Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2

#26 09-08-2019 o 00h49

Straż Cienia
Airi
Akolita Sylfy
Airi
...
Wiadomości: 1 118


https://cdn.discordapp.com/attachments/485218685229727773/609088268117606446/unknown.png https://cdn.discordapp.com/attachments/485218685229727773/609088402108710942/unknown.png

L E S L I E    O ' S H E A         dwudziestojednoletni mężczyzna         urodzony 24 lipca 1986 roku w Cork, w Irlandii
Jest synem Irlandczyka i Polki,  który swoimi narodzinami popsuł wizję krótkiego,  przelotnego romansu dwójki
zafascynowanych  sobą  ludźmi oraz powodem zawarcia  przez nich  związku małżeńskiego. Thomas i Stefania
wiedli na pozór przeciętne życie, bez planów o posiadaniu większej ilości dzieci.  Kiedy Leslie miał lat sześć, ich
małżeństwo zaczęło  się  sypać.  Po  jednej  z  kłótni  kobieta  postanowiła wrócić z synem do  swojej  ojczyzny.
Chłopiec miał problemy z przystosowaniem się do Polski,  choć przez długi czas nie widział nic poza obrzeżami
Krakowa,  skąd pochodziła rodzina matki.  Zaczął uczyć się języka polskiego, a o angielskim i Cork - zapominać.
S T U D E N T  pierwszego  roku  na  wydziale  nauk  humanistycznych  ( historia )  na  Uniwersytecie  Mamucim
mierzy  sto  osiemdziesiąt  sześć  centymetrów  wzrostu    przy  lekko  wysportowanej,  smukłej  budowie  ciała
ma  niebieskie  oczy  oraz  ciemnobrązowe  włosy                jasną skórę pokrywają małe blizny po pracy fizycznej
Przez  wyraźnie  zarysowane brwi i  kąciki ust skierowane do dołu, sprawia wrażenie poważnego lub niemiłego.
W rzeczywistości  jest dość przyjazny i niegroźny,  a od imprez woli  wieczory z przyjaciółmi  lub dobrą książką.

Ostatnio zmieniony przez Airi (09-08-2019 o 01h37)


https://66.media.tumblr.com/488a6ed144b0cd58aae69c1cc871af58/tumblr_o3h9fqhDJ61tmsfhoo6_250.gifv https://66.media.tumblr.com/e957019b49a78b36aeb906abb97803f4/tumblr_o3h9fqhDJ61tmsfhoo5_250.gifv https://66.media.tumblr.com/855c9a9753ee5e1fb28f791ecabed8c6/tumblr_o3h9fqhDJ61tmsfhoo1_250.gifv

Offline

#27 13-08-2019 o 16h26

Straż Lśniąca
Hidney
Zbieg Okoliczności
Hidney
...
Wiadomości: 4 810

Kojące dźwięki saksofonu, które dotychczas wybrzmiewały gdzieś w tle, nagle zostały przerwane przez pojedynczy odgłos basu. Lekko zdezorientowana, podniosłaś wzrok, kierując go na centrum zamieszania. Scena została zapełniona instrumentami, które, dzierżone najpewniej przez członków jednego ze studenckich zespołów, zaczęły wybrzmiewać, tłumiąc harmider panujący dotychczas w sali. Ostre dźwięki zadziałały na tłum jak magnes, przyciągając do siebie coraz to większe grupy młodych ludzi. W pewnym momencie stojąca przed tobą, szklana butelka zachwiała się niebezpiecznie w odpowiedzi na liczne poszturchiwania twojego stolika. Kierując się niechęcią w stosunku do bezsensownego marnowania czegoś, czego nawet nie spróbowałaś, chwyciłaś ją w dłonie - i dobrze się stało, bo już sekundę później mebel z hukiem przewrócił się na ziemię.
Podniosłaś wzrok na sprawców, rozpoznając wśród nich tę samą dziewczynę, która wcześniej wpadła na ciebie na korytarzu. Lekko uniosłaś jedną brew, zastanawiając się czy przypadkiem nie obrała sobie za cel eliminowania cię za każdym razem, gdy znajdujesz się na horyzoncie. Niemniej jednak musiałaś przyznać, że cała ta sytuacja, w połączeniu z poprzednim incydentem na schodach, nieco cię rozbawiła. Po twych ustach zaczął błąkać się zalążek uśmiechu, kiedy pomagałaś swym napastnikom podnieść stolik.
- Nic nie szkodzi - odparłaś, umyślnie posługując się dokładnie tymi samymi słowami, których uprzednio użyłaś w stosunku do kobiety. Ponownie zlustrowałaś ją wzrokiem, obserwując zjawiskowy teatr cieni malujący się na jej twarzy, pełzający po idealnie skrytych makijażem policzkach, a w końcu docierający również do intensywnie brązowych oczu. Zajrzałaś w te tęczówki po raz drugi w ciągu zaledwie paru godzin i dostrzegłaś, z jak przeraźliwą łatwością można było stłumić ich dotychczasowy blask. Wcześniej, na jasnooświetlonym korytarzu, wydawały się szklane, dużo mniej ludzkie, jak u lalki. Teraz, w ciemniejszym pomieszczeniu po brzegi wypełnionym innymi ludźmi, którzy nieustannie rzucali nowe kształty cieni na oblicze kobiety, przybrały zupełnie inną formę - cała jej osoba nagle zaczęła być o wiele bardziej realna i rzeczywista. Żyła, oddychała tym samym powietrzem i zmuszała własne mięśnie twarzy do unoszenia kącików ust w lekkim uśmiechu. Patrzyłaś na nią przez tę krótką chwilę, przejęta nie tyle jej osobą, co tym, że po raz pierwszy żyjąca osoba fascynowała cię bardziej niż śmierć.
Kiwnęłaś głową na propozycję - a właściwie rozkaz - chłopaka, po czym dałaś się zaprowadzić tuż pod scenę. Usilnie próbowałaś nie pozwolić się staranować i unikać licznych kuksańców z nagle wyskakujących w twoją stronę łokci czy samych słuchaczy, którzy raz za razem napierali na innych swymi ciałami, nieszczególnie dostrzegając w tym jakikolwiek problem. Nie czułaś się tu zbyt komfortowo - twoja własna przestrzeń osobista została po drodze naruszona już przynajmniej kilkanaście razy, a wciąż pozostawał jeszcze spory kawałek do dostania się pod scenę. Jedynym pocieszeniem był fakt, że nadal trzymaliście się za dłonie - i zarówno ten szalony, nieznany ci chłopak, jak i dziewczyna z korytarza, cały czas znajdowali się tuż obok.
Było głośno. Muzyka dobiegająca z instrumentów wżynała się w bębenki, przesyłała sygnały prosto do mózgu, który następnie poruszał całym ciałem, sprawiając, że zaczęłaś kołysać się w rytm muzyki. W pewnym momencie uniosłaś podbródek, próbując zaczerpnąć świeżego powietrza, którego nagle w zatrważającym tempie zaczynało ci brakować. Jednak, mimo to, wciąż nie przestawałaś tańczyć.


https://66.media.tumblr.com/b84ae39861a7a91b3dc76c9c8563f2e5/tumblr_o4rvdxdLMa1uumqtpo4_r2_400.gifv https://66.media.tumblr.com/515cc4605e2a69edae468747ce83b28d/tumblr_o4rvdxdLMa1uumqtpo6_r1_400.gifv
„ W E     M A Y     N E V E R     K N O W ,     U T H E R .     I     I N T E N D     T O     L I V E     F O R E V E R . ”

Offline

#28 13-08-2019 o 23h32

Straż Cienia
Airi
Akolita Sylfy
Airi
...
Wiadomości: 1 118

_
_______________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/502195365093572618/610949674035183730/unknown.png

     Jazz jest czymś, co absolutnie trafia do Leslie. Swoje pierwsze spotkanie z tym gatunkiem muzyki wspomina zawsze, kiedy ktoś postanawia umilić atmosferę dźwiękami saksofonu, kontrabasu czy wiolonczeli. Przez bywanie w miejscach lubujących się w tym gatunku muzyki, wspomnienie to jest pielęgnowane dosyć często. Młodzieniec porównuje je do stereotypowych opisów zakochania się od pierwszego wejrzenia w nowelach, które czytuje jego matka, ciotka i kuzynka. Jazz trafia go w serce zawsze, gdy go słyszy, wprawia w wesoły, swobodny, być może nawet nieco głupawy nastrój. Pojawiają się trudności z utrzymaniem neutralnej postawy, chęci do flirtów z kobietami, które kiwają się na boki w rytm muzyki. I Leslie kiwa się mimowolnie, tanecznym krokiem przemierzając pomieszczenie.
     Nie zna tu nikogo. Z pewną dozą speszenia odwraca wzrok od grupy studentów, których wzrok na sobie czuje. Momentalnie dozuje bujanie się i rusza w kierunku sceny, by niespełna kilkadziesiąt sekund później mieć problemy z utrzymaniem równowagi. Inni studenci również ruszają do sceny, ale Leslie nie wie jeszcze dlaczego. Dowiaduje się tego w momencie, w którym jazzowa piosenka zostaje przerwana, a chwilową ciszę zaczyna wypełniać inny gatunek muzyki.
     Rock jest zupełnie innym rodzajem nowelowego zakochania. Jest tym zauroczeniem, które przychodzi po pierwszej miłości, w marzeniach niegdyś jedynej i na całe życie. Rock mąci w głowie, przedstawia nowe możliwości, odrywa stare gazety od zakurzonych okien, pokazując nowe horyzonty. Leslie podchodzi do rocka niepewnie, ale tłum zaciekawia się szybko, stawiając go przed szybkim podjęciem decyzji. Może pójść na przód, ale może również spróbować się wycofać, albo chociaż podejść bliżej ściany, by nie torować innym przejścia. Wybiera pierwszą z opcji i podchodzi niemal pod samą scenę. Serce bije mu szybko, a usta rozciągają się w uśmiechu do nikogo.
     Wpatruje się w zespół starszych od niego studentów i nim zaczyna im zazdrościć, wszyscy skaczą już wysoko. Leslie zaczyna tańczyć. Zapomina o rodzinie w Polsce, która stanowczo nie pochwaliłaby jego zachowania. Kosztuje czegoś zabronionego i podoba mu się to. Energia cechująca tłum jest dla niego bardzo atrakcyjna. Zapomina o zmęczeniu po podróży i o spiętych ramionach. Daje ponieść się chwili.
     Schludna koszula, dalej zapięta na ostatni guzik, nie pasuje do tego, co robi. Sięga dłonią do kołnierza i szarpie, najpierw delikatnie, później trochę mocniej. Guzik, który nie pierwszy raz oderwał się od swojego miejsca, tym razem na zawsze ginie pod butami młodych ludzi.
     Mężczyzna obok wylewa piwo na chłopaka przed sobą. Próbuje przekrzyczeć instrumenty i wokalistę, przepraszając go szczerze. Zapach alkoholu miesza się z zapachem potu. Chłopak w mokrym swetrze próbuje sprytnie wymknąć się z tumu, zapewniając tamtego, że nic się nie stało. Ten pierwszy jednak rusza za nim, również rezygnując z tańca pod sceną.
     Przed Leslie robi się trochę miejsca. O’Shea zastanawia się, jak można tańczyć z pełną butelką piwa w ręce. Nim wolne miejsce zajmują kolejni ludzie, bezskutecznie rozgląda się za zagubionym guzikiem.

Ostatnio zmieniony przez Airi (13-08-2019 o 23h37)


https://66.media.tumblr.com/488a6ed144b0cd58aae69c1cc871af58/tumblr_o3h9fqhDJ61tmsfhoo6_250.gifv https://66.media.tumblr.com/e957019b49a78b36aeb906abb97803f4/tumblr_o3h9fqhDJ61tmsfhoo5_250.gifv https://66.media.tumblr.com/855c9a9753ee5e1fb28f791ecabed8c6/tumblr_o3h9fqhDJ61tmsfhoo1_250.gifv

Offline

#29 23-08-2019 o 12h55

Straż Absyntu
Ilian
Przyjaciółka Jamona
Ilian
...
Wiadomości: 14 442

nie ma obiadu, jest deser.


    Tańczy. Bawi się z dziewczynami. Obija się o innych. Szeroko się uśmiecha. Nie rozpoznaje kolejnych słów, które śpiewa zespół, ale to mu nie przeszkadza w krzyczeniu. Czuje się dobrze. Czuje się wyśmienicie. Jak ryba, która w końcu została wrzucona do wody.
    Kończy się kawałek, lecz muzycy nie zabierają się za granie kolejnego. Na scenę wchodzi mężczyzna – bo już na pewno nie chłopak – który z uśmiechem dobiera mikrofon od wokalisty. Staje przed tłumem i zaczyna mówić.
    -Dobry wieczór wszystkim pierwszorocznym – wita się. – Przed chwilą grał dla was studencki zespół Czerwone Korony. Powstali trzy lata temu, kiedy cała trójka była na pierwszym roku – mężczyzna przedstawia po kolei każdego z członków, mówiąc na jakim kierunku studiuje.  – Ja jestem Gabriel Potocki i przez dwa ostatnie lata byłem przewodniczącym Rady Samorządu naszego uniwersytetu. W tym roku niestety muszę oddać swoje berło – z tyłu rozlega się gwizd. Nilo odruchowo się obraca. Nie dostrzega gwiżdżącego chłopaka, lecz podejrzewa, że to ktoś ze starszych roczników.
    -W tym roku zostałem opiekunem rady i mam zdecydowanie ciekawsze rzeczy do przekazania niż w zeszłym roku– Gabriel mówi dalej. – Profesor Eskola, o którym pewnie słyszeli niektórzy z was, a na pewno fińscy studenci, wraca do nauczenia. Studenci z wydziału przyrodniczego – robi przerwę, rozgląda się po Sali. Buduje napięcie – macie naprawdę duże szczęście, bo będzie waszym opiekunem. Miałem okazję go poznać, miałem okazję trochę o nim słyszeć – trafił wam się najlepszy możliwy profesor na całym uniwersytecie. Nie bójcie się go o cokolwiek zapytać, to człowiek… - robi pauzę,  ale szybko otwiera usta ponownie - do rany przyłóż.
    Gabriel mówi dalej i przedstawia kolejnych opiekunów. Nilo słyszał o Sakarim Eskoli, w końcu ten był w Finlandii. Student był wtedy małym chłopcem, ale pamiętał jak wszyscy się tym ekscytowali. On nie był wyjątkiem. Najprawdziwszy wampir w jego ojczyźnie!
    Część studentów się rozchodzi i siada przy stolikach. Niewielka część, niektórzy wciąż mają nadzieję, że zespół coś zagra, bo ciągle siedzą na scenie. Były przewodniczący zachęca do dołączania do kół naukowych, zachęca do dołączenia do samorządu. Mówi, żeby wypatrywać pierwszych dat spotkań w gablocie w Mamuciej Hali. Opowiada o różnych sprawach organizacyjnych, które są ważne, ale większości nie obchodzą w tamtym momencie.
    -Ostatnia sprawa to wampiry i wilkołaki – Gabriel poważnieje, a na sali zapada cisza. O tym studenci chcieli usłyszeć. –  To jest ich dom, to wy tutaj jesteście gośćmi. Dbają o to miejsce, dbają o bezpieczeństwo miasta, jego rozwój, kulturę i dobrobyt, nawet jeśli nim nie rządzą. Pod żadnym pozorem nie wolno wam ich prowokować w żaden sposób. Żadnych głupich uwag, bo mają słuch lepszy od was. Żadnego ściągania czy oszukiwania, bo będą to widzieć. Żadnego kłamania, bo potrafią to wyczuć. Pod żadnym pozorem żadnej krwi i podcinania się, nawet w żartach. Żadnego wywoływania duchów, ani niczego podobnego. Jeśli was przyłapią na gorącym uczynku to na pewno wylecicie.
    Nilo kiwa głową. Uważa to wszystko za zrozumiałe, jednak wokół rozlega się szmer. Nie tak niektórzy to sobie wyobrażali. To nie tak miało wyglądać. To miało być bezpieczne. Całkowicie bezpieczne, a wylecieć mieli tylko za niedanie roku, a nie zachowanie. Jednak po chwili Gabriel oddaje mikrofon wokaliście, a muzyka zaczyna grać na nowo. 


    Po przemówieniu byłego przewodniczącego ludzie się przerzedzają. Dużo z nich wraca – jedni dowiedzieli się czego chcieli, inni są niezadowoleni. Lwia część jednak stoi pod sceną i tańczy, a wielu studentów nadal głośno rozmawia i śmieje się przy piwie.
    Nilo zawiesza swój wzrok na zegarku, wiszącym ponad barem. Przypadkiem, to nie tam chciał spojrzeć. Jednak dochodziła jedenasta i chłopakowi wydaje się, że coś w związku z tym powinno się stać. Zastanawia się chwilę co, jednak nie dochodzi do konkretnych wniosków. Studenci wokół niego nagle wyśmienicie się bawią. On też zresztą.
    Jednak dochodząca godzina nie daje mu spokoju. Dopiero po chwili sobie przypomina. Ostatni trolejbus na kampus odjeżdżał kilka minut po jedenastej! Rozgląda się dookoła, jednak nie przypomina sobie żadnych twarzy poza dwójką dziewczyn, które zaciągnął pod scenę.  Podchodzi do nich i uśmiecha się
    -Za chwilę odjeżdża ostatni trolejbus w stronę kampusu- zaczepia je. Nie pamięta jak mają na imię, nawet jeśli mu się przedstawiały. Jedna z nich na pewno. Nawet nie stara się przypomnieć która i kiedy. Jednak stara się być miły – w końcu oszczędzają sobie dużo stresu i zachodu na próbie dostania się do akademika w inny sposób. Wychodzą.
    Na zewnątrz uderza w nich zimne powietrze. Nilo nie ma czapki, ani rękawiczek. Szczelniej opatula się szalem i niechętnie zapina płaszcz.
-Jest tu cholernie zimno – narzeka. Dawno nie było mu tak zimno. Kicha. Ma nadzieję, że następnego dnia nie będzie przeziębiony. – Mam nadzieję, że w tramwaju – myli mu się – będzie trochę cieplej.
    Wokół nich jest trochę innych studentów, którzy również zorientowali się, że właśnie mają ostatnią szansę na bezproblemowe dotarcie do ciepłego łóżka. Mniej lub bardziej zadowoleni idą w stronę przystanku.
    -Bardzo mi się podobał koncert. Ze znajomymi bardzo lubiliśmy wchodzić na takie wydarzenia, ale musieliśmy kombinować, bo nieletnich zwykle nie wpuszczali – zagaduje do dziewczyn. – A jak wam się podobało?
    Nie mija kilka chwil, a zza rogu słychać krzyk.


https://66.media.tumblr.com/3b4f366a73e57927d6a9c6c505a0d477/tumblr_pb1m6nV9dB1vzy4yxo9_400.gifv https://66.media.tumblr.com/22af86515c0ca3ba6fc26799c30960b8/tumblr_pb1m6nV9dB1vzy4yxo10_400.gifv

Offline

#30 23-08-2019 o 15h24

Straż Obsydianu
Asame
Pokonała Dahu
Asame
...
Wiadomości: 2 630

Ostatnie dźwięki gitary ucichły, a w dużym budynku pozostały jedynie dźwięki ciężkiego oddechu i pojedynczych rozmów. Z zaciekawieniem spojrzał na scenę, gdzie od kilku dobrych chwil stał chłopak próbujący jakoś uciszyć stojący przed nim tłum. Po przywitaniu i przedstawieniu się przeszedł do wymieniania kolejnych nazwisk opiekunów danego wydziału na Uniwersytecie. - Wydziałem humanistycznym w tym roku zaopiekuje się.. - na dosłownie pięć sekund Gabriel zamilkł, jakby czytał nazwisko opiekuna kilka razy.- Katerina Caballero. Na sali zapadła grobowa cisza, a w oddali słychać było ciche jęki przerażenia. Chcąc przełamać ten niezręczny moment, opiekun rady powiedział krzepiąco: - Więc tak.. powodzenia humaniści. Nie zapominajcie, że Pani Katerina jest również dyrektorką uniwersyteckiego kółka teatralnego!- Powiedział zmieszany. Chłopak przedstawił jeszcze opiekunów innych wydziałów, podał kilka fundamentalnych zasad panujących na uczelni i pośpiesznie omówił  działalność kółek naukowych. Siedząc przy swoim stoliku usłyszał kilka opinii na temat opiekunki Wydziału Humanistycznego. - Humaniści mają przekichane..- powiedział jeden chłopak przy sąsiednim stoliku. - Podobno osobiście wyrzuciła kilkudziesięciu studentów z uczelni, własnych podopiecznych!- mówiła półszeptem dziewczyna przy tym samym stoliku. Caballero... to nazwisko nieustannie tkwiło w głowie Daniela, jakby je skądś kojarzył, gdzieś je słyszał. W jednej chwili wszystko sobie przypomniał. To właśnie ona witała nowych studentów zaraz po przyjeździe na uczelnie. Zapamiętał wysoką kobietę, o bladej cerze i długich palcach, ubraną w szaty profesorskie. Z chwili zamyślenia wyrwał go zegar wybijający 22:45. Nie czekał dłużej, wstał, podszedł do portierni, wziął swój płaszcz, szalik i ruszył w kierunku wyjścia. Mróz wydawał się jeszcze bardziej przeraźliwy, a całkowita ciemność z którą walczyły jedynie pojedyncze latarnie potęgowała uczucie niebezpieczeństwa. Po drodze zauważał cienie strażników, którzy pilnowali spokojnego przejścia studentów z klubu na przystanek. Kilkanaście metrów przed nim zauważył trzy sylwetki. Dwie z nich rozpoznał bez zawahania. Jeden z nich to chłopak z Finlandii, który luźnym krokiem idzie przed siebie oraz dziewczynę z Francji, która mimo przenikliwego chłodu wciąż wygląda opanowanie, a jej postawa nawet na chwile się nie ugina. Trzeciej postaci nie rozpoznaje, to na pewno nie Gilbert, ta sylwetka była z pewnością kobieca. Przez chwile zastanawia się nad dołączeniem do nich, ale ostatecznie odpuszcza widząc kolejne osoby idące w kierunku peronu. Zegar już prawie wybijał jedenastą, a to oznaczało odjazd ostatniego trolejbusu. Daniel przyśpieszył kroku, ludzi zaczęło przybywać. Spojrzał w tył i zobaczył kilkanaście studentów sunących w kierunku przystanku. Jeszcze raz obrócił głowę, ale tym razem w zupełnie innym celu. Przeraźliwy krzyk skutecznie skupił uwagę właściwie wszystkich studentów. Przez dziki tłum dało się usłyszeć ciche szepty. Mimo usilnych starań, Daniel nie był w stanie zobaczyć co stało się kilkanaście metrów za nim.

Ostatnio zmieniony przez Asame (24-08-2019 o 09h52)


https://i.imgur.com/FNgEneE.png

Offline

#31 03-09-2019 o 13h05

Straż Cienia
Airi
Akolita Sylfy
Airi
...
Wiadomości: 1 118

_
_______________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/502195365093572618/610949674035183730/unknown.png

     Uśmiecha się do osoby w portierni, kiedy odbiera swoje rzeczy. Płaszcz wkłada pośpiesznie, szalikiem obwiązuje się niedbale i zbyt ciasno, wsuwa więc kilka palców pomiędzy skórę i materiał, aby trochę go poluzować. Nie chce spóźnić się na trolejbus. Nie wie dokładnie, ile musiałby przejść pieszo i w którym kierunku się kierować, aby się nie zgubić. Nie jest jedynym, którzy zdają sobie z tego sprawę, jest więc jednym z wielu, którzy zbliżają się do wyjścia z lokalu. Musi trochę poczekać. Przepuszcza przodem dwie kobiety rozmawiające po rosyjsku, a następnie sam wychodzi, kierując się prosto na przystanek. Jest trochę zawiedziony sobą- nie zdobył się na porozmawianie z nikim na tyle długo, aby się sobie przedstawić, a następnego dnia wypatrywać w pobliżu uczelni. Myśli też o Katerinie Caballero, opiekunce swojego wydziału i mina posępnieje mu jeszcze bardziej. Zamyślony, zaczyna spuszczać wzrok i wbija go w czubki połyskujących lakierek.
     Z zamyślenia wyrywa go krzyk za plecami, odwraca się szybko za siebie, ale nie przestaje iść do przodu. Wystraszony nagłością dźwięku, wpada na mężczyznę idącego przed nim.
     -Co to by…- zaczyna mówić po polsku, ale urywa nagle. Patrzy na nieznajomego, szybko lustruje jego jasne, blond włosy. Oczy ma ciemne, a spojrzenie przenikliwe, niemal niepokojące. Leslie jest pewny, że gdyby nie zmierzali w tym samym kierunku, nie wziąłby go za studenta pierwszego roku. Nieznajomy wydaje się postawniejszy, choć prawdopodobnie są tego samego wzrostu.
     -Przepraszam- mówi, już w języku wspólnym. Uśmiecha się niezręcznie, robi krok do tyłu. –Wszystko w porządku?- pyta, chodź widzi, że nic złego ostatecznie się nie stało.
     Niepewnie odwraca się jeszcze raz, ale nie widzi, dlaczego ktoś krzyknął. Staje nawet na palcach. Nadal nic.
     -Wystraszyłem się- tłumaczy, chociaż momentalnie żałuje, że nie ugryzł się w język. Wie, że nie powinien okazywać strachu, nie powinien o nim mówić. Nawet, jeśli był to jedynie strach poprzez zaskoczenie.
     Szalik zsuwa mu się z ramienia, poprawia go niezdarnie. Ciepły materiał zasłania mu usta i czubek nosa. Widząc, że poruszenie w tłumie ustało, ponownie włącza się w chód. Kątem oka zerka na mężczyznę, na którego wpadł, ale po chwili papuguje zachowanie innych i wbija wyczekujący wzrok w przyciemnioną ulicę, w kierunek, z którego nadjechać ma transport.
     -Świetnie dzisiaj grali, prawda?- zagaduje znowu. Stara się grać pewniejszego niż jest. –Mam nadzieję, że zagrają coś znowu. Takie koncerty to super sprawa.- Wypowiedź kończy szerszym niż wcześniej uśmiechem.


https://66.media.tumblr.com/488a6ed144b0cd58aae69c1cc871af58/tumblr_o3h9fqhDJ61tmsfhoo6_250.gifv https://66.media.tumblr.com/e957019b49a78b36aeb906abb97803f4/tumblr_o3h9fqhDJ61tmsfhoo5_250.gifv https://66.media.tumblr.com/855c9a9753ee5e1fb28f791ecabed8c6/tumblr_o3h9fqhDJ61tmsfhoo1_250.gifv

Offline

#32 03-09-2019 o 21h19

Straż Lśniąca
Hidney
Zbieg Okoliczności
Hidney
...
Wiadomości: 4 810

Muzyka w końcu ucichła, światła w pomieszczeniu zaczęły być o wiele bardziej intensywne, a dotychczas otaczający cię tłum nieco się rozrzedził. Skutecznie wyłapując te bodźce, przestałaś tańczyć. W zamian nieco wychyliłaś głowę, próbując dostrzec na scenie to, co spowodowało nagłą zmianę klimatu.
Uczucie zawodu nie było dla ciebie czymś zbyt znaczącym. W pewnym sensie przyzwyczaiłaś się do niego w swojej codziennej pracy, być może nieco pozbawiając się empatii. Jednak teraz, w tym zupełnie błahym momencie, kiedy tańczyłaś wraz z tamtą dwójką, zrozumiałaś, że ta konkretna emocja nie była neutralna. Że nie dało się jej ot tak zignorować, jak wszystkich poprzednich. Zrozumiałaś bowiem, że to, co jeszcze chwilę temu sprawiało, że prawdziwie żyłaś – muzyka, taniec, śpiew wraz z resztą bawiących się – nagle zgasło. I został po tym tylko jeden, drobny ślad w postaci śladów potu na twej twarzy.
Przetarłaś czoło dłonią, czując, jak znajoma wilgoć osadza się na jej skórze. Organizm domagał się natychmiastowego nawodnienia. Wyrównania szans dla samego siebie. Doprowadzenia go do dokładnie takiego samego stanu, w jakim znajdował się jeszcze chwilę temu, zanim postanowiłaś zacząć naiwnie poruszać się w rytm muzyki tylko i wyłącznie dlatego, że uległaś nowo poznanym rówieśnikom.
Korzystając z okazji, że wokół znalazło się nieco więcej przestrzeni, nabrałaś powietrza w płuca. Cały czas mając na uwadze słowa, które kierował do wszystkich zgromadzonych w sali Potocki, prędko przemknęłaś w stronę baru i zamówiłaś dla siebie szklankę wody. Kilku studentów stojących obok, usłyszawszy to, o co poprosiłaś, wymieniło między sobą znaczące spojrzenia. Nie kryli lekko prześmiewczych uśmiechów, jednak ty zdawałaś się tym zbytnio nie przejmować. Chwyciłaś szklane naczynie, a następnie zatopiłaś wargi w zimnej cieczy, popijając spory łyk. Jednocześnie nazwisko Eskola odbiło się echem w twej głowie. Postanowiłaś je zapamiętać.
W tym samym momencie podszedł do ciebie nieznany chłopak, ten sam, z którym jeszcze niedawno bawiłaś się pod sceną. Kiwnęłaś głową na znak, że rozumiałaś, po czym odstawiłaś szklankę i udałaś się wraz z nim i drugą dziewczyną w stronę wyjścia, po drodze zabierając ze sobą odzienie wierzchnie.
Lodowate powietrze orzeźwiało i jednocześnie przeraźliwie drażniło twoje delikatne, rumiane policzki, cały czas zwilżone potem. Szczelniej owinęłaś się szalikiem, chowając weń twarz. Mogłaś tylko podziękować za to samej sobie. A jeśli jutro obudzisz się z zapaleniem płuc, to nadal – pretensje winno będzie kierować tylko i wyłącznie do siebie.
- Było… fajnie – odpowiedziałaś, stawiając dość żwawe kroki. Chciałaś w ten sposób nieco się rozgrzać. Gdy mówiłaś, patrzyłaś przed siebie. Rzadko kiedy utrzymywałaś z kimkolwiek kontakt wzrokowy, a już zwłaszcza kiedy gdzieś się przemieszczałaś. – Choć nie mam porównania. Nigdy nie byłam na żadnym koncercie.
Zastanowiły cię słowa chłopaka o tym, że mimo iż był nieletni, próbował swoich sił w dostaniu się na koncerty. Na moment przeniosłaś na niego wzrok.
- Więc ot tak łamałeś prawo? – spytałaś, dość beznamiętnie, zwłaszcza jak na sens wypowiedzianych przez siebie słów. Nie miałaś jednak na myśli tego, by kierować wobec niego jakiekolwiek osądy. Po prostu wyraziłaś swą myśl. Często to robiłaś. Musiałaś. W końcu twoja przyszła praca miała polegać na stwierdzaniu i przekazywaniu innym faktów. – Takie zakazy są po coś. To mogło być niebezpieczne. 
Przystanęłaś, usłyszawszy krzyk, który przebił się przez ulice skute lodem, otulone mroźną głębią nocy. Podążyłaś wzrokiem za hałasem, a gdy dostrzegłaś sylwetkę trzech osób, ściągnęłaś brwi.
- W********** stąd!
W niewielkiej, nieoświetlonej uliczce pomiędzy dwoma budynkami znajdowało się trzech mężczyzn. Dwóch było znacznie starszych od trzeciego i właśnie zbliżało się do niego wolnym krokiem. Osaczali go, budując wrażenie, że nie istniała żadna droga ucieczki. Skutecznie, gdyż najmłodszy wydawał się być zupełnie przerażony.
Pierwszy z napastników w końcu pchnął trzeciego, sprawiając, że ten gwałtownie uderzył plecami o ścianę, a spomiędzy jego warg wydobył się pojedynczy jęk bólu.
- J***** studenciaki, tfu! – wrzasnął drugi, spluwając chłopakowi w twarz.
Twarz, którą doskonale znałaś. To był ten sam chłopak, którego pytałaś o drogę, gdy tu przyjechałaś i ten sam, który dosiadł się do ciebie w trolejbusie.


https://66.media.tumblr.com/b84ae39861a7a91b3dc76c9c8563f2e5/tumblr_o4rvdxdLMa1uumqtpo4_r2_400.gifv https://66.media.tumblr.com/515cc4605e2a69edae468747ce83b28d/tumblr_o4rvdxdLMa1uumqtpo6_r1_400.gifv
„ W E     M A Y     N E V E R     K N O W ,     U T H E R .     I     I N T E N D     T O     L I V E     F O R E V E R . ”

Offline

#33 07-09-2019 o 15h02

Straż Cienia
Sladka
Szeregowiec
Sladka
...
Wiadomości: 76

Alida Nagy


Koncert trwał, miło się rozmawiało, a sama Alida zapoznawała się pokrótce ze studenciakami ze stolika, z którymi dzieliła się otwieraczem. Widząc tłum spowodowany koncertem pod sceną postanowiła dzisiaj nie pytać tutaj o robotę. Była zbyt wstawiona, by wzięli ją na poważnie. Nagle ktoś poinformował, że w sumie muszą już zmykać, bo inaczej zostanie im wracać na piechotę. Nikt tego nie chciał, więc każdy w najszybszym, możliwym dla niego tempie się zebrał i zajął miejsce w nie tak bardzo zatłoczonym autobusie. Wcześniej było gorzej, wieczorem po procentach nie każdy się zorientował że zostaje im wracać na piechotę albo imprezować do rana jeśli nie zdążą na trolejbus.
Idąc, jak sporo osób usłyszała krzyk, a potem zobaczyła, że dwóch goryli znęca się nad niższym od nich chłopakiem. Początkowo odwróciła wzrok, czując że nic nie zrobi, szczególnie pijana. Ale po paru krokach zebrała w sobie odwagę. Nie, nie na atak. Wolała wystraszyć napastników i - jeśli w okolicy były wilkołaki - to zwrócić uwagę na problem. - Ratunku, policja, biją kogoś! - krzyknęła, na ile zachrypnięte od alkoholu gardło jej pozwoliło. Krzyczała, aż oni nie uciekli albo wilcza ochrona nie zrobiła z nimi porządku. A potem zwiała do pokoju. Nie chciała, żeby ktoś ją potem rozpoznawał. Wolała być na uczelni raczej nierozpoznawalna.

Offline

#34 08-09-2019 o 16h21

Straż Lśniąca
Lexi
Nemesis
Lexi
...
Wiadomości: 4 909

ssssssssddddddddddddddddddddddddddddddssss V I V I A N E  L A C R O I X
         Jej ciało odczuwa każde brzmienie instrumentów, których muzyka wypełnia pomieszczenie. Nie przeszkadza jej to, iż obija się o nieznajomych – na jej twarzy pojawia się ciepły uśmiech; w końcu czuje się jak ryba w wodzie. Chce poczuć wszystko  - radość, podniecenie i podekscytowanie – i po energicznym tańcu, czuje się trochę zmęczona. Ponownie pojawia się również jej drażniący ból łokcia, dlatego jak najdelikatniej się da, kieruje się w stronę baru, by na chwilę przysiąść i posłuchać muzyki już w spokojniej pozycji.
          Jak tylko otwiera kolejną butelkę zimnej wody, zespół przestaje grać, a na scenie pojawia się chłopak. Rozpoczyna swoją przemowę, która – jak jest pewna Viviane – na pewno wielu obecnych zaciekawiła, choć sama dziewczyna raczej skupia się na uspokojeniu swojego oddechu; w myślach dalej nuci sobie chwytliwą melodię, którą przed chwilą grał zespół. Ann całkowicie ignoruje monolog przewodniczącego, stwierdzając, że jeśli mówi coś ważnego, to na pewno zostanie to powtórzone nie raz. Zresztą, uśmiecha się, przykładając butelkę do ust i pociągając spory łyk, większość i tak nie jest jej potrzebna, przekonuje się, zagadując ludzi siedzących obok.
          Niedługo potem zostaje odnaleziona przez przystojnego szatyna i okularnicę, która wcześniej tańczyła razem z nimi. Cała trójka odbiera swoje płaszcze i wychodzi na przeraźliwe zimno, do którego Viviane na pewno nie zdążyła się przyzwyczaić. Szczelnie opatula się nakryciem, choć czuje nieprzyjemny mróz na policzkach i wie, że niedługo staną się bardziej różowe niż zwykle.
- Dziękuję – zwraca się do szatyna – na pewno tą informacją oszczędziłeś mi wiele czasu – uśmiecha się, czując, że jej policzki powoli drętwieją. Pociera swoje dłonie o siebie, a potem na krótką chwilkę przykłada je do twarzy, by wreszcie móc odpowiedzieć: - Cieszę się, że mogliśmy zobaczyć, że to miasto żyje. – Przyspiesza kroku, widząc, że okularnica żwawo kroczy przed siebie. – To wszystko wydawało się być takie ciepłe i rodzinne – Zerka na rozgwieżdżone niebo i zachwyca się widokiem nieco zbyt długo – Ach, ale ja nie musiałam łamać prawa, by wcześniej słuchać koncertów. Rodzina zabrała mnie na kilka. – Przypomina sobie drętwe, niezbyt nastrojowe spotkania z zespołami, w których brała udział wraz z braćmi – Ale nie były tak dobre jak to – kontynuuje.
Nim zdąży jednak dodać wyjaśnienie do swojej opinii, rozlega się krzyk. Cała trójka zatrzymuje się, by rozeznać się w sytuacji. Nie wiadomo, czego Ann dokładnie oczekiwała, słysząc przeraźliwy krzyk – może sceny z piekła rodem, może sądziła, że zaraz dostrzeże martwe ciało i przerażonego świadka morderstwa – ale spojrzała się na trójkę mężczyzn, kłębiących się w ciasnej uliczce.
Wydawałoby się, że cała ulica zamiera – nikt nie porusza się, dopóki najmniejszy z chłopaków – i jak można by sądzić – ofiara wybiega na główną drogę. Student uderza o kilka przechodniów i opuszcza swoją głowę, wpatrując się w ulicę. Viviane domyśla się, co może czuć, ale odwraca wzrok tak, jak została tego nauczona przez matkę. Nie skupia się specjalnie na tym, co się dzieje i kieruje się w stroję przystanku.
Wie, że nie chce iść na pewno na pieszo do akademika, dlatego decyduje się zignorować całe zajście. 
- Przepraszam – zwraca się do szatyna, z którym do tej pory szła  i zerka na swój zegarek – o której odjeżdża ostatni trolejbus? – pyta, w myślach odpychając całą sytuację, która przed chwilą miała miejsce. Dzisiejsza noc nie jest dniem, w którym Viviane zareaguje. Dziś chce już wpełznąć pod ciepłą kołdrę. I tyle.



https://i.imgur.com/wpjKsal.gif

Online

#35 22-09-2019 o 11h52

Straż Absyntu
Ilian
Przyjaciółka Jamona
Ilian
...
Wiadomości: 14 442

ssssssssddddddddddddddddddddddddddddddss N I L O  K A L E V I

    -Łamać prawo? – Nilo powtarza za blondynką. Nie jest pewny czy to było dobre określenie na to co robił. –Chcieliśmy mieć po prostu taką samą frajdę jak starsi koledzy – mówi, uśmiechając się. – Żaden ze mnie kryminalista – dodaje z uśmiechem.
    Słucha uważnie drugiej dziewczyny, o fioletowych włosach. Patrzy na nią i trochę jej zazdrości. Rodziców w żadnym wypadku, nie pamięta nawet swoich, a u ciotki było mu dobrze. Chodzenia na koncerty. Jednak domyśla się, że to nie były takie koncerty dla których Nilo z uśmiechem na twarzy łamałby prawo.
    -Muzyka klasyczna? – dopytuje, jednak jego uwagę przykuwa coś znacznie innego. Muzyka rozdzierająca serce bardziej wrażliwym. Krzyk. Nilo od razu obraca się w stronę z której on dochodzi. Widok, podobnie jak krzyk, rozdzierający serce.
    Fin pamięta jak mu mówiono, że tak może się stać. Kompletnie jednak nie rozumiał dlaczego tak się działo. Od zawsze jednak polegał na gościnie swojej ciotki i nie widział pewnych zależności. Przez myśl mu nie przeszło, że zabierał kuzynom cenną przestrzeń i uwagę ich matki, nikt go nigdy o to nie posądził, co więcej – uważał, że żyli w dobrej komitywie.
    -Hej, tak nie wolno! – krzyczy w stronę chłopaka, który próbuje uciekać dwójce starszych. Mogłoby się wydawać, że zwraca się do Francuzki, jednak jej pytania nawet nie słyszy. Słyszy, że ktoś wzywa pomocy, słyszy przekleństwa, których nie rozumie.
    Robi kilka kroków do przodu i pomaga załapać równowagę pobitemu chłopakowi. Nilo nie wie kiedy jego oprawcy byli tuż przy nich. Nie wie w którym momencie twarz zaczęła go boleć. Dostał po twarzy. Z pięści!
    Był tym kompletnie zszokowany. Nigdy wcześniej z nikim się nie bił. Nie umiał się bić. Nie wiedział co ma robić. Oddać? W życiu – nie potrafi oddać. Nie ma żadnej siły. Robić uniki? Jeszcze gorszy żart.
    -Spierniczamy – to było jedyne na co go stać. Chwyta pobitego chłopaka za ramię i zaczyna biec. Przypadkowo popycha dziewczyny z którymi wcześniej rozmawiał. Nie marnuje oddechu na mówienie, że one też powinny biec. Leci szybko w kierunku przystanku, który miał być tuż za rogiem.


https://66.media.tumblr.com/3b4f366a73e57927d6a9c6c505a0d477/tumblr_pb1m6nV9dB1vzy4yxo9_400.gifv https://66.media.tumblr.com/22af86515c0ca3ba6fc26799c30960b8/tumblr_pb1m6nV9dB1vzy4yxo10_400.gifv

Offline

#36 22-09-2019 o 12h09

Straż Obsydianu
Asame
Pokonała Dahu
Asame
...
Wiadomości: 2 630

Daniel wykonuje jeden krok w tył i zaskoczony unosi brwi, lustrując chłopaka, który właśnie na niego wpadł. Chłopak, choć po przyjrzeniu mu się wygląda jak dorosły mężczyzna natychmiast go peszy. Idealny ubiór, lakierki połyskujące w świetle latarni, koszula, która mimo hucznej imprezy wciąż pozostaje idealnie włożona w eleganckie spodnie. Sørensen mimowolnie poprawia swój płaszcz i krzyżuje ręce, jakby chciał schować swój golf, a swoje skórzane buty próbuje przykryć kilkucentymetrową warstwą śniegu. - T-tak, wszystko okej - odpowiada z opóźnieniem, próbując szybko przestawić się na język wspólny. Teraz obydwoje wpatrują się w pusty punkt na który zdaje się spoglądać cała reszta przechodniów. Na marne. Dopiero po chwili pomiędzy gapiami roznosi się przyczyna tego krzyku. Daniel jedynie bezradnie wzrusza ramionami, może gdyby był bliżej tego zdarzenia zainterweniowałby w jakiś sposób. -Tak... to było dziwne. Każdy się czegoś boi -odpowiada na komentarz chłopaka z lekkim uśmiechem. Dopiero po krótkiej chwili zauważa, że jego pozornie przyjacielska odpowiedź mogła być nieco obraźliwa. Chcąc zagaić dalszą rozmowę i przerwać panującą ciszę, dopowiada: Idę na peron, Ty pewnie też. Możemy pójść razem -obraca się na pięcie, a chłopak dołącza do niego i razem idą w kierunku stacji. Dotkliwy mróz zaczyna atakować policzki i nos z którym żadna część ubioru nie jest w stanie zawalczyć. Od czasu do czasu ukradkiem zerka w stronę chłopaka, któremu spod ogromnego szalika widać jedynie oczy. Po kilkuminutowym spacerze i raptem pięciu wymienionych zdaniach w końcu przybywają na peron, wokół którego zdążyło zameldować się kilkunastu studentów. Zniecierpliwione spoglądanie na ogromny zegar, wpatrywanie się w trasę trolejbusu z nadzieją, że w końcu pojawi się jego światło zdaje się ogarniać wszystkich studentów zgromadzonych na peronie, którzy narzekają na mróz, próbują przykryć się kolejną warstwą szali, pocierają o siebie lodowate dłonie albo głośno przeklinają. Z marazmu wyrywa go pytanie nieznajomego. -Tak.. było naprawdę fajnie, choć z reguły nie jestem przyzwyczajony do takich zabaw. Prawdę mówiąc, to była moja pierwsza tego typu impreza.- odwzajemnia uśmiech. -Przy okazji - Sørensen, Daniel Sørensen. Jestem z Danii i będę na wydziale humanistycznym. Miło mi - przyjacielsko wyciąga skostniałą rękę w kierunku nieznajomego. Nim chłopak zdążył odwzajemnić uścisk, ktoś przeszył powietrze tuż obok niego jednocześnie szturchając go w ramię. To Nilo, biegnie jak obłąkany, a obok niego, równie szybko mknie chłopak z podbitym okiem. Daniel odwraca się w przeciwnym kierunku zastanawiając się gdzie podziały się dwie dziewczyny, które jeszcze kilkanaście minut temu luźnym krokiem szły razem z młodym Finem. Może też biegną, ale są wolniejsze? A może coś się stało? - Poznałem tego chłopaka na imprezie, ciekawe o co może chodzić.-odruchowo zwraca się do chłopaka. - Mam nadzieję, że nic poważnego -dopowiada, tym razem pod nosem, jakby do samego siebie.

Ostatnio zmieniony przez Asame (22-09-2019 o 12h10)


https://i.imgur.com/FNgEneE.png

Offline

#37 27-09-2019 o 21h10

Straż Cienia
Airi
Akolita Sylfy
Airi
...
Wiadomości: 1 118

_
_______________________________https://cdn.discordapp.com/attachments/502195365093572618/610949674035183730/unknown.png

     Ciepły materiał zasłania uśmiech Leslie i tylko on, jego właściciel, wie o jego istnieniu. Pozytywne myśli wypełniają go całego, jest naładowany dobrą energią i nawet pozornie chwilowe zamieszanie tego nie zmienia. Zaniepokojenie opuszcza go tak, jakby w ogóle się nie pojawiło. Młodzieniec wpatruje się to w chłopaka, z którym zrównał krok, to w coraz krótszą drogę w kierunku przystanku. Kiwa głową na propozycję wspólnego przebycia dalszej drogi, choć podejrzewa, że nawet, gdyby nie poszli „razem”, i tak szliby obok siebie, a temu towarzyszyć mogłaby, jeżeli nie ignorancja, to niezręczność.
     Kiedy dochodzą na miejsce i przystają niedaleko znaku z rozpiską, O’Shea wsuwa dłonie do kieszeni płaszcza, aby choć trochę je ogrzać. Rękawiczki były jedną z rzeczy, których zapomniał spakować, choć kuzynka przypominała mu o nich aż dwa razy.
     -Och, moja właściwie też. Dlatego nie mam dość- odpowiada.
     Wyciąga szyję, aby szalik zsunął mu się z ust. Uśmiecha się serdecznie.
     -Leslie O’Shea- przedstawia się wyraźnie z polskim akcentem. –Urodziłem się w Irlandii, ale większość życia spędziłem z polską częścią mojej rodziny.- Nie chce zanudzać Daniela swoim pochodzeniem, dlatego przedstawia wszystko w bardzo dużym skrócie i ogóle, sugerując się tym, że jasnowłosy mężczyzna powiedział mu, skąd pochodzi.
     Gdy wyciąga rękę w jego kierunku, ktoś potrąca go delikatnie. Leslie słucha tego, co Daniel ma do powiedzenia na temat tajemniczego, biegnącego chłopaka i automatycznie odwraca głowę w stronę biegnącej postaci, a dokładniej dwóch przemieszczających się szybko studentów. Równocześnie wyciąga obydwie dłonie z kieszeni i wyciąga prawą w kierunku chłopaka, by zamknąć ją w mocnym uścisku i potrząsnąć lekko.
     Daniel ma chude palce i Leslie zastanawia się, czy być może gra na jakimś instrumencie. Leslie, jako wiolonczelista, zwraca uwagę na wygląd dłoni innych. Uważa, że wiele z nich można wyczytać.
     -Też mam taką nadzieję- odpowiada szczerze na słowa, które nie były do niego kierowane. Robi chwilę przerwy, zerka na ulicę, po czym znowu się odzywa:
     -Ach, i mówiłeś, że jesteś na wydziale humanistycznym? Ja też.- Patrzy prosto na jego twarz. –Na historii- precyzuje potocznie, wyraźnie zadowolony.
     Krótką chwilę po tym nadjeżdża trolejbus i studenci nie zwlekają, aby do niego wsiąść.

Ostatnio zmieniony przez Airi (27-09-2019 o 21h12)


https://66.media.tumblr.com/488a6ed144b0cd58aae69c1cc871af58/tumblr_o3h9fqhDJ61tmsfhoo6_250.gifv https://66.media.tumblr.com/e957019b49a78b36aeb906abb97803f4/tumblr_o3h9fqhDJ61tmsfhoo5_250.gifv https://66.media.tumblr.com/855c9a9753ee5e1fb28f791ecabed8c6/tumblr_o3h9fqhDJ61tmsfhoo1_250.gifv

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2