Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2 3 4 5 6 ... 17

#76 02-05-2019 o 09h36

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Cały świat, w który Slaine uparcie wierzył i sobie wykreował, powoli zaczął się rozpadać. Nie wierzył co prawda w wiele rzeczy, a jego życie opierało się na realistycznym podejściu do życia, aczkolwiek z niezłą domieszką sceptyzmu, który w trakcie dorastania umacniał się. Zbyt wiele rzeczy nie miało już sensu. Zbyt wiele z nich działo się na jego oczach, a on nie był w stanie niczego wytłumaczyć. Choć zagadka tożsamości truciciela należała do w miarę normalnych, poza wyglądem ciał i dziwnym działaniem trucizny, nic innego nie miało sensu. Dla Bemoux panienka Leere była czymś niesłychanym. Nie potrafił jej zrozumieć, a mimo tego upierał się, że koniecznie musi zdobyć jej zaufanie. A plan zadziałałby i bez jej udziału. Jednak to do mężczyzny nie docierało. Z każdym dniem coraz bardziej i bardziej zagłębiał się w świat, w który nie chciał do tej pory wierzyć.
        Doradca jedynie kiwał głową na słowa Neasy, nie chcąc się rozproszyć. Skupił się na przeglądaniu każdej księgi po kolei, a było ich niestety zbyt wiele. Regałów było dużo, lecz Slaine podejrzewał, że właśnie w tym, w którym teraz poszukiwał, była umieszczona księga. Był świadomy tego, że jej okładka mogła nieco ulec zmianie po tylu latach, lecz upierał się, że ją znajdzie. A regał niemal sięgał sufitu. Cóż, nie ukrywał, że było to problematyczne, bo choć chciał znaleźć tomiszcze jak najszybciej, i tak musiał przejrzeć każdą księgę z osobna. W końcu to treść była najważniejsza, nie okładka. Ona mogła się zmienić, lecz słowa w księdze wciąż pozostawały takie same.
        Minęła godzina, a płomień pochodni oświetlał komnatę. Światło rzucało cienie, a w pomieszczeniu dało się słychać przerzucanie ciężkich stronic ksiąg. Zirytowany acz wciąż uparty Slaine mruknął coś pod nosem, kiedy odłożył kolejną księgę na miejsce. Westchnął potem i sięgnął po następną w kolejce. Usiadł na zimnej podłodze, zmęczony nieco, po czym przyjrzał się księdze. Zmarszczył brwi. Była nieco wytarta, jakby ktoś zrobił to specjalnie, ale Bemoux dostrzegł zawijasy. Natychmiast otworzył księgę na pierwszej stronie.
        - Panienko Leere! – wykrzyknął w końcu tryumfalnie, nie wierząc w to co widzi, kiedy przejrzał kilka pierwszych stron. - Znalazłem, to jest to! – mówił podekscytowany jak nigdy, a uśmiech nie schodził mu z ust. Choć nie znalazł jeszcze niczego przydatnego, wierzył, że już wkrótce odkryją prawdę. Pokazał dziewczynie księgę, po czym wstał, nie mogąc już siedzieć w miejscu.
        Czuł, że wkrótce odkryją prawdę o tajemniczym składniku trucizny. A wtedy znajdą również truciciela.

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (02-05-2019 o 09h36)


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#77 02-05-2019 o 10h06

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Slaine i Neasa wciągnęli się w poszukiwania na tyle, żeby nie zwracać uwagi na mijający czas. Jednak z każdą kolejną księgą, Leere traciła nadzieję na znalezienie tego. Być może... Jej trop był fałszywy? Może jej podświadomość się pomyliła, albo chciała zrobić jej jakiegoś psikusa. Było to bardzo możliwe... Zdarzały jej się wcześniej takie przypadki. Mogło się zdarzyć tak i teraz. W końcu to było niemożliwe, żeby znaleźli tę jedną księgę pośród całej reszty. Tomiszczy, do tego grubych i ociężałych, była cała masa. Jak mieli przejrzeć każdą z osobna i określić, czy to ta właściwa? Neasa nie była pesymistką, raczej optymistką w takich sprawach, ale... To nawet dla niej wydawało się być niewykonalne. I wtedy...
    Głos Slaina dotarł do uszu dziewczyny. Niemal od razu odwróciła głowę w jego stronę i zmarszczyła brwi. Odłożyła ksążkę, którą trzymała, po czym podeszła do mężczyzny. Przechyliła lekko głowę, przyglądając się jemu oraz przedmiotowi, który trzymał. To było to? Ciemnowłosa wyciągnęła rękę, dotykając stronicy, aby się lepiej zorientować. W tym momencie poczuła dziwne uderzenie od środka. Zastygła w bezruchu, po chwili zabierając dłoń. Spojrzała ponownie na Slaina i pokiwała twierdząco głową.
    - Tak, to na pewno jest to - odparła, zaciskając usta w wąską kręskę. Slaine nie mógł już usiedzieć, więc wstał z ziemi. Neasa natomiast kiwnęła głową na niego, aby usiedli przy stole i razem przejrzeli tę księgę. Jakby nie patrzeć... Nie było pewności, że znajdą w niej to, co jest im potrzebne. - Slaine... Tak właściwie czego tutaj szukamy? Składnika trucizny? - spytała, zerkając na mężczyznę.
    - Tamten kapłan podróżował po świecie i tak sobie pomyślałem... Co jeśli ta trucizna nie jest z Itturii? Co jeśli to coś zza morza? Albo z morza... - mówił podekscytowany Bemoux. Neasa natomiast odetchnęła cicho, nie będąc do końca przekonana. Nadal jej coś nie pasowało.
    - Skąd ktoś z Itturii mógłby mieć truciznę zza morza? Zwłaszcza, kiedy większość czasu spędza na zamku? - spytała, błądząc wzrokiem po kartkach, które przeglądał Slaine.
    - Nie wiem... Ale... Może, może to nie jest nikt z Itturii? Od jakiegoś czasu szukam kreta na zamku, nie sądziłem, że może być zza morza... - odparł skonsternowany. Leere zmarszczyła brwi, odwracając wzrok i zastanawiając się przez moment. Nikt z Itturii... To by miało większy sens, niż się wydaje.
    - Slaine, masz dostęp do dokumentów więźniów? Mam dziwne przeczucie, że z tym, który teoretycznie popełnił samobójstwo, było coś nie tak... Możesz to sprawdzić? - spytała, zerkając na mężczyznę. Nie była pewna, czy ma do tego jakiekolwiek prawo, ale był blisko króla. Zakładała więc, że nie powinien mieć z tym problemów. Bo być może śmierć tamtego więźnia nie była przypadkowa... Cóż, z pewnością nie była. Ale jaki miała z tym związek? Tego Neasa nie wiedziała. Kierowała się jedynie swoim przeczuciem.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#78 02-05-2019 o 15h38

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Wszystko wskazywało na to, że nareszcie natknęli się na coś, co miało sens również dla Bemoux. Do tej pory wszelkie wskazówki, które udało im się zdobyć, były zasługą głównie Neasy. Oczywiście Slaine nie chciał przyznać dziewczynie, że rzeczywiście posiadała niezwykłe umiejętności, dar można by rzec. Ale to dzięki nim dotarli do księgi. Księgi, która w tym wszystkim była jedyną rzeczą, którą po przestudiowaniu mężczyzna mógł uznać za odnoszącą się do świata rzeczywistego. Slaine wierzył w naukę i postanowił zaufać kapłanowi, który zdecydowanie przeżył i odkrył więcej niż ktokolwiek inny znany mężczyźnie w historii Itturii. W historii, w którą on wierzył, oczywiście.
        Doradca spojrzał na panienkę Leere i obruszył się nieco. Oczywiście, że miał dostęp do dokumentów! Był drugą najważniejszą osobą w królestwie, co i w tym aspekcie miało się zmienić po kilku miesiącach, może roku. To on sprawował pieczę nad wszystkimi dokumentami, a większość strażników drżała przed nim. Jednak wkrótce powrócił do normy i kiwnął głową. Słowa brązowowłosej miały dla niego pewien sens, a żeby upewnić się, że dziewczyna miała słuszność, postanowił przejrzeć akta.
        - Oczywiście, panienko – odparł wreszcie, kiwając głową. Posłał Neasie pewny siebie uśmiech, po czym powrócił do przeglądania księgi.
        Język był specyficzny, jakby był mieszanką nowego i starego, a i pismo nie należało do typowych. Było bardzo niewyraźne, a odszyfrowanie niektórych wpisów zajęłoby wieki. Na szczęście znajdowały się i takie, których nie trzeba było odczytywać tyle czasu. Rysunki, które znajdowały się po bokach, bądź na kolejnych stronach wpisów, były niezwykle szczegółowe. W niektórych przypadkach autor postarał się o nałożenie koloru, za co Slaine był w duchu wdzięczny. Często kolor rośliny bądź danego składnika był ważny i bardziej rozpoznawalny.
        Mężczyzna chciał przewrócić kolejną stronicę, lecz coś w bardzo schludnym wpisie przykuło jego wzrok. Wytężył go, aby odczytać nazwę czerwonej roślinki. Nagle zaczął czytać kolejne słowa, próbując odszyfrować znaczenie słów w starym języku. Aż w końcu i to mu się udało. Spojrzał zdezorientowany na Neasę.
        - Pyaar pheh odczytał jeszcze raz melodyjnym tonem słowo w starym języku. Zmarszczył brwi. Nie mylił się. - To słowo oznacza popiół, panienko. Niech panienka spojrzy – ożywił się nagle, choć wciąż był zdezorientowany nowym odkryciem. To właśnie nazwa rośliny przykuła jego wzrok, lecz dalsze opisy kapłana nie miały dla niego większego sensu. Wspominał o magii, bardzo starej i rzadko spotykanej. Złej. A Slaine nie wierzył w te bzdety. Czuł, że zawiódł się na autorze księgi. Miał nadzieję na naukowe wyjaśnienie, a tymczasem znowu magia…


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#79 02-05-2019 o 20h14

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Neasa nie wiedziała, jakie niebezpieczeństwa czyhają na świecie. W życiu nawet nie pomyślałaby, że ktoś mógłby skrzywdzić niewinnych ludzi. I to w taki sposób, aby przypłacili własnym życiem. Dla niej to było wręcz niepojęte. A jednak... Teraz siedziała w bibliotece wraz z doradcą króla, szukając jakiejkolwiek wskazówki, aby odnaleźć truciciela. Albo chociaż dowiedzieć się czegoś więcej na temat trucizny. Cokolwiek... Wszystko wydawało się lepszym rozwiązaniem, niż czekanie, aż ten ktoś pozabija wszystkich z zamku. Już nawet życie Slaina było zagrożone. A jeśli on by zginął... Neasa sama nigdy nie rozwiązałaby tej dziwnej zagadki. Ponadto... Straciłaby kogoś, kto stał się dla niej niezwykle ważny. Do tego nie chciała dopuścić.
    Była jeszcze kwestia tamtego więźnia. Wyglądało to tak, jakby popełnił samobójstwo, jednak... Coś Leere w tym wszystkim nie pasowało. Jakby coś nie trzymało się kupy. To, co powiedział Slaine, odnośnie pochodzenia trucizny, mogło mieć większy sens, niż jej się wydawało. Dziewczyna coraz bardziej przeczuwała, że intuicja i jego nie myli. Chyba w końcu zaczął kierować się czymś innym, niż jedynie faktami i nauką. Albo tylko tak jej się wydawało... W każdym razie, miała wrażenie, że byli coraz bliżej odpowiedzi. Że niedługo uda im się odnaleźć osobę, odpowiedzialną za to wszystko.
    Neasa przysunęła się wraz z krzesłem bliżej Slaina i spojrzała na kartkę. Nie rozumiała za bardzo tego języka... Jakoś nigdy się takich rzeczy nie uczyła, bo nie miała ku temu żadnych powodów. Ale teraz zaczynała żałować. Przynajmniej Bemoux nie miał problemów, aby odczytać to pismo. Dziewczyna zmarszczyła brwi.
    - Myślisz, że to może być to? - spytała, po czym uniosła wzrok na mężczyznę. Spojrzała mu prosto w oczy i zacisnęła usta. - Nie rozumiem, co tu jest napisane... Przetłumaczysz ten tekst? Być może będzie więcej informacji o tej dziwnej roślinie. Na przykład skąd pochodzi - stwierdziła Neasa, nadal patrząc z lekko zmarszczonymi brwiami w oczy Bemoux. Przełknęła nerwowo ślinę i odwróciła zaraz wzrok. Odchrząknęła cicho, przygryzając dolną wargę i skupiając się na kartce. Nie rozumiała słów, ale obrazek... Mogła obejrzeć. Jednak nurtowało ją coś jeszcze...
    - Slaine... Co tak właściwie da nam informacja na temat tej trucizny? Doprowadzi nas do osoby, która jest za to odpowiedzialna? - spytała, nie odrywając wzroku od kartki. Mimowolnie uniosła dłoń i opuszkiem palców przejechała po jej brzegu. Wtedy syknęła cicho, czując lekkie szczypanie. Zupełnie tak, jakby zacięła się kartką, jednak... Kartka była zbyt miękka, aby mogła zrobić jej krzywdę. A jednak... Na jej palcu pojawiła się mała, czerwona kreska. Neasa popatrzyła na krew, której nie było wiele. Ale była. Zastanawiała się tylko, czy Slaine także to widzi.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#80 03-05-2019 o 19h11

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Starego języka nie używano od prawie dwustu lat. Był czymś znanym tylko ludziom parających się naukom, bądź kapłanom i klerykom, choć także nielicznym. Język ten, uważany za o tyle trudny, by ignorowano. W pewnej chwili niemalże uznano go za język martwy, nieużywany już wcale. Jednak znaleźli się ludzie, dzięki którym wciąż żył. Jak dobrze… Gdyby nie oni, nie wiedziano by o tylu rzeczach, substancjach, wydarzeniach… Choć Bemoux nie znosił dawniejszych kapłanów za ich podejście do świata magicznego, który uznawali za realny, bardzo szanował prace tych skupionych na nauce i przedstawieniu faktów.
        Większość wpisów autora tajemniczej księgi właśnie taka była. Lecz nie ten o Phyaar pheh, Kwiecie Popiele. Wspomniane przez kapłana obrzędy magiczne ku czci boga Quelemy, złe znaki i wszystkie bzdury… To było poza zasięgiem Slaina. Nie, on nie nadawał się do wszystkich bzdet i pierdółek o magii, dobru i złych mocach. Jego sceptycyzm nie pozwalał mu dostrzec tak wielu rzeczy. Był niczym ślepiec, a do tego głupiec. Jednak skorupa doradcy królewskiego powoli pękała, jako iż ostatnimi czasy był świadkiem zbyt wielu sytuacji, na które zdrowy rozsądek nie mógł udzielić odpowiedzi.
        - Tak, tak myślę. Rzeczywiste tłumaczenie może zająć nieco czasu, ale jest o tyle łatwiej, że są i słowa w nowym języku, panienko – odparł, wzdychając cicho. Nie przypuszczał, że tłumaczenie tak dziwnej mieszanki jakim był stary język wraz z nowym oraz tym stylem pisma, będzie aż tak skomplikowany. Wydawać by się mogło, że tamte kartki w starym języku zajęły mu dużo czasu na odszyfrowanie… Myślał raczej, że gdy do gry wejdzie nowy język, będzie mu łatwiej odszyfrować zdania. Jednak zamiast tego rozumiał pojedyncze słowa, które musiał zlepić w całość.
        - Być może nauczę panienkę starego języka, choć jest on trudny – zaproponował nim zdążył ugryźć się w język. Lecz uśmiechnął się przyjaźnie i zapisał w pamięci, żeby następnym razem pomyśleć przed otwarciem buzi. Nauczanie języka tak skomplikowanego, można by rzec, było samobójstwem dla początkującego nauczyciela – bo Slaine wcześniej nikogo nie nauczał.
        - Nie wykluczam… Tutaj na przykład jest napisane… Samhout? Coś związanego z morzem, dziwny to dialekt – mruknął niezadowolony. Tak jak w wielu językach na świecie występowały dialekty w każdym regionie. Kapłan albo uwielbiał irytować ludzi dziwnymi połączeniami, albo wszystko chciał zakodować… Być może ten tom księgi był ważniejszy niż wszelkie inne, zakodowany, skrywający jakąś tajemnicę…


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#81 04-05-2019 o 10h53

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Neasa sama rozumiała coraz mniej z tego wszystkiego. A jednak... Powinno się chyba jej rozjaśnić, prawda? A tymczasem... Siedziała razem ze Slainem i nie miała pojęcia, o co tak naprawdę chodzi. Czy to możliwe, aby ta trucizna doprowadziła ich do mordercy? Tego dziewczyna nie była w stanie stwierdzić. Wpatrywała się w tekst, którego nawet nie umiała przeczytać i czekała na cokolwiek ze strony Bemoux. Że to on wpadnie na jakiś pomysł. Bo ona miała pustkę w głowie.
    - Myślę, że dość szybko się uczę - stwierdziła i uśmiechnęła się słabo, ale nie patrzyła na mężczyznę. Slaine był niezwykle podekscytowany ich odkryciem. Leere natomiast niekoniecznie. Jakby coś wisiało w powietrzu. Jakby miało ukryte dno. Ale być może się myliła. Teoretycznie jej intuicja rzadko zawodziła, ale to nie oznaczało, że była wiarygodna w stu procentach. Neasa przełknęła ślinę, orientując się, że wyłączyła się na moment i wpatrywała martwo w punkt przed sobą. Potrząsnęła lekko głową i spojrzała na Slaina, a potem na słowo, które wskazywał. - Czyli ta roślina może mieć jakiś związek z morzem? To by nie miało sensu... - mruknęła, odwracając wzrok. Jakoś nie miało to dla niej sensu. Być może źle coś zrozumiała. Źle zinterpretowała. Dziwnie się czuła z tym, że Slaine ciągle musiał jej coś tłumaczyć...
    - Dlaczego by nie? Może... Może chodzi o to, że jest zza morza, z innego kraju... - powiedział skonsternowany Bemoux. Neasa spojrzała na niego, zaciskając usta.
    - To brzmi bardziej prawdopodobnie - stwierdziła. Mimowolnie zerknęła na swoją dłoń, gdzie wcześniej zacięła się kartką. Jednak krew z tego rozcięcia zaczęła robić się czarna, zupełnie tak, jakby coś spalało ją od środka. Leere zmarszczyła brwi, przyglądając się zdezorientowana temu... Jednak w momencie, kiedy cała jej ręka zaczęła zamieniać się w popiół, odskoczyła od stołu, przewracając krzesło i udsuwając się w tył. Patrzyła na to przerażona. Miała ochotę krzyknąć, jednak tego nie zrobiła. Spojrzała dosłownie na sekundkę na Slaina, a potem znowu na rękę, ale... Wyglądała tak samo, jak wcześniej. Jakby nic się nie stało. Leere przełknęła nerwowo ślinę, oglądając uważnie swoją dłoń. Wszystko było z nią w jak najlepszym porządku. Czyli tylko jej się wydawało... Kolejne omamy. Odgarnęła włosy z twarzy i odetchnęła cicho. Czuła, jak jej serce bije mocniej.
    Dziewczyna podeszła bliżej stołu i podniosła z powrotem krzesło. Nie usiadła jednak na nim.
    - Slaine... Myślę, że wystarczy już poszukiwań na dziś - stwierdziła. Było późno, na zewnątrz zrobiło się kompletnie ciemno. Zdaje się, że to była najwyższa pora, aby udać się już spać. Odkryli już wystarczająco dużo, jak na jeden dzień.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#82 04-05-2019 o 18h49

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Każdy sekret, nieważne jak dobrze i jak długo bądź krótko skrywany, kiedyś musiał wyjść na jaw. Slaine obawiał się właśnie między innymi tego. Tego, że i jego plan i socjopatyczne tendencje w końcu ujrzą światło dzienne, a on pozostanie sam, bez wsparcia sojuszników na dworze królewskim. Posiadał więcej wpływów w Aldron oraz pomniejszych wsiach niż władca, lecz nie oznaczało to zupełnego bezpieczeństwa. Zwłaszcza, że ktoś pozbywał się ważnych jednostek. Bemoux nie dowierzał, że ktoś mógł pozbawić go życia w taki tragiczny i mało honorowy sposób. Bał się, że być może truciciel odkrył jego prawdziwe intencje… Choć tak naprawdę wtedy nie miałoby to sensu. Jedno Slaine wiedział na pewno. Sekret truciciela w końcu musiał wyjść na jaw.
        Przyglądał się słowom w książce, kiwając co i rusz głową. Oczywiście, że było to prawdopodobne. Mężczyzna przeczuwał, że rzeczywiście to mogło być to. Jednak dialekt i cały ten tekst… Wszystko jakby zakodowane przez autora. Czy substancja ta była aż tak niebezpieczna, że kapłan chciał utrudnić odczytanie informacji o Kwiecie Popiele? Nie, głupie pytanie. Oczywiście, że było to rzeczą niebezpieczną. Śmiertelną i tajemniczą.
        Nagle usłyszał huk  i natychmiast odruchowo powstał z krzesła. Spojrzał z niepokojem, a wręcz przerażeniem na Neasę, która wyglądała jakby zobaczyła coś strasznego. Serce mężczyzny biło szybko. Domyślił się, że dziewczyna coś zobaczyła, wiedział to, albo nawet… Czuł. Jego skorupa sceptyka pękała z każdą chwilą spędzoną w obecności panienki Leere. Nie chciał wierzyć w te wszystkie klątwy, opowiastki, bogów… Jednak… Nie, nie potrafił zrozumieć. Nie mógł.
        - Panienko, co się stało? – zapytał, podchodząc do dziewczyny. Nie krył swego niepokoju oraz zmartwienia. Spoglądał z troską na dziewczynę, choć po chwili otrząsnął się, przypominając sobie, że nie powinien lubić Neasy. Miał tylko zdobyć jej zaufanie, a nie bawić się w przyjaźnie.
        - Ja, em... Nie jestem pewna. Chyba mi się tylko wydawało... – odparła, a jej twarz wyrażała ogromne zagubienie. Slaine potrząsnął głową, podążając za przeczuciem.
        - Panienka musiała coś widzieć… Jak się panienka czuje? – zapytał, tym razem ukrywając prawdziwą troskę pod tą fałszywą. Czy miało to sens? Dla niego owszem. On nie mógł okazywać prawdziwych uczuć, były one objawem słabości. A on musiał być silny, tak jak go nauczono.
        - To było… Dziwne. Jakby moja ręka zmieniła się w popiół – odpowiedziała wciąż przestraszona, lecz jej ton wydawał się spokojniejszy. Bemoux zmarszczył brwi w zastanowieniu, tym razem nie podważając słów Neasy, co było rzeczą dziwną dla niego. - Boli mnie głowa – dodała po chwili, a jej lico stało się jeszcze bledsze niż było to możliwe. Slaine natychmiast złapał dziewczynę, która zachwiała się nieco. Zaniepokojony spojrzał w oczy Leere.
        - Zaniosę panienkę do komanty – oświadczył, nie pytając już  zdanie. Dziewczyna była słaba, a on nie mógł pozwolić, by spadła wchodząc po schodach.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#83 04-05-2019 o 19h35

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Z każdym kolejnym dniem Neasa miała wrażenie, że to wszystko wymyka jej się spod kontroli. To znaczy... Nigdy nie miała pełnej kontroli nad swoim darem. Ona tylko przepowidała smierć, a to działo się zupełnie bez jej interwencji. Nie była za to w żadnym stopniu odpowiedzialna. Chociaż król sądził inaczej, to niestety, nie panowała nad tym. Jednak to, co działo się teraz... To już zaczynało przekraczać wszelkie granice. Jakby wychodziła poza ten schemat, gdzie widziała jedynie śmierć. Nadal miało to z nią związek, ale obejmowało dużo szersze rejony. W końcu jakimś cudem dowiedziała się o księdze, jakimś cudem czuła więcej, niż powinna... To wszystko zaczęło się w momencie, kiedy poznała Slaina. Wtedy coś się zmieniło. A właściwie nie coś, a wszystko.
    Leere oparła się dłonią o oparcie krzesła, spuszczając głowę. Przełknęła nerwowo ślinę, próbując się jakoś opanować. Albo opanować te wszystkie emocje. Chyba nie była w stanie myśleć trzeźwo. Czuła się dziwnie. Czuła się, jakby ktoś nagle odebrał jej wszystkie siły. Jakby ledwo stała na nogach. Ponadto była jeszcze bledsza, niż zazwyczaj. A jej odcień skóry i tak w normalnych warunkach był bardzo jasny. Teraz zapewne wyglądała, jakby była martwa. Uniosła spojrzenie na Slaina, który złożył dość nietypową propozycję. Chociaż było to raczej stwierdzenie, aniżeli propozycja. Neasa nawet nie miała ochoty, aby się sprzeciwić, więc tylko pokiwała lekko głową.
    Bemoux podszedł jeszcze bliżej ciemnowłosej, biorąc ją delikatnie na ręce. Leere nawet nie poczuła, aby było to nie na miejscu. Nie w tym momencie. Oparła jedną dłoń na torsie mężczyzny, po chwili ściskając materiał jego ubrania. Nie był to mocny uścisk, bo nawet nie miała siły. Chciała mieć tylko pewność, że z jej dłonią, jak i całą resztą było wszystko w porządku. W komnacie położyła się niemal od razu do swojego łóżka. Nie miała dosłownie na nic siły.
    - Dziękuję, że mnie odprowadziłeś, Slaine. Nie będę cię już dzisiaj kłopotać - oświadczyła, patrząc na mężczyznę z wdzięcznością i słabym uśmiechem. Bemoux zrobił dla niej już tyle w ciągu tak krótkiego czasu.
    - Nie, nie... Zostanę na wszelki wypadek, panienka nie wygląda najlepiej. Gdyby coś się działo, to będę obok. Mogę zdrzemnąć się na fotelu - odparł zdecydowany. Neasa zaśmiała się cicho, zaciskając po chwili usta.
    - Chyba nie mogę się z tobą kłócić. W porządku w takim razie. Dziękuję jeszcze raz i dobranoc, Slaine - oświadczyła po chwili ciemnowłosa. Ułożyła się wygodniej, przykrywając kołdrą. Zamknęła oczy, a sen znużył ją niemal natychmiast. I, o dziwo, tym razem nie śniło jej się nic. Kompletna ciemność i pustka. Zazwyczaj sny Neasy nie należały do zbyt miłych. Budziła się z krzykiem, bądź po prostu przerażona. A tym razem... Przebudziła się w środku nocy, czując się już nieco lepiej. Przeniosła się do siadu i spojrzała na fotel, na którym spał Slaine. Zmarszczyła brwi. Wstała z łóżka i wzięła duży koc z szafy, rozkładając go. Przykryła nim mężczyznę, przyglądając się mu. Musiała przyznać, że wyglądał niezwykle uroczo, gdy spał. Uśmiechnęła się do siebie i odwróciła, aby się przebrać. Bemoux spał, a więc nie uznała, aby musiała wyjść. Stanęła przy swojej szafie, z której wyjęła lnianą sukienkę, w której spała. Zrzuciła to, co miała na sobie, układając ubranie ładnie na krześle przy stole. Pozbyła się również bielizny, aby założyć czystą. Rano panna Senara się tym wszystko zajmie. Zawsze tak robiła, kiedy Neasa kładła się zbyt późno spać. Dziewczyna, stoją tyłem do okna i bokiem do fotela, gdzie spał Slaine, po czym naciągnęła na siebie białą tkaninę.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#84 04-05-2019 o 20h25

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Slaine czasami zastanawiał się jakim naprawdę jest człowiekiem. Kim jest, jaki jest? Były to pytania, które zadawał sobie w chwilach zwątpienia. Utworzył on tyle skorup, tyle murów wybudował byleby chronić się przed swoim dziedzictwem, przed swoją prawdziwą osobowością. Wykreował się na kogoś silnego, przebiegłego i podążającego za władzą. Lecz czego tak naprawdę chciał i co nim kierowało? Zatracił się w swoich niecnych planach, nie wiedząc już po co tak właściwie to robił.
        Obiecał sobie wiele lat temu, że z nikim nie zawrze przyjaźni, ani tym bardziej prawdziwego związku zrodzonego z miłości. Nie chciał dzieci, bliskiej rodziny. Oni byli słabością, przyjaciele byli słabością. Taką samą jak strach. Strach o ich życie i utracenie tych, których się kochało najbardziej na świecie. Slaine nie kontaktował się nawet z rodziną, choć nie wszyscy skrzywdzili go za młodu. Dlaczego odmawiał sobie okazania uczuć, które tak naprawdę skrywały się głęboko w nim, tuż pod kilkunastoma skorupami?
        Gdy upewnił się, że Neasa spała, podszedł do fotela i rozsiadł się wygodnie, choć wciąż był zaniepokojony i mięśnie jego nie chciały się rozluźnić. Jakby czekały na atak, który nie następował. Bemoux siedział wygodnie i przez długi czas nie potrafił zmrużyć oka, męczony myślami o dziwnym zachowaniu panienki Leere. O całej sprawie z trucicielem. O wszystkich sytuacjach, których nie był w stanie wyjaśnić nauką. Zasnął w końcu, lecz nie na długo. Jednak jego oczy pozostały zamknięte, a twarz pozostawała rozluźniona. Miał nadzieję, że wkrótce ponownie wpadnie w objęcia snu.
        Nim to się jednak stało, usłyszał szelest, a potem kroki. Leciutko uchylił powieki, by zerknąć, czy to Neasa wstała z łóżka. Tak właśnie było, więc mężczyzna zamknął oczy, widząc jak dziewczyna zbliża się do niego z czymś w dłoniach. Nie wiedział, dlaczego właśnie udał sen, zamiast przyznać, że nie spał. Chwilkę potem poczuł jak panienka Leere przykrywa go kocem. Kącik jego ust drgnął niezauważalnie. To co potem miało miejsce, zupełnie wytrąciło Bemoux z równowagi i nie wiedział już, czy aby na pewno nie śni. Gdy uchylił powieki, by sprawdzić, czy dziewczyna wraca do snu, Neasa jak gdyby nigdy nic zaczęła się rozbierać. Krzątała się chwilę, prawie naga, po czym niedaleko fotela, na którym leżał, zaczęła ubierać lnianą sukienkę do snu. Gdzieś głęboko coś dotknęła Slaina. Choć brzmiało to głupio, wcześniej nie dostrzegał w panience Leere kobiety, tylko drogę do celu…
        Dziewczyna wkrótce wróciła do łoża, a Slaine jeszcze długo nie mógł zasnąć, dręczony kolejnymi myślami. Siedział tak długo, a przed świtem zdrzemnął się jeszcze. W końcu obudził się i zerknął na śpiącą Neasę.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#85 04-05-2019 o 22h12

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Neasa wróciła dość szybko do łóżka, wtapiając się wręcz w pościel. Przymknęła znowu oczy, jednak miała wrażenie, że nie zaśnie zbyt szybko. Cały czas myślała o tym, co miało miejsce w bibliotece. To było dziwne... Miała wrażenie, że ktoś próbuje jej coś powiedzieć. Ale co? Chyba zbyt wcześnie cieszyła się, że nie męczą jej koszmary. Gdy znowu zasnęła, śniło jej się, że tonie. Nie mogła wyjść spod powierzchni wody. Jakby ktoś zasłonił ją czymś przezroczystym. Czymś, co uniemożliwiało jej wydostanie się. Jednak najgorsze było to, że ten sen zaczął się powtarzać. Neasa czuła, jakby naprawdę się topiła. Traciła oddech i powolnie umierała. Zazwyczaj budziła się, łapiąc gwałtownie haust powietrza. Bez żadnego krzyku. Uznała to za zwykły koszmar, nie przypuszczając nawet, że coś może być nie tak.
    Przez siedem kolejnych dni Leere była nieco rozkojarzona. Starała się jednak trzymać odpowiedni fason. Zwłaszcza, kiedy widywała się ze Slainem. Po trucicielu natomiast słuch zaginął. Od ostatniej śmierci kapitana Rileta, nie zginął nikt. Było to nieco dziwne. Jakby chciał zatuszować swoją obecność, swoją winę. Jakby chciał uśpić czujność wszystkich. Zwłaszcza Neasy i Slaina. I poniekąd się mu udało. Leere już nie emocjonowała się aż tak tym wszystkim. Zaczęła nawet myśleć, że ten ktoś odpuścił. Ile było w tym prawdy? Tego nie wiedział nikt, włącznie z ciemnowłosą. Przecież nie była jasnowidzem. Chyba... Nie miała pojęcia, kim, albo czym jest. Nawet sam król nie wiedział i nie umiał tego do końca wyjaśnić.
    - Slaine... Trochę się stresuję - mruknęła Neasa, uśmiechając się nerwowo i bawiąc kosmykiem swoich włosów. Dzisiaj po raz pierwszy miała opuścić mury zamku. Nie miała pojęcia, jakim cudem Slaine tego dokonał, ale udało mu się.
    - Spokojnie, panienko Leere. Nie ma czym. Będę tuż obok panienki - odparł mężczyzna, posyłając Neasie pocieszający uśmiech. Ona tylko kiwnęła głową i wpatrywała się przez siebie. Nie mogła jednak zbyt długo milczeć.
    - A co, jeśli coś się stanie? Jakieś dzikie zwierzę nas staranuje, albo... Albo się gdzieś zgubimy i nie odnajdziemy drogi do zamku? Może powinnam zostać... - zaczęła szybko, mówiąc trochę do siebie, trochę do Slaina. Kiedy się denerwowała, mówiła naprawdę szybko. Czasem ciężko było ją zrozumieć. Ale teraz było chyba wystarczająco wyraźnie, aby Slaine mógł stwierdzić, iż stres przejmował nad Leere górę.
    - Jedyne co może nas zaatakować, to starsza pani sprzedające kwiaty ma rynku - zaśmiał się cicho - Przy mnie panience nic się nie stanie. - Neasa nadal nie była do końca przekonana.
    - Mogą to być trujące kwiaty... - mruknęła, odwracając wzrok. Odetchnęła cicho, kiedy zbliżali się do bramy. Zatrzymała się nagle i złapała Bemoux za rękaw. - Slaine... Pamiętaj, że ci ufam. Jak stanie się coś z tego, co wymieniłam, to więcej nie pokażę ci moich rysunków - powiedziała niby to poważnie. Poluźniła nieco uścisk na materiale ubrania Slaina, ale nie puściła go całkowicie. Czekała tylko, jak ruszy dalej. Zazwyczaj, gdy gdzieś szli, Bemoux służył Neasie swoim ramieniem. Jednak... Tak dziewczyna czuła się pewniej. Zacisnęła usta, patrząc na Slaina i dając mu tym samym aluzję, że nie zamierza go puszczać.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#86 04-05-2019 o 22h34

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        14 dzień III miesiąca Yofes - 293 rok

        Przez kolejne siedem dni Slaine zajmował się swoimi zwyczajnymi zajęciami doradcy królewskiego, lecz nigdy nie zapomniał o panience Leere. Z każdym kolejnym dniem czuł się do niej coraz bardziej i bardziej przywiązany. Klął za to na siebie, nie mogąc uwierzyć w to co wyprawiał. Obecność Neasy zaczęła na niego działać jak coś, czego potrzebował. Jakby była powietrzem, albo wodą. Przywiązał się do dziewczyny, widział to. A jednak nie potrafił z dnia na dzień porzucić ciemnowłosej, niegdyś uważanej przez niego za szaloną. Właśnie, niegdyś… Slaine dobrze wszystko przemyślał. W dalszym ciągu nie potrafił zrozumieć jakim cudem dziewczyna wiedziała tak wiele, widziała różne rzeczy, przewidywała… Ale wiedział. Wiedział, że nie była ona chorą osobą, wręcz przeciwnie. Jego skorupa sceptyka pękała powoli za każdym razem, gdy wokół mężczyzny działo się coś, czego nie potrafił wytłumaczyć. Czuł się z tym źle, a nawet gorzej niż źle. Czternastego dnia trzeciego miesiąca powrócił do niego koszmar, w którym umierał rażony piorunem. Wiedział, że oznacza to coś złego.
        Również tego dnia, kiedy śnił koszmar, miał pokazać panience Leere centrum miasta, głównie rynek. Namawiał króla długo, lecz ten w końcu uległ argumentom doradcy i przyznał mu rację. Im Neasa więcej wiedziała o świecie, tym bardziej mogła pomóc rozwikłać czekające na monarchę zagadki, dlatego się zgodził, lecz tego Slaine nie wiedział.
        Dziewczyna stresowała się niesamowicie, lecz Bemoux robił wszystko, by nieco uspokoić jej nerwy. Próbował koić ją, lecz Neasa uparcie twierdziła, że to niebezpieczne. Na wspomnienie o trujących kwiatach Slaine nieco spochmurniał, ale nie dał tego po sobie poznać. Od ostatniej śmierci kapitana Rileta, po trucicielu nie został nawet ślad. Zniknął i nie pojawiał się. Brak obecności mordercy był niczym znak, cisza przed burzą.
        - Panienko Leere, witamy w stolicy, mieście Dahon – powiedział wesoło, kiedy przekroczyli bramę. Stolica była miastem największym w całej Itturii i mieściła w sobie najważniejsze instytucje państwa. Świątynie, skarbiec, Szkołę Rycerską… Ale najpiękniejszy ze wszystkiego był rynek główny, na który właśnie się udawali.
        - Będzie mogła panienka wybrać co tylko panienka będzie chciała – poinformował dziewczynę, gdy kroczyli przez ulice miasta, dość powolnie, by mogła wszystko zobaczyć. Od rynku głównego dzieliło ich kilka przecznic. - Może kupię panience nowy szkicownik, jeśli w sklepie będą na stanie? – zaproponował, spoglądając na Neasę swoimi szarymi oczami. Posłał jej pogodny uśmiech, chcąc nieco rozluźnić dziewczynę. Pomimo sporej przestępczości w kraju, na rynku głównym w Dahon wszędzie stały straże, więc nie mieli o co się zamartwiać. Byli bezpieczni.

Ostatnio zmieniony przez PonętnyHubert (04-05-2019 o 22h36)


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#87 04-05-2019 o 23h05

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Co takiego powstrzymywało Neasę przed rozluźnieniem się i cieszeniem pierwszym dniem, w którym to opuściła zamek? Ano, niepewność. Jakby nie patrzeć, ostatnio działy się dość dziwne rzeczy. Rzeczy, których nie dało się wyjaśnić tak po prostu. I mimo że truciciel na razie zaprzestał swych działań, Leere miała złe przeczucia. Zresztą, na pewno nie tylko ona. Dziewczyna była wręcz pewna, że Slaine również takowe posiadał. Że ten spokój był jedynie ciszą przed burzą. Jednak stres zrobił swoje i nawet już o tym Neasa nie myślała. Pierwszy raz miała zobaczyć stolicę Itturii. Nigdy by nie przypuszczała, że kiedykolwiek w jej życiu do tego dojdzie. A tymczasem właśnie przekraczała bramę. Nie mogła się nadziwić temu, jak było tutaj ładnie. Nie miała pojęcia, gdzie zawiesić spojrzenie. Na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
    - Może tego nowego nie zapełnię rysunkami okładki księgi - zażartowała dziewczyna i zerknęła na Slaina. Cóż... Jej poprzedni szkicownik skończył jako jedna wielka wskazówka do trucizny. Trucizny, której nie znaleźli. A być może gdyby im się to udało, to odnaleźliby drogę do truciciela. Leere potrząsnęła głową. Nie chciała teraz myśleć o tym, co działo się na zamku. Nie teraz. Przecież powinna cieszyć się pięknym dniem. A był piękny, zważając na już dość ciepłą porę roku. Do tego niebo zdawało się być bez skazy. Nic nie wskazywało na to, że coś mogło pójść nie tak. Właśnie, nic nie powinno być nie tak.
    - Młodzieńcze, zechciałbyś kupić panience kwiaty? Te są wyjątkowo piękne. Choć oczywiście nie dorównują urodzie pana towarzyszki - oświadczyła starsza kobieta, stojąc na straganie z kwiatami. Neasa zatrzymała się mimowolnie i podeszła bliżej. Spojrzała na staruszkę i uśmiechnęła się miło w jej stronę. Pochyliła się, aby lepiej przyjrzeć się kwiatom.
    - Rzeczywiście są bardzo ładne. Prawda, Slaine? - spytała, po czym zerknęła na Bemoux.
    - Poproszę pięć dla tej pięknej damy - odparł mężczyzna, patrząc na Neasę z szarmanckim uśmiechem. Dopiero wtedy przeniósł wzrok na kobietę. Leere natomiast wyprostowała się zadowolona. Te różowe na dole podobały jej się szczególnie. Starsza kobieta wyłoniła się, aby wyjąć kwiatki. Wtedy jej spojrzenie skrzyżowało się z tym Neasy. Dziewczyna jedynie uśmiechnęła się. Natomiast staruszka wyglądała na nieco... Podekscytowaną? Zbliżyła się do ciemnowłosej, ignorując już zupełnie swoją pracę.
    - Zawodząca... Miałyśmy się spotkać, bogowie nam to zapisali - zaczęła, po czym chwyciła Neasę za obie dłonie. Dziewczyna nie wiedziała, co się działo. Zmarszczyła brwi, przechylając lekko głowę. Rozchyliła nieco wargi, ale żadne słowo nie wyszło z jej ust. Zamiast tego zerknęła zdezorientowana na Slaina. - Moje biedne dziecko... Ty cierpisz, czuję to. Wkrótce zrozumiesz wiele rzeczy - dodała po chwili, wpatrując się uporczywie w Leere.
    Neasa natomiast nie rozumiała ani słowa z tego, co mówiła ta kobieta. Wyglądała, jakby była obłąkana. A jednak... Czuła, że nie jest. Że to, co mówi, ma głębszy sens. Jej intuicja wygrywała ze zdrowym rozsądkiem po raz kolejny.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#88 05-05-2019 o 11h17

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Pora Yofes należała do tych cieplejszych, a im bliżej było czwartego miesiąca, tym mniej chmur pojawiało się na niebie. Słońce świeciło i ogrzewało twarze mieszkańców Dahon, a z daleka dało się słyszeć okrzyki rybaków, wędrujących w stronę rynku z nowym towarem. Slaine już czuł smród ryb, lecz jednocześnie kojarzył się on z czymś dobrym. Z dobrą, przyjemną wręcz porą roku. Yofes był ciepły i serdeczny dla ludzi. Wszystko budziło się do życia i zwiastowało nadejście najcieplejszej pory Atput, do której być może i pozostał ponad miesiąc, lecz już dało się wyczuć jej nadejście.
        Rynek główny był bardzo stłoczony. Mieszkańcy stolicy starali się przecisnąć do stoisk, by wybrać najlepsze towary, a sklepikarze wesoło podśpiewywali, zapraszając nowych klientów. Wokół pachniało kwiatami, owocami i kosmetykami wytwarzanymi przez stare kobiety, uznawane za szamanki. Stoiska były zawsze przystrojone, a kolory zdawały się tworzyć wesołą atmosferę.
        Atmosferę, która zatraciła się wkrótce, kiedy Slaine Bemoux i panienka Leere spotkali na swej drodze starszą kobietę. Namówiła ona ich do kupna kwiatów, a mężczyzna zgodził się oczywiście, chcąc wywrzeć na Neasie dobre wrażenie tego dnia. Gdy kobieta wyłoniła się ze stoiska, by wybrać pięć przepięknych kwiatów dla ciemnowłosej, zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Slaine marszczył brwi odkąd spojrzał na staruszkę po raz pierwszy, czując, że już kiedyś ją widział.
        I wtedy do niego dotarło. Była to kobieta, która tak wiele lat temu przepowiedziała mu mroczną przyszłość. Kobieta, która zniknęła bez śladu. Kobieta, która już dawno powinna być martwa… A tymczasem jej wygląd w ogóle się nie zmienił. Bemoux nawet wydawało się, że miała na sobie taką samą szatę jak tego dnia, gdy go zaczepiła.
        Na twarzy Slaina pojawiło się przerażenie, gdy kobieta spojrzała na niego. Te same przenikliwe oczy. To była ona. Mężczyzna cofnął się o krok, a wtedy staruszka uśmiechnęła się i poczęła wyciągać kwiaty z koszyka. Podała je Neasie, mówiąc, że dla tak pięknej dziewczyny będą one za darmo. Slaine wpatrywał się z niedowierzaniem na równie zaskoczoną tą sytuacją panienkę Leere. Jego serce biło niewiarygodnie szybko.
        - T-to… To wszystko prawda? – zapytał, łapiąc się za głowę obiema dłońmi. Uśmiechał się słabo, a wszystkie informacje ze zdwojoną szybkością przebiegały przez jego umęczony umysł.
        Zawodząca. Slaine słyszał opowieści o tych istotach tak wiele razy, gdy był dzieckiem. Wmawiano mu, że i on kiedyś spotka ją na swej drodze, ale on nie wierzył w to, tak jak nie wierzył w całą resztę bzdur. Bzdur, które nimi nie były… Spotkanie starszej kobiety było ciosem dla doradcy. Właśnie wtedy wszystko zaczynało mieć sens.
        Jego skorupa sceptyka pękła.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#89 05-05-2019 o 11h59

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Ta sytuacja niejednego wyprowadziłaby z równowagi. Przecież nie każdy wierzył w takie rzeczy, jak magia, bogowie, czy inne przepowiednie. Neasa wierzyła, bo sama była dowodem, że jest to możliwe. Jednak słowa szamanki... I tak wywarły na niej dziwne emocje. Nazwała ją Zawodzącą. Podobnie, jak król. Więc musiała wiedzieć, kim, albo czym Leere jest. Problem w tym, że kobieta mówiła zagadkami, których dziewczyna nie umiała rozszyfrować. Nie wiedziała, co miała na myśli, mówiąc, że wkrótce dowie się wielu rzeczy. Jakich rzeczy? Wszystko zdawało się być niejasne. Aż za bardzo. Leere w ogóle nie czuła się olśniona. Jednak Slaine...
    Dziewczyna zerknęła w jego stronę. Wyglądał tak, jakby właśnie dowiedział się przerażającej prawdy i nie mógł sobie z nią poradzić. I chyba... Tak właśnie było. Neasa wiedziała, że Bemoux nie wierzy w jej dar, ani nic, co nie związane jest z nauką i czego nie da się logicznie wytłumaczyć. Jednak teraz... Wyglądał, jakby jego cały świat się zawalił. Leere przejęła kwiaty od starszej kobiety, po czym spojrzała na nią, zaciskając usta.
    - Przepraszam, ale... Nie do końca rozumiem, co ma pani na myśli - powiedziała dziewczyna, czując się poniekąd niezręcznie. Zacisnęła usta, nie spuszczając wzroku ze starszej kobiety.
    - Wkrótce oboje wszystko zrozumiecie - powiedziała tylko i wróciła na swoje stanowisko, zaczepiając kolejnych przechodniów. Leere spojrzała na Slaina, po czym zagryzła dolną wargę. Nie myśląc zbytnio nad tym, co robi, chwyciła go za dłoń, ściskając nieco mocniej.
    - Chodźmy - powiedziała i pociągnęła go wzdłuż rynku. Chciała znaleźć jakieś spokojniejsze miejsce. Niedaleko był most, który oddzielał rynek od lasu. Dziewczyna zerknęła na Slaina i dopiero wtedy puściła jego dłoń. Być może było to nie na miejscu, ale nie dbała o to w tym momencie. - Slaine... Wszystko w porządku? Dobrze się czujesz? - spytała, patrząc zmartwiona na mężczyznę.
    - Nie... Nie wiem... Wszystko, wszystko ma teraz sens, ale nie chcę tego rozumieć, nie chcę - mamrotał do siebie Bemoux. Neasa zmarszczyła brwi brwi, przyglądając się mu. Strasznie zbladł. Jakby przed chwilą zobaczył ducha.
    - Slaine, posłuchaj... - zaczęła, podchodząc nieco bliżej mężczyzny. Uniosła wzrok i spojrzała mu prosto w oczy. - Tego nie da się zrozumieć... Musisz po prostu uwierzyć. Ja wiem, że to trudne i wiem, że bronisz się przed tym, jak tylko możesz, ale nie da się wiecznie uciekać przed prawdą - powiedziała, po czym uśmiechnęła się lekko, chcąc nieco tym wesprzeć Bemoux. Wyciągnęła rękę i ponownie chwyciła go za dłoń, nie spuszczając wzroku z jego twarzy. - Ja też wielu rzeczy nie potrafię zrozumieć, nie wiem, dlaczego tak jest i nie umiem tego wyjaśnić... Ale wiem, że tak po prostu musi być. I ty też to wiesz, ale... Nie dopuszczasz do siebie tej myśli - dodała, po czym ścisnęła mocniej dłoń Slaina. Nie chciała, aby teraz załamał się, będąc wśród tylu ludzi.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#90 05-05-2019 o 13h03

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Cały świat Slaina zawalił się w jednej chwili. Głowa bolała go przeraźliwie, a serce biło tak mocno, że wydawało mu się, że już za chwilę wyskoczy z piersi. Cały zbladł i drżał, jakby zimno ogarnęło go całego, a tymczasem czuł piekielny gorąc. Rozkojarzony i zagubiony, nie miał pojęcia co działo się wokół niego. Zerkał to na Neasę to na ludzi dookoła niedowierzając. A gdy spojrzał na staruszkę, miał ochotę krzyczeć. Krzyczeć, wzywać straże, pozbyć się jej. Pozbyć się tej osoby, która zniszczyła wszystko w tak krótkiej chwili. Dlaczego się pojawiła? Dlaczego ich zaczepiła? Czyżby chciała mu przypomnieć te straszne czasy dzieciństwa?
        Kręcił głową i mamrotał do siebie, kiedy Neasa ciągnęła go wzdłuż rynku. Nie chciał zrozumieć, ale… Wszystko miało sens. Magia, którą zaklinano przedmioty i ludzi. Umiejętności panienki Leere i wszystko co działo się wokół niej. Opowieści, legendy ludu o magicznych istotach porywających ludzi, albo te o Zawodzących… A tak właśnie starsza kobieta zwróciła się do Neasy. Slaine spoglądał na dziewczynę, nie dowierzając własnym oczom. Wszystko układało się w jedną całość. Całość, której on nie chciał do siebie dopuścić. Lecz jego świat, świat powstały na nauce i faktach oraz wierze w to co widział i mógł poczuć dotykiem własnym, legł w gruzach. Mężczyzna nieświadomy był faktu, że jego skorupa pękała już w chwili odnalezienia panienki Leere w lochach, tuż przy zwłokach więźnia.
        - Co jeśli ja nie chcę wierzyć? – wychrypiał, błądząc wzrokiem po twarzy Neasy. Zabrał dłoń z uścisku dziewczyny, po czym złapał się za głowę. Zamknął mocno oczy i zaklął w starym języku. Tak piekielnie go bolała…
        - Wiesz jaka jest prawda... A czy w nią uwierzysz, czy nie, zależy od ciebie – odparła zmartwiona jego stanem Neasa, a Slaine uchylił powieki, by na nią spojrzeć. Doskonale wiedział, że dziewczyna miała rację, lecz wciąż nie potrafił uwierzyć w to, że przez niemal całe swoje życie okłamywał siebie samego. Legendy były prawdą, magia istniała… Czy bogowie również? Czy Quelema sprawił, że Bemoux wpadł w tak straszliwe bagno sceptycyzmu?
        - Tak, znam prawdę… Ale to nie jest proste. Całe życie myślałem… Myślałem, ze to wszystko brednie, ale ta kobieta… Spotkałem ją, kiedy byłem mały – zaczął mówić ciszej i ciszej, lecz panienka Leere stała wystarczająco blisko, by słyszeć jego słowa. Zamknął ponownie oczy, próbując wymazać z pamięci koszmary, które śnił, gdy był dzieckiem. Nie były tak straszliwe jak te, które dręczyły go teraz, lecz wciąż bolesne dla jego serca.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#91 05-05-2019 o 18h53

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Neasa nie wiedziała, jak powinna uspokoić Slaina. Nigdy nie miała do czynienia z taką sytuacją. Jeśli już, to właśnie Bemoux starał się uspokoić ją. A teraz... Role się odmieniły. Leere patrzyła na mężczyznę, który stracił swoją maskę pewnego siebie sceptyka i właśnie popadał w załamanie. Nie chciał dopuścić do siebie prawdy. Nie chciał wierzyć w to, że to wszystko jest prawdą. Że istnieje coś poza nauką. Neasa nie mogła go zmusić do tego, aby uwierzył. Musiał to poukładać sobie sam. Ona mogła jedynie przy nim być i go uspokajać. W miarę swoich możliwości. A zdawało jej się, że wsparciem była marnym. Przecież... Nigdy nie musiała nikogo wspierać. Tak wiele się zmieniło, odkąd poznała Slaina. No i słowa tej kobiety... Nadal nie potrafiła do końca ich zrozumieć, ale wiedziała, że wkrótce dowie się więcej. Wierzyła w przeczucie staruszki.
    Neasa patrzyła na Slaina, a jej słowa zdawały się w ogóle nie działać. Jakby mówiła do ściany. Odetchnęła cicho, zaciskając usta w cienką kreskę. Uniosła dłonie i położyła je ramionach mężczyzny, chcąc, aby zwrócił na nią uwagę. Bo na razie to mamrotał coś sam do siebie. Mówił cicho, ale dziewczyna doskonale rozumiała każde jego słowo.
    - Slaine, daj sobie trochę czasu na przetrawienie tego - powiedziała, patrząc mu w oczy. Nie sądziła jednak, aby jej słowa w jakiś sposób miały mu pomóc. Już przekroczyła sporo granic, których nie powinna. Być może to, co siedziało jej w głowie, skończy się podobnie, jak wtedy w komnacie Bemoux. Jednak postanowiła zaryzykować. Spuściła swoje dłonie, po czym odwróciła wzrok. Zbliżyła się jeszcze bardziej do mężczyzny i, z lekkim wahaniem, objęła go najpierw delikatnie. W razie gdyby chciał ją odepchnąć. Po chwili jednak poczuła się nieco pewniej. Oparła swoją głowę na torsie mężczyzny i odetchnęła cicho. Jej serce zaczęło bić mocniej. Zapewne przez stres. Nigdy w życiu... Nie była w takiej sytuacji. Jednak zrobiła to po to, aby pomóc Slainowi... Tylko i wyłącznie. Przecież może go uznać za swojego przyjaciela, prawda? A przyjaciele sobie pomagają.
    Czemu więc aż tak się stresowała? Cóż, w głowie Neasy było wiele pytań, na które nie potrafiła odpowiedzieć. A to uczucie było właśnie jednym z nich. Chciała wesprzeć Slaina i uznała, że dzięki temu się uspokoi. Działała pod wpływem emocji. Dopiero po dłuższej chwili dotarło do niej, co zrobiła. Odsunęła się więc szybko, odwracając wzrok.
    - Przepraszam! Wiem, że nie powinnam i że sobie tego nie życzysz... Zapomniałam się - powiedziała, ostatnie zdanie mówiąc nieco ciszej. Na policzkach Leere pojawiły się lekkie rumieńce. Czyżby poczuła się zawstydzona? Na to wychodziło. Wcześniej nawet nie wiedziała, co to są za uczucia. Teraz wszystkie uderzały w nią w tym samym czasie. Ciemnowłosa nie potrafiła za tym nadążyć.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#92 06-05-2019 o 20h16

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Slaine Bemoux z pewnością był osobą, która do świata podchodziła zdecydowanie zbyt realistycznie. Nie wierzył w nic, co wykraczało poza elementy nauki spisanej przez wykształconych ludzi, historyków i inne ważne jednostki. Był to błąd. Mężczyzna dosłownie ograniczał się i nie dostrzegał prawd rzeczywistych, czyli tego co naprawdę go otaczało. Jego, a także tysiące innych mieszkańców wyspy. Itturia wręcz roiła się od istot nadprzyrodzonych, a w każdej legendzie kryła się nuta faktu. Faktu, którego Slaine nigdy nie chciał pojąć i przez tak długi czas bronił się przed nim. Czy to mu się opłacało? Skądże. Utrudniał sobie tym wszystko. Życie jako doradca królewski nie opierało się na wiedzy dyplomatycznej, historycznej… Ważna była także wiedza i wiara w legendy i mity, a tego Bemoux zabrakło. Być może gdyby został wychowany inaczej…
        Lecz nie był to czas na takie rozmyślania. Mężczyzna zdziwiony wpatrywał się w Neasę i jakby został wytrącony z transu. Dziewczyna zbliżyła się jeszcze bardziej, po czym przytuliła. Slaine odetchnął głęboko, nie wiedząc co powinien uczynić. Stał więc i nim zdążył zareagować, panienka Leere odsunęła się i zaczęła przepraszać. Przez zaistniałą sytuację Bemoux zupełnie zapomniał o tym, czego nie znosił najbardziej. Dotyku, na który nie pozwolił. Nie pamiętał, kiedy ostatni raz pozwolił komukolwiek się przytulić, ani tym bardziej… Kiedy on sam objął kogokolwiek.
        Niezdecydowany i nieco zdziwiony własną reakcją, delikatnie przyciągnął do siebie Neasę i objął ją jedną ręką. Drugą natomiast położył na jej głowie, głaszcząc powoli jej ciemne włosy. Zamknął oczy i nie ruszał się przez chwilę, a potem… Zaczęło do niego docierać co tak naprawdę zrobił. Lecz nie odsunął się gwałtownie, nie. Zrobił to powoli, by nie przestraszyć dziewczyny ponownie, jak to zrobił kiedyś. Spojrzał na nią łagodnie, choć wciąż krew pulsowała mu w głowie, a oczy szczypały, jakby przyzwyczajały się do nowego spoglądania na świat.
        - Nic się nie stało panienko – powiedział cicho, posyłając jej naprawdę szczery uśmiech, co zadziwiło i jego. Naprawdę… Naprawdę tak uważał. Co się działo? Czyżby oszalał już do końca? Nie było to do niego podobne… Chociaż sam już nie wiedział, czy w ogóle przypominał dawnego siebie, przed poznaniem panienki Leere. Dziewczyna dosłownie odmieniła jego spojrzenie na świat…
        - To będzie trudne, ale… Tamta kobieta, ona… Ja teraz wiem, wiem co jest prawdą. Tylko potrzebuję czasu – mruknął odrobinie niewyraźnie, mrużąc oczy. Tak, z pewnością potrzebował czasu i to jak najwięcej. Musiał przewertować w pamięci wszelkie znane mu mity, legendy. Musiał nauczyć się ich od nowa i przypomnieć sobie opowieści pradziadka o Zawodzących.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#93 06-05-2019 o 20h52

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Neasa sama nie wiedziała, co robi. Działała pod wpływem impulsu. Chciała pomóc Slainowi, który zaczął panikować. Wiedziała, że może się to skończyć podobnie, jak wtedy, gdy dotknęła jego włosów. Od tamtej pory starała się ograniczać kontakt fizyczny z mężczyzną. Aż do dnia dzisiejszego. Zaczęło się od zwykłego złapania za dłoń. Nie za ramię, nie za nadgarstek. Za dłoń. I miała wrażenie, że już wtedy nastąpił jakiś przełom. jednak nie spodziewała się tego, co może potem nastąpić. Odsunęła się, bo była przygotowana na reprymendę od Bemoux. Ale nic takiego się nie stało. Slaine przyciągnął Neasę ponownie bliżej siebie i objął ją jedną ręką, natomiast drugą zaczął gładzić po włosach.
    Leere otworzyła szerzej oczy, wstrzymując na moment oddech. Nie wiedziała, co ma zrobić. Stała więc tak w bezruchu, ale ostatecznie rozluźniła się nieco. Poczuła, jak całe jej ciało zalewa fala gorąca, a serce przyśpiesza. Przełknęła nerwowo ślinę i odetchnęła cicho. To było naprawdę... Miłe uczucie. Nie sądziła, że taka zwyczajna bliskość może dać aż tyle satysfakcji. Slaine odsunął się w końcu, a Neasa spojrzała na jego twarz. Poczuła ulgę. Zresztą, chyba nie tylko ona. Była już nieco spokojniejsza. A Bemoux czuł się na tyle dobrze, że mogli wrócić na rynek, aby dokończyć wycieczkę.
    Nie spotkali już tamtej kobiety. Może to i lepiej... Zupełnie tak, jakby rozpłynęła się w powietrzu. Było to nieco dziwne, bo przechodzili tą samą drogą. Jednak ciemnowłosa postanowiła się nie zagłębiać w to więcej. Chciała się cieszyć tym dniem, który dało się jeszcze uratować. Znalazła nawet jedno stoisko, przy którym spędziła naprawdę dużo czasu. Nie mogła się zdecydować... A koniecznie chciała do swojego pokoju taką wazę. Bardzo jej się to podobało. I mimo że teoretycznie nie było jej to ani trochę potrzebne no i... Było brzydkie, Leere tak nie uważała. Pani ładnie zapakowała jej masywny wazon, a Neasa z uśmiechem go przejęła. Był naprawdę duży. Niemal taki, jak połowa jej. Dlatego gdy go dostała, zgięła się lekko, nie spodziewając się takiego ciężaru. Slaine jednak dość szybko zaproponował, że to on go weźmie. Neasie natomiast zostało dźwiganie swojego nowego szkicownika oraz świeżo upieczonych bułeczek, które jadła po drodze. Stwierdziła, że mogą się zatrzymać na chwilę, bo dziewczyna w takim tempie zje wszystko sama. A chciała się podzielić z Bemoux.
    Ostatecznie dzień minął szybko. Za szybko. Neasa nie wiedziała, kiedy znowu przyjdzie jej opuścić mury zamku. Król może więcej się nie zgodzić. No i nadal zastanawiała się nad słowami tamtej kobiety. Kiedy tak szli przez moment w ciszy, jej myśli niebezpiecznie błądziły w tamtych obszarach. Slaine natomiast wydawał się bardziej ożywiony, niż dziewczyna przypuszczała. Sądziła, że nie będzie w stanie cieszyć się ich wyprawą. A jednak, dał radę, pomimo tej delikatnej traumy. Mężczyzna musi to sobie poukładać, przemyśleć... Poczekać.
    - To był najlepszy dzień w moim życiu - stwierdziła Neasa, kiedy byli już w zamku. Nie mogła powstrzymać uśmiechu, który malował się na jej twarzy. Poza tym, nadal miała naprawdę dużo energii. Nawet jeśli cały dzień przechodziła.

Ostatnio zmieniony przez Nataasia (06-05-2019 o 20h54)


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#94 07-05-2019 o 20h38

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        16 dzień III miesiąca Yofes – 293 rok

        Bemoux nie zapomniał o obietnicach złożonych i sobie i panience Leere. Pracował nie tylko nad sprawami typowo królewskimi, gdzie pełnił obowiązki doradcy, ale również odszyfrowywał tajemniczą księgę kapłana, a także czekał na dokumenty o więźniu. Obie te sprawy, jak się okazało, miały być pewnym przełomem tego dnia.
        Mężczyzna siedział w swojej komnacie przy biurku, które oświetlała duża świeca. Wosk powoli z niej spływał, lecz Slaine nie przejmował się. Wpatrywał się uważnie w swoje notatki, które sporządzał w trakcie tłumaczenia pojedynczych słów wpisu. Jak się okazało, niestety księga rzeczywiście była zaszyfrowana. Przez ostatnie dni Bemoux naklął się straszliwie, nie mogąc złamać kodu, pozostawionego przez autora. Kto by pomyślał, że informacje o składniku trucizny mogłyby zostać zaszyfrowane w taki skomplikowany sposób? Slaine dobrze wiedział jak groźna była roślina, widział ciała zatrute kwiatem, jednak nie spodziewał się kodu. Czy ktoś go złamał? A może miał świadomość tego czym i jak działała ta roślina?
        W końcu jednak, po długim czasie spędzonym przy księgach oraz swych przejrzystych notatkach, Slaine dokonał przełomu. Ze zdziwieniem wpatrywał się w przetłumaczony i rozszyfrowany tekst, nie dowierzając własnym oczom. Pyaar pheh rzeczywiście było czymś zdumiewającym, a Bemoux zaczynał rozumieć jak bardzo ograniczony był jego umysł, przed poznaniem całej prawdy o świecie nadnaturalnym (albo przynajmniej zwyczajnym uwierzeniem w jego istnienie, bo wiele nauki go czekało). Jak się okazało kwiat rósł przy wulkanach, a by odblokować jego prawdziwie śmiertelne właściwości, potrzebne były umiejętności magiczne… Brzmiało to śmiesznie, lecz Slaine przełknął tę wiadomość. Obiecał, że postara się zrozumieć.
        Gdy wstawał, by podzielić się nowymi informacjami z Neasą, ktoś zapukał do masywnych drzwi. Bądź wręcz zaczął walić w nie pięścią. Doradca królewski podążył otworzyć drzwi, a u progu zjawił się jeden z kurierów królewskich, którzy zajmowali się doręczaniem niezwykle ważnych dokumentów. Slaine podziękował mężczyźnie, po czym ten skłonił się i odbiegł, zapewne po kolejne zlecenie. Doradca zamknął drzwi po czym ponownie usiadł przy biurku, otwierając zapieczętowaną kopertę z dokumentami.
        Więzień o imieniu Chenehra – dość nietypowym. Lat trzydzieści pięć, zatrzymany z powodu nielegalnego handlu zakazanymi w Itturii substancjami magicznymi, do użytku własnego i na innych jednostkach. Slaine zmarszczył brwi i przewrócił stronę. Brak broni, brak dorobku własnego poza substancjami magicznymi. Więziony od roku 285, pory Atput. Doradca mruknął coś pod nosem, a płomień świecy zaczął przygasać. Zamieszkały na Kontynencie, kraj nieznany – więzień nie podał kraju pochodzenia, nawet poddany torturom.
        Na Kontynencie… Zza morza.
        Pyaar pheh, Kwiat Popiół, pochodził zza morza.
        Slaine wstał nagle i wybiegł zaraz z komnaty, by czym prędzej udać się do zachodniego skrzydła. Musiał powiedzieć o wszystkim panience Leere.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#95 10-05-2019 o 20h00

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Jakby ktoś powiedział Neasie, że przypadkowe spotkanie ze starszą kobietą tak odmieni światopogląd Slaina, w życiu by mu nie uwierzyła. Leere nie wiedziała, kim była staruszka, ale wpłynęła na mężczyznę na tyle, aby zaczął się zagłębiać bardziej w świat, który był gdzieś obok niego. Bemoux jednak do tej pory nie chciał w niego uwierzyć. Oczywiście nie wszystko było jeszcze jasne, nawet sama Neasa nie wszystko rozumiała, ale czuła, że niedługo się to zmieni. Że zrozumie więcej, niż do tej pory udało się jej odkryć. Czekała na to, aż znajdzie odpowiedzi na większość pytań, które kłębią się gdzieś w jej głowie. Oczywistym jest, że nie rozwiąże wszystkich, nękających jej umysłu zagadek, ale i taki fragment ją usatysfakcjonuje.
    Slaine próbował przetłumaczyć tekst, który znaleźli w bibliotece. W międzyczasie oczywiście widywał się z Neasą.Ta z każdym kolejnym spotkaniem wprowadzła go w swój świat coraz bardziej. I miała wrażenie, że z każdą wizytą doradcy króla, ufała mu mocniej, niż na samym początku. No i sam Bemoux otwierał się, co Leere zauważyła. Otwierał się na jej słowa, na to, co ich otaczało. Na to, w co kiedyś nie wierzył w ogóle. Jakby to całkowicie rozjaśniło niektóre kwestie. Jakby właśnie do ich wyjaśnienia brakowało im magii. Magii, w którą Slaine zaczynał wierzyć.
    Szesnastego dnia miesiąca Yofes, Bemoux przybył do komnaty Neasy, aby przekazać jej, czego się dowiedział. Jak się okazało, przejrzał dokumenty więźnia, o co prosiła go dziewczyna. I intuicja jej nie zawiodła. Rzeczywiście coś było na rzeczy. Coś, co nakierowało Slaina na wskazówkę. Jak się okazało, roślina, która była bardzo ważną częścią trucizny, pochodziła zza morza. Tak samo, jak ten więzień. W Itturii nie było co szukać, mogli więc o tym zapmnieć. Bemoux podejrzewał również, że i sam truciciel nie pochodzi od nich. Mogło to nieco rozjaśnić sprawę i zawężyć krąg podejrzanych.
    Za każdym razem, kiedy Slaine znowu ją odwiedzał, Neasa opowiadała mu przeróżne historie. Miała osiemnaście lat na to, aby przeczytać tyle książek i to nie jednokrotnie, żeby teraz utkwiło jej to wszystko w głowie. A że Slaine w końcu zaczął się tym interesować, to dziewczyna z przyjemnością dzieliła się z nim swoją wiedzą. Aż uśmiech sam cisnął jej się na usta, gdy widziała jego zaangażowanie. Opowiadała mu legendy o syrenach, w których istnienie wcześniej tak uparcie nie wierzył. Teraz zaczął się przekonywać. I to właśnie Leere cieszyło najbardziej.
    Opowiadała mu również o innych istotach, o których kiedyś czytała. O wszystkim, co wpadło jej do głowy. Spędzali tak czas do późnego wieczora, czasem wychodzili na dziedziniec, bo pogoda robiła się coraz ładniejsza... Neasa na pewno odżyła, od kiedy poznała Slaina. Jednak miała wrażenie, że martwi to trochę króla. Jakby bał się, że dziewczyna odsuwa się od niego. A mimo to, zezwalał na wszystko. Nadal do niej przychodził, ale nie codziennie. Były dni, pojedyncze, w których się nie zjawił. Czemu? Tego Leere już nie wiedziała. Ale miało to dla niej coraz mniejsze znaczenie.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#96 11-05-2019 o 13h55

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Informacje uzyskane do tej pory o Kwiecie Popiele, o więźniu, z pewnością były ogromnym krokiem w walce z trucicielem. Walce, polegającej jedynie na czekaniu na jego kolejny krok i zbieraniu informacji o truciźnie. Rozkodowanie ostatniego akapitu było zadaniem najtrudniejszym ze wszystkich, bowiem tekst był tak skomplikowany, że Slaine głowił się nad nim przez kolejne dni.
        Również kolejne dni obfitowały w uzupełnianie masy dokumentów królewskich oraz uczestniczenie w radach. Na nich natomiast Bemoux milczał i obserwował wszystkich uważnie. Wśród straży było przynajmniej dwudziestu mężczyzn pochodzących z innych krajów niż Itturia, tak więc każdy z nich mógł być podejrzany. Tak samo nowi kapitanowie. Slaine nie znał ich, a i z trudnością załatwiał potrzebne dokumenty z ich tożsamością. Wiedział, że powinien działać szybko, acz ostrożnie.
        Dlatego o niczym nie mówił królowi, który jakby odsunął się od niego oraz Neasy. Widział, że coraz to rzadziej spotykał się ze swoją wychowanką i to nieco martwiło Slaina. Było to rzeczą podejrzaną, jako iż wcześniej punktualnie wychodził do zachodniego skrzydła. Bemoux nigdy nie chciał, aby oddalił się od panienki Leere, nie taki był jego plan.
        Lecz czy wciąż chciał tego co kierowało nim przez ostatnie miesiące?
        Slaine Bemoux nie ukrywał już swojej sympatii do dziewczyny, choć wciąż nie docierał do niego fakt, że rzeczywiście uważał Neasę za przyjaciółkę, kogoś bliskiego. Kogoś, kogo głęboko w duszy nigdy nie chciał skrzywdzić. Ich relacje były bliższe niż kiedyś, odkąd doradca spotkał na rynku starszą kobietę, która niegdyś przepowiedziała mu przyszłość. Właśnie to zmieniło jego podejście na tyle, że był w stanie przekonać się i spróbować uwierzyć w coś, co nieraz nazywał bzdurami. Tak jednak nigdy nie było, a znajomość prawdy dała mu do myślenia i wiedział już, jak bardzo był ograniczony. Co dzień panienka Leere opowiadała mu znane legendy, lecz również i podania ludowe, które spisano w księgach. Slaine z zaangażowaniem przysłuchiwał się wszystkiemu, choć większość z nich znał już z opowieści rodziny. Te znane mu były krwawe i mroczne, natomiast opowieści Neasy takie… Bajkowe, pełne światłości. Bemoux nie wiedział, które były prawdziwe. W końcu zawsze ufał księgom, a legendy i mity znał w wersjach mrocznych…

        25 dzień III miesiąca Yofes – 293 rok

        W dzień, kiedy ludy miasta Dahon świętowały w karczmach zakończenie kolejnego miesiąca, Slaine cicho wędrował przez korytarze zachodniego skrzydła, już dawno po zachodzie słońca. Na jego twarzy widniał łobuzerski uśmiech. Miał pewien plan, niespodziankę dla Neasy. Coś, czym chciał się odwdzięczyć za to, że wprowadziła go w swój świat. Za to, że pomogła zrozumieć.
        Stanął nareszcie przed masywnymi drzwiami i odetchnął cicho. Uniósł dłoń i zapukał czterokrotnie, jak zawsze. Wkrótce dębowe drzwi otworzyły się, a za nimi ukazała się panienka Leere. Bemoux posłał jej uśmiech, szczery i szeroki. Czuł podekscytowanie, choć głęboko w środku czuł, że nigdy nie powinien tak reagować. Że w ogóle nie powinien tego robić.
        - Panienko Leere, późna to pora, ale mam nadzieję, że ma panienka ochotę na… spacer – powiedział tajemniczo, odchrząkając potem, gdy zrozumiał, że miał lekką chrypkę.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#97 11-05-2019 o 14h21

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


    Ostatnie dni były... Dziwne. Chyba właśnie tak Neasa mogła jednym słowem opisać to, co się działo. Począwszy na odmienionym światopoglądzie Slaina, na rzadszych wizytach króla kończąc. Leere nie wiedziała, czy to dobrze, czy może wręcz przeciwnie. Czy nie sprowadzi to jakiejś katastrofy, której ona za nic nie mogłaby powstrzymać. Ale mimo wszystko, cieszyła się, że Bemoux chciał zrozumieć. Że zburzył tę barierę, która oddzielała go od prawdy, w którą nie chciał uwierzyć. Być może teraz coś się zmieni. No i fakt, że dowiedzieli się tyle o tym kwiecie sprawiał, że Neasa czuła podekscytowanie na każdą myśl o złapaniu truciciela. Miała przeczucie, że byli coraz bliżej odkrycia prawdy, niż kiedykolwiek.
    Tego dnia Slaine przyszedł do komnaty Neasy później, niż dziewczyna się spodziewała. Własciwie myślała, że o tej porze się już nie zjawi. A jednak przyszedł. Zapukał czterokrotnie, jak zwykł to robić, a Leere wręcz pobiegła otworzyć drzwi. Nim jednak je uchyliła, wygładziła materiał swojej sukienki i poprawiła włosy. Zrobiła to zupełnie instynktownie. To tak, jakby zdanie Slaina, odnośnie jej wyglądu, było najważniejszym w tym momencie. Ostatnio dziewczyna przyłapywała się na różnych takich rzeczach, jak chociażby rumienienie się w obecności mężczyzny. Wcześniej jakoś nie zwracała na to uwagi. Jednak teraz coś się zmieniło... Coś, przez co zaczęła bardziej uważać na to, co robi oraz co mówi. Tak jak kiedyś podniesienie sukni i pokazanie zdartego kolana nie robiło na niej wrażenia, tak teraz czuła się zakłopotana na samą myśl o tym. W końcu teraz wiedziała, co to oznacza...
    - Naprawdę?! - pisnęła z uśmiechem, jednak zaraz się doprowadziła do porządku. Odchrząknęła cicho, przybierając poważniejszy wyraz twarzy. - To znaczy... Oczywiście, że się zgodzę. Gdzie pójdziemy? - spytała lekko zakłopotana, unikając wzroku mężczyzny.
    - Pozwolę sobie uniknąć odpowiedzi na to pytanie - odparł mężczyzna, puszczając Neasie oczko. Dziewczyna tylko przytaknęła. Podczas drogi zagadywała Bemoux na przeróżne, mało ważne tematy. Chciała za wszelką cenę ukryć swoją ekscytację miejscem, do którego się udawali. Rzadko kiedy ktoś robił Leere takie właśnie niespodzianki. Nie wiedziała więc, czego ma się spodziewać, dopóki nie opuścili murów zamku. Już wtedy jej ekscytacja sięgała zenitu. Co więc będzie potem? Zwłaszcza, że ta cała wyprawa była chyba tajemnicą, skoro przy bramach musieli się skradać, aby wyjść na zewnątrz. Przynajmniej tak to odczytała Neasa. Ale ostatecznie po krótkim spacerku dotarli... Do morza? Leere czytała wcześniej o tym, jak to wszystko wygląda. O piasku, o plaży, falach i pianie morskiej... Ale nie widziała tego nigdy z bliska. Ruszyła pierwsza, wchodząc na piasek i nie mogąc wyjść z podziwu. Do jej nozdrzy dostał się zapach morza.
    - Nie wierzę... Że mnie tu zabrałeś - stwierdziła niezbyt głośno, po czym odwróciła się z szerokim, szczerym oraz pełnym wdzięczności uśmiechem. - Na żywo to wygląda znacznie lepiej - powiedziała, po czym znowu spojrzała na morze. Pozwoliła sobie podejść nieco bliżej wody. Nie chciała jednak stawać za blisko, aby się nie zmoczyć. Chociaż teraz to schodziło raczej na dalszy plan. Była zbyt podekscytowana.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#98 11-05-2019 o 14h55

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Mężczyzna zaplanował wszystko, a całe wyjście z Neasą poza teren zamku i miasta było jedną wielką tajemnicą. Król nie miał pojęcia o tym, że najbardziej zaufana przez niego osoba na zamku miała w planach wyprowadzić panienkę Leere poza mury. Nie wiedział nikt poza samym doradcą, co dawało mu wielką przewagę. Inaczej władca nigdy nie zgodziłby się na takie wyjście, zwłaszcza o porze tak późnej.
        Rozmowa z Neasą podczas drogi, która dzieliła ich od bramy zachodniej, była jak zwykle przyjemna. Bemoux z chęcią prowadził z nią konwersację, lecz starał się nie wspominać o niczym, co mogłoby mieć związek z niespodzianką. Niedaleko bramy mężczyzna kucnął i spojrzał na strażników. Poprosił grzecznie, aby i panienka Leere uczyniła podobnie, po czym zaczęli się skradać pomiędzy donicami, a skrzyniami z nową dostawą. Było to zadanie dość skomplikowanie, ale poradzili sobie doskonale, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że strażnicy wcześniej prawdopodobnie wypili nieco trunku i nie zwracali uwagi na drobne hałasy. Śmiali się wesoło, świętując na służbie zakończenie kolejnego miesiąca.
        Za bramą droga prowadziła w prawo, lecz na lewo znajdowała się wydeptana ścieżka, która prowadziła do morza. Slaine wraz z Neasą weszli w mały lasek i zaczęli wędrować. Spacer nie był długi, a wręcz króciutki, jako że zamek i tak umiejscowiony był blisko morza, a zwłaszcza jego zachodnia część. Bemoux pomógł dziewczynie przejść przez zwalony pieniek, a potem ich oczom ukazała się wielka i przepiękna plaża.
        Panienka Leere niemal natychmiast ruszyła do przodu, a mężczyzna powoli ruszył za nią, uśmiechając się lekko. Choć nie mógł doczekać się reakcji brązowowłosej, wciąż karcił siebie w myślach za swoje czyny, tak do niego niepodobne. Miał więc dwa rozwiązania swojego problemu. Mógł albo dać się ponieść temu dziwnemu uczuciu i pozwolić sobie na przyjaźń z kimkolwiek, a w tym przypadku z Neasą, albo mógł wrócić do dawnego siebie, głupiego i zamkniętego na nowe rzeczy…
        Wybrał. Zbliżył się do dziewczyny, która podeszła do wody, nie mocząc jednak stóp. Slaine zastanawiał się przez chwilę, po czym wzruszył ramionami i ściągnął buty, odkładając je niedaleko, lecz tak, aby woda ich nie zmoczyła. Pewnym krokiem wszedł do spokojnego morza, zanurzając stopy.
        - Czy panienka chciałaby? – zapytał, uśmiechając się zachęcająco. Dziewczyna spojrzała na niego lekko zdziwiona, a ten roześmiał się cicho.
        - A-ale że do środka?
        - Tak, tak jak ja. Woda jest bardzo ciepła o tej porze – mówił spokojnym głosem. - Tylko musiałaby panienka zdjąć obuwie. Pomóc? – Zaproponował pomoc, spoglądając na stopy Neasy zanurzone w piachu.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

#99 11-05-2019 o 15h30

Straż Obsydianu
Nataasia
Pokonała kurę
Nataasia
...
Wiadomości: 717

https://images92.fotosik.pl/162/b4752db814cbf87dgen.png?fbclid=IwAR0WQy-fu4R39qeq2iwLSRmZ2fg6cqOh8mmHrqFvsZZ0DbGpD63A0HJ1oBw


Neasa dalej nie mogła uwierzyć w to, co widzi. Czy to był sen? Nie... Z pewnością nie śniła. Może kolejna wizja? Nie, raczej nie to. Więc musiała być to prawda. Jednak Leere i tak zamrugała kilkakrotnie, aby się upewnić. Była tutaj razem ze Slainem. Z osobą, która co rusz ją zaskakiwała. Nie sądziła, że któregoś dnia wylądują razem na plaży, do tego po zachodzie słońca i bez wiedzy króla. Cóż... Gdyby władca się dowiedział, z pewnością by się nie zgodził. A więc ta tajemnica była konieczna. I mimo że teoretycznie łamali w tym momencie prawo, to Neasa nie dbała o to ani trochę. Nie w tym momencie. Teraz skupiała się na tym, aby jak najlepiej spożytkować ten czas.
    Zdziwiła ją jednak propozycja Slaina. Zmarszczyła brwi i popatrzyła w jego kierunku, kiedy zanurzył stopy w wodzie. Zacisnęła usta i spojrzała na swoje buty. Była nieco niepewna, ale nie chciała dać tego po sobie poznać. Chociaż pewnie i tak jej nie wyszło.
    - N-no dobrze... - mruknęła tylko, pozwalając na to, aby Bemoux pomógł jej ze zdjęciem jej butów. Piasek był zimny. Już to sprawiło, że Neasa chciała się wycofać. Jednak kiedy Slaine złapał ją za dłoń i wprowadził powoli do wody, odetchnęła cicho, jakby wcześniej zapomniała oddychać. Ku jej zdziwieniu, woda była rzeczywiście ciepła. Leere uśmiechnęła się delikatnie i spojrzała na swojego towarzysza. Uśmiechnęła się lekko, po czym puściła jego dłoń i pochyliła się, aby w ręce nabrać nieco wody. - Jak to możliwe, że woda jest taka ciepła o tej porze? - spytała, jeżdżąc palcem po ciemnoniebieskiej tafli.
    - Nagrzewa się w ciągu dnia, a jako że zajmuje to wodzie więcej czasu niż piaskowi, to na noc jest przyjemnie ciepła - odparł mężczyzna. Neasa uniosła na niego spojrzenie swoich zielonych oczu. Zacisnęła usta i zmarszczyła brwi, jakby nad czymś intensywnie myślała.
    - Czyli prawie jak magia? - spytała nagle, prostując się. W jej głosie było słychać podekscytowanie. Nawet nie przypuszczała, ile w jej słowach było absurdu. Czasem mówiła coś, nie przepuszczając tego do mózgu, a od razu do ust. I to był właśnie błąd. Potem wychodziła na nieokiełznaną wariatkę.
    - Tym razem to nauka, ale kto wie... Być może istnieje bożek zajmujący się tymi sprawami? - stwierdził Slaine z lekkim uśmiechem. Neasa nadęła policzki i odwróciła głowę.
    - Pewnie nie... - mruknęła tylko. Zawiał nieco silniej wiatr, co spowodowało powstanie nieco większej fali, niż Neasa przypuszczała. W momencie uderzała w jej nogi, dziewczyna straciła równowagę i instynktownie zbliżyła się do Bemoux, wręcz się do niego przyczepiając. Jej sukienka była mokra od pasa w dół. I mimo że woda była ciepła, temperatura powietrza i wiatr już nieco mniej. Leere zaciskała powieki, obejmując Slaina jeszcze przez chwilę. Dopiero w momencie, gdy do niej dotarło, że niebezpieczeństwo zażegnane, odsunęła się nieco, jednak nadal dystans pomiędzy nimi zostawał znikomy. - Nie spodziewałam się takiej fali. Przepraszam - powiedziała cicho, odwracając wzrok w drugą stronę, aby uniknąć spojrzenia Bemoux. I miała nadzieję, że mężczyzna nie zauważy tych rumieńców na jej policzkach.


"Personaly I'm a huge fan of ignoring the
problem until eventualy it just goes away."

https://66.media.tumblr.com/5e0fb9dbe5809e327540196671bea07d/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto8_250.gif   https://66.media.tumblr.com/5d189d7ba852defc66631f185a07b60a/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto2_r1_250.gif   https://66.media.tumblr.com/c280849a420c5478d1a2ad1110ff23db/tumblr_mqmgpipHZX1qablhto7_250.gif

Offline

#100 11-05-2019 o 16h03

Straż Obsydianu
PonętnyHubert
Żołnierz Straży
PonętnyHubert
...
Wiadomości: 631

https://images91.fotosik.pl/162/f4b265ac7fd9e2bfgen.png


        Morze zawsze w pewien sposób fascynowało Bemoux. Nie wiedział co konkretnie tak bardzo przyciągało go do tejże plaży, którą zwykł odwiedzać podczas pory Yofes i Atput wieczorami. Być może był to niesamowity widok na zachodnie skrzydło zamku, na miasto w oddali. Na port daleko na północy, do którego prowadziła droga z zachodniej bramy. Być może to chłodny piasek pod stopami i ciepła woda. Nieprzewidywalne morze, wiatry. Wszystko co składało się na widok wybrzeża, sprawiało, że Slaine nagle stawał się spokojny. Uwielbiał podróże morskie i tę bryzę, albo wiatr we włosach, a nawet sztormy.
        Tym razem morze było spokojne, lecz z daleka widział jak co i rusz pojawia się większa fala spowodowana podmuchem wiatru zachodniego. Drobne fale uderzały o brzeg piaskowej plaży, na której to nigdzie nie było kamieni. Zawsze przyjemnie się po niej chodziło, a podczas odpowiedniej pory morze wyrzucało nawet na brzeg muszle i inne skarby, co tylko uprzyjemniało spacery.
        Wiatr zawiał z większą siłą, przez co utworzona fala uderzyła w nogi Neasy. Dziewczyna straciła równowagę i uczepiła się Bemoux. Ten niemal natychmiast odruchowo przytrzymał ją swoimi rękoma, nie chcąc, aby przypadkiem upadła do wody. Jednak tak szybko jak zorientował się co zrobił, zwolnił uścisk. Spojrzał zakłopotany na panienkę Leere, która wciąż znajdowała się blisko niego.
        - Nic się nie stało, spokojnie – zapewnił dziewczynę, po czym dotarła do niego kolejna zadziwiająca rzecz. Otóż Neasa była dosłownie jedyną osobą, która… Mogła dotykać go bez uprzedniego zezwolenia. Nie przyjmował do tego większej wag ostatnimi czasy, lecz teraz do niego dotarło. Czuł, że było to spowodowane tym uściskiem w dniu, kiedy to zrozumiał jaka była prawda. Tak, tego dnia przytulili się, lecz wtedy Slaine nie rozumiał jak wielki to był przełom.
        W tym samym momencie zauważył rumieniec panienki Leere, pomimo jej wszelkich starań, by do tego nie doszło. Bemoux jednak postanowił zostawić to dla siebie, nie chcąc w żaden sposób bardziej onieśmielać dziewczyny. Uśmiechnął się więc i milczał, nie komentując delikatnych rumieńców.
        - Suknia panienki jest mokra… - zauważył po chwili, marszcząc brwi. Zresztą i on zmoczył się falą, lecz nie przejmował większej wagi do tego. - Czy chciałaby panienka wyjść z wody? – dopytał uprzejmie, spoglądając na twarz Neasy, ponieważ, cóż, suknia jej nieco przylegała do ciała, a Slaine nie chciał się wykazać brakiem kultury.
        - Och… Rzeczywiście. Ale to nic – odparła, uśmiechając się promiennie, co mężczyzna odwzajemnił.
        - To skoro zostajemy, pokażę panience coś… Z tego miejsca wiele widać – odparł po chwili i po drobnym zawahaniu, pozwolił sobie objąć Neasę ramieniem w talii. Drugą ręką natomiast wskazał zachodnią część zamku. - Widzi panienka? Tam jest panienki komnata.


you always have a choice. you can either roll over
and die or you can keep fighting, no matter what

https://66.media.tumblr.com/deeb61456e42ab64702f3018b009f2f9/tumblr_inline_nuo4jc3LAp1qlt39u_250.gif https://66.media.tumblr.com/9d3997e74ab26ce732af9324d54ef7dd/tumblr_inline_nuo4ittYLO1qlt39u_250.gif

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2 3 4 5 6 ... 17