kiedy to została potraktowana w niemiły sposób przez Bemoux. Jednak tym razem nic takiego nie miało miejsca. Oboje tańczyli i bawili się wyśmienicie w swoim towarzystwie. Ostatecznie jednak oboje postanowili odsapnąć nieco przy stole z jedzeniem oraz piciem. Neasa stanęła obok swojego towarzysza i uśmiechnęła się delikatnie.
       - Też jestem zaskoczona, że był to aż tak proste w pojęciu - odparła. Rzeczywiście, Leere nigdy wcześniej nie tańczyła, ale kiedy prowadził Slaine, wszystko wydawało się być takie proste. Dziewczyna upiła niewielki łyk napoju, obejmując złoty kielich obiema dłońmi. Obserwowała bawiący się tłum, a zwłaszcza ogień, buchający z pochodni. Atmosfera była naprawdę niezwykła. Oczywiście po krótkim odpoczynku dziewczyna wróciła do zabawy, do tego samego zmuszając również Slaine'a. Nie był on jednak jedynym szlachcicem, z którym dziewczyna miała okazję zatańczyć. Wielu kawalerów prosiło ją o taniec. Oczywiście Leere nie odmawiała. Bawiła się znakomicie. Nawet zapomniała o swoich złych przeczuciach. Biesiada pochłonęła ją do tego stopnia, że zignorowała ten ostrzegawczy głosik w swojej głowie. I to własnie był błąd, o którym jeszcze nie miała pojęcia. Słońce już zachodziło, a światło ustępowało miejsca ciemności. Księżyc był wysoko na niebie, dodając całemu świętu jeszcze większego uroku oraz klimatu. Dopiero teraz Neasa dostrzegła piękno ognia oraz tej całej otoczki, którą tworzyli ludzie, doskonale się bawiąc. Dziewczyna natomiast ostatnie kilkadziesiąt minut spędziła z dala od Slaine'a, rozchwytywana przez arystokrację. Więc dopiero, gdy się od nich uwolniła oraz wypatrzyła w tłumie mężczyznę, poczuła jeszcze większy napływ ekscytacji. Stanęła obok niego i uśmiechnęła się delikatnie.
       - Slaine, chciałabym jeszcze raz z tobą zatańczyć. Byłeś moim najlepszym partnerem - stwierdziła dziewczyna z miłym uśmiechem. To, co mówiła, było całkowitą prawdą.
       - Z miłą chęcią panienko Leere - odpowiedział mężczyzna, śmiejąc się pod nosem zapewne z powodu zaistniałej sytuacji. W końcu Neasa nie mogła wiedzieć, że nie wypadało jej zapraszać płci przeciwnej do tańca. Oboje ponownie ruszyli na parkiet. Muzyka była żywa, a więc i taniec do takowych należał. Jednak w pewnym momencie dźwięki instrumentów zaczęły się nieprzyjemnie odbijać w uszach Neasy. Zrobiło się głośno. Za głośno. Dziewczyna również stała się rozkojarzona i raz, podczas tańca, nadepnęła swojego towarzysza. W pewnym momencie, podczas obrotu, zatrzymała się w miejscu. Miała wrażenie, jakby wszystko ucichło, a szepty w jej głowie się nasiliły. Słyszała je wcześniej, ale to ignorowała. Teraz jednak nie potrafiła. Zacisnęła powieki, nie mogąc tego znieść. Miała ochotę...
       Krzyczeć.
       Krzyk rozniósł się po całym dziedzińcu. Był długi i przeraźliwie głośny. Tak głośny, że zagłuszył muzykę, która po chwili ucichła. Neasa poczuła, że śmierć jest blisko. Że coś się wydarzy. Coś, przez co tegoroczne święto zostanie zapamiętane z pewnością na długo.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#50 21-04-2019 o 16h16

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Atmosfera biesiady była doprawdy niesamowita. Choć przed obywatelami Itturii czekało więcej godzin nieustającej zabawy i obżarstwa, nikt nie zdawał się być zmęczony, a tym bardziej zniechęcony dalszą rozrywką. Bemoux nie potrafił przyznać się sam przed sobą do tego, że tym razem rzeczywiście dobrze bawił się podczas świętowania. Zazwyczaj przychodził na dziedziniec ze zwyczajnego obowiązku, dość nieprzyjemnego. Teraz jednak miał u swojego boku radosną Neasę, a jej podekscytowanie niestety było zaraźliwe. Jak źle, że Slaine aż tak się rozproszył, bo być może uniknięto by chaosu, który nastąpił później.
        Gdy panienka Leere tańczyła z innymi mężczyznami, a także młodymi chłopakami, doradca królewski nie spuszczał z niej wzroku. Musiał być pewny, że dziewczynie nic nie groziło. Co jak co, ale była urodziwa, a niekiedy ludzie byli o tyle podli i niekulturalni, że z łatwością mogliby wykorzystać Neasę. Oczywiście Slaine nie odmawiał sobie zabawy, lecz niezależnie od tego czy pił wino ze złotego kielicha, rozmawiał z ważnymi osobistościami, czy raz nawet tańczył, wciąż obserwował Neasę. W pewnej chwili mężczyzna przystanął przy jednej ze stojących pochodni. Dziewczyna podbiegła do niego i poprosiła o kolejny taniec. Slaine wciąż się śmiał, gdy wspólnie udali się na parkiet, jednak tego dnia zdecydował się nie pouczać panienki Leere o tym co wypada, a czego nie.
        Początek tańca zapowiadał się dobrze, a nawet o wiele lepiej niż ten pierwszy. W końcu Neasa miała okazję nauczyć się, gdy tańczyła z innymi. Slaine posłał dziewczynie pogodny uśmiech. Jej twarz była rozświetlona płomieniami, jednak… Coś było nie tak. Najpierw panienka Leere nadepnęła mu na stopę, co wcześniej się nie zdarzyło. Bemoux zignorował to, każdemu początkującemu tancerzowi zdarzały się błędy, on sam długo ćwiczył, nim wyzbył się wszystkich. Jednakże przy obrocie brązowowłosa stanęła w miejscu i…
        Rozdzierający bębenki dźwięk wydobył się z jej ust. Krzyczała tak przeraźliwie, że Slaine był zmuszony zakryć uszy dłońmi z taką siłą, że rozbolała go czaszka. Spod przymrużonych powiek zerknął na dziewczynę. Nie wiedział co się działo, jednak skojarzył dźwięk. Neasa krzyczała tak tego dnia, kiedy się poznali. Kątem oka zauważył, jak strażnicy zabierają Króla i jego rodzinę do zamku. Monarcha jednak odwracał się co rusz, wiedząc do kogo należy tenże krzyk. Krzyk, które wkrótce ucichł.
        Slaine poczuł ciepłą ciecz, rozlewającą się powoli po jego dłoniach. Zdziwiony spojrzał na swoją dłoń. Krew. Jego uszy krwawiły, nie wytrzymały tego przeraźliwego dźwięku. Bemoux nie zastanawiał się długo. Zbliżył się do Neasy i wbił w nią swoje spojrzenie.
        - Panienko… Wszystko w porządku? – wychrypiał. Nim dziewczyna zdążyła cokolwiek powiedzieć, powietrze ponownie rozdarł krzyk. Tym razem to ludzie poczęli krzyczeć w niebogłosy. Tłum rozstąpił się, niektórzy zaczęli uciekać w popłochu. Strażnicy ruszyli naprzód.
        - On nie żyje! Upadł i nie żyje! – krzyknęła jasnowłosa kobieta, ze łzami w oczach wpatrując się w leżące na kamiennym podłożu ciało.
        Ciało kolejnego kapitana.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2 3 4 ... 17