Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1

#1 25-07-2019 o 18h57

Straż Cienia
Minako88
Szeregowiec
Minako88
...
Wiadomości: 99

https://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/oSBktkqTURBXy9kOWZkNmQ1ZWU2ODMzMTgyOGI1YjBkZTVmNzNiYTFiZS5qcGVnkpUDAAbNAyDNAcKTBc0DFM0BvA

https://hips.hearstapps.com/ghk.h-cdn.co/assets/16/04/1600x1067/gallery-1454019366-gettyimages-108115555.jpg?resize=480:*


Fabuła:Słoneczne Los Angeles w stanie Kalifornia. W tym oto mieście ciągle  tętniącym życiem, nawet w nocy. Każdy znajdzie coś  dla siebie. Jednak w tym oto  miejscu mieszka też  dwójka  zupełnie różniących  się od siebie  ludzi. On student pochodzący z rozbitej rodziny, choć bardzo uzdolniony  niemalże  w każdej dziedzinie. Oraz Ona cicha studentka, z zamożnej rodziny równie uzdolniona co on. Jednak, jak to bywa w życiu  okazuje się  być  lepszą od niego. Ten nie  mogąc się  z tym pogodzić, postanawia  odkryć wszystkie  sekrety  dziewczyny. Jak się  okazuje, ta cicha kryształowo czysta  dziewczyna skrywa więcej, niż  sądził. Czy mając na nią haka,  wykorzysta go do swoich  celów? Jak daleko  się  posunie, by czuć  satysfakcję, że ma nad nią  przewagę?Czy jest  szansa,by ta dwójka miała szansę  na choć  małą nić  porozumienia?


Postacie:
Chłopak -@Sarahna
Dziewczyna -@Minako88


Regulamin
- Odpisy raz na max 14 dni
- Kp wygląd realny  w przeciągu 48h
- Sceny +18 lub  inne tego rodzaju  na priw
- O  dłuższych  nieobecnościach informujemy siebie  nawzajem


Poszukuje  chętnych  do  wieloosobówki opowiadania  z Universum Pottera!!

https://hips.hearstapps.com/hmg-prod.s3.amazonaws.com/images/dynasty1-elizabeth-3493ra1-1507669762.jpg?crop=1.00xw:0.334xh;0,0.0816xh&resize=480:*

Offline

#2 25-07-2019 o 20h00

Straż Cienia
Sarahna
Oficer Straży
Sarahna
...
Wiadomości: 1 683


https://i.imgur.com/xBMKA65.jpg

the dreams in whitch i'm dying
are the best i've ever had


× AARON ELSON × DWADZIEŚCIA TRZY LATA × RAK ×
× 15 LIPCA × HETEROSEKSUALNY × SKID ROW - LOS ANGELES ×

× 187 CENTYMETRÓW × 88 KILOGRAMÓW × ŚREDNIEJ BUDOWY ×
× CIEMNOBLOND - FARBOWANY NA JASNY × BŁĘKITNE OCZY × BLADY ×

Ostatnio zmieniony przez Sarahna (25-07-2019 o 20h01)



https://i.imgur.com/ZJl4Eos.png

Online

#3 25-07-2019 o 20h46

Straż Cienia
Minako88
Szeregowiec
Minako88
...
Wiadomości: 99

https://i2.wp.com/celebrityinside.com/wp-content/uploads/2014/08/Daniella-Monet-Favorite-Food-Color-Music-Movies-Biography.jpg?ssl=1


│ Imię:Alice|Drugie imię:|Eleonor|
│Nazwisko:|McRayan| Rodzina:ojciec Jack właściciel paru kawiarń, matka Darleen kwiaciarka,jedynaczka |
│Data urodzenia : 8 sierpnia Wiek|: 23 lata | │ Znak zodiaku :Lew |
│Wzrost:166cm|│Waga:57kg |
│Kolor włosów :Ciemny brąz naturalny teraz ma blond pasemka, włosy sięgają trochę za ramiona│ Kolor oczu :Brązowe, wpadające w ciemny brąz |
│Status:Wolna |│Orientacja:Hetero |
│Sylwetka :Szczupła, smukła wyraźnie kobieca, bardzo delikatna |Znaki szczególne:Nosi  dwa pierścionki oraz ma parę znamion na szyi|
│Ciekawostki :
- Lubi horrory dużo ich czyta
- Boi się  pająków ma arachnofobie
- Ma słaba głowę do alkoholu, dlatego też nie imprezuje
- Bywa zamknięta  w sobie dlatego mało kto ją naprawdę zna
- Cały swój wolny czas poświęca przeważnie na naukę
- Woli noc od dnia, dlatego tylko zwykle wtedy wychodzi z domu
- Mimo, że pochodzi  z bogatej rodziny nie obnosi się  z tym
- Nie jest idealna, jej jedną z wad jest niezdarność, potrafi potknąć się na prostej drodze. To samo dotyczy tańca ma do niego dwie lewe nogi
- Boi się dużych psów
- Ma uczulenie na bazylię,mango oraz orzechy|
 

Ostatnio zmieniony przez Minako88 (25-07-2019 o 20h54)


Poszukuje  chętnych  do  wieloosobówki opowiadania  z Universum Pottera!!

https://hips.hearstapps.com/hmg-prod.s3.amazonaws.com/images/dynasty1-elizabeth-3493ra1-1507669762.jpg?crop=1.00xw:0.334xh;0,0.0816xh&resize=480:*

Offline

#4 26-07-2019 o 00h58

Straż Cienia
Minako88
Szeregowiec
Minako88
...
Wiadomości: 99

ALICE MCRAYAN


Mogłam przyznać się do jednej konkretnej rzeczy, a mianowicie do tej, iż nienawidziłam poniedziałków. I to nie dlatego, że był to początek tygodnia, bo to nie najmniej obchodziło. Powodem mojego niezbyt pozytywnego nastawienia, było to, że tego dnia zawsze zajęcia zaczynałam o ósmej i nie miałam szansy się dobrze wyspać. Mruknęłam pod nosem, gdy budzik w komórce zaczął nękać uporczywym dzwonieniem o tej szóstej trzydzieści. W pierwszym odruchu sięgnęłam po to urządzenie, by je wyłączyć i spać dalej, ale zmieniłam zdanie. I po prostu tylko odhaczyłam budzik, by przestał wydawać z siebie te denerwującą melodię. Ledwo usiadłam na łóżku, a już czułam, że to będzie niezwykle męczący dzień. Przeczesałam włosy palcami, znowu tworzyły istną plątaninę, jak po każdej nocy. Wstałam, z posłania kierując się do okna, odsłoniłam zasłony, wpuszczając dopiero co wstające słońce. Na widok ledwo oświetlonej nim ulicy oraz domów uśmiechnęłam się pod nosem. Wystarczyło tylko coś tak ulotnego, by odrobinę poprawić mi humor. Niestety nie było mi dane zbyt długo się tym zachwycać, trzeba było się szykować na uczelnię. Odsunęłam się od okna, by przy szafie zdecydować, w co się dziś ubiorę. Postawiłam na zwykłą bluzkę na ramiączkach w granatowym kolorze oraz na czarne materiałowe rybaczki, dodatkiem była krótka czarna kurteczka, bo czasem w szkole przez klimatyzację bywało chłodno. Zgarnęłam wszystko, w łazience wykonałam wszystkie poranne czynności. Gdy tylko się ubrałam, zajęłam się lekkim makijażem. Z racji tego, że do biednych nie należałam, miałam spory wybór kosmetyków. Nie obnosiłam się ze swoim majątkiem i tak zwykle wybierałam rzeczy ze średniej półki. Podkreśliłam oczy, użyłam też tuszu do rzęs. Ostatnią czynnością były perfumy, tym razem wzięłam ten o delikatnym konwaliowym zapachu. Ogarnęłam włosy. Wszystko to zajęło mi dobre dwadzieścia minut, praktyka czyni mistrza jak, to się zwykle mówiło. Wyszłam z łazienki, zerknęłam na plan zajęć, spakowałam ostatnie dwa zeszyty, by zejść na szybkie śniadanie. Tak jak się spodziewałam, w jadalni zastałam matkę, która siedząc przy laptopie piła poranną kawę.
- Cześć, kochanie dobrze spałaś? - spytała na powitanie, nie odrywając wzroku znad ekranu laptopa. Zdążyłam do tego przywyknąć. Tak bywa, gdy rodzice mają własne biznesy. W sumie po studiach też planuję jakiś mieć. Zajęłam miejsce przy stole, służąca od razu dała mi upragnione tosty z serem oraz gorącą herbatę.
- Tak, chyba tak - powiedziałam, wzruszając lekko ramionami. Zajęłam się śniadaniem, ale przerwałam, gdy brązowe oczy oderwały się od ekranu, by na mnie spojrzeć. Nie byłam chyba brudna, prawda? Raczej nie.
- Dzisiaj podadzą wyniki z waszego testu, prawda? Daj mi znać jak, ci poszło, jak tylko otrzymasz wyniki - poleciła z tym swoim nieznoszącym sprzeciwu głosem. Czasem zapominała, że nie jest w pracy, tylko w domu.
- Dobrze poinformuję was o wynikach, obiecuję - zapewniłam matkę, kończąc tosty. Dopiłam herbatę, zostało niewiele czasu do rozpoczęcia zajęć.
- Do później - pożegnałam się, zebrałam wszystko, co potrzebowałam. Samochód już czekał, jak zwykle Dylan był na czas. Nie miał nic przeciwko, by podwieźć sąsiadkę na uczelnię, do której sam uczęszczał. Nie byliśmy przyjaciółmi. Poza wspólnymi dojazdami i zabawami jako dzieciaki nic nas nie łączyło.
- Kończę godzinę wcześniej od ciebie, znajdziesz mnie w bibliotece - powiedział na wstępie, po krótkim uścisku. Skinęłam głową, że rozumiem. Droga na uczelnie trwała pozostałe pół godziny. Na miejscu powitał nas gwar oraz znany nam budynek. Pożegnaliśmy się przed wejściem, Dylan jako gwiazda kółka teatralnego był już wśród swoich kolegów. Natomiast ja ledwo przekroczyłam próg, a już dopadła mnie Helen, niezbyt ją lubiłam.
- Alice w końcu jesteś, dziś po lunchu wystawią w końcu wyniki ostatniego testu. Już nie mogę się tego doczekać. Ty zapewne też co nie? - spytała, zagadując mnie co chwilę.
- Hej, Helen tak nie mogę się ich doczekać - rzuciłam, dając jej jasno do zrozumienia, że wolę zostać sama. Blondynka chyba zrozumiała moje nieme spojrzenie. Ponieważ zostawiła mnie przed salą wykładową. Jak najlepiej spożytkować czas przed wykładami? Otóż ucząc się, tak też zrobiłam, siadając z podręcznikiem na parapecie. W oczekiwaniu na pierwszy w tym dniu dzwonek. Zajęta czytaniem, nie słyszałam niczego wokół.

Ostatnio zmieniony przez Minako88 (26-07-2019 o 00h59)


Poszukuje  chętnych  do  wieloosobówki opowiadania  z Universum Pottera!!

https://hips.hearstapps.com/hmg-prod.s3.amazonaws.com/images/dynasty1-elizabeth-3493ra1-1507669762.jpg?crop=1.00xw:0.334xh;0,0.0816xh&resize=480:*

Offline

#5 26-07-2019 o 17h34

Straż Cienia
Sarahna
Oficer Straży
Sarahna
...
Wiadomości: 1 683

________________---_______________A A R O N

    Leżał na łóżku, wpatrując się w uciekające po na suficie światła samochodów, które przebijały się przez niedociągniętą roletę. Z kuchni docierały do niego krzyki, które miał okazję słyszeć kilka razy w tygodniu, przez całą noc. Właśnie wtedy konkubent jego matki, po wypiciu paru głębszych, chciał pokazać, kto jest panem tego domu. Aaron niejednokrotnie próbował stanąć między nimi, ale po ostatnim incydencie, gdy dostał z pięści w twarz, a jego rodzicielka nie zareagowała w żaden sposób, odpuścił. Zamiast tego, postanowił się maksymalnie skupić na nauce, był jednym z najlepszych studentów, ale żeby otrzymać stypendium informatyczne i wyrwać się z tego patologicznego dołka, musiał być numerem jeden.
    Niedawno zdawał jeden z ważniejszych testów kwalifikacyjnych, na który poświęcił maksimum czasu mimo innych wykładów i pracy, do której chodził zazwyczaj weekendami na nocki. Odkładał każdy grosz, żeby uciec z miasta, które dla innych jest nieosiągalnym marzeniem. Jemu kojarzyło się wyłącznie z bólem, a nie z neonami nowobogackich i ich kasyn, ekskluzywnych burdeli, czy wyrafinowanych restauracji.
    Nie wiadomo, ile czasu minęło, odkąd położył się do łóżka. Jedyne czego był pewny to to, że nie zdążył zmrużyć oka przez całą noc. Przeciągnął się leniwie i podniósł na łokciach do pozycji półsiedzącej. Wyciągnął z szafki koło łóżka paczkę papierosów, zapalniczkę i pudełeczko, które dzielnie służyło mu za popielniczkę. Odpalił i zaciągnął się dymem, który jakimś sposobem działał na niego kojąco. Ogólnie Aaron strasznie dużo palił, głównie przez stres związany z sytuacją w domu i w szkole. Mimo to działała ona na niego motywująco. Kto inny poddałby się, liczył na cud i czekał, aż dostanie w pysk kuponem w lotka, ale nie Elson, ten wiedział, że na sukces trzeba sobie zapracować. Zgasił niedopałek, przeczesał dłonią potarmoszone włosy i wstał, żeby wyszykować się na uczelnię.
    Po wyjściu z łazienki, ociekając jeszcze wodą, stanął przed umazanym od palców lustrem. Chwilę przyjrzał się swojej twarzy. Lekko zapadnięte policzki, poszarzałe worki pod oczami, które z racji koloru jego skóry, dość rzucały się w oczy — i jeszcze to — pamiątka z zeszłego tygodnia, która teraz przybrała odcień ciemnej zieleni zmieszanej z lekkim fioletem. Wsunął na tyłek szare, luźne dresy, a na górę założył zwykłą, czarną bluzę, bez żadnych ozdobników, które Aaronowi kojarzyły się jedynie z paradą równości.
    Wyszedł z pokoju i kierując się korytarzem w stronę drzwi wyjściowych, zajrzał do kuchni, w której było wyjątkowo cicho. Zniesmaczony zastając matkę w trakcie godzenia się z Bradem, odwrócił głowę.
    — Wychodzę — rzucił przez ramię i nie czekając na żadną odpowiedź, wyszedł na klatkę schodową. Na usta cisnęło mu się wiele epitetów, którymi mógłby w tej chwili określić rodzicielkę, jednak powstrzymywał się przed tym bardzo mocno. Póki się uczył, kobieta dostawała na niego alimenty, a te z kolei szły do kieszeni konkubenta, bo w końcu należy mu się, skoro mieszkamy pod jego dachem. Wielokrotnie próbował rozmawiać z matką, żeby go zostawiła. Zapewniał, że dadzą sobie radę we dwójkę, nie potrzebują jakiegoś pomyleńca, ale ta tylko płakała i kręciła głową, tłumacząc, jak bardzo go kocha.
    Szedł główną ulicą w stronę uczelni, normalnie pojechałby autobusem, oczywiście bez biletu, bo tylko kretyn marnuje hajs na takie głupoty. Zasłuchany w muzykę puszczoną w słuchawkach, pozwolił sobie na chwilowe odcięcie od wszystkiego. Tylko tak potrafił się skupić, nie słysząc ulicznego wrzasku, a i ludzie, dostrzegając wystający spod kaptura kabel, nie zaczepiali go, by zapytać o jakąś błahostkę.
    Gdy doszedł na uczelnię, na wejściu czekał na niego Simon, jeden z jego kolegów, w zasadzie jedyny kolega. Aaron nie był zbyt towarzyski, z reguły unikał ludzi i nie wdawał się z nimi w żadne zbliżenia. Głównie przez tę grubą warstwę obojętności, która narastała na niego z każdym minionym rokiem, aż w końcu stała się najprawdopodobniej warstwą nie do przebicia. Traktował ludzi przedmiotowo, a Simon... Simon po prostu dał mu w mordę wtedy, gdy na to zasłużył. Po tamtej sytuacji chłopcy zaczęli się ze sobą wyjątkowo dobrze dogadywać.
    — Aaron! — Simon, krzyknął dość entuzjastycznie, machając przy tym ręką, jakby chciał zaalarmować całemu światu, że oto idzie gwiazda wybiegu. - Brachu, to co ci powiem... nie spodoba ci się — poklepał chłopaka pokrzepiająco po ramieniu. Aaron spoglądał na chłopaka odrobinę zaintrygowany.
    — Może od razu przejdź do rzeczy, wiesz, że nie lubię, jak kręcisz i owijasz w bawełnę — żachnął się, przewracając oczami. Zazwyczaj tego nie robił, ale też nie cierpiał niepewności.
    — Dobra, dobra, spokój chojraku! Wywiesili wyniki — stanął naprzeciw blondyna i złapał go za ramiona, jakby był przygotowany na to, by zatrzymać chłopaka, gdyby ten chciał wyrwać kapcia do przodu. - Kojarzysz Alice McRyan? Nie? Ja też nie, ale okazało się, że laska jest od ciebie lepsza o jedną dziesiątą punktu — wyszczerzył zęby, wpatrując się w chłopaka wyczekująco.
    Aaron stał chwilę otępiały, sam do końca nie wiedząc, co ma powiedzieć. Zarwał kilka nocek, siedział nad książkami całymi dniami, urywał się z domu, zeby mieć spokój, siedział pod wiatą przystankową w deszczu, tylko po to, żeby jakaś pindzia okazała się lepsza od niego?
    — Że co k***a?
    Nazwisko McRyan nic mu nie mówiło, dlaczego? Czyżby laska jechała na jakichś dopalaczach? Czy po prostu wcześniej nie przywiązywał takiej uwagi do wyników i drugie miejsce mu pasowało? Teraz nie było bata, musiał być najlepszy i nawet jeśli będzie to pryszczata kujonka z okularami średnicy arbuza, zrobi wszystko, żeby ją pokonać.

Ostatnio zmieniony przez Sarahna (26-07-2019 o 17h35)



https://i.imgur.com/ZJl4Eos.png

Online

#6 26-07-2019 o 19h22

Straż Cienia
Minako88
Szeregowiec
Minako88
...
Wiadomości: 99

ALICE McRAYAN


Czekając na wykłady, przeczytałam dwa rozdziały z podręcznika oraz jeden z ostatnich tematów z zeszytu. Z ciekawości ześlizgnęłam się z parapetu, chowając przy okazji, to co czytałam. Helen mówiła, że wyniki powinny już wisieć, a może jeszcze ich nie upubliczniono? Przygryzłam lekko wargę, zarzuciłam plecak na jedno ramię, idąc do tablicy wyników, o dziwo na niej już coś wisiało. Nie zdążyłam nic przeczytać, bo momentalnie czyjeś stukanie palców w ramię dało mi znać, że ktoś jest tuż za mną. Znowu ktoś naruszał moją prywatną przestrzeń. Kątem oka dostrzegłam te dobrze znane orzechowe oczy. No tak jak mogło jeszcze jej zabraknąć? Czyżby już wiedziała, coś, czego ja chciałam się dowiedzieć? Westchnęłam, mogłam się tego spodziewać, Gabrielle zawsze była najlepszym źródłem informacji. I to nie tylko tych ze szkoły, ale też z całego Los Angeles... no prawie całego. Dlaczego akurat dzisiaj wszyscy uparli się, by mi się naprzykrzać? Żałowałam, że opuściłam swoją bezpieczną przystań, którą był parapet. W sumie to i tak perspektywa powrotu na niego nie była taka zła, tylko najpierw muszę się jej pozbyć.
- Alice już trzeci raz jesteś jedną z najlepszych studentek. Nie mów mi, że cały czas tkwisz z nosem w książkach? A gdzie czas na imprezy? Wypady do kina lub na chłopaka? Nie gadaj, że nikogo nie masz - zagadywała, chcąc za wszelką cenę wydrzeć ze mnie wszelkie informacje, nienawidziłam tego, z całej duszy. Szłyśmy w stronę, dobrze nam znanej tablicy Gabrielle chyba sobie wzięła za punkt honoru, by mi towarzyszyć, gdy sama zapoznam się z tymi wynikami. Wolałam w samotności, się o tym przekonać. Jednak nieśmiałość nie pozwoliła mi na odprawienie jej. Z Helen było łatwiej, ona po prostu wiedziała, kiedy się narzuca. Z Gabrielle nie było już tak kolorowo, nie znikała, dopóki ktoś nie kazał jej dobitnie spadać. A tego zrobić nie planowałam.
- Nie mam chłopaka, a filmy mogę obejrzeć w domu. Poza tym i tak nie mam na nie czasu, o czym doskonale wiesz, Gabrielle - rzuciłam nieco przyciszonym głosem.
Sama ujrzałam swoje nazwisko na pierwszym miejscu na tej jakże długiej liście studentów.
- Poszło mi lepiej, niż sądziłam, muszę to przyznać - stwierdziłam, formując na ustach delikatny uśmiech.
Niepewny i nawet nieśmiały. Gabrielle poklepała mnie po ramieniu z wyraźnym zadowoleniem.
- Powodzenia, Alice na kolejnych egzaminach. Jestem pewna, że doskonale sobie poradzisz. Muszę uciekać niestety, ale mam zajęcia na samej górze - wywróciła oczami. Pożegnałam ją, w duchu dziękując losowi, za to, że wyrwałam się z tych szponów.
Stałam przed tablicą jeszcze dobrą chwilę. Dopiero dzwonek wyrwał mnie z moich rozmyślań. Szybkim krokiem weszłam do sali wykładowej, studenci już zajmowali swoje miejsca.
- No pani McRayan, jednak zdecydowała się pani wziąć udział w wykładach? - spytał profesor znad swoich dużych okularów. Nie rozumiałam go, dzwonek ledwo sekundę temu skończył dzwonić. Byłam przecież na czas.
- Jak zawsze panie profesorze - powiedziałam, skinąwszy głową w ramach przeprosin za to "niby" spóźnienie.
Zajęłam miejsce w drugim rzędzie ław niedaleko okna. Wyjęłam zeszyt i długopis. W sumie cały wykład był wstępem do kolejnego sporego działu o nowinkach technologicznych. Czyli zapowiadały się kolejne godziny zakuwania oraz spanie po sześć góra siedem godzin. Parę razy profesor pytał studentów, o niektóre zagadnienia z poprzedniego testu jakby sprawdzał, kto ile zapamiętał. W sumie tylko trzy osoby cokolwiek wiedziały. Zaczęłam się przez to zastanawiać, kim była ta druga osoba na liście z wynikami. Aaron? Czy był tu ze mną w sali wykładowej? Byłam ciekawa, kim był ten chłopak, który prawie mnie ubiegł w tych testach? Co prawda byłam lepsza od niego, ale na jak długo? Czy nadejdzie czas, że to on zajmie to pierwsze miejsce? Nie ubiegałam o nie, ale nauka okazała się owocna. Teraz tylko musiałam utrzymać swoją pozycję na uczelni.
- Zalecam wam, byście nauczyli się dwóch tematów z podręcznika oraz byście przeczytali notatki z dzisiejszego wykładu. Na dzisiaj to wszystko, możecie już wyjść - powiedział wykładowca, zbierając swoje rzeczy. Zdecydowałam się zostać w sali, by porozmawiać o czymś z wykładowcą, podeszłam do jego biurka.
- Słucham, pani McRayan, w czym mogę pani pomóc? - spytał, zatrzaskując swoją teczkę, był gotów do wyjścia.
Spuściłam tylko nieśmiało wzrok, bo dopiero teraz dotarło do mnie, na co się zdecydowałam.
- Mówił pan coś o dodatkowych zaliczeniach z przedmiotu. Coś, by dostać dodatkowe punkty. Chciałabym się zapoznać z tym materiałem, jeśli można - powiedziałam, chcąc choć trochę bardziej się przyłożyć do moich wyników.
Tylko nie wiedziałam, czy im podołam. Podobno raz się żyje, jak zawalę te dodatkowe zadania, to świat się chyba nie skończy. Mimo tego postanowiłam zaryzykować, kusiło mnie by, sprawdzić ile naprawdę potrafię.


Poszukuje  chętnych  do  wieloosobówki opowiadania  z Universum Pottera!!

https://hips.hearstapps.com/hmg-prod.s3.amazonaws.com/images/dynasty1-elizabeth-3493ra1-1507669762.jpg?crop=1.00xw:0.334xh;0,0.0816xh&resize=480:*

Offline

#7 02-08-2019 o 16h52

Straż Cienia
Sarahna
Oficer Straży
Sarahna
...
Wiadomości: 1 683

________________---_______________A A R O N

    — Słuchaj, nie będzie problemu. Porwiemy ją, zamkniemy w piwnicy i zmusimy, by zdradziła nam sekret swojego sukcesu! — Simon z zawadiacką miną spojrzał na Aarona, gdy ten kierował się w stronę tablicy z wynikami. Oczywiście wszystko, co mówił brunet miało jakiś sens, ale Elson nie czuł, że mógłby komuś świadomie wyrządzić jakąkolwiek krzywdę, mimo że wyraz jego twarzy mówił zupełnie co innego. — To wcale nie byłby głupi pomysł. Zapewne wygląda jak jedna ta, która nie ma zbyt wielu znajomych, a i rodzina nie zauważyłaby jej zniknięcia, bo chowając się przed światem, siedzi zamknięta w swojej własnej piwnicy — chłopak kontynuował, powodując, że na twarzy blondyna, pojawiała się coraz większa irytacja. Spojrzał na chłopaka spode łba, a ten już wiedział, że lepiej nie przeciągać struny. Uniósł obie ręce w geście kapitulacji i pogwizdując, spuścił głowę w dół.
    Mijając kilku innych uczniaków, udało zbliżyć im się do tablicy na tyle, by bez problemu dojrzeć tę niewielką różnicę w punktach, która doprowadzała go do lekkiej frustracji. Rozglądał się powierzchownie po łebkach, by dostrzec osobę, z opisu Simona. Małej, pryszczatej okularnicy, więc gdy usłyszał, jak jedna dziewczyna, zwraca się do drugiej „Alice”, oczy prawie mu wyszły z orbit. Według Aarona to nie było możliwe, by taka laska miała takie oceny! Czy ona nie posiada żadnego życia towarzyskiego? — zapytał siebie w myślach. Mógłby się przyglądać jej dalej i zastanawiać się nad swoim pytaniem, gdyby nie to, że dziewczyna zaczęła się oddalać wraz z dzwonkiem. Narzucił na głowę kaptur, wsunął dłonie w kieszenie spodni i odwrócił się do Simona.
    — Wiesz co, mam coś jeszcze do załatwienia, widzimy się później na palarni? Spiszemy się — kiwnął ręką i odwrócił się na pięcie, ruszając za dziewczyną, która stanowiła dla niego zagrożenie.
    Podchodząc pod salę wykładową, wmieszał się w tłum studentów, by nie wzbudzać niczyich podejrzeń. Niektórzy patrzeli na niego jak na kosmitę, ale w sumie to było normalne, że niektórzy przychodzili na zajęcia tylko wtedy, gdy były jakieś zaliczenia, więc tą reakcją chłopak niezbyt się przejął.
    Gdy ostatnia osoba weszła do środka, chłopak postanowił przeczekać wykłady, na schodach prowadzących do klatki schodowej. Na szczęście jego nie były, aż tak ważne, by nie mógł sobie pozwolić na ich opuszczenie, albo może były ważne, ale w jego mniemaniu, chęć dowiedzenia się kim jest ta prymuska, było ważniejsze niż cokolwiek innego.
    Siedząc tak chwilę, wsłuchiwał się w przytłumione głosy zza ściany. Kilka razy odpowiedział pod nosem na zadane przez profesora pytania i zastanawiał się, jaka grupa imbecyli musi w środku siedzieć, że tego nie wiedzą, co wywnioskował po zapadnięciu dość długich odstępów czasu między pytaniem a jakąkolwiek odpowiedzią. W dodatku ta cisza. Jakby szare komórki, próbowały pracować na najwyższych obrotach, ale gdzieś napotykały wielki mur nie do przebicia. Aaron w głębi duszy się cieszył. Wiedział, że reszta nie stanowi dla niego żadnego zagrożenia, zwłaszcza że osoba na trzecim miejscu, miała ponad dziesięć punktów straty do chłopaka.
    Słysząc szorowanie krzesłami, wstał, otrzepał spodnie i udał się ponownie pod salę, narzucając na głowę kaptur. Czekał, aż wyjdzie McRyan, ale ta nie pojawiała się w zasięgu jego wzroku. Do końca sam nie wiedział, czego mógłby od niej chcieć, może jakoś podświadomie musiał się upewnić, że był to jej jednorazowy wybryk, a ona wcale nie jest taka inteligentna, na jaką kreują ją wyniki?
    Spojrzał przez drzwi, gdy według Aarona wszyscy opuścili salę. Dopiero wtedy dostrzegł dziewczynę, stojącą przy biurku profesora i dyskutującą coś o dodatkowych zaliczeniach. To mogłoby wiele wyjaśniać, wiele studentek robi takie rzeczy, gdy im nie idzie… Postanowił znaleźć jakiegoś haka na dziewczynę, by udowodnić wszystkim, a przede wszystkim sobie, że tylko on zasługuje na pierwsze miejsce i na to cholerne stypendium, a ona to po prostu jedna z wielu lasek, które zrobią wszystko za ocenę, nawet z tak obleśnym dziadem, jaki jest profesor Bowen.
    Wycofując się, zahaczył plecakiem o klamkę, a ten spadł mu na ziemię z hukiem. Pospiesznie schylił się po niego, a gdy się podnosił, spojrzał na Alice. Ich spojrzenia spotkały się na dosłownie kilka sekund, ale to wystarczyło, by blondyn spiorunował ją wzrokiem.
    — W czym mogę panu pomóc? — Profesor skierował się w stronę Aarona, na co ten nabrał wody w usta.
    — Przepraszam, zagapiłem się i… — zaczął, w ostateczności uznając, że w sumie nie ma powodu, by się tłumaczyć. Profesor coś tam jeszcze psioczył na temat bezpieczeństwa na korytarzach, że myślał, iż takie rzeczy należy powtarzać w szkołach podstawowych, a nie starym „baranom”. Aaron kompletnie to zignorował. Wyminął drzwi i udał się w kierunku palarni, wcześniej pisząc do Simona krótka wiadomość tekstową.
    — Wiem co zrobię — powiedział do chłopaka, zaciągając się dymem z papierosa. — Włamię się do szkoły i przetrzepie akta tej laski — powiedział, pełny dumy.
    — A niby jak ty chcesz to zrobić? — Simon zapytał z niedowierzaniem.
    — Normalnie, ty mi w tym pomożesz — Aaron wyszczerzył zęby w uśmiechu i wyrzuciwszy niedopałek na ziemię, przydeptał go butem.

Ostatnio zmieniony przez Sarahna (02-08-2019 o 16h53)



https://i.imgur.com/ZJl4Eos.png

Online

Dyskusja zamknięta

Strony : 1