Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1

#1 07-08-2019 o 22h31

Straż Absyntu
ClockworkWho
Straż na szkoleniu
ClockworkWho
...
Wiadomości: 164



     On chłopak o którym marzy większość dziewczyn w szkole, wszyscy chcą zostać jego przyjaciółmi, grono pedagogiczne traktuje go z ogromnym szacunkiem. Nikt nie chce stać się jego wrogiem, ludzie spuszczają wzrok kiedy mija ich na korytarzu. Wydaje się być oziębły, nie zwraca uwagi na otaczający go świat, nie obchodzi go to co inni o nim myślą. Miewał problemy z prawem,ale dzięki wpływowemu ojcu nigdy nie odbył kary. Wiedzie idealne życie zdaniem wielu. Jednam mało kto wie,że wraz z bratem wychowywał się tak naprawdę sam bez rodziców, którzy w pogoni za pieniędzmi zapomnieli o swoich dzieciach.
     Ona zwykła dziewczyna pochodząca z przeciętnej rodziny zostaje przeniesiona do prestiżowej szkoły z powodu stypendium sportowego. Trener drużyny prywatnej placówki dostrzegł w dziewczynie talent i zaproponował jej uczęszczanie do owej placówki w której uczy się on. Dziewczyna zna opowieści o chłopaku, którego każdy chce znać, ale na niej nie robi wrażenia. Już pierwszego dnia w szkole udaje jej się znaleźć przyjaciół i poznaje jego. Okazuje się, że poznali się wcześniej, kiedy chłopak zniszczył pomnik jej starej szkoły po jednym z meczy rywalizujących ze sobą drużyn w "przyjacielskim" spotkaniu. Jednak nikomu o tym nie powiedziała.
     On przypomina sobie dziewczynę która nie wydała go przed dyrekcją swojej szkoły, zaczyna go intrygować fakt, że traktuje go jak powietrze. Ona dalej nie rozumie dlaczego nie była w stanie go wyda, czy to jego wyraz twarzy ją przekonał? A może nie chciała zadrzeć z Największym Postrachem Miasta.
     Choć relacja Charlotte i Aversa nie jest nadal jasna, a pozostaje burzliwym kłębkiem chmur... To możemy chyba stwierdzić iż mają się ku sobie, pomimo tego, co przeszli. Lecz oto pojawiają się nowe problemy na horyzoncie, które sprawdzą ich miłość.

On - @ClockworkWho|Ona - @ZhangZiyi

Offline

#2 07-08-2019 o 22h40

Straż Absyntu
ClockworkWho
Straż na szkoleniu
ClockworkWho
...
Wiadomości: 164

https://fontmeme.com/permalink/181126/5e517bac78f8a5b0af7821b2a74c4d9d.png

https://cdn.discordapp.com/attachments/606398525290577940/608759945575399426/23wqw4p.png


|Personalia|
×Imię|Avers Richard×
×Nazwisko|De Luvre×
×Zdrobnienia|Av, Avan×
×Pseudonimy|Cień, Największy Postrach Miasta×
×Wiek|18 lat×
×Płeć|Mężczyzna×
×Orientacja|Heteroseksualny×
×Pochodzenie|Francuskie×

|Aparycja|
×Wzrost: 170 cm×
×Waga: Niedowaga×
×Włosy|Kasztanowe×
×Oczy|Brązowe×
×Sylwetka|Koścista×
×Znaki szczególne|Chłodny wyraz twarzy, srebrny wisiorek z liściem dębu×

|Ciekawoski|
×Uczulony na cynamon×
×Nienawidzi gdy ktoś robi krzywdę dzieciom×
×Szczególne uczucia do swojej młodszej siostry Madeleine zwaną przez niego "Czyżyk"×
×Nie dogaduje się ze swoim młodszym bratem Cerbynem, z powodu iż młodziak podlizuje się ojcu×
×Tęskni za Federico, starszym bratem, z którym się wychowywał, chłopak zmarł rok temu w wypadku×
×Nieskory do używek×
×Zdarzają mu się bójki×
×Posiada wroga w postaci czarnowłosej piękności o mlecznej cerze, co to zwie się Setsuna, z którą jak nie rywalizuje, to się tłucze×
×Jest faworytem matki×
×Nadal czeka na tą jedyną co może kiedyś przyjdzie×
×Niezwykle zwinny i sprytny×

Postacie Poboczne

Ostatnio zmieniony przez ClockworkWho (07-08-2019 o 23h05)

Offline

#3 08-08-2019 o 13h13

Straż Obsydianu
ZhangZiyi
Szeregowiec
ZhangZiyi
...
Wiadomości: 86

https://78.media.tumblr.com/6a7435d8175a244f58d22238ffdf3756/tumblr_oxv7wcX0PN1wqqtkto3_r1_500.gif

charlotte wayland   ♦♦    zdrobnienie lotty   ♦♦    starszy brat Peterl.33
kobieta           ♦♦              heteroseksualna           ♦♦              singielka            ♦♦              uczennica
osiemnaście      ♦♦        drugi  marca        ♦♦         ryby       ♦♦       urodzona w Morganville
metr pięćdziesiąt osiem            ♦♦            szczupła, kobieca            ♦♦          zaokrąglona w odpowiednich miejscach
płomienny rudy                     ♦♦                        brązowe                  ♦♦                 jasna karnacja


https://data.whicdn.com/images/162466825/original.gif

♦♦  nie przepada za szkoła ♦♦ potajemnie kocha się w całej masie aktorów i muzyków ♦♦uczulona na orzeszki ziemne ♦♦ nigdy nie zrozumie matematyki ♦♦ma swój samochód, stary, ale za to niezawodny♦♦ pływa od 5 roku życia ♦♦ nie lubi być w centrum uwagi♦♦ stara się nie wychylać z tłumu, chociaż nie zawsze jej to wychodzi♦♦

https://data.whicdn.com/images/229838473/original.gif

Postacie Poboczne

Ostatnio zmieniony przez ZhangZiyi (08-08-2019 o 13h29)

Offline

#4 08-08-2019 o 15h21

Straż Absyntu
ClockworkWho
Straż na szkoleniu
ClockworkWho
...
Wiadomości: 164

https://fontmeme.com/permalink/181126/5e517bac78f8a5b0af7821b2a74c4d9d.png


     Obserwował ją spokojnie. Jasne, to było wiadome, trzeba było nauczyć go życia takim jakie było, a nie takim, jakie widziała je matka Aversa. Czuł się dziwnie. Niby rodzice zawsze chcieli twojego dobra i byki mądrzejsi. Dlaczego tym razem tak nie było? Zastanawiał się nad tym wiele razy. Dlaczego nie mogą być normalną rodziną? Może to sprawiłoby, że Fede jeszcze by żył? Może mieszkali by wspólnie, wszyscy razem w domu z wielkim ogrodem, gdzie Dick mógłby chodować miętę. Dlaczego nie mogło tak być? Nie znał odpowiedzi. Wiedział jedynie, że rzeczywistość była inna niż pragnienia. Czy nie było tak zawsze? Miał jednak wrażenie, że to pieniądze zmieniły tak matkę. Szkoda. Bo była piękną i inteligentną kobietą.
      - Tak... Postaram się postawić tego chłopaka na nogi. Trzeba go nauczyć życia. A jak w twojej rodzinie? - zapytał łagodnie.

Offline

#5 08-08-2019 o 15h53

Straż Obsydianu
ZhangZiyi
Szeregowiec
ZhangZiyi
...
Wiadomości: 86

| charlotte wayland |


Charlotte wydawało się, że cały stres, który odczuwała przed wyjściem z nim na kolacje zniknął, teraz czuła się już spokojnie i pewnie. Na tyle pewnie na ile można było czuć się na pierwszej randce, bo to randka, prawda? Ucieszyła się, kiedy Av powiedział, ze postara się pomóc bratu, o którym dowiedział się niedawno i to w taki sposób. Wpijając łyk wody zastanowiła się nad jego pytaniem.
- Jest cudownie -powiedziała, a na jej ustach pojawił się ogromny uśmiech - Peter wrócił wczoraj, kiedy wróciłam z imprezy już był w domu. Strasznie się o niego martwiłam, przenieśli go tutaj do bazy. Zostaje w domu!
Lotte zawsze była blisko z bratem, praktycznie ją wychował, kiedy rodzice pracowali i nie było ich całymi dniami. Ojciec rudowłosej również jest żołnierzem, tylko on odszedł już na emeryturę, co prawda przedwczesną. Teraz spędza całe dnie w domu weterana, gdzie spotyka się z takimi osobami jak on, czyli rannymi na wojnie.
-Wiesz, kiedy tata został ranny bałam się, że Peter skończy tak samo. Dawno nie byłam tak szczęśliwa. Mam tylko nadzieję, że był dla ciebie miły -powiedziała robiąc niepewną minę. Jej brat był w stanie zrobić praktycznie wszystko dla młodszej siostry, co czasami bywało problematyczne.

Offline

#6 08-08-2019 o 20h36

Straż Absyntu
ClockworkWho
Straż na szkoleniu
ClockworkWho
...
Wiadomości: 164

https://fontmeme.com/permalink/181126/5e517bac78f8a5b0af7821b2a74c4d9d.png


     Pokiwał głową spokojnie, odchylając się na bok, gdy kelner przyniósł ich zamówienie.
     - Życzę smacznego - rzekł jeszcze, po czym zniknął za drzwiami kuchni. Dopiero wtedy Avers się rozluźnił i spojrzał na Lotte spokojnie, rozpakowując z serwetki sztućce. Uśmiechnął się do niej lekko, a raczej uniósł jeden z kącików ust do góry, bardzo subtelnie, tak, że nie dało się tego wyczuć od razu.
     - Ja również liczę, że będzie ci smakowało. Dla ciebie, mógłbym się nawet spłukać - mruknął, po czym wziął kęsa swojego dania. Smakowało tak jak pamiętał. A pamiętał to dobrze, jak przychodził tu jeszcze gdy był o wiele młodszy z Federico i Matthiasem. Zaśmiał się na to wspomnienie, a w jego oczach pojawiały się iskierki. - Pamiętam jak dziś, że jak byłem młodszy to brat nie chciał mnie zostawiać samego w domu, gdy wychodził z chłopakiem to zabierał i mnie. Między innymi do tego miejsca. Wtedy jeszcze nie do końca rozumiałem co pomiędzy nimi jest. Może nadal przez wiele lat nie rozumiałem ich gestów do siebie, do puki nie natrafiłem na twoją osobę... Można powiedzieć, że miałem dwóch braci a nie jednego. Zupełnie nic nie podejrzewałem - rzekł. - Dlatego cieszę się, że twój brat jest cały i zdrowy. Nie potrzebne ci kolejne zmartwienia - powiedział.
***
Cały wieczór minął im miło i spokojnie, w dobrym towarzystwie i klejącej się rozmowie. Chłopak postanowił odprowadzić Lotte aż pod same drzwi, by tam, położyć dłoń na jej policzku i przyłożyć swoje drobne, zimne wargi to tej jej, by rozpocząć pocałunek, delikatny jak muśnięcie motyla. Nie wiedział jednak, że ktoś mógł im to przerwać.

Ostatnio zmieniony przez ClockworkWho (08-08-2019 o 20h36)

Offline

#7 09-08-2019 o 15h09

Straż Obsydianu
ZhangZiyi
Szeregowiec
ZhangZiyi
...
Wiadomości: 86

charlotte wayland


Charlotte bardzo ucieszyła się z otwartości przyjaciela, jeszcze nigdy nie opowiedział jej o tym kim był Federico poza tym, że był jego bratem i zmarł. Było jej z tego powodu bardzo przykro, widać po nim, że naprawdę kochał brata i po jego stracie cierpiał.
-Bardzo cię kochał - szepnęła po czym wróciła do jedzenia, które okazało się tak pyszne, że zjadła całą swoją porcję. Obiecała też sobie, że przy najbliższej okazji przyjdzie tu z bratem, może nawet Avers zgodzi się przyjść z Czyżyk. To mogłoby być naprawdę miłe przeżycie.
***
Po zjedzeniu Av odwiózł Lotte do domu, ten miły wieczór mógł skończyć się jeszcze milej, brązowooki właśnie miał ją pocałować, kiedy drzwi domu otworzyły się gwałtownie. Na ganku zapłonęło światło, Lotte podskoczyła zaskoczona i spojrzała na szczerzącego się do niej brata. Przez chwilę rozważała rzucenie się na niego, albo zatrzaśnięcie mu drzwi przed nosem, ale to nie byłoby najlepsze rozwiązanie. Dlatego też westchnęła głośno.
-Słyszałam jak podjechaliście, chciałem zapytać czy nie napijecie się herbaty- powiedział niewinnie uśmiechając się do siostry, która właśnie próbowała zamordować go wzrokiem.
Peter zawsze był bardzo opiekuńczy w stosunku do niej, skutecznie przepędzał adoratorów siostry. Jednak tym razem rudowłosa nie chciała, żeby mieszał się w sprawy między nią a Aversem, naprawdę jej na nim zależało.
-Av wejdziesz?-zapytała przenosząc spojrzenie z brata na przyjaciela, jej oczy momentalnie złagodniały, policzki zarumieniły się delikatnie, a na ustach pojawił się leniwy uśmiech.

Offline

#8 10-08-2019 o 13h28

Straż Absyntu
ClockworkWho
Straż na szkoleniu
ClockworkWho
...
Wiadomości: 164

https://fontmeme.com/permalink/181126/5e517bac78f8a5b0af7821b2a74c4d9d.png


     To miała być ich wyjątkowa chwila tego wieczoru... Miała zostać zapamiętana przez nich i być może kolejne pokolenia ale tak się nie stało. Ktoś przerwał im tę cudowną chwilę bliskości, okraszoną ciemnem nocnego nieba i migotaniem gwiazd. Ja jednak...
     Gdy światło się otworzyło i drzwi nagle otworzyły, to i Avers aż się wzdrygnął, odsuwając się gwałtownie od Lotte i biorąc ręce do siebie z niewiarygodnym spłoszeniem na twarzy. Powodem przerwania tej chwili okazał się nie kto inny jak sam brat rudowłosej - Peter, który najwidoczniej uważał, że ma potrzebę pilnowania siostry. Nie żeby Avan też jej nie miał bo miał podobne zdanie o spotykaniu się Czyżyk z kimkolwiek jednak... Bycie samemu w takiej sytuacji było zupełnie inne i dość nieprzyjemne, irytujące, pozostawiające niedosyt. Zdziwił się, że potrafi odczuwać tak wiele emocji w jednym momencie.
     Miał ochotę zatrzasnąć mi drzwi albo przynajmniej wygarnąć mu to co o nim myśli, bo jak właściwie śmiał mu przerwać tak ważny moment w życiu jednak... Powstrzymał się. Jedynie skinął głową, stając za Charlotte i łagodniejąc na twarzy. Przybrał z powrotem pełen opanowania i spokoju wyraz, który był jego zwyczajnym wyrazem twarzy.
     - Z miła chęcią napiję się z wami herbaty i poznam twojego brata.

Offline

#9 11-08-2019 o 16h32

Straż Obsydianu
ZhangZiyi
Szeregowiec
ZhangZiyi
...
Wiadomości: 86

charlotte wayland


Rudowłosa starała się nie zwracać uwagi na brata, który z niewinną miną przepuścił ich w progu. W  drodze do małej kuchni w ich domu jednorodzinnym zastanawiała się jak w łatwy sposób mogłaby pozbyć się starszego brata z domu, jednak nic nie przychodziło jej do głowy. Właściwie to ciężko było jej się skupić na czymś innymi niż to co prawie się stało na ganku przed budynkiem. Weszła do kuchni i od razu wstawiła wodę na herbatę, wyciągnęła trzy kubki z górnej szafki i postawiła je na balacie z cichym brzdękiem.
-To jak minął wam wieczór?-zapytał Peter opierając się o kuchenny blat. Jego twarz wyglądała na pogodną, ale postawa ciała dawała do zrozumienia wszystkim w pomieszczeniu, że to on jest tutaj panem domu. Charlotte wywróciła oczami widząc jak próbuje zrobić wrażenie na Aversie swoją postawą.
-Bardzo miło -odpowiedziała dziewczyna, chociaż w powietrzu dało się wyczuć niedopowiedzianą część zdania. Lotte miała żal do brata, że i tym razem postanowił zepsuć jej randkę. Przecież wiedział jak jej zależało na tym wieczorze.
-Może usiądę z Aversem w salonie, a ty przyniesiesz nam herbatę- bardziej stwierdził niż zapytał, po czym ruszył w stronę wyjścia z kuchni by poprowadzić De Luvre do salonu.
Kiedy tylko mężczyźni weszli do małego, aczkolwiek przytulnego salonu Peter zajął miejsce na jednym z foteli a Aversowi wskazał kanapę. Upewnił się, że Charlotte ich nie słyszy po czym nachylił się w stronę nastolatka.
-Słuchaj doskonale wiem jaką masz opinię w mieście, a to jest moja ukochana siostra, więc miej na uwadze fakt, że mam w domu broń -powiedział ni to żartobliwie ni to poważnie, po czym opadł na oparcie fotela i uśmiechnął się życzliwie.

Offline

#10 11-08-2019 o 18h43

Straż Absyntu
ClockworkWho
Straż na szkoleniu
ClockworkWho
...
Wiadomości: 164

https://fontmeme.com/permalink/181126/5e517bac78f8a5b0af7821b2a74c4d9d.png


     Właściwie wiedział, że tak będzie a bardziej domyślał się więc w głowie przed wyjazdem ułożył sobie kilka potencjalnych odpowiedzi, na teksty które sam rzuciłby Xaverowi. Tylko to była inna sytuacja, tutaj ciężko było zachować spokój, skoro dosłownie Peter chciał go przestraszyć. I że niby go to ma jakiś ruszyć? Widział o wiele straszniejsze osoby, taki Marcus na przykład. W końcu jest dość umiejętna w różnych dziedzinach osobą co czyni go niebezpiecznym. Jego się nie bał a brata Lotte ma się bać? Może powinien. Nie był w końcu w stanie przewidzieć jego reakcji albo zachowania gdy zrobi to albo to. Trzeba było wybadać grunt by nie utonąć w piasku. Trzeba sobie poradzić z tą niezręczna sytuacja.
     Poszedł więc za nim do salonu i uważnie posłuchał co ma do powiedzenia, opierając się o oparcie kanapy. Siedział prosto, z pełną spokoju twarzą. Ponownie ktoś patrzy tylko na jego reputację. A może najpierw go pozna albo zapyta Charlotte jak jest? Zamiast pleść plotki dalej. Odpowiedział mu z takim samym spokojem jaki miał na twarzy.
     - Ja też mam w domu broń - rzekł po czym westchnął. - Słuchaj, też mam młodszą siostrę, wiem jak to jest nie. To może zawrzemy jakiś sojusz? - widział jego nie tęgą minę. - Nie? - to nie zrobi to inaczej. Spojrzał w stronę kuchnu. - Lotte twój brat grozi mi bronią! - zawołał tak, by usłyszała.

Offline

#11 11-08-2019 o 21h15

Straż Obsydianu
ZhangZiyi
Szeregowiec
ZhangZiyi
...
Wiadomości: 86

charlotte wayland


Peter był szczerze zdziwiony postawą nastolatka, jak i jego słowami. Łatwo dało się zauważyć, że nie zrobiły na nim wrażenia groźby, a właściwie oświadczenie starszego brata Wayland. Kiedy zaproponował mu układ spojrzał na niego z niedowierzaniem, naprawdę chciał się pakować z nim w układy? Może wcale nie jest taki jak go malują? Jednak wtedy stało się coś, czego nikt nie mógł się spodziewać, bowiem chłopak zawołał jego młodszą siostrę.
Lotte od samego początku wiedziała dlaczego Peter zaprosił Aversa na herbatę, a potem zniknął wraz z nim w salonie. Zawsze tak było, jednak tym razem to Charlotte martwiła się bardziej o brata niż o swojego towarzysza, Av obracał się w towarzystwie straszniejszym niż jej brat. Właśnie miała zalać kubki wrzątkiem, kiedy usłyszała głos przyjaciela dochodzący z salonu odstawiła czajnik i głośnym trzaskiem.
-Peterze Noah Wayland ja ci dam broń! -jej krzyk z całą pewnością było słuchać też przed domem, wściekła dziewczyna złapała pierwszą lepszą rzecz, którą okazała się patelnia i wybiegła z kuchni.
Do salonu dotarła w rekordowym tempie, uspokoiła się widząc, że jej brat nie ma w dłoniach broni, wręcz przeciwnie unosił je w górze w geście poddania. Charlotte podeszła do niego i uderzyła go patelnią w ramie wyraźnie wściekła.
-A teraz ładnie przeproś i pójdziesz zrobić herbatę, teraz -powiedziała łapiąc brata za ucho.
-Przepraszam, przepraszam -powiedział podnosząc się z fotele, na jego twarzy można było dostrzec rozbawienie pomieszane z bólem- Nie doceniłem cię.
Swoje słowa skierował do chłopaka siedzącego na kanapie po czym wyszedł z kuchni, zabierając siostrze jej "broń".
-Naprawdę bardzo cię za niego przepraszam, wiem jest okropny-ostatnie słowa powiedziała na tyle głośno by Peter ją usłyszał. Usiadła obok Aversa na kanapie i uśmiechnęła się do niego przepraszająco.

Offline

#12 19-08-2019 o 10h23

Straż Absyntu
ClockworkWho
Straż na szkoleniu
ClockworkWho
...
Wiadomości: 164

https://fontmeme.com/permalink/181126/5e517bac78f8a5b0af7821b2a74c4d9d.png


     Na jego twarz wpłynął wyraz zadowolenia gdy dziewczyna zaczęła wrzeszczeć. Po za tym, że było to urocze, ta jej determinacja, to do tego widział, że chłopak nie spodziewał się takiego zagrania. Ale spokojnie, Avers ma jeszcze takich wiele, więc zaskoczy go nie raz. Bo nie daje się poznać, zawsze działa tak by nie było to na jednym schemacie co by nie można było go rozgryźć. W końcu... Nie na darmo nazywano go królem ulicy co nie?
     Rozsiadł się bardziej na kanapie, wzdychając ciężko. Miał nadzieję, że Madelein radzi sobie w domu i już szykuje się do spania. Bo jak nie to... Nie wiedział co ale wiedział, że powoli powinna się kłaść. Dokładnie! Tak. No żadnego innego argumentu. Jutro miała iść do teatru z Xaverem. Ona cieszyła się jak diabli a Avers się stresował. Bo co jeśli chłopak złamie serce tak cudownej istotce? Nie daruje.
     - Spokojnie Lotte. Bardziej mnie to rozbawiło niż wprawiło w zakłopotanie czy dotknęło. Serio - rzekł uspokajająco, przejeżdżając po niej wzrokiem.

Offline

#13 09-09-2019 o 16h55

Straż Obsydianu
ZhangZiyi
Szeregowiec
ZhangZiyi
...
Wiadomości: 86

charlotte wayland


Charlotte nieco się uspokoiła widząc, że Avers nie ma jej za złe zachowania brata. Peter spędził sporo czasu za granicą, gdzie nie miał kontaktu z młodszą siostrą, teraz kiedy wrócił i zobaczył, że jego mała siostrzyczka nie jest już taka mała chyba wpadł w panikę. Nigdy nawet nie dopuszczał do siebie myśli, że jego małą siostrzyczka tak szybko urośnie. Kiedy wyjeżdżał była Lotte z dwoma warkoczami, noszącą sukienki, a po powrocie zastał młodą kobietę, która zaczęła się z kimś spotykać, to nim wstrząsnęło.
- Wiesz ona się martwi, tak jak ty o Madelein -starała się wytłumaczyć brata, chociaż nie było to konieczne. Avers zawsze był dla niej bardzo wyrozumiały, dlatego uśmiechnęła się zakłopotana swoimi wytłumaczeniami.
-Powiedz, kiedy odwiedzimy Logana? Chciałabym się z nim trochę pouczyć, może znajdziesz dla mnie trochę czasu w tym tygodniu? -zapytała opierając się wygodniej.
Rudowłosa naprawdę polubiła tego uroczego chłopaka, był taki radosny, kiedy pomagała mu z nauką. Nie mogła sie doczekać, kiedy znowu się z nim zobaczy, odkąd zostawiła mu swój numer telefonu dzwonił do niej kilka razy, ale nie chciała iść tam sama. Wolała poczekać aż Avers będzie mieć trochę czasu.

Offline

#14 28-09-2019 o 21h25

Straż Absyntu
ClockworkWho
Straż na szkoleniu
ClockworkWho
...
Wiadomości: 164

https://fontmeme.com/permalink/181126/5e517bac78f8a5b0af7821b2a74c4d9d.png


     Avers rozumiał to, mimo iż nie mógł jakoś tego przetrawić. Pojmował to, choć nie potrafił zaakceptować. Dobrze się chroniło w taki sposób siostrę, nie dopuszczając do niej Xaver, ale gdy przychodziło co do czego, i samemu zostawało się tak potraktowanym, to było... Inaczej. Było to irytujące i jakieś takie... Nie pojęte w tym momencie dla chłopaka. Przecież był najlepszą opcją dla Lotte... Przynajmniej tak mu się zadawało. Może czuł się zbyt pewnie, ale to było potrzebne, by nikt cię po drodze życia nie zadeptał. Nie mógł upadać. To on deptał po słabych.
     - Powiedziałem już, że całkowicie to rozumiem - powtórzył. - Choć to dziwne zostać tak potraktowanym. Zupełnie inna perspektywa - rzucił po czym parsknął.
     Widok śmiejącego się Aversa, tak rzadki, wydawał się teraz tak naturalny i nostalgiczny, że od razu rozluźniał atmosferę.
     - Jasne, nie ma najmniejszego problemu. Nawet, jeżeli pasuje ci jutro, to możemy wybrać się tam po lekcjach. Uprzedzę tylko o naszej wizycie, i nie będzie żadnych komplikacji - odparł nadal uśmiechnięty.
     Potem była herbata, kolejna część rozmowy, z o wiele mniejszą ilością elementów, które znali tylko oboje. Dick nie udawał nikogo, kim nie był. Zachowywał się naturalnie przed bratem Lotte i nawet czasem żartował. To dobrze o nim świadczyło. Coś się zmieniało. Powoli, jakieś ziarno dobra, które zasiała w nim ruda, kiełkowało. Było mu lżej, pogodził się z przeszłością i patrzył w przyszłość. Tak trzeba.
     Ale potem przyszło pożegnanie, więc ponowny ciasny uścisk, i usta na ustach, zimny oddech, uśmiechy i pożegnania a potem...
     Usłyszeli dźwięk szarpaniny z lewej strony. Na chodniku dwójka mężczyzn szarpała się z jakimś młodzieniaszkiem w czerni. Avers zamarł.
      - To... Logan.

Offline

#15 29-09-2019 o 17h19

Straż Obsydianu
ZhangZiyi
Szeregowiec
ZhangZiyi
...
Wiadomości: 86

charlotte wayland


Reszta tego uroczego wieczoru minęła w przyjemnej atmosferze, żartowali, rozmawiali, pijąc herbatę. Lotte rozluźniła sie, kiedy Peter zaczął udzielać się w ich dyskusji. Dziękowała Bogu w duchu, że tym razem nie zachował się jak największy cham i prostak. Nie mogła napatrzeć się na przyjaciela, którego śmiech zamierał jej dech w piersi, a uśmiech sprawiał, że serce zaczynało galopować w zastraszającym tempie. Jakiś czas później Avers musiał już zbierać się do domu, niestety kolejnego dnia zaczynały się już lekcje a ich mała impreza musiała się zakończyć. Lotte czuła niedosyt po tym spotkaniu, nie ze względu na jego jakość. Wręcz przeciwnie, była nim zachwycona, dlatego nie chciała, żeby już się skończyło. Chciała by trwało jak najdłużej, niestety wszystko co dobre szybko się kończy i tak było tym razem.
Charlotte razem z bratem odprowadzili młodego mężczyznę do drzwi, właśnie się żegnali, kiedy gdzieś z lewej strony chodnika usłyszeli odgłosy szamotaniny. Rudowłosa w pierwszej chwili nie była w stanie zrozumieć co się dzieje, zrobiła krok do przodu by zobaczyć kto napadł na biednego przechodnia. Ich dom znajdował się w spokojnej okolicy, nigdy nie dochodziło tu do takich sytuacji. Słysząc, że słowa przyjaciela wciągnęła gwałtownie powietrze do płuc. Jej słodki Logan? Co on tu do diaska robił? Lotte z determinacją wymalowaną na twarzy chciała rzucić mu się na pomoc, ale Peter był szybszy. Nim zdążyła zorientować się co tak naprawdę się stało jej starszy brat minął ją w progu i wybiegł na drogę. Przerażał samą posturą,
-Zostawicie tego chłopaka natychmiast- zażądał władczym tonem. Taki właśnie był, nigdy nie przechodził obojętnie wobec krzywdy innych.
Lotte złapała przyjaciela za rękę i pociągnęła go w stronę szamotaniny, kiedy tylko dwóch oprychów puściło Logana, podbiegła do niego by sprawdzić czy nic mu nie jest. Napastnicy szybko się ulotnili zdając sobie sprawę z tego, że są na przegranej pozycji.
-Logan nic ci nie zrobili? -zapytała z troską w głosie ujmując jego twarz w obie dłonie by przyjrzeć mu się uważnie -Co ty tu robisz?
Charlotte dawno nie była tak zmartwiona, Logan był w jej mniemaniu delikatny jak kwiatek. Za każdym razem kiedy o nim myślała miała przed oczami tego chłopca o twarzy aniołka schylonego nad jej książkami. Uratował ją, gdyby nie on byłaby martwa, a teraz pojawił się pod jej domem i ktoś go zaatakował, nigdy by sobie nie wybaczyła gdyby coś takiego się stało. Czy Marcus wiedział gdzie on jest? Może powinni po niego zadzwonić? Tak na pewno, ale najpierw Lotte musiała mieć pewność, że chłopakowi nic nie grozi.
- Wejdźmy do domu, Avers możesz jeszcze zostać?

Offline

#16 29-09-2019 o 18h10

Straż Absyntu
ClockworkWho
Straż na szkoleniu
ClockworkWho
...
Wiadomości: 164

https://fontmeme.com/permalink/181126/5e517bac78f8a5b0af7821b2a74c4d9d.png


     Mężczyźni uciekli, ale zanim to się stało, Logan zdążył jeszcze przywalić jednemu z nich w twarz z takim impetem, pod tak odpowiednim kontem łokcia w nos, że aż coś gruchnęło. Koleś niepohamowanie złapał się za tą część ciała i zaczął zwiewać. Drobny chłopaczek zaś, tak bardzo zdezorientowany zakaszlał, wypluwając przy tym porcję krwi. Z nosa ciekła mu strumieniem krew, czoło miał obtarte, pełno siniaków i rozwaloną dolną wargę. Może i wybity jeden z zębów. Spojrzał na rudowłosą wzrokiem pełnym niezrozumienia, jakby próbował połączyć fakty. Przechodziła tu czy może też tu mieszka? Co on tu robi? Przecież jest dzieckiem ulicy, gdzieś musi się szlajać co nie?
     Avers był do tego nastawiony jakoś... Ambiwalentnie. Widział Logana w tym stanie dość ciężko i nie było to wielkie zaskoczenie. W końcu... Tak wyglądało jego życie. A po za tym, szybko z tego wychodził. Mimo wyglądu delikatnego wyglądu, miał na prawdę silny organizm, co zaprezentował swoim ostatnim ciosem. Spojrzał tylko na niego porozumiewawczo.
     Chłopak podniósł się z chodnika, pociągając nosem. Oczy mu się szkliły. Nie protestował jednak, gdy Lotte ujęła jego twarz w dłonie. Wyglądał mizernie, ale w jego oczach płonęła taka furia...
     - Powinienem skłamać, czy powiedzieć ci prawdę? Nocny spacer? - rzucił przez zażenowaną minę. Dałby sobie radę. - Zaczepiali mnie, to im przyłożyłem, a oni mi oddali - mruknął. - Dałbym sobie radę. Nie musieliście mi pomagać. Prawda Avers? - rzucił, ściągając brwi. - Prawda?
     - Może - mruknął, po czym westchnął. - Tak, mogę jeszcze zostać Lotte. Chodź cwaniaku.

Offline

#17 29-09-2019 o 19h09

Straż Obsydianu
ZhangZiyi
Szeregowiec
ZhangZiyi
...
Wiadomości: 86

charlotte wayland



Widząc twarz Logana, Lotte stłumiła jęk przerażenia. Był cały we krwi, miał rozciętą wargę i zdarte czoło, poszarpane ubrania. Na rudowłosej jego kpiąca postawa nie zrobiła wrażenia.Zdążyła się juz przyzwyczaić do tego, że ludzie tak się do niej zwracają. Ku jej uldze Avers oznajmił, że może jeszcze zostać, nie bała się Logan'a była niemal pewna, że nie zrobiłby jej fizycznej krzywdy. Martwiła się raczej o to, że jej brat mógłby go sprowokować w jakiś sposób i to by się już nie skończyło tak przyjemnie. Na szczęście Peter chyba wyczuł, że ta sprawa nie dotyczy niego, a jego młodsza siostra poradzi sobie sama. Ulotnił się szybko ówcześnie rozglądając się, czy dwóch oprychów nie zechce wrócić.
-Logan naprawdę wierze, że byś sobie poradził, ale nie chciałam mieć zwłok pod domem. A teraz proszę wejdźmy do środka trzeba to opatrzyć -powiedziała wskazując dłonią na jego twarz, która w tej chwili nie przypominała tego słodkiego chłopaka, którego poznała jakiś czas temu.
Drzwi od domu były otwarte, ciepłe światło zapraszało by wejść do środka, Lotte poprowadziła gości przez korytarz prosto do małego salonu. Mimo, że sprzątała tego dnia w domu zaczęła poprawiać poduszki na kanapie, jakby nie pasowały do reszty.
-Rozgośćcie się, za chwilę wracam, Logan napijesz się czegoś? -zapytała przez ramie.
Swoje kroki skierowała prosto do łazienki gdzie w jednej z szafek miała schowaną apteczkę. Otworzyła ją po drodze by sprawdzić czy wszystko jest na swoim miejscu. Peter stanął w drzwiach przyglądając się siostrze z nieodgadnionym wyrazem twarzy, jakby chciał, żeby powiedziała mu co w ich salonie robi młody chłopak, który chwilę wcześniej został pobity i skąd też go zna. Lotte pokręciła tylko głową mijając go w drzwiach, kiedy wróciła do salonu wiedziała, że jej brat nie poszedł za nią. Zapewne zamknął się w swojej sypialni, pewnie kiedy jej znajomi wyjdą zada jej milion pytań na ich temat. Wiedziała, ze po wizycie Aversa będzie ciekawy co między nimi jest, ale ona sama nie była tego pewna. A teraz jeszcze Logan. Uzbrojona w apteczkę wypełnioną po brzegi najróżniejszymi rzeczami na stoliku położyła swój sprzęt. Szybkim krokiem ruszyła do kuchni po sok i trzy szklanki, postawiła wszystko przed nimi na stoliku do kawy tuż obok apteczki.
-Mogę? -zapytała Logana, nie chciała wejść w jego strefę komfortu bez jego zgody. Wyciągnęła kilka gaz jednorazowych i środek antyseptyczny -Av możesz mi pomóc?
Przeniosła wzrok na przyjaciela, owszem chciała, żeby został dłużej, ale nie w takich okolicznościach. Ta sytuacja była najlepszym przykładem przysłowia "uważaj czego sobie życzysz". Właśnie w tej chwili żałowała, że sobie tego zażyczyła. Patrząc tak na Avers'a zaczęła się zastanawiać co jest między nimi, jak powinna o nim myśleć. Owszem uważała go za najlepszego przyjaciela, naprawdę go uwielbiała, zależało jej na niej, ale przecież ją pocałował. Czy to znaczyło, że jemu zależało na niej? Pokręciła głową chcąc odgonić od siebie te myśli, to nie był najlepszy moment na takie przemyślenia. Nie byli sami, a jej policzki pokrył lekki rumieniec, dlatego oderwała od niego wzrok i ponownie spojrzała na Logana.
-Postaram się, żeby nie bolało za bardzo. Obiecuje, że zrobię to najszybciej jak się tylko da -powiedziała patrząc mu w oczy, jej oczy w odcieniu czekolady były spokojnie i skupione, ale również przepełnione troską. Naprawdę martwiła się o tego chłopaka.

Offline

#18 01-10-2019 o 09h04

Straż Absyntu
ClockworkWho
Straż na szkoleniu
ClockworkWho
...
Wiadomości: 164

https://fontmeme.com/permalink/181126/5e517bac78f8a5b0af7821b2a74c4d9d.png


     Pokręcił głową, po czym siadł na kanapie niepewnie, a Avers siadł kawałek dalej. Obserwowali się wzajemnie, nie wiedząc co powiedzieć. Młodszy przeciągnął się, otrzepując kurz ze spodni.
     - Powinienem zadzwonić do Marcusa, czy ostatnio nabroiłeś tak bardzo, że raczej, wolałbyś mu nie mówić? - zapytał, po czym oparł się o bok kanapy. - Mogę cię jak coś zawieść. Nie jest to większy problem - powiedział luźno.
     - Dzięki. Wolałbym, żebyś nie dzwonił... Za bardzo będzie się o mnie martwić. Po prostu ogarnę się i pojedziemy - westchnął, odgarniając włosy z twarzy. W niektórych miejscach miał krew sklejała kasztanowe niteczki, spływające luzem na ramiona. Gdy Lotte siadła obok, uśmiechnął się do niej lekko i pokiwał głową. - Proszę. Dziękuję za pomoc, choć nie rozumiem dlaczego to robisz - rzekł zdezorientowany. Taka była prawda.
      Avers, choć obecnie zazdrosny o Logana, bardzo, bardzo, to jednak musiał jej pomóc. Zależało mu na niej, więc chciał wszystkiego jak najlepiej.
     - Jasne. - wziął część sprzętu, pomagając Lotte szybciej ogarnąć Logana.

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1