Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1

#1 24-06-2019 o 22h35

Straż Cienia
Wilhellmina
Młody rekrut
Wilhellmina
...
Wiadomości: 15

https://i.imgur.com/9jr83YX.png

https://i.imgur.com/Zd7bxZk.jpg


"Ostatnia z rodu, zrodzona w bólu, naznaczona przez węża, stanie się przekleństwem dla wszystkich ludzi. Przez całe życie będzie towarzyszyła jej śmierć, która dotknie jej ród oraz wszystkich najbliższych. Lud Aarde doświadczy pierwszy raz od setek lat głodu, ziemie nie będą dawać plonów zaś sami poddani znienawidzą swoich władców. Klątwa będzie trwać tak długo, aż krew ostatniej potomkini nie zostanie przelana i tym samym ludzie oddadzą bogom to, co zostało im zabrane. "




Aarde, malownicze i piękne miejsce, w którym poddanym nie brakuje niczego. Ziemie są urodzajne, a ich król potężny, ale również łaskawy i mądry. Przez lata w Aarde władzę posiadał jeden ród, zaś mężni potomkowie byli jeszcze bardziej szlachetni niż ich ojcowie. Tak też było do tej pory, młody Cornelius Auvergene po śmierci swojego ojca jako jedyny potomek przejął władzę w Aarde. Za żonę wziął sobie Elizabeth z rodu Marbot, która została bardzo szybko pokochana przez lud. Doczekali się trzech synów, tak samo wspaniałych jak Cornelius. Jako ostatnia na świat miała przyjść córka, jednak stara wiedźma przepowiedziała parze królewskiej, że ich córka będzie przeklęta. Jeżeli jej nie zabiją i nie oddadzą jej bogom, ich ród wyginie, a dla królestwa nastaną złe czasy.

Zarówno król jak i królowa nie uwierzyli słowom starej wiedźmy i niedługo po tym na świat przyszła ich jedyna córka. Niewiele później w tragiczny sposób zginął ich najstarszy syn, co jedynie zapoczątkowało łańcuch złych wydarzeń. Dwóch kolejnych synów zmarło, król zachorował na nieznaną chorobę zaś poddanym żyło się coraz gorzej. Ludzie zaczęli żądać, aby zgodnie z przepowiednią została przelana krew księżniczki. Królowa wiedząc o żądaniach ludu i zamiarach swojego męża uciekała ze swoją córką do pobliskiej wioski, gdzie oddała roczną księżniczkę zaufanej rodzinie. Niedługo po tym wróciła do swojego zamku, Cornelius zmarł, zaś Elizabeth została stracona przez jeden z najpotężniejszych rodów, który przejął władzę w Aarde. Jako swój cel, nowy król przyjął znalezienie przeklętej księżniczki i jej zabicie, aby położyć kres klątwie.




Księżniczka ~ @Wilhellmina ~ Agnes Castelli (Josephine Antoinette Auvergene)

Książę ~ @Methrylis ~ Erick Hastermodd






https://i.imgur.com/c1qAmTe.png
https://i.imgur.com/YQq7ZqT.jpg

IMIĘ I NAZWISKO: Agnes Castelli
PIERWSZE IMIĘ I NAZWISKO: Josephine Antoinette Auvergene
WIEK:21 lat
PŁEĆ:Kobieta


Josephine Antoinette Auvergene jest jedyną córką prawowitego władcy Corneliusa Auvergene. Jako roczne dziecko została przekazana przez matkę Elizabeth zaufanej rodzinie Castelli. Aby zatrzeć wszelkie ślady, zaraz po śmierci Elizabeth, Barbara Castelli wraz ze swoim mężem Nestorem wyprowadzili się do innego miasteczka gdzie zgodnie z obietnicą, którą złożyli królowej, postanowili wychowywać Josephine. Księżniczka otrzymała nowe imię – Agnes – oraz przyjęła nazwisko Castelli. Nikt z miasteczka nawet nie przypuszczał, że nowo przybyli mieszkańcy mają pod swoją opieką przeklętą księżniczkę, której szukają wszyscy poddani.

Państwo Castelli nigdy nie opowiedzieli Agnes o jej prawdziwym pochodzeniu. Od dziecka musiała ciężko pracować i pomagać rodzicom we wszystkich obowiązkach. Niejednokrotnie była wysyłana, aby sprzedawać coś na targu by zarobić na podstawowe produkty. Jej sytuacja pogorszyła się jeszcze bardziej, gdy Barbara Castelli zmarła z powodu gangreny, zaś Nestor niedługo po swojej żonie zmarł na zawał serca. Szesnastoletnia Agnes od tamtej pory była zdana tylko na siebie, łapała się wszystkich prac, które umożliwiłyby jej przeżycie.

W wieku osiemnastu lat Agnes poznała młodzieńca o imieniu Nicolas. Ta dwójka bardzo szybko zbliżyła się do siebie i w krótkim czasie stali się narzeczeństwem. Jednak szczęście to nie trwało zbyt długo, ponieważ tydzień przed planowanym ślubem, Nicolas został zamordowany. Po tym tragicznym wydarzeniu Agnes musiała oddać rodzinne mieszkanie na poczet długów, które z każdym dniem coraz bardziej rosły. Właśnie wtedy na jej drodze stanął Gilbert Harriman, właściciel jedynej gospody w miasteczku. Pan Harriman zaproponował młodej Agnes pracę w jego gospodzie, w której pracuje do dzisiaj. Wynagrodzenie, które dostaje Agnes nie jest zbyt duże, a jej długi ponownie rosną jednak dzięki pracy w gospodzie ma zapewnione wyżywienie oraz ma do dyspozycji jeden z pokoi mieszczących się nad gospodą.

Pomimo ciężkiego życia Agnes jest bardzo pogodną i wesołą dziewczyną, uwielbianą przez klientów gospody. Sam pan Harriman stwierdził, że od kiedy zatrudnił dziewczynę, jego zyski wzrosły, a klienci o wiele częściej wracają. Bardzo wielu mężczyzn ogląda się za Agnes, ponieważ nie należy ona do brzydkich panienek, jednak ta na razie nie ma zamiaru z nikim się wiązać, a tym bardziej ze starymi facetami odwiedzającymi gospodę. W czasie wolnym – o ile w ogóle taki jest – Agnes bardzo chętnie sięga po jakieś książki, które znajdują się w gospodzie. Życie nauczyło ją, że nie można być łatwowiernym i trzeba na wszystko sobie zapracować. Potrafi być uparta i dążyć do swojego celu, niekiedy również jest w stanie owinąć sobie mężczyznę wokół palca, aby dostać to czego chce.


POZOSTAŁE POSTACIE

Ostatnio zmieniony przez Wilhellmina (14-07-2019 o 13h31)

Offline

#2 25-06-2019 o 18h58

Straż Cienia
Methrylis
Tester eliksirów
Methrylis
...
Wiadomości: 24 724

https://i.imgur.com/Urb7DVA.png

https://i.imgur.com/Mig8uY7.png

       
                                                                                 _    _    _    _    _    _    _    _    _    _    _    _    _    _


                                                                                                                     imię:                     Erik           |         nazwisko:        Hastermodd

                                                                                                         pseudonim:        Shadowtide       |         data urodzenia:              ???

                                                                                                                    wiek:         Około 30 lat        |         miejsce urodzenia:        ???

                                                                                                                  _    _    _    _    _    _    _    _    _    _    _    _    _    _
                                                                                         
                                                                                               aparycja: wysoki; szczupły; dobrze umięśniony; szare oczy; brązowe,
                                                                                               gęste włosy; splątana broda; czarny strój; cienka zbroja pod spodem;
                                                                                             czarny płaszcz z kapturem; za pasem i w cholewce buta schowane noże

                                                                                                                  _    _    _    _    _    _    _    _    _    _    _    _    _    _

                                                                                       
                                                                                                                                                  c  h  a  r  a  k  t  e  r  :
                                                                                       
                                                                                                                                                            ?     ?     ?

                                                                                                                  _    _    _    _    _    _    _    _    _    _    _    _    _    _

Ostatnio zmieniony przez Methrylis (14-07-2019 o 21h03)





https://cdn.discordapp.com/attachments/333714204597157889/730155224378900541/image0.gif











                                                    ►  Instagram  ◄                                                         ► Fanklub Eza  ◄                                               ► FF  "za kurtyną nigredo"  ◄
https://i.imgur.com/ULp2qHo.png



https://i.imgur.com/eFVtyaU.gif

Offline

#3 14-07-2019 o 13h12

Straż Cienia
Wilhellmina
Młody rekrut
Wilhellmina
...
Wiadomości: 15

https://i.imgur.com/c1qAmTe.png


         Jak każdego ranka obudziło mnie pianie koguta. Już teraz byłam do tego przyzwyczajona, ale doskonale pamiętam pierwszy poranek, w którym wręcz zerwałam się z łóżka nie wiedząc co się dzieje. Otwierając oczy zobaczyłam niewielką smugę światła wdzierającą się do pokoju przez małe okno. Przeciągnęłam się dosyć niechętnie i już po chwili byłam na nogach. Jak zawsze w pierwszej kolejności musiałam pościelić łóżko oraz odsłonić zasłony, a zaraz po tym zabrałam się do ogarniania samej siebie. W głowie miałam listę rzeczy, które muszę zrobić przed pracą, dlatego bardzo szybko się ubrałam i byłam gotowa do wyjścia.

          O tej godzinie w miasteczku nie było zbyt wiele ludzi. To miejsce budziło się dopiero później, a wieczorem w centrum zainteresowania była nasza gospoda. Przez gwar, który tam panował z czasem zaczęłam doceniać te poranki, kiedy człowiek mógł pobyć sam ze sobą w ciszy.

         W pierwszej kolejności zabrałam się za zrobienie prania. Miałam niewiele sukienek, a nie było mnie stać na kupienie nowych, dlatego musiałam często je prać, aby mieć w czym chodzić. Zaraz po tym rozwiesiłam ubrania w wyznaczonym przez pana Harrimana miejscu i widząc, że pobliskie stragany zaczęły się otwierać szybko pobiegłam po listę zakupów. W gospodzie również byłam odpowiedzialna za to, aby każdego wieczoru były wszystkie potrzebne składniki, aby ugościć wszystkich przybyszy. Trochę zajęło mi znalezienie odpowiednich rzeczy, przywitałam się z kilkoma już znanymi sprzedawcami i wróciłam z pełnym koszykiem zakupów do gospody. Tam od razu zabrałam się za sprzątanie po wczorajszym dniu. Na miejscu był już Adam nasz kucharz. Uśmiechnął się do mnie bardzo szeroko po czym wrócił do ustawiania stołów i krzeseł.

         - Jestem ciekawa czy dzisiaj również będą jakieś bójki – odezwałam się rozpakowując zakupy i układając je na odpowiednie miejsce.

         - Miejmy nadzieję, że nie. Zaoszczędzimy ci sprzątania – odparł nie odrywając się od swojej pracy. Adam jest młodym mężczyzną o czarnych lekko kręconych włosach i ciemnych oczach. Jest dosyć wysoki i dobrze zbudowany. Często do gospody przychodzą młode kobiety licząc, że Adam wyjdzie z kuchni i będą miały możliwość z nim porozmawiać. Adam pracuje jako kucharz w naszej gospodzie. Tak samo jak ja zamieszkuje jeden z pokoi znajdujących się na górze. Zawsze po takich wieczorach jak wczoraj gdy pojawiają się bójki, a w gospodzie jest pobojowisko, przychodzi wcześniej aby mi pomóc przynajmniej przy ustawianiu mebli.

         Gdy tylko Adam skończył swoją pracę odparł, że idzie na górę się ogarnąć i niedługo zejdzie, aby zrobić nam coś do jedzenia. Kiwnęłam głową i gdy tylko poradziłam sobie ze wszystkimi zakupami zabrałam się za zamiatanie i mycie podług. Widziałam, że wszystkie naczynia były już pozbierane, więc zostało mi tylko je umyć i pokładać na swoje miejsce. Trochę mi zeszło zanim doprowadziłam to miejsce do porządku jednak można było uznać, że wszystko jest już gotowe na wieczór.

         Razem z Adamem zjedliśmy coś w rodzaju śniadania połączonego z obiadem. Inni pracownicy zaczęli powoli się schodzić. Nie było nas wielu, oprócz mnie i Adama pracowała Camilla, która jest naszą kelnerką. Nie należy do młodych dziewczyn, ma już ponad czterdzieści lat, ale tutejsi klienci ją naprawdę lubią pomimo jej ciętego języka. Muriel, pomoc kuchenna raczej pozostawała zawsze na zapleczu i nie pojawiała się na głównej sali. Jest to kobieta po trzydziestce o jasnych włosach, dosyć niska i cicha jednak bardzo pracowita. Harry, drugi barman, ma około trzydzieści lat i naprawdę zna się na swojej pracy. Gdy przyszłam do gospody i miałam stanąć za barem uczył mnie wszystkiego po kolei od podstaw. Muszę przyznać, że ma naprawdę anielską cierpliwość. Ostatnią osobą jest Philip, człowiek który jest odpowiedzialny za utrzymanie porządku w gospodzie jednak raczej mu to nie wychodzi ponieważ bójki w tym miejscu są bardzo częste.

         Gdy przyszła odpowiednia pora stanęłam za barem i mogłam przyglądać się jak powoli do gospody przychodzą kolejni goście. Niektórzy zajmowali miejsca przy stolikach, inni tuż przy barze. Byłam przyzwyczajona do takich tłumów dlatego bardzo szybko realizowałam wszystkie zamówienia od czasu do czasu zagadując już do znanych mi klientów, którzy rzucali w moją stronę różnymi żartami.

Ostatnio zmieniony przez Wilhellmina (15-07-2019 o 19h15)

Offline

#4 14-07-2019 o 20h57

Straż Cienia
Methrylis
Tester eliksirów
Methrylis
...
Wiadomości: 24 724

........................................https://i.imgur.com/Urb7DVA.png

     Rozglądał się z obrzydzeniem po norze, którą gospodarz raczył nazywać gabinetem. Niewielka izba, dosłownie zabita dechami, sprawiała wyjątkowo mizerne wrażenie, zwłaszcza dzięki rzucającemu się w oczy zaniedbaniu.  Niezbyt dobre wrażenie robiły przeżarte przez mole zasłony, które miały nie tylko blokować zbyt nachalne promienie słońca, ale chyba przede wszystkim ukrywać obrzydliwie brudne okna. Biurko, zawalone papierami, było niemal całe poplamione atramentem i jakąś białą mazią, a niska szafa miała zepsute prawe skrzydło, przez co nie tylko lekko odstawało, ale pochylało się ku dołowi, jakby zaraz miało odpaść. Okrągły dywanik leżący na zakurzonej, od wieków niemytej podłodze niegdyś prawdopodobnie był biały, lecz teraz zmienił barwę na ciemnoszary, a drewniane ściany, których deski powoli się odrywały albo próchniały, przysłonione zostały plakatami poszukiwanych rzezimieszków.
     I to właśnie jedna z wiszących tam mord była tematem rozmowy burmistrza z wynajętym łowcą, który, swoją drogą, sam wyglądał jak jeden ze zbirów. Dlatego też włodarz tego miasteczka łypał na gościa ponuro, choć wiedział, że nie miał wyjścia i musiał mu zaufać, choćby minimalnie.
     — Złapże go pan — odezwał się burmistrz, przechodząc do podsumowania tej dość krótkiej rozmowy — bo, skurkowaniec jeden, okradł już siedem gospodarstw. I potem ci wszyscy ludzie do mnie przychodzą, żebym im skradzione dobra oddał! Pieniądze jeszcze by się znalazły, ale ten gnój niemyty zwierzynę rozkrada! Złapże go pan, to panu zapłacimy.
     Przybysz zdawał się w ogóle nie słuchać gadania burmistrza. Cały czas ze skupieniem wpatrywał się w list gończy przedstawiający nad wyraz paskudną gębę. Facet w średnim wieku, o czarnych, krótko przystrzyżonych włosach i długim, opadającym do brody wąsie łypał groźnie z pergaminu.
     — A ile zapłacicie? — spytał w końcu łowca lekko sennym tonem.
     — Tyle, ileśmy się umawiali — odparował agresywnie burmistrz. — Pięćdziesiąt denarów.
     — Dorzućcie siedemdziesiąt, panie burmistrzu.
     — Ani mi się śni! — zakrzyknął. — Było w umowie: pięćdziesiąt!
     — To dopłać za schronienie i wyżywienie. Wyjdzie ci więcej, panie.
     Burmistrz zacisnął pięści, myśląc sobie, że jeszcze bardziej nie lubił tego łowcy i że trzeba będzie na niego uważać. Mimo to musiał przyznać mu rację — jako gospodarz, winien mu załatwić zakwaterowanie, czego mimo wszystko wolał uniknąć. A siedemdziesiąt denarów to absurdalna stawka, na którą absolutnie nie mógł się zgodzić.
     — Sześćdziesiąt i ani denara więcej! — ryknął. — Tu w mieście tylko jedna gospoda jest — dodał odrobinę łagodniej — i dobrze znam jej właściciela. Załatwię, że ci trochę spuści ze stawki, jako żeś tu panie przyjechał, by nam pomóc. I albo zabierasz monety i zabierasz się do roboty, albo fora ze dwora!
     Łowca wreszcie raczył się odwrócić, spoglądając przenikliwie na gospodarza. Burmistrz, przeląkłszy się nieco tego spojrzenia, od razu pomyślał, że coś z tym facetem musiało być nie tak. Wprawdzie faktycznie sam wyglądał jak jakiś rzezimieszek, zwłaszcza że cały czas miał zaciągnięty na głowę kaptur, a odziany był w samą czerń, z której wyróżniało się tylko srebro sztyletów. Twarz miał ponurą i zarośniętą przydługim zarostem, a jednak… jego rysy przeczyły reszcie wyglądu. Te sprawiały wrażenie niemal szlacheckich: idealnie prosty nos, równo skrojone, wąskie usta i przede wszystkim duże, szare oczy błyszczące swego rodzaju głęboką mądrością. Kimkolwiek jegomość był, na pewno wiele ukrywał i właśnie dlatego burmistrz wolał ostrożnie się z nim obchodzić.
     — To gdzie ta gospoda? — spytał cicho łowca.

     Gospoda pod Piejącym Kogutem mieściła się zaledwie kilka błotnistych uliczek dalej. Jako że nie miała żadnej konkurencji w okolicy, nie musiała walczyć o swoich klientów, którzy z braku wyboru i tak chętnie ją odwiedzali. Z tego powodu nikt nie przejmował się tym, że wyglądała tak samo mizernie, jak gabinet burmistrza. Na szczęście Erik uwielbiał wszelkie bary i zajazdy, dlatego nigdy mu nie przeszkadzało picie i spanie w brudzie. Byle tylko oferowali gorzałę i kawałek materaca — tyle mu wystarczyło.
     W dzień Erik zrobił małe rozeznanie po terenie, by w razie pościgu nie musiał korzystać z mapy ani zatrzymywać przechodniów z prośbą o wskazanie drogi. Na podstawie swoich obserwacji uznał, że mieszkańcy tej mieściny musieli być imbecylami, skoro do tej pory nie schwytali złodzieja: gospodarstwa były tu ustawione praktycznie jedno obok drugiego, w większości stojące przy głównej drodze. Być może ścigany znał się na rzeczy, dlatego wciąż pozostawał niezauważony, ale Erik już nie takich łapał, dlatego dotychczasowe osiągnięcia rabusia nie robiły na nim żadnego wrażenia.
     Kiedy zapadł zmrok, łowca postanowił udać się na spoczynek do wcześniej wskazanej gospody. Nie zdziwił się, kiedy, wszedłszy do środka, zastał go głośny tłum, w większości już pijany. Jako że przez większość roku był w trasie, bardzo często sypiał w tego typu miejscach, dlatego szybko się przyzwyczaił do wieczornych hulanek. Co więcej, sam nierzadko w nich uczestniczył, dlatego ucieszył się w duchu, że trafił na dość wesołe towarzystwo.
     Nie zdziwił się także, kiedy poczuł na sobie badawcze spojrzenia tutejszych gości. Erik domyślał się, że pili tu tylko mieszkańcy i mało tu wpadało przejezdnych, zwłaszcza że mieścina leżała na uboczu. Rozumiał też, że obcy nie wzbudzali w nich zaufania, ale i na to nie zwracał większej uwagi. Zamiast tego ruszył pewnym krokiem w stronę baru, za którym stała młoda, czarnowłosa ślicznotka. Szybkimi i sprawnymi ruchami realizując wszystkie zamówienia, nawet nie zwróciła uwagi na dosiadającego się Erika. Dopiero gdy obrobiła się z resztą, spojrzała oczekująco na łowcę, nawet nie siląc się na pytanie, czy coś podać, uznając to za oczywistość.
     — Cześć, ślicznotko — rzucił tonem pozbawionym jakichkolwiek emocji, co miało wykluczyć jakąkolwiek chęć flirtu z jego strony. Wobec tego, zamiast uwodzić czarnowłosą barmankę, przeszukał kieszenie czarnego płaszcza w poszukiwaniu listu spisanego przez burmistrza. — Przekaż to właścicielowi.
     Nic więcej nie mówiąc, odwrócił się na stołku w stronę głównej izby, uważnie przyglądając się znajdującym się tam mężczyznom. Już się nie mógł doczekać, aż sam dołączy do tej zabawy, zwłaszcza że już dawno temu nie pił porządnego piwa.
     Może to polowanie nie będzie takie złe, pomyślał. Sześćdziesiąt denarów nie chodziło piechotą, a on potrzebował zastrzyku gotówki. Tak się bowiem składało, że jego główne poszukiwania pochłaniały całkiem sporo monet, dlatego od czasu do czasu musiał robić małą przerwę i szukać płatnych zleceń. Robił to niechętnie, lecz znacznie bardziej wolał ganiać za drobnymi złodziejaszkami, niż zwracać się do rodziny o pomoc, która jawnie potępiała jego niegodne księcia hobby. Na szczęście Erik już dawno przestał się tym przejmować, zwłaszcza że…
     Zwłaszcza że pewna mała księżniczka stała się jego obsesją

Ostatnio zmieniony przez Methrylis (14-07-2019 o 21h04)





https://cdn.discordapp.com/attachments/333714204597157889/730155224378900541/image0.gif











                                                    ►  Instagram  ◄                                                         ► Fanklub Eza  ◄                                               ► FF  "za kurtyną nigredo"  ◄
https://i.imgur.com/ULp2qHo.png



https://i.imgur.com/eFVtyaU.gif

Offline

#5 15-07-2019 o 19h14

Straż Cienia
Wilhellmina
Młody rekrut
Wilhellmina
...
Wiadomości: 15

https://i.imgur.com/c1qAmTe.png


          Gospoda była wypełniona po brzegi, zresztą tak jak to było na co dzień. Gdy zaczynałam tutaj pracować miałam problem z bardzo wieloma rzeczami. Po pierwsze nigdy nie widziałam tak wielu pijanych mężczyzn na raz. Niektórzy po alkoholu robili się naprawdę potulni zaś innych rozpierała energia, co zazwyczaj kończyło się jakąś bójką. Drugą sprawą były częste próby flirtowania ze mną. Niekoniecznie miałam ochotę flirtować z kimś, kto mógłby być moim ojcem. Przyzwyczaiłam się jednak do tego i po prostu puszczam niektóre słowa mimo uszu, jednak nigdy nie pozwoliłabym sobie na żaden dotyk. Kolejną rzeczą, do której dosyć długo nie mogłam się przyzwyczaić to ten wszechobecny gwar, który towarzyszył zawsze takim popijawom. Pamiętam, że na początku każdy taki wieczór kończył się u mnie bólem głowy, ponieważ najwyraźniej nie wytrzymywała takiego hałasu. Teraz chyba do wszystkich tych rzeczy się przyzwyczaiłam, stały się one dla mnie codziennością. Tak naprawdę znałam każdego z klientów. Często zwierzali mi się ze swoich problemów, dlatego prawie każdego z nich udało mi się poznać lepiej. To miasteczko nie było wcale duże, wszyscy ze wszystkimi się znali, a to miejsce było tym, w którym mogli się spotkać i po prostu dobrze bawić.

          - Widzisz… co ja mam się z tą moją żoną… Cały czas coś jej nie pasuje. A to za wcześnie wstaję, a jak pośpię dłużej to znowu mówi, że śpię za długo i nic nie robię. Jak można wam dogodzić? – przy barze siedział jeden z bardzo znanych mi mężczyzn. Simon był facetem po czterdziestce, zawsze tak mówił, ale moim zdaniem bliżej już mu do pięćdziesiątki. Swego czasu zapuszczał brodę jednak żona któregoś dnia kazała mu ją ściąć. Teraz twarz ma gładką i już dawno nie widziałam na niej żadnego zarostu.  Simon od kiedy pamiętam narzeka na swoją żonę i próbuje ją zadowolić na różne sposoby, ale jeszcze ani razu mu się to nie udało. Mówiąc szczerze dziwię się, że jeszcze z nią wytrzymuje. Widziałam ich kiedyś razem na targu. Wystarczyło spojrzeć na tą kobietę żeby wiedzieć, że ma wygórowane ambicje.

          - Po prostu wybrałeś złą kobietę – stwierdziłam bez owijania w bawełnę. Przecież nie będę mówić, że wszystko będzie dobrze skoro wiem, jakie wredne babsko jest z jego żony. Zaś sam Simon moim zdaniem zasługuje na kogoś o wiele lepszego. Widząc jak macha ręką wiedziałam, że jest to czas na kolejny kufel, dlatego bardzo szybko zrealizowałam zamówienie zanim mój gość zdążył cokolwiek powiedzieć.

          - Doskonale wiesz czego potrzebuje – odparł Simon z wielkim uśmiechem na twarzy. Mężczyzna nadal siedząc użalał się nad swoim losem zaś ja realizowałam kolejne zamówienia od czasu do czasu rzucając kilka słów w jego stronę. Po wydaniu kolejnego kufla spojrzałam się na następną osobę, która stanęła przed barem. Spodziewałam się zobaczyć kogoś znajomego jednak bardzo się zdziwiłam widząc zupełnie nieznajomą mi twarz. Przez chwilę stałam wpatrując się w nieznajomego czekając na jego zamówienie. „Ślicznotka”, które padło z jego ust w żaden sposób nie zrobiło na mnie wrażenia. Nie lubiłam takich określeń jednak pracując tutaj musiałam być na nie przygotowana. Trochę zdziwiłam się widząc jakąś kartkę papieru, którą podał mi mężczyzna. Obejrzałam ją z każdej strony po czym podałam Harremu  mówiąc, że trzeba dostarczyć ją do szefa. Ten zaś jedynie kiwnął głową i już po chwili zniknął na zapleczu.

        - Aggie, znasz tego gościa? Nie kojarzę go z miasteczka – Simon od razu się odezwał odprowadzając nieznajomego wzrokiem. Pomachałam przecząco głową. Kompletnie go nie rozpoznawałam. Próbowałam sobie przypomnieć czy kiedykolwiek widziałam go w gospodzie jednak moje przemyślenia spełzły na niczym. Po prostu nie kojarzyłam tego gościa. Widząc, że Camilla idzie na zaplecze, poczekałam chwilę aż Harry wróci na swoje stanowisko i zaraz po tym przeszłam się między stolikami, aby zebrać zamówienia. Camilla musi co jakiś czas wymykać się z sali, aby przygotować sobie jakiś napar czy niewiadomo co. Kobieta twierdzi, że pomaga jej to na żołądek i codziennie musi wypić takich trzy: rano, w południe i wieczorem. Dlatego muszę zawsze zająć się gośćmi i zebrać zamówienia, gdy ta wychodzi. Na sam koniec zostawiłam sobie naszego nieznajomego. Podeszłam do jego stolika, po czym spojrzałam się na niego jeszcze raz próbując odnaleźć jego twarz w swojej pamięci jednak kolejna próba spełzła na niczym.

          - Nie kojarzę cię z miasteczka. Sprowadziłeś się tutaj, jesteś przejazdem czy po prostu szukasz dobrej zabawy? – odezwałam się uśmiechając. Pan Harriman zawsze powtarza, że trzeba zagadywać klientów i być dla nich miłym dlatego i tym razem próbowałam wybadać teren – pan Harriman otrzymał twój list. Czego chcesz się napić? A może przyszedłeś coś zjeść? – dopiero teraz zadałam konkretne pytania, które pozwoliłyby mi szybko zrealizować zamówienie i wrócić na swoje stanowisko. Nie lubiłam być kelnerką i być aż tak blisko klientów, nie czułam się wtedy komfortowo. Stojąc za tym barem zawsze oddzielał mnie on od wszystkich ludzi, czułam się tam o wiele bardziej bezpieczniej niż stając tak blisko kogoś. Pomimo tego, że prawie wszystkich tutaj znam nigdy nie zapomniałam, że mam do czynienia z pijanymi mężczyznami, którzy nieraz są nieobliczalni.

Ostatnio zmieniony przez Wilhellmina (15-07-2019 o 19h14)

Offline

#6 17-07-2019 o 22h51

Straż Cienia
Methrylis
Tester eliksirów
Methrylis
...
Wiadomości: 24 724

........................................https://i.imgur.com/Urb7DVA.png

     Coraz bardziej zazdrościł temu śmierdzącemu, pijanemu towarzystwu, które na własne życzenie wszystkie problemy i troski wykopało za drzwi, zapominając o nich i zalewając to puste miejsce tanim alkoholem. Zapominając, że kiedy wytrzeźwieją, przyjdzie im się zmierzyć z tymi samymi kłopotami, lecz jeszcze silniejszymi i wyraźniejszymi. Ale człowiek to tylko człowiek i czasami nawet on potrzebuje się całkiem odłączyć od tego wszystkiego, zalać w trupa i choć przez jedną noc myśleć ze słodyczą, że wszystko jest w porządku.
     Nie jest. Erik nadal o tym pamiętał i dlatego zazdrościł tym wszystkim pijaczynom siedzącym w gospodzie — oni, dzięki piwsku i wódce, zdążyli już o tym zapomnieć.
     Kiedy czarnowłosa ślicznotka przekazała list, łowca przeciągnął się leniwie, po czym rozejrzał po izbie w poszukiwania jakiegoś wolnego stolika. Nowi klienci cały czas przybywali, dlatego Erik czym prędzej wstał i zajął jedno z wolnych, dość odosobnionych miejsc w obawie, że ktoś mu je zajmie. Podejrzewał, że prędzej czy później ktoś się nim zainteresuje i zechce obsłużyć. Bardzo na to liczył, bo poza tym, że chciał się uchlać, był wilczo głodny.
     Tak jak się tego spodziewał, po krótkiej chwili podeszła do niego ta sama dziewczyna, której przekazał notatkę. Dzięki temu miał okazję lepiej jej się przyjrzeć i musiał przyznać sam przed sobą, że słusznie nazwał ją ślicznotką. Dziewczę było średniego wzrostu i bardzo delikatnej postury: szczuplutka i drobniutka wyglądała niebywale niewinnie. Efekt podkreślały jej gładka, nieskazitelna wręcz jasna skóra, duże, niebieskie oczy i kruczoczarne, długie włosy zaplecione w pozornie niedbały warkocz. Patrząc na barmankę Erik odnosił wrażenie, że ta młódka kompletnie nie pasowała do tego brudnego otoczenia. Wyglądała jak porcelanowa lalka, która winna przebywać w jakimś wielkim, bogatym pałacu. Podejrzewał także, że dziewczyna zapewniała gospodzie wzrost klienteli: nietrudno było dostrzec, jak panowie obracali się za ślicznotką, zapewne myśląc sobie o niej nadzwyczaj sprośnie.
     Westchnął, zastanawiając się nad tym, jak to życie potrafi upodlić człowieka i jakie to niesprawiedliwie, że grube, perfidne świnie siedziały w wielkich zamkach i rządziły krajami, podczas gdy takie ślicznotki, zamiast chichotać na dworze królewskim, nosiły pijakom piwo.
     Zdziwił się, kiedy panienka, zamiast tradycyjnie zapytać go o zamówienie, wyraziła żywe zainteresowanie jego osobą. Uśmiechnął się więc lekko, zastanawiając się nad odpowiedzią.
     — Przejazdem — przyznał zmęczonym tonem — ale i dla zabawy. Miedzy innymi. A ten cholerny świat jest naprawdę duży, ślicznotko. Więc to całkiem możliwe, żeśmy się wcześniej nie widzieli.
     Nie miał wielkiej ochoty na rozmowę, lecz nie dlatego, że dziewczyna nie stanowiła interesującej towarzyszki, a dlatego, że nagle poczuł się potwornie zmęczony. Głód dodatkowo nasycał to uczucie, więc uznał, że chyba sam powinien się upomnieć o jadło. Na szczęście ślicznotka go uprzedziła, co Erik przyjął z niemałą ulgą.
     — Dzban dobrego, ciemnego piwa, jeśli łaska — odparł lekko ożywionym tonem. — I coś do zjedzenia… co dziś polecacie? Może jakiś duży udziec? Tylko taki zamoczony w misie z tłuszczem. Tak, mam ochotę na coś mocno tłustego. Znajdzie się coś takiego?
     Kiedy kelnerka przyjęła zamówienie, Erik rozejrzał się ze zmęczeniem po sali. Nie widział tu nikogo trzeźwego, co nieco go zmartwiło, ponieważ miał nadzieję skorzystać z okazji i popytać o to i owo. Wobec tego pomyślał, że być może ślicznotka przyda się nie tylko do przyniesienia jedzenia.
     — Hej, jeszcze jedno! — zawołał za nią. — Znasz tu kogoś, kto pohandlowałby informacjami? Mogę zapłacić, a że ciekawski ze mnie człek, to oczekuję wiele i oferuję wiele.
     W końcu po to przyjechałem do tej zatęchłej dziury, pomyślał. I to robię przez kilka ostatnich lat. Zbieram informacje. I nic więcej. Nic więcej…





https://cdn.discordapp.com/attachments/333714204597157889/730155224378900541/image0.gif











                                                    ►  Instagram  ◄                                                         ► Fanklub Eza  ◄                                               ► FF  "za kurtyną nigredo"  ◄
https://i.imgur.com/ULp2qHo.png



https://i.imgur.com/eFVtyaU.gif

Offline

#7 03-08-2019 o 13h24

Straż Cienia
Wilhellmina
Młody rekrut
Wilhellmina
...
Wiadomości: 15

https://i.imgur.com/c1qAmTe.png


          Nasz nowy klient stanowczo różnił się od całej reszty przebywających tutaj pijaków. Pomimo tego, że na jego twarzy można było zobaczyć zmęczenie to jednak jego rysy zupełnie nie pasowały do tego typu miejsc. Słysząc, że jest tutaj tylko przejazdem jedynie kiwnęłam głową w myślach potwierdzając swoje przypuszczenia. Rzadko w tych stornach pojawia się ktoś nowy, każdy każdego tutaj dobrze zna zaś takie osoby, jak ten tutaj, nie pojawiają się prawie wcale. Jeżeli nawet zawitają do miasteczka to raczej omijają gospodę szerokim łukiem, jest tutaj za gwarno, co więcej oczekują czegoś bardziej wykwintnego niż dzban ciemnego piwa, dlatego zamówienie ów gościa jeszcze bardziej mnie zdziwiło.

          - Dzban ciemnego piwa i duży udziec w tłuszczu? Nie ma najmniejszego problemu, specjalizujemy się właśnie w takich potrawach – odparłam zapisując sobie to czego chciał nasz gość. Udziec był najczęściej zamawianym daniem w gospodzie. Był dosyć duży i sycący, co więcej potrzeba pijakom przesiadującym tutaj całe noce? Uśmiechnęłam się szeroko i rzuciłam na odchodne, że zaraz zamówienie będzie podane. Gdy miałam już ruszyć w stronę baru usłyszałam ponownie głos mężczyzny. Zatrzymałam się, po czym odwróciłam w jego stronę słuchając, czego potrzebuje. Zanim odpowiedziałam, zastanowiłam się chwilę, po czym oparłam się delikatnie o stolik, przy którym siedział i spojrzałam się na mężczyznę.

         -  W tym miejscu i o tej porze nie dowiesz się nic poza tym, która żona jest zła, a która dobra. Większość tutaj opowiada o swoich problemach, nie w głowie im handlowanie informacjami. Proszę tylko spojrzeć, wszyscy tutaj są pijani – odparłam wskazując głową na klientelę. Niekiedy rzeczywiście przychodzili tutaj goście, którzy rozmawiali o jakiś interesach jednak wcześniej się umawiali, że właśnie w tym miejscu dobiją targu. Jeżeli ktoś liczy na to, że po prostu tutaj wejdzie i znajdzie kogoś, kto chce poważnie porozmawiać to naprawdę zamienił się z głupim na rozum. W końcu ludzie przychodzą tutaj odpocząć i się wybawić.

          - Jeżeli chodzi o mieszkańców miasteczka to kilka osób przychodzi mi na myśl, jednak musisz wiedzieć, że ludzie tutaj są bardzo nieufni. Nawet jeżeli zaproponujesz im dobrą sumkę za informacje, w posiadaniu, których się znajdują to i tak powiedzą ci tylko to co będą chcieli, a resztę zachowają w tajemnicy – odezwałam się ponownie. W miasteczku rzeczywiście znalazłoby się kilka osób, które wiedzą więcej od pozostałych jednak ich usługi są bardzo drogie i nigdy nie ma się pewności, że powiedzieli wszystko. Tak jak mówiłam, ludzie tutaj bardzo dobrze się znają, a jeżeli ktoś przyjeżdża tutaj nowy, od razu nabierają wody w usta.

          - Być może ja będę mogła zaspokoić twoją ciekawość – odparłam. Będąc barmanką słyszałam to i owo o wielu sprawach, więc być może mogłabym pomóc, a do tego trochę zarobić – jeżeli będziesz czegoś potrzebował, jestem przy barze – powiedziałam wskazując na moje miejsce pracy. Widziałam, że już kilku klientów czekało na obsłużenie, więc nie mogłam dłużej stać przy stoliku – i na przyszłość, mówi mi Agnes – dodałam nawet się nie odwracając. Oddałam kucharzowi kartkę ze wszystkimi zamówieniami po czym zabrałam się za obsługiwanie gości siedzących przy barze.

Ostatnio zmieniony przez Wilhellmina (03-08-2019 o 13h24)

Offline

#8 05-08-2019 o 13h29

Straż Cienia
Methrylis
Tester eliksirów
Methrylis
...
Wiadomości: 24 724

........................................https://i.imgur.com/Urb7DVA.png
     O ile do tej pory Erik sądził, że ta gospoda to kolejna popidówa niewarta jego uwagi, tak szeroki, nieco zadziorny uśmiech kelnerki nieco o obudził. Poprawiwszy się w krześle, przyjrzał się jej uważnie i bez trudu wyczytał z jej twarzy, że wzbudził w niej ciekawość. Domyślał się, co było tego powodem; choć długo się upierał, że wygląd nie zdradza niebieskiej krwi, tak po kilku latach ostatecznie musiał przyznać, że jego szlachetne rysy znacznie różnią się od tych, które mieli na swoich gębach zwykli wieśniacy. Dodatkowo, łącząc te idealnie wyciosane policzki, brodę, prosty nos i pełne, wykrojone usta z połatanym, zakurzonym ubraniem, kilkudniowym zarostem, zmęczonymi oczami i tłustymi, przydługimi włosami, można było się mocno dziwić i stracić orientację w tym, kim tak właściwie mógł być ten człek. Dlatego Erik wiedział, że kelnerka też miała ten problem. A on, przynajmniej na razie, niczego nie zamierzał jej ułatwiać.
     Dopiero na wspomnienie o pijakach i ich żalach dotyczących podłych żon, nieco zmarkotniał. Naprawdę liczył na jakiś handel informacjami, i to niekoniecznie dotyczącymi złodziei. Najbardziej interesowała go przeklęta księżniczka, lecz niestety w tym przypadku musiał być bardzo ostrożny. Wielu traktowało tę opowieść jak zwykłą legendę albo bajkę do straszenia małych, niesfornych dzieci. Mawiali, że przecież ta historia pojawiła się wiele lat temu, że przecież król i królowa nie żyją i, przede wszystkim, po takim kawale czasu ktoś już na pewno trafiłby na ślad dziewczyny, gdyby faktycznie istniała.
     Istniała. Erik był tego całkowicie pewien.
     — Ale ktoś taki musi tu być! — upierał się Erik. — Nie wierzę, że przychodzą tu tylko stali pijaczkowie. Nie wierzę, że nie ma tu nikogo, kto posłuchałby tych zachlańców i nie przesiałby ich opowieści przez grube sito, by znaleźć w tym jakieś małe kryształki. I przede wszystkim — dodał po krótkiej chwili milczenia, wwiercając się w dziewczynę wzrokiem — że taka rezolutna, obeznana z tym światkiem panna jak ty o niczym takim nie wie.
     Miał nikłą nadzieję, że tym komplementem nie najwyższych lotów jakoś zmiękczy kelnerkę, dzięki czemu sama zacznie sypać. Był pewien, że wiedziała więcej, niż chciała zdradzić. W końcu podawała im wszystkim alkohol, dzięki czemu dla wielu alkoholików ta młódka była cenniejsza niż żona.
     Na szczęście nie musiał długo czekać, kiedy dziewczyna przyznała to, czego się domyślał — jednak był tu ktoś taki, kto mógł wiedzieć więcej. Zaśmiał się też w duchu, kiedy panna zażądała sporej sumki. To nie stanowiło dla niego żadnego problemu — o ile rodzina gardziła jego niskim pragnieniem podróżowania, i to pod przykrywką, tak mimo wszystko cały czas przysyłała mu pieniądze, upominając, że ma całkowity zakaz bycia martwym.  Dlatego uśmiechnął się szeroko, ukazując swoje prawie idealnie białe zęby, dając tym samym znak, że może zapłacić tyle, ile tylko zawoła.
     Nie zraziła go także wieść o nieufności mieszkańców i tym, że powiedzą tylko tyle, ile zechcą. Miał na to przygotowaną odpowiedź i już miał zaproponować, że potroi stawkę, o ile dziewczyna zgodzi się być mediatorką, lecz i tym razem go ubiegła.
     — Agnes — powtórzył na głos, obserwując odchodzącą kelnerkę. Pokiwał głową, myśląc sobie, że ta kelnereczka mogła być naprawdę dobrym początkiem. Patrzył ze skupieniem, jak obsługuje kolejnych klientów, jak z największą cierpliwością wysłuchuje ich historii i jak śmieje się z nieudanych żartów tylko po to, by ich nie zasmucić. I kiedy tak to wszystko obserwował, znowu się dziwił, co ta Agnes robiła w takiej dziurze, do której przecież tak bardzo nie pasowała.
     Już po chwili jakiś zupełnie nijaki facet podał mu jego zamówienie i gdy zapachniało tłustym mięchem i tanim piwem, Erik choć na chwilę zapomniał o złodziejach, handlarzach i klątwach. Z uwielbieniem przyjrzał się jedzeniu, z niemałym zaskoczeniem zdając sobie sprawę, że był głodny jak wilk. Bez zastanowienia zabrał się za oczyszczanie talerza i kufla i dopiero kiedy przyjemne ciepło rozlało się po jego ciele, a smak mięsa i piwa przyjemnie mieszał się na języku, łowca raz jeszcze zebrał myśli. Rozejrzał się po gospodzie — kelnerka nadal stała za barem i nie wyglądała na jakoś specjalnie zajętą. Nalewanie piwa do kufli chyba nie było aż tak zajmującym zajęciem, żeby przeszkadzało jej to w zamienieniu kilku słów, dlatego Erik wstał od stolika i prędkim krokiem podszedł do baru, obierając się o blat łokciami.
     — Zapłacę ci ile chcesz, a nawet jeszcze więcej — odezwał się bez zbędnych wstępów. — A jeśli mi nie wierzysz, że takiego obdarciucha stać, to mogę ci zapłacić zaliczkę. Tylko spotkajmy się w jakimś ustronnym miejscu, gdzie nie ma niepotrzebnych uszu. Jeśli twoja oferta jest nadal aktualna.





https://cdn.discordapp.com/attachments/333714204597157889/730155224378900541/image0.gif











                                                    ►  Instagram  ◄                                                         ► Fanklub Eza  ◄                                               ► FF  "za kurtyną nigredo"  ◄
https://i.imgur.com/ULp2qHo.png



https://i.imgur.com/eFVtyaU.gif

Offline

#9 13-08-2019 o 19h44

Straż Cienia
Wilhellmina
Młody rekrut
Wilhellmina
...
Wiadomości: 15

https://i.imgur.com/c1qAmTe.png[


          Nie sądziłam, że dzisiaj będzie aż tylu ludzi. Zazwyczaj to miejsce pękało w szwach jednak dzisiaj wydawało się jeszcze pełniejsze niż zazwyczaj. Przy barze siedziało kilka osób, których doskonale znałam. Zawsze cały wieczór przesiadywali właśnie w tym miejscu chcąc się wyżalić albo po prostu pogadać. Do baru podchodziło też dużo nowych klientów prosząc o kolejne kufle piwa, a gdy tylko je dostawali, wracali na swoje wcześniejsze miejsca.

          W gospodzie, od kiedy pamiętam każdego wieczoru jest strasznie gwarno. Na samym początku zawsze kładłam się do łóżka z niesamowitym bólem głowy. Z czasem jednak i do tego zdążyłam się przyzwyczaić. Nie powiem, nieraz mam ochotę uciszyć wszystkich tych mężczyzn, którzy się przekrzykują, aby cokolwiek usłyszeć, ale nie od tego jestem. Mam nalewać piwo oraz zabawiać gości rozmową. Niektórym może wydawać się łatwe, ale nieraz mam dosyć słuchania tej samej historii po raz dziesiąty albo nawet i setny. Pozostaje mi jednak tylko się uśmiechnąć i przytaknąć kiedy ktoś o coś pyta.

          Po wydaniu kolejnego kufla piwa odwróciłam się z powrotem w stronę baru i już miałam zapytać się kolejnego klienta, czego sobie życzy, gdy moim oczom ukazał się ten tajemniczy nieznajomy, z którym wcześniej rozmawiałam. Przystanęłam na chwilę w miejscu wsłuchując się w to, co ma mi do powiedzenia. Wykorzystałam fakt, że tym razem stał bliżej mnie by móc jeszcze bardziej mu się przyjrzeć. Moja ocena jednak pozostała taka sama jak wcześniej. Ten typ kompletnie nie pasuje do tego miejsca, a to powodowało, że jeszcze bardziej byłam ciekawa, co robi w naszym miasteczku. Gdy już miałam odpowiedzieć, nagle usłyszałam dosyć mocne szurnięciem krzesłem, a zaraz po tym głos Simona, który nadal był przy barze.

          - Zostaw naszą Aggie w spokoju wieśniaku. Ona nie jest pierwszą lepszą, którą można sobie wziąć – Simon był już nieźle wstawiony i pomimo tego, że zazwyczaj jest spokojnym i miłym gościem to tym razem widziałam, że może się to źle skończyć. Natychmiast wybiegłam za baru i stanęłam między nim, a nieznajomym w momencie kiedy już miał się przygotować do uderzenia.

          - Spokojnie Simon wszystko w porządku. Na dzisiaj już ci wystarczy nie sądzisz? – powiedziałam najspokojniej jak potrafiłam i podeszłam do niego bliżej – zaprowadzę cię do pokoju. Rachunek uregulujesz jutro – widziałam, że Simon niekoniecznie chciał teraz spać, ale widząc, że jestem nieugięta w końcu przytaknął i skierował się powoli w stronę schodów prowadzących do pokojów. Zdążyłam jeszcze odwrócić się do nieznajomego, który nadal stał przy barze i bezgłośnie powiedziałam „zaraz wracam” po czym skierowałam się z Simonem na górę. Gdy tylko wpuściłam go do pokoju zeszłam na dół i w pierwszej kolejności złapałam za jedną z kartek leżących za barem po czym zaczęłam powoli podliczać rachunek Simona.

          - Jutro o świcie tutaj. Nie będzie nikogo oprócz kilku pracowników gospody – odparłam po czym pisząc na kartce „jedna noc”, odłożyłam ją do specjalnego pudełeczka, w którym trzymamy rachunki do uiszczenia z samego rana. Dopiero wtedy spojrzałam się na mężczyznę – jeżeli liczyłeś na coś innego to bardzo mi przykro. Niestety nie umawiam się z mężczyznami sam na sam – na sam koniec uśmiechnęłam się najmilej jak potrafiłam jednak w moim głosie było słychać, że mówię na poważnie. Nigdy nie umówiłam się z żadnym klientem na noc pomimo tego, że było takich wielu i proponowali wielkie sumy pieniężne. Aż tak jeszcze się nie stoczyłam – podać kolejny kufel piwa?

Ostatnio zmieniony przez Wilhellmina (14-09-2019 o 15h48)

Offline

#10 08-09-2019 o 21h58

Straż Cienia
Methrylis
Tester eliksirów
Methrylis
...
Wiadomości: 24 724

........................................https://i.imgur.com/Urb7DVA.png
     Choć gospody to cud boży, który pozwalał na swobodne pijaństwo i balowanie, tak i one miały swoje wady. Zwykle w takich zajazdach żarcie było podłe, piwo mdłe, a materac brudny i zawszony. Zwykle w środku siedzieli bywalcy, którzy uważali ten przybytek za swoją własność, w której wszystko im wolno. W związku z tym darli się, śpiewali i wszczynali kolejne bezsensowne bójki, nierzadko powodując tym silny ból głowy. Erik tylko teoretycznie był do tego przyzwyczajony, ale i jego czasami dopadała irytacja i pragnienie jak najszybszego opuszczenia lokalu. Jednak tym razem miał coś do załatwienia i nie zamierzał odpuścić.
     Ślicznotka za barem wciąż nalewała piwo do kolejnych kufli, a Erik coraz bardziej się niecierpliwił. Potrzebował tych informacji jak najszybciej, zwłaszcza że nie zamierzał zbyt długo siedzieć w tej norze. Chciał zająć się swoim zadaniem powierzonym mu przez gospodarza tych włości, a potem zająć się podstawowym celem: odnalezieniem legendy. Właśnie dlatego tak pilnie potrzebował tej dziewczyny i jej wiadomości.
     Dlatego też wściekł się, gdy jakiś opijus go zaczepił, wydając mu ostrzeżenie. Domyślał się, że kelnerka była tu znana i uważana za okoliczny skarb, dlatego miała wielu obrońców. Albowiem to, że faktycznie chętnie zająłby się kelnereczką, to swoją drogą, ale obrażać się nie da. Wstał więc, podciągając rękawy i patrząc na mężczyznę z góry. Wprawdzie był w podeszłym wieku i mocno podpity, ale dla Erika nie było to żadne usprawiedliwienie.
     — A pomóc ci w zrobieniu miejsca na sztuczną szczękę i powybijać ci resztę zębów? — warknął, piorunując faceta wzrokiem.
     Jeszcze raz się zdenerwował, kiedy Agnes stanęła między nimi, kończąc kłótnię jeszcze zanim się zaczęła. Naburmuszony Erik zajął posłusznie miejsce, co jakiś czas łypiąc ponuro na bezczelnego staruszka. Kelnereczka wyraźnie nie rozumiała, że mężczyźni mieli swoje potrzeby i czasami po prostu musieli wdać się w jakąś bójkę, by podbudować swoje ego. Mimo to zamilkł, posłusznie czekając, aż Agnes zaprowadzi Simona na górę i wróci, podając wreszcie więcej szczegółów.
     Te ani trochę nie było satysfakcjonujące, ponieważ liczył na ekspresową pomoc. Wprawdzie i tak miał tu nocować, lecz był z natury niecierpliwym człekiem, dlatego zmarszczył brwi, dając wyraz swemu niezadowoleniu.
     — Dobrze, niech będzie jutro — mruknął, wzdychając ukradkiem. — I nie, dziękuję za piwo — dodał, wstając z krzesła. Skoro nie miał tu już nic do załatwienia, uznał, że położy się już spać. — Którędy do mojej kwatery?
     Zatrzymując się w takiej pipidówie, nie liczył na jakiekolwiek luksusy, dlatego nie był zaskoczony wyglądem swojego pokoju. Drewniana salka była wyposażona w obdartą z farby komodę o przeszklonych drzwiczkach, szerokie, zaścielone łoże obok którego stał stolik z zapaloną już świecą i miską wody. Pod łóżkiem stała misa do mycia, a w kącie postawiono nocnik. Niby nic nadzwyczajnego, ale dopiero na widok posłania Erik poczuł, jak mocno jest zmęczony. Leniwymi ruchami zdarł z siebie ubranie, po czym runął na miękki, choć podejrzanie pachnący materac, wkładając pod poduszkę sztylet, i niemal natychmiast zasypiając.
     Obudził się jeszcze przed wschodem słońca, dlatego aby się ubrać, chciał wspomóc sobie świeczką. Okazało się jednak, że poprzedniego wieczora nie zdążył je zgasić, więc przez całą noc zdążyła się wypalić. Zmęczony Erik odsunął zjedzone przez mole, ale i to niewiele dało.  Dlatego niemal po omacku nalał do miski lodowate wody ze dzbanka i pobieżnie się przemył, a następnie nałożył ubranie. Całość zajęła mu około pół godziny i kiedy wychodził z pokoju, niebo zmieniało swoje kolory z granatu na pomarańcz i róż.
     Tak jak się spodziewał i tak jak obiecała kelnereczka, na dole nie było prawie nikogo. Tylko kilka osób z obsługi krzątało się za barem, a jakiś jeden staruszek, najprawdopodobniej również zajmujący tu kwaterę, jadł powoli gotowaną kaszę. Erik, ziewając, podszedł do baru, uderzając w niego otwartą dłonią, chcąc dać w ten sposób znać o swojej obecności.
     — Byłem tu umówiony z waszą śliczną kelnereczką — wyjaśnił tonem wypranym z emocji. — Jest ona gdzieś tutaj?





https://cdn.discordapp.com/attachments/333714204597157889/730155224378900541/image0.gif











                                                    ►  Instagram  ◄                                                         ► Fanklub Eza  ◄                                               ► FF  "za kurtyną nigredo"  ◄
https://i.imgur.com/ULp2qHo.png



https://i.imgur.com/eFVtyaU.gif

Offline

#11 14-09-2019 o 15h47

Straż Cienia
Wilhellmina
Młody rekrut
Wilhellmina
...
Wiadomości: 15

https://i.imgur.com/c1qAmTe.png
                   

                    Po wyjściu udaniu się nieznanego gościa do swojego pokoju zajęłam się po prostu swoją pracą. Do gospody napływało coraz więcej ludzi, przez co w niektórych momentach nie wiedziałam w co mam ręce włożyć. Do tego nie obeszło się bez bijatyki. Dwóch dosyć mocno podpitych mężczyzn postanowiło właśnie akurat tutaj rozliczyć się ze sobą. Zanim nasz Philip w ogóle zareagował, mężczyźni połamali jedno krzesło i porozlewali wszystkie kufle z piwem, które stały na jednym ze stołów, który stał się ich arenom walki. To jednak nie był koniec na ten wieczór, ponieważ na sam koniec zawołał mnie szef. Oznajmił mi, że tym razem dostanę mniej wynagrodzenia. Na moje pytanie „dlaczego?” usłyszałam jedynie marne argumenty, które niby miały mnie przekonać do jego racji.

                    Na drugi dzień obudziłam się jak zawsze bardzo wcześnie i zajęłam się podstawowymi obowiązkami, które na mnie ciążyły. Nie miałam dobrego humoru, a widok pobojowiska, które zostało po wczorajszym wieczorze wcale mi nie pomógł. Widziałam jednak, że stoły i krzesła są już powoli ustawiane, dlatego szybko posprzątałam szkło, które leżało na ziemi i wróciłam się przebrać do swojego pokoju. Gdy ponownie zeszłam na dół usłyszałam głos nieznajomego, z którym dzisiaj się umówiłam. Miałam wielką nadzieję, że da sobie z tym spokój i po prostu nasze drogi się rozejdą, jednak najwyraźniej się myliłam.

                    - W porządku Adam, to ja byłam tutaj umówiona. Najwyraźniej nasz gość ma problem z zapamiętywaniem imion – powiedziałam do swojego kolegi z pracy słysząc, że mężczyzna ze wczoraj znowu nazywa mnie „śliczną” i do tego „kelnereczką”. Wywróciłam jedynie oczami nawet nie chcąc kolejny raz powtarzać jak mam na imię i że takie tekst może zachować dla siebie. Po prostu wskazałam ręką jeden z wolnych i czystych stołów. Tym samym pokazałam Adamowi żeby na razie nie dawał mi śniadania. Zamierzam załatwić sprawę z tym gościem jak najszybciej i zająć się swoimi sprawami, których nie było mało.

                    - Zacznijmy od tego, że wszelkie bijatyki zostaw sobie na później, a jak chcesz dać komuś w twarz to nie tutaj. Nie zamierzam później sprzątać po dwóch samcach, którzy nie potrafią załatwiać spraw inaczej niż przez pięści – zaczęłam przypominając sobie sytuacje z wczoraj. Jestem miła dla klientów, ale gdy zaczynają się bić to moje podejście się zmienia. Być może dlatego, że wiem ile później pracy trzeba włożyć żeby doprowadzić do miejsce do czystości. Już teraz widziałam, że będę musiała dobrze wymyć podłogę, aby pozbyć się porozlewanego piwa. Co więcej wcześniej zbierając szkło się skaleczyłam.

                    - Wracając do tematu. Chciałeś wiedzieć kto w naszym miasteczku mógłby pohandlować informacjami. O wiele prościej byłoby gdybyś powiedział, o jakie informacje konkretnie chodzi – powiedziałam uderzając kilkukrotnie palcami o stół. Analizowałam tego mężczyznę chcąc dowiedzieć się o nim czegoś więcej. Może i wyglądałam na łatwowierną i głupiutką, ale w życiu przeżyłam zbyt dużo, aby rzeczywiście być taka. Wiedziałam, że nie mogę powiedzieć wszystkiego, co wiem bo mogłoby to obrócić się przeciwko mnie dlatego w głowie zastanawiałam się co dokładnie mogę wyjawić, a co zachować dla siebie.

                   - Peter Fowler i John Grenville. Tylko ta dwójka przychodzi mi na myśl, jeżeli chodzi o zbieranie informacji. Jednak sądzę, że nie dowiesz się od nich niczego konkretnego nawet, jeżeli będziesz oferować im górę złota. Nie jesteś stąd, co od razu widać. Twoje rysy twarzy przypominają arystokratę, a nie zwykłego chłopa, co też wcale ci nie ułatwi zbierania informacji. Nawet jeżeli ubierzesz na siebie takie ubrania, ludzie po prostu nie będą chcieli z tobą za wiele rozmawiać – wzruszyłam ramionami mówiąc to co właściwie od samego początku myślałam. W miasteczku jest bardzo dużo osób, które skrywają różne tajemnice i na pewno nie powiedzą ich pierwszemu lepszemu człowiekowi. Tym bardziej, że niektóre tajemnice i informacje mogłyby wsadzić wielu ludzi do więzienia albo nawet i na stracenie. Sama również wolałam za bardzo się nie wychylać z tym co wiem, bo mogłoby to się dla mnie źle skończyć.

Ostatnio zmieniony przez Wilhellmina (01-10-2019 o 19h24)

Offline

#12 22-09-2019 o 11h55

Straż Cienia
Methrylis
Tester eliksirów
Methrylis
...
Wiadomości: 24 724

........................................https://i.imgur.com/Urb7DVA.png
     Cieszył się, że nie musiał długo czekać na dziewczynę, ponieważ wcale nie uśmiechało mu się siedzenie w tej zapyziałej dziurze i słuchania marudzenia pracujących tam ludzi. Tym bardziej, że znaczna większość łypała na niego ponuro, jak gdyby pilnując. Zapewne sądzili, że Erik to jakiś byle zbój, który napada na gospody, morduje pracowników i rabuje co się da. Nie przejmował się tym osądem, będąc do niego już od dawna przyzwyczajonym, jednak taka ponura i wroga atmosfera wcale nie poprawiała mu humoru.
     Kiedy kelnereczka wyszła z zaplecza, minę miała nietęgą. Sądząc po zniszczeniach, jakie wciąż było widać na sali, po wyjściu Erika, impreza dopiero się rozkręciła, ku niezadowoleniu pracowników. Prawdopodobnie to dlatego Agnes była taka niezadowolona, lecz Erika niespecjalnie to interesowało. Najważniejsze, aby jej humorki nie przeszkodziły w wymianie informacji.
     Niestety, jego nadzieje spełzły na niczym, i to już na samym początku rozmowy, kiedy to kelnereczka zaczęła go pouczać i ganić za wczorajszy incydent. Mężczyzna uniósł brwi w geście niedowierzania, nie mając pojęcia, o co może jej chodzić. Co więcej, te bzdurne oskarżenia nieco go zdenerwowały.
     — Zaraz, zaraz, ślicznotko — przerwał. Nie podnosił głosu, choć był pewien, że w jego tonie zabrzmiała agresywna nutka. — Możesz mi powiedzieć, o którą bijatykę chodzi? Wiesz, było ich wczoraj tak dużo, że już nie pamiętam. — Jego głos ociekał sarkazmem, a im dłużej mówił, tym bardziej był zły. — Chodzi ci o tę, w której uderzyłem faceta butelką? A może o tę, w której przyłożyłem gościowi wyrwaną nogą od stołu? O którą bijatykę chodzi? O żadną? To pewnie dlatego, że do żadnej takiej nie doszło! — Zamilkł na moment, starając się odzyskać panowanie nad sobą. — To, że mieszka tu niewychowana hołota, która obraża nieznanych sobie ludzi, to nie moja sporawa. Moją sprawą natomiast jest samoobrona. Do której, zresztą, nie doszło.
     Miał nadzieję, że wyjaśnił wszystko na ten temat i teraz przejdą do najważniejszej kwestii: informacji. Potrzebował ich, ale widząc humorki kelnerki, zaczynał myśleć, że być może zwróci się do kogoś innego. Jemu to obojętne, ale to kelnereczka straci, bo nic nie zarobi.
     — Powód mojej wizyty w tej mieścinie nie jest tajemnicą — mruknął obojętnie Erik, wyraźnie wyczuwając, że kelnerka jest urażona brakiem zaufania, a tym samym nie ujawnieniem prawdziwego powodu zbierania informacji. — Wynajął mnie wasz burmistrz, żebym złapał złodziejaszka, który ostatnio napada na tutejsze gospodarstwa. Zajmuję się łapaniem takich rzezimieszków i prowadzeniem ich do wymiaru sprawiedliwości. Więc, jak widzisz, ślicznotko, jestem tutaj tym dobrym, nie tym złym.
     Wyraźnie widział, że nijak nie przekonał Agnes do swoich racji, ale o to też zbytnio nie dbał. Zwłaszcza że dziewczynie nic konkretnego nie przychodziło na myśl, co znaczyło, że była bezużyteczna. Choć możliwe, że skoro już zna prawdziwy powód, jednak podzieli się czymś, co usłyszała w gospodzie. Wszak takie miejsca to najlepsze źródła informacji i Erik nie wierzył, by Agnes nic nie obiło się o uszy.
     Zdziwił się więc, kiedy się okazało, że klenereczka coś tam jednak wie. Nie znał tych dwóch nazwisk, które podała Agnes, ale szybko się dowie, gdzie ich znaleźć. Uśmiechnął się w duchu, kiedy wspominała o jego arystokratycznych rysach. Miała rację, że w niczym mu nie pomagały i niejednokrotnie się o tym przekonywał. Często chłopi odmawiali mu pomocy, oskarżając go o to, że jest jakimś bogatym paniczem, który zapewne chce ich tylko niecnie wykorzystać — jak to bogaci panowie. Dopiero gdy Erik pokazywał im swoje dłonie, brudne, zaniedbane, ze stwardniałym naskórkiem, chłopi dawali mu wiarę, że nie jest żadnym szlachcicem, a zwykłym robotnikiem — choć zaskakująco urodziwym.
     Nikt nie musiał wiedzieć, że rzeczywiście był księciem. Wszak nie miało to żadnego znaczenia.
     — Peter Fowler i John Grenville — powtórzył, głuchy na ostrzeżenia. — Co to za jedni? Czym się zajmują i czemu to akurat oni mogą mi pomóc? I jeszcze jedno — dodał pospiesznie. — Skoro już wiesz, na kogo poluję, to może ty coś słyszałaś? Podniosę stawkę, jeśli podasz mi jakieś użyteczne informacje. Tutaj twoi goście na pewno mówią wiele ciekawych rzeczy, nawet mimowolnie, zwłaszcza po kilku głębszych. To co? Chcesz sporo zarobić i mi pomóc?





https://cdn.discordapp.com/attachments/333714204597157889/730155224378900541/image0.gif











                                                    ►  Instagram  ◄                                                         ► Fanklub Eza  ◄                                               ► FF  "za kurtyną nigredo"  ◄
https://i.imgur.com/ULp2qHo.png



https://i.imgur.com/eFVtyaU.gif

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1