Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Strony : 1

#1 09-06-2019 o 00h15

Straż Cienia
Lirianath
Nowo przybyła
Lirianath
...
Wiadomości: 2

Fale obijały się subtelnie o klify, mącąc wszechobecną ciszę miarowym szumem. Drzewa mimo delikatnego wiatru nie wydawały najmniejszego dźwięku, tak jakby czuły, że to niewłaściwe w tamtym momencie. Jak gdyby za wszelką cenę nie chciały być źródłem hałasu, chaosu dźwięków.
  Mimo całej tej pozornej aury spokoju, miejsce to nie było spokojne. Mimo poczucia bezpieczeństwa,  które mogłoby dawać, w tamtej chwili powodowało jedynie lęk. Nic więc dziwnego, że mimo tej pięknej oprawy, nikt nie chciał znaleźć się w obrazie. Wszyscy uciekli – nie tylko z polany nad klifem, a ze wszystkich okolicznych wiosek. Opustoszała nawet Kwatera, choć może bardziej pasowałoby określenie – TYM BARDZIEJ opustoszała KG. Ostatecznie wszystkie nieszczęścia ostatnich czasów przyszły właśnie stamtąd - z „eldaryańskiej ostoi harmonii”. Chichot losu? Jakżeby inaczej.
  Jeśli owej polanie przyjrzałby się wówczas jakiś zbłąkany faery, może dostrzegłby, iż wbrew pierwszemu wrażeniu znalazł się pewien śmiałek (może i głupiec?), który nie uciekł z obłędem w oczach. Zbłąkana dusza, siedząca na samym skraju, machająca nogami nad przepastną głębią. Gest ten nie stanowił jednak przejawu beztroski - jej chłodne oczy lustrowały horyzont z niebywałą zaciekłością.  Kto wie, może szukała tam odpowiedzi na pytania, które na zawsze pozostaną zagadką?
  Po czasie… czasie bliżej nieokreślonym, gdyż czas stał się wtedy pojęciem jeszcze bardziej abstrakcyjnym, niż bywał zazwyczaj… Bądź co bądź, monotonię owego wymarłego krajobrazu zmąciły kroki. Nie były pewne, nie dodawały mocy rozmytemu otoczeniu. Wręcz przeciwnie – sprawiały wrażenie chwiejnych, niestabilnych. Jakby kroczący sam nie był pewien, czy idzie właściwą ścieżką. Piach ukryty pod rzadko rosnącą trawą chrzęścił pod jego butami.
  Dotarłszy na niemal sam kraniec, przystanął. Niespokojnie zerknął na postać obserwującą miejsce styku wód i nieba. Chyba chciał jej coś powiedzieć. Chyba – on sam nie miał pojęcia, jak mógłby wyartykułować wszystko, co chciałby przekazać… albo w ogóle, jak powiedzieć jej coś. Cokolwiek. Wszelkie słowa więzły w gardle. Wszelkie gesty zdawały się być nie do wykonania.
  Długo trwał u jej boku, obserwując najpierw zachód słońca, następnie kolejne fazy wstępowania konstelacji gwiezdnych na firmament. Gwiazdy… One też przyprawiły go o silne ukucie w klatce piersiowej. Ich widok przywołał tyle wspomnień z czasów nastoletniego szaleństwa, chwil beztroski… Tego pięknego czasu, gdy jeszcze nie miał pojęcia, iż swoją postawą narazi Kwaterę. A może i cały znany sobie świat?
  Obrazy przesuwały się przed jego oczami jak klatki animacji puszczonej w zawrotnym przyspieszeniu. Od najmłodszych lat do teraz. Natłok wspomnień zalał go niespodziewaną falą, przygniatając swoim ciężarem i podmywając wszelki grunt. Wiedział, że zawiódł. Przecież te potwory już raz zniszczyły mu życie, zabiły rodzinę. Teraz, nieświadomie działając z nimi ramię w ramię, zgładził swą drugą familię. Kolejny raz widział, jak z jego domu zostają zgliszcza.
  Z jego winy.
  Z jego głupoty.
  Z jego nieszczęsnego zakochania.
  Do oczu zaczęły napływać mu łzy. Było mu wstyd, czuł się jedynym odpowiedzialnym za zaistniałą katastrofę. Z coraz większym utęsknieniem zaczął spoglądać na rysującą się pod nim głębię. Otchłań, która jest tak podobna do jego obecnego stanu duszy – raz pogrążony, nie wróci. Gdyby postawił te dwa brakujące kroki…
  - Nie warto.
  Wyrwany z transu spojrzał w stronę, z której doszedł go schrypnięty głos. Lisica mierzyła go chłodnym spojrzeniem błękitnych oczu, tak odmiennych od otoczenia. Nie były rozmyte, nie ujrzał w nich ani cienia rozpaczy. Były nieustępliwe. Mimo tego, coś w nich przerażało  młodego elfa. Pustka. Zarysowana twardą oprawą, zaakcentowana ściągniętymi brwiami, jednak głęboka. I tak nie podobna do tej konkretnej postaci. Przeniósł wzrok na ziemię, nie mogąc znieść tego, co ujrzał.
  Ją z nich wszystkich zawiódł najbardziej. Ona pierwsza wyczuła, że coś jest nie w porządku. Rozmawiała o tym ze strażą. Z nim. Nikt nie przypuszczał, iż mogłaby mieć rację. Wszyscy brali ją za wariatkę, mimo że jako jedyna przejrzała przybyszkę. Zrzucali to na jej uprzedzenie, zarzucali rasizm. Chcąc uratować ich wszystkich, wystawiła się na szyderstwa, zniewagi… On sam z resztą nie był lepszy, czyż nie? Nie wierzył w ani jedno słowo, ufając ślepo młodej i zagubionej Ziemiance. W końcu jak ktoś tak kruchy, mógłby okazać się potworem?
  Zwinnie podniosła się na równe nogi. Nie zawieszając na nim spojrzenia ruszyła w stronę lasu, gdzie oddalone o średnio godzinę drogi znajdowało się tymczasowe obozowisko uciekinierów. Wzrokiem podążał za jej znikającą w ciemności sylwetką, podświadomie poszukując kiwającej się rudej kity. Po chwili znów zlała go fala goryczy – dobitnie uświadomił sobie, iż, okaleczyli ją na całe życie. Czyja to wina?
  - I po co było ci mnie ratować!? – przezwyciężając żar palący krtań, krzyknął w ciemność.
  Z powodu dzielącej ich odległości dostrzegł jedynie obracający się ku niemu cień. Mimo tego zdawało mu się, iż dzięki tchnieniom gwiazd wyłowił na jej twarzy firmowy, lekko krzywy uśmiech. W ciszy mierzyła go spojrzeniem przez dłuższą chwilę.
  - Nie wiem. Zaskocz mnie, niebieski – po tych słowach, pochłonęła ją ciemność lasu.




Od autorki
Wyżej zaprezentowanego „shota” traktuję jako mój skromny debiut w rozległym świecie literackim. Widząc na naszym eldaryańskim forum tyle ciepła i rzeczowych porad porywam się na publikację, licząc na przyjęcie do tego wysublimowanego grona. 

Ostatnio zmieniony przez Lirianath (09-06-2019 o 00h28)

Offline

#2 09-06-2019 o 18h09

Straż Cienia
Methrylis
Tester eliksirów
Methrylis
...
Wiadomości: 23 328

https://i.imgur.com/lUnZi4X.png


Och, kobieto, na wstępie powiem ci tyle, że mam nadzieję, że faktycznie uznajesz to za swój debiut, a, co za tym idzie, niebawem będziesz szła za ciosem i publikowała kolejne opowiadania.

Z największą ochotą przeczytałabym całą tę historię. Bo, o ile dobrze zrozumiałam, nasza mała, niewinna Gardzia okazała się czymś potwornym, co doprowadziło do niemałej katastrofy. Ezarel zawinił, bo, zaślepiony miłością, nie wierzył w to, co w niej niebezpiecznie kiełkowało, Miiko zaś, dostrzegając zagrożenie, zapewne nie mogła sobie wybaczyć, że nie zrobiła wszystkiego, by powstrzymać nadchodzące zło. Ach, nawet jeśli coś poknociłam, bo jednak to opowiadanie jest baaardzo enigmatyczne i z założenia zbudowane na naszych domysłach, to naprawdę jestem niesamowicie ciekawa całości.

Co do techniki, nie mam zastrzeżeń. Plastyczne opisy, ładne słownictwo. Umiesz zapisywać dialogi, a to też jest ważne xd

Dlatego mam ooogromną nadzieję spotykać cię w tym dziale znacznie częściej. Życzę mnóstwa weny, czekam na kolejne opowiadania i pozdrawiam ^^

Offline

Strony : 1