Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1

#1 03-08-2019 o 23h05

Straż Cienia
Aveline
Straż na szkoleniu
Aveline
...
Wiadomości: 195


https://66.media.tumblr.com/2644e37e150f7c77e5afd02c16cc656b/tumblr_nq63f9ftLA1ql8a31o9_250.gif https://66.media.tumblr.com/44645e4681a100a4794c45d168799ba6/tumblr_nq63f9ftLA1ql8a31o2_250.gif
https://66.media.tumblr.com/cb0bebc0d76b58aec467135e0afa82e6/tumblr_nsxs04boy01rqgagdo2_250.gif https://66.media.tumblr.com/0348b8641bf24714c72647bc9378f12f/tumblr_nv4sykBquv1u2tigto4_250.gif

(n  o  t    s  o)    P  E  R  F  E  C  T    S  T  R  A  N  G  E  R  S

...Czyli pełna magii historia o tym, jak Cornelius sprawił, że stolik z Ikei zaczął tańczyć,
a telewizor Anabelli został rozbity. 

DOC, jako CORNELIUS MCLAGGEN
AVELINE, jako ANABELLA FARFAIX



https://78.media.tumblr.com/91fd9bd6bb3f932db84cf4fa693f5886/tumblr_n8pr37qza61skzoovo7_250.gif https://78.media.tumblr.com/d614b04e1168be57a67b29a08d8315af/tumblr_n8pr37qza61skzoovo6_250.gif https://78.media.tumblr.com/ceded81a012e5f86dc4a21acffcfa926/tumblr_n8pr37qza61skzoovo2_250.gif

Offline

#2 04-08-2019 o 00h29

Straż Obsydianu
Doc
Straż na szkoleniu
Doc
...
Wiadomości: 182

https://images-ext-1.discordapp.net/external/Dso8tODpT5Y8W29rnlVvOO7UF79VTjQlsGqwBHfJDnA/https/3.bp.blogspot.com/-jcjvefbgzWY/VkDA0I2eVJI/AAAAAAAA5pU/AQvyEAPRBNs/s1600/barbati-aw15-1.jpg?width=400&height=266[/img]

Cornelius McLaggen | 22 lata | Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - kierownik wydziału poszukiwania zaginionych czarownic i czarodziejów | nadal Sroki z Montrose

Charakter Corneliusa nie zmienił się pomimo upływu lat; wciąż pozostał spokojnym, zrównoważonym Puchonem jak dawniej. Niektóre jego znajomości nie zostały zerwane przez zakończenie szkoły - wbrew pozorom, McLaggen nadal dba o starych towarzyszy.
Bazując na znajomościach ojca i swojej pracowitości, po zakończeniu szkoły Cornelius trafił do Ministerstwa na posadę asystenta jednego z kierowników departamentu niższego szczebla. Stopniowo z upływem czasu jednak awansował, wspinając się coraz wyżej, od asystenta po obecne stanowisko. Jego celem i aspiracją jest zdobyć w końcu posadę dyrektora departamentu... no cóż, dopóty, dopóki jednak żyje obecny, chyba będzie mu o to trudno.
Niegdyś chciał zostać Niewymownym lub aurorem, jednak stopnie mu to uniemożliwiły - w związku z czym zdecydował się przejść do innego departamentu. Po latach przemyśleń stwierdził jednak, że to był słuszny wybór...

Funkcja Corneliusa: Kierownik departamentu wewnętrznego - wydział poszukiwania zaginionych czarownic i czarodziejów

Pracowity | lojalny | ambitny | sprawiedliwy | zasadniczy | ceni swoich przyjaciół | cierpliwy | opanowany | potrafi być dość przykry dla leniwych, kombinujących współpracowników |

Ożeniwszy się w wieku 21 lat, obecnie ma czteroletniego syna. Nie jest to jednak szczęśliwe małżeństwo, więc Cornelius większość czasu spędza sam lub w ramionach innych kobiet. Różnie. Raczej niezbyt przejmuje się panią McLaggen - małżeństwo zostało zaaranżowane i zawarto je tylko i wyłącznie z rozsądku, by wejść jeszcze bardziej do elit.

Ostatnio zmieniony przez Doc (04-08-2019 o 00h36)


C'mon, legend.

https://66.media.tumblr.com/2933413d41f5e5a50ca91f8d16762d65/tumblr_ohjguvW4AD1r41iwho5_500.gifv

Offline

#3 04-08-2019 o 00h39

Straż Cienia
Aveline
Straż na szkoleniu
Aveline
...
Wiadomości: 195

https://66.media.tumblr.com/f941188f055b018848357d9c865b95e3/tumblr_inline_prij3dM8kf1uiedo7_540.gif https://66.media.tumblr.com/343b9c557a6db1b4ba4511e09c52e4df/tumblr_inline_prij3le9o71uiedo7_540.gif
https://66.media.tumblr.com/5c093ba9925341715bff7556b7eab205/tumblr_inline_prh2g988A81uiedo7_540.gif https://66.media.tumblr.com/82c33a44502894dd8d54e89753164e5e/tumblr_inline_psra4hiwDN1uiedo7_540.gif

A  N  A  B  E  L  L  A    F  A  R  F  A I  X

A thorn defends the rose,
harming only those,
who would steal the blossom
.”

nazywana Bellą        URODZONA 11.11, SKORPION        22 lata na karku           BISEKSUALNA
mugolaczka          MA SIOSTRĘ, CLARĘ         uczęszczała do Hogwartu          PUCHONKA
patronus - pantera RÓŻDŻKA 12 I ½ CALA elastyczna, jesion WŁÓKNO ZE SMOCZEGO SERCA

168 centymetrów wzrostu     DŁUGIE, BRĄZOWE WŁOSY     ciemne oczy          SZCZUPŁA
brak tatuaży  MAŁA BLIZNA Z TYŁU UDA   kilka piegów na nosie        OLIWKOWA KARNACJA

Komisja Eksperymentalnych Zaklęć     PRACOHOLICZKA   jej ojciec jest policjantem   A MATKA NAUCZYCIELKĄ
kocha flirt i romanse, zwłaszcza te ekscytujące  WIECZNA SINGIELKA   kociara     MAŁO CO TRAKTUJE POWAŻNIE



https://78.media.tumblr.com/91fd9bd6bb3f932db84cf4fa693f5886/tumblr_n8pr37qza61skzoovo7_250.gif https://78.media.tumblr.com/d614b04e1168be57a67b29a08d8315af/tumblr_n8pr37qza61skzoovo6_250.gif https://78.media.tumblr.com/ceded81a012e5f86dc4a21acffcfa926/tumblr_n8pr37qza61skzoovo2_250.gif

Offline

#4 04-08-2019 o 01h05

Straż Obsydianu
Doc
Straż na szkoleniu
Doc
...
Wiadomości: 182

Ach, święta, święta, ding dong ding dong, spadł już śnieg, pierwsza gwiazdka z nami jest... Cornelius normalnie nie pamiętałby w ogóle o nadchodzącym Bożym Narodzeniu, gdyby te typki z Wydziału Pogodowego nie wpadli na genialny pomysł wywołania śnieżyc, które na dobre uziemiły cały Londyn. Mugole zaczęli wprowadzać stan alarmowy, a Rosja zaproponowała wysłanie całego konteneru kufajek i walonek oraz zdecydowała o wprowadzeniu programu Emigrant+, mający na celu wysłanie obywateli Wielkiej Brytanii na Syberię. W końcu Brytyjczycy byli już przyzwyczajeni do mieszkania w wiecznym chłodzie i zimnie, nie? To co tam dla nich taka Syberia.
Z takimi ponurymi myślami Cornelius zajrzał na Pokątną; nawet tam wszędzie leżał śnieg, zasypując stopniowo drzemiące na żerdziach i szyldach sowy. A może one już dawno zamarzły i po prostu nie mogły się odkleić? Sam nie był już pewien.
Pora szukać prezentów. Oczywiście święta były zarezerwowane dla Alicii i Colma, nie oznaczało to jednak, że McLaggen zamierzał zaniedbać wszystkich swoich pozostałych przyjaciół. Co lepszego mógłby podarować Fitzowi, jeśli nie pozytywkę z tańczącym Niuchaczem do melodii "Money, Money, Money"? Żonie, oczywiście, klasyk... Colmowi małą dziecięcą miotełkę (tamta się roztrzaskała, kiedy dziecko postanowiło wpaść z pełnym impetem w siedzącego na sąsiednim balkonie sąsiada, na szczęście samemu Colmowi nic się nie stało, nie mówiąc jednak o biednym staruszku który prawie dostał zawału).
Hm, a oprócz biżuterii, Niuchacza, miotełki... co mógłby dać Anabelli?
Cornelius, napotkawszy szyld sklepu Freda i George'a Weasleyów, doznał olśnienia: Jakieś inspiracje do wymyślania tych jej zaklęć by się przydały. A co mogłoby być lepsze, niż ta, no.. jak jej tam... mugolska telekwiktycja? Albo telewitacja. No, coś w tym stylu. Wiedział mniej więcej tylko tyle, że jest to magiczne czarne pudło, które działało prawie jak fotografie czarodziejów, tylko lepiej.

Kilka godzin później, koło romantycznej godziny 19, na uliczce, przy której mieszkała Anabella, aportował się najpierw Cornelius, a zaraz po tym telewizor. Na szczęście McLaggen zdążył szybko się odsunąć, zanim wielgachne pudło zdążyło zrobić mu z głowy płaskiego naleśnika, czego nie można było powiedzieć o śniegu. Sądząc po głuchym stuknięciu, telewizor wybił dziurę w asfalcie pod całym tym śniegiem.
- Ale głupi ci mugole. - mruknął do siebie, nim się rozejrzał dyskretnie. Nikogo nie było. Po tym dyskretnie stuknął różdżką w pudło od telewizora, zamierzając naprawić telewizor. Oczywiście, o ile to zadziałało na wnętrze... bo samo pudło nagle jakby straciło wygniecenia i stało się bardziej eleganckie. Brakowało jeszcze tylko jakiejś ładnej wstążeczki, tej jednak Cornelius nie skombinował - zamiast tego owinął wokół telewizora jakąś pospiesznie zakupioną w sklepie zoologicznym smycz dla psidwaków. Wyjątkowo szerokich, długich psidwaków o wyjątkowo grubych szyjach pokroju trolli górskich.
Trudno, nikt nie mówił, że życie będzie łatwe. Tuż po tym Cornelius ruszył naprzód, w stronę drzwi do domu Anabelli, ciągnąc za sobą na smyczy telewizor...


C'mon, legend.

https://66.media.tumblr.com/2933413d41f5e5a50ca91f8d16762d65/tumblr_ohjguvW4AD1r41iwho5_500.gifv

Offline

#5 05-08-2019 o 21h07

Straż Cienia
Aveline
Straż na szkoleniu
Aveline
...
Wiadomości: 195

-----------------------------------------A  N  A  B  E  L  L  A    F  A  R  F  A I  X--------------------------------------------------------------------------

        Anabella od kiedy była małą dziewczynką uwielbiała święta. Kiedy jej rówieśnicy wyrastali z czekania na pierwszą gwiazdkę, zamieniając Boże Narodzenie w czas, który musieli spędzać ze znienawidzoną rodziną, ona szukała nowych kolęd. Oczywiście śpiewała je na samym początku, nadając całemu wydarzeniu uroczystą wagę i zmuszając każdego do słuchania jej wycia, bo niczym innym nie dało się nazwać tego skrzeczenia. Gdy dorosła, zrozumiała, że kariera wokalistki nie stała dla niej otworem i pozostała przy cichym nuceniu w trakcie świątecznych porządków, co nie uszkadzało innym słuchu. Jej najwidoczniej był już zbyt zniszczony, by kiedyś zrozumiała, że powinna przestać po pierwszym kawałku o Jezusku w stajence, na co jednak pomogła cicha prośba ojca.
        Brunetka z niecierpliwością ruszyła w tym roku na ulicę Pokątną z przygotowaną listą zakupów. Sam poranek Bożonarodzeniowy planowała spędzić z najbliższą rodziną, dlatego szykowała dla rodziców specjalne paczki pełne magicznych, niegroźnych dla nich rzeczy, typu cały zestaw ruszających się słodyczy. Uwielbiali elementy świata magicznego, w który wprowadzała ich córka oraz byli z niej niesamowicie dumni, że jako mugolaczka odnalazła się w tym świecie, a sami opowiadali znajomym, że została prawniczką z nietypową specjalizacją. Nie było to aż tak dalekie od prawdy, to musiała im przyznać.
        Zupełnie inne podejście do Belli miała jej siostra, o której czarownica nie chciała nawet myśleć w tym wspaniałym okresie, gdzie próbowała zachować nieustanne szczęście i spokój ducha. Z uśmiechem przypomniała sobie o komplecie drewnianych łyżek, który sprezentowała Clarze, żałując jedynie, że nie dodała karteczki, by ta uderzyła się nimi w głowę z odpowiednią siłą. Zwyczajnie, prosto, bez finezji, tak jak jej siostra lubiła.
        Nie miała problemów z prezentami dla swoich przyjaciół, które chciała im wysłać, by nie zajmować nikomu czasu w tym pełnym obowiązków okresie. Jednak była jedna osoba, która sprawiała, że budziła się w nocy i darła włosy z głowy, czując się jak najgorszy Mikołaj na świecie. Co mógłby chcieć Cornelius, który przecież pozornie miał wszystko? Brunetka ze zdenerwowaniem pomyślała, że ten niepoprawny typ zasłużył głównie na lekcję życiową, niczym w opowieści wigilijnej, która była oczywiście jedną z ulubionych historii młodej kobiety. W końcu na listę Mikołaja trafiały jedynie grzeczne dzieci.
        Niespodziewanie zatrzymała się, jakby nagle ją olśniło, a przechodnie ulicy Pokątnej spojrzeli na nią jak na wariatkę, co w tym miejscu zdarzało się rzadko. Bella z szerokim uśmiechem aportowała się do swojego mieszkania, czując, że wymyśliła coś idealnego! Potrzebowała jedynie dużo kartonów, kawałek węgla i mnóstwo świątecznych dekoracji, by był to prezent z prawdziwego zdarzenia.

        Tuż po godzinie osiemnastej Anabella stanęła przed lustrem, które znajdowało się przed wejściem jej mieszkania, czując ekscytację, gdy malowała usta czerwoną szminką. W końcu była najlepszym Mikołajem na świecie, człowiekiem od życzeń i zadań specjalnych, musiała trzymać się kolorystycznego motywu.
        - Święta są niesamowite, prawda, Dylan? - zapytała z uśmiechem swojego kota, sfinksa, który patrzył na nią zaciekawiony, domagając się w ten sposób jej uwagi. Dylan miał dziesięć lat, więc w obecnym momencie należał do kotów spokojnych, który jednak wymagał szczególnej atencji od wszystkich. Anabella nie wyobrażała sobie życia bez swojego towarzysza, któremu wypłakiwała się w ciągu najgorszych kryzysów przez cały okres dojrzewania. Czasami odpowiadał miauknięciem, gdy wyzywała osoby nielubiane, jakby potwierdzając jej opinię i dodając swoje pięć groszy do obelg.
        Gdy Farfaix usłyszała mocne pukanie, postanowiła dać Corneliusowi czekać jeszcze trochę i niespiesznie poprawiła włosy, chociaż była tuż obok. Następnie z uśmiechem podeszła do drzwi i je otworzyła, rzucając się na szyję przyjacielowi, który za nimi stał. Czuła się szczęśliwa jak prawdziwy świąteczny elf i obiecała sobie, że nawet ten kretyn nie miał wyprowadzić jej z równowagi przez cały ten okres.
        - Corn! - zaczęła podekscytowana jak mała dziewczynka, już chcąc go ciągnąć do salonu, by zobaczył swój prezent. Właśnie w tym momencie dostrzegła ogromny karton, który za sobą ciągnął i spojrzała na niego niepewnie, odzywając się już swoim normalnym tonem. - Wyjaśnij mi proszę, co to do cholery jest.



https://78.media.tumblr.com/91fd9bd6bb3f932db84cf4fa693f5886/tumblr_n8pr37qza61skzoovo7_250.gif https://78.media.tumblr.com/d614b04e1168be57a67b29a08d8315af/tumblr_n8pr37qza61skzoovo6_250.gif https://78.media.tumblr.com/ceded81a012e5f86dc4a21acffcfa926/tumblr_n8pr37qza61skzoovo2_250.gif

Offline

#6 10-08-2019 o 20h06

Straż Obsydianu
Doc
Straż na szkoleniu
Doc
...
Wiadomości: 182

Taaa, święta miały coś specyficznego w sobie - jednak większość osób wyrastała już z tego klimatu, z rozentuzjazmowanych dzieci przekształcając się w zrzędzących nastolatków "dlaczego muszę czyścić pokój RĘCZNIE, a nie przy użyciu Chłoszczyść?" po jeszcze bardziej zrzędzących dorosłych "znowu trzeba będzie przygotowywać te dania i inne głupoty, czy nie moglibyśmy wynająć sobie jakiegoś domowego skrzata?".
U McLaggenów przygotowaniami do świąt zajmowała się zawsze szanowna małżonka; Cornelius, nauczony doświadczeniem, nie odwodził jej od tego, świadom, że prędzej skończy na oddziale Świętego Munga z mandarynką albo pierożkiem w nosie, niż żona zmieni zdanie. To w pewnej mierze mu się podobało - jej stanowczość i zdecydowane trzymanie Corneliusa (i wszystkich innych) z daleka od JEJ kuchni i JEJ przygotowań. Przynajmniej miał święty spokój.
Przy Anabelli Cornelius starał się tylko, by znaleźć się poza jej polem rażenia śpiewu. Chociaż nie przyznawał tego głośno, ale po cichu zgadzał się z opinią jej rodziny. Mimo to w przypadku oceny jej śpiewu najrozsądniejsza była cisza, tak jak przy świątecznym puddingu Alice (który przypominał zawartość pieluch Colma, na szczęście nikt w rodzinie nie mówił o tym głośno).
W rodzinie McLaggenów zresztą święta nie były tak hucznie obchodzone, jak wśród mugoli czy innych rodzin; przede wszystkim zaczynano to uroczystym śniadaniem, złożeniem życzeń, rozdaniem prezentów i tyle. Alice wniosła do domu McLaggenów nową tradycję - kolację świąteczną, zarówno dla rodziny, jak i bliskich znajomych, w skład których wchodziła elita czarodziejskiego świata - od pracowników Ministerstwa po innych prominentnych znajomych z innych sfer, między innymi artystycznych czy akademickich.
- No dalej, otwórz, wiem, że tam jesteś, kochanie. - dodał, stukając jeszcze raz do drzwi. Słyszał przecież, jak mówiła do kota, a wątpił, żeby się aż tak przesłyszał. To zadziałało jak magiczne zaklęcie - drzwi po tym się otworzyły, zaś w jego ramionach znalazła się Anabella. Prawie jak w jakiejś bajce. "Sezamie, otwórz się" nie działało tak skutecznie "otwieraj, wiem że jesteś w środku" i okraszenie go jakimś miłym epitetem. Zwłaszcza w dzielnicy magicznych dresów. To jednak była całkiem miła okolica...
I jednak tym milsze towarzystwo. Osobiście nie miał nic przeciwko takiemu przywitaniu, skądże. Właściwie był nawet całkiem zadowolony.
- Zaraz tam przyjdę, tylko... - zaczął, gdy Anabella zaczęła ciągnąć go za sobą. Jednocześnie jej ciągnięcie spowodowało, że telewizor za nim zaszurał na smyczy i przesunął się po chodniku. A może przesunął się sam, już bez pomocy smyczy? Może tylko tak się Corneliusowi wydawało?
- No, to jest ta... taka... takie mugolskie pudełko z obrazkami - odparł. Nigdy nie chodził na mugoloznawstwo, uznając, że to strata czasu i bzdury potworne. Poza tym nie chciał sobie dokładać bezużytecznych przedmiotów. Teraz jednak to chyba by mu się to przydało...
- One się ruszają, prawie jak nasze zdjęcia! Wyobraź sobie, że w środku chodzą mugole i jeszcze nawet żyją, przynajmniej niektórzy! - dodał z nieco większym entuzjazmem, unosząc dłoń ze smyczą. Telewizor zaszmerał podejrzliwie - właściwie wydawałoby się, że dwie dziury w pudełku (czyżby na palce?) wpatrywały się w niego i Anabellę podejrzliwie.
- I nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że on na mnie patrzy... - dodał nieco niepewnym tonem McLaggen, odrywając od niego spojrzenie.
Telewizor nadal się jednak w niego wpatrywał.
No, tak jakby. A może on nabywa świadomości magicznej? Jakieś takie mugolskie sprawy? Magiczna ewolucja?
- Może już wejdźmy do środka i zobaczmy, jak to w ogóle działa? - zaproponował nieco pewniejszym siebie tonem McLaggen, delikatnie odsuwając Aurelię i wchodząc do środka (a przynajmniej próbując). Niestety telewizor zdecydował się stanąć okoniem - nie reagował na ciągnięcie smyczą, blokując się pomiędzy barierką schodów a ścianą korytarza. Niestety bloki miały tę wadę, że były bardzo ciasne.
Jednocześnie nadal zdawał się w nich wpatrywać.
- Jak mugole to robią? - dodał nieco zirytowany McLaggen, rozglądając się dyskretnie, czy sąsiad z naprzeciwka nie patrzył akurat przez ten swój lufcik... judasza... jak zwał, tak zwał. Tuż po tym równie dyskretnie dźgnął różdżką pudło z telewizorem, nieco je pomniejszając.
Zadziałało. Co jak co, ale w dyskretnym dźganiu i pomniejszaniu bądź powiększaniu pewnych rzeczy Cornelius miał niezłą wprawę.


C'mon, legend.

https://66.media.tumblr.com/2933413d41f5e5a50ca91f8d16762d65/tumblr_ohjguvW4AD1r41iwho5_500.gifv

Offline

#7 13-08-2019 o 23h23

Straż Cienia
Aveline
Straż na szkoleniu
Aveline
...
Wiadomości: 195

-----------------------------------------A  N  A  B  E  L  L  A    F  A  R  F  A I  X--------------------------------------------------------------------------

        Ekscytacja Corna całą sprawą z telewizorem była zaraźliwa i Anabella nawet nie wiedziała kiedy zaczęła się śmiać, słysząc te wyjaśnienia. Nie chciała już tłumaczyć, że nie do końca chodziło jej o sam przedmiot i jego przeznaczenie, bo to doskonale znała, a bardziej o powód kupienia tego cudu techniki. Mimowolnie musiała przyznać, McLaggen stawał się cholernie uroczy i przypominał małego chłopca, kiedy opowiadał o tym wszystkim z taką dumą. Miała wręcz ochotę pogłaskać go po głowie, co natychmiast zrobiła, wracając do swojego świątecznego nastroju.
        - To pudło z ruchomymi obrazkami to telewizor, Corn - wyjaśniła, powstrzymując się od kolejnego wybuchu śmiechu i pozwalając sobie jedynie na szeroki uśmiech. - Znam je doskonale, w końcu moi rodzice to mugole. W sumie całkiem wpasowałeś się w świąteczny klimat, dorośli często wykorzystują je w Boże Narodzenie żeby móc ignorować swoje własne dzieci oraz siebie nawzajem przez kilka godzin, oglądając te filmy, które i tak dobrze znają.
        Anabella skupiła się na swoim prezencie i mimowolnie musiała przyznać, że ogarniała ją lekka nostalgia. Dodatkowo rozwiązanie Corneliusa polegające na zmniejszeniu telewizora wcale nie było takie głupie, chociaż miała ochotę uderzyć go po łapach, by tak nie dźgał w coś drogiego, co łatwo było zniszczyć. Zwłaszcza, jeśli miało szklany ekran. Z drugiej strony, zdecydowanie powinna mu podziękować za ten prezent, właśnie dlatego gdy weszli do salonu, a mężczyzna położył niezbyt delikatnie pudełko na stoliku, złapała jego dłoń i przyciągnęła do siebie.
        - Dziękuję - powiedziała milutko, zbliżając się, ale dając mu buziaka jedynie w policzek, chcąc się nieco podrażnić z Corneliusem. - Zamontuj jakoś ten telewizor i dostaniesz swój prezent.
        Bała się, że mężczyzna, widząc to co dostał, użyłby pewnego znanego Zaklęcia Niewybaczalnego, a ona umarłaby na miejscu w zielonym świetle. Nie do końca pewna, czy właśnie takiego losu chciała, usiadła grzecznie na małej, dwuosobowej kanapie i obserwowała jak Cornelius zabierał się do telewizora. Po kilku sekundach nie była pewna swojej gotowości oglądania tej walki dwóch gigantów, więc jednak wstała, podejmując nieco inną decyzję.
        - Nie dam rady na trzeźwo - wymamrotała, kierując się do małej kuchni. Po zapaleniu światła otworzyła lodówkę i lustrując przez kilka minut jej zawartość stwierdziła, że zdecydowanie nie należała do tych imponujących. Z drugiej strony, prawie były święta, a ona przecież należała do znakomitych gospodyń, więc wypadało zaproponować tak wspaniałemu gościowi coś do picia. Po kilku sekundach przemyśleń postanowiła jednak zawołać do mężczyzny. - Corn! Wolisz tanie wino, średniej jakości whisky czy więcej taniego wina?!
        Dla pozorów wyjęła dla siebie kieliszek, jednak była całkowicie pewna, że ten wieczór miał ją zmusić do pochłonięcia całej butelki. Nie żeby trzeba było Anabellę do tego namawiać, co to, to nie.



https://78.media.tumblr.com/91fd9bd6bb3f932db84cf4fa693f5886/tumblr_n8pr37qza61skzoovo7_250.gif https://78.media.tumblr.com/d614b04e1168be57a67b29a08d8315af/tumblr_n8pr37qza61skzoovo6_250.gif https://78.media.tumblr.com/ceded81a012e5f86dc4a21acffcfa926/tumblr_n8pr37qza61skzoovo2_250.gif

Offline

#8 18-08-2019 o 09h11

Straż Obsydianu
Doc
Straż na szkoleniu
Doc
...
Wiadomości: 182

Cornelius spojrzał na Anabellę z lekka zdziwiony - no bo skoro wiedziała, to właściwie po co go pytała? Corn, jak to facet, był prosty - i nie umiał doszukiwać się głębszego sensu w pozornie prostym pytaniu. W związku z tym raczej żadna bardziej skomplikowana myśl na chwilę obecną nie wpadła mu do głowy.
Ale miewał swoje chwile olśnienia. Co niestety sprawiało, że niekiedy budził się w środku nocy, szturchał Anabellę i dopiero wtedy odpowiadał na jej pytanie, bądź przeżywał egzystencjalne rozkminy.
Głaskanie po głowie przyjął z zadowoleniem - chociaż zwykle nie pozwalał nikomu dotknąć swoich włosów, w przypadku Anabelli ten gest był akceptowalny. Skoro ona nie zabiła go jak dotąd za głębokie przemyślenia w stylu "czy jeśli właściciel przebiera swojego domowego skrzata za coś innego, to daje mu ubranie, czy przebranie?", to i on musiał iść na jakieś ustępstwa.
- A no tak, zapomniałem że pochodzisz z niemagicznej rodziny. Racja. Czyli tak właściwie trafiłem z prezentem - przyznał z ulgą, uśmiechając się lekko. - Pomyślałem, że przyda ci się, żeby znaleźć inspiracje do nowych zaklęć, no wiesz... coś w stylu "ale głupi ci mugole". A jeśli chodzi o ignorowanie własnych dzieci, to może też bym sobie kupił telewizor? - w oczach McLaggena pojawił się błysk nadziei.
Chociaż kochał Colma, to niekiedy syn był na tyle irytujący i upierdliwy, że McLaggen najchętniej zamknąłby go w komórce pod schodami albo wysłał na wakacje do siostry Rachel (lepiej nie, biorąc pod uwagę fakt, że szklarnie szwagra bywały zabójcze, a Colm najprędzej by skończył uduszony albo przez wspomnianego szwagra, albo przez diabelskie sidła). Jednak ta wszędobylskość i ciągła fascynacja światem Colma kończyła się tym, że Cornelius, wracając do domu, lądował na kanapie w otoczeniu miliona pluszowych misiów, niuchaczy, Harrych Potterów, musiał pić herbatę i konwersować z misiami - jak i Colmem - o pogodzie.
A te szklane oczy, wpatrujące się pusto w człowieka, potrafiły być przerażające i najczęściej to one śniły się McLaggenowi w koszmarach. Czasami Cornelius zastanawiał się, czy nie mniej przerażająca byłaby maskotka Lorda Voldemorta, niż Harry'ego, wpatrującego się w niego wytrzeszczonymi oczyma.
Właściwie, gdyby tak kupił telewizor, może byłby w stanie zmusić Colma do usiedzenia w miejscu przez pięć minut (i nie powodowania magicznych wypadków i katastrof), podobnie jak Alicię.
- I to działa? - dodał z zaintrygowaniem, przypatrując się Anabelli. Jednocześnie uniósł brew w lekkim uśmieszku, widząc twarz Anabelli zbliżającą się do niego; ach, kissing time, upragniony moment nagrody, wyczekiwany przez wielu mężczyzn.
Ale to był TYLKO buziak w policzek.
- I to tylko tyle? - zaprotestował, obejmując ją ramionami. - Czuję się jak Wizengamot. Muszę złożyć odwołanie od tego... wyroku.
Ale to zaraz. Najpierw prezent. Wiedziony tą myślą, odpuścił sobie i puścił Anabellę, odwracając się do telewizora.
- Dobra. Zaraz zobaczysz, jak ten telewizor ląduje na twojej ścianie. Oczekuję po tym solidnej, porządnej nagrody - odparł pewnym siebie tonem, zanim rozsiadł się na podłodze, wyciągając malutki telewizor z pudełka. W tych rozmiarach wyglądał jak zabawkowy. Dźgnięciem różdżki przywrócił mu z powrotem właściwe rozmiary - niestety nie był to jednak najlepszy pomysł, gdyż ekran, powiększając się, zaklinował się pomiędzy stołem a przestrzenią przed szafką, co sprawiło, że telewizor w chwili obecnej bardziej przypominał koślawy romb.
Ups. Jak to naprawić?
- Nie dam rady na trzeźwo... - mamrot Anabelli w tle uświadomił Corneliusowi, że raczej nie tak powinien się prezentować przed płcią piękną; w chwili obecnej, zastanawiając się nad rombowatym telewizorem i nie wiedząc co zrobić dalej, nie wyglądał jak męski mężczyzna, męski zdobywca wielu kobiecych szczytów, pan i władca damskiego uwielbienia.
Cóż, w chwili obecnej raczej przypominał pryszczatego nastolatka, podjaranego wizytą u seksownej sąsiadki. I miał równie podobny poziom wiedzy, co on. Póki co maskował to pewną siebie miną.
- Nie no, tak nie może być - mruknął do siebie, unosząc różdżkę. Kilkoma machnięciami przywrócił telewizor do poprzedniego kształtu (chociaż ten romb był całkiem awangardowy) i zawiesił go na ścianie.
I byłby podziwiał to cholerne pudło na ścianie dalej, gdyby nie to, że telewizor nie poddał się bez walki: najwyraźniej chował głębokie urazy za to, że został wyniesiony na zimno i śnieg, pomniejszony, dźgany, szturchany, powiększony, wykrzywiony do rombu, a teraz jeszcze zawieszony.
O co to to nie - mówił ekran telewizora. Gdyby ten mógł się jeszcze złośliwie uśmiechać swoimi diodami, zapewne teraz by to zrobił. I normalnie McLaggen nie traciłby swojej czujności, gdyby nie pytanie Anabelli.
- Whisky wezmę - odparł Cornelius, odwracając się w stronę głosu Anabelli, dobiegającego z kuchni. - Prawdziwy mężczyzna dobrej whisky i seksownej kobiecie nie odmawia... a wiesz, co to oznacza? - dodał równie pewnym siebie tonem, zamierzając już oddalić się do kuchni - jednak telewizor postanowił temu zapobiec, kończąc tę przemowę McLaggena żałosnym jękiem (który brzmiał łudząco podobno do "kończ waść, wstydu oszczędź") i głośnym hukiem.
Tak właśnie - postanowił spaść na głowę McLaggena, przygniatając go swoimi 60-80 calami. Prawie jak śmierciotula.

Ostatnio zmieniony przez Doc (18-08-2019 o 09h16)


C'mon, legend.

https://66.media.tumblr.com/2933413d41f5e5a50ca91f8d16762d65/tumblr_ohjguvW4AD1r41iwho5_500.gifv

Offline

#9 25-08-2019 o 19h02

Straż Cienia
Aveline
Straż na szkoleniu
Aveline
...
Wiadomości: 195

-----------------------------------------A  N  A  B  E  L  L  A    F  A  R  F  A I  X--------------------------------------------------------------------------

        Pokręciła głową, słysząc prośbą o oczywiście jakże męską whisky i sięgnęła do lodówki, wyciągając praktycznie pełną butelkę. Przez chwilę się zastanawiała w jakim naczyniu jaśnie pan Cornelius życzył sobie trunku, ale stwierdziła, że im bardziej pijany, tym łatwiejszy i wyciągnęła ogromną szklankę zamiast skromnego kieliszka. Właśnie wtedy Anabella usłyszała głośny trzask, który sprawił, że jej ręka drgnęła, a nalewany alkohol wylądował na panelach w kuchni oraz blacie. Westchnęła głośno, powoli zaczynając wyobrażać sobie jaki armagedon miał ją zastać w salonie i natychmiast pobiegła w kierunku hałasu.
        - Co się sta... - Nie zdążyła dokończyć zanim stanęła jak wmurowana widząc przed sobą obraz, który byl ucieleśnieniem marzeń oraz koszmarów. Sądząc po dosyć długich kończynach, na podłodze leżał jej przyjaciel, przygnieciony ogromnym telewizorem, który najwyraźniej pokonał mężczyznę, pokazując kto tu miał władzę. Całego widoku dopełniał majestatyczny sfinks, siedzący obok ręki Corneliusa i z zadowoleniem ocierający się o nią pyszczkiem.
        Jedną z licznych wad Anabelli było to, że w sytuacjach stresowych nie była  w stanie powstrzymać wybuchów przypominających bardziej radość niż smutek. Również teraz zaczęło się od nerwowego chichotu, a skończyło na gromkim śmiechu, doprowadzającym ją do łez w oczach. Z jednej strony taki wypadek mógł skończyć się źle, z drugiej żyła w świecie magii nie od dzisiaj i wiedziała, że nie tak łatwo było zabić czarodzieja. Właśnie dlatego nawet się nie powstrzymywała i piała, żałując że nie miała przy sobie aparatu, którym mogłaby uwiecznić ten obrazek, a następnie sprzedać do Proroka za grube pieniądze. Oczywiście podzieliłaby się nimi z Cornem.
        - Wingardium Leviosa - powiedziała w końcu, wyciągając różdżkę i dbając o odpowiednie akcentowanie, jakby miała ją obserwować sama Hermiona Granger. Drugą dłonią ostrożnie otarła łzy w kącikach oczu, a następnie pilnowała, by ostrożnie podnieść sprzęt z kochanka i powoli przeniosła telewizor pod ścianę, na jakiś późniejszy moment.
        Gdy już się tym zajęła, natychmiast podeszła do Corneliusa, klękając przy nim i z ulgą zauważając, że nie krwawił, ale najwyraźniej był mocno poobijany. Lekko się skrzywiła, dotykając twarzy mężczyzny i głaszcząc ją opuszkami palców. Wcale nie próbowała w ten sposób zatuszować swojej wcześniejszej, jakże pełnej współczucia reakcji.
        - Wszystko w porządku? - zapytała czule, karcąc się jednak natychmiast w myślach. - Nie, oczywiście że nie jest w porządku, tak, spadł na ciebie telewizor, możesz już sobie darować mówienie tego. Za to wiem, co doskonale poprawiłoby ci humor! Mikołaj o ciebie zadbał.
        Skoro była już pewna, że oddychał i żył, równie dobrze mogła założyć, że ten  stan miał się nie zmienić w przeciągu kilku najbliższych minut. Wstała rozentuzjazmowana, z wypisanym ogromnym uśmiechem na ustach i pobiegła ponownie do kuchni. Na stole stało ogromne pudło opakowane pięknym czerwonym papierem w renifery z idealną kokardką na wierzchu. I wcale nie spędziła nad zajmowaniem się tym kilku godzin, niszcząc za każdym razem gdy wychodziło źle. Chwyciła dosyć ciężki w obecnej formie karton i prawie piszcząc z radości zaniosła do Corneliusa.
        - Twój prezent! Oprócz mnie, ale to masz cały rok, szczęściarzu - powiedziała ze śmiechem.



https://78.media.tumblr.com/91fd9bd6bb3f932db84cf4fa693f5886/tumblr_n8pr37qza61skzoovo7_250.gif https://78.media.tumblr.com/d614b04e1168be57a67b29a08d8315af/tumblr_n8pr37qza61skzoovo6_250.gif https://78.media.tumblr.com/ceded81a012e5f86dc4a21acffcfa926/tumblr_n8pr37qza61skzoovo2_250.gif

Offline

#10 28-08-2019 o 18h23

Straż Obsydianu
Doc
Straż na szkoleniu
Doc
...
Wiadomości: 182

Pewnie, że brał tylko to, co "męskie". Whisky. Eleganckie ubrania, pokazujące że był eleganckim, męskim facetem. Gdyby miał do wyboru siekierę i patelnię, wybrałby siekierę. W ostateczności decydował się też na niebieskie pastylki, przywracające Corneliusa do brutalnej rzeczywistości.
Chociaż, prawdę mówiąc, nie potrzebował ich przy Anabelli ani własnej żonie. Obydwie równie mocno przywracały go do rzeczywistości, choć robiły to na zgoła odmienne sposoby.
Ogromna szklanka z whisky w chwili obecnej stanowiła niemal dosłownie spełnienie wszystkich marzeń obolałego, skopanego przez telewizor McLaggena - mężczyzna w chwili obecnej, leżąc przywalony tym wrednym mugolskim pudłem, o niczym innym nie marzył. Jednocześnie poczuł w dłoni coś miękkiego, ale jednak zdecydowanie NIE futrzastego - zupełnie jakby ocierała się o niego babcia Anabelli lub jej kot (Anabelli, nie babci). Z dwojga złego wolał myśleć, że nie była to w tej chwili starsza pani, która zdecydowała się na masaż stóp przy użyciu bezwładnych palców Corneliusa.
McLaggen miał już nieszczęście na nią wpaść - i za każdym razem to wszystko się kończyło bardzo źle, poczynając od serii krótkich, intensywnych chrząknięć, dłuuugich spojrzeń, podkreślonych mrugnięcie kocim oczkiem (albowiem babcia uznawała tylko makijaż francuski - natomiast kreski eyelinerem ciągnęła sobie do brwi na modłę Kleopatry z lat pięćdziesiątych), co upodabniało ją do pudla z namalowanymi brwiami.
A czasami babcia udawała swoją własną wnuczkę i rzucała wybitnie sprośne teksty, proponowała masaże (na co Cornelius, będąc rozsądnym człowiekiem, nigdy się nie zgadzał), bądź udawała starszą kobiecinę, którą nader często bolały nogi - akurat jakoś zawsze przypadkiem w towarzystwie Corneliusa.
Poprzez mgłę koszmarów o babci Farfaix dosłyszał śmiech Anabelli, co skutecznie przerwało przerażające wizje flirtów starszej pani. Dobrze, że nie kupił dziewczynie aparatu fotograficznego, zwłaszcza czarodziejskiego.
Zdjęcie jego samego, przygniecionego telewizorem, z drgawkami w ręce, które niby "czochrały" kota, rzeczywiście obiegłoby świat. Szkoda tylko, że nie stałby się przy tym drugim Gilderoyem Lockhartem, a jedyna nagroda, jaką by odebrał, byłaby statuetka z rąk McAvoya o wdzięcznej nazwie "Imbecyl 2022".

Vingardium Leviosa stało się wybawieniem; McLaggen z ulgą podniósł się z miejsca, jednak zdecydował się znów paść na wznak na podłogę, gdy dostrzegł, że Anabella jest gotowa się nad nim pochylić. Tuż po tym przybrał najbardziej męczeński wyraz twarzy, na jaki było go stać - a w chwili obecnej nie było to wcale aż tak bardzo trudne.
Ostatecznie wciąż był obolały, a to głaskanie po policzku było niczym miód na jego serce. Aż przymknął oczy z zadowolenia - niewiele by zresztą brakowało, żeby zaczął mruczeć, tak samo jak kot, który przeniósł się w drugą stronę ręki McLaggena i zaczął czochrać się o lewą dłoń.
- Niespecjalnie - mruknął, siląc się na markotny ton, zanim się blado uśmiechnął, słysząc jej głos. Już miał powiedzieć "spadł na mnie telewizor, nic nie jest dobrze", gdyby nie to, że Anabella go uprzedziła. - Prezent? Jaki prezent?
Te słowa skutecznie ocuciły McLaggena sprawiając, że aż się podniósł - i normalnie by trafił twarzą w jej biust, tak się jednak nie stało, gdyż Anabella się podniosła ze swojego miejsca i pobiegła gdzieś w siną dal - to znaczy, do kuchni.
- Możesz mi też przynieść whisky? - zapytał, zanim dostał do rąk gigantyczne pudło. No tak, o whisky na razie mógł zapomnieć. I zresztą zapomniał. Pociągnął za rękę Anabellę, tak, by usiadła obok niego, zanim dał jej buziaka w policzek i rzucił się do otwierania paczki.
A że nie chciał tej paczki uszkodzić, robił to nader ostrożnie - różdżką przesuwał po krawędziach paczki, robiąc ślady jak po cięciu nożem. Tuż po tym zajrzał ciekawie do środka.

Piętnaście pudełek później...

Pudełko. Pudełko. Mniejsze pudełko. I następne. A na koniec... kot w pudełku. Tym najmniejszym. Chociaż zmieściła się tylko łapka, a do drugiego pudełka wepchnął drugą łapkę i nogę, to nadal był kot w dwóch pudełkach.
- Gdybym był kobietą, to bym pomyślał, że to pierścionek, ale pierścionek to nie może być... mam nadzieję, że chociaż nie jakiś hipisowski kolczyk. - mruknął rozbawiony, odwiązując kolejną wstążkę od następnego pudełka.
- Chociaż w sumie przydałby mi się taki sygnet, żebym mógł kiedyś podbić oko ministrowi - rozmyślał na głos, odkładając kolejną wstążkę na kolana Anabelli. - Mam tylko nadzieję, że to nie prezent dla mojej żony? To byłoby w twoim stylu. - dodał, otwierając ostatnie pudełko.
Węgle.
Ze środka wpatrywał w niego mały węgielek, owinięty kokardką. Na swój sposób urocze, gdyby nie to, że McLaggen nie miał pojęcia w ogóle, do czego mógłby go użyć.
- To na żołądek? - zainteresował się, podnosząc kawałek. - To, co jedzą mugole?
Trzeba było przyznać, że o mugolskiej diecie i sposobach leczenia McLaggen miał równie zerowe pojęcie, co na temat montażu telewizora. Ten natomiast postanowił się sam z siebie uaktywnić, puszczając ni stąd, ni zowąd jeden z odcinków Przyjaciół. Gruchnęła muzyczka, zaczął się opening... to sprawiło, że Cornelius prawie aż podskoczył z węglami na kolanach, zanim wgapił się w telewizor, a kot wskoczył do większego pudełka i zamknął się w środku - pod wpływem skoku pudełko zachybotało się lekko i zamknęło swoje skrzydełka, chroniąc kota przed złem i Przyjaciółmi tego świata.
- Więc to są te mugolskie obrazki? - zainteresował się, zanim wciągnęła go fabuła: otóż Joey miał zagrać pośladki jakiegoś faceta...
- Ale dziwni ci mugole - mruknął tylko, zanim wrócił do węgla.
- To do czego ten węgiel ma służyć?

Ostatnio zmieniony przez Doc (28-08-2019 o 18h23)


C'mon, legend.

https://66.media.tumblr.com/2933413d41f5e5a50ca91f8d16762d65/tumblr_ohjguvW4AD1r41iwho5_500.gifv

Offline

#11 08-09-2019 o 13h02

Straż Cienia
Aveline
Straż na szkoleniu
Aveline
...
Wiadomości: 195

-----------------------------------------A  N  A  B  E  L  L  A    F  A  R  F  A I  X--------------------------------------------------------------------------

        Bella z napięciem patrzyła na dłonie Corneliusa, gdy ten odwiązywał kolejne wstążeczki i rozrywał ozdobny papier w różne świąteczne wzory. Spędziła nad pakowaniem tego wszystkiego kilka godzin i była coraz bardziej dumna z całego efektu. Śledziła zmieniające się emocje na twarzy czarodzieja i prawie skakała w miejscu z podekscytowania, czując, że nie mogła przez to usiedzieć w jednym miejscu. Musiała powstrzymywać się przed poganianiem przyjaciela, chcąc zachować odpowiedni efekt, jednak już chciała znać jego reakcję.
        - Nie, to prezent dla ciebie, chociaż jak teraz o tym mówisz, to żałuję, że o tym nie pomyślałam - powiedziała nieco rozczarowana. Z drugiej strony, wątpiła by w kilka godzin mogła znaleźć naszyjnik z jakąś piękną sentencją typu "Dla miłości mojego życia", co byłoby idealnie pełne ironii. W końcu Anabella doskonale zdawała sobie sprawę, że żona Corneliusa nawet nie mogła z nią konkurować pod względem sympatii mężczyzny.
        Na jej twarzy odmalowało się rozczarowanie, gdy mężczyzna w końcu dotarł do właściwego prezentu, czyli kawałka węgla i nie zrozumiał głębokiego przesłania, jakie dla niego przygotowała. Niestety, nie zdążyła wyrazić negatywnego uczucia, ponieważ ten moment wybrał sobie telewizor na niespodziewane uruchomienie. Mimowolnie parsknęła śmiechem, widząc, że natrafili na jeden z jej ulubionych seriali, które kiedyś oglądała nałogowo. Samych Przyjaciół obejrzała już kilkukrotnie i zawsze z przyjemnością odpalała jeden z maratonów, będąc w domu.
        - Węgiel ma symboliczne znaczenie dla mugolskich dzieci na święta - odpowiedziała Corneliusowi, odwracając wzrok od ekranu. - Dostają go jako prezent od Mikołaja zamiast zabawki kiedy są niegrzeczne! A tyle pudełek miało pokazać wspaniałą drogę życiową, która kończy się tym, na co zasłużyłeś. I tak, to za sekretarkę z tego śmiesznego piętra ze zwierzętami. Naprawdę? Śmierdzi od niej jak od mokrego hipogryfa!
        Mówiąc to wywróciła oczami, jednak cały czas się uśmiechała. Uznawała, że Cornelius powinien chociaż zdradzać swoją kochankę z osobami na poziomie, żeby jej nie uwłaczać. Niestety, czasami (często) nie popierała jego wyborów i uznawała za właściwe naprowadzać go na lepsze tory. Z tą myślą oparła główkę o jego ramię i spojrzała ponownie na ekran telewizora, gdzie zaczął się kolejny odcinek. Tym razem był to motyw, o ironio, świąteczny, co przyjęła z jeszcze większym zadowoleniem. Chandler nie mógł wrócić na święta do domu przez pracę, a na dodatek jakaś wywłoka próbowała go namówić na zdradę, kiedy jego żona oraz przyjaciele na niego czekali. Jeśli dobrze pamiętała, wszystko kończyło się dobrze - mężczyzna rzucał robotę, przez co następne kilka odcinków musiał jej szukać.
        Niestety, najwyraźniej telewizor postanowił sobie z nimi pogrywać, ponieważ się wyłączył tak samo szybko, jak włączył. Westchnęła, odsuwając się od Corneliusa i patrząc na niego spojrzeniem, które miało wyrazić "Jesteś tutaj mężczyzną, napraw mi".



https://78.media.tumblr.com/91fd9bd6bb3f932db84cf4fa693f5886/tumblr_n8pr37qza61skzoovo7_250.gif https://78.media.tumblr.com/d614b04e1168be57a67b29a08d8315af/tumblr_n8pr37qza61skzoovo6_250.gif https://78.media.tumblr.com/ceded81a012e5f86dc4a21acffcfa926/tumblr_n8pr37qza61skzoovo2_250.gif

Offline

#12 16-09-2019 o 20h34

Straż Obsydianu
Doc
Straż na szkoleniu
Doc
...
Wiadomości: 182

Pewnie, że McLaggen nie zrozumiał, o co chodziło z tym prezentem - w końcu był człowiekiem racjonalnym (zazwyczaj - o ile nie nachodziły go rozkminy w stylu "czy niuchacz jest kuzynem dziobaka?"). Z tego też względu wszelakie idee abstrakcyjne, tak jak "duch świąt" były mu obce.
- Mnie tam cieszy, że o tym nie pomyślałaś. Wolę te węgle niż taki łańcuch, bo nie wiem, co bym musiał wymyślić, żeby tego nie nosić... znając twój upór, musiałbym wymyślić naprawdę porządną wymówkę w stylu uczulenia na złoto. Założę się, że gdybym powiedział, że mojej żonie się to nie spodoba, to i tak by cię nie powstrzymało. - odparł w lekkim uśmiechu, podrzucając kawałki węgla w dłoni.
Gdy telewizor ryknął muzyczką z Przyjaciół i zaczął puszczać odcinek, McLaggen mimowolnie zaczął się zastanawiać, czy Anabella nie zapadnie się w świat tych swoich... seriali, które najwyraźniej uwielbiali mugole.
A później rzucała jakimiś dziwnymi tekstami, których nikt nie łapał. A może to był jakiś czarodziejsko-mugolski slang?
- To ja byłem niegrzeczny? Kiedy? - zapytał niewinnym tonem, zanim parsknął śmiechem słysząc o sekretarce. Tuż po tym cmoknął lekko jej policzek.
- A więc jednak jesteś zazdrosna. No kto by pomyślał. - mruknął z lekką ironią, uśmiechając się kątem ust. Poważnie? Sekretarka ze śmiesznego piętra ze zwierzętami? Rozsiadł się wygodniej, tym razem za nią, opierając się o jej plecy i obejmując ją ramionami. Zawsze mógł zacząć ją łaskotać w razie, gdyby dziewczyna śmiertelnie się obraziła na to, co teraz miał zamiar powiedzieć.

Przynajmniej dywan był puchaty jak dywany Umbridge, to mogli sobie tu siedzieć... siedzieć... siedzieć... pośladki w końcu same zapominały o bólu siedzenia i relaksowały się osobiście, zatapiając się w tym mięciutkim puchowym pluszu.
Ale McLaggen był zadowolony nie z powodu dywanika rzecz jasna.
No bo w końcu który facet nie lubi mieć poczucia, że ktoś jest o niego zazdrosny?
No który? Pokażcie mi takiego, zwłaszcza pokroju McLaggena. Ego rosło, a sam Cornelius niemal dosłownie obrastał w piórka w tym momencie.
- A w ogóle sprostuję, to nie była sekretarka z Wydziału Zwierząt, tylko z Urzędu Łączności z Goblinami. Ostra babka. Kiedy tam przyszedłem, żeby dopytać o sprawę zaginionego goblina, to właśnie wyrzucała jednego z nich z gabinetu po jakiejś kłótni. Nie ukrywam, jej ostry język mi się spodobał, nie mówiąc o słownictwie. Przynajmniej poznałem parę niezłych przekleństw. - dodał, drocząc się z nią, zanim zaczął lekko muskać jej szyję w buziakach. Gdzieś tu miała chyba łaskotki... chyba? Ewentualnie się pomylił... - Po tym też mnie wywaliła z gabinetu rzecz jasna i tyle się widzieliśmy. A ta, która śmierdziała jak hipogryf, była w windzie i nic z nią nie robiłem, więc chyba twoi informatorzy się pomylili. Albo któryś twój chłopak próbował mnie zdyskredytować. Sabotażysta jakiś - dodał ze stoickim spokojem, nadal się uśmiechając. Bo to ludzie nie wiedzieli, ze Farfaix była ministerialną pożeraczką męskich serc?
Właściwie to nie wiedzieli. Faceci chyba dalej myślą, że jest uroczym, zagubionym niewiniątkiem, biurowym kociakiem, który nadal myli piętra. No, a że jest taki facet jak ja, to trzeba zaraz coś na niego wymyślić...
Nie, żeby te wymówki nie były po części prawdą...
- Zawsze możesz mi zresztą wybrać następną dziewczynę, ale pod warunkiem, że to ja wybiorę twojego następnego faceta. - dodał rozbawiony, opierając swoją skroń o jej. Też nie zawsze rozumiał jej wybory - bo jak to? Mogła woleć jakiegoś napakowanego miłośnika Sokołów z Heidelbergu ponad jego, Corneliusa McLaggena, kibica Srok z Montrose? Niedoczekanie!
Tak mogli sobie siedzieć - ona z głową opartą o jego ramię, on z głową opartą o jej głowę, przytuleni, on poturbowany, ona cała i zadowolona... a przynajmniej byłoby całkiem w porządku, gdyby jakiś sąsiad nie zaczął bełkotliwie jodłować za ścianą, podczas gdy jego koledzy od kieliszka próbowali zagłuszyć go śpiewając "Cicha noc".
A śpiewali tak głośno, że zagłuszali telewizor!
- Ten odcinek podejrzanie mocno przypomina moje życe - stwierdził podejrzliwie MLaggen, wpatrując się w ekran. Telewizor, jakby potwierdzając jego przypuszczenia, natychmiast się wyłączył. A widząc spojrzenie Anabelli i to nieme "napraw mi", Cornelius jedynie westchnął ciężko.
- Reparo? - mruknął ze zwątpieniem, machając różdżką w stronę telewizora.

Oczywiście telewizor się nie włączył, natomiast sąsiedzi zaczęli chyba skakać na krzesłach i tupać - ktoś najwyraźniej przewrócił się o stół i przewrócił kieliszki, nie mówiąc o butelce. Gwar, oburzone pokrzykiwania i rytmiczne trzaskanie były nader podejrzane...
- To jakaś mugolska tradycja? - mruknął z powątpiewaniem McLaggen, klikając losowe przyciski na pilocie. Czerwony. Zielony. Jeden. Jakiś oznaczony napisem "language". "TV"... obraz nagle się włączył, ryknęła muzyczka z jakiegoś dziwnego reality show o nazwie "Familiada" i popłynął drewniany głos łysiejącego mugolskiego prezentera, mówiącego w dziwnym, szeleszczącym języku...

Ostatnio zmieniony przez Doc (16-09-2019 o 20h35)


C'mon, legend.

https://66.media.tumblr.com/2933413d41f5e5a50ca91f8d16762d65/tumblr_ohjguvW4AD1r41iwho5_500.gifv

Offline

#13 06-10-2019 o 14h07

Straż Cienia
Aveline
Straż na szkoleniu
Aveline
...
Wiadomości: 195

-----------------------------------------A  N  A  B  E  L  L  A    F  A  R  F  A I  X--------------------------------------------------------------------------
        Ona? Miałaby być zazdrosna? I to jeszcze o swojego kochanka, który w pewnym momencie został jej przyjacielem? To było wręcz śmieszne. Rzecz jasna, podboje Corneliusa interesowały Anabellę z jednej prostej przyczyny - były one reprezentacją jej samej, więc należałoby, by miały w sobie chociaż odrobinkę klasy. Nie oczekiwała co prawda wiele po tych pannicach z Ministerstwa, ale jej zdaniem Corn mógł celować nieco wyżej niż te brzydkie, za młode albo stare kobiety! Tak, Anabella w życiu nie byłaby zazdrosna, nie było na to nawet cienia szansy, a przynajmniej tak właśnie wtedy sobie powtarzała.
        Rozmyślania te zostały jej przerwane przez pocałunki w szyję, które jak zawsze powodowały dreszcze wzdłuż kręgosłupa u tej czarownicy. Nic tak na nią nie działało, a McLaggen bezczelnie to wykorzystywał, co natychmiast musiała przerwać, trącając go łokciem w żebro. Oczywiście, z odpowiednią siłą, by nie wziął to za jakieś głaskanie i zachętę do dalszego działania.
        - Ja jedynie dbam o twój ostatnio beznadziejny gust - odpowiedziała, udając obrażoną o takie insynuacje. Niestety, dźwięki zza ściany uniemożliwiły jej zabawę w foszka, ponieważ nie mogła się powstrzymać i parsknęła śmiechem. - To jacyś Rosjanie, chyba rodzina przyjechała do nich na święta i za dużo wypili. Niektórzy tak mają, zresztą mój drogi, nie tylko mugole!

        Niespodziewanie telewizor postanowił sam z siebie się naprawić po raz kolejny, tym razem pokazując jakiś śmieszny program w dziwnym języku. Anabella zmarszczyła brwi, ale właśnie wtedy ją oświeciło tak mocno, że gdyby była żarówką, to świeciłaby z intensywnością na cały świat. Była z siebie niezwykle zadowolona, ale zdawała sobie sprawę, że musiała wszystko dobrze rozegrać, tak, by Cornelius nie do końca się tego spodziewał.

        - Tęskniłam za tobą - wymruczała niczym mały kotek, siadając okrakiem na mężczyźnie i przytulając się do niego, jakby wczoraj go nie wyklinała w Ministerstwie za jakąś głupotę. Następnie chwyciła jego twarz w obie dłonie i złożyła na jego ustach pocałunek, który stawał się coraz mocniejszy i intensywniejszy, wraz z tym, jak dotykała jego klatki piersiowej i brzucha, delikatnie w ten sposób głaszcząc. Właśnie wtedy, gdy już nie byłaby to historia do opowiedzenia komuś znacznie młodszemu, lekko się odsunęła, zabierając ręce i uśmiechając się najładniej jak potrafiła.
        - Bardzo podoba mi się twoja propozycja co do tego, że mamy wybrać dla siebie nawzajem następnych partnerów. Twoja kolejna dziewczyna to Żelazna Dama z pierwszego piętra, powodzenia kochanie - wyjaśniła przerwanie wszystkiego, niezwykle zadowolona z siebie.
        Żelazna Dama uzyskała swój tytuł głównie dzięki historiom swoich byłych kochanków - podobno lubiła bawić się w dominację mężczyzn nie tylko w kwestii wybrania odpowiedniej restauracji na obiad. Wychodziło to całkiem naturalnie, biorąc pod uwagę, że była niezwykle wysoka oraz barki miała szersze od kandydatów, których wybierała na swoich partnerów. Charakter kobieta ta miała niezwykle surowy, poważny, obowiązkowy i Anabella stwierdziła, że chętnie zobaczy trudności, jakie miałby z nią Cornelius. Tak, Farfaix była z siebie niezwykle dumna.



https://78.media.tumblr.com/91fd9bd6bb3f932db84cf4fa693f5886/tumblr_n8pr37qza61skzoovo7_250.gif https://78.media.tumblr.com/d614b04e1168be57a67b29a08d8315af/tumblr_n8pr37qza61skzoovo6_250.gif https://78.media.tumblr.com/ceded81a012e5f86dc4a21acffcfa926/tumblr_n8pr37qza61skzoovo2_250.gif

Offline

#14 13-10-2019 o 23h27

Straż Obsydianu
Doc
Straż na szkoleniu
Doc
...
Wiadomości: 182

Pewnie, że ONA miała być zazdrosna o tego przygłupa w eleganckiej kamizelce, który nawet nie umiał sobie poradzić z telewizorem. Cornelius osobiście uważał, że zazdrość Farfaix bywała całkiem urocza - szczególnie jeśli konkurentka Anabelli była od niej starsza i brzydsza (aczkolwiek McLaggen twierdził, że nie ma brzydkich kobiet, tylko wódki brak).
- Co mnie szturchasz - mruknął, odrywając się od jej szyi. Dźgnięcie w żebro było dość bolesnym doświadczeniem, więc przezornie się odsunął, by nie dać jej okazji do dalszego działania. Ostatecznie nie chciał trafić do Świętego Munga - jeszcze telewizor by poczuł się w obowiązku bronić czci i godności swojej nowej właścicielki, a wspomniana właścicielka jeszcze uznałaby za stosowne mu dołożyć...
Niewątpliwie byłby tego ofiarą śmiertelną. A co to za przyjemność doświadczyć własnego zgonu przed Bożym Narodzeniem?
- Jasne, akurat. - skwitował tylko w uśmiechu, zanim wytrzeszczył oczy. Za ścianą zabrzmiał akordeon i "RASSIIIJA SWIASZEEEEENNAJA NAAAASZA DIERŻAAAAWA, RASSIIIIJA LIUBIIIIIMAJA NASZA STRANAAAA, MOGUUUUCZAJA WAAAAALIA, WIELIIIIIKAJA SŁAAAAAWA - TWAJO DASTAJANIE NA WSIO WRIEMIENAAAAAA!" po czym zbiorowe, zgodne chlupnięcie z kieliszków.
- Mają fajny słuch muzyczny, taki nie za dobry - stwierdził, wyraźnie zdegustowany. To było gorsze niż żabi chór w Hogwarcie, nie mówiąc już o Fatalnych Jędzach czy Galopujących Nosorożcach.

- No nie, nie, coś kombinujesz - stwierdził natychmiast, czując jej ciężar na sobie, gdy Farfaix nagle zebrało się na amory. Oho. Przyjrzał jej się podejrzliwie, nie ukrywając swoich odczuć - zdążył już nauczyć się, że jeśli Anabella była dla niego bardzo, ale to BARDZO miła, to zwykle czegoś chciała.
I nie mówił tu o mugolskim telewizorze czy skarpetkach w śmieszne renifery.
- Jeszcze nie wiem co chcesz, ale już się boję - dodał, zanim odwzajemnił pocałunek. Już zaczynał się na jej pieszczoty rozpalać niczym farelka z lat osiemdziesiątych po podpięciu do prądu, już był gorący niczym kurczak świąteczny w piekarniku... ale nie, musiała zabrać ręce, podczas gdy on dopiero wylądował z rękami gdzieś w okolicach jej pleców i biustu. Typowa kobieta. Za co kobiety tak karały facetów? I Bóg?
A mogłem być zimny i obojętny jak głaz...
Wobec tego opuścił ręce na dywan jak wyjątkowo duża, wyleniała małpa, i zrobił obrażoną minę. Mniej więcej tak wyglądałby nadąsany goryl w zoo.
- Cofam ten zakład, stawiam ci pięć butelek wina. Jeszcze nie zamierzam się kastrować mentalnie i emocjonalnie - oświadczył, prychając głośno. Oooo nie, on, Cornelius Testosteron McLaggen, nigdy się tak nie poniży, podrywając Żelazną Damę.
- Chyba że ty poderwiesz Jake'a Bilmesa, nie mojego zastępcę, tylko tego drugiego, to możemy się dogadać - dodał. Nic nie wspominał na temat tego, że brat Bilmesa raczej nie przepadał za kobietami... o, wtedy to chętnie przekona się, jak Anabella podrywa faceta, który wolał facetów. To byłoby całkiem zabawne, zwłaszcza że Jake był na ustach wielu kobiet w Ministerstwie - i wszystkie, z tego co McLaggen rozumiał, go uwielbiały.
Właściwie sam to rozumiał. Pewnie gdyby był kobietą, też by szalał na jego punkcie. Na szczęście nie był. Niemniej jednak dziewczyny z biura wspominały go tak często, że sam zaczynał za nim tęsknić.
- Złaź, idę po więcej whisky, muszę opić przegraną - zaburczał, nadal niby to obrażony.


C'mon, legend.

https://66.media.tumblr.com/2933413d41f5e5a50ca91f8d16762d65/tumblr_ohjguvW4AD1r41iwho5_500.gifv

Offline

#15 02-11-2019 o 16h47

Straż Cienia
Aveline
Straż na szkoleniu
Aveline
...
Wiadomości: 195

-----------------------------------------A  N  A  B  E  L  L  A    F  A  R  F  A I  X--------------------------------------------------------------------------

        Bella roześmiała się perliście, słysząc rosyjskie przyśpiewki sąsiadów, którzy zdecydowanie wykorzystywali okazję do zabawy. Przypomniała sobie, że kiedy się wprowadzili, to przynieśli jej na powitanie kilka litrów wódki. Nawet nie trzeba było ich zapraszać, bo z czerwonymi buziami i szerokimi uśmiechami natychmkiast weszli do środka, pytając jedynie gdzie są kieliszki. Tego wieczora Anabella nauczyła się kilku piosenek oraz najlepszy sposób na picie spirytusu.

        Gdy kochanek zaproponował Jake'a Bilmesa, Anabella się zawahała. Był całkiem młody, przystojny i podobno posiadał niezły majątek, co czyniło z niego wręcz idealną partię dla każdej kobiety w ministerstwie. Musiał w tej propozycji tkwić jakiś haczyk, w końcu  McLaggen był dużym chłopcem, który nie potrafił przegrywać. Przygryzła wargę, zastanawiając się, ale kiedy mężczyzna kazał jej zejść, natychmiast podjęła decyzję.
        - Dobrze, w takim razie Jake Bilmes będzie mój do końca pierwszego tygodnia stycznia. Przyjmujesz zakład? - zapytała z pewnym siebie uśmiechem. Nie mogła wątpić w swój urok, bo wtedy dużo by straciła. Ona też nie potrafiła przegrywać w takich kwestiach i nie miała najmniejszego zamiaru tego zrobić.
        Następnie całkowicie zignorowała polecenie Corneliusa, który chciał więcej alkoholu. Drażniąc się z nim, pogłaskała swoim nosem jego nos, następnie składając uroczego buziaka na środku czoła czarodzieja.
        - No już się nie obrażaj i po prostu przyznaj, że dobrze to rozegrałam - wyszeptała mu do ucha, a następnie zmieniła temat. - O której w tym roku zaczyna się słynna kolacja świąteczna u McLaggenów? Razem z pierwszą gwiazdką?
        Chociaż po części się z tego śmiała, doskonale zdawała sobie sprawę, że to spotkanie było ważne w ministerstwie, a zaproszenie na tę kolację uchodziło za dosyć prestiżowe. Była to swego rodzaju tradycja, której nie mogła odmówić. Nic jednak nie mogła poradzić na to, że czasami czuła się tam dziwnie. Była nie tylko kochanką, ale również przyjaciółką, a patrzenie na Corneliusa z żoną oraz synem potrafiło sprawić, że czuła się niekomfortowo. Z drugiej strony, doskonale wiedziała, że było to małżeństwo bez miłości, w końcu pochodzili z rodzin o czystej krwi. Dlatego Anabelli nie pozostało nic innego niż granie swojej roli w tym pokręconym teatrze.



https://78.media.tumblr.com/91fd9bd6bb3f932db84cf4fa693f5886/tumblr_n8pr37qza61skzoovo7_250.gif https://78.media.tumblr.com/d614b04e1168be57a67b29a08d8315af/tumblr_n8pr37qza61skzoovo6_250.gif https://78.media.tumblr.com/ceded81a012e5f86dc4a21acffcfa926/tumblr_n8pr37qza61skzoovo2_250.gif

Offline

#16 13-11-2019 o 00h42

Straż Obsydianu
Doc
Straż na szkoleniu
Doc
...
Wiadomości: 182

Taaa... McLaggen już wcześniej miewał do czynienia z sąsiadami Anabelli - szczególnie z brodatym dziadkiem Kolą, którego wnuk był słynnym łyżwiarzem. Tak słynnym, że dzieciak któregoś dnia dzieciak próbował odciągnąć dziadka od telewizora, by ten nie obejrzał tylko jego najnowszego występu (i z tego, co zrozumiał McLaggen, był to występ przeznaczony dla zdecydowanie bardzo, ale to bardzo pełnoletnich osób). Generalnie Cornelius, bywając często u Anabelli - a wręcz prawie u niej mieszkając przez pewien czas - zdążył zapoznać się z życiem prywatnym sąsiadów nawet znacznie lepiej, niż na własnym. Słychać było ich przez ścianę. A zaklęcie, które McLaggen rzucił na telewizor, chyba po drodze zmieniło swoje przeznaczenie i stało się zaklęciem tłumaczącym języki obce.
Cóż, to wyjaśnia, czemu telewizor jednak spadł ze ściany.
- Babka, a są pierogi z mięsem? - zapytał dzieciak. - Bo te, co ostatnio zrobiłaś, to wszystkie sprzedałaś, bo się bardziej opłacało sprzedać niż własną rodzinę karmić...
- Pewnie, że są - odezwał się dziadek. - Tysiąc sto jeden pierogów. Osobiście lepiłem, a babka sprawdzała pod lupą, czy na pewno tyle jest i czy żadnego nie zabraliśmy.
- Wiem, wszędzie te pierogi już wystają - burknął wnuk. - Z zamrażarki, drugiej zamrażarki, z zamrażarki sąsiadki i leżą za oknem, a ptaki nawet nie chcą ich brać. Ale te co u nas leżą, to nie są z mięsem, tylko z jakimiś owocami. To nie są prawdziwe pierogi! Tylko jakieś podrabiańce.
- Podrabiańce, które się sprzedają, więc nie marudź, tylko jedz, co jest - warknęła babka, ignorując westchnienie wnuka.
- Sprzedają się, bo te z mięsem w sklepach już wykupili - odgryzł się wnuk.
- Jeszcze jedno słowo, a napcham ci osobiście piętnaście pierogów do gęby - burknęła starsza kobieta.
- Ależ nie denerwuj się, Alino, duszko... pozwól, naleję ci jeszcze spirytusu... - mitygował żonę dziadek. 
- Już mi obrzydły te owoce - mruczał pod nosem młody. - Zwłaszcza odkąd o piątej rano pukają mi do okna jakieś stare dziady i pytają, czy są jeszcze te pierożki za pięć rubli z mięsem z zeszłego tygodnia... no i jak im wytłumaczyć, że zostały tylko ruskie?
W międzyczasie rozmowy rodzinne zeszły na sposoby pędzenia alkoholu z owoców; młody łyżwiarz najwyraźniej zainspirował pozostałych członków rodziny do rozmowy na temat śliwowicy czy wiśniówki.
- ...a może da się pędzić alkohol z pierogów? - zapytał wujek Wania, przerywając dyskusję. Tuż po tym zapadła cisza - zanim najwyraźniej cała rodzina wstała od stołu, zachęcona tym pomysłem.
- Kola, leć po bimbrownicę! Młody, przynieś pierogów! Siergiej, wyrzuć tego karpia z wanny wreszcie, Piotr, zdezynfekuj wannę spirytusem - komenderowała babka, najwyraźniej najbardziej przedsiębiorczy członek rodziny. Tuż po tym zapadła cisza - rozległ się jedynie trzask drzwiczek bimbrownicy.

Ta krótka scenka rodzajowa, słyszana przez drzwi, ocknęła McLaggena na tyle, że spojrzał nieco otępiały na Anabellę; zdążył zapomnieć, jak bardzo entuzjastyczni w pędzeniu bimbru byli jej sąsiedzi, typowi Rosjanie. Ale gdy padło imię i nazwisko Jake'a, McLaggen od razu powrócił do rzeczywistości.
A, tak, ten typ, który wolał facetów i aktualnie podrywał McLaggena, który pozostawał zupełnie nieczuły na jego zaloty i awanse. Phi. Nie tym razem. Po Luke'u już zdecydowanie czuł się za stary na takie przygody. 
- Przyjmuję zakład. - odparł z pewnością siebie, zanim lekko poklepał jej bok. Tyle z czułości - McLaggen nigdy nie był szczególnie czułym typem faceta, przynajmniej nie na dłuższą metę.
- Kolacja? Ta świąteczna, ta taka prestiżowa i elitarna, że nawet Minister chce przyjść na ten zlot biedaków bez rodzin? A nie wiem, pewnie o dziewiętnastej jak zwykle - odparł ze zniechęceniem. - Nawet o tym nie myślałem.
Pewnie Alicia jak zwykle milion razy zmieni po drodze zdanie, a później stwierdzi, że to moja wina, więc wszystko mi już jedno, stwierdził. Nigdy nie lubił myśleć o świętach w domu, nawet jeśli Alicia w tym czasie przybierała w miarę ludzki wygląd (czyli wbijała się w odświętną szatę, w której wyglądała bardziej kształtnie niż gdańska szafa trzydrzwiowa, którą kiedyś sąsiedzi chcieli opchnąć Anabelli).
- I wolę o tym nie myśleć - dodał stanowczo. Chociaż chwilę temu się obraził, jego ręce znów wróciły na jej plecy, zanim wplotły się we włosy. Leniwie się nimi bawił, tak ot, żeby czymś zająć ręce. Wiedział, że dla Anabelli ta kolacja była... dziwna, ale z drugiej strony co on miał zrobić? Jakby jej nie zaprosił, to nie dość, że dziewczyna by mu się obraziła, to jeszcze Alicia by zaczęła coś podejrzewać. A zresztą. On sam też czasem musiał brać udział w tym całym kabarecie - zwłaszcza kiedy musiał poznawać "przypadkiem" kolejnych facetów Anabelli. I następnego. I kolejnego. A co on był, jakiś gejowski detektor? Niekiedy miał wrażenie, że Farfaix chciała zwyczajnie wzbudzić w nim zazdrość czy jakieś głębsze uczucia, gdyby nie to, że zwyczajnie to nie działało.
Oboje grali rolę w swoim wymyślonym teatrze; poruszali się w starannie wyćwiczonym tańcu konwenansów towarzyskich, gładkich słów i słówek, cichych gierek, które rozumieli tylko oni sami. Ona udawała i on udawał, oboje nosili twarze porządnych, przyzwoitych ludzi, tylko "takich lekkich flirciarzy, to normalne...".
- Czasami sobie myślałem, co jakby tak przypadkiem zniknąć? - rozważał na głos. - No wiesz, wyjechałbym gdzieś na jakiś wypizdówek hodować renifery albo pędzić bimber z pierogów, jak twoi sąsiedzi... nazywałbym się Mitrofan Władimirowicz albo coś w tym stylu...
W międzyczasie przerwało im jakieś pukanie; najwyraźniej pierogi sąsiadów się skończyły lub zostały wręcz pożarte przez bimbrownicę, bo młoda nadzieja ruskiego łyżwiarstwa zapytała przez drzwi:
- Psze pani, ma pani jeszcze w zamrażarce nasze pierogi?


C'mon, legend.

https://66.media.tumblr.com/2933413d41f5e5a50ca91f8d16762d65/tumblr_ohjguvW4AD1r41iwho5_500.gifv

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1