Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Strony : 1

#1 02-11-2019 o 22h54

Straż Cienia
Sarahna
Oficer Straży
Sarahna
...
Wiadomości: 1 688

https://i.imgur.com/Vr99wWg.png


Słów kilka, Wróbla Zbirka

Rok 2099
— skutków zmian klimatycznych nie da się nie zauważyć. Liczne huragany, tornada, powodzie, pożary — ludzie popadali w coraz większą panikę. Zaczęli szukać rozmaitych możliwości na przeżycie — część z nich zgłosiła się na ochotnika, by wylecieć na Marsa, porzucając swoje rodziny i bliskich. Świat zaczął pogrążać się w chaosie. Nowo powstała na rynku firma: PBS, wyszła naprzeciw oczekiwaniom. Uczeni, którzy skupili się na badaniu ludzkiego umysłu postanowili dać szansę na lepsze życie wszystkim tym, którzy nie byli w stanie sobie na to pozwolić — życiowym przegrywom. Wiceprezes zarządu, Henry Jones, proponował ochotnikom niezłą sumkę, której część wypłacał na parę godzin przed stawieniem się w siedzibie firmy, która miała swoje miejsce w Dakocie Północnej. Każdy normalny pomyślałby: a co z tymi, którzy widząc pieniądze na koncie, nagle postanowili się wycofać? Cóż, nikt więcej o nich nie usłyszy — tego możemy być pewni.

• • •

Ile jesteś w stanie poświęcić?
Grupka życiowych przegrywów, która dotychczas prowadziła parszywe życie, postanawia coś zmienić. Część z nich robi to dla pieniędzy, część z chęci zrobienia czegoś dla siebie. Po kilkugodzinnych przesłuchaniach, badaniach, w końcu dostają to, na co czekali, przepustkę do głównej siedziby PBS. Ten dzień zbliżał się wielkimi krokami, w międzyczasie słychać było, że znaczna część Kalifornii, znalazła się pod wodą, ludzie zaczynali wariować, a oni... poszli w nieznane, nieświadomi, że właśnie wykreślają się z kart historii.
Warunek był jeden - żadnego bagażu.


• • •

r e g u l a m i n



• • •

t o   j a k   z   t y m   k a p c i e m?



• • •

Brawa dla ochotników

♀ Dracarys - Mara [Alyssa Gestalt]

♂ Morenn - Felix [Alex Stephenson]

♀ Saru - Raven [Ashley Pierce]

♂ Ghoul - Raphael [Julian Hannigan]

♀ Raika - Olivia [Alexis  Forman]

♂ AikoHayashi - Lucas [Hugo Shelter]

♀ Neyu - Astaroth [Lilith Elizabeth Yvette]

♂ ...
wszelkie zgłoszenia na pw

Ostatnio zmieniony przez Sarahna (11-11-2019 o 14h30)



https://i.imgur.com/ZJl4Eos.png

Offline

#2 03-11-2019 o 18h49

Straż Cienia
Raika
Straż na szkoleniu
Raika
...
Wiadomości: 151

https://cdn.discordapp.com/attachments/640649273301794868/640651042337456138/kp_Easy-Resize.com.jpg

https://txt-dynamic.static.1001fonts.net/txt/b3RmLjYwLjAwMDAwMC5UeUJzSUdrZ2RpQnBJR0UsLjA,/kirani-a-handwritten-font.regular.png

| O l i v i a |                       | " L i v " |                    |d w a d z i e ś c i a    s z e ś ć   l a t |                        | p i w n e    o c z y|
| s t o    s z e ś ć d z i e s i ą t    s z e ś ć    c m |    | p i ę ć d z i e s i ą t    s i e d e m    k g |    | c z a r n e    w ł o s y |



https://em.wattpad.com/1c26036e26f8f8b9536f472988e275093a937b4e/68747470733a2f2f73332e616d617a6f6e6177732e636f6d2f776174747061642d6d656469612d736572766963652f53746f7279496d6167652f4f6e46566b784b4e53794b6e4b413d3d2d3639323133363534352e313538306662313761663739323464393133373134303730353530322e676966?s=fit&w=720&h=720 https://em.wattpad.com/0d723480f9dec25a6370ea722e31d17911a62616/68747470733a2f2f73332e616d617a6f6e6177732e636f6d2f776174747061642d6d656469612d736572766963652f53746f7279496d6167652f505a7065797946696c39644550513d3d2d3533353836333636352e313531336133323536343338303433343436333830393334393930302e676966?s=fit&w=720&h=720

| J E J |                                    |K R Ó T K A |                                         | H I S T O R I A |                                 | Ż Y C I A |
Olivia  urodziła  się  jako  Alexis  Forman. Jej matka, prostytutka, zaszła  w  ciążę przypadkiem  i  bardzo
młodo. Nie była przygotowana na dziecko, dlatego zaniedbywała swoją córkę, która musiała sobie jakoś
poradzić.   Mała   dziewczynka   była   bardziej   przekonująca  niż  nastolatka,   dlatego  w  końcu  Alexis
musiała  się  nauczyć  desperackich  kroków.  Nauczyła  się  kraść. Z początku sięgała  tylko po portfele,
żeby  mieć  co  do  jedzenia, jednak  w  końcu  się  od  tego uzależniła i ciągle było jej mało. Zaczęła więc
współpracę   ze   starszym   od   siebie  o  trzy  lata  mężczyzną. Wykorzystując  swoją  urodę,   uwodziła 
bogatych mężczyzn  i  pozwala im się zaciągnąć do domu bądź do pokoju hotelowego.  Tam  wsypywała
im  do  kieliszka  bądź  szklanki  z alkoholem środek nasenny i wpuszczała swojego chłopaka.  Następnie
okradali mężczyznę,  dopóki nie wpadli.  Kobieta,  chcąc  uniknąć kary,  od  razu  zgłosiła się do projektu.

Ostatnio zmieniony przez Raika (06-11-2019 o 18h44)

Offline

#3 03-11-2019 o 20h20

Straż Absyntu
Dracarys
Straż na szkoleniu
Dracarys
...
Wiadomości: 213

https://cdn.discordapp.com/attachments/321039546752040960/643157197689323540/mara1.png
https://cdn.discordapp.com/attachments/321039546752040960/642496022760783898/anigif4.gif https://cdn.discordapp.com/attachments/321039546752040960/642434248539766821/anigif.gif
https://cdn.discordapp.com/attachments/321039546752040960/642495737359237150/anigif3.gif https://cdn.discordapp.com/attachments/321039546752040960/642434819351117840/anigif2.gif
https://cdn.discordapp.com/attachments/321039546752040960/643160592525295627/Bez_tytuu.png
MARA ALYSSA GESTALT OKOŁO DWADZIEŚCIA CZTERY LATA BLONDYNKA ZIELONE OCZY
   STO SZEŚĆDZIESIĄT TRZY CENTYMETRY   CZTERDZIEŚCI OSIEM KILOGRAMÓW  NIEDOWAGA     
   PRZYGARBIONA    BLIZNA NA OBOJCZYKU - OBERWAŁA PORCELANOWYM KUBKIEM OD OJCA     
  USZKODZONY ZMYSŁ WĘCHU - CZUJE NIEWIELE ZAPACHÓW, NIEKTÓRE SŁABO, NIEKTÓRE WCALE   

    ALYSSA NIE ZNA SWOJEJ MATKI, KOBIETA ZOSTAWIŁA RODZINĘ ZARAZ PO URODZENIU DZIECKA.   
PRAWDOPODOBNIE TO WYDARZENIE, WPŁYNĘŁO NA PSYCHIKĘ OJCA DZIEWCZYNY, AARONA, KTÓRY
NIE POTRAFIĄC POGODZIĆ SIĘ Z ODRZUCENIEM I ZBURZENIEM WIZERUNKU IDEALNEJ RODZINY, POPADŁ
W MANIĘ KONTROLI I ZACZĄŁ PRZEJAWIAĆ AGRESJĘ WZGLĘDEM SWOJEJ CÓRKI. Z POZORU TWORZYLI
IDEALNĄ RODZINĘ - WZOROWY, PRZYSTOJNY, SAMOTNY OJCIEC, ADWOKAT Z PIĘKNYM DOMEM,
TRAWNIKIEM SKOSZONYM NA RÓWNO CO DO MILIMETRA I POUKŁADANA, NIE SPRAWIAJĄCA
PROBLEMÓW, DOBRZE UCZĄCA SIĘ CÓRKA. NIKT NAWET NIE ŚMIAŁ PRÓBOWAĆ PODDAĆ ANALIZIE
ZACHOWANIA DZIEWCZYNY - WIECZNIE PRZYGNĘBIONEJ, SAMOTNEJ NA SZKOLNYCH KORYTARZACH, NIE
WYKAZUJĄCEJ ŻADNYCH ZAINTERESOWAŃ  PONAD NAUKĘ. KTO O ZDROWYCH ZMYSŁACH, MÓGŁBY
PRZYPUSZCZAĆ, ŻE W TYM IDEALNYM DOMU, DZIEJĄ SIĘ TAK ODBIEGAJĄCE OD NORM RZECZY?
CHOWAJĄC POD ZAWSZE LEKKO ZA DUŻĄ BLUZĄ SINIAKI, ZASTRASZONA I NIE ZNAJĄCA INNEGO ŻYCIA
ALYSSA, ROBIŁA WSZYSTKO ABY  SPEŁNIĆ WYGÓROWANE WYMAGANIA OJCA, DLA "ICH WSPÓLNEGO DOBRA".
I NAJPRAWDOPODOBNIEJ ROBIŁABY TO DO MOMENTU, W KTÓRYM DEPRESYJNE MYŚLI NIE WZIĘŁYBY
GÓRY I NIE POSTANOWIŁABY TARGNĄĆ SIĘ NA WŁASNE ŻYCIE. PIERWSZYM PUNKTEM ZWROTNYM W JEJ
HISTORII BYŁO POZNANIE ŚRODKÓW PSYCHOAKTYWNYCH, DZIĘKI KTÓRYM NASTOLATKA W KOŃCU
MOGŁA CHOĆ NA CHWILĘ ODGONIĆ OD SIEBIE NATRĘTNE MYŚLI, SPRAWIĆ, ŻE CZAS ZWALNIA,
A ONA ZATRZYMUJE SIĘ W SŁODKIEJ NICOŚCI, W KTÓREJ NIKT NIE MOŻE JEJ WIĘCEJ SKRZYWDZIĆ.

DRUGIM POZNANIE HUGO - SPECYFICZNEGO, LEKKO WYCOFANEGO, RÓWNIE CIĘŻKO DOŚWIADCZONEGO
PRZEZ ŻYCIE CHŁOPAKA Z NIECODZIENNĄ PRZYPADŁOŚCIĄ. Z POCZĄTKU BYŁ ON WYŁĄCZNIE JEJ DILEREM,
KTÓRY ZNAJĄC SYTUACJĘ ALYSSY I JEJ DOKŁADNIE WYLICZONE KIESZONKOWE NA WACIKI, OPYCHAŁ
DZIEWCZYNIE TOWAR TANIEJ NIŻ POWINIEN. MIAŁ W SOBIE COŚ, CO SPRAWIAŁO, ŻE GESTALT CHCIAŁA MU
ZAUFAĆ. CIĘŻKO STWIERDZIĆ, CZY TO FAKT, ŻE BYŁ DOSŁOWNIE JEDYNĄ OSOBĄ, PRZED KTÓRĄ NIE CZUŁA
KONIECZNOŚCI UDAWANIA IDEALNEJ CÓRKI BEZ PROBLEMÓW, CZY TO, ŻE SAM HUGO SIĘ PRZED NIĄ
OTWORZYŁ I BYŁ DLA NIEJ DOBRY JAK NIKT WCZEŚNIEJ, CZY MOŻE TO, ŻE CZĘSTO BYŁA POD WPŁYWEM
W JEGO OBECNOŚCI, ALE ICH RELACJA BARDZO SZYBKO PRZESTAŁA MIEĆ CHARAKTER TYPOWO BIZNESOWY.
PRZYJAŹNILI SIĘ, A OD STRONY ALYSSY BYŁA TO NIEMAL ADORACJA. FORMA PŁATNOŚCI RÓWNIEŻ
ULEGŁA ZMIANIE - Z PIENIĘŻNEJ W BARDZIEJ CIEKŁĄ, RDZAWĄ, O METALICZNYM SMAKU I ZAPACHU. JAK
POKRĘCONE I TOKSYCZNE BY TO NIE BYŁO - DBALI O SIEBIE NAWZAJEM. DWÓJKA ŚWIRÓW, Z RÓŻNYCH
POWODÓW ODSTAJĄCA OD SPOŁECZEŃSTWA, ZNAŁA SIĘ OD SWOICH NAJGORSZYCH STRON
I DZIELIŁA ZE SOBĄ WSZELKIM BÓLEM DŹWIGANYM NA BARKACH. GESTALT NIE SĄDZIŁA, ŻE KIEDYKOLWIEK
JEJ ŻYCIE BĘDZIE WYGLĄDAŁO INACZEJ NIŻ WTEDY. DLATEGO KIEDY HUGO ZAPROPONOWAŁ
DZIEWCZYNIE UDZIAŁ W PROGRAMIE - PRZERAZIŁA SIĘ. NIE MOGŁA UWIERZYĆ, ŻE NAPRAWDĘ ISTNIEJE
MOŻLIWOŚĆ ODCIĘCIA SIĘ RAZ NA ZAWSZE OD SADYSTYCZNEGO OJCA, ZAROBIENIE OGROMNEJ

          SUMY PIENIĘDZY NA NOWY, LEPSZY POCZĄTEK I NA ROZPOCZĘCIE ŻYCIA Z CZYSTĄ KARTĄ.         


https://cdn.discordapp.com/attachments/321039546752040960/643166571954438184/shit.png

color=#737475
color=#c7d0d8

Ostatnio zmieniony przez Dracarys (12-11-2019 o 01h51)

Offline

#4 03-11-2019 o 20h55

Straż Cienia
Ghoul
Oficer Straży
Ghoul
...
Wiadomości: 1 716


                                                                                                                                                                                                                                   
                                                                               imię w projekcie  /  RAPHAEL  /  prawdziwe nazwisko  /  JULIAN HANNIGAN

                                                                                                                                wiek w chwili przystąpienia do projektu  /  29 LAT 

                                                                                                                wzrost  /  181 CENTYMETRÓW / waga  /  79 KILOGRAMÓW

                                                                                                                           kolor oczu  /  NIEBIESKIE   /  kolor włosów  /  BLOND                                                                                                                                                                                                                                                         



            OGÓLNIE REWELACYJNY KOLEŚ
  /  z kilkoma niewielkimi problemami

            BYŁY POLICJANT  /  zwolniony dyscyplinarnie w zeszłym roku

            ŚWIETNE WYNIKI ROZWIĄZANYCH SPRAW  /  dzięki podkładaniu dowodów

            MĄŻ I OJCIEC  /  rodzina nie utrzymuje z nim kontaktu

            WIÓDŁ DOSTATNIE ŻYCIE  /  ponieważ był opłacany przez gangi

            MIAŁ WSZYSTKO, CZEGO CHCIAŁ  /  i wszystko to stracił



JAK TU WYLĄDOWAŁ? TO...

...DŁUŻSZA HISTORIA

Ostatnio zmieniony przez Ghoul (07-11-2019 o 18h54)


TECHNIK HODOWLI POSTÓW
https://i1.wp.com/www.heymunky.co.uk/wp-content/uploads/2016/06/quicksilver.gif?resize=480%2C198

Offline

#5 03-11-2019 o 21h55

Straż Cienia
Sarahna
Oficer Straży
Sarahna
...
Wiadomości: 1 688

the gloom of death is on the R A V E N ' S wing, the song of death is in the R A V E N ' S wing,
the song of death is in the
R A V E N ' S cries...



https://66.media.tumblr.com/cbebf38413c33236302bbd9717897583/tumblr_njdkouf3kR1s1qvmko3_250.gifvhttps://66.media.tumblr.com/f8dddfe44167e20fa8ffffa98cd5d746/tumblr_njdkouf3kR1s1qvmko1_250.gifv
https://66.media.tumblr.com/4c1b77a52336283d9198c01bb49083d3/tumblr_njdkouf3kR1s1qvmko2_250.gifvhttps://66.media.tumblr.com/93b893b4ad39e40b6e0c20f23e59b570/tumblr_njdkouf3kR1s1qvmko4_250.gifv


R A V E N
ok dwadzieścia osiem latB R U N E T K A
P I W N E   O C Z Ysto sześćdziesiąt centymetrów
sześćdziesiąt dwa kilogramyB R A K   Z N A K Ó W   S Z C Z E G Ó L N Y C H


h i s t o r i a   p o s t a c i

Ostatnio zmieniony przez Sarahna (11-11-2019 o 10h38)



https://i.imgur.com/ZJl4Eos.png

Offline

#6 04-11-2019 o 09h58

Straż Obsydianu
Morenn
Akolita Jednorożców
Morenn
...
Wiadomości: 388


https://cdn.discordapp.com/attachments/631822868845690884/640835223625662474/8261ea3fd271c7b88618449bbb7d1520.jpg
Felix, wł. Alex Stephenson


Mężczyzna          25 lat          12 marca          172 cm         71 kg

Barczysty               Brunet             Zielone oczy



I think hell is something you carry around with you,

https://i.pinimg.com/originals/a3/46/f7/a346f74eee31417b5e7c96bf58b67ec2.gif
https://cdn.discordapp.com/attachments/631822868845690884/640835912586231819/fbe0e6512a98ae909ea1fd4586d2c0e8.gif

Not                    somewhere                   you                 go.




          Umysł ścisły - najlepiej zna dziedziny fizyki i matematyki, trochę chemię i biologię. Nie lubi nawet muzyki, żadna dziedzina sztuki go nie interesuje; osobiście wymyślił część złośliwych żartów o humanistach.

           Ma w głowie większość wzorów na wszystko. Jedyne książki jakie w życiu przeczytał to książki naukowe bo, jak twierdzi, szkoda mu czasu na pierdoły.

          Uzależnił się od hazardu - próbował liczyć karty w blackjacku, ale ninja z niego żaden i go złapali. Próbując się odkuć uzależnił się i stracił praktycznie wszystko - pracę, rodzinę, pieniądze, nawet mieszkanie. Przed przystąpieniem do projektu wybrał się na terapię. Uzależniony też od papierosów, zaczął palić mając zaledwie czternaście lat.

          Ma nerwicę natręctw. Buty układa od linijki, inaczej nie może spać ani skupić się na czymś innym.

          Pan cięta riposta, cynik, pewny siebie, bezpośredni - nie przebiera w słowach. Ma spory problem z rozumieniem cudzych uczuć, sam kieruje się w życiu wyłącznie logiką.

          Ma zrośnięte palce serdeczny i środkowy lewej dłoni do jednej trzeciej ich wysokości, sporo pieprzyków.

          Materialista, lubi pieniądze - projekt uznał za interes życia, dlatego wziął w nim udział.

Ostatnio zmieniony przez Morenn (11-11-2019 o 18h07)


https://cdn.discordapp.com/attachments/541567871948423171/608746762542252083/morenn1.gif https://cdn.discordapp.com/attachments/541567871948423171/608746780116647990/morenn2.gif https://cdn.discordapp.com/attachments/541567871948423171/608746808084135965/morenn3.gif https://cdn.discordapp.com/attachments/541567871948423171/608746830158888980/morenn4.gif

Offline

#7 05-11-2019 o 23h47

Straż Obsydianu
AikoHayashi
Młody rekrut
AikoHayashi
...
Wiadomości: 25

https://i.gifer.com/AKOW.gifhttps://66.media.tumblr.com/54b1786301c1805363532b08e9c3fbfa/tumblr_inline_no9lisjXRf1rll3ru_250.gifvhttps://media3.giphy.com/media/tw2Nh9T7Is6je/source.gif

L  U  C  A  S
H U G O   S H E L T E R

✩ Drugi z siódemki osieroconego rodzeństwa, pieniądze z zaliczki od razu przeszły na wspólne, rodzinne konto. ✩
✩ Skoro i tak lepiej było, żeby zniknął, równie dobrze mogło to przynieść jakieś korzyści rodzince. ✩


|  179 cm  |
|  83 kg  |
|  Zielone  |
|  Ciemny blond  |
|  27 lat  |


✩ Im dłużej żyjesz we własnej wyobraźni tym łatwiej znieść życie rozpadające się w twoich rękach. ✩
✩ Zawsze jednak dobrze jest mieć kogoś, z kim można o tym pogadać. ✩


|  Nie ma już nadziei, sam przestał szukać celu  |
|  Nie boi się bólu, sam go sobie sprawia  |
|  Nie idzie za tłumem, sam szuka guza  |
|  Nie znosi niezrozumienia, sam dąży do prawdy  |


✩ Kiedy przez kilkanaście lat człowiek bawi się w zielarstwo może całkiem nieźle zarobić u szamana z lokalnej sekty. ✩
✩ Może ta cała fascynacja fantastyką na coś się przydała... ✩
✩ Szkoda tylko, że ten tryb życia jest raczej szkodliwy dla zdrowia. ✩


Trochę konkretniej


https://thumbs.gfycat.com/MisguidedIncompleteChamois-size_restricted.gif

Ostatnio zmieniony przez AikoHayashi (10-11-2019 o 22h10)


https://i.imgur.com/yRYBqGI.gif

Offline

#8 10-11-2019 o 18h32

Straż Absyntu
Neyu
Akolita Jednorożców
Neyu
...
Wiadomości: 370



─────────────────────────────────────────


❝   W E   A L L   H A V E   D E M O N S .
I   J U S T   C H O O S E   T O   F E E D   M I N E .   ❞



─────────────────────────────────────────


vis. Madison Beer
https://66.media.tumblr.com/be1e73b54040c74a98beb118f9018af1/14ccc629711bc515-f7/s250x400/87adcb515cd167ef72f404e9d9cf83b01de0b204.gifv https://66.media.tumblr.com/178483e38161d8b7dfe53f80e66ac9bc/14ccc629711bc515-8a/s250x400/e9c29a57c2ada2d77ea9db1a575fbb071be3d0c5.gifv https://66.media.tumblr.com/c529747e87a89c6de537eef571385f9d/14ccc629711bc515-2f/s250x400/f8fa1d9ca211a2acebbd88f8107c35f9fdb43a09.gifv

A S T A R O T H
─────────────────────────────────────────


❝   I   M A Y   L O O K   C A L M   B U T   I N   M Y   H E A D
I ' V E   K I L L E D   Y O U   T H R E E   T I M E S .   ❞



─────────────────────────────────────────
B A S I C     I N F O R M A T I O N
─────────────────────────────────────────

Lilith Elizabeth Yvette  ♡  dla przyjaciół Lil  ♡  aktualnie znana jako Astaroth  ♡  24 lat  ♡  ♀  ♡  biseksualna  ♡  biromantyczna
❥ pochodzi z Nowego Jorku  ♡  amerykańskie korzenie  ♡  urodzona 5 marca  ♡  zodiakalne ryby  ♡  grupa krwi 0 RH-
❥ realistka  ♡  choleryk / melancholik  ♡  ekstrawertyk / introwertyk  ♡  ma niebywałą słabość do zwierząt  ♡  przyroda jest jej obojętna  ♡  ateistka
myśliciel  ♡  sumienna i zdeterminowana  ♡  posiada wysokie standardy  ♡  dokładnie analizuje każdą najmniejszą sytuację  ♡  dobry słuchacz
❥ zdolna aktorka  ♡  idealistka  ♡  perfekcjonistka  ♡  indywidualistka  ♡  sprawiedliwa i szlachetna  ♡  przebiegły oraz strategiczny umysł
sadystka do szpiku kości  ♡  nie wie co to "empatia"  ♡  chłodna i oschła w obyciu  ♡  nieprzewidywalna i tajemnicza  ♡  bardzo cięta w słownictwie
❥ zwariowana  ♡  urodzony przywódca  ♡  manipulatorka  ♡  bardzo pewna siebie  ♡  niezbyt interesują ją relacje i ludzie; chce być ponad wszystkimi


─────────────────────────────────────────
A P P E A R A N C E
─────────────────────────────────────────

170 wzrostu  ♡  54 kilogramów  ♡  brak blizn, znamion  ♡  piercing: standard lobe, brak tatuaży  ♡ całkiem mocny makijaż
klepsydra, zgrabna, szczupła  ♡  wysoka, całkiem lekka  ♡  brak widocznych kości  ♡  gładkie dłonie  ♡  zawsze pomalowane oraz zadbane paznokcie
jasna, kremowa cera  ♡  brunetka  ♡  piwne oczy  ♡  pełne usta  ♡  mały i prosty nos


─────────────────────────────────────────
S H O R T     H I S T O R Y
─────────────────────────────────────────

[[[ BUDOWA ]]]

─────────────────────────────────────────
O T H E R S
─────────────────────────────────────────

❶ imię "Lilith" jest pochodzenia hebrajskiego, gdzie w mitologii babilońsko-asyryjskiej jest to żeński demon poczęcia, trucizn, śmierci, zniszczenia, zarazy i nierządu, który krzywdzi noworodki i kobiety w ciąży; matka wszystkich demonów, a dodatkowo pierwsza kobieta i oblubienica złego anioła Samaela
❷ w programie dostała nowe imię "Astaroth", które należało do potężnego i silnego upadłego anioła należącego do kręgu Serafów
❸ kobieta, która nie posiada żadnych lęków, fobii; nie odczuwa wewnętrznego strachu bądź paraliżu
❹ ma dokuczliwą alergię na soję i mleko
❺ jej ulubionym przedmiotem szkolnym była biologia, na której chętnie obserwowała przeróżne doświadczenia, zjawiska bądź zdjęcia, które czasem były bardziej przeznaczone dla osób o stalowych nerwach
❻ w dzieciństwie fascynowała się sztuczną krwią
nienawidzi słońca, woli księżyc, to właśnie w nocy najbardziej i najchętniej funkcjonuje
❽ bardzo często boryka się z bezsennością
nigdy nikomu nie potrafiła w pełni zaufać, nawet swojej własnej rodzinie
nie odróżnia tego, co dobre, a co złe; kieruje się swoimi instynktami


https://66.media.tumblr.com/80c44f940612b7e6cc66c2e3e26702f0/tumblr_prq6rtFV3z1xvzz51o1_400.gifv https://66.media.tumblr.com/a6ae084089a182c670f270235b8a4662/tumblr_prq6rtFV3z1xvzz51o2_400.gifv
https://66.media.tumblr.com/ad83819f8761e6b25ce42e8a7a010d8f/tumblr_prq6rtFV3z1xvzz51o4_400.gifv https://66.media.tumblr.com/8ec19c18635b9240634e57a1eab15c08/tumblr_prq6rtFV3z1xvzz51o3_400.gifv

...

Ostatnio zmieniony przez Neyu (03-12-2019 o 23h54)


WE'RE LIGHTWOODS - WE BREAK   N O S E S   AND ACCEPT THE   C O N S E Q U E N C E S .
https://66.media.tumblr.com/4aab0b7407ba3e866184acec7a63555a/tumblr_okkjuz08761rpz02to8_250.gifv https://66.media.tumblr.com/473531394ea08c7a1e1d6b9a45a3c8fe/tumblr_okkjuz08761rpz02to4_250.gifv https://66.media.tumblr.com/bc4bece13a3506c56864b6739f6de4ad/tumblr_okkjuz08761rpz02to3_250.gifv https://66.media.tumblr.com/82a7e245047147bc6524eb94d4904d6a/tumblr_okkjuz08761rpz02to10_250.gifv

Offline

#9 11-11-2019 o 12h08

Straż Cienia
Sarahna
Oficer Straży
Sarahna
...
Wiadomości: 1 688

@Mistrz Gry
Witajcie. Wasze dotychczasowe życie, to tylko wspomnienie, tak odległe, jak pierwsze wypowiedziane przez was słowo.
Budzicie się na plaży, czujecie ból, ale nie posiadacie żadnych ran. W głowach panuje pustka, nie wiecie, kim jesteście. Nie znacie samych siebie. Pamiętacie wszystko, jak się mówi, jak się pisze. Wiecie, że statki pływają po morzu, a samoloty latają po niebie. Nie pamiętacie tylko nic, co dotyczy was samych.
Na lewym nadgarstku dostrzegacie opaskę z imieniem, bierzecie je za własne. Kobiety są ubrane w czarne szorty i białe bokserki oraz wysokie buty, mężczyźni w czarne rybaczki i białe żonobijki (musiałam xD) i również w wysokie buty, które ułatwią im przedzieranie się przez nieznane krzaki.
Obok was leżą przedmioty, bardziej lub mniej przydatne — może uda wam się je jakoś wykorzystać, spróbujcie.
Olivia - jeden krzemień — w zasadzie bezużyteczny, chyba że znajdziesz drugi.
Mara - kawałek parcianego sznurka o długości 1,5m.
Raphael - gumowy młotek — mam nadzieję, że wykorzystasz go mądrze.
Raven - mokre pudełko zapałek — może kiedyś wyschną.
Felix - skrzyneczka, której zawartości nie poznasz w najbliższym czasie. Choćbyś walił w to kamieniami albo zrzucał z wysokości, nie otworzysz tego — taka jest moja wola. Zostawisz czy zachowasz, wybór należy do Ciebie.
Lucas - tępy scyzoryk — może uda Ci się nim wystrugać coś lepszego?
Astaroth - materiał o wymiarach 2m x 2m, może pobawisz się w krawcową?

Życzę Państwu Udanego Pobytu w Naszej Symulacji — tutaj wszystko może się zdarzyć!


...................................................................................................https://i.imgur.com/4W39ArI.png

    Potworny ból w płucach zmusił ją, by otworzyła oczy, odruchowo złapała się za klatkę piersiową, jakby chciała ucisnąć nieistniejąca ranę po postrzale. Chciała nabrać powietrza, jednak zamiast tego, nabrała w usta drobne ziarenka mokrego pisaku. Dusząc się, dźwignęła się na łokciach i podniosła, nie do końca wiedząc, co się dzieje. Wypluła zawartość ust i zmusiła się do otwarcia oczu. Chwilę minęło, zanim przyzwyczaiła się do rażącego światła słonecznego. Pomału wstała, rozejrzała się po okolicy i spojrzała po sobie. Dostrzegła na swoim nadgarstku opaskę, na której było napisane tylko: „Raven”
    — Gdzie... — wydusiła z ledwością.
    Czuła się zdezorientowana, nie pamiętała nic, co dotyczyłoby jej życia. Wiedziała, że niby powinna mieć jakieś wspomnienia, ale w głowie panowała totalna pustka, jakby ktoś wziął całkiem niezłą gumkę i wymazał to, co zostało zapisane ołówkiem — nic nie miało znaczenia. Jeszcze ta opaska, zupełnie jakby była w jakimś szpitalu, ale oprócz imienia nie było napisane na niej nic.
    Rozejrzała się dookoła siebie. Po jej lewej i prawej stronie rozciągała się piaszczysta plaża, można by uznać, że była to plaża idealna. Za nią, aż po horyzont było krystalicznie czyste morze, była przekonana, że gdyby dostała się do najgłębszego miejsca, byłaby w stanie dostrzec dno. Tylko jedna rzecz jej nie pasowała — nie było widać żadnego statku — jednak nie miała głowy, by się nad tym rozwodzić. Odwróciła się plecami do morza. Dzicz — to była pierwsza myśl, która przyszła jej do głowy, a razem z nią, dziewczynę ogarnął lęk. Najbardziej bała się nieznanego, a to, co w tej chwili ją otaczało, włącznie z nią samą, było bardzo nieznane.
    Objęła się za ramiona i zrobiła krok w przód, omal nie rozdeptując czegoś, co leżało w piasku. Kucnęła i wygrzebała przemoczone pudełko zapałek. Prychnęła pod nosem.
    — Ciekawe czym jeszcze mnie uraczy to miejsce — mruknęła pod nosem i zacisnęła pudełeczko w pięści. Przez ułamek sekundy zastanowiła się, czy jest tu sama. Próbowała krzyknąć, ale gardło miała tak zaschnięte, że prędzej zrobiłaby sobie krzywdę. Nabrała w dłonie słonej morskiej wody i przepłukała nią usta, krzywiąc się i plując jak wariatka dookoła siebie, omal nie puszczając przy tym pawia.
    — Hop... — spróbowała najpierw po cichu, stopniowo zwiększając siłę głosu, aż w końcu z jej płuc wydarło się głośne: — Jest tu kto?! Po czym ruszyła prawo.

Ostatnio zmieniony przez Sarahna (11-11-2019 o 14h26)



https://i.imgur.com/ZJl4Eos.png

Offline

#10 11-11-2019 o 20h11

Straż Obsydianu
AikoHayashi
Młody rekrut
AikoHayashi
...
Wiadomości: 25

https://fontmeme.com/temporary/dbe4dc8559e69cee9159dab89970720e.png

Jest ciepło. Wyjątkowo ciepło. Chłopak uśmiechnął się przez sen, modląc się w duchu o kilka dodatkowych minut snu. Resztkami świadomości przewrócił się na bok, szukając ręką koca. Jednak przy następnym oddechu...
Zerwał się, dusząc się dziwnymi drobinkami, które dostały się do jego dróg oddechowych. Nie było ich wiele, jednak na pewno zepsuły mu ten cudny poranek. Czuł na sobie ciepło słońca, przez zmrużone oczy dostrzegł błękit nieba...
Zaraz, zaraz...
Zamarł. Uspokoiwszy kaszel rozejrzał się dookoła. Niebo, piasek, morze, piasek...
O k***a...
Podniósł się, zwalczając dziwne uczucie otumanienia, zaćmiewające jego umysł. Próbując złapać równowagę dostrzegł coś leżącego w piasku. Przykucnął i wyciągnął rękę, aby złapać przedmiot, ale w tym momencie jego uwagę zwróciła opaska oplatająca jego ramię. Zwykła, biała, szpitalna opaska z imieniem. Widział już takie kilkakrotnie... chyba?
Na kawałku obklejonego plastikiem papieru widniało imię "Lucas".
Lucas... To ja? To chyba ja.
Niewiele myśląc, wzruszył ramionami ponownie sięgając po dziwny przedmiot. Po chwili przewracał w rekach niewielki scyzoryk, dość zużyty, ale wyglądający na taki, który może spełniać swoją rolę.
Cudownie. Ciekawe, czy są tu...
Rozejrzał się dookoła, a jego wzrok padł na wielkiej puszczy rozciągającej się za nim. Aż cofnął się pod wrażeniem ogromu lasu, po czym zaśmiał się sam do siebie.
- Wooooow!
Ile roślin! Będzie się czym bawić pomyślał, zacierając ręce. Zaczął iść w kierunku roślinności, wypatrując zarówno znanych sobie okazów, jak i czegoś, co mogłoby mu się przydać. Na przykład do zakrycia głowy. Słońce grzało niemiłosiernie i nic nie zapowiadało, żeby w najbliższym czasie miało przestać.
Po chwili poszukiwań na skraju lasu usłyszał zbliżający się w jego kierunku głos. Na początku myślał, że ma jakieś omamy słuchowe, ale po chwili dźwięk stał się zbyt wyraźny. Rozejrzał się dookoła, po czy dostrzegł zbliżającą się w jego kierunku sylwetkę. Po chwili wahania zaczął machać do nieznajomej, po czym zaczął powoli iść w jej stronę, wciąż trzymając się cienia rzucanego przez drzewa.
- Hej, tutaj!


https://i.imgur.com/yRYBqGI.gif

Offline

#11 11-11-2019 o 20h30

Straż Cienia
Ghoul
Oficer Straży
Ghoul
...
Wiadomości: 1 716

R A F A E L


   Pierwszy był słuch. Monotonny szum na granicy świadomości sprawił, iż przeklął się w duchu za to, że znów zasnął przed telewizorem. Sekundę później pojawił się również węch, charakterystyczny słony zapach wypełnił jego nozdrza... i tak, jeszcze zanim zdążył połączyć te dwa punkty, powróciły wszystkie zmysły, jakby ktoś kolejno przełączył rząd wtyczek. Odzyskując czucie, jednocześnie stracił możliwość skupienia się na jakichkolwiek innych bodźcach. Miażdżący ból wyrwał mu oddech z płuc. Nieprzytomnie wyobraził sobie kreskówkę z kojotem Wilusiem, przygniatanym przez fortepian, w pogoni za strusiem. Czy to właśnie oglądał, zanim zmorzył go sen? Otworzył oczy. Żadnego telewizora. Szczęśliwie również żadnego kojota. Tylko bezkresne, lazurowe niebo. Ktoś kiedyś miał oczy tego koloru. Może to był on sam? Dlaczego nie pamiętał, jakiego koloru są jego oczy?
   Leżał na plecach, na wilgotnym piasku, z rękami szeroko rozrzuconymi na boki. Uniósł się delikatnie. Chyże fale nadpływały kolejno, by otrzeć się o jego wysokie buty, niczym spragnione pieszczot koty. Zamrugał kilkakrotnie, unosząc się powoli do pozycji siedzącej. Był gotowy na kolejne porcje dojmującego bólu, ale jego poziom się nie zwiększył. Ostrożnie zbadał swoje ciało na okoliczność obrażeń, ale spotkała go kolejna przyjemna niespodzianka. Nic nie wydawało się złamane, ani naruszone w żaden sposób. Kiedy obmacywał nadgarstek, natrafił na okalającą go opaskę.
   - Rafael – odczytał na głos to pojedyncze słowo. - Czy to moje imię? - zapytał znowu głośno, bo dobrze było usłyszeć coś ludzkiego, wśród napierających zewsząd odgłosów dzikiej przyrody. Nawet jeśli jego głos był suchy i brzmiał obco.
   Przez falę mgły w głowie zaczęły przebijać się słabe instynkty. Przeszukał swoje kieszenie, były puste. Żadnego portfela, dokumentów, nawet głupiego paragonu ze sklepu nocnego. W zasięgu wzroku nie było nic, tylko woda, plaża i dzicz. Przymknął powieki, chroniąc się przed ostrymi promieniami słońca i zaczął drugą turę przeczesywania okolicy. Tym razem, jego uwagę przykuło coś szczególnego.
   Nie dalej niż dwa metry od miejsca, w którym przed chwilą spoczywała jego głowa, z piasku wyłaniał się zarys dużego młotka. Przysunął się do niego zachłannie. Narzędzie. Czy próbował naprawić uszkodzoną łódź, którą się tu dostał?  A może ktoś go nim zaatakował i spowodował utratę pamięci? Zostawił na śmierć, porzucając narzędzie zbrodni...?
   Jego palce zacisnęły się na główce i zapadły się w nią miękko. Mężczyzna oniemiał. Młotek wydał z siebie cichy pisk, a zaraz za nim pojawił się syk towarzyszący powracaniu powietrza. Młotek był gumowy. Gumowy. Raf zaśmiał się pustym śmiechem szaleńca.
   - A jednak chyba jestem Wilusiem, nie Rafaelem... Albo zwariowane są melodie albo ja sam... - poinformował swój nowy gadżet, przykładając dłoń do rozgrzanego czoła. Uświadomił sobie, że powinien zejść ze słońca, jeśli chce ocalić cokolwiek, co pozostało jeszcze w jego, wyraźnie defektywnej już, głowie.
   Musiał znaleźć cokolwiek, co mogłoby być wskazówką, co do jego położenia i, co ważniejsze, tożsamości. Pierwszą rzeczą, jaką dowiedział się sam o sobie było to, że nie znosił poczucia zagubienia. Wstał, zabrał ze sobą młotek, używając go jeszcze przez chwilę do rozgarniania piasku, nie znalazł jednak nic interesującego. Ruszył po skosie, próbując dotrzeć do cienia zapewnianego przez zarośla, kiedy nagle, w oddali dostrzegł zarys sylwetki. Ulga i nadzieja ścisnęły jego żołądek, kiedy przyspieszył kroku, wymachując rękami nad głową.
   - Hej! Heeej! - krzyknął do odległej osoby, rozbitka czy tubylca? Kimkolwiek był, oby potrafił mu pomóc.

***

A kto jest tą sylwetką, to już sobie wybierzcie, zapraszam x)

Ostatnio zmieniony przez Ghoul (26-11-2019 o 22h45)


TECHNIK HODOWLI POSTÓW
https://i1.wp.com/www.heymunky.co.uk/wp-content/uploads/2016/06/quicksilver.gif?resize=480%2C198

Offline

#12 11-11-2019 o 22h37

Straż Cienia
Raika
Straż na szkoleniu
Raika
...
Wiadomości: 151

______________________________https://txt-dynamic.static.1001fonts.net/txt/b3RmLjYwLjAwMDAwMC5UeUJzSUdrZ2RpQnBJR0UsLjA,/kirani-a-handwritten-font.regular.png

      Obudziła się cała obolała, jęcząc pod nosem przy gwałtowniejszym ruchu. Piasek wpadł jej do oczu, ust i włosów, z czego wcale nie była zadowolona. Zapewne znalazł się też tam, gdzie nie powinien i na samą myśl poczuła nieprzyjemne dreszcze. Słońce prażyło ją po skórze, jakby chciało wypalić jakieś znamię. Lubiła się opalać, ale to już stanowczo była dla niej przesada.
      By uniknąć kolejnej niewygody i dlatego, że usłyszała jakieś wrzaski, w końcu się podniosła, tworząc z dłoni daszek przed intensywnymi promieniami. Usiadła, przyglądając się oceanowi przed nią. Miał swój urok, na którym się przez chwilę skupiła, wędrując dłonią bliżej siebie, aby wygodniej się oprzeć. Wpatrywałaby się przed siebie jeszcze dłużej, gdyby nie dotknęła czegoś ostrego i szorstkiego. Zaintrygowana zerknęła w bok, zauważając krzemień. Wzięła go i unosząc brew ku górze zaczęła się zastanawiać, na co on jej miał się przydać. Dopiero wtedy dostrzegła też bransoletkę, którą miała na nadgarstku.
      - Olivia? – przeczytała napis, dziwiąc się że umiała. Spróbowała sobie przypomnieć skąd, ale nie potrafiła. Tak samo jak czegokolwiek ze swojego życia. Nie pamiętała swojej rodziny, ani czy jakąś miała. Nie pamiętała gdzie mieszkała, co robiła… I co ją bardziej zaniepokoiło, wcale nie czuła się związana z imieniem Olivia. A przecież tak się nazywała, skoro miała to na biżuterii? Co się tak właściwie wydarzyło?
      Rozejrzała się raz jeszcze, choć tym razem bardziej skupiała się na tym, gdzie była. Widziała plażę ocean, a kiedy się odwróciła zobaczyła również… dżunglę?! O Panie drogi, tam będą robale, węże, pająki… Na samą myśl się wzdrygnęła i cofnęła, wpadając na kogoś, kto pewnie wcześniej krzyczał. Wyraźnie zmierzał w jej kierunku.
      - Przepraszam, zamyśliłam się – odwróciła się w stronę młodzieńca, zauważając że również miał bransoletkę. Na jego z kolei było napisane Rafael. Jak anioł? Pomyślałaby tak, ale jego imię było zapisane w zupełnie inny sposób. Tylko skąd ona to wiedziała? – Wiesz może co się dzieje? Czemu jesteśmy tutaj, ubrani tak… zwyczajnie? – odnosiła wrażenie, że to kompletnie nie był jej styl ubioru. – Albo w ogóle gdzie jesteśmy? Możesz mi pomóc?

Ostatnio zmieniony przez Raika (11-11-2019 o 22h37)

Offline

#13 12-11-2019 o 12h25

Straż Obsydianu
Morenn
Akolita Jednorożców
Morenn
...
Wiadomości: 388

_____________________Felix


          Przebudzenie było gwałtowne. Wciągnął w płuca powietrze łapczywym haustem, a że leżał twarzą w piasku - razem z nim do jego układu oddechowego dostały się kłujące drobinki. Kaszel wstrząsnął gwałtownie jego ciałem, gdy uniósł się na rękach i kolanach, starając się zapanować nad odruchem wymiotnym. Wreszcie otarł spękane usta, przełknął ślinę i uniósł wzrok. Przed nim rozpościerała się dżungla. Zamrugał, starając się uzmysłowić sobie, co go tutaj przywiodło, jednak odkrył pytanie, które dużo bardziej go nurtowało: kim jest?
Ukląkł na łydkach. Trochę kręciło mu się w głowie, był oszołomiony, ale cały i zdrowy. Amnezja dysocjacyjna, podpowiedziało mu coś w jego umyśle. Cóż, nie do końca o to mu chodziło, ale chyba musiało na razie wystarczyć. Najważniejsze to zorientować się w sytuacji. Rozglądając się odkrył, że nic więcej nie przychodzi mu do głowy. Miejsce było wręcz nienaturalne, zupełnie nieznajome, a jeśli z czymś mu się kojarzyło, to z przejaskrawionymi tapetami na pulpit. Słońce prażyło jego odsłonięte ramiona, a kiedy uniósł do niego twarz, przysłaniając oczy dłonią, odkrył że na niebie nie ma żadnej chmury. Pomyślał, że dżungla to lepsze miejsce niż odsłonięta plaża, gdzie nie czeka go nic poza udarem słonecznym i wstał, by skierować się w tamtą stronę, kiedy o coś się potknął i prawie wywrócił jak długi. Schylił się po przedmiot, do połowy zagrzebany w piasku, o który zahaczył stopą i podniósł na wysokość oczu. Pudełko, niezbyt ciężkie, które nic mu jednak nie mówiło. Potrząsnął, przykładając do niego ucho, jednak nic w środku, cokolwiek tam było, nie wydało żadnego dźwięku. Zamknięte na amen. Przez chwilę mu się przyglądał i już miał je wyrzucić, kiedy o coś zahaczyło. O plastikową opaskę na jego nadgarstku. Odczytał litery, składające się na imię, które również - niespodzianka - nic mu nie mówiło.
- Felix. - spróbował na głos, jednak w jego umyśle nadal nic nie chciało zaskoczyć - Fe-lix. - jego jedyny punkt zaczepienia stanowiła ta dziwna bransoletka z imieniem. Niczego innego przy sobie nie miał... oprócz pudełka. Przed chwilą chciał się do pozbyć, ale teraz chwycił je pod pachę. Doszedł do wniosku, że pierwsze, co powinien zrobić w takiej sytuacji to znaleźć sobie schronienie - nie wiedział co się stanie po zmroku, może w nocy coś na niego wyskoczy albo temperatura spadnie nagle do minus dwudziestu stopni? - prawdę mówiąc, nie wiedział nic, co w tej chwili mogłoby mu się do czegoś przydać. W poszukiwaniu własnej tożsamości znalazł wzór na deltę i teraz powtarzał go sobie dla dodania otuchy. Z jakiegoś powodu działało.
Ruszył w stronę dżungli, kiedy coś usłyszał. W pierwszej kolejności pomyślał że to wiatr, ale potem zdało mu się, że słyszy jakieś ludzkie głosy. Zamiast pójść w ich stronę, aż się najeżył. A co, jeśli się na niego rzucą? Przypomniała mu się coś, jakaś historia o grupie ludzi wrzuconych na planszę, zmuszanych przez sadystyczny rząd do walki na śmierć i życie. Właściwie... Może to była historia ze świata, z którego podchodził? Z jego życia? Nie mógł ryzykować. Im dłużej o tym myślał, tym bardziej prawdopodobne mu się to wydawało.
Tak szybko, jak mógł, schował się w gąszczu i czekał czy ktoś się pokaże.

Ostatnio zmieniony przez Morenn (12-11-2019 o 13h31)


https://cdn.discordapp.com/attachments/541567871948423171/608746762542252083/morenn1.gif https://cdn.discordapp.com/attachments/541567871948423171/608746780116647990/morenn2.gif https://cdn.discordapp.com/attachments/541567871948423171/608746808084135965/morenn3.gif https://cdn.discordapp.com/attachments/541567871948423171/608746830158888980/morenn4.gif

Offline

#14 15-11-2019 o 02h41

Straż Absyntu
Dracarys
Straż na szkoleniu
Dracarys
...
Wiadomości: 213

MARA

   Mała dziewczynka siedziała pod jadalnianym stołem. Rękami ciasno oplatała swoje krótkie, chude nóżki, brała płytkie oddechy i nasłuchiwała uważnie, starając się nie wydać z siebie żadnego dźwięku. W pomieszczeniu panowała cisza, jednak nie ta z tych kojących, w których chce się usnąć po ciężkim dniu, otulony kocem. Cisza grobowa, taka, w której nawet zegar, który zawsze irytująco tykał i nadawał stały rytm każdej myśli, milczał, dając przestrzeń innemu, bardziej niepokojącemu odgłosowi. Gdzieś z oddali słychać kroki jakby zza odległej o mile ściany. Następnie ciche skrzypnięcie drzwi, które i tak zaraz ginie w odbijających się echem stuknięciach butów. Dziewczyna dostrzega nogi, mniej więcej od kolana w dół - męskie, odziane w spodnie od garnituru - oraz świeżo wypastowane, skórzane, eleganckie buty. Postać zatrzymuje się na wprost, stoi chwilę w kompletnej ciszy, a ciało dziecka zaczyna ogarniać nieprzyjemne ciepło. Z początku delikatne pieczenie gdzieś wewnątrz, które stopniowo nabiera na sile.

   Mężczyzna w eleganckim stroju zaczyna krążyć, bardzo powoli, krok za krokiem wokół stołu, a odgłos zetknięcia się podeszwy z ciemnymi panelami zdaje się ogłuszający. Nie wykonuje żadnych gwałtownych ruchów, a mimo to w ciele dziewczynki niemal się gotuje. Gorąc ogarnął już całe ciało, poczynając od okrągłych palców u stóp, po policzki, które parzyły, jakby właśnie przyłożyła je do rozgrzanego piekarnika. Przy kolejnym okrążeniu ciepło zamienia się w paraliżujący ziąb, a z gardła dziewczynki próbuje wydobyć się głośny krzyk, jednak grzęźnie gdzieś w gardle.

   Blondynka ze stłumionym krzykiem zerwała się ze snu, a bardziej dziwnego koszmaru, który wydawał się trwać wieki. Jednak tak szybko, jak zdołała otworzyć zmęczone oczy, tak szybko je zamknęła, będąc bombardowana jaskrawym światłem słonecznym. Odgłosy kroków zastąpił kojący szum fal, a chwilę później delikatna morska bryza, ukoiła chłodem jej spieczone od słońca policzki i wysuszone, popękane wargi. Następnie przyszedł też ból - głownie głowy, który mógł wskazywać na to, że dziewczyna porządnie czymś oberwała. Instynktownie potarła głowę dłonią, chcąc "rozmasować" guza, jednak w miejscu, z którego według niej powinien wywodzić się ból, nie było żadnej rany, czy nienaturalnego wybrzuszenia. Westchnęła ciężko i podjęła ponowną próbę uchylenia powiek. Słońce nie dawało za wygraną, a oczy za nic w świecie nie chciały przyzwyczaić się do jasności, w której obecnie się znajdowały tak, jakby nigdy za bardzo nie lubiły się ze światłem. Kiedy w końcu obydwie strony konfliktu znalazły jakiś kompromis, blondynka ujrzała morze, którego poniekąd się spodziewała, biorąc pod uwagę bryzę, szum i takie tam. Zaskoczyła ją jednak krystaliczność wody, w końcu siedziała właśnie na piaszczystej plaży, non stop podmywanej przez fale - ta woda powinna przypominać bajoro, a nie anielską łaźnię.

   Najgorsze w tym wszystkim było jednak to, że gdzieś tam między rozmyślaniem o tym, jak jest jej cholernie gorąco, a tym, że woda jest zadziwiająco czysta i piękna, pojawiło się jedno konkretne pytanie - dlaczego właściwie siedzi na j****** plaży? Głowa świeciła pustkami, tak ogromnymi, że nie potrafiła sobie przypomnieć nawet jak się nazywa, czy ile ma lat. Znała za to doskonale wzór na deltę i wiedziała na czym polega fotosynteza. "Cześć, wiedziałeś może, że dziobak to żywa skamielina? Bo ja nie wiem nawet, czy bardziej wolę kolor fioletowy, czy niebieski". Zaśmiała się w duchu tak, jak gdyby ta amnezja była jakimś żartem, a nie poważnym problemem.

   Jedynym pomysłem na jaki wpadła, były dokładne oględziny swojego ciała, a w kolejnym, bardziej zaawansowanym etapie - otoczenia. Zerknęła więc to na swoje lekko sztywne, wysokie buty, to na oblepione od piasku, czarne szorty, a skończyła na najzwyklejszej białej bokserce i wywnioskowała, że totalnie nic jej to odkrywczego nie mówi. Bo co? Nie ma gustu, czy może jest harcerką w trakcie jakiegoś surwiwalu? Raczej nie, nawet nie za bardzo wiedziała co na swojej "służbie" robią harcerze, to nie mogło być to.

   Podniosła się z ziemi i próbując strzepać ze swoich spodenek brud, zauważyła na nadgarstku coś jeszcze. Niestety wbrew swoim oczekiwaniom, nie była to delikatna, srebrna bransoletka z grawerem imienia i jakąś ważną dla niej datą, którą mogłaby dostać od ukochanego. Była to brzydka, szpitalna opaska po przejściach. Widniał na niej napis "Mara".
- Mara? - wyjąkała i wzdrygnęła się lekko na dźwięk swojego głosu, czując, jakby to było pierwsze słowo, które kiedykolwiek zdarzyło jej się wypowiedzieć. Dokładnie tak jakby dopiero teraz nauczyła się mówić. - Mara brzmi jeszcze mniej znajomo niż jakiekolwiek inne słowo, na przykład clonozepam. - skwitowała, nie dowierzając, że to faktycznie mogłoby być jej imię. Powtarzała je w myślach milion razy, nie czując zupełnie nic. Przeszła jej za to przez głowę myśl, że przecież nie bez powodu nosi takie szpitalne bezguście. Musiała być chora i to właśnie dlatego nic nie pamiętała, a ta bransoletka miała pomóc właśnie w takich momentach jak ten teraz. Co prawda wielka szkoda, że nie było na niej jakiejś informacji typu "jesteś chora, powinnaś wiedzieć to i to", numeru telefonu do lekarza, czy czegokolwiek co mogłoby pomóc tak zagubionej osobie. Mimo wszystko zagościł w niej jakiś zalążek nadziei, że za chwilę sobie przypomni coś więcej i będzie żyła długo i szczęśliwie amen.
- Zatem Mara, miej nadzieję dziewczyno, że właśnie ktoś tobie bliski cię szuka i nam pomoże... - powiedziała do siebie dokładnie to, na to liczyła. Każdy ma przecież jakichś bliskich - rodzinę, znajomych, kota - ktoś musi szukać osoby z taką przypadłością, nawet jeśli ta osoba mieszka w jakiejś cholernej dziczy.

   Blondynka obejrzała się wokół siebie, szukając jakichkolwiek śladów życia, czy znaków wyrysowanych na piasku. I tak jak się spodziewała - kompletnie nic, zero, no może poza jednym, odznaczającym się na złotawym tle, elementem. Dziewczyna schyliła się niezgrabnie i podniosła z ziemi kawałek parcianego sznurka - idealnego aby coś z czymś połączyć, na przykład szyję z pierwszą lepszą gałęzią. Blondynka schowała znajdę do kieszeni i ruszyła przed siebie plażą, licząc, że za drugą od lewej wydmą, znajdzie jakąś cywilizację. Kiedy jednak minęła już którąś z kolei, a ludzi jak nie było, tak dalej nie ma, chcąc uniknąć udaru, pewnie wkroczyła w gąszcz. Możliwe nawet, że to właśnie tam, gdzieś w cieniu drzew, stoi jej piękna chatka z bambusa i odpowiedzi na jej pytania. Nim jednak zdążyła je poznać, wpadła twarzą prosto w pajęczynę. Zachwiała się i wymachując rękami w każdą stronę świata, sklinała soczyście pod nosem.
- No jasny ch** co za ohydztwo, będę rzygać dobry jezu, naprawdę będę... - jej pełne obrzydzenia okrzyki spokojnie dałyby radę spłoszyć każdą żywą duszę w obrębie paru kilometrów lub co gorsza... sprowadzić na nią kłopoty.

oh kupa, tutaj my idziemy znowu...

Ostatnio zmieniony przez Dracarys (15-11-2019 o 02h42)

Offline

#15 26-11-2019 o 08h59

Straż Cienia
Sarahna
Oficer Straży
Sarahna
...
Wiadomości: 1 688

CZEKAŁAM, CZEKAŁAM, ALE SIĘ NIE DOCZEKAŁAM, TAKŻE MOI MILI, LECIMY Z TEMATEM I NIECH JUŻ NAS NIC NIE ZATRZYMUJE ;3

...................................................................................................https://i.imgur.com/4W39ArI.png

    Krople ciepłej wody obijały się od jej butów i łaskotały po łydkach. Przez prażące słońce czuła ból głowy, ale nie chciała z niego schodzić, miała wrażenie, jakby pierwszy raz w życiu czuła promienie słoneczne na swojej skórze, chciała się nimi nasycić, nie zważając na konsekwencje.
    Głos słabł jej coraz bardziej, przez co traciła wszelką nadzieję na to, że uda się jej kogoś spotkać, i gdy już miała godzić się z faktem, że jest tu sama, usłyszała spod dżungli głos. Przysłoniła oczy dłonią i wytężyła wzrok, dostrzegając jakiegoś człowieka, wymachującego do niej. Odruchowo odwzajemniła gest i ruszyła w stronę nieznajomego, trzymającego się zacienionego przez drzewa miejsca.
    —Cześć — powiedziała niepewnie, gdy znalazła się na tyle blisko, by nie musieć nadwyrężać ponownie gardła. — Jesteś stąd? — zapytała, świdrując wzrokiem po sylwetce chłopaka. Dostrzegła opaskę na jego dłoni i to, że jest ubrany bardzo podobnie. Westchnęła cicho, unosząc lewą dłoń do góry. — Jeśli wierzyć temu, nazywam się Raven, a ty? Wiesz w ogóle, co tu się stało? Skąd się tu wzięliśmy? — była świadoma, że zasypywanie chłopaka salwą pytań, nie było najlepszym rozwiązaniem, ale wciąż miała nadzieję, że będzie wiedział więcej od niej, bo ilekroć Raven próbowała cofnąć się wspomnieniami wstecz, zatrzymywała się dosłownie parę chwil temu, gdy gryzła niesmaczny piasek.
    — Śmiesznie tak, dwoje nieznajomych spotyka się na totalnym, malowniczym zadupiu. Widziałeś kogoś jeszcze? Ja przez całą drogę, jak szłam, spotkałam tylko ciebie. Obudziłam się o tam — gestem ręki wskazała kierunek, z którego przyszła — I tak sobie idę, z nadzieją, że czegoś się dowiem, albo się obudzę. — uśmiechnęła się krzywo i podrapała po czubku nosa.
    Nawet jeśli to sen, żart, czy jakiś reality show. Bez znaczenia czy są tu tylko we dwoje, czy w pięćdziesięciu, powinni znaleźć jakieś miejsce, niezbyt głęboko w dżungli — ta, przyprawiała Raven o przed zawał, gdy tylko na nią spojrzała — ale również nie na pełnym słońcu, jakieś miejsce, gdzie będzie można rozpalić ognisko, nie wiadomo jak z temperaturą — podobno istnieją takie planety, na których za dnia jest upalnie, a w nocy można zamarznąć. Czy są na innej planecie?     Ta amnezja była frustrująca dla Raven na tyle, że dziewczyna kopnęła z całej siły w piasek, rozsypując go dookoła.
    — Przepraszam, po prostu... jestem przerażona — uniosła kąciki ust do góry, siląc się na wymuszony uśmiech. Wyciągnęła rękę do chłopaka. — Razem mamy większe szanse na przetrwanie.
    To była propozycja sojuszu, w rzeczy samej, razem będzie łatwiej, tylko czy z czasem nie stanie się to uciążliwe? Niemniej, póki totalnie nic nie wiedzieli, najlepiej byłoby dla nich współpracować.
    — Poszukajmy jakiegoś miejsca, czegoś, gdzie będziemy mogli przenocować — zaproponowała i idąc wzdłuż brzegu dżungli, ruszyła w kierunku, z którego przyszła, z nadzieją, że dalej na coś się napatoczą.



https://i.imgur.com/ZJl4Eos.png

Offline

#16 26-11-2019 o 13h59

Straż Obsydianu
Morenn
Akolita Jednorożców
Morenn
...
Wiadomości: 388

_____________________Felix


          Wygłodniali tubylcy - ludożercy? Współzawodnicy, pragnący go wyeliminować? Czy równie zagubieni towarzysze niedoli? Każda z opcji wydała mu się w tamtej chwili jednakowo prawdopodobna.
Echo głosów zaczęło się stopniowo oddalać, co sprawiło, że wypuścił z płuc nieświadomie wstrzymywane z napięcia powietrze. Przez jakiś czas powinien dać sobie radę w pojedynkę. Tamtych można zawsze poobserwować jakiś czas i rozważyć czy są niebezpieczni.
Już zbierał się do opuszczenia kryjówki i do dalszej wędrówki, gdy ponownie zamarł. W jego stronę wyraźnie coś się zbliżało, ktoś - lub coś! - szło dżunglą prosto na niego. Skulił się bardziej, mając nadzieję że splątane gałęzie które wybrał sobie na kryjówkę w całości go zasłaniają. Niedługo potem w polu jego widzenia pojawiła się ludzka sylwetka, składająca się na wizerunek niezbyt wysokiej, szczupłej blondynki. Pierwsze na co zwrócił uwagę, to ubranie - było podobne do jego, co sprawiło, że skłonił się jeszcze bardziej w kierunku myślenia o śmiercionośnej arenie. W każdym razie to coś, cokolwiek ich tutaj przywiodło, było odpowiedzialne w jakiś sposób za los ich obojga, przynajmniej tak to sobie tłumaczył. Druga rzecz - nie była uzbrojona, przynajmniej nie w widoczny sposób. A gdyby się okazało, że ma złe zamiary? Zawsze może ją walnąć skrzynką.
Kobieta oddała się, a on rozpaczliwie rozważał za i przeciw. We dwoje zawsze byłoby łatwiej - można zmieniać się na patrolach w nocy, współpracować dla znalezienia schronienia, a potem wody i jedzenia, które w końcu też miały się przydać; a także w razie napotkania jakiegoś zagrożenia. Poza tym, mając towarzystwo łatwiej nie zwariować. Nasłuchiwał, ale wyglądało na to, że nikogo z nią nie ma. Co robić, co robić?
Nagle kobieta krzyknęła i zaczęła się szamotać, a Felix ponownie się skulił. Czyżby wpadła w jakąś zasadzkę? Morderczą pułapkę?! Po chwili jednak zauważył, że nie - po prostu wlazła w pajęczynę. Kląc, usiłowała zerwać nitki, które oblepiły jej twarz. W tym momencie mężczyzna podjął decyzję, że na agresora to ona nie wygląda, a bardziej na równie zagubioną istotę. A w razie gdyby się pomylił? Była szansa, że sobie z nią poradzi. Warto było zaryzykować. Opuścił schronienie i zbliżył się do niej - powoli, jak do dzikiego zwierzęcia - unosząc dłonie na wysokość twarzy w pokojowym geście.
- Jak przestaniesz się rzucać, to ci pomogę. Jestem... Felix. Chyba. Tak mówi opaska, bo niczego nie pamiętam. - znacząco wskazał bransoletkę na nadgarstku - Nie mam złych zamiarów.
Po czym zamarł, czekając na jakąś reakcję kobiety, zmieszany własną próbą nawiązania pierwszego sojuszu, czujny w razie gdyby jednak postanowiła go zaatakować.

Ostatnio zmieniony przez Morenn (26-11-2019 o 23h07)


https://cdn.discordapp.com/attachments/541567871948423171/608746762542252083/morenn1.gif https://cdn.discordapp.com/attachments/541567871948423171/608746780116647990/morenn2.gif https://cdn.discordapp.com/attachments/541567871948423171/608746808084135965/morenn3.gif https://cdn.discordapp.com/attachments/541567871948423171/608746830158888980/morenn4.gif

Offline

#17 26-11-2019 o 22h49

Straż Cienia
Ghoul
Oficer Straży
Ghoul
...
Wiadomości: 1 716

R A F A E L


   Kiedy podbiegł znów do brzegu, by skonfrontować się z tajemniczą postacią, ta omal na niego nie wpadła. Sam nie dopilnował odpowiednio zasad bezpieczeństwa, zbyt uradowany widokiem innej ludzkiej istoty oraz tym, że uda mu się zrobić postępy w dręczącej go „sprawie”. Teraz asekuracyjnie wyciągając dłonie przed siebie, przyjrzał się z bliska osobie, którą napotkał.
   Młoda kobieta, atrakcyjna, nie stanowiąca raczej dla niego większego zagrożenia. Nie miała przy sobie żadnej widocznej broni. Ubrana była podobnie do niego, nosiła również identyczną bransoletkę. Nie wyglądała tak, jak wyobrażałby sobie tubylca egzotycznej wyspy, choćby przez bladą karnację. Jej stan wskazywał raczej na to, że najprawdopodobniej ocknęła się na tej plaży, mieli więc wiele wspólnego. Zauważył, że jej wzrok zatrzymuje się na jego nadgarstku i wyprostował przedramię, by ułatwić jej odczytanie zapisanego tam słowa. Zrobił to samo z jej bransoletą.
   - Olivia... to twoje imię?
   Zdławił gorzkie uczucie zawodu, pojmując, że dziewczyna zdaje się nie wiedzieć o ich sytuacji wiele więcej od niego. Miał nadzieję na coś innego, zdawało się, że ta znajomość na niewiele mu się przyda. Ale czy na pewno? Ukrył swoje rozczarowanie za uprzejmym, a także, jak miał nadzieję krzepiącym, uśmiechem.
   - Spokojnie. Też jestem nieco zagubiony w tej sytuacji... ale dojdziemy do sedna sprawy. Możliwe, że mamy problemy z pamięcią z powodu jakiegoś urazu... jesteś cała?
   Nie zastanawiał się wcześniej nad tym, czy ich ubrania oznaczają coś szczególnego, czy też, jak to określiła kobieta, są „zwyczajne”. Sam opisałby je jako proste, ale praktyczne. Chociaż do przedzierania się przez dżunglę wolałby mieć zapewne coś bardziej zabudowanego... powoli zaczął liczyć się z myślą, że bez skoku w puszczę się nie obejdzie. Wzdłuż brzegu, jak daleko sięgał wzrok, nie było śladu po jakiejkolwiek działalności człowieka.
   Zawahał się na chwilę, zanim odpowiedział na jej ostatnie pytanie. Czy może jej pomóc? To zdanie wywołało osobliwy efekt w jego głowie... jakby gdzieś za ścianą mózgu skrobała nieustępliwa mysz. Wrażenie to zniknęło jednak tak szybko, jak się pojawiło, nieuchwytne. Poczuł się tylko mocniej zdezorientowany. Zerkając jednak po raz kolejny na swoją nową towarzyszkę, po tej krótkiej chwili podjął decyzję.
   - Mogę – odparł zdecydowanie, nie zwlekając dalej i ruszając ponownie w stronę dżungli. - A raczej, mam nadzieję, że możemy pomóc sobie nawzajem – doprecyzował. - Nie powinniśmy odchodzić daleko, w razie gdyby ktoś nas tu szukał... ekipy ratunkowe czy straż przybrzeżna... ale może uda nam się trafić na jakieś ślady innych ludzi. I wodę pitną... to byłoby coś. A póki idziemy... możesz mi opowiedzieć, wszystko co pamiętasz. Najmniejszy szczegół może okazać się istotny.


TECHNIK HODOWLI POSTÓW
https://i1.wp.com/www.heymunky.co.uk/wp-content/uploads/2016/06/quicksilver.gif?resize=480%2C198

Offline

#18 27-11-2019 o 19h21

Straż Absyntu
Neyu
Akolita Jednorożców
Neyu
...
Wiadomości: 370

przepraszam, że tak późno, ale moje ostatnie oraz aktualne dni są bardziej niż zawalone... :")

_____________________________Astaroth
     Pustka. Czarna nicość. Otaczała ją z każdej możliwej strony, gdziekolwiek się odwróciła przed oczyma widziała tą samą czarną dziurę. Oddychała spokojnie, jakby sytuacja pod żadnym pozorem nie była podejrzana. W kościach czuła, że panuje nad wszystkim, że wszystko i nic, jest pod kontrolą. Wyciągnęła ręce przed siebie, jakby chcąc sięgnąć czegoś niewidocznego, czegoś, czego nie potrafiła ujrzeć swoimi własnymi oczami. Zahipnotyzowana zaczęła stawiać kroki, kierując się w nieznane. Miała wrażenie, że po parunastu metrach ujrzała blade światełko w tunelu. Przyśpieszyła kroku, aby jak najszybciej wydostać się z tej czerni. Stopniowo do jej uszu zaczęły docierać jakieś dźwięki, a do jej nozdrzy jakieś zapachy. Powoli odczuwała bodźce będąc w ciągłej nieświadomości. Odległe światełko oślepiało ją swym blaskiem, gdy ta była parę przecznic dalej, lecz ani razu nie zatrzymała się, nawet gdy blask zaczął być coraz bardziej uciążliwy i powodował nieprzyjemne szczypanie w jej ślepiach. Im bliżej była, to tym bardziej zaczęła odczuwać ból. Nie przerażało ją to, że z niewiadomych powodów jej organizm tracił siły, a ciało przeżywało katusze. Stawiała kroki jeszcze szybciej niż wcześniej, będąc pewną, iż te wyjście odpowie na jej wszystkie pytania, których nawet nie posiadała.
     Przekroczywszy jasny i ciepły próg, usłyszała zniekształcony głos za swoimi plecami, który echem obijał się po ścianach przez dobre paręnaście sekund.
     Gdy słońce zachodzi, bestia przychodzi...
     Otworzyła oczy, mając wrażenie, jakby te słowa wypłynęły z jej ust. Zastanawiała się przez chwilę, czy może przez ten cały czas nie miała otwartych oczu i tylko zdawało jej się, że miała przyćmiony obraz. Powiodła wzrokiem po błękitnym niebie bez ani jednej chmurki. Promienie słoneczne raziły ją niemiłosiernie, lecz nie okazywała zamiaru, by w przerażeniu skoczyć na równe nogi, aby rozejrzeć się po nieznanym terenie. Odruchowo wyciągnęła rękę, nawet nie wiedząc w jakim celu. Chyba tylko po to, aby odczuć nagły, przeszywający ból, który przeszedł przez wszystkie jej mięśnie. Skrzywiła się, lecz owy ból nie wywołał w jej organizmie jakichkolwiek gwałtownych odruchów. Opuściła wyciągniętą rękę, która z siłą wbiła się w jakieś drobinki. Sprawiło to, iż postanowiła się w końcu podnieść i dowiedzieć się, gdzie tak beztrosko leżała tyle czasu.
     Dostrzegła gorący piasek, nieskazitelnie lazurowe morze, gęstą dżunglę. Przeczesując wzrokiem okolice, zauważyła, iż kolory miała nienaturalnie wyostrzone i mocne, i co najdziwniejsze - udzielały jej się wszelkie barwy czerwieni. Zaskoczona zamrugała kilkukrotnie oczyma, odzyskując w ten sposób naturalny widok bezludnej plaży. Postanowiła zignorować te zjawisko, będąc przekonaną, iż to jest powód zbyt długiego wylegiwania się w upalny dzień. Nie rozwodziła się nad tym jakim cudem znalazła się w takim miejscu, jakim cudem nic nie wiedziała o sobie, jakim cudem była jedyną żywą duszą w tej okolicy. Uniosła się na kolana i momentalnie spojrzała w dół. Zauważywszy coś, co było przysypane piaskiem, wyciągnęła dłoń w tymże kierunku. Chwyciła przedmiot, lecz jej wzrok zawiesił się na białej, plastikowej opasce, na której widniało słowo Astaroth.
     Uniosła rękę z przepaską na wysokość swych oczu, by lepiej jej się przyjrzeć. Astaroth... miała wrażenie, że już gdzieś miała styczność z tym słowem... bądź imieniem. Przeniosła swój pusty wzrok na rzecz, którą wyłowiła ze złocistego żwiru. Był to zwykły materiał. I na co miał jej się przydać ten materiał? Nie posiadała nawet żadnego ostrza, którym mogłaby cokolwiek wyciąć i stworzyć z tegoż skrawka.
     Pokręciła głową z dezaprobatą, po czym podniosła się i zaczęła iść przed siebie. Im dłużej przebywała na słońcu, to tym bardziej miała ochotę zwymiotować. W tej chwili uświadomiła sobie, że cholernie nie trawi słońca. Uśmiechnęła się pod nosem z wyraźnym przekąsem, kierując się ku dżungli, która możnaby rzec, była jej ostatnią deską ratunku przed tym ohydnym skwarem i brzydko oślepiającej gwiaździe na niebie.
     Znalawszy się w gęstwinie liści i gałęzi, kierowała się swym instynktem, który prowadził ją w niewiadomą stronę. Astaroth, nie wiedziała, gdzie ją własne nogi prowadziły. Nie wiedziała, czego szukała i kogo szukała.
     Wtedy w jej głowie zabrzmiało jedyne zdanie, które poznała nim odzyskała pełną świadomość.
     Gdy słońce zachodzi, bestia przychodzi...
     Czy bestia kierowała się instynktem? Czy bestia nie wiedziała, gdzie się kieruje, czego szuka? Nie wiedziała jaki ma cel?
     Pokręciła głową, jakby chcąc zaprzeczyć swoim własnym myślom, co było prawdą. Niewiadomo skąd, ale dobrze wiedziała i dobrze pamiętała, iż dzikie zwierzęta, wszelkie bestie świata, kierowały się instynktem zwierzęcym, posiadały swoje cele: upolować ofiarę, zdobyć żywność, znaleźć schronienie, stworzyć stado... rodzinę, chronić swoich i swojego terenu - walczyć do upadłego - na śmierć i życie.
     Zabijać. Rozlewać krew na wszystkie strony. Walczyć o przetrwanie.
     Gdy słońce zachodzi, bestia przychodzi...
     Astaroth, nie wiedząc czemu, przyśpieszyła kroku, odgarniając ogromne liście z wyraźnie słyszalnym szelestem. Pędziła przed siebie niczym bestia, która namierzyła swoją ofiarę na dzisiejszą przystawkę. Oczy jej świeciły się tajemniczym, a zarazem niebezpiecznym blaskiem, jakby była w totalnym amoku, jakby nie była sobą, tylko coś zawładnęło jej ciałem i umysłem. Miała wrażenie, że biegnie, lecz w rzeczywistości nie biegła. Nie miała pojęcia co się dzieje, dlaczego tak żywo przeczesywała zarośla, jakby znała je, jak własną kieszeń.
     Nagle do jej uszu dotarły jakieś głosy. Ludzkie głosy, które z pewnością były podobne do jej głosu, chociaż nie wiedziała nawet jak on brzmi. Nie wypróbowała tego wcześniej. Nie miała takiej potrzeby. Zwolniła i dokładniej zaczęła się rozglądać. Na horyzoncie dostrzegła dwie majaczące sylwetki - kobietę i mężczyznę. Kobieta w panice wymachiwała rękoma, głośno kląc, a mężczyzna wyglądał, jakby chciał ją uspokoić. Astaroth przybliżyła się na tyle, by wyraźniej słyszeć słowa wypowiadane przez tę dwójkę.
     A może powinna zdradzić się i poznać się z nimi? Może dowiedziałaby się czegokolwiek o tym miejscu? Chociaż zakładała, iż to nie było możliwe, żeby oni wiedzieli cokolwiek więcej niż ona sama. Zmarszczyła brwi, po czym bez wahania zbliżyła się do owej dwójki, przyglądając im się z dokładną uwagą.
     - Zwykle ludzie boją się zapuszczać w głąb czegoś nieznanego. - stwierdziła beznamiętnie, mając szansę pierwszy raz usłyszeć swój głos. Był trudny do określenia. Astaroth myślała, że był słodki, ale jednocześnie ostry i oschły, jakby z każdym słowem wbijał milion igiełek w skórę słuchaczy. Splotła ręce pod klatką piersiową, nie odrywając swojego wzroku od nieznajomych.
     Gdy słońce zachodzi, bestia przychodzi...
     Przygryzła dolną wargę, nie rozumiejąc, dlaczego te zdanie tak bardzo obijało jej się w głowie, tak bardzo dawało o sobie znać, jakby miało drugie dno, jakieś głębsze znaczenie, którego nie mogła zrozumieć, dostrzec.
     - Nazywam się Astaroth. - przedstawiła się. - Skoro już kogokolwiek odnalazłam, to pozwolę sobie dotrzymać wam towarzystwa, jeśli się nie obrazicie. - oznajmiła z minimalnym uśmieszkiem, który niewiadomo co zdradzał.
     Gdy słońce zachodzi, bestia przychodzi...
     Irytacja zaczęła wrzeć w jej krwi na brzmienie tegoż zdania, które nie miało najmniejszego sensu. Posiadając pustkę w umyśle, nie znała konkretnej odpowiedzi na znaczenie tych tajemniczych słów.
     Nigdzie nie uciekniesz.
     Ponieważ gdy słońce zachodzi, bestia przychodzi...
     Miała wrażenie, że wszystkie jej kończyny nagle znieruchomiały, jakby dopadł ją niewytłumaczalny paraliż. Delikatnie spuściła swój wzrok na własne nogi, po czym szybko wróciła nim na nieznaną jej dwójkę. O co chodziło z tymi zdaniami? Czy to był jakiś przekaz? Jakieś jej motto? Cokolwiek?
     Dlaczego kompletnie nie rozumiała znaczenia tych słów, gdy tak bardzo nawiedzały ją na każdym kroku, w każdej sekundzie?

Ostatnio zmieniony przez Neyu (27-11-2019 o 19h23)


WE'RE LIGHTWOODS - WE BREAK   N O S E S   AND ACCEPT THE   C O N S E Q U E N C E S .
https://66.media.tumblr.com/4aab0b7407ba3e866184acec7a63555a/tumblr_okkjuz08761rpz02to8_250.gifv https://66.media.tumblr.com/473531394ea08c7a1e1d6b9a45a3c8fe/tumblr_okkjuz08761rpz02to4_250.gifv https://66.media.tumblr.com/bc4bece13a3506c56864b6739f6de4ad/tumblr_okkjuz08761rpz02to3_250.gifv https://66.media.tumblr.com/82a7e245047147bc6524eb94d4904d6a/tumblr_okkjuz08761rpz02to10_250.gifv

Offline

#19 01-12-2019 o 16h31

Straż Cienia
Raika
Straż na szkoleniu
Raika
...
Wiadomości: 151

______________________________https://txt-dynamic.static.1001fonts.net/txt/b3RmLjYwLjAwMDAwMC5UeUJzSUdrZ2RpQnBJR0UsLjA,/kirani-a-handwritten-font.regular.png

            Rozmowa z mężczyzną wywoływała w niej mieszane uczucia. Czuła, że nie powinna nikomu ufać, ale jednocześnie nie wiedziała dlaczego miała podobne myśli. Miała też świadomość tego, że nie zdołałaby sama przeżyć w dziczy, w której się znaleźli. Była pewna, że to nie było środowisko, w którym do tej pory żyła. Leżenie na twardej ziemi? Dzikie zwierzęta mogące w każdej chwili zaatakować ze wszystkich stron? Kąpiele w jeziorze? Brak ubrań na zmianę? Przecież to było strasznie niehigieniczne. Miała dreszcze na samą myśl o tych drastycznych warunkach.
      Słysząc pytanie czy była cała, automatycznie sprawdziła się z każdej możliwej strony. Nigdzie nie widziała żadnych ran, żadne krwi, a jej ubranie poza piaskiem w niektórych miejscach, było czyste. Nawet trochę pachniało, jakby dopiero je wyciągnięto z prania. Miała więc wrażenie, że trafili tutaj całkiem niedawno, ale ilekroć sobie próbowała przypomnieć skąd, nie dawała rady. Głowa ją bolała od tych prób, a nic tym nie zyskała.
      - Moglibyśmy zostawić na plaży jakiś sygnał w razie, gdyby pojawiły się statki. Tylko musiałby być widoczny z daleka i szczerze mówiąc nie mam pojęcia, co by było odpowiednie w tej sytuacji – wyjaśniła, podążając za chłopakiem. Zachowywała dystans, mając dziwne uczucie, że w taki sposób zmniejszała ryzyko. Tylko ryzyko czego? Pewne przyzwyczajenia w niej pozostały, ale nie pamiętała dokładnie jakie, ani dlaczego je w sobie wyrobiła i niezmiernie ją to irytowało. – Woda pitna pewnie będzie bardziej w głąb… - zatrzymała się i przygryzła wargę, patrząc w stronę drzew. Nawet nie chciała sobie wyobrażać jakie zwierzęta tam czyhały. - … tej dżungli. Umiesz może sztuki walki? W razie czego? – dopytała niby żartobliwie, ale jednocześnie o wiele lepiej by się poczuła, gdyby się okazało, że on znał. Chociaż miała wrażenie, że i ona posiadała te umiejętności. Jakie życie prowadziła, skoro potrafiła walczyć? A przynajmniej, skoro wydawało jej się, że potrafiła walczyć. Zaniepokojona tym wszystkim coraz bardziej sięgnęła dłonią do paska spodni, jakby czegoś tam szukała i z przerażeniem stwierdziła, że oczekiwała znaleźć tam broń. Dlaczego miała taki odruch? – Nie, kompletnie niczego nie pamiętam… - pokręciła głową, szybko chowając dłonie do kieszeni, żeby nie wzbudzić jego podejrzeń.

Offline

#20 03-12-2019 o 00h58

Straż Absyntu
Dracarys
Straż na szkoleniu
Dracarys
...
Wiadomości: 213

Olewam zaliczenie z emisji głosu dla tego posta, just sayin' bądźcie wyrozumiali jest 1:00 na zegarze. Nie sądziłam, że ktoś tu jeszcze odżyje ;w;

MARA


    Pajęczyna, którą dziewczyna zdążyła zaliczyć, musiała być ogromna, ponieważ czuła ją niemal na każdym, nieosłoniętym żadnym materiałem kawałku ciała. Blondynka nie czuła się najlepiej z faktem, że zniszczyła jakiemuś pająkowatemu stworzeniu dom - owoc żmudnej pracy, niejednokrotnie zapewne krwią i potem splamiony, w którym ów zwierzaczek chciał się najeść much do syta, zestarzeć, a później umrzeć w spokoju i zasilić szeregi małych, pajęczych aniołeczków. Jednak jeszcze bardziej niż jej destrukcyjność i niezdarność, przerażała ją wizja, że razem z lepkimi, ohydnymi nitkami, które były już tylko zgliszczem pajęczej posiadłości, mogła mieć na sobie również ich rozwścieczonego mieszkańca. Ta myśl sprawiła, że Mara zaczęła się szamotać jeszcze bardziej, próbując zedrzeć z siebie wszystko, bez względu na to czy była to pajęczyną, czy ubranie.

   I pewnie jej tani striptiz doszedłby do skutku, gdyby nie jakiś obcy, męski głos, dobiegający ze zbyt bliskiej odległości. Chwilowa ekscytacja zamieniła się w lodowaty strumień niepokoju, który zalał w momencie całe jej ciało.  Oprzytomniała tak, jakby nagle pajęczyna i pająk były tylko wytworem jej bujnej wyobraźni. Spuściła lekko już podwiniętą bluzkę, którą jeszcze chwilę temu gotowa była z siebie zrzucić i bez słowa powiększyła odległość dzielącą ją z nieznajomym mężczyzną. Ten, widząc jej niezbyt optymistyczną reakcję, przedstawił się pośpiesznie wskazując na opaskę, co spowodowało kolejną falę chłodu, przeszywającą dziewczynę na wskroś. Te same opaski, ubrania i ta sama pustka w głowie u dwóch osób, na jednej cholernej wyspie, to naprawdę podejrzana sprawa.

- Mara... chyba. - Odpowiedziała nie ruszając się z miejsca.  Podniosła do góry rękę aby zaznaczyć, że posiada dokładnie taki sam znacznik co Felix. - Jedyny zły zamiar jaki mam to skomentowanie twojego stroju... takie same bezguście jak mój. - Skrzyżowała ramiona na piersi, wierząc w to, że zamknięta postawa doda jej trochę pewności siebie.
- I jeśli cie to pocieszy... ja również niczego nie pamiętam.

   Niestety żadne ułożenie ramion, czy nóg nie mogło przygotować jej na pojawienie się w pobliżu kolejnego osobnika, tym razem czarnowłosej kobiety, która bez większych ceregieli przedstawiła się jako Astaroth. Nowo przybyła wywoływała w Marze naprawdę nieprzyjemne uczucie i nie była to złość z serii "ta wredna koleżanka, założyła na imprezę to samo co ty". Czarnowłosa roztaczała wokół siebie aurę, która niemal syczała jak wąż i próbowała przytłoczyć sobą wszystko, co tylko się napatoczy. To był ten typ dziewczyny, której jeszcze nie znasz, a już jej nie lubisz.
- No nie wiem... dwoje to całkiem zgrany duet, a troje to już tłok. - To nie tak, że nie czuła gdzieś podświadomie, że sytuacja, w której obecnie się znajdowała, nie była normalna i wymagała współpracy. Po prostu coś w środku podpowiadało jej, że szczególnie w takich momentach, sojuszników należy dobierać sobie odpowiedzialnie.

   Mara spojrzała z ukosa na bruneta, który prawdopodobnie tak jak ona, próbował przeanalizować sytuację.  Suchość w gardle przypomniała jej o tym, że od paru dobrych godzin, nie zrobiła ani łyka wody. Co gorsza, nie zapowiadało się aby w najbliższym czasie się czegoś napiła, a myśl ta sprawiła, że zachciało się jej pić jeszcze bardziej.
- Macie przy sobie coś do picia? - Zapytała niemal retorycznie widząc, że ta dwójka nie ma przy sobie przydatnego bagażu, zupełnie tak jak ona.

Ostatnio zmieniony przez Dracarys (03-12-2019 o 00h59)

Offline

#21 04-12-2019 o 17h33

Straż Obsydianu
Morenn
Akolita Jednorożców
Morenn
...
Wiadomości: 388

_____________________Felix


          Blondynka na jego pojawienie się zareagowała nieufnością, ale to go nie zdziwiło - każdy z odrobiną instynktu samozachowawczego zareagowałby tak samo. Przestała natomiast uprawiać te dzikie tańce w pajęczynie i odsunęła się od niego na bezpieczną odległość.
- Mara. - powtórzył, a przede jego twarz przemknął cień uśmiechu, kiedy usłyszał, że dziewczyna próbuje nawet żartować - Nie pocieszyło mnie to, ale przynajmniej wiemy, że coś tu jest bardzo nie w porządku. Dwie osoby z amnezją pośrodku niczego, bransoletki z samymi imionami na rękach, takie same ubrania... - nie mógł się powstrzymać przed myśleniem na głos. Przyjrzał się dziewczynie uważniej, spodziewał się, że mógłby ją znać, jednak nic w jej twarzy nic mu nie mówiło. Zresztą miał przeczucie, że nawet widok własnej nic by mu nie powiedział. Pożałował, że nie zerknął na swoje odbicie w wodzie. Świadomość, że nie wie nawet jak wygląda sprawiła, że poczuł się nagle bardzo dziwnie nieswojo, kiedy przyszło do konfrontacji z drugim człowiekiem. Kobieta naprawdę nie wyglądała jakby zamierzała go zamordować, przynajmniej na tyle, na ile mógł to na razie ocenić - Obiecuję, że też nie mam żadnych złych zamiarów. Żeby to udowodnić, powstrzymam się nawet przed niewybrednym komentarzem na temat twoich spodni. - oznajmił, mając nadzieję, że to przypieczętuje ich sojusz.
Chciał coś dodać, ale przerwał im szelest. Ktoś przedzierał się przez dżunglę, zmierzając najwyraźniej w ich kierunku.
Felix zerknął z niepokojem na Marę, jednak wyglądała na tak samo zbitą z tropu, co on. Odruchowo przyjął obronną postawę, kiedy z gąszczu wyłoniła się kolejna osoba. Kobieta. Wysoka, piękna, jednak jej widok nie przysporzył mu żadnych miłych odczuć, a kiedy się odezwała, uczucie dyskomfortu tylko się pogłębiło.
- Chyba, że nie mają wyboru.
Każde zakończenie nerwowe w jego organizmie wręcz krzyczało, że powinien mieć się na baczności. Coś wręcz go w niej drażniło, ale nie mógł sięgnąć po żadne wspomnienie w głąb siebie by odkryć, co. Może to przez te imię? Astaroth. Ale przecież nie każe jej spadać, nie w środku dżungli. Poza tym, jeśli naprawdę jest niebezpieczna, może lepiej jest ją trzymać w pobliżu, niż pozwolić, by zaatakowała znienacka. Czuł, że Mara też się spięła, zerknął na nią krótko, kiedy potwierdziła słowami swoją nieufność.
- Co pamiętasz? - zapytał, bo jego wzrok wylądował na opasce, którą Astaroth miała na nadgarstku. Na stroju, bliźniaczo podobnym do tego, który nosiła blondynka. To nie był przypadek. Nie mógł być. - Rozpoznajesz kogoś z nas? Widziałaś kogoś jeszcze? Wiesz, co to za miejsce?
- Niestety, nic. - potwierdził, pokazując Marze znalezione pudełko. Sam też czuł suchość w ustach, ale nie zwrócił wcześniej na to uwagi - Było na plaży. Wątpię, żeby tam było coś do picia, nawet gdyby dało się to otworzyć.
Musimy się ruszyć i czegoś poszukać. W grupie mamy większe szanse. Słyszałem czyjeś głosy, więc najpewniej ktoś jeszcze tutaj jest i nie wiadomo, jakie mają zamiary. Potrzebujemy schronienia, wody i jedzenia... Inaczej możemy nie przetrwać nocy. Potem zastanowimy się nad resztą.


https://cdn.discordapp.com/attachments/541567871948423171/608746762542252083/morenn1.gif https://cdn.discordapp.com/attachments/541567871948423171/608746780116647990/morenn2.gif https://cdn.discordapp.com/attachments/541567871948423171/608746808084135965/morenn3.gif https://cdn.discordapp.com/attachments/541567871948423171/608746830158888980/morenn4.gif

Offline

Strony : 1