Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1

#1 12-05-2020 o 14h39

Straż Lśniąca
Lexi
Nemesis
Lexi
...
Wiadomości: 4 920

https://i.imgur.com/7b7DzCn.png

OGIEŃ               POWIETRZE             ZIEMIA                     WODA


LEXI                                            RISSIE                                            SADINI                                            PANI



opcjicenterbotojakiśżW starożytności żył bóg Rweront – znany wśród innych jako najpotężniejszy, najsprawiedliwszy i przede wszy-
opcjicenterbotojakiśżstkim wieczny. Miał jednak jedną słabość: ludzi, których pozwolił sobie ukochać. Widząc i obserwując ich cierpie
opcjicenterbotojakiśżnia, zesłał dla nich na ziemię cztery bestie. Dziś określane są one żywiołami.

opcjicenterbotojakiśżKażdej z bestii rozkazano wybrać własnego króla, który miał dziedziczyć ich moc. Nie skończyło się jednak tylko
opcjicenterbotojakiśżna tym: władcy otrzymywali również dom, kolor, obowiązki i tradycje przekazywane z każdym kolejnym królem.
opcjicenterbotojakiśżOpieka żywiołów zapewniła Teroulowi pozycję najpotężniejszego państwa na całym kontynencie, więc Rweront
opcjicenterbotojakiśżbył dumny ze swojego dzieła.

opcjicenterbotojakiśżPaństwo zostało podzielone na pięć dzielnic: północ, południe, wschód i zachód, które zajmowali królowie bestii,
opcjicenterbotojakiśża bóg Rweront - ciekawy przyszłości - przyjął ludzką formę, zamieszkując w piątej, czarnej dzielnicy – centrum.
opcjicenterbotojakiśżBył szczęśliwy, mogąc oglądać na własne oczy wspaniały rozwój ludzkości.

opcjicenterbotojakiśżNiestety, królowie i bestie przestały żyć w harmonii, w której zostali stworzeni. Tracili  do  siebie  zaufanie, lekce-
opcjicenterbotojakiśżważyli moce i potęgę, stali się własnymi wrogami. A w obliczu zagrożenia dla państwa, to Rweront musiał inter-
opcjicenterbotojakiśżweniować. Bóg z żalem i smutkiem spoglądał na destrukcję jego ukochanego dzieła i zniknął, pozostawiając po
opcjicenterbotojakiśżsobie klątwę oraz obietnicę.

opcjicenterbotojakiśżBy doprowadzić Teroul do dawnych lat świetności, postanowiono że przedstawiciele każdego z żywiołów muszą
opcjicenterbotojakiśżzamieszkać ze sobą razem – w pozostawionym  przez  Rweronta  czarnym  pałacu. Nie zmienia to jednak faktu,
opcjicenterbotojakiśżże stare kłótnie, niechęć i brak zaufania nie znikają w jeden dzień. Ale zadaniem każdego z nich jest doprowadzić
opcjicenterbotojakiśżdo starej harmonii. Czy się uda?



CZTERY                              ŻELAZNE                             ZASADY                            WĄTKU

LUB WIĘCEJ, BO W CZTERECH MOGĘ SIĘ NIE WYROBIĆ

opcjicenterbotojakiśż I Kojarzycie klimat Księgi tysiąca i jednej nocy? Właśnie w takich realiach będziemy żyć. Pustynie, oazy, pałace,
opcjicenterbotojakiśżpiasek. Piasek i jeszcze więcej piasku.
opcjicenterbotojakiśżII Nasz postacie to królowie, obdarzeni mocami jednego z żywiołów. W związku z tym, już teraz, proszę o by nie
opcjicenterbotojakiśżprzesadzić z potęgą. Tak, władamy nad żywiołami, ale nadal jesteśmy tylko ludźmi. Nie jesteśmy nieśmiertelni.
opcjicenterbotojakiśżNie życzę sobie tutaj Mary Sue i... chętnie powitam osoby, które nie do końca kontrolują swoje moce.
opcjicenterbotojakiśżIII Jeśli już jesteśmy przy postaciach: wygląd to arty i im będą ciekawsze lub dziwniejsze, tym lepiej! Poza tym,
opcjicenterbotojakiśżchciałabym zachować równowagę płci (nie sugeruję romansować od pierwszej strony - mimo wszystko nasze
opcjicenterbotojakiśżbestie i my nie dogadujemy się zbyt dobrze). No i ostatnia sprawa: jesteśmy dość młodzi. Przez "dość" mam na
opcjicenterbotojakiśżmyśli przedział wiekowy mniej więcej od 18 do 30 lat.
opcjicenterbotojakiśżIV Klimat opowiadania z założenia nie jest wcale ciężki -  chodzi  o zabawę,  poznawanie  się naszych postaci,
opcjicenterbotojakiśżkłótnie i takie tam. Mamy się dogadać, ale jak szybko do tego dojdzie i co się po drodze będzie dziać?
opcjicenterbotojakiśżV Zależy mi na kontakcie ze wszystkimi, ale nie wiem, czy potrzebny nam jest discord. Jeśli tak, dajcie mi znać.
opcjicenterbotojakiśżCo więcej, inne informacje wyślę na pw. (Np. podział dzielnic, jak to mniej więcej wszystko wygląda.) WAŻNE:
opcjicenterbotojakiśżwymagam odpisu raz na półtora tygodnia. Jeden na tydzień spoko, będę za to kochać. Jeden na dwa tygodnie
opcjicenterbotojakiśżokej, nie będę was ganiać. Ale więcej? Teletubisie mówią papa! O wszelkich nieobecnościach/blokadach itp.
opcjicenterbotojakiśżMU-SI-CIE MNIE IN-FOR-MO-WAĆ!
opcjicenterbotojakiśżVI W razie jakichkolwiek pytań, zapraszam na pw. na eldaryię lub discord Lexi#7660
opcjicenterbotojakiśżVII A, nie faworyzuję - kto pierwszy, ten lepszy: zgłoszenia przyjmuję na pw ; )


PILNIE Poszukuję JEDNEJ osoby do tego og
https://i.imgur.com/wpjKsal.gif

Offline

#2 12-05-2020 o 16h41

Straż Obsydianu
Pani
Żołnierz Straży
Pani
...
Wiadomości: 530

.
https://i.gifer.com/3Nz1n.gif

https://imgur.com/IfMw1np.png

──────────────────────────      A   L I T T L E   L I G H T   I S   F I L T E R I N G   F R O M   T H E   W A T E R   F L O W E R S
t  h  e  i  r          l  e  a  v  e  s          d  o          n  o  t          w  i  s  h          u  s         t  o         h  u  r  r  y
T H E Y   A R E   R O U N D   A N D   F L A T   A N D   F U L L   O F   D A R K   A D V I C E     ────────────────────────────
t h e  s p i r i t  o f  b l a c k n e s s  i s  i n  u s  i t  i s  i n  t h e  f i s h e s;  a  s n a g  i s  l i f t i n g  a  v a l e d i c t o r y  p a l e  h a n d
are you not blinded by such expressionless sirens?                               this is the silence of astounded souls.


https://media.giphy.com/media/TF70Q51Eg6DfoDRYZM/source.gif

https://imgur.com/6p1LCIt.png

https://media.giphy.com/media/VDjarAO4vexRNFKbht/source.gif
I   ──────────────────────────────────────────────
S I Ó D M A  C Ó R K A  A E N I L A H  I  O Z I M A N D I A S A        D W A D Z I E Ś C I A  D W A  L A T A         W Y B R A N A  W  W I E K U  D W U D Z I E S T U  L A T
─────────────────────────────────────────────    II
B L A D A  S K Ó R A        N I E B I E S K I E  O C Z Y        D Ł U G I E  C Z A R N E  W Ł O S Y        S Z C Z U P Ł A       M E T R  S I E D E M D I E S I Ą T  S I E D E M
III   ─────────────────────────────────────────────
W Y B R A N I E    N E P H T H Y S    S P O Ś R Ó D    W S Z Y S T K I C H    C Ó R E K    I    S Y N Ó W    T O    Z A R Ó W N O    H O N O R    I    Z A S K O C Z E N I E

Ostatnio zmieniony przez Pani (18-05-2020 o 22h59)


i ' d    l i k e    t o    h o l d    h e r . . .
(    . . .    H  E  A  D       U  N  D  E  R  W  A  T  E  R    )
────────────────────────────────────────────────────────────────    ───────────────────
https://s7.gifyu.com/images/ezgif-6-4d1c966e1e28.gif  https://imgur.com/BeGaNWw.jpg

Offline

#3 12-05-2020 o 18h33

Straż Absyntu
Sadystyczny
Szeregowiec
Sadystyczny
...
Wiadomości: 140


https://i.ibb.co/NjZN1dq/A.pngh
─────────────────────────────────────────────       https://66.media.tumblr.com/tumblr_m7vzaiecBK1r6o8v2.gif       ─────────────────────────────────────────────   
──────────────────────────────────────────────────────────────────────────────────────────────────   
H   A   L   F              G   O   D   S                A   R   E               W   O   R   S   H   I   P   P   E   D              I   N            W   I   N   E               A   N   D                 F   L   O   W   E   R   S   
────────────────────────────────────                     R    E    A    L              G    O    D    S                      R    E    Q    U    I    R    E             B    L    O    O    D   
──────────────────────────────────────────────────────────────────────────────────────────────────   
https://i.ibb.co/s3yBJc0/B.png
──────────────────────────────────────────────────────────────────────────────        I   N   F   O   R   M   A   C   J   E     
L E S H I      [   L E S H Y   |   L E S H N Y   ]      h e    f r o m   t h e    f o r e s t       
       L E Ś N I K      L E Ś N I C Z Y      L A S O W N I K      L E S Z Y      G A J O W Y   
U R O D Z O N Y     Z I M Ą      W      C H A C I E     W      G Ł Ę B I      B O R U               S Y N          M Y Ś L I W E G O          Z          P Ó Ł N O C N E G O         L A S U   
             D W D Z I E Ś C I A    C Z T E R Y    L A T A                 W Y B R A N Y    J A K O    J E D E N A S T O L A T E K
           M E T R    O S I E M D Z I E S I Ą T    C Z T E R Y          S Z A T Y N       
       J A S N O N I E B I E S K I E    O C Z Y           S M U K Ł A   S Y L W E T K A
P O D Ł U Ż N E     Ź R E N I C E      S Z P I C Z A S T E    U S Z Y                D Ł U G I  E    R Z Ę S Y     J A S N A     K A R N A C J A             
                                                        L I C Z N E        B L I Z N Y              D W I E    G Ł Ę B O K I E    N A     T W A R Z Y    I     O B O J C Z Y K A C H
───────────────────────────────────────────────────────────────────────────────────────────────────
1.    U M O C N I Ł     Z N A C Z E N I E    R E L I G I I    I    D A W N Y C H     W I E R Z E Ń  ,    A    T Y M    S A M Y M    W Ł A S N Y    P R Y M A T ,    P O D P R Ł S Z Y
G O    N A    Z N A C Z E N I U    Z W I E R Z C H N I K A    M I Ę D Z Y    B Ó S T W A M I    I    L U D Ź M I                                                                                                       
2.    I N I C J A T O R      T R A D Y C J I      K R W A W Y C H       O B R Z Ę D Ó W       I     R Y T U A Ł Ó W    K U     C Z C I    S T A R Y C H     B O G Ó W     –     I     K U
W Ł A S N E J    U C I E S Z E                                                                                                                                                                                                                                       
3.     U R O D Z O N Y      Z I M Ą W     P Ó Ł N O C N Y M     L E S I E ,      S Y N     M Y Ś L I W E G O    I     B E Z I M I E N N E J    K O B I E T Y ,     Z A     D Z I E C K A
U C Z O N Y    G Ł Ó W N I E    Ł O W I E C T W A ,    R Y B O Ł Ó W S T W A    I    Z I E L A R S T W A                                                                                                               
4.     T O W A R Z Y S T W A    D O T R Z Y M U J E    M U    B I A Ł O W Ł O S Y    W I L K    Z N A L E Z I O N Y    N A    G R A N I C Y    J E D N E G O    Z    B O R Ó W
5.     U T A L E N T O W A N Y     K Ł U S O W N I K ,    N I E M N I E J    Z W I E R Z Ę T A    S Z Y B K O    P R Z E S T A Ł Y     G O     S A T Y S F A K C J O N O W A Ć
6.     O B D A R Z O N Y    Z W I E R Z Ę C Y M I    C E C H A M I    I    S I L N Ą    K O N E K S J Ą    Z    N A T U R Ą                                                                                       
───────────────────────────────────────────────────────────────────────────────────────────────────
https://i.ibb.co/2M9RkDJ/B.png

───

Ostatnio zmieniony przez Sadystyczny (18-05-2020 o 22h02)


▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉      A   S         I   F         Y   O   U         W   E   R   E           O   N          F   I   R   E          F   R   O   M           W  I  T  H  I  N       ▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉
https://i.ibb.co/nL3hXfG/SDSD2.gif  https://i.ibb.co/pXpSRzF/SDSD.gif
▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉      T  H  E        M  O  O  N       L  I  V  E  S      I  N        T  H  E       L  I  N  I  N  G       O  F        Y  O  U  R       S  K  I  N       ▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉▉

Offline

#4 12-05-2020 o 21h46

Straż Absyntu
Rissie
Porucznik Straży
Rissie
...
Wiadomości: 10 603

────────────── ⇆   ◁    ❚❚    ▷    ↻ ──────────────
────────────────────────────────────────
http://www.pomniejszacz.pl/files/img-20200517-191147.jpg
──────────────────────    L O V E    L I B E R T Y   A N D   T I M E

C A N D A R U S    D E L    M I N E I    T I J U R H A N                 F I R S T   O F   H I S    N A M E 
K I N G     O F    T H E    W I N D S                                H I G H    L O R D    O F    T H E    S O U T H
T H E   A E R I A L   M E R C E N A R Y         H E I R   O F   K I N G   A D A I R   T H E   F I R S T

────────────  O N C E   S O   D I S P O S A B L E,  ────────────

L A D Y   E L I R A N ' S   F I R S T B O R N         D I D N ' T   K N O W   WHO  HIS  FATHER  WAS
S O N      O F       T H E      S I T H A I L       B R O T H E R H O O D                  E X - A S S A S S I N
G O T             H I S            F  U  L  L          N A M E        A T          T H E         A G E          O F           2 8 
B E F O R E           T H A T           H E          H A D         B E E N         C A N D A R         D I R D A N O
S I L V E R              H A I R               S T R E A K            F R O M               H I S                R  I  T  U  A  L
M A Y    M A G I C A L L Y      L O S E     G R A V I T Y    D U R I N G    S L E E P    O R     C A L M
C L O S E - M I N D E D                  C O L D     H E A R T E D              S H O R T - T E M P E R E D 
I   W O R K   A L O N E        ( P R O B A B L Y )    A S E X U A L     6 ' 5 "    1 9 5   L B     2 9   Y O

A R E   T H E   F U E L S   T H A T   D R I V E  M E   F O R W A R D
   ───────────
────────────────────────────────────────

ozdobniczkje

Ostatnio zmieniony przez Rissie (24-05-2020 o 19h55)


https://images92.fotosik.pl/358/7c6dfee3113b9eb0.png

Online

#5 12-05-2020 o 23h31

Straż Lśniąca
Lexi
Nemesis
Lexi
...
Wiadomości: 4 920


https://1.bp.blogspot.com/-zpieGe9E1jg/XsMKrR16x4I/AAAAAAAAEVw/Bb35WdX6HbEWNEMgOoasjRq-Yt11sazggCLcBGAsYHQ/s200/2.png
A M I R A

https://66.media.tumblr.com/tumblr_m7vzaiecBK1r6o8v2.gif
───────────────────────────────────────────────     ON   IT   YOU   GOT   IT
T O L D           S E P A R A T E L Y           Y O U          A R E
          E Q U A L L Y           A           G O D D E S S
YOU         WANT         HONESTY             YOU        ARE          PROBABLY        U  N  D  O  U  B  T  E  D  L  Y
────────────   WHAT'S   CALLED  TO   BE           WHAT'S   HARD   TO    SEE   ────────────
NOT   MEANT   TO   BE     ───────────────────────────────────────────────

P A Y    H O M A G E         P A Y    H O M A G E             P A Y    H O M A G E

https://1.bp.blogspot.com/-AUSm3k2DuLk/XrrA6OEbmaI/AAAAAAAAEUg/XKXYKmsQPTYQi4V2KKrfcEGhkb7XZ98ZACLcBGAsYHQ/s400/a.jpg
───────────────────────────────────────────────     ON   IT   YOU   GOT   IT

SYENCE     A M I R A     BIN      AZMIN     KSIĘŻNA    WSCHODU    KRÓLOWA    OGNIA
KOBIETA       DWADZIEŚCIA     TRZY     LATA        PANUJE     OD     PIĘCIU     WIOSEN
SIÓDMA     CÓRKA     RADJI     I     RAHIMA     BIN     AZMIN
        CZERWONY     SMOK

NOT   MEANT   TO   BE     ───────────────────────────────────────────────

CYNAMONOWA   KARNACJA   BRĄZOWE   OCZY   DŁUGIE   KASZTANOWE   WŁOSY
TATUAŻE    STARODAWNYCH    MODLITW    CIĄGNĄCE   SIĘ     PO    CAŁYM    CIELE
WŁOSY    -    LAWA         NIEMAL     CZARNA     KARNACJA         CZERWONE     OCZY
METR   SZEŚĆDZIESIĄT   PIĘĆ   WZROSTU      PIĘĆDZIESIĄT   KILOGRAMÓW   WAGI


PILNIE Poszukuję JEDNEJ osoby do tego og
https://i.imgur.com/wpjKsal.gif

Offline

#6 20-05-2020 o 00h02

Straż Lśniąca
Lexi
Nemesis
Lexi
...
Wiadomości: 4 920

niechceużywaćcenterbotożaljestwięcjesttakhttps://1.bp.blogspot.com/-zpieGe9E1jg/XsMKrR16x4I/AAAAAAAAEVw/Bb35WdX6HbEWNEMgOoasjRq-Yt11sazggCLcBGAsYHQ/s200/2.png
              Dostrzega ją niemal od razu, jednakże całkowitą uwagę skupia na niej dopiero, gdy kobieta składa niezbyt głęboki ukłon. Zna ją bardzo dobrze: te same brązowe oczy, w które spogląda co rano w lustrze, te same dłonie, którymi nie zdążyła się nacieszyć, te same kasztanowe włosy, które zapuszcza od dziecka. Syence patrzy tęsknie na swoją matkę, gdy ta uśmiecha się sztucznie i zaczyna karąco:
- Amiro* – na twarz młodej królowej wpływa bezczelny, krótki uśmieszek,  który po chwili znika, zostawiając po sobie tylko gorzki smak. Obie kobiety wiedzą, że matka dawno straciło prawo do karcenia swojej córki. Syence nie jest już jej malutką dziewczynką, którą Radija* niemal wyklęła, ona już nie istniała. Na jej miejscu stoi wyprostowana, dumna – choć niebyt wysoka jak na Bin Azmin – dwudziestotrzylatka. Poprawia swoje włosy, zdejmując z nich ostatni sznureczek trzymający jej ogniste pasma. Swoimi krwawymi oczami daje znać, że nie życzy sobie żadnego towarzystwa, a matka jest tu wręcz nie na miejscu. Nie pasuje do układanki, którą wymarzyła sobie w tym momencie ogistowłosa. Rozpala w sobie moc, jednocześnie powstrzymując ją od całkowitego wybuchu, i pozwala płomieniom na okrążenie jej. Czuje się nagle, jakby była w domu – w przeciwieństwie do pałacu, w którym mieszka od urodzenia. Ogień jest spokojem, rodziną, miłością. W dłonie chwyta swoje włosy, które teraz bardziej przypominają lawę niż kasztanowe pasma, które zazwyczaj zdobią jej głowę i przerzuca przez prawe ramię.
              Świeczki wskazujące cztery strony świata zaczynają wydawać przyjemny, jaśminowy zapach, który dociera do nosa Syence. Na Rweronta, dziewczyna pragnie zacząć rytuał już teraz, ale wie, że Radija tak łatwo nie odpuści.
- Amiro  – powtarza starsza kobieta. Na jej twarzy pojawiły się już pierwsze zmarszczki. Syence jest pewna, że to ona jest ich powodem. Zawsze nim była. – Powinnaś kłaść się już do łoża – poprawia rękawy swojej długiej, zielonej sukni. Według tradycji królestwa ognia kobiety zamężne powinny ubierać się w długie odzienie: tylko ich wybranek ma prawo oglądać ciało, które im podarowały. Zdaniem Syence było to głupią tradycją – cieszyła się, że nie ma ona jeszcze partnera: mogła ubierać swoje krótkie, zwiewne spódnice i ozdobne topy. Zresztą, w zabudowanych sukniach niewygodnie się tańczyło, a taniec dla królowej ognia był życiem. – Jutro czeka cię wielki dzień, więc musisz się wyspać, córko – dopowiada słabszym głosem Radija.
               „Zadowolona” – bez słowa obserwuje swą matkę – „na pewno nie ze mnie” – dopowiada sobie w myślach, gasząc okrąg płomieni, który wcześniej wzniosła. Były dni, w których jej moc musiała opuścić ciało. To jest jeden z nich: nie czuje jednak jak gorące pasma dotykają jej pleców, nie zwraca też uwagi na to, jak piękna, zielona trawa wydaje się wypalać pod wpływem długich włosów. Przyzwyczaiła się.
- Córko? – pyta Syence zgryźliwie, pozwalając sobie na bezczelny uśmiech. Nienawidziła tego, że czuła do tej kobiety odrazę. Nie mogła się pogodzić z tym, że matka nie jest jej obojętna. Próbowała to zrobić od pięciu lat, ale klatka piersiowa często zaciskała się w bólu i  smutku. Wyklęta, która stała się królową i ponownie została pokochana przez swoją rodzicielkę.  – Radijo – zaczyna chłodno, choć całe jej ciało się gotuje od emocji. By nie pokazać gniewu, odwraca się na czubkach palców i układa ręce przed siebie, pochylając głowę w przód. Nie chce zaczynać kłótni, którą niegdyś powtarzały niemal co wieczór. Nie chce kończyć kłótni, przez którą nieraz zwijała się w swoim ogromnym, królewskim łożu samotna. Chce przestać patrzeć w te same brązowe oczy, w których nie dostrzega dumy czy szczęścia, a zawiść i rozczarowanie, żal. Boli. – Pamiętaj – mówi głośno, zamykając oczy. Rytuał wymaga czystych myśli, umysłu nieskalanego gniewem i zawiścią. Wyrzuca więc z siebie pospiesznie: - nie masz prawa mówić mi, co mam, a czego nie mam robić. – Bierze uspokajający oddech, przez który zapach świeczek wręcz ją odurza – To ja jestem królową. Amirą. – Głos wydaje się być niemal wyprany z emocji. Dziewczyna wie, że jej matka prawdopodobnie skrzywiła się z obrzydzeniem i naprawdę pragnie jej pokazać tę samą złość. Powstrzymuje się w ostatnich sekundach, dodając ze spokojem: - odejdź, Radijo. – Nie przejmuje się płynącymi łzami z jej oczu: nadal nie potrafi przebaczyć rodzicielce, nie potrafi przestać odczuwać bólu i pozwala mu na dewastujący huragan w jej ciele.  Rytuał bez zanieczyszczonych myśli? Syence od lat tańczy z gniewem i żalem jak z najlepszymi towarzyszami. I dziś, ostatniej nocy spędzonej w czerwonym pałacu, też tak robi. Jakby pragnęła się z nimi pożegnać. Jakby chciała pozbyć się ich, by móc przejść z zupełnie innym nastawieniem przez hebanowe drzwi czarnego królestwa.
             I tańczy, zapominając o wszystkim. Pozwalając jedynie księżycowi i gwiazdom na bycie świadkami. Czerwony smok rozpoczyna swoją podróż.
                                                 ***
             Czarny pałac nie przypomina siebie. Nie jest tym samym budynkiem, który Syence widziała kilka lat temu, gdy przybyła na rytuał przekazania żywiołu. Trudno jest opisać jej, co się dokładnie zmieniło. Czarne, zewnętrze ściany są takie same jak w przeszłości, wnętrze jest tak samo bogate w obrazy, ozdoby i rośliny jak niegdyś. A jednak dziewczyna czuje niesamowitą pustkę, gdy siada na wygodnej czerwonej kanapie w pokoju przeznaczonym do rozrywek. Rweront naprawdę pozostawił ich świat, ich ukochany kraj. Nie chciała w to uwierzyć – on zawsze był. Był przy ludziach, przy królach, a teraz jego zadbany pałac cierpi.
             Podnosi się, poprawiając swoją przewiązaną specjalnym, ozdobnym paskiem czerwoną spódnicę, której końce ciągną się po brązowej posadce. Przechodzi przez pokój spokojnym, tanecznym krokiem – jak każdy z jej narodu ma wręcz wpojone w krew to, w jaki sposób ma poruszać ciałem. Przestrzeń wypełniona jest licznymi roślinami, obrazami przedstawiającymi najpiękniejsze krajobrazy Treoulu, a także długimi stołami, na których stoją różnorakie dania i alkohole. Wszystko gotowe jest na przyjazd czwórki władców.
             Syence chwyta jedną z niewielkich butelek wina i odkorkowuje je zdecydowanie zbyt szybko. Upija kilka łyków, a po kilku sekundach, w ciągu których dokładnie zbadała słodki posmak alkoholu, wraca na czerwoną, wygodną kanapę.
- A myślałam, że to ja się spóźnię – komentuje, przewracając oczami. Jest pewna, że prędzej opije się całkowicie, nim reszta władców od siedmiu boleści przyjedzie. A upić Amirę nigdy nie było prosto. – Najwyraźniej widać, jak każdy z nich jest wychowany – burczy, upijając kolejny łyk z butelki.  Jej kasztanowe włosy opadają jej na oczy, więc poprawia je drugą ręką. A potem słyszy donośne kroki: nie jest jednak pewna, z których drzwi pochodzą.  Ale kto by się spodziewał, że pozostała trójka wparuje niemal w jednym momencie? 
Możliwe, że wszyscy ci służący, którzy przygotowali ten ogrom świeżego jedzenia. Oni pewnie wiedzieli. Sprytni.
Syence jest jednak pewna jednego – nie będzie łatwo. Ona sama sprawi, że tak się stanie.  Uśmiecha się bezczelnie, układając się wygodnie na kanapie.
- Zabawę czas zacząć – mówi w momencie, gdy drzwi uchylają się, a nieznajome jej sylwetki wchodzą do pokoju rozrywek.
                                                ************************
*Amira – znaczy „przywódczyni”. To imię zostało nadane Syence po tym, jak została wybrana na Królową Ognia. Większość mieszkańców właśnie tak się do niej zwraca, sama Syence czasem się tak przedstawia.
*Radija – oznacza „zadowolona” i „usatysfakcjonowana”.


PILNIE Poszukuję JEDNEJ osoby do tego og
https://i.imgur.com/wpjKsal.gif

Offline

#7 24-05-2020 o 19h54

Straż Absyntu
Rissie
Porucznik Straży
Rissie
...
Wiadomości: 10 603

paczpankajaksrodkujemniamalejestemglodnasoshttps://i.imgur.com/QvzbU3f.png

    Nie chciał być królem. A raczej: nie chciał nim zostać, kiedy dowiedział się, że tak ma się stać. Całe swoje poprzednie życie, bo tak winnym był je nazwać, Dirdano uznawał za odpowiednie dla siebie i dostanie, ale teraz? Teraz widzi, że niegdysiejsze piwo w tawernie, którymi tak lubił się raczyć, tak naprawdę nie umywają się do tego, co serwuje się władcom. Tyle że to jeden z niewielu plusów jego obecnej sytuacji.
    Nie chce być królem. Pan powietrza jest jakby panem niczego, zwykłym imieniem w drzewie genealogicznym swojego niby ojca. Z opowieści dwórek wnioskuje, że byli swoimi zupełnymi przeciwnościami, a tak naprawdę łączy ich tylko jedna rzecz – słabość do trunków. Właściwie to łączyłaby, gdyby Adair nie zginął tragiczną śmiercią prawie rok temu.
    Wiatr wdziera się do komnaty łaziebnej przez otwarte okno, tak nagły  i zimny, jak ostrze wbijane w ciało. Woda w marmurowej wannie stygnie coraz bardziej. Na nagiej skórze Candara pojawia się gęsia skórka, kiedy unosi wart dużą wioskę kieliszek i powoli sączy chłodny, czerwony napój.
    Widok z okna w „jego” pałacu jest zniewalający. Z daleka wygląda, jakby wykuto go z ciemnoszarej góry, jednak gdy ma szansę się go bliżej zwiedzić, zdaje się, jakby to góra została pod niego stworzona. Ulubione apartamenty władcy znajdują się na najwyższym piętrze, równie chłodne i majestatyczne, co cała reszta tego miejsca. Jego ojciec zszedł z tego świata niespodziewanie, będąc w trakcie wymiany wnętrz swojego lokum – ponoć we wszystkich komnatach miały znaleźć się jego portrety, a na posadzkach słudzy już zaczynali układać futra zamordowanych okrutnie zwierząt podczas zeszłorocznego świętowania Wietrznej Nocy.
    Kazał wyrzucić każdy, co do jednego, a obrazy oddać na spalenie w kominkach ludziom w pobliskiej wsi. Brzydził się widokiem tego człowieka równie mocno, co wielkiego, pozłacanego obrazu siebie z dnia rytuału. Nie wyrzucił go z resztą „wielkich dzieł” tylko przez wzgląd na reakcje ludzi, gdy mijał ich, wracając na swoje ziemie z serca Teroulu. Mógł nie szanować swojego ojca, który nie potrafił utrzymać tego, co powinien, w spodniach, mógł nienawidzić swojego nowego życia, które narzucono mu z dnia na dzień, ale, na litość Rweronta, ci śmiertelnicy pod wątpliwą pieczą króla wiatrów niczym mu się nie narazili. A nawet więcej, mógłby rzec – choć nie miał żadnej władzy, jego pojawienie się przyjęto tak, jakby na południu od dawna nie wydarzyło się nic dobrego.
    Świętowanie trwało trzy dni i trzy noce bez przerw, świeckie władze również zdawały się być w jakimś stopniu zadowolone jego pojawieniem się. Rok później jednak Candar czuje się zapomniany – nie przeszkadza mu to w żadnym stopniu, wręcz odczuwa ulgę, ale nie może wyjść z podziwu, jak zmienni są jego poddani. Zupełnie jak wiatr.
    Bierze kolejny łyk napoju i kręci kieliszkiem. Jego dłonie są grube, pobliźnione i twarde, mimo usilnych starań dwóch kobiet, które ponoć służyły żonie Adaira.
Ona wciąż żyje, poinformowały go, gdy się zjawił. Ale nie chce się, panie, narzucać. Usunie się w cień.
Nazywa się Medira i Candar chciałby się z nią spotkać. To jego skryte marzenie, by poznać kobietę, którą jego ojciec zawiódł równie mocno, co jego samego. Milczy jednak w tej kwestii, szanując decyzję byłej władczyni.
    Władca patrzy na niewypitą resztę trunku w drogim kieliszku. Chwilę później szkło z charakterystycznym dźwiękiem ląduje na posadzce, zapewne stawiając przysypiających doradców do pionu. Płyn rozbryzguje się na marmurze, a niewielkie fragmenty kamieni szlachetnych zabarwiają się na jego kolor. 
Mija sekunda, dwie i trzy, i ktoś zaczyna pukać w drzwi.
- Mój panie, czy wszystko w porządku? – pyta kobiecy głos.
Candar odczekuje kolejne pięć uderzeń serca, dokładnie tyle, ile zwykł dawać swoim celom na ucieczkę.
    - Szkło upadło – odpowiada nader spokojnie, jakby to nie była jego wina.
    Tertis, ciemnoskóra kobieta o włosach równie pięknych, co księżyc w pełni, otwiera niezakluczone drzwi i wychyla zza nich głowę. Nie patrzy na Candara, usilnie wbijając wzrok w potłuczone szkło.
    - Poślę po sprzątaczkę – oznajmia prędko, cofając się i domykając za sobą drzwi.
    Ich relacja jest… skomplikowana. To Tertis pierwsza pojawiła się, by powitać Dirdano na wietrznych ziemiach. Była również pierwszą osobą, którą Bractwo Sithail nakazało mu zabić. To było dawno i Candar nie rozpoznał jej w pierwszej chwili – ona jego owszem. Nieważne było, że była wtedy dzieckiem, a on wypuścił ją przez dobroć serca, której z czasem się wyzbył. Pamięta go jako człowieka, który ją uprowadził i groził poderżnięciem gardła. Nienawidzi go równie mocno, co on czerpie satysfakcję z obserwowania jej spłoszonych ruchów, gdy tylko coś jej nakaże.
    W komnacie łaziebnej równo dwie minuty i dwie sekundy nie pojawia się służka, a drugi doradca Candara – Sithail, jego stary mentor. Choć teraz pragnie, by nazywano go Conil, król nigdy nie przyzwyczai się do mówienia do niego w ten sposób.
    Starszy asasyn spogląda najpierw na nagiego Candara w wannie, a następnie na potłuczone szkło. Wzdycha.
    - Trzeci w tym tygodniu.
    - Wiem.
    - A wiesz, ile nas to kosztuje?
    - Na pewno mniej niż konkubiny Adaira.
    Sithail wzdycha ponownie. Tertis pojawia się w drzwiach ze zmiotką i szufelką, na co mężczyźni wymieniają spojrzenia. Ta przyklęka i bez słowa zaczyna zbierać okruchy szkła. Mija dłuższa chwila całkowitej ciszy, którą władca spędza na wyglądaniu przez okno.
    - Jutro wyruszamy do czarnego pałacu – mówi nagle Tertis, ale Candar nie odwraca się, by na nią spojrzeć. – Z samego rana. Konie będą zaprzęgnięte przed świtem, proszę o możliwie jak najszybsze zjawienie się.
    Sithail klęka przy kobiecie i pomaga jej układać większe kawałki szkła na szufelce.
    - Ta narzucona… wizyta nie jest królowi wiatrów na rękę, nie sądzę więc, by gdziekolwiek się spieszył.
    Candar porusza się w wannie, wprawiając wodę w ruch. Tertis natychmiast unosi na niego gniewne spojrzenie, jakby spodziewała się, że zaprzeczy słowom drugiego doradcy. Ten jednak wzrusza tylko ramionami. Bo cała trójka wie, jak to się skończy.

    Tak naprawdę nie są spóźnieni aż o tyle czasu. Co prawda Candar i Sithail odwlekali wszystko możliwie jak najdłużej, by zobaczyć zdenerwowanie kobiety, jednak nawet nie mieli na co zrzucić winy za zaspanie władcy. Większość ubrań spakowano mu w nocy, a ubrania na nowy dzień leżały na krześle przy toaletce, więcej – służka pomogła mu się oporządzić i robiła to na tyle sprawnie, że jedynie poranny trening mógł odwlec wyjazd.
    Szaro-czarny garnitur i splecione w kitkę włosy sprawiają, że Candar czuje się nie jak król, a nadworny biznesman. Rozgląda się po czarnym pałacu, starając się zapanować nad niepokojem. Towarzyszący mu doradcy już widzą, że stres zaczyna na niego wpływać – nie idzie po ziemi, lecz unosi się pół centymetra nad nią – jednak nic nie mówią. Zostawiają go przed drzwiami, w które prawie rok temu zastukał, mając za towarzysza wietrzną bestię i nieprzyjemne uczucie, że nie chce się na to porywać.
    Rytuału nie pamięta. Wyzbył się z pamięci wszelkich wspomnień i jedyne, co mu o nim przypomina, to potworny ból.
    Candar bije się z myślami, co właściwie ma zrobić w tej chwili – czekać na pozostałych, czy udać się od odpowiedniego pokoju, który wskazuje służąca. Odpowiedź jednak pojawia się szybciej, niż ten zdąży się zastanowić, i wkrótce z dwójką innych władców, których dokładnie taksuje wzrokiem, idzie do wskazanej kanapy.
    Szczęki ma zaciśnięte, a krok pewny, zupełnie jakby w środku nie toczył walk z samym sobą. Tyle dobrego, że zapanował nad mocą i już nie idzie w powietrzu. Chociaż nie to jest najtrudniejsze. Najtrudniejsze jest przywdzianie tej dziwnej maski, którą narzucono mu rok wcześniej. Bo teraz nie może w żadnym stopniu być sobą, nie może być Candarem Dirdano. Teraz musi być Candarusem del Minei Tijurhan. I nie jest przychylny tej wizji.

Ostatnio zmieniony przez Rissie (24-05-2020 o 19h59)


https://images92.fotosik.pl/358/7c6dfee3113b9eb0.png

Online

Dyskusja zamknięta

Strony : 1