Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Strony : 1

#1 05-04-2020 o 18h35

Straż Cienia
Hesitate
Straż na szkoleniu
Hesitate
...
Wiadomości: 212

https://66.media.tumblr.com/25d996f7c8bb225efebcf3281e361f1d/tumblr_oiuclpw7EQ1sfey5fo1_250.png
https://i.pinimg.com/236x/3e/f5/88/3ef5886a88bc4961692c6af9e7a41fcb.jpg
Salem, ósmy września, 1619 roku.
Polowania na czarownice trwają i nie wygląda, żeby chyliły się ku końcowi, a
liczba magicznych stworzeń powoli zaczyna niebezpiecznie zbliżać się do zera.
Trwa spotkanie Rady Magicznej, która desperacko usiłuje coś zaradzić.
Godzina 18:00,
Rada podejmuje decyzję o stworzeniu miejsca, do którego ma zamiar wysłać resztkę,
która przetrwała setki lat prześladowań. Plan dochodzi do skutku i tak powstaje
Willoville, ukryte i chronione najpotężniejszymi zaklęciami, małe miasteczko
otoczone lasem, stało się nowym domem dla całej magicznej społeczności świata.

Mija niemal czterysta lat, a niegdyś niemal puste miasteczko, tętni życiem.
Niestety niektóre gatunki wymarły, ale dużej części udało się do tego uniknąć
i żyć w spokoju i bezpieczeństwie. Znów zbliża się pamiętny, ósmy września,
coroczną tradycją w Willovile odbywa się Festiwal Magii, upamiętniający
stworzenie miasta i niegdysiejsze sabaty czarownic, ale w tym roku nie
wszystko idzie tak pomyślnie, jak zawsze. W przeddzień festiwalu, w samą
północ, niebo rozbłyska zielenią, a ochronna bariera wokół miasta zaczyna
słabnąć. Nie oznacza to jeszcze końca, ale wpuszcza między mieszkańców poczucie
silnego niepokoju. Co jeśli jakiś człowiek dostanie się do miasteczka? Albo
jakieś magiczne stworzenie się z niego wydostanie?

R  E  G  U  L  A  M  I  N
| Zapisy przez priv |
| Nie tworzymy Mery Su |
| Przedział wiekowy postaci od 17 do 26 lat |
| Minimum do KP to: Wygląd (realny), imię, nazwisko (albo jakieś inne miano), wiek, orientacja, rasa i opis umiejętności magicznych, jeśli zna się z innymi, to miło widziana zakładka "relacje"  |
| Ale proszę też nie przesadzać i nie strzelać elaboratem na sto stron, zostawmy nutkę tajemnicy |
| Max 2 postacie na osobę |
| 24h na KP, potem będę truć |
| Odpisy w jakimś logicznym odstępie czasu, lepiej wrzucić coś krótszego i posunąć trochę akcję do przodu |
| Posty, nie licząc pierwszych, max 40 linijek (nie będę gryźć za więcej, ale ładnie proszę nie przesadzać ^^) |


P  O  S  T  A  C  I  E

♦ Hesitate     -     ♂ Cedric Montgomery     -     23 lata     -     Hybryda czarownika i wampira  ♦
♦ Dracarys     -     ♀ Aviva Hegi     -     20 lat     -     czarownica ♦
♦ saeryie     -     ♂ Noah Caeilvesh     -     22 lata     -     Sylf ♦
♦ Ardentia     -     ♀ Nessa Lawrence     -     21 lat     -     Harpia ♦
♦ Hicu     -     ♂Asiris     -     24 lata     -     Smok ♦
♦ ...     -     ...     -     ...     -     ... ♦

Ostatnio zmieniony przez Hesitate (12-04-2020 o 13h02)


https://media.giphy.com/media/dtjeW90uEoKgvAMoQE/giphy.gif


http://24.media.tumblr.com/tumblr_m6pq35iQME1rz4xa9o1_250.gif

Offline

#2 07-04-2020 o 20h54

Straż Absyntu
Ardentia
Straż na szkoleniu
Ardentia
...
Wiadomości: 254

https://i.imgur.com/fNVTJck.png
https://66.media.tumblr.com/78d7f2be42ce55059e34663fcf00ac8c/tumblr_msplpqjs4M1swwx3co2_250.pnghttps://66.media.tumblr.com/018af6b834f224ca8ab194234364e495/tumblr_mruisqN6x31swwx3co2_250.png

| Nessa Lawrence | Nes, Ne | kobieta | 21 lat | 22.10. | harpia |
| irlandzkie korzenie od strony matki, angielskie od strony ojca |
| biseksualna | biromantyczna |

| 174 cm | 64 kg | szczupła | śniada karnacja |
| ciemnobrązowe, proste włosy za łopatki | piwne oczy |
|pełne usta | zgrabny nos | brak tatuaży i piercingu |
| duże, opierzone, ciemnobrązowe skrzydła |

| ambiwertyk | impulsywna | realistka | szczera | choleryk |
| uczuciowa | oddana przyjaciołom | wierna | pamiętliwa |
| ambitna | uparta | o silnym poczuciu sprawiedliwości |

O  H A R P I A C H      R A S A     M O C E
W  pamięci  większości  l u d z i  pozostało o  n i c h  jedynie
późniejsze w y o b r a ż e n i e  z mitów: ptaków z twarzami
brzydkich kobiet.  Trafniejsze jest jednak stwierdzenie,  że
to pół ptaki,  pół ludzie.  Każda harpia ma mniej  lub więcej
ptasich cech,  ale zawsze posiada opierzone,  pozwalające
latać na  duże odległości skrzydła.  Z racji,  że ukrycie  i c h
jest niemal niemożliwe, większość przedstawicieli gatunku
została  zabita lub  ukryła się w najdalszych  zakamarkach
l a s ó w i gór. Mogą porozumiewać się  t e l e p a t y c z n i e
z ptakami znajdującymi się w odległości kilometra od nich.
Wykazują też  zdolność do  posługiwania się magią  wiatru.
Najbardziej  doświadczone  i  uzdolnione potrafią  p o n o ć
wywołać  lub  uciszyć   b u r z ę.  Pewnym  jest,  że   m o c e 
harpii są potężniejsze pod wpływem  s i l n y c h  e m o c j i.
Trudno  jednak wówczas nad nimi zapanować,  więc mogą
być bardzo  d e s t r u k c y j n e, a ich skutki niebezpieczne.

A     J A K     T O     J E S T     Z     N E S S Ą ?
Uwielbia latać, a ćwiczenia czynią mistrza. Całkiem sprawnie
idzie jej też  rozmowa z ptakami,  choć nie osiągnęła  jeszcze
maksymalnego limitu dopuszczalnej odległości: traci kontakt
telepatyczny  ze zwierzęciem,  które znajduje się   o d   n i e j
dalej niż p ó ł kilometra. Nad używaniem magii nadal pracuje:
ma d u ż e predyspozycje, ale przy tym b r a k jej cierpliwości
i spokoju, wskutek czego bardziej zaawansowane c z a r y nie
zawsze jej wychodzą.  Ktoś kiedyś  określił jej magię  mianem
chaotycznej i to  w r ę c z   d o s k o n a l e  ją obecnie opisuje.
   

Relacje



Ostatnio zmieniony przez Ardentia (18-04-2020 o 23h05)


T U           M N I E           Z N A J D Z I E S Z :           W A T T P A D           P I N T E R E S T           M Y A N I M E L I S Thttps://i.imgur.com/AEYxFyr.gif

Offline

#3 07-04-2020 o 23h42

Straż Cienia
Hesitate
Straż na szkoleniu
Hesitate
...
Wiadomości: 212

https://66.media.tumblr.com/25d996f7c8bb225efebcf3281e361f1d/tumblr_oiuclpw7EQ1sfey5fo1_250.png
https://66.media.tumblr.com/3873dd1408ca295fdf6b90fde37a1060/tumblr_plx3zrCllQ1w9b108o1_1280.jpg
https://fontmeme.com/permalink/190124/953d75ffcd0b0258ffe3cc85114dd088.png

T H E M E  S O N G

| Cedric | Montgomery | 23 lata | 14 czerwca |
| Biseksualny |
Pół wampir, pół czarownik |
| 178cm wzrostu |
73kg | Jasnoniebieskie oczy |
|
Białe włosy | Blada cera | Brak blizn i znamion |

| Jak w przypadku każdego, niemal, czarownika, jego zakres umiejętności mógłby być bardzo szeroki, ale tak nie jest. Przez większość czasu uczył się kontroli snów-swoich i innych, a także podstawowej nekromancji. Nie przyzywa co prawda umarłych, ale potrafi się z nimi skomunikować, jeśli trzeba. Zna również wszelką praktyczną magię |
|
Nie panuje nad sobą, gdy dopada go głód. Bycie mieszańcem ma swoje plusy i jeżeli zdąży to stłumić kanapką lub jakąś inną przekąską, to wszystko będzie w porządku, gorzej jeśli nie zdąży. Wówczas jego oczy zalewają się czernią, kły wychodzą na wierzch, a Cedric atakuje pierwsze, lepsze napotkane stworzenie i lepiej, żeby był to ktoś, kto będzie potrafił się obronić. |
| Słońce go nie zabije, ale powoduje na jego skórze bardzo dotkliwe i rozległe oparzenia, więc, niezależnie od pory roku, w dzień Cedric chodzi w długim rękawie, kapturze i rękawiczkach |
|
Przez długi czas kombinował przy swojej umiejętności zmiany w nietoperza, w końcu udało mu się uzyskać jakiś efekt. Stracił co prawda pierwotną zdolność, ale w zamian potrafi zmienić się w kłąb dymu. Nie robi tego jednak zbyt często, gdyż sprawia mu to niemały ból, a sam proces wymaga od niego ogromnych pokładów energii i czasem kończy się kilkudniową śpiączką. |
| Jeśli wypije za dużo krwi, to zachowuje się jakby był pijany, a im jej więcej, tym z nim gorzej, ponadto 0Rh- i czosnek wywołują u niego mdłości. |


R E L A C J E

Ostatnio zmieniony przez Hesitate (13-04-2020 o 06h18)


https://media.giphy.com/media/dtjeW90uEoKgvAMoQE/giphy.gif


http://24.media.tumblr.com/tumblr_m6pq35iQME1rz4xa9o1_250.gif

Offline

#4 08-04-2020 o 00h12

Straż Absyntu
saeryie
Szeregowiec
saeryie
...
Wiadomości: 127

https://i.pinimg.com/474x/76/2a/f7/762af73b29f056a3a4752dbffc1fd5b0.jpg
Noah Caeilvesh
"Sylf może wstrzymać czyjś oddech swoją magią. Tylko nie pytaj mnie skąd to wiem."

▌mężczyzna | dwadzieścia dwa lata | sylf | czwarty stycznia | heteroseksualny ▌
▌blondyn | szare oczy | metr osiemdziesiąt | szczupła sylwetka ▌

▌ Jak przystało na sylfa, magia powietrza jest jego specjalnością. Zawsze przychodziła mu z łatwością, dlatego to na niej opiera swoje zaklęcia. ▌
▌ Potrafi stać się niewidoczny, jednak to nie to samo co zaklęcie niewidzialności. Im dłużej używa tego zaklęcia, tym trudniej jest mu wrócić do normalności. ▌
▌ Jego rekord w utrzymaniu niewidoczności to siedemnaście minut, chociaż pełne dojście do siebie zajęło mu kilka godzin. ▌
▌ Podczas używania niewidoczności może również przenikać przez różne rzeczy. Dlatego nie zajmuje sobie głowy nauką prawdziwego zaklęcia niewidzialności. ▌
▌ Nie lubi być w centrum uwagi i nie próbuje się wyróżniać. Pasuje mu bycie niezauważanym, bo nie lubi, jak ktoś się wtrąca w jego życie. ▌
▌ Często można go spotkać, jak już się go zauważy, w wysokich miejscach. Z racji na swoje umiejętności nie boi się upadku. ▌
▌ Jest molem książkowym. Czyta wszystko od ksiąg magii, poprzez historię, aż po ludzkie fantasy. To ostatnie czasem go śmieszy. ▌

▌ Relacje ▌
▌ Cedric Montgomery ▌ To trochę dziwne. Nigdy do końca nie wiedział, o co chodziło z Cedriciem. Noah nie jest zły na Cedrica, za to że ten go ugryzł, ale woli go unikać, bo nie wie jak ma się w stosunku do niego zachowywać. |
▌ Aviva Hegi ▌... |
▌ Nessa Lawrence ▌ W wieku siedemnastu lat zaczął jej pomagać w nauce magii powietrza. Jednak ich znajomość na tym się nie zakończyła i o dziwo zaprzyjaźnili się. Noah czasem łapie się na tym, że jest może zbyt opiekuńczy w stosunku do Nes. |
▌ Asiris ▌ Jego osoba nie umknęła czujnym oczom Noah. Chociaż nigdy nie zamienili ze sobą ani słowa, Noah podziwia umiejętności Smoka. |

Ostatnio zmieniony przez saeryie (15-04-2020 o 19h48)


https://66.media.tumblr.com/3ff98fc0529190df5705eadf2dc95314/tumblr_p49u6lTIbh1rnkqsoo6_r1_540.gif

Offline

#5 08-04-2020 o 00h56

Straż Absyntu
Dracarys
Straż na szkoleniu
Dracarys
...
Wiadomości: 215


https://media.discordapp.net/attachments/321039546752040960/697251058711527534/pr.ob2.jpg
https://em.wattpad.com/6160a5e87e48ed325605d274a865583db02ccb6b/68747470733a2f2f73332e616d617a6f6e6177732e636f6d2f776174747061642d6d656469612d736572766963652f53746f7279496d6167652f475f344a327565775666514c74773d3d2d3433303131383332382e313561323965376266363765333231303534393332363237313531362e676966?s=fit&w=720&h=720
https://media.discordapp.net/attachments/321039546752040960/697257369834487869/podps1a.jpg
  AVIVA HEGI  ▄  AVI  ▄  KOBIETA  ▄  20 YO  ▄  01.05  ▄  CZYSTEJ KRWI CZAROWNICA  ▄  BISEKSUALNA 
        BYK  ▄  165 CM  ▄  52 KG  ▄  BLONDYNKA  ▄  BLADA CERA  ▄  SZARE OCZY  ▄  BRAK PIERCINGU       
   KLEPSYDRA   ▄  POSIADA TATUAŻ NA OBOJCZYKU  - RUNE URUZ [POTENCJAŁ WYTRZYMAŁOŚCI]     
  MA PLAMISTE ZNAMIĘ NA LEWYM BIODRZE, ZA KTÓRYM NIE PRZEPADA. CHCIAŁA JE WIELOKROTNIE
   USUNĄĆ, CZEGO ZAKAZAŁA JEJ RODZINA. RÓD HEGI WIERZY, ŻE KSZTAŁT ORAZ UMIEJSCOWIENIE   
      ZNAMIENIA, DOKŁADNIE TAK JAK ZNAKI RUNICZNE SĄ NAMACALNYM SYMBOLEM KONKRETNEJ     
            CECHY OSOBOWOŚCI CZAROWNICY I POD ŻADNYM POZOREM NIE POWINNY BYĆ USUWANE           


       REALISTKA  ▄  SARKASTYCZNA  ▄  NA PIERWSZYM MIEJSCU ZAWSZE STAWIA SWOJĄ RODZINĘ       
  BEZPOŚREDNIA ▄ DOKŁADNA  ▄ CIERPLIWA ▄  WIERZY, ŻE JEJ ZWIERZĘCIEM DUCHOWYM JEST LIS   
   LOJALNA  ▄  CIERPI NA BEZSENNOŚĆ  ▄  CZUJE FAŁSZ NA KILOMETR  ▄  NIEPRZYCHYLNIE PATRZY   
NA "MIESZAŃCÓW"


C Z A R O W N I C A
JEST NICZYM INNYM, JAK OSOBĄ URODZONĄ Z MAGICZNYMI ZDOLNOŚCIAMI, KTÓRE DOSKONALI
PRZEZ LATA. MIMO TEGO, ŻE ZAKRES UMIEJĘTNOŚCI WSPOMNIANEJ RASY JEST OGROMNY,
WIĘKSZOŚĆ JEJ PRZEDSTAWICIELI SZKOLI SIĘ W JEDNEJ, NIEKIEDY DWÓCH DZIEDZINACH
ORAZ OPANOWUJE PODSTAWY MAGII PRAKTYCZNEJ. CZAROWNICE STARZEJĄ SIĘ DUŻO WOLNIEJ
NIŻ ISTOTY NIEMAGICZNE, A NA ICH ENERGIĘ DUCHOWĄ NAJWIĘKSZY WPŁYW MA KSIĘŻYC I JEGO
POSZCZEGÓLNE FAZY. 


A V I V A
OD NAJMŁODSZYCH LAT WYKAZYWAŁA SIĘ WYJĄTKOWYMI PREDYSPOZYCJAMI ILUZJONISTYCZNYMI.
ROZBUJAŁA DZIECIĘCA WYOBRAŹNIA W PARZE Z ZAMIŁOWANIEM DO WNIKANIA W UMYSŁY
BŁYSKAWICZNIE STAŁA SIĘ JEJ NIEBEZPIECZNĄ, PSYCHODELICZNĄ BRONIĄ, POZWALAJĄCĄ
DOPROWADZAĆ LUDZI DO SZALEŃSTWA. TWORY AVIVII NIE MAJĄ JEDNAK MIEJSCA W ŚWIECIE
RZECZYWISTYM, DZIAŁAJĄ WYŁĄCZNIE W GŁOWIE KONKRETNEJ JEDNOSTKI, BĘDĄCEJ POD
WPŁYWEM UROKU. OZNACZA TO, ŻE DLA OSÓB TRZECICH DANA ILUZJA NIE JEST WIDOCZNA
I MOGĄ ONE ZAOBSERWOWAĆ JEDYNIE JEJ OZNAKI - NP. NIENATURALNĄ RUCHOMOŚĆ GAŁEK
OCZNYCH, CZY PO PROSTU OPOWIADANIE O RZECZACH, KTÓRYCH NIE MA. KAŻDA MAGIA MA JEDNAK
SWOJĄ CENĘ I OGRANICZENIA. SZTUKA ILUZJI WYMAGA PRZEDE WSZYSTKIM SKUPIENIA.
PROJEKCJE WYKONANE BEZ POMYŚLUNKU I W POŚPIECHU CZĘSTO SĄ NIEDOPRACOWANE,
A NAJMNIEJSZA NIEDOSKONAŁOŚĆ, KTÓRĄ ZAUWAŻY "OFIARA" JEST NAJSKUTECZNIEJSZYM SPOSOBEM
OBALENIA CZARU. AVIVA OBECNIE POTRAFI OPĘTAĆ MAKSYMALNIE JEDNĄ OSOBĘ. W PRZYSZŁOŚCI
TA LICZBA PRAWDOPODOBNIE BĘDZIE SIĘ ZWIĘKSZAĆ JEDNAK BEZ WZGLĘDU NA ILOŚĆ
OFIAR, KAŻDA Z NICH BĘDZIE OBDAROWANA DOKŁADNIE TAKĄ SAMĄ PROJEKCJĄ -
- WSZYSCY RÓWNOCZEŚNIE WIDZĄ TO SAMO. HEGI W ZALEŻNOŚCI OD ZŁOŻONOŚCI ILUZJI,
POTRAFI UTRZYMAĆ JĄ MAKSYMALNIE GODZINĘ. KAŻDE NAJDROBNIEJSZE WYKROCZENIE POZA
TEN DOPUSZCZALNY PRÓG CZASOWY MOŻE SKUTKOWAĆ AMNEZJĄ KRÓTKO, LUB DŁUGOTRWAŁĄ,
A W EKSTREMALNYCH WARUNKACH NAWET POPADNIĘCIEM W OBŁĘD. BĘDĄC DZIECKIEM, AVIVII ZDARZYŁO
SIĘ PRZESADZIĆ Z UŻYWANIEM SWOICH ZDOLNOŚCI I DO DZISIAJ MIEWA PROBLEMY Z PAMIĘCIĄ.

CZAROWNICA MOŻE POSZCZYCIĆ SIĘ RÓWNIEŻ CZYMŚ W RODZAJU "PODUMIEJĘTNOŚCI",
KTÓRĄ PIESZCZOTLIWIE NAZYWA ECHEM DUSZY. JEST TO NIC INNEGO JAK WYCZULENIE NA
RÓŻNEGO TYPU SYGNAŁY ENERGETYCZNE WYSYŁANE W ETER PRZEZ POSZCZEGÓLNE OSOBY.
NIE SĄ TĄ KONKRETNE SŁOWA, KTÓRE WYKRZYKUJĄ DANE FOBIE OFIARY, CZY PRAGNIENIA,
A WYŁĄCZNIE BODŹCE, KTÓRE PRZY DOBREJ INTERPRETACJI I WYCZUCIU, MOŻNA WYKORZYSTAĆ
W TWORZENIU ODPOWIEDNIEJ PROJEKCJI. WŁAŚNIE DZIĘKI TEMU AVIVA POTRAFI ŁATWO WYŁAPAĆ FAŁSZ
I/LUB NIECZYSTE INTENCJE.

R E L A C J E + SMTH


Ostatnio zmieniony przez Dracarys (19-04-2020 o 23h33)

Offline

#6 12-04-2020 o 10h27

Straż Obsydianu
Hicu
Straż na szkoleniu
Hicu
...
Wiadomości: 217

https://s6.ifotos.pl/img/8a15a2c45_qaahhrq.jpg

ASIRIS   ll   Smok

320 lat / 24 ludzkich   ll   heteroseksualny
191 cm wzrostu   ll   84 kilogramy wagi
szczupły, względnie umięśniony   ll   ciemnobrązowe włosy sięgające prawie ramion
turkusowe oczy o pionowych źrenicach

Jako smoczek



Ma słabość do hazardu. Mimo iż legendy głoszą o zdolności smoków zamieniania wszystkiego czego chcą w złoto, niestety nasz bohater tego nie potrafi. Przez swoją sympatię płynącą w żyłach do metali szlachetnych i świecidełek, bardzo z tego powodu cierpi. Może samoistne bogactwo przychodzi wraz z wiekiem i rozumem?
Wyśmienity alchemik, jednak większość wyrobów pozostawia dla siebie. Uparcie dąży do stworzenia kamienia filozofów.
Nie przepada za swoją pierwotną formą. Jego zdaniem jest mało praktyczna.
Oprócz każdemu znanemu ziania ogniem Asiris włada żywiołem wody, jednak potrzeby smoka bardziej uciekają ku niesieniu pomocy, dlatego zgłębia tajniki magii uzdrawiającej. Tyczy się ona jedynie istot w stu procentach żywych. Wszelkie zombie, wampiry i nieumarli niestety nie skorzystają z tych usług.
Smocza krew jest ciemnoczerwona, zaś pod skórą ludzkiej postaci skrywa się dodatkowa ochronna łuska. Oprócz oczu to jest kolejna cecha, która zdradza jego prawdziwą osobowość.
We wszystkich relacjach stara się być bezstronny. Taka już natura tych stworzeń, że wolą tkwić w tym złotym, szlachetnym centrum.

Offline

#7 15-04-2020 o 09h47

Straż Cienia
Hesitate
Straż na szkoleniu
Hesitate
...
Wiadomości: 212

Na początek słów kilka




https://fontmeme.com/permalink/190124/953d75ffcd0b0258ffe3cc85114dd088.png


     Cedric do popołudnia nie ruszał się z domu. Lato jeszcze nie chciało wypuścić miasteczka ze swoich szponów i słońce jeszcze mocno dawało o sobie znać, otulając promieniami delikatną skórę i niczym złoty bicz, zostawiając po sobie czerwone ślady, a wampir nie chciał ryzykować poparzeń. Fakt, wyleczyłby się z nich dosyć szybko, mógłby również poprosić Asirisa o pomoc, ale nie widział powodu, dla którego powinien się męczyć. Dlatego wyłonił się ze swojego mieszkania dopiero kiedy słońce zaczęło nieśmiało chować się pod horyzont.
     Miał się spotkać z Asirisem na głównym dziedzińcu, ale zjawił się przed czasem, usiadł zatem na ławce pod Wierzbą i otworzył paczkę chipsów, które kupił po drodze. To nie był rzadki widok - Cedric nie chciał gryźć innych bez pozwolenia, więc starał się nie dopuszczać do sytuacji, w której straciłby nad sobą kontrolę.
     Rozglądał się. Przygotowania do festiwalu odbywały się już od niemal tygodnia, a teraz, rynek wyglądał iście magicznie. Całe miasto było odpowiednio przystrojone przeróżnymi światełkami-magicznymi jak i niemagicznymi, a także najróżniejszymi ozdobami złożonymi z materiałów, roślin i czegoś, co wydawało się być czystym światłem uformowanym w rozmaite kształty, w większości motyle, ważki i ptaki. Niektóre z nich latały wokół magicznego drzewa na środku rynku, błądząc pomiędzy gałęziami i kołysząc delikatnie zmęczone liście. Po dwóch stronach placu stały stragany z jedzeniem i rozmaitymi, magicznymi przedmiotami, a także namioty wróżek, czarownic i mediów, wszystkie w kolorach głębokiego błękitu, ciemnej purpury i szkarłatnej czerwieni ze złotymi, lub srebrnymi ornamentami. Montgomery przepadał za samym festiwalem, jednak te dekoracje wydawały mu się w tym roku nieco zbyt pstrokate.
   - Już wszystko przegrałeś? - rzucił, uśmiechając się lekko do smoka, kiedy ten już się pojawił. Prawdą było, że jego przyjaciel miał głowę do alchemii i magii, ale nie do biznesu, czy hazardu, ale Cedric nie miał serca, żeby zostawić przyjaciela na lodzie. W ten sposób każdą kolejną pożyczkę uważał za ostatnią, ale nie miał mu nic za złe. W ciągu swojego wiecznego życia zdąży się jeszcze dorobić, poza tym nigdy nie uważał pieniędzy za coś wartego zbytniego zachodu. Koniec końców, gdyby chciał, to mógłby sobie poradzić bez nich. Magia potrafi załatwić zadziwiająco dużo problemów.


https://media.giphy.com/media/dtjeW90uEoKgvAMoQE/giphy.gif


http://24.media.tumblr.com/tumblr_m6pq35iQME1rz4xa9o1_250.gif

Offline

#8 16-04-2020 o 21h15

Straż Obsydianu
Hicu
Straż na szkoleniu
Hicu
...
Wiadomości: 217

Asiris


    Nie miał zielonego pojęcia, dlaczego przez większość swojego życia nie był w stanie się wzbogacić materialnie. Próbował sprzedawać uwarzone eliksiry i mikstury, jednak z dość marnym skutkiem, ponieważ ceny miał podobno zbyt wygórowane. Jednak tamci głupcy nie mieli zielonego pojęcia, jakie cudowne działania miały wytwory Asirisa; żywym dowodem na to był dość zamożny mieszkaniec, który cierpiał na łysienie, a jednak po niespełna roku suplementacji mógł cieszyć innych nie swoim odbiciem na skórze głowy, ale bujną, zdrową czupryną. Drugim największym sukcesem było młode dziewczę, które po eliksirze znalazło sobie męża. Choć nie do końca było potwierdzone to, czy miała po prostu szczęście, czy może alchemia zadziałała.
    Tak czy inaczej, pieniądze z eliksirów były zainwestowane w pobliskim saloniku, gdzie smok miał jeszcze bardziej się wzbogacić, lecz przychód widział tak szybko, jak go stracił w karty. I nie działały tutaj żadne słowa ani porażki, co by przekonały gadzinę do zaprzestania gier. Bo zawsze jest szansa na kąpanie się w złocie. O ile się wygra.
    I to niestety chyba nie  było nigdy czymś, czym mógł Asiris się pochwalić.
    Opuściwszy swoją skromną norkę skierował się na umówione z Cedrikiem miejsce. Smok był co prawda trochę zielony ze złości, że znowu wszystko przegrał, i że znowu przyjaciel będzie bardzo dobrze wiedział, że dług znowu wzrośnie o pewną sumkę. Kiedyś odda, lecz nie wiadomo tak dokładnie kiedy.
    Minął kolorowe sklepy przyozdobione kwiatami i świetlikami, które leniwie lewitowały wokoło kwiecia. Zbliżający się wielkimi krokami festiwal był dodatkowo o tyle ciekawy, że na terenie jego także będą się znajdowały jakieś miejsca, gdzie będzie można uwalić pół swojego majątku... Albo cały. A wesoła atmosfera, natłok innych istot, dobre uliczne jedzenie oraz dekoracje jeszcze bardziej zachęcały do wydania pieniędzy na głupoty.
    Gdy znalazł się na głównym dziedzińcu, Asiris od razu dostrzegł znajomą, siedzącą sylwetkę znajomego. Odgarnął z oczu włosy. Gdy już był obok Cedrica, machnął jedynie w jego kierunku ręką od niechcenia, jakby leniwie się z nim witał.
    - Przegrałem wszystko dzisiaj nad ranem. Mówię ci, panie Montgomery, że powinienem zamieszkać w kasynie. Nie musiałbym przynajmniej robić opłat za rachunki... Ale, powiem ci: tak jak ostatnio, już miałem wygraną w garści. Gdyby nie tamten chochlik, co nieustannie podmienia karty i myśli, że nikt prawie tego nie widzi przy rozdawaniu, to bym wygrał! Musi coś do mnie mieć, dlatego zazwyczaj wychodzę z pustymi łapami. I smacznego. Nie wiem, jak ty to możesz jeść. - Skierował wzrok na paczkę chipsów, lekko się krzywiąc. Kolejno się rozejrzał po okolicy, jakby czegoś szukając.
    - Czekamy jeszcze na kogoś, czy jakiś konkretny plan na wieczór? Jestem całkowicie wypompowany z energii przez tego pokera. Może jakiś bar albo pub, tak na poprawę nastroju? I zjadłbyś tam przynajmniej coś bardziej możliwego do przetrawienia. - zasugerował ze spokojem w głosie. Pacnął jeszcze dłonią jakiegoś świecącego motylka, który chciał usiąść mu na ramieniu.
    - I przysięgam, jak tutaj stoję przed tobą, że nie podlecę do automatów. Nie ufam maszynom do hazardu.

Offline

#9 19-04-2020 o 14h50

Straż Cienia
Hesitate
Straż na szkoleniu
Hesitate
...
Wiadomości: 212

https://fontmeme.com/permalink/190124/953d75ffcd0b0258ffe3cc85114dd088.png


     Nie żeby Asiris musiał cokolwiek mówić-Cedric widział jego minę i to mu wystarczyło, żeby wiedzieć, że smok przegrał każdy grosz. Bawiło go to nieco, tym bardziej, że przyjaciel zdawał się nie widzieć swojego braku jakiegokolwiek wyczucia do hazardu.
   - Widzisz? Wszyscy, oprócz mnie, są przeciwko tobie. Biedne dziecko. - zaśmiał się i wstał, żeby poklepać smoka po ramieniu. Montgomery nigdy nie przepadał za hazardem, a jedynymi kartami z jakimi czuł się komfortowo był jego własny tarot, więc i poker w jego przypadku odpadał.
   - Zawsze możesz użyczyć mi nadgarstka. - zaśmiał się czarownik i zalśnił wampirzymi kłami. Oczywiście żartował, nie ugryzłby przyjaciela, chyba że nie miałby innego wyjścia. - Chodźmy do Pękniętej Różdżki, nie ma tam automatów, to przynajmniej niczego nie przegrasz. Może. - rzucił i obrał odpowiedni kierunek. Nie żeby przyjacielowi nie ufał, ale znał go na tyle, żeby wiedzieć, że sobie nie odmówi, jeśli ktoś podejdzie do niego z propozycją jakiegoś zakładu.
     Usiedli przy małym stole w rogu sali i, jako że smok był spłukany, Cedric kupił im po ich ulubionym napoju. W jego przypadku to było ciemne piwo z miodem złotej lilii. Wnętrze było ciemne, oświetlone głównie magicznymi ognikami, na ścianach wisiały wyschnięte zioła i inne składniki eliksirów. Łącznie z czaszką nietoperza, słoikiem świetlików, żabim językiem i kilkoma innymi smacznymi rekwizytami.
   - Musisz sobie znaleźć jakąś robotę, stary. - zaśmiał się i upił parę łyków ze swojego kufla. Miał kilka pomysłów, ale Asiris zawsze zdawał się źle do tego podchodzić. Zawsze wołał o dużo większą stawkę niż powinien i czarownik miał wrażenie, że właśnie to niszczy mu każdy biznes najbardziej. Powtarzał mu, że musi zmienić podejście, ale na nic, smok zawsze stawiał na swoim. Nie wiedział już co ma przyjacielowi doradzać.


https://media.giphy.com/media/dtjeW90uEoKgvAMoQE/giphy.gif


http://24.media.tumblr.com/tumblr_m6pq35iQME1rz4xa9o1_250.gif

Offline

#10 19-04-2020 o 18h47

Straż Absyntu
Dracarys
Straż na szkoleniu
Dracarys
...
Wiadomości: 215

A V I V A

   Czarownica omiotła swoim znudzonym spojrzeniem wnętrze namiotu, po którym od rana krzątała się cała rodzina Hegi. Ku jej zdziwieniu przygotowania do Festiwalu Magii, pochłonęły nawet jej młodszych braci, rywalizujących o to, który z nich postawi brzydsze stoisko. Willovile od paru ładnych dni prezentowało się większym kiczem, niż miało w zwyczaju, a na ulicach można było z każdej strony usłyszeć podekscytowane rozmowy na temat wieczornych planów.
   Entuzjazm unosił się w powietrzu i udzielał chyba każdemu z wyjątkiem Avivy. Nie, żeby była jakąś zagorzałą przeciwniczką imprez masowych, czy nie miała poszanowania dla tradycji i ważnych świąt. Po prostu w tym roku na samą myśl o festiwalu ogarniał ją jakiś dziwny, niezrozumiały niepokój. Dodatkowo w przeciwieństwie do swojej rodziny, nie miała zamiaru spędzić całej nocy na wróżeniu z tarota. Fakt, że nie potrafiła zlokalizować źródła swojego podłego nastroju, tylko wzmagał irytacje. Musiała zająć głowę czymś, co nie wiązało się z ustawianiem lampionów, które następnego dnia, przez chwilę nieuwagi, mogłyby puścić ten cały pstrokaty tabor z dymem.
  - Idę do domu. - rzuciła do matki, zastanawiającej się od dłuższego czasu, czy aby kiczu stało się zadość, powinna zawiesić kotary w kolorze ciemnego fioletu, czy granacie.
  - Gdybyś spotkała gdzieś po drodze Asirisa, przekaż mu, że babcia znowu skarży się na kolana. - odezwała się starsza wersja Avi, jakby od niechcenia, bo babcia Hegi skarży się na kolana praktycznie każdego dnia, chyba tylko po to, aby smok miał za co grać w karty.
   Blondynka skinęła głową na znak, że zrozumiała i wyszła z namiotu. Nie do końca wiedziała, gdzie powinna się udać i co zrobić skoro wszędzie roiło się od ozdób i ludzi co rusz przypominających czarownicy o wydarzeniu mającym się odbyć następnego dnia. Jedyne co przyszło jej do głowy, to samotny wieczór z dobrą książką i potężnym dzbanem melisy. Kiedy jednak skierowała już swoje kroki w kierunku domu, los chciał, że kątem oka dostrzegła dwie znajome czupryny wchodzące do Pękniętej Różdżki. Melisa? - świetna sprawa, alkohol? - jeszcze lepszy, no i miała też sprawę do Asirisa.

   Wnętrze pubu okazało się zdecydowanie bardziej kojące, niż przypuszczała. Panował w nim półmrok i zdecydowany brak przygotowań do festiwalu, co więcej, nawet ceny były w nim przystępne. Chociaż sama czarownica nigdy nie narzekała na brak środków do życia, nie należała do osób nazbyt rozrzutnych.
   Sprężystym krokiem skierowała się do lady, gdzie zamówiła whisky z miodowym likierem. Barman spojrzał na nią z ukosa, wyraźnie wahając się, czy w ogóle powinien jej coś sprzedawać. Zanim jednak zdążył powiedzieć na głos, to o czym myślał, Aviva obdarzyła go jednym z tych spojrzeń krzyczących "nawet dzisiaj nie próbuj koleś". Mężczyzna najwyraźniej też miał słaby dzień, bo tylko westchnął ciężko i podał dziewczynie to, o co prosiła. Blondynka podziękowała i z napojem w ręce, bez większych ceregieli dosiadła się do Cedrica i Asirisa.
  - Powiedzcie mi, czy wy też czujecie, że coś się kroi, czy to tylko ja? - zaczęła swoim typowym, lekko poirytowanym tonem biorąc zaraz po tym potężny łyk trunku, równie potężnie się przy tym krzywiąc. - Mmm... pyszności, wchodzi jak woda, serio. - nie tracąc więcej czasu na gadanie, ponownie zamoczyła usta w drinku.

Ostatnio zmieniony przez Dracarys (19-04-2020 o 18h51)

Offline

#11 19-04-2020 o 23h07

Straż Absyntu
saeryie
Szeregowiec
saeryie
...
Wiadomości: 127

Noah Caeilvesh


   Wielkie okno biblioteki zapewniało mu doskonały widok na Rynek, a z racji na zbliżającego się Festiwalu, również na rozmaite, kolorowe stragany oraz mieszkańców krzątających się między nimi jak mrówki. Wiele osób biegało między stoiskami, inni zajmowali się rozkładaniem namiotów i ustawianiem w nich różnych towarów. Jednym słowem istny chaos, który nadawał się jedynie do obserwacji z bezpiecznej odległości.
    A jutro będzie jeszcze gorzej, pomyślał Noah i z westchnieniem pożałował, że zgodził się przyjąć zaproszenie Nes. Przebywanie pomiędzy ludźmi, szczególnie w takiej ilości, nigdy nie napawało go optymizmem.
   Z rozmyśleń wyrwał go dźwięk złotego dzwonka nad drzwiami. Zerwał się na równe nogi i z przyzwyczajenia otrzepał dłonią spodnie jednocześnie obracając się za siebie, żeby sprawdzić, czy nie zostawił czegoś na schodach, na których przed chwilą siedział. Szybko zorientował się, że nic tam nie ma i zaczął schodzić na dół.
   Schodząc sprawdził jeszcze, czy na pewno włożył kartę z powrotem do książki, którą czytał zanim jego wzrok uciekł w stronę gwaru za oknem. Poprawił jeszcze krawat i wetknął go pod kamizelkę i był już gotowy spotkać się z klientem.
   - Nie było tu dzisiaj żywego ducha?- usłyszał znajomy głos, a chwilę później jego oczom ukazała się sylwetka pani Wright, właścicielki biblioteki i jego szefowej.
   - Nie, wszyscy zajmują się tym Festiwalem- odpowiedział wskazując w tej samej chwili na okno. Miał świadomość, że nawet pani Wright zostawiła go samego w pracy, żeby zająć się straganem, który ustawiała z mężem. Coś związanego z historią kulinarną świata magii. Nawet zwerbowała babcię Noah, aby ta przygotowała kilka wypieków w ramach poczęstunku.
   - Dobrze, dobrze- odparła kobieta i wyciągnęła w jego stronę swoją pomarszczoną dłoń- Daj mi to!- zanim zdążył zareagować zabrała od niego książkę, rzuciła tylko okiem na okładkę i kontynuowała- Przy drzwiach jest paczka, zanieś ją na nasze stoisko!
   Noah przytakną i poprawił okulary, które lekko zsunęły mu się z nosa przy tym goście.
   - Jak już to zrobisz, to nie musisz wracać. Ja już tu pozamykam- dodała z uśmiechem, który tylko się rozszerzył, kiedy zobaczyła jego zdezorientowaną minę, tworząc wokół jej oczu pełno zmarszczek, przypominających sieć pająka- Za czterdzieści minut i tak zamykamy- wyjaśniła.
   Podziękował, wymamrotał tylko coś krótkiego na pożegnanie i z ciężkim pudłem, wypełnionym zapewne książkami ruszył w stronę Rynku. Po drodze mijał innych ludzi, którzy podobnie jak on znosili jeszcze różne rzeczy do swoich stoisk. Niektórzy z nich nieśli wszystko w rękach, inni wyręczali się magią. Noah również kilka razy musiał użyć niewidoczności, aby niczym duch przeniknąć przez pojawiające się znikąd przeszkody, czyli w głównej mierze innych mieszkańców.
   Po kilkominutowym spacerze dotarł w końcu na główny plac. Przystanął na chwilę i poprawił okulary, tym razem z pomocą swojej magii, bo obie ręce zajęte miał przez paczkę. Rozejrzał się dookoła. Co prawda jego pracodawczyni nie powiedziała mu gdzie dokładnie znajduje się jej stragan, ale szybko rozpoznał go po napisie oraz krzątających się dookoła niego starszych kobietach.
   - Dzień dobry- powiedział cicho i położył pakunek na ziemi obok stoiska. Miał zamiar jak najszybciej uciec do domu. Dobrze wiedział, że jeszcze zapewne tego samego dnia późniejszym wieczorem, lub kolejnego z samego rana, będzie musiał przyjść tu z paroma blaszkami ciast i ciasteczek, które zapewne teraz piecze jego babcia. I oczywiście spotkanie z Nes. Jutrzejszy dzień zapowiadał się męcząco, ale czego nie robi się dla rodziny i przyjaciół.

Ostatnio zmieniony przez saeryie (19-04-2020 o 23h13)


https://66.media.tumblr.com/3ff98fc0529190df5705eadf2dc95314/tumblr_p49u6lTIbh1rnkqsoo6_r1_540.gif

Offline

#12 20-04-2020 o 21h19

Straż Absyntu
Ardentia
Straż na szkoleniu
Ardentia
...
Wiadomości: 254

----------------------https://i.imgur.com/fNVTJck.png

          Jeśli istniało coś, co Nessa uważała za obowiązkowe wydarzenie, to był nim właśnie festiwal. Zawsze wynosiła z niego trochę miłych wspomnień, za to jej portfel stawał się trochę chudszy po obejściu wszystkich interesujących atrakcji. Interesujących według niej, rzecz jasna. Nawet pstrokacizna i kicz wydawały się dziwnie swojskie i na swój sposób sympatyczne.
          Tak, festiwalem powinni się cieszyć wszyscy. W końcu dobrą książkę można przeczytać niezależnie od pory roku, ale pewne rzeczy działy się na tyle rzadko, że przez okres ich braku zaczynało się za nimi tęsknić.
          Kręciła się między stoiskami o krzykliwych kolorach, lawirowała między przeszkodami (co przy jej skrzydłach stanowiło prawdziwe wyzwanie!) i szukała wzrokiem osoby, która zapewne zrobiłaby wszystko, by znaleźć jakąś wymówkę i spędzić na festiwalu mniej czasu niż to konieczne. Nessa chciała jednak, by jej przyjacielowi kojarzył się on z czymś więcej niż obowiązkami, dlatego planowała odwiedzić z nim kilka miejsc.
          W końcu go wypatrzyła. Uśmiechnęła się, podchodząc żwawym krokiem.
- Cześć, Noah! Co tam, jak tam? Co to za mina? Trzeba cię trochę rozruszać! - stwierdziła tonem znawcy. - Na pewno jest na festiwalu coś, co cię do siebie przyciąga, prawda?

Ostatnio zmieniony przez Ardentia (20-04-2020 o 21h19)


T U           M N I E           Z N A J D Z I E S Z :           W A T T P A D           P I N T E R E S T           M Y A N I M E L I S Thttps://i.imgur.com/AEYxFyr.gif

Offline

#13 26-04-2020 o 19h54

Straż Obsydianu
Hicu
Straż na szkoleniu
Hicu
...
Wiadomości: 217

Asiris


   
    Młody smok lekko niezadowolony uwagą kolegi jednak zacmokał cicho ustami, jednocześnie kręcąc głową z dezaprobatą. W tamtym obecnym tygodniu jeszcze nie słyszał, aby ktokolwiek nazwał go dzieckiem. Swoje przeżył, chociaż na swoje prawdziwe lata był faktycznie młodzieńcem. No ale dzieckiem? Tak się nie robi, nie w tym życiu.
    Jednak bardzo dobrze wiedział, że znajomy nie ma mu nic za złe. Cóż, miał pecha, jak zwykle. Przegrał, bo pech. Jak zwykle. Z tymi faktami trzeba było się pogodzić, bo na zmianę sytuacji Asiris czeka do tej pory. Aż dziwne, ze nie opuściła go wiara w wygraną. To pewnie dlatego, ze kochał złoto prawie tak mocno, jak siebie. To było jak choroba psychiczna, którą każdy smok miał zapisaną w genach i nic nie było w stanie ich z tego wyleczyć. Jeśli nawet by mieli cała komnatę oślepiającą swoją wspaniałością i przytłaczającym przepychem, dla nich to i tak byłoby za mało. Bo w końcu zawsze można mieć więcej. I od tej zasady także nie mógł nasz bohater odstąpić.
    - Może i wszyscy są przeciwko oprócz ciebie... dopóki twój dziadek jest majętny. Kto wie, gdzie poniesie wtedy się nasza znajomość. - Poprawił swój tradycyjny strój, gdy młody wampir poklepał go po ramieniu. Po tym uniósłszy w wymownym geście brew, spojrzał się na przyjaciela. - Ugryźć mnie chcesz? Połamiesz te swoje cienkie kiełki na łuskach. Nie zapominaj, co mam pod spodem schowane. Nie tylko kości i mięśnie.
    Na propozycję udani się do Pękniętej Różdżki jedynie wydał z siebie cichy pomruk, że czemu by nie, można iść. Fakt, nie było tam niczego, co by zrujnowało i tak już nieistniejący portfel Asirisa, jednak on potrafił wydać o wiele więcej niż powinien na grę w rzutki lub piłkarzyki. Do tej pory nie mógł się nadziwić tym wszystkim urządzeniom. Niespełna 50 lat temu świat nie był taki kolorowy i... współczesny.
    - No nie skomentuje aż. Ale przyda się coś dobrego do picia.
    W środku lokalu usiedli przy wolnym stoliku. Smok rozejrzał się to w lewo, to w prawo, podczas gdy Cedric poszedł po napoje. Osobiście lubił to miejsce. Niewielka, przytulna knajpka, gdzie można na spokojnie porozmawiać i nie wyglądać dziwnie, bo nie takiej maści istoty jak wampir czy smok zajmowały krzesełka przy okolicznych stołach.
    Gdy Montgomery postawił przed nim pitny miód, o pięknej, złotej barwie, nad którą mógł się wywodzić godzinami, ujął kufel w dłoń, po czym delikatnie stuknął szkłem o naczynie w rękach przyjaciela.
    - Dziękuję, i zdrówko.
    Napił się mały łyczek napoju, odstawił kufel z powrotem. Badawczy wzrok wbił w błękitne oczy kolegi, po czym ciężko westchnął.
    - Mówisz tak do mnie, jakbym bym bezrobotny. A tak nie jest. Po prostu w tym mieście nikt nie docenia mojego geniuszu. To nie jest ode mnie zależne, że materiał i robocizna swoje kosztuje, no halo. Niektóre mikstury się waży parę dni i trzeba być przy nich nieustannie, żeby ich nie wywaliło. I kto wtedy ma walczyć przy pokerze? Wiem, że mnie nie zastąpisz.
    Nieoczekiwanie dosiadła się do nich Aviva dzierżąca w dłoni niczym wojownik alkoholu whisky.
    - Twoje umiejętności czarownicy ci o tym coś dają znać, czy może jednak kroi ci się festiwal? - zapytał lekko rozbawiony, przyglądając się, jak znajoma wlewa w siebie trunek i krzywi się przy tym, jakby jadła cytrynę razem ze skórką. Czy whisky nie należy do tych alkoholi, które powinno się pić powoli, wręcz delektując się jego ostrym, delikatnie słodkim smakiem?
    - Mm... właśnie widzę, jakie pyszne. Twój wyraz twarzy to idealnie nam pokazuje. Co robisz sama w różdżce, Avivo? Jakieś złe przeczucia, czy po prostu szukasz wymówki na napicie się w naszym doborowym towarzystwie?

Offline

#14 28-04-2020 o 00h49

Straż Absyntu
saeryie
Szeregowiec
saeryie
...
Wiadomości: 127

Noah Caeilvesh


   Ze wszystkich sił postarał się opanować odruch wywrócenia oczami. A już miał nadzieję, że pójdzie mu gładko i bez żadnych przeszkód trafi do domu.
   To nie tak, że nie cieszył się, że spotkał Nes, ale wolałby ją spotkać gdzieś indziej. Na prawdę miał nadzieję, że nie zobaczyła jego reakcji, czego na pewno nie można było powiedzieć o słabym, przyklejonym uśmiechu który wykwitł na jego twarzy.
   - Jej znalazłaś mnie! Następnym razem będę musiał się lepiej schować- powiedział pół żartem pół serio.
   Zaczął się zastanawiać, jak może się ze wszystkiego wymigać. Dobrym argumentem na pewno było to, że miał na sobie jeszcze swój strój pracowniczy oraz to, że chciałby odpocząć po długim dniu, może dorzuciłby też wzmiankę o tym, ze jego babcia będzie się martwić. Jednak jego brzuch miał inne plany i z głośnym, przeciąganym burknięciem postanowił przypomnieć, że niewiele dzisiaj zjadł.
   Westchnął.
   - Jedzenie. Dobra wygrałaś- odpowiedział an jej ostatnie pytanie zrezygnowany- Jakieś propozycje? Tylko proszę, nie na słodko- zapytał znacznie milszym głosem. Czasem musiał się karcić w myślach, ze bywa tak oschły dla swojej jedynej przyjaciółki.


https://66.media.tumblr.com/3ff98fc0529190df5705eadf2dc95314/tumblr_p49u6lTIbh1rnkqsoo6_r1_540.gif

Offline

#15 07-05-2020 o 23h57

Straż Cienia
Hesitate
Straż na szkoleniu
Hesitate
...
Wiadomości: 212

https://fontmeme.com/permalink/190124/953d75ffcd0b0258ffe3cc85114dd088.png


     Wampir chciał poprawić Asirisa, chociaż nie byłby to pierwszy raz. Jego dziadek nie żył od ponad czterech wieków, ojciec często opowiadał mu tą historię, więc mylenie tych dwóch osobowości było dla niego co najmniej niefrasobliwe. Dziadek Cedrica był plantatorem, hodował tytoń na terenach Ameryki Północnej, a jego jedyny syn-André za młodu na niej pracował. Uczył się ją prowadzić, zarządzać biznesem i niewolnikami, organizować sprzedaż lub wymianę towarów na inne dobra. Aż pewnego dnia, wówczas młody, mężczyzna zachorował. Diagnozą była Ospa Prawdziwa, która panoszyła się po kontynencie od dłuższego czasu. Ojciec André, zwany w okolicy jako "Pan Montgomery", znany był ze swojej impulsywności i często pochopnych działań. Dlatego nikt nie był zaskoczony, kiedy uznał, że to niewolnicy sprowadzili zarazę na jego potomka. Tego samego wieczora na plantacji został tylko on z synem, żoną i dwiema młodszymi córkami. Każdy wokół wiedział co się stało, łącznie z chorym młodzieńcem, ale nikt o tym nie mówił. André jednak nie zdrowiał. Jego stan tylko się pogarszał, z każdym dniem niknął w oczach coraz bardziej i tego samego wieczora, kiedy doktor ostatecznie rozłożył ręce, życie młodego syna plantatora odmieniło się na zawsze. Wszyscy już spali, jednak sen chorego był płytki, a jego oddech gorący i nierównomierny. Nie wiedział co dokładnie go przebudziło. Usłyszał coś, może poczuł, ale nie był tego pewny. Lampy w pokoju były zgaszone i jedyne światło jakie dawało ukojenie jego oczom, było chłodne i wpadało przez okno prosto od srebrzystej tarczy księżyca w pełni. Czuł czyjąś obecność, ale nie był pewien czy to przez mrok nocy, czy może przez chorobę. A może przez mieszankę obu? Sięgnął po szklankę wody stojącą przy jego łóżku, ale nie poczuł na języku znajomego smaku. Ciecz była odpowiedniej konsystencji, była też chłodna, ale miała słodko-metaliczny posmak. Teraz zarówno André, jak i jego syn Cedric, wiedzieli doskonale, że wampir, który tej nocy przemienił chorego młodzieńca, ratując mu tym życie, zmieszał wodę ze swoją własną krwią, aby reszta rytuału mogła stać się wykonalna. A przemiana była ciężka, długa i bolesna. Kosztowała życie zarówno Pana jak i Panią Mongomery, a także młodszą z ich córek, drugą uratowało wczesne małżeństwo, które odbyło się zaledwie dzień wcześniej. Nie była to przyjemna historia, ale jak powtarzał André Montgomery, historia wampirów nigdy do miłych nie należała.
     Wiedział, co znajdowało się pod skórą przyjaciela i dlatego nigdy nie ośmieliłby się nawet zbliżyć swoich zębów do jego ciała. Cenił sobie swój zgryz, nie miał zamiaru się go pozbywać.
   - Jestem pewien, że coś bym wymyślił - zaśmiał się Cedric. Często żartował, że ugryzie smoka, w różnych kontekstach, czasem łapał go za nadgarstek, czasem udawał, że gryzie, albo kłapnął zębami dla zabawy, ale nigdy tego nie zrobił. Zdecydowanie za bardzo cenił sobie swoje ostre uzębienie.
     Zetknięciu się szklanych naczyń towarzyszył wysoki dźwięk. Czarownik zawsze czuł małe napięcie, kiedy stukał się z kimś kuflami, bo jego wampirza siła czasem potrafiła stłuc oba naczynia, jeśli ten zapomniał się w porę zatrzymać, a marnowanie alkoholu to dla niego był jeden z najgorszych przejawów marnotrawstwa.
   - I że do teraz nie pomyślałeś o sprzedawaniu "złota". - rzucił, zanim zamoczył usta w kuflu. Połyskujące, ciemnożółte kryształki może nie były najbardziej pożądaną substancją w mieście, ale było proste i szybkie do zrobienia, a także bardzo uzależniające. Sprzedawało się również po wcale niezłej sumie.
     Słyszał kroki za sobą i był w stanie poznać do kogo należą, więc kiedy Aviva się do nich dosiadła, wcale nie był zaskoczony. Jedne z niewielu zalet bycia wampirem, w jego osobistej opinii. Posłał jej przyjazny uśmiech, kiedy zajęła przy nich miejsce, ale kiedy jej usta się otworzyły, zmarszczył brwi. I to wcale nie na ton jej głosu. Prawdą było, że mimo połyskujących dekoracji, ta noc wydawała się jakaś mroczniejsza.
   - Układałem rano tarot - zaczął, wyjmując z kieszeni fiolkę z czerwonym płynem- z intencją w stronę Festiwalu, jak co roku i, może to nic wielkiego, ale tak kiepskiego układu bardzo dawno nie miałem. - dokończył. Na początku to zignorował, dlatego nikomu o tym nie wspominał, zwalając na swoje wątpliwe umiejętności w dziedzinie czytania z kard, ale w kontekście niezawodnych zmysłów Avivii mogło mieć to jakieś niewielkie znaczenie. Odkręcił fiolkę i do jego nozdrzy dobył się metaliczny zapach, na który jego źrenice nieco się rozszerzyły. Krew była "czysta", nadal było w niej osocze, co znaczyło, że kopnie go mocniej, więc bez większych ceregieli, wlał zawartość szklanej buteleczki do swojego kufla. Ciemnozłoty kolor piwa zmienił się na głęboki bursztyn, kiedy ciecz mieszała się z alkoholem. W środku poczuł rozbawienie, widząc jak czarownica krzywi się w efekcie sowitego łyka trunku.
   - Widać. Może spróbuj mojego? To dopiero wchodzi, jak masełko. Albo kieł w szyję. - uśmiechnął się do niej, celowo obnażając swoje wampirze atrybuty, po czym upił kilka łyków. Tego mu brakowało. Smak krwi nie był mocny, ale dało się go wyczuć. Był delikatny i idealnie zgrywał się z goryczką ciemnego piwa i niemal owocową słodkością miodu złotej lilii. Istna alkoholowa poezja. - Ja tam się nie dziwię, że nas złapała. Uosobienie profanacji wiedźmiego gatunku i parszywy hazardzista. Doborowe towarzystwo, jeśli chce się poczuć lepszym od otoczenia. - skwitował. Jego słowa mogły wydawać się nieprzyjemne, ale lubił się droczyć z Avivą, więc takie żarty były według niego jak najbardziej na miejscu.


https://media.giphy.com/media/dtjeW90uEoKgvAMoQE/giphy.gif


http://24.media.tumblr.com/tumblr_m6pq35iQME1rz4xa9o1_250.gif

Offline

#16 13-05-2020 o 22h26

Straż Absyntu
Ardentia
Straż na szkoleniu
Ardentia
...
Wiadomości: 254

---------------------https://i.imgur.com/fNVTJck.png

          Domyślała się, że Noah najchętniej by się gdzieś zaszył. Był osobą, która wolała się jednak na dobre zagubić, bo znalezienie jej oznaczało  konieczność wyjścia ze strefy komfortu, a coś takiego nigdy nie należało do niezwykle przyjemnych rzeczy. Rozumiała to, inaczej przecież tej relacji nie dałoby się zbyt długo pociągnąć. Jednocześnie nie chciała jednak, by przyjaciel coś stracił. Wiedziała, że jedni czerpią z festiwalu więcej zabawy, inni mniej, ale zawsze takie wydarzenia były idealną okazją do zdobycia kilku miłych wspomnień.
- Jestem całkiem niezła w chowanego, przyjmuję wyzwanie. – Uśmiechnęła się. – Nie przebrałeś się jeszcze – zauważyła lekko zaskoczona. Dopiero teraz zdała sobie z tego sprawę.
          Zastanowiła się, przykładając zaciśniętą pięść do brody. Jej skrzydła lekko się poruszyły.
Jedzenia w takich miejscach jest akurat całkiem sporo, choć, niestety, sporo przekąsek sprzedawanych na straganach to właśnie słodkości… Rozejrzyjmy się za jakimś lokalem, na bank w paru miejscach można porządnie zjeść! Chodź, w tamtej okolicy powinniśmy coś znaleźć!
          Z entuzjazmem wymalowanym na twarzy chwyciła chłopaka za rękę i pociągnęła go w stronę, z której dochodziły smakowite zapachy, a szyldy zachęcały do wejścia do środka. Nie szła jednak za szybko. Nie chciała narzucić nieodpowiego tempa. Ponadto w chwili nieuwagi bardzo łatwo było o zahaczenie czegoś skrzydłami.


T U           M N I E           Z N A J D Z I E S Z :           W A T T P A D           P I N T E R E S T           M Y A N I M E L I S Thttps://i.imgur.com/AEYxFyr.gif

Offline

Strony : 1