Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2 3 4 5 ... 17

#51 21-04-2019 o 18h09

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


       Neasa krzyczała tak głośno, że każdy z obecnych odczuł to na sobie. Nie panowała nad krzykiem, ani nad tym, co usłyszała oraz... Zobaczyła. Gorsze było jednak to, że dziewczyna wiedziała, ze to się tak skończy. Wiedziała, że ktoś dzisiaj zginie. Miała złe przeczucia od samego początku. Powiedziała o nich królowi, ale jednocześnie... Zbagatelizowała je. Była zbyt zafascynowana tym, że czeka ją świetna zabawa w gronie ludzi. Ludzi, od których przez długi czas była odcięta. Ludzi, których śmierć była w stanie przewidzieć. Być może, gdyby zamiast się bawić, zrobiła coś... Nie doszłoby do tej tragedii. Ale nie zrobiła nic. I czuła się z tym potwornie. Jakby to ona zabiła, mimo że nic ze śmiercią kapitana nie miała wspólnego. Ale jednak... Po części tak się właśnie czuła. Wiedziała, że mogłaby coś zrobić. Ale dopiero teraz to do niej dotarło.
       Uniosła przerażona wzrok i spojrzała na Slaine'a. Zauważyła krew, ściekającą po jego twarzy. Był zbyt blisko, kiedy krzyczała... Serce biło jej jak szalone. Nie panowała kompletnie nad emocjami. Przełknęła nerwowo ślinę, po czym uniosła dłoń, jakby chciała dotknąć zakrwawionego miejsca. Cofnęła się jednak, kiedy to tłum zaczął panikować, a jedna z kobiet powiedziała coś, czego Neasa nie chciała słyszeć.
       - Ja wiedziałam, Slaine... - powiedziała cicho, po czym spuściła wzrok. Zacisnęła dłoń w pięść, po czym odwróciła się w stronę miejsca, gdzie znaleziono trupa. Trupa jednego z kapitanów. Kolejnego. Był martwy. - Wiedziałam, że on umrze. Czułam to od jakiegoś czasu... I nic nie zrobiłam - dodała jeszcze, czując, jak w jej oczach pojawiły się łzy. Cisnęły się, aby spłynąć po policzkach dziewczyny, ale Leere skutecznie je powstrzymywała. Znowu odwróciła się w stronę mężczyzny. - Nie powinnam tutaj przychodzić, ani zbliżać się do nikogo... Zrobiłam ci krzywdę - powiedziała, znowu patrząc na krew na twarzy Bemoux, a zaraz wbiła swoje spojrzenie w jego oczy. Naprawdę nie chciała. Zrobienie mężczyźnie krzywdy było ostatnią rzeczą, jakiej by pragnęła. Ale nie miała na to wpływu. Nigdy nie była wśród ludzi. Teraz zrozumiała, jak bardzo niebezpieczna mogła być. I dlaczego król trzymał jej istnienie w tajemnicy oraz nie pozwalał jej wychodzić na zewnątrz.
       - Przepraszam, Slaine... - powiedziała jeszcze, po czym odwróciła wzrok. Wycofała się. Chciała jak najszybciej zniknąć. Tak samo, jak ci wszyscy ludzie, którzy ulatniając się, patrzyli na dziewczynę, jak na wariatkę. Być tak właśnie było. Być może Neasa rzeczywiście była wariatką. Jednak jedno było pewne. Widziała rzeczy, których widzieć nie powinna. A w momencie, kiedy spotkała się ze śmiercią twarzą w twarz... Zaczęło ją to powoli wyniszczać od środka, z czego dziewczyna nie zdawała sobie jeszcze sprawy. Zaczęła więc zmierzać do wejścia do zamku. Chciała znowu znaleźć się w komnacie i nie wychodzić już z niej więcej. Chyba lepiej było, jak przepowiadała śmierć z zachodniego skrzydła i nie zdawała sobie z niczego sprawy.

Ostatnio zmieniony przez Nataasia (21-04-2019 o 18h20)


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#52 21-04-2019 o 18h48

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png
        Kapitan Wschodniej Straży, Rilet, leżał na kamiennym podłożu, a jego oczy pusto wpatrywały się w rozgwieżdżone niebo. Po jego ustach spływała strużka czerwonego wina, które zapewne pił w chwili śmierci. Eleganckie ubranie zdawało się idealnie pasować do okoliczności. Mężczyzna wyglądał jakby został przyszykowany specjalnie na swój pogrzeb. Jasnowłosa kobieta, jego żona, płakała i mamrotała coś do siebie, na przemian krzycząc w niebogłosy. Strażnicy poczęli wyganiać pozostałych ludzi, aby nie spoglądali już na martwe ciało.
        Ciało jednego z sojuszników Slaine’a Bemoux.
        Doradca odwrócił wzrok od nieżywego Rileta. Zresztą i tak chwilę później przysłonięto go znalezioną tkaniną. Slaine przełknął ciężko ślinę i spojrzał na Neasę. To wszystko wydawało się takie dziwne… Nie rozumiał nic z tego co mówiła panienka Leere, ani tym bardziej tego jak reagowała. Musiała być szalona! Jak inaczej można było usprawiedliwić tak niepokojące i inne od wszystkiego zachowanie? Jednak Bemoux nie dawała spokoju jedna rzecz. Neasa krzyczała tuż przed zgonem obydwu kapitanów, Jorah oraz Rileta. Wszystkie jej niby przepowiednie o śmierci oraz przedziwne zachowania… Być może była zamieszana w morderstwa na zamku? W końcu… To również ona znalazła zwłoki więźnia.
        - Panienko Leere… - mruknął niewyraźnie. Pośpiesznie starł rękawem krew z twarzy, nie przejmując się już drogim materiałem, z którego był zrobiony kubrak. W rzeczywistości rozmazał większość krwi, lecz także i tym się nie przejął. Jego szare spojrzenie powędrowało w kierunku oddalającej się dziewczyny. Musiał coś zrobić, teraz, już!
        Nie myślał nad tym długo. Podbiegł do niej i wyprzedził, by chwilę potem zagrodzić jej drogę. Szczerze zaniepokojony tym co miało miejsce zbliżył się do Neasy, a potem delikatnie objął dziewczynę, niechcący brudząc krwią jej nową suknię. Nie mógł pozwolić na jej odejście. Sprawy komplikowały się z dnia na dzień. Slaine znajdował coraz więcej wskazówek, lecz nic nie pasowało do siebie. Potrzebował pomocy kogoś takiego jak panienka Leere. Potrzebował jej zaufania.
        - Proszę się nie martwić, nic takiego się nie stało, panienko – wyszeptał z nadzieją, że Neasa go usłyszała. - Niech panienka czym prędzej wyruszy do komnaty. Być może zjawi się Król. Zapanuję nad sytuacją i odkryję prawdę. Przyjdę jeszcze – dodał wkrótce już głośniej. Odsunął się od dziewczyny i posłał jej pokrzepiający uśmiech, by po chwili pobiec w kierunku otoczonego strażnikami ciała Rileta.
        Nie obejrzał się już za siebie. Wiedział, że dziewczyna go posłucha. Poza tym miał w tamtej chwili o wiele ważniejszą sprawę na głowie. Przecisnął się przez strażników i z niezwykle poważną miną spojrzał na ciało swego sojusznika. Nie wiedział jak to się stało i kto otruł kapitanów, lecz przysiągł sobie, że znajdzie winnego i wymierzy mu sprawiedliwą karę.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#53 21-04-2019 o 20h42

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


       Każdy dźwięk słyszany był przez Neasę ze zdwojoną siłą. I z każdą chwilą nasilał się coraz bardziej. Było zbyt wielu ludzi... Zbyt duży chaos, którego dziewczyna nie przewidziała. Gdyby wcześniej pomyślała, że tak się to skończy... Nie przyszłaby. Albo coś zrobiła. Powiedziała więcej królowi. Ale zamiast tego wolała się bawić. Zagłuszała złe przeczucia. I to właśnie był błąd. Skrzywdziła Slaine'a i być może kogoś jeszcze. Jej krzyk był głośny i donośny. Działał niczym wybuchający wulkan. Nie miała kontroli nad tym, co mógł zniszczyć, ani kogo skrzywdzić. Slaine stał najbliżej, więc ucierpiał najbardziej. Nie licząc kapitana, który stracił tego wieczora życie. Zastanawiające było jednak to, że król nic z tym nie zrobił. Neasa krzyczała, zanim doszło do zgonu. Być może była jeszcze szansa, aby uratować mężczyznę. Być może nie wszystko było stracone... Ale jednak w tym momencie nie można było już nic zrobić. Było za późno.
       Leere chciała jak najszybciej zniknąć. Jednak wtedy drogę zagrodził jej Bemoux. Uniosła nadal nieco zdezorientowany i przestraszony wzrok, wbijając go w mężczyznę. Ten zbliżył się i objął ją delikatnie, jednocześnie brudząc jej ubranie krwią. Dziewczyna nie dbała o to w tej chwili. Nie, kiedy ktoś stracił życie... I nie, kiedy głosy nie ustępowały. Dziewczyna odetchnęła cicho, nieco się uspokajając. Nie odzywała się, słuchając jedynie słów Slaine'a. W momencie, gdy się odsunął i zaczął wracać, Neasa wpatrywała się w jego plecy.
       - Nie odkryjesz... Dopóki tego nie znajdziesz - oświadczyła dziewczyna, jednak na tyle cicho, że raczej nikt jej nie słyszał. Tym bardziej Slaine, który skupił się na zbadaniu sprawy. Kolejna śmierć. Kolejna taka sama. Znowu otrucie. Neasa odetchnęła cicho, po czym uniosła suknię i ruszyła biegiem w stronę zachodniego skrzydła. Weszła do swojej komnaty, zamykając za sobą drzwi. Musiała ochłonąć. Przeszła przez cały pokój, stając przy łóżku. Zrzuciła z siebie brudną suknię, kładąc ją na krześle i przywdziała swój codzienny strój. Zasiadła przy stole, przez moment się zastanawiając. Spojrzała na dziennik, który dostała od Slaine'a. Instynktownie podsunęła go bliżej i otworzyła na pierwszej stronie. Zaczęła rysować. Nie wiedziała co. Po prostu rysowała. Obraz ten pojawił się jej nagle w głowie i stwierdziła, że musi go uwiecznić.
       Liczyła się z tym, że zaraz może pojawić się u niej król. Slaine także mówił, że przyjdzie. Tylko kiedy? Bała się, że ta śmierć mogła przynieść więcej konsekwencji, niż dziewczyna przypuszczała. Wiedziała, że król może być zły. Że może chcieć wyciągnąć od niej dużo więcej. Problem w tym, że Neasa nawet nie wiedziała... Co wie. Jakkolwiek abstrakcyjnie to brzmiało, nie była w stanie stwierdzić niektórych rzeczy. Nie była w stanie wiedzieć tego, co wie. To działo się poza jej zasięgiem. Jakby ona jedynie miała przekazywać to, co było oczywiste. Jakby dla przepowiedni była jedynie ustami. Nie panowała nad tym i doskonale o tym wiedziała.
       Neasa spojrzała i zmarszczyła brwi. Nie wiedziała, co to było. Wyglądało jak zwykle szlaczki... Nie składały się w nic konkretnego. Żaden krajobraz, czy wnętrze pałacu. Jednak właśnie takie coś Leere miała ochotę narysować.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#54 21-04-2019 o 21h46

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Dwa morderstwa i jeden przypadek odebrania sobie życia. Slaine jednak doskonale wiedział, że obie te sprawy mogły być ze sobą połączone. Wszystko miało znaczenie… Niepokojące listy z miasteczka Sealumy, które dostał, o których zupełnie zapomniał. Wyrwane stronice z biura w podziemiach zachodniego skrzydła. Czerwone oczy i ciała, wyglądające na spalone… Do tego zabójca do tej pory kierował swe działania na kapitanów straży. Gdyby nie śmierć Rileta, Bemoux sądziłby raczej, że morderstwa eliminowały jego wrogów. Tak jednak nie było i sprawa komplikowała się jeszcze bardziej.
        Gdy zaniesiono ciało kapitana do północnego skrzydła, by zajęli się nim kapłani, Slaine pozostał na dziedzińcu wraz z kilkoma strażnikami oraz żoną Rileta. Zelta, bo tak miała na imię kobieta, pomimo ogromnego przygnębienia i poczucia straty, zgodziła się porozmawiać z doradcą. Mimo łez była silna i zdeterminowana. Wiedziała, że śmierć jej męża nie była przypadkowa, a tym bardziej jedyna. Bemoux zaprowadził jasnowłosą do stołu z napojami, gdzie podał jej w kielichu sok z owoców. Ta z wdzięcznością przyjęła go, chlipiąc.
        - Zacna pani, czy mogę zadać kilka pytań? – zaczął Slaine nieco oficjalnie i spokojnym tonem. Kobieta upiła łyk soku, po czym prychnęła cicho. Spojrzała błękitnymi oczami na doradcę.
        - Nie wygłupiaj się, Slaine. Możesz mówić normalnie, nikt nie słucha – odparła melodyjnym głosem. Mężczyzna pokiwał jedynie głową. Faktycznie, nie musiał być oficjalny. Zelta również była jego sojuszniczką i doskonale wiedziała o interesach, które łączyły jej męża z przedstawicielem rodu Bemoux. Kobieta zawsze była zdeterminowana, gdy przed sobą miała ustawiony jasny cel. Teraz tym celem, było odkrycie kolejnej tajemnicy.
        - Powiedz mi, zauważyłaś jakieś zmiany u Rileta? – zapytał spokojnie, rozglądając się, czy aby na pewno nikt nie znajdował się na tyle blisko, by podsłuchać ich rozmowę. Zelta potrząsnęła głową, ocierając łzy z policzków, choć kolejne nacierały już chwilę później.
        - W tym rzecz, Slaine, że nie. Zachowywał się normalnie, tylko teraz był taki… Nie wiem, naprawdę. Narzekał, że mu gorąco, a potem… - Jasnowłosa pociągnęła nosem, a po chwili nic nie mogło powstrzymać jej łez. Przed jej oczami ponownie ukazał się obraz jej męża, leżącego na ziemi, nie wykazującego żadnych znaków życia…
        Doradca jeszcze chwilę stał przy Zelcie, czekając aż ta się uspokoi. Następnie, gdy kobieta rzeczywiście była zdolna jasno myśleć, poprosił strażników, aby odprowadzili damę pod jej posiadłość. Bemoux ruszył do zamku, niepokojąc się. Marszczył brwi w zastanowieniu, pośpiesznie wchodząc po kamiennych schodach. Udał się wprost do swojej komnaty, gdzie natychmiast rzucił się w wir poszukiwań listów z Sealumy. Listów, które być może zawierały więcej wskazówek, niż początkowo uważał.

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (21-04-2019 o 21h47)


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#55 21-04-2019 o 22h41

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


       Neasa, chcąc zająć swoje myśli, rysowała. Nadal jednak w głowie miała twarz martwego kapitana. Jego śmierć nie była przypadkowa, co do tego była pewna. Jednak kto za tym stał? Tego jeszcze nie wiedziała. Dopiero po opuszczeniu zachodniego skrzydła, Leere poczuła się po części odpowiedzialna za tajemnicze zgony. Wiązały się ze sobą, to było pewne. Wiedziała, że kapitan, który zginął podczas obchodów święta na zakończenie Parodh, został otruty, tak samo, jak poprzedni. Ale nadal nie miała pojęcia, co takiego się stało. I to ją niemiłosiernie trapiło. Kiedy już zaczęła uczestniczyć w życiu społecznym, to... Chciała się dowiedzieć czegoś więcej. Zainteresowała się tym w momencie, kiedy po raz kolejny była tak blisko śmierci.
       Tę samotność Leere przerwało przybycie króla. Dziewczyna nawet nie oderwała wzroku od kartki. Mężczyzna trzasnął drzwiami komnaty, które zamknęły się z hukiem. Jednak nawet to nie sprawiło, aby dziewczyna zwróciła na niego większą uwagę. Nie odrywała ręki od kartki, kontynuując rysowanie. Zupełnie tak, jakby była w jakimś transie. Ten jednak różnił się od tego, kiedy powędrowała do podziemi, znajdując martwe ciało więźnia.
       - Zataiłaś to przede mną? Wiedziałaś, że umrze - oświadczył ostro król. Neasa zacisnęła usta, zastanawiając się nad jego słowami.
       - Nie miałam pewności, Wasza Wysokość. Nie chciałam ci psuć wieczoru tymi tragicznymi wieściami, które nie były potwierdzone. Poza tym, wspominałam, że coś złego się może stać, królu - odparła, nie przerywając swojego zajęcia. Króla słowa Leere rozzłościły jeszcze bardziej. Podszedł do stolika, na którym dziewczyna rysowała, po czym uderzył w niego mocno zaciśniętą w pięść dłonią.
       - Nie kpij ze mnie, Neasa! I skup się na tym, co do ciebie mówię - powiedział, a właściwie niemal krzyknął władca, co sprawiło, że Neasa wypuściła kawałek węgla z dłoni i odchyliła się nieco, gdy król pochylił się nad nią. Przełknęła nerwowo ślinę i odetchnęła cicho.
       - Wybacz mi, Wasza Wysokość. Ale... - zaczęła, jednak wtedy poczuła ból głowy i nagłe osłabienie. Przymknęła oczy, a jej oddech stał się cięższy. Król zmarszczył brwi, uspokajając się nieco i podtrzymał dziewczynę, aby nie zleciała z krzesła. Neasa szybko wróciła do normalności. Przechyliła lekko głowę, po czym zerknęła na swój zeszyt. - Muszę zobaczyć ciało. I miejsce, w którym umarł - powiedziała cicho i  ponownie przeniosła wzrok na króla. Ten odsunął się i wyprostował.
       - Jeśli to ma coś dać, to w porządku. Mój doradca będzie ci towarzyszył - odparł król, na co Neasa jedynie przytaknęła. Władca, po krótkiej rozmowie, opuścił komnatę dziewczyny, pozostawiając ją samą. Miała dziwne przeczucia... Że to może jej coś dać. Być może naprowadzi ją na coś więcej. Zauważyła, że w momencie, kiedy jest bliżej osoby umierającej, bądź tego miejsca, wie więcej. I w momencie, kiedy jest z nią Slaine, jej przeczucia się zwiększają.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#56 21-04-2019 o 23h17

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Slaine wpatrywał się pustym wzrokiem w swoje dłonie, które bezwiednie leżały na biurku, jeszcze nie tak dawno umazane krwią. Jego mina sprawiała wrażenie skupionej, lecz mężczyzna myślał o zbyt wielu rzeczach na raz. Pogubił się we własnych myślach. Zbyt wiele informacji przetwarzał jego mózg, przez co każda przeplatała się ze sobą, tworząc istny chaos. Chaos, który jedynie skutkował większą i większą ilością nowych myśli, wskazówek i błahostek, które być może znaczyły więcej, niż Bemoux by tego chciał. Przeczytał listy kilkukrotnie. Tajemniczy statek, skrzynie pełne niezidentyfikowanych przedmiotów. Zniknięcie marynarza. Slaine przeczuwał… Nie, on wiedział. On wiedział, że to najistotniejsze informacje ze wszystkich. Jednak posiadając je, jednocześnie nie miał nic. Nic, co wskazałoby drogę.
        Późna to była pora, gdy wreszcie zebrał swoje przemyślenia w jedno miejsce i na nowo wróciła mu jasność umysłu. Choć tak wiele miał wskazówek, trudno było połączyć je w całość. Bemoux wstał wreszcie i po cichu przekradł się do zachodniego skrzydła. Obiecał Neasie, że przyjdzie jeszcze, a tej obietnicy nie zamierzał złamać. Poza tym, pomimo iż nie wierzył zanadto w zabobony, czuł, że panienka Leere… Nie, toż to była głupota. Myśli szaleńca wręcz! Nie, nie mógł nawet tak myśleć.
        Stanął przed drzwiami i zapukał w nie czterokrotnie. Wziął głęboki oddech, lecz nie przybierał żadnej maski, nie tym razem. Sprawa była zdecydowanie zbyt poważna, by bawić się w szarmancję i głupkowate uśmieszki. Był szczerze zaniepokojony ostatnimi wydarzeniami i przypływem informacji, dlaczego miałby to ukrywać przed dziewczyną, która widocznie zdawała sobie sprawę z powagi sytuacji?
        Neasa wkrótce otworzyła drzwi i wpuściła gościa do środka. Slaine niemalże od razu skierował się w stronę stolika i usiadł na krześle, zupełnie zapominając o manierach. Wpatrywał się w przestrzeń przed sobą, po czym nagle oprzytomniał. Wstał gwałtownie i spojrzał na brązowowłosą.
        - Proszę wybaczyć… Zmęczenie widocznie i mnie dopadło, panienko – przeprosił szybko, skłonił się jeszcze, po czym ponownie usiadł na krześle. Rzeczywiście odczuwał zmęczenie. Nie spuszczał wzroku z Neasy, gdy w końcu zapytał o jej samopoczucie. - Jak panienka się czuje? Czy lepiej panience?
        - Tak… Tak mi się wydaje – odpowiedziała, lecz Slaine doskonale wyczuł nutę niepewności w jej głosie. Pokiwał głową i zamilkł na moment, zerkając co i rusz na swoje dłonie. Nie wiedział jak zapytać… W końcu jednak westchnął i ponownie wlepił swe szare spojrzenie na Neasę.
        - Panienko Leere… Ten krzyk… Jak? – zapytał cicho, nie rozumiejąc tak naprawdę niczego. Neasa z każdym dniem zdawała się być większą zagadką i coraz mniej Bemoux wydawało się, że dziewczyna była szalona. Trudno było to pojąć…
        - Nie umiem wyjaśnić, skąd się bierze... Nie wiem tego. Krzyczę, gdy wiem, kiedy ktoś umrze. Tak jak w przypadku kapitana – odpowiedziała. Dziewczyna nerwowo bawiła się sukienką, a jej spojrzenie unikało tego Slaine’a. Mężczyzna pokiwał głową na znak, że rozumie, podczas gdy tak naprawdę wciąż nie wiedział nic. Nie był w stanie tego zrozumieć, być może wcale nie chciał.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#57 21-04-2019 o 23h47

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


       Wkrótce po królu przyszedł Slaine, dokładnie tak, jak się zapowiedział. Wyglądał na wykończonego i Neasie zdawało się, że był... Zagubiony? Jakby nie potrafił zrozumieć tego, co się stało. Sama Leere nie potrafiła pojąć niektórych rzeczy, ale zmagała się z tym od zawsze. Natomiast Slaine nie należał do osób nazbyt przesądnych i wierzących w siły wyższe. Neasa zdawała sobie sprawę, że zapewne nie uważał, aby jej dar był prawdziwy. Że tamta sytuacja była czystym przypadkiem. Jednak teraz... Teraz to wszystko mogło się zmienić. Jeśli oczywiście Bemoux będzie chciał uwierzyć. I będzie na to gotów. Ale oczywiście dziewczyna nie zamierzała go do niczego zmuszać. Mogła poczekać. Jednak prawda była taka, że jeśli nie spojrzy na tę sprawę głębiej, nie odkryje jej sedna zbyt szybko.
       - Rozmawiałam przed chwilą z królem - zaczęła dziewczyna, po czym usiadła naprzeciw mężczyzny. Nadal starała się unikać jego wzroku, ale tym razem nie tak uporczywie, jak przed sekundą. - Mam dziwne przeczucie i... Chciałabym to sprawdzić. Król chciał, abyś to ty mi towarzyszył - dodała całkiem poważnie, zaciskając usta.
       - W takim razie dobrze, panienko. Co chciałabyś sprawdzić? - spytał, w głos mężczyzny wkradła się delikatna podejrzliwość, której jednak Neasa nie wyczuła. Spuściła zaraz wzrok i wypuściła powietrze z ust.
       - Prawdę powiedziawszy... Nie jestem pewna. Mam wrażenie, że straż oraz król coś przeoczyli. No i zorientowałam się, że gdy jestem bliżej śmierci, mogę dowiedzieć się więcej. Zresztą, właśnie na to liczy król. Obawia się, że wkrótce spotka ten sam los również jego - odparła niepewnie. W końcu zawsze mogła się mylić. Nie miała pewności, że jej przeczucie jest w stu procentach prawdziwe.
       - To znaczy? O czym panienka mówi? Jak to "bliżej śmierci" panienka wie więcej? - spytał zdezorientowany Slaine. Neasa natomiast uśmiechnęła się słabo. Założyła kosmyk za ucho, zagryzając dolną wargę.
       - Sądzę, że im bliżej jej źródła jestem, tym mogę dowiedzieć się więcej o jej przyczynie - powiedziała, jednak miała wrażenie, że niczego tym nie wyjaśniła. Odetchnęła cicho, wbijając swoje spojrzenie w Bemoux. - Wiem, że na razie niczego nie rozumiesz. Ja też nie do końca... Nie mam pojęcia, kim, albo czym jestem, ale mogę pomóc. A przynajmniej spróbować, bo do tej pory... Nie czułam tego aż tak mocno - dodała, czując się równie zagubiona, co Slaine. Mimo że wiedziała, iż wie, albo może dowiedzieć się więcej, to obawiała się tego. - Król uważa mnie za jasnowidza, ale to nie tak, że umiem przepowiadać przyszłość. Widzę i czuję śmierć oraz mam przeczucia z nią związane. Ja... Wiedziałam, że coś stanie się na obchodzie święta, ale to zbagatelizowałam. Być może... Gdyby nie to, kapitan dalej by żył - powiedziała w pewnym momencie, spuszczając wzrok. Zacisnęła obie dłonie, nie mogąc opanować myśli. Nie w tym momencie.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#58 22-04-2019 o 10h57

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Niegdyś dziwna kobieta opowiadała małemu Bemoux, że jego przyszłość będzie interesująca, lecz jednocześnie na tyle zawiła i mroczna, że Slaine nie raz śnił koszmary na ten temat, gdy był dzieckiem. Do tej pory nie odkrył tożsamości kobiety. Zresztą, zapewne była już martwa, zakopana pod ziemią, a stamtąd raczej nikt nie wracał i nie ożywał. Mimo dziwnej aury, którą roztaczała staruszka, młodzieniec wierzył jej wtedy. Szczerze wierzył. Jednak jako dorosły mężczyzna zapomniał o przestrodze i nie zauważył, że słowa kobiety rzeczywiście powoli się spełniały.
        Doradca wpatrywał się w Neasę. Bolała go głowa, nie był w stanie myśleć trzeźwo. Nie rozumiał niczego. Bądź tak naprawdę nie chciał zrozumieć. Nie chciał dopuścić do siebie myśli, że istniała siła wyższa, że istniała… magia. Magia, czy jakkolwiek mógł nazwać to przekleństwo. Nic już nie miało sensu, a z każdym słowem panienki Leere głowa Slaine’a bolała coraz mocniej. Zawsze był osobą niewierzącą, sprzeciwiającą się wszystkiego mu narzucał mu świat i wychowanie rodziców. Nie wierzył w żadne przepowiednie, wyrocznie, a tym bardziej magię. Pokręcił głową i prychnął cicho.
        - Panienka wie, że jestem sceptykiem – zaczął. Wciąż był zdezorientowany, lecz obudził się w nim zmysł obronny, który narzucał postawę sceptyczną, nawet jeśli wszystkie słowa Leere być może miały więcej sensu niż Slaine przypuszczał. - Wiem tyle, że Król panienki słucha. Nie wiem, czy to rzeczywiście jakiekolwiek przepowiednie… Być może panienka kimś… Czymś jest, lecz ja nie posiadam takiej wiedzy – skomentował. Miał mętlik w głowie.
        - Panienka nie mogła pomóc. Trucizna została podana kilka dni wcześniej w poprzednim przypadku. Podejrzewam, że i tym razem tak było. Także niech panienka się nie przejmuje… Kapitan Rilet widocznie musiał umrzeć – odparł dosłownie po chwili z goryczą w głosie. Teraz, gdy jeden z jego najlepszych sojuszników na zamku został zamordowany, miał jeszcze większą motywację, do odkrycia tożsamości truciciela. I wtedy z zimną krwią ukarałby zdrajcę.
        - Zdaje się, że nikt takiej wiedzy nie posiada – odpowiedziała na poprzednie słowa Slaine’a i uśmiechnęła się słabo. - Być może… Slaine, powinniście być bardziej uważni. Mam przeczucie, to nie koniec, a raczej dopiero początek – dodała po chwili, poważniejąc. Bemoux spojrzał na Neasę. W jej głosie dało się wyczuć lekką troskę. Zmarszczył brwi. Czyżby bała się także o niego? Nie, głupota. Nikt o zdrowych zmysłach nie atakowałby Slaine’a Bemoux. Nie, kiedy stał nad nim cały ród. Nawet jeśli byli posprzeczani, swój swego obronił w każdej sytuacji, a rodzina doradcy należała do niezwykle mściwych.
        - Zapewne już jutro zostanie zwołana rada… Będzie to długi dzień. Kiedy panienka chciałaby sprawdzić… to coś, czymkolwiek to jest? – zapytał po chwili ciszy.

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (22-04-2019 o 13h40)


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#59 22-04-2019 o 11h32

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


       Neasa wiedziała, że Slaine nie rozumie z tego zbyt wiele. Bronił się przed tym, jak tylko mógł. Jakby nie chciał uwierzyć, że istnieje siła, której nie da się wytłumaczyć za pomocą rozumu. Że jej dar był prawdziwy, a Leere niczego sobie nie wymyślała. W końcu mężczyzna był świadkiem tego, co jej krzyk zrobił. Nie wiedziała, czemu tak uparcie twierdził, że to brednie. Chociaż miała wrażenie, że Slaine miał coraz większe wątpliwości co do tego. Nie było tutaj miejsca na racjonalne myślenie. Nie, kiedy umierało coraz więcej osób. Do tego zaczynał tworzyć się schemat. Dwie takie same śmierci to nie mógł być przypadek. Poza tym, zginęło dwóch kapitanów. Jakby mordercy zależało na usunięciu ważnych jednostek z dworu. Ale pytanie brzmi - po co? Dlaczego to robi? I kim ten ktoś jest? Cóż, tego należałoby się dopiero dowiedzieć. Zapewne jeszcze kilka tygodni wcześniej nie dotyczyłoby to Neasy bezpośrednio. Teraz także, ale jednak dziewczyna czuła się związana z tą sprawą. Dlatego nie chciała tak po prostu zamykać się w swojej komnacie i pozwolić działać innym, jakby jej zupełnie nie było. A przecież mogła pomóc. Może minimalnie, ale jednak.
       Leere obawiała się również o życie Slaine'a. Wiedziała, że umrze, ale... Ale nie teraz. Nie w taki sposób. A jednak miała złe przeczucia. Dlatego chciała, aby był bardziej ostrożny. Inaczej podobny los spotka również jego. A przecież doradca króla może być na celowniku wielu osób.
       - Najlepiej jeszcze przed radą. Tak więc... Jutro z samego rana. O ile będziesz na siłach, bo... Wyglądasz na co najmniej wykończonego i zdezorientowanego - odparła dziewczyna, przyglądając się Bemoux.
       - Może i jestem nieco zmęczony... Ale jutro zjawię się z samego rana, o to niech się panienka nie martwi - odpowiedział mężczyzna, posyłając Leere blady uśmiech. Dziewczyna przytaknęła jedynie na jego słowa, po czym odetchnęła cicho, zaciskając usta.
       - Dziękuję. Bardzo zależy mi na twojej obecności tam - stwierdziła po chwili. Czuła, że przy Slainie może dowiedzieć się czegoś więcej. Dlatego cieszyła się, że to akurat jemu król zlecił to zadanie towarzyszenia jej. [/color=#d49dd0]- Powinieneś już iść i odpocząć[/color] - dodała jeszcze, po czym posłała mężczyźnie delikatny, pokrzepiający uśmiech. Wiedziała, że może być mu ciężko oswoić się z tą sytuacją. Dla każdego byłoby to ciężkie. Zwłaszcza, że królestwo przeżyło kolejną stratę.
       - Dobrze... Dziękuję za dzisiaj, panienka świetnie tańczy. Miłej nocy - odpowiedział Bemoux, wstając i kłaniając się. Neasa również stanęła na równych nogach, aby pożegnać się z doradcą.
       - Do zobaczenia, Slaine - powiedziała niezbyt głośno, kiedy to mężczyzna opuszczał jej komnatę. Odetchnęła cicho, podchodząc do łóżka i opadła na nie ciężko. Nie do końca tak wyobrażała sobie ten wieczór.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#60 22-04-2019 o 15h01

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png

1 dzień III miesiąca Yofes - 293 rok


        Co chwila Slaine przewracał się z boku na bok podczas snu. Na jego twarzy widniał grymas. Być może grymas bólu? Co i rusz zaciskał pięści na pierzynie czy poduszkach. Oddychał ciężko i nic w tamtej chwili nie mogło go uspokoić. Koszmar, który go nawiedził, był jednym z najgorszych w ostatnim czasie. On, zupełnie nagi, znajdował się pośród chmur. Nagle wszystkie zaczęły zmieniać odcień z śnieżnobiałego na coraz ciemniejsze i ciemniejsze, i ciemniejsze… W końcu były niemal czarne. Odczuwał wilgoć na swojej twarzy, krople deszczu, który zbierał się pośród chmur. Wtedy powietrze rozdarł huk tak głośny, że z uszu Slaine’a zaczęła lecieć krew. Ból był nie do zniesienia. Krzyczał, kiedy pojawił się pierwszy piorun. Kierował się wprost na niego, a wtedy…
        Obudził się. Gwałtownie usiadł na łóżku, a z jego czoła lał się pot. Rozejrzał się nieprzytomnie po swojej komnacie, jakby nie wierzył, że to co widział przed chwilą było jedynie złym snem. Przetarł oczy dłońmi. Cały się spocił. Przeklął w starym języku i postawił stopy na podłodze. Koniecznie musiał wziąć kąpiel, jednak nie wiedział ile miał czasu. Spojrzał w stronę okien. Słońce powoli wschodziło. Tak więc musiał szybko się obmyć z potu, bo nie dość, że czekało go spotkanie z panienką Leere, to jeszcze szykowała się rada.
        Niedługo potem szedł już przez korytarze zachodniego skrzydła. Obmył się zimną wodą, co dodatkowo pomogło mężczyźnie w zupełnym przebudzeniu się. Jego umysł musiał działać na pełnych obrotach i nie mógł pozwolić sobie na błędy. Nie w tak ciężkiej sytuacji.
        Stanął przed ciemnymi, masywnymi drzwiami. Wziął głęboki wdech. Wciąż nie rozumiał co miało miejsce na zamku, ani… Kim, bądź czym była Neasa. Tak czy siak, w tym wypadku chyba wolał żyć w niewiedzy. Zapukał czterokrotnie pięścią w stare drewno, a po chwili drzwi uchyliły się i wyjrzała zza nich panienka Leere.
        - Dzień dobry, panienko Leere. Czy jest panienka gotowa? – zapytał, przywdziewając uśmiech, choć był niewiarygodnie zmęczony. Nie dość, że poprzedni dzień należał do ciężkich, to jeszcze nocą nawiedził go koszmar.
        - Jak nigdy – odpowiedziała z pewnością siebie.
        Chwilę potem szli tuż obok siebie przez korytarze. Slaine nie miał pojęcia, czego szukała dziewczyna. Nie wiedział, co miała na myśli mówiąc, że straż i król przeoczyli coś. Co to takiego mogłoby być? Neasa być może sama nie wiedziała, o czym zresztą wspomniała, lecz Bemoux nie wierzył jej. Musiała wiedzieć cokolwiek…
        Naesa zaprowadziła Slaine’a na dziedziniec. Mężczyzna przystanął na moment, nie rozumiejąc. Czyżby… Czyżby przyszła zobaczyć miejsce śmierci kapitana Rileta?
        - Panienko, co tutaj robimy? – zapytał, nie wiedząc już nic. Na miejscu zbrodni nie było niczego, co mogłoby się przydać. Kapitan został otruty w innym miejscu niż to, w którym tragicznie zginął.

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (04-05-2019 o 17h38)


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#61 22-04-2019 o 15h50

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


       Neasa nie mogła spać w nocy. Nawiedzały ją przeróżne myśli. Było ich tyle, że rozbolała ją głowa. Jakby te wszystkie głosy, które odzywały się w jej umyśle, próbowały jej coś powiedzieć. Problem w tym, że dziewczyna nie mogła kompletnie zrozumieć ich słów. I właśnie to nie dawało jej spokoju. Ostatecznie zasnęła, ale nawet we śnie te tajemnicze zgony nie opuszczały jej na krok. Chciała jak najszybciej dowiedzieć się prawdy. Dlatego też rano, kiedy tylko wstała, była tak zdeterminowana, że nawet nie zjadła śniadania. Czekała niecierpliwie na Pannę Senarę, która przyszła, aby pomóc jej się ubrać. Jednak tym razem dziewczyna robiła wszystko szybko, wyręczając w niektórych rzeczach kobietę, która, według Leere, była zbyt wolna. A Neasie zależało na czasie. Chciała poznać prawdę i odkryć ten schemat, którym posługuje się morderca. Bo te śmierci z pewnością przypadkowe nie były. Nie mogła tylko zrozumieć, co z tym wspólnego miał więzień, który popełnił samobójstwo.
       Kiedy przybył Slaine, dziewczyna poczuła jeszcze większą determinację. Chciała odkryć, kto zabija ludzi na zamku, bo... Bała się, że śmierć Slaine'a może nadejść szybciej, niż dziewczyna przewidziała. Dlatego też podążyli do miejsca, w którym wczorajszego wieczora zginął kapitan Rilet. Miała przeczucie, że właśnie tam coś znajdzie. I być może pomoże to w rozwikłaniu tej dziwnej zagadki. Zagadki, przez którą niestety ginęli ludzie. Neasa wiedziała, że to nie koniec śmierci. Niestety nie miała na to żadnego wpływu. Nawet jeśli przewidzi, że ktoś umrze, ona go nie uratuje. Nie miała na nią wpływu, jedynie przepowiadała śmierć.
       - Szukamy wskazówki - oświadczyła dziewczyna, rozglądając się po dziedzińcu. Uniosła w pewnym momencie głowę i spojrzała w niebo. Było dzisiaj wyjątkowo zachmurzone. W momencie, kiedy wstawała, słońce wyłaniało się zza horyzontu i nic nie wskazywało na burzę. Ale wychodzi na to, że pogoda lubi płatać figle. W momencie, kiedy Neasa opuściła wzrok, jej oczom ukazała się sytuacja z wczoraj. Zupełnie tak, jakby cofnęła się w czasie. Zmarszczyła brwi i rozchyliła lekko wargi, przechylając głowę w bok. Ludzie uciekali z dziedzińca w popłochu, a strażnicy zajmowali się ciałem. Z początku jedynie przykryli je materiałem, ale gdy zrobiło się pusto, zabrali ciało. I wtedy zawiał mocny wiatr. Leere zakryła oczy przedramieniem, zaciskając powieki. Coś poczuła... Odwróciła się w drugą stronę i ruszyła przed siebie, kucając przy kwiatach, które były ozdobą święta. Zerwała jeden z nich, w tym momencie powracając do rzeczywistości. Był uschnięty. Dokładnie tak, jak reszta tych, które się tu znajdowały. Dekoracje nie zostały jeszcze sprzątnięte. Dlatego dziewczyna mogła stwierdzić, że tylko te kwiaty ucierpiały. Neasa uniosła kwiat i dmuchnęła na niego. Pojawiła się mała chmura dymu, zupełnie tak, jakby roślina była zakurzona. Ale nie był to kurz. Raczej coś zupełnie innego.
       - Slaine... Gdzie dokładnie zginął kapitan Jorah? - spytała, odwracając się w stronę mężczyzny. Musiała sprawdzić, czy w tamtym miejscu stało się to samo.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#62 22-04-2019 o 19h57

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Ród Bemoux od wieków miał związek ze śmiercią. Tragiczne wypadki w ich pobliżu, tajemnicze zgony, morderstwa, odbieranie sobie życia przez ich znajomych. Wszystko zawsze miało dla nich jakiś sens, którego Slaine nie potrafił zrozumieć za młodu. Nie wiedział, że i jego dotknie śmierć, w takim tego słowa znaczeniu, że w jego życiu będzie jej wiele. Być może nigdy go nie opuści. Mężczyzna zaczął rozumieć opowieści rodziny dopiero w momencie, gdy po ukończeniu lat piętnastu na jego oczach strażnik miasta uśmiercił mieczem kobietę, która okazała się niewinną. Slaine pamiętał postrach, który panował w mieście i przede wszystkim pamiętał zapach krwi. Nie przeszkadzał mu ani trochę. Do tej pory przyzwyczaił się do śmierci, czy to na polu bitwy, na dworze, w mieście, na morzu… Gdziekolwiek. Jednak ta sprawa, która właśnie miała miejsce? Nigdy nie spotkał się z seryjnym mordercą, z trucicielem…
        - Wskazówki? – powtórzył prawie bezgłośnie Slaine, który ze zmrużonymi oczami przyglądał się zachmurzonemu niebu. Pogoda ani trochę mu nie odpowiadała. Nie, kiedy nie tak dawno wybudził się z jednego z najgorszych koszmarów w całym jego życiu. Poczuł nagle dziwne mrowienie w całym ciele. Mruknął coś niewyraźnie pod nosem, po czym potrząsnął głową. Nie, zdawało mu się. Nic mu nie było, a to? Jedynie złudzenie, wywołane wspomnieniem przeraźliwej burzy ze snu.
        Bemoux skupił swe spojrzenie na ruchach Neasy. Dziewczyna zachowywała się co najmniej dziwnie. Obserwowała w milczeniu kamienną posadzkę, a potem nagle zasłoniła oczy przedramieniem, jak gdyby wiatr zawiał prosto w jej twarz. Jednak Slaine nie odczuł niczego. Zdezorientowany podszedł bliżej. Panienka Leere nagle odwróciła się w drugą stronę i podeszła do kwiatów, będących tegoroczną ozdobą na zakończenie pory Parodh. Doradca zmarszczył brwi i przykucnął obok dziewczyny. Gdy Neasa dmuchnęła na kwiat, uniosła się nad nim mała chmurka kurzu, tworząc mały dymek.
        - Wiem jedynie, że na piętrze zachodniego skrzydła… Bodajże niedaleko panienki komnaty. Dlaczego panienka pyta? – odparł. Jego twarz wyrażała skonsternowanie. Slaine nie miał pojęcia co działo się wokół niego. Odkąd poznał Neasę, wszystko zdawało się komplikować. Nie rozumiał nic, nie chciał dopuścić do siebie myśli, że wszystko w co tak uparcie nie wierzył i wypierał się tego, mogło okazać się prawdą. Ale nie, nie… Magia nie istniała, wyrocznie nie istniały, bogowie nie istnieli. Było to jedynie wymysłem, na pewno…
        - Nieważne już, po prostu panienkę zaprowadzę. Panienka pewnie sama odnajdzie miejsce – uśmiechnął się blado. Miał serdecznie dość tej gonitwy myśli. Przedtem próby odszukania zdrajcy na zamku zdawało się być taką prostą sprawą. Śmierć kapitana Jorah miała być jedyną, a tymczasem zginął kolejny. A po trucicielu nie było śladu.

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (22-04-2019 o 19h58)


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#63 22-04-2019 o 23h09

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


       Neasa nie wiedziała, co to może oznaczać, ale za to wiedziała, że mogło mieć związek ze śmiercią. Dlatego chciała zobaczyć miejsce zgonu Kapitana Jorah. Miała przedziwne wrażenie, że tam znajdzie to samo. Jej zapewne nic to nie da, ale może osobom, które się tą sprawą zajmują, rozjaśni nieco sytuację. Taką miała nadzieję. Nie chciała, aby więcej ludzi zginęło, jednak wiedziała, że jest to nieuniknione. Niestety, ale śmierć wisiała nad zamkiem niczym czarna chmura burzowa. Nie dało się jej w żaden sposób przepędzić. Nieważne, jak bardzo każdy by się starał, nieważne, jak wcześnie Leere przewidzi czyjś zgon... Nie było możliwości, aby zmienić bieg wydarzeń. Można było jedynie odkryć tożsamość mordercy. A to... Wydawało się być trudniejsze. Jakby coś przeoczyli. Nie zwrócili na coś uwagi. Truciciel działał schematycznie. Ale jednocześnie był sprytniejszy, niż większość ludzi na zamku. Dlatego Neasa miała coraz większe wątpliwości, czy uda im się w ogóle odkryć, kim on jest. Jak na razie... Byli w kropce.
       - Slaine... Ja wiem, że możesz się teraz czuć zdezorientowany, ale zaufaj mi. Ten jeden raz. Mogę się mylić, bo kieruję się jedynie swoją intuicją, ale... Chyba coś znalazłam - oświadczyła dziewczyna, kiedy kierowali się w stronę zachodniego skrzydła. Własnie tam jakiś czas temu zginął kapitan Jorah. Neasa miała przeczucie, że i tam coś znajdzie. I... Doskonale wiedziała, co. Chciała tylko potwierdzić swoje przeczucia. Gdy znaleźli się na korytarzu, Leere rozejrzała się, podchodząc do jednej ze ścian. Szła dalej, ale w pewnym momencie uniosła dłoń i sunęła nią po zimnej powierzchni ściany. Wsłuchiwała się w ten dźwięk, kompletnie ignorując wszystko wokół. Słyszała, jak ktoś upada na ziemię. Słyszała krzyki oraz... Siebie. Jej oddech przyśpieszył. Odsunęła dłoń od ściany i zacisnęła ją w pięść. Pochyliła się i przejechała palcami po szczelinie w podłodze. Spojrzała na swoje opuszki, marszcząc brwi. Przełknęłam nerwowo ślinę, po czym wyprostowała się i zbliżyła do Slaine'a.
       - Obaj Kapitanowie zginęli w ten sam sposób, prawda? Wydaje mi się, że to może mieć jakiś związek z tą trucizną... Tylko jeszcze nie wiem... Jaki - zaczęła Neasa, odwracając na moment wzrok. - Po obu ciałach został popiół. Podobno zwłoki wyglądały tak, jakby były spalone. Myślisz, że ten popiół może być pozostałością po truciźnie, jakimś efektem ubocznym, albo... Nie wiem, mieć z nią powiązanie? - spytała, znowu przenosząc wzrok na Slaine'a. Leere już nawet nie musiała oglądać ciała. Bardziej interesowały ją miejsca, w których kapitanowie zginęli. I zdaje się, że znalazła coś, co mogło pomóc Slainowi odpowiedzieć chociaż na niektóre pytania. A przynajmniej taką miała nadzieję. Przecież zawsze mogła wysilić się bardziej, prawda? Postarać poszukać czegoś więcej. W tym momencie odczuwała naprawdę ogromną motywację.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#64 23-04-2019 o 21h05

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Wszystkie sprawy, w których Slaine pomagał do tej pory, były stosunkowo normalne. Kradzieże, rabunki, bijatyki, czasami morderstwo, ale najczęściej przypadkowe… Ewentualnie wykonane w bardzo abstrakcyjny sposób na zdradzającym mężu, albo ogólnie rzecz biorąc – dupku, jak to zwykli określać na wsi. Zapewne nie oznaczało to  niczego miłego, wręcz przeciwnie. Tak czy siak, Slaine nie znał dotychczas tak skomplikowanej sprawy. Nadmiar informacji blokował przepływ tych nowych, a i one niewiele pomagały. Wszystko jednocześnie miało sens połączone i go nie miało, jakby były to elementy innych układanek, nie związanych ze sobą nawet elementem wspólnym.
        Slaine wpatrywał się w Neasę, po czym po chwili zastanowienia kiwnął głową. Tak naprawdę nie miał wyjścia. Do tej pory panienka Leere… Choć trudno było to przyznać Bemoux, dziewczyna pomogła. I pomimo faktu, że nie miała bezpośrednio związku z żadną ze śmierci, w przedziwny i niezrozumiały dla mężczyzny sposób, była z nią połączona. Być może jej słowa, kiedy mówiła o… czuciu śmierci, miały sens? Nie, niemożliwe.
        Obserwował jej ruchy, gdy ta wędrowała po korytarzu, dotykając zimnej kamiennej ściany. Sunęła po niej dłonią, jak gdyby szukała sekretnego przejścia w zamku i czekała, aż kamień schowa się w głąb ściany pod jej dotykiem. Jednak w końcu zatrzymała się, a wraz z nią Slaine. Stanął nieruchomo, nie wiedząc co się dzieje. Rozejrzał się, jakby miało mu to pomóc w zrozumieniu przedziwnego zachowania Neasy. Brązowowłosa przez chwilę robiła coś przy szczelinie w podłodze, lecz potem, nieco nerwowa, wyprostowała się i podeszła do niego.
        - Owszem, zginęli w ten sam sposób… Już nie zapytam, skąd panienka wie o „spalonych” ciałach – mruknął, nieco podejrzliwie. Jakim cudem dziewczyna wiedziała o tylu rzeczach? To również było niepokojące, lecz Slaine jakimś cudem wiedział, że to nie Neasa była trucicielem. Dziewczyna ledwo znała świat na zewnątrz, była taka… niewinna. Jak mogłaby zrobić cokolwiek złego i tak dobrze zorganizowanego pod wieloma względami jakiemukolwiek człowiekowi? Była czysta, biała niczym jej suknie, nieskażona złem tego świata… Poza śmiercią. Lecz i śmierć, zdaniem Bemoux, była czysta, Oczyszczająca.
        - Popiół? To było tym kurzem? Dziwne… - odrzekł, marszcząc brwi na moment. Popiół mógł mieć sens, choć… Jakim cudem znalazłby się na miejscu śmierci? Nie, nieważne. Ważne było to, że łączył się z wyglądem ciał. Z tym, że zdawać by się mogło, iż zostały spalone. - Obawiam się, panienko, że jest to możliwe. Jednakże wciąż nie wiemy, co jest śmiercionośnym składnikiem trucizny – westchnął.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#65 23-04-2019 o 21h29

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


       Dziewczynie na myśl nie przychodziło nic. Jaki związek mógł mieć popiół z tymi zgonami. I fakt, że ciała wyglądały tak, jakby były spalone. Jak dla niej, to wszystko nie trzymało się kupy. Nie wiedziała, kto otruł, wiedziała tylko, jak do tego doszło. Nie wiedziała również, czego użyto. Jednak miała przedziwne wrażenie, właśnie znalazła wskazówkę. Wskazówkę, z którą już będzie musiał sobie poradzić Slaine. Jej król pozwolił jedynie na obejrzenie ciała i miejsca, w którym kapitanowie zginęli. Według władcy, dziewczyna nie miała rozwiązywać tej zagmatwanej zagadki, tylko wiedzieć. Znać na nią odpowiedź. Problem w tym, że nie znała. Miała tylko kilka elementów, które za nic nie chciały jej się złożyć w całość. Nie miała pojęcia, co powinna z nimi zrobić. Jednak wiedziała, że swoimi podejrzeniami może nakierować Bemoux na odpowiedź.
       - Po prostu je... Widziałam - odparła ze wzruszeniem ramion, mimo wszystko, chcąc wyjaśnić mężczyźnie, skąd wzięła się jej wiedza na ten temat. Widziała je w... Em, swojej podświadomości? Chyba tak to mogła nazwać. Jednak nic a nic jej to nie dało. Nie było to elementem tej układanki, którą starała się złożyć w całość. Było to jedynie faktem. Być może... Powinna zajrzeć głębiej? Być może wtedy dojdzie do sedna problemu. - Ale macie punkt zaczepienia. Chyba nie każda trucizna działa w ten sam sposób. Być może po objawach uda się dojść do tego, co jest tym składnikiem - odparła dziewczyna, odwracając się jeszcze i zerkając na miejsce, gdzie znaleziono ciało kapitana Jorah. Zdaje się, że nic już się nie dowie.
       Przez kolejny tydzień Neasa nie znalazła już nic. Miała jedynie dziwne przeczucia i czasami śniło jej się, jak zostaje spalona żywcem. Budziła się wtedy przerażona. Miała wrażenie, że te jej sny są ściśle związane ze sprawą tajemniczych śmierci. Ponadto, Leere zaczęła częściej opuszczać zachodnie skrzydło. Oczywiście zazwyczaj w towarzystwie Slaine'a. Tego dnia dziewczyna siedziała u siebie i rysowała. Znowu. Ostatnio robiła to bardzo często, chcąc jakoś zająć myśli. Rysowała możliwie wszędzie, gdzie tylko mogła. Czasem nawet po kilka szkiców na jednej kartce. Nie zwróciła uwagi, że mogą one wyglądać... Dziwnie. Po prostu rysowała. Ciemnowłosa zerknęła w stronę okna. Dzisiejszy dzień był wyjątkowo ładny. Słońce świeciło wysoko na niebie, nieskalane żadną, nawet najmniejszą chmurką. Pora roku, która nadeszła te parę dni temu, była aż nazbyt odczuwalna. Robiło się coraz cieplej. Neasa zdecydowanie wolała tak, niż żeby było zimno. Jednak nie to jej siedziało teraz w głowie. Minęło pięć dni. Przez ten czas nie zginął nikt. Mimo to... Leere czuła, że kolejna śmierć zbliża się nieubłaganie.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#66 24-04-2019 o 16h29

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Rada odbyła się tego samego dnia. Slaine przybył do komnaty zamyślony jak nigdy. Słowa panienki Leere krążyły w jego głowie i potrafił wyzbyć się uczucia, że wszystko co mówiła, wszystko co znalazła… Miało sens. Każdy z elementów powoli łączył się. Wiedzieli, że był to ktoś wewnątrz. Użył rzadkiej i bardzo śmiercionośnej trucizny, którego składnika jednakże nie znali. Jednak mieli popiół pozostały po obydwu ciałach, czerwone oczy i spaleniznę… Jakoś łączyło się to w całość, choć Slaine jeszcze nie wiedział jak. Przynajmniej mieli wskazówki… Ale jak mieli odkryć prawdę o trucicielu? Kto nim był, jaki miał motyw?
        Bemoux spędził wraz z innymi czas aż do popołudnia, obmyślając strategię działania. Za zgodą przerażonego monarchy rozkazał pozostałym, w tym także dwójce nowych kapitanów, mianowanych tego samego dnia na zastępstwo zmarłych, wzmocnienie obrony zamku, straży a także zalecił ogromną ostrożność. Każdy ważny obywatel mógł zostać następnym celem, a najbardziej ryzykowali kapitanowie straży.

        6 dzień III miesiąca Yofes - 293 rok

        Minęło tak pięć dni. Cały ten tydzień był męczący dla doradcy. Coraz więcej problemów na zamku oznaczało więcej pracy. Nie miał nawet czasu na spożywanie posiłków i zjadał je dopiero, gdy Król rozkazał mu iść na obiad, nie chcąc stracić zaufanego doradcy przez głód. Koszmar, który przyśnił mu się nie tak dawno temu, powtarzał się każdej nocy, przez co nie mógł spać. Mimo zmęczenia Slaine nie zapomniał o Neasie. Wciąż odwiedzał dziewczynę i pracował na jej zaufanie. Pokazywał jej zamek i przybierał na twarz radosny uśmiech, nie chcąc, aby brązowowłosa zauważyła jego wyczerpanie.
        Tego dnia, jak zwykle, zapukał czterokrotnie do drzwi komnaty panienki Leere. Nim się obejrzał, dziewczyna wychyliła się zza nich, gdy tylko się otworzyły. Oczywiście wyglądała ślicznie jak zawsze, co Slaine, jako kulturalny mężczyzna, musiał pochwalić. Uśmiechał się szeroko, opowiadając zaciekawionej dziewczynie o jednej z podróży do dalekiej wsi, gdzie spotkał samozwańczą czarownicę. Naśmiewał się lekko, lecz bardziej skupił się na przekazaniu faktów.
        Wycieczka obejmowała bardziej rozrywkową część wschodniej wieży, gdzie miały miejsce kwatery najważniejszych mieszkańców zamku, w tym oczywiście samego Bemoux. Jedna z komnat, bardzo przytulna, znajdowała się niedaleko jego komnaty. Nie przebywał tam w ogóle, nie miał czasu. Jednakże zawsze podziwiał atmosferę w pomieszczeniu. Wygodne siedziska obłożone skórą i futrem. Instrumenty stojące w rodu, obrazy na ścianach, malowane przez księżniczki (a te na szczęście miały talent i na obrazy przyjemnie się patrzyło), kwiaty. Dużo czasu spędzili w komnacie, próbując pojąć jak działały niektóre instrumenty.
        W końcu zrezygnowany, acz dobrze bawiący się Slaine podszedł do stolika, na którym niedawno strawę na złotej tacy przyniosła służka. Spragniony sięgnął po złoty kielich, w którym znajdowało się wino. Uniósł naczynie do góry, by się napić.

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (04-05-2019 o 17h39)


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#67 24-04-2019 o 16h55

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


       Neasa dalej spędzała czas ze Slainem i powoli odkrywała coraz to nowsze zakątki zamku. Oczywiście nie wychodziła za jego mury. Na to król się nie zgadzał. Najwyraźniej nie była jeszcze gotowa na takie ekscesy. Ale na razie opowieści Bemoux jej w pełni wystarczały. Można powiedzieć, ze poniekąd zaspokajały jej pragnienie wiedzy. Nie do samego końca, ale jednak. Dowiadywała się o ciekawych faktach, w które nie zawsze Slaine wierzył. Na przykład to odnośnie czarownic. Leere natomiast nie wątpiła w ich istnienie. Tak samo, jak w przypadku syren. Można by stwierdzić, że dziewczyna była zbyt naiwna i wiarygodna. Ale zważając na jej dar... Wszystko było możliwe.
       Tego dnia również Slaine przyszedł do Neasy, aby zabrać ją na mały spacer po innej części zamku. Tym razem miało być nieco przyjemniej. I pomimo że Bemoux starał się ukryć pewne emocje, Leere miała przeczucie, że coś jest nie tak. Ale co? Tego nie była już w stanie stwierdzić. Być może to była kwestia tego, że w ostatnich dniach zginęło aż dwóch kapitanów. Nie wiadomo, kto będzie następnym celem. Bynajmniej nie na tym etapie. Neasa jest w stanie przewidzieć to chwilę przed śmiercią, albo w jej trakcie. A wtedy... Jest już za późno. To znaczy, dziewczyna nie wie o tym, jak dokładnie działają jej "moce". Do tej pory tylko przepowiadała śmierć. Ale ostatnio... Okazało się, że potrafi znacznie więcej. Być może miało to związek z tym, że... Że zaczęła opuszczać komnatę w towarzystwie Slaine'a. Miała wrażenie, że to on wpływał na natężenie jej daru. Dlaczego? To już pozostawało tajemnicą, która mogła nigdy nie ujrzeć światła dziennego.
       Razem ze Slainem udali się do komnaty, która miała głównie zapewniać rozrywkę. Neasa niezwykle zawzięła się odnośnie tych instrumentów. Nie mogła jednak opanować tego, jak działały. Bynajmniej nie na początku. Slaine natomiast zrezygnował i postanowił się czegoś napić.
       - Zaraz to rozpracuję... - mruknęła sama do siebie. I wtedy coś poczuła. Jakby ponownie chłodny wiatr owiał jej całe ciało. Aż się wzdrygnęła. Ten sam wiatr, który czuła na miejscu śmierci kapitana Rileta. Dziwne... Byli w pomieszczeniu. Nie mogła czuć żadnego podmuchu. Przełknęła nerwowo ślinę i uniosła powoli głowę, wzrok przenosząc na Bemoux. Wpatrywała się, jak przysuwa kielich do ust, po czym niemal natychmiast się wyprostowała i ruszyła w jego kierunku. - Slaine! - krzyknęła, chcąc zwrócić na siebie uwagę. Gdy znalazła się obok, złapała mężczyznę za przedramię, zmuszając, aby opuścił rękę z trzymanym złotym kielichem. Był bowiem nieco za wysoko, aby go dostała. Wyrwała naczynie z jego ręki, odsuwając się nieco. Pochyliła się nad nim, wchłaniając jego zapach. Znała go. Nawet za dobrze. Wtedy czerwonej cieczy zaczęło przybywać. Nie było to już wino, a krew. Neasa zaczęła szybciej oddychać. Spróbowała się jednak uspokoić. Przymknęła na chwilę oczy i znowu spojrzała na zawartość kielicha, która wyglądała całkiem normalnie. Zdaje się, że to tylko jej wyobraźnia. Tak... Wyobraźnia.
       Leere miała jednak złe przeczucia. Chciała oddać napój Slainowi, ale zamiast tego odeszła kawałek. W rogu stała duża donica z kwiatami. Dziewczyna przechyliła kielich, wylewając wino prosto do ziemi. Opuściła powoli dłoń, wypuszczając naczynie z ręki i wpatrując się martwo, jak ziemia pochłania czerwoną ciecz.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#68 27-04-2019 o 15h07

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Choć życie jako doradca króla było ryzykowne i niezwykle odpowiedzialne, Slaine nie pamiętał, kiedy ostatnio ktokolwiek próbował pozbyć się go z ważnej pozycji. Częściej to życie władcy było narażane. Co prawda do prawdziwego zamachu ani jego próby nie doszło, w przeciwieństwie do sytuacji ojca obecnego króla, który zginął w Aldron podczas ataku na jego osobę. Wysoce Urodzeni oraz rodziny królewskie zawsze spotykało ryzyko śmierci z rąk zamachowców i zdrajców, nawet własnej krwi. W całej historii Itturii niejednokrotnie zdarzały się takie sytuacje. Historia rodu Bemoux też należała do dość… krwawych.
        Slaine spojrzał nieco zirytowany na dziewczynę, nie rozumiejąc cóż takiego wyprawiała. Właśnie miał wypić wino, bo czuł pragnienie, a panienka Leere nagle krzyknęła i podbiegła do niego. Nie miał pojęcia dlaczego zareagowała tak gwałtownie. Wpatrywał się w brązowowłosą i pozwolił jej zabrać kielich. Nie rozumiał, lecz zaufał, mimo tego, że nie wiedział czy powinien. Neasa zabrała kielich i patrzyła na niego przez jakiś czas, a potem… Podeszła do donicy z kwiatami i przechyliła naczynie.
        - Panienko Leere! Co to ma znaczyć? – zapytał zdezorientowany i podszedł do dziewczyny. Jej czyny były niezrozumiałe dla Bemoux. Podejrzane wręcz. Czyżby w tym kielichu była trucizna…? Nie, niemożliwe. Jego oczy jeszcze bardziej się rozszerzyły ze zdziwienia, kiedy ta szalona myśl przyszła mu nagle do głowy. Głupota, doprawdy! Jak Neasa miała wiedzieć o truciźnie? Nie mogła, bo każda opcja była wręcz szalona.
        - To była... Trucizna. Tak mi się wydaje. Poczułam, że śmierć jest blisko ciebie, Slaine – odparła nieco zmieszana, a Slaine parsknął śmiechem. Nie był w stanie uwierzyć w jej wszystkie słowa, nawet jeśli tego chciał. Przeczesał swoje włosy dłonią i zerknął jeszcze raz na dziewczynę.
        - Przecież to niemożliwe, skąd panienka mogła wiedzieć? – zapytał, nieco roześmiany. Lecz wkrótce i jego wesołość zniknęła, gdy kątem oka zauważył co się stało.
        Kwiaty w donicy zaczęły dymić, a do nozdrzy Bemoux oraz panienki Leere dotarł smród spalenizny. Mężczyzna obrócił się w kierunku dekoracji i rozdziawił usta nie dowierzając własnym oczom. Kwiaty polane czerwonym winem z kielicha podpaliły się, a po chwili rozpadły się w popiół na ich oczach. Slaine, choć było to nieodpowiedzialne, podszedł do donicy i delikatnie palcami dotknął pozostałości po kwiatach. Spojrzał na swoją brudną od popiołu dłoń, a potem wzrok przeniósł na Neasę.
        Powstał nagle i po chwili skłonił się nisko, a oczy jego były przymknięte. Nie wierzył w to co stało się przed chwilą…
        - Zawdzięczam panience życie… - mruknął cicho. Pod tym względem zachowywał honor zawsze i w każdej sytuacji podobnej. Neasa Leere uratowała go przed otruciem, a on czuł się zobowiązany, by odwdzięczyć się dziewczynie.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#69 27-04-2019 o 15h49

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


       Neasa wyczuwała śmierć na kilometr. A tym razem... Postanowiła uczepić się Slaina. Nie chciała, aby mężczyzna padł ofiarą zamachowca. To nie był jeszcze jego czas. Przed tą śmiercią była w stanie go ostrzec. Jednak przed tą właściwą... Na nią nie miała już żadnego wpływu. Wiedziała, że ta zbliżała się nieubłaganie. Być może jeśli Bemoux uwierzy w przepowiednie Leere, to będzie w stanie jakoś jej uniknąć. Nie miała jednak pewności, czy to zadziała w ten sposób. Nie znała się na tym aż tak. Wiedziała jedynie, na czym polega jej dar. Poniekąd... Wiedziała, ze wyczuwa śmierć, że czasem znajdzie zwłoki i... Cóż, jakby nie patrzeć, odkąd poznała Slaina, to również jest w stanie zobaczyć to, co się stało w danym miejscu. Niekoniecznie to, co dotyczy samej śmierci. Zupełnie tak, jakby pojawiła się w samym środku retrospekcji, którą stworzyła jej podświadomość.
       Dziewczyna patrzyła na kwiatki, które na ich oczach zmieniły się w... Popiół. Dokładnie taki, jak ten, który znaleźli kilka dni temu pod ciałami kapitanów. A więc mogło oznaczać to tylko jedno - ta sama osoba postanowiła pozbawić życia również doradcę królewskiego. Ale kto byłby na tyle głupi, aby robić coś takiego? Leere nie potrafiła zrozumieć intencji truciciela. Nie miała pojęcia, do czego dążył. Jednak z pewnością pozbywał się ważnych ludzi z zamku. Najpierw kapitanowie, teraz zamach na życie Slaina... To zaczynało się robić niebezpieczne. Jak tak dalej pójdzie, to ofiarą może paść sam król. Neasa wiedziała, co stało się z ojcem władcy. Nim, jak i jego żoną.
       - Mówiłam... Ja po prostu... Czuję - odparła dziewczyna ze wzruszeniem ramion. Obserwowała poczynania Slaina, który skłonił się lekko przed nią. Leere nie bardzo rozumiała, z jakiego powodu zawdzięczała sobie aż taki szacunek ze strony kogoś tak ważnego. - Przestań... Przecież nie pozwoliłabym ci umrzeć - odparła i uśmiechnęła się delikatnie w stronę mężczyzny. Jeśliby mogła, uratowałaby przed śmiercią każdego. Jednak nie było to możliwe... Niestety. Nie wpływała na śmierć. Nie na tym to polegało.
       - Tym bardziej dziękuję panience... - oświadczył Slaine, uśmiechając się szarmancko. Wywołał tym delikatny rumieniec na policzkach Neasy. Dziewczyna odwróciła wzrok, zagryzając dolną wargę. Poczuła się nieco... Onieśmielona?
       - Możemy uznać, że teraz się wyrównało. Ty dałeś mi nowe życie, pokazując zamek, a ja uratowałam twoje - powiedziała i uśmiechnęła się promiennie w stronę mężczyzny. Nie oczekiwała niczego w zamian za to, co zrobiła. Przecież to normalne. Nie mogła pozwolić Slainowi umrzeć. Nie, kiedy mogła mu pomóc. A tym razem mogła. - Slaine... Następnym razem nie będę w stanie uratować ci życia. Wiem, że umrzesz, ale na to nie mam wpływu, więc... Bądź ostrożny - powiedziała, patrząc z troską w oczach na Bemoux. Nie chciała, żeby coś mu się stało...


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#70 28-04-2019 o 23h29

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Śmierć lubiła patrzeć w oczy rodu Bemoux. Slaine nie raz miał z nią do czynienia, lecz w większości przypadków był jedynie obserwatorem różnych sytuacji, bądź pomagał w rozwiązaniu spraw o morderstwo. Rzadko kiedy to jego życie było bezpośrednio zagrożone. Pomijał w tymże wyliczaniu bitwy, w których brał udział podczas podróży bądź ćwiczeń. Było to coś innego. Jeszcze nigdy nikt w taki sposób, trucizną, nie próbował pozbawić go możliwości dalszego funkcjonowania i ogólnie życia… I jeszcze tak rzadko Slaine zawdzięczał komukolwiek życie, jeśli w ogóle. Uniósł się honorem i nikt nie byłby w stanie przekonać go, że wcale nie musiał obiecać niczego Neasie.
        - Mam więc nadzieję, że przyszłe wycieczki również nieco ożywią panienkę – odparł, szczerze wdzięczny za to co dziewczyna dla niego zrobiła. Jego umysł sceptyka powoli wykruszał się. Nie wiedział jak logicznie mógł wytłumaczyć wszystko co do tej pory zrobiła panienka Leere. Jednak pomimo wszystkiego wciąż miał wątpliwości i nie chciał uwierzyć w żadne opowieści z Itturii. Spojrzał na dziewczynę i zmarszczył brwi. Chciał już skomentować jej słowa, dotyczące jego śmierci… Jednak umilkł nim cokolwiek powiedział.
        Czy Slaine Bemoux obawiał się śmierci? Coraz częściej dochodził do wniosku, że owszem. Bał się jak cholera. Bał się, że jego sny mogły się spełnić. Pioruny nigdy go nie przerażały, nie w taki sposób jak robiły to w tamtym właśnie momencie.
        - Panienko… Niech dzisiejsze wydarzenie pozostanie sekretem. Nikt nie może się dowiedzieć, że i moje życie jest na celowniku – odparł wreszcie po dłuższym zastanowieniu. Nie mógł pozwolić na to, aby wróg miał przewagę nad nim i nad całym zamkiem. Bemoux był w posiadaniu coraz większej liczby wskazówek, naprowadzających go na trop truciciela i chciał znaleźć go i odkryć prawdę za wszelką cenę.
        - W porządku... Nic nie powiem. Ale jesteś pewien, że powinno to zostać sekretem? A co, jeśli znowu ktoś będzie próbował odebrać ci życie? – zapytała niepewna. Slaine pokręcił głową i uśmiechnął się delikatnie do dziewczyny. Położył dłoń na ramieniu Neasy i wbił w nią swoje szare spojrzenie.
        - Niech panienka mi zaufa, tak będzie bezpieczniej. A mi się nic nie stanie, obiecuję – odparł z niezwykle pewnym siebie tonem, choć tak naprawdę nie wiedział, czy aby na pewno da radę pokonać kolejny atak truciciela sam na sam.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#71 29-04-2019 o 11h11

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Kto by przypuszczał, że ktoś będzie chciał i na Slaina zarzucić swoje sidłą. Neasa nie pmyślałaby, że śmierć może pojawić się koło niego aż tak szybko. To jednak nie był czas na nią. Ta właściwa śmierć, którą Leere przewidziała... Ona była inna. Mimo że dziewczyna ją wyczuwała tak samo, jak normalną śmierć, miała przeczucie. Wiedziała, że nie pozwoli ona na odebranie życia Bemoux, dopóki sama nie nadejdzie. Neasa jednak nie wiedziała, dlaczego. Było to dziwne. Nawet bardzo. W jej głowie pojawiały się rzeczy, których nawet nie umiała wyjaśnić. Tak jak wcześniej wiedziała, że coś się dzieje i nie przykładała do tego większej wagi, tak teraz coraz więcej rzeczy ją nurtowało. Chciała znać odpowiedź. Odpowiedź, której nie było.
    - Dobrze, zaufam ci, Slaine. Nikt się o tym nie dowie - odparła dziewczyna, tym razem nieco pewniej. Słowa Slaina ją nieco uspokoiły. Nie zmieniało to jednak faktu, że nadal się martwiła. Wcześniej nie zdawała sobie sprawy z tego, jak bolesna może być śmierć. Oczywiście, morderstwo kapitanów było z pewnością miażdżące. Jednak z nimi dziewczyna nie miała żadnej więzi. Dlatego ich strata nie odbiła się na niej tak, jak na osobach, które były z nimi związane. Nadal było to okropne... Ale nie na tyle, aby Leere to wstrząsnęło. Gdyby jednak w taki sam sposób zginął Slaine... Cóż, z Bemoux sytuacja była inna. Neasa naprawdę wiele mu zawdzięczała. Zdążyła przez ten czas zbudować z mężczyzną pewną więź, która sprawiła, że polubiła go na tyle, aby martwić się o jego życie. Postanowiła jednak mu zaufać. W końcu to jest doradcą króla od dawna. To on zna zamek, ludzi i świat lepiej, niż Neasa mogłaby sobie kiedykolwiek wyobrazić.
    Mimo tej niezbyt przyjemnej sytuacji, dzień nie został do końca zniszczony. Neasa spędziła ze Slainem czas do wieczora i bawiła się dalej wyśmienicie. Jednak w trosce o własne życie i zdrowie, nie piła nic, co zostało przyniesione. Pod wieczór Bemoux odprowadził dziewczynę do jej komnaty. Leere zaprosiła mężczyznę do środka, bo uznała... Że właściwie czemuż by nie. Ponadto, przyszła Panna Senara wraz z tacą z kielichami, w których znajdował się sok z owoców. No i teraz Bemoux nie mógł odmówić pozostania jeszcze przez chwilę. Neasa wzięła jeden kielich i usiadła z nim na krawędzi łóżka. Na stole, tuż obok tacy, leżał dziennik dziewczyny, na który zwróciła uwagę. Upiła niewielki łyk soku, po czym uśmiechnęła się nieco niezręcznie.
    - Chyba potrzebuję czegoś większego na rysunki... Tam już prawie w ogóle nie ma miejsca - oświadczyła w pewnym momencie. Wstała i podeszła do stołu, odstawiając złote naczynie. Spojrzała na swojego gościa i uśmiechnęła się promiennie. - Chcesz obejrzeć? - spytała zadowolona. I właśnie teraz... Dotarło do niej, że zupełnie nie pamiętała, co narysowała w owym dzienniku od Slaina. Zmarszczyła brwi, a jej uśmiech zniknął. Próbowała sięgnąć do najdalszych zakątków swojego umysłu i odnaleźć te obrazy, ale... Wiedziała tylko, że rysowała. Jakoś nie mogła skojarzyć, co to było. A przecież praktycznie wszystkie kartki były zapełnione. Oznaczało to jakieś luki w pamięci? Mogło to oznaczać coś niebezpiecznego?


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#72 29-04-2019 o 15h33

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

 https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Gdyby Slaine Bemoux mógłby przejąć jedną komnatę, w której chowałby swoje maski i przeróżne potrzebne mu osobowości, z pewnością wybrałby jedną z największych. Korzystał ze swojego „talentu aktorskiego” jak tylko mógł. Wychowany surowo i karmiony bujdami nie był w stanie nie wypracować swego rodzaju systemu obronnego. Uczono go w domu przebiegłości. Mówili, że uczciwość nie popłaca i należało być sprytniejszym od wszystkich. Należało ufać tylko sobie i swojej wiedzy. Należało być zawsze kilka kroków przed wszystkimi… Slaine już dawno zapomniał jaki był bez jakiejkolwiek maski.
        Tym razem przybrał maskę beztroski i radości, gdy z panienką Leere spędzali miło czas w swoim towarzystwie. Nikt już nie pił z kielichów, nie mieli odwagi po tym, co miało miejsce. Nikt by jej nie miał, a zwłaszcza Bemoux, choć upierał się, że nigdy nie bał się niczego. Oczywiście było to bzdurą, zakrywaną maskami i uśmiechem przez kilkanaście lat. A teraz obawiał się najbardziej o swoje życie. Jednak nie, nie mógł do końca zniszczyć dnia Neasie. Uśmiechał się i starał nie myśleć o tym, że ktoś czyhał na jego życie.
        Wieczorem odprowadził dziewczynę do komnaty, lecz tym razem panienka Leere zaprosiła go do środka. Slaine podziękował, przechodząc przez próg i obserwując komnatę. Na początku nie wiedział gdzie powinien usiąść, taki rozkojarzony był. Aczkolwiek chwilę później otrząsnął się, a na jego twarzy pojawił się uśmiech. Podszedł do łoża i usiadł, przyzwyczajony do miękkości pościeli. Nawet jego nie była tak miękka. Neasa rzeczywiście w niektórych kategoriach była rozpieszczana przez monarchę.
        - Wkrótce przyniosę kolejny, być może nawet dwa – zaśmiał się cicho, nie dowierzając, że dziewczyna tak szybko mogła zapełnić prawie cały dziennik swoimi szkicami. Wziął od dziewczyny szkicownik, posyłając jej niemalże dumne spojrzenie. - Z chęcią obejrzę, dziękuję – odparł szczerze, zainteresowany czy brązowowłosa rozwinęła nieco swój talent rysowniczy. Nie zauważył chwilowego wyrazu zdezorientowania na twarzy Neasy, tylko otworzył szkicownik na pierwszej stronie.
        Już wtedy nieco zmarszczył brwi w zastanowieniu. Nie rozumiał, co miał przedstawiać rysunek. Zerknął na panienkę Leere, szukając odpowiedzi w jej oczach. Nie znalazł jej jednak, więc przewrócił stronę. A potem kolejną i kolejną, i kolejną. Każda ze stron, każda zarysowana kartka przedstawiała to samo. Slaine przyjrzał się szkicowi. Było to… Nie, raczej nie. Dziwne zawijasy, rośliny, a wszystko niebywale symetryczne. Kiedyś… Kiedyś widział coś podobnego. Nagle zatrzasnął dziennik i wstał. Spojrzał na Neasę niedowierzając.
        - Panienko… Gdzie panienka widziała ten przedmiot?


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#73 29-04-2019 o 16h00

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Neasa ze swoich wcześniejszych rysunków była naprawdę dumna. Nawet nie przypuszczała, że te mogą się aż tak bardzo różnić... Zupełnie tak, jakby to nie ona je rysowała. Jakby robiła to za nią jej podświadomość. Leere nawet nie zdawała sobie sprawy, że to może być w jakiś sposób ważne. Nie, dopóki nie zobaczył tego Slaine. Przeglądał każdą kartkę, aż w końcu zatrzasnął szkicownik, co przywróciło ciemnowłosą na ziemię. Potrząsnęła lekko głową i spojrzała na mężczyznę. Podeszła nieco bliżej, po czym wzięła dziennik od Bemoux. Otworzyła go na losowej stronie i zmarszczyła brwi. Potem zobaczyła kolejną... Cały dziennik zapełniony dokładnie tym samym rysunkiem. Czy to w ogóle było możliwe, żeby narysować dwa razy identyczny obrazek?
    - Jaki przedmiot? Nie widziałam żadnego przemiotu. Zapomniałam, że to narysowałam. Tyle razy... - mruknęła, sama nie rozumiejąc, o co chodzi.
    - Okładka książki... Widziałem ją kiedyś, nie pamiętam gdzie... - odparł zdezorientowany mężczyzna. Neasa uniosła spojrzenie i wbiła je w Slaina. Zacisnęła usta, również nie kryjąc zdezorientowania. Przełknęła nerwowo ślinę, zakładając kosmyk włosów za ucho.
    - Ja jej nie widziałam, Slaine. Nie mam pojęcia, skąd wzięła się w moim dzienniku - odparła dziewczyna. Cóż... To zaczynało się robić coraz dziwniejsze. A Neasie przestawało się to podobać. Spojrzała ponownie na rysunek, przyglądając się jemu uważniej. Nie, na pewno nigdy nie widziała książki z taką okładką. - Ja przewiduję tylko śmierć, a nie znajduje jakieś książki. Przynajmniej tak mi się wydawało... - powiedziała niezbyt głośno Leere. Usiadła zaraz na krawędzi łóżka i odłożyła dziennik na bok. Zaczynało ją to niepokoić. Zmarszczyła brwi, przez moment się zastanawiając i sięgając pamięcią wstecz.
    - Slaine, powinieneś sobie przypomnieć, gdzie ją widziałeś - oświadczyła po chwili dziewczyna, nie patrząc na Bemoux. Byc może okaże się to odpowiedzią na chociaż jedno pytanie. Albo dowiedzą się, do czego podświadomość Neasy chciała ich zaprowadzić. Ciemnowłosa wiedziała tylko jedno - na pewno ma to związek ze śmiercią. A śmierć ostatnio na zamku była nawet bardziej, niż wszechobecna.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#74 30-04-2019 o 12h59

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Dawno temu żył kapłan podróżnik, który z niezwykłym wyczuciem na szczegóły opisywał wszelkie rośliny oraz ich właściwości. Wszystko zawarł w pięciu księgach, które pozostawił po sobie w każdym z państw, które odwiedził. Niegdyś urzędował wraz z dostojnikami dworu i rodziną królewską we wschodnim skrzydle. Ponoć to dzięki jego wiedzy tak wiele chorób zostało uznanych za uleczalne. Slaine znał postać kapłana tylko z historii na kartkach ksiąg, które musiał czytać podczas nauk u doradcy. To, co wielki podróżnik zawarł w swych dziennikach, było tak ważne, że państwa na kontynencie ogłosiły raz wojnę, by zdobyć te księgi należące do przeciwników. Przez to wszystko te niezwykle cenne przedmioty… Uległy zniszczeniu, a ich kopie znajdowały się w bliżej nieokreślonym miejscu. Jednak nie księga z Itturii. Państwo leżące na wyspie było wówczas niedostępne dla wojsk państw kontynentu, a tym samym dziennik przetrwał, schowany w katakumbach świątyni, przenoszony z roku na rok.
        Slaine widział tę księgę. Mógł przysiąc na cały swój rodowód i majątek. Zaczął chodzić w tę i z powrotem, mrużąc oczy, jakby próbował sobie przypomnieć drogę prowadzącą do tego tajemniczego miejsca, w którym schowano tak niezwykle ważną księgę. Co i rusz drapał się po podbródku i myślał intensywnie. Doskonale słyszał słowa Neasy, ale nie, teraz nie miał głowy do tego, aby ponownie myśleć nad tym jakież to niepokojące, że dziewczyna wiedziała tak wiele.
        - Próbuję – mruknął zniecierpliwiony i zły na samego siebie. Pamiętał kamienne ściany i zapach stęchlizny, jakby to były podziemia… I być może były. Spojrzał na panienkę Leere, a w jego szarych oczach pojawił się blask, jakby wszystko powoli układało się w całość. - Panienka pozwoli? – zapytał, wyciągając dłoń w stronę Neasy.
        Brązowowłosa jednak nic nie odpowiedziała, tylko swoją delikatną i zgrabną dłonią chwyciła Slaina za rękę. Podekscytowany Bemoux niemal natychmiast wyszedł z dziewczyną z komnaty. Szli szybko, choć mężczyzna starał się zwalniać kroku, by Neasa się nie zmęczyła marszem. Mijali puste komnaty i inne pomieszczenia, by w końcu dotrzeć do schodów prowadzących na dół. A potem do kolejnych. Dotarli do korytarza w podziemiach zachodniego skrzydła, które stanowiło istną przechowywalnię. To właśnie tam Slaine przebywał tego samego dnia, w którym poznał Neasę. To właśnie tam znalazł tajemnicze stronice w starym języku.
        - Miejmy nadzieję, że się nie mylę, panienko – powiedział, gdy stanęli przed starymi drewnianymi drzwiami do komnaty. Mężczyzna wziął głęboki oddech i otworzył drzwi.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#75 30-04-2019 o 16h20

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Neasa w tej kwestii nie mogła pomóc Slainowi. Nawet nie wiedziała, że przez ostatnie dni rysowała okładkę jakiejś księgi. Nie miała pojęcia, że coś takiego istnieje, no bo niby skąd? Dlatego tym bardziej zastanawiające było to, że miała jej obraz w podświadomości. Jednak stwierdziła, że nie będzie się teraz nad tym rozwodzić. Zdaje się, że razem ze Slainem mieli ważniejsze rzeczy na głowie. Skoro Leere narysowała coś takiego, a sama ma ścisły związek ze śmiercią, to oznaczałoby, że w tej księdze powinni znaleźć odpowiedź. Jakąkolwiek. Coś, co pomoże im odkryć tożsamość tajemniczego truciciela i zakończyć serię morderstw na zamku. Coś, co sprawi, że wreszcie każdy będzie mógł zasnąć spokojnie, nie obawiając się o swoje życie. Ta księga mogła zmienić wszystko. Dlatego Bemoux musiał sobie przypomnieć, gdzie ją widział.
    Dziewczyna wpatrywała się w mężczyznę, który zawzięcie starał się sięgnąć do najdalszych zakątków swojej pamięci. Ciemnowłosa zmarszczyła brwi, aż w końcu Slaina olśniło. Złapała więc go za rękę i razem ruszyli do miejsca, gdzie miała być odpowiedź. Tuż za masywnymi, drewnianymi drzwiami... Mogli znaleźć to, czego szukają. Problem w tym... Że Neasa nie bardzo wiedziała, czego.
    - Slaine... Co jest w tej księdze? Myślisz, że ją akurat tu znajdziemy? - spytała, rozglądając się niepewnie po pomieszczeniu. Bemoux natomiast podszedł do regału, schylając się
    - Kiedyś... Kiedyś żył pewien kapłan, dużo podróżował i spisał wszystkie rośliny i substancje, na które się natknął - powiedział skupiony, po czym zaczął przeglądać od dołu książkę po książce. Neasa dołączyła do niego, ale zaczęła z zupełnie innej strony.
    - Więc myślisz, że tam znajdziesz coś, czym zatruto kapitanów? - spytała jeszcze, nie patrząc jednak w stronę Slaina, a skupiając się na poszukiwaniach. - To coś da? Fakt, że znajdziemy składnik trucizny chyba nie doprowadzi nas do tego, kto truł - dodała jeszcze, wyciągając kolejną książkę. Już miała ją odkładać, ale okładka niezwykle ją zaciekawiła. Zmarszczyła brwi i przeczytała tytuł. Przewertowała wzrokiem pierwszą stronę po czym z lekkim uśmiechem odłożyła ją na bok. Będzie nowa do czytania. Wszystkie, które miała, już dawno przeczytała kilkukrotnie. Trochę znudziło ją czytanie tego samego w kółko i w kółko.
    Zapomniała jednak, że miała skupić się na czymś innym, więc szybko wróciła na ziemię. Przełknęła ślinę i jęknęła cicho, patrząc na te wszystkie regały.
    - Kilka dni zajmie nam przejrzenie każdej książki - mruknęła i odetchnęła zrezygnowana. Ale czego się nie robi dla dobra ogółu, prawda? Czasem trzeba się poświęcić.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2 3 4 5 ... 17